Przeskocz do treści

krakowniezaleznymkInformacja własna

To, co dzieje się wokół Domu Zasłużonego Kombatanta jest przykładem patologii polskiej spółdzielczości – powiedział Krzysztof Radwan, dyrektor Muzeum Lotnictwa w Krakowie. Problem ten opisywaliśmy już wcześniej:
https://www.krakowniezalezny.pl/zamach-na-ogrod-kombatantow

12 stycznia br. mieszkańcy osiedla Ugorek w Krakowie zobaczyli i wysłuchali informacji o wstępnym projekcie planu zagospodarowania przestrzennego tego niewielkiego terenu miasta.

Urząd miasta reprezentowała pani Elżbieta Koterba – wiceprezydent wraz z pracownikami Biura Zagospodarowania Przestrzennego Urzędu Miasta, która na wstępie wyjaśniła, że rozpoczęcie prac nad tym planem było spowodowane kontrowersyjnym pomysłem zabudowy ogrodu na terenie Domu Zasłużonego Kombatanta. Wyjaśniła też, jaką niedogodnością jest brak planów miejscowych dla miast w Polsce, że są one pokryte planami w niewielkim procencie, co prowadzi do tego typu konfliktów, a Kraków i tak jest w dość dobrym położeniu, gdyż posiada ok. 37% pokrycie planem.

Dodała też, że w założeniach do 2014 r. planuje się 60% pokrycie planami w skali kraju, co brzmi obiecująco.

ogrodkombatantow5Odsyłamy Państwa do artykułu „Zamach na ogród”, gdzie informowaliśmy o podjętej 30 sierpnia Uchwale Rady Miasta o przystąpieniu do uchwalenia miejscowego planu zagospodarowania dla spornego obszaru, przylegającego do Muzeum Lotnictwa na osiedlu Ugorek. Obszaru zielonego w budowie, zaplanowanego jako park kulturowy.

W spotkaniu dla wsparcia Ogrodu i terenów zielonych wystąpili: dr Krzysztof Wielgus adiunkt Zakładu Krajobrazu Otwartego i Budowli Inżynierskich Instytutu Architektury Krajobrazu Politechniki Krakowskiej i Krzysztof Radwan – dyrektor Muzeum Lotnictwa w Krakowie.

W dalszej części spotkania p. prezydent poinformowała, że obszar objęty prezentowanym tu planem to 26 h terenów położonych między ul. Ułanów, Spadochroniarzy, Markowskiego i Jana Pawła II, a plan ten został zainicjowany przez zainteresowanych mieszkańców tego terenu, aby powstrzymać pewne działania, które mogłyby w istotny sposób zdegradować już istniejącą zabudowę. Zwłaszcza podkreśliła, że teren ten jest zabudowany obiektami służącymi realizacji celów publicznych. Plany zagospodarowania miejscowego wynikają z ustawy o zagospodarowaniu przestrzennym i regulują ład przestrzenny tj. wysokość zabudowy na danym terenie, udział zabudowy terenu w stosunku do terenów czynnych biologicznie, które nie powinny być zabudowane. Robi się także prognozę oddziaływania tego terenu na środowisko. Wszystkie te elementy są brane pod uwagę przez zespół projektowy, a w początkowym etapie zbierania wniosków brane są pod uwagę opinie i postulaty mieszkańców. Drugi etap to zebranie opinii i uzgodnień od instytucji do tego powołanych, a najważniejszą z nich jest Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska, która odpowiada za realizację polityki ochrony środowiska w zakresie: zarządzania ochroną przyrody, w tym m.in. obszarami Natura 2000 i kontroli procesu inwestycyjnego. Generalna Dyrekcja wydaje opinię o walorach przyrodniczych danego środowiska, na ile jest ono pod tym względem wartościowe. Zwykle jeśli GDOP wyda opinię o szczególnych walorach przyrodniczych terenu to nie ma tam możliwości zabudowy. Po tych uzgodnieniach plan jest wyłożony do publicznego wglądu i jeszcze można do niego składać uwagi i wnioski. Jeśli spełnia wszystkie wymogi poddaje się go sprawdzaniu procedur przez urząd wojewody i po wyznaczonym terminie wchodzi w życie.

ogrodkombatantow6Mieszkańcy dopytywali o wydane już na ten teren WZ-tki tj. dokumenty wszczynające proces wydania pozwolenia na budowę. W odpowiedzi usłyszeli, że uchwalenie planu miejscowego zagospodarowania i procedura wszczęcia jego procesu nie wstrzymuje procedury wcześniej wydanych WZ-tek, mogą byś wstrzymane, ale nie muszą, choćby potem miały być unieważnione, tak stanowi prawo.

Dr Krzysztof Wielgus w tym momencie brak planu miejscowego zagospodarowania przestrzennego nazwał: korupcją przestrzenną, dlatego zaapelował o przyspieszenie procedury. Jeszcze raz zaznaczył, że najważniejszy jest ład przestrzenny, a na tym terenie wcześniej go zabrakło. Osiedle, które powstało w sąsiedztwie Muzeum Lotnictwa rozcięło ogromny pas zieleni ciągnący się od Dąbia przez park lotniczy, przez Ugorek i dalej. To jest wynik ulegania bezwzględnie, drapieżnej deweloperce. Nie pozwólmy, aby to się dalej działo, dlatego ratunkiem jest uchwalenie miejscowego planu zagospodarowania. A kiedy on już będzie brońmy go jak największej wartości w interesie przyszłych pokoleń – przekonywał dr Wielgus.

