Przeskocz do treści

(Od Redakcji): W 2012 roku minęło 50 lat odkąd kościół Świętej Marii Magdaleny we Lwowie został odebrany wiernym... Dziękujemy p. Marii Pyż-Pakosz, redaktor serwisów: Polmedia (http://polmedia.pl) i Radio Lwów (http://radiolwow.org) za udostępnienie poniższego materiału, rozmowy z 22 sierpnia 2014 roku:
• https://www.youtube.com/watch?v=XOrlcVwN5Jc

krakowniezaleznymkInformacja własna

Drugim, społecznym wspomnieniem tragedii Polaków, mieszkańców wschodnich ziem Polski, które miało miejsce w Krakowie 11 lipca, była popołudniowa pikieta na Rynku Głównym. Przemawiali przedstawiciele organizatorów: pp. Dawid Gołąb z Brygady Małopolskiej Obozu Narodowo-Radykalnego, Tomasz Kisiel z Okręgu Małopolskiego Młodzieży Wszechpolskiej oraz Adam Kukla z Przymierza Naród-Wolność-Suwerenność. W pikiecie wzięli także udział członkowie Krakowskiego Klubu Gazety Polskiej im. Janusza Kurtyki oraz aktorka, p. Sława Bednarczyk.

Zapraszamy Państwa do obejrzenia fotoreportażu, nadesłanego przez p. Elżbietę Serafin:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/11Lipca2014
oraz filmu - świadectwa p. Sławy Bednarczyk i wiersza w Jej wykonaniu. Film zrealizowal p. Marek Czapla:


• https://www.youtube.com/watch?v=FONqXooPs6o

Mirosław Boruta

Na krakowskie uroczystości upamiętniające męczeństwo Polaków mordowanych przez Ukraińców zaprosiła Mieszkańców i Gości Naszego Miasta "Stanica Kresowa". Spotkaliśmy się - pod przewodnictwem p. Macieja Wojciechowskiego - w piątek 11 lipca 2014 roku, o godz. 11:00 na Cmentarzu Rakowickim.

20140711zgTam, modlitwę pod pomnikiem Ofiar Ukraińskiego Ludobójstwa na Polakach Kresów Wschodnich (pomnik zlokalizowany jest przy południowo-zachodnim murze Cmentarza Rakowickiego, w pasie nr 49, obok cmentarza wojennego czasów I wojny światowej - zdjęcie powyżej) poprowadził o. Jerzy Pająk OFMCap, kapelan żołnierzy Armii Krajowej i Środowisk Niepodległościowych (fot. p. Zbigniew Galicki).

Tekst modlitwy publikujemy tutaj:
https://www.krakowniezalezny.pl/modlitwa-z-okazji-71-szej-rocznicy-krwawej-niedzieli-na-wolyniu-11-lipca-1943-roku

O. Jerzy Pająk*

Kraków, Cmentarz Rakowicki, 11 lipca 2014 roku

Łaskawy i miłosierny Boże! Z głośnym wołaniem i płaczem zanosimy dziś do Ciebie gorące prośby i błagania za naszych braci i siostry, którzy podczas rzezi wołyńskiej zostali nieludzko pomordowani przez ukraińskich nacjonalistów Stepana Bandery i Ukraińską Powstańczą Armię. Tajemnica zła i nieprawości, która się wtedy objawiła była tak wielka i niezrozumiała, że poraża wszelkie możliwości jej ujęcia i wypowiedzenia. Niczym są tu takie słowa jak: morderstwo, zbrodnia wojenna, rzeź, ludobójstwo, eksterminacja. Do dnia dzisiejszego nie znaleziono określenia, które by w pełni wyrażało tego typu okrucieństwo, dla którego chyba scenariusz pisany był przez samego szatana.

Boże historii! Kulminacją rzezi wołyńskiej była tzw. „krwawa niedziela” - 10/11 lipca 1943. Skoordynowane ataki na Polaków objęły powiaty: włodzimierki, horochowski i kowelski. Równocześnie zaatakowano 99 miejscowości. W dniu Pańskim, w niedzielę, kiedy ludzie uczestniczyli w zbawczej ofierze Jezusa Chrystusa, w nieludzki sposób zamordowano ponad 2 tys. Polaków. Jednych spalono żywcem w kościołach, innych w domach, innych na ulicy, innych podczas ucieczki. Mordowano wszystkich: dzieci, dorosłych, matki w błogosławionym stanie, ludzi w podeszłym wieku, starców. Nie oszczędzano nikogo i nie przebierano w żadnych narzędziach zbrodni. Czy to były łomy, siekiery, piły, noże, młoty czy też broń palna. Jedyną ideą, która im przyświecała było: „Śmierć Lachom”.

Boże wszystkowiedzący! W lipcu 1943 r. zostało napadniętych 520 wsi i osad. Zamordowano około 11 tys. Polaków. Ginęli księża katoliccy i wierni świeccy. Jednak 11 lipca był dla Polaków na Wołyniu jednym z najbardziej tragicznych dni II wojny światowej. I tego dnia i tej daty nie wolno nam zapominać. Nie dlatego, by wzbudzać jakąś nienawiść, chęć odwetu na tych ludziach – było by to nie chrześcijańskie. Ale dlatego, by wyrazić jedność z pokrzywdzonymi i okrutnie zamęczonymi naszymi rodakami. Ta jedność zobowiązuje nas do pamięci i modlitwy, gdyż oni o to wołają. Historię należy pisać prawdą, choćby ona była tak krwawa jak „krwawa niedziela”. Na prawdzie też należy budować przyjaźnie i układy społeczne.

