Category Archives: INTERWENCJE i listy

Kraków walczy o pieniądze za niedoszłe igrzyska

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił decyzję ministra sportu i turystyki z 2014 roku w sprawie zwrotu pierwszej transzy dotacji udzielonej gminie miasta Krakowa na organizację przygotowań do Zimowych Igrzysk Olimpijskich w 2022 roku.

Władze podwawelskiego grodu wycofały się z tego pomysłu po referendum, w którym prawie 70 procent jego uczestników zagłosowało przeciw niemu.

Jeśli wyrok się uprawomocni, Kraków odzyska od resortu 4 miliony złotych, które zwrócił – zgodnie z przepisami – wraz z odsetkami, ale jednocześnie złożył do WSA skargę na decyzję administracyjną, która została uznana w pierwszej instancji za słuszną.

herbkrakowaJeden z portali internetowych przypomniał, że w grudniu 2016 roku Najwyższa Izba Kontroli opublikowała raport o staraniach miasta w związku z organizacją igrzysk.

„Kraków oraz Stowarzyszenie Komitet Konkursowy Kraków 2022 wydały blisko 11 mln zł na proces ubiegania się Krakowa o przyznanie roli gospodarza Zimowych Igrzysk Olimpijskich w 2022 r. W ocenie NIK pieniądze te wykorzystano nieefektywnie, gdyż miasto wycofało się ze starań o organizację Igrzysk, na skutek braku poparcia dla tej idei wśród mieszkańców” – czytamy w portalu.

NIK wytknęła również ministrowi, że finansowanie z budżetu państwa organizacji Igrzysk powinno nastąpić dopiero po wyrażeniu woli przez większość lokalnej społeczności.

„Izba wykryła też nieprawidłowości w umowach miasta ze szwajcarską firmą, która starała się w jej imieniu o organizację Igrzysk, zgłosiła też uwagi do działalności Stowarzyszenia Komitet Konkursowy Kraków 2022” – napisał portal.

Odebrać Verhofstadtowi polski order!

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Na stronie http://zmienmy.to/petycja/odebranie-krzyza-wielkiego-orderu-zaslugi-rzeczypospolitej-polskiej-panu-guyowi-verhofstadtowi/?glos=popieram można podpisać petycję do prezydenta Andrzeja Dudy o odebranie Krzyża Wielkiego Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej belgijskiemu posłowi do Parlamentu Europejskiego Guyowi Verhofstadtowi (otrzymał go w 2004 roku).

Jej autorzy Karolina Prochowiak i Piotr Siewak uważają, że jest to niezbędne ze względu na stosunek do Polski, jaki reprezentuje on na forum PE wielokrotnie uwłaczając legalnie wybranemu rządowi RP i jej obywatelom. Jako przykład przywołali jego wypowiedź podczas debaty na temat praworządności w Polsce, która odbyła się 15 listopada: „polski rząd postradał zmysły”. Tego samego dnia określił uczestników warszawskiego Marszu Niepodległości, w którym udział wzięło kilkadziesiąt tysięcy Polaków, jako „faszystów, neonazistów, białych suprematystów” podkreślając, że odbył się on 300 kilometrów od byłego śmierci obozu Auschwitz.

„Osobie, która okazuje brak szacunku Państwu Polskiemu, w rozumieniu jego władz oraz pewnej części społeczeństwa, powinien zostać odebrany Krzyż Wielkiego Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej, ponieważ uwłacza ona wadze tego uhonorowania. Wyrażamy głęboką nadzieję, że nasz wniosek spotka się z pozytywnym rozpatrzeniem przez Pana Prezydenta, biorąc pod uwagę wagę przedstawionych przez nas argumentów” – zakończyli swoją petycję jej autorzy.

rdilogoPrzypomnę, że wcześniej Prezes Reduty Dobrego Imienia-Polskiej Ligi Przeciw Zniesławieniom Mira Wszelaka wystąpiła do wojewody mazowieckiego Zdzisława Sipiery o uznanie Verhofstadta za osobę niepożądaną na terytorium Polski w związku z jego cytowaną wyżej skandaliczną wypowiedzią o Marszu Niepodległości.

„Użycie słowa <naziści> w stosunku do uczestników marszu, czyli Polaków – w rozumieniu konstytucji obywateli Polski bez względu na ich kolor skóry, przynależność etniczną, wyznanie – jest użyciem języka nienawiści w stosunku do wielkiej grupy ludzi, a słowo <Auschwitz> ma w odbiorcach utwierdzić przekonanie, że w Polsce panuje nazizm i Polacy są sprawcami Holokaustu” – napisała prezes RDI-PLPZ do wojewody mazowieckiego.

Reduta złożyła także dwa pozwy przeciwko Guyowi Verhofstadtowi do Sądu Okręgowego w Warszawie (można je poprzeć na stronie www.rdi.org.pl) argumentując w nich, że stosując mowę nienawiści zniesławił on tysiące obywateli RP, którzy 11 listopada manifestowali swoje przywiązanie do idei niepodległości.

Honor cenniejszy od pieniędzy

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Przed Sądem Okręgowym w Nowym Sączu rozpoczął się proces przeciwko państwu polskiemu o milion złotych odszkodowania oraz zadośćuczynienia za szkody, których doznał od komunistycznego reżimu major Józef Kuraś – „Ogień”, a także członkowie jego rodziny w okresie PRL.

W pozwie, z którym wystąpił jego syn Zbigniew wskazano stosowne zapisy Kodeksu karnego, nie zaś – jak mogłoby się wydawać – cywilnego. Na obszerny materiał dowodowy złożyły się zeznania krewnych mjr. Kurasia oraz dokumenty z archiwów Instytutu Pamięci Narodowej.

To będzie bardzo ważny proces, który tylko formalnie toczy się o sporą kwotę pieniędzy, ale tak naprawdę będzie próbą ostatecznego wykazania na drodze prawnej, że „Ogień” był bohaterem, a nie postacią kontrowersyjną, co nadal podnoszą środowiska postkomunistyczne, żydowskie i słowackie. Zwłaszcza te ostatnie ostro sprzeciwiają się stawianiu go na piedestał i usiłują przedstawić go jako człowieka działającego wbrew nie tylko prawu, ale także Dekalogowi.

jozefkurasWyrok będzie miał ogromne znaczenie historyczne, ponieważ ewentualne zasądzenie odszkodowania zostanie odczytane jako jednoznaczne stwierdzenie, że major Kuraś (fot. Wikipedia) był bohaterem. Dlatego uważam, że proces powinien toczyć się albo o symboliczną złotówkę, albo o kilkadziesiąt tysięcy zł, które w przypadku wygranej syn „Ognia” przeznaczyłby na jakąś fundację wspomagającą partyzantów antykomunistycznego podziemia po 1945 roku. Imponderabilia narodowe są bowiem ważniejsze od pieniędzy.

Rozumiem rozgoryczenie rodziny legendarnego Żołnierza Niezłomnego, która przez pół wieku musiała wysłuchiwać o nim steku kłamstw oraz pomówień tworzonych i rozpowszechnianych przez komunistyczna propagandę, ale są sytuacje, w których trzeba zdecydowanie postawić na pierwszym miejscu honor, zwłaszcza jeżeli sprawa dotyczy tak istotnej postaci z narodowego panteonu jak major Józef Kuraś – „Ogień”.

Odebrać Lewandowskiemu Komandorię!

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Były poseł Kukiz’15, obecnie członek koła Wolni i Solidarni Adam Andruszkiewicz zaapelował do prezydenta Andrzeja Dudy, aby odebrał Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski europosłowi Platformy Obywatelskiej Januszowi Lewandowskiemu w związku z jego ostatnim wystąpieniem w Parlamencie Europejskim, w którym określił działania rządu RP jako sprzeczne z polską racją stanu i prowadzące do izolacji naszego kraju. Jako przykłady podał m.in. samobójstwo Piotra Szczęsnego, wycinkę Puszczy Białowieskiej i obecność neofaszystów na Marszu Niepodległości: – Lewandowski wykorzystuje tragedię człowieka, który dokonał samospalenia, prawdopodobnie po prostu z powodów psychicznych. Moim zdaniem nie powinniśmy wykorzystywać tragedii ludzkiej do robienia polityki – powiedział Andruszkiewicz w TVP Info.

„Panie Prezydencie, proszę bronić honoru Rzeczypospolitej” – napisał na Twisterze poseł Wolnych i Solidarnych.

A oto europarlamentarzyści PO, którzy zagłosowali w środę za rezolucją wzywającą polski rząd do przestrzegania postanowień dotyczących praworządności i praw podstawowych zapisanych w traktatach: Michał Boni, Danuta Hübner, Danuta Jazłowiecka, Barbara Kudrycka, Julia Pitera i Róża Thun. Pozostali wstrzymali się od głosu. Przeciw byli wszyscy europosłowie Prawa i Sprawiedliwości.

Rezolucja może skutkować nałożeniem na Polskę sankcji.

Czy PKiN zostanie wreszcie zburzony?

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Nieoczekiwanie powróciła sprawa, którą już dawno temu podniosło (chyba jako pierwsze) Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie: wicepremier oraz minister kultury i dziedzictwa narodowego profesor Piotr Gliński powiedział w Radiu RMF FM, że nie ma nic przeciwko zburzeniu warszawskiego Pałacu Kultury i Nauki, ale pod warunkiem że można byłoby szybko zbudować na jego miejscu coś sensownego: – Ja się akurat tym nie zajmuje. Ja się staram budować. Na przykład w okolicy Pałacu Kultury jest bardzo ciekawa działka z budynkiem szpitala, który w czasie getta był też używamy jako szpital. Chcemy to kupić i przeznaczyć na budowę muzeum getta warszawskiego – dodał wicepremier i przypomniał, że różne środowiska występują z takimi postulatami, a 100. rocznica odzyskania niepodległości może być znakomitą okazją do pozbycia się wyjątkowo okazałego reliktu komunizmu.

Na jego słowa natychmiast zareagował były minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski pisząc na Twitterze: „Uważam, że byłby to spektakularny akt dekomunizacji przestrzeni publicznej i musiałbym rząd POchwalić. Moje sprawdzam: czy wicepremier Gliński, jako minister kultury, wykreśli PKiN z rejestru zabytków? Warto przypomnieć, że Sikorski konsekwentnie od wielu lat apeluje o zburzenie tej pamiątki po komunizmie. Swoje wystąpienia sejmowe często puentował: „A poza tym, panie marszałku, uważam, że Pałac Kultury powinien być zburzony”.

Problem stanowi to, że od 2007 roku jeden z najbardziej widocznych symboli zniewolenia Polski przez Związek Sowiecki jest wpisany do rejestru zabytków, co można jednak zmienić ministerialną decyzją.

