Category Archives: INTERWENCJE i listy

List do Przewodniczącego Komisji do spraw etyki w nauce Polskiej Akademii Nauk

Prof. dr hab. Andrzej Zoll
Przewodniczący Komisji do spraw etyki w nauce PAN
Pałac Kultury i Nauki, Plac Defilad 1 00-901 Warszawa

Warszawa, 12 czerwca 2018 r.

Szanowny Panie Profesorze,
W Gazecie Polskiej Codziennie z dnia 28 maja br., znalazła się jako temat dnia poniższa informacja

listdopkepan

(BARBARZYŃCA! SPOŁECZEŃSTWO / Wojciech Jabłoński, dr politologii UW, ogłosił na Twitterze akcję oddawania moczu na pomnik Smoleński. Obiecał obecność kamer zagranicznych mediów i bezkarność: „Grozi nam jedynie grzywna za oddawanie moczu w miejscu publicznym”.)

którą znależć można i w innych mediach zarówno drukowanych jak i elektronicznych. Wynika z niej, że dr Wojciech Jabłoński z UW publicznie nawołuje do publicznego znieważania pomnika upamiętniającego śmierć 96 ofiar Katastrofy Smoleńskiej.

Rektor UW Marcin Pałys w odpowiedzi na list w tej sprawie stwierdził, że –
Wielokrotnie już wyjaśnialiśmy wszystkim mediom, że p. Jabłoński od 2016 r. nie jest naszym pracownikiem” oraz, że „To smutne, bo wygląda na to że wprowadzili w błąd także Panów”.

Jak widać przedmiotem smutku Rektora UW nie jest zachowanie dra Wojciecha Jabłońskiego, lecz jedynie nieskuteczność informacji, iż od 2016 nie jest on pracownikiem UW. Skądinąd ze strony UW nie pojawiła się żadne potępienie ani inicjatora ani samej akcji zaproponowanej przez wieloletniego pracownika UW.

Szanowny Panie Profesorze, kieruje Pan Komisją ds. etyki w nauce Polskiej Akademii Nauk, a więc ciałem, które swą jurysdykcją obejmuje wszystkich pracowników nauki i stoi na straży Kodeksu Etyki Pracownika Naukowego uchwalonego przez Zgromadzenie Ogólne Polskiej Akademii Nauk w dniu 1 grudnia 2016 r. Właśnie w Preambule do tego kodeksu czytamy:

Kodeks etyki pracownika naukowego opiera się na podstawowych zasadach etyki, uznanych w naszym kręgu kulturowym za naturalne i powszechnie obowiązujące. Uznanie tych zasad zostało przyjęte jako fundament, bez potrzeby analizy źródła tego przeświadczenia. Za podstawowe zasady etyki uznaje się tu poszanowanie godności człowieka oraz życia we wszystkich jego przejawach, prawdomówność, uczciwość, obowiązek przestrzegania przyjętych zobowiązań oraz uznanie prawa do wolności przekonań i prawa własności. Strażnikiem w sprawach etycznych danej osoby jest sumienie, natomiast ocena faktów i czynów zewnętrznych naruszających dobra innych osób podlega osądowi wiarygodnych gremiów”.

Wierząc, że kierowana przez Pana Komisja ds. etyki w nauce stanowi właśnie „wiarygodne gremium” zwracamy się z prośbą o osąd etyczny akcji zainicjowanej przez doktora Wojciecha Jabłońskiego jak też osąd samego inicjatora. Wobec braku reakcji ze strony Uniwersytetu Warszawskiego jedynie publiczny osąd tych wydarzeń przez Komisję ds. etyki w nauce może zdjąć odium hańby, jakie pada na wszystkie oficjalne instytucje nauki polskiej z tytułu ich milczącego przyzwolenia na zdziczenie obyczajów wśród pracowników nauki.

Do wiadomości
1. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej
2. Premier Rządu Rzeczypospolitej Polskiej
3. Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego
4. Prezes Polskiej Akademii Nauk
5. Rektorzy wyższych uczelni

Podpisało 67 niżej wymienionych pracowników nauki / Za zgodność podpisów – Piotr Witakowski

Podpisy:

1. Dr hab. inż. Piotr Witakowski, emeryt. prof. AGH
2. Prof. dr hab. inż. Janusz Kawecki, członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji
3. Prof. dr hab. Lucjan Piela,
4. Dr Ryszard Kopiecki, absolwent i wieloletni wykładowca UW
5. Dr hab. Leszek Stolarczyk, prof. UW
6. Prof. dr hab. Włodzimierz Klonowski
7. Prof. zw. dr hab. Mariusz Ziółkowski
8. Prof. dr hab. inż. Grzegorz Eugeniusz Jemielita
9. Prof. dr hab. Witold Daniel Dobrowolski, Instytut Fizyki PAN
10. Prof. dr hab. Ludwik Dobrzyński, Narodowe Centrum Badań Jądrowych
11. Dr hab. Marek Gutowski, adiunkt w Instytucie Fizyki PAN
12. Dr hab. Inż. Zbigniew Gajek, prof. INTiBS PAN, Wrocław
13. Prof. dr hab. Artur Terzyk – Wydział Chemii UMK w Toruniu
14. Dr hab. inż. Jerzy Głuch prof. nadzwyczajny Politechniki Gdańskiej
15. Prof. dr hab. Sławomir Szymański, profesor emerytowany, Instytut Chemii Fizycznej PAN
16. Dr hab. Piotr Tomczak, prof. UAM
17. Prof. dr hab. Tadeusz Jasudowicz, emeryt. prof. WPiA UMK
18. Prof. dr hab. Grzegorz Gładyszewski
19. Dr hab. Grzegorz Musiał, prof. UAM i WSKSiM
20. Prof. dr hab. Andrzej Borzymowski, emerytowany profesor Politechniki Warszawskiej.
21. Dr hab. Marek Wolf, prof. ndzw. UKSW
22. Dr hab. Wit Foryś, UJ, AGH
23. Prof. dr hab. Maria Korytowska
24. Dr n. hum. Marek Mariusz Tytko, pedagog, historyk sztuki, Uniwersytet Jagielloński, Kraków,
25. Mgr Barbara Stanisława Tytko, psycholog kliniczny, Kraków.
26. Profesor Stanisław Mikołajczak, Przewodniczący AKO Poznań
27. Mgr inż. Mariusz Klapper, emeryt, AKO Kraków
28. Prof. dr hab Stefan Sokołowski
29. Dr hab. inż. Ryszard Golański
30. Prof. dr hab Zbigniew Czarnocki
31. Prof. zw. dr hab. med. Lech Torliński
32. Prof. zw. dr hab. inż. Jacek F. Gieras, IEEE Fellow
33. Dr Mirosław Boruta, socjolog, Uniwersytet Pedagogiczny, Kraków
34. Dr Elżbieta Morawiec
35. Dr hab. inż. Andrzej Pfitzner, prof. PW
36. Prof. dr hab. Krzysztof Cena, AKO Kraków
37. Mgr Irena Gąsior
38. Dr hab. Jacek Wójcik
39. Prof. zw. dr hab. inż. A.Korbel
40. Dr hab. Adam Korytowski, emerytowany prof. n. AGH
41. Prof. dr hab. Łukasz Kaczmarek, prof. zw. w Instytucie Farmaceutycznym
42. Prof. dr hab. inż. Andrzej Stepnowski, prof. zw. Politechniki Gdańskiej
43. Prof. dr hab. inż. Janina Milewska-Duda
44. Prof. Jerzy Konior, Instytut Fizyki UJ
45. Prof. dr hab. inż. Jacek Rońda
46. Prof. dr hab. inż. Kazimierz Flaga , dr h.c. multi Rektor Politechniki Krakowskiej w latach 1996-2002
47. Dr inż. Andrzej Augustynek
48. Prof. zw. dr hab Zbigniew Jelonek
49. Dr hab. inż. Wojciech Fabianowski, Politechnika Warszawska
50. Prof. dr hab. Robert Gałązka, czł. rzeczywisty PAN, prof. zwyczajny w Instytucie Fizyki PAN.
51. Dr hab. Barbara Marczuk, UJ
52. Mgr inż. Andrzej Ossowski
53. Dr inż. Feliks Stalony-Dobrzański, em. pracownik naukowy AGH
54. Prof. zw. dr hab. Maria Dzielska, em. UJ
55. Dr med. Andrzej Przybyszowski, em. ordynator Chirurgii Szpitala Specj. w Nowym Sączu
56. Prof. dr hab. inż. Andrzej Flaga, wykładowca na Politechnice Krakowskiej
57. Prof. dr hab. Romuald Lemański
58. Prof. dr hab. inż. Bolesław Pochopień, przewodniczący AKO Katowice
59. Prof. zw. dr hab. inż. Zdobysław Flisowski, emeryt Politechniki Warszawskiej, b. minister Edukacji Narodowej
60. Dr Janusz Kamocki, emeryt, etnograf, wieloletni wykładowca na UMCS i U.Śl.
61. Dr inż. Adam Kisiel, redaktor naczelny Tygodnika Rodzin Katolickich „Źródło”
62. Prof. dr hab. Zbigniew Jacyna-Onyszkiewicz, Wydział Fizyki UAM.
63. Dr inż. Marek Maj – adiunkt na Wydziale Budownictwa Politechniki Wrocławskiej i prezes Stowarzyszenia Koinonia Jan Chrzciciel
64. Dr hab. inż. Andrzej Ubysz – profesor nadzw. na Wydziale Budownictwa Politechniki Wrocławskiej
65. Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński – KUL
66. Prof. dr hab. inż. Krzysztof Fitzner, emerytowany prof. zwyczajny, AGH w Krakowie
67. Dr hab. inż. Jerzy Z. Sobolewski, emeryt. prof. PW

Kto ma pamiątki z sypania polskiej Mogiły Mogił?

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Muzeum Historyczne Miasta Krakowa przygotowuje wystawę poświęconą historii kopca Józefa Piłsudskiego na krakowskim Sowińcu (zwanego też polską Mogiłą Mogił, ponieważ złożono w nim ponad 4,5 tysiąca miejsc z całego świata, gdzie ginęli oraz byli mordowani walczący o niepodległość swej ojczyzny Polacy) i szuka pamiątek związanych z jego sypaniem w latach 1934-1937.

Jeżeli ktoś ma fotografie, pocztówki i inne dokumenty związane z sypaniem kopca, a także jest w posiadaniu pisemnych bądź ustnych relacji uczestników budowy tego nietypowego pomnika niepodległości, a także jego odnawiania po 1980 roku, proszony jest o zgłoszenie się w najbliższą niedzielę od godziny 14.00 do 16.00 w Domu Zwierzynieckim.

kopiecpilsudskiegoWystawa pt. „Kopiec pamięci” zostanie otwarta w 104. rocznicę wymarszu Pierwszej Kompanii Kadrowej z Oleandrów, czyli 6 sierpnia br. i potrwa do 27 stycznia 2019 roku.

