Przeskocz do treści

miroslawboruta15Mirosław Boruta

Na naszych oczach kończy się właśnie hipokryzja projektu pod tytułem „Wspólnota Europejska”, z podtytułem: „Jak to my – Niemcy, za pomocą tubylczych namiestników i wykupionych mediów, znów podbijamy Europę Środkowo-Wschodnią”.

Likwidacja przemysłu, miejsc pracy, a nawet życiowych szans dla młodych spowodowała nie tylko odpływ młodzieży do Niemiec, ale – co ważniejsze – upowszechniła wiedzę o tym niemieckim projekcie w Azji i Afryce. Tam już wiedzą, że „tylko w Niemczech jest dobrobyt, tylko do Niemiec warto jechać, tylko tam nas chcą, tylko tam na nas czekają”.

niemieckiefirmyA skoro tak, skoro postawiono na brak zrównoważonego rozwoju całego obszaru Wspólnot Europejskich zasysając wszystko do berlińskiego centrum już wędrują tam setki tysięcy imigrantów, a za nimi idą kolejne miliony.

Bo każdy projekt musi przewidywać na lata, dziesięciolecia… Widać, że lekcji zakończenia II wojny światowej Niemcy odrobić nie potrafią. A narzucanie swojej woli Europie Środkowo-Wschodniej (il. memy.pl) idzie im, choćby dzięki Węgrom, coraz oporniej. Bracia Węgrzy, dziękujemy!

miroslawboruta15Mirosław Boruta

To, że rząd Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego bez mrugnięcia okiem wykonuje niemieckie polecenia nie dziwi już nikogo (nazywa się to integracją europejską, niekiedy solidarnością wewnątrz Unii Europejskiej lub bardziej obrazowym hasłem: „więcej Europy w Europie”). Na szczęście „do końca Niemcom wierni” niebawem, 25 października 2015 roku, odejdą.

Ale przyjdzie nowy rząd i także przed nim staną nierozwiązane problemy. A jednym z nich jest kwestia sprowadzenia z Kazachstanu ponad 2.500 osób, Polaków, którzy chcą przyjechać, żyć i pracować w Polsce. Należy stanowczo wymóc na brukselskiej (czy berlińskiej) centrali, aby także i oni mieli zapewnione „środki europejskie” na osiedlenie się w Polsce. I nie ma żadnego racjonalnego powodu, by polski rząd nie postawił tej sprawy bardzo jasno. Napiszę w kilku słowach - tak to wyglądać musi!

miroslawboruta15Mirosław Boruta

Media mające przemożny wpływ na wielomilionową opinię publiczną działają z coraz to bardziej antypolską zaciekłością. Z pewnością w obcym, bo nie w polskim interesie.

Opowiadanie mdławej historyjki o łączeniu wszystkich Polaków w kontekście upamiętnienia „Solidarności” i Sierpnia 1980 roku to opowiadanie o łączeniu strajkujących robotników, chłopów i inteligencji z aparatem ucisku, lewakami z PZPR, ubekami, wszelkiego rodzaju „elitami” wysługującymi się Rosjanom za możliwość utrzymania władzy i związanych z nią przywilejów socjalnych.

A cóż takiego wielkiego zmieniło się w relacjach władza a społeczeństwo w III RP, by dzisiaj ogłaszać jedność narodową… Dawniej władza wykorzystywała miliony a dzisiaj miliony wykorzystywane są przez władzę, czy to rzeczywiście przełom?

Natomiast medialne judzenie i jątrzenie, zarówno międzyśrodowiskowe, jak i wewnątrzśrodowiskowe, widoczne w każdym dziennikarskim pytaniu stawia przed nami zagadnienie: w czyim interesie Państwo działają? Bo w polskim interesie z pewnością nie.

Brak elit i zastąpienie ich – szczególnie w zawodach wymagających zaufania publicznego – przez ludzi małego formatu lub ludzi przepłaconych jest tendencją, którą właśnie teraz należy powstrzymać i odwrócić. Proces ten zaczął się 24 maja, 25 października 2015 roku staniemy przed wielką szansą.

miroslawboruta15Mirosław Boruta

Jednym z największych nieszczęść (nie znaczy to, że nie celowo sprokurowanych) było oddanie na początku lat dziewięćdziesiątych mediów w obce ręce. W tym miejscu zastrzegam, że wyraz obcy oznacza dla mnie tyle co antypolski. Przemożny wpływ na opinię publiczną, manipulowanie wręcz tą opinią, przy wszechogarniających, lewackich paradygmatach relatywizmu, indywidualizmu, erotyzacji i pedagogiki wstydu spowodował dosyć duże straty w mentalności narodowej.

Zostały jednak przyczółki, wyspy, archipelag polskości według nomenklatury prof. Andrzeja Zybertowicza, socjologa. Nie chodzi mi tutaj jednak o instytucje, środowiska czy nazwiska, a o tematy. Duże polskie tematy: Żołnierze Niezłomni, Tragedia Smoleńska, nauczanie historii w szkołach, walka o Telewizję Trwam, współpraca polsko-węgierska są tutaj tylko przykładami. Na nich zaczęto odbudowywać polskość, przełamywać tą szkodliwą, klientelistyczną, kolonialną mentalność III RP, jej - w tym wymiarze – ruinę.

Rządzącemu środowisku Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego zostawało coraz mniej pól na których czuliby się pewnie, a teraz prezydent Andrzej Duda odebrał im jeszcze i ten bastion, monopol na politykę zagraniczną i opinie o Polsce tam za granicą wypowiadane, choć - pamiętajmy - w większości tworzone na miejscu i podsyłane…

Szanse Prawa i Sprawiedliwości w nadchodzących wyborach wzrosły znów o kilka punktów.

miroslawboruta15Mirosław Boruta

Od połowy zeszłego roku w Prawie i Sprawiedliwości dzieją się procesy i dokonywane są wybory przysparzające partii zwolenników i sympatyków. Najpierw zjednoczenie prawicy, potem kandydatura p. doktora Andrzeja Dudy na urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, jak dziś już wiemy kandydatura zwycięska. Potem propozycja, by nowym premierem Rządu Polskiego została p. Beata Szydło. To również - dzień po dniu - daje dobre rezultaty i rokowania na przyszłość. Dlaczego?

bsadBo bardzo pragniemy rozwoju i spokoju, bezpieczeństwa, a jak widać współpraca p. Prezydenta i przyszłej p. premier przebiega harmonijnie i w przyjaźni (fot. facebook.com/andrzejduda). Wybranie 25 października 2015 roku Platformy Obywatelskiej jako formacji rządzącej lub współrządzącej byłoby klęską dla Polski. Te pierwsze trzy tygodnie prezydentury, które Platforma Obywatelska przekuwa w pouczenia, połajanki, niekiedy nawet inwektywy czy brutalne ataki świadczą o tym dobitnie... Nikt nie chce takich czterech lat!

prawoisprawiedliwoscCiekawym ruchem było także powołanie nowej rzecznik partii, p. Elżbiety Witek. Również i tu, coraz bardziej czuję do mojej prawie rówieśnicy i partyjnej koleżanki rosnące uznanie. Jak radzi sobie - i elegancko i merytorycznie w rozmowach z - niekiedy - zażartymi obrońcami Platformy Obywatelskiej, jej mocodawców i akolitów...

