Tag Archives: Antypolonizm wewnętrzny

Odebrać Lewandowskiemu Komandorię!

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Były poseł Kukiz’15, obecnie członek koła Wolni i Solidarni Adam Andruszkiewicz zaapelował do prezydenta Andrzeja Dudy, aby odebrał Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski europosłowi Platformy Obywatelskiej Januszowi Lewandowskiemu w związku z jego ostatnim wystąpieniem w Parlamencie Europejskim, w którym określił działania rządu RP jako sprzeczne z polską racją stanu i prowadzące do izolacji naszego kraju. Jako przykłady podał m.in. samobójstwo Piotra Szczęsnego, wycinkę Puszczy Białowieskiej i obecność neofaszystów na Marszu Niepodległości: – Lewandowski wykorzystuje tragedię człowieka, który dokonał samospalenia, prawdopodobnie po prostu z powodów psychicznych. Moim zdaniem nie powinniśmy wykorzystywać tragedii ludzkiej do robienia polityki – powiedział Andruszkiewicz w TVP Info.

„Panie Prezydencie, proszę bronić honoru Rzeczypospolitej” – napisał na Twisterze poseł Wolnych i Solidarnych.

A oto europarlamentarzyści PO, którzy zagłosowali w środę za rezolucją wzywającą polski rząd do przestrzegania postanowień dotyczących praworządności i praw podstawowych zapisanych w traktatach: Michał Boni, Danuta Hübner, Danuta Jazłowiecka, Barbara Kudrycka, Julia Pitera i Róża Thun. Pozostali wstrzymali się od głosu. Przeciw byli wszyscy europosłowie Prawa i Sprawiedliwości.

Rezolucja może skutkować nałożeniem na Polskę sankcji.

Czy PKiN zostanie wreszcie zburzony?

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Nieoczekiwanie powróciła sprawa, którą już dawno temu podniosło (chyba jako pierwsze) Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie: wicepremier oraz minister kultury i dziedzictwa narodowego profesor Piotr Gliński powiedział w Radiu RMF FM, że nie ma nic przeciwko zburzeniu warszawskiego Pałacu Kultury i Nauki, ale pod warunkiem że można byłoby szybko zbudować na jego miejscu coś sensownego: – Ja się akurat tym nie zajmuje. Ja się staram budować. Na przykład w okolicy Pałacu Kultury jest bardzo ciekawa działka z budynkiem szpitala, który w czasie getta był też używamy jako szpital. Chcemy to kupić i przeznaczyć na budowę muzeum getta warszawskiego – dodał wicepremier i przypomniał, że różne środowiska występują z takimi postulatami, a 100. rocznica odzyskania niepodległości może być znakomitą okazją do pozbycia się wyjątkowo okazałego reliktu komunizmu.

Na jego słowa natychmiast zareagował były minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski pisząc na Twitterze: „Uważam, że byłby to spektakularny akt dekomunizacji przestrzeni publicznej i musiałbym rząd POchwalić. Moje sprawdzam: czy wicepremier Gliński, jako minister kultury, wykreśli PKiN z rejestru zabytków? Warto przypomnieć, że Sikorski konsekwentnie od wielu lat apeluje o zburzenie tej pamiątki po komunizmie. Swoje wystąpienia sejmowe często puentował: „A poza tym, panie marszałku, uważam, że Pałac Kultury powinien być zburzony”.

Problem stanowi to, że od 2007 roku jeden z najbardziej widocznych symboli zniewolenia Polski przez Związek Sowiecki jest wpisany do rejestru zabytków, co można jednak zmienić ministerialną decyzją.

Na koniec przytoczę fragment ostatniego apelu Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie do władz Warszawy z 19 lipca 2015 roku: „Niech przykładem będzie dla Was likwidacja w latach 20. ubiegłego wieku soboru Świętego Aleksandra Newskiego na placu Saskim – jednej z najwyższych budowli ówczesnej Warszawy. Wzniesiono go na polecenie zaborczych władz rosyjskich w takim samym celu, jak PKiN: by stanowił zewsząd widoczny symbol carskiego panowania na ziemiach polskich. Władze odrodzonej Rzeczypospolitej nie miały najmniejszych wątpliwości, aby tę budowlę szybko rozebrać, ponieważ jej istnienie uwłaczało powadze niepodległego państwa. Taki sam los powinien spotkać Pałac Kultury i Nauki”.

rozbiorkasoboru(Od Redakcji): Przypomnijmy, że 2 lutego 2007 roku Pałac Kultury i Nauki w Warszawie został wpisany do rejestru zabytków. Symbol rosyjskiej dominacji nad Polską zyskał tym samym nowy status. Warto wiedzieć, że po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku inny z takich symboli, cerkiew św. Aleksandra Newskiego została rozebrana i podzieliła los wielu cerkwi prawosławnych w Warszawie wybudowanych w okresie rozbiorów. Z rozbiórki uczyniono wydarzenie polityczne i narodowe, wypuszczono obligacje, aby dać każdemu Polakowi szansę uczestniczenia w rozbiórce. Papiery były zabezpieczone wartością materiałów odzyskanych z budynku (fot. Prace przy rozbiórce, za: warszawa1939.pl).

Owoc „czarnego marszu” – projekt ustawy przeciw prawdzie

annadabrowskaAnna Dąbrowska*

Środowiska proaborcyjne nie ustają w promocji swej chorej ideologii. Jednym z jej podstawowych zadań, jest zakłamywanie prawdy o mordowaniu nienarodzonych dzieci. Tym razem chcą jej realizacji na mocy ustawy sejmowej „o prawach kobiet i świadomym rodzicielstwie”.

Jej projekt przygotowali organizatorzy zeszłorocznych „czarnych marszy” nazywający się „Ratujmy kobiety 2017”.

Poza pomysłami rozszerzenia edukacji seksualnej, swobodnego dostępu do antykoncepcji, pomysłodawcy „czarnej ustawy”, maja nowy pomysł – powrót do ustawy zezwalającej na tzw. „aborcję na życzenie”, czyli dopuszczalności zabijania dzieci do 12 tygodnia ich życia w łonach matek.

20171003adksdProjektodawca poszedł jednak dalej w swych pomysłach i dodał jeszcze punkt o karaniu, dwoma latami więzienia, wszystkich, którzy mówią prawdę czym jest aborcja. „Ratujmy kobiety 2017” w imię wolności kobiet, chce odebrać wolność obrońcom i głosicielom prawdy (fot. YouTube). Wiezienie przewidziano za rozpowszechnianie, również w Internecie, twierdzeń „nieznajdujących oparcia w aktualnym stanie wiedzy ani badaniach naukowych, o przebiegu lub konsekwencjach medycznych stosowania antykoncepcji lub zabiegów przerywania ciąży, mające na celu odwiedzenie od jej stosowania lub od wykonania lub poddania się zabiegowi, bądź też napiętnowaniu osób, które go wykonały lub mu się poddały” przewidziano, we wspomnianym projekcie, karę dwóch lat pozbawienia wolności.

Profesor Bogdan Chazan – znany i uznany ginekolog-położnik, uznał, że tego typu ustawa byłaby klasyczną cenzurą. Wskazał też, że wpisywałaby by się ona – co do zasady – w obowiązujące w niektórych krajach Zachodniej Europy, ustawy dotyczące homofonii, czy antysemityzmu.

Taktyka działania lewaków ewoluuje. Ze strategii promocji, wchodzi w etap totalnej wojny z prawdą, pod sztandarem kolejnych kłamstw o wolności.

Ludzie, którzy walczą o ochronę drzew, korników, zwierzyny łownej, ryb, czy innych organizmów żywych, uznając np. okresy ochronne dla ciężarnych samic, nie mając jednocześnie oporów w akceptacji zabijania dzieci w łonach matek, ba – czynią to jednym z podstawowych ich praw – są albo niespełna rozumu, albo w pełni świadomymi wyznawcami cywilizacji śmierci. Innej możliwości nie ma.

* Autorka jest prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Za: https://warszawskagazeta.pl/felietony/anna-dabrowski/item/5162-owoc-czarnego-marszu-projekt-ustawy-przeciw-prawdzie

Esbecy mają obrońców

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Sojusz Lewicy Demokratycznej zapowiada zbiórkę podpisów pod projektem ustawy przywracającej emerytury w dawnej wysokości byłym funkcjonariuszom komunistycznego aparatu przemocy – poinformowała „Rzeczpospolita”.

Tzw. ustawa dezubekizacyjna, która właśnie weszła w życie, jest zdaniem SLD niesprawiedliwa i niezgodna z konstytucją.

