Przeskocz do treści

Zespół wPolityce.pl / aw / Poranek Siódma9

„Trzaskowski to kandydat skrojony pod tą całą nomenklaturę Sorosowsko-europejską, dominującą na przykład w Parlamencie Europejskim” - mówił Patryk Jaki w programie „Poranek Siódma9”. Podkreślił przy tym, że walka z nim będzie dla Andrzeja Dudy trudna.

Warszawa nie jest cezurą dla całej Polski — mówił Patryk Jaki, przypominając, że prezydent Andrzej Duda w Warszawie przegrał z Bronisławem Komorowskim a mimo to w Polsce wygrał.

Zwrócił uwagę, że Trzaskowski, jeżeli już jeździ ze swoim sztabem do ludzi, to do radnych PO „żeby nie powtarzało się to, co w Warszawie”.

Prezydent Andrzej Duda musi być bardzo aktywny i to niezbyt pracowitego Rafała Trzaskowskiego będzie zmuszało do defensywy — radził obecnie urzędującemu prezydentowi.

Walka będzie trudna

Jaki ocenił, że walka wyborcza będzie bardzo trudna, „dlatego że jeśli dojdzie do drugiej tury i dzieli się głosy pół na pół, to III RP zawsze ma minimalną przewagę”. To było widać w wyborach do Senatu — zauważył, dodając, iż „trzeba to wziąć pod uwagę”.

Oczywiście była szansa, że wybory mogły się rozstrzygnąć już w pierwszej turze, gdyby nie to całe zamieszanie wokół wyborów. Być może dzisiaj byłoby już po Platformie Obywatelskiej. Nie ukrywam, że byłem zwolennikiem terminu konstytucyjnego, terminu majowego — mówił Jaki. Podkreślał, że przełożenie wyborów „to był gigantyczny błąd, natomiast Andrzej Duda nadal jest faworytem tych wyborów, natomiast to nie będzie spacerek”.

Jaki: „Trzaskowski działa w interesie rosyjskim”

Trzaskowski to kandydat skrojony pod tą całą nomenklaturę Sorosowsko-europejską, dominującą na przykład w Parlamencie Europejskim. I to że on dzisiaj zapowiada, że będzie działał w interesie rosyjskim, na przykład blokując kluczowe z punktu widzenia Polski inwestycje, jak przekop Mierzei Wiślanej czy CPK, czy to co robi w Warszawie, to znaczy zamienia stolicę w sensie ideologicznym z biało-czerwonej na różową, to jest zapowiedź nowego rodzaju prezydentury — ostrzegał.

Jeżeli chcemy rozmawiać o jakiejś szansie na zmianę, to tylko Andrzej Duda, bo inni kandydaci z góry ją odrzucają. Chcą wrócić do tego, co było wcześniej. Dlatego, jeżeli w ogóle chcemy budować podmiotowość państwa polskiego, to Andrzej Duda jest dzisiaj jedyną możliwością, która być może też sprawi, że nie będziemy popełniać tych błędów, które zdarzały się przez ostatnie pięć lat — przekonywał eurodeputowany.

Pieniądze z funduszu sprawiedliwej transformacji nie wystarczą

Eurodeputowany odniósł się również do negocjacji ws. budżetu UE. Jeżeli chodzi o tą trzylatkę, to ona wstępnie wygląda jako sukces polskiego państwa, natomiast jeśli chodzi o fundusz transformacji, to wszystko zależy od tego, jakie będą szczegóły dotyczące „green dealu”, bo przypominam państwu, że już nie według obliczeń Ministerstwa Energii, ale według obliczeń think tanku koszty polskiej transformacji polskiej gospodarki energetycznej na tą nutę „green dealu” mogą kosztować 500 mld euro. Jeżeli my dostajemy 8 mld, a mamy zapłacić 500 mld, to każdy, kto trochę umie matematykę, to rozumie, o co w tym wszystkim chodzi. Poza tym jest jeszcze kwestia praworządności — wyjaśnił.

Unijna praworządność to wprowadzanie lewicowych ideologii

Dodał, że z punktu widzenia UE łamaniem praworządności jest to, że Polska nie wprowadza LGBT, czy edukacji seksualnej. Czyli to oznacza, że będą nam zabierać pieniądze dlatego, że nie realizujemy lewackiej ideologii i to będzie już oznaczało, że Polska nie będzie już suwerennym państwem, tylko Polska stanie się jakimś województwem w UE, co stanie się po moim trupie. To znaczy, dopóki jestem w polityce, nigdy na to nie pozwolę — oświadczył Patryk Jaki.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/502430-jaki-trzaskowski-z-polski-bialo-czerwonej-zrobi-rozowa

Radio Maryja

Politycy Solidarnej Polski krytykują projekt sprawozdania komisji wolności obywatelskich, sprawiedliwości i spraw wewnętrznych Parlamentu Europejskiego dotyczący naruszeń praworządności w Polsce. Komisja zajmie się sprawą naszego kraju po południu.

Do licznych zapisów projektu wstępnego sprawozdania LIBE odnieśli się na konferencji prasowej europoseł Patryk Jaki oraz wiceministrowie sprawiedliwości, klimatu i aktywów państwowych – Sebastian Kaleta, Jacek Ozdoba i Janusz Kowalski.

W projekcie zawarte są zapisy krytykujące polski rząd za procedowanie w Sejmie obywatelskich projektów ustaw antyaborcyjnych, sposób wyboru sędziów czy funkcjonowanie Izby kontroli nadzwyczajnej i spraw publicznych Sądu Najwyższego.

Europoseł Patryk Jaki ocenił, że projekt jest zmanipulowany i niesprawiedliwy oraz że to próba odebrania Polsce podstawowych elementów suwerenności. Polityk wskazał przy tym, że przygotowano go w oparciu o argumenty polskiej opozycji.

– To są argumenty dyktowane przez polską opozycje, które osłabiają polską państwowość, polskie państwo. Chcą przede wszystkim doprowadzić do tego, aby polskim obywatelom zostały odebrane pieniądze za to, że Polska jest państwem suwerennym i sama może decydować o tym, jakie prawa w Polsce uchwala. To jest próba odebrania podstawowych elementów polskiej suwerenności, to znaczy próba odebrania możliwości Polski stanowienia prawa ku wielkiej uciesze opozycji, dlatego chciałbym, żebyście to Państwo wszyscy wiedzieli. O godzinie 14.00 będzie dzisiaj w Parlamencie ten raport prezentowany, który jest niesprawiedliwy, zmanipulowany i stawiający Polskę w bardzo złej sytuacji. Uważam, że wszyscy powinniśmy solidarnie przeciwko temu zaprotestować – powiedział Patryk Jaki.

Posiedzenie, na którym komisja wolności obywatelskich, sprawiedliwości i spraw wewnętrznych PE będzie debatować o Polsce, rozpocznie się o godz. 14.00. Europosłowie mają też rozmawiać o sytuacji w polskim sądownictwie z prezesem Europejskiego Stowarzyszenia Sędziów i członkiem zarządu Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia.

Tekst i zdjęcie za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/solidarna-polska-przeciwko-antypolskiej-narracji-w-parlamencie-europejskim

@ZiobroPL / Lepiej jest wybory przeprowadzić korespondencyjnie 10 maja niż w apogeum pandemii.

W sprawie majowych wyborów prezydenckich i głosowania korespondencyjnego wraz z @SolidarnaPL stoimy po stronie Jarosława Kaczyńskiego i wspieramy go w tej kwestii.

