Przeskocz do treści

miroslawborutaMirosław Boruta

Spotkanie w Salonie Gościnnym Krakowskiego Klubu Gazety Polskiej w sali Polskiego Towarzystwa Gimnastycznego "Sokół", ul. Marszałka Józefa Piłsudskiego 27.

23 stycznia Gośćmi Krakowskiego Klubu Gazety Polskiej byli: dr hab. Filip Musiał, członek zarządu Ośrodka Myśli Politycznej, dr Maciej Korkuć i dr Jarosław Szarek.

kkgpsglogoPanel dyskusyjny, zatytułowany "Patriotyzm i zdrada, czyli Polaków zmagania o wolność", o tym jak Polacy radzili sobie – dobrze i źle – z brakiem wolności i co z tego wynikało dla nich samych, ale i tych, którzy próbowali ich – często skutecznie – jej pozbawić oraz prezentację książek, m.in. z serii Polskie Tradycje Intelektualne poprowadził - przy szczelnie wypełnionej sali - wiceprzewodniczący Krakowskiego Klubu Gazety Polskiej, p. Marek Michno.

Spotkaniu towarzyszyła sprzedaż wydawnictw OMP w cenach promocyjnych oraz tradycyjne losowanie, tym razem aż dziesięciu książek wśród uczestników spotkania. Więcej informacji o Ośrodku Myśli Politycznej znajdą Państwo na stronie: http://www.omp.org.pl

Drodzy Państwo,

Obywatelski Komitet Ratowania Krakowa skierował na ręce Prezydenta miasta Jacka Majchrowskiego pismo ws lokalizacji strefy kibica na krakowskich Błoniach (fot. poniżej Wikipedia).

bloniakrakowskie

Nasze zaniepokojenie planami lokazacji strefy właśnie w tym miejscu i trybem podjęcia decyzji w tej sprawie wraz z prośbą o zajęcie stanowiska, przekazaliśmy również do Konserwatora Wojewódzkiego, Konserwatora Miejskiego, Dyrektora Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, Przewodniczącego RMK i Rady Dzielnicy VII. Do dzisiaj nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi.

Informację o stanowisku komitetu otrzymały także lokalne gazety, radio i telewizja Kraków. I właśnie Telewizja Kraków proponuje nam spotkanie 27 stycznia tj. piątek o godz. 9.30 na Błoniach.

Zapraszamy zatem wszystkich chętnych do wypowiedzi jak i Państwa, którzy są zainteresowanych tylko samym tematem i wysłuchaniem argumentów innych Krakowian.

Jeszcze raz zapraszamy i prosimy o rozsyłanie informacji o spotkaniu do innych.
pozdrawiam
Janina Żuradzka

Przed paru miesiącami nocna wichura przewróciła Krzyż na grobie Konfederatów Barskich znajdujący się przed kościołem OO. Kapucynów na ul. Loretańskiej w Krakowie. Okazało się, że nikt nie przyznaje się do własności. Ojcowie Kapucyni wciągnęli Krzyż i uszkodzone narzędzia Męki Pańskiej na podwórze klasztoru i tam go znalazłem. Teren dawnego cmentarza przyklasztornego – dzisiaj chodnik ul. Loretańskiej – jest własnością Gminy Miasta Krakowa, zarządzaną przez ZIKiT. Krzyż [wg. tradycji z XVIII w.] nie jest wpisany do rejestru zabytków i jako taki nie podlega ochronie przez Małopolskiego Konserwatora Zabytków.

krzyzkonfederatowWobec takich faktów Obywatelski Komitet Ratowania Krakowa podjął się naprawy i przywrócenia Krzyża na mogile bohaterów pierwszego narodowego zrywu (fot. Wikipedia). Po bliższym oglądzie okazało się, że Krzyż był wielokrotnie naprawiany [ostatnio ok. 1995 r.] i faktycznie całkowicie wypróchniały i jako taki nie nadawał się do ponownego ustawienia in situ . Postanowiliśmy wykonać jego wierną kopię z drewna dębowego z zachowaniem wszelkich detali. Prac konserwatorskich podjął się pan Jan Płonka – konserwator drewna [pochodzący ze Ślemienia], a mający swą pracownię w Giebułtowie. Został zamówiony odpowiedni materiał. Wszystkie prace wykonywane były ręcznie tradycyjnymi narzędziami [obróbka drewna, zamki, fazy, śmigi itp.].

Naprawione i zabezpieczone zostały narzędzia Męki Pańskiej, korona cierniowa, tabliczka INRI, a także tablica inskrypcyjna ozdobiona awersem i rewersem orderu Konfederatów Barskich. Stary Krzyż zostanie przekazany do powstającego skansenu w Ślemieniu (w okolicy odbyła się jedna z ostatnich bitew Konfederacji).

Całość prac wyniosła 8.000 zł (brutto). W dniu 16 stycznia 2012 roku firma „RENOWATOR” z panem Janem Płonką na czele i grupą wolontariuszy przywróciła Krzyż przed kościół OO. Kapucynów. Fundusze zbieramy na koncie OKRK przeznaczonym na Ratowanie Cmentarzy Krakowa i Ziemi Krakowskiej z dopiskiem: „Krzyż Konfederatów”.

Obywatelski Komitet Ratowania Krakowa 31-016 Kraków ul. Sławkowska 17/26
26 8589 0006 0000 0029 7963 0014
przewodniczący OKRK Mikołaj Kornecki

W dniu 25 stycznia 2012 roku na koncie było już 4.720,00 zł
WSZYSTKIM DARCZYŃCOM SERDECZNIE DZIĘKUJEMY!

Informacja własna

Coraz więcej osób i środowisk protestuje przeciwko podpisaniu ACTA przez rząd Platformy Obywatelskiej. Tak też było we środę, gdzie, o godz. 18.00, w obronie wolności słowa i przekazu, na Rynku Głównym w Krakowie protestowali młodzi mieszkańcy Krakowa. Zapraszamy do obejrzenie fotoreportażu, który przesłał p. Kazimierz Bartel:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/25Stycznia2012kb

tomaszkorneckiTomasz Kornecki

Pierwszą ich płytę dostałem od księdza, który uczył mnie religii. „Heavy metal world” to tytuł płyty. A na jej okładce czytany z namaszczeniem napis TSA. Legend legend obok takich zespołów jak Turbo.

Zapraszam Państwa na cykl artykułów o polskiej muzyce. Nie tylko rockowej. I oczywiście o muzyce i muzykach, którzy tworzą lub mają korzenie w Małopolsce i Krakowie. O zespołach, które związane są w różny sposób z Królewskim Grodzie. Na początek TSA.

tsaGrupa powstała wprawdzie w Opolu, ale jej główną siłą jest Marek Piekarczyk mieszkający i tworzący w Bochni. I pewnie dlatego TSA stosunkowo często gra w Krakowie. Piekarczyk trafił do zespołu w latach 80-tych.  To oni, obok Turbo byli filarami muzyki metalowej w tym kraju. Od „Maratończyka” po „51”. Kawałki, które na stałe wpisały się w historię muzyki w Polsce. Teksty zespołu to opowieść o otaczającej nas rzeczywistości, to bunt przeciwko porządkowi gnuśnego i topornego kraju jakim był PRL. I zniewolonego. To głos pokolenia, które dziś posyła swoje dzieci do gimnazjum lub liceum, a dwadzieścia kilka lat temu marzyło o tym, by wyrwać się do Jarocina i posłuchać m. in. TSA.

Andrzej Nowak, Marek Piekarczyk, Janusz Niekrasz, Stefan Machel. W tym składzie, po pewnej przerwie TSA powróciło w 2001 roku. Powróciło i mimo tego, że w mediach z grzecznymi chłopakami w garniturkach i drogich swetrach dominuje Doda i koleżanki, TSA nadal porywa serca. 

I oczywiście nie może zabraknąć wątku krakowskiego. Na początku lat 80-tych zespół nagrał w Teatrze Stu materiał, który ukazał się, jakże by inaczej, na płycie winylowej i został zatytułowany „Live”. A już najbliższy koncert w naszym mieście 24 marca w „Kwadracie” o 19:00.

tomaszkorneckiTomasz Kornecki

W Krakowie uliczne lampy są gaszone o 6.45. Rano. To nie pomyłka. Urzędnicy miejscy tłumaczą to…oszczędnościami. Krakowianie są oburzeni. O tej porze roku, o 6.45 panuje nie mrok a półmrok. Jeżeli ktoś z Państwa jest kierowcą to wie, że to najgorsza pora na prowadzenie samochodu. Najłatwiej wtedy o wypadki i potrącenia pieszych.

Problemu tego nie widzą miejscy urzędnicy. Śpieszący do pracy kierowcy, często jeszcze budzący się do życia i przeklinający kolejny dzień, który muszą spędzić ze swoim szefem w półmroku mogą dostrzec pieszego w ostatnim momencie. Nawet jeśli są wyspani i akurat mają wspaniały dzień.

Kraków żyje z podatków, dzięki swoim mieszkańcom, a także dzięki turystom. Nie należy do biednych miast. Ale do zadłużonych już tak. Może warto zapytać po co spektakularne inwestycje, skoro urzędnicy nie mogą sobie poradzić ze sprawą starą jak świat. Oświetleniem ulic.

miroslawborutaMirosław Boruta

Społeczne Obchody 149. Rocznicy Powstania Styczniowego.

Liga Obrony Suwerenności (Małopolska), przy współudziale Krakowskiego Klubu Gazety Polskiej, zorganizowała krakowskie, społeczne Obchody 149. Rocznicy Powstania Styczniowego. Spotykaliśmy się przy Kwaterze Powstańców, po mszy świętej w Kaplicy Cmentarza Rakowickiego o godz. 13:00.