Jako przewodniczący Komitetu Opieki nad Kopcem Józefa Piłsudskiego przy Towarzystwie Miłośników Historii i Zabytków Krakowa w pełni popieram apel Muzeum, z którym współpracujemy przy kreowaniu tej ekspozycji.

Biało-czerwone niemieckie obozy

jerzybukowskiJerzy Bukowski

„Najwyższy Czas!” zamieścił reprodukcję zaprezentowanej w jerozolimskim Instytucie Yad Vashem mapy Europy, na której zaznaczono niemieckie obozy koncentracyjne funkcjonujące w czasie II wojny światowej w Polsce, na Białorusi i na Ukrainie oraz w III Rzeszy.

Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie oznaczenie tych miejsc zagłady milionów ludzi różnych narodowości biało-czerwonymi kołami z zarysem drutu kolczastego w górnej części. Czy jest to tylko przypadek, czy też dyskretne sączenie kłamstwa o rzekomym udziale Polski w Holokauście, na które mogą się nabrać osoby słabo zorientowane w historii XX wieku, zwłaszcza spoza Europy?

Jak się napić za darmo, to tylko na wernisażu

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Właścicielka jednej ze znanych krakowskich galerii sztuki Zofia Weiss postanowiła ograniczyć liczbę osób przychodzących na wernisaże nie dla przeżyć duchowych, lecz aby napić się wina – poinformowało Radio Kraków.

Zapytana przez dziennikarkę o powód wywieszenia przy wejściu kartki z napisem: „Stop odwiedzaniu wernisaży w poszukiwaniu darmowego alkoholu” wyjaśniła, że na prezentację dzieł sztuki coraz częściej przychodzą grupy ludzi, którzy nie interesują się wyłącznie poczęstunkiem, a głównie winem.

- Po przerwie w odwiedzaniu nas przez cały zastęp powtarzających się osób, które przychodzą przede wszystkim napić się alkoholu, znowu odczuliśmy ich najazd, uderzenie takie, które zakłóca przebieg wernisażu. On powinien być szczególny, elegancki. Powinniśmy wtedy zajmować się czymś innym niż staniem przy stole i obserwowaniu, z której butelki można sobie jeszcze dolać do kieliszka i co można zjeść. To i mnie, i ludziom, którzy przychodzą do mojej galerii, szalenie przeszkadza. Nie czujemy się w swoim gronie – powiedziała na antenie krakowskiej rozgłośni.

„Jak podkreśla właścicielka galerii, często zdarza się, że butelki ze wspomnianym winem są puste, jeszcze zanim rozpocznie się oficjalne przywitanie gości. Zofia Weiss twierdzi, że ci niekoniecznie zainteresowani sztuką bywalcy galerii pojawiają się regularnie, a z takiego żerowania uczynili sobie rozrywkę” – czytamy na stronie internetowej RK.

- Większość osób jest rozpoznawalna. Od kilkudziesięciu lat bywam na wernisażach. To te same twarze. Oni są szalenie dobrze zorganizowani. Słyszę ich rozmowy, że za godzinę się widzą w tej galerii, potem w MOCAK-u też jest wernisaż. To ludzie starsi, którym może się w życiu nie powiodło – dodała.
Poczęstunek dla uczestników wernisażu finansuje artysta, który często chce w ten sposób ugościć swoich przyjaciół i potencjalnych kupców.
- Wtedy można poznać twórczość artystów, porozmawiać z artystą i z całym środowiskiem. Można też napić się wina. Nie wypada jednak pić do woli. To symboliczna lampka wina – stwierdzili zapytani przez dziennikarkę krakowianie.

O zdanie na temat zachowania gości na wernisażach oraz o pomyśle wywieszania takich informacji w galerii sztuki reporterka zapytała także Justynę Nowicką z Redakcji Kultury Radia Kraków, która na wernisaże chodzi służbowo.

- Rzeczywiście, bywa tak na wernisażach, że wina znikają. Taka jest jednak tradycja, że ludzie po to wino przychodzą na wernisaże. Każdy właściciel może zaprosić swoich gości. Jeśli chce się ograniczyć dostęp takich osób do wernisaży, powinno się sprawdzać zaproszenia. Czy to jest jednak eleganckie? Wernisaże są na ogół otwartymi wydarzeniami. Nie byłoby to fajne, jakby takie ogłoszenia wywieszały muzea narodowe, MOCAK, Bunkier Sztuki. W przypadku prywatnego właściciela – wolnoć Tomku w swojej galerii – brzmiała odpowiedź

Zofia Weiss twierdzi, że jej apel już poskutkował, bo od kiedy kartki wiszą na drzwiach wejściowych, amatorów darmowego wina na wernisażach znacznie ubyło.

Genialne sekundniki, tylko… dlaczego tak ich mało

miroslawborutaks1Mirosław Boruta

Dla każdego z nas, kierowców, sygnalizacja świetlna jest źródłem stresu. Zdążę, czy nie zdążę na zielonym, a może zdążę na żółtym, lub – co nie daj Boże – „późnym żółtym”, czyli… najczęściej „wczesnym czerwonym”.

sekundnikOczywiście piszę tutaj o sekundnikach (fot. wykop.pl), które pojawiały się na krakowskich skrzyżowaniach i pomagają nam – kierowcom – w ekonomice jazdy i postoju. Ba, unikamy dzięki nim wielu stresów i chwil (nieprzewidywalnego) oczekiwania… Czy to już? Czy może za kilka bądź kilkanaście sekund. A przecież wiedząc, ile zajmie nam włączenie się do ruchu możemy ruszyć natychmiast… Wiedząc ile mamy czasu możemy wysłać smska lub – po prostu – rozejrzeć się wokoło. Ważne, że znaczna część kierowców chwali sobie to rozwiązanie komunikacyjne. I ma rację ;-)

Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych o ludziach z komunistyczną przeszłością…

Kraków, 7 czerwca 2018

Prezes Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej
Prof. dr hab. Leszek Żukowski
00-108 Warszawa, ul. Zielna 39

pokinnowePorozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie jest zaniepokojone faktem zajmowania najwyższych stanowisk w otoczeniu Pana Prezesa, czyli w Prezydium Zarządu Głównego ŚZŻAK przez wieloletnich członków PZPR, wyższych oficerów LWP, agenta WSW, czy członka najwyższych władz PRL będącego w jednej organizacji z wysokimi rangą przedstawicielami PZPR, w tym generała z WRON.

Te fakty są dokładnie opisane przez dr. hab. Sławomira Cenckiewicza, dyrektora Wojskowego Biura Historycznego, w artykule „Światowy Związek Żołnierzy…PRL” w najnowszym numerze tygodnika „Do Rzeczy”.

Nasze Porozumienie skupia organizacje kombatanckie i niepodległościowe, a warunkiem uczestnictwa w nim jest niekomunistyczny rodowód danego stowarzyszenia. Do tej pory uważaliśmy ŚZŻAK za organizację głęboko patriotyczną, odcinającą się od jakichkolwiek związków z PRL i z ludźmi tworzącymi komunistyczny system. Chcielibyśmy tak dalej uważać.

Z treści artykułu wynika, że wiceprezes Związku ds. organizacyjnych Marek Cieciura to wieloletni członek i sekretarz PZPR donoszący na sąsiada, sekretarz Zarządu Głównego ŚZŻAK Ryszard Dorf był od najmłodszych lat zaangażowany w działalność komunistyczną, w pełni wcielając w życie tę ideologię, a także tajnym współpracownikiem WSW. Obniża to zaufanie do obecnych władz Waszego Związku. Poza tym wszystkim takie osoby zgodnie z §12. Statutu nie mogą być członkami ŚZŻAK. Takich informacji jest w artykule o wiele więcej.

Chcielibyśmy mieć jak najlepszą opinię o Światowym Związku Żołnierzy Armii Krajowej. Dlatego apelujemy o udzielenie nam pełnej odpowiedzi na zarzuty podniesione przez dr. hab. S. Cenckiewicza. Mamy nadzieję, że Pan Prezes podejmie właściwe decyzje i zgodnie ze Statutem dokona niezbędnych zmian personalnych w Prezydium i w innych strukturach organizacji.

Przewodniczący Porozumienia, Krzysztof Bzdyl
Sekretarz Porozumienia, Edward Wilhelm Jankowski

Krakowskie kurtyny wodne

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Wyjątkowo wcześnie zapanowały w tym roku w całej Polsce bardzo wysokie temperatury. Wiele osób szuka ochłody, zwłaszcza w rozgrzanych ponad majowo-czerwcową normę miastach.

Chcąc ulżyć doli krakowian i coraz liczniejszych o tej porze turystów władze podwawelskiego grodu uruchomiły trzy kurtyny wodne na Rynkach: Głównym, Małym i Podgórskim, a przy wejściu do parku im. doktora Henryka Jordana oraz obok wieży Ratuszowej ustawiono pitniki z zachwalaną przez magistrat dobrą i zdrową wodą prosto z miejskich wodociągów.

Można się również ochłodzić wskakując do fontann; nie jest to wprawdzie zgodne z przepisami, ale strażnicy miejscy przymykają w dzień upalny oko na takie zachowania, zwłaszcza na placu Szczepańskim, gdzie sporo dzieci, ale i osób starszych odreagowuje tropikalne temperatury pod strumieniami wody.

Urząd Miasta Krakowa przypomina też o zakazie postoju dorożek w Rynku Głównym w godzinach 13.00 – 17.00, gdy temperatura przekroczy 28 stopni Celsjusza (według wskazań termometru zawieszonego na ścianie Sukiennic). Dorożkarze mogą wówczas korzystać – także poza tymi terminami – z postojów zastępczych: na alejce Plant przy ulicy Podzamcze, przy Barbakanie oraz na ul. Mikołajskiej przy Bazylice Mariackiej.

Stańmy solidarnie przy pomniku generała Ryszarda Kuklińskiego

jerzybukowskiJerzy Bukowski*

W imieniu Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie apeluję do wszystkich rodaków, którym drogie są narodowe imponderabilia i pamięć historyczna, a zwłaszcza do mieszkańców duchowej stolicy Polski, o wzięcie udziału w odsłonięciu w poniedziałek, 4 czerwca, o godzinie 21.00 pomnika generała Ryszarda Kuklińskiego na placu Jana Nowaka-Jeziorańskiego.

