Osiemdziesiąta szósta Miesięcznica Smoleńska w Krakowie

krakowniezaleznymkInformacja własna

O godz. 17:30 w Archikatedrze Wawelskiej odprawiona została Msza Święta w intencji śp. Lecha i Marii Kaczyńskich oraz Wszystkich Ofiar Tragedii Smoleńskiej, poprzedzona – ok. godz. 17:00 – spotkaniem modlitewnym przy sarkofagu śp. Pary Prezydenckiej. Po Mszy Świętej odbyło się przejście pod Krzyż Narodowej Pamięci – Krzyż Katyński, zapalenie 96 białych i czerwonych zniczy oraz złożenie wiązanek kwiatów i modlitwa za Ofiary Tragedii Smoleńskiej. Organizatorem uroczystości – we współpracy ze Związkiem Konfederatów Polski Niepodległej 1979-89 – jest Krakowski Klub Gazety Polskiej im. Janusza Kurtyki.

Relację fotograficzną przygotował p. Zbigniew Galicki:
https://goo.gl/photos/pwKUobaiVmLRTDqa8

Bezpieczeństwo energetyczne

premierbeataszydloSzanowni Państwo,

zapewnienie Polsce bezpieczeństwa energetycznego to jeden z priorytetów mojego rządu. Naszą niezależność budujemy nie tylko poprzez inwestycje w polska energetykę, ale także udział w projektach międzynarodowych.

Dziś w Kopenhadze spotkałam się z premierem Danii Larsem Løkke Rasmussenem. Podpisaliśmy memorandum w sprawie budowy Baltic Pipe. Gazociąg umożliwi bezpośrednie dostawy gazu z Norwegii do Polski. Dla Polski to niezależność od dostaw gazu ze Wschodu oraz wzmocnienie znaczenia naszego kraju na europejskim rynku energetycznym: https://youtu.be/rXSuH6gzXMc

20170610bsWiemy, że dla zapewnienia bezpieczeństwa konieczna jest dywersyfikacja źródeł energii. Wczoraj do gazoportu w Świnoujściu wpłynął pierwszy gazowiec z dostawą LPG ze Stanów Zjednoczonych, w ubiegłym tygodniu uczestniczyłam w podpisaniu porozumienia na dofinansowanie przez Polski Fundusz Rozwoju budowy nowoczesnego bloku energetycznego w Elektrowni w Jaworznie.

Chcemy, aby polskie górnictwo i energetyka były nowoczesne i innowacyjne. Stawiamy na nowe technologie oraz rozwiązania przyjazne środowisku. Najważniejszy pozostaje jednak człowiek. Konsekwentnie realizowana przez mój rząd strategia rozwoju ma zagwarantować pracę, godziwe wynagrodzenia oraz bezpieczną przyszłość dla polskich obywateli. Ostatnie bardzo dobre wyniki gospodarcze i malejące bezrobocie wyraźnie wskazują, że to właściwa droga.

Oj, Kaziu, Kaziu…

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Księdza Kazimierza Sowę znam od 25 lat i bez ogródek przyznam, że bardzo go lubię. No bo jak można nie lubić takiego fajnego rozmówcy, znakomitego kompana, wyśmienitego bankietowicza, wytrawnego miłośnika płci pięknej, błyskotliwego publicysty. I niech ktokolwiek, kto miał z nim przez dłuższy czas do czynienia zaprzeczy, że Kaziu właśnie taki był oraz nadal jest, o czym doskonale wiedzieli także jego kościelni przełożeni, pozwalając mu brykać ile chciał i jak chciał.

Nikt ze znajomych ks. Sowy nie traktował go natomiast poważnie jako kapłana, bo też i on sam znacznie lepiej czuł się w innych rolach. Jego żywiołem jest brylowanie w towarzystwie, częste występy w mediach, przyklejanie się do ważnych osób publicznych, konfabulowanie, prowadzenie celebryckiego stylu życia. A skoro przez ponad ćwierć wieku nie przeszkadzało to jego kolejnym kościelnym zwierzchnikom, którzy z pewnością znali wszystkie poczynania swojego podwładnego, to Kaziu był przekonany, że nic mu nie grozi.

Zapomniał jednak o starym przysłowiu, wedle którego „dopóty dzban wodę nosi, dopóki się ucho nie urwie”. Należało się spodziewać, że wcześniej czy później wyjdą na jaw jakieś kompromitujące go materiały, zwłaszcza kiedy władzę objęła znienawidzona przez niego formacja polityczna, on nie krył zaś nigdy swoich bliskich związków z poprzednią ekipą władzy.

Po ludzku jest mi Kazia zwyczajnie żal, bo wygląda na to, że nieodwołalnie skończyły się dla niego beztroskie lata i już wkrótce zostanie w mało dlań przyjemny sposób przywołany do porządku przez nowego metropolitę krakowskiego, który nie zamierza pobłażliwie przyglądać się, jak kompromituje on Kościół.

Oj, zagubił się ks. Kazimierz Sowa na krętych drogach polityki uprawianej w stylu, który jest bardzo daleki od chrześcijańskich ideałów. I nie wiem, czy będzie mógł liczyć na wzięcie w obronę przez przyjaciół z Platformy Obywatelskiej, bo oni sami są w strachu i w defensywie.

Wizyta oficjalna Pary Prezydenckiej w Republice Chorwacji

prezydentpllogoW dniach 12-14 czerwca 2017 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda z Małżonką złoży wizytę w Republice Chorwacji. W programie wizyty, we środę 14 czerwca zaplanowano także spotkanie Prezydenta RP i Małżonki z przedstawicielami społeczności polskiej w Chorwacji (Hotel Westin, Zagrzeb).

Stanowisko naukowców polskich wobec działalności Jana Grabowskiego

rdilogoStanowisko naukowców polskich skupionych wokół Reduty Dobrego Imienia – Polskiej Ligi przeciw Zniesławieniom wobec działalności Jana Grabowskiego.

My, niżej podpisani naukowcy polscy, pracujący zarówno w Polsce, jak i poza jej granicami, stanowczo sprzeciwiamy się tworzeniu i rozpowszechnianiu przez Jana Grabowskiego fałszywego i krzywdzącego obrazu Polski i Polaków podczas II wojny światowej oraz obarczaniu Narodu Polskiego winą za zbrodnię Holocaustu.

Trzeba zwrócić uwagę na różnicę między sytuacją w innych krajach – takich jak Francja, Belgia, Holandia, Norwegia, Węgry – a sytuacją, w jakiej znaleźli się ludzie w Polsce, gdzie skala terroru ze strony niemieckiego okupanta była bez porównania większa. Mimo to nie znalazła się żadna instytucja reprezentująca społeczeństwo i Naród Polski, która poparła by politykę okupanta – jak to miało miejsce w pozostałych krajach europejskich, gdzie funkcjonowały kolaboracyjne rządy i formacje, w tym wojskowe (np. dywizje SS „Wiking”, „Nordland”, „Galizien”, „Nederland”, „Wallonien”, „Charlemagne”, „La División Azul”). Co więcej Polacy czynnie przeciwstawiali się procesowi niemieckiego ludobójstwa poprzez aktywne działanie w instytucjonalnych formach prawnych i organizacyjnych powołanych w podziemiu wyłącznie w celu ratowania Żydów (Rada Ochrony Żydów – Żegota).

Jesteśmy świadomi, że podczas działań wojennych nie wszyscy ludzie prezentują postawę heroiczną, wielu za najważniejsze uznaje ochronę życia własnego i najbliższych, a niektórzy dopuszczają się niegodziwości dla własnej korzyści. W czasie II wojny światowej, pod wpływem demoralizujących okoliczności i działań niemieckich, jednostki zachowujące się niegodnie znajdowały się zarówno wśród Polaków, jak i Żydów (szczególnie w gettach). Trzeba przy tym pamiętać, że celem Niemców było również „wytępienie narodu polskiego” i „zniszczenie Polski bez reszty”, co zapowiadał Hitler jeszcze przed wybuchem wojny, a realizował poprzez eksterminację Polaków m.in. w obozach na terenie okupowanej Polski i Niemiec, w więzieniach i podczas publicznych egzekucji.