22stycznia201232Wystąpienie, nawiązujące do historii powstania styczniowego i jego współczesnych reperkusji przedstawił p. Paweł Kukla, pełnomocnik miejski LOS na miasto Kraków, a tekst Manifestu 22 stycznia 1863 roku, ogłaszającego wybuch powstania i przekształcającego Komitet Centralny w Tymczasowy Rząd Narodowy odczytał przewodniczący Krakowskiego Klubu Gazety Polskiej, Mirosław Boruta. On także wygłosił do zebranych kilka zdań nawiązujących do walki narodów Rzeczypospolitej z moskiewskim oprawcą (fot. nadesłana przez p. Pawła Kuklę).

SONY DSCNastępnie, przy akompaniamencie gitary i pięknym śpiewie p. Marii Lamers (fot. Janusz Artur Kluba), a były to: „Pieśń Konfederatów Barskich”, „Rota” i „Kolęda Starego Wiarusa”, wiązanki kwiatów złożyli pp. Paweł Kukla z Ligi Obrony Suwerenności (Małopolska) i p. Maria Machl z Krakowskiego Klubu Gazety Polskiej. Zapaliliśmy także znicze, w tym wykonane specjalne przez Gości z Sosnowca i Tych (z tamtejszego Klubu Gazety Polskiej). Wśród śpiewających „Pieśń Konfederatów Barskich”, „Rotę”, i „Kolędę Starego Wiarusa”, byli także członkowie Związku Konfederatów Polski Niepodległej 1979-1989 i Krakowianie, którzy pozostali przy Kwaterze Powstańców po mszy świętej.

I jeszcze linka do fotoreportażu na który skaładają się zdjęcia pp. Janusza Artura Kluby (fot. 1-28) i Pawła Kukli (fot. 29-40): https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/22Stycznia2012

A jak śpiewa pani Maria Lamers można się też przekonać wysłuchawszy kompozycji i słów piosenki „Dom”: http://www.youtube.com/watch?v=v2vLSEoSUIs

pawelkuklaPaweł Kukla

21 stycznia 2013 roku z inicjatywy krakowskich organizacji narodowych i patriotycznych powstało Stowarzyszenie Komitet Budowy Pomnika Romana Dmowskiego w Krakowie. Obecnie, po rejestracji Stowarzyszenia i założeniu konta w banku zbierane są fundusze na przeprowadzenie konkursu architektonicznego a następnie wybudowanie pomnika. W skład Stowarzyszenia Komitet Budowy Pomnika Romana Dmowskiego weszli członkowie: Młodzieży Wszechpolskiej, Obozu Narodowo Radykalnego, Ligi Obrony Suwerenności, Solidarnych 2010, Krakowskiego Klubu Gazety Polskiej im. Janusza Kurtyki oraz osoby niezrzeszone. Zapraszamy do członkostwa w naszym Stowarzyszeniu!

romandmowskianpW imieniu Stowarzyszenia zwracam się z gorącą prośbą o przekazywanie na wskazane konto dobrowolnych wpłat, które zostaną przeznaczone na budowę pomnika. Z góry dziękuję za Państwa pomoc i udział w dziele budowy pomnika, który będzie wyrazem hołdu i wdzięczności dla Romana Dmowskiego, architekta Niepodległości naszej Ojczyzny. Wpłat prosimy dokonywać na:

Stowarzyszenie Komitet Budowy Pomnika Romana Dmowskiego w Krakowie
KRS 0000447891 NIP 6762462162 REGON 122772113
Konto Bankowe-PKO Bank Polski Oddział I w Krakowie
67 1020 2892 0000 5702 0510 6150
W tytule prosimy wpisać: Darowizna na Budowę Pomnika Romana Dmowskiego w Krakowie.
Z góry gorąco dziękujemy.

Informacje ogólne. Zarząd Główny: prezes - Paweł Kukla, z-ca prezesa - Stanisław Jacek Jasiński, skarbnik - Witold Kopeć, sekretarz - Adam Kukla, członek Zarządu - Dawid Gołąb. Komisja Rewizyjna: Helena Zacharska, Krzysztof Róż, Zofia Szpak.
https://www.facebook.com/pages/Stowarzyszenie-Komitet-Budowy-Pomnika-Romana-Dmowskiego-w-Krakowie/297184293745965

Od końca maja 2013 roku Stowarzyszenie zaprasza także na swoją stronę www:
http://pomnikdmowskiego.pl

Tomasz Poller

Dnia 16 stycznia 2012 złożyłem rezygnację z mandatu radnego Dzielnicy XVIII Kraków – Nowa Huta. Istotną przyczyną tej decyzji stała się faktyczna niemożliwość realnego działania na rzecz dobra mieszkańców oraz moralna niezgoda na pewne zjawiska mające miejsce w życiu samorządu oraz rady dzielnicy.

1. Moja rezygnacja wiąże się w dużej mierze z niedotrzymaniem przez Przewodniczącego Dzielnicy XVIII oraz osoby z Zarządu Dzielnicy postanowień umowy koalicyjnej zawartej na początku kadencji oraz z ignorowaniem zobowiązań podjętych wobec Rady. W szczególności dotyczyły one: a) przejrzystości w zakresie polityki inwestycyjnej oraz sprawiedliwego podziału środków pomiędzy poszczególne okręgi, b) pełnej otwartości i rzetelności debaty na temat istotnych problemów Dzielnicy, c) niezależnego, nieupartyjnionego oblicza Rady. Niestety, zasady powyższe były od dłuższego czasu łamane, a ich egzekwowanie stało się praktycznie niemożliwe.

2. Podstawową przyczyną, dla której zdecydowałem się kandydować do Rady Dzielnicy, były kwestie infrastruktury chodnikowej i oświetleniowej, w niektórych miejscach dzielnicy zaniedbanej od dawna. Na terenie mojego okręgu wyborczego w rejonie ul. Padniewskiego i Tomickiego mieszkańcy czekają od lat na normalne dojście do swoich bloków. O ile latem 2011 Przewodniczący Dzielnicy odpowiadając na moje pismo w tej sprawie wyjaśnił, powołując się na obowiązujące procedury, iż inwestycje chodnikowe na tym terenie nie mogą zostać zrealizowane w 2011 roku, przyjąłem to ze zrozumieniem. Jednak także w projektach dotyczących roku 2012 zgłoszone przeze mnie potrzeby inwestycyjne nie znalazły odzwierciedlenia. Pomimo moich apeli nie zawnioskowano również o umieszczenie tychże potrzeb w budżecie miasta Krakowa. Wbrew deklaracjom osób z Zarządu Dzielnicy, w praktyce mamy więc do czynienia z pomijaniem inwestycji, które przez radnych wskazywane były na początku kadencji jako najbardziej pilne. Zarząd Dzielnicy nie przedstawia też radnym żadnych przekonujących argumentów przyjętego przez siebie podziału środków finansowych.

3. Nierozwiązywanie od lat pilnych a zarazem niewielkich potrzeb infrastrukturalnych jest przede wszystkim świadectwem niepoważnego traktowania mieszkańców przez władze Miasta Krakowa. Pomimo podejmowanych przeze mnie i inne osoby interwencji oraz ujawniania mających miejsce nieprawidłowości (jak choćby mój tekst pt. „Kto blokuje nowohuckie inwestycje”; Głos-Tygodnik Nowohucki 27.10.2011) istniejące problemy spotykają się z całkowitą obojętnością władz.

Przykładem niewyjaśnionych kontrowersji są nieprawidłowości w zakresie planów lokalizacji spalarni śmieci na terenie, który latem 2010 r. został zalany wskutek powodzi (choć urzędnicy miejscy jeszcze kilka miesięcy wcześniej zapewniali, iż takie zagrożenie nie może tam wystąpić). W ostatnim czasie zostały ujawnione fakty, w których świetle pojawiają się istotne wątpliwości co do ważności „umowy społecznej” w sprawie spalarni oraz tzw. „programu rekompensat”. Sytuacja, gdy Nowa Huta pozostaje na tle miasta obszarem rażąco niedoinwestowanym, a równocześnie władze miasta deklarują gotowość przekazania funduszy na remonty ulic i chodników w zamian na przyzwolenie mieszkańców na lokalizację kontrowersyjnego zakładu spalania śmieci, jest sytuacją co najmniej dziwną.

4. Na początku kadencji Rady, zgodnie z ustaleniami oraz zasadami przedstawionymi Radzie, podjąłem się redagowania mediów dzielnicowych (strona internetowa, biuletyn, kolumna na łamach Głosu –TN). Realizując statutowe cele pracy radnego, związane z reprezentowaniem spraw mieszkańców i działaniem na rzecz samorządności społeczności lokalnej, tworzyłem podstawy dla zapewnienia rzetelnej debaty na temat najpoważniejszych problemów Nowej Huty. Kierowane przeze mnie media dzielnicowe w otwarty sposób podejmowały podstawowe problemy dzielnicy, takie, jak skandaliczna kwestia niedoinwestowania terenów nowohuckich pod względem infrastruktury, trudna sytuacja osiedli peryferyjnych, problemy mieszkaniowe, sprawy ochrony przyrody, czy też spór na temat lokalizacji spalarni śmieci.

Należy podkreślić, iż szereg problemów Nowej Huty w opinii mieszkańców oraz ich stowarzyszeń to zagadnienia zaniedbywane i ignorowane przez miejskich urzędników. Zarazem można powiedzieć, że tereny Nowej Huty są wręcz dyskryminowane w polityce finansowej miasta: w pięciu nowohuckich dzielnicach mieszka jedna trzecia Krakowian, tymczasem trafia tutaj jedynie około jednej dziesiątej miejskich środków. Było dla mnie oczywiste, że o tego rodzaju sprawach należy mówić głośno, podobnie jak o innych patologiach, jak bałagan organizacyjny i prawny związany z funkcjonowaniem dzielnic. Jest jasne, iż jedynie wskazanie konkretnych anomalii może stać się początkiem ich naprawy.

