Przeskocz do treści

Anna Maria Kowalska

Bytując w kleszczach systemu bolońskiego i biadając nad niskim miejscem dwóch najlepszych polskich uniwersytetów w rankingach światowych na ogół nie zwracamy uwagi na to, że największym przegranym aktualnej reformy szkolnictwa wyższego jest sama Bolonia. Relatywnie niska pozycja rankingowa czołowego niegdyś uniwersytetu to najlepszy dowód na to, jakie efekty przyniosła reforma, „projektująca” przyszłe elity na potrzeby gospodarki rynkowej.

Szkolnictwu wyższemu w Nowym Roku 2012 życzę zatem jak najszybszego powrotu do starych, sprawdzonych tradycji uniwersyteckich, a nade wszystko – więcej autonomii i asertywności! Wszak niezależność i asertywność to od zawsze podstawowa cecha nie tylko akademii jako instytucji – ale przede wszystkim każdego szanującego się akademika.

mariamachl1Maria Machl

Wiele stracił, kto nie zapoznał się z felietonem Pawła Głowackiego „Mały Jasiek”, zamieszczonym w „Dzienniku Polskim” w dniu 16 grudnia 2011 roku. Felieton ten jest, zaiste, prekursorski. Oto, bowiem, po raz pierwszy w publicystyce polskiej został przeprowadzony brutalny atak na dziecko, małego chłopca z Marcinkowic, czytającego wiersz podczas uroczystości odsłonięcia tablicy ku czci Ofiar Katastrofy nad Smoleńskiem. Dla ośmioletniego brzdąca to zaszczyt i wyróżnienie. Chłopiec był przejęty, ale ładnie, bez tremy i ze zrozumieniem czytał. I chyba ta godna postawa Małego Jaśka tak rozsierdziła Dużego Pawła, że nie zawahał się ośmieszyć malca, pisząc że stał na „baczność  ze ściśniętą ze strachu pupką”. I dalej, w iście schizofrenicznej wizji przedstawia jak  Jaśkowi „gardle wyrastają twarde pióra, i że włażą w nos, na język, szturchają zęby”(…) „Koledzy z klasy wołają nań „orzełek” albo „cip, cip kurka” (…) „Parskają; Znieś jajko, Jasiek!” . Jest zatem czytelna wskazówka dla innych jak poniżać, wyśmiewać i gnoić. Trzeba zastraszyć innych Małych Jaśków, którzy chcieliby czytać niepoprawne politycznie wiersze!

Bo wiersz też się Dużemu Pawłowi nie podoba. Analizując go, linijka po linijce, dowiedzie, że autor nie ma pojęcia o rymach.  Że ktoś chciał dać coś właśnie od siebie? Że napisał, może nieudolnie, ale od serca, o Ojczyźnie, Patriotyzmie, Bohaterach? To Dużego Pawła nie interesuje. Należy więc wykpić „bogoojczyźniany poryw serca”, zohydzić mieszkańcom Marcinkowic samo wydarzenie, odebrać radość i poczucie ważności,  ubolewać nad wypaczaniem literackiego gustu Jaśka przez „tępą jak pień polszczyznę”. Spokojnie, Duży Pawle. Dorosły Jan będzie umiał rozróżnić rymy męskie od żeńskich, a w przeciwieństwie do Dużego Pawła będzie czuł i Ojczyznę i Patriotyzm,  które to Wartości wydają się być felietoniście obce.

Ze stosowania rymów częstochowskich też się wyrasta. Czyż nasza noblistka ich nie stosowała? Proszę, oto fragment wiersza „Ten dzień. Na śmierć Stalina”:

                                  Oto Partia – ludzkości wzrok
                                  Oto Partia – siła ludów i sumienie
                                  Nic nie pójdzie z Jego życia w zapomnienie
                                  Jego Partia rozgarnia mrok.

A czemuż to Duży Paweł nie przeprowadzi analizy tego wiersza? Nie wykaże priorytetu „smaków” nad wartościami?  Za szczucie i poniżanie „maluczkich” nic nie grozi. A tak łatwo, lekko i przyjemnie jest  wkupić się w łaski nowego właściciela, oddać mu należny hołd.   A może Duży Paweł się po prostu boi? Wszak powszechnie wiadomo, że u podłoża agresji leży strach. Przebudzenie Narodu może być groźne…

                                  Gdy wieje wiatr historii
                                  Ludziom jak pięknym ptakom
                                  Rosną skrzydła. Natomiast
                                  Trzęsą się portki pętakom.

Tak – Duży Pawle. Schizofreniczna wizja porastających piór jest naprawdę prorocza. Z tych piór już wkrótce wyrosną wspaniałe skrzydła. To może budzić grozę. Jest się czego bać…

„Wydrwiony i poniżony” Duży Jaśku, „wyśmiani i wyszydzeni” mieszkańcy Marcinkowic – wyobraźcie sobie: oto stoi przed Wami mały redaktorek Paweł Głowacki w trzęsących się portkach i ze ściśniętą ze strachu pupką.

miroslawborutaMirosław Boruta

Spotkanie w Salonie Gościnnym Krakowskiego Klubu Gazety Polskiej w sali Polskiego Towarzystwa Gimnastycznego "Sokół", ul. Marszałka Józefa Piłsudskiego 27.

19 grudnia 2011 roku gościem Krakowskiego Klubu Gazety Polskiej była p. dr Elżbieta Morawiec, autorka książki Nadzieja, świat i krętacze.

kkgpsglogoJak napisał we wstępie do tej książki prof. Andrzej Nowak: "Elżbieta Morawiec zapisuje dzieje oblężenia. Nie podaje, kiedy zaczął się najazd. Jest przywiązana do miejsca, którego broni swoim słowem. Reprezentuje stronnictwo niezłomnych. Patrzy w twarz zdrady i opisuje ją z pasją. Nie trzyma emocji w karbach. Nie skrywa ich, kiedy próbuje się upokorzyć jej sny. Sny o Polsce wiernej swej politycznej i duchowej tradycji. Sny o tej Europie, której dziedzictwo wyrażali Gustaw Herling-Grudziński, Zbigniew Herbert, Jan Paweł II.

Tak, to jest specyficzny raport z oblężonego miasta. To nie jest uładzony życiorys III RP, tylko raport z walki. Pełen energii słowa, ale także pełen wielkiej erudycji kulturalnej, dzięki której tę polityczną walkę o przetrwanie polskiej wspólnoty, o przetrwanie nadziei na odnowienie Rzeczypospolitej zobaczyć można w znacznie szerszym kontekście.

sg20111219Doświadczenie krytyka literackiego, kierownika literackiego najlepszych scen pomaga Elżbiecie Morawiec patrzeć na współczesną scenę polityczną z perspektywy tragicznych wyborów. Z Bogiem – czy przeciw Bogu? Z gotowością przyjęcia prawdy – czy przeciwko samemu pojęciu prawdy?

Tragizm sytuacji opisywanej w tej książce polega na tym, że racje, którym wierna jest Autorka, wydają się bezsilne w rzeczywistości zdominowanej przez politycznych manipulatorów i błaznów usadowionych na telewizyjnych ołtarzach.

Elżbieta Morawiec stawia ostre pytania. W ich świetle odczytuje znaczenia kolejnych wydarzeń swej kroniki minionego dziesięciolecia. Tych, które wciąż pamiętamy – i tych, które już zapomnieliśmy.

Pamięć jest w centrum kronikarskiej troski Autorki. Pamięć, którą tak próbują zafałszować ci, dla których historia zaczyna się codziennie od nowa – od nowej instrukcji rozesłanej sms-em, od nowej linii gazety, od komunikatu gwiazdy telewizyjnej „informacji”. Pamięć jest niewygodna. Zwłaszcza pamięć o ofiarach – a w związku z nimi także o oprawcach i tych, którzy im służyli. Autorka jest tej właśnie, niewygodnej pamięci wierna".

Spotkanie było także okazją do zakupu innych książek wydawnictwa Arcana, które ponadto przygotowało na ten wieczór niespodziankę, trzy znakomite publikacje rozlosowane wśród uczestników autorskiego wieczoru.

Teksty p. dr Elżbiety Morawiec znajdą Państwo także na stronach Krakowa Niezależnego: https://www.krakowniezalezny.pl/tag/elzbieta-morawiec, a więcej informacji o Wydawnictwie Arcana na stronie: http://www.arcana.pl/index.php?akcja=strona&id=1

tomaszkorneckiTomasz Kornecki

Jest wrzesień 2010 roku. W programie Misja Specjalna pojawia się reportaż Anity Gargas „Katastrofy smoleńska”. Niedługo potem władze TVP zdejmują program.

Dziennikarka otrzymała główną nagrodę Wolności Słowa przyznawaną przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich „za publikacje w obronie demokracji i praworządności, demaskujące nadużycia władzy, korupcję, naruszanie praw obywatelskich, praw człowieka”. Gargas przyznano polskiego Pulitzera za bezkompromisowe docieranie do prawdy o katastrofie smoleńskiej. Dziennikarka jest autorką pierwszego polskiego filmu śledczego o smoleńsku: „10.04.10”.

Do konkursu zostało zgłoszonych 375 prac w 10 kategoriach. Jury, które przyznało nagrodę, przewodniczył Krzysztof Skowroński prezes SPD i szef Radia Wnet.

(Od Redakcji:) Warto przypomnieć w tym miejscu że 4 maja 2011 roku Krakowski Klub Gazety Polskiej zorganizował w kinie „Kijów” projekcję pierwszego filmu śledczego o Tragedii Smoleńskiej „10.04.10″ z udziałem autorki scenariusza i realizatorki dzieła, p. Anity Gargas, a obszerną fotorelację z tego wydarzenia zamieścił na swojej stronie p. Andrzej Szełęga: http://www.strefawolnegoobrazu.pl/galerie/10410/index.html

miroslawborutaMirosław Boruta

Jeżeli mam niekiedy ochotę przenieść się z kibicowską życzliwością i emocjami na mecze siatkówki, to taki wieczór jak wczorajszy jeszcze mi na to nie pozwala 😉

Oglądałem równocześnie oba mecze i czekałem, czekałem, czekałem, z wiarą... Po zakończeniu meczu w Krakowie zostały już tylko marzenia i refleksja, „dobrze, że chociaż ostatni mecz, na pożegnanie, wygrany”...

odenseboldklubNo, ale kilka sekund przed końcem londyńskiego meczu (może sześć?) wydarzył się ten cud. Drużyna grająca o „nic” – duńskie Odense, grające o „pietruszkę” zagrało do końca, zaatakowało, zremisowało, dało nam, krakowianom, awans.

Takiego podejścia do sportu trzeba się nam będzie może i na nowo nauczyć. Widok roześmianych, szczęśliwych piłkarzy i kibiców w Krakowie był jedyny w swoim  rodzaju, warto przeżywać takie chwile.

Brawo Odense, jesteście wielcy. Dzięki Wam znów „Wisła - Pany”.

agnieszkaszmerekAgnieszka Szmerek

Dnia 13 grudnia będziemy obchodzić 30-lecie wprowadzenia stanu wojennego. Władze lokalne i różne instytucje w całej Polsce przygotowują z tej okazji różne uroczystości, spotkania, wykłady, wystawy, ale tak naprawdę zabraknie jednego… WINNEGO.