Na koniec przytoczę fragment ostatniego apelu Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie do władz Warszawy z 19 lipca 2015 roku: „Niech przykładem będzie dla Was likwidacja w latach 20. ubiegłego wieku soboru Świętego Aleksandra Newskiego na placu Saskim – jednej z najwyższych budowli ówczesnej Warszawy. Wzniesiono go na polecenie zaborczych władz rosyjskich w takim samym celu, jak PKiN: by stanowił zewsząd widoczny symbol carskiego panowania na ziemiach polskich. Władze odrodzonej Rzeczypospolitej nie miały najmniejszych wątpliwości, aby tę budowlę szybko rozebrać, ponieważ jej istnienie uwłaczało powadze niepodległego państwa. Taki sam los powinien spotkać Pałac Kultury i Nauki”.

rozbiorkasoboru(Od Redakcji): Przypomnijmy, że 2 lutego 2007 roku Pałac Kultury i Nauki w Warszawie został wpisany do rejestru zabytków. Symbol rosyjskiej dominacji nad Polską zyskał tym samym nowy status. Warto wiedzieć, że po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku inny z takich symboli, cerkiew św. Aleksandra Newskiego została rozebrana i podzieliła los wielu cerkwi prawosławnych w Warszawie wybudowanych w okresie rozbiorów. Z rozbiórki uczyniono wydarzenie polityczne i narodowe, wypuszczono obligacje, aby dać każdemu Polakowi szansę uczestniczenia w rozbiórce. Papiery były zabezpieczone wartością materiałów odzyskanych z budynku (fot. Prace przy rozbiórce, za: warszawa1939.pl).

Żądamy szybkiej repolonizacji mediów. Stanowisko Forum Myśli Polskiej

Rząd już dwa lata pracuje aktywnie, wprowadza zmiany naprawcze po ośmiu latach tragicznego szkodnictwa koalicji PO-PSL. Doceniamy wszelkie dokonania Pani Premier, znakomicie służące Polsce i Polakom. Dokonań tych jest wiele, są powszechnie znane i doceniane przez społeczeństwo.

Rozumiemy, że wszystkiego nie sposób naprawić od razu, że zmiany muszą mieć jakiś racjonalny kalendarz.

Obserwujemy jednak z ogromnym niepokojem, że od dłuższego już czasu nie są prowadzone prace nad dekoncentracją mediów, nad ich repolonizacją. One zostały zawieszone. Wiadomo, że ta sprawa dotyczy przede wszystkim dużej przewagi kapitału niemieckiego. Czy jednak w imię dobrych stosunków z państwem niemieckim, trzeba odwlekać rozwiązanie problemu? Stanowczo nie! Czy rząd Polski boi się rządu Niemiec? Fakty są takie: od 1989 roku wmawiano – i skutecznie wmówiono – Polakom, że „kapitał nie ma narodowości”. Okazuje się, że w Niemczech, przynajmniej w mediach, ma on narodowość i w dziewięćdziesięciu procentach znajduje się w rękach niemieckich. Dlaczego w Polsce nie skorzystać z niemieckich rozwiązań prawnych i nie podnieść tego procentu na wzór niemiecki? Potrzebna jest tylko, Pani Premier, wola i odwaga.

godlopolskiPolskojęzyczne media, gazety i czasopisma redagowane przez dziennikarzy na niemieckim żołdzie, nigdy nie służyły i nie będą służyły Polsce i Polakom, pragnącym wielkich przeobrażeń i zmian (Il. Herb Rzeczypospolitej Polskiej ustanowiony w 1956 r. przez Rząd na Uchodźstwie, za: Wikipedia). W polskojęzycznej prasie niemieckiej i innej na obszarze Polski szerzone są treści duchowo obce polskiemu, katolickiemu społeczeństwu. Np. w najpopularniejszych gazetach, w wydaniach weekendowych, zawierających „Magazyny Rodzinne” (!), umieszczane są ogłoszenia reklamujące usługi prostytutek.

Dowiadujemy się – jak podają źródła prasowe, że (…) „hegemonem jest koncern Polska Press, należący do niemieckiej grupy medialnej Verlagsgruppe Passau. Wydaje kilkanaście dzienników lokalnych niemal w całym kraju. Część z nich wychodzi pod wspólną marką „Polska”. Ponadto koncern wydaje ponad setkę tygodników lokalnych. Łączna sprzedaż tych wszystkich tytułów to blisko milion egzemplarzy”. Sytuacja ta jednoznacznie wskazuje, że mamy do czynienia z niemieckim monopolem w Polsce.

Oczekujemy zdecydowanego i szybkiego rozwiązania problemu germanizacji mediów, a zatem germanizacji polskiej kultury i wyniszczania historycznych tradycji.

Prezes, Jarosław Kaczyński, wyraźnie i jednoznacznie powiedział, że (…) „mamy do czynienia z chorobliwą koncentracją mediów” i że „(…)najważniejsze sprawy, które mamy jeszcze do załatwienia, jak dekoncentracja mediów, też będą załatwione”. A my wciąż projektu nie znamy! Choć pierwsza ustawa repolonizacyjna miała się pojawić już w połowie minionego roku.

Ufamy też, że Prezydent RP, Andrzej Duda, pomoże w tym ważnym dziele odzyskiwania polskości.

Konwent Założycielski: prof. Jerzy Robert Nowak – przewodniczący, historyk, publicysta / prof. Tadeusz Marczak, historyk, publicysta / dr Józef Osada, matematyk / red. Stanisław Srokowski – pisarz, poeta, publicysta / inż. Stanisław Żytecki, AK – działacz społeczny.

Członkowie i wspierający FMP: prof. Jan Wawrzyńczyk, językoznawca / Lech Jęczmyk, tłumacz, publicysta / dr Mirosław Boruta, humanista, publicysta / ks. prof. Zygmunt Mieczysław Zieliński, historyk, publicysta / dr Bohdan Urbankowski, poeta, dramaturg, publicysta / red. Mirosław Kokoszkiewicz, publicysta / dr Lucyna Kulińska – historyk, publicystka / prof. Andrzej Zapałowski, historyk, publicysta / prof. Zbigniew Żmigrodzki, bibliotekoznawca, poeta, publicysta / Tomasz Żak, reżyser, pisarz, publicysta / Małgorzata Sołtysiak, działaczka społeczna, publicystka / red. Anna Dąbrowska, publicystka / dr Maria Jazownik, literaturoznawca / prof. Leszek Jazownik, literaturoznawca / prof. Włodzimierz Osadczy, historyk, publicysta / Witold Listowski, działacz kresowy / Mirosław Kowzan, działacz kresowy, publicysta / Alina Kowzan, działaczka kresowa.

O Centrum Kultury i Rekreacji (CKiR) przy ul. Czarnogórskiej 14 na Osiedlu Wola Duchacka-Wschód

Społeczny Komitet Przyśpieszenia Budowy Centrum Kultury i Rekreacji przy ul. Czarnogórskiej 14 w Krakowie

Sz. P. Prezydent Miasta Krakowa prof. dr hab. Jacek Majchrowski i Szanowna Rada Miasta Krakowa, pl. Wszystkich Świętych 3-4, 31-004 Kraków

Wniosek o zapewnienie środków w budżecie Miasta Krakowa na budowę Centrum Kultury i Rekreacji (CKiR) przy Zespole Szkół Ogólnokształcących Integracyjnych nr 7 przy ul. Czarnogórskiej 14 w Krakowie (na Woli Duchackiej) w roku 2018:

Wnioskujemy do Pana Prezydenta Krakowa i Rady Miasta Krakowa o zapewnienie środków na realizację uchwały Rady Miasta Krakowa z dnia 27.03.2013 r. znowelizowanej dnia 28.01.2015 r. z późn. zm., dotyczącej budowy Centrum Kultury i Rekreacji (CKiR) przy ul. Czarnogórskiej 14 w Krakowie na Osiedlu Wola Duchacka-Wschód i o wpisanie tej inwestycji do budżetu Miasta Krakowa na rok 2018, z uwagi na dobro krakowskich dzieci i krakowskiej młodzieży. Zadanie budowy tegoż Centrum Kultury i Rekreacji znajduje się w ramach inwestycji programowych w obowiązującym, Wieloletnim Planie inwestycyjnym (WPI) Miasta Krakowa jako zadanie nr ZEO/E1.20/RR Budowa Centrum Kultury i Rekreacji przy Zespole Szkół Ogólnokształcących Integracyjnych nr 7, ul. Czarnogórska 14 – kwota 10,782 mln zł na lata 2018-2021.

Wiele lat temu z przyczyn technicznych wyburzono budynek jedynego Klubu Kultury (Domu Kultury) i Biblioteki Osiedlowej na Osiedlu Wola Duchacka-Wschód przy ul. Czarnogórskiej w Dzielnicy XI Podgórze Duchackie. Wiele tysięcy mieszkańców utraciło Bibliotekę i Klub – jedyne placówki kulturalne dla dzieci i młodzieży w tej okolicy. W 2011 r. za kilkaset tysięcy zł przygotowano projekt nowego budynku CKiR. W budynku tym mają się mieścić sala wielofunkcyjna (gimnastyczna i widowiskowa) oraz kilkanaście klas-pracowni mających służyć nauce szkolnej i zajęciom pozalekcyjnym, nadto osiedlowa Biblioteka i Klub Kultury ‘Wola Duchacka’.

Społeczny Komitet Przyśpieszenia Budowy CKiR zebrał pod apelem do Władz Miasta Krakowa w sprawie przyśpieszenia budowy CKiR razem 3573 podpisy, a uczyniliśmy to w zasadzie w ciągu zaledwie trzech dni w kwietniu 2015 r. w Dzielnicy XI Miasta Krakowa, co jest miarą szerokiego, zdecydowanego, społecznego poparcia tej niezbędnej, koniecznej inwestycji. Podpisy te wraz z Apelem obywateli Miasta Krakowa złożyliśmy w maju 2015 do Rady Dzielnicy XI Podgórze Duchackie a 14 X 2015 do Władz Miasta Krakowa.

Rada Dzielnicy XI Podgórze Duchackie, w odpowiedzi na wielkie, społeczne zapotrzebowanie, zawnioskowała do Rady Miasta Krakowa i Pana Prezydenta o przyśpieszenie planowanej budowy o kilka lat (uchwała nr X/74/2015 z dnia 29 czerwca 2015 r.). W odpowiedzi Urząd Miasta Krakowa (pismo EK.-08.7013.62.2015 z dnia 21 sierpnia 2015 r.) zlecił sporządzenie stosownego wniosku inwestycyjnego dla ww. zadania (ZEO/E1.20/RR) budowy CKiR – tu cytat: „uwzględniającego zmianę rozpoczęcia jej realizacji i finansowania od 2016 r., przy założeniu maksymalnej koncentracji środków w latach następnych” [tj. 2017 i 2018], przy czym „Ostatecznie zmiana okresu realizacji przedmiotowego zadania uzależniona jest od środków finansowych, jakie będzie można przeznaczyć na inwestycje programowe oraz od podjęcia stosownej uchwały przez Radę Miasta Krakowa”.

