Category Archives: KRAKÓW Polska Świat

Piękna wojskowa solidarność

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Tak powinno być w każdej strukturze zhierarchizowanej, w której podwładny ma prawo oczekiwać poparcia od przełożonego, a przełożony winien stawać w obronie podwładnego, jeżeli ten występuje ze słuszną inicjatywą w obronie dobrego imienia całej instytucji.

Jak poinformowała Polska Agencja Prasowa, Dowódca Generalny Rodzajów Sił Zbrojnych RP generał dywizji Jarosław Mika zdecydowanie przeciwstawił się dyskredytacji żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej.

W ten sposób zareagował on na złożenie przez dowódcę „terytorialsów” gen. Wiesława Kukułę zawiadomienia do Prokuratury Rejonowa Warszawa-Żoliborz w sprawie znieważenia żołnierzy jego formacji na jednym z portali internetowych poprzez nazwanie ich „bandytami”.

W informacji zamieszczonej na stronie Dowództwa Generalnego RSZ WP gen. Mika napisał, że zdecydowanie przeciwstawia się dyskredytacji żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej, ponieważ godzi to w godność i honor munduru żołnierza Wojska Polskiego.

wotmonpl„WOT stanowią integralny element obronności naszej Ojczyzny i mają za zadanie stać na straży zarówno niepodległości jak i bezpieczeństwa Polski, a jakiekolwiek sugerowanie innych zadań, a zwłaszcza takich stojących w agresywnej opozycji do społeczeństwa polskiego jest absolutnie niedopuszczalne. Dlatego dziś stoimy razem, ramię w ramię, z naszymi kolegami – żołnierzami z Wojsk Obrony Terytorialnej jako jedna wojskowa rodzina. Wyrażam naszą solidarność ze wszystkimi żołnierzami Wojsk Obrony Terytorialnej.”

Gen. Kukuła skomentował te słowa w mediach społecznościowych: „Wspaniała postawa naszych towarzyszy broni z Wojsk Lądowych, Sił Powietrznych, Marynarki Wojennej i Wojsk Specjalnych. Braterstwo – razem w obronie honoru, razem w walce!”.

antonimacierewiczJestem pełen uznania dla tak szybkiej i zdecydowane reakcji gen. Jarosława Miki. Myślę, że wkrótce głos zabierze także w podobnym duchu minister obrony narodowej Antoni Macierewicz (fot. Tomasz Adamowicz / Gazeta Polska).

PAP dowiedziała się, że żoliborska prokuratura rozpoczęła już dochodzenie z zawiadomienia gen. Wiesława Kukuły. Ma ona sprawdzić, czy doszło do popełnienia przestępstwa z paragrafu 2. artykułu 216 kodeksu karnego: „Kto znieważa inną osobę za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku”.

„WOT to najmłodszy, piąty rodzaj sił zbrojnych. Wg założeń MON obrona terytorialna ma w 2018 r. liczyć ok. 35 tys. żołnierzy, a w roku 2019 – 53 tys. Misją formowanych Wojsk Obrony Terytorialnej jest obrona, a także wspieranie lokalnych społeczności m.in. poprzez reagowanie w sytuacjach klęsk żywiołowych, katastrof i wypadków” – czytamy w depeszy Polskiej Agencji Prasowej.

Liceum im. Generała Ryszarda Kuklińskiego?

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Z ogromną radością obserwuję widoczny wzrost zainteresowania postacią generała Ryszarda Kuklińskiego. Niewątpliwie przyczyniło się do tego pośmiertne awansowanie go przez Prezydenta RP na stopień generała brygady 11 listopada ubiegłego roku, co zostało odebrane przez ogół społeczeństwa jako oficjalne uznanie „pierwszego polskiego oficera w NATO” za jednego z największych bohaterów w najnowszej historii.

Istotę jego patriotycznej misji najlepiej streścił dyrektor CIA za czasów Ronalda Reagana William Casey w słowach: „nikt na świecie w ciągu ostatnich czterdziestu lat nie zaszkodził komunizmowi tak, jak ten Polak.”

Kilka dni temu w paru miejscowościach uroczyście obchodzona była 87. rocznica urodzin gen. Kuklińskiego. Odsłonięto jeden pomnik, składano kwiaty, organizowano pogadanki i koncerty, przypominano jego zasługi dla ratowania pokoju światowego, które znakomicie ujął w jednym zdaniu szef CIA w okresie prezydentury Billa Clintona i Georga W. Busha George Tenet: „Ten pełen poświęcenia odważny Polak pomógł zapobiec przekształceniu się zimnej wojny w gorącą”.

pulkownikkuklinski4Tym, co mnie szczególnie ucieszyło, kiedy zapoznawałem się z relacjami z owych wydarzeń organizowanych przecież nie w okrągłą lecz w „zwykłą” rocznicę przyjścia na świat człowieka który w pojedynkę rzucił wyzwanie sowieckiemu „imperium zła”, był liczny udział młodzieży. Wbrew powszechnym opiniom jest ona coraz bardziej, a nie mniej zainteresowana historią Polski, szczególnie zaś losami Żołnierzy Niezłomnych, do których grona można zaliczyć gen. Kuklińskiego.

Obserwując medialne, a zwłaszcza internetowe wypowiedzi młodych ludzi o nim jestem przyjemnie zaskoczony ich dojrzałością oraz dociekliwością. Traktują go jako wielkiego bohatera w czym dużą rolę odegrał oparty na faktach film Władysława Pasikowskiego pt. „Jack Strong” przedstawiający w równie atrakcyjny jak wierny prawdzie historycznej sposób misję, której podjął się on z narażeniem życia własnego oraz najbliższej rodziny.

Może nadszedł więc już czas, aby któreś polskie liceum uznało generała Ryszarda Kuklińskiego za swojego patrona? Człowiek nie wahający się podjąć niezwykle trudnej i odważnej decyzji w imię miłości Ojczyzny, honoru oficerskiego oraz wierności narodowym imponderabiliom z pewnością zasługuje na takie wyróżnienie.

Oj, Kaziu, Kaziu…

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Księdza Kazimierza Sowę znam od 25 lat i bez ogródek przyznam, że bardzo go lubię. No bo jak można nie lubić takiego fajnego rozmówcy, znakomitego kompana, wyśmienitego bankietowicza, wytrawnego miłośnika płci pięknej, błyskotliwego publicysty. I niech ktokolwiek, kto miał z nim przez dłuższy czas do czynienia zaprzeczy, że Kaziu właśnie taki był oraz nadal jest, o czym doskonale wiedzieli także jego kościelni przełożeni, pozwalając mu brykać ile chciał i jak chciał.

Nikt ze znajomych ks. Sowy nie traktował go natomiast poważnie jako kapłana, bo też i on sam znacznie lepiej czuł się w innych rolach. Jego żywiołem jest brylowanie w towarzystwie, częste występy w mediach, przyklejanie się do ważnych osób publicznych, konfabulowanie, prowadzenie celebryckiego stylu życia. A skoro przez ponad ćwierć wieku nie przeszkadzało to jego kolejnym kościelnym zwierzchnikom, którzy z pewnością znali wszystkie poczynania swojego podwładnego, to Kaziu był przekonany, że nic mu nie grozi.

Zapomniał jednak o starym przysłowiu, wedle którego „dopóty dzban wodę nosi, dopóki się ucho nie urwie”. Należało się spodziewać, że wcześniej czy później wyjdą na jaw jakieś kompromitujące go materiały, zwłaszcza kiedy władzę objęła znienawidzona przez niego formacja polityczna, on nie krył zaś nigdy swoich bliskich związków z poprzednią ekipą władzy.