Zbieżne stanowisko prezentował dyr. Radwan, który stwierdził – dostajemy do zagospodarowania cenną przyrodniczo przestrzeń i od naszej mądrości czy głupoty będzie zależało co zostawimy naszym następcom. Z racji tego czym się od wielu lat zajmuję mam prawo pytać i oceniać, bo ten teren leży w sąsiedztwie terenu, który mi powierzono. Teren Domu Kombatanta i ta dziwna historia, która się dzieje wokół tego terenu jest przykładem patologii polskiej spółdzielczości, gdzie zarząd SM zamiast występować w imieniu swoich mieszkańców jest przeciwko nim. Być może Spółdzielnia to budowała, ale jako zadanie zlecone, pod konkretny projekt i przeznaczenie.  I ja stwierdzam, że ten teren był przeznaczony dla tych kombatantów, jako ogród i powinien nim pozostać.

Także mieszkańcy domków jednorodzinnych byli zgodni co do wykluczenia zabudowy ogrodu blokowiskiem, choćby ze względu na brak miejsca na wyznaczenie swobodnego dojazdu do takiego blokowiska.

ogrodkombatantow7Stroną kontra ogrodowi była jedynie p. prezes SM Domy Pogodnej Jesieni Renata Laberschek i sekretarz rady nadzorczej Teresa Mostowik. Panie uzasadniały decyzję celem finansowym Spółdzielni. Pani Mostowik powiedziała, że poprzedni prezes, którego się z trudem pozbyli zostawił Spółdzielnię z ponad milionowym długiem i wszyscy członkowie muszą teraz ten dług spłacać, na co sala odpowiedziała pomrukiem dezaprobaty. Większość na sali to byli mieszkańcy Domu Zasłużonego Kombatanta i inni z terenu objętego planem, a Spółdzielnia nie ma siedziby na tym terenie i nie było więcej osób ze strony przeciw ogrodowi, choć p. prezes przekonywała, że występuje w imieniu tych obciążonych kosztami za teren ogrodu.

Dyrektor Radwan przypomniał prezes Spółdzielni, że sama bez wiedzy mieszkańców w 2008 r. przekształciła ten teren pod inwestycje, w związku z tym wzrósł podatek od gruntu. Tereny zielone obciąża się podatkiem 6 gr. za m plus VAT co stanowiłoby ok. 60 kilku złotych rocznie, ale p. prezes postanowiła zrobić biznes na tym ogrodzie.

Pani prezydent Koterba uspokajała, że zespół projektowy nie będzie brał pod uwagę ocen subiektywnych tylko obiektywne warunki ładu przestrzennego, interes właściciela i interes mieszkańców osiedla, aby zapewnić wszystkie standardy życia i ład przestrzenny planowania.

ogrodkombatantow8Informację uzupełniła p. Elżbieta Kuta i p. Andrzej Komorowski ze Stowarzyszenia Obrońców Ogrodu powiedzieli oni, że planowana przez SM zabudowa 5 blokami pięciopiętrowymi i 7 domami jednorodzinnymi, plus budynek gospodarczy na powierzchni 1,3 h to paradoks nie do przyjęcia. Pani prezes SM nie powiedziała tego uczestnikom spotkania. W nawiązaniu do nawoływania do ugody przez panią prezydent pan Komorowski wyjaśnił, iż mimo kilkukrotnych propozycji ze strony Stowarzyszenia, prezes SM nie przyjęła zaproszenia na spotkanie, o które wystąpił jeszcze raz publicznie na spotkaniu mieszkańców.

Uczestnicy spotkania mogli też obejrzeć pokaz multimedialny projektu Lotniczego Parku Kulturowego, zaprezentowany przez dr Wielgusa – jednej z największych proekologicznych  inwestycji w obszarze miasta i województwa. Projekt ten przewiduje rozszerzenie obszaru ekologicznego poza teren Muzeum Lotnictwa.

Projekt sam w sobie jest niezwykle interesującym i atrakcyjnym dla mieszkańców Krakowa przedsięwzięciem, stąd postanowiliśmy poświęcić mu więcej uwagi, aby uchylić rąbka tajemnicy i przybliżyć Krakowianom perspektywę jaka ich czeka w momencie otwarcia tego atrakcyjnego miejsca do użytku publicznego.

tomaszkorneckiTomasz Kornecki

Od wielu lat słyszymy nieustannie, że odpowiedzialnych za odśnieżanie zaskakuje zima. W tym roku podobnie. W sobotę, to pierwszy śnieg, który nie stopniał od razu, przechodząc Krupniczą prawie bym się wywrócił, bo było tak ślisko. Minęła sobota, a z miasto jak było słabo odśnieżane tak jest. Droga na Kopiec Kościuszki i dalej w stronę Kopca Piłsudskiego /chodzi o chodnik dla pieszych biegnący, między innymi, niedaleko ogródków działkowych/ to jedno wielkie lodowisko.

Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu w Krakowie ogłosił szumnie coś co nosi nazwę „Akcja Zima”. Organizowanie tej akcji przypomina mi komunizm. Przecież odśnieżanie należy do zwykłych obowiązków tego przedsiębiorstwa, tak jak do obowiązków kierowcy autobusu należy prowadzenie tego pojazdu.

Na nic zdadzą się ogłaszane akcje gdy w centrum europejskiego podobno miasta, można wybić sobie zęby, bo jest tak ślisko. Sprawa kiepskiego odśnieżania pokazuje jak funkcjonuje ten kraj. Płacimy podatki, pracownicy i szefowie ZiKiT żyją z naszych pieniędzy, a jest tak jak jest. Będę dla Państwa monitorował sprawę odśnieżania Krakowa.

tomaszkorneckiTomasz Kornecki

Największa łąka prawie w sercu miasta. Największa w Europie. Błonia. Miejsce wyjątkowe zarówno dzięki swojej historii jak i współczesności. To tutaj odbywały się spotkania z Janem Pawłem II. To tutaj, gdy jest ciepło, ludzie wyciągają kocyki i się opalają. Miejsce spacerów i... No właśnie jest pewien dość poważny problem. Idąc sobie spokojnie przez Błonia można spotkać miłą i ładną dziewczynę, ale można także i to o wiele częściej natknąć się na spuszczonego ze smyczy psa. A to już nie jest ani przyjemne ani miłe nawet jeżeli pies jest ładny.

Uchwała  Rady Miasta Krakowa  z 2006 roku w sprawie Regulaminu utrzymania czystości i porządku na terenie Gminy Miejskiej Kraków  stwierdza, iż pies powinien być prowadzony na uwięzi tak, by osoba prowadząca miała nad nim pełną kontrolę. Czyli pies nie może być, na przykład, na zbyt długiej smyczy. Z kolei pies zagrażający otoczeniu i agresywny powinien być prowadzony również w kagańcu.  Codziennie możemy spotkać biegające swobodnie po Błoniach psy. Swobodnie dla nich, mało komfortowo dla przechodzących obok.

Często tłumaczenie właścicieli czworonogów jest jedno, gdy pies doskakuje do idącej obok osoby słyszymy: przecież on nic nie zrobi. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć tego jak zachowa się zwierzę. Stąd też zapytałem urzędników Magistratu czy przywołane przeze mnie przepisy uległy zmianie oraz wysłałem pytanie do Straży Miejskiej  jak ocenia swoje działania w egzekwowaniu prawa związanego z tą kwestią. Ciekaw jestem jaka będzie odpowiedź i kiedy nadejdzie.

Tomasz Poller

Okazuje się, że zbudowanie brakujących kilkunastu czy kilkudziesięciu metrów chodnika w Nowej Hucie stanowi dla urzędników nie lada problem. Codziennie setki mieszkańców bloków w rejonie ulic Tomickiego i Padniewskiego przedzierają się tam i z powrotem przez zaniedbany i niedoświetlony teren parkowy, w deszczowe dni zamieniający się w bagno. Sytuacja trwa od lat, co pokazuje, jak władze miasta traktują mieszkańców oraz ich przedstawicieli – radnych dzielnic. To, co wyczytać można w urzędowych pismach, układa się w tak kuriozalną całość, że nie wymyśliliby jej nawet najwięksi satyrycy opisujący absurdy życia w PRL.

Na początku bieżącej kadencji radni Dzielnicy 18 zgłaszali potrzeby w zakresie inwestycji drogowo-chodnikowych do wykonania w poszczególnych okręgach. Zgłosiłem także ja. Najpilniejsze z nich dotyczyły m.in. zachodniej części terenu parkowego pomiędzy NCK, ul. Tomickiego oraz Al. Jana Pawla II, który, dziś już nieco na wyrost, nazywany jest Parkiem Kultury.

Teren zaniedbany od lat

Obszar ten stanowi właściwie pogranicze dwóch okręgów oraz pogranicze dwóch obszarów objętych planami zagospodarowania przestrzennego. Koniecznością jest przede wszystkim zrealizowanie wreszcie normalnego dojścia do bloków przy ul. Tomickiego i Padniewskiego. Nie jestem zresztą wcale pierwszym, który interweniuje w tej sprawie, w której grupy mieszkańców występują do władz miasta od lat.

Obecnie, chcąc np. dojść najprostszą drogą od przystanku autobusowego „Os. Kolorowe” (przystanek w stronę centrum NH) do bloków przy Tomickiego i Padniewskiego wchodzimy zaraz przy przystanku na asfaltową alejkę prowadząca w ich kierunku, by po chwili stwierdzić, że dojście nagle się urywa. Dawna alejka, będąca kiedyś częścią dziecinnego miasteczka rowerowego, zakręca w lewo, za to do polożonych kilkadziesiąt metrów dalej bloków musimy przedzierać się błotnistymi ścieżkami. Brakuje tutaj również oświetlenia.