Boże zmiłowania! Tylko Ty w swoim Jednorodzonym Synu Twoim – Jezusie Chrystusie byłeś zdolny udźwignąć ciężar ludzkich grzechów i nieprawości i w zbawczym akcie krzyża i zmartwychwstania usprawiedliwić człowieka, ogarnij ciepłem miłości, zachwycającym pięknem nieba, radością i pokojem wszystkie ofiary zagłady wołyńskiej. Ale też spraw w swojej sprawiedliwości i miłosierdziu, aby żaden tamtejszy kat, nie znalazł się na liście „synów zatracenia”. Niech ziści się Twoje przykazanie: „Miłujcie nieprzyjaciół waszych”. Amen.

Wieczne odpoczywanie...

* Autor jest kapelanem środowisk niepodległościowych.

kazimierzbartelKazimierz Bartel

9 kwietnia 2014 roku w Krakowie, w Muzeum Archeologicznym została otwarta wystawa fotograficzna Instytutu Pamięci Narodowej "Wołyń 1943. Wołają z grobów, których nie ma".

wolyn1943Wystawa pokazuje ludobójstwo dokonane na Polakach, mieszkańcach polskich Kresów przez banderowsko-nazistowskie Organizacje Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińską Powstańczą Armię od 1943 do 1944 roku.

W uroczystym otwarciu wystawy uczestniczyło małżeństwo Polaków z Wołynia, które ocalało z pogromu w czasie ukraińskiego ludobójstwa.

Na miejscach grobów
Zieleń mocno bije.
Oni są sami, jak Cienie pobladłe
Lecz żyją dotąd,
Jak pamięć - nie zginie.
Pamięć  -  nie zginie
Trwać będzie na wieki.

Fotoreportaż z wystawy (60 zdjęć) znajdą Państwo tutaj:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/9Kwietnia2014

Kraków, luty 2014

zkpnlogoZwiązek Konfederatów Polski Niepodległej 1979-89 kierując się dobrem Polski musi zwrócić uwagę politykom wszystkich partii, w tym szczególnie rządzących,  na fakt odgrywania kluczowej roli na Majdanie w Kijowie przez nacjonalistów ukraińskich spod znaku Bandery, wrogo nastawionych do Polski. Są to przede wszystkim takie organizacje jak nazistowska partia Swoboda Ołeha Tiahnyboka i organizacja Prawy Sektor.

Nie tak dawno ich przedstawiciele mówili o swoich oczekiwaniach, twierdząc, że sprawiedliwe byłoby zabranie Polsce szeregu miast i powiatów i o wcieleniu do Ukrainy. Fakt ludobójstwa na Wołyniu określają mianem bredni. Mówią również o potrzebie odzyskania broni atomowej.

Z takimi organizacjami nie można nawiązywać żadnych stosunków, bo jest to sprzeczne z polską racją stanu. Dlatego nasz Związek apeluje do obecnego rządu, aby podejmował rozmowy tylko z przedstawicielami tych ukraińskich partii, które potępią ukraińskie ludobójstwo na ludności polskiej i przeproszą za nie, jak również nie będą wnosiły pretensji terytorialnych. Uważamy, że takie stanowisko powinny zająć wszystkie siły polityczne w rozmowach z przedstawicielami Ukrainy.

Za Zarząd Główny ZKPN
prezes Krzysztof Bzdyl

Elżbieta Uczkiewicz-Bachmińska

O Przebrażu trudno szukać wzmianki w szkolnych podręcznikach historii. A przecież obrona tej wołyńskiej wioski i tysięcy Polaków, którzy się tam ukryli przed ukraińską czernią z UPA to jeden z naszych piękniejszych, wojennych epizodów. Epizodów z happy endem.

eub1dowodztwoNie wiadomo nawet ilu Polaków udało się uratować dzięki „twierdzy Przebraże”. Współcześni podają, że w szczytowym momencie 1943 roku przebywało tam od 10 do nawet 25 tysięcy uciekinierów przed morderczymi bandami UPA. Przetrwali do wkroczenia na te tereny armii sowieckiej, a stało się to możliwe dzięki wspanialej organizacji i pomysłowości Polaków. Na pewno decydująca była charyzma cywilnego dowódcy Przebraża, Ludwika Malinowskiego, o którym jeszcze podczas oblężenia układano piosenki (http://blogmedia24.pl/node/10429).

przebrazePo wojnie nazwę Przebraże ukraińskie władze zmieniły na Hajowe (Gajowe) (fot. za: eturystyka.org). O jego polskiej historii zaświadcza jedynie cmentarz, gdzie pochowano 90 Polaków: ofiary mordów ukraińskich, obrońców, którzy zginęli w walce a także tych, którzy zmarli z przyczyn naturalnych podczas oblężenia.

