Przeskocz do treści

Mirosław Boruta

Spencer Wells, uczeń Luigiego Luci Cavalli-Sforzy kontynuuje dzieło rekonstrukcji prehistorycznej globalnej wędrówki ludów. Dowodzi, że wszyscy żyjący obecnie na Ziemi ludzie są potomkami niewielkiego afrykańskiego plemienia myśliwych zbieraczy, którzy żyli w Afryce około 60 tys. lat temu. Homo sapiens zaledwie 50-80 tys. lat temu opuścił afrykańskie równiny i rozpoczął powolną ekspansję na wszystkie kontynenty, różnicując się z upływem pokoleń na Eskimosów, Aborygenów, Europejczyków, Indian i Afrykanów. Celem badań, którymi kieruje Spencer Wells jest zatem sporządzenie mapy migracji człowieka w ciągu tysiącleci. Osoby, które zgłoszą się do uczestnictwa w programie, dowiedzą się, skąd pochodzą ich przodkowie. Fundusze pochodzące ze sprzedaży zestawów do pobrania próbek DNA wspomogą rozwój edukacji wśród tubylczych plemion całego świata.

Czy można w sposób jednoznaczny określić wszystkie aspekty, jakie niesie z sobą ten nurt badań? Myślę, że jest na to jeszcze zbyt wcześnie. Można jednak stwierdzić, że zasadniczym wymiarem kulturowym, dotykającym sedna przesłania, jakie niosą ze sobą współczesna antropologia i socjologia jest całkowite wyzbycie się postawy centrycznej i podniesionej, do rangi wartościującej oceny, ważności pierwiastka etniczno-kulturowego. To, co interesujące, zawiera się tutaj w wartości, jaką może być wspólnota, bez względu na pochodzenie, język, czy koloru skóry.

Jak ujął to Spencer Wells, odpowiadając na pytanie: „jakie przesłanie niesie ze sobą ów projekt naukowy? - „Wszyscy ludzie są kuzynami, łączą nas nasi przodkowie. Pamiętajmy: rasy nie istnieją”, a Ewa Nowicka dodaje: „Ci, którzy antropologię nazywają najbardziej wyzwalającą nauką, mają na myśli wyzwalanie od etnocentryzmu, przesądów rasowych i etnicznych”.

(Od Redakcji): streszczenie artykułu zamieszczonego w: Annales Universitatis Paedagogicae Cracoviensis. Studia Sociologica - 2010, z. 3, s. 4-13 uzupełniamy o 15 zdjęć z wystawy (grudzień 2018 roku) w siedzibie Towarzystwa Słowaków w Polsce (ul. św. Filipa 7):
https://photos.app.goo.gl/dbYeJV3SS8g7q9Bm8

Czas ten, już coraz bardziej zapomniany, jak i tamta walka...
O młodych „spartanach Solidarności” jest ta piosenka (Piotr Kubiak).

• https://www.youtube.com/watch?v=zzkGEUPurRY

(Od Redakcji): Dziękujemy p. Piotrowi Kubiakowi, organizatorowi Marcowego Festiwalu Wolności w Bydgoszczy (2010-2012) i Koronowie (2014) za zgodę na publikację utworu.

Adam Zyzman

- Od piątku na Netfliksie – zapowiadały różnorodne media emisję pierwszego polskiego serialu na tej platformie filmowej. – Serial „1983” to alternatywna opowieść o naszych dziejach, z tym, że w wyniku ataku terrorystycznego, który zniweczył nadzieje na rozwiązanie Układu Warszawskiego, utrzymała się żelazna kurtyna i Polska pozostała nadal państwem policyjnym.

Jak czytam na portalu „Niezależna” serial wyreżyserowały same kobiety, czyli Agnieszka Smoczyńska, Agnieszka Holland, Katarzyna Adamik i Olga Chajdas. Pomysłodawcą i autorem scenariusza jest Joshua Long. Zdjęcia do filmu kręcono m.in. w Warszawie, Lublinie i Wrocławiu. Co prawda pierwszy odcinek mocno widzów rozczarował, co z kolei zirytowało reżyserki, ale ja nie o samym filmie, ale o innych wypowiedziach tych pań jeszcze przed emisją filmu. Otóż zapowiadając swe dzieło pani Agnieszka Smoczyńska twierdziła, że serial może zainteresować widzów w każdym wieku. – Jest adresowany zarówno do osób, które znają czasy komunizmu w Europie Środkowo-Wschodniej i pamiętają upadek Muru Berlińskiego, jak również do młodych ludzi, którzy są ciekawi, co mogłoby się stać, gdyby mur nie runął, w Polsce nadal panował system narodowo-socjalistyczny i gdyby w tej rzeczywistości narodziła się rebelia.

Czytam tę wypowiedź reżyserki i łapię się za głowę. – Czy ona nie wie co mówi, czy też po prostu streszcza film, który stworzyła? Wszak pojęcie „system narodowo-socjalistyczny” od dziewięćdziesięciu lat oznacza tylko jedno, niemiecki nazizm! Skąd zatem słowa o tym, że taki system „panował w Polsce”? Z kontekstu wynika, że wypowiedź dotyczy czasów PRL, ale bez względu na trudności ze sprecyzowaniem panującego wówczas ustroju (komunizm, socjalizm, realny socjalizm, stalinizm…?), z całą pewnością nie był to narodowy socjalizm! Nawet okres moczaryzmu trudno podciągnąć pod to pojęcie (il. powyżej konrados.cupsell.pl).