„- Zabiera ona prawa nabyte, stosuje odpowiedzialność zbiorową, jest to łamanie fundamentów demokratycznego państwa prawa. Nasz projekt przywraca należne funkcjonariuszom, emerytom mundurowym należne im świadczenia. Dwa tysiące podpisów niezbędnych do zarejestrowania komitetu trafiły już do marszałka Sejmu. W momencie kiedy zapadnie decyzja o rejestracji komitetu ruszamy ze zbiórką podpisów, których zamierzamy zebrać z górką ponad 100 tysięcy, aby projekt ustawy mógł być procedowany przez Sejm” – powiedział gazecie Andrzej Rozenek, który w czerwcu powrócił do partii i będzie pełnił funkcję pełnomocnika tej inicjatywy ustawodawczej.

Na zebranie wymaganej liczby stu tysięcy podpisów SLD będzie miał trzy miesiące od daty postanowienia Kuchcińskiego o przyjęciu zawiadomienia o utworzeniu komitetu.

„- Złożenie na ręce marszałka Sejmu propozycji zmiany represyjnej ustawy z 16 grudnia poprzedziło blisko 30 spotkań, w których udział wzięło kilka tysięcy osób, których ta ustawa dotknęła – wyjaśnił „Rzeczpospolitej generał Marek Dukaczewski, który będzie pełnił funkcję zastępcy pełnomocnika.

Czy jest jeszcze dzisiaj w niepodległej Polsce 100 tysięcy „sierot po PRL”? Wkrótce się przekonamy, ale myślę, że tak. Pewny jestem natomiast, że Sejm odrzuci ten projekt w pierwszym czytaniu.

Żeromski o Budce

jerzybukowskiJerzy Bukowski

- Unia Europejska musi postawić Polsce ultimatum. Tylko wtedy, kiedy UE pozostanie nieustępliwa, rząd pójdzie na ustępstwa. UE musi pokazać bezwzględność, ale jednocześnie dać do zrozumienia, że nie jest ona skierowana przeciwko Polakom, tylko przeciwko rządowi – powiedział wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej, poseł Borys Budka portalowi internetowemu niemieckiego dziennika „Die Zeit”.

O takich jak on trafnie napisał Stefan Żeromski opisując w opowiadaniu pt. „Na probostwie w Wyszkowie” ludzi wzywających obce wojska do interwencji we własnym kraju dla zrealizowania swoich, partykularnych interesów politycznych: „Kto na ziemię ojczystą, choćby grzeszną i złą, wroga odwiecznego naprowadził, zdeptał ją, splądrował, stratował, spalił, złupił rękoma cudzoziemskiego żołdactwa, ten się wyzuł z ojczyzny. Nie może ona być dla niego już nigdy domem ani miejscem spoczynku. Na ziemi polskiej nie ma dla tych ludzi już ani tyle miejsca, ile zajmą stopy człowieka, ani tyle, ile zajmie mogiła.”

Dzisiaj agresję militarną często zastępują sankcje gospodarcze, warto więc przypomnieć Budce słowa wielkiego polskiego pisarza.

Propagator strzelania w tył głowy stanie przed sądem

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Jak dowiedział się portal wPolityce.pl, prokuratura przygotowała akt oskarżenia przeciwko Bartoszowi Tomassiemu, który zaproponował na swoim facebookowym profilu nową dyscyplinę olimpijską: „strzelanie w tył głowy na czas, w rowie katyńskim” oraz umieścił zdjęcie logo Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro z dodanym sierpem i młotem.

W momencie dokonania tego czynu był on członkiem prokremlowskiej partii Zmiana i już wcześniej brał udział w tzw. antyfaszystowskich konferencjach organizowanych przez Rosję w Donbasie. Swoistą sławę przyniósł mu występ z flagą Związku Sowieckiego podczas ubiegłorocznego Przystanku Woodstock.

„Jak sam powiedział, działacze tej partii pochwalają działalność reżimów komunistycznych, takich jak PRL za rządów Bieruta, Gomułki czy Jaruzelskiego, ZSRR w czasach stalinowskich czy Korea Północna. Działacze partii Zmiana mieli ośmieszać mniej radykalne postaci ruchu komunistycznego, ale te zapisy nie znalazły się w oficjalnych dokumentach partii Zmiana” – czytamy w portalu.

Zawiadomienie o publicznym pochwalaniu przestępstwa (artykuł 255, paragraf 3 kodeksu karnego) oraz propagowaniu ustroju totalitarnego (art. 256 kk) złożył do prokuratury poseł Prawa i Sprawiedliwości Stanisław Pięta.

Po zatrzymaniu przez policję Tomassi tłumaczył, że sowiecką flagę zamieścił na Facebooku dla żartu, a swój wpis o strzale w tył głowy określił wprawdzie jako „grubiański i chamski”, ale stwierdził, iż nie chciał nim nikogo obrazić. W toku śledztwa podkreślił, że nie popiera praktyk stosowanych przez reżimy totalitarne.

„Prokuratura nie uznała za wiarygodne wyjaśnień Bartosza Tomassi odnośnie swojego czynu. Uznała, że swoim zachowaniem Tomassi wyczerpał znamiona nie tylko czynu propagowania reżimów totalitarnych, ale także pochwalania skrajnej działalności takich reżimów, jaką była zamordowanie w lesie katyńskim oficerów Wojska Polskiego. W ten sposób miał propagować ustrój totalitarny państwa stojącego za tą zbrodnią. Prokuratura potwierdziła, że czyn był publiczny, ponieważ zdjęcie i wpis zamieszczone były na ogólnodostępnym profilu portalu społecznościowego. Sprawą Bartosza Tomassi zajmie się Sąd Okręgowy w Poznaniu” – napisano na stronie wPolityce.pl.

Kiedy zdrajcy stracą wreszcie Virtuti Militari?

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Jedną z ciągle czekających na załatwienie spraw w dziele rozliczania zbrodni komunizmu jest nieodebranie Orderu Virtuti Militari osobom niegodnym posiadania tego najwyższego polskiego odznaczenia bojowego.

Z takim postulatem zwróciło się jako pierwsze w 2007 roku Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie do śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Rok później Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych przekazał Kancelarii Prezydenta RP listę ponad stu żyjących kawalerów tego orderu, którym powinien on zostać odebrany. Byli na niej funkcjonariusze oraz tajni współpracownicy Urzędu i Służby Bezpieczeństwa, Informacji Wojskowej oraz formacji kontynuujących wrogą Polsce działalność, oficerowie Gwardii i Armii Ludowej, Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, a także obywatele RP mający w swoim życiorysie służbę w Armii Czerwonej lub w cywilnych i wojskowych sowieckich organach bezpieczeństwa (NKWD, KGB, Smiersz, GRU itp.).

Katastrofa smoleńska przerwała prace nad tą sprawą. Porozumienie ponowiło swój apel do prezydenta Bronisława Komorowskiego nie uzyskując jednak żadnej odpowiedzi. Teraz wszystko jest w rękach prezydenta Andrzeja Dudy; jego urzędnicy otrzymali uaktualnioną listę 80 osób, które należy pozbawić VM.

naszdziennikn„Nasz Dziennik” zapytał Biuro Odznaczeń i Nominacji Kancelarii Prezydenta RP o aktualny stan działań w tej materii i czeka na odpowiedź.

Z uzyskanych przez pełniącego obowiązki szefa Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Jana Józefa Kasprzyka informacji wynika, że aby podjąć czynności w tej sprawie należałoby reaktywować kapitułę orderu, która od dawna nie jest obsadzona.

Nie jest to jednak konieczne, ponieważ zgodnie z ustawą o orderach i odznaczeniach Prezydent RP ma prawo odebrać Virtuti Militari w przypadku, gdy „odznaczony dopuścił się czynu, wskutek którego stał się niegodny orderu”, nie musi więc zasięgać niczyjej opinii.

Właśnie dlatego Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie zwróciło się bezpośrednio go głowy państwa z prośbą o dokonanie przeglądu żyjących jeszcze oraz zmarłych posiadaczy tego odznaczenia i usunięcie z jego grona wszystkich, którzy otrzymali je nie za walkę o niepodległość Polski, lecz za wierność sowieckiej racji stanu, często przejawiającą się w mordowaniu i represjonowaniu żołnierzy zbrojnego podziemia po 1945 roku.

Zdaniem krakowskich działaczy patriotycznych jako pierwszy powinien zostać pośmiertnie pozbawiony tego orderu współpracownik Informacji Wojskowej z lat 40. (pseudonim „Wolski”), późniejszy sowiecki namiestnik w Warszawie Wojciech Jaruzelski.

Lewactwo goni w piętkę

davMirosław Boruta

Jak donoszą media, członkowie Młodzieży Wszechpolskiej i Obozu Narodowo-Radykalnego przeszli we wtorek (15 sierpnia 2017 roku) ulicami Warszawy w III Marszu Zwycięstwa Rzeczpospolitej i uczcili 97 rocznicę Bitwy Warszawskiej. Ich pochód próbowali kilkukrotnie zablokować „Obywatele RP” i członkinie „Ogólnopolskiego Strajku Kobiet”.

cudnadwisla1920To, co najbardziej kuriozalne a zarazem socjologicznie interesujące w nielegalnej kontrmanifestacji lewactwa, to hasła: „Warszawa wolna od faszyzmu!” i „Precz z faszyzmem!”.