Jarosław Przybylo trafił do Hajowego przez przypadek. Ten mieszkający w Bochni, a pracujący w Krakowie inżynier leśnik jest również aktywnym członkiem odtworzeniowej Drużyny Rycerskiej Jakuba Odrowąża. W ostatnich latach zajęła go historia legionów Piłsudskiego i, idąc ich śladem trafił na Wołyń, do Kostiuchnówki. Tam jednak jego grupa spotkała drużynę harcerską z Łodzi. Ich szef zwrócił uwagę bochnian na cmentarz w Przebrażu i poprosił o pomoc w jego uporządkowaniu. To było w 2012 roku. W 2013 Przebraże stało się już celem ukraińskich wakacji Jarosława Przybyło. Pojechali tam w pięciu: Jarosław Przybylo z synem Krzysztofem, Jerzy Turek, na co dzień wicedyrektor SOSW w Bochni, oraz Mariusz Rudnik i Janusz Legutko. Tak się złożyło, że urlopy mogli wziąć na tydzień przed obchodami 70 rocznicy Rzezi Wołyńskiej.

eub2kontrolerzyMieszkali w Kostiuchnówce, skąd do Hajowego jest ok. 70 km. Codziennie pokonywali tę trasę z duszą na ramieniu, bowiem jedna z najgorszych rzeczy, jaka może się przydarzyć Polakom na Ukrainie to spotkanie z miejscową drogówką. Milicjanci, widząc zagraniczną rejestrację bezwzględnie żądają haraczu, wmawiając jakieś wyimaginowane wykroczenie. Jedynym sposobem jest jazda z kamerką w samochodzie, która wszystko filmuje i można drogówce czarno na białym udowodnić, że jej zarzuty są zmyślone.

Plan mieli ambitny, choć do końca nie zrealizowany: oczyścić i odmalować 170 metrów metalowego ogrodzenia wokół przebraskiego cmentarza. Zaledwie jednak uzbrojeni w metalowe szczotki przystąpili do dzieła, w tej spokojnej zazwyczaj okolicy zaczął się niezwykły ruch. Oto okazało się, że Ukraińcy na 5 dni przed wołyńska rocznicą i wizytą prezydenta Komorowskiego postanowili zrobić drogę do cmentarza! Mieli bowiem nadzieję, że prezydent przyjedzie do Hajowego, aby pokłonić się prochom obrońców Przebraża.

eub3zsekatoremBochnianie, zapracowani i brudni, ze swoimi szczotkami czy sekatorem w rękach, nagle zostali wkręceni w tryby historii. Co chwilę przyjmowali jakąś delegację, niemal jak oficjalne przedstawicielstwo polskiej dyplomacji. Najpierw, furmanką, pojawił się miejscowy wójt. Potem, już osobowym samochodem – starosta powiatu Kołki. A na końcu, wypasioną bryką – wojewoda łucki. Temu ostatniemu, na widok kamery Jurka Turka zagrała w żyłach dawna, sowiecka, proletariacka czujność. Jurek został okrzyknięty szpionem i chwilę trwało, zanim się wojewoda udobruchał.

Za niedługo przybyli też przedstawiciele miejscowego Urzędu Pracy, z pytaniem: czego potrzeba? Przysłali dwóch ludzi do pomocy przy porządkowania cmentarza. W tym celu przyszło też sporo dzieci z Hajowego.  Jeden z chłopców stale kręcił się koło bocheńskiej ekipy. Zapytali czy rodzice pozwalają mu tutaj przychodzić? Okazało się, że tak jak tylu mieszkańców tej ziemi w przeszłości i dzisiaj, Wołodia był w rozterce. Jego matka ma polskie korzenie i zachęcała go do pomocy Polakom przy cmentarzu,  natomiast ojciec – Ukrainiec zabraniał.

Zapracowanych bochnian odwiedzili też polski konsul generalny w Łucku, przedstawiciele kancelarii Bronisława Komorowskiego oraz Biura Ochrony Rządu, którzy badali teren przed ewentualną wizytą prezydenta. Ale prezydent do Przebraża nie przyjechał, choć „ekspresowa” droga została przez Ukraińców skończona na czas. W Łucku dostał jajkiem i najwyraźniej zniechęcił się do dalszych podróży śladami Rzezi Wołyńskiej

eub4sptyszeccyBochnianie planują przyjazd na Wołyń również w przyszłym roku. Kiedy deszcz przerwał im robotę przy ogrodzeniu cmentarza, wybrali się terenowym samochodem w rejs po okolicznych lasach. Postanowili odwiedzić miejsca wokół Przebraża, gdzie kiedyś istniało bardzo wiele polskich wiosek, a także miasteczko Zofiówka. Nie pozostał po nich żaden ślad, przynajmniej taki, który da się zauważyć gołym okiem. Jarek Przybyło ma jednak ambitny plan aby za pomocą współrzędnych geograficznych i nowoczesnych metod radiolokacji ustalić położenie tych wiosek. Ziemia najpewniej kryje resztki polskich zabudowań, a w nich - szczątki Polaków zariezanych na progu swoich domów. Nikt nigdy ich nie pogrzebał i poszli w niepamięć razem ze swoimi wioskami.