Powinna to być wielka, patriotyczna uroczystość ponad wszelkimi politycznymi podziałami, ponieważ „pierwszemu polskiemu oficerowi w NATO” obce było wszelkie partyjniactwo. Podjęta przezeń z narażeniem życia własnego i rodziny misja ratowania świata przed imperialistycznymi zapędami Związku Sowieckiego miała na celu także odzyskanie niepodległości przez Polskę i dlatego przy poświęconym mu monumencie powinni stanąć wszyscy, którzy szczerze kochają Ojczyznę.

pomnikgrk4mbZ uznaniem przyjmuję zaproszenie przez prezydenta Krakowa, profesora Jacka Majchrowskiego, na tę podniosłą uroczystość urzędującego Prezydenta RP oraz jego wszystkich żyjących poprzedników. Mam nadzieję, że zapominając o tym, co ich na co dzień dzieli, solidarnie oddadzą hołd bohaterowi narodowemu, o którym śp. doradca do spraw bezpieczeństwa prezydenta USA Jimmy´ego Cartera śp. profesor Zbigniew Brzeziński powiedział, że dobrze zasłużył się Polsce (te słowa widnieją na pomniku), a były szef CIA William Casey sugestywnie podsumował efekty jego działalności w jednym zdaniu: „Nikt w ciągu ostatnich 40 lat nie zaszkodził komunizmowi tak, jak ten Polak” (fot. p. Mirosław Boruta).

Apeluję do generalicji i kadry oficerskiej Wojska Polskiego o liczny udział w tej ceremonii, a do ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka o to, aby zapewnił asystę Kompanii Honorowej WP i stanął pod pomnikiem ramię w ramię ze swoim poprzednikiem Antonim Macierewiczem, na którego wniosek prezydent Andrzej Duda mianował niespełna dwa lata temu płk. Ryszarda Kulińskiego generałem brygady, o co od dnia jego śmierci 11 lutego 2004 roku apelowało nasze Porozumienie.

Organizacje kombatanckie, harcerskie i strzeleckie proszę o uczczenie ostatniego Żołnierza Niezłomnego hołdem sztandarowym.

* Autor to były reprezentant prasowy generała Ryszarda Kuklińskiego w Kraju, rzecznik Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie

Nocna prohibicja w Bochni

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Coraz więcej polskich samorządów zastanawia się nad wprowadzeniem zakazu sprzedaży alkoholu w godzinach nocnych. W Bochni radni już podjęli taką decyzję, na mocy której po godzinie 23.00 nie będzie można kupić napojów wyskokowych nie tylko w sklepach, ale także na stacjach benzynowych.

A mogło być jeszcze bardziej restrykcyjnie, bo – jak poinformowało Radio Kraków – początkowo planowali oni, aby zakaz obowiązywał od godz. 22.00 do 6.00, czyli w maksymalnym czasie, który dopuszcza znowelizowana ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi.

Ostatecznie bocheńscy radni wykazali się wyrozumiałością dla amatorów procentów i wprowadzili nocną prohibicję o godzinę później, co ma być wyjściem naprzeciw oczekiwaniom mieszkańców, którzy kończąc pracę na drugiej zmianie o godz. 22.00 odczuwają przymus nabycia alkoholu w drodze do domu.

bochniarynekW uzasadnieniu do uchwały napisano: „Ograniczenie godzin sprzedaży może znacząco wpłynąć na zmniejszenie liczby przypadków zakłócania porządku i ciszy nocnej mających związek z nocną sprzedażą napojów alkoholowych” (fot. p. Paweł Klasa).

„Przeciwko ograniczeniu zaprotestował jeden z właścicieli bocheńskich nocnych sklepów, przekonując w piśmie do rady miasta, że zakaz spowoduje powstanie nielegalnych punktów sprzedaży, nad którymi nie będzie kontroli. Jak podaje portal Bochnianin.pl za wprowadzeniem nocnego ograniczenia sprzedaży alkoholi były zarządy bocheńskich osiedli, Bocheński Klub Abstynentów oraz Stowarzyszenie <Nowa Szansa> Oddział w Bochnia. Nocny zakaz sprzedaży alkoholu w Bochni wejdzie w życie za kilka tygodni” – czytamy na stronie internetowej krakowskiej rozgłośni.

Kolejnym małopolskim miastem, którego władze samorządowe planują podobne rozwiązanie jest Tarnów. Jego prezydent proponuje, żeby zakaz obowiązywał od godziny 24.00 do 6.00. Tamtejsi radni podejmą decyzję na czerwcowej sesji.

Nienawiść wyłącza myślenie

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Trzeba być człowiekiem pozbawionym nie tylko podstawowej wiedzy historycznej, ale także elementarnego szacunku dla ludzi oddających w przeszłości życie i przelewających krew za Polskę, żeby opuszczającą Sejm grupę osób niepełnosprawnych oraz ich rodziców i opiekunów witać przywołującym na myśl Apel Poległych okrzykiem „Cześć i chwała bohaterom!”.

Nawet jeżeli uznaje się ich postulaty za słuszne i chce wyrazić im wdzięczność za 40-dniowy protest w budynku parlamentu, to absolutnie nie wolno wznosić tego hasła, bo bezcześci się w ten sposób pamięć wielu rodaków, którzy z bronią w ręku walczyli o niepodległość.

Podobny niesmak budzą słowa sędziwej kombatantki Armii Krajowej, która uważa, że protestującym wyłącznie w dotyczących ich sprawach ludziom należą się ordery Virtuti Militari. Czyżby naprawdę nie zdawała sobie sprawy, iż mówiąc to deprecjonuje najwyższe polskie odznaczenie bojowe, które przyznawano wyłącznie za bohaterskie czyny w obronie Ojczyzny?

Nienawiść – zwłaszcza polityczna – ogłupia, ale i ona powinna mieć granice, których przekroczenie winno skutkować infamią.

O proteście rodziców i osób niepełnosprawnych

Kraków, 24 maja 2018 roku

Marszałek Sejmu Marek Kuchciński
Premier Rządu Mateusz Morawiecki

pokinnoweDotyczy: protestu rodziców i niepełnosprawnych

Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie w trosce o dobro Państwa Polskiego oraz o los protestujących osób niepełnosprawnych i ich opiekunów wzywa do zakończenia protestu w budynku Sejmu, który nigdy nie powinien być miejscem okupowanym przez kogokolwiek.

Długotrwała okupacja na pewno nie przysparza sympatii protestującym, którzy okazują zdecydowaną wrogość wobec obecnego rządu. Protest w sprawie poprawy warunków bytowych dla niepełnosprawnych staje się coraz bardziej polityczny mimo zaprzeczeń jego liderów.

Państwo nie może okazywać słabości i bezsilności wobec kilkunastu osób chcących zablokować Sejm. Pokazywanie jakiejkolwiek grupie społecznej, że może być bezkarna, mimo łamania prawa, nie wróży niczego dobrego Polsce.

Jako weterani walk o Niepodległą Polskę wzywamy protestujących do natychmiastowego opuszczenia Sejmu. Równocześnie apelujemy do władz o udzielenie im pomocy w zmianie miejsca protestu. Nikt nie zakazuje nikomu prowadzenia rozmów z rządem, a także protestowania w takiej lub w innej formie ale może się to odbywać w innym publicznym miejscu.

Panie Marszałku, jeszcze raz, apelujemy o przywrócenie normalności w Sejmie.

Przewodniczący Porozumienia, Krzysztof Bzdyl
Sekretarz Porozumienia, Edward Wilhelm Jankowski

Czas reklam na ekranie

miroslawborutaks1Mirosław Boruta

Niedawno pojawił się wśród parlamentarzystów pomysł, by ograniczyć czas reklam do czterech minut w czasie jednej godziny emisji programu. Trudno już teraz oceniać samą ideę lub jej ekonomiczne skutki czy to dla reklamodawców, czy to dla nadawców.

Ale zawsze warto, przy tej okazji, upomnieć się o ustawowy obowiązek informowania ile trwa blok reklamowy – najlepiej za pomocą niewielkiego licznika w rogu ekranu. Wygoda tego rozwiązania dla każdego z nas – widzów – jest poza dyskusją ;-)

Wałęsa idzie na rekord

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Po wizycie byłego przewodniczącego „Solidarności” i byłego Prezydenta RP u osób niepełnosprawnych oraz ich opiekunów protestujących w Sejmie stawiam pytanie: czy może on się jeszcze bardziej skompromitować?

Nawet życzliwi mu politycy oraz dziennikarze z trudem ukrywali niesmak po pełnym arogancji, pychy oraz buty (przejawiających się nawet w sposobie siedzenia) występie Wałęsy, w którym najczęściej używanym słowem był zaimek osobowy „ja”, a zapraszających go ludzi potraktował wyniośle, lekceważąco i przedmiotowo.

Ten, który miał być ostatnią już chyba nadzieją koczujących na sejmowym korytarzu zdesperowanych ludzi zawiódł ich na całej linii, przedkładając swoje nader wybujałe ego ponad ich oczekiwania, a racje polityczne (walka z obecnym obozem władzy) ponad elementarną empatię dla osób poszkodowanych przez los.

Mimo to jestem przekonany, że Lecha Wałęsę stać na jeszcze więcej w autodestrukcji resztek dawnego autorytetu.

Przeciw bezprawiu sądowemu

Kraków, 10 maja 2018 roku

Prezydent RP
dr Andrzej Duda
ul. Wiejska 10
00-902 Warszawa

pokinnowePorozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych apeluje do Pana o podjęcie takiego działania, które ochroni weterana walk o Niepodległą Polskę i więźnia politycznego z lat PRL od skutków bezprawia sądowego. Doszło do niego w sprawie o sygn. akt : II K 1561/16/S, w której uczestniczył w charakterze przedstawiciela społecznego prezes Związku Konfederatów Polski Niepodległej Krzysztof Bzdyl, zarazem nasz specjalny obserwator.

Prokuratura oskarżyła dwu weteranów walk o Niepodległą Polskę o przestępstwo z art. 212 par. 1 kk, czyli o zniesławienie prokuratora Waldemara Krigera, obrońcę bolszewickiego pomnika. Jednym z oskarżonych był więzień polityczny z lat PRL Stanisław Tatara. Proces odbywał się w Sądzie Rejonowym dla Krakowa – Śródmieścia i prowadzony był przez sędzię Małgorzatę Rokosz w skandaliczny sposób. Był to piętnasty już proces, z serii procesów, które toczą się od 2015 r. za doprowadzenie do usunięcia w listopadzie 2014 r. śmiecia sowieckiego, zwanego przez komunę pomnikiem chwały Armii Czerwonej, z Alei Wolności w Nowym Sączu. Wszystkie poprzednie procesy zostały wygrane przez patriotów.

