Category Archives: KRAKÓW Polska Świat

Bądźmy tam razem!

20171213pisWe środę, 13 grudnia 2017 roku, zapraszamy na obchody 36. rocznicy wprowadzenia Stanu Wojennego z udziałem prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego. Jak co roku spotykamy się o godz. 18:00 na Placu Trzech Krzyży w Warszawie.

Chętnych do zapisu na wyjazd prosimy o zgłaszanie się do biura Prawa i Sprawiedliwości przy ulicy Retoryka 7/1 w Krakowie. Autokar jest dofinansowany, dlatego koszt takiego wyjazdu dla jednej osoby wynosi jedyne 20 zł. Mając doświadczenie z zapisami i wyjazdami z poprzednich lat, w tym roku NIE MA wcześniejszych rezerwacji drogą mailową czy telefonicznie. Zapisać na wyjazd można się TYLKO w biurze Prawa i Sprawiedliwości przy ulicy Retoryka przynosząc 20 zł. Jedna osoba może zapisać maksymalnie 5 osób. Zapisy odbywają się DO WYCZERPANIA MIEJSC LUB DO 5 GRUDNIA.

Terminy zapisów: PONIEDZIAŁEK: 11:00 – 17:00 / WTOREK: 11:00-17:00 / CZWARTEK 11:00-17:00. Wyjazd (wstępnie) planowany jest o godzinie 8:00. Powrót około 1:00 w nocy.

Nie byłoby 11 listopada bez 6 sierpnia

jerzybukowskiJerzy Bukowski

To hasło podpowiadam Prezydentowi RP w związku z rozpoczynającymi się właśnie obchodami 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości.

Wymarsz Pierwszej Kompanii Kadrowej 6 sierpnia 1914 roku z krakowskich Oleandrów na szlak, którego zwieńczenie stanowił triumf 11 listopada 1918 roku był rozpoczęciem drogi wyznaczanej z jednej strony trudem militarnym, z drugiej mądrością polityczną Józefa Piłsudskiego i dlatego nie można go pominąć.

Na szczęście prezydent Andrzej Duda, który był w latach 80. ubiegłego wieku drużynowym 5 Krakowskiej Drużyny Harcerskiej „Piorun” im. Legionistów 1914 roku w znanym z patriotycznych tradycji szczepie należącego do Hufca Kraków-Krowodrza Związku Harcerstwa Polskiego „Wichry” doskonale rozumie sens ciągłego podkreślania roli „Kadrówki” dla jej ostatecznego zwycięstwa w ponad cztery lata po obaleniu przez nią słupów granicznych między zaborem austriackim a rosyjskim w podkrakowskich Michałowicach.

matkaisercesynaDobrze stało się więc, że inauguracja 100-lecia powrotu Polski na mapę Europy nastąpiła 5 grudnia, czyli w 150. rocznicę urodzin Komendanta. Prezydent RP wygłosił tego dnia orędzie przed Zgromadzeniem Narodowym, środowiska patriotyczne odwiedziły Zułów, w którym przyszedł na świat Piłsudski oraz cmentarz na wileńskiej Rossie, gdzie w grobowcu Matki spoczęło serce Syna (fot. Archiwum KN), a krakowskie szkoły imienia Pierwszego Marszałka Polski odwiedziły kryptę pod wawelską wieżą Srebrnych Dzwonów oraz złożyły kwiaty pod pomnikiem przy ulicy jego imienia. W ten sposób oddano należny hołd temu, który „dał Polsce moc, wolność, granice, moc i szacunek”, jak pięknie powiedział w trakcie wawelskiego pogrzebu prezydent Ignacy Mościcki.

Niczego nie ujmując innym ojcom-założycielom polskiej niepodległości w 1918 roku, to właśnie Józef Piłsudski stał się jej symbolem dla kolejnych pokoleń rodaków, a wielu polityków bezskutecznie stara się po 1989 roku przekonać opinię publiczną, że to oni są jego ideowymi spadkobiercami. Taka postawa jest z jednej strony godna politowania, z drugiej stanowi natomiast najlepszy dowód, że każdy z nich chciałby być nim, a nie Romanem Dmowskim, Ignacym Paderewskim, Wincentym Witosem, Ignacym Daszyńskim, czy Wojciechem Korfantym.

Oczekuję od prezydenta Andrzeja Dudy jako głowy państwa, piłsudczyka, harcerza i krakusa, że tytułowe hasło uczyni motywem przewodnim bogatych obchodów 100. rocznicy odzyskania niepodległości.

Spod strzeleckiego „Parasola”

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Bardzo się cieszę, że prezydent Andrzej Duda postanowił zainaugurować obchody 100-lecia odzyskania niepodległości przez Polskę nie tylko orędziem wygłoszonym przed Zgromadzeniem Narodowym w 150. rocznicę urodzin Józefa Piłsudskiego, ale także złożeniem kwiatów przed tablicą upamiętniającą powstanie w 1913 roku pierwszej na ziemiach polskich Oficerskiej Szkoły Strzeleckiej, która mieściła się na budynku dzisiejszej Szkoły Podstawowej im. Stanisława Wyspiańskiego w Stróży (powiat limanowski).

To właśnie ruch strzelecki, który zrodził Pierwszą Kompanię Kadrową, a potem Legiony Polskiej, był zarzewiem czynu zbrojnego podjętego przez Komendanta w czasie I wojny światowej. Wielu wychowanków zorganizowanej przez niego strzeleckiej szkoły stanowiło trzon „Kadrówki”. Skoro nie byłoby zaś 11 listopada 1918 roku bez 6 sierpnia 1914 roku, kiedy to z krakowskich Oleandrów wyruszyła ogarnięta patriotycznym zapałem garstka „chorych na Polskę” niepodległościowców, Prezydent RP znakomicie wybrał miejsce rozpoczęcia jubileuszu 100-lecia powrotu naszej Ojczyzny na mapę Europy.

strozaad2107Budynek dworski (fot. www.prezydent.pl), w którym od lipca do sierpnia 1913 roku odbywały się zajęcia przygotowane przez kierownictwo Związku Strzeleckiego, przekazał na siedzibę szkoły oficerskiej właściciel Stróży Ludwik Lazar. Wśród 90 kursantów było wielu wybitnych oficerów i dowódców, jak choćby generałowie z okresu II Rzeczypospolitej Janusz Głuchowski, Stanisław Grzmot-Skotnicki, Tadeusz Kasprzycki i Michał Tokarzewski-Karaszkiewicz, czy legendarny pułkownik Leopold Lis-Kula. 67 absolwentów, którzy zostali potem oficerami miało prawo do noszenia słynnego „Parasola” – odznaki zaprojektowanej przez Włodzimierza Tetmajera.

Inicjatorem założenia szkoły był Piłsudski, który prowadził w niej również zajęcia, podobnie jak jeden z jego najbliższych współpracowników, pełniący później funkcję szefa sztabu Pierwszej Brygady LP a w latach 1943-44 Wodza Naczelnego Wojska Polskiego – Kazimierz Sosnkowski (Wódz Naczelny Wojska Polskiego w latach 1943-44).

