Tag Archives: Wacław Kujbida

Prezydent Donald Trump z historyczną, sojuszniczą wizytą w Polsce

waclawkujbidaWacław Kujbida

Prezydent Donald Trump z historyczną, sojuszniczą wizytą w Polsce. Jak to się zaczęło? A przecież wcale nie miało tak być. Kto, gdzie i kiedy spowodował to, co się teraz dzieje? Rzecz właściwie jeszcze rok temu – nie do pomyślenia. Pamiętamy wszyscy nasze obawy z kampanii prezydenckiej, uwagi właściwie stawiające przyszłość NATO i bezpieczeństwo dawnej, po-sowieckiej Europy pod dużym znakiem zapytania. Pamiętamy niepewność a właściwie panikę wśród Polonii amerykańskiej – na kogo głosować? Może jednak na Clinton, bo chociaż to najgorszy z możliwych politycznie i gospodarczo kandydatów, to pomoże utrzyma NATO w dotychczasowej formie?

Dzisiaj – przeżywamy można powiedzieć bez przesady – historyczny moment wizyty prezydenta Donalda Trumpa w znowu bardzo istotnej sojuszniczo dla USA Polsce. Zarówno gospodarczo jak i politycznie. W Polsce w której stacjonuje już amerykańskie wojsko w ramach obrony flanki wschodniej NATO, w Polsce jako punkcie zwrotnym kształtującego się w tych właśnie dniach przymierza Państw Trójmorza. Skąd ten nagły zwrot od sytuacji której obawialiśmy się rok temu? Dzięki komu było to możliwe? Cóż, z pewnością, nic nie dzieje się bez Bożego przyzwolenia, ale człowiek ma zarówno wolną wolę jak i moc sprawczą wydarzeń na ziemi. Zwłaszcza tak istotnych. Na pewno wizyta ta nie byłaby możliwa bez sprawowania w tych i poprzednich miesiącach władzy przez partię Jarosława Kaczyńskiego. Bez rządu Prawa i Sprawiedliwości Beaty Szydło i bez urzędującego w pałacu prezydenckim prezydenta Andrzeja Dudy.

Trudno raczej wyobrazić sobie poprzednią ekipę zamieniających się nagle z ról usłużnych potakiwaczy Berlina czy Kremla w godnych gospodarzy niepodległego, prowadzącego swoją własną politykę państwa nad Wisłą.

Stało się tak również dzięki amerykańskiej Polonii oddającej masowo głosy na zupełnie nietypowego, niepokornego kandydata. Pulę głosów która prawdopodobnie przeważyła szalę zwycięstwa Donalda Trumpa. Ale jest też koś, kto w najbardziej chyba znacznym stopniu przyczynił się to przekonania Polonii do tych głosów i do przekonania samego kandydata na prezydenta zarówno do NATO, do Polski jak i do Polonii. Ktoś, kto rozpoczął od żmudnej, politycznej pracy agitacji i uświadamiania politycznego, a skończył na stworzeniu i zorganizowaniu oficjalnego Komitetu Doradczego przy elekcji Donalda Trumpa – the Polish American Advisory Council for Trump – i czynnego już potem udziału na najwyższych szczeblach decyzyjnych ekipy tej kampanii. Udziału w ostatnich miesiącach przed zwycięstwem. Myślę, że mogę nawet pokusić się o stwierdzenie, że bez gigantycznej pracy pani Dr. Łucji Świątkowskiej-Cannon – ekonomicznego i politycznego eksperta z uznanym na arenie międzynarodowej doświadczeniem – bo o niej mowa, być może wydarzenia które obecnie przeżywamy, nie byłyby w ogóle możliwe. Bez niej i bez ekipy skupionej wokół tej osoby i jej zapału. Myślę, że zarówno Polonia, Polska jak i pewnie USA i cały świat ma wiele pani Łucji i stworzonemu przez nią komitetowi do zawdzięczenia jak i wszystkim Polakom którzy działali na rzecz wyboru oraz głosowali na 45 prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej:
http://www.tvniezaleznapolonia.org/prezydent-donald-trump-z-historyczna-sojusznicza-wizyta-w-polsce-jak-sie-zaczelo

Rozmowa z p. prof. Krystyną Pawłowicz

elzbietaiwaclawkujbidowieElżbieta i Wacław Kujbidowie

Rozmowa ottawskiej TV Niezależna Polonia z jedną z najbardziej skutecznych posłanek Prawa i Sprawiedliwości, jednym z głównych filarów tej partii, niezwykle oddaną Polsce i sprawom Polaków patriotką, profesor Krystyną Pawłowicz. W rozmowie poruszono sprawy obecnej sytuacji politycznej w Polsce zarówno w sytuacji ciągle ponawianych prób uniemożliwiania wręcz sprawowania rządów przez tzw. totalną opozycję jak i w świetle niezwykle skomplikowanej sytuacji chaosu w jakim znajduje się obecnie Europa. Przedmiotem rozmowy były też sprawy dotyczące Polonii i relacji Polonii z ojczyzną. Rozmowę przeprowadzono po spotkaniu prof. Pawłowicz z ottawską Polonią, na które to spotkanie posłankę Prawa i Sprawiedliwości zaprosiło do stolicy Kanady miejscowe “Forum Dyskusyjne Wiara Wiedza Tradycja”:
http://www.tvniezaleznapolonia.org/rozmowa-z-prof-krystyna-pawlowicz

Rozmowa z p. senator Małgorzatą Kopiczko

elzbietaiwaclawkujbidowieElżbieta i Wacław Kujbidowie

W dniach 26–28 maja 2017 roku w Amerykańskiej Częstochowie w Doylestown, Pensylwania, USA miał miejsce IV Zjazd Klubów Gazety Polskiej ze Stanów Zjednoczonych oraz Kanady. Telewizja Niezależna Polonia przedstawia relacje z tego ważnego dla patriotycznej Polonii Ameryki Północnej wydarzenia. Pierwszą jest rozmowa z p. senator Małgorzatą Kopiczko, która była honorowym gościem zjazdu:
http://www.tvniezaleznapolonia.org/iv-zjazd-klubow-gp-w-ameryce-pln-rozmowa-z-senator-malgorzata-kopiczko

Gdzie jesteś Polonio Świata?

waclawkujbidafotoWacław Kujbida*

Po raz kolejny dowiedziałem się dwa dni temu – i to zarówno jako członek mieszkającej za granicą Polonii, jak i dosyć zaangażowany w sprawy polonijne dziennikarz – że oto w Pułtusku (nomen-omen), powołano nowy zarząd organizacji zwanej Polonią Świata, wraz z nową przewodniczącą, uprzednio kierującą przez dwie kadencje Zarządem Głównym Kongresu Polonii Kanadyjskiej – Teresą Berezowski.

Nazwa organizacji według wszelkich kanonów nazewnictwa i zasad języka polskiego, sugerować ma prawo do reprezentowania naszej, wielomilionowej Polonii na świecie zarówno wobec rządu RP, Prezydenta RP jak i wobec innych podmiotów społecznych, politycznych czy gospodarczych, zarówno w kraju jak i za granicą i wyrażania w imieniu tejże Polonii stanowisk, ocen i decyzji.

Czyżby więc – po raz kolejny już – wąskie grono osób (dodajmy też – w większości i od lat osób tych samych) postanawia przyznać sobie po raz kolejny prawo reprezentowania ponad 20 milionowej społeczności Polonusów mieszkających na wszystkich kontynentach Świata. Bez powszechnego mandatu tejże, wielomilionowej Polonii, bez chociażby prób czy pozorów tworzenia i konsultowania demokratyczności czy powszechności tejże organizacji, prób tworzenia i konsultowania jej linii programowej czy kierunków polityki, bez powszechnych wyborów, bez konsultacji społecznych, etc. Po prostu, kolejny raz, wąskie grono osób stwierdza, że oto ono właśnie – nie kto inny – ma prawo i obowiązek reprezentowania głosu całej Polonii Świata.

Pragnę więc tutaj oświadczyć, że ani ja – ani zdecydowana większość milionów mieszkających na świecie Polaków – nigdy nie była konsultowana ani nie udzielała żadnego mandatu na reprezentowanie nas – na skalę światową – przez owo gremium.

Piszę tak bo mnie – chociaż też zaliczam się do owego polonijnego grona od wielu lat – nikt o zdanie nie pytał. Ale, być może – jestem tylko jedynym na owe ponad 20 milionów wyjątkiem.

Również i zasady stworzenia tejże organizacji, jej statut, zasady działania, przydzielanie mandatów i wszystkie tego konsekwencje – zostały ustalone bez jakiejkolwiek konsultacji społecznej (i nie próbuję mówić tutaj nawet o konsultacji na skalę krajów zamieszkanych przez Polonię, ale wręcz o samej Kanadzie) przez grono osób skupionych wokół Zarządu Głównego Kongresu Polonii Kanadyjskiej. Dodajmy – jest to znowu przeważnie grono tych samych osób które – od lat i niejako rotacyjnie – obierani zostają, kolejno, a to na stanowiska w zarządzie kanadyjskiego kongresu, a to na stanowiska owej Polonii Świata.

Ktoś może tutaj zarzucić, że Polonia Świata ma jednak poparcie niektórych, lokalnych organizacji. Tylko częściowo i nie do końca. Problem w tym, że na przykład w Kanadzie Kongres Polonii Kanadyjskiej będący jak opisałem „modus vivendi” powstania i animacji tego stowarzyszenia, nie tylko nie jest organizacją powszechną ale wyłącznie „zarządów” – tj. w skład której wchodzą tylko zarządy i tylko zrzeszonych w kongresie organizacji i jedynie one – te kilkanaście w sumie osób mają jakikolwiek głos w czymkolwiek na całą, prawie milionowa Polonię. Dodatkowo – KPK reprezentuje w sumie mniej niż 0.5 % polonijnej populacji w Kanadzie jak udowodnił to przed kilkoma miesiącami wieloletni i ofiarny działacz polonijny, prof. Adam Skorek, uprzedni prezes KPK Okręg Quebec, który na znak niedemokratycznie jego zdaniem przeprowadzonych wyborów i niedemokratycznej struktury kongresu, zrezygnował z ponownego ubiegania się o jakiekolwiek stanowisko.

Tak więc, już w dwa dni po wyborze, pani Teresa Berezowski uczestniczyła w imieniu Polonii Świata w oficjalnych uroczystościach Święta Flagi oraz Dnia Polonii. Również w Pałacu Prezydenckim.

Dlatego więc warto może przytoczyć zasługi tej działaczki polonijnej, która – naszym zdaniem – jak mało kto przyczyniała się w czasie poprzednich dwóch kadencji prezesury w Kongresie Polonii Kanadyjskiej – do marginalizacji czy wręcz eliminowania z życia społecznego kanadyjskiej Polonii tutejszego elektoratu Prawa i Sprawiedliwości. Do skutecznego blokowania przez lata usiłowań tegoż elektoratu w dotarciu do władz Kanady w sprawie Tragedii Smoleńskiej. I wreszcie przyczyniła się w znacznym stopniu do – prawie skutecznej, chociaż zneutralizowanej w ostatnim momencie – przygotowywanej akcji sabotażu przez KOD Kanada wizyty Prezydenta Andrzeja Dudy w dniu jego wizyty w kanadyjskim parlamencie, w maju ubiegłego roku.

Przytoczmy więc tylko dwie relacje.

Maj roku 2016. Do Kanady przyjeżdża z oficjalną wizytą Prezydent RP Andrzej Duda. Oprócz oficjalnych spotkań dyplomatycznych, mają miejsce przygotowywane uprzednio spotkania prezydenta z Polonią w Toronto i Ottawie. Prezes Teresa Berezowski we współdziałaniu z konsul Aleksandrą Kucy z referatu konsularnego ambasady RP w Ottawie, przygotowują, na zasadach tajności, warunki i zasady możliwości uczestnictwa Polonii w tych spotkaniach. Pani prezes wysyła do podległych sobie regionów i zrzeszonych organizacji poufne, „nie do dalszego rozpowszechniania” wśród polonijnego pospólstwa, wnioski personalnych list osób, „godnych” uczestnictwa w tychże spotkaniach z prezydentem.

Nie trzeba dodawać, że lądują na nich wszyscy zwalczający dotychczas w Kanadzie wściekle PIS, kpiący z Tragedii Smoleńskiej czy braci Kaczyńskich osobiście. Ludzie drwiący z patriotycznych akcji czy demonstracji i personalnie lżący prawicową część kanadyjskiej Polonii. (Skąd my to znamy, prawda?).

Swoistym symbolem osiągnięć obu, koordynujących owe spotkania pań może być tutaj przykład zaproszonego na spotkanie z prezydentem w Ottawie człowieka, który w dniach Tragedii Smoleńskiej rozsyłał wszem i wobec kawały o „Kaczce po Smoleńsku” a po majowym spotkaniu w roku ubiegłym (na które oczywiście był zaproszony) z prezydentem, umieścił swoje zdjęcie i wpis na fejsie KOD Kanada.

Oczywiście – dla szeroko pojętego elektoratu PIS w Kanadzie – począwszy od Klubów Gazety Polskiej, poprzez Solidarnych 2010 a skończywszy na setkach indywidualnych, oddanych patriotów którzy nie zważając na ostracyzm i zniewagi jakim byli poddawani przyczynili się po latach, do decydującego zwycięstwa tutaj, w Kanadzie, w wyborach zarówno PIS jak i prezydenta Andrzeja Dudy – nie było na listach pani prezes i pani konsul miejsca.

Kulminacja jednak kunsztu organizacji tej wizyty miała nastąpić we wtorek, 10 maja 2016. W dniu tym, prezydent RP Andrzej Duda odwiedzał kanadyjski parlament, witany na schodach tegoż parlamentu przez premiera Kanady Justina Trudeau i uczestniczący następnie w specjalnej sesji parlamentu z udziałem polityków i działaczy.

I znowu, utajniona organizacja i w ogóle informacja o tej wizycie, trafiała jedynie do wymienionych już, dziwnym sposobem głównie spoza grona sympatyków PIS osób, umieszczonych na owych tajnych listach.

Ponownie też – elektorat PIS, działacze patriotyczni czy Kluby Gazety Polskiej nie tylko nie zostały uwzględnione przez panią prezes Berezowski, ale w ogóle miały nie widzieć o tym wydarzeniu. (Dowiedziano się o tym dopiero, przypadkiem i prywatnymi kanałami, z Kancelarii Prezydenta, w sobotę, na trzy dni przed wizytą w parlamencie).

