Przeskocz do treści

Nie będziecie Polaków pouczali. Polaków, którzy dla Europy stworzyli pierwszą konstytucję – mówił podczas sesji Parlamentu Europejskiego Patryk Jaki. We wtorek europosłowie zajęli się sytuacją na Ukrainie, gdzie toczy się wojna. Jednak na wniosek europarlamentarzystów Koalicji Obywatelskiej i Lewicy zaplanowano również debatę na temat stanu praworządności w Polsce i na Węgrzech.

Patryk Jaki: Nie będziecie Polaków pouczali

W trakcie debaty głos z mównicy zabrał Patryk Jaki. Podczas swojego wystąpienia polityk Solidarnej Polski odwołał się do obchodzonego tego dnia w naszym kraju Święta Konstytucji 3 Maja. – To charakterystyczne, że atakujecie Polskę akurat w Święto Konstytucji 3 Maja. I to jest wręcz niesamowite, jak historia lubi się powtarzać. Wtedy Zachód przestraszył się, że Polska z nową konstytucją i wolnością, której nie było nigdzie w Europie, będzie coraz silniejsza i postanowił razem z Rosją ją zniszczyć. Oczywiście, z pomocą swoich przekupnych Polaków z Targowicy – mówił.

– Dzisiaj, 231 lat później, znów denerwują was wolnościowe aspiracje Polaków i to, że ciągle upominamy się o Ukrainę. I znów z pomocą swoich Polaków, ku uciesze Rosji, wprowadzacie kolejne projekty osłabienia Polski. Dlaczego? Bo chcecie powrotu do biznesów z Rosją – stwierdził w Parlamencie Europejskim europoseł Patryk Jaki. I dodał: "Wy chcecie, żeby wojna się szybko skończyła, a my chcemy, żeby Ukraina wgrała". – Nie będziecie Polaków pouczali. Polaków, którzy dla Europy stworzyli pierwszą konstytucję. Nie będziecie pouczali, czym jest wolność, czym jest praworządność. To od nas możecie się jej uczyć – oznajmił eurodeputowany Solidarnej Polski.

Debata o Polsce i Węgrzech w PE

W trakcie debaty o Polsce i Węgrzech w Parlamencie Europejskim głos zabrał m.in. komisarz UE ds. sprawiedliwości i konsumentów Didier Reynders, który wyraził żal, że "nie może przedstawić pozytywnych zmian w zakresie praworządności w Polsce i na Węgrzech" i wyraził nadzieję, że toczące się postępowanie ws. art. 7 pozwoli Warszawie i Budapesztowi "zastanowić się" nad żądaniami przedstawionymi przez Brukselę. W swoim wystąpieniu Reynders uzasadnił także zawziętość instytucji unijnych względem Polski... atakiem Rosji na Ukrainę. – Ponieważ każemy Rosji respektować prawo międzynarodowe, musimy również wykonać własną pracę domową w Unii Europejskiej – powiedział.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/296395/europosel-jaki-w-pe-nie-bedziecie-polakow-pouczali.html

Polska przyjmuje do własnych domów więcej uchodźców niż wy przyjęliście w całej UE od 2015 r., ale nie chcecie zapłacić nic – powiedział europoseł Solidarnej Polski Patryk Jaki.

– Widzę, że lewica przyjmuje taką logikę, że należy przyjąć wszystkich. Generalnie otworzyć granice i przyjmować kogo się da, ale nie do wszystkich krajów europejskich, tylko do tych biedniejszych na wschodzie, bo swoje własne, bogatsze kraje to już dawno pozamykaliśmy – mówił Patryk Jaki w Parlamencie Europejskim.

Zwracając się do holenderskiej eurodeputowanej pytał, ilu uchodźców z Ukrainy przyjęła Holandia, ilu jest gotowa przyjąć i ile za to zapłacić.

Przypomniał w tym kontekście wypowiedź wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa z 2016 r. o tym, że każdy kraj, który nie przyjmie uchodźców, powinien zapłacić 250 tys. euro za jedną osobę.

"Erdoganowi potrafiliście zapłacić"

– Teraz jak Polska przyjmuje uchodźców, to już mówi, że nie 250 tys., teraz nie zapłacimy nic. Jak to się stało, że Erdoganowi potrafiliście zapłacić 8 mld euro za to, żeby trzymał uchodźców w jakichś podłych namiotach, a teraz jak Polska przyjmuje do własnych domów więcej uchodźców niż wy przyjęliście w całej Unii Europejskiej od 2015 r., nie chcecie zapłacić nic? – mówił Patryk Jaki.

– Pytam się: jak to jest pani komisarz? Czy ci uchodźcy, którzy są pod granicą turecką, mają jakąś inną wartość niż ci, którzy są przyjęci w polskich domach? Nawet nie liczę, że wy na to w jakiś sposób odpowiecie. Wasza hipokryzja jest wręcz legendarna – ocenił.

– Przyjedzie mi tutaj holenderski poseł i będzie opowiadał: "natychmiast przyjmować więcej uchodźców! Ale do Polski, nie do Holandii, bo my w Holandii będziemy swoje pieniążki wydawali na ekskluzywne życie, a Polacy, biedniejsi niech płacą za uchodźców". Dość tej hipokryzji! – oświadczył Patryk Jaki.

Rosyjska inwazja na Ukrainę spowodowała największy kryzys migracyjny w Europie od momentu zakończenia II wojny światowej. Z Ukrainy uciekło kilka milionów ludzi, z czego najwięcej (2,8 mln) przybyło do Polski.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/291055/jaki-przypomina-slowa-timmermansa-o-uchodzcach.html

„Całe szczęście są narody w Europie, którym los Ukraińców nie jest obojętny” – mówił Patryk Jaki podczas wystąpienia w Parlamencie Europejskim.

Europoseł Solidarnej Polski zwrócił się do Niemców. Poruszył problem działań wymierzonych w Polskę. Zdaniem Patryka Jakiego, taki przebieg zdarzeń musi podobać się decydentom z Kremla. Rosja tak samo jak do Ukrainy, ma roszczenia do Polski. I myślę, że na Kremlu muszą mieć niezły ubaw, jak widzą jak Niemcy rękami Unii Europejskiej atakują Polskę, która najbardziej pomaga Ukrainie. Wy chcecie nakładać na Polskę sankcje, bo my nie chcemy robić wszystkiego tak jak wy. Ale tak naprawdę co my mielibyśmy od was naśladować? Obojętność na los Ukrainy? – stwierdził.

Patryk Jaki zwracał uwagę na zachowanie Niemiec, które nie odcięły się od rosyjskich dostaw ropy i gazu. Sami policzyliście, że odcięcie kasy Rosji kosztowałoby każdego Niemca najwyżej 80 euro miesięcznie. I wy mówicie: nie! Mamy naśladować to skąpstwo i znieczulicę? Obiecaliście Ukrainie broń i bezpieczeństwo. Niczego nie dotrzymaliście. Mamy kopiować to łajdactwo? – pytał Patryk Jaki.

Czy może ten proputinowski rajd w Berlinie – jakoś nigdzie indziej się nie zdarzył – to ma być dla nas wzorem? Od lat nabijaliście kabzę Rosji i macie teraz efekty w Buczy. Gwałty na dziewczynkach, ludobójstwo. Ale wiem, przepraszam, zrobiliście coś – minutę ciszy. To jest jednak łatwiejsze niż odcięcie Nord Streamu. Wy już przegraliście, bo moralnie jesteście po stronie zła – dodał.

Zbrodnie Niemiec

Europoseł zapewnił, że nie jest nam obojętny los Ukraińców, a Polacy pamiętają niemieckie zbrodnie z czasów II wojny światowej. Całe szczęście są narody w Europie, którym los Ukraińców nie jest obojętny, takie jak Polska, która bardzo dobrze więc, co dzisiaj przeżywają Ukraińcy. W Polsce żyją jeszcze ludzie, którzy bardzo dobrze pamiętają, jak Niemcy palili dzieci w piecach, pamiętają rzeź Woli, ludobójstwo w Warszawie i całym kraju. Do dzisiaj Niemcy nam za to nic nie zapłaciły, a chcą być arbitrami moralności i chcą pouczać wszystkich, co to znaczy praworządność. Może i macie dzisiaj więcej pieniędzy i cwaniactwa. Nie macie jednak tego, co jest konieczne, by przewodzić Europie. Nie jesteście w stanie poświęcić nic, by bronić dobra. I gdybyście tyle czasu poświęcili, co na sankcje nakładane na Polskę, by nałożyć sankcje na Rosję, Ukraina byłaby uratowana – powiedział Patryk Jaki.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/593356-jaki-do-niemcow-nabijaliscie-kabze-rosji-i-macie-efekty

Moglibyście odłączyć Putinowi kasę za gaz w trzy minuty i postawić na atom i węgiel – mówił europoseł Patryk Jaki podczas debaty w PE.

Patryk Jaki zaapelował do przywódców państw zachodnich o nałożenie bardziej dotkliwych sankcji na Rosję. Ocenił, że Unia Europejska mogłaby bardzo szybko uniezależnić się energetycznie od Moskwy. – Jednak nie chcecie tego zrobić z prostego powodu. Po pierwsze, musielibyście przyznać się do błędu ideologicznego – mówił europoseł, odnosząc się do polityki klimatycznej Unii Europejskiej. Zdaniem Jakiego to właśnie założenia Zielonego Ładu spowodowały uzależnienie Zachodu od surowców z Rosji.

Patryk Jaki: Nie chcecie wstrzymać kasy Putinowi

– Drugi powód jest taki, że po prostu fajnie się sprzedaje innym gaz, rosyjski gaz pełen ukraińskiej krwi. I jeszcze bezczelnie twierdzicie, że robicie to dla planety – wskazywał Patryk Jaki. Polityk podkreślił, że przywódcy unijni "przylepili sobie ukraińskie wstążki", podczas gdy cały czas "robią z Rosją ogromne interesy". Wymienił największe projekty. – Arktyczny LNG2 – udziałowcy z Francji, Vostok Oil – udziałowcy z Holandii, Amurski Zakład Przetwórstwa Gazu – udziałowcy z Włoch, Zakład Przetwórstwa Gazu w Ust-Luga – Gazprom i Niemcy. No i co? Jak tam dbacie o praworządność razem z Putinem i Rosją? – pytał unijnych przywódców Patryk Jaki. Europoseł ocenił, że unijni politycy cenią bardziej "własną wygodę niż życie ukraińskich dzieci".

Apel ukraińskiego prezydenta

W czwartek Wołodymyr Zełenski zaapelował do państw członkowskich NATO "o nieograniczoną pomoc". – Prosimy, aby (NATO – red.) oświadczyło, że w pełni pomoże Ukrainie w wygraniu tej wojny, oczyszczeniu naszego terytorium z najeźdźców i przywróceniu pokoju na Ukrainie – dodał. – Zobaczymy, kto jest przyjacielem, kto jest partnerem, a kto nas sprzedał i zdradził. Razem nie powinniśmy pozwolić Rosji łamać kogokolwiek w NATO, UE czy G7, łamać ich i przeciągać na stronę wojny – podkreślał Zełenski w emocjonalnym przemówieniu.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/279931/bardziej-cenicie-sobie-wygode-jaki-o-sankcjach-na-rosje.html

„Okazuje się, że dzisiaj to patriotyzm, a nie kosmopolityzm, to jest coś, co ratuje dziś całą Europę, nie tylko Ukrainę, przed Rosją i przed wybuchem trzeciej wojny światowej. To nie jest tak, że to jest staromodne i należy tworzyć jakieś twory ogólnoświatowe itd. Patriotyzm okazał się czymś, co zatrzymało rosyjską maszynę” - mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Patryk Jaki, europoseł Solidarnej Polski.

wPolityce.pl: ”Trybunał Sprawiedliwości UE stwierdził niedopuszczalność wniosku polskiego sądu o wydanie orzeczenia w trybie prejudycjalnym mającego wyjaśnić, czy prawo Unii przyznaje mu uprawnienie, którego nie posiada na gruncie prawa polskiego, do ustalenia nieistnienia stosunku służbowego sędziego z powodu wadliwości aktu powołania tego sędziego” - czytamy w dzisiejszym orzeczeniu TSUE. Zaskoczył pana ten wyrok? Jak pan go ocenia?

Patryk Jaki: W części ten wyrok jest pozytywny, ponieważ potwierdza to, co jest zapisane w traktatach, a to w przypadku TSUE i tak dużo. Natomiast w tym wyroku mimo wszystko pojawiają się pewne niepokojące furtki. Polska powinna przemyśleć, w jaki sposób systemowo rozwiązać problem TSUE, są tutaj pewne możliwości.

To znaczy? Co pana zdaniem należałoby zrobić?

