Przeskocz do treści

Dla mnie jest oczywiste, że Tusk nie wracałby, gdyby nie uzyskał pewnego rodzaju zapewnień od instytucji europejskich – mówił Patryk Jaki.

W sobotę odbyła się Rada Krajowa Platformy Obywatelskiej. Donald Tusk oficjalnie powrócił na polską scenę polityczną. Po kilku tygodniach medialnych spekulacji były premier przejął przywództwo w partii. Jako nowy wiceprzewodniczący będzie pełnił obowiązki szefa ugrupowania do czasu formalnych wyborów. Było to możliwe dzięki rezygnacji Borysa Budki z funkcji przewodniczącego Platformy Obywatelskiej i rezygnacji z funkcji wiceprzewodniczących Ewy Kopacz oraz Bartosza Arłukowicza.

Patryk Jaki: Inaczej by nie wracał

– Dla mnie jest oczywiste, że Tusk nie wracałby, gdyby nie uzyskał pewnego rodzaju zapewnień od instytucji europejskich, że represje wobec Polski będą tak długo, jak proniemiecka opcja nie wróci do władzy w Polsce, czyli Donald Tusk – stwierdził Patryk Jaki (fot. wpolityce.pl) w rozmowie z TVP Info. – Mam nadzieję, że Polacy będą potrafili wyciągnąć z tego wnioski – podkreślił.

Jak zapewnił Patryk Jaki, PiS szykuje alternatywny plan dla tego scenariusza.

– Alternatywnym planem dla tego scenariusza jest przede wszystkim to, aby budować świadomość społeczną w naszym kraju na temat procesu, który w tej chwili odbywa się w UE. Mianowicie konsekwentnego zabierania Polakom wpływu na własne państwo – mówił.

– Jeżeli ta świadomość będzie duża i urzędnicy europejscy będą to widzieli i to będzie też oznaczało, że polityka karania Polski nie wpłynie w żaden sposób na zmianę władzy w naszym kraju, to jestem przekonany, że przyniesie skutki. Ale póki będziemy myśleli tak, że cokolwiek UE nie robi, to jest na pewno dobre, to urzędnicy unijni będą z tego korzystali i będą nam skakali po głowach – ocenił.

Tekst za: https://dorzeczy.pl/opinie/190770/jaki-o-powrocie-tuska-dostal-zapewnienie-od-instytucji-ue.html

W środę w Parlamencie Europejskim odbyła się debata łączona, która podejmowała kwestię praworządności i praw podstawowych na Węgrzech i w Polsce. Polscy europosłowie odpierali zarzuty m.in. o dyskryminację osób LGBT.

W środę europosłowie zajęli się m.in. sytuacją w Polsce i na Węgrzech. W szczególności debata dotyczyła naruszenia prawa UE i praw obywateli LGBTIQ na Węgrzech w wyniku zmiany ustawy przez węgierski parlament. Politycy wysłuchali także wystąpień dotyczących postępowania w sprawie Polski i Węgier na mocy art. 7 ust. 1 TUE. (...)

W swoim wystąpieniu europoseł Solidarnej Polski, Patryk Jaki wskazał, że twierdzenia o przemocy wobec osób LGBT w Polsce są manipulacją, którą chętnie stosują europejscy politycy.

Patryk Jaki: Udajecie jak zwykle

– Otóż udajecie jak zwykle, że w tej dyskusji chodzi o tolerancję dla osób LGBT, tymczasem, jak wiecie, w Polsce jest mniej przemocy wobec osób LGBT niż w waszych krajach – zaczął swoje wystąpienie Patryk Jaki. Polityk dodał, że skalę zjawiska przemocy wobec osób o innej orientacji seksualnej w krajach Europy Zachodniej wyraźnie pokazują tamtejsze statystyki.

– Celowo kłamiecie, aby ludzie nie dowiedzieli się, o co chodzi naprawdę. My uważamy, że są dwie płci - a wy uważacie, że jest dwieście pięćdziesiąt ileś. Biologa jest po naszej stronie – wy uważacie, że to skandal – mówił polski polityk (fot. wpolityce.pl). – My chcemy zakazać sugerowania dzieciom możliwości zmiany płci - Wy chcecie to promować. W końcu - my nie chcemy w szkołach wczesnej seksualizacji dzieci, bo dla katolików prawdziwa miłość to coś znacznie więcej niż pożądanie – tłumaczył europoseł.

Efekty europejskiej polityki

W dalszej części swojej wypowiedzi Patryk Jaki wskazał na efekty demoralizującej polityki państw zachodnich. – Efekty tych waszych antywartości widać - rosnąca ilość rozbitych rodzin, samotnych ludzi, przemocy seksualnej. Do śmietnika wyrzucacie naukę, doświadczenie, dorobek pokoleń i zamieniacie je na swoje polityczne przekonania, dokładnie według tego, co mówili Marks i Engels – że żeby zbudować nową rzeczywistość, to trzeba zniszczyć tradycyjne wartości i tradycyjną rodzinę. Wstyd! – powiedział polski polityk.

Obszerne fragmenty tekstu za: https://dorzeczy.pl/opinie/190618/mocne-wystapienie-patryka-jakiego-w-pe-nt-lgbt.html

W Parlamencie Europejskim odbyła się debata na temat pierwszego sprawozdania KE dotyczącego praworządności, opublikowanego w 2020 roku. W imieniu Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR) głos zabrał Patryk Jaki, który zwrócił uwagę, że europosłom marzy się kolonizacja, a mówienie o szacunku i tolerancji nie ma żadnego przełożenia na rzeczywistość.

Europosłowie chcą skutecznych działań KE

Przedstawicielka frakcji socjaldemokratów (S&D) w europarlamencie Birgit Sippel podkreślała, że publikowanie takich sprawozdań to pozytywna praktyka, ale ich zawartość nie wywołuje u niej euforii. Sprawozdanie dotyka takich tematów jak sądy, wolność mediów, korupcja czy kontrola demokratyczna, ale wartości podstawowe pozostają niestety poza nawiasem. Ponadto, w sprawozdaniu jest zawarta krytyka, ale nie ma konkretnych zaleceń, ani terminów ich wdrożenia. (…) Żeby powstrzymać rozpad praworządności, wzmocnić prawa podstawowe musimy w tej chwili wykorzystać wszystkie dostępne instrumenty — apelowała Niemka.

Wtórowała jej Tineke Strik z Zielonych, której zdaniem KE powinna działać skuteczniej, np. korzystając z możliwości ograniczenia lub odcięcia dostępu do środków europejskich. Bo pieniądz to język uniwersalny. A zerowa tolerancja odgrywa tu bezwzględnie kluczową rolę. Widzimy, że coraz większa jest bezkarność, która inspiruje innych do łamania praworządności — podkreślała.

Przekonanie o potrzebie kulturkampfów?

W debacie głos zabrał europoseł (Solidarnej Polski - dop. KN) Patryk Jaki, którzy przypomniał zgromadzonym o zapisach traktatów oraz zwrócił uwagę na niebezpieczeństwo, jakie niosą za sobą działania unijnych instytucji. Jak podkreślił, wszystko to przypomina wydarzenia z najgorszego okresu w historii Europy.

"Mówicie o praworządności, natomiast co to jest praworządność? To przede wszystkim przestrzeganie prawa na podstawie którego działacie i macie kompetencje. Więc skoro według tego dokumentu zakazujecie niektórym państwom działać w obszarze prawa rodzinnego, kultury, tożsamości, tak jak obywatele tych państw zdecydują, chciałbym was zapytać, co waszym zdaniem oznacza na przykład art. 5. traktatu, który mówi o tym, że zgodnie z zasadą przyznania, UE działa wyłącznie w granicach kompetencji przyznanych jej przez państwa członkowskie. Wszelkie kompetencje nieprzyznane UE należą do państw członkowskich. Koniec, kropka. Kultura, prawo rodzinne, organizacja sądownictwa – nigdzie nie zostały przekazane UE" — podkreślił Patryk Jaki.

"Dodatkowo art. 3., który mówi, że UE szanuje swoją bogatą różnorodność kulturową, art. 4., który mówi, że UE szanuje równość państw członkowskich wobec traktatów, jak również ich tożsamość narodową. To pytam, co to waszym zdaniem oznacza? Że Polacy nie mogą wybierać jak chcą? Wam się nie pomyliły przypadkiem epoki?" — zapytał polityk.

"Znów wam się marzy jakaś kolonizacja? Mówicie ciągle o szacunku i tolerancji, a nie macie jej za grosz. Nie szanujecie i nie tolerujecie innych poglądów niż wasze. Mówicie o demokracji, a nie potraficie uszanować wyników demokratycznych wyborów. Mówicie, że zabijanie nienarodzonych dzieci to prawo człowieka. Nigdzie tak nie jest napisane. To wasza haniebna manipulacja. Widać u was polonofobię, chrystianofobię i hiperinflację pychy i arogancji" — mówił Patryk Jaki.