Czyli, że uczczenie polskiego zwycięstwa nad Rosjanami przez polską młodzież w polskiej Stolicy jest… faszyzmem? Cóż walka polityczna różne ma oblicza i różnych liderów, ale takich głupich i propagandowo prostackich haseł jak u wyżej wymienionych organizacji jeszcze u nas nie było…

Róża, cierń i zdrada

davMirosław Boruta

Sytuacja, która niedawno zaistniała w studiu telewizyjnym podpowiada, by po raz kolejny zastanowić się nad pojęciem interesu narodowego bądź tegoż interesu zdradą.

Niegdyś Targowica, bo „w Polsce nie szanuje się wolności i praw szlacheckich, czego dowodem jest zniesienie liberum veto i wolnej elekcji”, potem Komunistyczna Partia Robotnicza Polski, potępiająca „postanowienia traktatu wersalskiego, który przyznał Polsce niepodległość, dostęp do morza przez przyznanie Pomorza Gdańskiego, zaakceptował przyłączenie Wielkopolski i części Górnego Śląska, oderwał od Niemiec i utworzył Wolne Miasto Gdańsk”, następnie Polska Zjednoczona Partia Robotnicza, „poddana ścisłej kontroli władz Związku Sowieckiego”, no i wreszcie dzisiaj fanatycznie proniemieccy „europejczycy” – oni wszyscy „troszczą się o dobro Polski”.

W imieniu i interesie Rosjan lub Niemców, na zmianę lub pospołu, troszczą się tak bardzo, by prawie nic już z polskości i Polski nie zostało…

aplechkaczynskiI wówczas, jak najlepsze lekarstwo, przypomnieć trzeba słowa śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego (fot.www.prezydent.pl):

Warto być Polakiem; warto by naród polski i jego państwo – Rzeczpospolita – trwały w Europie. Te słowa są fundamentem, najgłębszą podstawą patriotyzmu, są także Waszym i moim drogowskazem. Zapobiec zmniejszaniu się liczebności naszego narodu, a więc dbać o rodzinę, o elementarne warunki jej rozwoju, dbać o oświatę, o to wszystko, co zapewnia wzrost – to polski obowiązek, a więc i mój obowiązek”.

Komuniści i złodzieje

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Po ujawnieniu przez portal TVP Info kolejnych rozmów prominentnego polityka Platformy Obywatelskiej z prezesem jednej z najważniejszych państwowych spółek z jej nadania nasuwa mi się krótka, ale wymowna refleksja.

Przez pół wieku od zakończenia II wojny światowej rządzili Polską zaprzedani Sowietom zdrajcy i mordercy spod znaku Polskiej Partii Robotniczej i jej następczyni – Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Wyznaczonym im przez Kreml zadaniem było zniewolenie Polaków, a symbolem wiernopoddańczej postawy wobec Moskwy pozostanie na zawsze Wojciech Jaruzelski – zwalczający podziemie niepodległościowe współpracownik podległej sowieckim służbom Informacji Wojskowej, krwawo tłumiący wolnościowe zrywy w 1970 i w 1981 roku namiestnik wrogiego mocarstwa zawsze realizujący jego rację stanu.

Po 1989 roku realną władzę objęli w naszym kraju przedstawiciele tzw. konstruktywnej (koncesjonowanej) opozycji, czyli chętnie współpracujący z przedstawicielami dawnego reżimu politycy Unii Demokratycznej, Unii Wolności, Platformy Obywatelskiej pilnie przestrzegający ustaleń Okrągłego Stołu i dbający o to, żeby przepoczwarzającym się w nowe formacje komunistom nie spadł włos z głowy. Znakami charakterystycznymi ich rządów były bezbrzeżna naiwność i głupota, pazerność, okradanie rodaków poprzez wyprzedawanie majątku narodowego, nieufność do siebie nawzajem, moralny nihilizm ubrany w pięknie brzmiące hasła.

Teraz, kiedy na światło dzienne wychodzą raporty ścigającego w latach 40. ubiegłego wieku po lasach polskich patriotów młodego kapitana Jaruzelskiego oraz prowadzone knajackim językiem rozmowy polityków PO nie ma już wątpliwości, z jaką pogardą odnosili się jedni i drudzy do swoich rodaków.

Miejsce pierwszych jest na śmietniku historii, a drugich w księdze hańby Rzeczypospolitej Polskiej.

Znaku Polski Walczącej nie wolno przerabiać

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Bardzo dobrze, że właśnie dzień po uroczystych obchodach 73. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego ruszył przed stołecznym sądem proces trójki aktywistów partii Zieloni z jej przewodniczącą Małgorzatą Tracz na czele (wszyscy zgodzili się na ujawnianie swoich danych), którym zarzucono znieważenie znaku Polski Walczącej chronionego prawnie od sierpnia 2014 roku. Nastąpiło ono podczas Marszu Godności w czerwcu ubiegłego roku, kiedy podsądni trzymali zielony transparent ze znakiem przerobionym w ten sposób, że na końcu kotwicy namalowane zostały symbole płci oraz napis „Nie-podległa”.

W ustawie zapisano, że „Znak Polski Walczącej, będący symbolem walki polskiego narodu z niemieckim agresorem i okupantem podczas II wojny światowej, stanowi dobro ogólnonarodowe i podlega ochronie należnej historycznej spuściźnie Rzeczypospolitej Polskiej”, a otaczanie go „czcią i szacunkiem” jest prawem i obowiązkiem każdego obywatela. Za jego znieważenie grozi grzywna. Żadna, nawet najbardziej wzniosła motywacja nie usprawiedliwia wykorzystywania znaku, który na trwałe wpisał się do chlubnej tradycji Polski i nie wolno go przerabiać, malować na przedmiotach użytku publicznego, znieważać w jakiejkolwiek sposób. Każdorazowe użycie symbolu, za który tysiące rodaków przelewało krew w szeregach Armii Krajowej musi być przemyślane i skonfrontowane ze społeczną wrażliwością.

pwsymbolTej ostatniej zabrakło zarówno producentowi kijów bejsbolowych, który stanął przed sądem w Szczecinie za „ozdobienie” ich znakiem Polski Walczącej, jak również członkom Zielonych. Tłumaczenie, że ten symbol odzwierciedla ich walkę o prawa kobiet, można go więc skojarzyć z równością płci, są śmieszne i żałosne. Warszawski proces nie jest pierwszy w tej materii. W maju 2017 roku kielecki sąd skazał jedną z organizatorek „Czarnego Protestu” na dwa tysiące złotych grzywny za umieszczenie w podstawie kotwicy dwóch kropek mających symbolizować kobiece piersi, a w lutym zapadł w Szczecinie wyrok uniewinniający w podobnej sprawie.

Naród, który nie umie szanować swoich uświęconych krwią symboli nie zasługuje na szacunek. Z uznaniem i wdzięcznością trzeba więc traktować obywatelskie doniesienia (z takiego toczy się obecny proces) na łamanie prawa i dobrych obyczajów. Z jednej strony powinniśmy zachęcać młodzież do codziennego, a nie tylko od święta, wyrażania uczuć patriotycznych i szacunku dla bohaterów (tak się ostatnio dzieje), m.in poprzez używanie przez nią narodowych symboli, z drugiej trzeba stanowczo reagować na każde nadużycie w tej materii.