Trzeba pomyśleć o zmianie traktatów UE po to, żeby zakończyć to narzucanie przez TSUE woli innym, bo przecież w tej chwili jest tak, iż TSUE wydaje swoje wyroki wbrew traktatom, i nawet tego specjalnie nie ukrywa. Jako źródło prawa wskazuje własne orzeczenia, a nie traktaty. W związku z tym chociaż teoretycznie dzisiaj powinniśmy się cieszyć, to nie schodzi nam z widoku to, że ta instytucja jest cała do zmiany. To tak naprawdę nie jest żaden sąd, tylko polityczne narzędzie. Obecnie Polska przyjmuje wielu uchodźców, większość świata nas podziwia, i być może trochę to wpłynęło na sędziów TSUE.

W prasie zagranicznej pojawił się szereg tekstów chwalących Polskę za działania ws. uchodźców. Czy uważa pan, że wizerunek Polski na świecie uległ poprawie w związku z postawą naszego kraju wobec agresji Rosji na Ukrainę?

Na spojrzenie części osób na świecie na Polskę na pewno to wpłynęło, ponieważ widać, że Polska bierze na siebie ogromny ciężar przyjmowania milionów uchodźców, a przecież nie musiałaby tego robić. Poza tym diagnozy, które stawialiśmy, okazały się prawdziwe – we wszystkich obszarach. Okazuje się, że dzisiaj to patriotyzm, a nie kosmopolityzm, to jest coś, co ratuje dziś całą Europę, nie tylko Ukrainę, przed Rosją i przed wybuchem trzeciej wojny światowej. To nie jest tak, że to jest staromodne i należy tworzyć jakieś twory ogólnoświatowe itd. Patriotyzm okazał się czymś, co zatrzymało rosyjską maszynę. Druga kwestia, to zielona transformacja, która była oparta głównie na rosyjskim gazie. To kolejny projekt, który nie wytrzymał zderzenia z rzeczywistością. Zbankrutowało też przywództwo Niemiec w UE, przed czym Polska ostrzegała. Znów buta i arogancja Niemiec, które nikogo nie słuchały, doprowadziła nas na skraj kolejnej wojny światowej. Następna rzecz – wprowadzanie Putina na salony. Mówiliśmy, że to się skończy bardzo źle i mieliśmy rację. We wszystkich kluczowych sprawach to, co europejskie, okazało się gorsze od tego, co polskie. Widać, że nawet w gazetach niemieckich potrafią to przyznać. To powoduje, że mamy silną kartę przetargową w toczących się negocjacjach międzynarodowych. Trzeba też przypomnieć o kwestii praworządności – była ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher powiedziała, że to cała sprawa to była po prostu rosyjska akcja dezinformacyjna. Być może do niektórych ludzi zaczyna to docierać. Gdyby słuchano Polski, gdyby nie pompowano pieniędzy w Putina, to sytuacja wyglądałaby całkiem inaczej. To nie jest sprawa bez znaczenia – nie ma wojny bez pieniędzy.

W przypadku Niemiec rzeczywiście trudne byłoby natychmiastowe zaprzestanie importu rosyjskiego gazu, bo ten kraj bardzo się od niego uzależnił. Ale już na przykład duże francuskie marki, jak Auchan, Leroy Merlin czy Decathlon, a także producent samochodów Renault, nie zamierzają wycofywać się z Rosji, chociaż skala ich działalności powoduje, że mogłyby to zrobić. Jak pan ocenia takie działanie?

To jest skutek francuskiej myśli politycznej. Cała francuska klasa polityczna uważa, że Rosję trzeba przyciągać do Europy, że powinno się z nią współpracować. Jest taki stanowisko, że jak z Rosją będzie spokój, to nie trzeba inwestować w armię, a poza tym, że można brać od nich tanie surowce. Francja jest daleko od Rosji i z jej perspektywy można pozwolić Rosji na wpływy w Europie Środkowo-Wschodniej. Niestety to jest myśl przewodnia w całej francuskiej klasie politycznej. UE, która miała być miejscem, gdzie większość najważniejszych decyzji miało się podejmować konsensualnie, zaczęła się zmieniać w kierunku narzędzia dominacji silniejszych nad słabszymi. Jeśli chcemy wyciągnąć z tego wnioski, to musimy wrócić do traktatu z Nicei. To jest klucz do rozwiązania wszystkich problemów systemowych – aby wszyscy członkowie UE mieli głos, a nie by Niemcy i Francuzi mogli realizować swoje interesy rękami UE. Polska powinna być adwokatem reform ustrojowych w UE, bo wszystkie diagnozy jakie stawialiśmy, okazały się trafne.

Rozmawiał Adam Stankiewicz.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/591069-nasz-wywiad-jaki-patriotyzm-ratuje-dzis-cala-europe

W Parlamencie Europejskim na środę zaplanowano głosowanie nad dokumentem nakładającym na Polskę kolejne sankcje. Chodzi o zastosowanie warunkowości nie w ramach Krajowego Planu Odbudowy, a na główną część budżetu, który należy się Polsce z Unii Europejskiej. Co ważne, głosowanie w tej sprawie będzie imienne.

"Niebywałe". Dokument ws. sankcji

Patryk Jaki opublikował na swoich mediach społecznościowych zapisy dokumentu, który zawiera punkty, jakimi Parlament Europejski argumentuje sankcje na Polskę. Możemy w nim przeczytać o "ataku na wolność mediów i dziennikarzy", migrantach, prawach kobiet, społeczności LGBT oraz wolności zrzeszania się i zgromadzeń. Unijni urzędnicy napisali także, że "tocząca się na Ukrainie wojna przypomniała o naszym wspólnym obowiązku skutecznej ochrony, za pomocą wszelkich dostępnych nam środków, demokracji, praworządności i naszych wartości zapisanych w art. 2 TUE". Podkreślono również, aby "pieniądze podatników nigdy nie trafiły do kieszeni tych, którzy podważają wspólne wartości UE".

Europoseł Patryk Jaki apeluje

Europoseł Solidarnej Polski Patryk Jaki zaapelował o wstrzymanie głosowania nad sankcjami na Polskę, "w czasie kiedy nasz kraj ponosi największy ciężar pomocy Ukrainie". – Polska potrzebuje dziś jedności. Niestety, partia Donalda Tuska w Parlamencie Europejskim forsuje nowe sankcje. Robią to dlatego, ponieważ wiedzą, że Polska ma wszystkie środki do tego, aby odblokować pieniądze unijne. Platforma Obywatelska nie chce do tego dopuścić. PO uważa, że jeżeli nasz rząd otrzyma środki unijne, czyli tak naprawdę obywatele dostaną te środki, to wiedzą, że nie mają tak naprawdę nigdy szans na odzyskanie władzy – powiedział polityk Solidarnej Polski.

Blokada KPO

Przypomnijmy, że zatwierdzenie Krajowego Planu Odbudowy jest warunkiem do otrzymania środków z Funduszu Odbudowy, który ma na celu odbudowę gospodarek UE po pandemii koronawirusa. Największą częścią Funduszu jest Instrument na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności. W ramach tego pakietu Polska ma otrzymać w sumie 58,1 mld euro – prawie 23,9 mld euro w formie dotacji oraz 34,2 mld euro w pożyczkach. Komisje Europejska nie chce jednak zatwierdzić polskiego KPO, ponieważ domaga się m.in. likwidacji Izby Dyscyplinarnej SN i od tego uzależnia swoją decyzję.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/273304/sankcje-na-polske-za-wojne-na-ukrainie-jaki-niebywale.html

"Putin nie jest w stanie prowadzić żadnej wojny bez pieniędzy. Polska ostrzegała Was, że jeżeli Unia uzależni się od Rosji - ona wykorzysta te pieniądze w złym celu. I zamiast wstrzymać deale z Putinem - wy co robiliście? Mściliście się na Polsce - policzyłem - 41 debat i rezolucji uderzających w Polskę w tej kadencji, między innymi za co? Za nieprzyjmowanie uchodźców!" - powiedział w Parlamencie Europejskim Patryk Jaki, europoseł Solidarnej Polski.

I co dzisiaj powiecie? Pokazujemy Wam czym różnią się migranci od prawdziwych uchodźców, których Wy trzymacie zresztą w jakichś upokarzających obozach, a my prosto z granicy przewozimy do naszych domów. Prawie milion takich osób. A wy zamiast pomóc Polsce, dalej płacicie w tym czasie 600 milionów euro dziennie Putinowi i za te pieniądze on morduje - mówił Patryk Jaki.

"Unia potrzebuje zmian"

Co mamy jutro w planie? Proszę bardzo-tradycyjnie- rezolucja z sankcjami, na kogo? Na Rosję? Nie! Na Polskę! Unia potrzebuje zmian, ale potrzebuje też Komisja Śledczej, która wyjaśni kto doprowadził do tego, że Europa finansuje Putinowi wojnę. Za niemiecką butę i arogancję Europa już 2 razy płaciła wojnami - nie możemy na to pozwolić trzeci raz! - kontynuował europoseł.

Dziś PO zakrzykiwała moje wystąpienie w PE. Nie dziwię się, bo w PE powinna powstać Komisja Śledcza, która ustali odpowiedzialnych za to, że Europa finansuje dziś wojnę Rosji. 600 mln euro dalej każdego dnia płynie z UE do Putina! Za to Niemcy i PO forsują sankcje na Polskę - napisał z kolei na Twitterze Patryk Jaki.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/588998-jaki-w-pe-zamiast-pomoc-polsce-placicie-dalej-putinowi

Radio Maryja

W sytuacji, gdy świat skupia się na powstrzymaniu rosyjskiej agresji na Ukrainę, politycy Europejskiej Partii Ludowej pracują nad kolejnym dokumentem uderzającym w polski rząd. Europejska Partia Ludowa, której szefuje Donald Tusk, chce wezwać Komisję Europejską do zastosowania wobec Polski mechanizmu warunkowości. W obliczu wojny opozycja zadeklarowała chęć współpracy i zawieszenia wszelkich sporów. – Dzisiaj jest bezwzględnie ten czas, kiedy trzeba umieć zawiesić spory – deklarował kilka dni temu Donald Tusk. Jednak Europejska Partia Ludowa, której przewodniczy były premier, nie zrezygnowała z atakowania władz w Warszawie.

„Właśnie dostałem draft nowego dokumentu, który forsuje partia Donalda Tuska z lewicą. Wzywa do nowych sankcji na Polskę! Panie Donald Tusk! Jak Pan może wbijać nóż w plecy, kiedy Polska angażuje tyle zasobów w pomoc Ukrainie?!” – napisał na Twitterze europoseł Solidarnej Polski Patryk Jaki. Europejska Partia Ludowa domaga się od Komisji Europejskiej, aby ta jak najszybciej zastosowała wobec Polski mechanizm warunkowości z powodu rzekomego łamania praworządności. To oznaczałoby wstrzymanie środków unijnych dla Polski. Jak zaznaczył poseł do Parlamentu Europejskiej Zbigniew Kuźmiuk (PiS), dokument jest wyrazem antypolskiego działania. – Jestem w szoku, że największa grupa polityczna, do której należy PO i PSL inicjuje tego rodzaju dokument, a nie przeciwstawia się jemu. Mam nadzieję, że to zostanie zablokowane – mówił eurodeputowany.

Do Europejskiej Partii Ludowej należy nie tylko Platforma Obywatelska, ale również Lewica i PSL. Politycy tych ugrupowań nie chcieli komentować dokumentu. Rzecznik Ludowców, Miłosz Motyka, przekonywał, że wpis Patryka Jakiego to jedynie polityczny atak. – Nie na czasie jest wpis pana Patryka Jakiego, który powinien zająć się realną pomocą, bo każda taka pomoc jest potrzebna. Dzisiaj wojenki na Twitterze nie służą nikomu – stwierdził Miłosz Motyka. Była premier Beata Szydło wezwała Donalda Tuska, aby zablokował działania wymierzone w Polskę. „Niech Pan, jako szef EPP (Europejskiej Partii Ludowej), nakaże swoim podwładnym wycofanie wniosku o pozbawianie Polski pieniędzy w ramach rzekomej walki o «praworządność»” – apelowała polityk. Wicerzecznik Konfederacji Tomasz Grabarczyk podkreślił, że działania Donalda Tuska rozbijają jedności polskiej sceny politycznej. To celowa próba przysporzenia Polsce większej liczby problemów. – Można nawet je nazwać formą zdrady stanu. Wszelkie próby nacisku na Polskę ze strony Brukseli i namawianie do tego Brukseli to jest coś skandalicznego – wskazał. Projekt rezolucji był przygotowany wcześniej. Prace nad nim według wstępnych planów miały rozpocząć się w marcu. Zdaniem politologa dr. Aleksandra Kozickiego działania Europejskiej Partii Ludowej pokazują, że naciski na Polskę wciąż są dla niej ważne pomimo rosyjskiej agresji. – Jest aktem wrogim nie tylko wobec całego rządu, ale wobec całego społeczeństwa i narodu polskiego. Znajdujemy się obiektywnie w bardzo trudnej sytuacji – zaznaczył ekspert.

