Tag Archives: Lwów

Byłem we Lwowie

andrzejkalinowskiAndrzej Kalinowski

Kilka dni temu wróciłem wyjazdu do Lwowa. Byłem tam na zaproszenie organizatorów festiwalu dziecięcego krajów przygranicznych. To właśnie strona ukraińska zorganizowała nam pobyt. Miałem okazję przyglądnąć się z bliska jak żyje się obecnie na Ukrainie, jaki klimat panuje we Lwowie. Co nowego w tym mieście? Pierwszy raz odwiedziłem Lwów przed 44 laty. Wrażenia były raczej mało pozytywne. To jest delikatnie powiedziane.

20170615ak1Z wielkimi obawami tam pojechałem. Wprawdzie dochodziły do mnie od rodaków pozytywne opinie (o tym mieście, o ludziach etc.), ale obawy pozostawały. Najpierw granica , czekanie… cztery godziny! Rekord świata. Pomyślałem, że jednak wszystko jest po staremu! Dojechaliśmy do miasta. Pogoda ładna, słonecznie. Mili uśmiechnięci ludzie, wielu młodych. Otwarte kościoły. Renowacje elewacji, na ulicach jak w Krakowie, handel, reklamy, uliczni kuglarze, nowe samochody, komunikacja funkcjonuje normalnie. Oczywiście korki, problemy z parkowaniem, zwłaszcza tym darmowym. Gastronomia jak u nas. Kawiarnie, kafejki, restauracje (jak na nasze kieszenie) nie za drogie, poziom przyzwoity. Po prostu normalny świat, normalne miasto.

20170615ak2Mnie interesowały polskie ślady naszej przeszłości. Zobaczyłem dobrze utrzymany pomnik Adama Mickiewicza. Wspaniałe prezentuje się gmach opery lwowskiej. Nie opodal stoi katedra. Ta sama w której w 1656 roku król Jan Kazimierz składał śluby ogłaszając Matkę Bożą, Królową Korony Polskiej (1 IV 1656 roku). Wiele śladów kryje w sobie katedra. Mając więcej czasu można odszukać wiele naszych polskich pamiątek. Znajdują się w niej relikwie świętych, którzy związani byli z diecezją lwowską: św. Jan Bilczewski, św. Zygmunt Gorazdowski, św. Jan Paweł II, św. Jan z Dukli oraz błogosławiony Jakub Strzemię. Kilka z nich pokazuję na zdjęciach. Nagrobki, witraże. Kaplice, relikwie kilku świętych związanych z kresami. Oczywiście są kościoły, które są w chwili obecnej pozamykane, ale wiąże się to z pracami renowacyjnymi i remontami. Pewne obiekty pozmieniały właścicieli. Nie dziwi zwrot w przewodnikach… były kościół, były klasztor, a obecnie… Ważne jest to, że jest nowy gospodarz który zabiega o wygląd obiektu. Są wierni. Mnóstwo turystów tych Ukrainy i Europy. Oczywiście najwięcej jest naszych. W operze wielu gości z Polski na pokazie „Aidy” G. Verdiego. Odwiedziłem gmach magistratu, z którego to wieży można podziwiać wspaniałą panoramę miasta. Nie starczyło mi czasu na cmentarz na Łyczakowie, ale obiecuję, że wrócę do Lwowa i braki uzupełnię. Polecam Lwów, zwłaszcza dla miłośników historii, architektury, muzyki, kultury kresowej, zabytków sakralnych. To miasto ma swój klimat. Tak długo jak będziemy go nawiedzać to ten klimat tam będzie. Nie pozwólmy zapomnieć o Lwowie. Niech jak najdłużej będzie polski.

Zapraszam Państwa do obejrzenia całego fotoreportażu. Na zdjęciach zobaczą Państwo m.in. młodzież z Zespołu Szkół im. Armii Krajowej w Rzuchowej koło Tarnowa, prowadzoną przez p. mgr Dorotę Przęczek. W tej szkole duży nacisk kładzie się na kultywowanie tradycji niepodległościowych i patriotycznych oraz tradycje ludowe rodem z Zalipia:
https://goo.gl/photos/BzC8kRRHkRdCwUfG7

Kaźń profesorów lwowskich. Wzgórza Wuleckie 1941

kazimierzbartelKazimierz Bartel

Niemiecki mord na Polakach, profesorach i docentach lwowskich uczelni (oraz członkach Ich rodzin i współlokatorach) z 4 (a także 11 i 26) lipca 1941 roku to jedna z najbardziej haniebnych zbrodni II wojny światowej. Niemcom wydawało się, że o tej zbrodni świat się nie dowie. Prawdy jednak nie da się ukryć, dowiedzieliśmy się o niej m.in. dzięki prof. Karolinie Lanckorońskiej, której oprawcy opowiedzieli o tym w przekonaniu, że wkrótce i ona zostanie zamordowana… Wystawa została przygotowana przez Instytut Pamięci Narodowej Oddział we Wrocławiu, a można ją oglądać na pl. Szczepańskim od 1 do 16 grudnia 2016 roku.

Zapraszam Państwa do obejrzenia 69 zdjęć:
https://goo.gl/photos/hNWNJFQUbTV8DRm58

Projekt dokumentacji Cmentarza Łyczkowskiego we Lwowie

alicjarostockaAlicja Rostocka

Zapraszam Państwa do obejrzenia zdjęć ze spotkania w Muzeum Armii Muzeum Armii Krajowej im. Generała Emila Fieldorfa-Nila. 20 czerwca 2016 roku zebrali się tam Żołnierze Armii Krajowej Obszaru Lwów im. Orląt Lwowskich oraz zaproszeni przez Nich Goście i Rodziny. Wykład na temat „Projektu dokumentacji Cmentarza Łyczkowskiego we Lwowie” poprowadził p. dr Konrad Wnęk z Instytutu Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego.

https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/6300081597764714881

lwowherbmOgrom wieloletniej pracy na obszarze 60-cio hektarowego cmentarza dokumentował poprzez sfotografowanie 46.690 istniejących grobów jak i „dziur w ziemi”, świadczących o dokonanych tam niegdyś pochówkach.

lukasiewiczowa2Obecnie dzięki „Projektowi dokumentacji Cmentarza Łyczkowskiego we Lwowie” można odszukać groby swoich bliskich, przyjaciół i wielkich Polaków na stronie:
http://lyczakowski.cmentarz.edu.pl

(Od Redakcji): Ale nie ma to jak „uzupełnienia rodzinne” ;-) Na zdjęciu obok grób Boruty Łukasiewiczowej, trzeci na prawo od grobu Wincentego Dziewanowskiego (fot. p. Tadeusz Sozański, wrzesień 2008 roku).

Arcybiskup Lwowa o dyskryminacji Kościoła przez Cerkiew greckokatolicką

kstadeuszisakowiczzaleski2Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski*

Publikuję poniżej jeden z rozdziałów referatu pod tytułem „Archidiecezja lwowska obrządku łacińskiego: najnowsza historia. 25 lat wolności, demokracji i dyskryminacji.” Referat ten arcybiskup lwowski Mieczysław Mokrzycki wygłosił 9 maja br. na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim podczas sympozjum poświęconego Kościołowi na Ukrainie. Zawarte w nim przykłady ukazują bardzo bolesną rzeczywistość, która dotyka katolików łacińskich (zwanych tutaj rzymokatolikami), zwłaszcza Polaków, mieszkających od wieków na dawnych Kresach Południowo-Wschodnich II Rzeczypospolitej. Najsmutniejsza w tym wszystkim jest negatywna postawa Cerkwi greckokatolickiej, nacechowana szowinizmem i niechęcią do bratniego obrządku rzymskokatolickiego. Wynika to głównie ze spuścizny arcybiskupa greckokatolickiego Andrzeja Szeptyckiego, który w czasie II wojny światowej nie tylko przymykał oczy na zbrodnie nacjonalistów ukraińskich, ale i jawnie kolaborował z niemieckimi okupantami. Wynika to także z obecnego sojuszu wielu duchownych unickich z ruchem banderowskim, który zawsze był antypolski i antysemicki.