Wśród wykładanych w Stróży przedmiotów były m.in. taktyka piechoty, historia wojen, musztra, budowa fortyfikacji i strzelanie z broni ręcznej, którego uczył sam Piłsudski. Zajęcia terenowe odbywały się na szczytach i przełęczach pobliskiego Beskidu Wyspowego.

W 1933 roku na budynku oddanym przez Lazara po odzyskaniu niepodległości miejscowej szkole zawisła pamiątkowa tablica, którą komuniści zerwali, zniszczyli i wrzucili do rzeki wkrótce po objęciu władzy. Mieszkańcy Stróży uratowali ją jednak, potajemnie przechowali, a w 1989 roku doprowadzili do zrekonstruowania oraz przywrócenia na dawne miejsce.

Podczas uroczystości z udziałem głowy państwa oraz minister edukacji narodowej Anny Zalewskiej prezes Instytutu Pamięci Narodowej doktor Jarosław Szarek ogłosił rozpoczęcie ogólnopolskiego projektu edukacyjnego „Akademia Niepodległości”, w ramach którego w wielu szkołach w całej Polsce przypomniana zostanie przez historyków IPN długa i trudna droga do suwerenności.

Dobrze, że najważniejsze osoby w naszym państwie doskonale rozumieją potrzebę podkreślania genezy tego, co tak pięknie zwieńczył 11 listopada 1918 roku, dbają o to, aby umacniać międzypokoleniową więź ludzi i środowisk walczących o wolną Polskę, stoją na straży narodowych imponderabiliów.

Święty Jan Paweł II. Papież – Poeta – Artysta

andrzejkalinowskiAndrzej Kalinowski

Przesyłam Państwu zdjęcia z koncertu „Święty Jan Paweł II. Papież – Poeta – Artysta”, który odbył się 28 listopada 2017 roku w Bazylice Bożego Ciała Zakonu Kanoników Regularnych Laterańskich Świętego Augustyna w Krakowie.

Koncertowi towarzyszyły ważkie wydarzenia – przekazanie przez kardynała Stanisława Dziwisza relikwii Świętego Jana Pawła II dla Bazyliki oraz odznaczenie księdza infułata Jerzego Bryły Złotym Medalem Gloria Artis: https://photos.app.goo.gl/3aIsDX1HmpM1vDbC3

Sylwester dla biednych materialnie, ale bogatych duchem

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Trwają intensywne przygotowania do sylwestrowej zabawy organizowanej już po raz drugi w Krakowie dla osób ubogich – poinformował portal internetowy krakowskiego wydania „Gościa Niedzielnego”.

Akcję można wesprzeć modlitewnie i materialnie, a potrzeb jest wiele: od przystrojenia sali i zakupu jedzenia poprzez opłaty za paliwo oraz media aż po przygotowanie paczek dla gości.

- Z radością wspominamy zeszłoroczne wydarzenie. Dzięki zaangażowaniu ofiarodawców i wolontariuszy nie zabrakło wodzireja, wspólnych tańców, pysznych potraw, a także strawy duchowej w postaci Eucharystii o północy. Ostatnia sylwestrowa noc, na którą młodzi z różnych krakowskich wspólnot, grup i organizacji zaprosili potrzebujących, nie była tylko zabawą. Ona przełamała granice, w których są zamykane na co dzień osoby samotne i bezdomne. Bardzo mocno uwrażliwiła nas na problemy bliźniego w potrzebie, zwłaszcza przez szczere rozmowy przy stołach. Nie mieliśmy zamiaru zmieniać nikogo na siłę. Wiedzieliśmy też, że nasza inicjatywa nie odmieni ich codziennej rzeczywistości. Chcieliśmy jednak pobyć radośnie z naszym gośćmi z należnym im szacunkiem, a także pokazać innym, że często ich ubóstwo jest niczym niezawinione – powiedziała portalowi koordynatorka wydarzenia Magdalena Chyłka.

sylwesterzubogimiKoordynatorka „Sylwestra z ubogimi” podkreśliła, że bardzo wzruszający był moment pożegnania już w Nowym Roku: – Przekazaliśmy uczestnikom naszego sylwestra paczki. Niektórzy ze łzami w oczach dziękowali za wspólny czas i otrzymane dary. Wszystko to sprawiło, że zdecydowaliśmy się zorganizować ponownie wydarzenie i gorąco zapraszamy do jego wsparcia.

„Cały czas zbierane są rzeczy, z których zostaną przygotowane paczki. Potrzebne są: czapki, szaliki, ciepłe skarpety, rękawiczki, termosy, koce czy środki higieniczne. Tuż przed 31 grudnia będzie można ofiarować żywność – wędliny, chleb, owoce, ciasta, napoje czy już gotowe posiłki. Szczegółowe informacje o wydarzeniu są dostępne na stronie internetowej www.krakow.sylwesterzubogimi.pl – czytamy w portalu „GN”.

#DOBRE2LATA dla Małopolski

Biuro Prasowe Wojewody

Małopolska jest jednym z tych regionów, które bardzo wyraźnie odczuło dobre zmiany z ostatnich dwóch lat. Wiele trzeba było nadrobić, w wielu obszarach przyspieszyć… Wystarczy podać przykład małopolskich inwestycji kolejowych, których skala jest teraz tak duża, że niektórzy porównują obecny okres do czasu, gdy kolej powstawała. Niejako zaczynamy na nowo tworzyć sieć kolejową. Na realizację inwestycji kolejowych w Małopolsce przewidzianych jest blisko 8 miliardów złotych, a na projekty Krajowego Programu Kolejowego, które mają służyć aglomeracji krakowskiej – ponad 4 miliardy złotych zł. Ważne, że ten rozwój infrastruktury przebiega w sposób zrównoważony i obejmuje także sieć dróg czy rozbudowę Międzynarodowego Portu Lotniczego w Balicach. Nasze cele są jasne i będziemy konsekwentnie dążyć do ich realizacji. Po pierwszej połowie możemy też powiedzieć, że jest 2:0 dla polskich rodzin, które dzięki programowi „Rodzina 500 plus” zyskały stabilizację i bezpieczeństwo – mówił wojewoda małopolski Piotr Ćwik podczas briefingu prasowego poświęconego podsumowaniu dwóch lat polskiego rządu z perspektywy Małopolski. W briefingu wzięli również udział: komendant wojewódzki policji w Krakowie nadins. dr Krzysztof Pobuta, małopolski komendant wojewódzki Państwowej Straży Pożarnej nadbryg. Stanisław Nowak oraz ppłk SG Stanisław Laciuga – komendant Karpackiego Oddziału Straży Granicznej.

Wojewoda mówił również o tym, że aktualnie nastał dobry czas dla Małopolski, czego przejawem jest bardzo niskie bezrobocie – w Małopolsce w październiku wynoszące 5,3% (w Polsce – 6,6%). W Krakowie we wrześniu było jeszcze lepiej, bo stopa bezrobocia wynosiła 3%. Ten wynik jest jeszcze lepszy niż w skali kraju, gdzie wskaźnik bezrobocia wynosi 6,6%. W stolicy naszego regionu bardzo wyraźnie widać, że aktualnie mamy do czynienia z rynkiem pracownika, a potencjał krakowskich uczelni jest wielowymiarowo wykorzystywany i ceniony na całym świecie.