W odpryskowym procesie prokurator Waldemar Kriger oskarżył patriotów, że w innym procesie w sądzie okręgowym w Nowym Sączu, sygn. akt II Kz 275/15 w dniu 16.02.2016 wyrażali wątpliwości co do jego wiedzy prawniczej i stanu umysłowego, kiedy oskarżał ich o znieważenie symbolu zbolszewienia miasta Nowy Sącz. Jako majestat królewski uważał bowiem, że podlega większej ochronie niż Prezydent RP. Premier Mateusz Morawiecki mówił o sądach, że gniją i ta sprawa jest doskonałym przykładem tego. Ten proces pokazywał, że można proces prowadzić brutalniej niż w stanie wojennym, kłamiąc, łamiąc prawo, prowadząc własną działalność ustawodawczą, tzn. wymyślając nieistniejące artykuły kodeksu karnego, uniemożliwiając podjęcie obrony oskarżonym i uniemożliwiając przedstawicielowi społecznemu wykonywanie obowiązków.

Sędzia Rokosz utajniła sprawę łamiąc art. 45 pkt 2 Konstytucji RP, bo jak stwierdziła Konstytucja ją nie interesuje, bo ona ma inne przepisy. Na salę sądową i korytarz wprowadziła szereg policjantów. Wykazała się również arogancją, brakiem kultury sądzenia i widoczną pogardą do sądzonych, i do przedstawiciela społecznego.

Po tak ogromnym naruszeniu prawa wydała w dniu 12.10.2017 wyrok, który w opinii przedstawiciela społecznego i obu skazanych jest zwykłym bezprawiem sądowym, a przez to wyrokiem nieważnym. Publiczność zebrana na sali sądowej oceniła to tak samo i przyjęła odczytany wyrok skandowaniem haseł skierowanych wobec sędzi Rokosz – cyt. „Na Białoruś” i „Sąd pod sąd”. I to był osąd Ławy Przysięgłych o jakości pracy sędziego i samego wyroku. Na co sędzia Rokosz potrafiła sprowadzić 20 policjantów, którzy wynosili na korytarz patriotów.

Ale to nie był koniec bezprawia sądowego, bo sędzia Rokosz kiedy skazani weterani walk o Niepodległą Polskę zwrócili się na druku sądowym o wydanie odpisu wyroku wraz z uzasadnieniem, odmówiła tego, bo jak napisała nie było wystarczająco szczegółowo opisane czego chcą. Wg niej należało zawrzeć w piśmie informacje, czy chcą całego wyroku, czy część wyroku i którą część wyroku chcą otrzymać. Zaznaczyć należy, że weterani wypełnili dokładnie druki sądowe, które otrzymali w informacji sądowej. Ale wg sędzi Rokosz, te druki były wadliwe i za to odpowiadają skazani weterani. Jest to wymóg nie spotykany. Jeżeli nawet prawo na takie bezprawie pozwala, to czy należy robić idiotów ze skazanych. Bo tak się poczuli. W każdym razie były więzień polityczny Stanisław Tatara po otrzymaniu odmowy wydania odpisu wyroku napisał i złożył Apelację. Ta Apelacja została odrzucona, a pretekstem stało się nie wymienienie jaką część odpisu wyroku chce otrzymać.

Na to karygodne bezprawie w trakcie prowadzenia sprawy i po zakończeniu, przedstawiciel społeczny złożył 30 skarg do kolejnych instancji sądowych i wielokrotnie do Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Odpowiedzi ze strony wszystkich instancji sądowych były zwykłym biurokratycznym bełkotem. które można streścić w krótkim zdaniu „sędzia sam sobie stanowi prawo i nie odpowiada za bezprawie przed nikim. W ramach tej niezależności, więźnia politycznego z lat PRL Stanisława Tatarę lat 73 pozbawiono prawa do Apelacji zawartego w Konstytucji III RP w art. 176.1, który stanowi: „Postępowanie sądowe jest co najmniej dwuinstancyjne”. Kasta Nadzwyczajna takimi drobiazgami się nie przejmuje. Tym sposobem bezprawie sądowe stało się prawomocne. Konstytucyjne prawo Stanisława Tatary do co najmniej dwuinstancyjnego postępowania zostało odebrane, a haniebny wyrok się uprawomocnił. Nadzwyczajna kasta znalazła kolejny paragraf na polskiego bohatera.

Sąd Rejonowy dla Krakowa – Śródmieścia, II Wydział Karny wezwał pana Stanisława Tatarę do uiszczenia opłat sądowych, których weteran walk o Niepodległą Polskę nie zapłaci, bo tym samym wyraziłby zgodę na absurd i nikczemność sądową. Jeżeli Pan Prezydent nie podejmie skutecznej interwencji, to więzień polityczny z lat PRL znajdzie się powtórnie w więzieniu, 36 lat później, za to samo, tylko, że będzie to w Niepodległej Polsce.

Dlatego Porozumienie apeluje do Pana Prezydenta o podjęcie takich działań, które zlikwidują skutki podłego, ale prawomocnego już wyroku. Pan Prezydent zadbał o zdrajców i agentów Moskwy, którzy tworzyli WRON, poprzez zawetowanie ustawy degradacyjnej. Mamy nadzieję, że Pan Prezydent równie gorliwie będzie bronił weteranów walk o Niepodległą Polskę.

Przewodniczący Porozumienia, Krzysztof Bzdyl
Sekretarz Porozumienia, Edward Wilhelm Jankowski

Pułkownik Mazguła nie odpuszcza: Wściekłość, nienawiść, prowokacja

annadabrowskaAnna Dąbrowska*

Wszystko co mówi i pisze Adam Mazguła jest widomym świadectwem, jak bardzo mają wyprane z pozytywnych uczuć mózgi, oficerowie z sowieckiego nadania i po stosownych, tej samej firmy szkołach.

Nienawiść do Polski prawej, niepodległej i katolickiej, patriotów, kościoła i Pana Boga, dowodzi ogromnych okaleczeń emocjonalnych. Można współczuć Mazgule, jako człowiekowi, ale trzeba się go obawiać, jako obywatela.

20180518adksdJego wpisy, to pożywka dla agresywnego lewactwa i wszelkiej maści pełniących obowiązki Polaków. Przyzwolenie na zalewanie przestrzeni internetowej fekaliami, które produkuje jego umysł, jest zgodą na szerzenie nienawiści i budowanie frontu antypolaków. To może owocować w przyszłości całą armią Cybów. I nie będzie wcale śmieszno a jedynie straszno.

Poniżej próbka możliwości Mazguły z jego niedawnego, wyjątkowo ohydnego FBowego wpisu:

„Pierwsze komunie, wiosna, miłości to chwile,
cieszą się dzieci, rodzice, czekają pedofile”.

Dalej jest tylko gorzej.

* Autorka jest prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Tekst i ilustracja za: https://warszawskagazeta.pl/felietony/anna-dabrowski/item/5633-pulkownik-mazgula-nie-odpuszcza-wscieklosc-nienawisc-prowokacja

Skandaliczny mural z Baumanem

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Z inicjatywy Muzeum Żydów Polskich Polin powstał w Warszawie mural poświęcony zmarłemu 9 stycznia 2017 roku w Leeds profesorowi Zygmuntowi Baumanowi.

Zastanawiam się, jak dobrze znająca przecież historię najnowszą dyrekcja tej placówki mogli uhonorować człowieka, który przed 1944 rokiem służył we wchodzącej w skład NKWD moskiewskiej milicji, w latach 1945-1953 był oficerem Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego (wykonującego w Polsce takie same zadania jak wojska wewnętrzne NKWD), a od 1947 do 1950 roku tajnym współpracownikiem na wskroś sowieckiej Informacji Wojskowej tropiącej i ścigającej żołnierzy podziemia niepodległościowego.

Jak wynika z jego akt personalnych, przez 20 dni dowodził grupą, która wyróżniła się schwytaniem wielkiej liczby „bandytów”. Za te i inne działania otrzymał Krzyż Walecznych. Z komunistycznych organów bezpieczeństwa został usunięty dopiero 15 marca 1953 roku, czyli po śmierci Stalina, ale bynajmniej nie zmienił politycznych poglądów. O ich stałości najlepiej świadczy to, że jeszcze kilka lat temu porównywał polskich Żołnierzy Niezłomnych do obecnych terrorystów, a w komunizmie widział piękną ideę kształtowania społeczeństwa na oświeceniowa modłę.

Odsłonięty na podporach wiaduktu przy Dworcu Gdańskim mural znalazł się w sąsiedztwie innych, przedstawiających osoby, które opuściły Polskę w wyniku antysemickiej nagonki w 1968 roku, m.in. Mariana Eile, Alinę Margolis-Edelman, Annę Frajlich-Zając, Jerzego Limpana, Idę Kamińską.

Nikt nie neguje tego, że piewca tzw. płynnej ponowoczesności właśnie wtedy wyjechał na Zachód, gdzie zrobił wielką karierę naukową jako czołowy przedstawiciel postmodernizmu w socjologii. Przytoczone wyżej fragmenty życiorysu prof. Baumana z lat 40. i 50. ubiegłego wieku nie kwalifikują go jednak do bycia honorowanym w centrum stolicy kraju, który o swoją niepodległość walczył właśnie z takimi jak on zdrajcami.

Jest to poważne nadużyciem moralne, historyczne i polityczne popełnione przez dyrekcję Polin. Nie dziwię się więc posłowi Prawa i Sprawiedliwości Stanisławowi Pięcie, że zwrócił się do wicepremiera oraz ministra kultury i dziedzictwa narodowego prof. Piotra Glińskiego o interwencję.

- To wyjątkowy skandal i jeżeli pan premier Gliński posiada jakieś instrumenty nadzorcze nad placówką Polin, to powinny być one zastosowane w całej surowości. Tego rodzaju ekspozycja jest pluciem na groby polskich bohaterów. To brak szacunku i znieważenie bohaterów, którzy cierpieli w ubeckich więzieniach i byli mordowani katyńskim strzałem, a których z taką pieczołowitością staramy się odnaleźć. Ludzie, którzy przygotowali ten mural, na nich właśnie plują – powiedział poseł Pięta portalowi Niezależna.

W pełni popieram tę opinię i niecierpliwie oczekuję na dalszy rozwój wypadków w tej bulwersującej sprawie.

Kto ma alergię na polską flagę?

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Krakowska redakcja „Gazety Wyborczej” nie ustaje w atakach na prezesa Towarzystwa Parku im. doktora Henryka Jordana Kazimierza Cholewę. Do powtarzanych regularnie zarzutów o zbyt dużą liczbę popiersi w alei (galerii) Wielkich Polaków XX wieku doszedł kolejny: o to, że prawie dwóch lat stoi w niej stoi bez wymaganych zezwoleń maszt z flagą państwową.

