Przeskocz do treści

Andrzej Sebastian Duda (ur. 16 maja 1972 w Krakowie) – polski prawnik, nauczyciel akademicki, od 2006 do 2007 podsekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości, były podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, były członek Trybunału Stanu, poseł na Sejm VII kadencji, deputowany do Parlamentu Europejskiego VIII kadencji.

alfabetaW 1996 ukończył studia prawnicze na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. W lutym 1997 rozpoczął pracę naukowo-dydaktyczną w Katedrze Postępowania Administracyjnego UJ. W październiku 2001 został zatrudniony w Katedrze Prawa Administracyjnego UJ. W styczniu 2005 uzyskał stopień naukowy doktora nauk prawnych (na podstawie rozprawy Interes prawny w polskim prawie administracyjnym). W wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2014 z ramienia PiS uzyskał mandat eurodeputowanego VIII kadencji, tym samym wygasł jego mandat do Sejmu RP (fot. powyżej pp. Andrzej Duda i Mirosław Boruta, fotografia poparcia dla Kandydata z września 2014 roku - DZIĘKUJĘ).

Za: http://pl.wikipedia.org/wiki/Andrzej_Duda

godlopolski11 listopada 2014 roku, p. premier Jarosław Kaczyński, prezes Prawa i Sprawiedliwości podczas spotkania patriotycznego w Krakowie poinformował, że p. Andrzej Duda będzie kandydatem partii na urząd prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.

"Propozycję przyjmuję... Jeśli zostanę wybrany, moja prezydentura będzie dynamiczna i aktywna".

Ilustracją do tej wiadomości jest Herb Rzeczypospolitej Polskiej ustanowiony w 1956 roku przez Rząd Rzeczypospolitej Polskiej na Uchodźstwie, za Wikipedią.

Boruta Mirosław Szczepan (ur. 21 listopada 1960 roku w Krakowie) - kandydat do Sejmiku Województwa Małopolskiego. Lista Prawa i Sprawiedliwości (nr 3). Miejsce na liście: nr 10 – słownie: dziesięć 😉

miroslawboruta2014Krakowianin, wpierw z Kazimierza (parafia Bożego Ciała), potem - przez trzydzieści lat - z Wesołej, ul. Mikołaja Zyblikiewicza (parafia Świętego Mikołaja) a od ponad dwudziestu lat z Prądnika (nomen omen) Czerwonego, parafia Świętego Jana Chrzciciela.

Szkoła Podstawowa nr 1 przy ul. Św. Marka, II Liceum Ogólnokształcące im. Króla Jana III Sobieskiego i socjologia na Uniwersytecie Jagiellońskim, na którym obroniłem magisterium (Wątki polonijne w publikacjach Instytutu Badań Spraw Narodowościowych 1926-1939) i doktorat („Wolni z wolnymi, równi z równymi”. Polska i Polacy o niepodległości wschodnich sąsiadów Rzeczypospolitej, Kraków 2002, Wydawnictwo Arcana). Książka habilitacyjna (Nazwisko, tożsamość i więzi rodzinne) nie zyskała uznania w oczach Rady Wydziału Filozoficznego UJ, piszę więc dwie następne 😉

mtglogoMoje pasje sięgają w przeszłość - od lat działam w Małopolskim Towarzystwie Genealogicznym, dzień dzisiejszy - przez cztery lata przewodniczyłem Krakowskiemu Klubowi Gazety Polskiej i poprowadziłem 50 Miesięcznic Smoleńskich, zorganizowałem dziesiątki spotkań i uroczystości patriotycznych, także demonstracji (w tym jedną za która próbowano mnie skazać przed sądem Od maja 2010 roku w Prawie i Sprawiedliwości, od początku w Akademickim Klubie Obywatelskim im. Lecha Kaczyńskiego w Krakowie, od początku w Stowarzyszeniu im. Lecha Kaczyńskiego w Krakowie) oraz przyszłość - od lat jestem i zamierzam być "w sieci", czego dowodem jest choćby Kraków Niezależny.

Program wyborczy własny do Sejmiku, najkrótszy: jak najwięcej pieniędzy przeznaczyć na tworzenie miejsc sensownej pracy!

Budziaszek Stefan Józef. Jeżeli jest w Krakowie ktoś, kto zrobił dla środowisk patriotycznych Naszego Miasta więcej - niechże wypowie to teraz lub zamilknie na zawsze...

OLYMPUS DIGITAL CAMERAMyślę, że cztery lata współpracy, niekiedy codziennej, pozwalają mi w Alfabecie Wyborczym 2014 umieścić tego jednego, jedynego Kandydata - do Rady Miasta Krakowa z listy Prawa i Sprawiedliwości w okręgu 5 (Podgórze, dzielnice IX, XII i XIII) i z numerem... 11. Nie chcę teraz komentować sposobu doboru i wyboru kandydatów na listach. Jak często mówię rozgrywki międzypartyjne są bardzo ciekawe, ale te wewnątrzpartyjne są... fascynujące.

Dzisiaj dopowiem bardzo krótko, głosujmy w Podgórzu na Stefana Budziaszka.  Miejsce w Radzie Miasta jest dla Niego i tak nazbyt skromną rekompensatą za lata pracy, lata służby dla Krakowa i dla Polski (powyżej pamiątkowa fotografia na  zakończenie naszego wywiadu z premierem Jarosławem Kaczyńskim, Kraków 21 lipca 2012 roku).

A część wspólnej pracy, filmów-wywiadów znajdą Państwo tutaj:
https://www.krakowniezalezny.pl/category/filmy-i-wywiady-kn

Cele Prawa i Sprawiedliwości:

prawoisprawiedliwosc3Prawo i Sprawiedliwość zmierza do osiągnięcia poprzez udział w życiu publicznym następujących celów:
1) umocnienia niepodległego bytu Rzeczypospolitej Polskiej i międzynarodowej pozycji Naszego Kraju,
2) umocnienia siły i bezpieczeństwa Państwa Polskiego, a w szczególności jego zdolności do podejmowania wielkich przedsięwzięć inwestycyjnych i społecznych w interesie Obywateli i Narodu,
3) umocnienia demokracji, praworządności i wolności obywatelskich,
4) szerzenia postaw patriotycznych oraz wzmacniania solidarności społecznej i narodowej Polaków,
5) umacniania roli rodziny, jako podstawowej komórki społecznej i wspieranie jej życzliwą polityką państwa,
6) szybkiego rozwoju gospodarczego Polski i działań, które pozwolą na zwiększenie uczestnictwa obywateli w korzystaniu z jego owoców, w szczególności zmniejszenia i eliminacji różnic między miastem a wsią i między różnymi regionami Polski,
7) rozwoju kultury, nauki i powszechnego dostępu do oświaty wszystkich szczebli,
8) zniesienia wszelkich barier ograniczających możliwości awansu społecznego i wszechstronnej aktywności zawodowej, kulturalnej oraz naukowej Polaków.

Za: Statut Prawa i Sprawiedliwości, rozdział II.

Deklaracja Samorządowca

alfabetdMy samorządowcy Prawa i Sprawiedliwości uroczyście zobowiązujemy się realizować i nigdy nie sprzeniewierzyć założeniom naszego programu:

1. Praca. Podejmiemy działania na rzecz tworzenia nowych, trwałych miejsc pracy oraz ochrony już istniejących.
2. Inwestycje. Dobrze wykorzystamy środki unijne. Zainwestujemy w rozwój polskich firm.
3. Zdrowie. Nie dopuścimy do prywatyzacji szpitali. Zdrowie Polaków nie może być przedmiotem gry rynkowej, gdzie liczy się tylko zysk a pacjent jest traktowany przedmiotowo.
4. Rolnictwo. Zadbamy o polską wieś i rolników.
5. Rodzina. Stworzymy warunki (finansowe i prawne), aby w polskich rodzinach rodziło się więcej dzieci.
6. Pomoc potrzebującym. Nie zapomnimy o tych, którym bez własnej winy żyje się gorzej i którzy nie potrafią wyrwać się z biedy. Zadbamy o ludzi starszych, samotnych i niepełnosprawnych.
7. Budownictwo. Rodzina na swoim. Wesprzemy budownictwo mieszkaniowe.
8. Infrastruktura. Rozbudujemy sieć lokalnych połączeń drogowych i kolejowych.
9. Edukacja. Zatrzymamy, nasilający się od kilku lat, szczególnie w gminach wiejskich, proces likwidacji szkół. Przywrócimy szkolnictwo zawodowe.
10. Kultura. W trosce o nasze dziedzictwo, finansowo i organizacyjne wzmocnimy instytucje i ośrodki kultury.

* Do osiągnięcia powyższych zadań będziemy wykorzystywać pieniądze z Unii Europejskiej, środki budżetów poszczególnych jednostek samorządowych oraz subwencje państwową.

* Mając na uwadze konieczność głębokich reform w wielu dziedzinach życia społecznego, wyrażamy wolę szerokiej współpracy ze wszystkimi, którym bliskie są idee zrównoważonego rozwoju, wolności, samorządności i solidarności społecznej.

Czas na zmiany. Zacznijmy je od Samorządu.

"Ethos rycerski i jego odmiany" to dzieło p. profesor Marii Ossowskiej sprzed 40 lat (Warszawa 1973)... Odwołuje się tam Ona do Arystotelesa, jego "Etyki Nikomachejskiej" i wzoru człowieka "słusznie dumnego". Jakaż to wspaniała odtrutka na te ostatnie 25 lat "pedagogiki wstydu", serwowanej nam przez wraże Polsce i polskości media...

Zapraszam Państwa do lektury wywiadu jaki miałem zaszczyt udzielić miesięcznikowi "WPiS" (10/2014), wydawanemu przez zasłużone dla kultury, Polski i Kościoła, krakowskie Wydawnictwo "Biały KruK" (ilustracje pochodzą z przywołanego tutaj numeru czasopisma):

Pięknie zawzięty na Polskę. Rozmowa z dr. Mirosławem Borutą

wpis201410Leszek Sosnowski: Działał Pan od paru lat w środowiskach Klubów Gazety Polskiej, które gromadzą bardzo różnorodnych ludzi, np. jeśli chodzi o wykształcenie. Od wielu lat jest Pan pracownikiem naukowym, tymczasem w Klubach są także ludzie, do których nie można mówić językiem intelektualisty. Jak Pan się z nimi dogadywał?