W wygłoszonym referacie arcybiskup Mokrzycki powiedział m.in.:

Problemy codzienności

„Kościół katolicki obrządku łacińskiego jest jednym z wielu Kościołów na Ukrainie, który zgodnie z konstytucją jest równy wobec prawa z innymi wspólnotami religijnymi. Jako wyznanie, które doświadczyło represji ze strony władz komunistycznych ma prawo do zadośćuczynienia i zwrotu majątków i dóbr bezprawnie zabranych. Gwarantują to kolejne zarządzenia i ustawy podejmowane przez władze ukraińskie. M.in. mówią o tym dekrety Prezydenta Ukrainy z 1992, 1996 r. i inne.

Rzeczywistość niestety pokazuje, że mimo upadku totalitarnego systemu pozostały totalitarne tryby myślenia głęboko zakorzenione w świadomości sporej części społeczeństwa, w tym przedstawicieli władz a nawet środowisk chrześcijańskich. Można dostrzec nieprzyjazną czy wręcz wrogą postawę w stosunku do Kościoła rzymskokatolickiego lokalnych władz w wielu miejscowościach naszej archidiecezji, w tym przede wszystkim we Lwowie.

Od skandalicznej obstrukcji ze strony lwowskich władz rozpoczął swą posługę ks. abp Marian Jaworski, któremu uniemożliwiono dostojne odbycie ingresu do swej katedry. Ta gorsząca informacja dotarła do papieża Jana Pawła II, który był bardzo zasmucony niegodziwą postawą wobec skierowanego przez niego pasterza, którego darzył wielkim szacunkiem i osobistą przyjaźnią.

Szczególne nasze zaniepokojenie wywołuje sytuacja świątyń zabranych Kościołowi przez ateistów i teraz bezprawnie utrzymywanych przez władze deklarujące swe przywiązanie do religii i życzliwość Kościołowi. Smutną wymowę ma fakt, że dwie świątynie – katedra i kościół św. Antoniego, które zostawili nam komuniści w czasach najgorszych antyreligijnych nagonek, nadal pozostają jedynymi kościołami należącymi do rzymskokatolickiej wspólnoty w historycznej części Lwowa. Za ćwierćwiecze demokracji żadna ze świątyń nie powróciła do nas mimo usilnych zabiegów i starań.

Skandaliczny wydźwięk ma bezprawne i uporczywe zatrzymywanie kościoła św. Marii Magdaleny jako sali organowej. Sytuacja ta hańbi władze miasta szczycące się europejskością i nawiązujące do lwowskiej spuścizny wielokulturowości i tolerancji.

alodkpTo, że katolicy – parafianie kościoła św. Antoniego dochodzą swych praw w Strasburgu – próbując odzyskać należące do ich parafii budynki nie świadczy dobrze o poszanowaniu praw człowieka, w tym mniejszości narodowych i wyznaniowych w mieście tak bardzo związanym swą historią z łacińską tradycją kościelną (il. Procesja Bożego Ciała we Lwowie Anno Domini 2014, fot. p. Katarzyna Łoza / lwow.info). Atmosfera dawnego miasta nazywanego kiedyś „urbs catholicissima” (miasto w najwyższym stopniu katolickie) jest ustawicznie zatruwana kwasem braku sprawiedliwości wobec rzymokatolików, czego przykrym obrazem może być katedra łacińska, która o porze wieczornej, jako jedyna ze świątyń w śródmieścia nie została podświetlona przez władze miasta. Inne świątynie należące do większościowych wyznań zostały podświetlone przez władze Lwowa.

Próba zaćmienia katolickiej i łacińskiej tradycji Lwowa widoczna jest w różnych przejawach. Władze miasta wykorzystują swoje prerogatywy, żeby wyeliminować elementy tradycji rzymskokatolickiej z przestrzeni publicznej Lwowa. Jak można wytłumaczyć brak zgody na powrót na właściwe miejsce na kolumnę przed kościołem bernardynów posągu św. Jana z Dukli, kiedyś głównego patrona grodu lwowskiego. Usunięty przez komunistów posąg świętego orędownika pozostaje w ukryciu z racji na nacjonalistyczne antypolskie ciągotki lwowskich radnych. Podobna sytuacja dotyczy innego wielkiego lwowianina – św. Józefa Bilczewskiego, arcybiskupa, uczonego, rektora uniwersytetu lwowskiego, społecznika żądającego sprawiedliwości wobec najuboższych. Na moją prośbę o nadanie imienia tego świętego placowi przed Kurią Metropolitalną władze odpowiedziały odmową.

Niestety brak dobrej woli przekłada się także na relacje między konfesyjne. Szczególnie bolesnym jest to, że większość naszych świątyń bezprawnie przejął Kościół greckokatolicki, który w czasach prześladowań i represji komunistycznych tyle doświadczył życzliwości ze strony rzymokatolików. Kościoły są nam zabierane dzięki wsparciu władz, dość często dochodzi do sytuacji skandalicznych i gorszących. Przykładem może być casus kościoła w Komarnie, zabranego łacinnikom przez grekokatolików w sytuacji posiadania przez nich już kilku świątyń. Dość często jedyną motywacją nie oddawania nam świątyń jest hasło „nie oddać kościoła Polakom”. Jak inaczej można wytłumaczyć fakt zabrania nam kościoła MB Gromnicznej przylegającego do łacińskiej Lwowskiej Kurii Metropolitalnej. Ci, którzy naprędce utworzyli parafię greckokatolicką za ścianą Kurii nie wstydzą się rażącej nienormalności tego stanu rzeczy, który ze zgorszeniem na co dzień obserwują mieszkańcy miasta i turyści. Zastanawiającym jest brak właściwej postawy hierarchii greckokatolickiej, nie tylko nie próbującej wprowadzić ład i sprawiedliwość wobec współbraci chrześcijan, katolików, ale, można odnieść wrażenie, popierającej ten stan rzeczy. Bo jak można ocenić ten fakt, że mimo próśb papieża Benedykta XVI o oddanie kościoła MB Gromnicznej prawowitym właścicielom, nie nastąpiły żadne zmiany.

Liczne kościoły zabrane nam przez grekokatolików są przebudowywana i niszczone. Tracą one pierwotny wygląd architektoniczny bądź wręcz się zawalają pod masywnymi, nieproporcjonalnymi kopułami, które mają zaświadczy o ich „cerkiewności”. W ten sposób bezpowrotnie znikają zabytki architektury, które przetrwały najgorsze czasy ateistycznego komunizmu i zostały zgładzone w okresie demokracji i rzekomej europeizacji społeczeństwa.

Na dzień dzisiejszy Kościół greckokatolicki bezprawnie użytkuje dziesiątki naszych świątyń. Jest to przykre stwierdzenie ale niestety prawdziwe.”

