Przeskocz do treści

Zdaniem Tomasza Manna Polacy wstydzą się tego, że mają polskie obywatelstwo. To nie pierwszy raz, gdy z ust polskiego celebryty słyszymy podobne słowa. Kto według dziennikarza jest wśród tych wstydliwych? Oczywiście nie są to ludzie byle jacy, ale „rozumni i tacy, którzy kawałek świata widzieli”. Można przypuszczać, że według Manna, są to ludzie, którzy na pewno na Zjednoczoną Prawicę nie głosują. Na pełne pogardy słowa Manna odpowiedział Patryk Jaki.

A ja się nie wstydzę. Jestem dumny z tego, że jestem Polakiem. Jestem też wdzięcznym wszystkim, którzy Polskę budowali i tym, którzy oddali za nią życie. Czuje się wobec nich zobowiązany. Zobowiązany do przekazywania wartości, które były dla nich wszystkim — napisał europoseł Solidarnej Polski.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/522911-jaki-odpowiada-mannowi-a-ja-sie-nie-wstydze

Dzisiaj Polska wam przeszkadza, bo dużo lepiej sobie radzi od was – mówił Patryk Jaki podczas debaty w Parlamencie Europejskim.

W Parlamencie Europejskim trwa debata, która dot. pomysłu powiązania unijnego budżetu z praworządnością. Głos zabrała Katarina Barley z Niemiec, której słowa o „zagłodzeniu” Polski i Węgier wywołały reakcję polskich władz. Osiemdziesiąt procent Europejczyków uważa, że praworządność jest bardzo ważna i powinna być egzekwowana w UE. (…) Teraz mamy sprawozdanie Komisji. Nasze sprawozdanie idzie dalej. Mówimy o automatycznej reakcji na naruszenia. Dobrze, że są te sprawozdania, możemy je porównywać. Musimy patrzeć na całość. Pytanie, czy państwa członkowskie będą chciały być kontrolowane. Czy uważają, że krytyka jest pozytywna, coś daje. Myślę, że możemy czynić ustępstwa w wielu obszarach, budżetowych i innych, ale nie możemy czynić ustępstw, co do podstawowych wartości, mamy je zapisane w traktatach i w tych sprawach nie chcemy ustępstw – powiedziała Barley.

W obronnie Polski wystąpiła Beata Kempa z Solidarnej Polski (fot. beatakempa.pl). Nie ma i nie będzie zgody na pozatraktatowe działanie. Nie ma podstawy prawnej tego raportu. Creme de la creme to powoływanie się na Radę Europy, której zasiada Rosja. Rady, która do tej pory nie potępiła Moskwy za atak na Aleksieja Nawalnego. Nie miejmy złudzeń. To sprytna strategia, a za zasłona walki o praworządność kryje się kolejny etap federalizacji Unii Europejskiej i spełnienie federalistycznych snów eurolewicy o zarządzaniu państwami członkowskimi z ostatniego piętra budynku Komisji Europejskiej. Urzędnicy z Brukseli chcą mieć wpływ na każdą reformę w państwach unijnych. Chcą pod płaszczykiem troski o demokrację wprowadzać aborcję, ideologię gender oraz specjalne prawa dla mniejszości seksualnych. Nie ma na to zgody chrześcijańskiej części Europy. Debatujemy nad raportem, który jest kolejną odsłoną ataku na suwerenne państwa członkowski. Według niego niewybrani i anonimowi urzędnicy będą oceniać niezależne kraje europejskie. Przeżyłam komunę, ale nie dałam się tak zmanipulować jak Pan dzisiaj, mówiący nieprawdę o tym, co się dzieje w Polsce – zwróciła się do posła sprawozdawcy.

Następnie przemawiała Sylwia Spurek, która została wybrana z list Wiosny Roberta Biedronia. W Polsce odbył się pogrzeb dziecka – dwunastoletniej dziewczynki, która popełniła samobójstwo zaszczuta na tle orientacji seksualnej. Od miesięcy polscy politycy atakują osoby LGBT+, naruszając ich godność, nawołują do nienawiści. Kandydatem na nowego ministra edukacji jest osoba propagująca homofobię. To wszystko dzieje się w Unii, w 2020 roku. Na poprzedniej sesji Parlamentu przewodnicząca KE pięknie mówiła o równości, godności, szacunku, ale to tylko słowa. Do polskiego rządu nadal szerokim strumieniem płyną unijne środki, a od 12 lat KE nie potrafi doprowadzić do przyjęcia równościowej dyrektywy horyzontalnej. Potrzebujemy oczywiście mechanizmu dot. praworządności i to takiego, który obejmie pełen zakres wartości z art. 2, ale jeżeli Komisja nie będzie korzystała ze swoich kompetencji, to nadal będą to słowa, słowa, słowa – mówiła.

Patryk Jaki (fot. Wikipedia) odpowiedział na ataki na nasz kraj, które pojawiają się w Parlamencie Europejskim: "Atakujecie Polskę w bezczelny sposób. Wypominacie nam jakieś totalitaryzmy. Chce wam powiedzieć, dlaczego macie przewagę ekonomiczną, która wam pozwala na taką arogancję wobec Polski. Kiedy Polska była atakowana przez Niemców i sowietów, to wasze państwa stały i patrzyły jak Polska honorowo broniła wartości. A potem, za to, że Polska broniła wartości, oddaliście ją sowietom i patrzyliście jak przez dekady nie mogła się rozwijać. Dlatego macie dzisiaj tę przewagę ekonomiczną. Oddajcie nam te lata, które Polska straciła, to wtedy nikt sobie nie pozwoli na taką arogancję. Wypominacie nam dzisiaj strefy wolne od LGBT, a wiecie, że Polska była jedynym państwem, gdzie homoseksualizm nie był penalizowany. Od Polaków moglibyście się jeszcze wiele nauczyć. Szczególnie jeśli chodzi o wartości i tolerancję. Dzisiaj Polska wam przeszkadza, bo dużo lepiej sobie radzi od was. Szczególnie spójrzcie na Hiszpanię, gdzie prawie co drugi człowiek nie ma pracy. Was to uwiera, dlatego Polskę atakujecie" – powiedział Patry Jaki.

Tekst za: https://wpolityce.pl/swiat/520660-kempa-i-jaki-w-pe-od-polakow-moglibyscie-sie-uczyc

Radio Maryja

Co trzeci nastolatek ogląda wulgarne lub niebezpieczne materiały w internecie. Eksperci alarmują, że tzw. patotreści negatywnie wpływają na rozwój psychiczny dzieci. Najnowsze dane budzą niepokój.

– Jedynie 12 proc. młodzieży – można wywnioskować z jednego z ostatnich raportów – nie widziała nigdy patotreści – zauważa psycholog dr Grzegorz Kata. Patotreści to materiały, które zawierają przemoc, używki lub niebezpieczne zachowania. – Jest to każda taka treść, która albo wywołuje przykre, negatywne emocje człowieka oglądającego te treści, albo zachęca do tego, co jest przedstawiane i co jest tematem – wyjaśnia dr Grzegorz Kata.

