Przeskocz do treści

Radio Maryja

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro podkreśla, że w Unii Europejskiej pojawia się coraz więcej aktów prawnych odwołujących się do ideologii. Ten proces staje się groźny kiedy elity brukselskie pod pretekstem obrony mechanizmów demokracji chcą wymuszać wprowadzanie zmian w obszarze kultury, wartości – mówił Prokurator Generalny. Przed południem na stadionie PGE Narodowym rozpoczęła się dwudniowa konferencja „Zderzenie kulturowe w UE. Czy Polska ma szansę?” organizowana przez grupę Europejskich Konserwatystów i Reformatorów.

Minister sprawiedliwości i szef Solidarnej Polski inaugurując konferencję mówił, że dyskusja dziś nie jest teoretyczna, ale „zakorzeniona w rzeczywistości”. „Ona ma być rzeczywistą fotografią tego, co dziś się dzieje, gdzie jesteśmy, w jakim momencie tych kulturowych zmian związanych z walką wartości, o tożsamość” – powiedział Zbigniew Ziobro (fot. facebook.com/ZiobroPL). Według niego, w wielu krajach Europy Zachodniej „zwyciężyło myślenie mające de facto swoje oparcie w ideologiach postmarksistowskich jak niektóry je trafianie definiują, ideologii gender, ideologii związanej z ruchem LGBT+, które to idee i wartości przeniknęły do świata polityki, a ze świata polityki do świata prawodawstwa i codziennego życia społeczeństw”.

Jak mówił w tych krajach pojawia się chęć „dzielenia się tymi wartościami nie tylko przez formy miękkiej perswazji, ale coraz częściej chęć używania narzędzi już związanych z realną władzą”. Wskazał tu na zmiany w systemie prawnym począwszy od konwencji prawa międzynarodowego, Konwencję stambulską, czy rozwiązania prawne w ramach UE. „Dla mnie jako dla polityka pewnym wyzwaniem, i z całą pewnością związanym z codziennością władzy, jest podejmowanie konkretnych decyzji, które łączą się z wytwarzaniem przestrzeni sporów w polityce (fot. www.radiomaryja.pl). Takie decyzje, dla przykładu, w 2016 r. musiałem podjąć w sporze z Komisją Europejską, decyzje o zawetowaniu rozwiązań prawnych, które miały tylnymi drzwiami wprowadzić do Polski możliwość adopcji przez związki homoseksualne, małżeństwa homoseksualne, w konsekwencji de facto wprowadzałyby tym samym do polskiego systemu prawnego właśnie tego rodzaju fundamentalne zmiany w zakresie postrzegania rodziny i łączyłoby się to z daleko idącymi konsekwencjami” – wskazał Prokurator Generalny. Jak dodał tego rodzaju napięcia w relacjach na forum unijnym zdarzają się niejednokrotnie i bywa tak, że Polska wspólnie z Węgrami, czasem przy wsparciu innych krajów, toczy kuluarowe spory o zapisy poszczególnych dokumentów, gdzie „na siłę współpracujący z nami partnerzy w ramach unijnego organizmu, w którym funkcjonujemy, usiłują narzucić nam lewicowe wartości, które są na kursie kolizyjnym z tym wszystkim z czego wyrasta polska kultura, polska tożsamość i co broni polska konstytucja”.

Zbigniew Ziobro stwierdził, że ten proces przyspiesza. „Jako polityk zauważam coraz więcej dokumentów, aktów prawnych, które wprost odwołują się do tego rodzaju ideologicznych rozwiązań nie mających czasem żadnego związku z zapisami prawnymi, których dotyczą (…). Ten proces staje się szczególnie groźny wtedy kiedy okazuje się, że Komisja Europejska, elity brukselskie, część przedstawicieli tych dużych państw UE pod pretekstem obrony mechanizmów demokracji, praworządności tak naprawdę chce wprowadzić bardzo mocne mechanizmy władcze, które będą prowadziły do wymuszania na państwach członkowskich, w tym na Polsce wprowadzania tego rodzaju fundamentalnych zmian w obszarze kultury, wartości, w obszarze naszej tożsamości” – powiedział minister. Szef Ministerstwa Sprawiedliwości stwierdził też, że mechanizm mający wiązać kwestię praworządności z budżetem UE jest bardzo „szeroko ujęty”.

„Nie dotyczy, wbrew temu co czasami słyszymy, wyłącznie sfery sądownictwa, czy działania prokuratury, ale dotyczy sfery rodziny, kultury, edukacji; dotyczy wszystkich tych obszarów, które mają fundamentalne dla określenia naszej tożsamości i które są związane z nasz do tej pory suwerenną decyzją, jeżeli chodzi o kształtowanie tych obszarów naszego życia społecznego” – podkreślił. Zbigniew Ziobro (fot. facebook.com/ZiobroPL) ocenił, że stoimy przed bardzo ważnymi decyzjami, ale, aby je podejmować w sposób roztropny, przemyślany i rozsądny, trzeba dokładnie widzieć procesy, w ramach których te decyzje polityczne będą podejmowane. Organizatorzy konferencji wskazują, że w krajach UE w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat doszło do całej serii przemian o podłożu kulturowym, które mają rzeczywisty wpływ na codzienne życie całych społeczeństw.

„Zmiany te mają różne oblicza i w wielu państwach przybierały odmienne formy i skale” – akcentują. Organizatorzy podkreślili, że konferencja „Zderzenie kulturowe w UE” to inicjatywa, dzięki której będzie okazja do podsumowania dotychczasowych zmiany w Polsce na tle innych europejskich państw, a także nakreślenia możliwych scenariuszy zderzenia kultur w najbliższych dekadach.

Tekst za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/minister-z-ziobro-zauwazam-w-ue-coraz-wiecej-aktow-prawnych-ktore-odwoluja-sie-do-ideologii

Radio Maryja

23 października br. Rada Unii Europejskiej przyjmie wytyczne dot. bioróżnorodności. W dokumentach są propozycje, aby 30 proc. terenów leśnych w krajach członkowskich było całkowicie wykluczonych z aktywności człowieka. Dla polskich lasów to bardzo duże zagrożenie. W europejskich konkluzjach są także zapisy o powiązaniu bioróżnorodności z praworządnością i z równością płci – powiedział wiceminister środowiska Edward Siarka, pełnomocnik rządu do spraw leśnictwa i łowiectwa, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

Polityk poinformował, ze 23 października Rada Unii Europejskiej pochyli się nad wytycznymi dotyczącymi bioróżnorodności. – Musimy mieć świadomość, że 23 października bieżącego roku Rada Unii Europejskiej przyjmie wytyczne dot. bioróżnorodnoąci. Niestety w konkluzjach dotyczących rozporządzenia o bioróżnorodności są zapisy bardzo niebezpieczne dla lasów. Dość przypomnieć, że w tych dokumentach są propozycje, aby 30 proc. terenów leśnych w krajach członkowskich było całkowicie wykluczonych z aktywności człowieka. Dla polskich lasów to bardzo duże zagrożenie – powiedział wiceminister środowiska (fot. gov.pl/web/srodowisko).

W europejskich konkluzjach są także zapisy mówiące o powiązaniu bioróżnorodności z praworządnością i z równością płci – zwrócił uwagę pełnomocnik rządu do spraw leśnictwa i łowiectwa. – Co ma wspólnego kwestia bioróżnorodności z równością płci? Po raz kolejny próbujemy się bocznymi drzwiami wprowadzać elementy do rozwiązań prawnych na poziomie Unii Europejskiej, które uderzałyby nie tylko w nasze lasy, ale atakowałyby także naszą tożsamość narodową – wskazał gość „Aktualności dnia”.

Realnie zagrożony jest tzw. drzewostan 100-letni. – W wielu krajach europejskich takich lasów jest niewiele. W Polsce są lasy, w których mamy drzewostany 100-letnie. Próbuje się na podstawie tego, że mamy nawet pojedyncze 100-letnie drzewa, wyłączać całe obszary z gospodarki leśnej. To bardzo niebezpieczne dla całego zarządzania lasami w polskim modelu, które traktujemy jako nasze dziedzictwo (fot. lasy.gov.pl). W Polsce co ósme drzewo ma 100 lat, więc te drzewostany są chronione. Nasz model pozwala na to, żeby je ratować, a nie jak to było w przypadku Puszczy Białowieskiej, gdzie przez nieprzemyślane działania – przed którymi przestrzegał prof. Jan Szyszko – doprowadzono do dewastacji Puszczy – powiedział Edward Siarka.

Polski rząd planuje przekazać polskie lasy pod zarząd ministerstwa rolnictwa. Do tej pory tą kwestią zajmował się resort środowiska. Planowane zmiany niepokoją polskich leśników (na zdjęciu wraz z Prezydentem Andrzejem Dudą i leśnikami - Podsarnie, 23 listopada 2018 roku, fot. p. Maria Krakowska). – Jesteśmy w takim momencie, kiedy zapadają decyzje polityczne, bo trzeba jasno podkreślić, że to są kwestie polityczne, które przewidują, że cała sfera związana z leśnictwem i łowiectwem będzie strukturalnie podporządkowana pod ministra rolnictwa. Czeka nas zmiana ustawy kompetencyjnej w Sejmie. Na dzisiaj jako wiceminister odpowiedzialny za lasy i tę sferę jestem podporządkowany ministrowi środowiska, ale docelowo cały ten dział ma podlegać resortowi rolnictwa. Moją rolą jest to, aby wszystkie zadania związane z leśnictwem, nawet jeżeli przejdą pod ministra rolnictwa, żebyśmy nic nie stracili z dziedzictwa, które jest dorobkiem wielu pokoleń – podsumował gość Radia Maryja.

Tekst za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/tylko-u-nas-e-siarka-rada-ue-przyjmie-wytyczne-dot-rozwiazan-bioetycznych-30-proc-lasow-w-krajach-czlonkowskich-ma-byc-wykluczonych-z-aktywnosci-czlowieka-dla-polski-to-wielkie-zagrozenie

Radio Maryja

Prezydent Andrzej Duda dokonał zmian w składzie swojej kancelarii. Jej nową szefową zostanie Grażyna Ignaczak-Bandych. O zmianach w Kancelarii Prezydenta RP mowa była w sierpniu, tuż po zaprzysiężeniu Andrzeja Dudy na drugą kadencję. Dziś zmiany są już rzeczywistością. – Pan prezydent odwołał szefową kancelarii prezydenta panią Halinę Szymańską i powołał jednoczesnej na szefa KPRP panią Grażynę Ignaczak-Bandych – poinformował rzecznik prezydenta, Błażej Spychalski. – Jest to zadanie bardzo wymagające i odpowiedzialne. Będę starała się wykonywać je jak najlepiej, a przede wszystkim wykonać wszystkie projekty, które pan prezydent osobiście mi powierzył – powiedziała Grażyna Ignaczak-Bandych, szefowa Kancelarii Prezydenta RP.

Grażyna Ignaczak-Bandych do tej pory pełniła w prezydenckiej kancelarii funkcję dyrektora generalnego. Zastąpi ją na tym stanowisku Barbara Brodowska-Mączka, która do tej pory pracowała jako dyrektor generalna w resorcie finansów. Minister Błażej Spychalski dodał, że prezydent powołał też na stanowiska sekretarzy stanu w Kancelarii Prezydenta RP Małgorzatę Paprocką, która dotąd była dyrektorem Biura Prawa i Ustroju w kancelarii prezydenta, a także Piotra Ćwika, byłego wojewodę małopolskiego. Prezydent powołał także nowych doradców etatowych.

– Pan poseł Łukasz Rzepecki został doradcą pana prezydenta, a także doradcą pana prezydenta została pani Anna Surówka-Pasek, która do tej pory pełniła funkcję podsekretarza stanu w Kancelarii Prezydenta RP – informował Błażej Spychalski. Warto zaznaczyć, że Piotr Ćwik, były wojewoda małopolski, jest związany z środowiskiem b. premier Beaty Szydło. Z kolei Łukasz Rzepecki był posłem Prawa i Sprawiedliwości oraz Kukiz’15. Jego kompetencje mają obejmować obszary społeczeństwa obywatelskiego, młodych i sędziów pokoju. To osoby związane z dwoma różnymi środowiskami, a ich wybór świadczy o otwartości prezydenta Andrzeja Dudy na te środowiska.