Przytoczone powyżej fakty mówią same za siebie. Niezależnie więc od światopoglądu religijnego i opcji politycznych postarajmy wspierać Kościół rzymskokatolicki na Ukrainie, gdyż pomimo ustawicznej dyskryminacji jest on wciąż ostoją polskości na dawnych Kresach Wschodnich.

* Autor to duchowny katolicki obrządków ormiańskiego i łacińskiego, publicysta, opozycjonista.

(Od Redakcji): Dziękujemy księdzu Tadeuszowi Isakowiczowi-Zaleskiemu za zgodę na publikację tekstu także i u nas.

Lwowski ruch Usłyszcie nas! Święty Antoni Padewski módl się za nami…

lwowswantoniRuch „Usłyszcie nas!” powstał z inicjatywy parafian i sympatyków kościoła Św. Antoniego w czerwcu 2015 roku. Jego zadaniem jest aktywna pomoc OO. Franciszkanom (duszpasterzom tego Sanktuarium) w staraniach odzyskania budynku parafialnego przy ul. Łyczakowskiej 53. Dawny klasztor i plebania obecnie znajduje się we władaniu Rady miasta Lwowa, a zajmowane są przez Szkołę Muzyczną nr 4.

Obecna praca członków Ruchu skupia się na aktywizacji społeczeństwa, pomocy w zbiórce podpisów do Prezydenta Ukrainy, Rzecznika Praw Obywatelskich i Rady miasta Lwowa, nagłośnieniu istniejących od lat problemów oraz wszechstronnej pomocy i współpracy z ludźmi chętnymi, by wziąć udział w procesie zwrotu domu parafialnego Sanktuarium.

Apel do władz Ukrainy!

lwowswantoni1Zwracamy się do Was, usłyszcie nas! Pozwólcie na rozwój i dalszą działalność! Umożliwcie realizację planów swoich obywateli! Parafianie św. Antoniego i wszyscy którzy przychodzą do Sanktuarium proszą o oddanie Domu Parafialnego. Nie zabierajcie nam możliwości dla organizacji spotkań dzieci i młodzieży.

W filmiku (w języku ukraińskim, linka poniżej – red. KN) ludzie proszą, dzieci proszą i pokładają nadzieję oraz wszystkie swoje dziecięce życzenia w możliwości spotkań w swoich grupach w domu parafialnym przy Sanktuarium św. Antoniego. Dążymy do organizacji odpowiedniej przystani dla wszystkich. Urządzenia miejsca miłego i upragnionego dla wszystkich wspólnot parafialnych oraz każdej osoby która tego potrzebuje.

Zwracamy się do Was! Do burmistrza miasta, do rady miejskiej Lwowa, do najwyższych władz Ukrainy. Nie odbierajcie nam zasobów do istnienia. Miejcie racjonalne podejście do tego, czym bogate jest nasze miasto. Przedstawiajcie interes każdego obywatela co Was wybierał, a i pokażcie tym co na Was nie głosowali, że wasze działania są skierowane ku dobru wszystkich. Został organizowany ruch oddolny p. t. Usłyszcie nas!

lwowswantoni2Potrzebujemy miejsca spotkań jak powietrza, bo każdy chce tu przyjść, a o Sanktuarium św. Antoniego przy ul. Łyczakowskiej wie każdy Lwowianin. I nie tylko. Ludzie przyjeżdżają z zagranicy aby tu się pomodlić i wypraszać cuda. To czy z łaski miejscowej władzy nie może stać się jeden jedyny cud dla mieszkańców Lwowa?

Nie pozostańcie ambiwalentnymi w stosunku do potrzeb własnych obywateli! Przede wszystkim dzieci i młodzieży która potrzebuje szansy na lepsze jutro i ma swoje aspiracje oraz postulaty życiowe.

Nie znamy innej drogi niż szukanie wsparcia u Was, ponieważ jesteście przedstawicielami naszych spraw. Narodowo różni – Polacy, Litwini, Rosjanie, Ukraińcy i Białorusini – jesteśmy wszyscy obywatelami Ukrainy. Będąc obywatelami jednego kraju, mamy wszyscy te same prawa, gwarantowane Konstytucją Ukrainy, a które Wy jako władza wcielacie reprezentując nasz interes.

lwowswantoni3Jeszcze raz prosimy o wykonywanie powierzonych Wam przez obywateli funkcji – dbania o nasze dobro wspólne. Postulujemy tym samym o zwrot Domu Parafialnego sanktuarium św. Antoniego.

Parafia św. Antoniego to: 300 rodzin, 19 wspólnot parafialnych, ok. 200 dzieci uczęszczających na katechezę, ponad 1 tysiąc parafian.

Apelujemy do władz – Usłyszcie nas!

(Materiał i fotografie na podstawie): http://sanktuarium-antoni.lviv.ua


• https://www.youtube.com/watch?v=KZM_TBkpzVg

Tylko we Lwowie u… Noworolskiego w Krakowie

jadwigaklimkowicz1Jadwiga Klimkowicz

Szanowni Państwo,

rozpoczęliśmy już rok 2016, rok pełen nadziei i zmian. Ja zaś jednak chciałam przywrócić wspomnieniami ostatni miesiąc roku 2015-tego, kiedy to miałam przyjemność prowadzić między innymi dwa wieczory poświęcone fenomenowi Lwowa.

„Polski Lwów”- taki był tytuł naszych spotkań. Olbrzymią dla mnie przyjemnością był telefon który otrzymałam z Warszawy, że to właśnie ten temat wybrała grupa turystów ze stolicy przy okazji zwiedzania wielkiego w zabytki i historię Krakowa. Pierwsze spotkanie odbyło się jak zwykle we wspaniałym, prawdziwie polskim salonie pani Stanisławy Hnatowicz- WIELKIEJ DAMY, tu nie bez powodu duże litery, ponieważ swoje życie poświęca artystom ratując wszystko to co dobre i wartościowe, a okazuje się że pracy w tej dziedzinie nie braknie ani pani Stanisławie ani nam… i czas zacząć mówić o tym głośno, a nawet krzyczeć! Drugie spotkanie odbyło się w Kawiarni Noworolski.

noworolskiWybrałam to miejsce ponieważ nie mogło być inaczej. Państwo Noworolscy zaintrygowali mnie swoją trzeźwą postawą wobec artystów, miłym, ciepłym uśmiechem oraz zdecydowaną konkretną rozmową, co bardzo sobie cenię. Nie wspomnę już o ich osobistym uroku zwłaszcza gdy w oczach pana Noworolskiego widać rozkosz i śpiew duszy prawdziwego smakosza degustującego torcik… Dzięki obecnym właścicielom nareszcie wśród pięknych wnętrz i niestety niezbyt atrakcyjnych (dla mnie przynajmniej), dziwnych nie pasujących do Rynku Głównego budek (budeczek?), wystawianych co roku, mogłam usłyszeć niejednokrotnie w ciekawym wykonaniu przez nie tylko mistrzów, ale i młodych adeptów, muzyki wykonanej na nie byle jakim fortepianie. W Kawiarni Noworolski goście z Warszawy mieli możliwość posmakować fantastycznych smakołyków no i doskonałego o tej porze roku, znakomitego grzańca (w bardzo przystępnej cenie). Tak więc w tym to właśnie wspaniałym miejscu spotkaliśmy się by wspólnie śpiewać i recytować m.in. wiersze o Lwowie…

Były też i tańce do jakże ciepłego wykonania pieśni lwowskich Barbary Styrskiej oraz niepowtarzalnego muzyka, uroczego Jurka Bożyka, proszę posłuchajmy go raz jeszcze:

 
• https://www.youtube.com/watch?v=TZ0WiXqk03A

Od lwowiaków nasłuchałam się wiele wspaniałych opowieści i zrozumiałam ich przywiązanie i miłość do swojego ukochanego miasta.

lwowhmDziś już jestem w pełni świadoma, zrozumiałam dlaczego tak tęsknią, dlaczego choć na pozór radośni mają w sobie tyle bólu i żalu! Dlatego też jako główne motto spotkania wybrałam fragment znalezionego w Internecie artykułu p. Marcina Hałasia „Lwów jest polski!”:

Lwów to miasto-symbol. Trudno wyobrazić sobie miejsce bardziej związane z polskością: z polską historią, kulturą, tożsamością. Współcześnie przestaliśmy już w pełni zdawać sobie z tego sprawę. Dzisiaj wizja Rzeczypospolitej bez Lwowa jest łatwa i oczywista, jawi się wręcz jako naturalny porządek rzeczy. Tymczasem prawie 60 lat temu wyobrazić sobie Polskę bez Lwowa znaczyło mniej więcej tyle, ile wyobrazić sobie nasz kraj bez Krakowa czy Warszawy. To było przecież jedno z trzech–czterech najważniejszych dla naszej kultury i tożsamości miast. Tam biło serce Polski. Zrezygnować z tej tradycji, ze świadomości polskości Lwowa, oznacza rezygnację z ważnej części naszej narodowej tożsamości (za: http://www.uwazamrze.pl/artykul/986156/lwow-jest-polski).

Podczas wieczoru nie zabrakło niespodzianek przygotowanych przez Muzeum Historyczne Miasta Krakowa, Teatr Juliusza Słowackiego oraz piekarni Mojego Taty! Mieśmy też mały pokaz mody oraz makijażu przygotowany przez Francuską Szkołę Wizażu i Charakteryzacji.

tsitnowe

Podczas naszego wieczoru rozmawialiśmy również o tym, co warto zwiedzić i na jakie w najbliższym czasie wybrać się wystawy w Krakowie, jakie spektakle proponuje nam Teatr Juliusza Słowackiego, jakie obecnie ciekawe książki można zakupić w antykwariacie przy ulicy Św. Jana i co ciekawego pojawiło się w księgarni Gazety Polskiej, a było o czym porozmawiać, zachęcam (Księgarnia Gazety Polskiej, Kraków, Plac Wszystkich Świętych 9).

Na marginesie dodam że obecne miejsce księgarni ubawiło mnie do łez! Dlaczego? Proszę wybierzcie się po ciekawe pozycje i zobaczcie sami co widać w oknie za plecami Pani sprzedającej oraz dlaczego chleb z Piekarni Mojego Taty jest tak pyszny!

twlunwk8Kochani, uważam iż cudownie podsumowującym akcentem naszego spotkania był fakt, iż do zorganizowanej grupy goszczącej w Kawiarni Noworolski, dołączyli pozostali goście (również zagraniczni), a wśród nich również dzieci, bo przecież te małe duszyczki kształtują właśnie teraz swoje poglądy na naszą kulturę i tradycję.

Dziękuję wszystkim tym którzy przychodzą na spotkania, które mam zaszczyt organizować nie mając wsparcia od tych, którym tak naprawdę powinno zależeć na naszej kulturowej tożsamości!

Na ten Nowy Rok raz jeszcze Życząc wykorzystania szans, oraz Wszystkiego Najlepszego, zacytuję słowa Norwida ku przestrodze i nauce: ”Niewolnicy wszędzie i zawsze niewolnikami będą – daj im skrzydła u ramion, a zamiatać pójdą ulice skrzydłami„.

A pozostałe zdjęcia ze spotkania znajdą Państwo tutaj:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/12Stycznia2016

Światła Pamięci dla Orląt Lwowskich

kstadeuszisakowiczzaleski2Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski*

1 listopada, w rocznicę wybuchu polskiego powstania we Lwowie zapalmy znicze – najlepiej wraz z dziećmi i młodzieżą – i pomódlmy się tych, którzy oddali swe młode życie za naszą wolność.

Dzień 1 listopada kojarzy się przede wszystkim z rzymskokatolicką uroczystością Wszystkich Świętych. Niewielu jednak pamięta, że jest to także data wybuchu jednego z największych zrywów niepodległościowych. 1 listopada 1918 r. rozpoczęło się bowiem polskie powstanie we Lwowie. Była to spontaniczna reakcja mieszkańców miasta – noszącego dumne miano „Semper Fidelis” – na zajęcie koszar i innych ważnych obiektów przez oddziały składające się z żołnierzy austro-węgierskich narodowości ukraińskiej. Odziały te dodatkowo wsparte zostały przez Legion Strzelców Siczowych, którym dowodził jeden z arcyksiążąt austriackich, Wilhelm Habsburg, zwany „Wasylem Wyszywanym”. Arystokrata ów, wywodzący się z rodziny cesarskiej, w planach wielu środowisk miał być głową przyszłego państwa ukraińskiego, ściśle powiązanego z Wiedniem, a obejmującego swym zasięgiem nie tylko Galicję Wschodnią, ale i Łemkowszczyznę, Bukowinę i ziemię przemyską.

Walki rozpoczęły się od szkoły im. Henryka Sienkiewicza i Domu Akademickiego, w których to budynkach zabarykadowali się członkowie konspiracyjnej Polskiej Organizacji Wojskowej. Pierwszą z placówek dowodził kpt. Zdzisław Tatar-Trześniowski, a całością obrony miasta kierował kpt. Czesław Mączyński. Z kolei na czele Polskiego Komitetu Narodowego stanął hr. Tadeusz Cieński.

Do stawiającej opór garstki obrońców szybko dołączyli inni. Liczba walczących po stronie polskiej zwiększyła się w ciągu następnych dni do kilku tysięcy osób. Broń zdobywano na wrogu lub z rozbijanych magazynów austriackich.

W owym czasie mężczyźni byli wciąż w armii austriackiej – i to na różnych frontach, bo wojna wciąż trwała. Do walki stanęli więc młodzi ludzie – uczniowie, studenci, harcerze, też dziewczęta i kobiety. Najmłodszy z powstańców miał zaledwie dziewięć lat. A najmłodszy, który za męstwo otrzymał order Virtuti Militarni, uczeń gimnazjalny Antoś Petrykiewicz, walczący na „Reducie Śmierci” (Górze Straceń), miał zaledwie 14 lat. Innym znanym powstańcem był jego rówieśnik, Jurek Bitchan. Poległ on na Łyczakowie. Jego matka, Aleksandra Zagórska, komendantka Ochotniczej Legii Kobiet, także brała udział w walkach. Ze względu na wiek, jak i waleczność, historia nadała powstańcom miano „Orląt Lwowskich”.

