Tag Archives: Ryszard Petru

Zmiana na gorsze w Nowoczesnej

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Znane już w starożytności, a sformułowane przez Mikołaja Kopernika i Thomasa Greshama ekonomiczne prawo o wypieraniu lepszego pieniądza przez gorszy często sprawdza się także w polityce. Właśnie mamy do czynienia z jego niezwykle spektakularnym zastosowaniem w Nowoczesnej, w której Ryszarda Petru zastąpiła na funkcji przewodniczącego Katarzyna Lubnauer.

Wprawdzie twórca i dotychczasowy przywódca marniejącego z dnia na dzień i umiejętnie marginalizowanego przez Grzegorza Schetynę ugrupowania opozycyjnego jest wyjątkowo kiepską moneta polityczną, ale jego następczyni prezentuje się – chociaż trudno w to uwierzyć – jeszcze gorzej.

Jest beznadziejna merytorycznie, całkowicie zagubiona w świecie polityki, którego kompletnie nie rozumie, nie potrafi prowadzić rzeczowej polemiki, nieporadnie usiłuje zagadać każdego rozmówcę przy pomocy steku banałów, co skutkuje wywoływaniem niepotrzebnych konfliktów oraz skutecznym zniechęcaniem do siebie i do Nowoczesnej każdego, kto ma wątpliwą przyjemność wejść z nią w dyskusję.

W dodatku Lubnauer – podobnie jak jej najbardziej znane partyjne koleżanki Kamila Gasiuk-Pihowicz, Joanna Scheuring-Wielgus i Joanna Schmidt – jest całkowicie pozbawiona kobiecego wdzięku, który można umiejętnie wykorzystać nawet w ferworze ostrych starć z przeciwnikami. Wiele obecnych w polityce pań potrafi znakomicie grać tym atrybutem swojej płci przysparzając swoim ugrupowaniom sporo sympatii, zwłaszcza w sytuacjach kryzysowych. Czołowe reprezentantki Nowoczesnej są natomiast oschłe, nieprzyjemne i antypatyczne, nie więc dziwnego, że odstręczają – zamiast przyciągać – potencjalnych wyborców od reprezentowanej przez nie partii.

Nie mająca wyrazistego programu, skłócona wewnętrznie, kierowana przez bezbarwną osobę Nowoczesna powinna wkrótce zniknąć z politycznej sceny, czego zapewne szczerze życzy jej nie Zjednoczona Prawica, dla której tak słaby przeciwnik jest niegroźny i bardzo wygodny, ale Platforma Obywatelska, Sojusz Lewicy Demokratycznej oraz wszystkie ugrupowania liberalne liczące na przejęcie jej elektoratu.

Jest tylko kwestią czasu, kiedy Katarzyna Lubnauer złoży Nowoczesną do politycznego grobu, w czym z pewnością pomoże jej nie kryjący rozgoryczenia z powodu bolesnej i nieoczekiwanej przez siebie porażki w wyborach przewodniczącego Ryszard Petru.

Pan Ryszard, osoba wybitna

Marek Kolasiński

Pan Ryszard jest wszędzie. Jest wszędzie, bo wszędzie jest potrzebny. Pan Ryszard na każdy temat się wypowie, bo każdy chce go słuchać. Pan Ryszard zna się na wszystkim… bo musi… bo jak nie on.. to kto? Pan Ryszard zawstydza autorytety i demaskuje ignorantów. Pan Ryszard uczy jak żyć. Pan Ryszard zawstydził historyków. Dzięki dogłębnej znajomości historii Polski i genialnej wręcz umiejętności analitycznego myślenia panu Ryszardowi udało się ustalić, że przewrót majowy miał miejsce w w 1935 roku. Niestety pan Ryszard nie wyjawił, czy Józef Piłsudski sfingował swoją śmierć 12 maja 1935 roku, czy też faktycznie tego dnia umarł, a na czele przewrotu majowego stanął jego sobowtór. W 1717 roku obradował w Polsce sejm nazwany później niemym, ponieważ z obawy o zerwanie obrad posłowie nie zostali dopuszczeni do głosu. Pan Ryszard ustalił jednak, że nie był to sejm niemy, ale „sejm głuchy”, czyli posłowie owszem mówili w trakcie obrad, tylko nie słyszeli co. Ach jaka szkoda, że wśród ówczesnych posłów nie było nikogo pokroju pana Ryszarda, czyli osoby, która nie tylko słyszy, ale i wie co mówi.