Dr Mirosław Boruta: Bardzo prosto, łączy nas wszystkich poczucie patriotyzmu, troska o Ojczyznę, o Polskę. To jest ponad wszelkie różnice. Myślę, że pomaga mi też doktorat w zakresie socjologii, dyscypliny, która kształci do tego, żeby rozmawiać ze wszystkimi grupami społecznymi. Po prostu łączyć, bo socjolog interesuje się każdym, kto tworzy społeczeństwo. Podkreślam – tworzy, a nie niszczy – bo to ważne rozróżnienie. Ponadto wyrosłem w Krakowie, na Kazimierzu, a większą część dorosłego życia spędziłem na Wesołej (taki właśnie kinder z Grzegórzek, jak napisał p. Leszek Piskorz), a teraz już długo, długo mieszkam na Prądniku Czerwonym. Rodzice wynieśli mnie z kamienicy i zanieśli do kościoła Bożego Ciała, żeby mnie ochrzcić. Ksiądz narzekał, że imienia Mirosław w ogóle się nie notuje (był rok 1960), a że był to drugi dzień świąt, dano mi na drugie imię Szczepan. Dlatego na drukach wyborczych oficjalnie występuję jako Mirosław Szczepan Boruta i nie każdy wie, że to jestem właśnie ja… Moje dzieciństwo, młodość i sporą część dorosłości wiążę z ulicą Zyblikiewicza; w jedną stronę miałem robotnicze Grzegórzki, Halę Targową, słynny ogródek dla dzieciaków za lodowiskiem, a zaraz w drugą stronę – Planty, szkołę przy ul. św. Marka, Floriańską, Rynek Główny z Domem Boruciny, Bazylikę Mariacką, trochę dalej Wawel…

Faktycznie, środowisko wymarzone dla przyszłego socjologa i zarazem działacza patriotycznego.

wpis201410aNapisałem dwa lata temu krótką notkę podsumowującą moją pracę w Klubie GP, bodajże za rok 2012. Określiłem w niej ludzi z naszego środowiska jako „pięknie zawziętych na Polskę”. „Pięknie zawziętych” w tym sensie, że emanuje z nich wielka energia! Niestety nie zawsze mogę przyklasnąć wszystkim poglądom i pomysłom, to jasne, ale drugiego takiego środowiska Kraków nie ma na pewno. Szczególnie boleśnie odczuwam, gdy dochodzi do rozchodzenia się środowiska klubowego z tym czy innym środowiskiem kościelnym. Dla mnie, Polaka i katolika, słowa Bóg, honor, ojczyzna rzeczywiście stanowią jedność, są nierozłączne. Ktoś, kto próbuje je rozdzielać, szerzy mity. Np. o rozdziale Kościoła od państwa. Oczywiście, że w pewnych obszarach da się to zrobić, ale czy ja, będąc katolikiem w niedzielę, mam przyjść w poniedziałek na uczelnię jako osoba niewierząca?

Jest gorzej, bowiem nasila się inna tendencja; nie chodzi już nawet o oddzielenie Kościoła od państwa, bo prawdopodobnie uważa się to za dokonane. Chodzi o to, żeby oddzielić nie instytucję, lecz wiarę i Pana Boga od państwa. I to jest bardziej niebezpieczne.

Powiem tylko tyle – absolutnie nie godzę się, by religia stała się dla każdego człowieka sprawą jedynie prywatną, nie godzę się, by nikt i nigdy nie akcentował jej w życiu publicznym. Chciałbym np. wreszcie po latach zobaczyć prezydenta Krakowa, który potrafi w kościele przyklęknąć, przeżegnać się i zmówić modlitwę. Z drugiej strony na siłę, ordynarnie, wpycha się do sfery publicznej rzeczy, które, moim zdaniem, powinny pozostać tajemnicami alkowy; niech one tam będą uprawiane, a nie publicznie. Robi się taką zamianę: rzeczy dobre, piękne, wzniosłe i sprawiedliwe mają zejść na poziom prywatny, być skrywane, natomiast, mówiąc oględnie, rzeczy niepiękne oraz niedobre mają zostać upublicznione i nagłośnione. Społeczeństwo musi być posadowione na fundamentach pewnych, na wartościach właściwych wspólnocie, a nie na dewiacjach.

Na przykład? Wymieńmy te wartości. Powiedzmy, co naprawdę nas łączy.

wpis201410bZastanówmy się, co to znaczy, kiedy młody człowiek na podstawowe pytanie: kto ty jesteś? odpowiada: Polak mały. To znaczy, że wspólnota narodowa jest tą trzecią najważniejszą ze wspólnot, naturalną, wielką. Pierwszą jest wspólnota rodzinna. Między nią a wielką wspólnotą narodową jest jeszcze społeczność lokalna. Będąc rodowitym krakowianinem, cenię sobie łączność z innymi mieszkańcami naszego miasta. Podważanie tych wspólnot – rodziny, społeczności lokalnej i narodu, tworzenie jakichś trans-rodzinnych, trans-regionalnych czy trans-narodowych hybryd nakierowane jest na urzeczywistnienie starej zasady dziel i rządź. Chodzi o ujednostkowienie, uegoistycznienie ludzi po to, by łatwiej nimi zarządzać. O wiele trudniej zarządza się mocnymi wspólnotami, które łączą tradycyjne więzi. Już Machiavelli w początku XVI w. wywodził, że każdy z poddanych ma podlegać księciu bezpośrednio. Nie jest dobrze, by poddani porozumiewali się między sobą, bo to dla księcia, dla władcy jest groźne. Po to tworzy się te sztuczne, wydumane twory, aby łatwiej nami zarządzać. Jednakże zdrowego społeczeństwa zbudować na tym się nie da. Wrócę jeszcze do drugiej rzeczy, która bardzo leży mi na sercu i o której chcę opowiedzieć, a jest nią relatywizm. Mamy wręcz do czynienia z dyktaturą relatywizmu (za Roberto de Matteim). Usiłuje się nam wmówić, że plus i minus właściwie są sobie równe. Nie są, nie były i nie będą. To są mity, które trzeba obalać. Być może jest to jakieś pokłosie rewolucji francuskiej, to nadużywanie hasła „wolność, równość, braterstwo”… Wartości fundamentalne, prawdziwe, wynikające z dziesięciu przykazań i całego piękna, które z nich wyrosło, nie podlegają żadnemu relatywizmowi.

Ciekawe spostrzeżenie; faktycznie warto zastanowić się nad relatywizmem tych trzech pojęć, które w okresie oświecenia wyniesione zostały na piedestał: wolność, równość i braterstwo. Na pozór nie można tym hasłom nic zarzucić, brzmią przecież znakomicie.

Na tym polega sedno propagandy, dzisiaj mówi się pijaru (PR) – brzmi znakomicie.

Spójrzmy, co się dzieje wtedy, gdy te pojęcia zostają zrelatywizowane. Kiedy na przykład wolność rozumiana jest jako zła wola, ale wciąż nazywana jest wolnością. To coś, czego doświadczaliśmy przed i po oświeceniu, ale teraz chyba w szczególny sposób.

Wolno mi kraść, wolno mi zabijać, wolno mi cudzołożyć – odniosę się do przykazań – mam do tego prawo, bo jestem wolny. Owszem, możesz to robić, ale musisz się liczyć z poważnymi społecznymi konsekwencjami. Bez powrotu do podstawowych fundamentalnych zasad, bez kontroli społecznej, bez rozsądnego zdyscyplinowania – właśnie dla dobra wspólnego, a nie dla zachcianek jednostki – rozejdzie się nam społeczeństwo, upadnie. Będziemy mieli naprawdę trudno.

Przyjrzyjmy się pojęciu równości – co dzieje się, kiedy równość staje się relatywna? Znamy dobrze powiedzenie, nie tylko w naszym języku ono występuje, że są równi i równiejsi, prawda?

wpis201410cTak, przypomina się tu wspaniały George Orwell z Folwarkiem zwierzęcym i z tym cytatem. Socjologowie mają na ten temat mnóstwo do powiedzenia, ale pamiętajmy, że równość może być zarówno pozorna jak i rzeczywista. Jeżeli damy podwyżkę emerytom i rencistom np. jednoprocentową, to jeden dostanie trzy złote, drugi trzydzieści złotych. Procentowo dostali równo, chociaż de facto – nierówno. Ale przykłady ze świata ekonomii czy świata przyrody nie zawsze są adekwatne do świata społecznego. Co to znaczy, że jesteśmy równi? Będę upraszczał – wszyscy jesteśmy ludźmi, mamy to, co jest przyrodzone, urodziliśmy się i już jesteśmy – to jest równość najbardziej generalna. Są mężczyźni, kobiety, wierzący w Boga na różne sposoby, mający różne kolory skóry, mówiący różnymi językami, mający różne obywatelstwa itd. Właściwie każda kolejna dystynkcja powoduje swego rodzaju nierówności, tylko to, że jesteśmy ludźmi, to równość pewna i stała. Ale mamy też i różnicę: ktoś jest kobietą, a ktoś mężczyzną. Nie jesteśmy w tym sobie równi. Ale są środowiska, w których te nierówności są słabo akcentowane albo wręcz negowane.

Dla normalnie myślącego różnice są oczywiste, co przecież wcale nie ma oznaczać, że z powodu tych różnic kobieta jest gorsza, a mężczyzna lepszy lub odwrotnie.

W tym przypadku liczy się to, jakim jesteś człowiekiem, bez względu na płeć. Chcę powiedzieć, że z tego powodu jestem bardzo przeciwny tzw. parytetom, np. jeśli chodzi o rejestrację list partii politycznych, na których 35% członków musi być drugiej płci. No, za chwilę pewnie dowiemy się, że trzeba wyznaczyć parytety także dla jakiejś trzeciej albo czwartej płci… To absurd.

To jest właśnie przykład na to, co dzieje się z równością, gdy jest fałszywie pojmowana.

wpis201410dOna w tym momencie jest karykaturalna. A zatem Partia Kobiet (pomijam pomysł) będzie musiała mieć na listach 35% mężczyzn? Inaczej takie listy nie zostaną zarejestrowane, chyba że będzie prawny wyjątek, bo prawo też potrafi czynić cuda. Po to się właśnie idzie po władzę, by zmieniać prawo… Ale wrócę jeszcze do parytetu. Wyobraźmy sobie: w Polsce mamy, a to nie jest trudno sobie wyobrazić, 460 fantastycznych kobiet, które są posłankami i jeszcze 100, które są senatorami, i jeszcze jedna prezydentem. Nic by mi to nie przeszkadzało. Bardzo często zdarza się, że w domu rządzi kobieta, nie oszukujmy się… Jednak nie te kryteria są w tym momencie ważne, tylko kryteria merytoryczne, kryteria doświadczenia, kryteria organizacyjne, kompetencyjne, umiejętności społeczne. Zdarzają się wśród nas, u kobiet czy mężczyzn, ludzie, którzy bardziej się do czegoś nadają i tacy, którzy mniej.

O tym trzeba przede wszystkim pamiętać, udając się na wybory, a nie kierować się płcią kandydatów. Pan reprezentuje od lat zawód nauczyciela, w którym płeć męska na pewno nie dominuje, szczególnie w szkolnictwie niższym oraz w zarządzaniu oświatą. Poziom nauczania obniża się w Polsce z roku na rok i gdybym był męskim szowinistą, winiłbym za to głównie kobiety – przecież to byłoby bez sensu.

Oczywiście. Powiem też od razu: nauczyciele są bardzo liczną grupą, która w naszym kraju nie jest właściwie traktowana. Nauczyciele polscy powinni być grupą, na której trzyma się polskość. Powinni wychowywać i uczyć o Polsce, mówić o niej dużo i pięknie, powinni przekazywać młodym ludziom wspaniały polski patriotyzm, pokazywać pedagogikę dumy z tego, że jest się Polakiem. Tymczasem uprawia się pedagogikę wstydu, wstydu, że jest się stąd, że jest się katolikiem, że jest się Polakiem. To jest ohydna manipulacja. Niech polski nauczyciel kształtuje ucznia Polaka, a ten, gdy dorośnie, stanie się urzędnikiem polskiego państwa – to najlepszy kierunek zmian. Natomiast wsparcie polskości ze strony państwa w wydaniu Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego jest w tym momencie, bądźmy miłosierni, słabiutkie. Także w moim zawodzie.