Ten trend trzeba stanowczo utrzymać, szczególnie podczas przygotowywania list kandydatów na posłów. Oddając szacunek wypróbowanym towarzyszom partyjnym postawić na nowe twarze, ludzi inteligentnych, wykształconych, zadbanych, mówiących o wspólnocie a nie oblężonej twierdzy... No i broń nas Boże przed "celebrytami", w Prawie i Sprawiedliwości już nie musimy.

Ta dobra społecznie koniunktura, potwierdzona przez wiele sondaży, jest szansą, że zmieszczą się "starzy" i "młodzi", a mieszanka rutyny i świeżości da Polsce i nam, Polakom - chciałoby się napisać - nareszcie i przynajmniej - cztery lata dumy z własnego Kraju i jej Polityków, takich właśnie przez duże P.

miroslawborutaMirosław Boruta*

Szanowni Państwo,

przez ostatnie pięć miesięcy portal Kraków Niezależny był poświęcony codziennie - głównie dzięki portalowi „wpolityce.pl” - p. Andrzejowi Dudzie (ponad 300 wpisów i 350 tagów). Od wczoraj, 25 maja 2015 roku, po ogłoszeniu oficjalnych wyników przez Państwową Komisję Wyborczą, już Prezydentowi Elektowi Rzeczypospolitej Polskiej, p. Andrzejowi Dudzie.

prawoisprawiedliwoscTeraz czas na nową tematykę, choć znaną już od dziesięcioleci pod mianem pracy organicznej i mianem pracy u podstaw.

Powiew świeżości idący przez Polskę musi teraz sięgnąć partii Prawo i Sprawiedliwość. „Czas na zmiany” to hasło uniwersalne i żadne zaklęcia tego nie przemogą. By p. Beata Szydło, wiceprezes partii mogła stanąć na czele Rządu Polskiego konieczne są głębokie reformy struktur partyjnych. Tak, powtórzę, czas na zmiany!

*Autor jest doktorem nauk humanistycznych w zakresie socjologii.

miroslawborutastefanbudziaszekMirosław Boruta, Stefan Budziaszek

Coraz więcej pisze się i mówi o p. poseł Beacie Szydło, wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości. Blisko dwa i pół roku temu - dokładnie 4 lutego 2013 - w Biurze Zarządu Okręgowego Prawa i Sprawiedliwości w Krakowie, miała miejsce nasza rozmowa o stanie polskiej gospodarki za rządów Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Pytaliśmy o najnowsze dane GUS, spadek produkcji przemysłowej, spadek sprzedaży i konsumpcji, wzrost bezrobocia, choćby znikające w Polsce co miesiąc 64 tys. miejsc pracy, o program gospodarczy, który – w odróżnieniu od rządzących – ma polska opozycja, o zieloną wyspę na której panuje kryzys, przepchnięty w Sejmie mało realny budżet na rok 2013, opowiastki o wprowadzeniu w Polsce waluty euro, wyprzedaż polskich przedsiębiorstw za bezcen, podnoszenie podatków, likwidację ulg, stawianie radarów, Polskie Koleje Linowe i Polskie Linie Lotnicze „LOT” oraz o niekończący się, rządowo-medialny spektakl dyskusji o wszystkim innym, byle tylko nie o gospodarce...

Z nadzieją, że w polityce liczy się także konsekwencja i wiarygodność przypominamy Państwu dzisiaj tę rozmowę:


• http://www.youtube.com/watch?v=k7lTJ-aaFRQ

miroslawborutaMirosław Boruta

W sobotę, 14 lutego 2015 roku wręczono kolejną, czwartą już nagrodę Stowarzyszenia im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie - Ikonę Świętego Jerzego („Święty Jerzy zabija smoka”). Tym razem otrzymała ją redakcja tygodnika "wSieci" i portalu "wPolityce.pl". Wyróżnione środowiska reprezentowali pp. Jacek Karnowski i Piotr Zaremba.

Zapraszamy Państwa do obejrzenia relacji fotograficznej z uroczystości:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/14Lutego2015

20130418zeWarto dodać, że pierwszą Ikonę Świętego Jerzego otrzymał prokurator, p. Piotr Piątek, który doprowadził do skazania współtwórcy haniebnego stanu wojennego – Kiszczaka; drugą redaktor (wówczas dziennika "Rzeczpospolita"), p. Cezary Gmyz - "dziennikarz dla którego prawda jest najważniejsza", a trzecią premier Jarosław Kaczyński, 18 kwietnia 2013 roku, podczas odsłonięcia na Rynku Głównym w Krakowie wystawy poświęconej śp. Prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu, zatytułowanej "Lech Kaczyński w służbie Najjaśniejszej Rzeczypospolitej" (fot. p. Stefan Budziaszek).

miroslawborutaMirosław Boruta

Jest już ponad tysiącletnim tworem języka polskiego, historii polskiej, polskiej wiary i polskich wartości. Najwcześniej pojawił się język - mówi nim do dzisiaj bez mała pięćdziesiąt milionów osób.

godlopolskiWkrótce potem, umacniając odrębność polskiego państwa pierwszych Piastów pojawił się katolicyzm, zachodnioeuropejski, rzymski.

We wspólnocie katolickiej, wpierw przez rozbicie dzielnicowe, następnie potęgę Rzeczypospolitej Obojga Narodów i czasy zaborów, powstań, wojen, II Rzeczpospolitą i PRL dotarliśmy do dzisiaj.

Dotarliśmy z wartościami na czele których stoją umiłowanie wolności i rodzina.

Mając Boga, Honor i Ojczyznę - Polskę na względzie, czekamy na Nowy - 2015 - Rok, Nowego Prezydenta, Nowy Sejm i Nowy Senat 😉 (Herb Rzeczypospolitej Polskiej ustanowiony w 1956 roku przez Rząd na Uchodźstwie, za Wikipedią).

miroslawborutaMirosław Boruta

Odwiedzanie cmentarzy przed Świętami Bożego Narodzenia czy Wielkiejnocy jest coraz częściej praktykowanym i pięknym zwyczajem. Patron dwóch naszych, krakowskich organizacji Akademickiego Klubu Obywatelskiego i Stowarzyszenia, śp. Prezydent Lech Kaczyński także wart jest, by dochować mu w takiej chwili wierności...

20141224splkW Wigilię, w samo południe, po krótkim spotkaniu modlitewnym w Krypcie pod Wieża Srebrnych Dzwonów na sarkofagu śp. Pary Prezydenckiej spoczęła jeszcze jedna wiązanka kwiatów.