Skąd zatem znalazło się to wypowiedzi pani Smoczyńskiej? Czy to wynik jej niewiedzy, bo nie ma pojęcia co kryje się pod pojęciem „narodowy socjalizm”, czy też taki film zrobiła i tak właśnie przedstawiła całkiem niedawną przeszłość Polski? Jeśli ten film, z takim obrazem Polski pójdzie w świat, będzie dowodem na naszą nazistowską przeszłość, bo sami Polacy o tym mówią. „Intelektualiści Zachodu” będą mieli koronny dowód. Już nie trzeba będzie płacić tysięcy złotych za inscenizowanie „obchodów urodzin Hitlera”, prawdę o Polakach i Polsce przedstawiają polscy artyści! Sami!

Nie oglądałem serialu „1983”, ale sama rekomendacja utworu przez jedną z jego autorek budzi poważne obawy o jego wymowę, a pozostałe reżyserki też nie dają rękojmi, że może być inaczej. I tylko o tych obawach chciałem napisać.

Stefan Budziaszek

18 listopada 2018 roku w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej "Manggha" w Krakowie, odbyła się największa w Polsce 27-ma "Aukcja Wielkiego Serca" - zorganizowana przez Stowarzyszenie "Wielkie serce" na rzecz Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego Nr 1 w Krakowie. Licytowane było 215 dzieł sztuki najwybitniejszych artystów, takich jak m.in.: Zdzisław Beksiński, Salvador Dali, Edward Dwurnik, Jerzy Kałucki, Izabela Kita, czy Jerzy Nowosielski. Jako pierwszy licytowany był naszyjnik srebrny z bursztynem, darowany przez Pierwszą Damę, panią prezydentową Agatę Kornhauser-Dudę. Cały dochód z aukcji przeznaczony jest na rzecz młodzieży ze Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego Nr 1 w Krakowie. Zapraszam Państwa do obejrzenia filmu:
https://www.youtube.com/watch?v=JAGAhYMB45A

Jerzy Bukowski

Sic transit gloria mundi (tak przemija chwała świata) - ta stara łacińska sentencja przychodzi mi na myśl, ilekroć z centrum Krakowa znika jakaś zasłużona dla miasta instytucja. Oto najnowszy przykład.

W Sylwestra zakończy swoją działalność Centrum Kinowe ARS, które powstało 23 lata temu w miejscu istniejącego od 1916 roku jednego z najstarszych krakowskich kin „Sztuka” przy ulicy Świętego Jana.

Któż z kinomanów starszego, a nawet średniego pokolenia nie był chociaż raz na seansie filmowym w „Sztuce”, która rywalizowała z sąsiednim „Apollem” przy ul. Świętego Tomasza? Odbywały się tam nie tylko premiery wielkich dzieł, ale także trwające wiele godzin rozmowy w istniejącym do 1980 roku Dyskusyjnym Klubie Filmowym.

„Kino (fot. Wikipedia) odwiedziło wielu twórców, np. przy okazji premier swoich produkcji. Należą do nich m.in. Morgan Freeman przy okazji filmu <Podejrzany> czy Jon Voight. Dowodem są ściany wypełnione zdjęciami z autografami, które bywalcy mogli dotąd oglądać idąc na seanse. Warto zaznaczyć też, że w ciągu ponad 20 lat działalności to miejsce odwiedziło już ponad 4,5 mln widzów” - przypomniał „Dziennik Polski”.

Dlaczego znika ARS? Przyczyna jest prozaiczna i należy do standardowych nie tylko w Krakowie: właściciel budynku chce go wyremontować, aby otworzyć w nim hotel. Chciałby jednak zainstalować tam również kino.

„- Ta deklaracja bardzo nas cieszy, niemniej jednak to przynajmniej potrwa dwa lata. Chcę być dobrej myśli i życzę właścicielowi otwarcia bez opóźnień w remoncie, ale to wciąż dwa lata, w czasie których pozostajemy bez miejsca, do którego moglibyśmy zaprosić widzów. Jest nam ogromnie żal, bo to ważny kawałek kultury Krakowa. Plotki o całkowitej śmierci kina są jednak przedwczesne. Ostrożnie mogę powiedzieć, że mamy pewien lokal na oku. Jesteśmy w trakcie negocjacji, więc nie chcę wychodzić z tą informacją przedwcześnie. Kiedy wszystko będzie już uzgodnione, na pewno poinformujemy krakowian o powrocie. Dla mnie samej to jest niezwykle ważne miejsce, bo ja się tu przecież wychowałam” - powiedziała gazecie kierująca obecnie ARS-em Ludmiła Kucharczyk, której ojciec założył to Centrum Kinowe w 1985 roku.

Może uda się uratować część tradycji „Sztuki”, może ARS znajdzie dobrą lokalizację w niedługim czasie. Ale żal pozostaje.

Autor, słowa, muzyka: Ryszard Głodek / Wykonanie: Ryszard Głodek z Progresją 70:
https://www.youtube.com/watch?v=FwHcP2CEy8A

Żołnierzu nieznany / Polski umęczonej
Leżysz w wolnej ziemi / Krwią twą uświęconej

Ty życie swoje młode / W nadziei oddałeś
Lecz ojczyzny wolnej / Nigdy nie ujrzałeś

ref. Żołnierzu niezłomny / Ofiara twa dla potomnych
Tobie dziś wolności pieśń / Chwała i cześć!
Ojczyzno wskrzeszona / Narodu krwią odkupiona
Nie zginiesz po wieczny czas / Bo żyjesz w nas!

Leżysz w grobie chwały / Wśród zgliszczy wojennych
Bóg Honor Ojczyzna / Małzoleum wieńczy

Dziś ojczyzna wolna / Dumna i wspaniała
Honor ci oddaje / Tobie cześć i chwała

ref. Żołnierzu nieznany / Coś w polskiej ziemi chowany
Tobie dziś wolności pieśń / Chwała i cześć!
Ojczyzno wskrzeszona / Narodu krwią odkupiona
Nie zginiesz po wieczny czas / Bo żyjesz w nas!