Mówi Pan często i pisze o konieczności jednoczenia się. Kogo i wokół czego chciałby Pan łączyć?

wpis201410eSocjolog jest właśnie po to, żeby łączyć ludzi. A chciałbym to robić wokół polskich wartości, wokół takich wartości, wobec których powinniśmy przestać mieć jakiekolwiek opory wymieniania ich w przestrzeni publicznej: Bóg, honor i ojczyzna. To najprostsze i najpiękniejsze hasło wyborcze. Jestem człowiekiem wierzącym i bardzo dobrze się z tym czuję, czy to w rodzinie, czy w pracy, czy gdziekolwiek indziej. Jestem Polakiem i jestem z tego dumny. Wszędzie to podkreślam, bo stoi za mną ponad tysiąc lat wspaniałych dziejów, bo w pewnych sytuacjach umiem przedłożyć wartości duchowe ponad wartości materialne. Może nie powinienem tego mówić w wywiadzie, bo to zbyt osobiste, ale… byłem jedynym wicedyrektorem Instytutu, wybranym na czteroletnią kadencję i odwołanym po dziesięciu miesiącach, ponieważ powiedziałem – a było w maju 2010 roku – że są rzeczy ważniejsze niż 400 czy 500 złotych miesięcznie, a kto tego nie zrozumiał – jego strata, nie moja. I może nie żyje mi się z tym honorem łatwo, ale żyję tak, jak chcę. Mało tego, od czasu do czasu zaczyna mi to procentować. Chcę powiedzieć bardzo wyraźnie, że jeżeli jestem teraz kandydatem do Sejmiku Małopolskiego, to jestem nim przede wszystkim po to, żeby przyczynić się do kierowania środków tam, gdzie uważam je za najbardziej wartościową inwestycję, a także po to, żeby upraszczać, mądrze zmieniać prawo. Wydaje mi się, że te dwa aspekty władzy są najważniejsze. Pieniądze mają iść w dobre ręce i w dobre miejsca, a prawo musi być bardziej klarowne, jasne i łatwe do zinterpretowania nie tylko przez prawników i ludzi, którzy z tego żyją. A wcale nie jest trudno to zrobić i wydaje mi się, że akurat w Prawie i Sprawiedliwości znalazłaby się grupa ludzi, którzy chętnie zrobiliby taką reformę prawną. Tak to widzę. Najpierw wartości, a na nich będziemy budować resztę. A także sensowna praca.

Czyli prosty program wyborczy: Bóg, honor, ojczyzna.

Dołożę do tego jeszcze ora et labora. Wydaje mi się, że warto z tym programem pójść, ponieważ zarówno modlitwa, jak i praca czynią nas ludźmi naprawdę wartościowymi; bardzo będę się tutaj odwoływał do tego wszystkiego, czego uczył nas Jan Paweł II. Jestem z jego pokolenia, jak najbardziej się do tego przyznaję. To jest ten autorytet, który jest dla mnie niezachwiany, bez względu na to, jak ktoś próbowałby go szarpać – akurat tutaj niewiele są w stanie zrobić. Jego się trzymajmy – bo jakże inaczej?

Rozmawiał: Leszek Sosnowski.

miroslawborutaPlacet na drugi krzyżyk / Z dr. Mirosławem Borutą, socjologiem z Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie, rozmawia Marcin Austyn / Wybory samorządowe upłynęły nam pod znakiem kompromitacji Państwowej Komisji Wyborczej. – Z całą pewnością podstawą demokracji są uczciwe wybory, a widocznymi wskaźnikami uczciwości są nasze głosy, zliczone dokładnie i szybko. Każde zachwianie tego procesu prowadzi do powstawania...
http://www.naszdziennik.pl/wp/116173,placet-na-drugi-krzyzyk.html

Dopisek z grudnia 2014 roku: Od połowy grudnia 2014 roku „Nasz Dziennik” dołączył – niestety – do galerii mediów płatnych, komercyjnych. Pod powyższym linkiem nie znajdą już Państwo całości wywiadu. Pod spodem zamieszczam go w wersji przesłanej do Redakcji:

Wybory samorządowe upłynęły nam pod znakiem kompromitacji Państwowej Komisji Wyborczej. Gdyby nie wpadka z systemem informatycznym wyniki wyborów nie byłyby przedmiotem tak gorących dyskusji?

Z całą pewnością podstawą demokracji są uczciwe wybory. A widocznymi wskaźnikami uczciwości są nasze głosy, zliczone dokładnie i szybko. Każde zachwianie tego procesu prowadzi do powstawania wątpliwości. W tym wypadku spodziewany termin ogłoszenia wyników a termin realny rozeszły się tak bardzo, że odwołanie składu PKW to właściwie najmniej odczuwalna społecznie konsekwencja tego stanu rzeczy.

Ale pamiętajmy, że socjologowie interesują się o wiele częściej tym, co jest „pod powierzchnią” zjawisk społecznych. Np. konsekwencją przekazu instrukcji wyborczej do obywateli, który w tym przypadku był oczywistym przekłamaniem. Jeden głos (jeden krzyżyk) na jednej karcie a wśród tych kart… karta złożona z kilku kart. To już jest błąd kardynalny, wypaczający wynik wyborów na ogromną skalę. Tutaj uczciwość wyborów zanegowano, niejako urzędowo, w sposób fundamentalny.

Przez ostatnie dwa tygodnie zgłaszane były liczne nieprawidłowości do jakich miało dochodzić w komisjach. Sądzi Pan, że i w przeszłości były one normą, tylko nikt tego nie zauważał?

Zauważano to, a najlepszym przykładem z 2010 roku było słynne „zatrzymanie się” ilości głosów nieważnych na granicy województwa mazowieckiego. I co? Otóż właśnie nic. A skoro nic, to kto przekona członka komisji by nie postawił drugiego krzyżyka i nie unieważnił głosu na konkurencję. Od lat szerzone jest w lewackich mediach przekonanie, że złodziejem nie jest ten kto ukradł, ale ten kogo złapano. Konsekwencje takiego przekazu są dzisiaj aż zbyt widoczne. „Uczciwości” do garnka nie włożę, „uczciwością” dzieci nie wykarmię, myśli ten i ów i mając możliwości korzysta z nich na potęgę.

Tam, gdzie nie ma podstaw moralnych, tam nie ma także demokracji. To co możemy zrobić to zapobiec takim praktykom poprzez zmianę ordynacji wyborczej, jej radykalną reformę.

W 2015 roku odbędą się wybory prezydenckie i parlamentarne. Jak tegoroczne zamieszanie wokół wyborów może wpłynąć na postawę wyborców? Czeka nas mobilizacja czy raczej spotęgowanie zniechęcenia?

Czekają nas obie te postawy. Już dzisiaj, w niedzielę drugiej tury wyborów, wiele osób zastanawia czy pójść, skoro i tak wyniki ogłoszone nie są zbieżne z prawdziwymi, to po co brać udział w kłamstwie? To obraz wielkiej krzywdy, jaką wyrządzają państwu i społeczeństwu właśnie ci, niekompetentni, nieuczciwi, mniej lub bardziej świadomi manipulatorzy.

Chciałbym jednak zaproponować przyjęcie postawy maksymalnie aktywnej. Mówiąc szczerze proponuję ją zawsze i wszędzie. Jeśli nie chcemy przeżywać kolejnych upokorzeń zmobilizujmy się w tym 2015 roku już na serio. Niech w każdej komisji staną plastikowe, przezroczyste urny, niech każda z kart wyborczych ma formę jednej karty, niech każdy członek komisji liczącej głosy odłoży wszystko co przy sobie ma do pisania, niech wszędzie nad stołami do liczenia głosów stanie kamera, niech w każdej komisji będzie obowiązkowo, jako wynik poprawionej ordynacji, mąż zaufania (a nawet więcej niż jeden) i tu uwaga, spoza ugrupowania lub społeczności lokalnej z której składa się komisja. Uczciwie liczący głosy nie sprzeciwią się takim rozwiązaniom.

Sposób przeprowadzenia wyborów samorządowych stał się kolejnym elementem mocnego sporu politycznego. Jakie ma to przełożenie na podziały społeczne?

Nie ma nic złego w podziałach i sporach politycznych, ale wreszcie trzeba znaleźć takie mechanizmy by spierać się o kwestie najważniejsze. Nie uciekam od odpowiedzi, ale… Czy żyje się nam dostatnio, czy mamy sensowną pracę, czy nasze dzieci mają zapewnioną w Polsce przyszłość, to są pola do najważniejszego sporu. Inne są sporami zastępczymi, pamiętajmy o tym.

W wielu miastach, gdzie doszło do drugiej tury wyborów, o władzę trzeba było walczyć z urzędującym od lat prezydentem. Takie długoletnie rządy, to efekt przyzwyczajenia, dobrego zarządzania czy może obawy przed zmianami?

Czynników jest wiele, a zwykle myślimy tak: dotychczasowy wójt, burmistrz, prezydent jest w swoich osiągnięciach i błędach przewidywalny, ten nowy – a kto go tam wie? A jego ludzie… Dobrze jeśli pretendent jest młodszy, prężniejszy, ma jakąś wizję i zna problemy naszej miejscowości, wie co poprawić i za co, a jeśli jest lepszy oddajmy mu władzę. Lecz jeśli nas nie przekonuje to dotychczasowy włodarz ma zawsze tę przewagę „zapoznanego”. Pamiętajmy, że podsumowujemy jakiś okres i wiemy co się przez ten czas wydarzyło. To daje nam możliwości przewidywania. Z całą pewnością, tam gdzie poziom naszego życia się pogorszył lub nawet jeśli nie widać zmian na lepsze sięgajmy po nowych ludzi.

Dziękuję!

Pojęcie sensownej pracy oznacza po pierwsze możliwość jej znalezienia i utrzymania w Polsce, a po drugie możliwość utrzymania się z niej, życia godnego. Jest to ważne dla wszystkich mieszkańców Polski, a szczególnie ważne dla młodego pokolenia.

I o tym właśnie rozmawiam z p. Wacławem Kujbidą, krakowianinem żyjącym od lat w kanadyjskiej Ottawie. Żyjącym przy tym sprawami Polski w sposób nadzwyczajny. Pp. Elżbieta i Wacław Kujbidowie są właścicielami internetowej stacji telewizyjnej TV Niezależna Polonia - http://www.tvniezaleznapolonia.org


• http://www.tvniezaleznapolonia.org/rozmowa-z-dr-miroslawem-boruta-kandydatem-prawa-i-sprawiedliwosci-do-sejmiku-wojewodztwa-malopolskiego-krakow-nr-10-na-liscie

LOGO_ECR_TXTGrupa Europejskich Konserwatystów i Reformatorów w Parlamencie Europejskim liczy obecnie 70 członków reprezentujących 15 państw członkowskich UE. Grupa EKR ma swoich przedstawicieli we wszystkich komisjach PE, Konferencji Przewodniczących. Posłowie EKR piastują także stanowiska dwóch przewodniczących komisji parlamentarnych (IMCO, SEDE), wiceprzewodniczącego PE i kwestora PE.