rysiekDo tej pory historycy uważali, że uchwalona w 1791 roku Konstytucja 3 Maja obowiązywała zaledwie przez kilkanaście miesięcy. Dzięki olbrzymiej wiedzy prawniczej i nadzwyczajnej wręcz umiejętności rozumowania dedukcyjnego pan Ryszard wykazał niezgodność stanu faktycznego ze stanem prawnym i doszedł do wniosku, że Konstytucja z 1791 roku wciąż obowiązuje (fot. z sieci). Swoimi ustaleniami podzielił się z internautami 3 maja 2016 roku. W zamieszczonym wówczas w internecie wpisie o Konstytucji 3 Maja napisał tak; „Trzyma się świetnie, choć PiS uparł się, by właśnie teraz przeszła przymusowy lifting”. W tym samym wpisie pan Ryszard wyraził nadzieję, że Konstytucja 3 Maja „będzie nas chronić przez kolejne stulecia”. Niestety, jeśli ustalenia pana Ryszarda się potwierdzą i faktycznie obowiązuje nas konstytucja z 1791 roku, a nie ta uchwalona w 1997 roku, to miliony zrozpaczonych kobiet nie będą mogły w najbliższych wyborach zagłosować na nowoczesną partię pana Ryszarda, ponieważ Konstytucja 3 Maja takiego prawa im nie przyznaje.

Pan Ryszard zawstydził badaczy Biblii. W wyniku wieloletnich badań i przemyśleń pan Ryszard doszedł do wniosku, że obecne Święto Trzech Króli powinno być prawidłowo nazywane „Świętem Sześciu Króli”.

Pan Ryszard zawstydził znawców historii starożytnej, kiedy stwierdził, że Imperium Rzymskie upadło „w szczycie swej chwały”. Historycy na całym świecie uważali do tej pory, że było dokładnie odwrotnie. Dzięki panu Ryszardowi udało się w końcu ustalić prawdę. Pan Ryszard zawstydził prawników. Niedawno odbył się słynny Nadzwyczajny Kongres Sędziów Polskich, który zgromadził między innymi kilka procent aktywnych zawodowo sędziów. Oczywiście zgromadzonych na słynnym kongresie sędziów nie można uznać ze grupę reprezentatywną dla całego środowiska. Warto jednak zaznaczyć, że obecni na kongresie sędziowie to była po prostu śmietanka polskiego sądownictwa, creme de la creme, najmądrzejsi z mądrych, najgodniejsi z godnych, najskromniejsi ze skromnych. Opary wybitności i genialności unoszące się nad zebranymi w Warszawie sędziami były podobno tak gęste, że można je było kroić nożem. Słowa wypowiedziane wtedy przez sędziów, którzy sami siebie określili jako „zupełnie nadzwyczajną kastę ludzi” i „sól tej ziemi” zostały więc powszechnie odebrane jako nazbyt skromne. Pan Ryszard nie jest prawnikiem, a tym bardziej sędzią. Co pan Ryszard robił na warszawskim kongresie sędziów? Pan Ryszard na kongresie nauczał. Niestety nikt nie jest prorokiem we własnym kraju i wkrótce po genialnym wystąpieniu pana Ryszarda na kongresie sędziów, sąd utrzymał w mocy decyzję odbierającą nowoczesnej partii pana Ryszarda znaczną część dotacji.