Jolanta Janus

12 listopada 2018 roku minie czternasta rocznica śmierci gen. bryg. pil. Stanisława Skalskiego, a 11 listopada 2018 roku czterdziesta rocznica śmierci majora pilota Stefana Janusa, ppłk RAF (obydwaj na zdjęciu poniżej).

Przyjaciele, koledzy, dowódcy tego samego 1. Skrzydła Myśliwskiego w Northolt. Obydwaj poznali smak wielkich sukcesów lotniczych, za które otrzymali honorowy tytuł Asa Myśliwskiego oraz m.in. słynny medal medal Monarchii Brytyjskiej - Royal Distnigushed Service Order (tylko 8 polskich pilotów go otrzymało) za wybitne zasługi wojenne. Obydwaj poznali smak niewoli i wielkiej goryczy. Stefan spędził dwa lata w stalagu niemieckim, a Stanisław Skalski spędził 8 lat w katowniach ubeckich z wyrokiem kary śmierci.

W piątek, 9 listopada 2018 roku o 8:00 rano został zapalony specjalny znicz od Władz Miasta Krakowa na grobie mjr. pil. Stefana Janusa, jednego z najwybitniejszych dowódców Polskich Sił Powietrznych - 1. Polskiego Skrzydła Myśliwskiego w Northolt, wcześniej Eskadry A 308 Dywizjonu "Krakowskiego", 315 "Dęblińskiego" Dywizjonu Myśliwskiego, a u początku służby Polsce lotnika II Pułku lotniczego w Krakowie.

O 9:30, dowódca 8. Bazy Lotnictwa Transportowego płk Paweł Bigos wraz z honorową asystą wojskową, Konsul Generalny Węgier, prof. Adrienne Kormandy, Dyrektor Generalny Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego Szymon Strzelichowski, przedstawiciele Instytutu Pamięci Narodowej, Stowarzyszenia Seniorów Lotnictwa oraz uczniowie IV Liceum Ogólnokształcącego im. T. Koścuszki, złożyli wieńce i kwiaty oddając hołd oficerowi Wojska Polskiego w 40. rocznicę jego śmierci. W ubiegłym roku uchwałą Rady Miasta Krakowa z dnia 31 sierpnia jedna z ulic miasta została nazwana Jego imieniem.

Major pilot Stefan Janus (1910-1978) należał do pokolenia Synów Niepodległości, tych, których ukształtowała i wykształciła niepodległa II Rzeczpospolita. Jego dziadek i ojciec odzyskiwali wolność i niepodległość Polski w krwawym starciu mocarstw w okresie Wielkiej Wojny, rozbrajali zaborców. Ojciec Stefana Janusa - Ignacy pod dowództwem por. Antoniego Stawarza (1889-1955) brał udział w opanowaniu stacji kolejowej w Płaszowie oraz koszarów w Podgórzu. Należał do tej generacji, która kształciła się w czasie budowy nowoczesnego państwa w bardzo trudnych warunkach politycznych i ekonomicznych początków dwudziestolecia międzywojennego. Absolwent pierwszego z wykładowym językiem polskim humanistycznego Gimnazjum im. Tadeusza Kościuszki w Krakowie odebrał bardzo staranne wykształcenie w wyższych szkołach oficerskich we Włodzimierzu Wołyńskim, w Toruniu i Dęblinie i tym samym zamiłowanie do techniki i nowoczesności. Miarą owej nowoczesności, wykładnikiem ambicji państwa i narodu było wtedy lotnictwo. Jemu poświęcił się Stefan Janus, podobnie jak Jego trzej bracia. Był jednym z tych, którzy opanowali w sposób mistrzowski poznawane dopiero co arkana powietrznej żeglugi i walki. Osiągnął to pod opieką znakomitej polskiej kadry instruktorskiej, sam stając się jeszcze przed wybuchem II wojny światowej dowódcą eskadry szkolnej w dęblińskiej Szkole Orląt. Lotnicy ukształtowani w II Rzeczpospolitej, byli europejską elitą. Kompetentni, wykształceni, jakby wyprzedzająco do posługiwania się nowoczesnym sprzętem, którego zabrakło w 1939 roku i który dane im było wykorzystać dopiero pod angielskim niebem. Dynamiczni i odpowiedzialni; stali się kadrą dowódczą Polskich Sił Powietrznych na Zachodzie.

Stefan Janus to nowoczesny bohater, nie szczędzący krwi, realizujący swe powołanie w najtrudniejszych warunkach technicznej, bezlitosnej wojny powietrznej, i czyniący to odpowiedzialnie i skutecznie, dowodząc dużym zgrupowaniem myśliwskim. Służył też w siłach powietrznych Wielkiej Brytanii wtedy, gdy przyszła era napędu odrzutowego; po drugiej wojnie światowej, gdy żelazna kurtyna podzieliła Europę a Polska nie mogła odzyskać swego największego skarbu, Synów Niepodległości, którzy obronili Jej honor, lecz do Domu wrócić już nie mogli.

Stefan Janus powrócił jednak. Wylądował po wszystkich swych powietrznych bojach w ojczystej ziemi i w naszych sercach. Misję wykonał. 11 listopada 1978 roku, w swoim domu na przedmieściach Maidstone w hrabstwie Kent, umiera na zawał serca. Jego przyjaciele lotnicy w pożegnalnej mowie pogrzebowej napisali: "W Stefanie straciliśmy i żegnamy przede wszystkim zasłużonego Polaka, który życie całe dla Polski poświęcił i o jej niepodległość z poświęceniem walczył. Może specjalne znaczenie ma fakt, że zmarł w rocznicę Święta Niepodległości. Będzie z nami na zawsze".