Deklaracja praska / Zasady Grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów w Parlamencie Europejskim

adkampaniaŚwiadomi konieczności przeprowadzenia reform w Unii Europejskiej w oparciu o eurorealizm, otwartość, poczucie odpowiedzialności i zasady demokracji, jednocześnie szanując suwerenność narodową naszych krajów oraz koncentrując się na ożywieniu gospodarki, wzroście i konkurencyjności, my, członkowie Grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (fot. "Zwycięski sztab" nowego posła EKiR, dr. Andrzeja Dudy w biurze na Brackiej w Krakowie, maj 2014 roku) podzielamy następujące zasady:

1. Wolna przedsiębiorczość, wolny i uczciwy handel i konkurencja, minimum regulacji, niższe podatki i mniejszy udział rządu jako czynniki najlepiej zapewniające wolność osobistą i dobrobyt w wymiarze jednostkowym i narodowym.
2. Wolność jednostek, większa odpowiedzialność osobista i większe poszanowanie zobowiązań wobec demokratycznych wartości.
3. Trwałe dostawy czystej energii z naciskiem na bezpieczeństwo energetyczne.
4. Znaczenie rodziny jako fundamentu społeczeństwa.
5. Integralność i suwerenność państwa narodowego, sprzeciw wobec unijnego federalizmu i przywrócenie poszanowania zasad prawdziwej subsydiarności.
6. Nadrzędność transatlantyckich więzi bezpieczeństwa w dynamicznym i skutecznym NATO i poparcie dla młodych demokracji w Europie.
7. Skuteczna kontrola imigracji i położenie kresu nadużywaniu procedur azylowych.
8. Wydajne i nowoczesne usługi publiczne oraz wrażliwość na potrzeby wspólnot miejskich i wiejskich.
9. Położenie kresu marnotrawstwu i nadmiernej biurokracji oraz zobowiązanie się do większej przejrzystości i uczciwości w instytucjach UE i w dysponowaniu funduszami unijnymi.
10. Poszanowanie i równe traktowanie wszystkich krajów UE, nowych i starych, dużych i małych.

Za: http://www.ecrg.pl/pl/o_nas

wizualizacjasieciInternet to fenomen ostatnich dwóch dziesięcioleci. Po kilku wstępnych latach wpierw przez modem a później przez kabel (a dzisiaj już nawet bez kabla) towarzyszy nam od rana do wieczora. To medium, które zastąpiło wiele dotychczasowych i spowodowało, że sporo z nas prowadzi "podwójne życie" w realu i virtualu. Na szczęście są one często ze sobą powiązane, uzupełniają sie i dopełniają.

Internet kocham i szanuję 🙂 W moim programie wyborczym ma bardzo ważne miejsce, tuż za sensowną pracą, a może da się to połączyć? No jasne... (fot. www.ujk.edu.pl)

Katolik w polityce? Oczywiście, że tak...

swietyjanpawelii"Aby ożywiać duchem chrześcijańskim doczesną rzeczywistość, służąc – jak zostało powiedziane – osobie i społeczeństwu, świeccy nie mogą rezygnować z udziału w „polityce”, czyli w różnego rodzaju działalności gospodarczej, społecznej i prawodawczej, która w sposób organiczny służy wzrastaniu wspólnego dobra; Ojcowie synodalni stwierdzali wielokrotnie, że prawo i obowiązek uczestniczenia w polityce dotyczy wszystkich i każdego; formy tego udziału, płaszczyzny, na jakich on się dokonuje, zadania i odpowiedzialność mogą być bardzo różne i wzajemnie się uzupełniać. Ani oskarżenia o karierowiczostwo, o kult władzy, o egoizm i korupcję, które nierzadko są kierowane pod adresem ludzi wchodzących w skład rządu, parlamentu, klasy panującej czy partii politycznej, ani dość rozpowszechniony pogląd, że polityka musi być terenem moralnego zagrożenia, bynajmniej nie usprawiedliwiają sceptycyzmu i nieobecności chrześcijan w sprawach publicznych".

janpaweliiencyklika"Sprawowanie władzy politycznej winno mieć za podstawę ducha służby, gdyż tylko on w połączeniu z konieczną kompetencją i skutecznością działania decyduje o tym, czy poczynania polityków są „jawne” i „czyste”, zgodnie z tym, czego – zresztą słusznie – ludzie od nich wymagają. Pobudza to do otwartej walki i zdecydowanego przezwyciężania takich pokus, jak nieuczciwość, kłamstwo, wykorzystywanie dóbr publicznych do wzbogacenia niewielkiej grupy osób lub w celu zdobywania popleczników, stosowanie dwuznacznych lub niedozwolonych środków dla zdobycia, utrzymania bądź powiększenia władzy za wszelką cenę".

Jan Paweł II, Adhortacja apostolska „Christifideles laici”, nr 42
Za: http://naszdziennik.pl/wp/84241,jan-pawel-ii-o-polityce.html

papiezfranciszekz"Zaangażowanie się w politykę jest obowiązkiem chrześcijanina. My, chrześcijanie, nie możemy postępować jak Piłat i umywać rąk, nie możemy tego zrobić. Musimy się mieszać do polityki, ponieważ polityka jest jedną z najwyższych form miłości bliźniego, gdyż szuka dobra wspólnego. Świeccy muszą się angażować w politykę. Odpowiadają mi wtedy, że to nie jest łatwe. Ale również nie jest łatwo zostać księdzem. Nie ma łatwych spraw w życiu, życie nie jest łatwe. Polityka to brudny biznes, ale zastanawiam się, dlaczego tak jest. Może dlatego, że chrześcijanie nie angażują się w duchu Ewangelii? Łatwo powiedzieć, że tamten jest winny, ale co robię ja? Zaangażowanie się w dobro wspólne jest obowiązkiem chrześcijanina i często drogą do tego jest polityka. Są inne drogi, można na przykład zostać nauczycielem. Ale działalność polityczna dla dobra wspólnego jest ważną drogą. To chyba jasne, prawda?" (Agnieszka Gracz, Adam Sosnowski, Franciszek. Prawdziwa historia życia, Wydawnictwo Biały Kruk Sp. z o. o., Kraków 2014, s. 236-237).

miroslawboruta2014Łączyć by wygrywać. Wygrywać by łączyć...

Socjologia to nauka to więziach społecznych, o tworzeniu się wspólnot - tych naturalnych jak rodzina, społeczność lokalna czy naród oraz tych innych, powstających w oparciu o kryterium jednoczące, bardziej lub mniej formalne, bardziej lub mniej wyraziste, bardziej lub mniej... rozsądne 😉

Jak funkcjonują grupy, jak działa społeczeństwo, co w nim uniwersalne, stałe "od zawsze i na zawsze", a co zmienne, wręcz ulotne. Co tradycyjne a co postępowe, co nowoczesne a co już przestarzałe? Te pytania stawiamy sobie od początku dziejów ludzkich...

Biorąc udział w tych wyborach wracam myślą do Sokratesa, Platona, Arystotelesa, tam gdzie początki myśli ludzkiej mają swoje niezwykle mocne fundamenty... Do Chrystusa, który nadał tym myślom wymiar ponad-ziemski i ponad-czasowy... Szlachetne działania dla dobra wspólnego - cóż bardziej buduje wspólnotę, nas?

(Od Redakcji): Od połowy grudnia 2014 roku „Nasz Dziennik” dołączył – niestety – do galerii mediów płatnych, komercyjnych. Pod spodem zamieszczamy wywiad w wersji autorskiej:

miroslawborutaMapa smoleńskich ulic / Rozmowa z dr. Mirosławem Borutą, socjologiem z Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie / 10 kwietnia 2015 roku / Marcin Austyn

Po pięciu latach od katastrofy samolotu Tu-154M doczekaliśmy się liczonych już w tysiącach różnorodnych form upamiętnień ofiar tej tragedii. Społeczeństwo zdało egzamin?

Tak, jak najbardziej. Wiem, że nawiązuje Pan tutaj do słów „państwo zdało egzamin”, ale one, jak i osoba je wypowiadająca są mało wiarygodne. Wiarygodna jest pamięć o ofierze jaką ponieśli Ci, którzy pamiętali o rosyjskiej zbrodni w Katyniu i innych miejscach kaźni. Na ten element chciałbym zwrócić szczególną uwagę, zginęli chcąc dokonać czegoś szlachetnego, upamiętnić poprzednie polskie pokolenia… Szlachetni zginęli na posterunku polskiej, państwowej pracy.

Nie dziwi więc tak jednoznaczna ocena i chęć upamiętnienia. Trzeba sporej gimnastyki pseudointelektualnej i odwracającej świat wartości, by tego upamiętnienia odmawiać… Od pochówku śp. Pary Prezydenckiej na Wawelu począwszy.        

Tego rodzaju inicjatywy nie mogły liczyć na dobrą atmosferę polityczną. Fakt, że zostały zrealizowane i to w takiej ilości, to znak że w ludziach pojawiła się chęć do działania i zmian?

Tutaj pytanie trzeba skierować do animatorów „złej atmosfery politycznej”, czy chodzi im o walkę polityczną za wszelką cenę, nawet za cenę braku szacunku dla ofiary ludzkiego życia czy też  może o interesy obcych, które mogą zostać naruszone, gdy wciąż będziemy przypominać im o ich zbrodniach? A jeśli ci animatorzy występują w interesie obcych, a nie w interesie Polaków, to kogo reprezentują? Kto im… płaci i czym?  

Wiemy jak wspaniały program dla Polski miał prezydent Lech Kaczyński i – pomimo wewnętrznych i zewnętrznych ograniczeń i przymusów – sporo z niego zrealizował. Upamiętniajmy więc tego najbardziej polskiego Prezydenta, kierujmy się pedagogiką dumy z tego, że warto być Polakiem i warto, by Polska trwała i zwyciężała…

Lokalne inicjatywy, miejsca upamiętnienia można postrzegać dwojako: są to przejawy pamięci i środki społecznego manifestu, oporu, czegoś nam przecież w tym współczesnym państwie polskim ewidentnie brakuje…

Wciąż brakuje pomnika w centrum Stolicy. Nie ma go też w Smoleńsku. To jakoś przekładało się na mniejsze i lokalne inicjatywy?

Pamiętajmy, że głównym pomnikiem jest wciąż rosyjski pałac w środku miasta. Przypomnę, że nasi przodkowie, po zakończeniu zaboru rosyjskiego, rozebrali inny taki symbol, cerkiew Newskiego w Warszawie. Z rozbiórki uczyniono wydarzenie polityczne i narodowe, wypuszczono obligacje, aby "dać każdemu Polakowi szansę uczestniczenia w rozbiórce". Papiery były zabezpieczone wartością materiałów odzyskanych z budynku a sześć kolumn wykorzystano do budowy baldachimu nad zejściem do krypt królewskich na Wawelu. To właśnie tędy schodzi się z dziedzińca wawelskiego do sarkofagu śp. Pary Prezydenckiej.

Warto wyjść wreszcie z tej, powojennej schizofrenii. My, Polacy wiemy, że Żołnierze Niezłomni z lat 1945-1963 to bohaterowie a mordujący ich lewacy oraz ich spadkobiercy zasługują na potępienie i procesy. My, Polacy wiemy, że pułkownik Ryszard Kukliński to polski bohater, a Jaruzelski i Kiszczak to rosyjscy agenci i zdrajcy, trzeba teraz ten przekaz upowszechnić.

