Przeskocz do treści

janpiotrjaroszJan Piotr Jarosz

Błędy, przemilczenia i manipulacje w podręczniku do historii dla liceów i techników pt. „Poznać przeszłość. Wiek XX”. Autorzy: Stanisław Roszak i Jarosław Kłaczkow (UMK). Rzeczoznawcy: dr Maciej Fic (UŚ), dr hab. Andrzej Szwarc (UW), dr Katarzyna Kłosińska (UW). Wydawnictwo: „Nowa Era”. Rok wpisania do wykazu podręczników dopuszczonych do użytku szkolnego, przeznaczonych do kształcenia ogólnego, dostosowanych do wieloletniego użytku: 2015. Nr ewidencyjny w wykazie MEN: 525/2012. Zakres podstawowy.

W bieżącym roku – 2015 – został dopuszczony do użytku szkolnego podręcznik do historii „Poznać przeszłość. Wiek XX”. Ten podręcznik, dopuszczony w 2012 r., skrytykowałem za liczne błędy (film z moim wystąpieniem jest w internecie). Mog­łoby się wydawać, że nowa wersja będzie lepsza, poprawiona. Niestety, podręcznik dopuszczony w 2015 r. jest taki sam jak ten z 2012 r. Poprawiono jedno zdanie na s. 245, gdzie autorzy przyjęli – i przekazali dla młodzieży – ubecką wersję śmierci Jana Rodowicza „Anody”, który według tej wersji zginął podczas próby ucieczki. W wydaniu z 2015 r. autorzy napisali, że zginął w siedzibie Urzędu Bezpieczeństwa (UB). Poprawiono także jedno zdanie na s. 169, gdzie w wydaniu z 2012 r. autorzy błędnie przypisali Armii Czerwonej zajęcie Albanii i Grecji w 1944 r. Paginacja w wydaniu z 2015 r. jest taka sama jak z 2012 r. i te same błędy, przemilczenia i manipulacje. Rzekoma nowość tego podręcznika to jest jakiś trick reklamowy Wydawnictwa „Nowa Era”. Będę pisał, oczywiście, o wydaniu z 2015 r., ale to samo dotyczy wydania z 2012 r.

W podręczniku całkowicie została pominięta działalność niepodległościowa Józefa Piłsudskiego. Nie ma wzmianki o działalności konspiracyjnej Związku Walki Czynnej i Polskiej Organizacji Wojskowej. Nie ma dobrego zdjęcia ani biogramu Marszałka, choć są biogramy innych polityków ówczesnej Europy i świata. (Pod zdjęciem z internowania w Magdeburgu błąd w opisie: niemiecki oficer to nie jest żaden książę (s. 66). Całkowicie przemilczano zasługi Naczelnika Państwa dla wprowadzenia reform społecznych – jak nadanie praw wyborczych dla kobiet – 28 listopada 1918 r. Nadanie kobietom prawa wyborczego, 8-godzinny dzień pracy i ubezpieczenia społeczne autorzy opisali jako reformy „nowych władz” (s. 68), a były to dekrety Naczelnika Państwa. W artykule „Bitwa Warszawska” autorzy nie wymienili nazwiska Józefa Piłsudskiego i nie napisali o znaczeniu bitwy dla Polski, Europy i świata (s. 75). Nie ma nazwiska Józefa Piłsudskiego, a to on osobiście poprowadził zwycięskie uderzenie na armie bolszewickie. W „Infografice” jest maleńkie zdjęcie Józefa Piłsudskiego (s. 76) i duże, wyraziste zdjęcie Lwa Trockiego – organizatora Armii Czerwonej, komisarza ds. wojskowych i floty wojennej (s. 77). (Nota bene zdjęcie J. Piłsudskiego rozmawiającego z E. Śmigłym-Rydzem (s. 76) jest z dn. 24 września 1920 r., z miejscowości Lipsk, powiat augustowski, a nie z czasów bitwy warszawskiej. W tym dniu J. Piłsudski był w Lipsku i Lipszczanach. Zatem podpis pod zdjęciem jest błędny). Józef Piłsudski – działacz niepodległościowy – został błędnie zaliczony do stronnictwa proaustriackiego (s. 12). W opisie znaczenia bitwy warszawskiej 1920 r. nie podkreślono, że Polacy obronili kulturę europejską przed terrorem bolszewickim.

W rozdziale o Niemczech autorzy zamieścili – nie wiadomo z jakiego powodu – wiele zdjęć Hitlera i to dobrych. W bardzo krótkim opisie ideologii narodowego socjalizmu (s. 30) zapomnieli wymienić Słowian, których Hitler również zaliczył do rasy niższej, tak jak Żydów. Wspomnieli o tym, gdy opisywali okupację niemiecką w Europie środkowej i wschodniej (s. 150, 142). Nie ma opisu ustaw norymberskich czyli ustaw rasowych z 1935 r. i jasnego stwierdzenia, że ideologia hitlerowska nie ma podstaw naukowych; to jest biologiczny rasizm – ideologia zbrodnicza (s. 34). Na s. 32 – 33 w infografice „Społeczeństwo III Rzeszy” – Niemcy prezentują się bardzo dobrze, co prawda brak SA (Sturmabteilungen der NSDAP) – Oddziałów Szturmowych i BDM (Bund Deutscher Maedel) – Związku Niemieckich Dziewcząt, ale całość jest właściwie reklamą hitleryzmu. Tylko jedno małe zdjęcie „Wykluczeni” (opis bez Słowian i Romów). Autorzy nie zamieścili zdjęć, np. z „kryształowej nocy”, o której piszą na s. 34. W całym podręczniku autorzy używają określenia „naziści”, chociaż ten termin wprowadzony przez Amerykanów rozpowszechnił się dopiero po II wojnie światowej. W Polsce używało się i używa określeń: „Niemcy”, „hitlerowskie Niemcy”, „hitlerowcy”. Uprawnione byłoby określenie „naziści niemieccy”.

Najwięcej jednak manipulacji, błędów i przemilczeń dotyczy II wojny światowej. Całkowicie zostały pominięte walki Wojska Polskiego z Armią Czerwoną, która działając w porozumieniu z Niemcami zaatakowała Polskę 17 września 1939 r. Autorzy nie opisali żadnych bitew i walk. Przemilczeli obronę Grodna, gdzie wsławiła się młodzież polska – „Orlęta Grodzieńskie”. Przemilczeli bitwy pod Wytycznem, Szackiem, Milanowem, obronę Wilna, bitwę w rejonie Sopockiń i Kodziowiec. Napisali tylko, że „niektóre posterunki polskiego Korpusu Ochrony Pogranicza broniły się z wielką determinacją” (s. 127). Mogli wymienić choć Sarny i Czortków. Nie piszą o masowych morderstwach popełnionych na wziętych do niewoli oficerach i żołnierzach. Jest tylko wzmianka o wymordowaniu oficerów po bitwie pod Szackiem i cywilnych obrońców Grodna i Wilna (s. 131).

W rozdziale „Podbój Europy przez Stalina i Hitlera” (s. 132 – 140) syntetycznie przedstawiono agresywne działania Niemiec i Związku Sowieckiego. W artykule „Bitwa o Anglię” jest tylko wzmianka o polskich pilotach (s. 137). Dopiero w infografice napisano trzy zdania i zamieszczono jedno maleńkie zdjęcie Dywizjonu 303 (s. 138). Na s. 139 znalazło się jednak duże, dobre zdjęcie… Göringa. Nie ma nazwisk ani zdjęć polskich bohaterów Bitwy o Anglię, asów lotnictwa: Stanisława Skalskiego, Witolda Urbanowicza, Józefa Františka, Jana Zumbacha, Mirosława Fericia. Spośród dywizjonów latających na „Hurricane’ach” Dywizjon 303 zestrzelił najwięcej samolotów niemieckich (wg obliczeń pilotów było to 126 maszyn.) Wszyscy piloci polscy z dywizjonów polskich i brytyjskich zestrzelili ponad dwieście niemieckich samolotów. Na s. 207 jest wymieniony 302 Dywizjon Myśliwski i „kilka dywizjonów myśliwskich oraz cztery bombowe”. Na s. 133 i 206 jest wymieniona Samodzielna Brygada Strzelców Podhalańskich, która brała udział w walkach o Nar­wik w 1940 r., ale nazwiska dowódcy gen. Zygmunta Bohusza-Szyszki nie podano. Nie ma wzmianki o złamaniu szyfru „Enigmy”.

W rozdziale „Polityka okupacyjna Niemiec” na s. 150 zamieszczono podpis pod zdjęciem: „Niemiecki obóz koncentracyjny w Oświęcimiu (Auschwitz) na ziemiach polskich założono w 1940 r.” W tym jednym zdaniu jest kilka przekłamań. Niemiecki obóz koncentracyjny nazywał się „KL Auschwitz” i został założony na terenach polskich ziem podbitych, okupowanych i włączonych do III Rzeszy Niemieckiej. Bez tych informacji mamy do czynienia z zamieszaniem terminologicznym, które jest źródłem potwornego kłamstwa. Podobne potworne kłamstwo wychodzi z diagramu na s. 152. Przy nazwie „Polska” brązowym kolorem zaznaczono liczbę Żydów zamordowanych podczas II wojny światowej – 2,95 mln. Niebieskim kolorem oznaczono ludność żydowską, która ocalała – 350 tys. ZSRR – liczba zamordowanych – 1 mln, ocalonych 2 mln. Niemcy – liczba zamordowanych 137,5 tys., ocalonych 428,5 tys. Podłość tej manipulacji polega na tym, że użyto nazwy państwa „Polska” a przecież jego terytorium było okupowane przez Niemców i Sowietów. Krótkie wprowadzenie tekstowe do diagramu niczego nie wyjaśnia. Z diagramu nie wynika, że to funkcjonariusze aparatu państwowego hitlerowskich Niemiec wymordowali ok. 6 mln europejskich Żydów. Na mapie „Europa pod okupacją niemiecką” (s. 156) w legendzie zaznaczono: „Bełżec – obozy zagłady”, „Dachau – niemieckie obozy koncentracyjne”. Z tego opisu wynika, że Bełżec nie był niemieckim obozem zagłady (tylko jakim?). Autorzy dwie strony poświęcili na przedstawienie napisu nad bramą niemieckiego obozu koncentracyjnego KL Auschwitz: „Arbeit macht frei” (s. 216-217). Informują o kradzieży napisu, ale nie podali, że złodzieje ukradli napis na zlecenie szwedzkiego biznesmena a sprawa nie została dokładnie wyjaśniona.

W rozdziale „Postawy wobec holokaustu” (s. 154, 155) nie opisano działalności Ireny Sendlerowej. To jest manipulacja. O Irenie Sendlerowej jest krótka notatka biograficzna kilkadziesiąt stron dalej przy tekstach źródłowych o zagładzie getta warszawskiego (s. 198), z pominięciem informacji, że działała w Delegaturze Rządu na Kraj. Na s. 154 wymieniona jest Rada Pomocy Żydom „Żegota” pod kierownictwem Juliana Grobelnego i wymieniony jest Władysław Bartoszewski, zamieszczono trzy jego zdjęcia z KL Auschwitz. Całkowicie pominięto nazwisko Zofii Kossak-Szczuckiej, katolickiej pisarki, która była inicjatorką i wraz z Wandą Krahelską-Filipowiczową współprzewodniczącą Komitetu Pomocy Żydom im. Konrada Żegoty. Trzeba dodać, że to Zofia Kossak-Szczucka włączyła Władysława Bartoszewskiego do działalności w „Żegocie”. Całkowicie została pominięta rola Rządu Polskiego w Londynie, Armii Krajowej i Delegatury Rządu na Kraj w ratowaniu ludności żydowskiej. Autorzy napisali, że w ratowaniu zaangażowało się „wiele osób” (s. 154), podczas gdy w pomoc było zaangażowanych – według szacunków – ponad 1 mln osób, może ok. 1,5 mln osób, struktury Polskiego Państwa Podziemnego podległego Rządowi w Londynie, Delegatura Rządu, Armia Krajowa oraz liczni księża i zakony. Brak wzmianki o przyznanych medalach „Sprawiedliwy wśród narodów świata”.

Autorzy uznali Polaków za winnych zbrodni w Jedwabnem w lipcu 1941 roku (s. 155 i mapa s. 195), po ataku Niemiec na Związek Sowiecki i zajęciu tych terenów przez armię niemiecką. Całkowicie pominęli obecność w Jedwabnem niemieckiej żandarmerii i Gestapo. Pominęli obecność na tych terenach specjalnych grup operacyjnych niemieckiej policji Sipo i SD „Einsatzgruppen”, których celem było mordowanie ludności żydowskiej (o tych grupach piszą na s. 152). W dniu 27 czerwca 1941 r. w Białymstoku oddział policji niemieckiej dowodzony przez mjr. Weisa spalił ok. 1000 osób w synagodze. Prace archeologiczne w Jedwabnem przerwano na żądanie środowisk żydowskich, gdy ekipa znalazła łuski z niemieckiej broni i pocisk. Później uznano, że to nie jest pocisk.

W rozdziale „Ruch oporu w krajach okupowanych” autorzy błędnie napisali, że najwcześniej, bo „już od 13 listopada 1939 r. w Polsce powstał Związek Walki Zbrojnej” (s. 155). Jednak kilkadziesiąt stron dalej piszą, że jedną z pierwszych organizacji konspiracyjnych była „Służba Zwycięstwu Polski (SZP) z dowódcą gen. Michałem Karaszewiczem-Tokarzewskim” (s. 188). Błędnie napisali, że została „utworzona w momencie kapitulacji Warszawy (s. 188). SZP została utworzona dzień wcześniej tj. 27 września 1939 r. Dzisiaj to Dzień Polskiego Państwa Podziemnego.

O Armii Krajowej autorzy napisali, że była „najliczniejszą organizacją konspiracyjną na świecie” (s. 188) i podali liczbę 400 tys. żołnierzy. Jednak zdjęcie oddziału partyzanckiego zamieścili tylko jedno przy tekście o walkach z UPA (s. 199) – przedstawia grupę odpoczywających partyzantów. Natomiast na s. 155 jest zdjęcie partyzantów sowieckich przy wysadzaniu pociągu. Nie ma zdjęć komendantów Armii Krajowej. Jednak autorzy nie pożałowali miejsca na s. 183 na zamieszczenie zdjęcia organizatora Gestapo, szefa SS i policji Heinricha Himmlera, który z uśmiechem wita się z rodziną niemieckich kolonistów. Na tej samej stronie jest zdjęcie Hansa Franka przed kompanią honorową, a powinno być zdjęcie afiszy śmierci.

Na s. 188 autorzy nie wspomnieli o przekazywaniu informacji wywiadowczych przez wywiad AK dla wywiadu brytyjskiego, np. o ściśle tajnym ośrodku rakietowym w Peenemuende oraz o przekazaniu dokumentacji i części rakiety V-2 do Anglii. Nie ma wzmianki o utrzymywaniu stałej łączności radiowej i kurierskiej z Rządem Polski w Londynie. Tylko jedno zdanie o cichociemnych jest na s. 190 przy artykule o strukturze Państwa Podziemnego, a powinno być przy AK i nie tylko jedno zdanie. Nie ma informacji o Szarych Szeregach i małym sabotażu, o szkoleniu wojskowym. Działalności AK nie można opisać w dwóch zdaniach, nawet w „Zakresie podstawowym”, tak jak to zrobili autorzy (vide s. 188). Wspomnieli o strukturze i okręgach, ale nie wprowadzili istotnego rozróżnienia na placówki i oddziały partyzanckie. Żołnierze AK z placówek mieszkali i pracowali na swoim terenie, ale też brali udział w konspiracyjnym szkoleniu wojskowym i akcjach dywersyjnych. Natomiast żołnierze z oddziałów partyzanckich przebywali w lasach, skąd uderzali na Niemców.

Na s. 190 autorzy napisali o wydawaniu podziemnej prasy i książek. Jako przykład mogli wymienić „Biuletyn Informacyjny” – tygodnik AK i książkę Arkadego Fiedlera „Dywizjon 303”, wydaną w Londynie w 1942 r. i w następnym roku w Warszawie w podziemnym wydawnictwie Tajne Wojskowe Zakłady Wydawnicze. W tym samym wydawnictwie była wydana w 1943 r. książka „Kamienie na szaniec” Aleksandra Kamińskiego (pseudonim Juliusz Górecki).

W rozdziale „Wojna poza Europą” autorzy pisząc o walkach w Afryce północnej wymienili Samodzielną Brygadę Strzelców Karpackich (s. 159), ale nazwiska dowódcy gen. Stanisława Kopańskiego nie podali, nie zamieścili jego zdjęcia. Jest natomiast duże i dobre zdjęcie… gen. Rommla (s. 159). Nazwisko Kopańskiego wymienione jest na s. 208, ale błędnie podano jego imię – Władysław. Nie ma jego notki biograficznej, a był jednym z najbardziej zasłużonych generałów, dowódcą 3 Dywizji Strzelców Karpackich i Szefem Sztabu Narodowego Wodza do 1947 r. (w indeksie osób nazwiska nie ma). W podręczniku nie ma wzmianki o walkach polskiego lotnictwa w Afryce północnej. Zasłużył się tam as polskiego lotnictwa Stanisław Skalski.

Na s. 161 autorzy podręcznika zamieścili duże zdjęcie, na pół strony, niemieckiej łodzi podwodnej U-Boot z dokładnym opisem i komentarzem: „Załoga U-Boota składała się z 44 marynarzy, którzy musieli pełnić służbę w bardzo trudnych warunkach”. Czyżby autorzy chcieli wzbudzić współczucie dla marynarzy hitlerowskiej Kriegsmarine? Z niewiadomych powodów nie zamieszczono zdjęcia polskiego okrętu podwodnego ORP „Orzeł”, nie opisano jego bohaterskiej epopei. Autorzy podręcznika napisali o nim dwa krótkie zdania (s. 212) i jedno o zaginięciu (s. 206). Nie zamieszczono zdjęcia dowódcy ORP „Orzeł” kmdr. ppor. Jana Grudzińskiego. Nie wspomniano o poszukiwaniach wraku ORP „Orzeł”, które trwają do dzisiaj. W tradycji polskiej Marynarki Wojennej jest oddawanie salutu przez każdy okręt przepływający przez Morze Północne.

O „Sonderaktion Krakau” jest jedno zdanie na s. 182 bez daty i podania liczby aresztowanych profesorów. Nie ma informacji o śmierci wielu z nich. Autorzy powinni podać kilka podstawowych faktów, np. że w dniu 6 listopada 1939 r. w Krakowie SS, policja i Gestapo podstępnie aresztowało 183 profesorów i pracowników naukowych Uniwersytetu Jagiellońskiego, Akademii Górniczej i Akademii Handlowej. Profesorów wywieziono do obozu koncentracyjnego Sachsenhausen. W wyniku warunków obozowych – głodu, cierpienia, znęcania się esesmanów – zmarło trzynastu profesorów, wśród nich: Ignacy Chrzanowski, profesor literatury polskiej na Uniwersytecie Jagiellońskim, Stanisław Estreicher, profesor historii prawa – były rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego, prof. Antoni Meyer, dr praw, inż. górnictwa z Akademii Górniczej, prof. Kazimierz Kostanecki, były rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego i prezes Polskiej Akademii Umiejętności. Dwóch profesorów zamordowano w innych obozach. Pięciu profesorów zmarło z wycieńczenia i chorób wkrótce po zwolnieniu z Sachsenhausen. Ponad czterdziestu naukowców więziono w obozie koncentracyjnym Dachau.

O Rządzie Rzeczypospolitej Polskiej na uchodźstwie autorzy podręcznika z uporem piszą „rząd emigracyjny” (s. 187), tak jak propaganda niemiecka i sowiecka w czasie wojny, a po wojnie komuniści w PRL. Takie autorskie nazewnictwo jest niezgodne z Podstawą programową z 2009 r. i Programem nauczania, na który powołuje się Wydawnictwo „Nowa Era”. W podręczniku nie ma zdjęć prezydentów RP Władysława Raczkiewicza i Augusta Zaleskiego. Premier i Naczelny Wódz, gen. Władysław Sikorski, ma dobre zdjęcie i ogólnikowy biogram. Podobnie gen. Władysław Anders. Nie ma zdjęć generałów: Kazimierza Sosnkowskiego, Stanisława Maczka, Zygmunta Bohusza-Szyszki, Stanisława Kopańskiego, Stanisława Sosabowskiego, Bronisława Ducha. Jest natomiast duże zdjęcie „marszałka” Rokossowskiego (s. 259).

W rozdziale „Ocena powstania” autorzy uznali, że „jedynym rzeczywistym zwycięzcą powstania warszawskiego był Józef Stalin” (s. 205). Trzeba zauważyć, że podobne opinie były drukowane w niemieckich gazetach wydawanych w języku polskim dla ludności Generalnego Gubernatorstwa. Podobnej treści zapiska jest w „Dziennikach” Goebbelsa. Jednak młodzież z polskich szkół zasługuje na coś lepszego niż hasła hitlerowskiej propagandy, a po wojnie – propagandy komunistycznej, która potępiała powstanie. Młodzież z polskich szkół powinna znać całą prawdę: powstanie warszawskie było walką o niepodległość całej Polski, a taka szansa była ostatnia w czasie II wojny światowej. Władze polskie najbardziej liczyły na pomoc państw zachodnich, a nie Sowietów, jak to się często dzisiaj sądzi. Należy podkreś­lić, że hitlerowskie Niemcy to była taka dzicz, przeciwko której należało walczyć do końca. Autorzy podręcznika opisali walki w Warszawie bez wymienienia nazw Szare Szeregi i batalionów harcerskich „Zośka” i „Parasol”. Zwycięzcami powstania warszawskiego są młodzi ludzie, którzy 1 sierpnia wychodzą z biało-czerwonymi opaskami na ulice miast i wszyscy ci, którzy szanują krew i łzy mieszkańców powstańczej Warszawy.

