Przeskocz do treści

Centrala PKP Cargo pozostaje w Krakowie!

adamzyzmanAdam Zyzman

O groźbie likwidacji krakowskiej Centrali PKP Cargo S.A. i przeniesieniu wszystkich pracowników z Krakowa do Katowic pisaliśmy na tych łamach w ubiegłym roku niejednokrotnie, zwracając uwagę, że jest to protest nie tylko w obronie konkretnych pracowników, którym pogorszono warunki pracy, w niektórych wypadkach zmuszające ich do rezygnacji z zatrudnienia w zakładzie, w którym przepracowali niejednokrotnie kilkadziesiąt lat, ale także przeciwko wyprowadzaniu z Małopolski kolejnych miejsc pracy. Wszystkie protesty zarówno związkowców, jak władz miasta, czy województwa, a także małopolskich parlamentarzystów (głownie posła Andrzeja Adamczyka i posłanki Beaty Szydło) rozbijały się jednak o nieprzejednane stanowisko ówczesnych władz Spółki. Sprawa wydawała się tym bardziej beznadziejna, że plany przeniesienia miejsc pracy z Krakowa do Katowic wpisano do rządowego programu wsparcia dla Województwa Śląskiego „Śląsk 2.0”, co oznaczało to, że władza przewiduje, iż wyprowadzone z Małopolski etaty zostaną niebawem zwolnione przez Małopolan i przyobiecuje je mieszkańcom Śląska. Dodatkowym argumentem za zmianami była perspektywa sprzedaży całej nieruchomości w Krakowie, co miało poprawić finanse spółki.

Co oznaczało to dla pracowników? Albo konieczność rezygnacji z zatrudnienia, albo codzienny dojazd do pracy Krakowa do Katowic. Tylko, że większość pracowników w krakowskiej centrali i tak już dojeżdżają do pracy w Krakowie, gdyż przez lata kolejnych reorganizacji przeprowadzanych na polskich kolejach, utracili możliwość pracy w miejscu zamieszkania. Co prawda w pierwszym miesiącu dojazdów pracodawca zorganizował nawet dojazd autobusem dla pierwszych pracowników, które zdecydowały się na zmianę miejsca zatrudnienia, ale wymagało to przeznaczenia na dojazdy dodatkowego czasu pracy – około godziny rano i blisko dwie godziny po południu, bo przejazd autobusu do autostrady i z autostrady łączył się z podróżowaniem w korkach w szczycie komunikacyjnym. Najlepiej obrazuje to historia pani Bernadetty Kasperek zamieszkałej w Chrzanowie, czyli mniej więcej w połowie drogi między Krakowem, a Katowicami. – Niestety, okazało się, wszyscy dowożeni muszą stawić się w Krakowie, bo autobus nie może na chwilę zjechać z autostrady w Chrzanowie, by zabrać jedną osobę – opowiada pani Bernadetta. – W tej sytuacji musiałam dojeżdżać do Katowic na własną rękę, bez możliwości uzyskania zwrotu choćby części kosztów. Polegało to na tym, że dojeżdżałam autobusem komunikacji regionalnej wyjeżdżając z Chrzanowa o godz. 4.47, a więc znacznie wcześniej niż wówczas, gdy dojeżdżałam codziennie do pracy do Krakowa. Poza tym, o ile przejazd pierwszym kursem rano był jeszcze rano jakoś do zniesienia, to powrót oznaczał ponad dwugodzinną jazdę w zatłoczonym autobusie stojąc, przy korkach w szczycie komunikacyjnym i objazdach ze względu na remonty dróg. Biorąc pod uwagę, że oprócz swej rodziny mam jeszcze pod opieką niedołężną 97-letnią osobę, było to ponad moje siły.

pkpcargo- Pytany o takie sytuacje ludzi, poprzedni prezes Spółki Adam Purwin twierdził, że skoro on mógł zmienić miejsce zamieszkania ze względu na zatrudnienie, to inni też mogą – mówi przewodniczący Krzysztof Cieślak. – Tylko, że inaczej patrzy się na możliwość kupna nowego mieszkania z dochodami prezesa, a inaczej z dochodami przeciętnego pracownika. Wszak kwestie podwyżek płacowych, to jeden z głównych problemów pogotowia strajkowego w Spółce, choć to temat na osobny artykuł.

Wraz ze zmianą rządu po wyborach parlamentarnych, związkowcy z Krakowa raz jeszcze wystąpili z apelem o powstrzymanie reorganizacji firmy do wiceministra Infrastruktury i Budownictwa, Piotra Stommy i po odwołaniu ze stanowiska prezesa Purwina, do pełniącego obowiązki prezesa PKP Cargo, Macieja Libiszewskiego. Tym razem skutecznie. Reorganizacja Spółki została wstrzymana, a prezes Libiszewski mówi o tej swojej decyzji – Pracownicy to największe dobro każdego przedsiębiorstwa i z tego punktu widzenia wchodzenie w nieuzasadniony spór z załogą to najlepsza recepta na szybkie pogorszenie wyników. Tylko wspólne działanie załogi i Zarządu może doprowadzić do oczekiwanych rezultatów. To wspólne działanie musi brać pod uwagę zapewnienie załodze właściwych warunków pracy.

W PKP Cargo stan pogotowia strajkowego, choć zawieszono go do końca marca, nadal obowiązuje, gdyż według związkowców, w Spółce jest jeszcze wiele problemów do rozwiązania. Jednak po decyzjach dotyczących Centrali w Krakowie patrzą na przyszłość bardziej optymistycznie.

P.S. Podobną decyzję podjął prezes Maciej Libiszewski wobec zakładu remontowego PKP Cargo w niedalekim Jaśle, gdzie pracownicy od miesięcy przebywali na tzw. nieświadczeniu pracy, choć większość pracy przesyłana była do zakładów remontowych w innych regionach kraju. Obecnie trwa ponowne uruchamianie zakładu.