Przeskocz do treści

jolantaciodykJolanta Ciodyk

11 października 2012 roku Krakowski Klub Gazety Polskiej z Nowej Huty gościł w Auli Kościoła pod wezwaniem Świętego Józefa na osiedlu Kalinowym przy ul. Dunikowskiego 5 w Krakowie,  profesora z Węgier, pana László Zichy’ego. Organizatorami spotkania były także Krakowski Klub Wtorkowy oraz Stowarzyszenie NZS 1980.

Wysłuchaliśmy bardzo interesującego wykładu, mającego na celu przedstawienie nam historycznych oraz bieżących wydarzeń mających miejsce na Węgrzech. Nie łatwo było wysłuchać bez emocji przekazu o narodzie węgierskim, który przeszedł prześladowania, rewolucję 1956 roku, korupcję, reorganizację,  by dzisiaj znaleźć się na dobrej drodze prowadzącej od bankructwa do stabilizacji.

20121011knkKomuniści stworzyli po wojnie listy rodzin do likwidacji, zniesiono wówczas majątek prywatny, likwidowano prawicę, powstały obozy na terenie kraju, zamordowano kilkadziesiąt tysięcy osób. Profesor przedstawił także inne rodzaje prześladowań: szantaże kupców, właścicieli fabryk a także osób prywatnych, prześladowani byli także Żydzi.

Należy przypomnieć także sprawy oleju opałowego czy korupcji. Na rozwiązanie spraw mafii niemieckiej i rosyjskiej czekano ponad 30 lat, a w tym czasie zadłużenie Węgier wzrosło, nastąpiły grabieże, a przy „prywatyzacji” na  Węgrzech zniknęły ogromne sumy pieniędzy.

W kraju nastąpiło też zaburzenie tożsamości, utrata wiary, nadziei – mówił Profesor. Pod koniec 2009 roku i na początku 2010 roku setki osób, które zaciągnęły kredyty na mieszkania, obawiało się ich utraty a bezrobocie wzrosło do 10 %. Wzrosła także ilość rencistów, a  3,5 mln  pracujących utrzymywało 10 mln obywateli.

Dopiero Viktor Orban ograniczył wydatki państwa poprawiając sytuację w kraju, a w bankach zastosowano dopłaty. Na Węgrzech nastąpiła ostatnio reorganizacja przemysłu zbrojeniowego, a także reorganizacja kształcenia zawodowego czego skutki już są widoczne.

Profesor  László Zichy przedstawił w ten sposób drogę państwa: od bankructwa do stabilizacji. Pokazał potrzebę współpracy na drodze Węgrzy –  Polacy w różnych dziedzinach i zaproponował wzmocnienie kontaktów w tych dziedzinach, ponieważ jego zdaniem kontakt ten jest zbyt słaby.

Lekcja ta jest dobra także dla nas, Polaków. Jest to przykład jak należy postępować na drodze do stabilizacji a jednocześnie jak trudna jest ta droga. Na tej drodze nie należy zapominać także o uczciwym przekazywaniu informacji do narodu, inaczej stwarza się możliwość manipulacji, prowokacji, tak jak działo się na Węgrzech jeszcze niedawno. Dziękujemy za tę lekcję  Panie Profesorze László Zichy!

Relację fotograficzną z tego wydarzenia, autorstwa pp. Moniki Oleksy i Tomasza Orłowskiego można obejrzeć tutaj: https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/11Pazdziernika2012

Leszek Długosz

Na dzień 29 września 2012 roku

Daleko od Warszawy
Me serce tam w Warszawie w pochodzie pójdzie
Z Wami

Ej Ty, Człowieku, gdziekolwiek mieszkasz
Jeżeli słyszysz łopot biało czerwony
Jeżeli sercem czujesz ciężar sprawy
Której jest imię – polska sprawa
Stań obok
Ramię w ramię
Niechaj zobaczą skłamani i niewolni
Pobladli strachem, za murem skryci władzy
- Sojusznicy nieczystych sumień
Niechaj zobaczą i  usłyszą
Nie odstąpimy i nie oddamy
Domu i wiana i krwi
Co tu wsiąkała pokoleniami
Nie pozwolimy zagarnąć i splugawić
Domu i barwy i honoru
Imienia które nam jest święte
Ej Ty, Człowieku  prawy
Gdy czyste w tobie serce
Stań obok, ramię w ramię
Ślij głos swój, wolę swego serca do Warszawy
Obudź się Polsko
Piosenkę tę
Nasze marzenie i zobowiązanie
- Żeby Polska była Polską
Pamiętamy

Daleko od Warszawy
Me serce tam w Warszawie w pochodzie
Pójdzie z Wami

Leszek Długosz

Fotografia poniżej autorstwa p. Andrzeja Kalinowskiego.

leszekdlugosz15032012Choć wydawało się nie do pojęcia, tak było. 15 marca, czyli w ostatni czwartek, nie znalazłem w ciągu dnia, ani  w tzw. głównych wieczornych wydaniach dzienników telewizyjnych jednej relacji, małej choćby scenki przekazanej z Budapesztu. Nie ujrzałem niczego w żadnej z tzw. obiektywnych niezależnych telewizji. A odgadnijcie, któraż to z nich nie zgłasza roszczeń do takiego miana? Przecież do manifestującej w tym dniu w Budapeszcie, rzeszy Węgrów, z wyrazami wsparcia, pociągnęło tam kilka tysięcy Polaków! Kto orientuje się w polityce polskich mediów, domyśli się łatwo – skąd taki ostracyzm w tym temacie? No bo gdyby? Ciśnie się dalej… – Ach, no bo gdyby to Inni Polacy (a nie prawicowe oszołomstwo  spod  znaku Gazety Polskiej)  gdyby to inni postępowi i światli Polacy, spod innej Gazety, pociągnęli do innych Węgrów? Obfitości doniesień i zachwytów nie brakowało by. To pewne.  Nawet wprost przeciwnie. Zalewałoby nas.  

Na szczęście mamy Internet. Z premedytacją więc przytaczam fragmenty spośród tego com znajdował tego wieczora na internetowych portalach. A niech i za moją przyczyną trochę szerzej będzie wiadome, co powinno być wiadome. Czyli – co się tego dnia w Budapeszcie „wyprawiało”. (I czego w Warszawie się nie pokazało).

Najpierw jednak kilka zdań „historycznego przypomnienia”. – 15 marca 1848 roku na Węgrzech rozpoczęło się powstanie. Miało doprowadzić do wyzwolenia spod panowania austriackiego. Powołano parlament i niezależny rząd ,na czele którego stanął  Lajos Kossuth. Rewolucję  węgierską poparł emigracyjny rząd polski. W walkach – z połączonymi wojskami austryjacko-rosyjskimi -  po stronie węgierskiej walczyli  Polacy. Pod  gen. Józefem Wysockim. W ostatnim etapie powstania naczelnym wodzem armii węgierskiej został gen. Józef Bem. Dla Węgrów, to  wielki ich Duch. (Ich „Ojczulek”). Dzień 15 marca stał się znakiem odniesienia. Narodowym dniem świątecznym.

W obecnej sytuacji państwa węgierskiego, w dniu historycznego i dzisiejszego ich świętowania, pociągnęli ze wsparciem również Polacy. Rzec chyba można – odnaleźli się w tej tradycji? (A  przebiegając listę, edukacyjnie dołączmy – węgierskie wsparcie w 1920 roku, dołączmy okres okupacyjnego schronienia się Polaków na Węgrzech, dopiszmy rok 1956). To takie wybrane punkty na  wspólnej mapie historii i losów. By już nie sięgać do dziejów Pierwszej Rzeczpospolitej, do wspólnych  Panujących, solidarnego wojowania z Turcją.

Wróćmy do dziś. Zorganizowane przez Kluby Gazety Polskiej autobusy i pociąg specjalny, wszystko to ruszyło do Budapesztu z wielką” wyprawą wsparcia”. Oto tego dnia (czyli w czwartek 15 marca) czytam  na portalach internetowych. – Na placu Kossutha w centrum Budapesztu jest kilka tysięcy Polaków! Po przejściu z Góry Zamkowej nasi rodacy zostali owacyjnie przyjęci przez gospodarzy. Na ten moment utworzyli oni specjalny uroczysty szpaler. Węgierskie portale internetowe z przyjazdu tysięcy Polaków uczyniły informację dnia. Na głównym placu Budapesztu, na placu Kossutha wyłoniło się „morze biało-czerwonych flag ze znakiem solidarności”. Ze znakiem będącym wsparciem dla premiera Victora Orbana. Nie mogło też zabraknąć hasła oczywistego – Polak Węgier dwa bratanki. Plac i okoliczne ulice wypełnił tłum szacowany na ok. 300 tysięcy. Do obecnych wśród  Węgrów kilku tysięcy Polaków, zwrócił się Premier Orban, mówiąc po polsku – Za wolności wasza i naszą!

Cóż… Tego dnia, telewidz w Polsce tego obrazu nie mógł zobaczyć. I żeby tak się stało, przecież komuś zależało? To oczywiste.

Pociąg do Budapesztu wyruszył z Warszawy dzień wcześniej, zatrzymując się po drodze (zabierając  kolejnych uczestników) w Radomiu, Kielcach, Krakowie, Tarnowie, w Nowym Sączu. Na ostatnim w Polsce przystanku, czyli w Nowym Sączu jakaż niespodzianka! Siostry zakonne od Św. Kingi (wiadomo, patronat i żywe widać wciąż polsko węgierskie wstawiennictwo działa i zobowiązuje) przybyły na dworzec, ze swoimi wypiekami, z  poczęstunkiem  przygotowanym dla podróżnych.

Miałem plan i wielką ochotę pociągnąć z tą wyprawą. Myślę, że warto było przeżyć takie tam chwile, pod wspólną chorągwią. Chwile łączności i ze sprawą i jednocześnie, tak to określę – łączności z tradycją. Niestety splot niedobrych okoliczności (w tym zdrowotnych) nie pozwolił mi wypuścić się na Węgry! Ach, nawet nie zszedłem na dół, na ulicę Bracką, słysząc tego dnia pod Ośrodkiem Węgierskim  (czyli vis a vis moich okien) manifestację. – Śpiewy i głosy poparcia dla Węgrów. Ale  akurat róże, które goście   do domu dopiero co przynieśli, poleciały z okna ku Zebranym. (A zwłaszcza już ku przemawiającej akurat Szefowej Ośrodka Węgierskiego w Krakowie). Tyle więc milej i raźniej mi było. – Żem się tym sposobem,  wyraźniej przyłączył. A ofiarodawca róż? Cóż…

Pewny jestem, zrymowałby się też z tym gestem.

miroslawborutaMirosław Boruta

15 marca krakowskie środowiska niepodległościowe, patriotyczno-narodowe i prawicowe zaprosiły Krakowian i Gości Naszego Miasta, którzy nie mogli wziąć udziału we wspaniałej wyprawie do Budapesztu, zaplanowanej przez Kluby Gazety Polskiej na krakowską pikietę solidarności z wyjeżdżającymi i – przede wszystkim – z Narodem Węgierskim. Pikieta odbyła się przed siedzibą Centrum Węgierskiego przy ul. Brackiej 15.

W skład Komitetu Organizacyjnego solidarnościowej pikiety z Narodem Węgierskim weszły: Klub Krakowski Gazety Polskiej (przewodniczący – Mirosław Boruta); Klub Krakowski Gazety Polskiej w Nowej Hucie (przewodniczący – Tomasz Orłowski); Liga Obrony Suwerenności. Małopolska (pełnomocnik – Paweł Kukla) oraz Związek Konfederatów Polski Niepodległej 1979-1989 (prezes – Krzysztof Bzdyl).

Relację filmową z tego wydarzenia przygotował p. Stefan Budziaszek:


http://www.youtube.com/watch?v=XSjQtZyggyI

A fotorelację z tego wydarzenia, autorstwa pp. Kazimierza Bartla, Andrzeja Kalinowskiego i Pawła Kukli można obejrzeć tutaj: https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/15Marca2012

miroslawborutaMirosław Boruta

Pociąg wiozący uczestników Wielkiego Wyjazdu na Węgry kilka minut przed 19:00 dotarł do stacji Kraków Główny.

Kilkudziesięciu kolejnych uczestników wyprawy, przede wszystkim z Krakowskiego Klubu Gazety Polskiej i Klubu Młodych Gazety Polskiej w Krakowie, a także transparenty, tabliczki, flagi i odznaki sfotografował p. Kazimierz Bartel, dziękujemy:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/14Marca2012

wwnw

Warto podkreślić, że wydarzenie to odnotował także lokalny „Dziennik Polski”: http://www.dziennikpolski24.pl/pl/aktualnosci/malopolska/1212968-z-flagami-i-transparentami-pojechali-na-wegry.html

Jolanta Łaszczyk

Jan Pospieszalski, polski dziennikarz telewizyjny – znowu niepokorny. Jeszcze niedawno wyrzucany z TVP i wybroniony przez setki tysięcy listów od widzów pojechał na wywiad do polityka najwścieklej aktualnie atakowanego przez urząd brukselski. Pojechał, aby przybliżyć Polakom to, o czym nie dowiedzieli się z programów informacyjnych ustawionych na nadawanie „na falach Brukseli”. Czym naraził się premier Orban urzędnikom UE, dążącym do stworzenia jednego mega rządu dla państw europejskich?

victororbanPremier Węgier Victor Orban (fot. Wikipedia) broni zmian w prawie przeprowadzonych przez jego rząd. Wspiera go zdecydowana większość narodu. Komisja Europejska i Parlament Europejski rozpoczęły procedurę prawną wobec Węgier o złamanie unijnego prawa, uzasadniając decyzję obroną  niezależności banku centralnego i ochroną danych osobowych. Zdaniem Orbana, został on zaatakowany bo naruszył wielkie interesy gospodarcze i politykę z nimi związaną.

Jak to jest z panem, pyta dziennikarz, bo odnoszę wrażenie jakby „wielki nauczyciel” karcił niesfornego ucznia, tak pana traktuje Bruksela. A może jest tak, że uczeń przerósł nauczyciela?

Premier Orban odpowiada: chciałbym być bezstronny ale sądzę, że starym demokracjom wydaje się, iż mają prawo karcić i pouczać kraje, które były pod sowiecką dyktaturą i że to oni wiedzą więcej i lepiej co to jest demokracja – wiedzą lepiej niż Węgrzy, Polacy i inne narody Europy Środkowo Wschodniej. A my wiemy co to jest demokracja. Dla nas jest ona ważna jak powietrze bo jej długo nie mieliśmy, ale stare demokracje nie chcą wiedzieć jak to jest dla nas ważne. Oczywiście są wyjątki w tych krajach, są politycy którzy tę kwestie rozumieją, ale często odczuwamy brak zrozumienia i arogancję z tamtej strony.

W odpowiedzi na atak Komisji Europejskiej zaproponowałem rozmowy o konkretach, w czym naruszyliśmy prawo unijne w stosunku do banku centralnego, rady polityki pieniężnej i ochrony danych osobowych w sądownictwie. Kwestie prawne trzeba i należy rozwiązać, od tego się nie uchylam, ale nie zgadzam się z opinią, że w naszym kraju nie ma demokracji. Tu chodzi o coś zupełnie innego, że Komisja Europejska nie zgadza się aby urzędnicy instytucji unijnych przysięgali na węgierską konstytucję, w tym możemy się dogadać.

Przecież chodzi o węgierski bank centralny i radę polityki pieniężnej – zauważa dziennikarz i konstytucja też jest węgierska, to o co chodzi?

Tak, dokładnie chodzi o węgierskie instytucje, funkcjonujące przez 20 lat od obalenia sowieckiego reżimu i nikt tego dotychczas nie kwestionował, że przysięga na konstytucję węgierską. Większość Węgrów wie, że chodzi tu o coś zupełnie innego o to, że chcieliśmy za szybko i za głęboko zmienić nasz kraj, przyjmując w ciągu ostatniej kadencji 365 ustaw, w tym nową konstytucję [nie zmienianą po rządach sowieckich, przyp. Red. WSWO] i 10 ustaw około konstytucyjnych. W tym czasie przewodniczyliśmy prezydencji unijnej i to tempo wywołało histerię, bo zmiany w naszym kraju naruszyły wielkie interesy gospodarcze i ideologiczne międzynarodowej lewicy.

Wasza konstytucja odnosi się do praw narodu, rodziny, odwołuje się do starego porządku europejskiego i jego wartości. Mówi, że związek małżeński to kobieta i mężczyzna, że życie ludzkie chronione jest od poczęcia, w preambule konstytucji znalazły się słowa: „Boże błogosław Węgry” i nazwa państwa to Węgry, a nie republika Węgier – przytacza Pospieszalski.

Sądzę, że są dwa najważniejsze powody ataku na nas: jeden moralny, chodzi o wartości bez chrześcijaństwa, drugi to kwestie gospodarcze wielkich europejskich korporacji, które naruszyliśmy. Postępujmy w imię dobra naszego narodu, bo jeśli chodzi o wartości chrześcijańskie to nasz kraj bez nich by nie przetrwał i Polacy wiedzą to najlepiej. Mamy takie poglądy jakie ma wielu Polaków, Niemców czy Francuzów i nie jesteśmy w tym odosobnieni. Nasza konstytucja mówi, że wartością jest szacunek do narodu i własnego kraju, że wartością jest rodzina, więc parom homoseksualnym nie pozwolimy na takie same prawa jak rodzinie, na adopcję dzieci na przykład. I to są europejskie poglądy wyznawane w wielu europejskich krajach i nie można twierdzić, że jest to jakaś odosobniona wersja węgierska. Tylko, że my te wartości zapisaliśmy w konstytucji, poprzedzając jej wprowadzenie szeroką debatą publiczną – wysłaniem 8 mln listów do obywateli i 80% opowiedziało się za jej wprowadzeniem.

Drugi powód ataku na naszą konstytucję to wściekłość wielkich międzynarodowych korporacji gospodarczych, banków zachodnich i to jest głównym powodem, że ta konstytucja się nie podoba. Zastałem kraj w bardzo trudnej sytuacji z 10 milionami Węgrów zadłużonych w obcych walutach i poprzedni rząd nic z tym nie zrobił. Ludzie mieli do spłacenia kilkakrotność tego co wzięli kiedy frank był tani, a zamrożenie forinta uratowało milion rodzin przed bankructwem. Takie działania są obowiązkiem premiera rządu, nie mogę odnieść tych działań do Polski, bo nie wiem co w Polsce jest możliwe a co nie. Wiem natomiast, że ja mam na Węgrzech poparcie 2/3 społeczeństwa i to daje możliwość działania dla ich dobra. Z tego względu nasza konstytucja nie jest egoistyczna tylko społeczna i opowiada się za równowagą miedzy dobrem publicznym a społecznym.

W ostatnich 20 latach na świecie upowszechniła się niebezpieczna myśl, że ludzie będą szczęśliwi kiedy o wszystkich obszarach życia będzie decydował wolny rynek. Zupełnie się z tym nie zgadzam, co potwierdza skala obecnego kryzysu. Kryzys ekonomiczny, głównie banków to suma kryzysów moralnych Zachodu, ich upadek. Jestem przekonany, że społeczeństwa mogą funkcjonować inaczej – solidarnie, odpowiedzialnie z poczuciem przynależności do wspólnego interesu, wspólnoty i tak jest skonstruowana konstytucja węgierska.

Kiedy naród w 2/3 % udzielił mi poparcia rozpocząłem bitwę z bankami w formie negocjacji i kompromis doprowadził, że banki pokryły straty w 2/3 % a rząd węgierski w 1/3 %, choć realne straty państwa węgierskiego wynoszą dużo więcej. Mimo, że doszło do kompromisu przedstawicielstwa tych banków wciąż krzyczą, że na Węgrzech dzieje się źle i trudno im się dziwić. Mnie jednak chodzi przede wszystkim o interes mojego narodu, choć kosztem tego jest ta cała nagonka, w konsekwencji utrata zaufania narodowych banków – szczególnie austriackich.

Kiedy zaczynałem rządzić na Węgrzech pracowało 3 mln 800 tys. ludzi a podatki płaciło i utrzymywało nasz kraj 2 mln 600 tys. więc musieliśmy podjąć wielkie reformy strukturalne a do tego trzeba czasu i zrozumienia.

Oprócz banków opodatkowałem wielkie zagraniczne korporacje jednorazowym 3 letnim podatkiem kryzysowym, ale dotyczy to również dużych firm węgierskich. Większość to jednak wielki kapitał zewnętrzny: wielko powierzchniowy handel – hipermarkety, duże sieci telefonii komórkowej, sieci energetyczne. Oni nie będą już musieli płacić tego podatku od stycznia 2013 r. To są koszty zwalczenia kryzysu i grożącej zapaści państwa i musiałem je podjąć. Te korporacje, które u nas działają, a nie chciały wziąć udziału w reformowaniu państwa poskarżyły się do Brukseli i rozpoczęły przeciw nam atak medialny.

W Strasburgu polski deputowany Jacek Kurski nazwał tę medialną nagonkę na rząd węgierski brutalnym atakiem kapitału finansowego i premier Orban określił to wystąpienie dokładnym opisem rzeczywistości.

Mnie chodzi o to, aby kraj mógł się rozwijać i nie przejmuję się oszczerstwami o wprowadzaniu obozów pracy dla tych co nie chcą pracować. My im dajemy pracę a nie zasiłki bez końca, dlatego ruszyły prace publiczne i systemy zapewniające pracę dla 1 mln pracowników słabiej wykształconych. To system zwalczania bezrobocia, a nie obozy pracy. Studentom oferujemy 2% kredyty, aby mogli spokojnie studiować, a rodzinom wielodzietnym znaczące ulgi podatkowe. W tym roku ruszył program „Praca Sart”, umożliwiający powrót do pracy osobom, które ją utraciły.

To znaczy, że przyjął pan ostrzeżenia Margaret Thatcher kiedy podczas spotkania w Londynie mówiła o ostrożności wobec międzynarodowego funduszu walutowego – przypomina dziennikarz.

Reformy które wprowadziliśmy skutkują w dużej mierze tym, że radzimy sobie sami, ale to nie znaczy, że nie rozmawiamy z MFW, bo potrzebne jest nam bezpieczeństwo finansowe, aby w razie potrzeby mieć porozumienia i móc pożyczać.

Mimo ataku medialnego na nasze reformy wielu polityków wspiera Węgry, wspierają też zwykli obywatele, w Polsce w widoczny sposób opozycja i zwykli Polacy, za co serdecznie dziękuję. Polski premier także oficjalnie użył słów o histerii medialnej przeciwko Węgrom i zaoferował ewentualną pomoc polityczną.

Na pytanie Pospieszalskiego czy węgierski rząd zwróci się do Donalda Tuska o pomoc w razie potrzeby, Viktor Orban odpowiedział, że jeśli będzie konieczność takiej pomocy oczywiście zwrócimy się do Polaków jak do przyjaciół i zakończył – życzymy Bożego Błogosławieństwa dla każdego obywatela Polski.