Tag Archives: Krzysztof Bzdyl

Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa

krzysztofbzdylKrzysztof Bzdyl*

Kraków, 3 X 2017 roku

Pan Prokurator Krajowy Bogdan Święczkowski
ul. Rakowiecka 26/30, 02-528 Warszawa

Dotyczy: zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez prokuratora Waldemara Krigera z prokuratury rejonowej w Nowym Sączu, sygn. akt sprawy: II K 1561/16/S, Sąd Rej. Kraków-Śródmieście, II Wydział Karny.

Szanowny Panie Prokuratorze Krajowy,
Na kolejną skargę dotyczącą Waldemara Krigera skierowaną do Pana odpowiedziała tym razem zastępca prokuratora regionalnego Barbara Kapera, uznając bezzasadność mojej skargi między innymi z uwagi na niezależność prokuratora. Jak pani Barbara Kapera pisze, to prokurator dokonuje ocen prawnych i były one w jakiejś mierze uznane przez sąd. Otóż z taką oceną całego aktu oskarżenia nie mogę się zgodzić. Przypomnę, że prokurator W. Kriger żądał surowej kary za znieważenie śmiecia sowieckiego – pozostałości po okupacji rosyjskiej – przez siedmiu weteranów walk o Niepodległą Polskę. Stwierdził przy tym, że czyn został popełniony z pobudek chuligańskich tj. bez powodu i dlatego domagał się podwyższonej kary. Sądy nie zgodziły się z taką oceną. I sprawa była trzykrotnie umarzana. Po raz pierwszy na etapie wstępnym, a następnie przez sąd rejonowy i okręgowy w Nowym Sączu.

Nieracjonalna jest więc obrona prokuratora Krigera przez kolejne szczeble korporacji prokuratorskiej kierującej się źle pojętym interesem zawodowym, a nie moje oczekiwanie na skierowanie sprawy do sądu, który by rozstrzygnął, czy podejrzenie o popełnieniu przestępstwa przez prokuratora W. Krigera z art. 231 i innych artykułów kk ma pokrycie w dowodach materialnych o czym pisałem szczegółowo w poprzednich pismach. Pozwolę sobie przytoczyć skrótowo fakty i przepisy prawne, które mówią wyraźnie, że całość działań Krigera w sferze obrony sowieckiego pomnika zbrodniczej i totalitarnej Armii Czerwonej jest pogwałceniem prawa obowiązującego w Polsce i powoływanie się na Prawo o prokuraturze nie zmieni tego faktu. Akt oskarżenia w sprawie sygn. akt II K 389/15 sporządzony przez Krigera obnaża całkowita niewiedzę, wręcz analfabetyzm, w materii, w której oskarża. Wg kombatantów i osób represjonowanych coś takiego mogło być sporządzone tylko przez człowieka, który identyfikuje się z racjami Moskwy, a nie z polskimi, który nie chce znać historii Polski, a patriotyzm jest mu całkowicie obcy. Prokurator Kriger nie zaznajomił się z żadnymi faktami dotyczącymi sowieckiego pomnika, tak prawnymi, jak i historycznymi, i wynikającymi z tradycji patriotycznej Polaków od czasów zaborów, tradycji II Rzeczypospolitej, jak i orzecznictwa sądowego w tego rodzaju sprawach. Nazywanie przez prokurator Barbarę Kaperę faktów historycznych i istniejącego kształtu patriotyzmu „uproszczoną metodologią historyczną” i „uproszczonym kanonem patriotyzmu” świadczy tylko o jej pełnej akceptacji komunistycznej wizji historii i patriotyzmu. Oceny historyczne i fakty, które cytowałem w poprzednich pismach są bowiem niczym innym jak wierną kopią stanowiska Instytutu Pamięci Narodowej…

Pomnik ku chwale Armii Czerwonej stał nielegalnie, bo Uchwała nr XXI/185/92 Rady Miejskiej Nowego Sącza z dnia 25 lutego 1992 r. nakazywała jego rozbiórkę. Sędziowie prowadzący sprawy o znieważenie obiektów sowieckich, uznali, że nie można znieważyć obiektu, którego istnienie było przestępstwem. Szereg sędziów wyrokujących w różnych miastach, w sprawach o znieważenie okupacyjnych pomników sowieckich sławiących Armię Czerwoną odstąpiło od karania . Przykładowo zapadły następujące wyroki:
- sędzia sądu rejonowego dla Warszawy Pragi-Północ Ewa Grabowska w orzeczeniu w dniu 2.07.2013 r. w sprawie o znieważenie pomnika okupanta stwierdziła, że „ Obiekty „Wdzięczności Armii Radzieckiej” oraz „Braterstwa Broni” nie spełniają definicji pomnika (…) Te wymuszone pomniki, (…) są jedynie symbolem komunizmu, zakłamanej historii z dziejów Polski oraz namacalnym symbolem sowieckiej okupacji. Powinny też zostać rozebrane”. Sędzia Ewa Grabowska nie ograniczyła się jednak tylko do uznania, że wspomniane „obiekty” nie zasługują na miano pomników. Pokusiła się jeszcze o ocenę tego, co winno spotkać owe „obiekty” – cytuję. „W obecnych realiach politycznych z krajobrazu naszego kraju zniknęło wiele pomników dokumentujących poprzednią epokę. Również obiekty „Wdzięczności Armii Radzieckiej” oraz „Braterstwa Broni” (moje wyjaśnienie – orzeczenie dotyczy pomników sowieckich w Warszawie) powinny ulec rozebraniu, tym bardziej, iż takie wnioski były składane już dwukrotnie. Fakt, iż oba obiekty nadal istnieją nie nobilituje ich do rangi pomnika i nie uzasadnia ochrony prawnokarnej” – uzasadniała sędzia. „Powołane wyżej okoliczności wskazują, iż obiekty te nie mogą być uznane za pomniki w rozumieniu art. 261 KK”,
- sędzia sądu rejonowego w Nowym Sączu Sebastian Jagoda w dniu 19.08.2015 r. również umorzył sprawę o znieważenie pomnika sowieckiego w której oskarżycielem był Waldemar Kriger,
- sędzia sądu okręgowego w Nowym Sączu Bogdan Kijak na posiedzeniu w dniu 16.02.2016 r. również umorzył sprawę o znieważenie pomnika sowieckiego w której oskarżycielem był Waldemar Kriger,
- sędzia sądu rejonowego w Nowym Sączu Andrzej Kuźnar w dniu 9.06.2015 r. uniewinnił wszystkich weteranów walk o niepodległą Polskę, jak również młodych patriotów, manifestujących pod obiektem sowieckim zwanym przez Krigera pomnikiem braterstwa, od podobnych zarzutów.

My wszyscy, również prokurator Kriger mamy obowiązki obywatelskie wynikające z Konstytucji RP I naszym obowiązkiem było doprowadzić do likwidacji obiektu sowieckiego, bo propagował komunistyczny system, co jest zakazane w Polsce i z tego powodu stał nielegalnie. Mówią o tym artykuły Konstytucji; art. 5 o ochronie niepodległości państwa polskiego i art. 13 mówiący o zakazie promocji komunizmu. Ochrona takich obelisków to przestępstwo z art. 256 Kodeksu Karnego mówiącego o zakazie propagowania komunizmu. Równocześnie należy pamiętać o artykule 82 Konstytucji, który mówi jasno, że „Obowiązkiem obywatela polskiego jest wierność Rzeczypospolitej Polskiej oraz troska o dobro wspólne”. Właśnie wierność Rzeczypospolitej wymagała usunięcia pomnika chwały okupanta sowieckiego. Nie są to tylko moje opinie, ale twierdzenia sędziego Piotra Mioduszewskiego zawarte w jego uzasadnieniu wyroku sądu rejonowego w Warszawie dla Pragi-Płn z dnia 19.08.2015 r. w sprawie o znieważenie pomnika „Braterstwa broni” znany też jako „czterech śpiących”. Tego rodzaju pomniki są zdaniem sędziego hańbą dla narodu polskiego i polskich władz. Sąd stwierdził wprost, że te pomniki promują komunizm, więc same w sobie są przestępcze i powinny zostać rozebrane. Zaśmiecające polskie miasta pomniki ku czci morderców z Armii Czerwonej nie powinny znajdować się pod opieką polskich władz. Proces wykazał też, że miasto stołeczne Warszawa nie ma żadnych podstaw prawnych do opieki nad tymi pomnikami i robi to nielegalnie.

Wracając do obiektu sowieckiego. Mamy już od dawna przepisy i Konstytucji, i Kodeksu Karnego, które zakazują istnienia reliktów komunistycznych, ale nie są one respektowane, bo policja i prokuratura nie przestrzega prawa. Muszę te argumenty prawne powtórzyć. Konstytucja RP w art. 13 jak i art. 256 Kodeksu Karnego zakazują propagowania komunizmu, a pomniki ku czci sił zbrojnych totalitarnego Związku Sowieckiego są taką właśnie formą propagowania zbrodniczej i ludobójczej ideologii. Każda osoba, która chroni taki pomnik, podlega karze pozbawienia wolności do lat dwóch. Jest to oficjalna wykładnia prawa dokonana przez Prezesa Instytutu Pamięci Narodowej prof. Janusza Kurtykę i dr. Macieja Korkucia, który jest Przewodniczącym Zespołu ds. Ujawnienia Form Publicznej Gloryfikacji Systemów Totalitarnych. W oficjalnych pismach IPN jest zawarta ocena stanu prawnego takich obiektów jak w Nowym Sączu (obiekt chwały Armii Czerwonej) i brzmi ona tak: „Podobnie jak budowa w Polsce pomników ku czci sił zbrojnych totalitarnej III Rzeszy byłaby oczywistą formą publicznego propagowania nazizmu, tak stawianie pomników ku czci sił zbrojnych totalitarnego ZSRR jest formą propagowania komunizmu, jego ustroju i totalitarnej ideologii. Tym bardziej, że przedmiotowe upamiętnienie wprost dotyczy okresu sowieckiej ekspansji, skutkującej wprowadzeniem systemu totalitarnego w zajętych krajach”.

Należy wreszcie przypomnieć rotę przysięgi, którą każdy prokurator polski musi złożyć przed objęciem funkcji prokuratora i brzmi ona tak: „Ślubuję uroczyście na powierzonym mi stanowisku prokuratora służyć wiernie Rzeczypospolitej Polskiej, stać na straży prawa i strzec praworządności, obowiązki mojego urzędu wypełniać sumiennie, dochować tajemnicy prawnie chronionej, a w postępowaniu kierować się zasadami godności i uczciwości”; składający ślubowanie może dodać na końcu zwrot: „Tak mi dopomóż Bóg”. Prokurator Waldemar Kriger powinien więc ponieść odpowiedzialność karną nie tylko za złamanie Konstytucji RP i kodeksu karnego, ale nie należy zapominać, że złamał on przysięgę prokuratora. Zobowiązał się na pierwszym miejscu służyć wiernie Rzeczypospolitej Polskiej, a podjęte przez niego działania były sprzeczne z interesami Polski i służyły tylko i wyłącznie interesom imperialnym Rosji, państwa bandyckiego i mafijnego. Dlatego należy wszcząć dochodzenie, którego celem będzie dojście do prawdy. Czy Waldemar Kriger dopuścił się tych czynów z braku znajomości prawa i historii, czy może uważa, że jego rolą jest ochrona interesów Rosji w Polsce, czy też coś go zaślepiło, etc. I tu pragnąłbym dodać, że prokurator Kriger jak wynika z jego życiorysu skończył studia w 1987 r., a aplikację prokuratorską odbywał od 1.10.1989 r. do 30.09.1991 r. w prokuraturze w Gdyni i nigdy nie udzielił odpowiedzi co robił w okresie od 1987 do 1.10.1989 r. Jak również ani on, ani jego przełożeni nie chcieli odpowiedzieć na pytania dotyczące wyników jego lustracji.

Samo życie pokazało, że pomniki sowieckie są nielegalne, bo sejm RP w dniu 22 czerwca 2017 r. uchwalił nowelę ustawy o zakazie propagowania komunizmu w tym obowiązek spoczywający na samorządach usunięcia pomników takich, jak ten zburzony w Nowym Sączu dzięki akcji patriotów. Świadomość wagi tego patriotycznego czynu wciąż nie może dotrzeć do nikogo z prokuratorów odpowiadających na moje skargi. Pragnę dodać, że Kriger złożył doniesienie do sądu w Krakowie, wsparte przez prokuraturę w Wieliczce, że został zniesławiony przez dwu weteranów walk o Niepodległą Polskę poprzez poddanie w wątpliwość jego wiedzy prawniczej i jego motywacji w czasie omawianego procesu. Doprowadził do kolejnego, tajnego procesu z art. 212 kk wprowadzonego przez komunistów w stanie wojennym do represjonowania patriotów. W tym procesie jestem przedstawicielem społecznym.

Szanowny Panie Prokuratorze Krajowy,
Do tej pory, mimo upływu 8 miesięcy, nie otrzymałem rzeczowej i merytorycznej odpowiedzi zawierającej odniesienie do podnoszonych przeze mnie zarzutów wobec Waldemara Krigera. Bez jakiegokolwiek uzasadnienia p. Barbara Kapera stwierdziła w swoim piśmie, że moja skarga została wyjaśniona i w związku z tym na moje skargi nie będzie już odpisywać. A przecież p. Kapera okazała się niezdolna do opracowania merytorycznej odpowiedzi, zastępując ją szeregiem biurokratycznych frazesów. W związku z tym wnoszę o przeprowadzenie rzeczywistego dochodzenia w sprawie możliwości popełnienia przestępstw przez prokuratora Waldemara Krigera i w konsekwencji wydanie decyzji lub postanowienia. O ile nie nastąpi skierowanie aktu oskarżenia do sądu, będę zmuszony zaskarżyć taką decyzję do sądu. Musi w końcu nastąpić kres działalności prokuratorskiej jak w komunistycznym PRL-u.

* Autor to prezes ZKPN 1979-89, przedstawiciel społeczny w procesie sygn. akt II K 1561/16/S, prezes Związku Konfederatów Polski Niepodległej 1979-89, członek Prezydium Okręgu Małopolska Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, członek Małopolskiej Rady Kombatantów i Osób Represjonowanych, przedstawiciel ZKPN w Porozumieniu Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych, członek Związku Więźniów Politycznych Okresu Stanu Wojennego.

Ciąg dalszy historii z krakowskim Oddziałem TVP

Kraków, 21 czerwca 2017 r.

Szanowny Pan
Jacek Kurski
Prezes Zarządu Telewizji Polskiej S.A.

Ostatnie decyzje kadrowe w Oddziale TVP w Krakowie ponownie wzbudziły nasz wielki niepokój. Od objęcia dyrekcji krakowskiego Ośrodka przez Bogdana Wasztyla usunięto kilku doświadczonych redaktorów. Z naszej wiedzy wynika,że bez podania powodów merytorycznych, a jedynie z przyczyn zadawnionych animozji. Takie praktyki nie powinny mieć miejsca.

Ostatnie dni przyniosły kolejną, szczególnie bulwersującą informację. Redaktor Magdalenie Drohomireckiej zostało odebrane kierowanie programem informacyjnym Kronika i pozbawiono ją możliwości wykonywania zawodu dziennikarskiego. Przypomnijmy,że redaktor Magdalena Drohomirecka jest cenioną dziennikarką. Rada Programowa OTV Kraków uznała ją za osobowość telewizyjną, a Kolegium Rektorów Szkół Wyższych przyznało nagrodę PHIL EPISTEMONI – PRZYJACIELOWI NAUKI.

Redaktor Drohomirecka jest lubianą i cenioną przez widzów dziennikarką. W środowiskach kombatanckich i niepodległościowych uważana jest za wzór dziennikarskiej uczciwości i rzetelności. W swoich programach o najnowszej historii i polityce historycznej umożliwiała nam, świadkom tych wydarzeń przedstawianie prawdy, która tak często w poprzednich latach była zakłamywana. Jej odsunięcia od kierowania i prowadzenia programów nie można zaakceptować.

Redaktor Magdalena Drohomirecka zawsze dbała o wysoki poziom emitowanych w TVP Kraków programów zarówno informacyjnych, jak i publicystycznych. Obecnie zadanie to powierzono osobie, której jedynym atutem są PSL-wskie koneksje. W żadnym razie to nie jest dobra zmiana!

Oczekujemy reakcji kierownictwa TVP na zaistniałą sytuację. I przywrócenia profesjonalnej dziennikarce wypracowanego rzetelnie przez lata należnego jej miejsca w krakowskiej telewizji.

Do pisma dołączone zostały nasze poprzednie stanowiska wobec tego, co w ostatnim czasie działo się w Telewizji Kraków.