Niestety, już po kilku tygodniach rozpoczeły się naciski oraz zakulisowe działania zmierzające do cenzurowania i wyciszania debaty na temat kluczowych problemów Nowej Huty. Z biegiem czasu odnosiłem coraz bardziej niepokojące wrażenie, iż spora grupa osób spośród radnych zdaje się zapominać o funkcji reprezentowania interesów mieszkańców, za to w sposób nader widoczny podporządkowuje swoje działania lokalnym układom partyjno-urzędniczo-towarzyskim, związanym czy to z rządzącą w Radzie Miasta Platformą Obywatelską, czy to z administracją Prezydenta Miasta. Jest to w moim odczuciu zaprzeczenie idei samorządności. Wkrótce osoby kierujące Radą Dzielnicy przy poparciu lub milczącej aprobacie części radnych zlikwidowały kierowaną przeze mnie Komisję Informacji, co stanowiło istotny przejaw złamania wcześniejszych ustaleń (raport z działania Komisji Informacji znajduje się na stronie internetowej Dzielnicy XVIII w protokole z sesji majowej 2011).

5. Faktem, który wywołał mój stanowczy sprzeciw stała się inicjatywa pięciu osób z Zarządu, które postanowiły same sobie (!) przyznać medale, wybite z okazji XX-lecia obecnego podziału dzielnic Krakowa i przeznaczone dla osób „zasłużonych dla rozwoju samorządności lokalnej”.

Uważałem (choć w obliczu realnych problemów dzielnic świętowanie XX-lecia ich powołania wydaje się kontrowersyjne), że oddane do dyspozycji Rady medale były doskonałą szansą dla wyróżnienia mniej znanych mieszkańców Nowej Huty, będących autorami różnych oddolnych inicjatyw społecznych, a tym samym rozwijających autentyczną samorządność. Niestety Zarząd Dzielnicy i grupa go wspierająca pozostali głusi na te argumenty.

***
Uważam, iż jedyną racją pełnienia funkcji w Radzie Dzielnicy powinna być służba społeczności lokalnej. Jeżeli w istniejących okolicznościach realizacja moich inicjatyw w tym zakresie a tym samym spełnienie moich deklaracji wyborczych okazały się niemożliwe, wówczas najbardziej uczciwym rozwiązaniem wobec wyborców jest rezygnacja z mandatu, co niniejszym czynię.

mariamachl1Maria Machl

18 stycznia 2012 roku w Krakowie, przed budynkiem Sądu Rejonowego odbyła się pikieta przeciw ferowanym niesprawiedliwym werdyktom i nadużywaniu instytucji przedawnienia.

protestpodsadem1Impulsem dla manifestacji stał się wyrok (2 lata w zawieszeniu!!) dla generała Kiszczaka za wprowadzenie stanu wojennego, niosącego za sobą śmierć wielu ludzi.

Organizatorami krakowskiej pikiety byli Konfederaci Polski Niepodległej, a wsparli ich Solidarni 2010, członkowie młodzieżówki Prawa i Sprawiedliwości i Krakowski Klub Gazety Polskiej, a także osoby niezrzeszone.

protestpodsadem2Wcześniej przez Polskę przetoczyła się fala protestów społeczeństwa – głównie w Internecie. Oburzenie społeczne spotęgował wyrok tego samego sądu skazujący opozycjonistę KPN-u Adama Słomkę na 14 dni aresztu  za  protest przeciw temu, hańbiącemu sprawiedliwość, wyrokowi.

Jednocześnie Sąd uznał wprowadzenie stanu wojennego za bezprawne, a Jaruzelski jest oskarżony o kierowanie „związkiem przestępczym” (kara do 10 lat).

protestpodsadem3Protestujący przynieśli ze sobą banery z hasłami, a wśród zgromadzonych byli zarówno uczestnicy, którzy stan wojenny przeżyli, jak i młodzi ludzie znający te wydarzenia z przekazu dorosłych.

W  tych spontanicznych wystąpieniach  do ludzi przechodzących przed budynkami sądów, protestujący chcieli zwrócić ich uwagę na konieczność stawania w obronie represjonowanych osób, na potrzebę rozwoju niezależnych mediów i niezależnych sądów.

protestpodsadem4Organizatorzy zadbali także o piękną oprawę muzyczną, a patriotyczne wiersze wspaniale recytowała p. Alicja Kondraciuk.

Na koniec pozwolę sobie spuentować relację w pikiety słowami blogera: (pseudonim szczur biurowy Salon24 11.12.2011): „Co musi się stać, żebyśmy zdali sobie sprawę z nienormalności tej sytuacji (…), to jest curiosum wołające o pomstę do nieba (…), dobijanie tych których nie dobili siepacze Jaruzelskiego (…). Wszystkiego spodziewałem się w 1988 roku, ale nie tego, że za dwadzieścia lat Jaruzelski będzie na wolności i w chwale dokonywał żywota…”

Relację na stronie www Solidarnych2010 obejrzą Państwo tutaj:
http://solidarni2010.pl/n,2205,12,niesprawiedliwe-sady-pikieta-w-krakowie.html

miroslawborutaMirosław Boruta

17 stycznia 2012 roku Krakowianie i zaproszeni Goście wzięli udział we wspaniałym wieczorze polsko-gruzińskim. Pierwszą jego częścią było uczczenie pamięci gruzińskiego oficera kontraktowego w Wojsku Polskim, Dmitra Agniaszwili, pochowanego na Cmentarzu Wojskowym (Rakowice).

Wraz z p. Georgem Chartolanim, pierwszym sekretarzem Ambasady Gruzji w Rzeczpospolitej Polskiej, kwiaty złożyła delegacja Krakowskiego Klubu „Gazety Polskiej”, autorzy albumu „Gruzja Nieznana” i Polacy, których rodzinne losy związane są z Gruzją. Działo się to wszystko w asyście wojskowej p. Włodzimierza Brodeckiego i młodzieży ze „Strzelca”.

wlgipgnDrugą część uroczystości stanowiła prezentacja albumu „Gruzja Nieznana. Wspólne losy Gruzinów i Polaków” w Muzeum Armii Krajowej im. Generała Emila Fieldorfa „Nila” w Krakowie. Album autorstwa Dawida Kolbai, Piotra Hlebowicza i Piotra Warischa wydały Fado Studio i Dom Wydawniczy „Rafael”.

Oprócz honorowego gościa, p. Chartolaniego na sali była także zainteresowana problematyką relacji polsko-gruzińskich młodzież przedstawiciele Stowarzyszenia Społeczno-Kulturalnego „Most do Gruzji”. Spotkaniu przewodniczył żołnierz Armii Krajowej i działacz niepodległościowy dr Janusz Kamocki.

I jeszcze linka do zdjęć autorstwa p. Piotra Hlebowicza:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/17Stycznia2012

Protest Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Lecha Kaczyńskiego w Krakowie w sprawie decyzji odmawiającej telewizji TRWAM miejsca na multipleksie cyfrowym

akokrakowDo końca lipca 2013 roku ma zniknąć sygnał telewizji naziemnej na rzecz sygnału telewizji cyfrowej. Niestety, decyzja Urzędu Komunikacji Elektronicznej w porozumieniu z przewodniczącym Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji jest taka, iż na pierwszym polskim multipleksie zabraknie miejsca dla jedynej katolickiej telewizji w Polsce. Dla Telewizji Trwam.

Stało się to pomimo protestów wielu organizacji społecznych i politycznych, w tym Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Poznaniu.

120216ndZabrakło miejsca na multipleksie cyfrowym dla Telewizji, której oglądalność przewyższa oglądalności wielu innych nadawców, którzy uzyskali akceptację. Dla telewizji, której wymiar społeczny jest nie do zastąpienia, dla telewizji wartości najwyższych (Il. Nasz Dziennik, Nr 39 (4274), 16 lutego 2012, wyd. internetowe).

Brak kryteriów kwalifikacyjnych, jak również argumentacja, odwołująca się do niezgodnych z prawdą faktów medialnych, mająca stanowić podstawę do odrzucenia wniosku, prowokuje do pytań o bezstronność postępowania kwalifikacyjnego.

My, niżej podpisani, w poczuciu obywatelskiej odpowiedzialności za pomyślny rozwój Rzeczypospolitej Polskiej, jako suwerennego, solidarnego Państwa, w trosce o utrzymanie naszej tożsamości narodowej, więzi rodzinnych i społecznych, mając świadomość roli pluralistycznych mediów w całokształcie życia Kraju, protestujemy przeciwko tej decyzji i żądamy jej zmiany.

Komitet Założycielski AKO w Krakowie:

1. dr inż. Andrzej Augustynek (AGH),
2. dr hab. Włodzimierz Bernacki (UJ),
3. prof. dr hab. inż. Włodzimierz Bochniak  (AGH),
4. dr Mirosław Boruta (UP),
5. prof. dr hab. inż  Stanisława Dalczyńska-Jonas  (AGH),
6. dr Andrzej Duda  (UJ),
7. prof. dr hab. inż. Jan Tadeusz Duda  (AGH),
8. prof. dr hab. Maria Dzielska (UJ),
9. prof. dr hab.  Jerzy Fijał  (AGH),
10. prof. dr hab. Janusz Gołaś (AGH),
11. dr inż. Marta Januś (AGH),
12. prof. dr hab. Ryszard Kantor  (UJ),
13. prof. dr hab. inż. Andrzej Korbel  (AGH),
14. prof. dr hab. Grażyna Korpal  (ASP),
15. dr hab. inż. Adam Korytowski (AGH),
16. dr hab. inż. Wojciech Kucewicz (AGH),
17. dr hab. Marta Lempart-Geratowska  (ASP),
18. prof. dr hab. Edward Malec  (UJ),
19. dr hab. inż. Janusz Mikuła  (PK),
20. prof. dr hab. inż. Janina Milewska-Duda  (AGH),
21. prof. dr hab. inż. arch. Anna Mitkowska (PK),
22. prof. dr hab. inż. Wojciech Mitkowski, (AGH),
23. mgr Marek Morawski,
24. mgr inż. Andrzej Ossowski (AGH),
25. dr hab. Józefa Panek  (CM UJ),
26. dr Tomasz Panz (UJ),
27. dr inż. Krzysztof Pasierbiewicz (AGH),
28. prof. dr hab. Stanisław Sędziwy  (UJ),
29. dr inż. Feliks Stalony-Dobrzański  (AGH),
30. prof. dr hab. Krystyna Stamirowska  (UJ),
31. dr n. med. Jolanta Świerszcz  (CM UJ),
32. prof. dr hab. Stefan Taczanowski (AGH),
33. prof. dr hab. Ryszard Terlecki (WSF-P „Ignatianum”)

Anna Maria Kowalska

W czwartek, ubiegłego tygodnia tj. 12 stycznia 2012 roku mieszkańców Krakowa obiegł niepokojący sms z informacją: „pilnie prześlij komu tylko możesz, potrzebna krew AB lub 0 Rh. W banku na ul. Rzeźnickiej nie ma ani jednej jednostki, a czeka 2-dniowa dziewczynka”.