Wiele tablic pamiątkowych, obelisków powstało na terenach przykościelnych. W przestrzeni publicznej takie inicjatywy nie miały większych szans powodzenia?

Tym pytaniem trafił Pan w sedno! Kościół jak zawsze był, tak i jest z narodem, a państwo… z tym bywało różnie. Czyż wcześniej nie upamiętniano partyzantów, żołnierzy podziemia, wywiezionych na Sybir i zamęczonych przez Rosjan Polaków właśnie w kościołach?

Mam ogromną nadzieję, na zmianę tego stanu już niebawem, by Polacy odnaleźli wreszcie swoje państwo. My musimy je zmienić, choćby za pomocą kartki wyborczej…     

Społeczeństwo mocno zmieniło się po katastrofie? W czym najmocniej przejawia się ta metamorfoza?

Zmieniło się ogromnie, ale mówię tutaj o aktywnej części społeczeństwa. Nie wszyscy mają przecież chęć albo i możliwości psychiczne czy społeczne, aby brać udział w czymś co wykracza poza ich gospodarstwo domowe lub krąg najbliższych im osób. Pamiętajmy o tej połowie z nas, która „nigdy nie głosuje”… Widać, że nie było jeszcze w Polsce tak atrakcyjnego modelu rozwojowego, który pociągnąłby tych właśnie.

Druga część Polaków jest aktywna społecznie, w parafiach, kołach, stowarzyszeniach, związkach, klubach a nawet partiach. Oni próbują teraz decydować o swoim życiu aktywniej niż przed 10 kwietnia 2010 roku. Walczą o prawdę o smoleńskiej tragedii, o pamięć historyczną, o polskie media, o miejsca pracy,  czy wreszcie o obronę życia nienarodzonych, o rodzinność w jej najpiękniejszych przejawach…

Jestem przekonany, że do stanu sprzed pięciu lat nie ma już powrotu. Zaburzony w tym dniu polski system jest wciąż rozchwiany, ale stan równowagi jest już bliżej niż dalej. Uwierzmy w swoją podmiotowość, w polski los, który musi być w rękach Polaków.

Po czterech latach działalności (1 VIII 2010 - 31 VII 2014) dr Mirosław Boruta zakończył kadencję przewodniczącego Krakowskiego Klubu Gazety Polskiej im. Janusza Kurtyki. Za dotychczasową działalność odchodzącemu przewodniczącemu, w imieniu Stowarzyszenia Rodzin Katyńskich i swoim własnym, niezwykle uroczyście - 10 września 2014 roku, przy Krzyżu Narodowej Pamięci (Krzyżu Katyńskim) - podziękowała p. dr Zuzanna Kurtyka. Realizacja filmu p. Stefan Budziaszek:


• https://www.youtube.com/watch?v=Oc-pVZ20UuE

naszdzienniknNasz Dziennik jest ogólnopolską gazetą codzienną. Podejmuje tematykę dotyczącą życia społecznego, kulturalnego, politycznego i religijnego. Propaguje wartości chrześcijańskie oraz wielowiekową tradycję i kulturę polską. Przekazuje informacje, o których inne media milczą. Tłumaczy mechanizmy, które inni ukrywają. "Nasz Dziennik" to informacje, komentarze, felietony: o Polsce i Polakach, o kraju i świecie, o rodzinie i Ojczyźnie, o religii i Kościele, o patriotyzmie i polityce, o gospodarce i ekonomii, o problemach wsi i rolnictwa, o szkole i wychowaniu, o kulturze i sztuce, o mediach i manipulacjach.

Zapraszam Państwa serdecznie do przeczytania najnowszego wywiadu, z 6 listopada 2014 roku:

miroslawborutaPrzetrącone obeliski / Z dr. Mirosławem Borutą, socjologiem z krakowskiego Uniwersytetu Pedagogicznego, rozmawia Marcin Austyn / Dekomunizacja przestrzeni publicznej w Polsce idzie dość ślamazarnie. Można pokusić się o twierdzenie, że ludzie przyzwyczaili się do widoku czerwonej gwiazdy? / – Oczywiście, że tak. Przecież dla człowieka, który ledwo wiąże koniec z końcem, bo już nie żyje „od pierwszego do pierwszego”, tylko „od debetu do debetu”, ważniejsze jest przetrwać. Ta polityka 25-lecia przyzwyczajania nas do nędzy i codziennej walki o byt musi rzutować na priorytety. Jeśli musimy wybierać pomiędzy bochenkiem chleba a gazetą i musimy wybierać to pierwsze, to nie znajdziemy powodu, by wydawać pieniądze na wartości duchowe. A dekomunizacja należy do tych właśnie wartości.
http://naszdziennik.pl/wp/107325,przetracone-obeliski.html

Dopisek z grudnia 2014 roku: Od połowy grudnia 2014 roku "Nasz Dziennik" dołączył - niestety - do galerii mediów płatnych, komercyjnych. Pod powyższym linkiem nie znajdą już Państwo całości wywiadu. Pod spodem zamieszczam go w wersji przesłanej do Redakcji:

W Polsce dość ślamazarnie idzie tzw. dekomunizacja przestrzeni publicznej. Można pokusić się o twierdzenie, że ludzie przyzwyczaili się do widoku czerwonej gwiazdy?

Oczywiście, że tak. Przecież dla człowieka, który ledwo wiąże koniec z końcem, bo już nie żyje „od pierwszego do pierwszego”, tylko „od debetu do debetu” ważniejsze jest przetrwać… Ta polityka 25-lecia przyzwyczajania nas do nędzy i codziennej walki o byt musi rzutować na priorytety. Jeśli musimy wybierać pomiędzy bochenkiem chleba a gazetą i musimy wybierać to pierwsze, to nie zobaczymy powodu, by wydawać pieniądze na wartości duchowe. A dekomunizacja należy do tych właśnie wartości.

Zabrakło odpowiedniej edukacji, czy może chęci, by posprzątać po sowieckim okupancie?

Zabrakło elit. Arystokracja, ziemiaństwo, inteligencja polska lat międzywojennych, ta, dla której los każdego człowieka nie był obojętny i starała się każdego dowartościowywać, edukować do polskości, została zastąpiona przez lumpenelity (termin niezapomnianej, śp. prof. Anny Pawełczyńskiej). A one, osiągnąwszy pozycje wiernych sług obcych panów gardzą pozostałą, wielomilionową częścią społeczeństwa. Tę pogardę widać codziennie w ich języku, w ich mediach, to ogromny problem, który musimy, my Polacy w Kraju i za granicą, czym prędzej rozwiązać.

W kolejnych miastach toczą się boje o likwidację posowieckich pomników. Dlaczego dzieje się to dopiero teraz?

Zwróćmy się teraz ku tym, którzy zapoczątkowali proces przywracania nas ku polskości, ku śp. Prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu czy śp. prof. Januszowi Kurtyce. Doceńmy Ich walkę o godne miejsce Polski w Europie (także tej bliskiej Środkowo-Wschodniej), o Żołnierzy Niezłomnych (tu wspomnę choćby o Fundacji „Łączka”), o patriotyczną narrację przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. To procentuje. I znalazły się środowiska, różnorodne, ale połączone myślą, że nadszedł czas ukazania prawdy o tym kto bronił Ojczyzny, a kto strzelał do Obrońców. By upamiętnić Bohaterów, a znieść obeliski katów i morderców.

Jednak kiedy w uroczystość Wszystkich Świętych TVP wspomina gen. Wojciecha Jaruzelskiego, to zasadne zdaje się być też pytanie o to jaka dziś jest ta wolność?

To środowisko coraz mniej zasługuje na nazwę Telewizja Polska. Oni nie rozumieją podstawowych kwestii. Polska to Ofiary Jaruzelskiego czy Krzyżanowskiego, Polska to zabici i zmuszeni do emigracji, Polska to Danuta Siedzikówna („Inka”), a nie Jej morderca. Paranoi relatywizmu trzeba położyć tamę. Pomnik może mieć święty, ten, który cierpiał bądź był prześladowany, a nie ten, który zadawał ból, najechał, zabijał.

W Nowym Sączu sprawa pomnika Armii Czerwonej ciągnie się już dwie dekady. Już doszło tam do szarpaniny protestujących z policją, a niewykluczone, że będą też poważniejsze incydenty. Są głosy, by przeprowadzić społeczną rozbiórkę pomnika. Dlaczego dochodzi do takich sytuacji?

Jak zwykle przez głupotę rządzących i mądry opór, nacisk społeczny rządzonych. Znów musimy borykać się z problemami „niepotrzebnymi”, znów jesteśmy uwikłani w działania, których nie powinno być. Takich obelisków, miejsc „antypolskiej pamięci” czy nazw jest mnóstwo. Myślę, że dlatego warto zajmować się polityką, „iść do polityki”, by rozwiązywać te kwestie szybko i sprawnie. A ludziom pozwolić zająć się swoimi codziennymi sprawami, rodziną, pracą, wypoczynkiem, jeśli są już w wieku emerytalnym. Tak funkcjonują normalne państwa. Państwo Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego z pewnością na miano normalnego nie zasługuje. To państwo propagandy i zaostrzania podziałów społecznych.

Sprawy odwlekane przez lata muszą stanąć na ostrzu, by znalazło się rozwiązanie? Czy tego rodzaju przypadki świadczą o tym, że ludzie tracą cierpliwość czy też, że zaczynamy rozumieć co to jest społeczeństwo obywatelskie?

Dodam tylko jedno słowo, zaczynamy wracać do Polski, to jest coraz bardziej polskie społeczeństwo obywatelskie, to ważny wyróżnik. Polskość to wolność, polskość to praca i walka, walka z oprawcą, czy to niemieckim czy rosyjskim, czy jakimkolwiek innym. Po latach komunistycznej propagandy i pedagogiki wstydu ostatnich dwudziestu pięciu lat Polacy wracają do Polski, ich Polski, nie rosyjskiej i nie niemieckiej.

Można powiedzieć, że dorastamy do demokracji? To będzie z czasem przekładało się na frekwencję przy urnach? Czy jednak wciąż wygrywać będzie przekonanie, że i tak nic się nie zmieni?

Ja namawiam, szczerze i serdecznie do angażowania się w politykę, nie tylko by iść wybrać, by dać się wybrać samemu. Działania dla wspólnego dobra, tak jak pisał o tym Jan Paweł II, tak jak namawia nas do tego Ojciec Święty Franciszek, to największa misja i powołanie chrześcijanina. Pamiętajmy, że ci, którzy odstręczają nas od polityki, którzy mówią „nie róbmy polityki” chcą zapewnić sobie monopol na władzę. Ale w Polsce nie uda się to nigdy. Nie ma i nie będzie zgody na niczyją dominację w Polsce, bo tysiąc pięćdziesiąt lat Wielkiego Projektu Polska trwa w nas.

ksnsolidarnoscNiezależny Samorządny Związek Zawodowy "Solidarność" / Zawsze razem w słusznej sprawie, bo... Zorganizowani mają lepiej 😉

Koleżankom i Kolegom z Krajowej Sekcji Nauki oraz Komisji Uczelnianej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie bardzo, bardzo dziękuję za poparcie, Mirosław Boruta, dr

Zorganizowani w Niezależnym Samorządnym Związku Zawodowym „Solidarność” mają zdecydowanie większe szanse na poprawę własnego, pracowniczego losu w tego rodzaju sytuacjach i nie tylko. Już z chwilą rejestracji zakładowa, międzyzakładowa organizacja związkowa nabywa pełni praw określonych w ustawie o związkach zawodowych, innych aktach prawnych oraz w Statucie i przepisach wewnątrzzwiązkowych.

alfabetn Jest bytem prawnym uprawnionym do reprezentowania zarówno zbiorowych jak i indywidualnych interesów i praw pracowniczych. W szczególnych sytuacjach może sięgnąć po spór zbiorowy w batalii o zbiorowe prawa pracowników.