Został on zamontowany przed odbywającymi się w Krakowie w 2016 roku Światowymi Dniami Młodzieży i miał zostać usunięty zaraz po nich, podobnie jak konfesjonały, przy których spowiadały wówczas setki księży. Stoi jednak nadal i kłuje w oczy dziennikarzy „GW’, którzy przypomnieli sobie o nim w roku 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości.

masztwphjDo ich protestu przyłączyła się natychmiast grupa miejskich aktywistów, której od dawna nie w smak są popiersia polskich bohaterów. Kompletnie nie rozumiejąc idei, dla jakiej zakładał w 1889 roku ów park dr Jordan chcą pozbawić go jednej z dwóch przewidzianych dlań przez niego funkcji, czyli patriotyczno-wychowawczej, a pozostawić jedynie rekreacyjną (fot. niezlomniwparkujordana.wordpress.com).

Ubolewają, że oni na każdą instalację w parku muszą uzyskiwać stosowne zezwolenia, podczas gdy prezes Cholewa nie ma takowego na 9-metrowy maszt. Czyż naprawdę tak trudno jest im dostrzec różnicę pomiędzy urządzeniem zajmującego sporą powierzchnię placu zabaw, oczka wodnego, czy górki saneczkowej, a smukłym masztem?

Gdyby prezes Towarzystwa Parku im. doktora Henryka Jordana stawiał bez zezwolenia ogromne konstrukcje utrudniające poruszanie się po alejach, byłby to poważny powód do pryncypialnych sprzeciwów. Jeżeli komuś nie podoba się jednak biało-czerwona flaga na maszcie tylko dlatego, że powiewa ona w przepełnionym patriotyczną atmosferą miejscu bez urzędowego papierka, to można tylko z politowaniem pokiwać głową nad taką postawą.

Rozprawa apelacyjna dziennikarza. Józef Wieczorek uniewinniony!

elzbietaserafinElżbieta Serafin

27 kwietnia 2017 roku sędzia Sądu Rejonowego w Krakowie Przemysław Wypych wydał wyrok na niezależnego dziennikarza Józefa Wieczorka za udostępnienie na platformie YouTube nagrania z niejawnej rozprawy, uznając go winnym i nałożył na niego karę finansową. Obrońca, mecenas Konrad Firlej zapowiedział, że złoży apelację do sądu wyższej instancji. I złożył, lecz dziennikarz musiał czekać dokładnie rok, by wreszcie rozprawa się odbyła. 4-krotnie zmieniano termin. A tymczasem w Sądzie Apelacyjnym w Krakowie trwały aresztowania urzędników z powodu odkrytej afery korupcyjnej.

jozefwieczorek1es26 kwietnia 2018 roku spotkaliśmy się w Sądzie Okręgowym w Krakowie na rozprawie apelacyjnej. Jednak sala, którą przydzielono była zbyt mała, by pomieścić licznie przybyłą publiczność zainteresowaną sprawą dziennikarza, społecznika, wielkiego patrioty, który od lat pracuje pro publico bono dokumentując ważne wydarzenia. Film, który udostępnił na YouTube, za który jest ciągany po sądach dotyczył Adama Słomki i pokazywał przebieg rozprawy apelacyjnej wniesionej przez prokuraturę, która nie zgadzała się z wyrokiem sądu, który uniewinnił od ciężkiego zarzutu – namawiania gangsterów do zabójstwa sędziego – kandydata na prezydenta RP Adama Słomkę. Nie wiemy dlaczego, mimo protestów Adama Słomki sędzia usunęła wtedy publiczność z sali i próbowała utajnić proces, lecz po jego naleganiach pozwoliła mu rejestrować kamerą przebieg rozprawy. Dobrze się stało, że Józef Wieczorek to pokazał, bo to jest bardzo ważny dokument obrazujący zachowanie tych, którzy uważają się za lepszą kastę – widać tam ich ignorancję, lekceważenie ludzi. Podczas rozprawy apelacyjnej 26 kwietnia 2018 roku obrońca oskarżonego dziennikarza Konrad Firlej złożył wniosek o przeniesienie rozprawy do większej sali, ze względu na szacunek dla licznie zgromadzonej publiczności, żeby w sposób godny, cywilizowany wysłuchiwać wystąpień również i sądu, i prokuratora. Sędzia uwzględniła wniosek i zarządziła półgodzinną przerwę, by znaleźć odpowiednią salę. Jednak tak dużej sali, by pomieściła te 40 – 50 osób w tym dniu już nie było i rozprawę przeniesiono na dzień następny. Pod budynkiem sądu Adam Słomka (KPN – Niezłomni) wspomniał jak doszło do tej rozprawy, tego sądu nad dziennikarzem. Józef Wieczorek stwierdził, że było to czwarte podejście do tej rozprawy z winy sądu, poprzednie 3 się nie odbyły, były przekładane, zawsze przed wyznaczonym terminem sędzia zaczynała chorować. Rozprawa była przewidziana na 1.45 minut. Nie było wyznaczonych dodatkowych świadków, prawdopodobnie będzie czytanie odwołania od tamtego wyroku, apelacja adwokata była kilkustronicowa, moja kilkunastu, Centrum Monitoringu Wolności Prasy też napisało swój protest wobec tamtego wyroku, nie wiem jaki będzie wyrok, trudno go przewidzieć – mówił dziennikarz.

jozefwieczorek2es27 kwietnia 2018 roku sędzia Urszula Gubernat odczytała wyrok Sądu Rejonowego, w którym sędzia Przemysław Wypych skazał dziennikarza na karę grzywny za udostępnienie na YouTube nagrania z procesu, po czym oznajmiła, że wyrok został zaskarżony w całości na korzyść oskarżonego przez jego obrońcę. Odczytała też apelację Józefa Wieczorka z 4 lipca 2017 roku, który prosił o uchylenie wyroku i przekazanie rozprawy do ponownego rozpoznania, a także pismo Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w Warszawie z 22 marca 2018 roku popierające w pełni apelację wniesioną przez obrońcę oskarżonego. Obrońca dziennikarza, mecenas Konrad Firlej, zwrócił uwagę na sposób w jaki oceniał dowody w sprawie sędzia Sądu Rejonowego Przemysław Wypych. Stwierdził, że niezbędne będzie wrócić do genezy samego postępowania i odnieść się do sprawy z 13 marca 2015 roku, kiedy przed Sądem Okręgowym zawisła sprawa odwoławcza. Sędzia usunęła wtedy publiczność z sali, mówiąc, że rozprawa będzie niejawna, nie informując ludzi należycie na jakiej podstawie i dlaczego to robi. Zacytował zdanie z uzasadnienia wyroku sędziego Wypycha, że sędzia (13 marca 2015) powiadomiła publiczność, że rozprawa będzie prowadzona z wyłączeniem jawności mówiąc tylko, że rozprawa odbywa się niejawnie na podstawie artykułu 357 paragraf 2 kpk. Konrad Firlej odczytał ten artykuł, po czym stwierdził, że „tutaj na tym etapie Sąd Okręgowy tylko informował, nie uchylił tu jawności, tylko informował na podstawie tego przepisu, który należy rozumieć ściśle, precyzyjnie kto może filmować czy nie filmować”. Sprawa ta z 13 marca 2015 roku odbywała się na skutek zaskarżenia przez prokuraturę wyroku uniewinniającego Adama Słomkę. A oskarżono go o to, że niby miał namawiać bandytów z grupy „Krakowiaka” do napaści na sędziego. Słomka był tą osobą, którego dobre imię na podstawie przepisów dotyczących uchylenia jawności powinno być chronione, a Sąd Rejonowy zarzuca tutaj w uzasadnieniu, że oskarżony, pan Wieczorek był pod negatywnym wpływem działania pana Słomki. Publiczność zareagowała na to śmiechem. Mecenas Firlej wskazuje jak sędzia subiektywnie, dowolnie oceniał dowody. Zwrócił uwagę na zachowanie prokuratury, która zaskarżyła wyrok uniewinniający Adama Słomkę, a sąd nie uwzględnił tego, że Adam Słomka domagał się, by rozprawa była jawna i że nie obawiał się, że zostanie naruszone jego dobre imię, cześć czy jakieś inne dobra osobiste. Obrońca stwierdził, że prokuratura powinna działać w interesie publicznym, czyli nie tylko w interesie wymiaru sprawiedliwości, ale także ludzi, którzy stoją po drugiej stronie prokuratora, a prokurator jest nie tylko po to, żeby żądać ukarania, jest również od tego, żeby już na etapie postępowania oceniał stopień szkodliwości społecznej i tam, kiedy szkodliwości społecznej obiektywnie nie można się dopatrzyć, to po prostu trzeba odstąpić. Ale sprawa zapoczątkowana przez prokuraturę dotyczy czegoś innego dzisiaj, dotyczy wolności słowa, dostępu do informacji, tu chodzi o pewną zasadę: wolno czy nie wolno. Zaznaczył, że trzeba zweryfikować praktyki co do stosowania artykułów mówiących o uchyleniu jawności postępowania, co według niego jest najważniejszą sprawą w tym postępowaniu, a dziś przede wszystkim należy mówić o faktach, o tym czy dziennikarz miał dobry słuch, słyszał czy nie, bo tu dowody przemawiają jednoznacznie za panem Wieczorkiem – nie słyszał. Udostępnienie tego filmu z 2015 roku nie wywołało żadnych negatywnych skutków, a wszystkie wątpliwości tłumaczy się na korzyść oskarżonego. Należy wnosić tak jak w apelacji o uniewinnienie w całości w miarę uchylenia wyroków i tak jak w apelacji, tam wnosiłem na piśmie, poza tym rozszerzam jeszcze o wniosek o opłacenie kosztów zastępstwa procesowego obrony za pierwszą i drugą instancję – zakończył swoją wypowiedź obrońca dziennikarza. Dostał gromkie brawa.

jozefwieczorek3esProkurator Bogdan Świątkowski uważa, że skoro dziennikarz Józef Wieczorek jest fachowcem to, cytuję: „…wyłączenie jawności rozprawy dla pana Wieczorka jest jednoznaczne z konsekwencjami związanymi z tym, że będzie ujawnione to, co na sali z wyłączeniem jawności się wydarzyło”. W pełni zgadza się ze wszystkim, co zasądził sędzia Przemysław Wypych, dziennikarz jest winny, musi ponieść karę, wszystko w przepisach mu się zgadza, prosi sąd, by utrzymał wyrok w mocy i nie uwzględnił apelacji. I znów prokurator się nie wysilił, nie sięgnął uczciwie do dna całej sprawy. Mecenas Firlej tłumaczy mu, że nikt świadomie nie będzie naruszał przepisów, zwłaszcza taka osoba jak doktor Józef Wieczorek i skoro doktor Wieczorek umieścił to na YouTube, to znaczy, że działał ze świadomością, że nie narusza żadnego przepisu, bo jawność nie była uchylona skutecznie wobec niego. A jeśli film był tak niebezpieczny, tak karygodny, to co prokuratura zrobiła, żeby domagać się zniesienia tej informacji? Nic. Ani sąd ani prokuratura nie starali się, by usunąć tę informację z YouTube. Prokuratura tu nie widziała nic złego, nic niebezpiecznego, żadnej szkodliwości społecznej.