"Wasze przekonanie o potrzebie kulturkampfów dobrze znamy już z historii i chcę wam powiedzieć, że jeszcze raz się na to nie zgodzimy, dlatego że wiemy, do czego to doprowadziło – do najgorszego okresu w historii Europy i nie wolno dzisiaj na to pozwolić. Europa musi być silna swoją różnorodnością i tolerować również państwa o profilu bardziej konserwatywnym" — powiedział podczas debaty Patryk Jaki.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/556088-troska-o-praworzadnosc-jaki-punktuje-dzialania-ke

Radio Maryja

W tej chwili TSUE stał się narzędziem politycznym, narzędziem łamania praworządności, prawa i rozszerzania kompetencji Unii Europejskiej. Tak naprawdę trzeba traktować tych ludzi jako polityków w togach. (…) Pod pretekstem niezależności sędziowskiej w tej chwili można zrobić wszystko. Żadne traktaty nie obowiązują, jest automatyczne rozszerzanie kompetencji. Doszliśmy do momentu, w którym demokracja nie ma żadnego znaczenia – powiedział w rozmowie z Redakcją Informacyjną Radia Maryja europoseł Solidarnej Polski Patryk Jaki.

Portal rmf24.pl ustalił, że do połowy lipca Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej ma ogłosić wyrok ws. systemu odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów w Polsce.

Od orzeczenia unijnego trybunału będzie zależała przyszłość ustawy dot. reformy polskiego wymiaru sprawiedliwości z 2017 r. Dokument zakłada m.in. powołanie Izby Dyscyplinarnej SN.

Jeżeli TSUE uzna, że ustawa narusza unijne prawo, wówczas Polska będzie musiała zmienić jej przepisy. W przeciwnym razie Komisja Europejska może wnioskować o karę finansową dla naszego kraju za każdy dzień zwlekania od wykonania wyroku.

W ocenie Patryka Jakiego, obecnie unijny trybunał przekracza swoje kompetencje, więc trudno mówić o apolityczności TSUE.

– W tej chwili TSUE stał się narzędziem politycznym, narzędziem łamania praworządności, prawa i rozszerzania kompetencji Unii Europejskiej. Tak naprawdę trzeba traktować tych ludzi jako polityków w togach. Najlepszy ostatni przykład to pani sędzia z Hiszpanii, która jednym postanowieniem nakazała zamknięcie ogromnej części polskiej energetyki, nie badając nic, nie używając żadnych ekspertyz. Po prostu taki miała kaprys. Jeśli prześledzić dokładnie, kim była ta sędzia, to okazuje się, że w przeszłości wpłacała pieniądze na partię polityczną, która jest dzisiaj częścią formacji Donalda Tuska w Parlamencie Europejskim. To są właśnie takie „niezależne organy”. Pod pretekstem niezależności sędziowskiej w tej chwili można zrobić wszystko. Żadne traktaty nie obowiązują, jest automatyczne rozszerzanie kompetencji. Doszliśmy do momentu, w którym demokracja nie ma żadnego znaczenia – akcentował polityk.

Europoseł Solidarnej Polski zwrócił uwagę, że system odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów w Polsce to wyłączna kompetencja naszego kraju, co oznacza, że unijne instytucje nie mają prawa ingerować w tę kwestię.

– W traktatach obowiązuje zasada przekazania. To jest taka zasada, że unijne instytucje mogą zajmować się tylko tym obszarem, w stosunku do którego kompetencje przekazało im państwo polskie. Natomiast w sprawie organizacji sądownictwa nigdy nie przekazywało kompetencji. To jest wyłączna kompetencja państwa członkowskiego. System dyscyplinarny należy również do wyłącznej kompetencji państwa członkowskiego – wyjaśnił były wiceminister sprawiedliwości.

Orzeczenia TSUE mogą być wykorzystywane przez unijnych biurokratów, aby pozbawić Polskę środków z funduszy europejskich – powiedział Patryk Jaki.

– Jest to oczywisty sposób zabierania nam pieniędzy, tłamszenia Polski, stawiania na cenzurowanym tylko dlatego, że zwyciężają tutaj formacje, które odwołują się do chrześcijańskich, konserwatywnych wartości, a nie tej oficjalnej, genderowej agendy całej UE. W związku z tym szuka się pretekstów do tego, żeby Polskę postawić do kąta i znaleźć jakiś kij. Musimy edukować społeczeństwo, jaka jest prawdziwa natura dzisiejszej Unii. Im będzie większe przyzwolenie w społeczeństwie na takie interwencje w UE, tym po prostu obiektywnie politykom będzie trudniej – zaznaczył rozmówca Radia Maryja.

W ubiegłym miesiącu rzecznik generalny TSUE stwierdził, że polska ustawa dot. reformy wymiaru sprawiedliwości jest sprzeczna z unijnym prawem. Zazwyczaj unijny trybunał podziela opinię rzecznika generalnego.

Tekst i zdjęcie za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/tylko-u-nas-p-jaki-tsue-stal-sie-narzedziem-politycznym-narzedziem-rozszerzania-kompetencji-ue-trzeba-traktowac-tych-ludzi-jako-politykow-w-togach

Prokurator generalny Zbigniew Ziobro chce, aby Trybunał Konstytucyjny nie uwzględnił skarg, w których osoby LGBT domagają się stworzenia w prawie możliwości zawierania tzw. małżeństw homoseksualnych lub związków partnerskich.

Na wokandzie TK znajduje się pięć spraw dotyczących tzw. małżeństw osób tej samej płci. Ich charakter jest precedensowy, a od decyzji Trybunału będzie zależała prawna ochrona małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny. Jak dowiedziało się "Do Rzeczy", istnieje duże prawdopodobieństwo, że Trybunał umorzy postępowanie, co może mieć w przyszłości negatywne skutki.

Stanowisko Zbigniewa Ziobry

Prokurator generalny Zbigniew Ziobro opublikował w tej sprawie stanowisko, w którym domaga się, aby skargi zostały rozpatrzone łącznie przez pełny skład TK. Zbigniew Ziobro (fot. wpolityce.pl) wniósł również o nieuwzględnienie tych skarg i uznanie kwestionowanego przez skarżących przepisu Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego za zgodny z konstytucją.

"Każde inne rozstrzygnięcie, w tym ewentualne umorzenie sprawy, byłoby zagrożeniem dla porządku prawnego i ładu społecznego w Polsce. Otwierałoby na przyszłość drogę do kierowania do Trybunału skarg lub wniosków podważających konstytucyjne zasady, jak ochrona rodziny i instytucji małżeństwa rozumianej jako związek kobiety i mężczyzny" – czytamy w oświadczeniu Prokuratury Krajowej.

Potrzebna zmiana konstytucji

Przypomniano w nim, że zgodnie z art. 1 §1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, "małżeństwo zostaje zawarte, gdy mężczyzna i kobieta jednocześnie obecni złożą przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego oświadczenia, że wstępują ze sobą w związek małżeński". "Trybunał Konstytucyjny już w 2015 roku orzekł, że zmiana tego statusu, a więc uznanie za małżeństwo związku o charakterze homoseksualnym, wymagałoby zmiany konstytucji. W tym samym tonie wypowiadał się też Sąd Najwyższy" – podkreśla w oświadczeniu PK.

Dalej zaznacza, że były sytuacje, w których urzędy stanu cywilnego, powołując się na Kodeks rodzinny i opiekuńczy oraz konstytucję, odmówiły przyjęcia od pozostających w związkach kobiet oświadczeń o nieistnieniu przeszkód wyłączających zawarcie małżeństwa. Podobnie postąpiły sądy rejonowe, a następnie – przy rozpoznawaniu apelacji – sądy okręgowe. Zgodnie wskazały, że jedynym sposobem dopuszczenia homoseksualnego związku małżeńskiego byłaby zmiana konstytucji.

Za: https://dorzeczy.pl/kraj/188183/zwiazki-jednoplciowe-w-tk-jest-stanowisko-ziobry.html

Minister Zbigniew Ziobro i europoseł Patryk Jaki odnieśli się do czwartkowej rezolucji PE ws. mechanizmu praworządności oraz listu unijnego komisarza Reyndersa do polskich ministrów.

Parlament Europejski przyjął w czwartek rezolucję w sprawie mechanizmu warunkowości, czyli powiązania wypłaty pieniędzy unijnych z przestrzeganiem przez państwa członkowskie zasad praworządności.

PE przyjął rezolucję ws. mechanizmu warunkowości

Za rezolucją opowiedziało się 506 eurodeputowanych, 150 było przeciwnych, a 28 wstrzymało się od głosu. W dokumencie stwierdzono, że Komisja Europejska "nie uruchomiła procedury określonej w rozporządzeniu w sprawie warunkowości w najbardziej oczywistych przypadkach naruszeń praworządności w UE".

