Przeskocz do treści

Rosnące ceny energii to dopiero początek – mówił w Parlamencie Europejskim europoseł Patryk Jaki (Solidarna Polska).

– Nowy projekt wytycznych zastępuje te wytyczne z lat 2014-2020 i w porównaniu do tamtych ten bardziej stawia na cele klimatyczne, a mniej na bezpieczeństwo energetyczne i konkurencyjność – mówił Patryk Jaki w środę w Strasburgu.

Według niego "efekty tego widać gołym okiem". – Chcecie państwo likwidować węgiel, nie uwzględniając różnego punktu startu różnych państw. Tworzymy sztuczne narzuty na węgiel, który jeszcze wiele lat mógłby być najtańszym źródłem energii i w ten sposób wpisywać się w transformację energetyczną – ocenił.

Patryk Jaki: Grozi nam hiperinflacja i ubóstwo

– Węgiel jest zły? Okej, ale piszecie, że gaz też jest zły i tutaj czytamy, że "inwestycje w gaz ziemny nie przynoszą pozytywnego efektu środowiskowego". Atom oczywiście też możemy usłyszeć, że jest zły. Chcę państwu powiedzieć, że taka polityka doprowadzi do tragedii: hiperinflacji, ubóstwa, zmniejszenia konkurencyjności naszej gospodarki, upadku naszych firm i przenoszenia naszych firm poza Unię Europejską – stwierdził Patryk Jaki.

– To, co w tej chwili widzimy, czyli rosnące ceny energii, to dopiero początek. Kiedy ostrzegaliśmy, jak inwestycje w Nord Stream 2 się skończą, państwo nic z tym nie robiliście. Dzisiaj znów ostrzegamy: warto zmienić tę politykę – oświadczył europoseł Solidarnej Polski.

Drogi prąd. Co zrobi UE?

Na początku października w Parlamencie Europejskim odbyła się debata nad ograniczeniem skutków podwyżek cen energii. Część europosłów zaapelowała o podjęcie natychmiastowych działań w celu ochrony osób najbardziej dotkniętych wzrostem rachunków. Przed końcem roku Komisja Europejska ma zaproponować reformę rynku gazu, aby uczynić go bardziej odpornym na podwyżki cen.

Tekst i zdjęcie: https://dorzeczy.pl/opinie/214492/patryk-jaki-rosnace-ceny-energii-to-dopiero-poczatek.html

Podczas burzliwej debaty w Parlamencie Europejskim Patryk Jaki wskazywał na podwójne standardy i hipokryzję unijnych instytucji. Jego zdaniem PE kieruje się przede wszystkim niechęcią do polskiego rządu.

We wtorek rano w Strasburgu rozpoczęła się debata z udziałem przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen oraz premiera Mateusza Morawieckiego o wyroku Trybunału Konstytucyjnego stwierdzającego wyższość prawa krajowego nad unijnym w niektórych obszarach.

Posłowie do PE zagłosują nad rezolucją w tej sprawie w czwartek. Z kolei w środę mają dyskutować nad praktycznie całkowitym zakazem aborcji w Polsce, który wszedł w życie w styczniu 2021 roku.

Marionetki i filozof

Podczas burzliwej debaty głos zabrał m.in. europoseł Patryk Jaki. Polityk jasno wskazał na podwójne standardy stosowane przez Parlament Europejski i Komisję Europejską wobec krajów członkowskich.

– Praworządność jest ważna, ale ważniejsza jest równość. Spójrzmy na wyroki niemieckie - 2010, 2019, 2020 rok - konstytucja jest ważniejsza od prawa unijnego. Francja - 2021 r. - to samo. Hiszpania 2020 r. - konstytucja nad prawem unijnym. Rumunia 2021 - ta sama decyzja – wyliczał polityk Solidarnej Polski.

– W Polsce dokładnie tak samo. Ale tylko Polska nie może tak zrobić, bo nie podoba wam się ten rząd. Chcecie przywrócić te marionetki, które zgadzają się na wszystko, co mówicie, ale mój kraj jest niezależny i tylko Polacy mogą decydować, kto będzie rządził – przekonywał europoseł.

– Jean-Jacques Rousseau, gdy Polska została zaatakowana z każdej strony, powiedział do Polaków: "nie idźcie za Europą w sposób ślepy, na końcu tej ścieżki są tylko pieniądze. Kochajcie wolność, bo jej zawsze broniliście" – zakończył swoje wystąpienie Patryk Jaki.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/obserwator-mediow/213793/debata-w-pe-jaki-nie-podoba-wam-sie-ten-rzad-chcecie-przywrocic-marionetki.html

Kiedy Robert Schuman patrzy, co robicie z jego projektem, przewraca się w grobie – mówił w europarlamencie Patryk Jaki.

"W 1 minutę ostro powiedziałem komisarzowi, co myślę o szantażowaniu Polski blokadą środków, jeśli nie zgodzi się na uznanie wyższości UE nad polską konstytucją. Gdzieś musi być granica tego, na co Polska może się godzić" – napisał Patryk Jaki na Twitterze. Udostępnił też nagranie swojego wystąpienia w Parlamencie Europejskim.

Patryk Jaki: Przystawiacie sędziom pistolet do głów

– Blokujecie środki dla Polski, ponieważ uważa ona, że konstytucja jest wyżej niż prawo UE. Tymczasem wiele państw Unii zrobiło dokładnie to samo, w tym Niemcy, które oczywiście środki otrzymały. Ponadto mówicie, że Polska otrzyma środki tylko wtedy, gdy Trybunał Konstytucyjny orzeknie w tej sprawie tak, jak chcecie – mówił Patryk Jaki, nawiązując do toczącej się przed Trybunałem Konstytucyjnym rozprawy w sprawie wyższości konstytucji nad prawem unijnym.

– Innymi słowy, od lat atakujecie Polskę za rzekomy brak niezawisłości wymiaru sprawiedliwości, a teraz co robicie? Przystawiacie sędziom pistolet do głów mówiąc, że mają orzekać tak, jak chcecie. To jest nowy europejski standard niezawisłości – dodał.

"Czy porównał pan Polskę i Czechy?"

Patryk Jaki stwierdził, że "kiedy Robert Schuman (jeden z ojców założycieli UE – red.) patrzy, co robicie z jego projektem, przewraca się grobie". – Bo on chciał budować solidarność między państwami, a wy budujecie mury – ocenił. – Komisarz mówi, że dla niego najważniejsze jest to, kto uczciwie wydaje środki. Naprawdę? Czy porównał pan Polskę i Czechy w swoich danych? I to jest fundamentalne pytanie: komu naprawdę blokujecie środki? – pytał europoseł Solidarnej Polski.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/208234/jaki-ostro-powiedzialem-komisarzowi-co-mysle.html

Jeżeli pan Biedroń i cała reszta Lewicy i opozycji chcą wpisywać się w ten scenariusz, to znaczy, że nie rozumieją tego, co jest żywotnym polskim interesem, polską racją stanu - mówi portalowi wPolityce.pl były wiceminister sprawiedliwości, europoseł Solidarnej Polski Patryk Jaki.

wPolityce.pl: Europoseł Lewicy Robert Biedroń zapowiedział w TVN24, że jutro w Parlamencie Europejskim odbędzie się debata połączona z rezolucją na temat sytuacji na granicy polsko-białoruskiej

Patryk Jaki: Zapoznałem się z planem obrad PE i takiego punktu w nim nie ma. Jutro rzeczywiście odbywa się debata na temat Białorusi, ale jej tytuł to: „Sytuacja na Białorusi po roku protestów i ich brutalnego tłumienia”. Chyba że europoseł Biedroń chce tutaj podczepić kwestię granicy. Być może będzie chciał złożyć jakiś wniosek i Konferencja Przewodniczących ma o tym zdecydować.

Robert Biedroń przekonywał, że rezolucja będzie „mocna, ale potrzebna”, a PE wezwie polskie władze do transparentności, dopuszczenia Frontexu, organizacji pozarządowych i mediów.

Polska cały czas dobrze współpracuje z Frontexem. Trudno żeby nie współpracowała, bo nie wiem, czy pan poseł Biedroń o tym wie, ale siedziba tej agencji mieści się w Warszawie. Po drugie - te zdjęcia, na których widzieliśmy, jak białoruskie służby dowodzą ludzi na granicę, pochodzą właśnie z Frontexu. [Rozmowę z byłym wiceministrem sprawiedliwości przeprowadziłam jeszcze zanim dyrektor Frontexu złożył wizytę na granicy polsko-białoruskiej - JJ]. Zarzut dotyczący braku współpracy z Frontexem jest więc chybiony. Po trzecie: jest oczywiste, że gdybyśmy zdobyli się, by wpuścić kilka takich osób, to za chwilę będziemy mieć ich pod granicą dziesiątki tysięcy. Nie wiem czy Robert Biedroń będzie w stanie ich wszystkich zmieścić w swoim domu, ale jeśli jest taki mocny, to niech poczyni taką deklarację, na pewno łatwiej będzie się rozmawiało.

Skąd zatem zarzuty dotyczące braku empatii, nieustanne podgrzewanie tematu imigrantów na granicy?

