Przeskocz do treści

Zbigniew Galicki

Szanowni Państwo, poniżej umieszczam linkę do zdjęć z 76. rocznicy dnia – kulminacji ukraińskich zbrodni wobec Polaków na Kresach Wschodnich. Jak to w swoim wystąpieniu ujął o. Jerzy Pająk: "dotychczas nie znaleziono słowa, które by mogło określić okrucieństwo podczas dokonywania tych zbrodni na Polakach, za to że byli Polakami": https://photos.app.goo.gl/iCSjxP8aHi6gyUDL9

Sława Bednarczyk

Pozwalam sobie przesłać Państwu zdjęcia ze Słupska, z obchodów tragicznej rocznicy mordów na Wołyniu. We Mszy Świętej w kościele pod wezwaniem Najświętszego Serca Jezusowego było blisko 100 osób oraz 10 pocztów sztandarowych. W marszu na Cmentarz pod Pomnik Wołyński wzięło udział ok. 60 osób. Autorem zdjęć jest p. Marek Szuba:
https://photos.app.goo.gl/SYaV2JsostWNLXEC7

stefanbudziaszekStefan Budziaszek

11 lipca 2018 roku w Krakowie, na Cmentarzu Rakowickim, odbyła się uroczystość patriotyczna, poświęcona pamięci około 100.000 Polaków, zamordowanych przez oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii i miejscową ludność ukraińską na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej w latach 1943-45. Dziś obchodzimy 75 rocznicę tych tragicznych wydarzeń:
https://www.youtube.com/watch?v=XBOFAuHGEas

Relację fotograficzną nadesłał p. Zbigniew Galicki:
https://photos.app.goo.gl/bhaJVm85e3uXYsDR7

wolyn.krwawaepopeja12 czerwca 2018 roku ukaże się książka p. Marka A. Koprowskiego – „Wołyń. Krwawa epopeja Polaków” (tom I). Wstrząsające wspomnienia bezpośrednich świadków tragicznego losu Polaków na Wołyniu. Wołyniacy doświadczyli strasznych i dramatycznych wydarzeń. Stali się przedmiotem aktów nieludzkiego terroru ze strony Rosjan, Niemców i Ukraińcow. W walce z nim Polacy zdobywali się na brawurowe przejawy heroizmu. Fenomenem stały się ośrodki samoobrony, tworzone ad hoc, by bronić mieszkańców Wołynia przed całkowitą eksterminacją, zaplanowaną przez kierownictwo Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Książka zawiera liczącą kilkaset nazwisk, w tym unikatową listę obrońców Przebraża, ustalonych przez śp. ppłk. Mirosława Łozińskiego.

Podobnym fenomenem była powstała z ocalałych z rzezi regularna dywizja Armii Krajowej. Sformowana w latach 1943–1944 27 Wołyńska Dywizja Piechoty w marcu 1944 roku osiągnęła stan ok. 6 tys. żołnierzy. Tworzyli ją mieszkańcy Wołynia, którzy w obronie przed OUN i UPA samorzutnie chwycili za broń, cichociemni, a nawet partyzanci, których regularny uzbrojony oddział wraz z dowódcą Janem Kiwerskim „Oliwą” przyjechał ciężarówkami z Warszawy. Formalnie zmobilizowana rozkazem z 15 stycznia 1944 r., wzięła udział w akcji „Burza” na Kresach.

ukrainskazbrodniawlipnikachWiększość autorów zamieszczonych w niniejszym tomie relacji była członkami polskich oddziałów samoobrony i Armii Krajowej. Jednak ich wspomnienia mają wymiar znacznie szerszy. Są dokumentem rachunków jeszcze niezamkniętych. Przepełnia je groza sytuacji, duma z walczących i rozczarowanie nierozliczeniem zbrodni. Zbrodniarzy nie tylko nie napiętnowano, ale chodzili oni wiele lat w aureoli bohaterów narodowych. Natomiast wiele ofiar tych zwyrodnialców nigdy nie doczekało chrześcijańskiego pogrzebu i do dziś nie ma grobów (il. Zbrodnia w Lipnikach, zamordowani przez Ukraińców Polacy).

zbigniewgalicki1Zbigniew Galicki

Szanowni Państwo, przesyłam linkę do zdjęć z uroczystości na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie, upamiętniającej 74. rocznicę Krwawej Niedzieli 11 lipca 1943 r., gdy UPA i ukraińska ludność uczestnicząca w mordach, dokonała skoordynowanego ataku na polskich sąsiadów - 150 miejscowości na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej, w wyniku której w bestialski sposób zamordowano ok. 100 tys. Polaków. Należy podkreślić, że zbrodnie na Polakach dokonywane były z niebywałym okrucieństwem. Ludzi palono żywcem, wrzucano do studni, używano siekier i wideł. Stosowano gwałty, masakry i wymyślne tortury przed śmiercią:
https://goo.gl/photos/RSxHcbBDB1Wovkri7

Uchwała Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej w sprawie oddania hołdu ofiarom ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej w latach 1943–1945

sejmrplogoZiemie dawnych wschodnich województw Rzeczypospolitej szczególnie mocno zostały doświadczone w czasie II wojny światowej. Na tych terenach ścierały się dwa największe totalitaryzmy XX wieku: III Rzesza Niemiecka i komunistyczny Związek Sowiecki. Działania niemieckich i sowieckich okupantów stwarzały sprzyjające warunki do budzenia się nienawiści na tle narodowościowym i religijnym, a podejmowane próby osiągnięcia porozumienia przez przedstawicieli Polskiego Państwa Podziemnego z ukraińskimi organizacjami nie przyniosły rezultatu.

W lipcu 2016 roku przypada 73. rocznica apogeum zbrodni, której dokonały na ludności cywilnej Kresów Wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej działające na tamtych terenach oddziały Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, Ukraińskiej Powstańczej Armii, a także dywizji SS Galizien oraz inne ukraińskie formacje współpracujące z Niemcami. W wyniku popełnionego w latach 1943–1945 ludobójstwa zamordowanych zostało ponad sto tysięcy obywateli II Rzeczypospolitej Polskiej, głównie chłopów. Ich dokładna liczba do dziś nie jest znana, a wielu z nich wciąż nie doczekało się godnego pochówku i upamiętnienia. Wśród zamordowanych obok Polaków byli także Żydzi, Ormianie, Czesi, przedstawiciele innych mniejszości narodowych, a także Ukraińcy, którzy stanęli po stronie ofiar. Przypominając tę zbrodnię ukraińskich nacjonalistów, nie można ani przemilczeć ani relatywizować polskich akcji odwetowych na ukraińskie wioski, w wyniku których także ginęła ludność cywilna. Te wszystkie tragiczne wydarzenia powinny być przywrócone pamięci współczesnych pokoleń.

Ofiary zbrodni popełnionych w latach 40. przez ukraińskich nacjonalistów do tej pory nie zostały w sposób należyty upamiętnione, a masowe mordy nie zostały nazwane zgodnie z prawdą historyczną mianem ludobójstwa.

Sejm Rzeczypospolitej Polskiej oddaje hołd wszystkim obywatelom II Rzeczypospolitej Polskiej bestialsko zamordowanym przez ukraińskich nacjonalistów.

Sejm Rzeczypospolitej Polskiej wyraża najwyższe uznanie dla żołnierzy Armii Krajowej, Samoobrony Kresowej, Batalionów Chłopskich, którzy podjęli heroiczną walkę w obronie zagrożonej atakami ludności cywilnej, oraz apeluje do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej o uhonorowanie tych osób odznaczeniami państwowymi.

Dlatego Sejm Rzeczypospolitej Polskiej ustanawia 11 lipca – rocznicę apogeum zbrodni – Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej.

Sejm wzywa do ustalenia miejsc zbrodni i ich oznaczenia, zapewnienia godnego pochówku wszystkim odnalezionym ofiarom, oddania należnej czci i szacunku niewinnie zamęczonym i pomordowanym, sporządzenia pełnej listy ofiar. Sejm Rzeczypospolitej Polskiej apeluje o kontynuację dzieła pojednania i dialogu, rozpoczętego przez przywódców politycznych i duchowych, wspieranie współpracy historyków, w tym rozszerzenie dostępu do archiwów państwowych, wzmocnienie współpracy władz Rzeczypospolitej Polskiej i Ukrainy w najważniejszych dla przyszłości obu narodów sprawach.

Sejm Rzeczypospolitej Polskiej wyraża szacunek i wdzięczność Ukraińcom, którzy narażając własne życie, ratowali Polaków, oraz apeluje do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej o uhonorowanie tych osób odznaczeniami państwowymi. Sejm Rzeczypospolitej Polskiej przypomina również postawę znacznej części ludności ukraińskiej, która odmawiała udziału w napadach na Polaków.

Sejm Rzeczypospolitej Polskiej składa podziękowania Kresowianom i ich potomkom oraz ludziom dobrej woli, którzy od dziesiątków lat domagają się prawdy, kierując się mottem »Nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary«.

Sejm Rzeczypospolitej Polskiej wyraża solidarność z Ukrainą walczącą z zewnętrzną agresją o zachowanie integralności terytorialnej. Sejm Rzeczypospolitej Polskiej wyraża przekonanie, że jedynie pełna prawda o historii jest najlepszą drogą do pojednania oraz wzajemnego wybaczenia. Jak mówił w 2001 roku we Lwowie św. Jan Paweł II »Niech dzięki oczyszczeniu pamięci historycznej wszyscy gotowi będą stawiać wyżej to, co jednoczy, niż to, co dzieli, ażeby razem budować przyszłość opartą na wzajemnym szacunku, braterskiej współpracy i autentycznej solidarności«”.