W obecnej sytuacji Komisja Europejska nie powinna być zainteresowana stosowaniem środków represji wobec naszego kraju – wskazał socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski. – W tej chwili dla Unii Europejskiej, dla Ukrainy, Polska jest najważniejszym krajem. Tylko przez Polskę, jeśli sytuacja pozwoli, może płynąć szerszym strumieniem pomoc dla Ukrainy. Jakiekolwiek oskarżanie Polski o cokolwiek byłoby działaniem graniczącym z głupotą – zwrócił uwagę. Komisja Europejska od 2017 r. zarzuca Polsce rzekome łamanie praworządności.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/europejska-partia-ludowa-chce-karac-polske-gdy-ta-pomaga-ukrainie

Patryk Jaki, w rozmowie z telewizją wPolsce.pl, stwierdził, że Polska taktyka na dialog z Komisją Europejską powinna się zmienić, gdyż obecna nie przynosi pozytywnych rezultatów. Odniósł się też do swoich słów, w których zaatakował prezydenta za jego projekt likwidacji Izby Dyscyplinarnej SN.

Po tym co się wydarzyło, potrzebujemy w naszym obozie dyskusji, czy taktyka, którą przyjęliśmy jest słuszna. Przypominam, że gdy Polska zgodziła się na to rozporządzenie, to mówiono nam tak, że „może to rozporządzenie jest jakie jest, ale dostaniemy pieniądze i mamy czas”. Teraz jest tak, że nie mamy pieniędzy i nie mamy czasu, gdyż wyrok wydano wcześniej niż niektórym się wydawało. To wszystko tylko jeszcze bardziej rozzuchwaliło Brukselę, która występuje z kolejnymi żądaniami. (…) Widać, że dotychczasowa taktyka nie przynosi skutków – mówił Patryk Jaki w rozmowie z telewizją wPolsce.pl.

To nie jest tak, że ludzie z „Solidarnej Polski”, to jacyś wariaci, którzy za wszelką cenę chcą się odróżnić i mówią, by zawsze twardziej i mocniej i że są niepragmatyczni. Wręcz przeciwnie, ja jestem bardzo pragmatyczny i dlatego chodzi mi o skuteczność. Co ma Polska teraz zrobić? Polska musi zrozumieć jakie interesy mają Niemcy w Polsce. Jeżeli ich celem jest to, by podporządkować Polskę i osadzić tu swojego człowieka, czyli Donalda Tuska, to trzeba przyjąć odpowiednią taktykę państwa polskiego. Niemcy robią to co robili od wieków (…) Powinniśmy więc zmienić taktykę i zacząć działać. Skoro wy nie przestrzegacie umów międzynarodowych, to i my nie musimy się im podporządkować. Nie będziecie płacić nam należnych środków, to my zredukujemy składkę. Nie będziemy realizować waszej transformacji energetycznej, która ma nas uzależnić od rosyjskiego gazu. Będziemy więc realizować własną koncepcję – przekonywał europoseł.

Projekt prezydenta

Patryk Jaki odniósł się też do swoich słów sprzed kilku dni o tym, w których mocno skrytykował prezydenta Andrzeja Dudę za jego projekt likwidujący Izbę Dyscyplinarną. Patryk Jaki mówił wtedy, że żałuje, iż oddał głos na Andrzeja Dudę. Zostawmy te słowa, ja nigdy nie zagłosowałbym za Rafałem Trzaskowskim. Nie może być jednak tak, że we wszystkich najważniejszych sprawach robimy krok w tył. Tak było w przypadku mediów i sądownictwa. Tłumaczy się to faktem trudnej sytuacji międzynarodowej. Tymczasem w tej trudnej sytuacji my jeszcze bardziej potrzebujemy silnego państwa. Nie będzie silnego państwa bez porządku w sądownictwie. Nie będzie Polski. Stowarzyszenie sędziów „Iustitia” od lat podważa status sędziów i dąży do powołania instytucji, która będzie ten status podważać. Tymczasem prezydent proponuje rozwiązanie na wzór „Iustitii” i robi to publicznie, na konferencji prasowej. Niech każdy więc sobie to nazwie jak chce – stwierdził Patryk Jaki.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/585843-co-dalej-po-wyroku-tsue-jaki-potrzebujemy-nowej-taktyki

Ta decyzja zmienia tak naprawdę wszystko w Unii Europejskiej – skomentował wyrok TSUE ws. tzw. mechanizmu warunkowości europoseł Patryk Jaki.

W środę Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej oddalił skargę Polski i Węgier z marca ub.r.

Wniosek dotyczył rozporządzenia z grudnia 2020 roku, ustanawiającego system warunkowości służący ochronie budżetu Unii Europejskiej w przypadku naruszeń zasad państwa prawa w kraju członkowskim. Zapisy, obowiązujące od stycznia 2021 roku, dopuszczają, by na wniosek Komisji Europejskiej Rada przyjęła m.in. środki, takie jak zawieszenie płatności z budżetu UE lub niezatwierdzenie programu albo programów finansowanych z tego budżetu.

"Zmienia wszystko"

Europoseł Solidarnej Polski Patryk Jaki skomentował środowy wyrok TSUE na antenie TVP Info. – Ta decyzja zmienia tak naprawdę wszystko w Unii Europejskiej. UE została stworzona na następującej zasadzie, żeby to w ogóle mogło działać: najtrudniejsze decyzje muszą być podejmowane wspólnie w tym sensie, że każdy się na coś zgadza. W innym wypadku Unia mogłaby służyć jako narzędzie do wymuszania czegoś przez silniejszych na słabszych. Mogłaby posłużyć jako narzędzie, które będzie wykorzystane do zdominowania i instytucjonalnego podbicia mniejszego państwa przez większe państwa – ocenił. – Ponieważ politycy unijni nie mogli zdobyć jednomyślności ws. ukarania Polski, wymyślili taki mechanizm. (...) Oczywistym jest tu łamanie prawa – podkreślił polityk Solidarnej Polski. I dodał: "TSUE usankcjonował bezprawie. Polskę będzie można teraz szantażować w niemalże każdej sprawie".

Geneza sporu

Eurodeputowany odniósł się również do genezy powstania sporu polskiego rządu z instytucjami unijnymi. – Bardzo ważne jest to, żebyśmy wiedzieli, gdzie się zaczął ten proces, bo wszyscy się trochę pogubiliśmy. Unii Europejskiej wraz z polską opozycją nie podoba się sposób wybierania sędziów w Polsce. Przypomnijmy, że władza Zjednoczonej Prawicy zmieniła sposób powoływania sędziów do KRS, gdzie 15 sędziów stanowi większość. (…) Rząd Zjednoczonej Prawicy zmienił to tak, że większość sędziów jest powoływana przez trzy piąte parlamentu, czyli więcej, niż ma władza Zjednoczonej Prawicy, tak jak jest w Hiszpanii i kilku innych krajach. A Unia dzisiaj twierdzi, że sędziowie są u nas wybierani w sposób "upolityczniony" – mówił Patryk Jaki.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/264142/decyzja-tsue-jaki-tak-naprawde-zmienia-wszystko.html

Niemcy mają swój geopolityczny plan dotyczący Europy Środkowej i Bruksela pomaga Berlinowi w jego realizacji – uważa Patryk Jaki, europoseł Solidarnej Polski.

– Niemcy mają swój geopolityczny plan budowy Mitteleuropy 2 i ich analitycy nawet tego nie ukrywają. To jest jeszcze plan Bismarcka, tylko poprawiony, gdzie Niemcy mają dominować w części Europy Środkowej i Wschodniej, ale nie na zasadach partnerskich, tylko na zasadach wyzysku – mówił Patryk Jaki w TVP Info.

"Nasz człowiek" w Berlinie

– Polacy i ta część (narodów europejskich - red.) miałaby być przeznaczona jako tacy podwykonawcy do niemieckich planów politycznych. I po to jest ten cały projekt federalizacji, który jeśli miałby być zrealizowany, to Polska całkowicie politycznie zostałaby zdominowana, a centrum decyzyjne zostałoby przeniesione do Berlina – przekonywał.

Według Patryka Jakiego, żeby zrealizować ten plan, "Niemcy wiedzą, że muszą osadzić w Polsce swojego człowieka w opozycji". – Takie orzeczenia, jak TSUE są tylko po to, żeby osiągnąć ten cel, żeby swojego człowieka osadzić w Polsce, takiego właśnie jak Donald Tusk – stwierdził.

Opozycyjni europosłowie za karaniem Polski

Dalej mówił, że Polska miałaby dzisiaj dwa razy więcej pieniędzy, gdyby polscy eurodeputowani z opozycji nie głosowali "za tym, aby TSUE miał więcej siły, aby nakładać na nas te kary i aby Polsce nie wypłacać żadnych pieniędzy".

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej nałożył na Polskę kary w sprawie niezaprzestania wydobycia w kopalni Turów, a także z powodu funkcjonowania Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. W zeszłym tygodniu Warszawa i Praga osiągnęły porozumienie w sprawie Turowa. Z kolei prezydent Andrzej Duda złożył projekt zmiany ustawy o SN likwidujący Izbę Dyscyplinarną.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/260548/jaki-niemcy-maja-swoj-geopolityczny-plan-dotyczacy-europy.html

„Jakiekolwiek własne decyzje polskiego państwa są niezgodne z prawem UE” - stwierdził w dobitnym wpisie europoseł PiS Patryk Jaki. To komentarz do opinii wydanej przez rzecznika generalnego TSUE.

Kopalnia Turów. Jest opinia rzecznika TSUE

Przedłużając o sześć lat termin obowiązywania koncesji na wydobywanie węgla brunatnego w kopalni Turów bez przeprowadzania oceny oddziaływania na środowisko, Polska naruszyła prawo Unii - orzekł w wydanej opinii rzecznik generalny TSUE.

W przypadku kopalni mających powierzchnię porównywalną do powierzchni kopalni Turów istnieje, ze względu na sam ich charakter, prawdopodobieństwo spowodowania znaczących skutków w środowisku i muszą one bezwzględnie podlegać ocenie ich oddziaływania na środowisko — stwierdził rzecznik generalny TSUE w opinii, która jest wstępem do wyroku. TSUE może się z nią zgodzić, ale może też wydać zupełnie inny wyrok.

Co jest zgodne z prawem UE? Dobitny wpis Patryka Jakiego

Opinię skomentował w krótkich, ale bardzo celnych słowach europoseł Patryk Jaki. Jakiekolwiek własne decyzje polskiego państwa są niezgodne z prawem UE — zauważył. Istnienie Polski, która wykonuje polecenia Niemiec jest zgodne z prawem UE. Natomiast Polska mająca swoje zdanie jest niezgodna z prawem UE — spuentował Patryk Jaki.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/584214-jaki-celnie-punktuje-opinie-tsue-jakiekolwiek-decyzje

„Myślę, że nie bez znaczenia jest to, że pan Pons jest powiązany z tą samą partią, z którą związana jest sędzia TSUE Rosario Silve de Lapuerta, która jednoosobowo nakazała natychmiastowe zamknięcie kopalni w Turowie” - mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Patryk Jaki, eurodeputowany.

wPolityce.pl: Hiszpański eurodeputowany, który ma przewodniczyć delegacji UE, która przyjedzie z misją obserwacyjną do Polski „w celu zbadania nielegalnej inwigilacji opozycji przy użyciu Pegasusa”, nie ukrywa, co jest jego celem. A ten cel jest jasny: zmiana władzy w Polsce, o czym powiedział w wywiadzie dla portalu euractiv.pl. Jak polski rząd powinien zareagować na skandaliczne słowa Estebana Gonzaleza Ponsa? Czy może należy wystosować wniosek o jego odwołanie?

Patryk Jaki: Moim zdaniem, to jest wręcz konieczne.

Czy EKR również złoży w tej sprawie odpowiednie wnioski?

Tak, ale nie miejmy jednak złudzeń, że to coś zmieni.

To może należy zbojkotować brukselską delegację?

Nie, uważam, że to nie jest dobry pomysł. Zakładam, że w tej delegacji będą jednak osoby, z którymi będzie można merytorycznie porozmawiać i które będą rzeczywiście chciały dociekać prawdy. Nie warto tworzyć sytuacji, w której przedstawiciele tej delegacji będą polegać jedynie na tym, co usłyszą od opozycji w Polsce. Warto żeby poznali również nasz punkt widzenia.

Co jeszcze można zrobić?

Ważne jest również to, aby opinia publiczna poznała prawdziwe intencje tej delegacji. Myślę, że nie bez znaczenia jest to, że pan Pons jest powiązany z tą samą partią, z którą związana jest sędzia TSUE Rosario Silve de Lapuerta, która jednoosobowo nakazała natychmiastowe zamknięcie kopalni w Turowie.