Tak więc, obok innych inwestycji, zgłosiłem w lutym br. konieczność wykonania dwóch odcinków asfaltowych alejek a także potrzebę wykonania chodnika (lub alejki) w jeszcze jednym uczęszczanym przedepcie nieopodal. Na miejscu byli przedstawiciele Komisji Infrastruktury oraz Komisji Planowania, którzy sporządzili dokumentację fotograficzną.

Wiosną, przed głosowaniem uchwal dotyczących infrastruktury dowiedziałem się od Zarządu Dzielnicy, że zgłoszonych inwestycji zrealizować się nie da, o czym poinformować miał w stosownym piśmie Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu.

Akurat w naszej okolicy mieszkańcy od lat słyszeli bardzo wiele o szumnych planach inwestycyjnych. Miały podobno powstać tutaj i tor dla biegaczy, i korty tenisowe, nie mówiąc o tym, że przebąkiwano nawet o kolejce linowej ponad Łąkami Nowohuckimi! Nowa Huta, jak żadna z części Krakowa ma zresztą szczęście do inwestycyjnej propagandy (nie miejsce tutaj by opowiadać o przysłowiowych losach trasy S7, na którą „już przeznaczone i pewne” pieniądze gdzieś znikły akurat dzień po wyborach samorządowych).

ZIKiT: Тrzeba opracować koncepcję

Wraz ze stowarzyszeniem „Nasz Blok” wystąpiłem do Przewodniczącego Dzielnicy o wyjaśnienie przyczyn, które uniemożliwiają realizację w tym roku zgłoszonych przeze mnie zadań. W otrzymanych pismach przeczytać można m.in.:

„Wszystkie wymienione zadania zostały przesłane do analizy techniczno-finansowej do jednostki realizującej – Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu. W otrzymanej przez dzielnice odpowiedzi (…) zadania zostały określone jako niemożliwe do realizacji z uwagi na konieczność wcześniejszego opracowania dla nich dokumentacji technicznej (koncepcji i projektu).”

Przyjrzyjmy się bliżej treści pisma ZIKiT-u przesłanego w kwietniu do Rady Dzielnicy, w którym można natknąć się na ogólnikowe informacje, m.in. takie oto:

„- ul. bp. Tomickiego i Al. Jana Pawła II – opracowanie dokumentacji technicznej na chodniki i alejki – ok. 50000 zl. Uwaga! Dzielnica winna zabezpieczyć środki finansowe również na realizację wg. projektu.
- ul. bp. Tomickiego i Padniewskiego – budowa chodnika w przedepcie. Realizacja niemożliwa. Zachodzi konieczność opracowania dokumentacji projektowej, która swoim zakresem obejmie cały teren.”

Dziwne! Okazuje się, że budowa jednego z ciągów pieszych określona jest jako niemożliwa (а zarazem uzależniona od opracowania jakiejś większej koncepcji całości terenu), a równocześnie wobec części inwestycji (dwa pozostałe ciągi piesze?) pojawia się wstępna kalkulacja cenowa dokumentacji. A przecież chodzi o ten sam teren!

Zacząłem się też zastanawiać: cóż za geniusze muszą się głowić nad strategicznymi planami czegoś takiego jak kilkunastometrowe dróżki, którymi ludzie od lat chodzą do domu, a które należy po prostu pokryć płytami chodnikowymi, kostką, czy jakąkolwiek inną nawierzchnią?

Ale dobre i to – pomyślałby ktoś – bo skoro, jak sugeruje pismo, można ruszyć z opracowywaniem dokumentacji przynajmniej części inwestycji, to może mieszkańcy doczekają się normalnego dojścia do bloków w przyszłym roku. Nic bardziej błędnego!

W pismach Przewodniczącego Dzielnicy znаjdujemy bowiem odwolanie się do „procedury zglaszania zadań do realizacji w GMK” oraz wykładni ustawy o finansach publicznych. Mówiąc krótko i nie wchodząc w zawiłości: według oficjalnie uzyskanych informacji, na podstawie wiedzy Przewodniczącego Dzielnicy oraz obowiązujących przepisów nie da się zrealizować rzeczonych inwestycji w bieżącym roku. Co więcej: nie da się również w bieżącym roku zlecić opracowania stosownej koncepcji.

Prezydent Miasta: koncepcję opracowano w 2007

Mieszkańców ul. Padniewskiego wsparł walczący o inwestycje dla Nowej Huty radny miasta Włodzimierz Pietrus, składając na początku czerwca interpelację do Prezydenta Majchrowskiego. Prosząc o wyjaśnienie sprawy zaniedbanego terenu, zapytał przede wszystkim, czy w przypadku braku środków na jego kompleksowe zagospodarowanie, mieszkańcy mogą liczyć przynajmniej na realizację najbardziej niezbędnych odcinków chodników i oświetlenia.

27 czerwca prezydet Majchrowski udzielil odpowiedzi. Stanowi ona kolejny dość interesujący dokument, z którego mieszkańcy dowiedzieli się m.in., że wykonanie oczekiwanych przez nich inwestycji wiąże się z… „koniecznością przebudowy tarczy skrzyżowania ul. Biskupa Tomickiego i al. Jana Pawla II.”

