Przeskocz do treści

miroslawborutaMirosław Boruta

W sobotę, 13 grudnia Prawo i Sprawiedliwość współzorganizowało w Warszawie marsz w 33-cią rocznicę wprowadzenia haniebnego stanu wojennego. Marsz od placu Trzech Krzyży przeszedł Alejami Ujazdowskimi do pomnika Marszałka Józefa Piłsudskiego. W tym roku, w związku ze szczególnymi okolicznościami towarzyszącymi przygotowaniom i przeprowadzeniu wyborów samorządowych, protestowaliśmy także przeciwko wypaczaniu i zafałszowaniu ich wyników oraz w obronie wolności mediów i represjonowanych dziennikarzy.

Zapraszam Państwa do obejrzenia 60 „komórkowych” zdjęć – pamiątek z Marszu (pierwsze trzy fotografie zrobiłem nieopodal Gospody w miejscowości Występa w województwie świętokrzyskim):
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/13Grudnia2014mb
a także tuzina zdjęć przesłanych przez p. Daniela Stósa, dziękujemy 😉
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/13Grudnia2014ds

maciejmiezianMaciej Miezian

Byłem, byłem, byłem!!! Ćma ludzi. Gdy czoło pochodu dochodziło do Placu na Rozdrożu poinformowano nas przez megafon, że właśnie ostatnia grupa wyszła z Placu Trzech Krzyży. Każdy kto zna Warszawę, wie jaka to odległość. Tłum szedł całą szerokością Alej Ujazdowskich, a na dodatek ludzie dochodzili z boków. Marsz przebiegał spokojnie i był dobrze zorganizowany. Od chwili zbiórki pod krakowskim Audytorium Maximum o 6:00 rano do godziny 17:00 zdążyliśmy dojechać na miejsce, „podpalić Polskę”, coś zjeść i zapakować się do autobusów, by wrócić do Krakowa.

polskimarsz1Ale i tak w gorliwości zawstydzili nas pracownicy TVN, którzy zjawili się na miejscu zbiórki przed nami. To, że my wstaliśmy tak wcześniej to oczywiste. Ale, że pani redaktor i kamerzyście też się chciało to pełny „szacun” (tym bardziej, że wszyscy widząc napis TVN24 mijali ich bez słowa i chyba nic nie skręcili). Potem zaś kamery tej stacji, która mówi „całą prawdę przez całą dobę” towarzyszyły nam od początku do końca. Co za uczynni ludzie – dzięki temu, że stanęli na dachu cały świat mógł zobaczyć rozmiary pochodu i potem ciężko było mówić o „garstce ekstremistów”.

polskimarsz2Do Warszawy dojechaliśmy sprawnie. Nikt nas nie kontrolował co było ewenementem, bo zwykle policja bardzo interesuje się stanem technicznym autobusów, które przewożą ludzi na niemiłe władzy demonstracje. Mało tego – w stolicy wpuścili pod samo „Narodowe”. Szybko więc znaleźliśmy się na miejscu. Uroczystości na Placu Trzech Krzyży zaczęły się po 13:00. Najpierw oddaliśmy hołd Ofiarom stanu wojennego. Był Apel Poległych, czytano nazwiska, a po każdym odpowiadaliśmy: "Zginął za Ojczyznę". Potem p. premier Jarosław Kaczyński przemówił a następnie złożył kwiaty pod pomnikiem Wincentego Witosa.

Zaczęły się przygotowania do formowania czoła pochodu, co trochę to trwało. My w tym czasie staliśmy na Placu Trzech Krzyży śpiewając "Żeby Polska była Polską". Potem marsz ruszył, ale jeszcze nie zdążyliśmy wyjść z Placu Trzech Krzyży a już musieliśmy stanąć, bo czoło doszło do Ambasady Amerykańskiej i p. poseł Anna Fotyga składała kwiaty pod pomnikiem prezydenta Ronalda Reagana. Ja w tym momencie byłem na wysokości pomnika Wincentego Witosa (czyli ze 400 metrów od pomnika), a za mną był prawie cały ten tłum, który dotąd stał na placu.

polskimarsz3Potem przez Aleje Ujazdowskie i Plac na Rozdrożu, ruszyliśmy pod Belweder. Nawet tam nie doszedłem. Nie było szans. Utknąłem w tłumie na wysokości wejścia do URM-u i nie widziałem nawet telebimu z przemówieniami. Także ze słyszeniem tego co mówili z podium było kiepsko, bo co chwilę ktoś zaczynał skandować i trzeba było się przyłączyć. Dopiero od przemówienia p. Andrzeja Gwiazdy ludzie całkowicie się uspokoili i zaczęli nasłuchiwać tego co docierało z daleka.

