Author Archives: admin

28 czerwca – To warto wiedzieć!

poznan1956dw128 czerwca / Narodowy Dzień Pamięci Poznańskiego Czerwca 1956 / Był to pierwszy w PRL strajk generalny i demonstracje uliczne, które miały miejsce w końcu czerwca 1956 w Poznaniu. Protesty zostały krwawo stłumione przez wojsko i milicję a samo wydarzenie było przez propagandę PRL bagatelizowane jako „wypadki czerwcowe” lub przemilczane. W toku walk i pacyfikacji miasta zginęło, w zależności od szacunków, 70 osób cywilnych, około 600 osób zostało rannych.Symbolem sprzeciwu wobec władzy stał się Romek Strzałkowski, trzynastoletnia ofiara śmiertelna. Aresztowania uczestników rozpoczęły się już 28 czerwca, nasiliły się w dniach następnych, przy czym obchodzono się z nimi wyjątkowo brutalnie. Ogółem aresztowano ok. 250 osób, w tym 196 robotników. Intensywne śledztwo połączone z biciem i maltretowaniem podejrzanych, prowadzone przez liczną grupę ubeków z Warszawy, miało potwierdzić tezę, że sprawcami wydarzeń byli prowokatorzy. Nie udało się tego jednak udowodnić. Obrony uczestników wydarzeń czerwcowych, oskarżonych przez prokuraturę o zamach na obowiązujący porządek prawny podjął się mecenas Stanisław Hejmowski, który na sali sądowej oskarżył „władze państwowe” za ich wywołanie i za śmierć niewinnych ofiar. W późniejszych latach poddano go licznym represjom, z pozbawieniem prawa wykonywania zawodu włącznie.

unialubelska28 czerwca 1569 roku uchwalono Unię lubelską (il. Jan Matejko, Unia Lubelska). Była to umowa międzynarodowa Królestwa Polskiego z Wielkim Księstwem Litewskim zawarta 1 lipca 1569 na Sejmie w Lublinie. Określana jako unia realna, w odróżnieniu od poprzednich, wiążących oba państwa tylko osobą władcy (unia personalna). W jej wyniku powstało państwo znane w historiografii jako Rzeczpospolita Obojga Narodów – ze wspólnym monarchą, herbem, sejmem, walutą, polityką zagraniczną i obronną – zachowano odrębny skarb, urzędy, wojsko i sądownictwo.

bitwapodberesteczkiem28 czerwca 1651 roku rozpoczęła się bitwa pod Beresteczkiem, największa bitwa lądowa XVII wieku. 30 czerwca uderzenia głównych sił dowodzonych osobiście przez Jana Kazimierza oraz jazdy prowadzonej do boju osobiście przez księcia Jeremiego Wiśniowieckiego doprowadziły do pogromu przeciwników i ucieczki chana Islama III Gireja z Bohdanem Chmielnickim. Ostateczną klęskę zadały Kozakom wojska polskie 10 lipca, na bagnach nad rzeką Płaszówką. Zwycięskie walki Polaków pod Beresteczkiem zostały (po 1990 roku), upamiętnione na Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie napisem na jednej z tablic: Beresteczko 28-30 VI 1651.

czarnieckiwalczyzrosjanami28 czerwca 1660 roku wojska Rzeczypospolitej pod dowództwem hetmana wielkiego litewskiego Pawła Jana Sapiehy i wojewody ruskiego Stefana Czarnieckiego pokonały wojska rosyjskie dowodzone przez Iwana Chowańskiego w bitwie pod Połonką. Zwycięstwo spowodowało przerwanie rosyjskiego oblężenia twierdzy w Lachowiczach i wyzwolenie ziem litewskich po górny Dniepr na wschodzie i Dźwinę na północy (il. January Suchodolski, Stefan Czarniecki w czasie wojny polsko-rosyjskiej).

norblinwieszaniezdrajcow28 czerwca 1794 roku, w czasie insurekcji kościuszkowskiej, mieszkańcy Warszawy wtargnęli do więzień i powiesili targowiczan na szubienicach przy ratuszu: biskupa wileńskiego Ignacego Jakuba Massalskiego, kasztelana przemyskiego Antoniego Czetwertyńskiego, posła do Turcji Karola Boscamp-Lasopolskiego, szambelana Stefana Grabowskiego, instygatora koronnego Mateusza Roguskiego, szpiega rosyjskiego Marcelego Piętkę, adwokata Michała Wulfersa i instygatora sądów kryminalnych Józefa Majewskiego.

poznan1956pomnik28 czerwca 1981 roku w Poznaniu, w 25. rocznicę Poznańskiego Czerwca ’56, uroczyście odsłonięto Pomnik Ofiar „komunistycznych” zbrodniarzy z czerwca 1956. Pomnik składa się z dwóch 21-metrowych stalowych krzyży (symbole śmierci i zmartwychwstania) połączonych razem ze sobą oraz monumentu z głową orła. Na lewym krzyżu widnieje data 1956, nawiązująca do Poznańskiego Czerwca 56, zaś na prawym umieszczone są daty 1968, 1970, 1976, 1980 i 1981. Po prawej stronie pomnika znajdują się główne hasła protestujących robotników: „O Boga”, „Za wolność, prawo i chleb” oraz podpis „Czerwiec 1956″.

(opr. na podstawie Wikipedii)

28 czerwca (środa), 17:00 – Magiczna planeta

20170628ojKrakowskie Forum Kultury zaprasza na wernisaż wystawy Otto Jirki „Magiczna planeta” (KOUZELNÁ PLANETA). Wystawy, która składa się z 13 fotografii z Islandii, 7 w rejonie Bajkału, 7 fotografii z Toskanii, 6 fotografii z Parku Narodowego Torres del Paine w Chile i 9 zdjęć z Moraw Południowych. Dla każdego obszaru autor starał się uchwycić niepowtarzalny krajobraz.

Otto Jirka (ur. 1968) – swoją przygodę z fotografią rozpoczął w wieku 12 lat. Poważnie fotografią zajmuje się od 2009 roku. W 2011 roku zaczął brać udział w konkursach międzynarodowych. W 2015 roku otrzymał nagrodę Słowackiego Stowarzyszenia Fotografików. Obecnie bierze udział w międzynarodowych konkursach w ramach FIAP. Fotografia daje autorowi możliwość spojrzenia na świat z innej perspektywy, uchwycenia go i jednocześnie dzielenia się nim z innymi. Wśród wzorów autora znajdują się światowej sławy fotografowie Lubomír Schmida i Rostislav Stach.

Wystawa czynna do 16 lipca 2017, od poniedziałku do piątku, w godz.: 11–17 lub w innych terminach po wcześniejszym umówieniu się, wstęp wolny. Mini Galeria, 31-027 Kraków, ul. Mikołajska 2, I piętro, 12 422 19 55 (19).

Linka do wszystkich ogłoszeńhttp://www.krakowniezalezny.pl/category/bedzie-w-krakowie

Oświadczenie w sprawie wypowiedzi Adama Bodnara

akowarszawalogoRzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar w dniu 20 czerwca 2017 r. na antenie TVP Info stwierdził, że naród polski współuczestniczył w realizowaniu holokaustu Żydów w trakcie II Wojny Światowej. Przypisywanie Narodowi Polskiemu wspomagania Niemców w eksterminacji Żydów jest haniebnym fałszowaniem historii.

Adam Bodnar zaangażował powagę polskiego urzędu w coraz częstsze próby relatywizowania odpowiedzialności Niemców na zbrodnie II wojny światowej. Dokonał nieuprawnionego uogólnienia i obciążył wszystkich Polaków nielicznymi przestępczymi zachowaniami jednostek. Tymczasem wielu Polaków ratowało Żydów ryzykując życiem własnym i swoich bliskich.

akopoznanNaród Polski nie współdziałał lecz walczył z Niemcami na wszelkich możliwych frontach, a Armia Krajowa – armia Polskiego Państwa Podziemnego, zwalczała kolaborantów, w tym karała śmiercią za denuncjowanie Żydów.

Wypowiedź Adama Bodnara szkodzi Polsce, dyskwalifikuje go etycznie i pozbawia moralnego prawa do piastowania funkcji Rzecznika Praw Obywatelskich. Oczekujemy od Adama Bodnara złożenia dymisji z zajmowanego stanowiska.

W imieniu klubów: prof. dr hab. inż. Artur Świergiel i prof. dr hab. Stanisław Mikołajczak

Oświadczenie przyjęte na zebraniu AKO Warszawa i na walnym zebraniu AKO Poznań 26 czerwca 2017 roku.

Do Bodnara

elzbietamorawiecElżbieta Morawiec*

Łaskawy panie, jako Polka, wieloletni członek „Solidarności”, bezpartyjna zwolenniczka Dobrej Zmiany – uważam pana wystąpienie o rzekomym współudziale narodu polskiego w holokauscie: 1. za kłamstwo, 2. za haniebną nielojalność urzędnika państowego wobec kraju i 3. zdradę Polski. Gdyby miał pan choć odrobinę honoru sam podałby sie pan do dymisji. Hańba na pana i pana pokolenia, wpisze się pan na karty historii jak warchoł Siciński. List mój rozpowszechnię. Jakieś pseuousprawiedliwienia o „kontekście” (koń by się uśmiał, jak już inaczej łgać nie możecie, to jest „kontekst”). A kontekst, panie to kłamstwa Grossa, z którymi walczę od lat! W druku. Doradzam lekturę Normana Finkelsteina „Przemysł holocaustu”. Dostępna po polsku. Może się pan czegoś wreszcie nauczy. Hańba panu!