Kocham to co było!

jerzyborkowskiJerzy Borkowski

Od wielu lat kibicuję i wspieram firmę Maspex kupując jej soki i napoje. Bardzo mi smakują soki Tymbarku, czy kakao Puchatek. Czynię to nie tylko z powodu wysokiej jakości jej produktów, ale też dlatego ponieważ jest to silna Polska marka. Nie ukrywam tu pobudek patriotycznych. Kupuję polskie, bo jestem Polakiem. Cieszyłem się kiedy czytałem w mediach, że firma rodem z Polski wchodzi na rumuński rynek wykupując tamtejsze wody mineralne, na Mallorce z dumą kupowałem jej soki. Niestety czar prysł. Przyszła gorycz, żal, zażenowanie i złość. Jestem autorem książki „Tajemnica nocy Dęba”, pisząc ją rozmawiałem z wieloma bohaterami walk o niepodległość Rzeczpospolitej. Ich świadectwa chciałem przelać na papier, by ich osiągnięcia nie zostały zapomniane. Spotykając się ze mną opowiadali mi swoje losy, gdy przeżywali piekło, cierpiąc ból fizyczny i psychiczny, bici ,torturowani i zastraszani losem ukochanej rodziny i Ojczyzny. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś mógł im powiedzieć: „chrzanić to co było…” i co więcej pokazać środkowy palec. Nie będę przebierał w słowach, używał eufemizmów. Reklama napoju „Tiger” firmy Maspex z Wadowic jest obrzydliwa, wstrętna i ordynarna. Kojarzy mi się z obrzydliwą antypolską propagandą. Jak możecie obrażać naszych bohaterów, dobrych i wielkich Polaków? Jakim prawem uderzacie dziś w starszych, bezbronnych ludzi, którym powinniście oddawać cześć za to, że być może za was byli ranni w czasie walk, a nie rzadko tracili swoich braci. Jako patriota, człowiek, który nosi Polskę w sercu, oczekuję przeprosin, ale nie tych z Facebooka które zamieściliście: „przepraszamy za błąd”. Błąd to może być ortograficzny, a to było celowe, przemyślane i zamierzone działanie. Oczekuję również zadośćuczynienia, wobec Powstańców Warszawskich. Może być to ufundowanie leków, ufundowanie wózka, potrzeby są olbrzymie! To już wasza sprawa jak chcecie odzyskać klienta, a przede wszystkim naprawić „błąd”. Ja, mimo że jesteście polską marką, nie tknę waszych produktów dopóki, dopóty nie naprawcie zła, które wyrządziliście. Obraziliście mnie jako Polaka, jako patriotę i jako waszego wiernego klienta. Wstyd i hańba. To jest to co teraz myślę o waszym malutkim maspexie.

A na koniec: Chwała Bohaterom!

Warszawski wstyd

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Po raz kolejny pomalowano czerwoną farbą pomnik generała Zygmunta Berlinga na Saskiej Kępie w Warszawie. Jak poinformowała Polska Agencja Prasowa, patrol policji z Pragi Południe zauważył dwóch mężczyzn, którzy malowali monument. Na widok funkcjonariuszy zaczęli uciekać, ale po pościgu zostali zatrzymani. Jeden z nich miał 72 lata, a drugi 59.

- Wstępnie czyn ten został zakwalifikowany jako niszczenie mienia. Mężczyźni otrzymali wezwanie do stawienia się na przesłuchanie w charakterze podejrzanych. Policjanci kompletują dokumentację w tej sprawie – powiedziała PAP Monika Brodowska z Komendy Stołecznej Policji. „Zgodnie z kodeksem karnym za zniszczenie mienia grozi od 3 miesięcy do lat 5 więzienia. W wypadku <mniejszej wagi>, przestępstwo to jest zagrożone karą grzywny, ograniczenia wolności albo do jednego roku więzienia” – czytamy w depeszy Polskiej Agencji Prasowej, która przypomina, że odsłonięty w 1985 roku pomnik Berlinga był oblewany farbą już kilkakrotnie w ostatnich latach, podobnie jak monument ku czci żołnierzy Armii Czerwonej w parku Skaryszewskim.

warszawaA ja zastanawiam się, jak w stolicy niepodległej Rzeczypospolitej mogą nadal stać pomniki upamiętniające zdrajców Polski i wojsko, które wygoniło wprawdzie z naszego kraju Niemców, ale przyniosło nam zniewolenie na pół wieku. Czy Hanna Gronkiewicz-Waltz nie rozumie, że jest prezydentem miasta-bohatera, które złożyło ogromna daninę krwi także dlatego, że podczas Powstania Warszawskiego Armia Czerwona nie pośpieszyła z pomocą walczącej o stolicę Armii Krajowej? Jak godzi swoją obecność na patriotycznych uroczystościach z chronieniem znaków pamięci o ludziach i organizacjach mordujących polskich patriotów? Jak śmie wypowiadać górnolotne frazesy o honorze i niepodległości, skoro nie widzi niczego niestosownego w czczeniu sowieckich zbrodniarzy?

Na szczęście już wkrótce wejdzie w życie ustawa o dekomunizacji przestrzeni publicznej i do akcji wkroczą wojewodowie likwidując relikty minionej epoki, których wciąż nie chcą się pozbyć włodarze niektórych miast i miasteczek, najwidoczniej tęskniący za epoką PRL. To wielki wstyd dla Warszawy i dla Polski, że prezydent stolicy zachowuje się jak klasyczny „homo sovieticus” mający w pogardzie narodowe imponderabilia.

O szacunek dla pomnika Armii Krajowej i Polskiego Państwa Podziemnego

pokinlogonowePorozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie stanowczo protestuje przeciwko znieważaniu pomnika Armii Krajowej i Polskiego Państwa Podziemnego przy ulicy Wiejskiej w Warszawie przez uczestników odbywających się w jego pobliżu w ostatnich dniach demonstracji politycznych.

Szacunek dla bohaterskiej przeszłości wyklucza jakiekolwiek wykorzystywanie upamiętniających je monumentów, zwłaszcza jeżeli są one traktowane w niegodny sposób. Widok ludzi traktujących ten pomnik jako ławkę, miejsce spożywania posiłku i palenia papierosów jest nie do pogodzenia z elementarnymi zasadami kultury, nie mówiąc już o ostentacyjnym lekceważeniu drogiego sercu wszystkich Polaków znaku pamięci.

POKiN apeluje do uczestników kolejnych manifestacji, które będą się jeszcze zapewne odbywać w najbliższych dniach przed Sejmem, o uszanowanie pomnika Armii Krajowej i Polskiego Państwa Podziemnego, a do policji i do Straży Miejskiej Miasta Stołecznego Warszawy o otoczenie tego monumentu stosowną ochroną.

Dr Jerzy Bukowski, rzecznik Porozumienia

Dobra data na decyzję w sprawie dekomunizacji Powązek

jerzybukowskiJerzy Bukowski

22 lipca nie jest już od dawna zaznaczany w kalendarzach na czerwono, ale tak naprawdę państwo, którego ten dzień był świętem nieodwołalnie żegnamy dopiero teraz. Przez ćwierćwiecze III Rzeczypospolitej żyliśmy bowiem w czymś, co znakomicie oddawała nazwa PRL-bis. Była ona adekwatna do systemu ustrojowo-politycznego, w którym nadal doskonale czuli się ludzie władzy komunistycznego reżimu hołubieni i dopieszczani – zwłaszcza ekonomicznie – przez tych, którzy zawarli z nimi gwarantujące im bezpieczeństwo i dostatnie życie umowy przy Okrągłym Stole (a może także pod nim, czyli w Magdalence, chociaż bez śladów na piśmie).

Pomijając krótki czas trwania rządu Jana Olszewskiego i niedokończoną próbę zbudowania IV Rzeczypospolitej w latach 2005-2007, tkwiliśmy w oparach postkomunizmu będąc zmuszonymi oglądać buńczuczne panoszenie się ludzi, którzy powinni znaleźć się na śmietniku historii w 1989 roku. Nic dziwnego, że nie dało się wówczas załatwić wielu ważnych spraw, które na szczęście ruszyły z miejsca dwa lata temu.

Jako jeden z koronnych symboli zakorzenienia III RP w PRL można wskazać zarejestrowanie przez Sąd Okręgowy w Warszawie w 2002 roku (!) Komunistycznej Partii Polski jawnie odwołującej się w swojej nazwie i w programie do zbrodniczej ideologii zakazanej przez artykuł 13. Konstytucji RP.

Teraz możemy wreszcie odetchnąć pełną piersią i „uprzątnąć dom ojczysty”.

Cieszę się, że od kilku tygodni trwają w Biurze Spraw Konstytucyjnych Prokuratury Krajowej działania mające skutkować wystąpieniem Prokuratora Generalnego RP Zbigniewa Ziobry z wnioskiem do Trybunału Konstytucyjnego o delegalizację KPP, czego od dawna domaga się Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie.

Sądzę, że tak mocno związana z komunistycznym zniewoleniem data 22 lipca mogłaby być znakomitą okazją do ogłoszenia przez prezesa Instytutu Pamięci Narodowej doktora Jarosława Szarka postulowanej również przez POKiN dekomunizacji Powązek Wojskowych, czyli usunięcia z nich – w sposób godny i kulturalny – grobów zdrajców polskiej racji stanu.

Ludzie, którzy wiernie i z tragicznymi dla Polski skutkami służyli Sowietom nie mogą spoczywać obok bohaterów walk o niepodległość, którzy często ginęli właśnie z ich rozkazów. Narodowa nekropolia, jaką są Powązki, winna być przeznaczona wyłącznie dla bohaterów, a nie dla najeźdźców, namiestników obcych mocarstw, zdrajców i zaprzańców.