Tekst za: http://orka2.sejm.gov.pl/StenoInter8.nsf/0/8E19C062BBB0D7C5C1257FF80074F0DD/%24File/23_d_ksiazka.pdf

(Od Redakcji): Głosowało 442 posłów. Za głosowało 432 posłów, nikt nie głosował przeciw, wstrzymało się 10 posłów: Cichoń Janusz (Klub Parlamentarny Platforma Obywatelska), Święcicki Marcin (Klub Parlamentarny Platforma Obywatelska), Zembala Marian (Klub Parlamentarny Platforma Obywatelska), Lieder Ewa (Klub Poselski Nowoczesna), Lubnauer Katarzyna (Klub Poselski Nowoczesna), Meysztowicz Jerzy (Klub Poselski Nowoczesna), Mieszkowski Krzysztof (Klub Poselski Nowoczesna), Rosa Monika (Klub Poselski Nowoczesna), Scheuring-Wielgus Joanna (Klub Poselski Nowoczesna), Szłapka Adam (Klub Poselski Nowoczesna).

stefanbudziaszekStefan Budziaszek

W dniu 7 lipca 2016 r. Senat Rzeczypospolitej Polskiej podjął uchwałę w sprawie ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach Rzeczypospolitej, postulując ustanowienie 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II RP: https://www.youtube.com/watch?v=UgYLZciy-yE

Patriotyczny Związek Organizacji Kresowych i Kombatanckich
ul. Marszałkowska 115, lok. 264
00-102 Warszawa, e-mail: pzokik2014@wp.pl

Warszawa, dnia 4 czerwca 2016

List otwarty do polskich Parlamentarzystów
Szanowny Pan Marek Kuchciński
Marszałek Sejmu
ul. Wiejska 4/6/8, 00-902 Warszawa

Szanowni Państwo,

byli prezydenci Ukrainy Leonid Krawczuk i Wiktor Juszczenko, prawosławny patriarcha Filaret oraz greckokatolicki arcybiskup większy Swiatosław Szewczuk zwrócili się niedawno do Państwa z pismem, które przejdzie do annałów jako jeden z najbardziej kuriozalnych przejawów twórczości epistolarnej w dziejach światowej dyplomacji. W piśmie tym skompromitowani politycy ukraińscy, odpowiedzialni za to, że Ukraina należy do państw o najwyższym na świecie poziomie korupcji, a także jest jedynym krajem na świecie, który oficjalnie posługuje się symboliką faszystowską i oddaje hołd formacjom nazistowskim (UPA i SS Galizien), wspierani przez hierarchów reaktywowanego niedawno kościoła, wspierającego w przeszłości banderowskich zbrodniarzy, domagają się, aby nasi Parlamentarzyści odstąpili od działań mających na celu upamiętnienie ofiar najokrutniejszego bodaj w dziejach II wojny światowej ludobójstwa, a także potępienia jego sprawców.

Wyrażamy stanowczy przeciw wobec stanowiska sygnatariuszy listu.

1. List ukraińskich polityków i hierarchów, wsparty ostatnio wystąpieniem Petra Poroszenki na forum polskiego Parlamentu, ma charakter pokrętny i przewrotny. Pojawiają się w nim przepełnione chrześcijańską frazeologią stwierdzenia, że "tragedie przeszłości wymagają pokuty” oraz zapewnienia,iż "Najważniejszym pomnikiem naszych narodów będą nie miejscowe panteony, ale wyciągnięte do siebie nawzajem ręce", tymczasem wiadomo, że to właśnie Ukraińcy, pozornie prosząc o przebaczenie, nie tylko nie potępiają zbrodniarzy i nie czynią pokuty, ale budują im panteony. O rzeczywistej woli pojednania będzie można mówić wówczas, gdy z ukraińskiej przestrzeni publicznej zniknie symbolika UPA i SS Galizien.

2. Za skandaliczną uznajemy propozycję ustanowienia wspólnego Dnia Pamięci Ofiar Konfliktu Polsko-Ukraińskiego. Propozycja ta stanowi zabieg socjotechniczny mający na celu zrelatywizowanie zbrodni banderowskich poprzez postawienie znaku równości między planowym i z premedytacją realizowanym ludobójstwem a nielicznymi i spontanicznie przeprowadzanymi polskimi akcjami odwetowymi. To mniej więcej tak, jakby członkowie organizacji neonazistowskich w Niemczech, mając w pamięci żołnierzy niemieckich, którzy zginęli w czasie powstania w Getcie Warszawskim, domagali się odstąpienia od czczenia ofiar Holocaustu i organizowania w zamian Dni Konfliktu Niemiecko-Żydowskiego.

3. Uważamy, że ukraińscy politycy i przywódcy religijni zupełnie na głowie postawili ideę polskich biskupów wyrażoną w słowach przebaczamy i prosimy o przebaczenie. Całkowicie nie pojęli, że słowa te były wspaniałym gestem przedstawicieli Narodu-Ofiary wobec Narodu-Oprawcy uczynionym w obliczu potępienia przez państwo niemieckie zbrodni hitlerowskich oraz dość konsekwentnego ścigania czołowych sprawców tych zbrodni.

4. Zwracamy uwagę, że sygnatariusze listu używają pojęć, których znaczenia – jak się wydaje – nie rozumieją. Uznają oni, że dążenie do upamiętniania ofiar w bestialskich rzezi dokonywanych przez ukraińskich nacjonalistów jest „przejawem mowy nienawiści”. Gdyby iść tropem rozumowania domorosłych intelektualistów z Ukrainy, to należałoby uznać, że największymi w świecie propagatorami mowy nienawiści są Żydzi, którzy konsekwentnie potępiają zbrodnie nazistowskie i od lat – w odróżnieniu od Polaków – ścigają zbrodniarzy wojennych i na całym świecie upamiętniają ofiary niemieckiego Holokaustu.

5. Pragniemy zaakcentować, że wbrew temu, co sugerują ukraińscy politycy i greckokatoliccy hierarchowie, pielęgnowanie pamięci Ofiar ludobójstwa Polaków mieszkających na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej oraz potępienie jego sprawców to nie tylko kwestia rozpamiętywania przeszłości. Przeciwnie, to problem związany z żywotnymi interesami Państwa i Narodu Polskiego, a przede wszystkim – kwestia tego:

- Czy polskie społeczeństwo i polski Parlament dają przyzwolenie na to, aby w sąsiednim państwie, zgłaszającym aspiracje do bycia członkiem Wspólnoty Europejskiej, nadal heroizowani byli członkowie formacji nazistowskich i pielęgnowane były tradycje tzw. „integralnego nacjonalizmu”?

- Czy polskie społeczeństwo i polski Parlament zamierzają w dalszym ciągu tolerować to, że coraz częściej we wpływowych ukraińskich środowiskach politycznych kierowane są roszczenia terytorialne wobec Polski i groźby pod adresem Polaków?

- Czy polskie społeczeństwo i polski Parlament godzą się na to, aby w ramach zbliżających się międzynarodowych manewrów wojskowych Anakonda 2016 polscy żołnierze, hańbiąc polski mundur, robili to, czego nie czynili w czasie II wojny światowej, tj stawali w jednym szeregu z żołdakami mającymi na mundurach nazistowskie emblematy?

Polska polityka byłaby zupełnie niewiarygodna, gdyby kraj nasz potępiał zbrodnie dokonane przez Niemcy i przez Związek Sowiecki, natomiast kierując się jakimiś doraźnymi interesami politycznymi nadal przechodził w milczeniu nad najbardziej bestialskimi ze zbrodni, których sprawcami byli ukraińscy nacjonaliści. Istnieje różnica między sztuką dyplomacji a politycznym nierządnictwem.

pomnikcmes6. Uznajemy za niestosowne skierowane pod Państwa adresem – jako przedstawicieli polskiego Parlamentu – nawoływanie „do powstrzymania się od jakiejkolwiek nierozważnej deklaracji politycznej, której uchwalenie nie powstrzyma bólu, lecz jedynie pozwoli naszym wspólnym wrogom wykorzystać ją przeciw Polsce i Ukrainie”. Sugerowanie, że polski Parlament, dążący do uczczenia pamięci prawie 200 tys. Polaków i obywateli polskich narodowości żydowskiej, romskiej, ormiańskiej, a nawet ukraińskiej, będzie podejmował „nierozważną deklarację polityczną” uważamy za niedopuszczalną w świecie polityki impertynencję (il. Pomnik pamięci ofiar ukraińskiego ludobójstwa na Polakach. Cmentarz Rakowicki w Krakowie, fot. p. Elżbieta Serafin). Niedopuszczalna jest również insynuacja, że Polska i Ukraina mają wspólnych wrogów. Takie słowa są w Polsce i we wszystkich cywilizowanych krajach traktowane jako przejaw mowy nienawiści. Słowa te wyrastają z dążenia do wciągnięcia Polski w konflikt, który zainicjowała kijowska administracja, wydając – nieprzystający do standardów uznawanych we współczesnej Europie – dyskryminacyjny wobec mieszkańców Wschodniej Ukrainy zakaz posługiwania się językiem rosyjskim. Traktujemy je jako przejaw kontynuacji kozackiej polityki. Kozacy w chwili trwogi zawsze szukali schronienia pod skrzydłami Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, gdy trwoga mijała, odwracali się od Niej, pozwalając odzywać pielęgnowanym w ukryciu resentymentom.

Niedawno minister obrony Korei Północnej Choon Yong-Noh ostrzegał polskiego prezydenta Andrzeja Dudę, że „Koreańska Republika-Ludowo Demokratyczna nie będzie tolerować agresji przeciwko Rosji ze strony zdradzieckich psów”. Polska dyplomacja słusznie zignorowała połajanki koreańskiego polityka, uznając je za przejaw azjatyckiego folkloru intelektualnego. Uważamy, że tak samo powinny być traktowane epistolarne wynurzenia ukraińskich prezydentów i greckokatolickich purpuratów.

Warto przypomnieć, że poczynania polityczne jednego z sygnatariuszy pisma – Wiktora Juszczenki – ostro krytykował wybitny autorytet polskiego Kościoła Ks. Prof. Albert Krąpiec, którego rodzina zginęła w banderowskich pogromach. Mówił: "Prezydent nie wypowiada się w swoim imieniu, lecz w imieniu narodu. A to, co powiedział, to w istocie pochwała strasznej, szczególnie wyrafinowanej zbrodni ludobójstwa, którą przedstawia się jako chwalebny środek do uzyskania niepodległości Ukrainy. Państwo, które nie potępia tej zbrodni ani nawet się jej nie wstydzi, ale publicznie ją sławi, naraża się na zarzut, że jest państwem powstałym ze zbrodni, na gruncie zbrodniczym."