Warto także dodać, że 23 grudnia w... wigilię Wigilii minęło 9 lat od kiedy profesor Lech Kaczyński został zaprzysiężony na urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.

krakowniezaleznymkInformacja własna

19 grudnia 2014 roku wybrano nowe władze krakowskiego Stowarzyszenia im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie na kolejną, dwuletnią kadencję.

silkPrezesem Zarządu został p. Wojciech Kolarski, a wraz z nim Zarząd tworzą pp. Natalia Karpierz, Maria Krakowska, Jakub Opałka i Piotr Rapkowski. Skład Komisji Rewizyjnej to pp. dr Mirosław Boruta, Bartosz Światłowski i Kamil Zając. Siedzibą Stowarzyszenia jest biuro poselskie posła do Parlamentu Europejskiego, p. dra Andrzeja Dudy (ul. Podwale 3/6).

krakowniezaleznymkInformacja własna

Procentowy podział głosów pomiędzy dwie największe partiie polityczne Platformę Obywatelską oraz Prawo i Sprawiedliwość w Krakowie (w wyborach do Sejmiku Województwa Małopolskiego) to 57,33% do 42,67%. Kandydaci Prawa i Sprawiedliwości zdobyli tym samym trzy mandaty.

malopolskaherbKolejność osób na liście Prawa i Sprawiedliwości jest następująca (w nawiasach miejsce na liście przyznane przez władze partii, potem liczba głosów): (1) Jan Duda [3] 27.433 głosy (po poprawce sądowej z 8 grudnia), (2) Jadwiga Emilewicz [1] 18.726 głosów, (3) Wojciech Grzeszek [2] 5.578 głosów, (4) Zbigniew Cichoń [4] 4.727 głosów, (5) Mirosław Boruta [10] 2.488 głosów, (6) Maria Malinowska [6] 1.982 głosy, (7) Witold Śmiałek [5] 1.914 głosów, (8) Szymon Huptyś [16] 1.589 głosów, (9) Barbara Marszałek [14] 1.102 głosy, (10) Krystyna Frankiewicz [11] 1.021 głosów, (11) Bogdan Kondratowicz [8] 934 głosy, (12) Zbigniew Górski [9] 913 głosów, (13) Bożena Gołda [13] 883 głosy, (14) Iwona Kornaś-Pierzak [12] 673 głosy, (15) Jacek Krzyżak [15] 637 głosów (po poprawce sądowej z 8 grudnia) i (16) Filip Mocie [7] 556 głosów.

Szanowni Państwo,

miroslawboruta2014nie ukrywam sympatii nie tylko do Prawa i Sprawiedliwości (do którego należę od maja 2010 roku), do stronnictw Zjednoczonej Prawicy, do młodych ludzi z Ruchu Narodowego czy Nowej Prawicy, do Klubów Gazety Polskiej i Kół Przyjaciół Radia Maryja. Każde łączenie środowisk i szukanie tego co nas łączy uważam za niezbywalne dobro społeczne.

Dzięki Państwu zdobyłem w tych wyborach 2.488 głosów w okręgu Kraków do Sejmiku Województwa Małopolskiego, co daje mi bardzo dobry wynik wśród czynnych polityków Prawa i Sprawiedliwości. Jest to piąty wynik wśród wszystkich szesnastu kandydatów, choć uzyskany z „trudnego”, dziesiątego miejsca 😉

Dlaczego jest bardzo dobry? Nasi znakomici kandydaci, którym serdecznie gratuluję, pp. Jan Tadeusz Duda, Jadwiga Emilewicz i Wojciech Grzeszek reprezentują bowiem w większości „stronnictwa sojusznicze”: Akademicki Klub Obywatelski im. Lecha Kaczyńskiego w Krakowie, Polskę Razem Jarosława Gowina czy Region Małopolska NSZZ „Solidarność”. Warto dodać, że do dwóch z tych organizacji należę także i ja, jako nauczyciel akademicki i związkowiec.

Jednak życie polityczne w Polsce koncentruje się wokół i wewnątrz partii politycznych. Ważne jest, by właśnie teraz pomóc Prawu i Sprawiedliwości przebudowywać Polskę. Właśnie z tej partii uczynić forpocztę cywilizacyjnych i moralnych przemian nas, Polaków. W pół roku przed wyborami Prezydenta Rzeczpospolitej, w rok przed wyborami parlamentarnymi proszę Państwa o mocne wsparcie w tym dziele.

Dziękuję Państwu za zaufanie i powtórzę: „łączyć by wygrywać, wygrywać by łączyć”…
dr Mirosław Boruta, socjolog

Andrzej Sebastian Duda (ur. 16 maja 1972 w Krakowie) – polski prawnik, nauczyciel akademicki, od 2006 do 2007 podsekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości, były podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, były członek Trybunału Stanu, poseł na Sejm VII kadencji, deputowany do Parlamentu Europejskiego VIII kadencji.

alfabetaW 1996 ukończył studia prawnicze na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. W lutym 1997 rozpoczął pracę naukowo-dydaktyczną w Katedrze Postępowania Administracyjnego UJ. W październiku 2001 został zatrudniony w Katedrze Prawa Administracyjnego UJ. W styczniu 2005 uzyskał stopień naukowy doktora nauk prawnych (na podstawie rozprawy Interes prawny w polskim prawie administracyjnym). W wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2014 z ramienia PiS uzyskał mandat eurodeputowanego VIII kadencji, tym samym wygasł jego mandat do Sejmu RP (fot. powyżej pp. Andrzej Duda i Mirosław Boruta, fotografia poparcia dla Kandydata z września 2014 roku - DZIĘKUJĘ).

Za: http://pl.wikipedia.org/wiki/Andrzej_Duda

godlopolski11 listopada 2014 roku, p. premier Jarosław Kaczyński, prezes Prawa i Sprawiedliwości podczas spotkania patriotycznego w Krakowie poinformował, że p. Andrzej Duda będzie kandydatem partii na urząd prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.

"Propozycję przyjmuję... Jeśli zostanę wybrany, moja prezydentura będzie dynamiczna i aktywna".

Ilustracją do tej wiadomości jest Herb Rzeczypospolitej Polskiej ustanowiony w 1956 roku przez Rząd Rzeczypospolitej Polskiej na Uchodźstwie, za Wikipedią.

Boruta Mirosław Szczepan (ur. 21 listopada 1960 roku w Krakowie) - kandydat do Sejmiku Województwa Małopolskiego. Lista Prawa i Sprawiedliwości (nr 3). Miejsce na liście: nr 10 – słownie: dziesięć 😉

miroslawboruta2014Krakowianin, wpierw z Kazimierza (parafia Bożego Ciała), potem - przez trzydzieści lat - z Wesołej, ul. Mikołaja Zyblikiewicza (parafia Świętego Mikołaja) a od ponad dwudziestu lat z Prądnika (nomen omen) Czerwonego, parafia Świętego Jana Chrzciciela.

Szkoła Podstawowa nr 1 przy ul. Św. Marka, II Liceum Ogólnokształcące im. Króla Jana III Sobieskiego i socjologia na Uniwersytecie Jagiellońskim, na którym obroniłem magisterium (Wątki polonijne w publikacjach Instytutu Badań Spraw Narodowościowych 1926-1939) i doktorat („Wolni z wolnymi, równi z równymi”. Polska i Polacy o niepodległości wschodnich sąsiadów Rzeczypospolitej, Kraków 2002, Wydawnictwo Arcana). Książka habilitacyjna (Nazwisko, tożsamość i więzi rodzinne) nie zyskała uznania w oczach Rady Wydziału Filozoficznego UJ, piszę więc dwie następne 😉

mtglogoMoje pasje sięgają w przeszłość - od lat działam w Małopolskim Towarzystwie Genealogicznym, dzień dzisiejszy - przez cztery lata przewodniczyłem Krakowskiemu Klubowi Gazety Polskiej i poprowadziłem 50 Miesięcznic Smoleńskich, zorganizowałem dziesiątki spotkań i uroczystości patriotycznych, także demonstracji (w tym jedną za która próbowano mnie skazać przed sądem Od maja 2010 roku w Prawie i Sprawiedliwości, od początku w Akademickim Klubie Obywatelskim im. Lecha Kaczyńskiego w Krakowie, od początku w Stowarzyszeniu im. Lecha Kaczyńskiego w Krakowie) oraz przyszłość - od lat jestem i zamierzam być "w sieci", czego dowodem jest choćby Kraków Niezależny.

Program wyborczy własny do Sejmiku, najkrótszy: jak najwięcej pieniędzy przeznaczyć na tworzenie miejsc sensownej pracy!

