Przeskocz do treści

norbertpolakNorbet Polak

Jakiś czas temu usłyszałem, iż ponoć nasza, jakże stabilna, Unia Europejska, która woli w swym zwyczaju płynąć pod czerwoną banderą (ach, jakiż to lat nam nie przypomina?), chce zakazać Chrztu dzieci nowonarodzonych. Komunikat okazał się fałszywy. Takie orzeczenie w życie nie weszło, ani nie pojawiło się w postaci orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości.

Jednak czy jest to przypadek? Nawet pomimo tego, że rzekomy dziennikarz brytyjskiego dziennika „The Times”, niejaki McFarell, podpisał się pod pochlebnymi słowami wobec powyższego, również rzekomego, orzeczenia? Niejaki, bowiem okazało się, iż w redakcji brytyjskiego dziennika nie znajduje się osoba o takim nazwisku.

Dlaczego, pomimo powyższego faktu, mam wątpliwości? Pomimo tego, że ów tekst, krążący po Internecie, okazał się kiepskim żartem?

Unia Jewropejska, jakby powiedział Żyrinowski, jest znana z mocno lewicowych tendencji. Nie tylko z socjalistycznego zbiurokratyzowania życia gospodarczego na terenie włączonych do niej państw, ale i z powodu forsowania różnorakich postulatów grup lobbingowych w kwestiach ideologicznych, jak na przykład, chwała Bogu pokonany, raport Estreli, mający za cel wprowadzenie „aborcji” (zabijania dzieci poczętych) na życzenie i seksualizację najmłodszych. Przypomniało mi się, chyba nadal obowiązujące, uchwalenie przepisu, iż ślimak jest od teraz... rybą. Oczywiście, to wiązało się z konkretnymi grupami interesów - francuskimi. Ryby były dotowane przez fundusze unijne, a ślimaki już nie. Na dodatek, rodzice muszą tłumaczyć swym pociechom:

- Synku, córeczko, widzicie? Marchewka to owoc. Zapamiętajcie, marchewka to nie warzywo z rodziny selerowatych, ale owoc...

Wiemy, że Unia Europejska jest opanowana przez interesy, zwłaszcza niemieckie. Dowodem tego jest zapisana, chociażby na często tu pokazywanym portalu wpolityce.pl, propozycja Lecha Wałęsy, że Polska i Niemcy powinny być jednym krajem.

Jednak zastanówmy się, czy takie potencjalne orzeczenie miałoby prawo bytu, byłoby prawem sprawiedliwym?

W kontekście ziemskim - tak. Chrzest narusza wolność sumienia i wyboru, gwałci wolną wolę jednostki, gdyż ów człowiek nie jest uświadomiony w tym wieku o skutkach podjętej przez jego rodziców decyzji. Wiąże się to oczywiście i z wolnością religijną, a także swoistym rodzajem stygmatyzacji społecznej, przymuszonej przynależności do określonej wspólnoty, jaką jest Kościół Katolicki i budujące go pomniejsze jednostki organizacji terytorialnej tegoż Kościoła.

Wydawałoby się, iż jest to wystarczająca argumentacja na rzecz uzasadnienia potencjalnego unijnego wyroku czy też wyroku planowanego przez New World Order (Nowego Porządku Świata - o wspólnym rządzie światowym). Ale czy człowiek składa się jedynie z ciała? Czyż nie jest on jednością duszy i ciała, z prymatem (większą ważnością) tego pierwszego?

Chrzest Święty jest uwolnieniem z grzechu pierworodnego, który ściągnęli na siebie nasi pierwsi rodzice, rodzice ludzkości, jakimi byli święci Adam i Ewa (oczywiście zostają skutki grzechu pierworodnego, z którymi w naszym życiu potrzebujemy walczyć). Jak wiemy, bycie w niewoli grzechu, jest trwaniem nie tylko we własnej głupocie z powodu uwierzenia fałszywym słowom o szczęściu, ale i trwaniem w niewoli tegoż kłamcy, jakim jest starodawny wąż, szatan. Jezus Chrystus, Syn Boży, Boski Zbawiciel przyszedł jednak, by w Imię Jego Ojca, Swoim i Ducha Świętego wyrwać ludzi spod władzy ich największego wroga, ojca kłamstwa. On nam daje nowe życie, życie nie tylko ziemskie, ale i życie w wiecznej szczęśliwości. Natomiast diabeł się zmienia. Aktywnie dzisiaj działającym masonom (kto myśli, że to legenda, niech poczyta chociażby książki doktora Stanisława Krajskiego), jako „Bóg Światłości” i nazywa ich „synami światłości”. Jest to jednak ułuda, droga fałszywa. Lucyper - „depczący światło” (niegdyś wszak zwany Lucyferem, czyli „przynoszącym światło”) stosuje aliści wszelkie sztuczki, by pogrążyć obiekt swej największej nienawiści, jakim są ludzie, w wiecznym nieszczęściu, które sam na siebie sprowadził, wypowiadając wobec Boga słowa: „non serviam!” – „nie będę służył!”. Atoli, jak widać, pogrążona w samodestrukcji Unia Europejska woli wybrać na swego pana księcia ciemności. Dokonuje tego poprzez oparcie swych podstaw, swych fundamentów nie na jedynej wierze dającej prawdziwy ład publiczny i Zbawienie każdego, ale na ateizmie. Ateizm natomiast prowadzi w konsekwencji do satanizmu, o którym to ruchu słyszymy już coraz częściej, a którego przejawem są chociażby okropne „zabawki” Monster High czy występy Nergala drącego publicznie Pismo Święte czy też wprowadzony niegdyś przez koncern Agros Nova napój „Demon”, który po kampanii protestacyjnej został wycofany z produkcji. A czyż w „strasznych, ciemnych” wiekach Europa nie była oparta na Christianitas, czyli wspólnocie wszystkich stanów społecznych, dla których fundamentem było Chrześcijaństwo, a dokładniej Katolicyzm? Czyż nie przetrwała ona ponad 1000 lat? (Dlatego też tej epoki nie winno się zwać „mrocznymi wiekami” w porównaniu z innymi epokami, ale właśnie „epoką Christianitas”). Czyż zatem nie lepiej oddać się - ale dobrowolnie, bo Pan Bóg nigdy do niczego nie przymusza - pod władzę Przenajświętszej Trójcy, samego Źródła wszelkiej prawdziwej miłości?

Skoro Chrzest miałby naruszać według lewicy wolność dziecka, to ktoś ją wszak ogranicza. Ktoś aktu Chrztu dokonuje. Kto? Oczywiście, rodzice! Wedle tego myślenia, to oni odpowiadają za zniszczenie życia i przyszłości młodego człowieka. Jaki więc wniosek? Rodzice, do więzienia! A na ich miejsce przyjdą rodziny zastępcze. Atoli, w trosce o dobre wychowanie tych dzieci i zabezpieczenie ich przed chrześcijańskim radykalizmem i wolnością (sic!) duchową, czyli wieczną, a nie tylko kilkudziesięcioletnią (na Ziemi), należy owe dzieci powierzyć takim rodzinom zastępczym, które wykazują się znacznym wskaźnikiem tolerancji. Czyli? To oczywiste! Zboczonym homoseksualistom... A jeżeli nie, to faszystowskiemu państwu, które doskonale zadba o wychowanie swych podopiecznych, jako przyszłego zaplecza wojennego, jako „królików doświadczalnych i mięsa armatniego”.

Europo, do czego doszłaś, do śmiechu rosyjskiego komunisty po konkursie Eurowizji? Bądź czujna i zacznij wreszcie, po wiekach oświeceniowego zaciemnienia, pić z niezatrutego źródła Wody Żywej.

norbertpolakNorbert Polak

Pamiętam jak kiedyś zostaliśmy po lekcjach z pewnym K., znowuż na stołówce - och, ileż to człowiek nie przeprowadził tam rozmów i nie zjadł smacznie. He, he, mniejsza o to... Poprosiłem go bowiem, żeby mi krótko powiedział, dlaczego on nie wierzy Kościołowi Katolickiemu, bo przygotowuję małą pracę apologetyczną i chciałbym po prostu wszystkie te trudne kwestie omówić, żeby dojść do wzajemnego zrozumienia z innymi ludźmi.

I zaczął mi wymieniać. Nie pamiętam już co dokładnie, w każdym razie w pewnym momencie powiedziałem, mu że ja już od kilku lat jestem w życiu testowany i to niezwykle ciężko, a jednak Pan Bóg się nade mną ulitował i nie dał mi zagasić płomienia wiary w Niego i że dalej wierzę, pomimo trudności. A on na to, że u niego ta próba trwa już o 2 lata dłużej i przestał wierzyć. Przestał wierzyć, bo nie widzi Boga, bo nie widzi sensu. Uważa, iż Bóg zostawił ten świat gdzieś i świat sam się kręci, jak w zegarku, nie mając pomocy od Boga (czyli deista - deizm). Mówił to z bólem, widziałem to po sposobie zmrużenia przez niego oka. Poruszyło mnie to. Rozumiałem jego ból. To straszne. Rozumiałem, gdyż sam przestałbym wierzyć, tak jak on, jednak wytrwałem i Pan Bóg się nade mną ulitował, prosiłem o jego pomoc, przyjąłem ją i wytrwałem w Nim. I to mi się opłaciło.

Ważny temat, ale nie o tym chciałem głównie napisać. Mianowicie zaczęliśmy dyskutować o prawdziwej miłości. On powiedział, że taką znajduje tylko na zjazdach modlitewnych, gdzie ludzie potrafią przytulić i Cię zaakceptować takiego, jakim jesteś. I dostaje również miłość od matki, że ona jest dla każdego człowieka najważniejsza. A ja mu powiedziałem, że owszem jest nadzwyczaj ważna ta relacja, ale Największą Miłością jest Pan Bóg. I zaczęła się dyskusja...

... że nie potrzeba prawdy, że liczy się miłość jedynie, że przecież gdyby matka a Pan Bóg, to to i tamto...

Ciężko było. Nie czułem się usatysfakcjonowany, bowiem wiedziałem, że nie wyjaśniłem mu tego wystarczająco, ale brakowało mi argumentów. Tak Kochani, nie można zadowalać się jedynie świadectwem, ale, gdy tylko się da, trzeba wyjaśnić innym ludziom jak najwięcej, aby jak najwięcej pojęli i prościej było im przyjąć daną prawdę.

I następnego dnia oczywiście przyszła mi do głowy odpowiedź: "No przecież! Powiedział, że nie ma prawdy obiektywnej, a to nie może być prawdą, bowiem..."

Tak, w trakcie dyskusji tę rzecz wrzucił, odnosząc się do tego, co powiedziałem, iż prawdziwa miłość musi opierać się na Prawdzie, bo inaczej wcale nie musi być prawdziwą miłością. I za tydzień udało mi się go złapać i powiedziałem:

- K., popełniłeś błąd logiczny, błąd w rozumowaniu. Stwierdziłeś, iż nie ma prawdy obiektywnej, że każdy ma swoją prawdę i jest ona zawsze subiektywna, gdyż wiąże się z indywidualnym spojrzeniem na sprawę każdego z osobna. Aliści twierdząc, iż nie ma prawdy obiektywnej, za prawdę bezwzględną uważasz fakt, iż prawdy obiektywnej nie ma. Czyli to dla Ciebie jest prawdą obiektywną (iż prawdy obiektywnej nie ma), ergo jest to ze sobą całkowicie sprzeczne, więc jest błędem logicznym.

- Stwierdziłeś także, że nikt z nas, również ja, nie wie, jaka jest prawda, ale skoro stwierdzasz, że nie wiem jaka jest prawda, to to dla Ciebie jest prawdą, iż tej prawdy poznać nie jest człowiek w stanie, a to również sobie przeczy.

On coś się nie zgodził, ale już wiedziałem, że trochę go zatkałem, że musiał wewnętrznie jakoś przyznać mi rację, choćby się na to nie zgadzał, po prostu wiedział, że mam rację. Oczywiście o moją rację nie chodzi, tylko o to, czy prawdą jest to, co powiedziałem. A prawdą to właśnie jest.

Tak tylko myślałem, czy by go nie przytulić... Nie chciałem wszak, by uznał, że jestem rzekomo kolejnym katolikiem, który się wszystkiego czepia, ale miłości, takiej zwykłej, ludzkiej (chociaż wiemy już, że prawdziwa miłość pochodzi o jej Źródła, Boga Miłości) okazać nie potrafi... Szkoda. Mogłem się był przełamać. Nie chciałem go uderzyć tym, że się pomylił. Bowiem co go najbardziej przekona, jak nie najwyższa wartość, jaką jest Miłość?

Tak w ogóle, to nie umiałem mu odpowiedzieć, dlaczego religia buddyjska jest zła. Jeszcze później oczywiście sobie przypomniałem. Albowiem w buddyzmie ludzie chcą się wyzwolić od cierpienia tutaj na Ziemi, a to jest przeciwne chrześcijaństwu, bowiem owszem, dążymy do zaprowadzenia Królestwa Miłości, Królestwa Jezusa Chrystusa na Ziemi, ale wiemy, że bez cierpienia do Nieba się nie dostaniemy, gdyż musimy odpokutować za nasze grzechy, by zrównoważyć doskonałą Bożą Sprawiedliwość. Jednak w nagrodę czeka nas wieczne szczęście, brak trosk i wszelkie dobro, a co najważniejsze, ścisłe przebywanie na wieki z naszym Stwórcą. Decyzja należy do nas - mamy wolną wolę: czy wybieramy wieczne nieszczęście - piekło, czy wybieramy wieczną szczęśliwość - Niebo.

(Od Redakcji): W kwietniu 2015 roku w kilku artykułach, listach i odpowiedziach poruszaliśmy na naszych stronach sprawę motoszybowca "Pegaz":
https://www.krakowniezalezny.pl/tag/motoszybowiec-pegaz
Miło nam poinformować, że na ten temat ukazała się już książka autorstwa p. Rafała Chylińskiego, syna konstruktora "Pegaza". Informacje poniżej:

motoszybowiecpegaz"Historia pierwszego motoszybowca zaprojektowanego i zbudowanego w Polsce po 1945 roku. Powstał on w odpowiedzi na konkurs ogłoszony jesienią 1945 roku przez Departament Lotnictwa Cywilnego Ministerstwa Komunikacji. W konkursie zwyciężył projekt motoszybowca Pegaz, który zgłosił inż. Tadeusz Chyliński. Projekt konstrukcyjny był zakończony w 1947 roku, lecz budowa prototypu się przeciągnęła i pierwszy lot Pegaz wykonał na wiosnę 1949 roku.

W tym czasie przewidywano seryjną produkcję aż 80 egzemplarzy. Niestety, rok 1950 przyniósł wzrost napięcia międzynarodowego w związku z wybuchem wojny w Korei. Nacisk Związku Sowieckiego na rozwój produkcji samolotów bojowych spowodował przekreślenie dotychczasowych planów polskiego przemysłu lotniczego. Zaniechano produkcji rodzimych konstrukcji, nastawiając się na produkcję licencyjną na potrzeby wojska. Tym samym plan produkcji Pegaza został przekreślony. Aby uzasadnić tę decyzję podano, że Pegaz jest zbyt łatwy w pilotażu.

Prototyp Pegaza zachował się w zbiorach Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie".

Za: http://cbwydawnictwo.home.pl/pl/p/Rafal-Chylinski-Motoszybowiec-Pegaz-i-jego-konstruktor-Tadeusz-Chylinski/250

marcinniewaldaMarcin Niewalda

Niedziela. Idziecie z wizytą do starych znajomych. Nowy dom. Dokładnie z chwilą naciśnięcia dzwonka z głębi domu nadciąga gwałtowne ujadanie. Nie dobrze. Drzwi się otwierają. Pierwsi nie witają Was znajomi. Wypada za to na was mały śliczny (wredny) kundel, ujadający wniebogłosy. Znajomi co prawda też tam są. Ona ma piękną sukienkę, on modne okulary.

Wasze ręce jednak nie wyciągają się do nich na przywitanie bo automatycznie chcecie pogłaskać (uspokoić) pieska.

- O jaki ładny piesek! A jak się wabi? No, nie szczekaj już! Pikuś? Pikuś jakiś ty ładny! A jaki głośny, puść mojego buta.

Pan domu chwyta Pikusia, wsadza go do kuchni, zamyka drzwi. Pikuś ujada, skacze do klamki. Można się wreszcie przywitać. Dom ładny, już macie skomentować marmurowy kominek, gdy Pikuś trafia na klamkę i wypada z ujadaniem. Wizyta przebiega w nerwach. Jakikolwiek ruch ręką powoduje nowy atak ujadania Pikusia. Siedzicie sztywno na skraju foteli. Nie zauważacie pięknych obrazów, dyplomów córki gospodarzy z konkursu pianistycznego, bałałajki przywiezionej z podróży. Z grzeczności rozmawiacie o pracy. Kawa niedopita ląduje na obrusie i spodniach. Wizyta kończy się gwałtownie gdy zostaje odgryziony palec. Trzeba jechać do szpitala. Nigdy już nie odwiedzicie tych znajomych.

Inna sytuacja: Młoda dziewczyna wprowadza się do domu na obrzeżach miasta. Ładna okolica - las za którym jest przystanek tramwajowy. Po tygodniu meblowania wybiera się na spacer. Niestety, podczas pierwszego spaceru natrafia w lesie na “zboczeńca”. Nigdy już nie wejdzie do tego lasu. Woli nadkładać pół godziny osiedlem.

mnpikusZboczeniec-Pikuś potrafi skutecznie obrzydzić każde piękno, zniechęcić do każdego działania. Skupia na sobie maksimum uwagi. Wie jak to robić. Szef zboczeńca-Pikusia uczył się u najlepszych manipulatorów. Działa świadomie i planowo. Kolejne hałaśliwe przyciąganie uwagi. Gdy jedna forma przestaje działać, wymyśla kolejną. Naród skupia uwagę, nie widzi ani wspaniałych działań nowego rządu, ani realizowanych obietnic, ani pozytywnych zmian. Widzi hałaśliwe demonstracje, donosy, bezczelne wypowiedzi, podskoki na pikietach, błędy językowe, żenujący brak wiedzy historycznej i kulturowej - jest o czym mówić.

Rząd wykonuje gigantyczną pracę, Prezydent inicjuje świetne możliwości eksportu, resorty dokopują się do afer poprzedniej ekipy, ratowane są 6-latki, emeryci, niepełnosprawni, wspierani drobni przedsiębiorcy,  restrukturyzowana jest armia, służby, gałęzie gospodarki, likwidowane są gniazda korupcji. My jednak widzimy zboczeńca-Pikusia jak szczeka i gryzie. Nie wiemy o tych dokonaniach.

Nie widzimy też i innych działań. Kolaboracji szefów “Pikusia” z zagranicznymi korporacjami, gier na giełdzie, wysysania milionów, przepoczwarzania się systemu mafijnej ośmiornicy. Myślimy że Pikuś to banda głupków i tyle. A tymczasem za plecami ujadania postępują procesy przygotowujące grunt do kolejnej “Nocnej zmiany”.

Manipulacja zawsze ma ten sam schemat. Ma dwie warstwy - jedną widoczną i drugą ukrytą. Im bardziej nasza uwaga skupia się na warstwie hałaśliwej tym mniej dostrzegamy tę drugą warstwę i ona może działać skuteczniej. Podświadomość społeczna odciąga uwagę od pozytywnych działań nowego rządu i jednocześnie od korupcyjnych machlojek poprzedniej ekipy.

Jak przeciwdziałać takiej manipulacji? Pikusia najlepiej było by zamknąć w komórce, zboczeńca w więzieniu lub szpitalu. Ale obrońcy zwierząt się obruszą, obrońcy wolności demokracji będą krzyczeć o łamaniu praw człowieka.

Jest jednak inna metoda, wymaga jednak ona od nas dużo samozaparcia. Trzeba zboczeńca-Pikusia przetrzymać, starać się go nie zauważać. Zwiedzać dom, doceniać wszystko co w nim jest pomimo ugryzionej nogi. Trzeba przejść koło zboczeńca i cieszyć się zapachem drzew. Pomagajmy sobie w tym nawzajem. Nie ulegajmy chęci zajmowania się manipulatorami. Rozmawiajmy, udostępniajmy informacje o pozytywnych dokonaniach, o działaniach które są konstruktywne i dobre. Niestety musimy się przyzwyczaić do ujadania, ale możemy żyć normalnie i odtwarzać piękny świat dokoła.

“Psy szczekają, karawana jedzie dalej” (przysłowie afrykańskie).

(Od Redakcji): Zapraszamy także do lektury pozostałych tekstów p. Marcina Niewaldy "Metody Manipulacji - przewodnik, przykłady, spis treści" na:
https://www.facebook.com/note.php?note_id=118240994871542

adamzyzmanAdam Zyzman

Pod koniec grudnia Centrum Kultury „Dworek Białoporądnicki” ogłosiło konkurs dla młodzieży pod hasłem „Tolerancja na warsztat”. Celem konkursu „jest upowszechnianie wiedzy na temat tolerancji i przeciwdziałanie mowie nienawiści w internecie” – piszą organizatorzy, którzy chcą w ten sposób „promować pozytywne postawy wśród młodzieży”. W ramach konkursu można przedstawić fotografię, film lub pracę plastyczną (można startować w każdej kategorii przedstawiając po jednej pracy). Jednak ze względu na to, że oprócz Dworku Białoprądnickiego organizatorami konkursu są też Fundacja Wspierania Działań Artystycznych „Wolna Sztuka”, Fundacja Babel Images, a całe przedsięwzięcie jest współfinansowane z funduszy EOG w ramach programu „Obywatele dla Demokracji”, mam poważne obawy, że będzie to kolejna impreza popularyzującą wśród młodych Polaków, tzw. pedagogikę wstydu”, czyli zasady „uczcie się Polacy, jak należy postępować, bo jako biali murzyni Europy nie macie o tym pojęcia”.

Dlatego apeluję do patriotycznie nastawionych nauczycieli gimnazjów i szkół średnich o zorganizowanie akcji udziału młodzieży w tym konkursie, tak, by pokazać, że tolerancja dla Polaków nie jest pojęciem nowym i ma swoje historyczne tradycje, że dopiero zniszczenie polskich elit przez zaborców, agresorów i wysługujących się im członków naszego narodu doprowadziły do upowszechnienia wśród Polaków postaw nietolerancyjnych, czy wręcz agresywnych, czego przykładem jest właśnie obecnie Internet. Niestety, wśród tych, którzy ukazują dziś na forum Internetu swą nietolerancyjną i agresywną postawę dominują środowiska, które właśnie ten konkurs finansują i organizują.

Dla mnie pretendentem do nagrody w takim konkursie byłoby zdjęcie z jednej z niedawnych manifestacji, na którym dwójka gdzieś dziesięcioletnich dzieci trzyma plakat ze strzelbą wycelowaną do kaczki. Jeśli kogokolwiek trzeba w dzisiejszej Polsce uczyć tolerancji, to właśnie organizatorów takich manifestacji, którzy wręczają takie plakaty małym dzieciom sugerując w ten sposób, że także najmłodsze pokolenie jest przeciwko temu wszystkiemu, co ta kaczka symbolizuje! Wystarczy, że w ramach przygotowywania pracy plastycznej lub filmu skopiuje się wpisy internautów publikowane przez portal szczególnie wyróżniający się w walce ”o obronę demokracji”.