Pan Ryszard zawstydził artystów. W trakcie swojego płomiennego przemówienia na kongresie sędziów pan Ryszard nawiązał do „Procesu” Franza Kafki. Pozornie zabieg ten może wydawać się dość ryzykowny, ponieważ sąd przedstawiony jest w tej powieści jako instytucja tak zdemoralizowana, że skazuje na na śmierć niewinnego człowieka, który nawet nie wie za co został skazany. Dzięki nadzwyczajnej wrażliwości i wybitnemu talentowi artystycznemu pan Ryszard nie wpadł jednak w pułapkę surrealizmu zastawioną na niego przez Franza Kafkę i i odkrył, że powieść ta jest w istocie gloryfikacją sądownictwa i dlatego na kongresie sędziów pan Ryszard stwierdził, że jeśli nie będzie sądów to „będzie jak w >>Procesie<< Kafki, mały człowiek nie będzie miał gdzie pójść”. Wielka radość zapanowała po tych słowach wśród miłośników literatury na całym świecie. W końcu udało się bowiem ustalić prawdziwy przekaz „Procesu” Kafki, tak tak dobrze ukryty przed wszystkimi, którzy powieść Kafki czytali.

Pan Ryszard zawstydził ekonomistów. Nieprawidłowości powstałe przy rozliczaniu kampanii wyborczej jego nowoczesnej partii, które spowodowały odebranie znacznej części dotacji, pan Ryszard tłumaczył prostym błędem skarbnika partii, który po prostu przelał pieniądze nie tam gdzie powinien. Do tej pory ekonomiści uważali, że skarbnikiem powinien być człowiek, który zaznajomiony jest tajnikami robienia przelewów bankowych. Dzięki zupełnie nowatorskiemu podejściu do problematyki ekonomicznej pan Ryszard udowodnił, że wcale tak być nie musi.

Pan Ryszard zawstydził znawców logiki. Przed wyborami do sejmu pan Ryszard twierdził, że należy „skończyć” z finansowaniem partii z publicznych pieniędzy. Kiedy jednak po wyborach część dotacji została jego nowoczesnej partii odebrana, to pan Ryszard odwołał się od tej decyzji do sądu. Tylko osoba obdarzona umysłem równie genialnym jak umysł pana Ryszarda może logicznie wytłumaczyć tego rodzaju następstwo zdarzeń.

Pan Ryszard zawstydził filantropów. W jednym z wywiadów radiowych pan Ryszard proszony był o to, by wyjaśnił jak do tego doszło, że jego cały majątek oszacowany jest na około 2 miliony 600 tysięcy złotych, chociaż z jego oświadczenia majątkowego wynika, że w samym 2015 roku zarobił 2 miliony 200 tysięcy złotych. Cóż, niektórym chyba nie mieści się w głowie, że swój majątek można po prostu rozdać potrzebującym…

Pan Ryszard zawstydził altruistów. Czy gdyby ktokolwiek inny posiadał umysł równie genialny jak pan Ryszard to nie ukrywałby swojego daru zazdrośnie przed innymi i nie korzystał z niego wyłącznie dla własnych korzyści? Pan Ryszard taki nie jest. Pan Ryszard owocami swego geniuszu, swoimi wybitnymi przemyśleniami, chętnie dzieli się na prawo i lewo. Pan Ryszard zawstydził herosów. Czy ktokolwiek inny udźwignąłby olbrzymi ciężar odpowiedzialności jaki los położył na wątłych barkach pana Ryszarda? Ciężar zbawienia Polski, a może i całego świata. Pan Ryszard ciężar ten bohatersko udźwignął i niczym tytan, mityczny Atlas, ciężar ów dźwiga i dźwigał będzie… bo on tak już ma… bo on taki jest…

Taki właśnie jest pan Ryszard. Wielki znawca historii starożytnej, niestrudzony badacz Biblii, odkrywca prawdziwej historii Polski, mentor wszystkich prawników, muza wszystkich artystów, genialny intelektualista, wielkoduszny filantrop, uwielbiany przez niepoliczalne tłumy altruista, nieposkromiony orator, niedościgniony erudyta, po prostu osoba wybitna. Udał nam się pan Ryszard!

