Category Archives: KRAKÓW Polska Świat

Lewactwo goni w piętkę

davMirosław Boruta

Jak donoszą media, członkowie Młodzieży Wszechpolskiej i Obozu Narodowo-Radykalnego przeszli we wtorek (15 sierpnia 2017 roku) ulicami Warszawy w III Marszu Zwycięstwa Rzeczpospolitej i uczcili 97 rocznicę Bitwy Warszawskiej. Ich pochód próbowali kilkukrotnie zablokować „Obywatele RP” i członkinie „Ogólnopolskiego Strajku Kobiet”.

cudnadwisla1920To, co najbardziej kuriozalne a zarazem socjologicznie interesujące w nielegalnej kontrmanifestacji lewactwa, to hasła: „Warszawa wolna od faszyzmu!” i „Precz z faszyzmem!”.

Czyli, że uczczenie polskiego zwycięstwa nad Rosjanami przez polską młodzież w polskiej Stolicy jest… faszyzmem? Cóż walka polityczna różne ma oblicza i różnych liderów, ale takich głupich i propagandowo prostackich haseł jak u wyżej wymienionych organizacji jeszcze u nas nie było…

Natury nie da się okiełznać

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Po tragedii na obozie harcerskim w pomorskim Suszku w internecie objawiło się mnóstwo samozwańczych specjalistów od organizowania letniego wypoczynku w warunkach puszczańskich. Jedni pomstują na organizatorów z Łódzkiego Okręgu Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej, że zorganizowali obóz w środku lasu, drudzy wyrzucają im brak odpowiedniej reakcji na zbliżające się zagrożenie, inni zwracają uwagę na to, że sił natury nie da się okiełznać, trudno więc mówić o błędach kadry instruktorskiej obozu.

Ten konkretny przypadek będzie na pewno szczegółowo analizowany, przeprowadzone zostanie także prokuratorskie śledztwo, na którego wyniki należy spokojnie poczekać. Emocje są złym doradcą, a uogólnienia nie sprzyjają szukaniu prawdy, zwłaszcza jeżeli dokonuje się ich nazbyt pochopnie.

Bardzo mądrze napisał w rozkazie wydanym kilka godzin po tragedii przewodniczący ZHR harcmistrz profesor Grzegorz Nowik: „Człowiek jest bezradny wobec potęgi i sił natury. Z pokorą stajemy wobec tego faktu w momentach dla nas najboleśniejszych. Stawiamy sobie pytanie – czy mogliśmy uczynić coś jeszcze, aby tego uniknąć, aby temu zapobiec?”

suszekWłaśnie na to ostatnie pytanie będą musieli odpowiedzieć nie tylko instruktorzy kierujący obozem w Suszku (fot. YouTube) oraz ich przełożeni, ale także prokuratorzy i specjaliści od klęsk żywiołowych. Mając do dyspozycji wszystkie dane, będą mogli fachowo i obiektywnie ocenić całą sytuację z wszelkimi jej kontekstami, żeby stwierdzić, czy mieliśmy w niej do czynienia z jakimś ludzkim błędem, czy też po raz kolejny człowiek przegrał z naturą. Lepiej więc cierpliwie poczekać na ich ustalenia, a nie wydawać naprędce oceny oparte nie na twardych faktach, ale na czczych domysłach, a bywa że i na sympatii bądź antypatii do puszczańskiego stylu obozowania.

Prowadziłem w latach 70. i 80. minionego wieku kilkadziesiąt letnich i zimowych obozów harcerskich. Zdarzały się na nich wypadki okolicznościach, w których można było mówić o zapewnieniu pełnego bezpieczeństwa uczestnikom, przeżywaliśmy też dramatyczne chwili bardzo poważnego zagrożenia pożarem lub wichurą, a właśnie wtedy nic nikomu się nie stało.

Oczywiście, można w ogóle zakazać organizacji obozów, albo ustanowić dla ich organizatorów tak restrykcyjne przepisy, że harcerki i harcerze pozostaną w domach lub będą spędzać czas w warunkach przypominających kolonie, czyli w solidnych budynkach. Ale czy o to chodzi? A poza tym w bezpiecznych z pozoru czterech ścianach też mogą zdarzyć się wypadki ze śmiertelnymi włącznie.

Chorąży narodowej pamięci

jerzybukowskiJerzy Bukowski

W poniedziałkowe popołudnie pożegnaliśmy na cmentarzu w podkrakowskich Radziemicach zmarłego w wieku 71 lat Adama Słupka – działacza „Solidarności”, członka Komitetu Opieki nad Kopcem Józefa Piłsudskiego przy Towarzystwie Miłośników Historii i Zabytków Krakowa, wielokrotnego uczestnika oraz chorążego sztandaru Marszu Szlakiem Pierwszej Kompanii Kadrowej.

Pełniący obowiązki szefa Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, honorowy komendant Marszu Jan Józef Kasprzyk napisał w liście odczytanym podczas żałobnej Mszy Świętej: „W latach zniewolenia komunistycznego stał zawsze po stronie Niepodległości, współorganizując struktury „Solidarności” w Nowej Hucie i Duszpasterstwo Ludzi Pracy przy ks. Kazimierzu Jancarzu. Za tę działalność był więziony, ale to nie ostudziło jego zapału w walce o suwerenną, prawą i solidarną Polskę (…) W wolnej Polsce był pomysłodawcą, fundatorem i przez wiele lat chorążym sztandaru Kadrówki. Jego strzelecki mundur, sylwetka nieco przypominająca Komendanta Piłsudskiego i dzierżony przezeń sztandar były przez wiele lat nieodłącznym elementem nie tylko corocznej wędrówki z krakowskich Oleandrów do Kielc, ale wszystkich najważniejszych uroczystości patriotycznych w Polsce. Należał do pokolenia, które czerpało swą siłę i moc z wcześniejszych pokoleń walczących o Niepodległość. Zawsze podkreślał, że chce być następcą żołnierzy Legionów Polskich i Armii Krajowej”.

adamslupekAdam Słupek  (fot. www.solidarnosc.krakow.pl) był człowiekiem skromnym, cichym i nigdy nie wysuwającym się na pierwszy plan. Można go nazwać strażnikiem pamięci o chlubnej przeszłości Rzeczypospolitej pilnie baczącym, aby młode pokolenia pamiętały o swoich korzeniach.

Przemawiający podczas pogrzebu przewodniczący Zarządu Regionu Małopolska Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność” Wojciech Grzeszek powiedział, że Adam nigdy nie zawodził, zawsze był gotów do podejmowania trudnych obowiązków i stanowił wzór człowieka oddanego Polsce.