Uchwalona w dniu dzisiejszym rezolucja w PE dowodzi, że mamy dziś problem z demokracją i praworządnością, ale nie w Polsce, a w UE. […] Jest aktem jawnie antydemokratycznym i niepraworządnym – powiedział podczas konferencji prasowej minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

Głos zabrał też m.in. Patryk Jaki. Europoseł zwrócił uwagę, że trwa proces pozbawiania wpływu Polaków na własne państwo. W jego ocenie proces ten mimo, że jest niezwykle groźny, to jest jednocześnie bardzo słabo obecny w świadomości społecznej. Jak dodał, część polskich elit nie jest zainteresowana tym, żeby powiedzieć Polakom prawdę, ponieważ jest zadowolona z faktu, że Unią kieruje opcja lewicowa. Polityk Solidarnej Polski przytoczył szereg zapisów zawartych w rezolucji, a także zwrócił uwagę, że wszystko pisane jest w kontekście Polski i Węgier.

Zbigniew Ziobro komentuje list Reyndersa

Politycy odnieśli się również do listu unijnego komisarza ds. sprawiedliwości Didiera Reyndersa skierowanego do Zbigniewa Ziobry i Konrada Szymańskiego list. Komisarz apeluje w nim o wycofanie wniosku polskiego premiera do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie kompleksowego rozstrzygnięcia kwestii kolizji norm prawa europejskiego z Konstytucją RP oraz potwierdzenia dotychczasowego orzecznictwa w tym zakresie.

– Mogę się odnieść do treści listu, który podają media za sprawą aktywności pana Reyndersa. Chciałbym szukać analogii historycznej. Nawet w okresie najbardziej ograniczonej suwerenności państwa polskiego, jakim była formuła działania Polski w ramach PRL, trudno mi sobie przypomnieć, aby sekretarz z Moskwy pisał do Wojciecha Jaruzelskiego pismo z żądaniem wycofania wniosku z polskiego sądu, który miałby moc rozstrzygać o zasadach istotnych z punktu widzenia ideologicznego dla władzy radzieckiej – powiedział Zbigniew Ziobro.

– Tego rodzaju impertynencja, agresywne zachowanie nawet w tamtych czasach zachowywano pozory i tworzono wrażenie, że Polacy decydują w ramach ustroju realnego socjalizmu sami o sobie, a nie w ramach dyrektyw i wskazania palca czynników moskiewskich” – mówił minister.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/187753/ziobro-i-jaki-komentuja-rezolucje-pe-i-list-reyndersa.html

Parlament Europejski przyjął uderzającą w Polskę rezolucję ws. mechanizmu warunkowości. Skrytykowano w niej Komisję Europejską za to, że do tej pory nie uruchomiła niebezpiecznej dla Polski procedury. Rezolucję poparli też polscy europosłowie z opozycji, co dosadnie skomentowała na Facebooku europosłanka Solidarnej Polski Beata Kempa.

Historia kołem się toczy. Współczesna Targowica żąda ukarania Polski za polskość, kult rodziny i wartości chrześcijańskie.

Szukajcie współczesnych polskich targowiczan! — napisała na Twitterze Beata Kempa, przedstawiając listę europosłów, którzy poparli niebezpieczną dla Polski rezolucję.

Praworządność to tylko pretekst: to, co się dzieje - to gigantyczny zamach na naszą suwerenność! A teraz komunikat do eurozdrajców: Jeszcze Polska nie zginęła, kiedy żyją miliony zwykłych Polaków, którzy kochają rodziny i nasz piękny kraj! — podkreśliła.

Tekst za: https://wpolityce.pl/polityka/554335-kempa-o-europoslach-opozycji-wspolczesna-targowica

 

Europoseł Solidarnej Polski zabrał głos podczas posiedzenia Parlamentu Europejskiego.

Polityk w mocnych słowach wytknął europarlamentarzystom hipokryzję w sprawie praworządności.

W swoim wystąpieniu Patryk Jaki odniósł się do kwestii powiązania wypłat środków unijnych z praworządnością. Zdaniem europosła, Unia Europejska chce móc kontrolować państwa członkowskie, sama z kolei łamiąc bądź naginając przy tym traktatowe zasady.

– Znów chcecie państwo więcej uprawnień – zwrócił się do zgromadzonych w Parlamencie Europejskim polityków Patryk Jaki (fot. wpolityce.pl). – Może ta idea byłaby nawet słuszna, gdyby nie to, że przecież my bardzo dobrze wiemy, jak państwo korzystacie z tych uprawnień, które do tej pory sobie rozszerzyliście – mówił polski polityk.

Patryk Jaki zauważył, że zwiększanie kompetencji organów Unii Europejskiej nie jest wykorzystywane do polepszania bytu obywateli państw członkowskich czy wzmacniania demokracji, ale do używania owych uprawnień jako "politycznej pałki".

Patryk Jaki: Praworządność według brukselskich elit

– Czym jest ta praworządność, o której państwo znów dziś wspominacie? – zapytał polski europoseł. – Jest gwałceniem traktatów i chowaniem waszych opinii prawnych, które o tym mówią. Jest podważaniem wyborów demokratycznych w Polsce i na Węgrzech, bo demokracja nie wybrała tak, jak wy byście chcieli – powiedział Patryk Jaki.

– To napuszczanie jednych państw na drugie; to prawo do zabijania nienarodzonych dzieci, które jeszcze bezczelnie nazywacie prawem człowieka. To narzucanie innym, że płeć człowieka to nie jest sprawa biologii, ale sprawa wolnego wyboru. To wreszcie cenzura i represje dla wszystkich, którzy odwołują się chrześcijańskich wartości Europy – kontynuował Patryk Jaki.

Polski polityk wskazał, że ojcowie - założyciele Unii Europejskiej w obecnych czasach nie mogliby pełnić żadnych funkcji w jej strukturach właśnie z powodu cenzury i rugowania chrześcijańskich wartości z przestrzeni publicznej.

– Nie liczcie na to, że przyjdzie ktoś dzisiaj i wam pomoże tworzyć kolejne uprawnienia i kolejne narzędzia do tego, żebyście pokazywali znów to swoje kolonialne myślenie. Myślenie, które oczywiście w słowach potępiacie, a potem pokazujecie, że jeśli ktoś myśli inaczej, to zabierzemy mu pieniądze – powiedział europoseł.

Tekst za: https://dorzeczy.pl/opinie/187729/patryk-jaki-w-mocnym-wystapieniu-w-parlamencie-europejskim.html

„Oczywiście znów w tej Izbie usłyszeliśmy to, co zwykle. To znaczy, że dla nas Białoruś jest bardzo ważna, dla nas ważna jest demokracja. Znów jest odgrywany teatr i udajecie Państwo, że nie wiecie o co tak naprawdę w tej sprawie chodzi” - powiedział podczas debaty w Parlamencie Europejskim europoseł Solidarnej Polski - Patryk Jaki.

Deputowany do PE zwrócił uwagę na istotę problemu. Otóż nie chodzi o samego Łukaszenkę, tylko to, co daje mu siłę - to jest jego protektor - to jest Putin i otóż tak się składa Szanowni Państwo, że Putin, którego zamiast osłabiać, to go wzmacniacie — podkreślił.

Wskazanie winnych

Patryk Jaki przypomniał o gazociągu Nord Stream 2, na którego budowę Putin ma przyzwolenie. Na tej sali jest pełno osób odpowiedzialnych za budowanie narzędzi politycznego szantażu Putinowi - takich jak Nord Stream 2 - albo odpowiedzialnych za zaangażowanie w ten projekt, albo odpowiedzialnych za bezczynność w tej sprawie. I za każdym razem, kiedy Państwo pomagacie Putinowi, on daje sygnał do Łukaszenki, że może postępować dalej - może dalej łamać prawa człowieka — zauważył europoseł Solidarnej Polski.

Jeżeli chcecie wreszcie pomóc, naprawdę pomóc Białorusi, to przestańcie wreszcie apelować do wszystkich, nie wiadomo tylko do kogo. Zaapelujcie wreszcie do siebie i zacznijcie w tej sprawie działać, bo najwyższy czas, żeby zrobić porządek i z panem Łukaszenką, i przestać pomagać Putinowi — zaapelował polityk.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/swiat/554227-jaki-w-pe-znow-jest-odgrywany-teatr-wzmacniacie-putina

Do ostrej dyskusji doszło w programie „Strefa starcia” na antenie TVP Info między posłem Lewicy Maciejem Gdulą a europosłem Solidarnej Polski, byłym wiceministrem sprawiedliwości, Patrykiem Jakim. Poszło o Nord Stream 2.

Gdula zarzucił Patrykowi Jakiemu, że reprezentowany przez europosła obóz polityczny sympatyzuje z Viktorem Orbanem, którego poseł Lewicy nazwał „putinowskim koniem trojańskim”. Riposta byłego wiceszefa MS była ostra.

