Category Archives: INTERWENCJE i listy

Oświadczenie w sprawie filmu Kler

akopoznanJako członkowie Akademickiego Klubu Obywatelskiego z wielkim smutkiem przyjęliśmy wejście na ekrany polskich kin filmu „Kler”.

Film ten wpisuje się w ideologiczną wojnę z Kościołem katolickim w Polsce. Jest antyklerykalną agitką, której celem jest wzbudzenie złych emocji. Jednostronne, od początku do końca przewidywalne, dyktowane złą wolą ujęcie tematu czyni z filmu nie dzieło artystyczne lecz kolejną maczugę propagandową.

Ubolewamy, że uznani artyści zdecydowali się być się narzędziem w ideologicznej walce. Uczestniczą w mowie nienawiści, w eskalowaniu antyklerykalizmu, uderzają przy tym w środowisko o wielkich zasługach dla kultury polskiej. O znaczeniu polskiego Kościoła w oporze przeciw zaborcom i totalitaryzmom nie trzeba przecież przypominać. O kulturotwórczej roli religii katolickiej w mozolnym procesie budowania demokratycznej Europy – również.

Nie kwestionujemy prawa artystów do wolności krytyki każdej sfery społecznego życia. Kwestionujemy natomiast posługiwanie się fetyszem owej wolności do rozbudzania złych emocji i serwowania stereotypowego obrazu w celach jednoznacznie ideologicznych.

Jako klub zrzeszający ludzi nauki, wierzących i niewierzących, nie godzimy się z praktykami manipulacyjnymi niszczącymi demokrację przez emocjonalną stygmatyzację.

Ubolewamy ponadto, że film powstał z publicznym dofinansowaniem, co cofa nas do minionych czasów, gdy pieniądze podatników wykorzystywano do walki ze społeczeństwem. Tu niestety „dobra zmiana” nie zapobiegła sprzeniewierzeniu publicznych środków.

Do wszystkich mediów szanujących swoją reputację i swoich odbiorców apelujemy, by w odpowiedzi na film utworzyły specjalne rubryki poświęcone przedstawianiu pozytywnych aspektów pracy polskich duchownych. Ze znalezieniem licznych przykładów nie będzie najmniejszego kłopotu.

Przewodniczący i Zarząd AKO Poznań: prof. dr hab. Stanisław Mikołajczak – UAM / prof. dr hab. Stefan Zawadzki – UAM / dr hab. Elżbieta Czarniewska – UAM / dr Tadeusz Zysk – Wydawnictwo Zysk i spółka / ks. prof. dr hab. Paweł Bortkiewicz – UAM / mgr inż. Piotr Cieszyński – informatyk / mgr Ewa Ciosek – ekonomista / prof. dr hab. Jacek Dabert – UAM / prof. dr hab. inż. Antoni Florkiewicz – Politechnika Poznańska / dr Zdzisław Habasiński – informatyk / prof. dr hab. Stanisław Kozłowski – Uniwersytet Przyrodniczy / mgr Jan Martini – artysta muzyk / prof. dr hab. Grzegorz Musiał – UAM / prof. dr hab. Jan Paradysz – Uniwersytet Ekonomiczny / prof. dr hab. Stanisław Paszkowski – Uniwersytet Przyrodniczy / prof. dr hab. Wojciech Rypniewski – PAN / prof. dr hab. Wojciech Święcicki – PAN / dr hab. Witold Tyborowski – UAM / prof. dr hab. inż. Jerzy Weres – Uniwersytet Przyrodniczy / prof. dr hab. Barbara Wysocka – PAN / mgr Tomasz Zdziebkowski – przedsiębiorca.

Pod treścią listu mogą Państwo podpisać się tutaj: http://ako.poznan.pl/8704

Apel w obronie godności służby kapłańskiej

ksdlogopfaNa tyle mamy wiedzę, mimo fałszowania historii, że wiemy doskonale, jak działają wrogie Polakom środowiska. Niezależnie, czy są to wrogowie zewnętrzni: zaborcy, okupanci, najeźdźcy, czy wewnętrzni: ludzie z poczuciem misji stworzenia nowego, wspaniałego świata bez narodów, bez wartości, wszyscy oni mają świadomość, że siłą naszego narodu jest wiara. Skoro nie udało się wmówić nam, że Pana Boga nie ma, trzeba nam zohydzić tych, którzy nas do Niego prowadzą. Bez których nie będziemy w stanie w pełni korzystać z Bożego Miłosierdzia. Ludzie ci posługują się różnymi metodami. Dziś orężem w tej walce jest też kultura. Zbyt wiele niestety jest przykładów ohydnej, profanującej sacrum sztuki, by je tu wyliczać. Najnowszym jest film reżysera Wojciecha Smarzowskiego pt. „Kler”.

Nie dajmy sobie wmówić, że powstało dla dobra polskiego Kościoła, jak tłumaczy Krzysztof Zanussi. Nie jest też żadną odpowiedzią na nurtujące nas pytania. Gdyby taki był zamysł twórców – od scenarzysty, przez reżysera do aktorów – stworzyli by obraz pokazujący prawdziwy problem współczesnej Europy – jej islamizację. Tylko – tego typu temat nie jest ani politycznie poprawny, ani dochodowy a co chyba najważniejsze, wyznawcy islamu, to nie chrześcijanie. Szydzenie z tej religii może drogo kosztować.

Z katolików, zwłaszcza polskich oraz wszystkiego, co z katolicyzmem się kojarzy, można drwić bez żadnych hamulców. Robią to ludzie z tytułami naukowymi i bez nich. Politycy, gwiazdy kina i estrady, celebry ci i tzw. przeciętni Polacy. Bezkarnie, bezrefleksyjnie, bezwzględnie.

Dziś Polacy stają przed kolejną próbą wierności. Wierności spuściźnie św. Jana Pawła II, bł. ks. Popiełuszki i sługi Bożego Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Największych synów współczesnego polskiego Kościoła. Ludzi, którzy nie wahali się świadczyć Pana Boga i patriotyzmu, w czasach najtrudniejszych. Im zawdzięczamy to, że wciąż jesteśmy Polakami i katolikami.

Naszym dziś obowiązkiem jest w imię ich pamięci świadczyć wierność polskiemu Kościołowi i polskim Kapłanom.

Z pełną świadomością obecności zła zarówno wśród ludzi świeckich, jak duchownych, nie możemy jednak pozwolić na rozliczanie tych ostatnich przez ludzi, którzy przez ostatnie lata używają swych nazwisk dla ochrony swego kolegi z branży, któremu sądownie udowodniono czyny niegodne.

Inną, równie skandaliczną sprawą jest sfinansowanie tego wyjątkowo obrzydliwego obrazu kwotą 3,5 miliona złotych ze środków Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, czyli pieniędzy wypracowanych przez Polaków. Czy ktoś ich pytał, czy chcą wesprzeć antyklerykalny, antykatolicki i antypolski de facto film?

Każdy z nas potrzebuje czasem refleksji na sobą i otaczającą nas codziennością. Dziś jest właśnie taki czas, dla wszystkich, którzy przyjęli sakramenty włączające ich we wspólnotę Kościoła.

Sama refleksja jednak już nie wystarczy. Potrzeba wyraźnej deklaracji: czy jestem w Kościele, czy poza nim!

Wszyscy, którym sprawa Ojczyzny leży na sercu, którzy kochają Pana Boga i Polskę, muszą dziś jasno i wyraźnie powiedzieć „nie” niszczeniu naszych narodowych wartości.

Apelujemy do ludzi sumienia, wszystkich, którzy każdej niedzieli wyznają publicznie swoją wiarę: zbojkotujmy ten upokarzający katolików film. Brońmy naszych kapłanów przed odzieraniem ich z godności, poniewieraniem wartości ich posługi.

Piętnując zło, niezależnie od kogoś, kto je popełnia brońmy godności osób, które wypełniają wiernie kapłańską posługę.

Nie poszerzajmy ciemności zła, poprzez wspieranie kont producentów i dystrybutorów tego skandalicznego obrazu.

Katolickie Stowarzyszenie Dziennikarzy, Zarząd Główny

List otwarty do Dyrektora ZIKiT w Krakowie Marcina Hanczakowskiego

Szanowny Panie Dyrektorze!

wstegapamieciprojektMy, niżej podpisani członkowie Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Armii Krajowej na Bulwarze Czerwieńskim w Krakowie, ze zdumieniem dowiedzieliśmy się z artykułu opublikowanego w „Dzienniku Polskim” 1-2 września 2018, że został „unieważniony przetarg na budowę pomnika AK. Kolejnego nie będzie”.

Wyrażamy zdziwienie, że tak ważna decyzja nie została nam wcześniej przekazana, mimo trwających już od lat kontaktów z nami. Zdziwienie nasze jest tym większe, że środowisko akowskie przekazało Państwu informację, że brakująca kwota na budowę pomnika zostanie uzyskana.

Pozwolimy sobie przypomnieć ponad dziewięcioletnią historię budowy pomnika AK w Krakowie. Starania o budowę tego pomnika podjęto w 2009 roku. Uchwałą z 26 05.2010 roku Rada Miasta zdecydowała, że w Krakowie zbudowany zostanie pomnik Armii Krajowej. Po szerokiej konsultacji uchwałą z 3.11. 2010. przyjęła, że pomnik będzie zlokalizowany pod Wawelem. W dniu Polskiego Państwa Podziemnego 27.09. 2013 roku odbyła się wspaniała uroczystość poświęcenia kamienia węgielnego pod pomnik. Kamień ten wykonał i osadził w gruncie Wydział Gospodarczy Wojska Polskiego na polecenie dowódcy 2 Korpusu Zmechanizowanego gen brygady Andrzeja Knapa. W uroczystości brało udział Wojsko Polskie: salwa honorowa, orkiestra wojskowa, 60 sztandarów szkolnych, sztandary organizacji patriotycznych, tłum Krakowian. Delegacje żołnierzy AK – także z terenów wschodnich – przywiozły i złożyły we wnękach kamienia węgielnego ziemię z pól bitewnych Armii Krajowej. Tam też złożony został akt erekcyjny pomnika podpisany przez 30 znakomitych osób, w tym czterech rektorów krakowskich uczelni. Ksiądz kardynał Stanisław Dziwisz poświęcił kamień węgielny. Już po dacie tej odbywały się przy nim wielokrotnie uroczystości patriotyczne z udziałem wojska, harcerzy. Ludzie się gromadzili, przynosili wieńce, zapalali znicze. Miejsce to żyje już własną tradycją.