Nad jego grobem zabrzmiały słowa dumnego hymnu „Solidarności” i starej, żołnierskiej piosenki: ”Śpij kolego w ciemnym grobie, niech się Polska przyśni tobie„.

Harcerska Polska w żałobie

jerzybukowskiJerzy Bukowski*

Kiedy jesienią 1975 roku obejmowałem komendę należącego do Hufca Kraków-Krowodrza Związku Harcerstwa Polskiego szczepu „Żurawie”, w pamięci krowoderskich instruktorów wciąż żywa była tragedia, jaka wydarzyła się na jednym z naszych obozów: trzej jego uczestnicy ponieśli śmierć w wyniku burzy, która zaskoczyła ich na żaglówce na środku mazurskiego jeziora.

Byliśmy wstrząśnięci i ciągle zadawaliśmy sobie pytania, czy tego wypadku można było uniknąć, czy nie popełniono jakichś błędów, czy był to tylko i wyłącznie nieszczęśliwy zbieg okoliczności w postaci nagłej zmiany warunków atmosferycznych, dużej fali, zimnej wody, w której nie można zbyt długo przeżyć. I chociaż okazało się ostatecznie w wyniku prokuratorskiego śledztwa, że nie było mowy o żadnej winie kogokolwiek, instruktorzy tego szczepu długo jeszcze przeżywali wielką traumę.

Wspominając tamten dramat wyobrażam sobie, co teraz dzieje się w Łódzkim Okręgu Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej po śmierci dwóch nastoletnich harcerek na obozie w pomorskim Suszku. Szczerze współczuję nie tylko rodzicom ofiar nocnej burzy, ale także wszystkim instruktorom, którzy czują się odpowiedzialni za los powierzonych im pod opiekę młodych druhen i druhów. Jako ludzie odpowiedzialni do końca życia będą sobie zadawać te same pytania, jakie padały w krowoderskim hufcu wiele lat temu.

Dzisiaj harcerska rodzina w całej Polsce pogrążona jest w żałobie. Nasze myśli biegną do Suszka, serdecznym współczuciem otaczamy rodziny i przyjaciół tragicznie zmarłych druhów, wspieramy duchowo przeżywający ciężkie chwile Łódzki Okręg ZHR. Czuwaj!

* Autor jest harcmistrzem, Harcerzem Rzeczypospolitej.

Róża, cierń i zdrada

davMirosław Boruta

Sytuacja, która niedawno zaistniała w studiu telewizyjnym podpowiada, by po raz kolejny zastanowić się nad pojęciem interesu narodowego bądź tegoż interesu zdradą.

Niegdyś Targowica, bo „w Polsce nie szanuje się wolności i praw szlacheckich, czego dowodem jest zniesienie liberum veto i wolnej elekcji”, potem Komunistyczna Partia Robotnicza Polski, potępiająca „postanowienia traktatu wersalskiego, który przyznał Polsce niepodległość, dostęp do morza przez przyznanie Pomorza Gdańskiego, zaakceptował przyłączenie Wielkopolski i części Górnego Śląska, oderwał od Niemiec i utworzył Wolne Miasto Gdańsk”, następnie Polska Zjednoczona Partia Robotnicza, „poddana ścisłej kontroli władz Związku Sowieckiego”, no i wreszcie dzisiaj fanatycznie proniemieccy „europejczycy” – oni wszyscy „troszczą się o dobro Polski”.

W imieniu i interesie Rosjan lub Niemców, na zmianę lub pospołu, troszczą się tak bardzo, by prawie nic już z polskości i Polski nie zostało…

aplechkaczynskiI wówczas, jak najlepsze lekarstwo, przypomnieć trzeba słowa śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego (fot.www.prezydent.pl):

Warto być Polakiem; warto by naród polski i jego państwo – Rzeczpospolita – trwały w Europie. Te słowa są fundamentem, najgłębszą podstawą patriotyzmu, są także Waszym i moim drogowskazem. Zapobiec zmniejszaniu się liczebności naszego narodu, a więc dbać o rodzinę, o elementarne warunki jej rozwoju, dbać o oświatę, o to wszystko, co zapewnia wzrost – to polski obowiązek, a więc i mój obowiązek”.

O rachunkach z restauracji i o butli gazowej

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Ujawnianie kolejnych taśm z nagraniami prominentnych polityków Platformy Obywatelskiej i związanych z nimi prezesów wielkich spółek państwowych odbywanych w stołecznej restauracji „Sowa &Przyjaciele” ukazuje bezmiar moralnej degrengolady ludzi, którzy rządzili Polską przez wiele lat i kierowali przedsiębiorstwami o strategicznym znaczeniu.

Tym, co mnie szczególnie uderzyło i wzmogło obrzydzenie do uczestników biesiad, podczas których knajackim językiem załatwiono indywidualne oraz partyjne interesy, był sposób płacenia za luksusowe dania i napitki. Należący do finansowej czołówki w naszym kraju biznesmeni i zarabiający duże pieniądze politycy nie wahali się pokrywać rachunków za wykwintne potrawy oraz trunki z kieszeni podatników, w dodatku usprawiedliwiając się przed samymi sobą, że skoro rozmowa była państwowej wagi, to za posiłek można płacić z państwowej – czyli naszej – kieszeni.

Natychmiast przypomniałem sobie pewną historię, która na zawsze utkwiła mi w pamięci. Myślę, że warto ją przytoczyć w kontekście tego, co napisałem wyżej.

W latach 80. ubiegłego wieku współpracowałem w niezależnych strukturach harcerskich z wieloma podobnie myślącymi instruktorami z całej Polski. Szczególnie zaprzyjaźniłem się z kadrą 208. Warszawskiego Szczepu Drużyn Harcerskich i Zuchowych im. Batalionu „Parasol”, do której należeli m.in. późniejszy prezydent Bronisław Komorowski i jego małżonka.

Pewnego razu odwiedziłem ich obóz gdzieś na północy Polski. Komendantem był harcmistrz Stanisław Czopowicz, w latach 1980-82 przewodniczący Rady Porozumienia Kręgów Instruktorów Harcerskich im. Andrzeja Małkowskiego zwanych harcerską „Solidarnością”, a po ich samorozwiązaniu się jeden z liderów wiernego ideałom przedwojennego skautingu, antykomunistycznego Ruchu Harcerskiego.

stanislawczopowiczBył późny wieczór, kończyło się spotkanie Rady Obozu, kiedy wszedłem do namiotu Staszka. Ucieszył się, że będziemy mogli swobodnie pogadać o najbliższych zamierzeniach Ruchu. Jego podwładni powoli rozchodzili się, a komendant powiedział do mnie:
- Poczekaj moment, już będziemy knuć przeciw komunie, tylko zmienię butlę gazową (fot. www.harcerstwo2stulecia.pl).

