Tag Archives: Elżbieta Serafin

Nazwisko jako fundament tożsamości. Gruzińska gałąź Poniatowskich

kkwlogoWe wtorek, 9 maja 2017 roku w spotkaniu Krakowskiego Klubu Wtorkowego w Pubie Róg Brackiej i Reformackiej, spotkaniu zatytułowanym „Nazwisko jako fundament tożsamości. Gruzińska gałąź Poniatowskich” udział wzięli pp. dr Mirosław Boruta (socjolog, Instytut Filozofii i Socjologii Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie) i Nodari Poniatowski (gruziński repatriant o polskich korzeniach). Spotkanie prowadził p. Adam Kalita.

Relację filmową zawdzięczmy Klubowi: https://www.youtube.com/watch?v=g5PhVks5BKs

Zdjęcia, autorstwa p. Elżbiety Serafin znajdą Państwo tutaj:
https://goo.gl/photos/9JM1TQETwLaVpp166
a fotografie na stronie internetowej Klubu Wtorkowego pod linką:
http://krakowskiklubwtorkowy.pl/pl/spotkania/nazwisko-jako-fundament-tozsamosci-gruzinska-galaz-poniatowskich

Rozprawa niezależnego dziennikarza Józefa Wieczorka – epilog?

elzbietaserafinElżbieta Serafin

26 kwietnia 2017 roku sędzia Przemysław Wypych nie zakończył rozprawy jak się spodziewaliśmy. Były mowy końcowe oskarżyciela i obrońcy, a wyrok ogłosił dnia następnego, tj. 27 kwietnia 2017 roku.

2017042627es1Na wstępie oskarżany przez prokuraturę niezależny dziennikarz Józef Wieczorek złożył oświadczenie w sprawie załącznika do protokołu z dnia 22 marca 2017 roku o następującej treści: „W załączniku stwierdza się, że sąd ogłasza informację o niejawności rozprawy czyniąc to w czasie, gdy na sali rozpraw panuje cisza, a komunikat tej treści jest wyraźnie słyszalny. Ale stwierdzenie to jest sprzeczne z oświadczeniem sądu w 23-ciej minucie pouczającym o treści artykułu 241 paragraf 2 kpk podczas mojej nieobecności i podnoszącym wcześniejsze głośne zachowanie się publiczności, co uniemożliwiało przedłożenie takiego pouczenia przez sąd. W protokole nie zaznaczono, że komunikat sprzed minuty 16-stej sekund 48 był słyszalny dla urządzenia rejestrującego rozprawę. To co słyszało urządzenie i co odtwarzano z filmu nie świadczy, że był słyszalny dla mnie, co winno być zapisane w protokole. Dźwięk – w tym przypadku słowa sądu – rejestrowany przez urządzenia i przy odtwarzaniu wyraźnie słyszalny wcale nie musi być wyraźnie słyszalny przez ucho człowieka, nawet jeśli ten ma dobre ucho. Tym samym zapis jest mylący. Dotyczy źle rozumianych problemów akustycznych i winien być skorygowany, aby nie prowadził do mylnych wniosków prawnych”. Odczytawszy oświadczenie przekazał je sędziemu, który dołączył je do akt sprawy i udzielił głosu oskarżycielowi publicznemu Bogdanowi Świątkowskiemu, który zaczął bardzo płytką analizę sprawy koncentrując się jedynie na tym, że wszystkie przepisy mówią o tym, że dziennikarz jest winny i trzeba go ukarać tak jak już wcześniej ustalono. I oczywiście już na samym początku, ledwie usłyszał parę wypowiedzi wiedział, że to on ma rację, a sprawa jest banalnie prosta. Podam tu kilka cytatów z pana Świątkowskiego z tej rozprawy: „Przedmiotowe postępowanie z punktu widzenia faktów, ilości dowodów nie jest postępowaniem skomplikowanym. De facto moglibyśmy się oprzeć praktycznie na tym, co pan oskarżony tutaj opowiadał, to co mówił, to co wyjaśniał, to co mieliśmy możliwość dzisiaj wysłuchać, łącznie z przeglądem zapisów monitoringu, który na poprzedniej rozprawie tutaj mieliśmy możliwość oglądać. Tylko te dwa elementy, pomijając jakiekolwiek inne dowody zebrane w tej sprawie, tylko te dwa elementy dają podstawę do tego, żeby podjąć decyzję merytoryczną w tej sprawie. Prokuratura raz już swoje stanowisko w tej sprawie wyraziła. Był wydany wyrok nakazowy o określonej treści. Myśmy ten wyrok uznali jako słuszny, sprzeciwu z naszej strony nie było”. Następny cytat: „Chciałem zwrócić uwagę na to, że to co tam mieliśmy możliwość pooglądania na monitoringu, to nie jest decyzja sądu o wyłączeniu jawności wynikająca z tego, że sąd tak sobie życzy. W tym wypadku chce, żeby była jawna, a w innym chce, żeby nie była jawna. Tutaj mamy określone przepisy i tutaj sąd tych przepisów musiał się trzymać. Praktycznie nie miał wyjścia, musiał stwierdzić, że rozprawa odbywa się w sposób niejawny. (…) Stąd uważam, że od strony merytorycznej – faktów itd., działanie oskarżonego wyczerpało znamiona czynu zabronionego, tego, który jest opisany artykułem 241 paragraf 2 kk”. I jeszcze jeden cytat: „Moim zdaniem tak jak wcześniej powiedziałem, pan dopuścił się tego czynu, zrealizował znamiona opisane aktem oskarżenia, a z uwagi na to, że myśmy wcześniej nie kwestionowali orzeczenia sądu, nasze wnioski co do winy jak i kary są zbieżne z tym co było wydane w wyroku nakazowym, czyli wnosimy o to, aby pan Wieczorek został ukarany karą grzywny w sumie 3 tysięcy złotych, bo to było 100 stawek po 30 złotych jak również aby sąd zasądził koszty postępowania sądowego”. Sędzia kazał zapisać tylko końcówkę, czyli jakiej kary życzy sobie prokurator.

2017042627es2Obrońca dziennikarza mecenas Konrad Firlej od razu zauważył beztroskę z jaką wystąpił tu prokurator Świątkowski. Powiedział: „Wysoki Sądzie być może przed tym sądem toczyły się bardziej skomplikowane rozprawy, ale ta jest również doniosła, bardzo ważna i tu nie podzielam punktu widzenia pana prokuratora, że wszystko w tej sprawie jest wyjaśnione i w związku z tym żądanie oskarżyciela publicznego jest w całości zasadne. W moim przekonaniu jest zupełnie odwrotnie. Tutaj prawie na pewno jest wiele płaszczyzn, które jednak sąd wbrew oczekiwaniom oskarżyciela publicznego powinien moim zdaniem rozważyć”. Zwrócił uwagę, że coraz częściej rozprawy są jawne i mimo przepisów, to sąd decyduje czy rozprawa będzie jawna czy tajna. Obrońca kontynuował: „Stojąc tu przed panem oskarżycielem, warto by było się jednak zapytać w czyim interesie to oskarżenie jest kierowane w stosunku do pana Wieczorka, bo wszyscy mogliśmy oglądać to, co było odtwarzane na monitorze, no i tutaj ja nie podzielam tego poglądu pana prokuratora, natomiast powiem, że z jego wypowiedzi wynika, że każdy widział i słyszał to, co chciał i być może przystoi to świadkowi, oskarżonemu, ale osobie, która występuje w interesie publicznym tak nie wypada postępować. I tutaj na pewno należało oczekiwać od oskarżyciela publicznego pewnego obiektywizmu, bo to nie jest jego prywatna sprawa, to nie jest oskarżyciel prywatny, tylko występuje w interesie naszego Państwa (…)”. A na zarzuty, że dziennikarz słyszał jak sędzia utajnia rozprawę obrońca mówił: To jest zawsze panie prokuratorze zasada domniemania niewinności po stronie osoby oskarżonej i trzeba udowodnić, że rzeczywiście słyszał, a tego pan nie jest w stanie, bo nikt nie jest w stanie tego udowodnić, tego subiektywnego odczucia”. Zwrócił uwagę, że atmosfera na sali podczas rozprawy Adama Słomki nie była taka opanowana jak tu jest i zadał sobie pytanie: „Czy rzeczywiście osoba, która prowadziła wówczas tą rozprawę dołożyła takiej staranności jaka jest przypisana osobie, która wyrokuje w sprawie, czyli sądowi – tej należytej staranności związanej z autorytetem sądu”. Jak wiemy na tamtej sali panował chaos, ludzie byli wyprowadzeni. Potem mężowie zaufania, którzy pozostali wielokrotnie domagali się, by sędzia mówiła tak, by byli ją w stanie usłyszeć, a sędzia tylko potrafiła uciszać ludzi grożąc paragrafami. Mecenas Firlej stwierdził, że rozprawa Adama Słomki nie miała takiego ciężaru jakościowego, by ją utajniać, tym bardziej, że wcześniejsza rozprawa była jawna, później sąd uznał przy poparciu prokuratora, że powinien zarządzić uchylenie tej jawności. Dziennikarz dostał nagranie, nie słyszał o tym, by sędzia zabroniła ujawniania. Nic się nie stało, że ujawnił. Obrońca uważa, że nie naruszyło to przepisów prawa. I dodał, że obowiązkiem dziennikarza było informować opinię publiczną o tym, co się rzeczywiście dzieje. „Żaden sąd dziennikarski nie znalazłby nic nagannego w jego postępowaniu. Dziennikarze są tak zdeterminowani swoim powołaniem, żeby ujawniać jak najwięcej i to w dobrej wierze, żeby społeczeństwo wiedziało jak wyglądają sprawy w Państwie, żeby wiedziało za co się karze ludzi, za co się uniewinnia, jak to się dzieje, że ci, którzy zasługują na potępienie i surowe kary chodzą wolni” – mówił mecenas Konrad Firlej. Poprosił o uniewinnienie dziennikarza. Józef Wieczorek zwrócił uwagę, że ten „przestępczy czyn” nikomu szkody nie przyniósł i jak do tej pory nikt nie zwrócił się ani do platformy YouTube ani do niego, by usunąć ten film. I za to karze się człowieka. „I na tym polega w Polsce prawo, którego trudno zrozumieć obywatelom. Za brak szkody jestem sądzony” – mówił.

2017042627es3Jednak sędzia Przemysław Wypych zdecydował się na ukaranie dziennikarza. Odczytał wyrok jak mówił – w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej. Czy na pewno? Czy nasza Rzeczypospolita Polska ta patriotyczna, prawdziwa chciałaby ukarać Józefa Wieczorka? Ja uważam, że nie. Trzeba zreformować sądownictwo. Sędziowie nie mogą być skostniali, oderwani od rzeczywistości, trzymać się jakichś sztywnych paragrafów. Sędzia widział film z rozprawy Adama Słomki, słyszał i jego zeznania, wydawać by się mogło, że zrozumiał o co szła gra skierowana przeciwko kandydatowi na Prezydenta RP. Powinien był uniewinnić Józefa Wieczorka.

Sędzia czytał wyrok: „Punkt pierwszy: Oskarżonego Józefa Wieczorka uznaje za winnego tego, że w dniu 13 marca 2015 roku w nieustalonym miejscu rozpowszechnił publicznie wiadomości z rozprawy sądowej prowadzonej tegoż dnia z wyłączeniem jawności przed Sądem Okręgowym w Krakowie w sprawie o sygnaturze 4ka1059/14 w ten sposób, że zamieścił na portalu internetowym YouTube nagranie filmowe utrwalające przebieg powyższej rozprawy, co stanowi występek z artykułu 241 paragraf 2 kk i za czyn ten na mocy powołanego przepisu wymierza oskarżonemu karę 100 stawek dziennych grzywny, określając na mocy artykułu 33 paragraf 3 kk wysokość dziennej stawki na kwotę 15 zł. W punkcie drugim na zasadzie artykułu 627 kpk oraz art. 3 ustęp 1 ustawy z dnia 23 czerwca 1973 roku o opłatach w sprawach karnych, dziennik ustaw z 1983 roku nr (…) zasądza od oskarżonego na rzecz Skarbu Państwa koszty sądowe w kwocie 220 zł, w tym 150 zł tytułem opłaty i 70 zł tytułem wydatków”.

Uzasadnienie sędziego było bardzo długie. Podawał tam m.in., że słyszalność na rozprawie Adama Słomki była wystarczająca. To dlaczego mąż zaufania wielokrotnie prosił tamtą sędzię, by mówiła głośniej, bo jej nie słychać? Sędzia Przemysław Wypych całą swą wypowiedź skoncentrował na tym, że nie wolno było dziennikarzowi udostępnić nagrania z niejawnej rozprawy, choć przyznawał, że nie kwestionuje jego zasług w działalności publicznej, że żadnych korzyści finansowych on z tego nie miał, „działał w subiektywnie odczuwalnym poczuciu działania w interesie publicznym”, nie ujawniono żadnych informacji, które komukolwiek by szkodziły, ale uważa, że dziennikarz zachował się w sposób sprzeczny z prawem i „społeczna szkodliwość niniejszego czynu wyraża się w naruszeniu przezeń formalnych reguł związanych z utajnieniem rozprawy i godzi w wymiar sprawiedliwości”. Przypomniał, że Adam Słomka po tamtej rozprawie wyszedłszy z sali zapowiedział, że nagranie będzie upublicznione. I tego nie mógł darować niezależnemu dziennikarzowi, że „ostentacyjnie sprzeniewierzył się nakazom prawa”, że to było takie „manifestacyjne”. Przyznał na koniec, że nikt nie jest nieomylny, można się z sądem nie zgadzać. Wyrok nie jest prawomocny i podał precyzyjnie jak można się odwoływać.

2017042627es4Po stwierdzeniu sędziego, że dziennikarz jest winny publiczność opuściła salę krzycząc: „Precz z komuną!”, „Na Białoruś!”, „Komuniści i złodzieje!” Z sali padło też pytanie: „Wysoki Sądzie, a jaką szkodę kto komukolwiek zrobił?”

Po wyjściu z sali rozpraw obrońca mecenas Konrad Firlej stwierdził, że są zaskoczeni wyrokiem skazującym i że oczywiście wniosą apelację, ale najpierw muszą zapoznać się z tym uzasadnieniem sędziego na piśmie, bo to co na piśmie sąd przedstawił zwykle nie musi odpowiadać temu co zostało wygłoszone na sali sądowej. Oskarżony dziennikarz Józef Wieczorek mówił: „To pokazuje, że mimo, że żyjemy w wolnym Kraju, ktoś kto prowadzi działalność nieszkodliwą, pro publico bono, musi zdawać sobie sprawę, że wcześniej czy później będzie penalizowany za tą działalność, no bo taki jest mniej więcej sens tego przesłania. Ta działalność była prowadzona dla dobra publicznego, nikomu nie zaszkodziła, co zresztą i sędzia przyznaje, z wyjątkiem może tego, że ujawnienie w jakimś sensie stanowiło naruszenie tych obyczajów, które panują w naszym sądownictwie. To oskarżenie ma charakter polityczny, bo to był sąd, który się wpisywał w kampanię wyborczą Adama Słomki, starał się utajnić rozprawę, na której Słomka był uniewinniany. Natomiast wcześniejsze rozprawy, gdzie w opinii publicznej był oskarżany były ujawniane. Więc siłą rzeczy obowiązkiem dziennikarskim dziennikarza obywatelskiego działającego w interesie publicznym było doprowadzenie do ujawnienia tego faktu, że tutaj strona sądowa nie zachowuje się jak trzeba. To był główny powód ujawnienia, z tym, że oskarżanie mnie na przykład o rozpowszechnianie jest jakby niewłaściwe. Ja nie jestem właścicielem platformy YouTube i to ta platforma to rozpowszechnia, a nie mam żadnych sygnałów z jakiejkolwiek strony czy od administracji YouTube, czy od strony oskarżającej, żebym tą informację usunął. Wyrok jest taki, że to nagranie może być rozpowszechnianie i ono jest rozpowszechnianie, więc to jest sprawa bardzo ważna dla wszystkich dziennikarzy obywatelskich, żeby wiedzieli co ich czeka za ich działalność obywatelską, a to jest jedna z najważniejszych w tej chwili z działalności, którą można prowadzić dzięki internetowi, dzięki urządzeniom rejestrującym i ci, którzy robią to publicznie, dla dobra publicznego, jeszcze przy własnych nakładach, potem są penalizowani. Ta kara tam została zmniejszona, ale jest dotkliwa. Trzeba wziąć pod uwagę, że np. wczoraj była rozprawa, był proces – uniewinnienie jednego z opozycjonistów, gdzie mój film nagrany stanowił bardzo ważny argument, a to nie jest jedyna rozprawa. Sądy korzystają z mojej działalności – nieodpłatnie, nie otrzymuję ani grosza, a widać, że znaczenie społeczne tej działalności jest poważne”.

2017042627es5Nie zgadzam się z wyrokiem tego Sądu, który wydawałoby się tak wyczerpująco i zgodnie z prawem uzasadnił to, że dziennikarz jest winien, że popełnił przestępstwo. Zarówno prokurator jak i sędzia bardzo zgrabnie pływali omijając przeszkody w postaci ewidentnej winy ludzi od nich, czyli tak zwanego wymiaru sprawiedliwości w sprawie pokrzywdzonego przez wielu z nich kandydata na Prezydenta RP Adama Słomki, który zeznając tu w sprawie dziennikarza jako świadek obrony przedstawił bardzo dokładnie karygodne zachowanie rozmaitych osób spod znaku Temidy, które chciały wrobić go w próbę zabójstwa sędziego, a potem utajnić rozprawę, na której musieli już odpuścić i go uniewinnić. Wiemy też jak dziwnie zachowywała się wtedy sędzia wzmocniona dodatkowymi 2 głowami przedstawicieli Temidy – uciszała ludzi, którzy prosili, by mówiła głośniej, bo jej nie słyszą. Tego sędzia Wypych nie komentował. Przedstawiciele prawa próbują zasłonić nam oczy posługując się swoim orężem – paragrafami i krzywdząc niewinnych ludzi mówią nam, że robią to w imieniu Rzeczypospolitej. Nie interesuje ich dno tej sprawy. Nie interesuje ich prawda, że to wymiar sprawiedliwości robił jakieś ciemne interesy, utajniał rozprawę, na której miał zostać oczyszczony z zarzutu Adam Słomka. Koncentrują się tu tylko i wyłącznie na dziennikarzu Józefie Wieczorku, na tym, by go ukarać za upublicznienie tajnej rozprawy, która jeszcze raz mówię tajną nie jest, bo gdzie troska obrońców tego prawa, tych oskarżycieli o to, żeby nagranie to zniknęło z naszych oczu, czyli z platformy YouTube. Tu nie ma logiki. Tu jest tylko pokazanie, że jak sędzia powiedziała tajne, to ma być tajne i już, bo ona tak chce, a oni teraz muszą ukarać dziennikarza, bo udostępnił. Jadą na skróty, a przecież po wysłuchaniu zeznań Adama Słomki sprawa rozjaśniła się i im niemalże do samego dna. A na tym dnie są osoby z wymiaru sprawiedliwości, które powinny stanąć przed sądem za popełnianie przestępstw, a nie dziennikarz, którego obowiązkiem jest wyciągać na światło dzienne takie sprawy, takie osoby, które skrzywdziły człowieka. Sędzia mówił, że już prawie odstąpił od ukarania dziennikarza, ale po obejrzeniu tego „tajnego” filmu z rozprawy, gdzie na końcu Adam Słomka przemawia do ludzi i mówi, że nagranie z rozprawy będzie udostępnione, no i tego samego dnia już było, nie mógł postąpić inaczej jak tylko ukarać tego dziennikarza, który to upublicznił, bo przecież przez wzgląd na powagę sądu, który jest organem państwowym działającym w imieniu Rzeczypospolitej, rozpoznaje sprawę z mocy Konstytucji, reprezentuje powagę państwa i w imieniu narodu sprawuje władzę. Po co takie słowa? Sędzia nie interesował się tym początkiem, sednem całej sprawy, czyli próbą zniszczenia Adama Słomki. To wymiar sprawiedliwości powinien bić się w pierś i przepraszać ludzi za wyrzucanie z sali i kombinacje, wykorzystywanie swoich możliwości, tych paragrafów i straszenie sławnym paragrafem 241 punkt 2. Dlaczego ten wymiar sprawiedliwości chował się zamiast publicznie oczyścić z ciężkiego zarzutu człowieka, który kandydował na prezydenta, a którego imię splugawili? Jak miał się bronić, walczyć o przywrócenie mu dobrego imienia, kiedy wyrzucono publiczność z sali, nie pozwolono dziennikarzom filmować tamtej rozprawy, gdzie go uniewinniono? Po co utajniać rozprawę osoby publicznej, która chciała, by ludzie dowiedzieli się wreszcie, że nie jest przestępcą? Urzędnicy mają służyć społeczeństwu, a nie swojej grupie zawodowej, swoim kolegom czy jakimś bezsensownym paragrafom. Gdzie jest jakiś rozsądek, jakieś sumienie? To teatr, a nie sąd w imieniu Rzeczypospolitej. Jak prokurator Świątkowski może pomijać ten fakt? Jesteście przedstawicielami prawa, uważacie się za jakąś nadzwyczajną kastę. My społeczeństwo chodząc na takie rozprawy, obserwując wasze poczynania widzimy to zupełnie inaczej. Przestępstwa osób z wymiaru sprawiedliwości są teraz ujawniane. Wy macie służyć dobru, a nie jakimś starym, skostniałym przepisom, które dopasowujecie sobie wedle waszej woli, choć nie musicie. To ciągłe zastraszanie ludzi, że nie wolno się odezwać, bo będzie kara, że nie wolno pokazywać, bo będzie kara. Gdzie są ci ludzie, którzy chcieli zniszczyć Adama Słomkę – kandydata na prezydenta RP? Sędzia Przemysław Wypych skupił się tylko na małym wycinku całej sprawy. To proste – przesłuchać, zapisać, dobrać paragrafy i ukarać, bo wydaje się, że wszystko pasuje. Ale po zeznaniach Adama Słomki, które słyszał sędzia Wypych, które ma też nagrane – sąd nagrywał, dziennikarze nagrywali – nie powinien był wydawać wyroku przeciwko uczciwemu człowiekowi, który postąpił zgodnie z sumieniem i zdrowym rozsądkiem. Kto chciał ukarać niezależnego dziennikarza, czy tylko prokurator Świątkowski i sędzia Wypych, bo mu tak wyszło, a może cały czas jest jakiś nacisk osób, które miały związek z próbą wrobienia Adama Słomki? A propos wypowiedzi obrońców swojej racji, czyli prokuratora i sędziego w sprawie słyszalności na sali rozpraw. Wielokrotnie jest tak, że na sali nie słychać, nie używa się mikrofonów i wielokrotnie odsłuchując nagranie z kamer nie mogę zrozumieć co jest mówione. Na sali w różnych miejscach różnie jest ze słyszalnością. Jedna kamera złapie dobrze wypowiedź, inna z innej strony nie. Ktoś się poruszy, ktoś przejdzie, kichnie i już nie słychać. Z jednej strony może ktoś usłyszy, ale z drugiej nie. Nawet same sale hałasują. 26 kwietnia przenosiłam się z kamerą w kilka miejsc, a jak się okazało później najgorzej było słychać w pobliżu sędziego, bo jakieś urządzenia za nim robiły spory hałas, ale wtedy tego nie słyszałam. Na moich zdjęciach też widać jak ludzie przykładają ręce do uszu, żeby zrozumieć wypowiedzi. Mam nadzieję, że sędzia w Sądzie Okręgowym, do którego wniesiona zostaje apelacja, będzie patrzył na sprawę dziennikarza zgodnie z obowiązkiem osoby reprezentującej godność Rzeczypospolitej, a nie zgodnie ze skostniałymi przepisami.

Wszystkie zdjęcia z obu dni rozpraw znajdą Państwo tutaj:
https://goo.gl/photos/beknGZD9Q7GKft4d6
a film pod linką: https://www.youtube.com/watch?v=NEz5eznySoo

Prokurator Kriger chroniący okupacyjne śmieci sowieckie kontra Patrioci

elzbietaserafinElżbieta Serafin

25 kwietnia 2017 roku w krakowskim Sądzie Rejonowym dla Krakowa-Śródmieścia Wydział II Karny odbyła się rozprawa spowodowana skargą prokuratora z Nowego Sącza Waldemara Krigera. Pan prokurator poczuł się urażony po tym jak Patrioci ocenili jego pracę, ponieważ oskarża Patriotów – stawia przed sądem ludzi mądrych, świadomych, znających historię Polski za to, że spowodowali, że rozleniwione władze Nowego Sącza usunęły ślad sowieckiego gwałtu na naszym Narodzie, czyli postawiony przez enkawudzistów pomnik wdzięczności armii radzieckiej, która mordowała Polaków i gwałciła polskie dzieci. Było to już drugie spotkanie w tym sądzie dotyczące tego rzekomego pomówienia. Pierwsze spotkanie miało miejsce miesiąc temu. Pojawił się w sądzie oskarżający prokurator Kriger, ale SSR Małgorzata Rokosz podając szereg przepisów – paragrafów i punktów, usunęła publiczność jak również media, w tym Telewizję Polską z sali czyniąc rozprawę tajną – niejawną. Nic nie mogę powiedzieć, jako że będąc obecną na sali w roli męża zaufania mam trzymać gębę na kłódkę pod groźbą kary. Okazało się potem, że oskarżeni koledzy Stanisław Zamojski i Stanisław Tatara składali pismo o wymianę sędzi na inną.

