Category Archives: LUDZIE i kultura

Zmarł śp. Władysław Grodecki (1942-2018)

wladyslawgrodeckiZ żalem zawiadamiamy, że 13 października 2018 roku, wieczorem, po ciężkiej chorobie zmarł śp. Władysław Grodecki – polski podróżnik, dziennikarz, przewodnik turystyczny po Krakowie i województwie małopolskim, pilot wycieczek, instruktor przewodnictwa, absolwent Politechniki Warszawskiej (1968). Wychowany w duchu miłości do Boga i Ojczyzny. Głównym celem jego wędrówek było poszukiwanie śladów Polaków oraz odkrywanie ich historii. Dzięki swoim zasługom w promowaniu polskiej kultury za granicą nazywany był „Wędrownym Ambasadorem”. Odbył ponad 100 wypraw zagranicznych, w tym 3 samotne wyprawy dookoła świata.

Informacje dotyczące miejsca i terminu pogrzebu: wtorek 23 X / 11:00 / rozpoczęcie uroczystości pogrzebowych na Cmentarzu Batowickim w kaplicy przy ul. Reduty w Krakowie (wejście od strony Cmentarza Prądnik Czerwony).

Materiały „Krakowa Niezależnego” o śp. p. Władysławie Grodeckim znajdą Państwo tutaj:
http://www.krakowniezalezny.pl/tag/wladyslaw-grodecki

Ostre wyrazy w walce politycznej nie są nieparlamentarne

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Polityka nie jest generalnie zajęciem dla dam i dla dżentelmenów (chociaż są w niej również takie osoby), trudno się więc dziwić, że często padają z ich ust mocne słowa. Dzieje się tak zwłaszcza w kampaniach wyborczych, kiedy pokonanie przeciwnika jest jednoznaczne z utrzymaniem swojej pozycji lub zdobyciem jej jego kosztem.

Dlatego nie bulwersują mnie ostre sformułowania, jakich nie szczędzą sobie polscy politycy w dobiegającej właśnie końca kampanii samorządowej. Właśnie w jej ostatnich dniach należy się spodziewać wysypu barwnych wypowiedzi o dużym ładunku emocjonalnym, a także mijających się z prawdą.

W tym drugim przypadku można iść do sądu w trybie wyborczym i sprawa zostaje szybko rozstrzygnięta. Jeżeli chodzi natomiast o temperaturę politycznych sporów, to nie ma żadnych reguł, jedynymi arbitrami będą zaś wyborcy, którzy przy urnach wyrażą własne opinie na temat nie tylko programów prezentowanych przez kandydatów i składanych przez nich obietnic, ale także sposobu, w jaki prowadzili kampanię, a zwłaszcza odnosili się do swoich rywali.

sejmczasmijaNie ma więc sensu robić sensacji z tego czy innego zwrotu, który padł w ferworze politycznego starcia (fot. Wikipedia). Właśnie one najbardziej zapadają bowiem w pamięć wyborców i budzą ich entuzjazm bądź niesmak, co znajdzie odzwierciedlenie przy oddawaniu głosów.

I jeszcze jedna uwaga na koniec: nazywanie bardzo mocnych określeń używanych w jakiejkolwiek kampanii wyborczej nieparlamentarnymi jest nieporozumieniem. Właśnie po to wymyślono przecież parlament, żeby politycy ścierali się w nim ze sobą na słowa zamiast wzywać swoich zwolenników do okładania się niebezpiecznymi narzędziami na ulicach.

Warto wiedzieć, że słowo „parlamentum” znaczyło pierwotnie tyle, co „sklep z gadaniną” i dlatego nawet bardzo ostre potyczki werbalne w nim nie powinny razić, ani wywoływać zgorszenia. Kwalifikowanie zachowań polityków, którzy ostro nacierają na siebie podczas mających służyć wyrazistemu formułowaniu przez nich stanowisk i pognębieniu rywali debat mianem nieparlamentarnych świadczy o złym rozumieniu tego, czym jest owa demokratyczna instytucja.

Powiedziane po krakowsku

stefanbudziaszekStefan Budziaszek

27 września 2018 roku, w Klubie Dziennikarzy „Pod Gruszką” w Krakowie, przy ulicy Szczepańskiej 1, jury nagrody „Książka Miesiąca” uhonorowało publikację „Powiedziane po krakowsku”, pod redakcją Donaty Ochmann i Renaty Przybylskiej. Spotkanie prowadził dr Stanisław Dziedzic:
https://www.youtube.com/watch?v=stIiN6HvqzU

Kraków to miasto najdroższe mi…

stefanbudziaszekStefan Budziaszek

27 września 2018 roku, w Klubie Dziennikarzy „Pod Gruszką” w Krakowie, przy ulicy Szczepańskiej 1, jury nagrody „Książka Miesiąca” uhonorowało publikację „Powiedziane po krakowsku”, pod redakcją Donaty Ochmann i Renaty Przybylskiej. Uroczystość uświetnił swoim występem znany krakowski bard Aleksander „Makino” Kobyliński: https://www.youtube.com/watch?v=Lvf4ZxRT50o

A za dwa lata… Na probostwie w Wyszkowie

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Rozpoczęło się Narodowe Czytanie 2018. W roku 100-lecia odzyskania niepodległości przez Polskę na lekturę wybrano „Przedwiośnie” Stefana Żeromskiego.

Jest to niewątpliwie najważniejsza powieść w dorobku tego autora, ale napisana dosyć trudnym językiem, co skłoniło organizatorów akcji do uwspółcześnienia stylu zwanego powszechnie i wcale nie w pozytywnym znaczeniu „żeromszczyzną”.

przedwiosnie1928Nie podoba mi się ten zabieg, chociaż rozumiem, że młodzi Polacy z pewnością mają poważne problemy ze zrozumieniem niektórych słów i związków frazeologicznych występujących w „Przedwiośniu” (fot. Pierwsza ekranizacja, 1928 za: fototeka.fn.org.pl).

Dlatego przyznaję rację jednemu z blogerów Salonu 24, który uznał, że na 100. rocznicę odzyskania niepodległości znacznie lepszą lekturą byłoby krótkie, napisane prostym językiem i nawiązujące do zwycięskiej wojny z Rosją Sowiecką w obronie suwerenności opowiadanie tego samego autora pt. „Na probostwie w Wyszkowie”.

Stało się inaczej, pozostaje więc tylko mieć nadzieję, że za dwa lata, kiedy będziemy hucznie obchodzić stulecie rozgromienia Armii Czerwonej przez Wojsko Polskie, co zahamowało pochód komunistów na zachód Europy oraz – niestety, tylko na krótki czas – odesłało w niebyt mrzonki bolszewików o uczynieniu z Polski kolejnej republiki Związku Sowieckiego, do Narodowego Czytania zostanie wybrany właśnie ten utwór Stefana Żeromskiego.

Papieska sensacja po pół wieku

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Nieznane do tej pory dzieło Karola Wojtyły pt. „Kazanie na Areopagu” opublikuje Wydawnictwo Literackie tuż przed 40. rocznicą wyboru krakowskiego arcybiskupa na papieża – poinformowało Polskie Radio.