Po ponad 20 latach jakie minęły od obalenia komunizmu nadal nie udało się osądzić odpowiedzialnych za zbrodnie dokonywane na Polakach w tamtym czasie. Sztandarowa postać tamtych wydarzeń, osoba bezpośrednio odpowiedzialna za wprowadzenie stanu wojennego na terytorium całej PRL gen. Wojciech Jaruzelski prawdopodobnie uniknie odpowiedzialności. Ostatnio ulubioną wymówką zwalniająca obecnie wymiar sprawiedliwości od osądzenia Generała jest stan jego zdrowia. Może i jego stan zdrowia jest ciężki, ale czy dlatego mamy zapomnieć kim był. Wygląda na to ze obecnie rządzący choć chętnie przyznają się do swoich solidarnościowych korzeni już nie są tak chętni by walczyć o sprawiedliwość. Ostanie wydarzenia mogą sugerować jakby wręcz podejmowano próby wybielania postaci Jaruzelskiego. Dotyczy to nie tylko kwestii stanu wojennego, ale w ogóle wydarzeń z czasów PRL za którymi stał Generał. Wciągu ostaniach miesięcy Jaruzelski nagle stał się wybitnym specjalistą ds. stosunków polsko-rosyjskich i specem od bezpieczeństwa. Jest nawet zapraszany przez Prezydenta na obrady Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Przyjaźni z Jaruzelskim nie wstydzi się także legenda Solidarności Lech Wałęsa. W mediach jeśli już nawiązuje się do przeszłości Generała to mówi się o tym jaką miał ciężka młodość i jak jego rodzina była prześladowana przez władze ZSRR kreując Generała niemal na męczennika komunizmu. Wmawia się również, że był pierwszym demokratycznie wybranym Prezydentem III RP zupełnie jakby zapominając ze jego wybór na prezydenta był właściwie wymuszony przez okoliczności polityczne panujące w czasie obrad Okrągłego Stołu. Nikt bowiem nie miał wówczas wątpliwości, że na prezydenta ma być desygnowany właśnie ówczesny Przewodniczący Rady Państwa. Nie słyszy się również by media bądź rządzący wspominały, iż gen. Wojciech Jaruzelski został wybrany przez Zgromadzenie Narodowe a nie w wolnych demokratycznych wyborach. Kilka miesięcy temu mieliśmy wielką premierę kinową „Czarny Czwartek” opowiadająca historię rzezi dokonanej w grudniu 1970 na stoczniowcach. Film bardzo przejmujący i pewnie w dużej mierze oddający rzeczywistość szkoda tylko ze zapomniano w nim kto wydawał rozkazy wojsku, gdyż właśnie to gen. Wojciech Jaruzelski był wówczas Ministrem Obrony Narodowej. Lech Wałęsa broni dziś Generała w procesie dotyczącym wydarzeń grudniowych mówiąc:Generał miał wtedy mało do powiedzenia. Wówczas rządził sekretarz partii.

Choć dziś Polacy nie mogą doczekać się sprawiedliwości to kiedyś dowiemy się dlaczego Generał nie może być osądzony! Historia z pewnością go rozliczy. Obecnie pozostaje nam tylko pamięć i modlitwa za tych, którzy za wolna Polskę oddawali życie i poświęcali bezpieczeństwo swoje i swoich rodzin. Dnia 13 grudnia złóżmy hołd wszystkim prawdziwym bohaterom tamtych czasów, także tym nieznanym z ekranów telewizji, publikacji i opowieści.

Zachęcam więc do wzięcia udziału w Marszu Niepodległości i Solidarności organizowanym z inicjatywy Prawa i Sprawiedliwości. Odbędzie się on w Warszawie 13 grudnia br. o godzinie 18.00. Marsz wyruszy spod pomnika Wincentego Witosa na pl. Trzech Krzyży. W ten sposób nie tylko upamiętnimy bohaterów stanu wojennego, ale także zaprotestujemy przeciwko proniemieckiej polityce zagranicznej ministra Radosława Sikorskiego.

agnieszkaszmerekAgnieszka Szmerek

Już na kilka dni, 13 grudnia będziemy obchodzić 30 rocznice wprowadzenia przez władze komunistyczne stanu wojennego w Polsce.  Uchwałę Rady Państwa w tej sprawie podpisał gen. Wojciech Jaruzelski dnia 12 grudnia. Powołał także niekonstytucyjny organ WRON, który miał mu umożliwić przejęcie pełnej władzy i kontroli nad sytuacją w Kraju. W efekcie tych decyzji zamknięto przejścia graniczne, odcięto linię telefoniczne (po kilku tygodniach stopniowo przywracano łączność, ale rozmowy były na podsłuchu). W dalszym etapie ocenzurowano media i korespondencję. Od pierwszych dni rozpoczęła się również brutalna pacyfikacja opozycji, co moim zdaniem było głównym celem wprowadzenia stanu wojennego.

Stan wojenny wedle mojej i niektórych historyków opinii był właściwie zamachem stanu dokonany w celu utrzymania władzy w rękach PZPR. Wskazywać na to mogą nie tylko skrupulatnie opracowane wcześniej plany jego przeprowadzenia w tym dotyczące m.in. aresztowań działaczy opozycyjnych, ale choćby badania opinii publicznej przeprowadzone w tamtym czasie przez OBOP. Według nich w czerwcu 1981 zaufanie do rządu deklarowało zaledwie 24% respondentów, a  zaledwie 6% z nich aprobowało działania KC PZPR. Dla odmiany działalność NSZZ „Solidarność” pozytywnie oceniało aż 62% Polaków. Władza obawiała się spadku poparcia i wzrastającego niezadowolenia społecznego, które przejawiało się m.in. w rosnącej na sile i znaczeniu „Solidarności”.

Początek tamtych wydarzeń wyglądał podobnie w całej Polsce. W Krakowie pierwsze tygodnie to likwidacja prasy – zamiast trzech („Gazety Krakowskiej”, „Dziennika Polskiego” i „Echa Krakowa”) ukazywał się jedynie jeden dziennik o złożonym z powyższych tytule, w którym pracowali dziennikarze poprawni politycznie. Nazywany był przez społeczność miasta „Gadziecho”. Podobnie dobrano redakcję miesięcznika ZLP „Pismo” natomiast dwutygodnik „Student” zlikwidowano. Zawieszono wykłady na Uczelniach, które przywrócono co prawda w lutym 1982 r. jednak przy bardzo zaostrzonym regulaminie. Kładziono duży nacisk na sprawdzanie obecności, podwojono czas zajęć, a wykłady stały się obowiązkowe. Najbardziej uciążliwymi skutkami była oczywiście godzina milicyjna i liczne aresztowania opozycji, dokonujące się przy użyciu siły. Tylko w ciągu dwóch pierwszych miesięcy w Krakowie internowano ponad. 200 osób.

Decyzje i postępowanie władz spotkały się oczywiście z oporem społecznym. Większość Senatów  i Rad Wydziału krakowskich uczelni potępiła stan wojenny. Rozpoczęły się też protesty robotnicze, zastrajkowało wiele zakładów pracy w tym m.in. MPK. Robotnicy byli tez wspierani przez studentów. Strajk na UJ zakończył się jeszcze 12 grudnia ale nadal w protestach uczestniczyli studenci AGH. Trwał tez rozpoczęty 12 grudnia strajk „Solidarności”. Jedną z najbardziej  dramatycznych był pacyfikacja Huty im. Lenina, gdzie ponad 2000 funkcjonariuszy ZOMO wspomaganych przez wojsko. Wytoczono przeciwko robotnikom nawet czołgi. Po tych wydarzeniach i po wieściach o wydarzeniach w kopalni Wujek  Krakowianie podjęli masową demonstrację na Rynku Głównym. Miało to miejsce 17 grudnia po Mszy św. w kościele Mariackim. ZOMO obok pałek użyło tez armatek wodnych nie zważając na 12 stopniowy mróz. Podobne demonstrację powtarzały się wielokrotnie tak na Rynku krakowskim jak i potem w Nowej Hucie i pociągnęły za sobą także ofiary śmiertelne.

Stan wojenny choć zawieszony 31 grudnia 1982 r. to ostatecznie zniesiony został dopiero 22 lipca 1983 roku. Pociągnął za sobą ogromne ilości ofiar. Tysiące ludzi doznało trwałych uszczerbków na zdrowiu a wielu straciło życie. Choć dziś nadal brak jest winnych a wyroki sądowe nie zapadają to trzeba mieć nadzieję, ze nie ujdą sprawiedliwości. Naszym obowiązkiem jest też pamięć -  przede wszystkim w modlitwie za tych co zginęli, ale też i ku przestrodze byśmy mając w przed oczyma tamte wydarzenia zrobili wszystko co możliwe by się nie powtórzyły.

radoslawjanicaRadosław Janica

W ramach cotygodniowych spotkań Krakowskiego Klubu Gazety Polskiej w środę 30.11 gościem Klubu był dziennikarz Marcin Wolski. Spotkanie współorganizowało Wydawnictwo M.

20111130mwNa spotkanie z pisarzem, dziennikarzem i satyrykiem Marcinem Wolskim w sali przy Placu Szczepańskim 8 przybyła duża ilość zainteresowanych nie tylko Klubowiczów.

Pisarz mówił o swojej roli i pasjach jako dziennikarza. Opowiadał o swoich licznych podróżach z racji na zamiłowania, do których ma słabość jako urodzony globtroter. Swoje ambitne wystąpienie przeplatał recytacją swoich licznych wierszy i śmiesznymi anegdotami jak i komentarzami politycznymi spośród szerokiej gamy patriotycznej działalności literackiej.

Padło również wiele ciekawych pytań o stan kondycji polskich mediów. Pan Wolski stwierdził, że skład i stan polskich mediów wynika z braku przeprowadzenia tam lustracji. Ponad to, fakt przejęcia mediów przez określone środowiska w latach ’90 znajduje wyraz w polityce.  Wolski przyznał: Dziennikarzami stawali się ludzie określonego obozu, ponieważ byli lepsi od innych, a dlaczego byli lepsi, ponieważ otrzymywali środki na kształcenie, zagraniczne stypendia i szkolenia, a dzięki którym powiększali swoje kwalifikacje, znali języki byli bardziej uprzywilejowani na rynku medialnym.

Na spotkaniu można było nabyć znane i nowe książki pisarza, opublikowane przez Wydawnictwo M, m.in. : Ewangelia Heroda; Krowy tłuste, krowy chude; Co w duszy gra, co w brzuchu burczy, jak i uzyskać podpis wraz z dedykacją na zakupionych egzemplarzach oraz wziąć udział w prywatnej dyskusji z autorem.

I jeszcze zdjęcia na: https://picasaweb.google.com/111341875512012800781/SpotkanieZMarcinemWolskim?authkey=Gv1sRgCJDB4aeK0NX07gE

radoslawjanicaRadosław Janica

Polska jako kraj zatroskany światem

W ramach zwieńczenia Tygodnia Edukacji Globalnej w Krakowie organizowanego przez Salezjański Wolontariat Misyjny, w sobotę 26 listopada odbyła się dyskusja o realizowaniu misji informowania o sprawach świata w polskich mediach.