Boje były nadzwyczaj zacięte, o każdą ulicę, o każdy dom, a nawet o poszczególne kondygnacje. Wznoszono barykady, a do odciętych dzielnic przedostawano się kanałami. W końcu 20 listopada nadeszła odsiecz wojskowa z Krakowa i Przemyśla. Przybyła ona koleją, bo Ukraińcy zlekceważyli przeciwnika i nie wysadzili ani torów, ani mostów. Odsieczą dowodził płk Michał Karaszewicz-Tokarzewski.

lwowwartaharcerskaNastępnego dnia o świcie rozpoczęła się decydująca batalia. Ciężkie walki toczyły się w dzielnicy Zamarstynów i wokół Cytadeli, a także na Podzamczu i Wysokim Zamku oraz w wielu innych punktach. Sukcesem było okrążenie pozycje ukraińskie od południa i wschodu. Z tego powodu oddziały wroga, mimo swej wyraźnej przewagi w sprzęcie i ludziach, aby nie znaleźć się w kotle, musiały się wycofać z miasta. Drugie dnia, 22 listopada 1918 r. o godz. 5:40 rano, na wieży lwowskiego ratusza załopotała biało-czerwona flaga. Zatknęli ją żołnierze rotmistrza Romana Abrahama, dowódcy obrony Góry Straceń. Cały Lwów był w polskich rękach, ale walki wokół miasta, jak i ostrzał ukraiński ze wzgórz, trwały jeszcze do maja 1919 r. (Warta harcerska w rocznicę wybuchu powstania Orląt Lwowskich na Cmentarzu Obrońców Lwowa w 2011 roku, fot. p. Jarosław Świderek).

Wielu spośród „Orląt” wzięło udział w wojnie polsko-bolszewickiej, a zwłaszcza w bitwie pod Zadwórze, o czym pisze w następnym rozdziale. Wielu także uczestniczyło w obronie grodu przed Niemcami w 1939 r., a także w wyzwalaniu go w 1944 r., w ramach akcji „Burza”.

Co się stało z głównymi bohaterami powstania? Antoś Pietrykiewicz, w dwa miesiące po wyzwolenia miasta, zmarł w szpitalu z odniesionych ran. Jego dowódca, Roman Abraham, został generałem; bił się dzielnie w 1939 r. jako dowódca Wielkopolskiej Brygady Kawalerii. Generałem został też Karaszewicz-Tokarzewski, po klęsce wrześniowej objął funkcję komendanta pierwszej podziemnej organizacji, jaką była Służba Zwycięstwu Polsce; aresztowany przez NKWD, trafił przez Syberię do armii gen. Andersa. Zmarł aż w Casablance w Maroko. Z kolei Czesław Mączyński został pułkownikiem i posłem na Sejm RP. Karierę polityka wybrał także Tadeusz Cieński, zapalony społecznik. Nawiasem mówiąc, jego wnuk, Stanisław Pruszyński był współzałożycielem Fundacji im. Brata Alberta w Radwanowicach.

Tragicznie potoczyły się losy Tatar-Trześniowskiego. W wyniku konfliktu personalnego zastrzelił w 1921 r. swego dowódcę, a następnie siebie samego. Smutny los spotkał także arcyksięcia Wilhelma. Po powrocie do Wiednia nadal snuł utopijne plany polityczne, wiążąc się z niemieckimi nazistami i ukraińskimi nacjonalistami. W 1947 r. został aresztowany przez NKWD. Zmarł w radzieckim więzieniu w Kijowie, w tym samym mieście, w którym chciał być koronowany na królu.

Pamięć o poległych uczczono poprzez wzniesienie wspaniałego Cmentarza Obrońców Lwowa na Łyczakowie i złożenie ciała jednego z „Orląt” w Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie w 1925 r. Dziś pamięć o bohaterach przypominają tak pomniki na przykład cmentarzu na Sępolnie we Wrocławiu oraz w Częstochowie i Żarach, jak i nazwy (co najbardziej cieszy) szkól w Gliwicach, Opolu, Kędzierzynie-Koźlu i innych miastach. Niestety establishment Trzeciej RP nie chce pamiętać o bohaterach. Nadskakując ukraińskim prezydentom, najpierw Wiktorowi Juszczence, a obecnie Petro Poroszence, nawet nie wymienia ich imion w czasie uroczystości państwowych. Protestował przeciwko temu w 2008 r. Światowy Kongres Kresowian z Bytomia. Występując w jego imieniu Danuta Skalska napisała w liście otwartym do ówczesnego ministra obrony narodowej Bogdana Klicha:

„Z ubolewaniem stwierdzamy, że od pewnego czasu, podczas uroczystości państwowych (m.in. ubiegłorocznego Święta Niepodległości i tegorocznego dnia Wojska Polskiego) w czasie apelu poległych przy grobie Nieznanego Żołnierza – nie są wzywani do apelu Obrońcy Lwowa i żołnierze walczący o Polskę na Kresach Wschodnich Rzeczpospolitej. Nie przypuszczamy, aby czynniki odpowiedzialne za przygotowanie listy pól bitewnych nie posiadały stosownej wiedzy historycznej. Tej wiedzy dostarczają umieszczone wokół Grobu Nieznanego Żołnierza tablice, na których wyszczególnione są miejsca chwały polskiego oręża; – również te, za naszą obecną wschodnią granicą. Widnieje na nich także Krzyż Virtuti Militari przyznany za najwyższe zasługi w obronie Ojczyzny zbiorowemu bohaterowi: miastu Lwów. Czy zasługi te w czymkolwiek umniejszać może fakt, ze Lwów znajduje się obecnie poza granicami Polski? Pozostaje nam domniemywać, że przyczyną obecnego stanu rzeczy i wybiórczego potraktowania poległych podczas uroczystych apeli, są niczym niewytłumaczalne dla nas zabiegi o poprawność polityczną za wszelką cenę, nawet jeśli tą ceną miałyby być: prawda historyczna i szacunek dla ofiary życia naszych przodków walczących o Polskę.”

Pamiętajmy o tym, idąc na cmentarze 1 listopada i zapalmy znicz – najlepiej wraz z dziećmi – i pomódlmy się za lwowskich powstańców, którzy oddali swe młode życie za naszą wolność.

* Autor to duchowny katolicki obrządków ormiańskiego i łacińskiego, publicysta, opozycjonista.

(Od Redakcji): Dziękujemy księdzu Tadeuszowi Isakowiczowi-Zaleskiemu za zgodę na publikację tekstu także i u nas. A przy tej okazji polecamy Państwa uwadze także i tekst o lwowskich bojach generała Mieczysława Ludwika Boruty-Spiechowicza:
http://www.krakowniezalezny.pl/mieczyslaw-ludwik-boruta-spiechowicz-w-walkach-o-lwow

Groby sportowców na cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie

rostyslavkoval1Rostyslav Koval

„Groby sportowców na cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie” to pierwsza próba usystematyzowania informacji na temat sportowców pochowanych na cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie.

sportowcynaclwelwowieTa ukraińska, naukowa publikacja powstała we współpracy Lwowskiego Państwowego Uniwersytetu Kultury Fizycznej oraz pracowników cmentarza Łyczakowskiego. Opisuje groby 154 sportowców (79 polskich i 75 ukraińskich).

Informacja dotycząca sportowców polskich jest w języku polskim a pomocą dla PT. Czytelników jest schematyczna mapa grobów i indeks nazwisk.

Wydanie, o objętości 64 stron zawiera także blisko 230 zdjęć.

Książkę mogą Państwo zamówić dzwoniąc do Lwowa na numer +380 679 409 325 (w języku ukraińskim).

Ukraiński antypolonizm. Jak długo jeszcze?

Jerzy Pinkalski

Będąc we Lwowie we wrześniu 2014 roku odwiedziłem muzeum „Więzienie na Łąckiego”, miejsce męczeństwa i śmierci tysięcy Polaków, Ukraińców i Żydów z rąk niemieckich i rosyjskich oprawców. Więzienie, które kilka lat temu zostało udostępnione do zwiedzania.

lackiegoinformacjaW tym więzieniu zostali zamordowani m.in. gen. Juliusz Tarnawa-Malczewski, mjr Wiktor Zarembiński, Rudolf Regner czy Jan Julian Nalborczyk. Więźniami „na Łąckiego” byli premier Kazimierz Bartel i Karolina Lanckorońska.