* Autorka to polska krytyk teatralna i literacka, publicystka i tłumaczka.

Ciąg dalszy historii z krakowskim Oddziałem TVP

Kraków, 21 czerwca 2017 r.

Szanowny Pan
Jacek Kurski
Prezes Zarządu Telewizji Polskiej S.A.

Ostatnie decyzje kadrowe w Oddziale TVP w Krakowie ponownie wzbudziły nasz wielki niepokój. Od objęcia dyrekcji krakowskiego Ośrodka przez Bogdana Wasztyla usunięto kilku doświadczonych redaktorów. Z naszej wiedzy wynika,że bez podania powodów merytorycznych, a jedynie z przyczyn zadawnionych animozji. Takie praktyki nie powinny mieć miejsca.

Ostatnie dni przyniosły kolejną, szczególnie bulwersującą informację. Redaktor Magdalenie Drohomireckiej zostało odebrane kierowanie programem informacyjnym Kronika i pozbawiono ją możliwości wykonywania zawodu dziennikarskiego. Przypomnijmy,że redaktor Magdalena Drohomirecka jest cenioną dziennikarką. Rada Programowa OTV Kraków uznała ją za osobowość telewizyjną, a Kolegium Rektorów Szkół Wyższych przyznało nagrodę PHIL EPISTEMONI – PRZYJACIELOWI NAUKI.

Redaktor Drohomirecka jest lubianą i cenioną przez widzów dziennikarką. W środowiskach kombatanckich i niepodległościowych uważana jest za wzór dziennikarskiej uczciwości i rzetelności. W swoich programach o najnowszej historii i polityce historycznej umożliwiała nam, świadkom tych wydarzeń przedstawianie prawdy, która tak często w poprzednich latach była zakłamywana. Jej odsunięcia od kierowania i prowadzenia programów nie można zaakceptować.

Redaktor Magdalena Drohomirecka zawsze dbała o wysoki poziom emitowanych w TVP Kraków programów zarówno informacyjnych, jak i publicystycznych. Obecnie zadanie to powierzono osobie, której jedynym atutem są PSL-wskie koneksje. W żadnym razie to nie jest dobra zmiana!

Oczekujemy reakcji kierownictwa TVP na zaistniałą sytuację. I przywrócenia profesjonalnej dziennikarce wypracowanego rzetelnie przez lata należnego jej miejsca w krakowskiej telewizji.

Do pisma dołączone zostały nasze poprzednie stanowiska wobec tego, co w ostatnim czasie działo się w Telewizji Kraków.

Dr Mirosław Boruta – odznaczony Brązowym Krzyżem Zasługi, socjolog, przewodniczący Krakowskiego Klubu Gazety Polskiej im. Janusza Kurtyki (2010-2014), twórca i redaktor krakowskiego portalu społeczno-kulturalnego „Kraków Niezależny”, sekretarz Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Lecha Kaczyńskiego w Krakowie, współtwórca i prezes Stowarzyszenia im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie.

Dr Jerzy Bukowski – Kawaler Krzyża Komandorskiego Orderu Odrodzenia, polski filozof, autor „Zarysu filozofii spotkania”, piłsudczyk, harcerz, publicysta, rzecznik Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie, przewodniczący Komitetu Opieki nad Kopcem Józefa Piłsudskiego w Krakowie, były reprezentant prasowy śp. pułkownika Ryszarda Kuklińskiego w Kraju.

Krzysztof Bzdyl – Kawaler Krzyża Komandorskiego Orderu Odrodzenia Polski, działacz opozycji antykomunistycznej w PRL, współzałożyciel Konfederacji Polski Niepodległej, więzień polityczny w PRL, prezes Stowarzyszenia Konfederatów Polski Niepodległej 1979-1989.

Prof. Andrzej Chwalba – odznaczony Brązowym Krzyżem Zasługi, historyk, eseista, nauczyciel akademicki, badacz dziejów Krakowa, profesor nauk humanistycznych, wykładowca Uniwersytetu Jagiellońskiego, działacz opozycji solidarnościowej w PRL.

Prof. Tomasz Gąsowski – Kawaler Krzyża Komandorskiego Orderu Odrodzenia Polski, historyk, publicysta, nauczyciel akademicki, profesor nauk humanistycznych, wykładowca Uniwersytetu Jagiellońskiego, współzałożyciel Klubu Jagiellońskiego, Ośrodka Myśli Politycznej i Komitetu Konserwatywnego. Organizował w Krakowie Fundację Centrum Dokumentacji Czynu Niepodległościowego, której jest prezesem, działacz opozycji antykomunistycznej w PRL.

Mieczysław Gil – Kawaler Krzyża Komandorskiego Orderu Odrodzenia Polski, działacz związkowy, legendarny przywódca Solidarności w Małopolsce, były przewodniczący KRH NSZZ Solidarność w HiL, opozycjonista w okresie PRL, były poseł na Sejm i senator, przewodniczący Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego, więzień polityczny w PRL.

Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski – Kawaler Krzyża Komandorskiego Orderu Odrodzenia Polski, kapelan „Solidarności”, duchowny katolicki obrządków ormiańskiego i łacińskiego, działacz społeczny, historyk Kościoła, wieloletni uczestnik opozycji antykomunistycznej w PRL, poeta, współzałożyciel i prezes Fundacji im. Brata Alberta.

Zdzisław Jurkowski – Kawaler Krzyża Komandorskiego z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, działacz opozycji antykomunistycznej w PRL, internowany, założyciel Wydawnictwa X, prezes Stowarzyszenia NZS 1980.

Adam Kalita – Kawaler Krzyża Kawalerskiego i Krzyża Wolności i Solidarności, Zasłużony Działacz Kultury, odznaczony Medalem Edukacji Narodowej, radny Miasta Krakowa, działacz opozycji antykomunistycznej w .PRL, inicjator i uczestnik głodówki w obronie historii w 2012 r., więzień polityczny w PRL.

Dr Marek Lasota – Kawaler Krzyża Oficerskiego Orderu Odrodzenia Polski, Krzyża Wolności i Solidarności, publicysta, dyrektor Muzeum AK, były poseł, były dyrektor Instytutu Pamięci Narodowej w Krakowie, działacz opozycji antykomunistycznej w PRL.

Prof. Andrzej Nowak – Kawaler Krzyża Komandorskiego Orderu Odrodzenia Polski, historyk, publicysta, nauczyciel akademicki, sowietolog, profesor nauk humanistycznych, wykładowca Uniwersytetu Jagiellońskiego, profesor zwyczajny w Instytucie Historii PAN, były redaktor naczelny dwumiesięcznika „Arcana”, działacz opozycji antykomunistycznej w PRL.

Grzegorz Surdy – Kawaler Krzyża Oficerskiego Orderu Odrodzenia Polski, działacz opozycji antykomunistycznej w PRL, współzałożyciel Ruchu Wolność i Pokój oraz Niezależnego Zrzeszenia Studentów UJ, inicjator i uczestnik głodówki w obronie historii w 2012 r., więzień polityczny w PRL.

Paweł Witkowski – Kawaler Krzyża Oficerskiego Orderu Odrodzenia Polski, odznaczony Krzyż Wolności i Solidarności, Zasłużony Działacz Kultury, działacz Studenckiego Komitetu Solidarności, współpracownik KOR-U, były internowany, działacz podziemnej Solidarności, podziemny wydawca.

Do wiadomości:
1. Pan Andrzej Adamczyk – Poseł na Sejm RP
2. Pani Barbara Bubula – Poseł na Sejm RP
3. Pan Ryszard Terlecki – Poseł na Sejm RP
4. Rada Programowa Oddziału Terenowego TVP S.A. w Krakowie
5. Wojciech Grzeszek Przewodniczący Zarządu Regionu Małopolskiego NSZZ „Solidarność”

Za: https://www.facebook.com/adam.kalita.79/posts/1937972726228110

Polska gospodarka coraz silniejsza

premierbeataszydloSzanowni Państwo,

dynamiczny rozwój gospodarczy Polski to fakt. Potwierdzają to twarde dane.

W pierwszym kwartale tego roku wzrost PKB wyniósł 4%, co przewyższa zakładane prognozy. Zadłużenie skarbu państwa systematycznie spada. Na początku miesiąca zanotowaliśmy rekordowo niski deficyt budżetowy. Poprzez uszczelnienie systemu podatkowego zwiększyliśmy wpływy do budżetu państwa. Dochody podatkowe w okresie od stycznia do maja 2017 wzrosły o 18,8% r/r.

20170624bs123Cieszą także dane dotyczące rynku pracy. W maju 2017 r. stopa bezrobocia wyniosła zaledwie 7,5%. Jest to najlepszy wynik od 26 lat. Polska należy obecnie do sześciu państw Unii Europejskiej o najniższym bezrobociu. Rosną również płace. W maju przeciętne wynagrodzenie wzrosło o 5,4% r/r.

Uznanie dla dynamiki wzrostu polskiej gospodarki potwierdzają słowa naszych zagranicznych partnerów i oceny agencji ratingowych. Dla mnie najcenniejsza jest jednak opinia samych Polaków. Mamy najwyższy od 1989 roku odsetek obywateli, którzy pozytywnie oceniają sytuację gospodarczą w kraju.

Mądra polityka gospodarcza i silny budżet to nie tylko środki na realizację programów prospołecznych takich jak Rodzina 500+, ale także możliwość dalszych inwestycji w budowę Gospodarki+.