– Na pewno świadczy to o pewnej otwartości Kancelarii Prezydenta RP na różne nurty i w pewnym sensie na pokazaniu takiej samodzielności prezydenta, którą będzie się charakteryzować druga kadencja – wskazał Mateusz Schmidt z Kaszubsko-Pomorskiej Szkoły Wyższej w Wejcherowie. Prezydent Andrzej Duda jeszcze w kampanii prezydenckiej podkreślał, że chce być prezydentem wszystkich Polaków. We wtorek, podczas zaprzysiężenia rządu, przypomniał tę obietnicę. – Chcę zapewnić wszystkich – Zjednoczoną Prawicę i wszystkich rodaków – że każdy projekt i każdy głos, który będzie w moim kierunku kierowany, każdy projekt ustawy, który będzie w sejmie procedowany, będzie przeze mnie obserwowany wnikliwie od strony merytorycznej i na takiej zasadzie będę tez podejmował decyzje – oświadczył prezydent Andrzej Duda.

W najbliższym czasie z pewnością prezydent zdecyduje, co dalej z procedowaną obecnie w Senacie nowelizacją ustawy o ochronie zwierząt. Projekt PiS uderza niemal w całe rolnictwo. Dlatego też najprawdopodobniej prezydent Andrzej Duda zawetuje nowelę ustawy o ochronie zwierząt – powiedział politolog Michał Siekierka. – Nie możemy zapominać, że prezydent Andrzej Duda wygrał wybory w dużej mierze dzięki przychylności i głosom polskiej wsi, także rolników. W związku z powyższym, byłoby rzeczą dość dziwną, gdyby teraz nie zawetował tej ustawy, zważywszy że takie sygnały dochodzą do nas z Pałacu Prezydenckiego – zaznaczył Michał Siekierka, politolog.

Prezydent Andrzej Duda docenił także pracę byłego już ministra rolnictwa Jana Krzysztofa Ardanowskiego za jego ciężka pracę na rzecz rolnictwa. Minister sprzeciwił się projektowi ustawy za co stracił stanowisko. – Z panem ministrem Ardanowskim pracowaliśmy nad sprawami polskiego rolnictwa, nad tym, by to rolnictwo mogło się dobrze rozwijać, by kwitło, by ludzie na polskiej wsi czuli, że są traktowani godnie i że Polska dziękuje im za ich wielki wysiłek dostarczania nam wszystkim bezpieczeństwa żywnościowego, które jesteśmy w stanie także eksportować na zewnątrz – mówił prezydent RP. Brak przychylności prezydenta Andrzeja Dudy wobec tzw. Piątki dla zwierząt może poniekąd osłabić relacje pomiędzy prezydentem a Prawem i Sprawiedliwością. Takiego scenariusza nie przewiduje socjolog, dr Mirosław Boruta Krakowski. – Nawet jeśli będzie tutaj próba dyskusji, polemiki, być może one doprowadzą do lepszych rezultatów niż te pierwsze projekty. Nie martwiłbym się tym, że ze sobą rozmawiamy. Martwię się tym, że najczęściej rozmawiamy w sposób mało elegancki – wskazał dr Mirosław Boruta Krakowski.

Tymczasem projektem zajmuje się izba wyższa parlamentu. Poprawek do projektu ustawy może być nawet tysiąc. Senat tzw. Piątką dla zwierząt zajmie się 13 października.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/zmiany-w-kancelarii-prezydenta-rp

Radio Maryja

Co trzeci nastolatek ogląda wulgarne lub niebezpieczne materiały w internecie. Eksperci alarmują, że tzw. patotreści negatywnie wpływają na rozwój psychiczny dzieci. Najnowsze dane budzą niepokój.

– Jedynie 12 proc. młodzieży – można wywnioskować z jednego z ostatnich raportów – nie widziała nigdy patotreści – zauważa psycholog dr Grzegorz Kata. Patotreści to materiały, które zawierają przemoc, używki lub niebezpieczne zachowania. – Jest to każda taka treść, która albo wywołuje przykre, negatywne emocje człowieka oglądającego te treści, albo zachęca do tego, co jest przedstawiane i co jest tematem – wyjaśnia dr Grzegorz Kata.

Niestety, takie treści budzą coraz większe zainteresowanie wśród dzieci i młodzieży. 37 proc. badanych nastolatków przyznaje, że ogląda takie materiały. Głównym powodem jest ciekawość – wskazuje pedagog szkolny Marta Kowal. Niestety zdarza się, że dzieci są nie tylko odbiorcami takich treści, ale także ich autorami. – Zawsze staramy się w rozmowie z takim uczniem wskazać, dlaczego to zachowanie jest niewłaściwe. Dzieci czasami nie rozumieją, że to, co ich śmieszy, rani po prostu innych – podkreśla Marta Kowal.

Treści te za pośrednictwem internetu mają potężny zasięg i oddziaływanie – mówi socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski. – Jeżeli będziemy w przestrzeni publicznej pokazywać rzeczy wulgarne, złe, takie, które o naturze ludzkiej mówią tylko z tych złych punktów widzenia, no to takie wychowamy społeczeństwo – tłumaczy dr Mirosław Boruta Krakowski. Dlatego warto przeciwstawić się promocji takich materiałów. – Powinniśmy się temu sprzeciwiać, powinniśmy o tym głośno mówić i protestować przeciwko ludziom, którzy w przestrzeni publicznej mającej wpływ na innych, na słuchaczy, używają tego typu języka – zaznacza dr Mirosław Boruta Krakowski.

Problem poruszany jest w szkołach. – W szkole prowadzimy pogadanki na godzinach wychowawczych, ale również warsztaty na temat hejtu w internecie i patotreści – wskazuje Marta Kowal. Wiele zależy także od samych rodziców.

– Zalecenie pozostaje cały czas takie samo: dbać o relacje rodzinne, dbać o tę przestrzeń domową – wyjaśnia dr Grzegorz Kata. Rozmowa to najlepszy sposób, by uchronić dzieci przed zagrożeniami w sieci.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/polska-informacje/niebezpieczne-patotresci

Radio Maryja

Zarząd Solidarnej Polski zatwierdził kandydatury do nowej rady ministrów. Dotychczasowy wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik będzie ministrem w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, pełniący funkcję ministra środowiska Michał Woś będzie wiceministrem sprawiedliwości. Pracę resortu sprawiedliwości będzie nadzorował wicepremier Jarosław Kaczyński.

Wynikiem kilkutygodniowych negocjacji jest m.in. likwidacja sześciu ministerstw. Część ich kompetencji przejmą inne resorty. Powstaną też dwa nowe urzędy centralne: Rządowe Centrum Sportu podległe ministrowi kultury i Główny Urząd Morski podległy ministrowi infrastruktury. W rządzie pojawią się nowe twarze, m.in. prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński. – Chcę podkreślić obecność w rządzie pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego jako wicepremiera – powiedział premier Mateusz Morawiecki.

Jarosław Kaczyński był już premierem rządu PiS w latach 2006-2007. Według kierownictwa PiS, ponowna obecność Jarosława Kaczyńskiego w rządzie ostudzi emocje polityczne, stabilizując sytuację w koalicji. Prezes Prawa i Sprawiedliwości w obecnym rządzie kierować będzie Komitetem Spraw Wewnętrznych, Sprawiedliwości i Obrony Narodowej.

To element walki koalicyjnej – wskazał Michał Szczerba z Platformy Obywatelskiej. – Pewnie będzie ingerował wtedy, kiedy Zbigniew Ziobro będzie wykorzystywał swoją władzę w organach ścigania do koncentrowania ich uwagi na politykach Prawa i Sprawiedliwości – mówił Michał Szczerba.

Cel komitetu jest całkowicie inny – zaznaczył wiceprezes PiS Antoni Macierewicz. – To jest kwestia koordynacji działań tych instytucji, które w sferze bezpieczeństwa publicznego – zarówno wewnętrznego, jak i zagranicznego – mają najbardziej istotne działanie i których koordynacja i synchronizacja jest dla skuteczności niesłychanie potrzebna – wskazał Antoni Macierewicz.

Szczegóły działalności komitetu nie są znane. Co ważne, nowy wicepremier będzie mógł uczestniczyć w posiedzeniach rządu – podkreślił dr Mirosław Boruta Krakowski. – Będąc obecnym w trakcie takich posiedzeń, będzie miał te relacje z pierwszej ręki. To bardzo ważne dla przejrzystości, dla transparentności tej struktury, jaką jest rząd RP – zauważył socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski.

Były przewodniczący PO Grzegorz Schetyna nie ma wątpliwości, że Jarosław Kaczyński tak naprawdę będzie kierował całym rządem. – Taki „nadprezes”, „nadpremier”, który jest wicepremierem, nie ma tak naprawdę żadnej odpowiedzialności, ale będzie patrzył na ręce i tak naprawdę będzie faktycznym premierem tego rządu. To uważam za coś absurdalnego i politycznie nierealnego – powiedział Grzegorz Schetyna.

Tej opinii zaprzeczył wicepremier Jacek Sasin, który zaznaczył, że Mateusz Morawiecki będzie szefem Jarosława Kaczyńskiego, ale tylko w rządzie. – Ten rząd ma swoje zaplecze polityczne, a na czele tego zaplecza politycznego stoi Jarosław Kaczyński. W tym sensie politycznie, pod względem pozycji politycznej, jest ważniejszy – przekonywał wicepremier Jacek Sasin.

Jak powiedział prof. Mieczysław Ryba, mimo hierarchii w rządzie, ministrowie będą liczyć się z opinią wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego. Wątpliwe, aby premier Mateusz Morawiecki objął w przyszłości fotel lidera Prawa i Sprawiedliwości. – Wydaje się, że Mateusz Morawiecki swoją siłę wewnątrz partii zawdzięcza poparciu Jarosława Kaczyńskiego, mniej tym zwykłym działaczom PiS-u – wskazał politolog prof. Mieczysław Ryba.

Premier przedstawił zmiany na stanowiskach ministerialnych. Solidarna Polski mianowała swoich przedstawicieli na nieobsadzone jeszcze stanowiska. Na stanowisko ministra w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów wskazano obecnego wiceministra sprawiedliwości Michała Wójcika, wiceministrem sprawiedliwości zostać ma ustępujący szef resortu klimatu Michał Woś, zaś pełnomocnikiem rządu ds. leśnictwa i łowiectwa poseł Edward Siarka.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/zarzad-solidarnej-polski-zatwierdzil-kandydatury-do-nowej-rady-ministrow

Radio Maryja

Kolejne zatrzymania w śledztwie dotyczącym byłego ministra transportu w rządzie PO-PSL, Sławomira Nowaka. Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało trzy osoby, w tym byłego prezesa PKN Orlen. Za swoje posady mieli zapłacić bliskiemu współpracownikowi Donalda Tuska.

Sławomir N. został zatrzymany w lipcu przez CBA. Jest podejrzany o korupcję i kierowanie grupą przestępczą. Brał m.in. łapówki za zlecanie budowy dróg na Ukrainie. Śledczy niedawno ujawnili ukrywany majątek byłego ministra sięgający 6 milionów złotych. Równowartość 4 milionów Sławomir N. ukrywał w gotówce w specjalnych skrytkach w meblach. W sprawie pojawił się nowy świadek, o czym ponad tydzień temu poinformował Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro.

– Efektem tego dowiadujemy się niezwykle smutnych, kolejnych historii związanych z działalnością Sławomira N. – nie tylko w okresie, kiedy pełnił funkcję szefa instytucji odpowiedzialnej za budowę dróg i autostrad na Ukrainie – oznajmił minister sprawiedliwości.

Niewykluczone, że zeznania doprowadziły do wtorkowych zatrzymań.

– Dzisiaj na polecenie Prokuratury Okręgowej w Warszawie zatrzymane zostały trzy osoby. Wśród tych osób jest m.in. były szef polskiego koncernu paliwowego Dariusz K., jak również Wojciech T., były członek zarządu spółek energetycznych – poinformowała rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Aleksandra Skrzyniarz.

Funkcjonariusze CBA przeszukali także miejsca zamieszkania zatrzymanych. Podejrzanym zarzuca się wręczanie łapówek w związku z pełnieniem przez nich ważnych funkcji w spółkach Skarbu Państwa.

– Korzyści majątkowe wręczane Sławomirowi N. sięgają kilkuset tysięcy złotych – wskazał Stanisław Żaryn, rzecznik ministra-koordynatora służb specjalnych.

Zatrzymanym grozi do ośmiu lat pozbawienia wolności. Jest to zupełnie nowa odsłona śledztwa prowadzonego w sprawie Sławomira N., byłego członka rządu PO-PSL, bliskiego współpracownika Donalda Tuska.

– Do tej pory mówiliśmy o zarzucanych mu czynach, związanych z pełnieniem przez niego funkcji publicznych na Ukrainie. Wątek realizowany dzisiaj przez CBA dotyczy pełnienia przez niego funkcji publicznych w Polsce – wyjaśnił Stanisław Żaryn.

