Przeskocz do treści

Czas negatywnie zweryfikował decyzję prezydenta o zawetowaniu reformy sądownictwa – przekonuje minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

– Czas negatywnie zweryfikował decyzję prezydenta o zawetowaniu reformy sądownictwa. Rozumiem jego intencje – wolę kompromisu z tą częścią środowiska sędziowskiego, która uważa się za nadzwyczajną kastę. Ale ta grupa nie jest skłonna do żadnych kompromisów – ocenia Zbigniew Ziobro w rozmowie z "Gazetą Polską". Minister wskazuje, że „nadzwyczajna kasta” sędziów obecnie podważa prerogatywy prezydenta Dudy i odmawia prawa do orzekania sędziom, których powołał. Jego zdaniem część sędziów wprost "kpi sobie" z prezydenta i polskiego państwa. – Anarchizuje w ten sposób wymiar sprawiedliwości – dodaje.

Potrzeba reform

Zdaniem Zbigniewa Ziobry jest tylko jedno wyjście z obecnego impasu – powrót do założeń, które legły u podstaw zawetowanej reformy. – Jej intencją była kompleksowa naprawa wymiaru sprawiedliwości – usprawnienie sądownictwa, jego demokratyzacja, przywrócenie Polakom – podkreśla. Minister sprawiedliwości podkreśla ponadto, że potrzebne jest prawo, które uniemożliwi paraliżowanie sądów przez "polityków przebranych w sędziowskie togi". – Niech sobie dalej pokrzykują na partyjnych wiecach, ale niech zdejmą togi i pożegnają się z sędziowską służbą, która wymaga bezstronności – podkreśla. Jego zdaniem głównym źródłem anarchii jest Sąd Najwyższy. Jego reforma konieczna, aby weszły w życie kolejne rozwiązania – podkreśla minister. Zbigniew Ziobro dodał, że projekt ustawy o SN został przekazany do konsultacji prezydentowi. – Czekam na odpowiedź – wskazuje.

Głośne weta prezydenta

W lipcu 2017 roku prezydent Andrzej Duda zdecydował o zawetowaniu ustaw o Sądzie Najwyższym oraz o KRS. – Nie zgadzam się jako prezydent, żeby sędziowie byli wybierany zwykłą większością przez Sejm. Jestem zwolennikiem mądrej reformy, która zwiększy poczucie sprawiedliwości. Ta reforma, w tej postaci nie zwiększy poczucia bezpieczeństwa i sprawiedliwości – mówił wówczas Andrzej Duda. Decyzja prezydenta była chłodno przyjęta przez jego środowisko polityczne. Po ogłoszeniu przez prezydenta Andrzeja Dudę zamiaru zawetowania słynnych ustaw, prezes PiS Jarosław Kaczyński ograniczył się jedynie do krótkiego: "bez komentarza", natomiast marszałek Sejmu Marek Kuchciński i premier Beata Szydło w ogóle jej nie skomentowali. Jedynie wicepremier Mateusz Morawiecki przyznał, że jest zaskoczony i rozczarowany decyzją prezydenta Andrzeja Dudy.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/253021/ziobro-uderza-w-prezydenta-chodzi-o-reforme-sadownictwa.html

Feliks Stalony-Dobrzański*

W końcu padła jakaś bardziej skonkretyzowana propozycja, by w jednej z wielu kwestii tego wymagających, czynem a nie samymi słowami powiedzieć Unii Europejskiej – dość. Po za tym też należałoby urzędnikom UE powiedzieć – ludzie, sami sobie zaprzeczacie idąc w szaleństwie poprawności politycznej wbrew realiom, przyjętym traktatom a w końcu też przyjętym a nie na dowolnie i przy stole wymyślanym - niby zasadom.

Ten opis to oczywiście mój swobodny przekład istoty wystąpienia pana posła Zbigniewa Ziobry z propozycją wypowiedzenia pakietu klimatycznego. Politycznie to ostrożne wystąpienie. Zauważmy, że powiedział to poseł, ale nie prezentując - mam nadzieję tylko na razie – oficjalnego stanowiska Rządu, a występując jako szef konkretnej partii należącej do rządzącej koalicji. Tak więc, wystąpienie to należałoby widzieć nie tylko jako jakąś ogólną opinię w dyskursie publicznym na ten temat ale jako coś bardziej ważkiego,. konkretną propozycję postawioną do rozważenia dla Rządu, ale nie oficjalne stanowisko Rządu, którego członkiem jest Pan Minister. I samo to jest już budujące. Bez wyskoków ponad kompetencje przynależne Rządowi i Premierowi nastąpiło zdecydowane postawienie jednej z kluczowych kwestii dla bytu gospodarczego Polski – a więc i każdego Polaka, co nastąpiło w formie do otwartego rozważenia pod kątem podjęcia konkretnych kroków. To wyraźne wskazanie, że należy działać bez straty czasu na dywagacje. Rozważyć należy ale czasu już nie ma. Pętla jest nam zakładana na szyję i to w wielu dziedzinach a my stoimy nie reagując. Przynajmniej na to wygląda. Skupmy się więc na tym jednym - na zakresie ochrony środowiska.

Pakiet klimatyczny – jakże pięknie brzmi a cel wygląda na niby szczytny. Tak jak i hasło, że wszyscy powinni być młodzi piękni zdrowi i bogaci. Każdy wie, że działanie wedle myślenia życzeniowego w oderwaniu od realiów a do tego gdy cel jest wyimaginowany nawet piękny hasłowo a doktrynalny – musi się skończyć tragicznie – i to dla wszystkich.

I to jest drugi powód dla którego propozycja pana posła Zbigniewa Ziobry jest godna uważnego podejścia. Namawia do obrony nie tylko Polski ale i zdrowego rozsądku.
Odnosząc się do sprawy należy rozważyć co najmniej dwie kwestie:
jedna - zasadności merytorycznej ruchu odstąpienia od pakietu a dopiero po jej stwierdzeniu, pojawia się dopiero
druga sprawa – skutków prawnych i ekonomicznych wypowiedzenia pakietu czyli realnych możliwości realizacji proponowanego ruchu.

Samo powiedzenie – ten pakiet bije nokautująco w naszą gospodarkę właściwie powinno być wystarczające – niemniej nie kwestionuje podawanego jako oczywiste i nie podlegające dyskusji twierdzenia o generalnej zasadności wprowadzania tego pakietu i to w tej formie. Tymczasem właśnie jego istota jest czysto doktrynalna i pozostaje w sprzeczności z przyjętymi zasadami i celem – ochroną środowiska. To, że nokautuje gospodarkę swoją drogą też w sposób zasadniczy przeczy przyjętym zasadom w sprawie relacji pomiędzy interesami środowiska i człowieka co ważne – jako uczestnikiem a nie wrogiem środowiska naturalnego.

Tym samym wykazanie sprzeczności pakietu z zasadami podejścia do ochrony środowiska należy użyć w argumentacji motywującej odstąpienie od pakietu. Mówmy o obronie nie tylko naszych interesów ale zasad i zdrowego rozsądku przed terrorem pomysłów doktrynerskich.

Sama kwestia możliwości wykonania ruchu odstąpienia i jego skutków prawnych jest choć istotna, to w tym świetle wtórna w stosunku do wskazania, dookreślenia i mocy podstaw merytorycznych kwestionowania samego pomysłu pakietu. Dopiero na tym tle można i trzeba wskazać, iż mamy do czynienia z używaniem pięknych deklaracji odnoszących się do ochrony środowiska, można mówić jako broni w hybrydowej walce na polu gospodarczym. Nie ma co udawać że jest inaczej i warto to w końcu głośno wyrazić Co prawda w Unii Europejskiej rzeczowe argumenty mają wręcz trzeciorzędne znaczenie, lecz tym bardziej ich skonkretyzowanie ma wielkie znaczenie. Ujawni bezsens i bezprawność kolejnych ruchów tego czysto urzędniczo-politycznego towarzystwa by nie rzec ferajny bo tam – już najwyraźniej traktaty i prawo oraz sens nie mają najmniejszego znaczenia.

Argumentacja merytoryczna to nie naiwność to a realizm.

Zacznijmy może od tego, że powszechnie uznanym – czyli będącym podstawą prawa w zakresie relacji pomiędzy potrzebami człowieka i środowiska jest postulat działania zgodnie z zasadą zrównoważonego rozwoju. To wręcz bałwochwalczy aksjomat zielonych postępowców i może do niego się odwołajmy.

Przypomnijmy więc cóż to takiego mówi owa zasada przyjęta jako podstawa podejścia człowieka do ochrony środowiska. Zasada ta precyzuje reguły dbania o środowisko, sięgające ponad jego ochronę jedynie poprzez walkę z objawami i samą ochroną gatunkową.

1/ potrzeby człowieka i środowiska mają pozostawać w równowadze na gruncie najlepszej a dostępnej wiedzy, techniki i technologii,. Innymi słowy jest niedopuszczalne – co podkreślmy - uznanie priorytetu potrzeb i wymagań jednej ze stron tej relacji a decyzje w sprawie osiągania równowagi mają mieć oparcie w wiedzy, do której można dojść tylko przez porównanie racji a nie przez doktrynalny dyktat.
Z tego wyprowadza się:
a/ konieczność narzucania sobie ograniczeń w zakresie używania dóbr naturalnych i środowiska Te ograniczenia (a nie zakaz ich używania!) mają być oparte o wiedzę a działanie ma pozostawiać zasoby i środowisko w najlepszym osiągalnym stanie i zasobności tak, by pozostały do dyspozycji dla przyszłych pokoleń. Tu są ważne słowa; wiedza i pozostawienie. Oznaczają one wprost:
a1/ konieczność współdziałania i podejmowania decyzji oraz rozpatrywania skutków nie tylko w oparciu o wiedzę techniczną ale też na gruncie ogólnej a nie wycinkowej wiedzy tj. ekonomii, prawa, wiedzy socjologicznej itd. I dopiero z tego mogą być wyprowadzane decyzje i działania. Tym samym również postawa skrótowo określana powiedzeniem - w imię ochrony sasanki wracamy na drzewa i do lepianek – przeczy podstawom zasady gdyż przyznaje priorytet – tu przywołanej jako symbol - sasance czyli przyrody nad bytem człowieka. Z tego np. można wyprowadzać sprzeczność protestów tzw. ekologów z faktyczną ochroną środowiska sprowadzając priorytet ochrony gatunkowej nad dążeniem do uzyskania równowagi, Mamy dbać o byt owej sasanki, ale ograniczając się a nie rezygnując ze swych możliwości życia, mamy tworzyć zastępcze warunki bytu owej sasanki np. wzbogacając jej inne siedliska.

a2/ pozostawienie dóbr naturalnych dla następców – nie oznacza zakazu używania tych dóbr a tylko (i aż) nakaz, by w przypadku konieczności użycia walorów środowiska minimalizować antropopresję zaś czynione szkody kompensować a najlepiej – naprawiać. Zasoby nieodnawialne mogą być zużywane ale tylko w niezbędnym zakresie wyznaczonym aktualnym stanem wiedzy i techniki Tu pojawia się też problem podstaw samej koncepcji handlu prawami emisyjnymi, ale tym teraz i tu się nie zajmujmy. Innymi słowy, zasoby nieodnawialne mamy używać w stopniu minimalnie niezbędnym i mamy je zastępować zasobami odnawialnymi i obiegiem surowca. To z kolei nakazuje korzystać – cały czas na gruncie najlepszej dostępnej techniki - z zasobów odnawialnych i z tych z odzysku a dopiero w drugiej kolejności i to w jak najmniejszym koniecznym zakresie z zasobów nieodnawialnych. To ważny punkt z punktu widzenia naszej energetyki, potrzeb gospodarczych i wymogów pakietu klimatycznego.

2/ Ważnym postulat dla powiązania i równoważenia skutków z jednej strony niezbędnego gospodarowania jak i z drugiej koniecznej dbałości o środowisko jest ujęty w zdaniu – myśl globalnie – działaj lokalnie. To zdanie jest prawie kolejnym dogmatem zielonych. Fakt. Równoważyć interesy i potrzeby człowieka z wymogami ochrony środowiska można i trzeba tylko na miejscu ich naruszania a nie w ogóle naprawiając świat, bo reagować można tylko działając lokalnie mając na względzie wpływ działania lokalnego na sytuację ogólną. Ta ocena znów musi być oparta o najlepszą dostępną wiedzę a ta jest osiągalna tylko w porównaniu dowodów a nie haseł. Są oczywiście elementy wymagające reakcji w większej, ogólnej skali. Jednak skupianie się na generalizacji tak, jak jest to robione pakietem klimatycznym przeczy samemu wspomnianemu podejściu. Ukonkretniając. Polska opiera swe potrzeby energetyczne na węglu, co jest wynikiem tak bagażu przeszłości jak i warunków naturalnych. Ma być zmuszona do płacenia za prawa emisyjne i to windowane w górę. Piszę windowane – bo prawo do emisji jest „towarem” którego cena wynika tylko z umownej gry spekulacyjnej. Biurka i białe kołnierzyki są głównymi składowymi tej ceny Pomińmy tu rozważanie kto i na jakiej zasadzie jest dysponentem tych praw jako towaru i co wyznacza jego wartość – bo to oddzielny problem. Zasoby naturalne każdego kraju wręcz rejonu są różne. Podstawą sprawy jest przyjęcie bez poważnego rozważenia (czyli omijanie przez obśmianie) rzeczowych argumentów przeciwnych, że:
* globalne ocieplenie ma miejsce i to w skali ponad naturalnej fluktuacji oraz termodynamicznie globalnie
** za to ocieplenie jest odpowiedzialna antropogeniczna emisja CO2
*** emisja tego gazu pochodząca z UE jest globalnie ważąca
W tym zakresie pada też często argument o konieczności działania o charakterze koniecznej prewencji (trzeba działać na wszelki wypadek a nie dywagować – co już znów przeczy konieczności działania zgodnie z najlepszą dostępną wiedzą) a to już nie poddaje się wiedzy a jest stanem osądu narzuconym przez to, co nazywa się polityczną poprawnością. Doktryna osłabia gospodarkę pogarszając warunki bytowe człowieka – co samo w sobie stoi w sprzeczności z zasadą, o której tu mowa gdyż ta wymaga zrównoważania potrzeb środowiska i byty człowieka. Nie dopuszcza eliminacji człowieka. Choć i takie „ekologiczne” pomysły są prezentowane przez zielonych w postaci wykazywania konieczności depopulacji w imię ochrony środowiska naturalnego.

Przyjmując, że Polska ma jakiś wkład w sumaryczną emisję CO2 pochodzącej z UE, działaniem w kierunku naprawy, kompensaty szkód byłyby dwa kroki Jeden by dokonanie w tej sytuacji rzetelnej oceny rzeczywistej, całkowitej krajowej emisji (czyli z uwzględnieniem pracy lasów – a tu zagadkowe jest odejście od zapisu Protokołu Paryskiego w/ uwzględnienia pochłaniania O2 przez lasy). Drugim i to przede wszystkim, by być w zgodzie z regułami, byłby ułatwienie inwestowania w zmianę struktury energetyki likwidującą lub kompensującą szkody - tu emisją CO2 Te w lokalnych polskich warunkach oznaczałoby np. użycie wsparcia zmian w technologiach pozyskiwania i używania węgla, jako zasobu nieodnawialnego lokalnie dostępnego. To stawia pytanie komu i za co się płaci handlując prawem do emisji. Obecne rozwiązania wprost preferują tych, którzy lokalnie mieli lepsze warunki startowe a dyskryminuje obciążeniem tych, którzy te pieniądze mogliby skierować na zmiany struktury energetyki. W warunkach Polski mówimy o innych technologiach wydobycia i używania węgla jako zasobu nieodnawialnego.

3/ zapewnienie rzeczywistej przyjazności danego rozwiązania dla środowiska, w tym pod katem poszukiwania równowagi wedle ZZR pociąga za sobą konieczność bilansowania pełnych i o ważne - ciągnionych skutków ekologicznych zastosowania nie tylko danego produktu, wyrobu czy technologii ale też rozwiązania zastosowanego w życiu społecznym.

Przykładem niech będzie tzw. żarówka energooszczędna lub elektromobilność. Żarówka, owszem, jest oszczędna w momencie jej używania – ale należałoby zsumować koszty i szkody środowiskowe jakie pociąga jej wytworzenie i utylizacja. Politycy i lobbyści często powtarzają też mantrę, że energia wiatrowa lub słoneczna jest darmowa i w pełni ekologiczne. To na gruncie ZZR jest wprost propagandowym kłamstwem. Mamy wszak liczyć pełny i ciągniony koszt ekologiczny danego rozwiązania. Obciążenie środowiska pozyskaniem surowców, wytworzeniem np. paneli silników, akumulatorów energii, sterowników) budowy infrastruktury (w tym np. masztów czy linii przesyłowych to stal aluminium miedź i ich stopy z innymi pierwiastkami) a potem utylizacją c odpadów – jest czymś co musi być liczone w kosztach pozyskania ten „darmowej” energii. W tym kontekście należy widzieć ceny giełdowe pierwiastków używanych np. przy produkcji paneli fotowoltaicznych patrząc na czas ich efektywnego działania i kosztów wymiany oraz utylizacji. Na tym tle oceniać należy też np. politykę Kremla w odniesieniu do Kazachstanu, który dysponuje drugim po NS2 narzędziem do kurka energetycznego wpływu na zachodu – mowa o uranie jako paliwie do EJ, Czy interwencja militarna z powodu protestów ulicznych może być inaczej wyjaśniona? Dla Rosji nawet dalsza aneksja Ukrainy jest mniej ważna może być zostawiona na czas rozmiękczenia zachodu który już w imię interesów Niemieckich a sprzecznie z interesami środowiska – uznaje agresywne posunięcia i żądania Kremla za powód do partnerskiego dialogu, którego nigdy od czasu Imperium Carskiego Rosja nie ma w katalogu swych działań politycznych. My mamy obowiązek i prawo przypominać, czym skończyły się złudzenia Monachium i Jałty, Jak widać problematyki ochrony środowiska nie da się oderwać od nie tylko polityki ale i szerszego kontekstu. A to właśnie oznacza wymóg podejmowania decyzji w oparciu o dostępną wiedzę w wielu dziedzinach a nie tylko biologii czy nauk opisujących jakość i ilość zanieczyszczeń.

Wracając jeszcze do przykładów. Elektromobilność tylko przenosi miejsce, wytwarzania energii – nie powodując emisji zanieczyszczeń w miejscu jej zużywania. Generowanie szkód środowiskowych odbywa się w innym miejscu jest łatwiejsze do kontroli To fakt,. Jednak energię zużywa się ze stratami (przesył, sprawność silników) lecz też powstają koszty środowiskowe pozyskania materiałów na choćby elektronikę i akumulatory i ich znów – jak się to mówi – utylizację. Łączny całkowity koszt ekologiczny rozwiązania a nie przyjmujmy, że elektromobilność jest lekiem na całe zło. Jeśli się wykaże że obniża ona koszt ekologiczny transportu – to w porządku. Tyle co do zasad tak czczonych przez ekoreligię.

A co z tego wprost wynika dla oceny ekologiczności czyli przyjazności dla środowiska zgodnie z zasadami tego co zawiera pakiet klimatyczny?

Podwaliną pakietu jest przyjęcie, że głównym wrogiem środowiska jest CO2. To aksjomat przyjmowany jako oczywisty i nie podlegający dyskusji. Wiedza czyli poważne porównanie racji – śpi. Jakoś mało wystarczające jest ogłoszenie, że przeciwnicy tezy, iż to człowiek jest głównym i decydującym czynnikiem wpływu na ocieplenie klimatu, to sekta zwolenników płaskości ziemi i że owo ocieplenie w ogóle ma miejsce jako proces nie mieszczący się w naturalnym biegu cykli historii ziemi. W tekście podnosiłem sprawę poważnej dyskusję na argumenty nie tylko w sprawie samego ocieplenia klimatu i jego decydującego powiązania z emisją CO2 i co najistotniejsze z punktu widzenia pakietu, realnego wpływu człowieka w ogóle a antropopresji pochodzącej z Europy w szczególności.

W sprawie pakietu należy pytać o same obecne zasady handlu prawami (kto jest dysponentem, właścicielem tych praw powinno zostać powiedziane dla potrzeb rynkowych) i o ocenę poziomu emisji danego Państwa i terenu. Tu musi być wyjaśnione biznesowe tło przyczyny i to szybkiego odejścia od zapisu z protokołu Paryskiego mówiącego o przyjęciu, bo uwzględniającej pracę lasów w pochłanianiu tego gazu, realnej wartości emisji z danego obszaru.

Choćby to, że każdy postulat doktrynalnej ochrony środowiska – radykalnie ingerujący w możliwości życiowe człowieka, wprowadza naruszenie równowagi ergo – działa na szkodę i człowieka i środowiska.

Należy podnieść następną sprawą, która może być wskazana jako naruszająca w sposób zasadniczy obowiązujące reguły właściwego podejścia do zachowania dobrostanu środowiska przy równoprawnym i racjonalnym utrzymaniu warunków życia człowieka. W zakresie handlu prawami emisyjnymi a tym bardziej obecnych zasad jego prowadzenia należy poruszyć zderzenie generalnej motywacji dążenia do opanowania poziomu emisji z terenu – tu UE z realiami i też samymi zasadami. Minimalizacja powinna oznaczać dążenie do wartości minimalnej przypisanej w skali makro – dla tego terenu. Kto i jak wyznacza tą wartość aktualnie właściwą? Nawet tło poziomu emisji nie jest takie samo w każdym terenie i kraju. Gra rynkowa oznacza porównanie popytu i podaży jakiegoś produktu. Producentami są ci, którzy wytwarzają emisję CO2 a handel prawami emisyjnymi odbiera im podstawy ekonomiczne dla dokonania zmian czyli ich dyskryminuje. Oczywiście jest możliwość uznaniowego dofinansowywania takich zmian ale handel oznacza przepływ pieniędzy między podmiotami transakcji. Konic kropka. Ktoś uprawnienie sprzedaje a ktoś inny kupuje. Ten kto je kupuje, pieniędzy na zmiany i poprawę sytuacji już nie ma. Powtarza się pytanie o wytwórcę i rynek owego towaru.

Tyle, choć długo a najkrócej i do rozważenia tematu handlu emisjami w obecnym wydaniu, zwłaszcza w kontekście zasad czczonych dogmatycznie przez zielonych.

* Autor jest doktorem inżynierem, em. pracownikiem Akademii Górniczo-Hutniczej.

To jest najlepszy czas, aby przyspieszyć prace nad projektem przepisów o wolności słowa w internecie i jak najszybciej skierować go do Sejmu - powiedział w piątek minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. W środę usunięty został przez administratora z Facebooka profil Konfederacji.

Jest rzeczą absolutnie niebywałą i nieakceptowalną, żeby w polskim państwie ktoś, prywatny właściciel medium, w tym wypadku społecznościowego, mógł tak głęboko ingerować i naruszać sferę wolności debaty politycznej i wpływać na przyszły wynik wyborów — mówił Zbigniew Ziobro. Jak dodał „nie ulega wątpliwości, że wypracowana przez długie lata relacja między danym środowiskiem politycznym, a jego odbiorcami, poprzez tego typu ingerencje napotyka bardzo poważne przeszkody i w konsekwencji rokuje na możliwości sprawnej komunikacji z wyborcami”. Zbigniew Ziobro podkreślił, że „o demokracji możemy mówić wtedy i tylko wtedy, gdy mamy do czynienia z gwarancją wolności słowa i debaty”. To są te wartości w samym centrum demokracji i te wartości takimi decyzjami wielkich korporacji internetowych i mediów społecznościowych jawnie zagrożone i naruszane — powiedział.

Dlatego - zdaniem ministra - wskazuje to na potrzebę przepisów, które „zabezpieczałyby polskich obywateli i działające w Polsce środowiska polityczne przez tego rodzaju zewnętrzną, nieuprawniona i bezprawną w rozumieniu polskiej konstytucji, ingerencją prywatnych podmiotów”. To wydarzenie pokazuje zasadność naszej inicjatywy stworzenia specjalnej regulacji prawnej, która ograniczałaby co najmniej tego rodzaju praktyki. (…) Jeśli tak się nie stanie, będziemy obserwować kolejne, podobne wydarzenia ze strony tego lub innych mediów społecznościowych, które mogą ingerować na przykład w przededniu wyborów — powiedział minister sprawiedliwości. Przypomniał, że rok temu powstał w resorcie taki projekt ustawy i „to jest najlepszy czas, aby prace przyspieszyć i jak najszybciej skierować ten projekt do Sejmu”.

Opracowany w resorcie sprawiedliwości projekt ustawy dotyczącej ochrony wolności słowa w internecie został przedstawiony przed rokiem i skierowany do KPRM z wnioskiem o wpisanie do wykazu prac legislacyjnych. W ostatnich miesiącach trwały konsultacje tego projektu. Jak przed rokiem informowano główne założenia propozycji, to m.in.: powołanie Rady Wolności Słowa złożonej z pięciu członków wybieranych przez Sejm oraz możliwość wniesienia reklamacji od decyzji serwisów społecznościowych o blokowaniu treści.

Zgodnie z cytowanym w środę w mediach oświadczeniem biura prasowego portalu społecznościowego, strona Konfederacji została usunięta z powodu powtarzających się naruszeń zasad Facebooka dotyczących mowy nienawiści poprzez publikowanie „treści bezpośrednio atakujących inne osoby na podstawie tzw. cech chronionych, takich jak narodowość czy orientacja seksualna” oraz zasad dotyczących dezinformacji na temat COVID-19, „a w szczególności fałszywych twierdzeń o tym, że maski nie ograniczają rozprzestrzeniania się choroby, że śmiertelność COVID-19 jest taka sama lub niższa niż grypy, a także że szczepionki na COVID-19 nie zapewniają żadnej odporności i są nieefektywne”. Poseł Konfederacji Krzysztof Bosak ocenił, że usunięcie przez Facebook profilu formacji to „ingerencja w polską demokrację nie na rzecz prawdy, tylko na rzecz zawężenia swobody debaty i wyboru politycznego”.

Propozycje z konsultacji

Projekt tzw. ustawy wolnościowej jest gotowy, uwzględniono część propozycji z konsultacji; Rada Wolności Słowa, która będzie rozpoznawać reklamacje od decyzji wielkich serwisów będzie umiejscowiona w strukturach KRRiT – powiedział w piątek wiceszef Ministerstwa Sprawiedliwości Sebastian Kaleta. Sebastian Kaleta powiedział na konferencji prasowej, że rok temu zaprezentowany został projekt tzw. ustawy wolnościowej, która – jak mówił – ma za zadanie chronić Polaków przed „ingerencją wielkich korporacji w możliwość korzystania z wolności słowa w Polsce”. Wyjaśnił, że 9 miesięcy trwało oczekiwanie na możliwość przeprowadzenia konsultacji.

Pod koniec września projekt został wysłany do konsultacji i w ciągu ostatnich 3 miesięcy był konsultowany, wpłynęło do Ministerstwa (Sprawiedliwości) kilkaset uwag — zaznaczył Sebastian Kaleta. Projekt ustawy uwzględniający cześć z propozycji, które zostały przekazane w konsultacjach jest gotowy i zostanie dzisiaj skierowany do dalszych prac Rady Ministrów — powiedział Sebastian Kaleta. Dodał, że projekt może być przyjęty bardzo szybko, jeśli taka będzie wola Rady Ministrów. I będziemy to oczywiście rekomendować i takie wnioski składać — zapowiedział Sebastian Kaleta.

Wiceminister sprawiedliwości mówił, że przygotowany projekt ustawy nie stoi w sprzeczności z rozwiązaniami, które w przyszłości być może staną się prawem unijnym. Sebastian Kaleta podkreślał, że znaczenie prawa użytkowników w Polsce do przywrócenia treści, jeśli została usunięta pod fałszywym oskarżeniem o naruszenie przez tą treść porządku prawnego. Mówił, że po konsultacjach wprowadzono do projektu kilka zmian. Podstawowa zmiana, która będzie przez nas proponowana polega na tym, że Rada Wolności Słowa, która jest głównym organem państwa, który będzie rozpoznawał reklamacje od decyzji wielkich serwisów będzie umiejscowiona w strukturach Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji — przekazał Sebastian Kaleta.

Druga istotna zmian to – jak mówił Sebastian Kaleta – rozszerzenie podmiotów, które będą pozwalały Radzie Wolności Słowa dokonywać rozstrzygnięć. Rada Wolności Słowa będzie korzystała z ekspertów, którzy będą rekomendowani przez takie organizacje jak Naczelna Izba Lekarska, samorządy zawodowe, również specjalistyczne urzędy, urzędy centralne — powiedział Sebastian Kaleta. Zapowiedział też, że dodatkową regulacją będzie wprowadzenie tzw. podmiotów sygnalizacyjnych. Chodzi o to – jak mówił – żeby urzędy mogły certyfikować organizacje, samorządy, instytucje, które mają szczególną wiedzę i znaczenie w poszczególnych dziedzinach życia. I te podmioty będą mogły zgłaszać Radzie ewentualne naruszenia dot. publikacji w mediach społecznościowych.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/580849-ms-reaguje-na-dzialania-facebooka-ws-konfederacji

Więcej informacji o projekcie ustawy znajdą Państwo na:
https://www.krakowniezalezny.pl/tag/wolnosc-w-sieci

Minister sprawiedliwości, prokurator generalny Zbigniew Ziobro podkreślił podczas konferencji prasowej, że powołanie komisji śledczej ws. inwigilacji nie ma swojego uzasadnienia. Jak dodał, obowiązkiem państwa jest zapewnienie organom ścigania możliwości wypełniania ich obowiązków.

Według amerykańskiej agencji prasowej Associated Press, powołującej się na ustalenia działającej przy Uniwersytecie w Toronto grupy Citizen Lab, oprogramowaniem Pegasus inwigilowany był senator KO Krzysztof Brejza, adwokat Roman Giertych i prokurator Ewa Wrzosek. Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro został zapytany na konferencji prasowej o komisje śledczą, która miałaby wyjaśnić te doniesienia.

Wniosek o powołanie komisji śledczej

Jeszcze przed świętami byłem pytany o to, czy polskie organy ścigania dysponują programami, które skutecznie pozwalają inwigilować osoby podejrzane o popełnienie przestępstw, które posługują się nową technologią. Odpowiedziałem, że tak, że polskie służby posiadają takie możliwości i kompromitacją polskiego państwa byłoby, gdyby takowych nie posiadało – wskazał szef resortu sprawiedliwości dodając, że gdyby takich programów nie było, „przestępcy mogliby podskakiwać wysoko z radości, że są całkowicie bezkarni”.

Demokratyczne państwa mają za zadanie pozyskiwać narzędzia skutecznie pozwalające docierać do informacji, kiedy nowinkami technologicznymi posługują się ci, którzy wykorzystują je w celach przestępczych – jeśli jest co do tego uzasadnione podejrzenie. Komisja śledcza miałaby swoje uzasadnienie, gdyby państwo polskie takich możliwości nie posiadało. Na tym polega manipulacja, że usiłuje się stworzyć wrażenie, że programy o których mówimy, niezależnie od ich nazw – Pegasus robi wrażenie, chociaż nie o nazwy chodzi, używane są nielegalnie – mówił Zbigniew Ziobro.

Jak zwrócił uwagę, tego typu legalne działania były dopuszczane w Polsce od dziesiątków lat, a nowe programy były stosowane wraz z rozwojem technologi – także w przypadku pojawienia się np. komunikatorów internetowych. Jeszcze raz podkreślę, że komisja śledcza byłaby uzasadniona, gdyby państwo polskie zaniechało swoich zadań, nie pozyskało programów pozwalających skutecznie realizować cele – to obowiązek służb specjalnych do przystukiwania danych, przy zachowaniu procedur. Jako prokurator generalny nie widzę powodów, by powoływać komisję śledczą – podkreślił minister sprawiedliwości.

Zgoda na inwigilację?

Zbigniew Ziobro dopytywany był też o to, czy wyraził zgodę na inwigilację. Jak wskazał, jako prokurator generalny nie uczestniczy w tych procedurach. Poszczególne czynności realizują organa mające do tego kompetencje, uprawnienia. Sam takiej procedury, o ile pamiętam, nie zatwierdzałem w żadnej sprawie. Gdybym nawet zatwierdzał, to media przez długi czas robiłyby seans wskazując, że dopuściłem się złamania prawa karnego, że popełniłem przestępstwo. Takie informacje są objęte klauzulami ściśle tajnymi. Takie jest polskie prawo. Ujawnienie tego rodzaju informacji, stanowiłoby przestępstwo — mówił minister.

Wszystkie sprawy, w których stosowano podsłuch – wszystko odbywało się zgodnie z prawem — podkreślił minister Zbigniew Ziobro.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/580835-ziobro-nie-widze-powodow-by-powolywac-komisje-sledcza

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro stwierdził, że "Polska powinna wetować szaleńczą politykę klimatyczną UE i projekty pana Timmermansa".

Prokurator Generalny skrytykował unijną politykę klimatyczną promowaną przez wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa. "Już teraz widzimy konsekwencje radykalnej polityki klimatycznej UE, która doprowadziła do drastycznych podwyżek cen energii i gazu. A jeśli w życie wejdzie szaleńczy projekt pana Timmermansa, doprowadzi do zubożenia milionów obywateli Unii, w tym Polaków" – stwierdził lider Solidarnej Polski na konferencji prasowej. Następnie Zbigniew Ziobro ocenił to, co może się wydarzyć po wprowadzeniu Fit for 55 mianem "tsunami dla sytuacji finansowej polskich rodzin". Zaznaczył, że w związku z tym zajmuje jednoznaczne stanowisko, że "Polska powinna wetować szaleńczą politykę klimatyczną UE i projekty pana Timmermansa".

Szef resortu sądownictwa zadeklarował, że jego ugrupowanie opowiada się za ochroną klimatu, "ale w sposób racjonalny, który będzie godził potrzeby człowieka z potrzebami klimatu". "Jesteśmy przeciwko radykalnym zmianom, prowadzącym do ubóstwa obywateli i regresu gospodarki. Nie możemy stawiać klimatu ponad człowiekiem" – skwitował Zbigniew Ziobro.

"Timmermans proponuje drożyznę"

W podobnym tonie kilka dni temu na antenie TVP Info wypowiadał się inny polityk Solidarnej Polski, i wiceminister klimatu - Jacek Ozdoba. Polityk stwierdził, że wiceszef Komisji Europejskiej Frans Timmermans usiłuje stworzyć w UE „machinę do zarabiania pieniędzy”, a ceny emisji rosną przez działalność spekulantów, którzy zabierają uprawnienia z rynku, „mrożą” je w ramach swoich aktywów, co prowadzi finalnie do nieuzasadnionego, nierynkowego wzrostu cen. – Chodzi o to, by ceny węgla były jak najwyższe i by było to nieopłacalne. (…) Widzimy wprost jawną korupcję – politycy europejscy przechodzą do spółek zależnych od Gazpromu, być może ktoś ma powiązania z tymi środowiskami, które zarabiają gigantyczne pieniądze na handlu emisjami – mówi Jacek Ozdoba.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/247786/ziobro-krytykuje-fit-for-55-trzeba-wetowac-projekty-pana-timmermansa-.html

Solidarna Polska jest za racjonalną ochroną klimatu. Pakietu ruiny nie chcemy! – podkreśla Zbigniew Ziobro.

Szef Solidarnej Polski opublikował wpis, w którym jasno zażądał od premiera zawetowania unijnego pakietu klimatycznego. Jednocześnie minister sprawiedliwości wskazał, że odpowiedzialność za "szaleńczą politykę klimatyczną" ponosi Europejska Partia Ludowa i jej lider.

"Polska musi odrzucić unijny pakiet klimatyczny, wtedy rachunki za prąd spadną o 60%. Za szaleńczą politykę klimatyczną UE odpowiada Europejska Partia Ludowa, na czele której stoi Donald Tusk. Solidarna Polska jest za racjonalną ochroną klimatu. Pakietu ruiny nie chcemy!" – napisał Zbigniew Ziobro w mediach społecznościowych.

Ile zapłacimy za prąd w przyszłym roku?

Eksperci Polskiego Komitetu Energii Elektrycznej (PKEE) policzyli, jaki wpływ na wysokość rachunków za energię dla gospodarstw domowych w 2022 roku będzie miał ogłoszony w grudniu 2021 r. wzrost taryf oraz rządowa tarcza antyinflacyjna, która m.in. zwalnia z akcyzy energię sprzedawaną gospodarstwom domowym i redukuje VAT na trzy miesiące z 23 do 5%. Dzięki temu podwyżka dla przeciętnego gospodarstwa domowego zużywającego ok. 1,8 MWh miesięcznie przy taryfie G11 będzie w pierwszym kwartale mniejsza o ok. 70% i znacznie mniej dotkliwa. Przeciętne gospodarstwo domowe zapłaci za prąd w 2022 r. miesięcznie średnio ok. 21 zł więcej niż w 2021 r. Dzięki tarczy antyinflacyjnej od stycznia do marca przeciętny rachunek wzrośnie jednak tylko o 6 zł.

Unijny system ETS generuje podwyżki

Rosnące ceny energii elektrycznej to problem, z którym boryka się obecnie cała Europa. Jedną z głównych przyczyn są wysokie ceny uprawnień do emisji dwutlenku węgla w unijnym systemie ETS. W Polsce koszt uprawnień do emisji CO2 stanowi aż 59 proc. całkowitej ceny energii. Dla porównania marża sprzedawców to zaledwie ok. 1 proc. Spekulacje na cenach uprawnień mają więc zasadniczy wpływ na koszt produkcji energii elektrycznej w naszym kraju. W grudniu br. cena uprawnień do emisji CO2 sięgnęła rekordowych 90 euro za tonę, czyli trzykrotnie więcej niż jeszcze na początku tego roku i jedenastokrotnie więcej niż cztery lata temu. Jak podkreślił we wpisie na Facebooku premier RP Mateusz Morawiecki, wysokie ceny ETS pośrednio wpływają na ceny wszystkich towarów i usług. Unijny system handlu emisjami ETS jest kluczowym elementem polityki UE na rzecz walki ze zmianami klimatu i podstawowym narzędziem służącym do zmniejszania emisji gazów cieplarnianych. Środki ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2 trafiają do budżetu danego państwa i przynajmniej w połowie powinny być przeznaczane m.in. na inwestycje sprzyjające redukcji emisji gazów cieplarnianych i system wsparcia dla odbiorców energii.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/246718/ziobro-polska-musi-odrzucic-unijny-pakiet-klimatyczny.html

Kieruję dziś do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o stwierdzenie niezgodności z polską konstytucją europejskiego rozporządzenia ws. mechanizmu wiążącego dostęp do środków unijnych z kwestią praworządności - poinformował w czwartek minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

Szef MS podczas konferencji prasowej przypomniał, że resort sprawiedliwości i Solidarna Polska była zdecydowanie przeciwko zgodzie na warunkowe przyjęcie tzw. mechanizmu warunkowości, które ostatecznie przyjął premier Mateusz Morawiecki.

„Praworządność to może być wszystko i nic”

Zbigniew Ziobro powiedział, że po dogłębnej analizie prawnej nie ma najmniejszych wątpliwości, że mechanizm warunkowości jest rozwiązaniem jaskrawo sprzecznym z polską konstytucją. Dlatego zdecydowałem się dziś złożyć wniosek do polskiego Trybunału Konstytucyjnego, poddając to rozporządzenie o tzw. warunkowości kontroli polskiego sądu konstytucyjnego — poinformował szef MS. Jego zdaniem, interpretacja rozszerzająca przepis Traktatu o Funkcjonowaniu UE prowadzi do nadużycia uprawnień przez organy, które zdecydowały się tak sformułować swoje nowe uprawnienia i w konsekwencji jest sprzeczne - jego zdaniem - z literą i duchem traktatów i polskiej konstytucji. Jak dodał Zbigniew Ziobro, ten szantaż i przemoc ekonomiczna są stosowane przez KE „do wymuszania zmian w dowolnym obszarze pod pretekstem praworządności”. Praworządność to może być wszystko i nic. W sposób dowolny można definiować tą praworządność. Teraz słyszymy o takich definicjach, że praworządność to jest wszystko, co dotyczy UE, a więc UE ma już kompetencje wszędzie, i wszędzie i w każdej sprawie Polska i inne kraje unijne musiałyby się władzy UE podporządkować —mówił. Tu idzie więc tak naprawdę o władzę i suwerenność. O to jest spór, a nie o żadną praworządność — podkreślił Zbigniew Ziobro dodając, że to właśnie mechanizm warunkowości jest rozwiązaniem „jawnie niepraworządnym”. W czwartek resort sprawiedliwości poinformował o skierowaniu do Trybunału Konstytucyjnego wniosku o stwierdzenie niekonstytucyjności europejskiego rozporządzenia ws. mechanizmu wiążącego dostęp do środków unijnych z kwestią praworządności.

Jakie mogą być skutki orzeczenia TK?

Z kolei wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta powiedział, że ewentualne skutki orzeczenia TK w sprawie niekonstytucyjności zaskarżonych rozwiązań byłyby „bardzo istotne, jeśli chodzi o związanie władz polskich tym rozporządzeniem”. Wydanie takiego orzeczenia przez TK oznaczać będzie, że polskie władze nie będą miały upoważnienia na podstawie polskiej konstytucji, aby w jakikolwiek sposób w tych procedurach uczestniczyć. Nie będą mogły zarówno w jakikolwiek sposób wyjaśniać czegokolwiek KE w tych procedurach, nie będą mogły uczestniczyć w posiedzeniach, głosowaniach, nie tylko w swojej sprawie, ale też w sprawach innych państw — mówił Sebastian Kaleta. Dodał, że takie orzeczenie TK skutkowałoby także możliwością podejmowania przez Polskę decyzji uzupełniających „ewentualne uszczerbki wywołane bezprawnymi działaniami organów unijnych”. Sebastian Kaleta podkreślił, że z tego powodu ten wniosek do TK „jest jak najbardziej potrzebny, a polski rząd i parlament powinny być wyposażone w narzędzia obronne przed tą prawną napaścią na Polskę, którą obserwujemy od wielu miesięcy”.

„Próbuje nam się odbierać pieniądze szantażem”

Unijne rozporządzenie ws. mechanizmu warunkowości to próba bezprawnego szantażu i zawłaszczania kompetencji przez UE – ocenił wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł (fot. gov.pl). Widzimy, że dochodzi do bezprawnego zawłaszczania kompetencji przez organy UE i przez Trybunał Sprawiedliwości UE. Ten wniosek ma na celu ochronę polskiej suwerenności i naszej demokracji — powiedział Marcin Warchoł. Przekonywał, że „Unia Europejska nie ma własnych kompetencji, to państwa członkowskie są dawcą i gestorem kompetencji przyznanych UE”, a Polska - jak mówił - „nie przyznała nigdy” Unii prawa do oceny swojego wymiaru sprawiedliwości. Bezprawnym szantażem jest, że próbuje nam się odbierać pieniądze, do których mamy absolutnie prawo, jest to uzurpacja kompetencji, na które Polska nigdy się nie zgodziła — mówił. Dodał, że artykuły 4 i 5 traktatu o funkcjonowaniu UE „jasno wskazują, że UE ma za zadanie chronić tożsamość konstytucyjną poszczególnych krajów członkowskich i struktury konstytucyjne”. Dlatego Trybunał Konstytucyjny jako sąd ostatniego słowa rozstrzygnie wniosek prokuratora generalnego — powiedział. Rozporządzenie dotyczące mechanizmu wiążącego dostęp do środków unijnych z kwestią praworządności, któremu sprzeciwiała się Polska i Węgry, zostało wynegocjowane między prezydencją niemiecką w Radzie UE, Parlamentem Europejskim i przegłosowane w listopadzie ub.r. na spotkaniu ambasadorów państw członkowskich. Po negocjacjach unijni liderzy porozumieli się na szczycie w Brukseli w grudniu ub. roku. W konkluzjach szczytu zawarto zapis, że samo ustalenie, iż doszło do naruszenia zasady państwa prawnego nie wystarczy do uruchomienia zawartego w rozporządzeniu mechanizmu blokowania środków unijnych.

Tekst za: https://wpolityce.pl/polityka/579190-ziobro-zlozyl-wniosek-do-tk-ws-mechanizmu-warunkowosci

Zbigniew Ziobro skomentował decyzję Komisji Europejskiej o wszczęciu postępowania przeciwko Polsce. – Nie ma takiej możliwości, aby obce państwo narzucało nam wizję państwa federalnego wbrew woli demokratycznej Polaków – powiedział.

Komisja Europejska podjęła w środę decyzję o wszczęciu przeciwko Polsce postępowania w związku z poważnymi obawami dotyczącymi Trybunału Konstytucyjnego i jego ostatniego orzecznictwa. Sprawa ma związek z orzeczeniami TK z 14 lipca 2021 r. i 7 października 2021 r., w których polscy sędziowie uznali postanowienia traktatów unijnych za niezgodne z Konstytucją RP, potwierdzając prymat prawa krajowego nad unijnym.

Zbigniew Ziobro: Kwestionowanie prymatu polskiej Konstytucji

W związku z decyzją KE jeszcze tego samego dnia w Ministerstwie Sprawiedliwości odbyła się konferencja kierownictwa resortu. Wcześniej Zbigniew Ziobro zamieścił w mediach społecznościowych mocny wpis, komentujący sytuację. "Kiedy nowy rząd Niemiec ogłosił program, w którym postawił sobie za cel budowanie UE jako państwa federalnego, stało się jasne, że celem będzie likwidacja państw narodowych. A w ramach tego procesu jest też likwidacja Trybunałów Konstytucyjnych" – napisał na Twitterze. Podczas konferencji prasowej minister przekonywał, że cała rozgrywka nie toczy się o Izbę Dyscyplinarną. – KE uruchamia kolejną procedurę wobec Polski nie w związku z reformą polskiego sądownictwa, sądów powszechnych i SN. W tej chwili chodzi już o kwestionowanie prymatu polskiej Konstytucji. Po prostu nie spodobał się urzędasom w Brukseli wyrok polskiego niezależnego, niezawisłego TK i mówią „nie”, nie chcę powiedzieć „niet”, jeśli by nawiązać do czasów minionych, nie tak bardzo odległych. I ma być sobie tak, jak my życzymy, więc polski sąd konstytucyjny ma być zakwestionowany, podważony i wyprowadzony z porządku funkcjonalnego i realnego porządku prawnego państwa polskiego – stwierdził Zbigniew Ziobro na konferencji prasowej.

"Chodzi o to, aby ostatecznie odebrać Polakom podmiotowość i suwerenny wybór własnych władz"

– Ta logika dzisiejszego stanowiska KE jest bardzo wyraźna, tych sznurków pociąganych z Berlina, bo nie ulega żadnej wątpliwości, że to jest właśnie ten projekt, ten cel i te dyrektywy, które prowadzą do tego, aby ubezwłasnowolnić państwo polskie, polską demokrację. Aby odebrać Polakom podmiotowość ostatecznie i suwerenny wybór własnych władz, władz w postaci parlamentu, rządu, czy trzeciej władzy w postaci sądów, w tym sądu TK – mówił lider Solidarnej Polski. – Idzie o prymat, nadrzędność, o władzę, kto ma ostateczną władzę, kto ostatecznie decyduje o tym, jakie będą zapadać decyzje w Polsce w najważniejszych kwestiach, jakie będzie obowiązywało w Polsce prawo, kto będzie to rozstrzygał, czy polska demokracja, polscy wyborcy, Polacy, naród, jak stanowi Konstytucja czy organa UE na sznurkach ważnej stolicy sąsiedniego państwa – stwierdził minister. – Jeden sąd, jeden rząd, jeden parlament taki jest cel, to jest właśnie państwo federalne, a Europa składa się z regionów. Można oczywiście nazwać je landami albo stanami jak niektórzy chcieliby widzieć, ale stany mają naprawdę sporą autonomię jeśli chodzi akurat o państwo federalne jakim są Stany Zjednoczone. Tam w niektórych krajach może być kara śmierci, tutaj nawet dziś w Unii Europejskiej nie jest to w żadnym razie dopuszczalne, nie mówiąc wielu sprawach etycznych, moralnych i tak dalej. Stany mają swoją samodzielność i niezależność. Tak już nawet nie jest w ramach Unii Europejskiej – powiedział Zbigniew Ziobro.

Postępowanie przeciwko Polsce

Komisja Europejska uważa, że zakwestionowane orzeczenia polskiego Trybunału naruszają ogólne zasady autonomii, pierwszeństwa, skuteczności i jednolitego stosowania prawa unijnego oraz moc wiążącą orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Ponadto KE stoi na stanowisku, że orzeczenia te naruszają art. 19 ust. 1 TUE, który gwarantuje prawo do skutecznej ochrony sądowej, nadając mu nadmiernie restrykcyjną wykładnię. Tym samym pozbawia osoby fizyczne przed polskimi sądami pełnych gwarancji przewidzianych w tym przepisie. Komisja wyraża także poważne wątpliwości wobec tego, czy TK jest niezawisłym i bezstronnym sądem. KE uważa, że polski TK nie spełnia już wymogów sądu ustanowionego wcześniej ustawą, czego wymaga art. 19 ust. 1 TUE. "Waga tego naruszenia rodzi uzasadnione wątpliwości w umysłach jednostek co do niezawisłości i bezstronności zainteresowanych sędziów. Świadczą o tym również inne nieprawidłowości i uchybienia, takie jak wybór Prezesa i Wiceprezesa Trybunału Konstytucyjnego, które wzbudziły poważne obawy co do bezstronności sędziów Trybunału Konstytucyjnego przy rozpatrywaniu poszczególnych spraw" – czytamy w komunikacie KE. Polska ma dwa miesiące, aby udzielić odpowiedzi na wezwanie do usunięcia tych uchybień. O sprawie poinformował w mediach społecznościowych Didier Reynders. Jak stwierdził unijny komisarz ds. sprawiedliwości, KE próbowała nawiązać z Polską dialog, ale te działania nie przyniosły sukcesu. "Dziś wszczynamy postępowanie w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego przeciwko Polsce za naruszenie prawa unijnego przez Trybunał Konstytucyjny. Próbowaliśmy nawiązać dialog, ale sytuacja się nie poprawia. Należy przestrzegać podstaw porządku prawnego UE, w szczególności nadrzędności prawa UE" – czytamy we wpisie komisarza na Twitterze.

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego

Przypomnijmy, że Trybunał Konstytucyjny orzekł w październiku o wyższości polskiej konstytucji nad prawem unijnym. TK uznał, że przepisy europejskie w zakresie, w jakim organy Unii Europejskiej działają poza granicami kompetencji przekazanych przez Polskę, są niezgodne z konstytucją. Wyrok zapadł w odpowiedzi na wniosek skierowany w marcu przez premiera Mateusza Morawieckiego w sprawie zbadania zgodności z konstytucją niektórych przepisów Traktatu o UE. W uzasadnieniu wyroku sędzia Bartłomiej Sochański stwierdził, że jeżeli Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wciąż będzie "podważał pozycję Trybunału (Konstytucyjnego), kwestionował powszechną moc jego wyroków i podawał w wątpliwość status sędziów", to TK "nie wyklucza, że (...) podda ocenie wprost zgodność z konstytucją orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, włącznie z usunięciem ich z polskiego porządku prawnego".

Tekst za: https://dorzeczy.pl/opinie/243118/ke-wszczela-postepowanie-mocny-komentarz-ziobry.html

Odpowiedzią na unijny szantaż powinno być polskie weto we wszystkich sprawach, które wymagają w UE jednomyślności – stwierdził minister Zbigniew Ziobro w rozmowie z brytyjskim dziennikiem "Financial Times".

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro w rozmowie z "Financial Times" podkreśla, że miejsce Polski jest w takiej Unii, do której wstąpiła w 2004 roku. "A więc opartej na partnerskiej współpracy suwerennych narodów i państw, a nie na dyktacie najsilniejszych i pozbawionej demokratycznej kontroli brukselskiej biurokracji" – tłumaczy lider Solidarnej Polski. Dopytywany o konflikt, jaki w ostatnich miesiącach narósł wokół Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, Zbigniew Ziobro podkreśla, że dopuszcza możliwość jej likwidacji, ale wyłącznie w ramach reformy tego sądu i sądownictwa w Polsce. – Czym innym jest żądanie unieważnienia wyroków Izby Dyscyplinarnej. To niedopuszczalne – podkreśla polityk w rozmowie z brytyjskim dziennikiem.

Odpowiedź na szantaż

Zbigniew Ziobro wskazuje, że Polska powinna w zdecydowany sposób zareagować na bezprawny szantaż unijnych urzędników. Jego zdaniem odpowiedzią powinno być polskie weto we wszystkich sprawach, które wymagają w UE jednomyślności. Minister dodaje ponadto, że Polska powinna zrewidować również swoje zaangażowanie w politykę klimatyczno-energetyczną UE, której "konsekwencją są drastyczne podwyżki cen energii". – Jeśli więc UE w nieproporcjonalny sposób obciąża nas kosztami polityki klimatycznej, a jednocześnie pod fałszywym pretekstem narusza praworządność, blokując wypłaty, to nasze finansowe partycypowanie w polityce klimatycznej UE byłoby czystym szaleństwem – podkreśla minister Zbigniew Ziobro.

Blokada KPO

Bruksela nadal nie zatwierdziła polskiego Krajowego Planu Odbudowy. Akceptacja KPO jest warunkiem koniecznym do uruchomienia środków z unijnego Funduszu Odbudowy po poandemii COVID-19. Zdaniem wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej Valdisa Dombrovskisa – jest mało prawdopodobne, żeby nastąpiło to w tym roku. – Negocjacje trwają, wiadomo, jakie są postulaty: skuteczne wdrożenie rekomendacji dotyczącej niezawisłości sądownictwa w kontekście wyroków Trybunału Sprawiedliwości UE – powiedział Dombrovskis w rozmowie z "Rzeczpospolitą".

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/238606/ziobro-mowi-jak-odpowiedziec-na-szantaz-ue.html

Zmiany w sądownictwie zostały zablokowane wetami prezydenta Andrzeja Dudy w 2017 r. W a potem decyzją premiera Mateusza Morawieckiego o negocjowaniu kompromisu z UE; „wiemy już, że UE nie chce żadnego kompromisu” - mówił we wtorek minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

Oceny reformy sądownictwa

Z ostatniego sondażu United Surveys na zlecenie Wirtualnej Polski wynika, że ponad 77 proc. badanych źle ocenia reformę sądownictwa dokonaną od 2015 roku, natomiast ponad 11 proc. ocenia ją dobrze. Minister Zbigniew Ziobro, pytany w Radiu Plus jak on sam ocenia efekty zmian w wymiarze sprawiedliwości dokonane od 2015 r., zwrócił uwagę, że „efekty zmiany w wymiarze sprawiedliwości można ocenić wtedy, kiedy patrzymy na cały wymiar sprawiedliwości”, natomiast czym innym jest ocenianie zmian tylko w sądownictwie. Odnosząc się do zmian w wymiarze sprawiedliwości wskazał m.in. na bardzo dobre jego zdaniem efekty nowelizacji ustawy o VAT, reformy związane z konfiskatą rozszerzoną, ściągalnością alimentów czy walką z „mafią dopalaczową” oraz „mafiami działającymi w obszarze rynku lekowego”.

Dopytywany, czy wyniki sondażu dla WP są dla niego przykre, szef MS powiedział, że należy tę kwestię rozpatrywać „precyzyjnie”. Wskazał, że zmiany w samym sądownictwie zostały „zablokowane wetami pana prezydenta w 2017 roku, natomiast potem z kolei decyzją już pana premiera, który zdecydował się podjąć negocjacje z panem (ówczesnym wiceprzewodniczącym KE Fransem) Timmermansem, by ustalić kompromis z Unią Europejską co do możliwych zmian w sądownictwie”. Te negocjacje przeciągały się, nie doprowadziły do żadnych ustaleń, w efekcie żadnej zmiany w sądownictwie - o co Polacy są pytani - nie weszły w życie, tylko czekają na ten moment, kiedy będą mogły być wprowadzone w życie — powiedział.

Zbigniew Ziobro: Nastąpił impas, zapadły inne decyzje polityczne

Odnosząc się do reformy sądownictwa, Zbigniew Ziobro przyznał, że „nastąpił impas wynikający z blokady w polskim parlamencie związany z działalnością totalnej opozycji i buntu tzw. nadzwyczajnej kasty”. Mimo mojego stanowiska i Solidarnej Polski, że powinniśmy nie oglądać się na Europę, tylko przeforsować własne zmiany, zapadły inne decyzje polityczne — zaznaczył. Zwrócił przy tym uwagę, że Solidarna Polska ma 19 posłów, co nie wystarczy, aby „przeforsować zmiany w ustawach”. W związku z tym - zdaniem Zbigniewa Ziobry - nowelizacje wielu ustaw „znalazły się w szufladach”. Nie było woli politycznej, a była przede wszystkim chęć porozumienia się z Unią Europejską, która cały czas zastraszała, a z drugiej strony zapowiadała, że chce kompromisu. Dziś wiemy już na pewno, że Unia Europejska nie chce żadnego kompromisu — ocenił.

„Mam nadzieję, że uda się te zmiany przeprowadzić”

Dopytywany, czy obecnie w całym obozie Zjednoczonej Prawicy jest zgoda na wprowadzenie zmian, Zbigniew Ziobro oświadczył: Niezależnie, jaki by był wynik tych zmian, to uznałem, że nie będę już dłużej czekał na ewentualne ustalenia i ostateczną zgodę wszystkich zainteresowanych. Ufam, że tak, że jest zgoda. Zbigniew Ziobro zaznaczył, że proponowane zmiany zostały zaprezentowane i były dyskutowane także z prezydentem Andrzejem Dudą. Mam nadzieję, że uda się w tej chwili, nie patrząc się na to, co mówi Bruksela, nie patrząc się na protesty środowisk tzw. nadzwyczajnej kasty, te zmiany przeprowadzić — oświadczył szef Solidarnej Polski.

Założenia reformy sądów powszechnych

W listopadzie resort sprawiedliwości przedstawił założenia reformy sądów powszechnych, zgodnie z którą sędzia będzie powoływany tylko raz na sędziego sądu powszechnego; w gminach powstaną punkty sądowe; będzie 79 okręgów sądowych oraz 20 sądów regionalnych. Później Zbigniew Ziobro poinformował, że trwają konsultacje także ws. nowej ustawy o Sądzie Najwyższym, który dotyczy reorganizacji SN. W 2017 r. prezydent zawetował ustawę o Sądzie Najwyższym i nowelizację ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Zastrzeżenia prezydenta dotyczyły m.in. uprawnień, jakie zawetowana ustawa o SN nadawała Prokuratorowi Generalnemu.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/577026-ziobro-o-reformie-sadownictwa-ue-nie-chce-kompromisu

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro w rozmowie z niemieckim dziennikiem „Frankfurter Allgemeine Zeitung” oświadcza: „Chcę Polski w UE”, ale „niepodległej Polski, która nie zostanie zdegradowana do statusu państwa federalnego”. Podkreśla, że suwerenność nie jest na sprzedaż.

„FAZ”, zauważając, że spór o rządy prawa w poszczególnych państwach członkowskich trudno oddzielić od debaty na temat obecnych i przyszłych kompetencji instytucji unijnych, pyta czy minister słyszał już o nowej umowie koalicyjnej w Berlinie, która wzywa do „konwencji konstytucyjnej” dla UE i „dalszego rozwoju w kierunku federalnego państwa europejskiego”?

Zbigniew Ziobro odpowiada: To potwierdza moje ostrzeżenia. Celem ma być europejskie superpaństwo, zarządzane przez unijny establishment. W sporze UE z Warszawą nie chodzi o praworządność, chodzi o to, by Polska podporządkowała się projektom niebezpiecznym dla naszej wspólnoty w Europie. Temu celowi służy także rozpoczynający się właśnie szantaż ekonomiczny Polski. Minister Zbigniew Ziobro przypomina, że już w 2005 roku próbowano przyjąć unijną konstytucję, ale Francuzi i Holendrzy uniemożliwili to w referendach. Polacy nie chcą, by ich kraj stał się państwem federalnym UE. Wielu innych Europejczyków też tego nie chce. Konsekwencją byłoby bowiem zniwelowanie różnic kulturowych i narzucenie jednolitej polityki w niemal wszystkich dziedzinach — powiedział.

Kara na Polskę

Przypominając, że Trybunał Sprawiedliwości UE nałożył na Polskę kary pieniężne w łącznej wysokości 1,5 mln euro dziennie w związku z dwiema kwestiami: pierwsza dotyczy wydobycia węgla brunatnego w Turowie, druga - Izby Dyscyplinarnej przy Sądzie Najwyższym w Polsce, „FAZ” interesuje się, czy Polska zapłaci karę?

Nie — odpowiada Zbigniew Ziobro i tłumaczy: TSUE przekroczył swoje kompetencje. Trybunał próbuje zawiesić część konstytucyjnego organu państwa członkowskiego, w tym przypadku Sąd Najwyższy. Czy można sobie wyobrazić, żeby TSUE zawiesił wkrótce Federalny Trybunał Sprawiedliwości? Przecież jego sędziowie są powoływani wyłącznie przez polityków. Czy zatem Bundestag może powoływać sędziów, a polski parlament nie? To narusza równe traktowanie państw członkowskich — kontynuuje.

Odnosząc się do kwestii wydobycia węgla brunatnego w Turowie, minister mówi, że TSUE domaga się wstrzymania wydobycia, nie wydając jeszcze orzeczenia. Oznaczałoby to również zamknięcie pobliskiej elektrowni, która dostarcza energię elektryczną dla czterech milionów odbiorców, a także likwidację tysięcy miejsc pracy — wyjaśnia.

„FAZ” wtrąca, że jeśli jednak Warszawa nie zapłaci, konsekwencją będzie prawdopodobnie odliczenie tych kwot od funduszy unijnych przeznaczonych dla Polski w przyszłości.

Zbigniew Ziobro odpowiada, że procedura ta ponownie podkreśliłaby „przymusowy charakter” i tym samym bardziej pasowałaby do koncepcji rządu niż przekazanie środków. ”Suwerenność nie jest na sprzedaż”, to linia Warszawy na najbliższą przyszłość — oznajmia minister.

Wstrzymanie funduszu odbudowy

„FAZ” pisze, że jednym z obszarów, w których Polska może ponieść znacznie większe straty, jest fundusz odbudowy związany z pandemią koronawirusa; w tym przypadku pomoc warta 4,7 mld euro może zostać rychło wstrzymana, ponieważ Bruksela nadal dopatruje się uchybień w praworządności.

Zbigniew Ziobro komentuje, że „jeśli Polska nie dostanie tych pieniędzy, to będzie to oznaczało: UE złamała dane słowo. Zobowiązała się ona do niestosowania nowego mechanizmu warunkowości do czasu wydania opinii przez TSUE w tej sprawie. Pod koniec 2020 roku zażądałem od premiera Polski, aby zablokował ten mechanizm swoim wetem. A teraz UE wysyła do Polaków taki komunikat: jeśli poprzecie ten rząd, nie dostaniecie od nas żadnych pieniędzy”.

„FAZ” przypomina, że szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen powiedziała w październiku, w jakich kwestiach Polska będzie musiała ustąpić, by mimo wszystko osiągnąć kompromis z Brukselą w sporze sądowym: „demontaż izby dyscyplinarnej, demontaż reżimu dyscyplinarnego i przywrócenie do pracy sędziów, którzy zostali bezprawnie zwolnieni”. Gazeta zauważa, że szczególnie spełnienie pierwszego i trzeciego punktu można łatwo sprawdzić; te dwie kwestie wydają się również najważniejsze dla Brukseli. „FAZ” odnotowuje, że jeśli chodzi o izbę dyscyplinarną, to Zbigniew Ziobro wyjaśnia, że kwestia jest nadal „w trakcie rozmów z prezydentem”.

Dziennik przekazuje, że o ewentualnym przywróceniu sędziów do pracy minister mówi: Żądanie pani von der Leyen oznacza konieczność uchylenia około 600 wyroków Izby Dyscyplinarnej dotyczących sędziów w kraju.

„FAZ” podaje, że Zbigniew Ziobro uważa, że większość z tych sędziów została zawieszona za poważne przestępstwa i że spełnienie żądania spowoduje wstrząs w Polsce. Gazeta pisze, że o przypadku sędziego Igora Tulei Zbigniew Ziobro wyjaśnia, że odmówił on niektórym sędziom mianowanym przez Krajową Radę Sądownictwa statusu niezawisłych sędziów. Tuleya odmawia 1500 sędziom, którzy wydali setki tysięcy wyroków, prawa do wymierzania sprawiedliwości — cytuje „FAZ” ministra i dodaje, że zdaniem Zbigniewa Ziobry coś takiego nie byłoby tolerowane w żadnym kraju i mogłoby doprowadzić do anarchii w sądownictwie. Dziennik zauważa, że rząd Polski „poprzez swoje reformy wprowadził dużą niepewność w sądownictwie. Przewidział to ówczesny szef konserwatywnego, czyli prorządowego think tanku Klub Jagielloński, Krzysztof Mazur. Już wiele lat temu pisał, że temu rządowi uda się rozmontować istniejący system, ale nie uda się zbudować nowego”.

„FAZ” informuje, że minister sprawiedliwości komentuje to następująco: Problemem nie jest nasz brak determinacji w procesach reformatorskich, ale opór wobec nich ze strony środowiska sędziowskiego, które - jak powiedziała sędzia - uważało się za nietykalną, nadzwyczajną kastę. Czy cały ten spór z UE jest dla Polski warty zachodu i czy członkostwo w UE jeszcze się opłaca? - pyta dziennik i zauważa, że Zbigniew Ziobro wskazuje na politykę klimatyczną i energetyczną:

Polacy potrafią liczyć. Program Fit for 55 kosztowałby samą polską energetykę ponad 400 mld zł do 2030 roku. A cała nasza transformacja energetyczna (kosztowałaby) do dwóch bilionów złotych. Unijne fundusze strukturalne, które mamy otrzymać w ciągu 7 lat, wyniosą 350 mld zł po odliczeniu składki członkowskiej. UE nie jest św. Mikołajem, jest coraz bardziej komornikiem. A duże firmy z zachodnich krajów UE prawie w ogóle nie płacą tu podatków. Wielkie sieci zrujnowały polski handel detaliczny.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/576493-ziobro-w-faz-w-sporze-z-ue-nie-chodzi-o-praworzadnosc

Polska wciąż ma szanse na skuteczne blokowanie niesprawiedliwych i szkodliwych dla Polski decyzji Komisji Europejskiej. Szczególnie, że atak KE na Polskę zwiera się ze sprytnym planem unijnych elit i Donalda Tuska. Minister Sprawiedliwości w rozmowie z tygodnikiem „Sieci” przekonuje też, że bezkarność sędziowskich aktywistów, a nawet przestępców w togach, grozi całemu systemowi wymiaru sprawiedliwości.

1. Blokada środków na Krajowy Plan Odbudowy.

W odpowiedzi na blokadę środków powinniśmy blokować unijne decyzje, które wymagają jednomyślności. UE została powołana, aby służyć interesom każdego z krajów, a nie budować dobrobyt i potęgę państw już najbogatszych kosztem wasalizowanej reszty.(…). Bruksela bezprawnie zablokowała nam pieniądze. Podeptała ustalenia. Stawia takie warunki, aby były nie do spełnienia, a próba zaspokojenia Brukseli skończyła się upokorzeniem Zjednoczonej Prawicy. Celem jest ograniczenie suwerenności Polski.

2. Katastrofalna dla Polski polityka klimatyczna.

Unijna polityka klimatyczna to jedna z dziedzin, w której musimy stawiać twarde warunki. Nasza transformacja energetyczna ma kosztować przeszło 2 bln zł, podczas gdy całość przyznanych nam funduszy unijnych w 7-letnim budżecie to 770 mld zł na wszystkie cele.

3. Twarda polityka wobec Unii, czy polityka „obłaskawiania”.

Proponuję odrzucenie dyktatu i zerwanie z polityką polegającą na upartych próbach obłaskawiania unijnych instytucji. Już wiemy, że złamią każde porozumienie. Trzeba wyciągnąć wnioski. Potrzebujemy w rządzie jedności wobec agresji narastającej wobec Polski.

4. Co dalej z Izbą Dyscyplinarną?

Likwidacja Izby Dyscyplinarnej SN oznaczałaby, że sędzia oskarżony o brutalny gwałt na koleżance sędzi wróciłby do pracy, dostał odszkodowanie i nie można by go ponownie osądzić. Polska ma płacić milion euro dziennie właśnie za to, że nie chce na to pozwolić.

5. TSUE sądem, czy politycznym narzędziem?

To Komisja Europejska, przy użyciu TSUE, który jest jej politycznym narzędziem, miałaby decydować o sprawach w Polsce. Na razie chodzi o decydowanie, kto ma być sędzią, a kto nie. Potem pojawią się kolejne kwestie, np. funkcjonowania lub nie polskich elektrowni.

6. Konflikt Zbigniewa Ziobry z prezydentem Andrzejem Dudą?

Wierzę, że w tak ważnej sprawie, w obliczu prawnej hybrydowej agresji na Polskę, znajdziemy pole do merytorycznej rozmowy. Kiedy cztery lata temu pan prezydent zawetował część ustaw sądowych i zaproponował swoje rozwiązania, moje środowisko lojalnie broniło jego ustaw przed napaściami z Brukseli. Pan prezydent wyciągnął wówczas rękę do nieprzychylnego reformom i obozowi Zjednoczonej Prawicy części środowiska sędziowskiego, a to środowisko nadużyło jego zaufania. (…). Mimo że prezydenckie weta były dla nas bolesnym doświadczeniem, staliśmy murem za panem prezydentem. Mamy nadzieję, że z doświadczeń ostatnich lat wspólnie wyciągniemy dobre wnioski i że wspólnie zdobędziemy się na refleksję, gdzie jesteśmy po czterech latach i jak użyto okazanej wtedy przez prezydenta dobrej woli.

7. Rola Donalda Tuska.

Donald Tusk się chowa, ale jako szef Europejskiej Partii Ludowej jest ścisłym sojusznikiem autorów planu uczynienia z Polski protektoratu, odebrania nam godności, szacunku i należnej pozycji w relacjach międzynarodowych. Niestety, ma to długą tradycję, już za Piastów byli możnowładcy szukający poparcia niemieckich książąt, by kosztem całej polskiej wspólnoty zdobyć kawałek władzy dla siebie. A potem była targowica. Tusk idzie tą drogą. (…). Niebawem usłyszymy, mniej lub bardziej otwarcie, że UE odblokuje pieniądze dla nas, gdy w Polsce zmieni się władza. Czyli gdy wygra Tusk. Z takim zadaniem tu go przysłano. Ma być rycerzem na białym koniu, który zagwarantuje Polsce wypłatę 750 mld zł.

8. Bezprawność kar finansowych nakładanych przez TSUE na Polskę.

Przez kilkadziesiąt lat funkcjonowania tej konstrukcji nigdy nie stosowano w postanowieniach tymczasowych kar finansowych – kary zawsze były związane z wyrokiem końcowym i jego niewykonywaniem.Tak to zresztą działa w każdym cywilizowanym sądownictwie. Łamane są też przyjęte taryfikatory możliwych kar. Te wymierzane Polsce są bezprecedensowo wysokie. Polska ma płacić kilkakrotnie więcej, niż założono w wewnętrznych niekwestionowanych dokumentach. To jeszcze jeden element ekonomicznego szantażu wobec Polski.

9. Czy Unia zatrzyma się na sądach i na Izbie Dyscyplinarnej SN?

Na razie chodzi np. o decydowanie, kto ma być w Polsce sędzią, a kto nie. Ale potem pojawią się kolejne kwestie – np. działania lub nie polskich elektrowni, a więc pozbawianie nas suwerenności także w obszarze energetycznym, promocji ideologii LGBT w szkołach, wprowadzania małżeństw homoseksualnych czy adopcji dzieci przez takie pary. To w zasadzie już się dzieje – przecież polskie samorządy wycofują się z prorodzinnych uchwał właśnie pod wpływem ekonomicznego szantażu Brukseli.

10. Sędziowie „polscy”, czy „europejscy”?

Kryje się za tym głęboka pogarda wobec Polaków i państwa polskiego oraz przekonanie, że nam, sędziom, wszystko wolno. Że możemy siebie, kolegów i cały system sądownictwa wyjąć spod kontroli demokratycznej, konstytucyjnej, dyscyplinarnej. Jeśli tak ktoś uważa, powinien zdjąć łańcuch z orłem z togi i powiesić tam unijne gwiazdki. Ale wtedy nie powinien sądzić w Polsce.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/575945-top-10-fragmentow-z-wywiadu-ziobry-dla-tygodnika-sieci

Radio Maryja

Chodzi o uruchomienie reformy, która została zatrzymana przed czterema laty – mówił szef Ministerstwa Sprawiedliwości, Zbigniew Ziobro, pytany o szczegóły planowanej reformy sądownictwa. Przypomniał też, że w 2017 r. prezydent Andrzej Duda zawetował ustawy o SN i KRS przygotowane przez jego resort.

W poniedziałek Zbigniew Ziobro przedstawił założenia planowanych zmian odnoszących się do sądów powszechnych. Dziś w programie „Sygnały Dnia” w Polskim Radiu minister był pytany, o co chodzi w „kolejnych reformach wymiaru sprawiedliwości”.

„Tak naprawdę chodzi o uruchomienie reformy, która została zatrzymana przed czterema laty” – powiedział. Przypomniał, że w 2017 roku prezydent zdecydował się na weto, „blokując ustawy przygotowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości w zakresie Sądu Najwyższego i Krajowej Rady Sądownictwa”. „I przygotował własne projekty, które dzisiaj są przedmiotem sporu i są kwestionowane przez instytucje unijne” – przypomniał Prokurator Generalny. „Projekty, które miały być kompromisem w stosunku do UE, ale UE żadnych kompromisów, jak się okazuje, nie uznaje” – dodał. Zaznaczył, że rząd próbował porozumieć się z UE i zapadła decyzja, że reforma wymiaru sprawiedliwości nie będzie kontynuowana po 2017 roku aż do momentu, kiedy uda się wypracować kompromis.

„Te projekty czekały cztery lata na ten czas, który teraz właśnie nadszedł, by zrealizować reformę, którą obiecywaliśmy Polakom” – powiedział Zbigniew Ziobro. Zapewnił, że reforma niesie ze sobą ogromne korzyści. Jak mówił, „Polacy będą mogli wreszcie sprawnie, szybko i łatwo załatwiać ważne dla siebie sprawy sądowe, bez zbędnych formalności, blisko domu”. Szef resortu sprawiedliwości przypomniał także, że planowane jest spłaszczenie struktury sądownictwa powszechnego do dwóch poziomów: sądów okręgowych i regionalnych.

Według Zbigniewa Ziobry poprzez spłaszczenie struktury ma zostać uzyskany efekt w postaci uwolnienia przeszło 2 tys. stanowisk sędziowskich. Dodał, że będzie to bardzo istotne wzmocnienie sądów, gdyż po zmianach sędziowie zamiast angażować się w prace biurokratyczne, zajmą się orzekaniem, czyli tym – jak mówił – na co liczy i czego oczekuje polskie społeczeństwo. „Poprzez fakt, że likwidujemy stanowiska sędziów sądu apelacyjnego, okręgowego i rejonowego, wprowadzamy jedno stanowisko sędziego sądu powszechnego” – mówił Zbigniew Ziobro. „To bardzo ważny argument w kierunku zapewnienia sędziom niezależności, że nie będą oni musieli się starać o korporacyjne akceptacje, zabiegać o to, by być na tyle uznanym, by w przyszłości awansować” – dodał. „Ich awans będzie związany z rzetelną pracą” – zapewnił.

Jak informowało Ministerstwo Sprawiedliwości w komunikacie po poniedziałkowej konferencji, każdy sędzia stanie się sędzią sądu powszechnego o takim samym statusie – niezależnie od sądu, w którym orzeka – i uprawnionym do orzekania w sądach obu instancji. Nowi sędziowie powoływani będą raz na całą służbę, a jednorazowa procedura nominacyjna dotyczyć będzie wyłącznie stanowiska sędziego sądu powszechnego. „Pan prezydent będzie powoływał, z udziałem KRS-u, takiego sędziego i później już ani koledzy z korporacji, ani politycy, ani Krajowa Rada Sądownictwa nie będzie mogła wpływać na ich kariery i awans” – zaakcentował.

Zbigniew Ziobro odniósł się także do planowanych zmian dotyczących Sądu Najwyższego. „Jest przygotowany w Ministerstwie Sprawiedliwości projekt reformy Sądu Najwyższego, który zakłada jego zasadniczą zmianę – podniesienie jego wagi, roli w systemie sądowniczym i usprawnienie działania” – powiedział minister sprawiedliwości. Zaznaczył jednak, że nie chce „wchodzić w szczegóły”, ponieważ jest to jeszcze przedmiot dyskusji z prezydentem Andrzejem Dudą. Zapewnił jednak, że „co do kierunków” projekt ten został zaakceptowany przez największego koalicjanta Solidarnej Polski, czyli PiS. Przypomniał, że poprzednią reformę SN zawetował prezydent. W 2017 r. prezydent zawetował ustawę o Sądzie Najwyższym i nowelizację ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Zastrzeżenia prezydenta dotyczyły m.in. uprawnień, jakie zawetowana ustawa o SN nadawała Prokuratorowi Generalnemu.

Sędzia będzie powoływany tylko raz na sędziego sądu powszechnego; w gminach powstaną punkty sądowe; będzie 79 okręgów sądowych oraz 20 sądów regionalnych; sądy będą dostępne dla obywateli poprzez aplikację w telefonie – to główne założenia reformy przedstawionej przez resort sprawiedliwości. Chodzi przede wszystkim o spłaszczenie struktury sądownictwa powszechnego. Obecnie funkcjonuje 318 sądów rejonowych, 46 sądów okręgowych, 11 sądów apelacyjnych. Według resortu sprawiedliwości po reformach miałoby powstać 79 okręgów sądowych z sądami oraz 20 sądów regionalnych; ma być jedno stanowisko sędziowskie – sędziego sądu powszechnego; sędzia będzie powołany tylko raz i będzie miał prawo do orzekania w obu instancjach. Min. Zbigniew Ziobro zapowiedział w poniedziałek, że jeszcze tego dnia oficjalnie wystąpi o nadanie projektowi reformy statusu projektu rządowego.

Zmiany w Sądzie Najwyższym, w tym likwidacja Izby Dyscyplinarnej, są zapowiadane przez przedstawicieli rządu m.in. w związku z lipcową decyzją TSUE. Zobowiązał on wówczas Polskę do zawieszenia stosowania przepisów krajowych odnoszących się w szczególności do uprawnień Izby Dyscyplinarnej SN w odniesieniu do sędziów. W związku z niewykonaniem tej decyzji we wrześniu Polska została zobowiązana przez TSUE do zapłaty na rzecz Komisji Europejskiej okresowej kary pieniężnej w wysokości 1 mln euro dziennie licząc od dnia doręczenia tego postanowienia do dnia zastosowania się do postanowienia z 14 lipca.

Tekst i zdjęcie za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/min-z-ziobro-o-reformie-sadownictwa-chodzi-o-uruchomienie-reformy-ktora-zostala-zatrzymana-przed-czterema-laty

Radio Maryja

Dbajmy o to, by budować silną, sprawiedliwą Rzeczpospolitą, której już nigdy nie zagrozi utrata suwerenności – napisał w czwartek na Twitterze minister sprawiedliwości, Zbigniew Ziobro.

„103 lata temu, po 123 latach zaborów, Polska odzyskała niepodległość” – napisał na Twitterze w czwartek minister sprawiedliwości, Zbigniew Ziobro.

Prokurator Generalny wezwał do budowy silnej Rzeczypospolitej.

„Świętujmy ten dzień, pamiętając wysiłki naszych przodków. Dbajmy o to, by budować silną, sprawiedliwą Rzeczpospolitą, której już nigdy nie zagrozi utrata suwerenności” – napisał minister Zbigniew Ziobro.

Tekst i zdjęcie za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/min-z-ziobro-dbajmy-o-to-aby-budowac-silna-sprawiedliwa-rzeczpospolita

Dbajmy o to, by budować silną, sprawiedliwą Rzeczpospolitą, której już nigdy nie zagrozi utrata suwerenności – zaapelował minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

Mimo usilnych prób prezydent Warszawy żadnym sposobem nie zdołał zablokować Marszu Niepodległości. Po sporze o charakterze formalnoprawnym, ostatecznie marsz będzie miał charakter państwowy, w związku z czym odbędzie się całkowicie legalnie. Marsz Niepodległości ruszy w czwartek o godz. 13 z ronda Dmowskiego. Oficjalnym organizatorem marszu jest Stowarzyszenie Marsz Niepodległości.

„103 lata temu, po 123 latach zaborów, Polska odzyskała niepodległość. Świętujmy ten dzień, pamiętając wysiłki naszych przodków i dbajmy o to, by budować silną, sprawiedliwą Rzeczpospolitą, której już nigdy nie zagrozi utrata suwerenności” – napisał na Twitterze Zbigniew Ziobro.

Prawna batalia o Marsz Niepodległości

Szef resortu sprawiedliwości Zbigniew Ziobro interweniował w sprawie prób zastopowania Marszu Niepodległości trikami prawnymi. Kiedy wojewoda mazowiecki Konstanty Radziwiłł podpisał się pod wnioskiem stowarzyszenia Marsz Niepodległości, dotyczącym zatwierdzenia Marszu jako wydarzenie cyklicznego (ustawa wymaga takiego wniosku co cztery lata), prezydent Warszawy zaskarżył tę decyzję do sądu.

Była to kolejna odsłona jego walki o zdelegalizowanie MN. Trzaskowski już wcześniej domagał się zablokowania Marszu Niepodległości w tym roku, wskazując na fakt, iż przestał on być wydarzeniem cyklicznym z uwagi na jego ubiegłoroczną, negatywną decyzję dotyczącą organizacji wydarzenia, podyktowaną kwestiami sanitarnymi. Zdaniem prezydenta stolicy, to sprawia, że w tym roku Marsz nie może się odbyć, bowiem przestał być wydarzeniem cyklicznym, gdyż w rozumieniu prawnym nie odbył się w ubiegłym roku. Sąd Okręgowy w Warszawie uwzględnił odwołanie stołecznego ratusza i uchylił decyzję wojewody.

Zbigniew Ziobro złożył w związku z tym Skargę Nadzwyczajną o wstrzymanie wykonywania wcześniejszej decyzji SA ws. Marszu Niepodległości. Zbigniew Ziobro w swojej skardze podnosił, że decyzja sądu była podyktowana przyjęciem nieprawidłowej wykładni przepisu, co ostatecznie naruszyło zasadę wolności zgromadzeń, zapisaną w art. 57 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Sąd Apelacyjny oddalił jego wniosek.

Ostatecznie Marsz Niepodległości został zarejestrowany jako wydarzenie o charakterze państwowym. Taki status nadał wydarzeniu swoją decyzją wydarzeniu minister Jan Józef Kasprzyk, szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych. Podkreślono jednocześnie, że MN nie traci charakteru społecznego, ani nie zmienia organizatora.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/224758/swieto-niepodleglosci-w-warszawie-apel-ziobry.html

Zła wiadomość dla Rafała Trzaskowskiego i „kasty” sędziowskiej! Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro wniósł do Sądu Najwyższego o uchylenie postanowienia Sądu Apelacyjnego w Warszawie, który podtrzymał zakaz rejestracji Marszu Niepodległości jako zgromadzenia cyklicznego – ustalił portal wPolityce.pl. Decyzja sądu apelacyjnego skutkuje tym, że marsz nie mógłby się odbyć 11 listopada na swojej tradycyjnej trasie przez centrum Warszawy. Zdaniem Prokuratora Generalnego sąd naruszył gwarancję konstytucyjną. Z potwierdzonych przez naszą redakcję informacji wynika też, że Prokurator Generalny wniósł jednocześnie o wydanie przez Sąd Apelacyjny w Warszawie postanowienia o wstrzymaniu wykonania decyzji z 29 października 2021 r.

Podstawą skierowania do Sądu Najwyższego skargi nadzwyczajnej od postanowienia Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 29 października 2021 r., oddalającego zażalenie Wojewody Mazowieckiego i Stowarzyszenia „Marsz Niepodległości” na orzeczenie sądu I instancji odmawiające uznania Marszu Niepodległości za zgromadzenie cykliczne, jest stwierdzenie, że sąd apelacyjny przyjął błędną wykładnię art. 16 ust. 1 ustawy Prawo o zgromadzeniach. Sąd niesłusznie uznał, że organowi gminy – w przedmiotowej sprawie Prezydentowi m.st. Warszawy – przysługują uprawnienia do zaskarżenia decyzji wojewody o zgodzie na cykliczne organizowanie zgromadzeń. Literalne brzmienie wskazanego przepisu ustawy Prawo o zgromadzeniach jednoznacznie mówi jedynie o prawie do wniesienia odwołania od decyzji zakazującej zgromadzenia – poinformowała portal wPolityce.pl Prokuratura Krajowa. Zdaniem Prokuratora Generalnego przyjęcie nieprawidłowej wykładni przepisu przez sąd doprowadziło do ograniczenia wolności zgromadzeń gwarantowanej w art. 57 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

Argumentacja prokuratury

Prokurator Generalny wskazał także, że sądy niesłusznie przyjęły, iż Marsz Niepodległości nie mógł być uznany za zgromadzenie cykliczne, ponieważ jego organizatorzy nie spełnili przesłanki z art. 26a ust 1 ustawy Prawo o zgromadzeniach. Zgodnie z tym przepisem warunkiem sine qua non uznania zgromadzenia za cykliczne jest m.in. jego regularne odbywanie się w ciągu ostatnich 3 lat. Tymczasem według sądów warunek ten nie został spełniony, ponieważ w roku 2020 miał miejsce zakaz organizacji tego wydarzenia wydany przez prezydenta stolicy. W ocenie Prokuratora Generalnego należy uznać, że 11 listopada 2020 r. Marsz Niepodległości odbył się pomimo zakazu warszawskiego ratusza. W wydarzeniu tym wzięło udział wiele tysięcy osób, a z uwagi na to, że marsz był tożsamy w zakresie celu, trasy, charakteru i organizatora, jak w latach poprzednich, należy uznać, że spełnia on kryteria z art. 26a ust 1 ww. ustawy – poinformowała nas PK. W skardze nadzwyczajnej zaznaczono, że zakaz organizacji zgromadzenia wydany przez Prezydenta m.st. Warszawy 6 listopada 2020 r. wynikał ze stanu epidemii. Ewentualne naruszenie przepisów epidemicznych nie może skutkować uznaniem, że przemarsz tysięcy osób biorących udział w wydarzeniu patriotycznym nie miał miejsca – informują śledczy.

Wniosek o wstrzymanie wykonania decyzji

Skarga Nadzwyczajna Prokuratora Generalnego to jednak nie koniec. Z uwagi na grożącą nieodwracalną szkodę przejawiającą się w uniemożliwieniu organizacji patriotycznego wydarzenia o bogatej tradycji, w ważną narodową rocznicę, Prokurator Generalny wniósł także o wydanie przez Sąd Apelacyjny w Warszawie postanowienia o wstrzymaniu wykonania decyzji z 29 października 2021 r. – poinformowała nasz portal Prokuratura Krajowa. Dziś to właśnie Prokurator Generalny staje w obronie tradycji niepodległościowej oraz konstytucyjnej gwarancji wolności zgromadzeń, którą próbują ograniczać warszawskie sądy. Miejmy nadzieję, że działania prokuratury okażą się skuteczne, a sąd wsłucha się w argumentacje śledczych. Wciąż jest szansa na legalne zorganizowanie Marszu Niepodległości.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/572877-news-skarga-nadzwyczajna-ziobry-ws-marszu-niepodleglosci

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro z nieukrywaną radością przyjął czwartkowe orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego.

Trybunał Konstytucyjny orzekł w czwartek o wyższości polskiej konstytucji nad prawem unijnym. Wyrok zapadł w odpowiedzi na wniosek skierowany w marcu przez premiera Matuesza Morawieckiego.

Komentarz ministra sprawiedliwości

"Historyczne orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego. Trybunał wyznaczył konstytucyjne granice integracji europejskiej oraz dopuszczalnej ingerencji UE w polskie sprawy. Bezprawne działania wykraczające poza traktaty nie stanowią dla Polski wiążącego prawa międzynarodowego. Bo nie są legitymizowane przekazaniem kompetencji na rzecz UE. To też konsekwencja orzeczenia TK. TK postawił tamę anarchizacji sądownictwa i całego państwa. Potwierdził nadrzędność Konstytucji RP nad prawem UE i politycznymi orzeczeniami TSUE" – napisał na Twitterze szef resortu sprawiedliwości Zbigniew Ziobro (fot. facebook.com/ZiobroPL).

Orzeczenie TK

Trybunał Konstytucyjny rozpoznawał sprawę w pełnym składzie. Przewodniczącym składu orzekającego była prezes TK Julia Przyłębska. TK stwierdził, że część badanych przez niego przepisów unijnych jest niezgodna z konstytucją. Trybunał wskazał, że przepisy europejskie w zakresie w jakim organy UE działają poza granicami kompetencji przekazanych przez Polskę, są sprzeczne z ustawą zasadniczą. Zdanie odrębne do wyroku zgłosili sędziowie Piotr Pszczółkowski i Jarosław Wyrembak.

– Proces myślowy TK polega wyłącznie na ustaleniu treści norm i sprawdzeniu ich zgodności z konstytucją – mówił sędzia sprawozdawca Bartłomiej Sochański. – Wyłączną właściwością TSUE pozostaje wykładnia prawa unijnego – dodał.

Tekst za: https://dorzeczy.pl/opinie/208579/minister-sprawiedliwosci-o-orzeczeniu-tk.html

Chcąc zanarchizować polskie sądownictwo, TSUE zakwestionował zasadę obowiązującą od dziesięcioleci - napisał szef MS Zbigniew Ziobro, odnosząc się do środowego wyroku Trybunału. Polityczne orzeczenie ma skłonić Polskę, by uległa szantażowi; nie uda się to - zapowiedział.

TSUE kwestionuje zasadę obowiązującą od dziesięcioleci

Chcąc zanarchizować polskie sądownictwo, TSUE zakwestionował zasadę, obowiązującą od dziesięcioleci. To, co było dobre za Millera czy Tuska, nagle jakoby narusza niezawisłość. Polityczne orzeczenie ma skłonić Polskę, by uległa szantażowi. Nie uda się to! — czytamy w tweecie ministra sprawiedliwości, Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobry.

Orzeczenie TSUE

Chodzi o wyrok w sprawie zainicjowanej pytaniem prejudycjalnym Sądu Najwyższego. Dotyczy ono powoływania sędziego Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN i jest efektem skargi, jaką złożył w tej sprawie krakowski sędzia Waldemar Żurek.

W 2018 r. Żurek został przeniesiony z wydziału Sądu Okręgowego, w którym dotąd orzekał, do innego wydziału. Sędzia odwołał się od tej decyzji do Krajowej Rady Sądownictwa, ale ta umorzyła postępowanie. Żurek zaskarżył uchwałę KRS w tej sprawie do Sądu Najwyższego i zawnioskował, żeby ze sprawy wyłączeni zostali wszyscy sędziowie z Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN. Argumentował, że izba ta, ze względu na swój kształt i sposób wyboru jej członków przez KRS, nie może – w jakimkolwiek składzie złożonym z osób, które ją tworzą – bezstronnie i niezależnie rozpoznać odwołania.

Jeszcze przed rozpoznaniem tego wniosku o wyłączenie, sędzia Izby Kontroli Nadzwyczajnej Aleksander Stępkowski wydał w składzie jednoosobowym postanowienie o odrzuceniu odwołania Waldemara Żurka z uwagi na jego niedopuszczalność.

W konsekwencji Izba Cywilna Sądu Najwyższego zapytała TSUE, czy unijne przepisy traktatowe oraz Kartę Praw Podstawowych należy interpretować w ten sposób, że „nie jest sądem niezawisłym, bezstronnym i ustanowionym uprzednio na mocy ustawy w rozumieniu prawa Unii Europejskiej sąd, w którego jednoosobowym składzie zasiada osoba powołana do pełnienia urzędu sędziego z rażącym naruszeniem reguł prawa państwa członkowskiego”.

W ogłoszonej decyzji Trybunał wskazał, że „omawiane okoliczności rozpatrywane łącznie mogą, z zastrzeżeniem ostatecznej oceny, której przeprowadzenie należy w tym względzie do sądu krajowego, z jednej strony prowadzić do wniosku, że powołanie sędziego, o którym tu mowa, nastąpiło z rażącym naruszeniem podstawowych reguł procedury powoływania sędziów Sądu Najwyższego stanowiących integralną część ustroju i funkcjonowania polskiego systemu sądownictwa”.

Z drugiej strony, „i z tym samym zastrzeżeniem, ogół owych okoliczności może także skłonić sąd krajowy do przyjęcia wniosku, że warunki, w jakich doszło do powołania sędziego, o którym tu mowa, zagroziły prawidłowości skutku, do którego doprowadził proces nominacyjny, przyczyniając się do wzbudzenia w przekonaniu jednostek uzasadnionych wątpliwości co do niepodatności tego sędziego na czynniki zewnętrzne oraz jego neutralności względem ścierających się przed nim interesów, oraz do wystąpienia braku widocznych oznak niezawisłości lub bezstronności tego sędziego, co mogłoby podważyć zaufanie, jakie sądownictwo powinno budzić w jednostkach w społeczeństwie demokratycznym i państwie prawnym”.

Tekst i zadjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/569017-mocna-odpowiedz-ministra-sprawiedliwosci-na-wyrok-tsue

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro zawetuje podczas posiedzenia Rady UE unijne "Konkluzje dot. Strategii UE na rzecz praw dziecka".

Jak dowiedział się portal DoRzeczy.pl, do postawienia weta ma dojść na posiedzeniu Rady UE ds. Wymiaru Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych, gdzie Polskę reprezentuje właśnie minister sprawiedliwości. Rada rozpoczyna się w czwartek 7 października.

Ministerstwo Sprawiedliwości argumentuje, że unijny dokument – wbrew tytułowi – uderza w prawo dziecka do wychowania w rodzinie przez ojca i matkę. Zamiast rzeczywiście wspierać dobro dziecka, jest elementem unijnej polityki promującej środowiska LGBT i ideologię gender. Akceptacja Konkluzji prowadziłaby do wymuszania na Polsce prawnego uznania "małżeństw" gejowskich i lesbijskich oraz do adopcji dzieci przez pary homoseksualne.

W tej unijnej inicjatywie nie chodzi o prawa dzieci. Gra idzie o realizację planu, który 16 września 2020 r. ujawniła przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. W orędziu o stanie Unii Europejskiej zapowiedziała, że Komisja przedstawi strategię wzmocnienia praw osób LGBTQI. – W ramach tego będę również dążyć do wzajemnego uznawania stosunków rodzinnych w UE. Jeśli jesteś rodzicem w jednym kraju, jesteś rodzicem w każdym kraju – zaznaczyła.

Jednym z elementów tej strategii ma być rozwiązanie, dzięki któremu dzieci osób tej samej płci będą uznawane w całej Unii Europejskiej. Kilka dni później potwierdziła to unijna komisarz ds. równości Helena Dalli. – Jeśli tworzysz rodzinę w jednym kraju, jest ona rodziną też w innym kraju – w ten sposób odpowiedziała na pytanie o plany Komisji Europejskiej w sprawie uznawania praw rodzinnych osób LGBT+.

Są to założenia niezgodne z polską Konstytucją, która jasno stanowi, że małżeństwem jest związek kobiety i mężczyzny. Polskie prawo nie zezwala również na adopcję dzieci przez pary homoseksualne, a „uznawanie dzieci osób tej samej płci w całej UE” oznacza właśnie dążenie do legalizacji takich adopcji we wszystkich krajach Unii.

Wobec braku zgody wszystkich państw członkowskich na realizację tych zamierzeń, Komisja Europejska usiłuje przemycić je pod pozorem „strategii na rzecz praw dziecka”. Weto Zbigniewa Ziobry (fot. radiomaryja.pl) do Konkluzji oznacza wywrócenie fundamentu tych planów. To już czwarte polskie weto złożone przez Zbigniewa Ziobrę na forum unijnym.

Marcin Romanowski pisze do Maląg

Nasza redakcja dotarła do pisma, jakie resort sprawiedliwości przesłał w tej sprawie do Ministerstwo Rodziny i Polityki. Pismo z 29 września 2021 r. podpisane jest przez wiceministra sprawiedliwości Marcina Romanowskiego.

"Uprzejmie informuję iż na Radzie UE w dniach 7-8 października 2021 r., Minister Sprawiedliwości, który będzie reprezentował Polskę, sprzeciwi się przyjęciu Konkluzje dot. Strategii na rzecz praw dziecka. Uzasadnieniem powyższego jest brak uwzględnienia uwag Polski do konkluzji dotyczących konieczności uwzględnienia porządków konstytucyjnych państw członkowskich oraz poszanowania wyłącznej kompetencji państwa członkowskiego w obszarze prawa rodzinnego materialnego.

Konkluzje zawierają siatkę pojęciową oraz odwołują się do dokumentów instytucji europejskich niezgodnych z polskim porządkiem prawnym, przewidując działania, które naruszają kompetencje wyłączne państw członkowskich oraz pozostają w sprzeczności z podstawowymi instytucjami polskiego prawa rodzinnego. Chociaż konkluzje są dokumentem politycznym i nie są prawnie wiążące, jednak w przypadku zgody państwa na ich przyjęcie – trudniej jest później kwestionować działania unijnych instytucji, które wynikają z treści konkluzji, bowiem pojawia się zarzut, że wyrażono na nie zgodę" – czytamy w piśmie.

Jak argumentuje resort, ma to szczególne znaczenie dla polskiego porządku prawnego, w kontekście zapowiedzi unijnych regulacji, mających na celu uznawanie rodzicielstwa, w tym osób w związkach jednopłciowych, co w polskim porządku prawnym jest niezgodne z konstytucją.

Dlaczego weto? MS przytacza argumenty

Resort sprawiedliwości podaje argumenty, które uzsadniają zgłoszenie weta. Oto one:

1. Oficjalnym celem Strategii ma być rzekomo dobro dzieci. Za szczytnymi zapowiedziami i deklaracjami kryje się ideologia LGBT i tzw. tęczowych rodzin, czyli związków homoseksualnych. Takie rozwiązania są niezgodne z polską Konstytucją, która jasno stanowi, że małżeństwo jest związkiem kobiety i mężczyzny.

2. Prawo rodzinne jest szczególnie delikatną materią a przepisy określające więzi rodzinne mają pierwszorzędne znaczenie dla ogólnie pojmowanej wspólnoty państwowej. W UE nie ma konsensusu co do wspólnej wizji określonego modelu rodziny i małżeństwa. Są to kwestie newralgiczne dla każdego państwa członkowskiego i są związane z jego tożsamością narodową określoną w normach konstytucyjnych.

3. Polska nie zgadza się na ingerencję instytucji unijnych w tak wrażliwe sfery prawodawstwa jak prawo rodzinne. Obszar ten przynależy do wyłącznych kompetencji państwa członkowskiego w zakresie samostanowienia o kształcie rodziny, definicji małżeństwa oraz rodzicielstwa.

4. Konkluzje odwołują się do takich dokumentów jak: Strategia Równości LGBTIQ 2020-2025 i Strategia Równości Gender 2020-2025. Zgoda na konkluzje oznaczałaby zarazem akceptację dla strategii LGBT i gender, a ich realizacja byłaby wymuszana szantażem. Tak jak w przypadku wymuszania na polskich samorządach rezygnacji z uchwał w obronie rodziny.

Zakłamane słownictwo

MS wskazuje, że używane w Konkluzjach i Strategii słownictwo, nie odnosi się już do płci biologicznej (ang. „sex”) lecz posługuje się wyłącznie słowem „gender”, czyli tzw. płcią kulturową. W Konkluzjach pojawia się sformułowanie dotyczące tzw. inkluzywności płci kulturowej (gender inclusiveness), którą to zasadę trzeba zapewnić wszystkim dzieciom w szkole. Chodzi o używanie „języka neutralnego płciowo” czy też „wrażliwego płciowo” – zatem koniec z dziewczynką czy chłopcem w szkole i przedszkolu – bo to już może być nierówność. Wszystkie dzieci to „ono”. Towarzyszy temu w Strategii zachęta, zwłaszcza dla dziewcząt, do „obalania stereotypów płci”.

Ponadto Strategia, odnosząc się do rozporządzenia Bruksela II BIS, które reguluje współpracę transgraniczną w sprawach rodzinnych i małżeńskich, zapowiada, że „szczególne wyzwania pojawią się w przypadku tęczowych rodzin”. Zapis ten związany jest z inicjatywą Komisji Europejskiej, która przewiduje wydanie rozporządzenia o uznawaniu rodzicielstwa, w tym również par homoseksualnych.

Ministerstwo Sprawiedliwości zgłaszało m.in. uwagę do Konkluzji, by w odniesieniu do dzieci mówić o równości dziewcząt i chłopców (equality betweem girls and boys), a nie „równości płci kulturowej” (gender equality). Żadna z uwag nie została uwzględniona.

W aneksie "Unia równości: strategia na rzecz równości osób LGBTIQ na lata 2020-2025" wśród kluczowych działań KE wskazano monitorowanie realizacji programów finansowych pod kątem zasad zawartych w aneksie. Promowanie mniejszości seksualnych będzie finansowane przez UE, realizowane w jej polityce i prawodawstwie. Poprawą sytuacji ekonomicznej środowisk LGBTIQ zajmie się Europejski Fundusz Społeczny Plus (EFS+). Dokument zapowiada również wprowadzenie uznawania rodzicielstwa osób tej samej płci przez państwa członkowskie.

Kolejne weto Zbigniewa Ziobry

Minister Zbigniew Ziobro trzykrotnie składał już weto na forum UE.

W 2017 r. zawetował konkluzje Rady UE o stosowaniu Karty Praw Podstawowych UE. Zrobił to w imię podstawowych praw, które są w Polsce bezwzględnie szanowane i respektowane. Nie tylko jako odgórnie stanowione przepisy, ale jako wyraz tradycji, polegającej na przywiązaniu do wolności, tolerancji i ochrony praw wszystkich bez wyjątku obywateli.

W październiku 2018 r. nie wyraził zgody na utworzenie Prokuratury Europejskiej. Instytucja ma zbyt szeroki zakres kompetencji. Polska nie mogła poprzeć rozwiązań, które wykluczają ściganie przestępstw VAT z wyłącznej kompetencji państw członkowskich.

Zawetował również rozporządzenie o tzw. wzmocnionej współpracy. Reguluje ono m.in. sprawę spadków i praw dziedziczenia w UE. Przewidywało, że prawa te nabyte w innym kraju przez związki homoseksualne, obowiązywałyby również w Polsce.

Tekst za: https://dorzeczy.pl/tylko-na-dorzeczy/208213/wazne-weto-ziobry-chodzi-o-malzenstwa-homoseksualne.html

Stacja TVN24 przerwała transmisję wczorajszej konferencji ministra Zbigniewa Ziobry i jego zastępcy Sebastiana Kalety. Zdaniem polityków Solidarnej Polski doszło do ocenzurowania prawdziwych informacji, a przywołane przez TVN argumenty tylko potwierdzają narrację ministerstwa.

W związku z decyzją Komisji Europejskiej zwróceniu się do TSUE z wnioskiem o nałożenie kar finansowych na Polskę za działalność Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, we wtorek w Ministerstwie Sprawiedliwości odbyła się konferencja kierownictwa resortu. Szef Solidarnej Polski zwracał uwagę na podwójne standardy Unii Europejskiej. Przywoływał przykłady państw, w których politycy mają bezpośredni wpływ na proces wyboru sędziów. – Ten mechanizm, który mamy w Polsce jest prostą kopią mechanizmu, który funkcjonuje od lat w Hiszpanii. Hiszpański odpowiednik polskiego Sejmu wybiera w drodze głosowania, kwalifikacją trzech piątych spośród sędziów zgłoszonych przez innych sędziów. Tak jak w Polsce musi być podpisanych co najmniej 25 sędziów. Literalnie jest to skopiowane z rozwiązań hiszpańskich. W ten sposób wyłaniani są kandydaci do tamtejszej rady sądownictwa, którzy mają istotną rolę w wyłanianiu sędziów hiszpańskiego sądownictwa. Model hiszpański nie budzi żadnych wątpliwości Komisji Europejskiej, ani TSUE, choć w ich wyborze uczestniczą politycy, parlament taką samą większością głosów – powiedział Zbigniew Ziobro.

Minister sprawiedliwości (fot. wplityce.pl) odniósł się także do przypadku Niemiec. – Sędziowie Najwyższego Sądu Federalnego są wybierani wyłącznie i bezpośrednio przez polityków. Jest powoływana komisja, która w połowie składa się z przedstawicieli wybranych przez Bundestag, w drugiej przez ministrów sprawiedliwości, a więc polityków krajów landowych. Na czele tej komisji stoi minister sprawiedliwości Niemiec, czyli tak jak ja stałbym na czele tej komisji. On podejmuje decyzje na wniosek tych uczestników, kto będzie sędzią Sądu Najwyższego Niemiec – kontynuował. W podobnym tonie wypowiadał się także wiceminister Sebastian Kaleta.

Przerwana transmisja

Po ok. 10 minutach transmisja konferencji została przerwana. – Słyszą Państwo konferencję ministra sprawiedliwości i wiceministra i jeden z argumentów, który został przytoczony na początku odnośnie decyzji Komisji Europejskiej brzmiący, że bardzo podobnie jest na przykład w Niemczech. To konkrety dla naszych widzów: w niemieckim sądownictwie obowiązuje generalna zasada, że o nominacjach sędziowskich decydują ministerstwa sprawiedliwości w krajach związkowych przy udziale parlamentów związkowych i przedstawicieli samorządu sędziowskiego w różnych proporcjach, w zależności od landu. Nie wyłącznie politycy, jak usłyszeliśmy przed chwilą – powiedziała prowadząca serwis Anna Jędrzejowska. – Nie pierwszy raz padają takie wypowiedzi ze strony przedstawicieli ministerstwa sprawiedliwości. Konkret24 już w listopadzie bardzo dokładnie to tłumaczył w odniesieniu do Hiszpanii i Niemiec. Ten argument pojawia się jednak po raz kolejny. Agresja prawna, podwójne standardy - takie słowa słyszeliśmy przed chwilą podczas konferencji – dodała. Następnie stacja wyemitowała wypowiedź rzecznika Komisji Europejskiej oraz zaproszonego do studia eksperta. Transmisja konferencji została wznowiona dopiero gdy doszło do zadawania pytań przez dziennikarzy. Wcześniej TVN24 zdążył wyemitować jeszcze blok reklamowy.

Odpowiedź polityków

Na działania stacji zareagował minister Sebastian Kaleta (fot. wplityce.pl). Jego zdaniem treść artykułu, na który powołała się stacja, potwierdza tezy prezentowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości. "Dziękuję za potwierdzenie dzisiejszych słów Zbigniewa Ziobry o tym, że kto jest sędzią w Niemczech decydują wyłącznie politycy lub wskazane przez nich osoby. Polecam dokształcenie wydawców w TVN24, bo dochodzą mnie słuchy, że ocenzurowali dziś te fakty" – napisał. "Dziękuję również za potwierdzenie casusu Irlandii, tam o tym kto zostanie sędzią też wyłącznie decydują politycy. Dodam tylko, że to parlament, a nie żadna złożona z sędziów Izba Dyscyplinarna SN. Gdzie jest KE? Dziękuję również za potwierdzenie, że Polski KRS jest skonstruowany analogicznie do hiszpańskiego z drobną róznicą dot badania wymogów formalnych zgłoszonych kandydatów. W Polace formalnie kwalifikuje kandydatury Marszałek" – dodał.

"Jeśli TVN chciałby porozmawiać nie sam ze sobą na temat tego jak wprowadzają widzów w błąd - ja i Sebastian Kaleta jesteśmy gotowi do debaty" – skomentował. europoseł Solidarnej Polski Patryk Jaki.

Tekst za: https://dorzeczy.pl/obserwator-mediow/198468/tvn24-ocenzurowal-konferencje-ziobry-i-kalety-jest-odpowiedz-politykow.html

Radio Maryja

Politycy Solidarnej Polski wskazują, że jesteśmy świadkami agresji prawnej Komisji Europejskiej na Polskę. Przedstawiciele formacji podczas porannej konferencji prasowej skomentowali wniosek Komisji do TSUE o nałożenie kar finansowych na nasz kraj.

Komisja Europejska zdecydowała we wtorek, że zwróci się do TSUE o nałożenie kar finansowych na Polskę za nieprzestrzeganie decyzji ws. środków tymczasowych z 14 lipca. Trybunał nakazał wówczas natychmiastowe zawieszenie działania Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Decyzją I prezes Sądu Najwyższego zaprzestano przyjmowania nowych spraw, jednak te już będące przedmiotem prac Izby nadal są rozpatrywane. KE nie ma podstawy prawnej do próby finansowego karania Polski – podkreśla wiceminister klimatu i środowiska Jacek Ozdoba. Poseł Solidarnej Polski ocenia, że Komisja nie rozumie idei Izby Dyscyplinarnej, którą nie jest rzekome represjonowanie sędziów, ale traktowanie ich na równi z resztą społeczeństwa.

– Grożenie komukolwiek karami, grożenie komukolwiek konsekwencjami bez podstawy prawnej jest przejawem szantażu, który dzisiaj obserwujemy. To są działania, które niestety będą niszczyły Unię Europejską, bo są bezpodstawne, pozatraktatowe, niezgodne również z polskimi przepisami, a dotyczą takich spraw, jak Izba Dyscyplinarna, która ma określone zadania związane z naprawianiem wymiaru sprawiedliwości w postaci na przykład uchylania immunitetu wobec tych, którzy nie przestrzegają procedur, nie przestrzegają kodeksu postępowania karnego czy innych ustaw – zwrócił uwagę polityk.

Partia ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry przypomina, że alarmowała w grudniu ubiegłego roku, iż zawarte wtedy porozumienie w sprawie nowego budżetu Unii Europejskiej pozwoli w przyszłości KE na stawianie Polski pod ścianą w kwestii rzekomego łamania praworządności.

Tekst i zdjęcie za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/solidarna-polska-jestesmy-swiadkami-agresji-ke-na-polske

Polska nie może ulegać TSUE – przestrzega Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości, lider Solidarnej Polski. Rozmowę z nim publikuje piątkowa „Rzeczpospolita”.

Jestem zdecydowanym przeciwnikiem ulegania bezprawnym szantażom Unii Europejskiej realizowanym przez TSUE. Widać przecież jak na dłoni, że nie przyniosła efektów prowadzona w ostatnich latach polityka ustępstw wobec kolejnych żądań Brukseli. Gdybyśmy robili swoje, a nie ustępowali i wycofywali się z planowanych zmian, to reforma wymiaru sprawiedliwości dawno byłaby zakończona. A tak zamiast sukcesu mamy kolejne problemy — mówi Zbigniew Ziobro.

Inne miary wobec Polski

W jego ocenie „Unia Europejska, która ma w zwyczaju odmieniać demokrację przez wszystkie przypadki, podważa wprowadzenie mechanizmu, który demokratyzuje sądownictwo w Polsce”. Wobec nas Unia stosuje inne miary. Dlaczego jako Polacy mamy się godzić na gorsze traktowanie?! Do tego sprowadza się główny punkt sporu, a nie tylko do kwestii organizacji Sądu Najwyższego. TSUE mówi, że tego, co wolno Niemcom, Holendrom czy Hiszpanom, nie wolno Polakom. To kolonialna mentalność, która nie ma nic wspólnego z prawem — twierdzi.

Według Zbigniewa Ziobry, „podstawą definicji naszych interesów i pozycji w UE musi być zasada, że Polacy i Polska nie mogą być traktowani gorzej niż inni”. Jeżeli zgodzimy się na to w sprawach sądownictwa, to doprowadzimy do podobnego traktowania nas w każdej innej sprawie. Będą równi i równiejsi, lepsi i gorsi. Interesy finansowe, gospodarcze, także kulturowe jednych będą traktowane z respektem, a inni będą sprowadzani do podrzędnej roli. Tej granicy nie można przekraczać. Zgoda na orzecznictwo TSUE prowadzi do segregacji państw i obywateli — ocenia.

Być, ale nie za wszelką cenę

Czyli za wszelką cenę nie powinniśmy być w UE? — pyta „Rz”.

Za wszelką cenę powinniśmy dążyć do tego, by bronić naszej podmiotowości i pozycji w UE. W przeciwnym razie Polska i Polacy będą tracić na członkostwie w UE. A więc – być, ale nie za wszelką cenę. Takie jest stanowisko Solidarnej Polski, bo nie mówię tego w imieniu rządu czy współkoalicjantów — odpowiada szef Solidarnej Polski. Deklaruje, że Solidarna Polska wspiera Polski Ład. Dodaje jednak, że „są tam zmiany w obszarze energetyki, którym chcemy się przyjrzeć”. Są rezultatem forsowanej przez UE polityki energetycznej, która może nas kosztować nawet więcej niż te 2 biliony zł, o których wspomniałem. Za sam podatek za emisje CO2 Polska w ciągu siedmiu lat zapłaci na giełdzie we Frankfurcie kwotę odpowiadającą całemu budżetowi covidowemu, który Polska wynegocjowała, czyli 100 miliardom złotych — zaznacza.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/561462-minister-ziobro-byc-w-ue-ale-nie-za-wszelka-cene

Radio Maryja

Reforma sądownictwa ma sens, jeśli postanowimy ją przeprowadzić sami, nie patrząc na groźby Unii Europejskiej; nie powinniśmy działać pod dyktando bezprawnych działań UE, bowiem to polskie państwo ma wyłączne prawo decydowania, w jaki sposób organizuje swoje sądownictwo – powiedział PAP minister sprawiedliwości, Prokurator Generalny, Zbigniew Ziobro. Ocenił, że „działanie pod presją szantażu ekonomicznego byłoby pochopne”.

Pytany o ostatnie wypowiedzi I prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Manowskiej wskazujące, że rozważa ona ponowne zawieszenie Izby Dyscyplinarnej SN, Zbigniew Ziobro odpowiedział, że postrzega te wypowiedzi „wyłącznie jako zabieg retoryczny, który nie może się ziścić”. „Po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego jest jasne ponad wszelką wątpliwość, że w świetle polskiej konstytucji niedopuszczalne byłoby zawieszanie organu polskiego państwa, jakim jest w tym wypadku część SN, na podstawie decyzji Trybunału Sprawiedliwości UE” – dodał minister sprawiedliwości.

– W Polsce obowiązuje Konstytucja RP i zasada legalizmu. (…) W Polsce nie ma możliwości realizacji bezprawnych postanowień TSUE – podkreślił Minister Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro @ZiobroPL.https://t.co/gZXRL05A6L — Min. Sprawiedliwości (@MS_GOV_PL) July 21, 2021

„W swoim wywiadzie I prezes SN słusznie zwraca uwagę, że nie ma ku temu żadnej podstawy prawnej. Gdyby tak zrobiła, czego nie rozważam nawet teoretycznie, postąpiłaby wbrew wyrokowi Trybunału, jawnie bezprawnie” – powiedział Zbigniew Ziobro.

I prezes SN w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” zapowiedziała, że wystąpi z apelem do marszałek Sejmu i premiera, aby zainicjowali działania po ostatnich orzeczeniach TSUE. Pytana, czy może zmienić swoje zarządzenie w sprawie ID i zablokować jej dalsze działanie, Małgorzata Manowska poinformowała, że rozważa taki krok, żeby „umożliwić rządowi i parlamentowi spokojne przeprowadzenie ewentualnych prac legislacyjnych”.

Minister Zbigniew Ziobro zapytany przez PAP o ocenę prowadzonej od kilku lat reformy sądownictwa, w tym pierwsze projekty ustaw o SN i KRS zawetowane przez prezydenta, a także o dalsze etapy tej reformy, podkreślił, że „powinniśmy reformę sądownictwa kontynuować – a de facto wprowadzić ją w życie, bo reforma została zablokowana najpierw wetami prezydenta, a potem decyzją premiera Mateusza Morawieckiego o jej niekontynuowaniu do czasu wypracowania kompromisu z UE”. „Musimy teraz tę reformę wznowić, nie patrząc już na bezprawne działania oraz agresję polityczną i prawną ze strony organów UE” – dodał. „Jeśli chodzi o pakiet ustaw reformujących sądownictwo, to tylko dwie z nich weszły w życie, dwie zostały zawetowane, a pozostałych dziewięć od kilku lat czeka w szufladach na polityczną zgodę, by uruchomić nad nimi prace” – powiedział.

Jak przypomniał, latem 2017 r. „reforma Sądu Najwyższego i Krajowej Rady Sądownictwa przygotowana przez resort sprawiedliwości została zawetowana przez prezydenta”. „Tamta reforma szła dużo dalej, była bardziej radykalna i zdecydowana, i miała prowadzić do natychmiastowej realnej zmiany w Sądzie Najwyższym, co by warunkowało dalsze skuteczne zmiany w całym sądownictwie” – zaznaczył minister. Dodał, że prezydent Andrzej Duda, „stosując weto, postąpił po myśli żądań przedstawicieli UE, ówczesnego Sądu Najwyższego i opozycji”.

„Jak widać nie zostało to w ogóle docenione, gdyż reforma SN i KRS zaproponowana następnie przez pana prezydenta też stała się obiektem wściekłego ataku ze strony tych samych środowisk. A ostatnie bezprawne orzeczenia TSUE i stanowiska Komisji Europejskiej tej właśnie reformy prezydenckiej dotyczą” – powiedział. Min. Zbigniew Ziobro dodał, że „fiaskiem zakończyły się także późniejsze próby wypracowania kompromisu z Unią Europejską podejmowane przez premiera Mateusza Morawieckiego”.

„Rozmowy te, mimo najlepszych starań premiera, nic nie dały, gdyż druga strona tylko symulowała wolę kompromisu, a tak naprawdę chciała zyskać czas, by umożliwić ataki. Efektem tego było wstrzymanie całej reformy” – ocenił minister. „To pokazuje, że cofanie się przed środowiskami, które prowadzą bezwzględną wojnę przeciwko wszelkim zmianom w obszarze sądownictwa i są nastawione na wywoływanie chaosu prawnego w Polsce, powoduje, że one tylko jeszcze bardziej chcą ingerować w przestrzeń zastrzeżoną dla demokratycznych organów polskiego państwa” – powiedział Zbigniew Ziobro. Jak podkreślił „działanie pod presją szantażu ekonomicznego w tej sprawie byłoby pochopne”.

Według min. Zbigniewa Ziobry „reforma ma sens, jeśli postanowimy ją sami przeprowadzić, nie patrząc na groźby i pohukiwania UE, jeśli zrobimy to, co uważamy z perspektywy krajowej za właściwe dla lepszego funkcjonowania władzy sądowniczej”. „Nie powinniśmy działać pod dyktando bezprawnych działań UE” – wskazał.

„To polskie państwo ma wyłączne prawo decydowania, w jaki sposób organizuje swoje sądownictwo. Kluczowe w tej sprawie jest działanie na gruncie konstytucji” – podkreślił min. Zbigniew Ziobro.

Tekst i zdjęcie za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/min-z-ziobro-nie-powinnismy-dzialac-pod-dyktando-unii-europejskiej

Prokurator generalny Zbigniew Ziobro chce, aby Trybunał Konstytucyjny nie uwzględnił skarg, w których osoby LGBT domagają się stworzenia w prawie możliwości zawierania tzw. małżeństw homoseksualnych lub związków partnerskich.

Na wokandzie TK znajduje się pięć spraw dotyczących tzw. małżeństw osób tej samej płci. Ich charakter jest precedensowy, a od decyzji Trybunału będzie zależała prawna ochrona małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny. Jak dowiedziało się "Do Rzeczy", istnieje duże prawdopodobieństwo, że Trybunał umorzy postępowanie, co może mieć w przyszłości negatywne skutki.

Stanowisko Zbigniewa Ziobry

Prokurator generalny Zbigniew Ziobro opublikował w tej sprawie stanowisko, w którym domaga się, aby skargi zostały rozpatrzone łącznie przez pełny skład TK. Zbigniew Ziobro (fot. wpolityce.pl) wniósł również o nieuwzględnienie tych skarg i uznanie kwestionowanego przez skarżących przepisu Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego za zgodny z konstytucją.

"Każde inne rozstrzygnięcie, w tym ewentualne umorzenie sprawy, byłoby zagrożeniem dla porządku prawnego i ładu społecznego w Polsce. Otwierałoby na przyszłość drogę do kierowania do Trybunału skarg lub wniosków podważających konstytucyjne zasady, jak ochrona rodziny i instytucji małżeństwa rozumianej jako związek kobiety i mężczyzny" – czytamy w oświadczeniu Prokuratury Krajowej.

Potrzebna zmiana konstytucji

Przypomniano w nim, że zgodnie z art. 1 §1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, "małżeństwo zostaje zawarte, gdy mężczyzna i kobieta jednocześnie obecni złożą przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego oświadczenia, że wstępują ze sobą w związek małżeński". "Trybunał Konstytucyjny już w 2015 roku orzekł, że zmiana tego statusu, a więc uznanie za małżeństwo związku o charakterze homoseksualnym, wymagałoby zmiany konstytucji. W tym samym tonie wypowiadał się też Sąd Najwyższy" – podkreśla w oświadczeniu PK.

Dalej zaznacza, że były sytuacje, w których urzędy stanu cywilnego, powołując się na Kodeks rodzinny i opiekuńczy oraz konstytucję, odmówiły przyjęcia od pozostających w związkach kobiet oświadczeń o nieistnieniu przeszkód wyłączających zawarcie małżeństwa. Podobnie postąpiły sądy rejonowe, a następnie – przy rozpoznawaniu apelacji – sądy okręgowe. Zgodnie wskazały, że jedynym sposobem dopuszczenia homoseksualnego związku małżeńskiego byłaby zmiana konstytucji.

Za: https://dorzeczy.pl/kraj/188183/zwiazki-jednoplciowe-w-tk-jest-stanowisko-ziobry.html

Minister Zbigniew Ziobro i europoseł Patryk Jaki odnieśli się do czwartkowej rezolucji PE ws. mechanizmu praworządności oraz listu unijnego komisarza Reyndersa do polskich ministrów.

Parlament Europejski przyjął w czwartek rezolucję w sprawie mechanizmu warunkowości, czyli powiązania wypłaty pieniędzy unijnych z przestrzeganiem przez państwa członkowskie zasad praworządności.

PE przyjął rezolucję ws. mechanizmu warunkowości

Za rezolucją opowiedziało się 506 eurodeputowanych, 150 było przeciwnych, a 28 wstrzymało się od głosu. W dokumencie stwierdzono, że Komisja Europejska "nie uruchomiła procedury określonej w rozporządzeniu w sprawie warunkowości w najbardziej oczywistych przypadkach naruszeń praworządności w UE".

Uchwalona w dniu dzisiejszym rezolucja w PE dowodzi, że mamy dziś problem z demokracją i praworządnością, ale nie w Polsce, a w UE. […] Jest aktem jawnie antydemokratycznym i niepraworządnym – powiedział podczas konferencji prasowej minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

Głos zabrał też m.in. Patryk Jaki. Europoseł zwrócił uwagę, że trwa proces pozbawiania wpływu Polaków na własne państwo. W jego ocenie proces ten mimo, że jest niezwykle groźny, to jest jednocześnie bardzo słabo obecny w świadomości społecznej. Jak dodał, część polskich elit nie jest zainteresowana tym, żeby powiedzieć Polakom prawdę, ponieważ jest zadowolona z faktu, że Unią kieruje opcja lewicowa. Polityk Solidarnej Polski przytoczył szereg zapisów zawartych w rezolucji, a także zwrócił uwagę, że wszystko pisane jest w kontekście Polski i Węgier.

Zbigniew Ziobro komentuje list Reyndersa

Politycy odnieśli się również do listu unijnego komisarza ds. sprawiedliwości Didiera Reyndersa skierowanego do Zbigniewa Ziobry i Konrada Szymańskiego list. Komisarz apeluje w nim o wycofanie wniosku polskiego premiera do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie kompleksowego rozstrzygnięcia kwestii kolizji norm prawa europejskiego z Konstytucją RP oraz potwierdzenia dotychczasowego orzecznictwa w tym zakresie.

– Mogę się odnieść do treści listu, który podają media za sprawą aktywności pana Reyndersa. Chciałbym szukać analogii historycznej. Nawet w okresie najbardziej ograniczonej suwerenności państwa polskiego, jakim była formuła działania Polski w ramach PRL, trudno mi sobie przypomnieć, aby sekretarz z Moskwy pisał do Wojciecha Jaruzelskiego pismo z żądaniem wycofania wniosku z polskiego sądu, który miałby moc rozstrzygać o zasadach istotnych z punktu widzenia ideologicznego dla władzy radzieckiej – powiedział Zbigniew Ziobro.

– Tego rodzaju impertynencja, agresywne zachowanie nawet w tamtych czasach zachowywano pozory i tworzono wrażenie, że Polacy decydują w ramach ustroju realnego socjalizmu sami o sobie, a nie w ramach dyrektyw i wskazania palca czynników moskiewskich” – mówił minister.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/187753/ziobro-i-jaki-komentuja-rezolucje-pe-i-list-reyndersa.html