Po ludzku jest mi Kazia zwyczajnie żal, bo wygląda na to, że nieodwołalnie skończyły się dla niego beztroskie lata i już wkrótce zostanie w mało dlań przyjemny sposób przywołany do porządku przez nowego metropolitę krakowskiego, który nie zamierza pobłażliwie przyglądać się, jak kompromituje on Kościół.

Oj, zagubił się ks. Kazimierz Sowa na krętych drogach polityki uprawianej w stylu, który jest bardzo daleki od chrześcijańskich ideałów. I nie wiem, czy będzie mógł liczyć na wzięcie w obronę przez przyjaciół z Platformy Obywatelskiej, bo oni sami są w strachu i w defensywie.

Cracoviae Merenti dla „sumienia miasta”

jerzybukowskiJerzy Bukowski

120-letnie Towarzystwo Miłośników Historii i Zabytków Krakowa otrzymało srebrny medal „Cracoviae Merenti” przyznawany za szczególne zasługi dla podwawelskiego grodu.

Stało się w dokładnie w rocznicę wydania 5 czerwca 1257 roku przez księcia Bolesława Wstydliwego przywileju lokacyjnego dla Krakowa.

Właśnie w sali obrad Rady Miasta Krakowa w Pałacu Wielopolskich przy placu Wszystkich Świętych odbyło się 6 stycznia 1897 roku pierwsze walne zebranie tego zasłużonego stowarzyszenia, wśród którego założycieli byli m.in. profesorowie Stanisław Krzyżanowski i Władysław Łuszczkiewicz, dyrektor Archiwum Miejskiego Adam Chmiel, jeden z ojców krakowskiej szkoły konserwacji zabytków Zygmunt Hendel, Stanisław Wyspiański – nie tylko malarz, poeta i dramaturg, ale także radny miejski oraz Klemens Bąkowski, który zapisał mu w spadku kamienicę przy ulicy Świętego Jana 12.

- Nie ma innej organizacji, która w sposób równie wszechstronny zajmowała się przeszłością Krakowa. W czasie 120 lat swojego istnienia Towarzystwo uczestniczyło we wszystkich debatach dotyczących miasta, zapobiegło wyburzeniu ważnych obiektów zabytkowych. Narodziło się zaś „z serdecznej troski o miasto” – powiedział w laudacji prezydent Krakowa prof. Jacek Majchrowski.

tmhizklogoW skład zwanego często „sumieniem miasta” TMHiZK wchodzą Komitet Opieki nad Kopcem Józefa Piłsudskiego (któremu mam zaszczyt przewodniczyć od 1987 roku) i Komitet Opieki nad Zabytkami Kultury Żydowskiej. Przez wiele lat związany był z nim także samodzielny obecnie Komitet Kopca Kościuszki.

Pod egidą Towarzystwa odbywał się przez wiele lat przemarsz Lajkonika, jego członkowie zainicjowali konkurs szopek krakowskich, fotograficzny pod hasłem „Ocalić od zapomnienia”, Dni Krakowa, wygłaszają wykłady w ramach akcji „Zdobywamy odznakę Przyjaciela Krakowa”. Do sukcesów wydawniczych należy zaliczyć ponad 160 tomów „Biblioteki Krakowskiej” i 82 tomy „Rocznika Krakowskiego”. Prężnie działają komisje konserwatorska i odczytowa.

- Nasza misja jest niewzruszona i ponadczasowa. Wymaga jednak ciągle nowych form jej wypełniania, bo dziś fundamentem naszego stosunku do przeszłości nie jest już tylko pietyzm wobec zabytków, ale kultura pamięci rozumiana jako system pamięci zbiorowej danej społeczności. Dziedzictwo to nasza pamięć i nasza tożsamość. Pogłębieniu badań nad dziedzictwem podwawelskiego grodu będzie zaś służył Instytut Kraków, który mamy zamiar powołać w siedzibie naszego towarzystwa przy ul. św. Jana – powiedział dziękując za przyznanie medalu prezes TMHiZK prof. Jacek Purchla.

Europo, a gdzie są prawa mniejszości?

adamzyzmanAdam Zyzman

Polska, Węgry i Austria, to kraje, które przez kilka wieków w swej historii borykały się z trudnym sąsiedztwem Imperium Osmańskiego różniącego się od narodów zamieszkujących ich kraje nie tylko ze względów etnicznych, ale przede wszystkim religijnych. Tracąc i odzyskując swe terytoria, ponosząc ofiary tysięcy istnień ludzkich w bitwach i wojnach, a jeszcze więcej w wyniku organizowanych przez najeźdźców rzezi i uprowadzanych w tzw. jasyr, państwa te miały świadomość, że mają do czynienia z wojną cywilizacyjną i religijną jednocześnie, gdyż ich władcy i narody zdawali sobie sprawę, że głównym powodem spotykających ich ze strony Turków nieszczęść jest ich odmienność religijna, która każe najeźdźcom w imię Allacha nieść idee islamu coraz głębiej na europejski kontynent.

Jeśli więc dziś okazuje się, że właśnie te kraje nie godzą się na przyjmowanie islamskich uchodźców, a reszta Europy, która z resztą i przed laty nie kwapiła się z pomocą najeżdżanym przez islamistów krajom (ba, Francja „pierwsza córa Kościoła” potrafiła nawet z Osmanami zawierać sojusze wojskowe przeciwko Austrii Habsburgów!), dziś nie potrafi tego urazu zrozumieć. Wygłasza się nawet groźby pod adresem tych krajów strasząc je karami i przymusem! A co ciekawe czynią to politycy i przywódcy państwowi, którzy przez wszystkie przypadki odmieniają deklaracje na temat swej tolerancji dla różnorodnych odmienności – odmienności religijnych, seksualnych, obyczajowych… Jak zatem ma się ta ich tolerancja do odmienności mentalności narodowych wynikłych z wielowiekowych doświadczeń i urazów? Jeśli obelgą jest nazwanie Cygana Cyganem, to jak można nazwać faszystą Węgra, którego naród przez kilkaset lat cierpiał jarzmo islamu? Jak można straszyć karami i przymusem Austriaków, których stolica niemal cudem nie została zamieniona w kolejne miasto tureckie, a której ludność została uratowana przed niechybną śmiercią? Jak można straszyć konsekwencjami Polaków, którzy, chyba, jako jedyni w Europie ponosili główny ciężar walki z osmańskim islamem, to z nim walcząc, to zawierając pokoje i rozejmy, to tracąc, to znów odzyskując całe połacie swego terytorium? Jeśli można mówić, że odmienność seksualna wynika z wrodzonych genów, to w tym wypadku można powiedzieć, że niechęć do przyjmowania ogromnych rzeszy tzw. uchodźców islamskich wynika z genetycznej pamięci tych narodów i ich wielowiekowego doświadczenia! A było to doświadczenie krwawe i tragiczne, na które składa się pamięć o tysiącach poległych w walkach, czyichś krewnych, czyichś przodków, a nawet czyichś władców, jak było to w przypadku Węgier i Rzeczypospolitej! Na tę pamięć składają się też tysiące bezbronnych mieszkańców miast i wsi, zdobytych przez Turków i wyrżniętych tylko za to, że byli chrześcijanami! Zamordowanych za to samo, za co spotkała śmierć kilka dni temu dzieci i młodzież w Manchesterze, czyli za to, że, jak twierdzą islamiści „uczestniczyli w spotkaniu krzyżowców”!