Już w drodze powrotnej, we Lwowie bochnianie dowiedzieli się o Epitafium Wołyńskim autorstwa Roberta Grudnia, które miało być odegrane w łuckiej katedrze św. Apostołów Piotra i Pawła 13 lipca. Zawrócili. 130 km, 3,5 godziny jazdy, popsute zawieszenie w samochodzie. Ale są pewni: warto było!

PS. „Historia obrony Przebraża jest właściwie gotowym scenariuszem filmowym” – stwierdził Jarosław Przybyło. Okazuje się, że taki film miał powstać w reżyserii krakowianina Jarosława Banaszka, znanego z takich  telewizyjnych seriali jak „Brzydula” czy „Prosto z serca”. Premierę filmu zapowiadano na lato tego roku, w rocznicę Rzezi Wołyńskiej. Nic takiego jednak nie nastąpiło. Dlaczego? Sam reżyser, zgadnięty o to za pośrednictwem Facebooka, nie odpowiada.

Zapraszamy także do obejrzenia kompletu zdjęć z wyprawy:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/30Pazdziernika2013

23 lipca 2013 r.

Dotyczy ataku na polskich patriotów, którzy zorganizowali inscenizację historyczną w Radymnie

Szanowny Panie Pośle! 

Gdy rok temu wiele razy dzwonił Pan do mnie i innych Kresowian, a tuż przed Wigilią przyjechał nawet do mojego domu, to z Pańskich ust usłyszałem wiele obietnic i deklaracji. Były one skierowane do Rodzin Kresowych, które wbrew establishmentowi Trzeciej RP pielęgnują pamięć o ludobójstwie dokonanym przez ukraińskich zbrodniarzy z UPA i SS Galizien. Przyznam się, że w te obietnice przez pewien czas wierzyłem.  

Kiedy jednak po swoich licznych zabiegach otrzymał Pan w końcu z nominacji partyjnej fotel współprzewodniczącego Polsko-Ukraińskiego Forum Partnerstwa, to  okazało się, że są to tylko „gruszki na wierzbie”. Do Forum weszli bowiem wyłącznie „sami swoi”, bez jednego choćby przedstawiciela Rodzin Kresowych. I to ma być przełom? Z kolei w czerwcu br. zwołane przez Pana spotkanie Forum z Rodzinami Kresowymi zakończyło się fiaskiem, bo z Forum przybyła łaskawie tylko jednak osoba. Aż wstyd pisać o takim postępowaniu.

Miałem tego wszystkiego nie upubliczniać, ale dziś na Pańskiej stronie przeczytałem dwa teksty, w których, wtórując  imperium medialnemu Adama Michnika i Związkowi Ukraińców,  nie tylko atakuje Pan organizatorów rekonstrukcji historycznej w Radymnie, ale i szarga hasło Rodzin Kresowych „Nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary”. Przy tym powołuje się Pan na Jana Pawła II, ks. Jerzego Popiełuszkę i Krzysztofa Kieślowskiego. Obrzydliwa manipulacja.

W ten sposób staje się Pan nie kreatorem nowych relacji na linii obóz władzy  a Rodziny Kresowe, ale politycznym sobowtórem swoich towarzyszy partyjnych. Tak tych dawnych z PiS (Pawła Kowala, Anny Fotygi i Michała Kamińskiego), jak byłych i obecnych z PO (Janusza Palikota, Mirona Sycza i Radosława Sikorskiego).

Warto w tym miejscu zaznaczyć, że służąc w szeregach PiS nie miał Pan odwagi krytykować publicznie ewidentnych absurdów czynionych przez obóz śp. Prezydenta, Podobnie i obecnie, służąc w szeregach PO, kolejnych absurdów, czynionych przez obóz obecnego Prezydenta.

Nie ma Pan także odwagi protestować w Brukseli przeciwko narastającym na zachodniej Ukrainie fatalnym zjawiskom: faszyzmowi, antysemityzmowi i antypolonizmowi oraz gloryfikacji ludobójców. A milczenie jest wspieraniem zła.

Tej odwagi zabrakło również min. Radosławowi Sikorskiemu. W swoim przemówieniu straszył on posłów którzy chcieli prawdy o ludobójstwie na obywatelach Drugiej RP (w tym też Żydach i sprawiedliwych Ukraińcach). Kilku się wyłamało., ale zabrakło zaledwie dziesięciu sprawiedliwych. Tak jak w Gomorze i Sodomie.

Odwagi zabrakło też prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu, który nie tylko, że odmówił patronatu nad uroczystościami społecznymi, przygotowanymi przez Rodziny Kresowe, ale i uchylił się na wiosnę br. od osobistej rozmowy z krewnymi ofiar, choć jednocześnie omawiał wszystkie kwestie z Mironem Syczem, synem członka krwawego kurenia UPA „Mesnyki”. Żadna z Rodzin Kresowych nie została także zaproszona na żałobną panichidę w cerkwi w Warszawie, a większość z nich nie otrzymała zaproszenia na odsłonięcia pomnika w dniu 11 lipca br.  Przy selekcji zaproszeń zastosowano chyba metody Czesława Kiszczaka, który swego czasu tworzył „konstruktywną opozycję”.