Największa liczba wśród Sprawiedliwych odznaczonych przez Instytut Yad Vashem to Polacy. Warto o tym pamiętać, zwłaszcza że jedynie w okupowanej Polsce za pomoc Żydom groziła kara śmierci nawet dla całej rodziny ukrywającego. Dla uratowania jednego Żyda potrzeba było zaangażowania kilku, a czasem nawet kilkudziesięciu osób. Rząd Rzeczpospolitej na uchodźstwie w Londynie, ani żadne podległe mu instytucje, nigdy nie zgadzał się z niemiecką polityką eksterminacji wobec Polaków, Żydów czy innych obywateli polskich:

Rząd Polski staje w obronie wszystkich swych obywateli, bez względu na wyznanie i na narodowość, i czyni to w imię tak interesów państwowych, jak w imię uczuć ludzkich i zasad chrześcijańskich. Łączą się z nim Polacy w Kraju i na obczyźnie. Na zjeździe Rady Polonii w Buffalo w Ameryce na wniosek ks. Szubińskiego uchwalono protest przeciw ghettom i bestialskim prześladowaniom Żydów w Polsce. Takie jest stanowisko Polaków!
Przemówienie wicepremiera Stanisława Mikołajczyka podczas posiedzenia Rady Narodowej RP [fragment] – Londyn, 27 listopada 1942

Obok powyższej wypowiedzi do wiadomości publicznej zostały podane inne podobne wezwania, między innymi:

1. wydana 17 kwietnia 1940 roku przez rządy Polski, Wielkiej Brytanii i Francji wspólna deklaracja przeciw „okrutnemu prześladowaniu Żydów”;
2. Uchwała Rady Narodowej RP w sprawie masowych niemieckich mordów ludności żydowskiej w okupowanej Polsce – Londyn, 27 listopada 1942;
3. nota ambasadora RP w Londynie Edwarda Raczyńskiego do Rządów Narodów Zjednoczonych z 10 grudnia 1942 roku.

Przypisywanie Polakom współudziału w Zagładzie ze względu na istnienie tzw. „granatowej policji” jest całkowitym nieporozumieniem. Powołanie takich służb jak „granatowa policja” i obsadzenie jej członkami społeczeństwa podbitego kraju nie jest fenomenem polskim i wynika z logiki okupacji – żadna siła okupacyjna nie jest w stanie samodzielnie zabezpieczyć funkcjonowania wszystkich usług sektora publicznego okupowanego przez siebie kraju, realizowanych przez straż pożarną, inspekcje sanitarne, urzędy pocztowe. Wysnuwanie w oparciu o to zarzutu kolaboracji, a ściślej współudziału w odbywającej się w tym czasie zagładzie Żydów, prowadzić może do absurdalnych i kuriozalnych wniosków, wszak analogiczne służby i instytucje funkcjonowały w obrębie społeczności żydowskiej w utworzonych przez Niemców gettach.

Grabowski nie przestrzega podstawowych zasad rzetelności badacza, używając obrazowych i zdecydowanie przerysowanych określeń bardziej w celu budowania konstrukcji propagandowych niż pokazania rzetelnego obrazu. I tak nazywa „morzem zła” liczbę 1015 udokumentowanych żydowskich ofiar zamordowanych przez jednostki zdemoralizowane okrutną i nieludzką okupacją, a jednocześnie pomija wiele tysięcy osób ocalonych z Zagłady przez najczęściej bezimiennych bohaterów. Warto przypomnieć, że 6706 Polaków uhonorowanych zostało tytułem Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata. Przy tym możliwości skutecznego pomagania Żydom były ograniczone także tym, że 85 % przedwojennej ludności żydowskiej nie władało językiem polskim, występowała więc bariera komunikacyjna. Żydzi ortodoksyjni nie zawsze godzili się na oddanie swych dzieci pod opiekę „gojom”. Z kolei obopólna nieufność to skutek sowieckiej okupacji, której często orędownikami i beneficjentami była ludność żydowska. Stanowisko Jana Grabowskiego wobec wydarzeń w Jedwabnem oraz tzw. pogromu kieleckiego pozbawione jest kontekstu historycznego i w takiej formie wprowadzane do światowej opinii publicznej. Eliminacja z życiorysu diaspory żydowskiej kluczowych faktów, które rzuciłyby cień na postawę wielu ofiar, nie pozwala przedstawić rzeczywistego obrazu relacji polsko-żydowskich.

Nie można na podstawie dywagacji obliczonych na wywołanie sensacji i rozgłosu, żonglując sformułowaniami „liczni”, „rzesze”, „wielu”, grać na nastrojach światowej opinii publicznej, deformując przy tym obraz Polski. Nie ma to nic wspólnego z nauką, której celem jest służba prawdzie. Musimy pogodzić się z faktem, że nie poznamy szczegółów życia i śmierci wielu z pomordowanych Żydów oraz licznych Polaków, którzy razem z ukrywanymi Żydami zapłacili najwyższą cenę, a ze względu na restrykcyjne warunki przyznawania tytułu „Sprawiedliwego” i niebranie pod uwagę polskich świadków – nigdy zasłużonej sprawiedliwości świat im nie oddał.

O postawie społeczeństwa polskiego wobec Żydów najlepiej świadczą sami Żydzi:

Panuje u nas pogląd, że antysemityzm znacznie się wzmógł w okresie wojny, że Polacy w swej większości są zadowoleni z nieszczęścia, które spotkało Żydów w miastach i miasteczkach Polski itp. Uważny czytelnik naszych materiałów znajdzie setki dokumentów świadczących o czymś wręcz przeciwnym. W niejednym sprawozdaniu z miasteczka przeczyta on, jak serdecznie odnosiła się ludność polska do żydowskich uchodźców. Dowiecie się o setkach wypadków, kiedy chłopi w ciągu długich miesięcy ukrywali i dobrze karmili żydowskich uchodźców z okolicznych miasteczek
„Notatki z getta” Emanuel Ringelblum Warszawa 1943

Wzywamy Jana Grabowskiego do zaprzestania szkalowania Narodu Polskiego i do przyjęcia postawy godnej pracownika naukowego, która polega na służbie prawdzie. Działalność Jana Grabowskiego nie tylko nie przyczynia się do poznania prawdy, ale jest też rozsadnikiem kłamstwa w międzynarodowym życiu publicznym i naukowym, a więc jest sprzeczna z powołaniem naukowca.