Pan Prezydent Jacek Majchrowski przekazał do budżetu Rady Miasta milion sześćset tysięcy złotych na budowę pomnika AK, służby miejskie podległe Prezydentowi zatwierdziły projekt pomnika i wyraziły zgodę na jego wzniesienie.. Patronat nad budową pomnika objął prezydent RP Andrzej Duda – pismo Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej BWP.0460.131.2016. Patronat honorowy objął także ks. Abp Marek Jędraszewski – pismo ABP -041-108-2017.

Szanowny Panie Dyrektorze!

20160919wstega1Przypominając powyższe zdarzenia i fakty, jesteśmy przekonani, że poleci Pan kontynuowanie przetargu (odpowiednia ustawa zezwala, a nawet nakazuje, aby przetarg trwał miesiąc, czyli do 7 września, a ponadto zezwala na przedłużenie jego trwania o kolejny miesiąc).

Zarzuty w przywołanym na wstępie artykule w „Dzienniku Polskim” nie są przekonujące. Zgłosiła się firma deklarująca wykonanie pomnika za kwotę poniżej 2 milionów złotych w terminie do 11 listopada br. dla uczczenia setnej rocznicy odzyskania niepodległości. Społeczny Komitet Budowy Pomnika AK wystąpił do Wojewody Małopolskiego o dofinansowanie tej budowy w wysokości brakującej kwoty 400 tysięcy złotych. Wojewoda Małopolski wystąpił do premiera RP o przekazanie tej kwoty z rezerwy ogólnej budżetu państwa. Według pisma kancelarii premiera z 21.08.b.r. DKRM.ZK.2130.305/2018. brakująca kwota będzie przekazana przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego lub bezpośrednio z rezerwy ogólnej budżetu państwa.

Nieuzasadnione są wątpliwości dotyczące zgłaszającego się wykonawcy, bowiem firma ta specjalizuje się w budowie pomników. Będzie też nadzorowana przez twórcę projektu pomnika Aleksandra Smagę oraz przez wybitnych krakowskich architektów. Jesteśmy pewni, ze szanowny Pan Dyrektor nie tylko z pobudek patriotycznych, ale również ze względu na to, że Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu jest zobowiązany realizować inwestycje przewidziane w budżecie miasta, wznowi przetarg, unikając zarzutu niedopełnienia obowiązków, i podpisze umowę o budowę pomnika, za co z góry serdecznie dziękujemy

Przewodniczący Społecznego Komitetu Budowy Pomnika AK, Obywatel Honorowy Miasta Krakowa, prof. dr hab. arch. Stanisław Juchnowicz
Przewodniczący Małopolskiej Wojewódzkiej Rady Kombatantów, Prezes Okręgu Małopolska Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, major adwokat Ryszard Brodowski

Pomniki sowieckie. Polemika z tygodnikiem Sieci

Kraków, 20 sierpnia 2018 roku

Redaktor Naczelny tygodnika „Sieci”
Jacek Karnowski
ul. Finlandzka 10
03-903 Warszawa

Dotyczy artykułu pana Aleksandra Nalaskowskiego pt. „Szmata, sprej i prawo” zamieszczonym w „Sieci” nr 33/2018z 13-18 sierpnia br. Prosiłbym Pana o przekazanie panu Nalaskowskiemu moich uwag do jego oceny, jak on uważa, dewastowania pomników Armii Czerwonej.

Pan prof. dr hab. Aleksander Nalaskowki

Szanowny Panie,

Pozwalam sobie nie zgodzić się z Pana uwagami odnośnie oceny metod protestowania przeciw bolszewickim obiektom poświęconym Armii Czerwonej. Napisał Pan dokładnie tak: „ Ale nie wolno ich dewastować w jakikolwiek sposób, bo przypomina to jakieś pogańskie, prymitywne obrzędy rodem z wudu czy innych egzotycznych idiotyzmów”. Dziwię się, że Pan uważa, fakt obrzucenia takich obiektów wydmuszkami z czerwoną i białą farbą za egzotyczne idiotyzmy. Przypomnę tylko, że takim właśnie patriotyzmem, w takiej formie, kierowała się nasza słynna Noblistka Maria Skłodowska-Curie, w latach osiemdziesiątych XIX wieku, kiedy była 16 – letnią uczennicą mieszkającą w Warszawie, która przechodząc przez Plac Saski pluła na pomnik polskich generałów, którzy przeszli na stronę cara i brali udział w tłumieniu powstania listopadowego. Podobnie postępowali inni uczniowie z jej gimnazjum.

POKiN, jak i ja osobiście brałem udział w wieloletnich staraniach o usunięcie takiego obiektu w Nowym Sączu. Rada Miejska podjęła Uchwałę nr XXI/185/92 z dn. 25 lutego 1992 r. o rozebraniu pomnika Armii Czerwonej. Uchwała weszła w życie z dniem podjęcia. Z nieznanych przyczyn tak się niestety nie stało. Mimo licznych protestów w formie listów władze nie chciały wykonać swojej własnej Uchwały.

Z końcem pierwszej dekady dwu tysięcznego roku wpłynęła do nas, do Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych prośba od mieszkańców Nowego Sącza o udzielenie pomocy, aby tą hańbę usunąć . Przez pięć lat kierowaliśmy pisma do najwyższych władz państwowych i do władz samorządowych oraz organizowaliśmy manifestacje pod obiektem zbolszewienia miasta N. Sącz. Władze były niewzruszone. Przez 22 lata te protesty nie przyniosły żadnych efektów.

Ten pomnik przez środowiska kombatantów i weteranów walk o Niepodległą Polskę był uważany za śmieć sowiecki pozostawiony przez wycofujące się rosyjską armię okupacyjną i na pewno nie podlegał ochronie prawnej. Trudno również uważać, że śmieć został uszkodzony wydmuszkami, którymi był obrzucony podczas manifestacji w dniu 27.09.2014 r. Śmieć nie może być ani uszkodzony, ani znieważony, bo z definicji śmieć to rzecz wyrzucana, zbędna, bez wartości. Byłem jednym z głównych organizatorów tej manifestacji i wiem, że brali w niej udział również członkowie Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, w tym żołnierze AK. I ci żołnierze Armii Krajowej byli oburzeni, że przez 25 lat istnienia tzw. III RP sowieckie pomniki nie zostały usunięte.

nsrosyjskiobeliskW pięć tygodni po naszej manifestacji, 6.11.2014 r.władze miasta zlikwidowały pomnik sowiecki (fot. p. Alicja Rostocka), a policja asystowała i ochraniała pracowników. W tym czasie prawo dotyczące pomników nie zmieniło się, ani o kropkę, ani o przecinek. Jeżeli sowiecki śmieć można było zlikwidować, to tym bardziej można było go obrzucić farbą, co zmobilizowało władze do usunięcia obiektu przestępczego.

W rozmowie Adama Słomki, Zygmunta Miernika i mojej z wiceprezydentem Nowego Sącza Jerzym Gwiżdżem przyznał on, że nasza akcja zmobilizowała prezydenta Sącza do takiej decyzji.

Uważam, że 22 letnie czekanie było wystarczająco długie. Dopiero w czerwcu 2017 roku sejm uchwalił ustawę o usunięciu pomników sowieckich.

Jest Pan z wykształcenia pedagogiem i autorem wielu książek i artykułów poświęconych tej tematyce, ale z treści Pana artykułu nie wynika, aby zdawał Pan sobie sprawę z ogromu spustoszenia w umysłach młodzieży, które spowodowały takie obiekty sowieckie. I przykładowo obiektem w N. Sączu opiekowało się gimnazjum nr 10 imienia Orląt Lwowskich jako miejscem Pamięci Narodowej, bo jak przekonywał jego dyrektor o pomnik Armii Czerwonej należy dbać, tak jak o groby Orląt Lwowskich. Taki jest poziom edukacji historycznej środowiska nauczycielskiego. Nie dziwmy się więc, że kolejne pokolenia młodzieży nie znają prawdy historycznej i nie rozumieją sensu tożsamości narodowej. Dotyczy to całej historii PRL rządzonego z nadania Moskwy przez komunistycznych zdrajców.

Doprowadzenie do rozbiórki sowieckiego śmiecia poprzez obrzucenie go wydmuszkami i słoikami z farbą było czynem koniecznym, chwalebnym i odważnym, a nie jak Pan pisze egzotycznym idiotyzmem.

Mnie jak i wielu pozostałych manifestantów dotknęły wieloletnie sprawy sądowe dotyczące tej manifestacji z 27.09.2014 r. Rozpoczęły się one już w lutym 2015 r. Do chwili obecnej zakończyło się

18 spraw sądowych wyrokami uniewinniającymi lub umorzeniem spraw. Sądzono w nich od jednej do ośmiu osób. Sprawy przeszły przez sądy rejonowe i okręgowe w Nowym Sączu i w Krakowie. Aparat policyjno-prokuratorski zaangażował w to prokuratury w N. Sączu, w Krakowie, w Limanowej, w Zakopanem, w Wieliczce, w Opatowie i Ostrowcu Świętokrzyskim. Pozostała jeszcze jedna sprawa, która toczy się w N. Sączu i dwie sprawy w prokuraturze. Jak z tego widać patriotyzm musi być ukarany.

Mam nadzieję, że już nikt nie będzie musiał stawać przed sądami lub być więziony jak Adam Słomka, czy Zygmunt Miernik za domaganie się usunięcia sowieckich, okupacyjnych pomników, bo państwo to zrobi. A Pan zaniepokoi się stanem wiedzy historycznej nauczycieli i młodzieży.

Z poważaniem, Krzysztof Bzdyl, przewodniczący Porozumienia

Pomnikowe dylematy

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Zaledwie kilka dni temu pisałem – w imieniu Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie – o kłopotach z budową pomnika „Tym, którzy stawiali opór komunizmowi w latach 1944-1956” na placu Inwalidów, a już muszę poinformować o problemie związanym z kolejnym z monumentów, jakie mają powstać w roku 100-lecia odzyskania niepodległości przez Polskę w tym mieście.

Tym razem nie chodzi o ideę, ani o kształt, ale o niemożność rozstrzygnięcia ogłoszonego już po raz trzeci przetargu na wykonanie poświęconej Armii Krajowej „Wstęgi Pamięci” między Wawelem a Skałką. Zgłosiły się wprawdzie dwie firmy, ale zaproponowały zbyt wysokie kwoty w stosunku do zaplanowanych.