„Newsweek” jęczy w strachu przed J. Kaczyńskim

jerzyrobertnowakJerzy Robert Nowak

Zajadły wróg PiS-u, renegat z prawicy Cezary Michalski gorzko opłakuje sukces Brexitu. Jak pisze na łamach „Newsweek”-a z 27 czerwca br. w tekście „Prezes szykuje ofensywę”: „Katastrofa Brexitu rozwiązuje ręce prezesowi PiS. Europejskie instytucje i ośrodki polityczne mają teraz większe zmartwienie niż grożący Polsce autorytaryzm (…) Po Brexicie zarówno Bruksela jak i Berlin zajmą się ratowaniem z brexitowego pogorzeliska resztek kosztowności i mebli, które pozwoliłyby przetrwać i integrować się nie tyle nawet całej Unii, ile przynajmniej rdzeniowi UE, czyli strefie euro. Znienawidzony przez Kaczyńskiego gorset unijnej i zewnętrznej kontroli po Brexicie znów się rozluźnił (…) Brexit rozwiązał Jarosławowi Kaczyńskiemu ręce. Teraz każdy swój błąd, każde zaniechanie czy polityczne nadużycie może propagandowo zakryć widmem nadciągającej ogólnoeuropejskiej katastrofy. Zostajemy z nim w Polsce coraz bardziej sami, coraz bardziej przyciśnięci do muru. Nawet bez liberalnej opozycji – wystarczająco aktywnej, dogadanej, a rozumiejącej powagę sytuacji”.

Ostra krytyka stanu UE przez J. Kaczyńskiego

17 czerwca 2016 r. prezes PiS Jarosław Kaczyński udzielił wywiadu Michałowi Szułdrzyńskiemu z „Rzeczpospolitej” pt. „Musimy wyjść z inicjatywą zmian UE”. Jak stwierdził Kaczyński: „Polska musi wyjść z inicjatywą i przedstawić jasną drogę przemian. Bo trzeba sobie jasno zdać sprawę, że pewna wizja Unii, forsowana od traktatu lizbońskiego przegrała (…) Trzeba (…) osłabić nacisk biurokratyczny ze strony Brukseli. Przecież ta gigantyczna produkcja prawa to efekt biurokratycznego działania Unii Europejskiej. To dla wielu jest nie do wytrzymania, to ogranicza możliwości rozwoju, spowalnia inwestycje itd. Za pieniądze Unii funkcjonują dziś dziesiątki tysięcy urzędników europejskich (…) Część przepisów nie jest nawet zgodna ze zdrowym rozsądkiem”.

J. Kaczyński o eksploatacji Polski i potrzebie rozliczenia

Warto zwrócić uwagę na najnowszy wywiad prezesa PIS J. Kaczyńskiego, udzielony Piotrowi Semce z „Do Rzeczy” (nr z 27 czerwca br.) pt. „Wiem, że nie będzie łatwo”. Kaczyński, który w ostatnich miesiącach często mówił o eksploatowaniu Polski z zewnątrz, tym razem stwierdza bardzo konkretnie, o co mu chodzi, akcentując: „To, że z Polski wyprowadza się dziesiątki miliardów złotych bez opodatkowania i pod różnymi fałszywymi tytułami w rodzaju usług prawnych, konsultacji… Przenosi się całe przynoszące duże zyski interesy, np. obsługę kart kredytowych z filii Polski do centrali, która na tym zarabia. Takich zabiegów jest mnóstwo i kosztują nas one ogromne pieniądze, które można by opodatkować, gdyby były zyskiem. Wyzysk, wymuszanie niskich płac – to wszystko elementy eksploatowania Polski, na które tamta władza z chęcią się zgadzała i na co zgadza się zaangażowany w to establishment (podkr. – JRN).

Ogromnie cieszę się, że Jarosław Kaczyński tak mocno krytykuje od kilku miesięcy eksploatację Polski z zagranicy. Dziwie mnie tylko, że jakoś dziwnie wciąż milczą w tej sprawie kompetentni szefowie resortów gospodarczych. Nie dostrzegają tego, co Kaczyński?