Do dyspozycji ma doradców, ekspertów, prawników na poziomie regionalnym i krajowym. Może zawsze liczyć na fachową pomoc w negocjacjach zakładowego prawa pracy.

Ma prawo do informacji (art. 28 ustawy o związkach zawodowych). Podejmuje doraźne działania w imieniu pracowników zrzeszonych w Związku. Pracownik zrzeszony w NSZZ „Solidarność” korzysta z pełnej ochrony prawnej na wypadek indywidualnych sporów z pracodawcą.

Tekst za: http://test.solidarnosc-swietokrzyska.pl/index.php?option=com_content&task=blogsection&id=7&Itemid=93

godlopolskiJak już poprzednio na stronach Krakowa Niezależnego pisałem – „wiemy, że Polski Biały Orzeł będzie miał Zamkniętą Koronę zwieńczoną Krzyżem, że Żołnierze Niezłomni z lat 1945-1963 to bohaterowie a mordujący ich lewacy oraz ich spadkobiercy zasługują na potępienie i procesy, że pułkownik Ryszard Kukliński to polski bohater, a Jaruzelski i Kiszczak to rosyjscy agenci i zdrajcy, że Prawo i Sprawiedliwość to polska nadzieja a Platforma Obywatelska to klęska, klęska państwa, największa klęska w polskich dziejach po 1989 roku, klęska polskiej tradycji i historii.

Ale widać już tej klęski koniec, widać koniec marazmu, widać oznaki przebudzenia”… Wybory już 16 listopada (il. Herb Rzeczypospolitej Polskiej ustanowiony w 1956 roku przez Rząd Rzeczypospolitej Polskiej na Uchodźstwie, za Wikipedią).

S"Zafascynowało mnie kiedyś zdanie Andrzeja Bobkowskiego, który uznał, że kultura europejska przeszła przez epokę pogaństwa, wstąpiła w epokę chrześcijaństwa, a od pewnego czasu wkracza w epokę chamstwa. Ten skrót myślowy jest może zbyt duży, a chamstwo słowem zbyt wieloznacznym, ale to nie unieważnia tego poglądu. Symptomem głównym epoki chamstwa jest regresja, moralna i obyczajowa, a także szeroko rozumiane uderzenie we wspólnoty ludzkie" (fot. Mirosław Boruta).

Cytuję za: http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/227980-wojna-przeciw-polsce-trwa-do-poczytania-na-nowy-rok-wyjatkowy-wywiad-ze-sp-prof-anna-pawelczynska

miroslawborutaMoim zdaniem jednym z najmocniejszych uderzeń jest szyderstwo z polityki, zarówno to bierne (kabaretowe, potoczne), jak i to czynne, będące rezultatem przegniłych mechanizmów rekrutacji do warstwy politycznej.

Socjologicznie interesujący serial "Ranczo" dostarcza tutaj doskonałej lekcji. Te cztery odpowiedzi, odpowiedzi na "każde" pytanie to wypisz wymaluj wskaźniki dzisiejszych lumpenelit. Proszę posłuchać, przeczytać i... nie używać 😉

1. To jest trudny problem i należy podchodzić do niego z rozwagą. Jak każda sprawa mająca znaczenie dla całego społeczeństwa, musi być rozwiązana w drodze consensusu i wzięte muszą być pod uwagę różne opinie.

2. Ta sprawa wymaga starannej analizy i uważnego wysłuchania wszystkich opinii specjalistów. Przede wszystkim nie należy działać pochopnie, bo może przynieść skutek odwrotny do spodziewanego.

3. W tej sprawie istnieją różne punkty widzenia i za każdym z nich stoją istotne racje, które trzeba wziąć pod uwagę przy podejmowaniu decyzji. Nie można żadnych zmian forsować na siłę. Konieczna jest pogłębiona refleksja i bardzo wyważona decyzja. Za dużo mamy spraw które dzielą społeczeństwo, a za mało tych, które łączą.

4. Bądźmy odpowiedzialni! To jest zbyt poważna sprawa i nie rozwiążemy jej w krótkim, telewizyjnym programie. Tu trzeba wiele dni rzetelnej pracy, do której wszystkich kolegów parlamentarzystów serdecznie zachęcam.

Pokolenie 1960 w polityce. Tacy byliśmy, jesteśmy, będziemy…

Tekst i realizacja filmu p. Stefan Budziaszek / 10 października 2014 roku przy Krzyżu Narodowej Pamięci – Krzyżu Katyńskim miała miejsce uroczystość 54-tej Miesięcznicy Smoleńskiej w Krakowie. Po zapaleniu 96 białych i czerwonych zniczy, złożeniu kwiatów i modlitwie za Ofiary Tragedii Smoleńskiej, słowo przy Krzyżu wygłosił m.in. p. dr Mirosław Boruta, poprzedni organizator tych uroczystości w latach 2010-2014.


• https://www.youtube.com/watch?v=vqXj-pieVkk

(I najkrótszy komentarz po 11 listopada 2014 roku): Stawiamy na młodszych i życzymy im powodzenia dla Polski, dla nas 😉 „Propozycję przyjmuję… Jeśli zostanę wybrany, moja prezydentura będzie dynamiczna i aktywna” - dr Andrzej Duda, rocznik 1972 😉

malopolskaherbSejmik Województwa Małopolskiego. Informacje ogólne

Sejmik Województwa Małopolskiego jest organem stanowiącym i kontrolnym Województwa Małopolskiego. W jego skład wchodzi 39 radnych, którzy wybierani są w wyborach bezpośrednich. Kadencja sejmiku województwa trwa 4 lata, licząc od dnia wyborów.

Do wyłącznej właściwości sejmiku województwa należy:

1. stanowienie aktów prawa miejscowego, w szczególności:
a) statutu województwa,
b) zasad gospodarowania mieniem wojewódzkim,
c) zasad i trybu korzystania z wojewódzkich obiektów i urządzeń użyteczności publicznej;
2. uchwalanie strategii rozwoju województwa;
3. uchwalanie planu zagospodarowania przestrzennego;
4. podejmowanie uchwały w sprawie trybu prac nad projektem uchwały budżetowej;
5. podejmowanie uchwały w sprawie szczegółowości układu wykonawczego budżetu województwa, z zastrzeżeniem, że szczegółowość ta nie może być mniejsza niż określona w odrębnych przepisach;
6. uchwalanie budżetu województwa;
7. określanie zasad udzielania dotacji przedmiotowych i podmiotowych z budżetu województwa;
8. rozpatrywanie sprawozdań z wykonania budżetu województwa, sprawozdań finansowych województwa oraz sprawozdań z wykonywania wieloletnich programów województwa;
9. podejmowanie uchwały w sprawie udzielenia lub nieudzielenia absolutorium zarządowi województwa z tytułu wykonania budżetu województwa;
10. uchwalanie, w granicach określonych ustawami, przepisów dotyczących podatków i opłat lokalnych;
11. podejmowanie uchwał w sprawie powierzenia zadań samorządu województwa innym jednostkom samorządu terytorialnego;
12. uchwalanie "Priorytetów współpracy zagranicznej województwa";
13. podejmowanie uchwał w sprawie uczestnictwa w międzynarodowych zrzeszeniach regionalnych i innych formach współpracy regionalnej;
14. wybór i odwołanie zarządu województwa oraz ustalanie wynagrodzenia marszałka województwa;
malopolskaflaga15. rozpatrywanie sprawozdań z działalności zarządu województwa, w tym w szczególności z działalności finansowej i realizacji programów, o których mowa w pkt 2;
16. powoływanie i odwoływanie, na wniosek marszałka województwa, skarbnika województwa, który jest głównym księgowym budżetu województwa;
17. podejmowanie uchwał w sprawie tworzenia stowarzyszeń i fundacji oraz ich rozwiązywania, a także przystępowania do nich lub występowania z nich;
18. podejmowanie uchwał w sprawach majątkowych województwa dotyczących:
a) zasad nabywania, zbywania i obciążania nieruchomości oraz ich wydzierżawiania lub wynajmowania na czas oznaczony dłuższy niż 3 lata lub na czas nieoznaczony, o ile ustawy szczególne nie stanowią inaczej; uchwała sejmiku województwa jest wymagana również w przypadku, gdy po umowie zawartej na czas oznaczony do 3 lat strony zawierają kolejne umowy, których przedmiotem jest ta sama nieruchomość; do czasu określenia zasad zarząd może dokonywać tych czynności wyłącznie za zgodą sejmiku województwa,
b) emitowania obligacji oraz określania zasad ich zbywania, nabywania i wykupu,
c) zaciągania długoterminowych pożyczek i kredytów,
d) ustalania maksymalnej wysokości pożyczek i kredytów krótkoterminowych zaciąganych przez zarząd województwa oraz maksymalnej wysokości pożyczek i poręczeń udzielanych przez zarząd województwa w roku budżetowym,
e) tworzenia spółek prawa handlowego lub spółdzielni i przystępowania do nich oraz określania zasad wnoszenia wkładów, a także obejmowania, nabywania i zbywania udziałów i akcji,
f) tworzenia, przekształcania i likwidowania wojewódzkich samorządowych jednostek organizacyjnych oraz wyposażania ich w majątek;
19. podejmowanie uchwał w sprawie zasad udzielania stypendiów dla uczniów i studentów;
20. podejmowanie uchwał w innych sprawach zastrzeżonych ustawami i statutem województwa do kompetencji sejmiku województwa;
21. uchwalanie przepisów dotyczących organizacji wewnętrznej oraz trybu pracy organów samorządu województwa.

malopolskalogoSejmik województwa wybiera ze swojego grona przewodniczącego oraz nie więcej niż trzech wiceprzewodniczących. Zadaniem przewodniczącego sejmiku województwa jest wyłącznie organizowanie pracy sejmiku oraz prowadzenie obrad sejmiku. Sesje zwoływane są przez przewodniczącego co najmniej raz na kwartał.

Sejmik województwa może powoływać ze swojego grona stałe i doraźne komisje do wykonywania określonych zadań. Statut Województwa Małopolskiego (Uchwała Nr XXI/290/08 Sejmiku Województwa Małopolskiego z dnia 1 lipca 2008 roku, Dziennik Urzędowy Województwa Małopolskiego Nr 466 poz. 3005 z dnia 11 lipca 2008 roku) określa przedmiot działania, zakres zadań, zasady dotyczące składu, organizację wewnętrzną i tryb pracy komisji powoływanych przez Sejmik Województwa Małopolskiego.