Są to spisane ponad 50 lat temu na 150 stronach rozważania na temat wiary i teologii inspirowane kazaniem Świętego Pawła wygłoszonym do Ateńczyków na Areopagu.

- To brzmi sensacyjnie. Podczas prac w archiwum natrafiono na to niezwykłe dzieło. Można powiedzieć, że jest jednym z najważniejszych dzieł Jana Pawła II. Tak mówią jednomyślnie wszystkie osoby, które miały okazję zapoznać się z tekstem. To rzeczywiście jedyny spójny całościowo tekst napisany przez Karola Wojtyłę jeszcze przed pontyfikatem, w którym Karol Wojtyła wykłada swoje credo – powiedział na antenie PR Marcin Baniak z Wydawnictwa Literackiego.

Wiadomo już, że 13 katechez powstało po zakończeniu II Soboru Watykańskiego, czyli po 1965 roku.

arcybiskupkarolwojtyla- Dwa lata wcześniej Karol Wojtyła po drodze do Ziemi Świętej odwiedził Grecję, a jednym z przystanków był ateński Areopag. Po jakimś czasie musiał powrócić myślami w to miejsce i pod wpływem wydarzeń Soboru Watykańskiego zaczął spisywać tekst, o którym mowa. Świadczą o tym liczne odniesienia do dokumentów ogłaszanych na soborze – dodał Baniak.

„Okoliczności w jaki sposób rękopis się odnalazł i trafił w ręce kardynała Stanisława Dziwisza owiane są tajemnicą. Za tydzień w czasie konferencji prasowej w Wydawnictwie Literackim zostanie przedstawiona dokładana historia tekstu, który powstał ponad 50 lat temu” – czytamy na stronie internetowej Polskiego Radia.

Austriacy nie chcą uczcić odsieczy wiedeńskiej

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Ważą się losy pomnika króla Jana III Sobieskiego, który ma stanąć na wiedeńskim wzgórzu Kahlenberg w 335. rocznicę zwycięskiej bitwy wojsk polsko-austriackich z Turkami – poinformowała „Gazeta Krakowska”.

Pomnik autorstwa profesora Czesława Dźwigaja jest już od dawna gotowy. Przedstawia naszego monarchę, który siedząc na rumaku wskazuje buławą kierunek ataku, a za nim z ogromnej bryły brązu wyłaniają się skrzydła husarskie, głowy koni i postaci ludzkie.

„W związku z rocznicą odsieczy wiedeńskiej, która przypada 12 września, pomnik miał stanąć, na przygotowanym już cokole, na wzgórzu Kahlenberg. Z tego miejsca Sobieski dowodził w zwycięskiej bitwie o Wiedeń. Na razie jednak bryła brązu, wysoka na niemal 3 metry i szeroka na prawie 8 metrów, stoi na naczepie przed jedną z hal Gliwickich Zakładów Urządzeń Technicznych. Rzeźba jest tak szeroka, ponieważ warunki uzgodnione z władzami Wiednia mówiły jedynie o ograniczeniach wysokości postumentu do 3 metrów” – czytamy w gazecie.

Skoro nie było mowy o szerokości, artysta postanowił wykorzystać ten właśnie wymiar dla nadania swojemu dziełu monumentalnego charakteru.

„Łączny koszt pomnika to ok. 1,2 mln zł. Środki na sfinansowanie postumentu pochodzą od firm i osób prywatnych. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że premier Mateusz Morawiecki osobiście zachęcał biznesmenów do dołożenia się do budowy. Ponoć szef rządu wsparł też projekt monumentu z własnej kieszeni. Kamień węgielny pod budowę pomnika został wmurowany w 2013 r., w 330. rocznicę odsieczy wiedeńskiej. Inicjatorem tego projektu jest Piotr Zapart, przewodniczący Komitetu Budowy Pomnika Króla Jana III Sobieskiego w Wiedniu i członek Bractwa Kurkowego w Krakowie” – napisała „GK”.

Niestety, nowy burmistrz stolicy Austrii Michael Ludwig uważa, że pomnik ma wyraźnie antymuzułmański i antyturecki wydźwięk, a w tym kraju mieszka obecnie około. pół miliona muzułmanów, z czego duża część to właśnie Turcy.

Władze Krakowa podpisały pięć lat temu z Wiedniem list intencyjny w sprawie upamiętnienia na Kahlenbergu zwycięskiej bitwy.

„- Potem Kraków asystował podczas ustaleń i uzgadniania spraw formalnych pomiędzy Komitetem Budowy Pomnika a Wiedniem. Strona wiedeńska wyraża teraz obiekcje do poczynionych dwustronnych ustaleń i nowy burmistrz poinformował o tym prezydenta podczas jego pobytu w Wiedniu. Ponieważ w tę sprawę zaangażowana jest także polska ambasada, czekamy na zakończenie rozmów” – powiedziała gazecie rzeczniczka prezydenta Jacka Majchrowskiego Monika Chylaszek.

pomniknakahlenberguO tym, że pomnik nie wszystkim przypada do gustu świadczą dwa fakty: w ubiegłym roku na kilka dni przed obchodami rocznicy odsieczy dwóch wandali napisało sprayem wulgarne napisy na tablicy przedstawiającej jego wizualizację, a między 13 a 16 lipca br. zniknęła ona z cokołu (fot. kresy.pl).

Warto wspomnieć, że jest to już 13. próba uczczenia wiktorii wiedeńskiej w historycznie uzasadnionym miejscu, ale tegoroczne obchody są dla Polaków szczególnie ważne ze względu na 100-lecie odzyskania niepodległości; wydawało się więc, że tym razem czeka nas wreszcie pomyślny koniec.

„- Sprawa jest bardzo delikatna i nie chcemy zaostrzać konfliktu. Jesteśmy na etapie rozmów z władzami Wiednia co do tego, jak powinien wyglądać pomnik. Mamy nadzieję, że 12 września stanie on na wzgórzu Kahlenberg” – krótko ocenił tę sytuację w rozmowie z „GK” Piotr Zapart.

Jak ustalił portal wPolityce, mające powstać w Wiedniu monumenty, muszą uzyskać pozytywną ocenę „Rady doradczej ds. pomników i miejsc pamięci” powołanej przez miasto w 2017 roku, a ta wypowiedziała się negatywnie.

W oświadczeniu pierwszego prezydenta wiedeńskiego Landtagu Ernsta Wollera możemy przeczytać, że podczas spotkania prezydenta Krakowa z burmistrzem Wiednia 11 lipca doszło do porozumienia, iż z powodu negatywnej oceny pomnik nie stanie w stolicy Austrii, ale „powinno się znaleźć dla niego godne miejsce w Krakowie”.

Wiedeń zaproponował, żeby podwawelski gród rozpisał międzynarodowy konkurs „na odpowiadający dzisiejszym standardom sposób upamiętnienia w Wiedniu Jana III Sobieskiego”.