Dla wyjaśnienia młodszym czytelnikom: takie butle o różnej pojemności służyły w polowych warunkach jako kuchenki lub źródło światła.
- A co, kończy się w niej gaz? – zapytałem.
- Nie, ale teraz będziemy rozmawiać prywatnie, więc nie mogę korzystać z butli kupionej za pieniądze uczestników obozu.

Tę historię dedykuję wszystkim, którzy lekką ręką sięgają do naszej wspólnej kasy. Ileż mogła kosztować taka butla? A jednak Staszek uznał, że i w tak drobnej sprawie trzeba być do gruntu uczciwym, zwłaszcza jeżeli jest się wychowawcą młodzieży.

Mam nadzieję, że są jeszcze w naszym życiu publicznym tacy ludzie.

Komuniści i złodzieje

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Po ujawnieniu przez portal TVP Info kolejnych rozmów prominentnego polityka Platformy Obywatelskiej z prezesem jednej z najważniejszych państwowych spółek z jej nadania nasuwa mi się krótka, ale wymowna refleksja.

Przez pół wieku od zakończenia II wojny światowej rządzili Polską zaprzedani Sowietom zdrajcy i mordercy spod znaku Polskiej Partii Robotniczej i jej następczyni – Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Wyznaczonym im przez Kreml zadaniem było zniewolenie Polaków, a symbolem wiernopoddańczej postawy wobec Moskwy pozostanie na zawsze Wojciech Jaruzelski – zwalczający podziemie niepodległościowe współpracownik podległej sowieckim służbom Informacji Wojskowej, krwawo tłumiący wolnościowe zrywy w 1970 i w 1981 roku namiestnik wrogiego mocarstwa zawsze realizujący jego rację stanu.

Po 1989 roku realną władzę objęli w naszym kraju przedstawiciele tzw. konstruktywnej (koncesjonowanej) opozycji, czyli chętnie współpracujący z przedstawicielami dawnego reżimu politycy Unii Demokratycznej, Unii Wolności, Platformy Obywatelskiej pilnie przestrzegający ustaleń Okrągłego Stołu i dbający o to, żeby przepoczwarzającym się w nowe formacje komunistom nie spadł włos z głowy. Znakami charakterystycznymi ich rządów były bezbrzeżna naiwność i głupota, pazerność, okradanie rodaków poprzez wyprzedawanie majątku narodowego, nieufność do siebie nawzajem, moralny nihilizm ubrany w pięknie brzmiące hasła.

Teraz, kiedy na światło dzienne wychodzą raporty ścigającego w latach 40. ubiegłego wieku po lasach polskich patriotów młodego kapitana Jaruzelskiego oraz prowadzone knajackim językiem rozmowy polityków PO nie ma już wątpliwości, z jaką pogardą odnosili się jedni i drudzy do swoich rodaków.

Miejsce pierwszych jest na śmietniku historii, a drugich w księdze hańby Rzeczypospolitej Polskiej.

Głosujmy na kopiec Piłsudskiego!

jerzybukowskiJerzy Bukowski*

Z wielką radością przyjęliśmy w Komitecie Opieki nad Kopcem Józefa Piłsudskiego propozycję Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, aby jednym z 13 wizerunków graficznych, spośród których 6 mają wybrać internauci do projektowanego na 2018 rok nowego paszportu był kopiec Piłsudskiego na krakowskim Sowińcu zwany także Mogiłą Mogił, ponieważ złożono w nim ziemie z ponad 4,5 tysiąca pobojowisk i miejsc kaźni z całego świata, w których kolejne pokolenia Polaków przelewały krew za suwerenność Rzeczypospolitej.

kopiecpilsudskiegoTen nietypowy pomnik niepodległości usypany przez naród w latach 1934-1937, częściowo odnowiony wielkim wysiłkiem społecznym po 1980 roku, a doprowadzony do przedwojennego stanu staraniem władz samorządowych oraz państwowych po przełomie politycznym 1989 roku jest równoważny swym znaczeniem Grobowi Nieznanego Żołnierza i nie budzi żadnych kontrowersji, z jakimi mamy do czynienia w przypadku niektórych innych motywów graficznych przedstawionych do dyskusji przez MSWiA.

Dlatego zwracam się z gorącym apelem do wszystkich rodaków, którym drogie są narodowe imponderabilia symbolizowane kopcem Józefa Piłsudskiego do zagłosowania na ten właśnie znak graficzny w ramach ministerialnej kampanii „Zaprojektuj z nami polski paszport 2018”.

* Autor jest przewodniczącym Komitetu Opieki nad Kopcem Józefa Piłsudskiego przy Towarzystwie Miłośników Historii i Zabytków Krakowa.

Ziemie z 15 miejsc dosypano do kopca Piłsudskiego

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Zgodnie z tradycją, przed wyruszeniem z krakowskich Oleandrów kolejnego Marszu Szlakiem Pierwszej Kompanii Kadrowej, w kopcu Józefa Piłsudskiego na Sowińcu – polskiej Mogile Mogił złożone zostały ziemie z miejsc, w których nasi rodacy przelewali krew na polach bitew i w egzekucjach, byli grzebani na tamtejszych cmentarzach lub w inny sposób związani z nimi.

W trakcie odbywającej się z pełnym ceremoniałem wojskowym uroczystości przemówienia wygłosili pełniący obowiązki szefa Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych, były wielokrotny komendant Marszu Jan Józef Kasprzyk oraz wiceprzewodniczący Rady Królewskiego Stołecznego Miasta Krakowa Sławomir Pietrzyk.

kopiecpilsudskiegoA potem do ponad 4500 ziem złożonych w kopcu (fot. Wikipedia) od dnia rozpoczęcia jego budowy, czyli 6 sierpnia 1934 roku dołączono 15 następnych, w tym 8 z Iranu, przez który przeszła armia generała Władysława Andersa, znacząc swój szlak w tym kraju licznymi mogiłami.