Tej treści sms krążył wśród znajomych do piątku, bo wtedy właśnie zaniepokojone i nękane telefonami Regionalne Centrum Krwiodawstwa przy ul. Rzeźniczej w Krakowie zamieściło informację prostującą: „Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Krakowie informuje, że depozyty krwi we wszystkich grupach krwi gwarantują bezpieczeństwo chorych leczonych na terenie całego województwa małopolskiego. Wszystkich chętnych do oddania krwi  w odpowiedzi na apel o krew dla dwudniowej dziewczynki zapraszamy w terminie późniejszym. Dziękując za liczne zainteresowanie problemem informujemy, że RCKiK w Krakowie nie było autorem powyższej informacji. O ewentualnych  niedoborach krwi, tak jak dotychczas, będziemy informować Państwa na naszej stronie internetowej”.

Można by na tym poprzestać, gdyż w zasadzie nic się nikomu nie stało, nie było dwudniowej dziewczynki zagrożonej śmiercią. Ot, głupia zabawa – nasuwa się w pierwszej chwili, ale czy na pewno zabawa? Znajomi wymienili informacje drogą zwrotną, gdy dodzwonili się na Rzeźniczą, wzajemnie się przepraszając. Akcja sms-owa według informacji RCKiK w Krakowie rozpoczęła się podobno w Łodzi dwa dni wcześniej. Wyjaśnia to policja, pytanie czy skutecznie i czy będą z tego powodu konsekwencje?

Zaalarmowani akcją pomocy ludzie, skutecznie wprowadzeni w błąd szybko postawili diagnozę zanim policja cokolwiek wyjaśni. Po pierwsze wyrządzono szkodę nie do naprawienia, z powodu utrwalenia w pamięci oszustwa, skutkującego obojętnością w przypadku faktycznego zagrożenia. Po drugie oburza fakt, że chodziło zapewne o spowodowanie masowego rozsyłania sms-ów z korzyścią dla sieci telefonii komórkowych. A więc, czy perfidia biznesowej zachłanności sięga już zenitu? I kto za tym stoi, może tylko jakiś sprytny na swój sposób i głupi do potęgi entej pracownik sieci telefonii komórkowej? A może bardziej wyrafinowany i nastawiony na zysk koordynator ds. sprzedaży udzielił stosownych informacji na firmowym szkoleniu?

Może już nie wystarczą rozsyłane z sieci do klientów bez ich zgody sms-y typu: wgrałeś nagrodę, musisz tylko wysłać sms-a na podany nr lub bardziej niewinne i standardowe informacje: z tego nr dzwonił ktoś, oddzwoń teraz i tym podobne naciągające na koszty informacje.

Wszystko na to wskazuje, że Polacy nauczyli się już nie reagować na oszustne komunikaty, o nagrodach, wróżbach i innych bzdurach, naciągające czasami na gigantyczne koszy, a firmy telefonii komórkowej nie mogą się z tym jeszcze pogodzić.

Wniosek jednak jest jeden, obojętnie skąd i dlaczego wyszła ta informacja, jej autor ma kłopoty z własną głową i to dla niej powinien poszukać medycznej pomocy.

I jeszcze komentarz: Jakiś czas temu sms-ami czy mailami Polacy zwoływali się na rozmaite, bardzo cenne „akcje” papieskie i patriotyczne. A jaki jest cel rozsyłania fałszywych sms-ów i maili? To proste. Tym sposobem piecze się dwie pieczenie na jednym ogniu. Pomijając względy zarobkowe sieci komórkowych – skutecznie zaszczepia się wzajemną nieufność i jednocześnie zniechęca ludzi do działań wspólnotowych.

krakowniezaleznymkInformacja własna

To, co dzieje się wokół Domu Zasłużonego Kombatanta jest przykładem patologii polskiej spółdzielczości – powiedział Krzysztof Radwan, dyrektor Muzeum Lotnictwa w Krakowie. Problem ten opisywaliśmy już wcześniej:
https://www.krakowniezalezny.pl/zamach-na-ogrod-kombatantow

12 stycznia br. mieszkańcy osiedla Ugorek w Krakowie zobaczyli i wysłuchali informacji o wstępnym projekcie planu zagospodarowania przestrzennego tego niewielkiego terenu miasta.

Urząd miasta reprezentowała pani Elżbieta Koterba – wiceprezydent wraz z pracownikami Biura Zagospodarowania Przestrzennego Urzędu Miasta, która na wstępie wyjaśniła, że rozpoczęcie prac nad tym planem było spowodowane kontrowersyjnym pomysłem zabudowy ogrodu na terenie Domu Zasłużonego Kombatanta. Wyjaśniła też, jaką niedogodnością jest brak planów miejscowych dla miast w Polsce, że są one pokryte planami w niewielkim procencie, co prowadzi do tego typu konfliktów, a Kraków i tak jest w dość dobrym położeniu, gdyż posiada ok. 37% pokrycie planem.

Dodała też, że w założeniach do 2014 r. planuje się 60% pokrycie planami w skali kraju, co brzmi obiecująco.

ogrodkombatantow5Odsyłamy Państwa do artykułu „Zamach na ogród”, gdzie informowaliśmy o podjętej 30 sierpnia Uchwale Rady Miasta o przystąpieniu do uchwalenia miejscowego planu zagospodarowania dla spornego obszaru, przylegającego do Muzeum Lotnictwa na osiedlu Ugorek. Obszaru zielonego w budowie, zaplanowanego jako park kulturowy.

W spotkaniu dla wsparcia Ogrodu i terenów zielonych wystąpili: dr Krzysztof Wielgus adiunkt Zakładu Krajobrazu Otwartego i Budowli Inżynierskich Instytutu Architektury Krajobrazu Politechniki Krakowskiej i Krzysztof Radwan – dyrektor Muzeum Lotnictwa w Krakowie.

W dalszej części spotkania p. prezydent poinformowała, że obszar objęty prezentowanym tu planem to 26 h terenów położonych między ul. Ułanów, Spadochroniarzy, Markowskiego i Jana Pawła II, a plan ten został zainicjowany przez zainteresowanych mieszkańców tego terenu, aby powstrzymać pewne działania, które mogłyby w istotny sposób zdegradować już istniejącą zabudowę. Zwłaszcza podkreśliła, że teren ten jest zabudowany obiektami służącymi realizacji celów publicznych. Plany zagospodarowania miejscowego wynikają z ustawy o zagospodarowaniu przestrzennym i regulują ład przestrzenny tj. wysokość zabudowy na danym terenie, udział zabudowy terenu w stosunku do terenów czynnych biologicznie, które nie powinny być zabudowane. Robi się także prognozę oddziaływania tego terenu na środowisko. Wszystkie te elementy są brane pod uwagę przez zespół projektowy, a w początkowym etapie zbierania wniosków brane są pod uwagę opinie i postulaty mieszkańców. Drugi etap to zebranie opinii i uzgodnień od instytucji do tego powołanych, a najważniejszą z nich jest Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska, która odpowiada za realizację polityki ochrony środowiska w zakresie: zarządzania ochroną przyrody, w tym m.in. obszarami Natura 2000 i kontroli procesu inwestycyjnego. Generalna Dyrekcja wydaje opinię o walorach przyrodniczych danego środowiska, na ile jest ono pod tym względem wartościowe. Zwykle jeśli GDOP wyda opinię o szczególnych walorach przyrodniczych terenu to nie ma tam możliwości zabudowy. Po tych uzgodnieniach plan jest wyłożony do publicznego wglądu i jeszcze można do niego składać uwagi i wnioski. Jeśli spełnia wszystkie wymogi poddaje się go sprawdzaniu procedur przez urząd wojewody i po wyznaczonym terminie wchodzi w życie.

ogrodkombatantow6Mieszkańcy dopytywali o wydane już na ten teren WZ-tki tj. dokumenty wszczynające proces wydania pozwolenia na budowę. W odpowiedzi usłyszeli, że uchwalenie planu miejscowego zagospodarowania i procedura wszczęcia jego procesu nie wstrzymuje procedury wcześniej wydanych WZ-tek, mogą byś wstrzymane, ale nie muszą, choćby potem miały być unieważnione, tak stanowi prawo.

Dr Krzysztof Wielgus w tym momencie brak planu miejscowego zagospodarowania przestrzennego nazwał: korupcją przestrzenną, dlatego zaapelował o przyspieszenie procedury. Jeszcze raz zaznaczył, że najważniejszy jest ład przestrzenny, a na tym terenie wcześniej go zabrakło. Osiedle, które powstało w sąsiedztwie Muzeum Lotnictwa rozcięło ogromny pas zieleni ciągnący się od Dąbia przez park lotniczy, przez Ugorek i dalej. To jest wynik ulegania bezwzględnie, drapieżnej deweloperce. Nie pozwólmy, aby to się dalej działo, dlatego ratunkiem jest uchwalenie miejscowego planu zagospodarowania. A kiedy on już będzie brońmy go jak największej wartości w interesie przyszłych pokoleń – przekonywał dr Wielgus.