A może zamiast przekonywać takimi konkursami młodych ludzi, ze Polacy są nietolerancyjni, utrzymywany z pieniędzy publicznych „Dworek Białoprądnicki” zorganizuje konkurs dla młodzieży o tradycjach tolerancji w Polsce? Niech ten konkurs upewnia młodych Polaków w dumie z polskich tradycji tolerancji, które sięgają tak naprawdę późnego średniowiecza (tak wyśmiewanego przez niektóre środowiska, akurat te same, które tolerują na swoich stronach i portalach tak nietolerancyjne i niedemokratyczne wpisy), bo tolerancja w Rzeczpospolitej nie zaczyna się od Konfederacji Warszawskiej, jak się powszechnie podaje,  ale znacznie wcześniej, gdy realizowana była, za panowania kolejnych władców dynastii jagiellońskiej, na zasadzie tradycji. Warto podkreślić, że dopiero perspektywa pojawienia się na tronie polskim zachodnioeuropejczyka, czyli Francuza stworzyło takie zagrożenie dla wolności i tolerancji w Polsce, że szlachta postanowiła swe naturalne dotychczas tradycje tolerancji skodyfikować na piśmie, by Walezjusz nie próbował stosować w Polsce praktyk powszechnych we… Francji!

Warto, by młodzi Polacy nie tylko o tym wiedzieli, ale także, by byli z tego dumni i potrafili przeciwstawiać się różnym specjalistom od pedagogiki wstydu i nauczania demokracji! – Oczywiście takiej „demokracji”, która gwarantuje im realizację w Polsce ich interesów, kosztem samych Polaków, jak dzieje się to w przypadku naszych sąsiadów z zachodu, którzy nie martwili się stanem polskich mediów dotąd dopóki nie informowały one o rozmiarach okradania polskiego państwa przez ich koncerny. A gdy Polacy próbują korzystać z prawa do autentycznie wolnych mediów, podnoszą wrzask o… „łamaniu wolności mediów w Polsce”.

Kierunki zmian w polityce naukowej i szkolnictwie wyższym w Polsce / Deklaracja Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Lublinie

akolublinW ostatnich latach szkolnictwo wyższe i nauka w Polsce padły ofiarą niefortunnych reform, skutkujących zapaścią finansową większości uczelni i naukowców oraz dominacją uznaniowości, klientelizmu i biurokratyzacji. Model koncentracji środków finansowych w kilku wybranych ośrodkach uniwersyteckich doprowadził do degradacji szkół wyższych funkcjonujących w wielu miastach wojewódzkich oraz w mniejszych ośrodkach, a także zagroził misji uniwersytetu w społeczeństwie.

Dla odwrócenia niekorzystnych zjawisk i procesów, konieczne są gruntowne zmiany w polityce wobec nauki i szkolnictwa wyższego. Należy znacznie zwiększyć nakłady finansowe na naukę poprzez stopniowe ich podnoszenie aż do poziomu średniej dla najbardziej rozwiniętych państw Unii Europejskiej (1,2 % PKB). Bez podjęcia niezwłocznie takich systemowych zmian, postulat budowy gospodarki opartej na wiedzy i innowacjach będzie jedynie nierealistycznym hasłem wyborczym. Istotnych zmian wymaga sposób podziału środków dla uczelni oparty na tzw. algorytmie. Obecnie sprowadza się on do zasady, że ilość pieniędzy pozostaje w stosunku proporcjonalnym do liczby studentów. Trzeba w większym stopniu uwzględnić inne parametry, takie jak jakość kadry naukowej, a cały system parametryzacji jednostek naukowych uczynić bardziej przejrzystym.

Sposoby rozdziału środków finansowych muszą uwzględniać typowe metody i techniki badawcze oraz rodzaje i wielkości wydatków ponoszonych przez badaczy z danej dyscypliny naukowej. Nie można dyskryminować badań podstawowych, bowiem to one tworzą wiedzę stanowiącą podstawę badań stosowanych i wdrożeniowych. Kolejnym ważnym elementem jest racjonalizacja polityki grantowej, aby sprzyjała rozwojowi nauki. System grantowy nie może być podstawą finansowania badań, powinien pełnić rolę uzupełniającą dla dotacji na badania statutowe.

Również zasady oceny pracy naukowej powinny być zróżnicowane ze względu na specyfikę poszczególnych dziedzin nauki: adekwatne do ich realiów badawczych, rzetelne i obiektywne. Kultura cytowań w naukach humanistycznych i społecznych jest na przykład inna niż w pozostałych obszarach wiedzy. Niewłaściwe kryteria oceny dorobku prowadzą do tego, że opublikowanie średniej jakości artykułu w czasopiśmie anglojęzycznym jest wyżej premiowane, niż wybitna monografia napisana w języku polskim. Słuszny postulat umiędzynarodowienia badań nie może być realizowany poprzez deprecjację specyficznie polskich tematów badawczych i języka polskiego. Konieczne jest także odrzucenie balastu biurokratycznego, który zamienia naukowców w urzędników.

W procedurach oceny dorobku oraz przydzielania grantów niezbędna jest jawność i transparentność, jako najważniejsze instrumenty wzajemnej kontroli w środowisku naukowym. Konieczne jest zniesienie anonimowości w procedurach grantowych, bowiem tajność recenzji może sprzyjać patologiom, np. kradzieży własności intelektualnej przez recenzentów lub „utrącaniu” konkurentów spoza własnych i zaprzyjaźnionych ośrodków naukowych.

Pani Premier Beata Szydło w swoim exposé zapowiedziała politykę wyrównywania szans i zrównoważonego rozwoju wszystkich regionów w państwie. Lansowanie koncepcji tzw. ośrodków wiodących (flagowych) pozostaje w sprzeczności z nowym kierunkiem polityki naukowej i wobec szkolnictwa wyższego, bowiem doprowadziło do podziału uczelni publicznych na „lepsze” i „gorsze”. Te drugie, pozbawione odpowiednich środków finansowych, a tym samym realnej możliwości prowadzenia badań, zdegradowane zostaną do roli prowincjonalnych wyższych szkół zawodowych. Skutkiem takiej polityki będzie również likwidacja niektórych kierunków studiów w tych szkołach, co zmniejszy szanse edukacyjne większości młodzieży spoza nielicznych ośrodków metropolitalnych, która z powodów finansowych studiuje możliwie najbliżej miejsca zamieszkania. W dalszej perspektywie zapaść finansowa większości uczelni spowoduje degradację edukacyjną i kulturową całych regionów państwa.

W naszym przekonaniu, tylko szybka i konsekwentna realizacja wskazanych zmian w polityce wobec nauki i szkolnictwa wyższego pozwoli na odnowienie społecznej misji uniwersytetu.

Organizatorzy i Uczestnicy IV Konferencji Smoleńskiej
w Warszawie

prezydentpllogoSzanowni Państwo!

Serdecznie pozdrawiam wszystkich zgromadzonych na IV Konferencji Smoleńskiej. Motto, zaczerpnięte z Cypriana Kamila Norwida, pięknie i wiernie oddaje cel i znaczenie tych spotkań: „Nie trzeba kłaniać się Okolicznościom, / A Prawdom kazać, by za progiem stały".

Konferencje Smoleńskie organizowane są społecznie od 2012 roku dzięki wysiłkom ponad stu profesorów, reprezentujących nauki techniczne i ścisłe: mechanikę, fizykę, lotnictwo i aerodynamikę, elektronikę, chemię i geodezję. To znamienne, że w obliczu tragedii 10 kwietnia 2010 roku uczeni odwołują się do słów wielkiego poety po to, by podjąć konkretne prace badawcze. W ten sposób deklarują Państwo: nie będziemy kłaniać się okolicznościom, czyli sposobowi, w jaki wyjaśniano przebieg i okoliczności katastrofy. Nie godzimy się także, by raporty oficjalnych komisji pozostawiły naukową prawdę poza progiem naszej wiedzy, naszych możliwości i umiejętności dochodzenia do wiarygodnych ustaleń.

Chciałbym dzisiaj podziękować Państwu za wierność etosowi pracowników nauki i wytrwałe dążenie do poznania prawdy w zgodzie z dorobkiem własnej dziedziny wiedzy. To właśnie skłoniło Państwa do przeprowadzenia własnych badań i dociekań. W realizację tego - zdawałoby się oczywistego - naukowego przedsięwzięcia, włączyli się także archeolodzy, prawnicy, socjolodzy i przedstawiciele nauk medycznych. W ramach Komitetu Organizacyjnego i dziesięciu Komitetów Naukowych przygotowali i przeprowadzili Państwo już trzy Konferencje Smoleńskie, na których zaprezentowano 78 referatów.

To cenny i znaczący dorobek, zwłaszcza jeśli zważyć, że powstał bez udziału i wsparcia struktur państwowych i instytucji naukowych, z wykorzystaniem jedynie społecznie zebranych środków finansowych i pomimo bardzo ograniczonego dostępu do materiałów i dowodów. Organizatorzy i prelegenci Konferencji, podobnie jak naukowcy wspierający Zespół Parlamentarny ds. Zbadania Przyczyn Katastrofy Tu-154M z 10 kwietnia 2010 roku, nie mogli bowiem liczyć na przychylność mediów i polityków rządzących Polską ani też - niestety - na przychylność i wsparcie licznych przedstawicieli środowiska naukowego. A jednak przeprowadzone badania i analizy pozwalają sformułować najważniejszy, jak się zdaje, wniosek: raporty MAK i komisji Millera to tylko hipotezy, które nie wytrzymują konfrontacji z naukową analizą dostępnej dokumentacji zdjęciowej i filmowej. Tym samym zaś trzeba uznać, że prace nad wyjaśnieniem przebiegu katastrofy smoleńskiej oraz jej przyczyn nie zostały zakończone. I za to podstawowe osiągnięcie Konferencji także dzisiaj Państwu dziękuję.

Jestem przekonany, że badaczom, którzy - działając poza oficjalnymi strukturami polskiej nauki, w nieprzychylnej, medialnej atmosferze, z ograniczonym dostępem do materiałów i dowodów - podjęli trud samoorganizacji obywatelskiej w zgodzie z etosem uczonego i obywatela, należy się wdzięczność i szacunek. Uważam też, że podjęte przez Państwa prace trzeba kontynuować.

Andrzej Duda, Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej

Za: http://www.prezydent.pl/aktualnosci/wypowiedzi-prezydenta-rp/inne/art,65,list-prezydenta-na-iv-konferencji-smolenskiej.html

Dzień Komisji Edukacji Narodowej, nazywany też Dniem Nauczyciela jest okazją do uhonorowania pracy i docenienia osiągnięć nauczycieli krakowskich placówek oświatowych. W piątek, 16 października Prezydent Krakowa Jacek Majchrowski wręczył wyróżnienia „Nauczyciel z pasją” oraz nagrody dla nauczycieli pracujących w szkołach i przedszkolach samorządowych oraz innych placówkach edukacyjnych.

nzpdorotaborutaOd dłuższego czasu miasto podejmuje działania służące tworzeniu klimatu mody na wiedzę, działania związane z podnoszeniem jakości kształcenia, doceniania i nagłaśniania sukcesów szkół, uczniów i nauczycieli. Konkurs „Nauczyciel z pasją” odbywa się po raz drugi i cieszy się coraz większym zainteresowaniem szkół i placówek. Przewidywane kolejne edycje być może wyłonią nauczyciela, który będąc posiadaczem kilku certyfikatów zasłuży na najwyższy, złoty certyfikat dla wychowawcy szczególnie wyróżniającego się pasją w wykonywaniu swojego zawodu (nagrodę otrzymuje p. Dorota Boruta, zbieżność nazwisk nie jest tu przypadkiem - wprost przeciwnie 😉 fot. p. Wiesław Majka).

npzdziennauczyciela- Dorobek ubiegłego i obecnego roku zaczyna stanowić ciekawą i coraz bogatszą bazę informacji o tym, jak interesujące, a czasami nawet unikalne rzeczy robią nasi nauczyciele, by podnosić jakość kształcenia w szkołach i placówkach. Przykładem niech będzie nauczyciel V LO, który może się pochwalić największą ilością olimpijczyków przypadających na jednego nauczyciela w Polsce. Mamy też nauczyciela – humanistę uczącego w szkole technicznej, którego wszyscy zdają egzamin maturalny z jego przedmiotu – powiedział Prezydent Jacek Majchrowski (na zdjęciu powyżej także p. Dorota Boruta, fot. archiwum rodzinne).

W tym roku wyróżniono aż 156. nauczycieli, 63. uczących w przedszkolach i szkołach podstawowych oraz 93. pracujących w gimnazjach, szkołach ponadgimnazjalnych i innych placówkach.

Za: http://krakow.pl/aktualnosci/194898,34,komunikat,nauczyciele_z_pasja_nagrodzeni_.html

prezydentpllogoSzanowni Pedagodzy!

Z okazji Dnia Edukacji Narodowej – dorocznego święta polskich nauczycieli składamy wszystkim Państwu wyrazy głębokiego szacunku. Dziękujemy za Państwa codzienną pracę i życzymy wielu sukcesów w tej pięknej i odpowiedzialnej służbie. Niech postępy i dokonania uczniów będą dla Państwa powodem dumy, a wdzięczność rodziców i wychowanków – zachętą do dalszych wysiłków.

Praca nauczycielska przynosi ogromną satysfakcję i wiele radości. Zawód pedagoga jest nie tylko jedną z profesji, lecz – prawdziwym powołaniem. Dobrze znamy jednak także problemy i bolączki, z jakimi Państwo się borykają. Misja pełniona przez nauczycieli bywa trudna i zbyt często jest niedoceniana. Należy to zmienić. Polscy pedagodzy powinni mieć zapewnione coraz lepsze warunki do pełnienia swoich obowiązków. Zawód nauczyciela ze wszech miar zasługuje, by cieszyć się prestiżem i uznaniem. W dobie rewolucji informatycznej i budowania gospodarki opartej na wiedzy nie sposób przecenić Państwa roli w kształceniu i przygotowywaniu młodych Polaków do dorosłego życia. Sprawy środowiska pedagogicznego muszą więc być przedmiotem szczególnej troski władz. Polskie państwo i samorządy powinny z pełną determinacją wspierać nauczycieli i szkolnictwo.

20151014padZdajemy sobie sprawę, jak wielkie wyzwania stoją przed polską szkołą (fot. Para Prezydencka podczas akcji Caritas "Tornister pełen uśmiechów", 20 sierpnia 2015 roku). Zajmuje ona miejsce wyjątkowe w życiu naszej wspólnoty narodowej. Tutaj dzieci i młodzież nie tylko zdobywają wiedzę, ale też uczą się praktycznej miłości Ojczyzny, postaw obywatelskich, szacunku dla każdego człowieka, tradycji patriotycznych. Szkoła formuje osobowość i pomaga rozumieć świat. Stąd już 232 lat temu Komisja Edukacji Narodowej pisała w swoich ustawach: „Nauczyciel każdy powinien być o tem przekonany, że przymioty jego rozumu i serca wpłyną w rozum i serce uczniów”. W znacznej mierze to od dzisiejszych pedagogów zależy bowiem, jacy będą Polacy jutro i pojutrze. Powierzając Państwu edukację młodego pokolenia, naród składa w Państwa ręce swoją przyszłość.

W tym wyjątkowym dniu pragniemy podziękować Państwu za oddanie swojej pracy oraz wrażliwość i otwartość wobec każdego ucznia. Dziękujemy za to, że towarzyszą Państwo swoim wychowankom we wzrastaniu i rozwoju. Że z powodzeniem wprowadzają ich Państwo w przestrzeń nowoczesnej wiedzy i technologii, czerpiąc jednocześnie z dorobku i mądrości poprzedników oraz ciągle doskonaląc własne umiejętności. Że pomagają Państwo najmłodszym w adaptacji, dbają o współpracę z rodzinami, pamiętają o potrzebach najsłabszych, angażują się na rzecz integracji społecznej i przeciwdziałają zjawiskom wykluczenia. To dzięki Państwu szkoła jest miejscem życzliwym, bezpiecznym i przyjaznym dla wszystkich. Bardzo wysoko cenimy te zasługi.

Raz jeszcze serdecznie gratulując nauczycielom i wszystkim pracownikom oświaty, życzymy Państwu licznych osiągnięć i zadowolenia z pracy w szkole oraz wszelkiej pomyślności.

Andrzej Duda i Agata Kornhauser-Duda

Tekst i ilustracja za: http://www.prezydent.pl/aktualnosci/wypowiedzi-prezydenta-rp/inne/art,45,zyczymy-licznych-osiagniec-i-zadowolenia-z-pracy-w-szkole.html

ksdlogoDeklaracja ideowa (Częstochowa, 7 września 1991 roku)

1. Dziennikarze prasy, radia i telewizji - świeccy i duchowni pracujący zarówno w redakcjach znajdujących się instytucjonalnie pod opieką Kościoła, jak i innych, kierujących się wskazaniami Magisterium Kościoła w sprawach wiary i moralności, czują w czasach obecnych szczególnie wymowne wyzwanie stawiane przez wydarzenia historyczne ich profesjonalnemu powołaniu we współczesnym świecie. Świadectwo, jakiego słusznie mogą oczekiwać środowiska społeczne, do których kierujemy słowa naszych publikacji oraz przykład życia, stanowiący wymowne potwierdzenie słuszności wyznawanych przez nas ewangelicznych wartości, kieruje nasze pragnienia i wysiłki ku stworzeniu wspólnoty zawodowej o charakterze stowarzyszenia w rozumieniu prawa cywilnego i kodeksu prawa kanonicznego.

2. Odradzające się struktury życia społecznego po przełomie lat osiemdziesiątych, nastawione na demokratyzację życia po okresie totalitarnego zniewolenia osoby ludzkiej i wolności słowa, upoważniają do podjęcia inicjatyw także na polu tworzenia nowych struktur, w tym przypadku odwołujących się do dwu kryteriów: zawodowego - związanego z pracą dziennikarską, oraz wyznaniowego opierającego się na katolickiej nauce i formacji religijnej.

3. Inicjatywa powołania tego stowarzyszenia nawiązuje do istniejących w innych krajach podobnych instytucji, które wielokrotnie sprawdziły się w skutecznym działaniu dla dobra ich członków, Kościoła i świata.

4. Jako społeczność osób zatroskanych o promocję autentycznych wartości doktrynalnych i moralnych, Stowarzyszenie opowiada się za prymatem osoby ludzkiej w życiu społecznym. Ów prymat rozumiemy jako to skorzystanie z daru wolności, które uwzględnia podporządkowanie się prawdzie a nie dowolne jej stanowienie. W konsekwencji też sumienie człowieka traktujemy jako zdolność odczytywania, a nie tworzenia norm moralnych dotyczących życia osobistego i społecznego.

5. W praktyce oznacza to, że opowiadamy się za stanowieniem praw:

- chroniących życie i nadprzyrodzoną godność każdej osoby ludzkiej, tak jak ten postulat formułuje Kościół,
- gwarantujących społeczności wierzących udział w życiu publicznym, w kształtowaniu opinii społecznej i respektowaniu oraz realizacji chrześcijańskich wartości w systemach oświaty i wychowania,
- umożliwiających jednakowy dostęp do informacji dla wszystkich środowisk dziennikarskich,
- uwzględniających należyte miejsce kultury chrześcijańskiej w życiu indywidualnym i społecznym Polaków.

6. Zawód swój wykonujemy jako wyraz powołania a zarazem świadectwo wiary. W ten sposób stajemy się uczestnikami misyjnej posługi Kościoła i rzecznikami praw człowieka. Jakkolwiek zdajemy sobie sprawę, że służąc w ten sposób ogłoszonej przez Jana Pawła II nowej ewangelizacji Europy zrodzonej z chrześcijańskich korzeni, nie dokonujemy wyborów politycznych, to jednak przyczyniamy się do oświecania działalności politycznej i gospodarczej światłem Ewangelii oraz szanujemy i popieramy polityczną wolność i odpowiedzialność obywateli opartą na prawdzie i prawdomówności. „Trzeba, by ona kształtowała życie rodzin, środowisk, społeczeństw, środków przekazu, kultury, polityki i ekonomii" (Jan Paweł II, Olsztyn, 6 czerwca 1991).

7. Dobre imię dziennikarza katolickiego stanowi dla nas wartość budowaną przez nieustanne doskonalenie zawodowe oraz stały wzrost w formacji religijnej. Uzyskanymi w ten sposób wartościami dzielić się będziemy chętnie z innymi dziennikarzami, widząc w tym konkretny przejaw naszego otwarcia na wspólne interesy świata dziennikarskiego, przeżywającego w obecnych czasach dotkliwe skutki manipulacji ideologicznej oraz wydanego na grę walczących sił politycznych które często zmierzają do instrumentalnego traktowania naszego warsztatu pracy i nas samych

8. Stowarzyszenie pełniąc wobec instytucji kościelnych i świeckich także funkcje związku zawodowego, tak jak je rozumie katolicka nauka społeczna, uważa za swój obowiązek i jedną z racji swego istnienia, obronę interesów duchowych i materialnych zrzeszonych dziennikarzy. Wypełniając tę funkcje otwarte jest, zgodnie ze statutem, na współpracę z instytucjami kościelnymi i świeckimi, kierując się zasadami zawartymi w odnośnych przepisach prawnych.

Za: http://www.ksd.media.pl/deklaracja-ideowa

20151001ad1"Czuję się członkiem tej wspólnoty. Stąd wyszedłem. Nie byłbym Prezydentem Rzeczypospolitej, gdyby nie Uniwersytet Jagielloński. Gdyby nie to wszystko, co otrzymałem od Uniwersytetu: przygotowanie, wykształcenie, obycie, umiejętność zachowania się, odpowiednio w różnych sytuacjach, wiedza. Dziękuję wszystkim Państwu, wszystkim Profesorom"... (fot. p. Mirosław Boruta).

Zapraszamy Państwa do obejrzenia dwóch fotoreportaży, autorstwa pp. Mirosława Boruty i Andrzeja Kalinowskiego, a służbom Uniwersytetu Jagiellońskiego dziękujemy za doskonałe przyjęcie dziennikarzy, nawet tych "społecznych" 😉
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/1Pazdziernika2015mb
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/1Pazdziernika2015ak

janpiotrjaroszJan Piotr Jarosz

Błędy, przemilczenia i manipulacje w podręczniku do historii dla liceów i techników pt. „Poznać przeszłość. Wiek XX”. Autorzy: Stanisław Roszak i Jarosław Kłaczkow (UMK). Rzeczoznawcy: dr Maciej Fic (UŚ), dr hab. Andrzej Szwarc (UW), dr Katarzyna Kłosińska (UW). Wydawnictwo: „Nowa Era”. Rok wpisania do wykazu podręczników dopuszczonych do użytku szkolnego, przeznaczonych do kształcenia ogólnego, dostosowanych do wieloletniego użytku: 2015. Nr ewidencyjny w wykazie MEN: 525/2012. Zakres podstawowy.