20170624bs4Dwa tygodnie temu, podczas Kongresu Morskiego w Szczecinie mówiłam o potrzebie przywrócenia świetności polskiemu przemysłowi stoczniowemu. Dziś w Stoczni Szczecińskiej uroczyście rozpoczęła się budowa pierwszego od wielu lat promu. Nowoczesny prom będzie częścią floty Polskiej Żeglugi Bałtyckiej. Dodatkowo w najbliższych miesiącach szczecińska stocznia będzie realizować także zamówienia na budowę statków pasażerskich dla Polskiej Żeglugi Morskiej.

List do Ojca św. Franciszka w obronie Radia Maryja oraz o dr. Tadeusza Rydzyka CSsR

citizengoJego Świątobliwość Ojciec Święty Franciszek Palazzo Apostolico Vaticano 00120 Citta del Vaticano

Wasza Świątobliwość, Najukochańszy Ojcze Święty!

W imieniu świeckich katolików, przesyłamy Tobie Umiłowany Ojcze Święty wyrazy najwyższej czci i oddania oraz wyrażamy ogromną wdzięczność za słowo i błogosławieństwo, otrzymane od Waszej Świątobliwości z okazji 25-tej rocznicy powstania Radia Maryja.

Ze smutkiem, niestety, informujemy Waszą Świątobliwość, że w naszej Ojczyźnie wolność katolickich mediów jest bardzo poważnie zagrożona. To zagrożenie wynika z działań „totalnej opozycji”, związanych z nią polityków oraz mediów liberalno-lewicowych. Posługując się kłamstwem i manipulacją próbują zdyskredytować w oczach opinii publicznej dyrektora Radia Maryja o. dr. Tadeusza Rydzyka oraz dzieła ewangelizacyjne utworzone i działające z Jego inspiracji.

Tym listem pragniemy wobec Waszej Świątobliwości zaświadczyć o ogromnej roli jaką pełni Radio Maryja oraz dzieła w jego klimacie wyrosłe i rozwijające się. Ta katolicka rozgłośnia wiernie służy Panu Bogu, Kościołowi i Polakom wspomagając ich formację katolicką i patriotyczną. Jako jedyna rzetelnie informuje oraz broni wartości chrześcijańskich. Katecheza i modlitwa wyznaczają rytm każdego dnia słuchaczy Radia Maryja, a prowadzona na antenie codzienna modlitwa w intencjach Ojca Świętego oraz bezpośrednie transmisje z podróży apostolskich skutecznie wspierają budowanie wspólnoty wiernych zjednoczonych z Piotrem naszych czasów. Przez wiele lat swojej działalności ta katolicka rozgłośnia i dzieła przy niej powstałe otrzymały liczne wsparcie ze strony Kościoła Katolickiego m.in. od Ojca św. Jana Pawła II, Benedykta XVI, Rady Stałej Episkopatu Polski, Biskupów, a także od wielu organizacji samorządowych i stowarzyszeń.

Przy tej okazji pragniemy przekazać Waszej Świątobliwości, że również my niżej podpisani nie ustaniemy w działaniach na rzecz przywrócenia dobrego imienia dziełom powstałym przy Radiu Maryja, tworzonym przez ojca dyrektora Tadeusza Rydzyka. Umiłowany Ojcze Święty przedstawiając powyżej nasze świadectwo o roli ojca dyrektora doktora Tadeusza Rydzyka w budowaniu dzieł ewangelizacyjnych, skutecznie wspierających formację Polaków w wierze i miłości do Ojczyzny zapewniamy o naszej żarliwej modlitwie we wszystkich Twoich intencjach i prosimy o błogosławieństwo.

(Od Redakcji): List cytujemy za stroną www.citizengo.org, tam też można go tutaj:
http://www.citizengo.org/pl/71534-wasza-swiatobliwosc-najukochanszy-ojcze-swiety-w-imieniu-swieckich-katolikow-przesylamy-tobie

Imigranci u bram. Kryzys uchodźczy i męczeństwo chrześcijan XXI wieku

davMirosław Boruta

20 czerwca 2017 roku w Sali Papieskiej Domu Arcybiskupów Krakowskich miała miejsce prezentacja najnowszej książki Wydawnictwa „Biały Kruk” – „Imigranci u bram. Kryzys uchodźczy i męczeństwo chrześcijan w XXI wieku”. To zapis rozmowy p. red. Pawła Stachnika z ks. prof. Waldemarem Cisło, przewodniczącym polskiej sekcji Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie. W spotkaniu uczestniczyli m.in. arcybiskup Marek Jędraszewski, metropolita krakowski i biskup Antoine Chbeir, z Kościoła Maronickiego w Syrii.

Zapraszam Państwa do obejrzenia 35 zdjęć z tego wydarzenia:
https://goo.gl/photos/Bg1Aqx5Qt92fuAYT6

Zdelegalizować KPP, usunąć zdrajców z Powązek!

jerzybukowskiJerzy Bukowski*

W związku z przyjęciem przez Sejm nowelizacji ustawy o zakazie propagowania komunizmu, Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie ponownie zwraca się do ministra sprawiedliwości-prokuratora generalnego RP Zbigniewa Ziobry o podjęcie stosownych działań w celu delegalizacji Komunistycznej Partii Polski wpisanej 4 września 2002 roku do rejestru partii politycznych przez Sąd Okręgowy w Warszawie, a do prezesa Instytutu Pamięci Narodowej doktora Jarosława Szarka o uporządkowanie Alei Zasłużonych na warszawskim cmentarzu Powązkowskim, w której spoczywają obok siebie bohaterowie najnowszej historii Polski oraz jej zdrajcy, kaci i oprawcy najdzielniejszych patriotów.

Skoro parlament niepodległej Rzeczypospolitej ostatecznie uregulował kwestię usunięcia z przestrzeni publicznej obiektów budowlanych o charakterze nieużytkowym (pomników, obelisków, popiersi, kopców, kolumn, rzeźb, posągów, płyt, tablic pamiątkowych, napisów i znaków) gloryfikujących ustrój totalitarny oraz zakazał nadawania nazw propagujących totalitaryzm instytucjom publicznym, należy jak najszybciej załatwić również dwie wymienione wyżej, podobne w duchu sprawy.

Jest dla nas niezrozumiałe jak partia odwołująca się swoją nazwą i programem do zbrodniczej ideologii, w której statucie znajduje się zapis: „Dopiero komunizm uwolni ludzkość od niepewności jutra, od strachu przed wojnami, od nędzy i poniżenia”, a na stronie internetowej widnieją sierp i młot, czyli symbole ludobójczego systemu, mogła zostać zarejestrowana przez sąd w niepodległej Polsce. Jeszcze bardziej dziwi nas brak reakcji na ten skandal ze strony obecnych władz RP, a zwłaszcza ministra sprawiedliwości, który już dawno powinien skierować stosowny wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o co kolejny raz prosi go nasze Porozumienie.

Przypominamy w tym kontekście brzmienie artykułu 13 Konstytucji RP: „Zakazane jest istnienie partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową, stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy lub wpływu na politykę państwa albo przewiduje utajnienie struktur lub członkostwa”.

Jeżeli chodzi o Powązki Wojskowe, to najwyższy już czas na dokonanie tam takich zmian, aby zdrajcy polskiej racji stanu, jak np. Julian Marchlewski, Bolesław Bierut, Karol Świerczewski, Władysław Gomułka, Wojciech Jaruzelski nie spoczywali obok generała Tadeusza Bora-Komorowskiego, pułkownika Ryszarda Kuklińskiego i wielu innych bohaterów.

Uważamy, że trzeba w sposób godny i kulturalny przenieść szczątki ludzi, którzy wiernie i z tragicznymi dla Polski skutkami służyli Sowietom jako narzędzia niewolenia rodaków na mniej eksponowane kwatery lub do grobowców rodzinnych, co powinno się odbyć z pełnym szacunkiem, bez nadmiernego rozgłosu, w atmosferze powagi, a nie zemsty. Warto przypomnieć, że etyka chrześcijańska, na którą bardzo często powołują się przeciwnicy cmentarnej dekomunizacji, dopuszcza ekshumacje i nie zabrania przenoszenia grobów.

Aleje zasłużonych na wszystkich cmentarzach, a w szczególności na narodowej nekropolii, jaką stanowią warszawskie Powązki, są miejscami wiecznego spoczynku dla bohaterów, a nie dla najeźdźców, namiestników obcych mocarstw, zdrajców i zaprzańców.

Dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego, doktor Jan Ołdakowski, pytał kilka lat temu na łamach „Dziennika”: Jak byśmy postąpili, gdyby w 1943 roku faszystowska władza postawiła na Powązkach grobowiec kata Warszawy – Franza Kutschery? Czy mielibyśmy podobne obiekcje przed usunięciem jego grobu? Czy też broniono by go w imię chrześcijaństwa? Mamy obowiązek kierować naszą polityką historyczną. Gdyby nie to, że umarli w czasie trwania totalitarnego systemu, nie dostaliby nigdy tych miejsc”.

Panie ministrze sprawiedliwości, panie prezesie IPN – podejmijcie wreszcie działania zgodne z przyjętą kilka dni temu przez Sejm nowelizacją ustawy o zakazie propagowania komunizmu oraz z narodowymi imponderabiliami!

* Autor jest rzecznikiem Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych.