PODPISALI:
prof. Andrzej Staruszkiewicz, Uniwersytet Jagielloński, Kraków
prof. Tadeusz Pyrcioch, Uniwersytet Techniczno-Humanistyczny, Radom
prof. dr hab. Józef Drabik
prof. Tomasz Panfil, Katolicki Uniwersytet Lubelski, Lublin
prof. IKFP, dr hab. Paweł Weroński, PAN, Kraków
prof. Jacek Leśkow, Politechnika Krakowska, Kraków
prof. dr hab. Piotr Boguslawski, PAN, Warszawa
prof. dr hab. inż. Jacek Koronacki, PAN, Warszawa
prof. Beniamin Goldys, Sydney University, Australia
prof. Dorota Filipczak, Uniwersytet Łódzki, Łódź
prof. zw. dr. hab. Krystyna Skarżyńska-Bocheńska, Uniwersytet Warszawski, Warszawa
prof. dr hab. dr hc multi Wacław Leszczyński, Uniwersytet Przyrodniczy, Wrocław
ks. prof. dr hab. Paweł Bortkiewicz, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza, Poznań
prof. dr hab. Andrzej Wiśniewski, PAN, Warszawa
prof. Andrzej Kozłowski
prof. zw. dr hab. Czesława Piecuch, Uniwersytet Pedagogiczny, Kraków
prof. Anna Gruszczyńska-Ziółkowska, Uniwersytet Warszawski, Warszawa
Associate Professor, Jacek Fraczak, Missouri State University, USA
prof. Andrzej M. Pawlak, Politechnika Białostocka, Poznań
prof. zw. dr hab. Mariusz Ziółkowski, Uniwersytet Warszawski, Warszawa
Associate Professor Marek J. Druzdzel, University of Pittsburgh, USA
prof. dr hab. inż. Krzysztof Gosiewski, PAN, Gliwice
prof. dr hab. Zofia Chyra-Rolicz, Uniwersytet Przyrodniczo-Humanistyczny, Siedlce
prof. Zofia Denkowska, Uniwersytet Angers, Francja
prof. dr. hab. Zdzisław Denkowski, Uniwersytet Jagielloński, Kraków
prof. nzw. dr hab. Marek Chowaniec, Akademia Sztuk Pięknych, Warszawa
prof. Andrzej Altenberger, University of Minnesota oraz St. Cloud State University, USA
prof. dr hab. Kazimierz Jodkowski, Uniwersytet Zielonogórski, Zielona Góra
ks. prof. Waldemar Gliński, Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego, Warszawa
prof. nzw. dr hab. Tadeusz Jacyna, Uniwersytet Przyrodniczy, Lublin
prof. Aniela Książek-Szczepanikowa
prof. Zbigniew Antczak, Uniwersytet Ekonomiczny, Wrocław
prof. nzw. dr hab. Katarzyna Lisowska, Instytut Onkologii, Gliwice
prof. dr hab. Jan Wawrzyńczyk, Uniwersytet Warszawki, Warszawa
prof. Lucjan Piela, Uniwersytet Warszawski, Warszawa
prof. dr hab. Irena Kasacka, Uniwersytet Medyczny, Białystok
prof. dr hab. inż. arch. Anna Mitkowska, Politechnika Krakowska, Kraków
prof. Tomasz Kowalski, La Trobe University, Melbourne, Australia
prof. dr hab. Renata Zawirska-Wojtasiak, Uniwersytet Przyrodniczy, Poznań
prof. dr hab. Łukasz Kaczmarek, Instytut Farmaceutyczny, Warszawa
prof. dr hab. inż. Artur Przelaskowski, Politechnika Warszawska, Warszawa
prof. nzw. dr hab. Paweł K. Zarzycki, Politechnika Koszalińska, Koszalin
prof. dr hab. inż. Janusz Kawecki, Politechnika Krakowska, Kraków
prof. dr hab. Piotr Jaroszyński, Katolicki Uniwersytet Lubelski, Lublin
prof. UJK dr hab. Maria Górska-Zabielska, Uniwersytet Jana Kochanowskiego, Kielce
prof. nzw. dr hab. inż. Artur Blum, Akademia Górniczo-Hutnicza, Kraków
prof. Wojciech Rypniewski, PAN, Poznań
prof. Krystyna Heska-Kwaśniewicz
prof. dr hab. Mirosław Markiewicz, Śląski Uniwersytet Medyczny, Katowice
prof. nzw. dr hab. Marek Klonowski, Politechnika Wrocławska, Wrocław
prof. dr hab. Dušan-Vladislav Paždjerski, Uniwersytet Gdański, Gdańsk
dr hab. Zbigniew B. Gaś, Lublin
dr hab. Leszek Józefowski, Uniwersytet Jagielloński, Kraków
PhD Romuald Pawluczyk, P&P Optica , Waterloo, Kanada
dr hab. Andrzej Niemunis, Karlsruher Institut fuer Technologie, Niemcy
dr hab. inż. Maciej Stanisław Siekierski , Politechnika Warszawska, Warszawa
dr hab. Witold Kołłątaj, Uniwersytet Medyczny, Lublin
dr hab. Mikołaj Krasnodębski, Niemcy
dr hab. Danuta Drozdowska, Uniwersytet Medyczny, Białystok
dr hab. inż. prof. nzw. Janusz Wójcik, Politechnika Śląska
dr hab. Jakub Pawlikowski, Uniwersytet Medyczny, Lublin
dr hab. Tomasz Sulej, PAN, Warszawa
dr hab. prof. Andrzej Szymański, Uniwersytet Opolski, Opole
dr hab. Witold Toczyski, ATENEUM, Gdańsk
PhD Kazimierz Dadak, Hollins University, USA
dr hab. Grażyna Zając, Uniwersytet Jagielloński, Kraków
dr hab. inż. Monika Lewandowska, Zachodniopomorski Uniwersytet Technologiczny, Szczecin
dr Michał J. Piotrowicz, U.S. Naval Research Laboratory, Waszyngton, USA
dr Urszula Idziak-Smoczyńska, Uniwersytet Jagielloński, Kraków
dr Hanna Karp, WSKSiM, Toruń
dr Paweł Więckowski, WSH TWP, Szczecin
dr inż. Szymon Gontarz, Politechnika Warszawska, Warszawa
dr Beata Głodzik, Wyższa Szkoła Pedagogiczna, Warszawa
dr Dorota Niewiedział, Uniwersytet Zielonogórski, Zielona Góra
dr Justyna Kozłowska, Akademia Teatralna, Warszawa
dr Zbigniew Miskiewicz, Centrum Onkologii, Warszawa
dr inż. Andrzej Wojtas
dr Katarzyna Bogacka, Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego, Warszawa
dr Michał Kapias, Uniwersytet Ekonomiczny, Katowice
dr Przemysław Nuc
dr Aleksander Kisil
dr Magdalena Rzadkowolska
dr inż. Piotr Grzybowski, Politechnika Warszawska, Warszawa
dr Robert Sobków, Wyższa Szkoła Handlu i Usług, Poznań
dr Barbara Kołłątaj, Uniwersytet Medyczny, Lublin
dr Józef Orzeł
dr Paweł Bogacki, Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego, Warszawa
dr Mirosława Błaszczak-Wacławik, Uniwersytet Śląski, Katowice
dr Zbigniew Świerczyński, Uniwersytet Medyczny, Kraków
dr Maciej Karwas, Akademia Sztuki Wojennej, Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego, Warszawa
dr Mirosław Boruta, Uniwersytet Pedagogiczny, Kraków
dr Bożena Cząstka-Szymon, WSP, Katowice
dr Bogdan Barwiński, Uniwersytet Wrocławski, Wrocław
dr Maria Dębowska, Uniwersytet Wrocławski, Wrocław
dr Marek Mariusz Tytko, Uniwersytet Jagielloński, Kraków
dr Maciej Mateusz Telesiński, PAN, Sopot
dr Radosław Rabiański, Wyższa Szkoła Bankowa, Poznań
dr inż. Marek Moszyński, Narodowe Centrum Badań Jądrowych, Warszawa
dr Paweł Zagożdżon, Politechnika Wrocławska, Wrocław
dr Aneta Pisarska, PWSZ, Kalisz
dr Józef Wieczorek
dr inż. Zbigniew T. Pągowski, Instytut Lotnictwa, Warszawa
dr Arnold Warchał, Wojskowa Akademia Techniczna, Warszawa
dr Magdalena Malik, Szkoła Wyższa im. Bogdana Jańskiego, Opole
dr inż. Olga Siedlecka-Lamch, Politechnika Częstochowska, Częstochowa
dr Witold Domogalla, Niemcy
dr Bogumiła Kempińska-Mirosławska, Uniwersytet Medyczny, Łódź
dr inż. Bolesław Giemza, Wojskowa Akademia Techniczna, Warszawa
dr Ryszard Podgórski, Uniwersytet Warmińsko-Mazurski, Olsztyn
dr Witold Wardal
dr Małgorzata Kupisz-Urbańska, Uniwersytet Medyczny, Warszawa
dr Marta Cywińska, Warszawa
dr inż. Zbigniew Kokosiński, Politechnika Krakowska, Kraków
dr Krzysztof Tytkowski
dr Anna Katarzyna Dulska, Uniwersytet Nawarry, Hiszpania
dr Anna Waśko, Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego, Warszawa
mgr Irena Perkins, Uniwersytet Gdański, Gdańsk
mgr Katarzyna Susabowska, Uniwersytet Ekonomiczny, Katowice
mgr Paweł Konieczny, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza, Poznań
mgr Urszula Gutowska, Uniwersytet Warszawski, Warszawa
mgr Renata Martin, Uniwersytet Jagielloński, Kraków
mgr Barbara Stanisława Tytko, Kraków
mgr inż. mech. Edward Roeding
inż. Dariusz Kulczyński
mgr Rafał Brudnicki
inż. Norbert Patalas
mgr Igor Gielniak
mgr Radosław Łosiewicz
Jarosław Rybski
Janina Hera
Andrzej Baczewski
Ryszard Świerczewski
Wojciech Skrzypek
Tomasz Cioska

Cracoviae Merenti dla „sumienia miasta”

jerzybukowskiJerzy Bukowski

120-letnie Towarzystwo Miłośników Historii i Zabytków Krakowa otrzymało srebrny medal „Cracoviae Merenti” przyznawany za szczególne zasługi dla podwawelskiego grodu.