Kto jest „putinowskim koniem trojańskim”?

Nagranie wspomnianej dyskusji Patryk Jaki zamieścił na swoim profilu na Twitterze.

Poseł Lewicy wygłosił tyradę NS2 i współpracy z „putinowskimi” Węgrami. Zadałem proste pytanie: Kto buduje #NordStream2? — napisał europoseł.

Dlaczego w polityce zagranicznej współpracujecie z Węgrami, które są „putinowskim koniem trojańskim” w Unii Europejskiej. Oni nie mają problemów w kupowaniu gazu, nie mają problemów we współpracy z Putinem, zapraszają Putina, fotografują się z nim — pytał Gdula. Jeżeli chcecie Niemców krytykować, a z drugiej strony współpracujecie z putinowskim Orbanem, to nie jest to po prostu wiarygodne, musicie się liczyć z krytyką — podkreślił polityk Lewicy.

Panie Pośle, ja się bardzo cieszę, że potraficie bardzo dobrze mówić o Białorusi za granicą, ale chciałbym, żebyście wreszcie zaczęli dobrze mówić o Polsce za granicą. I o to toczy się spór, bo jesteście posłami z Polski — odpowiedział Patryk Jaki (fot. Wikipedia). Po drugie, kto buduje Nord Stream 2? Które państwo buduje Nord Stream 2? Ja panu powiem - Niemcy. W związku z powyższym, opowiadanie o tym, że Orban w kontekście NS2 jest najbardziej proputinowskim… — mówił europoseł Solidarnej Polski.

A nie jest proputinowski? — przerwał Maciej Gdula.

To znaczy ja powiem tak: najbardziej proputinowskie, jeżeli chodzi o projekt geostrategiczny, jakim jest NS2, który - jeśli zostanie ukończony, to ogromną część państw Europy Wschodniej, szczególnie Ukrainę, będzie można szantażować politycznie - odpowiedzialni są na to Niemcy — podkreślił były wiceminister sprawiedliwości. To Niemcy z Putinem budują ten gazociąg. Najbardziej proputinowską partią nie w sensie mówienia, tylko w sensie działania, jest niemieckie CDU/CSU. I takie są niestety fakty — dodał.

„Kłamiecie na temat Polski”

W dalszym ciągu dyskusja polityków nie zwolniła tempa. Były sekretarz stanu w MS zwrócił uwagę, że obóz rządzący nie ma nic przeciwko krytyce, nie zgadza się natomiast na kłamstwa na temat Polski opowiadane przez polityków PO i Lewicy w Parlamencie Europejskim.

Tu nie chodzi o to, żeby państwo nas nie krytykowali. Jak widzicie, nawet wewnątrz własnego obozu politycznego, potrafimy poważnie wzajemnie się krytykować, bo to jest państwotwórcze. W poważnym państwie powinno się rozmawiać poważnie, nawet pokłócić się czasem o ważne sprawy, które dotyczą rozwoju Polski — zauważył Patryk Jaki.

Ale tutaj chodzi o coś innego. O to, że państwo wyjeżdżacie za granicę i kłamiecie na temat Polski. Przecież ja was złapałem za rękę, jak pana kolega [Robert Biedroń - red.] opowiadał w PE, że w Polsce są miejsca, restauracje, kluby, gdzie osoby LGBT nie mogą wchodzić. Przecież to jest nieprawda — podkreślił polityk.

Tekst za: https://wpolityce.pl/polityka/553013-ostra-dyskusja-jakiego-i-gduli-o-nord-stream-2

Wkraczanie organów UE coraz głębiej w obszar kompetencji polskich władz trąci duchem kolonialnym i jest nie do przyjęcia – uważa Zbigniew Ziobro.

Szef resortu sprawiedliwości Zbigniew Ziobro odniósł się do decyzji TSUE ws. kopalni Turów. Według ministra, "Unia Europejska realizuje ideologiczną agendę pakietu klimatyczno-energetycznego, nie patrząc na ogromne koszty, jakie polskie społeczeństwo musi ponieść w związku z tym".

– Obciążanie w tej chwili Polaków kosztami idącymi w miliardy złotych na podstawie nieprzemyślanej decyzji TSUE pokazuje, że unijny trybunał uderza nie tylko w nasze podstawowe interesy gospodarcze, ale też w suwerenność energetyczną, bo suwerenność to też kwestia naszego bezpieczeństwa w obszarze energetycznym – podkreślił Zbigniew Ziobro.

TSUE nakazuje Polsce wstrzymanie wydobycia węgla w kopalni Turów

W piątek Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej przychylił się do wniosku czeskich władz i nakazał Polsce natychmiastowe wstrzymanie wydobycia w kopalni Turów, do czasu rozstrzygnięcia sprawy.

"Polska zostaje zobowiązana do natychmiastowego zaprzestania wydobycia węgla brunatnego w kopalni Turów. Podnoszone przez Czechy zarzuty dotyczące stanu faktycznego i prawnego uzasadniają zarządzenie wnioskowanych środków tymczasowych" – czytamy w postanowieniu wydanym przez wiceprezes Trybunału.

Zdecydowana odpowiedź premiera

Oświadczenie w tej sprawie wydał już premier Mateusz Morawiecki. W ocenie szefa rządu,dzisiejsza decyzja TSUE jest "bezprecedensowa i sprzeczna z podstawowymi zasadami funkcjonowania UE", a "podjęte działania są nieproporcjonalne".

"Decydowanie w ramach tzw. środków tymczasowych o natychmiastowym zamknięciu niezwykle skomplikowanego mechanizmu energetycznego jest w istocie próbą rozstrzygnięcia sporu. Trzeba wyraźnie podkreślić, że na ten moment TSUE nie rozstrzygnęło zasadniczego sporu. Dzisiejsza decyzja ingeruje jednak w sposób nieodwracalny w jego istotę" – dodał szef rządu. Morawiecki zapowiedział, że polski rząd nie podejmie żadnych działań, które mogłyby godzić w bezpieczeństwo energetyczne Polski.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/185672/ziobro-o-decyzji-tsue-ws-kopalni-traci-duchem-kolonialnym.html

Radio Maryja

Opozycja wspólnie ze sprzyjającymi jej mediami podważa konieczność szerokiej ochrony wicepremiera i prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego. Pojawiają się sugestie, że zaangażowanie do niej służ państwowych jest zbędne...

Dom Jarosława Kaczyńskiego jest regularnie celem różnego rodzaju prowokacji i ataków (...) Przez kilka miesięcy regularnie miejsce zamieszkania lidera Prawa i Sprawiedliwości było blokowane przez uczestników proaborcyjnych protestów... Od lat są formułowane groźby pod adresem Jarosława Kaczyńskiego. W październiku 2010 roku do łódzkiego biura Prawa i Sprawiedliwości wtargnął Ryszard Cyba, który zamordował Marka Rosiaka. Przestępca po zatrzymaniu przyznał, że chciał zabić Jarosława Kaczyńskiego.

"Jeżeli to co się dzieje jest problemem dla opozycji i dla mediów związanych z opozycją to jest to ich problem. Natomiast z punktu widzenia państwa polskiego jest to absolutnie prawidłowa i konieczna działalność" wskazuje doktor Mirosław Boruta Krakowski.

Oskarżenia o nadmierną ochronę Jarosława Kaczyńskiego to nie tylko absurd, ale powtórka z historii, mówi marszałek Antoni Macierewicz: "Pamiętamy jak to było dziesięć, jedenaście, dwanaście lat temu, jak atakowano pana prezydenta Lecha Kaczyńskiego, jak wzbudzano nienawiść, jak podważano właśnie kwestie jego bezpieczeństwa"...

Fragmenty tekstu i zrzuty ekranowe za: https://www.facebook.com/154433351246841/videos/207476164339068

Projekty dot. reformy wymiaru sprawiedliwości przechodziły całą ścieżkę legislacyjną w ramach prac rządowych i ostatecznie stały się projektami rządowymi popieranymi przez rząd Prawa i Sprawiedliwości, przedstawianymi przez premiera - mówił we wtorek minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

Reforma wymiaru sprawiedliwości nie powiodła się w takim zakresie w jaki oczekiwaliśmy — powiedział we wtorek wicemarszałek Sejmu, szef klubu PiS Ryszard Terlecki. To nie jest oczywiście wina rządu, tylko wina rozmaitych okoliczności, w tym także, niestety, słabo przygotowanych ustaw ze strony Ministerstwa Sprawiedliwości — zaznaczył polityk.

Zmiana stanowiska ws. ustaw sądowych?