Niestety, odwiedzający to muzeum turyści z całego świata dowiedzą się, że ten budynek służył jako więzienie dla „represyjnych policji trzech okupacyjnych reżimów: polskiego, nazistowskiego i sowieckiego”.

Tak więc II RP została postawiona w jednym szeregu z hitlerowską III Rzeszą (poprawnie politycznie nazwaną „reżimem nazistowskim” ) i stalinowskim ZSRS. Polacy jako jedyni określeni są przez kryterium etniczne. Naziści i sowieci to byli przecież, jak wiadomo, ludzie bez narodowości…

Ten sam kłamliwy tekst o „polskiej okupacji” znajduje się w przewodniku rozdawanym zwiedzającym. Tutaj z kolei okres „polskiej okupacji” jest przeciwstawiony okresowi „rządów austriackich”. Tak więc widzimy, że według ukraińskiej wersji historii Austriacy, których we Lwowie był jakiś promil, nie byli okupantami. Oni po prostu rządzili. Okupantami byli za to Polacy, stanowiący 62% mieszańców Lwowa (spis powszechny 1921 roku). Te 62% Polaków okupowały miasto zamieszkane przez 9% Ukraińców (dane z tego samego spisu). Dosyć pokrętna logika…

Jaka jest historia tego ponurego miejsca?

lackiegotablicaKompleks budynków przy ul. Łąckiego (obecnie Briułowa) powstał w końcu XIX wieku. Były tam koszary austriackich żandarmów, potem więzienie za czasów II RP, za „pierwszego sowieta”, okupacji niemieckiej, „drugiego sowieta”, teraz ukraińskie. Znana jest tragiczna historia, kiedy po 22 czerwca 1941 roku rosyjskie NKWD zamordowało w tym więzieniu 924 więźniów.

W okresie II RP w tym budynku tym mieścił się też IV Wydział Komendy Policji Państwowej, w zakres obowiązków którego wchodziła walka z organizacjami antypaństwowymi. Nieoficjalnie więzienie było przeznaczone dla więźniów politycznych. W 1935 roku budynek został przekazany służbom śledczym policji i więzienie było wykorzystywane jako areszt. Podczas procesu ukraińskich nacjonalistów z OUN w 1936 roku, po zabójstwie ministra Bronisława Pierackego, w więzieniu przebywali m.in. Stepan Bandera, Jarosław Stećko czy Mykoła Łebed.

Co się stało od września 2014?

lackiegoofiaryrosjanPo mojej interwencji w październiku 2014 roku sprawa została przekazana przez MSZ do konsulatu RP we Lwowie, gdzie obiecał się nią zająć konsul – Marcin Zieniewicz. Ten kilkakrotnie umawiał się na spotkanie z dyrektorem muzeum, Rusłanem Zabiłym. Doszło do niego dopiero w lutym 2015 roku (fot. Ofiary rosyjskich mordów we Lwowie, więzienie przy Łąckiego, początek lipca 1941 roku).

Spotkanie nie przyniosło jednak żadnych efektów, ponieważ dyr. Zabiły poinformował, że w chwili obecnej „nie widzi konieczności i możliwości zmiany treści ekspozycji”. Kolejny list polskiego konsulatu również pozostał bez odpowiedzi.

Konsulat we Lwowie przekazał sprawę Ambasadzie RP w Kijowie. Zobaczymy jaki będzie ciąg dalszy. Ja nie odpuszczę.

„Z domu niewoli” w interpretacji aktorskiej p. Elżbiety Lewak

krakowniezaleznymkInformacja własna

W sobotę, 15 listopada 2014 roku Stowarzyszenie Pomocy Polakom na Wschodzie „Kresy” zaprosiło Krakowian na monodram „Z domu niewoli”, oparty jest na prozie Beaty Obertyńskiej, a zrealizowany pod egidą Polskiego Teatru Ludowego we Lwowie przez dyrektora teatru. p. Zbigniewa Chrzanowskiego.

zdomuniewoliBeata Obertyńska (1898-1980) aresztowana przez Rosjan w 1940 roku była przetrzymywana w lwowskim więzieniu „Brygidki”, więziona w Kijowie, Charkowie, Odessie, Starobielsku i rosyjskim łagrze Loch–Workuta. Książkę „W domu niewoli” Beata Obertyńska opublikowała raz pierwszy w Rzymie w 1946 roku pod pseudonimem Marta Rudzka.

Wykonawczynią monodramu była aktorka Polskiego Teatru Ludowego we Lwowie – p. Elżbieta Lewak, a miejscem przedstawienia scena Młodzieżowego Domu Kultury przy ul. Grunwaldzkiej 5.

Zapraszamy do obejrzenia kilku „komórkowych” zdjęć, ich autorem jest p. Mirosław Boruta:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/16Listopada2014mb

Mieczysław Ludwik Boruta-Spiechowicz w walkach o Lwów

miroslawborutaMirosław Boruta

Mieczysław Ludwik Boruta-Spiechowicz urodził się 20 lutego 1894 roku w Rzeszowie, zmarł 13 października 1985 roku w Zakopanem.

1918 / Podczas walk o Lwów, 3 listopada 1918 roku, oddział kapitana Mieczysława Boruty-Spiechowicza, stacjonujący w szkole im. Henryka Sienkiewicza, zatrzymał w Persenkówce jeden z transportów ukraińskich Strzelców Siczowych. Cały sztab Strzelców, przypuszczalnie z ich dowódcą, dostał się do niewoli. Dzień później, także dzięki oddziałom wysłanym przez kapitana Borutę-Spiechowicza pełne zwycięstwo odnieśli Polacy również w walkach o Dworzec Główny.

generalwrzPodział taktyczny sił polskich, uczestniczących bezpośrednio w walce, dokonany na początku listopada, ustanowił kapitana Mieczysława Borutę-Spiechowicza, dowódcą II Grupy Operacyjnej. 6 listopada jego oddziały powstrzymały wroga nacierającego z rejonu Kulparkowa na odcinku szkoły im. Henryka Sienkiewicza, a następnego dnia, po ryzykownym, ale udanym, pozorowanym ataku na wieś Skniłów zdobyto znienacka dworzec skniłowski i pobliski, austriacki magazyn broni (Mieczysław Boruta-Spiechowicz w środku, fot. za: Mieczysław Wrzosek, Wojny o granice Polski Odrodzonej 1918-1921, po s. 160).

Podczas dużego polskiego uderzenia, 21 listopada 1918 roku, kapitan Mieczysław Boruta-Spiechowicz dowodził odcinkiem południowym, mającym obejść Lwów od prawego skrzydła i uderzyć w takich punktach miasta jak Góra Świętego Jacka, wodociągi miejskie, Pasieki Miejskie, Pohulanka i Łyczaków. Po całodniowych walkach w różnych punktach miasta i wokół niego, w nocy z 21 na 22 listopada, odziały ukraińskie wycofały się ze Lwowa.

Warto wiedzieć, że w przedwojennym Lwowie była ulica generała Mieczysława Boruty-Spiechowicza.