W tym miejscu przypomina się stary skecz „Karolkowa” znanego w czasach PRL kabaretu „Dudek”: Obywatelowi Kocibrzyckiemu, zamieszkałemu w Warszawie przy ulicy Mokotowskiej, przyznaje się mieszkanie na Marszałkowskiej w związku z przebudową ulicy Miodowej. Ale i tak nie może się dowiedzieć o przydziale mieszkania, gdyż poczta nie dochodzi na Mokotowską w związku z remontem mostu Poniatowskiego, przez co nie działają windy na Muranowie.

Takie to uzasadnienia znajdowano w PRL, i , jak widać, taką samą logikę prezentują dziś urzędnicy sporządzający pisma Prezydentowi Miasta: Jak rozumiem, nie da się wykonać nawet kilkunastu metrów chodnika lub alejki koło skupiska bloków przy ulicy Padniewskiego bez przebudowy skrzyżowania Jana Pawła II i Tomickiego.

Ciekawszy jest jednak inny fragment prezydenckiej odpowiedzi dotyczącej wspomnianego terenu:
„W 2007 została opracowana koncepcja przebudowy ul. Tomickiego, która ma na celu uwzględnienie i uporządkowanie ruchu pieszego na przedmiotowych drogach. Kontynuacja realizacji wskazanego zadania nastąpi w przypadku zabezpieczenia odpowiednich środków finansowych w budżecie Miasta Krakowa.”

Trudno o większe kuriozum: Podczas gdy jednostki pomocnicze podlegające wladzom miasta twierdzą, że trzeba wykonać koncepcję inwestycji (podają nawet w piśmie orientacyjne koszta jej opracowania!), równocześnie z oficjalnego pisma Prezydenta Miasta dowiadujemy się, że taka koncepcja jest opracowana. Ba! Powstała już cztery lata temu. Stanislaw Bareja w swoich filmach opisujących absurdy życia w PRL-u nie wpadł by na coś takiego.

Radni dzielnic w roli chłopca do bicia

Nowa Huta jest najbardziej niedoinwestowaną częścią Krakowa, a dysproporcje w tej mierze są porażające. W pięciu dzielnicach nowohuckich mieszka jedna trzecia mieszkańców Krakowa, ale trafia tutaj jedynie około jednej dziesiątej środków. W Krakowie rządzą Platforma Obywatelska posiadająca przewage w Radzie Miasta oraz ludzie z otoczenia prezydenta Majchrowskiego. Tymczasem są osoby, które chcąc odwrócić uwagę od pewnych faktów, zamierzają w roli chłopca do bicia ustawić właśnie… radnych dzielnic. Od parunastu tygodni żyją własnym życiem plotki, głoszące, że to właśnie radni dzielnicy odpowiadają za zły stan infrastruktury. Przeglądając np. internet można zresztą spotkać się z kilkoma wersjami. Jedna głosi że winna wszelkiego zła jest w ogóle Rada, inna obwinia radnych PiS i niezależnych, jeszcze inna wersja sugeruje, że ci źli to „radni PiSu i Tomasz Poller” (przepraszam, że o sobie, ale takie perełki naprawdę znalazłem).

Najbardziej rozbawiają mnie wypowiedzi w stylu: Radni dzielnicy, rozejrzyjcie się dokoła siebie. Na trawniki i chodniki spójrzcie. Popracujcie wreszcie merytorycznie. Pomyślcie wreszcie o chodnikach, zacznijcie szanować mieszkańców… bla bla bla, itd., itp.

Jeżeli coś takiego powtarza ktoś niezorientowany, trudno się dziwić. Ale kiedy słowa tego rodzaju padają np. z ust lokalnego polityka z partii rządzacej, decydującej o polityce finansowej miasta?

Mieszkańcy uprawiają partyzantkę

Tymczasem mieszkańcy, przyzwyczajeni do przedzierania się iście partyzanckimi scieżkami przez chaszcze, sami zaczęli uprawiać partyzantkę. Na jednej ze wspomnianych, pozbawionych nawierzchni ścieżek, znajdowała się wielka dziura, w której można było po prostu złamać nogę. Otóż, w ramach owych działań partyzanckich, jeden z mieszkańców, przeprowadzając udaną akcję, przywiózł gruz i żwir i dziurę zasypał. Nazwiska nie podaję, bo władze miasta, troszczące się o dobro mieszkańców i czuwające nad infrastrukturą, gotowe jeszcze wytoczyć mu proces z powodu „samowoli budowlanej”.

(Od Redakcji): Autor jest radnym Dzielnicy XVIII. Tekst ukazał się także na łamach „Głosu – Tygodnika Nowohuckiego”

tomaszkorneckiTomasz Kornecki

Do końca lipca 2013 roku ma zniknąć sygnał analogowy na rzecz cyfrowego. Niestety decyzja Urzędu Komunikacji Elektronicznej w porozumieniu z przewodniczącym Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji jest taka, iż na pierwszym polskim multipleksie zabraknie miejsca dla jedynej katolickiej telewizji w tym kraju. Dla Telewizji Trwam.