Skoro odnajdujemy w licznych na terenie całego kraju anonimowych dołach śmierci szczątki wielu Żołnierzy Niezłomnych i uroczyście, z udziałem najwyższych przedstawicieli władz państwowych grzebiemy je w honorowych miejscach, to trzeba również podjąć symetryczne działania w przeciwnym kierunku, czyli przenieść komunistycznych dygnitarzy do mniej eksponowanych kwater lub do grobowców rodzinnych, co powinno się odbyć w atmosferze powagi, a nie zemsty. Warto przypomnieć, że etyka chrześcijańska, na którą bardzo często powołują się przeciwnicy cmentarnej dekomunizacji, dopuszcza ekshumacje w uzasadnionych przypadkach, a ten niewątpliwie do takich należy.

Może kierujący Instytutem Pamięci Narodowej już równy rok prezes Szarek zechce wysłuchać tej obywatelskiej sugestii?

Opozycjo, pomóż znowu władzy, okupuj Sejm!

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Politycy i prawnicy spierają się, czy mogące mieć wkrótce miejsce ponowne okupowanie sali obrad Sejmu RP da się usprawiedliwić. Padają także pytania o to, czym są pucz i zamach stanu oraz jak powinna zachować się władza, kiedy opozycja forsuje niekonstytucyjne i siłowe rozwiązania.

A ja na miejscu głównych strategów Prawa i Sprawiedliwości nie marzyłbym o niczym innym niż o powtórce grudniowo-styczniowej humoreski celnie ochrzczonej mianem ciamajdanu. Niechże posłanki i posłowie Platformy Obywatelskiej oraz Nowoczesnej znowu rozbawią społeczeństwo, niech śpiewają, recytują, jedzą, piją, śpią w świątyni polskiej demokracji, a słupki poparcia dla ich partii rychło poszybują w dół.

Owszem, zajęcie sali sejmowej stanowi pewną niedogodność i uciążliwość dla tych, którzy poważnie traktują powierzony im przez wyborców mandat, ale z politycznego punktu widzenia kolejna kompromitacja opozycji bardzo się Zjednoczonej Prawicy opłaci, obrady można zaś prowadzić w innym pomieszczeniu.

Niech jeszcze skłóceni działacze nie mającego już żadnego znaczenia Komitetu Obrony Demokracji razem z oszołomami z Obywateli RP poszarpią się trochę z policjantami, powrzeszczą niecenzuralne hasła, położą się na ziemi przy ulicy Wiejskiej, niech odwiedzą ich Lech Wałęsa i Władysław Frasyniuk, niech Ryszard Petru wyśle kolejny list z prośbą o zagraniczne wsparcie dla satyrycznego puczu, a Grzegorz Schetyna wygłosi kilka zabawnych bon-motów i obóz obecnej władzy może spokojnie myśleć o większości konstytucyjnej w najbliższych wyborach parlamentarnych.

Gazeta Wyborcza zastępuje nieudaczników z opozycji

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Jeżeli do obywatelskiego nieposłuszeństwa tudzież społecznego buntu musi wzywać Polaków „Gazeta Wyborcza”, to nie ma lepszego dowodu na bezsilność, rozbicie i ogólną degrengoladę opozycji, której liderzy nie są w stanie ani pociągnąć za sobą rodaków, ani ustalić wspólnej strategii działania, ani nawet udawać, że jest im ze sobą po drodze.

Grzegorz Schetyna ma inne pomysły na walkę z obecnym rządem niż Ryszard Petru, Paweł Kukiz nadal siedzi okrakiem na barykadzie, którą chciałby zburzyć, ale nie wie jak, a Władysław Kosiniak-Kamysz zajmuje wyczekującą postawę, bo jego partia jest gotowa układać się z każdym.

W tej sytuacji na dzisiejszy wiec pod Sejmem musi zwoływać niezadowolonych z tego, co robi władza Adam Michnik.

I tak dziennikarze wchodzą w role polityków opozycji, a ci drudzy obnażają swoją miałkość nie mogąc dogadać się, jak powstrzymać zwane przez nich bezpodstawnie zamachem stanu ważne przemiany ustrojowe, które wprowadza obóz rządzący.

No ale jeżeli ma się w pamięci kompromitację grudniowo-styczniowego „puczu” w Sejmie, a przed oczami wyniki ostatnich sondaży, to można stracić rezon.

Czy wolno bagatelizować KPP?

jerzybukowskiJerzy Bukowski

„Gazeta Wyborcza” z wyraźną troską pochyliła się nad Komunistyczną Partią Polski, którą zamierza zdelegalizować (m.in. na wniosek Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie) minister sprawiedliwości – Prokurator Generalny RP Zbigniew Ziobro.

Jak niedawno pisałem, Prokuratura Krajowa prowadzi analizę dotyczącą wystąpienia do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie zgodności z ustawą zasadniczą działalności tej zarejestrowanej 4 września 2012 roku przez Sąd Okręgowy w Warszawie partii, w której statucie znalazły się słowa: „Dopiero komunizm uwolni ludzkość od niepewności jutra, od strachu przed wojnami, od nędzy i poniżenia”, a na stronie internetowej widnieją sierp i młot, czyli symbole ludobójczego systemu oraz hasło „Proletariusze wszystkich krajów, łączcie się!”.

PK zwróciła się już do wszystkich prokuratur w kraju o informacje, które będzie można wykorzystać przy pisaniu wniosku do Trybunału.

„GW” zauważa, ze jest to liczące zaledwie 300 członków ugrupowanie bez stałej siedziby, które głosi hasła antykapitalistyczne i antyimperialistyczne oraz konieczność przejęcia władzy przez proletariat, a jego szef Krzysztof Szwej twierdzi, że odcina się od totalitarnych metod działania. Z tonu artykułu pt. „Ziobro i kanapowi komuniści” przebija jeżeli nie sympatia, to przynajmniej zrozumienie dla funkcjonowania Komunistycznej Partii Polski.

Jestem bardzo ciekawy, czy „Gazeta Wyborcza” w taki sam sposób bagatelizowałaby istnienie w niepodległej Rzeczypospolitej Nazistowskiej Partii Polski, która zapisałaby w swoim statucie narodowo-socjalistyczne ideały, a na stronie internetowej umieściłaby hitlerowską swastykę, nawet jeśli jej kierownictwo deklarowałoby pokojowe metody działania w celu objęcia władzy.

Kim są protestujący?

adamzyzmanAdam Zyzman

Uczestnicząc w spotkaniu z prezydentem Donaldem Trumpem w Warszawie miałem podwójnego pecha. Pierwszy to ten, że nie udało mi się już wejść na plac Krasińskich i musiałem się zadowolić oglądaniem uroczystości na telebimie ustawionym w połowie ulicy Miodowej, naprzeciwko Pałacu Prymasowskiego.

OLYMPUS DIGITAL CAMERADrugi, to fakt, ze gdzieś w pobliżu ustawiła się jakaś niewielka, ale hałaśliwa grupka przeciwników tej wizyty, których wrzasków musiałem słuchać, ale widać takie są koszty demokracji. Problem nie polegał jednak sam fakt wrzasków, zresztą regularnie zagłuszanych przez dominujący na ulicy tłum, ale o ich formę i treść sprowadzającą się w zasadzie do popularyzowania wulgaryzmów w przestrzeni publicznej (co jest ważniejsze: prawo do wyrażania sprzeciwu mniejszości, czy prawo większości do przebywania w przestrzeni publicznej nie niszczonej przez słownictwo powszechnie przyjęte za niestosowne?).

OLYMPUS DIGITAL CAMERAAle najbardziej rażące było zachowanie protestujących w trakcie składania przez prezydentów Trumpa i Dudę wieńców pod pomnikiem Powstańców warszawskich oraz odgrywania przez orkiestrę pieśni „Śpij kolego w ciemnym grobie”… Kim trzeba być, by zakłócać tak ważny dla Polaków moment patriotycznej uroczystości? Wrogiem Polaków, czy degeneratem? Ale najdziwniejszym jest fakt, że ludzie ci, z tego co wiem, uważają się za najbardziej postępową elitę (tylko czego – Polski, Polaków? Chyba nie!).

OLYMPUS DIGITAL CAMERASwego rodzaju przeciwwagą dla tych ludzi był stojący w pobliżu mężczyzna też protestujący przeciwko pewnemu aspektowi wizyty Trumpa w Warszawie. W rękach trzymał tablicę z hasłem „US Army go to home” z podpisem Zjednoczenie Narodowe, a więc ugrupowania, któremu tzw. media maistreamowe przypisują najgorsze cechy i kreują na największe zagrożenie dla cywilizacji! Jakież jednak było moje zdziwienie, gdy w momencie składania wieńców pod pomnikiem mężczyzna ten opuścił trzymaną dotąd wysoko tablicę „do nogi” i stał wyprostowany jak struna, a po złożeniu wieńców włączył się w powszechny okrzyk tłumów „Cześć i chwała bohaterom!”. Taki przeciwnik polityczny budzi szacunek, bo jest zaprzeczeniem hołoty wykrzykującej wulgaryzmy i kwestionującej prawo polityka, który wygrał demokratyczne wybory, do składania wizyty w innym suwerennym kraju!