20160919wstega1Prezes Małopolskiego Okręgu Światowego Związku Żołnierzy AK 93-letni major Ryszard Brodowski powiedział mi, że liczy na dołożenie brakujących pieniędzy przez władze państwowe, zwłaszcza że honorowy patronat nad budową „Wstęgi Pamięci” objął Prezydent RP.

Warto przypomnieć, że wzniesienie obu monumentów, ich lokalizacje oraz projekty uchwaliła wiele lat temu Rada Miasta Krakowa, dawno temu wmurowano również kamienie węgielne i na pl. Inwalidów (w 2001 roku), i na bulwarze Czerwieńskim (w 2013 roku).

Mimo to nie brakuje osób i środowisk, które starają się nie dopuścić do uczczenia w podwawelskim grodzie żołnierzy AK oraz kontynuujących walkę o niepodległość Rzeczypospolitej członków formacji zbrojnych antykomunistycznego podziemia w latach największego nasilenia represji stalinowskich.

Czy krakowscy kombatanci oraz ich ideowi spadkobiercy zdołają przezwyciężyć ten opór oraz inne trudności i doprowadzić do wybudowania obu pomników? Oby im się to udało i to jak najszybciej, zanim umrą ostatni bohaterowie walk z Niemcami, Sowietami oraz rodzimymi zdrajcami.

Pomnik, a nie dąb

pokinnowePorozumienie Organizacji i Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie stanowczo protestuje przeciw pomysłowi zasadzenia na placu Inwalidów dębu zamiast wybudowania tam pomnika „Tym, którzy stawiali opór komunizmowi w latach 1944- 1956”.

Jest to dla nas niezrozumiała decyzja, ponieważ Rada Miasta Krakowa już wiele lat temu uchwaliła projekt i lokalizację dla tego monumentu, o który od końca ubiegłego wieku dzielnie walczą krakowscy weterani, w szczególności Żołnierze Niezłomni, ich potomkowie oraz ideowi spadkobiercy. Dyskusja dotyczyła jedynie jego przesłania i nazwy, ponieważ w kolejnej uchwale RMK była mowa o pomniku „Orła Białego” obejmującego lata 1939-1989, z czym nie zgadza się ani społeczny komitet budowy tego znaku pamięci o bohaterach drugiej konspiracji, ani w pełni popierające go nasze Porozumienie.

pomniknaplacuinwalidow110 lipca tę inicjatywę poparł w liście do prezydenta miasta profesora Jacka Majchrowskiego oraz radnych szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Józef Kasprzyk pisząc m.in.: Tym Pomnikiem oddajemy hołd ofiarnej walce naszego narodu, który miał odwagę przeciwstawić się czerwonemu złu, ponosząc często ofiarę krwi i życia w mrokach stalinowskiej nocy. Tym Pomnikiem dajemy wspaniałe świadectwo polskiej niezłomności, heroizmu oraz przywiązania do idei wolnej Rzeczypospolitej.

Z wielkim zdumieniem i oburzeniem przyjęliśmy więc medialną informację, że Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu Urzędu Miasta Krakowa ogłosił przetarg na wykonanie prac związanych z przebudową placu Inwalidów, w którym mowa jest o posadzeniu dębu, postawieniu ławek, zagospodarowaniu istniejącej zieleni oraz wykonaniu trawników i obsadzeniu kwietników mających powstać w tym miejscu.

Podtrzymujemy nasze wielokrotnie wyrażane publicznie stanowisko, że na placu Inwalidów, w sąsiedztwie byłej siedziby Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego powinien stanąć zatwierdzony przez Radę Miasta Krakowa pomnik upamiętniający heroiczną walkę zbrojną o niepodległość Polski, którą prowadzili przeciw reżimowi komunistycznemu w latach największego stalinowskiego terroru Żołnierze Niezłomni.

Rzecznik Porozumienia – dr Jerzy Bukowski

Ucichła burza wokół Westerplatte

jerzybukowskiJerzy Bukowski

No i wszystko wróciło do normy, a harcerze będą mieli istotną rolę do odegrania podczas rocznicowej uroczystości na Westerplatte 1 września.

Apel Pamięci zostanie – zgodnie z regulaminem – odczytany przez oficera Marynarki Wojennej, a wcześniej harcerze wygłoszą przesłanie na 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości, które zakończą przypomnieniem nazwisk swoich poprzedników poległych oraz zamordowanych w czasie II wojny światowej – poinformował media prezydent Gdańska Paweł Adamowicz.

- Jest szansa i taka padła propozycja, wydaje mi się że bardzo dobra, aby na wezwania oficera wspólnie odpowiedzieli młodzi żołnierze: członkowie Kompanii Reprezentacyjnej wraz z młodymi harcerzami – powiedział podczas konferencji prasowej Adamowicz.

pomnikwesterplatteMinister obrony narodowej Mariusz Błaszczak zapytany przez dziennikarzy o to, czy dopuszcza możliwość, by to harcerz odczytał naprzemiennie z oficerem Apel Pamięci odparł, że „ceremoniał wojskowy jest jednoznaczny”.

- Ja oczywiście mam słowa uznania dla polskich harcerzy, ale na Westerplatte walczyli żołnierze Wojska Polskiego. To była pierwsza bitwa II wojny światowej. Żołnierze WP odznaczyli się męstwem legendarnym; obrona Westerplatte przeszła do legendy. Obrońcy byli szanowani nawet przez wojsko niemieckie, które napadło 1 września 1939 r. na Polskę – podkreślił minister (oba cytaty za Polską Agencją Prasową).

A na Twitterze napisał: Tak jak zapowiadałem, Wojsko Polskie będzie obecne na Westerplatte. Prezydent Gdańska w końcu zrozumiał, że jest to miejsce nierozerwalnie związane z żołnierzami. Lepiej późno niż wcale. Przypilnujemy, żeby uroczystość odbyła się zgodnie z pełnym ceremoniałem wojskowym.

To bardzo dobre ustalenia, które pozwolą uniknąć politycznych przepychanek przy niestosownej dla nich okazji oraz wciągania w nie Związku Harcerstwa Polskiego.

List, który od tygodnia nie doczekał się publikacji…

wojciechpasternakWojciech Pasternak

Kraków, 4 sierpnia 2018

Szanowny Pan Marek Kęskrawiec
Redaktor Naczelny, Dziennik Polski

Dot.: Artykuł z 3 sierpnia 2018 r. pt. Prowokacyjna akcja radnego w zawieszeniu.

Zwracam się ze stanowczą prośbą opublikowania tego listu jako formy sprostowania za podanie nieprawdziwych informacji i przeprosin za niestosowny komentarz. We wspomnianym artykule napisano niezgodnie z prawdą, że spotkali się zwolennicy i przeciwnicy pomnika. Przede wszystkim była to manifestacja poparcie dla budowy pomnika Wstęga Pamięci połączona z początkiem zbierania podpisów wspierających petycję do prof. Jana Ostrowskiego dyrektora Państwowych Zbiorów Sztuki na Wawelu w/s zainstalowania na Baszcie Sandomierskiej naszej narodowej flagi w możliwie szybkim terminie tj. najlepiej przed rocznicą napaści Niemiec na Polskę. Jako organizator nie przewidywałem żadnej dyskusji z oszalałymi z nienawiści do Polski przeciwnikami budowy pomnika Armii Krajowej. Byliśmy przygotowani na prowokację ze strony tych osób. W manifestacji wziął udział Prezes Związku Konfederatów Polski Niepodległej Krzysztof Bzdyl i przeciwstawił się kłamstwom i obelżywym słowom wypowiedzianym w Internecie przez jednego z radnych pod adresem patriotów pragnących uczcić pamięć największej Armii Podziemnej w Europie. Przeciwników naszej manifestacji nie było widać, nie licząc wymienionego wcześniej radnego, którego próba zakłócenia naszej uroczystości szybko się zakończyła. Nikt z nas jednak nie uważał za stosowne wdawać się w dialog z kimś, kto lży polskich patriotów w poczuciu bezkarności. Źródła tego manifestowanego arogancko poczucia bezkarności za wygadywanie bredni są bardzo podejrzane. Gdy prowokator, którego nazwiska celowo nie powtarzam, bo promowane ono było pięciokrotnie ( o 5 razy za dużo) w artykule na temat manifestacji nieproszony usiłował zabrać głos poprosiłem policjantów o interwencję i został on odsunięty poza teren zgromadzenia. Pominięcie tego faktu w relacji z tego wydarzenia jest kardynalnym błędem dziennikarskim. Ponadto nawet gdyby doszło do rzekomego spotkania to użycie liczby mnogiej wobec pojedynczego prowokatora jest błędem nie tylko dziennikarskim, ale również rachunkowym. Oburzający jest fakt, że w relacji z tego wydarzenia jako ilustrację wybrano zdjęcie przedstawiające wtargnięcie intruza a nie np. obraz ilustrujący baner wspierający budowę i flagę nad Wawelem o rozmiarach 1.5 m na 4 m lub grupowe zdjęcie demonstrantów. Dodatkowym błędem jest to, że nawet jeśli było to jedyne zdjęcie możliwe technicznie do wykorzystania (w co trudno uwierzyć) to należało Czytelników poinformować rzetelnie co spotkało prowokatora chwilę po wykonaniu tego zdjęcia. Najbardziej oburzającym nietaktem jest to, że nie wspomniano o przemawiającym na uroczystości obchodzącym w tym dniu 91 urodziny weteranie AK majorze dr. Januszu Kamockim. W kontekście ilości miejsca, które w Państwa piśmie poświęca się bezrozumnemu prowokatorowi pominięcie nazwisk osób, które to zgromadzenie zorganizowały oraz tych, które zgodnie z wolą niżej podpisanego wypowiadały się publicznie jest trudne do zaakceptowania. Trudno też spokojnie przejść do porządku dziennego nad pominięciem w tej relacji podziękowań skierowanych do prezydenta profesora Jacka Majchrowskiego wyrażonych prze mnie na samym początku manifestacji.

Na przyszłość apeluję o nie wymienianie nazwisk osobników pokroju czwartkowego prowokatora. Takie nazwisko wbija się w pamięć a na pewno na to nie zasługuje. Głupota powtarzana po wielokroć zapada w umysły ludzi nie skłonnych do samodzielnego myślenia i jest trucizną wlewaną w przestrzeń publiczną. Rodak właścicieli Dziennika Polskiego członek Narodowo- Socjalistycznej Robotniczej Partii Niemiec towarzysz Joseph Goebbels mawiał „Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą”. Zaręczam, że dla osób wspierających polską flagę nad Wawelem kłamstwa na temat Polski nigdy prawdą się nie staną.