Inna sprawa, że Prezydent RP nie powiedział prawdy o ludobójstwie, a wspomniany pomnik po naciskami Pańskich  towarzyszy stanął nie w centrum stolicy, ale na peryferyjnych ogródkach Żoliborza. Z kolei ambasador Ukrainy, w przeciwieństwie do ambasadora Izraela, nie przybył na żadną z uroczystości, a prezydent Janukowycz odmówił przyjazdu do Łucka. Pełna żenada. 

Większość przedstawicieli Rodzin Kresowych tę odwagę jednak ma. I tym zasadniczo różnimy się od wielu polityków i tzw. autorytetów moralnych. Proszę przeczytać choćby teksty Ewy Siemaszko, dr Lucyny Kulińskiej, prof. Czesława Partacza  czy prof. Bogusława Pazia, a także moje własne, gdy prezydentem był śp. Lech Kaczyński a marszałkiem Sejmu Bronisław Komorowski. Nikt z nas nie bał się wtedy krytykować ani tych dwóch polityków, ani innych.

Dziś mówimy i piszemy to samo, gdy prezydentem jest Bronisław Komorowski, który nie tak dawno jeszcze twierdził, że „za Wołyń odpowiadają Sowieci”. Dlaczego nasze środowisko, choć było bite po twarzy tak w czasach PRL, jak i Trzeciej RP, tę odwagę wciąż ma? Pomimo bowiem wielu swoich wad, jak i wewnętrznych podziałów, nie jesteśmy kunktatorami i kameleonami politycznymi. Nie mamy też geszeftów ani z ekipą Juszczenki, ani Janukowycza.

W najbliższym czasie odbędzie się kilka kampanii wyborczych, w tym do Europarlamentu. Mam nadzieję, że osoby, które dały się nabrać na wspomniane obietnice, przypomną to Pańskim potencjalnym wyborcom.

I jeszcze jedno. Po powrocie z Radymna zastanawiałem się, czy z okazji przypadającej w przyszłym roku 70. rocznicy ludobójstwa w Małopolsce Wschodniej (w tym też w Korościatynie k. Buczacza, rodzinnej wsi moich dziadków) warto powtórzyć inscenizację, czy nie. Pańskie dwa teksty przekonały mnie, że warto. Jest to jedyny plus jaki mogę zapisać na Pańskie konto.

Z należnym poważaniem,
ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski,
członek Komitetu Honorowego Inscenizacji Historycznej w Radymnie

miroslawborutaMirosław Boruta

Lektura stenogramu posiedzenia Sejmu ("Uchwała Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej w sprawie uczczenia 70. rocznicy Zbrodni Wołyńskiej i oddania hołdu Jej ofiarom") nie napawa optymizmem. Tekst uchwały przyjętej na 70. rocznicę "krwawej niedzieli" także nie. Choćby z następujących - językowych - powodów:

a) to co wydarzyło się 70 lat temu to nie była zbrodnia wołyńska tylko zbrodnia ukraińska, mordowali Ukraińcy a nie Wołyń;
b) sformułowanie "oddania hołdu Jej ofiarom" gdzie zbrodnia pisana jest z dużej litery (Jej) a ofiary z małej jest kpiną z Ofiar;
c) w czasie II wojny światowej ziemie wschodnich województw Rzeczypospolitej nie były "dawne", były aktualne, choć - jak cała Polska - pod okupacjami: niemiecką i rosyjską. Polska granica wschodnia de iure istnieje od 5 lutego 1946. W świetle prawa polskiego wszystko co działo się wcześniej w granicach określonych w traktacie ryskim działo się na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej (za Wikipedią). Pomijam tutaj zupełnie kwestię "mandatu" tzw. "komunistów" do podpisywania tej umowy;
d) w nazwach totalitaryzmów występuje asymetria - rzesza jest niemiecka a związek nie jest rosyjski. Jest - co prawda dwuprzymiotnikowy, bo i komunistyczny i sowiecki, ale ukrywa sedno zagadnienia. Chociażby dlatego, że to nie sowiecki ani nie komunistyczny przywódca opowiadał 1 września 2009 roku na Westerplatte swoją wersję historii... Cytuję za Wikipedią "aby rozliczyć się z przeszłością premierzy obu stron postanowili utworzyć dwie instytucje, polską i rosyjską, które miały zająć się badaniem i wyjaśnieniem trudnych momentów w historii obu narodów";
e) tak samo w zdaniu kolejnym: "działania niemieckich i sowieckich okupantów", powinno być niemieckich i rosyjskich;

Przejdźmy teraz do narodowości Ofiar i narodowości morderców - nie ma ich!

Ofiary to "obywatele polscy" albo "obywatele II Rzeczypospolitej Polskiej". Wyraz Polacy pojawia się jedynie w kontekście ich obrony przez żołnierzy Armii Krajowej, Samoobrony Kresowej i Batalionów Chłopskich - swoją drogą kim byli ci żołnierze? A może też byli Polakami? (sic!). Pojawia się natomiast "sformułowanie językowe o znamionach Polaków" i to w kontekście pozytywnych wypowiedzi o Ukraińcach, którzy bronili "polskich współbraci". Czy to tak trudno napisać, że mordowano Polaków tylko za to, że byli Polakami?