To jest ta odmienna pamięć historyczna i genetyczna tych narodów, dla której szacunek przysługiwać powinien na równi z odmiennością seksualną, czy obyczajową. Tym bardziej, że nie jest to odmienność agresywna, odrzucająca jakąkolwiek odmienność religijną, gdyż we wszystkich tych krajach można znaleźć mniejszości islamskie wynikające z tych historycznych doświadczeń, które przez lata na ich terytoriach pozostały i zostały zaakceptowane, ale na zasadzie wzajemności, tj. na zasadzie akceptacji przez te niewielkie społeczności islamskie odmienności religijnej otaczających ich społeczeństw i narodów! Dla przykładu polscy Tatarzy nie doznają od kilkuset lat prześladowań ze względu na swe wyznanie, ale jednocześnie tysiące ich przelało krew w obronie polskiej ojczyzny nawet i w czasie ostatniej wojny! Podobnie rzecz ma się na Węgrzech! A więc nie jest to brak akceptacji dla islamu, jako takiego, ale dla islamu, który stawia sobie za cel islamizację Europy, a taki jest cel tych milionów czekających na dokonanie inwazji na Europę w najbliższym czasie.

Jeśli wiec odmienność narodowa jest czymś gorszym od odmienności seksualnej, to przywódcy Europy Zachodniej nie mają prawa do wymawiania słowa „solidarność” i nim nas szantażowania! Jeśli odmienność romska jest w Europie czymś lepszym niż odmienność węgierska czy polska, to jest to tylko hipokryzja, bo postawa przywódców europejskich udowadnia, że nie chodzi tu o odmienność, ale o interesy! Interesy tych, którzy ulegli utopijnym pomysłom szarlatanów marzących o zbudowaniu nowego społeczeństwa europejskiego, a teraz nie są w stanie dać sobie rady z tym zjawiskiem, które sami wywołali i chcieliby ciężar skutków swej głupoty przerzucić na innych! Hipokryzja tym większa, że Węgrzy i Polacy dobrze wiedzą że idee inżynierii społecznej nie sprawdzają się w społeczeństwach i żyją jeszcze ci, którym wciskano pomysły o stworzeniu „człowieka socjalizmu”, o stworzeniu „narodu radzieckiego”, o stworzeniu „odmiennego narodu niemieckiego” (pamiętam ogłaszanie „sukcesu” polegającego na tym, że „język niemiecki w NRD jest już bogatszy o… kilkadziesiąt nowych słów, których nie znają w Niemczech Zachodnich”)… A wszystko to było funta kłaków nie warte!

To samo czeka ideę stworzenia „narodu europejskiego”!

Poczta Polska, a nie Postamt

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Mało jest w Polsce obiektów tak trwale i pięknie związanych z naszą najnowszą historią militarną, jak budynek poczty w centrum Gdańska, której pracownicy bohatersko odpierali przez kilka godzin 1 września 1939 roku atak przeważających sił niemieckich. Część z nich poległa, inni zostali skazani na karę śmierci albo osadzeni w obozach koncentracyjnych.

Ten chwalebny epizod trafił po 1945 roku do podręczników szkolnych, każdy Polak jednoznacznie kojarzy więc to miejsce z ofiarą krwi przelanej za ojczyznę.

Nic dziwnego, że powszechne oburzenie wzbudziło pojawienie się na nim napisu w języku niemieckim: Postamt. Pomorski konserwator zabytków tłumaczy, że został on odkryty podczas prac remontowych.

pieczecdyrekcjipocztywgdanskuNikt nie neguje, że jest to oryginalna nazwa, ale czy koniecznie trzeba ją eksponować właśnie na budynku, w którym w czasach Wolnego Miasta Gdańska mieściła się polska placówka pocztowa (fot. Pieczęć Dyrekcji Okręgu Poczt i Telegrafów w Gdańsku, za Wikipedią), a bojówki NSDAP urządzały pod nim antypolskie manifestacje?

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz powiedział TVP Info, że należąca przed remontem do Polskich Kolei Państwowych nieruchomość została sprzedana prywatnemu właścicielowi i to właśnie on podjął decyzję o przywróceniu napisu.

Mam nadzieję, że władze samorządowe i państwowe szybko pójdą po rozum do głowy i wpłyną na nowego właściciela historycznego obiektu, aby kierował się bardziej polską niż niemiecką wersją historii.

Dla nich bohater, dla nas zbrodniarz

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Uchwałą Rady Miasta Kijowa jedną z ulic w tym mieście nazwano imieniem naczelnego dowódcy Ukraińskiej Powstańczej Armii – Romana Szuchewycza. Do tej pory jej patronem był dowódca 1. Frontu Ukraińskiego Armii Czerwonej generał Nikołaj Watutin, który zmarł w 1944 roku w wyniku ran odniesionych w walce z UPA.

Ta decyzja wywołała zrozumiałe oburzenie w Polsce, ponieważ uważany przez naszych wschodnich sąsiadów za bohatera narodowego Szuchewycz jest współodpowiedzialny za ludobójstwo dokonane przez UPA na obywatelach Kresów Wschodnich II Rzeczypospolitej, w szczególności za rzeź wołyńską.

ukrainskazbrodniawlipnikachUkraińcy mogą oczywiście czcić kogo chcą, szkoda jednak, że nie biorą pod uwagę wrażliwości historycznej tych, z którymi przede wszystkim chcą budować dobre relacje, czyli Polaków. Bez odważnego rozliczenia się z przeszłością trudno zaś budować pomyślną przyszłość (fot. Lipniki, ciała Polaków zamordowanych przez Ukraińców).

W ostatnich miesiącach mieliśmy do czynienia z bezczeszczeniem naszych pomników na Ukrainie, przedwczoraj podpalono polską szkołę w Mościskach, teraz uhonorowano w stolicy kraju człowieka powszechnie uznawanego nad Wisła za zbrodniarza wojennego.

I jak w obliczu tych faktów skutecznie budować dobrosąsiedzkie stosunki?

Mój Ojciec – Wspomnienia

alicjarostockaAlicja Rostocka

Zapraszam Państwa do obejrzenia zdjęć ze spotkania z p. Zofią Pilecką-Optułowicz. Okazją było wydanie książki – albumu „Mój Ojciec – Wspomnienia”. 25 maja 2017 roku w Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych… a tuż przed koncertem, nieopodal więzienia na Rakowieckiej, Narodowy Bank Polski zaprezentował srebrną monetę z wizerunkiem rotmistrza (obecnie już pułkownika) Witolda Pileckiego. Drogą śmierci więźniów przy Rakowieckiej poprowadziła nas w ciemności i grobowej ciszy dokładnie w godzinę zamordowania rotmistrza Pileckiego Jego Córka. Wstrząsające przeżycie. W ścianie muru gdzie dokonywano morderstw na najdzielniejszych Polakach odkryte ślady po kulach. Na zakończenie uczestniczyliśmy we Mszy Świętej:: https://goo.gl/photos/sRLgMfH2vgJbTEvm9

Brzeziński i Kukliński

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Zmarły w piątek profesor Zbigniew Brzeziński był – obok Jana Nowaka-Jeziorańskiego i ambasadora RP w USA Jerzego Koźmińskiego – najbardziej aktywną osobą w procedurze rehabilitacji pułkownika (od 11 listopada ubiegłego roku generała brygady) Ryszarda Kuklińskiego. Nigdy nie żywił najmniejszych wątpliwości co do patriotycznych motywów jego misji, a mając – jako doradca do spraw bezpieczeństwa prezydenta USA Jimmy´ego Cartera – pełny dostęp do przekazywanych przezeń do Langley supertajnych sowieckich dokumentów obrazujących przygotowania Układu Warszawskiego do wywołania III wojny światowej doskonale zdawał sobie sprawę z ich fundamentalnego znaczenia dla utrzymania światowego pokoju. Ujął to dosadnie w poniższych słowach:

pulkownikkuklinski2„Pułkownik Kukliński – stwierdzam to z naciskiem – nie był zwyczajnym agentem wywiadu USA. Był odważnym sojusznikiem Ameryki i to w chwili, gdy całe dowództwo Wojska Polskiego było zaprzedane Sowietom. Był pierwszym polskim oficerem w NATO, a zarazem inicjatorem tajnej współpracy między Wojskiem Polskim a Armią Stanów Zjednoczonych. Ryzykując życie i nie tylko swoje, ale swojej rodziny, godnie zasłużył się Polsce. Informacje pułkownika były niezwykle szczegółowe i umożliwiły nam podjęcie kroków zapobiegawczych, co niwelowało przewagę sowiecką i odsuwało groźbę wywołania przez nich wojny. Gdyby jednak Moskwa rozpętała wojnę z państwami NATO, dowódca wojsk sowieckich atakujących Europę, marszałek Kulikow, zostałby unieszkodliwiony wraz z całym swoim sztabem, najpóźniej w 3 godziny od rozpoczęcia agresji. Takie działania obronne mogłyby podjąć Stany Zjednoczone, opierając się na informacjach, przekazanych wcześniej przez pułkownika Kuklińskiego.”