Oświadczenie w sprawie wypowiedzi Adama Bodnara

akowarszawalogoRzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar w dniu 20 czerwca 2017 r. na antenie TVP Info stwierdził, że naród polski współuczestniczył w realizowaniu holokaustu Żydów w trakcie II Wojny Światowej. Przypisywanie Narodowi Polskiemu wspomagania Niemców w eksterminacji Żydów jest haniebnym fałszowaniem historii.

Adam Bodnar zaangażował powagę polskiego urzędu w coraz częstsze próby relatywizowania odpowiedzialności Niemców na zbrodnie II wojny światowej. Dokonał nieuprawnionego uogólnienia i obciążył wszystkich Polaków nielicznymi przestępczymi zachowaniami jednostek. Tymczasem wielu Polaków ratowało Żydów ryzykując życiem własnym i swoich bliskich.

akopoznanNaród Polski nie współdziałał lecz walczył z Niemcami na wszelkich możliwych frontach, a Armia Krajowa – armia Polskiego Państwa Podziemnego, zwalczała kolaborantów, w tym karała śmiercią za denuncjowanie Żydów.

Wypowiedź Adama Bodnara szkodzi Polsce, dyskwalifikuje go etycznie i pozbawia moralnego prawa do piastowania funkcji Rzecznika Praw Obywatelskich. Oczekujemy od Adama Bodnara złożenia dymisji z zajmowanego stanowiska.

W imieniu klubów: prof. dr hab. inż. Artur Świergiel i prof. dr hab. Stanisław Mikołajczak

Oświadczenie przyjęte na zebraniu AKO Warszawa i na walnym zebraniu AKO Poznań 26 czerwca 2017 roku.

Co obcokrajowcy mają do powiedzenia o Wawelu?

adamzyzmanAdam Zyzman

Pomysł zorganizowania kontrmanifestacji przeciwko środowiskom uniemożliwiającym dostęp Jarosława Kaczyńskiego do grobu jego brata na Wawelu oceniam, jako skuteczny, choć przyznam, że zarówno ja, jak i kilku moich znajomych obawiało się, że ilość kontrmanifestantów będzie niewystarczająca. Na szczęście Ryszard Majdzik zaprosił do współpracy różne środowiska, które przybyły w niedzielny wieczór zamanifestować swoje oburzenie ograniczaniem praw obywatelskich w naszym kraju przez grupę osób, które praktycznie z protestu przeciwko prezesowi PiS uczyniły sobie tylko pretekst, by zaprezentować swoje istnienie. Na szczęście ilość manifestantów po obu stronach była wyrównana, a pod Wawel przybyli także ludzie spoza Krakowa, np. Klub Gazety Polskiej z Bielska-Białej. Plusem kontrmanifestantów było też ich emocjonalne zaangażowanie, podczas, gdy po stronie Obywateli RP większość okrzyków była odtwarzana na głośniki… z telefonów komórkowych (wyjątkiem była jedna kobieta, gotowa nawet i indywidualną dyskusję ideologiczną).

OLYMPUS DIGITAL CAMERADziwactwem protestujących przeciwko Jarosławowi Kaczyńskiemu było także ich zachowanie bardziej jak na pikniku, niż na manifestacji oraz dziwne zróżnicowanie zarówno uczestników (nie rozumiem co sprawiło, że ulotki z protestem przeciwko „upartyjnianiu Wawelu” trzymali ludzie azjatyckiego pochodzenia, którzy prawdopodobnie nie rozumieli nawet czym jest Wawel dla Polaków – czy byli tylko dlatego, że ich opłacono?) jak i haseł. Stąd wśród banerów z hasłami w grupie Obywateli RP, pojawiły się takie, jak „Kraków miastem świeckim!”, czy „Wypowiadamy konkordat!”! – Kto wypowiada? – Ano, podpisana była pod tym hasłem jakaś strona internetowa pod tym samym tytułem, ale nikt się do tego nie przyznawał, jakby zdając sobie sprawę, że do takiego aktu potrzebne są decyzje konkretnych instytucji państwowych, a nie powieszenie banneru lub krzyknięcie głupiego hasła. Ale świadczy to o tym, że wśród obywateli RP, środowiska antyklerykalne znajdują dla siebie wsparcie! Różnica między stronami sporu jest więc nie tylko polityczna, ale i cywilizacyjna (można więc domniemywać, że po odrzuceniu zasad cywilizacji łacińsko-chrześcijańskiej dochodzi się do etapu uniemożliwiania innym ludziom odwiedzania mogił bliskich, a wszystko to ze słowami o demokracji na ustach).

OLYMPUS DIGITAL CAMERAEksponowanie haseł antyreligijnych nie przeszkadzało jednak tym ludziom w cytowaniu… religijnych treści, jak choćby fragmentu Ewangelii o obłudnym eksponowaniu swej modlitwy. Można uznać więc, że mamy do czynienia z paranoją lub obłudą protestujących, ale można też powiedzieć o profanacji Pisma Świętego i obrazie uczuć religijnych, gdy obok siebie prezentuje się słowa Chrystusa i wezwanie do świeckości całego miasta, które ma swoich świętych patronów, swoje święte miejsca związane z życiem świętych tegoż Kościoła, który manifestanci chcą zwalczać! A tu już powinna wkroczyć prokuratura!

OLYMPUS DIGITAL CAMERANiestety, organy państwa zachowują się tak, jakby nie zawsze wiedziały kiedy i przeciwko komu interweniować, o czym świadczyło zachowanie pod Wawelem policji, która dla manifestacji „Obywateli RP” zarezerwowała dwa miejsca, po obu przejazdu J. Kaczyńskiego, podczas gdy jego zwolennicy mieli wyznaczone miejsce tylko na Placu Ojca Studnickiego. Podobna nierównowaga była też w dostępie do grup, gdyż o ile na plac O. Studnickiego można było wejść tylko z ulicy Grodzkiej, to dostępu do manifestantów „Obywateli” nikt nie bronił. O wejściu kordonu policji rozdzielającego sztucznie wspólnie protestujących manifestantów Solidarności’ 80 i Klubów Gazety Polskiej już nie wspomnę!

Nowohuckie spotkanie z p. Wojciechem Sumlińskim

tomaszorlowskiTomasz Orłowski

8 czerwca 2017 roku Krakowskie Kluby Gazety Polskiej, a także środowiska patriotyczne zaprosiły mieszkańców Krakowa do kościoła pod wezwaniem Św. Józefa na osiedlu Kalinowym, na uroczystą Mszę Świętą w intencji Ojczyzny oraz na spotkanie z dziennikarzem śledczym, p. Wojciechem Sumlińskim.

20170608jb1W pięknej homilii ks. Tomasz Stec wymienił przywary narodowe, które możemy znaleźć we współczesnych czasach. Widoczny wśród naszych rodaków jest brak chęci do kompromisu, oczywiście nie w tych sprawach, gdzie popełnia się zło, ale w kwestiach możliwych do dialogu. Kolejna przywara to obawianie się prawdy, która często prowadzi do coraz większego fałszowania rzeczywistości. Istotnymi elementami utrudniającymi dialog pomiędzy różnymi środowiskami jest awanturnictwo i megalomania prowadząca do pogardy dla ludzi, np. o niższym statusie społecznym. Dlatego konieczne jest podążanie za prawdą, by nasze wady obracać w zalety. Postawa apostołów powinna być dla nas najlepszym przykładem. Cechowała ich pokora i wytrwałość w poszukiwaniu światła prawdy. Dziękujemy wszystkim uczestnikom uroczystości, a także pocztom sztandarowym, Duszpasterstwu Ludzi Pracy w Mistrzejowicach i Solidarności – Region Małopolska.

20170608jb2W drugiej część wieczoru gościliśmy w auli kościoła p. Wojciecha Sumlińskiego, który podczas spotkania podzielił się ze słuchaczami swoim doświadczeniem w zakresie metod pracy służb specjalnych. Spotkanie poprowadził p. Marek Michno – przew. Krakowskiego Klubu Gazety Polskiej im. Janusza Kurtyki.

Wystąpienie pozwoliło zrozumieć, dlaczego nie rozwiązano przypadków wielu głośnych samobójstw m.in. Andrzeja Leppera oraz nieodzyskania miliardów złotych, które zostały wytransferowane za granicę. Ostatnie książki zaproszonego gościa powstały we współpracy z Tomaszem Budzyńskim, byłym oficerem ABW, który został zniszczony przez służby wywiadowcze.