Dr Mirosław Boruta – odznaczony Brązowym Krzyżem Zasługi, socjolog, przewodniczący Krakowskiego Klubu Gazety Polskiej im. Janusza Kurtyki (2010-2014), twórca i redaktor krakowskiego portalu społeczno-kulturalnego „Kraków Niezależny”, sekretarz Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Lecha Kaczyńskiego w Krakowie, współtwórca i prezes Stowarzyszenia im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie.

Dr Jerzy Bukowski – Kawaler Krzyża Komandorskiego Orderu Odrodzenia, polski filozof, autor „Zarysu filozofii spotkania”, piłsudczyk, harcerz, publicysta, rzecznik Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie, przewodniczący Komitetu Opieki nad Kopcem Józefa Piłsudskiego w Krakowie, były reprezentant prasowy śp. pułkownika Ryszarda Kuklińskiego w Kraju.

Krzysztof Bzdyl – Kawaler Krzyża Komandorskiego Orderu Odrodzenia Polski, działacz opozycji antykomunistycznej w PRL, współzałożyciel Konfederacji Polski Niepodległej, więzień polityczny w PRL, prezes Stowarzyszenia Konfederatów Polski Niepodległej 1979-1989.

Prof. Andrzej Chwalba – odznaczony Brązowym Krzyżem Zasługi, historyk, eseista, nauczyciel akademicki, badacz dziejów Krakowa, profesor nauk humanistycznych, wykładowca Uniwersytetu Jagiellońskiego, działacz opozycji solidarnościowej w PRL.

Prof. Tomasz Gąsowski – Kawaler Krzyża Komandorskiego Orderu Odrodzenia Polski, historyk, publicysta, nauczyciel akademicki, profesor nauk humanistycznych, wykładowca Uniwersytetu Jagiellońskiego, współzałożyciel Klubu Jagiellońskiego, Ośrodka Myśli Politycznej i Komitetu Konserwatywnego. Organizował w Krakowie Fundację Centrum Dokumentacji Czynu Niepodległościowego, której jest prezesem, działacz opozycji antykomunistycznej w PRL.

Mieczysław Gil – Kawaler Krzyża Komandorskiego Orderu Odrodzenia Polski, działacz związkowy, legendarny przywódca Solidarności w Małopolsce, były przewodniczący KRH NSZZ Solidarność w HiL, opozycjonista w okresie PRL, były poseł na Sejm i senator, przewodniczący Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego, więzień polityczny w PRL.

Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski – Kawaler Krzyża Komandorskiego Orderu Odrodzenia Polski, kapelan „Solidarności”, duchowny katolicki obrządków ormiańskiego i łacińskiego, działacz społeczny, historyk Kościoła, wieloletni uczestnik opozycji antykomunistycznej w PRL, poeta, współzałożyciel i prezes Fundacji im. Brata Alberta.

Zdzisław Jurkowski – Kawaler Krzyża Komandorskiego z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, działacz opozycji antykomunistycznej w PRL, internowany, założyciel Wydawnictwa X, prezes Stowarzyszenia NZS 1980.

Adam Kalita – Kawaler Krzyża Kawalerskiego i Krzyża Wolności i Solidarności, Zasłużony Działacz Kultury, odznaczony Medalem Edukacji Narodowej, radny Miasta Krakowa, działacz opozycji antykomunistycznej w .PRL, inicjator i uczestnik głodówki w obronie historii w 2012 r., więzień polityczny w PRL.

Dr Marek Lasota – Kawaler Krzyża Oficerskiego Orderu Odrodzenia Polski, Krzyża Wolności i Solidarności, publicysta, dyrektor Muzeum AK, były poseł, były dyrektor Instytutu Pamięci Narodowej w Krakowie, działacz opozycji antykomunistycznej w PRL.

Prof. Andrzej Nowak – Kawaler Krzyża Komandorskiego Orderu Odrodzenia Polski, historyk, publicysta, nauczyciel akademicki, sowietolog, profesor nauk humanistycznych, wykładowca Uniwersytetu Jagiellońskiego, profesor zwyczajny w Instytucie Historii PAN, były redaktor naczelny dwumiesięcznika „Arcana”, działacz opozycji antykomunistycznej w PRL.

Grzegorz Surdy – Kawaler Krzyża Oficerskiego Orderu Odrodzenia Polski, działacz opozycji antykomunistycznej w PRL, współzałożyciel Ruchu Wolność i Pokój oraz Niezależnego Zrzeszenia Studentów UJ, inicjator i uczestnik głodówki w obronie historii w 2012 r., więzień polityczny w PRL.

Paweł Witkowski – Kawaler Krzyża Oficerskiego Orderu Odrodzenia Polski, odznaczony Krzyż Wolności i Solidarności, Zasłużony Działacz Kultury, działacz Studenckiego Komitetu Solidarności, współpracownik KOR-U, były internowany, działacz podziemnej Solidarności, podziemny wydawca.

Do wiadomości:
1. Pan Andrzej Adamczyk – Poseł na Sejm RP
2. Pani Barbara Bubula – Poseł na Sejm RP
3. Pan Ryszard Terlecki – Poseł na Sejm RP
4. Rada Programowa Oddziału Terenowego TVP S.A. w Krakowie
5. Wojciech Grzeszek Przewodniczący Zarządu Regionu Małopolskiego NSZZ „Solidarność”

Za: https://www.facebook.com/adam.kalita.79/posts/1937972726228110

Proces Zygmunta Miernika w Nowym Sączu. Odwołane rozprawy

Kraków, 3 lutego 2017 r.

Szanowni Państwo,

dzisiaj, podczas kolejnego procesu Zygmunta Miernika w Nowym Sączu, sędzia odwołała wszystkie zaplanowane już rozprawy tj. 7, 10 i 17 lutego. W najbliższym czasie mają odbyć się mediacje między Zygmuntem Miernikiem, a policją, prowadzone przez sędziego w krakowskim sądzie. O ich wyniku oczywiście zawiadomię.

zkpn19791989logoW postępowaniu sądowym bierze również formalnie udział, za zgodą sędzi, Związek Konfederatów Polski Niepodległej – czynnik społeczny – reprezentowany przeze mnie.

Wszystkim przybyłym na dzisiejszą rozprawę bardzo dziękuję za wsparcie – sędziowie zwracają uwagę na udział publiczności.

Z poważaniem, Krzysztof Bzdyl

Nowosądecki sąd odracza rozprawy przeciwko Zygmuntowi Miernikowi. Będą mediacje

elzbietaserafinElżbieta Serafin

W ostatni piątek, tj. 3 lutego 2017 roku stawiliśmy się w nowosądeckim Sądzie Rejonowym na kolejnej rozprawie przeciwko Zygmuntowi Miernikowi. Jak wcześniej pisałam, jest to jedna z rozpraw odpryskowych, które ciągną się za nami od pamiętnych wydarzeń przed sowieckim łukiem triumfalnym w Nowym Sączu 27 września 2014 roku, kiedy to policjanci i zomowcy dzielnie broniący sowieckiego okupacyjnego śmiecia zaatakowali polskich patriotów, zrobili obławę na Zygmunta Miernika. Podczas brutalnego aresztowania przewracali go wielokrotnie na ziemię i niemalże go tam zamordowali. Choć to Zygmunt spędził potem 8 dni w nowosądeckim szpitalu policjanci chcą udowodnić, że to on ich pobił i znieważył. Policjanci, mimo że nie znają roty własnej przysięgi (no bo nie wiedzą, że mają służyć Polsce, Polakom), nie znają historii Polski (gdyby znali wiedzieliby, że sowieci na nas napadli w 1939 roku i wymordowali wielu Polaków, a potem kazali stawiać sobie takie pomniki wdzięczności) ani żadnych przepisów (bo, gdyby znali wiedzieliby, że mogą być ukarani za ochronę sowieckiego symbolu, nie broniliby pseudo-pomnika postawionego przez morderców Polaków, wiedzieliby, że mogą nie wykonać rozkazu swojego przełożonego, który zleca im niezgodne z prawem i haniebne zadanie – ochronę ruskiego okupacyjnego symbolu zniewolenia Polskiego Narodu i zaatakowanie patriotów) starali się jak mogli, by tych co przeszkadzali im popełniać przestępstwa należycie ukarać. Za zachętą prowadzącego akcję przeciwko Polakom policjanta Gurowskiego i aprobatą ich szefa Rudnika wymyślali ludziom wyssane z palca zarzuty i potem wielokrotnie w bardzo agresywny sposób represjonowali ludzi przyjeżdżających tam na rozprawy. Mimo, że oni te procesy przeciwko patriotom przegrywali dalej uparcie próbują odwracać kota ogonem. 11 października 2016 roku w nowosądeckim Sądzie Rejonowym rozpoczęła się rozprawa, podczas której sędzia oznajmiła, że przeprowadziła już rozprawę 24 czerwca 2016 roku. Mimo, że ani Zygmunta Miernika ani nikogo z nas tam nie było – nie poinformowano nas o takiej rozprawie – odczytała wtedy akt oskarżenia i przesłuchała Damiana Janiczka – policjanta, który uważa się za pokrzywdzonego przez pana Zygmunta.

20170203es1Krzysztof Bzdyl reprezentując Związek Konfederatów Polski Niepodległej oraz Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej chciał wystąpić 11 października w roli obrońcy jako przedstawiciel społeczny tych organizacji, ale sędzia nie wyraziła zgody. Prokurator Waldemar Kriger zasugerował mediacje z oskarżającym policjantem Janiczkiem, ale Zygmunt powiedział mu, że pomylił role, bo przecież to on został poszkodowany, a nie policjant. Zasugerował też przeniesienie tych rozpraw do innego miasta. Sędzia wyznaczyła 4 terminy rozpraw w Nowym Sączu. 3 lutego 2017 roku Krzysztof Bzdyl złożył wniosek i tym razem uzyskał zgodę sędzi na udział. Uzasadniał to powołując się na Kodeks Postępowania Karnego i art. 182 Konstytucji RP, które umożliwiają taki udział organizacjom społecznym. Mówił, że to jest w interesie sądu, by pokazać, że sąd nie ma tu nic do ukrycia. Jako świadkowie i współorganizatorzy organizacje kombatanckie czują się zobowiązane otoczyć opieką tych, których spotkały represje policyjne, prokuratorskie i sądowe. „Ważne jest dla nas niezwykle to, żeby okazywanie patriotyzmu nie spotykało się z represjami. Czasy zaborów, kiedy tak było czy czasy PRL skończyły się już dawno. I tym bardziej nasze organizacje, które określę ogólnie organizacjami weteranów walk o niepodległą Polskę, żeby miały też jako strona społeczna swój głos w sądzie, gdzie takie sprawy o patriotyzm są właśnie sądzone” – mówił.

20170203es2Obrońca Konrad Firlej przedstawił sędzi oraz prokuratorowi dokumenty, w których tłumaczy w bardzo złożony sposób oraz potwierdza, że art. 182 Konstytucji RP daje prawo organizacjom społecznym wzięcia udziału w sprawie. Prokurator miał trochę inne zdanie, ale zgodził się, by sąd to rozstrzygnął. Sędzia wyraziła zgodę.

Zygmunt Miernik zmęczony tymi bezsensownymi procesami złożył wniosek, by zamknąć rozprawę, bo nie stać go na to jeżdżenie i dodał, że gdyby sąd zapoznał się z całymi materiałami, w ogóle nie powinien ich przyjąć, tylko oddalić tak jak to robią inne sądy w Polsce. Jest na warunkowym zwolnieniu z więzienia, na rozprawy do sądów musi się stawiać, a sądy wysyłają takie powiadomienia o rozprawach po terminie, na 3 już nie był. Oskarżyciel zasugerował ponownie, by przeprowadzić mediacje, a ewentualnie potem pomyśleć o przeniesieniu sprawy jak wnioskował Zygmunt Miernik. Strony wyraziły zgodę i sędzia postanowiła, że spotkanie z mediatorem nastąpi w Krakowie. Krzysztof Bzdyl dodając, że chciałby złożyć wniosek, jeżeli chodzi o prowadzenie tej rozprawy przypomniał, że do tych procesów doprowadziło wydarzenie, które miało miejsce 27 września 2014 roku pod sowieckim symbolem. Było ono wynikiem przestępczej działalności policji, która wzięła udział w obronie przestępstwa, czyli broniła totalitarnych symboli komunistycznych, które są zakazane prawem (do 2 lat więzienia). W związku z tym ci manifestanci, którzy tam manifestowali, w tym Zygmunt Miernik, bronili przestrzegania prawa w III Rzeczypospolitej, a łamali prawo policjanci, czyli całe ich działanie było działaniem przestępczym. Jeżeli w wyniku ich działań przestępczych ktokolwiek cokolwiek im zrobił, to oni ponoszą tego skutki. Wcześniej te pomniki sowieckie czy pomniki rosyjskie chronili carscy żandarmi czy ubecy za czasów Żołnierzy Niezłomnych, czy esbecy za czasów stanu wojennego. Ponieważ jak do tej pory nie doszło z tego powodu do postawienia policjantów przed sądem, bo prokuratura z jakichś powodów ochrania działania przestępcze policjantów, natomiast kieruje sprawy do sądów wobec patriotów, proponuję przerwać to i całą sprawę oddalić. Ci, którzy dokonywali przestępstw nie mogą kogoś innego – patrioty oskarżać o to, że walczył z ich działalnością przestępczą – ochroną totalitarnych symboli. Zasugerował, żeby prokurator jako osoba zainteresowana i w zasadzie winna tego stanu rzeczy zamilknął i nie zabierał głosu, ponieważ broni złej sprawy. Zaproponował, by cały akt oskarżenia oddalić: „ponieważ nie ma najmniejszych podstaw, aby karać patriotę, natomiast ci, którzy propagują system totalitarny i służą interesom Rosji, Putina i Moskwy, żeby tutaj triumfowali na sali sądowej”. Zasugerował, by prokurator zajął się przestępczą działalnością policji w dniu 27 września 2014 roku, kiedy to bronili interesów Moskwy, interesów Putina, interesów Rosji wbrew interesom Polski. Jest to działalność antypolska i godna z tego powodu najwyższego potępienia.

20170203es3Na sali rozległy się oklaski. Sędzia powiedziała, że kwestie merytoryczne mogą być dopiero rozpoznane po przeprowadzeniu przewodu sądowego, obecnie został złożony wniosek o przeprowadzenie mediacji między stronami, co będzie miało wpływ na sposób postępowania.

Kolejne rozprawy zostały odwołane. W najbliższym czasie, tj. w ciągu 30 dni w Krakowskim Sądzie Okręgowym odbędą się mediacje między Zygmuntem Miernikiem a policjantem, który go oskarża. O wynikach mediacji będę informować.

Film, który nakręciłam podczas tej rozprawy można będzie zobaczyć na Program7 – telewizja internetowa, a zdjęcia po otwarciu linki poniżej:
https://goo.gl/photos/3EbpPRYHrbFyS8Sf7

Kolejny polski patriota przed sądem

elzbietaserafinElżbieta Serafin

Sprawa Kazimierza Korabińskiego, kawalera Krzyża Oficerskiego Orderu Odrodzenia Polski.

3 maja 1986 w Katedrze na Wawelu miała odbyć się Msza Święta, a potem manifestacja patriotyczna. Rankiem tego dnia komunistyczna bezpieka, czyli funkcjonariusze Wydziału III Służby Bezpieczeństwa Komendy Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej w Krakowie wtargnęli do mieszkań 34 działaczy patriotycznych i nie podając przyczyn aresztowali tych ludzi. Tuż po Mszy Świętej znów zaatakowali. Tamtego dnia pobili wielu ludzi, aresztowali ponad 250 osób. Ludzie, których tak brutalnie potraktowano, próbowali potem domagać się sprawiedliwości, ukarania winnych, całymi latami biegali po prokuraturach, ale nic to nie dawało – komuna trzymała się mocno. Nawet zdarzało się, że obracały się te ich starania znowu przeciwko nim, a sędziowie umarzali rozprawy przeciwko esbekom. Po latach, tj. 15 września 2015 roku podczas rozprawy przeciwko esbekom z aktu oskarżenia, który wniosła Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu przy Instytucie Pamięci Narodowej w Krakowie Sąd Rejonowy w Krakowie umorzył sprawę – jak podali: z uwagi na termin przedawnienia karalności. Prokurator IPN złożył zażalenie i zaskarżył tamto postanowienie.