Stało się w dokładnie w rocznicę wydania 5 czerwca 1257 roku przez księcia Bolesława Wstydliwego przywileju lokacyjnego dla Krakowa.

Właśnie w sali obrad Rady Miasta Krakowa w Pałacu Wielopolskich przy placu Wszystkich Świętych odbyło się 6 stycznia 1897 roku pierwsze walne zebranie tego zasłużonego stowarzyszenia, wśród którego założycieli byli m.in. profesorowie Stanisław Krzyżanowski i Władysław Łuszczkiewicz, dyrektor Archiwum Miejskiego Adam Chmiel, jeden z ojców krakowskiej szkoły konserwacji zabytków Zygmunt Hendel, Stanisław Wyspiański – nie tylko malarz, poeta i dramaturg, ale także radny miejski oraz Klemens Bąkowski, który zapisał mu w spadku kamienicę przy ulicy Świętego Jana 12.

- Nie ma innej organizacji, która w sposób równie wszechstronny zajmowała się przeszłością Krakowa. W czasie 120 lat swojego istnienia Towarzystwo uczestniczyło we wszystkich debatach dotyczących miasta, zapobiegło wyburzeniu ważnych obiektów zabytkowych. Narodziło się zaś „z serdecznej troski o miasto” – powiedział w laudacji prezydent Krakowa prof. Jacek Majchrowski.

tmhizklogoW skład zwanego często „sumieniem miasta” TMHiZK wchodzą Komitet Opieki nad Kopcem Józefa Piłsudskiego (któremu mam zaszczyt przewodniczyć od 1987 roku) i Komitet Opieki nad Zabytkami Kultury Żydowskiej. Przez wiele lat związany był z nim także samodzielny obecnie Komitet Kopca Kościuszki.

Pod egidą Towarzystwa odbywał się przez wiele lat przemarsz Lajkonika, jego członkowie zainicjowali konkurs szopek krakowskich, fotograficzny pod hasłem „Ocalić od zapomnienia”, Dni Krakowa, wygłaszają wykłady w ramach akcji „Zdobywamy odznakę Przyjaciela Krakowa”. Do sukcesów wydawniczych należy zaliczyć ponad 160 tomów „Biblioteki Krakowskiej” i 82 tomy „Rocznika Krakowskiego”. Prężnie działają komisje konserwatorska i odczytowa.

- Nasza misja jest niewzruszona i ponadczasowa. Wymaga jednak ciągle nowych form jej wypełniania, bo dziś fundamentem naszego stosunku do przeszłości nie jest już tylko pietyzm wobec zabytków, ale kultura pamięci rozumiana jako system pamięci zbiorowej danej społeczności. Dziedzictwo to nasza pamięć i nasza tożsamość. Pogłębieniu badań nad dziedzictwem podwawelskiego grodu będzie zaś służył Instytut Kraków, który mamy zamiar powołać w siedzibie naszego towarzystwa przy ul. św. Jana – powiedział dziękując za przyznanie medalu prezes TMHiZK prof. Jacek Purchla.

Europo, a gdzie są prawa mniejszości?

adamzyzmanAdam Zyzman

Polska, Węgry i Austria, to kraje, które przez kilka wieków w swej historii borykały się z trudnym sąsiedztwem Imperium Osmańskiego różniącego się od narodów zamieszkujących ich kraje nie tylko ze względów etnicznych, ale przede wszystkim religijnych. Tracąc i odzyskując swe terytoria, ponosząc ofiary tysięcy istnień ludzkich w bitwach i wojnach, a jeszcze więcej w wyniku organizowanych przez najeźdźców rzezi i uprowadzanych w tzw. jasyr, państwa te miały świadomość, że mają do czynienia z wojną cywilizacyjną i religijną jednocześnie, gdyż ich władcy i narody zdawali sobie sprawę, że głównym powodem spotykających ich ze strony Turków nieszczęść jest ich odmienność religijna, która każe najeźdźcom w imię Allacha nieść idee islamu coraz głębiej na europejski kontynent.

Jeśli więc dziś okazuje się, że właśnie te kraje nie godzą się na przyjmowanie islamskich uchodźców, a reszta Europy, która z resztą i przed laty nie kwapiła się z pomocą najeżdżanym przez islamistów krajom (ba, Francja „pierwsza córa Kościoła” potrafiła nawet z Osmanami zawierać sojusze wojskowe przeciwko Austrii Habsburgów!), dziś nie potrafi tego urazu zrozumieć. Wygłasza się nawet groźby pod adresem tych krajów strasząc je karami i przymusem! A co ciekawe czynią to politycy i przywódcy państwowi, którzy przez wszystkie przypadki odmieniają deklaracje na temat swej tolerancji dla różnorodnych odmienności – odmienności religijnych, seksualnych, obyczajowych… Jak zatem ma się ta ich tolerancja do odmienności mentalności narodowych wynikłych z wielowiekowych doświadczeń i urazów? Jeśli obelgą jest nazwanie Cygana Cyganem, to jak można nazwać faszystą Węgra, którego naród przez kilkaset lat cierpiał jarzmo islamu? Jak można straszyć karami i przymusem Austriaków, których stolica niemal cudem nie została zamieniona w kolejne miasto tureckie, a której ludność została uratowana przed niechybną śmiercią? Jak można straszyć konsekwencjami Polaków, którzy, chyba, jako jedyni w Europie ponosili główny ciężar walki z osmańskim islamem, to z nim walcząc, to zawierając pokoje i rozejmy, to tracąc, to znów odzyskując całe połacie swego terytorium? Jeśli można mówić, że odmienność seksualna wynika z wrodzonych genów, to w tym wypadku można powiedzieć, że niechęć do przyjmowania ogromnych rzeszy tzw. uchodźców islamskich wynika z genetycznej pamięci tych narodów i ich wielowiekowego doświadczenia! A było to doświadczenie krwawe i tragiczne, na które składa się pamięć o tysiącach poległych w walkach, czyichś krewnych, czyichś przodków, a nawet czyichś władców, jak było to w przypadku Węgier i Rzeczypospolitej! Na tę pamięć składają się też tysiące bezbronnych mieszkańców miast i wsi, zdobytych przez Turków i wyrżniętych tylko za to, że byli chrześcijanami! Zamordowanych za to samo, za co spotkała śmierć kilka dni temu dzieci i młodzież w Manchesterze, czyli za to, że, jak twierdzą islamiści „uczestniczyli w spotkaniu krzyżowców”!

To jest ta odmienna pamięć historyczna i genetyczna tych narodów, dla której szacunek przysługiwać powinien na równi z odmiennością seksualną, czy obyczajową. Tym bardziej, że nie jest to odmienność agresywna, odrzucająca jakąkolwiek odmienność religijną, gdyż we wszystkich tych krajach można znaleźć mniejszości islamskie wynikające z tych historycznych doświadczeń, które przez lata na ich terytoriach pozostały i zostały zaakceptowane, ale na zasadzie wzajemności, tj. na zasadzie akceptacji przez te niewielkie społeczności islamskie odmienności religijnej otaczających ich społeczeństw i narodów! Dla przykładu polscy Tatarzy nie doznają od kilkuset lat prześladowań ze względu na swe wyznanie, ale jednocześnie tysiące ich przelało krew w obronie polskiej ojczyzny nawet i w czasie ostatniej wojny! Podobnie rzecz ma się na Węgrzech! A więc nie jest to brak akceptacji dla islamu, jako takiego, ale dla islamu, który stawia sobie za cel islamizację Europy, a taki jest cel tych milionów czekających na dokonanie inwazji na Europę w najbliższym czasie.