Ks. Prof. Krąpiec dodawał też: "Trudno rozmawiać, a tym bardziej jednać się z ludźmi, którzy bestialskie zbrodnie traktują jako chwalebną postawę obywatelską. Takie stanowisko prezydenta Juszczenki, a więc najwyższej władzy w państwie, tylko może zachęcać, aby kiedyś znów spróbować sięgnąć po tego rodzaju działania. To daje wiele do myślenia. Jak można rzetelnie rozmawiać z takim mężem stanu, przyjmować go w Polsce ze szczególnymi honorami, nadawać mu honorowe doktoraty polskich uczelni, skoro uważa on zbrodnię za bohaterstwo? Kresowianie zadają dziś pytanie całemu Narodowi, a szczególnie polskiej klasie rządzącej: Jak można budować przyjazne, sąsiedzkie relacje z państwem, którego głowa chyli czoła przed zbrodniczą organizacją odpowiedzialną za wymordowanie tysięcy bezbronnych polskich obywateli?".

Mając w pamięci słowa Ks. Profesora Krąpca, apelujemy do polskich Parlamentarzystów, aby nie ulegali szantażowi moralnemu apologetów banderyzmu. Jako ludzie obdarzeni wyjątkowym zaufaniem społecznym ślubowaliście Państwo, że będziecie Państwo rzetelnie i sumiennie wykonywać obowiązki wobec Narodu. Nikt nie ma prawa w imieniu pomordowanych członków naszego Narodu wybaczać zbrodni, które nie znajdują należytego potępienia.

Witold Listowski - Prezes
Tadeusz Nowacki - Wiceprezes
prof. dr hab. Leszek Jazownik - Członek

kstadeuszisakowiczzaleski2Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski*

Dziś przedpołudniem pracownicy IPN: Piotr Szubarczyk z Gdańska oraz Tomasz Bereza i Mariusz Krzysztofiński z  Rzeszowa wygłosili cykl referatów o ludobójstwie dokonanym w latach 1939 - 1947 przez zbrodniarzy z OUN-UPA na Kresach Wschodnich. Ofiarami tej zbrodni przeciwko ludzkości padli nie tylko Polacy, ale i obywatele Drugiej Rzeczypospolitej innych narodowości (w tym też sprawiedliwi Ukraińcy). Bardzo dobry był też referat Anny Kołakowskiej o źródłach nacjonalizmu. Podsumowaniem była moja prelekcja pt. "Nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary, wzbogacona m.in. fotosami z filmu "Wołyń" Wojciech Smarzowskiego i zdjęciami rekonstrukcji historycznej, która pomimo ataków "Gazety Wyborczej" i Związku Ukraińców w Polsce odbyła się trzy lata temu w Radymnie k. Przemyśla.

20160430tizZ kolei wieczorem w ośrodku polonijnym "Concordia"  odprawiona została msza św. za pomordowanych Kresowian, po której nastąpiło odsłonięcie i poświęcenie pomnika-tablicy ku czci Ofiar Ludobójstwa, ufundowanego przez naszych rodaków z Niemiec i Francji. Jest to jedno z pierwszych (o ile nie pierwsze) tego typu upamiętnienie u naszych zachodnich sąsiadów (il. Tablica w ośrodku polonijnym "Concordia", ufundowana przez Polaków z Niemiec i Francji, fot. Autora). Spośród zaproszonych gości przybyli m.in. konsul polski Andrzej Dudziński z Kolonii, działacz NSZZ "Solidarność" i więzień polityczny z lat 80., Andrzej Rozpłochowski, oraz artyści Andrzej Kołakowski i Dariusz Grzybowski, którzy swoimi recitalami stworzyli nastrojowy klimat. Jutro msza św. w intencji ks. Jacka Międlara, odprawiana na prośbę jego przyjaciół, oraz wykład Bogdana Dobosza – „Islamizacja Europy na przykładzie Francji”.

* Autor to duchowny katolicki obrządków ormiańskiego i łacińskiego, publicysta, opozycjonista.

(Od Redakcji): Dziękujemy księdzu Tadeuszowi Isakowiczowi-Zaleskiemu za zgodę na publikację tekstu także i u nas.

kstadeuszisakowiczzaleski2Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski*

„Wołyńską Gdynią” nazywana była osada Janowa Dolina, ale nie względu na port, bo takiego oczywiście tam nie było, ale ze względu na fakt, że powstała ona z niczego. Od lat dwudziestych ubiegłego wieku wznoszono ją bowiem na mało zagospodarowanych dotąd terenach koło Kostopola, w pobliżu rzeki Horyń, który tworzy w tym miejscu malowniczą dolinę wśród urwistych i porosłych lasami brzegów. Osada swoją nazwę otrzymała na pamiątkę króla Jana Kazimierza, który ponoć tutaj polował. Była ona budowana dla prawie tysiąca robotników, zatrudnionych w nowo powstałych Państwowych Kamieniołomach Bazaltu. A bazalt ów był doskonałej jakości, więc świetnie nadawał się jako materiał do budowy dróg. Ustawiczne zapotrzebowanie na niego powodowało, że przedsiębiorstwo rozwijało się szybko, ściągając kolejnych pracowników.

Janową Dolinę jako wzorowe osiedle robotnicze wznoszono na wzór amerykański. Najpierw między kamieniołomami a rzeką wycięto znaczny fragment sosnowego lasu, na miejscu którego wyznaczono ulice przecinające się pod kątem prostym. Wszystkie domy budowano z kolei na wzór fiński. Były one drewniane, dwukondygnacyjne, ale z murowanym podpiwniczeniem i dwu-spadowym dachem przykrytym ceramiczną dachówką. Każdy dom był przeznaczony dla czterech rodzin. Coś jak śląskie „familoki”, ale o niebo nowocześniejsze, bo zelektryfikowane i skanalizowane. Do każdego domu przydzielone były działki rolnicze i ogródki. W centrum osiedla znajdował się murowany blok w kształcie litery U, przeznaczony na biura, świetlice, teatr, klub sportowy i pomieszczenia dla różnorodnych organizacji społecznych. Obok znajdowało się boisko sportowe oraz teren pod budowę murowanego kościoła. Tego ostatniego nie zdołano wybudować przed wojną, więc msze św. odbywały się w drewnianej kaplicy. Łącznie mieszkało tutaj ok. 3000 osób, w przeważającej większości Polacy, choć nie brakowało także Ukraińców, Czechów i Niemców.

Z chwilą zajęcia Wołynia przez Sowietów w 1939 r. spadły pierwsze represje na Polaków, z których wielu w powodu donosów składanych przez Ukraińców było w ramach czterech kolejnych deportacji aresztowanych przez NKWD i wywożonych na zsyłkę do Kazachstanu lub na Syberię. Po zajęciu tych terenów przez Niemców też nie było łatwo. Wspomniany blok w centrum osiedla zajęło wojsko niemieckie. Stacjonowała tutaj znaczna ilość żołnierzy, a cały budynek był zabezpieczony bunkrami i zasiekami. Prawdziwa twierdza. Pod koniec 1942 r. zaczęły dochodzić pierwsze informacje o mordach dokonywanych w innych miejscowościach wołyńskich. Wśród mieszkańców osady istniały wprawdzie struktury podziemnej konspiracji, ale nie posiadały one jakiejkolwiek broni. Uspokajano się więc obecnością oddziału niemieckiego. Nie spodziewano się też napaści ze strony ukraińskich sąsiadów.

Zagłada osady nastąpiła w Wielkim Tygodniu 1943 r. Termin ten był wybrany celowo, bo wiedziano, że na święta wielka-nocne rodziny gromadzą się w domach, a zadaniem tego ataku,jak i wszystkich innych, było nie tyle wypędzenie Polaków, co wymordowanie ich w jak największej ilości. Podobne podstępy zastosowano w wielu następnych przypadkach. Do mordów Ukraińska Armia Powstańcza, choć wtedy dopiero się tworzyła, przygotowała się precyzyjnie, przeprowadzając wcześniej odpowiednie rozpoznanie i koncentrując znaczne siły.

20160325tizW Wielki Czwartek, czyli 22 kwietnia, po zakończonym nabożeństwie w kaplicy wszyscy mieszkańcy Janowej Doliny poszli spokojnie spać. W tym czasie osadę otaczały już oddziały UPA, które przecięły druty telegraficzne i zablokowały drogi ucieczki. Liczba napastników sięgała aż 1500 osób. Uzbrojonym w broń palną banderowcom towarzyszyli podszczuci ukraińscy chłopi, wyposażeni w siekiery, widły, noże i innego rodzaju prymitywne narzędzia do zabijania. Były wraz z nimi także kobiety, których zadaniem było rabowanie, a następnie podpalanie domów. Nie brakowało też nastolatków, z których każdy w tym bandyckim procederze miał także swoje wyznaczone miejsce (il. Janowa Dolina - Krzyż upamiętniający 600 mieszkańców, którzy stali się ofiarami ludobójstwa dokonanego przez UPA, fot. Janusz Horoszkiewicz).

Napastnikom, poruszającym się leśnymi ścieżkami, udało się podejść niepostrzeżenie pod pierwsze domy. Uderzyli tuż po północy, a więc już w Wieki Piątek. Wdzierali się oni do mieszkań, mordując wszystkich jak popadło. Nie darowano nawet niemowlętom, które chwytając za nogi roztrzaskiwano o ściany. Polacy w panice wyskakiwali przez okna, ale dosięgały ich kule, bądź ciosy siekier i wideł. Ci, co chowali się w piwnicach, ginęli w płomieniach, gdyż ukraińskie kobiety po zrabowaniu najcenniejszych przedmiotów od razu podpalały domy. Poza tym, napastnicy celowo wrzucali granaty i butelki z benzyną do piwnicznych okienek.