Niestety, takie treści budzą coraz większe zainteresowanie wśród dzieci i młodzieży. 37 proc. badanych nastolatków przyznaje, że ogląda takie materiały. Głównym powodem jest ciekawość – wskazuje pedagog szkolny Marta Kowal. Niestety zdarza się, że dzieci są nie tylko odbiorcami takich treści, ale także ich autorami. – Zawsze staramy się w rozmowie z takim uczniem wskazać, dlaczego to zachowanie jest niewłaściwe. Dzieci czasami nie rozumieją, że to, co ich śmieszy, rani po prostu innych – podkreśla Marta Kowal.

Treści te za pośrednictwem internetu mają potężny zasięg i oddziaływanie – mówi socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski. – Jeżeli będziemy w przestrzeni publicznej pokazywać rzeczy wulgarne, złe, takie, które o naturze ludzkiej mówią tylko z tych złych punktów widzenia, no to takie wychowamy społeczeństwo – tłumaczy dr Mirosław Boruta Krakowski. Dlatego warto przeciwstawić się promocji takich materiałów. – Powinniśmy się temu sprzeciwiać, powinniśmy o tym głośno mówić i protestować przeciwko ludziom, którzy w przestrzeni publicznej mającej wpływ na innych, na słuchaczy, używają tego typu języka – zaznacza dr Mirosław Boruta Krakowski.

Problem poruszany jest w szkołach. – W szkole prowadzimy pogadanki na godzinach wychowawczych, ale również warsztaty na temat hejtu w internecie i patotreści – wskazuje Marta Kowal. Wiele zależy także od samych rodziców.

– Zalecenie pozostaje cały czas takie samo: dbać o relacje rodzinne, dbać o tę przestrzeń domową – wyjaśnia dr Grzegorz Kata. Rozmowa to najlepszy sposób, by uchronić dzieci przed zagrożeniami w sieci.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/polska-informacje/niebezpieczne-patotresci

Radio Maryja

Kandydat Demokratów na prezydenta Stanów Zjednoczonych Joe Biden atakuje Polskę, pisząc na Twitterze o rzekomo istniejących w naszym kraju „strefach wolnych od LGBT”. Na wpis Joe Bidena zareagowała już ambasada RP w Waszyngtonie oraz polskie MSZ. Ofensywa ideologiczna wobec Polski trwa. Kolejni zachodni politycy wpisują się w kampanię powielania kłamstw na temat rzekomo istniejących w naszym kraju „stref wolnych od LBGT”. Ostre słowa w kierunku Polski wymierzył kandydat Demokratów na prezydenta Joe Biden. – Powiem jasno: prawa LGBTQ+ to prawa człowieka – a strefy wolne od LGBT nie mogą mieć miejsca ani w Unii Europejskiej, ani na świecie – napisał na Twitterze Joe Biden. Wcześniej o rzekomej dyskryminacji wobec mniejszości seksualnych w Polsce mówiła przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. – Chcę postawić sprawę jasno, strefy wolne od LGBT to strefy pozbawione człowieczeństwa i nie ma dla nich miejsca w Unii Europejskiej – stwierdziła Ursula von der Leyen. Zapowiedziała, że już wkrótce Komisja przedstawi strategię wzmocnienia praw osób LGBT. Ostatnio Parlament Europejski przyjął uchwałę o rzekomym łamaniu praw osób LGBT w Polsce.

– Rozpowszechniane kłamliwe informacje o sytuacji LGBT w Polsce podporządkowane są jednemu celowi – osłabieniu prestiżu państwa polskiego na arenie międzynarodowej, w szczególności zaś na forum Unii Europejskiej – powiedział prof. Zdzisław Winnicki, historyk.

Tak zwane „strefy wolne od LGBT” to fake news spreparowany przez polskiego, lewicowego aktywistę Barta Staszewskiego, który wraz z kandydatką Lewicy na Rzecznika Praw Obywatelskich Zuzanną Rudzińską – Bluszcz znalazł się na liście stypendystów Fundacji imienia Baracka Obamy. – Coś takiego przypominam sobie z czasów okupacji. To się wtedy nazywało albo szmalcownictwo, albo zapisanie się na volkslistę – podkreślił dr Mirosław Boruta Krakowski.

Aktywista LGBT przy wjeździe do polskich miast i miejscowości, w których lokalne władze przyjęły uchwały sprzeciwiające się ideologii LGBT, umieszcza tabliczki z napisem „strefa wolna od LGBT”. Ostatnio właśnie w ten sposób mężczyzna sprofanował pomnik świętego Jana Pawła II. – Jeżdżę po Polsce ze znakiem, odwiedzając miejscowości, które ogłosiły się wolnymi od „ideologii” LGBT. Na każdym kroku widzę posągi JP2, patrona polskiej homofobii, a przy tym przyjaciela wielu wysoko postawionych kościelnych pedofilii. Wstyd!!! – napisał na Twitterze Bart Staszewski.

– Gminy zagrożone skutkami prowokacji i fake newsami pana Staszewskiego powinny starać się o odpowiedzialność tego pana przed polskim prawem, przed polskim sądem – zaznaczył prof. Zdzisław Winnicki. Pozew do sądu złożyła już gmina Zakrzówek na Lubelszczyźnie.

– Budowane na takim kłamstwie opinii ludzi, fala hejtu w internecie, komentarzy, jakoby nasza miejscowość, nasi mieszkańcy byli osobami, które dyskryminują innych ludzi ze względu na ich orientację, bądź inne cechy jest to absolutna nieprawda – akcentował Józef Potocki, wójt gminy Zakrzówek.

Obecnie toczy się ideologiczna walka o przyszłość świata, o przyszłość społeczeństw. – Wielcy lobbyści i środowiska globalistyczne chcą ograniczenia wpływów państw narodowych i tożsamości religijnej na rzecz powszechnego świata, który będzie światem unitarnym – powiedział dr Aleksander Kozicki, politolog.

Chodzi o to, by uniemożliwić Polsce funkcjonowanie jako lidera Europy środkowo-wschodniej oraz ograniczyć możliwość korzystania z Funduszy Europejskich. Wszystko pod płaszczykiem praworządności – wskazał europoseł PiS Witold Waszczykowski. – Nie można nas oskarżać, że cokolwiek złamaliśmy, ponieważ żadnej definicji tej praworządności nie ma. Próbuje się tworzyć tę definicję – dodał.

Na wpis Joe Bidena zareagowała już ambasada RP w Waszyngtonie. – Stwierdzenie b. wiceprezydenta USA Joe Bidena, zamieszczone na Twitterze, opiera się na niedokładnych informacjach medialnych, ponieważ w Polsce nie istnieją żadne „strefy wolne od LGBT”- napisała na Twitterze ambasada RP.

Polska, dbając o własną tożsamość, powinna w sposób jednoznaczny sprzeciwić się fali tęczowego marksizmu.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/joe-biden-atakuje-polske-piszac-o-rzekomych-strefach-wolnych-od-lgbt-w-naszym-kraju-jest-reakcja-polskiej-dyplomacji

Radio Maryja

Wybory prezydenckie już za 6 dni. Tymczasem sondaże wskazują, że frekwencja w tegorocznych wyborach może być podobna do tych sprzed pięciu lat. To ponad 55 procent. Eksperci zwracają uwagę, że o tym, kto zostanie prezydentem, rozstrzygnie mobilizacja zwolenników poszczególnych kandydatów.