Tekst i ilustracje za: http://bip.malopolska.pl/umwm/Article/id,5.html

miroslawborutaMirosław Boruta

Jaki jest sens startu w wyborach gdy decydenci partyjni (o przyczyny ich decyzji dzisiaj nie pytajmy), dają kandydatowi szansę startu z numerem 10 na liście? Realistyczna odpowiedź brzmi: "niewielki". Ale jest i inna odpowiedź, nie tylko wynikająca z faktu, że w ogóle dali szansę 😉

bycrazemTo odpowiedź wynikająca z potrzeby działania dla dobra wspólnego, dla innych, dla miasta, województwa, Polski. Z potrzeby udowodnienia, że polityka jest ważna, że trzeba się nią zajmować, nawet gdyby inni nas do niej zniechęcali. I że trzeba do niej wszystkich namawiać. Warto iść razem z aktywnymi, nawet jeśli należą do innych środowisk... (fot. p. Anna Loch). Wstępujmy do partii politycznych, zmieniajmy je na lepsze, zmieniajmy priorytety, by codziennie podnosić standard życia. I zmieniajmy prawo, by służyło ludziom, by było sprawiedliwe. Wybierzmy Prawo i Sprawiedliwość...

miroslawborutaMirosław Boruta

Mieszkańcy naszej dzielnicy – Dzielnicy III, Prądnik Czerwony obejmującej swoimi granicami (umownie) północną część Śródmieścia od Batowic po Wieczystą i od Alei 29 Listopada po Muzeum Lotnictwa udali się do urn wyborczych w liczbie 17.118 osób. Oddaliśmy nasze głosy na 10 Komitetów Wyborczych a ich wyniki są następujące:

dzielnica3Platforma Obywatelska uzyskała 6718 głosów, Prawo i Sprawiedliwość 4121 głosów, Nowa Prawica Janusza Korwin-Mikkego 1399 głosów, Koalicja Sojuszu Lewicy Demokratycznej i Unii Pracy 1215 głosów, Polska Razem Jarosława Gowina 1067 głosów, Europa Plus i Twój Ruch 788 głosów, Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry 776 głosów, Polskie Stronnictwo Ludowe 258 głosów, Ruch Narodowy 136 głosów oraz Demokracja Bezpośrednia 108 głosów.

W 30 obwodach do głosowania oddano także 532 glosy nieważne (3,1%).

Są to wyniki nieoficjalne, obliczone z pomocą członków komisji i mężów zaufania rekomendowanych przez Prawo i Sprawiedliwość. Oficjalne PKW poda wieczorem 😉

andrzejduda42aNajbardziej popularnym politykiem Prawa i Sprawiedliwości w naszej dzielnicy został p. Andrzej Duda, doktor prawa - otrzymał 2006 głosów; na drugim miejscu p.  Ryszard Legutko, profesor filozofii - 1341 głosów; a potem już: Ryszard Terlecki, profesor  nauk humanistycznych - 277 głosów; Barbara Bubula, absolwentka filologii polskiej na UJ - 233 głosy;  Beata Gosiewska, senator RP - 122 głosy; Anna Paluch, poseł na Sejm RP z Podhala i ziemi nowosądeckiej - 43 głosy; Barbara Bartuś, poseł na Sejm RP ziemi gorlickiej i nowosądeckiej - 34 głosy; Bogdan Pęk, senator RP - 33 głosy: Leszek Murzyn, przewodniczący Prawicy Rzeczypospolitej Marka Jurka w Małopolsce - 17 głosów oraz Edward Czesak, poseł na Sejm RP ziemi tarnowskiej - 15 głosów.

krakowniezaleznymkInformacja własna

Na zakończenie kampanii wyborczej Prawo i Sprawiedliwość zaprosiło media i Krakowian na krótką konferencję prasową w Rynku Głównym w Krakowie, po której kandydaci wraz z sympatykami oraz ubraną w specjalne koszulki młodzieżą Prawa i Sprawiedliwości, rozdawali ulotki, chorągiewki oraz baloniki, a także zachęcali mieszkańców Krakowa do udziału w niedzielnych wyborach.

20140523zkW konferencji oraz spacerze po Rynku Głównym – udział wzięli: Beata Szydło – wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości; Andrzej Adamczyk – szef sztabu Prawa i Sprawiedliwości w okręgu nr 10 oraz kandydaci, pp. Ryszard Legutko, Ryszard Terlecki, Barbara Bartuś, Bogdan Pęk, Barbara Bubula i Edward Czesak. Materiały wyborcze rozdawali także przedstawiciele sztabów wyborczych pp. Andrzeja Dudy, Beaty Gosiewskiej, Leszka Murzyna i Anny Paluch (fot. p. Alicja Rostocka).

Zapraszamy serdecznie do obejrzenia zdjęć z wydarzenia. Ich autorką jest p. Alicja Rostocka:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/23Maja2014

miroslawborutaMirosław Boruta

25 marca Szef Sztabu Wyborczego Prawa i Sprawiedliwości do Parlamentu Europejskiego, a jednocześnie kandydat na europarlamentarzystę (z numerem 2 na liście w Okręgu Wyborczym nr 10, obejmującym Małopolskę i Świętokrzyskie) - p. poseł dr Andrzej Duda zaprosił swoich sympatyków i współpracowników na spotkanie inaugurujące kampanię wyborczą.

andrzejduda2Spotkanie, zorganizowane w gościnnych progach "Klubu pod Jaszczurami" (Rynek Główny 8), przez Stowarzyszenie im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie (do Stowarzyszenia należy także i p. Poseł) prowadził prezes SPLK, p. Wojciech Kolarski. W spotkaniu uczestniczyli także członkowie i sympatycy Krakowskiego Klubu Gazety Polskiej im. Janusza Kurtyki oraz Prawa i Sprawiedliwości.

Zapraszamy Państwa do obejrzenia zdjęć autorstwa p. Jana Lorka oraz relacji filmowej, przygotowanej przez p. Stefana Budziaszka:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/25Marca2014

https://www.youtube.com/watch?v=t-RewenjgeY

Kraków, 25 listopada 2013 roku

zprplogoSzanowni Państwo,

Od trzech lat toczy się cichy, sejmowy bój o wprowadzenie w życie obywatelskiego projektu „Ustawy o powrocie do Rzeczypospolitej Polskiej osób pochodzenia polskiego deportowanych i zesłanych przez władze Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich”. Już dwukrotnie w Sejmie RP wszystkie partie poparły ten projekt, jednak nadal w ramach podkomisji prace nad ustawą nie wyszły poza przeczytanie kilku pierwszych artykułów. Obecnie ten obywatelski  projekt ma być całkowicie odrzucony. W jego miejsce wejść ma „Ustawa o stwierdzaniu polskiego pochodzenia i repatriacji”. To projekt całkowicie odmienny tematycznie i zakresowo. Niestety odrzuca on wszystkie rozwiązania wspomagania powrotu zesłańców oraz ich potomków z Kazachstanu proponowane przez projekt obywatelski. Ogranicza się tylko do rozwiązań i działań zawartych w dotychczasowej ustawie repatriacyjnej.

Projekt „Ustawy o powrocie do Rzeczypospolitej Polskiej osób pochodzenia polskiego deportowanych i zesłanych przez władze Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich” powstał jako efekt prac Wspólnoty Polskiej, Związku Repatriantów RP oraz środowisk związanych z problematyką, tworzących zespół powołany przez ówcześnie kierującego Wspólnotą Polską Macieja Płażyńskiego. Akcja zbierania podpisów wspierana przez lokalne oddziały Wspólnoty Polskiej, krajowe struktury NSZZ „Solidarność”, osoby prywatne oraz redakcje licznych czasopism i gazet, doprowadziła do zebrania ponad 250 tysięcy podpisów pod projektem, co dało możliwość złożenia ustawy do Sejmu, jako projektu obywatelskiego. Niestety, mimo poparcia wszystkich partii, ten projekt nie wyszedł poza prace w podkomisji.  W  dodatku, decyzją rządu i MSW, ma on być całkowicie odrzucony i zastąpiony „Ustawą o stwierdzaniu polskiego pochodzenia i repatriacji”.

Przypomnijmy, że nasi rodacy zostali przesiedleni na azjatyckie stepy Kazachstanu z najdalszych terenów Kresów Wschodnich (Żytomierszczyzna, Kamieniec Podolski, Berdyczów) w 1936 roku, w ramach oczyszczania granicy Związku Sowieckiego. Było to preludium, do tzw. „operacji polskiej” przeprowadzonej w ZSRS w latach 1937-38 w ramach, której to zamordowano 111 tys. Polaków i osób posiadających związki z polskością, ponad 60 tyś. osób zesłano do łagrów, przy czym równocześnie do łagrów trafiły żony polskich „wrogów narodu”, a tysiące dzieci - ofiar represji wobec Polaków – wysłano do domów dziecka na przymusową rusyfikację.

Obecnie w Kazachstanie żyje wedle różnych szacunków od 36 tysięcy osób deklarujących swą polska narodowość (spis powszechny 2009) do nawet ok. 100 tys. osób posiadających polskie korzenie.

Najwięcej polskich repatriantów w Rosji i Niemczech

W ciągu ostatnich kilkunastu lat tysiące Polaków zostało przyjętych w ramach akcji repatriacyjnej przez Federację Rosyjską oraz w ramach łączenia rodzin przez Republikę Federalną Niemiec (Polacy bardzo często mieszkali we wsiach z zesłanymi tam Niemcami). Należy przy tym pamiętać, że do Polski w ramach programu rządowego „Rodak” zezwala się rocznie na przyjazd zaledwie kilku rodzinom.

Obywatelski projekt ustawy z 2010 r. miał zmienić tę zadziwiająca sytuację, że najwięcej polskich repatriantów trafia do Rosji i Niemiec, a nie do swojej ojczyzny. Na wzór niemieckiego pojęcia zadośćuczynienia, zamierzaliśmy wspomagać powroty osób, które do tej pory nie miały nigdy szansy powrotu z zesłania czy przesiedlenia. Należy tu nadmienić, że konsulaty polskie wydały (głównie w Kazachstanie) tysiące oficjalnych dokumentów, w których Państwo Polskie przyrzekło zesłańcom politycznym i ich potomkom powrót do ojczyzny, potwierdzając ich polską narodowość. Dla zdecydowanej większości obietnice te nigdy nie zostały zrealizowane. Otwarte pozostały tylko drzwi do Rosji i Niemiec.

Ustawa o pochodzeniu

W obecnej chwili w ramach prac podkomisji sejmowej strona rządowa odrzuciła ostatecznie, pomimo dwukrotnej aprobaty przez wszystkie partie na posiedzeniach sejmu, rozwiązania zawarte w obywatelskiej propozycji ustawy o powrocie Polaków z Kazachstanu, wprowadzając na to miejsce całkowicie odmienny tematycznie i zakresowo projekt „Ustawy o stwierdzaniu polskiego pochodzenia i repatriacji” opracowany przez MSWiA. Rządowy projekt stanowić ma realizację 52 artykułu Konstytucji RP, gdzie w podpunkcie 5 przyrzeka się prawo do osiedlenia na stałe w Polsce dla osób pochodzenia polskiego. W swych podstawach propozycja rządowa odwołuje się do rozwiązań zawartych w projekcie „Ustawy o stwierdzaniu pochodzenia polskiego” opracowanych już w 2007 roku. W tamtym okresie zaopiniowanej pozytywnie przez Radę Legislacyjną ustawie o stwierdzaniu pochodzenia nie nadano jednak dalszego biegu legislacyjnego w sejmie.