Wśród pozostałych ziem znalazły się pobrana ze szkoły junaczek polskich w Nazarecie, z miejsca stacjonowania 3. Spadochronowego Batalionu Strzelców Polskich w szkockim Falkland, z punktu koncentracji naszych wojsk spadochronowych w Saint Andrews (również w Szkocji), z pola bitwy żołnierzy Armii Krajowej i Narodowych Sił Zbrojnych z oddziałami niemieckimi stoczonej 26 lipca 1944 roku pod Olesznem, z miejsca ostatniego starcia z Niemcami 30 października 1944 roku batalionu cichociemnego Edwarda Kaszyńskiego – „Nurta” w Chotowie oraz z trzech miejscowości na kresach wschodnich II Rzeczypospolitej, gdzie Ukraińska Powstańcza Armia mordowała Polaków.

W ten sposób kopiec Piłsudskiego nadal żyje w świadomości rodaków i pełni rolę podobną do tej, jaką wyznaczono Grobowi Nieznanego Żołnierza.

Idźcie i głoście… Wyruszyli pątnicy

andrzejkalinowskiAndrzej Kalinowski

Wczoraj (6 sierpnia 2017 roku) wyruszyła kolejna już, 37. Piesza Pielgrzymka z Krakowa na Jasną Górę. Jak co roku gromadzi ona wielkie rzesze miłośników i sympatyków tej formy modlitwy czy spędzenia wakacji albo jak kto woli „rekolekcji w drodze”. Znowu były: radość, entuzjazm, spotkania (ponowne i nowe), zapał, i chęć wspólnego pielgrzymowania. Mnóstwo stałych uczestników. Można powiedzieć weterani pielgrzymiego szlaku, albo jak kto woli, stały elektorat (ostatnio modne słowo). Niektórzy z wytrawnych pielgrzymów mają w głowie całą trasę pielgrzymki rozpisaną na godziny. Po raz pierwszy w naszej pielgrzymce uczestniczy nasz nowy duszpasterz diecezji JE arcybiskup Marek Jędraszewski.

20170806ak1W grupie śródmiejskiej jak zawsze „idzie na całość” ks. bp Grzegorz Ryś. Będą zapewne ciekawe pogadanki i dyskusje z nim, na przeróżne tematy. On jak nikt potrafi do siebie przyciągnąć młodzież. Wśród pielgrzymów jest też grupa (ok. 900 osób) młodzieży włoskiej. Są pielgrzymi z Czech i Węgier a nawet siostry zakonne z… Madagaskaru. Co za niespodzianka! Jak dalekie kręgi zatacza Dobra Nowina z Wawelskiego Wzgórza. Tych sióstr było wczoraj kilka, ale jak znam się trochę na podróżowaniu i pielgrzymowaniu, to „ziarno” tam zasiane, przyniesie owoc obfity. Ich trud nie zostanie zaprzepaszczony. Hasłem przewodnim tegorocznej pielgrzymki jest „Idźcie i głoście”:
https://goo.gl/photos/Mz2EMZTbhv1EtcFf6

Przedwczesna radość opozycji

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Zupełnie nie rozumiem szalonej radości opozycji z powodu zawetowania przez prezydenta Andrzeja Dudę dwóch z trzech ustaw reformujących sądy.

Owszem, doraźnie przeciwnicy obozu rządzącego mogą się cieszyć i bezpodstawnie przypisywać sobie zasługi w skłonieniu głowy państwa do podjęcia decyzji, która nie spodobała się w Prawie i Sprawiedliwości oraz w Solidarnej Polsce (Polska Razem ma ambiwalentne odczucia w tej materii), ale co zyskali w dalszej perspektywie?

Przecież jest oczywiste, że obie ustawy będą tylko nieznacznie poprawione przy udziale prawników z Kancelarii Prezydenta RP, a może także przedstawicieli Sądu Najwyższego, po czym zostaną uchwalone przez parlament i podpisane przez głowę państwa w niewiele zmienionym kształcie, choćby opozycja znowu darła włosy z głów i usiłowała zablokować proces legislacyjny, a niezbyt orientujące się w tej materii grupy przeciwników Zjednoczonej Prawicy przemieszczały się między siedzibami Sejmu a SN, paląc znicze, nosząc białe róże, skandując różne hasła.

Mając większość w parlamencie można przegłosować co się chce. Byłoby jednak dobrze, gdyby żadna siła polityczna nigdy nie nadużywała tego prawa, ale poważnie zastanawiała się nad każdym aktem ustawodawczym, unikając zbędnego pośpiechu, bo łatwo wówczas popełnić kompromitujące błędy. Nie da się jednak legalnie i demokratycznie zatrzymać proponowanych przez nią reform, zwłaszcza gdy mają one – jak wynika ze wszystkich sondaży – zdecydowane wsparcie większości społeczeństwa.

Niech się więc opozycja nacieszy swoim rzekomym sukcesem, ale niech uważnie spogląda na słupki poparcia w badaniach zrobionych już po prezydenckim wecie, bo one wyraźnie wskazują na to, że PiS nie tylko go nie traci, ale zwiększa, a prezydent Andrzej Duda wciąż cieszy się największym zaufaniem Polaków ze wszystkich polityków.

Nie wyzwolenie, lecz zniewolenie

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Instytut Pamięci Narodowej stwierdził, że publikowanie przez Ministerstwo Obrony Rosji wyselekcjonowanych dokumentów dotyczących Armii Czerwonej i stosunku do niej ludności polskiej z lat 1944-1945 pt. „Wyzwolenie Polski. Cena zwycięstwa” stanowi ewidentne fałszowanie historii – poinformowała Polska Agencja Prasowa.

Wynika z nich, że w latach 1944-1945 stosunek Polaków do Armii Czerwonej był bardzo pozytywnym np. „na Lubelszczyźnie miejscowa ludność szczerze i burzliwie wyrażała zachwyt i sympatię dla Związku Radzieckiego i Armii Czerwonej”.

„Materiały te nie przyczyniają się do poważnej i otwartej dyskusji o roli Armii Czerwonej w Polsce w końcowym okresie II wojny światowej. Publikowanie starannie wyselekcjonowanych dokumentów, by udowodnić z góry przyjętą tezę (o uznawaniu przez Polaków żołnierzy Armii Czerwonej wyłącznie za <wyzwolicieli>), wyrwanych z kontekstu, opatrzonych nieobiektywnym komentarzem, fałszuje historię” – czytamy w cytowanym przez PAP komunikacie IPN.