O dziwo – tych trudności z dotarciem do szczegółów i kalendarium odwiedzin parlamentu nie miał KOD Kanada, który – z tygodniowym przynajmniej wyprzedzeniem – załatwił sobie urzędową zgodę na demonstracje przeciwko PAD na schodach parlamentu we wtorek 10 maja.

Pragnę tutaj zwrócić szczególna uwagę na niezaprzeczalną szkodę polityczną dla Polski i Polaków, do jakiej prowadziła w tym dniu, świadoma polityka prezes Kongresu Polonii Kanadyjskiej oraz działania konsula RP w Ottawie w tym szczególnym dniu.

Oto – na schodach kanadyjskiego parlamentu, witany jest przez premiera Kanady w otoczeniu najważniejszych polityków i mediów – prezydent Andrzej Duda który przyjeżdża do Ottawy z ważną misją uzyskania poparcia rządu Kanady w nadchodzącym szczycie NATO i późniejszych decyzjach wzmocnienia w Polsce flanki wschodniej.

Wtedy właśnie powitać go miała na schodach parlamentu z czerwonymi kartkami w rękach i gwiżdżąca w gwizdki – w obliczu owych, nieświadomych przecież polskich meandrów i zawiłości politycznych przedstawicieli kanadyjskiej polityki i mediów – nieliczna ale jedyna obecna tam wtedy grupa przedstawicieli KOD Kanada. Jak wszyscy ci politycy i dziennikarze mieli by prawo sądzić – właśnie przedstawicieli całej kanadyjskiej Polonii.

Bo nikogo innego miało tam nie być. Nikt inny – a zwłaszcza nie grupy prawicowej i patriotycznej Polonii – nie zostały o tej nadchodzącej wizycie w parlamencie powiadomione.

Mało tego – wszystko zostało świadomie przed tymi ludźmi utajnione.

O efektach i politycznych skutkach takiego „wprowadzenia” PAD do parlamentu przez tutejsze lewactwo, nie trzeba chyba nikogo przekonywać.

Na szczęście we wszystkim jest jeszcze Palec Boży i po dotarciu dosłownie w ostatniej chwili to tych poufnych informacji, Klub Gazety Polskiej w Ottawie wraz z Klubem Gazety Polskiej w Montrealu i przy współdziałaniu kilku ottawskich stowarzyszeń i niezawodnej, patriotycznej Polonii – zorganizował skuteczny anty-protest który nie tylko zneutralizował przygotowywaną prowokację ale też zakończył się wspaniałym powitaniem prezydenta Andrzeja Dudy przez Polonię, przed budynkiem parlamentu:
http://www.tvniezaleznapolonia.org/wizyta-prezydenta-rp-andrzeja-dudy-z-malzonka-wkanadzie-2016

Druga relacja z zasług pani prezes Teresy Berezowski też dotyczy miesiąca maja, tylko jeszcze w roku 2012.

Do Kanady z oficjalną wizytą przyjeżdża premier Donald Tusk. Także ma być witany na schodach, przed wejściem do kanadyjskiego parlamentu w Ottawie przez premiera Stephana Harpera.

Patriotyczna część Polonii przygotowuje demonstracje przed budynkiem parlamentu w Ottawie, przeciwko polityce premiera Tuska a głównie przeciwko jego decyzjom w sprawie Tragedii Smoleńskiej oraz z żądaniami umiędzynarodowienia śledztwa. Do demonstracji dołącza przebywający w Kanadzie Andrzej Melak.

Te sama, patriotyczna część Polonii apeluje do pani prezes Berezowski aby – po pierwsze – solidaryzując się z większością Polonii, zbojkotować oficjalne spotkania z udziałem premiera Tuska i – po drugie – aby przedstawić premierowi Kanady sprawę Tragedii Smoleńskiej. Apel ten popierają prezesi niektórych organizacji. Jest niepowtarzalna, wyjątkowa okazja zainteresowania rządu Kanady Tragedią Smoleńską i możliwość uzyskania oficjalnego poparcia tego, liczącego się na międzynarodowej arenie kraju.

Wszystkie te apele zostają przez ówczesną prezes i Zarząd Główny Kongresu Polonii Kanadyjskiej odrzucone. Bezpowrotnie mija niepowtarzalna okazja międzynarodowej pomocy w śledztwie smoleńskim. Mało tego – na oficjalne spotkania z premierem Tuskiem – wprowadzani są, często nieświadomi rzeczywistych intencji i polityki premiera Tuska – zasłużeni weterani II Wojny Światowej. Bohaterowie Powstania Warszawskiego czy Bitwy o Monte Cassino. My – niezwykle licznie zgromadzona, patriotyczna Polonia z Ottawy, Ontario, Toronto i okolic – oddzieleni kordonem policji u podnóża dolnych schodów – protestujemy. „Nasi polonijni przedstawiciele ” – uczestniczą z uśmiechem w spotkaniach z premierem Tuskiem i milczą grzecznie w sprawach Katastrofy.

Sytuacja powtarza się dzień potem. Premier Tusk jedzie na kanadyjskie Kaszuby gdzie „nasi przedstawiciele” zapraszają tutejszych potomków Kaszubów i potomków pierwszych, popowstaniowych generacji emigracji z Polski, na spotkanie z premierem z Polski. I tutaj – prawicowa Polonia znowu poza nawiasem, na marginesie, może jedynie protestować: http://m.vod.gazetapolska.pl/1716-powitanie-tuska-przed-parlamentem-w-ottawie http://niezalezna.pl/28418-kluby-gp-w-kanadzie-przeciw-tuskowi

Dodajmy do tego wieloletnie, świadome wykluczanie prawicowych stowarzyszeń i ich działaczy (Kluby Gazety Polskiej, Solidarni2010, etc.) ze zorganizowanego życia społecznego, politycznego i kulturalnego w zakresach organizowanych działań KPK na wszystkich praktycznie szczeblach i mamy pełny obraz poprzedniej aktywności pani prezes.

W pierwszych dniach maja tego roku Stowarzyszenie Polonia Świata opublikowało właśnie na Internecie zarys biograficzny nowej prezes i swoje zadania.

W zarysie jakoś ani słowa o wymienionych powyżej, dosyć istotnych osiągnięciach prezes Berezowski w działalności w poprzedniej organizacji. W zadaniach zaś, mowa jest między innymi o: -”…integracji środowisk Polonii i Polaków na całym świecie a także pomoc mniejszym skupiskom polonijnym, – propagowanie i obronę dobrego imienia Polski i Polaków, występowanie w imieniu zrzeszonej Polonii i reprezentacja wobec władz RP…”

Po opisanych przykładach interpretacji „integracji środowisk polonijnych…” i „występowania w imieniu…” aż strach pomyśleć, co nas, Polonię czeka i co będzie dalej.

Na koniec całkiem trywialny, prozaiczny chociaż równie istotny aspekt działania w imieniu Polonii takich gremiów i grup.

Ludzie ci na swoje podróże, obrady, zjazdy, spotkania, działalność – w przeciwieństwie do wszystkich, oddanych, indywidualnych i anonimowych działaczy polonijnych – w większości nie wydają swoich prywatnych pieniędzy.

Korzystają głównie ze społecznych pieniędzy zebranych od ludzi ciężkiej pracy tutaj, za granicą, lub z funduszy na Polonię w kraju, z puli urzędów, ministerstw, sejmu, senatu czy Kancelarii Prezydenta. Również i wszelkiego rodzaju krajowych dotacji, nagród i dofinansowań. Również przecież nie spadających z nieba ale zebranych od polskiego podatnika.

Z pieniędzy przeznaczanych właśnie na Światową Polonię, ale Światową Polonię w dosłownym i pełnym tego słowa znaczeniu.

I co? Dalej, ciągle te same, zaklęte kręgi ludzi z tej czy innej szerokości geograficznej, uczestniczą, decydują, reprezentują, wygłaszają, zabierają głos i oświadczają w imieniu rzesz rodaków których prawdopodobnie nie tylko nikt, nigdy ani nie zapytał o zdanie w tej sprawie, ale nawet nie poprosił o zgodę na występowanie w ich imieniu. Wypada więc znowu zapytać – tym razem – gdzie jesteś Polonio Świata?

Czy stać nas – ponad 20 milionów Polaków rozsianych na świecie – wreszcie na stworzenie prawdziwie demokratycznej, powszechnej i rzeczywiście reprezentującej nas grupy? Jak widać chociażby na podanych przykładach – istniejące, skostniałe i reprezentujące wąskie grupy, najczęściej ciągle tych samych wybierających się od dekad we własnym gronie ludzi, w ułamku procenta reprezentujące, jak przynajmniej w Kanadzie, polonijną populację – nie są skłonne do otwarcia się na powszechność swoich organizacji, na ogólny, indywidualny i bezpośredni dostęp do swoich szeregów (a nie poprzez pośrednictwo kolejnych szczebli zarządów i działaczy) i umożliwienie tym samym bezpośredniego udziału w demokratycznie rozumianych wyborach do zarządów głównych i bezpośrednim kształtowaniu polityki tych gremiów. Nie mają zamiaru konsultowania się z tą indywidualną Polonią, kształtowania swoich założeń, kierunku polityki, działań, nie mówiąc już o wsłuchiwanie się w głos całej Polonii i wyrażanie głosu tych polskich społeczeństw a nie reprezentowanie wszem i wobec postaw i stanowisk wąskich grup działaczy zarządów. Przecież dzisiaj – w wieku powszechnego użycia i dostępu do elektroniki i sieci internetowej, wyjście naprzeciw tym, demokratycznym wymaganiom, to tylko kwestia dobrej woli. Właśnie dzięki internetowi można przecież było lata temu rozpocząć społeczne konsultacje, społeczne ankiety i badanie opinii tysięcy Polonusów bez względu na odległości i miejsca zamieszkania. Świetnym przykładem jest tutaj IEEE – największe na świecie, profesjonale światowe stowarzyszenie technologów i techników – od lat przeprowadzające właśnie wyłącznie przez Internet wybory do swoich władz i w ten sam sposób koordynujące też swoją działalność czy przeprowadzające narady i zebrania ze swoimi, rozsianymi na całym, globie członkami.

Tutaj, moim dużym, kolejnym osobistym rozczarowaniem były ostatnie wybory do Zarządu Głównego Kongresu Polonii Kanadyjskiej. Miałem nadzieję, że atmosfera dobrej zmiany wpłynie też i na tutejszy KPK i spowoduje wreszcie przekształcenie tej, mieniącej się reprezentantem Polonii Kanadyjskiej organizacji w powszechną, do której wstępować mogą i mogą mieć demokratyczną szansę na ubieganie się do władz nie tylko członkowie innych organizacji ale wszyscy Polonusi którym sprawy Polonii nie są obojętne. Ale, jak widać na wspomnianych przykładach „dobierania” przez KPK i Konsulat RP zapraszanych na spotkania z prezydentem RP uczestników czy w innych przypadkach, na przykład przy wyborach gremiów które mają reprezentować Polonię i działać w jej imieniu, miejsce „polonijnego pospólstwa” jest ciągle za zamkniętymi gdzieś i przez kogoś drzwiami.

Nie zdziwiło mnie więc już i to, że po dwóch kadencjach przewodniczenia Zarządowi KPK przez panią Teresę Berezowski, od października 2016 nowym prezesem został Władysław Lizoń. Dla niewtajemniczonych parę informacji. Przed kadencjami pani Berezowski prezesem KPK właśnie był pan Lizoń. Potem został posłem kanadyjskiej Partii Konserwatywnej ale przepadł w ostatnich wyborach. Teraz więc, ponownie został prezesem KPK a pani Berezowski z kolei, prezesem Polonii Świata. I tak “dookoła Wojtek”. Jak więc widać, oprócz wąskiego grona ciągle tych samych działaczy polonijnych z Toronto, w blisko milionowej społeczności Polaków w Kanadzie nie ma ciągle nikogo kto w ogóle “nadawałby się” do reprezentowania tej naszej, niemałej przecież społeczności. Nie wiem, czym zasłużył się Władysław Lizoń i co zrobił dla Polonii w czasie swojej czteroletniej kadencji jako poseł Partii Konserwatywnej. Jeżeli ktoś wie, proszę mnie oświecić. Wiem natomiast, czego nie zrobił. Nie poparł nigdy naszych społecznych, wielokrotnych akcji, protestów i wystąpień w sprawie umiędzynarodowienia śledztwa Katastrofy Smoleńskiej chociaż nikt nie miał ku temu lepszej okazji jak właśnie człowiek, mający przez cztery lata dostęp do najważniejszych osób w państwie, polityków, posłów i senatorów. W roku 2015 kiedy nie tylko sprawa Katastrofy Smoleńskiej ale i sympatyzowanie z PIS czy w ogóle z prawicowo – patriotycznymi tendencjami nawet w Kanadzie, nie było raczej w obozie polskiej władzy a i tutejszej ambasady mile widziane, mimo ponawianego, osobistego zaproszenia organizatorów poseł Lizoń nie przybył z Toronto na wielki, wielonarodowościowy protest i wiec polityczny, zorganizowany w Ottawie pod budynkiem kanadyjskiego parlamentu pod hasłem: „Ukraina nie była pierwsza – kto będzie następny?” Powód? : „…Sesja parlamentu jeszcze się wtedy nie zaczyna….” – jak słyszeli organizatorzy.

W proteście, na którym gościł będący wtedy w Kanadzie redaktor naczelny Gazety Polskiej Tomasz Sakiewicz, wzięło udział wiele kanadyjskich społeczności etnicznych. Oprócz Polaków, Ukraińców byli tez Białorusini i przedstawiciele Republik Bałtyckich.

Podobnie też, jak urzędujący wtedy w Ottawie Ambasador RP Marcin Bosacki (poprzednio doradca ministra Sikorskiego, jeszcze wcześniej dziennikarz Gazety Wyborczej), poseł Lizoń nie wziął też udziału w wydanym wieczorze tego dnia, pierwszym w historii Ottawy, uroczystym polsko-ukraińskim obiedzie, na którym obecny był obecny wiceminister spraw zagranicznych Ukrainy, wtedy ambasador Ukrainy w Kanadzie – Vadim Pristaiko:
http://www.tvniezaleznapolonia.org/ukraina-nie-byla-pierwsza-kto-bedzie-nastepny
http://www.tvniezaleznapolonia.org/ukraine-isnt-the-first-who-is-next-3
http://www.tvniezaleznapolonia.org/polish-ukrainian-dinner-in-ottawa

Z mojego osobistego, podwórka dorzucić jeszcze mogę, niezwykle bulwersującą wręcz sprawę z jaką zetknąłem się przy okazji realizacji innego, dziennikarskiego zadania. Przypadek nie załatwienia przez posła Lizonia sprawy przywrócenia kanadyjskich uprawnień weterana wojennego dla jednego z najmłodszych uczestników Powstania Warszawskiego, mieszkającego w Mississauga pana Andrzeja Łysakowskiego. Wiele lat temu Kanada odebrała przyznawane zaraz po wojnie, uprawnienia weteranów wojennych dla uczestników Powstania Warszawskiego. Odebrano je, również i liczącemu dzisiaj 86 lat panu Łysakowskiemu. I paru innym weteranom Powstania.