20170608jb3W osobistym wątku historii Wojciech Sumliński opowiedział o przyczynach aresztowania przez ABW oraz o próbie samobójczej w warszawskim kościele pw. Stanisława Kostki. Jego problemy rozpoczęły się od rozmowy z Bronisławem Komorowskim, podczas której pojawiły się wątki dotyczące powiązań Fundacji Pro Civili z oficerami WSI. Po niej rozpoczęła się cała przestępcza operacja, która dopiero po ośmiu latach zakończyła się uniewinnieniem. Dziennikarz przedstawił kilka historii dotyczących działań operacyjnych UOP i ABW. Jedna z nich związana była z osobą Jerzego Stachowicza, oficera SB, pozytywnie zweryfikowanego po 1989. Pomimo że torturował opozycjonistów, a także doprowadził jednego z nich do samobójstwa. Innym wątkiem prelekcji była sprawa komisji śledczej ds. PKN Orlen i bezpodstawne oskarżenie o szpiegostwo Mariusza Tylickiego, asystenta posła Gruszki. Intryga nie przyniosła spodziewanego efektu. Wtedy nastąpił tragiczny wypadek, tj. poseł doznał wylewu krwi do mózgu. Jak podkreślił prelegent, zbyt dużo w tak ważnych sprawach pojawia się podobnych zbiegów okoliczności, dlatego trudno wierzyć w przypadek. Wykładowca postawił tezę o zbudowaniu, nowych i niezależnych służb specjalnych, które działałyby w interesie obywateli.

I jeszcze linka do kompletu zdjęć, nadesłanych (podobnie jak powyższe) przez p. Józefa Bobelę:
https://goo.gl/photos/wKiL9Ku3VyL5RqTG6

Poczta Polska, a nie Postamt

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Mało jest w Polsce obiektów tak trwale i pięknie związanych z naszą najnowszą historią militarną, jak budynek poczty w centrum Gdańska, której pracownicy bohatersko odpierali przez kilka godzin 1 września 1939 roku atak przeważających sił niemieckich. Część z nich poległa, inni zostali skazani na karę śmierci albo osadzeni w obozach koncentracyjnych.

Ten chwalebny epizod trafił po 1945 roku do podręczników szkolnych, każdy Polak jednoznacznie kojarzy więc to miejsce z ofiarą krwi przelanej za ojczyznę.

Nic dziwnego, że powszechne oburzenie wzbudziło pojawienie się na nim napisu w języku niemieckim: Postamt. Pomorski konserwator zabytków tłumaczy, że został on odkryty podczas prac remontowych.

pieczecdyrekcjipocztywgdanskuNikt nie neguje, że jest to oryginalna nazwa, ale czy koniecznie trzeba ją eksponować właśnie na budynku, w którym w czasach Wolnego Miasta Gdańska mieściła się polska placówka pocztowa (fot. Pieczęć Dyrekcji Okręgu Poczt i Telegrafów w Gdańsku, za Wikipedią), a bojówki NSDAP urządzały pod nim antypolskie manifestacje?

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz powiedział TVP Info, że należąca przed remontem do Polskich Kolei Państwowych nieruchomość została sprzedana prywatnemu właścicielowi i to właśnie on podjął decyzję o przywróceniu napisu.

Mam nadzieję, że władze samorządowe i państwowe szybko pójdą po rozum do głowy i wpłyną na nowego właściciela historycznego obiektu, aby kierował się bardziej polską niż niemiecką wersją historii.

Prokurator Kriger chroniący okupacyjne śmieci sowieckie kontra Patrioci

elzbietaserafinElżbieta Serafin

25 kwietnia 2017 roku w krakowskim Sądzie Rejonowym dla Krakowa-Śródmieścia Wydział II Karny odbyła się rozprawa spowodowana skargą prokuratora z Nowego Sącza Waldemara Krigera. Pan prokurator poczuł się urażony po tym jak Patrioci ocenili jego pracę, ponieważ oskarża Patriotów – stawia przed sądem ludzi mądrych, świadomych, znających historię Polski za to, że spowodowali, że rozleniwione władze Nowego Sącza usunęły ślad sowieckiego gwałtu na naszym Narodzie, czyli postawiony przez enkawudzistów pomnik wdzięczności armii radzieckiej, która mordowała Polaków i gwałciła polskie dzieci. Było to już drugie spotkanie w tym sądzie dotyczące tego rzekomego pomówienia. Pierwsze spotkanie miało miejsce miesiąc temu. Pojawił się w sądzie oskarżający prokurator Kriger, ale SSR Małgorzata Rokosz podając szereg przepisów – paragrafów i punktów, usunęła publiczność jak również media, w tym Telewizję Polską z sali czyniąc rozprawę tajną – niejawną. Nic nie mogę powiedzieć, jako że będąc obecną na sali w roli męża zaufania mam trzymać gębę na kłódkę pod groźbą kary. Okazało się potem, że oskarżeni koledzy Stanisław Zamojski i Stanisław Tatara składali pismo o wymianę sędzi na inną.

20170425es1Kiedy 25 kwietnia 2017 roku pojawiliśmy się w sądzie, na wokandzie odczytaliśmy nazwisko sędziego, którym okazała się ta sama pani, która chciała utajnić rozprawę, czyli Sędzia Sądu Rejonowego Małgorzata Rokosz. Czyżby pismo kolegów, których chce ukarać prokurator nowosądecki Waldemar Kriger za to, że ośmielili się ocenić złą pracę jaśnie pana prokuratora nie dotarło do adresata? Tym razem pani sędzia postawiła sobie przed drzwiami do sali policjantów sądowych na czele ze słynnym wykidajłą Markiem Zygmuntem, który trzymał w rękach dokument podpisany przez sędzię Rokosz. Sędzia zrzuciła swój obowiązek na Marka Zygmunta, nie musiała recytować nam paragrafów, a posłuszny policjant poinformował nas, że rozprawa jest tajna. Odczytał listę osób, które mogą wejść na salę, ale po uprzednim przetrzepaniu. Wchodząc do sądu jesteśmy prześwietlani, dokładnie sprawdzani. Tu pani Rokosz zażyczyła sobie dodatkowej kontroli. Widziałam jak kolegom gorliwi policjanci sprawdzali dokładnie torby, kieszenie, a potem jeszcze dodatkowe sprawdzenie urządzeniem wykrywającym metal. Po co taka kontrola? Przecież po wejściu na salę sędzia jeśli utajnia rozprawę wyczytuje szereg paragrafów mówiąc co grozi za ujawnienie. Robią to, żeby nas upokorzyć, żeby upokorzyć ludzi świadomych, z biało-czerwonymi opaskami na rękawach, pokazują kto w tym sądzie rządzi. Wiadomo, że w polskich sądach pracuje wielu ludzi, którzy dawno już powinni byli znaleźć sobie inne zajęcia, a nawet tacy, którzy powinni zostać ukarani za nieuczciwe procesy, za wsadzanie do więzień polskich patriotów, nieskazywanie zbrodniarzy komunistycznych, którzy mordowali Polaków jak np. ci, którzy chronili przed karą Kiszczaka.

20170425es2Wiadomo, że wielu ludzi z tego światka uczyniło wiele zła dla Polaków. Teraz głośno mówi się o tych sprawach. Sędziowie nawet okradają sklepy, stacje benzynowe, kradną państwowe pieniądze. Ludzie z tego prawniczego światka to też ci, którzy wyrzucają Polaków z mieszkań i przejmują kamienice. Zbuntowani sędziowie, którzy nie chcą się pogodzić ze zmianami jakie chce wprowadzić Rząd – z dekomunizacją, organizują sobie strajki zmuszając przy tym do udziału w nich uczciwych sędziów. Udają się nawet po pomoc do Brukseli, do tych zepsutych do dna wykolejeńców i skarżą, co oczywiście jest wodą na młyn przeciwko Polsce dla tej brukselskiej dziczy. Utajniają rozprawy, które nie powinny być utajnione, bo są przepisy, które szczegółowo określają, jakie sprawy mają być utajnione. A tuż przed strajkiem sędziów, który miał miejsce 20 kwietnia 2017 roku, wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak w piśmie skierowanym do sędziów mówił: „Szanowni Państwo, Koleżanki i Koledzy Sędziowie istotą sędziowskiego urzędu jest służba obywatelom i Państwu, a nie własnemu środowisku. Jest nią zapewnienie obywatelom konstytucyjnego prawa do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki”. A w sądach dalej po staremu. „Proszę państwa, bardzo proszę o uwagę” – powiedział sądowy policjant Marek Zygmunt i odczytał pismo sędzi Rokosz, ale bardzo wybiórczo: ” Zgodnie z zarządzeniem z dnia 25 kwietnia 2017 roku pani sędzi Sądu Rejonowego Małgorzaty Rokosz są tutaj w zarządzeniu wymienione osoby, które mogą uczestniczyć w tej rozprawie. Rozprawa jest prowadzona niejawnie. W związku z tym mogą uczestniczyć…” i wymienił nazwiska oskarżanych kolegów, Krzysztofa Bzdyla, Janusza Fatygi i moje. „W związku z tym jesteśmy zobligowani do sprawdzenia osób. Na salę nie wolno wnosić urządzeń służących do nagrywania, czyli kamery, telefonów, aparatów fotograficznych. Te wszystkie przedmioty trzeba będzie zdeponować wcześniej albo w depozycie albo zostawić tutaj poza salą rozpraw. Wszystkie te czynności mają realizować policjanci sądowi” – kontynuował. Dziennikarz Telewizji Polskiej zapytał na jakiej podstawie wyłączają jawność rozprawy, a Zygmunt Marek występujący przed nami w roli sędziego tym razem kazał pytać sąd: „to proszę pytać się sądu”. Krzysztof Bzdyl zwrócił się do publiczności przed drzwiami sali rozpraw: Szanowni Państwo ja będę wnioskował do sędzi prowadzącej rozprawę o zmianę trybu niejawnego na jawny. Proszę się nie rozchodzić. Do paru minut wszyscy Państwo wejdą na salę sądową. Poza tym, jeżeli chodzi o prowadzącą sędzię panią Małgorzatę Rokosz będę wnioskował o odsunięcie jej od prowadzenia sprawy i ukarania jej za kłamstwa na sali sądowej, wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec niej. Sędzia musi być zmieniony”. Dostał oklaski. I zaczęło się zaglądanie do toreb, wyjmowanie drobnych przedmiotów, bo jak mówił grzebiący w torbie prezesa ZKPN1979-89 – przedstawiciela organizacji społecznych policjant: „można tym rzucić”. Teczki z dokumentami nie odebrali Krzysztofowi Bzdylowi, tym przecież też można rzucić.

