W czyim interesie? Czyli ZIKiT znów w akcji!

adamzyzmanAdam Zyzman

Czy jest ktoś w stanie zrozumieć sposób myślenia i działania urzędników Zarządu Infrastruktury Komunikacyjnej i Transportu w Krakowie, którzy na rok przed wyborami samorządowymi, nie liczą się z opinią mieszkańców i z uporem realizują swoje koncepcje odbijające się negatywnie na Krakowianach. Po zlikwidowaniu kilku tysięcy miejsc parkingowych zabrano się za modernizację ruchu w Alejach Trzech Wieszczów. I choć wszystkie media powtarzają opinię, że decyzje takie szkodzą przede wszystkim mieszkańcom powodując m.in. wyludnianie się centrum miasta, urzędnicy nadal robią swoje. Robią przy tym, niejednokrotnie bardzo złośliwie, bo myślałem, że po likwidacji tysięcy miejsc parkingowych, podobno zgodnie z prawem, urzędnicy pofatygują się na ulice i w wielu miejscach przywrócą te miejsca parkingowe, które przez lata były bezmyślnie likwidowane przez postawienie kolejnego słupka, kosza na śmieci lub parkomatu. A na każdej ulicy znaleźć można miejsca, gdzie wystarczyłoby przesunąć znak drogowy o jeden metr, by wygospodarować dodatkowe miejsce postojowe. To samo dotyczy parkomatów, które o ile się nie mylę mają zasilanie solarne nie sieciowe. Ale ZIKiT nie po to przecież powołano, by dbał o interes mieszkańców i szukał dodatkowych miejsc!

Podobnie jest teraz z prędkością jazdy na Alejach Trzech Wieszczów. Od pół roku czytam różnorodne wypowiedzi ekspertów, że ograniczenie prędkości na tym ciągu ulic utrudni tylko dodatkowo ruch samochodowy, ale w ZIKiT wygrało przekonanie widoczne także u niektórych policjantów drogówki, że najbezpieczniejsza prędkość w ruchu drogowym, to 0 km/godz. Nie pomagają argumenty, że najczęstsze kolizje na Alejach, to zdarzenia w korkach, a nie wówczas, gdy samochody mogą jechać dopuszczalną dotąd 70-ką! Czytam, że specjalnie wynajęta firma przystąpiła do usuwania na tym ciągu komunikacyjnym znaków dopuszczających prędkość wyższą niż w terenie zabudowanym!

W tej sytuacji dalsza dyskusja ze zmianami zaprojektowanymi w głowach urzędników Zarządu nie żadnego sensu, bo wygląda na to, że w urzędzie tym panuje albo ideologiczne zaślepienie – ideami mówiącymi, że ruch samochodowy jest przyczyną wszelkiego zła, albo też obowiązuje zasada całkowitego lekceważenia opinii publicznej i mieszkańców w interesie których władze miasta powinny działać. A może w ZIKiT działa zakamuflowana opcja opozycji politycznej, która ma sprawić, że za te wszystkie wyczyny nikt już w Krakowie, w tych wyborach na prezydenta Jacka Majchrowskiego i jego ugrupowanie nie zagłosuje i wygra kandydat opozycji? Tylko której?

PS. Walki ze zmotoryzowanymi mieszkańcami Krakowa ciąg dalszy… Otóż na remontowanej i zaślepionej ulicy Westerplatte powstał doraźny parking wzdłuż Plant i torowiska, co przejściowo łagodziło skutki decyzji ZIKiT-u. Niestety, któregoś dnia do sprawy ruszyli policjanci, którzy umieszczali mandaty za wycieraczkami wszystkich pojazdów zaparkowanych wzdłuż Plant, bo jak wyjaśniali, na początku tej ulicy stoi znak zabraniający zatrzymywania się i postoju po tej stronie ulicy. Zapomnieli tylko, że znak może i stoi, ale na terenie objętym remontem i żaden z kierowców parkujących nie ma szans go zobaczyć, nie mówiąc już o tym, że samo parkowanie nikomu i niczemu nie przeszkadza, bo jedyny ruch samochodów w kierunku ulicy Mikołajskiej jest prowadzony jednym torem i z prędkością, jak na drogach wewnętrznych parkingu.