W bieżącym roku – 2015 – został dopuszczony do użytku szkolnego podręcznik do historii „Poznać przeszłość. Wiek XX”. Ten podręcznik, dopuszczony w 2012 r., skrytykowałem za liczne błędy (film z moim wystąpieniem jest w internecie). Mog­łoby się wydawać, że nowa wersja będzie lepsza, poprawiona. Niestety, podręcznik dopuszczony w 2015 r. jest taki sam jak ten z 2012 r. Poprawiono jedno zdanie na s. 245, gdzie autorzy przyjęli – i przekazali dla młodzieży – ubecką wersję śmierci Jana Rodowicza „Anody”, który według tej wersji zginął podczas próby ucieczki. W wydaniu z 2015 r. autorzy napisali, że zginął w siedzibie Urzędu Bezpieczeństwa (UB). Poprawiono także jedno zdanie na s. 169, gdzie w wydaniu z 2012 r. autorzy błędnie przypisali Armii Czerwonej zajęcie Albanii i Grecji w 1944 r. Paginacja w wydaniu z 2015 r. jest taka sama jak z 2012 r. i te same błędy, przemilczenia i manipulacje. Rzekoma nowość tego podręcznika to jest jakiś trick reklamowy Wydawnictwa „Nowa Era”. Będę pisał, oczywiście, o wydaniu z 2015 r., ale to samo dotyczy wydania z 2012 r.

W podręczniku całkowicie została pominięta działalność niepodległościowa Józefa Piłsudskiego. Nie ma wzmianki o działalności konspiracyjnej Związku Walki Czynnej i Polskiej Organizacji Wojskowej. Nie ma dobrego zdjęcia ani biogramu Marszałka, choć są biogramy innych polityków ówczesnej Europy i świata. (Pod zdjęciem z internowania w Magdeburgu błąd w opisie: niemiecki oficer to nie jest żaden książę (s. 66). Całkowicie przemilczano zasługi Naczelnika Państwa dla wprowadzenia reform społecznych – jak nadanie praw wyborczych dla kobiet – 28 listopada 1918 r. Nadanie kobietom prawa wyborczego, 8-godzinny dzień pracy i ubezpieczenia społeczne autorzy opisali jako reformy „nowych władz” (s. 68), a były to dekrety Naczelnika Państwa. W artykule „Bitwa Warszawska” autorzy nie wymienili nazwiska Józefa Piłsudskiego i nie napisali o znaczeniu bitwy dla Polski, Europy i świata (s. 75). Nie ma nazwiska Józefa Piłsudskiego, a to on osobiście poprowadził zwycięskie uderzenie na armie bolszewickie. W „Infografice” jest maleńkie zdjęcie Józefa Piłsudskiego (s. 76) i duże, wyraziste zdjęcie Lwa Trockiego – organizatora Armii Czerwonej, komisarza ds. wojskowych i floty wojennej (s. 77). (Nota bene zdjęcie J. Piłsudskiego rozmawiającego z E. Śmigłym-Rydzem (s. 76) jest z dn. 24 września 1920 r., z miejscowości Lipsk, powiat augustowski, a nie z czasów bitwy warszawskiej. W tym dniu J. Piłsudski był w Lipsku i Lipszczanach. Zatem podpis pod zdjęciem jest błędny). Józef Piłsudski – działacz niepodległościowy – został błędnie zaliczony do stronnictwa proaustriackiego (s. 12). W opisie znaczenia bitwy warszawskiej 1920 r. nie podkreślono, że Polacy obronili kulturę europejską przed terrorem bolszewickim.

W rozdziale o Niemczech autorzy zamieścili – nie wiadomo z jakiego powodu – wiele zdjęć Hitlera i to dobrych. W bardzo krótkim opisie ideologii narodowego socjalizmu (s. 30) zapomnieli wymienić Słowian, których Hitler również zaliczył do rasy niższej, tak jak Żydów. Wspomnieli o tym, gdy opisywali okupację niemiecką w Europie środkowej i wschodniej (s. 150, 142). Nie ma opisu ustaw norymberskich czyli ustaw rasowych z 1935 r. i jasnego stwierdzenia, że ideologia hitlerowska nie ma podstaw naukowych; to jest biologiczny rasizm – ideologia zbrodnicza (s. 34). Na s. 32 – 33 w infografice „Społeczeństwo III Rzeszy” – Niemcy prezentują się bardzo dobrze, co prawda brak SA (Sturmabteilungen der NSDAP) – Oddziałów Szturmowych i BDM (Bund Deutscher Maedel) – Związku Niemieckich Dziewcząt, ale całość jest właściwie reklamą hitleryzmu. Tylko jedno małe zdjęcie „Wykluczeni” (opis bez Słowian i Romów). Autorzy nie zamieścili zdjęć, np. z „kryształowej nocy”, o której piszą na s. 34. W całym podręczniku autorzy używają określenia „naziści”, chociaż ten termin wprowadzony przez Amerykanów rozpowszechnił się dopiero po II wojnie światowej. W Polsce używało się i używa określeń: „Niemcy”, „hitlerowskie Niemcy”, „hitlerowcy”. Uprawnione byłoby określenie „naziści niemieccy”.

Najwięcej jednak manipulacji, błędów i przemilczeń dotyczy II wojny światowej. Całkowicie zostały pominięte walki Wojska Polskiego z Armią Czerwoną, która działając w porozumieniu z Niemcami zaatakowała Polskę 17 września 1939 r. Autorzy nie opisali żadnych bitew i walk. Przemilczeli obronę Grodna, gdzie wsławiła się młodzież polska – „Orlęta Grodzieńskie”. Przemilczeli bitwy pod Wytycznem, Szackiem, Milanowem, obronę Wilna, bitwę w rejonie Sopockiń i Kodziowiec. Napisali tylko, że „niektóre posterunki polskiego Korpusu Ochrony Pogranicza broniły się z wielką determinacją” (s. 127). Mogli wymienić choć Sarny i Czortków. Nie piszą o masowych morderstwach popełnionych na wziętych do niewoli oficerach i żołnierzach. Jest tylko wzmianka o wymordowaniu oficerów po bitwie pod Szackiem i cywilnych obrońców Grodna i Wilna (s. 131).

W rozdziale „Podbój Europy przez Stalina i Hitlera” (s. 132 – 140) syntetycznie przedstawiono agresywne działania Niemiec i Związku Sowieckiego. W artykule „Bitwa o Anglię” jest tylko wzmianka o polskich pilotach (s. 137). Dopiero w infografice napisano trzy zdania i zamieszczono jedno maleńkie zdjęcie Dywizjonu 303 (s. 138). Na s. 139 znalazło się jednak duże, dobre zdjęcie… Göringa. Nie ma nazwisk ani zdjęć polskich bohaterów Bitwy o Anglię, asów lotnictwa: Stanisława Skalskiego, Witolda Urbanowicza, Józefa Františka, Jana Zumbacha, Mirosława Fericia. Spośród dywizjonów latających na „Hurricane’ach” Dywizjon 303 zestrzelił najwięcej samolotów niemieckich (wg obliczeń pilotów było to 126 maszyn.) Wszyscy piloci polscy z dywizjonów polskich i brytyjskich zestrzelili ponad dwieście niemieckich samolotów. Na s. 207 jest wymieniony 302 Dywizjon Myśliwski i „kilka dywizjonów myśliwskich oraz cztery bombowe”. Na s. 133 i 206 jest wymieniona Samodzielna Brygada Strzelców Podhalańskich, która brała udział w walkach o Nar­wik w 1940 r., ale nazwiska dowódcy gen. Zygmunta Bohusza-Szyszki nie podano. Nie ma wzmianki o złamaniu szyfru „Enigmy”.

W rozdziale „Polityka okupacyjna Niemiec” na s. 150 zamieszczono podpis pod zdjęciem: „Niemiecki obóz koncentracyjny w Oświęcimiu (Auschwitz) na ziemiach polskich założono w 1940 r.” W tym jednym zdaniu jest kilka przekłamań. Niemiecki obóz koncentracyjny nazywał się „KL Auschwitz” i został założony na terenach polskich ziem podbitych, okupowanych i włączonych do III Rzeszy Niemieckiej. Bez tych informacji mamy do czynienia z zamieszaniem terminologicznym, które jest źródłem potwornego kłamstwa. Podobne potworne kłamstwo wychodzi z diagramu na s. 152. Przy nazwie „Polska” brązowym kolorem zaznaczono liczbę Żydów zamordowanych podczas II wojny światowej – 2,95 mln. Niebieskim kolorem oznaczono ludność żydowską, która ocalała – 350 tys. ZSRR – liczba zamordowanych – 1 mln, ocalonych 2 mln. Niemcy – liczba zamordowanych 137,5 tys., ocalonych 428,5 tys. Podłość tej manipulacji polega na tym, że użyto nazwy państwa „Polska” a przecież jego terytorium było okupowane przez Niemców i Sowietów. Krótkie wprowadzenie tekstowe do diagramu niczego nie wyjaśnia. Z diagramu nie wynika, że to funkcjonariusze aparatu państwowego hitlerowskich Niemiec wymordowali ok. 6 mln europejskich Żydów. Na mapie „Europa pod okupacją niemiecką” (s. 156) w legendzie zaznaczono: „Bełżec – obozy zagłady”, „Dachau – niemieckie obozy koncentracyjne”. Z tego opisu wynika, że Bełżec nie był niemieckim obozem zagłady (tylko jakim?). Autorzy dwie strony poświęcili na przedstawienie napisu nad bramą niemieckiego obozu koncentracyjnego KL Auschwitz: „Arbeit macht frei” (s. 216-217). Informują o kradzieży napisu, ale nie podali, że złodzieje ukradli napis na zlecenie szwedzkiego biznesmena a sprawa nie została dokładnie wyjaśniona.

W rozdziale „Postawy wobec holokaustu” (s. 154, 155) nie opisano działalności Ireny Sendlerowej. To jest manipulacja. O Irenie Sendlerowej jest krótka notatka biograficzna kilkadziesiąt stron dalej przy tekstach źródłowych o zagładzie getta warszawskiego (s. 198), z pominięciem informacji, że działała w Delegaturze Rządu na Kraj. Na s. 154 wymieniona jest Rada Pomocy Żydom „Żegota” pod kierownictwem Juliana Grobelnego i wymieniony jest Władysław Bartoszewski, zamieszczono trzy jego zdjęcia z KL Auschwitz. Całkowicie pominięto nazwisko Zofii Kossak-Szczuckiej, katolickiej pisarki, która była inicjatorką i wraz z Wandą Krahelską-Filipowiczową współprzewodniczącą Komitetu Pomocy Żydom im. Konrada Żegoty. Trzeba dodać, że to Zofia Kossak-Szczucka włączyła Władysława Bartoszewskiego do działalności w „Żegocie”. Całkowicie została pominięta rola Rządu Polskiego w Londynie, Armii Krajowej i Delegatury Rządu na Kraj w ratowaniu ludności żydowskiej. Autorzy napisali, że w ratowaniu zaangażowało się „wiele osób” (s. 154), podczas gdy w pomoc było zaangażowanych – według szacunków – ponad 1 mln osób, może ok. 1,5 mln osób, struktury Polskiego Państwa Podziemnego podległego Rządowi w Londynie, Delegatura Rządu, Armia Krajowa oraz liczni księża i zakony. Brak wzmianki o przyznanych medalach „Sprawiedliwy wśród narodów świata”.

Autorzy uznali Polaków za winnych zbrodni w Jedwabnem w lipcu 1941 roku (s. 155 i mapa s. 195), po ataku Niemiec na Związek Sowiecki i zajęciu tych terenów przez armię niemiecką. Całkowicie pominęli obecność w Jedwabnem niemieckiej żandarmerii i Gestapo. Pominęli obecność na tych terenach specjalnych grup operacyjnych niemieckiej policji Sipo i SD „Einsatzgruppen”, których celem było mordowanie ludności żydowskiej (o tych grupach piszą na s. 152). W dniu 27 czerwca 1941 r. w Białymstoku oddział policji niemieckiej dowodzony przez mjr. Weisa spalił ok. 1000 osób w synagodze. Prace archeologiczne w Jedwabnem przerwano na żądanie środowisk żydowskich, gdy ekipa znalazła łuski z niemieckiej broni i pocisk. Później uznano, że to nie jest pocisk.

W rozdziale „Ruch oporu w krajach okupowanych” autorzy błędnie napisali, że najwcześniej, bo „już od 13 listopada 1939 r. w Polsce powstał Związek Walki Zbrojnej” (s. 155). Jednak kilkadziesiąt stron dalej piszą, że jedną z pierwszych organizacji konspiracyjnych była „Służba Zwycięstwu Polski (SZP) z dowódcą gen. Michałem Karaszewiczem-Tokarzewskim” (s. 188). Błędnie napisali, że została „utworzona w momencie kapitulacji Warszawy (s. 188). SZP została utworzona dzień wcześniej tj. 27 września 1939 r. Dzisiaj to Dzień Polskiego Państwa Podziemnego.

O Armii Krajowej autorzy napisali, że była „najliczniejszą organizacją konspiracyjną na świecie” (s. 188) i podali liczbę 400 tys. żołnierzy. Jednak zdjęcie oddziału partyzanckiego zamieścili tylko jedno przy tekście o walkach z UPA (s. 199) – przedstawia grupę odpoczywających partyzantów. Natomiast na s. 155 jest zdjęcie partyzantów sowieckich przy wysadzaniu pociągu. Nie ma zdjęć komendantów Armii Krajowej. Jednak autorzy nie pożałowali miejsca na s. 183 na zamieszczenie zdjęcia organizatora Gestapo, szefa SS i policji Heinricha Himmlera, który z uśmiechem wita się z rodziną niemieckich kolonistów. Na tej samej stronie jest zdjęcie Hansa Franka przed kompanią honorową, a powinno być zdjęcie afiszy śmierci.

Na s. 188 autorzy nie wspomnieli o przekazywaniu informacji wywiadowczych przez wywiad AK dla wywiadu brytyjskiego, np. o ściśle tajnym ośrodku rakietowym w Peenemuende oraz o przekazaniu dokumentacji i części rakiety V-2 do Anglii. Nie ma wzmianki o utrzymywaniu stałej łączności radiowej i kurierskiej z Rządem Polski w Londynie. Tylko jedno zdanie o cichociemnych jest na s. 190 przy artykule o strukturze Państwa Podziemnego, a powinno być przy AK i nie tylko jedno zdanie. Nie ma informacji o Szarych Szeregach i małym sabotażu, o szkoleniu wojskowym. Działalności AK nie można opisać w dwóch zdaniach, nawet w „Zakresie podstawowym”, tak jak to zrobili autorzy (vide s. 188). Wspomnieli o strukturze i okręgach, ale nie wprowadzili istotnego rozróżnienia na placówki i oddziały partyzanckie. Żołnierze AK z placówek mieszkali i pracowali na swoim terenie, ale też brali udział w konspiracyjnym szkoleniu wojskowym i akcjach dywersyjnych. Natomiast żołnierze z oddziałów partyzanckich przebywali w lasach, skąd uderzali na Niemców.

Na s. 190 autorzy napisali o wydawaniu podziemnej prasy i książek. Jako przykład mogli wymienić „Biuletyn Informacyjny” – tygodnik AK i książkę Arkadego Fiedlera „Dywizjon 303”, wydaną w Londynie w 1942 r. i w następnym roku w Warszawie w podziemnym wydawnictwie Tajne Wojskowe Zakłady Wydawnicze. W tym samym wydawnictwie była wydana w 1943 r. książka „Kamienie na szaniec” Aleksandra Kamińskiego (pseudonim Juliusz Górecki).

W rozdziale „Wojna poza Europą” autorzy pisząc o walkach w Afryce północnej wymienili Samodzielną Brygadę Strzelców Karpackich (s. 159), ale nazwiska dowódcy gen. Stanisława Kopańskiego nie podali, nie zamieścili jego zdjęcia. Jest natomiast duże i dobre zdjęcie… gen. Rommla (s. 159). Nazwisko Kopańskiego wymienione jest na s. 208, ale błędnie podano jego imię – Władysław. Nie ma jego notki biograficznej, a był jednym z najbardziej zasłużonych generałów, dowódcą 3 Dywizji Strzelców Karpackich i Szefem Sztabu Narodowego Wodza do 1947 r. (w indeksie osób nazwiska nie ma). W podręczniku nie ma wzmianki o walkach polskiego lotnictwa w Afryce północnej. Zasłużył się tam as polskiego lotnictwa Stanisław Skalski.

Na s. 161 autorzy podręcznika zamieścili duże zdjęcie, na pół strony, niemieckiej łodzi podwodnej U-Boot z dokładnym opisem i komentarzem: „Załoga U-Boota składała się z 44 marynarzy, którzy musieli pełnić służbę w bardzo trudnych warunkach”. Czyżby autorzy chcieli wzbudzić współczucie dla marynarzy hitlerowskiej Kriegsmarine? Z niewiadomych powodów nie zamieszczono zdjęcia polskiego okrętu podwodnego ORP „Orzeł”, nie opisano jego bohaterskiej epopei. Autorzy podręcznika napisali o nim dwa krótkie zdania (s. 212) i jedno o zaginięciu (s. 206). Nie zamieszczono zdjęcia dowódcy ORP „Orzeł” kmdr. ppor. Jana Grudzińskiego. Nie wspomniano o poszukiwaniach wraku ORP „Orzeł”, które trwają do dzisiaj. W tradycji polskiej Marynarki Wojennej jest oddawanie salutu przez każdy okręt przepływający przez Morze Północne.

O „Sonderaktion Krakau” jest jedno zdanie na s. 182 bez daty i podania liczby aresztowanych profesorów. Nie ma informacji o śmierci wielu z nich. Autorzy powinni podać kilka podstawowych faktów, np. że w dniu 6 listopada 1939 r. w Krakowie SS, policja i Gestapo podstępnie aresztowało 183 profesorów i pracowników naukowych Uniwersytetu Jagiellońskiego, Akademii Górniczej i Akademii Handlowej. Profesorów wywieziono do obozu koncentracyjnego Sachsenhausen. W wyniku warunków obozowych – głodu, cierpienia, znęcania się esesmanów – zmarło trzynastu profesorów, wśród nich: Ignacy Chrzanowski, profesor literatury polskiej na Uniwersytecie Jagiellońskim, Stanisław Estreicher, profesor historii prawa – były rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego, prof. Antoni Meyer, dr praw, inż. górnictwa z Akademii Górniczej, prof. Kazimierz Kostanecki, były rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego i prezes Polskiej Akademii Umiejętności. Dwóch profesorów zamordowano w innych obozach. Pięciu profesorów zmarło z wycieńczenia i chorób wkrótce po zwolnieniu z Sachsenhausen. Ponad czterdziestu naukowców więziono w obozie koncentracyjnym Dachau.

O Rządzie Rzeczypospolitej Polskiej na uchodźstwie autorzy podręcznika z uporem piszą „rząd emigracyjny” (s. 187), tak jak propaganda niemiecka i sowiecka w czasie wojny, a po wojnie komuniści w PRL. Takie autorskie nazewnictwo jest niezgodne z Podstawą programową z 2009 r. i Programem nauczania, na który powołuje się Wydawnictwo „Nowa Era”. W podręczniku nie ma zdjęć prezydentów RP Władysława Raczkiewicza i Augusta Zaleskiego. Premier i Naczelny Wódz, gen. Władysław Sikorski, ma dobre zdjęcie i ogólnikowy biogram. Podobnie gen. Władysław Anders. Nie ma zdjęć generałów: Kazimierza Sosnkowskiego, Stanisława Maczka, Zygmunta Bohusza-Szyszki, Stanisława Kopańskiego, Stanisława Sosabowskiego, Bronisława Ducha. Jest natomiast duże zdjęcie „marszałka” Rokossowskiego (s. 259).

W rozdziale „Ocena powstania” autorzy uznali, że „jedynym rzeczywistym zwycięzcą powstania warszawskiego był Józef Stalin” (s. 205). Trzeba zauważyć, że podobne opinie były drukowane w niemieckich gazetach wydawanych w języku polskim dla ludności Generalnego Gubernatorstwa. Podobnej treści zapiska jest w „Dziennikach” Goebbelsa. Jednak młodzież z polskich szkół zasługuje na coś lepszego niż hasła hitlerowskiej propagandy, a po wojnie – propagandy komunistycznej, która potępiała powstanie. Młodzież z polskich szkół powinna znać całą prawdę: powstanie warszawskie było walką o niepodległość całej Polski, a taka szansa była ostatnia w czasie II wojny światowej. Władze polskie najbardziej liczyły na pomoc państw zachodnich, a nie Sowietów, jak to się często dzisiaj sądzi. Należy podkreś­lić, że hitlerowskie Niemcy to była taka dzicz, przeciwko której należało walczyć do końca. Autorzy podręcznika opisali walki w Warszawie bez wymienienia nazw Szare Szeregi i batalionów harcerskich „Zośka” i „Parasol”. Zwycięzcami powstania warszawskiego są młodzi ludzie, którzy 1 sierpnia wychodzą z biało-czerwonymi opaskami na ulice miast i wszyscy ci, którzy szanują krew i łzy mieszkańców powstańczej Warszawy.

W artykule „Lądowanie aliantów we Włoszech” autorzy napisali o walkach 2. Korpusu Polskiego na s. 168 – jedno zdanie, trochę więcej na s. 209. Na s. 168 piszą o „zajęciu przez 2. Korpus Polski Monte Cassino”. Natomiast na s. 209 piszą o „zdobyciu 18 maja 1944 r. klasztoru na Monte Cassino” i podkreślają znaczenie strategiczne – otwarcie drogi na Rzym. Jak wiadomo Monte Cassino zostało zdobyte w wyniku manewru oskrzydlenia. Jest wspomniane wyzwolenie Bolonii 21 kwietnia 1945 r. – jako „zajęcie” (s. 209), ale na fotografię z owacyjnego powitania przez mieszkańców brakło miejsca. W bitwie o Bolonię zginęło 249 oficerów i żołnierzy, rannych zostało 1219. Nie zostały wymienione inne miasta wyzwolone przez Polaków: Loreto (wielki cmentarz żołnierzy polskich), Ankona, Pesaro. Wszędzie żołnierze polscy byli entuzjastycznie witani. Mieszkańcy Loreto byli szczególnie wdzięczni za oszczędzenia miasta w czasie walk.

O walkach 1. Korpusu i 1. Dywizji Pancernej gen. Stanisława Maczka we Francji autorzy napisali dwa zdania (bitwa pod Falaise, s. 209). Także dwa zdania o walkach tej dywizji w Belgii, Holandii i kapitulacji dowództwa Kriegsmarine w Wilhelmshaven (s. 209). Nie ma wzmianki o wyzwoleniu Gandawy i owacyjnego powitania przez mieszkańców. Nie ma zdjęcia, które pokazałoby radość i entuzjazm mieszkańców Gandawy. Nie ma zdjęć z entuzjastycznego powitania polskich żołnierzy przez mieszkańców Bredy. Były tam napisy w języku polskim: „Dziękujemy Wam Polacy”. Nie ma zdjęcia gen. Stanisława Maczka wyzwoliciela Bredy, obywatela honorowego Holandii. O 1. Samodzielnej Brygadzie Spadochronowej i o walkach o Arnhem jest kilka zdań. Zdjęcia dowódcy gen. Stanisława Sosabowskiego i jego biogramu nie ma. Wymienione jest tylko jego nazwisko, bez imienia. W indeksie osób nazwiska nie ma.