Pan Pons należy do Europejskiej Partii Ludowej, której przewodniczącym jest Donald Tusk. Pana zdaniem ma to jakieś znaczenie?

Bez dwóch zdań. Widać, że grają razem, że ich cel jest jasny, że nie chodzi o żadne rządy prawa, ale o odsunięcie prawicy od władzy w Polsce. Proszę zauważyć, że polskiemu rządowi zarzuca się łamanie praworządności, bo zmieniliśmy system powoływania sędziów na taki, jaki jest w… Hiszpanii. I teraz pan Pons, który jest Hiszpanem, zarzuca nam, że w Polsce łamana jest praworządność. To pomieszanie z poplątaniem. Ale, moim zdaniem, kontekst jest o wiele szerszy.

Jaki?

Polska jest na pierwszej linii frontu wojny hybrydowej, a za chwilę może być na pierwszej linii frontu jeżeli Rosjanom uda się inwazja na Ukrainę. Może się okazać, że znów będziemy bronić całej Europy, a tymczasem Polsce bezprawnie zabiera się pieniądze i atakuje demokratycznie wybrany rząd. Być może robi się to dlatego, że oczekuje tego Rosja i w przypadku Niemiec nie wykluczałbym różnych hipotez, które się pojawiają.

Europosłanka Beata Mazurek napisała na Twitterze, że „Niemcy chcą zainstalować w Polsce marionetkowy rząd, z Tuskiem na czele. Natomiast Rosja na Ukrainie”. O takich hipotezach Pan mówi?

Niestety, ale nie da się uciec od następującego skojarzenia, że znów Niemcy i Rosjanie usiedli sobie przy jakimś stole i się dogadali.

Jak Pana zdaniem taka umowa mogłaby brzmieć?

To proste: „my, Rosjanie, obsadzimy swoimi ludźmi rząd w Kijowie, a my, Niemcy, rząd w Warszawie”. To, że Moskwa użyje w tym celu siły militarnej, a Berlin narzędzi polityczno-finansowo-gospodarczych, jest dla nas oczywiste. Wracają duchy układu w Rapallo, który później przerodził się w pakt Ribbentrop-Mołotow. To wszystko powinno dać Polakom wiele do myślenia. W tym kryzysowym momencie powinniśmy sobie zadać bardzo ważne pytanie: co w sytuacji, w której wiemy, że na Niemcy nie możemy liczyć, bo w przypadku konfliktu z Rosją, wybiorą raczej interesy Rosji, a nie Polskę i przyszłość Europy.

Ze strony Berlina płynie wiele niepokojących sygnałów odnośnie Ukrainy. Mówię tutaj chociażby o braku zgody na sprzedaż defensywnej broni naszym sąsiadom. I o ile w Europie taka postawa ma wielu krytyków, to już niekoniecznie wśród przedstawicieli opozycji w Polsce.

Tutaj można postawić pytanie: jak się z tym czuje największa w Polsce proniemiecka partia, jaką jest Platforma Obywatelska? Myślę, że osoby popierające opozycję powinny się zastanowić, czy w obecnej sytuacji stawianie na partię, która od dawna całe swoje zasoby stawiała na Niemcy, jest racjonalnym wyborem?

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/582937-nasz-wywiad-jaki-o-slowach-ponsa-kontekst-jest-szerszy

Dla naszego regionu w percepcji państw Zachodu, została przeznaczona rola podwykonawców. To jest nadal kolonialne myślenie, którego oczywiście nikt tak nie nazywa” – przekonuje wybrany z listy PiS europoseł Solidarnej Polski Patryk Jaki w rozmowie z portalem wPolityce.pl, dotyczącej kryzysu cywilizacji, z którym zmaga się Unia Europejska.

wPolityce.pl: W listopadzie zorganizował Pan konferencję „Zderzenie kulturowe w UE”. W grudniu grupa EKR przygotowała konferencję „Jak zreformować Unię dla przyszłości Europy?”. W jakim celu organizujecie takie wydarzenia?

Patryk Jaki: Jak to bywa w zwyczaju u konserwatystów, jest to forma pracy u podstaw. Uważamy, że trzeba pamiętać o pracy ideowej. Za każdym razem, kiedy zło ubiera się w szaty rewolucji (oczywiście pod pięknymi hasłami), to potrafi niszczyć, natomiast nie potrafi nic stworzyć. W historii często było tak, że w momencie kumulacji zła zawsze rodziło się coś dobrego. Tak było w przypadku niektórych wydarzeń rewolucji francuskiej, czyli np. rzezi w Wandei. Po niej do władzy dochodziły kolejne frakcje, które ścinały swoich poprzedników, mordowano księży, tworzono własny, świecki kościół, wymieniano kalendarz itd. W czasie, gdy to całe szaleństwo trwało, zrodził się konserwatyzm, w formie jaką znamy do dziś. I to nie tylko we Francji, ale rozprzestrzenił się na cały świat. Dziś będzie tak samo. Jeżeli ten walec kolejnej rewolucji (niektórzy mówią neomarksistowskiej, inni o transhumanizmie), jeśli tzw. cancel culture, jeżeli idea „woke”, szerzą się w Europie, ale również w USA, to zadaniem konserwatystów jest proponować i pokazywać ludziom alternatywę. Historia jest nauczycielką życia i my jesteśmy przekonani, że dokładnie tak jak to bywało kiedyś, ta rewolucja musi skończyć się źle i do ludzi prędzej czy później dotrze, że niszczyć jest łatwo, a tworzyć dużo trudniej. Naszym zadaniem jest budować świadomość społeczną i to był główny cel konferencji, którą organizowałem. Chodziło o budowanie świadomości społecznej, tzn. tłumaczenie bardzo skomplikowanych procesów. Jestem przekonany, że można dotrzeć do ludzi. Jeżeli ci ludzie, którzy odpowiadają za rewolucję uważają, że człowiek będzie potrafił żyć bez transcendencji, to po prostu bardzo głęboko się mylą.

Jakie kryzysy składają się na rewolucję, z którą mamy obecnie do czynienia?

Przeżywamy kryzysy na kilku płaszczyznach. Po pierwsze jest to kryzys wolności, po drugie kryzys tożsamości i po trzecie kryzys instytucjonalny. To wszystko, jak to niestety bywało już w historii, łączy się w kryzys gospodarczy. Dlaczego mamy kryzys wolności? Ponieważ dzisiaj w Europie niestety nie można już wszystkiego powiedzieć. Przypominam, że Europa była budowana na wartościach chrześcijańskich, które niosły ze sobą wolność, wolną wolę. Jezus Chrystus przyniósł to wraz ze swoimi narodzinami. Dzisiaj wolność jest już tylko pojęciem, które używa się jako retorycznego bata, natomiast nie ma nic wspólnego ze swoim pierwotnym znaczeniem. Na uniwersytetach nie można wypowiadać własnych przekonań, bo grozi wyrzucenie ze szkoły, nie można kwestionować ideologii gender, ponieważ zostanie się napiętnowanym, nie zrobi kariery w administracji ktoś, kto będzie miał inne poglądy niż te powszechnie obowiązujące. Na tym tle pojawiła się cała cancel culture, czyli kultura unieważnienia, że jeżeli nie zgadzasz się z jedynym możliwym nurtem, to zostajesz wycancelowany (wykasowany – red.) - to jest twój kryzys wolności. On dotyka Europę.

Jak zdefiniować inne problemy naszej cywilizacji?

Drugi jest kryzys tożsamości. Na Zachodzie mówi się o kulturze woke. Jej piewcy to ludzie, którzy żyją tak, jakby nagle się obudzili i uważają, że przed nim nic nie było, nic nie zostało zbudowane, a dorobek cywilizacyjny nie ma żadnego znaczenia. Z tego bierze się kryzys tożsamości, bo jeśli nie masz się do czego odwołać, to jest mniej więcej tak samo, jakby ktoś wybierał się na skomplikowaną podróż w Tatry, nie używając wyobraźni. Mądry człowiek przygotowując się do drogi, będzie jednak korzystał z lat doświadczeń wielu ludzi, którzy przechodzili tą trasą i potrafią wskazać, co robić, a czego nie, której drogi unikać, jak się ubrać. Po prostu korzysta z doświadczeń pokoleń. Natomiast człowiek głupi po prostu tam pójdzie i uzna, że nic przed nim nie było i on sam sobie poradzi, przez co często kończy śmiercią. To jest taka analogia do tego, jak próbuje się wycancelować cały dorobek cywilizacyjny. Ten kryzys tożsamości niestety coraz częściej widać na ulicach, jak w Stanach Zjednoczonych atakowano pomniki Pułaskiego czy Kościuszki, który przeznaczył swoje środki życia, żeby wykupić jak największą ilość niewolników. Mówię o Stanach, ponieważ to jest pewien symbol cywilizacji zachodniej, o której ludzie chcą zapomnieć.

Co nie tak jest z instytucjami?

Kryzys instytucjonalny polega na odejściu od zasady trójpodziału władzy. Każda demokracja, by w ogóle mogła nazywać się demokracją w rozumieniu „zachodnim”, opiera się na zasadzie, że każda z władz (ustawodawcza, wykonawcza i sądownicza) rezygnuje z jakiejś części swojej omnipotencji, żeby inna mogła ją kontrolować. Tak się tworzy monteskiuszowskie „check and balance” (w dosłownym tłumaczeniu „sprawdź i balansuj”; w wolnym tlumaczeniu mechanizm kontroli i równowagi – red.). Obecnie w UE jest stworzony system, w którym nie ma żadnego „check and balance”, tradycyjnego podziału władzy, tylko Komisja Europejska rości sobie prawo do tego, aby jednocześnie być władzą ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą, czego Polska dzisiaj doświadcza. Tak naprawdę dla ludzi ten system podejmowania władzy jest nieczytelny, nie ma nic wspólnego z demokracją. Co więcej, akurat w Unii Europejskiej zachodzi coś na kształt zjawiska „deep state”, które znamy na podstawie przełomowych książek ze Stanów Zjednoczonych. Według nich to głęboko ukryte przed opinią publiczną grono ludzi, którzy nie są przez nikogo wybierani, a tak naprawdę podejmują kluczowe decyzje w państwie, czy instytucjach. Dziennik „Libération” opisał jak ten „deep state” wygląda w Unii Europejskiej i to się złożyło na kryzys instytucjonalny.

Dlaczego sądzi pan, że te trzy elementy składają się na kryzys gospodarczy?

Ponieważ przez te trzy kryzysy, Europa jest zbyt mało pewna swoich możliwości i nie potrafi korzystać ze swojego dorobku. Dużo pieniędzy angażuje w ideologię i walkę z prawdziwą wolnością, więc siłą rzeczy nie jest w stanie zbudować silnego mechanizmu, który byłby w stanie budować jej pozycję na świecie. I dlatego polityczna i gospodarcza konkurencyjność Europy spada, i Stary Kontynent coraz mniej liczy się w rozdaniu geopolitycznym. Stąd nasze wszystkie konferencje i działania, gdyż uważamy, że gdyby udało się rozwiązać te trzy osie kryzysowe (a przecież nie jest to trudne, wystarczy wrócić chociażby do tego, co mówili ojcowie założyciele UE) wtedy Europa mogłaby spokojnie znów być, tak jak bywało to drzewiej w historii, jednym z najważniejszych kontynentów, który nadawał ton rozwojowi całego świata. Chcemy budować świadomość społeczną nie tylko w Polsce, ale również w całej Europie, ponieważ konferencje były celowo tłumaczone na inne języki po to, by zostały w Internecie, mogły być punktem odniesienia i by można było do nich wracać, i przekonywać ludzi, że Europa nie musi być tak słaba, jak sama w tej chwili się definiuje.

Ryszard Czarnecki w wywiadzie dla tygodnika „Sieci” stwierdził, że ataki z Brukseli na Polskę są spowodowane dynamicznym rozwojem Polski, z czym europejskie elity nie mogą się pogodzić. Czy zgodzi się Pan z taką opinią?

To jest jedna z przyczyn, dla których Polska jest atakowana. Obserwujemy wzrost znaczenia państw Europy Środkowo-Wschodniej, którego symbolem jest nasz kraj, dlatego na Polskę poszedł pierwszy atak, żeby dać też przykład innym państwom tego regionu, żeby siedziały cicho. Europa Środkowo-Wschodnia z Polską jako naturalnym liderem, rozwija się za szybko i goni państwa Europy Zachodniej, które są pogrążone w marnowaniu pieniędzy i czasu na głupie spory ideologiczne, które wiadomo przecież, że nie tworzą żadnej wartości dodanej. Faktycznie to jest jeden z fundamentów sporu, bo nikt nie chce, żeby w przyszłości państwa naszego regionu były równorzędnym partnerem, ponieważ dla nich w percepcji państw Zachodu, została przeznaczona rola podwykonawców. To jest nadal kolonialne myślenie, którego oczywiście nikt tak nie nazywa, ale de facto do tego się sprowadza. Jest to jeden z powodów, żeby zabić te aspiracje zanim będzie za późno.