Budziaszek Stefan Józef. Jeżeli jest w Krakowie ktoś, kto zrobił dla środowisk patriotycznych Naszego Miasta więcej - niechże wypowie to teraz lub zamilknie na zawsze...

OLYMPUS DIGITAL CAMERAMyślę, że cztery lata współpracy, niekiedy codziennej, pozwalają mi w Alfabecie Wyborczym 2014 umieścić tego jednego, jedynego Kandydata - do Rady Miasta Krakowa z listy Prawa i Sprawiedliwości w okręgu 5 (Podgórze, dzielnice IX, XII i XIII) i z numerem... 11. Nie chcę teraz komentować sposobu doboru i wyboru kandydatów na listach. Jak często mówię rozgrywki międzypartyjne są bardzo ciekawe, ale te wewnątrzpartyjne są... fascynujące.

Dzisiaj dopowiem bardzo krótko, głosujmy w Podgórzu na Stefana Budziaszka.  Miejsce w Radzie Miasta jest dla Niego i tak nazbyt skromną rekompensatą za lata pracy, lata służby dla Krakowa i dla Polski (powyżej pamiątkowa fotografia na  zakończenie naszego wywiadu z premierem Jarosławem Kaczyńskim, Kraków 21 lipca 2012 roku).

A część wspólnej pracy, filmów-wywiadów znajdą Państwo tutaj:
https://www.krakowniezalezny.pl/category/filmy-i-wywiady-kn

Cele Prawa i Sprawiedliwości:

prawoisprawiedliwosc3Prawo i Sprawiedliwość zmierza do osiągnięcia poprzez udział w życiu publicznym następujących celów:
1) umocnienia niepodległego bytu Rzeczypospolitej Polskiej i międzynarodowej pozycji Naszego Kraju,
2) umocnienia siły i bezpieczeństwa Państwa Polskiego, a w szczególności jego zdolności do podejmowania wielkich przedsięwzięć inwestycyjnych i społecznych w interesie Obywateli i Narodu,
3) umocnienia demokracji, praworządności i wolności obywatelskich,
4) szerzenia postaw patriotycznych oraz wzmacniania solidarności społecznej i narodowej Polaków,
5) umacniania roli rodziny, jako podstawowej komórki społecznej i wspieranie jej życzliwą polityką państwa,
6) szybkiego rozwoju gospodarczego Polski i działań, które pozwolą na zwiększenie uczestnictwa obywateli w korzystaniu z jego owoców, w szczególności zmniejszenia i eliminacji różnic między miastem a wsią i między różnymi regionami Polski,
7) rozwoju kultury, nauki i powszechnego dostępu do oświaty wszystkich szczebli,
8) zniesienia wszelkich barier ograniczających możliwości awansu społecznego i wszechstronnej aktywności zawodowej, kulturalnej oraz naukowej Polaków.

Za: Statut Prawa i Sprawiedliwości, rozdział II.

Deklaracja Samorządowca

alfabetdMy samorządowcy Prawa i Sprawiedliwości uroczyście zobowiązujemy się realizować i nigdy nie sprzeniewierzyć założeniom naszego programu:

1. Praca. Podejmiemy działania na rzecz tworzenia nowych, trwałych miejsc pracy oraz ochrony już istniejących.
2. Inwestycje. Dobrze wykorzystamy środki unijne. Zainwestujemy w rozwój polskich firm.
3. Zdrowie. Nie dopuścimy do prywatyzacji szpitali. Zdrowie Polaków nie może być przedmiotem gry rynkowej, gdzie liczy się tylko zysk a pacjent jest traktowany przedmiotowo.
4. Rolnictwo. Zadbamy o polską wieś i rolników.
5. Rodzina. Stworzymy warunki (finansowe i prawne), aby w polskich rodzinach rodziło się więcej dzieci.
6. Pomoc potrzebującym. Nie zapomnimy o tych, którym bez własnej winy żyje się gorzej i którzy nie potrafią wyrwać się z biedy. Zadbamy o ludzi starszych, samotnych i niepełnosprawnych.
7. Budownictwo. Rodzina na swoim. Wesprzemy budownictwo mieszkaniowe.
8. Infrastruktura. Rozbudujemy sieć lokalnych połączeń drogowych i kolejowych.
9. Edukacja. Zatrzymamy, nasilający się od kilku lat, szczególnie w gminach wiejskich, proces likwidacji szkół. Przywrócimy szkolnictwo zawodowe.
10. Kultura. W trosce o nasze dziedzictwo, finansowo i organizacyjne wzmocnimy instytucje i ośrodki kultury.

* Do osiągnięcia powyższych zadań będziemy wykorzystywać pieniądze z Unii Europejskiej, środki budżetów poszczególnych jednostek samorządowych oraz subwencje państwową.

* Mając na uwadze konieczność głębokich reform w wielu dziedzinach życia społecznego, wyrażamy wolę szerokiej współpracy ze wszystkimi, którym bliskie są idee zrównoważonego rozwoju, wolności, samorządności i solidarności społecznej.

Czas na zmiany. Zacznijmy je od Samorządu.

"Ethos rycerski i jego odmiany" to dzieło p. profesor Marii Ossowskiej sprzed 40 lat (Warszawa 1973)... Odwołuje się tam Ona do Arystotelesa, jego "Etyki Nikomachejskiej" i wzoru człowieka "słusznie dumnego". Jakaż to wspaniała odtrutka na te ostatnie 25 lat "pedagogiki wstydu", serwowanej nam przez wraże Polsce i polskości media...

Zapraszam Państwa do lektury wywiadu jaki miałem zaszczyt udzielić miesięcznikowi "WPiS" (10/2014), wydawanemu przez zasłużone dla kultury, Polski i Kościoła, krakowskie Wydawnictwo "Biały KruK" (ilustracje pochodzą z przywołanego tutaj numeru czasopisma):

Pięknie zawzięty na Polskę. Rozmowa z dr. Mirosławem Borutą

wpis201410Leszek Sosnowski: Działał Pan od paru lat w środowiskach Klubów Gazety Polskiej, które gromadzą bardzo różnorodnych ludzi, np. jeśli chodzi o wykształcenie. Od wielu lat jest Pan pracownikiem naukowym, tymczasem w Klubach są także ludzie, do których nie można mówić językiem intelektualisty. Jak Pan się z nimi dogadywał?