Według prokuratury, Dariusz K. za posadę prezesa w PKN Orlen miał zapłacić byłemu ministrowi transportu Sławomirowi N. w sumie prawie 200 tysięcy złotych. Z kolei Wojciech T. za stanowisko w zarządzie Energii przekazał kilkadziesiąt tysięcy złotych łapówki.

– To świadczy tylko źle o tamtych rządach. O tym, że zamiast konkursów, transparentności, uczciwości, mieliśmy do czynienia niestety z przestępstwami, z pospolitym złodziejstwem, bo trudno nazwać to inaczej – ocenił dr Mirosław Boruta Krakowski, socjolog.

To przedstawia, jak w tamtym czasie wyglądały rządy Platformy Obywatelskiej – zaznaczył senator Jan Maria Jackowski.

– Natomiast obraz, jaki się z tego wyłania, jest obrazem pokazującym bardzo wiele o sposobie funkcjonowania państwa polskiego w okresie, kiedy Platforma miała duże wpływy – dodał senator.

Jeszcze kilka lat temu partyjni koledzy Sławomira N. nazywali go „złotym dzieckiem Platformy” i widzieli w nim następcę Donalda Tuska. Gdy został aresztowany, wielu członków poręczyło za niego, w tym wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska.

– Ja dlatego poręczyłam, bo uważałam, że Sławomir Nowak powinien jak najszybciej oczyścić się z zarzutów i nie widzę powodu, żeby nie mógł zrobić tego w sądzie; że musiał być zatrzymany – mówiła wówczas Małgorzata Kidawa-Błońska.

Według medialnych doniesień, Sławomir N. stworzył w Polsce rozbudowaną siatkę korupcyjną, którą miał opleść szereg spółek Skarbu Państwa i nie tylko.

– Sprawa wydaje się być rozwojowa, więc wiele osób może być jakoś uwikłanych i może się bać – zauważył prof. Mieczysław Ryba.

Komentatorzy podkreślają, że Ukraińcy, którzy zatrudnili Sławomira N., widzieli w nim menadżera, który uzdrowi system inwestycji drogowych na Ukrainie. Stało się zupełnie inaczej.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/kolejne-zatrzymania-w-sledztwie-dot-bylego-ministra-transportu-w-rzadzie-po-psl

Radio Maryja

Europoseł Patryk Jaki zaapelował do konserwatystów, aby przestali używać terminu „ideologia LGBT”. Wskazał, że tak naprawdę chodzi o neomarksistowską ideologię gender, której autorzy wprost piszą o niszczeniu tradycyjnego modelu rodziny.

Patryk Jaki zaznaczył na twitterze, że termin „ideologia LGBT”, nie jest używany i zrozumiały na świecie, a do tego łatwo nim manipulować.

Prezes Ordo Iuris mec. Jerzy Kwaśniewski wskazał, że precyzja w nazywaniu tego typu zagrożeń ma znaczenie. – Z jednej strony mamy do czynienia z szeroką, ufundowaną filozoficznie ideologią gender o korzeniach neomarksistowskich, która upatruje ostatecznego wyzwolenia człowieka ze sfer życia społecznego w ostatecznym wyzwoleniu go ze struktur biologicznych i społecznych, czyli tak naprawdę zniszczeniu rodziny. Z drugiej strony mamy aktywistów LGBT, którzy celowo posługują się tym skrótowcem po to, żeby zasłonić się przed atakiem, i aby jakiekolwiek ataki na ich roszczenia polityczne dotyczące edukacji, zabezpieczeń społecznych, organizacji życia społecznego były jednocześnie postrzegane jako ataki na konkretne osoby z uwagi na orientację seksualną – powiedział mec. Jerzy Kwaśniewski.

W ostatnich dniach głośno jest o liście otwartym w obronie środowisk LGBT w Polsce, pod którym podpisało się 50 ambasadorów. Premier Mateusz Morawiecki, odnosząc się do listu, wskazał, że tolerancja należy do polskiego DNA, nikt nas jej nie musi uczyć.

Tekst za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/p-jaki-apeluje-do-konserwatystow-aby-uzywali-terminu-ideologia-gender-zamiast-ideologia-lgbt

Radio Maryja

W sobotę ma zostać podpisana nowa umowa koalicyjna Zjednoczonej Prawicy. Nie potwierdza tego Krzysztof Sobolewski z kierownictwa Prawa i Sprawiedliwości. Nie wiadomo, czy prezes PiS Jarosław Kaczyński rzeczywiście zamierza zostać wicepremierem obecnego rządu. W czwartek wieczorem odbyło się kolejne już spotkanie kierownictwa Prawa i Sprawiedliwości. Trwało nieco ponad trzy godziny. „Zakończyło się posiedzenie kierownictwa PiS. Dotyczyło oceny osiągniętego porozumienia w ramach Zjednoczonej Prawicy. Istotą tego porozumienia jest wola wspólnej i solidarnej pracy dla Polski” – napisała na Twitterze rzecznik partii rządzącej Anita Czerwińska.

Media, powołując się na źródła zbliżone do kierownictwa PiS, informują, że w sobotę ugrupowania Zjednoczonej Prawicy podpiszą nową umowę koalicyjną. Terminu nie chce wprost potwierdzić szef komitetu wykonawczego PiS Krzysztof Sobolewski. – Mogę jedynie potwierdzić, że negocjacje rzeczywiście zbliżają się do końca. Mamy nadzieję, że w tym tygodniu zamkniemy je nową umową koalicyjną – oznajmił Krzysztof Sobolewski. Poseł dodał, że Zjednoczona Prawica w przyszłym tygodniu chce zacząć realizację działań zawartych w nowej umowie. O ich szczegółach informować ma prezes PiS Jarosław Kaczyński. Wciąż nie są potwierdzone informacje o możliwości objęcia przez prezesa PiS funkcji wicepremiera.

Według rzecznika prezydenta Błażeja Spychalskiego, taki pomysł był konsultowany z prezydentem. – Prezydent Andrzej Duda zna koncepcję od dłuższego czasu. Na początku września pomysł był konsultowany. To propozycja, która jest w pełni zaakceptowana przez prezydenta i popierana – oznajmił Błażej Spychalski. Konsultacjom zaprzecza Krzysztof Sobolewski. – Jeśli prezes podejmowałby taką decyzję, to nie musiałby konsultować sprawy z prezydentem. Jest to indywidualna decyzja prezesa – zapewniał szef komitetu wykonawczego PiS. Jak zauważył Władysław Teofil Bartoszewski z PSL, nie jest zaskoczeniem, że koalicjanci się dogadują. Jednak koalicja będzie chwiejna ze względu na ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę. – Z jednej strony, prezes Jarosław Kaczyński nie może sobie pozwolić na wyrzucenie ministra, gdyż ten ma zbyt wielu posłów i to by zagroziło większości rządowej. Z drugiej strony, nie chce mu dać samodzielnie sprawować władzy, ponieważ wyraźnie mu nie ufa – tłumaczył Władysław Teofil Bartoszewski.

Według mediów, prezes PiS ma kierować komitetem ds. wewnętrznych, sprawiedliwości i obrony narodowej. Chodzi o kontrolę – zauważył Robert Winnicki z Konfederacji. – Jarosław Kaczyński wchodzący do rządu to jest wicepremier do spraw pilnowania ministra sprawiedliwości – ocenił Robert Winnicki. Obecność Jarosława Kaczyńskiego w rządzie byłaby korzystna – podkreślił rzecznik rządu Piotr Müller. – Ma to element stabilizujący dla całego obozu politycznego oraz rządu i – mam nadzieję – ograniczający pewne pokusy zwiększania emocji politycznych w tym obszarze – dodał Piotr Müller. Innego zdania jest politolog Michał Siekierka. Obecność Jarosława Kaczyńskiego w rządzie jako wicepremiera może wywołać dezorientację w społeczeństwie co do tego, kto fatycznie kieruje Radą Ministrów. – Pewnie będą pojawiać się złośliwe uwagi, że szefem rządu jest Mateusz Morawiecki, a jego podwładnym Jarosław Kaczyński, a biorąc układy polityczne – jest dokładnie na odwrót – zauważył Michał Siekierka.

Ważą się losy niektórych członków rządu. Prawdopodobnie w wyniku rekonstrukcji gabinetu znacznie zmniejszy się liczba ministerstw. Solidarna Polska i Porozumienie otrzymać mają tylko po jednym ministerstwie. – Tak naprawdę zawsze można to w jakiś sposób zrekompensować stanowiskami wiceministerialnymi i nie należy przywiązywać tak ogromnej wagi do ilości ministerstw, tylko do tego, że Zjednoczona Prawica znów jest zjednoczona – zaznaczył socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski. Według Krzysztofa Sobolewskiego, Mateusz Morawiecki może być pewny stanowiska premiera.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/polska-informacje/w-sobote-ma-zostac-podpisana-nowa-umowa-koalicyjna-zjednoczonej-prawicy

Radio Maryja

Kandydat Demokratów na prezydenta Stanów Zjednoczonych Joe Biden atakuje Polskę, pisząc na Twitterze o rzekomo istniejących w naszym kraju „strefach wolnych od LGBT”. Na wpis Joe Bidena zareagowała już ambasada RP w Waszyngtonie oraz polskie MSZ. Ofensywa ideologiczna wobec Polski trwa. Kolejni zachodni politycy wpisują się w kampanię powielania kłamstw na temat rzekomo istniejących w naszym kraju „stref wolnych od LBGT”. Ostre słowa w kierunku Polski wymierzył kandydat Demokratów na prezydenta Joe Biden. – Powiem jasno: prawa LGBTQ+ to prawa człowieka – a strefy wolne od LGBT nie mogą mieć miejsca ani w Unii Europejskiej, ani na świecie – napisał na Twitterze Joe Biden. Wcześniej o rzekomej dyskryminacji wobec mniejszości seksualnych w Polsce mówiła przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. – Chcę postawić sprawę jasno, strefy wolne od LGBT to strefy pozbawione człowieczeństwa i nie ma dla nich miejsca w Unii Europejskiej – stwierdziła Ursula von der Leyen. Zapowiedziała, że już wkrótce Komisja przedstawi strategię wzmocnienia praw osób LGBT. Ostatnio Parlament Europejski przyjął uchwałę o rzekomym łamaniu praw osób LGBT w Polsce.

– Rozpowszechniane kłamliwe informacje o sytuacji LGBT w Polsce podporządkowane są jednemu celowi – osłabieniu prestiżu państwa polskiego na arenie międzynarodowej, w szczególności zaś na forum Unii Europejskiej – powiedział prof. Zdzisław Winnicki, historyk.

Tak zwane „strefy wolne od LGBT” to fake news spreparowany przez polskiego, lewicowego aktywistę Barta Staszewskiego, który wraz z kandydatką Lewicy na Rzecznika Praw Obywatelskich Zuzanną Rudzińską – Bluszcz znalazł się na liście stypendystów Fundacji imienia Baracka Obamy. – Coś takiego przypominam sobie z czasów okupacji. To się wtedy nazywało albo szmalcownictwo, albo zapisanie się na volkslistę – podkreślił dr Mirosław Boruta Krakowski.

Aktywista LGBT przy wjeździe do polskich miast i miejscowości, w których lokalne władze przyjęły uchwały sprzeciwiające się ideologii LGBT, umieszcza tabliczki z napisem „strefa wolna od LGBT”. Ostatnio właśnie w ten sposób mężczyzna sprofanował pomnik świętego Jana Pawła II. – Jeżdżę po Polsce ze znakiem, odwiedzając miejscowości, które ogłosiły się wolnymi od „ideologii” LGBT. Na każdym kroku widzę posągi JP2, patrona polskiej homofobii, a przy tym przyjaciela wielu wysoko postawionych kościelnych pedofilii. Wstyd!!! – napisał na Twitterze Bart Staszewski.

– Gminy zagrożone skutkami prowokacji i fake newsami pana Staszewskiego powinny starać się o odpowiedzialność tego pana przed polskim prawem, przed polskim sądem – zaznaczył prof. Zdzisław Winnicki. Pozew do sądu złożyła już gmina Zakrzówek na Lubelszczyźnie.

– Budowane na takim kłamstwie opinii ludzi, fala hejtu w internecie, komentarzy, jakoby nasza miejscowość, nasi mieszkańcy byli osobami, które dyskryminują innych ludzi ze względu na ich orientację, bądź inne cechy jest to absolutna nieprawda – akcentował Józef Potocki, wójt gminy Zakrzówek.

Obecnie toczy się ideologiczna walka o przyszłość świata, o przyszłość społeczeństw. – Wielcy lobbyści i środowiska globalistyczne chcą ograniczenia wpływów państw narodowych i tożsamości religijnej na rzecz powszechnego świata, który będzie światem unitarnym – powiedział dr Aleksander Kozicki, politolog.