Już we wstępie podano nieprawdziwe informacje, ponieważ. Rosjanie napisali, że latem 1944 roku ich wojska podeszły w rejonie Brześcia do granicy Związku Sowieckiego, podczas gdy w tym czasie obowiązywała jeszcze granica z września 1939 roku, którą Armia Czerwona przekroczyła już w styczniu 1944 roku.

ipnlogoInstytut zdecydowanie odrzucił również sformułowanie o „wyzwalaniu Polski spod niemiecko-faszystowskiej okupacji”. Dla Polaków jego wyrazistym symbolem stały się wydarzenia w Wilnie, gdzie po wyparciu – przy pomocy Armii Krajowej – Niemców z miasta Armia Czerwona i NKWD uwięziły w obozach żołnierzy i oficerów AK.

Nie jest też prawdą, że „wyzwolenie” miało idylliczny charakter, ponieważ nawet w dokumentach sowieckich władz można znaleźć – przypomniał IPN – „krytyczne opinie społeczeństwa polskiego związane z wkroczeniem Armii Czerwonej do Polski, obawy z tym związane, a nawet protesty przeciwko represjom i ograniczaniu wolności obywatelskich, jakie przyniosło zajęcie ziem polskich przez Sowiety”.

Odnotowane w rosyjskich dokumentach pozytywne reakcje ludności polskiej na wejście Armii Czerwonej na ziemie polskie Instytut tłumaczy wyłącznie okresem pięciu lat niemieckiej okupacji.

„Rzeczywistość szybko przyniosła rozczarowanie: Armia Czerwona wprawdzie usuwała Niemców z ziem polskich, ale jednocześnie odgrywała rolę parasola ochronnego dla procesu siłowego zaprowadzenia w Polsce komunistycznej dyktatury (…). Przytłaczającej większości Polaków wkroczenie Armii Czerwonej przyniosło nie wyzwolenie, ale nowe, choć niewątpliwie nieporównywalne z okupacją niemiecką zniewolenie. Usiłując postawić stronę polską w pozycji <wdzięczności> za <wyzwolenie> spod okupacji niemieckiej, strona rosyjska powinna pamiętać, że ziemie polskie dostały się pod tę najbardziej chyba brutalną w historii okupację w wyniku układów, zawartych przez Związek Sowiecki i III Rzeszę w sierpniu i wrześniu 1939 r., a istotą tych porozumień było zniszczenie Polski przez oba te totalitarne państwa” – napisano w komunikacie, który kończy się pytaniem: „czy istotnie Polska ma powody do <wdzięczności> wobec stalinowskiej Rosji?”.

Sprawę w niedawnej rozmowie z PAP tak skomentował prezes Instytutu Pamięci Narodowej doktor Jarosław Szarek: – Armia Czerwona nie przyniosła Polsce wolności, ale kolejne zniewolenie, kolejną okupację. Dla niektórych było to nie do końca jasne w pierwszych dniach wejścia czerwonoarmistów do polskich miast i wsi. Do dziś polskie instytucje szukają około 600 osób, które zostały zamordowane przez Sowietów w obławie augustowskiej. To trzeba rozumieć: za regularną armią sowiecką wkraczali funkcjonariusze NKWD, którzy instalowali w Polsce zbrodniczy, totalitarny system komunistyczny.

Nie bądźmy naiwni !!!

stanislawsrokowskiStanisław Srokowski

Czytam zachwyty nad prezydenckim vetem w sprawie reformy sądownictwa. Że odrzucił, że jest odważny, samodzielny i niezłomny. I że to uspokoi nastroje, a opozycja stuli uszy po sobie. I podda się. O naiwni! Reforma sądownictwa, w jakimkolwiek kształcie by się nie pokazała, to tylko pretekst, by obalić rząd.

Każdy inny pretekst też będzie dobry. I nie ma najmniejszego znaczenia, czy prezydent podpisał, czy nie podpisał, czy ma rację, czy nie ma. Decyzja już zapadła. Obalić rząd trzeba! Scenariusz gotowy. Może go tylko lekko, dla nowej sytuacji, podretuszować. A to, że prezydent nie podpisał, oznacza, że chce stępić jej ostrze, a więc osłabić wymowę, w sporym stopniu zachować stare porządki, a to tylko wzmacnia opozycję, dodaje jej siły. Teraz się rzuci do gardła władzy z jeszcze większym impetem. Bo uzna, że to jej pierwsze zwycięstwo.

Otwarty Dialog i jemu podobne agentury obcych wpływów są gotowe do rozlewu polskiej krwi. Już niedługo przekonamy się, że opozycja ruszy do nowych ataków. Nawet dzisiaj. Pod byle jakim pretekstem. Bo tu nie chodzi o tę, czy inną ustawę, ale o to, by Polska nadal była kolonią zagranicznego kapitału, a nami rządzili jego miejscowi lokaje. Kto tego nie rozumie, jest naiwny.

Część młodego pokolenia, uczciwego, wrażliwego i szczerego, daje się do tego wciągnąć, bo nie ogarnia podstępu, jaki się za tym kryje. A reżyserzy starannie spektakl inscenizują, jako spontaniczny i godny poparcia. Rząd i jego agendy nie były na to przygotowane. Zaczęła się wdzierać buta i pycha, a wewnątrz obozu chaos. I PiS ponosi tego konsekwencje. Ulica i zagranica działają. I szybko nie odpuszczą. Poczuły krew!

(Od Redakcji): Dziękujemy za zgodę na publikację tekstu także i u nas.

Z Powązek Wojskowych znikną groby zdrajców Polski

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Prezes Instytutu Pamięci Narodowej doktor Jarosław Szarek wreszcie przyznał publicznie (w wypowiedzi dla „Naszego Dziennika”), że nie ma wątpliwości co do konieczności usunięcia z warszawskich Powązek Wojskowych grobów zdrajców polskiej racji stanu, czego od dawna domaga się od niego – a wcześniej od jego poprzedników – Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie.

Jarek, którego znam od ponad ćwierćwiecza, kiedy spotkaliśmy się w redakcji konserwatywnego dziennika „Czas Krakowski”, nigdy nie krył, że na terenie narodowej nekropolii nie ma miejsca dla ludzi, którzy zaprzedali się obcemu mocarstwu i w imię jego interesów zniewalali własny naród, nie wahając się przelewać krwi jego bohaterów.

Co innego jednak mówić coś prywatnie, a co innego podejmować decyzję stojąc na czele ważnej instytucji publicznej. Kiedy tylko objął kierownictwo IPN, wystosowałem do niego w imieniu POKiN apel o dekomunizację Powązek, który ponowiłem tydzień temu. I szybko dostałem – za pośrednictwem „ND”, którego artykuł pt. „Powązki nie dla Bieruta” opublikowało we fragmentach wiele mediów – satysfakcjonującą mnie odpowiedź.