Jak mówi wojewoda, cieszy wiele danych, które pokazują także, że nie sprawdziły się prognozy – na przykład te dotyczące spadku liczby etatów nauczycieli. Jest dokładnie odwrotnie – w Małopolsce mamy o 2,6% więcej etatów i pod tym względem zajmujemy drugą pozycję w kraju po województwie mazowieckim.

Wielokrotnie daliśmy też dowody tego, że wsłuchujemy się w głos obywateli i w miarę naszych możliwości staramy się reagować na docierające do nas sygnały. To kwestia zaufania i poczucia odpowiedzialności. Dołożyliśmy wszelkich starań, aby pozyskać środki na karetkę potrzebną Uniwersyteckiemu Szpitalowi Dziecięcemu w Krakowie do transportu noworodków – to na wniosek wojewody małopolskiego Piotra Ćwika premier Beata Szydło podpisała zarządzenie przyznające ministrowi zdrowia środki finansowe z ogólnej rezerwy budżetowej (400 tys. złotych) z przeznaczeniem na wnioskowany zakup.

Pod względem uzyskanego wsparcia z rezerwy celowej budżetu państwa jesteśmy na pierwszym miejscu w kraju (ponad 18 milionów). Wojewoda Małopolski występował o wsparcie z tej rezerwy dotyczące budowy i rozbudowy szkół, przedszkoli, żłobków (np. „Rozbudowa i przebudowa Zespołu Szkół w Skawicy”, „Budowa Szkoły Podstawowej w Rąbkowej”, „Budowa przedszkola i żłobka w Zakliczynie”), sprzętu dla szpitali (angiograf dla Szpitala im. św. Łukasza w Tarnowie) czy pomocy w stworzeniu mieszkań dla ludzi, którzy mieszkali w zniszczonym i częściowo spalonym w pożarze budynku (w Wolbromiu). Rozpoczęliśmy też spotkania z samorządami. Okazały się one bardzo potrzebne i wyczekiwane. Powstała płaszczyzna partnerskiego dialogu, której dotychczas bardzo brakowało.

Niewątpliwie w ciągu ostatnich dwóch lat wiele było wydarzeń, gdy oczy nawet całego świata były skierowane na Polskę: Światowe Dni Młodzieży, 41. Sesja Komitetu Światowego Dziedzictwa UNESCO, otwarcie Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu NATO. Cieszyliśmy się, gdy cmentarz w Łużnej decyzją Komisji Europejskiej został wyróżniony Znakiem Dziedzictwa Europejskiego. Przygotowując się do obchodów setnej rocznicy odzyskania niepodległości, będziemy wiele mówić o tak licznych cmentarzach z okresu I wojny światowej, które znajdują się w Małopolsce (w ciągu niespełna trzech lat 1916-1918, w czasie działań wojennych, powstało na obszarze dawnej Galicji Zachodniej, czyli dzisiejszej Małopolski i Podkarpacia 401 cmentarzy wojennych.

- Jaki obraz Małopolski pozostaje po tych dwóch latach? Daliśmy radę z wielkimi wyzwaniami, z którymi żaden inny region wcześniej nie miał do czynienia. Pokazaliśmy, ze Polska jest krajem bezpiecznym i gościnnym, potrafiącym dobrze zorganizować nawet tak wielkie wydarzenia jak Światowe Dni Młodzieży. I codziennie widzimy, że potencjał Małopolski jest traktowany jak kapitał, który trzeba pomnażać. Nie chodzi tylko o inwestycje infrastrukturalne. Najlepszą inwestycją okazały się bowiem polskie rodziny, które mocno odczuły efekty programu „Rodzina 500 plus”. To zresztą było bardzo ważne, by przywrócić rodzinom poczucie podmiotowości – tego, że nie są liczbą w statystykach, ale mają kluczowe znaczenie dla naszego kraju. A z drugiej strony – chodziło o to, by przyjąć ich perspektywę. To dzięki temu widać, jak ważne są żłobki czy dzienne domy dla seniorów albo chodniki, kładki nad drogami, posterunki policji czy szkoły w małych miejscowościach. Te dwa lata to dowód, że brakowało czytelnych drogowskazów. My postawiliśmy na Rozwój, Rodzinę i Bezpieczeństwo. I na patrzenie na problemy każdego regionu z codziennej perspektywy jego mieszkańców. To były i nadal będą nasze cele – podsumował wojewoda Piotr Ćwik.

Dość udawania. Polska została zdradzona! Zapamiętajmy nazwiska ludzi, których trzeba się wstydzić!

annadabrowskaAnna Dąbrowska*

Dzień dzisiejszy to dzień hańby dla polskich euro-deputowanych spod znaku totalnej opozycji. Słusznie zauważyła pani Premier Beata Szydło, że: „politycy szkalujący swój kraj na forum międzynarodowym nie są godni jego reprezentowania”. Słowa oczekiwane, zasadne, choć wypowiedziane być mogły już dużo wcześniej.

Polityczna poprawność, obawa przed kolejnymi furiackimi atakami, przesadna kurtuazja – wszystko to razem spowodowało, że pozwoliliśmy totalniakom na tak nikczemne zachowania. Wszak już w grudniu ubiegłego roku pokazali na co ich stać. Nazwiska, które widnieją pod rezolucją wzywającą polski rząd do przestrzegania postanowień dotyczących praworządności, są Polakom dobrze znane. Znane i zapamiętane z kompromitujących decyzji, wypowiedzi i zachowań. To w większości doświadczeni partyjni aktywiści, którzy w różnych ugrupowaniach działali zawsze przeciw polskiej racji, historii i kulturze czerpiąc z tego nie tylko satysfakcję. Dziś potwierdzili jedynie to, co od zawsze reprezentowali – zaprzaństwo!

20151115adksd1To na ich wyraźne żądanie dopisano w przyjętej rezolucji apel do PE polskiego rządu, by potępił „ksenofobiczny i faszystowski” Marsz Niepodległości.

To, ze europejscy politycy są w swej większości niedouczonymi, pazernymi lewakami, którzy pojęcia nie mają nie tylko o historii, ale również teraźniejszości, wiemy od dawna. Tylko tacy mogą być dziś zasiadać na brukselskich urzędach. Ich rola sprowadza się de facto do przyklepywania decyzji podejmowanych w zupełnie innych gabinetach. Do tego scenariusza obecna Polska nijak nie pasuje.

20151115adksd2Polska rozwijająca się gospodarczo, uniezależniająca się politycznie i ekonomicznie, wstająca z kolan, dumna, walcząca o należne jej miejsce w Europie i Świecie. Polska patriotów, rozmodlona, dla której Bóg, honor i Ojczyzna to wciąż wartości a nie puste słowa, jest dla lewackich ośrodków NIE DO ZNIESIENIA. Nie spoczną w próbach odzyskania wpływu na naszą politykę, więc wściekle atakują wykorzystując krajowych sprzymierzeńców. Repolonizacja banków, miliony odzyskane przez zablokowanie VAT-owskich przekrętów, planowane i już realizowane inwestycje. To się podobać nie może promotorom zagranicznych biznesmenów, którzy jeszcze nie tak dawno, świetne nad Wisłą kręcili geszefty.