Chodzi o to, by uniemożliwić Polsce funkcjonowanie jako lidera Europy środkowo-wschodniej oraz ograniczyć możliwość korzystania z Funduszy Europejskich. Wszystko pod płaszczykiem praworządności – wskazał europoseł PiS Witold Waszczykowski. – Nie można nas oskarżać, że cokolwiek złamaliśmy, ponieważ żadnej definicji tej praworządności nie ma. Próbuje się tworzyć tę definicję – dodał.

Na wpis Joe Bidena zareagowała już ambasada RP w Waszyngtonie. – Stwierdzenie b. wiceprezydenta USA Joe Bidena, zamieszczone na Twitterze, opiera się na niedokładnych informacjach medialnych, ponieważ w Polsce nie istnieją żadne „strefy wolne od LGBT”- napisała na Twitterze ambasada RP.

Polska, dbając o własną tożsamość, powinna w sposób jednoznaczny sprzeciwić się fali tęczowego marksizmu.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/joe-biden-atakuje-polske-piszac-o-rzekomych-strefach-wolnych-od-lgbt-w-naszym-kraju-jest-reakcja-polskiej-dyplomacji

Radio Maryja

Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński spotkał się z prezesem Solidarnej Polski Zbigniewem Ziobro. To spotkanie, które może zaważyć na przyszłości Zjednoczonej Prawicy. Jutro na godz. 13.00 zaplanowane są kolejne rozmowy kierownictwa PiS-u. To najświeższe informacje w związku z konfliktem wewnątrz obozu władzy.

Linka do relacji filmowej: https://youtu.be/lTJ05_civj8

Politycy PiS-u niechętnie mówili o spotkaniu Jarosława Kaczyńskiego ze Zbigniewem Ziobro. Dlatego najświeższe doniesienia co do przyszłości Zjednoczonej Prawicy wyszły z obozu Solidarnej Polski. – Według mojej wiedzy do pierwszego spotkania już doszło. I czekamy na następne – mówił Michał Woś, minister środowiska.

Na spotkaniu miały paść słowa, które – rzecznik PiS-u Anita Czerwińska – określiła jako „zdecydowane rozstrzygnięcia”. Minister Michał Woś nie chciał wprost powiedzieć, kiedy Jarosław Kaczyński rozmawiał ze Zbigniewem Ziobro. Wskazał jednak, że obaj politycy prowadzą raczej „wieczorny tryb życia”.

Solidarna Polska podtrzymuje swój sprzeciw wobec ustawy covidowej.

– Ciężko było sobie wyobrazić, aby Prokurator Generalny poparł ustawę o bezkarności w takim kształcie, w jakim była ona w Sejmie – wskazał Michał Woś. Minister Michał Woś sięgnął po przykład i wskazał na dewelopera, który powołał się na walkę z epidemią, i rozpoczął stawianie domków jednorodzinnych w Lesie Bemowskim. Deweloper twierdził, że osiedle będzie skierowane do wynajęcia dla osób odbywających kwarantannę. Później mieszkania miały zostać zaoferowane osobom, które na skutek epidemii straciły własne mieszkanie. Minister Michał Woś zaakcentował, że doszło do naruszenia prawa.

Za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/prezes-pis-spotkal-sie-z-prezesem-solidarnej-polski

Radio Maryja

Amerykańska Akademia Sztuki i Wiedzy Filmowej przedstawiła nowe zasady przyznawania Oscara za najlepszy film. Poprawność polityczna wchodzi do kin. Nie chodzi o zwykły film, ale o ideologię, która narzuca twórcom zaangażowanie do produkcji konkretnych osób. Najlepiej pochodzących z mniejszości narodowych lub homoseksualnych. Już za kilka lat będzie to warunkiem, by otrzymać najpopularniejszą nagrodę filmową – Oscara. Akademia Sztuki i Wiedzy Filmowej opracowała nowe standardy współczesnego kina – Oscary tylko dla filmów z kobietami, mniejszościami narodowymi i osobami LGBTQ+.

– Właściwie nagród Oscara nie powinno się już przyznawać, jeśli nie będą przyznawane żeńskie wersje, tzw. Oscarki. Ewentualnie proponowałbym także nie przyznawać Oscarów w kolorze złotym, ponieważ jest to znaczące i nie muszę tego rozwijać – Oscary muszą mieć wszystkie możliwe kolory, z pewnością biały, żółty i czarny – zauważył socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski. Sprawa, choć wygląda na komedię, przypomina horror z dawnych lat.

– Był taki nakaz odgórny od władzy, wtedy komunistycznej, że każdy teatr w swoim repertuarze ma mieć sztukę radziecką – wspominała aktorka Halina Łabonarska. Okazuje się, że to nie głębia intelektualna i wartości artystyczne mają stanowić kryteria oceny dzieł sztuki, ale ideologia gender. – To jest właśnie uderzenie w to, co jest podstawą tworzenia teatru, filmu, każdej sztuki – zaznaczyła Halina Łabonarska. Bo teraz to nie talent aktorski będzie ważny przy obsadzaniu ról, ale pochodzenie, płeć lub orientacja seksualna aktora.

– To jest jaskrawy dowód, jak zdeprawowana i zdegenerowana mniejszość podporządkowuje sobie normalną większość i bezczelnie domaga się od niej traktowania na specjalnych warunkach – mówiła na antenie Radia Maryja Temida Stankiewicz-Podhorecka, krytyk teatralny.

Za nowymi standardami stoją wielkie pieniądze i cały system powiązań – podkreślił dr Mirosław Boruta Krakowski. – Mechanizmy, które na pewne rzeczy nam wkrótce być może nie pozwolą. Ja myślę, że warto się przed tym bronić – dodał socjolog.

Wytyczne dotyczą nie tylko aktorów, ale także ekip filmowych, agencji PR-owych oraz dystrybutorów. Film, który będzie chciał zawalczyć o Oscara, będzie musiał spełnić wytyczne w przynajmniej dwóch grupach zawodowych zaangażowanych w produkcję. Nowe zasady będą wprowadzane od 2022 roku.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/polityczna-poprawnosc-wchodzi-do-kin

Radio Maryja

Resort sprawiedliwości chce wsparcia dla gmin, które zostały pominięte w unijnym programie „Partnerstwo miast”. Chodzi o gminy, które nie otrzymały środków, bo wcześniej w zdecydowany sposób broniły rodziny i tradycyjnych wartości w kontrze do ideologii LGBT. To m.in. gmina Tuchów, która już teraz otrzymała pomoc z Funduszu Sprawiedliwości.

– Ministerstwo Sprawiedliwości uwzględniło wniosek gminy Tuchów i przyznało dla mieszkańców Tuchowa kwotę trzykrotnie wyższą od tej, którą odebrała Helena Dalli, z przekonaniem, że środki będą dobrze służyć mieszkańcom w przeznaczeniu na rzecz Ochotniczych Straży Pożarnych, które zajmują się bezpośrednio pomocą i bezpieczeństwem mieszkańców – oświadczył minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

– Skieruję też wniosek do premiera Mateusza Morawieckiego, abyśmy pomyśleli nad stworzeniem stałego mechanizmu wsparcia dla gmin, które – zgodnie z zapowiedziami komisarz Heleny Dalii – mają być w przyszłości ewentualnie szykanowane za to, że wspierają politykę prorodzinną; za to, że udzielają wsparcia dla tradycyjnie rozumianej rodziny jako związku kobiety i mężczyzny; za to, że chcą zagwarantować, żeby to rodzice mieli decydujący wpływ na sposób kształtowania, wychowywania i edukacji swoich własnych dzieci – dodał Prokurator Generalny (fot. Wikipedia / Marek Suwalczan).

Tekst za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/min-sprawiedliwosci-chce-wsparcia-dla-gmin-ktore-nie-otrzymaly-srodkow-z-ke-poniewaz-bronily-tradycyjna-rodzine (Od Redakcji: na tej stronie znajdą Państwo także relację filmową z przekazania przez Ministerstwo Sprawiedliwości gminie Tuchów kwoty 250.000 zł w zamian za "odebrane" przez Komisję Europejską 8.000 zł).

Radio Maryja

Trwają negocjacje w sprawie nowej umowy koalicyjnej Zjednoczonej Prawicy. Podstawowe kwestie są już ustalone – zapewnił wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości Antoni Macierewicz. Nowa umowa koalicyjna ma rzucić podwaliny pod rekonstrukcję rządu. Solidarna Polska i Porozumienie nie chcą jednak zgodzić się na zabranie im po jednym resorcie. Taki plan powstał wewnątrz PiS-u...

W połowie lipca na antenie Polskiego Radia prezes PiS Jarosław Kaczyński zapowiedział rekonstrukcję rządu. – Na pewno będą zmiany personalne. Żeby było jasne – to nie chodzi o premiera – zapewnił Jarosław Kaczyński. Wraz z zapowiedzią ruszyła giełda nazwisk. Jednak obok personaliów, cały obóz Zjednoczonej Prawicy rozgrzała zapowiedź ograniczeń liczby ministerstw. Wtedy Solidarna Polska i Porozumienie miałyby dostać tylko po jednym resorcie. Dotychczasowa umowa koalicyjna gwarantowała im po dwa ministerstwa. Teraz jednak negocjowane jest nowe porozumienie. Solidarna Polska stawia warunki.

– Nie mam nic przeciwko temu, aby rząd został zmieniony w sensie strukturalnym – by zmniejszono liczbę ministerstw, jeśli jest taka potrzeba, nawet o połowę, a jak trzeba to o dwie trzecie – tylko pod warunkiem, że wcześniej dowiem się, na czym polega propozycja. Czy to chodzi o zmianę dla zmiany, sztukę dla sztuki, żeby na przykład przy okazji koalicjanci stracili wpływ na rzeczywistość w jakimś obszarze w ramach umowy, która to gwarantuje, czy chodzi – ufam, że tak jest – o zmiany, które służą jakimś celom, czyli lepszemu rządzeniu – akcentował minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro (fot. Wikipedia / Marek Suwalczan).

Do żadnych zmian w rządzie nie dojdzie bez wynegocjowania nowej umowy koalicyjnej – zapowiedział wiceprezes PiS-u Antoni Macierewicz. – Sprawa zostanie rozstrzygnięta i przekazana opinii publicznej po wakacjach, bo to będzie moment, kiedy będzie trzeba podejść do nowego układu między poszczególnymi środowiskami politycznymi wewnątrz Zjednoczonej Prawicy – wskazał były szef MON. Podstawowe kwestie – jak dodał Antoni Macierewicz – są już ustalone.

Tekst za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/trwaja-negocjacje-w-sprawie-nowej-umowy-koalicyjnej-zjednoczonej-prawicy

Radio Maryja

Solidarną Polskę, PiS i Porozumienie wiąże umowa koalicyjna, która zakłada, że każdy ze współkoalicjantów kieruje dwoma resortami. Można oczywiście brać pod uwagę, że do zmian umowy koalicyjnej dojdzie – stwierdził w piątek minister sprawiedliwości, lider Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro.

Podczas konferencji prasowej w Sejmie Zbigniew Ziobro został zapytany o słowa szefa klubu PiS Ryszarda Terleckiego, który w czwartek mówił, że w związku ze zmianami w rządzie zmniejszona ma być liczba ministerstw, a każdemu z koalicjantów PiS miałby przypaść jeden resort. „W tej chwili Solidarną Polskę, Prawo i Sprawiedliwość i Porozumienie wiąże umowa koalicyjna, która zakłada m.in., że każdy ze współkoalicjantów kieruje dwoma resortami – na razie ta umowa się nie zmieniła” – odpowiedział. Jak dodał, „można oczywiście brać uwagę, że dojdzie do zmian umowy koalicyjnej”.

„Ale dopiero wtedy, kiedy ta umowa by się zmieniła i wiązałaby się ze zgodą wszystkich zainteresowanych stron umowy na nową formułę rządu, to moglibyśmy mówić o nowej sytuacji” – zaznaczył Zbigniew Ziobro (fot. Wikipedia / Marek Suwalczan). „Uważam, że to, co jest najważniejsze w tej chwili przed nami, to ustalenie ambitnej agendy programowej i szczegółów jej realizacji przez najbliższe trzy lata” – powiedział lider Solidarnej Polski. Dodał, że jeśli partnerzy ze Zjednoczonej Prawicy będą zgodni co do tego, jakie cele chcą osiągnąć „w ramach realizacji programu dla Polski, dobrej zmiany, którą chcą kontynuować, to wtedy muszą się zastanowić, jakie funkcjonalne narzędzia instytucjonalne, jeżeli chodzi też o organizację rządu, będą optymalne dla osiągnięcia tego celu”.

