Tag Archives: Antypolonizm wewnętrzny

Lewactwo goni w piętkę

davMirosław Boruta

Jak donoszą media, członkowie Młodzieży Wszechpolskiej i Obozu Narodowo-Radykalnego przeszli we wtorek (15 sierpnia 2017 roku) ulicami Warszawy w III Marszu Zwycięstwa Rzeczpospolitej i uczcili 97 rocznicę Bitwy Warszawskiej. Ich pochód próbowali kilkukrotnie zablokować „Obywatele RP” i członkinie „Ogólnopolskiego Strajku Kobiet”.

cudnadwisla1920To, co najbardziej kuriozalne a zarazem socjologicznie interesujące w nielegalnej kontrmanifestacji lewactwa, to hasła: „Warszawa wolna od faszyzmu!” i „Precz z faszyzmem!”.

Czyli, że uczczenie polskiego zwycięstwa nad Rosjanami przez polską młodzież w polskiej Stolicy jest… faszyzmem? Cóż walka polityczna różne ma oblicza i różnych liderów, ale takich głupich i propagandowo prostackich haseł jak u wyżej wymienionych organizacji jeszcze u nas nie było…

Róża, cierń i zdrada

davMirosław Boruta

Sytuacja, która niedawno zaistniała w studiu telewizyjnym podpowiada, by po raz kolejny zastanowić się nad pojęciem interesu narodowego bądź tegoż interesu zdradą.

Niegdyś Targowica, bo „w Polsce nie szanuje się wolności i praw szlacheckich, czego dowodem jest zniesienie liberum veto i wolnej elekcji”, potem Komunistyczna Partia Robotnicza Polski, potępiająca „postanowienia traktatu wersalskiego, który przyznał Polsce niepodległość, dostęp do morza przez przyznanie Pomorza Gdańskiego, zaakceptował przyłączenie Wielkopolski i części Górnego Śląska, oderwał od Niemiec i utworzył Wolne Miasto Gdańsk”, następnie Polska Zjednoczona Partia Robotnicza, „poddana ścisłej kontroli władz Związku Sowieckiego”, no i wreszcie dzisiaj fanatycznie proniemieccy „europejczycy” – oni wszyscy „troszczą się o dobro Polski”.

W imieniu i interesie Rosjan lub Niemców, na zmianę lub pospołu, troszczą się tak bardzo, by prawie nic już z polskości i Polski nie zostało…

aplechkaczynskiI wówczas, jak najlepsze lekarstwo, przypomnieć trzeba słowa śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego (fot.www.prezydent.pl):

Warto być Polakiem; warto by naród polski i jego państwo – Rzeczpospolita – trwały w Europie. Te słowa są fundamentem, najgłębszą podstawą patriotyzmu, są także Waszym i moim drogowskazem. Zapobiec zmniejszaniu się liczebności naszego narodu, a więc dbać o rodzinę, o elementarne warunki jej rozwoju, dbać o oświatę, o to wszystko, co zapewnia wzrost – to polski obowiązek, a więc i mój obowiązek”.

Komuniści i złodzieje

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Po ujawnieniu przez portal TVP Info kolejnych rozmów prominentnego polityka Platformy Obywatelskiej z prezesem jednej z najważniejszych państwowych spółek z jej nadania nasuwa mi się krótka, ale wymowna refleksja.

Przez pół wieku od zakończenia II wojny światowej rządzili Polską zaprzedani Sowietom zdrajcy i mordercy spod znaku Polskiej Partii Robotniczej i jej następczyni – Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Wyznaczonym im przez Kreml zadaniem było zniewolenie Polaków, a symbolem wiernopoddańczej postawy wobec Moskwy pozostanie na zawsze Wojciech Jaruzelski – zwalczający podziemie niepodległościowe współpracownik podległej sowieckim służbom Informacji Wojskowej, krwawo tłumiący wolnościowe zrywy w 1970 i w 1981 roku namiestnik wrogiego mocarstwa zawsze realizujący jego rację stanu.

Po 1989 roku realną władzę objęli w naszym kraju przedstawiciele tzw. konstruktywnej (koncesjonowanej) opozycji, czyli chętnie współpracujący z przedstawicielami dawnego reżimu politycy Unii Demokratycznej, Unii Wolności, Platformy Obywatelskiej pilnie przestrzegający ustaleń Okrągłego Stołu i dbający o to, żeby przepoczwarzającym się w nowe formacje komunistom nie spadł włos z głowy. Znakami charakterystycznymi ich rządów były bezbrzeżna naiwność i głupota, pazerność, okradanie rodaków poprzez wyprzedawanie majątku narodowego, nieufność do siebie nawzajem, moralny nihilizm ubrany w pięknie brzmiące hasła.

Teraz, kiedy na światło dzienne wychodzą raporty ścigającego w latach 40. ubiegłego wieku po lasach polskich patriotów młodego kapitana Jaruzelskiego oraz prowadzone knajackim językiem rozmowy polityków PO nie ma już wątpliwości, z jaką pogardą odnosili się jedni i drudzy do swoich rodaków.

Miejsce pierwszych jest na śmietniku historii, a drugich w księdze hańby Rzeczypospolitej Polskiej.

Kocham to co było!

jerzyborkowskiJerzy Borkowski

Od wielu lat kibicuję i wspieram firmę Maspex kupując jej soki i napoje. Bardzo mi smakują soki Tymbarku, czy kakao Puchatek. Czynię to nie tylko z powodu wysokiej jakości jej produktów, ale też dlatego ponieważ jest to silna Polska marka. Nie ukrywam tu pobudek patriotycznych. Kupuję polskie, bo jestem Polakiem. Cieszyłem się kiedy czytałem w mediach, że firma rodem z Polski wchodzi na rumuński rynek wykupując tamtejsze wody mineralne, na Mallorce z dumą kupowałem jej soki. Niestety czar prysł. Przyszła gorycz, żal, zażenowanie i złość. Jestem autorem książki „Tajemnica nocy Dęba”, pisząc ją rozmawiałem z wieloma bohaterami walk o niepodległość Rzeczpospolitej. Ich świadectwa chciałem przelać na papier, by ich osiągnięcia nie zostały zapomniane. Spotykając się ze mną opowiadali mi swoje losy, gdy przeżywali piekło, cierpiąc ból fizyczny i psychiczny, bici ,torturowani i zastraszani losem ukochanej rodziny i Ojczyzny. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś mógł im powiedzieć: „chrzanić to co było…” i co więcej pokazać środkowy palec. Nie będę przebierał w słowach, używał eufemizmów. Reklama napoju „Tiger” firmy Maspex z Wadowic jest obrzydliwa, wstrętna i ordynarna. Kojarzy mi się z obrzydliwą antypolską propagandą. Jak możecie obrażać naszych bohaterów, dobrych i wielkich Polaków? Jakim prawem uderzacie dziś w starszych, bezbronnych ludzi, którym powinniście oddawać cześć za to, że być może za was byli ranni w czasie walk, a nie rzadko tracili swoich braci. Jako patriota, człowiek, który nosi Polskę w sercu, oczekuję przeprosin, ale nie tych z Facebooka które zamieściliście: „przepraszamy za błąd”. Błąd to może być ortograficzny, a to było celowe, przemyślane i zamierzone działanie. Oczekuję również zadośćuczynienia, wobec Powstańców Warszawskich. Może być to ufundowanie leków, ufundowanie wózka, potrzeby są olbrzymie! To już wasza sprawa jak chcecie odzyskać klienta, a przede wszystkim naprawić „błąd”. Ja, mimo że jesteście polską marką, nie tknę waszych produktów dopóki, dopóty nie naprawcie zła, które wyrządziliście. Obraziliście mnie jako Polaka, jako patriotę i jako waszego wiernego klienta. Wstyd i hańba. To jest to co teraz myślę o waszym malutkim maspexie.

A na koniec: Chwała Bohaterom!

O szacunek dla pomnika Armii Krajowej i Polskiego Państwa Podziemnego

pokinlogonowePorozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie stanowczo protestuje przeciwko znieważaniu pomnika Armii Krajowej i Polskiego Państwa Podziemnego przy ulicy Wiejskiej w Warszawie przez uczestników odbywających się w jego pobliżu w ostatnich dniach demonstracji politycznych.

Szacunek dla bohaterskiej przeszłości wyklucza jakiekolwiek wykorzystywanie upamiętniających je monumentów, zwłaszcza jeżeli są one traktowane w niegodny sposób. Widok ludzi traktujących ten pomnik jako ławkę, miejsce spożywania posiłku i palenia papierosów jest nie do pogodzenia z elementarnymi zasadami kultury, nie mówiąc już o ostentacyjnym lekceważeniu drogiego sercu wszystkich Polaków znaku pamięci.

POKiN apeluje do uczestników kolejnych manifestacji, które będą się jeszcze zapewne odbywać w najbliższych dniach przed Sejmem, o uszanowanie pomnika Armii Krajowej i Polskiego Państwa Podziemnego, a do policji i do Straży Miejskiej Miasta Stołecznego Warszawy o otoczenie tego monumentu stosowną ochroną.

Dr Jerzy Bukowski, rzecznik Porozumienia

Dobra data na decyzję w sprawie dekomunizacji Powązek

jerzybukowskiJerzy Bukowski

22 lipca nie jest już od dawna zaznaczany w kalendarzach na czerwono, ale tak naprawdę państwo, którego ten dzień był świętem nieodwołalnie żegnamy dopiero teraz. Przez ćwierćwiecze III Rzeczypospolitej żyliśmy bowiem w czymś, co znakomicie oddawała nazwa PRL-bis. Była ona adekwatna do systemu ustrojowo-politycznego, w którym nadal doskonale czuli się ludzie władzy komunistycznego reżimu hołubieni i dopieszczani – zwłaszcza ekonomicznie – przez tych, którzy zawarli z nimi gwarantujące im bezpieczeństwo i dostatnie życie umowy przy Okrągłym Stole (a może także pod nim, czyli w Magdalence, chociaż bez śladów na piśmie).