20170425es1Kiedy 25 kwietnia 2017 roku pojawiliśmy się w sądzie, na wokandzie odczytaliśmy nazwisko sędziego, którym okazała się ta sama pani, która chciała utajnić rozprawę, czyli Sędzia Sądu Rejonowego Małgorzata Rokosz. Czyżby pismo kolegów, których chce ukarać prokurator nowosądecki Waldemar Kriger za to, że ośmielili się ocenić złą pracę jaśnie pana prokuratora nie dotarło do adresata? Tym razem pani sędzia postawiła sobie przed drzwiami do sali policjantów sądowych na czele ze słynnym wykidajłą Markiem Zygmuntem, który trzymał w rękach dokument podpisany przez sędzię Rokosz. Sędzia zrzuciła swój obowiązek na Marka Zygmunta, nie musiała recytować nam paragrafów, a posłuszny policjant poinformował nas, że rozprawa jest tajna. Odczytał listę osób, które mogą wejść na salę, ale po uprzednim przetrzepaniu. Wchodząc do sądu jesteśmy prześwietlani, dokładnie sprawdzani. Tu pani Rokosz zażyczyła sobie dodatkowej kontroli. Widziałam jak kolegom gorliwi policjanci sprawdzali dokładnie torby, kieszenie, a potem jeszcze dodatkowe sprawdzenie urządzeniem wykrywającym metal. Po co taka kontrola? Przecież po wejściu na salę sędzia jeśli utajnia rozprawę wyczytuje szereg paragrafów mówiąc co grozi za ujawnienie. Robią to, żeby nas upokorzyć, żeby upokorzyć ludzi świadomych, z biało-czerwonymi opaskami na rękawach, pokazują kto w tym sądzie rządzi. Wiadomo, że w polskich sądach pracuje wielu ludzi, którzy dawno już powinni byli znaleźć sobie inne zajęcia, a nawet tacy, którzy powinni zostać ukarani za nieuczciwe procesy, za wsadzanie do więzień polskich patriotów, nieskazywanie zbrodniarzy komunistycznych, którzy mordowali Polaków jak np. ci, którzy chronili przed karą Kiszczaka.

20170425es2Wiadomo, że wielu ludzi z tego światka uczyniło wiele zła dla Polaków. Teraz głośno mówi się o tych sprawach. Sędziowie nawet okradają sklepy, stacje benzynowe, kradną państwowe pieniądze. Ludzie z tego prawniczego światka to też ci, którzy wyrzucają Polaków z mieszkań i przejmują kamienice. Zbuntowani sędziowie, którzy nie chcą się pogodzić ze zmianami jakie chce wprowadzić Rząd – z dekomunizacją, organizują sobie strajki zmuszając przy tym do udziału w nich uczciwych sędziów. Udają się nawet po pomoc do Brukseli, do tych zepsutych do dna wykolejeńców i skarżą, co oczywiście jest wodą na młyn przeciwko Polsce dla tej brukselskiej dziczy. Utajniają rozprawy, które nie powinny być utajnione, bo są przepisy, które szczegółowo określają, jakie sprawy mają być utajnione. A tuż przed strajkiem sędziów, który miał miejsce 20 kwietnia 2017 roku, wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak w piśmie skierowanym do sędziów mówił: „Szanowni Państwo, Koleżanki i Koledzy Sędziowie istotą sędziowskiego urzędu jest służba obywatelom i Państwu, a nie własnemu środowisku. Jest nią zapewnienie obywatelom konstytucyjnego prawa do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki”. A w sądach dalej po staremu. „Proszę państwa, bardzo proszę o uwagę” – powiedział sądowy policjant Marek Zygmunt i odczytał pismo sędzi Rokosz, ale bardzo wybiórczo: ” Zgodnie z zarządzeniem z dnia 25 kwietnia 2017 roku pani sędzi Sądu Rejonowego Małgorzaty Rokosz są tutaj w zarządzeniu wymienione osoby, które mogą uczestniczyć w tej rozprawie. Rozprawa jest prowadzona niejawnie. W związku z tym mogą uczestniczyć…” i wymienił nazwiska oskarżanych kolegów, Krzysztofa Bzdyla, Janusza Fatygi i moje. „W związku z tym jesteśmy zobligowani do sprawdzenia osób. Na salę nie wolno wnosić urządzeń służących do nagrywania, czyli kamery, telefonów, aparatów fotograficznych. Te wszystkie przedmioty trzeba będzie zdeponować wcześniej albo w depozycie albo zostawić tutaj poza salą rozpraw. Wszystkie te czynności mają realizować policjanci sądowi” – kontynuował. Dziennikarz Telewizji Polskiej zapytał na jakiej podstawie wyłączają jawność rozprawy, a Zygmunt Marek występujący przed nami w roli sędziego tym razem kazał pytać sąd: „to proszę pytać się sądu”. Krzysztof Bzdyl zwrócił się do publiczności przed drzwiami sali rozpraw: Szanowni Państwo ja będę wnioskował do sędzi prowadzącej rozprawę o zmianę trybu niejawnego na jawny. Proszę się nie rozchodzić. Do paru minut wszyscy Państwo wejdą na salę sądową. Poza tym, jeżeli chodzi o prowadzącą sędzię panią Małgorzatę Rokosz będę wnioskował o odsunięcie jej od prowadzenia sprawy i ukarania jej za kłamstwa na sali sądowej, wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec niej. Sędzia musi być zmieniony”. Dostał oklaski. I zaczęło się zaglądanie do toreb, wyjmowanie drobnych przedmiotów, bo jak mówił grzebiący w torbie prezesa ZKPN1979-89 – przedstawiciela organizacji społecznych policjant: „można tym rzucić”. Teczki z dokumentami nie odebrali Krzysztofowi Bzdylowi, tym przecież też można rzucić.

20170425es3Janusz Fatyga stwierdził, że rewizja osobista to jest bezprawie. Obserwujący pan zwrócił się do policjantów: „panowie policjanci jesteście w Polsce i miejcie to na uwadze”. Wobec tego bezprawia, rewizji osobistych ludzie podnieśli krzyk: „Precz z komuną! Sędziowie pachołki!” Ludzie byli zbulwersowani zachowaniem tego sądu. „Za to grozi kolegium, w sądzie zarządzenia sądu odczytuje przewodnicząca sądu, a nie policjant” – słyszałam za swoimi plecami głosy oburzonych Polaków, kiedy policjant Marek Zygmunt pytał mnie wielokrotnie czy wchodzę na salę. Publiczność, której nie wpuszczono na salę rozpraw dopingowała oskarżanych kolegów: „My nie, my nie, my nie, my nie, my nigdy nie poddamy się komunie, KGB i SB”, „Nie chcemy komuny, nie chcemy i już, nie chcemy ni sierpa ni młota, za Katyń, za Grodno, za Wilno i Lwów zapłaci czerwona hołota”. Ludzie krzyczeli: „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę!” Polskę oblazły pasożyty…czytałam na tablicy przygotowanej przez niezawodną Sławę Bednarczyk, która żartowała: „Domagam się bardzo surowego wyroku dla karła reakcji, którym jest niejaki Stanisław Zamojski, Stanisław Tatara, Kazimierz Korabiński, niejaki reporter Józef Wieczorek, wszędzie się pchający…” i śpiewała: „Żółte przyjdź na naszą stronę, lepsze żółte niż czerwone”, „nie mam chęci do roboty ani rano ni wieczorem zapiszę się do partii będę dyrektorem”. Ktoś poprawił – sędzią. Marek Zygmunt wzywał policjantów do gotowości, kiedy pojawiłam się w drzwiach sali wyprowadzona przez policjantów – ciężko powstrzymać się od komentarzy, kiedy tak prowadzone są rozprawy. „Dziennikarza się boicie, nie wstyd panu wzywać policjantów do gotowości bojowej przeciwko kobiecie?” – pytałam policjanta. Ludzie znów krzyczeli: „Precz z komuną!”, „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę!” Drobny policjancik stojący na boku wpisywał donosy na nas do swojego notatnika. Długo czekaliśmy na kolegów. Rozprawa trwała, choć jak wiemy, koledzy składali do tego sądu wniosek o zmianę sędzi i o to, by sprawa była jawna. Również Krzysztof Bzdyl przed wejściem na salę zapowiadał, że zaraz wszyscy tam wejdą, ponieważ złoży wniosek o zmianę trybu niejawnego na jawny i o odsunięcie sędzi od prowadzenia tej rozprawy. Czyżby Sędzia Sądu Rejonowego Małgorzata Rokosz sama decydowała w swojej sprawie i odrzuciła wnioski o wyłączenie siebie z rozprawy? Dziwna to rozprawa. Krzysztof Bzdyl uważa, że rozprawa ta powinna być jawna, utajnianie tej rozprawy jest niezgodne z prawem. Będzie składał wniosek do Prezesa Sądu Rejonowego o odsunięcie sędzi Rokosz od tej rozprawy i o karę dyscyplinarną. „Prokurator Kriger nie miał prawa składać wniosku o zniesławienie, bo to były opinie. Opinie nie są karane – mówił nam prezes ZKPN1979-89 i kontynuował: „Każdy może składać jakie chce opinie. Np. w gazecie „W sieci” użyto bardzo ostrych sformułowań o jednym sędzi z sądu apelacyjnego. Tej rozprawy nie powinno być, bo za opinie nie można karać. Europejski Pakt Praw Człowieka mówi, że każdy może wypowiadać opinie jakie chce bez ponoszenia odpowiedzialności karnej. To były sformułowane opinie na temat prokuratora Krigera, które zresztą mają uzasadnienie w faktach. Sprawa jest z gatunku tych, których nie powinno być, a sądy postkomunistyczne na zasadzie sztancy komunistycznej robią z art. 212, który jak wiemy został uchwalony za czasów komuny w 1982 roku, bo było wygodnie do represjonowania działaczy antykomunistycznych, więc uchwalili sobie ten artykuł i teraz sądy od czasu do czasu go stosują – artykuł 212 o zniesławienie. Nie powinno być żadnej odpowiedzialności. Mamy dziesiątki tysięcy wypowiedzi często bardzo niesprawiedliwych o rządzących, ale nie są te osoby karane. Natomiast tu sobie wyszukano dwie osoby.

20170425es4O Prezydencie można bardzo ostro się wypowiadać, bardzo krzywdząco, to się nie skazuje tych osób. Natomiast tu o prokuratorze Krigerze nie wolno się krytycznie wypowiadać. To jest kompletna degrengolada i ruina sądownictwa skażonego komuną, bo to są ci ludzie. Część jest wychowana w komunie, a część była wykształcona przez komunistycznych sędziów i rezultaty mieliśmy dzisiaj na sprawie sądowej. Ja i moi koledzy złożyliśmy kilka pism, m.in. pismo o wydalenie prokuratora Krigera na zawsze z zawodu, a drugie o sprawę karną z art. 231 kk za przekroczenie swoich uprawnień, nadużycie. Przekroczył swoje uprawnienia. Nie miał prawa kierować tych spraw do sądu – o znieważenie pomnika, ponieważ to nie był pomnik, tylko śmieć sowiecki, więc prokurator Kriger nigdy nie powinien być od tej pory w prokuraturze. Ja mam nadzieję, że działania prokuratury doprowadzą do wydalenia go z prokuratury, bo skierowaliśmy to pismo do Ministra Sprawiedliwości Ziobry i kieruje tym Prokuratura Krajowa, więc mam nadzieję, że zakończy się to dla Krigera wyrzuceniem z prokuratury, bo tylko na to on zasługuje. Mam nadzieję, że w wyniku tej sprawy oskarżeni będą uniewinnieni, bo tu nie ma żadnego powodu do ścigania, a prokurator Kriger odejdzie z prokuratury, bo w komunizmie mógłby być prokuratorem, bo takich potrzeba było, ale nie w wolnym i niepodległym państwie polskim. To jest hańba dla prokuratury kogoś takiego zatrudniać”. Stanisław Tatara stwierdził, że „wszystkie te rozprawy są dowodem na to, że żyjemy nadal w PRL”. „Nie wolno nam rozpowszechniać pod groźbą kary żadnych wiadomości z postępowania, ale ja nigdy nie kierowałem się prawem, jeżeli stało w kolizji z moim obowiązkiem”- powiedział Janusz Fatyga. Stanisław Zamojski mówi, że to o co ich oskarżają, to jakby odprysk tego, że prokurator Kriger nie zna prawa. Pojawia się na różnego rodzaju uroczystościach patriotycznych przebrany w strój rekonstrukcyjny, a później nie rozumie podstawowych zasad, które obowiązują patriotę w Polsce.

Zapraszam Państwa jeszcze do obejrzenia kompletu zdjęć:
https://goo.gl/photos/u5kLA3MHepTNsb3p7

Czy Adam Słomka opuści areszt śledczy w piątek – 21 kwietnia?

elzbietaserafinElżbieta Serafin

20 kwietnia 2017 roku na godzinę 12.00 sędziowie zaplanowali strajk – półgodzinną przerwę w pracy na znak protestu przeciwko zapowiadanym przez rząd zmianom w sądownictwie. Jak czytałam na portalu niezależna.pl, w liście do sędziów wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak pisze m.in.: „Szanowni Państwo, Koleżanki i Koledzy Sędziowie istotą sędziowskiego urzędu jest służba obywatelom i Państwu, a nie własnemu środowisku. Jest nią zapewnienie obywatelom konstytucyjnego prawa do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki”. Jak to wlać w głowy tych ludzi, którym się wydaje, że są ponad prawem, którym poprzewracało się w głowach? Nieodpowiedzialni, czują się jak bogowie. Wykorzystując wyuczone na pamięć regułki poprzetykane paragrafami zastraszają ludzi, zamykają usta podczas rozpraw grożąc ludziom, że jak się odezwą czy ujawnią ich niegodne postępowanie dostaną taką czy inną karę z takiego czy innego paragrafu. Skazują ludzi prawych, patriotów, którzy całe lata swojego życia poświęcają na to, żeby Polska była Polską, żeby przywrócić polskość w sądach, żeby rozliczyć komunistycznych zbrodniarzy.

20170420es1W starym komunistycznym stylu, drwiąc sobie z polskości i polskiego patriotyzmu, bez prawomocnego wyroku, w 7. rocznicę tragedii smoleńskiej i 77. rocznicę zbrodni katyńskiej, na całe Święta Wielkanocne wsadzili przecież do więzienia Adama Słomkę – człowieka, który też walczył o prawdę o zbrodni katyńskiej. Zamknęli – bo tak, bo im przeszkadza. To sądowe bezprawie powinno zostać wreszcie ukarane. Tego samego dnia, tj. 20 kwietnia 2017 roku pod Sądem Okręgowym w Katowicach Zygmunt Miernik, również karany przez komunistycznych oprawców, zorganizował pikietę, by przypomnieć te zbrodnie, wyliczyć to zło, które dalej się dzieje w polskich sądach. Komunistyczni zbrodniarze ze stanu wojennego, których tacy sędziowie chronią (np. sprawa Kiszczaka), sprawy ciągną się po kilkanaście lat, sędziowie bez powodu utajniają rozprawy (np. rozprawa Adama Słomki w Krakowie), wyrzucają ludzi z sali, prokuratorzy oskarżają patriotów jak np. słynny prokurator z Nowego Sącza Waldemar Kriger skazujący patriotów za to, że chcieli się pozbyć z Nowego Sącza śladu sowieckiej okupacji Polski, współpracują z mafią (Adam Słomka oskarżany o namawianie gangsterów do zabicia sędziego, sprawy kradzionych kamienic w wielu polskich miastach, np. Warszawa, Kraków).

20170420es2Żeby Polska mogła ruszyć trzeba wyrzucić sędziów skorumpowanych – mówił Zygmunt Miernik. Wymienił kilku sędziów z tutejszego sądu, którzy skazywali patriotów w stanie wojennym i nadal skazują, np. Piotr Zapała.Jak długo będzie nietykalny sędzia, który łamie Konstytucję, sprzeniewierza się prawu polskiemu czy sędzia, który chroni mafię? Chroni się tych sędziów, których ofiar szukamy dziś na Łączce;. To oni są winni, ale oni są wyższą kastą. Nieważne jakie prawo, ważne, żeby mieli pełne koryto. Jak to jest, że tak wielu sędziów znajduje się w pierwszej 100 ludzi najbogatszych w Polsce. Żeby nie jedli, nie pili, nie wydawali ani grosza, odkładali swoje pensje za okres czasu, kiedy tu pracują, nie mieli prawa takiego majątku zgromadzić. Podnieśli krzyk, że nie wolno ich rozliczać, zaglądać do portfeli. A dlaczego nie? Skąd się biorą ci łapówkarze? Byłem w Zakładzie Karnym w Wojkowicach. Widziałem jak to można sobie kupić zwolnienie warunkowe, jak to się załatwia i tu na to nie ma rady. Jest to zmowa prokuratorów, prawników. Najwyższy czas zrobić tak, żeby w Polsce były ławy przysięgłych, sędzia ma być ukoronowaniem zawodu prawniczego, a nie zaprzaństwa, układów politycznych. Sędzia, który się sprzeniewierzy prawu powinien być w więzieniu, stracić cały majątek on i jego najbliższa rodzina, która nie jest w stanie udokumentować tego majątku. To nam wytacza się sprawy karne, że domagamy się uczciwości, rzetelności na sali sądowej, niezawisłości, nas się wsadza do więzienia. Obecnie siedzi Adam Słomka, za to, że był w legionowej czapce z orłem. Sądy zastraszają społeczeństwo. Oni chcą pokazać, że są nienaruszalni, ale zachowują się jak w ostatnim etapie PZPR. Około200 metrów od nas, pod samym budynkiem sądu zebrała się grupa przeważnie starych ludzi z transparentami kod, nowoczesnej czy Angeli Merkel czyli unii. Część z nich, to pewnie znajomi tych sędziów, część – to pewnie opłaceni ludzie, co za parę groszy będą bronić czegoś czego nie rozumieją, a inni – to agentura. Polskie sądy nasza sprawa, nie ma wolności bez niezawisłości, na ulicy tu stoimy polskie sądy obronimy – powtarzali często nie mając pojęcia o tym, co się w tych sądach dzieje.

20170420es3Zygmunt Miernik próbował dostać zgodę Aresztu Śledczego w Mysłowicach na nagranie wywiadu z Adamem Słomką, ale nie wyrażono zgody. Złożył pismo – skargę do Okręgowego Inspektoratu Służby Więziennej w Katowicach, w którym w imieniu Stowarzyszenia Byłych i Przyszłych Więźniów Politycznych Niezłomni; wyraża zdecydowany protest przeciwko odmowie uznania uwięzionego lidera KPN-Niezłomni Adama Słomki za więźnia sumienia zgodnie z art. 107 kkw oraz wyraża oburzenie postawą kierownictwa Aresztu Śledczego w Mysłowicach, ponieważ nie dostarczano osadzonemu korespondencji drogą elektroniczną. Zażądał też wyciągnięcia konsekwencji służbowych wobec inicjatorów represji i wniósł o pisemną informację w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej na temat ilości funkcjonariuszy służby więziennej podległych Okręgowemu Inspektoratowi Służby Więziennej w Katowicach pełniących służbę; od co najmniej 12.12.1981 roku, w tym na stanowiskach administracyjnych i kierowniczych. Poza tym żądał, by podano datę i godzinę opuszczenia więzienia przez Adama. W tym czasie Zygmunt dostał telefon z Warszawy, że właśnie w tym momencie w Sądzie Okręgowym w Warszawie odbyła się sprawa odwoławcza Adama Słomki. Sędzia nie widzi potrzeby rozpatrywania tego z udziałem zainteresowanego, czekają na orzeczenie, a sprawę zażalenia sąd prawdopodobnie oddali.

20170420es4Widzimy ten wymiar niesprawiedliwości społecznej – mówił – sąd wie, że Adam jest w areszcie, nie biorą tego pod uwagę. Adam był powiadomiony, nie stawił się. Jeste ciekaw czy został powiadomiony areszt śledczy o sprawie odwoławczej, a więc sąd nadal kiblowy jak za czasów stalinowskich, PRL. W PRL to było udawanie praworządności. Teraz sędziowie już nawet nie udają. Jest to dalsze nękanie, zastraszanie. Zamiast przełożyć na inny termin, dalej się robi tak samo. Rzecznik prasowy służby więziennej pani J. Siedlecka poinformowała nas, że na spotkanie z aresztowanym trzeba mieć zgodę dyrektora aresztu. Media nie są uprzywilejowane. Nie można wnosić sprzętu nagrywającego – to też wymaga zgody dyrektora. Każdy osadzony może kontaktować się z mediami korespondencyjnie albo przez telefon, nie może odbierać korespondencji pocztą mailową. Dowiedzieliśmy się, że Adam Słomka opuści areszt w piątek 21 kwietnia przed południem, ale o której godzinie to nastąpi tego nam nie podano.

Nie każdy z nas może spędzać te Święta w gronie rodzinnym…

elzbietaserafinElżbieta Serafin

Adam Słomka – lider KPN – Niezłomni Święta Wielkiej Nocy spędza w więzieniu! Pikieta poparcia pod katowickim Sądem Okręgowym i pod Aresztem Śledczym w Mysłowicach.

14 kwietnia 2017 roku pod budynkiem Sądu Okręgowego w Katowicach, który jeszcze teraz w tych latach, kiedy wydawałoby się, że Polska jest wolna od sowieckiej dominacji, skazuje polskich patriotów na więzienie, odbyła się pikieta zorganizowana przez weteranów walki o niepodległą Polskę w geście solidarności z uwięzionym przez sędziego Obcowskiego działaczem niepodległościowym, liderem Konfederacji Polski Niepodległej Adamem Słomką. Kim są ludzie pracujący do tej pory w polskich sądach, którzy 10 kwietnia 2017 roku w 7. rocznicę Tragedii Smoleńskiej, w 77. rocznicę Zbrodni Katyńskiej pozwalają sobie wsadzać do więzienia zasłużonych dla naszej Ojczyzny Patriotów? Sędzia Sądu Rejonowego w Katowicach Andrzej Obcowski, który skazał Adama Słomkę jest skoligacony z byłą szefową katowickiej prokuratury Barbarą Obcowską, która pod pseudonimem „Maria” współpracowała z komunistyczną bezpieką i złożyła nieprawdziwe oświadczenie lustracyjne (informacja z tekstu Ireneusza Wolańskiego – Biuro Prasowe KPN – NIEZŁOMNI). Właśnie tacy ludzie, z sowiecką mentalnością, nierozumiejący co to jest patriotyzm jak te złogi wciąż tkwią w polskim wymiarze sprawiedliwości.

20170414es1Dopiero co wyszedł z więzienia Zygmunt Miernik skazany przez takich sędziów z Warszawy za to, że nie godził się z kombinacjami sędzi, która chroniła przed karą komunistycznego zbrodniarza Czesława Kiszczaka, a teraz inny polski patriota, od lat walczący o dekomunizację wymiaru sprawiedliwości spędza Święta Wielkiej Nocy w mysłowickim więzieniu. Czym się naraził tej uważającej siebie za jakąś nadzwyczajną kastę grupie cwaniaków? Jak pisze m.in. Ireneusz Wolański pretekstem do uwięzienia Adama była najpierw sprawa niezapiętych pasów bezpieczeństwa u pasażerów samochodu, który prowadził podczas akcji plakatowania Katowic przed zapowiadanym wiecem, który miał na celu zlikwidowanie upokarzającego Polaków pomnika sowieckich okupantów – wymierzono mu karę grzywny w wysokości 100 złotych. Za to po około 4 latach poszedł do więzienia? A może pretekstem było to, że podczas jednej z rozpraw dotyczących usunięcia sowieckiego pomnika nie zgadzał się na ściągnięcie z głowy słynnej czapki „maciejówki”, która stała się symbolem wolnych, przywiązanych do Ojczyzny Polaków? A może aresztowano Adama Słomkę, by rozbić marsz polskich patriotów 10 kwietnia w 7. rocznicę Tragedii Smoleńskiej i 77. rocznicę Zbrodni Katyńskiej dokonanej przez sowietów na Polakach, który miał ruszyć spod budynku Sądu Najwyższego przy Placu Krasińskich, gdzie kilka miesięcy temu postawił Miasteczko Namiotowe, by wyciągnąć z więzienia Zygmunta Miernika i wyrazić swój sprzeciw przeciwko antypolskim działaniom komunistycznych sędziów i prokuratorów – aparatczyków wymiaru sprawiedliwości, którzy zawładnęli wymiarem sprawiedliwości jak swoją prywatną działką? A może został aresztowany, by nie przeszkodził sędziom w zaplanowanym na 20 kwietnia 2017 roku proteście, w którym chcą wyrazić swój sprzeciw przeciwko zapowiadanym zmianom, mającym na celu uzdrowienie wymiaru sprawiedliwości?