„A więc taka kolejność: naprzód powinniśmy porozmawiać o programie, o ustawach, przesądzić to, co będziemy realizować, a w następstwie możemy dyskutować o rekonstrukcji ministerstw i o zmianach personalnych – przecież to wszystko jest jak najbardziej możliwe do dyskusji” – podkreślił lider Solidarnej Polski. Poinformował też, że w czwartek zarząd jego ugrupowania dyskutował o tej kwestii. „Stanął na takim stanowisku, podsumowując, że siedem kolejnych zwycięstw obozu Zjednoczonej Prawicy pokazało, że ta zjednoczona koalicja, mimo że czasami nie jest łatwo, jak to z koalicją bywa, niesie nieporównywalnie więcej dobrego dla Polski i dla wszystkich współkoalicjantów niż sytuacja, gdyby tej koalicji nie było” – mówił. „Wartością tej koalicji jest to, że działamy w ramach porozumienia, które na dobrą sprawę, można powiedzieć generalnie, że jest szanowane i zawarta jest umowa koalicyjna i ta umowa póki co obowiązuje, i przewiduje, że współkoalicjanci odpowiadają za dwa resorty” – zaznaczył. Jak dodał, „to, co zostało tam zawarte, może być oczywiście zmienione”.

„Jeśli dojdziemy do wniosku, że to będzie dobrze służyć Polsce, ale żebyśmy doszli do takiego wniosku, musimy naprzód spotykać się, przedyskutować sprawy, które określimy jako cele do realizacji i jeśli w szczegółach wszystko to omówimy, nie mam nic przeciwko, żebyśmy rozmawiali na temat rekonstrukcji rządu, ale dziś za wcześnie przesądzać, jak ten rząd miałby wyglądać” – powiedział min. Zbigniew Ziobro. Politycy Solidarnej Polski obecnie kierują resortami: sprawiedliwości i środowiska, a politycy Porozumienia – drugiego koalicjanta PiS w ramaach Zjednoczonej Prawicy – ministerstwami: rozwoju oraz nauki i szkolnictwa wyższego.

Tekst za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/min-z-ziobro-mozna-brac-pod-uwage-ze-dojdzie-do-zmian-umowy-koalicyjnej

Radio Maryja

Prezydent Andrzej Duda przez kolejne pięć lat będzie pełnił funkcję głowy państwa. Jak poinformowała Państwowa Komisja Wyborcza, obecny prezydent uzyskał 51,03 proc., jego konkurent Rafał Trzaskowski z Platformy Obywatelskiej – 48,97 proc. Według Platformy, Rafała Trzaskowskiego niedostatecznie wspierała opozycja.

Kandydat Zjednoczonej Prawicy prezydent Andrzej Duda wygrał wybory prezydenckie, o czym poinformował przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej Sylwester Marciniak. – Pan Andrzej Sebastian Duda – 10 440 648 głosów, to jest 51,03 proc. głosów ważnych. Pan Rafał Kazimierz Trzaskowski – 10 018 263 głosy, to jest 48,97 proc. liczby głosów ważnych – oznajmił Sylwester Marciniak. Frekwencja w II turze wyborów była wyższa niż w I turze. Do urn udało się 68,18 proc. uprawnionych do głosowania. – Ustanowili rekord frekwencji w wyborach prezydenckich w XXI wieku – podkreślił Sylwester Marciniak.

Prezydent Andrzej Duda wygrał w sześciu województwach Polski, przede wszystkim na Podkarpaciu. Rafał Trzaskowski najwięcej głosów uzyskał na Pomorzu. Prezydent Andrzej Duda wygrał wśród mieszkańców wsi, Rafał Trzaskowski w miastach. Za granicą na Andrzeja Dudę wskazała Polonia w USA. W Wielkiej Brytanii Polacy wybrali Rafała Trzaskowskiego. To były inne wybory – zauważa socjolog Mariusz Sieraczkiewicz. – Na pewno mieliśmy do czynienia trochę z powtórką z wyborów z 1989 roku, gdzie było to głosowanie ze strony wyborców Rafał Trzaskowskiego bardziej „przeciw” niż „za” – wskazuje Mariusz Sieraczkiewicz.

Andrzej Duda wygrał, choć około 80 proc. wyborców Szymona Hołowni, Roberta Biedronia i Władysława Kosiniaka Kamysza poparło w II turze Rafała Trzaskowskiego. Według byłego szefa PO Grzegorza Schetyny, byli kandydaci opozycji nie zaangażowali się w pełni w kampanię Rafała Trzaskowskiego. To nie jest odosobnione stanowisko w PO. – Spodziewaliśmy się istotnie więcej ze strony PSL-u i ze strony pana Hołowni – otrzymaliśmy mniej – zauważa senator PO Bogdan Klich. Oskarżenia odrzuca poseł Lewicy Dariusz Wieczorek. – Robert Biedroń od razu w dzień po pierwszej turze, w następnym dniu, wsparł Rafała Trzaskowskiego. Apeluję do KO – najpierw się uderzcie w piersi i przeanalizujcie powody tej porażki – zaznacza Dariusz Wieczorek. Jak przyznaje członek sztabu wyborczego Rafała Trzaskowskiego posłanka Agnieszka Pomaska, nie zwracano się do Roberta Biedronia o poparcie. – Główną przeszkodą w tych wyborach był brak czasu i krótka kampania – twierdzi Agnieszka Pomaska. Problemu nie widzi PSL. Jak mówi rzecznik partii Miłosz Motyka, ludowcy do samego końca kampanii nie poparli żadnego z kandydatów. – My od początku mówiliśmy że nasi wyborcy wiedzą, jak się zachować. Zachowają się przyzwoicie. Przytłaczająca większość z nich zagłosowała na Rafała Trzaskowskiego, więc myślę, że Grzegorz Schetyna powinien szukać przyczyny porażki u siebie – wskazuje Miłosz Motyka.

Swojego poparcia dla żadnego z kandydatów nie wyraził również były kandydat Konfederacji Krzysztof Bosak. 48.5 proc. jego wyborców poparło Rafała Trzaskowskiego. To źle świadczy o samej Konfederacji – zauważa poseł PiS Bartłomiej Wróblewski. – Jesteśmy światopoglądowo zbliżeni i dlatego, cokolwiek by się nie działo, powinniśmy utrzymywać dobre relacje i jeśli zdarzy się taka sytuacja jak II tura wyborów, to już nikt nie powinien mieć wątpliwości, za kim należy się w takiej sytuacji opowiedzieć – uważa Bartłomiej Wróblewski. Andrzeja Dudę poparło Stowarzyszenie Roty Marszu Niepodległości i jego prezes Robert Bąkiewicz. Krzysztof Bosak, pomimo wielu zarzutów do rządu, nie wyklucza koalicji z PiS. – Prawda jest taka, że w demokracji nie wyklucza się niczego. Natomiast – moim zdaniem – czas na jakiekolwiek rozmowy jest po wyborach parlamentarnych, a wybory parlamentarne mamy w 2023 roku – zaznacza Krzysztof Bosak.

Jak mówi socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski, Konfederacja jest wewnętrznie podzielona i niewykluczony jest jej rozłam przed wyborami parlamentarnymi. – Przypomnę, że kiedy wybierano kandydata na prezydenta właśnie z szeregów Konfederacji, to różnica pomiędzy panem Krzysztofem Bosakiem a panem Grzegorzem Braunem była nieduża – zauważa dr Mirosław Boruta Krakowski.

Uroczystość wręczenia uchwały Państwowej Komisji Wyborczej w sprawie wyników wyborów prezydenckich odbędzie się 21 lipca na Zamku Królewskim w Warszawie.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/po-zarzuca-reszcie-opozycji-ze-niedostatecznie-wsparla-r-trzaskowskiego-w-ii-turze-wyborow-prezydenckich

Radio Maryja

W rozmowie z TV Trwam minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro odniósł się do wyniku wyborów. Zwrócił uwagę na konieczność podjęcia realnych działań w sferze mediów oraz kładzenia większego nacisku na wartości. Tu chodzi o Polskę – zaznaczył.

Zbigniew Ziobro, zapytany o zadowolenie z wyniku wyborczego prezydenta Andrzeja Dudy, powiedział, że powinien on przede wszystkim dać do myślenia politykom Zjednoczonej Prawicy. Przypomniał także sukcesy odniesione podczas prezydentury Andrzeja Dudy i rządów „Dobrej Zmiany”.

– Biorąc pod uwagę bardzo dobrą prezydenturę Andrzeja Dudy – świetne reprezentowanie Polski na zewnątrz, imponujące relacje z przywódcami wielu państw, w tym z liderami największych mocarstw na świecie, ten wynik daje do myślenia całemu obozowi „Dobrej Zmiany”. Nasz rząd zrealizował wielką zmianę, jeśli chodzi o politykę gospodarczą. Zrealizowaliśmy to, o czym Tusk mówił, że nigdy nie będzie zrealizowane i czego oni – czyli PO i Trzaskowski – nie zamierzali realizować. Realizowaliśmy to dlatego, że w sposób uczciwy zaczęliśmy zarządzać dobrem publicznym, chroniąc pieniądze przed przestępcami i aferzystami. Przy okazji poprzez tego rodzaju ukierunkowanie środków zwiększaliśmy popyt, wzrost gospodarczy. Polska jest przecież liderem wzrostu gospodarczego w Europie, nawet teraz, mimo pandemii – powiedział minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro (fot. Wikipedia / Marek Suwalczan).

Przedstawił także trudności, z jakimi borykał się Andrzej Duda podczas kampanii prezydenckiej. Największą z nich stanowiła przytłaczająca stronniczość mediów tzw. mainstreamu, które działały na korzyść jego kontrkandydata.

– Mamy bardzo dobrą prezydenturę, bez jakichś wpadek. Nie udały się liczne prowokacje wobec pana prezydenta Dudy. Bywały decyzje, które czasami nas różniły, ale jeśli popatrzymy w sposób globalny, na całą prezydenturę, to była bardzo dobra prezydentura dla Polski. Mimo to miał miejsce tak trudny bój do samego końca, tak ogromny wysiłek pana prezydenta i całego sztabu, by przekonywać Polaków. Dlaczego tak się stało? Sądzę, że odpowiedź jest prosta. Mamy ogromną nierównowagę w obszarze mediów, zwłaszcza mediów komercyjnych. Jak patrzę na internet, te wielkie portale niemal zamieniły się w sztaby wyborcze jednego z kandydatów, konkurenta prezydenta Andrzej Dudy – zwrócił uwagę prokurator generalny.

Opisał także sposób funkcjonowania tych mediów, zwłaszcza w czasie kampanii prezydenckiej.

– Skala manipulacji, skala przekłamań, skala pokazywania świata w krzywym zwierciadle była tak wielka, że niestety musiało to oddziaływać na niemałą część Polaków. Gdybym nie znał sprawy ułaskawienia, która była jednym z elementów prowokacji, (…) być może też byłbym zbulwersowany, że pan prezydent podjął tego rodzaju decyzję. Media, niestety, przedstawiały tę historię w całkowicie krzywym zwierciadle. To jest tylko przykład jednego z bardzo licznych wydarzeń medialnych, które zakłamywały tę kampanię i powodowały zamęt w umysłach wielu Polaków, którzy z racji różnych swoich zajęć nie mieli czasu dokładnie weryfikować informacji, a czasami ograniczają się do zdobywania informacji właśnie w tych mediach, które zamieniły się w ten – można powiedzieć – sztab wyborczy, sztab pana Trzaskowskiego – wyjaśnił minister.

Zaznaczył także, że należy wyciągnąć z obecnej sytuacji należyte wnioski. Jednocześnie przestrzegał przed możliwymi konsekwencjami zaniedbań w tej sferze.

– Wobec tej ogromnej dysproporcji, wobec tego niezwykle agresywnego zachowania środowiska pana Rafała Trzaskowskiego, uważam, że ten wynik daje nadzieję na przyszłość, daje nam nadzieję na kontynuację dobrych zmian w Polsce, ale też zobowiązuje do wyciągnięcia wniosków na temat sytuacji w mediach. Jeśli nie wyciągniemy tych wniosków, jeśli nie przełożymy ich na określone decyzje, które powinny zmierzać do wyrównania, do balansu w obszarze mediów, to za 3 lata czy za 5 lat możemy się obudzić w innej Polsce – podkreślił prezes Solidarnej Polski.

Zbigniew Ziobro szczególną uwagę poświęcił wartościom, jakimi kieruje się polska prawica. Jak zaznaczył, powinny być one obecne w życiu politycznym nawet bardziej niż obecnie.