18 czerwca. Urodziny Prezydenta Lecha Kaczyńskiego

mariakrakowskadavMaria Krakowska, Mirosław Boruta

Tradycyjnie, jak co roku, Stowarzyszenie im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie czci pamięć swego patrona, wielkiego Polaka, Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Mając na względzie godne upamiętnienie Jego postaci, na miejsce Koncertu Pamięci, Stowarzyszenie wybrało „najpiękniejszy salon Krakowa”- Teatr im. Juliusza Słowackiego. Przygotowania do uroczystości trwały nieprzerwanie kilka tygodni. Niezliczone ilości rozmów, wspólnych spotkań, w trakcie których powstawały nowe koncepcje – wszystko to z myślą o perfekcyjnym dopracowaniu najdrobniejszych szczegółów, o wyjątkową dbałość o ostateczny, najpiękniejszy z możliwych, kształt artystyczny…

18cuplk3Mając w pamięci zaszczyt, jaki spotkał nasze miasto w kwietniu 2010 roku, gdy zapadła decyzja o wiecznym spoczynku śp. Pary Prezydenckiej w Archikatedrze Wawelskiej, Stowarzyszenie przypomniało „drogę Polaków” – drogę sławy i wolności, nigdy niezapomnianych idei i zwycięskiej walki o Ojczyznę (fot. p. Roman Głowacki).

Ta walka nigdy się kończy, a jej widocznym znakiem była nieobecność kilkudziesięciu naszych przyjaciół i znajomych, którzy właśnie wówczas byli w pobliżu Wzgórza Wawelskiego, dzielnie strzegąc dobrego imienia wielkich polskich patriotów, takich właśnie jak Prezydent Lech Kaczyński.

18cuplk2Ponad dwugodzinną wieczorną galę na cześć Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, uświetniły znakomite krakowskie zespoły: Cracovia Danza, Chór Mariański i Krakowska Młoda Filharmonia. Wspaniałą atmosferę na scenie i niezapomniane przeżycia zapewnili wszyscy występujący: artyści baletowi na czele z Romaną Agnel, śpiewacy Chóru Mariańskiego ze swym dyrygentem dr. Janem Rybarskim, soliści: Magda Niedbała-Solarz, Mariusz Solarz i Piotr Kwinta wraz z Krakowską Młodą Filharmonią i występującym gościnnie dyrygentem – Rafałem Karczmarczykiem (fot. p. Roman Głowacki). Koncert prowadzili: Maria Krakowska i Mirosław Boruta.

18cuplk6Wśród wypowiedzianych ze sceny (fot. p. Zbigniew Galicki) słów znalazły się i te: „Warto być Polakiem”. Byliśmy, jesteśmy, będziemy – tysiąc pięćdziesiąt lat, a przecież i wcześniej. „Warto być Polakiem”, po co? Dla Nich, dla Polek i Polaków, którzy 10 kwietnia 2010 roku oddali życie czcząc bohaterów, żołnierzy Niepodległej Polski skrytobójczo zamordowanych przez Rosjan, Ofiary kłamliwie przez lata przemilczanej rosyjskiej zbrodni w Katyniu. Dzisiaj Lech Kaczyński, prezydent Polski, prezydent Polaków spoczywa z honorami na Wawelu, bo jest symbolem niezłomnej postawy walki o wolność waszą i naszą, symbolem dochodzenia do prawdy, umiejętności docenienia męczeństwa i krwi przelanej za Polskę, przypomnijmy Jego słowa: „Warto być Polakiem, warto, by Polska trwała i zwyciężała”.

18cuplk7Pierwszą część Gali, dedykowanej śp. Prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu rozpoczął występ artystów zespołu Cracovia Danza (fot. p. Andrzej Kalinowski), którzy zachwycili swym kunsztem i wyróżniającymi się, bogato zdobionymi strojami. Feria barw i kolorów oraz dynamika i żywiołowość występu, przeplatanego fragmentami najpiękniejszych polskich utworów, przeniosły nas do krainy wspomnień i rozmyślań nad dziejami Polski i Jej dróg do wolności… Blisko godzinny występ zachwycił publiczność, wyzwolił wielkie emocje i głębokie przeżycia…

18cuplk8Podobnym wzruszeniom nie było końca w trakcie drugiej części uroczystości, bowiem pieczołowicie dobrany repertuar polskich pieśni patriotycznych w najpiękniejszych z możliwych aranżacji profesora Tomasza Chmiela, w wykonaniu Chóru Mariańskiego i Krakowskiej Młodej Filharmonii, zachwycił ponad 500-osobową publiczność, która w sposób niezwykle żywiołowy, raz po raz okazując zachwyt nad tym, co nasze – prawdziwie polskie, sowicie nagradzała oklaskami wszystkich występujących (fot. p. Andrzej Kalinowski)… Goście, nie kryjąc łez wzruszenia, nie szczędzili gestów, wyrażających serdeczność i wzajemną życzliwość. Wyjątkowa atmosfera tego wieczoru, stworzyła niepowtarzalny klimat w poczuciu silnej wspólnoty i jedności…

18cuplk9Niedzielny wieczór pełen wspomnień, ogromnych wzruszeń i wielkich emocji na długo pozostanie w naszej pamięci, gdyż owacjom, bisom i rozlegającym się po zakończonym koncercie okrzykom „dziękujemy” nie było końca… Ten dzień był niezwykły… Świętował Kraków – radosny, ale i zadumany w refleksji nad Polską i dziedzictwem Prezydenta Lecha Kaczyńskiego (fot. p. Alicja Rostocka). Do sukcesu naszego przedsięwzięcia przyczynili się m.in. pp.: Michał Cholewa, Beata, Justyna i Robert Chołostowie, Zbigniew Galicki, Roman Głowacki, Jolanta i Mariusz Grudniakowie, Andrzej Kalinowski, Natalia Karpierz, Kazimierz Korabiński, Dawid Liszka, Ryszard Majdzik, Maria Michałek, Anna Maria Miłowska, Paweł Nowak, Rafał Paluch i Alicja Rostocka. Dziękujemy bardzo ;-)

I jeszcze linki do pamiątkowych albumów zdjęć, których autorami są pp. Alicja Rostocka, Zbigniew Galicki, Andrzej Kalinowski i Jan Lorek:
https://goo.gl/photos/mvXaUXRDzXWoaNv48
https://goo.gl/photos/qyRgEAQMUh5Ambga6
https://goo.gl/photos/JqtjFQLz8UP3FakC6
https://goo.gl/photos/U4Tq3JCudpogUsBx8

Co obcokrajowcy mają do powiedzenia o Wawelu?

adamzyzmanAdam Zyzman

Pomysł zorganizowania kontrmanifestacji przeciwko środowiskom uniemożliwiającym dostęp Jarosława Kaczyńskiego do grobu jego brata na Wawelu oceniam, jako skuteczny, choć przyznam, że zarówno ja, jak i kilku moich znajomych obawiało się, że ilość kontrmanifestantów będzie niewystarczająca. Na szczęście Ryszard Majdzik zaprosił do współpracy różne środowiska, które przybyły w niedzielny wieczór zamanifestować swoje oburzenie ograniczaniem praw obywatelskich w naszym kraju przez grupę osób, które praktycznie z protestu przeciwko prezesowi PiS uczyniły sobie tylko pretekst, by zaprezentować swoje istnienie. Na szczęście ilość manifestantów po obu stronach była wyrównana, a pod Wawel przybyli także ludzie spoza Krakowa, np. Klub Gazety Polskiej z Bielska-Białej. Plusem kontrmanifestantów było też ich emocjonalne zaangażowanie, podczas, gdy po stronie Obywateli RP większość okrzyków była odtwarzana na głośniki… z telefonów komórkowych (wyjątkiem była jedna kobieta, gotowa nawet i indywidualną dyskusję ideologiczną).

OLYMPUS DIGITAL CAMERADziwactwem protestujących przeciwko Jarosławowi Kaczyńskiemu było także ich zachowanie bardziej jak na pikniku, niż na manifestacji oraz dziwne zróżnicowanie zarówno uczestników (nie rozumiem co sprawiło, że ulotki z protestem przeciwko „upartyjnianiu Wawelu” trzymali ludzie azjatyckiego pochodzenia, którzy prawdopodobnie nie rozumieli nawet czym jest Wawel dla Polaków – czy byli tylko dlatego, że ich opłacono?) jak i haseł. Stąd wśród banerów z hasłami w grupie Obywateli RP, pojawiły się takie, jak „Kraków miastem świeckim!”, czy „Wypowiadamy konkordat!”! – Kto wypowiada? – Ano, podpisana była pod tym hasłem jakaś strona internetowa pod tym samym tytułem, ale nikt się do tego nie przyznawał, jakby zdając sobie sprawę, że do takiego aktu potrzebne są decyzje konkretnych instytucji państwowych, a nie powieszenie banneru lub krzyknięcie głupiego hasła. Ale świadczy to o tym, że wśród obywateli RP, środowiska antyklerykalne znajdują dla siebie wsparcie! Różnica między stronami sporu jest więc nie tylko polityczna, ale i cywilizacyjna (można więc domniemywać, że po odrzuceniu zasad cywilizacji łacińsko-chrześcijańskiej dochodzi się do etapu uniemożliwiania innym ludziom odwiedzania mogił bliskich, a wszystko to ze słowami o demokracji na ustach).

OLYMPUS DIGITAL CAMERAEksponowanie haseł antyreligijnych nie przeszkadzało jednak tym ludziom w cytowaniu… religijnych treści, jak choćby fragmentu Ewangelii o obłudnym eksponowaniu swej modlitwy. Można uznać więc, że mamy do czynienia z paranoją lub obłudą protestujących, ale można też powiedzieć o profanacji Pisma Świętego i obrazie uczuć religijnych, gdy obok siebie prezentuje się słowa Chrystusa i wezwanie do świeckości całego miasta, które ma swoich świętych patronów, swoje święte miejsca związane z życiem świętych tegoż Kościoła, który manifestanci chcą zwalczać! A tu już powinna wkroczyć prokuratura!