20170414es2Budynek Sądu Okręgowego w Katowicach zastaliśmy zamknięty. Zygmunt Miernik mówił: „Kasta zamknęła sąd, byśmy do nich nie weszli, byśmy nie mogli pytać o prawdę dlaczego dzisiaj w Polsce ludzie przebywają w więzieniach z nieprawomocnymi wyrokami tak jak teraz Adam Słomka. Oni wiedzą, że odwołanie nic nie da, bo kolega to i tak klepnie, bo tutaj nic nie ma wspólnego z wymiarem sprawiedliwości. To oni żądają teraz ochrony swoich dóbr, oszustw, kanciarstw, których są współautorami, bo oni nigdy nie rozliczyli złodziejskiej prywatyzacji, jakiej dopuściły się tamte władze. To nam blokuje się internet, byśmy nie mogli powiadamiać obywateli o tym co dzieje się w wymiarze niesprawiedliwości społecznej. Mamy proste postulaty do rządu: mniej słów, więcej czynów. Ten wymiar niesprawiedliwości winien być rozwiązany natychmiast. Sędziowie powinni być z wyboru, powinny być ławy przysięgłych, żeby to jednak obywatele decydowali o karze i winie lub niewinności, a nie sędzia, który jest sędzią dyspozycyjnym. To są potomkowie sędziów stalinowskich, wielu z nich, ja nie mówię, że wszyscy, są jeszcze wśród nich sędziowie uczciwi. Widzimy jaki jest wymiar niesprawiedliwości społecznej, widzimy nierozliczone afery, co się dzieje wśród sędziów – złodzieje, którzy kradną pendrivy, kiełbasę. Dawniej się o tym nie mówiło. I kto kogo dzisiaj ma prawo sądzić? Proszę Państwa wyrok Adama Słomki jest to wyrok wydany na opozycję pozaparlamentarną, polską opozycję prawicową, która domaga się naprawy, bo nienaprawienie wymiaru niesprawiedliwości społecznej na wszystkich szczeblach sądu powoduje to, że brniemy dalej w marazmie. To oni skutecznie blokują ustawy, to oni uzurpują sobie prawa wzajemnego wybierania się, wzajemnego osądzania się. Najwyższy czas powiedzieć dość. Nie zastraszą nas więzieniami, nie zastraszą nas fałszywymi oskarżeniami. Jak można zamknąć Adama Słomkę czy Rybaka, za ponoć jakieś spalenie kukły można zamknąć każdego z nas, a więc trzeba zastraszyć obywateli. Dość tej komuny. Najwyższy czas, żeby władze państwowe zrozumiały, że bez zdrowego, uczciwego wymiaru sprawiedliwości nic się w tej Polsce nie zmieni. Żądamy wymiaru sprawiedliwości z ławami przysięgłych, sędziów z wyboru po wieloletnich doświadczeniach w zawodach prawniczych, a nie z układów”. Elżbieta Kogowska- Piasecka z Solidarnych2010 Oddział Gliwice mówiła, że to takie czasy jak za komuny, że zamyka się do więzienia człowieka niewinnego i to w rocznicę tragedii smoleńskiej, w rocznicę mordu katyńskiego, żeby święta Wielkiej Nocy spędził sam, z dala od rodziny. „Jest nam strasznie przykro z tego powodu – stwierdziła – nie godzimy się z takim stanem rzeczy. Stowarzyszenie Solidarni2010 jasno i wyraźnie opowiada się, że będziemy stali po stronie takich ludzi jak Zygmunt Miernik, jak właśnie w tej chwili Adam Słomka i nie będziemy chcieli pozwolić na to, żeby działo się tak dalej w polskim sądownictwie”. Zygmunt Miernik przypomniał, że sędziowie chcą przetrzymać Adama Słomkę, który organizował protest 20 kwietnia, zamykają im usta. „Jeżeli oni boją się prawdy, to niech nie myślą, że zamykając nas w więzieniach unikną rozliczenia” – dodał. Pojechaliśmy do Mysłowic, gdzie w areszcie śledczym siedzi uwięziony Adam Słomka. Po drodze mijaliśmy cokół, na którym do niedawna stał pomnik sowietów. Tomasz Piasecki wspominał wydarzenia sprzed kilku lat, kiedy to 2 policjanci po cywilnemu napadli tam na Adama Słomkę – deptali go i wiązali plastikowymi rzemykami, skakali po nim, dusili go, a Zygmuntowi Miernikowi wykręcili rękę. Wcześniej na sesji Rady Miasta Katowice uzgodniono wyburzenie tego pomnika. Nikt się do tego nie kwapił. W końcu kilku odpowiedzialnych ludzi jak Mariusz Cysewski, Zygmunt Miernik, Adam Słomka, Tomasz Piasecki wzięło się za rozbiórkę. A potem ich oskarżono, że niszczyli mienie. Wszędzie tak samo. Przypomniało mi się to co działo się w Nowym Sączu. Dojechaliśmy do aresztu w Mysłowicach. Z nagłośnienia Paweł Piekarczyk śpiewał o „polskich bandytach”. Ustawiliśmy się naprzeciwko budynków więziennych.

20170414es3Zygmunt Miernik przekazał życzenia świąteczne Adamowi Słomce, który gdzieś tam był za tymi murami. Przekazał też pozdrowienia od nas wszystkich tam zgromadzonych, od Solidarnych 2010 z Gliwic, Klubów Gazety Polskiej, Ruchu Kontroli Wyborów, od różnych organizacji patriotycznych i całego Miasteczka Namiotowego, które jak mówił Adam stworzył w jego obronie. Poinformował także głośno innych ludzi zatrzymanych w tym areszcie, że tu odbywa właśnie karę Adam Słomka – szef KPN-u, opozycji, wieloletni poseł, który nie zmienia poglądów dla koryta. Elżbieta Kogowska – Piasecka życzyła, by wyszedł na Święta, a po Świętach, by tu nie wracał. Pozdrowiła Adama od obecnych tam i nieobecnych, od Ewy Stankiewicz. Zygmunt, który już z samego rana był tu nie widział się z Adamem, ale zostawił mu paczkę, by sprawić mu przyjemność – jakieś owoce, czekolady, które Adam lubi, by w ten sposób umilić mu te nieprzyjemne dni. Zygmunt to zna, dopiero wyszedł z więzienia. Jest to skandal, jest to czysta złośliwość tych ludzi, którzy go skazali, to jest zastraszenie społeczeństwa- mówił Zygmunt Miernik – to przesłanie nie tylko do Adama. Nie bójcie się, razem damy radę, nawet ten rząd, który się zwie rządem dobrej zmiany musi zrozumieć, że nie tylko słowa, gesty, ale zapamiętane zostaną czyny. I żeby w tej Polsce zmieniło się na lepsze, musi być przede wszystkim gruntowna przebudowa wymiaru sprawiedliwości. Nie może być tak, że zawód sędziego dziedziczy się. Tylko rzetelną uczciwość zagwarantują ławy przysięgłych wybierane z mieszkańców, nie z prawników. I tylko oskarżyciel i obrońca musi ich przekonać, kto ma rację. Muszą być tak przygotowani, żeby na 2 posiedzeniach zamknąć sprawę, a nie latami – po 15, 17 lat toczą się procesy. Sędzia to ukoronowanie zawodu prawniczego, a orzeka naród: winien – nie winien. Sędzia spełnia rolę techniczną – tłumaczy zawiłości prawne ławnikom. To wszystko da się zrobić. My nie chcemy zmienić prawa natury i prawa boskiego, ale prawo, które stworzył człowiek podlega naprawie”.

20170414es4Zygmunt poprosił wszystkich ludzi, by pisali kartki do więzienia do Adama Słomki, tak jak kiedyś sugerował Paweł Piekarczyk, by wysyłać kartki do Zygmunta. Wiele kartek dostał Zygmunt z Polski i od Polaków mieszkających poza granicami naszego Państwa. Podajemy adres: Areszt Śledczy ul Szymanowskiego 6 , 41-400 Mysłowice. Telefon do aresztu: 032-22-22-732

Pamiętajmy o Adamie. Proszę słać kartki i dzwonić do tego aresztu. Ale gdzie jest polski rząd, gdzie jest ta opieka państwa dla tak zasłużonych dla Polski kombatantów gwarantowana Konstytucją? Jeszcze raz pytam: Kto tu rządzi? Czy cyniczni urzędnicy czy wybrany przez naród rząd? Proszę o pilną interwencję! Polecam Państwu blog Adama Słomki, gdzie wypowiada się poseł na Sejm RP dr hab. Józef Brynkus, który w tej sprawie złożył interpelację poselską do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry oraz ministra spraw wewnętrznych Mariusza Błaszczaka.

Zapraszam Państwa do obejrzenia kompletu zdjęć z pikiety:
https://goo.gl/photos/jCHjBd8iPzyCtkoa8

Tajny czy jawny. Projekcja filmu z rozprawy sądowej Adama Słomki

elzbietaserafinElżbieta Serafin

22 marca 2017 roku godzina 12.00 Sąd Rejonowy dla Krakowa-Krowodrzy. Zaczyna się kolejny dzień rozprawy Józefa Wieczorka – niezależnego dziennikarza, którego prokuratura chce ukarać za publikację filmu z procesu Adama Słomki. Choć sala posiada wiele mikrofonów i nagłośnienie nie można nic zrozumieć z tego co szepcze sędzia Przemysław Wypych – słychać głosy ludzi z sali, że nic nie słychać. Dziś będzie wyświetlany film z rozprawy Adama Słomki, która miała miejsce przed Sądem Okręgowym w Krakowie 13 marca 2015 roku. Jak zapowiedział już sędzia na poprzedniej rozprawie projekcja ma być tajna, czyli z wyłączeniem jawności, co wzmocnił podając stosowny do tego zestaw przepisów, czyli artykuł 181 paragraf 1 kpk. Przed projekcją sekretarz ZKPN Stanisław Zamojski przekazał sędziemu wniosek – informację o tym, że chciałby wyświetlić dla nas poza salą sądową film, który tu na sali sądowej będzie wyświetlany jako tajny, a który przecież tajnym nie jest skoro wciąż tkwi na platformie YouTube i obejrzało go już około 3900 osób. Publiczność wyproszono z sali. Czekając prawie 2 godziny na korytarzu również oglądaliśmy ten film. Kiedy po projekcji znów byliśmy na sali obrońca oskarżonego dziennikarza mecenas Konrad Firlej przedstawił dokumentację medyczną – ocenę stanu słuchu Józefa Wieczorka, ponieważ cierpi on od lat na poważny niedosłuch. Od niedawna ma założony już aparat słuchowy, ale podczas rozprawy Adama Słomki 13 marca 2015 roku miał słuch bardzo ograniczony i nie słyszał wszystkiego co mówiła sędzia, nie usłyszał faktu wyłączenia jawności rozprawy i związanych z tym konsekwencji.

20170322es1Prokurator Bogdan Świątkowski stwierdził, że nie jest możliwe wykazanie czy wtedy oskarżony usłyszał, czy nie usłyszał, a przedstawiony przez obronę dokument poświadcza tylko, że ma on jakiś problem ze słuchem. Obrońca zwrócił uwagę, że przesłuchując ten film słychać było jak pan Fatyga (za zgodą sądu obecny na sali rozpraw po usunięciu publiczności) wielokrotnie zwracał się do sędzi, że nie słyszy co ona mówi. Trudno jest udowodnić, że niedosłuch na rozprawie nie występował, ale takie domniemanie to tylko można tłumaczyć na korzyść oskarżonego. Natomiast nie można z tego wywodzić, że oskarżony ma udowodnić, że na pewno nie słyszał. To sąd już musi rozstrzygnąć – dodał mecenas Firlej. I na tej sali słyszalność nawet dla osób z niezłym słuchem była bardzo ograniczona. Nie usłyszałam wszystkich słów wypowiadanych podczas tej rozprawy. Przesuwałam się z kamerą w kierunku sędziego, by coś usłyszeć, zarejestrować.

20170322es2Warto było też dokładnie przeglądnąć ten traktowany jako tajny film z rozprawy Adama Słomki, kiedy próbowano go – kandydata na Prezydenta RP wrobić w próbę zabójstwa, że jakoby namawiał gangsterów do zabicia sędziego. Film nie jest tajny, bo wciąż jest dostępny dla każdego na platformie YouTube pod nazwą: „Proces Adama Słomki w Krakowie 13.03.2015 roku”. A widać tam jak dziwnie zachowuje się sędzia prowadząca rozprawę. Po brutalnym wyrzuceniu z sali publiczności i oskarżonego dziś dziennikarza Józefa Wieczorka przypomniała sobie, że zapomniała poinformować ludzi o tym, że jest to rozprawa w procesie z wyłączeniem jawności, do czego dorzuciła jeszcze paragraf i groźby pod kierunkiem tych, którzy to ujawnią. Sędzia szeptała coś sobie pod nosem, a obecni na sali obserwatorzy nie mogli jej zrozumieć, na co zwracali kilkakrotnie uwagę. Sztorcowała ich jak małe dzieci informując, że publiczność nie ma prawa zabierania głosu. To po co byli na sali jako obserwatorzy, skoro nic nie byli w stanie usłyszeć? Nie słuchała oskarżonego Adama Słomki. Cały czas kręciła się i rozmawiała z osobami, które siedziały koło niej. Sędzia zachowywała się jakby była na jakiejś imprezie, grała w bingo czy stawiała na swojego konia, a może dopiero się uczyła tej pracy. Kiedy w końcu inteligentni ludzie zwracali jej uwagę na jej niegrzeczne zachowanie od razu rzucała jakimś paragrafem, czyli groziła ludziom, że będą pozbawieni wolności albo będą musieli słono za to zapłacić lub przy pomocy policjantów sądowych, np. Marka Zygmunta zostaną wyrzuceni z sali. Po tych obserwacjach zachowań sędziów widać jakie spustoszenie robi w dawnym człowieku ta zabawa paragrafami. Mówię w dawnym człowieku, bo przestają być ludźmi, a stają się zaprogramowanymi mechanicznymi lalkami, niestety wciąż niebezpiecznymi dla życia i zdrowia podsądnych i osób im towarzyszących. Pani sędzia próbowała całkowicie utajnić rozprawę nie wysłuchawszy wniosków tego, którego ta rozprawa dotyczyła. Automatycznie, z przyzwyczajenia, a może z polecenia? Kto w końcu był przewodniczącym tamtego posiedzenia – pani sędzia czy może ta osoba, która kryła się za monitorem, a może jeszcze ktoś inny? W końcu jak widać i słychać zezwoliła Adamowi Słomce na rejestrację dźwięku, co świadczy o tym, że zależy to od widzi mi się sędziego czy będzie jawnie czy tajnie jak wykazywano już na tej rozprawie. Film dalej jest na platformie YouTube. Po co ta rozprawa? Żeby dręczyć porządnych ludzi, uprzykrzyć im życie? Ci, którym ten film przeszkadza nie usunęli go jak dotąd z platformy YouTube. A może im nie przeszkadza, tylko chcieli dokuczyć dziennikarzowi, chcieli pokazać czyje jest na wierzchu. Taka zabawa czy może zemsta? W Polsce nie brakuje zadań dla tych wykształconych pracowników Temidy. Jak widzimy na Facebooku niektórzy gospodarze polskich miast zachowują się jak ich właściciele – szkodzą Polsce i Polakom – za to trzeba się zabrać. Bezprawnie wprowadzają do nas islamistów, próbują znów Polskę rozbić na dzielnice wysługując się obcym państwom, obcej agenturze i doprowadzić do zniszczenia naszego państwa. Złodzieje kamienic w Warszawie, Krakowie czy innych miastach dobrze się mają. Urzędnicy, którzy zniszczyli polski przemysł, polskie stocznie, obrażali Polaków pajacując tak jak Komorowski w Japonii czy zapijaczony Kwaśniewski mają się doskonale. A w polskich sądach prowadzi się rozprawy przeciwko patriotom, ludziom porządnym, oddanym Ojczyźnie takim jak Józef Wieczorek, Kazimierz Korabiński, Zygmunt Miernik czy Adam Słomka.

20170322es3Polecam Państwu film, który nakręciłam podczas przesłuchania Adama Słomki w tej sprawie 19 stycznia 2017 roku dla Program7 niezależna telewizja internetowa oraz tekst, który napisałam po rozprawie (Niezależny Kraków – Będzie w Krakowie – Elżbieta Serafin czy Program7), gdzie Adam Słomka opisał historię tego, co doprowadziło do dzisiejszego procesu. Mówił tam o grze jaką prowadziły instytucje państwowe jak sąd, prokuratura czy służby specjalne, a potem jak kierowano sprawą przeciwko kandydatowi na prezydenta RP Adamowi Słomce, by w końcu załatwić sprawę tak, by ukręcić jej łeb, czyli utajnić, żeby kombinacje tych osób, które odbywają się pod osłoną Temidy nie wyszły na światło dzienne. Takie sprawy muszą być jawne, by pokazać właśnie zachowanie osób, w rękach których jest ludzki los.

20170322es4Józef Wieczorek jest człowiekiem niezmiernie zasłużonym dla Państwa Polskiego, jest człowiekiem wyjątkowym, niezmiernie pracowitym. To wielki patriota i wspaniały dziennikarz, który jest zawsze obecny tam, gdzie dzieją się szczególnie ważne dla nas sprawy. To człowiek szlachetny, godny szacunku, uznania, a nie ciągania go po sądach przez małych ludzi, którym się wydaje, że jak w rękach trzymają paragrafy, to są ponad narodem.

Obowiązkiem dziennikarzy jest ujawniać tego typu dziwne rozprawy jak ta z 13 marca 2015 roku. To trzeba zobaczyć, a nie tylko usłyszeć.

Prokuratorzy, sędziowie – to nie wyjątkowa kasta, to urzędnicy państwowi, którym obywatele szczególnie powinni się przyglądać.

26 kwietnia 2017 roku o godzinie 14.00 w sali L – 138 (w nowym budynku) albo w sali D- 138 odbędzie się prawdopodobnie ostatnia już rozprawa. Bądźmy solidarni z tym wspaniałym człowiekiem. W takich chwilach musimy być razem, by pokazać złym ludziom, że nie godzimy się z takim traktowaniem.

Zapraszam Państwa jeszcze do obejrzenia kompletu zdjęć z rozprawy:
https://goo.gl/photos/TXkVRPPzDNRXtaxSA

Patrioci przed sądem

elzbietaserafinElżbieta Serafin

Patrioci przed sądem. Kolejny dzień bezsensownej rozprawy Kazimierza Korabińskiego – podziemnego drukarza z czasów stanu wojennego.

Kiedy podczas rozprawy, która miała miejsce 12 kwietnia 2016 roku krakowski sędzia znów umorzył sprawę przeciwko komunistycznym zbrodniarzom, którzy rozprawiali się z patriotami 3 maja 1986 roku, poszkodowani ludzie podnieśli krzyk, były gwizdy, wrzawa, a z drugiej strony agresywna reakcja sądowych policjantów pod dyktando sędziego Maczugi. Policjant Chechelski usłyszał 2 brzydkie słowa pod adresem mordercy Polaków, komunistycznego zbrodniarza Czesława Kiszczaka – rzekomo z ust działacza niepodległościowego Kazimierza Korabińskiego, no i musiał chłopak się czymś wykazać, więc doniósł na patriotę. Opisałam to i przebieg pierwszej rozprawy w poprzednim tekście. Na drugiej rozprawie, która miała miejsce 14 marca 2017 roku w krakowskim Sądzie Rejonowym zeznawali kolejni świadkowie obrony Zygmunt Miernik i Adam Słomka. Krzysztof Bzdyl prezes Związku Konfederatów Polski Niepodległej chciał złożyć wniosek o zezwolenie mu na udział w rozprawie jako przedstawicielowi organizacji społecznej, by swoim wieloletnim doświadczeniem wspierać obronę Kazimierza Korabińskiego, ale sędzia Sądu Rejonowego Tadeusz Cichoń, który dopiero co brał udział w zjeździe sędziów niezadowolonych z nadchodzących zmian w sądownictwie w Katowicach pod przewodnictwem pani Gersdorf – nie wyraził na to zgody.

20170314es1Zygmunt Miernik pamięta sprawę esbeków sprzed roku. Zwracając się do sędziego Cichonia powiedział, że to jest hańba, że chroni się esbeków przez sądy, a skazuje się ludzi, którzy wskazują przestępców. Na pytanie obrońcy jaka była atmosfera wśród ludzi na korytarzu czy było głośno czy cicho odpowiedział: „A jaka miała być, kiedy ludzie nie byli zachwyceni, że sąd znów zamiata pod dywan? Byliśmy oburzeni, było głośno, były gwizdy. Policja zachowywała się w stosunku do nas w sposób agresywny. Ludzie, którzy powinni stać na straży prawa znowu chronili zbrodniarzy. Sędzia powinien być pociągnięty do odpowiedzialności dyscyplinarnej. Kłamliwie uznaje, że zbrodnie komunistyczne się przedawniają – co jest nieprawdą. Sędzia poświadczył nieprawdę”. Słowa wulgarne z ust oskarżonego, które rzekomo usłyszał nadgorliwy 28-latek – policjant Chechelski, to typowy zarzut jaki patriotom stawia się od lat. Myśląc o Kiszczaku powiedział, że to była hańba dla całego wymiaru sprawiedliwości, dla ówczesnych władz i obecnych, że nie umieli godnie rozliczyć się ze zdrajcami”.

20170314es2Adam Słomka przewodniczący KPN-Niezłomni uczestniczył w tamtym procesie 12 kwietnia 2016 jako koordynator Europejskiego Centrum Ścigania Zbrodniarzy Komunistycznych, kiedy sądzono esbeków, którzy pobili patriotów. Jak mówił: „Sędzia Sądu Okręgowego Maczuga powołując się na bezprawną uchwałę Sądu Najwyższego – sędziów – zbrodniarzy komunistycznych, którzy dalej kierują Sądem Najwyższym w naszym Kraju, którzy podobnie jak niemiecki trybunał w Karlsruhe złożony z byłych sędziów hitlerowskich wymyślił sobie, że się nie będzie ścigać zbrodniarzy faszystowskich, tak też wymyślono niedawno, taką uchwałę Sądu Najwyższego w naszym Kraju o nieściganiu zbrodniarzy komunistycznych, mimo ustawy o nieprzedawnieniu zbrodni komunistycznych i tamto orzeczenie sędziego Sądu Okręgowego Maczugi wywołało oburzenie wśród weteranów walki o niepodległość. To było ważne wydarzenie w historii sądownictwa, całkowicie kompromitujące tutejsze sądy. Dziennikarz radia zapytał mnie i przedstawiciela IPN-historyka, który tam był przy drzwiach, przy wyjściu z pawilonu D – co my o tym sądzimy. Historyk pochwalił się, że właśnie ukazały się nowe wiadomości na temat generała Kiszczaka, że on donosił, będąc na placówce w Londynie na patriotów do Urzędu Bezpieczeństwa, do Informacji Wojskowej jak i też z naganem w ręku rozprawiał się – uczestniczył w akcji mordowania komandorów polskiej marynarki, którzy wrócili z Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Wtedy ten historyk powiedział, że Kiszczak to wyjątkowa czerwona k…a. Tłumaczyłem tam, że znacznie lepsze określenie jest zamiast czerwonej k…y – zbrodniarz komunistyczny. Obok był pan Korabiński, cała grupa naszych ludzi, były oklaski. „Warto przypomnieć – powiedział zwracając się do sędziego – przecież pan pracował w Kolegium Do Spraw Wykroczeń” i kontynuował: „policjanci szarpali ludzi, zatrzymali pana Korabińskiego insynuując mu jakieś absurdalne słowa wypowiadane bez ładu i składu, bo coś tam słyszeli, przez oklaski może nie wszystko słyszeli co ja mówiłem i historyk IPN. To dowodzi kompletnej degrengolady tutaj środowiska sędziowskiego, policjantów. Dobrze natomiast świadczy o prokuratorach Instytutu Pamięci Narodowej i mediach, które to bardzo ładnie przedstawiły w Kronice Krakowskiej.

20170314es3Chciałem podziękować panu Korabińskiemu za obecność wtedy na tej sprawie. Był ze mną na głodówce przeciw akcji milicji w listopadzie 1988 roku w Katedrze w Katowicach. Jako górnik walczył o legalizację i przywrócenie Solidarności, walczył ze stanem wojennym, robił drukarnię podziemną, był represjonowany. To wzór bohatera dla Śląska i Małopolski, więc jest piękną postacią. Jestem oburzony, że nie wyciągnięto konsekwencji służbowych i karnych wobec tych policjantów, którzy zamiast nawiązywać do tradycji polskiej policji przedwojennej, którzy zginęli w Katyniu, nawiązują do milicjantów – zastraszają uczestników procesów politycznych. To jest po prostu jedna hańba, że po ćwierć wieku Polski niepodległej dalej mamy procesy polityczne. Adam Słomka uważa, że pomysł sędziego był taki, żeby wszystkich ukarać. Zamiast tego sędziego pozbawić prawa wykonywania zawodu, przeprowadzić postępowanie dyscyplinarne, bo skompromitował stanowisko sędziowskie w Polsce chroniąc esbeków, bandytów, zbrodniarzy, to napuszczono policjantów, posłużono się policjantami w celu zastraszania patriotów i jeszcze robi się proces, w którym ofiarę znowu się represjonuje, stawia fałszywe zarzuty zupełnie jak z Mrożka czy Kafki. Absurdalne. To tylko ma sens taki, żeby nękać pana Korabińskiego, zabierać mu czas, pieniądze, żeby musiał wydawać na obronę, żeby weterani zamiast ścigać tych sędziów, prokuratorów, zbrodniarzy, zajmowali się obroną pana Korabińskiego. Adam dostał brawa. Ciągle to samo. Teraz zamknęli Adama Słomkę na Święta Wielkanocne, to też, żeby oddalić możliwość dobrania im się do skóry, żeby nie przeszkodził im w ich tak zwanym strajku. Takie policjanciki jak ten Chechelski – jakim prawem zrobiono z jego pomówień rozprawę? Chłop nie zna historii własnego Kraju. Powinien iść do szkoły, a nie do policji. Wielokrotnie spotkaliśmy się z taką właśnie nieświadomością policjantów, brakiem podstawowych wiadomości z historii własnego Kraju, jakby przyjechali do nas np. z Ukrainy czy taki prokurator Kriger, który niszczył nam życie, próbując koniecznie nas ukarać za patriotyzm, za patriotyczne postawy, bo ludzie chcieli usunąć śmieci pozostałe po sowieckiej okupacji Polski, a teraz nadąsany, obrażony, że koledzy mówią mu kim jest, znów postawił za to kolegów przed sądem. A ci prokuratorzy, którzy chcą ukarać niezależnego dziennikarza Józefa Wieczorka za to, że udostępnił film z rozprawy Adama Słomki, którą sędziowie uznali za tajną, a tajną nie była, bo do tej pory nie usunęli z YouTuba tego filmu, który nie powinien być tajny, bo odsłania ich zachowanie, ich ignorancję w stosunku do osób będących na sali, nawet w stosunku do oskarżonego. Co to jest? To cyrk, a nie wymiar sprawiedliwości. Hańba, żeby rozpoczynać jakieś procesy przeciwko takim ludziom. Jak to jest, że ludzie ciemni, ograniczeni, źli, mający jakieś kompleksy stawiają przed sądami ludzi szlachetnych, którzy tyle serca dają dla Polski? To rzeczywiście jak mówi kolega Józef Wieczorek procesy jak z Kafki. Po co te procesy? Żeby przedstawiciele prawa mogli zarobić kasę? Żeby bezmyślni ludzie mieli jakieś zajęcie? Haniebne bezprawie. Kilka miesięcy temu zamknęli patriotę Zygmunta Miernika, a potem Adama Słomę do więzienia. Kiedy wreszcie skończy się ten cyrk. Faktycznie ten wymiar niesprawiedliwości wymaga totalnego remontu. Wszystko do wymiany. Ile krzywdy wyrządzili Polakom? Te układy, współpraca z mafią. Trzeba zlikwidować to wszystko i zacząć od zera, tak jak mówi Zygmunt Miernik czy Adam Słomka wprowadzić ławy przysięgłych, żeby obywatele, a nie sędziowie mówili winny czy niewinny.