Jeśli wiec odmienność narodowa jest czymś gorszym od odmienności seksualnej, to przywódcy Europy Zachodniej nie mają prawa do wymawiania słowa „solidarność” i nim nas szantażowania! Jeśli odmienność romska jest w Europie czymś lepszym niż odmienność węgierska czy polska, to jest to tylko hipokryzja, bo postawa przywódców europejskich udowadnia, że nie chodzi tu o odmienność, ale o interesy! Interesy tych, którzy ulegli utopijnym pomysłom szarlatanów marzących o zbudowaniu nowego społeczeństwa europejskiego, a teraz nie są w stanie dać sobie rady z tym zjawiskiem, które sami wywołali i chcieliby ciężar skutków swej głupoty przerzucić na innych! Hipokryzja tym większa, że Węgrzy i Polacy dobrze wiedzą że idee inżynierii społecznej nie sprawdzają się w społeczeństwach i żyją jeszcze ci, którym wciskano pomysły o stworzeniu „człowieka socjalizmu”, o stworzeniu „narodu radzieckiego”, o stworzeniu „odmiennego narodu niemieckiego” (pamiętam ogłaszanie „sukcesu” polegającego na tym, że „język niemiecki w NRD jest już bogatszy o… kilkadziesiąt nowych słów, których nie znają w Niemczech Zachodnich”)… A wszystko to było funta kłaków nie warte!

To samo czeka ideę stworzenia „narodu europejskiego”!

Uroczystość wręczenia Krzyży Wolności i Solidarności. 5 czerwca 2017 roku

alicjarostockaAlicja Rostocka

Odznaczenie państwowe Krzyż Wolności i Solidarności otrzymali działacze małopolskiej opozycji niepodległościowej z lat 1981–1989: Czesława Bednarczyk, Anatoliusz Bielski, Krzysztof Bzdyl, Krzysztof Durek, Franciszek Florjan, Mieczysław Gil, Janina Gościej, Anna Ilczyszyn, Kazimierz Korabiński, Jacek Kozubek, Bolesław Leonhard, Zygmunt Łenyk, Małgorzata Marcinek-Marek, Józef Mazurek, Jan Miarecki, Marek Nobis, Edward Nowak, Tadeusz Syryjczyk, Jacek Szeremeta, Aleksandra Ślusarek, Jacek Torbicz, Alojzy Warchoł, Bronisław Wildstein, Wiktor Wszołek, Stanisław Zamojski oraz pośmiertnie Paweł Gizbert-Studnicki, Karol Gwoździewicz, Stanisław Kurek i Aleksander Staszczak. Zapraszam Państwa do obejrzenia fotoreportażu:
https://goo.gl/photos/k8pTwLMhu5zAtmC69

Poczta Polska, a nie Postamt

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Mało jest w Polsce obiektów tak trwale i pięknie związanych z naszą najnowszą historią militarną, jak budynek poczty w centrum Gdańska, której pracownicy bohatersko odpierali przez kilka godzin 1 września 1939 roku atak przeważających sił niemieckich. Część z nich poległa, inni zostali skazani na karę śmierci albo osadzeni w obozach koncentracyjnych.

Ten chwalebny epizod trafił po 1945 roku do podręczników szkolnych, każdy Polak jednoznacznie kojarzy więc to miejsce z ofiarą krwi przelanej za ojczyznę.

Nic dziwnego, że powszechne oburzenie wzbudziło pojawienie się na nim napisu w języku niemieckim: Postamt. Pomorski konserwator zabytków tłumaczy, że został on odkryty podczas prac remontowych.

pieczecdyrekcjipocztywgdanskuNikt nie neguje, że jest to oryginalna nazwa, ale czy koniecznie trzeba ją eksponować właśnie na budynku, w którym w czasach Wolnego Miasta Gdańska mieściła się polska placówka pocztowa (fot. Pieczęć Dyrekcji Okręgu Poczt i Telegrafów w Gdańsku, za Wikipedią), a bojówki NSDAP urządzały pod nim antypolskie manifestacje?

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz powiedział TVP Info, że należąca przed remontem do Polskich Kolei Państwowych nieruchomość została sprzedana prywatnemu właścicielowi i to właśnie on podjął decyzję o przywróceniu napisu.

Mam nadzieję, że władze samorządowe i państwowe szybko pójdą po rozum do głowy i wpłyną na nowego właściciela historycznego obiektu, aby kierował się bardziej polską niż niemiecką wersją historii.

Ksiądz Tymoteusz Szydło

alicjarostockaAlicja Rostocka

W Święto Zesłania Ducha Świętego (4 czerwca 2017 roku) ksiądz Tymoteusz Szydło, syn premier Beaty Szydło, odprawił swoją drugą mszę świętą, tym razem w rycie trydenckim. Nabożeństwo odprawione zostało w kościele Świętego Krzyża w Krakowie. Poniżej kilka pamiątkowych zdjęć z udzielonych przez Niego błogosławieństw: https://goo.gl/photos/N4gmox9NWHoe6jAH8

Sędzia mógłby mieć siłę ciemiężyciela

davMirosław Boruta

Kiedy w jednej i tej samej osobie lub w jednym i tym samym ciele władza prawodawcza zespolona jest z wykonawczą, nie ma wolności, ponieważ można się lękać, aby ten sam monarcha albo ten sam senat nie stanowił tyrańskich praw, które będzie tyrańsko wykonywał. Nie ma również wolności, jeśli władza sądowa nie jest oddzielona od władzy prawodawczej i wykonawczej. Gdyby była połączona z władzą prawodawczą, władza nad życiem i wolnością obywateli byłaby dowolną, sędzia bowiem byłby prawodawcą. Gdyby była połączona z władzą wykonawczą, sędzia mógłby mieć siłę ciemiężyciela” (Charles Louis de Secondat, baron de La Brède et de Montesquieu – Monteskiusz, O duchu praw, Warszawa 1957, s. 244).

A później w historii państw monarchę zastąpił naród i to on stał się suwerenem. I to od niego, od narodu (ogółu obywateli państwa) pochodzi władza, pochodzą wszystkie trzy.

Dzisiaj zasada trójpodziału władz traktowana jest bardzo umownie, często zanika zupełnie pomiędy władzą ustawodawczą a wykonawczą, chociażby w Polsce, gdzie premier i ministrowie są jednocześnie posłami.

Jednak uporczywe domaganie się przez władzę sądowniczą absolutnej niezależności i niezawisłości jest nadużyciem. Jeśli władza sądownicza wypowiada się na temat dwóch pozostałych, niechaj się nie dziwi, gdy te chcą mieć coś o niej do powiedzenia, do decydowania o niej.

To – dla dobra nartodu i państwa – ma być dialog, negocjacje, współpraca… a nie dyktat. Bądź co bądź wszystkie pochodzą od suwerena, narodu…

Dla nich bohater, dla nas zbrodniarz

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Uchwałą Rady Miasta Kijowa jedną z ulic w tym mieście nazwano imieniem naczelnego dowódcy Ukraińskiej Powstańczej Armii – Romana Szuchewycza. Do tej pory jej patronem był dowódca 1. Frontu Ukraińskiego Armii Czerwonej generał Nikołaj Watutin, który zmarł w 1944 roku w wyniku ran odniesionych w walce z UPA.