W tym samym wywiadzie prezes PiS J. Kaczyński bardzo ostro zaakcentował potrzebę rozliczenia z tymi, którzy niszczyli Polskę. Powiedział m.in. o Tusku: „Nikt nie rozwalił Polski tak jak on. Wychodzi to w nowych odsłonach i będzie ich jeszcze wiele (…) Mam nadzieję, że poniesie odpowiedzialność za to, co zrobił (…) W polskiej historii zbyt łatwo wybaczano, zapominano i nie przynosiło to nam dobrych efektów. Tego, co się wydarzyło w ciągu ostatnich ośmiu lat, nie można zapomnieć. Mówię zarówno o wielu przestępstwach o charakterze gospodarczym, jak i niespodziewanej śmierci różnych ludzi, które to tajemnicze wypadki nigdy nie zostały wyjaśnione (…) Choćby Andrzeja Leppera, ale też wielu ludzi związanych ze Smoleńskiem”.

R. Petru jako „wioskowy głupek”

Świeżo wydany nowy tygodnik prawicowy „Polska bez cenzury” bez ogródek dokłada luminarzom lemingowej opozycji. W pierwszym numerze tego tygodnika spotykamy niezwykle ostry tekst na temat szefa „Nowoczesnej” Ryszarda Petru z jakże wymownym tytułem „Nowa klasa ciemniaków”. Autor tekstu Marcin Hałaś, skądinąd bardzo popularny publicysta „Warszawskiej Gazety”, pisze m.in.: „Niektóre wypowiedzi Ryszarda Petru pokazały, że jest on nie tyle „młody, wykształcony”, ale w średnim wieku i niedouczony. Z angielszczyzną ma problemy, a w kwestii erudycji kulturowej pozostaje wioskowym głupkiem… Wyglądał – co najmniej jak projekt na polskiego Kennedy’ego. Gdyby milczał – pozostałby mędrcem. Gdy zaś popatrzono mu w życiorys – okazało się, że to raczej bliska nam geograficznie „matrioszka”, w środku której siedzi… Leszek Balcerowicz. Petru to bowiem dawny teczkowy Balcerowicza (od noszenia teczki za ojcem polskiej transformacji), dawny działacz Unii Wolności (…) W kwestii erudycji kulturowej pozostaje wioskowym głupkiem („Jarosław Kaczyński przejechał się na Rubikoniu”). Kiedy palnął, że w Polsce obowiązuje wciąż Konstytucja 3 Maja – zaczęliśmy nawet tęsknić za wiedzą magistra Bronisława Komorowskiego (…) Przedstawiciele tych elit (…) – jak Maciej Stuhr gotowi są wygadywać, iż „Polacy pod Cedynią przywiązywali dzieci do tarcz”, a w czasie wojny mordowali Żydów. Patrząc na Petru i Stuhra, na wszystkie „myszki agresorki” z Nowoczesnej – można śmiało stwierdzić, że oto ciemniacy znów walczą o władzę (…) Petru (…) zostanie w pamięci jako bohater kartoflanych memów. Jak się jest ciemniakiem – lepiej w banku siedzieć, niż do polityki się pchać”.

Jan Olszewski: na tle R. Giertycha „Bolesław Piasecki był człowiekiem honoru”

B. premier Jan Olszewski snuje kolejny ciąg wspomnień politycznych na łamach dodatku do „Rzeczpospolitej” – „Plus-Minus” z 25-26 czerwca 2016 br.: „Prezydentura Kwaśniewskiego była mniej szkodliwa niż Wałęsy”. Jedno z ciekawszych spostrzeżeń Olszewskiego odnosi się do Romana Giertycha. Olszewski mówi w wywiadzie dla Elizy Olczyk m.in.: „Poznałem przy tej okazji pana Giertycha i powiem pani, że moim kolegom z punktu powiedziałem, żeby dali sobie spokój z LPR, bo w tej formacji nie mają przyszłości (…) Moja prognoza szybko się zresztą sprawdziła, bo w krótkim czasie wszyscy ludzie spoza kręgu Giertycha z tego klubu albo wyszli, albo zostali wyrzuceni. Roman Giertych to typ człowieka, który uważa, że jeśli coś jest w jego interesie, to jest to w interesie nie tylko Polski, ale i Pana Boga (podkr. – JRN). Znając działalność Bolesława Piaseckiego i Romana Giertycha, odnoszę wrażenie, że Piasecki był człowiekiem honoru”.