Z tego co wiem, pan Władysław Lizoń znalazł w 2011 roku czas aby trafić do tego, jednego z ostatnich żyjących jeszcze, bohaterów powstania kiedy go potrzebował i kiedy zabiegał również o jego poparcie w swojej kampanii poselskiej.

Z informacji jakie posiadam, kiedy już został posłem, pan Andrzej Łysakowski dostarczył mu kilkakrotnie swoje papiery, zaświadczenia i kilkakrotnie prosił o interwencję w kanadyjskim ministerstwie. Cisza. Nie dostał nigdy żadnej odpowiedzi. Kiedy kontaktowałem się w tej sprawie w listopadzie ubiegłego roku z kanadyjskim Ministerstwem d/s Weteranów powiedziano mi, że nikt się tą sprawą przedtem nie interesował. A przecież poseł rządzącej wtedy w Kanadzie partii musiał przynajmniej kilka razy w ciągu tych czterech lat natknąć się w pomieszczeniach parlamentu Kanady na ministra tego ministerstwa. Te 6 lat temu, owych weteranów Powstania żyło w Kanadzie dużo więcej. Załatwiając sprawę Łysakowskiego, poseł Lizoń mógłby załatwić równocześnie sprawę przyznania kanadyjskich uprawnień kombatanckich wszystkim pozostałym bohaterom Powstania, mieszkającym w Kanadzie. Dzisiaj Andrzej Łysakowski ma już 86 a na ostatnich uroczystościach w Toronto, oprócz pana Andrzeja, zjawiło się już tylko dwóch, żyjących żołnierzy Powstania.

Polonio Kanadyjska – Polonio Świata – gdzie więc i jacy są nasi liderzy? Kto, gdzie i kiedy i na jakich warunkach ich wybiera? Kogo reprezentują? Polonio Świata – gdzie jesteś?

Post Scriptum 1 / Przytoczę na koniec kulisy historii zneutralizowania wspomnianego, przygotowywanego sabotażu wejścia do kanadyjskiego parlamentu prezydenta Andrzeja Dudy bo jest tego warta. Można powiedzieć, że historia ta jest jakby rodem z filmu sensacyjnego, gdyby nie to, że oparta na smutnych faktach przezwyciężania przez zwyczajnych ludzi, porządnych Polonusów, nieobliczalnych skutków działań ich własnych „reprezentantów”.

W sobotę 8 maja 2016 przed Ambasadą RP w Ottawie ma miejsce wspaniały wiec poparcia dla prezydenta Andrzeja Dudy przed jego nadchodzącą za jeden dzień, pierwszą wizytą wraz z małżonką w Kanadzie. Wiec jest licznie reprezentowaną i silną odpowiedzią na wcześniejszy protest KOD Kanada przeciwko PAD tego samego dnia, kilka godzin wcześniej:
http://www.tvniezaleznapolonia.org/ottawski-wiec-poparciadla-prezydenta-rzeczypospolitejpolskiej-andrzeja-dudy

Wiec organizowany jest przez Klub Gazety Polskiej w Ottawie – konkretnie na moją prośbę przez wiceprzewodniczącego naszego Klubu GP Ottawa, Wiesława Zadrożnego, z imponującym poparciem Klubu Gazety Polskiej w Montrealu, przy wsparciu pozostałych lokalnych organizacji prawicowych jak Solidarni2010, Instytut im. Haleckiego czy Polska Jedność Narodowa. My w tym czasie jesteśmy z żoną w Warszawie na polskiej prapremierze naszego filmu dokumentalnego „Jedwabne-Świadkowie-Świadectwa-Fakty”, którą otwierano 6 maja 2016 doroczny festiwal Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich „Maj na Foksal”.

Oprócz tego, korzystając z pobytu w Polsce, upominam się w Kancelarii Prezydenta w sprawie nierównego traktowania Polonii, szczególnie dyskryminowania kanadyjskiego elektoratu PIS w czasie nadchodzącej wizyty prezydenta w Ottawie i Toronto. Jeden z wyższych urzędników wyraża zdziwienie i w czasie rozmowy dowiaduję się, że kancelaria wysłała dawno już prośby zarówno do ambasady RP w Ottawie, konsulatów w Ottawie i Toronto jak i do KPK o zorganizowanie uczestnictwa całej Polonii w czasie wizyty prezydenta. Wtedy to, po małym dziennikarskim “śledztwie” – co się potem potwierdza – dowiadujemy się o „tajnych” listach uczestników przygotowywanych przez tych, i kilku jeszcze, pomniejszych indywidualnych, kontaktowanych bezpośrednio przez kancelarię, organizatorów. Udaje mi się więc „upchnąć’ w ostatniej chwili na spotkanie z PAD w Ottawie trzy osoby z naszego klubu. Słownie trzy. O reszcie całej, kilkusetosobowej w sumie, przefiltrowanej dokładnie przez KPK i konsulat listy uczestników można powiedzieć co najmniej to, że z pewnością nie był to elektorat Prawa i Sprawiedliwości. (Można by powiedzieć dużo więcej, jak choćby o zaproszonym również, wspomnianym już autorze rozsyłanych 6 lat temu kawałów o „Kaczce po Smoleńsku”, ale chyba szkoda papieru). Do Toronto już nie mogę nikogo dokooptować i nie ma na to czasu (konieczne dane personalne, numery PESEL, paszportów, etc.).

Wracając już do Kanady, 8 maja rano, w niedzielę wcześnie rano, po odprawie na lotnisku w Krakowie otwieram laptop i czytam wiadomość od owego wysokiego urzędnika z którym nawiązałem uprzednio kontakt. Gratulując nam udanego wiecu poparcia dzień wcześniej, urzędnik ten pisze: „…Dzięki za zdjęcia i obywatelskie zaangażowanie. Wygląda imponująco. Niestety zwolennicy KOD mają zamiar nas powitać 10tego podczas Święta Narodowego. Zamierzają mieć swoje pięć minut….”

Boże. Wybieram cyfry numeru na telefonie. Dopiero wtedy dociera do nas w ogóle wiadomość, że prezydent Andrzej Duda przybędzie za dwa dni, we wtorek 10 maja do parlamentu. Że powita go na schodach premier Kanady. Że będzie specjalna sesja parlamentu. Wiadomości i detale o których nie mieliśmy pojęcia. My – elektorat PIS tego nie wiedział. Za to detale te, „w tajemnicy i poufności” znane były szerokiemu gronu osób: KPK, konsulat, ambasada, KOD Kanada…

Najpierw z poczekalni lotniska, potem z pokładu samolotu, z drugiej poczekalni we Frankfurcie zaczynam rozsyłać gorączkowe listy w sprawie zorganizowania przed parlamentem kontrakcji. Machina rusza zanim jeszcze postawimy nogę na kanadyjskiej ziemi. Wspaniałe, niezawodne, wymienione powyżej grono Polonusów z Ottawy i Montrealu i teraz nie zawodzi. Przygotowywany i umożliwiony mniej lub bardziej świadomie, polityczny sabotaż przeradza się w imponujące powitanie prezydenta Andrzeja Dudy zarówno wtedy, kiedy wchodzi, jak i wychodzi z budynku Parlamentu. Zamiast wsiąść do przygotowanych samochodów, kawalkada aut rozjeżdża się nagle na boki i prezydent Andrzej Duda podchodzi do barierek za których cisną się rodacy. To właśnie jest prawdziwa Polonia. Prawdziwa Polonia Świata.

Post Scriptum 2 / Dodatkowym – nazwijmy to „odpryskowym” efektem wizyty premiera Tuska w 2012 na kanadyjskich Kaszubach jest stopniowy odwrót od polskich korzeni jaki daje się obecnie zauważyć w tej zawsze dumnie pielęgnującej od setek lat swoje polskie tradycje – unikalnej społeczności Kanadyjskich Kaszubów. Pamiętać jednak trzeba, że przez lata, po wizycie „kaszubskiego premiera” nastąpiły oficjalnie sponsorowane przez poprzedni rząd kursy, szkolenia, wyjazdy, etc. Ale pewnie znowu się czepiam. Pewnie to tylko inna wersja tej „pomocy innym mniejszym środowiskom polonijnym”.

* Autor jest właścicielem stacji TV Niezależna Polonia w Ottawie, stolicy Kanady:
http://www.tvniezaleznapolonia.org

Świadectwo i przesłanie Rodzin Smoleńskich

elzbietaiwaclawkujbidowieElżbieta i Wacław Kujbidowie*

Zapraszamy Państwa do obejrzenia trzeciego z reportaży z IV Forum Polonijnego jakie odbyło się w Amerykańskiej Czestochowie – Doylestown, Pensylwania w dniach 22-23 kwietnia 2017 roku. Wzruszające świadectwa i ważne przesłania do Polonii i Polaków od członków Rodzin Smoleńskich biorących udział w tegorocznym IV Forum Polonijnym w Amerykańskiej Częstochowie, pp. Marioli Karwety, Ewy Karwety i Piotra Walentynowicza:
http://www.tvniezaleznapolonia.org/mariola-i-ewa-karweta-piotra-walentynowicza

* Autorzy od lat prowadzą Telewizję Niezależna Polonia w Ottawie, stolicy Kanady.

Rozmowa z p. Filipem Frąckowiakiem

elzbietaiwaclawkujbidowieElżbieta i Wacław Kujbidowie*

Zapraszamy Państwa do obejrzenia drugiego z reportaży z IV Forum Polonijnego jakie odbyło się w Amerykańskiej Czestochowie – Doylestown, Pensylwania w dniach 22-23 kwietnia 2017 roku. Tym razem jest to rozmowa z p. Filipem Frąckowiakiem, dyrektorem Izby Pamięci Generała Ryszarda Kuklińskiego:
http://www.tvniezaleznapolonia.org/rozmowa-z-filipem-frackowiakiem

* Autorzy od lat prowadzą Telewizję Niezależna Polonia w Ottawie, stolicy Kanady.

Polak i Amerykanin. Historia dwóch żołnierzy

elzbietaiwaclawkujbidowieElżbieta i Wacław Kujbidowie*

Zapraszamy Państwa do obejrzenia pierwszego z reportaży z IV Forum Polonijnego jakie odbyło się w Amerykańskiej Czestochowie – Doylestown, Pensylwania w dniach 22-23 kwietnia 2017 roku.

W sierpniu 2013 roku w Afganistanie miała miejsce jedna z największych bitew z talibami w której brali udział polscy i amerykańscy żołnierze. Wysadzona w powietrze przed jednostką wojskową, kierowana przez kierowcę samobójcę ciężarówka z półtora tony trotylu zrobiła wyłom w murze, przez który wdarli się napastnicy. Doszło do bezpośredniej bitwy z talibami. W pewnym momencie, w stronę walczących ramię w ramię żołnierzy amerykańskich i polskich, zaczął biec kolejny samobójca z „pasem szahida”, wypełnionym ładunkami wybuchowymi. Mimo ostrzału zdążył podbiec na kilka metrów i wtedy zdetonował ładunek. Walczący obok porucznika Cierpicy sierżant Michael H. Ollis, ubrany w kuloodporną kamizelkę, bez namysłu osłonił własnym ciałem rannego w nogi polskiego żołnierza. Zginął na miejscu.

Na cześć bohatera jeden z synów Karola Cierpicy nazwany został imieniem Michał. Dzisiaj, obaj synowie polskiego żołnierza są – jak mówią o tym Robert i Linda Ollins, rodzice poległego Amerykanina – ich „nowymi” wnukami a Karol Cierpica ich przybranym synem. Po przejściu do rezerwy, podporucznik Karol Cierpica poświęcił swoje życie na tworzenie i rozwijanie „FUNDACJI DZIĘKUJĘ CI ZA SŁUŻBĘ – THANK YOU FOR YOUR SERVICE FOUNDATION”. Oto adres strony tej fundacji: http://mundurowym.pl/karol-cierpica

Nieprawdopodobna historia polsko-amerykańskiego braterstwa broni, zrodzonego na polach bitewnych Afganistanu:
http://www.tvniezaleznapolonia.org/polak-i-amerykanin-historia-dwoch-zolnierzy

* Autorzy od lat prowadzą Telewizję Niezależna Polonia w Ottawie, stolicy Kanady.

Głosy Polaków z Kanady i USA

elzbietaiwaclawkujbidowieElżbieta i Wacław Kujbidowie*

W ten najpiękniejszy czas roku TV Niezależna Polonia przedstawia głosy Polaków z Kanady i USA skierowane do rządzących obecnie Polską – do prezydenta RP p. Andrzeja Dudy i Pierwszej Damy, do personelu Jego Kancelarii i Pałacu, do pani premier Beaty Szydło, Jej Ministrów i Pracowników Ministerstw, do prezesa Prawa i Sprawiedliwości p. Jarosława Kaczyńskiego, do Posłów i Senatorów Zjednoczonej Prawicy oraz do prawicowych Polityków i Działaczy:
http://www.tvniezaleznapolonia.org/glosy-polakow-z-kanady-i-usa

Tegoroczna, świąteczna edycja audycji TV Niezależna Polonia “Moim Zdaniem” to zebrane od kilkunastu osób – Polek i Polaków mieszkających na stałe w różnych miejscach Kanady czy Stanów Zjednoczonych – oceny i komentarze dotyczące bieżących, dramatycznych wydarzeń w Polsce, w przeddzień Świąt Bożego Narodzenia AD 2016. Oprócz związanych z tym okresem, tradycyjnych życzeń usłyszycie Państwo opinie a czasem i przesłanie do sił politycznych rządzących obecnie w Polsce i odpowiedzialnych za przyszłość ojczyzny.

To głos Polaków z Kanady i USA na temat tego, co się obecnie w kraju dzieje. Jednym słowem – Naszym – Polaków zza oceanu – Zdaniem. Zapraszamy.

* Autorzy od lat prowadzą Telewizję Niezależna Polonia w Ottawie, stolicy Kanady.

