Przeskocz do treści

Radio Maryja

Izrael wciąż nie przeprosił za skandaliczne słowa szefa swojej dyplomacji. O pojednanie na linii Warszawa-Tel Aviv apelują Stany Zjednoczone. Oświadczenie w sprawie relacji polsko-izraelskich wydał Departament Stanu USA.

– Zarówno Izrael, jak i Polska są naszymi ważnymi sojusznikami i przyjaciółmi. Wzywamy naszych sojuszników i przyjaciół do znalezienia drogi do usłyszenia się nawzajem, pójścia naprzód oraz kontynuowania bliskiej współpracy i dbania o wspólne interesy – zaapelował Departament Stanu USA.

Jasne stanowisko przedstawiła też ambasador USA w Polsce, która oczekuje, że szef izraelskiej dyplomacji przeprosi za swoje skandaliczne słowa o Polakach.

– Wyraziłam się jasno co do tego, jak niewłaściwy był komentarz ministra spraw zagranicznych Izraela. W ciągu dnia lub dwóch pojawią się moje kolejne wpisy odnoszące się z szacunkiem do tego, jak Polska walczy z antysemityzmem – podkreśliła Georgette Mosbacher.

Jesteśmy zadowoleni ze stanowiska USA – zaznaczył wiceminister spraw zagranicznych Szymon Szynkowski vel Sęk.

– Bardzo się cieszę, że to stanowisko wyrażone przez panią ambasador jest jednoznaczne – wspierające Polskę – podkreślił.

Piłka jest cały czas po stronie Izraela.

– Każda godzina braku jednoznacznej reakcji władz izraelskich na te haniebne słowa, które padły, jest problemem dla Izraela, bo to z całego świata i środowisk żydowskich padają słowa potępienia – akcentował Szymon Szynkowski vel Sęk.

Część izraelskich polityków świadomie atakuje Polaków – wskazał dr Leszek Pietrzak.

– Ten rzekomy polski antysemityzm to ma być taki straszak na stronę Polską w relacjach polsko-izraelskich. On jest zawsze w takich kryzysowych momentach przywoływany – zaznaczył historyk.

Atmosferę podgrzewają też niektóre izraelskie media, które publikują nieprawdziwe informacje. Dziś „Times of Israel” oraz „Jerusalem Post” podały, że w Świdnicy zdewastowano żydowski cmentarz. Na kłamstwo zareagował ambasador Polski w Izraelu Marek Magierowski (...)

Do dewastacji żydowskich cmentarzy dochodzi coraz częściej, ale we Francji. Niedawno zniszczono 80 grobów w okolicach Strasburga. Na miejscu pojawił się prezydent Emmanuel Macron.

– Chcę zadeklarować nasze pełne zaangażowanie w zwalczaniu antysemityzmu, niezależnie od tego, jaki kształt on przybierze – zadeklarował Emmanuel Macron.

W ubiegłym roku we Francji zgłoszono ponad pół tysiąca antysemickich ataków. Ich liczba w porównaniu z 2017 wzrosła o ponad 70%. Wczoraj w Paryżu oraz innych miastach Francji odbyły się marsze przeciwko antysemityzmowi.

– Musimy zjednoczyć się i powiedzieć, że nie możemy zaakceptować i tolerować tego odrodzenia, które zbyt często się zdarza, tego wznowienia antysemickich ataków – powiedział były prezydent Francji François Hollande.

Wciąż najwięcej ataków na Żydów notuje się w Niemczech. Problem istnieje też w Wielkiej Brytanii i Holandii. Według danych Komisji Europejskiej dziewięciu na dziesięciu Żydów twierdzi, że w ciągu ostatnich pięciu lat antysemityzm w krajach europejskich nasilił się. Równocześnie Polska uznana została za bezpieczne miejsce – podkreślił dr Mirosław Boruta.

– W świetle faktów w Polsce nie ma miejsca antysemityzm – wskazał dr Mirosław Boruta.

Prezes IPN Jarosław Szarek zadeklarował dziś, że Instytut jest gotowy do jeszcze większego wysiłku na rzecz upowszechniania wiedzy o relacjach polsko-żydowskich w okupowanej przez Niemców Polsce.

Tekst i ilustracje za: http://www.radiomaryja.pl/informacje/izrael-zwleka-z-przeprosinami-za-slowa-p-o-szefa-izraelskiego-msz

godlopolskiNiefortunna wypowiedź pani ambasador Anny Azari – przekazująca decyzje władz Izraela - jest ingerencją w ustawodawstwo suwerennej III RP. Ustawa IPN, skierowana przeciwko defamacyjnym nazywaniu obozów, zakładanych przez nazistowskie Niemcy na naszej ziemi, „polskimi” nie ograniczy badań naukowych Holokaustu, natomiast pozwoli – jak mówił prof. Andrzej Nowak – demontować fałszywe stereotypy o Polsce. Ingerencja izraelska przekracza wszelkie kryteria dobrych obyczajów i dyplomacji. Jest w tym dyktat obcego państwa, ale i pewnego lobby, które od dawna dręczy Polskę roszczeniami o jakieś odszkodowania, które powinien wypłacić sprawca wojny i Holokaustu, czyli Niemcy. Nasz kraj był pierwszą ofiarą wojny, a pierwsze transporty więźniów do Oświęcimia składały się z Polaków (Il. Herb Rzeczypospolitej Polskiej ustanowiony w 1956 r. przez Rząd na Uchodźstwie, za Wikipedią).