W ramach projektu strona rządowa odrzuca wszystkie rozwiązania wspomagania powrotów zesłańców oraz ich potomków z Kazachstanu proponowane prze komitet obywatelski, ograniczając się tylko do rozwiązań i działań zawartych w dotychczasowej ustawie repatriacyjnej.

Strona rządowa stanowi, jako główny element własnej ustawy o pochodzeniu, rozwiązania prawne związane z nową definicją pochodzenia polskiego mającą obowiązywać również w innych aktach prawnych np. w Karcie Polaka, co prowadzić ma do wyparcia istniejącego tam obecnie pojęcia przynależności do Narodu Polskiego. Podstawę dla otrzymania dokumentu o pochodzeniu polskim wydawanego przez konsula RP we wszystkich państwach świata, stanowić ma posiadanie w przeszłości obywatelstwa polskiego przez zainteresowanego lub jego wstępnych (niezależnie od ich wcześniejszej narodowości ) do 3-4 pokolenia (np. dwu pradziadków wnioskodawcy lub jeden dziadek), którzy opuścili granice RP. O dokument mówiący o pochodzeniu polskim ubiegać mogą się oczywiście również osoby narodowości polskiej, posiadające przodków narodowości polskiej.

Warto zwrócić uwagę na nowy element polityki przyznawania pochodzenia polskiego, otóż starający się o dokument nie muszą wykazać się znajomością języka polskiego, ani wiedzą o historii i kulturze Polski, czy kultywowaniem polskich zwyczajów, co wymagane było i jest nadal w formie egzaminów od potomków polskich zesłańców żyjących w Kazachstanie czy od starających się o Kartę Polaka na terenie byłego ZSRS. Przyznanie polskiego pochodzenia leżeć ma w wyłącznej dyspozycji konsula. Nie przewiduje się żadnych ciał kontrolnych czy odwoławczych, jakie funkcjonują w podobnych aktach prawnych (np. Rady ds. Uchodźców w ramach „Ustawy o udzielaniu cudzoziemcom ochrony na terytorium Rzeczypospolitej”).

Przywileje ustawy o pochodzeniu

Wystawiony przez konsula dokumento pochodzeniu polskim daje pełne prawo przyjazdu do Polski w wybranym przez zainteresowanego momencie, do osiedlenia się na jej terenie oraz otrzymania w ciągu dwu lat obywatelstwa. Należy tu nadmienić, że w Kazachstanie wydano tysiące dokumentów potwierdzających polską narodowość zesłanych oraz gwarantowano powrót do Ojczyzny, jednak od 13 lat Państwo polskie nie wywiązało się z takich obietnic. Dokument o pochodzeniu polskim równocześnie stanowi podstawę do otrzymania szeregu przywilejów. Bezpośrednio po przybyciu na teren RP posiadacz dokumentu ma prawo do nieodpłatnego pobierania nauki w ramach państwowych placówek szkolnictwa wyższego, ma również prawo do bezpłatnej służby zdrowia. Rozpoczynając naukę otrzymywać będzie stypendium socjalne. Osoby, które nie podjęły nauki ani pracy, będą miały prawo do zasiłku dla bezrobotnych. Urzędnicy MSWiA w swoim projekcie przewidują również prawo do pierwszeństwa takich osób w staraniach o dostęp do państwowych i gminnych środków pomocowych w Polsce przeznaczonych na cele wspierania Polaków poza granicami. Szczególnie ciekawym przywilejem dla młodych osób, które otrzymały dokument o polskim pochodzeniu, ale nie opuściły, jest prawo do stypendiów fundowanych przez rząd polski i wypłacanych w kraju zamieszkania, w tym na studia na Zachodzie oraz na innych kontynentach. System stypendialny poza granicami na Zachodzie, darmowe nauczanie na poziomie wyższym w kraju wydawałby się całkowicie zrozumiałym w ramach akcji powrotowej skierowanej do osób młodych, którzy opuścili nasze granice po 2004 r. Równie oczywistym, w obliczu pogarszającej się sytuacji demograficznej, wydawałaby się tego typu  pomoc skierowana dla Polaków ze Wschodu pragnących osiedlić się w Polsce.

Ale tak nie jest. Pomimo tego, że po akcesji do UE opuściło Polskę około 2 mln. młodych obywateli polskich, to nie oni będą jednak beneficjentami tego systemu stypendialnego, ale potomkowie osób, które obywatelstwa RP zrzekły się lub w inny sposób je utraciły.

Podobnie dziwnym jawi się prawo do uzyskania opieki zdrowotnej, czy pierwszeństwo w dostępie do środków pomocowych w osiedleniu się, stosowane nie wobec potomków przymusowo zesłanych do Kazachstanu, przeznaczone dla osób (oraz ich zstępnych), którzy dobrowolnie i świadomie opuścili Polskę, często udając się do - w ich odczuciu - ojczystych krajów. W 4 pokoleniu osoba nie będąca Polakiem i nie posiadająca obywatelstwa oraz narodowości polskiej będzie otrzymywała stypendium z konsulatu na studia w Nowym Jorku, a w wypadku choroby może przyjechać do Polski i otrzyma świadczenia zdrowotne. Praw takich nie będą mieli jednak obywatele polscy żyjący na emigracji w tym samym mieście, ani ich dzieci. Również po powrocie „solidarnościowa” emigracja nie otrzyma świadczeń zdrowotnych, bowiem nie opłacała składek.

Polskie pochodzenie i repatriacja nie dla wszystkich

Co wydaje się być istotne, to fakt, że strona rządowa podzieliła byłych obywateli RP i PRL reglamentując prawo do uzyskania „polskiego pochodzenia” i do osiedlenia się w granicach Polski oraz do wynikających stąd przywilejów. W projekcie pozbawieni są tego prawa byli obywatele RP (i ich zstępni), którzy opuścili granice Polski w ramach tzw. umów repatriacyjnych z ZSRS w okresie od 1944 do 1957, czyli głównie osoby narodowości ukraińskiej, białoruskiej, łemkowskiej, często opuszczające Polskę pod przymusem. Wydaje się również, że wykluczeni są z prawa do pochodzenia również Polacy, którzy w ramach tych umów „opuścili” nowe granice Polski pozostając na Kresach, na swej ojcowiźnie.

Zdaniem strony rządowej opuszczenie Polski w ramach innych akcji repatriacyjnych po 1944, czy wyjazd z Polski w okresie międzywojennym oraz zrzeczenie się czy utrata obywatelstwa polskiego w innych częściach globu nie stanowi podstawy dla odmowy o ubiegania się dokument potwierdzający pochodzenie polskie i prawo do powrotu przez osoby, które opuściły Polskę oraz ich zstępnych.

Należy tu nadmienić, że w latach 1918-38 wyjechało z Polski ponad 2 mln obywateli RP różnych narodowości. Natomiast w okresie po 1944 r. oprócz przesiedleń z ZSRS, miały miejsce także inne akcje, które nazwać można repatriacyjnymi. Po powojennych przymusowych, wynikających z umów alianckich przesiedleń ludności niemieckiej w latach 1945-49, strona niemiecka nadal prowadziła akcję repatriacyjną, wspierając w kolejnych dekadach XX w. przyjazdy  etnicznych Niemców - obywateli PRL głównie do RFN oraz w mniejszym stopniu do NRD. W 1975 roku rząd polski i RFN ustalili wspólny protokół wyjazdów. W sumie w latach 1950 do 1986 do RFN przyjechało ok. 1,35 mln repatriantów. Większość przyjechała z Polski (dwie trzecie) oraz z Rumunii. W okresie powojennym szeroką akcję repatriacyjną (osiedleńczą) z terenów PRL przeprowadziło również młode państwo izraelskie. Latem 1946 roku liczbę uratowanych Żydów (głównie repatriantów z terenów ZSRR) mieszkających w Polsce szacowano na ok. 250 tys. W kilku falach repatriacji oraz w ramach nielegalnej emigracji wyjechało w okresie VII 1945 do VI 1946 ponad 47 tys., (głównie nielegalnie), od VII do XII 1946 ok. 70 tys. oraz w latach 1956 – 59 ok. 48 tys. W okresie odwilży październikowej” przybyło do PRL ok. 18 tys. repatriantów żydowskich w ramach drugiej fali powrotów z ZSRS 1957 – 59, którzy otrzymali obywatelstwo polskie, z czego wyjechało prawie 15 tys. Z historycznego obowiązku wspomnieć można również o repatriacji grecko-macedońskiej diaspory. (Polska przyjęła po wojnie domowej ok. 14 tys. Greków i Macedończyków), których większość po przemianach politycznych w Grecji w dwu falach 1964-65 oraz po 1975 opuściła Polskę.

Niełatwo jest, zatem oszacować liczbę osób starających się o dokument potwierdzający ich polskie pochodzenia, trudne jest również ocena potencjalnych kosztów, bowiem do osób posiadających niegdyś obywatelstwo polskie należy również doliczyć etnicznych Polaków np. z Brazylii (od 800 tys. do 3 mln), których przodkowie obywatelstwa polskiego nigdy nie posiadali, podobnie jak Polacy w Kazachstanie. Liczbę osób narodowości polskiej na świecie szacuje się w przedziale od 14 do 21 milionów. Ogromne i jak można przypuszczać trudne do oszacowania koszty realizacji ustawy o pochodzeniu polskim nie zrażają strony rządowej, której przedstawiciele równocześnie twierdzą, że na repatriację z Kazachstanu państwo polskie nie posiada jednak wystarczających środków. Należy tu nadmienić, że każdego roku urzędnicy MSWiA nie są wstanie wykorzystać ok. ¼ przyznanych środków na repatriację.

Prawo do osiedlenia się i otrzymanie w okresie dwu lat po powrocie pełni praw obywatelskich oraz wyborczych, wydaje się, że może rodzić również problemy związane z roszczeniami dotyczącymi zwrotu mienia i ziemi, które to dobra osoby posiadające „pochodzenie polskie” utraciły bądź pozostawiły opuszczające RP w ramach repatriacji do krajów ojczystych.

Co smutne, po tragedii smoleńskiej, w której zginął także prezes Wspólnoty Polskiej Maciej Płażyński, chcąc złożyć w sejmie ustawę i zebrać podpisy, twórcy tej ustawy udzielili zaufania i mianowali pełnomocnikiem Jego syna,  Jakuba Płażyńskiego. Obecnie jednak, bez zgody członków komitetu obywatelskiego, z nieznanych nam powodów,  popiera on odrzucenie projektu ustawy własnego ojca i wspiera nowy rządowy projekt „Ustawy o stwierdzaniu polskiego pochodzenia i repatriacji”. Tylko dzięki takiej postawie możliwe jest włączenie rządowego projektu pod obrady komisji obywatelskiego na miejsce usuniętego obywatelskiego projektu „Ustawy o powrocie”.

Jako członkowie komitetu obywatelskiego i współtwórcy projektu „Ustawy o powrocie” zwracamy się do osób, które złożyły swój podpis w 2010 r., jak również do wszystkich Polaków w kraju i poza granicami, o działania wspierające dalszą walkę o prawo do powrotu dla naszych Rodaków z Kazachstanu.

Aleksandra Ślusarek - Prezes
dr Robert Wyszyński – Członek Zarządu