Jeżeli ktoś rzeczywiście ucieka przed wojną czy też prześladowaniami politycznymi, to są przecież procedury, które Polska za każdym razem jest zobowiązana sprawdzać. Składa się np. w Grodnie wniosek o azyl polityczny, ale na pewno nie przekracza się granicy tak „na dziko”. Już sam sposób wskazuje na to, że jest to prowokacja służb Łukaszenki i Putina. Jeżeli pan Biedroń i cała reszta Lewicy i opozycji chcą wpisywać się w ten scenariusz, to znaczy, że nie rozumieją tego, co jest żywotnym polskim interesem, polską racją stanu.

Jeżeli dojdzie do debaty w PE, to jakie argumenty podniosą Państwo jako PiS i EKR?

Oczywiście, jeśli ten temat pojawi się na agendzie PE, będziemy przedstawiać nasze argumenty, przypominając przede wszystkim, że to nie tylko polska granica, ale również wschodnia granica UE.

I mamy również poparcie unijnych instytucji, przynajmniej w kwestii ochrony granic.

Pewnie nie wszystkich instytucji, ale na pewno jakiejś części, która rozumie, że duża część migrantów koczujących przy granicy za cel swojej podróży nie obrała Warszawy, ale Berlin czy szeroko pojęte Niemcy.

Europoseł Biedroń, mówiąc o rezolucji PE, stwierdził, że polski rząd nie do końca rozumie stanowisko UE w kwestii imigrantów.

Wydaje mi się, że to raczej pan Biedroń nie zrozumiał stanowiska większości Polaków.

W ostatnim czasie politycy opozycji podnoszą argument „dzieci z Michałowa” i przekonują, że trzeba pomóc migrantom w sposób zgodny z sercem i rozumem, a przy tym - z prawem. Mówią o Frontexie, mówią, że należy jednocześnie chronić granice i pomagać imigrantom. Czy to jest w ogóle możliwe? Czy są to jakieś konkretne rozwiązania, sensowne argumenty?

Polska opozycja i konkretne rozwiązania? Dawno czegoś takiego w przyrodzie nie widzieliśmy. To oczywiste, że my, Polacy, zawsze należeliśmy do ludzi, którzy chcą pomagać, natomiast trzeba robić to mądrze. Bardzo chętnie pomagamy na miejscu i sytuacja, gdy wiemy, że pod granicą stoją osoby z terenów nieobjętych wojną to najlepszy dowód obnażający hipokryzję ludzi używających tego rodzaju argumentów o „sercu i rozumie”.

Kryzys na granicy cały czas eskaluje, codziennie dowiadujemy się o kolejnych prowokacjach strony białoruskiej, ze strony przeciwników rządu padają coraz ostrzejsze oskarżenia. Czy jest szansa na pokojowe rozwiązanie tego kryzysu?

Pewnie tak długo nie osiągniemy pokojowego rozwiązania, dopóki Putin będzie widział, że może - przy pomocy Łukaszenki - w najlepsze bujać polską łodzią. A widzą, że mogą to robić, dopóki opozycja i jej media w Polsce nie staną po stronie polskiej racji stanu. Będą robić to nadal i cieszyć się z tego, jak dzielą i osłabiają Polskę.

To ciekawe, co Pan Minister mówi, bo podobno - przynajmniej w narracji opozycji - rządy Prawa i Sprawiedliwości w Polsce są na rękę Putinowi i Łukaszence i w jakiś sposób wspierają obu wschodnich satrapów. Tymczasem widzimy, że w kwestii sytuacji na granicy opozycja chętniej daje wiarę Łukaszence i Putinowi, niż polskim władzom.

Politycy opozycji mają kilka swoich zaklęć, które polskie społeczeństwo rozszyfrowało już dawno. Polacy doskonale pamiętają, kto fotografował się z Putinem na sopockim molo, kto prowadził politykę prorosyjską, a kto antyrosyjską, która formacja w Parlamencie Europejskim doprowadziła do tego, że powstał Nord Stream 2.

Czy sytuacja na granicy polsko-białoruskiej jest testem na to, kto wspiera polską rację stanu?

Można trochę tak to nazwać. Są ludzie, którzy uważają, że polska konstytucja, polskie prawo, polskie granice i bezpieczeństwo Polaków to rzeczy święte. Z drugiej strony są ludzie, którzy będą robić sobie z tego kpiny i latać z siatkami po granicy, dlatego że są wychowani w duchu postmodernistycznych, nowoczesnych wartości, w imię tzw. postępu. I dla nich nie istnieje „polska racja stanu” rozumiana w taki sposób, w jaki rozumieli ją nasi przodkowie. Pod względem sposobu myślenia są kosmopolitycznymi obywatelami a nie obywatelami Polski. Niestety, ten proces postępuje. Pamiętajmy zresztą, że to wszystko nie jest przypadkiem. Ktoś chce w taki sposób programować z zewnątrz dużą grupę Polaków, ponieważ wie, że jeżeli w Polsce będzie mieszkało dużo osób, które nie identyfikują się z państwem, to Polska będzie słabsza. Tym swoim zachowaniem tak naprawdę osłabiają Polskę i wzmacniają Putina, który nie liczy się z prawami człowieka, co udowadniał już wielokrotnie.

Bardzo dziękuję za rozmowę / Rozm. JJ.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/568747-jaki-biedron-i-reszta-nie-rozumieja-polskiej-racji-stanu

Europoseł Patryk Jaki zaprezentował w poniedziałek raport dotyczący ekonomicznego bilansu członkostwa Polski w Unii Europejskiej.

W niedzielę eurodeputowany Solidarnej Polski poinformował za pośrednictwem mediów społecznościowych, że następnego o godzinie 13.00 w Sejmie odbędzie się konferencja prasowa, podczas której po raz pierwszy zaprezentowany zostanie pełny bilans transferów finansowych pomiędzy Polską a Unią Europejską od 2004 r. "Myślę, że wiele osób może być w szoku" – napisał Patryk Jaki.

Straty Polski

W konferencji, oprócz Patryka Jakiego, wzięli także udział autorzy raportu: prof. Krysiak oraz prof. Grosse. Europoseł stwierdził, że Polska "zapłaciła" za dostęp do unijnych środków otwarciem swojego rynku dla zachodnich firm. – Fundusze europejskie, które otrzymujemy są opłatą za dostęp do polskiego rynku – stwierdził polityk i podał przykład niemieckiej firmy, która wytwarzając określone produkty zamawia część podzespołów w Polsce. Finalnie niemiecka firma sprzedaje produkt z wysoką marżą, a polska firma otrzymuje znacznie mniejsze środki.

Patryk Jaki przekazał, że zaproszeni przez niego eksperci pokażą szerszy kontekst ekonomiczny uczestnictwa Polski w Unii Europejskiej. – Pokażemy, jak wygląda eksport, który musi być widziany w szerszym kontekście, czyli tego w jakim modelu firmy zachodnie osadziły Polskę. Modelu, w którym nasz kraj jest tylko częścią w łańcuchu produkcji – powiedział. Zgodnie z danymi zaprezentowanymi podczas konferencji w okresie 2004-2020 Polska otrzymała netto z Unii Europejskiej ok 593 mld złotych. W tym samym okresie bilans kwot wytransferowanych z Polski przez zachodnie firmy do zysków polskich przedsiębiorstw w UE wyniósł minus 981 mld złotych (fot. wpolityce.pl).

Łącznie od momentu wejścia do UE Polska straciła 535 mld złotych.

– Dostęp do rynku, aktywa, drogi, zakłady pracy, klienci to cały potencjał, do którego dostęp dajemy firmom z Unii Europejskiej. To potencjał, aktywa zdolne do generowania przepływów [finansowych - przyp. red.]. W skali roku ta kwota przepływów, które uzyskiwaliśmy była mniejsza średniorocznie o 23 miliardy – powiedział prof. Krysiak. – Z perspektywy przepływów gotówkowych mamy takie negatywne saldo – dodał.

Tekst za: https://dorzeczy.pl/opinie/202297/ekonomiczny-bilans-czlonkostwa-w-ue-patryk-jaki-prezentuje-raport.html

Dawno już wiele osób mówiło, że potrzebny jest uczciwy bilans do merytorycznej dyskusji – podkreśla Patryk Jaki zapowiadając konferencję prasową.

Eurodeputowany Solidarnej Polski poinformował za pośrednictwem mediów społecznościowych, że 20 września o 13:00 w Sejmie odbędzie się konferencja prasowa, podczas której po raz pierwszy zaprezentowany zostanie pełny bilans transferów finansowych pomiędzy Polską a Unią Europejską od 2004 roku.

"Myślę, że wiele osób może być w szoku" – przewiduje Patryk Jaki (fot. wpolityce.pl).

Z informacji przekazanych przez byłego wiceministra sprawiedliwości wynika, że raport został przygotowany przez zespół pod przewodnictwem profesorów Zbigniewa Krysiaka ze Szkoły Głównej Handlowej i Tomasza Grosse z Uniwersytetu Warszawskiego.

"Dawno już wiele osób mówiło, że potrzebny jest uczciwy bilans do merytorycznej dyskusji" – zauważył eurodeputowany.

Członkostwo w UE nie takie opłacalne?

O tym, że taki bilans jest potrzebny mówił w ostatnim czasie partyjny kolega Patryka Jakiego Janusz Kowalski (fot. dorzeczy.pl). – Proponuję żeby zrobić profesjonalny audyt. Polski rząd musi monitorować czy finansowo i geopolitycznie korzystamy z członkostwa w Unii Europejskiej. Nie ma takiego jednego dokumentu. W mojej ocenie, jeżeli chodzi o aspekt finansowy, zdecydowanie tracimy (...) Po takim audycie trzeba się nad tym zastanowić, poważna debata – mówił w rozmowie z Jackiem Prusinowskim w "Sednie sprawy" na antenie Radia Plus poseł Solidarnej Polski.

