Category Archives: KRAKÓW Polska Świat

Zdrajcy bez stopni wojskowych

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Ministerstwo Obrony Narodowej skonsultowało już z organizacjami skupiającymi kombatantów poprawki do ustawy o powszechnym obowiązku obrony Rzeczypospolitej Polskiej umożliwiające pobawienie stopni oficerskich i podoficerskich tych, którzy służąc w Wojsku Polskim w latach 1944-90 „przyczynili się do utrzymywania lub podtrzymywania reżimu komunistycznego”.

Teraz tylko od marszałka Sejmu zależy, jak szybko będzie ona procedowana. Wiadomo natomiast, że zacznie obowiązywać już po dwóch tygodniach po zakończeniu procesu legislacyjnego, ponieważ – jak powiedział wiceminister Michał Dworczyk Onetowi – „proces degradacji oficerów LWP, którzy przyczynili się do zniewolenia Polski, trzeba przeprowadzić niezwłocznie”.

W uzasadnieniu nowelizacji ustawy czytamy: „Projekt pozwoli na zadośćuczynienie społeczeństwu polskiemu i stanowić będzie symboliczne rozliczenie epoki Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej”.

W projekcie wymienieni są członkowie Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego, która 13 grudnia 1981 roku wprowadziła stan wojenny. W styczniu 2012 roku Sąd Okręgowy w Warszawie prawomocnie orzekł, iż było to działanie nielegalne, określając WRON jako związek przestępczy o charakterze zbrojnym pod kierunkiem generała Wojciecha Jaruzelskiego. W tej grupie są obok niego m.in. były minister spraw wewnętrznych gen. Czesław Kiszczak i były minister obrony gen. Florian Siwicki.

Warto przypomnieć, że działania MON w tej materii zaczęły się w grudniu ubiegłego roku, kiedy to w rocznicę ogłoszenia stanu wojennego minister Antoni Macierewicz powiedział: – Podejmujemy kroki prawne mające na celu odebranie stopni wojskowych zarówno panu Jaruzelskiemu jak i panu Kiszczakowi. Zbrodniarze odpowiedzialni za działanie zbrojne przeciwko własnemu narodowymi nie zasłużyli na to, by nosić te stopnie wojskowe. Czcimy ludzi takich jak Kukliński, czy Karski, którzy zostali awansowani do stopnia generała, a równocześnie takie stopnie szanujemy i akceptujemy u ludzi, którzy popełnili nie tylko zdradę, ale i zbrodnię. Ci, którzy popełnili zbrodnię powinni być pozbawieni stopni. Ja wobec Jaruzelskiego nie używałbym sformułowania: generał. Zasłużył na potępienie przez historię i społeczeństwo.

Warto przypomnieć, że z inicjatywą zdegradowania Jaruzelskiego wystąpiło jako pierwsze Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie, które apelowało równolegle do Prezydenta RP o pośmiertne awansowanie do stopnia generała brygady pułkownika Ryszarda Kuklińskiego, co nastąpiło 11 listopada ubiegłego roku.

Skoro niepodległa Rzeczpospolita tak godnie uhonorowała jednego ze swoich najdzielniejszych oficerów, to najwyższy już czas, aby generalskie szlify i odznaczenia państwowe utracili zaprzańcy, którzy dobrowolnie służyli obcemu, wrogiemu Polsce mocarstwu zniewalając na jego rozkaz swoich rodaków z Wojciechem Jaruzelskim – głównym symbolem owego zaprzaństwa – na czele.

Procedowana obecnie nowelizacja ustawy o powszechnym obowiązku wojskowym uczyni zadość sprawiedliwości historycznej, zgodnie z którą suwerenne państwo winno czcić swoich bohaterów i piętnować zdrajców. A jest w tej materii sporo do zrobienia, by wspomnieć trzy inne, wciąż jeszcze niezrealizowane propozycje POKiN: odebrania Orderu Virtuti Militari tym, którzy otrzymali je nie za walkę o niepodległość Polski, lecz za wierność sowieckiej racji stanu, często przejawiającą się w mordowaniu i represjonowaniu żołnierzy zbrojnego podziemia po 1945 roku, usunięcia z Powązek Wojskowych grobów zdrajców Rzeczypospolitej oraz zdelegalizowania Komunistycznej Partii Polski.

Troje powstańców warszawskich przeciw dekomunizacji narodowej nekropolii

jerzybukowskiJerzy Bukowski

To, że „Gazeta Wyborcza” stanie po stronie środowisk, którym nie podoba się zapowiedziana przez prezesa Instytutu Pamięci Narodowej, doktora Jarosława Szarka, dekomunizacja Powązek Wojskowych, o co od dawna apeluje Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie, nikogo chyba nie dziwi. Zdumiewać może jednak, iż do protestów przeciw przeniesieniu grobów komunistycznych dygnitarzy w inne, mniej reprezentacyjne miejsca zdołała ona pozyskać także niektórych weteranów walk o suwerenność Rzeczypospolitej.

„- Ten cmentarz jest dokumentem historii. Leżą na nim rozmaici ludzie, również tacy, którzy nie byli bohaterami, nie przynieśli Polsce wolności, czy wręcz ją zniewolili. Ale oni też są częścią naszej historii. Można ich groby oznaczyć tabliczkami z informacją, kto to był, ale nie usuwać” – powiedziała gazecie uczestniczka Powstania Warszawskiego Wanda Traczyk-Stawska.

Zawtórował jej na tych samych łamach wiceprezes Związku Powstańców Warszawskich Zbigniew Galperyn, który w swym proteście posunął się znacznie dalej: „- Jestem przeciwny zmianie nazw ulic, burzeniu pomników, a już zwłaszcza usuwaniu grobów z cmentarzy. Dojdzie kiedyś do władzy jakaś nowa ekipa i będzie robiła to samo.”

Do jeremiady nad komunistami dołączył również inny powstaniec warszawski, prezes Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej profesor Leszek Żukowski, mówiąc „Gazecie Wyborczej”: „- A po co to robić? Przecież ci ludzie nie żyją, nikomu nie zagrażają. Nie popieram komunistów, ale też nie wyobrażam sobie urządzania szopki z przenoszeniem ich grobów. Zresztą, dokąd je przenieść? Będzie specjalny cmentarz dla wyrzuconych?”

Z szacunku dla siwych głów trójki kombatantów, która wybiera dzisiaj pośmiertną solidarność nie ze swoimi współtowarzyszami broni, ale z ich z katami, powstrzymam się od jakiejkolwiek polemiki, a ograniczę jedynie do wyrażenia żalu z powodu niezrozumienia przez nią potrzeby wyrównania rachunków historycznych.

Czyżby szacowni weterani naprawdę nie rozumieli, że ludzie wiernie i z tragicznymi dla Polski skutkami służący Sowietom nie powinni spoczywać obok uczestników walk o niepodległość, którzy często ginęli właśnie z ich rozkazów, a narodowa nekropolia jest miejscem wiecznego snu wyłącznie dla bohaterów, nie zaś dla najeźdźców, namiestników obcych mocarstw, zdrajców i zaprzańców?

Dla zachowania historycznej i moralnej symetrii trzeba więc przenieść komunistycznych dygnitarzy do mniej eksponowanych kwater lub do grobowców rodzinnych, aby odwiedzający Powązki Wojskowe ludzie (zwłaszcza młodzi) nie wyrażali zdumienia, że oto w Alei Zasłużonych widzą okazałe grobowce ludzi, o których uczono ich w szkole, że byli zdrajcami.

Wypowiadającej się przeciw zaprowadzeniu elementarnych porządków na tym cmentarzu trójce kombatantów oraz wszystkim podobnie jak oni myślącym rodakom chcę przypomnieć słowa dyrektora Muzeum Powstania Warszawskiego, dr. Jana Ołdakowskiego, dla nie istniejącego już „Dziennika”: „Jak byśmy postąpili, gdyby w 1943 roku faszystowska władza postawiła na Powązkach grobowiec kata Warszawy – Franza Kutschery? Czy mielibyśmy podobne obiekcje przed usunięciem jego grobu? Czy też broniono by go w imię chrześcijaństwa? Mamy obowiązek kierować naszą polityką historyczną. Gdyby nie to, że umarli w czasie trwania totalitarnego systemu, nie dostaliby nigdy tych miejsc.”