Niektórzy z Polaków pobiegli w kierunku bloku z żołnierzami niemieckimi, szukając u nich ratunku, ale ci zachowywali się biernie, ostrzeliwując się jedynie dookoła. Inni z kolei ukryli się u rodzin ukraińskich, ale gdy ich tam znaleziono, to mordowano ich wraz z tymi, co im pomagali. Bandyci napadli także na szpital. Chorych ukraińskich wynieśli, a pozostałych wraz z polskim personelem medycznym, wymordowali. Nie było litości dla nikogo. W sumie zabito 600 osób. Działy się tam dantejskie sceny, gdyż banderowcy i „czerń” dokonywali niesamowitych aktów barbarzyństwa, nie tylko zabijając, ale i torturując swoje ofiary, np. przez rozpruwanie brzuchów czy obcinanie rąk i nóg.

Rano na miejscu, gdzie miał stanąć kościół, wykopano wielki rów, do którego wrzucono ofiary. Prawie wszystkie domy były spalone. Dzisiaj nie ma śladu po Janowej Górze. Na miejscu zagłady, w 55. rocznicę jej dokonania, byli mieszkańcy postawili skromny pomnik z niewiele mówiącym napisem „Polakom z Janowej Góry”. Na nic więcej bowiem nie pozwoliła strona ukraińska. Nie zaznaczono nawet daty mordu, ani ilości pomordowanych. W czasie uroczystości odsłonięcia protestowali nacjonaliści z Ludowego Ruchu Ukrainy, wołając „Won polscy policjanci” i „Won esesmańskie sługusy”.

Szefem owego Ruchu został późniejszy minister spraw zagranicznych Ukrainy Borys Tarasiuk, który w październiku 2007 r., w 65. rocznicę powstania UPA wezwał do uznania tej zbrodniczej formacji za organizację walczącą o niepodległość Ukrainy. Pisał wówczas do prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenki: "UPA z honorem wypełniała swe obowiązki wobec narodu i zasługuje na pamięć i szacunek ze strony państwa i obywateli". Janowa Dolina jest najlepszym przykładem tego, na czym ów „honor” i owe „obowiązki” polegały.

P.S. Nie lepiej jest za rządów obecnego prezydenta Ukrainy, Petro Poroszenki. Jego propagandziści napad na bezbronnych mieszkańców Janowej Woli przedstawiają jako "akcję bojową przeciwko polsko-niemieckim okupantom". Chciałoby się krzyknąć "Hospody pomyłuj!".

* Autor to duchowny katolicki obrządków ormiańskiego i łacińskiego, publicysta, opozycjonista.

(Od Redakcji): Dziękujemy księdzu Tadeuszowi Isakowiczowi-Zaleskiemu za zgodę na publikację tekstu także i u nas.

kstadeuszisakowiczzaleski2Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski*

W dwóch kolejnych felietonach poruszałem sprawę ustanowienia w dniu 11 lipca, czyli w rocznicę "Krwawej Niedzieli" na Wołyniu, Narodowego Dnia Pamięci. Chodzi o felietony "Narodowy Dzień Pamięci Męczeństwa Kresowian. Czy dojdzie do przełomu?":
https://www.krakowniezalezny.pl/narodowy-dzien-pamieci-meczenstwa-kresowian-czy-dojdzie-do-przelomu
oraz "Ludobójstwo, a nie męczeństwo":
https://www.krakowniezalezny.pl/ludobojstwo-a-nie-meczenstwo

Sprawa ta wywołała dyskusję, także pomiędzy rożnymi organizacjami, które skupiają Kresowian i ich potomków oraz miłośników Kresów Wschodnich Rzeczypospolitej. Dyskusji tej nie ma się co dziwić, bo od 27 lat establishment Trzeciej RP wciąż nie ma odwagi powiedzieć prawdy o ludobójstwie dokonanym na obywatelach Drugiej RP przez zbrodniarzy z Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii. Nawiasem mówiąc, zbrodniarze ci są dziś gloryfikowani przez prezydenta Ukrainy Petro Poroszenkę i parlament w Kijowie, co wykopuje kolejne rowy pomiędzy Polakami i Ukraińcami.

W dzisiejszym felietonie publikuję pełny tekst listu skierowanego wczoraj w tej sprawie do prezydenta RP Andrzeja Dudy. Stanowisko zawarte w tym liście w pełni popieram.

22 lutego 2016 r.

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej
Pan Andrzej Duda
ul. Wiejska 10, 00-902 Warszawa
dotyczy: projektu ustawy w sprawie ustanowienia 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian

Szanowny Panie Prezydencie,

z radością środowiska kresowe przyjęły informację o tym, że Przewodniczący Komisji Łączności z Polakami za Granicą, poseł PiS, Pan Michał Dworczyk, przygotował projekt ustawy, która będzie czciła pamięć pomordowanych Kresowian. Niestety, kiedy poznaliśmy brzmienie samego tytułu tego projektu, a także niektóre sformułowania z uzasadnienia, wzbudził on nasz poważny niepokój i sprzeciw.

Na Kresach w latach 1939-1945 miało miejsce ludobójstwo. Dokonali go na Polakach, a także na obywatelach polskich wywodzących się z innych kultur etnicznych, np. ormiańskiej, żydowskiej, czeskiej, mordercy z Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii. To niepodważalny fakt. Poważni badacze problematyki kresowej, historycy i prokuratorzy IPN określili to jednoznacznie. Było to ludobójstwo. Podlegali mu też sami Ukraińcy, którzy nie zgadzali się z obłędną ideologią integralnego nacjonalizmu. Padali ofiarami mordów, tak samo, jak Polacy, Żydzi, czy Ormianie.

W tej sytuacji, kiedy Pan poseł, Michał Dworczyk, złożył w Sejmie projekt ustawy w sprawie ustanowienia 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci, z nazwą: Męczeństwa Kresowian, a nie Ludobójstwa Kresowian, uznaliśmy, że podważa on ustalenia historyków i prokuratorów IPN. Pojęcie -męczeństwa - ma charakter opisu literackiego. Natomiast w poważnej ustawie takiego pojęcia nie powinniśmy używać, ponieważ, po pierwsze, nie oddaje ono istoty rzeczy, a po drugie, nie mówi całej prawdy. W tytule ustawy powinno się znaleźć pojęcie – ludobójstwo, jako termin prawny.

Wedle nas, pełne brzmienie nazwy ustawy powinno wyglądać następująco: Ustawa w sprawie ustanowienia 11 Lipca Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa Kresowian dokonanego przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińską Powstańczą Armię. Taka nazwa odda historyczną prawdę. I tak zredagowany tytuł, ostatecznie spełni wieloletnie oczekiwania i nadzieje środowisk kresowych.

kpldpadtizApelujemy do Pana posła Michała Dworczyka i do innych posłów oraz senatorów Najjaśniejszej RP, aby określając w wystąpieniach publicznych masowe zbrodnie na Polakach dokonane przez ukraińskich nacjonalistów (il. Miejsce po wsi Parośl na Wołyniu, wymordowanej przez UPA, fot. Janusz Horoszkiewicz), używali zgodnej z prawdą terminologii, czyli słowa: ludobójstwo (wg definicji sformułowanej przez dr. Rafała Lemkina).

Projekt przedstawiony przez Pana posła M. Dworczyka rozmywa odpowiedzialność za konkretną zbrodnię: zaprojektowaną, zorganizowaną i wykonaną przez konkretnych zbrodniarzy z OUN i UPA. Chcemy uniknąć już nie raz stosowanej manipulacji, choćby takiej, jak osławione sformułowanie „czystka etniczna o znamionach ludobójstwa”.

Widzimy w upublicznionym fragmencie uzasadnienia ustawy ukrywanie istotnych sprawców zbrodni, wspomnianych formacji: OUN i UPA. Ze zbitki językowej w sformułowaniu: „Szczególnie dramatycznym piętnem w XX wieku odcisnął się(…) totalitaryzm rosyjski, niemiecki oraz integralny nacjonalizm ukraiński”, nie wynika, kto na Kresach dokonał zbrodni ludobójstwa. A my wiemy, kto i powtarzamy, Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińska Powstańcza Armia. I pragniemy, by ta prawda została wyraźnie wyartykułowana. Nie mieszajmy porządków historycznych i problemów dotyczących innych kart dziejowych.

Apelujemy do wszystkich Parlamentarzystów, Polityków i Ludzi uczciwych, aby na 73 rocznicę bestialskiego ludobójstwa Polaków dokonanego przez banderowców, przyjąć właściwą ustawę, oddającą w sposób prawdziwy i godny cześć ponad 200 tysiącom pomordowanym rodakom i ustanowić 11 lipca Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA. Byłoby wielce wskazane wywieszenie w tym dniu na budynkach administracyjnych biało-czerwonych flag z kirem.

Pojednanie polsko-ukraińskie jest potrzebne, nie możemy go jednak budować na fundamencie kłamstwa i fałszu. Pomostem łączącym nasze narody jest historia Sprawiedliwych Ukraińców, ludzi honoru i odwagi, którzy byli mordowani przez banderowców za pomoc udzielaną zabijanym Polakom. Szkoda, że Pan poseł Michał Dworczyk nie podjął tego wątku. Polskie władze winne wyrazić dla tych bohaterów podziękowanie i szacunek, czego do tej pory ani Polski Rząd, ani Polski Parlament nie uczyniły. Jedynie Kresowianie pamiętają o tych bohaterach, fundując w swych środowiskach tablice z ich nazwiskami i corocznie wspominając ich czyny przy uroczystych apelach w rocznicę tego bestialskiego ludobójstwa

Kresowian zabijano dwukrotnie, raz banderowskimi siekierami, a drugi raz przez brak pamięci i fałszowanie historii. Nie pozwólmy, by byli zabijani przez złą ustawę po raz trzeci. Zasługują bowiem na całą prawdę.