To właśnie prof. Brzeziński witał „pierwszego polskiego oficera w NATO” w Waszyngtonie w listopadzie 1981 roku, po brawurowej akcji wywiezienia go przez CIA z Warszawy. Kukliński często ze wzruszeniem przytaczał formułę tego powitania:
- Pan dobrze zasłużył się Polsce, panie pułkowniku.

Później spotykali się wielokrotnie, a po 1989 roku prof. Brzeziński robił co tylko mógł, aby przywrócić Kuklińskiemu cześć i dobre imię, do czego wcale nie kwapiły się władze niepodległej III Rzeczypospolitej. Zabierał głos publicznie, działał też zakulisowo, korzystając ze swoich niepowszednich talentów dyplomatycznych. Bardzo ucieszyła go pierwsza wizyta zrehabilitowanego już Kuklińskiego w Polsce wiosną 1998 roku, którą z satysfakcją komentował w mediach.

Dyskretną, ale jakże ważną rolę śp. prof. Zbigniewa Brzezińskiego w procesie zdejmowania nałożonego na Ryszarda Kuklińskiego przez komunistycznym reżim piętna zdrajcy pięknie pokazał w filmie pt. „Jack Strong” Władysław Pasikowski (zagrał go znakomicie Krzysztof Pieczyński).

500+ i wystarczy

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Miałem niedawno bardzo ciekawą rozmowę z proboszczem niewielkiej wiejskiej parafii z południa Archidiecezji Krakowskiej. Powiedział mi, że w ciągu minionego roku ochrzcił troje dzieci urodzonych przez kobiety powyżej 40. roku życia. Wszystkie one mają już po kilkoro pociech, a od powicia ostatniej z nich upłynęło odpowiednio 12, 16 i 17 lat. Bynajmniej nie kryły, że motywacją do urodzenia kolejnego dziecka był dla nich rządowy program 500+.

Znajomy proboszcz dodał, że podobnie jest w sąsiednich parafiach: przyrost naturalny wzrasta, a rząd jest powszechnie chwalony za realizację tej ważnej obietnicy wyborczej. Nikt nie interesuje się tam wielką polityką, obojętne są problemy związane z Trybunałem Konstytucyjnym, najmniejszych emocji nie budzą złożone relacje Polski z Unią Europejską – liczy się głównie to, że co miesiąc każda matka dostaje 500 złotych na dziecko.

20170404bsMożna oczywiście krytykować tych ludzi za brak zainteresowania poważnymi sprawami, za myślenie wyłącznie w kategoriach własnego interesu, za polityczne niewyrobienie. Jedno jest natomiast pewne: oni bez żadnych wahań i rozterek zagłosują w najbliższych wyborach na tę partię, która wypełniła fundamentalną dla nich obietnicę (fot. KPRM). Po co mają bowiem ryzykować ewentualną utratę tego, co regularnie otrzymują?

A takich parafii, wsi, miasteczek i miast jest przecież w Polce mnóstwo w przeciwieństwie do nader wąskiej grupy ludzi pasjonujących się skomplikowanymi zagadnieniami politycznymi, u których program 500+ budzi różnorakie kontrowersje.

Generał Ryszard Kukliński zasłużył sobie na pomnik

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Bardzo cenię i lubię moją znakomitą koleżankę ze studiów filozoficznych na Uniwersytecie Jagiellońskim doktor Małgorzatę Jantos – obecnie jedną z najrozsądniejszych i najmniej zapalczywych politycznie radnych Stołecznego Królewskiego Miasta Krakowa, dlatego z przyjemnością oraz oczekiwaniem na zrozumienie z jej strony pozwalam sobie podjąć z nią polemikę w sprawie budowy pomnika generała Ryszarda Kuklińskiego na placu Jana Nowaka-Jeziorańskiego (dawniej Dworcowym).

Uważa ona, że lepszy byłby „żywy pomnik” w formie fundacji, która organizowałaby stypendia dla studentów, np. w słynnej amerykańskiej akademii wojskowej w West Point. Nie podoba jej się także, iż wznoszenie kolejnych monumentów w podwawelskim grodzie odbywa się za pieniądze podatników, chociaż z pomysłami i deklaracjami finansowymi występują zazwyczaj różne podmioty, które nie będąc w stanie zgromadzić wystarczających środków finansowych, wyciągają rękę po nie do samorządu.

Popieram fundacyjny pomysł mojej uroczej koleżanki, ale nie stoi on w sprzeczności z honorowaniem wybitnych postaci pomnikami, popiersiami, nadawaniem ich imion ulicom, placom, mostom, itp. Gen. Ryszard Kukliński to wyjątkowa postać w najnowszej historii nie tylko Polski, ale całego świata, który dzięki jego prowadzonej z narażeniem życia własnego oraz rodziny patriotycznej misji uniknął przekształcenia się zimnej wojny w gorącą.

Dyrektor CIA za czasów Ronalda Reagana William Casey stwierdził: „nikt na świecie w ciągu ostatnich czterdziestu lat nie zaszkodził komunizmowi tak, jak ten Polak”. Jego następca za prezydentury Georga Busha Robert Gates powiedział: „Kukliński był najcenniejszym naszym źródłem informacji w całym bloku sowieckim od Władywostoku do Berlina Wschodniego, co pozwoliło USA uprzedzić agresywne zamiary Kremla”. Kierujący CIA w okresie prezydentury Billa Clintona i Georga W. Busha George Tenet dodał do tej oceny słowa: „To w dużej mierze dzięki odwadze i poświęceniu pułkownika Kuklińskiego odzyskała wolność jego ojczyzna Polska, a także inne, niegdyś zniewolone państwa Europy Środkowej, Wschodniej i byłego Związku Sowieckiego.”

pulkownikkuklinski1Podwawelski gród jako pierwszy docenił zasługi „pierwszego polskiego oficera w NATO” obdarzając go 3 maja 1997 roku zaszczytnym tytułem honorowego obywatela, za co był on do końca życia bardzo wdzięczny, często powtarzając: „to Kraków wyrąbał mi drogę powrotną do Polski”.

Nie mam najmniejszych wątpliwości, że ten niezłomny żołnierz niepodległej Rzeczypospolitej, który ma już w naszym mieście ulicę swojego imienia oraz popiersie w Alei (Galerii) Wielkich Polaków XX Wieku w parku im. dr. Henryka Jordana zasługuje również na pomnik. Dobrze, że stanie on na placu dedykowanym Janowi Nowakowi-Jeziorańskiemu, który wiele zrobił dla jego rehabilitacji. Przez to miejsce przechodzi codziennie kilkadziesiąt tysięcy krakowian i przyjezdnych, którzy będą mogli zastanowić się nad historyczną rolą człowieka, który w pojedynkę i skutecznie walczył z sowieckim imperium zła.