Według sondaży, na wybory prezydenckie w I turze wybrałoby się 56 proc. uprawnionych do głosowania. Z kolei 34,5 proc. nie chce głosować w wyborach. Jest też spora część wciąż niezdecydowanych. W tym roku frekwencja w wyborach prezydenckich może być porównywalna do tej sprzed 5 lat. Wtedy głosowało 55,3 proc osób uprawnionych. Może też być jednak nieco większa niż 10 lat temu, kiedy to do urn przybyło poniżej 53 proc. uprawnionych.

W tegorocznych wyborach bardziej zmotywowany wydaje się być elektorat obecnie urzędującego prezydenta – podkreśla socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski. – Dlatego też druga strona robi wszystko, żeby podniecić swój własny elektorat, który wiedząc, że przegra, nie bardzo się do tych wyborów wybiera – wskazuje dr Mirosław Boruta Krakowski.

Dlatego też na YouTube pojawiła się seria spotów zachęcająca w przewrotny sposób do udziału w wyborach prezydenckich przeciwników obecnego prezydenta. Pokazani są w nich rzekomi wyborcy Prawa i Sprawiedliwości, jednak po wsłuchaniu się w ich wypowiedzi, wybija się retoryka, którą od lat stosuje część opozycji. Film nawiązuje do takich spotów sprzed lat, jak „Zabierz babci dowód” oraz reklama „Oni pójdą na wybory, a Ty?” z 2011 r., która była sfinansowana ze środków Platformy Obywatelskiej.

– To są filmiki, które są niezwykle stereotypowe i takie łopatologiczne przekonywanie kogoś do czegokolwiek odnosi często skutek przeciwny. Odpowiednio dobrani aktorzy, wręcz maski, wręcz karykatury, stereotypy to na nikim nie robi już dobrego wrażenia – zauważa socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski.

W wyborach prezydenckich należy wziąć udział. Ważna jest mobilizacja, bo to te wybory przesądzą, jak będzie wyglądała przyszłość Polski – podkreślają wyborcy. – Wezmę udział w wyborach, bo to jest moje prawo obywatelskie – mówi jedna z pań, która przystąpi do wyborów. – Wezmę udział w wyborach, żeby nam wszystkim Polakom było dobrze – zaznacza jeden z wyborców. – Chciałabym, żeby Polska była tą służbą ku cywilizacji miłości, jak głosił św. Jan Paweł II – podkreśla pani, deklarująca chęć uczestniczenia w głosowaniu. Pójdźmy do wyborów, uczyńmy to dla Rzeczypospolitej – apeluje także Akcja Katolicka w Polsce.

„Idziemy do tych wyborów, by opowiedzieć się za prawdą i za tym, by żyć w bezpiecznej, silnej gospodarczo, ale też Bożej Polsce. By wartości chrześcijańskie zachować, bo one są jedynie gwarancją tego, byśmy mogli rozwijać się we właściwym kierunku” – podkreśla Urszula Furtak, prezes Akcji Katolickiej w Polsce.

Wybory prezydenckie, oprócz formy tradycyjnej, czyli głosowania w lokalu, odbędą się także w formie korespondencyjnej. Zostaną przeprowadzone w dwóch gminach. Rekomendował to wcześniej minister zdrowia Łukasz Szumowski. – To są Marklowice i Baranów. Nie było innych danych, które wskazywałyby na to, żeby jakakolwiek inna gmina kwalifikowała się do wyłączenia standardowego głosowania i zalecenia stricte głosowania korespondencyjnego – informuje rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz.

Poza tymi gminami, skorzystać z głosowania korespondencyjnego mogą osoby, które przebywają na kwarantannie bądź podlegają izolacji ze względu na koronawirusa. Na tę chwilę 170 tys. wyborców zgłosiło się, by skorzystać z głosowania w formie korespondencyjnej – mówi rzecznik Państwowej Komisji Wyborczej Tomasz Grzelewski. – Różnie to się układa w różnych miastach. Dla przykładu, w Krakowie taką chęć wyraziło ok. 4 tysięcy, we Wrocławiu również ok. 4 tys., w Łodzi to ok. 3 tys., natomiast w Warszawie najwięcej, bo ponad 13 tysięcy osób uprawnionych do głosowania – informuje rzecznik PKW Tomasz Grzelewski.

Liczba ta jednak może się zmienić. Osoby, które w dniu głosowania będą przebywały na kwarantannie, czas na złożenie wniosku o głosowanie korespondencyjne mają do wtorku.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/polska-informacje/trwa-mobilizacja-elektoratow-do-udzialu-w-wyborach-prezydenckich

Radio Maryja

Politycy Solidarnej Polski krytykują projekt sprawozdania komisji wolności obywatelskich, sprawiedliwości i spraw wewnętrznych Parlamentu Europejskiego dotyczący naruszeń praworządności w Polsce. Komisja zajmie się sprawą naszego kraju po południu.

Do licznych zapisów projektu wstępnego sprawozdania LIBE odnieśli się na konferencji prasowej europoseł Patryk Jaki oraz wiceministrowie sprawiedliwości, klimatu i aktywów państwowych – Sebastian Kaleta, Jacek Ozdoba i Janusz Kowalski.

W projekcie zawarte są zapisy krytykujące polski rząd za procedowanie w Sejmie obywatelskich projektów ustaw antyaborcyjnych, sposób wyboru sędziów czy funkcjonowanie Izby kontroli nadzwyczajnej i spraw publicznych Sądu Najwyższego.

Europoseł Patryk Jaki ocenił, że projekt jest zmanipulowany i niesprawiedliwy oraz że to próba odebrania Polsce podstawowych elementów suwerenności. Polityk wskazał przy tym, że przygotowano go w oparciu o argumenty polskiej opozycji.

– To są argumenty dyktowane przez polską opozycje, które osłabiają polską państwowość, polskie państwo. Chcą przede wszystkim doprowadzić do tego, aby polskim obywatelom zostały odebrane pieniądze za to, że Polska jest państwem suwerennym i sama może decydować o tym, jakie prawa w Polsce uchwala. To jest próba odebrania podstawowych elementów polskiej suwerenności, to znaczy próba odebrania możliwości Polski stanowienia prawa ku wielkiej uciesze opozycji, dlatego chciałbym, żebyście to Państwo wszyscy wiedzieli. O godzinie 14.00 będzie dzisiaj w Parlamencie ten raport prezentowany, który jest niesprawiedliwy, zmanipulowany i stawiający Polskę w bardzo złej sytuacji. Uważam, że wszyscy powinniśmy solidarnie przeciwko temu zaprotestować – powiedział Patryk Jaki.

Posiedzenie, na którym komisja wolności obywatelskich, sprawiedliwości i spraw wewnętrznych PE będzie debatować o Polsce, rozpocznie się o godz. 14.00. Europosłowie mają też rozmawiać o sytuacji w polskim sądownictwie z prezesem Europejskiego Stowarzyszenia Sędziów i członkiem zarządu Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia.

Tekst i zdjęcie za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/solidarna-polska-przeciwko-antypolskiej-narracji-w-parlamencie-europejskim

Gdańsk 14.02.2020 r.