Dr Mirosław Boruta: Bardzo prosto, łączy nas wszystkich poczucie patriotyzmu, troska o Ojczyznę, o Polskę. To jest ponad wszelkie różnice. Myślę, że pomaga mi też doktorat w zakresie socjologii, dyscypliny, która kształci do tego, żeby rozmawiać ze wszystkimi grupami społecznymi. Po prostu łączyć, bo socjolog interesuje się każdym, kto tworzy społeczeństwo. Podkreślam – tworzy, a nie niszczy – bo to ważne rozróżnienie. Ponadto wyrosłem w Krakowie, na Kazimierzu, a większą część dorosłego życia spędziłem na Wesołej (taki właśnie kinder z Grzegórzek, jak napisał p. Leszek Piskorz), a teraz już długo, długo mieszkam na Prądniku Czerwonym. Rodzice wynieśli mnie z kamienicy i zanieśli do kościoła Bożego Ciała, żeby mnie ochrzcić. Ksiądz narzekał, że imienia Mirosław w ogóle się nie notuje (był rok 1960), a że był to drugi dzień świąt, dano mi na drugie imię Szczepan. Dlatego na drukach wyborczych oficjalnie występuję jako Mirosław Szczepan Boruta i nie każdy wie, że to jestem właśnie ja… Moje dzieciństwo, młodość i sporą część dorosłości wiążę z ulicą Zyblikiewicza; w jedną stronę miałem robotnicze Grzegórzki, Halę Targową, słynny ogródek dla dzieciaków za lodowiskiem, a zaraz w drugą stronę – Planty, szkołę przy ul. św. Marka, Floriańską, Rynek Główny z Domem Boruciny, Bazylikę Mariacką, trochę dalej Wawel…

Faktycznie, środowisko wymarzone dla przyszłego socjologa i zarazem działacza patriotycznego.

wpis201410aNapisałem dwa lata temu krótką notkę podsumowującą moją pracę w Klubie GP, bodajże za rok 2012. Określiłem w niej ludzi z naszego środowiska jako „pięknie zawziętych na Polskę”. „Pięknie zawziętych” w tym sensie, że emanuje z nich wielka energia! Niestety nie zawsze mogę przyklasnąć wszystkim poglądom i pomysłom, to jasne, ale drugiego takiego środowiska Kraków nie ma na pewno. Szczególnie boleśnie odczuwam, gdy dochodzi do rozchodzenia się środowiska klubowego z tym czy innym środowiskiem kościelnym. Dla mnie, Polaka i katolika, słowa Bóg, honor, ojczyzna rzeczywiście stanowią jedność, są nierozłączne. Ktoś, kto próbuje je rozdzielać, szerzy mity. Np. o rozdziale Kościoła od państwa. Oczywiście, że w pewnych obszarach da się to zrobić, ale czy ja, będąc katolikiem w niedzielę, mam przyjść w poniedziałek na uczelnię jako osoba niewierząca?

Jest gorzej, bowiem nasila się inna tendencja; nie chodzi już nawet o oddzielenie Kościoła od państwa, bo prawdopodobnie uważa się to za dokonane. Chodzi o to, żeby oddzielić nie instytucję, lecz wiarę i Pana Boga od państwa. I to jest bardziej niebezpieczne.

Powiem tylko tyle – absolutnie nie godzę się, by religia stała się dla każdego człowieka sprawą jedynie prywatną, nie godzę się, by nikt i nigdy nie akcentował jej w życiu publicznym. Chciałbym np. wreszcie po latach zobaczyć prezydenta Krakowa, który potrafi w kościele przyklęknąć, przeżegnać się i zmówić modlitwę. Z drugiej strony na siłę, ordynarnie, wpycha się do sfery publicznej rzeczy, które, moim zdaniem, powinny pozostać tajemnicami alkowy; niech one tam będą uprawiane, a nie publicznie. Robi się taką zamianę: rzeczy dobre, piękne, wzniosłe i sprawiedliwe mają zejść na poziom prywatny, być skrywane, natomiast, mówiąc oględnie, rzeczy niepiękne oraz niedobre mają zostać upublicznione i nagłośnione. Społeczeństwo musi być posadowione na fundamentach pewnych, na wartościach właściwych wspólnocie, a nie na dewiacjach.

Na przykład? Wymieńmy te wartości. Powiedzmy, co naprawdę nas łączy.

wpis201410bZastanówmy się, co to znaczy, kiedy młody człowiek na podstawowe pytanie: kto ty jesteś? odpowiada: Polak mały. To znaczy, że wspólnota narodowa jest tą trzecią najważniejszą ze wspólnot, naturalną, wielką. Pierwszą jest wspólnota rodzinna. Między nią a wielką wspólnotą narodową jest jeszcze społeczność lokalna. Będąc rodowitym krakowianinem, cenię sobie łączność z innymi mieszkańcami naszego miasta. Podważanie tych wspólnot – rodziny, społeczności lokalnej i narodu, tworzenie jakichś trans-rodzinnych, trans-regionalnych czy trans-narodowych hybryd nakierowane jest na urzeczywistnienie starej zasady dziel i rządź. Chodzi o ujednostkowienie, uegoistycznienie ludzi po to, by łatwiej nimi zarządzać. O wiele trudniej zarządza się mocnymi wspólnotami, które łączą tradycyjne więzi. Już Machiavelli w początku XVI w. wywodził, że każdy z poddanych ma podlegać księciu bezpośrednio. Nie jest dobrze, by poddani porozumiewali się między sobą, bo to dla księcia, dla władcy jest groźne. Po to tworzy się te sztuczne, wydumane twory, aby łatwiej nami zarządzać. Jednakże zdrowego społeczeństwa zbudować na tym się nie da. Wrócę jeszcze do drugiej rzeczy, która bardzo leży mi na sercu i o której chcę opowiedzieć, a jest nią relatywizm. Mamy wręcz do czynienia z dyktaturą relatywizmu (za Roberto de Matteim). Usiłuje się nam wmówić, że plus i minus właściwie są sobie równe. Nie są, nie były i nie będą. To są mity, które trzeba obalać. Być może jest to jakieś pokłosie rewolucji francuskiej, to nadużywanie hasła „wolność, równość, braterstwo”… Wartości fundamentalne, prawdziwe, wynikające z dziesięciu przykazań i całego piękna, które z nich wyrosło, nie podlegają żadnemu relatywizmowi.

Ciekawe spostrzeżenie; faktycznie warto zastanowić się nad relatywizmem tych trzech pojęć, które w okresie oświecenia wyniesione zostały na piedestał: wolność, równość i braterstwo. Na pozór nie można tym hasłom nic zarzucić, brzmią przecież znakomicie.

Na tym polega sedno propagandy, dzisiaj mówi się pijaru (PR) – brzmi znakomicie.

Spójrzmy, co się dzieje wtedy, gdy te pojęcia zostają zrelatywizowane. Kiedy na przykład wolność rozumiana jest jako zła wola, ale wciąż nazywana jest wolnością. To coś, czego doświadczaliśmy przed i po oświeceniu, ale teraz chyba w szczególny sposób.

Wolno mi kraść, wolno mi zabijać, wolno mi cudzołożyć – odniosę się do przykazań – mam do tego prawo, bo jestem wolny. Owszem, możesz to robić, ale musisz się liczyć z poważnymi społecznymi konsekwencjami. Bez powrotu do podstawowych fundamentalnych zasad, bez kontroli społecznej, bez rozsądnego zdyscyplinowania – właśnie dla dobra wspólnego, a nie dla zachcianek jednostki – rozejdzie się nam społeczeństwo, upadnie. Będziemy mieli naprawdę trudno.

Przyjrzyjmy się pojęciu równości – co dzieje się, kiedy równość staje się relatywna? Znamy dobrze powiedzenie, nie tylko w naszym języku ono występuje, że są równi i równiejsi, prawda?

wpis201410cTak, przypomina się tu wspaniały George Orwell z Folwarkiem zwierzęcym i z tym cytatem. Socjologowie mają na ten temat mnóstwo do powiedzenia, ale pamiętajmy, że równość może być zarówno pozorna jak i rzeczywista. Jeżeli damy podwyżkę emerytom i rencistom np. jednoprocentową, to jeden dostanie trzy złote, drugi trzydzieści złotych. Procentowo dostali równo, chociaż de facto – nierówno. Ale przykłady ze świata ekonomii czy świata przyrody nie zawsze są adekwatne do świata społecznego. Co to znaczy, że jesteśmy równi? Będę upraszczał – wszyscy jesteśmy ludźmi, mamy to, co jest przyrodzone, urodziliśmy się i już jesteśmy – to jest równość najbardziej generalna. Są mężczyźni, kobiety, wierzący w Boga na różne sposoby, mający różne kolory skóry, mówiący różnymi językami, mający różne obywatelstwa itd. Właściwie każda kolejna dystynkcja powoduje swego rodzaju nierówności, tylko to, że jesteśmy ludźmi, to równość pewna i stała. Ale mamy też i różnicę: ktoś jest kobietą, a ktoś mężczyzną. Nie jesteśmy w tym sobie równi. Ale są środowiska, w których te nierówności są słabo akcentowane albo wręcz negowane.