Jeżeli chce się godnie uczcić wielkiego bohatera, trzeba wydać niemałe pieniądze. Całkowity koszt monumentu oszacowano na około 1,3 miliona złotych. Będące inicjatorem jego budowy Stowarzyszenie im. płk. Ryszarda Kuklińskiego uzbierało już – w drodze publicznej zbiórki – 216 tysięcy złotych, co jest imponującą kwotą. Nie ma nic zdrożnego w tym, że Rada Miasta Krakowa postanowiła przeznaczyć na ten cel pół miliona złotych. Jeżeli podobną sumę wyasygnuje Sejmik Województwa Małopolskiego, o co zwracają się do niego władze podwawelskiego grodu, pomnik stanie w 20. rocznicę wizyty „pierwszego polskiego oficera w NATO” w Polsce.

W wygłoszonym podczas uroczystości wręczenia mu Honorowego Obywatelstwa Stołecznego Królewskiego Miasta Krakowa 29 kwietnia 1998 roku przemówieniu Kukliński ze smutkiem w głosie mówił, że w odczuciu pewnej części społeczeństwa jest w dalszym ciągu człowiekiem bez honoru. I dodał z nadzieją: „Wierzę, że historia to kiedyś skoryguje”.

Ta korekta już się dokonała, czego najlepszym dowodem jest pośmiertny awans generalski przyznany mu 11 listopada ubiegłego roku przez prezydenta Andrzeja Dudę. Mam nadzieję, że niedługo zostanie on także zaliczony w poczet kawalerów Orderu Orła Białego, o co od dnia jego śmierci 11 lutego 2004 roku zabiega u kolejnych głów państwa Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie.

Polacy, a zwłaszcza mieszkańcy duchowej stolicy Rzeczypospolitej, są winni generałowi Ryszardowi Kuklińskiemu cześć i szacunek bez oglądania się na koszty.

Pomnik generała Ryszarda Kuklińskiego coraz bliżej realizacji

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Rada Miasta Krakowa zdecydowała o przeznaczeniu pół miliona złotych na budowę pomnika generała Ryszarda Kuklińskiego, który ma stanąć na placu Jana Nowaka-Jeziorańskiego (dawniej Dworcowym) – poinformowała Polska Agencja Prasowa.

Za uchwałą w tej sprawie było 33 radnych, 3 głosowało przeciw, 4 osoby wstrzymały się od głosu, a jedna nie brała udziału w głosowaniu.

Przewodniczący RMK Bogusław Kośmider stwierdził, że w dziejach Rady zawsze są punkty, które wzbudzają emocje, choć akurat ta decyzja dotyczy jedynie sposobu, w jaki środki budżetowe mają być przekazane na budowę pomnika.

- Uchwała o przyznaniu honorowego obywatelstwa Krakowa Ryszardowi Kuklińskiemu była jedną z najbardziej kontrowersyjnych i wzbudzających emocje, ale ta decyzja otworzyła drogę do jego rehabilitacji i do rozszerzenia wiedzy o tym, co groziło nam w PRL – przypomniał w dyskusji (cytat za PAP).

projektpomnikagrkDotacja będzie przekazana Stowarzyszeniu im. płk. Ryszarda Kuklińskiego, które jest inwestorem monumentu. Autorami pomnika są profesor Czesław Dźwigaj i Krzysztof Lenartowicz. Ma on formę upadających betonowych płyt symbolizujących obalenie muru berlińskiego, ponad którymi wznosi się stalowy łuk sięgający w najwyższym punkcie 9,2 metra od poziomu placu (il. za: inwestycje-krakow.pl). Rzeźbienie łuku to kwestia dwóch, trzech miesięcy, a budowa całego pomnika zajmie 10 miesięcy.

Koszt budowy pomnika został oszacowany na 1,3 miliona złotych. Prezes Stowarzyszenia Henryk A. Pach powiedział PAP, że zebrało ono 216 tysięcy zł, z czego do tej pory wydano 50 tys. na dokumentację budowlaną i wykonawczą oraz 100 tys. na zakup blachy stalowej.

- Prace przy pomniku są zaawansowane. Firma ze Skawiny wykonała już 80 procent łuku. Jesteśmy też umówieni z odlewnią, która ma odlać żeliwne elementy pomnika. Jeszcze w tym roku na placu Jana Nowaka-Jeziorańskiego rozpoczną się prace geodezyjne, a przygotowania do montażu pomnika ruszą w roku przyszłym – dodał Pach.

Prezydent Krakowa, prof. Jacek Majchrowski, wystąpił z prośbą o finansowe wsparcie budowy pomnika do marszałka województwa małopolskiego Jacka Krupy.

Firma ECE, zarządca Galerii Krakowskiej, zdecydowała o nieodpłatnym udostępnieniu fragmentu należącego do niej placu pod pomnik. Prace trzeba zacząć szybko, ponieważ w październiku przedawni się decyzja o pozwoleniu na budowę.

Nazwisko jako fundament tożsamości. Gruzińska gałąź Poniatowskich

kkwlogoWe wtorek, 9 maja 2017 roku w spotkaniu Krakowskiego Klubu Wtorkowego w Pubie Róg Brackiej i Reformackiej, spotkaniu zatytułowanym „Nazwisko jako fundament tożsamości. Gruzińska gałąź Poniatowskich” udział wzięli pp. dr Mirosław Boruta (socjolog, Instytut Filozofii i Socjologii Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie) i Nodari Poniatowski (gruziński repatriant o polskich korzeniach). Spotkanie prowadził p. Adam Kalita.

Relację filmową zawdzięczmy Klubowi: https://www.youtube.com/watch?v=g5PhVks5BKs

Zdjęcia, autorstwa p. Elżbiety Serafin znajdą Państwo tutaj:
https://goo.gl/photos/9JM1TQETwLaVpp166
a fotografie na stronie internetowej Klubu Wtorkowego pod linką:
http://krakowskiklubwtorkowy.pl/pl/spotkania/nazwisko-jako-fundament-tozsamosci-gruzinska-galaz-poniatowskich

Kosiniak-Kamysz „pali głupa” czy faktycznie nie rozumie?

annadabrowskaAnna Dąbrowska*

Pan Albert Stebelski-Orłowski został odwołany z funkcji konsula honorowego RP w Tulancingo (Meksyk). Pan konsul był łaskaw odmówić przyjęcia Krzyża Oficerskiego Orderu Zasługi Rzeczypospolitej z rąk prezydenta Andrzeja Dudy.

O sprawę zapytano szefa PSL, posła Władysława Kosiniak–Kamysza. Poseł odpowiedział, a zacytowała go Polska Agencja Prasowa: „Nie wolno karać nikogo za to, że nie chce przyjąć odznaczenia; MSZ ma chyba większy problem w Ohio niż w Meksyku, to tam powinna być szybka reakcja”.

20170504adksdJeśli pan Kosiniak–Kamysz (fot. YouTube) nie rozumie, że człowiek, który publicznie demonstruje lekceważenie, wobec urzędującego prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, nie zasługuje na miano konsula tejże, również honorowego, naraża się na śmieszność. Także wtedy, kiedy tylko udaje, bo sprawa wszak błahą nie jest, wbrew temu, jak potraktował ją prezes PSL.

W kwestii drugiej, czyli sprawy honorowej konsul RP w Ohio (USA) Marii Szonert-Biniendy. Zdaje się, że pan prezes nie zauważył, że niemal natychmiast po ujawnieniu na jej profilu znanej powszechnie grafiki, oddała się ona do dyspozycji ministra Waszczykowskiego, który zawiesił ją pełnieniu obowiązków. Stało się to, mimo, że nie potwierdzono jeszcze jej udziału w całej sprawie (twierdzi, że ktoś włamał się na jej profil).