W związku z wydarzeniami zakłócającymi oficjalne, państwowe uroczystości 100 rocznicy obchodów zaślubin Polski z Morzem w Pucku z udziałem Prezydenta RP Andrzeja Dudy w dniu 10.02. br., my dziennikarze - członkowie Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Sekcji Pomorskiej Oddziału Radiowo-Telewizyjnego wyrażamy w tej sprawie zdecydowany sprzeciw i oburzenie. Gdy Pan Prezydent, którego obecność nadawała najwyższą rangę tym uroczystościom, zmierzał w kierunku podium, z drugiego brzegu portowego basenu ruszyła fala okrzyków. - „Będziesz siedział”, „wypad”, „kłamca”, „konstytucja”, jak również pojawiły się obleśne inwektywy - takie hasła docierały na drugi brzeg. Pan Prezydent starał się nie zwracać uwagi na krzyczący tłum. Delikatnie odwrócił się w stronę gospodarzy i gości uroczystości i niezrażony kontynuował swoje przemówienie. Powiedział wówczas: - Chcę pokłonić się Pomorzu, Kaszubom, ludziom tej ziemi, pokoleniom i grobom tych, którzy o Polskę i polskość tutaj walczyli. Bóg wam zapłać za waszą służbę, za waszą niezłomną wierność Pomorzu, Polsce, Bałtykowi; za to wszystko, dzięki czemu możemy być także tu dzisiaj, razem stać na polskim wybrzeżu, nad Zatoką Pucką, patrząc na wody zatoki i wody Bałtyku, tego małego i wielkiego morza i być razem z wami, trzymając się za ręce mówić: "Jeszcze Polska nie zginęła, póki my żyjemy". Szczęść wam Boże, Kaszubi. Jeśli na dźwięk takich słów znaleźli się ludzie, którzy nie tylko obrażają tego, który reprezentuje majestat Rzeczpospolitej, ale także nas, mieszkańców tej ziemi wyrażamy zdecydowane oburzenie i sprzeciw wobec tak haniebnej postawy, która jest obrazą także naszych przodków, którzy z hasłem BÓG, HONOR i OJCZYZNA walczyli o to, aby Polska miała dostęp do morza i bronili tego skrawka ziemi dla Rzeczpospolitej do ostatniej kropli krwi, a nam pozostawili tą troskę jako honorowy testament.

W imieniu członków Sekcji Pomorskiej Oddz. RiTV KSD - Członkowie Prezydium:
Bogusław Olszonowicz – przewodniczący
Waldemar Jaroszewicz – za-ca przewodniczącego

Anna Dąbrowska*

Manuela Gretkowska, niegdyś cytowana nawet w dominikańskim periodyku, dziś jest czołową krytyczką obecnego rządu i katolicyzmu.

Widać, że ogromną radość, może nawet rozkosz, daje jej dzielenie się swymi przemyśleniami z publiką za pośrednictwem mediów społecznościowych. Najnowszy wpis na Fecebooku popełniła Gretkowska na okoliczność rocznicy zamordowania prezydenta Adamowicza i WOŚP. Moment mordu wspomina co prawda, jako czyn człowieka, który „nafaszerowany kłamstwem i nienawiścią sztyletuje Polskę”, co nie przeszkadza jej w prezentacji swoich, negatywnych emocji. Skumulowały się one zwłaszcza w jej wizji przyszłości Polski w kontekście zbliżających się wyborów prezydenckich.

„Adamowicz nie zmartwychwstanie. Polska nie zmartwychwstanie. Nie jest Chrystusem narodów tylko hamulcowym cywilizacji. Zardzewieje na ruskim składowisku republik. Jeżeli nie wyrwiemy im tego noża i nie wygramy wyborów prezydenckich” – prorokuje Gretkowska (fot. YouTube), dodając ostrzeżenie: „My tu zostaniemy, z bezprawiem, przemocą i faszyzmem”. Wcześniej jednak padają pełne pogardy, haniebne słowa, określające stosunek pisarki do elektoratu PiS: „Niech zahipnotyzowana ciemna masa umiera przed telewizorem i nie psuje statystyk bankrutującej służbie zdrowia (…) Śpiewając hity Zenka Martyniuka hordy patriotów będą lewaków opiekać przy ognisku. Szukam więc po szufladach mojego starego, nansenowskiego paszportu bezpaństwowca – uchodźcy, zanim zaczną w Polsce, wydawać nowe paszporty Neandertalczyka. Tego tradycjonalisty wyklętego z naszej ziemi. Jego IQ było równie wysokie jak aspiracje, więc idealnie się nadaje dla nowej elity”.

* Autorka jest sekretarzem Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Tekst i ilustracja za: https://polskaniepodlegla.pl/kraj-swiat/item/21981-obrzydliwe-slowa-gretkowskiej-ws-adamowicza-niech-zahipnotyzowana-ciemna-masa-umiera-przed-telewizorem

Zbigniew Galicki

Szanowni Państwo, poniżej umieszczam linkę do zdjęć z 38. rocznicy haniebnego wprowadzenia przez komunistyczną juntę wojskową stanu wojennego w Polsce, niweczącego nadzieję na wyzwolenie spod czerwonego okupanta:
https://photos.app.goo.gl/1LkK1H3Xtikw4neWA

Mirosław Boruta Krakowski

9 grudnia 2019 roku na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie odbyła się konferencja pt. "Ideologia LGBT i gender. Doświadczenia państw UE i polityka UE", zorganizowana przez europosłów "Solidarnej Polski" (w ramach Zjednoczonej Prawicy) pp. Beatę Kempę i Patryka Jakiego.

Wśród Gości konferencji - jej panelistów - byli profesorowie: ks. Paweł Bortkiewicz z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu (kapelan Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Poznaniu), Andrzej Nalaskowski z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, ks. Dariusz Oko z Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie oraz redaktor Jacek Karnowski (W Sieci, wPolityce.pl).

W czasie typowo naukowej debaty pokazywano wiele przykładów badań z wielu krajów świata, jednoznacznie krytykujących rozwiązania, które - w związku z działaniami na rzecz przedstawicieli "mniejszości seksualnych" - wprowadziły już społeczeństwa "zachodnie". Jednoznacznie stwierdzono, by nie wprowadzać ich w Polsce.

Naukową debatę próbowała zakłócić niewielka grupa przedstawicieli ideologii LGBT. Stojąc najbliżej nich miałem okazję usłyszeć nie tylko wznoszone okrzyki, ale także i szeptane komentarze. Szczególnie te ostatnie, pełne jadu nienawiści wobec profesury i zebranych, wobec religii, kościoła, wiary... zarówno w trakcie referatów, jak i wypowiedzi powiedziały mi dużo więcej o protestujących niż ich skład i oficjalne wypowiedzi w "cierpiętniczym tonie". Cóż, socjologia tak ma, że dużo ciekawsza i bardziej prawdziwa jest w głębi niż na powierzchni, bliżej prawdy niż propagandy...