Dla normalnie myślącego różnice są oczywiste, co przecież wcale nie ma oznaczać, że z powodu tych różnic kobieta jest gorsza, a mężczyzna lepszy lub odwrotnie.

W tym przypadku liczy się to, jakim jesteś człowiekiem, bez względu na płeć. Chcę powiedzieć, że z tego powodu jestem bardzo przeciwny tzw. parytetom, np. jeśli chodzi o rejestrację list partii politycznych, na których 35% członków musi być drugiej płci. No, za chwilę pewnie dowiemy się, że trzeba wyznaczyć parytety także dla jakiejś trzeciej albo czwartej płci… To absurd.

To jest właśnie przykład na to, co dzieje się z równością, gdy jest fałszywie pojmowana.

wpis201410dOna w tym momencie jest karykaturalna. A zatem Partia Kobiet (pomijam pomysł) będzie musiała mieć na listach 35% mężczyzn? Inaczej takie listy nie zostaną zarejestrowane, chyba że będzie prawny wyjątek, bo prawo też potrafi czynić cuda. Po to się właśnie idzie po władzę, by zmieniać prawo… Ale wrócę jeszcze do parytetu. Wyobraźmy sobie: w Polsce mamy, a to nie jest trudno sobie wyobrazić, 460 fantastycznych kobiet, które są posłankami i jeszcze 100, które są senatorami, i jeszcze jedna prezydentem. Nic by mi to nie przeszkadzało. Bardzo często zdarza się, że w domu rządzi kobieta, nie oszukujmy się… Jednak nie te kryteria są w tym momencie ważne, tylko kryteria merytoryczne, kryteria doświadczenia, kryteria organizacyjne, kompetencyjne, umiejętności społeczne. Zdarzają się wśród nas, u kobiet czy mężczyzn, ludzie, którzy bardziej się do czegoś nadają i tacy, którzy mniej.

O tym trzeba przede wszystkim pamiętać, udając się na wybory, a nie kierować się płcią kandydatów. Pan reprezentuje od lat zawód nauczyciela, w którym płeć męska na pewno nie dominuje, szczególnie w szkolnictwie niższym oraz w zarządzaniu oświatą. Poziom nauczania obniża się w Polsce z roku na rok i gdybym był męskim szowinistą, winiłbym za to głównie kobiety – przecież to byłoby bez sensu.

Oczywiście. Powiem też od razu: nauczyciele są bardzo liczną grupą, która w naszym kraju nie jest właściwie traktowana. Nauczyciele polscy powinni być grupą, na której trzyma się polskość. Powinni wychowywać i uczyć o Polsce, mówić o niej dużo i pięknie, powinni przekazywać młodym ludziom wspaniały polski patriotyzm, pokazywać pedagogikę dumy z tego, że jest się Polakiem. Tymczasem uprawia się pedagogikę wstydu, wstydu, że jest się stąd, że jest się katolikiem, że jest się Polakiem. To jest ohydna manipulacja. Niech polski nauczyciel kształtuje ucznia Polaka, a ten, gdy dorośnie, stanie się urzędnikiem polskiego państwa – to najlepszy kierunek zmian. Natomiast wsparcie polskości ze strony państwa w wydaniu Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego jest w tym momencie, bądźmy miłosierni, słabiutkie. Także w moim zawodzie.

Mówi Pan często i pisze o konieczności jednoczenia się. Kogo i wokół czego chciałby Pan łączyć?

wpis201410eSocjolog jest właśnie po to, żeby łączyć ludzi. A chciałbym to robić wokół polskich wartości, wokół takich wartości, wobec których powinniśmy przestać mieć jakiekolwiek opory wymieniania ich w przestrzeni publicznej: Bóg, honor i ojczyzna. To najprostsze i najpiękniejsze hasło wyborcze. Jestem człowiekiem wierzącym i bardzo dobrze się z tym czuję, czy to w rodzinie, czy w pracy, czy gdziekolwiek indziej. Jestem Polakiem i jestem z tego dumny. Wszędzie to podkreślam, bo stoi za mną ponad tysiąc lat wspaniałych dziejów, bo w pewnych sytuacjach umiem przedłożyć wartości duchowe ponad wartości materialne. Może nie powinienem tego mówić w wywiadzie, bo to zbyt osobiste, ale… byłem jedynym wicedyrektorem Instytutu, wybranym na czteroletnią kadencję i odwołanym po dziesięciu miesiącach, ponieważ powiedziałem – a było w maju 2010 roku – że są rzeczy ważniejsze niż 400 czy 500 złotych miesięcznie, a kto tego nie zrozumiał – jego strata, nie moja. I może nie żyje mi się z tym honorem łatwo, ale żyję tak, jak chcę. Mało tego, od czasu do czasu zaczyna mi to procentować. Chcę powiedzieć bardzo wyraźnie, że jeżeli jestem teraz kandydatem do Sejmiku Małopolskiego, to jestem nim przede wszystkim po to, żeby przyczynić się do kierowania środków tam, gdzie uważam je za najbardziej wartościową inwestycję, a także po to, żeby upraszczać, mądrze zmieniać prawo. Wydaje mi się, że te dwa aspekty władzy są najważniejsze. Pieniądze mają iść w dobre ręce i w dobre miejsca, a prawo musi być bardziej klarowne, jasne i łatwe do zinterpretowania nie tylko przez prawników i ludzi, którzy z tego żyją. A wcale nie jest trudno to zrobić i wydaje mi się, że akurat w Prawie i Sprawiedliwości znalazłaby się grupa ludzi, którzy chętnie zrobiliby taką reformę prawną. Tak to widzę. Najpierw wartości, a na nich będziemy budować resztę. A także sensowna praca.

Czyli prosty program wyborczy: Bóg, honor, ojczyzna.

Dołożę do tego jeszcze ora et labora. Wydaje mi się, że warto z tym programem pójść, ponieważ zarówno modlitwa, jak i praca czynią nas ludźmi naprawdę wartościowymi; bardzo będę się tutaj odwoływał do tego wszystkiego, czego uczył nas Jan Paweł II. Jestem z jego pokolenia, jak najbardziej się do tego przyznaję. To jest ten autorytet, który jest dla mnie niezachwiany, bez względu na to, jak ktoś próbowałby go szarpać – akurat tutaj niewiele są w stanie zrobić. Jego się trzymajmy – bo jakże inaczej?