Do tej opinii odniósł się we wtorek minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

O ile wiem, to te projekty, które powstawały w ministerstwie sprawiedliwości, przechodziły całą ścieżkę legislacyjną w ramach prac rządowych i ostatecznie stały się projektami rządowymi popieranymi przez rząd Prawa i Sprawiedliwości, przedstawianymi przez premiera — przypomniał minister sprawiedliwości. Jak dodał, były one przyjęte przez radę ministrów jako bardzo dobre projekty. Więc, w tym sensie, to jest zmiana stanowiska wobec projektów rządowych przygotowanych i ostatecznie przedłożonych przez Radę Ministrów, po wielomiesięcznych pracach nad tymi wspólnymi projektami — dodał.

Zbigniew Ziobro nie podziela stanowiska Terleckiego

W tym kontekście minister podkreślił, że nie może podzielić poglądu marszałka Terleckiego. Również dlatego że organa europejskie, jak i środowiska sędziowskie, które kwestionują tę reformę, nie kwestionują spraw legislacyjnych, tylko kwestionują sprawy zasadnicze, jeśli chodzi o kierunek zmian proponowanych w tych projektach — powiedział. I z tego powodu ta reforma została zatrzymana — zaznaczył. Zwrócił także uwagę, że MS przygotowało cztery projekty ustaw, a dwa z nich zostały zewetowane przez prezydenta Andrzeja Dudę. Jak przypomniał, chodzi o ustawę o SN i KRS. Następnie pan prezydent przedłożył swoje własne propozycje ustaw w tym zakresie, czyli ustawę o SN i ustawę o KRS-ie, które zostały przez Sejm uchwalone — dodał.

Zbigniew Ziobro zaznaczył jednocześnie, że te projekty również są kontestowane i oprotestowywane przez UE, mimo że nie są autorstwa MS. Bo tu nie chodzi o autorstwo, tu chodzi o kierunek zmian w wymiarze sprawiedliwości — ocenił. Dzisiaj spór toczy się o te projekty autorstwa biura legislacyjnego kancelarii prezydenta, którym - moim zdaniem - nie można zarzucić żadnych ułomności i słabości, jeśli chodzi o stronę legislacyjną — mówił.

Spór idzie o kierunek zmian i dziwię się, że pan marszałek tego nie zauważa — podkreślił. Jak mówił, MS przygotowało cały kompleks kolejnych projektów ustaw, które „od dobrych kilku lat zalegają w szufladach i kurz na nie opada”, ale po uruchomieniu przez premiera Mateusza Morawieckiego negocjacji z wiceprzewodniczącym Komisji Europejskiej, Fransem Timmermansem i próbą porozumienia się w związku z uruchomieniem wobec Polski art. 7 Traktatu o Unii Europejskiej, „zapadła decyzja polityczna, aby nie kontynuować pełnej reformy, tylko zaczekać na wyniki tych negocjacji”. Zakończyły się one fiaskiem — podkreślił Zbigniew Ziobro.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/550517-slabe-ustawy-dot-sadow-ziobro-odpowiada-terleckiemu

Jesteśmy za pieniędzmi z unijnego Funduszu Odbudowy, bo one należą się Polsce – zapewnił Zbigniew Ziobro na antenie Polsat News.

Prezes Solidarnej Polski był pytany m.in. o kwestie słabych wyników sondażowych jego partii. Solidarna Polska w różnych sondażach ma różne poparcia. W polityce nie o procenty chodzi, tylko o wartości, zasady i konsekwencje i wybory. Potem ludzi, którzy będą dokonywać wyboru nie na podstawie procentów, tylko na podstawie programu i tego, co reprezentują sobą politycy – powiedział.

Jestem w polityce niemal 20 lat. Sondaże nie raz dawały mi nawet zero procent poparcia, a jak pan widzi jestem dziś ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym. Na szczęście to nie sondaże wyznaczają kierunki polskiej polityki i to, kto ma później wpływ na rzeczywistość – dodał. Zapewnił, że jego ugrupowanie nie ma zamiaru opuszczać Zjednoczonej Prawicy.

Nie chcemy, żeby było gorzej dla Polski

Gdybyśmy wyszli z rządu, to oznaczałoby, że w przyszłości będzie rząd Lewicy, Platformy i Hołowni, które chcą przyznać jeszcze więcej kompetencji Komisji Europejskiej. (…) Nie chcemy, żeby było gorzej dla Polski. Będziemy ten rząd wspierać, bo nie ma lepszego – powiedział.

Twierdził też, że nie jest przeciwny pieniądzom, które mają trafić do Polski z Funduszu Odbudowy. Jesteśmy za tymi pieniędzmi, bo one należą się Polsce, jak psu zupa. Kiedy przystępowaliśmy do Unii Europejskiej, zawarliśmy traktat, w którym my otworzyliśmy nasz 40-milionowy rynek, a oni dają nam dopłaty, by wyrównać szanse i by te bogate kraje zwróciły to, co zyskają przez dywidendy wyciągane z takiego kraju jak Polska. 100 mld euro wyciągnęli przez ostatnie kilka lat – mówił.

Musimy podejmować takie decyzje, jakie są możliwe w danych warunkach. Głosowaliśmy zgodnie z naszym sumieniem. Powiedzieliśmy naszym wyborcom: wartości, które wam obiecaliśmy będziemy nadal przestrzegać, ale będziemy dalej wspierać ten rząd, bo nie ma lepszego – dodał.

Tekst za: https://wpolityce.pl/polityka/549972-ziobro-bedziemy-ten-rzad-wspierac-bo-nie-ma-lepszego

My, Prezydenci – Rzeczypospolitej Polskiej, Republiki Estońskiej, Ukrainy, Republiki Łotewskiej i Republiki Litewskiej – spotykamy się dziś w Warszawie, aby wspólnie uczcić 230. Rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 Maja. Przyjęcie w 1791 roku tego doniosłego aktu, regulującego ustrój prawny Rzeczypospolitej Obojga Narodów, miało historyczne znaczenie, była to bowiem pierwsza na naszym kontynencie i druga w świecie przyjęta nowoczesna ustawa zasadnicza.

Pomni dziejowych doświadczeń, dumni z osiągnięć naszej współczesnej współpracy w regionie, świadomi wyzwań – z nadzieją patrzymy w przyszłość. Wyrażamy przekonanie, że pomyślność naszego wspólnego dziedzictwa i wspólnego domu, zakorzenionych w cywilizacji europejskiej, wymaga, aby właśnie tak jak dom, Europa była budowana na fundamencie podstawowych wartości i zasad. Są nimi bez wątpienia: wolność, suwerenność, integralność terytorialna, demokracja, rządy prawa, równość i solidarność. Jednocząca się Europa powinna być otwarta na wszystkie kraje i narody, które te wartości podzielają.

Ze zrozumieniem i poparciem odnosimy się do wytrwałych dążeń wszystkich ludów naszego regionu, z którymi łączy nasze narody wspólnota dziejowego losu, a które dzisiaj pragną cieszyć się tak jak my dobrodziejstwami wolności i demokracji, odważnie domagając się respektowania swoich praw. Uważamy, że dla nas wszystkich solidarność narodów, szczególnie przy obecnych zagrożeniach dla naszego wspólnego bezpieczeństwa, jest jednym z kamieni węgielnych pokoju, stabilności, rozwoju, dobrobytu i odporności. Kierując się tym przekonaniem, będziemy z zaangażowaniem kontynuować dialog i współpracę reprezentowanych przez nas państw.

Teskt za: https://www.prezydent.pl/aktualnosci/wypowiedzi-prezydenta-rp/wystapienia/art,1268,wspolna-deklaracja-prezydentow-polski-estonii-ukrainy-lotwy-i-litwy.html

Wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta w rozmowie z telewizją wPolsce.pl podkreślał, że Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wchodzi w kompetencje sądu konstytucyjnego i tym samym, wykracza poza swoje kompetencje.

TSUE stawia się w roli supersądu konstytucyjnego wobec Polski. Chce orzekać o sprawach, które nie zostały przekazane Unii Europejskiej i jednocześnie władczo rozstrzygać spory prawne dotyczące polskiego ustroju. Spycha więc nasze państwo do roli podległej Unii Europejskiej. Kwestia sądownictwa nie jest objęta zapisami traktatowymi, a trzeba przypomnieć, że Sąd Najwyższy jest organem konstytucyjnym. To oznacza, że jest to wewnętrzna sprawa Polski. Proszę sobie wyobrazić, że TSUE zawiesza funkcjonowanie polskiego Sejmu — mówił Sebastian Kaleta w rozmowie z telewizją wPolsce.pl.

Istnieje zagrożenie ingerencji TSUE w wewnętrzne sprawy ustrojowe. Tak działa dzisiaj TSUE, który działa poza swoimi kompetencjami. Tymczasem to TK, w czasie, gdy zasiadali w nim np. prof. Rzepliński, uznał, że „sądem ostatniego słowa” jest Trybunał Konstytucyjny — podkreślał Sebastian Kaleta.