OLYMPUS DIGITAL CAMERANiestety, organy państwa zachowują się tak, jakby nie zawsze wiedziały kiedy i przeciwko komu interweniować, o czym świadczyło zachowanie pod Wawelem policji, która dla manifestacji „Obywateli RP” zarezerwowała dwa miejsca, po obu przejazdu J. Kaczyńskiego, podczas gdy jego zwolennicy mieli wyznaczone miejsce tylko na Placu Ojca Studnickiego. Podobna nierównowaga była też w dostępie do grup, gdyż o ile na plac O. Studnickiego można było wejść tylko z ulicy Grodzkiej, to dostępu do manifestantów „Obywateli” nikt nie bronił. O wejściu kordonu policji rozdzielającego sztucznie wspólnie protestujących manifestantów Solidarności’ 80 i Klubów Gazety Polskiej już nie wspomnę!

Piękna wojskowa solidarność

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Tak powinno być w każdej strukturze zhierarchizowanej, w której podwładny ma prawo oczekiwać poparcia od przełożonego, a przełożony winien stawać w obronie podwładnego, jeżeli ten występuje ze słuszną inicjatywą w obronie dobrego imienia całej instytucji.

Jak poinformowała Polska Agencja Prasowa, Dowódca Generalny Rodzajów Sił Zbrojnych RP generał dywizji Jarosław Mika zdecydowanie przeciwstawił się dyskredytacji żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej.

W ten sposób zareagował on na złożenie przez dowódcę „terytorialsów” gen. Wiesława Kukułę zawiadomienia do Prokuratury Rejonowa Warszawa-Żoliborz w sprawie znieważenia żołnierzy jego formacji na jednym z portali internetowych poprzez nazwanie ich „bandytami”.

W informacji zamieszczonej na stronie Dowództwa Generalnego RSZ WP gen. Mika napisał, że zdecydowanie przeciwstawia się dyskredytacji żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej, ponieważ godzi to w godność i honor munduru żołnierza Wojska Polskiego.

wotmonpl„WOT stanowią integralny element obronności naszej Ojczyzny i mają za zadanie stać na straży zarówno niepodległości jak i bezpieczeństwa Polski, a jakiekolwiek sugerowanie innych zadań, a zwłaszcza takich stojących w agresywnej opozycji do społeczeństwa polskiego jest absolutnie niedopuszczalne. Dlatego dziś stoimy razem, ramię w ramię, z naszymi kolegami – żołnierzami z Wojsk Obrony Terytorialnej jako jedna wojskowa rodzina. Wyrażam naszą solidarność ze wszystkimi żołnierzami Wojsk Obrony Terytorialnej.”

Gen. Kukuła skomentował te słowa w mediach społecznościowych: „Wspaniała postawa naszych towarzyszy broni z Wojsk Lądowych, Sił Powietrznych, Marynarki Wojennej i Wojsk Specjalnych. Braterstwo – razem w obronie honoru, razem w walce!”.

antonimacierewiczJestem pełen uznania dla tak szybkiej i zdecydowane reakcji gen. Jarosława Miki. Myślę, że wkrótce głos zabierze także w podobnym duchu minister obrony narodowej Antoni Macierewicz (fot. Tomasz Adamowicz / Gazeta Polska).

PAP dowiedziała się, że żoliborska prokuratura rozpoczęła już dochodzenie z zawiadomienia gen. Wiesława Kukuły. Ma ona sprawdzić, czy doszło do popełnienia przestępstwa z paragrafu 2. artykułu 216 kodeksu karnego: „Kto znieważa inną osobę za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku”.

„WOT to najmłodszy, piąty rodzaj sił zbrojnych. Wg założeń MON obrona terytorialna ma w 2018 r. liczyć ok. 35 tys. żołnierzy, a w roku 2019 – 53 tys. Misją formowanych Wojsk Obrony Terytorialnej jest obrona, a także wspieranie lokalnych społeczności m.in. poprzez reagowanie w sytuacjach klęsk żywiołowych, katastrof i wypadków” – czytamy w depeszy Polskiej Agencji Prasowej.

Brat ubogich

Edyta Neyman-Malczewska*

„Brat ubogich” to tytuł kolejnej już premiery Teatru Stańczyk. Reżyseria spektaklu oparta jest na pięknych tekstach o życiu i działalności świętego Brata Alberta na bazie tekstów i poezji, a do szczęśliwego finału po uciążliwych w tempie prowadzonych próbach – doprowadziła pani Sława Bednarczyk. Premiera – 29 maja 2017 roku na Scenie Teatru Zależnego Politechniki Krakowskiej i 30 maja 2017 roku na Rynku krakowskim pod Sukiennicami (w czasie nieprzewidzianego pogrzebu p. Zbigniewa Wodeckiego).

20170529baPrzygotowania do tego przedstawienia, były o wiele bardziej pracochłonne od wcześniejszych premier. Jakże człowiek współczesny, który nigdy nie był w sytuacji skrajnego ubóstwa potrafi perfekcyjnie zagrać rolę żebraczki lub zdemoralizowanego bezwstydnego człowieka, aby upodobnić się do podopiecznych Brata Alberta -potrafi na scenie zagrać – nie mając przecież żadnego tego typu doświadczeń w swoim życiu, zwłaszcza po przebytej chorobie jak ja. Cóż… nadrzędnym obowiązkiem aktora jest jak najbardziej perfekcyjne odtworzenie postaci – wcielenie się jakby w nią. Bardzo ciężka praca, która jednak uczy cierpliwości i wiedzy o danej epoce, postaciach ważnych dla narodu oraz prawdy o świętych, których znamy tylko „z obrazka”. Opuchlak żebrak – nędzarz – człowiek w łachmanach, brudny, cuchnący, brzydki, bez środków do życia , bez dachu nad głową. Pozornie łatwa rola, ale mała znajomość psychiki biedaka i jego zachowań spowodowała, że p. Bednarczyk musiała wspomóc nas wykładami z psychiatrii, psychologii oraz osobistej obserwacji zachowań tych ludzi poprzez zaprzyjaźnienie się z nimi – i to spowodowało, że prace wykonaliśmy poprawnie.

Bez cienia przesady, powiem, iż po premierze tego spektaklu widzowie wyszli bardzo smutni i przejęci a największe wrażenie zrobiła gra pani reżyser – Sławy Bednarczyk, która wcieliła się w postać głodującego człowieka – kobiety emerytki grzebiącej w śmietnikach, wyjadającej resztki wyrzucane przez ludzi sytych. Widzowie mówili, że najbardziej wstrząsającym momentem w tej roli było poszukiwanie jedzenia w śmietniku. Rola Brata Alberta w którą wcielił się pan Edward Jankowski również bardzo podobała się zaproszonym gościom.

Po premierze towarzyszył mi dziwny smutek i nie wiem właściwie dlaczego, ale może wymowne milczenie moich bliskich miało ten wymiar dramatyczny, który i mnie się udzielił. Przecież tak naprawdę nie wiedzą ludzie NIC o sytuacji tych najniżej dna żyjących. Odwraca się od nich oczy… udając, że ich nie ma. To jakiś wyrzut sumienia a sumienie prawdę odczuwa – choć można go też zniszczyć, otępić, znieczulić bezpowrotnie.

Uświadomiłam sobie, iż w XXI wieku ludzie przyzwyczajeni są do czerpania z życia jedynie przyjemności, luzu, wygodny, chcą się śmiać. Może podczas tego spektaklu ludzie uruchomili w sobie mechanizmy obronne, by nie dotknęła ich taka nędza. Szkoda, że tak łatwo ulegają modzie, pieniądzu, przyjemnościom nie doceniając w pełni wartości duchowych i moralnych w takich spektaklach jak ten. Chodzą na przedstawienia obrzydliwe i bezwstydne, prymitywne i wulgarne a teatr ma nieść dobro, szlachetność i piękno nie „sztukę dla sztuki”.

Część widzów jednak dostrzegła ten ogrom pracy reżyserskiej i aktorskiej p. Sławy, która postarała się przypomnieć Krakowowi problem znieczulicy etycznej świata bogatego, świata ludzi sytych. A ja od 2011 roku biorę udział w premierach. Miałam różne role. Postać Jagustynki z „Chłopów” Reymonta, rolę poetki, zwariowanej nieco literatki w spektaklu „Droga do Marzeń” czy Damy z paryskiego „Ogrodu Apollinaire’a”. A rola żebraczki zwracającej się do Ducha św. Alberta w ostatniej premierze to naprawdę było nie lada zadanie aktorskie. Teksty wymagały ode mnie ogromnej dykcji i nie wstydzę się przyznać że budziły we mnie lęk a nawet frustrację, bo nie wiedziałam czy podołam. Z drugiej strony intrygowały mnie te role, chciałam się z nimi zmierzyć, wspiąć się o jeden stopień wyżej w pracy nad słowem poetyckim, nad artykulacją. Czy ten cel osiągnęłam? Tego nie jestem pewna lecz za mną kolejne aktorskie wyzwanie, które choć trudne dla niepełnosprawnego, dają szansę sukcesu – słowem wyzbycia się kompleksu bycia nikim, mało docenianym i społeczeństwu niepotrzebnym, bezużytecznym, mało wydajnym jako człowiek, podobnie jak dla świętego Brata Alberta nędzarze.