Tymczasem, pan konsul z Tulancingo, zamiast, wobec swej antypatii, zrezygnować z funkcji, pełnionej wszak honorowo – co powinno zobowiązywać – wolał zademonstrować wszem i wobec, że sprawujących obecnie w Polsce władze, nie lubi.

No cóż, widać i konsul może czasem nie rozumieć, czym jest honor. Nawet ten honorowy.

* Autorka jest prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Za: https://warszawskagazeta.pl/felietony/anna-dabrowski/item/4776-kosiniak-kamysz-pali-glupa-czy-faktycznie-nie-rozumie

Święto Narodowe Trzeciego Maja katalizatorem zmian

adamslomka1Adam Słomka*

Emmanuel Macron w walce wyborczej z Marine Le Pen postanowił – w czasie przygotowań do polskiego Święta Narodowego Trzeciego Maja – zdezawuować nasz kraj. Tymczasem zamiast dygresji o wyimaginowanych znajomych swojej kontrkandydatki Emmanuel Macron powinien pochylić się nad ostatecznym rozliczeniem i wstydem kolaboracji Państwa Vichy oraz skorzystać z okazji oraz nauki byłego prezydenta Francji Jacques’a Chiraca i… milczeć.

Wiceszef Komisji Europejskiej Frans Timmermans powiedział w wywiadzie dla niemieckiego tygodnika „Die Zeit”, że sytuacja w Polsce stanowi „fundamentalne zagrożenie dla państwa prawa”. Nie wykluczył zastosowania wobec Polski artykułu 7 traktatu unijnego. Timmermans od 1990 do 1993 zajmował stanowisko drugiego sekretarza w ambasadzie Holandii w Moskwie …

Prezydent Andrzej Duda wykorzystał okazję Święta Narodowe Trzeciego Maja aby zainicjować publiczną debatę o gruntownej przebudowie Polski. Można prognozować, że PO, .Nowoczesna i SLD oraz ruchy rozmaitych apologetów Okrągłego Stołu będą snuć tragikomiczne wizje o braku możliwego ustawowego trybu referendum konstytucyjnego. Tymczasem wezwanie prezydenta Andrzeja Dudy do referendum konstytucyjnego jest przykładem na pozytywny kierunek zmian.

Żeby prowadzić debatę na temat obecnej Ustawy Zasadniczej z 2 kwietnia 1997 roku trzeba wpierw przypomnieć sobie okoliczności jej wprowadzenia. O wadach dzisiejszej Ustawy Zasadniczej mówiłem jako członek Komisji Konstytucyjnej Zgromadzenia Narodowego już w czasie drugiego czytania nad ówczesnym projektem SdRP/SLD-UW-UP-PSL (druki nr 1-7 i 14) w dniu 24 lutego 1997 roku, cyt. „(…) W Komisji Konstytucyjnej jest kilka projektów, które można podzielić generalnie, z perspektywy dzisiejszej debaty, na dwie grupy. Pierwsza grupa to projekty, które zostały skompilowane wzajemnie w sposób dosyć oryginalny, projekty SLD, Unii Pracy, PSL i Unii Wolności, zaś druga to projekty przedstawione przez prezydenta Wałęsę i przez Komisję Konstytucyjną Senatu I kadencji – notabene w takim układzie politycznym, który mniej więcej odzwierciedla realnie dzisiejszy stan sceny politycznej. Był tam również projekt złożony przez Konfederację Polski Niepodległej oraz projekt obywatelski złożony przez „Solidarność” poparty dwoma milionami podpisów. I cóż w efekcie Komisja Konstytucyjna przekazała do tej debaty? Otrzymaliśmy bardzo ciekawy konsensus czterech klubów parlamentarnych, ich projektów i mimo deklarowanej w komisji gotowości do korzystania z projektów innych środowisk mamy do czynienia w istocie z całkowitym bojkotem pozostałych projektów. W praktyce mimo deklaracji, które tu przede mną padały, że korzystano z innych projektów, można dokładnie wyliczyć, ile artykułów z jakich projektów zaczerpnięto. (…) projekt ten jest w istocie zmową czterech klubów parlamentarnych, które chcą na wybory pochwalić się sukcesem i konstytucją. Jest im obojętne, jaka to jest konstytucja. Zdają sobie sprawę, że jest ona wewnętrznie niespójna, zdają sobie sprawę, że obecny układ w parlamencie jest niereprezentatywny, że ponad połowa wyborców nie jest reprezentowana obecnie w tym Zgromadzeniu Narodowym i że w innych warunkach nie miałyby szans na przeprowadzenie tak oryginalnego rozwiązania legislacyjnego. Naszym zdaniem ten dokument to próba zastąpienia prymitywnego marksizmu prymitywnym pozytywizmem i liberalizmem. Jest to konstytucja, która byłaby dobra w roku 1952, może dobra by była jeszcze w roku 1989, dzisiaj natomiast jest zwykłą kompromitacją polskiej tradycji konstytucjonalizmu, niepodległej Rzeczypospolitej„.

Zatem od co najmniej 20 lat była ogólna świadomość, że fundament III RP jest zgniły. Ustawa Zasadnicza jest podstawą m.in. dla funkcjonowania władzy sądowniczej. „Ryba psuje się od głowy” – jak się mawia. Kształt obecnej Konstytucji RP był pokłosiem zmowy Okrągłego Stołu. Wielokrotnie w ciągu ostatniej dekady Konfederaci występowali z inicjatywą zmiany obecnej Ustawy Zasadniczej. Uważamy, że można ponownie sięgnąć do projektu KPN czy obywatelskiego „Solidarności”. Jest jasnym, że Polacy oczekują zmian. Zatem liczymy na powołanie szerokiego gremium konsultacyjnego w sprawie referendalnej inicjatywy prezydenta Dudy oraz forum, które oczekiwania Polaków przekuje w nowy projekt Konstytucji RP. Możemy skorzystać z dorobku środowisk niepodległościowych i gruntownie zmienić Polskę. Nie powinniśmy się oglądać na jazgot „popłuczyn PRL-u” czy lewaków z UE. WIĘCEJ DEMOKRACJI – to nasze zadanie.

* Autor to przewodniczący Konfederacji Polski Niepodległej – Niezłomni, był także członkiem Komisji Konstytucyjnej Zgromadzenia Narodowego.

Polak i Amerykanin. Historia dwóch żołnierzy

elzbietaiwaclawkujbidowieElżbieta i Wacław Kujbidowie*

Zapraszamy Państwa do obejrzenia pierwszego z reportaży z IV Forum Polonijnego jakie odbyło się w Amerykańskiej Czestochowie – Doylestown, Pensylwania w dniach 22-23 kwietnia 2017 roku.

W sierpniu 2013 roku w Afganistanie miała miejsce jedna z największych bitew z talibami w której brali udział polscy i amerykańscy żołnierze. Wysadzona w powietrze przed jednostką wojskową, kierowana przez kierowcę samobójcę ciężarówka z półtora tony trotylu zrobiła wyłom w murze, przez który wdarli się napastnicy. Doszło do bezpośredniej bitwy z talibami. W pewnym momencie, w stronę walczących ramię w ramię żołnierzy amerykańskich i polskich, zaczął biec kolejny samobójca z „pasem szahida”, wypełnionym ładunkami wybuchowymi. Mimo ostrzału zdążył podbiec na kilka metrów i wtedy zdetonował ładunek. Walczący obok porucznika Cierpicy sierżant Michael H. Ollis, ubrany w kuloodporną kamizelkę, bez namysłu osłonił własnym ciałem rannego w nogi polskiego żołnierza. Zginął na miejscu.