W wydaniu z 2012 r. przy opisie rozmachu działań Armii Czerwonej autorzy mocno przesadzili błędnie przypisując jej zajęcie do grudnia 1944 r. Albanii i Grecji (s. 169). W wydaniu z 2015 r. to poprawili i nazwy tych dwóch krajów znikły (s. 169). Bitwie pod Stalingradem poświecili trzy strony: 145 oraz 176 i 177, gdzie jest sześć zdjęć – włącznie z ogromnymi pomnikami upamiętniającymi walki. Zdjęć polskich pomników w podręczniku nie ma, a powinny być – np. Westerplatte. Na s. 171 nie ma informacji o udziale 1. Armii Wojska Polskiego w zdobyciu Berlina, a taką wiadomość zamieszczono kilkadziesiąt stron dalej (s. 213) w artykule „Wojsko Polskie w ZSRR”. Zdjęcia Bramy Brandenburskiej z polską flagą nie ma.

W rozdziale „Początki władzy komunistów” o procesie szesnastu przywódców Polski Podziemnej w Moskwie autorzy napisali, że „ogłoszono wyrok kilkuletniego więzienia dla Leopolda Okulickiego i Jana Stanisława Jankowskiego, członka Delegatury Rządu Rzeczypospolitej Polskiej na Kraj” (s. 231). W rzeczywistości gen. L. Okulicki – ostatni komendant Armii Krajowej – został skazany na 10 lat więzienia, a Jan Stanisław Jankowski – wicepremier – na 8 lat. A zatem nie były to wyroki kilkuletnie, jak błędnie napisali autorzy. Gen. L. Okulicki prawdopodobnie został zamordowany 24 grudnia 1946 r. w moskiewskim więzieniu. Wicepremier Jan Stanisław Jankowski prawdopodobnie został zamordowany w więzieniu we Włodzimierzu nad Klaźmą 13 marca 1953 r. na dwa tygodnie przed końcem wyroku.

Rozdział „Polska w czasach stalinizmu” to bardzo zakłamana część podręcznika. Masowy terror i dziesiątki tysięcy zamordowanych został określony jako „Represje polityczne” (s. 245). Nie ma podanej liczby osób skazanych na karę śmierci, zmarłych w aresztach i więzieniach. Według IPN to jest ponad 20 tys. osób. W latach 1944–1954 funkcjonariusze Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego aresztowali ponad 243 tys. osób. W latach 1945–1953 w więzieniach przebywało ok. 756 tys. osób, ok. 30% z nich to więźniowie polityczni. Autorzy podręcznika w wydaniu z 2012 r. powtórzyli ubeckie kłamstwo, że bohater „Kamieni na szaniec”, Jan Rodowicz, ps. „Anoda”, zginął podczas próby ucieczki: „Podczas próby ucieczki z siedziby Urzędu Bezpieczeństwa (UB) na ul. Koszykowej zginął także słynny działacz Szarych Szeregów i AK Jan Rodowicz, pseud. Anoda” (s. 245). W wydaniu z 2015 r. napisali, że zginął w siedzibie Urzędu Bezpieczeństwa: „W siedzibie Urzędu Bezpieczeństwa (UB) na ul. Koszykowej zginął także słynny działacz Szarych Szeregów i AK Jan Rodowicz, pseud. Anoda (s. 245)”. Jeden z największych bohaterów Podziemia, harcerz, podchorąży i oficer AK został nazwany „działaczem” Szarych Szeregów i AK. Jego zdjęcia nie ma. Na s. 242–243 autorzy zamieścili infografikę „Stalinizm w Polsce”, która jest właściwie reklamą stalinizmu: kolorowe komunistyczne plakaty i jedno maleńkie zdjęcie „Proces członków Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość”. W artykule o socrealizmie (s. 243) brak oceny tej epoki w kulturze, gdy pod koniec lat czterdziestych komuniści sterroryzowali środowiska twórcze: jednych zmuszając do milczenia, drugich do przyjęcia absurdalnych kanonów oficjalnej sztuki, która stała się rodzajem komunistycznej propagandy. Natomiast na s. 246 autorzy zamieścili bardzo interesujący materiał – świadczący o całkowitym podporzadkowaniu Moskwie władz PRL – to jest zdjęcie maszynopisu Konstytucji PRL z własnoręcznymi poprawkami Stalina.

Autorzy w różny sposób piszą o demonstracjach i krwawych walkach ulicznych. W Berlinie w czerwcu 1953 r. było „Powstanie Berlińskie” (s. 252 – 253), natomiast w Poznaniu w czerwcu 1956 był „tzw. poznański Czerwiec” (oryginalna pisownia, s. 260). Nie był to „tzw. poznański Czerwiec”, ale Powstanie Poznańskie, gdzie manifestanci zdobyli trochę broni, którą skierowali przeciw UB i MO. Ilustracją do walk w Berlinie jest zdjęcie czołgu na ulicy (s. 252), a w Poznaniu – małe zdjęcie wiecu, gdzie wyraźnie widać tylko architekturę (s. 261). Nie ma zdjęcia manifestantów z flagą. Krwawe starcia robotników z wojskiem i milicją w grudniu 1970 r. na Wybrzeżu zostały nazwane „wydarzeniami na Wybrzeżu” (s. 311), a powinno być: „Powstanie robotników na Wybrzeżu i demonstracje na terenie kraju”. Autorzy przyjęli nazewnictwo z komunistycznej propagandy: „wydarzenia na Wybrzeżu”, „wydarzenia marcowe”, „grudniowe”, „sierpniowe”. Autorzy często stosują formę bezosobową, np. na s. 311: „W Warszawie na najwyższym szczeblu władzy wydano wówczas rozkaz o użyciu broni wobec protestujących”. Stosują formę bezosobową, by nie napisać na jakim to „szczeblu” i kto wydał rozkaz. Zdjęcie zamieszczone na s. 311 jest bardzo małe, a przedstawia Komitet Wojewódzki PZPR w Gdańsku podpalony przez robotników. Autorzy nie zamieścili znanego zdjęcia przedstawiającego robotników niosących zastrzelonego Zbigniewa Godlewskiego (lat 18). Te i inne zdjęcia są przecież w zbiorach IPN.

Autorzy przemilczają lub pomniejszają różne formy oporu i sprzeciwu wobec władz komunistycznych w PRL. Na s. 309 napisali o „Liście 34” z marca 1964 r., ale całkowicie zafałszowali jego najgłębszy sens pomijając fakt, że był to protest przeciwko cenzurze, co było jasno sformułowane w liście, a nie tylko ogólnie „przeciwko polityce kulturalnej państwa”, „ograniczeniom przydziału papieru na druk książek oraz prasy” – jak napisali autorzy na s. 309. W podręczniku nie podali pełnej treści listu, który jest bardzo krótki – powinien to być materiał źródłowy. Nie wymienili ani jednego spośród 34 sygnatariuszy. Kilkanaście nazwisk powinni byli wymienić, bo byli to wówczas najwybitniejsi ludzie kultury polskiej: pisarze, naukowcy – wielu intelektualistów znanych na świecie. Warto wymienić te nazwiska: Leopold Infeld, Maria Dąbrowska, Antoni Słonimski, Paweł Jasienica, Konrad Górski, Maria Ossowska, Kazimierz Wyka, Tadeusz Kotarbiński, Karol Estreicher, Stanisław Pigoń, Jerzy Turowicz, Anna Kowalska, Mieczysław Jastrun, Jerzy Andrzejewski, Adolf Rudnicki, Paweł Hertz, Stanisław Cat-Mackiewicz, Stefan Kisielewski, Jan Parandowski, Zofia Kossak-Szczucka, Jerzy Zagórski, Jan Kott, Wacław Sierpiński, Władysław Tatarkiewicz, Edward Lipiński, Stanisław Dygat, Adam Ważyk, Marian Falski, Melchior Wańkowicz, Jan Szczepański, Aleksander Gieysztor, Julian Krzyżanowski. List został opublikowany za granicą w Europie zachodniej, Stanach Zjednoczonych i ogłoszony przez Radio Wolna Europa. Władze komunistyczne odpowiedziały represjami i szykanami, o czym piszą autorzy podręcznika na s. 309, ale podpis wycofał tylko Konrad Górski, a nie część sygnatariuszy. Żądania polskich intelektualistów były popierane przez profesorów w Europie zachodniej i Stanach Zjednoczonych. Poparcia udzielił znakomity pisarz włoski Alberto Moravia.

W podręczniku przemilczana jest sprawa aresztowania w październiku 1964 r. jednego z sygnatariuszy „Listu 34” Melchiora Wańkowicza i skazania go na 3 lata więzienia za przekazanie materiałów do Radia Wolna Europa. Miał wówczas 72 lata. Z powodu protestów w kraju i za granicą pisarz został wypuszczony, ale wyroku nie uchylono.

W artykule „Marzec 1968” autorzy używają bezosobowej formy, by nie wskazywać sprawców, gdy byli to komuniści. Napisali: „organizowano (…) antysemickie i antyinteligenckie wiece w fabrykach” (s. 310). Nie chcieli napisać, że to na rozkaz tow. Gomułki – i za zezwoleniem Moskwy – aparat partyjny PZPR zorganizował kampanię przeciwko swoim towarzyszom z partii, którzy jednego dnia byli dobrymi towarzyszami a następnego… syjonistami. Nie zechcieli napisać, że za zwolnienia z wojska odpowiedzialny był osobiście gen. Jaruzelski.

Nie można się zgodzić z opinią autorów o kompromitacji Polski na forum międzynarodowym (s. 310). „Wydarzenia” marcowe skompromitowały PZPR i jej totalitarną ideologię. Postawa młodzieży i całego społeczeństwo polskiego jest godna podziwu i zasługuje na najwyższe uznanie. Marzec 1968 r. to powód do dumy narodu polskiego. Oto za udział w demonstracji przeciwko zakazowi wystawiania „Dziadów” Adama Mickiewicza relegowanych zostało – niezgodnie z ówczesnym prawem – dwóch studentów Uniwersytetu Warszawskiego: Adam Michnik i Henryk Szlajfer. Wtedy w ich obronie wystąpili studenci w większości miast akademickich. Doszło do masowych demonstracji i starć z milicją. Studenckie demonstracje przeszły przez całą Polskę, były także w miastach, gdzie nie było wyższych uczelni. Tam demonstrowała młodzież ze szkół średnich. Autorzy podręcznika nie podali, że w czasie demonstracji funkcjonariusze MO i SB zatrzymali ponad 2700 osób – z tego 959 to studenci. Rozpoczęto 207 śledztw, 150 osób aresztowano. Studentów relegowanych z uczelni wcielono do karnych jednostek Ludowego Wojska. „Marzec” 1968 r. to chwała środowiska studenckiego i społeczeństwa polskiego, a hańba PZPR i reżimowego aparatu władzy. Autorzy nie rozróżniają postawy społeczeństwa od działań reżimu komunistycznego – to błąd podstawowy.

W podręczniku całkowicie przemilczano stanowisko biskupów polskich w sprawie „wydarzeń” marcowych. W dniu 21 marca 1968 r. Episkopat Polski ogłosił komunikat, który został odczytany w niedzielę 31 marca 1968 r. z ambon w koś­ciołach. Biskupi potępili użycie środków przemocy wobec demonstrantów: „Stosowanie środków przemocy fizycznej nie prowadzi do prawdziwego rozwiązania napięć pomiędzy ludźmi ani pomiędzy grupami społecznymi. Brutalne użycie siły uwłacza godności ludzkiej – i zamiast służyć utrzymaniu pokoju, rozjątrza tylko bolesne rany”. W memoriale do rządu PRL biskupi występowali o uwolnienie aresztowanych i zaniechanie represji. Jeszcze raz biskupi zabrali głos o „wydarzeniach” marcowych w komunikacie z 3 maja 1968 r. O działaniach Episkopatu i interpelacji Koła Poselskiego „Znak” nie ma wzmianki w podręczniku historii. Nie ma też zdjęcia, które by przedstawiało milicjantów bijących demonstrantów pałkami i chmury gazów łzawiących.

W rozdziale „Tworzenie się opozycji” (s. 308–310) jest wiele manipulacji. Na s. 310 wymienione jest „komunistyczne harcerstwo”, chodzi oczywiście o „Drużyny Walterowskie” założone przez Jacka Kuronia, które nie miały nic wspólnego z harcerstwem, a wprost przeciwnie, służyły do rozbijania i zwalczania harcerstwa polskiego odrodzonego po październiku 1956 r. Wzorem dla „Drużyn Walterowskich” byli sowieccy pionierzy. Pisanie, że „kontynuowali działalność opozycyjną” (s. 310), to jest manipulacja. Przy liście do partii Jacka Kuronia i Karola Modzelewskiego autorzy podręcznika podali, że dwaj młodzi działacze PZPR „przeprowadzili krytykę systemu panującego w Polsce” (s. 309), ale nie dodali, że z pozycji marksistowsko-leninowskich (podobną krytykę przeprowadził Milovan Dżilas w Jugosławii). List do partii pozostał bez echa. Natomiast autorzy po wyjściu z więzienia cieszyli się popularnością jako byli więźniowie polityczni. Z działaczy konspiracyjnych czy opozycyjnych sprzed 1980 r. w tekście są zdjęcia tylko Adama Michnika i Jacka Kuronia (s. 310) oraz Lecha Wałęsy (s. 333) z notką biograficzną. Na s. 339 jest zdjęcie Tadeusza Mazowieckiego już jako premiera „pierwszego niekomunistycznego rządu”, co jak wiadomo jest błędne, gdyż był to rząd jak najbardziej komunistyczny, bo wszystkie najważniejsze resorty były w rękach komunistów.

Autorzy podręcznika całkowicie pominęli działalność antykomunistycznych grup i organizacji konspiracyjnych. Nie ma ani jednego zdania o podziemnej grupie „Ruch” (1965–1970) założonej przez braci Czumów: Andrzeja i Benedykta oraz oficera AK i cichociemnego Mariana Gołębiewskiego. Andrzej Czuma został skazany na 7 lat więzienia. W 1970 r. był głośny proces grupy „taterników”, którzy przenosili przez Tatry wydawnictwa paryskiej „Kultury”. Maciej Kozłowski – skazany na 4,5 roku więzienia, Jakub Karpiński – na 4 lata. MSW odnotowało, że w 1970 r. za „wrogą propagandę” aresztowano 120 osób i 50 osób za przynależność do podziemnych organizacji. Takich informacji w podręczniku nie ma.

W sierpniu 1968 r. po najeździe na Czechosłowację armii Związku Sowieckiego, Ludowego Wojska Polskiego, armii Węgier, Bułgarii i NRD – na terenie Polski doszło do bardzo licznych akcji protestu przeciwko inwazji. To był wybuch działalności konspiracyjnej. Ulotki kolportowano w 64 miejscowościach, w niektórych wielokrotnie. W 49 miejscowościach pojawiło się ponad 200 napisów. Jawnie zaprotestowali polscy intelektualiści: Zygmunt Mycielski, Jerzy Andrzejewski i Sławomir Mrożek. W proteście poświęcił życie Ryszard Siwiec, żołnierz AK, który 8 września 1968 r. podpalił się na Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie. Protestowała emigracja niepodległościowa: Prezydent i Rząd RP na uchodźstwie w Londynie oraz uczestnicy licznych demonstracji. W Krakowie podziemna organizacja młodzieżowa Armia Wyzwolenia rozrzuciła tysiące ulotek. Cała akcja protestu przeciw inwazji na Czechosłowację oraz solidarności z Czechami i Słowakami została w podręczniku przemilczana. Wymienione jest tylko nazwisko Ryszarda Siwca, bez informacji o nim (s. 298) i bez zdjęcia. Z organizacji podziemnych autorzy podręcznika wymienili tylko Polskie Porozumienie Niepodległościowe, które powstało w 1976 r. (s. 316). Jako inicjator grupy wymieniony jest Zdzisław Najder, a należało też wymienić Andrzeja Kijowskiego, Jana Olszewskiego, Jana Józefa Szczepańskiego, Jana Zarańskiego.

Bardzo dużo manipulacji jest w rozdziale „Początki opozycji”. Słusznie autorzy powstanie opozycji związali z kampanią przeciwko zmianom w konstytucji w 1975 r. Komunistom chodziło o wprowadzenie zapisów o kierowniczej roli PZPR, nienaruszalnym sojuszu z ZSRR i o zależności praw obywateli od wykonywania obowiązków. Słusznie napisali, że zmiany wywołały protesty środowisk opozycyjnych i Kościoła katolickiego, ludzi nauki, sztuki, artystów i kombatantów (s. 315). Tutaj, tak samo jak przy „Liście 34”, autorzy podręcznika nie wymienili żadnych nazwisk, a powinni wymienić kilkanaście. Pierwszy zaprotestował Episkopat Polski na czele z kardynałem Stefanem Wyszyńskim. Następnie prof. Edward Lipiński złożył w sejmie list podpisany przez 59 sygnatariuszy, stąd „List 59”. Inicjatorem był Jan Olszewski. List podpisali m.in.: Stanisław Barańczak, Ludwik Cohn, Jerzy Ficowski, Zbigniew Herbert, Anna Kamieńska, Jakub Karpiński, Wojciech Karpiński, Jan Kielanowski, Stefan Kisielewski, Leszek Kołakowski, Julian Kornhauser, Ryszard Krynicki, Jacek Kuroń, Edward Lipiński, ks. Stanisław Małkowski, Adam Michnik, Zygmunt Mycielski, Jerzy Narbutt, Jan Olszewski, Antoni Pajdak, Józef Rybicki, o. Jacek Salij, Stanisław Skalski, Antoni Słonimski, Wisława Szymborska, Jacek Trznadel, Adam Zagajewski, ks. Jan Zieja, Wojciech Ziembiński. W styczniu „List 59” podpisali jeszcze m.in. Mieczysław Kotlarczyk, Hanna Malewska, Hanna Rudzka-Cybisowa.

Następnie był „List 14” (albo 18) pierwszy podpisany: gen Mieczysław Boruta-Spiechowicz. „List 101” podpisany przez artystów, ludzi sztuki, nauki. Inicjatorem był Wiktor Woroszylski i Jacek Bocheński. Podpisani m.in.: Miron Białoszewski, Adam Ważyk, Kazimierz Brandys, Andrzej Kijowski, Leszek Kołakowski, Halina Mikołajska.

W sumie kilka tysięcy osób przesłało protesty do sejmu. Poprawki złagodzono i przyjęto (10 lutego 1976 r.) przy jednym głosie wstrzymującym się – Stanisława Stommy. Powstało środowisko ludzi otwarcie występujących przeciwko władzy komunistycznej. Osoby te narażone były na szykany, ale władze nie mogły już stosować jawnie brutalnych metod jak poprzednio, gdyż 1 sierpnia 1977 r. w Helsinkach 35 państw podpisało Akt Końcowy Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, w którym państwa sygnatariusze zobowiązały się do przestrzegania praw człowieka. Piszą o tym autorzy na s. 326 – choć często ten dokument jest pomijany w podręcznikach. Drugi dokument ważny dla opozycji w latach 70. i 80., czyli Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych – ratyfikowany przez PRL w marcu 1977 – został w podręczniku pominięty.

Autorzy podręcznika całkowicie pominęli rolę zagranicznych radiostacji nadających w języku polskim: Radio Wolna Europa, BBC Londyn, Głos Ameryki, Radio Watykańskie, RFI Paryż. Całkowicie pominięto znaczenie polskiej emigracji niepodległościowej dla działalności politycznej i kultury polskiej. Na s. 309 wymieniony jest miesięcznik „Kultura” wydawany przez Jerzego Giedroycia w Paryżu. Wydawnictwa londyńskie pominięte, a powinny być wymienione np. „Wiadomości Literackie” Mieczysława Grydzewskiego. Nie ma nazwisk poetów, pisarzy i artystów. Choć kilku trzeba wymienić: Jan Lechoń, Kazimierz Wierzyński, Józef Łobodowski, Józef Czapski, Czesław Miłosz, Witold Gombrowicz, Wacław Iwaniuk, Gustaw Herling-Grudziński, Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, Feliks Topolski, August Zamoyski. Nie ma wzmianki o przyznaniu Nagrody Nobla dla Czesława Miłosza w 1980 r., co miało znaczenie dla ówczesnej sytuacji politycznej i zwróciło uwagę na twórczość emigrantów. Nie ma w podręczniku rozdziału o kulturze polskiej w kraju w latach 60., 70. i 80. Nie ma nazwisk pisarzy i poetów, którzy mieli wpływ na społeczeństwo, jak np. Zbigniew Herbert. Natomiast autorzy poświęcili dwie strony na opis i zdjęcia Pałacu Kultury i Nauki (s. 266–267). Autorzy podręcznika pominęli kulturę w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, bo takiego punktu nie ma w Podstawie programowej wprowadzonej w 2009 r. przez minister edukacji narodowej Katarzynę Hall. To jest wielki błąd, gdyż wydarzenia kulturalne miały ścisły związek z polityką. Autorzy nie wykazali się własną inicjatywą, chociaż napisali bardzo dobry, choć krótki artykuł o kulturze, sztuce i edukacji okresu międzywojennego (s. 102–105). Zwrócili uwagę, że w pierwszych latach rządów Gomółki nastąpił rozwój kultury polskiej i wymienili polską szkołę filmową (s. 306). Całkowicie pominęli rozwój twórczości poetyckiej i prozatorskiej.

Autorzy podręcznika napisali o strajkach i demonstracjach przeciwko podwyżkom cen żywności w czerwcu 1976 r. w Radomiu, Ursusie i Płocku, o podpaleniu KW PZPR w Radomiu i pacyfikacji tego miasta przez oddziały MO i ZOMO (s. 315). Nie napisali, że strajki były w całym kraju i zatrzymano ok. 2500 osób, 333 skazano przez kolegia w trybie przyspieszonym, ok. 500 osób postawiono przed sądami – wyroki orzekano do 10 lat więzienia. Funkcjonariusze Milicji i ZOMO bili ludzi w aresztach i więzieniach. Dwie osoby zginęły w niewyjaśnionych okolicznościach: Jan Brożyna i ks. Ryszard Kotlarz. Dwie osoby zginęły na ulicy przy stawianiu barykady. Liczba robotników zwolnionych z pracy jest trudna do ustalenia – może to być kilka tysięcy, może kilkanaście tysięcy.