Mordercy natomiast to "Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów", "oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii" i "ukraińscy nacjonaliści", wśród nich nie było Ukraińców. Ukraińcy pojawiają się tylko jako obrońcy, wspomnianych już "polskich współbraci" i ci, "którzy dziś pomagają w dokumentowaniu zbrodni i uczczeniu ofiar". Piękne to i szlachetne, tyle, że zakłamane...

Warto także przypomnieć, że w II Rzeczypospolitej Polskiej odstąpiono od potocznej nazwy Galicja Wschodnia narzuconej przez austriackiego zaborcę i stosowanej na określenie południowo-wschodnich ziem dawnej I Rzeczypospolitej. Odstąpiono na rzecz określenia Małopolska Wschodnia. Oczywiście osobom o mentalności postzaborczej nie można odbierać ich "Galicji" to jasne, ale żeby Sejm Rzeczypospolitej...

No i raz jeszcze, ta pisana z dużych liter "Zbrodnia Wołyńska" o charakterze czystki etnicznej o znamionach ludobójstwa, zamiast ukraińskiego ludobójstwa Polaków... Ale o tym dyskutowano najwięcej.

Za: http://orka2.sejm.gov.pl/StenoInter7.nsf/0/9113CD34F0EE4376C1257BA6006E5CD5/%24File/45_c_ksiazka.pdf

miroslawborutaMirosław Boruta

We czwartek, 11 lipca na godz. 11:00 Stowarzyszenie Stanica Kresowa zaprosiło Krakowian na uroczystość związaną z upamiętnieniem 70-lecia tragedii ludobójstwa popełnionego przez Ukraińców na Polakach Wołynia i Kresów Polskich w tzw. Krwawą Niedzielę – 11 lipca 1943 roku.

pomnikcmesUroczystość rozpoczęła się przy Pomniku Pamięci o Ofiarach na Cmentarzu Rakowickim (il. Pomnik pamięci ofiar ukraińskiego ludobójstwa na Polakach. Cmentarz Rakowicki w Krakowie, fot. p. Elżbieta Serafin) a okolicznościową modlitwę poprowadził o. Jerzy Pająk OFMCap.

Warto dodać, iż miejsce pamięci Polaków uczciły wiązankami kwiatów obydwa Krakowskie Kluby Gazety Polskiej: im. Janusz Kurtyki oraz Nowohucki.

Następnie, o godz. 12:00 w pobliskim Muzeum Armii Krajowej przy ul. Wita Stwosza 12 odbyło się spotkanie ze świadkami tamtych tragicznych wydarzeń oraz projekcja filmu „Zapomniane zbrodnie na Wołyniu”.

Natomiast o godz. 16:00 pod konsulatem Republiki Ukrainy odbyła się okolicznościowa pikieta "Wołyń '43. Pamiętamy", pod honorowym patronatem Okręgu Małopolskiego Narodowych Sił Zbrojnych.

Pikietę zorganizowały Liga Obrony Suwerenności oraz Brygada Małopolska Obozu Narodowo-Radykalnego. W pikiecie wzięły udział także: Krakowski Klub Gazety Polskiej im. Janusza Kurtyki, Związek Konfederatów Polski Niepodległej 1979-1989 oraz wielu Krakowian.

Fotoreportaż z uroczystości, autorstwa p. Alicji Rostockiej, znajdą Państwo tutaj:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/11Lipca2013
a zdjęcia autorstwa p. Elżbiety Serafin (fot. 1-43) i nadesłane przez p. Pawła Kuklę (fot. 44-58) tutaj:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/11Lipca2013es

Linkę do relacji filmowej z popołudniowej manifestacji nadesłał p. Paweł Kukla, dziękujemy: https://www.youtube.com/watch?v=qnrqo-s205w

miroslawborutaMirosław Boruta

10 lipca o godz. 17:30 w Archikatedrze Wawelskiej odprawiona została Msza Święta w intencji śp. Pary Prezydenckiej – Lecha i Marii Kaczyńskich oraz Wszystkich Ofiar Tragedii Smoleńskiej. Mszę Świętą zamówił Krakowski Klub Gazety Polskiej im. Janusza Kurtyki, a poprzedziło ją tradycyjne zejście do Krypty Prezydenckiej, modlitwa którą poprowadził o. Józef Kachel OMF oraz złożenie na sarkofagu wiązanek kwiatów od: Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie, Krakowskiego Klubu Gazety Polskiej im. Janusza Kurtyki oraz Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”, Regionu Małopolska.

Drugą intencją (tę wspomagał Krakowski Klub Gazety Polskiej w Nowej Hucie) tej uroczystej Mszy Świętej, odprawianej przez biskupa Grzegorza Rysia, było upamiętnienie 70-lecia tragedii ludobójstwa popełnionego przez Ukraińców na Polakach Wołynia i Kresów Polskich - "Za ofiary ludobójstwa dokonanego przez UPA na Polakach i obywatelach polskich innych narodowości na Kresach Wschodnich Drugiej Rzeczypospolitej".