Z wyrazami szacunku, Wojciech Pasternak

Prezydencka szarfa na Oleandrach

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Chcę jeszcze raz powrócić do opisanego tutaj wcześniej wejścia komornika do Domu im. Józefa Piłsudskiego na Oleandrach.

Razem z nim byli m.in. przedstawiciele Muzeum Historycznego Miasta Krakowa, którzy mieli dokładnie przyjrzeć się zbiorom funkcjonującego tam Muzeum Czynu Niepodległościowego. To co zastali określili jako jedną wielką tragedię. Ledwo wytrwali trzy godziny w ogromnym smrodzie stęchlizny oraz pleśni. Zabytkowy budynek o wielkim znaczeniu historycznym nadaje się praktycznie do rozebrania i postawienia na nowo, a zbiory muszą jak najszybciej zostać stamtąd zabrane, zinwentaryzowane oraz fachowo zakonserwowane.

Oglądając eksponaty pracownicy MHK ze zdumieniem zauważyli wśród nich szarfę z wieńca prezydenta Andrzeja Dudy. Ponieważ jest ona w bardzo dobrym stanie można przypuszczać, że została zabrana z sarkofagu Józefa Piłsudskiego po uroczystości z 5 sierpnia lub wcześniejszej. Komendant Naczelny Związku Legionistów Polskich przywłaszczył ją prawdopodobnie po to, żeby opowiadać swoim nielicznym już zwolennikom oraz garstce zwiedzających, iż nieprawdą jest jakoby obecny Prezydent RP był przeciw niemu, skoro przekazał mu szarfę. Można powiedzieć, że ta historia przedstawia wieloletnią działalność Krystiana Waksmundzkiego w pigułce.

Prośba o interwencję…

Prośba o interwencję w związku z nadbudową i rozbudową budynku na os. Teatralnym 19 w Nowej Hucie w Krakowie (obszerne fragmenty listu).

Szanowna Redakcjo! Zwracamy się do Państwa w poszukiwaniu wsparcia w walce o zachowanie tzw. starej Nowej Huty w dotychczasowym kształcie. Pragniemy zachowania obecnej przestrzeni, poczucia prywatności, zieleni i śpiewu ptaków za oknem. Nowa Huta słynie nie tylko z układu urbanistycznego, możemy poszczycić się również – bezcenną w śródmieściu Krakowa – ilością zieleni (jeszcze!).

W roku 2004 stara część Nowej Huty została wpisana przez Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków do Rejestru Zabytków Krakowa jako ”reprezentatywny przykład urbanistyki socrealizmu w Polsce”, co oznacza, że przedmiotem ochrony są m.in. „bryły i gabaryty budowli” (od kilku lat trwają również starania o utworzenie w jej obrębie parku kulturowego, podnoszącego zakres ochrony, oraz wpisanie na listę światowego dziedzictwa UNESCO). Pozwolenie na nadbudowę/rozbudowę tytułowego budynku (który w 1993 przeszedł z rąk Skarbu Państwa w wieczyste użytkowanie prywatnej firmy) wydano dopiero 3 lata później – w roku 2007. W 2009 roku deweloper usiłował rozpocząć przebudowę budynku, pierwotnie będącego stołówką Kombinatu Budownictwa Mieszkaniowego, a później lokalem usługowo-handlowym. Próba rozpoczęcia budowy została zablokowana dzięki protestom mieszkańców i interwencji mediów. Przez kolejne 8 lat budynek ciągle działał jako lokalne centrum handlowo-usługowe. Równocześnie niszczał z powodu zaniedbań właściciela, co było niezgodne z zasadami użytkowania wieczystego.

osteatralne19aW ciągu ostatnich kilku miesięcy przeniesiono nieważne, bo niemające ciągłości pozwolenie na budowę na nowego inwestora. Została nim firma „Frax-Bud”, określana mianem „agresywnego dewelopera”, m.in. w związku ze zrównaniem z ziemią zabytkowego fortu N-10 na Prądniku Białym w Krakowie, będącego częścią Twierdzy Kraków. „Apartamentowiec”, który planuje się postawić na miejscu budynku posiada 5 kondygnacji (otaczające go budynki są 4-kondygnacyjne, kłóci się to więc z zasadą dobrego sąsiedztwa). Ma się w nim mieścić 69 mieszkań. Ponadto ma powstać garaż podziemny, ale tylko na 30 samochodów. Jest to niewystarczająca liczba stanowisk, niezgodna z wytycznymi miasta (1,1 miejsca na mieszkanie), zwłaszcza, że obecna ilość miejsc parkingowych nie pokrywa zapotrzebowania mieszkańców sąsiadujących bloków. Budowa na os. Teatralnym 19 rozpoczęła się 22 maja tego roku. Ponadtonażowe ciężarówki i betoniarki rozjeżdżały świeżo wyremontowaną ulicę Bolesława Czuchajowskiego i drogę wewnętrzną, chodniki oraz przydomowe ogródki mieszkańców (…)

osteatralne19bStaramy się na wszystkie sposoby zatrzymać budowę, która naszym zdaniem nie jest prowadzona w sposób prawidłowy i zgodny z prawem (m.in. wspólnota wynajęła prawnika do prowadzenia sprawy), która uderza w ład architektoniczny starej Nowej Huty, wpisanej do Rejestru Zabytków Krakowa. W załączniku przesyłam chronologiczną listę najważniejszych wydarzeń, związanych z budynkiem, a także projekt mającego powstać apartamentowca oraz fotografię przedstawiającą obecny stopień dewastacji budynku. Posiadamy również zdjęcia i filmy dokumentujące budowę oraz nieprawidłowości, które miały na niej miejsce. Nasz aktualizowany na bieżąco protest znajduje się na profilu Facebook pt. „Protest dotyczący powstrzymania nadbudowy budynku os. Teatralne 19 Kraków”.

Bardzo prosimy o interwencję w tej sprawie i z góry dziękujemy za zainteresowanie,
Dominika Gratkowska, w imieniu mieszkańców bloków na os. Teatralnym 18, 20, 22

Apel do GK ZHP w sprawie uroczystości na Westerplatte

jerzybukowskiJerzy Bukowski*

W związku z mającą jawnie polityczny charakter próbą ograniczenia przez prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza udziału Wojska Polskiego podczas uroczystości 79. rocznicy wybuchu II wojny światowej na Westerplatte apeluję do wciąganego w tę rozgrywkę kierownictwa Związku Harcerstwa Polskiego o zdecydowane odcięcie się od niej.

Udział harcerek i harcerzy w uroczystościach o charakterze patriotycznym jest jedną z najpiękniejszych form pełnienia przez nich patriotycznej służby. Wdzięczność należy się władzom państwowym oraz samorządowym, które zapraszają reprezentacje organizacji harcerskich na te podniosłe ceremonie wyznaczając im podczas nich ważne i prestiżowe role.

Trzeba jednak pamiętać, że w trakcie niektórych uroczystości obowiązuje ceremoniał wojskowy, a wtedy nie ma możliwości, aby harcerz odczytywał Apel Pamięci, ponieważ byłoby to niezgodne z regulaminem. Ponad wszelką wątpliwość taki właśnie charakter ma rocznica napaści Niemiec na Polskę tradycyjnie obchodzona o historycznej godzinie 4.45 na Westerplatte. Jeżeli ktoś chce obniżyć jej rangę, nie wolno mu w tym pomagać, nawet jeżeli używa pięknych i wzniosłych słów.

Jeden z najbardziej znanych instruktorów w historii ZHP harcmistrz Aleksander Kamiński zadał kiedyś retoryczne pytanie: „czy harcerstwo ma służyć polskiej racji stanu, czy też partykularnym interesom partii politycznych?”

pomnikwesterplatteW sytuacji, jaka ma obecnie miejsce w Gdańsku, Główna Kwatera ZHP powinna udzielić na nie jednoznacznej odpowiedzi, czyli uzależnić aktywny udział swoich podwładnych w uroczystości na Westerplatte (fot. Wikipedia) od tego, czy będzie ona miała państwowy charakter, co w tym konkretnym przypadku oznacza wiodącą rolę Wojska Polskiego. Nie będzie niczym wstydliwym, ani uwłaczającym, jeżeli harcerki i harcerze staną za Kompanią Honorową WP służąc pomocą – jak czynią to od lat – weteranom walk o niepodległość.

Druhny i druhowie, nie pozwólcie się wciągnąć w polityczne rozgrywki, ponieważ jednym z Waszych najważniejszych zadań jest służba Ojczyźnie. Jeżeli ktoś oszalały z nienawiści do tego czy innego obozu władzy chce cynicznie posłużyć się Wami, musicie umieć mu odmówić..

Po bardzo smutnych doświadczeniach z epoki PRL, kiedy Związek Harcerstwa Polskiego był całkowicie podporządkowany rządzącej partii komunistycznej, nie może on teraz dawać najmniejszego pretekstu do podejrzeń o sprzyjanie jakiejkolwiek sile politycznej. Harcerstwo ma być funkcją polskiej racji stanu!

* Autor jest harcmistrzem, Harcerzem Rzeczypospolitej.

Nikt nie wypożyczy krzyża z Giewontu

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Dyrekcja Tatrzańskiego Parku Narodowego odmówiła jednej z fundacji kościelnych wypożyczenia na obchody stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości krzyża stojącego na Giewoncie – poinformowała jedna z rozgłości radiowych.

„Wydawało się, że już żadne wnioski i pytania nie zaskoczą dyrekcji Tatrzańskiego Parku Narodowego. Były już prośby o wycięcie drzew, które zasłaniają widok na góry, skargi na to, że woda płynie w poprzek szlaków turystycznych, czy że jest na nich błoto. Pojawiały się pisma wyrażające niezadowolenie z powodu znajdujących się w parku narodowym dzikich zwierząt. Do zakopiańskiej siedziby parku niedawno wpłynął jednak kolejny wniosek, który zaskoczył nawet <zaprawionego w bojach> dyrektora TPN Szymona Ziobrowskiego” – czytamy na stronie internetowej rozgłości.