W artykule „Lądowanie aliantów we Włoszech” autorzy napisali o walkach 2. Korpusu Polskiego na s. 168 – jedno zdanie, trochę więcej na s. 209. Na s. 168 piszą o „zajęciu przez 2. Korpus Polski Monte Cassino”. Natomiast na s. 209 piszą o „zdobyciu 18 maja 1944 r. klasztoru na Monte Cassino” i podkreślają znaczenie strategiczne – otwarcie drogi na Rzym. Jak wiadomo Monte Cassino zostało zdobyte w wyniku manewru oskrzydlenia. Jest wspomniane wyzwolenie Bolonii 21 kwietnia 1945 r. – jako „zajęcie” (s. 209), ale na fotografię z owacyjnego powitania przez mieszkańców brakło miejsca. W bitwie o Bolonię zginęło 249 oficerów i żołnierzy, rannych zostało 1219. Nie zostały wymienione inne miasta wyzwolone przez Polaków: Loreto (wielki cmentarz żołnierzy polskich), Ankona, Pesaro. Wszędzie żołnierze polscy byli entuzjastycznie witani. Mieszkańcy Loreto byli szczególnie wdzięczni za oszczędzenia miasta w czasie walk.

O walkach 1. Korpusu i 1. Dywizji Pancernej gen. Stanisława Maczka we Francji autorzy napisali dwa zdania (bitwa pod Falaise, s. 209). Także dwa zdania o walkach tej dywizji w Belgii, Holandii i kapitulacji dowództwa Kriegsmarine w Wilhelmshaven (s. 209). Nie ma wzmianki o wyzwoleniu Gandawy i owacyjnego powitania przez mieszkańców. Nie ma zdjęcia, które pokazałoby radość i entuzjazm mieszkańców Gandawy. Nie ma zdjęć z entuzjastycznego powitania polskich żołnierzy przez mieszkańców Bredy. Były tam napisy w języku polskim: „Dziękujemy Wam Polacy”. Nie ma zdjęcia gen. Stanisława Maczka wyzwoliciela Bredy, obywatela honorowego Holandii. O 1. Samodzielnej Brygadzie Spadochronowej i o walkach o Arnhem jest kilka zdań. Zdjęcia dowódcy gen. Stanisława Sosabowskiego i jego biogramu nie ma. Wymienione jest tylko jego nazwisko, bez imienia. W indeksie osób nazwiska nie ma.

W wydaniu z 2012 r. przy opisie rozmachu działań Armii Czerwonej autorzy mocno przesadzili błędnie przypisując jej zajęcie do grudnia 1944 r. Albanii i Grecji (s. 169). W wydaniu z 2015 r. to poprawili i nazwy tych dwóch krajów znikły (s. 169). Bitwie pod Stalingradem poświecili trzy strony: 145 oraz 176 i 177, gdzie jest sześć zdjęć – włącznie z ogromnymi pomnikami upamiętniającymi walki. Zdjęć polskich pomników w podręczniku nie ma, a powinny być – np. Westerplatte. Na s. 171 nie ma informacji o udziale 1. Armii Wojska Polskiego w zdobyciu Berlina, a taką wiadomość zamieszczono kilkadziesiąt stron dalej (s. 213) w artykule „Wojsko Polskie w ZSRR”. Zdjęcia Bramy Brandenburskiej z polską flagą nie ma.

W rozdziale „Początki władzy komunistów” o procesie szesnastu przywódców Polski Podziemnej w Moskwie autorzy napisali, że „ogłoszono wyrok kilkuletniego więzienia dla Leopolda Okulickiego i Jana Stanisława Jankowskiego, członka Delegatury Rządu Rzeczypospolitej Polskiej na Kraj” (s. 231). W rzeczywistości gen. L. Okulicki – ostatni komendant Armii Krajowej – został skazany na 10 lat więzienia, a Jan Stanisław Jankowski – wicepremier – na 8 lat. A zatem nie były to wyroki kilkuletnie, jak błędnie napisali autorzy. Gen. L. Okulicki prawdopodobnie został zamordowany 24 grudnia 1946 r. w moskiewskim więzieniu. Wicepremier Jan Stanisław Jankowski prawdopodobnie został zamordowany w więzieniu we Włodzimierzu nad Klaźmą 13 marca 1953 r. na dwa tygodnie przed końcem wyroku.

Rozdział „Polska w czasach stalinizmu” to bardzo zakłamana część podręcznika. Masowy terror i dziesiątki tysięcy zamordowanych został określony jako „Represje polityczne” (s. 245). Nie ma podanej liczby osób skazanych na karę śmierci, zmarłych w aresztach i więzieniach. Według IPN to jest ponad 20 tys. osób. W latach 1944–1954 funkcjonariusze Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego aresztowali ponad 243 tys. osób. W latach 1945–1953 w więzieniach przebywało ok. 756 tys. osób, ok. 30% z nich to więźniowie polityczni. Autorzy podręcznika w wydaniu z 2012 r. powtórzyli ubeckie kłamstwo, że bohater „Kamieni na szaniec”, Jan Rodowicz, ps. „Anoda”, zginął podczas próby ucieczki: „Podczas próby ucieczki z siedziby Urzędu Bezpieczeństwa (UB) na ul. Koszykowej zginął także słynny działacz Szarych Szeregów i AK Jan Rodowicz, pseud. Anoda” (s. 245). W wydaniu z 2015 r. napisali, że zginął w siedzibie Urzędu Bezpieczeństwa: „W siedzibie Urzędu Bezpieczeństwa (UB) na ul. Koszykowej zginął także słynny działacz Szarych Szeregów i AK Jan Rodowicz, pseud. Anoda (s. 245)”. Jeden z największych bohaterów Podziemia, harcerz, podchorąży i oficer AK został nazwany „działaczem” Szarych Szeregów i AK. Jego zdjęcia nie ma. Na s. 242–243 autorzy zamieścili infografikę „Stalinizm w Polsce”, która jest właściwie reklamą stalinizmu: kolorowe komunistyczne plakaty i jedno maleńkie zdjęcie „Proces członków Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość”. W artykule o socrealizmie (s. 243) brak oceny tej epoki w kulturze, gdy pod koniec lat czterdziestych komuniści sterroryzowali środowiska twórcze: jednych zmuszając do milczenia, drugich do przyjęcia absurdalnych kanonów oficjalnej sztuki, która stała się rodzajem komunistycznej propagandy. Natomiast na s. 246 autorzy zamieścili bardzo interesujący materiał – świadczący o całkowitym podporzadkowaniu Moskwie władz PRL – to jest zdjęcie maszynopisu Konstytucji PRL z własnoręcznymi poprawkami Stalina.

Autorzy w różny sposób piszą o demonstracjach i krwawych walkach ulicznych. W Berlinie w czerwcu 1953 r. było „Powstanie Berlińskie” (s. 252 – 253), natomiast w Poznaniu w czerwcu 1956 był „tzw. poznański Czerwiec” (oryginalna pisownia, s. 260). Nie był to „tzw. poznański Czerwiec”, ale Powstanie Poznańskie, gdzie manifestanci zdobyli trochę broni, którą skierowali przeciw UB i MO. Ilustracją do walk w Berlinie jest zdjęcie czołgu na ulicy (s. 252), a w Poznaniu – małe zdjęcie wiecu, gdzie wyraźnie widać tylko architekturę (s. 261). Nie ma zdjęcia manifestantów z flagą. Krwawe starcia robotników z wojskiem i milicją w grudniu 1970 r. na Wybrzeżu zostały nazwane „wydarzeniami na Wybrzeżu” (s. 311), a powinno być: „Powstanie robotników na Wybrzeżu i demonstracje na terenie kraju”. Autorzy przyjęli nazewnictwo z komunistycznej propagandy: „wydarzenia na Wybrzeżu”, „wydarzenia marcowe”, „grudniowe”, „sierpniowe”. Autorzy często stosują formę bezosobową, np. na s. 311: „W Warszawie na najwyższym szczeblu władzy wydano wówczas rozkaz o użyciu broni wobec protestujących”. Stosują formę bezosobową, by nie napisać na jakim to „szczeblu” i kto wydał rozkaz. Zdjęcie zamieszczone na s. 311 jest bardzo małe, a przedstawia Komitet Wojewódzki PZPR w Gdańsku podpalony przez robotników. Autorzy nie zamieścili znanego zdjęcia przedstawiającego robotników niosących zastrzelonego Zbigniewa Godlewskiego (lat 18). Te i inne zdjęcia są przecież w zbiorach IPN.

Autorzy przemilczają lub pomniejszają różne formy oporu i sprzeciwu wobec władz komunistycznych w PRL. Na s. 309 napisali o „Liście 34” z marca 1964 r., ale całkowicie zafałszowali jego najgłębszy sens pomijając fakt, że był to protest przeciwko cenzurze, co było jasno sformułowane w liście, a nie tylko ogólnie „przeciwko polityce kulturalnej państwa”, „ograniczeniom przydziału papieru na druk książek oraz prasy” – jak napisali autorzy na s. 309. W podręczniku nie podali pełnej treści listu, który jest bardzo krótki – powinien to być materiał źródłowy. Nie wymienili ani jednego spośród 34 sygnatariuszy. Kilkanaście nazwisk powinni byli wymienić, bo byli to wówczas najwybitniejsi ludzie kultury polskiej: pisarze, naukowcy – wielu intelektualistów znanych na świecie. Warto wymienić te nazwiska: Leopold Infeld, Maria Dąbrowska, Antoni Słonimski, Paweł Jasienica, Konrad Górski, Maria Ossowska, Kazimierz Wyka, Tadeusz Kotarbiński, Karol Estreicher, Stanisław Pigoń, Jerzy Turowicz, Anna Kowalska, Mieczysław Jastrun, Jerzy Andrzejewski, Adolf Rudnicki, Paweł Hertz, Stanisław Cat-Mackiewicz, Stefan Kisielewski, Jan Parandowski, Zofia Kossak-Szczucka, Jerzy Zagórski, Jan Kott, Wacław Sierpiński, Władysław Tatarkiewicz, Edward Lipiński, Stanisław Dygat, Adam Ważyk, Marian Falski, Melchior Wańkowicz, Jan Szczepański, Aleksander Gieysztor, Julian Krzyżanowski. List został opublikowany za granicą w Europie zachodniej, Stanach Zjednoczonych i ogłoszony przez Radio Wolna Europa. Władze komunistyczne odpowiedziały represjami i szykanami, o czym piszą autorzy podręcznika na s. 309, ale podpis wycofał tylko Konrad Górski, a nie część sygnatariuszy. Żądania polskich intelektualistów były popierane przez profesorów w Europie zachodniej i Stanach Zjednoczonych. Poparcia udzielił znakomity pisarz włoski Alberto Moravia.

W podręczniku przemilczana jest sprawa aresztowania w październiku 1964 r. jednego z sygnatariuszy „Listu 34” Melchiora Wańkowicza i skazania go na 3 lata więzienia za przekazanie materiałów do Radia Wolna Europa. Miał wówczas 72 lata. Z powodu protestów w kraju i za granicą pisarz został wypuszczony, ale wyroku nie uchylono.

W artykule „Marzec 1968” autorzy używają bezosobowej formy, by nie wskazywać sprawców, gdy byli to komuniści. Napisali: „organizowano (…) antysemickie i antyinteligenckie wiece w fabrykach” (s. 310). Nie chcieli napisać, że to na rozkaz tow. Gomułki – i za zezwoleniem Moskwy – aparat partyjny PZPR zorganizował kampanię przeciwko swoim towarzyszom z partii, którzy jednego dnia byli dobrymi towarzyszami a następnego… syjonistami. Nie zechcieli napisać, że za zwolnienia z wojska odpowiedzialny był osobiście gen. Jaruzelski.

Nie można się zgodzić z opinią autorów o kompromitacji Polski na forum międzynarodowym (s. 310). „Wydarzenia” marcowe skompromitowały PZPR i jej totalitarną ideologię. Postawa młodzieży i całego społeczeństwo polskiego jest godna podziwu i zasługuje na najwyższe uznanie. Marzec 1968 r. to powód do dumy narodu polskiego. Oto za udział w demonstracji przeciwko zakazowi wystawiania „Dziadów” Adama Mickiewicza relegowanych zostało – niezgodnie z ówczesnym prawem – dwóch studentów Uniwersytetu Warszawskiego: Adam Michnik i Henryk Szlajfer. Wtedy w ich obronie wystąpili studenci w większości miast akademickich. Doszło do masowych demonstracji i starć z milicją. Studenckie demonstracje przeszły przez całą Polskę, były także w miastach, gdzie nie było wyższych uczelni. Tam demonstrowała młodzież ze szkół średnich. Autorzy podręcznika nie podali, że w czasie demonstracji funkcjonariusze MO i SB zatrzymali ponad 2700 osób – z tego 959 to studenci. Rozpoczęto 207 śledztw, 150 osób aresztowano. Studentów relegowanych z uczelni wcielono do karnych jednostek Ludowego Wojska. „Marzec” 1968 r. to chwała środowiska studenckiego i społeczeństwa polskiego, a hańba PZPR i reżimowego aparatu władzy. Autorzy nie rozróżniają postawy społeczeństwa od działań reżimu komunistycznego – to błąd podstawowy.

W podręczniku całkowicie przemilczano stanowisko biskupów polskich w sprawie „wydarzeń” marcowych. W dniu 21 marca 1968 r. Episkopat Polski ogłosił komunikat, który został odczytany w niedzielę 31 marca 1968 r. z ambon w koś­ciołach. Biskupi potępili użycie środków przemocy wobec demonstrantów: „Stosowanie środków przemocy fizycznej nie prowadzi do prawdziwego rozwiązania napięć pomiędzy ludźmi ani pomiędzy grupami społecznymi. Brutalne użycie siły uwłacza godności ludzkiej – i zamiast służyć utrzymaniu pokoju, rozjątrza tylko bolesne rany”. W memoriale do rządu PRL biskupi występowali o uwolnienie aresztowanych i zaniechanie represji. Jeszcze raz biskupi zabrali głos o „wydarzeniach” marcowych w komunikacie z 3 maja 1968 r. O działaniach Episkopatu i interpelacji Koła Poselskiego „Znak” nie ma wzmianki w podręczniku historii. Nie ma też zdjęcia, które by przedstawiało milicjantów bijących demonstrantów pałkami i chmury gazów łzawiących.

W rozdziale „Tworzenie się opozycji” (s. 308–310) jest wiele manipulacji. Na s. 310 wymienione jest „komunistyczne harcerstwo”, chodzi oczywiście o „Drużyny Walterowskie” założone przez Jacka Kuronia, które nie miały nic wspólnego z harcerstwem, a wprost przeciwnie, służyły do rozbijania i zwalczania harcerstwa polskiego odrodzonego po październiku 1956 r. Wzorem dla „Drużyn Walterowskich” byli sowieccy pionierzy. Pisanie, że „kontynuowali działalność opozycyjną” (s. 310), to jest manipulacja. Przy liście do partii Jacka Kuronia i Karola Modzelewskiego autorzy podręcznika podali, że dwaj młodzi działacze PZPR „przeprowadzili krytykę systemu panującego w Polsce” (s. 309), ale nie dodali, że z pozycji marksistowsko-leninowskich (podobną krytykę przeprowadził Milovan Dżilas w Jugosławii). List do partii pozostał bez echa. Natomiast autorzy po wyjściu z więzienia cieszyli się popularnością jako byli więźniowie polityczni. Z działaczy konspiracyjnych czy opozycyjnych sprzed 1980 r. w tekście są zdjęcia tylko Adama Michnika i Jacka Kuronia (s. 310) oraz Lecha Wałęsy (s. 333) z notką biograficzną. Na s. 339 jest zdjęcie Tadeusza Mazowieckiego już jako premiera „pierwszego niekomunistycznego rządu”, co jak wiadomo jest błędne, gdyż był to rząd jak najbardziej komunistyczny, bo wszystkie najważniejsze resorty były w rękach komunistów.

Autorzy podręcznika całkowicie pominęli działalność antykomunistycznych grup i organizacji konspiracyjnych. Nie ma ani jednego zdania o podziemnej grupie „Ruch” (1965–1970) założonej przez braci Czumów: Andrzeja i Benedykta oraz oficera AK i cichociemnego Mariana Gołębiewskiego. Andrzej Czuma został skazany na 7 lat więzienia. W 1970 r. był głośny proces grupy „taterników”, którzy przenosili przez Tatry wydawnictwa paryskiej „Kultury”. Maciej Kozłowski – skazany na 4,5 roku więzienia, Jakub Karpiński – na 4 lata. MSW odnotowało, że w 1970 r. za „wrogą propagandę” aresztowano 120 osób i 50 osób za przynależność do podziemnych organizacji. Takich informacji w podręczniku nie ma.

W sierpniu 1968 r. po najeździe na Czechosłowację armii Związku Sowieckiego, Ludowego Wojska Polskiego, armii Węgier, Bułgarii i NRD – na terenie Polski doszło do bardzo licznych akcji protestu przeciwko inwazji. To był wybuch działalności konspiracyjnej. Ulotki kolportowano w 64 miejscowościach, w niektórych wielokrotnie. W 49 miejscowościach pojawiło się ponad 200 napisów. Jawnie zaprotestowali polscy intelektualiści: Zygmunt Mycielski, Jerzy Andrzejewski i Sławomir Mrożek. W proteście poświęcił życie Ryszard Siwiec, żołnierz AK, który 8 września 1968 r. podpalił się na Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie. Protestowała emigracja niepodległościowa: Prezydent i Rząd RP na uchodźstwie w Londynie oraz uczestnicy licznych demonstracji. W Krakowie podziemna organizacja młodzieżowa Armia Wyzwolenia rozrzuciła tysiące ulotek. Cała akcja protestu przeciw inwazji na Czechosłowację oraz solidarności z Czechami i Słowakami została w podręczniku przemilczana. Wymienione jest tylko nazwisko Ryszarda Siwca, bez informacji o nim (s. 298) i bez zdjęcia. Z organizacji podziemnych autorzy podręcznika wymienili tylko Polskie Porozumienie Niepodległościowe, które powstało w 1976 r. (s. 316). Jako inicjator grupy wymieniony jest Zdzisław Najder, a należało też wymienić Andrzeja Kijowskiego, Jana Olszewskiego, Jana Józefa Szczepańskiego, Jana Zarańskiego.

Bardzo dużo manipulacji jest w rozdziale „Początki opozycji”. Słusznie autorzy powstanie opozycji związali z kampanią przeciwko zmianom w konstytucji w 1975 r. Komunistom chodziło o wprowadzenie zapisów o kierowniczej roli PZPR, nienaruszalnym sojuszu z ZSRR i o zależności praw obywateli od wykonywania obowiązków. Słusznie napisali, że zmiany wywołały protesty środowisk opozycyjnych i Kościoła katolickiego, ludzi nauki, sztuki, artystów i kombatantów (s. 315). Tutaj, tak samo jak przy „Liście 34”, autorzy podręcznika nie wymienili żadnych nazwisk, a powinni wymienić kilkanaście. Pierwszy zaprotestował Episkopat Polski na czele z kardynałem Stefanem Wyszyńskim. Następnie prof. Edward Lipiński złożył w sejmie list podpisany przez 59 sygnatariuszy, stąd „List 59”. Inicjatorem był Jan Olszewski. List podpisali m.in.: Stanisław Barańczak, Ludwik Cohn, Jerzy Ficowski, Zbigniew Herbert, Anna Kamieńska, Jakub Karpiński, Wojciech Karpiński, Jan Kielanowski, Stefan Kisielewski, Leszek Kołakowski, Julian Kornhauser, Ryszard Krynicki, Jacek Kuroń, Edward Lipiński, ks. Stanisław Małkowski, Adam Michnik, Zygmunt Mycielski, Jerzy Narbutt, Jan Olszewski, Antoni Pajdak, Józef Rybicki, o. Jacek Salij, Stanisław Skalski, Antoni Słonimski, Wisława Szymborska, Jacek Trznadel, Adam Zagajewski, ks. Jan Zieja, Wojciech Ziembiński. W styczniu „List 59” podpisali jeszcze m.in. Mieczysław Kotlarczyk, Hanna Malewska, Hanna Rudzka-Cybisowa.

Następnie był „List 14” (albo 18) pierwszy podpisany: gen Mieczysław Boruta-Spiechowicz. „List 101” podpisany przez artystów, ludzi sztuki, nauki. Inicjatorem był Wiktor Woroszylski i Jacek Bocheński. Podpisani m.in.: Miron Białoszewski, Adam Ważyk, Kazimierz Brandys, Andrzej Kijowski, Leszek Kołakowski, Halina Mikołajska.

W sumie kilka tysięcy osób przesłało protesty do sejmu. Poprawki złagodzono i przyjęto (10 lutego 1976 r.) przy jednym głosie wstrzymującym się – Stanisława Stommy. Powstało środowisko ludzi otwarcie występujących przeciwko władzy komunistycznej. Osoby te narażone były na szykany, ale władze nie mogły już stosować jawnie brutalnych metod jak poprzednio, gdyż 1 sierpnia 1977 r. w Helsinkach 35 państw podpisało Akt Końcowy Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, w którym państwa sygnatariusze zobowiązały się do przestrzegania praw człowieka. Piszą o tym autorzy na s. 326 – choć często ten dokument jest pomijany w podręcznikach. Drugi dokument ważny dla opozycji w latach 70. i 80., czyli Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych – ratyfikowany przez PRL w marcu 1977 – został w podręczniku pominięty.