Nadszedł wreszcie czas na dokonanie na tym cmentarzu takich zmian, aby Julian Marchlewski, Bolesław Bierut, Karol Świerczewski, Władysław Gomułka, Wojciech Jaruzelski nie spoczywali obok Tadeusza Bora-Komorowskiego, Ryszarda Kuklińskiego i wielu innych bohaterów.

90. Miesięcznica Smoleńska w Krakowie

krakowniezaleznymkInformacja własna

10 października 2017 roku o godz. 17:30 w Archikatedrze Wawelskiej odprawiona została Msza Święta w intencji śp. Lecha i Marii Kaczyńskich oraz Wszystkich Ofiar Tragedii Smoleńskiej, poprzedzona – o godz. 17:00 – spotkaniem modlitewnym przy sarkofagu śp. Pary Prezydenckiej.

Po Mszy Świętej odbyło się przejście pod Krzyż Narodowej Pamięci – Krzyż Katyński, zapalenie 96 białych i czerwonych zniczy oraz złożenie wiązanek kwiatów i modlitwa za Ofiary Tragedii Smoleńskiej. Organizatorem uroczystości – we współpracy ze Związkiem Konfederatów Polski Niepodległej 1979-89 – był Krakowski Klub Gazety Polskiej im. Janusza Kurtyki.

Relację filmową przygotował p. Stefan Budziaszek a fotoreportaż p. Zbigniew Galicki:
https://www.youtube.com/watch?v=-7zoD0QPSl4
https://photos.app.goo.gl/vrJ2fuggarbcB5k12

(Od Redakcji): I jeszcze Apel Klubów Gazety Polskiej:

klubygazetypolskiejlogoPrzebyliśmy razem bardzo długą drogę. Na Krakowskiem Przedmieściu w Warszawie ale też w dziesiątkach miast w Polsce i na świecie spotykamy się co miesiąc, by modlić się za poległych w Smoleńsku. Nasze spotkania przypominają te sprzed trzydziestu lat, kiedy Polacy chodzili na Msze za Ojczyznę odprawiane przez Księdza Jerzego Popiełuszkę. Październik jest właśnie miesiącem jego męczeńskiej śmierci. Musiały minąć lata, by z tragedii Jego śmierci i wielu innych zabitych w stanie wojennym wyrosła nowa Polska. My też musieliśmy czekać wiele lat, by ofiara poległych w Smoleńsku zrodziła owoce. Te owoce widzimy dzisiaj. Ci, którzy domagali się prawdy nie tylko dokonali wielkiej zmiany politycznej ale spowodowali, że Polska jest dzisiaj zupełnie innym krajem. Przerwane zostały największe patologie niszczące państwo, odbudowywane są struktury gospodarcze i społeczne. Polska jawi się dzisiaj w Europie jako kraj stabilizacji i rozwoju. Stało się to dzięki wielkiej społecznej mobilizacji. To modlitwa i walka o prawdę zjednoczyła miliony ludzi. Nasza jedność i wiara są najwspanialszym pomnikiem dla poległych.

Kluby Gazety Polskiej

Symboliczna inauguracja obchodów 100. rocznicy odzyskania niepodległości

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Tego samego dnia, 5 grudnia, w 150. rocznicę urodzin marszałka Józefa Piłsudskiego, w Sejmie odbędzie się zwołane przez Prezydenta RP Zgromadzenie Narodowe, a w miejscu urodzenia wskrzesiciela Polski Niepodległej w Zułowie oraz przy grobie Matki i Serca Syna na wileńskiej Rossie spotkają się przedstawiciele organizacji kombatanckich i patriotycznych z całej Polski.

W ten symboliczny sposób rozpoczęte zostaną obchody 100-lecia odzyskania niepodległości.

jozefpilsudskiJako piłsudczyk jestem bardzo wdzięczny prezydentowi Andrzejowi Dudzie oraz szefowi Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Janowi Józefowi Kasprzykowi, że właśnie w rocznicę urodzin Komendanta postanowili zainaugurować rok jubileuszu powrotu Polski na mapę Europy. Nie ujmując niczego innym współtwórcom naszej niepodległości (Roman Dmowski, Ignacy Paderewski, Wincenty Witos, Ignacy Daszyński), to właśnie jednoznacznie kojarzący się z Piłsudskim czyn legionowy najbardziej zapadł w pamięć rodakom.

Podkreślił to Prezydent RP określając Pierwszego Marszałka Polski jako „jednego z ojców polskiej niepodległości, żołnierza i męża stanu, którego osoba i dokonania uznawane są za jedne z najważniejszych symboli odrodzenia niepodległej Polski w roku 1918”.

Dobrze więc, że 5 grudnia 2017 roku patriotyczna więź połączy Warszawę z Zułowem i z ukochanym przez Józefa Piłsudskiego Wilnem.

To Niemcy byli beneficjentami rabunku i niszczenia Polski!

adamzyzmanAdam Zyzman

Czy do trwającej dyskusji na temat niemieckich reparacji wojennych można jeszcze cos dodać? – Wydawało mi się, że niewiele, ale przypomniałem sobie, że kilkanaście lat temu, przy likwidacji kolejnej biblioteki zakładowej, którą likwidowano na zasadzie „kto chce, niech bierze, a resztę oddamy na makulaturę” zachowałem książkę, która nikogo wówczas nie interesowała.

tnbbr1Był to XII tom „Documenta occupationis” wydanych w czasach PRL przez Instytut Zachodni zajmujący się od okresu międzywojennego naszymi stosunkami z Niemcami. Ten obszerny tom, to kopie autentycznych dokumentów niemieckich z okresu okupacji niemieckiej, będących aktami prawnymi dotyczącymi eksploatacji ziem polskich i Polaków przez okupanta oraz sprawozdaniami z ich realizacji w poszczególnych jednostkach administracyjnych. Ponad 700 stron to w większości dokumenty niemieckie obrazujące skalę rabunku Polaków i naszej gospodarki zarówno dla potrzeb armii niemieckiej stacjonującej na ziemiach polskich, jak i dla potrzeb gospodarki Rzeszy. Jeśli uświadomimy sobie, że tylko w okresie od 15 lipca do 31 grudnia 1944 roku, a więc w okresie, gdy część Generalnej Guberni została już wyzwolona spod okupacji niemieckiej na potrzeby wojska i „gospodarki zarządu cywilnego” z ziem polskich wywieziono 164 395 wagonów różnorakich dóbr, w tym prawie 3 tysiące wagonów więźniów, to będziemy mieli skalę rabunku.

tnbbr2A wywożono wszystko. Oto z kolejnej tabeli dowiadujemy się, że tylko samego drewna opałowego w okresie od 20 czerwca do 20 września 1944, z samej tylko Białostocczyzny wywieziono 345 wagonów i 63 samochody ciężarowe, w sumie 5503 ton, a przecież część tych ziem została w tym czasie wyzwolona spod okupacji, toteż w następnych miesiącach takim miejscem eksploatacji drewna stało się Ciechanowskie – 266 ton tylko w ciągu jednego miesiąca! Do tego trzeba doliczyć wywóz płodów rolnych – 208 662 tony(!), bydła – 489 618 szt., świń – 38 231 szt., owiec – 110 306 szt. Koni – 35601 szt., a nawet drobiu! I to w zaledwie w ciągu wspomnianego już tylko drugiego półrocza 1944 r. Jednocześnie wywieziono w tym czasie do Rzeszy 150 603 urządzeń i maszyn przemysłowych, zaś w całym roku 1944, ponad 170 tys. robotników przymusowych, którzy trafiali nie tylko do przemysłu, ale w dużej mierze do indywidualnych gospodarstw rolnych, a z pracy ich korzystali bezpośrednio konkretni właściciele tych gospodarstw! – Naziści? – Tak naziści, bo wszyscy niemal Niemcy byli w czasie wojny beneficjentami nazizmu i wojny!

tnbbr3Jeśli więc ktokolwiek mówi, że nasze roszczenia nie mają podstaw, to zapewniam, że mają, a podstawy te wynikają z będących w naszym posiadaniu dokumentów… niemieckich! Przy okazji warto wspomnieć o autorach tego opracowania Eugeniuszu Kozłowskim i Piotrze Matusaku, pracownikach Instytutu Zachodniego, który w ostatnich latach był przez poprzednią władzę przeznaczony do likwidacji, a jeśli chciał przetrwać to proponowano jego kierownictwu wystąpienie o wsparcie do… fundacji niemieckich, co oznaczałoby całkowita zmianę charakteru Instytutu.

tnbbr4I jeszcze pytanie: czy straty spowodowane wywołaną przez Niemcy wojną należy liczyć tylko na podstawie danych o zniszczeniach, rabunku i eksploatacji naszego kraju w czasie samej wojny i okupacji, czy też wystawić im rachunek także za okres 45 lat powojennych, kiedy to w wyniku rozpoczętej przez Niemcy wojny zostaliśmy sprzedani rzeczywistemu zwycięzcy w tej wojnie, Rosji sowieckiej, która nie tylko nas dalej eksploatowała, ale nie pozwalała się też odpowiednio szybko rozwijać!