- Wszelkie rekordy pobił wniosek o wypożyczenie krzyża na Giewoncie. Taki wniosek spłynął do nas na piśmie w związku z pewną imprezą organizowaną w naszym kraju. Nie mogę ujawnić, oczywiście, danych wnioskodawcy. Odmówiliśmy, uzasadniając to tym, ze trzeba by go wypożyczyć razem z Giewontem – powiedział radiu Ziobrowski.

krzyznagiewoncie„Krzyż został postawiony na Giewoncie w sierpniu 1901 roku na pamiątkę 1900 rocznicy urodzin Jezusa Chrystusa. Ma 17,5 metra wysokości, z czego dwa i pół metra wkopane jest w skały. Konstrukcja krzyża składa się z około 400 elementów i waży niemal 2 tony. Krzyż w 2007 roku został wpisany do rejestru zabytków województwa małopolskiego” – przypomniano historię jednego z najbardziej znanych polskich krzyży na stronie radia.

Warto przypomnieć, co powiedział o nim papież Jan Paweł II podczas pielgrzymki do Polski w Zakopanem 7 czerwca 1997 roku: – Ten krzyż tam stoi i trwa. Jest niemym, ale wymownym świadkiem naszych czasów. Rzec można, że ten jubileuszowy krzyż patrzy w stronę Zakopanego i Krakowa, i dalej: w kierunku Warszawy i Gdańska. Ogarnia całą naszą ziemię od Tatr po Bałtyk. Chcieli wasi ojcowie, aby Chrystusowy krzyż królował w szczególny sposób w tym pięknym zakątku Polski. I tak się też stało.

Wniosek o Order Orła Białego dla dwóch Obrońców Lwowa

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Bardzo aktywne w trosce o narodową pamięć środowiska kresowe i patriotyczne z Żar zwróciły się do Prezydenta RP z wnioskiem o pośmiertne odznaczenie Orderem Orła Białego bohaterskich Obrońców Lwowa, późniejszych generałów brygady Wojska Polskiego, bohaterów kampanii wrześniowej: Romana Abrahama i Mieczysława Boruty-Spiechowicza – poinformował portal internetowy „Naszego Dziennika”.

Jeden z pomysłodawców, członek Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich w Żarach doktor Zbigniew Kopociński ze 105. Kresowego Szpitala Wojskowego w tej miejscowości podkreślił w rozmowie z portalem, że w setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości należy przypomnieć o wielkiej ofierze krwi, jaką ponieśli lwowiacy w służbie Ojczyzny, zwłaszcza dzisiaj, kiedy nasi politycy kierując się źle rozumianą poprawnością polityczną „zapominają” o Lwowie, Wilnie i Kresach Wschodnich.

Jako dowód takiej postawy przytoczył niechęć, z jaką spotykają się patriotyczne inicjatywy służące uhonorowaniu kresowych bohaterów, np. patronat ulicy dla szefa sanitarnego Naczelnej Komendy Obrony Lwowa majora Lesława Węgrzynowskiego we Wrocławiu, budowa kopca Obrońców Lwowa, prelekcja dla amerykańskich żołnierzy na temat Obrony Lwowa, akcja „Oddajcie Orlętom lwy”.

- Z bolesnym zdumieniem środowiska kresowe przyjęły fakt, że w prezydenckim komitecie honorowym powołanym w związku z setną rocznicą odzyskania niepodległości znalazło się miejsce dla mniejszości narodowych, a nie ma tam żadnej organizacji kresowej. Obrona Lwowa to fundament polskiej niepodległości, dlatego też na setną rocznicę jej odzyskania należy w sposób godny uhonorować jej bohaterów – powiedział dr Kopociński w rozmowie z „ND”.

generalwgb1We wniosku skierowanym do Kancelarii Prezydenta RP kresowiacy przypomnieli wielkie zasługi obu generałów, których pełen trudów i cierpienia los symbolizował dzieje Polski w XX wieku.

To brawurowo dowodzący sektorem Góra Stracenia podczas Obrony Lwowa Roman Abraham zerwał 22 listopada 1918 roku z ratusza niebiesko-żółtą flagę ukraińską i zawiesił biało-czerwoną, co stało się symbolem zwycięstwa. Mieczysław Boruta-Spiechowicz (na zdjęciu obok) – wcześniej żołnierz II Brygady Legionów Polskich ranny pod Rarańczą w1915 roku – odegrał zaś jedną z kluczowych ról jako dowódca II Grupy Operacyjnej, któremu podlegały trzy odcinki: IV – Dworzec Główny, V – Szkoła Sienkiewicza (legendarna lwowska reduta) i VI – Podzamcze.

generalgdrWnioskodawcy zaznaczyli, że obaj ci żołnierze pisali złotymi zgłoskami swoją legendę tocząc w okresie komunistycznego zniewolenia heroiczną walkę w obronie dewastowanego przez Sowietów cmentarza Obrońców Lwowa i sprzeciwiając się zakłamywaniu polskiej historii. Przypomnieli, że w sierpniu 1975 roku z ich inicjatywy w kaplicy Matki Bożej na Jasnej Górze odsłonięto tablicę ku czci Orląt Lwowskich, przy której zaciągnęli wartę honorową, a Prymas Polski ksiądz kardynał Stefan Wyszyński dokonał aktu jej poświęcenia. Rok później złożyli na Jasnej Górze – razem z gen. Janem Jagminem-Sadowskim – swoje Krzyże Orderu Wojennego Virtuti Militari jako wyraz protestu wobec odznaczenia przez władze PRL przywódcy Związku Sowieckiego Leonida Breżniewa Krzyżem Wielkim VM (fot. z sieci). Działo się to w obecności Księdza Prymasa i metropolity krakowskiego ks. kardynała Karola Wojtyły.

„Obaj niezwykli generałowie, w czasach, gdy słowo Lwów było zakazane, stanowili bastion polskiej pamięci narodowej. Dzięki takim ludziom, mimo całych dziesięcioleci prób wymazywania Lwowa i Kresów Wschodnich z polskiej historii, nie udało się tego uczynić i nigdy się nie uda. Stanowili znakomity wzorzec prawego i zgodnego z honorem oficera Wojska Polskiego postępowania, bez względu na okoliczności i panujący ustrój. Bronili Ojczyzny z bronią w ręku, przelewali za nią krew, ale także prowadzili walkę piórem i słowem, by oszczercom nie udało się wykoślawić naszych dziejów” – czytamy w cytowanym przez portal wniosku do Prezydenta RP.

Kresowiacy przypomnieli też, że w czasach PRL niemożliwe było uhonorowanie obu bohaterów najwyższym odznaczeniem, ale teraz niepodległa Polska może im się odwdzięczyć za wierną służbę.

„Apelujemy do Pana Prezydenta, aby zechciał pan pójść drogą wytyczoną przez Prymasa Tysiąclecia oraz naszego świętego Jana Pawła II i oddał najwyższą cześć panom generałom Abrahamowi i Borucie-Spiechowiczowi odznaczając ich pośmiertnie Orderem Orła Białego. Setna rocznica odzyskania niepodległości jest chyba najlepszą sposobnością, by pokłonić się w ten sposób tym, którzy dla Rzeczpospolitej oddali całe swe życie” – napisali do prezydenta Andrzeja Dudy, co upublicznił „Nasz Dziennik”.

(Od Redakcji): Zapraszamy Państwa także do lektury tekstu p. Mirosława Boruty, „Mieczysław Ludwik Boruta-Spiechowicz w walkach o Lwów”:
http://www.krakowniezalezny.pl/mieczyslaw-ludwik-boruta-spiechowicz-w-walkach-o-lwow

Zaniedbana wspólna mogiła na Cmentarzu Rakowickim

Marian Kukuryk

20180729mkSzanowni Państwo!

Zaczęły się obchody kolejnej rocznicy Powstania Warszawskiego. Oto zdjęcia zaniedbanej wspólnej mogiły na Cmentarzu Rakowickim. Drewniany brzozowy krzyż jest złamany i dla wykonania zdjęcia – w celu identyfikacji grobu – odwróciłem go. To kwatera LXXVIII przy drodze naprzeciw kwatery LXV (…) Dla innych pieniądze się znajdują, dla grobów poległych Polaków pieniędzy jak widać nie ma. A może ZCK planuje przekopanie grobu? Jeśli nie, to można choćby użyć elementów ze zdemontowanych nagrobków zgromadzonych w północno-zachodniej części Cmentarza.

Tak wygląda nasz szacunek dla przeszłości!

adamzyzmanAdam Zyzman

Kilka dni temu dowiedziałem się, że do Polski i Krakowa przyjechała specjalnym pociągiem o nazwie GALICJA EKSPRES specjalna wycieczka ok. 500 Węgrów, którzy postanowili uczcić wspólną pamięć o ofiarach I wojny światowej, a przede wszystkim odwiedzić znajdujące się na naszych ziemiach cmentarze wojenne.

20180728az1 Mam nadzieję, że nasi goście nie zostali zaprowadzeni na miejsce bitwy austriacko-rosyjskiej z grudnia 1914 r. na podkrakowskim wzgórzu Kaim, między Krakowem a Wieliczką. Właśnie wróciłem z wieczornego spaceru na to miejsce i jestem zbulwersowany. – Władze, które odmieniają przez wszystkie przypadki swoją europejskość, pozwalają na to, by miejsce to było zaniedbane i profanowane, choć bitwa ta uratowała Kraków przed okupacją rosyjską. A co to znaczyłoby wystarczy poczytać wspomnienia z tamtych czasów mieszkańców Przemyśla lub Gorlic.

20180728az2Już samo dojście od strony Krakowa do ustawionego jeszcze w czasie wojny obelisku wymaga przedarcia się przez cuchnące i zaśmiecone zarośla. Jeszcze gorzej wygląda samo otoczenie monumentu zarośniętego i zaśmieconego, by nie powiedzieć gorzej, bo okazuje się, że jest jakaś grupa społeczna uznała, że pomnik ku czci poległych, to miejsce doskonałe, by zamienić go w… publiczną toaletę!

20180728az3Nie można powiedzieć, że od mojego ostatniego pobytu w tym miejscu nic się nie zmieniło, bo z jednej strony ktoś nawozi ziemię, by zmienić topografię terenu, a z drugiej powstaje osiedle domków jednorodzinnych. Czy jednak ktokolwiek zobowiązał dewelopera do uporządkowania terenu wokół pomnika, raczej nie wiadomo.

20180728az4Zresztą sam monument też jest w fatalnym stanie i chyba nikt nie zajmował się jego stanem od czasu postawienia go przez austro-węgierskie ministerstwo wojny. To znaczy zajmowano się, bo próbowano zniszczyć symbole korony habsburskiej, ale całość jest spękana i zasadzie już dawno powinna zostać poddana zabezpieczeniu i konserwacji. Stan monumentu i jego otoczenia świadczy o braku zainteresowania lub bezsilności władz lokalnych.