Pomijając krótki czas trwania rządu Jana Olszewskiego i niedokończoną próbę zbudowania IV Rzeczypospolitej w latach 2005-2007, tkwiliśmy w oparach postkomunizmu będąc zmuszonymi oglądać buńczuczne panoszenie się ludzi, którzy powinni znaleźć się na śmietniku historii w 1989 roku. Nic dziwnego, że nie dało się wówczas załatwić wielu ważnych spraw, które na szczęście ruszyły z miejsca dwa lata temu.

Jako jeden z koronnych symboli zakorzenienia III RP w PRL można wskazać zarejestrowanie przez Sąd Okręgowy w Warszawie w 2002 roku (!) Komunistycznej Partii Polski jawnie odwołującej się w swojej nazwie i w programie do zbrodniczej ideologii zakazanej przez artykuł 13. Konstytucji RP.

Teraz możemy wreszcie odetchnąć pełną piersią i „uprzątnąć dom ojczysty”.

Cieszę się, że od kilku tygodni trwają w Biurze Spraw Konstytucyjnych Prokuratury Krajowej działania mające skutkować wystąpieniem Prokuratora Generalnego RP Zbigniewa Ziobry z wnioskiem do Trybunału Konstytucyjnego o delegalizację KPP, czego od dawna domaga się Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie.

Sądzę, że tak mocno związana z komunistycznym zniewoleniem data 22 lipca mogłaby być znakomitą okazją do ogłoszenia przez prezesa Instytutu Pamięci Narodowej doktora Jarosława Szarka postulowanej również przez POKiN dekomunizacji Powązek Wojskowych, czyli usunięcia z nich – w sposób godny i kulturalny – grobów zdrajców polskiej racji stanu.

Ludzie, którzy wiernie i z tragicznymi dla Polski skutkami służyli Sowietom nie mogą spoczywać obok bohaterów walk o niepodległość, którzy często ginęli właśnie z ich rozkazów. Narodowa nekropolia, jaką są Powązki, winna być przeznaczona wyłącznie dla bohaterów, a nie dla najeźdźców, namiestników obcych mocarstw, zdrajców i zaprzańców.

Skoro odnajdujemy w licznych na terenie całego kraju anonimowych dołach śmierci szczątki wielu Żołnierzy Niezłomnych i uroczyście, z udziałem najwyższych przedstawicieli władz państwowych grzebiemy je w honorowych miejscach, to trzeba również podjąć symetryczne działania w przeciwnym kierunku, czyli przenieść komunistycznych dygnitarzy do mniej eksponowanych kwater lub do grobowców rodzinnych, co powinno się odbyć w atmosferze powagi, a nie zemsty. Warto przypomnieć, że etyka chrześcijańska, na którą bardzo często powołują się przeciwnicy cmentarnej dekomunizacji, dopuszcza ekshumacje w uzasadnionych przypadkach, a ten niewątpliwie do takich należy.

Może kierujący Instytutem Pamięci Narodowej już równy rok prezes Szarek zechce wysłuchać tej obywatelskiej sugestii?

Opozycjo, pomóż znowu władzy, okupuj Sejm!

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Politycy i prawnicy spierają się, czy mogące mieć wkrótce miejsce ponowne okupowanie sali obrad Sejmu RP da się usprawiedliwić. Padają także pytania o to, czym są pucz i zamach stanu oraz jak powinna zachować się władza, kiedy opozycja forsuje niekonstytucyjne i siłowe rozwiązania.

A ja na miejscu głównych strategów Prawa i Sprawiedliwości nie marzyłbym o niczym innym niż o powtórce grudniowo-styczniowej humoreski celnie ochrzczonej mianem ciamajdanu. Niechże posłanki i posłowie Platformy Obywatelskiej oraz Nowoczesnej znowu rozbawią społeczeństwo, niech śpiewają, recytują, jedzą, piją, śpią w świątyni polskiej demokracji, a słupki poparcia dla ich partii rychło poszybują w dół.

Owszem, zajęcie sali sejmowej stanowi pewną niedogodność i uciążliwość dla tych, którzy poważnie traktują powierzony im przez wyborców mandat, ale z politycznego punktu widzenia kolejna kompromitacja opozycji bardzo się Zjednoczonej Prawicy opłaci, obrady można zaś prowadzić w innym pomieszczeniu.

Niech jeszcze skłóceni działacze nie mającego już żadnego znaczenia Komitetu Obrony Demokracji razem z oszołomami z Obywateli RP poszarpią się trochę z policjantami, powrzeszczą niecenzuralne hasła, położą się na ziemi przy ulicy Wiejskiej, niech odwiedzą ich Lech Wałęsa i Władysław Frasyniuk, niech Ryszard Petru wyśle kolejny list z prośbą o zagraniczne wsparcie dla satyrycznego puczu, a Grzegorz Schetyna wygłosi kilka zabawnych bon-motów i obóz obecnej władzy może spokojnie myśleć o większości konstytucyjnej w najbliższych wyborach parlamentarnych.

Gazeta Wyborcza zastępuje nieudaczników z opozycji

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Jeżeli do obywatelskiego nieposłuszeństwa tudzież społecznego buntu musi wzywać Polaków „Gazeta Wyborcza”, to nie ma lepszego dowodu na bezsilność, rozbicie i ogólną degrengoladę opozycji, której liderzy nie są w stanie ani pociągnąć za sobą rodaków, ani ustalić wspólnej strategii działania, ani nawet udawać, że jest im ze sobą po drodze.

Grzegorz Schetyna ma inne pomysły na walkę z obecnym rządem niż Ryszard Petru, Paweł Kukiz nadal siedzi okrakiem na barykadzie, którą chciałby zburzyć, ale nie wie jak, a Władysław Kosiniak-Kamysz zajmuje wyczekującą postawę, bo jego partia jest gotowa układać się z każdym.

W tej sytuacji na dzisiejszy wiec pod Sejmem musi zwoływać niezadowolonych z tego, co robi władza Adam Michnik.

I tak dziennikarze wchodzą w role polityków opozycji, a ci drudzy obnażają swoją miałkość nie mogąc dogadać się, jak powstrzymać zwane przez nich bezpodstawnie zamachem stanu ważne przemiany ustrojowe, które wprowadza obóz rządzący.

No ale jeżeli ma się w pamięci kompromitację grudniowo-styczniowego „puczu” w Sejmie, a przed oczami wyniki ostatnich sondaży, to można stracić rezon.

Czy wolno bagatelizować KPP?

jerzybukowskiJerzy Bukowski

„Gazeta Wyborcza” z wyraźną troską pochyliła się nad Komunistyczną Partią Polski, którą zamierza zdelegalizować (m.in. na wniosek Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie) minister sprawiedliwości – Prokurator Generalny RP Zbigniew Ziobro.

Jak niedawno pisałem, Prokuratura Krajowa prowadzi analizę dotyczącą wystąpienia do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie zgodności z ustawą zasadniczą działalności tej zarejestrowanej 4 września 2012 roku przez Sąd Okręgowy w Warszawie partii, w której statucie znalazły się słowa: „Dopiero komunizm uwolni ludzkość od niepewności jutra, od strachu przed wojnami, od nędzy i poniżenia”, a na stronie internetowej widnieją sierp i młot, czyli symbole ludobójczego systemu oraz hasło „Proletariusze wszystkich krajów, łączcie się!”.

PK zwróciła się już do wszystkich prokuratur w kraju o informacje, które będzie można wykorzystać przy pisaniu wniosku do Trybunału.

„GW” zauważa, ze jest to liczące zaledwie 300 członków ugrupowanie bez stałej siedziby, które głosi hasła antykapitalistyczne i antyimperialistyczne oraz konieczność przejęcia władzy przez proletariat, a jego szef Krzysztof Szwej twierdzi, że odcina się od totalitarnych metod działania. Z tonu artykułu pt. „Ziobro i kanapowi komuniści” przebija jeżeli nie sympatia, to przynajmniej zrozumienie dla funkcjonowania Komunistycznej Partii Polski.

Jestem bardzo ciekawy, czy „Gazeta Wyborcza” w taki sam sposób bagatelizowałaby istnienie w niepodległej Rzeczypospolitej Nazistowskiej Partii Polski, która zapisałaby w swoim statucie narodowo-socjalistyczne ideały, a na stronie internetowej umieściłaby hitlerowską swastykę, nawet jeśli jej kierownictwo deklarowałoby pokojowe metody działania w celu objęcia władzy.

Kim są protestujący?

adamzyzmanAdam Zyzman

Uczestnicząc w spotkaniu z prezydentem Donaldem Trumpem w Warszawie miałem podwójnego pecha. Pierwszy to ten, że nie udało mi się już wejść na plac Krasińskich i musiałem się zadowolić oglądaniem uroczystości na telebimie ustawionym w połowie ulicy Miodowej, naprzeciwko Pałacu Prymasowskiego.

OLYMPUS DIGITAL CAMERADrugi, to fakt, ze gdzieś w pobliżu ustawiła się jakaś niewielka, ale hałaśliwa grupka przeciwników tej wizyty, których wrzasków musiałem słuchać, ale widać takie są koszty demokracji. Problem nie polegał jednak sam fakt wrzasków, zresztą regularnie zagłuszanych przez dominujący na ulicy tłum, ale o ich formę i treść sprowadzającą się w zasadzie do popularyzowania wulgaryzmów w przestrzeni publicznej (co jest ważniejsze: prawo do wyrażania sprzeciwu mniejszości, czy prawo większości do przebywania w przestrzeni publicznej nie niszczonej przez słownictwo powszechnie przyjęte za niestosowne?).