Kwestia ta wielokrotnie była także podnoszona przez publicystów tygodnika "Do Rzeczy". O braku bilansu zysku i strat mówili w jednym z odcinków "Polski Do Rzeczy" Rafał Ziemkiewicz i Paweł Lisicki. Ziemkiewicz uznał za rzecz zadziwiającą, że przez 20 lat nikt nie dokonał rachunku opłacalności naszej obecności w UE. – Nie dokonuje się rachunków dogmatów – wskazywał Lisicki. Ziemkiewicz podkreślił, iż mogłoby się okazać, że zyski są dużo mniejsze niż straty, jakie z tego tytułu ponosimy.

Tekst za: https://dorzeczy.pl/kraj/201985/jaki-zapowiada-raport-o-transferach-polska-ue.html

Europoseł Solidarnej Polski w ostrych słowa odpierał zarzuty dotyczące łamania zasad praworządności przez rząd w Warszawie.

W środę popołudniu w Parlamencie Europejskim odbywa się debata nad stanem praworządności w Polsce. Europosłowie dyskutują nad rezolucją ws. „wolności mediów i dalszego pogarszania się stanu praworządności w Polsce”. Głos zabrała m.in. wiceszefowa Komisji Europejskiej Vera Jourova, która zapowiedziała zdecydowane działania KE w przypadku wejścia w życie zapisów nowelizacji ustawy medialnej. Europosłowie Zjednoczonej Prawicy odpierali ataki i starali się udowadniać, że działania KE wobec Polski są bezprawne.

Mocne słowa Patryka Jakiego

Głos zabrał także Patryk Jaki. Polityk wskazywał, że nowelizacja ustawy medialnej ma jedynie doprecyzować polskie prawo. – Każda telewizja w Polsce może działać, musi to jednak robić zgodnie z prawem, które funkcjonuje, nie nawet w Polsce tylko w Europie – zaczął swoje wystąpienie polityk Solidarnej Polski. – To jest jednak całkowicie inna sprawa niż państwa opowieści o tym, że ta telewizja jest obiektywna, dla tej telewizji na przykład nie ma Trybunału Konstytucyjnego, jest tylko Trybunał Przyłębskiej – dodał.

Europoseł wskazał na uchybienia, jakich w ostatnim czasie dopuścili się dziennikarze TVN. – Sami sobie zmieniają konstytucyjne nazwy, niszcząc państwowe instytucje. Dla nich wszyscy sędziowie powoływani za czasów lewicy i liberałów, totalitarnych czasów komunistycznych są legalni, a ci powoływani za czasów konserwatywnej władzy są nielegalni, to są neosędziowie – mówił Patryk Jaki (fot. wpolityce.pl). – Twierdzą, ze Niemcy mają mniejszy udział polityków w systemie powoływania sędziów, kiedy każdy, kto potrafi czytać, wie, że jest dokładnie odwrotnie. Promują ideologię gender, wyśmiewanie patriotyzmu i narrację Łukaszenki i w sprawie kryzysu na wschodniej granicy Unii Europejskiej – dodał.

Brak szacunku dla Polski

Patryk Jaki skrytykował także zachodnich polityków. – Wam się to podoba, bo wszystko, co niszczy Polskę od środka, jest dla was dobre, aby Polska nigdy nie mogła do was dołączyć, bo Polacy dla was są dobrzy, ale do zbierania szparagów i truskawek. Polacy jednak nie są od was gorsi i nie pozwolą się tak traktować i dobrze, żebyście to odnotowali – powiedział. Polityk wskazał także na przykład z Niemiec, gdzie polityk, wiceprzewodniczący CDU został wybrany sędzią. – To nie jest upolitycznienie? To jest po prostu wstyd, wstyd dla państwa – podsumował polityk Solidarnej Polski.

Tekst za: https://dorzeczy.pl/opinie/200512/to-jest-po-prostu-wstyd-jaki-mocno-w-parlamencie-europejskim.html

To jest kolejne bezczelne łamanie prawa, traktatów, dobrego obyczaju i zasad dyplomacji – napisał o rezolucji PE ws. praw osób LGBTQI Patryk Jaki.

Były wiceminister sprawiedliwości, obecnie europoseł Solidarnej Polski Patryk Jaki w mocnych słowach skomentował w mediach społecznościowych przyjęcie wczoraj przez Parlament Europejski rezolucji ws. praw osób LGBTQI. Jego zdaniem, mamy do czynienia z kolejnym bezczelnym łamaniem prawa, traktatów, dobrego obyczaju i zasad dyplolacji. "[...] dlatego że ta rezolucja mówi o narzuceniu innym państwom spraw z zakresu prawa rodzinnego, kultury, etyki, moralności, religii, czyli wszystkich obszarów, które są wyłączną kompetencją państwa członkowskiego" – wskazał polityk, podkreślając iż unijni urzędnicy "celowo łamią praworządność, próbują przeforsować coś, o czym wiedzą, że Polacy się na to nie zgadzają, traktując Polskę jako swoją kolonię".

"I mają też swój konkretny cel, żeby w ten sposób postępować - mianowicie chodzi im o to, że oni mają pełną świadomość, że jeżeli rozmyją Polskę od strony aksjologicznej, tożsamościowo-historyczno-moralnej, jeżeli zniszczą te wszystkie polskie podwaliny - czyli poczucie silnej, własnej tożsamości, odrębnej od innych państw, jeżeli to zniszczą, to Polska będzie dużo łatwiejsza kulturowo do kolonizacji, potem gospodarczo, i dużo mniej i rzadziej będzie się stawiała. I nie będzie aspirowała do tej roli, do której dzisiaj aspiruje, do roli partnera, Polska chce być tak samo traktowana jak Niemcy czy Francja" – wyjaśnił w swoim wpisie polityk Solidarnej Polski (fot. wpolityce.pl).

Rezolucja PE ws. "małżeństw" jednopłciowych

UE powinna usunąć wszelkie przeszkody, jakie napotykają osoby LGBTIQ w korzystaniu ze swoich podstawowych praw. Małżeństwa jednopłciowe i związki partnerskie powinny być uznawane w całej Unii – podkreślił we wtorek Parlament Europejski. W rezolucji w sprawie praw osób LGBTIQ w UE (przyjętej 387 głosami do 161, przy 123 wstrzymujących się do głosu) europarlament zaznaczył, że obywatele ci powinni mieć możliwość pełnego korzystania ze swoich praw, w tym prawa do swobodnego przemieszczania się, w całej Unii. Posłowie do PE odnotowali także dyskryminację, jakiej ich zdaniem doświadczają społeczności LGBTIQ w Polsce i na Węgrzech. Parlament wezwał do dalszych działań UE wobec tych krajów. Jak wyjaśniono, chodzi o postępowania w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego, środki sądowe i narzędzia budżetowe.

Tekst za: https://dorzeczy.pl/opinie/200248/jaki-o-rezolucji-pe-ws-praw-osob-lgbtqi-patryk-jaki.html

„Nie mam żadnych wątpliwości, że jest to próba przywrócenia porządku w Europie, który miałby się układać wokół tworzenia nowego, wielkiego Cesarstwa Niemieckiego Unii Europejskiej. Oczywiście takiej nazwy nie będzie, ale będą takie właśnie zasady – że rządzi Berlin i dopóki Polacy nie przyjmą tego do wiadomości, to będą nam nakładane kary albo będzie nam odbierana suwerenność tak długo, jak rząd PiS przyjmie do wiadomości, że jest przedłużeniem polityki Berlina, albo będą to robić tak długo, aż wróci do władzy Donald Tusk, który już dawno przyjął to do wiadomości” - mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Patryk Jaki, były wiceminister sprawiedliwości, europoseł Solidarnej Polski, odnosząc się do wniosku KE do TSUE o nałożenie kar finansowych na Polskę za nieprzestrzeganie decyzji ws. środków tymczasowych z dnia 14 lipca.

wPolityce.pl: KE zdecydowała o wysłaniu wniosku do TSUE o nałożenie kar finansowych na Polskę za nieprzestrzeganie decyzji ws. zawieszenia Izby Dyscyplinarnej SN. Jak pan komentuje złożenie takiego wniosku?

Patryk Jaki: Instytucje UE uważają, że Izba Dyscyplinarna SN rzekomo nie jest niezależna dlatego, że w procedurze wyboru sędziów do tej Izby brała udział KRS, do której sędziowie obecnie są wybierani przez Sejm (większością 3/5 głosów), a wcześniej byli wybierani przez samych sędziów. Polska jest cały czas oskarżana o upolitycznienie systemu sądowniczego ze względu na sposób wyboru sędziów do KRS-u, a procedura w tej sprawie nie odbiega w żaden sposób od podobnych procedur wyłaniania sędziów w innych państwach. Jeżeli ktoś chce wejść w szczegóły merytoryczne tej sprawy, to ona ośmiesza komisarzy. Drugi wątek merytoryczny w tej sprawie jest taki, że oni uważają, iż trzeba nałożyć na Polskę kary dlatego, że postanowienie o zabezpieczeniu Izby Dyscyplinarnej SN jest niewykonane. Tymczasem w wielu państwach UE wyroki TSUE są niewykonywane w dużo większej częstotliwości niż w Polsce i nie są tam nakładane żadne kary. Co więcej, są państwa, które wprost kwestionują wyższość prawa europejskiego nad krajowym i na nie również nie są nakładane żadne kary.