Kolejne głupawe kłamstwo L. Wałęsy

Warto zwrócić uwagę na kolejne kłamstwo Wałęsy, zdemaskowane przez pw w tekście „Łajdak „Bolek” znowu przyłapany na ohydnym kłamstwie” („Warszawska Gazeta”, 24 czerwca 2016). Autor tekstu pisze o Wałęsie „(…) W wywiadzie dla „Polska the Times” powiedział: „jak widzę, co się dzieje w Polsce, to myślę, że zostanę przymuszony do tego, żeby się jeszcze raz włączyć. To mi zresztą przepowiedział Ojciec Święty. Umierając, mówił: „Ty będziesz jeszcze potrzebny”. I zastanawiam się, jak Ojcu Świętemu znowu udało się trafić”. To prawda, że Wałęsa spotkał się z papieżem na miesiąc przed jego śmiercią, tylko, że papież nie mógł już wtedy nic powiedzieć, bo nie mógł już mówić. Przyznał to zresztą sam „Bolek” kilka lat temu w wypowiedzi dla PAP: „Był już bardzo słaby, nie mógł mówić, opowiadałem mu więc o Polsce, a papież tylko kiwał głową. Nie odkryjemy Ameryki, mówiąc, że Wałęsa jest zwykłym łajdakiem i patologicznym kłamcą”.

Jubileusz znakomitego karykaturzysty Andrzeja Krauzego

Dodatek do „Rzeczpospolitej” „Plus Minus” z 25-26 czerwca br. z uzasadnioną satysfakcją obchodzi jubileusz 15-lecia współpracy świetnego karykaturzysty Andrzeja Krauzego z „Rzeczpospolitą”. Przy okazji redakcja przypomina kilka jego znakomitych karykatur. Jedna z nich pokazuje mężczyznę z kozą, który wskazuje na pobliską parę dwóch mężczyzn biorących ze sobą ślub. Mężczyzna obiecuje kozie: „Jeszcze tylko ci panowie wezmą ślub, zaraz potem my!” Oczekuję na wściekły atak gejów na „Rzeczpospolitą” za mniemaną homofobię!

Za: http://jerzyrnowak.blogspot.com/2016/06/newsweek-jeczy-w-strachu-przed-j.html

Chamstwo i nieuctwo Ryszarda Petru

jerzyrobertnowakJerzy Robert Nowak

Ryszard Petru był asystentem, a później doradcą największego szkodnika III RP Leszka Balcerowicza, Zdążył też być członkiem Unii Wolności, z której bezskutecznie kandydował do Sejmu w 2001 r. Później był m.in. dyrektorem banku w BRE Banku. Nic dziwnego wiec, że tak fanatycznie broni interesów banków, pełen strachu przed ich opodatkowaniem.

Jak R. Petru oskarżał Węgry Orbána o „nacjonalizm”