Zdaję sobie sprawę, że nie będzie to łatwe zadanie, ponieważ obecnie obowiązujące prawo nakazuje uzyskiwanie zgody rodziny na ekshumację jej przodka, ale jeżeli jest wola polityczna, to nie powinno być problemu z nowelizacją stosownych przepisów, podobnie jak ma to miejsce w sprawie pozbawienia stopni wojskowych komunistycznych zdrajców w wojskowych mundurach z generałami Wojciechem Jaruzelskim i Czesławem Kiszczakiem na czele.

Nie może bowiem być tak, że ludzie wiernie i z tragicznymi dla Polski skutkami służący Sowietom nadal spoczywają obok uczestników walk o niepodległość, którzy często ginęli z ich rozkazów. Narodowa nekropolia jest miejscem wiecznego snu bohaterów, a nie najeźdźców, namiestników obcych mocarstw, zdrajców i zaprzańców.

Od kilku lat IPN odnajduje w licznych na terenie całego kraju anonimowych dołach śmierci wielu Żołnierzy Niezłomnych i po ich identyfikacji uroczyście, z udziałem najwyższych przedstawicieli władz państwowych urządza im pogrzeby w honorowych miejscach różnych cmentarzy. Dla zachowania historycznej i moralnej symetrii trzeba więc przenieść komunistycznych dygnitarzy do mniej eksponowanych kwater lub do grobowców rodzinnych, aby odwiedzający Powązki Wojskowe ludzie (zwłaszcza młodzi) nie wyrażali zdumienia, że oto w Alei Zasłużonych widzą okazałe grobowce ludzi, o których uczono ich w szkole, że byli zdrajcami.

Warto przypomnieć, że etyka chrześcijańska, na którą bardzo często powołują się przeciwnicy cmentarnej dekomunizacji, dopuszcza ekshumacje w uzasadnionych przypadkach, a ten niewątpliwie do takich należy.

Wyrażając wielką wdzięczność prezesowi Instytutu Pamięci Narodowej za publiczną deklarację zdekomunizowania narodowej nekropolii czekam, żeby i w tym miejscu III Rzeczpospolita Polska definitywnie zastąpiła PRL-bis.

Dziejowa szansa

davMirosław Boruta

20 lipca 2017 roku to dzień dziejowej szansy dla Polski. Szansy odwrócenia tego wszystkiego, co zaczęło się niemiecką i rosyjską agresją na Polskę 1 i 17 września 1939 roku. Szansy odwrócenia tego wszystkiego, co pozostawiły po sobie komunistyczne rządy z rosyjskiego nadania po 1945 roku.

Opór wobec powrotu do Polski i polskości jest duży, niekiedy wręcz wściekły. Wynika najczęściej ze słabej wiedzy o wartościach, o zasadach suwerenności i uczciwości państwa polskiego wobec obywateli.

Część z tych opozycjonistów jest jednak ewidentnie na usługach obcych sił. Tych ludzi należy pozbawić wpływu na Państwo Polskie jak najrychlej…

Parlamentarna norma

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Wielu Polaków jest zgorszonych wydarzeniami, jakie mają już od dawna miejsce w Sejmie, a których nasilenie nastąpiło w ostatnich, niezwykle gorących dniach procedowania nad zaproponowanymi przez posłów Prawa i Sprawiedliwości poważnymi zmianami w ustroju sądów.

Rodakom nie podoba się, kiedy wybrańcy narodu obrzucają się epitetami, przerywają sobie nawzajem, nie słuchają prowadzącego obrady marszałka, skandują obraźliwe hasła, rytmicznie uderzają w pulpity, blokują mównicę, a nawet poszturchują się i odpychają. Uważają, że takie zachowania nie przystoją politykom, w których chcą widzieć elitę narodu, a z tym pojęciem kojarzy im się grzeczność, łagodność, skłonność do ustępstw, gotowość do wybaczania.

Jestem całkiem przeciwnego zdania. Przypominam, że słowo parlamentum znaczyło pierwotnie tyle, co sklep z gadaniną i dlatego nawet najbardziej ostre potyczki słowne w tej świątyni demokracji nie powinny nikogo specjalnie zdumiewać, ani razić. Polityk to nie profesor uniwersytetu, od którego mamy prawo oczekiwać kultury, powściągliwości i dystansu do bieżących problemów, chociaż niejeden nobliwy naukowiec zmienia się nie do poznania, kiedy zostaje uzyskuje poselski bądź senatorski mandat.

Nie ma więc żadnych powodów do niepokoju, ani obaw o upadek demokracji z powodu kilku ostrych słów lub wymownych gestów. Lepiej przecież, aby polityczne awantury rozgrywały się właśnie w Sejmie, a nie na ulicach miast. Jeśli według któregoś z parlamentarzystów jego przeciwnik z innego klubu przekroczył zaś granice chamstwa, zawsze może to zgłosić do Komisji Etyki Poselskiej, a w skrajnych przypadkach powiadomić prokuraturę.

Politycy zachowują się niekiedy bardzo, ale to bardzo sugestywnie podczas debat plenarnych i dyskusji w komisjach, bo mają one służyć właśnie wyrazistemu formułowaniu stanowisk. Dyskusje parlamentarne to nie seminaria naukowe, trudno byłoby więc oczekiwać od ich uczestników, że będą – zgodnie z zaleceniami Sokratesa – uczciwie, obiektywnie, racjonalnie, merytorycznie szukać prawdy.

Na pocieszenie można dodać, że w innych parlamentach jest znacznie gorzej, co możemy niekiedy oglądać w telewizji. Na ulicy Wiejskiej nie odnotowaliśmy zaś jeszcze ani bójek, ani nawet oblewania się wodą.

Utyskiwanie z powodu podniesionych głosów czy dosadnych wyrazów padających na sali obrad polskiego Sejmu świadczy o niezrozumieniu przez wielu rodaków elementarnych zasad funkcjonowania demokracji parlamentarnej.