Autorzy podręcznika całkowicie pominęli rolę zagranicznych radiostacji nadających w języku polskim: Radio Wolna Europa, BBC Londyn, Głos Ameryki, Radio Watykańskie, RFI Paryż. Całkowicie pominięto znaczenie polskiej emigracji niepodległościowej dla działalności politycznej i kultury polskiej. Na s. 309 wymieniony jest miesięcznik „Kultura” wydawany przez Jerzego Giedroycia w Paryżu. Wydawnictwa londyńskie pominięte, a powinny być wymienione np. „Wiadomości Literackie” Mieczysława Grydzewskiego. Nie ma nazwisk poetów, pisarzy i artystów. Choć kilku trzeba wymienić: Jan Lechoń, Kazimierz Wierzyński, Józef Łobodowski, Józef Czapski, Czesław Miłosz, Witold Gombrowicz, Wacław Iwaniuk, Gustaw Herling-Grudziński, Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, Feliks Topolski, August Zamoyski. Nie ma wzmianki o przyznaniu Nagrody Nobla dla Czesława Miłosza w 1980 r., co miało znaczenie dla ówczesnej sytuacji politycznej i zwróciło uwagę na twórczość emigrantów. Nie ma w podręczniku rozdziału o kulturze polskiej w kraju w latach 60., 70. i 80. Nie ma nazwisk pisarzy i poetów, którzy mieli wpływ na społeczeństwo, jak np. Zbigniew Herbert. Natomiast autorzy poświęcili dwie strony na opis i zdjęcia Pałacu Kultury i Nauki (s. 266–267). Autorzy podręcznika pominęli kulturę w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, bo takiego punktu nie ma w Podstawie programowej wprowadzonej w 2009 r. przez minister edukacji narodowej Katarzynę Hall. To jest wielki błąd, gdyż wydarzenia kulturalne miały ścisły związek z polityką. Autorzy nie wykazali się własną inicjatywą, chociaż napisali bardzo dobry, choć krótki artykuł o kulturze, sztuce i edukacji okresu międzywojennego (s. 102–105). Zwrócili uwagę, że w pierwszych latach rządów Gomółki nastąpił rozwój kultury polskiej i wymienili polską szkołę filmową (s. 306). Całkowicie pominęli rozwój twórczości poetyckiej i prozatorskiej.

Autorzy podręcznika napisali o strajkach i demonstracjach przeciwko podwyżkom cen żywności w czerwcu 1976 r. w Radomiu, Ursusie i Płocku, o podpaleniu KW PZPR w Radomiu i pacyfikacji tego miasta przez oddziały MO i ZOMO (s. 315). Nie napisali, że strajki były w całym kraju i zatrzymano ok. 2500 osób, 333 skazano przez kolegia w trybie przyspieszonym, ok. 500 osób postawiono przed sądami – wyroki orzekano do 10 lat więzienia. Funkcjonariusze Milicji i ZOMO bili ludzi w aresztach i więzieniach. Dwie osoby zginęły w niewyjaśnionych okolicznościach: Jan Brożyna i ks. Ryszard Kotlarz. Dwie osoby zginęły na ulicy przy stawianiu barykady. Liczba robotników zwolnionych z pracy jest trudna do ustalenia – może to być kilka tysięcy, może kilkanaście tysięcy.

Autorzy nie napisali, że w obronie aresztowanych i pozbawionych pracy wystąpił prymas Stefan Wyszyński i Konferencja Episkopatu Polski, spiesząc z pomocą dla poszkodowanych i pozbawionych pracy. Prymas i biskupi zwracali się do władz państwowych o zaniechanie represji, przywrócenie odebranych praw, wzywali o zastosowanie amnestii wobec skazanych. Autorzy słusznie napisali, że z pomocą represjonowanym przyszli działacze opozycji (s. 315), którzy we wrześniu 1976 r. w Warszawie założyli Komitet Obrony Robotników (KOR). Autorzy nie wymienili założycieli KOR-u, których było 14 osób, ale podali kilka nazwisk ze środowiska KOR-u i późniejszego Komitetu Samoobrony Społecznej „KOR”. Kilka nazwisk założycieli należało wymienić. Byli to: Jerzy Andrzejewski – pisarz, Stanisław Barańczak – poeta, teoretyk literatury, Ludwik Cohn – adwokat, więzień polityczny w PRL, Jacek Kuroń – historyk, pedagog, więzień polityczny PRL, Edward Lipiński – profesor, ekonomista, członek PAN, Jan Józef Lipski – dr hab., historyk literatury, żołnierz AK, Antoni Macierewicz – historyk, działacz harcerski, więzień polityczny w PRL, Piotr Naimski – biochemik, działacz harcerski, Antoni Pajdak – dr praw, adwokat, przed wojną w PPS, zastępca Delegata Rządu na Kraj, aresztowany przez NKWD, sądzony w Moskwie w procesie szesnastu przywódców Polski Podziemnej, Józef Rybicki – dr, filolog klasyczny, oficer AK, szef Kedywu Okręgu Warszawskiego AK, Aniela Steinsbergowa – adwokatka, brała udział w procesach rehabilitacyjnych żołnierzy AK, Adam Szczypiorski – profesor PAN, ks. Jan Zieja – kapelan Szarych Szeregów, w powstaniu warszawskim w pułku „Baszta”, Wojciech Ziembiński – redaktor techniczny, więzień niemieckich obozów pracy. Następnie do KOR-u przystąpili: Halina Mikołajska – aktorka, Mirosław Chojecki – chemik, pracownik naukowy IBJ, działacz harcerski, Bogdan Borusewicz – historyk, Józef Śreniowski – socjolog, Stefan Kaczorowski – adwokat, w czasie okupacji prezes Zarządu Stołecznego Stronnictwa Pracy, uczestnik powstania warszawskiego, Wojciech Onyszkiewicz – historyk, działacz harcerski, Adam Michnik – historyk, były więzień polityczny w PRL. We wrześniu 1977 r. KOR przekształcił się w Komitet Samoobrony Społecznej „KOR”, bo zmienił się zakres działania, a nie z powodu sporów – jak napisali autorzy na s. 315. Do KSS „KOR” należało ponad 30 osób m.in.: Leszek Kołakowski, Jan Lityński, Zbigniew Romaszewski, Seweryn Blumsztajn, Jerzy Ficowski. Biuro interwencyjne prowadzili Zofia i Zbigniew Romaszewscy. KOR była to inicjatywa inteligencji dla robotników pokrzywdzonych przez władze. Celem KOR-u było niesienie pomocy prawnej, finansowej i lekarskiej represjonowanym robotnikom, pozbawionym pracy, uwięzionych i wszystkim osobom prześladowanym przez władze komunistyczne. O działalności KOR-u autorzy napisali: „Członkowie Komitetu nieodpłatnie bronili oskarżonych w sądach, organizowali zbiórki podpisów na rzecz ich uwolnienia, a także głodówki, które stały się popularnym środkiem nacisku na władze” (s. 315). Tutaj autorzy użyli nieodpowiedniego przymiotnika pisząc – „popularnym”. Raczej należało napisać „ostatecznym środkiem nacisku”. Nie tylko członkowie Komitetu bronili nieodpłatnie, ale także współpracownicy, adwokaci np. Jan Olszewski. Autorzy błędnie podali, że organem ruchu był „Robotnik” (s. 315). Pismami KOR-u były „Komunikaty KOR” i „Biuletyn Informacyjny”. Czasopismo „Robotnik” – wydawane od września 1977 r. – przeznaczone było dla świata pracy, czasopismo „Placówka” – dla środowiska wiejskiego.

O Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela, drugim ugrupowaniu, które powstało w marcu 1977 r. w Warszawie, autorzy napisali jedno zdanie (s. 316). ROPCziO założył Andrzej Czuma i środowisko dawnej organizacji podziemnej „Ruch”. Do tej grupy przyłączył się dziennikarz tygodnika „Stolica” i historyk Leszek Moczulski. Uczestnikami Ruchu Obrony byli m.in.: gen. Mieczysław Boruta-Spiechowicz, Antoni Heda „Szary”, Benedykt Czuma, Marian Gołębiewski, Stefan Kaczorowski, Marek Myszkiewicz-Niesiołowski, Wojciech Ziembiński, Kazimierz Pluta-Czachowski, Piotr Typiak, Bogusław Studziński, Marian Piłka, Aleksander Hall, przejściowo Antoni Pajdak. Z Ruchu Obrony wyszedł Leszek Moczulski i założył własne ugrupowanie Konfederację Polski Niepodległej, która – w odróżnieniu od komitetów społecznych – była partią polityczną. Ruch Obrony wydawał pismo „Opinia”, a dla środowiska wiejskiego pismo „Gospodarz”.

W podręczniku jest informacja, że „w maju 1977 r. w Krakowie zabito jednego ze współpracowników KOR, studenta Stanisława Pyjasa” (s. 315). Nie ma żadnej wzmianki o wielkich manifestacjach studenckich, które były w dniu 15 maja 1977 r. dla uczczenia pamięci Stanisława Pyjasa i protestu przeciw metodom działania SB. A były to manifestacje największe w Polsce od marca 1968 r. Nie ma w podręczniku informacji, że w tym dniu utworzono w Krakowie Studencki Komitet Solidarności. Założycielami byli: Liliana Batko – studentka filologii polskiej UJ i Bogusław Sonik – student prawa UJ oraz grupa studentek i studentów z Duszpasterstwa Akademickiego Dominikanów „Beczka”. SKS to była pierwsza w Europie środkowo-wschodniej organizacja studencka niezależna od komunistów. Następnie powstały Studenckie Komitety Solidarności w: Warszawie, Gdańsku, Poznaniu, Wrocławiu i Szczecinie. Pominięcie w podręczniku informacji o SKS-ach to jest poważny błąd, gdyż były to ugrupowania liczące najczęściej po kilkaset osób i oddziałujące na środowisko akademickie w danym mieście, a także na całą Polskę. Krakowski SKS wydawał czasopisma „Sygnał” oraz „Indeks”. Przemilczenie powstania SKS-ów to jest błąd i zafałszowanie historii.

W kraju zaczęły powstawać dalsze komitety. W podręczniku nie ma wiadomości o powstaniu w Warszawie w maju 1977 r. Polskiego Komitetu Obrony Życia i Rodziny, który rok później zmienił nazwę na Polski Komitet Obrony Życia, Rodziny i Narodu. Komitet założyła grupa skupiona wokół Mariana Barańskiego. Komitet zbierał podpisy za uchyleniem ustawy aborcyjnej z 27 kwietnia 1956 r.

Autorzy podręcznika odnotowali powstanie Komitetu Wolnych Związków Zawodowych w Katowicach w lutym 1978 r. i na Wybrzeżu w kwietniu 1978 r. (s. 316). Przy Komitecie w Katowicach wymienili nazwisko Kazimierza Świtonia, ale pominęli Romana Kściuczyka i Władysława Suleckiego. Był jeszcze trzeci Komitet Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża Zachodniego, którego autorzy nie wymienili, założony w październiku 1979 r. w Szczecinie i Gryfinie przez Mirosława Witkowskiego, Jana Witkowskiego, Danutę Grajek, Stefana Kozłowskiego i in. Wydawali pismo „Robotnik Szczeciński”.

Autorzy całkowicie pominęli powstanie komitetów chłopskich. To jest duży błąd, powinni podać nazwy i miejscowości, gdzie powstały komitety. W lipcu 1978 r. w Ostrówku koło Milejowa powstał Tymczasowy Komitet Samoobrony Chłopskiej Ziemi Lubelskiej – główny organizator Janusz Rożek. We wrześniu 1978 r. w Zbroszy Dużej powstał Komitet Samoobrony Chłopskiej Ziemi Grójeckiej. Animatorem tej grupy był ks. Czesław Sadłowski. W listopadzie 1978 r. we wsi Łowisko, gm. Kamień, powstał Komitet Samoobrony Chłopskiej Ziemi Rzeszowskiej. Założyciele: Józef Baran, Katarzyna Krasoń, Stanisław Krasoń, Katarzyna Zdeb, Bolesław Zdeb i wielu innych. W listopadzie 1978 r. w Lisowie koło Białobrzegów powstał Tymczasowy Komitet Niezależnego Związku Zawodowego Rolników. Założyciele: Henryk Bąk, Henryk Kosut, Jan Kozłowski. Wydawali pisma: „Postęp” i „Rolnik Niezależny”. W listopadzie 1978 roku powstał Podlaski Komitet Samoobrony Ludzi Wierzących w Opolu Starym koło Siedlec. Założyciel: Stanisław Karpik. W sierpniu 1979 r. w Przemyślu powstał Przemyski Komitet Samoobrony Ludzi Wierzących. Założyciel: Stanisław Kusiński.

W jednym zdaniu autorzy podręcznika wspomnieli o utworzeniu w Gdańsku Ruchu Młodej Polski i wymienili tylko nazwisko Aleksandra Halla (s. 316), a pominęli Aleksandra Rybickiego, Jacka Bartyzela i Marka Jurka (lipiec 1979). W Gdańsku to środowisko wydawało pismo „Bratniak”.

W podręczniku nie ma wzmianki o działalności tzw. Uniwersytetu Latającego i Towarzystwa Kursów Naukowych – założonego w styczniu 1978 r., które prowadziło wykłady w prywatnych mieszkaniach. Były to wykłady z różnych dziedzin nauki, najczęściej z historii i literatury. Służba Bezpieczeństwa nasyłała bojówkarzy, którzy zakłócali wykłady, bili wykładowców i studentów.

Termin „drugi obieg” autorzy wprowadzili w odniesieniu do lat osiemdziesiątych (s. 337). To jest błąd, bo druk ulotek, czasopism i książek poza zasięgiem cenzury, czyli „drugi obieg”, rozpoczął się od 1976 r. Powstały podziemne drukarnie, np. NOW-a – Niezależna Oficyna Wydawnicza, KOS – Krakowska Oficyna Studentów. Za działalność w jawnych komitetach uczestnicy byli karani zwolnieniem z pracy, zatrzymaniem w areszcie, aresztowaniem, pobiciem przez „nieznanych sprawców”, wywiezieniem poza miejsce zamieszkania, a nawet śmiercią w „niewyjaśnionych” okolicznościach.

Na s. 317 autorzy opisywali poprawę relacji państwo–Kościół za czasów Gierka i znalazło się tam takie zdanie: „Nadal jednak zdarzały się niewielkie szykany, takie jak powoływanie kleryków do wojska i próby ograniczenia roli punktów katechetycznych”. Szykany były duże, bo komuniści nie zezwalali na budowę kościołów: zapotrzebowanie było na kilkaset świątyń, zezwoleń wydano kilkadziesiąt. Abp Ignacy Tokarczuk polecił budować kościoły bez zezwoleń. Służba Bezpieczeństwa (SB) i Milicja Obywatelska (MO) prześladowały uczestników Ruchu Oazowego, duszpasterstw akademickich. Cały czas trwała inwigilacja kardynałów, biskupów i księży oraz seminariów i klasztorów.

Wobec prześladowań niezależnej działalności kulturalnej pod koniec lat siedemdziesiątych władze kościelne zezwalały na spotkania autorskie i wieczory poetyckie w salach przy kościołach. Nie ma o tym wzmianki w podręczniku.

Artykuły „Powstanie NSZZ »Solidarność«” (s. 332) i „Stan wojenny” autorzy umieścili po artykule „Jesień ludów”, w którym opisali upadek muru berlińskiego (s. 327). Zakłócona została chronologia, choć autorzy starali się korelować historię powszechną i historię Polski. Taki układ treści jest ahistoryczny, nielogiczny, wprowadza zamieszanie i utrudnia zrozumienie faktów. Ten bezsensowny układ treści wprowadziła Minister Edukacji Narodowej Katarzyna Hall w Podstawie programowej w 2009 r. To samo powtórzyła minister Krystyna Szumilas w 2012 r.

Wśród przyczyn „wydarzeń sierpniowych” (s. 332) autorzy wymienili kryzys i złą sytuacje ekonomiczną. Całkowicie pominęli znaczenie pielgrzymki Ojca świętego Jana Pawła II do Polski w czerwcu 1979 r. Takie podejście jest niezgodne z Programem nauczania, na który powołuje się Wydawnictwo „Nowa Era”. Pielgrzymka papieża Jana Pawła II przyniosła entuzjazm, odrodzenie moralne narodu i więzi społecznych. W mszach i spotkaniach z papieżem uczestniczyło około 8–10 milionów ludzi, wszyscy byli wobec siebie uprzejmi i serdeczni. Nastąpiła zmiana relacji miedzy ludźmi, zamiast zatomizowanych jednostek pojawiło się społeczeństwo, wspólnota. Ludzie przestali się bać. Pielgrzymka Jana Pawła przywróciła narodowi poczucie własnej wartości. Zamiast „wydarzenia sierpniowe”, lepsza byłaby nazwa Powstanie moralne narodu, albo Powstanie Solidarnościowe, w którym uczestniczyły wszystkie warstwy społeczeństwa: robotnicy, rolnicy, studenci i inteligencja. Szczególnie entuzjastycznie powitała papieża młodzież.

Autorzy podręcznika nie podali 21 postulatów gdańskich z sierpnia 1980 r., a to powinien być materiał źródłowy. Wymienili tylko kilka: żądanie akceptacji niezależnych od PZPR (w oryginale od partii i pracodawców) wolnych związków zawodowych (1), zagwarantowanie prawa do strajku (2), uwolnienie więźniów politycznych (4). Inne żądania skwitowali krótko, że stoczniowcy żądali poprawy warunków socjalnych (s. 333). Skrytykowali postulat (18): trzyletnie płatne urlopy macierzyńskie i postulat (14) obniżenie wieku emerytalnego dla kobiet do 55 lat, dla mężczyzn do 60 lat. Autorzy podręcznika pominęli postulat (3) – przestrzeganie zagwarantowanych w konstytucji PRL wolności słowa, druku, publikacji oraz udostępnienie środków masowego przekazu dla przedstawicieli wszystkich wyznań. Pominęli też postulat (12): wprowadzić zasady doboru kadry kierowniczej na zasadach kwalifikacji, a nie przynależności partyjnej, znieść przywileje MO, SB i aparatu partyjnego.

Słusznie autorzy podręcznika napisali, że w NSZZ „Solidarność” było ok. 10 mln osób. Niestety zapomnieli napisać o utworzeniu Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Rolników Indywidualnych „Solidarność”, w którym było według różnych szacunków do 1,5 mln osób. Nazwa związku i data powstania jest tylko na mapie na s. 336. Nie wspomnieli, że z SKS-ów powstało Niezależne Zrzeszenie Studentów.

W artykule o stanie wojennym autorzy podręcznika błędnie napisali, że po wprowadzeniu stanu wojennego 13 grudnia 1981 r.: „Doszło jedynie do kilku wystąpień, które szybko stłumiono. Kilka zakładów pracy podejmowało próby strajków, jednak były one pacyfikowane” (s. 334). To jest fakt powszechnie znany, że odpowiedzią na wprowadzenie stanu wojennego i aresztowania działaczy „Solidarności” były strajki w 261 zakładach w 31 województwach (dane oficjalne). Doszło do demonstracji i walk ulicznych w większych miastach. W Gdańsku demonstracje trwały w dn. 16–17 grudnia. W wyniku ostrzelania demonstrantów z karabinów maszynowych jedna osoba zginęła: Antoni Browarczyk, 324 osoby zostały ranne. Trwały strajki górników pod ziemią, najdłużej w kopalniach „Ziemowit” w Lędzinach do 24 grudnia, a w kopalni „Piast” w Bieruniu do 28 grudnia. W tym samym artykule o stanie wojennym autorzy nie podali, że Kopalnia Węgla Kamiennego „Wujek” jest w Katowicach (s. 334). Napisali, że „od kul wojska i ZOMO, 16 grudnia 1981 r. zginęło dziewięciu górników”. (s. 334). Jak wiadomo z wieloletniego śledztwa „ludowe wojsko” nie strzelało wtedy do górników, ale Pluton Specjalny ZOMO. To jest kolejny błąd faktograficzny w podręczniku. Tutaj autorzy powinni zamieścić zdjęcie obrazów znanej artystki malarki Haliny Eysymont „Dziewięciu z Wujka” z wizerunkami zamordowanych górników. Mogli podać ich nazwiska: Jan Stawisiński, Joachim Gnida, Józef Czekalski, Krzysztof Giza, Ryszard Gzik, Bogusław Kopczak, Andrzej Pełka, Zbigniew Wilk, Zenon Zając. Rannych zostało 21 górników. Zamiast upamiętnienia zabitych górników i przekazania faktów, to na s. 334 jest duże, kolorowe zdjęcie… Jaruzelskiego.

Do artykułu o stanie wojennym należało dodać zdjęcie z demonstracji w Lubinie 31 sierpnia 1982 r., gdzie funkcjonariusze Milicji Obywatelskiej strzelali do zgromadzonych mieszkańców i zabili trzy osoby: Michała Adamowicza, Andrzeja Trajkowskiego i Mieczysława Poźniaka. Zdjęcie przedstawia robotników, którzy niosą rannego kolegę Michała Adamowicza. Ciężko ranny od kul milicyjnych – zmarł. To zdjęcie jest symbolem stanu wojennego – zamieszczone zostało w wielu wydawnictwach, nie znalazło się jednak w podręczniku historii dla polskiej młodzieży.