Jakie są inne powody?

Kolejnym jest to, że w Europie generalnie dominuje nurt liberalno-lewicowy, który nienawidzi chrześcijaństwa, Kościoła, starego konserwatyzmu, prowadzi ogromną pracę, żeby politykę neomarksistowską wprowadzić szerokimi drzwiami. Polska i szczególnie polski rząd pokazuje, że może być inaczej, można bronić tych zasad. Widzą że przyjęty przez nas model oparcia na wartościach duchowych staje się znów atrakcyjny. Mówię znów, bo były czasy, gdy I Rzeczpospolita była miejscem, które inspirowało cały świat. Polska była takimi Stanami Zjednoczonymi dzisiejszego świata, gdzie każdy chciał mieszkać. Było tak ze względu na atrakcyjny model ustrojowy – wolność, w tym wolność religijną. Nie było żadnego przypadku, że akurat w Polsce była deklaracja warszawska, pierwsza konstytucja w Europie, itd. Oni widzą, że ten polski model prawdziwej wolności (nie tej reglamentowanej, która jest na Zachodzie) może być na tyle atrakcyjny, iż będzie ściągać ludzi. Dostrzegają to również w faktach, które da się policzyć. Dane pokazują, że w polskim modelu nie ma praktycznie zamachów terrorystycznych, należymy do najbezpieczniejszych państw, gdzie jest ciągle silna rodzina, czyli są względnie stabilne więzi społeczne. Dostrzegają to i dlatego Polski nienawidzą. To drugi z powodów, dla którego atakują Polskę. Trzeci jest taki, że nie chcemy się zgodzić na projekt federalizacyjny, który de facto oznaczałby projekt podboju instytucjonalnego Polski bez jednego wystrzału. Sprowadzałby się do tego, że wszystkie decyzje dotyczące naszego państwa podejmowano by w Berlinie lub Brukseli. Polacy przestaliby być gospodarzami we własnym kraju. Te trzy elementy powodują, że na Polskę jest tak ogromny atak.

W grudniu odbyło się spotkanie europejskiej prawicy i konserwatystów. Czy patrząc na sytuację polityczną np. we Francji lub Włoszech jest szansa na to, by prawica stała się znaczącą siłą w Unii Europejskiej?

Jest oczywiście na to szansa, aczkolwiek polskie elity polityczne zbyt wiele nadziei pokładają w innych. Polska przede wszystkim powinna kreślić wizję Europy rozsądku i przeciwstawić się Europie szaleństwa oraz piętnować zawłaszczania kompetencji przez unijne instytucje, działania pozatraktatowe, jak łamanie praworządności przez wszystkie agendy UE. Powinniśmy być na czele takiej kontrrewolucji, a dodatkowo odrzucać wszystkie szalone pomysły ideologiczne, jak to, że każde dziecko nawet bez zgody rodziców może sobie zmienić płeć. Powinniśmy stać na czele racjonalności i (z czasem) odrzucić wszystkie głupie pomysły związane z pakietem klimatycznym, które powodują, że mamy tak dużą inflację i wzrost cen. Przecież jeżeli dzisiaj ¾ cen energii jest narzutem ideologicznym, to proszę sobie wyobrazić, że gdyby Polska odrzuciła te głupoty nasza energia kosztowałaby jedną trzecią tego, co energia w Niemczech i innych państwach, a przez to nasza gospodarka i firmy od razu byłyby ogromnie konkurencyjne. Szybko podbilibyśmy gospodarczo Europę. Tylko od naszych elit politycznych trzeba wymagać odwagi, a nie wiecznie zgadzania się na wszystko, co mówi Zachód.

Łatwo powiedzieć. Jak to miałoby wyglądać w praktyce?

Gdy oni skaczą do pustego basenu na głowę, to nie skakać głupio za nimi, tylko po prostu budować silną, podmiotową Polskę i już przestać się tak na nich oglądać. Musimy zacząć odbudowywać nasze wpływy tam, gdzie polska kultura i ustrój są dalej atrakcyjne, czyli na byłych terenach I Rzeczypospolitej. Szukać tam potencjalnych sojuszy, np. według projektu Trójmorza. Budować silną Polskę, z którą wszyscy będą musieli się liczyć. Nie możemy oglądać się na to, czy Bracia Włosi wygrają, czy nie. Chodzi o to, żeby Polska znów stała się (tak jak bywało w najlepszych czasach I Rzeczypospolitej) punktem odniesienia, który będzie bronił rozsądku i wartości. W tym roku mieliśmy 400. rocznicę bitwy pod Chocimiem, gdzie Polacy po raz kolejny ratowali całą Europę, bo przecież wtedy historia naszego kontynentu potoczyłaby się zupełnie inaczej. Ale wówczas cała Europa była wdzięczna Polakom za to, co zrobili. Dzisiaj jest taki okres, iż Polska, mimo że jeśli chodzi o zdolność do bronienia cywilizacji europejskiej, stoi dokładnie w tym samym miejscu, gdzie znajdowała się 400 lat temu, to nikt nie jest wdzięczny, tylko wszyscy mają jeszcze pretensje. Jeśli zaczniemy czerpać korzyści z naszej kondycji kulturowej i znów twardo będziemy bronić wartości, z czasem i tak wszyscy nam podziękują. Polska stanie się punktem odniesienia – miejscem normalności, gdzie wszyscy z Europy będą chcieli przyjeżdżać. Tylko najważniejsze jest byśmy w to sami uwierzyli.

Dziękuję za rozmowę / Rozmawiał Mateusz Majewski.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/579320-jaki-w-ue-nie-ma-trojpodzialu-wladzy-to-jak-deep-state

W geopolityce kończy się okres pauzy. Prędzej czy później czeka nas nowe rozdanie sił i zasobów na świecie – przekonuje europoseł Patryk Jaki i wzywa polski rząd do zdecydowanego działania.

Rosyjska agencja RIA podała, że między Rosją a USA doszło już do pierwszych rozmów ws. gwarancji bezpieczeństwa. Kreml domaga się, aby USA powstrzymały "dalszą ekspansję NATO" na wschód. Rosja chce również, aby żadne z państw dawnego ZSRS nigdy nie zostało włączone do Sojuszu Północnoatlantyckiego. Wstrzymana ma być także jakakolwiek bilateralna współpraca militarna z tymi krajami.

Niepokojące słowa Patryka Jakiego

Europoseł Solidarnej Polski jest przekonany, że w kontekście takich doniesień polscy politycy muszą podjąć natychmiastowe i zdecydowane działania. – To jest moment kryzysowy. Składa się na niego wiele rzeczy. W geopolityce kończy się okres pauzy. Prędzej czy później czeka nas nowe rozdanie sił i zasobów na świecie. Dużym zadaniem dla polskich elit jest to, żeby w tym nowym rozdaniu Polska była silniejsza, a nie słabsza – powiedział Patryk Jaki na antenie Polskiego Radia24. Polityk domaga się, aby Polska "rozbudowywała swoją armię i zdolności bojowe", ponieważ nasz kraj "jest w trudnej sytuacji geopolitycznej". – Zaczęliśmy już to robić decyzją wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego. Mamy do czynienia z doktryną Putina, która jako żywo przypomina doktrynę Breżniewa. To, co on proponuje USA, pachnie kolejną Jałtą. Polska jest w trudnej sytuacji geopolitycznej. USA chcą przeciągać Rosję na swoją stronę - przeciwko Chinom. Rosja - jeśli to się uda - będzie chciała za to jakiejś zapłaty. Jakiej? Przypomnijmy sobie historię. Polska musi się zbroić i budować koalicję państw, które nie godzą się na nową Jałtę – przekonuje europoseł.

Nowe geopolityczne rozdanie

Eurodeputowany wskazał także, jakie są przyczyny zaburzenia światowego porządku politycznego. – Kiedy Stany Zjednoczone prowadziły bezproduktywne wojny w Iraku i Afganistanie i pompowały tam ogromne ilości pieniędzy, które poszły na marne, Chiny po cichu rosły. Rosły zarówno w gospodarce tradycyjnej, w przemyśle, jak i gospodarce innowacyjnej. I zaczęły wyprzedzać w tych sprawach Stany Zjednoczone – ocenił. – Niektórzy twierdzą, że Trump za późno rozpoczął wojnę handlową z Chinami. Elity USA zdecydowały, żeby przeciwstawić się rosnącej chińskiej sile: że muszą się skoncentrować na Chinach, na terenie Pacyfiku. I w związku z tym będzie ich mniej w Europie. A jak będzie ich mniej w Europie, to jest to dobra okazja dla Putina – dodał Patryk Jaki.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/242866/pachnie-kolejna-jalta-patryk-jaki-polska-musi-sie-zbroic.html

„TSUE ostatnim wyrokiem sam sobie przyznał władzę absolutną” - napisał na Twitterze były wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki. W ten sposób europoseł odniósł się do wczorajszego orzeczenia, w którym TSUE stwierdził - w odniesieniu do decyzji rumuńskiego TK - że krajowe sądy nie muszą respektować wyroków trybunałów, które naruszają prawo unijne. Choć decyzja dotyczy przypadku Rumunii, wydaje się, że może mieć zastosowanie także w przypadku innych państw członkowskich.

Wyrok TSUE ws. Rumunii

Politycy Zjednoczonej Prawicy postrzegają wtorkowy wyrok jako dość niebezpieczny. Sprawę komentował m.in. sekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości Sebastian Kaleta. Dziś wyrok TSUE ocenił również były wiceminister sprawiedliwości, Patryk Jaki. TSUE ostatnim wyrokiem sam sobie przyznał władzę absolutną. Co ważne sędziowie uznali, że źródłem tej władzy nie są traktaty, a ich własne orzeczenia. Jednocześnie unieważnili Konstytucje, cały porządek prawny państw narodowych oraz demokrację. Europa to my! Mówią nam sędziowie — napisał na Twitterze.

„Polacy! Zabierają Wam prawo do decydowania o sobie”

Eurodeputowany Solidarnej Polski przytoczył w tym kontekście artykuł 8 Konstytucji RP. Art. 8 Konstytucji RP: „Konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej”- sędziowie TSUE uznali sobie za już nieobowiązujący. Polacy! Zabierają Wam prawo do decydowania o sobie. Teraz to nie Wy w wyborach, ale oni na polowaniach będą ustalili porządek w RP — podkreślił.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/579116-jaki-o-wyroku-tsue-europa-to-my-mowia-nam-sedziowie

„A gdyby Polska zorganizowała swój system sprawiedliwości tak samo jak wy organizujecie swój system sprawiedliwości w sądach, TSUE i Trybunale Obrachunkowym?” - mówił Patryk Jaki podczas debaty w Parlamencie Europejskim.

Eurodeputowany Solidarnej Polski zabrał głos w obronie Polski. Patryk Jaki przypomniał działania europejskich elit, których szczegóły podała francuska gazeta „Liberation”. Blokujecie środki dla Polski, bo nie podoba wam się polski system sprawiedliwości. A ja wiem, jak rozwiązać ten problem! Nawiążę do tekstów „Liberation”. A gdyby Polska zorganizowała swój system sprawiedliwości tak samo jak wy organizujecie swój system sprawiedliwości w sądach, TSUE i Trybunale Obrachunkowym? – powiedział Patryk Jaki.

Polityczne rekomendacje na sędziów przez rząd, sędziów wpłacających na wasze partie polityczne. A potem zabawy na polowaniach, w zamkach i w innych miejscach – polityków, sędziów, lobbystów, często na koszt podatnika? Komisarz od budżetu na kolacyjkach z sędzią, która ma go kontrolować? A potem w tym Parlamencie Europejskim cisza. Tak jak zwyczajnie potraficie gardłować od rana do wieczora na temat niezawisłości sędziowskiej, na temat praworządności – na ten temat cisza, cenzura, nie można o tym mówić – przekonywał.

Środki dla Polski

Patryk Jaki pytał europosłów, czy Polska powinna pójść tą samą drogą i dzięki temu otrzymać środki z Europejskiego Funduszu Odbudowy. Dlatego ja mam dla państwa taki pomysł – może Polska wdroży ten wasz europejski, nowoczesny system i wtedy odblokujecie środki? Bo przecież jak się uczyć, to od najlepszych – stwierdził europoseł.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/578173-jaki-punktuje-eurokratow-moze-polska-wdrozy-wasz-system

„Stworzyliście system, gdzie to co mogą Niemcy nie może już Polska. Te ataki na Polskę to rasizm” - powiedział podczas wystąpienia w Parlamencie Europejskim europoseł Solidarnej Polski Patryk Jaki. Polityk dopytywał też, kiedy unijne instytucje zajmą się opisaną przez „Liberation” aferą z sędziami Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Podwójne standardy UE

Podczas wystąpienia w PE, Patryk Jaki zwrócił uwagę na podwójne standardy Komisji Europejskiej dotyczące „walki” o praworządność.