Fotoreportaż z wydarzenia (jak i zdjęcia powyżej) zawdzięczamy p. Andrzejowi Kalinowskiemu: https://photos.app.goo.gl/LkyULt2V94jJHfcd6

Radio Maryja

Kolejny nauczyciel za krytykę ideologii LGBT może stracić pracę. Tym razem chodzi o Krystiana Frelichowskiego – nauczyciela w Szkole Podstawowej w Złejwsi Wielkiej koło Bydgoszczy. Wszystko za wpis na portalu społecznościowym krytykujący ideologię gender. W obronie nauczyciela stanął Instytut Ordo Iuris. Krystian Frelichowski – nauczyciel z wieloletnim doświadczeniem oraz Radny PiS – na jednym z portali społecznościowych skrytykował ideologię gender. Wkrótce do dyrekcji szkoły napłynęły skargi na pedagoga. Dyrekcja wydała specjalne oświadczenie. – Oświadczam, że pracownicy i dyrekcja Szkoły Podstawowej im. Kornela Makuszyńskiego w Złejwsi Wielkiej nie utożsamiają się z wypowiedzią radnego Krystiana Frelichowskiego na temat LGBT. W naszej szkole tolerujemy i szanujemy różnorodność postaw i poglądów, a różnice traktujemy jako źródło wzbogacania doświadczeń, rozwoju i szacunku dla drugiej osoby – napisano w oświadczeniu.

I choć wpis został już usunięty, nauczyciel – jak sam podkreśla – został poinformowany przez dyrekcję, że może nawet stracić pracę. – Poinformowano o możliwości rozwiązania umowy, jeżeli takie informacje będą się nadal pojawiały. Zarzucano mi nietolerancję. To jest dla mnie szczególnie przykre, bo z panem dyrektorem ja zajmuję się szeroko turystyką, pan dyrektor jeździł ze mną jako opiekun na kilkudniowe zawody turystyczne – zwraca uwagę Krystian Frelichowski.

Sprawą Krystiana Frelichowskiego zajął się instytut Ordo Iuris. Prawnicy wystosowali do dyrektora szkoły wezwanie przedprocesowe. Domagają się usunięcia oświadczenia i stosownego sprostowania. – Niestety do dzisiaj to wezwanie pozostało bez żadnej odpowiedzi ze strony przełożonych. Stąd też obecnie Instytut przygotowuje pozew sądowy, który zostanie skierowany w niedalekiej przyszłości. Po prostu będziemy walczyć przed sądem o to, aby dobre imię pana Frelichowskiego zostało mu po prostu przywrócone – zaznacza Konrad Dyda z Instytutu Ordo Iuris. Instytut Ordo Iuris – oprócz udzielenia pomocy prawnej w tej sprawie – przygotował przewodnik „ Prawo nauczycieli do postepowania w zgodzie z własnym sumieniem”. Broszura dostępna na stronie internetowej Ordo Iuris przypomina o podstawowych faktach prawnych w ramach funkcjonowania polskiego systemu oświaty publicznej. Przede wszystkim dementuje ona pojawiający się często w mediach mit dotyczący „świeckich szkół”.

– Taki przepis obowiązywał jak najbardziej w PRL, natomiast Trybunał Konstytucyjny uznał go za niezgodny z polskim porządkiem prawnym po 89 roku – przypomina mec. Rafał Dorosiński, ekspert Ordo Iuris. Odwoływanie się do tego typu hasła świadczy o kompletnej nieznajomości polskiego prawa. Natomiast w najważniejszych polskich aktach prawnych istnieją przepisy dotyczące dorobku chrześcijańskiego – dodaje mec. Rafał Dorosiński. – Już konstytucja wyraźnie wskazuje, że szkoła ma obowiązek stania na straży tego dziedzictwa narodowego, które jest tłumaczone już w preambule jako takie dziedzictwo, które obejmuje chrześcijański dorobek – wskazuje mec. Rafał Dorosiński.

O chrześcijańskim dorobku mówi także prawo oświatowe. – Akty prawne, przepisy stoją po stronie nauczycieli, którzy mają prawo walczyć o swoją wolność, o swoją godność, swoje sumienie – podkreśla socjolog Mirosław Boruta Krakowski.

Dobrze, że o tych przepisach się przypomina, bo nauczyciele chcą uczyć dzieci zgodnie z Polską tradycją i kulturą – mówi nauczyciel historii we wrocławskim liceum Robert Pieńkowski. – Dlatego też pojawiające się tu i ówdzie sygnały o tym, że ktoś czy komuś łamane jest sumienie, nakazując mu takie, a nie inne postawy względem dość marginesowych zachowań, trudno taką postawę zaakceptować – akcentuje Robert Pieńkowski. Warto przypomnieć, że nauczyciel w przypadku naruszania praw związanych z jego wolnością sumienia i religii, powinien w pierwszej kolejności zwrócić się do dyrektora szkoły, a w przypadku braku skutecznej reakcji – do kuratorium oświaty. Ostatecznością jest wystąpienie na drogę sądową.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/nauczyciel-straci-prace-za-krytyczny-wpis-nt-ideologii-lgbt

Radio Maryja

Do Prokuratury trafi jutro zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa finansowania zorganizowanego hejtu ze środków publicznych. Chodzi o profil na portalach społecznościowych „Sok z Buraka”. „Sok z Buraka” to strony profilowe na Facebooku i Twitterze. Istnieją w sieci od 5 lat. Są na nich memy i żarty z polityków – żarty niewybredne, często wulgarne i dotyczą głównie polityków Prawa i Sprawiedliwości. Treści uderzają też w Kościół Katolicki i osobę dyrektora Radia Maryja o. Tadeusza Rydzyka CSsR.

To największa fabryka fekaliów – podkreśla europoseł Patryk Jaki. – Największe fekalia, największy ściek, fabryka fejków w internecie finansowana z pieniędzy warszawiaków prosto do człowieka, który organizuje czy organizował to wszystko w ramach „Soku z Buraka” – zaznacza europoseł Patryk Jaki.

Kim jest twórca „Soku z Buraka”? To sprawny PR-owiec, który przez lata pracował w dużych koncernach marketingowych. Od lutego 2018 r. Mariusz Kozak-Zagozda ma być zatrudniony w PO, a od kwietnia tego roku również w warszawskim Ratuszu. Ma też współpracować z klubem parlamentarnym Platformy Obywatelskiej. Pytany o sprawę rzecznik warszawskiego Ratusza Kamil Dąbrowa potwierdza zatrudnienie Kozaka-Zagozdy w stołecznym ratuszu. – W biurze marketingu miasta od kwietnia na stanowisku pomocniczym, na umowę czasową – półroczną – jest zatrudniony taki człowiek, którego zadaniem jest prowadzenie profili miejskich, naszych stron internetowych na Facebooku, Twitterze – wyjaśnia Kamil Dąbrowa.

W sprawie twórcy strony internetowej „Sok z Buraka” interweniował m.in. poseł PiS Paweł Lisiecki, który złożył dziś wizytę w stołecznym dziale marketingu, a następnie dziale kadr i szkoleń. Jaki był efekt? – Z tego, co udało nam się ustalić, to pracownicy nie za bardzo kojarzą tę osobę i jako osobę, która by przychodziła do pracy – mówi poseł Paweł Lisiecki. Dodatkowo informacja o zatrudnieniu Kozaka-Zagozdy na stanowisku pomocniczym może oznaczać jeszcze jedno.

