Tag Archives: Łukasz Wantuch

Radny miejski zrobił z siebie wroga Armii Krajowej

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Radny miejski Łukasz Wantuch zrezygnował z posadzenia obok kamienia węgielnego pomnika Armii Krajowej „Wstęga Pamięci” na bulwarze Czerwieńskim między Wawelem a Skałką czerwonego dębu, który miałby – wedle jego koncepcji – zastąpić ów monument.

Prezydent Krakowa profesor Jacek Majchrowski powiedział dziennikarzom, że odbył z nim (Wantuch należy do jego klubu radnych) „rozmowę edukacyjną” i to zapewne przesądziło. Chcąc zachować twarz, przeciwnik uczczenia AK nad Wisłą poskarżył się na swoim facebookowym profilu, że otrzymał liczne pogróżki od różnych osób, które określił mianem „brunatnych troglodytów”. Zapewnił też, że nie odstępuje od idei posadzenia „żywego pomnika”, a jedynie przekłada termin na 1 lub września.

Radny Wantuch chciał efektownie rozpocząć kampanię wyborczą, tymczasem wygłupił się i wystawił na pośmiewisko. Zapomniał o tym, że prezydent miasta obiecał kombatantom wznieść ten pomnik w roku stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości, a także o konieczności uzyskania zgody od Urzędu Miasta Krakowa na sadzenie drzewa na magistrackiej działce.

Zamiast zaskarbić sobie sympatię opinii publicznej, zyskał rozgłos awanturnika i wroga AK, któremu nie odpowiada uhonorowanie największej podziemnej armii w Europie w okresie II wojny światowej. Tak będzie bowiem powszechnie odebrany jego protest przeciw formie i miejscu oddania jej hołdu. Za kilka tygodni krakowianie zapomną o tym, że miał on inny pomysł w tej materii, pamiętać będą jedynie, że był przeciw „Wstędze Pamięci”, a więc zapewne także przeciw Armii Krajowej.
Dziwię się, że Łukasz Wantuch nie wziął pod uwagę możliwych konsekwencji swojego nieprzemyślanego działania. Źle to świadczy o jego umiejętnościach komunikowania się z potencjalnym elektoratem, nie wystawia mu dobrego świadectwa lojalności wobec związanego z prezydentem klubu, a w dodatku udowadnia, że nie przestrzega procedur, na straży których winien stać będąc radnym.

Kolejna parszywa akcja radnego Łukasza Wantucha

Łukasz Wantuch, 36-letni bezpartyjny prawnik, radny dzielnicowy z Prądnika Czerwonego, znany m.in. z prostackich maili rozsyłanych w listopadzie bieżącego roku a szkalujących Prawo i Sprawiedliwość postanowił dzielić nas, Polaków nie tylko „partyjnie:”, ale i „miastowo”… Chce z podobnymi sobie radnymi wykupić powierzchnię reklamową we Wrocławiu, oto jego list wysyłany do wrocławskich firm:

Witam,
wspólnie z grupą radnych krakowskich chcielibyśmy wykupić jeden billboard w Wrocławiu na okres 2 tygodni. Niedawno na krakowskiej ulicy pojawił się billboard opłacony przez wrocławian:

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1329,title,Piekno-Krakowa-jest-zbyt-cenne-Wroclaw-walczy-o-pieniadze-na-zabytki,wid,17126375,wiadomosc.html

Chcemy wykupić kontr-billboard z panoramą Wrocławia oraz z napisem (z błędem ortograficznym) po niemiecku „A kiedy Wrocław był stolicą Polski?”

Wielkość standardowa billboardu, miejsce w miarę dobre, gdzieś w centrum. Na dole billboardu będzie napis „Billboard opłacony przez krakowskich radnych: (nazwiska w kolejności alfabetycznej).

Ze względu na społeczny charakter akcji liczymy na duży rabat. Proszę o przesłanie propozycji lokalizacji billboardu wraz z ceną. Termin – pierwszy wolny termin na danym billboardzie.

Z wyrazami szacunku, Łukasz Wantuch, Radny III Dzielnicy Miasta Krakowa

Na szczęście nie tylko Krakowianie, ale i Wrocławianie do tego typu typa mają stosunek jednoznaczny, pod spodem odpowiedź z Wrocławia, bardzo za nią – jako Krakowianie – dziękujemy ;-)

Szanowny Panie,

osobiście nie czuję się w żaden sposób związany z działalnością autorów tego pomysłu którym nie w smak jest dotowanie zabytków polskiej kultury i historii. Ta negacja wydaje się dla nich ważniejsza niż niedostateczne finansowanie zabytków Wrocławia. Mam wrażenie że działają niekoniecznie w swoim własnym imieniu ale na pewno – nie naszym, polskich mieszkańców tego miasta. Nie powinien więc Pan używać imienia wszystkich wrocławian na określenie autorów tej hucpy ponieważ może to być to obraźliwym dla dużej liczbie porządnych ludzi.

Pomimo wspomnianego dystansu do autorów tej akcji – ze względu na jej konfrontacyjny charakter (ale też i Państwa odpowiedzi na nią) – nie mam życzenia przykładać ręki do pogłębiania jakichkolwiek konfliktów w naszej przestrzeni publicznej bo nie mam złudzeń komu to służy.

I wbrew temu co Pan pisze, wasza odpowiedź na prowokację TUMW to nie jest żaden projekt społeczny – wręcz przeciwnie; jest to projekt wyjątkowo antyspołeczny i wysoce szkodliwy – i dla Krakowa i dla Wrocławia. Gorzej – jest on szkodliwy dla całej Polski i dlatego moja firma nigdy nie będzie uczestniczyć w takich harcach. Z tego też powodu pańska arbitralna i pełna zadufania propozycja wysokiego rabatu nie miałaby nigdy najmniejszych szans na akceptację…

W innej sytuacji personalnej zaproponowałbym i Wam i waszym antagonistom zdiagnozowanie, kto i po co rzucił hasło do tych bratobójczych walk i raczej wspólne przeciwstawienie się jego autorom a nie wchodzenie w rolę nieświadomych i manipulowanych obiektów cudzych politycznych rozgrywek. Ale w tej obecnej, po zaznajomieniu się z walczącymi drużynami – wydaje mi się że obie strony tego świadomie i sztucznie wywołanego konfliktu są siebie warte.

Z punktu widzenia interesów mieszkańców obu miast (nie piszę tu o różnej maści politykierach lokalnych, strojących się w piórka działaczy społecznych) – jedynym właściwym rozwiązaniem powinien być społeczny sprzeciw wobec działań instytucji które takie konflikty generują: zdegenerowanemu tworowi pseudo-państwowemu który z rzadka ostatnio miał szanse być nazywanym Państwem polskim, hołocie która pod kilkoma sztandarami partyjnymi zawłaszcza ten kraj oraz przeciwko ochronnemu parasolowi służb rozpiętemu nad tymi ewidentnymi harcami obcej agentury.

A więc Panowie: gryźcie się sami pod przysłowiowym dywanem, w ramach tej ustawki i dla uciechy wszystkich wrogów naszego kraju; nas w to nie mieszajcie… I nie spodziewajcie się że jako podatnicy łożący na wasze diety radnych będziemy was w tym wspierali: tymczasem będziemy sobie to współzawodnictwo obserwowali i poczekamy na wynik tej spartakiady…

Radosnych Świąt Bożego Narodzenia; oby i Was łaska miłosierdzia dosięgła…  (Imię i Nazwisko do wiadomości redakcji).