@PatrykJaki / My, jako drugi koalicjant tak samo jak w większości najważniejszych spraw tj. sądownictwo, dekomunizacja, fundamentalne reformy państwa- twardo stoimy po stronie PiS.

Dziś nie ma żadnych powodów, aby grać jak opozycja zagra. Oddanie teraz władzy 3RP wbrew woli ludzi to szaleństwo.

Zespół wPolityce.pl / mly / wp.pl

Moment, w którym prawica zarzuci plan reformowania państwa na rzecz „ciepłej wody w kranie”, będzie również moim ostatnim na tym pokładzie - powiedział Patryk Jaki w rozmowie z wp.pl.

Europoseł Prawa i Sprawiedliwości mówi o zadaniach, które wyznaczyli mu liderzy jego obozu politycznego. Liderzy wyznaczyli mi nowe zadanie. Mam bronić Polski przed niesprawiedliwymi atakami na forum Unii Europejskiej – przekonuje Patryk Jaki.

Zdaniem Jakiego, obóz Zjednoczonej Prawicy musi w dalszym ciągu skupiać się na reformowaniu państwa.

Reformowanie państwa. To jedyny kierunek. Chodzenie pod prąd tam, gdzie Polska tego potrzebuje. Właśnie dlatego jestem w tym obozie i moment, w którym prawica zarzuci plan reformowania państwa na rzecz „ciepłej wody w kranie”, będzie również moim ostatnim na tym pokładzie – powiedział.

Rezygnacja z tego, na rzecz przejmowania części haseł Platformy, to moim zdaniem droga donikąd. Jednak moja opinia nie ma teraz znaczenia. Jest plan i musimy robić wszystko, aby wybory w maju wygrał prezydent Andrzej Duda – dodał.

Odniósł się też do ataków na Zbigniewa Ziobro i jego rodzinę. To oczywista zemsta gangsterów, których minister Ziobro wsadzał do więzienia, na jego rodzinie. Robiona w najbardziej podły sposób – twierdzi Jaki.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/489439-jaki-jezeli-prawica-zarzuci-plan-reform-to-odchodze

Zjednoczoną Prawicą trzęsą doświadczeni politycy. W PiS alfą i omegą jest 70-letni Jarosław Kaczyński, od dekad w polityce funkcjonują też koalicjanci Jarosław Gowin i Zbigniew Ziobro. Polacy wskazali, którzy z ich młodszych kolegów powinni odgrywać większą rolę. Patryk Jaki powinien odgrywać większą rolę w obozie rządzącym - uważają Polacy.

Kto pana/pani zdaniem, z pokolenia dzisiejszych 30-40-latków, powinien odgrywać większą rolę w obozie Zjednoczonej Prawicy? Takie pytanie Instytut Badań Spraw Publicznych zadał Polakom. Lider wygrywa zdecydowanie, zdobywając więcej wskazań niż pozostali politycy razem wzięci - i jest nim Patryk Jaki. Eks-wiceministra sprawiedliwości wybrało 29 proc. badanych.

- Był postacią centralną kampanii samorządowej i komisji weryfikacyjnej, więc wydaje się, że jeśli młody polityk, to właśnie on - mówi Wirtualnej Polsce Adam Hofman. Przed dekadą to właśnie on był jednym z najbardziej obiecujących polityków na prawicy. Jego karierę w 2014 zakończyła tzw. afera madrycka. Hofman podkreśla, że w sondażu brakuje pytania, czy większa obecność wskazanych młodych liderów jest w życiu publicznym potrzebna. - Odpowiedź mogłaby być ciekawa. Bo żaden z wymienionych, nawet Patryk Jaki, który zdecydowanie zwycięża, nie wnosi żadnych nowych wartości politycznych, nowego stylu, sposobu rozwiązywania konfliktów - tłumaczy. Zdaniem Hofmana wszyscy - a przede wszystkim Jaki - umacniają obecny system. - Są sprawniejsi, skuteczniejsi, lepsi medialnie, ale działają w ramach obecnego porządku. Rebelianci to to nie są. Częściową odpowiedzią jest liczba wskazań "nie wiem/trudno powiedzieć". Ten młody lider to dopiero ma szanse - ironizuje.

Jeszcze większą przewagę Jaki ma wśród zadeklarowanych wyborców PiS. Choć sam jest politykiem Solidarnej Polski, bije na głowę Michała Dworczyka, Dominika Tarczyńskiego czy Radosława Fogla. Ten, mimo stałej obecności w mediach od połowy 2019 roku, ma ok. procenta wskazań. - Fogiel dopiero zaczyna. Ten proces trwa lata, to nie jest tak, że ktoś kilka razy pójdzie do telewizji i już wszyscy go znają - komentuje Hofman (...) Adam Hofman rozmowę konkluduje radą dla bohaterów sondażu. - Bądźcie bardziej sobą. Nie próbujcie dostosować się do systemu, tylko system do siebie!

"Badanie opinii i poglądów politycznych Polaków" zostało przeprowadzone przez Instytut Badań Spraw Publicznych w dn. 18-20.02 2020 r. metodą CATI. Przebadano reprezentatywną próbę n=1000 pełnoletnich mieszkańców Polski. Próba została dobrana w sposób kwotowo-losowy w oparciu o kryteria: płeć, wiek, wielkość miejscowości i województwo (dane wg GUS).

Fragmenty tekstu oraz ilustracja za: https://wiadomosci.wp.pl/sondaz-polacy-wskazali-kto-powinien-przejac-stery-w-koalicji-rzadzacej-6484318387107457a

– Będziemy dalej walczyć o prawdę i równe traktowanie państw członkowskich, nie pozwolimy na traktowanie Polski gorzej – mówi europoseł Solidarnej Polski Patryk Jaki w rozmowie z Łukaszem Żygadło.

W Sądzie Apelacyjnym w Paryżu francuska żandarmeria brutalnie rozprawiła się z przedstawicielami zawodów prawniczych. W tym samym czasie w Polsce przeszedł Marsz Tysiąca Tóg, gdzie jedność z polskimi sędziami wyrazili sędziowie z innych krajów. Pan postanowił działać. Wraz z europoseł Beatą Kempą podjęliście próbę wyprostowania niesprawiedliwej oceny sędziów.

Tak. Wysłaliśmy wraz z europoseł Kempą wniosek do wiceszefowej Komisji Europejskiej Věry Jourovej, w którym prosimy o debatę dotyczącą praworządności we Francji. W Paryżu, pod okiem rządów prezydenta Macrona, doszło do brutalnej pacyfikacji protestujących osób, w tym przypadku przedstawicieli środowisk prawniczych. To nie pierwszy tego typu przypadek, dlatego prosimy o pilną interwencję Komisji Europejskiej.

Dlaczego uważacie, że debata czy nawet interwencja się należy?

Każdy, kto widział, jak wyglądał protest w paryskim Sądzie Apelacyjnym, zdaje sobie sprawę, że użyta wobec protestujących siła była nieadekwatna do sytuacji. To nie pierwszy raz, kiedy francuskie państwo stosuje takie represje. Dodam, że są to działania uderzające w fundamenty Unii Europejskiej.

Na jakiej podstawie taki wniosek?