Fundacja LUX VERITATIS nie otrzymała przez cztery miesiące odpowiedzi na zażalenie w sprawie decyzji wysłane do Krajowej Rady. Ostateczna odpowiedź KRRiTV co do rozmieszczenia mediów na multipleksie ma pojawić się do końca stycznia. Do tej pory miejsca na nim mają spółki: ESKA TV, Stavka, Lemon Records i ATM.

mariamachl1Maria Machl

Wiele stracił, kto nie zapoznał się z felietonem Pawła Głowackiego „Mały Jasiek”, zamieszczonym w „Dzienniku Polskim” w dniu 16 grudnia 2011 roku. Felieton ten jest, zaiste, prekursorski. Oto, bowiem, po raz pierwszy w publicystyce polskiej został przeprowadzony brutalny atak na dziecko, małego chłopca z Marcinkowic, czytającego wiersz podczas uroczystości odsłonięcia tablicy ku czci Ofiar Katastrofy nad Smoleńskiem. Dla ośmioletniego brzdąca to zaszczyt i wyróżnienie. Chłopiec był przejęty, ale ładnie, bez tremy i ze zrozumieniem czytał. I chyba ta godna postawa Małego Jaśka tak rozsierdziła Dużego Pawła, że nie zawahał się ośmieszyć malca, pisząc że stał na „baczność  ze ściśniętą ze strachu pupką”. I dalej, w iście schizofrenicznej wizji przedstawia jak  Jaśkowi „gardle wyrastają twarde pióra, i że włażą w nos, na język, szturchają zęby”(…) „Koledzy z klasy wołają nań „orzełek” albo „cip, cip kurka” (…) „Parskają; Znieś jajko, Jasiek!” . Jest zatem czytelna wskazówka dla innych jak poniżać, wyśmiewać i gnoić. Trzeba zastraszyć innych Małych Jaśków, którzy chcieliby czytać niepoprawne politycznie wiersze!

Bo wiersz też się Dużemu Pawłowi nie podoba. Analizując go, linijka po linijce, dowiedzie, że autor nie ma pojęcia o rymach.  Że ktoś chciał dać coś właśnie od siebie? Że napisał, może nieudolnie, ale od serca, o Ojczyźnie, Patriotyzmie, Bohaterach? To Dużego Pawła nie interesuje. Należy więc wykpić „bogoojczyźniany poryw serca”, zohydzić mieszkańcom Marcinkowic samo wydarzenie, odebrać radość i poczucie ważności,  ubolewać nad wypaczaniem literackiego gustu Jaśka przez „tępą jak pień polszczyznę”. Spokojnie, Duży Pawle. Dorosły Jan będzie umiał rozróżnić rymy męskie od żeńskich, a w przeciwieństwie do Dużego Pawła będzie czuł i Ojczyznę i Patriotyzm,  które to Wartości wydają się być felietoniście obce.

Ze stosowania rymów częstochowskich też się wyrasta. Czyż nasza noblistka ich nie stosowała? Proszę, oto fragment wiersza „Ten dzień. Na śmierć Stalina”:

                                  Oto Partia – ludzkości wzrok
                                  Oto Partia – siła ludów i sumienie
                                  Nic nie pójdzie z Jego życia w zapomnienie
                                  Jego Partia rozgarnia mrok.

A czemuż to Duży Paweł nie przeprowadzi analizy tego wiersza? Nie wykaże priorytetu „smaków” nad wartościami?  Za szczucie i poniżanie „maluczkich” nic nie grozi. A tak łatwo, lekko i przyjemnie jest  wkupić się w łaski nowego właściciela, oddać mu należny hołd.   A może Duży Paweł się po prostu boi? Wszak powszechnie wiadomo, że u podłoża agresji leży strach. Przebudzenie Narodu może być groźne…

                                  Gdy wieje wiatr historii
                                  Ludziom jak pięknym ptakom
                                  Rosną skrzydła. Natomiast
                                  Trzęsą się portki pętakom.

Tak – Duży Pawle. Schizofreniczna wizja porastających piór jest naprawdę prorocza. Z tych piór już wkrótce wyrosną wspaniałe skrzydła. To może budzić grozę. Jest się czego bać…

„Wydrwiony i poniżony” Duży Jaśku, „wyśmiani i wyszydzeni” mieszkańcy Marcinkowic – wyobraźcie sobie: oto stoi przed Wami mały redaktorek Paweł Głowacki w trzęsących się portkach i ze ściśniętą ze strachu pupką.

Proszę o wsparcie działaniem lub pomysłem i przeciwstawienie się planowanej zabudowie pod bloki  mieszkalne wzdłuż Młynówki Królewskiej. Na razie na odcinku od Alei Kijowskiej aż za ulicę Racławicką.  Znają Państwo na pewno historię rozpoczynającą się w XIII wieku  tego obecnie odcinka spacerowego: http://www.parki.org.pl/parki-miejskie/mlynowka-krolewska-w-krakowie

Firmy chcące zabudować ten teren  blokami mieszkalnymi to AWIM ŚLICZNA SP z o.o.  Spółka Komandytowa oraz F & F Investments   Sp. z o.o. Firmy deweloperskie wytną kilkadziesiąt drzew, krzewów  dających schronienie dużej ilości zamieszkujących tą okolicę jeży, różnego gatunku ptaków. Zniweczą możliwość spacerów rodzicom  małych dzieci, emerytom.

mlynowkakrolewskaCoraz więcej znika terenów  zabytkowych i zielonych. Z Alei Królewskiej Młynówka zrobi się ulica Młynówka  (fot. Wikipedia) z chodnikami prowadzącymi do planowanych tu garaży samochodowych.