– Że nie był przeprowadzony konkurs na to stanowisko. Taka próba obejścia tego, aby został ogłoszony konkurs na stanowisko i zatrudnienie tej konkretnej osoby – podkreśla Paweł Lisiecki.

Tymczasem z ustaleń tygodnika „Sieci” wynika, że Mariusz Kozak-Zagozda przez ostatnie 5 miesięcy pracy w stołecznym Ratuszu otrzymał co najmniej 25 tys. zł. Dlatego też europoseł PiS Patryk Jaki złoży jutro zawiadomienie do Prokuratury. – W tej sprawie jutro skieruję zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa używania pieniędzy publicznych do zorganizowanego hejtu, fejków na nieprawdopodobną skalę – wskazuje Patryk Jaki.

Strona „Sokzburaka” to nie jedyna tego typu aktywność osób związanych z PO. Na profilu na Twitterze #Silnirazem także wylewa się hejt wobec polityków PiS i osób popierających tę formacje. Czy to strategia PO? Już w 2015 „Rzeczpospolita” ujawniła, że ówczesna premier Ewa Kopacz chce zatrudnić 50 hejerów. – Docelowo będzie ich około 100 – zdradza nam jeden z uczestników spotkania w Jachrance. Tak zwani hejterzy, to osoby, które zajmują się krytyką w sieci. W tym wypadku celem ataku mają być działania PiS i prezydenta-elekta Andrzeja Dudy. W działalność w internecie bardziej zaangażować mają się też sami posłowie – napisano wówczas w „Rzeczpospolitej”.

Pytana dzień później o tę sprawę ówczesna rzecznik rządu Małgorzata Kidawa-Błońska stwierdziła, że to jedynie żart. – To był żart i szkoda, że ktoś, kto opowiada o tym, co działo się na klubie, powiedział o pierwszej wypowiedzi pani premier, a nie posłuchał do końca – mówiła wówczas Małgorzata Kidawa-Błońska.

Dziś widać, że nie był to żart – podkreśla radny PiS Filip Frąckowiak. – Teraz widzimy, że te słowa sprzed 4 lat pani Ewy Kopacz o zatrudnieniu 50 hejterów to nie był żart i nie wycofywała się z tego na serio, to zostało wdrożone – zaznacza Filip Frąckowiak.

Poziom stron „Sok z Buraka”, jak i wielu innych stron internetowych, jest dramatyczny – podkreśla socjolog Mirosław Boruta Krakowski. – Tak obniżył się ten poziom debaty publicznej w Polsce, że trzeba zastanowić się – i to jest być może jakaś droga na przyszłość – nad rozwiązaniami prawnymi dotyczącymi tej sfery – mówi Mirosław Boruta Krakowski.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/hejt-za-publiczne-pieniadze

Zbigniew Galicki

Szanowni Państwo, poniżej umieszczam linkę do zdjęć, upamiętniających 18 lat zmagań o powstanie pomnika "Tym Co Stawiali Opór Komunizmowi w latach 1944-1956". Pomnik ma stanąć w pobliżu budynku, w którym w latach 1944-1956 miał swoją siedzibę Wojewódzki Urząd Bezpieczeństwa Publicznego. W kazamatach tego budynku przesłuchiwano, torturowano bestialskimi metodami a nawet mordowano żołnierzy Armii Krajowej, Wolności i Niezawisłości, Narodowych Sił Zbrojnych i innych formacji oporu wobec narzuconego przez Rosję ustroju powojennej Polski:
https://photos.app.goo.gl/XPnJ9oPnu6c8Zab4A

Adam Zyzman

Przyglądam się ja awanturze wokół wydarzeń w Białymstoku, czytam, nasłuchuję i coraz bardziej się dziwię, że tak łatwo wszyscy dali sobie narzucić lewacką interpretację wydarzenia i poza ten schemat nikt nie potrafi wyjść nawet na krok. – A to Episkopat wyda oświadczenie, że bić wroga to nie ładnie, a to państwo pościga „sprawców”, którzy się „nienawiścią” wykazali, a to biskup Muskus na zakończenie spotkania z kościołami, które już same dały się spacyfikować wyjaśni, że katolik nie powinien występować w obronie Kościoła i Boga, bo to jest niezgodne z nauką Chrystusa…

Nikomu jednak nie przejdzie przez gardło wypowiedzenie oczywistości, że społeczeństwo miało już tak dość bezczelności i chamstwa ze strony niezarejestrowanej partii politycznej o nazwie LGBT, że zareagowało gniewem! Nikt nie powie głośno, że jest to wynik profanacji świętości katolickich, jakich z upodobaniem ugrupowanie to się dopuszcza w Polsce od kilkunastu miesięcy. A wreszcie, że wybranie Białegostoku na kolejne miejsce prowokacji i profanacji, miasta w którym środowiska narodowe mają szczególnie silne zaplecze, było kolejną prowokacją dokonaną z pełną premedytacją! Chodziło bowiem o to właśnie, by doszło do awantur i eskalacji napięcia, o czym świadczy choćby zarejestrowanie dwóch marszów, w tym samym czasie i na stykających się trasach! A jak mówi stara rzymska maksyma: chcącemu nie dzieje się krzywda!

Działacze LGBT chcieli oberwać i w praktyce nic im się nie stało, bo jedyne bójki do jakich doszło, to były starcia części zdesperowanego społeczeństwa, w swej większości normalnego i katolickiego, z chroniącą prowokatorów policją! Już sam ten fakt świadczy o tym, że sprawa została postawiona na głowie! Doszło do tego, że działaczka ugrupowania zaproszona do studia prawicowej telewizji tłumaczyła, że została zaatakowana i… miałaby obrażenia, gdyby nie włożyła wcześniej pod perukę… hełmu, ale już co to był za czarodziejski hełm nie potrafiła wytłumaczyć. Mamy więc brak ofiar, mamy zatrzymanych przez policję i dominujący w przestrzeni medialnej jazgot o… agresji i nienawiści!

Ja rozumiem, że w cywilizowanym kraju do samosądów nie powinno dochodzić, choć ręka świerzbi, ale chciałbym zapytać tych wszystkich gospodarzy miast, którzy zezwalają lub są zmuszani przez „niezależnych” sędziów do zezwolenia na te różnorodne „parady”, czemu nie reagują na publiczne ubliżanie większości mieszkańców ich miast. O ile bowiem przyjęła się praktyka, że wystarczy na prawicowej manifestacji jeden transparent nawiązujący do ideologii endeckiej lub wpięty w klapę uczestnika Mieczyk Chrobrego, by z rozwiązać manifestację (patrz na wszystko co dzieje się zawsze wokół Marszu Niepodległości w Warszawie), to nikomu nie przyszło do głowy rozwiązanie takiej parady, gdy pojawi się na niej choć jedno hasło uderzające w wiarę i Kościół Katolicki, choć jeden pajac ubrany w ornat i durszlak na głowie? Dlaczego nie można rozwiązać zgromadzenia za szerzenie zgorszenia publicznego, za pojawienie się roznegliżowanych przesadnie osób lub obsceniczne przebrania? Jeśli są osoby tak wrażliwe w naszym kraju, że przeszkadza im białoczerwona flaga lub Mieczyk Chrobrego, że zmuszają władze miast i policji do interwencji, to dlaczego te same władze i ta sama policja nie reaguje gdy naruszana jest wrażliwość religijna lub moralna tysięcy innych? Tym bardziej, że w obowiązującym prawie nie ma nawet jednoznacznego zakazu głoszenia haseł typu „White Power”, a zakaz profanacji symboli religijnych i naruszania godności wierzących są zapisane czarno na białym!