Polska nie jest województwem w UE

Minister zwrócił też uwagę za kompleksy części elity politycznej oraz zbuntowanej grupy sędziów. Postawa opozycji części sędziów pokazuje mentalność kolonialną. To zasada, która brzmi: „zgodzimy się na wszystko czego oczekuje Bruksela, by tylko nie rządziło Prawo i Sprawiedliwość” — mówił Sebastian Kaleta.

My nie jesteśmy jakimś „województwem” w Unii Europejskiej. Organy Unii Europejskiej mają tyle władzy ile dostaną od państw członkowskich. Ważne, by pokazać, że nie jesteśmy jakimś wyjątkiem w Unii Europejskiej. Państwa takie jak Niemcy i Francja też prowadzą spory z Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Tymczasem tylko w Polsce istnieje swoisty kompleks, z którego wynika, że wszystko co nam powie Unia jest dogmatem — dodał.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/548868-tylko-u-nas-kaleta-tsue-stawia-sie-w-roli-supersadu-wideo

Gościem „Porannej rozmowy” telewizji wPolsce.pl był poseł Solidarnej Polski, były wiceminister Aktywów Państwowych, krytyk łagodnej polityki wobec Unii Europejskiej, Janusz Kowalski. Polityk odpowiadał na pytania o stanowczość postulatów Solidarnej Polski w stosunku do efektywności tej partii, oceniał gry interesów w Unii Europejskiej, transformację energetyczną, a także opisywał stosunek Solidarnej Polski do Zjednoczonej Prawicy oraz do Konfederacji.

Efektywność Solidarnej Polski

Prowadzący program, zapytał o fiasko deklaracji o stanowczości Solidarnej Polski jak np. negocjacje w Brukseli, czy reforma sądownictwa, na co polityk odpowiedział:
Jesteśmy mniejszym koalicjantem w ramach Zjednoczonej Prawicy, natomiast jeżeli popatrzymy się na realne kwestie, które stawiamy, to widać, że właśnie Zbigniew Ziobro i Solidarna Polska mają tu kluczowych sprawach po prostu rację — tłumaczył Janusz Kowalski.

Pierwsza kwestia to oczywiście reforma wymiaru sprawiedliwości (…) Trzy lata temu została rzeczywiście wstrzymana z uwagi na pomysły dogadywania się z Brukselą, z Franzem Timmermansem. Czym się to skończyło - dobrze dzisiaj widzimy — przekonywał poseł, sugerując, że kurs polskiej polityki zagranicznej wobec Brukseli powinien być ostrzejszy.

Kwestia kolejna to Green Deal, Zielony Ład i zgoda Polski w 2019 roku na transformację energetyczną. Tutaj jest ideologiczny kurs na to, aby całkowicie zlikwidować energetykę i ciepłownictwo węglowe i uzależnić się od rosyjskiego gazu, uzależnić się od elektroenergetyki i prądu z Niemiec. To są rzeczy, które zdecydowanie odrzucamy — kontynuował Janusz Kowalski w ocenie współpracy z Unią Europejską. Zrzeczenie się części polskiej suwerenności w zamian za dotację, które i tak musimy spłacić, tu jesteśmy krytyczni i konsekwentnie pozostajemy przy swoim.

Z kim trzyma Solidarna Polska?

Alternatywa jest dramatyczna, widzimy Platformę Obywatelską, widzimy ana Szymona Hołownię, widzimy Polskie Stronnictwo Ludowe, widzimy SLD. To są siły, które są za federacyjną Unią Europejską, są absolutnie za tym, żeby podporządkować się biurokratom z Brukseli, są absolutnie za tym, żeby realizować faktyczną agendę Berlina i Brukseli w Polsce i dzięki temu, że jest Solidarna Polska, dzięki temu że jest twarda postawa pana ministra Zbigniewa Ziobro, odrzucamy całą tę ideologię gender, odrzucamy ingerowanie w polskie DNA, w polską kulturę. To oczywiście prowadzi do sporów z Brukselą.

Poseł Janusz Kowalski (fot. dorzeczy.pl) przekonywał, że mimo różnic w Zjednoczonej Prawicy, to jedynie agenda tego środowiska może zapewnić Polsce niezależność. Przestrzegał jednak, że niektóre dotychczasowe kompromisy wkrótce źle się dla Polski skończą:

Solidarna Polska jest przekonana, że po wyborach parlamentarnych w Niemczech, po tym jak kwestia pandemii koronawirusa zostanie rozwiązana, nastąpi gigantyczny, powtarzam: gigantyczny, atak na Polskę ze strony tej lewicy brukselskiej, która nie rozwiązuje dzisiaj problemów UE, nie jest zainteresowana tematami migracji, nie jest zainteresowana gospodarką, nie jest zainteresowana biurokracją (…), jest zainteresowana ideologiczną walką z Polską. Jeśli ktoś się łudzi, że to ustanie, to się po prostu myli. Czeka nas ogromne zderzenie w latach 2022-2023 z Komisją Europejską, bo to jest tak naprawdę wielka debata o kształt UE.

Janusz Kowalski stwierdził, że Polsce grozi przekazanie faktycznego władztwa z Warszawy do Brukseli, a tam urzędnicy są poza kontrolą demokratyczną. Polityk zapewnił, że w tym sporze Solidarna Polska stawia się jako formacja prawicy suwerennościowej.

Niektórzy przyjaciele ze ZP chcą zamykać oczy i myślą, że jakoś to będzie, że może kupujemy sobie trochę czasu. (…) Ta determinacja establishmentu lewicowego [w Brukseli] jest ogromna.

Janusz Kowalski był pytany także o negocjacje śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego o kształt traktatu lizbońskiego i stwierdził, że rząd dzisiaj nie walczył tak jak głowa państwa w 2009 roku. Polityk powoływał się m.in. na analizę prof. Przemysława Żurawskiego vel Grajewskiego, w której opisano szersze pole do negocjacji, niż to oceniła polska dyplomacja podczas niedawnej, niemieckiej prezydencji w UE.

Współpraca z Konfederacją?

Gość „Porannej rozmowy” zapewniał, że jest „patriotą Zjednoczonej Prawicy” i że wśród różnych poglądów polityków koalicji jest możliwość realizowania ważnych dla Polski projektów.

Trzeba pamiętać, że Solidarna Polska będzie bronić programu ZP. Nie możemy się odwracać od naszych wyborców, będziemy bronić suwerenności energetycznej, dzisiaj bronimy polskiego węgla, dzisiaj stoimy ze Związkami zawodowymi, dzisiaj walczymy o złoże w Bełchatowie, dzisiaj jesteśmy za tym, żeby nie uzależniać się od rosyjskiego gazu, bronimy polskiego węgla na Śląsku. W tych sprawach mamy rację.

Polityk został też zapytany o stosunek Solidarnej Polski do niektórych polityków Konfederacji, skoro w rozmowie z Beatą Lubecką dla „Radia Zet” wyrażał się z uznaniem o Krzysztofie Bosaku i Robercie Winnickim. Prowadzący przypomniał prorosyjskie elementy aktywności Krzysztofa Bosaka i skonfrontował to ze sceptycyzmem posła Janusza Kowalskiego wobec rosyjskiej polityki.

Tak samo jak z przyjaciółmi z ZP, z kolegami z POrozumienia się w wielu kwestiach różnimy, tak samo jak z Konfederacją jest wiele rzeczy na które mamy te same poglądy. 9…) Sam osobiście namawiam posłów Konfederacji, aby rzeczywiście nie wpisywali się w tą narrację rosyjską, uczestnicząc m.in. w wywiadach w Sputniku, co do tego to jest kwestia która nas różni, kwestia geopolityki, ponieważ konfederacja mówi że chcą prowadzić politykę międzynarodową „wielowektorowo”, a to jest bardzo złudna rzecz. Ja jetem zwolennikiem polityki proatlantyckiej, jestem zwolennikiem sojuszu z USA, bo tylko Stany Zjednoczone mają armię, która może nas ochronić przed Rosją — odpowiedział polityk.

Tekst za: https://wpolityce.pl/polityka/548678-kowalski-we-wpolscepl-nastapi-gigantyczny-atak-na-polske

Chcemy, aby Zjednoczona Prawica funkcjonowała; nie chcemy rozbijać rządu, ale nie można na nas wymuszać, abyśmy wbrew sumieniu popierali szkodliwe dla Polski rozwiązania - mówi lider Solidarnej Polski minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro w wywiadzie dla „Gościa Niedzielnego”.

Zbigniew Ziobro w wywiadzie w najnowszym numerze tygodnika „Gość Niedzielny” został zapytany m.in. o to dlaczego Solidarna Polska sprzeciwia się ratyfikacji ustawy o unijnym Funduszu Odbudowy, którego powstanie daje Polsce możliwość otrzymania środków na walkę z kryzysem ekonomicznym i społecznym wywołanym przez pandemię.