To nie jest stalinowska Polska, dlaczego więc nadal nie znamy prawdy?

waclawkujbidaWacław Kujbida*

Z Wacławem Kujbidą o tym, kto mordował Żydów w Jedwabnem i dlaczego prokuratorzy IPN nie chcą ujawnić prawdy rozmawia Błażej Torański.

Błażej Torański: Wie Pan, co o pogromie w Jedwabnem jest napisane w polskiej Wikipedii?

Wacław Kujbida: Wiem. Dokładnie nie przytoczę, ale w skrócie mniej więcej brzmi to tak, że grupa polskich młokosów spędziła ludność żydowską na rynek, a potem do stodoły i podpaliła.

Dokładnie to jest tak: „masowe morderstwo dokonane przez grupę co najmniej 40 Polaków zamieszkujących miasto Jedwabne na kilkuset Żydach zamieszkujących to miasto i jego okolice 10 lipca 1941 z inspiracji niemieckiej, w czasie niemieckiej okupacji Polski. W wyniku zbrodni zginęło co najmniej 340 osób, z czego około 300 zostało żywcem spalonych w stodole”. Co Pan czuje, jak to czyta?

Nie ma słów oburzenia. Ten przekaz jest już tak zmanipulowany za granicą, że przeciętny obywatel Stanów Zjednoczonych czy Kanady zapytany o okupację Polski w czasie II wojny światowej myśli automatycznie, że mordercami w Jedwabnem byli nie Niemcy, tylko Polacy.

Do tego fałszywego obrazu pogromu w Jedwabnem przyłożył rękę Instytut Pamięci Narodowej, powołany w końcu m.in. do tego, aby dementować kłamstwa historyczne. Jak Pan postrzega ten paradoks?

To jest nie tylko paradoks. To skandal. Ale jest to także ustawowa ułomność Instytutu Pamięci Narodowej, który ma dwa piony. W jednym są placówki edukacyjne, badawcze, historyczne. Drugi jest pion prokuratorski, który ma to samo źródło finansowania, ale nie jest zależny organizacyjnie od władz IPN. Prokuratorzy IPN są niezależni i – tak jest w przypadku Jedwabnego – prowadzą własną politykę. W tej mierze postawa prokuratorów od kilkunastu lat jest skandaliczna. Oparli się bowiem w swych śledztwach na fałszywych przesłankach. Kontynuowali wnioski wysnute ze śledztw Urzędu Bezpieczeństwa stalinowskiej Polski. To nie były niezależne śledztwa, bo to samo UB zabijało żołnierzy wyklętych w sfingowanych procesach. W tym czasie śledztwa w sprawie Jedwabnego były fikcją polityczną, maskaradą. Paradoksem historii jest, że IPN odmówił nam wszczęcia śledztwa na podstawie nowych śladów, zeznań naocznych świadków i dowodów, do których dotarliśmy. We wnioskach w lutym i w marcu tego roku domagaliśmy się, aby Niemców uznać za sprawców, a Jana Tomasza Grossa, jako winnego przestępstwa z art. 55 ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, w którym jest mowa o zaprzeczaniu zbrodniom niemieckim. IPN odpisał nam, że nasze argumenty nawet nie zasługują na rozważenie. Wyśmiano nas. To bardzo smutne.

Ano właśnie. IPN prowadził śledztwa w latach 2002–2004. Wedle IPN rola Polaków – co najmniej czterdziestu mieszkańców Jedwabnego i okolic – była decydująca w realizacji zbrodniczego planu. Polacy byli wykonawcami zbrodni zainspirowanej przez Niemców. Prokuratorzy IPN przesłuchali 111 żyjących świadków.

Niestety, łatwo udowodnić, że nie byli to naoczni świadkowie. Ci ludzie słyszeli o zbrodni od babć, dziadków, znajomych, a często urodzili się wiele lat po pogromie w Jedwabnem. Jeszcze raz chce jednak podkreślić, że to są rezultaty śledztw pionu prokuratorskiego, a nie całego IPN. W niczym to jednak śledczych nie usprawiedliwia. Nie oparli się bowiem na naocznych świadkach i czerpali wiedzę z zakłamanego, zmanipulowanego śledztwa UB z czasów PRL. Mam na to dowody. Najgorsze, że od roku informujemy IPN o nowych dowodach historycznych, odnalezionych przez nas świadkach, prosimy o ich przesłuchanie, a prokuratorzy IPN na to nie reagują. Nie wiem, jak to nazwać.

Wraz z żoną odnalazł Pan naocznego świadka: Hieronimę Wilczewską. Twierdzi tak (cytuję dosłownie): „To nie byli żadne Polacy. Polacy byli tak samo gonione pod karabinem, jak i ci Żydzi. Jeśli pomagali to pod karabinami, pod strachem z karabinu. Może i był tam jaki ochotnik. Ale większość byłą ludzi zmuszonych, którzy ze strachu szli, pomagali. Pokazywali, gdzie ci Żydzi mieszkają. Niech powiedzą prawdę, że Polacy byli zmuszani pod karabinami. Zamordowali Niemcy”. Byli zmuszani czy nie?

Byli. To się potwierdza. Prokuratorzy IPN albo nie chcą, albo nie mogą dotrzeć do tych świadectw. Do Hieronimy Wilczewskiej, ale i do Stanisława Boczkowskiego dotarliśmy w 2013 roku. Także inne świadectwa naocznych świadków mówią, że Polacy pod groźbą śmierci byli zmuszani do wskazywania miejsc, gdzie mieszkają Żydzi, ich sąsiedzi, do pilnowania ich i zapędzenia do stodoły. Nie jest jednak możliwe, aby czterdziestu Polaków, młokosów z kijami, zapędziło kilkuset Żydów, zgromadziło ich na rynku i tymi samymi kijami wtłoczyło się do stodoły i podpaliło. Nie bądźmy dziećmi.

Przez trzy lata Hieronima Wilczewska i Stanisław Boczkowski nie zostali przesłuchani przez prokuratorów IPN?

Tak, trzy lata temu przeprowadziliśmy wywiady dziennikarskie. Nic tego nie zapowiadało, ale szybko zorientowaliśmy się, że są to fundamentalne odkrycia i świadkowie. Praca nad filmem „Jedwabne–Świadkowie–Świadectwa–Fakty” trwała dwa i pół roku, bo nie mówimy w nim tylko o zbrodni w Jedwabnem, ale także o czternastu tego samego rodzaju zbrodniach! Za każdym razem ludzi pochodzenia żydowskiego palono w drewnianych domach lub stodołach.

Metoda zbrodni była ta sama, bo komandem śmierci dowodził ten sam esesman, porucznik Hermann Schaper. Mordowali Żydów kolejno w: Wiźnie, Wąsoszu, Radziłowie, Jedwabnem, Łomży, Tykocinie, Rutkach, Piątnicy, Zambrowie…

Nie tylko ludność pochodzenia żydowskiego, ale i wielu Polaków zlikwidowano w ten sposób po 22 czerwca, po wejściu Niemców na tereny Polski okupowanej przez Sowietów, włączonych do zachodniej Białorusi. Do końca sierpnia komando Schapera szło od wioski do wioski i robiło to, co w Jedwabnem: rozstrzeliwało, ale najczęściej paliło w stodołach. Jedwabne – w którym sprawstwo zbrodni IPN przypisał Polakom – ma być od tego wyjątkiem? Absurd. Ten sposób mordowania był powszechny w Einsatzkommando. Tłumaczymy to dokładnie w naszym filmie. Nawarstwienie manipulacji historycznej jest głębsze, gdyż mówi się o okrutnych zbrodniach na zachodniej Białorusi i Ukrainie, przemilczając, że to były tereny Polski, zajęte przez Sowietów po 17 września 1939 roku.

Jak Pan tłumaczy, że prokuratorzy, dysponujący aparatem śledczym, nie potrafili dotrzeć do naocznych świadków, co udało się Panu?

Przypuszczam, że nie chcieli dotrzeć do wszystkich, dostępnych im materiałów. Powiem więcej: w tej chwili w zasięgu prokuratorów IPN są dokumenty dowodzące, że nie Polacy są autorami tej zbrodni.

Harold Zissman z Jedwabnego, na którego Pan się powołuje, napisał w pamiętniku o esesmanach: „Zagonili wszystkich Żydów do stodoły i podpalili. Ktokolwiek chciał stamtąd uciekać został skoszony seriami z pistoletów maszynowych”. Przecież Polacy nie mieli broni, tylko kije. Zissman jest niezwykle wiarygodnym świadkiem, bo nieprzychylnym Polakom. Wrócił do Jedwabnego z Armią Radziecką, z NKWD, a potem zwiał do Stanów Zjednoczonych. Na Niemców, jako sprawców tej zbrodni wskazuje także autor innego pamiętnika: Michael Maik.

Niczym w mantrze powrócę do śledztwa prokuratorów IPN–u. W 2001 roku przerwano w Jedwabnem ekshumację. Wydobyto wtedy szczątki ubrań, butów, rzeczy osobistych, które pokazujemy na filmie, ale także inne dowody rzeczowe, na przykład fragmenty pomnika Lenina.

Stanisław Boczkowski mówi, że Niemcy nie tylko bili Żydów z Jedwabnego, kazali im na rynku śpiewać, skakać i tańczyć, a także krzyczeć „Przez nas wojna” i rozebrać pomnik Lenina. Z rozbitego monumentu każdy miał dźwigać fragment do stodoły.

Te fragmenty przechowywane są w wejcherowskim magazynie gdańskiego Muzeum II wojny światowej. Proszę napisać tłustym drukiem, że prokuratorzy IPN z Białegostoku odmówili nam upublicznienia w filmie protokołów przekazania dowodów rzeczowych. Inaczej mówiąc: nie mogliśmy powiedzieć w filmie o tym, co wykopano, w jakich ilościach.

Jak Pan tłumaczy ten zakaz?

Prokuratorzy Komisji Badania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu białostockiego IPN mają prawo do niezależnych decyzji. Są one skandaliczne.

Przeciętny Polak nie odróżnia pionów w IPN. Wszystko idzie na konto tej instytucji. A wygląda na to, jakby pion prokuratorski był państwem w państwie. Byłoby to możliwe w Kanadzie, gdzie mieszka Pan od 26 lat?

Widzę tu analogię do Trybunału Konstytucyjnego, który w założeniu ma być gwarantem demokracji, a w praktyce zabezpiecza interesy tylko pewnej grupy ludzi. W Polsce jest to pozostałość nieszczęsnego układu komunistycznego. W Kanadzie nie byłoby to możliwe. Każda instytucja państwowa czy dotowana z funduszy społecznych, gdyby działała przeciwko interesom tego państwa i narodu, przestałaby istnieć w ciągu 48 godzin. Kanadyjczycy bardzo interesują się naszym filmem. Działamy w mediach polskojęzycznych. Na kanadyjskiej stacji kablowej prowadzimy z żoną magazyn informacyjny. Ludzie bardzo interesują się tym tematem i mam nadzieję, że znajdziemy pieniądze na zrealizowanie anglojęzycznej wersji filmu.

Ciągle montujecie swój film, uzupełniacie o kolejne fragmenty. Kiedy uzyska ostateczny kształt?

Jesteśmy umęczeni próbami dotarcia do prawdy, choćby do wspomnianych dokumentów IPN–u. To nie są czasy stalinowskie ani stan wojenny, tylko Polska Anno Domini 2016. Nie do wiary.

Na szczęście nowy prezes IPN, dr Jarosław Szarek nie ma wątpliwości: „Wykonawcami tej zbrodni byli Niemcy, którzy wykorzystali w tej machinie własnego terroru pod przymusem grupkę Polaków”.

Jak najbardziej zgadzam się z tą opinią. Obawiam się jednak – obym był złym prorokiem, może się mylę, ale taka mam wiedzę – że prezes dr Jarosław Szarek nie jest zwierzchnikiem pionu prokuratorskiego w IPN. Ten pion może robić, co chce.

Jaka jest szansa dotarcia filmu do szerokiej widowni?

Nachalnie próbuję dobijać się do szefów Telewizji Polskiej. Kto jak kto, ale właśnie ta telewizja opłacana z kieszeni polskiego podatnika powinna ten film pokazać. Usiłujemy też znaleźć dystrybutora wersji DVD. Ten dokument powinien być pokazywany w polskich szkołach. Młodzi ludzie nie wiedzą, jak wyglądała okupacja, nie znają niuansów i dzięki temu mogą być manipulowani. Robimy, co możemy, aby ten film przebił się w Polsce.

* Wacław Kujbida, rocznik 1953, architekt po Politechnice Krakowskiej. Reżyser, publicysta, dziennikarz, badacz najnowszej historii Polski, realizator i autor radiowy, filmowy i telewizyjny, członek SDP. W 1979, po trzech latach współpracy z Radiem Kraków, odmówił wstąpienia do PZPR i nie dostał etatu. Wyemigrował do Kanady, gdzie mieszka od 26 lat. Wraz z żoną Elżbietą (biologiem po Uniwersytecie Jagiellońskim) prowadzą internetową telewizję „TV Niezależna Polonia”. W ottawskiej telewizji kablowej mają swój comiesięczny, polskojęzyczny program. Przez ostatnie dwa i pół roku realizowali film dokumentalny „Jedwabne–Świadkowie–Świadectwa–Fakty”. Obraz był pokazywany m.in. na ostatnim Festiwalu Niezłomni, Niezależni Wyklęci w Gdyni oraz na Festiwalu Filmu Niezależnego OKNO.

(Od Redakcji): Tekst publikujemy za zgodą Autora i stroną: http://www.sdp.pl/wywiady/13382,to-nie-jest-stalinowska-polska-dlaczego-wiec-nadal-nie-znamy-prawdy-,1476777429

Początek końca kłamstw o Jedwabnym

krakowniezaleznymkInformacja własna

3 października 2016 roku w gościnnych progach krakowskiego „Sokoła” mieliśmy okazję przeżywać ważne wydarzenie. Państwo Elżbieta i Wacław Kujbidowie z Ottawy – rodowici krakowianie, postanowili zmierzyć się z największym, najbardziej podłym oskarżeniem ostatniego 27-lecia, jakie skierowano pod adresem narodu polskiego.

davMiejmy nadzieję, bo zawsze warto ją mieć, że Ich film „Jedwabne. Świadkowie, świadectwa, fakty”, w swojej najnowszej wersji (dotąd w Polsce nie pokazywanej) przyczyni się do zakończenia „ery upowszechniania kłamstw”, które w milionowych nakładach szkalują Polaków, od medialnych głupot poczynając, poprzez głupotę urzędniczą, a na głupotach wypisywanym w Internecie kończąc. Warto dodać tutaj optymistyczną wiadomość, że TV Niezależna Polonia pp. Elżbiety i Wacława Kujbidów oglądana jest w 93 państwach świata!

davKrakowian i Gości naszego Miasta, wraz z gospodarzami miejsca i Autorami filmu, zaprosiło na projekcję Stowarzyszenie im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie. Spotkanie poprowadził p. dr Mirosław Boruta, prezes Stowarzyszenia, który – na zakończenie – wraz z pp. wiceprezes, Marią Krakowską i sekretarz, Natalią Karpierz wręczyli Wspaniałym Polakom, żyjącym za granicą, w Kanadzie, symboliczne podziękowanie – wiązanki polskich kwiatów.