W świeżo wydanej książce „Węgierska droga do zwycięstwa” (tom 2,ss.173-174) pisałem:„Do najzajadlejszych i zarazem najmniej mądrych napaści na Orbána w Polsce należał atak Ryszarda Petru z 2011 r. , oskarżający go o „nacjonalizm”. R. Petru pisał m.in.: „Przepis na Budapeszt nie należy do najtrudniejszych. Wlewamy dwie szklanki populizmu, dodajemy dwie duże chochle nacjonalizmu i kilka łyżek interwencjonizmu państwowego. (…) Po słynnych protestach ulicznych, gdy socjalistyczny premier Gyurcsány przyznał się do tego, że okłamywał swoich rodaków, powrócił do władzy Wiktor Orban. Zamiast jednak reformować, nałożył podatki na banki, zagraniczne firmy telekomunikacyjne i handel, zamroził poziom kursu wymiany franka wobec forinta, zmuszając banki do poniesienia strat, znacjonalizował prywatne fundusze emerytalne. Wszystko to podlewał narodowym sosem, co przypada wciąż do gustu wielu mieszkańcom Węgier (…) Na Węgrzech większość działań uzasadnia się narodowym interesem (…). Populizm narodowy jest niestety dobrze przyjmowany. Emocje polityczne w węgierskim społeczeństwie były tak wysokie, że na demonstracje na ulicach Budapesztu przychodziło po pół miliona osób. Ostatnie 20 lat na Węgrzech to przestroga dla innych państw regionu. Ważne, aby w Warszawie nie powtórzyć błędów Budapesztu”. (Por. R. Petru: Przepis na Budapeszt. Populizm, nacjonalizm i lata złych rządów – Forsalforsal.pl/…/570510,petru_przepis_na_budapeszt_populizm_nacjonalizm_i_ lata_zlych_rzadow.html 29 Lis 2011 … Dostęp 21 lipca 2015). Jakże nonsensowną samo kompromitacją był ten atak liberała Petru na Orbána za jego obronę węgierskich narodowych interesów, za zwycięską jak się okazało walkę przeciw zachodnim bankom w interesie milionów Węgrów.
Paweł Korsun wspominał o Petru na łamach ” w Sieci” z 6 lipca 2015 r.: „Jak na wziętego doradcę banków od zadłużania Polaków przystało, u progu kryzysu finansowego namawiał do brania kredytów we frankach”. Potem po cichu swój kredyt przewalutował, ale sam dalej określał kredyt we frankach jako bezpieczny. Nigdy jakoś nie zdobył się na przeproszenie Polaków, których wpakował w kredyt we frankach.

Chamstwo i nieuctwo R. Petru

Podczas swej jak dotąd krótkiej obecności w Sejmie zdołał „zabłysnąć” niesłychanym chamstwem. W czasie debaty sejmowej ryknął do poseł profesor Krystyny Pawłowicz: „Niech pani puknie się w łeb”! Petru, przywódca partii opozycyjnej, mającej dziś więcej procent głosów w sondażach od PO, skompromitował się skrajną niewiedzą o polskiej historii. Powiedział, że zamach majowy Piłsudskiego miał miejsce w 1935 roku ! Tak więc według „nowoczesnego” ignoranta Piłsudski zerwał się w 1935 r. ze śmiertelnego łoża i pobiegł robić zamach majowy. (Piłsudski zmarł w maju 1935 r.)! Jak ocenić taki poziom niewiedzy o polskiej historii (oblałby za to w szkole podstawowej) u czołowego polityka opozycyjnego,. Dodajmy, że Petru jest prawdziwym recydywista w swej ignorancji o historii. „Wsławił się” bowiem również powiedzeniem „sejm głuchy” o sejmie niemym z 1717 r.

Petru „ma głowę do interesów”

W oświadczeniu majatkowym dla Sejmu Petru wycenił 60 metrowe mieszkanie w Jelenie Gorze na 100 tysięcy zł. Wychodzi 1600 zł za metr kwadratowy. Na portalu internetowym „Fakt 24.pl pisano: „Najtańsze i będące w kiepskim stanie lokale można tam kupić za ok. 2500 zł za metr kwadratowy. To wciąż sporo więcej niż deklarowane przez Petru 1600 zł. To się nazywa mieć głowę do interesów! ”O szczególnym wyczuciu dla interesów p. Petru świadczy fakt, że niedawno „udało” mu się uzyskać sfinansowanie dwóch książek z dziedziny ekonomii przez Narodowe Centrum Kultury w serii „ Liczby kultury”. Jest to autentyczny skandal. Oczekuję, że prokuratura postawi zarzuty luminarzom z Centrum Narodowego Kultury zarzuty za wydawanie pieniędzy niegodnie z oficjalnymi celami tego Centrum.

Najnowszy „wyskok” R. Petru

Podczas demonstracji liberałów i lewaków dniu 12 grudnia 2015 r. Petru z całym cynizmem wyraził obawę, że ta manifestacja „może być ostatnim legalnym marszem”. Była to chyba najkomiczniejsza wypowiedź pośród tak wielkiej fali straszenia zagrożeniem PiS-u dla demokracji.

Za: http://jerzyrnowak.blogspot.com/2015/12/chamstwo-i-nieuctwo-ryszarda-petru.html