Kolejna rozprawa będzie w środę 26 kwietnia o godzinie 13.00 w sali B-125. Ma zeznawać rzekomy świadek, kolega policjancika Chechelskiego. Ciekawe co ten wymyśli?

Film z rozprawy można zobaczyć na Program7 (niezależna telewizja internetowa).

Zapraszam Państwa jeszcze do obejrzenia kompletu zdjęć z rozprawy:
https://goo.gl/photos/Yxktznefn3Vt8AK19

Nowosądecki sąd odracza rozprawy przeciwko Zygmuntowi Miernikowi. Będą mediacje

elzbietaserafinElżbieta Serafin

W ostatni piątek, tj. 3 lutego 2017 roku stawiliśmy się w nowosądeckim Sądzie Rejonowym na kolejnej rozprawie przeciwko Zygmuntowi Miernikowi. Jak wcześniej pisałam, jest to jedna z rozpraw odpryskowych, które ciągną się za nami od pamiętnych wydarzeń przed sowieckim łukiem triumfalnym w Nowym Sączu 27 września 2014 roku, kiedy to policjanci i zomowcy dzielnie broniący sowieckiego okupacyjnego śmiecia zaatakowali polskich patriotów, zrobili obławę na Zygmunta Miernika. Podczas brutalnego aresztowania przewracali go wielokrotnie na ziemię i niemalże go tam zamordowali. Choć to Zygmunt spędził potem 8 dni w nowosądeckim szpitalu policjanci chcą udowodnić, że to on ich pobił i znieważył. Policjanci, mimo że nie znają roty własnej przysięgi (no bo nie wiedzą, że mają służyć Polsce, Polakom), nie znają historii Polski (gdyby znali wiedzieliby, że sowieci na nas napadli w 1939 roku i wymordowali wielu Polaków, a potem kazali stawiać sobie takie pomniki wdzięczności) ani żadnych przepisów (bo, gdyby znali wiedzieliby, że mogą być ukarani za ochronę sowieckiego symbolu, nie broniliby pseudo-pomnika postawionego przez morderców Polaków, wiedzieliby, że mogą nie wykonać rozkazu swojego przełożonego, który zleca im niezgodne z prawem i haniebne zadanie – ochronę ruskiego okupacyjnego symbolu zniewolenia Polskiego Narodu i zaatakowanie patriotów) starali się jak mogli, by tych co przeszkadzali im popełniać przestępstwa należycie ukarać. Za zachętą prowadzącego akcję przeciwko Polakom policjanta Gurowskiego i aprobatą ich szefa Rudnika wymyślali ludziom wyssane z palca zarzuty i potem wielokrotnie w bardzo agresywny sposób represjonowali ludzi przyjeżdżających tam na rozprawy. Mimo, że oni te procesy przeciwko patriotom przegrywali dalej uparcie próbują odwracać kota ogonem. 11 października 2016 roku w nowosądeckim Sądzie Rejonowym rozpoczęła się rozprawa, podczas której sędzia oznajmiła, że przeprowadziła już rozprawę 24 czerwca 2016 roku. Mimo, że ani Zygmunta Miernika ani nikogo z nas tam nie było – nie poinformowano nas o takiej rozprawie – odczytała wtedy akt oskarżenia i przesłuchała Damiana Janiczka – policjanta, który uważa się za pokrzywdzonego przez pana Zygmunta.

20170203es1Krzysztof Bzdyl reprezentując Związek Konfederatów Polski Niepodległej oraz Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej chciał wystąpić 11 października w roli obrońcy jako przedstawiciel społeczny tych organizacji, ale sędzia nie wyraziła zgody. Prokurator Waldemar Kriger zasugerował mediacje z oskarżającym policjantem Janiczkiem, ale Zygmunt powiedział mu, że pomylił role, bo przecież to on został poszkodowany, a nie policjant. Zasugerował też przeniesienie tych rozpraw do innego miasta. Sędzia wyznaczyła 4 terminy rozpraw w Nowym Sączu. 3 lutego 2017 roku Krzysztof Bzdyl złożył wniosek i tym razem uzyskał zgodę sędzi na udział. Uzasadniał to powołując się na Kodeks Postępowania Karnego i art. 182 Konstytucji RP, które umożliwiają taki udział organizacjom społecznym. Mówił, że to jest w interesie sądu, by pokazać, że sąd nie ma tu nic do ukrycia. Jako świadkowie i współorganizatorzy organizacje kombatanckie czują się zobowiązane otoczyć opieką tych, których spotkały represje policyjne, prokuratorskie i sądowe. „Ważne jest dla nas niezwykle to, żeby okazywanie patriotyzmu nie spotykało się z represjami. Czasy zaborów, kiedy tak było czy czasy PRL skończyły się już dawno. I tym bardziej nasze organizacje, które określę ogólnie organizacjami weteranów walk o niepodległą Polskę, żeby miały też jako strona społeczna swój głos w sądzie, gdzie takie sprawy o patriotyzm są właśnie sądzone” – mówił.

20170203es2Obrońca Konrad Firlej przedstawił sędzi oraz prokuratorowi dokumenty, w których tłumaczy w bardzo złożony sposób oraz potwierdza, że art. 182 Konstytucji RP daje prawo organizacjom społecznym wzięcia udziału w sprawie. Prokurator miał trochę inne zdanie, ale zgodził się, by sąd to rozstrzygnął. Sędzia wyraziła zgodę.

Zygmunt Miernik zmęczony tymi bezsensownymi procesami złożył wniosek, by zamknąć rozprawę, bo nie stać go na to jeżdżenie i dodał, że gdyby sąd zapoznał się z całymi materiałami, w ogóle nie powinien ich przyjąć, tylko oddalić tak jak to robią inne sądy w Polsce. Jest na warunkowym zwolnieniu z więzienia, na rozprawy do sądów musi się stawiać, a sądy wysyłają takie powiadomienia o rozprawach po terminie, na 3 już nie był. Oskarżyciel zasugerował ponownie, by przeprowadzić mediacje, a ewentualnie potem pomyśleć o przeniesieniu sprawy jak wnioskował Zygmunt Miernik. Strony wyraziły zgodę i sędzia postanowiła, że spotkanie z mediatorem nastąpi w Krakowie. Krzysztof Bzdyl dodając, że chciałby złożyć wniosek, jeżeli chodzi o prowadzenie tej rozprawy przypomniał, że do tych procesów doprowadziło wydarzenie, które miało miejsce 27 września 2014 roku pod sowieckim symbolem. Było ono wynikiem przestępczej działalności policji, która wzięła udział w obronie przestępstwa, czyli broniła totalitarnych symboli komunistycznych, które są zakazane prawem (do 2 lat więzienia). W związku z tym ci manifestanci, którzy tam manifestowali, w tym Zygmunt Miernik, bronili przestrzegania prawa w III Rzeczypospolitej, a łamali prawo policjanci, czyli całe ich działanie było działaniem przestępczym. Jeżeli w wyniku ich działań przestępczych ktokolwiek cokolwiek im zrobił, to oni ponoszą tego skutki. Wcześniej te pomniki sowieckie czy pomniki rosyjskie chronili carscy żandarmi czy ubecy za czasów Żołnierzy Niezłomnych, czy esbecy za czasów stanu wojennego. Ponieważ jak do tej pory nie doszło z tego powodu do postawienia policjantów przed sądem, bo prokuratura z jakichś powodów ochrania działania przestępcze policjantów, natomiast kieruje sprawy do sądów wobec patriotów, proponuję przerwać to i całą sprawę oddalić. Ci, którzy dokonywali przestępstw nie mogą kogoś innego – patrioty oskarżać o to, że walczył z ich działalnością przestępczą – ochroną totalitarnych symboli. Zasugerował, żeby prokurator jako osoba zainteresowana i w zasadzie winna tego stanu rzeczy zamilknął i nie zabierał głosu, ponieważ broni złej sprawy. Zaproponował, by cały akt oskarżenia oddalić: „ponieważ nie ma najmniejszych podstaw, aby karać patriotę, natomiast ci, którzy propagują system totalitarny i służą interesom Rosji, Putina i Moskwy, żeby tutaj triumfowali na sali sądowej”. Zasugerował, by prokurator zajął się przestępczą działalnością policji w dniu 27 września 2014 roku, kiedy to bronili interesów Moskwy, interesów Putina, interesów Rosji wbrew interesom Polski. Jest to działalność antypolska i godna z tego powodu najwyższego potępienia.

20170203es3Na sali rozległy się oklaski. Sędzia powiedziała, że kwestie merytoryczne mogą być dopiero rozpoznane po przeprowadzeniu przewodu sądowego, obecnie został złożony wniosek o przeprowadzenie mediacji między stronami, co będzie miało wpływ na sposób postępowania.

Kolejne rozprawy zostały odwołane. W najbliższym czasie, tj. w ciągu 30 dni w Krakowskim Sądzie Okręgowym odbędą się mediacje między Zygmuntem Miernikiem a policjantem, który go oskarża. O wynikach mediacji będę informować.

Film, który nakręciłam podczas tej rozprawy można będzie zobaczyć na Program7 – telewizja internetowa, a zdjęcia po otwarciu linki poniżej:
https://goo.gl/photos/3EbpPRYHrbFyS8Sf7

Zeznania Adama Słomki w procesie niezależnego dziennikarza Józefa Wieczorka

elzbietaserafinElżbieta Serafin

19 stycznia 2017 roku w Sądzie Rejonowym dla Krakowa-Krowodrzy składał zeznania kolejny świadek obrony niezależnego dziennikarza Józefa Wieczorka, którego postawiono przed sądem za to, że opublikował nagranie z procesu, który prokuratura próbowała utajnić. Adam Słomka – przewodniczący Konfederacji Polski Niepodległej, polityk, dziennikarz szczegółowo opisywał okoliczności powstania tej skandalicznej sprawy. Na pytania obrońcy Konrada Firleja w jaki sposób umieszcza się informację na YouTube, kto odpowiada za informację, która jest tam publikowana, kto może domagać się jej usunięcia i jak to wygląda wyjaśnił, że YouTube to serwer amerykański, za który odpowiada strona amerykańska. Można zwrócić się do nich o umieszczenie informacji w postaci filmu, tekstu. Zdarza się, że dystrybutor wyrazi zgodę na upowszechnianie, ale potem wycofuje w wyniku sprzeciwu zgłoszonego przez organ uprawniony, czyli osobę, która ma prawa autorskie do filmu lub uważa, że jego prawa zostały naruszone. Między użytkownikiem stron a amerykańskim administratorem istnieje rodzaj cenzury. Organy europejskie np. polskiej prokuratury czy polskich sądów często występują o usunięcie z amerykańskich serwerów jakichś materiałów, ale skuteczność jest niewielka. 90 procent takich wniosków upada wobec innego sposobu ochrony praw autorskich i innego rozumienia swobody dziennikarskiej, która jest inaczej traktowana w Stanach Zjednoczonych, a inaczej w Europie. Mniej więcej od roku większość tych wniosków nie jest już składana do sądów, ale bezpośrednio do właścicieli serwisów amerykańskich, które rozpowszechniają informacje. O jawności rozpraw i stosowaniu się polskich sądów do przepisów unijnych mówił: Jeśli chodzi o jawność postępowań przed sądami to orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, poza 5 wyjątkami stanowi iż postępowania sądowe są jawne. Tego generalnie polskie sądy nie przestrzegają, choć Sąd Najwyższy wydał kilka uchwał w tej materii. Są wymienione przez Trybunał w Strassburgu, którego orzeczenia powinny być wiążące. Postępowania przed sądami powinny być jawne. W jednym procesie, który toczył się w Pszczynie, Katowicach, Myślenicach i w Krakowie, a w którym oskarżano Adama Słomkę o namawianie gangsterów z gangu Krakowiaka do zabójstwa sędziego z Katowic stosowano różne praktyki. Z początku sądy godziły się na jawne rozprawy – nagrywały to różne media, np. Telewizja Kraków. Kiedy zaczęło wychodzić na światło dzienne, że te wszystkie zarzuty są wynikiem przestępczej, prowokacyjnej akcji ze strony służb specjalnych, prokuratury za rządów Platformy Obywatelskiej, że świadkami oskarżenia przeciwko Adamowi Słomce są niewiarygodni gangsterzy z gangu Krakowiaka, którzy byli już wykorzystywani przez zamieszaną w to prokuraturę w innej sprawie, a teraz zostali zwolnieni z więzienia do tej rozprawy, wtedy jak mówił zaczęły się dziać różne rzeczy i ktoś z kierownictwa sądów krakowskich dokonał zmiany prezesa Sądu Rejonowego w Myślenicach, a ten prezes przekonał sędzię prowadzącą proces, że należy ten proces utajnić, żeby toczył się z wyłączeniem jawności. Potem gangsterzy dostali paszporty i uciekli do Wielkiej Brytanii, o czym oczywiście dokładnie wiedzieli prokuratorzy, łącznie z szefem Prokuratury Okręgowej w Katowicach i tą informację, i to, że gangsterzy składali fałszywe zeznania utajnili przed sądami. Takie sprawy trzeba wyciągać na światło dzienne.

20170119jw1O oskarżonym w tej sprawie dziennikarzu Józefie Wieczorku Adam Słomka mówił: „Jest takie grono pracowników naukowych uczelni polskich, którzy w czasach komunistycznych za obronę prawdy zostali zwolnieni z pracy i nie zostali przywróceni do dzisiaj. I do tego grona wybitnych przedstawicieli nauki polskiej, niezależnie antykomunistycznej należy pan Wieczorek. W sensie etycznym i naukowym jest to człowiek absolutnie wybitny. Za domaganie się dekomunizacji i lustracji do dzisiaj nie został przywrócony do pracy. Poniżej dziesięciu jest takich ludzi w Polsce. Jeżeli chodzi o sprawy dziennikarskie to pan Wieczorek jest znany z tego, że jest bardzo aktywny w utrwalaniu ważnych wydarzeń, szczególnie w Małopolsce, ale nie tylko, co w czasach poprzednich powiedzmy 20 lat ograniczonego zasięgu mediów niezależnych to miało ogromne znaczenie, a teraz dzięki roli internetu można powiedzieć, że to jest takie dziennikarstwo jakie prawdopodobnie jest przyszłością tego zawodu. W sensie interesu społecznego, tego co on robi, również nagrywanie rozpraw, które co do zasady jak mi wiadomo powinny być jawne, to jest działanie niezwykle pozytywne i wzorowe”. W środowisku dziennikarskim jest przyjęta zasada publikowania wszystkiego, łącznie ze sprawami prywatnymi, dlatego że prawo do swobody informacji jest uważane za ważniejsze niż tajemnica państwowa. Stoimy na stanowisku publikowania w istocie w 99 procentach, choć bywają wyjątki dotyczące np. wizerunku osób zmarłych. Adam Słomka dysponując wieloma kopiami nagrania z rozprawy sądowej, o publikację którego sądzony jest Józef Wieczorek, przekazał nagranie wielu dziennikarzom, również do publikacji w Stanach Zjednoczonych, prosząc o zgodę właściciela serwera YouTube za pośrednictwem swojego przyjaciela w USA. Amerykanie zamieścili to na kilku serwisach. „Uważam to ze wszech miar za zgodne z interesem społecznym. Natomiast jeżeli ktoś chce ścigać za upowszechnianie musi znaleźć amerykańskich pracowników tych serwisów, a nie polskich dziennikarzy” – powiedział. Mecenas Konrad Firlej zapytał czy istnieje domniemanie w opinii społecznej, że za swą aktywność został namierzony przez prokuraturę. Adam Słomka odpowiedział, że osobiście nie ma wątpliwości, że wcześniej namierzono pana Wieczorka i szukano pretekstu, żeby go zastraszyć. To jest kolejna szykana w jego życiu. W naszym odczuciu – weteranów walk o niepodległość jak i dziennikarzy, którzy zmagają się z kwestią swobodnego dostępu do informacji niewątpliwie oskarżenie jest absurdalne, a proces ma charakter polityczny – mówił.

20170119jw2Na pytania prokuratora Bogdana Świątkowskiego kiedy dokładnie wyłączona została jawność rozprawy przeciwko panu Słomce w Myślenicach odpowiedział: „Kiedy sąd zarządził obserwację psychiatryczną mnie powołując się na pretekst, że byłem ćwierć wieku temu pobity przez funkcjonariuszy ZOMO przebranych w mundury służby więziennej na polecenie SB z Katowic. SB z Katowic przywiozło 2 zomowców w 1985 roku do więzienia na Rakowieckiej w Warszawie tam, gdzie mordowano Żołnierzy Wyklętych. Wiemy to dziś z materiałów IPN. Oni – za to, że pisałem skargi do Amnesty International na działalność sądu i prokuratury PRL – pobili mnie do nieprzytomności w szpitalu więziennym. I na podstawie tego faktu, że ćwierć wieku temu zostałem pobity przez zbrodniarzy komunistycznych, którzy do dziś pozostają bezkarni, to pani sędzia w Myślenicach miała odwagę wysłać mnie na badania psychiatryczne. To badanie psychiatryczne posłużyło pierwotnie za pomysł do wyłączenia jawności. Ta kwestia tego badania czy jest zasadne czy nie trwała pół roku, może rok. Sprawcy pobicia choć żyją, do dziś pozostają bezkarni i poza zainteresowaniem prokuratury”. Podczas rozprawy odwoławczej przed Sądem Okręgowym w Krakowie z początku nie było problemu z jawnością, ale w jakimś momencie jak mówił Adam Słomka, chyba prokurator zwrócił uwagę sądowi, że powinna być wyłączona jawność. Sąd zarządził przerwę, potem podał jakąś pseudo-prawną podstawę i próbowano utajnić dalszy przebieg posiedzenia. W jawnej rozprawie, która toczyła się przed Sądem Rejonowym w Myślenicach zarzuty przeciwko panu Słomce zostały obalone, ale opluto go publicznie. A kiedy tu można było wszystko ujawnić, pokazać opinii publicznej mechanizm przestępczego działania służb specjalnych, prokuratury i sądów to prokurator i trzej, jego zdaniem, dyspozycyjni sędziowie wymyślili konstrukcję, która miała utajnić tą niezwykle ważną informację o sposobie działania wymiaru sprawiedliwości i sposobie pozbawiania go dobrego imienia. Kiedy prokurator zapytał w jaki sposób sąd wyraził stanowisko, że sprawa powinna być prowadzona z wyłączeniem jawności odpowiedział: „mętnie, w mimice pokazującej, że działa pod presją przełożonych, tak jak w czasach PRL”. Mówił, że często trafiał na sędziów łajdaków, a było ich ze 200. I tu zamiast bronić wizerunku sądu, upublicznić ten proces, sędziowie przy użyciu siły, za pomocą policji sądowej brutalnie usunęli z sali obserwatorów i dziennikarzy. Wywlekali jak worki kartofli weteranów walki o niepodległą Polskę, ludzi z biało-czerwonymi opaskami na rękach. Odniósł wrażenie, że ci sędziowie z Sądu Okręgowego w Krakowie zostali przydzieleni do tej sprawy, działali pod presją kogoś, kto kazał im sprawę utajnić. Skompromitowali i sąd i policję. Zresztą prokuratorzy też zachowywali się dziwnie. Mówili, że to nie ich akt oskarżenia, to z Katowic. Powstał problem czy krakowski prokurator może występować tu przeciwko Adamowi Słomce, nawet sąd usunął z sali prokuratora. Nie pamięta czy ktoś został na sali po ogłoszeniu niejawności i kiedy Józef Wieczorek opuścił salę rozpraw, był zdenerwowany użyciem policji przeciwko weteranom. Wyglądało to tak jak w stanie wojennym – wezwać policję, wywlec publiczność, utajnić. Pamięta twarze sędziów, z którymi prowadził polemikę. To zachowanie sędziów było niezgodne z interesem publicznym i interesem wymiaru sprawiedliwości. Obrońca Józefa Wieczorka Konrad Firlej zacytował świadkowi artykuł 360 kpk i jego 4 punkty mówiące o wyłączeniu jawności i zapytał na który z tych punktów mógł się sąd powołać. Adam Słomka uważa, że nie zachodziła tam żadna przewidziana prawem przyczyna do wyłączenia jawności. Na pytanie sędziego czy przekazał nagranie z niejawnej rozprawy panu Wieczorkowi odpowiedział, że nie, że mógł je dostać od kogoś kto posiadał kopię.

20170119jw3Na początku posiedzenia obrońca Józefa Wieczorka złożył wniosek, by mógł zapoznać się z dowodami w postaci nagrania, które chce przedstawić prokurator, a które usiłuje utajnić, ponieważ oskarżony ma wątpliwości co do tego materiału czy jest to materiał tendencyjny, wybiórczy, w jaki sposób sędzia to oceni. Sędzia wyraził zgodę. Następne posiedzenie ma odbyć się w większej sali, ponieważ część publiczności nie została tu wpuszczona przez sądową policję, na co zwrócił uwagę mecenas Konrad Firlej sugerując policjantom, że mogli wstać zamiast siedzieć, a swoje miejsca odstąpić tym, których zatrzymali za drzwiami.

Kolejna rozprawa odbędzie się 22 marca o godzinie 12.00 w sali D-105. Odtworzone zostanie to słynne nagranie z niejawnej rozprawy, niestety bez udziału publiczności. Będzie to najprawdopodobniej ostatnia rozprawa, na której sędzia ogłosi wyrok.

Prosimy Państwa o obecność. Bądźmy solidarni z Józefem Wieczorkiem do końca, by dać dziennikarzom nasze wsparcie podczas takich haniebnych procesów, by mogli bezpiecznie ujawniać takie skandaliczne zachowania przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości, o których można było usłyszeć podczas trwania tej rozprawy.

Zapraszam Państwa do obejrzenia kompletu zdjęć z rozprawy:
https://goo.gl/photos/D8dhJiQBtdjPL3eJ7

Kolejny polski patriota przed sądem

elzbietaserafinElżbieta Serafin

Sprawa Kazimierza Korabińskiego, kawalera Krzyża Oficerskiego Orderu Odrodzenia Polski.

3 maja 1986 w Katedrze na Wawelu miała odbyć się Msza Święta, a potem manifestacja patriotyczna. Rankiem tego dnia komunistyczna bezpieka, czyli funkcjonariusze Wydziału III Służby Bezpieczeństwa Komendy Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej w Krakowie wtargnęli do mieszkań 34 działaczy patriotycznych i nie podając przyczyn aresztowali tych ludzi. Tuż po Mszy Świętej znów zaatakowali. Tamtego dnia pobili wielu ludzi, aresztowali ponad 250 osób. Ludzie, których tak brutalnie potraktowano, próbowali potem domagać się sprawiedliwości, ukarania winnych, całymi latami biegali po prokuraturach, ale nic to nie dawało – komuna trzymała się mocno. Nawet zdarzało się, że obracały się te ich starania znowu przeciwko nim, a sędziowie umarzali rozprawy przeciwko esbekom. Po latach, tj. 15 września 2015 roku podczas rozprawy przeciwko esbekom z aktu oskarżenia, który wniosła Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu przy Instytucie Pamięci Narodowej w Krakowie Sąd Rejonowy w Krakowie umorzył sprawę – jak podali: z uwagi na termin przedawnienia karalności. Prokurator IPN złożył zażalenie i zaskarżył tamto postanowienie.

20170117kk212 kwietnia 2016 roku w Sądzie Okręgowym w Krakowie odbywała się rozprawa, która była wynikiem zażalenia. Oskarżyciel, czyli prokurator IPN zarzucał esbekom, że będąc funkcjonariuszami Wydziału III SB KW MO w Krakowie i tym samym funkcjonariuszami państwa komunistycznego dopuścili się zbrodni przeciwko ludzkości, że działali bez podstawy prawnej. Przekraczając swoje uprawnienia wzięli udział w operacji bezprawnego pozbawienia wolności w celu uniemożliwienia ludziom wzięcia udziału we Mszy Świętej na Wawelu oraz manifestacji niepodległościowej. Aresztowani nie wiedzieli co z nimi będzie. Takie aresztowania, pobicia zdarzały się często. Miały charakter poważnego prześladowania z przyczyn politycznych i religijnych – co jest zbrodnią przeciwko ludzkości, która nie podlega przedawnieniu. Sąd nie mógł umorzyć tej sprawy. 2 lata wcześniej zamordowano przecież znanego i kochanego przez ludzi kapłana – księdza Jerzego Popiełuszkę.