OLYMPUS DIGITAL CAMERAAle najbardziej rażące było zachowanie protestujących w trakcie składania przez prezydentów Trumpa i Dudę wieńców pod pomnikiem Powstańców warszawskich oraz odgrywania przez orkiestrę pieśni „Śpij kolego w ciemnym grobie”… Kim trzeba być, by zakłócać tak ważny dla Polaków moment patriotycznej uroczystości? Wrogiem Polaków, czy degeneratem? Ale najdziwniejszym jest fakt, że ludzie ci, z tego co wiem, uważają się za najbardziej postępową elitę (tylko czego – Polski, Polaków? Chyba nie!).

OLYMPUS DIGITAL CAMERASwego rodzaju przeciwwagą dla tych ludzi był stojący w pobliżu mężczyzna też protestujący przeciwko pewnemu aspektowi wizyty Trumpa w Warszawie. W rękach trzymał tablicę z hasłem „US Army go to home” z podpisem Zjednoczenie Narodowe, a więc ugrupowania, któremu tzw. media maistreamowe przypisują najgorsze cechy i kreują na największe zagrożenie dla cywilizacji! Jakież jednak było moje zdziwienie, gdy w momencie składania wieńców pod pomnikiem mężczyzna ten opuścił trzymaną dotąd wysoko tablicę „do nogi” i stał wyprostowany jak struna, a po złożeniu wieńców włączył się w powszechny okrzyk tłumów „Cześć i chwała bohaterom!”. Taki przeciwnik polityczny budzi szacunek, bo jest zaprzeczeniem hołoty wykrzykującej wulgaryzmy i kwestionującej prawo polityka, który wygrał demokratyczne wybory, do składania wizyty w innym suwerennym kraju!

Oświadczenie w sprawie wypowiedzi Adama Bodnara

akowarszawalogoRzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar w dniu 20 czerwca 2017 r. na antenie TVP Info stwierdził, że naród polski współuczestniczył w realizowaniu holokaustu Żydów w trakcie II Wojny Światowej. Przypisywanie Narodowi Polskiemu wspomagania Niemców w eksterminacji Żydów jest haniebnym fałszowaniem historii.

Adam Bodnar zaangażował powagę polskiego urzędu w coraz częstsze próby relatywizowania odpowiedzialności Niemców na zbrodnie II wojny światowej. Dokonał nieuprawnionego uogólnienia i obciążył wszystkich Polaków nielicznymi przestępczymi zachowaniami jednostek. Tymczasem wielu Polaków ratowało Żydów ryzykując życiem własnym i swoich bliskich.

akopoznanNaród Polski nie współdziałał lecz walczył z Niemcami na wszelkich możliwych frontach, a Armia Krajowa – armia Polskiego Państwa Podziemnego, zwalczała kolaborantów, w tym karała śmiercią za denuncjowanie Żydów.

Wypowiedź Adama Bodnara szkodzi Polsce, dyskwalifikuje go etycznie i pozbawia moralnego prawa do piastowania funkcji Rzecznika Praw Obywatelskich. Oczekujemy od Adama Bodnara złożenia dymisji z zajmowanego stanowiska.

W imieniu klubów: prof. dr hab. inż. Artur Świergiel i prof. dr hab. Stanisław Mikołajczak

Oświadczenie przyjęte na zebraniu AKO Warszawa i na walnym zebraniu AKO Poznań 26 czerwca 2017 roku.

Co obcokrajowcy mają do powiedzenia o Wawelu?

adamzyzmanAdam Zyzman

Pomysł zorganizowania kontrmanifestacji przeciwko środowiskom uniemożliwiającym dostęp Jarosława Kaczyńskiego do grobu jego brata na Wawelu oceniam, jako skuteczny, choć przyznam, że zarówno ja, jak i kilku moich znajomych obawiało się, że ilość kontrmanifestantów będzie niewystarczająca. Na szczęście Ryszard Majdzik zaprosił do współpracy różne środowiska, które przybyły w niedzielny wieczór zamanifestować swoje oburzenie ograniczaniem praw obywatelskich w naszym kraju przez grupę osób, które praktycznie z protestu przeciwko prezesowi PiS uczyniły sobie tylko pretekst, by zaprezentować swoje istnienie. Na szczęście ilość manifestantów po obu stronach była wyrównana, a pod Wawel przybyli także ludzie spoza Krakowa, np. Klub Gazety Polskiej z Bielska-Białej. Plusem kontrmanifestantów było też ich emocjonalne zaangażowanie, podczas, gdy po stronie Obywateli RP większość okrzyków była odtwarzana na głośniki… z telefonów komórkowych (wyjątkiem była jedna kobieta, gotowa nawet i indywidualną dyskusję ideologiczną).

OLYMPUS DIGITAL CAMERADziwactwem protestujących przeciwko Jarosławowi Kaczyńskiemu było także ich zachowanie bardziej jak na pikniku, niż na manifestacji oraz dziwne zróżnicowanie zarówno uczestników (nie rozumiem co sprawiło, że ulotki z protestem przeciwko „upartyjnianiu Wawelu” trzymali ludzie azjatyckiego pochodzenia, którzy prawdopodobnie nie rozumieli nawet czym jest Wawel dla Polaków – czy byli tylko dlatego, że ich opłacono?) jak i haseł. Stąd wśród banerów z hasłami w grupie Obywateli RP, pojawiły się takie, jak „Kraków miastem świeckim!”, czy „Wypowiadamy konkordat!”! – Kto wypowiada? – Ano, podpisana była pod tym hasłem jakaś strona internetowa pod tym samym tytułem, ale nikt się do tego nie przyznawał, jakby zdając sobie sprawę, że do takiego aktu potrzebne są decyzje konkretnych instytucji państwowych, a nie powieszenie banneru lub krzyknięcie głupiego hasła. Ale świadczy to o tym, że wśród obywateli RP, środowiska antyklerykalne znajdują dla siebie wsparcie! Różnica między stronami sporu jest więc nie tylko polityczna, ale i cywilizacyjna (można więc domniemywać, że po odrzuceniu zasad cywilizacji łacińsko-chrześcijańskiej dochodzi się do etapu uniemożliwiania innym ludziom odwiedzania mogił bliskich, a wszystko to ze słowami o demokracji na ustach).

OLYMPUS DIGITAL CAMERAEksponowanie haseł antyreligijnych nie przeszkadzało jednak tym ludziom w cytowaniu… religijnych treści, jak choćby fragmentu Ewangelii o obłudnym eksponowaniu swej modlitwy. Można uznać więc, że mamy do czynienia z paranoją lub obłudą protestujących, ale można też powiedzieć o profanacji Pisma Świętego i obrazie uczuć religijnych, gdy obok siebie prezentuje się słowa Chrystusa i wezwanie do świeckości całego miasta, które ma swoich świętych patronów, swoje święte miejsca związane z życiem świętych tegoż Kościoła, który manifestanci chcą zwalczać! A tu już powinna wkroczyć prokuratura!

OLYMPUS DIGITAL CAMERANiestety, organy państwa zachowują się tak, jakby nie zawsze wiedziały kiedy i przeciwko komu interweniować, o czym świadczyło zachowanie pod Wawelem policji, która dla manifestacji „Obywateli RP” zarezerwowała dwa miejsca, po obu przejazdu J. Kaczyńskiego, podczas gdy jego zwolennicy mieli wyznaczone miejsce tylko na Placu Ojca Studnickiego. Podobna nierównowaga była też w dostępie do grup, gdyż o ile na plac O. Studnickiego można było wejść tylko z ulicy Grodzkiej, to dostępu do manifestantów „Obywateli” nikt nie bronił. O wejściu kordonu policji rozdzielającego sztucznie wspólnie protestujących manifestantów Solidarności’ 80 i Klubów Gazety Polskiej już nie wspomnę!

Nowohuckie spotkanie z p. Wojciechem Sumlińskim

tomaszorlowskiTomasz Orłowski

8 czerwca 2017 roku Krakowskie Kluby Gazety Polskiej, a także środowiska patriotyczne zaprosiły mieszkańców Krakowa do kościoła pod wezwaniem Św. Józefa na osiedlu Kalinowym, na uroczystą Mszę Świętą w intencji Ojczyzny oraz na spotkanie z dziennikarzem śledczym, p. Wojciechem Sumlińskim.

20170608jb1W pięknej homilii ks. Tomasz Stec wymienił przywary narodowe, które możemy znaleźć we współczesnych czasach. Widoczny wśród naszych rodaków jest brak chęci do kompromisu, oczywiście nie w tych sprawach, gdzie popełnia się zło, ale w kwestiach możliwych do dialogu. Kolejna przywara to obawianie się prawdy, która często prowadzi do coraz większego fałszowania rzeczywistości. Istotnymi elementami utrudniającymi dialog pomiędzy różnymi środowiskami jest awanturnictwo i megalomania prowadząca do pogardy dla ludzi, np. o niższym statusie społecznym. Dlatego konieczne jest podążanie za prawdą, by nasze wady obracać w zalety. Postawa apostołów powinna być dla nas najlepszym przykładem. Cechowała ich pokora i wytrwałość w poszukiwaniu światła prawdy. Dziękujemy wszystkim uczestnikom uroczystości, a także pocztom sztandarowym, Duszpasterstwu Ludzi Pracy w Mistrzejowicach i Solidarności – Region Małopolska.

20170608jb2W drugiej część wieczoru gościliśmy w auli kościoła p. Wojciecha Sumlińskiego, który podczas spotkania podzielił się ze słuchaczami swoim doświadczeniem w zakresie metod pracy służb specjalnych. Spotkanie poprowadził p. Marek Michno – przew. Krakowskiego Klubu Gazety Polskiej im. Janusza Kurtyki.

Wystąpienie pozwoliło zrozumieć, dlaczego nie rozwiązano przypadków wielu głośnych samobójstw m.in. Andrzeja Leppera oraz nieodzyskania miliardów złotych, które zostały wytransferowane za granicę. Ostatnie książki zaproszonego gościa powstały we współpracy z Tomaszem Budzyńskim, byłym oficerem ABW, który został zniszczony przez służby wywiadowcze.

20170608jb3W osobistym wątku historii Wojciech Sumliński opowiedział o przyczynach aresztowania przez ABW oraz o próbie samobójczej w warszawskim kościele pw. Stanisława Kostki. Jego problemy rozpoczęły się od rozmowy z Bronisławem Komorowskim, podczas której pojawiły się wątki dotyczące powiązań Fundacji Pro Civili z oficerami WSI. Po niej rozpoczęła się cała przestępcza operacja, która dopiero po ośmiu latach zakończyła się uniewinnieniem. Dziennikarz przedstawił kilka historii dotyczących działań operacyjnych UOP i ABW. Jedna z nich związana była z osobą Jerzego Stachowicza, oficera SB, pozytywnie zweryfikowanego po 1989. Pomimo że torturował opozycjonistów, a także doprowadził jednego z nich do samobójstwa. Innym wątkiem prelekcji była sprawa komisji śledczej ds. PKN Orlen i bezpodstawne oskarżenie o szpiegostwo Mariusza Tylickiego, asystenta posła Gruszki. Intryga nie przyniosła spodziewanego efektu. Wtedy nastąpił tragiczny wypadek, tj. poseł doznał wylewu krwi do mózgu. Jak podkreślił prelegent, zbyt dużo w tak ważnych sprawach pojawia się podobnych zbiegów okoliczności, dlatego trudno wierzyć w przypadek. Wykładowca postawił tezę o zbudowaniu, nowych i niezależnych służb specjalnych, które działałyby w interesie obywateli.

I jeszcze linka do kompletu zdjęć, nadesłanych (podobnie jak powyższe) przez p. Józefa Bobelę:
https://goo.gl/photos/wKiL9Ku3VyL5RqTG6

Poczta Polska, a nie Postamt

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Mało jest w Polsce obiektów tak trwale i pięknie związanych z naszą najnowszą historią militarną, jak budynek poczty w centrum Gdańska, której pracownicy bohatersko odpierali przez kilka godzin 1 września 1939 roku atak przeważających sił niemieckich. Część z nich poległa, inni zostali skazani na karę śmierci albo osadzeni w obozach koncentracyjnych.

Ten chwalebny epizod trafił po 1945 roku do podręczników szkolnych, każdy Polak jednoznacznie kojarzy więc to miejsce z ofiarą krwi przelanej za ojczyznę.

Nic dziwnego, że powszechne oburzenie wzbudziło pojawienie się na nim napisu w języku niemieckim: Postamt. Pomorski konserwator zabytków tłumaczy, że został on odkryty podczas prac remontowych.

pieczecdyrekcjipocztywgdanskuNikt nie neguje, że jest to oryginalna nazwa, ale czy koniecznie trzeba ją eksponować właśnie na budynku, w którym w czasach Wolnego Miasta Gdańska mieściła się polska placówka pocztowa (fot. Pieczęć Dyrekcji Okręgu Poczt i Telegrafów w Gdańsku, za Wikipedią), a bojówki NSDAP urządzały pod nim antypolskie manifestacje?

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz powiedział TVP Info, że należąca przed remontem do Polskich Kolei Państwowych nieruchomość została sprzedana prywatnemu właścicielowi i to właśnie on podjął decyzję o przywróceniu napisu.

Mam nadzieję, że władze samorządowe i państwowe szybko pójdą po rozum do głowy i wpłyną na nowego właściciela historycznego obiektu, aby kierował się bardziej polską niż niemiecką wersją historii.

Prokurator Kriger chroniący okupacyjne śmieci sowieckie kontra Patrioci

elzbietaserafinElżbieta Serafin

25 kwietnia 2017 roku w krakowskim Sądzie Rejonowym dla Krakowa-Śródmieścia Wydział II Karny odbyła się rozprawa spowodowana skargą prokuratora z Nowego Sącza Waldemara Krigera. Pan prokurator poczuł się urażony po tym jak Patrioci ocenili jego pracę, ponieważ oskarża Patriotów – stawia przed sądem ludzi mądrych, świadomych, znających historię Polski za to, że spowodowali, że rozleniwione władze Nowego Sącza usunęły ślad sowieckiego gwałtu na naszym Narodzie, czyli postawiony przez enkawudzistów pomnik wdzięczności armii radzieckiej, która mordowała Polaków i gwałciła polskie dzieci. Było to już drugie spotkanie w tym sądzie dotyczące tego rzekomego pomówienia. Pierwsze spotkanie miało miejsce miesiąc temu. Pojawił się w sądzie oskarżający prokurator Kriger, ale SSR Małgorzata Rokosz podając szereg przepisów – paragrafów i punktów, usunęła publiczność jak również media, w tym Telewizję Polską z sali czyniąc rozprawę tajną – niejawną. Nic nie mogę powiedzieć, jako że będąc obecną na sali w roli męża zaufania mam trzymać gębę na kłódkę pod groźbą kary. Okazało się potem, że oskarżeni koledzy Stanisław Zamojski i Stanisław Tatara składali pismo o wymianę sędzi na inną.

20170425es1Kiedy 25 kwietnia 2017 roku pojawiliśmy się w sądzie, na wokandzie odczytaliśmy nazwisko sędziego, którym okazała się ta sama pani, która chciała utajnić rozprawę, czyli Sędzia Sądu Rejonowego Małgorzata Rokosz. Czyżby pismo kolegów, których chce ukarać prokurator nowosądecki Waldemar Kriger za to, że ośmielili się ocenić złą pracę jaśnie pana prokuratora nie dotarło do adresata? Tym razem pani sędzia postawiła sobie przed drzwiami do sali policjantów sądowych na czele ze słynnym wykidajłą Markiem Zygmuntem, który trzymał w rękach dokument podpisany przez sędzię Rokosz. Sędzia zrzuciła swój obowiązek na Marka Zygmunta, nie musiała recytować nam paragrafów, a posłuszny policjant poinformował nas, że rozprawa jest tajna. Odczytał listę osób, które mogą wejść na salę, ale po uprzednim przetrzepaniu. Wchodząc do sądu jesteśmy prześwietlani, dokładnie sprawdzani. Tu pani Rokosz zażyczyła sobie dodatkowej kontroli. Widziałam jak kolegom gorliwi policjanci sprawdzali dokładnie torby, kieszenie, a potem jeszcze dodatkowe sprawdzenie urządzeniem wykrywającym metal. Po co taka kontrola? Przecież po wejściu na salę sędzia jeśli utajnia rozprawę wyczytuje szereg paragrafów mówiąc co grozi za ujawnienie. Robią to, żeby nas upokorzyć, żeby upokorzyć ludzi świadomych, z biało-czerwonymi opaskami na rękawach, pokazują kto w tym sądzie rządzi. Wiadomo, że w polskich sądach pracuje wielu ludzi, którzy dawno już powinni byli znaleźć sobie inne zajęcia, a nawet tacy, którzy powinni zostać ukarani za nieuczciwe procesy, za wsadzanie do więzień polskich patriotów, nieskazywanie zbrodniarzy komunistycznych, którzy mordowali Polaków jak np. ci, którzy chronili przed karą Kiszczaka.

20170425es2Wiadomo, że wielu ludzi z tego światka uczyniło wiele zła dla Polaków. Teraz głośno mówi się o tych sprawach. Sędziowie nawet okradają sklepy, stacje benzynowe, kradną państwowe pieniądze. Ludzie z tego prawniczego światka to też ci, którzy wyrzucają Polaków z mieszkań i przejmują kamienice. Zbuntowani sędziowie, którzy nie chcą się pogodzić ze zmianami jakie chce wprowadzić Rząd – z dekomunizacją, organizują sobie strajki zmuszając przy tym do udziału w nich uczciwych sędziów. Udają się nawet po pomoc do Brukseli, do tych zepsutych do dna wykolejeńców i skarżą, co oczywiście jest wodą na młyn przeciwko Polsce dla tej brukselskiej dziczy. Utajniają rozprawy, które nie powinny być utajnione, bo są przepisy, które szczegółowo określają, jakie sprawy mają być utajnione. A tuż przed strajkiem sędziów, który miał miejsce 20 kwietnia 2017 roku, wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak w piśmie skierowanym do sędziów mówił: „Szanowni Państwo, Koleżanki i Koledzy Sędziowie istotą sędziowskiego urzędu jest służba obywatelom i Państwu, a nie własnemu środowisku. Jest nią zapewnienie obywatelom konstytucyjnego prawa do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki”. A w sądach dalej po staremu. „Proszę państwa, bardzo proszę o uwagę” – powiedział sądowy policjant Marek Zygmunt i odczytał pismo sędzi Rokosz, ale bardzo wybiórczo: ” Zgodnie z zarządzeniem z dnia 25 kwietnia 2017 roku pani sędzi Sądu Rejonowego Małgorzaty Rokosz są tutaj w zarządzeniu wymienione osoby, które mogą uczestniczyć w tej rozprawie. Rozprawa jest prowadzona niejawnie. W związku z tym mogą uczestniczyć…” i wymienił nazwiska oskarżanych kolegów, Krzysztofa Bzdyla, Janusza Fatygi i moje. „W związku z tym jesteśmy zobligowani do sprawdzenia osób. Na salę nie wolno wnosić urządzeń służących do nagrywania, czyli kamery, telefonów, aparatów fotograficznych. Te wszystkie przedmioty trzeba będzie zdeponować wcześniej albo w depozycie albo zostawić tutaj poza salą rozpraw. Wszystkie te czynności mają realizować policjanci sądowi” – kontynuował. Dziennikarz Telewizji Polskiej zapytał na jakiej podstawie wyłączają jawność rozprawy, a Zygmunt Marek występujący przed nami w roli sędziego tym razem kazał pytać sąd: „to proszę pytać się sądu”. Krzysztof Bzdyl zwrócił się do publiczności przed drzwiami sali rozpraw: Szanowni Państwo ja będę wnioskował do sędzi prowadzącej rozprawę o zmianę trybu niejawnego na jawny. Proszę się nie rozchodzić. Do paru minut wszyscy Państwo wejdą na salę sądową. Poza tym, jeżeli chodzi o prowadzącą sędzię panią Małgorzatę Rokosz będę wnioskował o odsunięcie jej od prowadzenia sprawy i ukarania jej za kłamstwa na sali sądowej, wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec niej. Sędzia musi być zmieniony”. Dostał oklaski. I zaczęło się zaglądanie do toreb, wyjmowanie drobnych przedmiotów, bo jak mówił grzebiący w torbie prezesa ZKPN1979-89 – przedstawiciela organizacji społecznych policjant: „można tym rzucić”. Teczki z dokumentami nie odebrali Krzysztofowi Bzdylowi, tym przecież też można rzucić.