A najbardziej zaskakujący jest fakt, że wszystko to dzieje się zaledwie kilkanaście kilometrów od Rynku Głównego miasta, którego część mieszkańców wręcz celebruje swą galicyjskość i tradycje Austro-Węgier! Może w związku z przypadającą w tych dniach 104 rocznicą wybuchu pierwszego światowego konfliktu zbrojnego warto zorganizować grupę wolontariuszy, którzy choć posprzątają bezpośrednie otoczenie pomnika, a służby miejskie zlikwidują porzucone wokół śmieci?

List otwarty do Konsula Generalnego Niemiec w Krakowie

adamzyzmanAdam Zyzman

Kraków, 21 lipca 2018 roku

List otwarty do Szanownego Pana dr. Michaela Großa
Konsula Generalnego Niemiec w Krakowie

Jako obywatel Rzeczypospolitej Polskiej, stanowczo protestuję przeciwko ingerencji przewodniczącej niemieckiego Federalnego Trybunału, pani Bettiny Limperg w wewnętrzne sprawy mojego kraju i wspieranie byłej I przewodniczącej polskiego Sądu Najwyższego, Małgorzaty Gersdorf w jej antyrządowym i antypolskim postępowaniu. Szczególne oburzenie budzi wypowiedź pani Bettiny Limperg, w której mówi ona, że Niemcy, jako sąsiad mojego kraju, czują się odpowiedzialne za to, co dzieje się w Polsce! I mówi to zdając sobie sprawę, z tego, że zmiany przeprowadzane w polskim sądownictwie nie odbiegają od tego co Republika Federalna Niemiec przeprowadziła dwadzieścia kilka lat temu na terenie byłej NRD.

Przypominam, że przez blisko 1000 lat, każda sytuacja, gdy Niemcy próbowały ”wziąć odpowiedzialność” za to co dzieje się na ziemiach polskich kończyło się tragicznie dla Polaków. Dotyczy to zarówno udziału Niemiec w rozbiorach Rzeczypospolitej Obojga Narodów w wieku XVIII, polityki Niemiec wobec Polaków mieszkających na ziemiach polskich w wiekach XIX i XX, i ich stałe prześladowania („Niemiec bije polskie dzieci” – słowa polskiej poetki Marii Konopnickiej o aktach prześladowania Polaków we Wrześni w latach 1901 – 1902). Ale najtragiczniejsze skutki „odpowiedzialności Niemców za Polskę” Polska i Polacy ponieśli w latach 1939 – 1945, gdy zostały zamordowane przez Niemców ponad 3 mln. obywateli polskich, zrabowane i zniszczone polskie dzieła sztuki i kultury, których większości nie odzyskaliśmy do dnia dzisiejszego, zniszczona została polska gospodarka, a symbolami niemieckiej odpowiedzialności za Polskę i niemieckiej kultury, w tym kultury prawnej, są pozostałości niemieckich obozów śmierci i kominy krematoriów! To właśnie, dla przeciętnego Polaka, są skutki „niemieckiej odpowiedzialności za Polskę” i dlatego w zdecydowanej większości Polacy nie życzą sobie jakichkolwiek prób przyjmowania odpowiedzialności za nasz kraj przez jakiekolwiek instytucje niemieckie!

Mam nadzieję, że zostanę zawiadomiony, że pani przewodnicząca Bettina Limperg została poinformowana przez Pana o odbiorze jej wypowiedzi w Polsce, jako groźbie ze strony instytucji państwa niemieckiego, że znów Niemcy tradycyjnie gotowi są przyjść tutaj, by mordować i rabować Polaków oraz budować obozy koncentracyjne i krematoria, a wstępem do tego są już wystąpienia niemieckich polityków w obronie polskich zdrajców narodu, tak jak w 1939 roku „występowali w obronie” swych agentów mieszkających na terytorium Polski! Chciałbym bowiem, by pani Bettina Limperg zrozumiała, że swym nieodpowiedzialnym wystąpieniem cofnęła porozumienie narodów polskiego z niemieckim o kilka dziesięcioleci. Nie mówię o deklaracjach polityków, ale przekonaniu przeciętnego obywatela, który po raz kolejny został utwierdzony w przekonaniu, że istota niemieckości, to antypolonizm i dążenie do panowania nad całą Europą! Bez względu na jaką ideę się Niemcy aktualnie powołują – Rzymskiego Cesarstwa Narodu Niemieckiego, Kulturkampftu, nazizmu, czy tzw. wartości europejskich, które w rzeczywistości są antywartościami! Bez względu na to kto stoi na ich czele – Henryk V, Bismark, Wilhelm, Hitler, czy frau Merkel! Tak, Polacy dobrze sobie zdają sprawę, że gdyby nie inspiracja kanclerz Merkel nie byłoby ataków na Polskę na forum Unii Europejskiej! I warto by pani Limperk miała świadomość skutków swej wypowiedzi!

Z poważaniem, Adam Zyzman – bratanek polskiego jeńca, który, zgodnie z niemiecką praworządnością i niemieckim przestrzeganiem prawa międzynarodowego, został zamordowany w niemieckim obozie koncentracyjnym.

Uprzejma motornicza i nieczuli pasażerowie

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Ta historia, którą pochwaliło się na Facebooku Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne w Krakowie ma dwa oblicza: radosne i smutne.

Pierwsze zawdzięcza postawie motorniczej jednego z tramwajów, która widząc stojącą w zatłoczonym wagonie kobietę w zaawansowanej ciąży wyszła ze swojej kabiny i poprosiła pasażerów o ustąpienie jej miejsca. W podzięce przyszła matka (do porodu został miesiąc) napisała do kierownictwa MPK krótki, ale wymowny list: „Jestem jej bardzo wdzięczna, bo jak zauważyłam przez ostatnie miesiące, niestety wrażliwość pasażerów na kobiety w ciąży i ustępowanie im miejsca należy do rzadkości, a dzięki takim sytuacjom mam nadzieję, że ich świadomość będzie większa.”

Niestety, jest i drugie oblicze: znieczulica ludzi, którzy widząc kobietę w ciąży nie zachowali się wobec niej tak, jak można oczekiwać od kulturalnego człowieka, zwłaszcza w kraju szczycącym się przywiązaniem do kanonów wiary katolickiej. Czyżby zapomnieli, że miłość bliźniego jest najważniejszym przykazaniem, jakie pozostawił nam Chrystus? Wstyd, że w mieście, w którym znajduje się Sanktuarium Bożego Miłosierdzia pasażerowie tramwaju udawali, że nie dostrzegają osoby, dla której trzeba spełnić nie wymagający żadnego poświęcenia dobry uczynek.

MPK w facebookowym komunikacie podkreśliło, że „byłoby super, gdyby jednak w takich sytuacjach reakcja prowadzącego nie była potrzebna”. W podobnym tonie wypowiadali się też jego komentatorzy.

A ja zastanawiam się, czy rodzice, nauczyciele, katecheci i inni wychowawcy nie uczą już dzisiaj dzieci i młodzieży elementarnych zasad zachowania w miejscach publicznych, do których należy również konieczność ustępowania miejsc w pojazdach komunikacji miejskiej, nawet jeżeli nie siedzi się na tych specjalnie przeznaczonych dla osób starszych, inwalidów, kobiet w ciąży i z dziećmi na rękach.

Biała Gwiazda zagra jednak na swoim stadionie

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Przebiegający w cieniu mistrzostw świata w piłce nożnej ostry konflikt pomiędzy gminą miasta Krakowa a Spółką Wisła Kraków SA został ostatecznie zażegnany i jeden z najstarszych polskich klubów będzie mógł rozgrywać swoje mecze na stadionie im. Henryka Reymana pomimo niespłacenia ogromnego długu wobec magistratu.

Pomyślne wieści dotarły do opinii publicznej po spotkaniu prezydenta podwawelskiego grodu, profesora Jacka Majchrowskiego, ze spółką Ekstraklasa S.A., której przedstawiciele przyrzekli uregulowanie zadłużenia klubu wobec Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu Urzędu Miasta Krakowa. Na mocy tego porozumienia Spółka będzie musiała płacić z góry za dzierżawę stadionu na konkretne mecze w trakcie najbliższego sezonu. Na takie – niezwykle dla siebie korzystne – rozwiązanie przystały też jej władze.

Rozmowy odbywały się w napiętej atmosferze, ponieważ kibice „Białej Gwiazdy” zapowiedzieli na 13 lipca (piątek) manifestację pod magistratem, a wiadomo, jak wyglądają wszelkie przemarsze przez miasto fanów drużyn piłkarskich. Z pewnością trudno je określić mianem pokojowych.

Z prawnego punktu widzenia sprawa jest prosta: Spółka ma dług w wysokości prawie 6,5 miliona złotych, co uniemożliwia podpisanie umowy z nią o dzierżawę stadionu przy ulicy Reymonta, ponieważ byłoby to ewidentne działanie na finansową szkodę gminy. Biorąc pod uwagę piękne tradycje istniejącej od 1906 roku Wisły, władze Krakowa wychodziły z inicjatywami mającymi ułatwić jej spłatę zobowiązań.

stadionwislykrakowW 2016 roku ZIKiT zawarł ze Spółką porozumienie o rozłożeniu zaległych należności na 24 raty. Zostało ono jednak zerwane w związku z nieterminowymi wpłatami, a sprawa trafiła do Sądu Okręgowego w Krakowie, który 29 maja wydał nakaz zapłaty kwoty bliskiej 1 miliona 400 tysięcy zł. Wisła Kraków SA wniosła sprzeciw i zobowiązywała się do spłaty zadłużenia do 30 czerwca 2018 roku, co jednak nie nastąpiło. W tej sytuacji miasto wstrzymało się z podpisaniem nowej umowy dzierżawy (fot. Wikipedia).

Roczny koszt funkcjonowania wybudowanego za pieniądze z miejskiej kasy za ok. 600 mln zł stadionu obliczany jest na 4,9 mln, a zysk wynosi jedynie 4,2 mln, co oznacza konieczność dopłacania do niego przez gminę 700 tys. rok w rok.

Nieustępliwa postawa mających poważny argument w postaci wyroku sądowego władz Krakowa sprawiła, że na serio zaczęto rozważać możliwość przeniesienia meczów piłkarzy „Białej Gwiazdy” poza Kraków, np. do Niecieczy (w ubiegłym sezonie grała tam nie mająca odpowiedniego stadionu Sandecja) lub na Śląsk. Pojawiła się także groźba odebrania Wiśle licencji na grę w Ekstraklasie.