Julia Pitera, Barbara Kudrycka, Danuta Huebner, Danuta Jazłowiecka, Róża Thun i Michał Boni – zapamiętajmy tych ludzi, ich nazwiska, czyny, słowa, które wypowiadają i … róbmy swoje! Eurodeputowanym nie jest się dożywotnio. Będą nowe wybory…

* Autorka jest prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Za: https://warszawskagazeta.pl/felietony/anna-dabrowski/item/5266-dosc-udawania-polska-zostala-zdradzona-zapamietajmy-nazwiska-ludzi-ktorych-trzeba-sie-wstydzic

Polski historyk uznany za persona non grata w Rosji

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Federalna Służba Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej zatrzymała w Moskwie adiunkta w Zakładzie Historii Europy Wschodniej Instytutu Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz pracownika Oddziałowego Biura Badań Historycznych Instytutu Pamięci Narodowej w Krakowie doktora habilitowanego Henryka Głębockiego i nakazała mu opuszczenie Rosji w ciągu 24 godzin pod groźbą przymusowej deportacji – poinformowała Polska Agencja Prasowa powołując się na oświadczenie wydane w tej sprawie przez IPN, w ocenie którego oznacza to zablokowanie mu możliwości prowadzenia dalszych badań w tamtejszych archiwach.

„Decyzja FSB, która była bez wskazania merytorycznego powodu wydalenia oraz możliwości odwołania, oznacza jednocześnie zakaz ponownego wjazdu na terytorium Rosji” – czytamy w depeszy PAP.

Głębocki wrócił już do domu i tak przedstawił kulisy akcji FSB wobec niego w rozmowie z PAP: – Do zatrzymania doszło w piątek około północy po moim powrocie z Petersburga do Moskwy. Po wyjściu z pociągu na dworcu zostałem zatrzymany przez patrol dworcowy i doprowadzony do pomieszczenia, gdzie czekała duża grupa funkcjonariuszy FSB, którzy przy użyciu kamery odczytali mi postanowienie Federalnej Służby Bezpieczeństwa. Z przedstawionego mi pisma wynikało, że mam w ciągu jednej dobry opuścić terytorium Rosji. Samo zatrzymanie trwało krótko, bez przesłuchania i przeszukania. Wyraźnie chodziło o formalne przedstawienie dokumentu, który miał wymusić mój wyjazd z Federacji Rosyjskiej.

Dodał, że nie podpisał dokumentu o wydaleniu, mimo że zażądali tego funkcjonariusze: – Odmówiłem stwierdzając, że nigdy w podobnych okolicznościach w PRL zatrzymywany przez Służbę Bezpieczeństwa niczego nie podpisywałem i teraz także bez obecności przedstawicieli ambasady polskiej niczego nie podpiszę. Dokument więc został podpisany przez trzech funkcjonariuszy, następnie został on przedarty na pół; część z podpisami została w ich rękach, natomiast reszta tego porwanego dokumentu została mi wręczona i na tym spotkanie zakończyło się – wyjaśnił dziennikarzowi PAP.

Głębocki zamierzał zostać w Rosji do 10 grudnia, by prowadzić badania w archiwach na temat polityki Imperium Rosyjskiego wobec tzw. kwestii polskiej w XIX wieku oraz Związku Sowieckiego wobec Polaków w XX wieku.

„IPN dodał, że historyk wygłosił również, na zaproszenie Instytutu Polskiego w Sankt Petersburgu, dwa wykłady otwarte, poświęcone losom Polaków oraz rocznicy tzw. operacji polskiej NKWD w ramach Wielkiego Terroru w ZSRS 1937-1938. Wykłady odbyły się w siedzibie petersburskiego Memoriału, a następnie w Instytucie Polskim w Sankt Petersburgu” – napisała PAP.

- Zastanawiam się, czy badanie rękopisu „Dziennika podróży na Wschód” Juliusza Słowackiego, dziejów Maurycego Beniowskiego lub Józefa Piłsudskiego w szponach ochrany jest na tyle niebezpieczne dla interesów Federacji Rosyjskiej, że owocuje nagłym nakazem jej opuszczenia. Jeżdżę do Rosji od 24 lat, badając w tamtejszych archiwach problemy stosunków polsko-rosyjskich w XIX i XX. Zaowocowało to m.in. napisanymi przeze mnie kilkoma książkami – powiedział Głębocki redaktorowi Bogdanowi Gancarzowi z krakowskiej redakcji „Gościa Niedzielnego”.

Zakaz ponownego wjazdu do Rosji znacznie utrudni historykowi kontynuowanie pracy badawczej, która była w dużej mierze oparta na osobistym zapoznawaniu się z zasobami archiwalnymi w tym kraju.

Gancarz sugeruje, że decyzja o wydaleniu mogła być retorsją za niedawne usunięcie z Polski rosyjskiego historyka z Nowosybirska Dymitra Karnauchowa wykładającego w Akademii Humanistycznej w Pułtusku.

glebockigurowskiGłębocki jest – oprócz profesora Andrzeja Nowaka – jednym z najlepszych znawców Rosji i stosunków polsko-rosyjskich w XIX oraz w XX wieku. Wydał m.in. wyróżniane prestiżowymi nagrodami naukowymi książki: „Fatalna sprawa. Kwestia polska w rosyjskiej myśli politycznej 1856-1866”, „Kresy Imperium. Szkice i materiały do dziejów polityki Rosji wobec jej peryferii XVIII-XXI wiek”, „<Diabeł Asmodeusz> w niebieskich binoklach i kraj przyszłości. Hr. Adam Gurowski i Rosja” (fot. ksiegarnia.arcana.pl).

Bada również najnowszą historię Polski, czego owocem są m.in. książki: „Studencki Komitet Solidarności w Krakowie” i „Policja tajna przy robocie. Z dziejów państwa policyjnego w PRL”. (2005). Współredaguje również krakowski dwumiesięcznik „Acana”, kierując jego działem historycznym.

„Krakowski historyk dokonał także sensacyjnego odkrycia w Moskwie rękopisu <Dziennika podróży na Wschód> Juliusza Słowackiego, uważanego od 1939 r. za zaginiony. Odnalazł go w 2003 r. r., skopiował zaś 7 lat później. Odnalazł go w trakcie badań w Rosyjskiej Bibliotece Państwowej w Moskwie. 74 stronicowy rękopis zawiera m. in. notatki z podróży w latach 1836-1838 do Egiptu, Libanu i Syrii, szkice do <Anhelliego> oraz rysunki. Rękopis był przechowywany w Bibliotece Krasińskich w Warszawie” – czytamy w portalu „GN”.

- Wypożyczono go stamtąd na wystawę z okazji 130-lecia urodzin Słowackiego, która miała być otwarta w jego rodzinnym Krzemieńcu 4 września 1939 r. W międzyczasie wybuchła wojna. Po 17 września do Krzemieńca weszły wojska sowieckie. Po rękopisie urwał się ślad. „Wypłynął” w 2001 roku, gdy oficjalnie wpisano go do katalogu dawnej Biblioteki im. Lenina. Obecnie trwają prace nad naukowym wydaniem tego skarbu kultury polskiej – powiedział Henryk Głębocki Bogdanowi Gancarzowi.