W związku z uchwałą Rady Miasta Krakowa z dnia 16.12.2015 r. (uchwała budżetowa RM na 2016 r.) przyznającą kwotę 150 tys. zł na 2016 r. na aktualizację dokumentacji (przygotowanie budowy CKiR) w 2016 r. takową aktualną dokumentację miano sporządzić. Pytamy Władze Krakowa: czy zadanie to zostało należycie wykonane (przez kogo?) i prawidłowo w terminie rozliczone (przez kogo?) w 2017 r. (jeśli tak, to kiedy?). Czy Miasto Kraków posiada takową, uaktualnioną dokumentację do budowy CKiR? A jeśli tak, to na jaką kwotę opiewa aktualny kosztorys budowy CKiR? I jak jest to podzielone na poszczególne lata budowy, na poszczególne, roczne etapy? Jakie aktualne koszty budowy są w tym kosztorysie na dane lata? SM „Podgórze” zapewnia wszelkie warunki do budowy Miastu Kraków (zob. pismo w zał.). Czy są więc jakieś inne przeszkody dla tej inwestycji?

Apelujemy do Pana Prezydenta Krakowa i Rady Miasta o zapewnienie środków budżetowych w budżecie Miasta Krakowa na rok 2018 na finansowanie realizacji (rozpoczęcia) budowy Centrum Kultury i Rekreacji. Pytamy: ile milionów zł zostanie zaplanowane na ten cel w 2018 r. w budżecie Gminy Kraków, tak, aby zadanie zostało realnie wykonane w praktyce (rzeczywiste rozpoczęcie budowy, doprowadzenie do stanu surowego otwartego lub zamkniętego w 2018 r. Przewodniczący Rady Miasta – p. Bogusław Kośmider na spotkaniu w IV 2016 r. w ZSOI nr 7 obiecał publicznie na sali w obecności około 200 mieszkańców, że budowa rozpocznie się w 2018 r. („wbicie pierwszej łopaty”). Chcielibyśmy, aby słowo to zostało dotrzymane i budowa ruszyła w 2018 r.

Oczywiście, w planie perspektywicznym nie zapewniono jakiegokolwiek realnego finansowania CKIR jako niezbędnej inwestycji, bo to jest sprawa budżetu na 2018 r., a nie planu. Wielotysięczna społeczność krakowian domaga się pro publico bono wybudowania CKiR. Chodzi tylko o elementarną sprawiedliwość, o odtworzenie koniecznego miejsca o funkcjach edukacyjnych, kulturalnych, rekreacyjnych i sportowych potrzebnego także w czasie wolnym dla dzieci i młodzieży Miasta Krakowa. Mieszkańcy – dorośli, młodzież i dzieci nie mogą czekać w nieskończoność. A w Zespole Szkół Ogólnokształcących przy Czarnogórskiej 14 uczy się ok. 1150-oro dzieci, i brakuje jednej sali gimnastycznej. Zajęcia wychowania fizycznego wiele klas odbywa (nierzadko przez cały okres nauki w szkole) na szkolnych korytarzach (lekcje gimnastyki w warunkach urągających wszelkim normom i wymogom cywilizacyjnym z powodu braku niezbędnej drugiej sali gimnastycznej). Dlatego druga sala gimnastyczna (zaprojektowana w ramach planowanej budowy CKiR) jest tu konieczna, bo osiedle się wciąż rozrasta, przybywa następne tysiące mieszkańców, z uwagi na budowę bardzo licznych, nowych bloków mieszkalnych, gdzie przeważnie mieszkają młode małżeństwa z dziećmi. Ponadto ta sama sala gimnastyczna służąca w godzinach pracy szkoły uczniom ZSOI nr 7, po południu i wieczorem będzie służyć dzieciom, młodzieży i dorosłym dla celów rekreacyjno-sportowych lub kulturalnych, np. jako teatr (posiadając rozsuwane trybuny). Pozwoli to na pozytywne zogniskowanie uwagi młodzieży na celu sportowo-rekreacyjnym i odciągnie ją od niebezpiecznych patologii.

Liczne pracownie dydaktyczne (np. plastyczne, teatralne, muzyczne, taneczne, literackie) – w klubie Kultury Wola (filii Centrum Kultury Podgórze) oraz osiedlowa Biblioteka publiczna (filia Biblioteki Kraków) w CKiR – pozwolą na zaspokojenie potrzeb kulturalno-rozwojowych dzieci i młodzieży, obecnie wałęsających się po osiedlu z powodu braku budynku o funkcjach kulturalnych z odpowiednią ofertą edukacyjno-rekreacyjną, skierowaną do tych grup wiekowych. CKiR będzie służył nie tylko osobom z Dzielnicy XI, ale z terenu całego Krakowa. Każdy będzie mógł tu skorzystać z jego oferty kulturalnej, edukacyjnej lub sportowej (rekreacyjnej). Oczekujemy włączenia budowy CKiR do planów budżetowych Gminy Kraków na rok 2018. Liczymy na zrozumienie dobra publicznego i realne poparcie ze strony nie tylko p. Prezydenta i Zarządu Miasta (Gminy Kraków), ale także na wsparcie p. Przewodniczącego Rady Miasta Krakowa, odnośnych Komisji i wszystkich Radnych krakowskiej Rady Miejskiej oraz urzędników.

Za Społeczny Komitet Budowy CKiR – inicjatorzy i osoby zbierające podpisy: Przewodniczący Społecznego Komitetu Budowy Centrum Kultury i Rekreacji w Krakowie: dr Marek Mariusz Tytko, pedagog, radny Dzielnicy XI Podgórze Duchackie oraz Sekretarz Społecznego Komitetu Budowy Centrum Kultury i Rekreacji w Krakowie: Marek Stachowiak.

Finansowe problemy londyńskiego Instytutu Piłsudskiego

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Kontynuujący wraz ze swoim nowojorskim odpowiednikiem misję przedwojennego Instytutu Badania Najnowszej Historii Polski w Warszawie, działający od siedemdziesięciu lat Instytut Piłsudskiego w Londynie bez wsparcia finansowego może przestać funkcjonować, a jego bezcenne zbiory, w tym unikatowy egzemplarz Enigmy wywieziony przez Mariana Rejewskiego z Francji, trafić na licytację – poinformował „Dziennik Polski” powołując się na wywiad, jakiego udzieliła polonijnemu Radiu Star sekretarz generalna tej ważnej placówki Anna Stefanicka: „- Wykorzystaliśmy już wszystkie znane nam sposoby na to, jak pozyskać środki potrzebne do kontynuowania naszej misji. Jako organizacja charytatywna utrzymujemy się z darowizn, dotacji i składek członkowskich. Polscy emigranci wojenni, którzy bardzo mocno wspierali Instytut odchodzą, nie mamy wsparcia finansowego z Polski, a środki, które otrzymaliśmy z brytyjskich grantów powoli nam się kończą. Ostatnio został nam też podniesiony czynsz w Polskim Ośrodku Społeczno-Kulturalnym. Gdyby udało nam się zebrać wystarczającą ilość pieniędzy moglibyśmy pomyśleć o przeniesieniu Instytut do samodzielnej siedziby, Ale póki co walczymy o przetrwanie” – powiedziała w cytowanej przez krakowską gazetę rozmowie.

dawnasiedzibaijpGotowość przyjęcia zbiorów Instytutów Piłsudskiego w Londynie i w Nowym Jorku (fot. 381 Park Avenue South, Manhattan. Trzecia siedziba Instytutu Józefa Piłsudskiego w Ameryce) od dawna zgłasza prezydent Krakowa profesor Jacek Majchrowski. Jest to jednak uzależnione od przejęcia przez miasto Domu im. Józefa Piłsudskiego (Oleandrów), które – mimo korzystnych dla niego wyroków sądów – wciąż nie może się wprowadzić do swojego budynku.

Jeszcze kilka lat temu dyrekcje obu placówek zgodnie twierdziły, że potrafią utrzymać się same, a rozmowy z władzami Krakowa nigdy nie nabrały oficjalnego kształtu. Surowa rzeczywistość może jednak skłonić je do zmiany stanowiska. Szkoda byłoby bowiem, gdyby ważne dla naszej historii najnowszej zbiory uległy rozproszeniu, albo nawet zostały rozsprzedane.

Braun ukarany za Lutra

jerzybukowskiJerzy Bukowski

YouTube zlikwidował profil znanego prawicowego reżysera, autora filmów „Eugenika”, „Plusy dodatnie, plusy ujemne”, „Towarzysz Generał” – Grzegorza Brauna.

„Administracja serwisu nie uprzedziła w żaden sposób reżysera, nie poinformowała też, dlaczego podejmuje takie działania. Twórca jest jednak przekonany, że powodem jest jego najnowszy, <niepoprawny politycznie> film poświęcony Lutrowi oraz rewolucji protestanckiej” – czytamy na stronie internetowej tygodnika „Do Rzeczy”.

Braun został jedynie poinformowany, że jego konto „zostało zamknięte z powodu wielokrotnych lub poważnych naruszeń zasad YouTube, które dotyczą spamu, nieuczciwych praktyk i treści wprowadzających w błąd, lub innych naruszeń warunków korzystania z usługi”.

grzegorzbraunhebdow2Reżyser stwierdził, że takie zainteresowanie jego najnowszym dziełem jest dla niego „swoistym komplementem”: – Odbieram takie działanie jako swoisty komplement i dowód na to, że bunt Marcina Lutra i jego tragiczne następstwa relacjonowane nie w tonie sentymentalno-ekumenicznym nie są poprawne politycznie Najwyraźniej w prześwicie kosiarki poprawności politycznej nie mieści się nawet proste przypominanie faktów związanych z wystąpieniem Marcina Lutra sprzed 500 laty – powiedział portalowi Braun.

„Do Rzeczy” informuje, że zwiastun filmu „Luter i rewolucja protestancka” można obejrzeć na stronie: https://vimeo.com/240890131.

Kiedy zostanie zdelegalizowana KPP?

Pan Minister Sprawiedliwości – Prokurator Generalny RP
Zbigniew Ziobro

pokinlogonoweWielce Szanowny Panie Ministrze!

Zbliża się setna rocznica bolszewickiego zamachu stanu w Rosji, który przyniósł ludzkości jedną z największych tragedii ludobójstwa w dziejach. Jego masowymi ofiarami stali się także Polacy mordowani przez komunistów zarówno na terenie Związku Sowieckiego jak i we własnym kraju.

W imieniu Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie apeluję, aby właśnie 7 listopada 2017 roku ogłosił Pan publicznie, na jakim etapie jest prowadzona od kilku miesięcy przez Prokuraturę Krajową analiza dotycząca możliwości wystąpienia przez nią do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie zgodności z ustawą zasadniczą działalności zarejestrowanej 4 września 2012 roku przez Sąd Okręgowy w Warszawie Komunistycznej Partii Polski.

W statucie tego ugrupowania znajdują się słowa: „Dopiero komunizm uwolni ludzkość od niepewności jutra, od strachu przed wojnami, od nędzy i poniżenia”, a na stronie internetowej widnieją sierp i młot, czyli symbole ludobójczego systemu oraz hasło „Proletariusze wszystkich krajów, łączcie się!”.

Z wnioskiem o delegalizację KPP dwukrotnie zwracało się do Pana, a wcześniej do poprzednich ministrów sprawiedliwości nasze Porozumienie. Cieszymy się, że podjął Pan tę inicjatywę i mamy nadzieję, że już wkrótce z rejestru partii politycznych zniknie ugrupowanie, którego istnienie jest hańbą dla niepodległej Polski.