Na szczęście wszystko zmierza ku pomyślnemu dla obu stron rozwiązaniu. Z jednej strony trzeba pochwalić gospodarność i stanowczość prezydenta Majchrowskiego, z drugiej konkretną – bo finansową, a nie ograniczoną tylko do słownych deklaracji – pomoc ze strony władz Spółki Ekstraklasa S.A.

Teraz do akcji muszą wkroczyć prawnicy i szybko doprowadzić do podpisania wynegocjowanego 12 lipca porozumienia, bo pierwszy mecz ligowy u siebie Wisła Kraków ma rozegrać już 21 lipca z Arką Gdynia.

Jubileuszowe murale w miejsce wulgarnych graffiti

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Dowodzeni przez niestrudzonego krakowskiego aktywistę, dyrektora Biblioteki Polskiej Piosenki i miotacza idei Asocjacji Promotorów Radosnego Ptaka Waldemara Domańskiego Pogromcy Bazgrołów postanowili upiec dwie pieczenie na jednym ogniu: podczas pikniku sąsiedzkiego na basenie Clepardii zorganizowali akcję malowania muralu z flagą narodową opatrzoną napisem „100 lat niepodległości”.

Wybrali to miejsce, ponieważ Prądnik Biały jest szczególnie często „dekorowany” wulgarnymi napisami i obscenicznymi rysunkami przez miejscowych wandali.

Zdaniem Domańskiego pokrywanie ohydnych graffiti wizerunkiem polskiej flagi bądź godła może zniechęcić chuliganów do ich zamalowywania, ponieważ symbole Rzeczypospolitej są objęte ochroną prawną, a za ich zbezczeszczenie grozi kara grzywny do 5 tysięcy złotych, ograniczenie wolności w postaci nakazu wykonywania przez określony czas prac społecznych, albo nawet jej pozbawienie do jednego roku.

krakowskiemuralesjpiiW kwietniu Rada Miasta Krakowa przyjęła z inicjatywy Domańskiego – jako przewodniczącego Zespołu Zadaniowego do spraw Ograniczenia Bazgrołów – rezolucję zatytułowaną lansowanym przez niego od dawna hasłem: „Kochasz swój kraj to po nim nie bazgraj” zaadresowaną do rządu RP i do parlamentarzystów z apelem o wprowadzenie takich zmian w prawie, żeby walka z nielegalnymi graffiti stała się wreszcie skuteczna (fot. darkv1.flog.pl).

Zaproponowano w niej podniesienie wysokości mandatu za ich malowanie z 500 do 10 tysięcy złotych (miałyby trafiać do samorządów umożliwiając im skuteczną walkę z bazgrołami), zapewnienie gminom finansowania remontów oszpeconych prywatnych budynków z publicznych środków oraz możliwość odliczenia od podatku kwoty przeznaczonej na odnowienie zniszczonej elewację przez osobę, która udokumentuje taki wydatek.

W rezolucji podkreślono, że co rok na usuwanie zakazanych symboli ideologii totalitarnych i wulgarnych słów nabazgranych na obiektach zabytkowych, cmentarzach, murach kościelnych, mostach, wiaduktach, domach prywatnych i elewacjach bloków przeznaczane jest w skali kraju kilkaset milionów złotych. W 2016 roku ich likwidacja kosztowała Kraków blisko 6 mln zł.

Jubileusz 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości można i trzeba czcić na różne sposoby, także poprzez wielkoformatowe murale. Sporo ich już powstało i zapewne jeszcze powstanie w najbliższych miesiącach. Oby przy okazji zniknęły pod nimi wulgarne graffiti i nie pojawiły się nowe.

Rozjeżdżają zakopiankę

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Kierowcy quadów i motocykliści należą do grupy najbardziej niesfornych użytkowników polskich dróg. Ba, gdyby poruszali się tylko po nich. Niestety, często zapuszczają się także w leśne ostępy i na górskie szlaki, płosząc zwierzynę oraz strasząc, a bywa że i rozjeżdżając turystów.

Ostatnio upodobali sobie fragment budowy nowej drogi ekspresowej S7 (czyli popularnej „zakopianki”) na odcinku z Lubnia do Chabówki. Jak poinformował portal Podhale 24, pracująca tam firma skarży się, że pod nieobecność robotników, np. w weekendy lub wieczorami, pojawiają się quady i motocykle, a ich kierowcy traktują owo miejsce jako wymarzony tor do ćwiczenia jazdy terenowej. Szczególnie upodobali sobie strome wzniesienia nasypów.

zakopiankarm„Firma przypomina, że jest to ciągle plac budowy, na którym porusza się ciężki sprzęt, a prowadzone prace stwarzają szereg sytuacji potencjalnie niebezpiecznych” – czytamy w cytowanym na stronie www.podhale24.pl komunikacie, który odczytano m.in. w okolicznych kościołach (fot. radiomaryja.pl).

Przypomniano w nim również, że „obowiązuje całkowity zakaz poruszania się po terenie budowy pojazdów nieuprawnionych”.

Czy quadowcy i motocykliści zastosują się do tych przepisów? Śmiem wątpić. Ich wyczyny mogą poskromić tylko regularnie pojawiające się na placu budowy „zakopianki” patrole policji wyposażone w bloczki mandatowe.

List do Przewodniczącego Komisji do spraw etyki w nauce Polskiej Akademii Nauk

Prof. dr hab. Andrzej Zoll
Przewodniczący Komisji do spraw etyki w nauce PAN
Pałac Kultury i Nauki, Plac Defilad 1 00-901 Warszawa

Warszawa, 12 czerwca 2018 r.

Szanowny Panie Profesorze,
W Gazecie Polskiej Codziennie z dnia 28 maja br., znalazła się jako temat dnia poniższa informacja

listdopkepan

(BARBARZYŃCA! SPOŁECZEŃSTWO / Wojciech Jabłoński, dr politologii UW, ogłosił na Twitterze akcję oddawania moczu na pomnik Smoleński. Obiecał obecność kamer zagranicznych mediów i bezkarność: „Grozi nam jedynie grzywna za oddawanie moczu w miejscu publicznym”.)

którą znależć można i w innych mediach zarówno drukowanych jak i elektronicznych. Wynika z niej, że dr Wojciech Jabłoński z UW publicznie nawołuje do publicznego znieważania pomnika upamiętniającego śmierć 96 ofiar Katastrofy Smoleńskiej.

Rektor UW Marcin Pałys w odpowiedzi na list w tej sprawie stwierdził, że –
Wielokrotnie już wyjaśnialiśmy wszystkim mediom, że p. Jabłoński od 2016 r. nie jest naszym pracownikiem” oraz, że „To smutne, bo wygląda na to że wprowadzili w błąd także Panów”.

Jak widać przedmiotem smutku Rektora UW nie jest zachowanie dra Wojciecha Jabłońskiego, lecz jedynie nieskuteczność informacji, iż od 2016 nie jest on pracownikiem UW. Skądinąd ze strony UW nie pojawiła się żadne potępienie ani inicjatora ani samej akcji zaproponowanej przez wieloletniego pracownika UW.

Szanowny Panie Profesorze, kieruje Pan Komisją ds. etyki w nauce Polskiej Akademii Nauk, a więc ciałem, które swą jurysdykcją obejmuje wszystkich pracowników nauki i stoi na straży Kodeksu Etyki Pracownika Naukowego uchwalonego przez Zgromadzenie Ogólne Polskiej Akademii Nauk w dniu 1 grudnia 2016 r. Właśnie w Preambule do tego kodeksu czytamy:

Kodeks etyki pracownika naukowego opiera się na podstawowych zasadach etyki, uznanych w naszym kręgu kulturowym za naturalne i powszechnie obowiązujące. Uznanie tych zasad zostało przyjęte jako fundament, bez potrzeby analizy źródła tego przeświadczenia. Za podstawowe zasady etyki uznaje się tu poszanowanie godności człowieka oraz życia we wszystkich jego przejawach, prawdomówność, uczciwość, obowiązek przestrzegania przyjętych zobowiązań oraz uznanie prawa do wolności przekonań i prawa własności. Strażnikiem w sprawach etycznych danej osoby jest sumienie, natomiast ocena faktów i czynów zewnętrznych naruszających dobra innych osób podlega osądowi wiarygodnych gremiów”.

Wierząc, że kierowana przez Pana Komisja ds. etyki w nauce stanowi właśnie „wiarygodne gremium” zwracamy się z prośbą o osąd etyczny akcji zainicjowanej przez doktora Wojciecha Jabłońskiego jak też osąd samego inicjatora. Wobec braku reakcji ze strony Uniwersytetu Warszawskiego jedynie publiczny osąd tych wydarzeń przez Komisję ds. etyki w nauce może zdjąć odium hańby, jakie pada na wszystkie oficjalne instytucje nauki polskiej z tytułu ich milczącego przyzwolenia na zdziczenie obyczajów wśród pracowników nauki.