W naszym wniosku do komisarz Jurovej wskazujemy na art. 11 Karty Praw Podstawowych, który brzmi: „Każdy ma prawo do wolności wypowiedzi. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe”. Natomiast w art. 12 Karty czytamy: „Każdy ma prawo do swobodnego, pokojowego zgromadzania się, oraz do swobodnego stowarzyszania się na wszystkich poziomach, zwłaszcza w sprawach politycznych, związkowych i obywatelskich, z którego wynika prawo każdego do tworzenia związków zawodowych i przystępowania do nich dla obrony swoich interesów”. Jakie z tego wnioski? Otóż w sposób oczywisty rząd francuski używając siły wobec własnych obywateli i prawników łamie powyższe zasady, do których odwołuje się Traktat o Unii Europejskiej i Traktat Ustanawiający Wspólnotę Europejską sporządzony w Lizbonie 13 grudnia 2007 r.

A jak Pan ocenia wspominany we wniosku warszawski marsz „tysiąca tóg”?

Oceniam krytycznie. Według zapisów polskiej konstytucji sędziowie nie mogą należeć do partii politycznych ani prowadzić żadnej działalności politycznej niedającej się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów. Dlatego jeśli widzimy na ulicach polskich miast przedstawicieli środowisk sędziowskich, którzy uczestniczą w jawnie antyrządowych manifestacjach, to należy powiedzieć, że ci sędziowie łamią konstytucję.

Sędziowie uważają, że to ich prawo, wręcz obowiązek protestować, kiedy zachodzi taka potrzeba.

Pytanie, czy zachodzi, jeśli rząd, ministerstwo wprowadza przepisy bazujące na rozwiązaniach działających w państwach Unii Europejskiej? Nie możemy być zakładnikami, dać się szantażować grupie, której przedstawiciele sami siebie nazywają „nadzwyczajną kastą”. Polski wymiar sprawiedliwości wymaga reformy, obywatele czekają na sprawiedliwe wyroki, chcą szybszego działania sądów. Dziś możemy zobaczyć, że skazywany jest Jan Śpiewak, który mówił głośno o przekrętach warszawskiej reprywatyzacji, a wypuszczany jest człowiek za nią odpowiedzialny.

Pan już raz próbował pytać o praworządność komisarz Jurovą. Jak to się skończyło?

Uważam, że w debatach na temat praworządności za mało mówi się językiem szczegółowym, a za bardzo politycznym. Za każdym razem, gdy pytam, na czym polegać ma praworządność, to słyszę w odpowiedzi, że np. wybór sędziów w Polsce jest upolityczniony. Uznałem, że przytoczę podczas debaty z udziałem komisarz Jurovej dwa systemy: polski i niemiecki, następnie poprosiłem panią komisarz o opinię i komentarz. Wie pan jaka była odpowiedź?

Domyślam się.

Otóż pani komisarz najpierw się zawahała, następnie powiedziała, że nie można ocenić praworządności w państwach członkowskich tak, jak oceniamy pewne rzeczy w polityce budżetowej. Komisarz Jurová dodała, że obywatele, którzy nie studiowali prawa, nie rozumieją o co chodzi oraz że ktoś, kto wygrywa wybory, nie może przejmować wszystkiego. W taki oto sposób unijne elity podchodzą do swojej pracy. Nie ma żadnej merytorycznej dyskusji, są tylko polityczne ataki.

Wracając do wniosku o debatę ws. Francji. Został odrzucony. Co teraz?

Będziemy dalej walczyć o prawdę i równe traktowanie państw członkowskich, nie pozwolimy na traktowanie Polski gorzej. Najgorsze, co możemy zrobić, to biernie przyglądać się, gdy szkalowana jest Polska.

Tekst i zdjęcie za: https://warszawskagazeta.pl/polityka/item/6799-patryk-jaki-nie-mozemy-biernie-sie-przygladac-gdy-szkalowana-jest-polska-nasz-wywiad

Solidarna Polska to partia konsekwentnie stająca w obronie polskiej suwerenności i praw polskich rodzin. Pomysłodawcą i założycielem ugrupowania był Zbigniew Ziobro. Przez cały czas działania partii, czyli od 2012 roku, jest też jej prezesem. Politycy Solidarnej Polski dali się poznać Polakom jako twórcy i realizatorzy reformy wymiaru sprawiedliwości. Ministerstwo Sprawiedliwości kierowane przez Prezesa Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobro przygotowało i przeprowadziło oczekiwaną przez wielu Polaków reformę wymiaru sprawiedliwości oraz zmiany w prokuraturze. Resort zrealizował także wiele kluczowych zmian w prawie, dzięki którym mocniej zagwarantowane są prawa obywateli, a budżet państwa zasilają pieniądze odebrane przestępcom. To przede wszystkim nowe przepisy zaostrzające odpowiedzialność za przestępstwa VAT, konfiskata rozszerzona, prawo ułatwiające walkę z lichwiarzami czy zabraniające odbierania rodzicom dzieci tylko i wyłącznie ze względu na biedę.

Swoją pierwszą reprezentację parlamentarną partia miała w VII kadencji Sejmu (2011-2015). Przed wyborami w 2015 roku Solidarna Polska weszła w skład Zjednoczonej Prawicy, która zwyciężyła w wyborach parlamentarnych. Politycy Solidarnej Polski weszli w skład rządów Beaty Szydło i Mateusza Morawieckiego. Zbigniew Ziobro został ministrem sprawiedliwości, a po przeprowadzeniu reformy prokuratury także prokuratorem generalnym. Beata Kempa w rządzie Beaty Szydło objęła funkcję ministra – członka Rady Ministrów i szefowej Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, a w rządzie Mateusza Morawieckiego – ministra ds. pomocy humanitarnej. W 2019 r. zastąpił ją na tym stanowisku inny polityk Solidarnej Polski, Michał Woś.

W 2019 roku Zjednoczona Prawica powtórzyła swój sukces wyborczy, po raz drugi z rzędu uzyskując samodzielną większość parlamentarną. Przyczynił się do tego znakomity wynik wyborczy kandydatów Solidarnej Polski. Politycy tej partii zdobyli aż 18 mandatów, a obecnie ich reprezentacja parlamentarna liczy 19 posłów. W nowym rządzie Mateusza Morawieckiego znaleźli się Zbigniew Ziobro, jako minister sprawiedliwości i prokurator generalny, oraz Michał Woś jako minister środowiska.

Solidarna Polska ma też swoją reprezentację w Parlamencie Europejskim. W zwycięskich dla Zjednoczonej Prawicy eurowyborach w 2019 r. mandaty uzyskali Beata Kempa i Patryk Jaki. Podobnie jak inni europosłowie PiS, zasiadają oni we frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (ECR). Partia posiada też liczną reprezentację w polskich samorządach, w tym we władzach sejmików wojewódzkich, dzięki udanemu startowi w wyborach samorządowych w 2018 r.

Dzięki zaangażowaniu polityków Solidarnej Polski udało się podjąć skuteczną walkę z warszawską mafią reprywatyzacyjną. W efekcie działań Komisji Weryfikacyjnej, na której czele stał najpierw Patryk Jaki, a następnie Sebastian Kaleta, Warszawa uzyskała możliwość odzyskania wielu nieruchomości przejętych w wyniku niezgodnych z prawem działań.

Obecnie w skład władz Solidarnej Polski wchodzą: prezes Zbigniew Ziobro, wiceprezesi Beata Kempa i Michał Wójcik, sekretarz generalny Mariusz Kałużny, skarbnik Michał Woś oraz przewodniczący Rady Głównej Edward Siarka.