20170117kk212 kwietnia 2016 roku w Sądzie Okręgowym w Krakowie odbywała się rozprawa, która była wynikiem zażalenia. Oskarżyciel, czyli prokurator IPN zarzucał esbekom, że będąc funkcjonariuszami Wydziału III SB KW MO w Krakowie i tym samym funkcjonariuszami państwa komunistycznego dopuścili się zbrodni przeciwko ludzkości, że działali bez podstawy prawnej. Przekraczając swoje uprawnienia wzięli udział w operacji bezprawnego pozbawienia wolności w celu uniemożliwienia ludziom wzięcia udziału we Mszy Świętej na Wawelu oraz manifestacji niepodległościowej. Aresztowani nie wiedzieli co z nimi będzie. Takie aresztowania, pobicia zdarzały się często. Miały charakter poważnego prześladowania z przyczyn politycznych i religijnych – co jest zbrodnią przeciwko ludzkości, która nie podlega przedawnieniu. Sąd nie mógł umorzyć tej sprawy. 2 lata wcześniej zamordowano przecież znanego i kochanego przez ludzi kapłana – księdza Jerzego Popiełuszkę.

20170117kk3Obrońca oskarżonych esbeków wygadywał głupoty mówiąc, że nie było to jakieś poważne prześladowanie, że to nie był terror. Nie podobało mu się, że prokurator próbując pokazać grozę tamtych dni przypomniał morderstwo dokonane wtedy przez esbeków na księdzu Popiełuszce. Powiedział też zdanie, po którym ludzie wybuchnęli gromkim śmiechem: „nie można dawać znaku równości między takim krótkotrwałym zatrzymaniem, a więzieniem z przyczyn czysto politycznych panów chociażby Michnika czy Kuronia”. Żeby zrobić większe wrażenie przypomniał sobie nazwiska generała Nila i rotmistrza Witolda Pileckiego. Że nie można dawać znaku równości między zatrzymaniem Ich, a takimi zatrzymaniami. I dalej w tym stylu. Aż 3 obrońców broniło wtedy tych esbeków. Kompromitowali się swoimi wypowiedziami. Aresztowany wtedy w 1986 roku Ryszard Bocian – występując jako oskarżyciel posiłkowy – przypomniał tym niedouczonym urzędnikom o 3 księżach zamordowanych przez esbeków w 1989 roku – 3 lata po tym masowym aresztowaniu – o księdzu Zychu, Niedzielaku, Suchowolcu. Mówił o licznych prześladowaniach, o wielokrotnych aresztowaniach. Kiedy po przerwie sędzia poinformował, że postanawia utrzymać w mocy zaskarżone przez IPN postanowienie, czyli znów umorzyć sprawę – ludzie wielokrotnie prześladowani przez komunistyczną bezpiekę, oburzeni taką decyzją sądu – krzyczeli – hańba! Posłuszna policja sądowa siłą usunęła ludzi z sali i wzięli się dzielni chłopcy za spisywanie obecnych na tej rozprawie. Do Kazimierza Korabińskiego – również wielokrotnie prześladowanego, aresztowanego przez esbeków – wielce zasłużonego dla sprawy polskiej działacza opozycyjnego, drukarza, odznaczonego m.in. Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski – podszedł 28-letni sierżant Maciej Chechelski. A potem postawił Go przed sądem, że jakoby usłyszał z jego ust 2 brzydkie słowa. Proces Kazimierza Korabińskiego, który miał odbyć się 10 listopada odroczono na 17 stycznia.

20170117kk117 stycznia 2017 roku w Sądzie Rejonowym dla Krakowa-Śródmieścia II Wydział Karny sędzia SSR Tadeusz Cichoń przesłuchał kilku świadków obrony oraz sierżanta skarżypytę.

Prezes Związku Konfederatów Polski Niepodległej 1979-89 Krzysztof Bzdyl chciał wystąpić tu w charakterze czynnika społecznego, by bronić dobrego imienia Korabińskiego, lecz sędzia nie wyraził na to zgody, mówiąc, że w sprawie o wykroczenie nie jest to możliwe. Oskarżyciel z komisariatu sądowego odczytała akt oskarżenia: „Kazimierz Korabiński obwiniony jest o to, że w dniu 12 kwietnia 2016 roku około godziny 12.10 na terenie Sądu Rejonowego w Krakowie używał słów nieprzyzwoitych w miejscu publicznym. Jest to wykroczenie określone w art. 141 Kodeksu Wykroczeń”. Zadała mu kilka pytań. Czy był 12 kwietnia na terenie sądu, itp.

Kazimierz Korabiński był wtedy przed operacją kręgosłupa. Kiedy policjanci wyrzucali ludzi z sali nie mógł wstać. Mówił, że wyjdzie sam. Ale dwaj gorliwi panowie zrobili to po swojemu. Jeden z nich wykręcił mu rękę. Chciał to zgłosić, ale uznał, że nie będzie się w to bawił – męska sprawa – jak mówił, ale policjant (spisujący go) zachował się jak dzieciak. Na korytarzu był okropny harmider, krzyk, ludzie krzyczeli na policjantów – gestapo! , bo tak się zachowywali. Policjant który go spisał pojawił się później. Bardzo go bolało, nie mógł nic powiedzieć. Nie używał nieprzyzwoitych słów.

20170117kk4Zeznający sierżant Maciej Chechelski – sprawca tej kolejnej bezsensownej rozprawy przeciwko patriotom – zacytował słowa wulgarne, które jakoby padły 12 kwietnia z ust oskarżonego. Wie, że było wtedy bardzo głośno, ale odpowiadając na pytania sędziego prawie nic nie pamiętał. Nie pamiętał czy Kazimierz Korabiński użył tych słów w rozmowie z kimś, w jakim momencie to się działo. Mówił, że pan Korabiński był spokojny i wydawało mu się, że rozumiał o co mu chodzi. Sędzia odczytując zeznanie Chechelskiego poprosił go o wyjaśnienie słów: „wywołało to oburzenie osób przebywających na terenie sądu”. Sierżant szczerze wyjaśnia, że pawilon D nie był wyłączony, niejednokrotnie przechodziły tam osoby nie związane z rozprawą, telewizja tam była. Przypuszczał, że ludzie mogli być oburzeni. Ale jak dotąd nikt nie zgłosił, że czuje się oburzony jakimiś 2 brzydkimi słowami. Ta sprawa nie powinna się nigdy rozpocząć.

20170117kk5Świadek obrony Janusz Fatyga mówił, że był wtedy świadkiem wielkiej niesprawiedliwości w wykonaniu sędziego, że zbrodnie komunistyczne mogą ulegać przedawnieniu. Na sali sądowej doszło do bezprawia, w wyniku którego jedynym oskarżonym o zbrodnie komunistyczne jest kolega Korabiński. „To jest skandal – mówił – sędzia wydał postanowienie, że zatwierdza postanowienia prokuratora o odmowie ścigania zbrodniarzy komunistycznych i chciał uzasadniać. Nie pozwoliliśmy na to, zaczęliśmy gwizdać. Doszłoby do dalszego poniżenia wymiaru sprawiedliwości. Nasza zgoda na potulne wyjście z sali sądowej byłaby akceptowaniem takiej postawy tak zwanego wymiaru sprawiedliwości, odmówiliśmy”. I ma świętą rację. Byłoby tak jak mówił obrońca esbeków, że nic się nie stało. Parę poprzetrącanych kręgosłupów, trochę złamanych życiorysów – nic takiego. „Policja przystąpiła do usuwania nas siłą – kontynuował świadek – pierwszego wzięli Korabińskiego. Mówił: musicie uważać, mam bardzo chory kręgosłup. Nie stawiał oporu. Dał się prawie ciągnąć. Ja prowadziłem opór. Przede mną jakiś metr był prowadzony przez funkcjonariuszy Korabiński. Jak się wyrywałem boleśnie ugodziłem go w plecy. Usłyszałem jęk kolegi. Byłem cały czas, nie słyszałem, żeby kiedykolwiek zaklął. Na korytarzu było głośno, potem pojawił się jakiś funkcjonariusz, który zarzucał mu, że go obraził. To jest plaga, że środowiska niepodległościowe są oskarżane o takie rzeczy”. Sędzia zapytał czy słyszał, żeby padało nazwisko Kiszczaka. „Kiszczak był zbrodniarzem komunistycznym” – odpowiedział. „Wznosiliśmy okrzyki: precz z komuną. Sprawcy zostali uniewinnieni. Powinno się odebrać sądom prawo orzekania, to jest skandal co sędziowie wyprawiają” – dodał na zakończenie.

20170117kk6Maria Michałek jak i wiele innych osób słyszała, że Kazimierz Korabiński uskarżał się na ból kręgosłupa, mówił, że czeka go operacja. Nigdy nie słyszała, żeby używał wulgarnych słów. „Zawsze jest szarmancki, uprzejmy, uśmiechnięty. Wtedy był skrzywiony, bo bolał go kręgosłup. Na korytarzu było głośno, wszyscy byli zdenerwowani. Ludzie byli oburzeni. To jest hańba, żeby w wolnym Kraju padały takie wyroki” – mówiła.

20170117kk7Stanisław Zamojski wspomniał, że był jednym z tych wielu poszkodowanych, których sądzeni i nie skazani w 2016 roku esbecy aresztowali 3 maja 1986 roku. Wspomniał, że żaden z tych esbeków nie przychodził na rozprawy, a ich adwokaci naśmiewali się z poszkodowanych. Dodał, że polski sąd w Szczecinie skazał ubeków.

Świadkowie obrony pamiętali, że tylko jeden policjant podszedł do pana Korabińskiego.

Na następnej rozprawie, która ma odbyć się 14 marca o godzinie 12.00 w sali B-125 mają zeznawać 2 świadkowie obrony: Adam Słomka i Zygmunt Miernik oraz policjant, jakoby partner Chechelskiego, którego nikt przy Chechelskim nie widział.

20170117kk8Tego samego dnia prezes ZKPN 1979-89 Krzysztof Bzdyl złożył do Sądu Rejonowego dla Krakowa-Śródmieścia II Wydział Karny pismo o rozpatrzenie 3 wniosków dowodowych o następującej treści:

„1 – oddalenie całego wniosku o ukaranie pana Kazimierza Korabińskiego. Wniosek nie spełnia bowiem wymogów formalnych. We wniosku jest podany tylko jeden świadek wykroczenia – sierżant Maciej Chechelski. Zgodnie z następującą maksymą prawną obowiązującą w prawie rzymskim i dziś również testisunus, testisnullus (łac.) jeden świadek, żaden świadek zeznanie świadka Chechelskiego należy uważać za niewiarygodne. Świadek Chechelski mówi bowiem, że zachowanie pana Korabińskiego wywoływało oburzenie wśród osób przebywających na terenie sądu. Jednak nie mamy podanego żadnego innego świadka, ani policjanta, ani osoby nie mundurowej. Można więc domniemywać, że policjant wykreował sam nieistniejący fakt. Mogę podać w tej chwili kilkunastu świadków, którzy znają dobrze weterana walk o niepodległą Polskę Kazimierza Korabińskiego i stwierdzą, że nie używa on słów nieprzyzwoitych w miejscu publicznym,

2 – skierowanie sierżanta Macieja Chechelskiego na kurs historii Polski z lat 1939 1990, aby poznał okres okupacji sowieckiej i rządy komunistycznych zdrajców, w tym rolę jako odegrał komunistyczny zbrodniarz Czesław Kiszczak, odpowiedzialny za mordy na tysiącach Polaków,

3 – skierowanie na taki sam kurs historii wszystkich policjantów z Komisariatu Policji II w Krakowie przy ul. Lubicz 21 jak również wszystkich policjantów z posterunku policji w tym sądzie. Równocześnie informuję, że o taki kurs najnowszej historii Polski należy zwracać się do Dyrektora Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej dr. hab. Filipa Musiała, ul. Reformacka 3, w Krakowie”.

Zapraszam Państwa do obejrzenia kompletu zdjęć z rozprawy:
https://goo.gl/photos/H75AqGp235PVU3qC6

O prawo łaski wobec więźnia politycznego Zygmunta Miernika

Kraków, 28.11.2016 r.

Prezydent RP
dr Andrzej Duda
ul. Wiejska 10
00-902 Warszawa

Dotyczy: zastosowania prawa łaski wobec więźnia politycznego Zygmunta Miernika

Szanowny Panie Prezydencie,

Związek Konfederatów zwraca się kolejny raz (czwarty) z prośbą o zastosowanie prawa łaski zgodnie z art. 139 Konstytucji w stosunku do Zygmunta Miernika weterana walk o Niepodległą Polskę. Artykuł ten brzmi następująco: „Prezydent Rzeczypospolitej stosuje prawo łaski. Prawa łaski nie stosuje się do osób skazanych przez Trybunał Stanu.” Nie mówi on nic o konieczności stosowania procedury zgodnie z art. 565 lub 567 kpk, co ograniczałoby prerogatywy prezydenckie. Prezydent może zastosować prawo łaski z pominięciem wskazanej procedury bezpośrednio na podstawie art. 139 Konstytucji RP. Tak właśnie zostało zastosowane prawo łaski w stosunku do niesprawiedliwie skazanego Mariusza Kamińskiego byłego szefa CBA. Jak wtedy stwierdził Andrzej Dera sekretarz Stanu w Kancelarii Prezydenta RP: „W odczuciu pana prezydenta cała sprawa miała wymiar polityczny”.

Sprawa Zygmunta Miernika ma również wymiar i charakter polityczny. Po kilkudziesięciu latach pisania bezskutecznych apeli i listów o ukaranie zbrodniarzy komunistycznych, po werbalnych protestach na salach sądowych nastąpiła inna forma protestu, która w przypadku, gdy była stosowana do posłów na sejm RP lub do prezydenta profesora Lecha Kaczyńskiego była uważana za całkowicie nieszkodliwą. Żadna z osób tak protestujących nie została ukarana. Czyżby władza sądownicza była równiejsza od władzy ustawodawczej lub wykonawczej. One wszystkie są równe. Mamy więc do czynienia ze zwykłym bezprawiem i zemstą sądową. I na fakt tego bezprawia pan Prezydent nie powinien być obojętny. W Pana rękach leży naprawa wyrządzonego zła.

W odpowiedzi na nasze pisma, stwierdzanie przez Z-cę Dyrektora Biura Obywatelstw i Prawa Łaski Małgorzatę Naumann, że istniejące przepisy nie pozwalają na ułaskawienie Zygmunta Miernika, bo Miernik nie wystąpił o to jest zwykłym mijaniem się z prawdą. Zygmunt Miernik nie wystąpi o to, bo nie popełnił żadnego przestępstwa, a wprost przeciwnie dokonał czynu koniecznego, godnego pochwały i odznaczenia wysokim orderem państwowym. Sądziliśmy, że po otrzymaniu kilkudziesięciu takich listów w tym od posłów, pani Naumann to zrozumie. Dzieje się jednak inaczej.

Uważaliśmy, że nasze pierwsze pismo wystarczająco naświetlało rażącą niesprawiedliwość sądową. Mamy nadzieję, że te dodatkowe argumenty spowodują, że obstrukcja ze strony Pana urzędników zakończy się i Pan Prezydent wypowie się bezpośrednio w sprawie więźnia politycznego Zygmunta Miernika. Milczenie w tej sprawie jest rzeczą zadziwiającą.

Zarówno Pana brak decyzji, jak i sama decyzja, będą jaśniej mówiły o Panu niż dziesiątki przemówień na uroczystościach patriotycznych. Związek Konfederatów ma nadzieję, że los weteranów walk o Niepodległą Polskę nie będzie Panu obojętny.

Związek Konfederatów apeluje do pani Małgorzaty Naumann o przekazanie tego listu do decyzji pana Prezydenta Andrzeja Dudy. Wysyłanie przez Panią prawie jednobrzmiących, odmownych odpowiedzi organizacjom kombatanckim, osób represjonowanych i ponad stu osobom odznaczonym Krzyżami Wolności i Solidarności jest co najmniej niestosowne. Sprawa Zygmunta Miernika jest na tyle ważna, że wymaga przedstawienia do decyzji prezydentowi Andrzejowi Dudzie.

Czekamy na dobrą zmianę.

Z poważaniem, Krzysztof Bzdyl, Prezes ZKPN 1979-89

Z wizytą u więźnia sumienia – Zygmunta Miernika. 26 października 2016 roku

elzbietaserafinElżbieta Serafin

Tego dnia odwiedziliśmy naszego kolegę Zygmunta Miernika w więzieniu w Wojkowicach. Pojechaliśmy ja, Józef Wieczorek jako dziennikarz zaproszony przez ZKPN1979-89, Stanisław Tatara, Stanisław Zamojski i Krzysztof Bzdyl. Dzień wcześniej w Krakowskim Klubie Wtorkowym gościł marszałek Kornel Morawiecki. Podczas spotkania poruszył wiele ważnych spraw, mówił też o aktualnie monitorowanym problemie – handlu kradzionymi nieruchomościami w Warszawie. Myślałam w tym momencie o tym skandalicznym procederze, który od lat ciągnie się też tu w Krakowie – Polacy wywalani z dawnych mieszkań na bruk, do lokali socjalnych, do hoteli robotniczych, a w zamian wiele nowych miejsc noclegowych dla obcokrajowców, wiele sprzedanych polskich mieszkań obcokrajowcom, którzy coraz liczniej lokują się w Krakowie – oczywiście za sprawą nieuczciwych prawników, sędziów i tej całej hałastry nienażartych, chorych na władzę, którzy bezprawnie zawładnęli majątkiem narodowym. Podczas spotkania oczywiście zadawano wiele pytań, a Kornel Morawiecki odpowiadał długo, jak najdokładniej. Pytałam o Zygmunta, co robią w Jego sprawie. Wiele osób natychmiast zareagowało aplauzem. To było naprawdę miłe. To znaczy, że wiele osób jest z nim. Jeden z Jego kolegów prosił, żeby pozdrowić go w więzieniu, podał karteczkę, na której napisał kilka ciepłych słów.

20161026es1Zakład Karny Wojkowice. Miałam nadzieję, że dostaniemy zgodę na sfilmowanie spotkania. Do więzienia zadzwonił dzwonkiem przy żelaznej bramie Krzysztof Bzdyl. Otwarto drzwi, pojawił się wkrótce zastępca dyrektora i poinformował nas, że musimy poczekać, bo mają tam jakieś zajęcia, musi porozmawiać z dyrektorem. No, ale kiedy ponownie pojawił się przed nami – tak, dostaliśmy zgodę na rozmowę, na widzenie, ale niestety bez możliwości jakiejkolwiek rejestracji. Przeszliśmy lasem pod drzwi z innej strony, za którymi 2 sierpnia Zygmunt zniknął nam, kiedy zgłosił się na odsiedzenie 10-cio miesięcznego wyroku. Zygmunt jest bardzo dzielnym człowiekiem, naraża się, bo ma uczciwy cel, przegonić antypolskie, rozpasane towarzystwo z wymiaru – niestety ciągle niesprawiedliwości, zlikwidować ruskie pomniki – symbole zniewolenia naszego narodu, które jeszcze tkwią w naszych miastach pielęgnowane przez urzędniczy ciemnogród. Jest samotnym bohaterem. Wiele osób wie o Zygmuncie, dostaje korespondencję z różnych stron świata, wiele osób nadal interweniuje w Jego sprawie, ale decydenci nie rozumieją tego co on uczynił, nie dorastają do niego, pomału przestawiają klocki – by się komuś nie narazić (?), a może im się po prostu nie chce (?).

Ale nie tylko decydenci nie dorośli do niego, nie dorośli też niektórzy dziennikarze, którzy siedząc wygodnie w swoim domowym fotelu, dotykają palcami klawiatury komputera i piszą słowa, których… powinni się wstydzić. Ta sędzia chroniła sowieckiego agenta Kiszczaka, który wymordował wielu Polaków, panie dziennikarzu. Zygmunt tę gazetę ma tam w więzieniu i poda ją dalej innym więźniom, żeby sobie poczytali. On potrzebuje od nas z zewnątrz pozytywnej energii. Potrzebuje aprobaty, bo przecież to co robi, robi dla nas, dla naszego honoru, dla polskich patriotów, nawet tych, którzy nie ruszywszy się z fotela potrafią tylko krytykować, obrażać. Robi to w obronie Polaków niszczonych przez zdeprawowanych urzędników. Zygmunt jest samotnym bohaterem, jest Żołnierzem Niezłomnym. Potrzebuje wsparcia, wsparcia w tym co robi, czego chce dokonać, wsparcia, by go stamtąd wyciągnąć. Dzielnie się trzyma, choć przygasł, a ta cała zepsuta do dna hałastra, zaciera ręce. Zygmunt czuje, że na tych 10 miesiącach się nie skończy, będą ci, którym depcze po piętach starali się podorzucać wszelkie winy i przewiny, za te zburzone ruskie pomniki, za te obrażone sędzie, które skazują polskich patriotów, ale nadal mocno trzymają się swoich stołków, za tych policjantów, broniących sowieckie pomniki, których tak strasznie pobił, że omal go nie zabili.

Chciałam podziękować Andrzejowi Lei z Warszawskiej Gazety, bo od niego Zygmunt na pewno dostanie dużo pozytywnej energii. Andrzej Leja (Człowiek Lasu) cały czas wspiera Zygmunta dobrym, mądrym słowem, ale też czynem, bo też dzwonił do więzienia, by dowiadywać się o niego.

20161026es2Zygmunt mówił o pierwszych dniach w więzieniu, że go zamknęli na zamku. Jadąc do Wojkowic mijaliśmy zamek w Będzinie, ale nie o taki zamek chodziło. 14 dni spędził w zakładzie karnym typu zamkniętego, nazwanym zamkiem. Traktowany był źle, zarzucano mu pobicie kucharza, chcieli go wysłać do psychiatryka – stare ubeckie metody nadal się praktykuje, coś kombinowano, żeby go upokorzyć. Siedział w 8-osobowej celi, choć od pierwszych chwil różne środowiska apelowały, by był traktowany w sposób szczególny, jako więzień polityczny, więzień sumienia. Na czyje zlecenie go tak traktowano? Czy to tam jest taka praktyka, czy może któryś komuch z zewnątrz, któremu nadepnął na odcisk to zlecił? Z „zamku” przewieźli go na południowo-wschodnie rubieże Rzeczypospolitej, czyli do oddalonego o setki kilometrów więzienia w Uhercach. Tłumaczą się, że więzienie w Wojkowicach było przepełnione, a chcieli mu stworzyć odpowiednie warunki. Taka zabawa, żeby człowiekowi podokuczać, żeby go skruszyć, upokorzyć, oddalić od najbliższych jeszcze bardziej. Na czyje to było zlecenie, kto to wymyślił, co siedziało w głowie osoby, która podejmowała taką decyzję?

Wracając jeszcze do „torta”. Sędzia Wielgolewska, która została obrzucona tortem mówi, że nie wie kto rzucił. Ona tego nie wie! Nie ma ani jednej osoby, która by wskazała na Zygmunta.

To dlaczego skazali akurat Jego i to na tak wysoką karę? Prokuratorzy, sędziowie zamurowali się w tych swoich kodeksach, że nie potrafią już zrozumieć człowieka, nie potrafią zrozumieć sprawy, nie chcą, bo mają te swoje paragrafy, które sobie dopasują, żeby się zemścić. Bo to zemsta, a nie uczciwa gra. Ale to prawo ma być dla człowieka, a nie człowiek dla prawa. Mówił nam, że były jakieś rozmowy sędziów o tym jak dosypywać następne kary, jeśli prezydent Duda go ułaskawi. Zygmunt ma otwarte sprawy, m.in. za ruskie pomniki katowickie. Zygmunt słyszał też pogróżki od policjantów. Mówili, że się utopi, że z okna wypadnie, że samochód ciężarowy go przejedzie. Przed 1-wszym procesem tortowym, przed wyrokiem zaocznym chcieli, żeby sam poddał się karze. Do Rzecznika Praw Obywatelskich pisze sąd, który wydał wyrok w sprawie kasacji. Rzecznik nie reaguje. Z końcem września Komisja Penitencjarna ZK w Wojkowicach podjęła decyzję o odmowie przyznania mu statusu więźnia politycznego tłumacząc, że podczas czynu za który został skazany użył przemocy. Odwołał się. Ministerstwo Sprawiedliwości ma to rozpatrywać.

Przyjeżdża do niego poseł Janusz Sanocki – jeden z nielicznych, który go odwiedza. W połowie października był u Zygmunta poseł Tadeusz Woźniak przysłany przez Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobrę. Zygmunt poinformował go o swoich oczekiwaniach, takich jak: przyznanie mu statusu więźnia politycznego, spowodowanie kasacji wyroku oraz udzielenie przerwy w odbywanej karze ze względów zdrowotnych na czas rozpoznania kasacji. Chce, żeby rozpatrzyć sprawę od nowa, ale oczywiście nie w tym samym sądzie, bo nawet w uzasadnieniu sędzi Dryll jest poświadczenie nieprawdy, naruszyli tam całe prawo. Zygmunt mówi, że sąd pomijał jego pytania. Wniosek o kasację był od adwokata z urzędu, który nie wypełnia obowiązków jak należy, nie chce psuć sobie kontaktu z sądem. Zygmunt jest wożony na różne rozprawy, które wciąż trwają, ale już nie ma skuwanych nóg, jeździ na siedzeniu obok 2 policjantów. Ma skuwane ręce z przodu. Tutaj też ma więcej swobody, może 24 godziny na dobę poruszać się wewnątrz budynku, ale na zewnątrz (oczywiście w obrębie więziennych murów) wyznacza się pory.

20161026es3Zygmunt siedzi teraz w celi 3-osobowej. Dogaduje się z ludźmi, ogląda programy informacyjne w Telewizji. Znajomi dostarczają Gazetę Polską, Warszawską. Są tu delikatesy, ale ceny wyższe. Może dostawać paczki do 6 kg. Lekarstwa ma. Na dziś nie ma tu żadnej złośliwości. Ma dostać przepustkę. Ale przecież musi opłacać mieszkanie, które na niego czeka. Prosił, żeby wspierać materialnie nie jego, ale Miasteczko Namiotowe ustawione pod Sądem Najwyższym w Warszawie. Ci ludzie z Adamem Słomką trwają tam w sprawie Zygmunta, w sprawie nas wszystkich, by oczyścić ten wymiar niesprawiedliwości z tych aroganckich, działających na szkodę Polski i Polaków rozpasanych urzędników i aby móc patrzeć sędziom na ręce – wprowadzić Ławy Przysięgłych.

Po około godzinnej rozmowie czas widzenia się skończył. Uścisnęliśmy Zygmunta.

Potem Krzysztof Bzdyl rozmawiał z zastępcą dyrektora P. Golanką. Oświadczył, że przybył tu w imieniu Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, że chcieliśmy nagrywać i dlaczego nie można dostać decyzji w ciągu 15 minut, wygląda to na szykany. Dyrektor odpowiedział, że muszą się przygotować. Trzeba w ciągu 14 dni (lub 7 dni ?) złożyć wniosek. Dowiedzieliśmy się, że w skład Komisji Penitencjarnej, która nie zgodziła się na przyznanie Zygmuntowi statusu więźnia sumienia/politycznego wchodzą osoby stąd, czyli ktoś z dyrekcji więzienia, psycholog, wychowawca, kierownik penitencjarny. Krzysztof Bzdyl przypomniał przypadek z 2004 roku, kiedy to Lecha Kaczyńskiego uderzono tortem i wtedy uznano, że nic się nie stało, prokuratura umorzyła sprawę z powodu małej szkodliwości społecznej. Dyrektor na to, że każda komisja penitencjarna podlega podważeniu i potem sąd to rozpatruje. Krzysztof Bzdyl stwierdził, że prokuratura będzie to prowadzić, bo Ministerstwo Sprawiedliwości uznało, że decyzja jest dziwna. Zapytał też dlaczego Zygmunt miał skuwane nogi podczas transportu. Zastępca dyrektora wyjaśniał, że większość więźniów jest tak transportowana. Są 2 instytucje – służba więzienna i policja, i nie mają wpływu w jaki sposób zabezpiecza się transport. Na koniec dodał: „Podchodzimy do p. Miernika bardzo życzliwie. Staramy się, żeby jego pobyt był jak najmniej dolegliwy dla niego”.

20161026es4A tymczasem nic tu się nie zmienia. Jest tak jak spodziewał się Zygmunt. Haniebne rozprawy, gdzie sędziowie karzą Polaków za oczyszczanie Kraju z komunistycznych śmieci trwają nadal. Właśnie przeczytałam, że Zygmunt został skazany przez kolejną sędzię do wymiany, działającą na szkodę Państwa Polskiego – SSR Anetę Kaproń – Rosik z Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi – Południe za „sprofanowanie” jak ona podaje „Pomnika Wdzięczności Armii Czerwonej” – ruskiego okupacyjnego monumentu w Parku Skaryszewskim w Warszawie. W dodatku (jak podaje autor tekstu pan Kazimierz Maciejewski) przesłała wyrok na adres domowy Zygmunta Miernika, przez co wyrok uprawomocnił się. Kim jest ta kobieta, bo na pewno mentalnie nie jest Polką. Sędzia z Nowego Sącza też wyznaczyła na luty terminy kolejnych rozpraw, gdzie policjant, który znęcał się nad Zygmuntem oskarża go. Paranoja. Chorzy ludzie. Zygmunt Miernik zasługuje na medal za ten akt tortowy.

Panowie urzędnicy z tak zwanej „dobrej zmiany” – ruszcie się! Oczyśćcie Zygmunta Miernika ze wszystkich tych bezsensownych zarzutów i wreszcie go uwolnijcie! Otoczcie go wyjątkową ochroną! Pamiętajcie: Zygmunt nie chce ułaskawienia, chce uniewinnienia. W imię honoru Polskiego Państwa, Honoru waszych urzędów zróbcie to już, natychmiast, zanim ci komunistyczni oprawcy go tam wykończą.

Zapraszam Państwa do obejrzenia kompletu zdjęć z naszej wizyty:
https://goo.gl/photos/k5v8kjLxAp23cTEh9

Zwycięstwo!

krzysztofbzdylKrzysztof Bzdyl*

Sędzia Marek Imielski w procesie o sygnaturze akt II W 4601/15/S na rozprawie w dniu 19 października 2016 roku uniewinnił wszystkich oskarżonych od wszystkich zarzutów i nie dał wiary zeznaniom policjantów. Nazwiska oskarżonych to: Adam Słomka, Zygmunt Miernik, Krzysztof Bzdyl, Marian Stach, Stanisław Tatara, Władysław Wrona i Andrzej Kulis. Akcja policyjna zmierzająca do karania za śpiewanie pieśni patriotycznych i za sprzeciw wobec sowieckich obelisków została powstrzymana. Sędzia uznał, że zachowania patriotyczne nie mogą być karane, a działania policyjne były bezprawne.

Tak zakończył się ostatni duży proces za doprowadzenie do usunięcia pomnika chwały Armii Czerwonej. Pozostał jeszcze proces przeciw Zygmuntowi Miernikowi, oskarżonemu o stawianie oporu w czasie próby zabicia go przez funkcjonariuszy policji. Te procesy to hańba dla policji, która wciąż nie rozumie co to znaczy być Polską Policją.

Sędzia Marek Imielski swoim prowadzeniem sprawy i wydanym wyrokiem udowodnił, że jest wzorem dla innych sędziów, bycia uczciwym, sprawiedliwym, polskim sędzią Niepodległej Rzeczypospolitej. Dziękuję wszystkim biorącym udział w rozprawach. To Wasz udział i Wasza postawa były bezcenne.

* Autor jest prezesem Związku Konfederatów Polski Niepodległej 1979-89.

Kolejny dzień rozprawy za działalność pro publico bono dziennikarza Józefa Wieczorka

elzbietaserafinElżbieta Serafin

Po pierwszym procesie Józef Wieczorek napisał na swoim blogu akademickiego nonkonformisty:
„Wszystkim, którzy solidarnie towarzyszyli mi na rozprawie – serdecznie dziękuję. Zachowali się jak trzeba. Dla mnie jest to proces „kafkowski”, bo ja działałem dla dobra publicznego, a oskarżyciel nie przedstawił żadnych dowodów szkodliwości moich czynów ani nie działał na rzecz zaprzestania działań szkodliwych – skoro uważał, że takie miały miejsce. Więc dlaczego mnie oskarża? Szkodliwe społecznie było jawne, absurdalne oskarżenie kandydata w wyborczej kampanii prezydenckiej – Adama Słomki, zbierającego podpisy pod swoją kandydaturą i utajnianie rozprawy, na której zostaje uniewinniony! Czy nie jest to szkodliwe społecznie polityczne uwikłanie sądu? Ja nie działam politycznie, lecz niezależnie, obywatelsko, tak jak to robię od lat, mimo szykan z różnych stron, na ogół utajnianych! Ja nie jestem prokuratorem, ale jak mam wiedzę o szkodliwości czynów, ich utajnianiu! albo rozpowszechnianiu szkodliwych tekstów/informacji…, szczególnie w sektorze akademickim, to działam dla dobra publicznego, aby zło ujawniać, aby zaprzestano czynić szkody, a sprawców przenoszono w stan nieszkodliwości. Te działania prowadzę od lat „jaruzelskich”, na ogół samojeden, bo tak wygląda solidarność akademicka (i nie tylko) i piszę to gorzko w Dzień Solidarności i Wolności. Ja, mimo upływu 30 lat, wolności do wykładania na uczelni nie odzyskałem, ani nie poznałem – tajnych do dnia dzisiejszego – sprawców mojego wykluczenia/wyklęcia z systemu oddziaływania na młodzież akademicką, bo myślenie krytyczne i nonkonformizm stanowiły i nadal stanowią śmiertelne zagrożenie dla patologicznego systemu akademickiego i jego beneficjentów. Prokuratura nie ściga jednak złoczyńców – ściga dobroczyńców i to pokazuje, że droga do odzyskania godności Państwa Polskiego będzie jeszcze długa.”

20161017es017 października 2016 roku w tym samym krakowskim sądzie odbyła się druga rozprawa Józefa Wieczorka, który wykonując swój obowiązek, działając w dobrej wierze, udostępnił na YouTube nagrania z procesu sądowego, który obciążał dobre imię kandydata na prezydenta RP Adama Słomki. Przed tą rozprawą dziennikarz informował: ” Sąd wplątał się w kampanię ujawniając absurdalne oskarżenia kandydata, a starał się utajnić uniewinnienie Adama Słomki, co w sposób oczywisty rzutowało na skalę poparcia społecznego jego kandydatury. Ja nie otrzymałem ani zakazu umieszczenia nagrania w mediach, ani nie otrzymałem nakazu usunięcia nagrania z platformy YouTube, ale dostałem zawiadomienie o procesie. Proces rozumiem jako nękanie dziennikarza wykonującego swoje obywatelskie obowiązki pro publico bono – niewygodne dla zupełnie nadzwyczajnej kasty ludzi. Jako solidarny z krzywdzonymi i sądzonymi apeluję o solidarność i monitoring tego kafkowskiego moim zdaniem procesu.”

Ten „tajny” film, który stał się przedmiotem ataku na dziennikarza Józefa Wieczorka dalej można spokojnie, bez jakiejkolwiek konspiracji oglądać w internecie. Nikt, żadna policja czy prokuratura nie chce go usuwać, więc po co ta cała zabawa z tym sądem? Gdzie są rozprawy przeciwko złodziejom warszawskich czy krakowskich kamienic wyrzucającym Polaków z domów? Gdzie są rozprawy przeciwko tym, którzy doprowadzili do upadku polskiego przemysłu, powodując emigrację zarobkową wielu polskich rodzin? Gdzie są rozprawy przeciwko agresywnym i nieuczciwym sędziom czy policjantom napadającym na patriotów?

20161017es1W sprawie Józefa Wieczorka oskarża prokurator Magdalena Sikora. Tego dnia sędzia Przemysław Wypych przesłuchał 3 świadków. Jako pierwszy zeznawał Krzysztof Bzdyl – prezes Związku Konfederatów Polski Niepodległej 1979-89, który jako publiczność uczestniczył w rozprawie, której przedmiotem było złożenie fałszywych oskarżeń przeciwko Słomce o to, że namawiał członków gangu „Krakowiaka” do skrzywdzenia sędziego. Kiedy sędzia prowadząca rozprawę stwierdziła, że rozprawa będzie niejawna zaczęło się zamieszanie. Adam Słomka powołał się na Konstytucję RP, gdzie podane było, że wszystkie rozprawy posiedzenia sądu są jawne, za wyjątkiem tych, gdzie wchodzi w rachubę sprawa bezpieczeństwa państwa czy sprawy moralne, a żadna z tych przyczyn nie zaistniała w tym przypadku. Powołał się również na przepisy unijne – ratyfikowane również przez Sejm RP, które mówią o jawności. W odpowiedzi sędzia stwierdziła, że ona ma swoje własne przepisy i traktaty międzynarodowe czy Konstytucja nie mają dla niej charakteru wiążącego, nie chciała zgodzić się na nagrywanie rozprawy. W końcu się zgodziła, ale bez pokazywania jej twarzy, a policja przystąpiła do usuwania ludzi z sali. Bzdyl pozostał jako jeden z mężów zaufania.

W tym momencie sędzia zrobił przerwę, kazał wszystkim opuścić salę. Po powrocie zaczął dyktować protokolantce: „Przewodniczący wskazał, że wobec treści artykułu 362 KPK świadek ma obowiązek zachowania w tajemnicy okoliczności ujawnionych na rozprawie toczącej się z wyłączeniem jawności. W związku z ciążącym na panu obowiązkiem zachowania w tajemnicy okoliczności ujawnionych na rozprawie toczącej się z wyłączeniem jawności sąd postanawia na zasadzie artykułu 180 par 1 KPK zwolnić pana od obowiązku zachowania tajemnicy związanej z wykonywaniem funkcji męża zaufania w zakresie przebiegu prowadzonej z wyłączeniem jawności rozprawy prowadzonej przed sądem okręgowym w Krakowie w sprawie o sygnaturze IV KA 1059/14.” I znów wszyscy wyszli z sali, a sędzia dalej, tylko niejawnie, prowadził przesłuchanie Krzysztofa Bzdyla.

20161017es2Zeznająca jako drugi ze świadków Monika Bieniek przypomniała, że oskarżony o zlecenie zabójstwa gangowi „Krakowiaka” Adam Słomka został uniewinniony w czasie procesu, który toczył się w Myślenicach i cały proces był całkowicie jawny. Nagrywała to nawet Telewizja Kraków. A potem w czasie procesu w Krakowie, który był wynikiem apelacji złożonej przez prokuraturę sędzia robiła problemy, nie chciała zgodzić się na nagrywanie, usuwała publiczność z sali. Adam Słomka powoływał się na Europejski Trybunał Praw Człowieka i jego zapis o standardach jawności rozpraw jak również przepisy Konstytucji, że każdy wolny obywatel ma prawo do jawności w swojej sprawie. Sędzia powoływała się na jakiś paragraf, nie tłumaczyła. Było słabo słychać, a publiczność okazywała swoje niezadowolenie. Miała wrażenie, że sędzia mówi do siebie i nie zależy jej na bycie słyszaną. Publiczność mówiła o nielegalności wyłączenia jawności, że to jest pogwałcenie wolności obywatelskiej, że to niesprawiedliwe. Adam Słomka powiedział, że będzie filmować, bo jest osobą publiczną, w dodatku kandydatem na prezydenta. W ostateczności sędzia pozwoliła mu na nagranie pod warunkiem, że nie będzie kierować kamery na nią. Im kazała opuścić salę. Policjanci grozili, że wyciągną ludzi siłą. Sędzia prowadzący sprawę Józefa Wieczorka pytał m.in. czy w jej obecności były uprzedzenia o konieczności zachowania w tajemnicy przebiegu rozprawy prowadzonej z wyłączeniem jawności i o konsekwencjach niedotrzymania tego obowiązku. Odpowiedziała, że w jej obecności sąd nie pouczał, nie pamięta by sąd coś takiego mówił.

20161017es3Kolejnym świadkiem był Stanisław Zamojski. Zwrócił uwagę, że to była rozprawa polityczna, a oni jako osoby wspomagające Adama Słomkę w wyborach prezydenckich przyszli, by zarejestrować tę rozprawę. Przekazał sędziemu jeden z plakatów (gdzie dokładnie informowano o całej sprawie), które rozpowszechniane były przez Komitet Poparcia Adama Słomki przed krakowskim procesem spowodowanym przez apelację prokuratury, która nie mogła pogodzić się z tym, że Słomka został w Myślenicach uniewinniony od absurdalnych zarzutów jakoby to kazał gangsterom zabić sędziego. Sędzia odczytał treść plakatu. Stanisław Zamojski mówił, że chcieli zarejestrować tamtą rozprawę, ponieważ oskarżano kandydata na prezydenta, gdy zbierał podpisy pod swoją kandydaturą, ponieważ wszystkie środki masowej komunikacji opluwały go, przekazując nieuczciwie tylko wybrane informacje. Wszystkie informacje dotyczące kolejnych rozpraw w Myślenicach opublikowano w internecie. Podał sędziemu zestaw linków do stron internetowych wskazując, że te nagrania mają 282 minuty, czyli 4 godziny 42 minuty. „Sąd od początku zachowywał się dziwnie – mówił przesłuchiwany świadek – jeszcze przed wydaniem odpowiedniego rozporządzenia zabraniał nam jakichkolwiek rejestracji. Adam Słomka bez przerwy wchodził w polemikę z sądem tłumacząc, że zakaz rejestracji jest sprzeczny z międzynarodowymi standardami i umowami, które Polska podpisała. Nie pamiętam czy w czasie mojej obecności zapadły jakieś decyzje w sprawie rejestracji. Następnie sąd zaczął zajmować się sprawą usunięcia publiczności z sali. Byli to sympatycy pana Słomki i zaczęli głośno protestować. A sąd na zasadzie „widzi mi się” usunął ich z sali”. W tym momencie Józef Wieczorek wyszedł, a Zamojski pozostał do momentu, gdy sąd poinformował publiczność, że rozprawa zostanie utajniona. Policja była brutalna, wyrzucała obserwatorów siłą, wyrywając świadkowi kamerę. Na pytania sędziego czy Słomka mógł rejestrować rozprawę, wyjaśnił, że sąd wydał taką zgodę. Na pytania obrońcy mecenasa Konrada Firleja czy wie jaki zawód wykonuje oskarżony Józef Wieczorek, czy ma status dziennikarza odpowiedział, że tak, że pracuje pro publico bono, społecznie, rejestruje wszelkie wydarzenia na terenie Krakowa i nie tylko, publikuje to w sieci, od kilku do kilkudziesięciu w ciągu tygodnia, również na portalu Związku Konfederatów Polski Niepodległej 1979-89. Wyjaśnił, że to on poprosił Wieczorka o rejestrację tego procesu. Rozprawa tamta przebiegała w sposób chaotyczny, niezorganizowany, były podejmowane różne wątki, uniemożliwiano ludziom rejestrację. Obrońca Konrad Firlej zadał kolejne pytanie: „W związku z tym czy odniósł pan takie wrażenie, że w tej pierwszej części, czy po tej pierwszej części decyzja sądu o tym, żeby publiczność opuściła salę rozpraw wynikała z pewnego rozgardiaszu, bałaganu na tej sali, czy z jakiejś innej przyczyny?” Świadek odpowiedział: ” Wydaje mi się, że z tego powodu”. Sędzia nie informowała o skutkach prawnych niejawności rozprawy.

20161017es4Prowadzący przesłuchanie świadków sędzia poinformował nas o terminie następnej rozprawy, podczas której ma zeznawać Adam Słomka. Na razie termin rozprawy to 30 listopada 2016 roku o godzinie 10.00, sala D-138. Ale proszę przed rozprawą dowiadywać się, ponieważ może znów nastąpić jakaś zmiana. Prosimy Państwa o solidarną obecność na rozprawie, ponieważ tylko dzięki solidarnej postawie takie rozprawy kończą się pozytywnie dla niesłusznie oskarżanych.

Zapraszam Państwa do obejrzenia wszystkich zdjęć z korytarza i sali sądowej:
https://goo.gl/photos/Q6mvjtFffUvqdpn67

Kolejny list do Ministra Sprawiedliwości, p. Zbigniewa Ziobry

Kraków, 10.10.2016 r.

Minister Sprawiedliwości
Prokurator Generalny
Zbigniew Ziobro
Al. Ujazdowskie 11
00-950 Warszawa

Dotyczy: Prokuratura Krajowa nie widzi podstaw do kasacji wyroku opartego o bezprawie sądowe. Pismo Prokuratury znak PK IV KsK 552.2016 z 22.09.2016 r.

Szanowny Panie Ministrze,

zkpn19791989logoSkierowałem do Pana kilka pism prosząc zarówno o wniesienie kasacji od wyroku na panu Zygmuncie Mierniku weteranie walk o Niepodległą Polskę, jak i o humanitarne traktowanie go w więzieniu. Tak się nie stało. Władze więzienia Wojkowice w dalszym ciągu znęcają się nad Zygmuntem Miernikiem, traktując go jak najgorszego kryminalistę, podczas transportu zakuwając mu nogi łańcuchem. Proszę o osobistą interwencję w tej sprawie. Skandaliczną rzeczą jest odmowa wniesienia kasacji od wyroku skazującego Zygmunta Miernika na 10 miesięcy więzienia za domaganie się ukarania zbrodniarzy komunistycznych. Prokurator Zbigniew Siejbik odmawiając tego powołuje się na szereg artykułów k.p.k. i k.k. Ja pozostaję dalej w przekonaniu, że liczy się nie tylko litera prawa ale i duch prawa.

Od przedstawiciela najwyższego szczebla Prokuratury oczekiwałem zrozumienia dla argumentów podnoszonych w moim piśmie, których nie opisywałem szczegółowo, bo uważałem, że prokurator krajowy posiada minimalną wiedzę w tym zakresie. Powtórzę to jeszcze raz, uzasadnienie wyroku na Mierniku to brednie. Skład orzekający na czele z Piotrem Kluzą stwierdził, że Zygmunt Miernik popełnił czyn o dużej szkodliwości społecznej, zrobił to publicznie, nie działał spontanicznie, wykazał brak szacunku i pokrzywdził, poniżył, i znieważył funkcjonariusza publicznego, ośmieszył sąd i okazał mu pogardę, a sąd jest miejscem, gdzie wymierza się sprawiedliwość. Sąd jest gwarantem sprawiedliwości i odgrywa fundamentalną rolę w praworządnym Państwie i wymaga publicznego zaufania, a Zygmunt Miernik poprzez rzucenie tortem, to zaufanie podkopał.

Było dokładnie odwrotnie jak w uzasadnieniu sądowym. Mamy sądownictwo niezlustrowane i niezdekomunizowane, gdzie wciąż, a szczególnie w Sądzie Najwyższym orzekają zbrodniarze komunistyczni. Sądownictwo cieszy się najgorszą możliwie opinią, bo ustawia się wyroki, feruje je na telefon, gdzie sędziowie są równocześnie ochroniarzami zbrodniarzy komunistycznych winnych śmierci tysięcy Żołnierzy AK i tysięcy Żołnierzy Niezłomnych. Sędziowie ochraniają przed jakąkolwiek karą swoich kolegów – sędziów i prokuratorów winnych skazywania na śmierć lub na więzienie dziesiątków tysięcy polskich patriotów. To ci sędziowie uniewinniając zbrodniarzy komunistycznych, winnych zdrady Państwa Polskiego, uniewinniając złodziei, skazując szefa CBA za walkę z korupcją, popełniają czyny o ogromnej szkodliwości społecznej, dokonują zarazem przestępstw. Takie zachowania sędziów trwają przez ostatnie 25 lat. Protesty, pisane pisma i apele były całkowicie lekceważone przez sądy krzywoprzysiężne. I Zygmunt Miernik zaprotestował przeciw temu. Na głowie sędzi wylądował tort kremowy. Tak, był to bardziej widoczny i odczuwalny rodzaj protestu, ale wciąż zbyt delikatny. Reakcją na to była bowiem bezrefleksyjna zemsta sądowa będąca zaprzeczeniem sprawiedliwości.

Zygmunt Miernik zaprotestował nie tylko w swoim imieniu, ale również w imieniu nas wszystkich, tysięcy weteranów walk o Niepodległą Polskę i byłych więźniów politycznych z lat PRL oburzonych bezprawiem sądowym. Swoim działaniem dobrze zasłużył się Polsce.

Wyrok skazujący na Mierniku pokazał tylko potrzebę głębokiej reformy sądownictwa i konieczność wprowadzenia ławy sędziów przysięgłych, tak jak w USA, bo orzekanie o winie lub niewinności oskarżonych jest sprawą zbyt poważną, aby pozostawiać ją w ręku sędziów.

Szanowny Panie Ministrze,
Apeluję kolejny raz do Pana o osobistą interwencję, ponieważ Pana podwładni jak wskazuje przykład prokuratora krajowego Zbigniewa Siejbika nie potrafią wznieść się ponad literę prawa i ocenić sprawiedliwie zasadności wyroku. Dlatego zakończę to pismo cytatem z wypowiedzi Janusza Wojciechowskiego byłego sędziego i byłego członka Krajowej Rady Sądowniczej: „Kiedyś prawo składało się z litery i z ducha. Litera wyrażała treść prawa, a duch nadawał tej treści ludzkie oblicze. Jeśli treść budziła wątpliwości, sięgało się do ducha, który podpowiadał, że prawo jest dla człowieka, a nie człowiek dla prawa. Duch podpowiadał, że przepisy tak trzeba interpretować, żeby nie krzywdzić niewinnego człowieka, żeby uczciwość nie przegrywała z oszustwem, żeby słabszego bronić przed przemocą silniejszego”.