Autorzy nie napisali, że w obronie aresztowanych i pozbawionych pracy wystąpił prymas Stefan Wyszyński i Konferencja Episkopatu Polski, spiesząc z pomocą dla poszkodowanych i pozbawionych pracy. Prymas i biskupi zwracali się do władz państwowych o zaniechanie represji, przywrócenie odebranych praw, wzywali o zastosowanie amnestii wobec skazanych. Autorzy słusznie napisali, że z pomocą represjonowanym przyszli działacze opozycji (s. 315), którzy we wrześniu 1976 r. w Warszawie założyli Komitet Obrony Robotników (KOR). Autorzy nie wymienili założycieli KOR-u, których było 14 osób, ale podali kilka nazwisk ze środowiska KOR-u i późniejszego Komitetu Samoobrony Społecznej „KOR”. Kilka nazwisk założycieli należało wymienić. Byli to: Jerzy Andrzejewski – pisarz, Stanisław Barańczak – poeta, teoretyk literatury, Ludwik Cohn – adwokat, więzień polityczny w PRL, Jacek Kuroń – historyk, pedagog, więzień polityczny PRL, Edward Lipiński – profesor, ekonomista, członek PAN, Jan Józef Lipski – dr hab., historyk literatury, żołnierz AK, Antoni Macierewicz – historyk, działacz harcerski, więzień polityczny w PRL, Piotr Naimski – biochemik, działacz harcerski, Antoni Pajdak – dr praw, adwokat, przed wojną w PPS, zastępca Delegata Rządu na Kraj, aresztowany przez NKWD, sądzony w Moskwie w procesie szesnastu przywódców Polski Podziemnej, Józef Rybicki – dr, filolog klasyczny, oficer AK, szef Kedywu Okręgu Warszawskiego AK, Aniela Steinsbergowa – adwokatka, brała udział w procesach rehabilitacyjnych żołnierzy AK, Adam Szczypiorski – profesor PAN, ks. Jan Zieja – kapelan Szarych Szeregów, w powstaniu warszawskim w pułku „Baszta”, Wojciech Ziembiński – redaktor techniczny, więzień niemieckich obozów pracy. Następnie do KOR-u przystąpili: Halina Mikołajska – aktorka, Mirosław Chojecki – chemik, pracownik naukowy IBJ, działacz harcerski, Bogdan Borusewicz – historyk, Józef Śreniowski – socjolog, Stefan Kaczorowski – adwokat, w czasie okupacji prezes Zarządu Stołecznego Stronnictwa Pracy, uczestnik powstania warszawskiego, Wojciech Onyszkiewicz – historyk, działacz harcerski, Adam Michnik – historyk, były więzień polityczny w PRL. We wrześniu 1977 r. KOR przekształcił się w Komitet Samoobrony Społecznej „KOR”, bo zmienił się zakres działania, a nie z powodu sporów – jak napisali autorzy na s. 315. Do KSS „KOR” należało ponad 30 osób m.in.: Leszek Kołakowski, Jan Lityński, Zbigniew Romaszewski, Seweryn Blumsztajn, Jerzy Ficowski. Biuro interwencyjne prowadzili Zofia i Zbigniew Romaszewscy. KOR była to inicjatywa inteligencji dla robotników pokrzywdzonych przez władze. Celem KOR-u było niesienie pomocy prawnej, finansowej i lekarskiej represjonowanym robotnikom, pozbawionym pracy, uwięzionych i wszystkim osobom prześladowanym przez władze komunistyczne. O działalności KOR-u autorzy napisali: „Członkowie Komitetu nieodpłatnie bronili oskarżonych w sądach, organizowali zbiórki podpisów na rzecz ich uwolnienia, a także głodówki, które stały się popularnym środkiem nacisku na władze” (s. 315). Tutaj autorzy użyli nieodpowiedniego przymiotnika pisząc – „popularnym”. Raczej należało napisać „ostatecznym środkiem nacisku”. Nie tylko członkowie Komitetu bronili nieodpłatnie, ale także współpracownicy, adwokaci np. Jan Olszewski. Autorzy błędnie podali, że organem ruchu był „Robotnik” (s. 315). Pismami KOR-u były „Komunikaty KOR” i „Biuletyn Informacyjny”. Czasopismo „Robotnik” – wydawane od września 1977 r. – przeznaczone było dla świata pracy, czasopismo „Placówka” – dla środowiska wiejskiego.

O Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela, drugim ugrupowaniu, które powstało w marcu 1977 r. w Warszawie, autorzy napisali jedno zdanie (s. 316). ROPCziO założył Andrzej Czuma i środowisko dawnej organizacji podziemnej „Ruch”. Do tej grupy przyłączył się dziennikarz tygodnika „Stolica” i historyk Leszek Moczulski. Uczestnikami Ruchu Obrony byli m.in.: gen. Mieczysław Boruta-Spiechowicz, Antoni Heda „Szary”, Benedykt Czuma, Marian Gołębiewski, Stefan Kaczorowski, Marek Myszkiewicz-Niesiołowski, Wojciech Ziembiński, Kazimierz Pluta-Czachowski, Piotr Typiak, Bogusław Studziński, Marian Piłka, Aleksander Hall, przejściowo Antoni Pajdak. Z Ruchu Obrony wyszedł Leszek Moczulski i założył własne ugrupowanie Konfederację Polski Niepodległej, która – w odróżnieniu od komitetów społecznych – była partią polityczną. Ruch Obrony wydawał pismo „Opinia”, a dla środowiska wiejskiego pismo „Gospodarz”.

W podręczniku jest informacja, że „w maju 1977 r. w Krakowie zabito jednego ze współpracowników KOR, studenta Stanisława Pyjasa” (s. 315). Nie ma żadnej wzmianki o wielkich manifestacjach studenckich, które były w dniu 15 maja 1977 r. dla uczczenia pamięci Stanisława Pyjasa i protestu przeciw metodom działania SB. A były to manifestacje największe w Polsce od marca 1968 r. Nie ma w podręczniku informacji, że w tym dniu utworzono w Krakowie Studencki Komitet Solidarności. Założycielami byli: Liliana Batko – studentka filologii polskiej UJ i Bogusław Sonik – student prawa UJ oraz grupa studentek i studentów z Duszpasterstwa Akademickiego Dominikanów „Beczka”. SKS to była pierwsza w Europie środkowo-wschodniej organizacja studencka niezależna od komunistów. Następnie powstały Studenckie Komitety Solidarności w: Warszawie, Gdańsku, Poznaniu, Wrocławiu i Szczecinie. Pominięcie w podręczniku informacji o SKS-ach to jest poważny błąd, gdyż były to ugrupowania liczące najczęściej po kilkaset osób i oddziałujące na środowisko akademickie w danym mieście, a także na całą Polskę. Krakowski SKS wydawał czasopisma „Sygnał” oraz „Indeks”. Przemilczenie powstania SKS-ów to jest błąd i zafałszowanie historii.

W kraju zaczęły powstawać dalsze komitety. W podręczniku nie ma wiadomości o powstaniu w Warszawie w maju 1977 r. Polskiego Komitetu Obrony Życia i Rodziny, który rok później zmienił nazwę na Polski Komitet Obrony Życia, Rodziny i Narodu. Komitet założyła grupa skupiona wokół Mariana Barańskiego. Komitet zbierał podpisy za uchyleniem ustawy aborcyjnej z 27 kwietnia 1956 r.

Autorzy podręcznika odnotowali powstanie Komitetu Wolnych Związków Zawodowych w Katowicach w lutym 1978 r. i na Wybrzeżu w kwietniu 1978 r. (s. 316). Przy Komitecie w Katowicach wymienili nazwisko Kazimierza Świtonia, ale pominęli Romana Kściuczyka i Władysława Suleckiego. Był jeszcze trzeci Komitet Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża Zachodniego, którego autorzy nie wymienili, założony w październiku 1979 r. w Szczecinie i Gryfinie przez Mirosława Witkowskiego, Jana Witkowskiego, Danutę Grajek, Stefana Kozłowskiego i in. Wydawali pismo „Robotnik Szczeciński”.

Autorzy całkowicie pominęli powstanie komitetów chłopskich. To jest duży błąd, powinni podać nazwy i miejscowości, gdzie powstały komitety. W lipcu 1978 r. w Ostrówku koło Milejowa powstał Tymczasowy Komitet Samoobrony Chłopskiej Ziemi Lubelskiej – główny organizator Janusz Rożek. We wrześniu 1978 r. w Zbroszy Dużej powstał Komitet Samoobrony Chłopskiej Ziemi Grójeckiej. Animatorem tej grupy był ks. Czesław Sadłowski. W listopadzie 1978 r. we wsi Łowisko, gm. Kamień, powstał Komitet Samoobrony Chłopskiej Ziemi Rzeszowskiej. Założyciele: Józef Baran, Katarzyna Krasoń, Stanisław Krasoń, Katarzyna Zdeb, Bolesław Zdeb i wielu innych. W listopadzie 1978 r. w Lisowie koło Białobrzegów powstał Tymczasowy Komitet Niezależnego Związku Zawodowego Rolników. Założyciele: Henryk Bąk, Henryk Kosut, Jan Kozłowski. Wydawali pisma: „Postęp” i „Rolnik Niezależny”. W listopadzie 1978 roku powstał Podlaski Komitet Samoobrony Ludzi Wierzących w Opolu Starym koło Siedlec. Założyciel: Stanisław Karpik. W sierpniu 1979 r. w Przemyślu powstał Przemyski Komitet Samoobrony Ludzi Wierzących. Założyciel: Stanisław Kusiński.

W jednym zdaniu autorzy podręcznika wspomnieli o utworzeniu w Gdańsku Ruchu Młodej Polski i wymienili tylko nazwisko Aleksandra Halla (s. 316), a pominęli Aleksandra Rybickiego, Jacka Bartyzela i Marka Jurka (lipiec 1979). W Gdańsku to środowisko wydawało pismo „Bratniak”.

W podręczniku nie ma wzmianki o działalności tzw. Uniwersytetu Latającego i Towarzystwa Kursów Naukowych – założonego w styczniu 1978 r., które prowadziło wykłady w prywatnych mieszkaniach. Były to wykłady z różnych dziedzin nauki, najczęściej z historii i literatury. Służba Bezpieczeństwa nasyłała bojówkarzy, którzy zakłócali wykłady, bili wykładowców i studentów.

Termin „drugi obieg” autorzy wprowadzili w odniesieniu do lat osiemdziesiątych (s. 337). To jest błąd, bo druk ulotek, czasopism i książek poza zasięgiem cenzury, czyli „drugi obieg”, rozpoczął się od 1976 r. Powstały podziemne drukarnie, np. NOW-a – Niezależna Oficyna Wydawnicza, KOS – Krakowska Oficyna Studentów. Za działalność w jawnych komitetach uczestnicy byli karani zwolnieniem z pracy, zatrzymaniem w areszcie, aresztowaniem, pobiciem przez „nieznanych sprawców”, wywiezieniem poza miejsce zamieszkania, a nawet śmiercią w „niewyjaśnionych” okolicznościach.

Na s. 317 autorzy opisywali poprawę relacji państwo–Kościół za czasów Gierka i znalazło się tam takie zdanie: „Nadal jednak zdarzały się niewielkie szykany, takie jak powoływanie kleryków do wojska i próby ograniczenia roli punktów katechetycznych”. Szykany były duże, bo komuniści nie zezwalali na budowę kościołów: zapotrzebowanie było na kilkaset świątyń, zezwoleń wydano kilkadziesiąt. Abp Ignacy Tokarczuk polecił budować kościoły bez zezwoleń. Służba Bezpieczeństwa (SB) i Milicja Obywatelska (MO) prześladowały uczestników Ruchu Oazowego, duszpasterstw akademickich. Cały czas trwała inwigilacja kardynałów, biskupów i księży oraz seminariów i klasztorów.

Wobec prześladowań niezależnej działalności kulturalnej pod koniec lat siedemdziesiątych władze kościelne zezwalały na spotkania autorskie i wieczory poetyckie w salach przy kościołach. Nie ma o tym wzmianki w podręczniku.

Artykuły „Powstanie NSZZ »Solidarność«” (s. 332) i „Stan wojenny” autorzy umieścili po artykule „Jesień ludów”, w którym opisali upadek muru berlińskiego (s. 327). Zakłócona została chronologia, choć autorzy starali się korelować historię powszechną i historię Polski. Taki układ treści jest ahistoryczny, nielogiczny, wprowadza zamieszanie i utrudnia zrozumienie faktów. Ten bezsensowny układ treści wprowadziła Minister Edukacji Narodowej Katarzyna Hall w Podstawie programowej w 2009 r. To samo powtórzyła minister Krystyna Szumilas w 2012 r.

Wśród przyczyn „wydarzeń sierpniowych” (s. 332) autorzy wymienili kryzys i złą sytuacje ekonomiczną. Całkowicie pominęli znaczenie pielgrzymki Ojca świętego Jana Pawła II do Polski w czerwcu 1979 r. Takie podejście jest niezgodne z Programem nauczania, na który powołuje się Wydawnictwo „Nowa Era”. Pielgrzymka papieża Jana Pawła II przyniosła entuzjazm, odrodzenie moralne narodu i więzi społecznych. W mszach i spotkaniach z papieżem uczestniczyło około 8–10 milionów ludzi, wszyscy byli wobec siebie uprzejmi i serdeczni. Nastąpiła zmiana relacji miedzy ludźmi, zamiast zatomizowanych jednostek pojawiło się społeczeństwo, wspólnota. Ludzie przestali się bać. Pielgrzymka Jana Pawła przywróciła narodowi poczucie własnej wartości. Zamiast „wydarzenia sierpniowe”, lepsza byłaby nazwa Powstanie moralne narodu, albo Powstanie Solidarnościowe, w którym uczestniczyły wszystkie warstwy społeczeństwa: robotnicy, rolnicy, studenci i inteligencja. Szczególnie entuzjastycznie powitała papieża młodzież.

Autorzy podręcznika nie podali 21 postulatów gdańskich z sierpnia 1980 r., a to powinien być materiał źródłowy. Wymienili tylko kilka: żądanie akceptacji niezależnych od PZPR (w oryginale od partii i pracodawców) wolnych związków zawodowych (1), zagwarantowanie prawa do strajku (2), uwolnienie więźniów politycznych (4). Inne żądania skwitowali krótko, że stoczniowcy żądali poprawy warunków socjalnych (s. 333). Skrytykowali postulat (18): trzyletnie płatne urlopy macierzyńskie i postulat (14) obniżenie wieku emerytalnego dla kobiet do 55 lat, dla mężczyzn do 60 lat. Autorzy podręcznika pominęli postulat (3) – przestrzeganie zagwarantowanych w konstytucji PRL wolności słowa, druku, publikacji oraz udostępnienie środków masowego przekazu dla przedstawicieli wszystkich wyznań. Pominęli też postulat (12): wprowadzić zasady doboru kadry kierowniczej na zasadach kwalifikacji, a nie przynależności partyjnej, znieść przywileje MO, SB i aparatu partyjnego.

Słusznie autorzy podręcznika napisali, że w NSZZ „Solidarność” było ok. 10 mln osób. Niestety zapomnieli napisać o utworzeniu Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Rolników Indywidualnych „Solidarność”, w którym było według różnych szacunków do 1,5 mln osób. Nazwa związku i data powstania jest tylko na mapie na s. 336. Nie wspomnieli, że z SKS-ów powstało Niezależne Zrzeszenie Studentów.

W artykule o stanie wojennym autorzy podręcznika błędnie napisali, że po wprowadzeniu stanu wojennego 13 grudnia 1981 r.: „Doszło jedynie do kilku wystąpień, które szybko stłumiono. Kilka zakładów pracy podejmowało próby strajków, jednak były one pacyfikowane” (s. 334). To jest fakt powszechnie znany, że odpowiedzią na wprowadzenie stanu wojennego i aresztowania działaczy „Solidarności” były strajki w 261 zakładach w 31 województwach (dane oficjalne). Doszło do demonstracji i walk ulicznych w większych miastach. W Gdańsku demonstracje trwały w dn. 16–17 grudnia. W wyniku ostrzelania demonstrantów z karabinów maszynowych jedna osoba zginęła: Antoni Browarczyk, 324 osoby zostały ranne. Trwały strajki górników pod ziemią, najdłużej w kopalniach „Ziemowit” w Lędzinach do 24 grudnia, a w kopalni „Piast” w Bieruniu do 28 grudnia. W tym samym artykule o stanie wojennym autorzy nie podali, że Kopalnia Węgla Kamiennego „Wujek” jest w Katowicach (s. 334). Napisali, że „od kul wojska i ZOMO, 16 grudnia 1981 r. zginęło dziewięciu górników”. (s. 334). Jak wiadomo z wieloletniego śledztwa „ludowe wojsko” nie strzelało wtedy do górników, ale Pluton Specjalny ZOMO. To jest kolejny błąd faktograficzny w podręczniku. Tutaj autorzy powinni zamieścić zdjęcie obrazów znanej artystki malarki Haliny Eysymont „Dziewięciu z Wujka” z wizerunkami zamordowanych górników. Mogli podać ich nazwiska: Jan Stawisiński, Joachim Gnida, Józef Czekalski, Krzysztof Giza, Ryszard Gzik, Bogusław Kopczak, Andrzej Pełka, Zbigniew Wilk, Zenon Zając. Rannych zostało 21 górników. Zamiast upamiętnienia zabitych górników i przekazania faktów, to na s. 334 jest duże, kolorowe zdjęcie… Jaruzelskiego.

Do artykułu o stanie wojennym należało dodać zdjęcie z demonstracji w Lubinie 31 sierpnia 1982 r., gdzie funkcjonariusze Milicji Obywatelskiej strzelali do zgromadzonych mieszkańców i zabili trzy osoby: Michała Adamowicza, Andrzeja Trajkowskiego i Mieczysława Poźniaka. Zdjęcie przedstawia robotników, którzy niosą rannego kolegę Michała Adamowicza. Ciężko ranny od kul milicyjnych – zmarł. To zdjęcie jest symbolem stanu wojennego – zamieszczone zostało w wielu wydawnictwach, nie znalazło się jednak w podręczniku historii dla polskiej młodzieży.

W podręczniku nie ma żadnej informacji o wielkich demonstracjach, o działalności podziemnej „Solidarności”, Niezależnego Zrzeszenia Studentów, Ogólnopolskiego Komitetu Oporu Rolników. Nie ma nawet nazwy Solidarność Walcząca czy Federacja Młodzieży Walczącej do której należeli uczniowie szkół średnich. Nie ma wzmianki o audycjach podziemnego radia „Solidarność” w Warszawie, Krakowie, Gdańsku, Poznaniu i Wrocławiu. Nie ma zdjęć z wielkich demonstracji i walk ulicznych z ZOMO.

Przemilczana jest całkowicie działalność Kościoła po wprowadzeniu stanu wojennego. W dniu 17 grudnia 1981 r. założony został w Warszawie Prymasowski Komitet Pomocy Osobom Pozbawionym Wolności i ich Rodzinom. Komitet wysyłał paczki dla internowanych i aresztowanych, pomagał rodzinom, udzielał zapomóg osobom pozbawionym pracy. Z Komitetem współpracowało około 800 wolontariuszy. Komitety działały w diecezjach i niektórych parafiach.

Autorzy przemilczeli działalność Kościoła także po formalnym zniesieniu stanu wojennego. W salach przy kościołach odbywały się koncerty, spektakle teatralne, wieczory poetyckie, wystawy malarstwa i rzeźby. Większość artystów bojkotowała reżimowe radio, telewizję i oficjalne wystawy. Cenzura tępiła wolną myśl. Nadzieje, które różne warstwy społeczeństwa, w tym także środowiska twórcze, wiązały z „Solidarnością”, zostały zniszczone.

Na s. 334 autorzy napisali, że: „Liczbę ofiar stanu wojennego szacuje się na ponad 50 osób”. I tu jest niedokładność, bo rzeczywiście od 13 grudnia 1981 do 22 lipca 1983 r. zginęło ponad 50 osób, według IPN – 56 osób. Jednak ludzie ginęli w następnych latach. Komisja posła Jana Rokity ustaliła, że na 122 przypadki niewyjaśnionych zgonów działaczy opozycji – 93 ma związek z działalnością MO i SB. W roku „Okrągłego stołu” zginęli w niewyjaśnionych okolicznościach trzej księża: Stefan Niedzielak, Stanisław Suchowolec i Sylwester Zych.

W sprawie wyjazdu wojsk rosyjskich z Polski autorzy słusznie napisali, że rząd Mazowieckiego nie poruszał tej sprawy w rozmowach ze ZSRR (s. 342). Rozmowy zaczęły się dopiero w jesieni 1990 r. Dalej napisali: „Ostatecznie dzięki polityce Lecha Wałęsy prezydent Rosji Borys Jelcyn wydał zgodę na wycofanie swoich jednostek” (s. 342). Autorzy nie napisali, że Lech Wałęsa został przymuszony przez premiera Jana Olszewskiego do wynegocjowania korzystnych warunków (bez spółek polsko-rosyjskich w dawnych bazach) i do przyspieszenia wyjazdu wojsk rosyjskich.

Autorzy zakończyli podręcznik na roku 2004, tj. na włączeniu Polski do Unii Europejskiej. Przyjęcie takiej cezury wynika z Podstawy programowej wprowadzonej przez Minister Edukacji Narodowej Katarzynę Hall w 2009 roku. Autorzy podporządkowali się temu rozporządzeniu i Programowi nauczania, chociaż wielu innych doprowadziło swoje podręczniki do wyborów prezydenckich w 2010 r. W ten sposób autorzy podręcznika „Poznać przeszłość” uniknęli podjęcia wydarzeń prezydentury Lecha Kaczyńskiego i jego śmierci w katastrofie rządowego samolotu w Smoleńsku. Obecnie sprawą pilną jest przyjęcie nowej Podstawy programowej.

W podręczniku do historii „Poznać przeszłość. Wiek XX” jest dużo błędów, przemilczeń i manipulacji. Zająłem się tylko tymi błędami, które dyskwalifikują ten podręcznik. Można by wyliczyć jeszcze bardzo dużo różnych usterek, ale na to trzeba by napisać erratę w formie książki. Aktualne wydanie tego podręcznika należy wycofać z użytku szkolnego, bo z powodu zakłamania przeszłości przynosi szkodę dla młodzieży i utrudnia pracę nauczycielom.

ksdlogoZałożone w 1991 roku przez 24 dziennikarzy katolickich. Zrzesza około 600 członków, działających w kilku oddziałach terenowych. Celem stowarzyszenia jest zawodowe i religijne formowanie pracowników katolickich mediów, tak by dawali świadectwo wiary także w mediach świeckich i kształtowali opinię publiczną w duchu nauczania Kościoła. Stowarzyszenie organizuje rekolekcje, dni skupienia i modlitwy, a także szkolenia zawodowe (za: Wikipedią).

Prezesem Zarządu Głównego Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy jest p. red. Anna Dąbrowska (Częstochowa).

logojanski1Szkoła Wyższa imienia Bogdana Jańskiego na Wydziale Zamiejscowym w Krakowie, to uczelnia oferująca nie tylko kształcenie w gimnazjum i liceum, ale przede wszystkim, na studiach pierwszego stopnia, posiadających wielorakie specjalności na kierunkach: pedagogika, zarządzanie, turystyka i rekreacja. W swojej ofercie Szkoła proponuje również bogaty wybór studiów podyplomowych, a także kursów i szkoleń zawodowych. Jest uczelnią z wieloletnią tradycją, czerpiącą inspiracje z myśli założyciela Zgromadzenia Zmartwychwstania Pańskiego, Sługi Bożego – Bogdana Jańskiego, który pozostawił w swej spuściźnie program odrodzenia religijnego i narodowego.

logojanski2Pomysł i trud utworzenia Uczelni kontynuującej filozofię Jańskiego, podjął ksiądz Marian Piwko CR. Misja Szkoły prowadzona w takiej atmosferze, nastawiona jest na indywidualne traktowanie studenta i wspieraniu go, także w realizacji swoich pasji, poprzez pomoc finansową: bonifikaty, pakiety promocyjne, wysokie stypendia (socjalne, artystyczne, sportowe, dla najlepszych studentów, dla niepełnosprawnych oraz zapomogi). Wielu naszych studentów osiąga wysokie wyniki w zawodach sportowych i konkursach artystycznych (polskich i międzynarodowych). Do dyspozycji pozostaje również Biuro Karier, dzięki któremu można zdobyć wiedzę o nowoczesnym rynku pracy i wymaganiach pracodawców, umiejętność sporządzania oryginalnego, profesjonalnego CV i listu motywacyjnego, odbyć próbną rozmowę kwalifikacyjną, otrzymać propozycje stażów i pracy (w Polsce i za granicą).