20170425es3Janusz Fatyga stwierdził, że rewizja osobista to jest bezprawie. Obserwujący pan zwrócił się do policjantów: „panowie policjanci jesteście w Polsce i miejcie to na uwadze”. Wobec tego bezprawia, rewizji osobistych ludzie podnieśli krzyk: „Precz z komuną! Sędziowie pachołki!” Ludzie byli zbulwersowani zachowaniem tego sądu. „Za to grozi kolegium, w sądzie zarządzenia sądu odczytuje przewodnicząca sądu, a nie policjant” – słyszałam za swoimi plecami głosy oburzonych Polaków, kiedy policjant Marek Zygmunt pytał mnie wielokrotnie czy wchodzę na salę. Publiczność, której nie wpuszczono na salę rozpraw dopingowała oskarżanych kolegów: „My nie, my nie, my nie, my nie, my nigdy nie poddamy się komunie, KGB i SB”, „Nie chcemy komuny, nie chcemy i już, nie chcemy ni sierpa ni młota, za Katyń, za Grodno, za Wilno i Lwów zapłaci czerwona hołota”. Ludzie krzyczeli: „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę!” Polskę oblazły pasożyty…czytałam na tablicy przygotowanej przez niezawodną Sławę Bednarczyk, która żartowała: „Domagam się bardzo surowego wyroku dla karła reakcji, którym jest niejaki Stanisław Zamojski, Stanisław Tatara, Kazimierz Korabiński, niejaki reporter Józef Wieczorek, wszędzie się pchający…” i śpiewała: „Żółte przyjdź na naszą stronę, lepsze żółte niż czerwone”, „nie mam chęci do roboty ani rano ni wieczorem zapiszę się do partii będę dyrektorem”. Ktoś poprawił – sędzią. Marek Zygmunt wzywał policjantów do gotowości, kiedy pojawiłam się w drzwiach sali wyprowadzona przez policjantów – ciężko powstrzymać się od komentarzy, kiedy tak prowadzone są rozprawy. „Dziennikarza się boicie, nie wstyd panu wzywać policjantów do gotowości bojowej przeciwko kobiecie?” – pytałam policjanta. Ludzie znów krzyczeli: „Precz z komuną!”, „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę!” Drobny policjancik stojący na boku wpisywał donosy na nas do swojego notatnika. Długo czekaliśmy na kolegów. Rozprawa trwała, choć jak wiemy, koledzy składali do tego sądu wniosek o zmianę sędzi i o to, by sprawa była jawna. Również Krzysztof Bzdyl przed wejściem na salę zapowiadał, że zaraz wszyscy tam wejdą, ponieważ złoży wniosek o zmianę trybu niejawnego na jawny i o odsunięcie sędzi od prowadzenia tej rozprawy. Czyżby Sędzia Sądu Rejonowego Małgorzata Rokosz sama decydowała w swojej sprawie i odrzuciła wnioski o wyłączenie siebie z rozprawy? Dziwna to rozprawa. Krzysztof Bzdyl uważa, że rozprawa ta powinna być jawna, utajnianie tej rozprawy jest niezgodne z prawem. Będzie składał wniosek do Prezesa Sądu Rejonowego o odsunięcie sędzi Rokosz od tej rozprawy i o karę dyscyplinarną. „Prokurator Kriger nie miał prawa składać wniosku o zniesławienie, bo to były opinie. Opinie nie są karane – mówił nam prezes ZKPN1979-89 i kontynuował: „Każdy może składać jakie chce opinie. Np. w gazecie „W sieci” użyto bardzo ostrych sformułowań o jednym sędzi z sądu apelacyjnego. Tej rozprawy nie powinno być, bo za opinie nie można karać. Europejski Pakt Praw Człowieka mówi, że każdy może wypowiadać opinie jakie chce bez ponoszenia odpowiedzialności karnej. To były sformułowane opinie na temat prokuratora Krigera, które zresztą mają uzasadnienie w faktach. Sprawa jest z gatunku tych, których nie powinno być, a sądy postkomunistyczne na zasadzie sztancy komunistycznej robią z art. 212, który jak wiemy został uchwalony za czasów komuny w 1982 roku, bo było wygodnie do represjonowania działaczy antykomunistycznych, więc uchwalili sobie ten artykuł i teraz sądy od czasu do czasu go stosują – artykuł 212 o zniesławienie. Nie powinno być żadnej odpowiedzialności. Mamy dziesiątki tysięcy wypowiedzi często bardzo niesprawiedliwych o rządzących, ale nie są te osoby karane. Natomiast tu sobie wyszukano dwie osoby.

20170425es4O Prezydencie można bardzo ostro się wypowiadać, bardzo krzywdząco, to się nie skazuje tych osób. Natomiast tu o prokuratorze Krigerze nie wolno się krytycznie wypowiadać. To jest kompletna degrengolada i ruina sądownictwa skażonego komuną, bo to są ci ludzie. Część jest wychowana w komunie, a część była wykształcona przez komunistycznych sędziów i rezultaty mieliśmy dzisiaj na sprawie sądowej. Ja i moi koledzy złożyliśmy kilka pism, m.in. pismo o wydalenie prokuratora Krigera na zawsze z zawodu, a drugie o sprawę karną z art. 231 kk za przekroczenie swoich uprawnień, nadużycie. Przekroczył swoje uprawnienia. Nie miał prawa kierować tych spraw do sądu – o znieważenie pomnika, ponieważ to nie był pomnik, tylko śmieć sowiecki, więc prokurator Kriger nigdy nie powinien być od tej pory w prokuraturze. Ja mam nadzieję, że działania prokuratury doprowadzą do wydalenia go z prokuratury, bo skierowaliśmy to pismo do Ministra Sprawiedliwości Ziobry i kieruje tym Prokuratura Krajowa, więc mam nadzieję, że zakończy się to dla Krigera wyrzuceniem z prokuratury, bo tylko na to on zasługuje. Mam nadzieję, że w wyniku tej sprawy oskarżeni będą uniewinnieni, bo tu nie ma żadnego powodu do ścigania, a prokurator Kriger odejdzie z prokuratury, bo w komunizmie mógłby być prokuratorem, bo takich potrzeba było, ale nie w wolnym i niepodległym państwie polskim. To jest hańba dla prokuratury kogoś takiego zatrudniać”. Stanisław Tatara stwierdził, że „wszystkie te rozprawy są dowodem na to, że żyjemy nadal w PRL”. „Nie wolno nam rozpowszechniać pod groźbą kary żadnych wiadomości z postępowania, ale ja nigdy nie kierowałem się prawem, jeżeli stało w kolizji z moim obowiązkiem”- powiedział Janusz Fatyga. Stanisław Zamojski mówi, że to o co ich oskarżają, to jakby odprysk tego, że prokurator Kriger nie zna prawa. Pojawia się na różnego rodzaju uroczystościach patriotycznych przebrany w strój rekonstrukcyjny, a później nie rozumie podstawowych zasad, które obowiązują patriotę w Polsce.

Zapraszam Państwa jeszcze do obejrzenia kompletu zdjęć:
https://goo.gl/photos/u5kLA3MHepTNsb3p7