W podręczniku nie ma żadnej informacji o wielkich demonstracjach, o działalności podziemnej „Solidarności”, Niezależnego Zrzeszenia Studentów, Ogólnopolskiego Komitetu Oporu Rolników. Nie ma nawet nazwy Solidarność Walcząca czy Federacja Młodzieży Walczącej do której należeli uczniowie szkół średnich. Nie ma wzmianki o audycjach podziemnego radia „Solidarność” w Warszawie, Krakowie, Gdańsku, Poznaniu i Wrocławiu. Nie ma zdjęć z wielkich demonstracji i walk ulicznych z ZOMO.

Przemilczana jest całkowicie działalność Kościoła po wprowadzeniu stanu wojennego. W dniu 17 grudnia 1981 r. założony został w Warszawie Prymasowski Komitet Pomocy Osobom Pozbawionym Wolności i ich Rodzinom. Komitet wysyłał paczki dla internowanych i aresztowanych, pomagał rodzinom, udzielał zapomóg osobom pozbawionym pracy. Z Komitetem współpracowało około 800 wolontariuszy. Komitety działały w diecezjach i niektórych parafiach.

Autorzy przemilczeli działalność Kościoła także po formalnym zniesieniu stanu wojennego. W salach przy kościołach odbywały się koncerty, spektakle teatralne, wieczory poetyckie, wystawy malarstwa i rzeźby. Większość artystów bojkotowała reżimowe radio, telewizję i oficjalne wystawy. Cenzura tępiła wolną myśl. Nadzieje, które różne warstwy społeczeństwa, w tym także środowiska twórcze, wiązały z „Solidarnością”, zostały zniszczone.

Na s. 334 autorzy napisali, że: „Liczbę ofiar stanu wojennego szacuje się na ponad 50 osób”. I tu jest niedokładność, bo rzeczywiście od 13 grudnia 1981 do 22 lipca 1983 r. zginęło ponad 50 osób, według IPN – 56 osób. Jednak ludzie ginęli w następnych latach. Komisja posła Jana Rokity ustaliła, że na 122 przypadki niewyjaśnionych zgonów działaczy opozycji – 93 ma związek z działalnością MO i SB. W roku „Okrągłego stołu” zginęli w niewyjaśnionych okolicznościach trzej księża: Stefan Niedzielak, Stanisław Suchowolec i Sylwester Zych.

W sprawie wyjazdu wojsk rosyjskich z Polski autorzy słusznie napisali, że rząd Mazowieckiego nie poruszał tej sprawy w rozmowach ze ZSRR (s. 342). Rozmowy zaczęły się dopiero w jesieni 1990 r. Dalej napisali: „Ostatecznie dzięki polityce Lecha Wałęsy prezydent Rosji Borys Jelcyn wydał zgodę na wycofanie swoich jednostek” (s. 342). Autorzy nie napisali, że Lech Wałęsa został przymuszony przez premiera Jana Olszewskiego do wynegocjowania korzystnych warunków (bez spółek polsko-rosyjskich w dawnych bazach) i do przyspieszenia wyjazdu wojsk rosyjskich.

Autorzy zakończyli podręcznik na roku 2004, tj. na włączeniu Polski do Unii Europejskiej. Przyjęcie takiej cezury wynika z Podstawy programowej wprowadzonej przez Minister Edukacji Narodowej Katarzynę Hall w 2009 roku. Autorzy podporządkowali się temu rozporządzeniu i Programowi nauczania, chociaż wielu innych doprowadziło swoje podręczniki do wyborów prezydenckich w 2010 r. W ten sposób autorzy podręcznika „Poznać przeszłość” uniknęli podjęcia wydarzeń prezydentury Lecha Kaczyńskiego i jego śmierci w katastrofie rządowego samolotu w Smoleńsku. Obecnie sprawą pilną jest przyjęcie nowej Podstawy programowej.

W podręczniku do historii „Poznać przeszłość. Wiek XX” jest dużo błędów, przemilczeń i manipulacji. Zająłem się tylko tymi błędami, które dyskwalifikują ten podręcznik. Można by wyliczyć jeszcze bardzo dużo różnych usterek, ale na to trzeba by napisać erratę w formie książki. Aktualne wydanie tego podręcznika należy wycofać z użytku szkolnego, bo z powodu zakłamania przeszłości przynosi szkodę dla młodzieży i utrudnia pracę nauczycielom.

ksdlogoZałożone w 1991 roku przez 24 dziennikarzy katolickich. Zrzesza około 600 członków, działających w kilku oddziałach terenowych. Celem stowarzyszenia jest zawodowe i religijne formowanie pracowników katolickich mediów, tak by dawali świadectwo wiary także w mediach świeckich i kształtowali opinię publiczną w duchu nauczania Kościoła. Stowarzyszenie organizuje rekolekcje, dni skupienia i modlitwy, a także szkolenia zawodowe (za: Wikipedią).

Prezesem Zarządu Głównego Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy jest p. red. Anna Dąbrowska (Częstochowa).

elzbietaiwaclawkujbidowieElżbieta i Wacław Kujbidowie

W kolejnym, 3 odcinku cyklu "Moim Zdaniem" dr inż. Bogdan Gajewski wyjaśnia różnice pomiędzy nauką amerykańską a nauką wschodnią i zagadkę dlaczego czarne jest właściwie białe:
• http://www.tvniezaleznapolonia.org/moim-zdaniem-odc-3-dlaczego-czarne-jest-biale

(Od Redakcji): Serdecznie dziękujemy pp. Elżbiecie i Wacławowi Kujbidom z Telewizji Niezależna Polonia w Ottawie za umożliwienie publikacji filmu.

logojanski1Szkoła Wyższa imienia Bogdana Jańskiego na Wydziale Zamiejscowym w Krakowie, to uczelnia oferująca nie tylko kształcenie w gimnazjum i liceum, ale przede wszystkim, na studiach pierwszego stopnia, posiadających wielorakie specjalności na kierunkach: pedagogika, zarządzanie, turystyka i rekreacja. W swojej ofercie Szkoła proponuje również bogaty wybór studiów podyplomowych, a także kursów i szkoleń zawodowych. Jest uczelnią z wieloletnią tradycją, czerpiącą inspiracje z myśli założyciela Zgromadzenia Zmartwychwstania Pańskiego, Sługi Bożego – Bogdana Jańskiego, który pozostawił w swej spuściźnie program odrodzenia religijnego i narodowego.

logojanski2Pomysł i trud utworzenia Uczelni kontynuującej filozofię Jańskiego, podjął ksiądz Marian Piwko CR. Misja Szkoły prowadzona w takiej atmosferze, nastawiona jest na indywidualne traktowanie studenta i wspieraniu go, także w realizacji swoich pasji, poprzez pomoc finansową: bonifikaty, pakiety promocyjne, wysokie stypendia (socjalne, artystyczne, sportowe, dla najlepszych studentów, dla niepełnosprawnych oraz zapomogi). Wielu naszych studentów osiąga wysokie wyniki w zawodach sportowych i konkursach artystycznych (polskich i międzynarodowych). Do dyspozycji pozostaje również Biuro Karier, dzięki któremu można zdobyć wiedzę o nowoczesnym rynku pracy i wymaganiach pracodawców, umiejętność sporządzania oryginalnego, profesjonalnego CV i listu motywacyjnego, odbyć próbną rozmowę kwalifikacyjną, otrzymać propozycje stażów i pracy (w Polsce i za granicą).

Wszystkich zainteresowanych poznaniem Szkoły Wyższej imienia Bogdana Jańskiego i jej krakowskiego Wydziału Zamiejscowego serdecznie zapraszamy na strony internetowe: http://www.krakow.janski.edu.pl oraz https://pl-pl.facebook.com/SWiBJ

zdzislawjkijasZdzisław Józef Kijas OFMConv

Fot. z pogrzebu p. Mirosław Boruta.

Kraków, 7 lipca 2015 roku

Nawet nie wiem
czy to historia nas stworzyła czy my stworzyliśmy historię.
Czy jesteśmy tylko echem
czyjegoś innego serca

– pytała w wierszu „Świat” Ewa Lipska.

Odnajduję się w słowach krakowskiej poetki, kiedy wracam myślą do mojego spotkania z prof. Haliną. Powiedziałbym, że było zupełnie przypadkowe, przez nikogo z nas nie wyreżyserowane. Wiara podpowiada, że było ono echem „czyjegoś innego serca”. Dla tego, kto wierzy, staje się jasne, że nasze spotkanie i długie lata współpracy, były „echem” Bożego serca.

halinagrzmiltylutkiProf. Halina żyła wielką pasją czynienia tego, co dobre, szlachetne, co trwa, nawet wtedy, kiedy ludzie odchodzą, co ma wymiar wieczny, co wiąże ludzi w solidarną więź pomagania sobie nawzajem w realizacji pięknych, szlachetnych marzeń. Spotykając się z nią, prowadząc – nieraz – długie rozmowy, odkrywałem, że raczej nie należała ona do tych, którzy chcą zdobyć świat, jak czynią to postacie Szekspira. Nie walczyła o jakieś szczególne miejsce w świecie, nie dążyła za tym, aby było jej wygodnie i dobrze, żeby było jej fanie. Myślę, że nie miała na myśli naukowego czy osobistego spełnienia, o jakim mówią i piszą współczesne media.

Znajdowała radość w dawaniu. Chętnie i bezinteresownie dawała, czyniąc to w różnej formie: duchowej i intelektualnej. Odważnie i z poświęceniem spieszyła z pomocą innym, zarówno materialnie jak społecznie, w czasie stanu wojennego, kiedy angażowała się w Solidarność i później, kiedy sytuacja polityczna-społeczna kraju uległa zmianie i pojawiły się nowe problemy i nowe wyzwania. Jednym słowem śp. prof. Halina była osobą mocno zaangażowaną w życie społeczne, akademickie, kościelne. Dawała z siebie obficie tylko dlatego, że mocno kochała ludzi i wierzyła w dobro. Umiała mądrze patrzeć wokół siebie, właściwie dostrzegać autentyczne potrzeby drugich/bliźnich, przychodząc im z odpowiedzialną pomocą.

sphalinagrzmiltylutkip1Prof. Halina była osobą pełną szlachetnych tęsknot. W pierwszym rzędzie tęskniła za jakąś prawdą – o sobie, o drugim człowieku, o świecie… Bardzo chciała ją poznać, ale tylko dlatego, aby móc lepiej rozumieć siebie i drugich i przyjść im z pomocą. Materialny świat był dla niej za ciasny, dlatego marzyła o innym, lepszym, wolnym od grzechu, ludzkiej małości, ograniczeń. Sądzę, że taka była najgłębsza intencja jej studiów lingwistycznych. Chciała poznać język, którym się posługujemy i tekst, który komunikujemy. Jej wiedza pozwala jej być-gdzie-indziej, dotykać innych, głębszych przestrzeni wiedzy i egzystencji. Upływ czas nie osłabiał tęsknot, wręcz przeciwnie, uszlachetniał je, nadawał im bardziej duchową formę, posmak absolutnej czystości. Nasze telefoniczne rozmowy były tego świadkiem. W ich trakcie objawiało się jej wielkie zaufanie do świata i ludzi. Wierzyła głęboko w dobroć ludzi, w ich poczucie odpowiedzialności. Ufała im tylko dlatego, że wierzyła głęboko i szczerze w Boga, który stał się bliski człowiekowi, który związał się z nim na dobre i na złe, który oddał za niego życie, aby człowiek mógł żyć w obfitości.

Kult siebie, estyma, wielkie słowa, lecz bez pokrycia w czynach, brak głębszej refleksji nad życiem, zatrzymania się i zadumy nad tym, co dzieje się wokół… to nie było dla niej. Silną podstawą życia prof. Haliny Grzmil-Tylutki był pewien rodzaj wewnętrznego, nad wyraz pozytywnego, rozdygotania. Postawa ta nie pozwala spocząć na tym, co się osiągnęło, ale każe iść dalej. Nie zadawala się przeciętnością, której tak wiele teraz wokół, ale każe sięgać głębiej, szukać dalej, tęsknić bardziej. Tego rodzaju postawa szła w parze z wewnętrznym zaangażowaniem, uczuć i intelektu w to, co robiła, w co się angażowała. Powiedziałbym, że wszystko robiła całym swoim jestestwem.

sphalinagrzmiltylutkip2Jej wrażliwość na zło i nieprawości, na krzywdę i zakłamanie, było jednoczesnym źródłem wewnętrznej siły, rodziło stan skupienia i ducha gotowości do działania, aby prawda wzięła górę, aby odniosła zwycięstwo. Jej wielkim poświęceniem, chociaż nigdy nie odbierała go w ten sposób, była pełna szlachetności troska o chorego tatusia i rodzinę, miłość do męża Jerzego, zapobiegliwość o córkę Zosię i syna Marka, ale nie tylko. Od zawsze troszczyła się również o swój intelektualny rozwój i wysoki poziom naukowy swojego Instytutu Filologii Romańskiej... Nie były to jednak jej jedyne troski. Z wielkim oddaniem zabiegała o powstanie i rozwój Duszpasterstwa Romanistów, którego była jedną ze współzałożycieli. Ileż również czasu i inteligencji poświęciła na rzecz powstania i działalność Międzynarodowego Towarzystwa Naukowego „Fides et Ratio”, którego przez długie lata była wiceprzewodniczącą. Chcę w tym miejscu wyrazić jej wielką wdzięczność; czynię to w imieniu własnym, ale także, jako przewodniczący Towarzystwa. Czynię to w imieniu wszystkich członków Towarzystwa. Ich liczna obecność na tej uroczystości jest najlepszym wyrazem naszego szacunku dla Zmarłej.

Śp. prof. Halina nie robiła niczego na siłę, na pokaz. Nie czekała na oklaski, czyniąc dobro, rozdając się wokół. Byłem głęboko przekonany, że wszystko wypływało z jej serca, z najgłębszych przekonań, z jej tęsknot za autentycznym pięknym, za prawdą bez reklamy.

sphalinagrzmiltylutkip3Modliła się. Jej dialog z Bogiem był ciągły i żywy, ciągle pogłębiany i wzbogacany. Podtrzymywała go również w chorobie, a nawet wówczas stał się bardziej jeszcze intensywny i autentyczny. Tęskniła za prawdziwą wiarą, która we wszystkim, co nas spotyka, chce dostrzec głębszy sens, szerszy przekaz. Także w chorobie, nieszczęściu. Modliła się żarliwie i szczerze ufała, że powróci do zdrowia, że podejmie na nowo wykłady na swojej Uczelni. Żyła nadzieją, że znowu będzie w pełni dla swoich Bliskich: męża, dzieci. Na nowo chciała się włączyć w duszpasterstwo romanistów i prace Towarzystwa Fides et Ratio. Pozornie nie została jednak wysłuchana. Odeszła, aby radować się gdzie indziej, we wspólnocie innych. Coś takiego rodzić może bunt, sprzeciw, a nawet zgorszenie. Dlaczego ktoś wiekiem i duchem młody, silny, inteligentny, dobry i bardzo potrzebny, musi umierać? „Jeśli Bóg nas nie wysłuchuje, to znaczy, że ma w tym jakiś cel” – mówiła Anna Polony. Pytamy jednak, „jaki jest sens jej śmierci? Jaki jest jej cel?” Nie sposób odpowiedzieć na te pytania. Musimy przyjąć naszą niewiedzę i zgodzić się z wolą Boga, którego mądrość i miłość przewyższa niepomiernie naszą.

Michel de Montaigne w swoich „Próbach” pisał, że śmierć, to „początek nowego życia”. Powiedział to już wcześniej Jezus Chrystus. Myślę, że tego oczekuje od nas również prof. Halina Grzmil-Tylutki: pragnie, abyśmy przedłużali w czasie jej pasję czynienia dobra, troskę o systematyczne studium i odwagę w głoszeniu prawdy.

sphalinagrzmiltylutkip4Wierzymy, że prof. Halina jest już w „domu Ojca”, skąd wstawia się za nami, prosząc dla nas o siłę, abyśmy nie osłabli w tęsknocie za tym, co wartościowe, co godne największego nawet poświęcenia. Jednym słowem śp. prof. Halina oczekuje od nas, abyśmy nie przestawali być ludźmi wielkich, szlachetnych marzeń o innym, lepszym świecie, w którym równie mocno szanuje się osobę chorą i słabą, co mądrą i bogatą. Wstawia się za nami, abyśmy mieli udział w tworzeniu kultury, która troszczy się o każdego człowieka, od poczęcia do śmierci, która z pasją oddaje się poszukiwaniom prawdy i staje w jej obronie, kiedy zostanie odkryta.

Śp. prof. Halina wierzyła, że jej życie, praca, ale także cierpienie/choroba mają jakiś głębszy, ukryty sens. Nie wiemy, czy sama go w pełni odkryła… Odkryjemy go w pełni, kiedy przeżywać będziemy odpowiedzialnie nasze życie. O to prosimy Boga w obecnej Eucharystii, dziękując Mu jednocześnie za piękne świadectwo życia śp. prof. Haliny.

miroslawborutaMirosław Boruta *

Prawda jest najważniejsza - najważniejsza, ale i bezwzględna. Bo jedyna. Co można powiedzieć o współczesnej Polsce? Czy to, że żyje się w niej znakomicie, że ludzie są radośni, uśmiechnięci, cieszą się dniem dzisiejszym i nie martwią o przyszłość. Ze spokojem i zasobnym portfelem przewidują kolejne, dobre lata dla swoich pociech. Oczywiście, że można tak powiedzieć, ale trzeba być kłamcą. Trzeba należeć do obozu manipulacji medialno-psychologicznej, do obozu propagandy, siewców pseudorzeczywistości innej niż prawdziwa.

Z faktami medialnymi, czy propagandą zawsze jednak wygrywa empiria, to ten nasz naukowy filtr, który nie pozwala kłamać, na nim zasadza się autorytet badacza, naukowca, uczonego.

akokrakowWiększość z nas, należących od kilku lat do środowiska Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie, ma w pamięci ważny moment naukowego życiorysu. Moment nadania tytułu doktora i słowa przysięgi: "badania naukowe w swojej dyscyplinie ochoczo i gorliwie będę uprawiał i rozwijał, nie z chęci marnego zysku czy dla osiągnięcia próżnej sławy, lecz po to, by tym bardziej krzewiła się prawda i jaśniej błyszczało jej światło, od którego zależy dobro rodzaju ludzkiego".

To zobowiązanie traktujemy bardzo poważnie, skoro – decydując się niejednokrotnie na krytykę ze strony wciąż – niestety - przeważającej części środowiska akademickiego a nawet płacąc cenę blokady awansu czy publikacji – wciąż marzymy, myślimy i piszemy o wolnej, suwerennej Ojczyźnie, o Polsce.

Historia AKO w Krakowie, drugiego w Polsce po najsłynniejszym, poznańskim (działającym pod wodzą profesora Stanisława Mikołajczaka) , rozpoczęła się w lecie 2011 roku i wkrótce zaowocowała serią środowiskowych spotkań i – co w naszym środowisku najważniejsze – konferencjami.

naukapolskaPodczas pierwszej z nich ustalił się tytuł wszystkich dotychczasowych (2012, 2013, 2015) – „Nauka polska. Prawda jest najważniejsza”. A warto przy tym jeszcze wspomnieć o podtytułach: „Rozważania o stanie szkolnictwa uniwersyteckiego w Polsce”, „Środowisko akademickie a świadomość obywatelska współczesnych Polaków” oraz „Przywracanie Polski. Program dla Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej”.

Ten ostatni nawiązuje do tytułu słynnej już publikacji Wydawnictwa „Biały Kruk” – „Wygaszanie Polski 1989-2015” oraz do, zakończonej właśnie, kampanii wyborczej na urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Zamierzeniem organizatorów i uczestników było bowiem zarówno pomóc Ojczyźnie, jak i osobie Prezydenta, którym – 24 maja 2015 roku – został doktor nauk prawnych, p.  Andrzej Duda… i to nie tylko dlatego, że od samego początku należy do krakowskiego AKO 😉

Warto jeszcze na zakończenie pokusić się garść refleksji. Po co to wszystko?

2014akoiikBo, co prawda cenzury w Polsce nie ma (sic!), ale są teksty „które nie pasują do profilu czasopisma”, wystąpienia „nie mieszczące się w ramach konferencji”, badania na które nigdy nie zostały przyznane środki finansowe, czy… konferencje naukowe organizowane przez uczestników, choćby słynne Konferencje Smoleńskie w Warszawie. Śpiewaliśmy więc hymn „Boże coś Polskę” w wersji bliższej prawdzie: „racz nam wrócić, Panie”. Co innego teraz 😉

W czasach „wygaszania Polski” odpowiedź jest prosta, nawiązująca do słów świętego Jana Pawła II: „Proszę Was, abyście całe to duchowe dziedzictwo, któremu na imię "Polska", raz jeszcze przyjęli z wiarą, nadzieją i miłością - taką, jaką zaszczepia w nas Chrystus na chrzcie świętym, - abyście nigdy nie zwątpili i nie znużyli się, i nie zniechęcili, - abyście nie podcinali sami tych korzeni, z których wyrastamy”. Dla wielu z nas, osobiście słuchających Tych Słów, wypowiedzianych na krakowskich Błoniach, 10 czerwca 1979 roku te wskazania są jasne.