To dlaczego Pana zdaniem KE składa ten wniosek?

Można to interpretować tylko i wyłącznie jako wendetę przeciwko Polsce, jako próbę ustawienia Polski w szeregu, dlatego że UE, a tak naprawdę Niemcy po decyzji USA, że same wycofują się z Europy, próbują poprzez UE doprowadzić do tego, co oni pewnie nazywaliby porządkiem w Europie. To znaczy nie ma czegoś takiego, że są państwa Europy Środkowo-Wschodniej, które mogą aspirować do takiej samej roli, jak państwa Zachodu. Oni chcą pokazać Polsce miejsce w szeregu – że albo zgodzimy się na to, że będziemy przedłużeniem polityki Berlina, albo będą nam uprzykrzać życie każdego dnia takimi absurdalnymi decyzjami. O to w tym wszystkim tak naprawdę chodzi. Nie mam żadnych wątpliwości, że jest to próba przywrócenia porządku w Europie, który miałby się układać wokół tworzenia nowego, wielkiego Cesarstwa Niemieckiego Unii Europejskiej. Oczywiście takiej nazwy nie będzie, ale będą takie właśnie zasady – że rządzi Berlin i dopóki Polacy nie przyjmą tego do wiadomości, to będą na nas nakładane kary albo będzie nam odbierana suwerenność tak długo, jak rząd PiS przyjmie do wiadomości, że jest przedłużeniem polityki Berlina, albo będą to robić tak długo, aż wróci do władzy Donald Tusk, który już dawno przyjął to do wiadomości.

Pana zdaniem TSUE faktycznie może zdecydować o nałożeniu na Polskę kar, czy raczej wniosek KE to jest tylko taki straszak?

Jeżeli kary na Polskę były nakładane za dużo mniej spektakularne politycznie rzeczy, to nie miejmy tutaj złudzeń, tym bardziej, że TSUE niestety dawno już nie jest sądem, tylko narzędziem do wykonywania wyroków politycznych. Polska już dawno powinna zachowywać się dużo bardziej asertywnie, ale nie w mowie, tylko działaniu. Polska musi wykorzystywać na przykład te momenty, kiedy decyzje są podejmowane jednomyślnie. W tamtym roku niestety nie zostało to wykorzystane i teraz trzeba czekać na kolejną okazję.

Cofnąć czasu jednak się nie da, co zatem zrobić w aktualnej sytuacji, jeśli kary zostaną nałożone?

Polska ma wiele możliwości, może rozważać na przykład zawieszenie składki do budżetu UE. Jesteśmy dużym państwem i jeśli my samych siebie nie będziemy szanowali, to trudno, aby inny nas szanowali.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/565382-nasz-wywiad-jaki-o-wniosku-ke-wendeta-przeciwko-polsce

Stacja TVN24 przerwała transmisję wczorajszej konferencji ministra Zbigniewa Ziobry i jego zastępcy Sebastiana Kalety. Zdaniem polityków Solidarnej Polski doszło do ocenzurowania prawdziwych informacji, a przywołane przez TVN argumenty tylko potwierdzają narrację ministerstwa.

W związku z decyzją Komisji Europejskiej zwróceniu się do TSUE z wnioskiem o nałożenie kar finansowych na Polskę za działalność Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, we wtorek w Ministerstwie Sprawiedliwości odbyła się konferencja kierownictwa resortu. Szef Solidarnej Polski zwracał uwagę na podwójne standardy Unii Europejskiej. Przywoływał przykłady państw, w których politycy mają bezpośredni wpływ na proces wyboru sędziów. – Ten mechanizm, który mamy w Polsce jest prostą kopią mechanizmu, który funkcjonuje od lat w Hiszpanii. Hiszpański odpowiednik polskiego Sejmu wybiera w drodze głosowania, kwalifikacją trzech piątych spośród sędziów zgłoszonych przez innych sędziów. Tak jak w Polsce musi być podpisanych co najmniej 25 sędziów. Literalnie jest to skopiowane z rozwiązań hiszpańskich. W ten sposób wyłaniani są kandydaci do tamtejszej rady sądownictwa, którzy mają istotną rolę w wyłanianiu sędziów hiszpańskiego sądownictwa. Model hiszpański nie budzi żadnych wątpliwości Komisji Europejskiej, ani TSUE, choć w ich wyborze uczestniczą politycy, parlament taką samą większością głosów – powiedział Zbigniew Ziobro.

Minister sprawiedliwości (fot. wplityce.pl) odniósł się także do przypadku Niemiec. – Sędziowie Najwyższego Sądu Federalnego są wybierani wyłącznie i bezpośrednio przez polityków. Jest powoływana komisja, która w połowie składa się z przedstawicieli wybranych przez Bundestag, w drugiej przez ministrów sprawiedliwości, a więc polityków krajów landowych. Na czele tej komisji stoi minister sprawiedliwości Niemiec, czyli tak jak ja stałbym na czele tej komisji. On podejmuje decyzje na wniosek tych uczestników, kto będzie sędzią Sądu Najwyższego Niemiec – kontynuował. W podobnym tonie wypowiadał się także wiceminister Sebastian Kaleta.

Przerwana transmisja

Po ok. 10 minutach transmisja konferencji została przerwana. – Słyszą Państwo konferencję ministra sprawiedliwości i wiceministra i jeden z argumentów, który został przytoczony na początku odnośnie decyzji Komisji Europejskiej brzmiący, że bardzo podobnie jest na przykład w Niemczech. To konkrety dla naszych widzów: w niemieckim sądownictwie obowiązuje generalna zasada, że o nominacjach sędziowskich decydują ministerstwa sprawiedliwości w krajach związkowych przy udziale parlamentów związkowych i przedstawicieli samorządu sędziowskiego w różnych proporcjach, w zależności od landu. Nie wyłącznie politycy, jak usłyszeliśmy przed chwilą – powiedziała prowadząca serwis Anna Jędrzejowska. – Nie pierwszy raz padają takie wypowiedzi ze strony przedstawicieli ministerstwa sprawiedliwości. Konkret24 już w listopadzie bardzo dokładnie to tłumaczył w odniesieniu do Hiszpanii i Niemiec. Ten argument pojawia się jednak po raz kolejny. Agresja prawna, podwójne standardy - takie słowa słyszeliśmy przed chwilą podczas konferencji – dodała. Następnie stacja wyemitowała wypowiedź rzecznika Komisji Europejskiej oraz zaproszonego do studia eksperta. Transmisja konferencji została wznowiona dopiero gdy doszło do zadawania pytań przez dziennikarzy. Wcześniej TVN24 zdążył wyemitować jeszcze blok reklamowy.

Odpowiedź polityków

Na działania stacji zareagował minister Sebastian Kaleta (fot. wplityce.pl). Jego zdaniem treść artykułu, na który powołała się stacja, potwierdza tezy prezentowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości. "Dziękuję za potwierdzenie dzisiejszych słów Zbigniewa Ziobry o tym, że kto jest sędzią w Niemczech decydują wyłącznie politycy lub wskazane przez nich osoby. Polecam dokształcenie wydawców w TVN24, bo dochodzą mnie słuchy, że ocenzurowali dziś te fakty" – napisał. "Dziękuję również za potwierdzenie casusu Irlandii, tam o tym kto zostanie sędzią też wyłącznie decydują politycy. Dodam tylko, że to parlament, a nie żadna złożona z sędziów Izba Dyscyplinarna SN. Gdzie jest KE? Dziękuję również za potwierdzenie, że Polski KRS jest skonstruowany analogicznie do hiszpańskiego z drobną róznicą dot badania wymogów formalnych zgłoszonych kandydatów. W Polace formalnie kwalifikuje kandydatury Marszałek" – dodał.

"Jeśli TVN chciałby porozmawiać nie sam ze sobą na temat tego jak wprowadzają widzów w błąd - ja i Sebastian Kaleta jesteśmy gotowi do debaty" – skomentował. europoseł Solidarnej Polski Patryk Jaki.

Tekst za: https://dorzeczy.pl/obserwator-mediow/198468/tvn24-ocenzurowal-konferencje-ziobry-i-kalety-jest-odpowiedz-politykow.html

Europoseł odpowiedział na pytanie, co musiałoby zajść w stosunkach Polski z Unią Europejską, aby zaczął domagać się Polexitu.

Komisja Europejska zwróciła się we wtorek do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej o nałożenie kar finansowych na Polskę za działalność Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Przypomnijmy, że w połowie lipca TSUE orzekł, że system odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów w Polsce nie jest zgodny z prawem Unii Europejskiej. Po tym wyroku Komisja Europejska dała Polsce czas do 16 sierpnia na zastosowanie się do orzeczenia TSUE, nakazującego zawieszenie działalności Izby Dyscyplinarnej.

Europoseł Solidarnej Polski był pytany w programie Wirtualnej Polski o tę decyzję KE oraz o przyszłość Polski w Unii Europejskiej. Patryk Jaki dał jednoznaczną odpowiedź na pytanie o ewentualny Polexit.