I takiej obrony oczekuję od Ministra Sprawiedliwości.
Oczekuję, zgodnie z art. 35 Kpa pisemnej, szczegółowej i terminowej odpowiedzi o podjętych krokach w celu wyeliminowania bezprawia spotykającego weterana walk o Niepodległą Polskę, Zygmunta Miernika.

Z poważaniem, Krzysztof Bzdyl – prezes ZKPN 1979-89

List do Ministra Sprawiedliwości, p. Zbigniewa Ziobry

Minister Sprawiedliwości
Prokurator Generalny
Zbigniew Ziobro
Al. Ujazdowskie 11
00-950 Warszawa

Dotyczy: łamania prawa w stosunku do więźnia politycznego Zygmunta Miernika s. Ignacego przez władze ZK w Wojkowicach i przez konwojującą go policję

Szanowny Panie Ministrze,

zkpn19791989logoW dniu 25 sierpnia 2016 r. podczas manifestacji pod Ministerstwem Sprawiedliwości domagającej się uwolnienia więźnia politycznego Zygmunta Miernika, jako jeden z dwu reprezentantów zgromadzenia, spotkałem się w budynku z przedstawicielami Ministerstwa, w tym z Dyrektorem Gabinetu Politycznego panem Michałem Wosiem. W osobistej rozmowie przyrzekli oni, że Zygmunt Miernik będzie traktowany w oparciu o art. 107 KKW mówiący o skazanych za przestępstwo popełnione z motywacji politycznej, religijnej lub przekonań ideowych, że będzie traktowany zgodnie z zasadami humanitaryzmu, z szacunkiem, jego potrzeby będą respektowane, będzie mógł być dalej leczony. Przyrzeczono również wniesienie kasacji od niesprawiedliwego wyroku sądowego, który był zwykłą zemstą sądową za protest przeciwko ochranianiu zbrodniarzy komunistycznych przez sądy. Bo to czego dokonał Zygmunt Miernik, było czynem koniecznym, chwalebnym i odważnym.

Minęły niedawno dwa miesiące uwięzienia Zygmunta Miernika i rzeczywistość okazała się całkowicie inna. Trwają nieprzerwanie prześladowania i upokarzanie Miernika, któremu patronuje dyrektor ZK płk Maciej Błaszczyszyn. Najważniejszym faktem jest decyzja kierownictwa więzienia o zaliczeniu Zygmunta Miernika do więźniów kryminalnych, gdyż wg nich jego czyn nie został popełniony z motywacji politycznej lub przekonań ideowych. Wszyscy wiemy, że Dyrektor ZK łamie prawo podejmując taką decyzję, wiemy, że rzut tortem nie był zastosowaniem przemocy. W 2004 roku mężczyzna, który z bliskiej odległości uderzył tortem prezydenta Lecha Kaczyńskiego nie odsiedział nawet dnia w więzieniu (tak wynika z info w Internecie). Czyżby głowa ochroniarza Czesława Kiszczaka, sędzi Anny Wielgolewskiej zasługiwała na wyjątkową ochronę prawną, na którą nie zasługiwała osoba prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Czy Ministerstwo Sprawiedliwości sprawuje jakikolwiek nadzór nad ZK Wojkowice, czy też więzienie jest samodzielną ekspozyturą Moskwy na III RP, bo tylko w interesie agentury leży prześladowanie patriotów.

To oczywiście tylko początek długiej listy szykan wobec Miernika. Przebywa on w celi sześcioosobowej, zamknięty z kryminalistami. Także na spacer wychodzi razem z nimi. Zygmunt Miernik, weteran walk o Niepodległą Polskę zamiast jak mówi art. 19 Konstytucji być otoczony specjalną opieką przez państwo jest niszczony przez to państwo o które walczył całe życie. Jest dowożony na rozprawy do sądu w Krakowie skuty kajdankami, z nogami skutymi łańcuchem, jak najbardziej niebezpieczny przestępca. Ja to wszystko widzę, bo razem z nim i pięcioma innymi osobami jestem oskarżony o śpiewanie pieśni patriotycznych, a jak policjant zeznał rozpoznano nas po opaskach białoczerwonych na rękach i po posiadaniu określonych poglądów. Wypadało by się zapytać, czy mamy się śmiać, czy płakać. Zygmunt Miernik jest specjalnie kuty bardzo ciasno, aby zadawać mu dodatkowy ból. Po ostatnim takim kuciu miał czerwone wybroczyny na przegubach rąk. Jest ciężko chory. Ma zaawansowaną cukrzycę. Pozbawia się go możliwości zażywania lekarstw i przyjmowania posiłków w czasie brania go w transport do różnych miejscowości, gdzie są przeciwko niemu prowadzone rozprawy o działalność patriotyczną. To właśnie w trakcie tych transportów policjanci starają się bardzo o niszczenie jego zdrowia. Jeżeli Pan o tym nie wiedział, to niniejszym informuję o tych faktach.

Chciałbym dowiedzieć się od Pana Ministra, kiedy to bezprawie sądowe, więzienne i policyjne zakończy się w stosunku do Zygmunta Miernika. O ile to pierwsze jest niezależne od Pana decyzji, to za drugą i trzecią formę bezprawia jest Pan odpowiedzialny.

Zygmunt Miernik to na razie ostatni więzień PRL. Sądzę, że Pan wie co należy zrobić, że Pan wie co jest Pana obowiązkiem. Nie muszę Panu podpowiadać.

Oczekuję, zgodnie z art. 35 KPA pisemnej, szczegółowej i terminowej odpowiedzi, i wyjaśnień na opisane w tym piśmie bezprawie spotykające weterana walk o Niepodległą Polskę, Zygmunta Miernika.

Z poważaniem,
Krzysztof Bzdyl – prezes ZKPN 1979-89, więzień polityczny – więzienia: Warszawa, ul. Rakowiecka / Nowy Wiśnicz / Kraków, ul. Montelupich / Racibórz / Strzelce Opolskie / Kłodzko / Strzelin

Haniebny proces w Krakowie, cd. Apel do ministra Mariusza Błaszczaka

stefanbudziaszekStefan Budziaszek

13 września 2016 roku przed sądem w Krakowie odbyła się kolejna rozprawa w czwartym już procesie opartym na podstawie fałszywych, haniebnych oskarżeń przez policjantów z komendy Miejskiej Policji w Nowym Sączu, przeciwko weteranom z Konfederacji Polski Niepodległej. Przewodniczący Związku Konfederatów Polski Niepodległej, p. Krzysztof Bzdyl zwrócił się do Sądu z prośbą o skierowanie pisma do ministra Mariusza Błaszczaka z zapytaniem czy ma on pełną świadomość, że jego podwładni z policji w Nowym Sączu uczestniczą jako oskarżyciele patriotów w tym antypolskim procesie: https://www.youtube.com/watch?v=3S1fgrHEph4

(Od Redakcji): zestaw zdjęć z rozprawy zawdzięczamy p. Elżbiecie Serafin:
https://goo.gl/photos/yJTrqJFdTGhx1h7u8

77. Miesięcznica Smoleńska w Krakowie

krakowniezaleznymkInformacja własna

O godz. 17:30 w Archikatedrze Wawelskiej odprawiona została Msza Święta w intencji śp. Lecha i Marii Kaczyńskich oraz Wszystkich Ofiar Tragedii Smoleńskiej, poprzedzona – o godz. 17:10 – spotkaniem modlitewnym przy sarkofagu śp. Pary Prezydenckiej.

davModlitwę wiernych poprowadził ksiądz Tomasz Kołodziejczyk (fot. p. Mirosław Boruta) a na sarkofagu śp. Pary Prezydenckiej, a później przy Krzyżu u stóp Wawelu, kwiaty złożyli: w imieniu Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie – pp. prof. dr hab. Jan Tadeusz Duda, prof. dr hab. inż. Stefan Taczanowski i Andrzej Ossowski, w imieniu Krakowskiego Klubu Gazety Polskiej im. Janusza Kurtyki – pp. Renata Groyecka i Wiesław Kozub, w imieniu Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność” Regionu Małopolska – pp. Bożena Musiał i Jacek Smagowicz oraz w imieniu Stowarzyszenia im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie – pp. Maria Krakowska i dr Mirosław Boruta.

davPo Mszy Świętej odbyło się przejście („Cienie na Murze Darczyńców”, fot. p. Mirosław Boruta) pod Krzyż Narodowej Pamięci – Krzyż Katyński, zapalenie 96 białych i czerwonych zniczy oraz złożenie wiązanek kwiatów i modlitwa za Ofiary Tragedii Smoleńskiej. Głos w sprawach bieżących i na temat dalszych planów uczestników krakowskich Miesięcznic Smoleńskich zabrali pp. prowadzący uroczystość Marek Michno, Jacek Smagowicz, Krzysztof Bzdyl i dr Mirosław Boruta. Organizatorem uroczystości – we współpracy ze Związkiem Konfederatów Polski Niepodległej 1979-89 – jest Krakowski Klub Gazety Polskiej im. Janusza Kurtyki.

Zapraszamy Państwa do obejrzenia dwóch fotoreportaży, autorstwa pp. Elżbiety Serafin i Zbigniewa Galickiego:
https://goo.gl/photos/pcU5Hir8Wq4fhE437
https://plus.google.com/u/0/photos/111832975820267415038/albums/6328961595597612401?authkey=CM3Gr67epbL2wAE&cfem=1

(Od Redakcji): Zamieszczamy jeszcze Apel Klubów Gazety Polskiej:

klubygazetypolskiejlogoNasza droga do wyjaśnienia prawdy o tragedii z dziesiątego kwietnia 2010 roku zbliża się do końca. Wkrótce poznamy bardzo istotne informacje na ten temat. Powstają pomniki Ofiar tej tragedii. Jest nadzieja, że powstanie i ten najważniejszy – na Krakowskim Przedmieściu. Walcząca z tym symbolem prezydent Warszawy odejdzie w całkowitej niesławie. Czekaliśmy na to sześć lat, ale można powiedzieć, że tylko sześć lat. Na pogrzeb Żołnierzy Niezłomnych trzeba było czekać aż lat siedemdziesiąt. Ich prawdziwych pogrzebów doczekały się często dopiero wnuki. Nasza walka choć męcząca i wieloletnia dała nam poczucie ogromnej satysfakcji. Powstają książki i filmy odsłaniające prawdę o tragedii smoleńskiej. Dzisiaj ukrywają się ci, którzy o Smoleńsku kłamali. Dołączyli do niechlubnej galerii zdrajców i katyńskich kłamców.

Bóg dał nam dożyć owoców naszej walki. Te sześć lat było jedynie wielką próbą charakteru.

Dzieło jeszcze nie zostało skończone i w drodze nie można się zatrzymać. Widać już jednak cel tej wędrówki. A nasi Polegli Przywódcy z nieba dziękują nam za wytrzymałość, wiarę i niezłomną walkę. Zachowaliśmy się jak trzeba.

O prawo łaski wobec więźnia politycznego Zygmunta Miernika

Kraków, 1.09.2016 r.

Prezydent RP
dr Andrzej Duda
ul. Wiejska 10
00-902 Warszawa

Dotyczy: zastosowania prawa łaski wobec więźnia politycznego Zygmunta Miernika skazanego w wyniku bezprawia sądowego.

Szanowny Panie Prezydencie,

zkpn19791989logoZwiązek Konfederatów Polski Niepodległej zwraca się powtórnie z prośbą o zastosowanie prawa łaski zgodnie z art. 139 Konstytucji w stosunku do Zygmunta Miernika weterana walk o Niepodległą Polskę. Spowodowane to zostało faktem działalności cenzorskiej pracownika Kancelarii Prezydenta pani Małgorzaty Naumann, która zablokowała jego rozpatrzenie przez Pana Prezydenta. Pozwalamy sobie dlatego powtórzyć jeszcze raz argumenty przemawiające za ułaskawieniem pana Miernika, mając równocześnie nadzieję, że tym razem ta prośba zostanie przedłożona Panu do decyzji. Sąd krzywoprzysiężny skazał go na karę 10 miesięcy więzienia za protest przeciwko stałemu i konsekwentnemu ochranianiu zbrodniarzy komunistycznych przez sądy.

Nasz Związek uważa, że rzucenie przez Zygmunta Miernika tortem, który wylądował na głowie sędziego, ochroniarza zdrajców i agentów Moskwy, było czynem koniecznym, chwalebnym i odważnym. Po kilkudziesięciu latach pisania bezskutecznych apeli i listów o ukaranie winnych mordowania i więzienia patriotów, w końcu ten kolejny krok musiał być wykonany. Sąd Okręgowy pod wodzą Piotra Kluza skazał pana Miernika z art. 222, chociaż tenże art. 222 w par. 2 stwierdza jasno, że jeżeli naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego nastąpiło z powodu niewłaściwego zachowania się funkcjonariusza, to sąd może odstąpić od wymierzania kary.

Sąd nie postąpił sprawiedliwie, a dokonał aktu zemsty w imieniu części korporacji sędziowskiej kierującej się wzorcami z tzw. Duraczówki pod wodza stalinowca Igora Andrejewa. Zygmunt Miernik dokonał bardzo ważnego czynu. To był krzyk protestu przeciw bezprawiu sądowemu. Zrobił to nie tylko w swoim imieniu. Zrobił to w imieniu tysięcy patriotów i weteranów walk o Niepodległą Polskę. Dokonał tego również w naszym imieniu.

Związek Konfederatów wie, ze szereg listów o zastosowanie prawa łaski wpłynęło już do kancelarii Prezydenta. Zostały jednak one zablokowane przez z-cę dyrektora Biura Obywatelstw i Prawa Łaski panią Małgorzatę Naumann. Wg niej organizacje kombatanckie i osób represjonowanych nie mają prawa występować o akt łaski, bo jak stwierdziła nie jesteśmy krewnymi w linii prostej pana Miernika.

Jesteśmy zdziwieni faktem zatrudniania takiej osoby na odpowiedzialnym stanowisku. Jej działanie polegające na podejmowaniu decyzji za Pana Prezydenta uważamy za wysoce niewłaściwe. Pamiętamy dobrze, że Pan Prezydent nie musi się stosować do przepisów ograniczających stosowanie prawa łaski, a tylko wprost do zapisów zawartych w Konstytucji.

Wierzymy, że podane powyżej argumenty przyczynią się do zastosowania prawa łaski wobec pana Zygmunta Miernika. Jego przypadek jest na pewno wzorcowym przykładem na uzasadnienie istnienia prawa łaski.

Z poważaniem,
Krzysztof Bzdyl, prezes ZKPN 1979-89

Manifestacja przed Ministerstwem Sprawiedliwości – 25 sierpnia 2016 roku

krzysztofbzdylKrzysztof Bzdyl

Na zorganizowaną przez Adama Słomkę manifestację w obronie więźnia politycznego Zygmunta Miernika, w Warszawie przed Ministerstwem Sprawiedliwości udała się grupa Konfederatów ze Związku Konfederatów Polski Niepodległej. Pierwszym etapem tego wyjazdu było złożenie oficjalnej skargi, na traktowanie Zygmunta Miernika, w Centralnym Zarządzie Służby Więziennej, który mieści się tuż obok więzienia przy ul. Rakowieckiej, gdzie mordowano Żołnierzy Niezłomnych. Trzyosobową delegację przyjęto na korytarzu przy drzwiach wejściowych – widocznie czas zatrzymał się w miejscu dla służby więziennej. Jak powiedział por. Piotr Jarosławski, tak się załatwia tutaj sprawy.

Skargę złożył prezes ZKPN Krzysztof Bzdyl. W szczególności zażądał wyjaśnienia, kto i dlaczego przewiózł Zygmunta Miernika do więzienia Uherce, a w kilka dni potem z powrotem do więzienia Wojkowice. Dlaczego odbiera się Zygmuntowi Miernikowi prawo do widzenia z kolegami, reprezentującymi organizacje kombatanckie i osób represjonowanych. Dlaczego jest pozbawiony opieki lekarskiej. Inspektor Jarosławski nie był zdolny do odpowiedzenia nawet na jedno pytanie i zasłaniał się niewiedzą. Efektem było przyrzeczenie odpowiedzi na wszystkie zarzuty i objęcia sprawy bezpośrednim nadzorem.

zygmuntmiernik1arNastępnie Konfederaci udali się przed Ministerstwo Sprawiedliwości, gdzie zgromadziło kilkadziesiąt osób i tam o godz. 14:00 rozpoczął manifestację p. Krzysztof Bzdyl i w obszernym przemówieniu upomniał się o wolność dla Zygmunta Miernika i zaapelował do Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry o podjęcie interwencji. Głos zabrała również p. Ewa Stankiewicz i szereg innych osób. Po ogłoszeniu, że delegacja udaje się na rozmowy w Ministerstwie, została ona zaproszona do środka. W rozmowach stronę społeczną reprezentowali Krzysztof Bzdyl i Janusz Fatyga. Ministerstwo reprezentował dyrektor Gabinetu Politycznego Ministra Ziobry i jeden z dyrektorów Departamentu. Obydwaj przedstawiciele Ministerstwa stwierdzili, że podzielają punkt widzenia manifestujących i że Ministerstwo ze swojej strony dołoży wszelkich starań, aby Zygmunt Miernik był traktowany z szacunkiem w więzieniu i jego prawa w pełni respektowane. Przyrzeczono również rozpatrzenie przez Ministra jak najszybszego wniesienia kasacji karnej od wyroku skazującego pan Miernika. Należy ocenić bardzo pozytywnie reakcje i postępowanie Ministerstwa Sprawiedliwości.