Ta decyzja wywołała zrozumiałe oburzenie w Polsce, ponieważ uważany przez naszych wschodnich sąsiadów za bohatera narodowego Szuchewycz jest współodpowiedzialny za ludobójstwo dokonane przez UPA na obywatelach Kresów Wschodnich II Rzeczypospolitej, w szczególności za rzeź wołyńską.

ukrainskazbrodniawlipnikachUkraińcy mogą oczywiście czcić kogo chcą, szkoda jednak, że nie biorą pod uwagę wrażliwości historycznej tych, z którymi przede wszystkim chcą budować dobre relacje, czyli Polaków. Bez odważnego rozliczenia się z przeszłością trudno zaś budować pomyślną przyszłość (fot. Lipniki, ciała Polaków zamordowanych przez Ukraińców).

W ostatnich miesiącach mieliśmy do czynienia z bezczeszczeniem naszych pomników na Ukrainie, przedwczoraj podpalono polską szkołę w Mościskach, teraz uhonorowano w stolicy kraju człowieka powszechnie uznawanego nad Wisła za zbrodniarza wojennego.

I jak w obliczu tych faktów skutecznie budować dobrosąsiedzkie stosunki?

Ulica Adama Doboszyńskiego w Chorowicach

alicjarostockaAlicja Rostocka

We wsi Chorowice, w województwie małopolskim, w powiecie krakowskim, w gminie Mogilany ustanowiono nazwę ulicy Adama Doboszyńskiego (1904-1949), polskiego polityka i pisarza, wybitnego członka Stronnictwa Narodowego.

doboszynskiadamJak podaje Wikipedia pierwsze historyczne wzmianki o Chorowicach pochodzą z roku 1123. Wymienione zostały wówczas w dokumencie legata Idziego, jako należące do uposażenia klasztoru Benedyktynów w Tyńcu.

W najnowszej historii, w okresie międzywojennym, wieś należała do rodziny Doboszyńskich a właśnie Adam Doboszyński, junior (fot. nop.org.pl) został bestialsko pozbawiony życia przez rządzącą po 1945 roku sowiecko-komunistyczną bezpiekę. Grób symboliczny polskiego Bohatera znajduje się na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie w Kwaterze „Na Łączce”. Czołem Wielkiej Polsce.

Rozmowa z p. senator Małgorzatą Kopiczko

elzbietaiwaclawkujbidowieElżbieta i Wacław Kujbidowie

W dniach 26–28 maja 2017 roku w Amerykańskiej Częstochowie w Doylestown, Pensylwania, USA miał miejsce IV Zjazd Klubów Gazety Polskiej ze Stanów Zjednoczonych oraz Kanady. Telewizja Niezależna Polonia przedstawia relacje z tego ważnego dla patriotycznej Polonii Ameryki Północnej wydarzenia. Pierwszą jest rozmowa z p. senator Małgorzatą Kopiczko, która była honorowym gościem zjazdu:
http://www.tvniezaleznapolonia.org/iv-zjazd-klubow-gp-w-ameryce-pln-rozmowa-z-senator-malgorzata-kopiczko

Kto tu naprawdę jest gorszego sortu?

elzbietamorawiecElżbieta Morawiec

Na to nie ma słów w żadnym języku świata. Odkrycie szczątków 7 innych ciał w trumnie generała Kwiatkowskiego – przelało czarę. Przypominam, że wcześniej było zbezczeszczone ciało Anny Walentynowicz (mimo prawidłowej identyfikacji dokonanej przez rodzinę w Moskwie), szczątki – parę nóg, rąk, dwie głowy w innej trumnie. Znaczy to tylko jedno – to bezczeszczenie świadomie i celowo dokonało się w Moskwie, już po identyfikacji przez rodziny. Świadome, azjatyckie barbarzyństwo, przyklepane przez ówczesne władze polskie, decyzją nie otwierania trumien: Donalda Tuska, Ewy Kopacz, Bronisława Komorowskiego. Cała ta wielka trójka ma dziś czelność zabierać głos w polskich sprawach publicznych, trójka ludzi pozbawionych elementarnego poczucia dobra i zła. Bronisław Komorowski ośmiela się publicznie besztać premier Beatę Szydło i określać ludzi, którzy popierają ten rząd ludźmi podlejszego sortu. Kiedy Jarosław Kaczyński, w swoim czasie, użył określenia ludzie gorszego sortu miał na myśli – pospolitych zdrajców, krzykaczy politycznych. Zrobiono z tego w mediach – zgoła inną treść. Niby to JK podzielił Polaków na lepszych i gorszych, generalnie!!

Pora zadać pytanie państwu Tuskowi, Kopacz, Komorowskiemu – za jakich ludzi uznali swoich rodaków, którzy zginęli w Smoleńsku, skoro pokornie położyli „ruki pa szwam” i wykonali „prikaz” nie otwieranie trumien w Polsce. Wbrew prawu! To właśnie byli dla nich ludzie „gorszego sortu”, nawet jeśli znajdowali się wśród zmarłych postaci z ich własnej partii. Ówczesna minister zdrowia zasłynęła też z wyrafinowanego kłamstwa – o pracy „ramię w ramię” polskich i rosyjskich patomorfologów, o „przekopywaniu ziemi na metr w głąb”. Gdy w parę dni po katastrofie odnajdywano szczątki ofiar w smoleńskim błocie Donald Tusk, wyściskawszy się w Smoleńsku z Putinem, następnie… uciekł na narty w Dolomity. Żeby uniknąć wypowiedzi, jaka przystała premierowi. W historycznej pamięci narodu pozostanie zapewne na zawsze radośnie uśmiechnięte oblicze prezydenta RP, Bronisława Komorowskiego na Okęciu, kiedy przyleciały trumny ofiar. Ostatni ks. biskup Pieronek był łaskaw zauważyć, że ekshumacje przeprowadzane teraz – to tylko bezczeszczenie zwłok. Czy umiałby to powtórzyć dziś wdowie po generale Kwiatkowskim?

Gdyby w sprawie Smoleńska nie zdarzyło się nic więcej – gdyby nie oddanie sprawy w ręce Rosjan, zastosowanie niewłaściwego paragrafu prawa, niszczenie permanentne przez Rosjan szczątków wraku, manipulowanie nagraniami, odmowa wydania wraku, gdyby było tylko to – przyzwolenie na pohańbienie ciał polskich prezydentów, generalicji, posłów, księży, gdyby nie było ohydnego widowiska, podtrzymywanego przez władze – wyśmiewania, lżenia tragedii na Krakowskim Przedmieściu – całe odium powinno spaść na tę „wielką trójkę”. Powinni sami mieć na tyle wstydu, aby publicznie nie występować, a jeśli się ośmielają należy to publicznie napiętnować. To oni właśnie, nie wyborcy PiS, okazali się ludźmi bez sumienia, pospolitymi kłamcami. Bez zdolności honorowej. Nie tylko pohańbili imię Polaka, sprzeniewierzyli się ludzkiej i chrześcijańskiej etyce. I kto tu naprawdę jest pośród ludzi „gorszego sortu?”

I ona skończyła UJ!

jerzybukowskiJerzy Bukowski

„Lepiej jest nie odzywać się wcale i wydać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości” – te słowa Marka Twaina przyszły mi natychmiast na myśl, kiedy usłyszałem w programie Marcina Mellera „Drugie śniadanie mistrzów” w Telewizji TVN24 poniższą wypowiedź reporterki „Gazety Wyborczej” Anny Pamuły:

- Przyjmujemy tych 7 tysięcy uchodźców i wśród nich jest jeden zamachowiec. Wysadza się w powietrze i ginie 10 Polaków, ale uratowaliśmy życie 6999 osób, które uciekały przed wojną.

Ponieważ Pamuła jest absolwentką stosunków etnicznych i migracji międzynarodowych na Uniwersytecie Jagiellońskim, na którym również ja skończyłem studia, pragnę serdecznie przeprosić Polaków w imieniu wszystkich posiadających dyplomy tej szacownej uczelni. Przez egzaminacyjne sito przedostają się też niekiedy takie osoby.