Zbieżne stanowisko prezentował dyr. Radwan, który stwierdził – dostajemy do zagospodarowania cenną przyrodniczo przestrzeń i od naszej mądrości czy głupoty będzie zależało co zostawimy naszym następcom. Z racji tego czym się od wielu lat zajmuję mam prawo pytać i oceniać, bo ten teren leży w sąsiedztwie terenu, który mi powierzono. Teren Domu Kombatanta i ta dziwna historia, która się dzieje wokół tego terenu jest przykładem patologii polskiej spółdzielczości, gdzie zarząd SM zamiast występować w imieniu swoich mieszkańców jest przeciwko nim. Być może Spółdzielnia to budowała, ale jako zadanie zlecone, pod konkretny projekt i przeznaczenie.  I ja stwierdzam, że ten teren był przeznaczony dla tych kombatantów, jako ogród i powinien nim pozostać.

Także mieszkańcy domków jednorodzinnych byli zgodni co do wykluczenia zabudowy ogrodu blokowiskiem, choćby ze względu na brak miejsca na wyznaczenie swobodnego dojazdu do takiego blokowiska.

ogrodkombatantow7Stroną kontra ogrodowi była jedynie p. prezes SM Domy Pogodnej Jesieni Renata Laberschek i sekretarz rady nadzorczej Teresa Mostowik. Panie uzasadniały decyzję celem finansowym Spółdzielni. Pani Mostowik powiedziała, że poprzedni prezes, którego się z trudem pozbyli zostawił Spółdzielnię z ponad milionowym długiem i wszyscy członkowie muszą teraz ten dług spłacać, na co sala odpowiedziała pomrukiem dezaprobaty. Większość na sali to byli mieszkańcy Domu Zasłużonego Kombatanta i inni z terenu objętego planem, a Spółdzielnia nie ma siedziby na tym terenie i nie było więcej osób ze strony przeciw ogrodowi, choć p. prezes przekonywała, że występuje w imieniu tych obciążonych kosztami za teren ogrodu.

Dyrektor Radwan przypomniał prezes Spółdzielni, że sama bez wiedzy mieszkańców w 2008 r. przekształciła ten teren pod inwestycje, w związku z tym wzrósł podatek od gruntu. Tereny zielone obciąża się podatkiem 6 gr. za m plus VAT co stanowiłoby ok. 60 kilku złotych rocznie, ale p. prezes postanowiła zrobić biznes na tym ogrodzie.

Pani prezydent Koterba uspokajała, że zespół projektowy nie będzie brał pod uwagę ocen subiektywnych tylko obiektywne warunki ładu przestrzennego, interes właściciela i interes mieszkańców osiedla, aby zapewnić wszystkie standardy życia i ład przestrzenny planowania.

ogrodkombatantow8Informację uzupełniła p. Elżbieta Kuta i p. Andrzej Komorowski ze Stowarzyszenia Obrońców Ogrodu powiedzieli oni, że planowana przez SM zabudowa 5 blokami pięciopiętrowymi i 7 domami jednorodzinnymi, plus budynek gospodarczy na powierzchni 1,3 h to paradoks nie do przyjęcia. Pani prezes SM nie powiedziała tego uczestnikom spotkania. W nawiązaniu do nawoływania do ugody przez panią prezydent pan Komorowski wyjaśnił, iż mimo kilkukrotnych propozycji ze strony Stowarzyszenia, prezes SM nie przyjęła zaproszenia na spotkanie, o które wystąpił jeszcze raz publicznie na spotkaniu mieszkańców.

Uczestnicy spotkania mogli też obejrzeć pokaz multimedialny projektu Lotniczego Parku Kulturowego, zaprezentowany przez dr Wielgusa – jednej z największych proekologicznych  inwestycji w obszarze miasta i województwa. Projekt ten przewiduje rozszerzenie obszaru ekologicznego poza teren Muzeum Lotnictwa.

Projekt sam w sobie jest niezwykle interesującym i atrakcyjnym dla mieszkańców Krakowa przedsięwzięciem, stąd postanowiliśmy poświęcić mu więcej uwagi, aby uchylić rąbka tajemnicy i przybliżyć Krakowianom perspektywę jaka ich czeka w momencie otwarcia tego atrakcyjnego miejsca do użytku publicznego.

Anna Maria Kowalska

Ekspansja nowych mediów doprowadziła do nadmiernego „rozdyskutowania” społeczeństwa polskiego. Czy to dobrze, czy źle? Ano, jak to zazwyczaj bywa: i dobrze, i źle. Dobrze, bo ludzie zaczynają zabierać głos w swoich sprawach. Powoli kończy się czas „zniechęconych”. Źle, bo dyskusje nie znają żadnych ograniczeń. Szczególnie chętnie prowokuje się te w sprawach dogmatów i aksjomatów.

Zatem – którędy droga? Drogę powinny wyznaczać nam, w myśl Encykliki Jana Pawła II: „Fides et ratio” dwa skrzydła – wiary – i rozumu. W sprawach wiary: trwajmy przy chrześcijaństwie jako jednym z zasadniczych fundamentów kultury: polskiej i europejskiej. Kierując się rozumem – rozeznawajmy zarazem w sumieniu, co jest dobre, a co złe. Nie ufajmy zbyt pochopnie.

tomaszkorneckiTomasz Kornecki

Od wielu lat słyszymy nieustannie, że odpowiedzialnych za odśnieżanie zaskakuje zima. W tym roku podobnie. W sobotę, to pierwszy śnieg, który nie stopniał od razu, przechodząc Krupniczą prawie bym się wywrócił, bo było tak ślisko. Minęła sobota, a z miasto jak było słabo odśnieżane tak jest. Droga na Kopiec Kościuszki i dalej w stronę Kopca Piłsudskiego /chodzi o chodnik dla pieszych biegnący, między innymi, niedaleko ogródków działkowych/ to jedno wielkie lodowisko.

Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu w Krakowie ogłosił szumnie coś co nosi nazwę „Akcja Zima”. Organizowanie tej akcji przypomina mi komunizm. Przecież odśnieżanie należy do zwykłych obowiązków tego przedsiębiorstwa, tak jak do obowiązków kierowcy autobusu należy prowadzenie tego pojazdu.

Na nic zdadzą się ogłaszane akcje gdy w centrum europejskiego podobno miasta, można wybić sobie zęby, bo jest tak ślisko. Sprawa kiepskiego odśnieżania pokazuje jak funkcjonuje ten kraj. Płacimy podatki, pracownicy i szefowie ZiKiT żyją z naszych pieniędzy, a jest tak jak jest. Będę dla Państwa monitorował sprawę odśnieżania Krakowa.

tomaszkorneckiTomasz Kornecki

Największa łąka prawie w sercu miasta. Największa w Europie. Błonia. Miejsce wyjątkowe zarówno dzięki swojej historii jak i współczesności. To tutaj odbywały się spotkania z Janem Pawłem II. To tutaj, gdy jest ciepło, ludzie wyciągają kocyki i się opalają. Miejsce spacerów i... No właśnie jest pewien dość poważny problem. Idąc sobie spokojnie przez Błonia można spotkać miłą i ładną dziewczynę, ale można także i to o wiele częściej natknąć się na spuszczonego ze smyczy psa. A to już nie jest ani przyjemne ani miłe nawet jeżeli pies jest ładny.

Uchwała  Rady Miasta Krakowa  z 2006 roku w sprawie Regulaminu utrzymania czystości i porządku na terenie Gminy Miejskiej Kraków  stwierdza, iż pies powinien być prowadzony na uwięzi tak, by osoba prowadząca miała nad nim pełną kontrolę. Czyli pies nie może być, na przykład, na zbyt długiej smyczy. Z kolei pies zagrażający otoczeniu i agresywny powinien być prowadzony również w kagańcu.  Codziennie możemy spotkać biegające swobodnie po Błoniach psy. Swobodnie dla nich, mało komfortowo dla przechodzących obok.

Często tłumaczenie właścicieli czworonogów jest jedno, gdy pies doskakuje do idącej obok osoby słyszymy: przecież on nic nie zrobi. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć tego jak zachowa się zwierzę. Stąd też zapytałem urzędników Magistratu czy przywołane przeze mnie przepisy uległy zmianie oraz wysłałem pytanie do Straży Miejskiej  jak ocenia swoje działania w egzekwowaniu prawa związanego z tą kwestią. Ciekaw jestem jaka będzie odpowiedź i kiedy nadejdzie.

tomaszkorneckiTomasz Kornecki

W środę nauczyciele, uczniowie i rodzice pojawili się na sesji Rady Miasta dotyczącej likwidacji części szkół w Krakowie. Nie zgadzają się z propozycjami Anny Okońskiej-Walkowicz, wiceprezydent Krakowa, odpowiedzialnej za edukację.

Zniknąć mają, między innymi, Gimnazjum nr 14 na Azorach, Szkoła Podstawowa nr 16, Zespół Szkół Specjalnych  nr 2, czy XXXI Liceum. Łącznie 12 szkół. Argument Okońskiej jest taki: za drogie utrzymanie, za dużo pieniędzy przeznaczanych na jednego ucznia i za mało uczniów.