Wszystkich zainteresowanych poznaniem Szkoły Wyższej imienia Bogdana Jańskiego i jej krakowskiego Wydziału Zamiejscowego serdecznie zapraszamy na strony internetowe: http://www.krakow.janski.edu.pl oraz https://pl-pl.facebook.com/SWiBJ

zdzislawjkijasZdzisław Józef Kijas OFMConv

Fot. z pogrzebu p. Mirosław Boruta.

Kraków, 7 lipca 2015 roku

Nawet nie wiem
czy to historia nas stworzyła czy my stworzyliśmy historię.
Czy jesteśmy tylko echem
czyjegoś innego serca

– pytała w wierszu „Świat” Ewa Lipska.

Odnajduję się w słowach krakowskiej poetki, kiedy wracam myślą do mojego spotkania z prof. Haliną. Powiedziałbym, że było zupełnie przypadkowe, przez nikogo z nas nie wyreżyserowane. Wiara podpowiada, że było ono echem „czyjegoś innego serca”. Dla tego, kto wierzy, staje się jasne, że nasze spotkanie i długie lata współpracy, były „echem” Bożego serca.

halinagrzmiltylutkiProf. Halina żyła wielką pasją czynienia tego, co dobre, szlachetne, co trwa, nawet wtedy, kiedy ludzie odchodzą, co ma wymiar wieczny, co wiąże ludzi w solidarną więź pomagania sobie nawzajem w realizacji pięknych, szlachetnych marzeń. Spotykając się z nią, prowadząc – nieraz – długie rozmowy, odkrywałem, że raczej nie należała ona do tych, którzy chcą zdobyć świat, jak czynią to postacie Szekspira. Nie walczyła o jakieś szczególne miejsce w świecie, nie dążyła za tym, aby było jej wygodnie i dobrze, żeby było jej fanie. Myślę, że nie miała na myśli naukowego czy osobistego spełnienia, o jakim mówią i piszą współczesne media.

Znajdowała radość w dawaniu. Chętnie i bezinteresownie dawała, czyniąc to w różnej formie: duchowej i intelektualnej. Odważnie i z poświęceniem spieszyła z pomocą innym, zarówno materialnie jak społecznie, w czasie stanu wojennego, kiedy angażowała się w Solidarność i później, kiedy sytuacja polityczna-społeczna kraju uległa zmianie i pojawiły się nowe problemy i nowe wyzwania. Jednym słowem śp. prof. Halina była osobą mocno zaangażowaną w życie społeczne, akademickie, kościelne. Dawała z siebie obficie tylko dlatego, że mocno kochała ludzi i wierzyła w dobro. Umiała mądrze patrzeć wokół siebie, właściwie dostrzegać autentyczne potrzeby drugich/bliźnich, przychodząc im z odpowiedzialną pomocą.

sphalinagrzmiltylutkip1Prof. Halina była osobą pełną szlachetnych tęsknot. W pierwszym rzędzie tęskniła za jakąś prawdą – o sobie, o drugim człowieku, o świecie… Bardzo chciała ją poznać, ale tylko dlatego, aby móc lepiej rozumieć siebie i drugich i przyjść im z pomocą. Materialny świat był dla niej za ciasny, dlatego marzyła o innym, lepszym, wolnym od grzechu, ludzkiej małości, ograniczeń. Sądzę, że taka była najgłębsza intencja jej studiów lingwistycznych. Chciała poznać język, którym się posługujemy i tekst, który komunikujemy. Jej wiedza pozwala jej być-gdzie-indziej, dotykać innych, głębszych przestrzeni wiedzy i egzystencji. Upływ czas nie osłabiał tęsknot, wręcz przeciwnie, uszlachetniał je, nadawał im bardziej duchową formę, posmak absolutnej czystości. Nasze telefoniczne rozmowy były tego świadkiem. W ich trakcie objawiało się jej wielkie zaufanie do świata i ludzi. Wierzyła głęboko w dobroć ludzi, w ich poczucie odpowiedzialności. Ufała im tylko dlatego, że wierzyła głęboko i szczerze w Boga, który stał się bliski człowiekowi, który związał się z nim na dobre i na złe, który oddał za niego życie, aby człowiek mógł żyć w obfitości.

Kult siebie, estyma, wielkie słowa, lecz bez pokrycia w czynach, brak głębszej refleksji nad życiem, zatrzymania się i zadumy nad tym, co dzieje się wokół… to nie było dla niej. Silną podstawą życia prof. Haliny Grzmil-Tylutki był pewien rodzaj wewnętrznego, nad wyraz pozytywnego, rozdygotania. Postawa ta nie pozwala spocząć na tym, co się osiągnęło, ale każe iść dalej. Nie zadawala się przeciętnością, której tak wiele teraz wokół, ale każe sięgać głębiej, szukać dalej, tęsknić bardziej. Tego rodzaju postawa szła w parze z wewnętrznym zaangażowaniem, uczuć i intelektu w to, co robiła, w co się angażowała. Powiedziałbym, że wszystko robiła całym swoim jestestwem.

sphalinagrzmiltylutkip2Jej wrażliwość na zło i nieprawości, na krzywdę i zakłamanie, było jednoczesnym źródłem wewnętrznej siły, rodziło stan skupienia i ducha gotowości do działania, aby prawda wzięła górę, aby odniosła zwycięstwo. Jej wielkim poświęceniem, chociaż nigdy nie odbierała go w ten sposób, była pełna szlachetności troska o chorego tatusia i rodzinę, miłość do męża Jerzego, zapobiegliwość o córkę Zosię i syna Marka, ale nie tylko. Od zawsze troszczyła się również o swój intelektualny rozwój i wysoki poziom naukowy swojego Instytutu Filologii Romańskiej... Nie były to jednak jej jedyne troski. Z wielkim oddaniem zabiegała o powstanie i rozwój Duszpasterstwa Romanistów, którego była jedną ze współzałożycieli. Ileż również czasu i inteligencji poświęciła na rzecz powstania i działalność Międzynarodowego Towarzystwa Naukowego „Fides et Ratio”, którego przez długie lata była wiceprzewodniczącą. Chcę w tym miejscu wyrazić jej wielką wdzięczność; czynię to w imieniu własnym, ale także, jako przewodniczący Towarzystwa. Czynię to w imieniu wszystkich członków Towarzystwa. Ich liczna obecność na tej uroczystości jest najlepszym wyrazem naszego szacunku dla Zmarłej.

Śp. prof. Halina nie robiła niczego na siłę, na pokaz. Nie czekała na oklaski, czyniąc dobro, rozdając się wokół. Byłem głęboko przekonany, że wszystko wypływało z jej serca, z najgłębszych przekonań, z jej tęsknot za autentycznym pięknym, za prawdą bez reklamy.

sphalinagrzmiltylutkip3Modliła się. Jej dialog z Bogiem był ciągły i żywy, ciągle pogłębiany i wzbogacany. Podtrzymywała go również w chorobie, a nawet wówczas stał się bardziej jeszcze intensywny i autentyczny. Tęskniła za prawdziwą wiarą, która we wszystkim, co nas spotyka, chce dostrzec głębszy sens, szerszy przekaz. Także w chorobie, nieszczęściu. Modliła się żarliwie i szczerze ufała, że powróci do zdrowia, że podejmie na nowo wykłady na swojej Uczelni. Żyła nadzieją, że znowu będzie w pełni dla swoich Bliskich: męża, dzieci. Na nowo chciała się włączyć w duszpasterstwo romanistów i prace Towarzystwa Fides et Ratio. Pozornie nie została jednak wysłuchana. Odeszła, aby radować się gdzie indziej, we wspólnocie innych. Coś takiego rodzić może bunt, sprzeciw, a nawet zgorszenie. Dlaczego ktoś wiekiem i duchem młody, silny, inteligentny, dobry i bardzo potrzebny, musi umierać? „Jeśli Bóg nas nie wysłuchuje, to znaczy, że ma w tym jakiś cel” – mówiła Anna Polony. Pytamy jednak, „jaki jest sens jej śmierci? Jaki jest jej cel?” Nie sposób odpowiedzieć na te pytania. Musimy przyjąć naszą niewiedzę i zgodzić się z wolą Boga, którego mądrość i miłość przewyższa niepomiernie naszą.

Michel de Montaigne w swoich „Próbach” pisał, że śmierć, to „początek nowego życia”. Powiedział to już wcześniej Jezus Chrystus. Myślę, że tego oczekuje od nas również prof. Halina Grzmil-Tylutki: pragnie, abyśmy przedłużali w czasie jej pasję czynienia dobra, troskę o systematyczne studium i odwagę w głoszeniu prawdy.

sphalinagrzmiltylutkip4Wierzymy, że prof. Halina jest już w „domu Ojca”, skąd wstawia się za nami, prosząc dla nas o siłę, abyśmy nie osłabli w tęsknocie za tym, co wartościowe, co godne największego nawet poświęcenia. Jednym słowem śp. prof. Halina oczekuje od nas, abyśmy nie przestawali być ludźmi wielkich, szlachetnych marzeń o innym, lepszym świecie, w którym równie mocno szanuje się osobę chorą i słabą, co mądrą i bogatą. Wstawia się za nami, abyśmy mieli udział w tworzeniu kultury, która troszczy się o każdego człowieka, od poczęcia do śmierci, która z pasją oddaje się poszukiwaniom prawdy i staje w jej obronie, kiedy zostanie odkryta.

Śp. prof. Halina wierzyła, że jej życie, praca, ale także cierpienie/choroba mają jakiś głębszy, ukryty sens. Nie wiemy, czy sama go w pełni odkryła… Odkryjemy go w pełni, kiedy przeżywać będziemy odpowiedzialnie nasze życie. O to prosimy Boga w obecnej Eucharystii, dziękując Mu jednocześnie za piękne świadectwo życia śp. prof. Haliny.

miroslawborutaMirosław Boruta *

Prawda jest najważniejsza - najważniejsza, ale i bezwzględna. Bo jedyna. Co można powiedzieć o współczesnej Polsce? Czy to, że żyje się w niej znakomicie, że ludzie są radośni, uśmiechnięci, cieszą się dniem dzisiejszym i nie martwią o przyszłość. Ze spokojem i zasobnym portfelem przewidują kolejne, dobre lata dla swoich pociech. Oczywiście, że można tak powiedzieć, ale trzeba być kłamcą. Trzeba należeć do obozu manipulacji medialno-psychologicznej, do obozu propagandy, siewców pseudorzeczywistości innej niż prawdziwa.

Z faktami medialnymi, czy propagandą zawsze jednak wygrywa empiria, to ten nasz naukowy filtr, który nie pozwala kłamać, na nim zasadza się autorytet badacza, naukowca, uczonego.

akokrakowWiększość z nas, należących od kilku lat do środowiska Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie, ma w pamięci ważny moment naukowego życiorysu. Moment nadania tytułu doktora i słowa przysięgi: "badania naukowe w swojej dyscyplinie ochoczo i gorliwie będę uprawiał i rozwijał, nie z chęci marnego zysku czy dla osiągnięcia próżnej sławy, lecz po to, by tym bardziej krzewiła się prawda i jaśniej błyszczało jej światło, od którego zależy dobro rodzaju ludzkiego".

To zobowiązanie traktujemy bardzo poważnie, skoro – decydując się niejednokrotnie na krytykę ze strony wciąż – niestety - przeważającej części środowiska akademickiego a nawet płacąc cenę blokady awansu czy publikacji – wciąż marzymy, myślimy i piszemy o wolnej, suwerennej Ojczyźnie, o Polsce.

Historia AKO w Krakowie, drugiego w Polsce po najsłynniejszym, poznańskim (działającym pod wodzą profesora Stanisława Mikołajczaka) , rozpoczęła się w lecie 2011 roku i wkrótce zaowocowała serią środowiskowych spotkań i – co w naszym środowisku najważniejsze – konferencjami.

naukapolskaPodczas pierwszej z nich ustalił się tytuł wszystkich dotychczasowych (2012, 2013, 2015) – „Nauka polska. Prawda jest najważniejsza”. A warto przy tym jeszcze wspomnieć o podtytułach: „Rozważania o stanie szkolnictwa uniwersyteckiego w Polsce”, „Środowisko akademickie a świadomość obywatelska współczesnych Polaków” oraz „Przywracanie Polski. Program dla Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej”.

Ten ostatni nawiązuje do tytułu słynnej już publikacji Wydawnictwa „Biały Kruk” – „Wygaszanie Polski 1989-2015” oraz do, zakończonej właśnie, kampanii wyborczej na urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Zamierzeniem organizatorów i uczestników było bowiem zarówno pomóc Ojczyźnie, jak i osobie Prezydenta, którym – 24 maja 2015 roku – został doktor nauk prawnych, p.  Andrzej Duda… i to nie tylko dlatego, że od samego początku należy do krakowskiego AKO 😉

Warto jeszcze na zakończenie pokusić się garść refleksji. Po co to wszystko?

2014akoiikBo, co prawda cenzury w Polsce nie ma (sic!), ale są teksty „które nie pasują do profilu czasopisma”, wystąpienia „nie mieszczące się w ramach konferencji”, badania na które nigdy nie zostały przyznane środki finansowe, czy… konferencje naukowe organizowane przez uczestników, choćby słynne Konferencje Smoleńskie w Warszawie. Śpiewaliśmy więc hymn „Boże coś Polskę” w wersji bliższej prawdzie: „racz nam wrócić, Panie”. Co innego teraz 😉

W czasach „wygaszania Polski” odpowiedź jest prosta, nawiązująca do słów świętego Jana Pawła II: „Proszę Was, abyście całe to duchowe dziedzictwo, któremu na imię "Polska", raz jeszcze przyjęli z wiarą, nadzieją i miłością - taką, jaką zaszczepia w nas Chrystus na chrzcie świętym, - abyście nigdy nie zwątpili i nie znużyli się, i nie zniechęcili, - abyście nie podcinali sami tych korzeni, z których wyrastamy”. Dla wielu z nas, osobiście słuchających Tych Słów, wypowiedzianych na krakowskich Błoniach, 10 czerwca 1979 roku te wskazania są jasne.

Wśród ogólnoludzkich wartości ważną jest kultura narodowa, a jej rozwój winien być wzmacniany przez wspólnotę działań narodowych i religijnych. Nie zrezygnujemy nigdy z polskości jako naszego wyróżnika. Ba, polskość tę, wartości Boga, honoru i ojczyzny,  będziemy wzmacniać ze wszystkich sił, i jako katolicy, i jako uczeni, i jako Polacy. „Warto być Polakiem, warto by Polska trwała i zwyciężała”.

* Autor, wraz z p. magistrem Andrzejem Ossowskim, ma zaszczyt współsekretarzować krakowskiemu AKO.

15 maja 2015 r.

Apel Akademickiego Komitetu Honorowego Andrzeja Dudy

My, członkowie Akademickiego Komitetu Honorowego Andrzeja Dudy, skupiającego ponad osiemset osób, apelujemy do wszystkich członków społeczności akademickiej w Polsce:

W II turze wyborów poprzyjmy doktora Andrzeja Dudę!

akadlogoJesteśmy ludźmi racjonalnymi, którzy swoje osobiste sukcesy zawodowe osiągnęli dzięki wiedzy i logice. Ten racjonalizm winien nas prowadzić do wniosku, że Polsce są potrzebne radykalne zmiany, że państwo wymaga natychmiastowej naprawy. Zapoczątkować je może wybór nowego Prezydenta Rzeczypospolitej. Urzędujący Prezydent nie zrobił nic, aby zapobiec zapaści polskiej nauki i szkolnictwa wyższego, a jego obecni doradcy naukowi twierdzą, że "nie stać nas na bezpłatne szkolnictwo wyższe, a jeżeli Konstytucja RP na to nie pozwala to należy ją zmienić" i sugerują likwidację pewnej liczby uczelni publicznych.

Nie chodzi nam jednak tylko o naprawę polskiej nauki. Chodzi o wprowadzenie na drogę szybkiego rozwoju polskiej gospodarki, o odnowę moralnych i etycznych podstaw funkcjonowania polskiego państwa, o stworzenie takich kulturowych, cywilizacyjnych, prawnych i ekonomicznych warunków życia w Polsce, by każdy z nas – Polaków – czuł się pełnoprawnym obywatelem, by poczuł wreszcie, że tu, w Polsce, może mieć warunki do uczciwej, sprawiedliwie opłacanej pracy, do godnego życia i by nie musiał szukać tego na obczyźnie.

Zwracamy się także do wszystkich Polaków w kraju i na emigracji:

Dajmy sobie szansę. Dajmy szansę naszym dzieciom. Wybierzmy Prezydenta, który daje silny impuls do uruchomienia potrzebnych Polsce zmian, który mądrą, programową i dynamiczną kampanią pokazał, że wie, w jakim kierunku prowadzić naród i państwo.

andrzejdudapodpisA my – znacząca część społeczności akademickiej – deklarujemy, że będziemy Prezydenta Andrzeja Dudę wspierali swoją wiedzą, umiejętnościami, działaniami, konstruktywną krytyką. Polska powinna w zdecydowanie większym stopniu wykorzystywać potencjał polskiej nauki. Tak czynią wszystkie szybko rozwijające się narody. Czas do nich dołączyć. Każdy może o tym zadecydować już 24 maja.

Współprzewodniczący Akademickiego Komitetu Honorowego Andrzeja Dudy:
prof. dr hab. Stanisław Mikołajczak – AKO Poznań
prof. dr hab. Ryszard Kantor – AKO Kraków
prof. dr hab. Michał Seweryński – AKO Łódź
prof. dr hab. inż. Artur Hugo Świergiel – AKO Warszawa
prof. dr hab. Piotr Czauderna – AKO Gdańsk

Pełna lista członków Akademickiego Komitetu Honorowego znajduje się na stronie internetowej: http://ako.org.pl/5522

festalonydobrzanskiFeliks Stalony Dobrzański*

Są zdarzenia ważne – ale tylko dlatego, bo tak są nazywane – i dużymi siłami nagłaśniane jako wręcz epokowe

Są zdarzenia ważne, stanową zaczyn nowego – a nie są nagłaśniane. Nie pomniejsza to ich znaczenia – jako dorobku grupy ludzi lub nawet jednego – nie koniecznie wielkiego formalnie – człowieka.

Do takich zdarzeń – w mojej ocenie ważnych – a w zasadzie nie znajdujących odbicia w informacji docierającej do szerszego grona odbiorców, należą Konferencje środowiska Akademickich Klubów Obywatelskich im. Prezydenta L. Kaczyńskiego prowadzone pod wspólnym hasłem „Nauka Polska – Prawda jest najważniejsza”

Uzasadniając, dlaczego te zdarzenia uważam za ważne – powiem krótko;

konferencjaako3a1/ sam fakt zorganizowania się grupy ludzi nauki z różnych dziedzin – a więc i obejmujących swym widzeniem różne odcienie życia intelektualnego i gospodarczego, świadczy o istniejącym jeszcze w tym środowisku potencjale chęci służenia publicznego – zgodnie z zasadniczą funkcją nauki – dostarczania informacji i opartych na racjonalnych przesłankach ocenach, nie zawsze zgodnych z głównym nurtem politycznym, za to zgodnych z obiektywną prawdą (fot. prof. dr hab. Krzysztof Cena).

2/  Konferencje te, które jak przystało na pracę ludzi nauki – nie są tylko spotkaniami miłymi towarzysko, a zostaje po nich ślad w postaci materiałów, a w każdym referacie zawarta jest myśl wynikająca w wiedzy i doświadczenia konkretnych ludzi - grona profesorów – ogólnie pracowników nauki. Jest to konkretny dorobek intelektualny – przedkładany społeczeństwu przez tych, którzy dosłownie traktują swoją rolę jaką mają wyznaczoną społecznie. Gdy trzeba – bez względu na brzmienie głównego nurtu – głoszą swoją prawdę, dając ją społeczeństwu jako wartość. Co prawda dziś niebyt wysoko cenioną i uważaną tylko za posiadającą znikomą rolę praktyczną – ale w istocie stanowiącą jednak bardzo istotną propozycję i to nieraz bardzo konkretnych rozwiązań. Że tego się nie widzi i nie bierze pod uwagę tego, że od myśli zaczyna się dobre działanie zaś działanie bez myśli nie może przynieść nic dobrego - nie jest to winą dostawców wiedzy.

Celem tego tekstu jest tylko przedłożenie Państwu jako Czytelnikom informacji, że taka konferencja miała miejsce, że była podporządkowana generalnej i widzianej przez pryzmat różnych dyscyplin myśli o „Przywracaniu Polski” czyli rozwinięciu niektórych punktów programu Kandydata na stanowisko Prezydenta Polski. Bo też taki też cel postawiła sobie ta grupa naukowców – nie samego narzekania wokół  diagnoz fatalnego stanu rzeczy. a przedkładania propozycji jak owo przywracanie należy realizować.

Muszę przyznać, iż w mojej ocenie już zdała egzamin znakomita koncepcja realizacyjna zaproponowana przez dr. M. Borutę i mgr. A. Ossowskiego. Oparła się ona na stwierdzeniu, że temat jest tak obszerny i leży w bezpośrednim zainteresowaniu tak dużej liczby ludzi ze świata nauki, a jest tak doniosły – że nie godzi  się zamykać sprawy na formalnym wygłoszeniu nawet i obszernych wykładów. Nie tylko takie przedłożenie nigdy nie stanowiłoby w jakikolwiek sposób pełnego materiału roboczego – a taki wszak był cel – ale i czas trwania konferencji przekroczyłby jakiekolwiek rozsądne ramy czasowe.

konferencjaako3bPomysł prosty – prezentacja skrótów wystąpień – ich głównych tez – z dyskusjami w obrębie każdej tematyki i – otwarcie materiałów pokonferencyjnych na inne wystąpienia składane na piśmie. Zapowiada się, że to założenie organizacyjne ma szanse zdać egzamin – poprzez powstanie zbioru bardzo kompetentnie opracowanych zagadnień. Toż to istota materiału bardzo wartościowego dla świadomego decydenta. Ten nie ma szans i nawet potrzeby, znać się na wszystkim – za to, mając na względzie jasno zdefiniowany cel,  ma mieć umiejętność racjonalnego doboru rozwiązań po zestawieniu ze sobą różnych koncepcji (fot. dr hab. Piotr Stec, prof. UO).