Ja oraz kilka osób zamieszkujących w pobliżu Młynówki  staramy się przeciwstawić zniszczeniu tego terenu. Sami nie damy radę dlatego proszę o wsparcie w tym przedsięwzięciu. My jako pojedyncze osoby, mieszkańcy mamy niewielkie szanse aby wzięto pod uwagę nasze zdanie w dobie nastawienia na zyski materialne.

ALE MOŻE KTOŚ Z PAŃSTWA JEST LUB ZNA KOGOŚ (LUB INSTYTUCJĘ) KTO MOŻE WPŁYNĄĆ NA DALSZY CIĄG HISTORII MŁYNÓWKI KRÓLEWSKIEJ.

Mam skserowanych parę pism do Rady Dzielnicy, jeżeli będą potrzebne zeskanuję je i prześlę mailem dla dokładniejszego naświetlenia sprawy.

Pozdrawiam i czekam na Państwa pomoc,

(imię i nazwisko do wiadomości redakcji KN)

krakowniezaleznymkInformacja własna

Niedawno mieszkańcy Domu Zasłużonego Kombatanta – domu z ogrodem należy dodać – w maju tego roku dowiedzieli się, że spółdzielnia mieszkaniowa pełniąca obowiązki administracyjne terenu przy ul. Seniorów Lotnictwa 10 na Ugorku ogłosiła przetarg pod zabudowę blokowiskiem ich ogrodu o pow. 1,3 h (fot. poniżej ze strony obroncyogrodu.pl).

ogrodkombatantow1„Pamiętajmy o ogrodach…” Kiedy przywołujemy tę klasykę poezji wiemy na pewno co chcemy przez to przywołanie powiedzieć i mówimy o odwiecznej i nierozerwalnej symbiozie człowieka z przyrodą, ale to człowiek rozumem i sercem jest zobowiązany strzec tej symbiozy.

Obiekt – krakowski Dom Zasłużonego Kombatanta został zbudowany i oddany do użytku kombatantom przez władze miasta na przełomie lat 70-80 wraz z przynależnym do niego zielonym kompleksem rekreacyjno-wypoczynkowym. Sami mieszkańcy przez ponad 30 lat uzupełniali stary, zabytkowy drzewostan i niską roślinność krzewów i kwiatów. I tak powstał ich mały azyl piękna i spokoju, aby łatwiej było zapomnieć przeżycia – często koszmarnie i po ludzku niewyobrażalne. Nawet w złych snach nie wywróżyli sobie, że tę małą oazę zieleni będzie im się na koniec życia odbierać. Na szczęście jest wielu ludzi dobrej woli i zdrowego rozsądku, aby temu „wandalizmowi” zapobiec.

Spółdzielnia mieszkaniowa, która zaplanowała blokowisko w ogrodzie kombatantów jak na ironię nosi nazwę: Spółdzielnia Mieszkaniowa Domy Pogodnej Jesieni i jest przekonana o słuszności swojej decyzji bezwarunkowo. Biuletyn Rady Dzielnicy III z listopada 2011 r. zamieścił obszerny artykuł pt. Kombatanci walczą o ogród, w którym napisano: „Według Spółdzielni decyzja o zabudowie ogrodu została spowodowana wysokimi opłatami za wieczyste użytkowanie terenu, które trzy lata temu zostały sześciokrotnie podniesione i obecnie wynoszą 60 tys. zł. rocznie”.

Będziemy chcieli dopytać w tej kwestii Spółdzielnię i UM, czy chodzi o opłatę za sam ogród, czy cały teren będący w użytkowaniu spółdzielni? W tym miejscu słusznym wydaje się głos rozsądku dr inż. arch. Krzysztofa Wielgusa, pracownika Instytutu Architektury Krajobrazu  Politechniki Krakowskiej. Proponuje on wystąpienie do prezydenta Krakowa o rozwiązanie umowy ze Spółdzielnią o użytkowanie wieczyste tego terenu [pełna wypowiedź w Biuletynie Rady Dzielnicy III nr 4/2011].

A swoją drogą należy zadać pytanie jak to się stało, że ten teren – ogród, będący integralną częścią obiektu pod nazwą Dom Zasłużonego Kombatanta został przekazany jakieś spółdzielni w wieczyste użytkowanie?

ogrodkombatantow2Przywołany tu Biuletyn Dzielnicy podaje, że 30 sierpnia 2011 r. na Sesji Rady III Dzielnicy  postawiono wniosek Spółdzielni o zaopiniowanie zamierzenia inwestycyjnego przy ul. Seniorów Lotnictwa 10. Na obrady przybyli przedstawiciele Spółdzielni i mieszkańcy DZK – „Obrońcy Ogrodu”, którzy powołali w tym celu stowarzyszenie.