Patryk Jaki: UE zmienia się

Polityk podkreślił (fot. wpolityce.pl), że Unia Europejska jest już obecnie zupełnie inną organizacją niż była w 2004 roku, a więc w czasie, kiedy Polska została do niej włączona. W tamtej UE Jaki widzi miejsce dla Polski. – Jeżeli Unia Europejska będzie tym, co sam promowałem w 2003 i 2004 roku, a mam na myśli przede wszystkim swobodny przepływ usług i towarów, czy otwarte granice, to w takiej Unii chcę być – stwierdził.

Europoseł zaznaczył, że obecnie trwa debata nad tym, czym ma w przyszłości być Unia Europejska. – To, że UE zmienia się teraz w jedną stronę, nie oznacza, że w przyszłości nie może zmienić się w drugą. Chcemy wpływać na ten proces. Wszystko zależy od tego, jak on się zakończy – stwierdził.

Patryk Jaki wskazał także, że będzie opowiadał się za pozostaniem w Unii, jeśli Polacy będą mieli realny wpływ na decyzje przez nią podejmowane. – Jeżeli ten wpływ nam zabiorą, będę przeciwko. Polska ma ogromną wartość – powiedział. Europoseł stwierdził również, że "nie chce Unii Europejskiej jako instytucji, w której Polacy nie mają nic do powiedzenia, a o wszystkim decyduje urzędnik brukselski".

Tekst za: https://dorzeczy.pl/opinie/198657/polska-powinna-wyjsc-z-ue-jednoznaczna-odpowiedz-patryka-jakiego.html

Można to interpretować tylko i wyłącznie jako wendetę przeciwko Polsce, jako próbę ustawienia Polski w szeregu – mówi o wniosku KE o nałożenie na Polskę kar finansowych eurodeputowany Patryk Jaki.

Były wiceminister sprawiedliwości, obecnie europoseł Patryk Jaki w rozmowie z serwisem wPolityce.pl skomentował informację przekazaną we wtorek przez Komisję Europejską dotyczącą zawnioskowania do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej [TSUE] o nałożenie na Polskę kar finansowych.

"Próba ustawienia Polski w szeregu"

W ocenie Patryka Jakiego, wniosek KE do TSUE można interpretować tylko i wyłącznie jako "wendetę przeciwko Polsce". – Jako próbę ustawienia Polski w szeregu, dlatego że Unia Europejska, a tak naprawdę Niemcy po decyzji USA, że same wycofują się z Europy, próbują poprzez UE doprowadzić do tego, co oni pewnie nazywaliby porządkiem w Europie – wskazał polityk i tłumaczył: "To znaczy nie ma czegoś takiego, że są państwa Europy Środkowo-Wschodniej, które mogą aspirować do takiej samej roli, jak państwa Zachodu. Oni chcą pokazać Polsce miejsce w szeregu – że albo zgodzimy się na to, że będziemy przedłużeniem polityki Berlina, albo będą nam uprzykrzać życie każdego dnia takimi absurdalnymi decyzjami". – O to w tym wszystkim tak naprawdę chodzi – dodał.

Europoseł przyznał, iż nie ma żadnych wątpliwości, że "jest to próba przywrócenia porządku w Europie, który miałby się układać wokół tworzenia nowego, wielkiego Cesarstwa Niemieckiego Unii Europejskiej". – Oczywiście takiej nazwy nie będzie, ale będą takie właśnie zasady – że rządzi Berlin i dopóki Polacy nie przyjmą tego do wiadomości, to będą na nas nakładane kary albo będzie nam odbierana suwerenność tak długo, jak rząd PiS przyjmie do wiadomości, że jest przedłużeniem polityki Berlina, albo będą to robić tak długo, aż wróci do władzy Donald Tusk, który już dawno przyjął to do wiadomości – podsumował.

KE wnioskuje o kary finansowe dla Polski

W połowie lipca TSUE orzekł, że system odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów w Polsce nie jest zgodny z prawem Unii Europejskiej. Po tym wyroku Komisja Europejska dała Polsce czas do 16 sierpnia na zastosowanie się do orzeczenia TSUE, nakazującego zawieszenie działalności Izby Dyscyplinarnej. W związku z niewykonaniem postanowienia o natychmiastowym zamrożeniu działania Izby Dsycyplinarnej, Komisja Europejska poinformowała we wtorek że zwróci się do TSUE o nałożenie na nasz kraj kar finansowych.

Informację w tej sprawie przekazała za pośrednictwem mediów społecznościowych wiceszefowa Komisji Europejskiej Vera Jourowa. "Poprosiliśmy Trybunał Sprawiedliwości UE o nałożenie kar finansowych na Polskę za działania Izby Dyscyplinarnej, która nadal prowadzi sprawy i nie szanuje zarządzeń TSUE" – napisała na Twitterze Jourova. Dodatkowo wiceszefowa Komisji Europejskiej poinformowała o wszczęciu postepowania w związku z niewykonaniem wyroku TSUE z 15 lipca, za co również grozi karami. "Orzeczenia TSUE muszą być respektowane w całej UE" – dodała Jourova.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/198473/ke-wnioskuje-o-kary-finansowe-dla-polski-jaki-komentuje.html

Poland should have requested reparations a long time ago. I have no idea why this is still not the case. If it depended on me, such a request would have been sent long ago — said Solidary Poland MEP Patryk Jaki to the portal wPolityce.pl.

The problem is that we cannot compete on equal terms with many countries today, precisely because of what happened in 1939 — indicated our interviewee. In order to understand the above, one has to imagine that Poland lost almost 40 per cent of its national resources as a result of the German invasion after the Second World War. In comparison, England or France lost only 1 percent of their resources. Poland fought Hitler, did not collaborate as some countries did, and behaved honourably. Then it was put under communist rule for 50 years, where it could not develop properly — recalls Patryk Jaki.

And that is why Western European countries today are so superior to us and try to take control over us in such absurd matters as the rule of law, and teach us about culture. We cannot simply forget what happened then. It is affecting everything that is happening in Poland today. If the Germans had paid for everything they did to Poland then, every Pole today would be several times richer — emphasized the politician.

The losses of war are not just destroyed infrastructure, buildings, people who lost their lives. They also include valuables and precious works of art stolen by the invaders, as it was pointed out by our interlocutor. There is a book by an outstanding German historian, Professor Goetz Aly, which illustrates how to this day every German benefits from the fact that Germany plundered Poland to such an extent. Let’s remember that so many valuable works of culture and art, individual possessions are in German houses to this day; they have never been returned to the Poles — emphasised Patryk Jaki.

Our interlocutor pointed out that the fact that Germany has not financially accounted for the crimes of World War II has affected not only the development of Poland in the postwar years to the present day. It will also have an impact on future generations. My children are going to be given a worse start to their lives than children in many Western countries. Precisely because we were robbed so massively at that time, and to this day no one has paid us back for it — he emphasised.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/facts-from-poland/564831-poland-should-have-requested-reparations-a-long-time-ago

Zdaniem europosła Patryka Jakiego Komisja Europejska blokując fundusze dla Polski nie kieruje się troską o demokrację i praworządność, a o interesy Niemiec.

Krótko po pojawieniu się w przestrzeni medialnej wypowiedzi unijnego komisarza Paolo Gentiloniego sugerującej, że Komisja Europejska wstrzyma wypłatę pieniędzy z Funduszu Odbudowy przeznaczonych na odbudowę polskiej gospodarki, Donald Tusk opublikował swój komentarz do sprawy. Były premier obarczył odpowiedzialnością Jarosława Kaczyńskiego o niszczenie praworządności w Polsce, co ma być bezpośrednią przyczyną zablokowania pieniędzy. – Jarosław Kaczyński swoją nieodpowiedzialną i niemądra polityką wyrządza Polsce i wszystkim Polakom dramatyczne szkody. Dziś Unia Europejska wstrzymuje miliardy euro pomocy, których nasz kraj potrzebuje jak tlenu. Wstrzymuje tylko dlatego, że PiS niszczy polską praworządność i europejski ład prawny – mówił Tusk.

"To nie jest tak, jak mówi Tusk"

Europoseł Solidarnej Polski Patryk Jaki (fot. wpolityce.pl) opublikował w sieci wideo, w którym odpowiada Tuskowi i przedstawia swoją interpretację słów komisarza. – Nie. To nie jest tak, jak mówi Donald Tusk. Mianowicie chodzi o to, że Unia Europejska, a tak naprawdę Berlin, mówią nam wszystkim "będziemy tak długo blokować wam pieniądze i uprzykrzać wam życie, jak długo do władzy w Polsce nie wróci nasz człowiek, to znaczy Donald Tusk" – powiedział Patryk Jaki.

– "Nas nie interesuje demokracja, to co wy, Polacy, sobie myślicie, nas nie interesuje praworządność. Nas interesuje jedna rzecz. Niemieckie interesy. A tych najlepiej będzie pilnował w Polsce Donald Tusk". I o to w tym wszystkim chodzi – podsumował polityk.

Fragmenty tekstu za: https://dorzeczy.pl/obserwator-mediow/197361/jaki-to-nie-jest-tak-jak-mowi-donald-tusk-tu-chodzi-o-niemieckie-interesy.html

Polska może nie otrzymać środków z Funduszu Odbudowy. "Gratulować zabiegów naszej opozycji (Targowicy)" – napisał Patryk Jaki.