Moja pasja lotnictwo

Rafał Chyliński

Wstęp

mojapasjalotnictwo1Zebrane i opracowane przez autora materiały ukazujące drogę życiową i karierę zawodową doc. mgr inż. Tadeusza Chylińskiego są tak różnorodne i unikatowe, że wypełniły dwa obszerne tomy, które dziś chciałbym przekazać Szanownym Czytelnikom. Lotnictwo było życiową pasją T. Chylińskiego i poświęcił mu się od wczesnej młodości. W latach 30. XX wieku podjął studia na kierunku lotniczym Wydziału Mechanicznego Politechniki Warszawskiej, ukończył kurs szybowcowy zdobywając kat. C pilota, później podjął pracę konstruktora lotniczego w wytwórni samolotów DWL-RWD. Wykazał się wyjątkowymi zdolnościami i sporym talentem, ale krótki okres intensywnej, twórczej pracy T. Chylińskiego przerwała napaść Niemiec hitlerowskich na Polskę 1 IX 1939 roku. Do pracy dla lotnictwa polskiego mógł powrócić dopiero w 1945 roku. W lipcu 1945 roku złożył w Ministerstwie Komunikacji projekt wstępny samolotu turystycznego C1, a na przełomie lat 1945/1946 wziął udział w konkursie na projekt jednoosobowego motoszybowca. Komisja konkursowa Ministerstwa Komunikacji za najlepszy uznała projekt motoszybowca „Pegaz” przedłożony przez T. Chylińskiego, ale produkcji nie podjęto.

mojapasjalotnictwo2W styczniu 1948 roku T. Chyliński podjął pracę w Instytucje Technicznym Lotnictwa (przemianowany 1 IV 1948 r. na Główny Instytut Lotnictwa, później na Instytut Lotnictwa), gdzie przeszedł całą ścieżkę kariery zawodowej. Początkowo był pracownikiem Działu Wytrzymałościowo-Konstrukcyjnego, następnie kierownikiem tego Działu, w którego skład wchodził także Dział Badań w Locie. Później powołano go na kierownika Zakładu Płatowcowego i Zakładu Wytrzymałości Instytutu Lotnictwa. Zasadniczym tematem pracy T.Chylińskiego, a zarazem głównym dziełem jego życia było stworzenie systemu badań wytrzymałościowych sprzętu lotniczego. Pod jego kierunkiem były sprawdzane i badane niemal wszystkie konstrukcje samolotowe, śmigłowcowe i szybowcowe polskiego przemysłu lotniczego lat 50. i 60. XX wieku oraz projektowane niezbędne wyposażenie do tych badań. Pod jego kierunkiem ukształtowali się główni specjaliści Zakładu Wytrzymałości Instytutu Lotnictwa w zakresie wytrzymałości konstrukcji płatowców.

Opowieść o życiu i pracy dla polskiego lotnictwa doc. T. Chylińskiego autor zilustrował dużą ilością orginalnych dokumentów i innych źródłowych materiałów ikonograficznych oraz opisami wielu badań wytrzymałościowych sprzętu lotniczego przeprowadzanych w tamtych latach w Zakładzie Wytrzymałości Instytutu Lotnictwa.

Autor pragnie gorąco podziękować Dyrektorowi Instytutu Lotnictwa panu dr. hab. inż. prof. nadz. Witoldowi Wiśniowskiemu za udostępnienie z zasobu Archiwum IL materiałów dotyczących Instytutu Lotnictwa, a głównie Zakładu Wytrzymałości.

Krakowscy radni tracą cierpliwość w sprawie Oleandrów

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Przewodniczący Komisji Rewizyjnej Rady Miasta Krakowa Adam Kalita z Prawa i Sprawiedliwości chce zainteresować ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę przedłużającą się niemocą władz miasta w sprawie wyegzekwowania prawa własności do Domu im. Józefa Piłsudskiego przy alei 3 Maja 7 (powszechnie zwanego Oleandrami).

- Zbliża się 100. rocznica odzyskania niepodległości przez Polskę. Nie możemy pozwolić na to, by w tym czasie budynek, który jest symbolem walki o niepodległość, nadal popadał w ruinę. A im później miasto rozpocznie jego remont, tym koszty będą wyższe. Udało mi się tam wejść przed trzema laty. Był rzeczywiście w opłakanym stanie. A przecież organizację kombatanckie i niepodległościowe mogłyby mieć tam swą siedzibę – powiedział podczas sesji RMK.

Wiceprezydent Krakowa Andrzej Kulig przyznaje, że nieruchomość jest wpisana do ksiąg wieczystych jako własność miasta, ale zajmująca go od 27 lat organizacja używająca nazwy Związku Legionistów Polskich (nie będąca jednak – na mocy wyroków sądowych – prawnym, a więc także majątkowym kontynuatorem przedwojennego ZLP) stosuje różne sztuczki prawne, aby przedłużyć procedurę przejęcia budynku przez prawowitego właściciela. Teraz złożyła ona wniosek o zasiedzenie, a sąd wyznaczył termin posiedzenia w tej sprawie dopiero na 27 sierpnia.

W tej sytuacji Kalita postanowił namówić radnych, żeby zwrócili się o pomoc do ministra sprawiedliwości. Liczy, że rezolucję do Zbigniewa Ziobry Rada wystosuje za dwa tygodnie, gdy będzie już znana odpowiedź prezydenta Majchrowskiego na jego interpelację w sprawie Oleandrów.

SONY DSCTaki apel do ministra sprawiedliwości o przyspieszenie pracy sądu gotowych jest poprzeć wielu radnych ze wszystkich klubów.

- Nie wierzę w to, że nie jesteśmy w stanie niczego zrobić. Minister lubi wpływać swoim autorytetem na pewne rozwiązania. Myślę, że tutaj również zobligujemy go do tego – powiedziała Radiu Kraków Małgorzata Jantos z Nowoczesnej.

W ostatnich tygodniach zabrały głos w tej bulwersującej i kompromitującej władze podwawelskiego grodu sprawie dwie bardzo poważne oraz kompetentne instytucje: Społeczny Komitet Odnowy Zabytków Krakowa i Stała Konferencja Dyrektorów Muzeów Krakowskich, których stanowiska omówiłem 15 maja w artykule pt. „Stanowczo o Oleandrach”.

W podpisanym przez przewodniczącego SKOZK profesora Franciszka Ziejkę oraz sekretarza Macieja Wilamowskiego apelu do władz samorządowych i państwowych czytamy:
„Zbliżająca się 100. rocznica odzyskania Niepodległości winna być argumentem przemawiającym za pilnym przystąpieniem do ratowania tego cennego zabytku, będącego materialnym wyrazem myśli niepodległościowej II Rzeczypospolitej, a zarazem dziełem Adolfa Szyszko-Bohusza – jednego z najwybitniejszych architektów polskich XX wieku.”

W konkluzji pisma SKDMK zawarta jest natomiast prośba do władz miasta „o osobiste zajęcie się tą sprawą i podjęcie takich działań które by doprowadziły do niezwłocznego usunięcia omawianego stowarzyszenia z budynku Oleandry, a także innych lokatorów, którym jego zarząd bezprawnie wynajmuje pomieszczenia”, co pozwoliłoby na przeprowadzenie „nawet w trybie awaryjnym remontu najbardziej zagrożonych destrukcją części gmachu”.

Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie wezwało prezydenta miasta do wyegzekwowania prawa własności do Domu im. Józefa Piłsudskiego do końca lipca br. Jeśli to nie nastąpi w zakreślonym terminie, budynek zostanie zajęty przez organizacje patriotyczne.

„Liczymy jednak na to, że władze Krakowa same zechcą położyć kres temu kompromitującemu nasze miasto od ćwierćwiecza skandalowi. Nie wyobrażamy sobie bowiem, aby na 100. rocznicę odzyskania niepodległości budynek będący symbolem walki o nią nie mógł wreszcie służyć społeczeństwu i nadal popadał w ruinę” – napisali wzburzeni kombatanci.