20170425es3Janusz Fatyga stwierdził, że rewizja osobista to jest bezprawie. Obserwujący pan zwrócił się do policjantów: „panowie policjanci jesteście w Polsce i miejcie to na uwadze”. Wobec tego bezprawia, rewizji osobistych ludzie podnieśli krzyk: „Precz z komuną! Sędziowie pachołki!” Ludzie byli zbulwersowani zachowaniem tego sądu. „Za to grozi kolegium, w sądzie zarządzenia sądu odczytuje przewodnicząca sądu, a nie policjant” – słyszałam za swoimi plecami głosy oburzonych Polaków, kiedy policjant Marek Zygmunt pytał mnie wielokrotnie czy wchodzę na salę. Publiczność, której nie wpuszczono na salę rozpraw dopingowała oskarżanych kolegów: „My nie, my nie, my nie, my nie, my nigdy nie poddamy się komunie, KGB i SB”, „Nie chcemy komuny, nie chcemy i już, nie chcemy ni sierpa ni młota, za Katyń, za Grodno, za Wilno i Lwów zapłaci czerwona hołota”. Ludzie krzyczeli: „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę!” Polskę oblazły pasożyty…czytałam na tablicy przygotowanej przez niezawodną Sławę Bednarczyk, która żartowała: „Domagam się bardzo surowego wyroku dla karła reakcji, którym jest niejaki Stanisław Zamojski, Stanisław Tatara, Kazimierz Korabiński, niejaki reporter Józef Wieczorek, wszędzie się pchający…” i śpiewała: „Żółte przyjdź na naszą stronę, lepsze żółte niż czerwone”, „nie mam chęci do roboty ani rano ni wieczorem zapiszę się do partii będę dyrektorem”. Ktoś poprawił – sędzią. Marek Zygmunt wzywał policjantów do gotowości, kiedy pojawiłam się w drzwiach sali wyprowadzona przez policjantów – ciężko powstrzymać się od komentarzy, kiedy tak prowadzone są rozprawy. „Dziennikarza się boicie, nie wstyd panu wzywać policjantów do gotowości bojowej przeciwko kobiecie?” – pytałam policjanta. Ludzie znów krzyczeli: „Precz z komuną!”, „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę!” Drobny policjancik stojący na boku wpisywał donosy na nas do swojego notatnika. Długo czekaliśmy na kolegów. Rozprawa trwała, choć jak wiemy, koledzy składali do tego sądu wniosek o zmianę sędzi i o to, by sprawa była jawna. Również Krzysztof Bzdyl przed wejściem na salę zapowiadał, że zaraz wszyscy tam wejdą, ponieważ złoży wniosek o zmianę trybu niejawnego na jawny i o odsunięcie sędzi od prowadzenia tej rozprawy. Czyżby Sędzia Sądu Rejonowego Małgorzata Rokosz sama decydowała w swojej sprawie i odrzuciła wnioski o wyłączenie siebie z rozprawy? Dziwna to rozprawa. Krzysztof Bzdyl uważa, że rozprawa ta powinna być jawna, utajnianie tej rozprawy jest niezgodne z prawem. Będzie składał wniosek do Prezesa Sądu Rejonowego o odsunięcie sędzi Rokosz od tej rozprawy i o karę dyscyplinarną. „Prokurator Kriger nie miał prawa składać wniosku o zniesławienie, bo to były opinie. Opinie nie są karane – mówił nam prezes ZKPN1979-89 i kontynuował: „Każdy może składać jakie chce opinie. Np. w gazecie „W sieci” użyto bardzo ostrych sformułowań o jednym sędzi z sądu apelacyjnego. Tej rozprawy nie powinno być, bo za opinie nie można karać. Europejski Pakt Praw Człowieka mówi, że każdy może wypowiadać opinie jakie chce bez ponoszenia odpowiedzialności karnej. To były sformułowane opinie na temat prokuratora Krigera, które zresztą mają uzasadnienie w faktach. Sprawa jest z gatunku tych, których nie powinno być, a sądy postkomunistyczne na zasadzie sztancy komunistycznej robią z art. 212, który jak wiemy został uchwalony za czasów komuny w 1982 roku, bo było wygodnie do represjonowania działaczy antykomunistycznych, więc uchwalili sobie ten artykuł i teraz sądy od czasu do czasu go stosują – artykuł 212 o zniesławienie. Nie powinno być żadnej odpowiedzialności. Mamy dziesiątki tysięcy wypowiedzi często bardzo niesprawiedliwych o rządzących, ale nie są te osoby karane. Natomiast tu sobie wyszukano dwie osoby.

20170425es4O Prezydencie można bardzo ostro się wypowiadać, bardzo krzywdząco, to się nie skazuje tych osób. Natomiast tu o prokuratorze Krigerze nie wolno się krytycznie wypowiadać. To jest kompletna degrengolada i ruina sądownictwa skażonego komuną, bo to są ci ludzie. Część jest wychowana w komunie, a część była wykształcona przez komunistycznych sędziów i rezultaty mieliśmy dzisiaj na sprawie sądowej. Ja i moi koledzy złożyliśmy kilka pism, m.in. pismo o wydalenie prokuratora Krigera na zawsze z zawodu, a drugie o sprawę karną z art. 231 kk za przekroczenie swoich uprawnień, nadużycie. Przekroczył swoje uprawnienia. Nie miał prawa kierować tych spraw do sądu – o znieważenie pomnika, ponieważ to nie był pomnik, tylko śmieć sowiecki, więc prokurator Kriger nigdy nie powinien być od tej pory w prokuraturze. Ja mam nadzieję, że działania prokuratury doprowadzą do wydalenia go z prokuratury, bo skierowaliśmy to pismo do Ministra Sprawiedliwości Ziobry i kieruje tym Prokuratura Krajowa, więc mam nadzieję, że zakończy się to dla Krigera wyrzuceniem z prokuratury, bo tylko na to on zasługuje. Mam nadzieję, że w wyniku tej sprawy oskarżeni będą uniewinnieni, bo tu nie ma żadnego powodu do ścigania, a prokurator Kriger odejdzie z prokuratury, bo w komunizmie mógłby być prokuratorem, bo takich potrzeba było, ale nie w wolnym i niepodległym państwie polskim. To jest hańba dla prokuratury kogoś takiego zatrudniać”. Stanisław Tatara stwierdził, że „wszystkie te rozprawy są dowodem na to, że żyjemy nadal w PRL”. „Nie wolno nam rozpowszechniać pod groźbą kary żadnych wiadomości z postępowania, ale ja nigdy nie kierowałem się prawem, jeżeli stało w kolizji z moim obowiązkiem”- powiedział Janusz Fatyga. Stanisław Zamojski mówi, że to o co ich oskarżają, to jakby odprysk tego, że prokurator Kriger nie zna prawa. Pojawia się na różnego rodzaju uroczystościach patriotycznych przebrany w strój rekonstrukcyjny, a później nie rozumie podstawowych zasad, które obowiązują patriotę w Polsce.

Zapraszam Państwa jeszcze do obejrzenia kompletu zdjęć:
https://goo.gl/photos/u5kLA3MHepTNsb3p7

Nie dyskutujmy z nimi

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Jeżeli ktokolwiek ośmiela się porównywać obecne rządy Zjednoczonej Prawicy do sposobu sprawowania władzy przez polskich komunistów w epoce PRL, to nie należy wchodzić z nim w merytoryczną dyskusję, ani w ogóle traktować go poważnie, gdyż jest on albo pospolitym głupcem, albo człowiekiem chorym z nienawiści.

Próba przekonywania przy pomocy rzeczowych argumentów nie powiedzie się w żadnym z tych wypadków, można jedynie liczyć, że pierwszy z czasem zmądrzeje, a drugi wyzdrowieje. Nie ma się co denerwować, bo emocje są zazwyczaj złym doradcą. Takich ludzi należy po prostu omijać z daleka i przestrzegać innych przed kontaktem z nimi, ponieważ głupota oraz podszyte agresją zacietrzewienie bywają zaraźliwe.

Niech więc kompromitują się do woli.

Kiedy zostanie wreszcie zdelegalizowana KPP?

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Dziwi mnie, dlaczego Minister Sprawiedliwości-Prokurator Generalny RP Zbigniew Ziobro nie podjął do tej pory żadnych kroków prawnych w celu delegalizacji Komunistycznej Partii Polski, o co dwukrotnie zwracało się do niego Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie.