Business Insider Polska, za agencją Reuters, przytacza słowa Paolo Gentiloniego, komisarza UE ds. gospodarki, który twierdzi, że środki dla Warszawy mają zostać zamrożone. Wszystko z powodu obaw KE związanych z praworządnością. – Kwestionowanie prymatu prawa unijnego nad krajowym blokuje wypłatę 57 mld euro z funduszu odbudowy – stwierdził Gentolini podczas posiedzenia Komisji Ekonomiczno-Budżetowej Parlamentu Europejskiego. Polityk dodał, że ostatnie decyzje polskiego rządu (chodzi o wniosek premiera Morawieckiego do TK o rozstrzygnięcie kwestii nadrzędności prawa krajowego nad unijnym) były dodatkowym czynnikiem, który przyczynił się do decyzji o zamrożeniu funduszy.

Patryk Jaki: W Polsce już nie można składać wniosków do TK

Na tę informację zareagował w swoich mediach społecznościowych Patryk Jaki. Polityk nie szczędził mocnych słów pod adresem polskiej opozycji. "Niestety zgoda na łamanie traktów rozzuchwala. Już nawet zawieszenie Izby Dyscyplinarnej, zgoda na katastrofalny „pakiet klimatyczny” i rozporządzenie o praworządności to za mało. Teraz mówią, że nie podoba się wniosek do TK ws wyższości polskiego prawa, która wynika z Konstytucji" – napisał europoseł Solidarnej Polski na Twitterze. "Czyli w Polsce już nie można składać wniosków do TK. Sądy nie mogą orzekać jak chcą bo „zabierzemy Wam kasę”. Ośrodek decydowania o wszystkim w Polsce przeniesiony do Brukseli (tak naprawdę do Berlina)" – zaznaczał w kolejnym wpisie. "Gratulować zabiegów naszej opozycji (Targowicy)" – dodał.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/197315/ke-chce-zablokowac-polsce-fundusze-jaki-mocno-reaguje.html

Na pewno nie mamy szans na reparacje od Niemiec, jeżeli nie będziemy nic w tym kierunku robić. Gdyby zależało to ode mnie, taki wniosek dawno byłby już złożony - powiedział portalowi wPolityce.pl europoseł Solidarnej Polski Patryk Jaki.

„Ze wstydem opuszczamy dziś flagi” - deklaruje ambasador Niemiec w Polsce. Podobne zapewnienia padały w ostatnich latach wielokrotnie ze strony czołowych niemieckich polityków. Choć zachodni sąsiedzi dojrzeli do tego, aby uznać swoją odpowiedzialność za wybuch II wojny światowej, raczej nie wychodzą poza tego rodzaju deklaracje. Sprawa reparacji wciąż pozostaje nierozwiązana.

Kwestia reparacji to nie tylko historia

Czy tak już zostanie? Czy to już przeszłość? Czy już zawsze 1 września będziemy słyszeć tylko „okrągłe słowa” o tym, że Niemcom jest wstyd? Dlaczego powinniśmy ubiegać się o reparacje? Te pytania zadaliśmy byłemu wiceministrowi sprawiedliwości, europosłowi Solidarnej Polski Patrykowi Jakiemu. Musimy sobie wszyscy zdać sprawę z tego, że to nie jest tylko historia. To nie tak, jak niektórzy mówią: zapomnijmy o przeszłości, myślmy tylko o przyszłości. Problem polega na tym, że nie możemy uczciwie rywalizować dziś z wieloma państwami, właśnie ze względu na to, co wydarzyło się w 1939 r. — wskazał nasz rozmówca. Aby to zrozumieć, trzeba wyobrazić sobie, że Polska w wyniku napaści Niemiec po II wojnie światowej straciła prawie 40 proc. zasobów państwa. Dla porównania Anglia czy Francja straciły tylko 1 proc. swoich zasobów. Polska walczyła z Hitlerem, nie kolaborowała, jak niektóre państwa, zachowała się honorowo. Potem jeszcze na 50 lat została oddana pod jurysdykcję komunistów, gdzie nie mogła się normalnie rozwijać — przypomniał Patryk Jaki. I to dlatego państwa Europy Zachodniej mają dziś taką nad nami przewagę i mogą nam skakać po głowach, w tak absurdalnych sprawach jak np. kwestia praworządności, gdzie chcą nas uczyć kultury. To nie jest tak, że o tym, co się wtedy wydarzyło, możemy po prostu zapomnieć. To wpływa na wszystko, co dziś dzieje się w Polsce. Gdyby Niemcy zapłacili za wszystko, co zrobili wówczas Polsce, to dzisiaj każdy Polak byłby kilkukrotnie bogatszy — podkreślił polityk.

Zniszczona infrastruktura i zrabowane dzieła sztuki

Straty wojenne to nie tylko zniszczona infrastruktura, budynki, ludzie, którzy stracili życie. To również kosztowności i cenne dzieła sztuki zrabowane przez najeźdźców, na co zwrócił uwagę nasz rozmówca. Jest taka książka wybitnego niemieckiego historyka, prof. Goetza Aly, która pokazuje, jak do dziś każdy Niemiec ma korzyści z tego, że Niemcy tak bardzo obrabowały Polskę. Pamiętajmy, że tak wiele cennych dzieł kultury i sztuki, indywidualnych majątków do dziś znajduje się w niemieckich domach, do dziś nie wróciło do Polaków — podkreślił Patryk Jaki (fot. warszawskagazeta.pl). Polska dawno powinna już wystosować wniosek o reparacje. Nie wiem, dlaczego tak się nie dzieje. Gdyby to zależało ode mnie, dawno taki wniosek byłby wysłany — dodał. Czy jednak mamy szanse na to, że Niemcy wynagrodzą nam finansowo zniszczenia, których dokonali podczas II wojny światowej? Przedstawiciele władz RFN niejednokrotnie podkreślali, że ta sprawa jest dla nich zamknięta.

Uważam, że na pewno nie mamy szans, jeżeli nie będziemy nic z tym robić — powiedział nam europoseł Solidarnej Polski.

„Brak reparacji zaważy też na kolejnych pokoleniach”

Dlaczego powinniśmy ubiegać się o reparacje? Nasz rozmówca zwrócił uwagę, że fakt, iż Niemcy nie rozliczyły się finansowo ze zbrodni z czasów II wojny światowej zaważył nie tylko na rozwoju Polski w latach powojennych aż do dziś. To będzie ważyć także na kolejnych pokoleniach. Moje dzieci będą miały gorszy start niż dzieci z wielu państw zachodnich. Właśnie dlatego, że tak doszczętnie nas wówczas obrabowano i nikt do dziś nie oddał nam za to pieniędzy — podkreślił.

Rozmywanie odpowiedzialności niemieckiej

Mimo iż wzrasta świadomość, że wojnę wywołali Niemcy, a Polacy coraz odważniej przypominają, że byli ofiarą, a nie sprawcą, wciąż pokutują pewne tendencje do rozmywania odpowiedzialności niemieckiej - np. skandaliczne stwierdzenia, że tragedię 1939 r. wywołało „złe słowo człowieka przeciwko drugiemu człowiekowi”. To samorządowcy Platformy niestety celują w tym. I to bardzo przykre, że w Polsce jest też taki nurt, który przecież znamy z czasów rozbicia dzielnicowego. Przykre, że dziś niektórzy samorządowcy Platformy mają takie tendencje — ocenił Patryk Jaki.

Tekst za: https://wpolityce.pl/polityka/564641-jaki-brak-reparacji-zawazy-na-kolejnych-pokoleniach

Patryk Jaki skomentował podpisanie przez prezydenta Andrzeja Dudę nowelizacji kodeksu postępowania administracyjnego. Europoseł Solidarnej Polski wyraził swoje zadowolenie, a odpowiedział mu miejski aktywista Jan Śpiewak.

Prezydent poinformował w sobotę, że podjął decyzję w sprawie nowelizacji kodeksu postępowania administracyjnego. Podjąłem dziś decyzję w sprawie ustawy, która w ostatnich miesiącach była przedmiotem ożywionej i głośnej debaty w kraju i za granicą. Po dogłębnej analizie postanowiłem podpisać przyjętą przez Sejm i Senat nowelizację Kodeksu Postępowania Administracyjnego — powiedział Andrzej Duda.

Podziękowania dla prezydenta

Do decyzji prezydenta odniósł się Patryk Jaki, który był przewodniczącym Komisji Weryfikacyjnej, zajmującej się aferą reprywatyzacyjną w Warszawie. Dziękuje @AndrzejDuda za podpis. Wreszcie po tylu latach moich walk a potem świetnego Sebastiana Kalety i wielu ludzi również z lewicy np. Jana Śpiewaka - mamy to! — napisał na Twitterze europoseł Solidarnej Polski.

Jego wpis skomentował krótko miejski aktywista Jan Śpiewak, o którym wspomniał w swoim wpisie Patryk Jaki. Bardzo dziękuję! I również gratuluję. Wielki sukces. Tysiące ludzi może odetchnąć w spokoju — zaznaczył Jan Śpiewak.

Prezydent podpisał ustawę, która kończy dziką reprywatyzację w Warszawie. Osiem lat temu zaczęliśmy mówić głośno o tym, że mafia rozkrada miasto. Mieli nas za wariatów. Dzisiaj mamy ustawę, która kładzie kres roszczeniom i temu procederowi. Tysiące ludzi może odetchnąć z ulgą. To była długa, ale zwycięska walka — napisał aktywista również na Facebooku.