Zapraszamy Państwa do obejrzenia dwóch fotoreportaży, autorami zdjęć są pp. Elżbieta Serafin i Mirosław Boruta:
https://goo.gl/photos/3cDM1jGBghB5nU6n8 / https://goo.gl/photos/Hz5jfNJzcf5jP7Lh7
a filmową relację ze spotkania przygotował p. Marek Czapla (Program 7 – Internetowa telewizja):
https://www.youtube.com/watch?v=ln9VrIIHjF8.

Jedwabne – naoczni świadkowie, spisane świadectwa, pominięte fakty. Omówienie

leszeksmagowiczLeszek Smagowicz

3 października w Krakowie – równocześnie z odbywającym się w czarnej tonacji protestem – odbyła się niezwykle czysta w swych intencjach i jasna w przekazie impreza. Państwo Elżbieta i Wacław Kujbidowie od lat 80-ych na co dzień mieszkający w Ottawie, zaprosili na projekcję filmu, który w całości jest ich prywatnym dziełem. Dziełem, kosztującym małżeństwo Kujbidów wiele czasu i wyrzeczeń. Podczas prawie czterech lat (2013-16), w czasie których Pan Wacław min. musiał zrezygnować z pracy, gromadzili materiały, książki, stare i nowe zdjęcia, odwiedzali miejsca i świadków wydarzeń sprzed 75 lat, poświęcając oprócz czasu wiele swoich prywatnych środków.

„Jedwabne – naoczni świadkowie, spisane świadectwa, pominięte fakty”. Długi, trwający sto dziesięć minut film dokumentalny, podzielony jest na kilkanaście części, tworzy jedną wielką spójną i najważniejsze – logiczną – całość.

W filmie pierwszym świadkiem jest Hieronima Wilczewska z domu Kowalewska, która w dniu mordu była w wieku „przed komunijnym”. Opowiada jak wyglądały tragiczne wydarzenia oczami dziecka mieszkającego w sąsiadującej z Jedwabnem wiosce Kucze Wielkie. Padają zdania: „Niemcami otoczona grupa Żydów; Polacy zmuszani pod karabinami do pomocy; benzyna i miotacze ognia z broni” Na drugi dzień widziała, że w zgliszczach spalonej stodoły nie wszyscy spłonęli, że ci którzy byli pod spodem raczej zostali jakby osmoleni, nadpaleni, przyczadzeni ale wciąż żywi… próbując pomóc ofiarom (podać wodę) jest zatrzymana przez dwóch „gestapowców” z których jeden w języku niemieckim a drugi tłumacząc po rosyjsku mówi: „żeby się napatrzyła co robią Żydami, bo jak skończą z Żydami to będą to z Polakami to robić…” Pyta, „jakie to byli Polacy skoro po rosyjsku do mnie mówił, a był w niemieckim mundurze”? Dramatyczną historię kończy stwierdzeniem, że niespaleni żywcem ludzie wciąż pilnowani kordonem, zginęli wycieńczeni śmiercią głodową. W między czasie pani Hieronima dodaje również, że zanim wyjechała pierwszy raz do USA w 1980 roku zrobiła zdjęcie kamieniowi, na którym napisane było: „MIEJSCE KAŹNI ŻYDOWSKIEJ. GESTAPO I ŻANDARMERIA HITLEROWSKA SPALIŁA ŻYWCEM 1600 OSÓB. 10 VII 1941”.

Z kolei w filmie przedstawione są dwie książki napisane w języku angielskim. Jedna napisana przez Harolda Zissmana, pt. „Wojownicy. Moje życie jako sowiecko-żydowskiego partyzanta” wydana przez Uniwersytet w Syracuse w USA w 2005 roku. Druga to pamiętnik Michała Maika pt. „Uwolnienie” wydaną przez Avigdor i Laia Ben-Dov w Izraelu w 2004 roku. Cytowane fragmenty, jasno dają do zrozumienia kto był autorem masakry w Jedwabnem, jak i w wielu innych miejscach w tej części polskich ziem, a okupowanych dotąd przez Sowietów.

Następnie przedstawiona jest historia z tuż przed wybuchu II Woj. Św. aż do lipca 1941. Pakt Ribbentrop–Mołotow, bitwa pod Wizną, agresja Sowietów, układ z 22 września w Brześciu na mocy którego Niemcy ustępują Sowietom zagarnięty z rozpędu teren i przesuwają się za linię demarkacyjną do swojego zaboru. Ziemie te przez prawie dwa lata stają się częścią Białoruskiej SRR pod okupacją Sowiecką. Ludność pochodzenia żydowskiego wita żołnierzy Armii Czerwonej entuzjastycznie! Na podstawie wspomnień z obu książek dowiadujemy się o rozpoczętej przez część ludności żydowskiej współpracy z władzami komunistycznymi; Żydzi stawali się funkcjonariuszami publicznymi a nawet wcielani do NKWD. Jako część aparatu komunistycznego, Żydzi biorą współudział w eksterminacji Polaków, patriotów, żołnierzy, księży, inteligencji. Tropią, aresztują i wysyłają w bydlęcych warunkach na Sybir swoich sąsiadów.

W czasie okupacji sowieckiej dochodzi do czterech wielkich deportacji Polaków na Sybir. Do ostatniego takiego aktu dochodzi 20 czerwca 1941 roku. A więc dwadzieścia dni (SIC!) przed spaleniem „słynnej” stodoły Śleszyńskiego, gromadzą kilkadziesiąt polskich rodzin na tym samym rynku w Jedwabnem by wysłać ich na śmierć na Sybir lub do Kazachstanu. W sumie wysłano około 1,5 miliona Polaków z czego na pewno 10 % a więc około 150 tysięcy naszych rodaków.

Pan Wacław Kujbida snuje swoją dalszą opowieść przeplatając ponownie wersy z obu książek, jak i puszczając fragmenty wywiadów z kolejnym żyjącym świadkiem Stefanem Boczkowskim. 22.06.1941 na tereny wkraczają ponownie wojska hitlerowskie w ramach planu Barbarossa. Cytowane są następne fragmenty potwierdzające gehennę Żydów cyklicznie mordowanych przez Łomżyński Oddział Specjalny SS „Płock – Ciechanów” w oryginalnej nazwie (raczej nie brzmiący po polsku) Einsatzkommando Ss „Zichenau – Schrottersburg”. Omówiona zostaje szczegółowo formacja do eksterminacji grup etnicznych nazywanych Einsatzgruppen. Ukazane są w liczbach jej „osiągnięcia” oraz dalsze plany. Do części B owych niesławnych jednostek, odpowiedzialnych za masowe mordy na obywatelach polskich żydowskiego pochodzenia, należy właśnie Pierwszy Oddział Specjalny SS „Płock – Ciechanów” dowodzony przez komisarza policji kryminalnej III Rzeszy Hauptsturmfuhrera SS Hermanna Schapera, któremu przypisuje się współsprawstwo i inspirację mordów na Żydach w Łomżyńskim. Od początku lipca do początku września, od miejscowości Grajewo przez Łomżę aż do Białegostoku zbrodniarz wojenny Hermann Schaper przeprowadza swoisty „rajd” w tym samym schemacie. Gromadzono ludność polską pochodzenia żydowskiego pod pozorem zbiórki na roboty. Pędzono ich do stodół i następnie palono… autor mówi, cytując nie przybliżonego w filmie świadka przesłuchiwanego w Niemczech po wojnie, że „to był niejako sposób, a przeprowadzona tak zbrodnia jest pieczątką Hermanna Schapera”. Krwawy szlak tego zbrodniarza to min. Wąsosz 5.07.41; Radziłów 7.07.41; Jedwabne 10.07.41; Wizna 28.07.41; Łomża 7.08.41; Tykocin 25-26.08.41; itd. Ludzi palono żywcem lub zasypywano żywcem w dołach czasem tylko rozstrzeliwując. „Po 419 latach istnienia (1522 – 1941) cmentarz żydowski w Tykocinach przestał być potrzebny, ponieważ od 26 sierpnia w Tykocinie i w okolicach nie było już społeczności żydowskiej”.

W dalszej części filmu autorzy cytują książkę Jerzego Smurzyńskiego wydaną w 1997 roku pt. „Czarne lata ziemi łomżyńskiej” gdzie wyliczone są zbrodnie niemieckie z okresu 1941 – 1945 na tym rejonie okupacji hitlerowskiej. Wyliczono, że łącznie „dokonano” 998 zbrodni w 486 miejscach. Ogółem zginęło 36790 mieszkańców; z czego 11683 to Polacy 24955 to Żydzi a 152 to Cyganie.

Jedną z najbardziej kontrowersyjnych rzeczy wokół mordu w Jedwabnem była liczba ofiar, które zginęły wówczas w tej stodole. Również w tym filmie poruszona jest ta drażliwa sprawa. Autorzy sugerują, że podawana często liczba 1600 mieszkańców okolicznych wsi jest niemożliwa z kilku powodów. Po pierwsze w czerwcu 1941 roku w Jedwabnem i okolicach mogło znajdować się maksymalnie 300-500 mieszkańców żydowskiego pochodzenia. Potem świadek Stefan Boczkowski mówi, że w 1940 roku władze białoruskie przeprowadziły spis ludności żydowskiej i rok przed masakrą w Jedwabne żyło około 500 Żydów. Następnie wymienia wiele powodów dla których według niego w dniu tragedii mogło być w Jedwabnem i okolicach około 150 – 200 ludzi wyznania mojżeszowego. Wcześniej pani Hieronima Wilczewska mówiła, że stodoła była dużo mniejsza niż dziś stojące tam kamienie, okalające miejsce kaźni.

Oficjalna zakłamana wersja historia tragedii umieszcza Polaków jako głównych inspiratorów oraz jedynych sprawców mordu w Jedwabnem. Tymczasem kolejne fragmenty filmu mówią zupełnie co innego. Według naocznych świadków Niemieccy żołnierze pod groźbą śmierci zmuszali Polaków do wskazywania miejsc gdzie są ukryci ich żydowscy sąsiedzi. Jak mówi pani Hieronima: „pod strachem z karabinu”, choć nie wyklucza, „że, może i był tam jaki ochotnik… gdyż jak mówi: temu nie będę przeczyć…”. Gdzie indziej opowiada ze szczegółami konkretne świadectwa osób z pistoletem przy skroni. W innym przypadku dodaje pan Stefan Boczkowski: „rozstrzeliwują cię na miejscu… od razu kula w łeb za wprowadzenie nas w błąd… to była zasada generalna.” Następnie Niemcy zmuszali Polaków do asystowaniu Żydom podczas marszu jak i do pilnowania ich na samym rynku. Wręczano im w tym celu kije do rąk.

Kłamstwo dramatu w Jedwabne jest podwójne. Nie tylko zmienia Polaków w grono zwyrodniałych bandytów, ale całkiem przemilcza ich chwalebne czyny. Sam pan Stefan Boczkowski w czasie wywiadu w 2013 roku wymienia z imienia i nazwiska szereg członków rodziny oraz innych osób z okolic, którzy uratowali życie ukrywając wielu Polaków żydowskiego pochodzenia. Co więcej wymienia kilku wciąż żyjących członków ocalonych rodzin. To niewiarygodne…

To niewiarygodne, bo niedokończone prace ekshumacyjne, jak podają źródła, dowiodły że liczba osób pomordowanych mogła się wahać pomiędzy 150 a 250. To niewiarygodne, bo źródła te informują, że w pogorzelisku odnaleziono ponad sto łusek z broni palnej, w tym 46 sztuk typu Mauser MG 34. Przecież nasi rodacy nie mogli posiadać nie tylko broni, ale benzyny czy nawet radia. Z czego Polacy mieli strzelać do swoich sąsiadów. Może z tych kijów?!

To równie niewiarygodne jak samo zatrzymanie prac ekshumacyjnych w 2001 roku, których dalsze rezultaty pozwoliłyby rozwiać polityczno – medialną chmurę kłamstw, przeinaczeń i przemilczeń wokół masakry w Jedwabne i w pozostałych okolicach gdzie w 1941 roku dokonywano masowych mordów na ludziach wyznania mojżeszowego. Państwo Kujbidowie powołują się na szereg publikacji w tym również z tygodnika „Wprost” z 26 grudnia 2012.

Czy to nie jest niewiarygodne, że 15 lutego br. Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu z IPN-u w Białymstoku odmówiła upublicznienia na poczet tego filmu „protokołu przekazania niektórych dowodów rzeczowych” oraz „samego protokołu z ekshumacji” z przerwanego śledztwa w Jedwabnem w 2001r.? Pytam więc czytających, czy dziwić mogą w taki razie inne postanowienia IPN-u z Białegostoku i z Warszawy w tej sprawie, jak i w wątkach jej towarzyszących np. dotyczących publikacji Jana Grossa?

Szokujące są dalsze losy kryminalisty Hermanna Schapera ukrywającego się po wojnie w Niemczech pod polskim (sic!) nazwiskiem. Równie „niezwykłe” są dziwne zmiany mające miejsce w ostatnich latach na miejscach straceń ludności żydowskiej na ziemi łomżyńskiej. Znikają stare napisy i tablice na których pojawiają się nowe, na których najczęściej nie ma sprawców lub daty wydarzeń, albo pojawiają się nowe niezgodne z prawdą informacje. Zdjęcia i nagrania na filmie państwa Kujbidów pokazują zmiany na pomnikach i tablicach pamiątkowych. Do istniejących tablic dodawane są kolejne, które jak celnie zauważa pani Hieronima Wilczewska, wyglądają na celową prowokację.