Jest dla mnie kompletnie niezrozumiałe jak partia odwołująca się swoją nazwą i programem do zbrodniczej ideologii, w której statucie widnieje zapis: „Dopiero komunizm uwolni ludzkość od niepewności jutra, od strachu przed wojnami, od nędzy i poniżenia”, a na stronie internetowej widnieją sierp i młot, czyli symbole ludobójczego systemu, mogła zostać zarejestrowana przez sąd w niepodległej Polsce. A tak właśnie stało się 4 września 2002 roku, kiedy KPP wpisał do rejestru Sąd Okręgowy w Warszawie.

Warto przypomnieć w tym kontekście brzmienie artykułu 13 Konstytucji RP:
„Zakazane jest istnienie partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową, stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy lub wpływu na politykę państwa albo przewiduje utajnienie struktur lub członkostwa”.

mapagulaguZgodnie z nim artykuł 256. kodeksu karnego określa w § 1 karę za taką działalność:
„Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2” (il. Mapa obozów Gułagu w ZSRS w latach 1923-1961, za: Wikipedią).

Czy – odwołując się do tych dwóch jednoznacznych artykułów – funkcjonowanie Komunistycznej Partii Polski nie jest ewidentnym łamaniem prawa, na straży którego ma stać m.in. Minister Sprawiedliwości? To właśnie on powinien wystąpić ze stosownym wnioskiem do Trybunału Konstytucyjnego, w którego kompetencji leży delegalizacja ugrupowań politycznych naruszających polskie prawo.

Zakończę pytaniem retorycznym, ale adekwatnym do tej sytuacji: czy jakikolwiek sąd w niepodległej Rzeczypospolitej zarejestrowałby Narodowo-Socjalistyczną Partię Polski, która jawnie nawiązywałaby w swoim statucie do ideologii nazistowskiej, a gdyby tak się stało, to czy Minister Sprawiedliwości-Prokurator Generalny RP nie zażądałby natychmiast jej delegalizacji?

Rodzice, przeczytajcie ku przestrodze!

jerzyborkowskiJerzy Borkowski

Artykuł ten piszę jako zdegustowany pisarz debiutant ale przede wszystkim jako nauczyciel, wychowawca, przejmujący się swą profesją.

Zacznę po kolei. Jestem autorem książki „Tajemnica nocy Dęba”. Jest to mój debiut i niedawno zacząłem przecierać literackie szlaki. Moja książka opowiada o piątce przyjaciół, którzy napotykają postać ducha żołnierza wyklętego. Razem z nim przeżywają przygody i wykonują niebezpieczną misję. Pozycja napisana ku chwale Niezłomnej Armii. Książka zawiera dużo faktów historycznych, co ma na celu zagwarantować ciekawą rozrywkę ale też i edukować, kształcić, formować postawy naszej młodzieży. Jako początkujący pisarz postanowiłem sprawdzić z jakimi innymi książkami dla młodzieży musi rywalizować moje skromne dzieło. I wtedy się załamałem…

Jako człowiek lubiący wyzwania, podszedłem do sprawy ambitnie. Chciałem by było ciekawie, dynamicznie ale żeby również książka coś ze sobą niosła. Zakładałem (jak się później okazało mylnie) że dobrze sprzedająca się książka musi być ambitna. Żeby się sprzedawała musi mieć w sobie coś wartościowego. Zapewne inne książki na sklepowych półkach też takie będą. Co tym czasem serwuje się polskiej młodzieży i co znalazłem w księgarniach?

Otóż moja książka konkuruje z pozycjami niezwykle wulgarnymi, opowiadającymi nie tylko o intymnych częściach anatomicznych, ale i o fekaliach. Pominę już fakt, że moja książka musi rywalizować z tego typu chłamem. Przeraża mnie, że takie książki znikają z półek księgarń, bo to oznacza, że ktoś je kupuje i udostępnia dzieciom. Nie dziwmy się potem, że nasza młodzież nie ma nic do powiedzenia, jej słownictwo jest ograniczone a poziom żartu jest na poziomie rynsztoka. O braku szacunku do starszych, umiejętności podejmowania poważnych tematów nie wspominając.

Drodzy Rodzice, czytajcie książki, które kupujecie swoim dzieciom, korzystajcie ze stron, na których można przeczytać recenzje książek. Dobra książka nie tylko pomoże Waszym pociechom w nauce składania liter i rozumieniu tekstu, ale również kształtuje ich światopogląd, buduje ich jako ludzi, albo destruuje. To już zależy od Waszych wyborów. Na koniec pozwolę sobie na jeszcze jeden cytat zamykający cały mój wywód: „takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie”.

Weterani i „weterani”

kazimierzkubrakKazimierz Kubrak

Nas szeregowych działaczy opozycji antykomunistycznej i represjonowanych z powodów politycznych już dawno pogrzebano, a na naszych grobach kundle porobiły sobie legowiska.

Z naszej krwi i cierpienia zrobiono zaprawę umacniającą mury III Rzeczypospolitej, niezmiennie stojącej na fundamencie obcego despotyzmu.

Przez 28 lat trwa nasze wyniszczanie, a pozory pomocy są żebraczą jałmużną uwłaczającej naszej godności. Tego problemu nie mają weterani walk utrwalających w latach 1939–1989 sowiecką władzę ludową. Ich otoczono szczególną opieką, gwarantując im wysokie emerytury i inne dochody zapewniające im i ich rodzinom godne życie.

Przywracanie pamięci o Żołnierzach Wyklętych

tomaszorlowskiTomasz Orłowski

27 lutego 2017 roku Krakowski Klub Gazety Polskiej w Nowej Hucie zaprosił Krakowian na spotkanie z p. Tadeuszem Markiem Płużańskim, historykiem, dziennikarzem i publicystą, prezesem Fundacji Łączka, jednym z założycieli Społecznego Trybunału Narodowego.

20170227jb1Spotkanie zostało poświęcone przywracaniu pamięci o Żołnierzach Wyklętych. Prelegent przypomniał genezę Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Dzień 1 marca został wybrany ze względu na rocznicę rozstrzelania członków Zarządu Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość, organizacji, która kontynuowała działalność Armii Krajowej. Dowódcy WIN to spadkobiercy tych samych idei, które tyczyły działań związanych z okupacją niemiecką, a po wojnie walki z sowietami i ich kolaborantami. Nasz gość przypomniał postać ostatniego dowódcy tej organizacji, ppłka Łukasza Cieplińskiego, uczestnika wojny obronnej z 1939 roku.

20170227jb2W czasie okupacji zrzucony na teren Polski jako cichociemny, wziął następnie udział w Powstaniu Warszawskim. Po wojnie aresztowany przez funkcjonariuszy UB, a po ciężkim śledztwie skazany na karę śmierci. Na sądowe rozprawy wnoszony był na kocu, ponieważ podczas brutalnych przesłuchań przetrącono mu ręce i nogi. Mówca w sposób obrazowy przedstawił metody działania komunistycznych oprawców, którzy w bestialski sposób obchodzili się z polskimi żołnierzami. Oprawcy stalinowcy, mordercy polskich patriotów, nie ponieśli należnej im kary. Dlatego w ub. roku powołano Społeczny Trybunał Narodowy, którego celem jest osądzenie, przynajmniej w sposób symboliczny zdrajców ojczyzny. Podczas pierwszych posiedzeń analizowano biografie Bolesława Bieruta i Stefana Michnika. W ostatniej część wystąpienia została poruszona sprawa prac ekshumacyjnych na Łączce, gdzie leżą nasi Bohaterowie, a nad nimi ich oprawcy – funkcjonariusze bezpieki, chowani w tym miejscu, by zatrzeć dowody zbrodni.

Zapraszamy do obejrzenia kompletu zdjęć, ich autorem – podobnie jak tych w tekście – jest p. Józef Bobela: https://goo.gl/photos/ik1px731khpR79oN7

List otwarty do Państwa, tworzących zespół Teatru Powszechnego zaangażowany w spektakl „Klątwa”

Kraków, 24 lutego 2017 roku

fidesetratioMiędzynarodowe Towarzystwo Naukowe
„Fides et Ratio”
30-094 Kraków
ul. Górna 10c
www.fidesetratio.iap.pl

Pan Paweł Łysek
Dyrektor Teatru Powszechnego im. Zygmunta Hübnera w Warszawie,
ul. Zamojskiego 20, 03-801 Warszawa

Panowie Paweł Sztarbowski i Krzysztof Rudziński
Wicedyrektorzy Teatru Powszechnego

Państwo Oliver Frljić, Karolina Adamczyk, Jacek Beler, Julia Wyszyńska, Klara Bielawka, Maria Robaszkiewicz, Barbara Wysocka, Arkadiusz Brykalski, Michał Czachor, Agnieszka Jakimiak, Joanna Wichowska, Goran Injac, Mateusz Atman, Jakub Skrzywanek, Sandra Dekanić, Jaqueline Sobiszewski, Małgorzata Dzik - pomysłodawcy i wykonawcy spektaklu „Klątwa”

Szanowni Państwo,

Kierujemy list otwarty do Państwa, tworzących zespół Teatru Powszechnego zaangażowany w spektakl „Klątwa”, aby wyrazić żądanie zaprzestania inscenizacji, która poniża osobę św. Jana Pawła II i w której dopuszcza się bezczeszczenia Krzyża. Wartości humanizowania życia, jakie niesie przesłanie Jana Pawła II i sacrum Krzyża to największe dobro, które kochamy i szanujemy.

Odwołujemy się do Państwa uczuć i pamięci.