Jak to się ma do konstytucyjnej równości obywateli?

Oświadczenie Rady Konferencji Episkopatu Polski ds. Apostolstwa Świeckich

w sprawie narzucania ideologii LGBT

1. Kościół naucza, że każdy człowiek ma bezwzględny obowiązek szanować każdego człowieka. To odnosi się również do osób LGBT, ale musi działać w obydwie strony. Ogromnym niesmakiem, smutkiem, troską o przyszłość a nawet poczuciem zagrożenia napawają zwyczajnych ludzi zachowania i słowa aktywistów tego środowiska i wspierających je dziennikarzy. Niby walczą o wolność, tolerancję i szacunek, ale właśnie bez tolerancji, z pogardą wobec myślących inaczej i z agresją.

2. W tym kontekście trzeba uznać za niedopuszczalny z punktu widzenia prawa ale przede wszystkim przyzwoitości i zdrowego rozsądku atak przypuszczony na pracownika IKEI, który nie życzył sobie w miejscu pracy indoktrynacji LGBT. Niepokoi, że wypowiedzi pod jego adresem są pełne agresji i pogardy. Odziera się go z godności ludzkiej i odmawia mu niezbywalnych praw. Tymczasem wolność sumienia i wyznania jest miarą demokracji. Agresja zaś i pogarda nie są Polsce potrzebne, burzą pokój społeczny, sieją niepewność i poczucie zagrożenia. Jakże łatwo ale też jakże niebezpiecznie jest przeciwstawić człowieka drugiemu człowiekowi! Konstytucja Rzeczypospolitej nie tylko gwarantuje każdemu wolność wyznania ale też chroni przed ingerencją w przekonania osobiste wbrew woli zainteresowanego. Równocześnie nieuczciwym intelektualnie jest reagować w Polsce na cytaty z Pisma Świętego, jakby kultura europejska nie wyrastała z logiki chrześcijaństwa. Nie można nazwać tego inaczej jak tworzeniem wirtualnej rzeczywistości i narzucaniem przekonań przy wykorzystaniu pozycji silniejszego. Kiedyś król polski Zygmunt II August oświadczył „Nie jestem królem waszych sumień”. Tym bardziej pracodawca nie ma i nie może sobie uzurpować takiego prawa.

3. Gratulujemy Panu Tomaszowi odwagi w wyznawaniu i obronie wiary w codziennym życiu. To jest właśnie apostolstwo świeckich postulowane przez Sobór Watykański II w dekrecie Apostolicam actuositatem oraz przypomniane przez św. Jana Pawła II w adhortacji Familiaris consortio. Pana postawa zasługuje na uznanie i naśladowanie. Wszelkie wypowiedzi, które chciałyby z Pana uczynić oszołoma, ignoranta i agresora – nie mają podstaw w faktach. Chciałoby się powiedzieć za szafarzem chrztu świętego: „Taka jest nasza wiara. Taka jest wiara Kościoła, której wyznawanie jest naszą chlubą w Chrystusie Jezusie, Panu naszym”. Mamy nadzieję, że wyrządzone Panu krzywdy moralne i materialne zostaną wynagrodzone, zaś firma zaprzestanie działań ideologicznych w oparciu o uprzywilejowaną pozycję pracodawcy. Liczymy na zainteresowanie sprawą związków zawodowych i prokuratury. Chodzi przecież o istotny element ładu ustrojowego i kulturowego.

4. Również z innych firm i korporacji docierają do nas niepokojące sygnały o próbach propagowania ideologii LGBT. Wykorzystuje się do tego oficjalne strony internetowe i firmowe adresy poczty elektronicznej poszczególnych pracowników. Organizuje się spotkania agitacyjne, także z zagranicznymi aktywistami, w pomieszczeniach firmowych. Wielu pracowników milczy wobec skierowanych do nich nacisków, gdyż boją się utraty pracy albo dyskryminacji za poglądy. Prosimy pracodawców o szacunek wobec sumienia pracowników. Rozumiemy trudną sytuację pracowników, dla których utrata pracy byłaby poważnym problemem, ale musimy przypomnieć, że wszędzie istnieją nieprzekraczalne granice. Prośmy Boga, aby ochronił nas przed upodleniem.

5. Nie mniej niepokoi zachowanie wielu nauczycieli wobec dzieci i młodzieży, nacechowane propagandą zachowań LGBT. Rodzice i młodzież uskarżają się na narzucanie jako lektur obowiązkowych, tekstów wulgarnych w formie i treści. Organizuje się w szkole wyjścia do teatru na sztuki wyjątkowo obsceniczne, które niszczą wrażliwość erotyczną młodych. Na lekcjach, pod pozorem nauki języków obcych młodzież zmuszana jest oglądać i dyskutować o filmach odzierających z intymności. Do takich obojętnych ideologicznie tematów, jak chociażby rozmowa o problemie bezpłodności w małżeństwie, dołącza się np. dyskusję o prawie do adopcji przez pary jednopłciowe i piętnuje przy tym uczniów przeciwnych takiej możliwości. Z relacji uczniów wynika też, że liczni nauczyciele nie licząc się psychicznymi i moralnymi konsekwencjami swoich zachowań, z godną napiętnowania beztroską zadają podczas lekcji gwałt poczuciu przyzwoitości i intymności swych niepełnoletnich uczniów. W tym kontekście prosimy wszystkich rodziców: nie pozostawiajcie waszych dzieci samym sobie. Wasze dzieci nie są niczyją własnością – są wasze. Wszelkie instytucje życia społecznego – w tym szkoła – to instytucje, które tylko i wyłącznie są na usługach rodziny.

6. Prosimy o poszanowanie godności i wolności osobistej każdego człowieka. Prosimy, aby każdy zamyślił się chociaż przez chwilę nad zgodnością swojego działania z Ewangelią, oraz nad tym, co może zrobić dla Polski. Kto antagonizuje i rozpala emocje, ten nie służy Bożej sprawie. Prosimy o działania wyważone, zrodzone w sercach pełnych pokoju i miłości. Prosimy o opamiętanie. Chlubimy się, że gdy szalały prześladowania i wojny religijne, Polska – jako jedyna w Europie – była państwem bez stosów. Niech tak będzie nadal. Módlmy się słowami Romana Brandstaettera z Hymnu do Czarnej Madonny:

Matko Słowa,| Matko Dobroci.| Módl się o dobroć| wszystkich polskich słów. (…)| Niech ani jedno słowo | nie będzie złe.| Niech ani jedno słowo| nie nienawidzi.| Niech nie krzywdzi.| Niech nie zabija.| Niech wybacza.| Niech leczy.| Niech łagodzi.| Niech zamyka| człowiecze rany (…)| Módl się. (…)| Panno Jasnogórska,| Czarna,| o twarzy w bliznach| jak polska ziemia.

Świdnica, 5 lipca 2019 r.