20111126teg1Sobotni finał Tygodnia Edukacji Globalnej rozpoczął  się na placu przed Galerią Krakowską , gdzie miał miejsce tzw. Smart Mob. W wolnym tłumaczeniu „Bystry Tłum”, jest to forma zachowań zbiorowych, przy wykorzystaniu nowoczesnych technologii komunikacyjnych (internet i telefonia komórkowa), do koordynacji działań tłumu i innych form działania zbiorowego. Osoby które wzięły w nim udział podchodziły do osoby w żółtej koszulce z napisem „nie śpij” i  na hasło „nie prześpij!” otrzymywały ulotkę ze zdjęciem akcji i kilka podkładek pod kubek ‘budzących do rozwoju’. O godz.14:00 na dźwięk rogu, osoby zastygły w bezruchu w miejscu i pozycji, w której właśnie sie znalazły na 1.5 min, zasłaniając sobie twarz otrzymaną ulotką. Po powtórnym usłyszeniu rogu zaczęły się poruszać i rozdawać otrzymane wcześniej podkładki napotkanym przechodniom.                                       

Następnie o godz. 16-18.00 nastąpiło wyłonienie zwycięzców konkursu na najlepszy materiał filmowy i radiowy (projekt MDGs – Media dla Milenijnych Celów Rozwoju), wręczenie nagród oraz prezentacja nagrodzonych materiałów.                                                   

20111126teg2O godz. 18 w klubie Lizard King Klub przy ul. Św. Tomasza 11a odbyła się dyskusja, w której wzięli udział: Jan Pospieszalski, Dorota Koczwańska-Kalita, Tomasz Müller i Hubert Chudzio. Rozmowa prowadzona była wokół hipotezy, że Polska jest krajem zatroskanym światem i została skierowana w kierunku edukacji globalnej w polskich mediach. Dziennikarze na swoim przykładzie i doświadczeniu opowiadali jak do tej pory realizowali cele globalne poprzez polskie i zagraniczne media i o sposobie w jaki chcieli przedstawić ten temat. Padło wiele ciekawych stwierdzeń, refleksji i wniosków. Podkreślono jak ważną dziś rolę ogrywa dziennikarstwo obywatelskie, dzięki któremu poprzez Internet możemy zobaczyć, to co się dzieje sie na drugim końcu kuli ziemskiej w filmie nagranym telefonem komórkowym. Zobaczyć fakty z miejsc, gdzie nie ma mediów, korespondentów europejskich stacji, albo gdy z różnych względów przekaz takich treści jest uboższy o rzetelność, czy szczegóły. Dziś faktografia mediów może być poddawana ocenie i analizie dzięki pracy dziennikarzy obywatelskich, którzy zdają nierzadko dobre relacje z różnych wydarzeń i zwiększają odbiorcom, widzom świadomość. 

Jan Pospieszalski w swoim wystąpieniu mówił, że cieszy się ze współczesnego zaangażowania ludzi w sprawy polskie w ramach społeczeństwa obywatelskiego. Stwierdził, że dzięki działaniom internautów mogliśmy obiektywnie zobaczyć, jak wyglądała sytuacja z 11 listopada w Warszawie, a przez co zobaczyć luki w rzetelności przekazu tego wydarzenia w ogólnopolskich mediach. Paneliści podkreślili, że ilość faktycznych informacji jaka dociera do Polski ze świata jest skromna. Stwierdzono, że mimo jednego z najwyższych w Europie poziomu skolaryzacji, świadomość Polaków o tym co dzieje się w krajach Trzeciego Świata nie jest jednak bardzo dobra i rzetelna. W dalszym ciągu w hierarchii informacji pierwsze miejsce zajmuje polityka i działania władz, która upolityczniając media publiczne skazuje je na z góry przyjęty szablon który muszą zrealizować, pomijać tym samym ważniejsze sprawy. Jest to też wynik naszej edukacji i zainteresowań, a także zapatrzenia na sprawy lokalne. Jednocześnie, co może cieszyć, ilość organizacji pozarządowych zajmujących się sprawami Edukacji Globalnej w Polsce wzrasta, choć bez pomocy mediów o ich działalności nie będą mogli dowiedzieć się inni, chcący włączyć się to dobre i chwalebne dzieło.       

20111126teg3Po dyskusji była możliwość rozmowy i zadania pytań przez słuchaczy z zaproszonymi dziennikarzami, z czego skorzystali uczestnicy z Krakowskiego Klubu Gazety Polskiej i spotkali się z Janem Pospieszalskim i odbyli z nim rozmowę na temat sytuacji w Polsce. Na zakończenie spotkania o godz. 20.00 odbył się koncert grupy De Press, którego wokalista Andrzej Dziubek wraz z zespołem zaprezentował najważniejsze swoje szlagiery.

I jeszcze zdjęcia na: https://picasaweb.google.com/110108434499986302904/TydzienEdukacjiGlobalnej_2011?authkey=Gv1sRgCN6asNTni_-ACA

miroslawborutaMirosław Boruta

Pierwsze spotkanie w Salonie Gościnnym Krakowskiego Klubu Gazety Polskiej w sali Polskiego Towarzystwa Gimnastycznego "Sokół", ul. Marszałka Józefa Piłsudskiego 27. 5 grudnia 2011 roku gościem Krakowskiego Klubu Gazety Polskiej był p. dr Jarosław Szarek, współautor (wraz z żoną, Joanną Wieliczką-Szarkową) książki Kocham Polskę. Historia Polski dla naszych dzieci.

kkgpsglogo

sg20111205Według słów ofert wydawniczej Kocham Polskę. Historia Polski dla naszych dzieci to zaproszenie dzieci i rodziców do domowej, rodzinnej przygody z historią, tradycją, dziejami i bohaterami narodowymi. Pragnieniem autorów i wydawcy jest, by książka ta nie tylko dostarczyła naszym dzieciom konkretnej wiedzy, o którą - niestety - coraz trudniej gdzie indziej, ale zaszczepiła w nich zalążki miłości do swojego kraju, szacunku do Ojczyzny i jej bohaterów oraz swiadomości i poczucia dumy z bycia Polakiem. Serię Kocham Polskę rekomenduje aktorka Katarzyna Łaniewska.

Spotkanie było także okazją do zakupu innych książek i filmów wydawnictwa Rafael, np.: Eugenika w reżyserii Grzegorza Brauna, Krzyż. Kontynuacja Solidarni 2010 w reżyserii Ewy Stankiewicz i Jana Pospieszalskiego, Ronald Reagan. Duchowa biografia Paula Kengora, 144 zadania dla Polaków Jana Pawła II, Cichy bohater. Tajemnica przeszłości mojego ojca autorstwa Rity Cosby, Gruzja nieznana. Wspólne losy Gruzinów i Polaków autorstwa Dawida Kolbai, Piotra Hlebowicza i Piotra Warisa, 9 dni, które zmieniły świat (album z filmem) autorstwa Newta i Callisty Gingrich, a dla wszystkich uczestników spotkania wydawnictwo przygotowało niespodzianki.

Fotorelację z tego wydarzenia, autorstwa p. Janusza Bzowskiego można zobaczyć tutaj:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/5Grudnia2011

rwlogoSpotkanie sfilmował i zdjęciami uzupełnił dla nas także p. Krzysztof Gruca:
http://www.radiownet.pl/publikacje/historia-polski-dla-naszych-dzieci-cz-2#/publikacje/historia-polski-dla-naszych-dzieci-cz-2
http://www.radiownet.pl/publikacje/historia-polski-dla-naszych-dzieci-cz-3#/publikacje/historia-polski-dla-naszych-dzieci-cz-3
http://www.radiownet.pl/publikacje/historia-polski-dla-naszych-dzieci-cz-4
 
A po spotkaniu wywiad radiowy z p. dr. Jarosławem Szarkiem przeprowadził p. Tomasz Kornecki:
http://www.radiownet.pl/etery/krzysztof-gruca-historycznie#/publikacje/jedyna-taka-historia-jedyny-taki-kraj
 
Więcej informacji o o Wydawnictwie Rafael znajdą Państwo na stronie: http://www.rafael.pl

tomaszkorneckiTomasz Kornecki

Przytuleni, z dziećmi, w tle Wawel. Beata i Przemysław Gosiewscy. Zdjęcie, które możemy zobaczyć w wyjątkowej książce. Historia pięciu kobiet. Matek i żon. Od 10 kwietnia 2010 roku wdów.

„Wdowy smoleńskie” to rozmowy przeprowadzone w marcu i październiku 2011 roku. To opowieść o miłości, dramacie czarnej soboty 10 kwietnia i walce o dobre imię. Generałowa Ewa Błasik wspomina jak musiała zetknąć się z piekłem nieprawdziwych oskarżeń kierowanych w stronę jej zmarłego męża. Beata Gosiewska dowiedziała się z mediów, że ciało Przemysława Gosiewskiego zostało zidentyfikowane. Rodzina, która była wtedy w Moskwie nie zdążyła nawet wejść do prosektorium. Dwa światy. Dwie informacje.

wdowysmolenskieDzięki komu Ewa Błasik nie poddała się, dlaczego Beata Gosiewska uważa, że 10 kwietnia nie wydarzył się wypadek? Dlaczego profesor Janusz Kurtyka nie został pochowany w kościele Św. Św. Piotra i Pawła w Krakowie, mimo, że wszystko w tej sprawie było dograne? O jakiej machinie kłamstwa mówi Magdalena Merta? Co w śledztwie najbardziej zbulwersowało Ewę Kochanowską? Na te i inne pytania znajdą Państwo odpowiedź w napisanej ciekawym językiem książce „Wdowy smoleńskie”.

(Od Redakcji): I jeszcze nota wydawcy – Domu Wydawniczego Rafael: 10 kwietnia 2010 roku wielu Polakom świat się zawalił. Szczególnie dotyczy to rodzin ofiar, którym musiały wystarczyć oficjalne, często sprzeczne ze sobą informacje o przyczynach tragedii. Kilka osób, które straciło bliskich, podjęło walkę o prawdę… Smoleńskie wdowy: Ewa Błasik, Beata Gosiewska, Ewa Kochanowska, Zuzanna Kurtyka i Magdalena Merta, domagając się prawdy, stały się sumieniem narodu. Wdowy smoleńskie to opowieść kilku dzielnych kobiet, którym sumienie, poczucie przyzwoitości i honor nie pozwoliły milczeć. Pomimo bólu spowodowanego cierpieniem i przeżywania najtrudniejszych chwil swojego życia, mężnie stanęły do obrony pamięci i prawdy. Ich mężowie muszą być z nich dumni… Dariusz Walusiak – historyk, dokumentalista, autor kilkudziesięciu filmów dotyczących najnowszej historii Polski. W latach 80. związany z podziemnymi strukturami NZS. Za tę działalność 19 marca 2010 roku odznaczony przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego krzyżem kawalerskim Polonia Restituta.

W obronie Młodzieżowych Domów Kultury wystąpił krakowski Klub Radnych Prawa i Sprawiedliwości z oficjalnym oświadczeniem, w którym czytamy: „Radni Klubu PiS stanowczo sprzeciwiają się likwidacji Młodzieżowych Domów Kultury…”

Radni Prawa i Sprawiedliwości w swoim wystąpieniu uzasadniają potrzebę istnienia tych placówek, służących dobru ogólnemu. Ze względu na całościową i wnikliwą analizę tego uzasadnienia zamieszczamy ten dokument w całości pod linką:

https://www.krakowniezalezny.pl/klub-radnych-prawa-i-sprawiedliwosci-w-sprawie-proby-likwidacji-mdk-ow

miroslawborutaMirosław Boruta

Lokalne obchody miesięcznic tragedii smoleńskiej
w optyce krakowskich mediów

Tragedia smoleńska, tragedia pod Smoleńskiem, drugi Katyń, Katyń 2010 czy też tragedia nad Smoleńskiem pozostaje – bez względu na nazwę – najważniejszym wydarzeniem ostatnich miesięcy i lat. Toczące się wolno dochodzenia, ustalenia i raporty, począwszy od pierwszych do ostatnich dni, pozostające w Rosji czarne skrzynki czy wrak samolotu nie napawają nadzieją na rychłe wyjaśnienie powodów śmierci 96 osób, pasażerów i załogi samolotu TU- 154M Lux o numerze bocznym 101, należącego do 36 Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego i znajdującego się w dyspozycji Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

10 maja, 10 czerwca, 10 lipca, 10 sierpnia i następne… to kolejne daty, w których w wielu większych i mniejszych miastach Polski odbywają się msze święte i uroczystości patriotyczne upamiętniające Ofiary tego wydarzenia. Przykładowo, w dziesięć miesięcy od tragedii, na stronie internetowej Klubów Gazety Polskiej odnalazłem relacje z 22 miejsc w Polsce i świecie. Były to: Bydgoszcz, Bytom, Chrzanów, Garwolin, Gdańsk, Gliwice, Grójec, Grudziądz, Jaworzno, Kalisz, Koszalin, Kraków, Legionowo, Lublin, Opole, Piotrków Trybunalski, Przasnysz, Przemyśl, Pyskowice, Sandomierz, Szczecin, Szczecinek, Świnoujście, Tarnów, Trzebnica, Tychy, Warka, Warszawa, Włocławek, Wrocław a także Dublin i Wiedeń [1]. Apogeum obchodów przypadło oczywiście na rocznicę, 10 kwietnia 2011 roku, a pełną listę odnotowanych uroczystości – w 72 miejscowościach, w tym wymienię tylko nazwy miejscowości miast za granicą Polski:  Amsterdam, Berlin, Chicago, Dublin, Essen, Grodno, Houston, London (Kanada), Londyn, Nowy Jork, Paryż, Strasburg, Sydney, Toronto, Wiedeń i Winnipeg – podaje również strona internetowa Klubów Gazety Polskiej [2].