Poniżanie ludzi, których Państwo kochają, bezczeszczenie drogich Państwu przedmiotów, szydzenie z wyznawanych przez Państwa idei zadawałoby Państwu ból za każdy razem wykonywania takiego aktu. W przypadku postępowania Państwa akt ten ma wymiar publiczny, a więc tym bardziej i bolesny i groźny.

Właśnie – groźny, i to zwłaszcza gdy przypomnieć sobie jeszcze nieodległe czasy bezczeszczenia i niszczenia judaistycznych symboli religijnych w hitlerowskich Niemczech, a następnie eksterminację całego narodu Żydowskiego. Gdy przypomnieć sobie walkę z kościołami chrześcijańskimi i wykorzenianie religijności w państwach komunistycznych.

I chcą się Państwo wpisywać w tę tradycję?

Zarząd i członkowie Międzynarodowego Towarzystwa Naukowego Fides et Ratio: Prezes Zarządu prof. dr hab. Teresa Grabińska, WSOWL, Wrocław / Wiceprezes Zarządu dr hab. prof. UW Ewa Leś, Uniwersytet Warszawski / Sekretarz Zarządu dr Agnieszka Hennel-Brzozowska, Uniwersytet Pedagogiczny w Krakowie / Skarbnik Zarządu dr Leszek Cichobłaziński, Politechnika Częstochowska / Prof. dr hab. Leszek Bednarczuk, Uniwersytet Pedagogiczny w Krakowie / Prof. dr hab. Jerzy Brzozowski, Uniwersytet Jagielloński / Prof. dr hab. Urszula Dąmbska-Prokop, Uniwersytet Jagielloński / Prof. dr hab. Anna Drzewicka, Uniwersytet Jagielloński / Dr hab. prof. KUL Marek Fiałkowski OFMConv / Prof. Andrzej Gieniusz CR, Pontificia Universitas Urbanianum, Rzym / Dr Maria Gubińska, Uniwersytet Pedagogiczny w Krakowie / Prof. dr hab. Zdzisław Kijas OFMConv, Uniwersytet Papieski Jana Pawła II w Krakowie oraz Congregazione delle Cause dei Santi, Watykan / Dr hab. prof. UO Mirosław Lenart, Dyrektor Archiwum Państwowego w Opolu / Dr inż. Igor Leś, Warszawa / Ks. dr Marek Leśniak, Uniwersytet Papieski Jana Pawła II / Prof. dr hab. Regina Lubaś-Bartoszyńska, Uniwersytet Pedagogiczny w Krakowie / Prof. dr hab. Maria Maślanka-Soro, Uniwersytet Jagielloński / Dr hab. Barbara Marczuk, Uniwersytet Jagielloński / Mgr Anna Maria Martinelli, emeryt. lektor j. włoskiego, KUL / Prof. dr hab. Zbigniew Mirek, Polska Akademia Nauk / Prof. dr hab. Jan Prokop, Uniwersytet Pedagogiczny, PAU / Dr hab. prof. UO Henryk Spustek / Dr hab. prof.UP Antoni Szwed, Uniwersytet Pedagogiczny w Krakowie / Dr n. med Krzysztof Walczewski, Szpital Specjalistyczny im. dr. J. Babińskiego w Krakowie / Mgr Katarzyna Wilczek, doktorantka UJ / ks. dr hab. prof. PWSZ Bogdan Węgrzyn, Tarnów / Dr Teresia Żigova, Katolicki Ośrodek Edukacyjny i Katechetyczny przy Konferencji Episkopatu Słowackiego w Koszycach

Współpracownicy i Sympatycy Towarzystwa: Prof. dr hab. Piotr Franaszek, Uniwersytet Jagielloński / Dr Roman Jacek Kieferling, Akademia Sztuk Pieknych w Krakowie / Prof. dr hab. Kazimierz Korus, Uniwersytet Jagielloński, PAU / Mgr Agnieszka Korus, emeryt. nauczyciel I LO im. B. Nowodworskiego, Kraków / Lek. med. Monika Kopecka, Kraków / Prof. dr hab. Joanna Pociask-Karteczka, Uniwersytet Jagielloński / Dr hab. prof. UKSW Maria Ryś / Prof. dr hab. n. med. Zdzisław Jan Ryn, Uniwersytet Jagielloński – Collegium Medicum

Dzikie wrzaski pod Wawelem z listem do metropolity w tle

annadabrowskaAnna Dąbrowska*

Już średniowieczu ludzie wiedzieli, że to modlitwa i święcona woda, najbardziej przeszkadzają diabłu. Jak więc inaczej, niż jakimś selektywnym opętaniem, wytłumaczyć reakcje stadka barbarzyńców, którzy nie są w stanie uszanować ani Wawelu, ani uczuć drugiego człowieka? To, że ich nie rozumieją to nie podlega dyskusji. Wszak gdyby wiedzieli, co znaczy czuć cokolwiek, nie organizowaliby wrzaskliwych demonstracji sprzeciwu, wobec swego największego politycznego wroga w chwili, kiedy ten przyjeżdża na grób brata i bratowej.

Demonstracje przeciw „upartyjnieniu Wawelu”, okrzyki „Będziesz siedzieć” stały się – od grudniowego ciamajdanu – normą. Odgrodzona barierkami grupa bezdusznych dzikusów, wrzeszczała powyżej przytoczone hasła, napawając się swą odwagą sprzeciwu. Choć tego jednego dnia miesiąca, mogą się zrealizować, jako kontestatorzy obrzydliwej PiSowskiej codzienności: niedemokratycznej, zamordystycznej i antyeuropejskiej. Oni tak bardzo cierpią, że na Wawel nie zdążają limuzyny, pełne europejskich mężów stanu, z królikiem Tuskiem na czele. Wciąż marzą, że się im ziści. Dlatego przecież tu są każdego 18-tego. W końcu to, nie byle, jacy demonstranci: Rusinek, Zagajewski, prof. Hartman i kilku jeszcze byłych działaczy, również Solidarności.

Tym razem protestujący poszli o krok dalej. O odpolitycznienie Wawelu postanowili się zwrócić do… abpa Marka Jędraszewskiego, metropolity krakowskiego. Napisano list w tej sprawie a w nim, m.in.:

20170220adksd„Wzgórze Wawelskie i Wawelska Katedra są dla każdego Polaka świętością (fot. YouTube/Fakt24.pl). Z niepokojem obserwujemy, jak to symboliczne dla Polski i drogie sercu każdego Polaka miejsce jest zawłaszczane przez jedną partię polityczną. Jest to kolejny krok w kierunku podziału społeczeństwa. Nie zgadzamy się na polityczne wykorzystywanie Wawelu. (…) Wawel jest własnością całego narodu, a nie jednej partii, nawet tej, która wygrała wybory i sprawuje władzę”.

Sygnatariusze owego listu sprzeciwu, wśród nich wymienieni wyżej, skierowali do Metropolity prośbę o „zaprzestanie organizowania na Wawelu uroczystości partyjnych pod pretekstem odwiedzin grobu pary prezydenckiej”.

Oto kolejne oblicze zaburzonej opozycji. Ci sami, którzy wołają o wolny od polityki Kościół, usiłują zaangażować Hierarchę w swoje polityczne gierki. Czy to zwykła głupota, czy prowokacja?

Poza tym, gdyby demonstrujący 18-tego pod Wawelem wiedzieli, co znaczy „święte dla Polaków miejsce” ich by tam po prostu nie było. A co z Piłsudskim? Czy on, aby nie upolitycznia Wawelu?

* Autorka jest prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Za: http://warszawskagazeta.pl/felietony/anna-dabrowski/item/4589-dzikie-wrzaski-pod-wawelem-z-listem-do-metropolity-w-tle

Onet przed sądem

adamzyzmanAdam Zyzman

Dziś, 16 lutego 2017 roku, w Sądzie Okręgowym w Krakowie odbyła się pierwsza rozprawa przeciwko Onet.pl za użycie zdjęcia ofiary niemieckiego terroru do ilustracji tekstu nt. prostytucji podczas okupacji.