Za: https://solidarna.org/o-nas

wPolityce.pl: Jak Pan ocenia wczorajszą debatę w PE na temat praworządności w Polsce? Czemu by ona miała służyć?

Patryk Jaki: Po raz kolejny niszczeniu wizerunku naszego państwa. Postawieniu Polski pod ścianą. Są oczywiście dwie główne motywacje, dwa główne powody, dlaczego to się w ogóle dzieje. Pierwszy to donosy opozycji – czyli Platformy, Lewicy – na polskie państwo, przedstawiające naszą ojczyznę w krzywym zwierciadle, albo manipulując jakimiś danymi, albo po prostu ordynarnie kłamiąc, że w Polsce się dzieje coś, co się nie dzieje, że rzekomo represjonowane są osoby, że jest problem z wolnością - coś, co wcale nie miało miejsca, a miało za czasów Platformy Obywatelskiej. To jest pierwszy powód, dla którego ta debata się odbyła, a drugi powód jest taki, że Unii Europejskiej nie podoba się to, że Polska rośnie, że Polska wyrywa się z tych różnych zależności, że walczy o swoją suwerenność, walczy o swoją podmiotowość zarówno jeżeli chodzi o zdolności ekonomiczne, energetyczne, jak i po prostu polityczne. Przeprowadzenie reformy wymiaru sprawiedliwości nie jest w interesie tych wszystkich ludzi, bo wtedy by się okazało, że polskie państwo będzie jeszcze silniejsze, a oni nie chcą, żeby Polska była silniejsza, ale żeby dalej trzymała się niemieckiej nogawki.

To są powody, dla których ta debata się odbywa. Jest jeszcze jeden powód, mianowicie ta cała natężona akcja związana z praworządnością stanowi próbę wymuszenia na Polsce, aby przystąpiła do tzw. green dealu, który jest wyjątkowo niekorzystny dla naszego państwa i to tak naprawdę jest obliczone na to, żeby Polska przystąpiła do czegoś, co będzie dla niej oznaczało katastrofę. To są powody, dla których Polska jest obrażana w UE, to jest prawdziwa motywacja. Natomiast oceniając samą debatę, to odbyła się ona w sposób tradycyjny, to znaczy, że przez ponad godzinę czasu opowiadano, że w Polsce jest źle, że łamana jest praworządność, odwoływano się do jakichś patetycznych rozwiązań, natomiast za każdym razem, kiedy próbowałem skierować tę dyskusję na płaszczyznę merytoryczną i chciałem rozmawiać o konkretach – które konkretnie rozwiązanie jest złe, i które konkretnie rozwiązanie w Polsce obowiązuje, a które nie obowiązuje – na tego typu pytania nikt nie potrafił odpowiedzieć. Dlatego niestety, poziom tej dyskusji w Parlamencie Europejskim jest po prostu żałosny.

Doszło do sytuacji de facto groteskowej, gdzie przemawiający europosłowie tak naprawdę nie mieli pojęcia, o czym mówią. Sprawiało to wrażenie, jakby piąte przez dziesiąte pamiętali to, co usłyszeli od posłów polskiej opozycji. Jak to świadczy o poziomie przedstawicieli takiej instytucji, jak Parlament Europejski?

To jest koszmar po prostu. Merytorycznie to jest koszmar. Snuto jakieś opowieści, że na przykład TSUE unieważnił decyzję Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego – oczywiście nic takiego nie było w wyroku TSUE, żadne decyzje nie były unieważniane. Mylono uchwały Sądu Najwyższego z wyrokami instytucji europejskich, posługiwano się jakimiś nieprawdziwymi danymi. Merytorycznie jest to koszmar, ale opozycja się oczywiście cieszy, bo wie, że nie jest w stanie zdobyć poparcia w wyborach demokratycznych, to próbuje uzyskać władzę za pomocą różnych nielegalnych trików, takich właśnie jak odwołanie się do instytucji europejskich. Jest to bardzo przykre.

Hynek Blasko z grupy Tożsamość i Demokracja podczas debaty, że warto zadać sobie pytanie, dlaczego Zjednoczone Królestwo odeszło. Dodał, że mamy do czynienia z ograniczaniem suwerenności i patriotyzmu. To była jedna z pierwszych wypowiedzi w tej dyskusji, ale nie wywołała żadnej refleksji u kolejnych mówców. Dlaczego?

Rzeczywiście co do zasady jest ogromny problem w tej chwili związany z tym, że Unia Europejska po prostu łamie praworządność. Podstawą praworządności powinno być przestrzeganie prawa. Wchodząc do Unii Europejskiej, a następnie ratyfikując traktaty zgodziliśmy się na pewne ustępstwa wobec instytucji unijnych. Te instytucje unijne będą miały rzeczywiście w jakimś obszarze decydujący wpływ, również na kształtowanie prawa, ale to były obszary wyłączne, przekazane w traktacie o UE, które są bardzo precyzyjnie opisane. W punkcie 3 tych obszarów wyłącznych, które przekazaliśmy Unii Europejskiej, nie ma organizacji sądownictwa. Natomiast dalej przypominam, że konstytucja stanowi najwyższe prawo w Polsce i jest najwyższym źródłem prawa i na potwierdzenie tego są oczywiście orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, które w Polsce są – przypominam – powszechnie obowiązujące i ostateczne. Konstytucja zawsze miała wyższy status niż umowy wynikające z udziału Polski w organizacjach międzynarodowych. Dla każdego, kto potrafi czytać konstytucję ze zrozumieniem, jest to sprawa oczywista. Natomiast dzisiaj instytucje unijne nadużywają, nadinterpretują podstawy prawne do swojej działalności i to jest bardzo niepokojące, dlatego że jeżeli nastąpi brak oporu to oni pójdą dalej i okaże się, że Polska nie jest żadnym suwerennym państwem, tylko jakimś województwem w Unii Europejskiej, gdzie tylko będą przychodziły polecenia, które Polacy mają wykonywać. Dlatego Unia Europejska dzisiaj rzeczywiście jest karykaturą tej instytucji, do której wchodziliśmy w 2004 roku.

Wczoraj mieliśmy do czynienia z atakiem inspirowanej przez totalną opozycję wpływowej grupy. Jakie przełożenie może to mieć na dalsze działania instytucji unijnych?

Jeżeli chodzi o opozycję, to ona oczywiście ma plan taki, żeby bić w Polskę, odbierać jej fundusze – jest w ogóle jakiś plan, który polega na tym, żeby te fundusze zamiast do państwa szły do samorządów, gdzie rządzi PO - licząc na to, że Polacy to zaakceptują, natomiast ja mam większą wiarę w naszych rodaków niż politycy Platformy i wierzę, że jeżeli wypowiedzieli się w wyborach, że chcą, żeby rządziła określona partia, to te wybory należy szanować, bo właśnie na tym polega praworządność. Praworządność polega na tym, że szanuje się wybory demokratyczne, czego przedstawiciele totalnej opozycji nie są w stanie zrozumieć, że to jest właśnie fundament praworządności, o którym mówią.