Rozmawiał: Leszek Sosnowski.

miroslawborutaPlacet na drugi krzyżyk / Z dr. Mirosławem Borutą, socjologiem z Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie, rozmawia Marcin Austyn / Wybory samorządowe upłynęły nam pod znakiem kompromitacji Państwowej Komisji Wyborczej. – Z całą pewnością podstawą demokracji są uczciwe wybory, a widocznymi wskaźnikami uczciwości są nasze głosy, zliczone dokładnie i szybko. Każde zachwianie tego procesu prowadzi do powstawania...
http://www.naszdziennik.pl/wp/116173,placet-na-drugi-krzyzyk.html

Dopisek z grudnia 2014 roku: Od połowy grudnia 2014 roku „Nasz Dziennik” dołączył – niestety – do galerii mediów płatnych, komercyjnych. Pod powyższym linkiem nie znajdą już Państwo całości wywiadu. Pod spodem zamieszczam go w wersji przesłanej do Redakcji:

Wybory samorządowe upłynęły nam pod znakiem kompromitacji Państwowej Komisji Wyborczej. Gdyby nie wpadka z systemem informatycznym wyniki wyborów nie byłyby przedmiotem tak gorących dyskusji?

Z całą pewnością podstawą demokracji są uczciwe wybory. A widocznymi wskaźnikami uczciwości są nasze głosy, zliczone dokładnie i szybko. Każde zachwianie tego procesu prowadzi do powstawania wątpliwości. W tym wypadku spodziewany termin ogłoszenia wyników a termin realny rozeszły się tak bardzo, że odwołanie składu PKW to właściwie najmniej odczuwalna społecznie konsekwencja tego stanu rzeczy.

Ale pamiętajmy, że socjologowie interesują się o wiele częściej tym, co jest „pod powierzchnią” zjawisk społecznych. Np. konsekwencją przekazu instrukcji wyborczej do obywateli, który w tym przypadku był oczywistym przekłamaniem. Jeden głos (jeden krzyżyk) na jednej karcie a wśród tych kart… karta złożona z kilku kart. To już jest błąd kardynalny, wypaczający wynik wyborów na ogromną skalę. Tutaj uczciwość wyborów zanegowano, niejako urzędowo, w sposób fundamentalny.

Przez ostatnie dwa tygodnie zgłaszane były liczne nieprawidłowości do jakich miało dochodzić w komisjach. Sądzi Pan, że i w przeszłości były one normą, tylko nikt tego nie zauważał?

Zauważano to, a najlepszym przykładem z 2010 roku było słynne „zatrzymanie się” ilości głosów nieważnych na granicy województwa mazowieckiego. I co? Otóż właśnie nic. A skoro nic, to kto przekona członka komisji by nie postawił drugiego krzyżyka i nie unieważnił głosu na konkurencję. Od lat szerzone jest w lewackich mediach przekonanie, że złodziejem nie jest ten kto ukradł, ale ten kogo złapano. Konsekwencje takiego przekazu są dzisiaj aż zbyt widoczne. „Uczciwości” do garnka nie włożę, „uczciwością” dzieci nie wykarmię, myśli ten i ów i mając możliwości korzysta z nich na potęgę.

Tam, gdzie nie ma podstaw moralnych, tam nie ma także demokracji. To co możemy zrobić to zapobiec takim praktykom poprzez zmianę ordynacji wyborczej, jej radykalną reformę.

W 2015 roku odbędą się wybory prezydenckie i parlamentarne. Jak tegoroczne zamieszanie wokół wyborów może wpłynąć na postawę wyborców? Czeka nas mobilizacja czy raczej spotęgowanie zniechęcenia?

Czekają nas obie te postawy. Już dzisiaj, w niedzielę drugiej tury wyborów, wiele osób zastanawia czy pójść, skoro i tak wyniki ogłoszone nie są zbieżne z prawdziwymi, to po co brać udział w kłamstwie? To obraz wielkiej krzywdy, jaką wyrządzają państwu i społeczeństwu właśnie ci, niekompetentni, nieuczciwi, mniej lub bardziej świadomi manipulatorzy.

Chciałbym jednak zaproponować przyjęcie postawy maksymalnie aktywnej. Mówiąc szczerze proponuję ją zawsze i wszędzie. Jeśli nie chcemy przeżywać kolejnych upokorzeń zmobilizujmy się w tym 2015 roku już na serio. Niech w każdej komisji staną plastikowe, przezroczyste urny, niech każda z kart wyborczych ma formę jednej karty, niech każdy członek komisji liczącej głosy odłoży wszystko co przy sobie ma do pisania, niech wszędzie nad stołami do liczenia głosów stanie kamera, niech w każdej komisji będzie obowiązkowo, jako wynik poprawionej ordynacji, mąż zaufania (a nawet więcej niż jeden) i tu uwaga, spoza ugrupowania lub społeczności lokalnej z której składa się komisja. Uczciwie liczący głosy nie sprzeciwią się takim rozwiązaniom.

Sposób przeprowadzenia wyborów samorządowych stał się kolejnym elementem mocnego sporu politycznego. Jakie ma to przełożenie na podziały społeczne?

Nie ma nic złego w podziałach i sporach politycznych, ale wreszcie trzeba znaleźć takie mechanizmy by spierać się o kwestie najważniejsze. Nie uciekam od odpowiedzi, ale… Czy żyje się nam dostatnio, czy mamy sensowną pracę, czy nasze dzieci mają zapewnioną w Polsce przyszłość, to są pola do najważniejszego sporu. Inne są sporami zastępczymi, pamiętajmy o tym.

W wielu miastach, gdzie doszło do drugiej tury wyborów, o władzę trzeba było walczyć z urzędującym od lat prezydentem. Takie długoletnie rządy, to efekt przyzwyczajenia, dobrego zarządzania czy może obawy przed zmianami?

Czynników jest wiele, a zwykle myślimy tak: dotychczasowy wójt, burmistrz, prezydent jest w swoich osiągnięciach i błędach przewidywalny, ten nowy – a kto go tam wie? A jego ludzie… Dobrze jeśli pretendent jest młodszy, prężniejszy, ma jakąś wizję i zna problemy naszej miejscowości, wie co poprawić i za co, a jeśli jest lepszy oddajmy mu władzę. Lecz jeśli nas nie przekonuje to dotychczasowy włodarz ma zawsze tę przewagę „zapoznanego”. Pamiętajmy, że podsumowujemy jakiś okres i wiemy co się przez ten czas wydarzyło. To daje nam możliwości przewidywania. Z całą pewnością, tam gdzie poziom naszego życia się pogorszył lub nawet jeśli nie widać zmian na lepsze sięgajmy po nowych ludzi.

Dziękuję!

Pojęcie sensownej pracy oznacza po pierwsze możliwość jej znalezienia i utrzymania w Polsce, a po drugie możliwość utrzymania się z niej, życia godnego. Jest to ważne dla wszystkich mieszkańców Polski, a szczególnie ważne dla młodego pokolenia.

I o tym właśnie rozmawiam z p. Wacławem Kujbidą, krakowianinem żyjącym od lat w kanadyjskiej Ottawie. Żyjącym przy tym sprawami Polski w sposób nadzwyczajny. Pp. Elżbieta i Wacław Kujbidowie są właścicielami internetowej stacji telewizyjnej TV Niezależna Polonia - http://www.tvniezaleznapolonia.org


• http://www.tvniezaleznapolonia.org/rozmowa-z-dr-miroslawem-boruta-kandydatem-prawa-i-sprawiedliwosci-do-sejmiku-wojewodztwa-malopolskiego-krakow-nr-10-na-liscie

LOGO_ECR_TXTGrupa Europejskich Konserwatystów i Reformatorów w Parlamencie Europejskim liczy obecnie 70 członków reprezentujących 15 państw członkowskich UE. Grupa EKR ma swoich przedstawicieli we wszystkich komisjach PE, Konferencji Przewodniczących. Posłowie EKR piastują także stanowiska dwóch przewodniczących komisji parlamentarnych (IMCO, SEDE), wiceprzewodniczącego PE i kwestora PE.