Darcie łacha, robienie w konia i zaorywanie

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Opozycję można zwalczać na różne sposoby.

Jeżeli jest ona dobrze zorganizowana oraz zdyscyplinowana i zagraża obozowi rządzącemu osiągając podobne do niego wyniki w sondażach, trzeba traktować ją serio, podejmując z nią rzeczową polemikę. Jeśli nie wykazuje jednak żadnych oznak powagi, a jej rozpaczliwe próby zaszkodzenia ekipie sprawującej władzę oraz pozyskania elektoratu budzą na przemian śmiech, litość i pogardę, wystarczy w dowcipny sposób czynić z nią to, co popularnie określa się jako darcie łacha lub robienie w konia.

Ta druga metoda stosowana jest ostatnio dosyć często i na różnych poziomach kultury politycznej przez Zjednoczoną Prawicę wobec rozbitej i skłóconej opozycji, która nie umie wypracować żadnego sposobu ani na zaszkodzenie rządowi, ani na wzbudzenie sympatii potencjalnych wyborców. Takich nieudaczników najlepiej jest zaś pognębiać ironią, lekceważeniem, kpiną, przemilczaniem, szyderstwem, co kolokwialnie zwie się ich zaorywaniem.

jaroslawkaczynskiPrawdziwym mistrzostwem popisał się w tej materii podczas ostatniej debaty sejmowej i po niej Jarosław Kaczyński (fot. Wikipedia). Prezes Prawa i Sprawiedliwości bardziej niż atakami posłów opozycji zainteresowany był przeglądaniem „Atlasu kotów”, czym skupił na sobie życzliwą uwagę wielu czołowych polityków i ważnych mediów na całym świecie, a także milionów internautów. W dodatku przekazał natychmiast tę książkę z osobistą dedykacją Krakowskiemu Towarzystwu Opieki nad Zwierzętami na aukcję, której finał nastąpi w czasie charytatywnego koncertu „Granie na szczekanie” w sali filharmonii. Kiedy piszę te słowa, cena atlasu przekroczyła już 25 tysięcy złotych!

Cokolwiek by powiedzieli czy zrobili w najbliższym czasie politycy opozycji, tym zachowaniem przywódca obozu „dobrej zmiany” pokazał im, jak w prosty sposób, bez emocji i bez używania wielkich słów można skutecznie przykryć oraz zminimalizować wszystko, co oni usiłują zrobić dla pozytywnego zaistnienia w oczach opinii publicznej.

Lwowski doktorat honoris causa dla krakowskiego uczonego

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Profesor Jacek Purchla, o którym niedawno obszernie tutaj pisałem z uwagi na dobiegającą końca 26-letnią misję kierowania przez niego Międzynarodowym Centrum Kultury w Krakowie, otrzymał kolejny laur do swojej bogatej kolekcji zaszczytów: Narodowy Uniwersytet „Politechnika Lwowska” przyznał mu doktorat honoris causa w uznaniu dla jego znakomitych osiągnięć naukowo-badawczych na arenie międzynarodowej w kilku obszarach: historii sztuki, historii architektury, ochrony dziedzictwa kulturowego.

W jednomyślnej uchwale Senatu przypomniano, że to właśnie on rozpoczął przed ponad ćwierćwieczem pionierskie wówczas studia nad architekturą i urbanistyką Lwowa w XIX i XX wieku oraz nad rozwojem stolicy Galicji. Wyliczono, że prawie 50 publikacji, których autorem lub współautorem jest prof. Purchla, poświęconych zostało rozwojowi Lwowa i jego architekturze oraz roli Politechniki w kształtowaniu krajobrazu kulturowego miasta oraz regionu. Nie zapomniano także podkreślić jego wielkiej roli jako przewodniczącego Komitetu Światowego Dziedzictwa UNESCO.

aulapolitechnikilwowskiejPodczas ceremonii wręczania doktoratu przez władze założonej w 1844 roku, najstarszej, a na przełomie XIX i XX wieku jedynej polskiej uczelni technicznej (na fotografii fragment auli Politechniki Lwowskiej, za Wikipedią), była również mowa o wieloletnich działaniach krakowskiego uczonego na rzecz zbliżenia Polaków i Ukraińców poprzez prowadzenie dialogu, otwartej dyskusji, współpracy, budowanie postawy wzajemnego szacunku i zrozumienia. Przełożyło się to na organizację przez MCK licznych konferencji, seminariów, wystaw, programów edukacyjnych i stypendialnych, w których często brali udział również pracownicy liczącego dzisiaj 35 tysięcy studentów Narodowego Uniwersytetu „Politechniki Lwowskiej”.

Zmiana na gorsze w Nowoczesnej

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Znane już w starożytności, a sformułowane przez Mikołaja Kopernika i Thomasa Greshama ekonomiczne prawo o wypieraniu lepszego pieniądza przez gorszy często sprawdza się także w polityce. Właśnie mamy do czynienia z jego niezwykle spektakularnym zastosowaniem w Nowoczesnej, w której Ryszarda Petru zastąpiła na funkcji przewodniczącego Katarzyna Lubnauer.

Wprawdzie twórca i dotychczasowy przywódca marniejącego z dnia na dzień i umiejętnie marginalizowanego przez Grzegorza Schetynę ugrupowania opozycyjnego jest wyjątkowo kiepską moneta polityczną, ale jego następczyni prezentuje się – chociaż trudno w to uwierzyć – jeszcze gorzej.

Jest beznadziejna merytorycznie, całkowicie zagubiona w świecie polityki, którego kompletnie nie rozumie, nie potrafi prowadzić rzeczowej polemiki, nieporadnie usiłuje zagadać każdego rozmówcę przy pomocy steku banałów, co skutkuje wywoływaniem niepotrzebnych konfliktów oraz skutecznym zniechęcaniem do siebie i do Nowoczesnej każdego, kto ma wątpliwą przyjemność wejść z nią w dyskusję.

W dodatku Lubnauer – podobnie jak jej najbardziej znane partyjne koleżanki Kamila Gasiuk-Pihowicz, Joanna Scheuring-Wielgus i Joanna Schmidt – jest całkowicie pozbawiona kobiecego wdzięku, który można umiejętnie wykorzystać nawet w ferworze ostrych starć z przeciwnikami. Wiele obecnych w polityce pań potrafi znakomicie grać tym atrybutem swojej płci przysparzając swoim ugrupowaniom sporo sympatii, zwłaszcza w sytuacjach kryzysowych. Czołowe reprezentantki Nowoczesnej są natomiast oschłe, nieprzyjemne i antypatyczne, nie więc dziwnego, że odstręczają – zamiast przyciągać – potencjalnych wyborców od reprezentowanej przez nie partii.

Nie mająca wyrazistego programu, skłócona wewnętrznie, kierowana przez bezbarwną osobę Nowoczesna powinna wkrótce zniknąć z politycznej sceny, czego zapewne szczerze życzy jej nie Zjednoczona Prawica, dla której tak słaby przeciwnik jest niegroźny i bardzo wygodny, ale Platforma Obywatelska, Sojusz Lewicy Demokratycznej oraz wszystkie ugrupowania liberalne liczące na przejęcie jej elektoratu.