Setna rocznica wydarzenia, które zapoczątkowało budowę totalitarnego ustroju znaczonego mordowaniem, represjonowaniem i różnymi formami prześladowania przeciwników politycznych – w tym walczących o wolność swej Ojczyzny Polaków – wydaje nam się idealnym dniem do określenia przez Pana Ministra, kiedy do Trybunału Konstytucyjnego wpłynie stosowny wniosek od Prokuratury Krajowej.

Tę sprawę koniecznie trzeba sfinalizować przed 11 listopada 2018 roku, abyśmy mogli radośnie i bez żadnych obciążeń świętować stulecie odzyskania niepodległości.

Z wyrazami szacunku,

w imieniu Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie
dr Jerzy Bukowski

Czy 7 listopada będzie dniem żałoby narodowej?

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Członkowie stowarzyszenia KoLiber zaapelowali do prezydenta Andrzeja Dudy, żeby ogłosił żałobę narodową 7 listopada 2017 roku, czyli w dniu setnej rocznicy wybuchu rewolucji październikowej.

„Komunizm, którego jednym z najkrwawszych przejawów była rewolucja październikowa, jest zbrodniczą ideologią, wyrastającą z zazdrości i zawiści. Dąży ona do stworzenia społeczeństwa wynaturzonego, pozbawionego nie tylko własności, ale i wolności. Społeczeństwa pełnego nienawiści, która wyrasta z różnic klasowych” – czytamy w liście do głowy państwa.

Członkowie stowarzyszenia podkreślają w nim, że obecny Prezydent RP „niejednokrotnie głosił przywiązanie do funkcjonalnej wizji społeczeństwa” oraz „narodu, w którym wszyscy się dopełniamy i potrzebujemy siebie nawzajem”. W opozycji do niej stał zaś ustrój wprowadzony w Rosji, a później w innych państwach Europy środkowej przez bolszewików.

mapagulagu„Ideologia komunistyczna przyniosła światu ogrom tragedii i cierpienia, podważając fundamentalne prawa osoby ludzkiej, takie jak prawo do życia, własności i wolności. W celu zrealizowania tych zbrodniczych idei komuniści wymordowali ponad 100 milionów na całym świecie. Z tych powodów komunizm zasługuje na szczególne potępienie, aby już na zawsze pozostał na śmietniku historii (il. Mapa Gułagu, za Wikipedią). Wprowadzenie żałoby narodowej w tym dniu będzie stanowiło hołd dla ofiar, znak pamięci, a dla młodych także lekcję historii” – napisano w apelu, którego autorzy przypominają „o ogromnej liczbie Polaków pomordowanych, okaleczonych, katowanych” za to, że przeciwstawiali się komunistom w dążeniach do odzyskania niepodległości.

W liście przypomniano także, iż jeszcze dzisiaj są ludzie „pochwalający czy relatywizujący ten bestialski system” oraz starający się „wybielać epokę słusznie minioną i ludzi z nią związanych”.

Właśnie dlatego stowarzyszenie KoLiber proponuje prezydentowi Andrzejowi Dudzie ogłoszenie na terenie całej Polski jednorazowej, niepowtarzalnej żałoby narodowej.

Popieram ten pomysł, zwracając jedynie uwagę, że 7 listopada 1917 roku nie rozpoczęła się żadna rewolucja, ale bolszewicki zamach stanu.

Wrogowie Pomnika Armii Krajowej

Szanowna Redakcjo!

20160919wstega1Pragniemy zwrócić Państwa uwagę, że poświęcony w akcie erekcyjnym kamień węgielny powstającego pomnika AK staje się w ostatnich tygodniach celem ataku. Kwiaty i znicze składane w hołdzie żołnierzom AK znikają lub są niszczone. W dniu 31.10. br. miejsce to ma być prowokacyjnie atakowane przez paruset aktywistów z ugrupowania ruchu zielonych Stowarzyszenia Miasto Funkcja, w nadziei doprowadzenia do obalenia testamentu AK czyli zbudowania pomnika AK pod Wawelem. Akcjoniści urządzają swoje protesty w przekonaniu, że bagnisty i zanieczyszczony odchodami trawnik jest bardziej godną reprezentacją dla podwawelskiego grodu niż specjalnie dla tego miejsca stworzony projekt krajobrazowego dzieła artystycznego w otoczeniu Ogrodu Pamięci.

20160919wstega3Wyrażamy nadzieję, że wszyscy Czytelnicy, w przeciwieństwie do ruchu zielonych, poprą inicjatywę ostatnich żyjących kombatantów AK aby w Krakowie, po 6 latach starań, powstał pomnik ku chwale Polskiego Państwa Podziemnego. Tysiące osób, potomkowie żołnierzy AK, liczni darczyńcy z całej Polski poparli projekt, wyłoniony w 3-etapowym konkursie architektonicznym. Pomnik AK posiada obecnie wszystkie wymagane dopuszczenia budowlane i spełnia wszystkie walory artystyczne na miarę współczesnych memoriałów świata. Czyżby pokrzykiwania pseudokrytyków były ważniejsze od szlachetnej idei inicjatorów pomnika?

Z pozdrowieniami dla Zespołu Redakcyjnego,
Fundacja Wstęga Pamięci z Krakowa

Czy minister Ziobro pomoże Krakowowi odzyskać Oleandry?

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Rada Miasta Krakowa zaapelowała do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry o objęcie szczególnym nadzorem postępowań sądowych dotyczących Domu im. Józefa Piłsudskiego przy Alei 3 Maja 7 (tzw. Oleandry) – poinformowała Polska Agencja Prasowa.

Radni napisali, że mimo prawomocnych wyroków sądów stwierdzających, że Związek Legionistów Polskich nie jest następcą prawnym organizacji o tej samej nazwie istniejącej w latach 1923-39 oraz że nieruchomość stanowi własność gminy, trwają kolejne procesy sądowe, a gmina nie może dysponować swoim budynkiem. Podkreślili, że na rozprawach nie stawiają się przedstawiciele ZLP, który wnosi kolejne pozwy.

„Niekończące się procesy uniemożliwiają przede wszystkim remont i adaptację na potrzeby nowoczesnego muzeum historycznego miejsca, co jest szczególnie bulwersujące przed zbliżającą się rocznicą 100-lecia odzyskania niepodległości” – czytamy w cytowanej przez PAP rezolucji radnych ze wszystkich klubów.

- Wydaje nam się, że należy wzmocnić działania pana prezydenta miasta zmierzające do odzyskania własności gminy Kraków. Zbliża się setna rocznica odzyskania niepodległości i trudno sobie wyobrazić, aby ten budynek nie był miejscem centralnych uroczystości. Niestety, może się okazać, że tak się nie stanie, bo budynek wymaga generalnego remontu, po którym powinien być udostępniany zarówno zwiedzającym, jak i organizacjom kombatanckim – powiedział PAP autor rezolucji Adam Kalita.

oleandry„Dom im. Józefa Piłsudskiego zwany także Domem Legionisty powstał w latach 30. XX wieku w miejscu, z którego w 2014 r. wyruszyła Pierwsza Kompania Kadrowa. Decyzję o jego budowie podjęli dawni legioniści, którzy na ten cel przekazywali własne fundusze. Modernistyczny budynek został zaprojektowany przez prof. Adolfa Szyszko-Bohusza i Stefana Strojka. Projektu nie udało się zrealizować w całości przed wybuchem II wojny światowej (fot. Wikipedia). O pilne ratowanie tego cennego zabytku w związku ze zbliżająca się 100. rocznica odzyskania niepodległości apelował w uchwale Społeczny Komitet Odnowy Zabytków Krakowa (SKOZK), a Stała Konferencja Dyrektorów Muzeów Krakowskich apelowała o przyspieszenie działań władz samorządowych zmierzających do odzyskania budynku” – czytamy w depeszy PAP.

- Miasto jest gotowe w każdej chwili przeznaczyć pieniądze na remont tego obiektu, tym bardziej, że wsparcie finansowe deklaruje także SKOZK. Prace remontowe będą możliwe dopiero wtedy, gdy miasto będzie mogło dysponować budynkiem – powiedziała Polskiej Agencji Prasowej rzeczniczka prezydenta miasta Monika Chylaszek.

Oświadczenie prezydium Federacji Organizacji Polonijnych w Nowej Południowej Walii – Australia

fpownpw

Oświadczenie Prezydium Federacji Organizacji Polonijnych w Nowej Południowej Walii w sprawie ingerencji w procesy legislacyjne podejmowane przez polskie władze ustawodawcze.

W Polsce toczy się spór polityczny na temat proponowanych przez rząd zmian dotyczących funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości. Spór ten jest sprawą oczywistą w kraju demokratycznym i znajduje swoje odbicie zarówno w trakcie debat parlamentarnych i polemik medialnych, jak i demonstracji ulicznych. Wszystkie strony tego sporu, a więc również opozycja parlamentarna, organizacje pozarządowe oraz media mają pełną i nieskrępowaną możliwość przedstawiania swojego stanowiska i zgłaszania postulatów w omawianej sprawie.

Nikt nie może temu zaprzeczyć, chyba że kieruje się uprzedzeniami o podłożu politycznym. Takie właśnie uprzedzenia widzimy w postępowaniu wiceszefa Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa, a podejmowane przez niego działania uznajemy za brutalną ingerencję w wewnętrzne sprawy Polski i poddawanie polskiego rządu szantażowi. Taka postawa jest wynikiem braku zrozumienia dla meritum toczącej się w Polsce dyskusji na temat sądownictwa i wyrazem niedopuszczalnej arogancji. Proces legislacyjny w Polsce opiera się na przepisach konstytucji i ustaw szczegółowych, a jego podstawą jest między innymi kontrola wyrażająca się prawem prezydenckiego veta i możliwością zaskarżania ustaw do Trybunału.

To są atrybuty polskich władz i powinny być bezwzględnie respektowane przez wszystkich – również przez urzędników Komisji Europejskiej. Przewodniczący Timmermans rażąco ingeruje w wewnętrzny polski proces legislacyjny, a wysuwane przez niego groźby są przejawem arogancji przypominającej tę, której Polacy byli przedmiotem przed 1989 rokiem. Polskie prawo gwarantuje pełne, demokratyczne mechanizmy tworzenia prawa, w tym tego dotyczącego wymiaru sprawiedliwosci. Żądamy natychmiastowego zaprzestania ingerencji w wewnętrzne sprawy Polski i toczących się w niej procesów legislacyjnych.

W imieniu Zarządu Federacji Polskich Organizacji w NPW
dr R. Adams-Dzierzba, prezes

Czy kiedykolwiek poznamy prawdę o konfidentach?