20170117kk3Obrońca oskarżonych esbeków wygadywał głupoty mówiąc, że nie było to jakieś poważne prześladowanie, że to nie był terror. Nie podobało mu się, że prokurator próbując pokazać grozę tamtych dni przypomniał morderstwo dokonane wtedy przez esbeków na księdzu Popiełuszce. Powiedział też zdanie, po którym ludzie wybuchnęli gromkim śmiechem: „nie można dawać znaku równości między takim krótkotrwałym zatrzymaniem, a więzieniem z przyczyn czysto politycznych panów chociażby Michnika czy Kuronia”. Żeby zrobić większe wrażenie przypomniał sobie nazwiska generała Nila i rotmistrza Witolda Pileckiego. Że nie można dawać znaku równości między zatrzymaniem Ich, a takimi zatrzymaniami. I dalej w tym stylu. Aż 3 obrońców broniło wtedy tych esbeków. Kompromitowali się swoimi wypowiedziami. Aresztowany wtedy w 1986 roku Ryszard Bocian – występując jako oskarżyciel posiłkowy – przypomniał tym niedouczonym urzędnikom o 3 księżach zamordowanych przez esbeków w 1989 roku – 3 lata po tym masowym aresztowaniu – o księdzu Zychu, Niedzielaku, Suchowolcu. Mówił o licznych prześladowaniach, o wielokrotnych aresztowaniach. Kiedy po przerwie sędzia poinformował, że postanawia utrzymać w mocy zaskarżone przez IPN postanowienie, czyli znów umorzyć sprawę – ludzie wielokrotnie prześladowani przez komunistyczną bezpiekę, oburzeni taką decyzją sądu – krzyczeli – hańba! Posłuszna policja sądowa siłą usunęła ludzi z sali i wzięli się dzielni chłopcy za spisywanie obecnych na tej rozprawie. Do Kazimierza Korabińskiego – również wielokrotnie prześladowanego, aresztowanego przez esbeków – wielce zasłużonego dla sprawy polskiej działacza opozycyjnego, drukarza, odznaczonego m.in. Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski – podszedł 28-letni sierżant Maciej Chechelski. A potem postawił Go przed sądem, że jakoby usłyszał z jego ust 2 brzydkie słowa. Proces Kazimierza Korabińskiego, który miał odbyć się 10 listopada odroczono na 17 stycznia.

20170117kk117 stycznia 2017 roku w Sądzie Rejonowym dla Krakowa-Śródmieścia II Wydział Karny sędzia SSR Tadeusz Cichoń przesłuchał kilku świadków obrony oraz sierżanta skarżypytę.

Prezes Związku Konfederatów Polski Niepodległej 1979-89 Krzysztof Bzdyl chciał wystąpić tu w charakterze czynnika społecznego, by bronić dobrego imienia Korabińskiego, lecz sędzia nie wyraził na to zgody, mówiąc, że w sprawie o wykroczenie nie jest to możliwe. Oskarżyciel z komisariatu sądowego odczytała akt oskarżenia: „Kazimierz Korabiński obwiniony jest o to, że w dniu 12 kwietnia 2016 roku około godziny 12.10 na terenie Sądu Rejonowego w Krakowie używał słów nieprzyzwoitych w miejscu publicznym. Jest to wykroczenie określone w art. 141 Kodeksu Wykroczeń”. Zadała mu kilka pytań. Czy był 12 kwietnia na terenie sądu, itp.

Kazimierz Korabiński był wtedy przed operacją kręgosłupa. Kiedy policjanci wyrzucali ludzi z sali nie mógł wstać. Mówił, że wyjdzie sam. Ale dwaj gorliwi panowie zrobili to po swojemu. Jeden z nich wykręcił mu rękę. Chciał to zgłosić, ale uznał, że nie będzie się w to bawił – męska sprawa – jak mówił, ale policjant (spisujący go) zachował się jak dzieciak. Na korytarzu był okropny harmider, krzyk, ludzie krzyczeli na policjantów – gestapo! , bo tak się zachowywali. Policjant który go spisał pojawił się później. Bardzo go bolało, nie mógł nic powiedzieć. Nie używał nieprzyzwoitych słów.

20170117kk4Zeznający sierżant Maciej Chechelski – sprawca tej kolejnej bezsensownej rozprawy przeciwko patriotom – zacytował słowa wulgarne, które jakoby padły 12 kwietnia z ust oskarżonego. Wie, że było wtedy bardzo głośno, ale odpowiadając na pytania sędziego prawie nic nie pamiętał. Nie pamiętał czy Kazimierz Korabiński użył tych słów w rozmowie z kimś, w jakim momencie to się działo. Mówił, że pan Korabiński był spokojny i wydawało mu się, że rozumiał o co mu chodzi. Sędzia odczytując zeznanie Chechelskiego poprosił go o wyjaśnienie słów: „wywołało to oburzenie osób przebywających na terenie sądu”. Sierżant szczerze wyjaśnia, że pawilon D nie był wyłączony, niejednokrotnie przechodziły tam osoby nie związane z rozprawą, telewizja tam była. Przypuszczał, że ludzie mogli być oburzeni. Ale jak dotąd nikt nie zgłosił, że czuje się oburzony jakimiś 2 brzydkimi słowami. Ta sprawa nie powinna się nigdy rozpocząć.

20170117kk5Świadek obrony Janusz Fatyga mówił, że był wtedy świadkiem wielkiej niesprawiedliwości w wykonaniu sędziego, że zbrodnie komunistyczne mogą ulegać przedawnieniu. Na sali sądowej doszło do bezprawia, w wyniku którego jedynym oskarżonym o zbrodnie komunistyczne jest kolega Korabiński. „To jest skandal – mówił – sędzia wydał postanowienie, że zatwierdza postanowienia prokuratora o odmowie ścigania zbrodniarzy komunistycznych i chciał uzasadniać. Nie pozwoliliśmy na to, zaczęliśmy gwizdać. Doszłoby do dalszego poniżenia wymiaru sprawiedliwości. Nasza zgoda na potulne wyjście z sali sądowej byłaby akceptowaniem takiej postawy tak zwanego wymiaru sprawiedliwości, odmówiliśmy”. I ma świętą rację. Byłoby tak jak mówił obrońca esbeków, że nic się nie stało. Parę poprzetrącanych kręgosłupów, trochę złamanych życiorysów – nic takiego. „Policja przystąpiła do usuwania nas siłą – kontynuował świadek – pierwszego wzięli Korabińskiego. Mówił: musicie uważać, mam bardzo chory kręgosłup. Nie stawiał oporu. Dał się prawie ciągnąć. Ja prowadziłem opór. Przede mną jakiś metr był prowadzony przez funkcjonariuszy Korabiński. Jak się wyrywałem boleśnie ugodziłem go w plecy. Usłyszałem jęk kolegi. Byłem cały czas, nie słyszałem, żeby kiedykolwiek zaklął. Na korytarzu było głośno, potem pojawił się jakiś funkcjonariusz, który zarzucał mu, że go obraził. To jest plaga, że środowiska niepodległościowe są oskarżane o takie rzeczy”. Sędzia zapytał czy słyszał, żeby padało nazwisko Kiszczaka. „Kiszczak był zbrodniarzem komunistycznym” – odpowiedział. „Wznosiliśmy okrzyki: precz z komuną. Sprawcy zostali uniewinnieni. Powinno się odebrać sądom prawo orzekania, to jest skandal co sędziowie wyprawiają” – dodał na zakończenie.

20170117kk6Maria Michałek jak i wiele innych osób słyszała, że Kazimierz Korabiński uskarżał się na ból kręgosłupa, mówił, że czeka go operacja. Nigdy nie słyszała, żeby używał wulgarnych słów. „Zawsze jest szarmancki, uprzejmy, uśmiechnięty. Wtedy był skrzywiony, bo bolał go kręgosłup. Na korytarzu było głośno, wszyscy byli zdenerwowani. Ludzie byli oburzeni. To jest hańba, żeby w wolnym Kraju padały takie wyroki” – mówiła.

20170117kk7Stanisław Zamojski wspomniał, że był jednym z tych wielu poszkodowanych, których sądzeni i nie skazani w 2016 roku esbecy aresztowali 3 maja 1986 roku. Wspomniał, że żaden z tych esbeków nie przychodził na rozprawy, a ich adwokaci naśmiewali się z poszkodowanych. Dodał, że polski sąd w Szczecinie skazał ubeków.

Świadkowie obrony pamiętali, że tylko jeden policjant podszedł do pana Korabińskiego.

Na następnej rozprawie, która ma odbyć się 14 marca o godzinie 12.00 w sali B-125 mają zeznawać 2 świadkowie obrony: Adam Słomka i Zygmunt Miernik oraz policjant, jakoby partner Chechelskiego, którego nikt przy Chechelskim nie widział.

20170117kk8Tego samego dnia prezes ZKPN 1979-89 Krzysztof Bzdyl złożył do Sądu Rejonowego dla Krakowa-Śródmieścia II Wydział Karny pismo o rozpatrzenie 3 wniosków dowodowych o następującej treści:

„1 – oddalenie całego wniosku o ukaranie pana Kazimierza Korabińskiego. Wniosek nie spełnia bowiem wymogów formalnych. We wniosku jest podany tylko jeden świadek wykroczenia – sierżant Maciej Chechelski. Zgodnie z następującą maksymą prawną obowiązującą w prawie rzymskim i dziś również testisunus, testisnullus (łac.) jeden świadek, żaden świadek zeznanie świadka Chechelskiego należy uważać za niewiarygodne. Świadek Chechelski mówi bowiem, że zachowanie pana Korabińskiego wywoływało oburzenie wśród osób przebywających na terenie sądu. Jednak nie mamy podanego żadnego innego świadka, ani policjanta, ani osoby nie mundurowej. Można więc domniemywać, że policjant wykreował sam nieistniejący fakt. Mogę podać w tej chwili kilkunastu świadków, którzy znają dobrze weterana walk o niepodległą Polskę Kazimierza Korabińskiego i stwierdzą, że nie używa on słów nieprzyzwoitych w miejscu publicznym,

2 – skierowanie sierżanta Macieja Chechelskiego na kurs historii Polski z lat 1939 1990, aby poznał okres okupacji sowieckiej i rządy komunistycznych zdrajców, w tym rolę jako odegrał komunistyczny zbrodniarz Czesław Kiszczak, odpowiedzialny za mordy na tysiącach Polaków,

3 – skierowanie na taki sam kurs historii wszystkich policjantów z Komisariatu Policji II w Krakowie przy ul. Lubicz 21 jak również wszystkich policjantów z posterunku policji w tym sądzie. Równocześnie informuję, że o taki kurs najnowszej historii Polski należy zwracać się do Dyrektora Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej dr. hab. Filipa Musiała, ul. Reformacka 3, w Krakowie”.

Zapraszam Państwa do obejrzenia kompletu zdjęć z rozprawy:
https://goo.gl/photos/H75AqGp235PVU3qC6

Trwa proces niezależnego dziennikarza Józefa Wieczorka

elzbietaserafinElżbieta Serafin

W najbliższy czwartek, tj. 19 stycznia 2017 roku w Sądzie Rejonowym dla Krakowa – Krowodrzy, w sali numer D-144, o godzinie 12.00 odbędzie się kolejna już rozprawa Prokuratury przeciwko niezależnemu dziennikarzowi Józefowi Wieczorkowi, która chce Go ukarać za udostępnienie na You Tube nagrania z procesu Adama Słomki. Podczas kampanii prezydenckiej w 2015 roku Słomka został oskarżony o namawianie gangsterów do zabójstwa sędziego. Rozprawa miała miejsce w Myślenicach. Adama Słomkę uniewinniono. Tamten proces, podczas którego szkalowano dobre imię kandydata na Prezydenta RP rejestrowały liczne media, również Telewizja Kraków. Podczas procesu apelacyjnego spowodowanego przez Prokuraturę, która uparcie chciała obciążyć kandydata na Prezydenta RP Adama Słomkę, prowadząca rozprawę sędzia próbowała utajnić jej przebieg. Adam Słomka, któremu zezwoliła na rejestrowanie procesu został wtedy uniewinniony. Te akcje wymierzone przeciwko Słomce, te fałszywe oskarżenia spowodowały oczywiście zmniejszenie poparcia dla Jego kandydatury.

Józef WieczorekJózef Wieczorek (fot. www.ekspedyt.org) jako dziennikarz, którego obowiązkiem jest upublicznianie spraw, które w odczuciu społecznym budzą wątpliwości działał w dobrej wierze, dla dobra publicznego udostępniając nagranie z tamtego dziwnego posiedzenia sądu. Sędziowie robią co chcą. Zachowują się skandalicznie. Jak mogliśmy usłyszeć już nawet podczas tej rozprawy Józef Wieczorek podał przykład abstrakcyjnego, nielogicznego zachowania sędzi. W czasie trwania tzw. „procesu jasełkowego”, podczas pierwszej rozprawy sędzia zezwalała na rejestrację. Podczas drugiej rozprawy nie zezwoliła, nie podając nawet przyczyny tej decyzji, ale gdy weszła Telewizja Kraków – wszyscy dostali zgodę. Wielokrotnie uczestniczyliśmy w różnych rozprawach i widzimy zachowanie tych ludzi, widzimy co się dzieje z psychiką sędziów. Często są nerwowi, aroganccy, wyrzucają ludzi z sali, zachowują się tak jakby władza, którą dostali tylko po to, by uczciwie rozsądzać sprawy uderzała im do głowy. Widać jak ta ich praca, to grzebanie w kodeksach, paragrafach, jakichś ułożonych przez kogoś zdaniach, które często nie pasują do rzeczywistości spowodowała, że zatracili kontakt z rzeczywistością. Upokarzają ludzi, uważają się za kogoś lepszego. Nawet się z tym nie kryją. Na pokazywanej w różnych mediach wielkiej imprezie sędziów z udziałem słynnego celebryty – sędziego Rzeplińskiego jedna z pań stwierdziła, że są wyjątkową kastą ludzi, co potwierdza to, o czym tu piszę. W polskich sądach wciąż tkwią komunistyczni prokuratorzy, sędziowie, którzy nadal skazują polskich patriotów. Zygmunt Miernik przez takie osoby przesiedział prawie pół roku w więzieniu! Już najwyższy czas, by zastąpić ich zdrowymi i uczciwymi polskimi urzędnikami.

W czwartek 19 stycznia będzie przesłuchiwany kolejny świadek obrony Józefa Wieczorka – Adam Słomka. Poprzednia rozprawa z jego udziałem nie odbyła się, ponieważ w tym samym czasie brał udział w procesie w Sądzie Okręgowym w Warszawie, gdzie chorzy na władzę komunistyczni sędziowie chcą Go skazać za czytanie Kodeksu Karnego. Takich absurdalnych rozpraw jest w Polsce wiele. Potężne pieniądze, którymi powinien być zasilany budżet Kraju wydawane są na takie absurdalne procesy jak ten, który wytoczono dziennikarzowi Józefowi Wieczorkowi.

Prosimy Państwa o udział w tej rozprawie, także o rozpowszechnianie informacji o tym procesie. Pokażmy, że nie godzimy się z takim traktowaniem dziennikarza, którego obowiązkiem jest pokazywanie tego bezprawia jakie wciąż dzieje się w naszych sądach.

III Krakowskie Zaduszki za Żołnierzy Wyklętych–Niezłomnych

krakowniezaleznymkInformacja własna

W niedzielę, 20 listopada 2016 roku mieszkańcy Krakowa i Goście Naszego Miasta już po raz trzeci wzięli udział w Krakowskich Zaduszkach za Żołnierzy Wyklętych–Niezłomnych.

20161120jb1Rozpoczęły się one o 13:30 „Przemarszem Wyklętych” spod kościoła Świętego Wojciecha wokół Rynku Głównego (fot. p. Józef Bobela) a o 14.00 w Bazylice Mariackiej odprawiona została niezwykle uroczysta Msza Święta Wypominkowa. Uroczystości uzupełnił specjalny, premierowy pokaz filmowy w kinie „Kijów”. Film p. Dariusza Walusiaka „Mój przyjaciel Laluś” obejrzeliśmy w towarzystwie Żołnierzy Niezłomnych: pp. pułkownika Tadeusza Bieńkowicza, kapitana Stanisława Szuro porucznika Wacława Szaconia (bohatera filmu), oraz prezesa Instytutu Pamięci Narodowej p. doktora Jarosława Szarka.

Zdjęcia z przemarszu wokół Rynku Głównego, Bazyliki Mariackiej i kina „Kijów” zawdzięczamy pp. Elżbiecie Serafin i Józefowi Bobeli:
https://goo.gl/photos/phy5KGQ7dMfH9obJ9
https://goo.gl/photos/zUr12nx9i6Cyr6SbA

Rozprawa o krzesło. Zeznania ostatnich świadków. Mowy końcowe

elzbietaserafinElżbieta Serafin

4 listopada 2016 roku odbyła się kolejna rozprawa przeciwko Markowi Majchrowi oskarżonemu o rzekomy zamach na prezydenta Komorowskiego podczas wiecu wyborczego zorganizowanego przez jego zwolenników w Krakowie.

Przed budynkiem sądu odbyła się konferencja prasowa, na którą przybyło wielu dziennikarzy z rozmaitych stacji telewizyjnych i radiowych.

20161104es1Konrad Berkowicz – wiceprezes „Wolności” przypomniał zdarzenie z 2015 roku, podczas którego aresztowano Marka Majchra, kiedy to grupa młodych ludzi, na wiecu wyborczym Komorowskiego, podnosiła krzesło jako symbol kompromitującego stylu uprawiania polityki przez ówczesnego prezydenta. „Wiadomo, że większość komentatorów uznała, że właśnie te happeningi, kiedy Komorowski się pojawiał powodowały drastyczny spadek poparcia dla niego, a ostatecznie usunięcie go z fotela prezydenta. To, że sam prezydent, ówczesna władza, jego sztab traktował tę sprawę politycznie wiemy, bo w jego spotach wyborczych głównym motywem był właśnie motyw unoszonego krzesła jako symbol Polski radykalnej, która miała być tą złą Polską, dlatego trzeba zagłosować na prezydenta Komorowskiego. Jedyne zeznania przeciwko oskarżonemu to zeznania nieumundurowanych funkcjonariuszy, którzy dokonali interwencji. To są funkcjonariusze, którzy w razie uniewinnienia oskarżonego będą musieli odpowiedzieć za drastyczną, nieuzasadnioną i prowokacyjną interwencję. Nie dziwne, że bronią własnych tyłków, nie dziwne, że recytują wręcz te same zeznania napisane przez kogoś podobnym językiem. Szanowni Państwo dzisiaj jest dzień historyczny, dzień historyczny dla polskiej demokracji. Bo jeżeli dzisiaj oskarżony zostanie skazany w absurdalnej sprawie o tak zwany zamach krzesłem będziemy mieli w Polsce więźnia politycznego. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie. Przypominam, że zebraliśmy kilka tysięcy podpisów pod petycją do obecnego prezydenta Andrzeja Dudy o ułaskawienie oskarżonego. Wysłaliśmy tą petycję do prezydenta i w razie skazania oskarżony będzie się o to ubiegał”.

20161104es2Marek Majcher przywitał dziennikarzy: „Cieszę się, że w końcu mogę stanąć przed państwem i odpowiedzieć na państwa pytania. Ja tylko pokrótce odnośnie całości aktu oskarżenia skierowanego przeciwko mnie chciałbym taką się podzielić uwagą, że gdyby prokuratura stwierdziła, że wtedy, tego dnia na wiecu pana Komorowskiego na Rynku wylądowało UFO i zakłóciło ten wiec to myślę, że tego typu oskarżenie byłoby bardziej wiarygodne niż to, co ta prokuratura wysmażyła. Sprawa jest absurdalna i śmieszna i możliwie, żebym się tu do państwa śmiał z tego, gdybym nie znał po prostu polskich sądów, które jak wiemy, w Polsce nie przeszły żadnej dekomunizacji i są normalną stroną w konflikcie politycznym w tym momencie”. Obelgi słyszeli tylko policjanci, którzy aresztowali i pobili Marka Majchra. Wyjaśnił, że gdyby ktokolwiek z nich zaczął wykrzykiwać jakieś wulgaryzmy pod adresem prezydenta, to sami by taką osobę wyprowadzili uznając ją za prowokatora. „Po prostu było ewidentne zamówienie, żeby to krzesło zniknęło z kadru. A sposób w jaki to zrobiono przypomina mi czasy peerelowskie z filmów czy jak były tu protesty Solidarności, gdzie faktycznie były tego typu prowokacje, że ubeków wpuszczano w tłum i wywlekano najaktywniejszych uczestników manifestacji antykomunistycznych. I tutaj zrobiono dokładnie to samo. Po prostu napadnięto mnie w trakcie, gdy wykonywałem konstytucyjne prawo do protestowania. Sąd, przed którym procedowana jest ta sprawa, od dłuższego momentu całkowicie uniemożliwia nam – mnie i panu mecenasowi, dowiedzenie hipotezy, że była to prowokacja”. Gdy był zatrzymany, policjanci nie podali powodu zatrzymania, nawet jeden z nich powiedział, że nie jest zatrzymany. „Przewleczono mnie do radiowozu policyjnego, później wożono mnie jak za starych ubeckich czasów po różnych komisariatach, zostawiano samego na parkingu samochodowym, później zawieziono mnie na ulicę Szeroką, gdzie jak w najlepszych peerelowskich czasach byłem bity po to, żeby się przyznać do zamachu na prezydenta. I Szanowni Państwo chciałem tu też zwrócić uwagę, że Państwo zostaliście oszukani, bo w tym czasie, kiedy byłem bity, żeby się przyznać do tego, że to była faktycznie próba zamachu, w tym samym czasie pan Mariusz Ciarka – rzecznik prasowy policji – mówił do Państwa, że ja się do tego rzutu krzesłem przyznałem. Bardzo proszę tutaj w tej chwili Państwa o rzetelność, o naprostowanie tego, o zwrócenie uwagi, że to jest prowokacja polityczna, o zwrócenie uwagi na to, że pani sędzia nie powołała pana prezydenta Komorowskiego jako świadka. Z góry stwierdziła, że on nic nie widział. Nie powołała funkcjonariuszy BOR-u jako świadków, nie przeprowadziła szeregu innych dowodów w tej sprawie, no więc ewidentnie sąd unika hipotezy, że była to prowokacja polityczna – użycie organów państwowych w celach politycznych”.

20161104es3Weszliśmy na salę. Po kilku minutach grupa policjantów wprowadziła na salę pierwszego z 2 świadków – zakutego w kajdanki Zygmunta Miernika – więźnia politycznego, przywiezionego z więzienia w Wojkowicach, gdzie siedzieć ma 10 miesięcy za to, że nie godził się, by morderca Polaków – ruski agent Kiszczak uniknął kary za swe zbrodnie. Rozbrzmiały oklaski. Kilka osób krzyknęło: „Zygmunt Miernik, Zygmunt Miernik”, ktoś krzyknął: „cześć i chwała bohaterom”, a sędzia Aleksandra Sołtysińska – Łaszczyca zareagowała natychmiast, bez żadnych negocjacji. Wezwała policjantów i kazała wyprowadzić publiczność z sali. Krzysztof Bzdyl zaprotestował tłumacząc, że Zygmunt Miernik jest więźniem politycznym i to jest właśnie poprawne zachowanie. Prosił sędzię o zmianę decyzji. Sędzia kazała policjantom wyprowadzić Go z sali. Słynny już z takich akcji funkcjonariusz policji Marek Zygmunt poinformował donośnym głosem by opuścić salę, w przeciwnym razie będzie użyta siła fizyczna. Słychać głosy z sali: „Tu jest wolna Polska, Zygmunt Miernik jest bohaterem narodowym”. Na nic to się zdało, ludzi wyprowadzono. Pozostali tylko niektórzy dziennikarze.

Zygmunt Miernik stwierdził, że to co się stało w 2015 roku na krakowskim Rynku było zastraszaniem środowisk patriotycznych przez służby w tamtym czasie. Uważa, że była to prowokacja funkcjonariuszy.”Jest to pokazanie nieistniejącego faktu, który chcieli wykorzystać w kampanii wyborczej, że tak wspaniałego człowieka chuligani chcieli okaleczyć, zabić, żeby pokazywać w mediach jak to swołocz młodzieżowa niszczy prezydenta – nie środowisko patriotyczne” – powiedział.

20161104es4Urszula Fijołek – drugi świadek – bardzo precyzyjnie opisała bieg wydarzeń. Mówiła m.in. że atmosfera na Rynku była przyjazna, wręcz radosna. Ludzie krzyczeli: „szogun, gdzie jest szogun, precz z komuną, złodzieje, hańba”. Grupa osób, która jak to opisała „wychodziła z siebie”, to osoby z komitetu wyborczego Komorowskiego, w tym Jerzy Fedorowicz, który jako konferansjer mówił jakieś niedorzeczności w stylu: „proszę nie używać brzydkich wyrazów, proszę nie przeklinać pod kościołem Mariackim”, choć wszyscy stali pod kościołem świętego Wojciecha i żadnych brzydkich słów tam nie było albo „cały Bieżanów idzie na prezydenta Komorowskiego”, co tworzyło atmosferę jakiegoś niebezpieczeństwa. Ludzie stali bardzo blisko siebie. Krzesło było trzymane statycznie i mogło co najwyżej spaść trzymającemu je na stopę. Wszyscy byli rozbawieni, wręcz winszowali pomysłu. Miała absolutne przekonanie, że to są drwiny, kpiny z osoby, która niegodnie reprezentuje nasz kraj i to było celem tego happeningu. Sędzia zarządziła pół godziny przerwy.

W przerwie wyrzuceni z sali przedstawiciele ZKPN1979-89 próbowali dostać się do prezesa sądu czy innej kompetentnej osoby, by uzyskać jednak zgodę na udział w dalszej części rozprawy. Biegaliśmy od pokoju do pokoju odsyłani przez sympatyczne panie do kolejnych urzędników, ale ciągle wprowadzano nas w błąd. Druga część rozprawy miała się wkrótce zacząć, więc ja wróciłam pod salę rozpraw, a koledzy (m.in. Krzysztof Bzdyl, który prosił sędzię o zmianę decyzji i którego policjanci siłą wyprowadzili z sali rozpraw nie dając szansy na wytłumaczenie sędzi, że ludzie skandowali, gdy pojawił się Zygmunt Miernik, bo jest on osobą niezwykłą – weteranem walk o wolną Polskę, a jednocześnie więźniem politycznym w tej wolnej Polsce i na takie przywitanie w pełni zasługiwał) składali skargę do Referatu Policji Sądowej w budynku sądu. Nie dostali zgody na udział w dalszej części rozprawy.