Informacje te zostały przekazane manifestującym i prowadzący zgromadzenie. Krzysztof Bzdyl podziękował wszystkim uczestnikom za udział, i zaprosił do udania się na następną manifestację przed budynkiem Sądu Najwyższego.

Telewizja Kraków. O akt łaski dla Zygmunta Miernika

regionmalopolska24 sierpnia 2016 roku w programie „Region Małopolska” Telewizji Kraków, gościli pp. Jerzy Bukowski, Krzysztof Bzdyl i Jacek Smagowicz. Program poświęcony był staraniom środowisk patriotycznych o akt łaski dla p. Zygmunta Miernika odsiadującego karę 10 miesięcy więzienia za rzucenie tortem w sędzię orzekającą w sprawie odpowiedzialności Czesława Kiszczaka za śmierć górników z kopalni „Wujek” 16 grudnia 1981 roku. Program, prowadzony przez p. redaktor Magdalenę Drohomirecką, dostępny jest na stronie internetowej TVP Kraków: http://krakow.tvp.pl/26674158/24-viii-2016

Związek Konfederatów Polski Niepodległej 1979-1989 w obronie p. Zygmunta Miernika. List do p. prezydenta Anrzeja Dudy

Kraków, 13.08.2016 r.

Prezydent RP
dr Andrzej Duda
ul. Wiejska 10
00-902 Warszawa

Dotyczy: uwolnienia więźnia politycznego Zygmunta Miernika skazanego na skutek bezprawia sądowego i odznaczenia go Krzyżem Komandorskim orderu „Odrodzenia Polski”

Szanowny Panie Prezydencie,

zkpn19791989logoW imieniu Związku Konfederatów Polski Niepodległej 1979-89 zwracam się o zastosowanie prawa łaski zgodnie z art. 139 Konstytucji w stosunku do Zygmunta Miernika weterana walk o Niepodległą Polskę. Sąd krzywoprzysiężny skazał go na karę 10 miesięcy więzienia za protest przeciwko ochranianiu zbrodniarzy komunistycznych, winnych śmierci tysięcy obywateli polskich, przez sądy od 24 lat.

Nasz Związek podobnie jak setki innych organizacji kombatanckich, osób represjonowanych uważa, że rzucenie przez Zygmunta Miernika tortem, który wylądował na głowie sędziego, ochraniarza zdrajców i agentów Moskwy, było czynem koniecznym, chwalebnym i odważnym. Po kilkudziesięciu latach pisania bezskutecznych apeli i listów o ukaranie agentury sowieckiej, w końcu ten kolejny krok musiał być wykonany. Sąd Okręgowy pod wodzą Piotra Kluza skazał pana Miernika
z art. 222, chociaż tenże art. 222 w par. 2 stwierdza jasno, że jeżeli naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego nastąpiło z powodu niewłaściwego zachowania się funkcjonariusza, to sąd może odstąpić od wymierzania kary.

Sąd nie postąpił sprawiedliwie, a dokonał aktu zemsty w imieniu części korporacji sędziowskiej kierującej się wzorcami z tzw. Duraczówki pod wodza stalinowca Igora Andrejewa. Zygmunt Miernik dokonał bardzo ważnego czynu. To był krzyk protestu przeciw bezprawiu sądowemu. Zrobił to nie tylko w swoim imieniu. Zrobił to w imieniu tysięcy patriotów i weteranów walk o Niepodległą Polskę. Ci, którzy go skazali na więzienie zhańbili zawód sędziego. Brednie wypisane w 10-cio stronicowym uzasadnieniu wyroku nie zasługują nawet na komentarz.

Zygmunt Miernik swoim całym życiem, a także tym protestem dobrze przysłużył się Polsce, dlatego w najbliższym czasie, po uzyskaniu jego zgody, Związek wystąpi z wnioskiem uhonorowanie go Krzyżem Komandorskim orderu „Odrodzenia Polski”.

Nadszedł już czas, aby Rzeczpospolita nagrodziła, tych, którzy nie szczędzą ofiar dla dobra Ojczyzny. Wierzę, że Pan Prezydent doceni jego zasługi i ofiarność.

Z poważaniem
Krzysztof Bzdyl – prezes ZKPN

Związek Konfederatów Polski Niepodległej 1979-1989 w obronie p. Zygmunta Miernika. List do p. ministra Zbigniewa Ziobry

Kraków, 13.08.2016 r.

Minister Sprawiedliwości
Zbigniew Ziobro
Al. Ujazdowskie 11
00-950 Warszawa

Dotyczy: wniesienia kasacji karnej od wyroku sądowego skazującego Zygmunta Miernika za protest sądowy.

Szanowny Panie Ministrze,

zkpn19791989logoW imieniu Związku Konfederatów Polski Niepodległej 1979-89 zwracam się do Pana o wniesienia kasacji karnej do Sądu Najwyższego od wyroku sądowego skazującego Zygmunta Miernika na 10 miesięcy więzienia. Od 2 sierpnia 2016 r. odbywa on karę w więzieniu w Wojkowicach, a służba więzienna nie dopuszcza nawet najbliższych osób na widzenie. Sąd krzywoprzysiężny skazał go na karę 10 miesięcy więzienia za protest przeciwko ochranianiu zbrodniarzy komunistycznych, winnych śmierci tysięcy obywateli polskich, przez sądy od 24 lat.

Nasz Związek podobnie jak setki innych organizacji kombatanckich, osób represjonowanych uważa, że rzucenie przez Zygmunta Miernika tortem, który wylądował na głowie sędziego, ochraniarza zdrajców i agentów Moskwy, było czynem koniecznym, chwalebnym i odważnym. Po kilkudziesięciu latach pisania bezskutecznych apeli i listów o ukaranie agentury sowieckiej, w końcu ten kolejny krok musiał być wykonany. Sąd Okręgowy pod wodzą Piotra Kluza skazał pana Miernika
z art. 222, chociaż tenże art. 222 w par. 2 stwierdza jasno, że jeżeli naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego nastąpiło z powodu niewłaściwego zachowania się funkcjonariusza, to sąd może odstąpić od wymierzania kary.

Sąd nie postąpił sprawiedliwie, a dokonał aktu zemsty w imieniu części korporacji sędziowskiej kierującej się wzorcami z tzw. Duraczówki pod wodza stalinowca Igora Andrejewa. Zygmunt Miernik dokonał bardzo ważnego czynu. To był krzyk protestu przeciw bezprawiu sądowemu. Zrobił to nie tylko w swoim imieniu. Zrobił to w imieniu tysięcy patriotów i weteranów walk o Niepodległą Polskę. Ci, którzy go skazali na więzienie zhańbili zawód sędziego. Brednie wypisane w 10-cio stronicowym uzasadnieniu wyroku nie zasługują nawet na komentarz.

Związek Konfederatów uważa, że Pan doskonale rozumie bezmiar nieuzasadnionych represji, bo Zygmunt Miernik swoim całym życiem, a także tym protestem dobrze przysłużył się Polsce. Oczekujemy, że stosowane wobec Zygmunta Miernika represje podczas więzienia go, zakończą się natychmiast.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami kpa oczekuję pisemnej, rzetelnej odpowiedzi na powyższe pismo nie później niż w ciągu miesiąca.

Z poważaniem
Krzysztof Bzdyl – prezes ZKPN

Wnioskuję do sądu o usunięcie z sali rozpraw oskarżyciela policyjnego…

krzysztofbzdylKrzysztof Bzdyl

Kraków, 23.06.2016

Wniosek formalny do Sądu

Sprawa: sygn. akt II W 4601/15/S

Niniejszym wnioskuję do sądu o usunięcie z sali rozpraw oskarżyciela policyjnego jako osoby mającej wiedzę, że obecne oskarżenia są oparte o kłamstwa i przestępstwa policyjne w sprawie których nie tylko, ze toczy się śledztwo prokuratorskie, ale również zapadły wyroki sądowe. Nie może bowiem oskarżyciel policyjny zatajać faktów w tej sprawie przed sądem. Oczekuję na wszczęcie postępowania prokuratorskiego, które oceni od kiedy oskarżyciel wiedział, że policja łamała prawo w dniu 27.09.2014 i 23.10.2014 oraz oceni, czy świadomie wprowadzał w błąd sąd co do faktów będących przedmiotem oceny w tym postępowaniu sądowym.

Uzasadnienie.

Z akt sprawy wynika, że policja w czasie interwencji popełniła szereg przestępstw. Ocena ta wynika z wyroków i orzeczeń sądowych, które już zapadły w sprawach ściśle związanych z tą sprawą. Również toczy się prokuratorskie śledztwo przeciwko byłemu komendantowi policji w N. Sączku Markowi Rudnikowi w sprawie popełnienia szeregu przestępstw, nakazane przez sąd rejonowy w N. Sączu, sygn. akt II Kp 335/15. Oskarżyciel powinien posiadać taką znajomość prawa, która pozwoli mu ocenić stan faktyczny i podstawę prawną aktu oskarżenia. Cała sprawa toczy się z powodu nielegalnej akcji policyjnej 27.09.2014 r. pod obiektem chwały Armii Czerwonej, który to obiekt był zarazem symbolem okupacji Sowietów.

Popełnienie przestępstw przez policję wynikało z braku rozumienia ustawy z dnia 6 kwietnia 1990 r. o Policji oraz prawa karnego zawartego w KK. Zajmę się w mojej wypowiedzi analizą art. 58 z ustawy o policji, który jest zatytułowany „ Obowiązki policjanta”. Punkt 1 brzmi „Policjant jest obowiązany dochować obowiązków wynikających z roty złożonego ślubowania”. Ustawodawca tj. sejm RP uznał rotę przysięgi za podstawę obowiązków policjanta, za coś najważniejszego. W rocie przysięgi jest powiedziane wyraźnie „Ja obywatel Rzeczypospolitej Polskiej, świadom obowiązków policjanta, ślubuje służyć wiernie Narodowi, chronić ustanowiony Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej porządek prawny, strzec bezpieczeństwa Państwa i jego obywateli, nawet z narażeniem życia”. W czasie procesu policjanci odmówili podania choćby w przybliżeniu słów roty przysięgi, mówiąc, że jest ona bez znaczenia.

Zamiast jak mówi rota przysięgi policyjnej służyć wiernie Narodowi i żeby nie było wątpliwości to chodzi o służenie Narodowi Polskiemu, policja zachowała się tak, jakby jej obowiązkiem było służenie narodowi rosyjskiemu, a właściwie, niedemokratycznemu, mafijnemu państwu Putina. Policja rozbiła legalną, patriotyczną manifestację domagającą się usunięcia obiektu rosyjskiego, symbolu okupacji i zniewolenia Polski, który stal nielegalnie. W trakcie tego doszło do próby zabójstwa weterana walk o Niepodległą Polskę Zygmunta Miernika. Sąd uniewinnił manifestantów zarówno od zakłócenia spokoju i porządku publicznego jak i od zarzutu znieważenia obiektu sowieckiego. Wyrok ten od 4.11.2015 r. jest prawomocny. Nie koniec na tym. Sąd w N. Sączu w dniu 13.06.2016 r. uznał zatrzymanie Mariusza Szewczyka z Niskowej przez policję w dniu 27 września 2014 r. za bezzasadne i zasądził zadośćuczynienie (600 zł). To samo dotyczy też zatrzymanego wtedy Zygmunta Miernika i w tym przypadku zadośćuczynienie będzie zdecydowanie większe, bo pokrzywdzony na skutek brutalnej akcji policyjnej doznał poważnego uszczerbku na zdrowiu i spędził w szpitali 8 dni. Jeżeli sąd uznał tamte zatrzymania za bezzasadne, to protest przeciwko tajnemu posiedzeniu sądowemu i uznaniu zatrzymania Zygmunta Miernika za zgodne z prawem, był tym bardziej uzasadniony. Teraz po wyroku sądowym wiemy już z pewnością, że te działania były NIELEGALNE. Policja tak wtedy jak i dzisiaj przekazuje sądowi fałszywe informacje.

Protesty przeciwko istnieniu pomników wdzięczności wobec zaborców , czy okupantów miały miejsce jeszcze w XIX w. Maria Skłodowska idąc do szkoły w latach osiemdziesiątych XIX w. pluła na pomnik zdrajców – polskich oficerów, którzy walczyli po stronie cara przeciw powstańcom listopadowym. Jeżeli ona lub któraś z koleżanek o tym zapominała to po prostu wracała i naprawiała swój błąd. W niepodległej Polsce okresu międzywojennego wszystkie pomniki zaborców zostały zburzone. Po II wojnie światowej Żołnierze Niezłomni wysadzali pomniki sowieckie. Polska Niepodległa nie tolerowała pomników poświęconych okupantowi i zdrajcom. Policja nowosądecka postąpiła jak agent moskiewski i te działania kontynuuje przez ostatnie dwa lata. najpierw biciem, wleczeniem po ziemi, zatrzymaniami, a potem poprzez prowadzenie oskarżeń na modłę komunistyczną, próbowała zastraszyć patriotów i wymóc niewolniczą uległość wobec Rosji. Te policyjne wnioski o sądowe ściganie manifestantów podpisał ówczesny z-ca Komendanta Miejskiego Policji w Nowym Sączu, mł. inspektor Jarosław Tokarczyk, obecny szef sądeckiej policji. Komendant policji Marek Rudnik został wydalony z policji przed 11 listopada 2015 r., czy jak ktoś woli sam zrezygnował z pracy.

Jasnym jest, że został naruszony art. 231 par. 1, który mówi, że funkcjonariusz publiczny, który przekracza swoje uprawnienia, działa na szkodę interesu publicznego podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech, również doszło do przestępstwa z art. 256 kk, bo policja wzięła udział w ochronie obiektów, które propagują totalitarny komunistyczny system, a ten czyn jest zagrożony karą pozbawienia wolności do lat dwu. Za fałszywe oskarżanie weteranów walk o niepodległą Polskę o popełnienie przestępstw w trakcie tej manifestacji komendant policji Marek Rudnik popełnił sam przestępstwo z art. 234 tzw. pomówienie podlegające karze grzywny, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. Takie właśnie przestępstwo popełnił oskarżyciel policyjny. Mieliśmy również do czynienia z usiłowaniem zabójstwa Zygmunta Miernika przez dwu policjantów, a to Damiana Janiczka i Kuźmy Macieja. Są świadkowie, którzy widzieli jak Damian Janiczek usiłował uderzyć głową Zygmunta Miernika o kamienną podstawę grobu czerwonoarmistów, ale został w ostatnim momencie powstrzymany przez uczestników zgromadzenia. Za usiłowanie zabójstwa grozi taka sama kara jak za dokonanie zabójstwa tj. od 8 lat w górę. Mamy więc do czynienia z przejawami prawdziwego bandytyzmu ze strony policjantów za co jest odpowiedzialne również dowództwo policji. Być może po dokładniejszym śledztwie w sprawie łamania prawa przez policyjnych poputczików Moskwy okaże się, że mamy do czynienia z przestępstwem współdziałania z Rosją przez komendanta Marka Rudnika i podkomisarza Waldemara Górowskiego i Krzysztofa Chochlińskiego, a jest to przestępstwo z art. 130 par. 1 zagrożone karą pozbawienia wolności do 10 lat. Oczywiście istnieje możliwość, że te działania spowodowane zostały głupotą i brakiem odpowiedniej wiedzy. Każda z tych przyczyn kompromituje polską policję. Pozostaje do udowodnienia, kto kierował rzeczywiście antypolską akcją policyjną. Mówię o tym dlatego, ze niemożliwe jest postępowanie sądowe oparte o kłamstwa policyjne, o niszczenie patriotyzmu, o szerokie łamanie prawa.