Jest tylko kwestią czasu, kiedy Katarzyna Lubnauer złoży Nowoczesną do politycznego grobu, w czym z pewnością pomoże jej nie kryjący rozgoryczenia z powodu bolesnej i nieoczekiwanej przez siebie porażki w wyborach przewodniczącego Ryszard Petru.

70. rocznica komunistycznego mordu Polskich Bohaterów WiN

zbigniewgalicki1Zbigniew Galicki

Szanowni Państwo,

poniżej przesyłam Państwu linkę do uroczystej Mszy Świętej w kościele OO. Kapucynów na ul. Loretańskiej, z 13 listopada 2017 roku, upamiętniającej 70. rocznicę mordu sądowego trzech członków Wolności i Niezawisłości, podpułkownika Alojzego Kaczmarczyka, majora Waleriana Tumanowicza i kapitana Józefa Ostafina:
https://photos.app.goo.gl/ObZWRwpDJmtG7k712

Pas generała Józefa Gizy

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Do Muzeum Okręgowego w Nowym Sączu trafił pas oficerski typu Sam Browne należący niegdyś do generała brygady Józefa Gizy – sądeczanina, który walczył w kampanii obronnej 1939 roku, a później w Wojsku Polskim na Bliskim Wschodzie i we Włoszech – poinformował „Dziennik Polski”.

W imieniu rodziny cenną pamiątkę przekazał jego wnuk doktor Tomasz Podgórski. Cztery lata temu dzieci Tadeusz Giza i Maria Podgórska oraz wnukowie przekazali tej samej placówce muzealnej m.in. świetnie zachowany płaszcz ze wszystkimi dystynkcjami i mundur ojca oraz dziadka, a także czapkę kadecką Mieczysława Gizy – najstarszego syna generała.

jozefgiza„Józef Giza (fot. Wikipedia) zmarł w 1965 roku w Londynie. Jest on patronem jednej ulic w Nowym Sączu. Imię generała nosi również Szkoła Podstawowa w Wielogłowach” – czytamy w gazecie.

Podgórski przyznał, że ofiarowany obecnie pas jest ostatnim elementem umundurowania jego dziadka, który zachował się w zbiorach rodzinnych: „- Pozostały jeszcze odznaczenia, dyplomy i rzeczy osobiste, ale one pozostaną w rodzinie” – powiedział „Dziennikowi Polskiemu”.

Pas wraz z innymi pamiątkami po gen. Józefie Gizie będzie można już wkrótce oglądać na wystawie stałej poświęconej II wojnie światowej w nowej siedzibie Muzeum Okręgowego w Nowym Sączu przy ulicy Jagiellońskiej.

Iwanowice. 11 listopada 2017 roku

Jarosław Karczyński*

11 Listopada 2017 roku jest datą szczególną w historii Polski. W całym kraju obchodzone są uroczystości z okazji 99-lecia odzyskania niepodległości. Jak co roku, w centrum Iwanowic formuje się pochód, w którym idą również członkowie Prawa i Sprawiedliwości Gminy Iwanowice, m.in. Jarosław Karczyński, Ewelina Kmita, Wioletta Kmita i Jan Nawieśniak. Oni to właśnie złożyli najokazalszą wiązankę biało-czerwoną z szarfą z napisem Prawo i Sprawiedliwość. Rozdaliśmy również flagi biało-czerwone oraz wstążki w barwach narodowych, ufundowane przez p. senatora Marka Pęka.

iwanowice20171111

Następnie, już w poszerzonym składzie, udaliśmy się do Krakowa, gdzie o godz. 16:30 w Katedrze Wawelskiej odprawiono uroczystą Mszę Święta z udziałem prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego, premier Beaty Szydło, wicepremiera Mateusza Morawieckiego, marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego, marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego. Obecni byli także ministrowie Elżbieta Rafalska, Andrzej Adamczyk, Antoni Macierewicz, Zbigniew Ziobro i wielu parlamentarzystów. Potem udaliśmy się na zamknięte spotkanie patriotyczne w Hotelu Sheraton, gdzie przemawiał prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński, odśpiewaliśmy także pieśni patriotyczne. Obiecaliśmy sobie także spotkać się za rok, kiedy to obchodzić będziemy 100-lecie Odzyskania Niepodległości.

* Autor jest pełnomocnikiem Prawa i Sprawiedliwości w Gminie Iwanowice.

Popołudniowa Msza Święta w Katedrze Wawelskiej w 99. Rocznicę Odzyskania Niepodległości

zbigniewgalicki1Zbigniew Galicki

Szanowni Państwo,

przesyłam linkę do zdjęć z uroczystej Mszy Świętej o godz. 16:30 w Katedrze Wawelskiej, w 99. Rocznicę Odzyskania Niepodległości z udziałem prezesa Prawa i Sprawiedliwości, p. Jarosława Kaczyńskiego, p. premier Beaty Szydło oraz wielu czołowych osobistości z naszego rządu: https://photos.app.goo.gl/kgA1M5F0XUSNI7Sq1

Dzielni Polacy zamiast sowieckich formacji

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Jak pisałem wczoraj, z bardzo dużym opóźnieniem w stosunku do innych polskich miast, ale Warszawa pozbyła się wreszcie większości (bo jeszcze nie wszystkich) kompromitujących stolicę niepodległego państwa patronów ulic.

W trzech przypadkach formację zbrojną, której dowództwo było zaprzedane Sowietom zastąpili jej żołnierze. Mamy więc teraz w stolicy ulice Platerówek, Żołnierzy 1. Praskiego Pułku Wojska Polskiego i Żołnierzy II Armii Wojska Polskiego. Na rzecz Lecha Kaczyńskiego utraciła też ulicę Armia Ludowa.

Właśnie te zmiany są dla mnie najbardziej interesujące. Wiele razy zabierałem bowiem publicznie głos w dyskusjach na temat potrzeby oddzielenia bohaterstwa żołnierzy, którzy znaleźli się w szeregach podporządkowanych Moskwie ugrupowań zbrojnych od zdrady jej dowódców. Nie było przecież winą tych, którzy nie zdążyli do armii generała Władysława Andersa, że bili się potem z Wehrmachtem pod komendą gen. Zygmunta Berlinga, ani wstępujących do Gwardii czy Armii Ludowej, aby walczyć z niemieckim okupantem, iż zostali podporządkowani sowieckiemu.

tablicaulicwwarszawieKażdego z tych kombatantów należy oceniać nie tylko za udział w podporządkowanych obcej władzy formacjach podczas II wojny światowej, ale także za to, co robili później, kiedy już zorientowali się, że służą złej sprawie. Jedni uciekali do lasu (zdarzyło się to nawet całemu 31. pułkowi piechoty z większością oficerów), drudzy wracali do cywila, nie brakło też jednak takich, którzy z własnej woli pozostawali w wojsku bądź przechodzili do milicji i urzędów bezpieczeństwa (fot. Oznaczenia warszawskich ulic, za Wikipedią).