Zważywszy na fakt pochowania śp. Prezydenta Rzeczpospolitej Lecha Kaczyńskiego oraz Jego Małżonki Marii w podziemiach Archikatedry Wawelskiej uroczystości w Krakowie odbywają się od pierwszego miesiąca po tragedii. Do chwili zakończenia pisania tego tekstu do druku (koniec stycznia 2012 roku) odbyło się już takich miesięcznic 21.

Najpełniejsze ich opisy znajdują się na stronach internetowych wymienionych już Klubów Gazety Polskiej [3] oraz stronie internetowej Kraków Niezależny, prowadzonej przez piszącego te słowa, przewodniczącego Krakowskiego Klubu Gazety Polskiej [4].

Przedmiotem analizy niniejszego tekstu jest opis comiesięcznych społecznych (a jednocześnie lokalnych, krakowskich) wydarzeń w trzech tytułach prasowych: „Dzienniku Polskim”, „Gazecie w Krakowie” (lokalnym dodatku ogólnopolskiego dziennika o nazwie „Gazeta Wyborcza”), a także „Polsce. Gazecie Krakowskiej” (lokalnym dodatku ogólnopolskiego dziennika o nazwie „Polska”). Według danych Związku Kontroli Dystrybucji Prasy z dnia 17 listopada 2011 sprzedawany nakład tych dzienników wynosi odpowiednio 37081,  ok.  […] [5] oraz 27005 egzemplarzy [6].

Lekturze podlegały numery wymienionych wyżej dzienników, ukazujące się bezpośrednio po 10-ym dniu każdego miesiąca, przy czym pod uwagę wzięte zostały daty ukazania się wydań. Przykładowo, dla wydania z dnia 10-ego brano pod uwagę wydanie z 11-ego, a dla wydania z dni 10-11-ego, wydanie z 12-ego danego miesiąca. Łącznie badaniu poddano 57 numerów czasopism.

Drugą miesięcznicę, zorganizowaną pod hasłem „Marsz Pamięci” opisały na swoich łamach „Dziennik Polski” (s. A4) oraz „Gazeta Wyborcza. Gazeta w Krakowie” (s. 3). Ten pierwszy pod tytułem „Pamięć o ofiarach smoleńskiej katastrofy”, ta druga „Wspominali Lecha, namawiali na Jarka”. Sformułowania „Gazety Wyborczej”, moim zdaniem, odbiegają znacznie od kanonu relacji dziennikarskiej, warto więc – dla ilustracji – poznać obydwa wzmiankowane teksty, by gołym okiem dostrzec różnice, pierwsza z gazet – „Dziennik Polski” przygotowuje relację, druga – „Gazeta Wyborcza” porcję propagandy zmieszanej z pogardą i szyderstwem [7].

W sierpniu 2010 roku relację „Polski. Gazety Krakowskiej” (s. 3) zatytułowano „Cztery miesiące po Smoleńsku z jedności nic nie zostało”. Pisząc o Krakowie dziennikarz zauważa transparenty „Uwolnić czarne skrzynki”, choć istnieje tylko jeden taki transparent, a co ciekawe – na zdjęciu widniejącym obok – widać zupełnie inny transparent i inny tekst, niewzmiankowany jednak w artykule. Do tekstu z tego transparentu chciałbym wrócić jeszcze na zakończenie tekstu.

Relacja Błażeja Strzelczyka z „Gazety Wyborczej. Gazety w Krakowie” (s. 3) skrzy się już od językowych perełek, np. słowo „przemaszerowało” (podobnie jak w relacji powyżej, bo słowo „przeszło” jest zbyt neutralne), „przemaszerowało” oznacza przecież karność, dryl, rodzaj przemocy… Do tego jeszcze końcowa część relacji, swoisty wytwór dziennikarstwa wyobrażeniowego czyli pani Kazimiera i pani Zofia Karaś, z których ta ostatnia stwierdza, że „turyści się na was patrzą i się śmieją”. Należy rozumieć, że jest to zdrowa reakcja turystów. Śmianie się z pamięci o ofiarach i uroczystości patriotycznych jest zachowaniem normalnym i polecanym także przez panią Zofię Karaś. Ba, należy rozumieć, że Błażej Strzelczyk śmieje się wraz z nią i tak dobrze zrozumianymi przez jego rozmówczynię turystami. Taka wspólnota śmiechu czy może znów wspólnota pogardy i szyderstwa?

W listopadzie p. Błażej Strzelczyk opisał zakończenie hymnu „Boże, coś Polskę” śpiewanej pod Krzyżem Narodowej Pamięci (Krzyżem Katyńskim) w wersji „Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie” i natychmiast przeciwstawił „złych ludzi dobremu kardynałowi Stanisławowi Dziwiszowi”, i jego wypowiedzi o wolnej Polsce i prawidłowym zakończeniu hymnu. Zachodzę w głowę czy to pieśń dzieli Polaków czy dzieli ich Kardynał, a może i sam p. Błażej Strzelczyk – w imieniu Gazety Wyborczej - dzieli katolików na wawelskich i podwawelskich? Jest specjalistą? Do sztampowych wyrażeń „Gazety Wyborczej”, o tym, że krzyż dzieli Polaków (a już szczególnie rodziny ofiar), że krzyż to znak pisssssowski, że to PiSSSSS dzieli Polaków, że to historia dzieli Polaków, jako żywo dorzucę jeszcze - i dorzucę za darmo kolejne żarty słowne - że to Polska dzieli Polaków i że to Polacy dzielą Polaków. Myślę jednak, że to nie koniec umiejętności tego medium. Bądź co bądź dziel i rządź to podstawa społecznego wpływu na masy.

Zostawmy jednak, choć na chwilę, fikcję i wróćmy do relacji. W lutym 2011 roku Błażej Strzelczyk w artykule zatytułowanym „10. marsz pamięci katastrofy smoleńskiej” (jako żywo jest to marsz pamięci Ofiar - ludzi, także pamięci tragedii, ale nie pamięci katastrofy), odnajduje kolejne powody do złośliwej dyskredytacji [8] uczestników opisując (a może wręcz wymyślając na użytek propagandowej linii artykułu) ich rozmowy: „Tusk to jest rak, a cała reszta to przerzuty, zwłaszcza Dziwisz. Możesz pokonać raka, ale przerzuty zostają - mówiła jedna z uczestniczek pochodu. - Nasz Kaczorek kochany, jeszcze pokaże kto powinien rządzić Polską, tylko musimy go wspierać - dodała inna”. Tutaj mechanizm dzielenia jest jeszcze bardziej agresywny niż w notce wyżej.

W marcu oczywiście uczestnicy maszerowali, bo jakżeby inaczej, a prowadzący uroczystość miał jakoby wypowiedzieć słowa „miesięcznica wypadku prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem”, co znów jest nieprawdą, bo nie użyłem nigdy i nie użyję takiego sformułowania, przypomnę, że samolot był rządowy! Kolejna dyskredytacja to podpis pod zdjęciem: „Patrzcie i fotografujcie, bo tu są prawdziwi Polacy! – przekrzykiwali się uczestnicy wczorajszej uroczystości”. Pomijam tekst, ale zaakcentuję, że uczestnicy uroczystości nie mogą mówić, muszą albo „krzyczeć” albo „przekrzykiwać się”.

Kolejna relacja to relacja rocznicowa, z 10 kwietnia 2011 roku oraz relacje z obchodów pierwszej rocznicy pogrzeby śp. Pary Prezydenckiej na Wawelu. Pomijam je, jako temat do osobnego opracowania.

Następne miesiące nie wzbudziły zainteresowania dziennikarzy, jednakże w październiku, dzień po wyborach parlamentarnych ludzie przecierali oczy ze zdumienia widząc w „Gazecie Wyborczej” tytuł „Szmaciarze wygrali sfałszowane wybory”. Myliłby się jednak ten, kto założył radykalną zmianę linii propagandowej opiniotwórczego dla wielu dziennika. To kolejny wymysł nie wymysł „dziennikarza nie dziennikarza”.

Może warto jednak oglądnąć relację filmową ze strony You Tube [9], bo jeśli nawet jedna osoba powiedziała coś podobnego to co z pozostałymi? Czy nie jest to manipulacja?

W tym przypadku chciałbym zaproponować relację autorską: „10 października, półtora roku po tragedii smoleńskiej, przy wawelskim sarkofagu śp. Pary Prezydenckiej - Lecha i Marii Kaczyńskich modlili się i wiązanki kwiatów złożyli m.in. p. poseł Andrzej Duda, reprezentujący Prawo i Sprawiedliwość, przewodniczący Krakowskiego Klubu Gazety Polskiej - Mirosław Boruta oraz - w imieniu Krakowskiego Klubu Gazety Polskiej w Nowej Hucie - p. Józef Bobela. Mszę świętą odprawił i kazanie wygłosił ksiądz prałat Zdzisław Sochacki, proboszcz Katedry Wawelskiej. Po mszy świętej pochód ponad pięciuset Krakowian i Gości z flagami narodowymi, transparentami, kwiatami i zniczami przeszedł z Katedry Wawelskiej pod Krzyż Narodowej Pamięci (Krzyż Katyński). Towarzyszyła nam muzyka i pieśni patriotyczne.

Uroczystość, którą poprowadził przewodniczący Krakowskiego Klubu Gazety Polskiej - Mirosław Boruta, rozpoczęła się słowem i modlitwą za Zmarłych. Następnie wiązanki kwiatów złożyli p. poseł Andrzej Duda, reprezentujący Prawo i Sprawiedliwość, przewodniczący Klubów Gazety Polskiej - p. Ryszard Kapuściński oraz przedstawiciele Regionu Małopolskiego NSZZ "Solidarność", pp. Bożena Musiał i Jacek Smagowicz. Krótki wykład, poświęcony wyborom parlamentarnym w Polsce 9 X 2011 roku i ich rezultatowi wygłosił p. poseł Andrzej Duda. Po nim głos zabrali także pp. Zuzanna Kurtyka, posłowie Ryszard Terlecki i Andrzej Adamczyk oraz p. Jacek Smagowicz. Nie zabrakło również comiesięcznego Kalendarza Patriotycznego, którego bohaterami byli papież Jan Paweł II i pogromca Rosjan - hetman Stanisław Żółkiewski.