Łączymy wyrazy najwyższego szacunku

Kresowe Towarzystwo Turystyczno – Krajoznawcze im. Orląt Lwowskich w Żarach, prezes Józef Tarniowy / Klub Tarnopolan Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Płd-Wsch. w Żarach, prezes dr n.med. Krzysztof Kopociński / Patriotyczny Związek Organizacji Kresowych i Kombatanckich w Warszawie, prezes Witold Listowski, wiceprezes Tadeusz Nowacki / Stanisław Srokowski, Wrocław / Związek Polskich Żołnierzy Samoobrony Kresów Południowo-Wschodnich, Izydor Budzyna, prezes Oddziału Wojewódzkiego w Żarach / Związek Konfederacji Polski Niepodległej z lat 1979-89, prezes Krzysztof Bzdyl / Związek Szlachty Polskiej Kresów Wschodnich, wiceprezes Daniel Jan Potocki / Stowarzyszenie „Dobro Ojczyzny”, Racibórz, prezes Józef Sadowski / Stowarzyszenie Obrońców Pamięci Orląt Przemyskich w Przemyślu, prezes Stanisław Żółkiewicz / Stowarzyszenie Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów, Wrocław, prezes zarządu Szczepan Siekierka / Dr Andrzej Zapałowski, Przemyśl / Patriotyczny Związek Organizacji Kresowych i Kombatanckich w Warszawie, prof. Leszek Jazownik (Zielona Góra) / Stowarzyszenie im. Piotra Michałowskiego, Przemyśl, Józef K.Kalinowski / Stowarzyszenie Upamiętniania Polaków Pomordowanych na Wołyniu, Zamość, przewodnicząca Janina Kalinowska / Porozumienie Orła Białego, przewodniczący Wojciech Orawiec / Stowarzyszenie Kresowian Ziemi Dzierżoniowskiej, prezes Edward Bień / Strażnicy Pamięci Ziemi Zgorzeleckiej, prezes Janina Słabicka / Towarzystwo Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich, Oddział Świdnica, prezes Antoni Jadach / Stowarzyszenie Kresowian, Kędzierzyn-Koźle, prezes Witold Listowski / Warmińsko-Mazurskie Stowarzyszenie Polskich Dzieci Wojny, Romuald Drohomirecki / Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej, Okręg Zamość, prezes Stanisław Żytecki / Związek Kombatantów RP i Byłych Więźniów Politycznych w Żarach, prezes Danuta Freder-Kaczmarczyk / Stowarzyszenie Ruch Kontroli Wyborów - Ruch Kontroli Władzy, Oddział Wałbrzych, przewodniczący Ryszard Jordan / Stowarzyszenie Rodzin "Polska Pamięć i Tożsamość", Góra Kalwaria, prezes Marcin Gwardys.

* Autor to duchowny katolicki obrządków ormiańskiego i łacińskiego, publicysta, opozycjonista.

(Od Redakcji): Dziękujemy księdzu Tadeuszowi Isakowiczowi-Zaleskiemu za zgodę na publikację tekstu także i u nas.

kstadeuszisakowiczzaleski2Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski*

Informacja o planowanej inicjatywie sejmowej, ustanawiającej dzień 11 lipca świętem państwowym po nazwą "Narodowy Dzień Pamięci Męczeństwa Kresowian", wywoła wiele komentarzy. Po moim felietonie na ten temat, który opublikowałem w Onet trzy dni temu, dostałem wiele listów. Niniejszym dziękuję za wszystkie uwagi i opinie w nich zawarte.

Aby nie było żadnych wątpliwości, co do mojego stanowiska w tej kwestii, to przedstawiam je w kilku punktach:

1) Jako krewny pomordowanych przez UPA Polaków, a zarazem duszpasterz Ormian, których rodziny także padły ofiarą nacjonalizmu ukraińskiego, uważam, że najważniejsza sprawą jest powiedzenie prawdy przez władze Trzeciej RP o ludobójstwie dokonanym na Kresach Wschodnich (także na terenach obecnego Podkarpacia i Lubelszczyzny) na obywatelach Drugiej RP w latach 1939 - 1947 przez zbrodniarzy spod znaku nie tylko UPA, ale i SS Galizien i innych ukraińskich formacji kolaboranckich . Na ową prawdę, wyrażoną przez oficjalne dokumenty państwowe (w tym zwłaszcza sejmowe), rodziny ofiar czekają od 70 lat.

lanm2) Omawianą inicjatywę poselską uważam za krok w dobrym kierunku, ale planowane święto winno nosić nazwę "Narodowy Dzień Pamięci Ludobójstwa Kresowian". Dzień 11 lipca jest bowiem rocznicą "Krwawej Niedzieli", będącej apogeum ludobójstwa na Wołyniu. Trzeba to nazwać po imieniu, bez używania zmiękczających pojęć typu "męczeństwo" czy "tragedia". Trzeba też wyraźnie określić sprawców, bo owego ludobójstwa dokonali nie Niemcy czy Rosjanie, których sumienia obciążają inne straszliwe ludobójstwa (przeprowadzone również na Kresowianach), ale Ukraińcy ze wspomnianych zbrodniczych organizacji (il. Ustawianie krzyży przez potomków Kresowian na miejscu polskich wiosek wymordowanych i zrównanych z ziemia przez ludobójców z UPA, fot. Janusz Horoszkiewicz).

3) Projekt ustawy sejmowej winien powstać w dialogu z organizacjami społecznymi, które od lat walczą o prawdę i godne upamiętnienie ofiar ludobójstwa, jak np. Stowarzyszenie "Huta Pieniacka" we Wschowie, Związek Organizacji Kresowych i Kombatanckich w Warszawie, Stowarzyszenie Upamiętniania Zbrodni Nacjonalistów Ukraińskich we Wrocławiu, Koło Tarnopolan w Żarach czy Stowarzyszenie Upamiętniania Polaków Pomordowanych na Wołyniu (siedziba w Zamościu). Także przy konsultacji z wybitnymi specjalistami, do których - obok liderów wielu organizacji kresowych - należy zaliczyć m.in. p. Ewę Siemaszko, współautorkę monografii o ludobójstwie na Wołyniu, dr Lucynę Kulińską, dr Leona Popka, p. Stanisława Srokowskiego, prof. Bogusława Pazia i prof. Czesława Partacza.

Poseł Michał Dworczyk na portalu Kresy.pl powiedział "Środowiska zainteresowane problematyką Kresów będą zaproszone do dyskusji i każdy będzie mógł się wypowiedzieć. Warto podkreślić, że jest to na razie projekt, na pierwszym etapie drogi legislacyjnej, a więc dokument, nad którym można jeszcze pracować np. w trakcie kolejnych posiedzeń komisji sejmowych. Jeżeli uznamy to za zasadne – zawszę będzie możliwość wprowadzenia w nim poprawek".

Wyrażam więc nadzieję, że do takich rzeczowych konsultacji dojdzie, a wszystkie uwagi i postulaty wyrażone przez rodziny ofiar ludobójstwa zostaną wzięte pod uwagę. Na koniec przypomnę hasło owych rodzin: "Nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary".

* Autor to duchowny katolicki obrządków ormiańskiego i łacińskiego, publicysta, opozycjonista.

(Od Redakcji): Dziękujemy księdzu Tadeuszowi Isakowiczowi-Zaleskiemu za zgodę na publikację tekstu także i u nas.

kstadeuszisakowiczzaleski2Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski*

Ludobójstwo Polaków i obywateli polskich innych narodowości przeprowadzone przez zbrodniarzy z Ukraińskiej Armii Powstańczej i formacji ukraińskich na żołdzie niemieckim, to wciąż sprawa spychana na margines w polskich badaniach naukowych. Powodem jest tak poprawność polityczna, narzucana przez "Gazetę Wyborczą", jak i sojusz establishmentu Trzeciej RP z ukraińskim prezydentem Petro Poroszenką, który tożsamość swego narodu w sposób cyniczny buduje na kulcie owych zbrodniarzy. Na szczęście nie wszyscy Ukraińcy na to się godzą. Świetlnym przykładem jest na przykład dr hab. Wiktor Poliszczuk, ukraiński naukowiec, rodem z Wołynia, który opublikował kilkanaście pozycji o banderowskim ludobójstwie.

Jego internetowe archiwum udostępniła w tym tygodniu Społeczna Fundacja Pamięci Narodu Polskiego (http://fundacjapnp.pl). Aby skorzystać trzeba po prawej otworzyć podstronę "Zbiory", a następnie rozdział "Archiwum Wiktora Poliszczuka", który jest spakowany w kilkunasta tomach. W Internecie z kolei można znaleźć wiele książek naukowych i popularnonaukowych Wiktora Poliszczuka, wydanych w języku polskim. Poniżej wspomnienie o autorze, które jest fragmentem mojej nowej książki pt. "Na ścieżkach historii", która ukaże się jeszcze w tym miesiącu.

W ciągu ostatnich lat miałem kilka serii spotkań autorskich w Kanadzie. Za każdym razem wyjeżdżałem tam na zaproszenie różnych środowisk polonijnych. W 2014 roku po jednym ze spotkań specjalnie wybrałem się do miasta Oakville koło Toronto w prowincji Ontario, aby odwiedzić panią Władysławę Poliszczuk, wdowę po świętej pamięci doktorze habilitowanym Wiktorze Poliszczuku. Jej zmarły mąż był postacią niezwykłą, bardzo cenioną w środowisku Kresowian i ich potomków.

Urodził się on w 1925 roku w Dubnie na Wołyniu jako syn Ukraińca i Polki. Do końca życia określał się jak prawosławny Ukrainiec. Jego ojca, wójta gminy, zamordowało NKWD, a on sam w wraz z rodziną został zesłany do Kazachstanu. Z kolei siostrę jego matki, Polkę, zamordowali w czasie ludobójstwa banderowcy z UPA.

Po uwolnieniu nie mógł wrócić w rodzinne strony, gdyż Wołyń, jak i całe Kresy, zagarnęli Sowieci. Zdecydował się więc wraz z innymi wypędzonymi wyjechać na Dolny Śląsk. Najpierw jako nauczyciel języka rosyjskiego pracował w Legnicy, a po ukończeniu prawa jako prokurator, a następnie adwokat, w Jaworze. Tutaj poznał swoją żonę, też nauczycielkę i też urodzoną na Wołyniu. Pochodziła ona z polsko-czesko-rosyjskiej rodziny. W czasie ludobójstwa uratował ją i jej rodzinę sąsiad, Ukrainiec, który został za to zamordowany przez banderowców.