Pierwsi kontynuując patriotyczną działalność stali się głównymi wrogami Polski Ludowej, która prześladowała ich, represjonowała, więziła, torturowała i mordowała, losy drugich toczyły się w zależności od tego, czy byli po 1945 roku lojalnymi obywatelami, czy też zasilali szeregi opozycji, ostatni pełnili niechlubną rolę pretorianów komunizmu we własnej Ojczyźnie.

Dlatego bardzo podoba mi się decyzja wojewody mazowieckiego o zachowaniu w pamięci wojennego trudu (często bohaterstwa) żołnierzy 1. Praskiego Pułku Wojska Polskiego i II Armii Wojska Polskiego, a także dzielnych Platerówek. Z pewnością należą im się ulice, tak jak na pewno trzeba je odbierać sowieckim z ducha formacjom militarnym i ich dowódcom – zdrajcom polskiej racji stanu.

Wojewoda pomógł zdekomunizować Warszawę

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Z dużym opóźnieniem i tylko dzięki wejściu w życie ustawy o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego Warszawa pozbyła się 47 kompromitujących stolicę niepodległego państwa patronów ulic. Ponieważ nie kwapiły się do tego władze samorządowe, decyzję podjął – na mocy tej właśnie ustawy – wojewoda mazowiecki Zdzisław Sipiera.

Wcześniej warszawscy radni zmienili nazwy tylko sześciu ulic i to wyłącznie w przypadku, kiedy wystarczyło zastąpić imię postaci związanej z komunizmem przy pozostawieniu jej nazwiska, które nosił ktoś dobrze zasłużony Polsce. Po upływie wyznaczonych samorządom na uporządkowanie przestrzeni publicznej trzech miesięcy do akcji wkroczył przedstawiciel rządu, który poinformował o zmianach na konferencji prasowej wspólnie z prezesem Instytutu Pamięci Narodowej doktorem Jarosławem Szarkiem.

warszawaNajbardziej spektakularną podmianą jest zastąpienie Armii Ludowej Lechem Kaczyńskim. Swoją ulicę utracił Leon Kruczkowski na rzecz Zbigniewa Herberta, Małego Franka Zubrzyckiego zastąpiła Danuta Siedzikówna-„Inka”, Stanisława Wrońskiego – Anna Walentynowicz, Wincentego Rzymowskiego – Przemysław Gintrowski, Sylwestra Bartosika – Grzegorz Przemyk, Zygmunta Modzelewskiego – Jacek Kaczmarski, Antoniego Kacpurę – Stefan Melak, 17 Stycznia – Komitet Obrony Robotników, Związek Walki Młodych – Andrzej Romocki-„Morro”, Stanisława Kulczyńskiego – Rodzina Uhlmów, Teodora Duracza – Zbigniew Romaszewski.

W trzech przypadkach formację zbrojną, której dowództwo było zaprzedane Sowietom zastąpili jej żołnierze nie mający świadomości, że służą złej sprawie. Mamy więc teraz w stolicy ulice Platerówek, Żołnierzy 1. Praskiego Pułku Wojska Polskiego i Żołnierzy II Armii Wojska Polskiego.

Żadnych zmian patronów nie ma na Ochocie i w Wilanowie. Prace w tej materii będą kontynuowane we współpracy z IPN, aby Warszawa nie musiała wstydzić się przed innymi miastami.

Powstaje Legia Akademicka

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Wielu krytyków ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza z góry wróżyło klęskę jego pomysłom ożywienia patriotycznego i militarnego ducha polskiej młodzieży, wydziwiając na tworzenie Wojsk Obrony Terytorialnej oraz Legii Akademickiej.

Rzeczywistość jest jednak całkiem inna niż by się to marzyło przeciwnikom rządu Zjednoczonej Prawicy ze szczególnym uwzględnieniem resortu obrony. Szeregi „terytorialsów” systematycznie rosną, a wspierane przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego formowanie Legii również spotkało się z dobrym przyjęciem, czego najlepszym dowodem jest ponad 170 kandydatów do niej na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie.

- Celem projektu z jednej strony jest odbudowa rezerw osobowych, które są istotnym elementem całego systemu obronnego państwa. Z drugiej strony to zaszczepienie wśród studentów spraw związanych z obronnością. Program składa się z dwóch części: teoretycznej, realizowanej w uczelni, która trwa 30 godzin, po jej zaliczeniu studenci przechodzą do części praktycznej w wybranych centrach szkoleniowych w całej Polsce – powiedział Radiu Kraków koordynator działań związanych z tworzeniem struktur LA Grzegorz Matyjasik z MON.

Część studentów poprzestanie na podstawowym przeszkoleniu i odbyciu praktyki poligonowej, niektórzy zechcą być może zasilić WOT lub nawet wybrać karierę zawodowego żołnierza.

legiaakademickakulPomysł ministra Macierewicza nawiązuje do znamienitej przedwojennej tradycji. Istniał wtedy 36. Pułk Piechoty Legii Akademickiej powstały ze sformowanego tuż po odzyskaniu niepodległości Legionu Akademickiego składającego się ze studentów Uniwersytetu, Politechniki, Wyższej Szkoły Gospodarstwa Wiejskiego i Wyższej Szkoły Handlowej.

Do oddziału LA na krakowskim Uniwersytecie Pedagogicznym mogą wstępować studenci wszystkich uczelni z podwawelskiego grodu. Do zorganizowania swojego przygotowuje się tarnowska Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa.

A malkontenci niech sobie nadal narzekają, marudzą i krytykują. Najwidoczniej nie zależy im na zwiększeniu potencjału obronnego Rzeczypospolitej, ani na rozbudzaniu uczuć patriotycznych młodzieży.

Orderowe porządki

jerzybukowskiJerzy Bukowski

W Kancelarii Prezydenta RP trwają wstępne prace analityczne nad wypracowaniem stanowiska w sprawie pozbawienia Orderów Virtuti Militari nadanych niegodnym ich osobom przez władze Polski Ludowej – poinformował „Nasz Dziennik”.

Zgodnie z ustawą o orderach i odznaczeniach tylko głowa państwa ma prawo odebrać je w przypadku, gdy „odznaczony dopuścił się czynu, wskutek którego stał się niegodny orderu”.

„- Z uwagi na fakt, że jest to materia niezwykle skomplikowana, wypracowanie ostatecznego stanowiska wymaga dokonania pogłębionej analizy prawnej i historycznej, jak również szeregu konsultacji i uzgodnień m.in. z szefem Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych. Należy bowiem mieć na względzie, że wśród osób odznaczonych Orderem Virtuti Militari w latach 1944-1989 znajdują się również osoby godne posiadania tego najwyższego wyróżnienia (np. św. Ojciec Maksymilian Maria Kolbe). Oznacza to, iż bez szczegółowej wiedzy historycznej trudno jest wypracować jednolity mechanizm umożliwiający weryfikację nadań Orderu Virtuti Militari z okresu Polski Ludowej” – powiedzieli gazecie zajmujący się tą kwestią pracownicy Kancelarii.