Cel jest jasny – przywrócenie Polski – a tego celu tłumaczyć chyba już nie potrzeba, choć Ci którzy mówią oczywiste prawdy o zdemolowaniu wielu dziedzin życia i podporządkowaniu rządzenia, nie służbie Państwu, a interesom grupowym – są wprost wyzywani od oszołomów. Tym poważnym profesorom, to nie przeszkadza. Mają poczucie swego obowiązku służenia – społeczeństwu. Wielkie słowa? Może, ale dziś o wielkich słowach się zapomina albo się je wyśmiewa. Inne narody na to sobie nie pozwalają – bo chcą mieć własną państwowość.

W tej relacji – w oczekiwaniu na końcowe wydawnictwo – choć trudno relacjonować wszystkie wygłoszone główne myśli referatów - pokuszę się na pokazanie kilku myśli.

Pięć części: 1) kultura – 2) nauka – 3) elity i organizacja państwa – 4) zdrowie – 5) gospodarka, z dyskusjami po każdej – dały już jednak nie tylko diagnozy (choć te są cenne swą trafnością a dobra diagnoza warunkuje dobre leczenie) – ale i zasygnalizowały kierunki zmian.

konferencjaako3cZacznijmy od kapitalnie trafnej identyfikacji i nazwy użytej przez prof. R. Kantora – postprezydentury będącej owocem postpolityki jako zaprzeczenia służby, na rzecz traktowania rządzenia na równi z zarządzaniem i to na rzecz interesów grupowych (fot. prof. zw. dr hab. Ryszard Kantor). Taki system opiera się na post społeczeństwie – postobywateli czyli nie-społeczeństwie a obrobionej bezwolnej masie posłusznej mediom. Z tym wystąpieniem współgrało wystąpienie dr. hab. A. Waśki – redaktora naczelnego dwumiesięcznika „Arcana”. Wskazał on na wręcz konstytucyjne możliwości Prezydenta w zakresie troski o tożsamość narodową, i bardzo jasno sprecyzował jak, i przede wszystkim po co, lewactwo metodycznie działa właśnie na rzecz demontażu nie tylko systemu wartości ale i podstaw naszego kodu kulturowego – czyli i poczucia tożsamości. Pociechą jest to, co zostało powiedziane przy okazji wystąpienia dr. M. Boruty – że o ile nasze pokolenie i to postkomunistyczne traci poczucie więzi narodowej, to już następcy silnie i aktywnie poszukują tradycji, tożsamości – odrzucając bezkrytyczny zachwyt nad „innymi”. W tym zakresie też ważna – a nie podawana powszechnie choć możliwa do odtworzenia informacja – jaka jest liczba Polaków. W sumie. Za granicą ponad 20 milionów czyli jesteśmy narodem z dużym upustem krwi. Co rzutuje na w zasadzie wszystko w sferze nauki, gospodarki, kultury.

Na ważne elementy wskazywał też Mec. Z. Cichoń pokazując refleksję nad pojęciem praw człowieka i tym co w tym zakresie może zdziałać osoba będąca na stanowisku o tak silnym mandacie społecznym jak Prezydent.

W pierwszym oglądzie można by było powiedzieć, że następne – skrótowo nazwijmy to medyczne i gospodarcze wystąpienia nie współgrają z taką tematyką. Jednakowoż już pierwsze w tej części sprawnie medialnie poprowadzone wystąpienie dr. n. med. A. Sośnierza pokazało z zaskakującą dokładnością jak całe kolejne ewolucje systemu ochrony zdrowia (a więc ważnej części bezpieczeństwa obywateli) zmieniały to co było za komuny – na kolejne rozwiązania. Od tego co było w tej sprawie gruntowną zmianą podejścia (Kasy Chorych) korzystną dla pacjenta poprzez kolejne lata – zmiany doprowadziły do … powrotu w schemat dosłownie identyczny jaki był za komuny. I tu nie ma zmiłuj się – to nie ma prawa działać inaczej jak tylko na szkodę pacjenta. Wydawało by się już zupełnie specjalistyczne wystąpienia dr L. Lachowicza pokazało jak groźna medycznie jest opowieść o „leczeniu” poprzez in vitro i ze jest procedura NaProTechnology – która jest leczeniem – w definicyjnym pojęciu tego słowa. Całość składała się na wskazania w zakresie zapewnienia ciągłości biologicznej narodu

konferencjaako3dI cała część poświęcona gospodarce pokazująca wystąpieniem prof. J. T. Dudy co w wykonaniu obecnie rządzących oznacza innowacyjność – jak się to przekłada na stracone na ten cel fundusze. Wystąpienia prof. S. Taczanowskiego i prof. K. Probierza były mocno osadzone w sytuacji gospodarczej w zakresie energetyki i choć z pojedynczymi częściami pierwszego z nich bym polemizował (nie miejsce tu na to) – co nie zmienia faktu wykazania w obu wystąpieniach, że Polskę stać na zapewnienie gospodarce tej podstawy – energetyki (fot. dr Mirosław Boruta).

Podkreślam – ożywiona dyskusja czy też często dodawanie uzupełnień po każdym z paneli – to nie była rozmowa ludzi przypadkowych – bo na sali – przepraszam, że tak to powiem – siedziały same tęgie głowy. Taki skład AKO z jego natury. W sumie – mam wielką i jak się wydaje w pełni zasadną nadzieję – że materiał końcowy – a zapowiada się że będzie wydany przez znane wydawnictwo, a więc z wielką troską o jakość, będzie istotną lekturą dla każdego myślącego o Polsce w kategoriach dobra wspólnego.

Bez względu na wynik wyborów – choć mam nadzieję, że te materiały znajdą poczesne miejsce i to nie do samego oglądania – na półce nowego Prezydenta.

Bo po prostu Ten będzie wiedział co oznaczają te treści, i że nie są one otmętami szaleństwa

W tej relacji nie można zaniedbać podania jeszcze jednej ważnej informacji. Oto powstał i uczestniczył w obradach Akademicki Klub Obywatelski ze Śląska. Uaktywnił się tym samym następny silny ośrodek naukowy i to o własnej, wyraźnej  specyfice związanej z terenem działania.

konferencjaako3eI na zakończenie warto jak się wydaje zwrócić uwagę szerokim kręgom odbiorców na jak się wydaje ważny fakt. Oto, pomimo istnienia systemu silnego wpływu administracyjnego na niezależność osądów i badań, (sterowaniem finansowania i nawet awansowania w Nauce), coraz więcej naukowców mówi – nie – mamy służyć prawdzie a nie za wszelką cenę temu kto płaci (fot. Uczestnicy Konferencji). Dla człowieka pracującego w innym zawodzie nie jest znana cena jaką dziś płacą naukowcy za próby niezależności. Konferencje Smoleńskie, taka jak ta Konferencja AKO – są, nie porównując oczywiście rangi – jednak zupełnie prywatnymi niezależnymi inicjatywami naukowców, mających poczucie zobowiązań wobec kraju, z racji swej wiedzy dysponujących sprecyzowanymi poglądami w poszczególnych dziedzinach. Poglądy te mają oparcie w faktach i obserwacjach oraz przemyśleniach i mają przełożenie na ocenę działań gospodarczych i politycznych. Taka jest Ich praca i nie godzą się na kluczenie ze swoją prawdą.

To dziś kosztuje.

Kiedyś tak też było – i też powszechnie się tego nie wiedziało ile pojedyncze osoby poświęcały i ile to niejednego kosztowało. Proszę zauważyć, mając na względzie to co spotkało prof. K. Nowaczyka czy prof. J. Rońdę – celowo w tej relacji pomijałem wszelkie afiliacje. Wydaje się że ta refleksja jest konieczna – choćby ze względu na ukształtowanie dość już powszechnego poczucia – że elita przestała funkcjonować w swej właściwej roli – nie tylko chodzenia w splendorach. Widać to po ogólnym spadku prestiżu zawodu naukowca.

Otóż proszę Państwa – są tacy, którzy się nie poddają.

* Autor jest doktorem inżynierem, em. pracownikiem Akademii Górniczo-Hutniczej.

Warszawa, 10 kwietnia 2015 r.

Akademickie Kluby Obywatelskie z Poznania, Warszawy, Krakowa i Łodzi występują oficjalnie z wnioskiem o powołanie Międzynarodowej Komisji do wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej

akopolskaUstalenia rosyjskiej Komisji MAK i polskiej Komisji Millera pozostają w rażącej niezgodzie z ustaleniami Komisji Parlamentarnej powołanej przez polski Sejm i ustaleniami Konferencji Smoleńskich zorganizowanych przez polskich uczonych wbrew stanowisku władz.

Akademickie Kluby Obywatelskie liczące kilkuset uczonych z różnych dziedzin nauki, w piątą rocznicę tragedii smoleńskiej stwierdzają, iż poza diametralnymi rozbieżnościami merytorycznymi w wyjaśnianiu katastrofy smoleńskiej, istnieje ogromna liczba faktów wskazujących na niechęć, niezdolność, a nawet na świadome dążenie do niewyjaśnienia przyczyn katastrofy, zarówno ze strony władz Rosji jak i Polski. Jest ich bardzo wiele, przykładowo można wymienić nieprzekazanie Polsce podstawowych dowodów: wraku samolotu, czarnych skrzynek, prowadzenie badań nie na oryginałach, lecz kolejnych, różnych pod względem treści i długości kopiach taśm z czarnych skrzynek, wykluczające się ekspertyzy, co do obecności materiałów wybuchowych, brak sekcji zwłok większości ofiar katastrofy.

Wszystko to oraz liczne fałszywe informacje sprawiają, iż bez nadania śledztwu wymiaru międzynarodowego dotychczasowe oficjalne wyjaśnienia nie zostaną przyjęte przez polską i światową opinię społeczną.

Dla Polaków traktujących swój kraj poważnie i uczciwie jest oczywiste, iż badania katastrofy, która pozbawiła życia elitę Państwa Polskiego z Prezydentem Rzeczypospolitej na czele, winny być prowadzone w sposób niezwykle skrupulatny, tak by rozwiać wszelkie wątpliwości odnośnie do jej przyczyn i przebiegu. Ponieważ wszelkie, wręcz podstawowe standardy prowadzenia badań wyjaśniających przyczyny tego wypadku lotniczego zostały złamane, jedyną drogą uczciwego i wiarygodnego dla opinii publicznej, ale przede wszystkim dla nas Polaków wyjaśnienia wszystkich aspektów tej katastrofy jest zwrócenie się do władz Unii Europejskiej i NATO o powołanie stosownej komisji – wszak zginęli przywódcy państwa członka UE i najwyższe polskie dowództwo NATO.

Wystąpienie o powołanie takiej komisji jest wotum nieufności wobec władz państwa polskiego, które wobec tej sprawy zachowuje się całkowicie niezrozumiale: oddało badanie wypadku wrogiemu państwu, bez zagwarantowania sobie możliwości udziału w dochodzeniu, zrezygnowało z pomocy państw sojuszniczych, nie wykorzystało potencjału polskiej nauki i polskich naukowców do wyjaśniania tej tragedii, co więcej, chętnych zniechęcało i szykanowało, nie podjęło merytorycznej dyskusji z ustaleniami niezależnych komisji.

Ponadto w obecnej sytuacji politycznej tylko nacisk światowej opinii publicznej działającej na rzecz Międzynarodowej Komisji może doprowadzić do przekazania Polsce wraku i czarnych skrzynek – bez tych dowodów, będących przecież polską własnością – śledztwo nie może zostać przeprowadzone i zakończone.

Dzisiaj wyjaśnienie przyczyn katastrofy nie może być traktowane jak wewnętrzna sprawa Polski, bowiem brak wszechstronnego i uczciwego zbadania przyczyn katastrofy oznacza zgodę na złamanie podstawowych standardów demokratycznych zarówno w życiu wewnętrznym Polski, jak i w relacjach z Rosją, na której terytorium doszło do katastrofy. Występując z inicjatywą międzynarodowego śledztwa dajemy wyraz naszej wiary w poszanowanie przez organy Unii Europejskiej i NATO zasad demokracji: kręgosłupa wszelkiej praworządności i ładu politycznego i społecznego w świecie.

W imieniu Klubów:
prof. dr hab. Stanisław Mikołajczak, przewodniczący AKO w Poznaniu,
prof. dr hab. Ryszard Kantor, przewodniczący AKO we Krakowie,
prof. dr hab. Michał Seweryński, przewodniczący AKO w Łodzi,
prof. dr hab. Artur Świergiel, przewodniczący AKO w Warszawie.

Zapraszamy Państwa do obejrzenia relacji filmowej ze spotkania p. doktora Andrzeja Dudy z Akademickim Komitetem Honorowym popierającym jego kandydaturę na urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej (Poznań, 26 marca 2015 roku). Wersja poprawiona technicznie - poprzednia była oglądana 2206 razy.


• https://www.youtube.com/watch?v=HDalSxArS18

Więcej filmów z tego spotkania znajdą Państwo na: http://ako.poznan.pl/5789

wpolityceplZespół wPolityce.pl / lw / PAP

Kandydat PiS na prezydenta Andrzej Duda uważa, że nie korzysta się z dorobku polskiej nauki. Mam poczucie, że polska nauka pracuje do szuflady – powiedział. Duda w czwartek spotkał się w Poznaniu z przedstawicielami środowiska akademickiego i wyborcami.

Jeżeli mówimy o zysku, jaki ma być z polskiej nauki i dla polskiej nauki, to zadaniem władzy, a nią jest też prezydent RP, jest sprzężenie nauki z gospodarką – myślę tu przede wszystkim o naukach technicznych – i działanie w ten sposób, abyśmy pozyskiwali technologie z własnych zasobów, a nie kupowali licencji na wszystko z zagranicy — mówił Duda.

Kandydat PiS wziął udział w konferencji „Polska - Polscy uczeni – Nauka”. Zaproszenie na konferencję wystosował Akademicki Komitet Honorowy Andrzeja Dudy. Spotkanie odbyło się w sali poznańskiego oddziału Polskiej Akademii Nauk.

Według Dudy wielkonakładowe projekty powinny być realizowane przez solidne konsorcja badawczo-rozwojowe, których nie powinno być wiele. Jego zdaniem ograniczona miałaby być też liczba tematów jakimi mają się zajmować. Kandydat PiS wymienił takie dziedziny jak: chemia, elektronika i obronność.

W tym zakresie wszystko powinno się odbywać pod kontrolą i opracowaniu tematycznym ministerstwa, środowiska naukowego, specjalistów z danej dziedziny i przedstawicieli gospodarki — stwierdził.

20150326ad3Mówił, że najistotniejsze jest „robienie rzeczy potrzebnych” (fot. Twitter).

Takich, które dadzą się wykorzystać, żebyśmy nie robili przysłowiowej pracy do szuflady, abyśmy pracowali nad takimi rozwiązaniami technologicznymi, które są nowoczesne, i które są w stanie pchnąć do przodu polską, i wierzę głęboko, że światową gospodarkę — dodał.

Zdaniem Dudy publikacje w czasopismach branżowych, gospodarczych, które nie są periodykami czysto naukowymi, powinny być liczone do punktacji dających awans naukowy.

Będzie to zachętą dla młodych naukowców do publikowania w nich, a dla przedsiębiorców, żeby poszerzać wiedzę — uważa.

Duda w Poznaniu mówił również o tym, że trzeba zachęcać przedsiębiorców do inwestowania w innowacyjność np. poprzez odliczenia podatkowe.

W jego opinii do wszelkich rankingów i punktacji jakie oceniają placówki badawcze, instytuty i indywidualnych naukowców należy wliczać - zwłaszcza w naukach technicznych - współpracę z sektorem gospodarczym.

Nie mam żadnych wątpliwości, że musi być powiązanie pomiędzy przedsięwzięciami gospodarczymi a kwestiami naukowymi — zaznaczył.

Wcześniej w Poznaniu kandydat PiS spotkał się z wyborcami na pl. Adama Mickiewicza przy Pomniku Ofiar Poznańskiego Czerwca 1956, gdzie złożył kwiaty.

Tekst i ilustracja za:
http://wpolityce.pl/polityka/238751-andrzej-duda-wsrod-profesorow-w-poznaniu-trzeba-bardziej-korzystac-z-dorobku-polskiej-nauki

miroslawborutaMirosław Boruta *

Kandydatem wielu, bardzo wielu Polaków w wyborach 10 maja 2015 roku na urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej jest p. dr Andrzej Duda. Przyjrzyjmy się zatem dzisiaj noszonemu przez Niego nazwisku. Co oznacza i ile osób w Polsce i nie tylko w Polsce, nazywa się Duda?

Sama nazwa oznacza instrument muzyczny lub osobę grającą na takim instrumencie, co niejednokrotnie oznaczać może uzdolnienia muzyczne przodków osób, noszących dzisiaj nazwisko Duda. No, może bodaj chęć, aby na takim instrumencie grać 😉

Bądź co bądź bardzo wiele polskich nazwisk pochodzi od pierwszych przezwisk mających swoje źródło w cesze fizycznej lub zdolnościach naszych antenatów.

nazwiskoduda1Warto dopisać, że według wydanego w 2003 roku „Słownika nazwisk używanych w Polsce na początku XXI wieku”, opracowanym przez Kazimierza Rymuta żyły w Polsce 37004 osoby noszące nazwisko Duda, mieszkając we wszystkich województwach i prawie wszystkich powiatach naszego Kraju (za: moikrewni.pl).

Największym rodzimym matecznikiem Dudów jest Małopolska a tamże Kraków (933 osoby) oraz powiaty: brzeski (431 osób), limanowski (415 osób) i nowosądecki (648 osób), a poza tym krakowski ziemski (410 osób) i nowotarski (399 osób). W innych częściach Polski warte wzmianki są miasta: Kielce (392 osoby), Lublin (459 osób), Warszawa (654 osoby) i Wrocław (426 osób), a nade wszystko Górny Śląsk: powiaty będziński (564 osoby) i cieszyński (430 osób) oraz miasta Bytom (473 osoby), Katowice (486 osób) i Tarnowskie Góry (659 osób).

Stąd też, zważywszy na najbardziej popularne drogi migracji Polaków ze wsi do miast przemysłowych Śląska oraz stołecznych Krakowa i Warszawy za główny ośrodek, matecznik rodzin Dudów uznać należy Ziemię Nowosądecką.

W relacji do najbardziej powszechnego w Polsce nazwiska Nowak (bo pamiętajmy, że już od lat nazwisko Kowalski jest drugie), nazwisko Duda mieści się ewidentnie w czołówce i zajmuje na różnych listach pozycję w piątej lub szóstej dziesiątce, to bardzo wysoko, zważywszy, że nazwisk w Polsce jest… kilkaset tysięcy.

nazwiskoduda2A co ciekawe zarówno „American Surnames” Elsdona C. Smita, jak i „Russkije familii” B. O. Ungebauna notują nazwisko Duda w swoich krajach w ilości odpowiednio 127 i 226 osób. To oczywiście literatura naukowa - nazwiskoznawcza - bo już serwisy internetowe podają dużo większe liczby. Popularny locatemyname.com utrzymuje, że w swoich zasobach ma informacje o osobach noszących nazwisko Duda - 8203 w Stanach Zjednoczonych, 793 w Niemczech, 495 w Rumunii, 420 na Ukrainie, 267 w Wielkiej Brytanii, 212 we Francji i 206 w Kanadzie.

Nie dziwmy się więc jeśli obok nas znajdą się osoby, w rodzinie, wśród znajomych czy sąsiadów o nazwisku Duda. Część z nich, tych najbardziej znanych, od dawna już kojarzymy, choćby: Andrzeja – kandydata na Prezydenta Polski; Elżbietę – aktorkę znaną z telewizji (może bardziej w swojej francuskiej wersji imienia Elizabeth), Fabiana – sympatyczną postać z serialu „Ranczo”, Jerzego Dudę-Gracza, grafika i malarza czy Piotra – przewodniczącego „Solidarności”.

newsletter1adNazwisko ma swoją wielką moc i podtrzymuje sporą część naszej tożsamości, a jeśli do tego jest ono rozpoznawane jako polskie i związane z polskimi wartościami kulturowymi i narodowymi może nam to tylko pomóc.

Jak wspomniałem w tytule, kandydat Andrzej Duda już ma w zapasie 30 tysięcy głosów, bo jakżeby inaczej 😉

* Autor jest doktorem socjologii, politykiem i działaczem społecznym. Napisał m.in. „Nazwisko, tożsamość i więzi rodzinne”, trzecią w dziejach polskiej humanistyki (po Janie St. Bystroniu i Zofii Kaletowej) książkę o kulturowych aspektach polskich nazwisk.

Poznań - Kraków - Łódź - Warszawa, 27 lutego 2015 r.

Daj nam poczucie siły
i Polskę daj nam żywą,
by słowa się spełniły
nad ziemią tą szczęśliwą.

Jest tyle sił w narodzie,
jest tyle mnogo ludzi;
niechże w nie duch twój wstąpi
i śpiące niech pobudzi.

Nie ścierpię już niedoli
ani niewolnej nędzy.
Sam sięgnę lepszej doli
i łeb przygniotę jędzy.

Zwyciężę na tej ziemi,
z tej ziemi PAŃSTWO wskrzeszę.
Synami my twojemi,
błogosław czyn i rzeszę!

Stanisław Wyspiański, Wyzwolenie

My, niżej podpisani członkowie i sympatycy Akademickich Klubów Obywatelskich im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Poznaniu, Krakowie, Łodzi i Warszawie, powołujemy Akademicki Komitet Honorowy doktora Andrzeja Dudy.

Jesteśmy przekonani, że Polska umiejętnie, sprawnie i uczciwie rządzona może wyrwać się z impasu rozwojowego, odrodzić się i dołączyć do najbardziej rozwiniętych państw Zachodu, stając się szczęśliwą Ojczyzną dla swych obywateli: dla nas, naszych dzieci i przyszłych pokoleń.

Głęboko wierzymy, że wybór pana doktora Andrzeja Dudy na urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zapoczątkuje proces odrodzenia narodowego i państwowego.

Polska ma znaczący potencjał naukowy: uczonych, którzy w zagranicznych instytucjach naukowych osiągają spektakularne sukcesy; ma też rozbudowaną, choć głęboko niedoinwestowaną infrastrukturę naukową. Ten potencjał trzeba uruchomić i odpowiednio umotywować, by stał się motorem dynamicznego rozwoju naszego państwa. Jesteśmy gotowi podjąć się takiego wysiłku.