Śpiewanie pieśni patriotycznych, czy skandowanie haseł w czasie legalnej manifestacji w biały dzień, między godz. 14.00 a 15.00 (mówię tu o manifestacji z dn. 27.09.2014 r. i 23.10.2014) nie zakłóca porządku publicznego. Jest to konstytucyjne prawo każdego obywatela. Mimo to policja prowadziła przesłuchania stawiając nam fałszywe i absurdalne zarzuty zakłócenia ciszy dziennej, zatajając fakt legalności zgromadzenia i naszych działań, jak również obowiązków obywatelskich wynikających z Konstytucji RP. Obelisk propagował komunistyczny system, co jest zakazane w Polsce i z tego powodu stał nielegalnie. Mówią o tym artykuły Konstytucji; art. 5 o ochronie niepodległości państwa polskiego i art. 13 mówiący o zakazie promocji komunizmu. Ochrona takich obelisków to przestępstwo z art. 256 Kodeksu Karnego mówiącego o zakazie propagowania komunizmu. Równocześnie należy pamiętać o artykule 82 Konstytucji, który mówi jasno, że „Obowiązkiem obywatela polskiego jest wierność Rzeczypospolitej Polskiej oraz troska o dobro wspólne”. Właśnie wierność Rzeczypospolitej wymagała usunięcia pomnika chwały okupanta sowieckiego. Nie są to tylko moje opinie, ale twierdzenia sędziego Piotra Mioduszewskiego zawarte w jego uzasadnieniu wyroku sądu rejonowego w Warszawie dla Pragi-Płn z dnia 19.08.2015 w sprawie o znieważenie pomnika „Braterstwa broni” znanego też jako „czterech śpiących”. Tego rodzaju pomniki są zdaniem sędziego hańbą dla narodu polskiego i polskich władz. Sąd stwierdził wprost, że te pomniki promują komunizm, więc same w sobie są przestępcze i powinny zostać rozebrane. Zaśmiecające polskie miasta pomniki ku czci morderców z Armii Czerwonej nie powinny znajdować się pod opieką polskich władz. Proces wykazał też, że miasto stołeczne Warszawa nie ma żadnych podstaw prawnych do opieki nad tymi pomnikami i robi to nielegalnie. To samo dotyczy Nowego Sącza. Jedyne wytłumaczenie dla brutalnej ochrony śmieci sowieckich w Polsce jest to, że kierujący policją uważają, że w N. Sączu mamy terytorium nowo rosyjskiej republiki. W tym przypadku należy aresztować agenturę rosyjską, która usadowiła się w komendzie miejskie policji. I należy zrobić to bezzwłocznie.

Policja nowosądecka swoim działaniem naruszyła prawo w stopniu znaczącym. Wszystkie do tej pory odbywane procesy zakończyły się uniewinnieniem lub umorzeniem spraw manifestantów oskarżanych o patriotyczne zachowania, które policja chciała kwalifikować jako chuligańskie, wykroczenia przeciw spokojowi i porządku publicznemu i jako przestępstwo znieważenia pozostałości po okupacji sowieckiej . Postępowania sądowe udowodniły tylko to , że policja nie zna historii Polski, nie rozumie znaczenia i roli patriotyzmu dla Państwa Polskiego i wciąż kieruje się zasadami, które obowiązywały w komunistycznym PRL-u rządzonym przez zdrajców. Dlatego powtórzę to jeszcze raz: policjantów o mentalności rodem z czasów stanu wojennego należy nie tylko usunąć, ale i przykładnie ukarać.

Ja nie zgadzam się na to, aby oskarżyciel policyjny robił sobie kabaret z sądu. I tego chyba też nikt obecny tutaj nie chce. Dlatego wnoszę o oddalenie sprawy i pouczenie policji o obowiązkach wynikających z Konstytucji i z ustawy o Policji, jak również wnoszę o wysłanie pisma do ministra spraw wewnętrznych Mariusz Błaszczaka, z apelem, aby zorganizował stosowne przeszkolenie policjantów.

74. Miesięcznica Smoleńska w Krakowie

krakowniezaleznymkInformacja własna

W piątek, 10 czerwca 2016 roku w Archikatedrze Wawelskiej odprawiona została Msza Święta w intencji śp. Lecha i Marii Kaczyńskich oraz Wszystkich Ofiar Tragedii Smoleńskiej, poprzedzona spotkaniem modlitewnym przy sarkofagu śp. Pary Prezydenckiej. Mszę Świętą zamówił Krakowski Klub Gazety Polskiej im. Janusza Kurtyki.

20160610mb1Po Mszy Świętej (fot. p. Mirosław Boruta) odbyło się przejście pod Krzyż Narodowej Pamięci – Krzyż Katyński, zapalenie 96 białych i czerwonych zniczy oraz złożenie wiązanek kwiatów i modlitwa za Ofiary Tragedii Smoleńskiej, którą poprowadził ksiądz dr hab. Henryk Majkrzak SCJ, odczytanie listu okolicznościowego, od przebywającego służbowo w Stolicy, Wojewody Małopolskiego, p. Józefa Pilcha i okolicznościowe przemówienia.

20160610zg1W uroczystości wzięły udział także delegacje (fot. p. Zbigniew Galicki): Wojewody Małopolskiego (p. Damian walczyk), Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie (pp. dr dr Krzysztof Pasierbiewicz i Janusz Opiła oraz Andrzej Ossowski), Krakowskiego Klubu Gazety Polskiej im. Janusza Kurtyki (pp. Ryszard Kapuściński, Krystyna Kostka i Wiesław Kozub)…

20160610splk…Krakowskiego Klubu Gazety Polskiej w Nowej Hucie (p. Józef Bobela), Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność” Regionu Małopolska (pp. Bożena Musiał, Jacek Smagowicz i Marian Stach) oraz Stowarzyszenia im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie (pp. dr Mirosław Boruta, Maria Krakowska i Marcin Niewalda) (fot. p. Mirosław Boruta). Organizatorem uroczystości – we współpracy ze Związkiem Konfederatów Polski Niepodległej 1979-89 – był Krakowski Klub Gazety Polskiej im. Janusza Kurtyki.

Zapraszamy Państwa do obejrzenia relacji filmowej przygotowanej przez p. Stefana Budziaszka oraz trzech fotoreportaży, autorstwa pp. Elżbiety Serafin, Zbigniewa Galickiego i Mieczysława Suczyńskiego:
https://www.youtube.com/watch?v=8X2StVSq-Zo
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/6295896154229087057
https://picasaweb.google.com/lh/sredir?uname=ZbigniewGalicki&target=ALBUM&id=6294770202899302913&authkey=Gv1sRgCKCCsMfDlfCR7gE&feat=email
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/6306703724352548081

(Od Redakcji): Zamieszczamy jeszcze okolicznościowy Apel Klubów Gazety Polskiej:

klubygazetypolskiejlogoSzanowni Państwo,

ostatnie dni przyniosły nam wiele informacji na temat tego jak władze Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego zwalczały ludzi, którzy chcieli wyjaśnić Tragedię Smoleńską. Zarówno komisja sejmowa badająca przyczyny tej tragedii jak i dziennikarze nie zgadzający się z oficjalną wersją byli inwigilowani przez służby specjalne. Wiele wskazuje też na to, że podejmowano także inne działania mające utrudnić ustalanie podstawowych faktów w tej sprawie. Jednocześnie dowiedzieliśmy się, że Rosjanie domagali się uciszenia tych polityków i tych dziennikarzy, którzy mogli wiązać śmierć polskiej elity z działaniami Moskwy. Widać było wyraźnie, że ówczesne polskie i rosyjskie władze gotowe były łamać prawo i wszelkie międzynarodowe standardy by nie dopuścić do ustalenia sprawców tej zbrodni.

Mimo to, udało się przełamać zmowę milczenia i dzisiaj krok po kroku odkrywane są nowe fakty. Zwyciężyła cierpliwość i niezłomna wiara, która przetrwała lata bardzo trudnej, czasem wydającej się beznadziejną, walki. Jest to nauka dla następnych pokoleń, że trzeba walczyć do końca a prawda i tak zwycięży.

Przez osiem lat Polska była traktowana przez Platformę Obywatelską i PSL, jak ich folwark…

Kraków, dnia 14 maja 2016 roku: Rezolucja przyjęta przy trzech głosach wstrzymujących w dniu 14.05.2016 r. w czasie corocznego Zjazdu Sprawozdawczego Okręgu Małopolska Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej na wniosek członka Prezydium Zarządu Okręgu Krzysztofa Bzdyla.

szzakomMy delegaci Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej zebrani na corocznym Zjeździe, wypełniając nasze obowiązki konstytucyjne, jak i realizując nasze cele statutowe popieramy rządy Prawa i Sprawiedliwości, które przynoszą ze sobą tak usilnie oczekiwaną przez większość społeczeństwa, dobrą zmianę.

Przez osiem lat Polska była traktowana przez Platformę Obywatelską i PSL, jak ich folwark, eksploatowany cynicznie i bezgranicznie. Audyt przedstawiony w ubiegłym tygodniu w Sejmie pokazał obraz państwa rozkradanego bezlitośnie przez koterie partyjne. Zdobytym łupem te partie z chęcią dzieliły się z zachodnimi bankami i wielkimi korporacjami. Dobro zwykłego obywatela i dobro państwa nie istniało dla nich. Okradano Państwo Polskie, czyli nas wszystkich, na setki miliardów złotych.

Równolegle łamano bezkarnie prawo tak jak za czasów komuny. Inwigilowano bezprawnie dziennikarzy, księży, blogerów, polityków opozycji i manifestantów protestujących przeciwko skorumpowanej władzy. Policja i prokuratura prowadziła sprawy karne za działalność patriotyczną. Sprawy bezpieczeństwa państwa były lekceważone. Niszczono zdolności obronne państwa.

Dzisiaj te same osoby, które niszczyły Polskę, łamały prawo i konstytucję mają czelność swoimi grzechami obciążać wybraną w demokratycznych wyborach obecną ekipę. Stają na czele manifestacji włącznie z Komitetem Obrony tego co było, tego bezprawia i korupcji. Na ten bezmiar kłamstw i oszczerstw – na szczęście- nabiera się coraz mniej ludzi.

My, delegaci Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej apelujemy do obecnego rządu o dalsze kontynuowanie reformy państwa i nie uleganie jazgotowi złodziei, Targowiczan i ludzi ogłupionych, i zaślepionych przez judaszowe media. Państwo Polskie musi faktycznie istnieć. Zbudujemy razem taką Polskę o której marzyli żołnierze Armii Krajowej, patriotyczną, uczciwą, sprawiedliwą i solidarną.

Podpisał Sekretarz Zjazdu – Piotr Kaczor
Delegatów obecnych – 29

Polskie sądy bronią zbrodniarzy komunistycznych!

stefanbudziaszekStefan Budziaszek

Prawo nie może bez sprawiedliwości
Być dobre i chwalebne, krom ludzkiej przykrości.
I owszem, prawo stare a niesprawiedliwe
Jest stary błąd i jakmiarz bałamuctwo żywe.
(Sebastian Fabian Klonowic, O przyczynach wszego złego)

26 kwietnia 2016 roku przed gmachem krakowskich sądów, odbyła się manifestacja zorganizowana przez członków i sympatyków Konfederacji Polski Niepodległej oraz Krakowskiego Klubu Gazety Polskiej. Przemawiali m.in.: przewodniczący ZKPN 1979-1989, p. Krzysztof Bzdyl, p. Adam Słomka – KPN Niezłomni, działacze Solidarności pp. Jacek Smagowicz i Ryszard Majdzik oraz dr Mirosław Boruta. Na zakończenie swojego wystąpienia Adam Słomka powiedział o komunistycznych sędziach i prokuratorach: „chcemy żeby były sprawiedliwe sądy, czas rozliczyć tę bandę przestępców, czas przywrócić sądy społeczeństwu, do tego państwa namawiam”.

https://www.youtube.com/watch?v=7QfGsueCv_0

Zapraszamy Państwa jeszcze do obejrzenia fotoreportaży nadesłanych przez pp. Elżbietę Serafin (32 zdjęcia), Józefa Bobelę (39 zdjęć) i Mirosława Borutę (29 zdjęć):
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/6278092718452473409
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/6278093141781795073
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/6278094525676870305

(Od Redakcji): Podczas manifestacji zorganizowanej przez ZKPN 1979-1989 w obronie opozycjonisty Zygmunta Miernika – skazanego na 10 miesięcy więzienia za to że domagał się ukarania zbrodniarzy komunistycznych Jaruzelskiego i Kiszczaka – przed budynkiem sądów w Krakowie przemawiali także m.in.: p. Adam Słomka, p. Paweł Ryłko – nauczyciel oraz wykładowca akademicki z Katowic dr Herbert Kopiec. Autorem relacji filmowej jest p. Stefan Budziaszek:

https://www.youtube.com/watch?v=qKAtG7kgbjI

O Polsce przy Krzyżu. P. Krzysztof Bzdyl

stefanbudziaszekStefan Budziaszek

10 kwietnia 2016 roku, w szóstą rocznicę Narodowej Tragedii Smoleńskiej przemówienie do uczestników Marszu Pamięci wygłosił p. Krzysztof Bzdyl, działacz opozycji antykomunistycznej w okresie PRL, współzałożyciel Konfederacji Polski Niepodległej (KPN), więzień polityczny w latach 1980-1981 i 1981-1983.

https://www.youtube.com/watch?v=EcSLMpx0bZU

Szósta rocznica Narodowej Tragedii Smoleńskiej w Krakowie – uroczystości poranne


nformacja własna

„Jeśli zapomnę o nich, Ty, Boże na niebie,
Zapomnij o mnie” (Adam Mickiewicz)

6raw1Nie zabraknie nam pamięci, by „nie tracić rozeznania gdzie i kim jesteśmy i po co żyjemy”… Już po raz szósty z Rynku Głównego w Krakowie – wyruszył w godzinach porannych Marsz Pamięci, coroczna obywatelska inicjatywa organizowana przez p. Małgorzatę Wójtowicz pod patronatem p. Zuzanny Kurtyki. Po przywitaniu uczestników, przy pomniku Adama Mickiewicza przemówił p. Stanisław Markowski, fotografik, reżyser, twórca muzyki do hymnu Solidarności. Marsz wyruszył przy akompaniamencie „Pieśni Konfederatów Barskich” i ulicą Grodzką podążył w kierunku Krzyża Narodowej Pamięci – Krzyża Katyński u stóp Wawelu.

6raw2Datę i godzinę Tragedii uczestniczy Marszu uczcili minutą ciszy, modlitwą poprowadzoną przez księdza Adama Parszywkę SDB i wspomnieniem wszystkich Ofiar. Ich listę odczytał dr Mirosław Boruta ze Stowarzyszenia im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie. Złożono także wieńce i wiązanki kwiatów,  zapalono białe i czerwone znicze (fot. w tekście, powyżej i obok – przy Krzyżu Narodowej Pamięci i poniżej – w Krypcie Srebrnych Dzwonów, p. Andrzej Waligóra).

6raw3Następnie przemawiali pp. Zuzanna Kurtyka, prof. Andrzej Nowak, dr Maciej Korkuć i Krzysztof Bzdyl. Końcowym akcentem spotkania było odśpiewanie „Pieśni Małego Rycerza” („W stepie szerokim…”) a uczestnicy Marszu przeszli do Katedry Wawelskiej, gdzie w Krypcie pod Wieżą Srebrnych Dzwonów, przy sarkofagu śp. Pary Prezydenckiej, po chwili modlitwy stanęła Warta Honorowa.

Autorem pierwszego fotoreportażu (73 zdjęcia) jest p. Elżbieta Serafin, a drugiego (54 fotografie, poprzedzonego sześcioma zdjęciami p. Mirosława Boruty), p. Kazimierz Bartel. Relację filmową przygotował p. Stefan Budziaszek:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/10Kwietnia2016es
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/10Kwietnia2016kb1

https://www.youtube.com/watch?v=EospujsSa6U

„Wymiar sprawiedliwości” i haniebne procesy

stefanbudziaszekStefan Budziaszek

5 kwietnia 2016 roku, tym razem w Sądzie Rejonowym dla Krakowa-Śródmieście – na wniosek Policji – ruszył kolejny proces przeciwko uczestnikom demonstracji, domagającym się usunięcia z terytorium Polski pomników rosyjskiego okupanta.


https://www.youtube.com/watch?v=KW668-bpJW8

(Od redakcji): I jeszcze linki do dwóch albumów zdjęć, autorstwa pp. Elżbiety Serafin (38 fotografii) i Mirosław Boruty (25 „komórkowych” zdjęć):
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/5Kwietnia2016es
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/5Kwietnia2016mb