Upadek Wałęsy czyli od bohatera do zera

jerzyborkowskiJerzy Borkowski

Koniec lat 80., początek 90. W telewizji jako kilkuletni chłopak wraz z rodzicami oglądam wydarzenia z kraju. Choć jeszcze ich nie rozumiem, oglądam zapartym tchem. Na ulicy panuje chaos, są tłumy, wśród zebranych ludzi jest on – człowiek z wąsem, z podniesionymi do góry rękami w geście zwycięstwa. To jest bohater, wielki Polak. Przez klika dni chodzę po domu i wołam: „Lech Wałęsa! Solidarność”. Krzyczę tak samo jak widziałem to w telewizji. Nie wiem kim dokładnie jest ten człowiek i co zrobił ale wiem, że Lech Wałęsa to bohater, w domu rodzice go bardzo chwalą. Tłumaczą mi że to pan, który walczy o naszą wolność. Jeszcze wcześniej ten wielki człowiek otrzymuje Pokojową Nagrodę Nobla. Jest kimś naprawdę wielkim. Długie lata jestem przekonany, że to mój rodak z którego mogę być dumny. Znany na całym świecie, nagradzany różnymi nagrodami, ceniony i szanowany przez największych tego świata. Jestem dumny z mojego rodaka, bohatera – Lecha Wałęsy. Nasz prezydent w 1995 roku staje do drugich wyborów, w których jak się później okaże, ma się zmierzyć z Aleksandrem Kwaśniewskim. Choć wówczas nie mogłem głosować, bo wciąż jeszcze sporo mi brakowało do pełnoletności bardzo kibicowałem Wałęsie. Przecież to nasz bohater narodowy, a Kwaśniewski to były członek PZPR, komunista, nieprzyjaciel. Jaka radość malowała się na mojej twarzy kiedy Wałęsa mówi do przyszłego prezydenta: „mogę panu nogę podać”. Zero kompromisu z komunistami. Niestety w 1995 roku prezydentem Polski zostaje Aleksander Kwaśniewski. Wówczas jeszcze nie wiedziałem o tym, że gdyby wygrał Lech Wałęsa nie było by żadnej różnicy. Kilka lat po wyborach w mediach pojawiają się informacje, że bohater Solidarności pojawił się na imprezie urodzinowej w domu Aleksandra Kwaśniewskiego. Nie mogłem w to uwierzyć. Jak to? Nasz bohater, pogromca komunistów pije razem z nim wódkę, bawi się. No cóż, może chciał pojednania. Jak dziś pamiętam jak mój starzy brat mówił, że to zdrada, że nas oszukał. Jak bardzo byłem zły na niego, że może kalać dobre imię Wałęsy. Zapewne (tak wierzyłem) chce się pojednać, pogodzić, budować zgodę, a tym samym Rzeczpospolitą. Informacje w mediach oraz postawa byłego prezydenta zaczynają sprawiać mi ból, ale pozwalają przejrzeć na oczy. Zdjęcia z Magdalenki z czołowymi działaczami partyjnymi, nieprzyjemne komentarze pod adresem Anny Walentynowicz i Andrzeja Gwiazdy, to wszystko zaczęło burzyć we mnie obraz wielkiego bohatera jakim był Wałęsa. Zacząłem sobie uświadamiać, że zostałem zdradzony, oszukany i okłamany. Ja młody chłopak, jeszcze dziecko widziałem w tym człowieku autorytet, później jako już młody człowiek, zrozumiałem, że mój brat przed laty miał rację. Z czasem pojawią się kolejne informacje: o „Bolku”, o donoszeniu, o współpracy. „Bolek” zaczyna atakować dawnych opozycjonistów, jego wypowiedzi są pełne nienawiści, a język jak ostatnio mogliśmy się przekonać stał się wulgarny i prostacki. Popiera instytucje i osoby, które atakują Polskę, a ją samą traktują jak swój własny folwark, jej obywateli jako zło konieczne. Nie chcę się dłużej pastwić nad byłym bohaterem, nad „Bolkiem”. Chciałem podzielić się swoimi przemyśleniami, które powstały po ostatnich wydarzeniach. Człowiek, który jak się wówczas wydawało, był naprawdę kimś sam uczynił z siebie zero, a właściwie odsłonił swoją prawdziwą twarz. Przywłaszczając sobie wszystkie zasługi, mówiąc o sobie jako bohaterze, niemalże o Bogu. Wyzywając i pouczając wszystkich w koło. To smutne, że można tak upaść. W sumie może i lepiej, że tak się stało… przynajmniej poznałem prawdę.

Opozycjo, pomóż znowu władzy, okupuj Sejm!

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Politycy i prawnicy spierają się, czy mogące mieć wkrótce miejsce ponowne okupowanie sali obrad Sejmu RP da się usprawiedliwić. Padają także pytania o to, czym są pucz i zamach stanu oraz jak powinna zachować się władza, kiedy opozycja forsuje niekonstytucyjne i siłowe rozwiązania.

A ja na miejscu głównych strategów Prawa i Sprawiedliwości nie marzyłbym o niczym innym niż o powtórce grudniowo-styczniowej humoreski celnie ochrzczonej mianem ciamajdanu. Niechże posłanki i posłowie Platformy Obywatelskiej oraz Nowoczesnej znowu rozbawią społeczeństwo, niech śpiewają, recytują, jedzą, piją, śpią w świątyni polskiej demokracji, a słupki poparcia dla ich partii rychło poszybują w dół.

Owszem, zajęcie sali sejmowej stanowi pewną niedogodność i uciążliwość dla tych, którzy poważnie traktują powierzony im przez wyborców mandat, ale z politycznego punktu widzenia kolejna kompromitacja opozycji bardzo się Zjednoczonej Prawicy opłaci, obrady można zaś prowadzić w innym pomieszczeniu.

Niech jeszcze skłóceni działacze nie mającego już żadnego znaczenia Komitetu Obrony Demokracji razem z oszołomami z Obywateli RP poszarpią się trochę z policjantami, powrzeszczą niecenzuralne hasła, położą się na ziemi przy ulicy Wiejskiej, niech odwiedzą ich Lech Wałęsa i Władysław Frasyniuk, niech Ryszard Petru wyśle kolejny list z prośbą o zagraniczne wsparcie dla satyrycznego puczu, a Grzegorz Schetyna wygłosi kilka zabawnych bon-motów i obóz obecnej władzy może spokojnie myśleć o większości konstytucyjnej w najbliższych wyborach parlamentarnych.

Czy Włodawa leży w Polsce?

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Nie mam pojęcia, kto jest burmistrzem Włodawy, kto ma większość w tamtejszej radzie miasta i kompletnie mnie to nie obchodzi. Wiem natomiast, że nie są to ludzie myślący w kategoriach polskiej racji stanu, skoro podczas dzisiejszego pogrzebu jednego z największych bohaterów antykomunistycznego podziemia niepodległościowego Leona Taraszkiewicza-„Jastrzębia” na ulicach miasta nie wywieszono biało-czerwonych flag dla uczczenia jego pamięci.