Mój Ojciec – Wspomnienia

alicjarostockaAlicja Rostocka

Zapraszam Państwa do obejrzenia zdjęć ze spotkania z p. Zofią Pilecką-Optułowicz. Okazją było wydanie książki – albumu „Mój Ojciec – Wspomnienia”. 25 maja 2017 roku w Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych… a tuż przed koncertem, nieopodal więzienia na Rakowieckiej, Narodowy Bank Polski zaprezentował srebrną monetę z wizerunkiem rotmistrza (obecnie już pułkownika) Witolda Pileckiego. Drogą śmierci więźniów przy Rakowieckiej poprowadziła nas w ciemności i grobowej ciszy dokładnie w godzinę zamordowania rotmistrza Pileckiego Jego Córka. Wstrząsające przeżycie. W ścianie muru gdzie dokonywano morderstw na najdzielniejszych Polakach odkryte ślady po kulach. Na zakończenie uczestniczyliśmy we Mszy Świętej:: https://goo.gl/photos/sRLgMfH2vgJbTEvm9

Odbijemy Oleandry

Kraków, dnia 19.05.2017 r.

Prezydent Miasta Krakowa
Prof. Jacek Majchrowski

pokinlogonoweW związku z przedłużającą się niemocą władz miasta Krakowa w sprawie wyegzekwowania prawa własności do Domu im. Józefa Piłsudskiego przy alei 3 Maja 7 (Oleandry) wzywamy je do przejęcia nieruchomości do końca lipca br. Jeżeli po tym terminie budynek będzie nadal zajmowany przez nieposiadającą do niego – na mocy wyroków sądowych – tytułu prawnego organizację używającą nazwy Związku Legionistów Polskich, Dom im. Józefa Piłsudskiego zostanie zajęty przez organizacje patriotyczne.

Liczymy jednak na to, że władze Krakowa same zechcą położyć kres temu kompromitującemu nasze miasto od ćwierćwiecza skandalowi. Nie wyobrażamy sobie bowiem, aby na 100. rocznicę odzyskania niepodległości budynek będący symbolem walki o nią nie mógł wreszcie służyć społeczeństwu i nadal popadał w ruinę.

Do wiadomości: Radni miasta Krakowa.

Stanisław Pazurkiewicz, przewodniczący POKiN
Edward Jankowski, sekretarz POKiN

Brzeziński i Kukliński

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Zmarły w piątek profesor Zbigniew Brzeziński był – obok Jana Nowaka-Jeziorańskiego i ambasadora RP w USA Jerzego Koźmińskiego – najbardziej aktywną osobą w procedurze rehabilitacji pułkownika (od 11 listopada ubiegłego roku generała brygady) Ryszarda Kuklińskiego. Nigdy nie żywił najmniejszych wątpliwości co do patriotycznych motywów jego misji, a mając – jako doradca do spraw bezpieczeństwa prezydenta USA Jimmy´ego Cartera – pełny dostęp do przekazywanych przezeń do Langley supertajnych sowieckich dokumentów obrazujących przygotowania Układu Warszawskiego do wywołania III wojny światowej doskonale zdawał sobie sprawę z ich fundamentalnego znaczenia dla utrzymania światowego pokoju. Ujął to dosadnie w poniższych słowach:

pulkownikkuklinski2„Pułkownik Kukliński – stwierdzam to z naciskiem – nie był zwyczajnym agentem wywiadu USA. Był odważnym sojusznikiem Ameryki i to w chwili, gdy całe dowództwo Wojska Polskiego było zaprzedane Sowietom. Był pierwszym polskim oficerem w NATO, a zarazem inicjatorem tajnej współpracy między Wojskiem Polskim a Armią Stanów Zjednoczonych. Ryzykując życie i nie tylko swoje, ale swojej rodziny, godnie zasłużył się Polsce. Informacje pułkownika były niezwykle szczegółowe i umożliwiły nam podjęcie kroków zapobiegawczych, co niwelowało przewagę sowiecką i odsuwało groźbę wywołania przez nich wojny. Gdyby jednak Moskwa rozpętała wojnę z państwami NATO, dowódca wojsk sowieckich atakujących Europę, marszałek Kulikow, zostałby unieszkodliwiony wraz z całym swoim sztabem, najpóźniej w 3 godziny od rozpoczęcia agresji. Takie działania obronne mogłyby podjąć Stany Zjednoczone, opierając się na informacjach, przekazanych wcześniej przez pułkownika Kuklińskiego.”

To właśnie prof. Brzeziński witał „pierwszego polskiego oficera w NATO” w Waszyngtonie w listopadzie 1981 roku, po brawurowej akcji wywiezienia go przez CIA z Warszawy. Kukliński często ze wzruszeniem przytaczał formułę tego powitania:
- Pan dobrze zasłużył się Polsce, panie pułkowniku.

Później spotykali się wielokrotnie, a po 1989 roku prof. Brzeziński robił co tylko mógł, aby przywrócić Kuklińskiemu cześć i dobre imię, do czego wcale nie kwapiły się władze niepodległej III Rzeczypospolitej. Zabierał głos publicznie, działał też zakulisowo, korzystając ze swoich niepowszednich talentów dyplomatycznych. Bardzo ucieszyła go pierwsza wizyta zrehabilitowanego już Kuklińskiego w Polsce wiosną 1998 roku, którą z satysfakcją komentował w mediach.

Dyskretną, ale jakże ważną rolę śp. prof. Zbigniewa Brzezińskiego w procesie zdejmowania nałożonego na Ryszarda Kuklińskiego przez komunistycznym reżim piętna zdrajcy pięknie pokazał w filmie pt. „Jack Strong” Władysław Pasikowski (zagrał go znakomicie Krzysztof Pieczyński).

Zbigniew Wodecki (1950-2017)

krakowniezaleznymkInformacja wlasna

Za Wikipedią: Zbigniew Wodecki (ur. 6 maja 1950 w Krakowie, zm. 22 maja 2017 w Warszawie) – polski muzyk, multiinstrumentalista (grał na skrzypcach, trąbce i fortepianie), kompozytor, aranżer, piosenkarz, aktor i prezenter telewizyjny… Zdjęcia z 2015 roku nadesłał p. Andrzej Kalinowski, dziękujemy: https://goo.gl/photos/h6GJf2jycDih77rF6

500+ i wystarczy

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Miałem niedawno bardzo ciekawą rozmowę z proboszczem niewielkiej wiejskiej parafii z południa Archidiecezji Krakowskiej. Powiedział mi, że w ciągu minionego roku ochrzcił troje dzieci urodzonych przez kobiety powyżej 40. roku życia. Wszystkie one mają już po kilkoro pociech, a od powicia ostatniej z nich upłynęło odpowiednio 12, 16 i 17 lat. Bynajmniej nie kryły, że motywacją do urodzenia kolejnego dziecka był dla nich rządowy program 500+.

Znajomy proboszcz dodał, że podobnie jest w sąsiednich parafiach: przyrost naturalny wzrasta, a rząd jest powszechnie chwalony za realizację tej ważnej obietnicy wyborczej. Nikt nie interesuje się tam wielką polityką, obojętne są problemy związane z Trybunałem Konstytucyjnym, najmniejszych emocji nie budzą złożone relacje Polski z Unią Europejską – liczy się głównie to, że co miesiąc każda matka dostaje 500 złotych na dziecko.

20170404bsMożna oczywiście krytykować tych ludzi za brak zainteresowania poważnymi sprawami, za myślenie wyłącznie w kategoriach własnego interesu, za polityczne niewyrobienie. Jedno jest natomiast pewne: oni bez żadnych wahań i rozterek zagłosują w najbliższych wyborach na tę partię, która wypełniła fundamentalną dla nich obietnicę (fot. KPRM). Po co mają bowiem ryzykować ewentualną utratę tego, co regularnie otrzymują?

A takich parafii, wsi, miasteczek i miast jest przecież w Polce mnóstwo w przeciwieństwie do nader wąskiej grupy ludzi pasjonujących się skomplikowanymi zagadnieniami politycznymi, u których program 500+ budzi różnorakie kontrowersje.