Mowy końcowe

20161104es5Oskarżyciel, mimo że wysłuchał tylu logicznych wypowiedzi uświadamiających, że krzesło było tylko elementem happeningu (a nie narzędziem zamachu), mającego wykazać Komorowskiemu, jego zwolennikom niegodne zachowanie Komorowskiego jako reprezentanta Polski w Japonii, a Marek Majcher zachowywał się zupełnie spokojnie, nie było żadnego zagrożenia, atmosfera była wesoła – upiera się przy swoim tak, jakby te wszystkie wypowiedzi do niego nie dotarły, jakby wina Marka była przesądzona, jakby napisał mowę końcową wysłuchawszy tylko oskarżeń okłamujących go i wszystkich innych ludzi – policjantów, bo zaczął swój spektakl od słów: „Przeprowadzone przed sądem dowody nie podważyły ustaleń śledztwa, zgromadzony materiał dowodowy wskazuje, że oskarżony Marek Majcher dopuścił się wszystkich zarzucanych w akcie oskarżenia czynów, w szczególności oskarżony publicznie znieważył prezydenta Bronisława Komorowskiego słowami powszechnie uznanymi za obelżywe, usiłował dopuścić się czynnej napaści na prezydenta, usiłował rzucić w niego krzesłem chcąc w niego uderzyć…”, co potwierdzają policjanci, którzy gadali to samo oraz słynna telewizja TVN. Najlepsze chyba zdanie jakie wypowiedział to: „Oskarżony naruszył swoim zachowaniem powagę urzędu prezydenckiego, prezydenta jako najwyższego przedstawiciela narodu”.

A Komorowski kpiąc sobie na każdym kroku z Polaków – te wygłupy w Japonii, ten czekoladowy orzeł i inne tego typu pomysły – czy on nie naruszył swoim zachowaniem powagi urzędu prezydenta jako przedstawiciela narodu? Kiedy postawią właśnie Komorowskiego jako oskarżonego przez Naród przed sądem?

Oskarżyciel wniósł o uznanie Marka winnym i o wymierzenie mu kary łącznej 5 miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym wymierzeniem wykonania na 3 lata.

20161104es6Obrońca Marka Majchra mecenas Bartłomiej Czech-Kosiński zaczął od przeczytania listu, który przygotował nieobecny na sali oskarżony. Tłumaczył w nim powód happeningu wyśmiewającego wpadkę dyplomatyczną Komorowskiego w Japonii, opisał jak był poniewierany i bity przez policjantów, którzy go napadli oraz jak rzecznik prasowy okłamał Polaków mówiąc, że Marek się do ataku na prezydenta przyznał. Jedynymi świadkami, którzy go oskarżają są właśnie ci policjanci. „Sprawa jest w moim odczuciu na tyle absurdalna, że każdy inny wyrok niż pełne oddalenie zarzutów i uniewinnienie uznam za kuriozum” – napisał oskarżony. Nikt nie słyszał wulgaryzmów ani haseł zachęcających do ataku na Komorowskiego. Obrońca mówił, że sąd oddalił dowód z fonoskopii, dzięki któremu można było dowiedzieć się co w rzeczywistości krzyczał oskarżony, co krzyczeli ludzie. Zeznania policjantów oczywiście są spójne i logiczne, ale są identyczne. ” Zwrócę uwagę na jeden najważniejszy fakt – mówił – każdy z policjantów, np. pierwszy twierdzi, że oskarżony miał czarne włosy, na to oskarżony wstaje i mówi – ale ja tego dnia miałem na głowie czapkę. Policjant mówi: „ale ja się zorientowałem jak widziałem te jego włosy na komisariacie”. Coś dziwnego? Nie. Oczywiście antycypował pewne fakty, przeniósł je do zeznań. Tyle tylko, że robi to również drugi, trzeci, czwarty, piąty i każdy kolejny policjant Wysoki Sądzie. Zdaniem obrony zeznania tych świadków zostały uszyte Wysoki Sądzie. To nie są świadkowie – to są kłamcy!” – wykrzyknął obrońca. Sędzia go ucisza.

Zdaniem obrony, oskarżony nie naruszył godności urzędu prezydenta. On tę godność obronił występując skutecznie wobec osoby, która jego zdaniem i zdaniem większości, choćby wyborców, opowiedziała się przeciwko karygodnemu zachowaniu prezydenta w Japonii. Ale to nie jest sprawa polityczna, bo często ten argument się pojawia – sprawa polityczna. Zdaniem moim to nie jest sprawa polityczna, tylko sprawa indolencji, sprawa tak zwanego „dmuchania na zimne”. Ale przy tym „dmuchaniu na zimne” można się naprawdę poparzyć, zwłaszcza, że przedmiotem aktu oskarżenia wniesionego przez prokuraturę jest przecież człowiek, ten zwykły obywatel, który ma prawo do krytyki. A że robi to podnosząc krzesło – jego prawo. Natomiast krok od krzesła i jego podniesienia do zamachu na prezydenta dzieli morze, a nawet ocean. Wysoki Sądzie wnoszę o sprawiedliwy wyrok i sprawiedliwość moimi ustami domaga się uniewinnienia Marka Majchra„.

Sędzia podała, że wyrok zostanie ogłoszony 16 listopada 2016 roku o godzinie 13.00. Sala 108.

20161104es7Spotkałam Marka Majchra po rozprawie. Powiedział: „Groteskowość tego procesu sięgnęła zenitu, jest to kropka nad i. Jeśli prokurator byłby poważny i miałoby dojść do zamachu na prezydenta, to kara ta musiałaby być dużo wyższa. Spodziewałem się, że prokurator będzie żądał 4-5 lat pozbawienia wolności. Natomiast prokurator żąda tak niskiej kary, niejako przyznał się do tego, że żadnego zamachu, żadnego zagrożenia nie było, a żąda tej kary tak pro forma, żeby było, że coś było, że skazali, odszkodowań wypłacać nie trzeba, wszystko jest OK”. Konrad Berkowicz skomentował to bardzo podobnie dodając, że „prokurator nie wierzy w swój zarzut, ale chyba formalnie nie chce się do tego przyznać, bo oznaczałoby to kłopoty dla policjantów, którzy interweniowali w tej sprawie w sposób skandaliczny”. I dodaje: „Cieszymy się, że już na pewno jest moralne zwycięstwo, bo jasne jest, że prokurator nawet nie wierzy w zamach krzesłem, a mamy nadzieję, że jak sąd ogłosi wyrok, to będzie i zwycięstwo formalne, chociaż już w sądy trochę wierzymy mniej niż w nasze czyste sumienie„.

Zapraszam Państwa jeszcze do obejrzenia mojej relacji filmowej na kanale Telewizji Internetowej „Program7″ oraz kompletu zdjęć:
https://www.youtube.com/watch?v=cCud9THzUo8
https://goo.gl/photos/Z3qmsH4LwGWwyXg88

Z wizytą u więźnia sumienia – Zygmunta Miernika. 26 października 2016 roku

elzbietaserafinElżbieta Serafin

Tego dnia odwiedziliśmy naszego kolegę Zygmunta Miernika w więzieniu w Wojkowicach. Pojechaliśmy ja, Józef Wieczorek jako dziennikarz zaproszony przez ZKPN1979-89, Stanisław Tatara, Stanisław Zamojski i Krzysztof Bzdyl. Dzień wcześniej w Krakowskim Klubie Wtorkowym gościł marszałek Kornel Morawiecki. Podczas spotkania poruszył wiele ważnych spraw, mówił też o aktualnie monitorowanym problemie – handlu kradzionymi nieruchomościami w Warszawie. Myślałam w tym momencie o tym skandalicznym procederze, który od lat ciągnie się też tu w Krakowie – Polacy wywalani z dawnych mieszkań na bruk, do lokali socjalnych, do hoteli robotniczych, a w zamian wiele nowych miejsc noclegowych dla obcokrajowców, wiele sprzedanych polskich mieszkań obcokrajowcom, którzy coraz liczniej lokują się w Krakowie – oczywiście za sprawą nieuczciwych prawników, sędziów i tej całej hałastry nienażartych, chorych na władzę, którzy bezprawnie zawładnęli majątkiem narodowym. Podczas spotkania oczywiście zadawano wiele pytań, a Kornel Morawiecki odpowiadał długo, jak najdokładniej. Pytałam o Zygmunta, co robią w Jego sprawie. Wiele osób natychmiast zareagowało aplauzem. To było naprawdę miłe. To znaczy, że wiele osób jest z nim. Jeden z Jego kolegów prosił, żeby pozdrowić go w więzieniu, podał karteczkę, na której napisał kilka ciepłych słów.

20161026es1Zakład Karny Wojkowice. Miałam nadzieję, że dostaniemy zgodę na sfilmowanie spotkania. Do więzienia zadzwonił dzwonkiem przy żelaznej bramie Krzysztof Bzdyl. Otwarto drzwi, pojawił się wkrótce zastępca dyrektora i poinformował nas, że musimy poczekać, bo mają tam jakieś zajęcia, musi porozmawiać z dyrektorem. No, ale kiedy ponownie pojawił się przed nami – tak, dostaliśmy zgodę na rozmowę, na widzenie, ale niestety bez możliwości jakiejkolwiek rejestracji. Przeszliśmy lasem pod drzwi z innej strony, za którymi 2 sierpnia Zygmunt zniknął nam, kiedy zgłosił się na odsiedzenie 10-cio miesięcznego wyroku. Zygmunt jest bardzo dzielnym człowiekiem, naraża się, bo ma uczciwy cel, przegonić antypolskie, rozpasane towarzystwo z wymiaru – niestety ciągle niesprawiedliwości, zlikwidować ruskie pomniki – symbole zniewolenia naszego narodu, które jeszcze tkwią w naszych miastach pielęgnowane przez urzędniczy ciemnogród. Jest samotnym bohaterem. Wiele osób wie o Zygmuncie, dostaje korespondencję z różnych stron świata, wiele osób nadal interweniuje w Jego sprawie, ale decydenci nie rozumieją tego co on uczynił, nie dorastają do niego, pomału przestawiają klocki – by się komuś nie narazić (?), a może im się po prostu nie chce (?).

Ale nie tylko decydenci nie dorośli do niego, nie dorośli też niektórzy dziennikarze, którzy siedząc wygodnie w swoim domowym fotelu, dotykają palcami klawiatury komputera i piszą słowa, których… powinni się wstydzić. Ta sędzia chroniła sowieckiego agenta Kiszczaka, który wymordował wielu Polaków, panie dziennikarzu. Zygmunt tę gazetę ma tam w więzieniu i poda ją dalej innym więźniom, żeby sobie poczytali. On potrzebuje od nas z zewnątrz pozytywnej energii. Potrzebuje aprobaty, bo przecież to co robi, robi dla nas, dla naszego honoru, dla polskich patriotów, nawet tych, którzy nie ruszywszy się z fotela potrafią tylko krytykować, obrażać. Robi to w obronie Polaków niszczonych przez zdeprawowanych urzędników. Zygmunt jest samotnym bohaterem, jest Żołnierzem Niezłomnym. Potrzebuje wsparcia, wsparcia w tym co robi, czego chce dokonać, wsparcia, by go stamtąd wyciągnąć. Dzielnie się trzyma, choć przygasł, a ta cała zepsuta do dna hałastra, zaciera ręce. Zygmunt czuje, że na tych 10 miesiącach się nie skończy, będą ci, którym depcze po piętach starali się podorzucać wszelkie winy i przewiny, za te zburzone ruskie pomniki, za te obrażone sędzie, które skazują polskich patriotów, ale nadal mocno trzymają się swoich stołków, za tych policjantów, broniących sowieckie pomniki, których tak strasznie pobił, że omal go nie zabili.

Chciałam podziękować Andrzejowi Lei z Warszawskiej Gazety, bo od niego Zygmunt na pewno dostanie dużo pozytywnej energii. Andrzej Leja (Człowiek Lasu) cały czas wspiera Zygmunta dobrym, mądrym słowem, ale też czynem, bo też dzwonił do więzienia, by dowiadywać się o niego.

20161026es2Zygmunt mówił o pierwszych dniach w więzieniu, że go zamknęli na zamku. Jadąc do Wojkowic mijaliśmy zamek w Będzinie, ale nie o taki zamek chodziło. 14 dni spędził w zakładzie karnym typu zamkniętego, nazwanym zamkiem. Traktowany był źle, zarzucano mu pobicie kucharza, chcieli go wysłać do psychiatryka – stare ubeckie metody nadal się praktykuje, coś kombinowano, żeby go upokorzyć. Siedział w 8-osobowej celi, choć od pierwszych chwil różne środowiska apelowały, by był traktowany w sposób szczególny, jako więzień polityczny, więzień sumienia. Na czyje zlecenie go tak traktowano? Czy to tam jest taka praktyka, czy może któryś komuch z zewnątrz, któremu nadepnął na odcisk to zlecił? Z „zamku” przewieźli go na południowo-wschodnie rubieże Rzeczypospolitej, czyli do oddalonego o setki kilometrów więzienia w Uhercach. Tłumaczą się, że więzienie w Wojkowicach było przepełnione, a chcieli mu stworzyć odpowiednie warunki. Taka zabawa, żeby człowiekowi podokuczać, żeby go skruszyć, upokorzyć, oddalić od najbliższych jeszcze bardziej. Na czyje to było zlecenie, kto to wymyślił, co siedziało w głowie osoby, która podejmowała taką decyzję?

Wracając jeszcze do „torta”. Sędzia Wielgolewska, która została obrzucona tortem mówi, że nie wie kto rzucił. Ona tego nie wie! Nie ma ani jednej osoby, która by wskazała na Zygmunta.

To dlaczego skazali akurat Jego i to na tak wysoką karę? Prokuratorzy, sędziowie zamurowali się w tych swoich kodeksach, że nie potrafią już zrozumieć człowieka, nie potrafią zrozumieć sprawy, nie chcą, bo mają te swoje paragrafy, które sobie dopasują, żeby się zemścić. Bo to zemsta, a nie uczciwa gra. Ale to prawo ma być dla człowieka, a nie człowiek dla prawa. Mówił nam, że były jakieś rozmowy sędziów o tym jak dosypywać następne kary, jeśli prezydent Duda go ułaskawi. Zygmunt ma otwarte sprawy, m.in. za ruskie pomniki katowickie. Zygmunt słyszał też pogróżki od policjantów. Mówili, że się utopi, że z okna wypadnie, że samochód ciężarowy go przejedzie. Przed 1-wszym procesem tortowym, przed wyrokiem zaocznym chcieli, żeby sam poddał się karze. Do Rzecznika Praw Obywatelskich pisze sąd, który wydał wyrok w sprawie kasacji. Rzecznik nie reaguje. Z końcem września Komisja Penitencjarna ZK w Wojkowicach podjęła decyzję o odmowie przyznania mu statusu więźnia politycznego tłumacząc, że podczas czynu za który został skazany użył przemocy. Odwołał się. Ministerstwo Sprawiedliwości ma to rozpatrywać.

Przyjeżdża do niego poseł Janusz Sanocki – jeden z nielicznych, który go odwiedza. W połowie października był u Zygmunta poseł Tadeusz Woźniak przysłany przez Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobrę. Zygmunt poinformował go o swoich oczekiwaniach, takich jak: przyznanie mu statusu więźnia politycznego, spowodowanie kasacji wyroku oraz udzielenie przerwy w odbywanej karze ze względów zdrowotnych na czas rozpoznania kasacji. Chce, żeby rozpatrzyć sprawę od nowa, ale oczywiście nie w tym samym sądzie, bo nawet w uzasadnieniu sędzi Dryll jest poświadczenie nieprawdy, naruszyli tam całe prawo. Zygmunt mówi, że sąd pomijał jego pytania. Wniosek o kasację był od adwokata z urzędu, który nie wypełnia obowiązków jak należy, nie chce psuć sobie kontaktu z sądem. Zygmunt jest wożony na różne rozprawy, które wciąż trwają, ale już nie ma skuwanych nóg, jeździ na siedzeniu obok 2 policjantów. Ma skuwane ręce z przodu. Tutaj też ma więcej swobody, może 24 godziny na dobę poruszać się wewnątrz budynku, ale na zewnątrz (oczywiście w obrębie więziennych murów) wyznacza się pory.

20161026es3Zygmunt siedzi teraz w celi 3-osobowej. Dogaduje się z ludźmi, ogląda programy informacyjne w Telewizji. Znajomi dostarczają Gazetę Polską, Warszawską. Są tu delikatesy, ale ceny wyższe. Może dostawać paczki do 6 kg. Lekarstwa ma. Na dziś nie ma tu żadnej złośliwości. Ma dostać przepustkę. Ale przecież musi opłacać mieszkanie, które na niego czeka. Prosił, żeby wspierać materialnie nie jego, ale Miasteczko Namiotowe ustawione pod Sądem Najwyższym w Warszawie. Ci ludzie z Adamem Słomką trwają tam w sprawie Zygmunta, w sprawie nas wszystkich, by oczyścić ten wymiar niesprawiedliwości z tych aroganckich, działających na szkodę Polski i Polaków rozpasanych urzędników i aby móc patrzeć sędziom na ręce – wprowadzić Ławy Przysięgłych.

Po około godzinnej rozmowie czas widzenia się skończył. Uścisnęliśmy Zygmunta.

Potem Krzysztof Bzdyl rozmawiał z zastępcą dyrektora P. Golanką. Oświadczył, że przybył tu w imieniu Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, że chcieliśmy nagrywać i dlaczego nie można dostać decyzji w ciągu 15 minut, wygląda to na szykany. Dyrektor odpowiedział, że muszą się przygotować. Trzeba w ciągu 14 dni (lub 7 dni ?) złożyć wniosek. Dowiedzieliśmy się, że w skład Komisji Penitencjarnej, która nie zgodziła się na przyznanie Zygmuntowi statusu więźnia sumienia/politycznego wchodzą osoby stąd, czyli ktoś z dyrekcji więzienia, psycholog, wychowawca, kierownik penitencjarny. Krzysztof Bzdyl przypomniał przypadek z 2004 roku, kiedy to Lecha Kaczyńskiego uderzono tortem i wtedy uznano, że nic się nie stało, prokuratura umorzyła sprawę z powodu małej szkodliwości społecznej. Dyrektor na to, że każda komisja penitencjarna podlega podważeniu i potem sąd to rozpatruje. Krzysztof Bzdyl stwierdził, że prokuratura będzie to prowadzić, bo Ministerstwo Sprawiedliwości uznało, że decyzja jest dziwna. Zapytał też dlaczego Zygmunt miał skuwane nogi podczas transportu. Zastępca dyrektora wyjaśniał, że większość więźniów jest tak transportowana. Są 2 instytucje – służba więzienna i policja, i nie mają wpływu w jaki sposób zabezpiecza się transport. Na koniec dodał: „Podchodzimy do p. Miernika bardzo życzliwie. Staramy się, żeby jego pobyt był jak najmniej dolegliwy dla niego”.

20161026es4A tymczasem nic tu się nie zmienia. Jest tak jak spodziewał się Zygmunt. Haniebne rozprawy, gdzie sędziowie karzą Polaków za oczyszczanie Kraju z komunistycznych śmieci trwają nadal. Właśnie przeczytałam, że Zygmunt został skazany przez kolejną sędzię do wymiany, działającą na szkodę Państwa Polskiego – SSR Anetę Kaproń – Rosik z Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi – Południe za „sprofanowanie” jak ona podaje „Pomnika Wdzięczności Armii Czerwonej” – ruskiego okupacyjnego monumentu w Parku Skaryszewskim w Warszawie. W dodatku (jak podaje autor tekstu pan Kazimierz Maciejewski) przesłała wyrok na adres domowy Zygmunta Miernika, przez co wyrok uprawomocnił się. Kim jest ta kobieta, bo na pewno mentalnie nie jest Polką. Sędzia z Nowego Sącza też wyznaczyła na luty terminy kolejnych rozpraw, gdzie policjant, który znęcał się nad Zygmuntem oskarża go. Paranoja. Chorzy ludzie. Zygmunt Miernik zasługuje na medal za ten akt tortowy.

Panowie urzędnicy z tak zwanej „dobrej zmiany” – ruszcie się! Oczyśćcie Zygmunta Miernika ze wszystkich tych bezsensownych zarzutów i wreszcie go uwolnijcie! Otoczcie go wyjątkową ochroną! Pamiętajcie: Zygmunt nie chce ułaskawienia, chce uniewinnienia. W imię honoru Polskiego Państwa, Honoru waszych urzędów zróbcie to już, natychmiast, zanim ci komunistyczni oprawcy go tam wykończą.

Zapraszam Państwa do obejrzenia kompletu zdjęć z naszej wizyty:
https://goo.gl/photos/k5v8kjLxAp23cTEh9

Kolejny dzień rozprawy za działalność pro publico bono dziennikarza Józefa Wieczorka

elzbietaserafinElżbieta Serafin

Po pierwszym procesie Józef Wieczorek napisał na swoim blogu akademickiego nonkonformisty:
„Wszystkim, którzy solidarnie towarzyszyli mi na rozprawie – serdecznie dziękuję. Zachowali się jak trzeba. Dla mnie jest to proces „kafkowski”, bo ja działałem dla dobra publicznego, a oskarżyciel nie przedstawił żadnych dowodów szkodliwości moich czynów ani nie działał na rzecz zaprzestania działań szkodliwych – skoro uważał, że takie miały miejsce. Więc dlaczego mnie oskarża? Szkodliwe społecznie było jawne, absurdalne oskarżenie kandydata w wyborczej kampanii prezydenckiej – Adama Słomki, zbierającego podpisy pod swoją kandydaturą i utajnianie rozprawy, na której zostaje uniewinniony! Czy nie jest to szkodliwe społecznie polityczne uwikłanie sądu? Ja nie działam politycznie, lecz niezależnie, obywatelsko, tak jak to robię od lat, mimo szykan z różnych stron, na ogół utajnianych! Ja nie jestem prokuratorem, ale jak mam wiedzę o szkodliwości czynów, ich utajnianiu! albo rozpowszechnianiu szkodliwych tekstów/informacji…, szczególnie w sektorze akademickim, to działam dla dobra publicznego, aby zło ujawniać, aby zaprzestano czynić szkody, a sprawców przenoszono w stan nieszkodliwości. Te działania prowadzę od lat „jaruzelskich”, na ogół samojeden, bo tak wygląda solidarność akademicka (i nie tylko) i piszę to gorzko w Dzień Solidarności i Wolności. Ja, mimo upływu 30 lat, wolności do wykładania na uczelni nie odzyskałem, ani nie poznałem – tajnych do dnia dzisiejszego – sprawców mojego wykluczenia/wyklęcia z systemu oddziaływania na młodzież akademicką, bo myślenie krytyczne i nonkonformizm stanowiły i nadal stanowią śmiertelne zagrożenie dla patologicznego systemu akademickiego i jego beneficjentów. Prokuratura nie ściga jednak złoczyńców – ściga dobroczyńców i to pokazuje, że droga do odzyskania godności Państwa Polskiego będzie jeszcze długa.”

20161017es017 października 2016 roku w tym samym krakowskim sądzie odbyła się druga rozprawa Józefa Wieczorka, który wykonując swój obowiązek, działając w dobrej wierze, udostępnił na YouTube nagrania z procesu sądowego, który obciążał dobre imię kandydata na prezydenta RP Adama Słomki. Przed tą rozprawą dziennikarz informował: ” Sąd wplątał się w kampanię ujawniając absurdalne oskarżenia kandydata, a starał się utajnić uniewinnienie Adama Słomki, co w sposób oczywisty rzutowało na skalę poparcia społecznego jego kandydatury. Ja nie otrzymałem ani zakazu umieszczenia nagrania w mediach, ani nie otrzymałem nakazu usunięcia nagrania z platformy YouTube, ale dostałem zawiadomienie o procesie. Proces rozumiem jako nękanie dziennikarza wykonującego swoje obywatelskie obowiązki pro publico bono – niewygodne dla zupełnie nadzwyczajnej kasty ludzi. Jako solidarny z krzywdzonymi i sądzonymi apeluję o solidarność i monitoring tego kafkowskiego moim zdaniem procesu.”

Ten „tajny” film, który stał się przedmiotem ataku na dziennikarza Józefa Wieczorka dalej można spokojnie, bez jakiejkolwiek konspiracji oglądać w internecie. Nikt, żadna policja czy prokuratura nie chce go usuwać, więc po co ta cała zabawa z tym sądem? Gdzie są rozprawy przeciwko złodziejom warszawskich czy krakowskich kamienic wyrzucającym Polaków z domów? Gdzie są rozprawy przeciwko tym, którzy doprowadzili do upadku polskiego przemysłu, powodując emigrację zarobkową wielu polskich rodzin? Gdzie są rozprawy przeciwko agresywnym i nieuczciwym sędziom czy policjantom napadającym na patriotów?

20161017es1W sprawie Józefa Wieczorka oskarża prokurator Magdalena Sikora. Tego dnia sędzia Przemysław Wypych przesłuchał 3 świadków. Jako pierwszy zeznawał Krzysztof Bzdyl – prezes Związku Konfederatów Polski Niepodległej 1979-89, który jako publiczność uczestniczył w rozprawie, której przedmiotem było złożenie fałszywych oskarżeń przeciwko Słomce o to, że namawiał członków gangu „Krakowiaka” do skrzywdzenia sędziego. Kiedy sędzia prowadząca rozprawę stwierdziła, że rozprawa będzie niejawna zaczęło się zamieszanie. Adam Słomka powołał się na Konstytucję RP, gdzie podane było, że wszystkie rozprawy posiedzenia sądu są jawne, za wyjątkiem tych, gdzie wchodzi w rachubę sprawa bezpieczeństwa państwa czy sprawy moralne, a żadna z tych przyczyn nie zaistniała w tym przypadku. Powołał się również na przepisy unijne – ratyfikowane również przez Sejm RP, które mówią o jawności. W odpowiedzi sędzia stwierdziła, że ona ma swoje własne przepisy i traktaty międzynarodowe czy Konstytucja nie mają dla niej charakteru wiążącego, nie chciała zgodzić się na nagrywanie rozprawy. W końcu się zgodziła, ale bez pokazywania jej twarzy, a policja przystąpiła do usuwania ludzi z sali. Bzdyl pozostał jako jeden z mężów zaufania.

W tym momencie sędzia zrobił przerwę, kazał wszystkim opuścić salę. Po powrocie zaczął dyktować protokolantce: „Przewodniczący wskazał, że wobec treści artykułu 362 KPK świadek ma obowiązek zachowania w tajemnicy okoliczności ujawnionych na rozprawie toczącej się z wyłączeniem jawności. W związku z ciążącym na panu obowiązkiem zachowania w tajemnicy okoliczności ujawnionych na rozprawie toczącej się z wyłączeniem jawności sąd postanawia na zasadzie artykułu 180 par 1 KPK zwolnić pana od obowiązku zachowania tajemnicy związanej z wykonywaniem funkcji męża zaufania w zakresie przebiegu prowadzonej z wyłączeniem jawności rozprawy prowadzonej przed sądem okręgowym w Krakowie w sprawie o sygnaturze IV KA 1059/14.” I znów wszyscy wyszli z sali, a sędzia dalej, tylko niejawnie, prowadził przesłuchanie Krzysztofa Bzdyla.

20161017es2Zeznająca jako drugi ze świadków Monika Bieniek przypomniała, że oskarżony o zlecenie zabójstwa gangowi „Krakowiaka” Adam Słomka został uniewinniony w czasie procesu, który toczył się w Myślenicach i cały proces był całkowicie jawny. Nagrywała to nawet Telewizja Kraków. A potem w czasie procesu w Krakowie, który był wynikiem apelacji złożonej przez prokuraturę sędzia robiła problemy, nie chciała zgodzić się na nagrywanie, usuwała publiczność z sali. Adam Słomka powoływał się na Europejski Trybunał Praw Człowieka i jego zapis o standardach jawności rozpraw jak również przepisy Konstytucji, że każdy wolny obywatel ma prawo do jawności w swojej sprawie. Sędzia powoływała się na jakiś paragraf, nie tłumaczyła. Było słabo słychać, a publiczność okazywała swoje niezadowolenie. Miała wrażenie, że sędzia mówi do siebie i nie zależy jej na bycie słyszaną. Publiczność mówiła o nielegalności wyłączenia jawności, że to jest pogwałcenie wolności obywatelskiej, że to niesprawiedliwe. Adam Słomka powiedział, że będzie filmować, bo jest osobą publiczną, w dodatku kandydatem na prezydenta. W ostateczności sędzia pozwoliła mu na nagranie pod warunkiem, że nie będzie kierować kamery na nią. Im kazała opuścić salę. Policjanci grozili, że wyciągną ludzi siłą. Sędzia prowadzący sprawę Józefa Wieczorka pytał m.in. czy w jej obecności były uprzedzenia o konieczności zachowania w tajemnicy przebiegu rozprawy prowadzonej z wyłączeniem jawności i o konsekwencjach niedotrzymania tego obowiązku. Odpowiedziała, że w jej obecności sąd nie pouczał, nie pamięta by sąd coś takiego mówił.

20161017es3Kolejnym świadkiem był Stanisław Zamojski. Zwrócił uwagę, że to była rozprawa polityczna, a oni jako osoby wspomagające Adama Słomkę w wyborach prezydenckich przyszli, by zarejestrować tę rozprawę. Przekazał sędziemu jeden z plakatów (gdzie dokładnie informowano o całej sprawie), które rozpowszechniane były przez Komitet Poparcia Adama Słomki przed krakowskim procesem spowodowanym przez apelację prokuratury, która nie mogła pogodzić się z tym, że Słomka został w Myślenicach uniewinniony od absurdalnych zarzutów jakoby to kazał gangsterom zabić sędziego. Sędzia odczytał treść plakatu. Stanisław Zamojski mówił, że chcieli zarejestrować tamtą rozprawę, ponieważ oskarżano kandydata na prezydenta, gdy zbierał podpisy pod swoją kandydaturą, ponieważ wszystkie środki masowej komunikacji opluwały go, przekazując nieuczciwie tylko wybrane informacje. Wszystkie informacje dotyczące kolejnych rozpraw w Myślenicach opublikowano w internecie. Podał sędziemu zestaw linków do stron internetowych wskazując, że te nagrania mają 282 minuty, czyli 4 godziny 42 minuty. „Sąd od początku zachowywał się dziwnie – mówił przesłuchiwany świadek – jeszcze przed wydaniem odpowiedniego rozporządzenia zabraniał nam jakichkolwiek rejestracji. Adam Słomka bez przerwy wchodził w polemikę z sądem tłumacząc, że zakaz rejestracji jest sprzeczny z międzynarodowymi standardami i umowami, które Polska podpisała. Nie pamiętam czy w czasie mojej obecności zapadły jakieś decyzje w sprawie rejestracji. Następnie sąd zaczął zajmować się sprawą usunięcia publiczności z sali. Byli to sympatycy pana Słomki i zaczęli głośno protestować. A sąd na zasadzie „widzi mi się” usunął ich z sali”. W tym momencie Józef Wieczorek wyszedł, a Zamojski pozostał do momentu, gdy sąd poinformował publiczność, że rozprawa zostanie utajniona. Policja była brutalna, wyrzucała obserwatorów siłą, wyrywając świadkowi kamerę. Na pytania sędziego czy Słomka mógł rejestrować rozprawę, wyjaśnił, że sąd wydał taką zgodę. Na pytania obrońcy mecenasa Konrada Firleja czy wie jaki zawód wykonuje oskarżony Józef Wieczorek, czy ma status dziennikarza odpowiedział, że tak, że pracuje pro publico bono, społecznie, rejestruje wszelkie wydarzenia na terenie Krakowa i nie tylko, publikuje to w sieci, od kilku do kilkudziesięciu w ciągu tygodnia, również na portalu Związku Konfederatów Polski Niepodległej 1979-89. Wyjaśnił, że to on poprosił Wieczorka o rejestrację tego procesu. Rozprawa tamta przebiegała w sposób chaotyczny, niezorganizowany, były podejmowane różne wątki, uniemożliwiano ludziom rejestrację. Obrońca Konrad Firlej zadał kolejne pytanie: „W związku z tym czy odniósł pan takie wrażenie, że w tej pierwszej części, czy po tej pierwszej części decyzja sądu o tym, żeby publiczność opuściła salę rozpraw wynikała z pewnego rozgardiaszu, bałaganu na tej sali, czy z jakiejś innej przyczyny?” Świadek odpowiedział: ” Wydaje mi się, że z tego powodu”. Sędzia nie informowała o skutkach prawnych niejawności rozprawy.

20161017es4Prowadzący przesłuchanie świadków sędzia poinformował nas o terminie następnej rozprawy, podczas której ma zeznawać Adam Słomka. Na razie termin rozprawy to 30 listopada 2016 roku o godzinie 10.00, sala D-138. Ale proszę przed rozprawą dowiadywać się, ponieważ może znów nastąpić jakaś zmiana. Prosimy Państwa o solidarną obecność na rozprawie, ponieważ tylko dzięki solidarnej postawie takie rozprawy kończą się pozytywnie dla niesłusznie oskarżanych.

Zapraszam Państwa do obejrzenia wszystkich zdjęć z korytarza i sali sądowej:
https://goo.gl/photos/Q6mvjtFffUvqdpn67

Procesy odpryskowe. Nowosądecka policja nie ustępuje, znów chce karać Zygmunta Miernika

elzbietaserafinElżbieta Serafin

11 października 2016 roku pojechaliśmy na kolejną rozprawę, z serii rozpraw odpryskowych, do nowosądeckiego Sądu Rejonowego (II Wydział Karny), gdzie przed obliczem sędzi Anny Serwin-Bajan miał stanąć oskarżony Zygmunt Miernik. Przypominam, że chodzi tu wciąż o to, co działo się w Nowym Sączu 27 września 2014 roku. Wtedy to, podczas legalnej manifestacji, policjanci oraz zomowcy chroniący zakazany w Polsce sowiecki, okupacyjny łuk triumfalny zaatakowali ludzi biorących udział w tym spotkaniu, zaaresztowali Zygmunta Miernika, Mariusza i Kacpra Szewczyków, spisali wiele osób, również dziennikarzy rejestrujących tamto wydarzenie. Postawili wielu osobom bezsensowne zarzuty w stylu „zakłócanie ciszy dziennej” czy „znieważenie pomnika Braterstwa Broni”. No i nowosądecki wymiar niesprawiedliwości wziął się do roboty, rozmnożył te rozprawy, by koledzy mieli co robić, by się wykazać, no i tych złych z biało-czerwonymi opaskami, biało-czerwonymi flagami, z białym orłem na piersi, co znieważyli ich ulubiony pomnik Braterstwa Broni stojący przy Al. Wolności, koniecznie ukarać. Zygmunta policjanci wtedy poturbowali, rzucali go na ziemię wielokrotnie i niemalże go tam zamordowali (co jest zarejestrowane na filmie), ale policjanci się nie poddają. Oskarżyli go o zaatakowanie ich, o pobicie, o znieważenie.

20161011es1Policjantów, którzy prowadzili Zygmunta Miernika na salę nowosądeckiego sądu było wielu. Kolega naliczył 11. Zgromadzeni krzyczeli: „Cześć i chwała bohaterom!” Po wejściu na salę Zygmunt, którego policjanci przywieźli z więzienia w Wojkowicach, stwierdził, że jeszcze nie jadł śniadania, nie zażył leków, a insulinę miał brać ponad 2 i pół godziny temu. Poprosił o przerwę. Zakuli Go w kajdanki, wyprowadzili z sali. Po wznowieniu posiedzenia, występujący w imieniu Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej oraz Związku Konfederatów Polski Niepodległej, Krzysztof Bzdyl chciał złożyć wnioski, by wystąpić w sprawie w charakterze obrońcy oskarżonego oraz jako przedstawiciel społeczny powyższych organizacji, lecz sędzia natychmiast zaczęła dyktować protokolantce: „Sąd postanowił na podstawie art. 82 kpk, art. 90 par 1 kpk nie dopuścić Krzysztofa Bzdyla do udziału…”. Próbował on złożyć wniosek o przydzielenie Zygmuntowi Miernikowi obrońcy z urzędu. „Nie przysługuje panu prawo wypowiadania się w tym procesie” – powiedziała pani sędzia. „Żadnych komentarzy ze strony publiczności” – powtarzała – „sąd nie zamierza z wami dyskutować”. Poinformowała „pana oskarżonego”, że 24 czerwca 2016 roku pod jego nieobecność przeprowadziła rozprawę, w czasie której został odczytany akt oskarżenia, sąd zarządził postępowanie dowodowe i przesłuchał wezwanego na ten dzień świadka, czyli Damiana Janiczka (to ten policjant, który niemalże doprowadził do śmierci Zygmunta).

Zygmunt poprosił, by rozprawę zacząć od początku, bo nie wie o co został oskarżony. „Procesy kiblowe skończyły się w latach 60-tych” – powiedział. Sędzia zarządziła 5-minutową przerwę, by skserować akt oskarżenia, a gorliwi policjanci znów Go skuli i wyprowadzili z sali.

20161011es2Zygmunt zapoznawszy się pobieżnie z dokumentami stwierdził, że jest to akt oskarżenia w sprawie, w której już zapadł wyrok w pierwszej instancji. Sędzia wyjaśnia: „Częściowo zostało to postanowienie uchylone przez Sąd Okręgowy i odnośnie zarzutów z punktu 2, 3 i 4 sprawa się toczy”. Te 3 punkty opisują jak to Zygmunt Miernik działał publicznie i bez powodu okazując przez to rażące lekceważenie porządku prawnego, znieważył policjanta słowami uznanymi powszechnie za obelżywe oraz użył przemocy, że kopnął, że uderzył w głowę. Sędzia zadawała pytania dotyczące danych osobowych rodziców, pracy, dochodów. Pytała o żonę, dzieci czy leczy się odwykowo. W końcu zapytała czy na sali rozpraw jest pan Zygmunt Miernik. Sala w śmiech. Wymieniła nazwiska osób, które mają być świadkami i kazała im wyjść. Zygmunt wystąpił o obrońcę z urzędu, zauważył (i nie tylko on) stronniczość sędzi, że przejmuje ona rolę prokuratora, a nie sędziego. Zaproponował, by rozważyła wyłączenie się z tej rozprawy, a także, by sąd nowosądecki przeniósł sprawę do innego sądu, w innym mieście, ponieważ prokuratorzy, policja, sędziowie są tu ze sobą powiązani, choćby sędzia, która spowodowała zaatakowanie przez policjantów grupy ludzi wracających z sądu i rozpoczęcie kolejnej bezsensownej rozprawy przeciwko nim. Rozprawa ta ciągnęła się potem w Krakowie przez wiele miesięcy, a Zygmunta do dziś przywożono tam z więzienia w Wojkowicach skutego w kajdankach. Dziś, tj. 19 października 2016 roku krakowski sędzia Marek Imielski wreszcie zakończył ten bezsensowny cyrk uniewinniając grupę ludzi, w tym pojmanego przez policjantów przechodnia, który wracał do domu z siatkami pełnymi zakupów.

Sędzia zgodziła się na wyznaczenie obrońcy i stwierdziła, że sprawa dziś się nie odbędzie, ponieważ obrońca musi mieć czas na zapoznanie się ze sprawą.

20161011es3Zygmunt obserwując zachowanie sędzi podpowiedział jej, by spytała prokuratora czy się przychyla do wniosku. „Niech sąd chociaż udaje, że tutaj się toczy praworządny proces”- rzucił. Prokurator zasugerował mediacje z oskarżającym. Zygmunt odpowiedział: „Panie prokuratorze, przecież ten człowiek miał polecenie mnie oskarżyć. Czy pan wierzy, że funkcjonariusz policji się z tego wycofa? My mamy świadków, jest nagrany materiał” i dodał: „Pan chyba pomylił role. On mnie napadł. Ja jestem pokrzywdzony”. Zasugerował, żeby prokurator też spowodował, by sąd się wyłączył i przeniósł sprawę do innego sądu, bo jak powiedział: „Tutaj, na tej ziemi, patriotów się oskarża, a złodziejom, łobuzom nadaje obywatelstwo honorowe. To jest wstyd i hańba!” (Chodzi tu Zygmuntowi o przyznany niedawno tytuł Honorowego Obywatela Nowego Sącza ruskiemu, komunistycznemu agentowi Józefowi Oleksemu). Dostał gromkie brawa.

Sędzia odroczyła rozprawę i wyznaczyła terminy kolejnych, bezsensownych spotkań na 3, 7, 10 i 14 lutego 2017 roku, na godzinę 11.00. Zygmunt stwierdził: „Ja składam od razu wniosek o celowe przedłużanie sprawy”. Czy ktoś wreszcie zatrzyma ten niekończący się cyrk w wykonaniu nowosądeckich urzędników państwowych?

Zapraszam Państwa jeszcze do obejrzenia pełnej fotorelacji:
https://goo.gl/photos/Aedo7cqG8ZJC7SVV6

Haniebny proces przeciw p. Zygmuntowi Miernikowi

elzbietaserafinElżbieta Serafin*

Szanowni Państwo,

27 września 2014 roku środowiska patriotyczne zorganizowały (za zgodą władz miasta) manifestację pod sowieckim łukiem triumfalnym w Nowym Sączu, by zmusić leniwe władze miasta do usunięcia tego śladu sowieckiej okupacji Polski, tego symbolu zniewolenia naszego narodu. Już od wielu lat różne osoby, w tym rodziny katyńskie, starały się, by to usunąć. Urzędnicy państwowi nie reagowali. Manifestacja w dniu 27 września przebiegała spokojnie, lecz pod koniec do akcji wkroczyły spore grupy policjantów, zjawili się także ZOMOwcy uzbrojeni po zęby w długą broń, miotacze gazu, paralizatory, itp. Brutalnie aresztowali Zygmunta Miernika, przewracając go kilkakrotnie na ziemię, aresztowali też inne osoby, wiele osób spisali i postawili nam wyssane z palca zarzuty, m.in. zakłócanie ciszy dziennej, śpiewy itp. itd. Policjanci – czyli zorganizowana grupa przestępcza z Nowego Sącza, represjonowali nas wielokrotnie, na rozmaite sposoby, nawet blokowali ulice miasta (opisywałam to w tekstach, które zamieściłam m.in. na program7, czy internetowych wydaniach Niepodległej i Warszawskiej Gazety). Sprawy sądowe ciągnęły się całymi miesiącami. Policjanci zeznawali, że mieli za zadanie chronić pomnik żołnierzy radzieckich (za ochronę czegoś takiego grozi przecież kara nawet kilku lat więzienia). Zeznający wiceprezydent Nowego Sącza Gwiżdż wygadywał kosmiczne bzdury, próbował nam wykładać sowiecką ideologię.

Podczas szamotaniny z milicjantami pod sowieckim pseudo-pomnikiem Zygmunt Miernik o mało co nie został przez nich zamordowany. W internecie znaleźliśmy nagranie – film, gdzie wyraźnie widać, że milicjant z całej siły wciska głowę leżącego na ziemi Zygmunta Miernika w betonową płytę. Gdyby Zygmunt błyskawicznie nie podparł się ręką być może już by nie żył. Tak to wyglądało. Policjanci bawili się takim traktowaniem ludzi. Widziałam ich twarze po tym jak zabrali Miernika samochodem, byli z siebie zadowoleni (widać to na moich zdjęciach). Potem na komendzie aresztowani przez nich inni ludzie słyszeli ich rozmowy, słyszeli jak kierujący akcją Gurowski kazał swoim podwładnym dorzucać, wymyślać kolejne paragrafy, dać co najmniej po 3, to się nie wywiniemy. Świadkowie słyszeli też i widzieli reakcję jednego z tych policjantów – Leśniaka, który mówił zacierając ręce: jak ja się cieszę, jak ja to lubię. Taka prymitywna dzicz, chroniąca interesy obcego państwa wystąpiła przeciwko świadomym Polakom, którzy od lat walczą o polski interes narodowy, o polską sprawę.

zygmuntmiernik1arZygmunt Miernik jest wielkim, samotnym bohaterem.

Walczy przecież w imieniu wszystkich Polaków. Naraża swoje zdrowie dla dobra Polski, dla dobra naszych dzieci, następnych pokoleń. Przecież pod tym ruskim obeliskiem władze tego miasta dały tabliczkę z napisem: miejsce narodowej pamięci. Jakie to miejsce narodowej pamięci? Jak można tak drwić sobie z ludzi? Jak można tak uczyć dzieci?

Po kilku miesiącach rozpraw część osób uniewinniono, lecz zrobiono z tej jednej sprawy wiele rozpraw odpryskowych, które ciągną się po dziś dzień. Niektóre z tych rozpraw przeniesiono do sądu krakowskiego.

Zygmunt Miernik jest bohaterem narodowym. Walczy o dekomunizację Polski, o ukaranie komunistycznych zbrodniarzy. Wiemy w jakim stanie jest polskie? sądownictwo, jacy są sędziowie. Kiedy sędzia Anna Wielgolewska po raz kolejny kpiła sobie z Polaków chroniąc przed karą komunistycznego zbrodniarza Kiszczaka – bezsilni ludzie, by nagłośnić to karygodne zachowanie sędzi poczęstowali ją już po rozprawie ciastkiem. Ukarano Zygmunta Miernika, sędziowie warszawscy wsadzili Go do więzienia na 10 miesięcy! A przecież powinno to wyglądać inaczej. Taka sędzia, która nie wykonuje uczciwie swojej dobrze opłacanej pracy powinna być surowo ukarana – za te kpiny, za te kłamstwa, za nieuczciwość, za to obrażanie Polaków.

Teraz Zygmunt Miernik na te bezsensowne rozprawy sądowe do Krakowa przywożony jest z więzienia w Wojkowicach w kajdankach na rękach, z łańcuchami na nogach. A głupi policjanci z Nowego Sącza dalej drwią sobie z polskiego patriotyzmu. Policjanci nawet w sądzie nie potrafią się zachować, popychają ludzi. Te rozprawy powinny być dawno pozamykane. Czy ktoś w tym Kraju rządzi? Jak tak można? Po co są wydawane państwowe pieniądze na takie bezsensowne rozprawy?

We wtorek jedziemy znów do tego komunistycznego nowosądeckiego sądu, by wesprzeć Zygmunta. W czwartek byłam na rozprawie w krakowskim sądzie. Zygmunt wygląda marnie, przecież jest chory na cukrzycę. Po co mu to więzienie? Jak mogą się godzić na to władze naszej Polski?

Oddajemy hołdy Żołnierzom Niezłomnym, ale nie wszystkim, o niektórych nie chcemy pamiętać. Przecież Zygmunt Miernik jest takim Żołnierzem Niezłomnym. Kiedy Polska będzie oddawać mu hołd, jak umrze?

Walczmy o Niego. Nie pozwólmy, by komunistyczni sędziowie, komunistyczni milicjanci, komunistyczni oskarżyciele z jakąś obcą nam antypolską mentalnością kpili sobie z polskich bohaterów.

* Autorka to niezależny dziennikarz, fotoreporter, przewodnik po Krakowie.

Początek końca kłamstw o Jedwabnym

krakowniezaleznymkInformacja własna

3 października 2016 roku w gościnnych progach krakowskiego „Sokoła” mieliśmy okazję przeżywać ważne wydarzenie. Państwo Elżbieta i Wacław Kujbidowie z Ottawy – rodowici krakowianie, postanowili zmierzyć się z największym, najbardziej podłym oskarżeniem ostatniego 27-lecia, jakie skierowano pod adresem narodu polskiego.

davMiejmy nadzieję, bo zawsze warto ją mieć, że Ich film „Jedwabne. Świadkowie, świadectwa, fakty”, w swojej najnowszej wersji (dotąd w Polsce nie pokazywanej) przyczyni się do zakończenia „ery upowszechniania kłamstw”, które w milionowych nakładach szkalują Polaków, od medialnych głupot poczynając, poprzez głupotę urzędniczą, a na głupotach wypisywanym w Internecie kończąc. Warto dodać tutaj optymistyczną wiadomość, że TV Niezależna Polonia pp. Elżbiety i Wacława Kujbidów oglądana jest w 93 państwach świata!

davKrakowian i Gości naszego Miasta, wraz z gospodarzami miejsca i Autorami filmu, zaprosiło na projekcję Stowarzyszenie im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie. Spotkanie poprowadził p. dr Mirosław Boruta, prezes Stowarzyszenia, który – na zakończenie – wraz z pp. wiceprezes, Marią Krakowską i sekretarz, Natalią Karpierz wręczyli Wspaniałym Polakom, żyjącym za granicą, w Kanadzie, symboliczne podziękowanie – wiązanki polskich kwiatów.

Zapraszamy Państwa do obejrzenia dwóch fotoreportaży, autorami zdjęć są pp. Elżbieta Serafin i Mirosław Boruta:
https://goo.gl/photos/3cDM1jGBghB5nU6n8 / https://goo.gl/photos/Hz5jfNJzcf5jP7Lh7
a filmową relację ze spotkania przygotował p. Marek Czapla (Program 7 – Internetowa telewizja):
https://www.youtube.com/watch?v=ln9VrIIHjF8.

Kolejny proces za działalność patriotyczną. Zygmunt Miernik w kajdanach

krakowniezaleznymkInformacja własna

27 września 2016 roku w Sądzie Rejonowym dla Krakowa–Śródmieścia, ul. Przy Rondzie 7 odbyła się kolejna rozprawa w ramach procesu za działalność patriotyczną – usunięcie obiektu rosyjskiego z centrum Nowego Sącza. Wśród osób biorących udział w rozprawie był także oskarżony – obecny więzień polityczny III RP – p. Zygmunt Miernik, którego przywieziono w kajdanach na rękach i nogach.

Dwie relacje filmowe nadesłał p. Stefan Budziaszek:
Zeznania policjanta. „Haniebny proces cd.” https://www.youtube.com/watch?v=-TCel3TH1Tk
Uwolnić Zygmunta Miernika! Apel do min. Zbigniewa Ziobry https://www.youtube.com/watch?v=6yahTu8RqxI

A fotoreportaże sprzed i z sali rozpraw oraz sprzed budynku sądu pp. Alicja Rostocka i Elżbieta Serafin: https://goo.gl/photos/ntxNYmsPRemHp1Wo9 / https://goo.gl/photos/XLy7XmbVWWdd9Yjx8

Haniebny proces w Krakowie, cd. Apel do ministra Mariusza Błaszczaka

stefanbudziaszekStefan Budziaszek

13 września 2016 roku przed sądem w Krakowie odbyła się kolejna rozprawa w czwartym już procesie opartym na podstawie fałszywych, haniebnych oskarżeń przez policjantów z komendy Miejskiej Policji w Nowym Sączu, przeciwko weteranom z Konfederacji Polski Niepodległej. Przewodniczący Związku Konfederatów Polski Niepodległej, p. Krzysztof Bzdyl zwrócił się do Sądu z prośbą o skierowanie pisma do ministra Mariusza Błaszczaka z zapytaniem czy ma on pełną świadomość, że jego podwładni z policji w Nowym Sączu uczestniczą jako oskarżyciele patriotów w tym antypolskim procesie: https://www.youtube.com/watch?v=3S1fgrHEph4

(Od Redakcji): zestaw zdjęć z rozprawy zawdzięczamy p. Elżbiecie Serafin:
https://goo.gl/photos/yJTrqJFdTGhx1h7u8

77. Miesięcznica Smoleńska w Krakowie

krakowniezaleznymkInformacja własna

O godz. 17:30 w Archikatedrze Wawelskiej odprawiona została Msza Święta w intencji śp. Lecha i Marii Kaczyńskich oraz Wszystkich Ofiar Tragedii Smoleńskiej, poprzedzona – o godz. 17:10 – spotkaniem modlitewnym przy sarkofagu śp. Pary Prezydenckiej.

davModlitwę wiernych poprowadził ksiądz Tomasz Kołodziejczyk (fot. p. Mirosław Boruta) a na sarkofagu śp. Pary Prezydenckiej, a później przy Krzyżu u stóp Wawelu, kwiaty złożyli: w imieniu Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie – pp. prof. dr hab. Jan Tadeusz Duda, prof. dr hab. inż. Stefan Taczanowski i Andrzej Ossowski, w imieniu Krakowskiego Klubu Gazety Polskiej im. Janusza Kurtyki – pp. Renata Groyecka i Wiesław Kozub, w imieniu Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność” Regionu Małopolska – pp. Bożena Musiał i Jacek Smagowicz oraz w imieniu Stowarzyszenia im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie – pp. Maria Krakowska i dr Mirosław Boruta.

davPo Mszy Świętej odbyło się przejście („Cienie na Murze Darczyńców”, fot. p. Mirosław Boruta) pod Krzyż Narodowej Pamięci – Krzyż Katyński, zapalenie 96 białych i czerwonych zniczy oraz złożenie wiązanek kwiatów i modlitwa za Ofiary Tragedii Smoleńskiej. Głos w sprawach bieżących i na temat dalszych planów uczestników krakowskich Miesięcznic Smoleńskich zabrali pp. prowadzący uroczystość Marek Michno, Jacek Smagowicz, Krzysztof Bzdyl i dr Mirosław Boruta. Organizatorem uroczystości – we współpracy ze Związkiem Konfederatów Polski Niepodległej 1979-89 – jest Krakowski Klub Gazety Polskiej im. Janusza Kurtyki.

Zapraszamy Państwa do obejrzenia dwóch fotoreportaży, autorstwa pp. Elżbiety Serafin i Zbigniewa Galickiego:
https://goo.gl/photos/pcU5Hir8Wq4fhE437
https://plus.google.com/u/0/photos/111832975820267415038/albums/6328961595597612401?authkey=CM3Gr67epbL2wAE&cfem=1

(Od Redakcji): Zamieszczamy jeszcze Apel Klubów Gazety Polskiej:

klubygazetypolskiejlogoNasza droga do wyjaśnienia prawdy o tragedii z dziesiątego kwietnia 2010 roku zbliża się do końca. Wkrótce poznamy bardzo istotne informacje na ten temat. Powstają pomniki Ofiar tej tragedii. Jest nadzieja, że powstanie i ten najważniejszy – na Krakowskim Przedmieściu. Walcząca z tym symbolem prezydent Warszawy odejdzie w całkowitej niesławie. Czekaliśmy na to sześć lat, ale można powiedzieć, że tylko sześć lat. Na pogrzeb Żołnierzy Niezłomnych trzeba było czekać aż lat siedemdziesiąt. Ich prawdziwych pogrzebów doczekały się często dopiero wnuki. Nasza walka choć męcząca i wieloletnia dała nam poczucie ogromnej satysfakcji. Powstają książki i filmy odsłaniające prawdę o tragedii smoleńskiej. Dzisiaj ukrywają się ci, którzy o Smoleńsku kłamali. Dołączyli do niechlubnej galerii zdrajców i katyńskich kłamców.

Bóg dał nam dożyć owoców naszej walki. Te sześć lat było jedynie wielką próbą charakteru.

Dzieło jeszcze nie zostało skończone i w drodze nie można się zatrzymać. Widać już jednak cel tej wędrówki. A nasi Polegli Przywódcy z nieba dziękują nam za wytrzymałość, wiarę i niezłomną walkę. Zachowaliśmy się jak trzeba.

Prokuratura chce ukarać niezależnego dziennikarza Józefa Wieczorka

elzbietaserafinElżbieta Serafin

29 sierpnia 2016 roku z oskarżenia Prokuratury Rejonowej Kraków – Śródmieście Wschód przed Sądem Rejonowym dla Krakowa – Krowodrzy Wydział II Karny stanął nasz kolega dziennikarz Józef Wieczorek. Ukarany został kwotą 3.000 zł plus koszty sądowe (mimo, że nie było rozprawy) za opublikowanie na YouTube wideo z procesu Adama Słomki, którego postawiono przed sądem za rzekome nakłanianie przestępców z gangu „Krakowiaka” do zabójstwa sędziego. Jak pisze Józef Wieczorek: „Proces Adama Słomki przypadł na okres zbierania głosów poparcia dla jego kandydatury w wyborach prezydenckich, co mogło być działaniem na rzecz zdyskredytowania go jako kolejnego kandydata”. W ramach wykonywania dziennikarskich obowiązków czuł się zobowiązany ten proces zarejestrować. Sędzia pozwolił nagrywać dźwięk bez obrazu. Adam Słomka został uniewinniony. Józef Wieczorek „kierując się dobrem publicznym oskarżonego kandydata na prezydenta” ujawnił przebieg rozprawy zarejestrowany przez jednego z obserwatorów. Do tej pory nie zażądano od niego usunięcia tego materiału z YouTube. Oskarżyciel natomiast żąda ujawnienia osoby, od której otrzymał nagranie, co jest sprzeczne z Kodeksem Etyki Dziennikarza. Jak podaje też Józef Wieczorek: „W wykazie dowodów przedstawionych w akcie oskarżenia znalazł się nie tylko zapis rozprawy Adama Słomki, ale też zapis spotkania z nim Klubu Wtorkowego (ze strony blogmedia24.pl), a także jedno z moich pism do władz Uniwersytetu Jagiellońskiego o wznowienie wykładów na uczelni przerwanych w wyniku politycznej weryfikacji kadr akademickich w 1986 r przeprowadzonej przez komisję o nieznanym do dnia dzisiejszego składzie. Wytoczenie mi w/w procesu w takim rozszerzonym zestawie dowodowym trudno inaczej zinterpretować jak zastraszanie niezależnego dziennikarza niewygodnego na wielu polach działalności publicznej„.

Józef Wieczorek absolwent geologii Uniwersytetu Warszawskiego wykładał geologię na Uniwersytecie Jagiellońskim. Opublikował wiele prac, działał w Polskim Towarzystwie Geologicznym. Komunistyczne władze Uniwersytetu Jagiellońskiego usunęły go z uczelni, bo był niewygodny, bo był patriotą. Jako dysydent akademicki założył wiele stron internetowych, gdzie opisuje problemy środowiska akademickiego, a w szczególności jego patologie. Jest niezależnym dziennikarzem i fotoreporterem. Za swoją działalność został uhonorowany przez Kongres Mediów Niezależnych główną nagrodą „za obronę prawdy w mediach”.

„Wytoczenie mi procesu w tej sprawie może zniechęcać dziennikarzy do wnikliwego relacjonowania rozpraw sądowych i egzekwowania prawa do informowania o nich opinii publicznej. Moim zdaniem właśnie o to może chodzić w tej sprawie” – mówi.

29 sierpnia Józef Wieczorek przekazał prowadzącemu rozprawę sędziemu Przemysławowi Wypychowi wniosek o pozwolenie na rejestrację obrazu i dźwięku. Dostał zezwolenie tylko na rejestrację dźwięku, ponieważ jest stroną w sprawie, o czym mówi art. 358 KPK. Obrońca Konrad Firlej zgłosił wniosek o dopuszczenie dowodów z zeznań świadków. Sędzia zapytał czy są świadkowie na sali. Ludzie nie byli pewni czy będą występować jako świadkowie. Zrobiło się lekkie zamieszanie. Sędzia ustawił wszystkich do pionu i poinformował, że od tej chwili będzie usuwać z sali każdą osobę, która się samodzielnie odezwie. Sędzia wymienił osoby, które będą świadkami i kazał im opuścić salę.

Głos zabiera oskarżyciel: „Oskarżam Józefa Wieczorka o to, że w bliżej nieustalonym dniu w okresie od 13 marca 2015 roku do 18 marca 2015 roku w nieustalonym miejscu, przy użyciu internetowego serwisu You Tube publicznie rozpowszechnił wiadomości z rozprawy sądowej prowadzonej z wyłączeniem jawności przed Sądem Okręgowym w Krakowie Wydział IV Karny Odwoławczy sygn. 4KA1059/14, jest to przestępstwo z art. 241 paragraf 2 KK”.

Józef Wieczorek wyjaśniał, że nie on rejestrował rozprawę i nie jest właścicielem platformy You Tube, która rozpowszechnia film, a która w razie naruszenia prawa może taki materiał usunąć. Nie reagowała też prokuratura, gdy film był na You Tube. Nie zwróciła się ani do You Tube, ani do Józefa Wieczorka, że jest naruszane prawo i należy to usunąć, a on nie miał wtedy informacji, że narusza jakieś prawo. Nigdy nie miał takiej sprawy, a opublikował około 1300 filmów. Prokurator pytała o tamtą rozprawę Adama Słomki z 13 marca 2015 roku. Był na tamtej rozprawie tylko na początku. Publiczność protestowała przeciwko odmowie zgody na pełną rejestrację rozprawy (obraz i dźwięk), wkroczyła policja, wyszedł z sali jako pierwszy, bo nie dostał zgody. Nie słyszał, by sąd wyłączył jawność rozprawy. Na sali zrobiło się głośno, sąd zarządził, by publiczność opuściła salę. Dostał potem zapis rozprawy, co było dowodem na to, że inne osoby mogły za zgodą sądu rejestrować jej przebieg. Prokurator pytała czy mimo zakazów sędziów spotkał się z nagrywaniem rozpraw. Bywało różnie, bo np. kiedy na jawnej rozprawie prosił o zgodę na rejestrację, zgody takiej nie otrzymał. Przypomniał proces jasełkowy, kiedy to na pierwszej rozprawie pozwolono rejestrować, na następnej nie – bez podania przyczyny. Ale gdy weszła Telewizja, dostali zgodę na rejestrację, zarówno oni jak i Wieczorek. Jak mówi: „zależało to od humoru, a nie przepisu prawa”. A w tej sprawie, że rozprawa była niejawna dowiedział się dopiero wiele miesięcy później, jesienią, gdy przesłuchiwano go na komendzie policji. Na pytanie obrońcy Konrada Firleja: „Czy uważa pan, że materiał, który pan zamieścił na You Tubie godzi w jakieś wartości społeczne wyższego rzędu, w związku z tym nie powinien być na You Tubie umieszczony?” odpowiedział, że gdyby tak było, to by tego nie publikował i dodał: „To jest normalna zasada. Nie odbywa się to na sali sądowej, tylko dochodzi do pertraktacji”. Konrad Firlej zadał kolejne pytanie: „Czy uważa pan, że ten materiał realizował jak zadania, do których powoływani są między innymi dziennikarze, a więc upublicznienia spraw, które budzą w odczuciu społecznym wątpliwości?” „Tak. Jako dziennikarz mam obowiązek” – odpowiedział. Józef Wieczorek na pytanie sędziego czy obejrzał film przed publikacją powiedział, że fragmentarycznie. To nie było nagranie z podglądu czy podsłuchu. Ten fragment pokazywał ścianę. Nagranie filmu nic nie wnosiło, a nagranie głosu było kiepskie. Policja to rozszyfrowywała przez ok. 10 godzin.

Kolejna rozprawa, podczas której nastąpi przesłuchanie świadków odbędzie się 17 października 2016 roku o godzinie 10:10 w sali D-144.

Prosimy Państwa o rozpowszechnianie informacji o tej sprawie. Prosimy też wesprzeć swoją obecnością naszego kolegę Józefa Wieczorka.

Proces za działalność pro publico bono

krakowniezaleznymkInformacja własna

W poniedziałek, 29 sierpnia 2016 roku przed sądem dla Krakowa-Śródmieścia ruszył proces za działalność pro publico bono p. Józefa Wieczorka. Oskarżono go o rozpowszechnianie na filmowym kanale społecznościowym YouTube relacji wideo z rozprawy sądowej i wyznaczono karę w wysokości 3.000 zł (plus koszty sądowe).

Jak pisze sam Józef Wieczorek: „Rzeczywiście na YouTube (Proces Adama Słomki w Krakowie 13 03 2015 r – https://www.youtube.com/watch?v=nUgdgcAyH_U) umieściłem nagranie z procesu Adama Słomki – polskiego polityka, działacza opozycji demokratycznej przez lata związanego z KPN, b. posła na Sejm, a w 2015 r. kandydata w wyborach prezydenckich z ramienia koalicji „Niezłomni”…

davProces A. Słomki przypadł na okres zbierania głosów poparcia dla jego kandydatury i budził uzasadnione zainteresowanie publiczne. Absurdalność oskarżeń A. Słomki o nakłanianie bandytów z tzw. gangu “Krakowiaka” do zabójstwa sędziego nasuwała myśl o działaniach na rzecz zdyskredytowania niewygodnego kandydata na prezydenta. Zawiadomiony o procesie chciałem w ramach wykonywania dziennikarskich obowiązków (miałem legitymację prasową Związku Konfederatów Polski Niepodległej Oddział Małopolski) ten proces zarejestrować, ale sąd ogłosił niejawność procesu dla mediów i obserwatorów, przeciwko czemu oskarżony protestował powołując się na prawa człowieka” (na zdjęciu pośrodku – obrońca, p. mec. Konrad Firlej i oskarżony, p. Józef Wieczorek, fot. p. Mirosław Boruta).

Więcej szczegółów znajdą Państwo na stronie oskarżonego:
https://blogjw.wordpress.com/2016/01/15/moja-dzialalnosc-pro-publico-bono-przed-sadem
a my dziękujemy za zdjęcia z rozprawy, nadesłane przez p. Elżbietę Serafin:
https://goo.gl/photos/f1vedn51YHc2ZZQFA

miroslawboruta15Mirosław Boruta

Warto w tym miejscu podkreślić, że ujawnianie zachowania sędziów wobec oskarżonych i publiczności, może stać się (oby!) przyczyną reformy wymiaru sprawiedliwości. Jak długo można bowiem znosić takie dawki upokarzania a nawet upadlania ludzi w „majestacie prawa” i pod groźbą przymusu fizycznego… Jak długo formy przemocy psychicznej (mobbingu – „czy leczył się Pan/i psychiatrycznie”, „czy nie upadł Pan/i na głowę”, „będę Państwa usuwał”) pod płaszczykiem (pod togą!) procedury sądowej będą „ustawiały” świat społeczny na sali rozpraw w opozycji – my sędziowie-nadludzie i wy… A jak się komuś nie podoba, niech idzie do sądu.

Petycja w obronie p. Zygmunta Miernika. Apel do Prezydenta

citizengoCzłowiek ten w obronie sprawiedliwości i rzetelności sprawowania urzędu sędziego, w akcie protestu przeciwko stronniczym i niesprawiedliwym decyzjom sędziny Anny Wielgolewskiej rzucił w wychodzącą z sali sędzinę świeżym tortem. Ten spektakularny czyn nie miał na celu znieważenia ani nietykalności cielesnej urzędującego sędziego. Był to desperacki akt przeciwstawienia się niewłaściwym decyzjom sędziów, którzy w sposób jawny utrudniają skazanie autorów zbrodni reżimu komunistycznego za ich haniebne postępki, których ofiary do dziś nie doczekały się zadośćuczynienia.

Całość petycji i możliwość podpisu znajdą Państwo tutaj:
http://www.citizengo.org/en/node/36201?tc=ty&tcid=25923185

Więcej o sprawie p. Zygmunta Miernika pisze na naszych stronach p. Elżbieta Serafin:
http://www.krakowniezalezny.pl/zygmunt-miernik-w-wiezieniu

Zygmunt Miernik w więzieniu!

elzbietaserafinElżbieta Serafin

W czerwcu 2013 roku w Warszawskim Sądzie Okręgowym toczył się kolejny proces zbrodniarza komunistycznego generała Czesława Kiszczaka odpowiedzialnego między innymi za wymordowanie górników z kopalni „Wujek” w grudniu 1981 roku. Jak podawało Biuro Prasowe Ruchu Byłych i Przyszłych Więźniów Politycznych „Niezłomni”, to on wysłał 13 grudnia 1981 r. do jednostek milicji szyfrogram zezwalający na użycie broni ostrej.

Komunistyczny wymiar niesprawiedliwości robił wszystko, żeby tacy zbrodniarze jak Kiszczak, Jaruzelski uniknęli kary. Pomimo, że w 2004 r. skazano Kiszczaka na 2 lata więzienia w zawieszeniu, potem go uniewinniono. W 2012 roku skazano go na 4 lata więzienia, by na mocy amnestii karę zmniejszyć o połowę i zawiesić na 5 lat. Wstrzymywano proces Kiszczaka ze względu na zły stan zdrowia, choć świadkowie widzieli go remontującego swój domek letniskowy.

W 2013 roku, gdy po raz kolejny kombinowano – sędzia Anna Wielgolewska wyłączyła jawność posiedzenia, a wypowiadający się biegli psychiatrzy uznali, że stan zdrowia Kiszczaka nie pozwala na jego uczestnictwo w procesie – obecni na rozprawie obserwatorzy (członkowie różnych organizacji, represjonowani przez takich komunistycznych zbrodniarzy) oburzeni takim zachowaniem sądu poczęstowali drwiącą sobie z ludzi sędzię tortem. Ten happening miał zwrócić uwagę Polaków na stan polskiego sądownictwa, na zepsucie sędziów, na stan polskiego wymiaru niesprawiedliwości, na te wszystkie dziwne układy. O ten akt tortowy oskarżono działacza niepodległościowego Zygmunta Miernika.

Zamiast oczyścić społeczeństwo polskie ze zbrodniarzy, wskazać i ukarać wreszcie tych komunistycznych zbirów, morderców, którzy znęcali się nad narodem polskim, mordowali wielu ludzi, także polskich księży, m.in. ks. Popiełuszkę, ks. Suchowolca, ks. Zycha na polecenie obcych państw, polskie sądy nadal wypchane po brzegi rozpasanymi urzędnikami wciąż karzą polskich patriotów, którzy domagają się sprawiedliwości. Prawnicy, sędziowie bawią się swoją pracą, traktują paragrafy jak swoje zabawki, a sądy jak salony gier. Bawią się krzywdząc przy tym niewinnych ludzi, a sami pozostają bezkarni.

Proces Zygmunta Miernika rozpoczął się w czerwcu 2015 roku w Sądzie Rejonowym Warszawa Wola. Jak pisał Mariusz Cysewski (dziennikarz, redaktor i założyciel pisma Wolny Czyn), wysyłano Miernika na badania psychiatryczne, by pozbawić go prawa do sądu. Podawał w 2013 roku, że Zygmunt został wezwany telefonicznie przez policję w Będzinie i usłyszał zarzuty związane z domniemanym rzuceniem tortem w Annę Wielgolewską, która jako sędzia z Sądu Okręgowego w Warszawie pozorowała proces Czesława Kiszczaka, jednego z dwu zbrodniarzy wszechczasów w Polsce – polskiego Himmlera swego de facto patrona i zapewniła mu bezkarność. Mariusz Cysewski przewidywał wtedy, że proces przeciwko Miernikowi rozpocznie się za jakieś 1,5 roku, może 2 lata, gdy wszyscy zapomną już czego miał dotyczyć. 7 września 2015 roku przed sądem zeznawała poczęstowana tortem sędzia – obrończyni morderców Polaków – Anna Wielgolewska, a przewodniczyła posiedzeniu Joanna Dryll (z rodziny komunistycznego ministra Drylla – jak podał Adam Słomka), która uniemożliwiała Miernikowi zadawanie pytań zeznającej, a następnie zarządziła aresztowanie Miernika i wtrącenie go do więzienia na 14 dni za rzekomą obrazę sądu.

Za „tort” Zygmunt Miernik dostał wyrok – 2 miesiące więzienia. Prokuratura żądała 10 miesięcy. W kwietniu 2016 roku Warszawski Sąd Okręgowy rozpatrywał odwołanie od wyroku sądu pierwszej instancji. Odwoływali się zarówno prokuratura jak i obrona. Sędziowie – Piotr Kluz, Ewa Leszczyńska – Furtak, Agnieszka Komorowicz wydali wyrok – 10 miesięcy bezwzględnego więzienia, tylko taka kara jest karą zasłużoną – usłyszeli obecni na sali. „Oskarżony musi sobie wreszcie uświadomić, że popełnianie przestępstw nie popłaca i takie zachowanie musi spotkać się z adekwatną reakcją prawnokarną” – powiedziała sędzia Agnieszka Komorowicz (za Solidarni2010). Niech ci sędziowie i prokuratorzy spojrzą do lustra, czy im się coś nie pomyliło, bo to właśnie oni najczęściej te przestępstwa popełniają. Oprócz tak podłego potraktowania Zygmunta Miernika w obrzydliwy sposób potraktowano także publiczność. Wielu ludzi nie dostało się na salę rozpraw, a wśród nich dziennikarka TV Republika Ewa Stankiewicz (przewodnicząca Solidarnych2010) czy Grzegorz Braun.

2 sierpnia 2016 roku Zygmunt Miernik sam, dobrowolnie zgłosił się do więzienia w Wojkowicach koło Katowic. Na wiecu poparcia dla Zygmunta pod bramą więzienia wypowiadali się działacze różnych organizacji patriotycznych, niepodległościowych jak: Solidarni2010, Solidarność, Solidarność Walcząca, Niezłomni, Związek Konfederatów Polski Niepodległej 1979-89, Kluby Gazety Polskiej, a także koledzy i przyjaciele Zygmunta oburzeni bezprawiem panującym w polskich sądach.

Paweł Piekarczyk prosił, żeby wysyłać do Zygmunta do więzienia ogromne ilości kartek i listów, by zwrócić na niego uwagę władz więzienia, że został niesprawiedliwie potraktowany. Powiedział też, że nazwisko tej sędzi Joanny Dryll, która posłała Zygmunta do więzienia wkrótce dołączy do grupy nazwisk czy nazw źle się Polakom kojarzących jak Rzepliński czy Targowica.

Zygmunt Miernik, który za chwilę miał zniknąć nam za murami więzienia zwrócił uwagę na to, że: „Dotąd, dopóki te popłuczyny stalinowskich rodzin zostaną w sądach nie zmieni się nic, żadna dobra zmiana nie nastąpi, bo nadal będą bronić swoich kolesi, swoje układy. Żeby dobra zmiana nastąpiła musi być zmiana sądownictwa, a to się da zrobić, tylko trzeba tego chcieć”. Mówił też: „Ja wiem, że będą wyli jak potępieńcy, ja nie proszę o ułaskawienie, ja proszę o wznowienie tych wszystkich procesów, gdzie byłem skazywany, oskarżony. Bo przecież jak to może być, że policjanci fałszywie oskarżają, policjanci, którzy usiłowali mnie zabić są niewinni. Dość tej bezczelności wymiaru sprawiedliwości, większość z nich to trzecie pokolenie sędziów stalinowskich”.

Adam Słomka rozpoczął drugą część pikiety, której nadał hasło: „Uwolnić Miernika wsadzić Michnika (Stefana?). Zwrócił uwagę na to, że zamiast prawdziwych przestępców, do więzienia trafia polski patriota, więzień polityczny PRL-u, który od lat walczy o to, by rozliczyć tych wszystkich komunistycznych zbrodniarzy, tych wszystkich sędziów, prokuratorów, itp. Do tej pory nie został skazany generał Ciastoń odpowiedzialny za porwanie i zamordowanie księdza Jerzego Popiełuszki, doradca generała Kiszczaka jest w składzie Trybunału Konstytucyjnego, generała Bielawnego, który przyczynił się do śmierci 96 osób pod Smoleńskiem skazano wyrokiem w zawieszeniu. W całym Kraju tego typu ludzie zajmują wysokie stanowiska. Słomka poinformował nas, że wielu posłów złożyło interpelacje poselskie, składają wnioski o kasację wyroku do Ministra Sprawiedliwości i do Prezydenta. Rzecznik Praw Obywatelskich również zobowiązał się działać w tej sprawie. Adam Słomka złożył wniosek do Centralnego Zarządu Służby Więziennej, do dyrektora tutejszego aresztu i Rzecznika Praw Obywatelskich o uznanie dla Zygmunta statusu więźnia politycznego. Będą podejmowane też inne działania, by zrobić wreszcie porządek w tym polskim wymiarze niesprawiedliwości. Próbowaliśmy bezpośrednio, tam na miejscu porozmawiać z dyrektorem więzienia, by zwrócić uwagę na to, żeby traktowali Zygmunta w sposób szczególny, zgodnie z obowiązującym prawem dla więźniów politycznych, ale dyrektor się nie pokazał.

Dlaczego nasi politycy nie zatrzymali tego haniebnego procederu? Obudźcie się ministrowie, panie Prezydencie! Wyciągnijcie Zygmunta Miernika z tego więzienia i przeproście go! Dosyć tego bezprawia! Dosyć deprawowania następnych pokoleń! Uwolnijcie Zygmunta Miernika!

Podaję adres więzienia i proszę o reagowanie tak jak mówił Paweł Piekarczyk – zasypujmy to więzienie listami i kartkami do Zygmunta Miernika:
Zakład Karny Wojkowice / ul. Sobieskiego 298 / 42-580 Wojkowice

Zapraszam Państwa jeszcze do obejrzenia fotorelacji z 2 sierpnia 2016 roku:
https://goo.gl/photos/qwth8wBwEFfZv4gQ6

(Od Redakcji): Dziękujemy też za zdjęcia nadesłane przez p. Alicję Rostocką:
https://goo.gl/photos/d8KTRdT2tQEVp39HA