Świetna narracja plus czytelna informacja oraz dokumentacja zdjęciowa, mapy, i ilustracje powodują, że długi film ogląda się z zapartym tchem. Pokręcona historia losów wojennych tamtych miejsc wokół Jedwabnego, ziemi przechodzącej dwa razy z rąk hitlerowskich oprawców do rąk sowieckich bandytów; gdzie Polacy nie mieli od 5 września 39’ nic do powiedzenia; gdzie Polacy byli raczej przeznaczeni w 1941 roku do eksterminacji przez NKWD i jego lokalnych współpracowników (przecież mieli być w ostatnim tygodniu czerwca 41’ wywiezieni na Sybir) oraz dowody zebrane świadczą zupełnie o innym przebiegu tragedii niż głosi od 27 lat oficjalnie promowana wersja. Świadczy o tym dodatkowo całkowita zbieżność głoszonych tez przez polskich naocznych świadków z zapisanymi kartami w obu wymienionych książkach żydowskich obywateli, innych świadków tamtych czasów.

Zamiast być dumni z postawy Polaków – opisywanych w filmie przez naocznych świadków, lub np. tak ilustrowanych w książce Chrisa Bishop’a pt.”Zagraniczne formacje SS. Zagraniczni ochotnicy w Waffen-SS 1940-1945”, który w swojej pracy pisze tak: „strona polska wycierpiała okrutnie. Co szósty Polak zginął, głównie w rezultacie brutalnych represji ze strony niemieckich sił bezpieczeństwa. Polacy mogą być dumni, że nie kolaborowali z Niemcami – prawdopodobnie jako jeden, jedyny kraj który tego nie robił.” – musimy wciąż zaprzeczać kłamstwom.

Pochodzące z Krakowa małżeństwo Kujbidów zawitało tym razem do grodu Kraka ze swoją produkcją na zaproszenie Stowarzyszenie im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie, a całe spotkanie przy ul. Józefa Piłsudskiego w krakowskim Sokole poprowadził p. dr Mirosław Boruta. Państwo Kujbidowie prowadzą od kilku lat swoją dwujęzyczną stronę internetową oraz posiadają prywatną telewizję również w necie jak i kanale Youtube.com. Wszystkie ich pomysły sygnowane są znakiem Telewizja Niezależna Polonia, z charakterystyczną głową białego orła w koronie, znajdującą się na tle czerwonego kanadyjskiego klonowego liścia.

Pracowali ponad 3 lata, gromadząc materiały, odwiedzając miejsca kaźni, żyjących świadków i ludzi oraz instytucje posiadające inne świadectwa. Ten niezwykły wysiłek włożony w tę kilkuletnią pracę poświęcony był odkłamywaniu zabrudzonych kart naszej historii. Za czas i za trud na chwałę Rzeczpospolitej i za zwrócony honor, czystość sumień i właściwą tożsamość dla potomków niesprawiedliwe oskarżonych w Jedwabnem serdecznie w ich imieniu dziękuję.

Wizyta Prezydenta RP Andrzeja Dudy z Małżonką w Kanadzie 2016

waclawkujbidafotoWacław Kujbida

W dniach 9–11 maja 2016 roku z oficjalną wizytą przebywał w Kanadzie Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej p. Andrzej Duda wraz z Małżonką.

TV Niezależna Polonia pokazuje krótką relację z ostatnich dwóch dni tej wizyty a więc z oficjalnych spotkań z Premierem Kanady Justinem Trudeau, z Generalnym Gubernatorem Kanady Davidem Lloydem Johnstonem i Jego Małżonką oraz z uroczystych obchodów Święta Narodowego 3 Maja z okazji 1050. Rocznicy Chrztu Polski.

201605adspkPrezydent Andrzej Duda podkreślał w czasie tych oficjalnych rozmów i przemówień konieczność zabezpieczenia pokoju w Europie Środkowej a tym samym i na świecie, sprawy większego i bardziej bezpośredniego zaangażowania NATO w Polsce. Poruszono również temat nadchodzącego w Warszawie szczytu NATO na którym to premier Kanady potwierdził swoją obecność i zbieżność stanowisk odnośnie spraw bezpieczeństwa i nienaruszalności granic państwowych. Rozmawiano również o rozwijaniu dobrze się już układającej współpracy Polski i Kanady w dziedzinie gospodarczej i naukowej (a Pani Prezydentowa w wolnym czasie miała okazję spotkać się z młodzieżą szkolną w Domu Stowarzyszenia Polskich Kombatantów, fot. Komunikaty Ottawskie – Wtorek, 17 maja 2016).

201605aadGodnym zauważenia był fakt kończenia prawie wszystkich oficjalnych przemówień przez Prezydenta Andrzeja Dudę słowami Bożego Błogosławieństwa (kadr p. Wacław Kujbida).

KOD Kanada próbował zakłócić wizytę prezydenta nieliczną pikietą przed gmachem Parlamentu Kanadyjskiego oraz później przed siedzibą Sir John A. Macdonald Building gdzie Para Prezydencka przybywała na obchody Święta Narodowego 3 Maja. Środowiska prawicowe Ottawy i Montrealu w ciągu dosłownie dwóch dni potrafiły zmobilizować elektorat Prezydenta oraz rządu premier Beaty Szydło w tych miastach, organizując imponujący wiec poparcia i kontrdemonstracje, w efekcie czego garstka KOD-owców musiała sromotnie opuścić zarówno schody przed budynkiem parlamentu jak i później, ulicę przed budynkiem w którym celebrowano obchody. To również pokazujemy w naszej relacji:


http://www.tvniezaleznapolonia.org/wizyta-prezydenta-rp-andrzeja-dudy-z-malzonka-w-kanadzie-2016

Ottawski wiec poparcia dla Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Andrzeja Dudy

tvniezaleznapoloniaW Ottawie, w sobotę 7 maja 2016 roku przed siedzibą Ambasady RP w Kanadzie odbył się wiec poparcia środowisk prawicowych Ottawy i Montrealu dla Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Andrzeja Dudy. Wiec miał miejsce przed wizytą Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej wraz z Małżonką w Kanadzie w dniach 8-11 maja. Produkcja i realizacja Elżbieta i Wacław Kujbidowie.


http://www.tvniezaleznapolonia.org/ottawski-wiec-poparciadla-prezydenta-rzeczypospolitej-polskiej-andrzeja-dudy

Jedwabne. Naoczni świadkowie, spisane świadectwa, pominięte fakty

miroslawboruta15Mirosław Boruta

W sobotę 7 maja, w krakowskim kinie „Mikro” obejrzeliśmy pierwszą, pełną choć zmontowaną „jeszcze na gorąco” wersję dokumentalnego filmu pp. Elżbiety i Wacława Kujbidów z Ottawy: „Jedwabne. Świadkowie, świadectwa, fakty”. To zwieńczenie ich blisko trzyletniej pracy, ogromnego wysiłku dwojga żyjących w Kanadzie Krakowian, którzy postanowili zmierzyć się z największym, najbardziej podłym oskarżeniem ostatniego 27-lecia, jakie skierowano pod adresem narodu polskiego.

20160507ekmbAutorzy (na zdjęciu p. Elżbieta Kujbida) dotarli do dwójki żyjących i – co najważniejsze – naocznych świadków tej okrutnej, niemieckiej zbrodni: pp. Hieronimy Wilczewskiej i Stefana Boczkowskiego. Pokazują w swoim filmie także część dowodów rzeczowych wykopanych w trakcie niedokończonej ekshumacji w Jedwabnem, a najważniejszym z nich są dziesiątki karabinowych łusek, koronny dowód na sprawstwo Niemców w zabijaniu Żydów, mieszkańców Jedwabnego.

20160507tvnpŚwietnym zabiegiem heurystycznym jest ukazanie całego kontekstu historii tych ziem: początkowej okupacji niemieckiej z września 1939 roku, okupacji rosyjskiej trwającej od września 1939 do czerwca 1941 i drugiej okupacji niemieckiej podczas której dokonali oni masakry środowisk żydowskich w wielu, sąsiadujących z sobą miejscowości Podlasia.

Ukazanie tych wydarzeń także w świetle literatury wspomnieniowej, wydanej na zachodzie przez ocalałych Żydów, ich entuzjazmu wobec okupanta rosyjskiego i nieskrywanej niechęci do Polaków jest także ważnym, wyjaśniającym przyczynkiem do poznania prawdy o latach 1939-1944.

tnpjedwabne2Jednak najważniejsza jest tu haniebna rola Niemców, wszystkich formacji wojskowych z  komandem SS Zichenau-Schröttersburg i jego dowódcą Hermannem Schaperem. Niemców, którzy wymordowali Żydów w wioskach: Wizna (koniec czerwca), Wąsosz (5 lipca), Radziłów (7 lipca), Jedwabne (10 lipca), Łomża (wczesny sierpień), Tykocin (22–25 sierpnia), Rutki (4 września), Piątnica Poduchowna i Zambrów. Niemców, którzy wymordowali tam również tysiące Polaków.

20160507wkmbMiejmy nadzieję, że teraz, w wolnej Polsce, autorzy (na zdjęciu p. Wacław Kujbida) filmu otrzymają odpowiednią pomoc od władz państwowych i odpowiednich urzędników a ich film, dopracowany w szczegółach technicznych ujrzy światło dzienne przed 75. rocznicą niemieckiej zbrodni w Jedwabnem. Tym samym zakończy erę upowszechniania kłamstw, które w milionowych nakładach szkalują Polaków, od medialnych głupot poczynając, poprzez głupotę urzędniczą, a na głupotach wypisywanym w Internecie kończąc.

Po projekcji odbyła się dyskusja w której, oprócz Autorów filmu głos zabrali także m.in. pp. dr Monika Bieniek (filolog), dr Mirosław Boruta (socjolog), Stanisław Markowski (fotografik), Marek Michno (historyk), dr inż. Krzysztof Pasierbiewicz (bloger) i Paweł Ryłko (historyk). Zapraszamy Państwa także do obejrzenia zdjęć z krakowskiej projekcji filmu, nadesłał je p. Zbigniew Galicki:
https://picasaweb.google.com/lh/sredir?uname=ZbigniewGalicki&target=ALBUM&id=6282040088856621873&authkey=Gv1sRgCLuExq7R89b7-wE&feat=email

Już wkrótce w Krakowie film „Jedwabne – Naoczni świadkowie – Spisane świadectwa – Pominięte fakty”

tvniezaleznapoloniaFilm dokumentalny Elżbiety i Wacława Kujbidów: „Jedwabne – Naoczni świadkowie – Spisane świadectwa – Pominięte fakty” jest zwieńczeniem dwu i pół letniej pracy autorów, którzy nie tylko – jako pierwsi – dotarli do dwójki żyjących i naocznych świadków tej zbrodni, nie tylko pokazują w swoim filmie – znowu po raz pierwszy – część dowodów rzeczowych wykopanych w trakcie niedokończonej ekshumacji w Jedwabnem, na przełomie maja i czerwca 2001 roku, ale również ujawniają wiele nieznanych dotychczas faktów, detali i szczegółów. Dokument nie jest polemiką, ale raczej ukazaniem całego, historycznego kontekstu tamtych tragicznych wydarzeń z perspektywy naocznych świadków oraz bogatych materiałów i niekiedy zaskakujących odkryć. Trzy człony na którym autorzy zbudowali swój film to: naoczni świadkowie do których – przynajmniej w jednym przypadku – dotarli jako pierwsi, spisane i wydane świadectwa o tamtych latach i wydarzeniach z punktu widzenia osób pochodzenia żydowskiego, żyjących w samym Jedwabnem lub najbliższych okolicach – i wreszcie – pomijanych często w kontekście tej zbrodni faktach. Konkretnie 16 faktach mających fundamentalne znaczenie przy dochodzeniu do prawdy o tej zbrodni. Dodajmy, wielu z nich nieznanych i tragicznych w swoich następstwach.

Autorzy również – znowu jako pierwsi – pokazują zdjęcia dowodów rzeczowych, wydobytych podczas niedokończonej ekshumacji w maju i czerwcu 2001 roku w stodole w Jedwabnem.

Widz ma unikalną okazję obejrzenia tych wszystkich detali z perspektywy kamery rejestrującej zarówno miejsce tej, jak i innych zbrodni na Ziemi Łomżyńskiej ponieważ główna narracja filmu nakręcona została latem 2015 roku właśnie na miejscu tych wydarzeń. Dodajmy do tego, że autorzy odwiedzają te tragiczne miejsca w towarzystwie właśnie głównego, naocznego świadka do którego dotarli na początku pracy nad tym tematem, jesienią roku 2013, a nie trzeba już chyba nikogo będzie zachęcać do obejrzenia tego niezwykłego dokumentu.

Na zakończenie wypada jeszcze dodać, że film ten powinno obejrzeć możliwie dużo Polaków interesujących się sprawami i historią swojego narodu, a zwłaszcza młodych ludzi, nie znających już niestety wielu okrutnych zdarzeń z tamtych lat. Zasługuje na to nie tylko szacunek do narodu polskiego i żydowskiego, ale także pamięć ofiar tych bestialskich zbrodni.

Elżbieta i Wacław Kujbidowie, TV Niezależna Polonia, autorzy filmu.

waclawkujbidafotoUrodzony w Krakowie, z wykształcenia architekt, Wacław Kujbida debiutował w latach 1976-1977 między innymi będąc współautorem scenariusza do kilku (z pierwszej, oryginalnej serii) „Spotkań z Balladą” oraz słuchowisk i radiowych audycji satyrycznych (między innymi „Opowiadania magistra” z programu III i IV Polskiego Radia). W późniejszych latach pisał teksty kabaretowe i teksty piosenek oraz był korespondentem Polskiej Sekcji Radio Canada International. Współpracował i publikował w nowojorskim „Nowym Dzienniku”, torontońskim „Głosie Polskim” i „Związkowcu”.