Tradycyjnie, razem z panem komisarzem wszyscy państwo wznosicie wzniosłe hasła walki o praworządność używając ogólników. Celowo używacie ogólników, dlatego że gdybyśmy przeszli do szczegółów, to bardzo dobrze wiecie, że szybko okazałoby się, że sami państwo łamiecie praworządność, ale nie tylko praworządność – także zdrowy rozsądek. Tradycyjnie najlepszy w tym jest pan komisarz Reynders, bo w jego własnym raporcie na przykład ten sam sposób powoływania rady sądowniczej i sędziów w Polsce jest niezgodny z praworządnością, a w Hiszpanii ten sam sposób jest zgodny z praworządnością. To samo w Niemczech. Niemcy kwestionują pierwszeństwo prawa Unii europejskiej nad prawem krajowym, ale wydały oświadczenie i dla pana komisarza jest w porządku, że respektują prawo europejskie. A wobec Polski, za to samo, są kolejne postępowania, zatrzymanie funduszu odbudowy — wskazał europoseł podkreślając, że to system podwójnych standardów.

Pogarda i rasizm

Patryk Jaki bez ogródek powiedział, że działania KE wobec Polski to pogarda i rasizm. Możecie sobie to nazywać jak chcecie, ale to jest system, gdzie Niemcy mogą, a państwa Europy Środkowej, które pewnie uważacie za dzikie, nie mogą. Nazwijcie sobie to jak chcecie, ale w normalnej definicji nazywa się to rasizmem, podejściem kolonialnym. To jest pogarda. To, co w tym wszystkim jest dzisiaj najważniejsze, to zadbanie o to, aby najważniejsza instytucja, która ma władzę, żeby to oceniać – TSUE – była niezależna i niezawisła — mówił europoseł. Patryk Jaki zwrócił również uwagę na aferę opisaną przez „Liberation”, dotyczącą skorumpowania sędziów Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Jestem ciekawy, kiedy zajmiecie się aferą opisaną przez „Liberation”, gdzie jedna trzecia sędziów TSUE miała być skorumpowana. Ja czekam panie komisarzu, kiedy pan się tym zajmie. Bo to jest w tej chwili najważniejsze, żebyśmy mieli pewność, że naprawdę instytucje unijne są niezawisłe i niezależne — wskazał Patryk Jaki.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/577369-jaki-punktuje-dzialania-ke-ataki-na-polske-to-rasizm

„Chodzi tylko i wyłącznie o wolę polityczną, a nie o prawo. Czyli o zinstytucjonalizowanie systemu przeniesienia władzy od władzy demokratycznej, wybranej w demokratycznych wyborach, jak w Polsce czy na Węgrzech, do władzy sędziowskiej, która pod płaszczykiem niezależności i niezawisłości będzie strażnikiem interesów najważniejszych państw i zrealizuje to, co czytamy w nowej umowie koalicyjnej w Niemczech, czyli państwo federalne” - mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Patryk Jaki, europoseł i polityk Solidarnej Polski.

wPolityce.pl: Rzecznik TSUE wydał opinię, iż „należy oddalić skargi Węgier i Polski na system warunkowości”. W jakich kategoriach to odczytywać?

Patryk Jaki: Oczywiście opinia rzecznika to jeszcze nie jest wyrok. Natomiast od samego początku nie miałem złudzeń, że nie będzie decydowało ani prawo, ani doktryna, ani logika, tylko będzie decydowała polityka. Politycy w przebraniu sędziów w jednym z najbardziej upolitycznionych sądów w Europie, to znaczy w TSUE, gdzie ludzie są rekomendowani przez polityczne rządy z niektórych państw, gdzie nawet mogą przecież ci sędziowie należeć do partii politycznych, po prostu wydadzą polityczny wyrok. Gdyby spojrzeć na to merytorycznie, to wniosek o odrzucenie skargi Polski i Węgier, które przecież mówią co? W tej skardze tylko i wyłącznie powołują się na traktaty. Przecież w prawie pierwotnym, czyli w traktatach przewidziano jedyną procedurę, która dotyczy łamania praworządności. Jest to procedura z tzw. art. 7, która wymaga jednomyślności, żeby postawić państwo w stan oskarżenia. Problem tylko polega na tym, że tej jednomyślności przez lata nie można było znaleźć w Radzie, a politycy niemieccy i Platformy koniecznie chcieli Polskę ukarać. Ale ponieważ traktat na to nie pozwalał, to musieli sobie wymyślić coś, co sprawi, że traktat i praworządność nie będą miały znaczenia, jak obejdą ten traktat, jak obejdą praworządność. Wymyślili sobie, że stworzą nową procedurę, która nie będzie prawem pierwotnym, tylko będzie prawem wtórnym, gdzie nie będzie już potrzebna jednomyślność, tylko będzie można Polskę ukarać. I na tej podstawie powstał tzw. mechanizm warunkowości, który przecież, jak wskazują Polska i Węgry, jest prawem wtórnym, a prawo wtórne nie może być wyżej niż prawo pierwotne, jeżeli się ocenia dokładnie to samo. Merytorycznie to sprawa jest jasna, ale jak widać dla rzecznika, który wydaje rekomendacje w tym zakresie do orzeczenia TSUE, ani doktryna, ani prawo, ani traktaty nie mają żadnego znaczenia. Liczy się tylko i wyłącznie wola polityczna, przed czym niestety przestrzegaliśmy.

Tyle tylko, że rzecznik TSUE stoi na stanowisku, że system warunkowości został przyjęty na właściwej podstawie prawnej, jest zgodny z art. 7 TUE oraz z zasadą pewności prawa . To jest dosyć kuriozalne uzasadnienie…

To jest bardzo kuriozalne uzasadnienie, dlatego że jeżeli coś, co jest ewidentnie zrobione po to, żeby obejść art. 7 i jest jednocześnie, jak twierdzi rzecznik, zgodne z art. 7, to równie dobrze można stwierdzić, że PE w Brukseli nie znajduje się w Brukseli, tylko znajduje się w Kambodży, albo w Chinach. Równie dobrze można tak twierdzić i się przy tym upierać. Chodzi tylko i wyłącznie o wolę polityczną, a nie o prawo. Czyli o zinstytucjonalizowanie systemu przeniesienia władzy od władzy demokratycznej, wybranej w demokratycznych wyborach, jak w Polsce czy na Węgrzech, do władzy sędziowskiej, która pod płaszczykiem niezależności i niezawisłości będzie strażnikiem interesów najważniejszych państw i zrealizuje to, co czytamy w nowej umowie koalicyjnej w Niemczech, czyli państwo federalne. Będzie to polegało na tym, że nigdy Polska – czyli osoby wybrane przez Polaków – nie będzie w stanie w żadnej sprawie podjąć ostatecznej decyzji, tylko zawsze, jeżeli jakaś decyzja nie będzie się podobać Niemcom, to będzie można odwołać się do judykokracji czyli do specjalnie utworzonej władzy sędziów, która będzie w stanie zmienić każdą decyzję. I to jest ta ogromna zmiana ustrojowa, którą widać w tym stanowisku rzecznika TSUE.

Jest jeszcze jedna bardzo niebezpieczna rzecz w tym stanowisku rzecznika TSUE, a mianowicie to, że decyzja o uruchomieniu mechanizmu warunkowości miałaby być uznaniowa. Rzecznik TSUE wskazuje na „ryzyko wpłynięcia na zarządzanie finansami” jako przesłankę do uruchomienia tego mechanizmu.

To, o czym pani mówi, to nie jest żadna niespodzianka, bo ta uznaniowość znajduje się już w samym rozporządzeniu, które jest oceniane przez TSUE. Natomiast to, co jest tutaj dodatkową podłością, to że dokładnie w tych samych dniach, kiedy to stanowisko było szykowane, KE zrezygnowała z prowadzenia procedury przeciwko Niemcom, które to Niemcy wielokrotnie w swoich wyrokach podważały pierwszeństwo prawa europejskiego nad prawem krajowym. Ponieważ Niemcy w odpowiedzi odesłali: „Ale przecież szanujemy art. 2 traktatu”, to KE odpowiedziała: „A, jak szanujecie, to my już w takim razie kończymy procedurę”. W tym samym czasie, kiedy rzecznik TSUE przedstawia coś, co reprezentuje dokładnie odwrotną logikę, że państwo krajowe, nawet jeżeli mówi, że szanuje traktaty, w tym również art. 2 traktatu, który jest sformułowany bardzo ogólnie, to nie ma to żadnego znaczenia, dlatego że prawo europejskie ma pierwszeństwo i koniec. Czyli sprowadzałoby się to do tego, że prawo europejskie ma pierwszeństwo, ale ma pierwszeństwo tylko i wyłącznie w stosunku do krajów „gorszych kulturowo” - takich jak Polska czy Węgry, a w stosunku do „lepszych” - takich jak Niemcy – to działa inna logika – już nie prawo europejskie ma pierwszeństwo, tylko prawo krajowe ma pierwszeństwo. To taka ma być nowa Europa – Europa podwójnych standardów, gdzie są państwa ważniejsze i mniej ważne. Zresztą dokładnie tak samo, jak według idei I Rzeszy, II Rzeszy, jak również III Rzeszy. To jest kwestia znajomości historii, żeby rozumieć, na czym polegało najpierw Święte Cesarstwo Niemieckie, potem na czym polegała polityka Bismarcka Mitteleuropy, potem już pewnie lepiej znana polityka Hitlera. Natomiast czym różni się polityka Cesarstwa Niemieckiego, tej III Rzeszy, Mitteleuropy, od tego, co w tej chwili chcą zaserwować nam Niemcy? Że są jacyś Niemcy „wyżsi kulturowo”, a jakaś tam Europa Wschodnia, Środkowa to są „ludzie, którzy nie mogą mieć takich samych praw, jak my”. Do tego sprowadza się stanowisko rzecznika TSUE.

Tak, tylko że najczęściej późniejsze orzeczenie TSUE jest zgodne z wcześniejszym stanowiskiem rzecznika TSUE…

Nie zawsze, ale tak.

Pytanie, co w tej sytuacji Polska powinna zrobić? Czy powinna w jakiś sposób zareagować na tego typu przemoc instytucjonalną?

Polska już dawno powinna zrobić to, co sugeruję, to znaczy wypowiedzieć politykę klimatyczną. Po prostu wywrócić stolik. Wycofać się z ETS, który kosztuje nas przede wszystkim utratę bezpieczeństwa energetycznego, ale kosztuje nas też finansowo. Ta cała inflacja jest napędzana tymi wszystkimi zielonymi pomysłami. Dodatkowo transformacja będzie nas kosztowała więcej, niż te wszystkie środki, które otrzymamy. To wynika chociażby z dokumentów rządowych, że transformacja – bez przyjęcia jeszcze tego pakietu „Fit for 55” ma nas kosztować 1,5 bln zł. Ja bym wywrócił ten stolik i powiedział: od dzisiaj nie ma u nas ETS, nie zgadzamy się na tę politykę. Co oni mogą zrobić? TSUE może nakładać kolejne kary, ale TSUE nie ma żadnego mechanizmu, żeby te kary egzekwować, poza zabieraniem nam pieniędzy takich, jak pieniądze z KPO. Ale przecież oni i tak nam tych pieniędzy nie dają. Rachunek jest tutaj bardzo prosty. Najwyższy czas, żeby Polska zaczęła prowadzić naprawdę prawdziwą politykę, jak przystało na państwo, które ma aspiracje, a nie jak – z całym szacunkiem dla naszych przyjaciół – na maluteńkie państwo bałtyckie. To nie tak. Polityka, która do tej pory była prowadzona, że dogadamy się, zgodzimy się na to, co oni proponują, i na pewno będzie dobrze, czyli zgadzania się na mechanizm warunkowości, zgadzania się na zieloną politykę, zgadzania się na inne głupoty, które oni proponowali, doprowadziła do sytuacji, w której dzisiaj jesteśmy. Potworna inflacja, zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego Polski, a w końcu zablokowanie wszystkich europejskich pieniędzy i oczywiście konsekwentne wprowadzanie w Polsce chaosu poprzez blokowanie wszystkich reform państwa, w tym reform wymiaru sprawiedliwości i próba zabrania Polsce polskiego wymiaru sprawiedliwości i przeniesienia go do Brukseli. Czyli to by było tak, że każde państwo, żeby było suwerenne i podmiotowe, musi mieć podmiotowe trzy władze: ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą, a UE w tej chwili próbuje przenieść jedną z tych władz – czyli trzecią władzę – w ogóle do Brukseli, żeby Polska jej nie miała, tylko tam będzie suweren dla sędziów. Przy okazji, jak tam będzie ten suweren, to jeszcze dodać mu uprawnienia władzy wykonawczej i władzy ustawodawczej, żeby wszystko było jasne. Na takiego potwora ustrojowego Polska po prostu nie może się zgodzić.