Co do instytucji europejskich, to będą one konsekwentnie realizowały plan osłabiania polskiego państwa we wszystkich obszarach. Mieliśmy dyrektywę transportową, teraz mamy blokowanie wymiaru sprawiedliwości. Wcale się nie zdziwię, jak będą blokować centralny port komunikacyjny, będą próbowali nam prawem narzucić zakupy wszystkich technologii energetycznych, które są tworzone głównie w Niemczech, albo w Skandynawii, związanych z OZE i zastąpienie technologii, które na przykład w wielu przypadkach są znane, tańsze i również polskie. Próbuje się z Polski stworzyć pod ładnymi hasłami państwo niesuwerenne i to jest potężne wyzwanie dla naszego państwa.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Anna Wiejak

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/486674-jaki-chca-by-polska-dalej-trzymala-sie-niemieckiej-nogawki

Radio Maryja

W najbliższą sobotę w Warszawie odbędzie się konwencja programowa Solidarnej Polski poświęcona reformie wymiaru sprawiedliwości. Chcemy podsumować dotychczasowe reformy w tej kwestii oraz nakreślić kolejne propozycje zmian – zapowiedział polityk SP Mariusz Kałużny.

Konwencja pt. „Sprawiedliwa Polska” odbędzie się w warszawskim Teatrze Palladium, a jej początek zaplanowano na godz. 12.00.

Wśród uczestników spotkania pojawić mają się najważniejsi politycy Solidarnej Polski, w tym lider ugrupowania, minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro, europosłowie – Beata Kempa i Patryk Jaki, a także wiceszefowie resortu sprawiedliwości .

„Hasłem tej konwencji będzie <<Stańcie razem z nami w walce o prawo Polski do zmian w sądownictwie>>” – mówił sekretarz generalny Solidarnej Polski Mariusz Kałużny (fot. Wikipedia).

Jak dodał podczas konwencji politycy Solidarnej Polski będą przedstawiać to, co „udało się już w wymiarze sprawiedliwości dokonać w tej i w poprzedniej kadencji, czyli od czasu, gdy Zbigniew Ziobro objął urząd ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego”.

„Podczas konwencji będziemy też podejmować takie zagadnienia jak obrona suwerenności Polski. Będziemy podkreślać, że nie jesteśmy obywatelami drugiej kategorii, że Niemcy czy Francja i inne kraje mogą mieć sądownictwo niezależne od instytucji europejskich” – mówił sekretarz generalny Solidarnej Polski.

Mariusz Kałużny dodał, że w trakcie konwencji zostaną też nakreślone „perspektywy przyszłości w wymiarze sprawiedliwości”.

Szef Ministerstwa Sprawiedliwości przed miesiącem w rozmowie z Radiem Maryja mówiąc o przeprowadzanej reformie wymiaru sprawiedliwości zapowiedział dalsze zmiany w sądownictwie, ale powiązał je z tym, czy uda się dokończyć już rozpoczęte przez obóz Zjednoczonej Prawicy.

„Następnie chcielibyśmy zmienić strukturę sądownictwa. Obecnie są cztery szczeble. Po co aż tyle? To jest właśnie biurokracja. My chcielibyśmy tę strukturę spłaszczyć, żeby były trzy szczeble np. sądy okręgowe, apelacyjne i Sąd Najwyższy” – mówił wówczas Zbigniew Ziobro.

Patryk Jaki

Ze zdumieniem przyjąłem wypowiedź Pani Przewodniczącej dla Deutsche Welle, z dnia 11 stycznia 2020 r., oskarżającą Polskę o praktyki totalitarne. Jako poseł do Parlamentu Europejskiego z kraju, który przez ok. 50 lat znajdował się pod okupacją sowiecką, muszę stanowczo zaprotestować wobec sformułowania: „Moim zdaniem, obecne działania polskiego rządu niczym nie różnią się od działań władzy komunistycznej”. Z licznych badań wynika, że totalitarne reżimy komunistyczne pochłonęły przynajmniej kilkadziesiąt milionów ofiar na całym świecie. W Polsce po zakończeniu II Wojny Światowej komunistyczni oprawcy mordowali i brutalnie prześladowali przeciwników politycznych. Rozpoczętą przez Niemcy zagładę polskiego społeczeństwa po 1945 roku kontynuowali komunistyczni oprawcy. Na marginesie Pani porównania obecnej Polski do systemu totalitarnego, pragnę dodać, że przez niemiecką agresję, moja Ojczyzna straciła nie tylko prawie 6 mln obywateli (w tym 3 mln Żydów) ale również prawie 40% swojego majątku z 1939 roku, za co Pani państwo do dziś nie zapłaciło nawet jednej złotówki.

Pani stwierdzenie „sędziowie mają być karani dyscyplinarnie za stosowanie prawa unijnego zamiast polskiego, podkopuje to wszystkie fundamenty, na których opiera się UE”, nie jest zgodne z prawdą. Ta opinia jest ciekawa, szczególnie w świetle wyroku Niemieckiego Trybunału w Karlsruhe, który badał zgodność Traktatu Lizbońskiego z ustawą zasadniczą jeszcze zanim Niemcy zakończyły proces ratyfikacji traktatu. 30 czerwca 2009 r. sędziowie w Karlsruhe orzekli, że nowy unijny traktat jest zgodny z niemiecką ustawą zasadniczą, podkreślono jednak konieczność zachowania proporcji między kompetencjami instytucji UE oraz państw członkowskich. Trybunał zastrzegł sobie prawo do kontrolowania aktów prawnych Unii w zakresie podziału kompetencji i zasady subsydiarności. W wyroku nr 2 BvE 2/0 z 30.6.2009 czytamy: „Kompetencje państwa członkowskiego w zakresie wykonywania władzy sądowniczej stanowią jeden z obszarów przyznanych co do zasady państwu członkowskiemu…” oraz „…sytuacja prawna pozostawia kompetencję państwu członkowskiemu do organizacji wymiaru sprawiedliwości…”. Dobrze by było, żeby zanim postawi Pani taki zarzut Polsce, najpierw zapoznała się Pani z doktryną orzeczniczą we własnym kraju.

W tym kontekście, groteskowo brzmi zarzut upolitycznienia wyboru sędziów w Polsce, kiedy w naszym kraju sędziów wybiera Krajowa Rada Sądownictwa, której większość stanowią sędziowie, gdy tymczasem w Niemczech sędziów do 5 najważniejszych sądów wybierają … politycy. Jest komitet złożony z 32 członków, z czego połowa z nich to politycy (ministrowie sprawiedliwości poszczególnych landów), drugą część zaś stanowią przedstawiciele władzy politycznej czyli Bundestagu. Kandydatury mogą zgłaszać politycy - członkowie komitetu bądź polityk - minister sprawiedliwości. Po dokonaniu wyboru, kolejny polityk czyli Prezydent powołuje sędziów. Który więc system wyboru sędziów jest bardziej upolityczniony?

W swojej opinii, Pani Przewodnicząca odniosła się zapewne do prób podważania przez niektórych sędziów statusu innych sędziów. Procedowana w polskim parlamencie ustawa o zmianie ustawy - Prawo o ustroju sądów powszechnych, ustawy o Sądzie Najwyższym oraz niektórych innych ustaw, z dnia 20 grudnia 2019 r., wykonuje wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z dnia 19 listopada 2019 r. w sprawach C-585/18, C-624/18 i C-625/18, stwierdza jednoznacznie, że powołanie sędziów przez Prezydenta RP i ich status, nie mogą być przedmiotem kontroli sądowej. Należy podkreślić, że w taki sam sposób to zagadnienie rozstrzyga w swoim wieloletnim orzecznictwie polski Trybunał Konstytucyjny oraz Naczelny Sąd Administracyjny. Wszelkie próby podważania statusu sędziów i prawomocności wydawanych przez nich orzeczeń uderzają w konstytucyjne podstawy państwa prawa. Za niedopuszczalne, zarówno w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego, jak i Sądu Najwyższego, uznaje się odmowę stosowania ustawy bez uprzedniego orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, który ma wyłączną kompetencję do kontroli konstytucyjności przepisów.