W 1981 roku państwo Poliszczukowie wraz z dziećmi zdecydowali postanowili się wyjechać do Kanady, gdzie żyła ich rodzina. W Oakville osiedlili się na stałe. Pan Wiktor najpierw pracował w ukraińskim radio, a następnie zajął się pracą naukową, głównie badaniami nad nacjonalizmem ukraińskim. Powodem było tak wspomniane zabójstwo jego ciotki, jak i szokująca atmosfera, panująca wśród ukraińskiej diaspory. W jednej ze swoich książek tak ową atmosferę opisał: „W Kanadzie już po pierwszych miesiącach mego pobytu zetknąłem się z wręcz zoologicznym nacjonalizmem ukraińskim, z nienawiścią do wszystkiego, co polskie i co rosyjskie. Ja, wychowany w duchu patriotyzmu ukraińskiego, ukształtowany na klasyce polskiej, ukraińskiej, rosyjskiej, zachodnioeuropejskiej i amerykańskiej, nie mogłem się pogodzić z takim spojrzeniem na świat i na ludzi, dlatego też, jak i w związku ze świadomością tego, czego dopuścili się banderowcy na Wołyniu wobec ludności polskiej, podjąłem decyzję o poszukiwaniu materiałów stanowiących bazę moich badań nad nacjonalizmem ukraińskim. Temat ten pochłonął mnie całkowicie, pracowałem nad nim bezustannie”.

gorzkaprawdaNapisał kilkanaście książek, z których najgłośniejszą jest "Gorzka prawda" (Wiktor Poliszczuk, "Gorzka prawda", czyli dzieło życia sprawiedliwego Ukraińca, książki o zbrodniach banderowców, wydane w Kanadzie w kilku językach, fot. Autora), ukazująca zbrodnie UPA. Został on za to znienawidzony przez liczne w Kanadzie środowiska banderowskie i byłych członków SS „Galizien”, którzy znaleźli tutaj schronienie dzięki opiece władz brytyjskich. Dostawał od nich pogróżki. Z tego powodu był otoczony ochroną ze strony policji kanadyjskiej. Pomimo tego pracował nadal. W 1994 roku obronił pracę doktorską „Ideologia nacjonalizmu ukraińskiego według Dmytra Doncowa” na Uniwersytecie Wrocławskim, a 2002 roku pracę habilitacyjną „Dowody zbrodni OUN i UPA” na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Zmarł w 2008 roku na raka mózgu. Zgodnie ze jego wolą na nagrobnym epitafium wyryte zostały dwa krzyże: prawosławny i katolicki.

Po zmarłym naukowcu pozostała ogromna liczba dokumentów, które jego żona przekazała w ostatnim czasie do Archiwum Akt Nowych w Warszawie. Dzięki temu mogą z nich korzystać tak naukowcy, jak i studenci. O tym wszystkim rozmawiałem z panią Władysławą przy wspaniałych pierogach, przygotowanych przez nią osobiście według ukraińskiego przepisu. Zapalając znicz na grobie jej męża, pomyślałem sobie, że jeżeli dwa słowiańskie narody szukają wspólnych bohaterów, to z pewnością jednym z nich jest ów Ukrainiec, którego zamordowano za ratowanie Polaków, a drugim świętej pamięci Wiktor Poliszczuk, który poprzez prawdę dążył do pojednania.

* Autor to duchowny katolicki obrządków ormiańskiego i łacińskiego, publicysta, opozycjonista.

(Od Redakcji): Dziękujemy księdzu Tadeuszowi Isakowiczowi-Zaleskiemu za zgodę na publikację tekstu także i u nas.

Kolejny odcinek TV Szczęść Boże, a w nim rozmowa z Panią Marią Pyż, publicystką ze Lwowa. W programie m.in.: sytuacja Polaków na Ukrainie, Polacy w Donbasie i polska polityka historyczna:
• https://www.youtube.com/watch?v=tdng_Q9Hfts

krakowniezaleznymkInformacja własna

W sobotę 11 lipca Krakowianie uczcili pamięć Polskich Ofiar ukraińskich zbrodni i wyrazili swój sprzeciw wobec wszelkich przejawów banderyzmu – tak dawnego jak i obecnego. Spotkanie przy pomniku Adama Mickiewicza upamiętniła na 60 zdjęciach p. Alicja Rostocka a relację filmową przygotował p. Marek Czapla:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/15Lipca2015ar
• https://www.youtube.com/watch?v=Vf-HGqZl2Pg

Jerzy Pinkalski

Będąc we Lwowie we wrześniu 2014 roku odwiedziłem muzeum "Więzienie na Łąckiego", miejsce męczeństwa i śmierci tysięcy Polaków, Ukraińców i Żydów z rąk niemieckich i rosyjskich oprawców. Więzienie, które kilka lat temu zostało udostępnione do zwiedzania.

lackiegoinformacjaW tym więzieniu zostali zamordowani m.in. gen. Juliusz Tarnawa-Malczewski, mjr Wiktor Zarembiński, Rudolf Regner czy Jan Julian Nalborczyk. Więźniami "na Łąckiego" byli premier Kazimierz Bartel i Karolina Lanckorońska.

Niestety, odwiedzający to muzeum turyści z całego świata dowiedzą się, że ten budynek służył jako więzienie dla "represyjnych policji trzech okupacyjnych reżimów: polskiego, nazistowskiego i sowieckiego".

Tak więc II RP została postawiona w jednym szeregu z hitlerowską III Rzeszą (poprawnie politycznie nazwaną „reżimem nazistowskim” ) i stalinowskim ZSRS. Polacy jako jedyni określeni są przez kryterium etniczne. Naziści i sowieci to byli przecież, jak wiadomo, ludzie bez narodowości...

Ten sam kłamliwy tekst o "polskiej okupacji" znajduje się w przewodniku rozdawanym zwiedzającym. Tutaj z kolei okres "polskiej okupacji" jest przeciwstawiony okresowi "rządów austriackich". Tak więc widzimy, że według ukraińskiej wersji historii Austriacy, których we Lwowie był jakiś promil, nie byli okupantami. Oni po prostu rządzili. Okupantami byli za to Polacy, stanowiący 62% mieszańców Lwowa (spis powszechny 1921 roku). Te 62% Polaków okupowały miasto zamieszkane przez 9% Ukraińców (dane z tego samego spisu). Dosyć pokrętna logika...

Jaka jest historia tego ponurego miejsca?

lackiegotablicaKompleks budynków przy ul. Łąckiego (obecnie Briułowa) powstał w końcu XIX wieku. Były tam koszary austriackich żandarmów, potem więzienie za czasów II RP, za "pierwszego sowieta", okupacji niemieckiej, "drugiego sowieta", teraz ukraińskie. Znana jest tragiczna historia, kiedy po 22 czerwca 1941 roku rosyjskie NKWD zamordowało w tym więzieniu 924 więźniów.

W okresie II RP w tym budynku tym mieścił się też IV Wydział Komendy Policji Państwowej, w zakres obowiązków którego wchodziła walka z organizacjami antypaństwowymi. Nieoficjalnie więzienie było przeznaczone dla więźniów politycznych. W 1935 roku budynek został przekazany służbom śledczym policji i więzienie było wykorzystywane jako areszt. Podczas procesu ukraińskich nacjonalistów z OUN w 1936 roku, po zabójstwie ministra Bronisława Pierackego, w więzieniu przebywali m.in. Stepan Bandera, Jarosław Stećko czy Mykoła Łebed.

Co się stało od września 2014?

lackiegoofiaryrosjanPo mojej interwencji w październiku 2014 roku sprawa została przekazana przez MSZ do konsulatu RP we Lwowie, gdzie obiecał się nią zająć konsul - Marcin Zieniewicz. Ten kilkakrotnie umawiał się na spotkanie z dyrektorem muzeum, Rusłanem Zabiłym. Doszło do niego dopiero w lutym 2015 roku (fot. Ofiary rosyjskich mordów we Lwowie, więzienie przy Łąckiego, początek lipca 1941 roku).

Spotkanie nie przyniosło jednak żadnych efektów, ponieważ dyr. Zabiły poinformował, że w chwili obecnej "nie widzi konieczności i możliwości zmiany treści ekspozycji". Kolejny list polskiego konsulatu również pozostał bez odpowiedzi.

Konsulat we Lwowie przekazał sprawę Ambasadzie RP w Kijowie. Zobaczymy jaki będzie ciąg dalszy. Ja nie odpuszczę.

Szanowny Panie, Szanowna Pani,

ubiega się Pan/i o najwyższy urząd w Polsce – stanowisko Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Zabiega Pan/i o głosy wyborców. Zapewne zechce Pan/i też zdobyć sympatię, uznanie i szacunek w środowiskach kresowych. Ja również wywodzę się z tych środowisk. Jest nas w kraju, tych, którzy się urodzili na polskich Kresach, wraz z naszymi potomkami, ok. 6 milionów. To ogromny kapitał wyborczy. Pragniemy wiedzieć – wypowiadam się tutaj w imieniu własnym, ale także w konsultacji ze środowiskami Kresowian – czy Pan/i, jako przyszły Prezydent RP, będzie bronił polskich interesów narodowych, a więc także interesów Kresowian. Jesteśmy Polakami i mamy prawo wiedzieć, kto stanie na czele polskiego państwa i czyje interesy będzie reprezentował. W związku z tym pragnę zadać Panu/i następujące pytania, by się zorientować, czy ja i moje kresowe środowiska będziemy mogli Pana/ią w wyborach poprzeć:

ukrainskazbrodniawlipnikach1. Czy poprze Pan/i nasze starania, by Sejm RP uznał masowe mordy dokonane przez OUN i UPA na ludności polskiej w latach 1939-1947 za zbrodnię ludobójstwa?
2. W czasie II wojny światowej ukraińskie formacje faszystowskie zorganizowane w OUN i UPA wymordowały ok. 200 tys. Polaków. Pragniemy wiedzieć, czy Pan/i jako Prezydent RP, poprze nasze starania o ustanowienie przez Sejm dnia 11 lipca – Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa OUN i UPA na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej? (Il. Zbrodnia w Lipnikach, zamordowani przez Ukraińców Polacy).
3. Czy poprze Pan/i nasze starania o zbudowanie Muzeum Kresów, jako placówki upowszechniającej wiedzę o historycznych dokonaniach mieszkańców tej części utraconych ziem polskich RP, a także obrazującej akty ludobójstwa?
4. Czy poprze Pan/i nasze starania o postawienie nauki historii w szkołach średnich na takim poziomie, który pozwoli młodzieży na pełną orientację w dziejach polskiego narodu?
5. Czy poprze Pan/i wniosek środowisk kresowych o wzniesienie w stolicy Polski pomnika ofiar banderowskiego ludobójstwa i czy obejmie Pan/i swoim patronatem tę inicjatywę?
6. Czy wystąpi Pan/i do prezydenta Republiki Ukrainy z wnioskiem o uznanie przez władze tego państwa mordów dokonanych na ludności polskiej przez OUN – UPA za zbrodnię ludobójstwa, a organizacje OUN i UPA za zbrodnicze?
7. Czy wystąpi Pan/i do odpowiednich władz Republiki Ukrainy w sprawie likwidacji haniebnych pomników, stawianych na przedwojennych ziemiach polskich Stepanowi Banderze, Romanowi Szuchewyczowi, mordercom z OUN i UPA i Dywizji SS Galizien?
8. Czy wystąpi Pan/i do rządu Ukrainy z żądaniem godnego upamiętnienia miejsc pochówku Polaków i obywateli polskich innych narodowości pomordowanych przez OUN-UPA, choćby w postaci krzyży i stosownych tablic?
godlopolski9. Czy poprze Pan/i walkę Polaków z sąsiednich krajów z dyskryminacją oraz ich zmagania o sprawiedliwe traktowanie, jako mniejszości narodowej, w kontekście przywilejów, jakimi cieszą się w naszym kraju mniejszości narodowe litewska, ukraińska, niemiecka i inne?
10. Czy jest Pan/i zwolennikiem dozbrajania i wspomagania finansowego Ukrainy w obliczu toczącej się obecnie w tym kraju wojny?

Będę zobowiązany za jednoznaczne odpowiedzi na postawione pytania przynajmniej na miesiąc przed zakończeniem kampanii wyborczej, by Pana/i odpowiedzi dotarły do wyborców (il. Herb Rzeczypospolitej Polskiej ustanowiony w 1956 roku przez Rząd Rzeczypospolitej Polskiej na Uchodźstwie, za Wikipedią).

Z wyrazami poważania, Stanisław Srokowski - pisarz

Na podstawie: http://serwer1492976.home.pl/autoinstalator/wordpress/pytania-kresowian-do-kandydatakandydatki-na-prezydenta

krakowniezaleznymkInformacja własna

We czwartek, 23 października, w całej Polsce odbyły się pikiety przed ukraińskimi placówkami dyplomatycznymi i konsularnymi. W Krakowie było to przed Konsulatem Generalnym Ukrainy, przy al. Władysława Beliny-Prażmowskiego 4 (w pobliżu Ronda Mogilskiego).

ukrainskazbrodniawlipnikachOrganizatorem były środowiska kresowe i patriotyczne a protest był reakcją na procesy re-nazyfikacji Ukrainy przez obecną ekipę rządząca w Kijowie i milczenie władz Polski – Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego w obliczu poniżania pamięci 200 000 Kresowian, pomordowanych przez Ukraińców. Szczególnie zadrażniający wzajemne, polsko-ukraińskie relacje jest dekret prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki, nadający dacie powstania ludobójczej OUN-UPA (14 października) charakter święta państwowego (il. Zbrodnia w Lipnikach, zamordowani przez Ukraińców Polacy).

20141024pkPrzemawiali: ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski, doktor Rafał Łatka (Ruch Narodowy) (fot. p. Kazimierz Bartel), p. Adam Kukla (Przymierze Naród-Wolność-Suwerenność) i doktor Mirosław Boruta (socjolog, autor książki „Wolni z wolnymi, równi z równymi”. Polska i Polacy o niepodległości wschodnich sąsiadów Rzeczypospolitej, Kraków 2002, Wydawnictwo Arcana). Okolicznościowy utwór poetycki zaprezentowała p. Sława Bednarczyk.

Fotoreportaże z pikiety nadesłali pp. Elżbieta Serafin i Kazimierz Bartel:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/24Pazdziernika2014es
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/24Pazdziernika2014kb

(Od Redakcji): W 2012 roku minęło 50 lat odkąd kościół Świętej Marii Magdaleny we Lwowie został odebrany wiernym... Dziękujemy p. Marii Pyż-Pakosz, redaktor serwisów: Polmedia (http://polmedia.pl) i Radio Lwów (http://radiolwow.org) za udostępnienie poniższego materiału, rozmowy z 22 sierpnia 2014 roku:
• https://www.youtube.com/watch?v=XOrlcVwN5Jc

krakowniezaleznymkInformacja własna

Drugim, społecznym wspomnieniem tragedii Polaków, mieszkańców wschodnich ziem Polski, które miało miejsce w Krakowie 11 lipca, była popołudniowa pikieta na Rynku Głównym. Przemawiali przedstawiciele organizatorów: pp. Dawid Gołąb z Brygady Małopolskiej Obozu Narodowo-Radykalnego, Tomasz Kisiel z Okręgu Małopolskiego Młodzieży Wszechpolskiej oraz Adam Kukla z Przymierza Naród-Wolność-Suwerenność. W pikiecie wzięli także udział członkowie Krakowskiego Klubu Gazety Polskiej im. Janusza Kurtyki oraz aktorka, p. Sława Bednarczyk.

Zapraszamy Państwa do obejrzenia fotoreportażu, nadesłanego przez p. Elżbietę Serafin:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/11Lipca2014
oraz filmu - świadectwa p. Sławy Bednarczyk i wiersza w Jej wykonaniu. Film zrealizowal p. Marek Czapla: https://www.youtube.com/watch?v=FONqXooPs6o

Mirosław Boruta

Na krakowskie uroczystości upamiętniające męczeństwo Polaków mordowanych przez Ukraińców zaprosiła Mieszkańców i Gości Naszego Miasta "Stanica Kresowa". Spotkaliśmy się - pod przewodnictwem p. Macieja Wojciechowskiego - w piątek 11 lipca 2014 roku, o godz. 11:00 na Cmentarzu Rakowickim.

20140711zgTam, modlitwę pod pomnikiem Ofiar Ukraińskiego Ludobójstwa na Polakach Kresów Wschodnich (pomnik zlokalizowany jest przy południowo-zachodnim murze Cmentarza Rakowickiego, w pasie nr 49, obok cmentarza wojennego czasów I wojny światowej - zdjęcie powyżej) poprowadził o. Jerzy Pająk OFMCap, kapelan żołnierzy Armii Krajowej i Środowisk Niepodległościowych (fot. p. Zbigniew Galicki).

Tekst modlitwy publikujemy tutaj:
https://www.krakowniezalezny.pl/modlitwa-z-okazji-71-szej-rocznicy-krwawej-niedzieli-na-wolyniu-11-lipca-1943-roku

O. Jerzy Pająk*

Kraków, Cmentarz Rakowicki, 11 lipca 2014 roku

Łaskawy i miłosierny Boże! Z głośnym wołaniem i płaczem zanosimy dziś do Ciebie gorące prośby i błagania za naszych braci i siostry, którzy podczas rzezi wołyńskiej zostali nieludzko pomordowani przez ukraińskich nacjonalistów Stepana Bandery i Ukraińską Powstańczą Armię. Tajemnica zła i nieprawości, która się wtedy objawiła była tak wielka i niezrozumiała, że poraża wszelkie możliwości jej ujęcia i wypowiedzenia. Niczym są tu takie słowa jak: morderstwo, zbrodnia wojenna, rzeź, ludobójstwo, eksterminacja. Do dnia dzisiejszego nie znaleziono określenia, które by w pełni wyrażało tego typu okrucieństwo, dla którego chyba scenariusz pisany był przez samego szatana.

Boże historii! Kulminacją rzezi wołyńskiej była tzw. „krwawa niedziela” - 10/11 lipca 1943. Skoordynowane ataki na Polaków objęły powiaty: włodzimierki, horochowski i kowelski. Równocześnie zaatakowano 99 miejscowości. W dniu Pańskim, w niedzielę, kiedy ludzie uczestniczyli w zbawczej ofierze Jezusa Chrystusa, w nieludzki sposób zamordowano ponad 2 tys. Polaków. Jednych spalono żywcem w kościołach, innych w domach, innych na ulicy, innych podczas ucieczki. Mordowano wszystkich: dzieci, dorosłych, matki w błogosławionym stanie, ludzi w podeszłym wieku, starców. Nie oszczędzano nikogo i nie przebierano w żadnych narzędziach zbrodni. Czy to były łomy, siekiery, piły, noże, młoty czy też broń palna. Jedyną ideą, która im przyświecała było: „Śmierć Lachom”.

Boże wszystkowiedzący! W lipcu 1943 r. zostało napadniętych 520 wsi i osad. Zamordowano około 11 tys. Polaków. Ginęli księża katoliccy i wierni świeccy. Jednak 11 lipca był dla Polaków na Wołyniu jednym z najbardziej tragicznych dni II wojny światowej. I tego dnia i tej daty nie wolno nam zapominać. Nie dlatego, by wzbudzać jakąś nienawiść, chęć odwetu na tych ludziach – było by to nie chrześcijańskie. Ale dlatego, by wyrazić jedność z pokrzywdzonymi i okrutnie zamęczonymi naszymi rodakami. Ta jedność zobowiązuje nas do pamięci i modlitwy, gdyż oni o to wołają. Historię należy pisać prawdą, choćby ona była tak krwawa jak „krwawa niedziela”. Na prawdzie też należy budować przyjaźnie i układy społeczne.

Boże zmiłowania! Tylko Ty w swoim Jednorodzonym Synu Twoim – Jezusie Chrystusie byłeś zdolny udźwignąć ciężar ludzkich grzechów i nieprawości i w zbawczym akcie krzyża i zmartwychwstania usprawiedliwić człowieka, ogarnij ciepłem miłości, zachwycającym pięknem nieba, radością i pokojem wszystkie ofiary zagłady wołyńskiej. Ale też spraw w swojej sprawiedliwości i miłosierdziu, aby żaden tamtejszy kat, nie znalazł się na liście „synów zatracenia”. Niech ziści się Twoje przykazanie: „Miłujcie nieprzyjaciół waszych”. Amen.