Apel, który na 18. miesięcznicę tragedii smoleńskiej - 10 października 2011 roku, przygotowały Kluby Gazety Polskiej odczytał ich przewodniczący, p. Ryszard Kapuściński:

Szanowni Państwo,
większość wyborców uznała, że od wyjaśnienia tragedii nad Smoleńskiem ważniejszy jest święty spokój. W podobny sposób myśleli Polacy mieszkający w osiemnastowiecznej Rzeczpospolitej. Nasi przodkowie nie widzieli nic złego w uzależnianiu polityki zagranicznej, a potem wewnętrznej od Niemiec i Rosji. Polska podupadała przez dwa pokolenia nim utraciliśmy państwo. Stało się tak, bo niepodległość umierała powoli, pośród hulaszczego trybu życia i we względnym dobrobycie. Nie było dzwonu, który mógłby obudzić śpiących. Ten dzwon dzisiaj bije dla nas wszystkich. Woła od smoleńskiej tragedii: Polsko obudź się, Polsko działaj póki jest jeszcze czas.
Tamto wielkie cierpienie dało nam szansę, by zobaczyć rzeczywistość bez medialnej zasłony. Dzisiaj są nas miliony. Wystarczająco dużo, by tworzyć fundamenty pod Polskę wolną i Polskę dumną.    Zjednoczyła nas śmierć naszych przywódców i połączyło czuwanie pod Krzyżem. To nasz kapitał, który trzeba chronić i pomnażać. A Polska trwać będzie w nas.
Kluby Gazety Polskiej

Na zakończenie uroczystości, przewodniczący Klubu Gazety Polskiej w Krakowie - Mirosław Boruta, zaprosił wszystkich zebranych na odbywające się w tym miesiącu w Krakowie spotkania i uroczystości patriotyczne oraz na kolejną uroczystość, 10 listopada, po mszy świętej o godzinie 16:30. Niezwykle podniosłą uroczystość zakończyło odśpiewanie hymnów "Boże, coś Polskę..." i "Jeszcze Polska nie zginęła...".

11 listopada 2011 roku, w dniu wielkiego narodowego i państwowego święta, dziennikarz „Gazety Wyborczej. Gazety w Krakowie” zauważył jedynie pieśń, śpiewaną przy Krzyżu Narodowej Pamięci („Wzbiłeś się w przestworza, prezydencie nasz, by świadectwo prawdy raz kolejny dać. Pośród swych rodaków, u ojczyzny bram, panie prezydencie do apelu stań!”).

lokalneobchody1Dla porównania fragment relacji z portalu Kraków Niezależny: „Po 93 latach Krakowianie przypomnieli o tych wydarzeniach uczestnicząc niezwykle licznie w mszy świętej w Archikatedrze Wawelskiej, pochodzie patriotycznym i gromadząc się na trasie przemarszu, na ulicach naszego miasta. Krakowski Klub Gazety Polskiej przygotował 500 egzemplarzy śpiewnika zawierającego takie tytuły jak „Hej, hej ułani”; „Jedzie, jedzie na kasztance”; „Marsz Polonia”; „Piechota”; „Pierwsza Brygada”; „Pierwsza Kadrowa”; „Przybyli ułani” czy „W dzień deszczowy i ponury” („Marsz lwowskich dzieci”). Wraz z Klubowiczami i Związkiem Konfederatów Polski Niepodległej 1979-1989 szły także i z wielkim zapałem śpiewały wspaniałe dzieciaki z Teatru Słowa i Tańca J.K.”. [10] Dziennikarz „Gazety Wyborczej. Gazety w Krakowie” nie usłyszał nic ponadto. Nie zobaczył wspaniałej gromadki rozśpiewanych dzieciaków, nie musiał, nie chciał… Ale Państwo mogą to zobaczyć powyżej.

I na koniec najważniejsze zdjęcie pokazujące z jakim rodzajem pseudodziennikarstwa mamy do czynienia i jak wiele jeszcze przed nami, by społeczne wydarzenia były pokazywane przez społeczne media, a nie szkołę propagandystów. Nie można środowiska "Gazety Wyborczej" nazywać organizacją przestępczą, ale wrogiem cywilizacji już nazywać można – orzekł Sąd Okręgowy w Opolu. Oto kolejny argument, fotografie transparentu niesionego przez uczestników manifestacji oraz zdjęcie tegoż transparentu autorstwa dziennikarza Agencji Gazeta:

lokalneobchody2

lokalneobchody3

Cóż można napisać w podsumowaniu tego krótkiego artykułu? Z analizy trzech tytułów prasowych wynika, że poza „Gazetą Wyborczą. Gazetą w Krakowie” pozostałe dwa piszą o obchodach rzadko. Obecność kilkuset osób w jednym miejscu i jednym czasie nie należy bowiem do najciekawszych, krakowskich wydarzeń – co opisują w zamian? To wymaga już kolejnego opracowania.

Warto zakończyć jednak zdaniem, że socjologia z perspektywy obserwatora uczestniczącego, człowieka z centrum, czy ze środka wydarzeń daje znakomite efekty poznawcze i uodparnia na propagandę nienawiści serwowaną przez „wiodące”, lokalne medium.

Zapraszam Państwa na kolejne, krakowskie Miesięcznice Smoleńskie.

---

[1] http://www.klubygp.pl/arch/luty2011/2011_02_10_s000.html

[2] http://www.klubygp.pl/arch/2011_04_10.html

[3] http://www.klubygp.pl/arch/obchodygl.php

[4] https://www.krakowniezalezny.pl/category/kronika-wydarzen oraz https://www.krakowniezalezny.pl/tag/miesiecznice-smolenskie

[5] Na e-list z prośbą o podanie wysokości nakładu dodatku krakowskiego Gazety Wyborczej, skierowany do redakcji portalu „Gazeta w Krakowie”, nie otrzymałem odpowiedzi.

[6] Uchwała nr 80/2011 Zarządu Związku Kontroli Dystrybucji Prasy z dnia 17 listopada 2011 roku (na:) http://www.zkdp.pl/upload/Komunikat_2010.pdf

[7] Por. Pamięć o ofiarach smoleńskiej tragedii, Dziennik Polski, 11 VI 2010, s. A4 oraz  Wspominali Lecha, namawiali na Jarka. Gazeta Wyborcza. Gazeta w Krakowie, 11 VI 2010, s. 3.

[8] Na temat dyskredytacji obszernie pisze M. Karwat, O złośliwej dyskredytacji. Manipulowanie wizerunkiem przeciwnika, Warszawa 2006.

[9] http://www.youtube.com/watch?v=BVaGGsdUPkQ

[10] https://www.krakowniezalezny.pl/wydarzenia/11-listopada-w-krakowie

Kraków, 29.11.2011 r.

Stanowisko Klubu Radnych Prawa i Sprawiedliwości w sprawie próby likwidacji Młodzieżowych Domów Kultury

Informacja o Działalności Młodzieżowych Domów Kultury w Krakowie

W Krakowie jest 11 placówek wychowania pozaszkolnego, które są jednostkami miejskimi finansowanymi z budżetu Miasta Krakowa. Są to placówki oświatowe działające w oparciu o Ustawę o systemie oświaty oraz Kartę Nauczyciela .

Uczestnikami zajęć są dzieci i młodzież w wieku od 3- 20 lat.

We wszystkich tego typu placówkach tygodniowo w formach stałych (zajęciach które odbywają się od 2 – 4 godzin w okresie od września do czerwca) bierze udział około 17.000 osób.

Formy stałe w MDK  to przede wszystkim edukacja  artystyczna: taneczna, muzyczna, teatralna, plastyczna, filmowa, fotograficzna. Placówki wychowania pozaszkolnego prowadzą również naukę języków obcych, zajęcia sportowe (judo, karate, narciarstwo, gimnastyka korekcyjna, modelarstwo, szachy ), edukację historyczną i obywatelską , zajęcia techniczne i  informatyczne.

Oprócz zajęć w formach stałych prowadzona jest edukacja w formach tzw. okazjonalnych i okresowych,  w której uczestniczy rocznie ponad 200.000 osób . Formy okresowe to przede wszystkim organizacja Akcji Lato i Zima w mieście – dla dzieci pozostających w Krakowie w czasie ferii i wakacji, organizacja warsztatów z zakresu edukacji artystycznej i kulturalnej, projekty edukacji obywatelskiej i historycznej, cykle oświatowe dla szkół, konkursy, koncerty, imprezy plenerowe oraz formy wyjazdowe – warsztaty artystyczne, obozy turystyczne, sportowe, naukowe i  rehabilitacyjne  dla dzieci niepełnosprawnych oraz wymiany międzynarodowe. Placówki realizują projekty unijne,  organizują kursy i warsztaty  w ramach Programu „Młodzież w Działaniu” oraz prowadzą punkty konsultacyjne na terenie województw małopolskiego i podkarpackiego, przyjmują zagranicznych wolontariuszy. Stanowią również  zaplecze edukacyjne dla krakowskich zajęć okazjonalnych i nie sposób je w tym krótkim materiale umieścić.

Ważnym elementem działalności tych placówek jest ich różnorodność i specyfika – wynikająca z miejsca, w którym działają (centrum miasta lub dzielnice peryferyjne) posiadanej bazy, tradycji. Najważniejsze jest jednak to, że są dostępne dla dzieci i młodzieży – bez względu na sytuację finansową rodziny.

Koszt prowadzenia przez Gminę Kraków tych placówek to 25 mln rocznie, z czego    5 mln stanowi subwencja oświatowa. Pieniądze włożone w pracę MDK-ów, to nie strata, lecz wyjątkowo korzystna inwestycja, bo dotyczy  młodych mieszkańców Krakowa. Organizując im wolny czas, rozwijając ich zainteresowania uczy się jak można pożytecznie spędzać czas.

Propozycja reorganizacji działalności MDK –ów przedstawiona przez Z-ce Prezydenta d.s. edukacji A. Okońską-Walkowicz zmierza do likwidacji placówek i przekształcenia ich w placówki niepubliczne prowadzone przez stowarzyszenia lub fundacje z  dotacją na uczestnika form stałych ok. 57 zł miesięcznie. Obecnie koszt uczestnika zajęć w MDK wynosi średnio ok. 150  zł . Dotacja w/w nie dotyczy uczestników okazjonalnych.

Konsekwencją takich propozycji będzie przerzucenie kosztów funkcjonowania edukacji pozaszkolnej na barki rodziców, którzy będą musieli zapłacić  wysokie czesne za zajęcia. To z kolei spowoduje, że dla dzieci z rodzin uboższych, wielodzietnych staną się one niedostępne. Jaki będzie ich los? Prawdopodobieństwo zwiększenia zjawisk patologicznych wśród dzieci i młodzieży, którym zabraknie ciekawych form spędzania wolnego czasu jest bardzo duże.

Zaskakujące jest to, że Kraków- miasto kultury i edukacji  chce się pozbyć wszystkich swoich placówek edukacji pozaszkolnej, co w skali kraju jest ewenementem.

Nic więc dziwnego, że taka propozycja spotyka się z oporem ze strony środowiska MDK – ów krakowskich – dyrektorów, pracowników, a przede wszystkim rodziców, na których chce się przerzucić koszty tzw.  reorganizacji edukacji pozaszkolnej.

 Radni Klubu PiS stanowczo sprzeciwiają się likwidacji Młodzieżowych Domów Kultury i pozbawieniu ogromnej liczby dzieci bardzo szerokiej oferty rozwijających ich zajęć.