Pragnę Pani jasno wskazać, że w polskim systemie prawnym niemożliwe jest podważenie aktu powołania na stanowisko sędziego przez Prezydenta RP oraz statusu sędziego. Nie ma instytucji prawnej umożliwiającej tego typu działanie, ponieważ stanowiłyby to naruszenie, nie tylko norm dotyczących powołania sędziego, tj. art. 144 ust. 3 pkt 17 i art. 179 Konstytucji RP, ale także konstytucyjnej zasady nieusuwalności sędziego, o której mowa w art. 180 ust. 1 Konstytucji RP. Tryb nominowania sędziów zgodnie z art. 179 Konstytucji RP składa się z dwóch etapów: pierwszego przed KRS zakończonego złożeniem wniosku do Prezydenta RP i drugiego zawierającego akt powołania i ślubowanie. Próby kreowania instrumentu weryfikacji powołań sędziowskich, nie tylko są sprzeczne z polską Konstytucją, ale też są ciosem w istotę niezawisłości, bowiem umożliwiają dowolne podważenie statusu każdego sędziego na podstawie niejawnych kryteriów. Ustawa ma chronić przed takimi działaniami, bezprawnymi i niezgodnymi z wyrokiem TSUE z 19 listopada 2019 r., wszystkich polskich sędziów, których nominacje mogą być kwestionowane wskutek działań grupy głośnego i wpływowego, ale wąskiego środowiska osób, które o nominacjach sędziowskich przez lata decydowały wyłącznie we własnym gronie.

W związku z powyższym, zgadzam się z Pani stwierdzeniem, że „prawdziwi demokraci przestrzegają wyroków sądów, nawet jeśli nie są one po ich myśli”. Z taką sytuacją mamy właśnie do czynienia w Polsce. Nie mogę zgodzić się z Pani wypowiedzią „cel polskiego rządu wydaje się być oczywisty: ograniczenie trójpodziału władzy i kontrola sędziów. To nie jest demokratyczny sposób rządzenia krajem”. W ww. ustawie wprowadzono dodatkowe narzędzia, które mają na celu wzmocnienie apolityczności, bezstronności i niezawisłości sędziów. Dlatego właśnie zobowiązuje się sędziów do ujawniania publicznie niektórych danych, takich jak przynależność do zrzeszeń, w tym w przeszłości także do partii politycznych. Są to okoliczności, które w świetle standardu TSUE mogą być istotne dla oceny składu i sędziego. Transparentność organów władzy sądowniczej i sędziów stanowi podstawową gwarancję demokratycznego państwa prawa. Wskazany obowiązek nie narusza żadnych norm europejskich ani tych wynikających z Konstytucji RP. Jest zgodny z konstytucyjną zasadą proporcjonalności. Co ważne, ta zamiana przepisów od dawna jest oczekiwana, także w środowisku prawniczym.

Zgadzam się natomiast, że jest wiele spraw sprzecznych z zasadami, którymi jako parlament musimy się zająć. Sprzeczne z zasadami solidarności europejskiej jest np. pozwolenie na budowę Nord Stream 2, które wzmacnia państwo mające prawdziwe problemy z praworządnością.

Na koniec pragnę dodać, że niepokojące są Pani wypowiedzi związane z wątpliwymi zarzutami dotyczącymi zmian w wymiarze sprawiedliwości, dotyczące ograniczenia przekazywania środków europejskich dla Polski. Jeśli taka kara miałaby spotykać państwo, w którym jest „upolityczniony wybór sędziów”, to w pierwszej kolejności obawiałbym się o środki dla Niemiec.

Z wyrazami szacunku, Patryk Jaki, poseł do Parlamentu Europejskiego

Radio Maryja

Trudno to wytłumaczyć, bo on został odrzucony bez słowa dyskusji, co też jest jakby charakterystyczne, bo moim zdaniem oni się boją debaty na temat tego, co dzieje się we Francji. Pragnę przypomnieć, że traktaty są dla wszystkich państw równe – powiedział europoseł Patryk Jaki w audycji „Aktualności dnia” w Radiu Maryja.

Parlament Europejski odrzucił wniosek o zajęcie się praworządnością we Francji, gdzie policja brutalnie pacyfikuje demonstrantów i adwokatów. Wniosek złożyli europosłowie Beata Kempa i Patryk Jaki.

– Trudno to wytłumaczyć, bo on został odrzucony bez słowa dyskusji, co też jest jakby charakterystyczne, bo moim zdaniem oni się boją debaty na temat tego, co dzieje się we Francji. Pragnę przypomnieć, że traktaty są dla wszystkich państw równe, wobec czego, kiedy mamy sytuację, w której we Francji bije się bezbronnych ludzi, używa się państwa do bicia i pacyfikowania ludzi na ulicach, a do tego doszło ostatnio, czyli brutalnego użycia siły wobec adwokatów i prawników w sądzie apelacyjnym w Paryżu i tutaj Parlament Europejski nie widzi żadnego problemu związanego z praworządnością – wskazał polityk.

Zupełnie inaczej Parlament Europejski podchodzi do naszego kraju, gdzie to prawnicy łamią prawo i konstytucję, której tak zaciekle „bronią”.

– W Polsce to prawnicy w sposób oczywisty łamią konstytucję, bo tutaj, przypominam, że konstytucja mówi, iż sędziowie nie mogą angażować się w żaden sposób w życie polityczne, a mimo to chadzają w manifestacjach politycznych i mimo to polski rząd nie stosuje siły tak jak we Francji wobec nich, ale ochrania te manifestacje. Ci oto ludzie próbują nam dzisiaj wmówić, że to w Polsce jest łamana praworządność, a nie we Francji, gdzie używa się siły wobec prawników – podkreślił eurodeputowany.

Widać, że oni się po prostu boją takiej dyskusji, bo wiedzą, że te wszystkie zarzuty wobec Polski są wydumane – zaakcentował europoseł Patryk Jaki.

– Przypominam, że wykładnia i treść traktatów europejskich wskazują wprost, że kwestia organizacji wymiaru sprawiedliwości jest tylko i wyłącznie kwestią kraju członkowskiego, to znaczy, że kraje członkowskie nigdy się w tym zakresie nie zrzekły swoich kompetencji na rzecz Unii Europejskiej, a Unia Europejska ciągle próbuje to kwestionować. Jest to kierunek, który doprowadził między innymi do tego, że Wielka Brytania wychodzi z Unii Europejskiej – podsumował gość „Aktualności dnia”.

Całą audycję „Aktualności dnia” z udziałem europosła Patryka Jakiego można odsłuchać: https://www.radiomaryja.pl/multimedia/parlament-europejski-odrzucil-wniosek-ekr-w-sprawie-praworzadnosci-we-francji-podwojne-standardy-w-unii-europejskiej-spotkanie-marszalka-senatu-z-prezydentem-andrzejem-duda

Tekst i zdjęcie za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/tylko-u-nas-europosel-p-jaki-o-odrzuceniu-przez-pe-wniosku-ekr-w-sprawie-francji-moim-zdaniem-oni-sie-boja-debaty-na-temat-tego-co-dzieje-sie-we-francji

Szanowna Pani Komisarz, Szanowny Panie Przewodniczący,

Dnia 9 stycznia bieżącego roku francuska żandarmeria brutalnie zaatakowała protestujących przeciwko reformom rządu prawników, w Sądzie Apelacyjnym w Paryżu. Wobec adwokatów, prawników oraz przedstawicieli innych zawodów, użyto siły.