Dziękuję za rozmowę / Rozmawiała Anna Wiejak.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/576498-jaki-politycy-w-przebraniu-sedziow-wydadza-polityczny-wyrok

Polska nie poraz pierwszy stoi na czele państw, które przestrzegają przed imperialną polityką Rosji – powiedział Patryk Jaki, europoseł Solidarnej Polski.

– Ostrzegaliśmy i ostrzegamy dalej, jak może skończyć się bierność, a bierność w tym wypadku oznacza przyzwolenie na tego typu działanie – mówił Patryk Jaki we wtorek w TVP Info.

Prorocze słowa Lecha Kaczyńskiego

Przypomniał, że na agresywną politykę Rosji zwracał uwagę prezydent Lech Kaczyński. – To nikt inny tylko śp. prezydent Lech Kaczyński mówił po ataku na Gruzję, jakie będą kolejne kroki Rosji. I co? Mylił się? Było dokładnie tak, jak to przewidział i diagnozował – podkreślił. – My dzisiaj mówimy dokładnie to samo, że tutaj nie chodzi o granicę Polski, tutaj chodzi o przyszłość całej Europy, bo Putin testuje, czy Europa jest solidarna, czy znów jest w stanie złamać tę solidarność i w ten sposób osłabiać Polskę i Europę – dodał Patryk Jaki.

"To jest decyzja, przed którą stoją państwa europejskie"

Według niego prezydent Rosji Władimir Putin jest politykiem, który "potrafi myśleć długofalowo". – Putin boi się też tego, że jeżeli Polska będzie rosnąć w siłę gospodarczo i jeżeli zacznie odbudowywać swoje wpływy na terenach Ukrainy, Białorusi, czyli na terenach umownie możemy powiedzieć I Rzeczypospolitej, to w konsekwencji może stać się rywalem i ważną częścią rozgrywki politycznej, a przecież Putin chce polityki imperialnej – ocenił. – Dlatego my musimy wybierać: wolność albo brak wolności. Demokracja albo to, co proponuje Putin i Łukaszenka. To jest też decyzja, przed którą stoją dzisiaj państwa europejskie i dlatego ten sztandar wolności Polska po raz kolejny wysoko unosi – tłumaczył Patryk Jaki.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/230347/patryk-jaki-tutaj-nie-chodzi-o-granice-polski.html

„Obawiam się jednak, że to niczego nie rozwiąże, a tylko spotęguje kryzys” - mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl eurodeputowany Patryk Jaki (Solidarna Polska) odnośnie do zapowiedzi KE wyasygnowania 700 tys. euro dla Białorusi na migrantów.

wPolityce.pl: KE zamierza wyasygnować 700 tys. euro dla Białorusi na migrantów. Czy na Kremlu to nie zostanie odczytane, jako spełnienie propozycji Władimira Putina, który przecież postulował, żeby UE opłacała Białorusi wstrzymywanie tych ludzi?

Patryk Jaki: Niestety to trochę tak wygląda, że po pierwsze w sprawie Polski dogadują się ponad naszymi głowami. Jest to w ogóle bardzo zły precedens, dlatego że na co dzień w Parlamencie Europejskim wszyscy mają napchane usta solidarnością i wspólnymi wartościami, a gdy przychodzi co do czego w sprawach kluczowych, to znów stosują wariant znany w polskiej historii porozumienia ponad naszymi głowami Niemcy-Rosja, który znamy od czasów paktu Ribbentrop-Mołotow po Nord Stream 1 czy Nord Stream 2. To jest jedna rzecz - sposób działania.

Druga rzecz, trzeba rozumieć, że po pierwsze zostanie to odebrane dokładnie tak, jak pani mówi. Ale po drugie będzie to wręcz zachęcenie do tego, by robić to dalej. To znaczy – „skoro to przynosi nam profity finansowe, to czemu nie robić tego dalej?”. Obawiam się jednak, że to niczego nie rozwiąże, a tylko spotęguje kryzys. Przypomnijmy, że Łukaszenka i Putin sięgają do sposobu działania Turcji, który to sposób działania był efektem wezwania niemieckiej kanclerz Merkel do tego, żeby uchodźcy, migranci – każdy, kto chce – przyjeżdżali do Europy. Dzisiaj, to wszystko co się dzieje, to są konsekwencje fatalnych decyzji niemieckich i najbardziej to odczuwa południe Europy. Można zapytać, jaka jest sytuacja w państwach granicznych we Włoszech czy na przykład w Grecji, gdzie Grecja już sama sobie z tym problemem nie radzi. To wszystko zaczęło się od Niemiec, od tego, że samodzielnie, nie konsultując z innymi państwami podjęły decyzję o wezwaniu do przekraczania granic europejskich. Dzisiaj niestety Niemcy powtarzają ten błąd. Tak jak wtedy podjęły tę decyzję bez konsultacji z nikim – mimo że ta decyzja wpływała na całą Europę – tak dzisiaj robią dokładnie to samo. Znów bez konsultacji z nikim podejmują decyzję, która może mieć daleko idące skutki dla Polski i dla innych państw, ponad naszymi głowami. To jest bardzo zła praktyka, i co gorsze, nie sądzę, żeby była skuteczna.

W związku z tym, co Pan przed chwilą powiedział, niejako automatycznie narzuca się pytanie o to, na ile istnieje zagrożenie, że będą próby zmuszenia Polski do przyjęcia tych migrantów? Mamy bowiem rozmowy ponad naszymi głowami de facto, bo tak na dobrą sprawę dokładnie nie wiemy, co powiedzieli między sobą Merkel z Łukaszenką czy Macron z Putinem. Czy nie należy spodziewać się próby narzucenia takiego rozwiązania, żeby ci ludzie trafili na teren Polski? Z jednej strony migranci wysłali swoje dzieci z napisami „I love Poland”, a z drugiej są niemieckie miasta, które zadeklarowały chęć przyjęcia migrantów. Zresztą stanowisko Niemiec wydaje się być jednak dosyć dwuznaczne.

Nie możemy wykluczyć, że stanie się tak, jak pani na to wskazuje. Natomiast jedno jest pewne, że praktyka, którą proponują Niemcy, nie wyklucza takiego negatywnego scenariusza w przyszłości. Ale nie tylko praktyka – również dotychczasowe działanie, postępowanie wielu sił europejskich. Ciągle ich hasła są: „refugees welcome”, „welcome refugees” i może się okazać, że tak jak kiedyś był pomysł z kwotami uchodźców, tak w przyszłości również się on pojawi. Aczkolwiek to już dzisiaj nie będzie takie proste, dlatego że w wielu europejskich państwach obywatele mają już doświadczenie, jak to się skończyło. Wiele sondaży – również w samych Niemczech – pokazuje, że ta polityka jest po prostu źle oceniana. Jest oceniana jako błąd. W związku z tym to już nie będzie takie proste, jak kiedyś, ale oczywiście takiego procesu wykluczyć nie można.

Jak w Pana ocenie wybrzmiało w uszach niemieckich polityków oświadczenie pana prezydenta Andrzeja Dudy – skądinąd bardzo mocne i bardzo potrzebne – że Polska nie zaakceptuje niczego, co zostanie ustalone nad naszymi głowami? Czy to zostało przyjęte do wiadomości?

Przyjęli to do wiadomości, czy jednak potraktują to poważnie i wpłynie to na ich decyzje, to już mam wątpliwości. Natomiast rzeczywiście zgadzam się, że to było bardzo potrzebne i Polska konsekwentnie potrzebuje asertywnej polityki zagranicznej, bo jeżeli będziemy prowadzili politykę na takiej zasadzie, że coś tam pogadamy, a i tak zgadzamy się na wszystko, co UE, w tym głównie Niemcy, proponują, to nikt nie będzie traktował naszych gróźb poważnie. I to jest generalnie taka refleksja dotycząca naszej strategii w polityce międzynarodowej.

Czy w Pana ocenie w sprawie tego kryzysu migracyjnego, który mamy na granicy, i tych hybrydowych ataków Polska zrobiła już wszystko, co mogła, czy jeszcze coś można zrobić?

Jeżeli chodzi o to, co dzieje się na granicy, to uważam, że Polska zachowała się wzorowo. To znaczy nie dała się złamać, przełamać oporu Łukaszence i Putinowi. Widać, że z całego świata płyną gratulacje dla zachowania Polski i wsparcie dla polskich służb. W tym sensie uważam, że Polska zachowała się idealnie, tak jak powinna się zachować – jeżeli mówimy o rządzie. Natomiast to, co dalej budzi ogromny niepokój to jest to, że w Polsce jest tak dużo potężnych sił, które wspierają narrację Putina i Łukaszenki. Gdyby ten konflikt potrwał dłużej, to tu upatruję największe zagrożenie, niestety w takiej naszej szeroko pojętej Targowicy.

Czy w tym momencie nie należałoby jednak zastosować prawa polskiego w uporządkowaniu tej sytuacji?

Nie wiem, co pani ma na myśli.

Chodzi mi o to, że rozumiem, że można mieć takie czy inne poglądy, ale pewne postawy niestety – powiem brutalnie – noszą znamiona zdrady i czy w tym momencie nie powinno zadziałać prawo?

Powinno zadziałać prawo, tylko pamiętajmy o tym, że żyjemy w sytuacji, gdzie niezakończony jest proces związany z reformą sądownictwa. A i pozostaje pytanie o skuteczność tego typu działania, kiedy tak ogromna część sędziów wypowiedziała de facto Polsce posłuszeństwo. Dlatego ten proces trzeba zakończyć i trzeba tutaj apelować do mądrości większości rządowej, aby wreszcie ruszyć tę reformę, którą ostatnio zaproponował pan minister Ziobro, bo bez tego nawet najlepsze wnioski mogą się kończyć tak, jak kończyły się wnioski tych wszystkich panów Frasyniuków i innych, gdzie sądy zamiast zachować się tak, jak powinny, jeszcze nadawały im aureolę. Dlatego my musimy też brać pod uwagę ten cały kontekst i zrobić najpierw porządek i zbudować silne państwo tam gdzie instytucje mające potężną władzę – a taką instytucją są sądy – wypowiadają Polsce posłuszeństwo.

Jak wygląda w tej chwili sytuacja w Parlamencie Europejskim, w kuluarach jeśli chodzi o trwającą na naszej granicy wojnę hybrydową?

Podział jest tradycyjny. To znaczy na grupy lewicowe, które uważają, że „refugees welcome” bez względu na to, czy są to prawdziwi uchodźcy, czy nie - wystarczy, że stoją na granicy, to trzeba ich wpuścić. Na grupy prawicowe, które uważają, że twardo trzeba bronić granic, bez względu na wszystko, i powinna tutaj działać zasada ordo caritatis. I wreszcie na grupy nazwijmy to aspirujące, a przynajmniej nazywające się jak prawica, takie jak EPP, które rozumieją problem, natomiast niestety najwyżej w hierarchii u nich znajduje się interes polityczny. Ten ostatni mówi o tym, żeby zrobić wszystko, aby doprowadzić w Polsce do zmiany władzy i przede wszystkim, żeby Niemcy mogły znów osadzić swojego człowieka u władzy w Polsce, to znaczy Donalda Tuska. Ten interes i ten sposób myślenia niestety znajduje się w hierarchii nad interesem całej wspólnoty.

Dziękuję za rozmowę / Rozmawiała Anna Wiejak.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/574573-wywiad-700-tys-z-ke-jaki-spoteguje-kryzys-na-granicy

Pięć największych frakcji w Parlamencie Europejskiej wysłało list do szefowej KE Ursuli von der Leyen, w którym formacje te domagają się wstrzymania zatwierdzenia polskiego KPO do czasu likwidacji Izby Dyscyplinarnej SN. Patryk Jaki, europoseł Solidarnej Polski, w rozmowie z portalem wPolityce.pl odnosi się do tego listu, zwracając uwagę na trudną sytuację na polsko-białoruskiej granicy, która jest jednocześnie granicą UE. „To pokazuje, jak działa Unia Europejska, która powinna być oparta o solidarności. Gdy przychodzi prawdziwe zagrożenie, to Polacy muszą liczyć tylko na siebie – tak to niestety wygląda” - mówi Patryk Jaki.

Jeśli nie wspierają nas finansowo tak, jak powinni w sytuacji, gdy w każdym momencie może dojść do szturmu na polską granicę, to przynajmniej dla przyzwoitości siedzieliby cicho. Ale nie rezygnują z krytyki Polski, a do tego dochodzi jeszcze ich zacietrzewienie ideologiczne, które każdego dnia im przypomina, jak to jest w ogóle możliwe, że gdzieś w Europie rządzi jakaś władza konserwatywna, która się odwołuje do tego, na czym powstała Europa, a nie do nowego wspaniałego świata, którego chcą zwolennicy postmodernistycznej demokracji liberalnej — zaznacza europoseł.