Do wiadomości
1. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej
2. Premier Rządu Rzeczypospolitej Polskiej
3. Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego
4. Prezes Polskiej Akademii Nauk
5. Rektorzy wyższych uczelni

Podpisało 67 niżej wymienionych pracowników nauki / Za zgodność podpisów – Piotr Witakowski

Podpisy:

1. Dr hab. inż. Piotr Witakowski, emeryt. prof. AGH
2. Prof. dr hab. inż. Janusz Kawecki, członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji
3. Prof. dr hab. Lucjan Piela,
4. Dr Ryszard Kopiecki, absolwent i wieloletni wykładowca UW
5. Dr hab. Leszek Stolarczyk, prof. UW
6. Prof. dr hab. Włodzimierz Klonowski
7. Prof. zw. dr hab. Mariusz Ziółkowski
8. Prof. dr hab. inż. Grzegorz Eugeniusz Jemielita
9. Prof. dr hab. Witold Daniel Dobrowolski, Instytut Fizyki PAN
10. Prof. dr hab. Ludwik Dobrzyński, Narodowe Centrum Badań Jądrowych
11. Dr hab. Marek Gutowski, adiunkt w Instytucie Fizyki PAN
12. Dr hab. Inż. Zbigniew Gajek, prof. INTiBS PAN, Wrocław
13. Prof. dr hab. Artur Terzyk – Wydział Chemii UMK w Toruniu
14. Dr hab. inż. Jerzy Głuch prof. nadzwyczajny Politechniki Gdańskiej
15. Prof. dr hab. Sławomir Szymański, profesor emerytowany, Instytut Chemii Fizycznej PAN
16. Dr hab. Piotr Tomczak, prof. UAM
17. Prof. dr hab. Tadeusz Jasudowicz, emeryt. prof. WPiA UMK
18. Prof. dr hab. Grzegorz Gładyszewski
19. Dr hab. Grzegorz Musiał, prof. UAM i WSKSiM
20. Prof. dr hab. Andrzej Borzymowski, emerytowany profesor Politechniki Warszawskiej.
21. Dr hab. Marek Wolf, prof. ndzw. UKSW
22. Dr hab. Wit Foryś, UJ, AGH
23. Prof. dr hab. Maria Korytowska
24. Dr n. hum. Marek Mariusz Tytko, pedagog, historyk sztuki, Uniwersytet Jagielloński, Kraków,
25. Mgr Barbara Stanisława Tytko, psycholog kliniczny, Kraków.
26. Profesor Stanisław Mikołajczak, Przewodniczący AKO Poznań
27. Mgr inż. Mariusz Klapper, emeryt, AKO Kraków
28. Prof. dr hab Stefan Sokołowski
29. Dr hab. inż. Ryszard Golański
30. Prof. dr hab Zbigniew Czarnocki
31. Prof. zw. dr hab. med. Lech Torliński
32. Prof. zw. dr hab. inż. Jacek F. Gieras, IEEE Fellow
33. Dr Mirosław Boruta, socjolog, Uniwersytet Pedagogiczny, Kraków
34. Dr Elżbieta Morawiec
35. Dr hab. inż. Andrzej Pfitzner, prof. PW
36. Prof. dr hab. Krzysztof Cena, AKO Kraków
37. Mgr Irena Gąsior
38. Dr hab. Jacek Wójcik
39. Prof. zw. dr hab. inż. A.Korbel
40. Dr hab. Adam Korytowski, emerytowany prof. n. AGH
41. Prof. dr hab. Łukasz Kaczmarek, prof. zw. w Instytucie Farmaceutycznym
42. Prof. dr hab. inż. Andrzej Stepnowski, prof. zw. Politechniki Gdańskiej
43. Prof. dr hab. inż. Janina Milewska-Duda
44. Prof. Jerzy Konior, Instytut Fizyki UJ
45. Prof. dr hab. inż. Jacek Rońda
46. Prof. dr hab. inż. Kazimierz Flaga , dr h.c. multi Rektor Politechniki Krakowskiej w latach 1996-2002
47. Dr inż. Andrzej Augustynek
48. Prof. zw. dr hab Zbigniew Jelonek
49. Dr hab. inż. Wojciech Fabianowski, Politechnika Warszawska
50. Prof. dr hab. Robert Gałązka, czł. rzeczywisty PAN, prof. zwyczajny w Instytucie Fizyki PAN.
51. Dr hab. Barbara Marczuk, UJ
52. Mgr inż. Andrzej Ossowski
53. Dr inż. Feliks Stalony-Dobrzański, em. pracownik naukowy AGH
54. Prof. zw. dr hab. Maria Dzielska, em. UJ
55. Dr med. Andrzej Przybyszowski, em. ordynator Chirurgii Szpitala Specj. w Nowym Sączu
56. Prof. dr hab. inż. Andrzej Flaga, wykładowca na Politechnice Krakowskiej
57. Prof. dr hab. Romuald Lemański
58. Prof. dr hab. inż. Bolesław Pochopień, przewodniczący AKO Katowice
59. Prof. zw. dr hab. inż. Zdobysław Flisowski, emeryt Politechniki Warszawskiej, b. minister Edukacji Narodowej
60. Dr Janusz Kamocki, emeryt, etnograf, wieloletni wykładowca na UMCS i U.Śl.
61. Dr inż. Adam Kisiel, redaktor naczelny Tygodnika Rodzin Katolickich „Źródło”
62. Prof. dr hab. Zbigniew Jacyna-Onyszkiewicz, Wydział Fizyki UAM.
63. Dr inż. Marek Maj – adiunkt na Wydziale Budownictwa Politechniki Wrocławskiej i prezes Stowarzyszenia Koinonia Jan Chrzciciel
64. Dr hab. inż. Andrzej Ubysz – profesor nadzw. na Wydziale Budownictwa Politechniki Wrocławskiej
65. Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński – KUL
66. Prof. dr hab. inż. Krzysztof Fitzner, emerytowany prof. zwyczajny, AGH w Krakowie
67. Dr hab. inż. Jerzy Z. Sobolewski, emeryt. prof. PW

Kto ma pamiątki z sypania polskiej Mogiły Mogił?

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Muzeum Historyczne Miasta Krakowa przygotowuje wystawę poświęconą historii kopca Józefa Piłsudskiego na krakowskim Sowińcu (zwanego też polską Mogiłą Mogił, ponieważ złożono w nim ponad 4,5 tysiąca miejsc z całego świata, gdzie ginęli oraz byli mordowani walczący o niepodległość swej ojczyzny Polacy) i szuka pamiątek związanych z jego sypaniem w latach 1934-1937.

Jeżeli ktoś ma fotografie, pocztówki i inne dokumenty związane z sypaniem kopca, a także jest w posiadaniu pisemnych bądź ustnych relacji uczestników budowy tego nietypowego pomnika niepodległości, a także jego odnawiania po 1980 roku, proszony jest o zgłoszenie się w najbliższą niedzielę od godziny 14.00 do 16.00 w Domu Zwierzynieckim.

kopiecpilsudskiegoWystawa pt. „Kopiec pamięci” zostanie otwarta w 104. rocznicę wymarszu Pierwszej Kompanii Kadrowej z Oleandrów, czyli 6 sierpnia br. i potrwa do 27 stycznia 2019 roku.

Jako przewodniczący Komitetu Opieki nad Kopcem Józefa Piłsudskiego przy Towarzystwie Miłośników Historii i Zabytków Krakowa w pełni popieram apel Muzeum, z którym współpracujemy przy kreowaniu tej ekspozycji.

Biało-czerwone niemieckie obozy

jerzybukowskiJerzy Bukowski

„Najwyższy Czas!” zamieścił reprodukcję zaprezentowanej w jerozolimskim Instytucie Yad Vashem mapy Europy, na której zaznaczono niemieckie obozy koncentracyjne funkcjonujące w czasie II wojny światowej w Polsce, na Białorusi i na Ukrainie oraz w III Rzeszy.

Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie oznaczenie tych miejsc zagłady milionów ludzi różnych narodowości biało-czerwonymi kołami z zarysem drutu kolczastego w górnej części. Czy jest to tylko przypadek, czy też dyskretne sączenie kłamstwa o rzekomym udziale Polski w Holokauście, na które mogą się nabrać osoby słabo zorientowane w historii XX wieku, zwłaszcza spoza Europy?

Jak się napić za darmo, to tylko na wernisażu

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Właścicielka jednej ze znanych krakowskich galerii sztuki Zofia Weiss postanowiła ograniczyć liczbę osób przychodzących na wernisaże nie dla przeżyć duchowych, lecz aby napić się wina – poinformowało Radio Kraków.

Zapytana przez dziennikarkę o powód wywieszenia przy wejściu kartki z napisem: „Stop odwiedzaniu wernisaży w poszukiwaniu darmowego alkoholu” wyjaśniła, że na prezentację dzieł sztuki coraz częściej przychodzą grupy ludzi, którzy nie interesują się wyłącznie poczęstunkiem, a głównie winem.

- Po przerwie w odwiedzaniu nas przez cały zastęp powtarzających się osób, które przychodzą przede wszystkim napić się alkoholu, znowu odczuliśmy ich najazd, uderzenie takie, które zakłóca przebieg wernisażu. On powinien być szczególny, elegancki. Powinniśmy wtedy zajmować się czymś innym niż staniem przy stole i obserwowaniu, z której butelki można sobie jeszcze dolać do kieliszka i co można zjeść. To i mnie, i ludziom, którzy przychodzą do mojej galerii, szalenie przeszkadza. Nie czujemy się w swoim gronie – powiedziała na antenie krakowskiej rozgłośni.

„Jak podkreśla właścicielka galerii, często zdarza się, że butelki ze wspomnianym winem są puste, jeszcze zanim rozpocznie się oficjalne przywitanie gości. Zofia Weiss twierdzi, że ci niekoniecznie zainteresowani sztuką bywalcy galerii pojawiają się regularnie, a z takiego żerowania uczynili sobie rozrywkę” – czytamy na stronie internetowej RK.

- Większość osób jest rozpoznawalna. Od kilkudziesięciu lat bywam na wernisażach. To te same twarze. Oni są szalenie dobrze zorganizowani. Słyszę ich rozmowy, że za godzinę się widzą w tej galerii, potem w MOCAK-u też jest wernisaż. To ludzie starsi, którym może się w życiu nie powiodło – dodała.
Poczęstunek dla uczestników wernisażu finansuje artysta, który często chce w ten sposób ugościć swoich przyjaciół i potencjalnych kupców.
- Wtedy można poznać twórczość artystów, porozmawiać z artystą i z całym środowiskiem. Można też napić się wina. Nie wypada jednak pić do woli. To symboliczna lampka wina – stwierdzili zapytani przez dziennikarkę krakowianie.

O zdanie na temat zachowania gości na wernisażach oraz o pomyśle wywieszania takich informacji w galerii sztuki reporterka zapytała także Justynę Nowicką z Redakcji Kultury Radia Kraków, która na wernisaże chodzi służbowo.

- Rzeczywiście, bywa tak na wernisażach, że wina znikają. Taka jest jednak tradycja, że ludzie po to wino przychodzą na wernisaże. Każdy właściciel może zaprosić swoich gości. Jeśli chce się ograniczyć dostęp takich osób do wernisaży, powinno się sprawdzać zaproszenia. Czy to jest jednak eleganckie? Wernisaże są na ogół otwartymi wydarzeniami. Nie byłoby to fajne, jakby takie ogłoszenia wywieszały muzea narodowe, MOCAK, Bunkier Sztuki. W przypadku prywatnego właściciela – wolnoć Tomku w swojej galerii – brzmiała odpowiedź

Zofia Weiss twierdzi, że jej apel już poskutkował, bo od kiedy kartki wiszą na drzwiach wejściowych, amatorów darmowego wina na wernisażach znacznie ubyło.