Obawy Solidarnej Polski

Ta dotacja wcale nie jest bezzwrotna. Będzie przez Polskę spłacana przez 30 lat w postaci czterokrotnie wyższej składki członkowskiej i w podatkach, które Unia Europejska będzie mogła nałożyć na polskich obywateli i nasze firmy, w wysokości, której nie znamy — odpowiedział Zbigniew Ziobro.

Do tej pory podatki mógł nakładać tylko polski parlament, i to był atrybut naszej niezależności. Teraz mamy zgodzić się na wyłom w suwerenności państwa na rzecz organów unijnych. My się temu sprzeciwiamy. Polskę, która w przeciwieństwie do innych unijnych krajów zwycięsko wychodzi z gospodarczego kryzysu wywołanego pandemią, stać na to, by stworzyć własny fundusz odbudowy — podkreślił minister.

Dopytywany, czy Polacy są w stanie zebrać od razu 23 mld euro (gdyż tyle ma wynieść bezzwrotna dotacja dla Polski), czyli ok. 105 mld zł, Zbigniew Ziobro stwierdził: Z analiz ekonomistów wynika, że ratingi, a więc oceny wiarygodności kredytowej Polski dają nam możliwość zaciągnięcia na rynku pożyczki w podobnej wysokości, ale nawet mniejszym kosztem i bez oddawania Unii części naszej suwerenności. Jest jeszcze drugi powód, dla którego nie poprzemy ratyfikacji unijnego Funduszu Odbudowy. Zgadzając się na niego, musielibyśmy się zobowiązać, że Polska zapłaci za długi innych państw, jeśli one same nie będą w stanie spłacić pożyczek.

Minister zwrócił też uwagę, iż zdaniem ekonomistów Grecja, która „jest zadłużona w 200 procentach, na pewno nie spłaci tej pożyczki”. Decydując się na udział w unijnym funduszu, zgadzamy się więc na spłacanie pożyczek państw, które są niewypłacalne — podkreślił lider Solidarnej Polski.

Zbigniew Ziobro poruszył też temat zaostrzenia kryteriów tzw. pakietu klimatyczno-energetycznego. Premier zobowiązał się w imieniu Polski, że do 2030 roku de facto zlikwidujemy niemal wszystkie nasze elektrownie węglowe. Z rządowych dokumentów wynika, że będzie to kosztować ok. 2 bilionów złotych, a więc dużo więcej, niż wynoszą środki, które mamy otrzymać z Unii. Konsekwencją będą nie tylko utrata pracy przez tysiące ludzi, ale i drastyczne podwyżki cen energii elektrycznej — zauważył minister.

Zapytany, czy przed upublicznieniem rozbieżności między Solidarną Polską i PiS nie można było osiągnąć kompromisu wewnątrz koalicji, odpowiada: Ależ to było uzgodnione! W koalicyjnym programie, o którym mówiłem i który obowiązuje wszystkich w Zjednoczonej Prawicy. Program wyraźnie głosi, że błędem Donalda Tuska i rządu PO było przyjęcie zobowiązania, że ograniczymy emisję CO2 o 20 procent, a premier Morawiecki zgodził się na redukcję o 55 procent. W czasie obrad Rady Ministrów wielokrotnie apelowałem o dyskusję na ten temat, można to sprawdzić w protokołach, ale skończyło się na zapewnieniach, że do takiej dyskusji dojdzie. Tymczasem konsekwencje mogą być zgubne dla całej polskiej gospodarki.

Wnioski są oczywiste. To nie Solidarna Polska zmieniła ustalenia koalicyjne. Nie tylko nie ograniczyliśmy zobowiązań klimatycznych poprzedniego rządu, ale premier zgodził się na ich zaostrzenie. Mamy prawo jako Solidarna Polska być tym zaskoczeni — powiedział Ziobro.

„Nie można na nas wymuszać…”

Lider Solidarnej Polski podkreślił, że jeżeli PiS - na tle tych różnic w koalicji - podejmie decyzję o jej zakończeniu, to powinno wziąć za to odpowiedzialność. My chcemy, aby Zjednoczona Prawica dalej funkcjonowała. Nie chcemy rozbijać rządu, ale nie można na nas wymuszać, abyśmy wbrew sumieniu popierali szkodliwe dla Polski rozwiązania.

Zbigniew Ziobro został też zapytany, czy - gdyby Jarosław Kaczyński odszedł z czynnej polityki - będzie dążył do zajęcia jego miejsca jako lidera prawicy. Nigdy nie myślę w kategoriach personalnych ani przez pryzmat własnej kariery. Nie wiem, czy w przyszłości będę pełnił jakieś funkcje w państwie i czy w ogóle pozostanę w polityce, ale zależy mi na tym, aby Polska była silnym, suwerennym i prężnie rozwijającym się krajem — odpowiedział polityk.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/548937-ziobro-chcemy-aby-zjednoczona-prawica-dalej-funkcjonowala

Stworzyliście system podwójnych standardów i hipokryzji – mówił Patryk Jaki podczas wtorkowego posiedzenia Parlamentu Europejskiego.

Była niemiecka minister sprawiedliwości, europoseł Katarina Barley ponownie zarzuciła Polsce łamanie praworządności. W odpowiedzi, deputowany do PE z ramienia Solidarnej Polski - Patryk Jaki, przypomniał sprawę niemieckiego sędziego, który ma kłopoty, ponieważ wydał wyrok niezgodny z linią niemieckiego rządu.

– Mamy program dla wymiaru sprawiedliwości na najbliższe lata. W skrócie ten program mówi: więcej tego, co było, tylko z większą ilością pieniędzy. A co było? Ślepota na jedno oko, łamanie praworządności, którą rzekomo instytucje europejskie mają bronić – rozpoczął swoje wystąpienie Patryk Jaki.

– Dlaczego ślepota? Wystarczy, że kilku sędziów z Polski wyśle do Państwa cokolwiek, jakikolwiek protest i wtedy stawiacie wszystkie instytucje europejskie na nogi. Jest specjalna debata plenarna, a tymczasem 2,5 tysiąca sędziów z Hiszpanii wysłało do Was protest mówiący o tym, że jest ogromne zagrożenie, że w Hiszpanii jest łamana praworządność, trójpodział władzy, niezależność sędziowska, i co? Udajecie, że tego nie słyszycie, nie widzicie. Generalnie nie ma problemu – kontynuował polski polityk (fot. w polityce.pl).

W dalszej części wypowiedzi Patryk Jaki przypomniał bulwersującą sprawę z Niemczech. – Sędzia wydał wyrok dotyczący obowiązku noszenia maseczki dla dzieci, inny niż chciał niemiecki rząd. I co się stało? Upolityczniona niemiecka prokuratura przeszukała mu mieszkanie, zajęła telefon. […] Przecież nie można wydawać wyroków innych, niż sobie życzy niemiecka władza – mówił eurodeputowany.

– Pani przewodnicząca Barley mówiła, że w Polsce jest łamana praworządność, a jako dowód podała orzeczenie sądu, które się jej nie podoba. Bo orzeczenia mogą być tylko takie, które podobają się politykom w Parlamencie Europejskim – powiedział Patryk Jaki, dodając, że w PE stworzono system podwójnych standardów i hipokryzji. – W jednych państwach można wszystko, a w innych nie wolno nic. To jest myślenie kolonialne – spuentował europoseł.

Fragment tekstu za: https://dorzeczy.pl/swiat/181127/jaki-odpowiada-katarinie-barley-to-jest-myslenie-kolonialne.html

„Jedyna rzecz, gdzie są pewne rozbieżności, to Fundusz Odbudowy” - tak sytuację w Zjednoczonej Prawicy ocenił minister Michał Wójcik. Polityk Solidarnej Polski był gościem „Rozmowy Piaseckiego” (TVN24).

My jesteśmy konsekwentni. Po szczycie Rady Europejskiej jako zarząd Solidarnej Polski przedstawiliśmy swoją uchwałę i konsekwentnie realizujemy to, co w tej uchwale jest zapisane. Jesteśmy dzięki temu wiarygodni. W ciągu 6 lat zdarzały się sytuacje takie, w których prowadziliśmy dyskusje na różne tematy. To jest koalicja, nie jesteśmy jednym ugrupowaniem — podkreślił.

Nie będzie rozpadu Zjednoczonej Prawicy

Jednocześnie minister podkreślił, że koalicja rządząca będzie trwać. Mówiłem o tym, że chcemy być w Zjednoczonej Prawicy, że to dobry projekt, że chcemy realizować dobre rzeczy dla Polaków. I tak będzie! Państwo mieli wątpliwości, czy w takiej formule będzie funkcjonowała Zjednoczona Prawica. Oczywiście, że będzie! — zapewnił polityk. Gdyby była taka możliwość, to byśmy pewnie kamery TVN wpuścili, żeby państwo na bieżąco śledzili te rozmowy — dodał.