1939 / 3 września Grupa Operacyjna Bielsko, która zmieniła nazwę na Grupę Operacyjną Boruta, wydatnie opóźniła marsz Niemców na Wieliczkę i Dunajec. Następnie w dniach 7-8 września Grupa Operacyjna Boruta toczyła ciężkie walki o przeprawy na Dunajcu.

generalwgb1Po poważnych zmaganiach z przeważającymi siłami nieprzyjaciela i próbach zorganizowania obrony nad Sanem oddziały generała Boruty-Spiechowicza wycofały się za Tanew, a w dniach 17-20 września uczestniczyły w walkach o przerwanie niemieckiego pierścienia okrążeniowego w rejonie Tomaszowa Lubelskiego. W czasie tych walk oddziały polskie zostały rozbite. Generał Boruta-Spiechowicz na czele jednego z oddziałów usiłował przebić się w kierunku Lwowa, pozostałe rozbite oddziały 20 września skapitulowały. Generał Boruta-Spiechowicz nie chcąc sam składać broni dotarł do Lwowa godzinę po kapitulacji. Od września 1939 roku, wraz z generałem Marianem Żegotą-Januszajtisem, współtworzył konspirację niepodległościową. W październiku tegoż roku został komendantem Polskiej Organizacji Walki o Wolność we Lwowie. 14 listopada 1939 roku został aresztowany przez Rosjan (fot. z sieci).

1971 / W 1964 roku osiedlił się na stałe w Zakopanem i odtąd poświęcał się prawie wyłącznie działalności kombatanckiej. Zajmował się sprawami bytowymi swoich byłych żołnierzy, odznaczeniami, oraz opieką nad grobami żołnierskimi i pomnikami ku czci poległych (bardzo mocno zaangażował się w akcję przeciwko sowieckiej dewastacji Cmentarza Orląt we Lwowie).

generalgdrCieszył się ogromnym szacunkiem w środowiskach kombatanckich, był też członkiem Senioratu Wojska Polskiego, czyli nieformalnej rady najstarszych rangą i dowodzeniem oficerów II Rzeczypospolitej. W proteście przeciw odznaczeniu przez władze PRL sowieckiego przywódcy – Leonida Breżniewa orderem Virtuti Militari I klasy generał Mieczysław Boruta-Spiechowicz zorganizował, w 1976 roku uroczystość złożenia na Jasnej Górze orderów Virtuti Militari przez przedwojennych dowódców wojskowych (fot. z sieci).

Generał Mieczysław Ludwik Boruta-Spiechowicz za swoje czyny bojowe i długoletnią służbę Ojczyźnie odznaczony był Krzyżem Srebrnym Orderu Virtuti Militari, Krzyżem Niepodległości, siedmiokrotnie Krzyżem Walecznych oraz wieloma innymi odznaczeniami polskimi i zagranicznymi.

gencmz4Mieczysław Ludwik Boruta-Spiechowicz zmarł w Zakopanem i tam został pochowany, na własne życzenie, w niezwykle skromnym grobie kwatery legionowej.

Grób Generała znajduje się na głównym cmentarzu komunalnym Zakopanego – Nowym Cmentarzu, przy ulicy Nowotarskiej (Autor przy grobie Generała, fot. p. Dorota Boruta).

Bo gdybym się kiedyś urodzić miał znów, to tylko we Lwowie…

alicjarostockaAlicja Rostocka

Po raz pierwszy od ponad 30 lat byłam 8 listopada we Lwowie. Zakochałam się w tym przepięknym mieście więc pragnę się podzielić z Czytelnikami Krakowa Niezależnego swoimi wrażeniami, oczywiście i jak zawsze, poprzez fotografie.

20141108lwow211 zdjęć obejmuje kościoły, życie codzienne, kamienice, Cmentarz Łyczakowski i Cmentarz Orląt Lwowskich. Udział w tej pielgrzymce, wraz z młodzieżą studencką prawie wszystkich uczelni krakowskich, nie byłby dla mnie możliwy bez pomocy Duszpasterstwa Akademickiego „U Dobrego” z kościoła pod wezwaniem Dobrego Pasterza w Krakowie.

Opiekę duchową nad wyprawą sprawował rewelacyjny ksiądz – Łukasz Dębski, który podczas uroczystej Mszy Świętej, w modlitwie wiernych, powiedział: „Módlmy się za ruch narodowy, o siłę i wiarę z których rodzi się patriotyzm”. Tak bardzo mi tym zaimponował i dziękuje mu za to posłannictwo.

A teraz już wspomniane zdjęcia, serdecznie zapraszam:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/8Listopada2014

Znasz li ten Kraj, Polaku?

cbsobotawrzesienslawabednarczykSława Bednarczyk

„Choć ojca nie znał, matki tyż,
Wychował si byz troski,
Żył, boć najmniejsza żyji wesz,
Nikt go ni pytał: Jak si zwiesz?
Na Łyczakoskij”.

(Za: Wikipedią).

Zapraszam Państwa na całodniową, sobotnią i… wrześniową wycieczkę złożoną ze 131 zdjęć ;-)
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/14Wrzesnia2014cb

Trudne rozmowy polsko-ukraińskie

(Od Redakcji): W 2012 roku minęło 50 lat odkąd kościół Świętej Marii Magdaleny we Lwowie został odebrany wiernym… Dziękujemy p. Marii Pyż-Pakosz, redaktor serwisów: Polmedia (http://polmedia.pl) i Radio Lwów (http://radiolwow.org) za udostępnienie poniższego materiału, rozmowy z 22 sierpnia 2014 roku:


• https://www.youtube.com/watch?v=XOrlcVwN5Jc

Co w „Solidarności”, co na Łyczakowie a co w sądach…

miroslawborutaMirosław Boruta

Pierwsze podczas wakacji – 2 lipca – środowe spotkanie Krakowskiego Klubu Gazety Polskiej im. Janusza Kurtyki w nowym miejscu – „Za horyzontem, bar podróżników…” (ul. Domki 19) obfitowało w Gości. Byli nimi pp. Jacek Smagowicz z Krajowej Komisji NSZZ „Solidarność”, p. Jan Tysson ze Lwowa oraz koleżanki i koledzy ze Związku Konfederatów Polskich Niepodległej 1979-1989.

20140702kk1P. Jacek Smagowicz przedstawił efekty Walnego Zjazdu Delegatów Regionu Małopolskiego, który odbył się 27 i 28 czerwca w Wieliczce. Zebrani nie tylko wybrali władze na lata 2014-2018, ale i omówili program związku, zajmując przy tym stanowiska w wielu istotnych dla Polski sprawach, m.in. w sprawie bieżącej sytuacji w Kraju, dekomunizacji przestrzeni publicznej, mediów czy ochrony podstawowych wartości Narodu. Ponadto delegaci zobowiązali Komisję Krajową do rozmów z Prawem i Sprawiedliwością w kwestii realizacji postulatów związkowych po – miejmy nadzieję – wygranych wyborach samorządowych i parlamentarnych.

20140702kk2P. Jan Tysson, działający w Towarzystwie Kultury Polskiej Ziemi Lwowskiej pokazał nam dziesięcioletnie dzieło społecznej akcji renowacji nagrobków na Cmentarzu Łyczakowskim, jednej z czterech najważniejszych nekropolii Polski (prócz krakowskiego Cmentarza Rakowickiego, warszawskiego Cmentarza Powązkowskiego i wileńskiego Cmentarza na Rossie). Opowiedział nam  także o bieżącej sytuacji Ukrainy i Polaków tam mieszkających.