Za zasługi wojenne został uhonorowany licznymi najwyższymi polskimi i brytyjskimi odznaczeniami wśród nich Srebrnym Krzyżem Virtuti Militari oraz najwyższym odznaczeniem Monarchii Brytyjskiej - Royal Distnigushed Service Order, otrzymał go - jako drugi polski pilot - za wielki sukces pod Dieppe, sukces 1. Polskiego Skrzydła którym dowodził.

Cześć Jego pamięci!

Jerzy Bukowski

Wiele lat temu widziałem w gabinecie prezesa pewnej spółdzielni rolniczej sztandar, który otrzymała ona na cztery lata jako zwycięzca w rywalizacji o miano najlepszej jednostki. Moją uwagę przyciągnął jednak nie piękny haft, ale napis: „Sztandar pszechodni”.

Ten błąd ortograficzny przyszedł mi natychmiast na myśl, kiedy dowiedziałem się, że na kamiennej tablicy poświęconej ojcom polskiej niepodległości, która zawisła na dzwonnicy kościoła w podkrakowskich Mogilanach umieszczono - obok Romana Dmowskiego, Józefa Piłsudskiego i Wincentego Witosa - Ignacego Jana Padarewskiego.

Jako jej inicjatorzy i fundatorzy wymienieni zostali dużymi literami wójt gminy, proboszcz parafii oraz Instytut Pamięci Narodowej. Zdaniem naczelnika Oddziałowego Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa w Krakowie Macieja Korkucia projekt tablicy, który wpłynął do IPN nie zawierał błędów, a odsłonięcie jej w takiej postaci jest nie do zaakceptowania. Błąd w nazwisku Paderewskiego musi zostać poprawiony, a nazwiska wójta i proboszcza zmniejszone. Jeżeli tak się nie stanie, Instytut nie zapłaci za tablicę (il. Pomnik Ignacego Jana Paderewskiego w parku Ujazdowskim w Warszawie, za Wikipedią).

Od siebie dodam, że niedopatrzeniem władz Myślenic jest pominięcie innych ojców niepodległości, a zwłaszcza generała Józefa Hallera, który urodził się w nieodległych Jurczycach.

jerzybukowskiJerzy Bukowski

W wieku 88 lat zmarł wybitny historyk specjalizujący się w dziejach średniowiecza, wieloletni prezes Towarzystwa Miłośników Historii i Zabytków Krakowa i sekretarz generalny odrodzonej Polskiej Akademii Umiejętności, były prorektor Uniwersytetu Jagiellońskiego profesor Jerzy Wyrozumski.

- Wraz z nim odchodzi cała epoka w polskiej mediewistyce. Jako uczony był jednym z filarów badań nad historią średniowieczną, był w tej dziedzinie człowiekiem-instytucją. Był jednocześnie postacią niezwykle wrośniętą w Kraków i oddaną bez reszty nauce i kulturze tego miasta. Był to człowiek krystalicznej uczciwości i niezwykłej skromności - powiedział Polskiej Agencji Prasowej prof. Jacek Purchla, który kilka lat temu zastąpił go na funkcji prezesa TMHiZK.

Urodzony w Trembowli prof. Wyrozumski całą drogę naukową związał z Uniwersytetem Jagiellońskim, na którym rozpoczął studia w 1950 roku. Trzynaście lat później uzyskał doktorat, pięć lat potem zdobył habilitację, w 1981 roku mianowano go profesorem nadzwyczajnym, a w 1993 zwyczajnym.

Jego główne prace naukowe to „Dzieje Krakowa do schyłku wieków średnich” i „Historia Polski do roku 1505”. Wykształcił kilka pokoleń krakowskich mediewistów.

Chlubnie zapisał się również w działalności organizacyjnej. W trudnych latach 80. był dziekanem Wydziału Filozoficzno-Historycznego i prorektorem UJ dzielnie stając w obronie prześladowanych wówczas przez reżim komunistyczny za aktywność opozycyjną pracowników oraz studentów. Do historii przeszło zdjęcie, na którym rozmawia z uzbrojonymi dowódcami Zmotoryzowanych Odwodów Milicji Obywatelskiej chcących wkroczyć w 1988 roku na teren Uniwersytetu, aby zdławić studencki strajk. Podpis pod nim to dewiza UJ: „plus ratio quam vis” (więcej znaczy rozum niż siła).

Papież Jan Paweł II odznaczył go Komandorią Orderu Świętego Sylwestra za zasługi w doprowadzeniu do kanonizacji Świętej Jadwigi Królowej.

jerzywyrozumski- Studia rozpocząłem w okresie największego parcia ideologii na uniwersytety, uczonych i studentów. Z wielkim szacunkiem wspominam moich ówczesnych profesorów, których wykładów dane było mi słuchać. Z pracy nad doktoratem odniosłem podwójną korzyść: poznałem dobrze arcana warsztatu historyka i równocześnie filozofię średniowieczną oraz logikę. Przez dwa lata nic innego nie robiłem, tylko czytałem w oryginale średniowieczne dzieła filozoficzne. Moim egzaminatorem filozofii w trakcie egzaminów doktorskich była słynna prof. Izydora Dąmbska. Pozostało mi z tego wrażenie wielkiej intelektualnej przygody. Legendarny pedel uniwersytecki Julian Lis, hallerczyk, kawaler orderu Virtuti Militari za wojnę polsko-bolszewicką, pouczał mnie zaś przed promocją: „A do rektora ręki Pan pierwszy nie wyciągaj!” - mówił wyraźnie wzruszony prof. Wyrozumski (fot. niezalezna.pl) podczas odnawiania w 2013 roku doktoratu w 50. rocznicę jego uzyskania.