Wybory w Rzeszowie

W rozmowie pojawił się również temat wyborów w Rzeszowie. Michał Wójcik odniósł się też do kandydatury Marcina Warchoła. Nie wycofamy [jego kandydatury]. To jest kandydat niezależny. Jest popierany przez pana prezydenta Ferenca, ikonę samorządności w Rzeszowie. My go wspieramy, popieramy, bo trudno, żebym powiedział, że nie — podkreślał gość TVN24. Jest niezależnym kandydatem. Nie jest członkiem Solidarnej Polski. Będziemy na pewno go popierali. Trudno, żebym go nie popierał. Znam go wiele lat i mogę powiedzieć, że to jest człowiek niezwykle rzetelny i godny następca pana prezydenta Ferenca — dodał.

Sytuacja w Sejmie

Minister Michał Wójcik odniósł się również do sytuacji w Sejmie w kontekście sprawy Funduszu Odbudowy i porozumienia między Lewicą a PiS. Nie przyjmuję, że to jest jakiś polityczny projekt. Lewica jest konsekwentna w tym, co zapowiadała, a niekonsekwentny jest Borys Budka, którego nie co innego, tylko Fundusz Odbudowy wysadzi prawdopodobnie za kilka miesięcy ze stanowiska przewodniczącego PO. Jestem przekonany, bo tam wrze. Oni jeszcze są na pudle, ale za chwilę w sondażach spadną — stwierdził.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/548946-co-z-koalicja-wojcik-chcemy-byc-w-zjednoczonej-prawicy

Krzysztof Wyszkowski nie musi przepraszać Lecha Wałesy za "Bolka" – zdecydował Sąd Najwyższy. Sprawę skomentował Zbigniew Ziobro.

Izba Kontroli Nadzwyczajnej SN uchyliła w środę wyrok z 2011 roku, w którym nakazano byłemu opozycjoniście z czasów PRL Krzysztofowi Wyszkowskiemu przeproszenie byłego prezydenta Lecha Wałęsy.

Długa batalia w sądach

Sprawa ciągnęła się od kilkunastu lat. W 2005 roku Wałęsa pozwał Wyszkowskiego za jego wypowiedzi w mediach o współpracy TW "Bolka" ze Służbą Bezpieczeństwa. Ostatecznie Sąd Okręgowy w Gdańsku ocenił, że Wyszkowski nie złamał prawa i nie musi przepraszać byłego prezydenta. To nie był jednak koniec. W 2011 roku werdykt uchylił gdański Sąd Apelacyjny, który nakazał Wyszkowskiemu przeproszenie Wałęsy. Były opozycjonista nie chciał się podporządkować tym decyzjom, więc Wałęsa sam opublikował zasądzone przeprosiny.

Interwencja Zbigniewa Ziobry

W ubiegłym roku prokurator generalny Zbigniew Ziobro wniósł o uchylenie wyroku Sądu Apelacyjnego w Gdańsku w zaskarżonym zakresie i orzeczenie co do istoty sprawy poprzez oddalenie powództwa. Wczoraj SN, podzielając w zasadniczym zakresie argumentację PG, uchylił zaskarżony wyrok i oddalił apelację w zakresie, w jakim sąd apelacyjny uwzględnił powództwo. Rozstrzygnięcie SN na korzyść Wyszkowskiego Zbigniew Ziobro skomentował na Twitterze. "Czekaliśmy przez lata, ale prawda w końcu zatriumfowała. SN uwzględnił moją skargę nadzwyczajną i uchylił jawnie niesprawiedliwy wyrok – K. Wyszkowski nie musi przepraszać L. Wałęsy za nazwanie go tajnym współpracownikiem SB" – napisał prokurator generalny na Twitterze.

Kim jest Krzysztof Wyszkowski?

Krzysztof Wyszkowski to były opozycjonista w PRL, uczestnik strajków w Stoczni Gdańskiej, w stanie wojennym zatrzymany i internowany. W latach 90. doradzał premierom: Janowi Krzysztofowi Bieleckiemu i Janowi Olszewskiemu. Popadł w konflikt z Lechem Wałęsą, któremu zarzucił współpracę z SB. Od 2016 roku Wyszkowski jest członkiem Kolegium IPN.

Tekst za: https://dorzeczy.pl/kraj/180370/ziobro-o-wyroku-sn-prawda-w-koncu-zatriumfowala.html

UE niby krytykuje Rosję, a jednocześnie buduje Putinowi potężną broń – mówił o Nord Stream 2 Patryk Jaki.

Podczas dyskusji o przyszłości partnerstwa wschodniego w Parlamencie Europejskim, europoseł Solidarnej Polski Patryk Jaki w mocnych słowach mówił o prezydencie Rosji i projekcie Nord Stream 2, z którego wciąż nie zrezygnowano pomimo skandalicznych działań Władimira Putina i narastającego obecnie napięcia na wschodzie Ukrainy, związanego z gromadzeniem się przy granicy wojsk rosyjskich.

Putin jest odpowiedzialny za: wojnę na Ukrainie, atak na Gruzję, aneksję Krymu, próby zabójstwa zabójstwa Skripala i Nawalnego. A Nord Stream 2 nadal jest budowany. UE buduje Putinowi potężne narzędzie do szantażu Ukrainy i innych" – ocenił Patryk Jaki (fot. wpolityce.pl).

"Wykorzystuję każdą okazje, aby walczyć o blokadę Nord Stream 2" – podkreślił. "UE niby krytykuje Rosję za agresję na inne państwa, próby morderstwa opozycyjnych polityków, gwałt na międzynarodowych umowach, a jednocześnie buduje Putinowi potężną broń. Stop tej hipokryzji! Stop dla tego skandalicznego projektu!" – dodawał europoseł Solidarnej Polski.

Fragment tekstu za: https://dorzeczy.pl/kraj/180275/jaki-o-nord-stream-2-unia-europejska-buduje-bron-putinowi.html

„Brałem odpowiedzialność przed wyborcami, będę konsekwentnie ją brał zawsze za wiarygodność, za konsekwencje, za dotrzymywanie słowa” - powiedział w programie „Polityczne Graffiti” (Polsat News) minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

Solidarna Polska, nasi parlamentarzyści podpisali się pod programem przyjętym przez Zjednoczoną Prawicę, który zakładał obronę suwerenności — dodał.

Zawirowania wokół Funduszu Odbudowy

Minister odniósł się do różnicy zdań ws. Funduszu Odbudowy. Nie wezmę odpowiedzialności za zmianę naszych zobowiązań wobec wyborców — tłumaczył Zbigniew Ziobro. Naprawdę traktuję serio wiarygodność w polityce. Umówiłem się z wyborcami, że będę bronił tego, co jest dla nich wartością, dla tych ludzi którzy na mnie głosowali, na Solidarną Polskę — podkreślił.

Gdybym dzisiaj, taka jest nasza ocena, zagłosował za rozwiązaniami, które sprawiają, że UE może w sensie politycznym karcić polskiego prezydenta, polski parlament, polski rząd, bo np. nie wprowadzają małżeństw homoseksualnych, gdybym zagłosował za rozwiązaniami, które pozwalają właśnie opodatkowywać Polaków przez KE, a nie przez polski parlament, gdybym zagłosował za rozwiązaniami, które oznaczają, że w przyszłości Polacy mamieni rzekomo darmowymi pieniędzmi z UE, co jest nieprawdą, bo to są pożyczki i dotacje, które będziemy musieli spłacać. W przyszłości Polacy będą musieli płacić też za długi Grecji np., bo Grecja dzisiaj jest już bankrutem, niektórzy uważają, i nie spłaci tej pożyczki, no to wtedy byłbym wiarołomny — mówił minister sprawiedliwości.

Sytuacja w Zjednoczonej Prawicy

Zbigniew Ziobro odniósł się też do tarć w Zjednoczonej Prawicy. Nie zabrakło gorzkich słów. W polityce każdy bierze odpowiedzialność za własne decyzje polityczne. Jarosław Kaczyński przedstawia argumenty, którymi się kieruje, podejmując inne decyzje niż te, które były faktycznie przyjęte w naszym wspólnym programie Zjednoczonej Prawicy — stwierdził lider Solidarnej Polski.

Na tym się nie skończyło. Przypomnę (…) wypowiedzi z parlamentu premiera, mówił kategorycznie, nie stawiając przecinku, tylko kropkę na końcu zdania, że jeżeli będzie połączenie budżetu z tzw. warunkowością praworządności, czyli będzie mechanizm, który będzie pozwalał KE blokować pieniądze, które nam się należą jak psu kość, na mocy traktatów z UE, to wtedy będzie polskie weto, a potem premier zmienił zdanie, przekonał do tego PiS, ale nas nie przekonał i w związku z tym my jesteśmy konsekwentni — podkreślał Zbigniew Ziobro.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/546363-ziobro-nie-wezme-odpowiedzialnosci-za-zmiane-zobowiazan