Słusznie wytknęli to podczas ceremonii na cmentarzu prezes Instytutu Pamięci Narodowej doktor Jarosław Szarek oraz pełniący obowiązki szefa Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Józef Kasprzyk.

Ludzie odpowiedzialni za ten skandal powinni zapaść się po ziemię ze wstydu, a mieszkańcy Włodawy rozliczyć ich przy najbliższych wyborach samorządowych.

leontaraszkiewiczW chwili, kiedy cała Polska oddaje hołd wielkiemu Żołnierzowi Niezłomnemu (fot. Leon Taraszkiewicz, z lewej, 1946 rok, za: Wikipedią), który zginął w styczniu 1947 roku podczas szturmu na budynek szkoły zajmowany przez żołnierzy Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, kiedy na jego grobie składane są wieńce od Prezydenta RP, od premier rządu, od parlamentarzystów, od ministrów, od kombatantów, władze Włodawy ostentacyjnie lekceważą tę podniosłą uroczystość.

Czyżby do niektórych samorządów nie dotarła jeszcze informacja, że Polska jest już niepodległa?

Gazeta Wyborcza zastępuje nieudaczników z opozycji

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Jeżeli do obywatelskiego nieposłuszeństwa tudzież społecznego buntu musi wzywać Polaków „Gazeta Wyborcza”, to nie ma lepszego dowodu na bezsilność, rozbicie i ogólną degrengoladę opozycji, której liderzy nie są w stanie ani pociągnąć za sobą rodaków, ani ustalić wspólnej strategii działania, ani nawet udawać, że jest im ze sobą po drodze.

Grzegorz Schetyna ma inne pomysły na walkę z obecnym rządem niż Ryszard Petru, Paweł Kukiz nadal siedzi okrakiem na barykadzie, którą chciałby zburzyć, ale nie wie jak, a Władysław Kosiniak-Kamysz zajmuje wyczekującą postawę, bo jego partia jest gotowa układać się z każdym.

W tej sytuacji na dzisiejszy wiec pod Sejmem musi zwoływać niezadowolonych z tego, co robi władza Adam Michnik.

I tak dziennikarze wchodzą w role polityków opozycji, a ci drudzy obnażają swoją miałkość nie mogąc dogadać się, jak powstrzymać zwane przez nich bezpodstawnie zamachem stanu ważne przemiany ustrojowe, które wprowadza obóz rządzący.

No ale jeżeli ma się w pamięci kompromitację grudniowo-styczniowego „puczu” w Sejmie, a przed oczami wyniki ostatnich sondaży, to można stracić rezon.

Laudacja Donalda Trumpa na cześć Polski

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Jeżeli prezydent największego mocarstwa na świecie przez pół godziny z emfazą wychwala kraj, w którym składa wizytę i czyni to w niezwykle przemyślany, a zarazem emocjonalny sposób, można mieć powody do dumy, nawet jeżeli w jego przemówieniu nie padają prawie żadne konkrety.

Donald Trump doskonale wie, że do serc Polaków najlepiej trafić podkreślając ich wiarę w Boga, umiłowanie wolności, honor, wierność narodowym imponderabiliom, dziejową rolę w powstrzymywaniu niemieckiej i rosyjskiej ekspansji terytorialnej, niezłomność w walce o odzyskiwanie oraz obronę niepodległości, wierność sojusznikom. W trakcie kampanii prezydenckiej wielokrotnie wspominał, że ilekroć spotykał się z naszymi rodakami, zawsze odnosił bardzo pozytywne wrażenia. Pamięta też, że to właśnie głosy Polonii pomogły mu odnieść wyborcze zwycięstwo w ubiegłym roku.

paryprezydenckieNie może więc dziwić, że zwracając się wczoraj na placu Krasińskich nie tylko do zebranych tam i wiwatujących na jego cześć tłumów, ale także do wszystkich Polaków postanowił zagrać na czułych strunach zamiast skupić się na politycznych kwestiach, które omówił wcześniej w rozmowie z prezydentem Andrzejem Dudą i z przywódcami państw Trójmorza (od lewej: pierwsza dama Stanów Zjednoczonych Melania Trump, prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump, prezydent RP Andrzej Duda, pierwsza dama RP Agata Kornhauser-Duda na placu Krasińskich w Warszawie, za: Wikipedią).

Jego wystąpienie było wielką laudacją na cześć Polski, co musi odbić się szerokim echem na całym świecie. Trump jednoznacznie i sugestywnie dał do zrozumienia, że to właśnie nasz kraj odgrywa kluczową rolę nie tylko we wschodniej Europie, ale także w całym systemie bezpieczeństwa na starym kontynencie, a także w strukturach NATO. Nie pozostawił cienia wątpliwości, iż Polska może i powinna być wzorem oraz natchnieniem dla wszystkich miłujących wolność narodów.

Każdy przybywający do Warszawy prezydent USA wyrażał szacunek dla Rzeczypospolitej i jej obywateli, ale Donald Trump zdecydowanie przebił w tej materii swoich poprzedników.

Polsko-amerykański piknik wojskowy na Błoniach Stadionu Narodowego

alicjarostockaAlicja Rostocka

Z okazji przyjazdu Prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki Donalda Trumpa do Warszawy, na błoniach Stadionu Narodowego odbył się wielki, wojskowy piknik. Na miejscu mnóstwo atrakcji przygotowało Ministerstwo Obrony Narodowej i Ambasada USA w Warszawie. Zapraszam Państwa do obejrzenia pamiątkowych zdjęć: https://goo.gl/photos/GpNYu2pFqxhjeqKJ9

Wizyta Prezydenta USA Donalda Trumpa w Warszawie

alicjarostockaAlicja Rostocka

6 lipca 2017 roku: zakończyła się właśnie niezwykle ważna wizyta Prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki – Donalda Trumpa w Polsce, w Warszawie. Tutaj Prezydent USA rozmawiał z Prezydentem Polski – dr. Andrzejem Dudą oraz przedstawicielami państw Międzymorza. Na stołecznym placu Krasińskich padły ogromnie wymowne zdania. Zapraszam Państwa do obejrzenia zdjęć z tego wydarzenia:
https://goo.gl/photos/nVFARCDXGnUsQNvZ9

(Od Redakcji): I jeszcze „telewizyjny” fotoreportaż, jego autorem jest p. Kazimierz Bartel:
https://goo.gl/photos/E7dYr6ExS113Kcm39