Nasz Komitet ma charakter otwarty. Zapraszamy do niego pracowników nauki ze wszystkich ośrodków i środowisk naukowych, którzy – jak my – widzą konieczność gruntownej przebudowy Polski. Można do nas dołączać, zapisując się do Komitetu na stronie internetowej AKO Poznań: http://ako.org.pl

Współprzewodniczący Komitetu Honorowego:
1. prof. dr hab. Stanisław Mikołajczak – AKO Poznań
2. prof. dr hab. Ryszard Kantor – AKO Kraków
3. prof. dr hab. Michał Seweryński – AKO Łódź
4. prof. dr hab. inż. Artur Hugo Świergiel – AKO Warszawa

Członkowie:
5. mgr Przemysław Alexandrowicz – KIK, Poznań
6. mgr Mirosław Andrałojć – archeolog, Poznań
7. mgr Krystyna Andrzejewska – UAM, Poznań
8. dr hab. Bartłomiej Andrzejewski – Inst. Fizyki Molekularnej PAN - prof., Poznań
9. dr inż. Maciej Andrzejewski – Instytut Pojazdów Szynowych, Poznań
10. dr Róża Antkowiak – UAM, Poznań
11. prof. dr hab. Wiesław Antkowiak – UAM, Poznań
12. dr inż. Andrzej Augustynek – AGH, Kraków
13. dr Teresa Bałuk-Ulewiczowa – UJ, Kraków
14. dr Lidia Banowska – UAM, Poznań
15. prof. dr hab. inż. Bronisław Barchański – AGH, Kraków
16. mgr inż. Krzysztof Bąk – Poznań
17. dr Arkadiusz Bednarczuk – UAM, Kalisz
18. prof. dr hab. med. Krzysztof Bielecki – Warszawa
19. prof. dr hab. Czesław Błaszak – UAM, Poznań
20. prof. dr hab. inż. Jacek Błażewicz – Politechnika Poznańska, Poznań
21. prof. dr hab. inż. Włodzimierz Bochniak – AGH, Kraków
22. prof. dr hab. Krystyna Boczoń – Uniwersytet Medyczny, Poznań
23. prof. dr hab. Władysław Boczoń – UAM, Poznań
24. prof. dr hab. Ewa Borkowska – Uniwersytet Śląski, Katowice
25. ks. prof. dr hab. Paweł Bortkiewicz – UAM, Poznań
26. dr Mirosław Boruta – socjolog, Uniwersytet Pedagogiczny, Kraków
27. dr Paweł Bromski – Warszawa
28. Andrzej Budzyk – Warszawa
29. prof. dr hab. inż. Witold Byrski – AGH, Kraków
30. prof. dr hab. Krzysztof Cena – biofizyk, Kraków
31. prof. dr hab. med. Mieczysław Chorąży – Centrum Onkologii, Gliwice
32. prof. Kamila Ciepiela – Uniwersytet Łódzki, Łódź
33. mgr inż. Piotr Cieszyński – informatyk, Poznań
34. prof. dr hab. med. Andrzej Cieśliński – Uniwersytet Medyczny, Poznań
35. mgr Ewa Ciosek – ekonomista, Poznań
36. dr Małgorzata Czabańska-Rosada – PWSZ w Gorzowie Wlkp., Poznań
37. dr hab. Elżbieta Czarniewska – UAM, Poznań
38. dr Bożena Cząstka-Szymon – WSP, Katowice
39. prof. dr hab. Janusz Czebreszuk – UAM, Poznań
40. dr hab. Janusz Czyż – Warszawa
41. prof. dr hab. Jacek Dabert – UAM, Poznań
42. dr hab. Mirosława Dabert – UAM, Poznań
43. prof. dr hab. inż. Eugeniusz Danicki – IPPT PAN, Warszawa
44. prof. dr hab. inż. Józef Dańko – AGH, Kraków
45. mgr Jan Dasiewicz – Poznań
46. dr hab. Małgorzata Dąbrowska – Uniwersytet Łódzki - prof., Łódź
47. dr Maria Dąbrowska-Bąk – UAM, Poznań
48. em. prof. zw. Urszula Dąmbska-Prokop – UJ, Kraków
49. dr Maria de Mezer-Dambek – lekarz, Poznań
50. dr Maria Dębowska – Uniwersytet Wrocławski, Wrocław
51. prof. dr hab. Kazimierz Dopierała – UAM, Poznań
52. prof. dr hab. Józef Drabik – BSW Bydgoszcz, Gdańsk
53. prof. dr hab. med. Leon Drobnik – Uniwersytet Medyczny, Poznań
54. prof. dr hab. inż. Jan T. Duda – AGH, Kraków
55. prof. dr hab. Edward Dutkiewicz – UAM, Poznań
56. prof. dr hab. Maria Dutkiewicz – UAM, Poznań
57. mgr Andrzej Dyga – Muzeum Archeologiczne, Kraków
58. prof. dr hab. Maria Dzielska – UJ, Kraków
59. dr Tadeusz Feliksiński – Politechnika Łódzka, Łódź
akopoznan60. dr Jerzy Fiszbach – Akademia Muzyczna, Poznań
61. prof. dr hab. inż. Antoni Florkiewicz – Politechnika Poznańska, Poznań
62. dr hab. Wit Foryś – prof. UJ, Kraków
63. mgr Jan Władysław Fróg – KU NSZZ Solidarność UP Kraków, Kraków
64. dr hab. inż. Piotr Gawor – Politechnika Śląska - prof., Gliwice
65. prof. dr hab. Julian Gembalski – Akademia Muzyczna, Katowice
66. prof. dr hab. inż. Ryszard Gessing – Politechnika Śląska, Gliwice
67. dr hab. inż. Ryszard Golański – AGH, Kraków
68. Marek Golubiewski – Łódź
69. prof. dr hab. Janusz Gołaś – AGH, Kraków
70. dr inż. Irena Gronowska – Warszawa
71. dr hab. Anna Gruszczyńska-Ziółkowska – Uniwersytet Warszawski - prof., Warszawa
72. mgr Stanisław Grzesiek – artysta plastyk, Poznań
73. prof. dr hab. Halina Grzmil-Tylutki – UJ, Kraków
74. dr hab. Marek Wojciech Gutowski – Warszawa
75. dr Zdzisław Habasiński – informatyk, Poznań
76. prof. dr hab. Henryk Hudzik – UAM, Poznań
77. prof. dr hab. inż. Barbara Jabłońska-Firek – AGH, Kraków
78. dr hab. Dobrochna Jankowska – prof. UAM, Poznań
79. mgr Robert W. Jankowski – prywatna szkoła językowa,
80. mgr Jolanta Jasińska – nauczyciel, Poznań
81. prof. dr hab. Tomasz Jasiński – UAM, Poznań
82. dr Teresa Jerzak-Gierszewska – UAM, Poznań
83. mgr inż. Andrzej Judek – Stow. Rodzin Katolickich, Poznań
84. prof. Idaliana Kaczor – Uniwersytet Łódzki, Łódź
85. dr Józef Kapusta – Instytut Biotechnologii i Antybiotyków, Warszawa
86. prof. dr hab. Janusz Kapuściński – PWSZ w Kaliszu, Kalisz
87. dr inż. Janusz Karlikowski – Politechnika Poznańska, Poznań
88. dr Anna Kasprzyk – UAM, Poznań
89. dr Henryk Kasprzyk – Uniwersytet Przyrodniczy, Poznań
90. prof. dr hab. inż. Janusz Kawecki – Politechnika Krakowska, Kraków
91. prof. dr hab. Andrzej Kaźmierski – UAM, Poznań
92. dr Marek Kisilowski – Warszawa
93. mgr inż. Mariusz Klapper – informatyk, Kraków
94. mgr Iwona Klimaszewska – UAM, Poznań
95. dr hab. inż. Zdzisław Kołaczkowski – inżynieria biomedyczna - prof. nzw., Poznań
96. mgr Izabela Komar-Szulczyńska – UAM, Poznań
97. prof. dr hab. inż. Andrzej Korbel – PAU, AGH, Kraków
98. prof. zw. Grażyna Korpal – ASP, Kraków
99. prof. dr hab. Maria Korytowska – UJ, Kraków
100. prof. dr hab. inż. Jan Maciej Kościelny – Politechnika Warszawska, Warszawa
101. prof. dr hab. Aleksander Kośko – UAM, Poznań
102. prof. dr hab. inż. Joachim Kozioł – Politechnika Śląska, Gliwice
103. prof. dr hab. Stanisław Kozłowski – Uniwersytet Przyrodniczy, Poznań
104. dr hab. Henryka Kramarz – Uniwersytet Pedagogiczny - em. prof., Kraków
105. prof. dr hab. Tadeusz Krygowski – Uniwersytet Warszawski, Warszawa
106. dr Henryk Krzyżanowski – Warsztaty Idei, Poznań
107. prof. dr hab. Grzegorz Kubski – UAM, Poznań
108. prof. dr hab. inż. Wojciech Kucewicz – AGH, Kraków
109. dr Dariusz Kucharski – historyk, Poznań
110. prof. dr hab. Wojciech Kuczyński – Inst. Fizyki Molekularnej PAN, Poznań
111. mgr Edward Kuliga – biegły rewident, Kraków
112. dr Katarzyna Kulińska – biofizyk, Poznań
113. dr hab. Tadeusz Kuliński – Inst. Chemii Bioorganicznej PAN - prof., Poznań
114. dr Beata Kuna – Politechnika Gdańska, Gdańsk
115. doc. dr Feliks Kurp – Politechnika Łódzka, Łódź
116. dr hab. Jacek Kurzępa – Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej - prof., Warszawa
117. prof. dr hab. inż. Stanisław Kuta – AGH, Kraków
118. mgr Elżbieta Leszczyńska – UAM, Poznań
119. dr Maria Leśniewicz – Politechnika Poznańska, Poznań
120. prof. dr hab. Ignacy Lewandowski – UAM, Poznań
121. mgr Halina Łabonarska – aktorka, Warszawa
122. dr hab. inż. Henryk Łaciak – AGH, Kraków
123. mgr Katarzyna Łaniewska – aktorka, Warszawa
124. dr Agata Ławniczak – reżyser publicysta dziennikarz wykładowca, Poznań
125. prof. Julian Ławrynowicz – Uniwersytet Łódzki, Łódź
126. mgr Małgorzata Łośko – UAM, Poznań
127. mgr Jolanta Łuczak – polonista, Austria
128. mgr Ryszard Łuczak – germanista, Austria
129. dr inż. Piotr Łukasiak – Politechnika Poznańska, Poznań
130. prof. dr hab. Andrzej Maciejewski – UAM, Poznań
131. ks. kan. Tadeusz Magas – duszpasterz Solidarności, Poznań
132. dr Irena Majkutewicz – Uniwersytet Gdański, Gdańsk
133. prof. dr hab. Edward Malec – UJ, Kraków
134. prof. dr hab. Tadeusz Malinowski – UAM, Poznań
135. mgr Sylwia Małecka – nauczyciel polonista, Poznań
136. mgr Szymon Małecki – nauczyciel polonista, Poznań
137. prof. dr hab. inż. Piotr Małoszewski – Centrum Helmholtza, Monachium
138. dr hab. Barbara Marczuk – UJ, Kraków
139. prof. dr hab. Wojciech T. Markiewicz – Inst. Chemii Bioorganicznej PAN, Poznań
140. mgr Jan Martini – artysta muzyk, Poznań
141. prof. Krzysztof Marynowski – Politechnika Łódzka, Łódź
142. inż. Janusz Matysiak – przedsiębiorca, Poznań
143. mgr Maria Matysiak – UAM, Poznań
144. dr Piotr Meteniowski – Poznań
145. dr hab. Jerzy Michalik – UAM, Poznań
146. dr hab. Michał Mierzejewski – prof. Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław
147. dr Bożena Mikołajczak – UAM, Poznań
148. prof. dr hab. inż. Janina Milewska-Duda – AGH, Kraków
149. dr hab. inż. Marek Miśkowicz – AGH, Kraków
akokrakow150. prof. dr hab. inż. arch. Anna Mitkowska – Politechnika Krakowska, Kraków
151. prof. dr hab. inż. Jacek Młochowski – Politechnika Wrocławska, Wrocław
152. mgr Celina Monikowska-Martini – artysta muzyk, Poznań
153. dr Elżbieta Morawiec – pisarka, Kraków
154. mgr Danuta Moroz-Namysłowska – nauczycielka, Poznań
155. dr Jan Mosiński – ZR NSZZ Solidarność i sejmik woj. Wielkopolskiego, Kalisz
156. dr hab. Grzegorz Musiał – prof. UAM i WSKSiM, Poznań
157. inż. Jerzy Nagórski – Łódź
158. Andrzej Napieralski – Łódź
159. dr hab. Adam Nodzeński – AGH, Kraków
160. lek med. Ewa Noga – lekarz, Kraków
161. dr hab. Henryk Noga – Uniwersytet Pedagogiczny - prof., Kraków
162. prof. dr hab. Andrzej Nowak – UJ, Kraków
163. dr hab. Andrzej Nowakowski – Uniwersytet Rzeszowski - prof., Rzeszów
164. prof. dr hab. Aurelia Nowicka – UAM, Poznań
165. prof. Joanna Olenderek – Politechnika Łódzka, Łódź
166. prof. Maciej Olenderek – Politechnika Łódzka, Łódź
167. prof. dr hab. med. Grzegorz Opala – neurolog, Katowice
168. dr Józef Orzeł – Warszawa
169. mgr inż. Andrzej Ossowski – AGH, Kraków
170. dr inż. Grażyna Ożarek – Warszawa
171. mgr Włodzimiera Pajewska – UAM, Poznań
172. dr hab. Krzysztof Papis – Warszawa
173. inż. Ryszard Paprzycki – automatyk, Poznań
174. prof. dr hab. Jan Paradysz – Uniwersytet Ekonomiczny, Poznań
175. dr inż. Krzysztof Pasierbiewicz – em. AGH pisarz tłumacz publicysta, Kraków
176. prof. dr hab. inż. Marian Pasko – Politechnika Śląska, Gliwice
177. prof. dr hab. Stanisław Paszkowski – Uniwersytet Przyrodniczy, Poznań
178. prof. Marek Pawlikowski – Uniwersytet Medyczny, Łódź
179. prof. dr hab. Krystyna Pecold – Uniwersytet Medyczny, Poznań
180. dr Ryszard Piasek – filmowiec, Poznań
181. dr hab. inż. Krzysztof Pieła – prof. AGH, Kraków
182. mgr Mikołaj Pietraszak-Dmowski – Fundacja Raczyńskich, Rogalin
183. dr hab. Barbara Piłacińska – prof. UAM, Poznań
184. dr Piotr Pirecki – Łódź
185. dr hab. Jacek Piszczek – Inst. Ochrony Roślin, Poznań-Toruń
186. prof. dr hab. inż. Bolesław Pochopień – Politechnika Śląska, Gliwice
187. prof. dr hab. Agnieszka Popiela – Uniwersytet Szczeciński, Szczecin
188. dr hab. Leszek Preisner – prof. AGH, Kraków
189. prof. dr hab. Jan Prokop – PAU, Kraków
190. prof. dr hab. Jan Prostko-Prostyński – UAM, Poznań
191. dr med. Andrzej Przybyszowski – Szpital Wojew. em. Ordynator, Nowy Sącz
192. prof. dr hab. Andrzej Przyłębski – UAM, Poznań
193. prof. dr hab. inż. Tadeusz Puchałka – Politechnika Poznańska, Poznań
194. dr hab. inż.. Andrzej Pułka – Politechnika Śląska, Gliwice
195. prof. dr hab. Zdzisław Puślecki – Uniwersytet Przyrodniczy, Poznań
196. dr inż. Konrad Pylak – Politechnika Lubelska, Lublin
197. dr Jacek Radomski – UAM, Poznań
198. dr hab. Wiesław Ratajczak – UAM, Poznań
199. prof. Jakub Rembieliński – Uniwersytet Łódzki, Łódź
200. dr Jan Rempała – Warszawa
201. prof. dr hab. Lucyna Rempulska – Politechnika Poznańska, Poznań
202. mgr Emilia Rogalińska – nauczycielka matematyki, Poznań
203. prof. dr hab. Tadeusz Rorat – PAN, Poznań
204. mgr Paweł Rosada – specjalista zarządzania, Poznań
205. prof. dr hab. Grzegorz Rosiński – UAM, Poznań
206. dr Krystyna Rożek-Lesiak – lekarz Stow. Misericordia, Zabrze
207. dr Lech Różański – PTPN, Poznań
208. mgr Wanda Różycka-Zborowska – reżyser,
209. mgr inż. Jadwiga Julia Rudnicka – poseł I i senator VI kadencji, Gliwice
210. Elżbieta Rybicka – Łódź
211. prof. Franciszek Rybicki – Politechnika Łódzka, Łódź
212. Andrzej Rychlik – Łódź
213. prof. dr hab. Wojciech Rypniewski – PAN, Poznań
214. prof. dr hab. Jan Sadowski – UAM, Poznań
215. prof. dr hab. med. Jerzy Samson-Zakrzewski – Uniwersytet Medyczny, Poznań
216. prof. Dominik Sankowski – Politechnika Łódzka, Łódź
217. prof. dr hab. Stanisław Sędziwy – UJ, Kraków
218. dr hab. Barbara Siemiątkowska – Warszawa
219. mgr Halina Aurelia Siwa – dziennikarz, Poznań
220. dr Andrzej Jan Skrzypczak – Politechnika Poznańska, Poznań
221. prof. dr hab. Jan Skuratowicz – UAM, Poznań
222. prof. dr hab. med. Marian Smoczkiewicz – Uniwersytet Medyczny, Poznań
223. mgr inż. Jan Smólski – Poznań
224. dr inż. Janusz Sobieszczański – Warszawa
225. dr Robert Sobków – nauczyciel akademicki, Poznań
226. dr hab. inż. Jerzy Z. Sobolewski – Warszawa
227. mgr Małgorzata Sołtysiak – KIK i Ruch Społ. im. Prez. Lecha Kaczyńskiego, Kielce
228. dr inż. Feliks Stalony-Dobrzański – AGH, Kraków
229. prof. dr hab. Krystyna Stamirowska – UJ, Kraków
230. dr hab. Anna Stankowska – prof. UAM, Poznań
231. prof. zw. dr hab.. Wojciech Stankowski – UAM, Poznań
232. prof. dr hab. dr h.c. Włodzimierz Starosta – Int. Assoc. of Sport Kinetics, Warszawa
233. dr hab. Piotr Stec – Uniwersytet Opolski - prof., Opole
234. mgr inż. Agnieszka Stelmaszczyk-Kusz – Warszawa
235. dr Czesława Stępień – Uniwersytet Łódzki, Łódź
236. dr Lechosław Stępień – Uniwersytet Łódzki, Łódź
237. mgr Bernadeta Sturzbecher – UAM, Poznań
238. dr inż. Krzysztof Sturzbecher – Politechnika Poznańska, Poznań
239. prof. dr hab. Wojciech Suchocki – UAM, Poznań
akowarszawa240. dr Jarosław Szarek – historyk, Kraków
241. mgr Janina Szczerbal – informatyk i nauczyciel, Poznań
242. prof. dr hab. Eugeniusz Szcześniak – UAM, Poznań
243. dr hab. Andrzej Szpulak – UAM, Poznań
244. prof. Jacek Sztaudynger – Uniwersytet Łódzki, Łódź
245. prof. dr hab. med. Roman Szulc – Uniwersytet Medyczny, Poznań
246. dr Mirosław Szulczyński – UAM, Poznań
247. dr Mirosław Szumiło – Instytut Historii UMCS, Lublin
248. dr Wojciech Szwed – Uniwersytet Przyrodniczy, Poznań
249. dr Hanna Szweycer – fizyk nauczyciel, Poznań
250. prof. dr hab. inż. Michał Szweycer – Politechnika Poznańska, Poznań
251. dr Urszula Szybiak-Stróżycka – biolog molekularny, Poznań
252. prof. dr hab. Henryk Szydłowski – UAM, Poznań
253. mgr inż. Janina Szymanowicz – Katolickie Stow. Wychowawców, Gliwice
254. prof. dr hab. Wojciech Święcicki – Inst. Genetyki Roślin PAN, Poznań
255. prof. dr hab. inż. Stefan Taczanowski – AGH, Kraków
256. prof. dr hab. Jerzy Tarajkowski – Uniwersytet Ekonomiczny, Poznań
257. prof. Władysław Targosz – ASP, Kraków
258. prof. dr hab. Kazimierz Tobolski – UAM, Poznań
259. mgr Grzegorz W. Tomczak – reżyser, Poznań
260. prof. Jerzy Tomczyk – Politechnika Łódzka, Łódź
261. prof. dr hab. Lech Torliński – Uniwersytet Medyczny, Poznań
262. Janusz Turowski – Łódź
263. dr Witold Tyborowski – UAM, Poznań
264. dr Marek Mariusz Tytko – UJ, Kraków
265. dr inż. Ewa Alicja Urbanowicz – właściciel pracowni projektowej, Poznań
266. dr hab. inż. Michał Urbański – Warszawa
267. prof. dr hab. Ryszard Vorbrich – UAM, Poznań
268. dr Lucyna Wachecka-Kotkowska – Uniwersytet Łódzki, Łódź
269. dr hab. Przemysław Waingertner – Uniwersytet Łódzki - prof., Łódź
270. mgr Henryk Walendowski – Poznań
271. dr hab. inż. Stanisław Waluś – PAN i KIK, Katowice
272. prof. dr hab. n. med. Jerzy B. Warchoł – Uniwersytet Medyczny, Poznań
273. dr n. przyr. Teresa Warchoł – Uniwersytet Medyczny, Poznań
274. prof. dr hab. Jan Wawrzyńczyk – Uniwersytet Warszawski, Warszawa
275. prof. Włodzimierz Wawszczak – Politechnika Łódzka, Łódź
276. dr hab. inż. Krzysztof Weiss – Warszawa
277. dr Maria Wejchan-Judek – Politechnika Poznańska, Poznań
278. prof. dr hab. inż. Jerzy Weres – Uniwersytet Przyrodniczy, Poznań
279. mgr Maria Weres – Uniwersytet Ekonomiczny, Poznań
280. prof. dr hab. med. Piotr Widłak – Centrum Onkologii, Gliwice
281. dr hab. med. Wiesława Widłak – prof. Centrum Onkologii, Gliwice
282. dr Józef Wieczorek – geolog redaktor Niezależnego Forum Akademickiego, Kraków
283. dr Jerzy Wierzchowiecki – Szpital Miejski, Grodzisk Wlkp.
284. prof. dr hab. med. Michał Wierzchowiecki – Uniwersytet Medyczny, Poznań
285. dr Jacek E. Wilczur – Warszawa
286. prof. dr hab. Zdzisław Julian Winnicki – Uniwersytet Wrocławski, Wrocław
287. inż. Grzegorz Wiśniewski – Gorzowskie Tow. Muzyczne, Gorzów Wlkp.
288. dr Bartłomiej Wróblewski – SWPS konstytucjonalista, Poznań
289. prof. dr hab. Barbara Wysocka – PAN, Poznań
290. dr hab. Grażyna Zając – UJ, Kraków
291. prof. Andrzej Zalewski – Uniwersytet Warszawski, Warszawa
292. mgr Maria Zawadzka – nauczyciel, Poznań
293. prof. dr hab. Stefan Zawadzki – UAM, Poznań
294. mgr Paweł Zdun – Warszawa
295. mgr Tomasz Zdziebkowski – przedsiębiorca, Poznań
296. dr hab. Zbigniew Zegan – ASP Kraków – em. prof., Kraków
297. dr Franciszek Zerbe – lekarz, Poznań
298. dr Florian Zieliński – socjolog, Poznań
299. dr inż. Krzysztof Zioło – Politechnika Śląska, Gliwice
300. prof. dr hab. Mariusz Ziółkowski – Uniwersytet Warszawski, Warszawa
301. dr Tadeusz Zysk – wydawca, Poznań
302. Jerzy Żarnowski – HCP, Poznań
303. dr hab. Przemysław Żurawski vel Grajewski – Uniwersytet Łódzki - prof., Łódź