jozefwieczorek4esOskarżony dziennikarz Józef Wieczorek oznajmił, że proces, gdzie został uznany za winnego prowadzony był według dawnych komunistycznych zasad, czyli dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie. My obserwatorzy to widzimy. Zarówno sędzia Wypych jak i prokurator tak działają. Józef Wieczorek twierdzi, że chodziło tu o skazanie właśnie jego, a nie wykazanie winy, bo widać to po niechlujstwie, lekceważeniu faktów z tamtej strony. Sąd ignorował to, że to inna osoba nagrała, inna umieściła, a inna jest właścicielem YouTube, do którego ani prokuratura ani sąd nie zwrócili się o usunięcie tego filmu. Zwrócił też uwagę na to, że to sądy łamiąc podstawowe zasady bardzo często korzystają z jego filmów, nigdy nie pytając go o pozwolenie, nigdy nie proponując jakiejś opłaty, choć niemieckiemu właścicielowi filmu, filmu antypolskiego „Nasi ojcowie, nasze matki” zapłacono za wyświetlanie go w czasie procesu. Polski dziennikarz, społecznik, którego filmy będąc często dowodami w sprawie ratują ludziom życie jest lekceważony, ignorowany i ciągany po sądach, a sądy nie rozumieją jak wielkie pozytywne znaczenie miało to, że ten film można do dziś na YouTube zobaczyć. W tamtym procesie z 13 marca 2015 roku Adam Słomka wielokrotnie domagał się, że chce jawnego procesu i tylko dzięki temu, że film został opublikowany jest na to dowodem. Józef Wieczorek wspomniał, że zachowanie wymiaru niesprawiedliwości budzi konsternację, ale i oburzenie zarówno całego społeczeństwa jak i fachowców, którzy monitorują. Centrum Monitoringu Wolności Prasy też wystosowało protesty. My jesteśmy mediami społecznymi – mówił – i czasem bez tych mediów nie byłoby dokumentu, rola tych mediów jest czasem ważniejsza niż mediów publicznych. Ten cały proces rozumie jako uderzenie właśnie w te media społeczne. Krzysztof Bzdyl, który reprezentował na sali Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych stwierdził, że oskarżonym jest osoba uczciwa, społecznik, który wszystko robi dla dobra publicznego, dzięki niemu mamy lepszy i dokładniejszy obraz tego, co się w Polsce dzieje. A na tych rozprawach widać jak z uczciwego obywatela w łatwy sposób zrobić przestępcę, jak sędziowie manipulują prawem, bo raz powołują się na Konstytucję, innym razem mówią, że nie jest ważna, że mają ustawy, Kodeks Karny i Kodeks Postępowania Karnego i według tego prowadzą rozprawy. Mówił, że wymiar sprawiedliwości powinien być transparentny, a pokazywanie spraw sądowych służy wymiarowi sprawiedliwości, sędziowie nie powinni się wstydzić tego jak prowadzą rozprawę. Na procesie Adama Słomki był mężem zaufania i dokładnie widział jak zachowywała się sędzia, jak kazała ludziom opuścić salę i jak w końcu pozwoliła Adamowi Słomce filmować tamten proces. By usunąć publiczność z sali wezwała ileś plutonów policji i jak zauważył, takie zachowanie się sędziów wzbudza podejrzenie, że sędzia może chce coś ukryć, traci wiarygodność. Kiedy podczas rozprawy Józefa Wieczorka ten „tajny” film kilkadziesiąt osób oglądało na korytarzu sądu, nikt ani sędzia, ani żaden urzędnik nie potraktował tego jako przestępstwo, a oglądających jako przestępców. Stwierdził też, że dzięki temu, że Józef Wieczorek filmuje uroczystości patriotyczne ludzie są patriotami, mają więcej wiedzy o tym jak działa państwo polskie, jak działa wymiar sprawiedliwości i należałoby mu tu podziękować i może jakby prokuratura musiała płacić za stracony przez nas wszystkich czas i ze swojej pensji prokurator, to mielibyśmy wymiar sprawiedliwości, z którego ludzie by się cieszyli. Nastąpiła przerwa w rozprawie, po której sędzia odczytała treść wyroku: „Wyrok w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej. Sąd Okręgowy w Krakowie po rozpoznaniu dzisiejszym sprawy Józefa Wieczorka oskarżonego o przestępstwo z artykułu 241 paragraf 2 Kodeksu Karnego na skutek apelacji wniesionej przez obrońcę oskarżonego od wyroku Sądu Rejonowego dla Krakowa – Krowodrzy w Krakowie z dnia 27 kwietnia 2017 roku, sygnatura akt 2k360/16/k, na zasadzie artykułu 437 paragraf 1 kpk zaskarżony wyrok zmienia w ten sposób, że na podstawie artykułu 414 par. 1 kpk w związku z artykułem 17 punkt 2 kpk oraz artykułem 632 punkt 2 kpk uniewinnia oskarżonego Józefa Wieczorka od przypisanego mu w wyroku czynu, tj. ustęp z art. 241 par. 2 kk. Kosztami procesu za obie instancje obciąża Skarb Państwa. Zasądza od Skarbu Państwa na rzecz oskarżonego Józefa Wieczorka kwotę 840 złotych z tytułu zwrotu wydatków związanych z udziałem jego obrońcy z wyboru w postępowaniu przed sądem drugiej instancji”. Na sali rozległy się oklaski. Potem słuchaliśmy długiego uzasadnienia, którego tylko ważniejszy fragment zacytuję: „Analiza zgromadzonych w sprawie dowodów wyraźnie wskazuje, iż przewodnicząca składu orzekającego przeoczyła pouczenie o skutkach niedopełnienia obowiązku zachowania w tajemnicy okoliczności ujawnionych na rozprawie toczącej się z wyłączeniem jawności, w tym odpowiedzialności karnej z art. 241 par. 2 kk. Zatem nie wydaje się za trafny pogląd sądu orzekającego, że osoby z grona publiczności, w tym oskarżony Józef Wieczorek, winny mieć świadomość konsekwencji prawnych prowadzenia rozprawy z wyłączeniem jawności. Wątpliwości w tym zakresie wynikają także z faktu, na który wskazuje w swoich wyjaśnieniach oskarżony Józef Wieczorek – wyrażenia przez sąd zgody na nagrywanie przez oskarżonego Adama Słomkę przebiegu rozprawy z wyłączeniem jawności, mimo podjętej wcześniej w tym przedmiocie decyzji odmownej, co upewniło go o legalności rejestracji i braku przeciwwskazań do publikacji nagrania. Sąd Rejonowy zaniechał zbadania czy oskarżony Józef Wieczorek miał świadomość odpowiedzialności karnej, albowiem jak wynika z uzasadnienia wyroku przyjął a priori, iż wiedzę taką posiadał z racji wykonywanego zawodu dziennikarza. Reasumując, w okolicznościach niniejszej sprawy kluczowym zagadnieniem dla rozstrzygnięcia kwestii przypisania oskarżonemu odpowiedzialności karnej była jego nieobecność podczas wygłaszania przez przewodniczącą składu orzekającego pouczenia. Sąd Odwoławczy wskazuje, iż zgodnie z art. 362 kpk przewodniczący poucza obecnych o obowiązku zachowania w tajemnicy okoliczności ujawnionych na rozprawie toczącej się z wyłączeniem jawności i uprzedza o skutkach niedopełnienia tego obowiązku. Wbrew stanowisku sądu pierwszej instancji należy stwierdzić, że sam stan świadomości niejawności rozprawy istniejący po stronie oskarżonego nie może automatycznie prowadzić do wniosku, że oskarżony świadom był także karalności rozpowszechniania publicznie wiadomości z rozprawy sądowej prowadzonej z wyłączeniem jawności. Wyrok jest prawomocny. Nie podlega zaskarżeniu w drodze zwykłych środków odwoławczych”.

jozefwieczorek5esPo rozprawie, wreszcie uniewinniony dziennikarz Józef Wieczorek zwrócił uwagę na to, że znów był problem ze słyszalnością na sali, dotarło do niego, że został uniewinniony, ale czeka teraz na pisemne uzasadnienie sędzi, bo to ma znaczenie dla poznania całego procesu w jaki sposób funkcjonuje ten system sprawiedliwości, bo to co się działo na poziomie Sądu Rejonowego to był skandal, to były rozprawy prowadzone zgodnie z systemem obowiązującym w systemie komunistycznym. Problem jest taki, że sprawa dotyczy mediów, które obejmuje również np. prawo prasowe, o czym nie wszyscy wiedzą, że prawo prasowe pochodzi z roku 1984, czyli głęboko w czasach PRL, w czasach de facto wojny jaruzelsko – polskiej. Trzeba o tym pamiętać, że rok 1984 to było zaostrzanie prawa po zniesieniu formalnego stanu wojennego, bo miało zastąpić powiedzmy te wycofywane czołgi i transportery opancerzone. Natomiast do dnia dzisiejszego to prawo obowiązuje (…) i w tym prawie prasowym w jednym paragrafie mamy zgodność z Konstytucją RP, a w drugim – z Konstytucją PRL, więc z którym to prawem i z którą Konstytucją jest to zgodne. To jest poważny problem, który powinien być publicznie nagłaśniany, również przez dziennikarzy, nie tylko takich jak my.(…) W całym procesie było wiele problemów, które wymagają refleksji, obrobienia, ale też przekazania społeczeństwu, żeby wiedziało jak wygląda praca sędziów, prokuratorów, dzięki którym każdy człowiek, szczególnie ten, który robi pro publico bono jest narażony na tego rodzaju sytuacje, również na skazywanie, de facto jest zdegradowany, nie ma go w przestrzeni publicznej, staje się też przez takie skazywanie dla niektórych ludzi niewiarygodny. Dodał też, że ze względu na wiele aspektów prawnych chciałby, żeby dotarło to też do tych, którzy tworzą prawo, do tych, którzy chcą naprawiać to prawo. W wielu przypadkach możemy powiedzieć, że to wymiar niesprawiedliwości, bo jeśli został uniewinniony, to stracił na to 3 lata. Odbiło się to również na zdrowiu. 20 lat temu tu w tym sądzie również był linczowany, chciał dotrzeć do prawdy z końca PRL. 30 lat temu on wykładowca wygnany został z Uniwersytetu Jagiellońskiego bez merytorycznego uzasadnienia, na podstawie opinii anonimowego gremium. Mówi, że to były czasy politycznej weryfikacji kadr końca PRL, kiedy usuwano ludzi niewygodnych, którzy rzekomo mieli zły wpływ na młodzież. A młodzież tłumaczyła, że uczył ich m.in. samodzielnego myślenia, myślenia krytycznego, co wtedy było niewygodne w systemie opartym na bezmyślności i bezkrytyczności, co do dziś widać w postępowaniu sądów, bo Sąd Rejonowy tak się zachował. Nie da się przeprowadzić skutecznej reformy wymiaru sprawiedliwości bez skutecznej reformy systemu nauki i szkolnictwa wyższego, gdzie są kształcone kadry, również dla sądownictwa. Dlaczego teraz nie mówi się o pracownikach uczelni wyrzucanych w latach 80-tych, nonkonformistów, którzy do systemu nauki wprowadzali ludzi myślących i krytycznych – 30 lat temu dostał jak mówi dożywocie, kiedy został wygnany z Uniwersytetu Jagiellońskiego i do tej pory nie odzyskał wolności, wolności wykładania, nikt go nie przeprosił, natomiast głośno mówi się tylko o tych, którzy byli jakoby wygnani w 1968 roku, a tak naprawdę to wielu z tamtych powinno być sądzonych za to, co robili z ludźmi w czasach komunizmu.

