Przeskocz do treści

Narodowy Dzień Pamięci Męczeństwa Kresowian. Czy dojdzie do przełomu?

kstadeuszisakowiczzaleski2Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski*

Dziś, w 76. rocznicę pierwszej masowej deportacji Polaków przez NKWD w głąb Związku Radzieckiego, ma zostać złożony w Sejmie RP - jak zapowiedział na portalu Wpolityce.pl poseł PiS Michał Dworczyk - projekt ustawy, w którym czytamy m.in.:

"Historia najnowsza okrutnie doświadczyła Polaków zamieszkałych na byłych Kresach. Szczególnie dramatycznym piętnem w XX wieku odcisnął się na nich totalitaryzm rosyjski, niemiecki oraz integralny nacjonalizm ukraiński. Ludobójcze i eksterminacyjne działania dotknęły wielu mieszkańców tamtych ziem, wyłącznie, dlatego, że byli Polakami. Dodatkowym dramatem była zmowa milczenia narzucona przez komunistyczną cenzurę, która zakazywała mówienia o byłych Kresach i gehennie Polaków na Wschodzie".

Z wypowiedzi posła Dworczyka wynika, że wspomniany projekt zakłada ustanowienie Narodowego Dnia Pamięci Męczeństwa Kresowian, na którego datę wybrano dzień 11 lipca, będący rocznicą "Krwawej Niedzieli" na Wołyniu. Przypomnę, że chodzi o apogeum ludobójstwa przeprowadzonego przez Ukraińską Powstańcza Armię, czyli o niedzielę 11 lipca 1943 roku, kiedy to zbrodnicze sotnie banderowców, wspierane przez "siekierników" (chłopów ukraińskich, uzbrojonych w siekiery, widły i noże), napadły na 99 wołyńskich miejscowości, mordując bezbronnych Polaków kościołach i kaplicach rzymskokatolickich.

ndpmktizW ten dzień od wielu lat Kresowianie i ich potomkowie organizują społeczne upamiętnienia (msze św., Apele Pomordowanych, Marsze Pamięci), które do tej pory odbywały się na ogół bez udziału władz Trzeciej RP (il. Rekonstrukcja napadu sotni UPA na polską wieś - 20 lipca 2013 r., Radymno k. Przemyśla, fot. Autora). Dla przykładu, prezydent Lech Kaczyński odmówił, pomimo wcześniejszych deklaracji, udziału w upamiętnieniu zorganizowanym w dniu 11 lipca 2008 r. na Skwerze Wołyńskim w Warszawie, biorąc równocześnie patronat na festiwalem kultury ukraińskiej. Podobnie postępował też prezydent Bronisław Komorowski. Warto też przypomnieć, że w czasie głosowania w dniu 12 lipca 2013 r. posłowie Platformy Obywatelskiej i Ruchu Palikota, działając pod presją prezydenta Komorowskiego, szefa MSZ Radosława Sikorskiego i szefa "Gazety Wyborczej" Adama Michnika, w rocznicowej uchwale sejmowej słowo "ludobójstwo" zastąpili zakłamanym potworkiem językowym "czystki etniczne o znamionach ludobójstwa". Za prawdę głosowali posłowie PiS, PSL, SLD oraz Solidarnej Polski i grupa Gowina, ale zabrakło im zaledwie 10 głosów. Jak w Sodomie i Gomorze.

Dla pełnego obrazu zmagań o prawdę o Kresach dodam, że przeciwko tej uchwale byli też niektórzy prawicowi publicyści jak np. Przemysław Żurawski vel Grajewski, obecny doradca ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego. Z kolei niektóre media, niestety także i te uważające się za prawicowe, wyzywały Kresowian i obrońców prawdy o ludobójstwie od "ruskich agentów", wtórując nacjonalistycznym mediom ukraińskim. Czy ktoś za to przeprosi oczernianych i opluwanych polskich patriotów?

Złożenie projektu ustawy jest sprawą pozytywną. Jednak trzeba bardzo uważnie śledzić dalsze sejmowe działania, bo istnieje niebezpieczeństwo, że po tymi czy innymi naciskami, także ze strony Ukrainy, może znów dojść do przekłamań i przemilczeń.

* Autor to duchowny katolicki obrządków ormiańskiego i łacińskiego, publicysta, opozycjonista.

(Od Redakcji): Dziękujemy księdzu Tadeuszowi Isakowiczowi-Zaleskiemu za zgodę na publikację tekstu także i u nas.