Wśród ogólnoludzkich wartości ważną jest kultura narodowa, a jej rozwój winien być wzmacniany przez wspólnotę działań narodowych i religijnych. Nie zrezygnujemy nigdy z polskości jako naszego wyróżnika. Ba, polskość tę, wartości Boga, honoru i ojczyzny,  będziemy wzmacniać ze wszystkich sił, i jako katolicy, i jako uczeni, i jako Polacy. „Warto być Polakiem, warto by Polska trwała i zwyciężała”.

* Autor, wraz z p. magistrem Andrzejem Ossowskim, ma zaszczyt współsekretarzować krakowskiemu AKO.

15 maja 2015 r.

Apel Akademickiego Komitetu Honorowego Andrzeja Dudy

My, członkowie Akademickiego Komitetu Honorowego Andrzeja Dudy, skupiającego ponad osiemset osób, apelujemy do wszystkich członków społeczności akademickiej w Polsce:

W II turze wyborów poprzyjmy doktora Andrzeja Dudę!

akadlogoJesteśmy ludźmi racjonalnymi, którzy swoje osobiste sukcesy zawodowe osiągnęli dzięki wiedzy i logice. Ten racjonalizm winien nas prowadzić do wniosku, że Polsce są potrzebne radykalne zmiany, że państwo wymaga natychmiastowej naprawy. Zapoczątkować je może wybór nowego Prezydenta Rzeczypospolitej. Urzędujący Prezydent nie zrobił nic, aby zapobiec zapaści polskiej nauki i szkolnictwa wyższego, a jego obecni doradcy naukowi twierdzą, że "nie stać nas na bezpłatne szkolnictwo wyższe, a jeżeli Konstytucja RP na to nie pozwala to należy ją zmienić" i sugerują likwidację pewnej liczby uczelni publicznych.

Nie chodzi nam jednak tylko o naprawę polskiej nauki. Chodzi o wprowadzenie na drogę szybkiego rozwoju polskiej gospodarki, o odnowę moralnych i etycznych podstaw funkcjonowania polskiego państwa, o stworzenie takich kulturowych, cywilizacyjnych, prawnych i ekonomicznych warunków życia w Polsce, by każdy z nas – Polaków – czuł się pełnoprawnym obywatelem, by poczuł wreszcie, że tu, w Polsce, może mieć warunki do uczciwej, sprawiedliwie opłacanej pracy, do godnego życia i by nie musiał szukać tego na obczyźnie.

Zwracamy się także do wszystkich Polaków w kraju i na emigracji:

Dajmy sobie szansę. Dajmy szansę naszym dzieciom. Wybierzmy Prezydenta, który daje silny impuls do uruchomienia potrzebnych Polsce zmian, który mądrą, programową i dynamiczną kampanią pokazał, że wie, w jakim kierunku prowadzić naród i państwo.

andrzejdudapodpisA my – znacząca część społeczności akademickiej – deklarujemy, że będziemy Prezydenta Andrzeja Dudę wspierali swoją wiedzą, umiejętnościami, działaniami, konstruktywną krytyką. Polska powinna w zdecydowanie większym stopniu wykorzystywać potencjał polskiej nauki. Tak czynią wszystkie szybko rozwijające się narody. Czas do nich dołączyć. Każdy może o tym zadecydować już 24 maja.

Współprzewodniczący Akademickiego Komitetu Honorowego Andrzeja Dudy:
prof. dr hab. Stanisław Mikołajczak – AKO Poznań
prof. dr hab. Ryszard Kantor – AKO Kraków
prof. dr hab. Michał Seweryński – AKO Łódź
prof. dr hab. inż. Artur Hugo Świergiel – AKO Warszawa
prof. dr hab. Piotr Czauderna – AKO Gdańsk

Pełna lista członków Akademickiego Komitetu Honorowego znajduje się na stronie internetowej: http://ako.org.pl/5522

festalonydobrzanskiFeliks Stalony Dobrzański*

Są zdarzenia ważne – ale tylko dlatego, bo tak są nazywane – i dużymi siłami nagłaśniane jako wręcz epokowe

Są zdarzenia ważne, stanową zaczyn nowego – a nie są nagłaśniane. Nie pomniejsza to ich znaczenia – jako dorobku grupy ludzi lub nawet jednego – nie koniecznie wielkiego formalnie – człowieka.

Do takich zdarzeń – w mojej ocenie ważnych – a w zasadzie nie znajdujących odbicia w informacji docierającej do szerszego grona odbiorców, należą Konferencje środowiska Akademickich Klubów Obywatelskich im. Prezydenta L. Kaczyńskiego prowadzone pod wspólnym hasłem „Nauka Polska – Prawda jest najważniejsza”

Uzasadniając, dlaczego te zdarzenia uważam za ważne – powiem krótko;

konferencjaako3a1/ sam fakt zorganizowania się grupy ludzi nauki z różnych dziedzin – a więc i obejmujących swym widzeniem różne odcienie życia intelektualnego i gospodarczego, świadczy o istniejącym jeszcze w tym środowisku potencjale chęci służenia publicznego – zgodnie z zasadniczą funkcją nauki – dostarczania informacji i opartych na racjonalnych przesłankach ocenach, nie zawsze zgodnych z głównym nurtem politycznym, za to zgodnych z obiektywną prawdą (fot. prof. dr hab. Krzysztof Cena).

2/  Konferencje te, które jak przystało na pracę ludzi nauki – nie są tylko spotkaniami miłymi towarzysko, a zostaje po nich ślad w postaci materiałów, a w każdym referacie zawarta jest myśl wynikająca w wiedzy i doświadczenia konkretnych ludzi - grona profesorów – ogólnie pracowników nauki. Jest to konkretny dorobek intelektualny – przedkładany społeczeństwu przez tych, którzy dosłownie traktują swoją rolę jaką mają wyznaczoną społecznie. Gdy trzeba – bez względu na brzmienie głównego nurtu – głoszą swoją prawdę, dając ją społeczeństwu jako wartość. Co prawda dziś niebyt wysoko cenioną i uważaną tylko za posiadającą znikomą rolę praktyczną – ale w istocie stanowiącą jednak bardzo istotną propozycję i to nieraz bardzo konkretnych rozwiązań. Że tego się nie widzi i nie bierze pod uwagę tego, że od myśli zaczyna się dobre działanie zaś działanie bez myśli nie może przynieść nic dobrego - nie jest to winą dostawców wiedzy.

Celem tego tekstu jest tylko przedłożenie Państwu jako Czytelnikom informacji, że taka konferencja miała miejsce, że była podporządkowana generalnej i widzianej przez pryzmat różnych dyscyplin myśli o „Przywracaniu Polski” czyli rozwinięciu niektórych punktów programu Kandydata na stanowisko Prezydenta Polski. Bo też taki też cel postawiła sobie ta grupa naukowców – nie samego narzekania wokół  diagnoz fatalnego stanu rzeczy. a przedkładania propozycji jak owo przywracanie należy realizować.

Muszę przyznać, iż w mojej ocenie już zdała egzamin znakomita koncepcja realizacyjna zaproponowana przez dr. M. Borutę i mgr. A. Ossowskiego. Oparła się ona na stwierdzeniu, że temat jest tak obszerny i leży w bezpośrednim zainteresowaniu tak dużej liczby ludzi ze świata nauki, a jest tak doniosły – że nie godzi  się zamykać sprawy na formalnym wygłoszeniu nawet i obszernych wykładów. Nie tylko takie przedłożenie nigdy nie stanowiłoby w jakikolwiek sposób pełnego materiału roboczego – a taki wszak był cel – ale i czas trwania konferencji przekroczyłby jakiekolwiek rozsądne ramy czasowe.

konferencjaako3bPomysł prosty – prezentacja skrótów wystąpień – ich głównych tez – z dyskusjami w obrębie każdej tematyki i – otwarcie materiałów pokonferencyjnych na inne wystąpienia składane na piśmie. Zapowiada się, że to założenie organizacyjne ma szanse zdać egzamin – poprzez powstanie zbioru bardzo kompetentnie opracowanych zagadnień. Toż to istota materiału bardzo wartościowego dla świadomego decydenta. Ten nie ma szans i nawet potrzeby, znać się na wszystkim – za to, mając na względzie jasno zdefiniowany cel,  ma mieć umiejętność racjonalnego doboru rozwiązań po zestawieniu ze sobą różnych koncepcji (fot. dr hab. Piotr Stec, prof. UO).

Cel jest jasny – przywrócenie Polski – a tego celu tłumaczyć chyba już nie potrzeba, choć Ci którzy mówią oczywiste prawdy o zdemolowaniu wielu dziedzin życia i podporządkowaniu rządzenia, nie służbie Państwu, a interesom grupowym – są wprost wyzywani od oszołomów. Tym poważnym profesorom, to nie przeszkadza. Mają poczucie swego obowiązku służenia – społeczeństwu. Wielkie słowa? Może, ale dziś o wielkich słowach się zapomina albo się je wyśmiewa. Inne narody na to sobie nie pozwalają – bo chcą mieć własną państwowość.

W tej relacji – w oczekiwaniu na końcowe wydawnictwo – choć trudno relacjonować wszystkie wygłoszone główne myśli referatów - pokuszę się na pokazanie kilku myśli.

Pięć części: 1) kultura – 2) nauka – 3) elity i organizacja państwa – 4) zdrowie – 5) gospodarka, z dyskusjami po każdej – dały już jednak nie tylko diagnozy (choć te są cenne swą trafnością a dobra diagnoza warunkuje dobre leczenie) – ale i zasygnalizowały kierunki zmian.

konferencjaako3cZacznijmy od kapitalnie trafnej identyfikacji i nazwy użytej przez prof. R. Kantora – postprezydentury będącej owocem postpolityki jako zaprzeczenia służby, na rzecz traktowania rządzenia na równi z zarządzaniem i to na rzecz interesów grupowych (fot. prof. zw. dr hab. Ryszard Kantor). Taki system opiera się na post społeczeństwie – postobywateli czyli nie-społeczeństwie a obrobionej bezwolnej masie posłusznej mediom. Z tym wystąpieniem współgrało wystąpienie dr. hab. A. Waśki – redaktora naczelnego dwumiesięcznika „Arcana”. Wskazał on na wręcz konstytucyjne możliwości Prezydenta w zakresie troski o tożsamość narodową, i bardzo jasno sprecyzował jak, i przede wszystkim po co, lewactwo metodycznie działa właśnie na rzecz demontażu nie tylko systemu wartości ale i podstaw naszego kodu kulturowego – czyli i poczucia tożsamości. Pociechą jest to, co zostało powiedziane przy okazji wystąpienia dr. M. Boruty – że o ile nasze pokolenie i to postkomunistyczne traci poczucie więzi narodowej, to już następcy silnie i aktywnie poszukują tradycji, tożsamości – odrzucając bezkrytyczny zachwyt nad „innymi”. W tym zakresie też ważna – a nie podawana powszechnie choć możliwa do odtworzenia informacja – jaka jest liczba Polaków. W sumie. Za granicą ponad 20 milionów czyli jesteśmy narodem z dużym upustem krwi. Co rzutuje na w zasadzie wszystko w sferze nauki, gospodarki, kultury.

Na ważne elementy wskazywał też Mec. Z. Cichoń pokazując refleksję nad pojęciem praw człowieka i tym co w tym zakresie może zdziałać osoba będąca na stanowisku o tak silnym mandacie społecznym jak Prezydent.

W pierwszym oglądzie można by było powiedzieć, że następne – skrótowo nazwijmy to medyczne i gospodarcze wystąpienia nie współgrają z taką tematyką. Jednakowoż już pierwsze w tej części sprawnie medialnie poprowadzone wystąpienie dr. n. med. A. Sośnierza pokazało z zaskakującą dokładnością jak całe kolejne ewolucje systemu ochrony zdrowia (a więc ważnej części bezpieczeństwa obywateli) zmieniały to co było za komuny – na kolejne rozwiązania. Od tego co było w tej sprawie gruntowną zmianą podejścia (Kasy Chorych) korzystną dla pacjenta poprzez kolejne lata – zmiany doprowadziły do … powrotu w schemat dosłownie identyczny jaki był za komuny. I tu nie ma zmiłuj się – to nie ma prawa działać inaczej jak tylko na szkodę pacjenta. Wydawało by się już zupełnie specjalistyczne wystąpienia dr L. Lachowicza pokazało jak groźna medycznie jest opowieść o „leczeniu” poprzez in vitro i ze jest procedura NaProTechnology – która jest leczeniem – w definicyjnym pojęciu tego słowa. Całość składała się na wskazania w zakresie zapewnienia ciągłości biologicznej narodu

konferencjaako3dI cała część poświęcona gospodarce pokazująca wystąpieniem prof. J. T. Dudy co w wykonaniu obecnie rządzących oznacza innowacyjność – jak się to przekłada na stracone na ten cel fundusze. Wystąpienia prof. S. Taczanowskiego i prof. K. Probierza były mocno osadzone w sytuacji gospodarczej w zakresie energetyki i choć z pojedynczymi częściami pierwszego z nich bym polemizował (nie miejsce tu na to) – co nie zmienia faktu wykazania w obu wystąpieniach, że Polskę stać na zapewnienie gospodarce tej podstawy – energetyki (fot. dr Mirosław Boruta).

Podkreślam – ożywiona dyskusja czy też często dodawanie uzupełnień po każdym z paneli – to nie była rozmowa ludzi przypadkowych – bo na sali – przepraszam, że tak to powiem – siedziały same tęgie głowy. Taki skład AKO z jego natury. W sumie – mam wielką i jak się wydaje w pełni zasadną nadzieję – że materiał końcowy – a zapowiada się że będzie wydany przez znane wydawnictwo, a więc z wielką troską o jakość, będzie istotną lekturą dla każdego myślącego o Polsce w kategoriach dobra wspólnego.

Bez względu na wynik wyborów – choć mam nadzieję, że te materiały znajdą poczesne miejsce i to nie do samego oglądania – na półce nowego Prezydenta.

Bo po prostu Ten będzie wiedział co oznaczają te treści, i że nie są one otmętami szaleństwa

W tej relacji nie można zaniedbać podania jeszcze jednej ważnej informacji. Oto powstał i uczestniczył w obradach Akademicki Klub Obywatelski ze Śląska. Uaktywnił się tym samym następny silny ośrodek naukowy i to o własnej, wyraźnej  specyfice związanej z terenem działania.

konferencjaako3eI na zakończenie warto jak się wydaje zwrócić uwagę szerokim kręgom odbiorców na jak się wydaje ważny fakt. Oto, pomimo istnienia systemu silnego wpływu administracyjnego na niezależność osądów i badań, (sterowaniem finansowania i nawet awansowania w Nauce), coraz więcej naukowców mówi – nie – mamy służyć prawdzie a nie za wszelką cenę temu kto płaci (fot. Uczestnicy Konferencji). Dla człowieka pracującego w innym zawodzie nie jest znana cena jaką dziś płacą naukowcy za próby niezależności. Konferencje Smoleńskie, taka jak ta Konferencja AKO – są, nie porównując oczywiście rangi – jednak zupełnie prywatnymi niezależnymi inicjatywami naukowców, mających poczucie zobowiązań wobec kraju, z racji swej wiedzy dysponujących sprecyzowanymi poglądami w poszczególnych dziedzinach. Poglądy te mają oparcie w faktach i obserwacjach oraz przemyśleniach i mają przełożenie na ocenę działań gospodarczych i politycznych. Taka jest Ich praca i nie godzą się na kluczenie ze swoją prawdą.

To dziś kosztuje.

Kiedyś tak też było – i też powszechnie się tego nie wiedziało ile pojedyncze osoby poświęcały i ile to niejednego kosztowało. Proszę zauważyć, mając na względzie to co spotkało prof. K. Nowaczyka czy prof. J. Rońdę – celowo w tej relacji pomijałem wszelkie afiliacje. Wydaje się że ta refleksja jest konieczna – choćby ze względu na ukształtowanie dość już powszechnego poczucia – że elita przestała funkcjonować w swej właściwej roli – nie tylko chodzenia w splendorach. Widać to po ogólnym spadku prestiżu zawodu naukowca.

Otóż proszę Państwa – są tacy, którzy się nie poddają.

* Autor jest doktorem inżynierem, em. pracownikiem Akademii Górniczo-Hutniczej.

Warszawa, 10 kwietnia 2015 r.

Akademickie Kluby Obywatelskie z Poznania, Warszawy, Krakowa i Łodzi występują oficjalnie z wnioskiem o powołanie Międzynarodowej Komisji do wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej

akopolskaUstalenia rosyjskiej Komisji MAK i polskiej Komisji Millera pozostają w rażącej niezgodzie z ustaleniami Komisji Parlamentarnej powołanej przez polski Sejm i ustaleniami Konferencji Smoleńskich zorganizowanych przez polskich uczonych wbrew stanowisku władz.

Akademickie Kluby Obywatelskie liczące kilkuset uczonych z różnych dziedzin nauki, w piątą rocznicę tragedii smoleńskiej stwierdzają, iż poza diametralnymi rozbieżnościami merytorycznymi w wyjaśnianiu katastrofy smoleńskiej, istnieje ogromna liczba faktów wskazujących na niechęć, niezdolność, a nawet na świadome dążenie do niewyjaśnienia przyczyn katastrofy, zarówno ze strony władz Rosji jak i Polski. Jest ich bardzo wiele, przykładowo można wymienić nieprzekazanie Polsce podstawowych dowodów: wraku samolotu, czarnych skrzynek, prowadzenie badań nie na oryginałach, lecz kolejnych, różnych pod względem treści i długości kopiach taśm z czarnych skrzynek, wykluczające się ekspertyzy, co do obecności materiałów wybuchowych, brak sekcji zwłok większości ofiar katastrofy.

Wszystko to oraz liczne fałszywe informacje sprawiają, iż bez nadania śledztwu wymiaru międzynarodowego dotychczasowe oficjalne wyjaśnienia nie zostaną przyjęte przez polską i światową opinię społeczną.

Dla Polaków traktujących swój kraj poważnie i uczciwie jest oczywiste, iż badania katastrofy, która pozbawiła życia elitę Państwa Polskiego z Prezydentem Rzeczypospolitej na czele, winny być prowadzone w sposób niezwykle skrupulatny, tak by rozwiać wszelkie wątpliwości odnośnie do jej przyczyn i przebiegu. Ponieważ wszelkie, wręcz podstawowe standardy prowadzenia badań wyjaśniających przyczyny tego wypadku lotniczego zostały złamane, jedyną drogą uczciwego i wiarygodnego dla opinii publicznej, ale przede wszystkim dla nas Polaków wyjaśnienia wszystkich aspektów tej katastrofy jest zwrócenie się do władz Unii Europejskiej i NATO o powołanie stosownej komisji – wszak zginęli przywódcy państwa członka UE i najwyższe polskie dowództwo NATO.

Wystąpienie o powołanie takiej komisji jest wotum nieufności wobec władz państwa polskiego, które wobec tej sprawy zachowuje się całkowicie niezrozumiale: oddało badanie wypadku wrogiemu państwu, bez zagwarantowania sobie możliwości udziału w dochodzeniu, zrezygnowało z pomocy państw sojuszniczych, nie wykorzystało potencjału polskiej nauki i polskich naukowców do wyjaśniania tej tragedii, co więcej, chętnych zniechęcało i szykanowało, nie podjęło merytorycznej dyskusji z ustaleniami niezależnych komisji.

Ponadto w obecnej sytuacji politycznej tylko nacisk światowej opinii publicznej działającej na rzecz Międzynarodowej Komisji może doprowadzić do przekazania Polsce wraku i czarnych skrzynek – bez tych dowodów, będących przecież polską własnością – śledztwo nie może zostać przeprowadzone i zakończone.

Dzisiaj wyjaśnienie przyczyn katastrofy nie może być traktowane jak wewnętrzna sprawa Polski, bowiem brak wszechstronnego i uczciwego zbadania przyczyn katastrofy oznacza zgodę na złamanie podstawowych standardów demokratycznych zarówno w życiu wewnętrznym Polski, jak i w relacjach z Rosją, na której terytorium doszło do katastrofy. Występując z inicjatywą międzynarodowego śledztwa dajemy wyraz naszej wiary w poszanowanie przez organy Unii Europejskiej i NATO zasad demokracji: kręgosłupa wszelkiej praworządności i ładu politycznego i społecznego w świecie.

W imieniu Klubów:
prof. dr hab. Stanisław Mikołajczak, przewodniczący AKO w Poznaniu,
prof. dr hab. Ryszard Kantor, przewodniczący AKO we Krakowie,
prof. dr hab. Michał Seweryński, przewodniczący AKO w Łodzi,
prof. dr hab. Artur Świergiel, przewodniczący AKO w Warszawie.

Zapraszamy Państwa do obejrzenia relacji filmowej ze spotkania p. doktora Andrzeja Dudy z Akademickim Komitetem Honorowym popierającym jego kandydaturę na urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej (Poznań, 26 marca 2015 roku). Wersja poprawiona technicznie - poprzednia była oglądana 2206 razy.


• https://www.youtube.com/watch?v=HDalSxArS18

Więcej filmów z tego spotkania znajdą Państwo na: http://ako.poznan.pl/5789

wpolityceplZespół wPolityce.pl / lw / PAP

Kandydat PiS na prezydenta Andrzej Duda uważa, że nie korzysta się z dorobku polskiej nauki. Mam poczucie, że polska nauka pracuje do szuflady – powiedział. Duda w czwartek spotkał się w Poznaniu z przedstawicielami środowiska akademickiego i wyborcami.