 KLUB RADNYCH PRAWA I SPRAWIEDLIWOŚCI RADY MIASTA KRAKOWA

Proszę o wsparcie działaniem lub pomysłem i przeciwstawienie się planowanej zabudowie pod bloki  mieszkalne wzdłuż Młynówki Królewskiej. Na razie na odcinku od Alei Kijowskiej aż za ulicę Racławicką.  Znają Państwo na pewno historię rozpoczynającą się w XIII wieku  tego obecnie odcinka spacerowego: http://www.parki.org.pl/parki-miejskie/mlynowka-krolewska-w-krakowie

Firmy chcące zabudować ten teren  blokami mieszkalnymi to AWIM ŚLICZNA SP z o.o.  Spółka Komandytowa oraz F & F Investments   Sp. z o.o. Firmy deweloperskie wytną kilkadziesiąt drzew, krzewów  dających schronienie dużej ilości zamieszkujących tą okolicę jeży, różnego gatunku ptaków. Zniweczą możliwość spacerów rodzicom  małych dzieci, emerytom.

mlynowkakrolewskaCoraz więcej znika terenów  zabytkowych i zielonych. Z Alei Królewskiej Młynówka zrobi się ulica Młynówka  (fot. Wikipedia) z chodnikami prowadzącymi do planowanych tu garaży samochodowych.

Ja oraz kilka osób zamieszkujących w pobliżu Młynówki  staramy się przeciwstawić zniszczeniu tego terenu. Sami nie damy radę dlatego proszę o wsparcie w tym przedsięwzięciu. My jako pojedyncze osoby, mieszkańcy mamy niewielkie szanse aby wzięto pod uwagę nasze zdanie w dobie nastawienia na zyski materialne.

ALE MOŻE KTOŚ Z PAŃSTWA JEST LUB ZNA KOGOŚ (LUB INSTYTUCJĘ) KTO MOŻE WPŁYNĄĆ NA DALSZY CIĄG HISTORII MŁYNÓWKI KRÓLEWSKIEJ.

Mam skserowanych parę pism do Rady Dzielnicy, jeżeli będą potrzebne zeskanuję je i prześlę mailem dla dokładniejszego naświetlenia sprawy.

Pozdrawiam i czekam na Państwa pomoc,

(imię i nazwisko do wiadomości redakcji KN)

krakowniezaleznymkInformacja własna

Niedawno mieszkańcy Domu Zasłużonego Kombatanta – domu z ogrodem należy dodać – w maju tego roku dowiedzieli się, że spółdzielnia mieszkaniowa pełniąca obowiązki administracyjne terenu przy ul. Seniorów Lotnictwa 10 na Ugorku ogłosiła przetarg pod zabudowę blokowiskiem ich ogrodu o pow. 1,3 h (fot. poniżej ze strony obroncyogrodu.pl).

ogrodkombatantow1„Pamiętajmy o ogrodach…” Kiedy przywołujemy tę klasykę poezji wiemy na pewno co chcemy przez to przywołanie powiedzieć i mówimy o odwiecznej i nierozerwalnej symbiozie człowieka z przyrodą, ale to człowiek rozumem i sercem jest zobowiązany strzec tej symbiozy.

Obiekt – krakowski Dom Zasłużonego Kombatanta został zbudowany i oddany do użytku kombatantom przez władze miasta na przełomie lat 70-80 wraz z przynależnym do niego zielonym kompleksem rekreacyjno-wypoczynkowym. Sami mieszkańcy przez ponad 30 lat uzupełniali stary, zabytkowy drzewostan i niską roślinność krzewów i kwiatów. I tak powstał ich mały azyl piękna i spokoju, aby łatwiej było zapomnieć przeżycia – często koszmarnie i po ludzku niewyobrażalne. Nawet w złych snach nie wywróżyli sobie, że tę małą oazę zieleni będzie im się na koniec życia odbierać. Na szczęście jest wielu ludzi dobrej woli i zdrowego rozsądku, aby temu „wandalizmowi” zapobiec.

Spółdzielnia mieszkaniowa, która zaplanowała blokowisko w ogrodzie kombatantów jak na ironię nosi nazwę: Spółdzielnia Mieszkaniowa Domy Pogodnej Jesieni i jest przekonana o słuszności swojej decyzji bezwarunkowo. Biuletyn Rady Dzielnicy III z listopada 2011 r. zamieścił obszerny artykuł pt. Kombatanci walczą o ogród, w którym napisano: „Według Spółdzielni decyzja o zabudowie ogrodu została spowodowana wysokimi opłatami za wieczyste użytkowanie terenu, które trzy lata temu zostały sześciokrotnie podniesione i obecnie wynoszą 60 tys. zł. rocznie”.

Będziemy chcieli dopytać w tej kwestii Spółdzielnię i UM, czy chodzi o opłatę za sam ogród, czy cały teren będący w użytkowaniu spółdzielni? W tym miejscu słusznym wydaje się głos rozsądku dr inż. arch. Krzysztofa Wielgusa, pracownika Instytutu Architektury Krajobrazu  Politechniki Krakowskiej. Proponuje on wystąpienie do prezydenta Krakowa o rozwiązanie umowy ze Spółdzielnią o użytkowanie wieczyste tego terenu [pełna wypowiedź w Biuletynie Rady Dzielnicy III nr 4/2011].

A swoją drogą należy zadać pytanie jak to się stało, że ten teren – ogród, będący integralną częścią obiektu pod nazwą Dom Zasłużonego Kombatanta został przekazany jakieś spółdzielni w wieczyste użytkowanie?

ogrodkombatantow2Przywołany tu Biuletyn Dzielnicy podaje, że 30 sierpnia 2011 r. na Sesji Rady III Dzielnicy  postawiono wniosek Spółdzielni o zaopiniowanie zamierzenia inwestycyjnego przy ul. Seniorów Lotnictwa 10. Na obrady przybyli przedstawiciele Spółdzielni i mieszkańcy DZK – „Obrońcy Ogrodu”, którzy powołali w tym celu stowarzyszenie.

W rozmowie z nami Stowarzyszenie Obrony Ogrodu reprezentuje przewodniczący, pan Andrzej Komorowski i pani Elżbieta Kuta. Pani Elżbieta – prof. dr hab. w Zakładzie Cytologii i Embriologii Roślin UJ jest córką nieżyjącej już kombatantki i mieszka w mieszkaniu mamy. W tej sprawie jest wysoki stopień emocji wśród mieszkańców, to w większości osoby w wieku 70-80 lat – mówi pan Komorowski. To sprawa bardzo delikatna i nieumiejętność prowadzenia jej mogłaby spowodować krzywdę tych doświadczonych przez życie ludzi.

Stowarzyszenie wspiera wielu niezależnych ekspertów, jak wspomniany już dr K. Wielgus, czy dyr. Muzeum Lotnictwa Polskiego Krzysztof Radwan. Zdaniem dr Wielgusa po wypowiedzeniu Spółdzielni umowy o wieczyste użytkowanie terenu można niewielkim nakładem środków zyskać gotowy park – teren zielony do użytku publicznego.

Dodać należy, że teren ten przylega do obiektu terenów zielonych należących do Muzeum Lotnictwa, a całość leży w pasie ekologicznym Krakowa, co uwidacznia mapa cennych siedlisk i korytarzy ekologicznych opracowana dla UM Krakowa. Ogród jest częścią pasa regionalnego tzw. korytarza przewietrzania ochrony klimatu i regeneracji powietrza, co dla zadymionego smogiem Krakowa nie jest bez znaczenia. Mapa wskazuje ten teren wraz z ogrodem jako korytarz ekologiczny biegnący od Wisły do północnej granicy Krakowa.

Znowu nasuwa się pytanie – w jakim celu opracowuje się mapy ekologiczne i roślinności  Krakowa, aby potem nikt nie brał ich pod uwagę, kiedy w grę wchodzi biznes?

ogrodkombatantow3Pani Elżbieta przedstawia szereg naukowych opracowań i ekspertyz o walorach przyrodniczych tego terenu, które świadczą o występowaniu licznych gatunków drzew, kwiatów i krzewów, a także zwierząt szczególnie motyli. W opracowaniach tych jest wzmianka o odkryciu fragmentów  ogrodu w stylu angielskim. Ze starego drzewostanu rosną tu wierzby kruche i robinie akacjowe, ale dzisiejszy tak różnorodnie zagospodarowany ogród to dzieło mieszkańców. Zachwyt budzi kwitnący okaz bluszczu pospolitego, pnący się po strzelistej robinii akacjowej na wysokość dwóch pięter domu.

Wbrew mapom i ekspertyzom Spółdzielnia twierdzi: „…w ogrodzie nie występują cenne przyrodniczo elementy, ani istotne walory ekologiczne…”, ale w tej sprawie inne zdanie mają takie instytucje jak: Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie, Rady dzielnic II, III, i XIV, liczne organizacje kombatanckie, Fundacja dla Domu Opieki Społecznej Dzieci Głęboko Upośledzonych i prywatnie wielu Krakowian.

Będziemy bronić naszego ogrodu: mówią przedstawiciele Stowarzyszenia, gdyż jest on integralną częścią całości obiektu – Domu Zasłużonego Kombatanta i takie było jego pierwotne przeznaczenie. Świadczy o tym jego  zaprojektowanie i urządzenie: wylano sieć betonowych alejek, postawiono przy nich 36 latarni, zbudowano basen z fontanną, drewniane altany i 50 ławeczek, więc nie był to teren do dowolnego urządzania przydomowych ogródków, czy czekający na przyszłą zabudowę wolny plac.

ogrodkombatantow4Pani prof. E. Kuta przytacza nam piękną idę „miasta ogrodu”, którą jak twierdzi wspierają  krakowscy urbaniści i architekci krajobrazu. Miasto ogród wymyślił Anglik Ebenezer Howard, dziennikarz i działacz społeczny, urbanista amator. Przedstawił i opublikował w 1898 r. koncepcję osiedla łączącego w sobie zalety wsi i miasta, a która jednocześnie unikała ich wad. Może więc – dowodzą państwo Elżbieta Kuta i Andrzej Komorowski ze Stowarzyszenia – problemowy dziś „Ogród” stanie się zaczątkiem, maleńkim kroczkiem praktycznej realizacji tej idei? A dlaczego by nie…? Tu należy przypomnieć, że w 1912 r. Ebenezer Howard odwiedził Kraków i nazwał to miasto „miastem ogrodem z naturalnego rozwoju”. Dlaczego więc ta idea „miasta ogrodu” nie miałaby się odnowić w 2012 roku? Ideę rozwoju Krakowa jako ”miasta ogrodu” przyjąłby zapewne z entuzjazmem każdy z mieszkańców choćby dlatego, żeby wywietrzyć płucami przyrody to zadymione, duszące się miasto.

Niedawno w Polsce nie bez powodu powstały na uczelniach Wydziały Architektury Krajobrazu, to młoda ale jakże ważna dziedzina nauki, u nas jeszcze nie doceniana. Podczas gdy na Zachodzie Europy od dawna każdy projekt budowy zaczyna się od architektury krajobrazu.

Co zrobią urzędnicy miejscy i jak rozwiążą ten problem?

6 września o sprawie poinformowała także "Kronika Krakowska": http://www.tvp.pl/krakow/informacja/kronika/wideo/6-ix-2011-godz-2145/5215420

miroslawborutaMirosław Boruta

W sobotę, 19 listopada 2011 roku, w Galerii Krakowskiej miała miejsce już czternasta – krakowska – edycja ogólnopolskiej akcji „Czytamy Obciachowe Gazety”. Tym razem z wielkim zapałem promowaliśmy najnowszy tytuł na polskim rynku prasowym – „Gazetę Polską Codziennie”, oczywiście o innych patriotycznych tytułach prasowych nie zapominając. Warto dodać, że mieliśmy także okazję, aby rozdać ulotki z tytułami wolnej prasy i mediów. Kolejna edycja 17 grudnia, w trzecią sobotę miesiąca.