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Kilka razy miałem okazję poruszyć w rozmowach ze śp. generałem Ryszardem Kuklińskim problem nierozliczenia się III Rzeczypospolitej ze wstydliwymi kartami z epoki PRL znaczonymi nazwiskami ludzi, którzy byli tajnymi współpracownikami służb specjalnych (cywilnych i wojskowych), ale uniknęli po 1989 roku odpowiedzialności za zdradę polskiej racji stanu. Co więcej, wielu z nich pełniło i nadal pełni ważne funkcje w aparacie władzy III RP, a niejeden stał się nawet moralnym autorytetem. Pytałem go, jakie ma zdanie w tej sprawie i czy nie sądzi, że należałoby ujawnić wszystkich, którzy zhańbili się służbą obcemu mocarstwu, a brak im było odwagi przyznać się do tego.

W odpowiedzi słyszałem zawsze te same słowa: – Gdyby Polacy poznali nazwiska konfidentów z tamtych lat, zwłaszcza prowadzonych przez służby wojskowe oraz tych, który nigdy nie byli formalnie zarejestrowani będąc tak zwanymi agentami wpływu, byliby w szoku, a najnowszą historię naszego kraju trzeba byłoby napisać na nowo. Myślę jednak, że powinniście jak najszybciej zmierzyć się z tym problemem, bo z każdym kolejnym rokiem będzie wam trudniej ustalić prawdę.

Te rozmowy przypominają mi się, ilekroć powraca kwestia odtajnienia aneksu do raportu z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych. A powraca dosyć często i staje się powodem zażartych dyskusji, w których ów dokument urasta do rangi najważniejszego w tej materii. Ostatnio rozgorzała na nowo, jako że podczas kampanii parlamentarnej obecny minister obrony narodowej Antoni Macierewicz obiecał jego publikację wkrótce po dojściu Zjednoczonej Prawicy do władzy.

Ważny głos zabrał w niej niedawno lider obozu rządzącego Jarosław Kaczyński, który – według „Gazety Polskiej” – powiedział: „- Ja należę do nielicznych ludzi, którzy czytali aneks. Naprawdę lepiej będzie, jeśli nie zostanie opublikowany. To jest moje głębokie przeświadczenie. Nie dlatego, że tam są jakieś interesujące nazwiska. Z innych powodów. Mój brat nie podejmował takich decyzji pochopnie. Ja tę decyzję popierałem i popieram.”

Podobne słowa miały paść również podczas piątkowego spotkania Prezydenta RP z prezesem Prawa i Sprawiedliwości Belwederze.

Nie wiem, jakie są „inne powody”, o których wspomniał Kaczyński, ale skoro podobne zdanie ma – co przyznał jego rzecznik prasowy – również prezydent Andrzej Duda, nie należy się spodziewać poznania nazwisk figurujących w aneksie. Nie napiszemy więc – by odwołać się do opinii gen. Kuklińskiego – na nowo historii Polski po 1944 roku.

Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa

krzysztofbzdylKrzysztof Bzdyl*

Kraków, 3 X 2017 roku

Pan Prokurator Krajowy Bogdan Święczkowski
ul. Rakowiecka 26/30, 02-528 Warszawa

Dotyczy: zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez prokuratora Waldemara Krigera z prokuratury rejonowej w Nowym Sączu, sygn. akt sprawy: II K 1561/16/S, Sąd Rej. Kraków-Śródmieście, II Wydział Karny.

Szanowny Panie Prokuratorze Krajowy,
Na kolejną skargę dotyczącą Waldemara Krigera skierowaną do Pana odpowiedziała tym razem zastępca prokuratora regionalnego Barbara Kapera, uznając bezzasadność mojej skargi między innymi z uwagi na niezależność prokuratora. Jak pani Barbara Kapera pisze, to prokurator dokonuje ocen prawnych i były one w jakiejś mierze uznane przez sąd. Otóż z taką oceną całego aktu oskarżenia nie mogę się zgodzić. Przypomnę, że prokurator W. Kriger żądał surowej kary za znieważenie śmiecia sowieckiego – pozostałości po okupacji rosyjskiej – przez siedmiu weteranów walk o Niepodległą Polskę. Stwierdził przy tym, że czyn został popełniony z pobudek chuligańskich tj. bez powodu i dlatego domagał się podwyższonej kary. Sądy nie zgodziły się z taką oceną. I sprawa była trzykrotnie umarzana. Po raz pierwszy na etapie wstępnym, a następnie przez sąd rejonowy i okręgowy w Nowym Sączu.

Nieracjonalna jest więc obrona prokuratora Krigera przez kolejne szczeble korporacji prokuratorskiej kierującej się źle pojętym interesem zawodowym, a nie moje oczekiwanie na skierowanie sprawy do sądu, który by rozstrzygnął, czy podejrzenie o popełnieniu przestępstwa przez prokuratora W. Krigera z art. 231 i innych artykułów kk ma pokrycie w dowodach materialnych o czym pisałem szczegółowo w poprzednich pismach. Pozwolę sobie przytoczyć skrótowo fakty i przepisy prawne, które mówią wyraźnie, że całość działań Krigera w sferze obrony sowieckiego pomnika zbrodniczej i totalitarnej Armii Czerwonej jest pogwałceniem prawa obowiązującego w Polsce i powoływanie się na Prawo o prokuraturze nie zmieni tego faktu. Akt oskarżenia w sprawie sygn. akt II K 389/15 sporządzony przez Krigera obnaża całkowita niewiedzę, wręcz analfabetyzm, w materii, w której oskarża. Wg kombatantów i osób represjonowanych coś takiego mogło być sporządzone tylko przez człowieka, który identyfikuje się z racjami Moskwy, a nie z polskimi, który nie chce znać historii Polski, a patriotyzm jest mu całkowicie obcy. Prokurator Kriger nie zaznajomił się z żadnymi faktami dotyczącymi sowieckiego pomnika, tak prawnymi, jak i historycznymi, i wynikającymi z tradycji patriotycznej Polaków od czasów zaborów, tradycji II Rzeczypospolitej, jak i orzecznictwa sądowego w tego rodzaju sprawach. Nazywanie przez prokurator Barbarę Kaperę faktów historycznych i istniejącego kształtu patriotyzmu „uproszczoną metodologią historyczną” i „uproszczonym kanonem patriotyzmu” świadczy tylko o jej pełnej akceptacji komunistycznej wizji historii i patriotyzmu. Oceny historyczne i fakty, które cytowałem w poprzednich pismach są bowiem niczym innym jak wierną kopią stanowiska Instytutu Pamięci Narodowej…

Pomnik ku chwale Armii Czerwonej stał nielegalnie, bo Uchwała nr XXI/185/92 Rady Miejskiej Nowego Sącza z dnia 25 lutego 1992 r. nakazywała jego rozbiórkę. Sędziowie prowadzący sprawy o znieważenie obiektów sowieckich, uznali, że nie można znieważyć obiektu, którego istnienie było przestępstwem. Szereg sędziów wyrokujących w różnych miastach, w sprawach o znieważenie okupacyjnych pomników sowieckich sławiących Armię Czerwoną odstąpiło od karania . Przykładowo zapadły następujące wyroki:
- sędzia sądu rejonowego dla Warszawy Pragi-Północ Ewa Grabowska w orzeczeniu w dniu 2.07.2013 r. w sprawie o znieważenie pomnika okupanta stwierdziła, że „ Obiekty „Wdzięczności Armii Radzieckiej” oraz „Braterstwa Broni” nie spełniają definicji pomnika (…) Te wymuszone pomniki, (…) są jedynie symbolem komunizmu, zakłamanej historii z dziejów Polski oraz namacalnym symbolem sowieckiej okupacji. Powinny też zostać rozebrane”. Sędzia Ewa Grabowska nie ograniczyła się jednak tylko do uznania, że wspomniane „obiekty” nie zasługują na miano pomników. Pokusiła się jeszcze o ocenę tego, co winno spotkać owe „obiekty” – cytuję. „W obecnych realiach politycznych z krajobrazu naszego kraju zniknęło wiele pomników dokumentujących poprzednią epokę. Również obiekty „Wdzięczności Armii Radzieckiej” oraz „Braterstwa Broni” (moje wyjaśnienie – orzeczenie dotyczy pomników sowieckich w Warszawie) powinny ulec rozebraniu, tym bardziej, iż takie wnioski były składane już dwukrotnie. Fakt, iż oba obiekty nadal istnieją nie nobilituje ich do rangi pomnika i nie uzasadnia ochrony prawnokarnej” – uzasadniała sędzia. „Powołane wyżej okoliczności wskazują, iż obiekty te nie mogą być uznane za pomniki w rozumieniu art. 261 KK”,
- sędzia sądu rejonowego w Nowym Sączu Sebastian Jagoda w dniu 19.08.2015 r. również umorzył sprawę o znieważenie pomnika sowieckiego w której oskarżycielem był Waldemar Kriger,
- sędzia sądu okręgowego w Nowym Sączu Bogdan Kijak na posiedzeniu w dniu 16.02.2016 r. również umorzył sprawę o znieważenie pomnika sowieckiego w której oskarżycielem był Waldemar Kriger,
- sędzia sądu rejonowego w Nowym Sączu Andrzej Kuźnar w dniu 9.06.2015 r. uniewinnił wszystkich weteranów walk o niepodległą Polskę, jak również młodych patriotów, manifestujących pod obiektem sowieckim zwanym przez Krigera pomnikiem braterstwa, od podobnych zarzutów.

My wszyscy, również prokurator Kriger mamy obowiązki obywatelskie wynikające z Konstytucji RP I naszym obowiązkiem było doprowadzić do likwidacji obiektu sowieckiego, bo propagował komunistyczny system, co jest zakazane w Polsce i z tego powodu stał nielegalnie. Mówią o tym artykuły Konstytucji; art. 5 o ochronie niepodległości państwa polskiego i art. 13 mówiący o zakazie promocji komunizmu. Ochrona takich obelisków to przestępstwo z art. 256 Kodeksu Karnego mówiącego o zakazie propagowania komunizmu. Równocześnie należy pamiętać o artykule 82 Konstytucji, który mówi jasno, że „Obowiązkiem obywatela polskiego jest wierność Rzeczypospolitej Polskiej oraz troska o dobro wspólne”. Właśnie wierność Rzeczypospolitej wymagała usunięcia pomnika chwały okupanta sowieckiego. Nie są to tylko moje opinie, ale twierdzenia sędziego Piotra Mioduszewskiego zawarte w jego uzasadnieniu wyroku sądu rejonowego w Warszawie dla Pragi-Płn z dnia 19.08.2015 r. w sprawie o znieważenie pomnika „Braterstwa broni” znany też jako „czterech śpiących”. Tego rodzaju pomniki są zdaniem sędziego hańbą dla narodu polskiego i polskich władz. Sąd stwierdził wprost, że te pomniki promują komunizm, więc same w sobie są przestępcze i powinny zostać rozebrane. Zaśmiecające polskie miasta pomniki ku czci morderców z Armii Czerwonej nie powinny znajdować się pod opieką polskich władz. Proces wykazał też, że miasto stołeczne Warszawa nie ma żadnych podstaw prawnych do opieki nad tymi pomnikami i robi to nielegalnie.