Wieczne odpoczywanie...

* Autor jest kapelanem środowisk niepodległościowych.

kazimierzbartelKazimierz Bartel

9 kwietnia 2014 roku w Krakowie, w Muzeum Archeologicznym została otwarta wystawa fotograficzna Instytutu Pamięci Narodowej "Wołyń 1943. Wołają z grobów, których nie ma".

wolyn1943Wystawa pokazuje ludobójstwo dokonane na Polakach, mieszkańcach polskich Kresów przez banderowsko-nazistowskie Organizacje Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińską Powstańczą Armię od 1943 do 1944 roku.

W uroczystym otwarciu wystawy uczestniczyło małżeństwo Polaków z Wołynia, które ocalało z pogromu w czasie ukraińskiego ludobójstwa.

Na miejscach grobów
Zieleń mocno bije.
Oni są sami, jak Cienie pobladłe
Lecz żyją dotąd,
Jak pamięć - nie zginie.
Pamięć  -  nie zginie
Trwać będzie na wieki.

Fotoreportaż z wystawy (60 zdjęć) znajdą Państwo tutaj:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/9Kwietnia2014

Kraków, luty 2014

zkpnlogoZwiązek Konfederatów Polski Niepodległej 1979-89 kierując się dobrem Polski musi zwrócić uwagę politykom wszystkich partii, w tym szczególnie rządzących,  na fakt odgrywania kluczowej roli na Majdanie w Kijowie przez nacjonalistów ukraińskich spod znaku Bandery, wrogo nastawionych do Polski. Są to przede wszystkim takie organizacje jak nazistowska partia Swoboda Ołeha Tiahnyboka i organizacja Prawy Sektor.

Nie tak dawno ich przedstawiciele mówili o swoich oczekiwaniach, twierdząc, że sprawiedliwe byłoby zabranie Polsce szeregu miast i powiatów i o wcieleniu do Ukrainy. Fakt ludobójstwa na Wołyniu określają mianem bredni. Mówią również o potrzebie odzyskania broni atomowej.

Z takimi organizacjami nie można nawiązywać żadnych stosunków, bo jest to sprzeczne z polską racją stanu. Dlatego nasz Związek apeluje do obecnego rządu, aby podejmował rozmowy tylko z przedstawicielami tych ukraińskich partii, które potępią ukraińskie ludobójstwo na ludności polskiej i przeproszą za nie, jak również nie będą wnosiły pretensji terytorialnych. Uważamy, że takie stanowisko powinny zająć wszystkie siły polityczne w rozmowach z przedstawicielami Ukrainy.

Za Zarząd Główny ZKPN
prezes Krzysztof Bzdyl

Elżbieta Uczkiewicz-Bachmińska

O Przebrażu trudno szukać wzmianki w szkolnych podręcznikach historii. A przecież obrona tej wołyńskiej wioski i tysięcy Polaków, którzy się tam ukryli przed ukraińską czernią z UPA to jeden z naszych piękniejszych, wojennych epizodów. Epizodów z happy endem.

eub1dowodztwoNie wiadomo nawet ilu Polaków udało się uratować dzięki „twierdzy Przebraże”. Współcześni podają, że w szczytowym momencie 1943 roku przebywało tam od 10 do nawet 25 tysięcy uciekinierów przed morderczymi bandami UPA. Przetrwali do wkroczenia na te tereny armii sowieckiej, a stało się to możliwe dzięki wspanialej organizacji i pomysłowości Polaków. Na pewno decydująca była charyzma cywilnego dowódcy Przebraża, Ludwika Malinowskiego, o którym jeszcze podczas oblężenia układano piosenki (http://blogmedia24.pl/node/10429).

przebrazePo wojnie nazwę Przebraże ukraińskie władze zmieniły na Hajowe (Gajowe) (fot. za: eturystyka.org). O jego polskiej historii zaświadcza jedynie cmentarz, gdzie pochowano 90 Polaków: ofiary mordów ukraińskich, obrońców, którzy zginęli w walce a także tych, którzy zmarli z przyczyn naturalnych podczas oblężenia.

Jarosław Przybylo trafił do Hajowego przez przypadek. Ten mieszkający w Bochni, a pracujący w Krakowie inżynier leśnik jest również aktywnym członkiem odtworzeniowej Drużyny Rycerskiej Jakuba Odrowąża. W ostatnich latach zajęła go historia legionów Piłsudskiego i, idąc ich śladem trafił na Wołyń, do Kostiuchnówki. Tam jednak jego grupa spotkała drużynę harcerską z Łodzi. Ich szef zwrócił uwagę bochnian na cmentarz w Przebrażu i poprosił o pomoc w jego uporządkowaniu. To było w 2012 roku. W 2013 Przebraże stało się już celem ukraińskich wakacji Jarosława Przybyło. Pojechali tam w pięciu: Jarosław Przybylo z synem Krzysztofem, Jerzy Turek, na co dzień wicedyrektor SOSW w Bochni, oraz Mariusz Rudnik i Janusz Legutko. Tak się złożyło, że urlopy mogli wziąć na tydzień przed obchodami 70 rocznicy Rzezi Wołyńskiej.

eub2kontrolerzyMieszkali w Kostiuchnówce, skąd do Hajowego jest ok. 70 km. Codziennie pokonywali tę trasę z duszą na ramieniu, bowiem jedna z najgorszych rzeczy, jaka może się przydarzyć Polakom na Ukrainie to spotkanie z miejscową drogówką. Milicjanci, widząc zagraniczną rejestrację bezwzględnie żądają haraczu, wmawiając jakieś wyimaginowane wykroczenie. Jedynym sposobem jest jazda z kamerką w samochodzie, która wszystko filmuje i można drogówce czarno na białym udowodnić, że jej zarzuty są zmyślone.

Plan mieli ambitny, choć do końca nie zrealizowany: oczyścić i odmalować 170 metrów metalowego ogrodzenia wokół przebraskiego cmentarza. Zaledwie jednak uzbrojeni w metalowe szczotki przystąpili do dzieła, w tej spokojnej zazwyczaj okolicy zaczął się niezwykły ruch. Oto okazało się, że Ukraińcy na 5 dni przed wołyńska rocznicą i wizytą prezydenta Komorowskiego postanowili zrobić drogę do cmentarza! Mieli bowiem nadzieję, że prezydent przyjedzie do Hajowego, aby pokłonić się prochom obrońców Przebraża.

eub3zsekatoremBochnianie, zapracowani i brudni, ze swoimi szczotkami czy sekatorem w rękach, nagle zostali wkręceni w tryby historii. Co chwilę przyjmowali jakąś delegację, niemal jak oficjalne przedstawicielstwo polskiej dyplomacji. Najpierw, furmanką, pojawił się miejscowy wójt. Potem, już osobowym samochodem – starosta powiatu Kołki. A na końcu, wypasioną bryką – wojewoda łucki. Temu ostatniemu, na widok kamery Jurka Turka zagrała w żyłach dawna, sowiecka, proletariacka czujność. Jurek został okrzyknięty szpionem i chwilę trwało, zanim się wojewoda udobruchał.

Za niedługo przybyli też przedstawiciele miejscowego Urzędu Pracy, z pytaniem: czego potrzeba? Przysłali dwóch ludzi do pomocy przy porządkowania cmentarza. W tym celu przyszło też sporo dzieci z Hajowego.  Jeden z chłopców stale kręcił się koło bocheńskiej ekipy. Zapytali czy rodzice pozwalają mu tutaj przychodzić? Okazało się, że tak jak tylu mieszkańców tej ziemi w przeszłości i dzisiaj, Wołodia był w rozterce. Jego matka ma polskie korzenie i zachęcała go do pomocy Polakom przy cmentarzu,  natomiast ojciec – Ukrainiec zabraniał.

Zapracowanych bochnian odwiedzili też polski konsul generalny w Łucku, przedstawiciele kancelarii Bronisława Komorowskiego oraz Biura Ochrony Rządu, którzy badali teren przed ewentualną wizytą prezydenta. Ale prezydent do Przebraża nie przyjechał, choć „ekspresowa” droga została przez Ukraińców skończona na czas. W Łucku dostał jajkiem i najwyraźniej zniechęcił się do dalszych podróży śladami Rzezi Wołyńskiej

eub4sptyszeccyBochnianie planują przyjazd na Wołyń również w przyszłym roku. Kiedy deszcz przerwał im robotę przy ogrodzeniu cmentarza, wybrali się terenowym samochodem w rejs po okolicznych lasach. Postanowili odwiedzić miejsca wokół Przebraża, gdzie kiedyś istniało bardzo wiele polskich wiosek, a także miasteczko Zofiówka. Nie pozostał po nich żaden ślad, przynajmniej taki, który da się zauważyć gołym okiem. Jarek Przybyło ma jednak ambitny plan aby za pomocą współrzędnych geograficznych i nowoczesnych metod radiolokacji ustalić położenie tych wiosek. Ziemia najpewniej kryje resztki polskich zabudowań, a w nich - szczątki Polaków zariezanych na progu swoich domów. Nikt nigdy ich nie pogrzebał i poszli w niepamięć razem ze swoimi wioskami.

Już w drodze powrotnej, we Lwowie bochnianie dowiedzieli się o Epitafium Wołyńskim autorstwa Roberta Grudnia, które miało być odegrane w łuckiej katedrze św. Apostołów Piotra i Pawła 13 lipca. Zawrócili. 130 km, 3,5 godziny jazdy, popsute zawieszenie w samochodzie. Ale są pewni: warto było!

PS. „Historia obrony Przebraża jest właściwie gotowym scenariuszem filmowym” – stwierdził Jarosław Przybyło. Okazuje się, że taki film miał powstać w reżyserii krakowianina Jarosława Banaszka, znanego z takich  telewizyjnych seriali jak „Brzydula” czy „Prosto z serca”. Premierę filmu zapowiadano na lato tego roku, w rocznicę Rzezi Wołyńskiej. Nic takiego jednak nie nastąpiło. Dlaczego? Sam reżyser, zgadnięty o to za pośrednictwem Facebooka, nie odpowiada.

Zapraszamy także do obejrzenia kompletu zdjęć z wyprawy:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/30Pazdziernika2013