A tutaj można obejrzeć zdjęcia, autorstwa p. Benedykta Cebuli:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/19Listopada2011

miroslawborutaMirosław Boruta

10 listopada 2011 roku przy wawelskim sarkofagu śp. Pary Prezydenckiej – Lecha i Marii Kaczyńskich modlili się Krakowianie, którym przewodził ks. prof. dr hab. Józef Krzywda. Wiązanki kwiatów złożyli: przewodniczący Krakowskiego Klubu Gazety Polskiej – dr Mirosław Boruta oraz – w imieniu Krakowskiego Klubu Gazety Polskiej w Nowej Hucie – p. Józef Bobela. Na sarkofagu śp. Pary Prezydenckiej złożono także wiązankę kwiatów od nieobecnego tym razem p. posła Andrzeja Dudy. Mszę świętą odprawił i kazanie wygłosił ksiądz prałat Zdzisław Sochacki, proboszcz Katedry Wawelskiej, a jednym z koncelebransów był ks. prof. dr hab. Józef Krzywda.

Po Mszy Świętej pochód ponad sześciuset Krakowian i Gości z flagami narodowymi, transparentami, kwiatami i zapalonymi zniczami przeszedł z Katedry Wawelskiej pod Krzyż Narodowej Pamięci (Krzyż Katyński). Przemarszowi towarzyszyła muzyka i pieśni patriotyczne – w tym legionowe – ze względu na wigilię Narodowego Święta Niepodległości.

Uroczystość, którą poprowadził przewodniczący Krakowskiego Klubu Gazety Polskiej – dr Mirosław Boruta, rozpoczęła się słowem i modlitwą za Zmarłych poprowadzoną przez ks. prof. dr hab. Józefa Krzywdę a modlitwę za Ojczyznę ks. Piotra Skargi odmówił wraz z zebranymi kleryk naszego krakowskiego, Wyższego Seminarium Duchownego Księży Misjonarzy – Jacek Międlar. Następnie wiązankę kwiatów, w imieniu Krakowskiego Klubu Gazety Polskiej, złożyła p. Ewa Kwiatkowska-Rachwał, a zebrani, z przyniesionych zniczy, ułożyli biało-czerwony krzyż.

Wśród nich byli m.in. poseł na Sejm Rzeczypospolitej p. Ryszard Terlecki, p. Jacek Smagowicz z Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”, artysta fotografik Stanisław Markowski, trzymający w swych rękach piękny portret śp. Pary Prezydenckiej czy były krakowski senator, mecenas Zbigniew Cichoń, który podziękował wszystkim obecnym za poparcie w ostatnich wyborach. Specjalny, okolicznościowy list od p. posła Andrzeja Dudy odczytał p. prof. Jan Tadeusz Duda:

Szanowni Państwo,

pragnę serdecznie pozdrowić wszystkich, którzy - jak co miesiąc od ponad półtorej roku - zgromadzili się w Katedrze Wawelskiej na mszy świętej za dusze śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, jego Małżonki Marii i pozostałych Ofiar tragedii smoleńskiej, a teraz stanęli pod krzyżem katyńskim.

Piszę te słowa, gdyż ze względu na podjęte ponad rok temu zobowiązania nie mogę być dzisiaj z Państwem. Chcę jednak Państwa zapewnić o mej wdzięczności i łączności duchowej w modlitwie. W modlitwie za naszych Poległych i za Ojczyznę, której potrzeba dziś nie tylko naszego wysiłku i pracy, ale przede wszystkim jedności wśród ludzi reprezentujących tak silnie zwalczaną od wielu lat opcję patriotyczną i propaństwową.

Pozostając w przekonaniu, że kontynuacja dzieła budowy silnego państwa, przerwanego w 2007 roku, wymaga wspólnego wysiłku i wyrazistego przywództwa, jeszcze raz dziękuję za wsparcie jakiego udzielacie Państwo Prawu i Sprawiedliwości. Głęboko wierzę, że własnie ta droga prowadzi nas ku lepszej dumnej i silnej Polsce, ku Polsce równych szans o jakiej marzył Pan prezydent Lech Kaczyński.

Z serca pozdrawiam, Wasz poseł, Andrzej Duda

Wykład, poświęcony historii polskich zmagań o niepodległość, zasługach poprzednich pokoleń Polaków i znaczeniu ich niepodległościowych zmagań dla współczesności, wygłosił dr Maciej Korkuć z Instytutu Pamięci Narodowej. Nie zabrakło również comiesięcznego Kalendarza Patriotycznego, którego bohaterami obrońcy Warszawy z 1794 roku, wyzwoliciele Lwowa w 1918 roku, w tym bohaterski Jurek Bitschan i Powstańcy Listopadowi.

Apel, który na 19. miesięcznicę tragedii smoleńskiej – 10 listopada 2011 roku, przygotowały Kluby Gazety Polskiej odczytał wiceprzewodniczący Krakowskiego Klubu Gazety Polskiej, p. Marek Michno:

Jutro będziemy obchodzić Święto Niepodległości. Polska po ponad stu latach niewoli dźwignęła się z upadku do którego doprowadziły elity polityczne i obce mocarstwa. Zanim rozpadła się pierwsza Rzeczpospolita wielu naszych rodaków nie rozumiało wagi dbania o interes narodowy i o silne państwo. Pozwalano, by w wewnętrzną politykę ingerowały ambasady ościennych mocarstw.

Kluczowe osoby dla życia Polski czerpały korzyści z wysługiwania się obcym dworom. Zbyt wielu naszych rodaków zapomniało co to honor i do czego zobowiązuje bycie Polakiem. Za ich błędy płaciło krwią kilka pokoleń. Polska się podźwignęła dzięki dojrzałości całego narodu i wielkim przywódcom.

Modląc się za ofiary tragedii smoleńskiej pamiętajmy o przyczynach upadku i źródłach odrodzenia Rzeczpospolitej. W tej wielkiej tragedii tkwi też sedno odnowy. W sprawie smoleńskiej spotkały się tak poważne wyzwania jak obrona naszej suwerenności, elementarne przestrzeganie prawa, podmiotowość Polski a na koniec także prawo do uczczenia poległych i obrona znaku naszej wiary.
Jeżeli z tego zakrętu historii wyjdziemy z honorem, poradzimy sobie także i z innymi problemami dręczącymi nasz naród.

Kluby Gazety Polskiej

Na zakończenie uroczystości, przewodniczący Klubu Gazety Polskiej w Krakowie – dr Mirosław Boruta, zaprosił wszystkich zebranych na odbywające się w tym miesiącu w Krakowie spotkania i uroczystości patriotyczne oraz na kolejną uroczystość, 10 grudnia, po mszy świętej o godzinie 16:30. Niezwykle podniosłą uroczystość zakończyło odśpiewanie hymnu „Boże, coś Polskę…”.

Relację filmową z tego wydarzenia przygotował p. Stefan Budziaszek:
http://www.youtube.com/watch?v=7c2eAZhHnas

miroslawborutaMirosław Boruta

11 listopada to data szczególna. Już od wielu lat jest ona dla Polaków symbolem niepodległości odzyskanej po 146 latach zaborów i 123 latach rozbiorów. W 1918 roku ziściły się marzenia sześciu pokoleń o odzyskanej Rzeczypospolitej. Wszystkie środowiska społeczne, przywódcy – tacy jak Józef Piłsudski i Roman Dmowski – rodacy za granicą, wszyscy doznali wówczas chwili największego szczęścia i patriotycznego uniesienia.

kkgp584Po 93 latach Krakowianie przypomnieli o tych wydarzeniach uczestnicząc niezwykle licznie we mszy świętej w Archikatedrze Wawelskiej, pochodzie patriotycznym i gromadząc się na trasie przemarszu, na ulicach naszego miasta. Krakowski Klub Gazety Polskiej przygotował 500 egzemplarzy śpiewnika zawierającego takie tytuły jak „Hej, hej ułani”; „Jedzie, jedzie na kasztance”; „Marsz Polonia”; „Piechota”; „Pierwsza Brygada”; „Pierwsza Kadrowa”; „Przybyli ułani” czy „W dzień deszczowy i ponury” („Marsz lwowskich dzieci”). Wraz z Klubowiczami i Związkiem Konfederatów Polski Niepodległej 1979-1989 szły także i z wielkim zapałem śpiewały wspaniałe dzieciaki z Teatru Słowa i Tańca J.K. (fot. Monika Oleksy).

Razem z nami pieśni i piosenki legionowe śpiewali bardzo liczni członkowie i sympatycy Prawa i Sprawiedliwości oraz delegacje innych Klubów Gazety Polskiej: Gdańskiego, Krakowskiego w Nowej Hucie i Tyskiego. Wszystkim za ten liczny i tak piękny współudział dziękują organizatorzy i twórcy oprawy artystycznej: pp. Sława Bednarczyk, Mirosław Boruta, Krzysztof Bzdyl i Stanisław Zamojski.

Warto dodać, że 10 i 11 listopada, dzięki ogromnej pracy p. Marka Michny i jego wspaniałych współpracowników Klub Krakowski Gazety Polskiej rozdał 2000 (dwa tysiące!) egzemplarzy „Gazety Polskiej Codziennie”.

Relację filmową z obchodów 93. Rocznicy Odzyskania Niepodległości przygotował p. Stefan Budziaszek: http://www.youtube.com/watch?v=HiiK-WlYA0U

miroslawborutaMirosław Boruta

10 listopada 2011 roku na Międzynarodowym Konkursie Perkusyjnym PASIC w Indianapolis (USA) pierwsze miejsce zajął Krakowianin Tomasz Arnold; po raz pierwszy w trzydziestosześcioletniej historii tego konkursu zwyciężył muzyk z Polski.

tomaszarnold1Tomasz Arnold studiuje perkusję klasyczną oraz kompozycję na renomowanej Eastman School of Music w Rochester, w USA i mimo młodego wieku (21 lat) pięciokrotnie został już laureatem pierwszych nagród na międzynarodowych konkursach perkusyjnych. W lutym br ukazała się jego debiutancka płyta „Incoming” zawierająca głównie utwory na marimbę solo.

Muzyk ma także na swoim koncie występy solowe i z towarzyszeniem orkiestr w kraju i za granicą; w lutym 2011 roku mieliśmy możliwość usłyszenia go w bydgoskiej Filharmonii Pomorskiej podczas finałowego koncertu IX Festiwalu Laureatów Konkursów Muzycznych, z kolei w lipcu br. wykonał recital marimbowy na wawelskim dziedzińcu Batorego.

tomaszarnold2Organizatorem wspomnianego konkursu jest PAS, (Stowarzyszenie Sztuki Perkusyjnej), najliczniejsza organizacja skupiająca perkusistów klasycznych i jazzowych z całego świata. Stowarzyszenie rokrocznie organizuje międzynarodowy kongres pod nazwą PASIC, który uchodzi za największe i najbardziej prestiżowe tego typu wydarzenie na świecie; PASIC to m.in: festiwal muzyczny, kursy mistrzowskie oraz wykłady. Wieloetapowy i wymagający konkurs PASIC jest testem na wszechstronność wykonawców obejmując złożoną prezentację na wielu instrumentach perkusyjnych. Eliminacje (nagrania DVD) do poszczególnych etapów trwały kilka miesięcy, a każdy etap oceniany był przez inny zespół jurorów; w finale bezpośrednio przed jury występuje 4 solistów.