Wracając do obiektu sowieckiego. Mamy już od dawna przepisy i Konstytucji, i Kodeksu Karnego, które zakazują istnienia reliktów komunistycznych, ale nie są one respektowane, bo policja i prokuratura nie przestrzega prawa. Muszę te argumenty prawne powtórzyć. Konstytucja RP w art. 13 jak i art. 256 Kodeksu Karnego zakazują propagowania komunizmu, a pomniki ku czci sił zbrojnych totalitarnego Związku Sowieckiego są taką właśnie formą propagowania zbrodniczej i ludobójczej ideologii. Każda osoba, która chroni taki pomnik, podlega karze pozbawienia wolności do lat dwóch. Jest to oficjalna wykładnia prawa dokonana przez Prezesa Instytutu Pamięci Narodowej prof. Janusza Kurtykę i dr. Macieja Korkucia, który jest Przewodniczącym Zespołu ds. Ujawnienia Form Publicznej Gloryfikacji Systemów Totalitarnych. W oficjalnych pismach IPN jest zawarta ocena stanu prawnego takich obiektów jak w Nowym Sączu (obiekt chwały Armii Czerwonej) i brzmi ona tak: „Podobnie jak budowa w Polsce pomników ku czci sił zbrojnych totalitarnej III Rzeszy byłaby oczywistą formą publicznego propagowania nazizmu, tak stawianie pomników ku czci sił zbrojnych totalitarnego ZSRR jest formą propagowania komunizmu, jego ustroju i totalitarnej ideologii. Tym bardziej, że przedmiotowe upamiętnienie wprost dotyczy okresu sowieckiej ekspansji, skutkującej wprowadzeniem systemu totalitarnego w zajętych krajach”.

Należy wreszcie przypomnieć rotę przysięgi, którą każdy prokurator polski musi złożyć przed objęciem funkcji prokuratora i brzmi ona tak: „Ślubuję uroczyście na powierzonym mi stanowisku prokuratora służyć wiernie Rzeczypospolitej Polskiej, stać na straży prawa i strzec praworządności, obowiązki mojego urzędu wypełniać sumiennie, dochować tajemnicy prawnie chronionej, a w postępowaniu kierować się zasadami godności i uczciwości”; składający ślubowanie może dodać na końcu zwrot: „Tak mi dopomóż Bóg”. Prokurator Waldemar Kriger powinien więc ponieść odpowiedzialność karną nie tylko za złamanie Konstytucji RP i kodeksu karnego, ale nie należy zapominać, że złamał on przysięgę prokuratora. Zobowiązał się na pierwszym miejscu służyć wiernie Rzeczypospolitej Polskiej, a podjęte przez niego działania były sprzeczne z interesami Polski i służyły tylko i wyłącznie interesom imperialnym Rosji, państwa bandyckiego i mafijnego. Dlatego należy wszcząć dochodzenie, którego celem będzie dojście do prawdy. Czy Waldemar Kriger dopuścił się tych czynów z braku znajomości prawa i historii, czy może uważa, że jego rolą jest ochrona interesów Rosji w Polsce, czy też coś go zaślepiło, etc. I tu pragnąłbym dodać, że prokurator Kriger jak wynika z jego życiorysu skończył studia w 1987 r., a aplikację prokuratorską odbywał od 1.10.1989 r. do 30.09.1991 r. w prokuraturze w Gdyni i nigdy nie udzielił odpowiedzi co robił w okresie od 1987 do 1.10.1989 r. Jak również ani on, ani jego przełożeni nie chcieli odpowiedzieć na pytania dotyczące wyników jego lustracji.

Samo życie pokazało, że pomniki sowieckie są nielegalne, bo sejm RP w dniu 22 czerwca 2017 r. uchwalił nowelę ustawy o zakazie propagowania komunizmu w tym obowiązek spoczywający na samorządach usunięcia pomników takich, jak ten zburzony w Nowym Sączu dzięki akcji patriotów. Świadomość wagi tego patriotycznego czynu wciąż nie może dotrzeć do nikogo z prokuratorów odpowiadających na moje skargi. Pragnę dodać, że Kriger złożył doniesienie do sądu w Krakowie, wsparte przez prokuraturę w Wieliczce, że został zniesławiony przez dwu weteranów walk o Niepodległą Polskę poprzez poddanie w wątpliwość jego wiedzy prawniczej i jego motywacji w czasie omawianego procesu. Doprowadził do kolejnego, tajnego procesu z art. 212 kk wprowadzonego przez komunistów w stanie wojennym do represjonowania patriotów. W tym procesie jestem przedstawicielem społecznym.

Szanowny Panie Prokuratorze Krajowy,
Do tej pory, mimo upływu 8 miesięcy, nie otrzymałem rzeczowej i merytorycznej odpowiedzi zawierającej odniesienie do podnoszonych przeze mnie zarzutów wobec Waldemara Krigera. Bez jakiegokolwiek uzasadnienia p. Barbara Kapera stwierdziła w swoim piśmie, że moja skarga została wyjaśniona i w związku z tym na moje skargi nie będzie już odpisywać. A przecież p. Kapera okazała się niezdolna do opracowania merytorycznej odpowiedzi, zastępując ją szeregiem biurokratycznych frazesów. W związku z tym wnoszę o przeprowadzenie rzeczywistego dochodzenia w sprawie możliwości popełnienia przestępstw przez prokuratora Waldemara Krigera i w konsekwencji wydanie decyzji lub postanowienia. O ile nie nastąpi skierowanie aktu oskarżenia do sądu, będę zmuszony zaskarżyć taką decyzję do sądu. Musi w końcu nastąpić kres działalności prokuratorskiej jak w komunistycznym PRL-u.

* Autor to prezes ZKPN 1979-89, przedstawiciel społeczny w procesie sygn. akt II K 1561/16/S, prezes Związku Konfederatów Polski Niepodległej 1979-89, członek Prezydium Okręgu Małopolska Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, członek Małopolskiej Rady Kombatantów i Osób Represjonowanych, przedstawiciel ZKPN w Porozumieniu Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych, członek Związku Więźniów Politycznych Okresu Stanu Wojennego.

Połączyć siły w walce z ZIKiT-em!

adamzyzmanAdam Zyzman

Okazuje się, że działania Zarządu Infrastruktury Komunikacyjnej i Transportu w naszym mieście nie tylko mnie się nie podobają, bo oto tydzień temu, we wtorek 12 sierpnia na ul. Krakowskiej odbyła się kilkusetosobowa pikieta przeciwko decyzjom tej instytucji, dotyczących przede wszystkim likwidacji kilku tysięcy miejsc parkingowych w naszym mieście. Czytając różnorodne hasła pikietujących można było dowiedzieć się, że nie tylko o miejsca parkingowe, tu chodzi, ale w ogóle o politykę Zarządu wymierzoną w zmotoryzowanych mieszkańców podwawelskiego grodu. – Pytałem urzędników, jak mam funkcjonować, mymi niedołężnymi rodzicami, których wożę co jakiś czas do lekarzy i na zabiegi, a nie mogę podjechać samochodem pod ich dom – opowiadał jeden z uczestników protestu. – Usłyszałem, że są tramwaje. A gdy tłumaczyłem, że tramwaje nie podjeżdżają pod przychodnię, to otrzymałem odpowiedź urzędnika, że mam pecha!

Tymczasem większość protestujących uważało, że jeśli uda się stworzyć jednolity front protestu przeciwko obecnym władzom miasta, to pecha powinni mieć urzędnicy ZIKiT i jego kierownictwo, gdy w zbliżających wyborach samorządowych krakowianie wybiorą władzę, której celem będzie dbanie o interesy mieszkańców, a „utrudnianie im życia” (to cytat z wypowiedzi urzędnika ZIKiT) i przerzucanie odpowiedzialności za swoje decyzje na Wojewodę, którego już nie ma. Trzeba tylko jednego: połączenia sił wszystkich niezadowolonych w Krakowie!

O ulice obrazili się profesorowie

jerzybukowskiJerzy Bukowski

O film, panie ministrze,
Obrazili się wachmistrze;
O wiersz, panie generale,
Obrazili się kaprale;
O artykuł w tygodniku -
Ordynansi, panie pułkowniku;
O piosenkę, panie majorze,
Żony sierżantów w Samborze;
W radio była audycja:
Obraziła się policja.
Dalej – studenci
Są do żywego dotknięci;
Dalej, księża z Płockiego
Dotknięci są do żywego.
Następnie – związek akuszerek
Ma ciężkich zarzutów szereg:
Że to swawolność, frywolność,
Bezczelność, moralna trucizna,
Że w ten sposób ginie ojczyzna!…
…A po za tym – jest w Polsce wolność.

Ten przedwojenny wiersz Juliana Tuwima przyszedł mi natychmiast na myśl, kiedy dotarła do mnie wiadomość, że rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego i jego zastępca rezygnują z zasiadania w komisjach przyznających medal Cracoviae Merenti oraz Nagrody Miasta Krakowa.

Jest to ich reakcja na negatywną odpowiedź radnych na propozycję, aby część ulic w ścisłym centrum miasta: Jagiellońska od Świętej Anny do Karola Olszewskiego, Gołębia od Plant do Wiślnej oraz cała Olszewskiego stały się drogami wewnętrznymi UJ. W ten sposób władze uczelni chcą uporządkować ruch i parkowanie w tym rejonie. Mają już podpisaną określającą zasady korzystania z tego fragmentu Starego Miasta umowę z Zarządem Infrastruktury Komunalnej i Transportu. Ich zdaniem taka zmiana praw właścicielskich części ulic pomoże im w lepszym zarządzaniu terenem. Radni na takie zmiany się jednak nie zgodzili.

„Decyzja nasza podyktowana jest stosunkiem przedstawicieli władz i radnych Miasta Krakowa do kwestii dotyczących Uniwersytetu Jagiellońskiego. Sądzimy, że tą decyzją wychodzimy naprzeciw głoszonym postulatom, że dość ekspansji Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Wyrażamy ogromne zdziwienie, że takie stwierdzenie i jemu podobne określenia pod adresem Uniwersytetu Jagiellońskiego nie spotkały się z adekwatną reakcją Władz Miasta. Nadmieniamy, że w całej swojej 654-letniej historii Uniwersytet nie przeszkadzał miastu ani jego mieszkańcom. Przeciwnie – wielokrotnie wskazywany był jako powód do dumy. Dziękując za dotychczasową współpracę w ramach powyższych Komisji, życzymy dalszej owocnej pracy dla dobra miasta” – czytamy w liście otwartym podpisanym prze profesorów Wojciecha Nowaka (rektor) oraz Jacka Popiela (prorektor do spraw polityki kadrowej i finansowej).

Za cały komentarz niech posłużą strofy Tuwima.

Jak pozbawić odznaczeń niegodne ich osoby?

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Ten problem systematycznie podnosi Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie, które już 10 lat temu zwróciło się do prezydenta Lecha Kaczyńskiego z apelem o odebranie Orderów Virtuti Militari komunistycznym zbrodniarzom. Poddało ono także pod rozwagę możliwość przyjęcia przez Sejm uchwały, na mocy której pozbawiono by wszystkich odznaczeń państwowych, m.in. Orderów Orła Białego i Odrodzenia Polski tych, którzy dostali je za walkę z podziemiem niepodległościowym po 1945 roku lub zhańbili je gorliwą służbą sowieckiemu reżimowi.