70latzmowymilczeniaGrzegorz Motyka pisze, że 11 lipca 1943 Ukraińcy zaatakowali 99 miejscowości, w których żyli Polacy. Timothy Snyder podaje, że "od wieczora 11 lipca 1943 r. do rana 12 lipca", było tych miejscowości 167. W całym lipcu 1943 celem napadów stało się 520 wsi i osad, zamordowanych zostało około 10-11 tysięcy Polaków. Grzegorz Motyka uważa też, że 11 lipca 1943 roku był dla Polaków jednym z najtragiczniejszych dni II wojny światowej (za: Wikipedią). Polacy zginęli z rąk ukraińskich braci i sąsiadów zaczadzonych niemieckimi ideami morderczego nacjonalizmu. Wieczne odpoczywanie racz Im dać Panie...

Po Mszy Świętej odbyło się przejście - w Obu Intencjach - z Archikatedry Wawelskiej pod Krzyż Narodowej Pamięci (Krzyż Katyński). Tam z kolei nastąpiło złożenie wiązanek kwiatów (w imieniu wymienionych już wyżej czterech organizacji), zapalenie 96 białych i czerwonych zniczy oraz modlitwa i rozważania poświęcone pamięci Polskich Ofiar Obu Tragedii.

miesiecznica39Przy Krzyżu modlitwę poprowadził ksiądz profesor Józef Krzywda CM, a po nim przemawiali kolejno: przewodniczący Krakowskiego Klubu Gazety Polskiej im. Janusza Kurtyki - dr Mirosław Boruta; niezłomny krzewiciel prawdy - ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski (fot. p. Marcin Pałys); doktor Zuzanna Kurtyka, swoje wiersze czytał poeta - p. Bogdan Stanisław Kasprowicz oraz p. Sława Bednarczyk - krakowska aktorka, "stamtąd ocalała".

Uroczystość zakończyło odczytanie apelu Klubów Gazety Polskiej (tekst poniżej), bieżące ogłoszenia, których treść odnajdą Państwo zarówno na internetowych stronach Krakowa Niezależnego, jak i w jego wersji drukowanej, rozdawanej przy Krzyżu dzięki pracy redakcyjnej p. Grzegorza Nieradki oraz odśpiewanie hymnów: „Boże, coś Polskę...” i „Jeszcze Polska nie zginęła, kiedy my żyjemy...”

Relację filmową z przejścia od Bramy Herbowej do Krzyża Narodowej Pamięci (Krzyża Katyńskiego) przygotował p. Stefan Budziaszek:
http://www.youtube.com/watch?v=0x5dh1eDGts

Zapraszamy także do obejrzenia fotoreportaży autorstwa pp. Tomasza Kowalczyka i Marcina Pałysa:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/10Lipca2013
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/10Lipca2013mp

(Od Redakcji): poniżej publikujemy treść apelu, który został odczytany w środowiskach Klubów Gazety Polskiej we wszystkich miejscach obchodów 39-tej Miesięcznicy Smoleńskiej:

Od pierwszych chwil po smoleńskiej tragedii naszym najważniejszym żądaniem było dojście do prawdy o śmierci polskiego prezydenta i elity naszego narodu. Na setkach marszy organizowanych przez kluby „Gazety Polskiej” domagaliśmy się elementarnej uczciwości w  ustalaniu faktów. Mimo fałszerstw i  ukrywania dowodów przez Moskwę a także matactw polskich władz, udało się nakreślić niemal dokładny obraz przebiegu zdarzeń. Znaczna część opinii publicznej jest co do niego przekonana. Zdecydowana większość nie ufa rządowym ustaleniom. Tymczasem władze zamiast skorygować swoje badania o najbardziej oczywiste fakty coraz bardziej brną w kłamstwa podważając oczywiste dowody i kpiąc ze zdrowego rozsądku.

Bez natychmiastowej zmiany władzy śledztwo w sprawie największej tragedii po 1945 r. nie zostanie zakończone a opinia publiczna będzie dalej karmiona kłamstwami. Ostatnie wydarzenia pokazują,  że Polacy ponad wszystko chcą zmian i mają dosyć  rządzących. Musimy stale przypominać, że rozliczać będziemy nie tylko odpowiedzialnych za katastrofę ale też i tych, którzy świadomie utrudniali jej wyjaśnienie. Tym razem nie uda się im uciec od odpowiedzialności.

Kluby "Gazety Polskiej"

W 70 rocznicę Krwawej Niedzieli na Wołyniu, Związek Konfederatów Polski Niepodległej z lat 1979-89 zobowiązuje wszystkie organy Związku Konfederatów i apeluje do wszystkich swoich członków o działanie w kraju i za granicą na rzecz uznania przez wszystkie kraje świata, a w szczególności przez Republikę Ukraińską,  oraz przez organizacje międzynarodowe właściwe dla obrony praw człowieka, masowych mordów Polaków, Żydów, Ormian, Czechów i innych obywateli RP, w tym także tysięcy Ukraińców, którzy nie chcieli się podporządkować nacjonalistom spod znaku Stepana Bandery, dokonanych przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów - Ukraińską Powstańczą Armię (OUN-UPA) i Waffen SS Galizien, w województwach południowo -wschodnich Rzeczypospolitej Polskiej w latach 1939 – 1947, za akty ludobójstwa w rozumieniu prawa międzynarodowego.