Jako przewodniczący należącego do TMHiZK Komitetu Opieki nad Kopcem Józefa Piłsudskiego będę mu dozgonnie wdzięczny za uratowanie go w latach 80., kiedy władze gotowe były zlikwidować Towarzystwo, aby uniemożliwić odnawianie polskiej Mogiły Mogił. Jego odwaga i stanowczość w rozmowach z komunistycznymi aparatczykami wzbudziła podziw wielu środowisk patriotycznych w całej Polsce, nie tylko piłsudczyków.

- W średniowieczu porównywano uczonych do gwiazd trwających wiecznie na niebie, których blask trwa na firmamencie, opromieniając świat wiedzą i służąc dobru ludzi. W świetle tej refleksji możemy patrzeć również na drogę życiową Jerzego Wyrozumskiego - powiedział uczeń zmarłego prof. Krzysztof Ożóg podczas uroczystości odnowienia doktoratu swojego mistrza (oba cytaty za portalem internetowym krakowskiego wydania „Gościa Niedzielnego”).

Spoczywaj w pokoju, Panie Profesorze.

miroslawborutaks1Mirosław Boruta

Skandal to mało powiedziane. Poseł Platformy Obywatelskiej - Grzegorz Furgo użył niemieckiego, nazistowskiego plakatu do bieżącej walki politycznej. Jest to głupota pomieszana z perfidią, dlatego, że wykorzystywanie jako bazy do walki propagandowej w Polsce współczesnej niemieckich, nazistowskich plakatów, jest zarówno perfidne, jak i głupie.

20181016rmZ której strony nie spojrzeć na ten wybryk, jest to kolejne przekroczenie granic dobrego smaku i przyzwoitości. Są wśród nas tacy, którzy nie oglądając się na nic niszczą wszystko. Na wszelkie sposoby należy temu zapobiegać, upominać i jeśli tylko można, nawet karać.

Linka do materiału multimedialnego:
http://www.radiomaryja.pl/multimedia/informacje-dnia-16-10-2018-10-00

wladyslawgrodeckiZ żalem zawiadamiamy, że 13 października 2018 roku, wieczorem, po ciężkiej chorobie zmarł śp. Władysław Grodecki - polski podróżnik, dziennikarz, przewodnik turystyczny po Krakowie i województwie małopolskim, pilot wycieczek, instruktor przewodnictwa, absolwent Politechniki Warszawskiej (1968). Wychowany w duchu miłości do Boga i Ojczyzny. Głównym celem jego wędrówek było poszukiwanie śladów Polaków oraz odkrywanie ich historii. Dzięki swoim zasługom w promowaniu polskiej kultury za granicą nazywany był „Wędrownym Ambasadorem”. Odbył ponad 100 wypraw zagranicznych, w tym 3 samotne wyprawy dookoła świata.

Materiały "Krakowa Niezależnego" o śp. p. Władysławie Grodeckim znajdą Państwo tutaj:
https://www.krakowniezalezny.pl/tag/wladyslaw-grodecki

stefanbudziaszekStefan Budziaszek

27 września 2018 roku, w Klubie Dziennikarzy "Pod Gruszką" w Krakowie, przy ulicy Szczepańskiej 1, jury nagrody "Książka Miesiąca" uhonorowało publikację "Powiedziane po krakowsku", pod redakcją Donaty Ochmann i Renaty Przybylskiej. Spotkanie prowadził dr Stanisław Dziedzic:
https://www.youtube.com/watch?v=stIiN6HvqzU

stefanbudziaszekStefan Budziaszek

27 września 2018 roku, w Klubie Dziennikarzy „Pod Gruszką” w Krakowie, przy ulicy Szczepańskiej 1, jury nagrody „Książka Miesiąca” uhonorowało publikację „Powiedziane po krakowsku”, pod redakcją Donaty Ochmann i Renaty Przybylskiej. Uroczystość uświetnił swoim występem znany krakowski bard Aleksander "Makino" Kobyliński: https://www.youtube.com/watch?v=Lvf4ZxRT50o

miroslawborutaks1Mirosław Boruta

Data 30 lipca nie będzie odtąd dla nas miłym wspomnieniem. W tym dniu odeszła śp. profesor Maria Dzielska. Była niestrudzoną orędowniczką dobrej nowiny o prawdzie, wierze i przyjaźni. Sygnatariuszką listów i oświadczeń w obronie słusznych idei i dobrych spraw, członkinią Komitetów poparcia śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w 2010 roku oraz obecnego Prezydenta Andrzeja Dudy w 2015 roku, uczestniczką wszystkich konferencji Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Lecha Kaczyńskiego w Krakowie i wielu patriotycznych uroczystości.

akozpremieremNie tylko wybitna polska uczona i profesor zwyczajny Uniwersytetu Jagiellońskiego, nie tylko historyk i filolog klasyczny oraz tłumacz tekstów źródłowych, nie tylko historyk późno-antycznego Rzymu i wczesnego Bizancjum, ale i... serdeczna, pełna ciepła gospodyni niezapomnianych spotkań przyjaciół z kręgu Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Lecha Kaczyńskiego w Krakowie (na zdjęciu pośrodku śp. Pani Profesor w gronie uczestników spotkań naszego AKO z premierem Jarosławem Kaczyńskim).

20160717mb1We wtorek, 31 lipca 2018 roku, w kościele OO. Franciszkanów przy ul. Reformackiej 4, odprawiona została Msza Święta w intencji Zmarłej (fot. wnętrza kościoła z 17 lipca 2016 roku, autorstwa p. Mirosława Boruty. Wśród wiernych, pierwsza po lewej stronie p. prof. Maria Dzielska).