„Upamiętnienie to powinno łączyć historyczny kontekst z ukierunkowaną na przyszłość europejską kulturą pamięci. Koszty takiego upamiętnienia poniesie Wiedeń. Polskie artystki i polscy artyści będą mogli uczestniczyć w tym konkursie. Miasto Kraków zostanie również zaproszone do oddelegowania członka do konkursowego jury – napisał w cytowanym przez wPolityce oświadczeniu stwierdził w oświadczeniu Woller.

Na czas trwania konkursu, w miejscu przygotowanym dla obecnego pomnika zostanie umieszczona pamiątkowa tablica z niezwykle poprawnym politycznie napisem:

kosciolnakahlenberguBitwa pod Kahlenbergiem (fot. Kościół Św. Józefa, OO. Zmartwychwstańców, za: Wikipedią) 12 września 1683 r. była punktem kulminacyjnym i zwrotnym w zmaganiu się dwóch imperiów – ekspandujących na Zachód Osmanów i spychanych do defensywy Habsburgów. Dzięki europejskiemu sojuszowi obronnemu powołanemu w celu obrony Krakowa i Wiednia, w którym król Polski Jan III Sobieski odegrał wiodącą rolę, odsiecz Wiednia zakończyła się sukcesem. Ponad 50 000 ludzi z wielu różnych krajów straciło życie w walkach o Wiedeń. Niech to wydarzenie pozostanie w naszej pamięci, aby nieustannie przypominało o konieczności pokojowej koegzystencji mieszkańców Europy!

Doktor Katarzyna Kuras z Instytutu Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego sądzi, że niechęć części Austriaków do monumentu autorstwa prof. Dźwigaja może wynikać z tendencji do pomniejszania roli polskiego króla w walce o Wiedeń. Ciągle dyskutuje się też nad tym, czy Turcy stanowili jeszcze pod koniec XVII wieku aż tak wielkie zagrożenie dla chrześcijańskiej części Europy.

„- To z kolei pozwala stawiać pytanie, czy rola Sobieskiego w tej walce była aż tak ważna dla losów kontynentu. Osobiście jestem jednak w stu procentach przekonana, że pomnik upamiętniający odsiecz wiedeńską powinien na wzgórzu Kahlenberg stanąć. Po pierwsze na uznanie zasługuje odwaga Sobieskiego, który szybko ruszył z pomocą zagrożonemu Wiedniowi. Po drugie była to ostatnia tak ważna zwycięska bitwa Polaków przed rozbiorami. Jest to wydarzenie warte upamiętnienia” – powiedziała „Gazecie Krakowskiej”.

Wydaje mi się, że bez rozmów na szczeblu ministerstw spraw zagranicznych (z pełnym poszanowaniem niezawisłości wiedeńskiego samorządu) żaden pomnik króla Jana III Sobieskiego i polskiej armii nigdy nie stanie na wiedeńskim Kahlenbergu.

Generał Ryszard Kukliński patrzy na defiladę

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Zawsze kiedy oglądam podniosłe uroczystości z okazji Święta Wojska Polskiego (nie wiem dlaczego przywracając je po 1989 roku nie zachowano pięknej przedwojennej nazwy Święta Żołnierza) myślę o śp. generale Ryszardzie Kuklińskim i zastanawiam się, ilu uczestników tych patriotycznych ceremonii zdaje sobie sprawę, że może brać w nich udział także dzięki jego bohaterstwu.

Ten nazywany często ostatnim Żołnierzem Niezłomnym i „pierwszym polskim oficerem w NATO” dzielny człowiek samotnie rzucił wyzwanie sowieckiemu imperium zła w momencie, w którym było ono u szczytu potęgi zagrażając całemu wolnemu światu z powodu sporej militarnej przewagi Układu Warszawskiego nad NATO. Nie zważając na grożące mu śmiertelne konsekwencje w przypadku ujawnienia przez kontrwywiad, kto jest „kretem” nie tylko w Sztabie Generalnym WP, ale przede wszystkim w kierowniczych strukturach UW, których tajemnice przekazywał od 1972 do 1981 roku Amerykanom, konsekwentnie przesyłał do USA dziesiątki tysięcy stron najbardziej tajnych dokumentów.

pulkownikkuklinski2Gdyby zimna wojna przekształciła się w gorącą, nie oklaskiwalibyśmy dzisiaj defilady Wojska Polskiego w Warszawie i w innych miastach, bo nasz kraj stałby się atomową pustynią. Kukliński doskonale zdawał sobie z tego sprawę znając sposób myślenia sowieckich marszałków i generałów, a także posiadając ogrom wiedzy o ofensywnych planach armii Układu Warszawskiego w kierunku Atlantyku. Miały one zostać powstrzymane nuklearną zaporą położoną przez NATO na linii Wisły. Po takim uderzeniu niewiele by z nas zostało już u progu III wojny światowej.

Patrząc 15 Sierpnia na pozdrawiających z trybun defilujące przed nimi pododdziały wojskowe najwyższych przedstawicieli władz III RP myślę więc o człowieku, który nie wahał się zaryzykować życiem, aby nie doszło do zagłady Polski i sporej części Europy. A przypominając słowa jednego z szefów CIA: „nikt na świecie w ciągu ostatnich czterdziestu lat nie zaszkodził komunizmowi tak, jak ten Polak” marzę, aby w roku 100-lecia odzyskania przez naszą Ojczyznę niepodległości śp. generał Ryszard Kukliński został wreszcie zaliczony w poczet kawalerów jej najwyższego odznaczenia – Orderu Orła Białego.

Odeszła śp. profesor Maria Dzielska

miroslawborutaks1Mirosław Boruta

Data 30 lipca nie będzie odtąd dla nas miłym wspomnieniem. W tym dniu odeszła śp. profesor Maria Dzielska. Była niestrudzoną orędowniczką dobrej nowiny o prawdzie, wierze i przyjaźni. Sygnatariuszką listów i oświadczeń w obronie słusznych idei i dobrych spraw, członkinią Komitetów poparcia śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w 2010 roku oraz obecnego Prezydenta Andrzeja Dudy w 2015 roku, uczestniczką wszystkich konferencji Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Lecha Kaczyńskiego w Krakowie i wielu patriotycznych uroczystości.

akozpremieremNie tylko wybitna polska uczona i profesor zwyczajny Uniwersytetu Jagiellońskiego, nie tylko historyk i filolog klasyczny oraz tłumacz tekstów źródłowych, nie tylko historyk późno-antycznego Rzymu i wczesnego Bizancjum, ale i… serdeczna, pełna ciepła gospodyni niezapomnianych spotkań przyjaciół z kręgu Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Lecha Kaczyńskiego w Krakowie (na zdjęciu pośrodku śp. Pani Profesor w gronie uczestników spotkań naszego AKO z premierem Jarosławem Kaczyńskim).

20160717mb1We wtorek, 31 lipca 2018 roku, w kościele OO. Franciszkanów przy ul. Reformackiej 4, odprawiona została Msza Święta w intencji Zmarłej (fot. wnętrza kościoła z 17 lipca 2016 roku, autorstwa p. Mirosława Boruty. Wśród wiernych, pierwsza po lewej stronie p. prof. Maria Dzielska).