20140702kk3Ostatnim punktem dyskusji merytorycznej były – jak niemal co dzień – polskie kłopoty z wymiarem sprawiedliwości, jawną i ukrytą inwigilacją obywateli nie sprzyjających obecnej ekipie „polityków” Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego czy sędziami, których sposoby pojmowania rzeczywistości ukształtowane zostały przez media dalekie od podstawowych polskich wartości kulturowych. Dalszy ciąg burzliwych obrad zapowiedziano w przyszłym tygodniu ;-)

Zapraszam Państwa jeszcze do obejrzenia kompletu zdjęć ze spotkania:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/2Lipca2014

„Ni ma – jak Lwów”

mariamachl1Maria Machl

30 października z inicjatywy p. Macieja Wojciechowskiego wyruszyła z Krakowa do Lwowa wycieczka, której celem było uczczenie 95 rocznicy walk o Lwów i 55-lecie Polskiego Teatru Ludowego we Lwowie. Uczestnikami wyprawy byli również klubowicze z Krakowskiego Klubu Gazety Polskiej im. Janusza Kurtyki.

krakowiecZatrzymaliśmy się tuż za granicą – w dawnej miejscowości letniskowej – w Krakowcu. Wznosi się tu XVIII-wieczny kościół św. Jakuba z unikatową fasadą. Niestety, jego wnętrze znajduje się w całkowitej ruinie. Z kolei na krakowieckim cmentarzu zachowało się wiele śladów polskości – stare krzyże, piękne nagrobki, kapliczka. Przed figurą Matki Boskiej z Dzieciątkiem zniszczonej przez kule niemieckich żołdaków zmówiliśmy krótką modlitwę i udaliśmy się do Brzuchowic pod Lwowem, gdzie mieliśmy noclegi w gościnnym Domu Pielgrzyma przy Wyższym Seminarium Duchownym. Miejsce okazało się niezwykle urokliwe, ustronne, otoczone lasem.

kkgpimjkWieczorem wzięliśmy udział w uroczystej gali z okazji 55-lecia Polskiego Teatru Ludowego we Lwowie, na którą przybyli najwyżsi przedstawiciele władz Polski na Ukrainie – ambasador i konsul. Świat artystyczny reprezentował  m.in. Andrzej Seweryn. Razem z p. Maciejem Wojciechowskim miałam przyjemność złożyć życzenia, w imieniu Krakowskiego Klubu Gazety Polskiej im. Janusza Kurtyki polskim aktorom i podziękować Im za krzewienie polskości. Kwiaty złożyliśmy na ręce najstarszego aktora, a zarazem przyjaciela naszego Klubu – p. Jana Tyssona.

lwowzaNastępnego dnia udaliśmy się do kościoła św. Marii Magdaleny, gdzie pod przewodnictwem arcybiskupa metropolity lwowskiego Mieczysława Mokrzyckiego została odprawiona msza św. w intencji absolwentów, uczniów i pedagogów Szkoły im. św. Marii Magdaleny. Szkoła, założona w 1816 roku, za czasów sowieckich została pozbawiona patronki. Nosiła numer 10. Dziś imię patronki zostało przywrócone.

Po mszy św. i akademii szkolnej mieliśmy czas na zwiedzanie Lwowa. Przy pięknej, słonecznej pogodzie poznawanie tak wspaniałego i tak bardzo polskiego miasta było prawdziwą przyjemnością.

lwowjtOd godzin popołudniowych aż do wieczora oprowadzał nas p. Jan Tysson, który z niespożytą siłą i ze swadą dzielił się z nami swoją ogromną wiedzą o Lwowie.  Mogliśmy podziwiać piękno Katedry Łacińskiej, Kościoła Jezuitów, Katedry Ormiańskiej, Cerkwi Przemienienia Pańskiego. Zajrzeliśmy do Cerkwi Wołoskiej i Kościoła św. Andrzeja, zachwycaliśmy się uroczymi kamieniczkami przy Rynku, uliczkami i zaułkami Lwowa. Chłonęliśmy atmosferę tego niezwykłego miasta.

Ostatni dzień naszej wyprawy – 1 listopada – to 95 rocznica heroicznej Obrony Lwowa i dzień Wszystkich Świętych. W tym dniu, pełnym zadumy i refleksji oddaliśmy hołd bohaterom i zapaliliśmy znicze na Cmentarzu Obrońców Lwowa w Brzuchowicach. Pod bardzo zniszczonym i zaniedbanym Pomnikiem Obrońców Lwowa w Rzęsnej Polskiej złożyliśmy kwiaty od Klubu Gazety Polskiej im. Janusza Kurtyki w Krakowie.

lwowcjZnicze zapaliliśmy także na Cmentarzu Janowskim, gdzie znajdują się kwatery Obrońców Lwowa, niestety również zaniedbane. W okresie II Rzeczypospolitej władze polskie wybudowały kwatery Strzelców Siczowych, naszych przeciwników. Obecnie kwatery te są wyeksponowane i zadbane. Groby naszych bohaterów zdewastowane i w ruinie…

Z uwagi na bardzo napięty program wyprawy, mogliśmy tylko „przebiec” przez sale Galerii Sztuki, gdzie właśnie odbywała się wystawa malarstwa dwóch znakomitych malarzy lwowskich – Antoniego i Kajetana Stefanowiczów. Ogromny żal, że u nas są tak mało znani, ale podobno ta wystawa ma trafić także do Krakowa…

Cmentarz Łyczakowski zachwycił nas swoim niepowtarzalnym pięknem: usytuowany na licznych pagórkach, zachwycający wspaniałymi nagrobkami przy krętych alejkach – zniewala urokiem. Wśród starych drzew zabytkowej nekropolii można podziwiać kapliczki, obeliski, zabytkowe rzeźby. Na tym, jednym z najstarszych cmentarzy w Europie, założonym w 1786 roku spoczywają wybitni przedstawiciele naszego Narodu: pisarze – Maria Konopnicka, Władysław Bełza, Seweryn Goszczyński, Gabriela Zapolska, matematyk – Stefan Banach, malarz – Artur Grottger i wielu innych wybitnych przedstawicieli rodzin lwowskich.

lwowcoOsobną część Cmentarza Łyczakowskiego stanowi Cmentarz Orląt Lwowskich. Tu w kaplicy stojącej na szczycie wzniesienia odprawił Mszę Świętą arcybiskup metropolita lwowski Mieczysław Mokrzycki. W znajdujących się poniżej kaplicy katakumbach, złożyliśmy kwiaty przy kwaterze najmłodszych bohaterów Obrony Lwowa. Na Cmentarzu Orląt Lwowskich groby są zadbane, na wszystkich płoną znicze, ale widok Pomnika Chwały pozbawionego kolumnady, zniszczonej przez sowieckie czołgi w 1971 r. po prostu zasmuca.

Po wszystkich cmentarzach oprowadzał nas niestrudzony p. Jan Tysson, któremu jesteśmy ogromnie wdzięczni. Ale podziękowania należą się przede wszystkim organizatorowi wyprawy, p. Maciejowi Wojciechowskiemu, autorowi tego bardzo napiętego programu – wróciliśmy do Krakowa bogatsi w wiedzę o Kresach i miłość do Lwowa.

Zapraszam także do obejrzenia całej galerii zdjęć z wyprawy:
https://plus.google.com/photos/113826734217089771149/albums/5942047565251086113
a także albumu zdjęć, autorstwa p. Anny Loch:
https://plus.google.com/photos/105406849451721147631/albums/5945709078028742433