Wzięli w niej udział m.in. członkowie krakowskiego Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Lecha Kaczyńskiego (prof. Grażyna Korpal, prof. Maria Lizisowa, dr Mirosław Boruta - sekretarz Klubu), Konsul Generalny Węgier w Krakowie, p. prof. Adrienne Kormendy, członkowie zarządu Stowarzyszenia im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie (dr Mirosław Boruta - prezes, Maria Krakowska - wiceprezes) oraz uczestnicy krakowskich uroczystości patriotycznych pp. Jan Budziaszek, Janusz Fatyga, Zbigniew Galicki, Wiesław Kozub i Józef Krzysztoforski.

(Od Redakcji): Pogrzeb śp. profesor Marii Dzielskiej odbędzie się w poniedziałek - 6 sierpnia, na Cmentarzu Salwatorskim, po Mszy Świętej u SS. Norbertanek o godz. 13:00.

jerzybukowskiJerzy Bukowski

Dzisiaj (28 lipca 2018 roku) przypada 20. rocznica śmierci największego polskiego poety XX wieku - Zbigniewa Herberta.

Z tej okazji chcę przypomnieć jego spotkanie z pułkownikiem Ryszardem Kuklińskim w trakcie pamiętnej wizyty „pierwszego polskiego oficera w NATO” wiosną 1998 roku w Polsce.

zbigniewherbertKuklińskiemu bardzo zależało na odwiedzeniu Herberta, chociaż zdawał sobie sprawę z fatalnego stanu jego zdrowia. Miał bowiem we wdzięcznej pamięci list, jaki napisał Książę Poetów (fot. dzieje.pl) 5 grudnia 1994 roku do ówczesnego prezydenta RP Lecha Wałęsy apelując do niego, żeby korzystając ze swoich prerogatyw unieważnił na mocy rewizji nadzwyczajnej haniebny wyrok 25 lat więzienia (na taki zamieniono w III Rzeczypospolitej orzeczoną w 1984 roku karę śmierci), który nadal ciążył na Kuklińskim. Oto jego fragment: Domagamy się zmienienia haniebnego wyroku władz stanu wojennego, a także przywrócenia pułkownikowi Ryszardowi Kuklińskiemu pełni praw obywatelskich. Domagamy się uznania przez III RP zasług płk. Kuklińskiego, które dla Polski mają wymiar historyczny.

List ukazywał się przez kilkanaście tygodni na łamach „Tygodnika Solidarność”, a podpisało się po nim ponad 30 tysięcy osób. Niestety, adresat nie stanął na wysokości zadania, ponieważ uważał (i nadal pozostaje w tym przekonaniu), że tylko on przywrócił Polsce niepodległość. Nie zamierzał więc dzielić się sławą pogromcy komunizmu z człowiekiem, który w dużej mierze przyczynił się do upadku sowieckiego imperium zła, a więc także odzyskania suwerennego bytu przez kraje Europy środkowej.

Pamiętam, jak przyjechaliśmy ze śp. Józefem Szaniawskim do mieszkania Herberta na dolnym Mokotowie. Po krótkiej, kurtuazyjnej rozmowie we czworo, poeta i bohater przeszli do drugiego pokoju i tam spędzili kilkadziesiąt minut w cztery oczy. Kukliński wyszedł z stamtąd bardzo wzruszony. Nie pytałem go o szczegóły, ale z pewnością było to dla niego jedno z najważniejszych wydarzeń podczas jego pierwszej wizyty w Kraju po ewakuacji przez Amerykanów w listopadzie 1981 roku. Jestem wdzięczny Opatrzności, że było mi dane być świadkiem spotkania dwóch wielkich Polaków.

bialykruklogoTo jest historia prawdziwego romantyka, jakim był Harro Harring (1798–1870). Mając niespełna 30 lat został ułanem, oficerem gwardii przybocznej wielkiego księcia Konstantego w Warszawie, bo myślał, że w ten sposób będzie walczył o wolną Polskę. W zamian za świetną służbę zaproponowano mu jednak stanowisko... międzynarodowego szpiega carskiego na dworach europejskich. Kiedy oburzony odmówił, przedstawiono mu alternatywę: kazamaty na Syberii. Niewiele czekając czmychnął z Warszawy; ścigano go do granicy, a potem – niemal do końca życia. W każdym kraju, gdzie zjawiał się Harro Harring, ambasadorzy carscy żądali wydalenia go.

Gdzież to nie był ten poeta zawadiaka... Poza niemal całą Europą dotarł do Rio de Janeiro, do Ameryki Północnej, nawet do Australii. Często pod przybranymi nazwiskami. I zawsze walczył. Najpierw podwójnym orężem, czyli bronią i piórem; wielokroć raniony i kontuzjowany, a jego porywające wiersze uwielbiano na wszystkich kontynentach; wiele z nich poświęcił bohaterom Powstania Listopadowego i uciemiężonej Polsce. Zakochany w pięknej polskiej arystokratce, związał się na zawsze z jej ojczyzną i przybrał polskie nazwisko Kazimirowicz.

najgrozniejszyagitatorHarro Harring (1798-1870) to Duńczyk z urodzenia, niemieckojęzyczny pisarz, a z wyboru Polak. Bohater naszej nowej książki był zarówno niebywale popularnym w swej epoce poetą, jak i niepospolicie odważnym bojownikiem o wolność narodów, prześladowanym do końca swoich dni przez... carską policję. Z sympatii dla Polski przyjął nawet nazwisko Kazimirowicz! W swojej publicystyce ostro krytykował komunizm i jego twórcę Karola Marxa, który w odpowiedzi napisał ohydny paszkwil poświęcony osobie Harringa. Natomiast swoje najbardziej znane dzieła literackie Harring napisał o Polsce pod rosyjskim zaborem stając się adwokatem polskiej sprawy na arenie międzynarodowej.