jozefwieczorek6esPod budynkami sądu odbyła się krótka pikieta pod hasłami: „Żądamy dekomunizacji sądów” i „Nie ma sprawiedliwości bez jawności”. Adam Słomka uznał, że warto nazwisko sędzi Urszuli Teresy Gubernat wpisać na listę przyzwoitych sędziów, bo prowadziła rozprawę odwoławczą ładnie, kulturalnie i wydała dziś przyzwoity wyrok, że można filmy z rozprawy publikować w Internecie, w przeciwieństwie do sędziego Wypycha, który skazał dziennikarza za to, że ujawnił prawdziwe oblicze służb specjalnych przeciwko nam, które chciały nas oskarżyć o wynajęcie gangsterów z gangu „Krakowiaka” w celu zabicia prezesa sądu w Katowicach. Chciała szajka proces utajnić i sędzia Wypych skazał redaktora Wieczorka. Mówi, że potrzebna jest kontrola społeczna sędziów, trzeba zrobić stronę internetową krakowską z sędziami, z opisem spraw, żeby ludzie wiedzieli co się dzieje i czego mogą się spodziewać po danym sędzi, to od razu spowoduje, że też ci sędziowie zaczną się przyzwoicie zachowywać. Krzysztof Bzdyl stwierdził m.in., że dalej sądzą sędziowie z czasów komuny. Rok 79-ty, 80-ty przeszli nieruszeni ci wszyscy, którzy bronili komunizmu jak mówił Jaruzelski, jak niepodległości, poszli dalej i tak wychowali kolejne pokolenia sędziów, a one przejęły ten sam styl wyroków opartych na kłamstwie, bezprawiu, zastraszaniu i na rozprawach, które toczyły się w trybie tajnym, bo jak sędzia kłamie, łamie prawo i chce skazać oskarżonych wbrew wszelkim dowodom, to nie może tego robić na rozprawach jawnych. Takich sędziów, którzy utajniają rozprawy jest tu więcej, np. pani Rokosz, ale też i sędzia Gubernat kilka tygodni temu usunęła ludzi z sali przy pomocy policji i utajniła rozprawę, gdzie Krzysztof Bzdyl był stroną inicjującą. Robią sprawę niejawną, no i w sposób rzeczywiście wyjątkowo stronniczy, nieuczciwy skazują tych ludzi, którzy korzystają z podstawowych praw człowieka i praw obywatelskich, bo przecież sprawa doktora Wieczorka to jest sprawa tego wyłącznie czy ludzie mają prawo znać prawdę, mają prawo znać fakty.

Pozostałe zdjęcia z obydwu dni rozprawy znajdą Państwo tutaj:
https://photos.app.goo.gl/jnb3xLGaDF4hzinU2

Komu nie podoba się patriotyczny park Henryka Jordana?

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Nie po raz pierwszy i zapewne nie ostatni „Gazeta Wyborcza” przypuściła w swoim krakowskim wydaniu atak na prezesa Towarzystwa Parku im. doktora Henryka Jordana Kazimierza Cholewę za stawianie kolejnych popiersi w Alei (Galerii) Wielkich Polaków.

Tym razem chodzi o uhonorowanie w roku stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości 6 wybitnych postaci: Ignacego Daszyńskiego, Romana Dmowskiego, generała Józefa Hallera, Wojciecha Korfantego, generała Kazimierza Sosnkowskiego i Wincentego Witosa.

Nie wiem, co może być złego w tym, że w parku, który utworzył w 1899 roku dr Jordan w takim kształcie, aby przychodząca do niego młodzież mogła i wzmacniać ciało, i krzepić patriotycznego ducha ćwicząc między popiersiami wielkich rodaków, mają być uwiecznieni kolejni ojcowie naszej niepodległości.

marszalekbymbTo rewitalizowane obecnie na zlecenie Zarządu Zieleni Miejskiej miejsce ma przecież z założenia służyć pobudzaniu uczuć patriotycznych, co w niczym nie przeczy jego rekreacyjnej funkcji. Dr. Jordanowi bliskie były założenia wychowawcze rodzącego się w jego czasach skautingu, wedle których najlepiej wychowuje się młodego człowieka poprzez zabawę i odpowiednio dobrane gry z patriotycznym podtekstem. W noszącym dzisiaj jego imię parku oraz na sąsiadujących z nim Błoniach ćwiczyli z początkiem ubiegłego stulecia pierwsi harcerze, a także sokoli oraz członkowie innych towarzystw gimnastycznych, którzy poszli w 1914 rok w bój o Polskę (fot. p. Mirosław Boruta).

Jeżeli komuś nie odpowiada spędzanie wolnego czasu w sąsiedztwie popiersi naszych bohaterów, nie musi odwiedzać tego miejsca. Mamy w Krakowie wiele terenów zielonych, gdzie można ćwiczyć tężyznę ciała bez konieczności oglądania jakichkolwiek znaków pamięci.

Prezesowi Cholewie, którego działalność wspierają m.in. Instytut Pamięci Narodowej (jego Krakowski Oddział zamierza prowadzić w parku plenerowe lekcje historii), Muzeum Armii Krajowej oraz Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie należą się wielkie podziękowania za konsekwencję w upamiętnianiu (w większości za własne pieniądze) wielce zasłużonych dla Ojczyzny na różnych polach ludzi, których nazwiska powinien znać każdy Polak.

O Order Orła Białego dla śp. generała Ryszarda Kuklińskiego

jerzybukowskiJerzy Bukowski*

Wielce Czcigodni Panie Kanclerzu i Członkowie Kapituły Orderu Orła Białego,

w Święto Narodowe 3 Maja, które wpisuje się w tym roku w obchody 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości po raz kolejny zwracam się do Państwa w imieniu Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie, a także wielu innych środowisk patriotycznych, o wystąpienie do Prezydenta RP z wnioskiem o pośmiertne włączenie w poczet kawalerów Orderu Orła Białego śp. generała brygady Ryszarda Kuklińskiego.

Awansując go do tego stopnia 11 listopada 2016 roku prezydent Andrzej Duda jednoznacznie uznał „pierwszego polskiego oficera w NATO” za bohatera, który z narażeniem życia własnego i rodziny w ogromnej mierze przyczynił się do tego, że zimna wojna między Związkiem Sowieckim i zniewolonymi przez niego państwami Europy środkowo-wschodniej a Zachodem nie przekształciła się w planowane przez imperium zła aż do połowy lat 80. atomowe starcie skutkujące m.in. totalną zagładą Polaków.

pulkownikkuklinski24 czerwca na placu Jana Nowaka-Jeziorańskiego w Krakowie zostanie odsłonięty poświęcony mu pomnik symbolizujący obalenie muru berlińskiego i połączenie Wschodu z Zachodem, w czym ogromny udział miał człowiek, o którym kierujący CIA za czasów Ronalda Reagana William Casey powiedział: „Nikt na świecie w ciągu ostatnich czterdziestu lat nie zaszkodził komunizmowi tak, jak ten Polak. Narażając się na wielkie niebezpieczeństwo, Kukliński konsekwentnie dostarczał niezwykle cenne, wysoce tajne informacje na temat Armii Sowieckiej, planów operacyjnych i zamierzeń Związku Sowieckiego, przez co przyczynił się w bezprecedensowy sposób do utrzymania pokoju. Ci, którzy znają Kuklińskiego osobiście, widzą w nim człowieka wielkiego charakteru, odwagi, polskiego patriotę i bohatera.”

A doradca do spraw bezpieczeństwa prezydenta USA Jimmy´ego Cartera, ówczesny szef Rady Bezpieczeństwa Narodowego Stanów Zjednoczonych śp. profesor Zbigniew Brzeziński powitał go w Waszyngtonie po ewakuacji z Polski w listopadzie 1981 roku słowami: „Pan dobrze zasłużył się Polsce, panie pułkowniku.”

W naszym odczuciu najlepszą datą uhonorowania generała Ryszarda Kuklińskiego najwyższym polskim orderem byłby 15 sierpnia, czyli Święto Wojska Polskiego obchodzone na pamiątkę wiekopomnego zwycięstwa odniesionego przez nie w 1920 roku nad Armią Czerwoną, której w samotnej misji z powodzeniem przeciwstawił się on w latach 70. i 80. ubiegłego wieku.

* Autor to były reprezentant prasowy generała Ryszarda Kuklińskiego w Kraju, rzecznik Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie

Pogromcy Bazgrołów w ofensywie

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Rada Miasta Krakowa przyjęła zaadresowaną do rządu RP i do parlamentarzystów rezolucję-apel o wprowadzenie takich zmian w prawie, żeby walka z coraz częściej pojawiającymi się w całej Polsce nielegalnymi graffiti mogła być  wreszcie skuteczna.

Zaproponowano w niej m.in. podniesienie wysokości mandatu z 500 do 10 tysięcy złotych za mazanie po murach, domach, mostach, wiaduktach, budynkach użyteczności publicznej, kościołach. Pieniądze miałyby trafiać do samorządów umożliwiając im walkę z tą plagą.

W uchwalonej z inicjatywy przewodniczącego Zespołu Zadaniowego do spraw Ograniczenia Bazgrołów, znanego aktywisty miejskiego Waldemara Domańskiego rezolucji zatytułowanej lansowanym przez niego od dawna hasłem: „Kochasz swój kraj to po nim nie bazgraj” podkreślono, że w ten sposób niszczone są zabytki, cmentarze, mury kościelne, prywatne domy i elewacje bloków. Co rok na usuwanie przybierających często formę zakazanych symboli (np. swastyki) i wulgarnych słów wydawane jest w skali kraju kilkaset milionów złotych. W 2016 roku ich likwidacja kosztowała Kraków blisko 6 mln zł.

Zawarto w niej postulat, aby gminy mogły finansować remonty oszpeconych prywatnych budynków z publicznych środków, co pozwalałoby na interwencyjne usuwanie bazgrołów na głównych traktach komunikacyjnych, które upodobali sobie wandale.