Było to już kolejne, po brutalnych pacyfikacjach protestów tzw. „żółtych kamizelek”, nadużycie francuskiego państwa (fot. nczas.com). Takie zachowanie było nie tylko nieproporcjonalne do zagrożenia, ale również uderzało w fundamentalne prawa Unii Europejskiej.

Zgodnie z art. 11 Karty Praw Podstawowych: „Każdy ma prawo do wolności wypowiedzi. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe.” Natomiast w art. 12 Karty czytamy: „Każdy ma prawo do swobodnego, pokojowego zgromadzania się, oraz do swobodnego stowarzyszania się na wszystkich poziomach, zwłaszcza w sprawach politycznych, związkowych i obywatelskich, z którego wynika prawo każdego do tworzenia związków zawodowych i przystępowania do nich dla obrony swoich interesów.”

W sposób oczywisty rząd francuski używając siły wobec własnych obywateli (fot. tysol.pl) i prawników łamie powyższe zasady, do których odwołuje się Traktat o Unii Europejskiej i Traktat Ustanawiający Wspólnotę Europejską, sporządzony w Lizbonie dnia 13 grudnia 2007 r.

Pragniemy podkreślić, że w tym czasie w Polsce odbywa się antyrządowy protest sędziów tzw. „1000 tóg” . Przypominamy, że wg. Polskiej Konstytucji (art. 178):„Sędzia nie może należeć do partii politycznej, związku zawodowego ani prowadzić działalności publicznej nie dającej się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów.” Wobec powyższego w sposób oczywisty sędziowie, którzy biorą udział w antyrządowych protestach łamią Konstytucję. A mimo to, polski rząd podjął decyzję, że udzieli manifestacji (z którą się głęboko nie zgadza) ochrony, a nie użyje siły, jak to miało miejsce we Francji.

W związku z powyższym, wnioskujmy o pilną debatę w Parlamencie Europejskim o brutalnym zachowaniu państwa francuskiego wobec własnych obywateli i wszczęcie procedury z art. 7 wobec Francji. Ponadto oczekujemy natychmiastowej reakcji Komisji Europejskiej, która ma obowiązek stanąć w obronie fizycznie atakowanych prawników oraz bezbronnych obywateli.

Z poważaniem, Beata Kempa i Patryk Jaki,
posłowie do Parlamentu Europejskiego

Mirosław Boruta Krakowski

9 grudnia 2019 roku na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie odbyła się konferencja pt. "Ideologia LGBT i gender. Doświadczenia państw UE i polityka UE", zorganizowana przez europosłów "Solidarnej Polski" (w ramach Zjednoczonej Prawicy) pp. Beatę Kempę i Patryka Jakiego.

Wśród Gości konferencji - jej panelistów - byli profesorowie: ks. Paweł Bortkiewicz z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu (kapelan Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Poznaniu), Andrzej Nalaskowski z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, ks. Dariusz Oko z Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie oraz redaktor Jacek Karnowski (W Sieci, wPolityce.pl).

W czasie typowo naukowej debaty pokazywano wiele przykładów badań z wielu krajów świata, jednoznacznie krytykujących rozwiązania, które - w związku z działaniami na rzecz przedstawicieli "mniejszości seksualnych" - wprowadziły już społeczeństwa "zachodnie". Jednoznacznie stwierdzono, by nie wprowadzać ich w Polsce.

Naukową debatę próbowała zakłócić niewielka grupa przedstawicieli ideologii LGBT. Stojąc najbliżej nich miałem okazję usłyszeć nie tylko wznoszone okrzyki, ale także i szeptane komentarze. Szczególnie te ostatnie, pełne jadu nienawiści wobec profesury i zebranych, wobec religii, kościoła, wiary... zarówno w trakcie referatów, jak i wypowiedzi powiedziały mi dużo więcej o protestujących niż ich skład i oficjalne wypowiedzi w "cierpiętniczym tonie". Cóż, socjologia tak ma, że dużo ciekawsza i bardziej prawdziwa jest w głębi niż na powierzchni, bliżej prawdy niż propagandy...

Fotoreportaż z wydarzenia (jak i zdjęcia powyżej) zawdzięczamy p. Andrzejowi Kalinowskiemu: https://photos.app.goo.gl/LkyULt2V94jJHfcd6

Patryk Jaki

Zbliżają się wybory, które rozstrzygną o losach Polski na koleje lata. Ważne, aby głosować w nich na Zjednoczoną Prawicę. Jednak nie mniej istotne jest to, kogo z tej listy wybierzemy.

Proszę Państwa o głos na ludzi, którzy podpisali 7 zobowiązań w sprawach fundamentalnych. Popieram tych kandydatów, którzy podpisali obietnicę, że będą bronić wartości chrześcijańskich, będą przedstawicielami odważnej młodej Polski. Ludzi, którzy nie będę konformistami, nie będę bali się systemu III RP. Poniżej zamieszczam deklarację nowego pokolenia w polityce. W przyszłym polskim parlamencie będzie toczyła się zacięta walka o wdrożenie ideologii LGBT, przywrócenie przywilejów komunistom, postępować będzie presja na niszczenie Kościoła i wartości chrześcijańskich. Nie możemy na to pozwolić, dlatego proszę o popieranie tych kandydatów, którzy złożyli pisemnie(!) jasną deklarację w tych kluczowych dla Polski sprawach.

Jeśli się zgadzasz z deklaracją proszę o udostępnienie!

Jakość ludzi w Sejmie ma znaczenie!

Oprócz ludzi „Nowego Pokolenia w Sejmie” warto poprzeć też sprawdzonych i doświadczonych ludzi. Taką osobą jest Zbigniew Ziobro i proszę mieszkańców woj. świętokrzyskiego, aby dali Panu Ministrowi mocny mandat. Wysokie i mocne poparcie dla najbardziej atakowanego człowieka w Polsce (zobaczcie TVN) to silny głos ludzi za kontynuacja reformy sądownictwa i twardą rozprawą z mafiami. Wbrew temu co się mówi areszty i więzienia znów zapełniają się przestępcami. Przestępcy zaczęli się bać. Minister Ziobro skonfiskował im w tym roku Ok 3 mld zł ! (za PO nie było w ogóle ustawy o konfiskacie rozszerzonej) . Wczoraj kolejny wyrok - do więzienia trafi Marek M. jeden z hersztów mafii reprywatyzacyjnej.

Za: https://www.facebook.com/PatrykJaki/photos/a.711920085578738/2192038237566908/?type=3&theater

Radio Maryja

Do Prokuratury trafi jutro zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa finansowania zorganizowanego hejtu ze środków publicznych. Chodzi o profil na portalach społecznościowych „Sok z Buraka”. „Sok z Buraka” to strony profilowe na Facebooku i Twitterze. Istnieją w sieci od 5 lat. Są na nich memy i żarty z polityków – żarty niewybredne, często wulgarne i dotyczą głównie polityków Prawa i Sprawiedliwości. Treści uderzają też w Kościół Katolicki i osobę dyrektora Radia Maryja o. Tadeusza Rydzyka CSsR.