Pozew przeciwko niemieckiemu portalowi złożył Krystian Brodacki, który na zdjęciu opublikowanym 15 marca 2016 r. na portalu onet.pl. przedstawiającego kobiety prowadzone na egzekucję w Palmirach, rozpoznał matkę Pana Krystiana. Ilustrowało ono tekst o… romansach Polek z Niemcami i prostytucji podczas okupacji. 80-letni dziś Krystian Brodacki żąda za znieważenie matki przeprosin oraz 150.000 zł tytułem zadośćuczynienia, gdyż jak twierdzi, ilustracja dramatycznym zdjęciem kobiet prowadzonych na egzekucję, artykułu, odnoszącego się do tematyki kolaboracji oraz utrzymywania intymnych kontaktów z okupantem, zszokowała go i obruszyła. W swym działaniu powód wspierany jest przez Redutę Dobrego imienia, a przed sądem reprezentuje go współpracująca z Redutą kancelaria Pasieka, Derlikowski, Brzozowska i Partnerzy.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAPierwsza rozprawa, w trakcie której pan Krystian, ofiara niemieckiego terroru, a teraz także niemieckich manipulacji, podtrzymał swoje stanowisko, podczas, gdy pełnomocnik prawny niemieckiego medium domagał się oddalenia pozwu w całości, trwała zaledwie kilkanaście minut ze względu na niemożność przesłuchania świadka Jakuba Kudły. Ustalono tylko, że pozostali świadkowie nie będą ściągani w przyszłości do Krakowa, lecz przesłuchani zostaną w sądach miejscowych za pośrednictwem wideokonferencji, zaś świadkowie z Berlina i z Pragi złożą zeznania przed polskimi konsulami w tych miastach. Sędzia prowadząca rozprawę próbowała wcześniej doprowadzić do załatwienia sprawy polubownie, jednak reprezentant prawny ONET-tu uznał, że nie ma pełnomocnictw do takich działań. Wobec tego kolejną rozprawę przewidziano na 27 kwietnia.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAWarto przypomnieć, że Krystian Brodacki jest jedynym synem Marii Brodackiej. W 1939 r. jego ojciec Antoni Stanisław Brodacki zmarł wskutek ran odniesionych w walce z Niemcami w obronie Warszawy. Jego matka, ś.p. Maria Brodacka była córką generała Wojska Polskiego, Władysława Jaxa-Rożen i siostrą kapitana WP Stanisława Jaxa-Rożen. Od pierwszych dni okupacji zaangażowała się w konspirację, działała w organizacji PLAN (Polska Ludowa Akcja Niepodległościowa). Ukrywała Kazimierza Andrzeja Kotta, dowódcę wydziału bojowego PLAN – Polaka pochodzenia żydowskiego, który 14 stycznia 1940 r. został aresztowany, a 17 stycznia 1940 r. uciekł z więzienia i udał się do mieszkania Marii Brodackiej, która go ukryła, a potem szczęśliwie wyekspediowała z Warszawy. Listy gończe zaopatrzone w fotografię Kazimierza Kotta ukazały się w całym Generalnym Gubernatorstwie. Za pomoc w jego schwytaniu wyznaczono wysoką nagrodę pieniężną. Kotta jednak Niemcy nie schwytali. Maria Brodacka została aresztowana, gdyż wydała ją niańka jej wówczas 2,5 letniego synka Krystiana. Po aresztowaniu Maria Brodacka , przeszła okrutne śledztwo na Gestapo, w więzieniu na ul. Rakowieckiej i na Pawiaku, nie wydając nikogo. W dniu 14 czerwca 1940 roku została rozstrzelana w Palmirach. Krystian Brodacki jest jedynym spadkobiercą Marii Brodackiej.

Zaczęło się 10 lutego 1940 roku…

kazimierzkubrakKazimierz Kubrak

77 lat temu, dokładnie 10 lutego 1940 roku rozpoczął się sowiecki plan likwidacji „sprawy polskiej” z zagrabionych ziem w dniu 17 września 1939 r. Ogrom tragedii i cierpienia deportacji milionów obywateli polskich w głąb sowieckiej Rosji od zimy 1940 r. do połowy 1941 r. Ta bandycka strategia Stalina, fizycznego unicestwienia obywateli polskich jest przemilczana przez historię i jest prawdą niewygodną i celowo zapomnianą. Najwyższa pora aby Prawo i Sprawiedliwość ogłosiło dzień 10 lutego dniem ludobójstwa sowieckiego na narodzie polskim. I tu nie o symbolikę się tu rozchodzi lecz o prawdę historyczną, której wielu Polaków nie zna lub nie chce o niej wiedzieć.

Ileż obłudy, zakłamania i dwulicowości w naszym narodzie. Iluż zdrajców w tej blisko czterdziestomilionowej kolonii zwanej w Europie Polską. Jak szybko zatraciliśmy swoją historię i narodowość dla obcego despotyzmu. Pozostała nam tylko wiara katolicka, która zawsze byłą ostoją naszej ojczyzny. Czy wytrwamy w wierze i odrodzimy Rzeczpospolitą, która po raz trzeci próbuje oderwać się od sowieckiej przeszłości. To zależy od nas samych. Jeżeli nie włączymy się w ten oddolny ruch tworzenia Wolnej i Niepodległej Polski to pozwolimy na spacyfikowanie naszej wiary i zniewolenie na następne lata.

13 grudnia nie pozwolimy się podzielić – władze mają mandat społeczny

Haniebna „odezwa do wszystkich Polaków” zmusza nas, uczestników walk z systemem komunistycznym w latach 1980-1989 do głośnego protestu. Nie pierwszy raz fałszywi hipokryci podpisani pod tą odezwą próbuje zakłócić spokój w Polsce.

Uważamy, że podważanie mandatu uzyskanego w wyborach demokratycznych jest działaniem nikczemnym, a nawoływanie do nieposłuszeństwa obywatelskiego, faktycznie puczu, jest działaniem zdradzieckim wobec Polski.

W grudniu 1981 r. i latach następnych protestowaliśmy przeciwko bezprawiu i niesprawiedliwości. Organizowaliśmy społeczeństwo obywatelskie. Za przywiązanie do wolności i wartości płaciliśmy wysoką cenę, niektórzy najwyższą. Nigdy nie dopominaliśmy się nagród. Nagrodą była wolna Polska.

Uznawaliśmy w wolnej Polsce wyniki wyborów, również, jeżeli nie były po naszej myśli.

I nawet jeśli dziś dochodzi do potknięć, to doceniamy działania demokratycznie wybranych władz mające na celu naprawę państwa.

W poczuciu odpowiedzialności za przyszłość kraju, zwracamy się do wszystkich o nie uleganie prowokacji autorów apelu. Cytując „odezwę” wierzymy, że 13 grudnia 2016 r. „pokażmy, że potrafimy być razem. I nie dajmy się, jak pamiętnego 13 grudnia ’81 roku, ustawić przeciwko sobie, nie dopuśćmy do żadnej konfrontacji. Dość tego szaleństwa!”

Janusz Barański – prof. UJ, działacz NZS UJ, aresztowany w stanie wojennym, odznaczony Krzyżem Wolności i Solidarności,
Krzysztof Bzdyl – prezes Związku Konfederatów Polski Niepodległej, członek Małopolskiej Rady Kombatantów i Osób Represjonowanych i członek Prezydium Zarządu Okręgu Małopolska Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, współzałożyciel KPN, więzień polityczny PRL,
Mieczysław Gil – były senator, poseł, współzałożyciel Solidarności w Małopolsce, przywódca strajku w HiL w grudniu 1981, lider Solidarności w Małopolsce, więzień polityczny w latach 1982-1984,
Janusz Januszewski – przywódca strajku w sierpniu 1980 i współzałożyciel „S” w PKS Oświęcim, członek prezydium Zarządu Regionalnego NSZZ „S” „Podbeskidzie”, internowany,
Zdzisław Jurkowski – prezes Stowarzyszenia NZS 1980 Niezależne Zrzeszenie Studentów UJ, współorganizator wydawnictw podziemnych, internowany w stanie wojennym,
Adam Kalita – Radny Miasta Krakowa, Krakowski Klub Wtorkowy , Niezależne Zrzeszenie Studentów UJ, współorganizator podziemia w Małopolsce, więzień w okresie Stanu wojennego,
Andrzej Kampa – działacz NSZZ „S” i opozycji antykomunistycznej w Tarnowskich Górach w latach 1980-1989.Sekretarz i wiceprzewodniczący Zarządu Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ „S” w latach 1990-2002. Odznaczony Krzyżem Wolności i Solidarności,
Eugeniusz Karasiński – założyciel NSZZ „S” w „Energopol” Katowice, członek MKZ Katowice, a potem Zarządu Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ „S”. W stanie wojennym internowany i wysłany do wojskowego obozu specjalnego w Wędrzynie. Od 1989 działacz regionalny i krajowy NSZZ „S”. Od 1997 przewodniczący Stowarzyszenia Represjonowanych w stanie Wojennym Regionu Śląsko-Dąbrowskiego. Członek Śląskiej Rady Konsultacyjnej, odznaczony Krzyżem Wolności i Solidarności,
Zbigniew Klich – uczestnik strajku na Śląsku w 1980 w „FAZOS” Tarnowskie Góry, dwukrotnie internowany, odznaczony Krzyżem Wolności i Solidarności,
Ryszard Majdzik – wiceprzewodniczący rady miasta Skawina, współzałożyciel Solidarności w Małopolsce i podziemia niepodległościowego, internowany w stanie wojennym,
Wojciech Marchewczyk – współorganizator Solidarności w AGH, uczestnik strajku z młodzieżą NZS w HiL w grudniu ‘81, wydawca pisma Hutnik, więziony w latach 1982-1986,
Przemysław Miśkiewicz – przewodniczący Stowarzyszenia Pokolenie, działacz opozycji antykomunistycznej w latach 80. członek NZS, aresztowany w 1984,
Ryszard Nikodem – prac. MKZ Katowice, a następnie wiceprzewodniczący Zarządu Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ „S” do czasu stanu wojennego. Internowany rok czasu. Odznaczony Krzyżem Wolności i Solidarności,
Wiesław Pyzio – organizator strajku Solidarności w grudniu 1981 i podziemia w regionie Podbeskidzie, dwukrotnie więziony latach 1982-1986, łącznie ponad 2 lata,
Andrzej Rozpłochowski – przewodniczący Śląskiej Rady Konsultacyjnej do spraw działaczy opozycji antykomunistycznej i osób represjonowanych, przywódca strajku w sierpniu 1980 w hucie „Katowice” i sygnatariusz zawartego tam Porozumienia Katowickiego, współtwórca NSZZ „Solidarność” w regionie i kraju, internowany oraz jeden 11-tki czołowych więźniów politycznych PRL w latach 1982-1984,
Andrzej Sobieraj – współzałożyciel MKZ NSZZ „S” Ziemia Radomska i w latach 1980-1981 przewodniczący związku w województwie radomskim, członek KKK i KK „S”, prezes Stowarzyszenia Osób Internowanych i Represjonowanych w Stanie Wojennym Regionu Radomskiego oraz przewodniczący Rady Konsultacyjnej Województwa Mazowieckiego,
Grzegorz Surdy – Krakowski Klub Wtorkowy, Niezależne Zrzeszenie Studentów PW oraz UJ, współzałożyciel Ruchu Wolność i Pokój, współorganizator podziemia w Małopolsce, dwukrotnie więziony w latach 1982-1986, łącznie ponad 2 lata.