* Autorka jest aktorką Teatru Stańczyk. Tekst zawiera we fragmentach zapis własnych obserwacji i osobistych refleksji nad życiem.

Byłem we Lwowie

andrzejkalinowskiAndrzej Kalinowski

Kilka dni temu wróciłem wyjazdu do Lwowa. Byłem tam na zaproszenie organizatorów festiwalu dziecięcego krajów przygranicznych. To właśnie strona ukraińska zorganizowała nam pobyt. Miałem okazję przyglądnąć się z bliska jak żyje się obecnie na Ukrainie, jaki klimat panuje we Lwowie. Co nowego w tym mieście? Pierwszy raz odwiedziłem Lwów przed 44 laty. Wrażenia były raczej mało pozytywne. To jest delikatnie powiedziane.

20170615ak1Z wielkimi obawami tam pojechałem. Wprawdzie dochodziły do mnie od rodaków pozytywne opinie (o tym mieście, o ludziach etc.), ale obawy pozostawały. Najpierw granica , czekanie… cztery godziny! Rekord świata. Pomyślałem, że jednak wszystko jest po staremu! Dojechaliśmy do miasta. Pogoda ładna, słonecznie. Mili uśmiechnięci ludzie, wielu młodych. Otwarte kościoły. Renowacje elewacji, na ulicach jak w Krakowie, handel, reklamy, uliczni kuglarze, nowe samochody, komunikacja funkcjonuje normalnie. Oczywiście korki, problemy z parkowaniem, zwłaszcza tym darmowym. Gastronomia jak u nas. Kawiarnie, kafejki, restauracje (jak na nasze kieszenie) nie za drogie, poziom przyzwoity. Po prostu normalny świat, normalne miasto.

20170615ak2Mnie interesowały polskie ślady naszej przeszłości. Zobaczyłem dobrze utrzymany pomnik Adama Mickiewicza. Wspaniałe prezentuje się gmach opery lwowskiej. Nie opodal stoi katedra. Ta sama w której w 1656 roku król Jan Kazimierz składał śluby ogłaszając Matkę Bożą, Królową Korony Polskiej (1 IV 1656 roku). Wiele śladów kryje w sobie katedra. Mając więcej czasu można odszukać wiele naszych polskich pamiątek. Znajdują się w niej relikwie świętych, którzy związani byli z diecezją lwowską: św. Jan Bilczewski, św. Zygmunt Gorazdowski, św. Jan Paweł II, św. Jan z Dukli oraz błogosławiony Jakub Strzemię. Kilka z nich pokazuję na zdjęciach. Nagrobki, witraże. Kaplice, relikwie kilku świętych związanych z kresami. Oczywiście są kościoły, które są w chwili obecnej pozamykane, ale wiąże się to z pracami renowacyjnymi i remontami. Pewne obiekty pozmieniały właścicieli. Nie dziwi zwrot w przewodnikach… były kościół, były klasztor, a obecnie… Ważne jest to, że jest nowy gospodarz który zabiega o wygląd obiektu. Są wierni. Mnóstwo turystów tych Ukrainy i Europy. Oczywiście najwięcej jest naszych. W operze wielu gości z Polski na pokazie „Aidy” G. Verdiego. Odwiedziłem gmach magistratu, z którego to wieży można podziwiać wspaniałą panoramę miasta. Nie starczyło mi czasu na cmentarz na Łyczakowie, ale obiecuję, że wrócę do Lwowa i braki uzupełnię. Polecam Lwów, zwłaszcza dla miłośników historii, architektury, muzyki, kultury kresowej, zabytków sakralnych. To miasto ma swój klimat. Tak długo jak będziemy go nawiedzać to ten klimat tam będzie. Nie pozwólmy zapomnieć o Lwowie. Niech jak najdłużej będzie polski.

Zapraszam Państwa do obejrzenia całego fotoreportażu. Na zdjęciach zobaczą Państwo m.in. młodzież z Zespołu Szkół im. Armii Krajowej w Rzuchowej koło Tarnowa, prowadzoną przez p. mgr Dorotę Przęczek. W tej szkole duży nacisk kładzie się na kultywowanie tradycji niepodległościowych i patriotycznych oraz tradycje ludowe rodem z Zalipia:
https://goo.gl/photos/BzC8kRRHkRdCwUfG7

Kto weźmie przykład ze Świetlickiego?

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Na nielubianą władzę można się obrażać na wiele różnych sposobów. Krakowski poeta Marcin Świetlicki postanowił „dać jej popalić” apelując do Ministerstwa Edukacji Narodowej o wykreślenie jego wierszy z nowych podręczników dla szkół średnich.

„W przeciwieństwie do Homera i Herberta żyję jeszcze i mam możliwość zaprotestowania. Podejrzewam również, że Prawdziwi i Jedyni Polscy Poeci z tej listy (Wencel, Polkowski) wcale nie cieszyliby się z mojego towarzystwa na stronach podręcznika. Toteż błagam o pominięcie moich wierszy. Ci licealiści, którym na tym zależy dotrą do nich bez Waszej pomocy” – napisał na swoim profilu facebookowym.

Brawo, podwawelski poeto! Teraz czas, aby przetartym przez Pana śladem poszli żyjący reprezentanci innych nauk, których dorobek niecnie wykorzystywany jest w podręcznikach szkolnych za czasów okrutnego reżimu. Niech matematycy, fizycy, chemicy, historycy wystosują podobne apele do MEN.

Archimedes, Tales, Euklides, Sokrates i Platon nie mogą już, niestety, zdecydowanie zaprotestować, ale ci koryfeusze nauk wszelakich, którzy żyją powinni niezwłocznie przystąpić do szerokiego frontu obrony demokracji, wolności, konstytucji, swobód obywatelskich, itp. przed potępianą przez cały postępowy świat dyktaturą Prawa i Sprawiedliwości zakazując powoływania się na ich dorobek dopóki ta nieludzka władza wreszcie nie upadnie.

Nowohuckie spotkanie z p. Wojciechem Sumlińskim

tomaszorlowskiTomasz Orłowski

8 czerwca 2017 roku Krakowskie Kluby Gazety Polskiej, a także środowiska patriotyczne zaprosiły mieszkańców Krakowa do kościoła pod wezwaniem Św. Józefa na osiedlu Kalinowym, na uroczystą Mszę Świętą w intencji Ojczyzny oraz na spotkanie z dziennikarzem śledczym, p. Wojciechem Sumlińskim.

20170608jb1W pięknej homilii ks. Tomasz Stec wymienił przywary narodowe, które możemy znaleźć we współczesnych czasach. Widoczny wśród naszych rodaków jest brak chęci do kompromisu, oczywiście nie w tych sprawach, gdzie popełnia się zło, ale w kwestiach możliwych do dialogu. Kolejna przywara to obawianie się prawdy, która często prowadzi do coraz większego fałszowania rzeczywistości. Istotnymi elementami utrudniającymi dialog pomiędzy różnymi środowiskami jest awanturnictwo i megalomania prowadząca do pogardy dla ludzi, np. o niższym statusie społecznym. Dlatego konieczne jest podążanie za prawdą, by nasze wady obracać w zalety. Postawa apostołów powinna być dla nas najlepszym przykładem. Cechowała ich pokora i wytrwałość w poszukiwaniu światła prawdy. Dziękujemy wszystkim uczestnikom uroczystości, a także pocztom sztandarowym, Duszpasterstwu Ludzi Pracy w Mistrzejowicach i Solidarności – Region Małopolska.

20170608jb2W drugiej część wieczoru gościliśmy w auli kościoła p. Wojciecha Sumlińskiego, który podczas spotkania podzielił się ze słuchaczami swoim doświadczeniem w zakresie metod pracy służb specjalnych. Spotkanie poprowadził p. Marek Michno – przew. Krakowskiego Klubu Gazety Polskiej im. Janusza Kurtyki.

Wystąpienie pozwoliło zrozumieć, dlaczego nie rozwiązano przypadków wielu głośnych samobójstw m.in. Andrzeja Leppera oraz nieodzyskania miliardów złotych, które zostały wytransferowane za granicę. Ostatnie książki zaproszonego gościa powstały we współpracy z Tomaszem Budzyńskim, byłym oficerem ABW, który został zniszczony przez służby wywiadowcze.

20170608jb3W osobistym wątku historii Wojciech Sumliński opowiedział o przyczynach aresztowania przez ABW oraz o próbie samobójczej w warszawskim kościele pw. Stanisława Kostki. Jego problemy rozpoczęły się od rozmowy z Bronisławem Komorowskim, podczas której pojawiły się wątki dotyczące powiązań Fundacji Pro Civili z oficerami WSI. Po niej rozpoczęła się cała przestępcza operacja, która dopiero po ośmiu latach zakończyła się uniewinnieniem. Dziennikarz przedstawił kilka historii dotyczących działań operacyjnych UOP i ABW. Jedna z nich związana była z osobą Jerzego Stachowicza, oficera SB, pozytywnie zweryfikowanego po 1989. Pomimo że torturował opozycjonistów, a także doprowadził jednego z nich do samobójstwa. Innym wątkiem prelekcji była sprawa komisji śledczej ds. PKN Orlen i bezpodstawne oskarżenie o szpiegostwo Mariusza Tylickiego, asystenta posła Gruszki. Intryga nie przyniosła spodziewanego efektu. Wtedy nastąpił tragiczny wypadek, tj. poseł doznał wylewu krwi do mózgu. Jak podkreślił prelegent, zbyt dużo w tak ważnych sprawach pojawia się podobnych zbiegów okoliczności, dlatego trudno wierzyć w przypadek. Wykładowca postawił tezę o zbudowaniu, nowych i niezależnych służb specjalnych, które działałyby w interesie obywateli.