To największa fabryka fekaliów – podkreśla europoseł Patryk Jaki. – Największe fekalia, największy ściek, fabryka fejków w internecie finansowana z pieniędzy warszawiaków prosto do człowieka, który organizuje czy organizował to wszystko w ramach „Soku z Buraka” – zaznacza europoseł Patryk Jaki.

Kim jest twórca „Soku z Buraka”? To sprawny PR-owiec, który przez lata pracował w dużych koncernach marketingowych. Od lutego 2018 r. Mariusz Kozak-Zagozda ma być zatrudniony w PO, a od kwietnia tego roku również w warszawskim Ratuszu. Ma też współpracować z klubem parlamentarnym Platformy Obywatelskiej. Pytany o sprawę rzecznik warszawskiego Ratusza Kamil Dąbrowa potwierdza zatrudnienie Kozaka-Zagozdy w stołecznym ratuszu. – W biurze marketingu miasta od kwietnia na stanowisku pomocniczym, na umowę czasową – półroczną – jest zatrudniony taki człowiek, którego zadaniem jest prowadzenie profili miejskich, naszych stron internetowych na Facebooku, Twitterze – wyjaśnia Kamil Dąbrowa.

W sprawie twórcy strony internetowej „Sok z Buraka” interweniował m.in. poseł PiS Paweł Lisiecki, który złożył dziś wizytę w stołecznym dziale marketingu, a następnie dziale kadr i szkoleń. Jaki był efekt? – Z tego, co udało nam się ustalić, to pracownicy nie za bardzo kojarzą tę osobę i jako osobę, która by przychodziła do pracy – mówi poseł Paweł Lisiecki. Dodatkowo informacja o zatrudnieniu Kozaka-Zagozdy na stanowisku pomocniczym może oznaczać jeszcze jedno.

– Że nie był przeprowadzony konkurs na to stanowisko. Taka próba obejścia tego, aby został ogłoszony konkurs na stanowisko i zatrudnienie tej konkretnej osoby – podkreśla Paweł Lisiecki.

Tymczasem z ustaleń tygodnika „Sieci” wynika, że Mariusz Kozak-Zagozda przez ostatnie 5 miesięcy pracy w stołecznym Ratuszu otrzymał co najmniej 25 tys. zł. Dlatego też europoseł PiS Patryk Jaki złoży jutro zawiadomienie do Prokuratury. – W tej sprawie jutro skieruję zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa używania pieniędzy publicznych do zorganizowanego hejtu, fejków na nieprawdopodobną skalę – wskazuje Patryk Jaki.

Strona „Sokzburaka” to nie jedyna tego typu aktywność osób związanych z PO. Na profilu na Twitterze #Silnirazem także wylewa się hejt wobec polityków PiS i osób popierających tę formacje. Czy to strategia PO? Już w 2015 „Rzeczpospolita” ujawniła, że ówczesna premier Ewa Kopacz chce zatrudnić 50 hejerów. – Docelowo będzie ich około 100 – zdradza nam jeden z uczestników spotkania w Jachrance. Tak zwani hejterzy, to osoby, które zajmują się krytyką w sieci. W tym wypadku celem ataku mają być działania PiS i prezydenta-elekta Andrzeja Dudy. W działalność w internecie bardziej zaangażować mają się też sami posłowie – napisano wówczas w „Rzeczpospolitej”.

Pytana dzień później o tę sprawę ówczesna rzecznik rządu Małgorzata Kidawa-Błońska stwierdziła, że to jedynie żart. – To był żart i szkoda, że ktoś, kto opowiada o tym, co działo się na klubie, powiedział o pierwszej wypowiedzi pani premier, a nie posłuchał do końca – mówiła wówczas Małgorzata Kidawa-Błońska.

Dziś widać, że nie był to żart – podkreśla radny PiS Filip Frąckowiak. – Teraz widzimy, że te słowa sprzed 4 lat pani Ewy Kopacz o zatrudnieniu 50 hejterów to nie był żart i nie wycofywała się z tego na serio, to zostało wdrożone – zaznacza Filip Frąckowiak.

Poziom stron „Sok z Buraka”, jak i wielu innych stron internetowych, jest dramatyczny – podkreśla socjolog Mirosław Boruta Krakowski. – Tak obniżył się ten poziom debaty publicznej w Polsce, że trzeba zastanowić się – i to jest być może jakaś droga na przyszłość – nad rozwiązaniami prawnymi dotyczącymi tej sfery – mówi Mirosław Boruta Krakowski.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/hejt-za-publiczne-pieniadze

Posłowie do PE utworzyli siedem grup politycznych przed pierwszym spotykaniem nowego Parlamentu 2 lipca 2019 roku.

Po ogłoszeniu wyników wyborów europejskich, nowo wybrani posłowie do Parlamentu Europejskiego organizują się w grupy polityczne, skupiające posłów z różnych państw na podstawie ich przynależności politycznej.

Według regulaminu Parlamentu Europejskiego, grupa polityczna musi składać się z co najmniej 25 posłów wybranych w co najmniej jednej czwartej państw członkowskich (czyli w co najmniej siedmiu). Poseł lub posłanka mogą należeć do tylko jednej grupy politycznej, ale mogą też zdecydować, że nie będą należeć do żadnej; tacy posłowie są określani jako „niezrzeszeni” lub NI (od francuskiego „non-inscrits”). Obecnie, 57 posłów w Parlamencie pozostaje poza grupami politycznymi.

Posłowie mogą tworzyć grupy polityczne w każdym momencie trwania kadencji Parlamentu. W tej chwili w Parlamencie istnieje siedem grup politycznych spełniających wymagane kryteria.

Grupy polityczne cieszą się pewnymi przywilejami - odgrywają ważną rolę w ustalaniu porządku obrad Parlamentu, otrzymują więcej czasu na przemówienia podczas debat, mają więcej przestrzeni biurowej, więcej personelu i więcej funduszy na organizowanie spotkań i rozpowszechnianie informacji. Decydują również o składzie komisji parlamentarnych i delegacji.

Oto spis grup politycznych w obecnej kadencji Parlamentu (stan na 2 lipca 2019 r.), od największej do najmniejszej:

EPP: Grupa Europejskiej Partii Ludowej (Chrześcijańscy Demokraci) 182 posłów,
S&D: Grupa Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów w Parlamencie Europejskim 154 posłów,
Grupa Renew Europe 108 posłów,
Greens/EFA: Zieloni/Wolny Sojusz Europejski 74 posłów,
ID: Tożsamość i Demokracja 73 posłów,
ECR: Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy 62 posłów,
GUE/NGL: Zjednoczona Lewica Europejska/Nordycka Zielona Lewica 41 posłów.

Za: http://www.europarl.europa.eu/news/pl/headlines/eu-affairs/20190612STO54311/parlament-zaczyna-nowa-kadencje-z-siedmioma-grupami-politycznymi oraz https://twitter.com/BeataKempa_KPRM i  https://twitter.com/PatrykJaki

Patryk Jaki: Wstępnie 250 tys. głosów (a  dokładnie 258.366 głosów - dop. KN) i jeden z najlepszych wyników w Polsce. I najlepszy w historii z nie pierwszego miejsca. Bardzo dziękuję za zaufanie. Czekamy na oficjalne wyniki. Najważniejsze, że znów wygrywa Zjednoczona Prawica!

(https://twitter.com/SolidarnaPL)