W kraju publikuje w miesięczniku „WPiS”, w miesięczniku „WSieci. Historia” i czasem w „Gazecie Polskiej” (tygodnik i dziennik). Jest członkiem Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

elzbietaiwaclawkujbidowieTV Niezależna Polonia: 24 maja 2012 roku, wspólnie z żoną Elżbietą, założyli internetową, niezależną telewizję patriotyczną TV Niezależna Polonia, którą prowadzą od tego czasu we dwoje. Zadaniem i celem tej całkowicie prywatnej internetowej stacji telewizyjnej jest obrona dobrego imienia Polski i Polonii, odkłamywanie fałszywych wizerunków Polaków i Polski oraz popularyzacja prawdziwych dziejów państwa i narodu polskiego za granicą. Następnym celem były programy i wywiady dotyczące wyjaśniania przyczyn katastrofy smoleńskiej oraz reportaże z patriotycznych manifestacji politycznych Polonii w Ottawie i okolicach. Prawie wszystkie reportaże i programy retransmitowane były przez główne prawicowe portale w Polsce (np. Niezależna, Solidarni2010, Strona Ewy Stankiewicz, Pomnik Smoleńsk, Niepoprawni, Kraków Niezależny, etc.). Oto niektóre z przykładów dziennikarskich osiągnięć TV Niezależna Polonia:

- TV Niezależna Polonia jako pierwsza dotarła w 2012 do Uniwersytetu Akron i przeprowadziła wywiad z profesorem Wiesławem Biniendą a potem z mec. Marią Szonert-Biniendą,
- TV Niezależna Polonia jako pierwsza dotarła w 2012 do Baltimore i przeprowadziła wywiad z profesorem Kazimierzem Nowaczykiem oraz dr. inż. Wacławem Berczyńskim,
- TV Niezależna Polonia prezentuje od roku 2012 felietony dr Bogdana Gajewskiego na temat Katastrofy Smoleńskiej,
- TV Niezależna Polonia w 2013 jako pierwsza dotarła do żyjących świadków zbrodni w Jedwabnem,
- W 2013 TV Niezależna Polonia zorganizowała tournee koncertowe w Kanadzie Leszka Długosza,
- TV Niezależna Polonia przeprowadziła wiele rozmów, między innymi z takimi postaciami jak: Jerzy Boberski, Mirosław Boruta, Anita Gargas, Artur Górski, Jarosław Kaczyński, Dorota Kania, Ryszard Kapuściński, Antoni Macierewicz, Stanisław Markowski, Andrzej Melak, Tomasz Sakiewicz, Ewa Stankiewicz, Jan Żaryn.

Dziennikarze prowadzący TV Niezależna Polonia w swojej pracy są wierni tradycyjnym, chrześcijańskim wartościom państwa i narodu polskiego, które najlepiej streścić można słowami: Bóg, Honor i Ojczyzna. Na dzień dzisiejszy są oglądani w 93 krajach świata oraz zrealizowali i wyprodukowali 146 własnych, autorskich programów, wliczając w to reportaże zrealizowane na specjalnych wyjazdach dziennikarskich do USA i Polski / www.tvniezaleznapolonia.org

Jan Pietrzak w Ottawie

waclawkujbidafotoWacław Kujbida*

Jeżeli chodzi o twórczość oraz samą osobę tego znanego artysty to wydaje się, że bieg czasu nie ma na niego po prostu żadnego wpływu. A nawet wręcz przeciwnie.

Jeszcze bardziej zaskakuje celnością swoich obserwacji, coraz bardziej wyszukanym humorem indywidualnej i jedynej w swoim rodzaju satyry, mistrzowską grą – żeby nie powiedzieć perfekcyjną żonglerką – pięknem języka i niuansami mowy polskiej. Również i na scenie – ciągle pełen energii i nowych pomysłów nawiązuje w jednej chwili kontakt i porozumienie z widownią która dosłownie chłonie każdy z jego nowych lub starszych utworów. Satyryk. Poeta. Felietonista. Również – o czym nie wszyscy wiedzą – utalentowany kompozytor. Jego kompozycja „Pamiętajmy o ogrodach” to już kanon i klasyka polskiej piosenki literackiej.

Nie wszyscy sobie pewnie nawet zdajemy sprawę, jak wiele satyrycznych skrótów, słownych puent czy po prostu samych powiedzonek tego twórcy, weszło, od lat, do naszej codzienności. Do tego dochodzą oczywiście piosenki, skecze, teksty. W tym te, których się nigdy nie zapomina i te, które – chociaż słuchane od nowa i od nowa, po raz kolejny – to ciągle zaskakują swoją aktualnością i trafnością przekazu.

Człowiek jednoznaczny i bezkompromisowy, nie idący na żadne skróty. Wielki patriota. Ciągle i niestrudzenie walczący o to aby Polską była Polską. Po prostu. Zwyczajnie.

Przed kilkoma dniami przybył do Kanady ze swoim koncertem „Niech żyje Polska” ale i z misją postawienia w Warszawie Łuku Triumfalnego dla upamiętnienia nadchodzącej setnej rocznicy Bitwy Warszawskiej.

Przyjechał również i po to aby umożliwić nam, Polakom mieszkającym poza Polską, uczestnictwo w tym wspaniałym dziele. Każdy z nas może przyczynić się do realizacji tego projektu przychodząc na koncert albo po prostu kupując cegiełkę (również i przez PayPal) na stronie fundacji: www.towarzystwopatriotyczne.org

Jan Pietrzak. Człowiek symbol i człowiek legenda. Wielki Artysta i Piękny Polak. Odwiedził również ottawskie studio TV Niezależna Polonia gdzie przeprowadziliśmy prezentowaną tutaj rozmowę.

* Autor jest właścicielem stacji TV Niezależna Polonia w Ottawie, stolicy Kanady.


http://www.tvniezaleznapolonia.org/jan-pietrzak-w-ottawie

Oczerniające opinie kłamliwej, kanadyjskiej książki

waclawkujbidafotoWacław Kujbida*

Ottawa, 5 lutego 2016

Heather Reisman – Chief Executive Officer Indigo
Laura Carr – wiceprezes i Chief Financial Officer Chapters-Indigo
Biuro Wykonawcze / 468 King Street West, Suite 500 Toronto, ON M5V 1L8 / 416-364-4499 / InvestorRelations@indigo.ca / cisales@indigo.ca

Amanda Crocker – Naczelny Redaktor
Matthew Adams – Dyrektor Publicystyki
Between the Lines – Publishing House / 401 Richmond Street West, #277 / Toronto, Ontario, M5V 3A8 / Canada / Phone: (416) 535-9914 / Email: info@btlbooks.com

Dotyczy: Wezwanie do natychmiastowego wycofania z księgarni internetowych oraz ze sprzedaży we wszystkich sieci księgarń książki „Ucieczka i wolność: Historia ucieczki do Kanady” napisanej przez Ratnę Omidvar i Danę Wagner, opublikowanej przez wydawnictwo Between the Lines.

Książka ta zawiera nieprawdziwe, zniesławiające i antypolskie wypowiedzi.

Na stronie 178 tej publikacji napisano: “polskie SS”. Stwierdzenie to jest fałszywe, obelżywe, obraźliwe i może prowadzić do zniewagi jak i szkody wizerunkowi każdego Polaka lub całego polskiego narodu czy Kanadyjczyków polskiego pochodzenia w Kanadzie oraz na całym świecie w wyniku narażenia ich na nienawiść, pogardę i kpiny.

SS była niemiecką organizacją paramilitarną, najbardziej odpowiedzialną za realizację tzw „ostatecznego rozwiązania” kwestii rasowych. Członkowie wszystkich formacji SS popełnili w czasie II Wojny Światowej (1939/45) niezliczone zbrodnie przeciwko ludzkości. Są oni odpowiedzialni za zamordowanie milionów ludzi, w tym Polaków i Żydów. Po klęsce hitlerowskich Niemiec, cały korpus SS wraz z NSDAP został przez Międzynarodowy Trybunał Wojskowy w Norymberdze zakwalifikowany jako organizacja przestępcza .

Nie istniały żadne “polskie SS”. Wręcz przeciwnie.

Polska była pierwszą ofiarą agresji Drugiej Wojny Światowej. W dniu 1 września 1939 roku Niemcy zaatakowały Polskę z zachodu, 17 września 1939 roku ze wschodu z kolei zaatakował Polskę Związek Radziecki. Niemiecko – sowiecka okupacja Polski trwała 5 tragicznych lat – do 1945 roku. Polacy – jak żaden inny naród w czasie II wojny światowej – nie współpracowali z żadnymi siłami niemieckimi. To właśnie w Polsce – nigdzie indziej w czasie niemieckiej okupacji – zostało utworzone Polskie Państwo Podziemne i Podziemna Armia Krajowa – znane jako AK, WIN i NSZ, organizacje walczące z okupantami bez wytchnienia przez 5 lat.

W wyniku niemieckich masowych egzekucji, tortur, więzienia i czystek etnicznych, 6 milionów Polaków straciło życie – w tym 3 miliony polskich Żydów (zbrodnia znana pod nazwą Holocaustu).

W okupowanej przez Niemców Polsce również – co było znowu sprawą unikalną wśród krajów okupowanych, – ustanowiono oficjalne struktury administracyjne, finansowe i organizacyjne, których zadaniem było pomaganie i chronienie Żydów. Było to – z bezpośrednim narażaniem życia – perfekcyjnie zaplanowane i wykonywane, z wykorzystaniem wszystkich dostępnych środków w tych czasach śmiertelnego, niemieckiego terroru i ucisku. Często kosztem uwięzienia, bestialskich tortur i śmieci tysięcy Polaków którzy zdecydowali się wziąć udział w tej pomocy. W uznaniu tych wysiłków – z 24,356 ludzi, którzy do tej pory uzyskali najwyższą cywilną nagrodę państwa Izrael, to znaczy tytuł „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata” – aż 6,339 to są Polacy.

Oznacza to, że państwo Izrael przyznało, że wśród wszystkich narodów świata ogarniętych wojną prowadzoną przez niemiecką III Rzeszę, aż 26 procent wszystkich udokumentowanych przypadków niesienia pomocy Żydom i narażania tym samym siebie i swoich bliskich na niebezpieczeństwo śmierci, to byli Polacy.

W wyniku tej wojny Polska, spośród wszystkich narodów i państw dotkniętych II Wojną Światową, poniosła największe straty: ludzkie (220 na każde 1000 osób zostało zabitych lub zmarło), materialne ($ 16.9 biliony dolarów) i kulturowe (dwie piąte polskich dóbr kultury zostały zniszczone, kolejne dwie piąte zostały skradzione przez niemieckie i sowieckie siły okupacyjne).

W wyniku zdrady jałtańskiej przez „alianckie” supermocarstwa, Polska została zmuszona do oddania Związkowi Radzieckiemu 48 procent przedwojennego terytorium, tracąc około 178 tysięcy kilometrów kwadratowych na wschodzie kraju. W konsekwencji, ziemie te stały się obiektem niszczenia, plądrowania lub rozbiórki niezliczonych, wielosetletnich nieraz polskich zabytków i obiektów kultury. Kulturowe świadectwa dziejów i historii polskiego dziedzictwa na tych ziemiach, zostały w 98 % nieodwracalnie zniszczone. Również, na owych utraconych Kresach polskich, nacjonaliści zamordowali z barbarzyńskim okrucieństwem przynajmniej dodatkowe 200.000 niewinnych polskich cywilów, zniszczyli tysiące miast, miasteczek i wsi, które były przez wieki nierozerwalną częścią Rzeczypospolitej.

Naród Polski, jako jedyny spośród wszystkich narodów – ofiar II Wojny Światowej, nie otrzymał odszkodowania za wszystkie te ludzkie, materialne, terytorialne i kulturowe straty.

Wzywamy do natychmiastowej i odpowiedniej akcji w podniesionych sprawach.

* Autor jest koordynatorem d/s politycznych Klubów Gazety Polskiej w Kanadzie i USA.

Defamatory statements of the untruthful Canadian book

Waclaw Kujbidawaclawkujbidafoto

February 5th 2016

Heather Reisman — Chief Executive Officer of Indigo
Laura Carr – Executive Vice President and Chief Financial Officer
Chapters-Indigo / Executive Office / 468 King Street West, Suite 500 / Toronto, ON M5V 1L8 / 416-364-4499 / InvestorRelations@indigo.ca / cisales@indigo.ca

Amanda Crocker – Chief Editor
Between the Lines – Publishing House / 401 Richmond Street West, #277 / Toronto, Ontario, M5V 3A8 / Phone: (416) 535-9914 / Email: info@btlbooks.com

Defamatory statements and exposure to hatred, contempt or ridicule in the book “Flight And Freedom: Stories Of Escape To Canada”.

Dear Ms Reisman,
Dear Ms Crocker,

I am writing to request that the book “Flight And Freedom: Stories Of Escape To Canada”, by Ratna Omidvar and Dana Wagner, published by Between the Liners publishing house be withdrawn immediately from sale in bookstores and online. This book contains false and defamatory statements, which are anti-Polish. The writing contains words that insult and injure the reputation of a person and the entire Polish nation as well as its diaspora (including Canadians of Polish origin) around the world as a result of exposing them to hatred, contempt or ridicule. With this withdrawal we would like to see a public statement of correction and apology.

Of note, on page 178 in this book there is mention of “Polish SS”, which is grossly inaccurate and offensive. The SS was a German paramilitary organization most responsible for the implementation of the so-called “Final Solution” for racial cleansing. Its members committed crimes against humanity during World War II (1939–45). They were responsible for the killing of millions of people, including Poles and Jews. After the defeat of Nazi Germany, the entire SS corps, along with the Nazi Party, was judged by the International Military Tribunal at Nuremberg to have been a criminal organization. There was never any “Polish SS” unit!

Poland was the first victim in the aggression of WWII. Invaded from the West on September 1st 1939 by Germany and from the East, on September 17th 1939 by the Soviet Union, Poland suffered great losses. The German – Soviet occupation of Poland lasted 5 tragic years. Poles formed an Underground State (WIN and NSZ) and a Home Army, known as Armia Krajowa (AK), which resisted and fought its occupiers throughout the 5 years. As a result of German mass execution, torture, imprisonment and ethnic cleansing, 6 million Poles lost their lives, including 3 million Polish Jews (referred to as the Holocaust).

Both the Polish Underground State during WWII and the Polish Home Army established official administrative, financial and organizational structures to help and protect Jews in German-occupied Poland. This was nobly carried out, using all available means in a time of terror and oppression, at the cost of incarceration, bestial torture and death. Thousands of Poles participated and in recognition of these efforts, 6,339 Poles of a total of 24,356 people have to date been granted the highest civilian award of the State of Israel, i.e. the title of „Righteous Among the Nations” This means that the State of Israel has acknowledged that from among all the nations engulfed by the war waged by the German Third Reich, as much as 26 percent of all documented cases of aiding Jews at the peril of death to the helper and his or her family, are credited to non-Jewish Poles.

This brief reminder of the history of Poland and its people during WWII underscores the defamatory nature of the above-mentioned book, which is unfit for publication, sale and distribution.

We request your prompt and immediate action.

Respectfully yours, Waclaw Kujbida, for the Council of North America Polish Gazette Clubs

European Commission Poland Facts Propaganda

Presentation of Mrs Lidia Sokołowska-Cybart, lawyer-linguist from Mississauga, Ontario, Canada.