Jeżeli mówimy o zysku, jaki ma być z polskiej nauki i dla polskiej nauki, to zadaniem władzy, a nią jest też prezydent RP, jest sprzężenie nauki z gospodarką – myślę tu przede wszystkim o naukach technicznych – i działanie w ten sposób, abyśmy pozyskiwali technologie z własnych zasobów, a nie kupowali licencji na wszystko z zagranicy — mówił Duda.

Kandydat PiS wziął udział w konferencji „Polska - Polscy uczeni – Nauka”. Zaproszenie na konferencję wystosował Akademicki Komitet Honorowy Andrzeja Dudy. Spotkanie odbyło się w sali poznańskiego oddziału Polskiej Akademii Nauk.

Według Dudy wielkonakładowe projekty powinny być realizowane przez solidne konsorcja badawczo-rozwojowe, których nie powinno być wiele. Jego zdaniem ograniczona miałaby być też liczba tematów jakimi mają się zajmować. Kandydat PiS wymienił takie dziedziny jak: chemia, elektronika i obronność.

W tym zakresie wszystko powinno się odbywać pod kontrolą i opracowaniu tematycznym ministerstwa, środowiska naukowego, specjalistów z danej dziedziny i przedstawicieli gospodarki — stwierdził.

20150326ad3Mówił, że najistotniejsze jest „robienie rzeczy potrzebnych” (fot. Twitter).

Takich, które dadzą się wykorzystać, żebyśmy nie robili przysłowiowej pracy do szuflady, abyśmy pracowali nad takimi rozwiązaniami technologicznymi, które są nowoczesne, i które są w stanie pchnąć do przodu polską, i wierzę głęboko, że światową gospodarkę — dodał.

Zdaniem Dudy publikacje w czasopismach branżowych, gospodarczych, które nie są periodykami czysto naukowymi, powinny być liczone do punktacji dających awans naukowy.

Będzie to zachętą dla młodych naukowców do publikowania w nich, a dla przedsiębiorców, żeby poszerzać wiedzę — uważa.

Duda w Poznaniu mówił również o tym, że trzeba zachęcać przedsiębiorców do inwestowania w innowacyjność np. poprzez odliczenia podatkowe.

W jego opinii do wszelkich rankingów i punktacji jakie oceniają placówki badawcze, instytuty i indywidualnych naukowców należy wliczać - zwłaszcza w naukach technicznych - współpracę z sektorem gospodarczym.

Nie mam żadnych wątpliwości, że musi być powiązanie pomiędzy przedsięwzięciami gospodarczymi a kwestiami naukowymi — zaznaczył.

Wcześniej w Poznaniu kandydat PiS spotkał się z wyborcami na pl. Adama Mickiewicza przy Pomniku Ofiar Poznańskiego Czerwca 1956, gdzie złożył kwiaty.

Tekst i ilustracja za:
http://wpolityce.pl/polityka/238751-andrzej-duda-wsrod-profesorow-w-poznaniu-trzeba-bardziej-korzystac-z-dorobku-polskiej-nauki

miroslawborutaMirosław Boruta *

Kandydatem wielu, bardzo wielu Polaków w wyborach 10 maja 2015 roku na urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej jest p. dr Andrzej Duda. Przyjrzyjmy się zatem dzisiaj noszonemu przez Niego nazwisku. Co oznacza i ile osób w Polsce i nie tylko w Polsce, nazywa się Duda?

Sama nazwa oznacza instrument muzyczny lub osobę grającą na takim instrumencie, co niejednokrotnie oznaczać może uzdolnienia muzyczne przodków osób, noszących dzisiaj nazwisko Duda. No, może bodaj chęć, aby na takim instrumencie grać 😉

Bądź co bądź bardzo wiele polskich nazwisk pochodzi od pierwszych przezwisk mających swoje źródło w cesze fizycznej lub zdolnościach naszych antenatów.

nazwiskoduda1Warto dopisać, że według wydanego w 2003 roku „Słownika nazwisk używanych w Polsce na początku XXI wieku”, opracowanym przez Kazimierza Rymuta żyły w Polsce 37004 osoby noszące nazwisko Duda, mieszkając we wszystkich województwach i prawie wszystkich powiatach naszego Kraju (za: moikrewni.pl).

Największym rodzimym matecznikiem Dudów jest Małopolska a tamże Kraków (933 osoby) oraz powiaty: brzeski (431 osób), limanowski (415 osób) i nowosądecki (648 osób), a poza tym krakowski ziemski (410 osób) i nowotarski (399 osób). W innych częściach Polski warte wzmianki są miasta: Kielce (392 osoby), Lublin (459 osób), Warszawa (654 osoby) i Wrocław (426 osób), a nade wszystko Górny Śląsk: powiaty będziński (564 osoby) i cieszyński (430 osób) oraz miasta Bytom (473 osoby), Katowice (486 osób) i Tarnowskie Góry (659 osób).

Stąd też, zważywszy na najbardziej popularne drogi migracji Polaków ze wsi do miast przemysłowych Śląska oraz stołecznych Krakowa i Warszawy za główny ośrodek, matecznik rodzin Dudów uznać należy Ziemię Nowosądecką.

W relacji do najbardziej powszechnego w Polsce nazwiska Nowak (bo pamiętajmy, że już od lat nazwisko Kowalski jest drugie), nazwisko Duda mieści się ewidentnie w czołówce i zajmuje na różnych listach pozycję w piątej lub szóstej dziesiątce, to bardzo wysoko, zważywszy, że nazwisk w Polsce jest… kilkaset tysięcy.

nazwiskoduda2A co ciekawe zarówno „American Surnames” Elsdona C. Smita, jak i „Russkije familii” B. O. Ungebauna notują nazwisko Duda w swoich krajach w ilości odpowiednio 127 i 226 osób. To oczywiście literatura naukowa - nazwiskoznawcza - bo już serwisy internetowe podają dużo większe liczby. Popularny locatemyname.com utrzymuje, że w swoich zasobach ma informacje o osobach noszących nazwisko Duda - 8203 w Stanach Zjednoczonych, 793 w Niemczech, 495 w Rumunii, 420 na Ukrainie, 267 w Wielkiej Brytanii, 212 we Francji i 206 w Kanadzie.

Nie dziwmy się więc jeśli obok nas znajdą się osoby, w rodzinie, wśród znajomych czy sąsiadów o nazwisku Duda. Część z nich, tych najbardziej znanych, od dawna już kojarzymy, choćby: Andrzeja – kandydata na Prezydenta Polski; Elżbietę – aktorkę znaną z telewizji (może bardziej w swojej francuskiej wersji imienia Elizabeth), Fabiana – sympatyczną postać z serialu „Ranczo”, Jerzego Dudę-Gracza, grafika i malarza czy Piotra – przewodniczącego „Solidarności”.

newsletter1adNazwisko ma swoją wielką moc i podtrzymuje sporą część naszej tożsamości, a jeśli do tego jest ono rozpoznawane jako polskie i związane z polskimi wartościami kulturowymi i narodowymi może nam to tylko pomóc.

Jak wspomniałem w tytule, kandydat Andrzej Duda już ma w zapasie 30 tysięcy głosów, bo jakżeby inaczej 😉

* Autor jest doktorem socjologii, politykiem i działaczem społecznym. Napisał m.in. „Nazwisko, tożsamość i więzi rodzinne”, trzecią w dziejach polskiej humanistyki (po Janie St. Bystroniu i Zofii Kaletowej) książkę o kulturowych aspektach polskich nazwisk.

Poznań - Kraków - Łódź - Warszawa, 27 lutego 2015 r.

Daj nam poczucie siły
i Polskę daj nam żywą,
by słowa się spełniły
nad ziemią tą szczęśliwą.

Jest tyle sił w narodzie,
jest tyle mnogo ludzi;
niechże w nie duch twój wstąpi
i śpiące niech pobudzi.

Nie ścierpię już niedoli
ani niewolnej nędzy.
Sam sięgnę lepszej doli
i łeb przygniotę jędzy.

Zwyciężę na tej ziemi,
z tej ziemi PAŃSTWO wskrzeszę.
Synami my twojemi,
błogosław czyn i rzeszę!

Stanisław Wyspiański, Wyzwolenie

My, niżej podpisani członkowie i sympatycy Akademickich Klubów Obywatelskich im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Poznaniu, Krakowie, Łodzi i Warszawie, powołujemy Akademicki Komitet Honorowy doktora Andrzeja Dudy.

Jesteśmy przekonani, że Polska umiejętnie, sprawnie i uczciwie rządzona może wyrwać się z impasu rozwojowego, odrodzić się i dołączyć do najbardziej rozwiniętych państw Zachodu, stając się szczęśliwą Ojczyzną dla swych obywateli: dla nas, naszych dzieci i przyszłych pokoleń.

Głęboko wierzymy, że wybór pana doktora Andrzeja Dudy na urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zapoczątkuje proces odrodzenia narodowego i państwowego.

Polska ma znaczący potencjał naukowy: uczonych, którzy w zagranicznych instytucjach naukowych osiągają spektakularne sukcesy; ma też rozbudowaną, choć głęboko niedoinwestowaną infrastrukturę naukową. Ten potencjał trzeba uruchomić i odpowiednio umotywować, by stał się motorem dynamicznego rozwoju naszego państwa. Jesteśmy gotowi podjąć się takiego wysiłku.

Nasz Komitet ma charakter otwarty. Zapraszamy do niego pracowników nauki ze wszystkich ośrodków i środowisk naukowych, którzy – jak my – widzą konieczność gruntownej przebudowy Polski. Można do nas dołączać, zapisując się do Komitetu na stronie internetowej AKO Poznań: http://ako.org.pl

Współprzewodniczący Komitetu Honorowego:
1. prof. dr hab. Stanisław Mikołajczak – AKO Poznań
2. prof. dr hab. Ryszard Kantor – AKO Kraków
3. prof. dr hab. Michał Seweryński – AKO Łódź
4. prof. dr hab. inż. Artur Hugo Świergiel – AKO Warszawa

Członkowie:
5. mgr Przemysław Alexandrowicz – KIK, Poznań
6. mgr Mirosław Andrałojć – archeolog, Poznań
7. mgr Krystyna Andrzejewska – UAM, Poznań
8. dr hab. Bartłomiej Andrzejewski – Inst. Fizyki Molekularnej PAN - prof., Poznań
9. dr inż. Maciej Andrzejewski – Instytut Pojazdów Szynowych, Poznań
10. dr Róża Antkowiak – UAM, Poznań
11. prof. dr hab. Wiesław Antkowiak – UAM, Poznań
12. dr inż. Andrzej Augustynek – AGH, Kraków
13. dr Teresa Bałuk-Ulewiczowa – UJ, Kraków
14. dr Lidia Banowska – UAM, Poznań
15. prof. dr hab. inż. Bronisław Barchański – AGH, Kraków
16. mgr inż. Krzysztof Bąk – Poznań
17. dr Arkadiusz Bednarczuk – UAM, Kalisz
18. prof. dr hab. med. Krzysztof Bielecki – Warszawa
19. prof. dr hab. Czesław Błaszak – UAM, Poznań
20. prof. dr hab. inż. Jacek Błażewicz – Politechnika Poznańska, Poznań
21. prof. dr hab. inż. Włodzimierz Bochniak – AGH, Kraków
22. prof. dr hab. Krystyna Boczoń – Uniwersytet Medyczny, Poznań
23. prof. dr hab. Władysław Boczoń – UAM, Poznań
24. prof. dr hab. Ewa Borkowska – Uniwersytet Śląski, Katowice
25. ks. prof. dr hab. Paweł Bortkiewicz – UAM, Poznań
26. dr Mirosław Boruta – socjolog, Uniwersytet Pedagogiczny, Kraków
27. dr Paweł Bromski – Warszawa
28. Andrzej Budzyk – Warszawa
29. prof. dr hab. inż. Witold Byrski – AGH, Kraków
30. prof. dr hab. Krzysztof Cena – biofizyk, Kraków
31. prof. dr hab. med. Mieczysław Chorąży – Centrum Onkologii, Gliwice
32. prof. Kamila Ciepiela – Uniwersytet Łódzki, Łódź
33. mgr inż. Piotr Cieszyński – informatyk, Poznań
34. prof. dr hab. med. Andrzej Cieśliński – Uniwersytet Medyczny, Poznań
35. mgr Ewa Ciosek – ekonomista, Poznań
36. dr Małgorzata Czabańska-Rosada – PWSZ w Gorzowie Wlkp., Poznań
37. dr hab. Elżbieta Czarniewska – UAM, Poznań
38. dr Bożena Cząstka-Szymon – WSP, Katowice
39. prof. dr hab. Janusz Czebreszuk – UAM, Poznań
40. dr hab. Janusz Czyż – Warszawa
41. prof. dr hab. Jacek Dabert – UAM, Poznań
42. dr hab. Mirosława Dabert – UAM, Poznań
43. prof. dr hab. inż. Eugeniusz Danicki – IPPT PAN, Warszawa
44. prof. dr hab. inż. Józef Dańko – AGH, Kraków
45. mgr Jan Dasiewicz – Poznań
46. dr hab. Małgorzata Dąbrowska – Uniwersytet Łódzki - prof., Łódź
47. dr Maria Dąbrowska-Bąk – UAM, Poznań
48. em. prof. zw. Urszula Dąmbska-Prokop – UJ, Kraków
49. dr Maria de Mezer-Dambek – lekarz, Poznań
50. dr Maria Dębowska – Uniwersytet Wrocławski, Wrocław
51. prof. dr hab. Kazimierz Dopierała – UAM, Poznań
52. prof. dr hab. Józef Drabik – BSW Bydgoszcz, Gdańsk
53. prof. dr hab. med. Leon Drobnik – Uniwersytet Medyczny, Poznań
54. prof. dr hab. inż. Jan T. Duda – AGH, Kraków
55. prof. dr hab. Edward Dutkiewicz – UAM, Poznań
56. prof. dr hab. Maria Dutkiewicz – UAM, Poznań
57. mgr Andrzej Dyga – Muzeum Archeologiczne, Kraków
58. prof. dr hab. Maria Dzielska – UJ, Kraków
59. dr Tadeusz Feliksiński – Politechnika Łódzka, Łódź
akopoznan60. dr Jerzy Fiszbach – Akademia Muzyczna, Poznań
61. prof. dr hab. inż. Antoni Florkiewicz – Politechnika Poznańska, Poznań
62. dr hab. Wit Foryś – prof. UJ, Kraków
63. mgr Jan Władysław Fróg – KU NSZZ Solidarność UP Kraków, Kraków
64. dr hab. inż. Piotr Gawor – Politechnika Śląska - prof., Gliwice
65. prof. dr hab. Julian Gembalski – Akademia Muzyczna, Katowice
66. prof. dr hab. inż. Ryszard Gessing – Politechnika Śląska, Gliwice
67. dr hab. inż. Ryszard Golański – AGH, Kraków
68. Marek Golubiewski – Łódź
69. prof. dr hab. Janusz Gołaś – AGH, Kraków
70. dr inż. Irena Gronowska – Warszawa
71. dr hab. Anna Gruszczyńska-Ziółkowska – Uniwersytet Warszawski - prof., Warszawa
72. mgr Stanisław Grzesiek – artysta plastyk, Poznań
73. prof. dr hab. Halina Grzmil-Tylutki – UJ, Kraków
74. dr hab. Marek Wojciech Gutowski – Warszawa
75. dr Zdzisław Habasiński – informatyk, Poznań
76. prof. dr hab. Henryk Hudzik – UAM, Poznań
77. prof. dr hab. inż. Barbara Jabłońska-Firek – AGH, Kraków
78. dr hab. Dobrochna Jankowska – prof. UAM, Poznań
79. mgr Robert W. Jankowski – prywatna szkoła językowa,
80. mgr Jolanta Jasińska – nauczyciel, Poznań
81. prof. dr hab. Tomasz Jasiński – UAM, Poznań
82. dr Teresa Jerzak-Gierszewska – UAM, Poznań
83. mgr inż. Andrzej Judek – Stow. Rodzin Katolickich, Poznań
84. prof. Idaliana Kaczor – Uniwersytet Łódzki, Łódź
85. dr Józef Kapusta – Instytut Biotechnologii i Antybiotyków, Warszawa
86. prof. dr hab. Janusz Kapuściński – PWSZ w Kaliszu, Kalisz
87. dr inż. Janusz Karlikowski – Politechnika Poznańska, Poznań
88. dr Anna Kasprzyk – UAM, Poznań
89. dr Henryk Kasprzyk – Uniwersytet Przyrodniczy, Poznań
90. prof. dr hab. inż. Janusz Kawecki – Politechnika Krakowska, Kraków
91. prof. dr hab. Andrzej Kaźmierski – UAM, Poznań
92. dr Marek Kisilowski – Warszawa
93. mgr inż. Mariusz Klapper – informatyk, Kraków
94. mgr Iwona Klimaszewska – UAM, Poznań
95. dr hab. inż. Zdzisław Kołaczkowski – inżynieria biomedyczna - prof. nzw., Poznań
96. mgr Izabela Komar-Szulczyńska – UAM, Poznań
97. prof. dr hab. inż. Andrzej Korbel – PAU, AGH, Kraków
98. prof. zw. Grażyna Korpal – ASP, Kraków
99. prof. dr hab. Maria Korytowska – UJ, Kraków
100. prof. dr hab. inż. Jan Maciej Kościelny – Politechnika Warszawska, Warszawa
101. prof. dr hab. Aleksander Kośko – UAM, Poznań
102. prof. dr hab. inż. Joachim Kozioł – Politechnika Śląska, Gliwice
103. prof. dr hab. Stanisław Kozłowski – Uniwersytet Przyrodniczy, Poznań
104. dr hab. Henryka Kramarz – Uniwersytet Pedagogiczny - em. prof., Kraków
105. prof. dr hab. Tadeusz Krygowski – Uniwersytet Warszawski, Warszawa
106. dr Henryk Krzyżanowski – Warsztaty Idei, Poznań
107. prof. dr hab. Grzegorz Kubski – UAM, Poznań
108. prof. dr hab. inż. Wojciech Kucewicz – AGH, Kraków
109. dr Dariusz Kucharski – historyk, Poznań
110. prof. dr hab. Wojciech Kuczyński – Inst. Fizyki Molekularnej PAN, Poznań
111. mgr Edward Kuliga – biegły rewident, Kraków
112. dr Katarzyna Kulińska – biofizyk, Poznań
113. dr hab. Tadeusz Kuliński – Inst. Chemii Bioorganicznej PAN - prof., Poznań
114. dr Beata Kuna – Politechnika Gdańska, Gdańsk
115. doc. dr Feliks Kurp – Politechnika Łódzka, Łódź
116. dr hab. Jacek Kurzępa – Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej - prof., Warszawa
117. prof. dr hab. inż. Stanisław Kuta – AGH, Kraków
118. mgr Elżbieta Leszczyńska – UAM, Poznań
119. dr Maria Leśniewicz – Politechnika Poznańska, Poznań
120. prof. dr hab. Ignacy Lewandowski – UAM, Poznań
121. mgr Halina Łabonarska – aktorka, Warszawa
122. dr hab. inż. Henryk Łaciak – AGH, Kraków
123. mgr Katarzyna Łaniewska – aktorka, Warszawa
124. dr Agata Ławniczak – reżyser publicysta dziennikarz wykładowca, Poznań
125. prof. Julian Ławrynowicz – Uniwersytet Łódzki, Łódź
126. mgr Małgorzata Łośko – UAM, Poznań
127. mgr Jolanta Łuczak – polonista, Austria
128. mgr Ryszard Łuczak – germanista, Austria
129. dr inż. Piotr Łukasiak – Politechnika Poznańska, Poznań
130. prof. dr hab. Andrzej Maciejewski – UAM, Poznań
131. ks. kan. Tadeusz Magas – duszpasterz Solidarności, Poznań
132. dr Irena Majkutewicz – Uniwersytet Gdański, Gdańsk
133. prof. dr hab. Edward Malec – UJ, Kraków
134. prof. dr hab. Tadeusz Malinowski – UAM, Poznań
135. mgr Sylwia Małecka – nauczyciel polonista, Poznań
136. mgr Szymon Małecki – nauczyciel polonista, Poznań
137. prof. dr hab. inż. Piotr Małoszewski – Centrum Helmholtza, Monachium
138. dr hab. Barbara Marczuk – UJ, Kraków
139. prof. dr hab. Wojciech T. Markiewicz – Inst. Chemii Bioorganicznej PAN, Poznań
140. mgr Jan Martini – artysta muzyk, Poznań
141. prof. Krzysztof Marynowski – Politechnika Łódzka, Łódź
142. inż. Janusz Matysiak – przedsiębiorca, Poznań
143. mgr Maria Matysiak – UAM, Poznań
144. dr Piotr Meteniowski – Poznań
145. dr hab. Jerzy Michalik – UAM, Poznań
146. dr hab. Michał Mierzejewski – prof. Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław
147. dr Bożena Mikołajczak – UAM, Poznań
148. prof. dr hab. inż. Janina Milewska-Duda – AGH, Kraków
149. dr hab. inż. Marek Miśkowicz – AGH, Kraków
akokrakow150. prof. dr hab. inż. arch. Anna Mitkowska – Politechnika Krakowska, Kraków
151. prof. dr hab. inż. Jacek Młochowski – Politechnika Wrocławska, Wrocław
152. mgr Celina Monikowska-Martini – artysta muzyk, Poznań
153. dr Elżbieta Morawiec – pisarka, Kraków
154. mgr Danuta Moroz-Namysłowska – nauczycielka, Poznań
155. dr Jan Mosiński – ZR NSZZ Solidarność i sejmik woj. Wielkopolskiego, Kalisz
156. dr hab. Grzegorz Musiał – prof. UAM i WSKSiM, Poznań
157. inż. Jerzy Nagórski – Łódź
158. Andrzej Napieralski – Łódź
159. dr hab. Adam Nodzeński – AGH, Kraków
160. lek med. Ewa Noga – lekarz, Kraków
161. dr hab. Henryk Noga – Uniwersytet Pedagogiczny - prof., Kraków
162. prof. dr hab. Andrzej Nowak – UJ, Kraków
163. dr hab. Andrzej Nowakowski – Uniwersytet Rzeszowski - prof., Rzeszów
164. prof. dr hab. Aurelia Nowicka – UAM, Poznań
165. prof. Joanna Olenderek – Politechnika Łódzka, Łódź
166. prof. Maciej Olenderek – Politechnika Łódzka, Łódź
167. prof. dr hab. med. Grzegorz Opala – neurolog, Katowice
168. dr Józef Orzeł – Warszawa
169. mgr inż. Andrzej Ossowski – AGH, Kraków
170. dr inż. Grażyna Ożarek – Warszawa
171. mgr Włodzimiera Pajewska – UAM, Poznań
172. dr hab. Krzysztof Papis – Warszawa
173. inż. Ryszard Paprzycki – automatyk, Poznań
174. prof. dr hab. Jan Paradysz – Uniwersytet Ekonomiczny, Poznań
175. dr inż. Krzysztof Pasierbiewicz – em. AGH pisarz tłumacz publicysta, Kraków
176. prof. dr hab. inż. Marian Pasko – Politechnika Śląska, Gliwice
177. prof. dr hab. Stanisław Paszkowski – Uniwersytet Przyrodniczy, Poznań
178. prof. Marek Pawlikowski – Uniwersytet Medyczny, Łódź
179. prof. dr hab. Krystyna Pecold – Uniwersytet Medyczny, Poznań
180. dr Ryszard Piasek – filmowiec, Poznań
181. dr hab. inż. Krzysztof Pieła – prof. AGH, Kraków
182. mgr Mikołaj Pietraszak-Dmowski – Fundacja Raczyńskich, Rogalin
183. dr hab. Barbara Piłacińska – prof. UAM, Poznań
184. dr Piotr Pirecki – Łódź
185. dr hab. Jacek Piszczek – Inst. Ochrony Roślin, Poznań-Toruń
186. prof. dr hab. inż. Bolesław Pochopień – Politechnika Śląska, Gliwice
187. prof. dr hab. Agnieszka Popiela – Uniwersytet Szczeciński, Szczecin
188. dr hab. Leszek Preisner – prof. AGH, Kraków
189. prof. dr hab. Jan Prokop – PAU, Kraków
190. prof. dr hab. Jan Prostko-Prostyński – UAM, Poznań
191. dr med. Andrzej Przybyszowski – Szpital Wojew. em. Ordynator, Nowy Sącz
192. prof. dr hab. Andrzej Przyłębski – UAM, Poznań
193. prof. dr hab. inż. Tadeusz Puchałka – Politechnika Poznańska, Poznań
194. dr hab. inż.. Andrzej Pułka – Politechnika Śląska, Gliwice
195. prof. dr hab. Zdzisław Puślecki – Uniwersytet Przyrodniczy, Poznań
196. dr inż. Konrad Pylak – Politechnika Lubelska, Lublin
197. dr Jacek Radomski – UAM, Poznań
198. dr hab. Wiesław Ratajczak – UAM, Poznań
199. prof. Jakub Rembieliński – Uniwersytet Łódzki, Łódź
200. dr Jan Rempała – Warszawa
201. prof. dr hab. Lucyna Rempulska – Politechnika Poznańska, Poznań
202. mgr Emilia Rogalińska – nauczycielka matematyki, Poznań
203. prof. dr hab. Tadeusz Rorat – PAN, Poznań
204. mgr Paweł Rosada – specjalista zarządzania, Poznań
205. prof. dr hab. Grzegorz Rosiński – UAM, Poznań
206. dr Krystyna Rożek-Lesiak – lekarz Stow. Misericordia, Zabrze
207. dr Lech Różański – PTPN, Poznań
208. mgr Wanda Różycka-Zborowska – reżyser,
209. mgr inż. Jadwiga Julia Rudnicka – poseł I i senator VI kadencji, Gliwice
210. Elżbieta Rybicka – Łódź
211. prof. Franciszek Rybicki – Politechnika Łódzka, Łódź
212. Andrzej Rychlik – Łódź
213. prof. dr hab. Wojciech Rypniewski – PAN, Poznań
214. prof. dr hab. Jan Sadowski – UAM, Poznań
215. prof. dr hab. med. Jerzy Samson-Zakrzewski – Uniwersytet Medyczny, Poznań
216. prof. Dominik Sankowski – Politechnika Łódzka, Łódź
217. prof. dr hab. Stanisław Sędziwy – UJ, Kraków
218. dr hab. Barbara Siemiątkowska – Warszawa
219. mgr Halina Aurelia Siwa – dziennikarz, Poznań
220. dr Andrzej Jan Skrzypczak – Politechnika Poznańska, Poznań
221. prof. dr hab. Jan Skuratowicz – UAM, Poznań
222. prof. dr hab. med. Marian Smoczkiewicz – Uniwersytet Medyczny, Poznań
223. mgr inż. Jan Smólski – Poznań
224. dr inż. Janusz Sobieszczański – Warszawa
225. dr Robert Sobków – nauczyciel akademicki, Poznań
226. dr hab. inż. Jerzy Z. Sobolewski – Warszawa
227. mgr Małgorzata Sołtysiak – KIK i Ruch Społ. im. Prez. Lecha Kaczyńskiego, Kielce
228. dr inż. Feliks Stalony-Dobrzański – AGH, Kraków
229. prof. dr hab. Krystyna Stamirowska – UJ, Kraków
230. dr hab. Anna Stankowska – prof. UAM, Poznań
231. prof. zw. dr hab.. Wojciech Stankowski – UAM, Poznań
232. prof. dr hab. dr h.c. Włodzimierz Starosta – Int. Assoc. of Sport Kinetics, Warszawa
233. dr hab. Piotr Stec – Uniwersytet Opolski - prof., Opole
234. mgr inż. Agnieszka Stelmaszczyk-Kusz – Warszawa
235. dr Czesława Stępień – Uniwersytet Łódzki, Łódź
236. dr Lechosław Stępień – Uniwersytet Łódzki, Łódź
237. mgr Bernadeta Sturzbecher – UAM, Poznań
238. dr inż. Krzysztof Sturzbecher – Politechnika Poznańska, Poznań
239. prof. dr hab. Wojciech Suchocki – UAM, Poznań
akowarszawa240. dr Jarosław Szarek – historyk, Kraków
241. mgr Janina Szczerbal – informatyk i nauczyciel, Poznań
242. prof. dr hab. Eugeniusz Szcześniak – UAM, Poznań
243. dr hab. Andrzej Szpulak – UAM, Poznań
244. prof. Jacek Sztaudynger – Uniwersytet Łódzki, Łódź
245. prof. dr hab. med. Roman Szulc – Uniwersytet Medyczny, Poznań
246. dr Mirosław Szulczyński – UAM, Poznań
247. dr Mirosław Szumiło – Instytut Historii UMCS, Lublin
248. dr Wojciech Szwed – Uniwersytet Przyrodniczy, Poznań
249. dr Hanna Szweycer – fizyk nauczyciel, Poznań
250. prof. dr hab. inż. Michał Szweycer – Politechnika Poznańska, Poznań
251. dr Urszula Szybiak-Stróżycka – biolog molekularny, Poznań
252. prof. dr hab. Henryk Szydłowski – UAM, Poznań
253. mgr inż. Janina Szymanowicz – Katolickie Stow. Wychowawców, Gliwice
254. prof. dr hab. Wojciech Święcicki – Inst. Genetyki Roślin PAN, Poznań
255. prof. dr hab. inż. Stefan Taczanowski – AGH, Kraków
256. prof. dr hab. Jerzy Tarajkowski – Uniwersytet Ekonomiczny, Poznań
257. prof. Władysław Targosz – ASP, Kraków
258. prof. dr hab. Kazimierz Tobolski – UAM, Poznań
259. mgr Grzegorz W. Tomczak – reżyser, Poznań
260. prof. Jerzy Tomczyk – Politechnika Łódzka, Łódź
261. prof. dr hab. Lech Torliński – Uniwersytet Medyczny, Poznań
262. Janusz Turowski – Łódź
263. dr Witold Tyborowski – UAM, Poznań
264. dr Marek Mariusz Tytko – UJ, Kraków
265. dr inż. Ewa Alicja Urbanowicz – właściciel pracowni projektowej, Poznań
266. dr hab. inż. Michał Urbański – Warszawa
267. prof. dr hab. Ryszard Vorbrich – UAM, Poznań
268. dr Lucyna Wachecka-Kotkowska – Uniwersytet Łódzki, Łódź
269. dr hab. Przemysław Waingertner – Uniwersytet Łódzki - prof., Łódź
270. mgr Henryk Walendowski – Poznań
271. dr hab. inż. Stanisław Waluś – PAN i KIK, Katowice
272. prof. dr hab. n. med. Jerzy B. Warchoł – Uniwersytet Medyczny, Poznań
273. dr n. przyr. Teresa Warchoł – Uniwersytet Medyczny, Poznań
274. prof. dr hab. Jan Wawrzyńczyk – Uniwersytet Warszawski, Warszawa
275. prof. Włodzimierz Wawszczak – Politechnika Łódzka, Łódź
276. dr hab. inż. Krzysztof Weiss – Warszawa
277. dr Maria Wejchan-Judek – Politechnika Poznańska, Poznań
278. prof. dr hab. inż. Jerzy Weres – Uniwersytet Przyrodniczy, Poznań
279. mgr Maria Weres – Uniwersytet Ekonomiczny, Poznań
280. prof. dr hab. med. Piotr Widłak – Centrum Onkologii, Gliwice
281. dr hab. med. Wiesława Widłak – prof. Centrum Onkologii, Gliwice
282. dr Józef Wieczorek – geolog redaktor Niezależnego Forum Akademickiego, Kraków
283. dr Jerzy Wierzchowiecki – Szpital Miejski, Grodzisk Wlkp.
284. prof. dr hab. med. Michał Wierzchowiecki – Uniwersytet Medyczny, Poznań
285. dr Jacek E. Wilczur – Warszawa
286. prof. dr hab. Zdzisław Julian Winnicki – Uniwersytet Wrocławski, Wrocław
287. inż. Grzegorz Wiśniewski – Gorzowskie Tow. Muzyczne, Gorzów Wlkp.
288. dr Bartłomiej Wróblewski – SWPS konstytucjonalista, Poznań
289. prof. dr hab. Barbara Wysocka – PAN, Poznań
290. dr hab. Grażyna Zając – UJ, Kraków
291. prof. Andrzej Zalewski – Uniwersytet Warszawski, Warszawa
292. mgr Maria Zawadzka – nauczyciel, Poznań
293. prof. dr hab. Stefan Zawadzki – UAM, Poznań
294. mgr Paweł Zdun – Warszawa
295. mgr Tomasz Zdziebkowski – przedsiębiorca, Poznań
296. dr hab. Zbigniew Zegan – ASP Kraków – em. prof., Kraków
297. dr Franciszek Zerbe – lekarz, Poznań
298. dr Florian Zieliński – socjolog, Poznań
299. dr inż. Krzysztof Zioło – Politechnika Śląska, Gliwice
300. prof. dr hab. Mariusz Ziółkowski – Uniwersytet Warszawski, Warszawa
301. dr Tadeusz Zysk – wydawca, Poznań
302. Jerzy Żarnowski – HCP, Poznań
303. dr hab. Przemysław Żurawski vel Grajewski – Uniwersytet Łódzki - prof., Łódź