Warto przypomnieć, że Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie w 2007 roku jako pierwsze poprosiło ówczesnego prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego o odebranie VM posiadającym go jeszcze funkcjonariuszom oraz tajnym współpracownikom Urzędu i Służby Bezpieczeństwa, Informacji Wojskowej oraz formacji kontynuujących wrogą Polsce działalność, oficerom Gwardii i Armii Ludowej, Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, a także obywatelom RP, mającym w swoim życiorysie służbę w Armii Czerwonej lub w cywilnych i wojskowych sowieckich organach bezpieczeństwa (NKWD, KGB, Smiersz, GRU itp.).

Rok później Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych przekazał głowie państwa listę ponad stu żyjących kawalerów Virtuti Militari, którym powinien on zostać odebrany. Ta sprawa nie została jednak podjęta i dlatego POKiN ponowiło swój apel do prezydenta Andrzeja Dudy, prosząc go o dokonanie przeglądu żyjących jeszcze oraz zmarłych posiadaczy naszego najwyższego odznaczenia bojowego i usunięcie z jego grona wszystkich, którzy otrzymali je nie za walkę o niepodległość Polski, lecz za wierność sowieckiej racji stanu, często przejawiającą się w mordowaniu i w represjonowaniu żołnierzy zbrojnego podziemia po 1945 roku.

Jako pierwszy powinien – zdaniem Porozumienia – zostać pośmiertnie pozbawiony tego orderu współpracownik Informacji Wojskowej z lat 40. (pseudonim „Wolski”), późniejszy sowiecki namiestnik w Warszawie Wojciech Jaruzelski. Byłoby to symboliczne rozliczenie PRL.

UdSKiOR przygotował listę 80 osób kwalifikujących się do odebrania im VM i przekazał ją Kancelarii Prezydenta RP, która zastanawia się nad powołaniem nowej Kapituły Orderu, ponieważ kadencja ostatniego jej członka, pułkownika Zbigniewa Gebethnera, wygasła 26 czerwca ubiegłego roku. Zajęłaby się ona wyłącznie zaopiniowaniem Prezydentowi RP kandydatów do odebrania Virtuti Militari, ponieważ nadawać można go tylko w czasie trwania działań wojennych i do pięciu lat po ich zakończeniu.

Podobny problem dotyczy również innych odznaczeń nadawanych przez władze PRL, w szczególności najwyższego z nich – Orderu Orła Białego, którego Kapituła funkcjonuje.

Zdaniem niektórych prawników najwłaściwszym rozwiązaniem problemu pozbawienia niesłusznie przyznawanych przez reżim komunistyczny Polski Ludowej w sposób masowy orderów i odznaczeń byłoby przyjęcie przez parlament specjalnej ustawy, którą winna przygotować Kancelaria Prezydenta RP.

Poważny błąd Schetyny

jerzybukowskiJerzy Bukowski

22 października w tekście pt. „Powrót samca alfa” omawiałem – na swoim blogu -  mocne przemówienie Grzegorza Schetyny na konwencji Platformy Obywatelskiej, w którym chciał on jednoznacznie udowodnić, że nadal jest niekwestionowanym liderem nie tylko swojej partii, ale całej opozycji, co ostatnio coraz częściej poddaje się w wątpliwość.

Chcąc wybić z głowy wewnątrzpartyjnym konkurentom myśli o zmianie przewodniczącego, a pozostałym ugrupowaniom (zwłaszcza Nowoczesnej) marzenia o zdystansowaniu PO wzniósł się na oratorskie wyżyny i najwyraźniej uwierzył, że jest tak jak mówi.

Wymierny dowód jego przekonania o odzyskaniu pozycji przywódcy opozycji stanowi nieoczekiwana decyzja o wystawieniu Rafała Trzaskowskiego jako kandydata w przyszłorocznych wyborach prezydenta Warszawy. Jeżeli wydawało mu się, że to postanowienie umocni go w roli, którą sobie wymarzył, popełnił poważny błąd. W ciągu kilku godzin prominentni przedstawiciele innych partii opozycyjnych wyrazili zdumienie, że Schetyna wyszedł przed szereg i nie uzgadniając z nikim z nich tej kandydatury publicznie ją ogłosił.

Dobitnie wyraziła to niezadowolenie Katarzyna Lubnauer z Nowoczesnej mówiąc: – Jest kwestią pewnej dojrzałości i doświadczenia, żeby wiedzieć, że takie ogłaszanie kandydata nie pomoże w rozmowach koalicyjnych, w rozmowach, które mogłyby pozwolić na wyłonienie wspólnego kandydata, który miałby realną możliwość uratowania Warszawy przed PiS.

Najbardziej zadowoleni z tej nazbyt pośpiesznej decyzji są oczywiście politycy Prawa i Sprawiedliwości, którzy natychmiast przypomnieli, że Trzaskowski był szefem kampanii wyborczej Hanny Gronkiewicz-Waltz w 2010 roku, a więc ewentualne objęcie przezeń władzy w stolicy byłoby przedłużeniem jej rządów.

Ironiczne uwagi słychać także ze strony reprezentantów ruchu obywatelskiego Kukiz’15 i lewicy. Ich zdaniem był to ewidentny falstart, który może poskutkować rozbiciem antypisowskiego obozu jeszcze zanim on powstał.

Grzegorz Schetyna zbyt szybko uwierzył w siebie, a to często fatalnie się kończy. Polityk musi niekiedy podejmować ryzykowne decyzje, ale jeżeli robi to bez przemyślenia i bez uzgodnień z potencjalnymi partnerami podważa swój autorytet narażając się na śmieszność. A ta dyskwalifikuje każdego samca alfa.

Czy rząd przejmie kontrolę nad placem Piłsudskiego i nad Powązkami Wojskowymi?

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Minister infrastruktury Andrzej Adamczyk chce, aby prezydent Warszawy przekazała zarządzanie placem Józefa Piłsudskiego Mazowieckiemu Urzędowi Wojewódzkiemu, ponieważ jest on potrzebny do organizowania uroczystości państwowych – dowiedziało się Radio ZET.

„W odpowiedzi na list Adamczyka Ratusz napisał, że konieczne jest wydzielenie działki pod płytą placu, w kolejnym piśmie minister zażądał przekazania pełnej dokumentacji placu. Obecnie zarządcą placu jest Zarząd Dróg Miejskich w Warszawie, który podlega prezydent Warszawy” – czytamy na stronie internetowej rozgłośni.

jozefpilsudskiwarszawaTo bardzo ciekawa propozycja, nad którą zapewne pochylą się prawnicy obu zainteresowanych stron. Skoro mamy jednak drogi krajowe i wojewódzkie, nic chyba nie stoi na przeszkodzie, aby w centrum stolicy był państwowy plac (fot. Wikipedia).

Gdyby warszawski samorząd utracił władztwo nad nim, sugerowałbym kolejny krok w podobnej materii: przekazanie rządowi Powązek Wojskowych. Być może udałoby się wtedy usunąć wreszcie z tej narodowej nekropolii zajmujące sporą część alei zasłużonych okazałe grobowce zdrajców Polski, do czego nie kwapi się Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Ministerstwo Obrony Narodowej w porozumieniu z Instytutem Pamięci Narodowej z pewnością załatwiłoby tę sprawę szybko i godnie, czego od dawna domaga się wiele środowisk patriotycznych z całej Polski z Porozumieniem Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie na czele.