In waves of unwarranted domestic and international political and media criticism towards the newly elected Polish authorities public opinion is repeatedly exposed to inaccuracies and misrepresentations. So, it is worth repeating FACTS to prevent imprinting false messages and subconscious acceptance for unlawful and undemocratic faits accomplis, to the real detriment of Democracy and the Rule of Law in Europe.

FACT 1: There is no real EU legal procedure under the so-called Rule of Law Framework, as claimed to have been initiated against Poland by the European Commission on January 13, 2016. The Rule of Law Framework does not bind either Poland or other EU Member States or any other entity, except perhaps the Commission itself. Therefore, the Commission acted unlawfully, attempting to introduce unilaterally some procedures based on faits accomplis. BACKGROUND:The “procedure” has appeared recently in a document based apparently on an internal resolution of the Commission called quite satirically the Rule of Law Framework. Under the Article 7 of TEU, it is the European Council and not the Commission who has the authority to determine the status of the Rule of Law and other values in a Member State. The Commission merely has the right to make a proposal to the European Council, the same role as any one third of the Member States, and no other role.

FACT 2: The Commission’s internal resolutions, called the Rule of Law Framework and the resolution to apply it against Poland on 13 January 2016 have been adopted in a non-transparent, substandard way, e.g. there is no citation on the specific legal authority for the resolutions, no description of specific factual and normative objections, no description of each party’s position, no data on votes or dissents, not even on whether there was any voting at all, not to mention the names of the authors of the resolutions or any expert opinions considered or rejected, including an opinion of the so-called Venice Commission requested and awaited by Poland. Regrettably, there are also mixed, confusing messages from President Jean-Claude Juncker and First Vice President Frans Timmermans on the Commission’s position, as Polish Foreign Minister Witold Waszczykowski informs. Therefore, the Commission proceeds not only without any legal basis but also in a non-transparent, hasty and substandard manner.

FACT 3: It is the common knowledge that the Commissioners are not elected democratically. The method of selecting a candidate for a Commissioner, despite some cosmetic guises, is arbitrary, non-transparent and lacks public scrutiny, as is the case for example of President Jean-Claude Juncker and First Vice President Frans Timmermans. Therefore, the Commission has no democratic mandate.

FACT 4: The European Parliament certainly may discuss any topic within the scope of the EU law. Yet, before the European Council decides to initiate any procedure under Article 7 of TEU, there is no legal “procedure” against Poland available unilaterally to the Parliament either. Therefore, any resolution of the Parliament against Poland at this time would be solely political and would have no legal meaning.

FACT 5: The Council of Europe is a legal entity separate from the European Union and the decision not to include any discussion on Poland in its agenda, taken on 25 January 2016 by its Parliamentary Assembly has no formal, legal bearing on the workings of EU. The Venice Commission, a constitutional expert organization consisting of member-states and individual expert members, is an organization working within the Council of Europe, not the European Union. The Venice Commission will provide in March, on request of Poland, the first internationally recognized expert opinion on the recent statutory changes on the Constitutional Tribunal in Poland. Therefore, the decision of the CE Parliamentary Assembly taken on 25 January 2016 is politically important and may be indicative of some European political trends but not necessarily mean any positive change in the EU Commission’s position.

FACT 6: There are significant issues requiring urgent attention and-most importantly-solutions by the institutions and all EU Member States, for example migration crisis, terrorism, EURO problems, Brexit, Nord Stream 2 and more. There are also serious, confirmed and urgent concerns in Germany and other EU Member States in the aftermath of the arbitrary migration decision of Chancellor Angela Merkel both on the media freedom as well as the Rule of Law; the former German Constitutional Tribunal judges spoke out about breaking the law by Merkel. Thus, at long last, why is the unelected EU Commission allowed to take up illegally some alleged case of the newly-elected Polish authorities while ignoring grave and long-lasting concerns in many other EU Member States, all certainly at the expense of valuable resources diverted from resolving very serious all-European issues?


• http://www.tvniezaleznapolonia.org/european-commission-and-poland-facts-and-propaganda

(Editor’s note): We wish to thank Mrs. Elizabeth Kujbida and Mr. Waclaw Kujbida from Canadian-Polish Independent TV in Ottawa for allowing the publishing of this material.

Ręce precz od polskiej demokracji! Polacy z Kanady popierają Polskę

waclawkujbidafotoWacław Kujbida

W dniu 23 stycznia 2016 w Ottawie, stolicy Kanady odbył się protest zorganizowany przez tutejszy Klub Gazety Polskiej Ottawa. Hasłem protestu było: “Ręce precz od polskiej demokracji”. Celem tej politycznej manifestacji był protest przeciwko ingerencji Unii Europejskiej, niektórych polityków Niemiec oraz niemieckich środków masowego przekazu w suwerenne, wewnętrzne sprawy Polski.

Protest rozpoczął się o godzinie 13:00 w centrum miasta, przed siedzibą Delegatury Unii Europejskiej, przy ulicy Metcalfe 150. Pomimo, że był to sam środek mroźnej, kanadyjskiej zimy, na protest przybyło wielu uczestników nie tylko z Ottawy ale i spoza miasta. W manifestacji wzięli licznie udział żarówo Polacy z wielkiego Toronto – Toronto, Mississauga, St. Catherine, Waterloo jak i z Guelph w Ontario. Licznie reprezentowana była delegacja z Montrealu wraz z przedstawicielami tamtejszego Klubu Gazety Polskiej. Trzeba tutaj przypomnieć, że oprócz niezwykle surowej w tym rejonie świata zimowej pory roku, mamy do czynienia również i z kanadyjskimi odległościami. I tak, z najbliżej stosunkowo położonego Montrealu trzeba było jechać samochodem dwie i pół godziny. Z Toronto, uczestnicy poświęcić musieli już sześć godzin na przebycie 550 kilometrów jazdy samochodem w jedną stronę. Nie zabrakło również wśród przyjezdnych osób po świeżo przebytej operacji serca. Tym większy należy się szacunek dla wszystkich uczestników.

Więcej na: http://www.tvniezaleznapolonia.org


• http://www.tvniezaleznapolonia.org/rece-precz-od-polskiej-demokracji

Życzenia TV Niezależna Polonia 2015

20151222tvnpDla wszystkich Was, obdarzonych przez Polaków mandatem politycznego zaufania na bieżącą, polityczną kadencję…
Z okazji Świąt Bożego Narodzenia oraz Nowego Roku 2016…
Dla polityków, posłów i senatorów, dla Prezydenta RP Andrzeja Dudy, dla Premier RP Beaty Szydło, dla ministrów, dla Prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego…
Serdeczne życzenia szczęścia, pomyślności a przede wszystkim wytrwałości i odporności w tym historycznym i jakże trudnym momencie naprawy Rzeczypospolitej. Dacie Radę!

Od TV Niezależna Polonia Ottawa oraz Klubu Gazety Polskiej Ottawa
Elżbieta i Wacław Kujbidowie, Ottawa, grudzień 2015

„Więc nie dość gościa czekać, ani dość zaprosić,
Trzeba czeladkę zebrać i stoły pownosić,
A przed ucztą potrzeba dom oczyścić z śmieci;
Oczyścić dom, powtarzam, oczyścić dom, dzieci!”
(Adam Mickiewicz, Pan Tadeusz, Księga IV. Dyplomatyka i łowy)


• http://www.tvniezaleznapolonia.org/zyczenia-tv-niezalezna-polonia-2015

Spotkanie z p. Krzysztofem Pasierbiewiczem

elzbietaiwaclawkujbidowieElżbieta i Wacław Kujbidowie

Krzysztof Pasierbiewicz. Jak sam o sobie pisze: bloger (Echo24), emerytowany nauczyciel akademicki, tłumacz, publicysta niezależny, autor, tenisista, narciarz, człowiek wolny.

Dr Krzysztof Pasierbiewicz oprócz tego, że jest – naszym zdaniem – jednym z najwybitniejszych polskich blogerów, jest również postacią niezwykłą. Sylwetką o charakterze wyjętym jakby żywcem spomiędzy kart dawnych, epickich dzieł naszych klasyków. Bóg, honor, ojczyzna, prawda, rzetelność, szlachetność, odwaga, bezkompromisowość – te wyświechtane już dzisiaj niejednokrotnie i niestety niemodne wartości są dla Krzysztofa Pasierbiewicza codziennością. Światem w którym żyje na co dzień. Inaczej po prostu nie umie. Nie potrafi. Taki już po prostu jest. Aby się o tym przekonać, wystarczy przeczytać kilka jego artykułów. Notek – jak sam skromnie określa swoją jakże zaangażowaną a czasem i kontrowersyjną publicystykę. Gdybym go miał określić jednym zdaniem to powiedziałbym po prostu, że jest facetem, na którym zawsze można polegać.

Niezwykle i całkowicie oddany Polsce Krzysztof jest oprócz tego Krakusem, zakochanym bez reszty w swoim rodzinnym mieście. To śmieszne, ale nie znaliśmy się przedtem, chociaż – zanim znaleźliśmy się w Kanadzie – mieszkaliśmy w podwawelskim grodzie wiele lat tylko kilka przecznic od siebie. Dopiero niebezpieczny zakręt nad jakim zawisła przez ostatnie dekady nasza ojczyzna spowodował, że zaczęliśmy poznawać – również i w naszym rodzinnym Krakowie – takich, wykutych ze spiżu ludzi jak Krzysztof. I właśnie poznawanie takich ludzi to jest ta najcenniejsza, nie dająca się z niczym porównać nagroda za moją i żony Elżbiety pracę z kamerą w naszej TV Niezależna Polonia.

Z przedstawionego tutaj krótkiego spotkania z Krzysztofem Pasierbiewiczem dowiecie się Państwo również o książkach które napisał: zdobywająca właśnie wielką popularność w sieci “Magia namiętności” oraz unikalna “Epopeja Helskiej Balangi – Grupa”. I chociaż pewnie wszyscy to doskonale wiedzą, dla porządku podajemy też adresy blogów na których znaleźć można artykuły blogera Echo24: http://naszeblogi.pl/blog/176 i http://salonowcy.salon24.pl.


• http://www.tvniezaleznapolonia.org/spotkanie-z-krzysztofem-pasierbiewiczem

(Od Redakcji): Serdecznie dziękujemy pp. Elżbiecie i Wacławowi Kujbidom z Telewizji Niezależna Polonia w Ottawie za umożliwienie publikacji filmu.

Polacy z Ottawy dla Prezydenta RP, p. Andrzeja Dudy

elzbietaiwaclawkujbidowieElżbieta i Wacław Kujbidowie

W stolicy Kanady, Ottawie TV Niezależna Polonia nagrała życzenia dla Prezydenta RP, p. Andrzeja Dudy, złożone przez przedstawicieli ottawskiej Wspólnoty Polskiej przy okazji odprawionej 30 sierpnia 2015 roku w kościele Św. Jacka Odrowąża Mszy Świętej w intencji: o Boże błogosławieństwo dla obejmującej swój urząd Głowy Państwa.

Pomimo, że nagranie zrobiono w samym środku miasta można usłyszeć, że do życzeń dołączyły się również zgodnym chórem okoliczne świerszcze ;-)


• http://www.tvniezaleznapolonia.org/ottawa-dla-prezydenta-r-p-andrzeja-dudy-2

Więcej na: www.tvniezaleznapolonia.org.

(Od Redakcji): Serdecznie dziękujemy pp. Elżbiecie i Wacławowi Kujbidom z Telewizji Niezależna Polonia w Ottawie za umożliwienie publikacji filmu.

Rozkazy Antoniego Kujbidy na stałe w Muzeum Armii Krajowej

piotrkoziarzPiotr Koziarz

Muzeum Armii Krajowej w Krakowie pozyskało dwa rozkazy – awansowy i odznaczeniowy – wydany w Zgrupowaniu „Warta” 1 lipca 1945 roku dla Antoniego Kujbidy ps. „Jędrek”. Tego typu dokumenty są ogromną rzadkością na rynku antykwarycznym.

antonikujbidaMuzealia ofiarował Wacław Kujbida – syn wyróżnionego w rozkazach żołnierza Armii Krajowej. Małopolskie (fot. Muzeum Armii Krajowej) Dworce Autobusowe sfinansowały konserwację w klinice papieru. Oba dokumenty są wyjątkowe , ponieważ dotyczą jednostki powstałej na czas akcji „Burza” i znana jest historia związanego z nimi żołnierza. Do końca września przekazane pamiątki będzie można oglądać na wystawie czasowej „Niezłomni / historie wyklęte”, w dalszej perspektywie trafią one na wystawę stałą.

Zgrupowanie „Warta” powstało we wrześniu 1944 roku na Rzeszowszczyźnie i tam działało pod dowództwem ppłk. Franciszka Rekuckiego ps. „Topór”. Oddział przygotowany był do spodziewanych walk o Lwów z Ukraińską Powstańczą Armią, dlatego wśród  1500 żołnierzy znajdowali się akowcy z obszaru lwowskiego. Jednostka została rozwiązana 1 lipca 1945 roku.

wkrodzinie2Antoni Ryszard Kujbida ps. Jędrek” (fot. Archiwum KN) urodził się 15 stycznia 1925 roku w Bednarowie w powiecie stanisławowskim. Po wstąpieniu do Zgrupowania „Warta” został dowódcą Drużyny Dywersji w Przemyślu i Łukaczewie. Po rozwiązaniu oddziałów do lipca 1946 roku działał konspiracyjnie w Zrzeszeniu „Wolność i Niezawisłość” we Wrocławiu i Świdnicy. W 1948 roku zdał egzamin na Wydział Architektury Akademii Górniczo-Hutniczej, a następnie pracował jako architekt w Krakowie. Jak wynika z akt aparatu bezpieczeństwa, od momentu ujawnienia się w 1947 aż do 1964 roku Urząd Bezpieczeństwa nieustannie inwigilował go i namawiał do współpracy. Od 1962 roku wraz z rodziną starał się o wyjazd na stałe do USA, gdzie mieszkał jego brat Konstanty – podczas II wojny światowej pilot w 121 Eskadrze Myśliwskiej a następnie w Dywizjonie 308. Mimo, że w 1964 roku Antoni Kujbida otrzymał amerykańskie wizy, władze PRL odmówiły wydania paszportów, ponieważ nie zgodził się on na podpisanie deklaracji współpracy jako Wywiadowca za granicą. Zmarł w 1965 roku.

Dokumenty i ich historia zostały oficjalnie zaprezentowane podczas spotkania z okazji 70. rocznicy utworzenia Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” 2 września 2015 roku.