– To, co nas zobowiązuje jako Solidarną Polskę, to skłonienie naszych koalicjantów, zwłaszcza Prawa i Sprawiedliwości, do przykładania większej uwagi do agendy wartości. Chcielibyśmy, aby sfera wartości, ta sfera, która kryje się za biało-czerwonymi barwami (…) była znacznie bardziej obecna w kolejnych latach naszych rządów niż miało to miejsce do tej pory. Musimy chronić polską rodzinę, musimy chronić polskie dzieci przed deprawacją, przed manipulacją, przed tym wszystkim, co niesie niebezpieczeństwo tych złych cywilizacyjnych elementów, które są nam narzucane przez opanowany przez lewicę liberalną świat Zachodu – zaznaczył minister sprawiedliwości.

Powiedział także, jakie działania powinien podjąć rząd Zjednoczonej Prawicy, aby uratować Polskę przed zepsuciem.

Stoi przed nami ogromne wyzwanie. Jeśli my tego teraz nie zrobimy, jeśli nie zajmiemy się edukacją, jeśli nie zajmiemy się sferą nauczania na uniwersytetach, jeśli nie zajmiemy się obszarem mediów, to przegramy bitwę o polskie dusze. I wtedy, kiedy przyjdzie nam słuchać wyników kolejnych wyborów prezydenckich, ten entuzjazm, który dzisiaj był słyszany może zamienić się w smutek i łzy. Tu chodzi o Polskę. Mam, nadzieję, że ten wynik niewielkiej przewagi nad kandydatem Platformy Obywatelskiej, przy świetnym prezydencie, bardzo dobrej prezydenturze, dobrej kampanii, skłoni nas do zmiany akcentów kładzionych na pewne rzeczy i do zasadniczej dyskusji, zwłaszcza w obszarze mediów i sfery edukacji – tłumaczył Zbigniew Ziobro.

Zapytany, co sądzi o pomyśle Andrzeja Dudy, by wszyscy, którym zależy na Polsce podjęli ze sobą współpracę, minister ponownie odniósł się do sfery wartości. Zaznaczył, że potrzebne są realne działania w najbardziej fundamentalnych kwestiach.

– Jeżeli nie podejmiemy realnych działań, to z całą pewnością w Polsce nie będzie Budapesztu, tylko będzie raczej Dublin albo sytuacja, która wydarzyła się na Malcie. Musimy być aktywni i wierzyć w nasze przesłanie, wartości. Odwołując się do biblijnych słów trzeba być albo zimnym, albo gorącym, nie można być po środku. Jestem przekonany, że wyciągniemy wnioski z tego przesłania – skonkludował, nawiązując do moralnego kryzysu najbardziej katolickich krajów Europy Zachodniej.

Zbigniew Ziobro powiedział także, że dzięki reelekcji Andrzeja Dudy możliwa będzie kontynuacja reformy sądownictwa. Jak podkreślił, jest przekonany, że gdyby wygrał Rafał Trzaskowski, doszłoby w tej sferze do politycznej wojny.

Tekst za: https://www.pl/informacje/tylko-u-nas-min-z-ziobro-jesli-nie-podejmiemy-realnych-dzialan-bedziemy-miec-w-polsce-dublin-albo-sytuacje-ktora-jest-na-malcie

Radio Maryja

Trwa walka wyborcza o pozyskanie jak największego elektoratu. Prezydent Andrzej Duda kieruje propozycje do osób młodych. Rafał Trzaskowski próbuje nakłonić do głosu środowiska narodowe.

Trwa kampania wyborcza. Prezydent Andrzej Duda zapowiedział Kartę Wolności w Sieci, zakładającą doprowadzenie światłowodu do każdego domu i sprzeciw wobec podatku od smartfonów. Prezydent nie zgadza się z przyjętą przez Parlament Europejski dyrektywą o prawie autorskim, zwaną ACTA2.

– Nigdy nie pozwolę na to, aby ktokolwiek cenzurował wypowiedzi w internecie, aby ktokolwiek przesiewał te wypowiedzi według nieustalonych kryteriów – deklarował Andrzej Duda.

To konsekwentny krok skierowany do osób młodych – ocenił socjolog Mariusz Sieraczkiewicz.

– Przypomnijmy że jak były pierwsze ACTA, które PO bardzo popierała, zresztą Tusk bardzo mocno to popierał, to już wtedy politycy PiS byli przeciwni – zwrócił uwagę Mariusz Sieraczkiewicz.

Kandydat PO Rafał Trzaskowski zdobył już poparcie Szymona Hołowni. Teraz próbuje przypodobać się Konfederacji i środowiskom narodowym.

– Ja pójdę na Marsz Niepodległości w momencie, kiedy będzie absolutna gwarancja, żeby będzie to marsz, który nie będzie wykorzystywany politycznie – zapewnił Rafał Trzaskowski.

Na te słowa odpowiedział prezes stowarzyszenia Marsz Niepodległości Robert Bąkiewicz.

– Od początku powtarzam, że Marsz Niepodległości jest wydarzeniem dla wszystkich patriotów. Jak już Pan Trzaskowski będzie stawiał Polskę na pierwszym miejscu, a nie Niemcy to serdecznie zapraszam – napisał na Twitterze Robert Bąkiewicz.

Według sondażu IBRIS tylko 27 procent wyborców Krzysztofa Bosaka zamierza poprzeć Rafała Trzaskowskiego. 67 procent zagłosuje na Andrzeja Dudę. Stanowiska Konfederacji nie ma.

– Nasze oświadczenie rady liderów Konfederacji: nie udzielamy poparcia, nie przekazujemy głosów – przypomniał poseł Konfederacji Jakub Kulesza.

Oczko do Konfederacji puszcza prezydent Poznania z PO Jacek Jaśkowiak.

– To nie jest tak, że wszyscy wyborcy Konfederacji są faszystami i są z automatu agresywni wobec osób LGBT. To jest szuflada, do której ich wsadzono. Tymczasem jest wśród nich wielu mikroprzedsiębiorców, szukających w polityce kogoś, kto będzie lepiej reprezentował ich interesy – stwierdził Jacek Jaśkowiak.

To rząd PO-PSL brutalnie tłumił marsze niepodległości. W 2013 roku po podpaleniu budki przy ambasadzie Rosji marsz rozwiązała prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz. Z taśm nagranych w restauracji „Sowa i przyjaciele” wynika, że to ówczesny minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz zlecił podpalenie. Mówił o tym były szef CBA Paweł Wojtunik.

Porozumienie narodowców z Platformą będzie porzuceniem wartości.

– Raczej nie powinni zagłosować na kogoś, kto pozwala na parady, na których jest bezczeszczony wizerunek Matki Boskiej, bezczeszczona Msza Święta – zaznaczył Mariusz Sieraczkiewicz.

W kampanii prezydenckiej PO wykorzystuje decyzję prezydenta o ułaskawieniu pedofila. Żądamy ujawnienia szczegółów – mówił poseł PO Arkadiusz Myrcha.

– Dzisiaj Polacy zasługują, żeby ta sprawa ujrzała światło dzienne, żebyśmy my wszyscy mieli prawo do informacji, czym kierował się pan prezydent – akcentował Arkadiusz Myrcha.

Roztrząsaniem prywatnych spraw rodziny oburzony jest prezydent Andrzej Duda. Decyzja podparta była stanowiskiem wielu instytucji. Pozytywną opinię o wniosku rodziny wydały sądy.

– Mamy do czynienia przede wszystkim z osobą dorosłą, która sama o to wnioskowała, mamy do czynienia z badaniem zarówno psychologicznym, jak i badaniem sądowym, które zostało przeprowadzone. Mamy do czynienia z opinią kuratora, która tu została wystosowana – wskazał Andrzej Duda.

Ułaskawienie poparł również Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro. Mężczyzna odbył całą karę, a decyzja prezydenta dotyczy uchylenia zakazu zbliżania się.

– W związku z tym, że ojciec tej kobiety, mąż, wyszedł z choroby alkoholowej, zresocjalizował się, wybaczyły mu. Pracował i utrzymywał teraz tę rodzinę – zwrócił uwagę Zbigniew Ziobro.

Decyzję prezydenta skrytykował dziennik „Fakt” opisując sprawę molestowania. Publikacją gazety z niemieckim kapitałem oburzeni są przedstawiciele polskich mediów oraz politycy Zjednoczonej Prawicy. O interwencję do ambasadora Niemiec zaapelował rzecznik sztabu prezydenta Adam Bielan.

– Żeby podjął w tej sprawie interwencję, ponieważ nie życzymy sobie tego rodzaju zagranicznych interwencji w proces wyborczy – zaznaczył Adam Bielan.

Potrzebna jest repolonizacja mediów – zauważył socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski.

– Niszczą polski interes narodowy, szerząc nienawiść do innych niejako w naszym imieniu, chociaż nie my piszemy te teksty, ale my je czytamy – wyjaśnił dr Mirosław Boruta Krakowski.

Na przekonanie do siebie wyborców kandydaci mają jeszcze siedem dni.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/a-duda-zabiega-o-glosy-mlodych-r-trzaskowski-stara-sie-uzyskac-poparcie-srodowisk-narodowych

Radio Maryja

Prezydent Andrzej Duda z wynikiem 43,5 proc. wygrał pierwszą turę wyborów prezydenckich. W drugiej turze zmierzy się z kandydatem PO Rafałem Trzaskowski, na którego głos oddało 30,46 proc. wyborców. To oficjalne wyniki podane przez Państwową Komisję Wyborczą.

Państwowa Komisja Wyborcza podała oficjalne wyniki I tury wyborów prezydenckich. – Andrzej Sebastian Duda – 8 450 513 głosów, to jest 43,5 procent. Rafał Kazimierz Trzaskowski – 5 917 340 głosów, to jest 30,46 procent liczby głosów ważnych – poinformował przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej Sylwester Marciniak.

Andrzej Duda i Rafał Trzaskowski zmierzą się w II turze wyborów. Trzeci wynik uzyskał Szymon Hołownia – 13,87 proc. Czwarty Krzysztof Bosak z Konfederacji otrzymał 6,78 proc. głosów. Kandydat PSL-u Władysław Kosiniak-Kamysz zakończył wybory z wynikiem 2,36 proc. Szósty Robert Biedroń z Lewicy uzyskał 2,22 proc. poparcia. Z wynikiem poniżej pół procent wybory zakończyło pięciu kandydatów. Stanisław Żółtek otrzymał 0,23 proc., Marek Jakubiak – 0,17 proc. Paweł Tanajno i Waldemar Witkowski uzyskali po 0,14 procent. Ostatni w stawce Mirosław Piotrowski otrzymał 0,11 procent.

W wyborach liczyły się dwa obozy – mówił politolog dr Aleksander Kozicki. – Z jednej strony nie mamy osób zogniskowanych wokół Krzysztofa Bosaka, z drugiej – wokół środowisk ekstremy obyczajowej. Mamy podział na osi PiS-PO – wskazał dr Aleksander Kozicki. Rekordowa okazała się frekwencja wyborcza. Zagłosowało 64,51 proc. wszystkich uprawnionych. – Ta frekwencja – nie licząc wyborów prezydenckich z roku 1995 – jest najwyższa i jest również najwyższą frekwencją w ostatnich latach, jeśli chodzi o wszystkie wybory – podkreślił Sylwester Marciniak.

Jeszcze większą frekwencję odnotowano za granicą – zauważył wiceminister spraw zagranicznych Piotr Wawrzyk. – Frekwencja, tzn. liczba wyborców, którzy zapisali się do spisu wyborców, a następnie odesłali lub zagłosowali osobiście, wyniosła ogółem 86,67 proc. – poinformował Piotr Wawrzyk.

To bardzo dobra informacja – zaznaczył socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski. – Te 2/3 społeczeństwa, które bierze udział w wyborach, to jest naprawdę dobry prognostyk na przyszłość, bo to oznacza nasze zaangażowanie, to, że zaakceptowaliśmy demokrację – ocenił dr Mirosław Boruta Krakowski.

Wyniki wyborów planowano zaprezentować wczoraj wieczorem. Nie udało się, gdyż dwie komisje wyborcze w Manchesterze dopiero dziś przekazały protokoły wyborcze. Chcemy wyjaśnień od konsula – podkreśliła przewodnicząca Krajowego Biura Wyborczego Magdalena Pietrzak. – Cała Polska zdążyła, wszystkie inne obwody za granicą zdążyły, a te dwa… – mówiła Magdalena Pietrzak.

Pełną parą toczy się natomiast kampania wyborcza przed II turą. Kandydat PO Rafała Trzaskowski spotkał się z mieszkańcami Tczewa, Kościerzyny i Kartuz. – O to chodzi, żeby w tej chwili skoncentrować pełną energię na tym, by pójść 12 lipca do wyborów – akcentował Rafał Trzaskowski.