Po zakończeniu marsz się rozformował i równie sprawie jak się zebrał tak się rozszedł. W mgnieniu oka asfalt na, na którym przed chwilą stały dziesiątki tysięcy ludzi (może nawet setka) był puściusieńki i nie leżał na nim nawet skrawek papieru.

polskimarsz4Wracaliśmy mijając poszczególnych funkcjonariuszy w żółtych kamizelkach. Przez cały dzień policji praktycznie nie było wcale. Nie stali po drodze, gdy jechaliśmy, praktycznie nie widać ich było na Placu Trzech Krzyży, ani podczas marszu, nie licząc ok. 20 funkcjonariuszy, którzy stali pod URM-em i swoimi ciałami blokowali wejście do tego pustego o tej porze budynku. A przecież ponoć mieliśmy „podpalić Polskę”... Czy to był typowy dla władz paraliż organizacyjny, czy też może nawet najwierniejsi z wiernych nie kupują tej propagandy, która sączyła się przez tydzień z publikatorów ? Ja stawiam na drugie, choć oczywiście pierwszego, podobnie jak obu naraz, nie można wykluczyć.

Zapraszam Państwa jeszcze do obejrzenia całości fotoreportażu:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/13Grudnia2014mm

alicjarostockaAlicja Rostocka

Przesyłam Państwu "trochę" zdjęć z Marszu Niepodległości w Warszawie 11 listopada 2014 roku. I chcę się tylko jednym z PT. Czytelnikami Krakowa Niezależnego podzielić: "Jeszcze Polska nie zginęła", póki mamy taką młodzież z którą jechałam i byłam tam, na Marszu.

20141111mnTo jest jedna wielka rodzina. A kultura osobista tych ludzi, ich wiedza historyczna i wiedza o życiu jest budująca. Podobnie jak życzliwość wszystkich w tych ekstremalnych warunkach. Rządzący wiedzą o tym, boją się bardzo i dlatego zastraszają, nękają, traktują gazem i biją. Ale to obraca się przeciw nim. Byle ta młodzież nie wyjechała i nie zostawiła miejsca dla tych z nowymi paszportami.

Poniżej linka do 230 zdjęć, zapraszam:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/11Listopada2014ar
(Od Redakcji): I jeszcze tuzin zdjęć od p. Jakuba Kalinowskiego, dziękujemy:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/11Listopada2014jk

miroslawborutaMirosław Boruta

Krakowski Klub Gazety Polskiej im. Janusza Kurtyki, podobnie jak wiele innych Klubów z całej Polski i kilka z zagranicy (z całą pewnością byli w Warszawie Klubowicze z Essen), wziął udział w sobotniej manifestacji, marszu i proteście przeciwko „rządom” (bezwzględnie należy ten wyraz wziąć w cudzysłów) Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Warszawa, nasza Stolica, przyjęła wszystkich życzliwie, autobus został w centrum miasta, pogoda wyśmienita, a uśmiechy i pozdrowienia wymieniane z innymi grupami uczestników i mieszkańcami Warszawy pozwoliły zapomnieć o głupiej propagandzie mediów „mętnego nurtu”, chcących poróżnić rodaków, najlepiej wszystkich ze wszystkimi – aż korci, by zapytać – w czyim interesie i w jakiej walucie za to płacą?

SPierwsza zbiórka przy Rotundzie pozwoliła spotkać się Klubowiczom z redaktorem naczelnym „Gazety Polskiej” i „Gazety Polskiej Codziennie”, p. Tomaszem Sakiewiczem i przećwiczyć kilka sztandarowych okrzyków. Pominę te najbardziej znane i tradycyjne, ale warto tę listę uzupełnić o takie jak: „Nie ma stoczni, nie ma łupków, jest Platforma i rząd głupków”, „Ani centa dla Vincenta” czy „Gdzie są drogi, gdzie jest praca, Polska woła Jarku wracaj” – copyright autor 😉

Pierwszy etap marszu to przejście od Ronda im. Romana Dmowskiego do Ronda im. Charlesa de Gaulle’a i na plac Trzech Krzyży. Tam Klubowicze zaprezentowali się w całej okazałości i była to ostatnia ku temu okazja – chcąc nie chcąc zostaliśmy później podzieleni i wchłonięci przez tysiące – i to był chyba największy powód do radości, znów zobaczyliśmy ilu nas jest, ilu Polaków potrafi wstać w środku nocy i ponieść trud przyjazdu na manifestację, udziału i powrotu.

Teraz już będzie łatwiej wybrać te 561 osób (Sejm, Senat, prezydent) o niebo bardziej mądrych i wartościowych od większości przedstawicieli obecnej władzy czy opozycji – no, jasne, że nie wszystkich 😉

Warto dodać, że my – Krakowianie – ponad dwie godziny spędziliśmy w towarzystwie niezwykle mądrego i zasłużonego dla Sprawy Polskiej profesora, Jerzego Roberta Nowaka. Już dzisiaj wiemy, że po raz kolejny będziemy Go podejmować w naszym mieście.

SPrzejście tłumów przez Nowy Świat i Krakowskie Przedmieście na Plac Zamkowy trwało godzinami. Gdy pierwsze grupy demonstrujących przeciwko nieudolnym Platformie Obywatelskiej i Polskiemu Stronnictwu Ludowemu opuszczały ścisłe centrum, mogły długo jeszcze podziwiać maszerujące z naprzeciwka kolejne grupy uczestników tego wspaniałego, gwiaździstego zlotu Polaków.

Klubowicze krakowscy, wraz z poznańskimi, mieli dużo szczęścia odpoczywając dłuższą chwilę w siedzibie Księgarni Gazety Polskiej na rogu Świętokrzyskiej i Mazowieckiej. Już wcześniej, podczas wędrówki przez rozkopaną Stolicę, mieliśmy okazję spotkać zarówno „Andrzejka” (to ten który zrobił, najgłupszy z możliwych, ruch w życiu człowieka - Krzyż zamienił na platformę). Oj, usłyszał on kilka szczerych zdań na swój temat. Po chwili natknęliśmy się także na portret śp. prezesa Sławomira Skrzypka na budynku NBP, przy którym to portrecie zaciągnęliśmy krótką, krakowską wartę honorową. Jak to w życiu, gdzie podłe chwile przeplatają się ze wzniosłymi.

SWdzięczni za zaproszenie, krzesła i herbatę spotkaliśmy się raz jeszcze z redaktorem Tomaszem Sakiewiczem, który podzielił się z nami swoimi uwagami „na gorąco”, odpowiedział także na mnóstwo pytań dotyczących tak najnowszych wydarzeń politycznych, jak i międzyśrodowiskowych relacji na prawicy. Nie jest bowiem zaskoczeniem, że większość z nas przynależy do więcej niż jednego środowiska, choćby Prawa i Sprawiedliwości, NSZZ „Solidarność”, Kół Przyjaciół Radia Maryja i oczywiście Klubów Gazety Polskiej i to o czym marzymy… najmniej to wszelkie „wojny na górze”. Bo tak naprawdę jest się z kim „bić”, ale… to już może… spoza listy.

Jesteśmy bardzo wdzięczni Zarządowi Regionu Małopolska NSZZ „Solidarność” za udzieloną nam pomoc logistyczną czemu daliśmy wyraz – tak Klubowicze, jak i nasi Sympatycy – gremialnie przybierając w tym dniu barwy związkowe – z całą pewnością byliśmy solidarni z „Solidarnością”. Dziękujemy. Żeby Polska była Polską.

Pod spodem linki do fotoreportaży, autorami których są pp. Józef Bobela i Zbigniew Dryla:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/14Wrzesnia2013jb
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/15Wrzesnia2013