I jeszcze linka do kompletu zdjęć, nadesłanych (podobnie jak powyższe) przez p. Józefa Bobelę:
https://goo.gl/photos/wKiL9Ku3VyL5RqTG6

Liceum im. Generała Ryszarda Kuklińskiego?

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Z ogromną radością obserwuję widoczny wzrost zainteresowania postacią generała Ryszarda Kuklińskiego. Niewątpliwie przyczyniło się do tego pośmiertne awansowanie go przez Prezydenta RP na stopień generała brygady 11 listopada ubiegłego roku, co zostało odebrane przez ogół społeczeństwa jako oficjalne uznanie „pierwszego polskiego oficera w NATO” za jednego z największych bohaterów w najnowszej historii.

Istotę jego patriotycznej misji najlepiej streścił dyrektor CIA za czasów Ronalda Reagana William Casey w słowach: „nikt na świecie w ciągu ostatnich czterdziestu lat nie zaszkodził komunizmowi tak, jak ten Polak.”

Kilka dni temu w paru miejscowościach uroczyście obchodzona była 87. rocznica urodzin gen. Kuklińskiego. Odsłonięto jeden pomnik, składano kwiaty, organizowano pogadanki i koncerty, przypominano jego zasługi dla ratowania pokoju światowego, które znakomicie ujął w jednym zdaniu szef CIA w okresie prezydentury Billa Clintona i Georga W. Busha George Tenet: „Ten pełen poświęcenia odważny Polak pomógł zapobiec przekształceniu się zimnej wojny w gorącą”.

pulkownikkuklinski4Tym, co mnie szczególnie ucieszyło, kiedy zapoznawałem się z relacjami z owych wydarzeń organizowanych przecież nie w okrągłą lecz w „zwykłą” rocznicę przyjścia na świat człowieka który w pojedynkę rzucił wyzwanie sowieckiemu „imperium zła”, był liczny udział młodzieży. Wbrew powszechnym opiniom jest ona coraz bardziej, a nie mniej zainteresowana historią Polski, szczególnie zaś losami Żołnierzy Niezłomnych, do których grona można zaliczyć gen. Kuklińskiego.

Obserwując medialne, a zwłaszcza internetowe wypowiedzi młodych ludzi o nim jestem przyjemnie zaskoczony ich dojrzałością oraz dociekliwością. Traktują go jako wielkiego bohatera w czym dużą rolę odegrał oparty na faktach film Władysława Pasikowskiego pt. „Jack Strong” przedstawiający w równie atrakcyjny jak wierny prawdzie historycznej sposób misję, której podjął się on z narażeniem życia własnego oraz najbliższej rodziny.

Może nadszedł więc już czas, aby któreś polskie liceum uznało generała Ryszarda Kuklińskiego za swojego patrona? Człowiek nie wahający się podjąć niezwykle trudnej i odważnej decyzji w imię miłości Ojczyzny, honoru oficerskiego oraz wierności narodowym imponderabiliom z pewnością zasługuje na takie wyróżnienie.

To widzowie wyklaskali nam sukces… Wyjątkowy wywiad z Andrzejem Sikorowskim

Przed nami koncert z okazji z jubileuszu czterdziestolecia Grupy pod Budą. Wszystko zaczęło się od mandoliny, potem przyszła gitara, teksty pisanie na studiach, po pierwszą nagrodę otrzymaną na krakowskim festiwalu za autorską piosenkę Nowy Rok. Jak wspomina Pan te chwile?

towidzowie1Byłem studentem 4 roku filologii polskiej i za namową kolegów zgłosiłem się do eliminacji festiwalu piosenki studenckiej. Przebrnąłem przez eliminacje i zająłem ex aequo pierwsze miejsce. Moja piosenka nazywała się Nowy Rok, a festiwal odbywał się w grudniu 1970, co niefortunnie zbiegło się z politycznymi wydarzeniami grudniowymi, ze strajkami w stoczni, strzelaniną i w zasadzie z upadkiem rządów Gomułki. Piosenka opowiadała tak naprawdę banalną historię, że zbliża się Nowy Rok, że „niesie nowe kalendarze, przywitamy go przed furtką, resztę czas pokaże” i nie chciałem w niej w żaden sposób przewidywać przyszłości. Odebrana ją jednak jako przepowiednię polityczną, a ludzie śpiewali „nowe niesie sekretarze”. Dostałem za to po łapach i mimo tego, że dostałem pierwszą nagrodę, piosenki nie prezentowały żadne media, bo uznano, że jest nie po myśli władzy. W jakimś sensie więc ocenzurowano mnie, mimo, że nigdy nie uprawiałem twórczości zaangażowanej. Nigdy nie wypowiadałem się na tematy polityczne, bo uważam, że zadaniem artysty nie jest opowiadanie o polityce, tylko ewentualne wzruszanie ludzi.

Odnośnie wzruszania. Często pojawia się Pana zdanie, że koncert jest intymną rozmową ze słuchaczem. Co wzrusza ludzi w dzisiejszych czasach?

Chciałbym, aby, każdy koncert poruszał ludzi siedzących na publiczności. Warunki bywają jednak różne. Czasami są to sale teatralne, gdzie jest oświetlenie i odpowiednia atmosfera, ale grywa się również pikniki na otwartym powietrzu, gdzie ludzie piją piwo i wtedy ta intymność jest całkowicie inna. Mam taki zwyczaj, że swoje śpiewanie adresuje zazwyczaj do jednej osoby, którą wybieram spośród publiczności. Nie wiem z jakiego powodu: czy dlatego, że jest to uśmiechnięta, sympatyczna twarz, czy dlatego, że ktoś zareagował w jakiś sposób na moją frazę. Odnoszę wtedy wrażenie, że cały koncert śpiewam tylko dla niej. Zmierzam do tego, że zawsze chodzi mi o nawiązanie bardzo osobistego kontaktu z ludźmi, którzy mnie słuchają i przekazania im czegoś. Zawsze wyznawałem teorię, że piosenka ma ogromną siłę rażenia. W dobrze napisanej piosence można przez trzy minuty zawrzeć tyle, ile inni zawierają w pięciusetstronicowej powieści. Autor piosenki ma bardzo silną broń w ręce i były piosenki, które wiodły ludzi na barykady, albo wręcz powodowały przewroty. Ja, jak wspomniałem, nie jestem piosenkarzem politycznym, ale bardzo ceniłem piosenki Jacka Kaczmarskiego, które były krwiste i pełne buntu. Jeżeli ktoś się w nie zasłuchał to czasami pewnie miał ochotę wyrwać murom zęby krat. Ja tego nigdy nie robiłem, ale jeżeli komuś na skutek mojego śpiewania piknie coś po lewej stronie, to też odnoszę jakiś mały sukces.

Po wygraniu festiwalu studenckiego. Bohdan Smoleń zaproponował Panu wstąpienie do Pod Budą. Zmieniła się wówczas struktura zespołu.

towidzowie2Kiedy po kilku latach bycia wolnym strzelcem, Bohdan zaproponował mi w ’75 roku udział w kabarecie to przyszedłem, jednak bardziej interesował mnie działający tam zespół muzyczny. Kiedy zasiliłem go swoimi piosenkami i osobą: śpiewając i grając na gitarze, to nagle okazało się, że jesteśmy z szefem zespołu, Jankiem Hnatowiczem, w tak dobrej korespondencji, że to wszystko nabrało całkowicie nowego znaczenia. Nie chcę powiedzieć, że wbiłem gwóźdź do trumny, ale krytycy po ostatniej premierze kabaretu wypowiedzieli się, że program kabaretowy powiedzmy był taki sobie, ale zespół muzyczny jest godny uwagi. Wkrótce potem kabaret się rozwiązał. Został zespół muzyczny, który dostał propozycję pracy na zawodowych warunkach od agencji koncertowej Polskiego Stowarzyszenia Jazzowego. Zaczęliśmy wtedy jeździć samodzielnie, jednak ogon w postaci kabaretu Pod Budą ciągnął się jeszcze za nami dość długo. Powiem szczerze, że był dość uciążliwy przez jakiś czas. Ludzie kupowali bilety i byli przekonani, że idą na kabaret, że będzie bardzo śmiesznie, że będą tak zwane jaja, tymczasem wychodziła moja koleżanka i śpiewała liryczną piosenkę, za chwilę wychodziłem ja i śpiewałem liryczną balladę, by za moment weszła moja obecna żona i zaśpiewała coś po grecku. Pamiętam takie imprezy, gdzie słuchać było pewien niepokój z widowni, pewnego rodzaju oburzenie, że ich nabraliśmy, bo to nie jest żaden kabaret. Trzeba się było z tym zmagać. Wszystko zmieniło się z biegiem czasu, gdy po dwóch latach od ostatniej premiery kabaretu pojechaliśmy do Opola i zaśpiewaliśmy „Kap, kap płyną łzy”, a amfiteatr oszalał i na dobrą sprawę trochę wyklaskał dla nas to wyróżnienie. Zdaje się, że nie byliśmy zaplanowani do nagrody, jednak ludzie tak zareagowali, że jurorzy dali nam wyróżnienie i to już później poszło w Polskę. Od tego momentu rozpoczęła się dość mocna popularność Grupy Pod Budą: propozycja nagrania pierwszej płyty, później kolejnej. Piosenki gościły wtedy w radio i można powiedzieć, że z tej piwnicy kabaretowej wyszliśmy na światło dzienne. Pomimo tego, że w tamtych czasach można było w ruchu studenckim funkcjonować nawet bez tego światła dziennego. Klub studencki to była tak mocna instytucja, że jak przyjeżdżaliśmy do Poznania, to graliśmy tam tydzień, każdego dnia w innym klubie. Tak samo było w Gdańsku, nie będąc tak naprawdę znani ogółowi Polski. Wygranie studenckiego festiwalu to było coś!