Ze wstydem i oburzeniem przyjmujemy opór przed adekwatnym nazwaniem tych ukraińskich zbrodni przeciwko ludzkości, w tym uparte trzymanie się przez władze ustawodawcze RP w ich uchwałach terminu „czystki etniczne o znamionach ludobójstwa”. Odrzucamy wszelkie względy na politykę i dobrosąsiedzkie stosunki z Ukrainą,  mające uzasadnić lęk przed nazwaniem ludobójstwa – ludobójstwem, bez jakichkolwiek dodatków.  Przeciwnie – właśnie bez wyraźnego nazwania tych zbrodni ludobójstwem – pamięć o nich będzie nadal przeszkodą dla prawdziwego pojednania między naszymi sąsiedzkimi narodami. Brak jasnego określenia będzie nadal umożliwiać kłamstwa strony ukraińskiej –  i zamykać Ukrainie drogę do koniecznego stanięcia w prawdzie wobec ciemnego fragmentu własnej historii.

Nie jest naszą rzeczą zastępowanie  narodu żydowskiego  w jego walce o prawdę i potępienie winnych Zagłady– lecz pragniemy przypomnieć, że wielotysięczna pomocnicza Ukraińska Policja sformowana przez okupantów niemieckich, zanim zdezerterowała do UPA i przeszła od prześladowania Polaków do ich mordowania, gorliwie wspomagała Niemców w Zagładzie Żydów – obywateli Rzeczypospolitej.

Powtarzamy: Sejm i Senat RP muszą określić  ukraińskie mordy na obywatelach RP w latach 1939 – 1947 jednoznacznie - jako ludobójstwo. Państwo polskie musi również działać na rzecz wyciągnięcia konsekwencji z uznania tych mordów za ludobójstwo. W szczególności władze polskie muszą wymóc na Republice Ukraińskiej ściganie sądowe osób podejrzanych o udział w ludobójstwie a dotychczas za to nie ukaranych oraz penalizację pochwalania tych zbrodni we wszelkich formach, w tym szczególnie w środkach przekazu. Oznacza to także żądanie likwidacji pomników i innych upamiętnień Bandery – oraz upamiętnień innych zbrodniarzy winnych aktów ludobójstwa.

Wyrażamy szacunek wobec działań Episkopatu Polskiego na rzecz pojednania z Cerkwią Grecko-Katolicką na Ukrainie i Cerkwią Prawosławną we właściwych dla Kościoła formach. Podziwiamy determinację Episkopatu rzymsko-katolickiego  Ukrainy w staraniach o prawdę w rokowaniach z Episkopatem grecko-katolickim, szczególnie gdy uwzględnić trudną  sytuację w jakiej pozostaje tam wspólnota rzymskokatolicka. Szczególne podziękowania pragniemy przekazać Arcybiskupowi Lwowskiemu  za Jego konsekwentną i mężną postawę. Prace te i ich wyniki, jakie by one nie były, nie mogą służyć jednak za alibi dla stanowiska Państwa Polskiego – które ma inne, właściwe  dla państwa zadania i środki działania.  W szczególności władze Rzeczypospolitej nie mogą zaniedbać szansy nacisku na Ukrainę, jakiej aktualnie dostarczają zabiegi  tego państwa o przyjęcie do Unii Europejskiej. Polska ma obowiązek postawić veto tym staraniom, jeśli Ukraina nie uzna mordów  obywateli RP w latach 1939 – 1947 przez OUN-UPA oraz Waffen SS Galizien – jako mordów ludobójczych.

Naszą dewizą pozostaje hasło:
Polska i Ukraina – przyjaźń i pojednanie!
OUN-UPA i Waffen SS Galizien – hańba i potępienie! Za ludobójstwo!

Kraków, w dniu wspomnienia Świętych Piotra i Pawła 29 czerwca 2013 roku

tomaszkorneckiTomasz Kornecki

Przerażająca, niewyobrażalna, tragiczna. Ta historia wydarzyła się naprawdę. Niewiele z nas o niej wie. Media praktycznie milczą. Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski ujawnia prawdę. Prawdę o rzezi Polaków na Kresach.

ludobojstwonakresachKsiążka Przemilczane ludobójstwo na Kresach to opowieść o piekle jakie Ukraińcy zgotowali Polakom na Wołyniu i Kresach Południowo-Wschodnich. Opowieść podzielona na dwie części. Pierwsza zawiera felietony ks. Isakowicza-Zaleskiego pisane dla Gazety Polskiej a dotyczące właśnie tej rzezi. Druga część to wspomnienia świadków, którzy widzieli, często jako dzieci, jak ich najbliżsi byli w straszny sposób torturowani i zabijani. Tylko dlatego, że byli Polakami na polskiej ziemi. Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski, mający korzenie kresowe, jest strażnikiem pamięci. Pamięci i prawdy o tym, co wydarzyło się w latach czterdziestych. A towarzyszy mu motto Jana Zaleskiego: Kresowian zabito dwukrotnie; raz przez ciosy zadane toporami, drugi raz przez przemilczenie. Ksiądz Isakowicz-Zaleski nie milczy. Odkrywa prawdę.