Radni proponują również, żeby osoby, które same naprawiają zniszczoną elewację, mogły następnie odliczyć wydatkowaną na nie kwotę od podatku.

Pomnik to nie jest miejsce dla deskorolkarzy

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Muszę pochwalić krakowskie służby mundurowe za szybką reakcję.

Kiedy tylko otrzymałem informację od znajomego, który zobaczył deskorolkarzy „ujeżdżających” nie odsłonięty jeszcze pomnik generała Ryszarda Kuklińskiego na placu Jana Nowaka-Jeziorańskiego, natychmiast powiadomiłem telefonicznie o tym mogącym powtarzać się incydencie Komendę Miejską Policji oraz Straż Miejską.

Ku mojej wielkiej radości, obaj rejestrujący zgłoszenie obiecali, że zaraz poślą na to miejsce patrole, a oficer dyżurny KMP przyjął moją sugestię częstej obecności w pobliżu pomnika funkcjonariuszy policji, zwłaszcza że przypomniałem niedawny akt dewastacji popiersia majora Zygmunta Szendzielarza-„Łupaszki” w parku im. doktora Henryka Jordana. Oby te zapewnienia znalazły pokrycie w faktach.

pomnikgrk1mbKonstrukcja monumentu ku czci „pierwszego polskiego oficera w NATO” (zwłaszcza pochyłe płyty betonowe symbolizujące rozpadający się mur berliński) z pewnością zachęca deskorolkarzy do popisywania się na nich mistrzostwem jazdy (fot. p. Mirosław Boruta). Mam jednak nadzieję, że stały dozór obu służb mundurowych oraz monitoring miejski (nie wiem, czy działają już zamontowane tam kamery) skutecznie ukróci zapędy młodych ludzi, którzy nie mają, niestety, szacunku dla przeszłości, żeby przypomnieć choćby to, co przez wiele lat działo się na krakowskim Grobie Nieznanego Żołnierza traktowanym przez wiele osób również jako stół biesiadny zanim został on – po wielu interwencjach m.in. niżej podpisanego – ogrodzony.

Przykre jest, że trzeba imać się takich metod, aby wymusić należną cześć dla znaków pamięci o naszej przeszłości, ale nie wolno przechodzić do porządku dziennego nad żadnym aktem bezczeszczenia ich, nawet jeżeli stanowi on wynik nie złej woli, lecz niewiedzy o tym, co można, a czego nie można robić w określonych miejscach.

Ilekroć widzę kogoś wdrapującego się na przełaj po zboczach – zamiast po ścieżce – na kopiec Józefa Piłsudskiego, tylekroć grzecznie go upominam i tłumaczę, jakie znaczenie ma dla nas wszystkich ten ziemny pomnik zwany również polską Mogiłą Mogił. Pytam też, czy w podobnie niefrasobliwy sposób zachowywałby się na cmentarzu, biegając po grobowcach lub jedząc kanapkę na rodzinnym grobie. Zazwyczaj osiągam pożądany efekt, a niekiedy nawet słyszę słowa przeprosin.

Tak samo powinni postępować nie tylko policjanci i strażnicy miejscy, ale także każdy, kto zobaczy niewłaściwe zachowanie przy jakimkolwiek pomniku. Działania wychowawcze i edukacyjne są bowiem obowiązkiem wszystkich, a nie jedynie rodziców oraz szkół.

Godło trzeba szanować

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Nie zamierzam polemizować z nieprawomocnym wyrokiem Sądu Okręgowego w Gdańsku, który uniewinnił lidera deathmetalowej grupy Behemoth Adama Darskiego-„Nergala” oraz dwie inne osoby oskarżone wraz z nim o publiczne znieważenie polskiego godła, ale nasuwa mi się jedno pytanie.

Skoro na grafice przedstawiającej na czerwonym tle białego orła, z którego głowy wyrastają diabelskie rogi, a w jego postać są wpisane dwa węże oraz czaszki i odwrócony krzyż sędziowie nie dopatrzyli się zniewagi godła, to jak wytłumaczyli sobie, że artysta świadomie oraz perfidnie wykorzystał właśnie ten wizerunek jednoznacznie kojarzący się przecież każdemu rodakowi z jednym z symboli Polski?

Gdyby „Nergalowi” nie chodziło o wywołanie takiego efektu, użyłby do promowania trasy swojego zespołu innej grafiki, a jeżeli umieszczono by nawet na niej białego orła, to w formie w najmniejszy sposób nie przywodzącej na myśl naszego godła państwowego.

godlopolskiPowołani w toku prokuratorskiego śledztwa biegli z zakresu heraldyki, historii oraz ikonografii nie mieli wątpliwości, że doszło do celowego zniekształcenia, czyli znieważenia godła Rzeczypospolitej poprzez nadanie mu obcych ideowo treści, a także wprowadzenie elementów i symboli powszechnie kojarzonych jako satanistyczne oraz antychrześcijańskie. Nie zwiódł ich ani brak korony, ani żaden inny fragment różniący ową grafikę od określonego ustawowo godła. Sąd pierwszej instancji był jednak innego zdania (Il. Herb Rzeczypospolitej Polskiej ustanowiony w 1956 r. przez Rząd na Uchodźstwie, za: Wikipedia).

Wolność artystyczna jest cenną wartością i dobrze, że strzegą jej przepisy prawa. Bardzo często trudno jest jednakże odróżnić sensownie motywowaną prowokację od wymyślnego naigrywania się z uczuć patriotycznych, religijnych oraz innych chronionych konstytucyjnymi i kodeksowymi zapisami. Jeżeli w ten spór angażuje się wymiar sprawiedliwości, to musi on niezwykle precyzyjnie rozważyć wszystkie jego niuanse zasięgając opinii kompetentnych specjalistów.

W mojej ocenie w tym przypadku ewidentnie mamy do czynienia z drugim z wymienionych wyżej przejawów kreatywności (tak stwierdzili biegli) i dlatego z zainteresowaniem oczekuję na wyrok, jaki zapadnie przed sądem apelacyjnym, do którego zapewne trafi ta sprawa.

Przesłanie XXXVIII Pielgrzymki Obrońców Życia

Jasna Góra, 7 kwietnia 2018

My, uczestnicy XXXVIII Pielgrzymki Obrońców Życia na Jasną Górę, chcemy przeżywać ją w duchu szczególnego dziękczynienia i nadziei. Dziękczynienia za zatrzymanie w naszej Ojczyźnie postępów kultury śmierci i wprowadzanie polityki społecznej służącej życiu i rodzinie (m.in. Program 500+, ustawa „Za życiem”). Nadziei na wzmocnienie polskiego prawa chroniącego życie od poczęcia poprzez objęcie tą ochroną także dzieci prenatalnie chorych. Służyć temu będzie obywatelski projekt „Zatrzymaj aborcję”, o którego pilne uchwalenie apelujemy.

Agresja i ofensywa skrajnie feministycznych środowisk nie może usprawiedliwiać zaniechania działań na rzecz prawa do życia dla każdego człowieka, od momentu jego poczęcia. Nie może też być pretekstem do zaniedbań w dziedzinie wychowania do odpowiedzialnego rodzicielstwa i prowadzenia kampanii edukacyjnych.

psozcnoweDlatego zwracamy się do polityków o odwagę i zdecydowanie w stanowieniu prawa służącemu życiu. Do dziennikarzy i osób odpowiedzialnych za środki masowego przekazu o publikację materiałów afirmujących życie, pokazujących prawdę o tragicznych następstwach aborcji i rzetelne ukazywanie problematyki pro-life. Do lekarzy i pracowników służby zdrowia zwracamy się z apelem o nie uleganie presji, kierowanie się sumieniem i poszanowanie życia każdego człowieka. Do wszystkich ludzi dobrej woli apelujemy o nie uleganie zniechęceniu i konsekwentne upominanie się o prawo do życia dla każdego, bez wyjątków!

Wielkim wyzwaniem stojącym przed obrońcami życia w Polsce jest kompleks spraw związanych z rozwijającą się dynamicznie technologią in vitro. Chodzi tu o uświadomienie dramatycznych skutków, jakie procedura ta przynosi zarówno dzieciom w ten sposób poczętym jak ich rodzicom. Chodzi też o zmiany w podejściu do rodzicielstwa – dziecko coraz częściej traktowane jest nie jako dar i osoba, ale jako towar i sposób na zaspokojenie własnych potrzeb. Dlatego, w związku z coraz powszechniejszą praktyką finansowania zabiegów in vitro z budżetu samorządów, apelujemy do rządzących o prawne zablokowanie możliwości wydatkowania pieniędzy podatników na ten cel.

Niech nadchodzące Święto Zwiastowania i Wcielenia i przypadający w tym terminie Dzień Świętości Życia będzie czasem szczególnej troski o dar życia i okazją do głoszenia prawdy o człowieczeństwie wszystkich istot ludzkich od momentu ich poczęcia i zdecydowanego upominania się o respektowanie przyrodzonego prawa do życia, które obecnie jest naruszane szczególnie w stosunku do dzieci prenatalnie chorych i dzieci poczętych metodą in vitro.

W imieniu Pielgrzymów: dr Paweł Wosicki – Polska Federacji Ruchów Obrony Życia / dr inż. Antoni Zięba – Krucjata Modlitwy w Obronie Poczętych Dzieci / Halina i Czesław Chytrowie – Duchowa Adopcja

Takich ceremonii się nie bojkotuje

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Przewodniczący Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna i szef klubu parlamentarnego tej partii Sławomir Neuman ogłosili, że ich ugrupowanie nie weźmie 10 kwietnia udziału w uroczystości odsłonięcia pomnika Ofiar Tragedii Smoleńskiej na placu Piłsudskiego.

Pierwszy powiedział, że monument został zbudowany wbrew prawu, bez zgody Rady Warszawy i stanowi element politycznej wojny, drugi podkreślił, że nie łączy on Polaków, ponieważ ma uczcić wyłącznie PiS-owską część delegacji, a powstaje wbrew samorządowi, który nie wyraził na niego zgody, a także wbrew mieszkańcom stolicy.

Czytam te wypowiedzi z zażenowaniem i zastanawiam się, jak bardzo trzeba być politycznie zacietrzewionym oraz moralnie nikczemnym człowiekiem, żeby odmówić uczestnictwa w podniosłej uroczystości oddania hołdu ludziom z różnych partii, których połączyła śmierć w służbie Ojczyźnie, nawet jeżeli ma się krytyczny osąd o jej organizatorach.

Podejmując taką decyzję PO świadomie oraz z pełną premedytacją stawia się poza gronem ludzi miłujących Polskę nade wszystko i umiejących powstrzymać emocje w czasie, w którym należy wspólnie przywoływać pamięć jednej z największych tragedii w naszych dziejach.