Wzięli w niej udział m.in. członkowie krakowskiego Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Lecha Kaczyńskiego (prof. Grażyna Korpal, prof. Maria Lizisowa, dr Mirosław Boruta – sekretarz Klubu), Konsul Generalny Węgier w Krakowie, p. prof. Adrienne Kormendy, członkowie zarządu Stowarzyszenia im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie (dr Mirosław Boruta – prezes, Maria Krakowska – wiceprezes) oraz uczestnicy krakowskich uroczystości patriotycznych pp. Jan Budziaszek, Janusz Fatyga, Zbigniew Galicki, Wiesław Kozub i Józef Krzysztoforski.

(Od Redakcji): Pogrzeb śp. profesor Marii Dzielskiej odbędzie się w poniedziałek – 6 sierpnia, na Cmentarzu Salwatorskim, po Mszy Świętej u SS. Norbertanek o godz. 13:00.

Ryszard Kukliński u Zbigniewa Herberta

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Dzisiaj (28 lipca 2018 roku) przypada 20. rocznica śmierci największego polskiego poety XX wieku – Zbigniewa Herberta.

Z tej okazji chcę przypomnieć jego spotkanie z pułkownikiem Ryszardem Kuklińskim w trakcie pamiętnej wizyty „pierwszego polskiego oficera w NATO” wiosną 1998 roku w Polsce.

zbigniewherbertKuklińskiemu bardzo zależało na odwiedzeniu Herberta, chociaż zdawał sobie sprawę z fatalnego stanu jego zdrowia. Miał bowiem we wdzięcznej pamięci list, jaki napisał Książę Poetów (fot. dzieje.pl) 5 grudnia 1994 roku do ówczesnego prezydenta RP Lecha Wałęsy apelując do niego, żeby korzystając ze swoich prerogatyw unieważnił na mocy rewizji nadzwyczajnej haniebny wyrok 25 lat więzienia (na taki zamieniono w III Rzeczypospolitej orzeczoną w 1984 roku karę śmierci), który nadal ciążył na Kuklińskim. Oto jego fragment: Domagamy się zmienienia haniebnego wyroku władz stanu wojennego, a także przywrócenia pułkownikowi Ryszardowi Kuklińskiemu pełni praw obywatelskich. Domagamy się uznania przez III RP zasług płk. Kuklińskiego, które dla Polski mają wymiar historyczny.

List ukazywał się przez kilkanaście tygodni na łamach „Tygodnika Solidarność”, a podpisało się po nim ponad 30 tysięcy osób. Niestety, adresat nie stanął na wysokości zadania, ponieważ uważał (i nadal pozostaje w tym przekonaniu), że tylko on przywrócił Polsce niepodległość. Nie zamierzał więc dzielić się sławą pogromcy komunizmu z człowiekiem, który w dużej mierze przyczynił się do upadku sowieckiego imperium zła, a więc także odzyskania suwerennego bytu przez kraje Europy środkowej.

Pamiętam, jak przyjechaliśmy ze śp. Józefem Szaniawskim do mieszkania Herberta na dolnym Mokotowie. Po krótkiej, kurtuazyjnej rozmowie we czworo, poeta i bohater przeszli do drugiego pokoju i tam spędzili kilkadziesiąt minut w cztery oczy. Kukliński wyszedł z stamtąd bardzo wzruszony. Nie pytałem go o szczegóły, ale z pewnością było to dla niego jedno z najważniejszych wydarzeń podczas jego pierwszej wizyty w Kraju po ewakuacji przez Amerykanów w listopadzie 1981 roku. Jestem wdzięczny Opatrzności, że było mi dane być świadkiem spotkania dwóch wielkich Polaków.

Wydawnictwo Biały Kruk poleca… Najgroźniejszy agitator sprawy polskiej

bialykruklogoTo jest historia prawdziwego romantyka, jakim był Harro Harring (1798–1870). Mając niespełna 30 lat został ułanem, oficerem gwardii przybocznej wielkiego księcia Konstantego w Warszawie, bo myślał, że w ten sposób będzie walczył o wolną Polskę. W zamian za świetną służbę zaproponowano mu jednak stanowisko… międzynarodowego szpiega carskiego na dworach europejskich. Kiedy oburzony odmówił, przedstawiono mu alternatywę: kazamaty na Syberii. Niewiele czekając czmychnął z Warszawy; ścigano go do granicy, a potem – niemal do końca życia. W każdym kraju, gdzie zjawiał się Harro Harring, ambasadorzy carscy żądali wydalenia go.

Gdzież to nie był ten poeta zawadiaka… Poza niemal całą Europą dotarł do Rio de Janeiro, do Ameryki Północnej, nawet do Australii. Często pod przybranymi nazwiskami. I zawsze walczył. Najpierw podwójnym orężem, czyli bronią i piórem; wielokroć raniony i kontuzjowany, a jego porywające wiersze uwielbiano na wszystkich kontynentach; wiele z nich poświęcił bohaterom Powstania Listopadowego i uciemiężonej Polsce. Zakochany w pięknej polskiej arystokratce, związał się na zawsze z jej ojczyzną i przybrał polskie nazwisko Kazimirowicz.

najgrozniejszyagitatorHarro Harring (1798-1870) to Duńczyk z urodzenia, niemieckojęzyczny pisarz, a z wyboru Polak. Bohater naszej nowej książki był zarówno niebywale popularnym w swej epoce poetą, jak i niepospolicie odważnym bojownikiem o wolność narodów, prześladowanym do końca swoich dni przez… carską policję. Z sympatii dla Polski przyjął nawet nazwisko Kazimirowicz! W swojej publicystyce ostro krytykował komunizm i jego twórcę Karola Marxa, który w odpowiedzi napisał ohydny paszkwil poświęcony osobie Harringa. Natomiast swoje najbardziej znane dzieła literackie Harring napisał o Polsce pod rosyjskim zaborem stając się adwokatem polskiej sprawy na arenie międzynarodowej.

Uznawany za rewolucjonistę stał się jednak obiektem ostrej publicystycznej napaści Karola Marksa, ponieważ zwalczał rodzący się właśnie komunizm, który uważał za „bałamutny filozoficzny materializm i ateizm”. Ostatni tekst publicystyczny z 1869 roku poświęcił (po angielsku) swej przybranej ojczyźnie i zatytułował znamiennie – Do wrogów Polski.

Nigdy się nie poddawać…

miroslawborutaks1Mirosław Boruta

Już tyle razy usłyszeliśmy słowa, że nigdy nie wolno się poddawać, że nie ma żelaznych faworytów i pewnych zwycięzców. Zasady sportu, tak podobne do zasad życia społecznego są pod tym względem niezwykłym przewodnikiem i wskazówką. Jakie szanse może mieć mały kraj, ot, choćby Chorwacja w starciu z Argentyną, Rosją czy Anglią? Mały a jednak… Niezwykła wytrzymałość fizyczna i psychiczna, wola zwycięstwa, chęć doprowadzenia do sukcesu. Jeśli to masz dajesz sobie szansę.

jaroslawkaczynskiA jakie szanse może mieć…Polska, odpowiem krótko takie same.