W rozmowie w „Tematach dniach” w TVP Kraków, w środę, Okońska-Walkowicz podkreśliła, że dwadzieścioro kilkoro uczniów w klasie to za mało. Jednak, jak zauważają specjaliści, mniejsza ilość uczniów w klasach sprzyja lepszej nauce. Nauczyciel częściej przepyta ucznia z klasy dwudziesto- lub mniej osobowej, rzadziej z klasy trzydziestoosobowej. Pojawia się również kolejny problem związany z dostępnością do szkół, a także z pracą dla nauczycieli z likwidowanych szkół. Wszystko zależy od tego jak zachowają się radni. Radni Prawa i Sprawiedliwości zapowiedzieli, że nie poprą pomysłów Okońskiej-Walkowicz, radni PO są podzieleni. O sprawie będziemy Państwa informować.

druk560glosy1Jak dowiaduje się Kraków Niezależny, krakowski radny Prawa i Sprawiedliwości, p. Bolesław Kosior, zgłosił wniosek o głosowanie za odesłaniem druku nr 560 do projektodawcy.

Druk dotyczy likwidacji Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego nr 5 z ul. Św. Stanisława oraz szkół wchodzących w jego skład.

Czy radni skorzystali z możliwości obrony dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi? Wystarczy zajrzeć do protokołu sesji i porównać go z wypowiedziami w mediach, na spotkaniach i sesji Rady Miasta.

A obok (strona pierwsza protokołu) i poniżej (dokończenie) wyniki głosowania:druk560glosy2

Tomasz Poller

Okazuje się, że zbudowanie brakujących kilkunastu czy kilkudziesięciu metrów chodnika w Nowej Hucie stanowi dla urzędników nie lada problem. Codziennie setki mieszkańców bloków w rejonie ulic Tomickiego i Padniewskiego przedzierają się tam i z powrotem przez zaniedbany i niedoświetlony teren parkowy, w deszczowe dni zamieniający się w bagno. Sytuacja trwa od lat, co pokazuje, jak władze miasta traktują mieszkańców oraz ich przedstawicieli – radnych dzielnic. To, co wyczytać można w urzędowych pismach, układa się w tak kuriozalną całość, że nie wymyśliliby jej nawet najwięksi satyrycy opisujący absurdy życia w PRL.

Na początku bieżącej kadencji radni Dzielnicy 18 zgłaszali potrzeby w zakresie inwestycji drogowo-chodnikowych do wykonania w poszczególnych okręgach. Zgłosiłem także ja. Najpilniejsze z nich dotyczyły m.in. zachodniej części terenu parkowego pomiędzy NCK, ul. Tomickiego oraz Al. Jana Pawla II, który, dziś już nieco na wyrost, nazywany jest Parkiem Kultury.

Teren zaniedbany od lat

Obszar ten stanowi właściwie pogranicze dwóch okręgów oraz pogranicze dwóch obszarów objętych planami zagospodarowania przestrzennego. Koniecznością jest przede wszystkim zrealizowanie wreszcie normalnego dojścia do bloków przy ul. Tomickiego i Padniewskiego. Nie jestem zresztą wcale pierwszym, który interweniuje w tej sprawie, w której grupy mieszkańców występują do władz miasta od lat.

Obecnie, chcąc np. dojść najprostszą drogą od przystanku autobusowego „Os. Kolorowe” (przystanek w stronę centrum NH) do bloków przy Tomickiego i Padniewskiego wchodzimy zaraz przy przystanku na asfaltową alejkę prowadząca w ich kierunku, by po chwili stwierdzić, że dojście nagle się urywa. Dawna alejka, będąca kiedyś częścią dziecinnego miasteczka rowerowego, zakręca w lewo, za to do polożonych kilkadziesiąt metrów dalej bloków musimy przedzierać się błotnistymi ścieżkami. Brakuje tutaj również oświetlenia.

Tak więc, obok innych inwestycji, zgłosiłem w lutym br. konieczność wykonania dwóch odcinków asfaltowych alejek a także potrzebę wykonania chodnika (lub alejki) w jeszcze jednym uczęszczanym przedepcie nieopodal. Na miejscu byli przedstawiciele Komisji Infrastruktury oraz Komisji Planowania, którzy sporządzili dokumentację fotograficzną.

Wiosną, przed głosowaniem uchwal dotyczących infrastruktury dowiedziałem się od Zarządu Dzielnicy, że zgłoszonych inwestycji zrealizować się nie da, o czym poinformować miał w stosownym piśmie Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu.

Akurat w naszej okolicy mieszkańcy od lat słyszeli bardzo wiele o szumnych planach inwestycyjnych. Miały podobno powstać tutaj i tor dla biegaczy, i korty tenisowe, nie mówiąc o tym, że przebąkiwano nawet o kolejce linowej ponad Łąkami Nowohuckimi! Nowa Huta, jak żadna z części Krakowa ma zresztą szczęście do inwestycyjnej propagandy (nie miejsce tutaj by opowiadać o przysłowiowych losach trasy S7, na którą „już przeznaczone i pewne” pieniądze gdzieś znikły akurat dzień po wyborach samorządowych).

ZIKiT: Тrzeba opracować koncepcję

Wraz ze stowarzyszeniem „Nasz Blok” wystąpiłem do Przewodniczącego Dzielnicy o wyjaśnienie przyczyn, które uniemożliwiają realizację w tym roku zgłoszonych przeze mnie zadań. W otrzymanych pismach przeczytać można m.in.:

„Wszystkie wymienione zadania zostały przesłane do analizy techniczno-finansowej do jednostki realizującej – Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu. W otrzymanej przez dzielnice odpowiedzi (…) zadania zostały określone jako niemożliwe do realizacji z uwagi na konieczność wcześniejszego opracowania dla nich dokumentacji technicznej (koncepcji i projektu).”

Przyjrzyjmy się bliżej treści pisma ZIKiT-u przesłanego w kwietniu do Rady Dzielnicy, w którym można natknąć się na ogólnikowe informacje, m.in. takie oto:

„- ul. bp. Tomickiego i Al. Jana Pawła II – opracowanie dokumentacji technicznej na chodniki i alejki – ok. 50000 zl. Uwaga! Dzielnica winna zabezpieczyć środki finansowe również na realizację wg. projektu.
- ul. bp. Tomickiego i Padniewskiego – budowa chodnika w przedepcie. Realizacja niemożliwa. Zachodzi konieczność opracowania dokumentacji projektowej, która swoim zakresem obejmie cały teren.”

Dziwne! Okazuje się, że budowa jednego z ciągów pieszych określona jest jako niemożliwa (а zarazem uzależniona od opracowania jakiejś większej koncepcji całości terenu), a równocześnie wobec części inwestycji (dwa pozostałe ciągi piesze?) pojawia się wstępna kalkulacja cenowa dokumentacji. A przecież chodzi o ten sam teren!

Zacząłem się też zastanawiać: cóż za geniusze muszą się głowić nad strategicznymi planami czegoś takiego jak kilkunastometrowe dróżki, którymi ludzie od lat chodzą do domu, a które należy po prostu pokryć płytami chodnikowymi, kostką, czy jakąkolwiek inną nawierzchnią?

Ale dobre i to – pomyślałby ktoś – bo skoro, jak sugeruje pismo, można ruszyć z opracowywaniem dokumentacji przynajmniej części inwestycji, to może mieszkańcy doczekają się normalnego dojścia do bloków w przyszłym roku. Nic bardziej błędnego!

W pismach Przewodniczącego Dzielnicy znаjdujemy bowiem odwolanie się do „procedury zglaszania zadań do realizacji w GMK” oraz wykładni ustawy o finansach publicznych. Mówiąc krótko i nie wchodząc w zawiłości: według oficjalnie uzyskanych informacji, na podstawie wiedzy Przewodniczącego Dzielnicy oraz obowiązujących przepisów nie da się zrealizować rzeczonych inwestycji w bieżącym roku. Co więcej: nie da się również w bieżącym roku zlecić opracowania stosownej koncepcji.

Prezydent Miasta: koncepcję opracowano w 2007

Mieszkańców ul. Padniewskiego wsparł walczący o inwestycje dla Nowej Huty radny miasta Włodzimierz Pietrus, składając na początku czerwca interpelację do Prezydenta Majchrowskiego. Prosząc o wyjaśnienie sprawy zaniedbanego terenu, zapytał przede wszystkim, czy w przypadku braku środków na jego kompleksowe zagospodarowanie, mieszkańcy mogą liczyć przynajmniej na realizację najbardziej niezbędnych odcinków chodników i oświetlenia.

27 czerwca prezydet Majchrowski udzielil odpowiedzi. Stanowi ona kolejny dość interesujący dokument, z którego mieszkańcy dowiedzieli się m.in., że wykonanie oczekiwanych przez nich inwestycji wiąże się z… „koniecznością przebudowy tarczy skrzyżowania ul. Biskupa Tomickiego i al. Jana Pawla II.”

W tym miejscu przypomina się stary skecz „Karolkowa” znanego w czasach PRL kabaretu „Dudek”: Obywatelowi Kocibrzyckiemu, zamieszkałemu w Warszawie przy ulicy Mokotowskiej, przyznaje się mieszkanie na Marszałkowskiej w związku z przebudową ulicy Miodowej. Ale i tak nie może się dowiedzieć o przydziale mieszkania, gdyż poczta nie dochodzi na Mokotowską w związku z remontem mostu Poniatowskiego, przez co nie działają windy na Muranowie.

Takie to uzasadnienia znajdowano w PRL, i , jak widać, taką samą logikę prezentują dziś urzędnicy sporządzający pisma Prezydentowi Miasta: Jak rozumiem, nie da się wykonać nawet kilkunastu metrów chodnika lub alejki koło skupiska bloków przy ulicy Padniewskiego bez przebudowy skrzyżowania Jana Pawła II i Tomickiego.

Ciekawszy jest jednak inny fragment prezydenckiej odpowiedzi dotyczącej wspomnianego terenu:
„W 2007 została opracowana koncepcja przebudowy ul. Tomickiego, która ma na celu uwzględnienie i uporządkowanie ruchu pieszego na przedmiotowych drogach. Kontynuacja realizacji wskazanego zadania nastąpi w przypadku zabezpieczenia odpowiednich środków finansowych w budżecie Miasta Krakowa.”