Uznawany za rewolucjonistę stał się jednak obiektem ostrej publicystycznej napaści Karola Marksa, ponieważ zwalczał rodzący się właśnie komunizm, który uważał za „bałamutny filozoficzny materializm i ateizm”. Ostatni tekst publicystyczny z 1869 roku poświęcił (po angielsku) swej przybranej ojczyźnie i zatytułował znamiennie - Do wrogów Polski.

miroslawborutaks1Mirosław Boruta

Już tyle razy usłyszeliśmy słowa, że nigdy nie wolno się poddawać, że nie ma żelaznych faworytów i pewnych zwycięzców. Zasady sportu, tak podobne do zasad życia społecznego są pod tym względem niezwykłym przewodnikiem i wskazówką. Jakie szanse może mieć mały kraj, ot, choćby Chorwacja w starciu z Argentyną, Rosją czy Anglią? Mały a jednak... Niezwykła wytrzymałość fizyczna i psychiczna, wola zwycięstwa, chęć doprowadzenia do sukcesu. Jeśli to masz dajesz sobie szansę.

jaroslawkaczynskiA jakie szanse może mieć...Polska, odpowiem krótko takie same.

Mówił o tym premier Jarosław Kaczyński  (fot. Wikipedia) charakteryzując Izrael "choć formalnie niewielki, waży dużo. On jest jak niewysoki mężczyzna, o którym wiadomo, że jest w istocie bardzo silny".

Z całą pewnością odpowiedź ta jest uniwersalną receptą dla wielu społeczeństw i... wielu osób obecnych w świecie polityki. Receptą na sukces podobną do słów Mahatmy Gandhiego: "Najpierw cię ignorują. Potem śmieją się z ciebie. Później z tobą walczą. Później wygrywasz".

jadwigaklimkowicz1Jadwiga Klimkowicz

"Przez Sztukę bliżej Dobra" to cykliczne spotkania na które serdecznie zapraszam, ale co, jak i kiedy następnym razem, tymczasem 4 maja 2018 roku imbramowickie Siostry Norbertanki umożliwiły i w dużej mierze przygotowały premierę filmu „Moja Fatima”.

20180504tsit1Jest to 30-sto minutowe wspomnienie siostry Łucji, opowiada nam, przypomina obrazy z dzieciństwa w których osobiście wraz ze swymi małymi przyjaciółmi uczestniczyła. Film ten jest krótką opowieścią m.in. o modlitwie, ma na celu pomóc zapewne nie jednej rozdartej duszy odpowiedzieć czym dla nas w dzisiejszym świecie jest modlitwa. W realizacji tej odpowiedzi wsparła mnie grupa motocyklistów uczestników pielgrzymki do Fatimy, ale i uczniowie, studenci, koło gospodyń wiejskich, nauczyciele, wykładowcy lekarze, księża a nawet dwuletni chłopczyk któremu słowo modlitwa nie jest obce.

20180504tsit2Dziękuję im wszystkim, dziękuję krakowskim i nie tylko krakowskim aktorom, ponieważ część nagrań została zrealizowana w USA przez artystów, którzy bez chwili wahania włączyli się w tę realizację. Dziękuję za umożliwienie wykorzystania – poezji, która przybliża nam sens istnienia. Dziękuję wszystkim, że jesteście ze mną, a wszystkich tych z Państwa, którzy zechcieliby obejrzeć film w całości zapraszam na pokazy organizowane na terenie całego kraju. Informacja telefoniczna 660-951-909 oraz e-mail: teatrsit1@op.pl.

I jeszcze zachęcająca linka: https://www.youtube.com/watch?v=76q8OodNi3w

PS. Poniższym psalmem - który dziś Państwu polecam - napisanym przez Martę Grabysz z muzyką Piotra Piechy rozpoczęliśmy premierowe spotkanie – dziękuję Wam kochani - nie spodziewałam się! Dziękuję niezwykłej publiczności, która włączyła się w ciszy, by później wspólnie rozważać fenomen modlitwy.

Marta Grabysz (Kraków 2018)

20180504tsit3Psalm "Na rozstajach"

Sterczę na wietrze
Pośród pól Twych Panie
Jak strach na wróble
Z potarganą duszą
W starej kapocie wyświechtanej CZASEM
Z umęczoną myślą,
Zalęknioną dolą.

20180504tsit4Jak zdarty kapelusz...
Tak serce dziurawe
Skrzyżowanych ramion zmurszałe kikuty
Unoszę ku Tobie w modlitwie.

Zdławionym bezgłosiem rozpaczliwie
Wołam -
Odpuść mi Panie
Wśród łąk,
Na rozstajach
Me grzechy bezduszne...
I te co nie moje!

20180504tsit5Jak kostur starca na wiór wysuszony -
Odwiecznym wichrem
W pokorze chyląc się ku ziemi przodków
Odziany w łachman znoju
By jeszcze się unieść
Uklękam...
Zaszlocham...
Zanucę...

W promieniach łask Twoich
Stoję TU - o Panie,
By chciwe ptactwo
Ślepych oczu dołów
Nie chciało znów dziobać
Nim w proch się obróci
Spróchniałe ciało -
Pod ciężarem losu...
Tak chciałeś o Panie...
Tak dałeś o Panie...

20180504tsit6Tym wierszem pragnę pochylić się nad
Krzyżem na rozstaju dróg do Imbramowic
I pokłonić się kochanym Siostrom
Norbertankom za ich modlitwy,
dzięki którym mogę TAM powracać.

Jadwidze Klimkowicz i ekipie filmu "Moja Fatima" -
w podziękowaniu za niezwykle przeżycia
i najpiękniejsze emocje jakie mogą się rodzić
tylko w chwili największego skupienia,
porozumienia i przyjaźni
podczas pracy artystycznej.

W takich momentach dziękuję Bogu,
że TU JESTEM.

wolyn.krwawaepopeja12 czerwca 2018 roku ukaże się książka p. Marka A. Koprowskiego – „Wołyń. Krwawa epopeja Polaków” (tom I). Wstrząsające wspomnienia bezpośrednich świadków tragicznego losu Polaków na Wołyniu. Wołyniacy doświadczyli strasznych i dramatycznych wydarzeń. Stali się przedmiotem aktów nieludzkiego terroru ze strony Rosjan, Niemców i Ukraińcow. W walce z nim Polacy zdobywali się na brawurowe przejawy heroizmu. Fenomenem stały się ośrodki samoobrony, tworzone ad hoc, by bronić mieszkańców Wołynia przed całkowitą eksterminacją, zaplanowaną przez kierownictwo Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Książka zawiera liczącą kilkaset nazwisk, w tym unikatową listę obrońców Przebraża, ustalonych przez śp. ppłk. Mirosława Łozińskiego.

Podobnym fenomenem była powstała z ocalałych z rzezi regularna dywizja Armii Krajowej. Sformowana w latach 1943–1944 27 Wołyńska Dywizja Piechoty w marcu 1944 roku osiągnęła stan ok. 6 tys. żołnierzy. Tworzyli ją mieszkańcy Wołynia, którzy w obronie przed OUN i UPA samorzutnie chwycili za broń, cichociemni, a nawet partyzanci, których regularny uzbrojony oddział wraz z dowódcą Janem Kiwerskim „Oliwą” przyjechał ciężarówkami z Warszawy. Formalnie zmobilizowana rozkazem z 15 stycznia 1944 r., wzięła udział w akcji „Burza” na Kresach.

ukrainskazbrodniawlipnikachWiększość autorów zamieszczonych w niniejszym tomie relacji była członkami polskich oddziałów samoobrony i Armii Krajowej. Jednak ich wspomnienia mają wymiar znacznie szerszy. Są dokumentem rachunków jeszcze niezamkniętych. Przepełnia je groza sytuacji, duma z walczących i rozczarowanie nierozliczeniem zbrodni. Zbrodniarzy nie tylko nie napiętnowano, ale chodzili oni wiele lat w aureoli bohaterów narodowych. Natomiast wiele ofiar tych zwyrodnialców nigdy nie doczekało chrześcijańskiego pogrzebu i do dziś nie ma grobów (il. Zbrodnia w Lipnikach, zamordowani przez Ukraińców Polacy).

stefanbudziaszekStefan Budziaszek

W filmie wykorzystano fragmenty homilii Ojca Świętego Jana Pawła II wygłoszonej w Kalwarii Zebrzydowskiej, w czasie Jego pierwszej pielgrzymki do Polski w dniu 7 czerwca 1979 roku. Ojciec Święty zakończył homilię słowami: "I o to proszę, proszę, abyście się za mnie tu modlili, za życia mojego i po śmierci":
https://www.youtube.com/watch?v=bnCnv91DBAE

stefanbudziaszekStefan Budziaszek

10 maja 2018 roku przy Krzyżu Narodowej Pamięci (Krzyżu Katyńskim) w Krakowie miala miejsce modlitwa, prowadzona przez p. Jacka Smagowicza z Zakonu Rycerzy Jana Pawła II. Przesyłam Państwu linkę do relacji filmowej:
https://www.youtube.com/watch?v=3fxr4I-B0rw

miroslawborutaks1Mirosław Boruta

3 maja zmarł a 8 maja 2018 roku spoczął na Cmentarzu w Borku Fałęckim w Krakowie, dr inż. Antoni Zięba, założyciel i wieloletni prezes Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka. Miałem zaszczyt często spotykać dr. inż. Antoniego Ziębę, gościć w Krakowskim Klubie Gazety Polskiej, wspomagać jego inicjatywy także w ramach Stowarzyszenia im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie.

spantoniziebaDr inż. Antoni Zięba  (fot. pro-life.pl) był założycielem i redaktorem pism "Źródło", "Droga" i "Wychowawca" a przed wszystkim był dla nas wzorem.

Pożegnaliśmy Wielkiego Obrońcę Życia Człowieka, którego największą pasją było szerzenie wiedzy, zarówno tej podstawowej o tajemnicy życia, jak i tej "jak żyć".

Dołączam kilka zdjęć z pogrzebu i modlitwę. Będzie nam śp. Antoniego Zięby bardzo brakowało:
https://photos.app.goo.gl/M2sCaejx4IDJhSVB3

aplechkaczynskiPrezydent Lech Kaczyński 3 maja 2009 roku (fragmenty przemówienia): "Polsce potrzebna jest dzisiaj ciężka praca, bardzo ciężka, praca nad uzdrowieniem państwa, które musi dawać ochronę słabszym i nie bać się silnych. Bo wobec Rzeczypospolitej, wobec Polski wszyscy obywatele są równi niezależnie od tego, czy mają miliardy, czy jak większość z nas Polaków nie mają nic. Wszyscy są takimi samymi obywatelami. Wszyscy muszą korzystać z ochrony państwa, a przede wszystkim muszą korzystać ci słabsi. Także i ci, którym się powiodło muszą państwu służyć. To bardzo dobrze, że wielu Polakom się powiodło w ciągu ostatnich 20 lat. To ich sukces. To nasz wspólny dorobek, bo ich powodzenie składa się na powodzenie całego narodu, ale czyjeś powodzenie w sensie materialnym, czy prestiżowym nie może się przekładać na niezasłużone przywileje.

Jako prezydent Rzeczypospolitej dziś w dniu, który możemy nazwać dniem naprawy Polski, dniem naprawy Rzeczypospolitej, chciałbym stwierdzić: będę robił wszystko, żeby nasz kraj szedł drogą demokracji, aby polskie państwo było silne, aby potrafiło chronić słabszych, aby traktowało swoich obywateli równo, aby zwyciężała uczciwość, a nie cynizm i draństwo. Dziękuję bardzo".