Deklaracja praska / Zasady Grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów w Parlamencie Europejskim

adkampaniaŚwiadomi konieczności przeprowadzenia reform w Unii Europejskiej w oparciu o eurorealizm, otwartość, poczucie odpowiedzialności i zasady demokracji, jednocześnie szanując suwerenność narodową naszych krajów oraz koncentrując się na ożywieniu gospodarki, wzroście i konkurencyjności, my, członkowie Grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (fot. "Zwycięski sztab" nowego posła EKiR, dr. Andrzeja Dudy w biurze na Brackiej w Krakowie, maj 2014 roku) podzielamy następujące zasady:

1. Wolna przedsiębiorczość, wolny i uczciwy handel i konkurencja, minimum regulacji, niższe podatki i mniejszy udział rządu jako czynniki najlepiej zapewniające wolność osobistą i dobrobyt w wymiarze jednostkowym i narodowym.
2. Wolność jednostek, większa odpowiedzialność osobista i większe poszanowanie zobowiązań wobec demokratycznych wartości.
3. Trwałe dostawy czystej energii z naciskiem na bezpieczeństwo energetyczne.
4. Znaczenie rodziny jako fundamentu społeczeństwa.
5. Integralność i suwerenność państwa narodowego, sprzeciw wobec unijnego federalizmu i przywrócenie poszanowania zasad prawdziwej subsydiarności.
6. Nadrzędność transatlantyckich więzi bezpieczeństwa w dynamicznym i skutecznym NATO i poparcie dla młodych demokracji w Europie.
7. Skuteczna kontrola imigracji i położenie kresu nadużywaniu procedur azylowych.
8. Wydajne i nowoczesne usługi publiczne oraz wrażliwość na potrzeby wspólnot miejskich i wiejskich.
9. Położenie kresu marnotrawstwu i nadmiernej biurokracji oraz zobowiązanie się do większej przejrzystości i uczciwości w instytucjach UE i w dysponowaniu funduszami unijnymi.
10. Poszanowanie i równe traktowanie wszystkich krajów UE, nowych i starych, dużych i małych.

Za: http://www.ecrg.pl/pl/o_nas

wizualizacjasieciInternet to fenomen ostatnich dwóch dziesięcioleci. Po kilku wstępnych latach wpierw przez modem a później przez kabel (a dzisiaj już nawet bez kabla) towarzyszy nam od rana do wieczora. To medium, które zastąpiło wiele dotychczasowych i spowodowało, że sporo z nas prowadzi "podwójne życie" w realu i virtualu. Na szczęście są one często ze sobą powiązane, uzupełniają sie i dopełniają.

Internet kocham i szanuję 🙂 W moim programie wyborczym ma bardzo ważne miejsce, tuż za sensowną pracą, a może da się to połączyć? No jasne... (fot. www.ujk.edu.pl)

Katolik w polityce? Oczywiście, że tak...

swietyjanpawelii"Aby ożywiać duchem chrześcijańskim doczesną rzeczywistość, służąc – jak zostało powiedziane – osobie i społeczeństwu, świeccy nie mogą rezygnować z udziału w „polityce”, czyli w różnego rodzaju działalności gospodarczej, społecznej i prawodawczej, która w sposób organiczny służy wzrastaniu wspólnego dobra; Ojcowie synodalni stwierdzali wielokrotnie, że prawo i obowiązek uczestniczenia w polityce dotyczy wszystkich i każdego; formy tego udziału, płaszczyzny, na jakich on się dokonuje, zadania i odpowiedzialność mogą być bardzo różne i wzajemnie się uzupełniać. Ani oskarżenia o karierowiczostwo, o kult władzy, o egoizm i korupcję, które nierzadko są kierowane pod adresem ludzi wchodzących w skład rządu, parlamentu, klasy panującej czy partii politycznej, ani dość rozpowszechniony pogląd, że polityka musi być terenem moralnego zagrożenia, bynajmniej nie usprawiedliwiają sceptycyzmu i nieobecności chrześcijan w sprawach publicznych".

janpaweliiencyklika"Sprawowanie władzy politycznej winno mieć za podstawę ducha służby, gdyż tylko on w połączeniu z konieczną kompetencją i skutecznością działania decyduje o tym, czy poczynania polityków są „jawne” i „czyste”, zgodnie z tym, czego – zresztą słusznie – ludzie od nich wymagają. Pobudza to do otwartej walki i zdecydowanego przezwyciężania takich pokus, jak nieuczciwość, kłamstwo, wykorzystywanie dóbr publicznych do wzbogacenia niewielkiej grupy osób lub w celu zdobywania popleczników, stosowanie dwuznacznych lub niedozwolonych środków dla zdobycia, utrzymania bądź powiększenia władzy za wszelką cenę".

Jan Paweł II, Adhortacja apostolska „Christifideles laici”, nr 42
Za: http://naszdziennik.pl/wp/84241,jan-pawel-ii-o-polityce.html

papiezfranciszekz"Zaangażowanie się w politykę jest obowiązkiem chrześcijanina. My, chrześcijanie, nie możemy postępować jak Piłat i umywać rąk, nie możemy tego zrobić. Musimy się mieszać do polityki, ponieważ polityka jest jedną z najwyższych form miłości bliźniego, gdyż szuka dobra wspólnego. Świeccy muszą się angażować w politykę. Odpowiadają mi wtedy, że to nie jest łatwe. Ale również nie jest łatwo zostać księdzem. Nie ma łatwych spraw w życiu, życie nie jest łatwe. Polityka to brudny biznes, ale zastanawiam się, dlaczego tak jest. Może dlatego, że chrześcijanie nie angażują się w duchu Ewangelii? Łatwo powiedzieć, że tamten jest winny, ale co robię ja? Zaangażowanie się w dobro wspólne jest obowiązkiem chrześcijanina i często drogą do tego jest polityka. Są inne drogi, można na przykład zostać nauczycielem. Ale działalność polityczna dla dobra wspólnego jest ważną drogą. To chyba jasne, prawda?" (Agnieszka Gracz, Adam Sosnowski, Franciszek. Prawdziwa historia życia, Wydawnictwo Biały Kruk Sp. z o. o., Kraków 2014, s. 236-237).

miroslawboruta2014Łączyć by wygrywać. Wygrywać by łączyć...

Socjologia to nauka to więziach społecznych, o tworzeniu się wspólnot - tych naturalnych jak rodzina, społeczność lokalna czy naród oraz tych innych, powstających w oparciu o kryterium jednoczące, bardziej lub mniej formalne, bardziej lub mniej wyraziste, bardziej lub mniej... rozsądne 😉

Jak funkcjonują grupy, jak działa społeczeństwo, co w nim uniwersalne, stałe "od zawsze i na zawsze", a co zmienne, wręcz ulotne. Co tradycyjne a co postępowe, co nowoczesne a co już przestarzałe? Te pytania stawiamy sobie od początku dziejów ludzkich...

Biorąc udział w tych wyborach wracam myślą do Sokratesa, Platona, Arystotelesa, tam gdzie początki myśli ludzkiej mają swoje niezwykle mocne fundamenty... Do Chrystusa, który nadał tym myślom wymiar ponad-ziemski i ponad-czasowy... Szlachetne działania dla dobra wspólnego - cóż bardziej buduje wspólnotę, nas?