Prezydent Andrzej Duda odwiedził Trzcinicę i Jawornik Polski. Jestem otwarty na propozycje Polaków – zapewnił prezydent. – Można porozmawiać ze mną również o przyszłości, o kwestiach programowych – zaznaczył Andrzej Duda.

Prezydenta Andrzeja Dudę w kampanii wpiera premier Mateusz Morawiecki, który dziś odwiedził Lubelszczyznę. Do oddania głosu na prezydenta Dudę premier zachęcał mieszkańców Łęcznej, Łukowa, Bełżyc i Opola Lubelskiego. – Pan prezydent Andrzej Duda jest taką nadzieją, bo jest nadzieją i gwarantem dobrego rządzenia, rządzenia dla ludzi, dla wszystkich Polaków – zapewniał premier Mateusz Morawiecki. Na przekonanie innych wyborców obaj kandydaci mają jeszcze dziesięć dni.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/pkw-podala-oficjalne-wyniki-i-tury-wyborow-prezydenckich-a-duda-i-r-trzaskowski-kontynuuja-kampanie

Radio Maryja

Wybory prezydenckie już za 6 dni. Tymczasem sondaże wskazują, że frekwencja w tegorocznych wyborach może być podobna do tych sprzed pięciu lat. To ponad 55 procent. Eksperci zwracają uwagę, że o tym, kto zostanie prezydentem, rozstrzygnie mobilizacja zwolenników poszczególnych kandydatów.

Według sondaży, na wybory prezydenckie w I turze wybrałoby się 56 proc. uprawnionych do głosowania. Z kolei 34,5 proc. nie chce głosować w wyborach. Jest też spora część wciąż niezdecydowanych. W tym roku frekwencja w wyborach prezydenckich może być porównywalna do tej sprzed 5 lat. Wtedy głosowało 55,3 proc osób uprawnionych. Może też być jednak nieco większa niż 10 lat temu, kiedy to do urn przybyło poniżej 53 proc. uprawnionych.

W tegorocznych wyborach bardziej zmotywowany wydaje się być elektorat obecnie urzędującego prezydenta – podkreśla socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski. – Dlatego też druga strona robi wszystko, żeby podniecić swój własny elektorat, który wiedząc, że przegra, nie bardzo się do tych wyborów wybiera – wskazuje dr Mirosław Boruta Krakowski.

Dlatego też na YouTube pojawiła się seria spotów zachęcająca w przewrotny sposób do udziału w wyborach prezydenckich przeciwników obecnego prezydenta. Pokazani są w nich rzekomi wyborcy Prawa i Sprawiedliwości, jednak po wsłuchaniu się w ich wypowiedzi, wybija się retoryka, którą od lat stosuje część opozycji. Film nawiązuje do takich spotów sprzed lat, jak „Zabierz babci dowód” oraz reklama „Oni pójdą na wybory, a Ty?” z 2011 r., która była sfinansowana ze środków Platformy Obywatelskiej.

– To są filmiki, które są niezwykle stereotypowe i takie łopatologiczne przekonywanie kogoś do czegokolwiek odnosi często skutek przeciwny. Odpowiednio dobrani aktorzy, wręcz maski, wręcz karykatury, stereotypy to na nikim nie robi już dobrego wrażenia – zauważa socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski.

W wyborach prezydenckich należy wziąć udział. Ważna jest mobilizacja, bo to te wybory przesądzą, jak będzie wyglądała przyszłość Polski – podkreślają wyborcy. – Wezmę udział w wyborach, bo to jest moje prawo obywatelskie – mówi jedna z pań, która przystąpi do wyborów. – Wezmę udział w wyborach, żeby nam wszystkim Polakom było dobrze – zaznacza jeden z wyborców. – Chciałabym, żeby Polska była tą służbą ku cywilizacji miłości, jak głosił św. Jan Paweł II – podkreśla pani, deklarująca chęć uczestniczenia w głosowaniu. Pójdźmy do wyborów, uczyńmy to dla Rzeczypospolitej – apeluje także Akcja Katolicka w Polsce.

„Idziemy do tych wyborów, by opowiedzieć się za prawdą i za tym, by żyć w bezpiecznej, silnej gospodarczo, ale też Bożej Polsce. By wartości chrześcijańskie zachować, bo one są jedynie gwarancją tego, byśmy mogli rozwijać się we właściwym kierunku” – podkreśla Urszula Furtak, prezes Akcji Katolickiej w Polsce.

Wybory prezydenckie, oprócz formy tradycyjnej, czyli głosowania w lokalu, odbędą się także w formie korespondencyjnej. Zostaną przeprowadzone w dwóch gminach. Rekomendował to wcześniej minister zdrowia Łukasz Szumowski. – To są Marklowice i Baranów. Nie było innych danych, które wskazywałyby na to, żeby jakakolwiek inna gmina kwalifikowała się do wyłączenia standardowego głosowania i zalecenia stricte głosowania korespondencyjnego – informuje rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz.

Poza tymi gminami, skorzystać z głosowania korespondencyjnego mogą osoby, które przebywają na kwarantannie bądź podlegają izolacji ze względu na koronawirusa. Na tę chwilę 170 tys. wyborców zgłosiło się, by skorzystać z głosowania w formie korespondencyjnej – mówi rzecznik Państwowej Komisji Wyborczej Tomasz Grzelewski. – Różnie to się układa w różnych miastach. Dla przykładu, w Krakowie taką chęć wyraziło ok. 4 tysięcy, we Wrocławiu również ok. 4 tys., w Łodzi to ok. 3 tys., natomiast w Warszawie najwięcej, bo ponad 13 tysięcy osób uprawnionych do głosowania – informuje rzecznik PKW Tomasz Grzelewski.

Liczba ta jednak może się zmienić. Osoby, które w dniu głosowania będą przebywały na kwarantannie, czas na złożenie wniosku o głosowanie korespondencyjne mają do wtorku.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/polska-informacje/trwa-mobilizacja-elektoratow-do-udzialu-w-wyborach-prezydenckich

Radio Maryja

Prawo i Sprawiedliwość żąda ujawnienia pełnych zarobków prezesów warszawskich spółek miejskich. Okazuje się, że zarabiają oni ogromne pieniądze. Dla przykładu szefowa Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w 2018 roku zarobiła 382 tysiące złotych brutto. We wtorek prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski zapowiedział projekt ustawy skromnościowej. Domaga się, aby rząd ujawnił zarobki w spółkach Skarbu Państwa. Jednocześnie twierdzi, że rząd marnuje środki na przekop Mierzei Wiślanej i budowę Centralnego Portu Komunikacyjnego. – Po to, aby tak naprawdę dać pracę koleżankom i kolegom – mówił Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy.

To potrzebne inwestycje, które w przyszłości zaprocentują – zauważył rzecznik rządu Piotr Müller. – To nie jest tak, że miejsca pracy są tylko przy tych inwestycjach, ale przede wszystkim powstają dzięki tym inwestycjom, wokół tych dużych inwestycji – mówił Piotr Müller.

Na zarzut prezydenta Warszawy odpowiedziało Prawo i Sprawiedliwość. Jak mówił wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta warszawski ratusz hojnie opłaca swoich pracowników. – Niektórzy zarabiają po 400 tys. zł rocznie, dorabiają w spółkach miejskich. Do tych spółek często trafiają politycy Platformy Obywatelskiej, np. jeden z radnych dzielnicowych jako zarządca miejskiego basenu zarobił w 2018 roku 250 tys. zł – wskazał Sebastian Kaleta, wiceminister sprawiedliwości.

Prezes Metra Warszawskiego Jerzy Lejk zarobił w 2018 roku 362 tysiące złotych brutto. 382 tysiące złotych brutto wpłynęło na konto prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji Renaty Tomusiak. Dodatkowe 51 tysięcy złotych brutto zarobiła w Radzie Nadzorczej Szpitala Praskiego. PiS zaapelowało do Rafała Trzaskowskiego o ujawnienie pełnych zarobków i nagród w spółkach miejskich.

– Ministrowie rządu najjaśniejszej Rzeczypospolitej zarabiają o wiele mniej, niż dyrektorzy ratusza warszawskiego – mówił premier Mateusz Morawiecki. Średni miesięczny zarobek 133 dyrektorów i zastępców w warszawskim ratuszu to 16 tys. złotych. Wiceprezydent stolicy Michał Olszewski zapewnił, że zarobki są jawne, ale o swoim wynagrodzeniu za ubiegły rok mówić nie chce. – Mniej niż w roku 2018, ale kwoty pani nie podam, bo nie pamiętam. […] Na pewno zarobiłem mniej zarządzając tak dużym budżetem niż poseł PiS, który zarządza pustym polem pod Baranowem – akcentował Michał Olszewski, wiceprezydent Warszawy. Zgodnie z oświadczeniem majątkowym w 2018 roku Michał Olszewski zarobił 316 tysięcy złotych z tytułu funkcji wiceprezydenta Warszawy i członka rady nadzorczej TBS Warszawa Południe.

Rafał Trzaskowski nie zareagował na apel PiS. Partia rządząca ma już przygotowany projekt zmian prawnych. – Na podstawie zaproponowanych przepisów ustawy będzie obowiązek uzupełnienia tych informacji, ponieważ tych wszystkich danych w przestrzeni publicznej po prostu nie ma – podkreślił Sebastian Kaleta, wiceminister sprawiedliwości. Jak zauważył gdański radny PiS Kazimierz Koralewski również w gdańskich spółkach zarobki są wysokie. Za przyzwoleniem elektoratu KO. – Są to bardzo duże kwoty. Czy to w sprywatyzowanych jednostkach komunalnych jak wodociągi. […] Wszelkie naciski, które płyną na włodarzy tych miast, gdzie są tak wysokie zarobki spływają po elektoracie PO, jak woda po gęsi – mówił Kazimierz Koralewski, gdański radny PiS.

Wysokość zarobków zawsze była niewygodnym tematem – wskazał socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski. Jak przypomniał w 2018 roku rząd PiS obniżył zarobki posłów i senatorów o dwadzieścia procent. – Żeby ta płaca była adekwatna do tego czym się zajmujemy, jak dużą mamy odpowiedzialność i czy rzeczywiście jesteśmy tak w pełni zaangażowani – mówił dr Mirosław Boruta Krakowski.

Obecnie podstawowe wynagrodzenie parlamentarzysty to prawie 10 tys. złotych brutto. Podstawowa pensja ministra to niespełna 13 tysięcy złotych brutto.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/polska-informacje/ogromne-zarobki-w-warszawskich-spolkach-miejskich

Radio Maryja

Nowy termin wyborów to też nowe otwarcie w kampanii wyborczej. Sztaby wszystkich kandydatów zapowiadają ciężką pracę. Urzędujący prezydent Andrzej Duda ma w planach tradycyjne spotkania z Polakami w całym kraju. Platforma Obywatelska musi natomiast zbierać podpisy poparcia dla swojego nowego kandydata.

Sztab Rafała Trzaskowskiego ma 10 dni na zebranie 100 tys. podpisów. – Dzisiaj potrzebne jest zaangażowanie nas wszystkich. To jest najważniejsze. Dzisiaj zaczynamy tę drogę, drogę do zmiany – powiedział kandydat PO na prezydenta. Wiele wskazuje na to, że Platforma mogła zbierać podpisy już wcześniej. W Warszawie w swoich biurach zbiórkę prowadziła radna tej partii. Wątpliwości budzi też zachowanie Sławomira Nitrasa na jednym z wieców. W środę zbiórka podpisów rozpoczęła się jeszcze przed publikacją postanowienia marszałek Sejmu o wyborach, co też budzi wątpliwości. Rafałowi Trzaskowskiemu udało się na nowo zebrać elektorat PO zawiedziony kampanią Małgorzaty Kidawy-Błońskiej.

Najwięcej stracił na tym Szymon Hołownia, który liczył na budowę nowej siły politycznej na gruzach Platformy. – Platforma Obywatelska próbuje teraz wmówić Polakom, że jest czymś więcej niż PO – mówił Szymon Hołownia, kandydat na prezydenta. Rafał Trzaskowski odbiera też wyborców kandydatowi Lewicy oraz PSL-u. – Interesuje mnie tylko zwycięstwo. Po to startuję w wyborach. Po to się zgłosiłem. Nie żeby ratować partię polityczną, tak jak niektórzy kandydaci. Jak kandydaci ratunkowi – zaznaczył Władysław Kosiniak-Kamysz, prezes PSL i kandydat na prezydenta.

Z walki o fotel prezydenta nie rezygnuje kandydat Konfederacji Krzysztof Bosak. – W najbliższych dniach będę podróżował po kolejnych miastach naszego kraju. Będę odwiedzał wyborców – wskazał Krzysztof Bosak.