Pamięta Pan pierwszy koncert z Pod Budą?

Nie wiem, czy przez przypadek nie odbył się on na Famie. Był to już tylko recital piosenki, bez pomocy artystów kabaretowych, bardzo nieporadnie zresztą klecony, bo na początku nie mieliśmy nawet materiału żeby wypełnić półtoragodzinny program. Już wtedy jednak reagowano na nas bardzo dobrze, chociażby ze względu na dość nietypowe instrumentarium. Mieliśmy gitary akustyczne, ja grałem na mandolinie, kolega na skrzypcach, dwie dziewczyny śpiewały. Bardzo podpieraliśmy się wówczas wokalami, chórkami. Jak na owe czasy było to dosyć nietuzinkowe, więc jednocześnie dobrze przyjmowane.

Czy ta nietuzinkowość pozwoliła, aby zespół przetrwał 40 lat? Jest to wyróżnienie samo w sobie, grać 40 lat w jednym składzie.

towidzowie3Myślę, że tak długa popularność to nie tylko efekt unikalności stylistycznej, ale naszej konsekwencji. Przez te czterdzieści parę lat nie zmienialiśmy oblicza, robiliśmy to, co uważaliśmy za słuszne. Zawsze najistotniejszy był natomiast przekaz, czyli to co jest zawarte w piosence. Nigdy nie stroiliśmy się w piórka, nie szliśmy za modą, że jest rap, to zarapujemy, jest garażowe granie, to może tego spróbujemy. Publiczność bardzo szybko wyczuwa kiedy ktoś kombinuje, kiedy artysta chce się przypodobać. Taką konsekwencję stylistyczną ludzie sobie cenią i zawsze wiedzieli czego się po nas spodziewać, że jest to kapela, która stawia na to, by było i do rymu i do sensu, żeby było melodyjne i dało się później powtórzyć. Myślę, że w ten sposób wyrobiliśmy sobie pewną grupę publiczności. Nie jest to masowa popularność. Mamy jednak tę gwarancję, że w dużej miejscowości przyjdzie na nas 300-400 osób i te 300-400 osób czeka na kolejną płytę, szuka nas w Internecie i sprawdza czy robimy coś nowego. Wiem to, bo wprawdzie koncertuję z Pod Budą, ale od wielu lat uprawiam już jakby osobną działkę, śpiewając ze swoją córką. Nagraliśmy 4 osobne płyty z Mają i one również się rozchodzą. Ludzie więc wiedzą, że facet z Pod Budą robi coś innego, ale spodziewają się, że jest to w jakimś sensie podobne, że się nie sprzedałem, a Maja śpiewa podobne piosenki, jak śpiewała wokalistka Pod Budą, bo ich autorem jest ten sam facet.

Z czego Pan czerpał i czerpie inspiracje dzisiaj?

Myślę, że cały czas brałem inspiracje z otoczenia, bo zawsze pisałem piosenki o tym, co się dzieje dookoła mnie, o problemach, które mnie dotknęły, albo na których się znam. Nigdy nie pisałem piosenek, które mają jakiś taki podtekst filozoficzny. Nie chciałem nigdy rozwiązywać problemów bytu, czy wszechświata, bo są zbyt odległe i zbyt mało się na tym znam, by się na ten temat wypowiadać. Po prostu jestem na to za głupi. Natomiast na knajpie, na autobusie, na ulicy, na balandze, na takich rzeczach po prostu się znam, bo całe życie tego dotykałem i dlatego właśnie o tym piszę. Wyznaję teorię, że jeżeli się stworzy opowiastkę, to piosenkę można napisać o wszystkim. Pamiętam nawet, jak w dawnym NRD graliśmy na budowie dla polskich robotników. Po skończonym spotkaniu była wódeczka, zaczęliśmy gadać i zadano mi właśnie pytanie na ten temat. Odpowiedziałem tak samo, że można napisać o wszystkim. Któryś z siedzących i polewających robotników odpowiedział, że to chyba niemożliwe. W związku z tym żeśmy trochę wypili, padł zakład. Oni polewali, a ja miałem piętnaście minut, by napisać tekst piosenki. Tak powstała „Postawcie nam barak chłopaki”, która potem znalazła się na naszej płycie. Kiedyś napisałem też piosenkę o filiżance, bo ktoś również mi nie wierzył, że można. Nagraliśmy więc piosenkę o filiżance, która stoi w kawiarni i podsłuchuje za pomocą swoich uszek tego, co mówią ludzie. Wszystko to tylko kwestia znalezienia pomysłu. Największym problemem i trudem przy pisaniu piosenek jest pytanie: o czym to będzie? Jak to wykombinować? Nie piszę tak, że siadam z kartką papieru i mówię: o, dzisiaj napiszę tekst piosenki. Nigdy tak nie było. Wymyślam piosenki bez przerwy, ale robię to jadąc samochodem, robiąc zakupy. Czasami może żona zarzuca mi, że zbyt mało czasu jej poświęcam, albo że jestem zbyt zajęty własnymi myślami, ale, szczerze mówiąc, ja lubię być z własnymi myślami i przeważnie właśnie wtedy coś kombinuje, rymuje, a jak już przyjdzie mi do głowy coś wartego uwagi, to zapisuję, by nic nie uronić. Jak mam już wykombinowane o czym będzie piosenka, to sam proces zapisywania, rymowania jest dość krótki, być może dlatego, że już tych piosenek wiele napisałem i mam pewną praktykę. Tak więc piszę piosenki o wszystkim tym co mnie dotyczy, na czym się w jakim w niewielkim stopniu się znam. To jest moja naczelna zasada.

Przed Panem wielki koncert w Krakowie, wielka sala. Co widzowie będą mogli zobaczyć, usłyszeć?

Koncert może być atrakcyjny w dwojaki sposób. Ludzie, którzy przyjdą, bo sentyment każe im być w okrągłą rocznicę z Zespołem Pod Budą usłyszą te przeboje, na których się wychowali, za którymi tęsknią i których nie wyobrażają sobie, by mogły być pominięte, czyli po prostu przegląd piosenek Pod Budą . Równocześnie zobaczą też, że facet, który przez całe lata dostarczał tekstów do Pod Budą, jest nadal aktywny i robi coś nowego. Usłyszą więc te nowsze piosenki z moim wykonaniu, które nie mają wiele wspólnego z Pod Budą, bo są grane w innym składzie, usłyszą je w wykonaniu mojej córki Mai, która może zaśpiewa również po grecku, kontynuując pewną tradycję rodzinną. Myślę więc, że będzie to koncert bardzo urozmaicony, pomimo, że stylistycznie będzie osadzony w tym samym gitarowym graniu. Uważam, że zaprezentujemy szerokie spectrum piosenek i będzie to materiał skierowany zarówno do najwierniejszych fanów, naszych rówieśników, ale również do rówieśników mojej córki, którzy pamiętają może koniec popularności Pod Budą i początek działalności Mai. Myślę więc, że będzie to bardzo fajny koncert. Miejsce jest przy tym bardzo godne, mogące pomieścić tysiąc osób. Kilkukrotnie wypełnialiśmy już tę salę i sądzę, że i tym razem będzie wspaniale.

Wywiad przeprowadził Mateusz Mróz

Etyka jest działem filozofii

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Ta „oczywista oczywistość” wciąż nie może się przebić do mediów. Bardzo często dziennikarz przeprowadzający wywiad z przedstawicielem tej pięknej nauki specjalizującym się w problematyce moralnej przedstawia go jako „filozofa i etyka”.

To zupełnie tak samo, jakby określić Kamila Stocha „sportowcem i skoczkiem narciarskim”, albo profesora Bogdana Chazara „lekarzem i ginekologiem”, a przecież skoki narciarskie są jedną z dyscyplin sportu, ginekologia jest zaś częścią medycyny.

Niestety, nawet na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie, na którym pracuję od 37 lat, pojawia się niekiedy w harmonogramie studiów przedmiot „filozofia i etyka”, co doprowadza mnie do szewskiej pasji.

Wiem, że mój tekst jest typowym „głosem wołającego na pustyni”, ale z drugiej strony „kropla drąży skałę”.

Obchody 86. Miesięcznicy Smoleńskiej w Warszawie

alicjarostockaAlicja Rostocka

W obchodach 86. Miesięcznicy Smoleńskiej wziął udział m.in. premier Jarosław Kaczyński, przedstawiciele Sejmu i Senatu oraz członkowie rządu polskiego. Po odprawionej w Katedrze Świętego Jana Mszy Świętej (ze słowem księdza prof. dr hab. Andrzeja Filabera z Akademii Muzycznej w Poznaniu i w muzycznej oprawie pp. Małgorzaty Machalskiej – skrzypce oraz Piotra Rachonia – organy), przez Krakowskie Przedmieście przeszedł Marsz Pamięci, by złożyć kwiaty przed Pałacem Prezydenckim. Zapraszam Państwa do obejrzenia fotoreportażu:
https://goo.gl/photos/UpB1pVdMEknPN7UE8