Mówił o tym premier Jarosław Kaczyński  (fot. Wikipedia) charakteryzując Izrael „choć formalnie niewielki, waży dużo. On jest jak niewysoki mężczyzna, o którym wiadomo, że jest w istocie bardzo silny”.

Z całą pewnością odpowiedź ta jest uniwersalną receptą dla wielu społeczeństw i… wielu osób obecnych w świecie polityki. Receptą na sukces podobną do słów Mahatmy Gandhiego: „Najpierw cię ignorują. Potem śmieją się z ciebie. Później z tobą walczą. Później wygrywasz”.

Czy karać niesfornych posłów i senatorów?

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Mam mieszane uczucia w sprawie karania parlamentarzystów przez marszałków i wicemarszałków Sejmu oraz Senatu (w tej drugiej izbie takie przypadki są o wiele rzadsze).

Z jednej strony podoba mi się dyscyplinowanie wyjątkowo niesfornych i często przekraczających granice kultury wypowiedzi, a bywa że także zachowania posłów oraz senatorów, z drugiej każdy z nich powinien mieć swobodne prawo zaprezentowania swoich poglądów oraz samego siebie. Prezydia Sejmu i Senatu muszą jednak błyskawicznie reagować na zdecydowanie zbyt ekspresyjne postępowanie reprezentantów narodu, chociaż od ich rzetelnej oceny są w obu izbach komisje mające w nazwie słowo „etyka”.

W każdej kadencji trafiają się wyjątkowo krewcy posłowie i senatorowie, którzy przysparzają problemów nie tylko marszałkom, ale także szefom swoich klubów parlamentarnych oraz macierzystych partii. Dla zapewnienia powagi obrad można ich przywoływać do porządku, a w skrajnych przypadkach – zwłaszcza recydywy – karać, trzeba to jednak robić z ogromnym wyczuciem, którego nie da się zobiektywizować, ponieważ marszałkowie oraz ich zastępcy także mają różne charaktery i progi odporności na próby zakłócania obrad.

Parlament wcale nie musi być miejscem ugrzecznionej debaty. Wręcz przeciwnie, właśnie w nim powinni ostro i bezkompromisowo spierać się ze sobą polityczni przeciwnicy. Lepiej byłoby oczywiście, gdyby robili to nie po chamsku i z pogardą dla interlokutorów, ale ze swadą i dowcipnie, czyli zgodnie z wypracowanymi przez wieki tradycjami europejskiej retoryki, aczkolwiek nie mam też nic przeciw merytorycznie uzasadnionym chwytom erystycznym, byleby nie przekraczać podczas ich stosowania granic dobrych obyczajów.

Polacy też są w tej materii podzieleni. Jednym podoba się surowe traktowanie parlamentarnych „wichrzycieli” przez marszałków, drudzy uważają, że niestandardowe zachowania posłów i senatorów powinny być oceniane wyłącznie przez ich elektorat podczas następnych wyborów, co wcale nie oznacza, iż będą to głównie negatywne opinie, bo wielu rodakom coraz bardziej podoba się, niestety, łamanie wszelkich norm.

Przez Sztukę bliżej Dobra

jadwigaklimkowicz1Jadwiga Klimkowicz

„Przez Sztukę bliżej Dobra” to cykliczne spotkania na które serdecznie zapraszam, ale co, jak i kiedy następnym razem, tymczasem 4 maja 2018 roku imbramowickie Siostry Norbertanki umożliwiły i w dużej mierze przygotowały premierę filmu „Moja Fatima”.

20180504tsit1Jest to 30-sto minutowe wspomnienie siostry Łucji, opowiada nam, przypomina obrazy z dzieciństwa w których osobiście wraz ze swymi małymi przyjaciółmi uczestniczyła. Film ten jest krótką opowieścią m.in. o modlitwie, ma na celu pomóc zapewne nie jednej rozdartej duszy odpowiedzieć czym dla nas w dzisiejszym świecie jest modlitwa. W realizacji tej odpowiedzi wsparła mnie grupa motocyklistów uczestników pielgrzymki do Fatimy, ale i uczniowie, studenci, koło gospodyń wiejskich, nauczyciele, wykładowcy lekarze, księża a nawet dwuletni chłopczyk któremu słowo modlitwa nie jest obce.

20180504tsit2Dziękuję im wszystkim, dziękuję krakowskim i nie tylko krakowskim aktorom, ponieważ część nagrań została zrealizowana w USA przez artystów, którzy bez chwili wahania włączyli się w tę realizację. Dziękuję za umożliwienie wykorzystania – poezji, która przybliża nam sens istnienia. Dziękuję wszystkim, że jesteście ze mną, a wszystkich tych z Państwa, którzy zechcieliby obejrzeć film w całości zapraszam na pokazy organizowane na terenie całego kraju. Informacja telefoniczna 660-951-909 oraz e-mail: teatrsit1@op.pl.

I jeszcze zachęcająca linka: https://www.youtube.com/watch?v=76q8OodNi3w

PS. Poniższym psalmem – który dziś Państwu polecam – napisanym przez Martę Grabysz z muzyką Piotra Piechy rozpoczęliśmy premierowe spotkanie – dziękuję Wam kochani – nie spodziewałam się! Dziękuję niezwykłej publiczności, która włączyła się w ciszy, by później wspólnie rozważać fenomen modlitwy.

Marta Grabysz (Kraków 2018)

20180504tsit3Psalm „Na rozstajach”

Sterczę na wietrze
Pośród pól Twych Panie
Jak strach na wróble
Z potarganą duszą
W starej kapocie wyświechtanej CZASEM
Z umęczoną myślą,
Zalęknioną dolą.

20180504tsit4Jak zdarty kapelusz…
Tak serce dziurawe
Skrzyżowanych ramion zmurszałe kikuty
Unoszę ku Tobie w modlitwie.

Zdławionym bezgłosiem rozpaczliwie
Wołam -
Odpuść mi Panie
Wśród łąk,
Na rozstajach
Me grzechy bezduszne…
I te co nie moje!

20180504tsit5Jak kostur starca na wiór wysuszony -
Odwiecznym wichrem
W pokorze chyląc się ku ziemi przodków
Odziany w łachman znoju
By jeszcze się unieść
Uklękam…
Zaszlocham…
Zanucę…

W promieniach łask Twoich
Stoję TU – o Panie,
By chciwe ptactwo
Ślepych oczu dołów
Nie chciało znów dziobać
Nim w proch się obróci
Spróchniałe ciało -
Pod ciężarem losu…
Tak chciałeś o Panie…
Tak dałeś o Panie…

20180504tsit6Tym wierszem pragnę pochylić się nad
Krzyżem na rozstaju dróg do Imbramowic
I pokłonić się kochanym Siostrom
Norbertankom za ich modlitwy,
dzięki którym mogę TAM powracać.

Jadwidze Klimkowicz i ekipie filmu „Moja Fatima” -
w podziękowaniu za niezwykle przeżycia
i najpiękniejsze emocje jakie mogą się rodzić
tylko w chwili największego skupienia,
porozumienia i przyjaźni
podczas pracy artystycznej.

W takich momentach dziękuję Bogu,
że TU JESTEM.