Trudno o większe kuriozum: Podczas gdy jednostki pomocnicze podlegające wladzom miasta twierdzą, że trzeba wykonać koncepcję inwestycji (podają nawet w piśmie orientacyjne koszta jej opracowania!), równocześnie z oficjalnego pisma Prezydenta Miasta dowiadujemy się, że taka koncepcja jest opracowana. Ba! Powstała już cztery lata temu. Stanislaw Bareja w swoich filmach opisujących absurdy życia w PRL-u nie wpadł by na coś takiego.

Radni dzielnic w roli chłopca do bicia

Nowa Huta jest najbardziej niedoinwestowaną częścią Krakowa, a dysproporcje w tej mierze są porażające. W pięciu dzielnicach nowohuckich mieszka jedna trzecia mieszkańców Krakowa, ale trafia tutaj jedynie około jednej dziesiątej środków. W Krakowie rządzą Platforma Obywatelska posiadająca przewage w Radzie Miasta oraz ludzie z otoczenia prezydenta Majchrowskiego. Tymczasem są osoby, które chcąc odwrócić uwagę od pewnych faktów, zamierzają w roli chłopca do bicia ustawić właśnie… radnych dzielnic. Od parunastu tygodni żyją własnym życiem plotki, głoszące, że to właśnie radni dzielnicy odpowiadają za zły stan infrastruktury. Przeglądając np. internet można zresztą spotkać się z kilkoma wersjami. Jedna głosi że winna wszelkiego zła jest w ogóle Rada, inna obwinia radnych PiS i niezależnych, jeszcze inna wersja sugeruje, że ci źli to „radni PiSu i Tomasz Poller” (przepraszam, że o sobie, ale takie perełki naprawdę znalazłem).

Najbardziej rozbawiają mnie wypowiedzi w stylu: Radni dzielnicy, rozejrzyjcie się dokoła siebie. Na trawniki i chodniki spójrzcie. Popracujcie wreszcie merytorycznie. Pomyślcie wreszcie o chodnikach, zacznijcie szanować mieszkańców… bla bla bla, itd., itp.

Jeżeli coś takiego powtarza ktoś niezorientowany, trudno się dziwić. Ale kiedy słowa tego rodzaju padają np. z ust lokalnego polityka z partii rządzacej, decydującej o polityce finansowej miasta?

Mieszkańcy uprawiają partyzantkę

Tymczasem mieszkańcy, przyzwyczajeni do przedzierania się iście partyzanckimi scieżkami przez chaszcze, sami zaczęli uprawiać partyzantkę. Na jednej ze wspomnianych, pozbawionych nawierzchni ścieżek, znajdowała się wielka dziura, w której można było po prostu złamać nogę. Otóż, w ramach owych działań partyzanckich, jeden z mieszkańców, przeprowadzając udaną akcję, przywiózł gruz i żwir i dziurę zasypał. Nazwiska nie podaję, bo władze miasta, troszczące się o dobro mieszkańców i czuwające nad infrastrukturą, gotowe jeszcze wytoczyć mu proces z powodu „samowoli budowlanej”.

(Od Redakcji): Autor jest radnym Dzielnicy XVIII. Tekst ukazał się także na łamach „Głosu – Tygodnika Nowohuckiego”

10 stycznia 2012 roku Akademicki Klub Obywatelski im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie wziął udział w uroczystych obchodach 21. Miesięcznicy Tragedii Smoleńskiej.

Poniżej dwa, wieczorne zdjęcia spod Krzyża Narodowej Pamięci (Krzyża Katyńskiego):

10stycznia201217

10stycznia201218

tomaszkorneckiTomasz Kornecki

Do końca lipca 2013 roku ma zniknąć sygnał analogowy na rzecz cyfrowego. Niestety decyzja Urzędu Komunikacji Elektronicznej w porozumieniu z przewodniczącym Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji jest taka, iż na pierwszym polskim multipleksie zabraknie miejsca dla jedynej katolickiej telewizji w tym kraju. Dla Telewizji Trwam.

Fundacja LUX VERITATIS nie otrzymała przez cztery miesiące odpowiedzi na zażalenie w sprawie decyzji wysłane do Krajowej Rady. Ostateczna odpowiedź KRRiTV co do rozmieszczenia mediów na multipleksie ma pojawić się do końca stycznia. Do tej pory miejsca na nim mają spółki: ESKA TV, Stavka, Lemon Records i ATM.

Anna Maria Kowalska

W połowie 2009 roku na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim pojawił się opasły, bo podwójny numer kwartalnika „Ethos” pod znamiennym tytułem: „Koniec ery uniwersytetu?”. W dyskusji o współczesnym losie uczelni wyższych zabrali głos badacze tak z europejskiego, jak i pozaeuropejskiego kręgu kulturowego. Wśród nich, między innymi Richard Neuhaus, Władysław Stróżewski, Agnieszka Lekka-Kowalik, czy Rocco Buttiglione. Została także dołączona płyta audio z nagraniem dwóch przemówień Prymasa Tysiąclecia z lat 1978 i 1979. Wszystkich połączyła znamienna obawa o los uniwersytetów, poddanych na niespotykaną skalę procesom komercjalizacji i negatywnie rozumianej bolonizacji. Obok tych zjawisk zwrócono jednak także uwagę na zjawiska znacznie szersze, dotykające samej idei uniwersytetu jako miejsca poszukiwania obiektywnej prawdy, dobra i piękna.

W związku z kwestiami wyżej wskazanymi jednym z nader znaczących, a rzadko wspominanych zjawisk jest dyskryminacja chrześcijańskiego punktu widzenia na realne problemy europejskie i światowe, przy jednoczesnym nagłaśnianiu zjawisk, będących w istocie tzw. „dyskursami mniejszościowymi”. Symbolem tego trendu stało się kategoryczne zamknięcie drzwi przed Benedyktem XVI na uniwersytecie La Sapienza – jednym z najbardziej prestiżowych uniwersytetów w Rzymie, gdzie wszystkie inne „dyskursy” pozachrześcijańskie – cieszą się pełną autonomią. Co więcej, „dyskursy mniejszościowe” stosują wobec uniwersytetu – wciąż jeszcze, na szczęście, instytucji państwowej – formę swoistego „dyktatu”, nakazującego natychmiastowe wykonanie postulowanych przez owe subgrupy zaleceń. W myśl teorii, głoszonych przez rzekomo „dialogicznie” nastawione grupy mniejszosciowe, mamy tu do czynienia z dyktatem permanentnym, dotyczącym już nie tylko samej instytucji uniwersytetu i akademii, ale wkraczającym w obszar wydawniczy, zastrzeżony dotąd przez instytucje naukowe. Niespotykane dotąd, a nasilone obecnie stało się również specyficzne „cenzurowanie” haseł encyklopedycznych w wydawnictwach naukowych, z sugestiami środowisk mniejszościowych, by hasła te uzupełnić o „nowe” dane, odzwierciedlające rzekomo bardziej „kreatywny”, nie zaś zgodny z prawdą porządek świata. Sprawy te nie są nagłaśniane, wychodzą na jaw przypadkowo, wręcz okazjonalnie. Mimo że dominacja dyskursów mniejszościowych bywa kojarzona – za Fokkemą – z ideologizacją i postmodernizmem w kształcie modelowym, jako żywo przypomina zgrzebne polskie lata 50 -te z kłamstwami i półprawdami w dziełach naukowych i popularnonaukowych, umieszczanymi zwłaszcza w sztandarowej publikacji owych lat: Encyklopedii Popularnej z roku 1952.

Obok tych absurdów, które dotykają i charakteryzują olbrzymią liczbę europejskich i światowych uniwersytetów, a na które, o dziwo, wyrażamy zgodę (protestują jedynie nieliczni), mamy do czynienia z innymi – specyficznie polskimi – nieczęsto jednak podnoszonymi przez krajowe środowiska profesorskie, choć pozostającymi bez echa. Autentyczny spór merytoryczny o kształt szkolnictwa wyższego w Polsce wiedziony bywa bardzo rzadko. Dlaczego tak się dzieje? Na ogół nie zdajemy sobie sprawy, gdzie leży sedno problemów, o których przychodzi nam dziś rozmawiać. A sedno to leży nie tam, gdzie zwykliśmy go upatrywać – a zatem nie w samej zmianie funkcji instytucji naukowej z instytucji służącej prawdzie w „firmę” usługową. To jedynie stwierdzenie faktu, zdiagnozowanie istniejącego zjawiska. By jednak diagnoza mogła być pełna, należy odkryć karty na stół – pokazać sam mechanizm, który niejako „wcisnął” szkolnictwo w nowy schemat, w którym wyżej wspomniane aktualnie już powoli zaczyna się dusić. Było coś, co na tego rodzaju zmiany pozwoliło, co owe zmiany wymusiło, a przeszło w środowiskach naukowych praktycznie bez echa. To coś, to zasadnicza zmiana sposobu rozumienia pojęcia autonomii uczelnianej, którą od zarania uniwersytet cieszył się jako jednym z zasadniczych przywilejów tak profesorów, jak i studentów.

prawoisprawiedliwoscKlub Radnych Prawa i Sprawiedliwości Rady Miasta Krakowa pragnie zaznaczyć, że w przedstawionym przez Pana Prezydenta projekcie budżetu Miasta Krakowa na rok 2012 znajdują się propozycje które zdaniem naszego Klubu nie służą mieszkańcom i dobru Krakowa .

Do głównych zagrożeń projektu należy:

1. Zadłużenie miasta.

Przed nami jest apogeum kryzysu finansowego i dlatego uważamy, że należy iść w kierunku zmniejszenia zadłużenia miasta oraz szukania oszczędności w innych miejscach niż w kieszeniach mieszkańców Krakowa.