Wszystko wskazuje na to, że jeśli dojdzie do II tury, spotkają się w niej urzędujący prezydent z włodarzem Warszawy – przewiduje dr Mirosław Boruta Krakowski. – W Polsce właściwie pomimo tego, że partii jest więcej niż dwie, jest swego rodzaju duopol pomiędzy Zjednoczoną Prawicą, a obecnie Koalicją Obywatelską. Ci dwaj kandydaci mają największe szanse – podkreślił.

Sztab Andrzeja Dudy uruchamia lokalne struktury i zapowiada ciężką pracę. W czwartek prezydent spotka się z mieszkańcami Chełma. – Pan prezydent Andrzej Duda przez najbliższe tygodnie będzie kontynuował to, co robił przez ostatnie 5 lat. Będzie kontynuować rozmowy z Polakami. Przypomnę, że prezydent Andrzej Duda jest pierwszym prezydentem w historii, który objechał wszystkie 380 powiatów – mówił Adam Bielan, rzecznik sztabu Andrzeja Dudy.

Zaplecze Andrzeja Dudy dokładnie rozlicza też Rafała Trzaskowskiego z jego rządów w Warszawie, m.in. z opóźnień w wypłacie pomocy dla przedsiębiorców. Pojawiają się też pytania o zarobki działaczy PO w miejskich spółkach. – Jeśli pan Rafał Trzaskowski nie znajdzie na to czasu, rozpoczniemy prace legislacyjne nad odpowiednią poprawką do ustawy, która takie dane uczyni jawnymi – wskazał Radosław Fogiel, zastępcza rzecznika Prawa i Sprawiedliwości.

Warszawę w najbliższym czasie mogą po raz kolejny zalać też tony śmieci. Miejska spółka z Białegostoku, do której trafiają odpady ze stolicy, ma poważne problemy. Nadzoruje ją partyjny kolega prezydenta Warszawy. – Wzywam prezydenta Rafała Trzaskowskiego oraz prezydenta Truskolaskiego, żeby w sposób merytoryczny usiąść z Inspekcją Ochrony Środowiska, przestrzegać prawa i przestrzegać tego, co do nich należy, czyli odpowiedniego nadzorowania sektora gospodarki odpadami – apelował wiceminister klimatu Jacek Ozdoba.

Obciążeniem dla Rafała Trzaskowskiego są nie tylko problemy w zarządzaniu miastem – zwrócił uwagę prof. Mieczysław Ryba. – To on był twórcą deklaracji LGBT. To on ma wiceprezydenta Pawła Rabieja, który mówił o adopcji dzieci przez pary homoseksualne, także są to rzeczy, które na pewno w polskich miastach, miasteczkach, a szczególnie na wsiach nie spodobają się – podkreślił politolog. Komentatorzy nie mają wątpliwości, że kampania będzie brutalna, a zacięta walka o każdy głos będzie toczyła się do samego końca.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/bez-kategorii/rusza-kampania-wyborcza-2

Radio Maryja

Mimo, że nie ma jeszcze kampanii wyborczej, to kandydaci na prezydenta są bardzo aktywni. Podobnie jak pracownie sondażowe, które publikują zaskakujące dane. W jednym z zestawień dla „Gazety Wyborczej” suma wszystkich kandydatów dała wynik 101 procent.

W trakcie epidemii sondaże wyborcze dawały Andrzejowi Dudzie ponad 50-procentowe poparcie. Teraz wróciły do stanu sprzed kilku miesięcy. Prezydent może liczyć na ponad 40 procent poparcia. Z wyjątkiem jednego sondażu – Pracowni Badań Społecznych – tam Andrzej Duda ma 35 procent.

Sondaże nie obrazują realnego poparcia – mówi socjolog, dr Mirosław Boruta Krakowski. – Sondaże robione są przez bardzo różne źródła, bardzo różni ludzie je finansują, dla bardzo różnych redakcji, mających takie bądź inne cele – wyjaśnia dr Mirosław Boruta Krakowski.

Rosną szanse Rafała Trzaskowskiego, który o przepustkę do II tury bije się z Szymonem Hołownią. W dół poszły notowania Władysława Kosianiaka-Kamysza. To chwilowy spadek – mówi Paweł Kukiz. – Zawsze coś nowego powoduje zainteresowanie mediów i wchodzi to w ten tradycyjny już w Polsce scenariusz PO przeciwko PiS-owi – podkreśla w RMF Paweł Kukiz.

Kandydaci ruszyli jednak w Polskę. Rafał Trzaskowski wczoraj był w Stargardzie i w Szczecinie, gdzie usłyszał kilka niewygodnych pytań, w tym to, czy do szkół wprowadzona zostanie ideologia LGBT. – Każdy prezydent czy to prezydent m.st. Warszawy czy prezydent RP powinien bronić mniejszości – mówi Rafał Trzaskowski.

O poglądach Rafała Trzaskowskiego świadczy jego otoczenie – mówi socjolog Mateusz Schmidt. – Jego zastępcą jest pan Paweł Rabiej, działacz środowisk LGBT, który wprost ze swoim partnerem pokazuje się publicznie. Od tego bagażu doświadczeń Rafał Trzaskowski nie ucieknie w kampanii prezydenckiej – podkreśla Mateusz Schmidt.

Aktywny jest również prezydent Andrzej Duda. Choć jego sztab przekonuje, że realizuje w ten sposób swoje prezydenckie obowiązki – mówi Adam Bielan. – W momencie, kiedy rygory związane ze stanem epidemii są nieco lżejsze po prostu wraca do tego, co robił całą kadencję. Oczywiście planujemy i rozpoczniemy agitację wyborczą – zaznacza Adam Bielan, rzecznik sztabu wyborczego prezydenta Andrzeja Dudy. Najbardziej prawdopodobny termin wyborów to 28 czerwca.

Fragmenty tekstu i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/nie-ma-jeszcze-kampanii-wyborczej-ale-nie-przeszkadza-to-kandydatom-na-prezydenta-rp-w-agitacji

Radio Maryja

Politycy Solidarnej Polski krytykują projekt sprawozdania komisji wolności obywatelskich, sprawiedliwości i spraw wewnętrznych Parlamentu Europejskiego dotyczący naruszeń praworządności w Polsce. Komisja zajmie się sprawą naszego kraju po południu.

Do licznych zapisów projektu wstępnego sprawozdania LIBE odnieśli się na konferencji prasowej europoseł Patryk Jaki oraz wiceministrowie sprawiedliwości, klimatu i aktywów państwowych – Sebastian Kaleta, Jacek Ozdoba i Janusz Kowalski.

W projekcie zawarte są zapisy krytykujące polski rząd za procedowanie w Sejmie obywatelskich projektów ustaw antyaborcyjnych, sposób wyboru sędziów czy funkcjonowanie Izby kontroli nadzwyczajnej i spraw publicznych Sądu Najwyższego.

Europoseł Patryk Jaki ocenił, że projekt jest zmanipulowany i niesprawiedliwy oraz że to próba odebrania Polsce podstawowych elementów suwerenności. Polityk wskazał przy tym, że przygotowano go w oparciu o argumenty polskiej opozycji.

– To są argumenty dyktowane przez polską opozycje, które osłabiają polską państwowość, polskie państwo. Chcą przede wszystkim doprowadzić do tego, aby polskim obywatelom zostały odebrane pieniądze za to, że Polska jest państwem suwerennym i sama może decydować o tym, jakie prawa w Polsce uchwala. To jest próba odebrania podstawowych elementów polskiej suwerenności, to znaczy próba odebrania możliwości Polski stanowienia prawa ku wielkiej uciesze opozycji, dlatego chciałbym, żebyście to Państwo wszyscy wiedzieli. O godzinie 14.00 będzie dzisiaj w Parlamencie ten raport prezentowany, który jest niesprawiedliwy, zmanipulowany i stawiający Polskę w bardzo złej sytuacji. Uważam, że wszyscy powinniśmy solidarnie przeciwko temu zaprotestować – powiedział Patryk Jaki.

Posiedzenie, na którym komisja wolności obywatelskich, sprawiedliwości i spraw wewnętrznych PE będzie debatować o Polsce, rozpocznie się o godz. 14.00. Europosłowie mają też rozmawiać o sytuacji w polskim sądownictwie z prezesem Europejskiego Stowarzyszenia Sędziów i członkiem zarządu Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia.

Tekst i zdjęcie za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/solidarna-polska-przeciwko-antypolskiej-narracji-w-parlamencie-europejskim

Radio Maryja

W Warszawie odbyły się uroczystości pogrzebowego mec. Stefana Hambury. Msza św. pogrzebowa prawnika oraz prezesa Światowego Kongresu Polaków sprawowana była w Katedrze Polowej Wojska Polskiego. Po niej kondukt żałobny wyruszył z ciałem mecenasa na Cmentarz Powązkowski, gdzie spocznie Stefan Hambura.

Podczas uroczystości pogrzebowych prawnika wspominał jego syn Jan Hambura.

– Tata walczył o prawdę, nie tylko historyczną, o sprawiedliwość dla swoich klientów i nie tylko. Tata brał się także za rzeczy, za które inni się nie brali. Przede wszystkim mój ojciec był dobrym człowiekiem i o tym świadczą nie tylko setki telefonów, wiadomości i maili, które dostaliśmy. Tata pomagał tam, gdzie mógł. Pamiętam, jak byłem małym dzieckiem, sprowadzał dzieci do Niemiec na operacje. Bardzo duże rzeczy robił nieodpłatnie. Nie chwalił się tym – powiedział Jan Hambura.

Mec. Stefan Hambura zmarł 2 maja w wieku 59 lat. Był wybitnym polskim i niemieckim prawnikiem, adwokatem, działaczem polonijnym oraz niepodległościowym, znanym z walki o prawa mniejszości polskiej w Niemczech i Czechach. Jako prawnik reprezentował także rodziny smoleńskie.

Radio Maryja

Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność” poparł Andrzeja Dudę w wyborach prezydenckich. Strony podpisały wspólną umowę programową.

Prezydent Andrzej Duda zawarł umowę programową z „Solidarnością”. Dokument zakłada przede wszystkim utrzymanie programów społecznych oraz ochronę interesów pracowniczych. – To wreszcie spojrzenie na seniorów, emerytów, godziwa waloryzacja emerytur. To trzynasta emerytura, a więc dodatkowe pieniądze dla emerytów po to, żeby załatwić wiele bieżących potrzeb. To wreszcie wzrost płacy minimalnej – wyliczał prezydent Andrzej Duda.

To także obniżenie wieku emerytalnego, który podniósł rząd koalicji PO-PSL. – Szczególnie brylował wtedy pan minister Kosiniak-Kamysz, który dzisiaj mówi, że nie podniósłby wieku emerytalnego – zaznaczył przewodniczący „Solidarności” Piotr Duda.

Obecny prezydent wykazuje się społeczną wrażliwością – powiedział socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski. – Związaną z tym, że państwo jest dla obywateli, a jego obywatele wspierają swoje państwo. Myślę, że to spotkanie prezydenta Andrzeja Dudy z przewodniczącym Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność” Piotrem Dudą jest tego najlepszym dowodem – wskazał dr Mirosław Boruta Krakowski.

Porozumienie zawarte między ubiegającym się o reelekcję prezydentem Dudą a Komisją Krajową „Solidarności” zakłada również ochronę polskiego rolnictwa, wprowadzenie Funduszu Medycznego z dodatkowymi środkami na leczenie nowotworów i chorób rzadkich oraz Dodatku Solidarnościowego dla tych, którzy stracili pracę z powodu epidemii.

– Chcę Polski zasobnej, Polski sprawiedliwej dla każdego, chcę Polski równych szans, Polski, gdzie każdy człowiek jest dostrzegany – powiedział prezydent Andrzej Duda. Podpisane we wtorek porozumienie to kontynuacja umowy, która została zawarta pięć lat temu, w czasie pierwszej kampanii wyborczej Andrzeja Dudy.

– Przez te pięć lat zawsze mogliśmy w trudnych sytuacjach liczyć na pana prezydenta. (…) Jeżeli faktycznie chcemy utrzymać te wszystkie uprawnienia, rozwiązania propracownicze i to, że nie będzie liberalizowane prawo pracy, to jest jedyny człowiek, który może dać nam tę gwarancję i to jest obecny prezydent Andrzej Duda – zaznaczył przewodniczący NSZZ „Solidarność” Piotr Duda. W imieniu Komisji Krajowej przewodniczący „Solidarności” Piotr Duda udzielił poparcia prezydentowi Andrzejowi Dudzie. Zadeklarował jednocześnie, że zwróci się o to samo do członków i sympatyków związku.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/nszz-solidarnosc-poparlo-a-dude-w-wyborach-prezydenckich