„Oni nie rozumieją podstawowej rzeczy”

Mógłbym rozłożyć na czynniki pierwsze argumentację, która jest zawarta w ich liście i przypomnieć, że nasz system dyscyplinarny niewiele się różni od systemów dyscyplinarnych występujących z innych państwach. Mógłbym przypomnieć też, że w ogóle nie mają kompetencji do tego, by zajmować się systemami sądownictwa państw członkowskich. Mógłbym wspomnieć również to, że oni oczekują, iż Polska zawiesi jakąś część Sądu Najwyższego, czyli instytucji zapisanej w polskiej konstytucji. Mógłbym wymienić wiele innych argumentów, ale po co? Najważniejsze w tej sprawie jest to, że oni nie rozumieją podstawowej rzeczy – że jeżeli unijny establishment zamiast solidarnie koncentrować się na zagrożeniach zewnętrznych, zacznie uderzać w to państwo, które bierze na siebie ciężar obrony granicy UE, to szykuje katastrofę dla całego Starego Kontynentu — stwierdza.

„Tak naprawdę UE powinna zbudować cały mur”

Patryk Jaki odnosi się też do ewentualnego współfinansowania budowy zapory na granicy polsko-białoruskiej ze środków UE. Znając polityków unijnych, to mogłoby wyglądać tak, że zaoferują nam dofinansowanie do budowy muru na granicy polsko-białoruskiej, ale jednocześnie będą się domagali np. zmiany naszego prawa migracyjnego. Tutaj musimy mieć oczy i uszy szeroko otwarte. Natomiast pamiętajmy, że tak naprawdę UE powinna zbudować cały mur, a nie tylko łaskawie dorzucić się do jego budowy. Wiadomo, że celem podróży tych ludzi, którzy stoją na granicy, nie jest Polska, tylko Niemcy — podkreśla.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/574106-tylko-u-nas-jaki-to-ue-powinna-zbudowac-mur-na-granicy

„Polacy potrafią iść pod prąd i to pomimo nagonki, którą rozpętano” – powiedział Patryk Jaki w rozmowie z reporterem portalu wPolityce.pl podczas Marszu Niepodległości.

Europoseł Solidarnej Polski mówił o znaczeniu wartości patriotycznej. Jestem szczęśliwy, że tak wiele osób nie boi się przyjść na Marsz Niepodległości, trzymając biało-czerwoną flagę. Polacy potrafią iść pod prąd i to pomimo nagonki, którą rozpętano. Jest wielu Polaków, dla których wartości patriotyczne mają najwyższe znaczenie. Ci Polacy stanęliby po stronie naszej Ojczyzny, gdyby nadszedł moment próby – powiedział.

Cieszy mnie, że Polacy wspierają naszą Straż Graniczną, policję i wojsko, które mierzą się z coraz większym wyzwaniem na naszej wschodniej granicy. Ma to bezcenną wartość. Polska będzie trwała, gdy będzie miała silnego ducha, wypełnionego przywiązaniem do polskiego kodu kulturowego, polskiej tradycji i historii. Tego nie będzie w stanie przełamać żadna propaganda – mówił Patryk Jaki.

Najwyższe znaczenie Polski

Patryk Jaki zwrócił też uwagę na znaczenie jedności narodowej w trudnym dla naszego państwa momencie. To czas zjednoczenia całej Polski, bez względu na różnice partyjne. Jeżeli Polska ma dla nas najwyższe znaczenie, to w obliczu zagrożenia zewnętrznego musimy ustalić właściwą hierarchię wartości – stwierdził europoseł.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/573649-tylko-u-nas-patryk-jaki-z-mn-polacy-potrafia-isc-pod-prad

„Bronimy się jako przedmurze chrześcijaństwa i nie pozostaje to bez znaczenia” – mówi Patryk Jaki (europoseł Solidarnej Polski) w rozmowie z portalem wPolityce.pl podczas Konferencji „Zderzenie kulturowe w UE”.

wPolityce.pl: W Komisji ds. Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie Kongresu USA była dyskusja nad praworządnością w Polsce. Koncepcja o niedemokratycznej Polsce wyszła już poza Europę. Jak Pan to ocenia z perspektywy europosła?

Patryk Jaki: W CNN zaprezentowano slajdy, z których wynikało, że Węgry i Polska to kraje z zagrożoną demokracją, a w Rosji i na Białorusi wszystko jest w porządku. Jeżeli ktoś wychodzi z takiego założenia, to każde kłamstwo może sobie rosnąć. To dla Demokratów metoda rozwiązania każdego problemu. Prawdopodobnie palce w tym maczali ludzie, którzy to samo robią w Europie. Wszystko wskazuje na lewicowe organizacje, które dobrze znamy w debat w Parlamencie Europejskim. Demokraci sami mają problemy, co widzimy chociażby po wyborach w Virginii, gdzie ponieśli druzgocącą porażkę. Musieli znaleźć sobie konserwatywnego wroga, a symbolem konserwatyzmu wciąż jest Polska. Co ciekawe, do przykładu Polski odwoływał się kandydat na gubernatora Virginii. I zdecydowanie wygrał. Bronimy się jako przedmurze chrześcijaństwa i nie pozostaje to bez znaczenia. Jest słuchane, pokazywane. W Teksasie przyjęto prawo broniące mocniej życia. Gubernator tego stanu mówił, że inspirował się polskim przykładem. Widać, że możemy być tak, jak chciał św. Jan Paweł II, który mówił o tym, że to od Polski wyjdzie impuls pokazujący, że chrześcijaństwo żyje i bez względu na trudne czasy, ma tak uniwersalne przesłanie, że może docierać do tak dalekich zakątków. Dlatego, że tak jest, to Demokraci wraz z CNN wzięli się za Polskę.

Siły konserwatywne to wciąż margines. Nie są w mainstreamie. Jak Pan ocenia szanse prawicy w Europie?

Podczas jednego z paneli była mowa o historycznej sytuacji, w której znalazł się w latach 50. błogosławiony kardynał Stefan Wyszyński. Gdyby porównać jego sytuację, do naszej, to tamta była beznadziejna. 1/3 świata była opanowana przez komunizm. Nie było żadnej nadziei na zmianę. A kardynał Wyszyński miał plan, w którego sercu była prawda i wierzył, że tą prawdą może zwyciężyć. Dzisiaj o tej drodze mówił Rod Dreher. Powinniśmy się organizować, bo wszyscy widzą jaka jest przewaga lewicowego mainstreamu. Oni po prostu przedstawiają prostsze recepty – niczym się nie ograniczaj; nie słuchaj się Kościoła; sam będziesz oceniał co jest dobre, a co złe. Tego typu podejście może zachęcić więcej osób, ale tylko na początkowym etapie. Z czasem ci ludzie zobaczą, że sami są ofiarami tej rewolucji. Prawda i tak wygra.

Zapowiadaliście powstanie nowej frakcji w Parlamencie Europejskim. Miałaby ona jednoczyć nawet pozaunijne środowiska konserwatywne. Co dalej z tym projektem?

Podejmowane są pewne działania. Choć sprawa nie toczy się tak dynamicznie jakbym chciał. Ale to nie ja odpowiadam za rozmowy w tej sprawie. Chciałbym, by udało się to pozytywnie zakończyć. Mamy w pamięci polski przykład, że rozdrobniona prawica jest dużo słabsza.

Not. Jakub Augustyn Maciejewski.

Tekst i zdjęcia za: https://wpolityce.pl/polityka/572774-nasz-wywiad-patryk-jaki-prawda-i-tak-wygra

„Cel tego przedsięwzięcia to próba stworzenia swoistego „nadrządu” w Unii Europejskiej, który zawsze będzie mógł zmienić każdą decyzję rządów wybranych w wyborach demokratycznych poprzez ciało niedemokratyczne, ale kontrolowane przez najważniejsze siły polityczne. Czyli próbuje się stworzyć w sposób pozatraktatowy „prawdziwą władzę” w UE i na Polsce się testuje, czy ta operacja się uda, czy nie” - mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl eurodeputowany Patryk Jaki (Solidarna Polska).

TSUE zdecydował o nałożeniu na Polskę kary 1 mln euro dziennie na rzecz KE za to, że Polska nie zawiesiła przepisów krajowych odnoszących się w szczególności do uprawnień Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Jak Pan ocenia sytuację, w której się znaleźliśmy?

Patryk Jaki: TSUE zajął się sposobem organizacji sądownictwa jeżeli chodzi o postępowanie dyscyplinarne, pomimo że przecież nadal obowiązuje w traktacie – jest zapisana w punkcie 5. - zasada przyznania, która polega na tym, że Unia Europejska nie jest państwem, w związku z tym może zajmować się tylko kompetencjami, które zostaną jej przekazane. Organizacja sądownictwa nigdy nie została jej przekazana. W związku z tym oni w sposób oczywisty naruszają traktat i praworządność. Dlaczego to robią? Jaki jest cel tej operacji? Cele tej operacji są dwa. Pierwszy jest taki, że sprawdzają, jak daleko mogą się posunąć jeżeli chodzi o łamanie praworządności – sprawdzają, na co Polska może się zgodzić. Jeżeli Polska się zgodzi na to, to wiadomo, że będzie można wysyłać kolejne i kolejne żądania. Drugi cel tego przedsięwzięcia to próba stworzenia swoistego „nadrządu” w Unii Europejskiej, który zawsze będzie mógł zmienić każdą decyzję rządów wybranych w wyborach demokratycznych poprzez ciało niedemokratyczne, ale kontrolowane przez najważniejsze siły polityczne. Czyli próbuje się stworzyć w sposób pozatraktatowy „prawdziwą władzę” w UE i na Polsce się testuje, czy ta operacja się uda, czy nie.

Czy to oznacza, że Unia Europejska wychodzi z założenia, że jeżeli Polska się ugnie, to z mniejszymi państwami pójdzie zdecydowanie łatwiej?

Jestem przekonany, że podstawowy błąd, który popełnia wiele państw, polega na tym, że ci ludzie nie rozumieją tego, że jeżeli Polska przegra i stworzy się takie rozwiązanie ustrojowe – ono jest pozaustrojowe, ale takie faktyczne – to będzie je można później stosować w stosunku do każdego innego rządu każdego innego państwa. To jest brak myślenia, które wychodziłoby poza dzień dzisiejszy. Niestety i w oczach wielu polityków europejskich, również innych państw.

Dlaczego to Polska została wybrana do tego, żeby na jej ustroju dokonywać tego typu precedensów?

Z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że Polska jest państwem najmocniej się rozwijającym, z największym potencjałem gospodarczym, ludnościowym, powierzchniowym. Wynika to też z konstrukcji Traktatu Lizbońskiego, gdzie mniejszość blokującą buduje się wokół wielkości powierzchni państwa i dlatego jeżeli Polska by dużo urosła, to jej siła mogłaby sprawić, że dołączy do najważniejszych państw, a nikt tego nie chce. Nikt nie chce Polski przy stole – woleli by Polskę pod stołem. To jest jeden powód, a drugi jest taki, że Polska oczywiście, ponieważ dalej jest przedmurzem chrześcijaństwa i konserwatywnych wartości, nie poddaje się tak łatwo, walczy z tym marksizmem kulturowym, dlatego jest tak mocno atakowana.

Karę miliona euro dziennie nałożył na Polskę Lars Bay Larsen, wiceprezes TSUE, który de facto ma znikome doświadczenie jeżeli chodzi o orzekanie, za to jest bardzo mocno umocowany politycznie. Czy to jest przypadek, że akurat taka osoba wydaje taki wyrok?

Oczywiście w tej sprawie nie ma żadnego przypadku. TSUE zresztą należy do najbardziej upolitycznionych sądów, jakie można sobie wyobrazić. Sami członkowie TSUE są przecież wskazywani nawet nie przez polityków, tylko przez konkretne rządy konkretnych państw. To raz. A dwa – jest to wyjątkowa procedura, która nie mieści się w tradycyjnym modelu trójpodziału władzy, bo jest to sąd, od którego w ogóle nie ma żadnego odwołania. Dlatego to jest oczywiste, że tak jest, jak pani mówi.

Czy w tej sytuacji nie powinno się podjąć działań w celu albo reformy TSUE, albo w ogóle zlikwidowania tej instytucji? W sytuacji bowiem, kiedy nie stoi ona na straży prawa, wszelka jej egzystencja mija się z celem.

Polska ciągle o to walczy. Ma pani rację. Polska ciągle walczy o reformę tego ciała. Tak jak widać, jest to bardzo trudne, ale nie wolno ustawać w tej walce, bo to jest walka o suwerenność Polski.

Dziękuję za rozmowę / Rozmawiała Anna Wiejak.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/571801-kara-dla-polski-jaki-celem-jest-stworzenie-nadrzadu-ue