Na cześć bohatera jeden z synów Karola Cierpicy nazwany został imieniem Michał. Dzisiaj, obaj synowie polskiego żołnierza są – jak mówią o tym Robert i Linda Ollins, rodzice poległego Amerykanina – ich „nowymi” wnukami a Karol Cierpica ich przybranym synem. Po przejściu do rezerwy, podporucznik Karol Cierpica poświęcił swoje życie na tworzenie i rozwijanie „FUNDACJI DZIĘKUJĘ CI ZA SŁUŻBĘ – THANK YOU FOR YOUR SERVICE FOUNDATION”. Oto adres strony tej fundacji: http://mundurowym.pl/karol-cierpica

Nieprawdopodobna historia polsko-amerykańskiego braterstwa broni, zrodzonego na polach bitewnych Afganistanu:
http://www.tvniezaleznapolonia.org/polak-i-amerykanin-historia-dwoch-zolnierzy

* Autorzy od lat prowadzą Telewizję Niezależna Polonia w Ottawie, stolicy Kanady.

Trzeci Maja 2017 roku w Warszawie

alicjarostockaAlicja Rostocka

Zapraszam Państwa na fotoreportaż ze Stolicy, 3 maja 2017 roku. Na zdjęciach m.in. Ogród Botaniczny Uniwersytetu Warszawskiego, kamień węgielny Świątyni Opatrzności Bożej, kopie Konstytucji 3 Maja robione ręcznie w pałacu w Wilanowie, Powązki Wojskowe, w tym aktualne zdjęcia z prac na Łączce oraz uroczystości na Placu Zamkowym i Placu Teatralnym: https://goo.gl/photos/cwZsfviHtL5sCT6i8

Trzeci Maja 2017 roku w Krakowie

davMirosław Boruta

Uroczystości upamiętniające 226. rocznicę uchwalenia Konstytucji Trzeciego Maja – z udziałem parlamentarzystów, władz miasta i regionu, organizacji kombatanckich i służb mundurowych – rozpoczęły się o godz. 10:00 w Katedrze na Wawelu Mszą Świętą za Ojczyznę, którą odprawił w koncelebrze ksiądz arcybiskup Marek Jędraszewski, metropolita krakowski.

O 11:30 rozpoczęło się przejście tysięcy Krakowian i Gości naszego Miasta ze Wzgórza Wawelskiego, ul. Grodzką (na Placu O. Adama Studzińskiego pod Krzyżem Narodowej Pamięci – Krzyżem Katyńskim – złożono wieńce), ul. Floriańską, obok Barbakanu do Placu Jana Matejki.

Zapraszam Państwa do obejrzenia fotoreportażu, 145 zdjęć sprzed Barbarkanu:
https://goo.gl/photos/Qgnix7CTsZR9vsJYA

(Od Redakcji): I jeszcze trzy fotoreportaże. Autorami zdjęć są pp. Kazimierz Bartel, Józef Bobela i Tomasz Orłowski, dziękujemy:
https://goo.gl/photos/ofbckpVRYUma3RWC7
https://goo.gl/photos/Vkt5iPSYTCzCjGtDA
https://goo.gl/photos/KNoitUsPerBfjspT7

Dzień Flagi Rzeczypospolitej Polskiej

alicjarostockaAlicja Rostocka

Dzień Flagi Rzeczypospolitej Polskiej to polskie święto wprowadzone na mocy ustawy z 20 lutego 2004 roku. Warto pamiętać, że 2 maja 1945 roku wojsko rosyjskie wraz z oddziałami polskimi zdobyło Berlin a Polacy zawiesili biało-czerwoną flagę na kolumnie Siegessäule (Kolumna Zwycięstwa, niemiecka kolumna znajdująca się w parku Großer Tiergarten w Berlinie).

Zapraszam Państwa do obejrzenia kilkunastu fotografii z Warszawy:
https://goo.gl/photos/nqxWnUZx449M53mk6

Kto korzysta na dumpingu socjalnym w Polsce?

adamzyzmanAdam Zyzman

Oburzeni wyborczymi wypowiedziami Emmanuela Macrona, kandydata na prezydenta Republiki Francuskiej dotyczącymi ukarania Polski za stosowanie m.in. dumpingu socjalnego, polscy politycy i publicyści popełniają błąd skupiając się na politycznej części jego wypowiedzi, a całkowicie pomijając część ekonomiczną, która z resztą była pretekstem tej jego emocjonalnej wypowiedzi. Mówił bowiem do robotników oburzonych tym, że tracą swoje miejsca pracy, gdyż właściciele firmy przenoszą produkcję swych wyrobów do… Polski. Oczywiście by lepiej zarabiać korzystając na niskich kosztach pracy w naszym kraju. Nikt nie zwrócił uwagi na to, że kandydat na prezydenta wszystkich Francuzów chronił tą wypowiedzią jednych Francuzów, tych bogatych, przed gniewem drugich Francuzów, tych których z dnia na dzień pozbawiono źródeł utrzymania. Próbował skierować gniew tych ostatnich na Polskę i Polaków, zamiast przyznać, że to Francuzi zgotowali… Francuzom ten los! Nie wspomniał, że dzięki utracie pracy przed setki robotników francuskich i płaceniu za tę samą pracę nawet nie połowę płacy dotąd płaconej we Francji, niektórzy Francuzi i samo państwo francuskie będą zarabiać znacznie więcej niż dotychczas!

Bo autentyczne pretensje do Polski i Polaków mógłby zgłaszać, gdyby płace wypłacane przez francuską firmę, po przeniesieniu produkcji do Polski były na tym samym poziomie, co we Francji. Gdyby w Polsce francuska firma płaciła takie same podatki, jak we Francji! A przecież prawda jest i w tym przypadku zupełnie inna, bo jak zwykle znajdzie sposób, by płacić w Polsce jak najniższe podatki, bo albo nie wykaże żadnego zysku, albo każe swej polskiej spółce-córce płacić dodatkowo za używanie znaku firmowego, myśli organizacyjnej, czy czegoś innego, byle tylko uzasadnić wysokie koszty działania uzasadniające ciągłe straty!

A przecież zamiast grozić Polsce i Polakom Macron mógł zapowiedzieć, że to on, że Francja, jako „starsza unijna siostra” Polski, pokaże nam, jak należy postępować, by zlikwidować socjalny dumping we Wspólnocie i od dnia wygranych przez niego wyborów wszystkie francuskie firmy działające w Polsce zaczną swym pracownikom płacić stawki takie same, jak Francuzom we Francji, że zagwarantują im te same dodatkowe świadczenia i przywileje, że sieć Carrefour zamiast przekonywać ile straci i ile będzie musiał zwolnić pracowników w wyniku wprowadzenia w Polsce zakazu handlu w niedziele, zagwarantuje im taki sam czas pracy, jak we Francji.

Podobne oczekiwania kieruję wobec wielu innych francuskich firm w Polsce od France Telecom aż po koncern PSA przejmujący właśnie polskie zakłady Opla. Niech pokaże innym starym członkom Unii Europejskiej, jak „się wychowuje” takich nuworyszy w UE, jak postkomunistyczne kraje, które zdradziło się dwukrotnie w minionym wieku (raz w 1939 r., a potem w 1945)!

A przecież ten mechanizm, który Emmanuel Macron (fot. Wikipedia) tak krytykuje w Polsce wprowadzili właśnie – Francuzi, Niemcy, Włosi…, którzy uznali, że warunkiem przyjęcia nowych krajów do UE jest potraktowanie ich, jak niegdyś swoich kolonii afrykańskich i azjatyckich, i wprowadzenie w naszych krajach cen europejskich (oficjalnie zwanych rynkowymi), a pozostawienie zarobków na poziomie takim, jak wtedy, gdy tu było panowanie Sowietów, z którymi Francja tak chętnie robiła interesy. Ten dumping ekonomiczny, za który Macron chce Polskę i Polaków karać jest w prostej linii skutkiem właśnie tej neokolonialnej polityki!