Tekst i zdjęcia za: https://wpolityce.pl/polityka/562465-jaki-i-spiewak-dziekuja-prezydentowi-za-podpis-ws-kpa

„Z punktu widzenia prawnego sprawa wydaje się być prosta, mimo że robi się z tego łamanie demokracji” - mówi europoseł Patryk Jaki na nagraniu „Prawda o TVN!”, w którym odpowiada na wątpliwości dotyczące nowelizacji ustawy medialnej.

TVN kupiła firma, która znajduje się w 100 proc. poza Europejskim Obszarem Gospodarczym. Oni o tym dobrze wiedzieli, więc założyli sobie firmę-kogucik z siedzibą na lotnisku w Amsterdamie, która nie zatrudnia żadnego pracownika. Ta firma udaje, że jest firmą europejską. To ordynarne łamanie prawa — mówi Patryk Jaki.

Europoseł podkreśla, iż „TVN próbuje z siebie zrobić niezależne, obiektywne medium”, a w rzeczywistości tak nie jest. Patriotyzm jest przedstawiany jako nienormalność. Ludzie idący w Marszu Niepodległości są pokazywani jako faszyści i wariaci — podkreśla Patryk Jaki.

TVN tak kształtuje młodych ludzi – jeśli chcesz być wielkomiejskim inteligentem, to musisz w ciemno popierać to, co mówi Unia Europejska — zaznacza.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/562261-jaki-punktuje-tvn-to-ordynarne-lamanie-prawa

Patryk Jaki doskonale zripostował wpis Antony’ego Blinkena, w którym Sekretarz Stanu USA wyraził zaniepokojenie w związku z nowelizacją kodeksu postępowania administracyjnego oraz nowelizacją ustawy o radiofonii i telewizji.

Europoseł Solidarnej Polski przypomniał Blinkenowi niewygodne fakty, o których amerykański polityk chyba wolałby zapomnieć...

Procedowane w Polsce nowelizacje – kodeksu postępowania administracyjnego oraz ustawy o radiofonii i telewizji – budzą wśród polityków zza oceanu wielkie emocje. Słychać zdecydowane głosy sprzeciwu administracji prezydenta Joe Bidena. Swoje niezadowolenie postanowił wyrazić także Sekretarz Stanu USA. Antony Blinken dodał wpis na Twitterze, w którym nie zabrakło mocnej krytyki dla proponowanych przez polski rząd zmian w prawie. Niepokoi nas uchwalona w Polsce ustawa surowo ograniczająca restytucję ocalałych z Holokaustu i właścicieli mienia skonfiskowanego w czasach komunizmu, a także projekty ustaw, które poważnie osłabiłyby wolność mediów. Nasze wspólne wartości to nasze wzajemne bezpieczeństwo — napisał Blinken.

Mocna odpowiedź Patryka Jakiego!

Amerykańskiemu politykowi postanowił odpowiedzieć Patryk Jaki. Europoseł Solidarnej Polski zwrócił uwagę na fakty historyczne, które są na Zachodzie przemilczane.

Kto zdecydował, że władze komunistyczne zostały zainstalowane w Polsce? Pamiętacie nagrodę, jaką otrzymała Polska za bycie najwierniejszym sojusznikiem USA i Anglii? Czy pamiętasz, kto poprosił Stany Zjednoczone o pomoc w powstrzymaniu Holokaustu, kiedy naprawdę mogliście pomóc? — zripostował Patryk Jaki.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/562224-doskonala-odpowiedz-jakiego-na-wpis-sekretarza-stanu-usa

Komisja Europejska opublikowała dziś raport nt. praworządności w UE. KE wysłała też do Polski list, w którym domaga się wykonania decyzji TSUE dot. Izby Dyscyplinarnej SN. Wiceszefowa KE Vera Jourova grozi, że jeśli Polska do 16 sierpnia tego nie zrobi, to KE zawnioskuje do TSUE o nałożenie na Polskę kar finansowych. Szefowa KE Ursula von der Leyen potwierdziła, że taki list został wysłany. „To nieuprawniona presja na Polskę, wyjątkowe agresywne działania, które dążą do rozbicia jedności europejskiej, osłabienia całej Europy” - mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Patryk Jaki, europoseł Solidarnej Polski i były wiceminister sprawiedliwości, odnosząc się do ostatnich aktywności KE.

Próbują legitymizować łamanie traktatów

Oni próbują legitymizować łamanie traktatów. Bardzo dobrze wiedzą, że z traktatów wynika wprost, że nikt im nie przekazał kompetencji w zakresie sposobu organizacji sądownictwa w państwach członkowskich, za co chcieliby karać Polskę. Działają agresywnie, łamią praworządność i niszczą solidarność europejską, zamiast skoncentrować się na zagrożeniach i prawdziwych wyzwaniach, które Europa ma przed sobą — zaznacza. Oczekują zawieszenia części Sądu Najwyższego, instytucji konstytucyjnej. Jeśli się zgodzimy na to, to równie dobrze możemy za chwilę zawiesić inne instytucje, zapisane w konstytucji – na przykład prezydenta czy Sejm — dodaje.

Dopytany, co w takim razie Polska powinna zrobić w wypadku, gdy faktycznie TSUE nałożyłby na nasz kraj kary finansowe, odpowiada: To nie jest oczywiście proste. Są takie momenty w polityce, kiedy można rozgrywać pewne rzeczy. Takim momentem był szczyt Rady Europejskiej, gdzie negocjowano nowy budżet UE, ponieważ tam była zastosowana procedura, według której decyzję podejmowano jednomyślnie. W związku z tym wtedy Polska miała przewagę, bo były państwa, którym bardziej niż Polsce zależało na szybkim podjęciu decyzji ws. budżetu UE. Wtedy trzeba było załatwić wszystkie kwestie dotyczące sprawy praworządności. Dzisiaj KE ma pewną przewagę, którą wykorzystuje — zaznacza.

Polska nie może się zgodzić na ten dyktat

Oczywiście dialog z KE trzeba prowadzić, ale Polska nie może się zgodzić na ten dyktat. Jeżeli nawet zostaną nałożone kary, to będzie trzeba bardzo poważnie rozważyć, czy one są zgodne z prawem — dodaje.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/559390-jaki-o-liscie-ke-nie-mozemy-sie-zgodzic-na-ten-dyktat

Polska ma wyjaśniać dlaczego istnieje coś, co nie istnieje – mówił o wszczęciu przez KE procedury naruszeniowej przeciwko Polsce Patryk Jaki.

Komisja Europejska wszczyna przeciwko Polsce procedurę o naruszenie unijnego prawa w związku z tzw. strefami wolnymi od LGBT. Do sprawy w swoich mediach społecznościowych odniósł się europoseł Solidarnej Polski Patryk Jaki. "Polska ma wyjaśniać dlaczego istnieje coś co nie istnieje. A może by tak Polska przy okazji wyjaśniła dlaczego odpowiada za zamach 11 września, kolonizację Afryki oraz loty na Marsa?" – kpił z decyzji Komisji Europejskiej.

W kolejnym wpisie udostępnił artykuł o tym, że zmniejsza się liczba pracowników z Europy Wschodniej chcących znaleźć zatrudnienie w holenderskim rolnictwie i ogrodnictwie, o czym pisał w czwartek dziennik "Trouw". W krajach takich jak Polska rośnie gospodarka i dobrobyt – wyjaśnia przyczyny zjawiska gazeta. "Skandal! TSUE zaraz orzeknie zabezpieczająco, że Polacy mają wrócić do zbierania truskawek w Holandii. Niepraworządnym jest wyjazd Polaków, kiedy sędziowie holenderscy chcą jeść truskawki" – komentował Patryk Jaki (fot. radiomaryja.pl).

KE wszczyna procedurę ws. LGBT

O wszczęciu przeciwko naszemu krajowi procedury poinformowała w czwartek korespondentka RMF FM w Brukseli Katarzyna Szymańska-Borginon. Dziennikarka przypomniała, że Komisja Europejska chce zbadać zgodność tych stref z prawem Unii Europejskiej, jednak – jak podkreśliła – "polskie władze to utrudniają". KE twierdzi, że strona polska nie odpowiedziała w pełni i właściwie na jej zapytanie dotyczące charakteru i wpływu rezolucji o tzw. strefach wolnych od ideologii LGBT. "Instytucja obawia się, że deklaracje te mogą naruszać prawo UE o niedyskryminacji ze względu na orientację seksualną" – czytamy. Polskie władze od lutego miały nie dostarczyć informacji, których żądała unijna instytucja, co zostało uznane za naruszenie zasady lojalnej współpracy. "W związku z tym Komisja podjęła decyzję o skierowaniu do Polski wezwania do usunięcia uchybienia z powodu braku współpracy" – informuje dziennikarka.

Nie tylko Polska

Procedura o naruszenie unijnego prawa została także wszczęta wobec Węgier. W przypadku tego kraju chodzi o ustawę zakazującą promocji homoseksualizmu w telewizji. Informację o takich planach Komisji Europejskiej odnośnie do Polski, ale też i Węgier jako pierwszy podał "Financial Times". Teraz zarówno Polska, jak i Węgry mają dwa miesiące na ustosunkowanie się do argumentów Komisji. Jeśli to nie nastąpi, instytucja ta może podjąć decyzję o przesłaniu im uzasadnionej opinii, a na dalszym etapie skierować je do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Tekst za: https://dorzeczy.pl/opinie/191587/jaki-mamy-wyjasniac-dlaczego-istnieje-cos-co-nie-istnieje.html

Dla mnie jest oczywiste, że Tusk nie wracałby, gdyby nie uzyskał pewnego rodzaju zapewnień od instytucji europejskich – mówił Patryk Jaki.