W rozmowie z nami Stowarzyszenie Obrony Ogrodu reprezentuje przewodniczący, pan Andrzej Komorowski i pani Elżbieta Kuta. Pani Elżbieta – prof. dr hab. w Zakładzie Cytologii i Embriologii Roślin UJ jest córką nieżyjącej już kombatantki i mieszka w mieszkaniu mamy. W tej sprawie jest wysoki stopień emocji wśród mieszkańców, to w większości osoby w wieku 70-80 lat – mówi pan Komorowski. To sprawa bardzo delikatna i nieumiejętność prowadzenia jej mogłaby spowodować krzywdę tych doświadczonych przez życie ludzi.

Stowarzyszenie wspiera wielu niezależnych ekspertów, jak wspomniany już dr K. Wielgus, czy dyr. Muzeum Lotnictwa Polskiego Krzysztof Radwan. Zdaniem dr Wielgusa po wypowiedzeniu Spółdzielni umowy o wieczyste użytkowanie terenu można niewielkim nakładem środków zyskać gotowy park – teren zielony do użytku publicznego.

Dodać należy, że teren ten przylega do obiektu terenów zielonych należących do Muzeum Lotnictwa, a całość leży w pasie ekologicznym Krakowa, co uwidacznia mapa cennych siedlisk i korytarzy ekologicznych opracowana dla UM Krakowa. Ogród jest częścią pasa regionalnego tzw. korytarza przewietrzania ochrony klimatu i regeneracji powietrza, co dla zadymionego smogiem Krakowa nie jest bez znaczenia. Mapa wskazuje ten teren wraz z ogrodem jako korytarz ekologiczny biegnący od Wisły do północnej granicy Krakowa.

Znowu nasuwa się pytanie – w jakim celu opracowuje się mapy ekologiczne i roślinności  Krakowa, aby potem nikt nie brał ich pod uwagę, kiedy w grę wchodzi biznes?

ogrodkombatantow3Pani Elżbieta przedstawia szereg naukowych opracowań i ekspertyz o walorach przyrodniczych tego terenu, które świadczą o występowaniu licznych gatunków drzew, kwiatów i krzewów, a także zwierząt szczególnie motyli. W opracowaniach tych jest wzmianka o odkryciu fragmentów  ogrodu w stylu angielskim. Ze starego drzewostanu rosną tu wierzby kruche i robinie akacjowe, ale dzisiejszy tak różnorodnie zagospodarowany ogród to dzieło mieszkańców. Zachwyt budzi kwitnący okaz bluszczu pospolitego, pnący się po strzelistej robinii akacjowej na wysokość dwóch pięter domu.

Wbrew mapom i ekspertyzom Spółdzielnia twierdzi: „…w ogrodzie nie występują cenne przyrodniczo elementy, ani istotne walory ekologiczne…”, ale w tej sprawie inne zdanie mają takie instytucje jak: Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie, Rady dzielnic II, III, i XIV, liczne organizacje kombatanckie, Fundacja dla Domu Opieki Społecznej Dzieci Głęboko Upośledzonych i prywatnie wielu Krakowian.

Będziemy bronić naszego ogrodu: mówią przedstawiciele Stowarzyszenia, gdyż jest on integralną częścią całości obiektu – Domu Zasłużonego Kombatanta i takie było jego pierwotne przeznaczenie. Świadczy o tym jego  zaprojektowanie i urządzenie: wylano sieć betonowych alejek, postawiono przy nich 36 latarni, zbudowano basen z fontanną, drewniane altany i 50 ławeczek, więc nie był to teren do dowolnego urządzania przydomowych ogródków, czy czekający na przyszłą zabudowę wolny plac.

ogrodkombatantow4Pani prof. E. Kuta przytacza nam piękną idę „miasta ogrodu”, którą jak twierdzi wspierają  krakowscy urbaniści i architekci krajobrazu. Miasto ogród wymyślił Anglik Ebenezer Howard, dziennikarz i działacz społeczny, urbanista amator. Przedstawił i opublikował w 1898 r. koncepcję osiedla łączącego w sobie zalety wsi i miasta, a która jednocześnie unikała ich wad. Może więc – dowodzą państwo Elżbieta Kuta i Andrzej Komorowski ze Stowarzyszenia – problemowy dziś „Ogród” stanie się zaczątkiem, maleńkim kroczkiem praktycznej realizacji tej idei? A dlaczego by nie…? Tu należy przypomnieć, że w 1912 r. Ebenezer Howard odwiedził Kraków i nazwał to miasto „miastem ogrodem z naturalnego rozwoju”. Dlaczego więc ta idea „miasta ogrodu” nie miałaby się odnowić w 2012 roku? Ideę rozwoju Krakowa jako ”miasta ogrodu” przyjąłby zapewne z entuzjazmem każdy z mieszkańców choćby dlatego, żeby wywietrzyć płucami przyrody to zadymione, duszące się miasto.

Niedawno w Polsce nie bez powodu powstały na uczelniach Wydziały Architektury Krajobrazu, to młoda ale jakże ważna dziedzina nauki, u nas jeszcze nie doceniana. Podczas gdy na Zachodzie Europy od dawna każdy projekt budowy zaczyna się od architektury krajobrazu.

Co zrobią urzędnicy miejscy i jak rozwiążą ten problem?

6 września o sprawie poinformowała także "Kronika Krakowska": http://www.tvp.pl/krakow/informacja/kronika/wideo/6-ix-2011-godz-2145/5215420