Poznań, 16.01.2015 r.

akopoznanAkademickie Kluby Obywatelskie im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Poznaniu, Krakowie, Warszawie i Łodzi z wielkim niepokojem obserwują narastanie napięcia na Śląsku w związku z protestami górników w obronie miejsc pracy i źródeł utrzymania ich rodzin. Konflikt, który wybuchł przed kilkoma dniami jest efektem wieloletnich zaniedbań państwa, braku reform nie tylko w górnictwie, ale w wielu dziedzinach życia gospodarczego Polski. Ma także bardzo głębokie przyczyny w katastrofalnej dla kraju polityce ograniczania, wręcz likwidowania polskiego potencjału wytwórczego. Doświadczamy teraz kolejnej fazy likwidacji polskich zasobów gospodarczych. Już w latach dziewięćdziesiątych zlikwidowano wiele gałęzi polskiego przemysłu, który – to prawda – wymagał dokapitalizowania, unowocześnienia, restrukturyzacji, ale nie likwidacji, wyprzedaży czy pseudoprywatyzacji, kiedy polskie przedsiębiorstwa były przejmowane przez państwowe firmy zagraniczne.

W obce ręce przeszedł gromadzony przez pokolenia majątek narodowy i polski potencjał produkcyjny w wielu dziedzinach gospodarczych, np. w produkcji cukru, cementu, stali i wyrobów hutniczych itd., a wiele innych zostało po prostu zlikwidowanych – np. przemysł stoczniowy, włókienniczy, motoryzacyjny – lista jest bardzo długa. Szczególnie bolesna jest dla nas perfidna metoda stosowana przez polskich decydentów: doprowadzanie przedsiębiorstw do upadłości i likwidacja lub sprzedaż w obce ręce za bezcen. Nowi właściciele albo likwidowali polskie przedsiębiorstwa jako konkurencyjne, albo je rewitalizowali, by transferować zyski za granicę.

akokrakowDekadę temu z troską obserwowaliśmy dramat polskich stoczniowców i ich rodzin. Dziś to samo grozi polskim górnikom – mimo nadzwyczajnych ograniczeń zatrudnienia i wydobycia węgla w latach dziewięćdziesiątych (redukcja zatrudnienia o ok. 100 tys. osób). To wszystko dzieje się w kraju, dla którego węgiel jest najważniejszym elementem bezpieczeństwa energetycznego i w czasie, gdy władze nie mogą zapewnić ani dywersyfikacji dostaw ropy i gazu (ślimacząca się budowa gazoportu), ani rozpoczęcia pozyskiwania surowca z łupków. A przecież suwerenność energetyczna – w Polsce nadal oparta na węglu – jest obok demografii najważniejszym warunkiem suwerennego bytu narodu i państwa.

Dziesiątki tysięcy polskich rodzin mogą stracić możliwość utrzymania się z pracy i popaść w skrajną biedę. Zagrożenie to ze szczególną jaskrawością pojawia się na Śląsku, którego mieszkańcy w latach dwudziestych trzema powstaniami narodowymi wywalczyli sobie przynależność do państwa polskiego.

Wyrażamy naszą solidarność ze śląskimi górnikami, ich rodzinami, wspierającymi ich związkowcami i samorządowcami. Wasza walka o miejsca pracy i godne życie z ciężkiej pracy jest nie tylko walką o swoje – jest niezwykle ważnym fragmentem walki o uzdrowienie życia społecznego i gospodarczego w całej Polsce.

akowarszawaPolskie państwo, polska gospodarka mają służyć wszystkim Polakom, nie tylko tym, którzy nią zarządzają. Polskie życie gospodarcze – wolne od korupcji, przywilejów i łupów dla „swoich” – ma być sprawnie zarządzane przez merytoryczne kadry kierownicze wyłaniane drogą uczciwych konkursów, wolnych od partyjnych nacisków. Ma służyć rozwojowi polskiego potencjału gospodarczego i dobrobytowi Polaków.

Wzywamy wszystkich Rodaków do wsparcia protestu górniczego jako początku prawdziwej naprawy i restytucji polskiego życia gospodarczego – nie przez likwidację, lecz uczciwą, merytoryczną restrukturyzację, która stworzy warunki sprzyjające efektywnemu funkcjonowaniu przedsiębiorstw i godnemu życiu pracowników.

(Od Redakcji): Listę podpisów, wraz z możliwością dodawania nowych, znajdą Państwo tutaj:
http://ako.poznan.pl/5397

ksnsolidarnoscOświadczenie Krajowej Sekcji Nauki NSZZ „Solidarność” w sprawie sytuacji w górnictwie z dnia 13 stycznia 2015 roku

Krajowa Sekcja Nauki NSZZ „Solidarność” w pełni popiera protest górników w kopalniach Kompanii Węglowej przeciwko zawartym w rządowym programie restrukturyzacji górnictwa planom likwidacji kopalń i tysięcy miejsc pracy.

Obrona polskiego górnictwa, to obrona polskiego bezpieczeństwa energetycznego, a tym samym elementu polskiej racji stanu.

KSN NSZZ „Solidarność” solidaryzuje się z górnikami i samorządowcami domagającymi się natychmiastowego odstąpienia od planów likwidacji kopalń, a wdrożenia tam programów naprawczych uzgodnionych ze związkami zawodowymi.

Bogusław Dołęga, przewodniczący KSN NSZZ „Solidarność”

krakowniezaleznymk

Szanowni Państwo,
Kraków Niezależny jest portalem wspierającym, partnerem medialnym Obywatelskiej Inicjatywy Rodzin. O tym jak ochronić nasze dzieci i nasze szkoły przed deprawatorami - chociażby wchodząc w skład Rady Rodziców - informuje strona internetowa OIR, na którą serdecznie zapraszamy:
http://www.oir.com.pl

agnieszkapiwar1Agnieszka Piwar

Powrócić do korzeni naszej cywilizacji i stworzyć jej twórczą kontynuację – to cel, jaki przyświeca inicjatorom Otwartej Akademii, której inauguracja odbyła się 29 sierpnia w Pałacu Prymasowskim w Skierniewicach.

skierniewice1ePierwszą inicjatywą Akademii jest uruchomienie zajęć Szkoły Liderów – elitarnego programu szkoleniowo-edukacyjnego, w którym młodzi ludzie w przedziale wiekowym od 17 do 25 lat, będą kształceni przez doświadczonych wykładowców i praktyków z różnych dziedzin. Kursy obejmować będą wiedzę o cywilizacji, kulturze, ekonomii i relacjach społeczno-politycznych oraz zajęcia warsztatowe. Wykłady będą otwarte dla wszystkich zainteresowanych.

skierniewice3eKim tak naprawdę są ludzie kultury? Wyjaśnił to dr Jan Przybył w wykładzie inauguracyjnym, w którym opowiedział o arystokracji ducha i idei elitaryzmu, jako kontynuacji naszych pięknych tradycji. Człowiek kulturalny, to nie ten – jak to się współcześnie utrwaliło – który potrafi elegancko zachować się przy stole w towarzystwie. Człowiek kulturalny to taki, który przyswoił sobie dorobek poprzednich pokoleń, przemyślał go, twórczo rozwinął i poczuł się w obowiązku, by przekazać go następnym pokoleniom – powiedział dr Przybył.

skierniewice2eKultura jest tym, co idzie przez stulecia, tysiąclecia. Jednak musimy mieć jasną hierarchię wartości, aby móc ocenić co kulturą jest, a co nią nie jest. A z tym we współczesnym świecie jest problem, ponieważ społeczeństwo pozbawione elit oddaliło się od prawdziwego powołania człowieka, którym jest bycie z Bogiem. I dlatego – jak zauważył prelegent – tak bardzo niezbędne jest dziś odnowienie elity, która ten właściwy system wartości przywróci.

skierniewice4eWyjaśniając obecną sytuację w Polsce, dr Przybył powiedział, że elita jest dla każdej społeczności, tym czym głowa dla ciała, jednak po 1945 roku głowę ścięto, a w jej miejsce wsadzono atrapę. Tragiczne tego skutki trwają do dziś, czego przykładem jest chociażby to, że w sposób bałamutny próbuje się nam wmówić, że nie wolno wartościować, bo jest to jakiś rodzaj dyskryminacji. Ta sytuacja doprowadziła do relatywizmu. Stąd tak ważne przywrócenie wartościowania w oparciu o hierarchię wartości, która pochodzi od Boga. A to mogą uczynić tylko odrodzone elity.

skierniewice5ePodczas wykładu inauguracyjnego dr Jan Przybył – wieloletni wykładowca historii kultury polskiej – przypomniał myśl Cycerona, który nazywał kulturę uprawą ludzkiej duszy. Prelegent użył osobliwego eksponatu i pokazał zebranym dorodne owoce szlachetnej odmiany gruszy oraz karłowate gruszeczki polne, zwane potocznie „pierdziołkami”. W ten alegoryczny sposób przedstawił Polskę, jako zdewastowany i zdziczały sad, który trzeba na nowo zaszczepić gałązkami odmian szlachetnych, aby wydawały piękne owoce.

skierniewice6eNasza inicjatywa powstała dlatego, bo uznaliśmy, że tylko poprzez systematyczną pracę społeczno-formacyjną będziemy mogli przywrócić w Polsce normalność – tak o idei powołania Otwartej Akademii opowiedział Marcin Janowski, który obok Andrzeja Malki i dr Jana Przybyła jest jednym z założycieli szkoły. Jak przyznał, ta idea rodziła się i dojrzewała przez kilka lat. – Po prostu zastanawialiśmy się co można zrobić, aby w Polsce było lepiej i doszliśmy do wniosku, że trzeba wykształcić i uformować w naszym kraju lokalne elity, które zmienią Polskę „od dołu” czyli od własnego osiedla, parafii i gminy. Potrzeba nam ludzi świadomych, którzy rozumieją jak funkcjonuje współczesny świat a jednocześnie wiedzą kim są i jakie zasady reprezentuje ich cywilizacja – wyjaśnił Janowski.