Pani ambasador ma też zastrzeżenia do ustawy reprywatyzacyjnej, jej poczynania przekraczają funkcję ambasadorów, a zaczynają przypominać ingerencje ambasadorów rosyjskich w XVIII-tym wieku nadzorujących wewnętrzne sprawy Rzeczypospolitej. Polska powinna zażądać wydalenia z Warszawy pani ambasador Azari z racji wywołania fali antypolskich kalumnii rozsiewanych w światowych mediach. Nie są to sprawy bagatelne, bo owe „fake news” zatruwają opinię społeczną w wielu krajach naszej planety. A zarówno Polska jak i Izrael zasługują na prawdę historyczną. Obecne protesty w Izraelu pokazują jak bardzo celowy jest opór Polski przeciw łączeniu jej z Holokaustem Żydów. Pokazują one, po raz kolejny, że nowe pokolenia urodzone po WWII kształtują swój światopogląd na podstawie „fake news” i doniesień prasowych, a nie na podstawie faktów i materiałów źródłowych.

Wystąpienia w parlamencie izrealskim Jaira Lapida oraz premiera Binjamina Netanjahu ukazują, że częste sformułowania prasy zachodniej o „polskich obozach koncentracyjnych” – dotąd wyjaśniane brakiem precyzji, obecnie są już interpretowane dosłownie i to przez najwyższe władze Izraela.

Kłamstwem jest też powielany pogląd o antagonizmie polsko-żydowskim przed wojną, bowiem istniała znaczna symbioza między oboma narodami, a liczni obywatele RP żydowskiego pochodzenia otwarcie nawoływali do asymilacji i sami byli jej przykładem. Niestety, barbarzyńska inwazja hitleryzmu nie tylko zniweczyła perspektywę głębszego jeszcze zbliżenia Polaków i Żydów, ale stała się motorem Holokaustu, a także zagłady kilku milionów Polaków. Oba narody ucierpiały i stały się ofiarami tej wojny, a Polacy ryzykując życiem ratowali Żydów jak mogli. Tysiące Polaków za tę pomoc niestety zamordowano. Garstka szmalcowników, karanych zresztą przez AK, nie zmąci obrazu Polaków jako heroicznych obrońców żydowskich istnień, co przyznał nawet Instytut Yad Vashem.

Byłoby rzeczą smutną, gdyby spór o prawdę i o właściwe nazywanie obozów śmierci, zakładanych przez Niemców, miał doprowadzić do zatargu z Izraelem. Dodajmy, że pierwszy akt agresji wobec obozu w Oświęcimiu miał miejsce ponad dwadzieścia lat temu, gdy w r.1993 pod naciskiem światowego żydowstwa karmelitanki opuszczały klasztor, który znajdował się zbyt blisko obozu. Prymas Glemp daremnie apelował do Żydów, by nie wzniecali w mediach antypolonizmu. A potem przyszła kolej na krzyże ze Żwirowiska, które też były poza terenem obozu, w tym i krzyż papieski z mszy odprawionej tam w r.1979 przez Jana Pawła II. Gdyby wtedy mocniej broniono krzyży, może dzisiaj nie byłoby kolejnych aktów antypolskiej agresji i sporów o obóz, w którym także ginęli Polacy. Plan Zagłady Niemcy realizowali systematycznie, podczas wojny zginęło około 6 milionów Polaków (w tym 3 miliony polskich Żydów), a zatem naród wybrany nie może rościć sobie prawa wyłączności do gehenny z Auschwitz.

Miejmy nadzieję, że ostatecznie zwycięży historyczna prawda, a z pięknego dyskursu premiera Mateusza Morawieckiego (z 1 lutego br.) przypomnijmy to zdanie: „Śmierć i cierpienie w niemieckich, nazistowskich, obozach koncentracyjnych były wspólnym doświadczeniem Żydów, Polaków oraz wielu innych narodów”. I to jest owa „ludzka solidarność – obejmująca żywych i umarłych” - jak mówił kardynał Glemp na Jasnej Górze w r. 1989. Jej znakiem chciały być i siostry karmelitanki, lecz nie zezwolono im na modlitwy za dusze tych wszystkich, których zamęczono w Oświęcimiu.

Komitet Obrony Polski z Sydney: dr Marek Baterowicz, Jan Bryl (Solidarność 1980), ks. dr Antoni Dudek, prof. dr Andrzej Kozek, dr Bożena Szymańska.