Przecież, gdyby nie to uzależnienie od Rosji i jej absurdalnej polityki gospodarczej, Polacy mogliby żyć cały ten czas przynajmniej na poziomie nie dotkniętych okupacją Hiszpanów! To też powinno być policzone!

Nie ma SLD pod Wawelem

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Krakowska struktura Sojuszu Lewicy Demokratycznej została ponownie rozwiązana. Za taką decyzją zagłosowali wszyscy obecni na posiedzeniu (19 osób) członkowie Małopolskiej Rady Wojewódzkiej SLD. Jak ustalił Onet, powodem były wewnętrzne tarcia i brak poparcia dla kierownictwa.

- Mogę potwierdzić, że taka sytuacja faktycznie miała miejsce. Niestety, nie znam szczegółów. Oględnie mówiąc, nie za dobrze się działo w Krakowie – powiedziała portalowi rzecznik prasowa SLD Anna-Maria Żukowska.

Zapytany przez Onet przewodniczący Sojuszu w Małopolsce Ryszard Śmiałek wyjaśnił: – Faktycznie, podjęliśmy taką decyzję. Krakowscy członkowie SLD nie byli zadowoleni z działań szefostwa miejskich struktur. To budziło frustrację. Jesteśmy odpowiedzialnymi ludźmi, stąd taka decyzja. W obliczu wyborów potrzebna jest jedność.

Małopolska Rada Wojewódzka SLD powołała komisarza, który jest odpowiedzialny za utworzenie nowych struktur mających powstać do końca grudnia br.

Krakowski radny Sojuszu Kazimierz Chrzanowski przypomniał w rozmowie z Radiem Kraków, że z taką sytuacją mieliśmy już do czynienia kilka lat temu. Wówczas rozwiązanie struktur uznane zostało jednak za niegodne ze statutem partii: – Powiem uczciwie, że to jest niepotrzebne, niedobre. Zamiast się zająć pracą z ludźmi i poszerzać wpływy w elektoracie, to koterie, grupki rywalizują, walczą ze sobą. Krótko mówiąc, mamy więcej kandydatów na wodzów, niż w ogóle jest Indian – stwierdził.

Postkomunistyczna lewica przeżywa poważne kłopoty nie tylko pod Wawelem, co powinno cieszyć zwłaszcza Partię Razem mającą ogromną ochotę na przejęcie od niej wyborców.

Powstanie Warszawskie poza Warszawą

jerzyborkowskiJerzy Borkowski

O Powstaniu Warszawskim mówi się bardzo dużo. Pisane są liczne artykuły, książki, a ostatnio powstało nawet kilka ciekawych produkcji filmowych. I bardzo dobrze, bo ofiara jaką złożyli Powstańcy jest nieoceniona. W tych wszystkich dziełach wylicza się straty jakie poniosła Warszawa, ile ludzi straciło życie, jak dramatyczne były losy ludzi żyjących wówczas w stolicy. Wszystko to bardzo mnie cieszy, bo jestem jedną z tych osób, która uważa, że jest to temat o którym można mówić wiele i powinno się dużo mówić. Ba! Należy mówić jak najwięcej, wyjaśniać młodemu pokoleniu, jakim wielkim heroizmem wykazali się Polacy w czasie okupacji. Żałuję niestety, że niewiele pisze się o pozostałej części naszej Ojczyzny, która również cierpiała i dźwigała jarzmo okupacji. Oczywiście rozumiem, że poziom poświęcenia i ilość wylanej krwi była największa w Warszawie, ale warto pamiętać o pozostałych miastach Polski. W końcu z wielu zakątków Rzeczpospolitej nadciągały posiłki dla walczącej Warszawy. Wiele z nich niestety nigdy nie dotarła. Przykładem może być tu Batalion AK „Skała” który w liczbie 350 osób wyruszył z Krakowa na pomoc walczącej Warszawie i został rozbity przez Niemców w bitwie po Złotym Potokiem koło Częstochowy, dnia 11 września 1944 r.

Całe terytorium Polski znalazło się pod okupacją niemiecką (nie nazistowską tylko trzeba mówić jasno: niemiecką!). W tym artykule chciałbym przytoczyć jedną historię, z mojego rodzinnego miasta Krakowa. Otóż w okupowanym Krakowie, jak w wielu innych miastach okupant próbował zniszczyć wszystko co Polskie: kulturę, środowiska inteligenckie, język a nawet i społeczność. Wiązały się z tym liczne aresztowania, porywanie ludzi z ulicy. Eskalacja tych zjawisk sięgnęła zenitu w momencie wybuchu Powstania Warszawskiego. Niemcy bojąc się ogólnopolskiego zrywu, wydali rozkaz aresztowania wszystkich mężczyzn od 16 do 60 roku życia. Miało to zapobiec wybuchowi powstania w całym kraju, oraz ograniczyć nadciągające posiłki do stolicy. Aresztowania dokonywano na ulicy, bez ostrzeżenia i bez jakiegokolwiek powodu. Niemcy idąc ulicą i większymi placami łapali przypadkowe osoby. Taki proceder nazywano kolokwialnie „łapanką” (łapanki organizowano już wcześniej, dla pozyskania robotników przymusowych wywożonych do Niemiec).

aleksanderwysockiJedną z takich „łapanek” przeżył mój dziadek, Aleksander Wysocki (na fotografii), lekarz medycyny, w okresie wojny obronnej żołnierz 12 Pułku Piechoty z Wadowic. 6 sierpnia 1944 roku (była to niedziela zwana później Czarną Niedzielą) wracając przez Kraków do domu wsiadł do tramwaju z żoną i dzieckiem. W tym samym czasie w Krakowie rozpoczęła się „łapanka”. Aresztowano wówczas ok. 8000 mężczyzn, w mieście liczącym około 300 000 mieszkańców. Mój dziadek przeżył dzięki konduktorowi z tramwaju. Ów człowiek opowiedział dziadkowi co się dzieje w mieście i wypchnął go na ulicę. Dziadek zaczął uciekać w kierunku domu co nie było łatwe, bo wszędzie na ulicy było mnóstwo Niemców. Jak by tego było mało zbliżała się godzina policyjna, czyli pora w której nikomu nie wolno było wychodzić na ulicę. Na początku okupacji godzina policyjna rozpoczynała się od 23 i trwała do rana. Po 1942 roku zakaz wychodzenia z domu obowiązywał od godziny 18 do godzin porannych. To popołudnie i noc Aleksander Wysocki musiał spędzić w bramie jednej z krakowskich kamienic, potem przedostał się do znajomych dzięki czemu uniknął aresztowania. Dopiero nad ranem udało mu się pójść do pracy, a po południu wrócić do domu. Traumatyczne przeżycia nie dotknęły tylko jego. On sam obawiając się o własne życie, myślał jak dalej poradzi sobie jego rodzina. Zapewne takie myśli przyprawiały go o zawrót głowy. Jednak chwilę grozy przeżyła również i moja babcia, która czekała na męża, wiedząc że w mieście była łapanka. Na pewno całą noc spędziła bijąc się z myślami: „czy Olek jeszcze żyje?”. Ta historia kończy się szczęśliwie. Dziadkowie przeżyli wojnę, a moja ukochana babcia Isia doczekała upadku komuny dożywszy 91 lat. Jednak co mają powiedzieć rodziny tych 8000 ludzi, ojców, braci i mężów którzy owego feralnego dnia nie wrócili już do domu. Kto wie, ilu z nich prawdopodobnie nigdy już nie wróciło do swoich bliskich.

Jak pisałem powyżej, w żaden sposób nie chcę porównywać Powstania Warszawskiego do tego co działo się w Krakowie. Daleki jestem od bagatelizowania warszawskiego zrywu. Nie próbuję również gloryfikować postawy krakowskiego społeczeństwa. Chcę zaznaczyć, że w czasie bohaterskiego powstania w Warszawie, cała Polska ponosiła konsekwencje. Cierpiała ludność nie tylko stolicy (choć to ona złożyła największą ofiarę) ale również i inne miasta Rzeczpospolitej. Warto wspominać również i o tych ofiarach podczas kolejnych uroczystości upamiętniających Powstanie Warszawskie. Miejmy nadzieję, że pamięć o tych wszystkich, którzy stracili życie w czasie okupacji niemieckiej, nigdy nie zaginie. Wiele zależy tak naprawdę od nas.

Postawmy „Wstęgę Pamięci” tam, gdzie zdecydowali krakowianie

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Nie wiem, czy jest jakiś pomnik na świecie, który podoba się wszystkim. Spore wątpliwości i kontrowersje budzą zwłaszcza upamiętnienia wielkich ludzi, ważnych organizacji i przełomowych wydarzeń historycznych w nietypowych formach, chociaż powinniśmy już przywyknąć do takich dzieł pamiętając, że i we wcześniejszych epokach wywoływały one protesty, niekiedy nawet burzliwe. Artystyczne nowatorstwo z trudem przebija skorupę generalnie zachowawczych gustów opinii publicznej.

Skoro wybrany przez konkursowe jury projekt monumentu jest już jednak zatwierdzony przez kompetentne władze, lokalizacja wyznaczona, a pieniądze na budowę zebrane, dyskusje powinny się zakończyć. Czas na nie był wcześniej i wtedy przeciwnicy danego dzieła sztuki bądź miejsca jego umieszczenia w przestrzeni publicznej mieli mnóstwo okazji do wyrażenia swoich opinii.

Projekt pomnika Armii Krajowej, który ma stanąć nad Wisłą między Wawelem a Skałką, czyli w bardzo prestiżowym fragmencie Krakowa u jednych może budzić zachwyt, u drugich obrzydzenie, jeszcze innych pozostawiając obojętnymi. „Wstęga Pamięci” jest bowiem nader oryginalnym sposobem uczczenia dziejowej roli największej armii podziemnej Europy w latach II wojny światowej i zdziwiłbym się, gdyby nie prowokowała do wypowiadania kategorycznych sądów estetycznych.

20160919wstega1Jeszcze większe zaniepokojenie budzi lokalizacja pomnika, która – o czym warto przypomnieć – została wybrana 5 lat temu przez samych krakowian w trakcie konsultacji społecznych, które zostały poważnie potraktowane (i bardzo dobrze!) przez władze miasta. Gdyby dzisiejsi przeciwnicy wzniesienia „Wstęgi Pamięci” na bulwarze Czerwieńskim zabrali wówczas licznie głos, być może w plebiscycie zwyciężyłaby konkurencyjna propozycja, np. wymieniane dzisiaj najczęściej puste miejsce po pomniku marszałka Koniewa u zbiegu ulic Armii Krajowej i Zarzecze. Stało się jednak inaczej i trzeba to przyjąć do wiadomości, jeżeli mamy się szczycić tym, że jesteśmy już prawie dojrzałym społeczeństwem obywatelskim.

Protesty nasiliły się zaś dopiero w ostatnich tygodniach, czyli zdecydowanie poniewczasie. Podnoszone są w nich dwa argumenty: że pomnik zaburzy przestrzeń i zmniejszy obszar miejskiej zieleni oraz że trzeba będzie przesunąć rzeźbę psa Dżoka – symbolu psiej wierności.

Jeśli chodzi o pierwsze zastrzeżenie, to wydając zgodę na taką a nie inną lokalizację władze samorządowe Krakowa musiały z czysto proceduralnych powodów uwzględnić uwagi wszystkich jednostek miejskich, które wydają opinie w tego typu sprawach. Gdyby nie ich akceptacja, na pewno nie zostałoby wydane pozwolenie na budowę „Wstęgi Pamięci” w tym konkretnym miejscu. Poza tym nie jest to konstrukcja aż tak gigantyczna, żeby zabrała krakowianom zbyt wiele zieleni.

Gdy idzie o Dżoka, to wystarczy przybliżyć jego rzeźbę do mostu Grunwaldzkiego, przy którym oczekiwał on na swojego tragicznie zmarłego nieopodal pana, czyli ustawić ją w lepszym miejscu, zważywszy topograficzny kontekst.

Ponieważ minął termin do zgłaszania ofert w przetargu na budowę pomnika i nikt się nie zgłosił, prezydent Krakowa profesor Jacek Majchrowski, który jest człowiekiem ugodowym, wykorzystał ten impas proponując spotkanie zainteresowanych stron. Słusznie uważa on, że tak okazały pomnik w tak reprezentacyjnym miejscu powinien łączyć, a nie dzielić mieszkańców podwawelskiego grodu.

Wyrażając uznanie dla jego koncyliacyjnej postawy pozostaję jednakowoż sceptycznie nastawiony, jeżeli idzie o możliwość wypracowania zadowalającego wszystkich konsensusu co do ewentualnej zmiany podjętej już przecież przez Radę Miasta Krakowa ostatecznej decyzji. Obawiam się, że wznowienie dyskusji nie przyniesie pożądanego efektu, a pomnik, który miał już wkrótce stanąć nie zostanie odsłonięty przez następnych kilka lat, co spowoduje, że wielu zaangażowanych w jego budowę kombatantów nie doczeka uroczystego odsłonięcia „Wstęgi Pamięci”.

Esbecy mają obrońców

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Sojusz Lewicy Demokratycznej zapowiada zbiórkę podpisów pod projektem ustawy przywracającej emerytury w dawnej wysokości byłym funkcjonariuszom komunistycznego aparatu przemocy – poinformowała „Rzeczpospolita”.

Tzw. ustawa dezubekizacyjna, która właśnie weszła w życie, jest zdaniem SLD niesprawiedliwa i niezgodna z konstytucją.

„- Zabiera ona prawa nabyte, stosuje odpowiedzialność zbiorową, jest to łamanie fundamentów demokratycznego państwa prawa. Nasz projekt przywraca należne funkcjonariuszom, emerytom mundurowym należne im świadczenia. Dwa tysiące podpisów niezbędnych do zarejestrowania komitetu trafiły już do marszałka Sejmu. W momencie kiedy zapadnie decyzja o rejestracji komitetu ruszamy ze zbiórką podpisów, których zamierzamy zebrać z górką ponad 100 tysięcy, aby projekt ustawy mógł być procedowany przez Sejm” – powiedział gazecie Andrzej Rozenek, który w czerwcu powrócił do partii i będzie pełnił funkcję pełnomocnika tej inicjatywy ustawodawczej.

Na zebranie wymaganej liczby stu tysięcy podpisów SLD będzie miał trzy miesiące od daty postanowienia Kuchcińskiego o przyjęciu zawiadomienia o utworzeniu komitetu.

„- Złożenie na ręce marszałka Sejmu propozycji zmiany represyjnej ustawy z 16 grudnia poprzedziło blisko 30 spotkań, w których udział wzięło kilka tysięcy osób, których ta ustawa dotknęła – wyjaśnił „Rzeczpospolitej generał Marek Dukaczewski, który będzie pełnił funkcję zastępcy pełnomocnika.

Czy jest jeszcze dzisiaj w niepodległej Polsce 100 tysięcy „sierot po PRL”? Wkrótce się przekonamy, ale myślę, że tak. Pewny jestem natomiast, że Sejm odrzuci ten projekt w pierwszym czytaniu.

Tegoroczne uroczystości w Arnhem i Driel

stefankaszaStefan Kasza

Przesyłam Państwu zdjęcia z tegorocznych uroczystości w Arnhem (15 września 2017 roku) i Driel (16 września 2017 roku). W uroczystościach wzięli udział kombatanci oraz młodzież z zespołu „Promyki Krakowa”. Wieniec w Arhem składali p. Konstanty Staszkiewicz, ppor. Lech Marian Ziołowski i żołnierze 6. Brygady Powietrznodesantowej z Krakowa im. Generała S. Sosabowskiego oraz Promyki Krakowa. W Driel, po Mszy Świętej w języku polskim, w kościele pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny, przy pomniku generała Stanisława Sosabowskiego wieniec złożyli kombatanci, ambasador RP, młodzież i żołnierze a wśród zebranych był także i Autor ;-)
https://photos.app.goo.gl/mMtv3aDZpqEUlvkg1

Coraz bliżej degradacji Jaruzelskiego

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Wiceminister obrony narodowej Michał Dworczyk napisał na Twitterze, że Wojciech Jaruzelski – którego nazwał renegatem – do końca kadencji straci stopień generała.

Rozumiem, że ma on na myśli kadencję parlamentu, do którego trafił już projekt nowelizacji ustawy o powszechnym obowiązku wojskowym zakładający stworzenie możliwości prawnych dla możliwości pozbawienia stopnia oficerskiego lub podoficerskiego (również pośmiertnie) osób, które z racji ukończonego wieku lub stanu zdrowia nie podlegają obowiązkowi służby wojskowej, albo pełnili ją w organach bezpieczeństwa państwa w okresie PRL. Zdaniem MON proces legislacyjny powinien skończyć się jeszcze w tym roku.Przypominam, że jako pierwsze z wnioskiem o degradację Jaruzelskiego, którego nazwisko symbolizuje zdradę narodową i wiernopoddańczą służbę zniewalającemu Polskę obcemu mocarstwu, wystąpiło Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie.

W tym duchu wypowiedział się minister Antoni Macierewicz w ostatnią rocznicę wprowadzenia stanu wojennego: – Podejmujemy kroki prawne mające na celu odebranie stopni wojskowych zarówno panu Jaruzelskiemu jak i panu Kiszczakowi. Zbrodniarze odpowiedzialni za działanie zbrojne przeciwko własnemu narodowymi nie zasłużyli na to, by nosić te stopnie wojskowe. Czcimy ludzi takich jak Kukliński, czy Karski, którzy zostali awansowani do stopnia generała, a równocześnie takie stopnie szanujemy i akceptujemy u ludzi, którzy popełnili nie tylko zdradę, ale i zbrodnię. Ci, którzy popełnili zbrodnię powinni być pozbawieni stopni. Ja wobec Jaruzelskiego nie używałbym sformułowania: generał. Zasłużył na potępienie przez historię i społeczeństwo.

Te zdecydowane słowa wzbudziły w wielu środowiskach patriotycznych nadzieję, że bliska jest już chwila, w której ludzie będący przez wiele lat gwarantami sowieckiego panowania w Polsce stracą generalskie szlify i w ten sposób zatriumfuje sprawiedliwość historyczna.

Jaruzelski powiedział kiedyś: „jeśli uznamy Kuklińskiego za bohatera, to znaczy, że my wszyscy jesteśmy zdrajcami”. Wyjątkowo przyznaję rację dyktatorowi stanu wojennego, ale z zastrzeżeniem, że przez „my wszyscy” należy rozumieć nie całość w większości patriotycznej kadry oficerskiej Wojska Polskiego w okresie PRL, a jedynie jego ścisłe kierownictwo, całkowicie zaprzedane Sowietom i gotowe przelewać polską krew w imię imperialnych interesów Kremla.

Od 11 listopada ubiegłego roku Ryszard Kukliński jest generałem brygady. Skoro niepodległa Rzeczpospolita tak godnie uhonorowała jednego ze swoich najdzielniejszych oficerów (czekam jeszcze na zaliczenie go w poczet kawalerów Orderu Orła Białego), to najwyższy już czas, aby generalskie szlify i odznaczenia państwowe utracili zaprzańcy, którzy dobrowolnie zaprzedali się obcemu, wrogiemu Polsce mocarstwu zniewalając na jego rozkaz swoich rodaków z Wojciechem Jaruzelskim – głównym symbolem owego zaprzaństwa – na czele.

Procedowana obecnie nowelizacja o powszechnym obowiązku wojskowym uczyni zadość sprawiedliwości historycznej, zgodnie z którą suwerenne państwo winno czcić swoich bohaterów i piętnować zdrajców. A jest w tej materii sporo do zrobienia, by wspomnieć dwie inne, wciąż jeszcze niezrealizowane propozycje POKiN: odebrania Orderu Virtuti Militari tym, którzy otrzymali je nie za walkę o niepodległość Polski, lecz za wierność sowieckiej racji stanu, często przejawiającą się w mordowaniu i represjonowaniu żołnierzy zbrojnego podziemia po 1945 roku oraz usunięcia z Powązek Wojskowych grobów zdrajców Rzeczypospolitej.

68. rocznica śmierci księdza Władysława Gurgacza

zbigniewgalicki1Zbigniew Galicki

Szanowni Państwo, przesyłam linkę do zdjęć z kościoła parafialnego pw. Miłosierdzia Bożego na os. Oficerskim i Cmentarza Rakowickiego, z uroczystości 68. rocznicy mordu sądowego księdza Władysława Gurgacza, ostatniego kapelana organizacji niepodległościowych:
https://photos.app.goo.gl/s6OKoeTul61aaZaC3

Nieobywatelska wiceprzewodnicząca Platformy Obywatelskiej

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Ileż to razy słyszeliśmy z ust prominentnych polityków różnych partii zapewnienia, że pełniąc wysokie funkcje nigdy nie będą unikać odpowiedzialności, jeżeli w czymś zawinią, nie odmówią pomocy policji, prokuratorom i sądom, gdy zostaną o nią przez nie poproszeni, bez zwłoki stawią się przed obliczem sejmowych komisji śledczych, kiedy tylko zostaną zawezwani, czyli mówiąc najkrócej: nie nadużyją uprzywilejowanej pozycji społecznej.

Takie obietnice padały też i nadal padają ze strony przedstawicieli Platformy Obywatelskiej, którzy – odwołując się do nazwy tego ugrupowania – równie często jak chętnie podkreślają, że polityk niczym nie różniąc się od tzw. zwykłego obywatela powinien stanowić dla niego wzór propaństwowej postawy zawsze i w pełni respektując prawo, a nawet będąc wobec siebie bardziej wymagający, skoro podlega ciągłej ocenie rodaków.

Łatwo jest formułować piękne tezy, trudniej stosować je w życiu. Właśnie mamy znakomity przykład rozejścia się wzniosłych deklaracji z praktyką. Wiceprzewodnicząca PO, profesor nauk prawnych (!), prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz najpierw nie stawiała się przed sejmową komisją weryfikacyjną, do spraw reprywatyzacji w stolicy, a teraz wyraża zdumienie z powodu zajęcia 12 tysięcy złotych z jej konta bankowego przez urząd skarbowy, który chce w ten sposób zabezpieczyć kwoty niezapłaconych przez nią grzywien za uporczywe odmawianie składania zeznań.

Dbający o swoją reputację polityk nie pozwoliłby sobie na takie postępowanie. Nawet gdyby miał poważne i – w jego rozumieniu – uzasadnione wątpliwości, czy organ, przed którym ma się stawić działa zgodnie z Konstytucją RP, stawiałby się na każde jego wezwanie, jednocześnie prezentując przed nim i przed opinią publiczną swoje zastrzeżenia Jeśli z jakiegoś powodu nałożono by nań zaś grzywnę, uregulowałby ją bez szemrania, po czym dopiero skarżyłby się w sądach.

W tym kontekście pytanie, czy Hannę Gronkiewicz-Waltz można nazwać poważnym i odpowiedzialnym politykiem jest czysto retoryczne.

Czy Sądem Najwyższym kieruje osoba niestabilna psychicznie?

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Czytałem już i słyszałem mnóstwo bardzo dziwnych oświadczeń rzeczników prasowych zmuszonych robić z siebie idiotów, żeby uratować nadwątlony prestiż swoich zwierzchników, którym zdarzyło się niezręcznie zachować bądź niefortunnie wypowiedzieć. Taka już jest ich niewdzięczna rola: świecić oczami i wystawiać się na pośmiewisko, byle tylko pomóc zachować twarz pracodawcy.

Od dzisiaj palmę pierwszeństwa dzierży w tej materii rzecznik Sądu Najwyższego Michał Laskowski. Nie wiadomo, czy poniższe oświadczenie wydał samowolnie, czy też z polecenia swojej przełożonej, ale gdyby okazało się, że zaszedł pierwszy przypadek, to powinien zostać natychmiast wyrzucony za ujawnienie jej niestabilności psychicznej, która wyklucza pełnienie odpowiedzialnej funkcji państwowej.

A oto, co napisał i przekazał mediom: Wobec licznych komentarzy związanych z obecnością Pierwszego Prezesa SN na uroczystości wręczenia przez Pana Prezydenta nominacji Panu Justynowi Piskorskiemu, w imieniu Pani Profesor Małgorzaty Gersdorf proszę o przyjęcie zapewnienia, że w trudnym okresie stresów i przepracowania każdemu z nas zdarzają się kroki bezrefleksyjne, z przeoczeniem specyficznych uwarunkowań, które powinny być brane pod uwagę w działalności publicznej Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego.
Podkreślenia wymaga ponadto to, że stanowisko prezentowane dotychczas przez Pierwszego Prezesa SN w odniesieniu do Trybunału Konstytucyjnego nie uległo zmianie.

Być może pani prof. Gersdorf przestraszyła się fali hejtu, jaki zalał ją w internecie zaraz po wzięciu udziału we wczorajszej uroczystości odbierania przez prezydenta Andrzeja Dudę ślubowania od nowego sędziego Trybunału Konstytucyjnego wybranego przez Sejm za zmarłego prof. Lecha Morawskiego. Jej obecność na tej ceremonii została bowiem uznana za zdradę uczestników lipcowych protestów przeciwko uchwalonym przez parlament radykalnym zmianom w polskim sądownictwie.

W sieci zawrzało, padły ostre słowa krytyki i zawodu, cała totalna opozycja poczuła się wystrychnięta na dudka przez osobę, która kilka tygodni temu wylewnie dziękowała manifestantom za ich wielkie zaangażowanie w obronę sądowniczego status quo, co przyczyniło się do zawetowania przez Prezydenta RP dwóch z trzech przedstawionych mu do podpisu ustaw.

W tej sytuacji Pierwsza Prezes SN mogła poczuć się niekomfortowo i dwuznacznie. Próbą wybrnięcia z niej jest właśnie powyższe oświadczenie Laskowskiego, które śmiało można jednak nazwać wpadnięciem z deszczu pod rynnę. W sposób oczywisty wynika z niego przecież, że prof. Małgorzata Gersdorf jest przepracowana, zestresowana i nie zawsze zdaje sobie sprawę z tego, co robi.

Lepszego argumentu za potrzebą podania się do dymisji kogoś będącego solą w oku obozu władzy nie wymyśliliby nawet jego czołowi przedstawiciele. Jak może bowiem pełnić najwyższą funkcję w sądownictwie ktoś mający tak poważne problemy z panowaniem nad sobą?

No, chyba że Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego szybko i zdecydowanie odetnie się od tego oświadczenia. Wtedy dymisję powinien niezwłocznie otrzymać jej rzecznik prasowy.

11 września 2001. Niepokojące pytania

krakowniezaleznymkInformacja własna

We wtorek, 12 września 2017 roku w Krakowskim Klubie Wtorkowym miało miejsce spotkanie z p. Michałem Sawośko (politologiem i inicjatorem Ruchu na Rzecz Prawości). Gość Klubu to także autor książki „11 września 2001. Niepokojące pytania”. Spotkanie poprowadził p. Stanisław Iskra, ktory nadesłał także relację filmową, zapraszamy:
https://www.youtube.com/watch?v=oankRxNrbxs

wiezewtcmarzec2001Przypomnijmy, że 11 września 2001 roku blisko 3 tys. osób zginęło w serii największych w historii ataków terrorystycznych na World Trade Center w Nowym Jorku oraz Pentagon i Kapitol (udaremniony) w Waszyngtonie, dokonanych przez członków Al-Ka’idy przy użyciu uprowadzonych samolotów pasażerskich. Była to seria czterech ataków terrorystycznych, przeprowadzonych rano we wtorek 11 września 2001 roku na terytorium Stanów Zjednoczonych za pomocą uprowadzonych samolotów pasażerskich. Sprawcami byli przedstawiciele organizacji Al-Ka’ida, którzy po opanowaniu samolotów skierowali je na obiekty dwóch wież World Trade Center oraz budynku Pentagonu. W czwartym przypadku usiłowanie ataku nie powiodło się z uwagi na obronne zachowanie pasażerów na jego pokładzie, wskutek czego samolot rozbił się. Łącznie w zamachu zginęły 2973 osoby w tym sześcioro Polaków: Maria Jakubiak, Dorota Kopiczko, Jan Maciejewski, Łukasz Milewski, Anna Pietkiewicz, Norbert Szurkowski (syn Ryszarda Szurkowskiego). W pierwszą rocznicę zamachu odsłonięto w Parku Skaryszewskim w Warszawie płytę poświęconą ich pamięci (opr. na podstawie Wikipedii).

Paszportowy triumf kopca Marszałka Józefa Piłsudskiego

konkjplogoZ ogromną radością informuję, że kopiec Józefa Piłsudskiego na krakowskim Sowińcu zwyciężył w ogłoszonym przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji konkursie na znak graficzny do projektowanego na 2018 rok nowego paszportu.

Bardzo dziękuję wszystkim, którzy w internetowym głosowaniu poparli tę propozycję.

Usypany przez naród w latach 1934-1937, doprowadzony do ruiny przez komunistów po II wojnie światowej, częściowo odnowiony wielkim wysiłkiem społecznym po 1980 roku, a doprowadzony do przedwojennego stanu staraniem władz samorządowych oraz państwowych po przełomie politycznym 1989 roku nietypowy pomnik niepodległości jest równoważny swym znaczeniem Grobowi Nieznanego Żołnierza. Nazywa się go także Mogiłą Mogił, ponieważ złożono w nim ziemie z ponad 4,5 tysiąca pobojowisk i miejsc kaźni z całego świata, w których kolejne pokolenia Polaków przelewały krew za suwerenność Rzeczypospolitej.

Cieszę się, że kopiec Piłsudskiego znalazł uznanie wśród tak wielu rodaków, co przełożyło się na jego paszportowy triumf.

Wyrazy wdzięczności kieruję także do krakowskich dziennikarzy, którzy systematycznie zachęcali do głosowania na ten właśnie znak graficzny. Bez ich wsparcia Mogiła Mogił nie zwyciężyłaby w konkursie.

Dr Jerzy Bukowski, przewodniczący Komitetu Opieki nad Kopcem Józefa Piłsudskiego
przy Towarzystwie Miłośników Historii i Zabytków Krakowa

89. Miesięcznica Smoleńska w Krakowie

krakowniezaleznymkInformacja własna

10 września 2017 roku o godz. 17:30 w Archikatedrze Wawelskiej odprawiona została Msza Święta w intencji śp. Lecha i Marii Kaczyńskich oraz Wszystkich Ofiar Tragedii Smoleńskiej, poprzedzona – o godz. 17:00 – spotkaniem modlitewnym przy sarkofagu śp. Pary Prezydenckiej.

Po Mszy Świętej odbyło się przejście pod Krzyż Narodowej Pamięci – Krzyż Katyński, zapalenie 96 białych i czerwonych zniczy oraz złożenie wiązanek kwiatów i modlitwa za Ofiary Tragedii Smoleńskiej. Organizatorem uroczystości – we współpracy ze Związkiem Konfederatów Polski Niepodległej 1979-89 – był Krakowski Klub Gazety Polskiej im. Janusza Kurtyki.

Relację fotograficzną przygotował p. Zbigniew Galicki:
https://photos.app.goo.gl/OQyqOvUXej7RFwIl1

(Od Redakcji): I jeszcze Apel Klubów Gazety Polskiej:

klubygazetypolskiejlogoPierwszego września na Polskę napadły hitlerowskie Niemcy. 17 września dołączyli do nich ich sojusznicy z ZSRR. Polska, walcząca samotnie z dwom największymi potęgami w Europie, uległa po tygodniach bohaterskiego oporu. Straty naszego państwa w czasie całej II wojny światowej były tak ogromne, że trudno je porównać do jakiejkolwiek innej wojny. Ponad sześć milionów zabitych, liczebność ludności mieszkającej w kraju zmniejszyła się o jedną trzecią, całkowicie zniszczona gospodarka. Czystki etniczne i ludobójstwo ze strony obydwu okupantów trwały od pierwszych dni wojny. Jednym z najbardziej krwawych przejawów ludobójstwa była masakra polskich oficerów Katyniu. Te zbrodnicze działania miały na celu zniszczenie polskich elit, tak żeby nasze państwo nie mogło się już nigdy odrodzić. Kiedy doszło do konfliktu między okupantami ZSRR za wszelką cenę chciał zakazać pamięci o katyńskiej zbrodni. Polacy przez pół wieku musieli wiele ryzykować, by świat nie zapominał co naprawdę stało się na nieludzkiej ziemi. Największą cenę zapłaciliśmy za to już w wolnej Polsce. W siedemdziesięciolecie ludobójstwa w Katyniu zginał polski prezydent i cała towarzysząca mu delegacja. Ich śmierć stała się ostatnim akordem drugiej wojny światowej a szczególnie polskiego męczeństwa. Pamięć o śmierci naszych przywódców jest dzisiaj takim samym obowiązkiem jak pamięć o ofiarach wojny, ofiarach których pamięci oni poświęcili swoje życie.

Kluby Gazety Polskiej

Co dalej z zabytkową strzelnicą?

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Rosną problemy wokół ogłoszonego przez prezydenta Krakowa przetargu na strzelnicę na Woli Justowskiej, o której pięknym odnowieniu i nieokreślonej przyszłości dwukrotnie tutaj pisałem.

Do prokuratury trafiło właśnie zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa polegające na ukryciu dokumentacji przetargowej przez komisję wyłonioną przez Zarząd Infrastruktury Sportowej. Dokumenty są zabezpieczone i analizowane, a świadkowie przesłuchiwani przez policjantów.

Do dwukrotnie unieważnionego przez ZIS przetargu stanęło czterech oferentów: spółka kierowcy rajdowego Michała Kościuszki, która chce otworzyć w obiekcie restaurację i siłownię, na zewnątrz latem pole do minigolfa, a zimą lodowisko, Fundacja Wiedza mająca w planach spa, siłownię, boiska oraz strzelnice łucznicze dla dzieci, prywatny szpital Orthopedicum, proponujący utworzenie parku sportowego, gabinetów fizjoterapeutycznych i warsztatów we współpracy z AGH bądź z Uniwersytetem Jagiellońskim oraz firma Kinko (wszystkie przedłożone przez nią dokumenty zostały utajnione przez ZIS na jej wniosek).

strzelnicanawoliWłaśnie ta ostatnia oferta wzbudziła szereg wątpliwości, ponieważ zdaniem pełnomocnika Wiedzy Piotra Wojtaszaka, który złożył zawiadomienie do prokuratury, jest ona faworyzowana, jako że nie dopełniła wymogów formalnych, powinna więc zostać wykluczona już przy otwarciu kopert (fot. Strzelnica na Woli Justowskiej na zdjęciu z pocz. XX w., za: www.radiokrakow.pl).

ZIS twierdzi, że wszystko było zgodnie prawem, a decyzja zapadła po konsultacjach z radnymi dzielnicy samorządowej Zwierzyniec, czemu przeczy przewodniczący jej rady.

W odpowiedzi na mój apel o uwzględnienie w warunkach kolejnego przetargu pierwotnego charakteru strzelnicy dyrektor naczelny Zarządu Infrastruktury Sportowej Krzysztof Kowal obiecał mi listownie, że zostanie on wzięty pod uwagę.

O tym, czy i kiedy zorganizowany zostanie takowy zadecyduje osobiście prezydent profesor Jacek Majchrowski. W sobotę odbył się dzień otwarty strzelnicy, którą mógł oglądnąć każdy zainteresowany nią i wyrazić swoją opinię. Te głosy będą ważne w perspektywie dalszych losów zabytkowego obiektu przy ulicy Królowej Jadwigi 220.

Jak mądrze i skutecznie zmilitaryzować Polaków?

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Coraz częściej dyskutuje się ostatnio o tym, czy w obecnej, napiętej sytuacji politycznej na świecie nie należałoby przywrócić w naszym kraju obowiązkowej służby wojskowej. Zwolennicy tej koncepcji podkreślają, że skoro brakuje przeszkolonych rezerwistów, trzeba pomyśleć o mądrym powrocie do dawnych rozwiązań. Przeciwnicy twierdzą, że wystarczy przeszkolić odpowiednią liczbę cywilów oraz zachęcić jak najwięcej młodych ludzi do wstępowania w szeregi Wojsk Obrony Terytorialnej.

Ministerstwo Obrony Narodowej bacznie wsłuchuje się w te głosy, a na razie przykłada duże znaczenie do powstających w wielu szkołach klas mundurowych oraz proponuje budowę ogólnodostępnych strzelnic w każdym powiecie.

„Wzniesione od podstaw lub zrewitalizowane przy wsparciu pieniędzy z MON, miałyby być gotowe już w 2019 r. Szczegóły programu znane będą na początku przyszłego roku. Jego cel to m.in. rozwój postaw proobronnych. Wzorem może być wiele krajów na czele ze Szwajcarią, gdzie powszechne szkolenia strzeleckie są na porządku dziennym, a mieszkańcy są bardzo dobrze przygotowani do obrony swego kraju. Podobne skutki przynieść mają inne pomysły ogłoszone przez MON w ostatnich miesiącach. Chodzi m.in. o pilotażowy program certyfikowanych szkół mundurowych. Na pierwszy ogień wybrano prawie 60 placówek oświatowych, m.in. w Krakowie, Skale i Trzebini. Docelowo – podobnie jak w przypadku strzelnic – objęte opieką MON klasy mundurowe mają istnieć w każdym powiecie” – opisał tę linię programową resortu „Dziennik Polski”.

Już w najbliższych tygodniach ma być także gotowy schemat nauczania dla mającej liczyć 10 tysięcy członków Legii Akademickiej. Opracowało go MON we współpracy z dowódcą generalnym i dowódcą WOT. W klasach mundurowych w ciągu dwóch lat tematyce obronnej będzie poświęconych 185 godzin lekcyjnych, studenci mają się dobrowolnie szkolić teoretycznie w czasie roku akademickiego, a praktycznie w trakcie wakacyjnych poligonów.

„Pilotażowy program szkoleniowy od tego roku realizowany będzie w XXV LO w Krakowie, Zespole Placówek Oświatowych w Skale, w Publicznym Społecznym LO w Trzebini oraz w Zespole Szkół nr 2 im. Sybiraków w Nowym Sączu. Ich uczniowie od lat są pod opieką żołnierzy z 6. Brygady Powietrznodesantowej z Krakowa i 5. Batalionu Dowodzenia z Rząski” – czytamy w „DP”.

strzelnicanawoliW tym kontekście przypominam mój niedawny apel do władz Krakowa o to, aby pięknie odnowiona, wybudowana przez Austriaków w drugiej połowie XIX wieku strzelnica na Woli Justowskiej, w której ćwiczyli od 1910 roku przyszli legioniści Józefa Piłsudskiego, służyła odrodzonemu po 1989 roku ruchowi strzeleckiemu i innym patriotycznym organizacjom paramilitarnym (fot. Strzelnica na Woli Justowskiej na zdjęciu z pocz. XX w., za: www.radiokrakow.pl). Mogłaby być również wykorzystywana do ćwiczeń przez mającą powstać pod koniec br. Małopolską Brygadę Wojsk Obrony Terytorialnej. Ponieważ zwycięzca dwukrotnie już unieważnionego przetargu na operatora budynku (sprawa trafiła właśnie do prokuratury) będzie go użytkować aż przez 40 lat, dobrze czujący tematykę historyczną i piłsudczykowską prezydent profesor Jacek Majchrowskiego powinien wyraźnie określić, że ma on przez ten czas służyć wyłącznie celom sportowo-rekreacyjnym i wystawienniczo-konferencyjnym.

A propos pomysłu, aby w każdym powiecie powstała strzelnica, to wystąpił z nim już w maju 2016 roku pochodzący z Proszowic poseł Ruchu Kukiz’15 z okręgu tarnowskiego Norbert Kaczmarczyk, który wpadł na niego podczas pobytu w tarnowskich Zakładach Mechanicznych produkujących takie obiekty w wersji kontenerowej. Wyliczył nawet, że urządzenie strzelnic kontenerowych w każdym z powiatów kosztowałoby około 220 milionów złotych.

- Nie chodzi o to, żebyśmy wyszli z karabinami na ulice, ale żebyśmy mieli świadomość. Jakby przyszło do obrony to nawet mając broń na stole, praktycznie nikt nie jest w stanie jej używać. Chodzi o świadomość jak używać broni. To jest najważniejsze – powiedział na antenie Radia Kraków obiecując zwrócić się w tej sprawie do ministra Antoniego Macierewicza.

Dobrze, że debata na ten bardzo ważny temat zatacza coraz szersze kręgi zgodnie ze starą zasadą: „si vis pacem, para bellum (jeśli chcesz pokoju, przygotuj się do wojny)”.

Chciał uprowadzić śmigłowiec

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Ułańska fantazja nie opuszcza Polaków. A że miejsce tradycyjnej kawalerii zajęła od dawna powietrzna, nie może dziwić wyczyn 35-latka, który w okolicach Tarnowa postanowił porwać śmigłowiec będący własnością firmy specjalizującej się w pracach związanych z napowietrznym przeglądem linii energetycznych.

Jej pracownicy wracając do hotelu zobaczyli jakiegoś mężczyznę w maszynie. Miał na głowie słuchawki lotnicze i manewrował drążkiem sterującym. Kiedy przyjrzeli mu się bliżej zobaczyli, że nie jest to ich pilot. Zorientowawszy się, że został zdemaskowany, niedoszły porywacz rzucił się do ucieczki, ale został ujęty i przekazany policji.

Na komendzie okazało się, że był to mocno pijany mieszkaniec województwa świętokrzyskiego, który do powiatu tarnowskiego przyjechał w ramach delegacji służbowej. Po wypiciu sporej dawki alkoholu urwał mu się film i nie wie, jak pokonał zabezpieczenia śmigłowca (ustalono, że wyrwał skobel w drzwiach kabiny) i co robił w środku.

Sprawca usłyszał zarzut uszkodzenia mienia za co grozi do 5 lat pozbawienia wolności.

Nowy polski paszport. Plebiscyt Ministerstwa Spraw Wewnętrznych

Mirosław Boruta

To już ostatni tydzień głosowania w plebiscycie MSW na motywy tła nowego polskiego paszportu. Dzisiaj (4 września 2017 roku), tak jak miesiąc temu na pierwszym miejscu jest Marszałek Józef Piłsudski, pokazany na wspólnym zdjęciu z prezydentem Gabrielem Narutowiczem (86.955 głosów). Tuż za Marszałkiem jest Kopiec Czynu Niepodległościowego, czyli… Kopiec Marszałka Józefa Piłsudskiego (86.830 głosów), a trzeci Orzełek Legionowy (79.276 głosów).

zaprojektujpaszportDrugą trójkę otwiera Ostra Brama w Wilnie, ukochane miasto Marszałka, wspaniały symbol polskiej wiary i kultury, dzisiaj w stolicy sąsiedniej Litwy (73.512 głosów) a ponad 70 tysięcy głosów zebrał Eugeniusz Kwiatkowski, fenomenalny działacz gospodarczy (72.166 głosów) oraz… „Polonia”, obraz Jacka Malczewskiego (70.570 głosów).

Niewiele dalej, ale już na 7 – pierwszym „pod kreską” – miejscu jest słynny ekonomista Władysław Grabski (69.473 głosy). Kolejne miejsca zajmują: ksiądz Ignacy Skorupka, jeden z symboli oporu przeciwko rosyjskim wojskom w 1920 roku (48.249 głosów), bohaterka polskich zmagań o wolność – generał Maria Wittek (42.125 głosów), Pieczęć Rzeczypospolitej Polskiej z 1919 roku (36.411 głosów), Order Odrodzenia Polski (31.942 głosy), Pomnik Powstańców Śląskich (31.493 głosy) i generał Józef Haller (30.096 głosów).

Głosować można raz dziennie, do 10 września 2017 roku na stronie:
http://zaprojektujpaszport.gov.pl

Opozycja zdumiona, a rządowi rośnie poparcie

jerzybukowskiJerzy Bukowski

O tym, że politycy partii opozycyjnych są zagubieni, sfrustrowani i bezradni przekonujemy się codziennie słuchając ich wypowiedzi, w których wyrażają bezbrzeżne zdumienie, dlaczego obóz rządzący wciąż cieszy się dużym poparciem odzwierciedlanym w sondażach. Według nich Prawo i Sprawiedliwość dawno już powinno utracić zaufanie społeczne, a tymczasem wcale tak nie jest.

Ostatnio wyraz temu zdziwieniu dał Rafał Trzaskowski z Platformy Obywatelskiej, mówiąc w Radiu TK FM: – Rozumiem, dlaczego PiS jest popularne. Potrafiło rozmawiać z ludźmi, którzy czuli się poszkodowani, rozdaje pieniądze, ma propagandę. Ale mnie zaskoczyło jedno – że po tym skandalu po nawałnicach, po tym wszystkim PiS-owi nie spada, a rząd jest lepiej oceniany?! Nie rozumiem tego.

Pan poseł rzeczywiście niewiele rozumie, ponieważ patrzy na świat z wyłącznie perspektywy zawodowego polityka, któremu wydaje się, że zdecydowana większość Polaków z zapartym tchem śledzi zamieszanie wokół Trybunału Konstytucyjnego, awantury o przyszły kształt sądownictwa, relacje rządu z instytucjami europejskimi i od ich oceny uzależnia oddanie swojego głosu najpierw w sondażach, a potem w wyborach.

Trzaskowski i podobnie jak on myślący politycy opozycji wykazują się kompletnym niezrozumieniem tego, czym żyje tzw. przeciętny obywatel, który jest zachwycony wywiązaniem się przez gabinet Beaty Szydło z obietnicy wypłacania po 500 złotych miesięcznie na dziecko. W dodatku słyszy on, że być może podobnym programem finansowego wsparcia – chociaż oczywiście w mniejszym wymiarze – zostaną objęci emeryci, a już niedługo podwyżki dostanie jedna z największych grup zawodowych, jaką stanowią nauczyciele. Nieustannie dowiaduje się również z mediów o wykrywaniu kolejnych przekrętów finansowych za czasów poprzednich rządów, o radykalnej poprawie systemu poboru podatków, co skutkuje miliardowymi wpływami do budżetu państwa, z których można dzięki temu wypłacać pieniądze na wymienione wyżej cele.

Można oczywiście krytykować tych ludzi za brak zainteresowania poważnymi sprawami, za myślenie wyłącznie w kategoriach własnego interesu, za polityczne niewyrobienie. Jedno jest natomiast pewne: oni bez żadnych wahań i rozterek zagłosują w najbliższych wyborach na tę partię, która wypełniła fundamentalną dla nich obietnicę. I nawet jeśli PO oraz Nowoczesna będą się zaklinać, że nie zlikwidują programu 500 +, ale go tylko zmodyfikują, to rodzi się u nich podejrzenie, że po zmianie rządu może im się pogorszyć. Po co mają więc ryzykować ewentualną utratę tego, co regularnie otrzymują?

Niech więc Rafał Trzaskowski nadal wyraża zdumienie, a rząd niech robi swoje. Wziąwszy jeszcze pod uwagę nieumiejętność dogadania się partii opozycyjnych oraz ich wewnętrzne problemy (liderzy wypadają znacznie gorzej w sondażach od polityków z drugiej i trzeciej linii), a także to, że masowe protesty przeciw reformie sądownictwa nie były organizowane przez nie, okupacja sali sejmowej na przełomie grudnia i stycznia okazała się zaś spektakularną porażką, Prawo i Sprawiedliwość może całkiem realnie myśleć o większości konstytucyjnej w następnych wyborach parlamentarnych. Jeżeli jej nie osiągnie, to tylko z własnej winy, bo obóz rządzący często popada w samozadowolenie i traci kontrolę nad rzeczywistością, co dobitnie wyraża powiedzenie: pycha kroczy przed upadkiem.

Na razie Zjednoczona Prawica nie popełnia jednak większych błędów i ma idealną sytuację, bo to, czym żyją i przejmują się elity nie interesuje większości społeczeństwa. Wymienionymi przeze mnie wyżej sporami o kształt polskiej demokracji i o rolę naszego kraju w Unii Europejskiej pasjonuje się nie więcej, jak 3-5 procent wyborców, a w dodatku zdania na te tematy są wśród nich podzielone. Reszta myśli w zupełnie innych kategoriach, co doskonale rozumie i wykorzystuje Jarosław Kaczyński.