W podobnym tonie wypowiada się Andrzej Malka – lokalny przedsiębiorca, radny Skierniewic i współorganizator Otwartej Akademii – podkreślając, że przeżywaliśmy już rewolucje uliczne i styropianowe z których niewiele wyszło a teraz nadszedł czas na przewrót w sposobie myślenia i działania, bo w ten sposób my i nasz kraj staniemy się lepsi.

skierniewice7eNa uroczyste otwarcie akademii liderów przybyli prezydent Skierniewic – Leszek Trębski, wiceprezydent Skierniewic – Beata Jabłońska, dziekan dekanatu Skierniewice – ks. Jan Pietrzyk, dyrektor Instytutu Ogrodnictwa – prof. dr hab. Franciszek Adamicki, dziekan Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Skierniewicach – Jacek Śmiłowski, reżyser Grzegorz Braun, europoseł Janusz Korwin-Mikke oraz przedsiębiorcy i działacze społeczni. Piątkową inaugurację zwieńczył koncert w wykonaniu uczniów szkoły muzycznej w Skierniewicach, po którym obecni goście wznieśli toast.

Zajęcia Szkoły Liderów rozpoczną się w połowie września, kiedy rozpocznie się kurs poświęcony historii cywilizacji europejskiej i kultury polskiej. Moduły poświęcone wiedzy o życiu ekonomicznym, społecznym i gospodarczym zaplanowano na zimę i wiosnę.

Za: http://www.prawy.pl/z-kraju/6837-w-skierniewicach-powstala-akademia-ksztalcaca-przyszla-elite-polski

krakowniezaleznymkInformacja własna

W poniedziałek, 1 września p. Beata Sobkiewicz, pełnomocnik Okręgowy Prawicy Rzeczypospolitej w Krakowie zaprosiła nas do uczestnictwa w pikiecie "Ręce precz od naszych dzieci". Pikieta odbyła się przed Urzędem Wojewódzkim w Krakowie, przy ul. Basztowej 22, siedzibie lokalnego kuratorium oświaty i była częścią ogólnopolskiego protestu przeciw demoralizacji dzieci i młodzieży.

Okolicznościowe oświadczenie Krajowego Biura Prawicy Rzeczypospolitej ilustrujemy zdjęciami autorstwa p. Mirosława Boruty. Ich komplet znajdą Państwo tutaj:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/1Wrzesnia2014

Oświadczenie Prawicy Rzeczypospolitej: powtarzamy nasze NIE dla zorganizowanej demoralizacji dzieci i młodzieży!

20140901prz1W dniu rozpoczęcia nowego roku szkolnego przypominamy, że Rzeczpospolita w swym prawie potwierdziła, że wychowanie naszych dzieci w szkołach publicznych powinno szanować chrześcijański system wartości oraz przekazywać dzieciom i młodzieży polskie dziedzictwo kulturowe. Niestety, obecna władza stale podważa te zasady, które ma obowiązek realizować.

Mimo ubiegłorocznych ogólnopolskich protestów, rząd premiera Tuska nadal akceptuje antywychowawcze zalecenia Światowej Organizacji Zdrowia (WHO).

20140901prz2Rząd nie tylko współpracuje z organizacjami homoseksualnymi, ale wręcz zachęca je do działalności w szkołach.

Większość rządowa odrzuciła w Sejmie obywatelską inicjatywę referendum w sprawie obniżenia wieku szkolnego. Rodzicom odmówiono prawa głosu w sprawie bezpośrednio dotykającej ich praw i kształtu życia rodzinnego.

20140901prz3Rząd ignoruje opinie wielu środowisk edukacyjnych, nauczycieli, rodziców oraz ekspertów w sprawie poziomu i treści „darmowego elementarza” dla pierwszoklasistów.

Wszystko to świadczy o skrajnej arogancji władzy, nie liczącej się ani z obowiązkami prawnymi, ani z prawami rodzin, ani z opinią nauczycieli.

Prawica Rzeczypospolitej zapewnia rodziców występujących w obronie swoich praw wychowawczych, środowiska nauczycielskie i samorządy odpowiedzialne za stan oświaty – o swoim zaangażowaniu na rzecz naprawy sytuacji w szkolnictwie i o wsparciu dla wszystkich inicjatyw społecznych podejmowanych w tym kierunku.

Marek Jurek, prezes Prawicy Rzeczypospolitej
Krzysztof Kawęcki, wiceprezes ZG Prawicy Rzeczypospolitej

krakowniezaleznymkInformacja własna

Tegoroczne (a chodzi o rok 2014) wakacje w Muzeum Armii Krajowej im. gen. Emila Fieldorfa „Nila”, przy ul. Wita Stwosza 12 były wypełnione atrakcjami dla krakowskich - i goszczących w Krakowie - dzieciaków. Jedna z nich to zajęcia na temat losów wybranych postaci historycznych służących w Wojsku Polskim - w dwóch wersjach zależnych od wieku uczestników, dla dzieci w wieku 5-7 lat i skróconej dla dzieci w wieku 8-13 lat.

poznajemyrycerzySpotkania rozpoczynały się zwiedzaniem fragmentów ekspozycji i wizytą na multimedialnej strzelnicy, w trakcie której uczestnicy przy wykorzystaniu replik broni przeciwpancernej wz. 35 "Ur", mieli możliwość "zmierzenia się" w walce z czołgami: niemieckim i rosyjskim.

Warsztaty kontynuowane były w sali edukacyjnej. W ich trakcie mali żołnierze m.in. składali przysięgę, uczestniczyli w szkoleniu, podczas którego mieli możliwość bezpośredniego kontaktu z uzbrojeniem, umundurowaniem i ekwipunkiem żołnierskim. Następnie mieli do wykonania zadania, wypełniane niegdyś przez polskich konspiratorów m.in. pracowali przy fałszowaniu dokumentów i wytwarzaniu ekwipunku żołnierskiego. W przypadku dzieci w wieku przedszkolnym przewodnika wspierała "partyzantka"- lalka o pseudonimie "Isia", która prezentowała najmłodszym swoje wojenne losy, a także realia życia pod okupacyjnym, niemieckim czy rosyjskim, jarzmem.

Zapraszamy na fotoreportaż z zajęć, który przesłała p. Alicja Rostocka:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/16Lipca2014

Za: http://www.muzeum-ak.pl/edukacja/formatka-cgk.php?idwyb=701

Tomasz Poller

Ilustracje w tekście za Wikipedią.

ministrzyca1Nie ma chyba wątpliwości, że mamy do czynienia z systemową katastrofą systemu oświaty, do której przyczyniły się w głównej mierze całe lata beztroskich patologicznych działań podejmowanych odgórnie przez ministerstwo edukacji w ramach kolejnych tzw. reform (pracując w szkole, miałem zresztą okazję ową radosną ministerialną twórczość obserwować na żywo). Przed paroma dniami w Rzeczpospolitej ukazał się gniot pod bałamutnym tytułem Na ratunek matematyce, którego głównym wątkiem są rewelacje obecnej minister edukacji, pani Kluzik-Rostkowskiej, kolejnej specjalistki od wszystkiego czyli od niczego. Powiedzmy wprost, jest to jedna z tych kompletnie przypadkowych osób, które absolutnie nigdy, przenigdy nie powinny pełnić żadnych poważniejszych funkcji publicznych, a które przez swoją szkodliwą działalność systematycznie przyczyniają się do niszczenia polskiego państwa. Pani Kluzik-Rostkowska, prezentując swoje mądrości, szuka i znajduje na poczekaniu, winnych słabych wyników maturalnych z matematyki. Oczywiście, w radosnej twórczości ministerstwa edukacji pani ministra żadnych przyczyn obecnej sytuacji nie dostrzega.

No cóż, nasza ministerka wnioskuje, że skoro z matematyką nie radzą sobie uczniowie szkół średnich, a uczniowie ci przychodzą z gimnazjów, to...
Nie, nie, bynajmniej... To byłoby za proste. Jakoś tak niefajnie pani Kluzik-Rostkowskiej byłoby zwalać cokolwiek na gimnazja. Przecież reformę z gimnazjami firmował niejaki premier Buzek należący dziś do tej samej PO, z której pochodzi premier Tusk, będący dziś szefem pani Kluzik-Rostkowskiej. Pani ministrzyca szuka winnych wśród... nauczycieli podstawówek. W tej sprawie przemawia zresztą jednym głosem z tajemniczymi ekspertami (ciekawe na czyje zlecenie ekspertyzującymi), na których powołuje się w tym samym artykule Rzeczpospolita. Owi eksperci, także szukający przyczyn słabych wyników matur, także dziwnie lekko przechodzą do porządku dziennego nad problemem patologicznych instytucji zwanych gimnazjami. Czytamy w Rzeczpospolitej: Zdaniem ekspertów to konsekwencja nie tylko pracy liceów czy techników, ale i niskiej jakości nauczania tego przedmiotu na niższych szczeblach edukacji. Z rachunkami nie radzą sobie gimnazjaliści, którzy z problemami wychodzą już ze szkoły podstawowej.
Wielce sugerująca frazeologia (jakość nauczania na szczeblach edukacji, praca liceów czy techników) nie pozostawia wątpliwości, kto tu jest winien. Oczywiście... znów winni są nauczyciele.

ministrzyca2Kluzik-Rostkowska idzie jeszcze dalej, jeszcze śmielej i winę za oblane matury zwala na... nauczycieli nauczania wczesnoszkolnego. Posłuchajmy zatem mądrości pani ministerki (które bezkrytycznie wklepują do głów czytelników dziennikarze, nie tylko resztą Rzeczpospolitej, przedrukowują to też inne przekaziory), bo mądrości te są doprawdy oryginalne, zwłaszcza, gdy chodzi o wskaanie konkretnych przyczyn porażek tegorocznych maturzystów: Minister edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska przyznaje w rozmowie z „Rz": problem zaczyna się już na etapie nauczania wczesnoszkolnego, czyli w klasach I–III. Jej zdaniem dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że nauczyciele na tym szczeblu edukacji nie muszą mieć kierunkowego wykształcenia matematycznego.
Nie wiem, jakąż to wyższą wiedzę matematyczną ci nauczyciele pociech obecnie 6-9 letnich muszą posiadać zdaniem pani ministry. No bo zastanówcie się Państwo: Każdy z nas taką edukację początkową przechodził. Ilu z Waszych nauczycieli w klasach I-III, a więc tych nauczycieli od nauczania początkowego, posiadało kierunkowe wykształcenie matematyczne? Za komuny zdarzali się w podstawówkach, szczególnie na tym etapie edukacji, nauczyciele w ogóle bez wykształcenia wyższego (sam na takich w szkole trafiłem) i nikomu nie przychodziło do głowy aby z tego powodu obarczać ich odpowiedzialnością za wyniki matur. Teraz przecież również, w ramach jak się to dziś nazywa nauczania zintegrowanego, jedna osoba zajmuje się edukacją dzieci w tym wieku. Poza tym: Cóż to za problem (dla ministerstwa szkolnictwa wyższego tym razem, w tym samym rządzie przecież), aby w ramach podstawy programowej na kierunku pedagogika wczesnoszkolna wprowadzić tyle a tyle edukacji matematycznej lub po prostu dydaktyki matematyki?
Ciekawe, jaką gwarancję dobrego przekazu elementarnej wiedzy najmłodszym da ukończenie przez przyszłego nauczyciela studiów matematycznych? A może w ogóle, kierując się logiką pani Kluzik-Rostkowskiej, w ramach działań na rzecz polepszenia wyników maturalnych, każdy nauczyciel klas wczesnoszkolnych powinien zdobywać wykształcenie kierunkowe z zakresu każdej dziedziny, z której wiedzę przekazuje 6-9-letnim maluchom, a więc studiując równolegle matematykę, polonistykę, biologię, geografię itd..?

Posłuchajmy dalej: – Prowadzimy właśnie badania kompetencji tych nauczycieli w zakresie matematyki. W sierpniu przedstawimy szczegółowe rekomendacje – zapewnia Kluzik-Rostkowska.
Ministerialni eksperci badają, za jakiś czas szczegółowe rekomendacje przedstawią. Hoho, jak mądrze to brzmi i jak pani ministrzyca się o edukację narodu troszczy... A przedmiotem badań są nauczyciele, którzy, kształceni tak a nie inaczej, na podstawie rządowych podstaw programowych, w celu zdobycia określonych kompetencji, nabyli... określone kompetencje. Badanie polega na... badaniu kompetencji. Tak od matur doszliśmy do badania kompetencji nauczycieli nauczania początkowego. Ale przecież możnaby również zbadać kompetencje pań przedszkolanek... które, parafrazując cytowaną przez Rzeczpospolitą opinie ekspercką, „mogą przyczynić się do powstania blokad poznawczych i emocjonalnych uczniów o niskich umiejętnościach matematycznych lub tych z grupy uzdolnionych". Pani Kluzik-Rostkowska w ramach radosnej twórczości na stanowisku szefa ministerstwa robi dokładnie to, czego można spodziewać się po tego rodzaju osobach. Czemu konkretnie mają służyć badania?
Od września 2015 r. MEN wspólnie z resortem nauki rozpocznie program „Szkoła ćwiczeń". W każdym województwie zostaną wyłowione te szkoły, które odnoszą sukcesy w nauczaniu konkretnych przedmiotów. – To w nich będą odbywać staże i uczyć się praktyki zawodu przyszli nauczyciele. Szkoły otrzymają na ten cel dodatkowe pieniądze, są na to środki w ramach budżetu unijnego 2014–2020 – zapewnia minister.

ministrzyca3A to ci dopiero! Każdy nauczyciel wie, co oznacza konieczność oddawania lekcji praktykantom. Jak zaburza to tok nauczania, jak nieraz dezorganizuje pracę, jak czasem po prostu trzeba powtarzać określony materiał... Owszem, jest to konieczność, ale karać nauczyciela masowymi najazdami praktykantów tylko dlatego, że osiąga dobre wyniki? Strzeżcie się, dobrzy nauczyciele, dobrzy dyrektorzy, strzeżcie się uczniowie z dobrych szkół. I przygotujcie się na atrakcje. Kolejne badania, wielostronicowe ankiety, wizyty kuratoryjnych, samorządowych, a może ministerialnych urzędasów, czy różnych komisji eksperckich. A potem, w ramach kolejnego etapu radosnej twórczości, o przepraszam, reformowania edukacji na wasze szkoły odnoszące sukcesy w nauczaniu konkretnych przedmiotów rozpocznie się cykl najazdów praktykantów i stażystów. Bo, jak wymyśliła sobie pani Kluzik-Rostkowska, studenci i absolwenci, dotychczas odbywający praktyki i staże w różnych szkołach, wszyscy trafią akurat właśnie do Was i to Wasi uczniowie będą dla nich materiałem ćwiczebnym.

stefanbudziaszekStefan Budziaszek

Ośrodek Szkolno-Wychowawczy Nr 1 w Krakowie zaprasza chętnych zdobycia wykształcenia zawodowego na różnych atrakcyjnych kierunkach. Osoby spoza Krakowa mają zapewnione miejsce w internacie, fachową opiekę oraz całodzienne wyżywienie. Zapraszamy 😉


• https://www.youtube.com/watch?v=VwgtWjRf3Ko

Poznań, 18 maja 2014

Stanowisko
Akademickich Klubów Obywatelskich im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego
w sprawie wyborów do Parlamentu Europejskiego

akopolskaAkademickie Kluby Obywatelskie im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie, Łodzi, Poznaniu i  Warszawie z uwagą przeanalizowały propozycje wszystkich ugrupowań politycznych, które ubiegają się o poparcie polskich wyborców.

Członkowie AKO uznają, że nadrzędnymi formami organizującymi polskie życie społeczne winny być: rodzina – oparta na trwałym związku kobiety i mężczyzny, naród – pielęgnujący własną kulturę, oraz państwo – suwerenny podmiot na arenie międzynarodowej. Celem Unii Europejskiej zaś ma być budowanie solidarnej współpracy dla dobra wszystkich państw członkowskich.

Oceniamy nie tylko deklaracje głoszone przed zbliżającymi się wyborami, ale przede wszystkim dotychczasowe działania poszczególnych ugrupowań, a zwłaszcza ich postawy wobec inicjatyw obywatelskich Polaków. Nie można mówić o demokracji ani budować dobra wspólnego depcząc te inicjatywy. Nie można też zdobyć zaufania łamiąc własne wcześniejsze obietnice wyborcze.

Pamiętamy także wskazania Świętego Jana Pawła II, któremu droga była zarówno Polska jak i wspólna Europa.

Apelujemy o czynny udział w wyborach i głosowanie na takich przedstawicieli, którzy będą godnie reprezentowali naszą Ojczyznę i potrafili skutecznie zabiegać o jej dobro.

Najbliższy naszej idei budowania nowoczesnego polskiego patriotyzmu oraz naszemu systemowi wartości jest program Komitetu Wyborczego Prawo i Sprawiedliwość. Ugrupowanie to w przeszłości pozostawało wierne swym deklaracjom, ma duże szanse wyborcze oraz znaczny potencjał działania dla dobra Polski. Dlatego udzielamy mu poparcia w nadchodzących wyborach.

prof. dr hab. Ryszard Kantor – przewodniczący AKO Kraków
prof. dr hab. Michał Seweryński – przewodniczący AKO Łódź
prof. dr hab. Stanisław Mikołajczak – przewodniczący AKO Poznań
prof. dr hab. inż. Artur Hugo Świergiel – przewodniczący AKO Warszawa

Oświadczenie Akademickich Klubów Obywatelskich im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie, Łodzi, Poznaniu i Warszawie - w czwartą rocznicę katastrofy smoleńskiej

9 kwietnia 2014 r.

akopolskaW czwartą rocznicę katastrofy smoleńskiej wyrażamy głęboki żal po stracie elity Rzeczypospolitej Polskiej z Prezydentem prof. Lechem Kaczyńskim na czele. Pomimo upływu czterech lat od chwili katastrofy powołane do tego instytucje państwowe nie doprowadziły do jej wiarygodnego wyjaśnienia. Dochodzenia prokuratorskie były i są prowadzone tak, by nie kolidowały z narzuconymi a priori założeniami. Powszechnie znane zaniedbania tych instytucji w dochodzeniu prawdziwych przyczyn katastrofy spowodowały utratę wiarygodności nie tylko ich samych, ale również organów państwa  odpowiedzialnych za ich powołanie i nadzór.

Akademickie Kluby Obywatelskie im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie, Łodzi, Poznaniu i Warszawie domagają się odrzucenia raportu Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego z dnia 25 lipca 2011 roku, który w głównych punktach oparty jest na raporcie rosyjskiego MAK. Raport KBWLLP w wielu zasadniczych kwestiach przyjmuje ustalenia – m.in. co do mechaniki zniszczenia samolotu – niezgodne z prawami fizyki. Podczas II Konferencji Smoleńskiej, w której uczestniczyło ponad dwustu uczonych, wybitnych specjalistów w swoich dziedzinach, z Polski, USA, Australii, Kanady i Danii, w kilkudziesięciu wygłoszonych referatach wskazano ponad sto istotnych sprzeczności między treścią tego raportu, a wiedzą z zakresu nauk fizycznych, technicznych, medycznych, socjologicznych i prawnych.

II Konferencja Smoleńska wskazała zakres dalszych badań, jakie są niezbędne dla pełnego wyjaśnienia tej wielkiej narodowej tragedii. Apelujemy do stosownych gremiów uczelni wyższych o podjęcie działań, które umożliwią pracownikom uczelni włączenie się do badań przebiegu katastrofy smoleńskiej z zachowaniem wszystkich zasad obowiązujących w życiu naukowym. Apelujemy o zachowanie najwyższych standardów przy recenzowaniu projektów naukowych i nieuleganie wszechobecnej dziś politycznej poprawności, oraz naciskom mającym na celu wyciszenie sprawy. Nie można dłużej tolerować niezgodnych z prawdą wniosków raportu KBWLLP; oczekujemy ustalenia winnych doprowadzenia do sytuacji krytycznej przed katastrofą smoleńską i skandalicznego sposobu prowadzenia śledztwa.

Zwracamy się przede wszystkim do pracowników nauki z apelem o zerwanie z postawą bierności wobec wpajania fałszu zamiast wyjaśniania przyczyn katastrofy. Wymaga tego uczciwość naukowa, którą przyrzekaliśmy odbierając stopień naukowy doktora, a także odpowiedzialność za kształtowanie postaw społecznych, zwłaszcza młodzieży. Ostentacyjna obojętność instytucji naukowych wobec prowadzenia i finansowania tych badań skutkuje obniżeniem ich prestiżu i zaufania w społeczeństwie.

W tej sytuacji na najwyższe nasze uznanie zasługują: po pierwsze – działania polityków, głównie skupionych wokół Zespołu Parlamentarnego ds. wyjaśnienia przyczyn katastrofy Tu-154 M z 10 kwietnia 2010 roku, kierowanego przez pana posła Antoniego Macierewicza; po drugie – prace polskich uczonych dążących do uczciwego, zgodnego z najwyższymi standardami nauki wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej; po trzecie – wytrwałe podejmowanie tematu tragedii smoleńskiej przez niektóre media i niezależnych publicystów.

Wszystkim tym osobom i środowiskom składamy serdeczne podziękowania i wyrazy najwyższego szacunku.

(Od Redakcji): Oświadczenie, wraz z listą sygnatariuszy, można też przeczytać na stronie www.ako.org.pl, tam także można dodać swój podpis do zamieszczonej listy.