A całą resztę wypowiedzi na temat stanu demokracji traktuję już, jak bezwartościowy bełkot, gdy o sposobach walki politycznej wypowiada się przedstawiciel kraju, w którym przeciwko wynikom wyborów protestuje się paląc prywatne samochody, sklepy i publiczne obiekty oraz pałowaniem przeciwników politycznych. Kraju, w którym nawet 1-majowa manifestacja nie może obyć się bez walk ulicznych, kraju, w którym cenzuruje się oficjalnie media zabraniając mówić i pisać prawdy o losie dzieci urodzonych z wadami genetycznymi, kraju, w którym zakazuje się kobietom publicznie nosić symboli swej wiary, a od ponad roku utrzymywany jest stan wyjątkowy ograniczający prawa obywatelskie!

Patrioci i zdrajcy

jerzybukowskiJerzy Bukowski

- Krew przelana za ojczyznę jest jedna, krwi przelanej za ojczyznę nie wolno w żaden sposób dzielić i nie wolno w żaden sposób dzielić tych, którzy za ojczyznę polegli. Tak jak powiedziałem w dniu inauguracji mojej prezydentury, gdy obejmowałem zwierzchnictwo nad wojskiem polskim, stojąc przy Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie: czy szli ze Wschodu, czy z Zachodu, ci żołnierze szli po to, by Polska była wolna, o nią walczyli i za nią ginęli – powiedział 29 kwietnia 2017 roku prezydent Andrzej Duda w Starych Łysogórkach w czasie uroczystości z okazji 72. rocznicy forsowania Odry przez 1. Armię Wojska Polskiego.

To bardzo mądre słowa. Cześć i szacunek należy się każdemu Polakowi, który walczył o niepodległość Rzeczypospolitej. Ci, którzy wstąpili do podległej Sowietom Gwardii i Armii Ludowej lub zasilili szeregi armii dowodzonej przez zdrajcę ojczyzny generała Zygmunta Berlinga mieli tylko jedno marzenie: aby Polska odzyskała suwerenność. Nie mieli świadomości, że ich dowódcami są ludzie całkowicie zaprzedani Kremlowi, realizujący nie rodzimą, lecz cudzą rację stanu. Oddawali życie i przelewali krew myśląc o wolnej, całej i niepodległej Polsce. Nie jest ich winą, że zostali niecnie wykorzystani i zdradzeni przez przełożonych.

Przypomina to mi głośną wypowiedź sowieckiego namiestnika w Warszawie generała Wojciecha Jaruzelskiego: „jeśli uznamy Kuklińskiego za bohatera, to znaczy że my wszyscy jesteśmy zdrajcami”. Wyjątkowo przyznaję rację dyktatorowi stanu wojennego, ale z zastrzeżeniem, że przez „my wszyscy” należy rozumieć nie całość kadry oficerskiej Ludowego Wojska Polskiego, która była w większości bardzo patriotyczna i antysowiecka, a jedynie jego ścisłe kierownictwo całkowicie zaprzedane Moskwie i gotowe mordować rodaków w imię jej imperialnych interesów.

Tak, krwi przelanej za ojczyznę nie wolno w żaden sposób dzielić, ale trzeba umieć odróżnić tych, którzy naiwnie i prostodusznie szli do boju od cynicznych zdrajców haniebnie wykorzystujących dobre intencje podległych im rodaków.

State Subcommittee Presentation on the re-investigation of the Smolensk Crash 2010

tvniezaleznapoloniaState Subcommittee Presentation on the re-investigation of the Smolensk Crash 2010 / Prezentacja Podkomisji d/s Ponownych Badań Katastrofy Smoleńskiej.

Summary of the major conclusions of the last 12 months of re-investigation of the 2010 Smolensk Crash by the State Subcommittee / Podsumowanie głównych konkluzji z 12 ostatnich miesięcy prac Podkomisji Rządowej RP d/s Ponownego Zbadania Przyczyn Katastrofy Smoleńskiej w roku 2010 w Smoleńsku.

http://www.tvniezaleznapolonia.org/state-subcommittee-presentation-on-the-re-investigation-of-the-smolensk-crash-2010-rezentacja-podkomisji-ds-ponownych-badan-katastrofy-smolenskiej

Donald powraca, czyli koncert na pendolino i prokuraturę

annadabrowskaAnna Dąbrowska*

To, że część Polaków nie chce, lub nie może zaakceptować prawdy, jest faktem. To, że rządzący popełniają błędy – niestety też. Dziś dobitnie się o tym przekonaliśmy.

Teatr, jaki odegrał pan Donald Tusk, godzien jest co najmniej Mini-Oskara. Wszystko dokładnie przygotowane, obmyślane w każdym szczególe. Pendolino, dworzec, peron, trasa, prokuratura, okno… Jak starożytny wódz, jak wielcy Polacy przed laty. Donald Franciszek Tusk, przewodniczący Rady Europejskiej, przyjechał na warszawski dworzec, wysiadł z pociągu i wśród grona swych wiernych lokajów, otoczony młodzieżą lat 70-tych, szedł dumnie nie bacząc na nieprzychylne mu okrzyki i transparenty. Cóż to wszystko jest, wobec tej wielkiej chwili, jakiej doznać musieli celebrujący tryumf rzymski a dziś przeżywa on – król Europy. Choć tryumfatorzy raczej konno lub na rydwanach, nasz bohater szedł pieszo. Pieszo, ale świadomie. Patriotyzm u niego raczej „bezobjawowy”, ale on polskiej hołduje historii.

20170419adksdCzym innym miał być ów wjazd na dworzec (fot. TVP Info), jak nie powtórką z Paderewskiego? A gest machania do „tłumu” z okna prokuratury? Aż nazbyt wielu wielkich Polaków, tak czyniło, choć oczywiście okna owe nie do prokuratury należały, ale to swoisty signum temporis, lub, jak powiedzieliby satyrycy: jacy bohaterowie, takie okna. Szkoda, że Mec Giertych też nie pomachał, wszak ma ca co dziękować sympatykom Tuska. Mógł zostać „wrzucony w worze do jeziora” a tu proszę, broni ich lidera.

Finał: spodziewali się naiwni, że upokorzą Tuska a wyszło, jak wyszło. Czas najwyższy znaleźć i zatrudnić choć kilka osób, myślących o imponderabiliach a nie tylko, obronie zdobytych pozycji.

Pan Donald Tusk przyjechał do Polski by zeznawać w sprawie bez precedensu. W sprawie ocierającej się o zdradę stanu. Przedstawienie, jakie na tę okoliczność nam zafundował, miało jeden cel: odwrócić uwagę od powodu jego obecności w stolicy i pokazać, kto tu rządzi. Władza, na swoje życzenie, ustawiła się w roli widza, w dodatku spędzonego na występ nie ze swej woli. Jedyna rada: Myśleć panowie, myśleć!

Nie wystarczy mieć rację. W dobie manipulacji medialnych i faktów tworzonych na zamówienie, rację trzeba umieć sprzedać, by przekonywała.

A może trzeba było pojechać do Brukseli i przesłuchać pana przewodniczącego w miejscu jego pracy. Wszak zajęty mocno…

* Autorka jest prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Za: https://warszawskagazeta.pl/felietony/anna-dabrowski/item/4739-donald-powraca-czyli-koncert-na-pendolino-i-prokurature