Wołyń. Krwawa epopeja Polaków, tom I

wolyn.krwawaepopeja12 czerwca 2018 roku ukaże się książka p. Marka A. Koprowskiego – „Wołyń. Krwawa epopeja Polaków” (tom I). Wstrząsające wspomnienia bezpośrednich świadków tragicznego losu Polaków na Wołyniu. Wołyniacy doświadczyli strasznych i dramatycznych wydarzeń. Stali się przedmiotem aktów nieludzkiego terroru ze strony Rosjan, Niemców i Ukraińcow. W walce z nim Polacy zdobywali się na brawurowe przejawy heroizmu. Fenomenem stały się ośrodki samoobrony, tworzone ad hoc, by bronić mieszkańców Wołynia przed całkowitą eksterminacją, zaplanowaną przez kierownictwo Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Książka zawiera liczącą kilkaset nazwisk, w tym unikatową listę obrońców Przebraża, ustalonych przez śp. ppłk. Mirosława Łozińskiego.

Podobnym fenomenem była powstała z ocalałych z rzezi regularna dywizja Armii Krajowej. Sformowana w latach 1943–1944 27 Wołyńska Dywizja Piechoty w marcu 1944 roku osiągnęła stan ok. 6 tys. żołnierzy. Tworzyli ją mieszkańcy Wołynia, którzy w obronie przed OUN i UPA samorzutnie chwycili za broń, cichociemni, a nawet partyzanci, których regularny uzbrojony oddział wraz z dowódcą Janem Kiwerskim „Oliwą” przyjechał ciężarówkami z Warszawy. Formalnie zmobilizowana rozkazem z 15 stycznia 1944 r., wzięła udział w akcji „Burza” na Kresach.

ukrainskazbrodniawlipnikachWiększość autorów zamieszczonych w niniejszym tomie relacji była członkami polskich oddziałów samoobrony i Armii Krajowej. Jednak ich wspomnienia mają wymiar znacznie szerszy. Są dokumentem rachunków jeszcze niezamkniętych. Przepełnia je groza sytuacji, duma z walczących i rozczarowanie nierozliczeniem zbrodni. Zbrodniarzy nie tylko nie napiętnowano, ale chodzili oni wiele lat w aureoli bohaterów narodowych. Natomiast wiele ofiar tych zwyrodnialców nigdy nie doczekało chrześcijańskiego pogrzebu i do dziś nie ma grobów (il. Zbrodnia w Lipnikach, zamordowani przez Ukraińców Polacy).

Kalwaryjskie refleksje. Czerwiec 2018

stefanbudziaszekStefan Budziaszek

W filmie wykorzystano fragmenty homilii Ojca Świętego Jana Pawła II wygłoszonej w Kalwarii Zebrzydowskiej, w czasie Jego pierwszej pielgrzymki do Polski w dniu 7 czerwca 1979 roku. Ojciec Święty zakończył homilię słowami: „I o to proszę, proszę, abyście się za mnie tu modlili, za życia mojego i po śmierci”:
https://www.youtube.com/watch?v=bnCnv91DBAE

Katolicki nokaut

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Nie wiem, czy jakiś ośrodek badania opinii publicznej sumuje liczbę uczestników procesji Bożego Ciała, których dziesiątki tysięcy przechodzą co rok przez polskie miasta, miasteczka i wsie, ale z pewnością można mówić o milionach rodaków publicznie oddających cześć Bogu.

I jak ma się ta masa rozmodlonych Polaków do liczonej najwyżej w tysiącach frekwencji podczas różnych czarnych marszów skupiających wrogów religii ziejących nienawiścią do ludzi wierzących oraz wyznawanych przez nich wartości?

Marek Grechuta ma swój park

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Świeżo odnowiony park Krakowski przy Alejach Trzech Wieszczów w Krakowie otrzymał imię Marka Grechuty – jednego z najpopularniejszych artystów podwawelskiego grodu.

Z takim pomysłem wystąpił prezydent miasta profesor Jacek Majchrowski, którego jednogłośnie poparli radni. Marek Grechuta był bowiem artystą na wskroś krakowskim, chociaż znała go cała Polska. Mieszkał niedaleko parku, przy ulicy Szlak.

Uroczyste otwarcie parku Krakowskiego im. Marka Grechuty zaplanowano na 2 czerwca.

Godka krakowska nie ginie

jerzybukowskiJerzy Bukowski

„Idze, idze, bajoku”, „ty klarnecie bosy”, „kurz na Podgórz, odwal na Podwal” – już tylko najstarsi krakowianie pamiętają te i podobne zwroty z podwawelskiej gwary. Na szczęście nie zapomina o niej „Dziennik Polski”, którego redakcja jest współtwórcą i patronem kolejnych festiwali „Godki Krakowskiej” – mowy naszych dziadków i pradziadków.

W tym roku odbędzie się on 17 czerwca w amfiteatrze obok Zespołu Szkolno-Przedszkolnego przy ulicy Sportowej 2 w Modlnicy. Organizatorem jest Stowarzyszenia Bene Tibi, a za patrona wybrano Gospodarza z „Wesela” Stanisława Wyspiańskiego, czyli Włodzimierza Tetmajera, który był autorem „Słownika bronowskiego” i „Ubiorów ludu polskiego”, napisanej gwarą powieści pt. „Racławice”, malarzem obrazów prezentujących sceny z życia wsi krakowskiej, twórcą polichromii w drewnianym kościele w Modlnicy.

wesele1901plakat„W propagowaniu godki krakowskiej ważne jest zainteresowanie językiem gwary ludzi młodych, pokazanie im lokalnej tradycji, zachęcanie do poznania i kultywowania mowy przodków. A do tego festiwal to nie tylko dawny folklor, ale także ożywienie dawnej mowy i wprowadzenie jej we współczesne realia” – czytamy w gazecie

W ramach festiwali odbędą się konkursy: teatralny – „Godka krakoska w dziełach scenicznych”, „Najbardziej wygodanej pary”, gwary krakowskiej, piosenki śpiewanej gwarą dla dzieci z pierwszych czterech klas szkół podstawowych, kulinarny na tradycyjny sernik krakowski, krawiecki na tradycyjny styl ludowy i na inspirowany nim ubiór.

W każdej z powyższych rywalizacji wykorzystywany będzie dorobek twórczy Tetmajera. Nie zabraknie też „Śpiewnika krakowskiego”, a finałem festiwalu będzie maraton krakowiaka.

„Będzie gwarnie, wesoło, po krakowsku! Nad przebiegiem każdej konkurencji czuwać będzie jury złożone ze znanych Krakowian: aktorów, pracowników naukowych Uniwersytetu Jagiellońskiego, Akademii Sztuk Pięknych, Muzeum Etnograficznego, Muzeum Historycznego Miasta Krakowa, filmowców, dziennikarzy, przedstawicieli organizatorów i fundatorów nagród” – napisał „Dziennik Polski”.

Tarnów uczci Jerzego Brauna

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Twórca jednej z najbardziej znanych pieśni harcerskich pt. „Płonie ognisko i szumią knieje” Jerzy Braun zostanie uczczony w Tarnowie, gdzie napisał ją 100 lat temu – poinformowało Radio Kraków. Na ścianie budynku, w którym mieszkał pojawi się jego nietypowy portret.

jerzybraun- Niestety, nie będziemy tam mogli namalować muralu, ponieważ jest to obiekt wpisany do rejestru zabytków. Konserwator wyraża jednak zgodę na przedstawienie tej postaci w wymiarze wielkoformatowej siatki z tablicą informacyjną – powiedział krakowskiej rozgłośni radny osiedla Starówka Ryszard Żądło, który od lat zajmuje się upamiętnianiem ważnych postaci i wydarzeń historycznych.

„Grafika składać będzie się z dwóch części. Na jednej będzie zdjęcie Jerzego Brauna (fot. Wikipedia), na drugiej słowa harcerskiej pieśni. Dzieło zawiśnie na bocznej ścianie budynku Tarnowskich Wodociągów, od strony Starego Cmentarza. Montaż grafiki zaplanowano na czerwiec” – czytamy na stronie Radia Kraków.

Pomysłodawczynią uczczenia Jerzego Brauna jest historyk i seniorka harcerstwa doktor Maria Żychowska. Sfinansowania projektu podjęły się Tarnowskie Wodociągi.

Pożegnanie Wielkiego Obrońcy Życia Człowieka, śp. Antoniego Zięby

miroslawborutaks1Mirosław Boruta

3 maja zmarł a 8 maja 2018 roku spoczął na Cmentarzu w Borku Fałęckim w Krakowie, dr inż. Antoni Zięba, założyciel i wieloletni prezes Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka. Miałem zaszczyt często spotykać dr. inż. Antoniego Ziębę, gościć w Krakowskim Klubie Gazety Polskiej, wspomagać jego inicjatywy także w ramach Stowarzyszenia im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie.

spantoniziebaDr inż. Antoni Zięba  (fot. pro-life.pl) był założycielem i redaktorem pism „Źródło”, „Droga” i „Wychowawca” a przed wszystkim był dla nas wzorem.

Pożegnaliśmy Wielkiego Obrońcę Życia Człowieka, którego największą pasją było szerzenie wiedzy, zarówno tej podstawowej o tajemnicy życia, jak i tej „jak żyć”.

Dołączam kilka zdjęć z pogrzebu i modlitwę. Będzie nam śp. Antoniego Zięby bardzo brakowało:
https://photos.app.goo.gl/M2sCaejx4IDJhSVB3

Prezydent Lech Kaczyński – Aby zwyciężała uczciwość, a nie cynizm i draństwo…

aplechkaczynskiPrezydent Lech Kaczyński 3 maja 2009 roku (fragmenty przemówienia): „Polsce potrzebna jest dzisiaj ciężka praca, bardzo ciężka, praca nad uzdrowieniem państwa, które musi dawać ochronę słabszym i nie bać się silnych. Bo wobec Rzeczypospolitej, wobec Polski wszyscy obywatele są równi niezależnie od tego, czy mają miliardy, czy jak większość z nas Polaków nie mają nic. Wszyscy są takimi samymi obywatelami. Wszyscy muszą korzystać z ochrony państwa, a przede wszystkim muszą korzystać ci słabsi. Także i ci, którym się powiodło muszą państwu służyć. To bardzo dobrze, że wielu Polakom się powiodło w ciągu ostatnich 20 lat. To ich sukces. To nasz wspólny dorobek, bo ich powodzenie składa się na powodzenie całego narodu, ale czyjeś powodzenie w sensie materialnym, czy prestiżowym nie może się przekładać na niezasłużone przywileje.

Jako prezydent Rzeczypospolitej dziś w dniu, który możemy nazwać dniem naprawy Polski, dniem naprawy Rzeczypospolitej, chciałbym stwierdzić: będę robił wszystko, żeby nasz kraj szedł drogą demokracji, aby polskie państwo było silne, aby potrafiło chronić słabszych, aby traktowało swoich obywateli równo, aby zwyciężała uczciwość, a nie cynizm i draństwo. Dziękuję bardzo”.

Najpierw Grób Nieznanego Żołnierza

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Prezes Instytutu Pamięci Narodowej doktor Jarosław Szarek uważa, że byłoby dobrze, gdyby każdy ambasador rozpoczynający swoja dyplomatyczną misję w Polsce odwiedził Muzeum Katyńskie w Warszawie.

To bardzo ciekawa propozycja, ale sądzę, że przed udaniem się do tej placówki, a zaraz po złożeniu listów uwierzytelniających Prezydentowi RP nowy ambasador powinien złożyć hołd wszystkim poległym i pomordowanym w walce o niepodległość Polakom składając wieniec na Grobie Nieznanego Żołnierza w asyście przedstawicieli naszych władz, wśród których powinni znaleźć się minister spraw zagranicznych oraz prezes IPN.

palacsaskiWydaje mi się, że taki zwyczaj był kultywowany przed 1939 rokiem. Także wyczuleni na sprawy historyczne polscy ambasadorowie często zaraz po akredytacji oddawali cześć bohaterom państwa, w którym przyszło im pełnić misję, w miejscach symbolizujących ofiarę krwi przelanej przez ich obywateli w walce za ojczyznę.

Dr Szarek ma rację, że trudno zrozumieć najnowsze dzieje Polski bez zapoznania się z Muzeum Katyńskim, podobnie jak bez wizyty w byłym niemieckim obozie zagłady Auschwitz-Birkenau. Nie każdy ambasador przyjeżdża bowiem do Warszawy dobrze przygotowany w tej materii i należy mu dyskretnie zasugerować odwiedziny w przynajmniej tych dwóch miejscach. Ale najpierw powinien pojawić się przy Grobie Nieznanego Żołnierza.

Radosna Majowa Jutrzenka i „podżegający” Domański

adamzyzmanAdam Zyzman

Majowe święto w Krakowie zaskoczyło mnie w tym roku pozytywnie i to dwukrotnie. Pierwszy raz, 2 maja, gdy odpowiadając na apel Prezydenta Andrzeja Dudy o pozostawienie wywieszonych tego dnia flag aż do 11 listopada, postanowiłem kupić dodatkową flagę na wymianę, gdy ta co właśnie wisi u mnie na balkonie ulegnie chociażby zabrudzeniu w wyniku warunków atmosferycznych. Podjechałem do pobliskiej Castoramy, gdzie kupowałem flagi każdemu wychodzącemu z domu dziecku i okazało się, że na stoisku są drzewca do flag, są uchwyty mocujące je do ścian, ale samych flag zabrakło, właśnie w okresie przedświątecznym, jak wytłumaczyła mi obsługa. Wyszedłem ze sklepu trochę rozczarowany, ale i ku memu własnemu zdziwieniu usatysfakcjonowany, że oto polska flaga staje się w naszym kraju towarem coraz bardziej poszukiwanym.

Drugie pozytywne zaskoczenie, to południowe uroczystości w Krakowie 3 maja, po raz pierwszy od lat przebiegające bez widocznych podziałów politycznych i agresji z którejkolwiek ze stron politycznego sporu.

Ale już popołudniowa Lekcja Śpiewania pieśni patriotycznych zakłócona została przez współprowadzącego imprezę, Waldemara Domańskiego. Zaczęło się od zapowiedzi piosenki, która w tym zestawie znalazła się nie wiadomo dlaczego, bo była to piosenka z repertuaru Kabaretu Starszych Panów „Rodzina, ach rodzina” . Dowiedziałem się, że ten sympatyczny i żartobliwy utworek nabiera obecnie w Polsce szczególnej aktualności, w sytuacji, gdy „można wylądować za kratami nie wiadomo nawet za co”. – Trudno polemizować na takiej imprezie z prowadzącym, który wyposażony jest w mikrofon, a widownia nie, ale uświadomienie tysiącom ludzi zgromadzonych na Małym Rynku, że żyjemy w niebezpiecznym reżimie zostało dokonane. W tak niebezpiecznym, że pan Domański nawet się tego reżimu jakoś nie lęka, choć przydałoby się jeszcze podać przykładowe ofiary skazane ostatnio nie słusznie na pobyt za kratami.

A propos skazania. Pan Domański znany jest z tego, że inicjuje różne akcje, które potem propaguje w trakcie kolejnych Lekcji. Tak było i tym razem, gdy na scenę zaprosił zorganizowaną przez siebie grupę „Pogromców Bazgrołów”. Opowiadając o jej działalności i walce ze skutkami pseudograficiarstwa wspomniał o człowieku, który przyjechał do naszego miasta z Poznania, by zniszczyć w Krakowie ponad… 120 elewacji budynków, w tym również zabytków! Człowiek ten został zidentyfikowany, oskarżony i… sprawa się ciągnie już trzy lata, bo sędzia prowadzący sprawę postanowił przesłuchać wszystkich współwłaścicieli zniszczonych nieruchomości, także tych przebywających na stałe za granicą! Pan Domański interweniował już w sprawie praktyk sędziego u prezydenta państwa, u ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro i nic. – Sędzia nie został przez ministra ani upomniany, ani ukarany, a więc minister jest bezczynny! – I znów nie było możliwości wytłumaczenia prowadzącemu imprezę, że działania w sprawie także tego sędziego to minister podejmuje wdrażając reformę systemu sprawiedliwości w naszym kraju. Reformę, która przez politycznych przyjaciół pana Domańskiego jest krytykowana i zwalczana także z udziałem sił z zagranicy! A to, co pan Domański zrobił krytykując publicznie ministra, uznać należy nie tylko przez przeciwników reformy, ale także w zgodzie z obowiązującym prawem, za publiczne podżeganie ministra do… złamania niezawisłości sędziowskiej! I dlatego minister Ziobro ani nie nakrzyczał na krakowskiego sędziego, ani go nie usunął z zawodu, gdyż tym powinien zająć się prezes sądu, któremu sędzia podlega, a minister zrobił wszystko, by wprowadzić taki system, który sprawi, że prezesi sądów będą wiedzieli, że biorą pieniądze także za kontrolowanie pracy podległych sobie pracowników!

Ale to nie koniec niekonsekwencji pana Domańskiego, który od kilku lat próbuje przekonać uczestników wydarzenia, że patriotyzm może mieć różne oblicza, nie tylko to prowadzące z szablą lub bagnetem na pole walki o niepodległość. Dlatego też w repertuarze czwartkowej imprezy znalazła się piosenka zespołu „Lady Punk”, o której druga z prowadzących, szefowa kabaretu „Loch Camelot”, Ewa Kornecka, stwierdziła, że pewnie wykonawca tej piosenki i autor, „Jan Borysewicz zdziwi się, gdy się dowie, że napisał piosenkę patriotyczną”. Na podobnej chyba zasadzie znalazły się też dwa utwory Andrzeja Sikorowskiego. W pierwszym autor przekonuje, że postawa „jeść pić kochać”, to też patriotyzm, w drugim już tylko recytowanym, idzie dalej i poucza, że jest patriotyzm lepszy i gorszy. Oczywiście ten jego patriotyzm jest lepszy, a tych, którzy nie noszą długich włosów, śpiewają „disco polo” i myślą narodowo jest znacznie gorszy! Tak zły, że tych Polaków nazywa „rodakami od siedmiu boleści”! Ja rozumiem, że długowłosy dziadunio, użyczający swego autorytetu niemieckiej gazecie o polskim tytule, programowo może nie cierpieć tych, którym w Polsce serce bije narodowo, bo to dla niemieckiej polityki historycznej korzystne, ale żeby z tego tytułu traktować go jak wieszcza, to chyba przesada. Tym bardziej, że wieszczowie w polskiej tradycji zawsze byli narodowi!

Uznając, że brawa dla utworu Sikorowskiego są potwierdzeniem, iż wszyscy na placu zgromadzeni myślą podobnie, pan Domański dotarł do końca spektaklu, gdzie na finał zaproponował odśpiewanie hymnu narodowego. I znów pozwolił sobie na prywatną refleksję, że jest to utwór przez Polaków zapomniany, nieśpiewany, poza lekcjami w szkole i, że szkoda… I znów miał rację tylko dlatego, że to on miał w ręce mikrofon i nie można mu było wytłumaczyć, że to wszystko zależy od środowisk w jakich każdy z nas się obraca. Jeśli w tych, gdzie patriotyzmem jest „jeść pić kochać”, to z pewnością zaśpiewanie tam hymnu narodowego jest „obciachem”. Ale przecież ja sam tylko w kwietniu byłem na pięciu spotkaniach, na których śpiewano gromko „Jeszcze Polska nie zginęła”, a na trzech z nich, także „Boże coś Polskę”, ba, nawet robocze spotkanie z premierem Morawieckim w Krakowie rozpoczęto od odśpiewania hymnu. A więc nie jest tak z tym śpiewaniem hymnu źle, trzeba tylko bywać tam, gdzie padają słowa „Polska”, „naród”, „orzeł biały”… i nie traktować tych ludzi, jako „rodaków od siedmiu boleści”!

Tym czasem pan Domański już się boi, że kolejna Lekcja, 6 sierpnia, ma być nagrywana przez telewizję i nie będzie mógł tak swobodnie się zachowywać. I ma rację! Trudno będzie bowiem wytłumaczyć, że dobór repertuaru rocznicowego będzie taki, iż obok pieśni o tych, którzy dla Ojczyzny „rzucili swój los na stos” znajdą się fantasmagorie, że patriotyzmem jest postawa „jeść pić kochać”, a Polacy, dla których cenne są patriotyczne wartości będą publicznie znieważani, rząd zaś będzie krytykowany i podjudzany do działań niezgodnych z żadnym systemem prawnym.

Na koniec pytanie do władz miasta: Była to kolejna impreza kulturalna w Krakowie w ostatnim okresie, której radosny odbiór został zniszczony przez uprawianie doraźnej polityki przez prowadzącego program. Na część z nich wykupiłem bilety i nikt nie zwrócił mi pieniędzy za zepsucie nastroju. Tym razem za miejskie pieniądze z naszych podatków Krakowianie „codziennie odmawiający pacierze” zostali nazwani „rodakami od siedmiu boleści”! – Czy ktoś nas chociaż przeprosi?