W sobotę odbyła się Rada Krajowa Platformy Obywatelskiej. Donald Tusk oficjalnie powrócił na polską scenę polityczną. Po kilku tygodniach medialnych spekulacji były premier przejął przywództwo w partii. Jako nowy wiceprzewodniczący będzie pełnił obowiązki szefa ugrupowania do czasu formalnych wyborów. Było to możliwe dzięki rezygnacji Borysa Budki z funkcji przewodniczącego Platformy Obywatelskiej i rezygnacji z funkcji wiceprzewodniczących Ewy Kopacz oraz Bartosza Arłukowicza.

Patryk Jaki: Inaczej by nie wracał

– Dla mnie jest oczywiste, że Tusk nie wracałby, gdyby nie uzyskał pewnego rodzaju zapewnień od instytucji europejskich, że represje wobec Polski będą tak długo, jak proniemiecka opcja nie wróci do władzy w Polsce, czyli Donald Tusk – stwierdził Patryk Jaki (fot. wpolityce.pl) w rozmowie z TVP Info. – Mam nadzieję, że Polacy będą potrafili wyciągnąć z tego wnioski – podkreślił.

Jak zapewnił Patryk Jaki, PiS szykuje alternatywny plan dla tego scenariusza.

– Alternatywnym planem dla tego scenariusza jest przede wszystkim to, aby budować świadomość społeczną w naszym kraju na temat procesu, który w tej chwili odbywa się w UE. Mianowicie konsekwentnego zabierania Polakom wpływu na własne państwo – mówił.

– Jeżeli ta świadomość będzie duża i urzędnicy europejscy będą to widzieli i to będzie też oznaczało, że polityka karania Polski nie wpłynie w żaden sposób na zmianę władzy w naszym kraju, to jestem przekonany, że przyniesie skutki. Ale póki będziemy myśleli tak, że cokolwiek UE nie robi, to jest na pewno dobre, to urzędnicy unijni będą z tego korzystali i będą nam skakali po głowach – ocenił.

Tekst za: https://dorzeczy.pl/opinie/190770/jaki-o-powrocie-tuska-dostal-zapewnienie-od-instytucji-ue.html

W środę w Parlamencie Europejskim odbyła się debata łączona, która podejmowała kwestię praworządności i praw podstawowych na Węgrzech i w Polsce. Polscy europosłowie odpierali zarzuty m.in. o dyskryminację osób LGBT.

W środę europosłowie zajęli się m.in. sytuacją w Polsce i na Węgrzech. W szczególności debata dotyczyła naruszenia prawa UE i praw obywateli LGBTIQ na Węgrzech w wyniku zmiany ustawy przez węgierski parlament. Politycy wysłuchali także wystąpień dotyczących postępowania w sprawie Polski i Węgier na mocy art. 7 ust. 1 TUE. (...)

W swoim wystąpieniu europoseł Solidarnej Polski, Patryk Jaki wskazał, że twierdzenia o przemocy wobec osób LGBT w Polsce są manipulacją, którą chętnie stosują europejscy politycy.

Patryk Jaki: Udajecie jak zwykle

– Otóż udajecie jak zwykle, że w tej dyskusji chodzi o tolerancję dla osób LGBT, tymczasem, jak wiecie, w Polsce jest mniej przemocy wobec osób LGBT niż w waszych krajach – zaczął swoje wystąpienie Patryk Jaki. Polityk dodał, że skalę zjawiska przemocy wobec osób o innej orientacji seksualnej w krajach Europy Zachodniej wyraźnie pokazują tamtejsze statystyki.

– Celowo kłamiecie, aby ludzie nie dowiedzieli się, o co chodzi naprawdę. My uważamy, że są dwie płci - a wy uważacie, że jest dwieście pięćdziesiąt ileś. Biologa jest po naszej stronie – wy uważacie, że to skandal – mówił polski polityk (fot. wpolityce.pl). – My chcemy zakazać sugerowania dzieciom możliwości zmiany płci - Wy chcecie to promować. W końcu - my nie chcemy w szkołach wczesnej seksualizacji dzieci, bo dla katolików prawdziwa miłość to coś znacznie więcej niż pożądanie – tłumaczył europoseł.

Efekty europejskiej polityki

W dalszej części swojej wypowiedzi Patryk Jaki wskazał na efekty demoralizującej polityki państw zachodnich. – Efekty tych waszych antywartości widać - rosnąca ilość rozbitych rodzin, samotnych ludzi, przemocy seksualnej. Do śmietnika wyrzucacie naukę, doświadczenie, dorobek pokoleń i zamieniacie je na swoje polityczne przekonania, dokładnie według tego, co mówili Marks i Engels – że żeby zbudować nową rzeczywistość, to trzeba zniszczyć tradycyjne wartości i tradycyjną rodzinę. Wstyd! – powiedział polski polityk.

Obszerne fragmenty tekstu za: https://dorzeczy.pl/opinie/190618/mocne-wystapienie-patryka-jakiego-w-pe-nt-lgbt.html

W Parlamencie Europejskim odbyła się debata na temat pierwszego sprawozdania KE dotyczącego praworządności, opublikowanego w 2020 roku. W imieniu Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR) głos zabrał Patryk Jaki, który zwrócił uwagę, że europosłom marzy się kolonizacja, a mówienie o szacunku i tolerancji nie ma żadnego przełożenia na rzeczywistość.

Europosłowie chcą skutecznych działań KE

Przedstawicielka frakcji socjaldemokratów (S&D) w europarlamencie Birgit Sippel podkreślała, że publikowanie takich sprawozdań to pozytywna praktyka, ale ich zawartość nie wywołuje u niej euforii. Sprawozdanie dotyka takich tematów jak sądy, wolność mediów, korupcja czy kontrola demokratyczna, ale wartości podstawowe pozostają niestety poza nawiasem. Ponadto, w sprawozdaniu jest zawarta krytyka, ale nie ma konkretnych zaleceń, ani terminów ich wdrożenia. (…) Żeby powstrzymać rozpad praworządności, wzmocnić prawa podstawowe musimy w tej chwili wykorzystać wszystkie dostępne instrumenty — apelowała Niemka.

Wtórowała jej Tineke Strik z Zielonych, której zdaniem KE powinna działać skuteczniej, np. korzystając z możliwości ograniczenia lub odcięcia dostępu do środków europejskich. Bo pieniądz to język uniwersalny. A zerowa tolerancja odgrywa tu bezwzględnie kluczową rolę. Widzimy, że coraz większa jest bezkarność, która inspiruje innych do łamania praworządności — podkreślała.

Przekonanie o potrzebie kulturkampfów?

W debacie głos zabrał europoseł (Solidarnej Polski - dop. KN) Patryk Jaki, którzy przypomniał zgromadzonym o zapisach traktatów oraz zwrócił uwagę na niebezpieczeństwo, jakie niosą za sobą działania unijnych instytucji. Jak podkreślił, wszystko to przypomina wydarzenia z najgorszego okresu w historii Europy.

"Mówicie o praworządności, natomiast co to jest praworządność? To przede wszystkim przestrzeganie prawa na podstawie którego działacie i macie kompetencje. Więc skoro według tego dokumentu zakazujecie niektórym państwom działać w obszarze prawa rodzinnego, kultury, tożsamości, tak jak obywatele tych państw zdecydują, chciałbym was zapytać, co waszym zdaniem oznacza na przykład art. 5. traktatu, który mówi o tym, że zgodnie z zasadą przyznania, UE działa wyłącznie w granicach kompetencji przyznanych jej przez państwa członkowskie. Wszelkie kompetencje nieprzyznane UE należą do państw członkowskich. Koniec, kropka. Kultura, prawo rodzinne, organizacja sądownictwa – nigdzie nie zostały przekazane UE" — podkreślił Patryk Jaki.

"Dodatkowo art. 3., który mówi, że UE szanuje swoją bogatą różnorodność kulturową, art. 4., który mówi, że UE szanuje równość państw członkowskich wobec traktatów, jak również ich tożsamość narodową. To pytam, co to waszym zdaniem oznacza? Że Polacy nie mogą wybierać jak chcą? Wam się nie pomyliły przypadkiem epoki?" — zapytał polityk.

"Znów wam się marzy jakaś kolonizacja? Mówicie ciągle o szacunku i tolerancji, a nie macie jej za grosz. Nie szanujecie i nie tolerujecie innych poglądów niż wasze. Mówicie o demokracji, a nie potraficie uszanować wyników demokratycznych wyborów. Mówicie, że zabijanie nienarodzonych dzieci to prawo człowieka. Nigdzie tak nie jest napisane. To wasza haniebna manipulacja. Widać u was polonofobię, chrystianofobię i hiperinflację pychy i arogancji" — mówił Patryk Jaki.

"Wasze przekonanie o potrzebie kulturkampfów dobrze znamy już z historii i chcę wam powiedzieć, że jeszcze raz się na to nie zgodzimy, dlatego że wiemy, do czego to doprowadziło – do najgorszego okresu w historii Europy i nie wolno dzisiaj na to pozwolić. Europa musi być silna swoją różnorodnością i tolerować również państwa o profilu bardziej konserwatywnym" — powiedział podczas debaty Patryk Jaki.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/556088-troska-o-praworzadnosc-jaki-punktuje-dzialania-ke