2. Polityka mieszkaniowa miasta

Pomimo zaangażowania się krakowskich radnych w sprawę realizacji programu mieszkalnictwa którego przykładem jest „okrągły stół mieszkaniowy” Prezydent nie traktuje pozyskiwanie mieszkań jako główne zadanie miasta. Uważamy, że jest to jedno z głównych i podstawowych obowiązków samorządu. W Krakowie liczba oczekujących na mieszkania osiąga 3 tys., a Gmina Kraków pozyskuje rocznie ok. 300 mieszkań, czyli niecałe 10%.

 Przy takiej polityce duża liczba osób znajdzie się na ulicach Krakowa jako bezdomni.

3. Realizacja planów zagospodarowania przestrzennego i studium dla Krakowa.

Nie uporządkowanie tej sprawy prowadzi do sytuacji anarchii w przestrzeni krakowskiej i zahamowanie właściwego rozwoju miasta.

4. Rozwiązanie paraliżu komunikacyjnego w Krakowie.

Sprawę narastającego paraliżu komunikacyjnego w Krakowie czyli tzw. „zakorkowania miasta” uważamy za podstawową sprawę do rozwiązania. Uważamy, że powinna się odbyć debata na nadzwyczajnej sesji Rady Miasta Krakowa, na której Prezydent przedstawi projekt konstruktywnego planu rozwiązania jednego z największych obecnie problemów Krakowa. Już teraz stawiam tę sprawę jak wniosek naszego Klubu.

5. Inwestycje w oświacie

Twierdzenie, że oświata i edukacja są priorytetem przy jednoczesnym działaniu w kierunku pozbycia się szkół samorządowych i Młodzieżowych Domów Kultury poprzez próby ich likwidacji uważamy za działania szkodliwe.

6. Kultura, promocja Krakowa

Po analizie budżetu miasta Krakowa dotyczącym kultury nasuwa się pytanie, czy miasto Kraków zamierza utrzymać nazwę „Kulturalnej Stolicy Polski”. Obniżenie środków finansowych głównie na tzw. „małą kulturę” jest działaniem złym i w dłuższej perspektywie szkodliwym dla Krakowa i jej mieszkańców. Zdecydowanie sprzeciwiamy się KaBeeFizacji rodzimej kultury.

7. Wyprzedaż majątku.

Jesteśmy za szeroko pojętym uwłaszczeniem mieszkańców Krakowa, np. sprzedażą mieszkań z bonifikatą. Jesteśmy przeciwni wyprzedaży majątku miasta, a przede wszystkim pozbywaniu się udziału w spółkach miejskich, np. Klubu Sportowego „Cracovia”.

Klub Radnych Prawa i Sprawiedliwości zrezygnował z poprawek do projektu budżetu ponieważ uważamy, że to Prezydent odpowiada za budżet 2012 r. Ponadto  wypracowany przez nadzwyczajną Komisję ds. reformy finansów miasta (w której pracowali przedstawiciele wszystkich kubów RMK) materiał obniżający o połowę tzw. „dziurę budżetową” w myśl wcześniejszych ustaleń nie uzyskał poparcia członków Klubu Platformy Obywatelskiej.

W tej sprawie przedstawiciele naszego Klubu Radnych Prawa i Sprawiedliwości złożyli votum separatum.

Obecnie Kub Platformy Obywatelskiej wprowadza poprawki na kwotę około 70 mln. złotych,  co daje Prezydentowi Krakowa możliwość zrzucenia odpowiedzialności za tegoroczny budżet na RMK. Taki sposób postępowania, w sytuacji kiedy nie znamy jeszcze wielkości subwencji jakie otrzyma Kraków z budżetu państwa, uważamy za szkodliwy dla Krakowa i jego mieszkańców.

Nie wyrażamy zgody, żeby koszty obecnego zadłużenia Krakowa w największym stopniu ponosili  mieszkańcy Krakowa.

Mając powyższe na uwadze oświadczam, że Klub Radnych PiS Rady Miasta Krakowa nie poprze przedstawionego projektu Budżetu Miasta Krakowa na rok 2012.

Bolesław Kosior
Przewodniczący
Klubu Radnych Prawa i Sprawiedliwości RMK

Marek Morawski

Pytam się: Czy Kraków wart jest kanału ulgi?

Pierwotna koncepcja budowy kanału ulgi powstała jeszcze za cesarza Franciszka Józefa. Minęło już 100 lat, a rajcy i włodarze ciągle tak myślą intensywnie, że żar, który wydobywa się z ich głów, mógłby służyć w weekendy na podpałkę grilla. I nadal nic. Chyba tylko powódź mogłaby ten żar ugasić. Mogłaby, gdyby nie to, że już 24 godziny po przejściu fali kulminacyjnej, żar wznieca się na nowo. Woda opada. Ziemia wysycha. Pozostają łzy tych, co stracili dobytek. Oni płacą za nierządne rządy włodarzy. Zresztą jak zawsze za grzechy włodarzy, kunktatorstwo, brak wyobraźni, brak odwagi, brak umiejętności, kumoterstwo, nepotyzm płaci społeczeństwo. Za to, że sobie takich, a nie innych wybrało.

Cóż oznacza kanał ulgi dla Krakowa? Nic innego tylko drugie koryto dla wód Wisły. Przed zabytkowym Krakowem Wisła będzie się rozdwajała i z powrotem scalała, gdy minie Stare Miasto (koryto Wilgi). Trzeba twardo powiedzieć: Kanał ulgi nie jest dla nowego Krakowa, tylko dla historycznego Krakowa. Jakiekolwiek głosy, że zmieniły się warunki, zamienił się Kraków i jest to inne miasto nie dotyczy substancji zabytkowej miasta w obrębie nie tylko Plant, ale i obwodnicy wytyczanej Alejami, Plantami Dietla, a nawet jeszcze dalej sięgając poza klasztor Norbertanek na Salwatorze.

Jaka woda może zagrozić miastu? Stuletnia? Dwustuletnia? Jakie to ma znaczenie? A niechby tysiącletnia!

Kto z szacownych hydrologów, statystyków, innych profesjonalistów zagwarantuje, że taka powódź nie zdarzy się za rok? To jest probabilistyka. Wiadomo, że musi się zdarzyć raz na jakiś czas, ale nie wiadomo kiedy. Stary Kraków natomiast musi być zabezpieczany rok po roku. Jeżeli kanał ulgi przyniesie ulgę wynoszącą np. 100 cm, to znaczy, że summa summarum przez Kraków będzie mogło przejść o ponad 100 cm wyższa woda niż uprzednio. To  nie jest  tak mało. Chodzi przecież o stany bliskie katastrofie. Woda pod Mostem Dębnickim o 1 metr niższa nie zagrozi temu mostowi. Jeżeli to za mało, to może zacząć pogłębiać Wisłę, jak to niegdyś robiono. Może to dałoby drugi metr. Wtedy może kanał ulgi mógłby być głębszy, a to może byłoby już 2,5 metra. A to jest już potężne dodatkowe zabezpieczenie.

Postawmy jednak inne pytanie? Co by się stało, gdyby wezbrane wody Wisły zniosły Most Dębnicki razem z tymi obciążającymi ciężarówkami? Co się stanie wówczas z wałami? Zostaną zmiecione nie tylko pod Wawelem. Most w Wiśle spiętrzy wody. Wawel przetrwa. Ile będzie kosztowało odetkanie Wisły, wydobycie ruin mostu z koryta rzeki, postawienie nowego mostu, odbudowa zabytkowych domów, odnowa bardzo wielu, właściwie wszystkich zabytkowych kamienic. Co z magazynami i ich zawartością, lokalami, które znajdują się w piwnicach? Co się stanie z budynkami, które są podpiwniczone trzema kondygnacjami, a może czasem więcej. Do podziemi Krakowa wleje się woda. Podziemi nawet nie w pełni udokumentowanych. Starej sieci kanałów liczącej pewnie kilka wieków. To byłaby dopiero katastrofa. Właściwie zagłada miasta. Z pewnością okazałoby się wówczas, że 1,2 mld przeznaczone na kanał ulgi to pikuś. Ile kosztowałoby zawalenie się właściwie całego starego Krakowa? Nie byłoby do odbudowania. Za jakie pieniądze? Zabytkiem właściwie jest każda kamienica. A zabytki sakralne, niesakralne, publiczne, uniwersyteckie, handlowe.

Dlaczego zawsze zakłada się protekcję u Pana Boga? Mało tego. Czynią to najczęściej ateiści. Może się tak zdarzyć, że Bóg będzie patrzył akurat na Chiny, a nie na włodarzy Krakowa, rajców zapatrzonych w samych siebie. Trudna decyzja? Trudna, ale kto chce być wybieranym, to jakieś obowiązki po wyborach musi ponosić. Do nich należy podejmowanie decyzji,

Trzeba wyraźnie powiedzieć, że Kraków to nie tylko kanał ulgi. To zaledwie część problemów. Akurat ochrona tego, co najcenniejsze. Ochrona tego, za co cały świat podziwia nasze miasto. To to, na czym Kraków zarabia i to sporo. Nie jest jednak zasługą współczesnych tylko przeszłych pokoleń. Nie spaskudźmy tego, nie spaskudźcie tego decydenci, czego Wam historia nigdy by nie zapomniała. Jak pochodnie w Rzymie Neronowi.

Panie Premierze! To nie tylko jest problem rajców krakowskich. Kraków jest dziedzictwem narodowym. Myślę, że pan też powinien poczuwać się do odpowiedzialności za starą stolicę Polski. Może jeszcze inaczej. Kraków jest dziedzictwem światowym. Dziedzictwem wielu europejskich mistrzów, polskich, włoskich, niemieckich też. Nie można czekać aż zdarzenia potoczą się zgodnie z prawem wielkich liczb. Niech mądre decyzje wyprzedzą statystyczny przypadek.