W 2008 roku Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych przekazał Kancelarii Prezydenta RP listę ponad stu żyjących kawalerów VM, którym powinien on zostać niezwłocznie odebrany. Byli na niej funkcjonariusze oraz tajni współpracownicy Urzędu i Służby Bezpieczeństwa, Informacji Wojskowej oraz formacji kontynuujących wrogą Polsce działalność, oficerowie Gwardii i Armii Ludowej, Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, a także obywatele RP mający w swoim życiorysie służbę w Armii Czerwonej lub w cywilnych i wojskowych sowieckich organach bezpieczeństwa (NKWD, KGB, Smiersz, GRU itp.).

Katastrofa smoleńska przerwała prace w tej materii, ale Porozumienie ponowiło swój apel do prezydenta Bronisława Komorowskiego nie uzyskując jednak żadnej odpowiedzi. Teraz wszystko jest w rękach prezydenta Andrzeja Dudy, którego kancelaria otrzymała niedawno od Urzędu uaktualnioną listę 80 osób, które należy pozbawić najwyższego odznaczenia bojowego.

Z inicjatywą grupowego odebrania orderów może wystąpić Prezydent RP lub grupa posłów. Niektórzy prawnicy uważają, że byłoby to najlepsze rozwiązanie.

naszdziennikn„- Nikt nie przewidział, że te ordery dla osób niegodnych będą nadawane grupami. Obowiązujące przepisy przewidują indywidualne pozbawianie orderów i odznaczeń. Ale gdyby pomyśleć o szerszym pozbawianiu odznaczeń pewnej kategorii osób, wtedy musiałoby to być rozstrzygnięte już ustawowo” – powiedział „Naszemu Dziennikowi” konstytucjonalista profesor Bogusław Banaszak Uniwersytetu Zielonogórskiego.

Jako przykład podał on członków Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego, którym można by grupowo odebrać posiadane przez nich odznaczenia państwowe.

Gazeta przypomina, że po 1989 roku różnych orderów pozbawiono zaledwie 9 osób, w tym Leonida Breżniewa, generała Iwana Sierowa i Wincentego Romanowskiego (VM), oraz Helenę Wolińską –Brus (Krzyży Oficerskiego i Komandorskiego OOP).

Zdaniem prof. Banaszaka właściwym organem do przygotowania ustawy o grupowym cofnięciu odznaczeń jest Kancelaria Prezydenta RP.

„- Prezydent mógłby wystąpić z inicjatywą ustawodawczą, w projekcie ustawy wpisując te kategorie osób, które by podlegały pozbawieniu orderów i odznaczeń” – wyjaśnił na łamach „ND”.

Dodał, że taka ścieżka powinna zawierać możliwości odwołania się od decyzji, ponieważ niektóre odznaczenia były przyznawane za różne rodzaje działalności i trzeba się dobrze zastanowić, aby nikogo niesłusznie nie skrzywdzić.

Kancelaria Prezydenta RP poinformowała redakcję gazety, że prowadzi rozmowy na ten temat z wieloma środowiskami, ponieważ sprawa jest skomplikowana prawnie oraz historycznie i wymaga gruntownego zbadania wszystkich jej aspektów.

„Nie wiadomo, czy te konsultacje środowiskowe zaowocują np. projektem ustawy. Gdyby tak się nie stało, taki projekt mógłby zostać wniesiony do Sejmu jako inicjatywa poselska. Według naszych ustaleń wśród parlamentarzystów PiS trwają dyskusje na temat tej sprawy oraz pojawiają się pomysły, że jeżeli Kancelaria Prezydenta nie upora się z naprawieniem tej niesprawiedliwości dziejowej, to warto pomyśleć o inicjatywie poselskiej, która ten problem rozwiąże” – czytamy w „Naszym Dzienniku”.

Bardzo się cieszę, że ten ważny z punktu widzenia narodowych imponderabiliów problem, o którym konsekwentnie przypomina kolejnym głowom państwa Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie, wydaje się coraz bliższy rozwiązania w sposób zgodny z racją stanu niepodległej Rzeczypospolitej.

Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w sprawie reparacji od Niemiec

Prezydent RP dr Andrzej Duda
Premier Beata Szydło

pokinlogonowePorozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie w całej rozciągłości popiera zamiary koalicji rządowej domagania się odszkodowania od Niemiec za poniesione przez Polskę ogromne straty spowodowane II wojną światową. Blisko sześć milionów polskich obywateli zginęło lub zostało zamordowanych, a kraj legł w gruzach. Do tej pory tych gigantycznych strat nie udało się zlikwidować.

To prawda, że od zakończenia II wojny światowej minęło już 72 lata, ale wiemy, że Niemcy wypłacały odszkodowania Francji i Belgii za I wojnę światową jeszcze w 2010 r. Polska nigdy nie zrzekła się reparacji wojennych od Niemiec. Nie było zrzeczenia się odszkodowań, potwierdzonego przez ONZ. Sprawiedliwość wymaga, żeby agresor niemiecki wyrównał ogromne krzywdy i straty poniesione przez Polskę. Obliczenia szacunkowe mówią o stratach w granicach od 3 do 6 bilionów zł. I w takiej wysokości muszą być wypłacone odszkodowania przez Niemcy.

Jako kombatanci i weterani walk o Niepodległą Polskę uważamy, że prawdziwy epilog II wojny światowej nastąpi dopiero po wyrównaniu strat przez stronę niemiecką. Niemcy stały się na tyle butne i aroganckie, że za swoje winy i zbrodnie oskarżają dziś nas Polaków. Niech ta sprawa reparacji, która musi być doprowadzona do końca przywróci im pamięć o ich obozach koncentracyjnych i ich ludobójstwie na jeńcach wojennych, bezbronnej ludności cywilnej, na kobietach i dzieciach.

Uważamy, że sprawę reparacji skutecznie poprowadzi duża amerykańska kancelaria prawna.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami kpa oczekujemy pisemnej, rzetelnej odpowiedzi na powyższe pismo nie później niż w ciągu miesiąca.

Zdzisław Stangel, przewodniczący POKiN
Edward Jankowski, sekretarz POKiN

W czyim interesie? Czyli ZIKiT znów w akcji!

adamzyzmanAdam Zyzman

Czy jest ktoś w stanie zrozumieć sposób myślenia i działania urzędników Zarządu Infrastruktury Komunikacyjnej i Transportu w Krakowie, którzy na rok przed wyborami samorządowymi, nie liczą się z opinią mieszkańców i z uporem realizują swoje koncepcje odbijające się negatywnie na Krakowianach. Po zlikwidowaniu kilku tysięcy miejsc parkingowych zabrano się za modernizację ruchu w Alejach Trzech Wieszczów. I choć wszystkie media powtarzają opinię, że decyzje takie szkodzą przede wszystkim mieszkańcom powodując m.in. wyludnianie się centrum miasta, urzędnicy nadal robią swoje. Robią przy tym, niejednokrotnie bardzo złośliwie, bo myślałem, że po likwidacji tysięcy miejsc parkingowych, podobno zgodnie z prawem, urzędnicy pofatygują się na ulice i w wielu miejscach przywrócą te miejsca parkingowe, które przez lata były bezmyślnie likwidowane przez postawienie kolejnego słupka, kosza na śmieci lub parkomatu. A na każdej ulicy znaleźć można miejsca, gdzie wystarczyłoby przesunąć znak drogowy o jeden metr, by wygospodarować dodatkowe miejsce postojowe. To samo dotyczy parkomatów, które o ile się nie mylę mają zasilanie solarne nie sieciowe. Ale ZIKiT nie po to przecież powołano, by dbał o interes mieszkańców i szukał dodatkowych miejsc!

Podobnie jest teraz z prędkością jazdy na Alejach Trzech Wieszczów. Od pół roku czytam różnorodne wypowiedzi ekspertów, że ograniczenie prędkości na tym ciągu ulic utrudni tylko dodatkowo ruch samochodowy, ale w ZIKiT wygrało przekonanie widoczne także u niektórych policjantów drogówki, że najbezpieczniejsza prędkość w ruchu drogowym, to 0 km/godz. Nie pomagają argumenty, że najczęstsze kolizje na Alejach, to zdarzenia w korkach, a nie wówczas, gdy samochody mogą jechać dopuszczalną dotąd 70-ką! Czytam, że specjalnie wynajęta firma przystąpiła do usuwania na tym ciągu komunikacyjnym znaków dopuszczających prędkość wyższą niż w terenie zabudowanym!

W tej sytuacji dalsza dyskusja ze zmianami zaprojektowanymi w głowach urzędników Zarządu nie żadnego sensu, bo wygląda na to, że w urzędzie tym panuje albo ideologiczne zaślepienie – ideami mówiącymi, że ruch samochodowy jest przyczyną wszelkiego zła, albo też obowiązuje zasada całkowitego lekceważenia opinii publicznej i mieszkańców w interesie których władze miasta powinny działać. A może w ZIKiT działa zakamuflowana opcja opozycji politycznej, która ma sprawić, że za te wszystkie wyczyny nikt już w Krakowie, w tych wyborach na prezydenta Jacka Majchrowskiego i jego ugrupowanie nie zagłosuje i wygra kandydat opozycji? Tylko której?

PS. Walki ze zmotoryzowanymi mieszkańcami Krakowa ciąg dalszy… Otóż na remontowanej i zaślepionej ulicy Westerplatte powstał doraźny parking wzdłuż Plant i torowiska, co przejściowo łagodziło skutki decyzji ZIKiT-u. Niestety, któregoś dnia do sprawy ruszyli policjanci, którzy umieszczali mandaty za wycieraczkami wszystkich pojazdów zaparkowanych wzdłuż Plant, bo jak wyjaśniali, na początku tej ulicy stoi znak zabraniający zatrzymywania się i postoju po tej stronie ulicy. Zapomnieli tylko, że znak może i stoi, ale na terenie objętym remontem i żaden z kierowców parkujących nie ma szans go zobaczyć, nie mówiąc już o tym, że samo parkowanie nikomu i niczemu nie przeszkadza, bo jedyny ruch samochodów w kierunku ulicy Mikołajskiej jest prowadzony jednym torem i z prędkością, jak na drogach wewnętrznych parkingu.

Uhonorowanie prześladowanych pod ziemią

jerzybukowskiJerzy Bukowski

O żołnierzach Armii Krajowej, Narodowych Sił Zbrojnych, członkach Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”, organizacji „NIE” oraz innych formacji powojennego, antykomunistycznego podziemia niepodległościowego wiemy coraz więcej. Historycy systematycznie piszą ich dzieje, dziennikarze i publicyści regularnie opisują uroczystości patriotyczne z ich udziałem, politycy chętnie odwołują się do tradycji, którą pisali swoją krwią. Sporo dowiedzieliśmy się już również o więźniach politycznych okresu stalinowskiego i późniejszych, w tym młodocianych „Jaworzniakach”.