Tomasz Arnold jako zdobywca pierwszego miejsca został zaproszony do występu na indywidualnym koncercie w dn. 11 listopada 2011 zorganizowanym w ramach specjalnych festiwalowych prezentacji PASIC. Grał, podobnie jak podczas finału, utwory na multiperkusję, marimbę solo oraz kotły. Licznie zgromadzona publiczność przyjęła jego występ owacją na stojąco.

We wtorek, 18 października 2011 roku, odbyło się w Częstochowie spotkanie z pp. Zuzanną Kurtyką i Mirosławem Borutą na temat: "Po co nam suwerenność?". Relację filmową przygotowali gospodarze spotkania, Częstochowski Klub Frondy:


• https://www.youtube.com/watch?v=Luowu1O_lIY

prawoisprawiedliwoscSzanowni Państwo,

w naszej dzielnicy na Komitet Wyborczy Prawa i Sprawiedliwości w wyborach do Sejmu 9 października 2011 roku oddano 6782 głosy, w tym na lidera listy – p. Andrzeja Dudę 4424 głosy.
Kandydatka do Senatu, p. Zuzanna Kurtyka zebrała w naszych komisjach obwodowych 8033 głosy.

W Ich imieniu, a także w imieniu Komitetu Dzielnicowego Prawa i Sprawiedliwości, za Państwa wkład pracy i ogromny wysiłek włożony w dzieło budowania wolnej Polski serdecznie dziękuję,

Mirosław Boruta

miroslawborutaMirosław Boruta

Spotkanie i prezentacja najnowszej książki dr. Sławomira Cenckiewicza

Spotkanie i prezentacja najnowszej książki dr. Sławomira Cenckiewicza "Długie ramię Moskwy. Wywiad wojskowy Polski Ludowej 1943-1991", odbyło się we środę, 5 października w Krakowie.

dlugieramieZorganizowały je Wydawnictwo "Zysk" oraz Klub Wtorkowy, a dzięki współpracy innych środowisk patriotycznych, m.in. Krakowskiego Klubu Gazety Polskiej i uczestników seansów w Kinie Odkrywców Historii spotkanie cieszyło się nadzwyczajną frekwencją. Warto nadmienić, że książka dedykowana jest śp. Prezydentowi Rzeczypospolitej Lechowi Kaczyńskiemu, inicjatorowi likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych, będących kontynuacją wywiadu wojskowego PRL (fot. okładki ze strony wydawcy: zysk.com.pl).

A zdjęcia ze spotkania autorstwa pp. Andrzeja Kalinowskiego (fot. 1-11) i Andrzeja Rychławskiego (fot. 12-29) można zobaczyć tutaj: https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/5Pazdziernika2011

SSzanowni Państwo,

serdecznie dziękuję tym z Państwa, którzy w ostatnią niedzielę (28 sierpnia 2011 roku) dopomogli nam w zebraniu kilkuset podpisów pod kandydaturami p. Zuzanny Kurtyki do Senatu oraz dwudziestki ósemki naszych Kandydatów do Sejmu.

Mirosław Boruta

Pod spodem linka do kilku  pamiątkowych zdjęć:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/28Sierpnia2011

elzbietamorawiecElżbieta Morawiec

Od początku rządów ekipy PO, której głównym narzędziem jest „polityka miłości” namnożyło się zagadkowych samobójstw, głównie przez powieszenie. A także dziwnych zabójstw. Ostatnio ofiarą samobójstwa padł Andrzej Lepper, szef „Samoobrony”. Przed nim powiesili się (w monitorowanych celach) dwaj gangsterzy ze sprawy Olewnika, zginął strażnik więzienny, w przeddzień Bożego Narodzenia 2009 powiesił się na … sznurze odkurzacza dyrektor kancelarii Tuska, Grzegorz Michniewicz, w roku 2010 zamordowany został wybitny ekspert lotniczy, Edward Wróbel. Podobno przez syna, którego prędziutko skazano na pobyt w … psychiatryku. Syn, bowiem był nie tylko mordercą , ale i ciężkim psychopatą – poćwiartował ciało ojca i wrzucił je do stawu. Jak na polskie standardy – wykrycie sprawcy i wyrok odbyły się błyskawicznie.

Śmierć Andrzeja Leppera obfituje jednak w okoliczności, których w poprzednich samobójstwach nie było. Lepper poprzedniego dnia umawiał się na spotkanie w swoim warszawskim biurze z bliskim współpracownikiem, Maksymiukiem, aby, jak się wyraził, przekazać mu informacje na temat spotkania z jakimś tajemniczym gościem. Prosił, aby Maksymiuk przyszedł po 11. Maksymiuk przyszedł po 11, przyszła też pono dziennikarka z TVN, umówiona na wywiad, ale Andrzeja Leppera w pokoju nie znaleźli, telefony także nie odpowiadały. O 16.20 ciało teścia, powieszonego w łazience odnalazł zięć. Policja zjawiła się … już o 17!!! Doprawdy, zdumiewający pośpiech, 40 minut, aby dotrzeć w centrum Warszawy do miejsca tragedii czy zbrodni, popełnionej na znanym polityku. Śledczy zjawili się, podobnie „już” o 22 i pracowali do 3. A że był piątek, pan prokurator, nomen omen Ślepokura, uznał, że sekcję zwłok należy odłożyć do poniedziałku. Ale jeszcze przed sekcją wydał komunikat, że nie ma śladów udziału osób trzecich, że było to samobójstwo – najpewniej na tle „kłopotów finansowych”. Tu, w przeciwieństwie do podjęcia podstawowych działań śledczych – tempo błyskawicy. Zdumiewająco podobne do tempa, w jakim po tragedii smoleńskiej miarodajne czynniki i miarodajne media ogłosiły wszem i wobec  – „zawinili piloci”.

I byłoby wszystko cacy – propaganda ruszyła pełna parą – Żakowscy, Śpiewaki – też od razu wszystko wiedzieli, gdyby nie redaktor naczelny „Gazety Polskiej”, Tomasz Sakiewicz. Sam się zgłosił do prokuratury i oświadczył, że jest w posiadaniu rozmowy nagranej z Andrzejem Lepperem jesienią, w której ten ujawnił mu nazwisko osoby, odpowiedzialnej za przeciek w aferze gruntowej. I że lęka się o własne życie. Zobowiązał jednak Sakiewicza do zachowania absolutnej tajemnicy. W niedzielę,7. główne media – TVP, TVPInfo, program I PR milczały na ten temat, chociaż informacja wisiała juz w Internecie, podało ją także Radio RMF FM. Nadal trwała bajka o „motywach finansowych” samobójstwa. News, który powinien być informacją dnia – został zamilczany. W poniedziałek już się milczeć nie dało, przeto coś tam przez zaciśnięte zęby w TVP1 wyduszono, snując równocześnie bogate hipotezy na temat domniemanego samobójstwa.

Charakter świadomych zaniechań jest w tej sprawie tyleż ponury co zastanawiający. I też łudząco przypomina Smoleńsk. Orzeczenie – natychmiastowe, ale policja, która się nie śpieszy, śledczym – też nie pilno, prokurator – działa na dwu prędkościach. Gdybym była marszałkiem Niesiołowskim doradziłabym panu Ślepokurze, aby zmienił zawód, skoro nie zna jego podstawowych arkanów. Średnio inteligentny nastolatek wie dziś przecież, że jeśli użyto wobec kogoś substancji obezwładniającej(np. „pigułki gwałtu” czy pavulonu), to jej śladów może nie być w organizmie ofiary już po kilkunastu godzinach, cóż dopiero po trzech dobach. Ale Stefanem Niesiołowskim nie jestem, przeto tylko opisuję fakty. Suponuję takoż, że gdyby Jacek Żakowski był dziennikarzem „Washington Post” za Nixona – Nixon suchą stopą przeszedłby przez Watergate, sławiony jeszcze jako obrońca demokracji.

W sprawie Andrzeja Leppera jest także zastanawiająca analogia ze sprawą Grzegorza Michniewicza. W wieczór przed swoją samobójczą śmiercią Michniewicz robił plany, umawiał się, że dojedzie do żony na Wybrzeże nazajutrz. D o p i e r o po spacerze z psem, na którym bez wątpienia k o g o ś spotkał, przyjaciel z Londynu, rozmawiający z nim przez telefon stwierdził głębokie przygnębienie. K o g o spotkał na spacerze Michniewicz? Co spowodowało gwałtowną zmianę nastroju – nie wiadomo. Bo nikt się jakoś nie starał, aby było wiadomo.

Andrzej Lepper też miał plany na feralny piątek: spotkanie z Maksymiukiem, wywiad z dziennikarką. Kto te plany tak dramatycznie odmienił i z jakiego powodu? – Jaki samobójca układa plany na jutro? – to są pytania, które normalnemu człowiekowi narzucają się same. Ale nie prokuratorowi Ślepokurze.

Na koniec trochę psychologii. Nigdy nie byłam zwolenniczką Leppera, nie czas jednak dziś analizować jego sylwetkę polityczną. Ale jako człowiek – bez wątpienia nie był typem samobójcy, był twardym facetem, który potrafił znieść wielkie życiowe klęski, walczył o życie ciężko chorego syna. W dodatku, jak twierdzą bliscy mu ludzie, był głęboko wierzącym katolikiem.

Są i inne dziwne fakty w sprawie tego samobójstwa. Na zapleczu budynku, w którym pracował szef Samoobrony wzniesione były rusztowania od parteru po dach. Pomieszczenia szefa Samoobrony miały klimatyzację, okien tam nie otwierano. W dniu dramatu – wszystkie trzy okna były otwarte. Czas zgonu Andrzeja Leppera ustalono na godziny między 8.30 a 12. Ale dziwnym trafem zastopowany obraz telewizyjny zatrzymał się na audycji z 13.15 z Donaldem Tuskiem. Śmierć nastąpiła później niż ustalono czy też może duch Andrzeja Leppera zatrzymał przekaz telewizyjny? A może „inni szatani byli przy tym czynni”?

Ktokolwiek odwiedził czy też miał odwiedzić Andrzeja Leppera nie był na pewno sąsiadem z jego WSI. Wedle Sakiewicza wzmiankowany w rozmowie z Lepperem autor przecieku był osobą publicznie znaną. Pytanie z czego ów dżentelmen był znany nie należy do ostatnich, jakie powinna postawić prokuratura.

Na szczęście niezwykle szybkiemu w orzekaniu prokuratorowi Ślepokurze przyjdzie teraz w sukurs, na wniosek posłów PiS, monitoring prokuratora generalnego. Bo na ekipie rządzącej ta śmierć nie zrobiła większego wrażenia. Donald Tusk tak był zajęty urodą nowo otwartego stadionu gdańskiego, że zdołał tylko wyrazić krótko i po męsku – wyrazy smutku. Żadnych zaleceń co do śledztwa – a przecież zginął były wicepremier.

Zagończycy PO już ruszyli do kampanii z mantrą znana od dawna: PiS „gra” śmiercią Leppera przed wyborami. Braliśmy to już po wielekroć. I cóż to za argument! Zginął człowiek, jest rzeczą normalną w każdym normalnym kraju, że należy zadbać o rzetelne dochodzenie. W normalnym kraju, ale nie tu, gdzie monopol na, rzeczywiście brudną, „grę” śmiercią ma towarzysz Kalisz.

Dziwne rzeczy dzieją się za ulepioną z rajskich widoków teraźniejszości fasadą „Polski w budowie”, „zielonej wyspy”. Coraz bardziej to, co za fasadą przypomina dzieje innej szczęśliwej wyspy, Sycylii i jej wszechmocnych właścicieli spod znaku Cosa Nostra i Toto Riiny.

Autorka jest krytykiem teatralnym i literackim, publicystką, członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich.