Niech to będzie prawdziwa współpraca!

adamzyzmanAdam Zyzman

Okazuje się, że nie tylko ja dostrzegłem problem (przedstawiony na tym forum kilkanaście dni temu) związany z oprowadzaniem wycieczek młodzieży izraelskiej przez przewodników izraelskich, którzy przekazują młodemu pokoleniu treści nie zawsze zgodne z polską racją stanu. Kilka dni temu uwagę na ten problem zwróciła na Tweeterze małopolska kurator oświaty, pani Barbara Nowak. I choć od tego wpisu odcięła się podobno pani Minister Edukacji, to jednak odcięcie to możemy potraktować, jako stanowisko osoby, która jest daleko od Małopolski i nie spotyka się z problemami wycieczek młodzieży izraelskiej, tak, jak mamy możliwość obserwować to my w Krakowie.

Co prawda służby prasowe Muzeum Auschwitz zapewniły, że „tylko licencjonowani i szkoleni przez Muzeum Auschwitz przewodnicy mogą oprowadzać po Miejscu Pamięci i w większości są to (…)osoby mieszkające od pokoleń w najbliższej okolicy Miejsca Pamięci i związane z tak boleśnie doświadczonym przez historię II wojny światowej regionem. Niektórzy znają także historię Auschwitz z rodzinnych opowiadań o krewnych – więźniach i ofiarach niemieckiego nazistowskiego obozu”, ale jednocześnie przyznały, że „grupy izraelskie, które przyjeżdżają do Miejsca Pamięci, na zasadach porozumienia resortów edukacji Polski i Izraela z 2004 r., oprowadzane są po byłym obozie macierzystym Auschwitz I przez współpracujących ze sobą: edukatora z Muzeum oraz lidera grupy przyjezdnej. Natomiast, zgodnie z porozumieniem polsko-izraelskim po byłym Auschwitz II-Birkenau oprowadza lider grupy izraelskiej”!

auschwitzbramaglownaRzecznik Muzeum Auschwitz (fot. Wikipedia) Bartosz Bartyzel zaznacza co prawda, że “dzięki seminariom, konferencjom i kursom przygotowywanymi z naszymi partnerami z Yad Vashem oraz prowadzonemu od ponad dwóch dekad dialogowi edukatorów i przewodników polskich i izraelskich, możemy wspólnie edukować obiektywnie na temat historii, która pokazuje także to, do czego mogą prowadzić stereotypy i uprzedzenia”, ale jakie są efekty tej „współpracy”, po dwudziestu latach, widzimy po tym, co mówi się i pisze w Izraelu oraz jak zachowują się uczestnicy tych wycieczek pojawiając się np. w Krakowie.

Grupy te chronione przez izraelskich ochroniarzy, czy, jak niektórzy uważają agentów Mosadu, mają całkowicie uniemożliwiony jakikolwiek kontakt z ludnością polską na ulicy, a ewentualni przechodnie zaplątani w taką grupę, która idzie zazwyczaj całą szerokością chodnika, są brutalnie wypychani, jak niedawno pewien starzec na Kazimierzu, którego wypchnięto tak mocno, że upadł w kałużę. O spotkaniach takich grup, np. z jedną z klas licealnych (to mniej więcej ten sam wiek uczestników) w ogóle nie ma mowy! Coraz więcej też hotelarzy i restauratorów nie chce obsługiwać tych grup, ze względu na ich zachowanie i niszczenie pomieszczeń. Jednocześnie powstały też swego rodzaju jadłodajnie, które oferując jak najniższy standard nie muszą się martwić zniszczeniami powodowanymi przez chodzących po stołach i wchodzących do lokalu przez okna młodych ludzi (byłem tego świadkiem). W ten sposób powstaje swoisty paradoks – młodzi Izraelczycy goszczeni są w Polsce w lokalach o najniższym standardzie i taki obraz warunków w Polsce z sobą wywożą, a jednocześnie sami sprawiają, że te, o wyższych standardach, na podstawie przykrych doświadczeń, nie chcą takich klientów!

Sadzę, że także te sprawy powinny być przedmiotem rozmów z władzami Izraela i renegocjacją umowy między ministerstwami edukacji obu krajów!