Jest jednak ciągle jeszcze jedna słabo znana i rzadko obecna w mediach grupa Polaków represjonowanych przez reżim komunistyczny w latach 1944-56, która nie ma uprawnień, jakie przyznano już dawno wyżej wymienionym. To żołnierze górnicy, czyli członkowie batalionów pracy tworzonych od 1949 roku, do których wcielano – w ramach odbywania trwającej od dwóch do trzech lat zastępczej służby wojskowej – poborowych o niewygodnej dla władz przeszłości politycznej i narodowości.

Do najcięższych prac w kopalniach węgla kamiennego, uranu i w kamieniołomach lokalne struktury Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego zsyłały oprócz członków wyliczonych w pierwszym akapicie formacji także potomków powstańców śląskich i repatriantów z Kresów oraz synów właścicieli gospodarstw rolnych. Kierowano ich w najniebezpieczniejsze miejsca, chociaż nie mieli ani zawodowego przygotowania, ani odpowiednich warunków zdrowia. Pracowali niekiedy po 16, a zdarzało się, że i po 20 godzin na dobę. Wielu z nich zginęło, niemal wszyscy przypłacili zdrowiem, a niektórzy kalectwem te kilka koszmarnych lat pod ziemią.

zolnierzegornicyPo 1989 roku poznałem kilku tych dzielnych ludzi, słuchałem dramatycznych opowieści, oglądałem zdjęcia, które udało im się zrobić w kopalniach, najczęściej jeszcze przed zjazdem na dół lub po wyjeździe na powierzchnię. Mieli żal do władz niepodległej Rzeczypospolitej, że nie potraktowały ich z takim samym szacunkiem jak kolegów, którzy walczyli z bronią w ręku (fot. Pomnik Żołnierzy-Górników na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie, za Wikipedią).

Dlatego bardzo ucieszyła mnie informacja, że podczas obchodów Dnia Żołnierza Górnika przed Grobem Nieznanego Żołnierza w Warszawie pełniący obowiązki szefa Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych minister Jan Józef Kasprzyk nie tylko skierował do nich piękne słowa, ale także zapowiedział, że niebawem pod obrady parlamentu trafi rządowy projekt nowelizacji ustawy, która zrówna tę grupę w uprawnieniach z innymi represjonowanymi przez władze Polski Ludowej.

Z jego pięknego przemówienia warto przytoczyć poniższe słowa (za depeszą Polskiej Agencji Prasowej): – W 1945 roku w sercach Polaków jawiła się nadzieja, że po wypędzeniu brunatnego okupanta Polska będzie wolna. Tak się nie stało. Okupację narodowo-socjalistyczną zastąpił inny reżim – komunistyczny, którego funkcjonariusze wiedzieli, że są w Polsce obcy. Że niełatwo będzie stłamsić dążenia niepodległościowe Polaków. Bo w Polakach jest wielki duch, duch wolności, umiłowania niepodległości. Dlatego komuniści dokładali starań, aby naród zniewolić, upodlić, by tych, którzy stanowili w ich ocenie tzw. element niebezpieczny reedukować. Ich ofiarą byliście wy, żołnierze górnicy, wysyłani przez blisko 10 lat do niewolniczej pracy w warunkach urągających człowieczeństwu. Komunistom nie udał się ten zamiar, nie stłamsili ducha narodu. Jesteście tego najlepszym przykładem. Komunistom nie udało się pozbawić was godności, dumy i przywiązania do najpiękniejszej tradycji – niepodległościowej. I to wy zwyciężyliście. Dzięki waszej nieugiętej postawie, dumie, godności przetrwaliście tamte trudne lata i jesteście po dziś najpiękniejszym przykładem jak iść wyprostowanym wśród tych, którzy byli wtedy na kolanach. Za to bardzo wam dziękujemy.

Całym sercem dołączam się do tych słów i czekam na obiecane przez ministra Kasprzyka prace legislacyjne nie tylko przywracające żołnierzom górnikom należną cześć w sferze narodowych imponderabiliów, ale również zrównujące ich w kwestiach materialnych z tymi, których polscy komuniści ścigali, prześladowali i represjonowali po 1944 roku na inne sposoby.

Wynajmę, ale nie homoseksualiście

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Czy wynajmujący mieszkanie lub pokój ma prawo dobierać lokatorów wedle własnych upodobań? Wydaje się to oczywiste, ale wcale tak nie jest. Portal KrkNews poinformował, że internetową ofertą wynajmu pokoju w okolicach krakowskiej Kapelanki z adnotacją: „Oferta nie dla osób homoseksualnych” zajął się Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych.

„Według nas to oburzające i smutne, że ktoś nie wstydzi się powiedzieć publicznie: <jestem homofobem>. Bo do tego w istocie sprowadza się treść ogłoszenia. Za chwilę znajdą się komentarze: <to prywatne mieszkanie i właściciel może robić z nim co chce>. Nie do końca, bo oferta publiczna, jaką jest ogłoszenie, musi spełniać wymogi prawa, w tym zakaz dyskryminacji” – czytamy w cytowanym przez portal stanowisku OMZRiK, który odwołuje się do Konstytucji RP RP i zastanawia, w jaki sposób będzie sprawdzana orientacja seksualna potencjalnych lokatorów.

Po tym tekstem rozpętała się dyskusja na temat komu można odmówić wynajmu, a komu nie. Post ma już ponad 1200 opinii wyrażonych poprzez „lajki”, 300 komentarzy (nie licząc skasowanych) i ponad 60 udostępnień. „Ktoś proponował, że nie wynajmie katolikom i zwolennikom PiS-u, inny że mógłby nie wpuścić czarnoskórych i Arabów, a jeszcze inny zapowiedział, że od wynajmujących mieszkanie par będzie żądał okazaniu aktu małżeńskiego” – napisano na stronie portalu.

A ja nie widzę niczego niewłaściwego w tym, że wynajmujący nie chce, aby w jego mieszkaniu zamieszkał ktoś, kto mu nie odpowiada pod różnymi względami. Czy oburzamy się, jeżeli w ofercie wykluczone są z góry osoby palące papierosy, nadużywające alkoholu bądź urządzające głośne imprezy? Tak samo komuś może nie odpowiadać świadek Jehowy bądź homoseksualista.

Kto upokorzył harcmistrza Lemańskiego na Westerplatte?

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Jako instruktorowi harcerskiemu, który napisał i odczytał kilkadziesiąt Apeli Poległych nie tylko na obozach, ale także podczas różnych uroczystości patriotycznych w latach 70.i 80. ubiegłego wieku jest mi bardzo przykro z powodu nieprzyjemności, jaka spotkała 1 września na Westerplatte mojego młodszego kolegę.

Dziwię się, że przed tak ważną uroczystością nie uzgodniono w szczegółach każdego elementu rocznicowych obchodów, co z pewnością pozwoliłoby uniknąć tak żenującej sytuacji. Warto jednak dokładnie wyjaśnić, kto pochopnie obiecał odczytanie Apelu Pamięci przedstawicielowi Związku Harcerstwa Polskiego, skoro w tekście zatwierdzonego przez poprzedniego ministra obrony narodowej Tomasza Siemoniaka „Ceremoniału Wojskowego Sił Zbrojnych RP” czytamy: Jeżeli w uroczystości bierze udział wojskowa asysta honorowa, tekst apelu powinien być odczytywany przez oficera z jednostki wojskowej wystawiającej asystę. Podczas uroczystości organizowanych przez komendantów szkół podoficerskich tekst apelu może być odczytany przez podoficera.

Trudno o bardziej jednoznaczną instrukcję, której przestrzeganie jest obowiązkiem wszystkich oficerów odpowiedzialnych za udział dowodzonych przez nich pododdziałów, które uczestniczą w uroczystościach mających w swoim programie Apel Pamięci i wieńczącą go salwę honorową. Wojsko jest instytucją zhierarchizowaną i rozkaz to rozkaz. Sam wielokrotnie przekonałem się o tym, kiedy po 1989 roku współorganizowałem z jego oficerami różne ceremonie patriotyczne, np. pod kopcem Józefa Piłsudskiego. Skoro w „Ceremoniale” jest napisane, że Apel Pamięci czyta oficer, to nie może być odstępstwa od tej reguły.

Dlaczego doszło więc do nieporozumienia na Westerplatte i kto odpowiada za postawienie w niekomfortowej sytuacji instruktora z Gdańskiej Chorągwi ZHP, co skwapliwie wykorzystała opozycja tendencyjnie i niezgodnie z prawdą obarczając winą tych, którzy postępowali zgodnie z regulaminem?

Grill na Zawracie

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Wieczory kawalerskie można organizować w różnych miejscach, aczkolwiek najczęściej odbywają się one w lokalach gastronomicznych, w mieszkaniach, ewentualnie w plenerze. Przez to ostatnie pojęcie należy rozumieć przydomowy ogród, leśną polanę, mały statek pasażerski, ewentualnie jakieś inne ustronne miejsce „pod chmurką”, w którym uczestnicy imprezy czują się swobodnie i bezpiecznie, nie zakłócając jednak porządku publicznego, ani nie naruszając żadnych przepisów.

Pomysłowość balangowiczów nie zna jednak granic. Oto w ostatnią sobotę wieczór kawalerski odbył się na przełęczy Zawrat pod Świnicą, od której zaczyna się jeden z najtrudniejszych tatrzańskich szlaków, czyli Orla Perć.

Jak poinformował „Tygodnik Podhalański”, grupa mężczyzn w klapkach rozłożyła tam parawan plażowy, takiż parasol, krzesełka turystyczne, po czym rozpaliła gazowego grilla. I może ten nietypowy wieczór kawalerski odbyłby się bez echa, gdyby ktoś nie zrobił wysokogórskim imprezowiczom zdjęcia, które dostarczył redakcji „TP”.

zawratKiedy sprawa ujrzała światło dzienne (fot. Widok na Zawrat znad Zmarzłego Stawu, fot. Wikipedia), do komendanta Straży Parku Tatrzańskiego Edwarda Wlazły zgłosił się skruszony pan młody.

„- Dziś skontaktował się ze mną mieszkaniec Warszawy wyjaśniając, że to koledzy zorganizowali mu taki nietypowy wieczór kawalerski. Bardzo przepraszał, zapewniał, że wszyscy kochają Tatry i popełnili błąd. Nie uniknie kary. Może ona być dotkliwa. Panowie reklamowali bowiem swoje stowarzyszenie, co jest niezgodne z prawem. Przebywali poza szlakiem i zorganizowali biwak. Za rozłożenie takiego biwaku na tak dużej wysokości może grozić mandat nawet do 1000 złotych” – powiedział komendant tygodnikowi.

Pan młody obiecał, że zaraz po weselu przyjedzie do Zakopanego, aby złożyć wyjaśnienia. Czy policja i prokuratura okażą wyrozumiałość dla uczestników grilla na Zawracie? Niby nie poczynili żadnych szkód, raczej nie spłoszyli zwierząt, bo kozice i świstaki unikają miejsc, w których można spotkać ludzi, ale odpowiedzialność za swoją niefrasobliwość niewątpliwie powinni ponieść.