W imieniu Rady Konferencji Episkopatu Polski ds. Apostolstwa Świeckich
Bp Ignacy Dec, przewodniczący

Za: https://episkopat.pl/oswiadczenie-rady-konferencji-episkopatu-polski-ds-apostolstwa-swieckich-w-sprawie-narzucania-ideologii-lgbt

Radio Maryja

Mężczyzna, który w poniedziałek zaatakował księdza we Wrocławiu, usłyszał zarzuty usiłowania zabójstwa. Trafił na trzy miesiące do aresztu. Grozi mu dożywocie. Ks. dr Ireneusz Bakalarczyk przebywa w szpitalu. Stan jego zdrowia jest stabilny.

Ksiądz dr Ireneusz Bakalarczyk doznał poważnego urazu brzucha i klatki piersiowej.

– Operacja trwała kilka godzin. Wymagała zaangażowania zespołu chirurgów. Całe szczęście sam zabieg przebiegł bez powikłań – poinformował lek. med. Wojciech Hap z Kliniki Chirurgii Ogólnej i Chirurgii Onkologicznej we Wrocławiu.

Stan księdza jest stabilny.

– Liczymy na to, że ten stan będzie się poprawiał i wkrótce ksiądz będzie mógł opuścić szpital – dodał lekarz.

Mężczyzna, który zaatakował księdza zmierzającego na poranną Mszę św. został zatrzymany przez przechodniów i trafił w ręce policji. Usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa. Zygmunt W. przyznał się do zarzucanego mu czynu i złożył wyjaśnienia. Teraz trafi na trzy miesiące do aresztu. Grozi mu dożywocie.

– Zachodzi uzasadniona obawa ukrywania się lub matactwa w sprawie. Z uwagi na bardzo surową karę grożącą podejrzanemu sąd zastosował środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania – poinformował Marek Poteralski, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego we Wrocławiu.

Zatrzymany napastnik nigdy nie był karany. Jest bezdomny. Gdy wyprowadzano go z sądu powiedział dziennikarzom, że nie żałuje tego, co zrobił oraz że nie znał księdza, którego zaatakował. Na pytanie, czy jego czyn miał związek z filmem Tomasza Sekielskiego „Tylko nie mów nikomu” odpowiedział, że to dobry trop.

– Będzie tego coraz więcej, ponieważ są ludzie słabi psychicznie na takie wyolbrzymianie, takie tworzenie klimatu, że Kościół to jedno wielkie zło – powiedział ks. prof. Waldemar Cisło, dyrektor Polskiej sekcji Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie.

Dramatyczne zdarzenia we Wrocławiu nie powstrzymały fali nienawiści wymierzonej w Kościół i kapłanów. W internecie pojawiły się skandaliczne komentarze.

„Ta kosa dla klechy w Breslau zostanie wykorzystana przez #PiSkomuna i inne frakcje broniące kościelnej pedofilii (Kukiz, PSL) do szczucia na niewierzących” – napisał na jednym z portali społecznościowych dr Wojciech Jabłoński, który występuje w roli niezależnego komentatora politycznego.

– Najczęściej spodziewamy się reakcji współczucia. Reakcji empatycznej, która odzwierciedla to co uważa większość społeczeństwa. Niestety wśród nas znajdują się ludzie, którzy nie potrafią się zachować w takiej sytuacji i należy im się za to społeczna nagana – ocenił socjolog dr Mirosław Boruta.

Fala hejtu wylała się też w komentarzach pod artykułami opisującymi wydarzenia z Wrocławia na portalu „Gazety Wyborczej”.

– Mowa nienawiści, jak ją popularnie nazywamy, czy hejt w stosunku do religii, do tego, co święte, a później przekłada się to na reakcję wobec księży. Mamy tego efekty – wskazał ks. prof. Waldemar Cisło.

W ostatnim czasie ataki na wartości katolickie nasiliły się, podobnie jak zwiększyła się liczba profanacji.

Tekst i zrzuty ekranowe za: http://www.radiomaryja.pl/informacje/areszt-dla-sprawcy-ataku-na-ksiedza-grozi-mu-dozywocie

Krzysztof Bzdyl*

Sędziowie mimo, że Konstytucja wymaga sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy, i nie rozróżnia w tym przepisie posiedzenia od rozprawy, chcą na siłę utajniać wszystko. Utajnia się po to, aby kłamać, oszukać, aby nieuczciwie prowadzić sprawę. Bo po co niejawne posiedzenia? (Oczywiście poza wyjątkami wskazanymi w Konstytucji). Dziś, 31 maja 2019 roku odbyło się posiedzenie sądu w sprawie podejrzenia popełnienia przestępstwa przez sędziego w sprawie, gdzie byłem przedstawicielem społecznym.

Sędzię wzięto z Wydziału Cywilnego do prowadzenia sprawy karnej. Oczywiście chciała utajnić sprawę. Przedstawiłem jej orzecznictwo sądowe oraz doktrynę, które nie pozostawiały wątpliwości co do konieczności prowadzenia sprawy w trybie jawnym. I tu musiała ustąpić, ale nie zgodziła się już na obecność mediów, które są jednym z gwarantów uczciwości całego procedowania. W odpowiedzi na protest publiczności sędzia zanim zaczęła się właściwa sprawa, zakończyła ją i odroczyła na nieustalony termin. Artykuł 14 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych głosi, że każdy ma prawo do sprawiedliwego i publicznego rozpatrzenia sprawy przez właściwy, niezależny i bezstronny sąd. Wątpliwości co do wiedzy, sprawiedliwości, uczciwości i bezstronności mieli chyba wszyscy obecni, bo cała sala skandowała trzy słowa: Konstytucja, Lustracja i Demokracja. A Konstytucja dlatego, że sędziowie, którzy stale powołują się na Konstytucję - gdy przychodzi co do czego - to tę Konstytucję łamią.

Wypada jeszcze dodać, że sędzia przeznaczyła na sprawę dość skomplikowaną tylko 30 minut, a ja na swoje wystąpienie potrzebowałem co najmniej jedną godzinę, bo materia prawna wymagała szczegółowej argumentacji. Prokurator też na salę sądową nie dotarł.

Na koniec chciałbym podziękować za obecność żołnierzowi Armii Krajowej dr. Januszowi Kamockiemu, licznym członkom Krakowskiego Klubu Gazety Polskiej, członkom Związku Konfederatów Polski Niepodległej i innych środowisk niepodległościowych.

Należy wprowadzić ławy przysięgłych we wszystkich sprawa karnych. Bez nich nie uda się reforma sądownictwa. Walka o sprawiedliwe i uczciwe sądownictwo trwa!

* Autor jest prezesem Związku Konfederatów Polski Niepodległej.

Janusz Kawecki

W Kościół katolicki i katolików w Polsce uderza się nagminnie kłamstwem, insynuacjami, manipulacją. Jedynie intensywność tych uderzeń zmienia się w różnych okresach, ale nie ustaje. Celem tych ataków jest zawsze naruszenie naszej godności i wiarygodności. W ostatnim okresie jednak dochodzi do bezprecedensowych, napastliwych wystąpień na forach publicznych. Wyzwiska (ostatnio: przyrównywanie nas do świń w błocie), profanowanie naszych świętości (ostatnio: wykorzystywanie jasnogórskiej ikony Matki Bożej jako instrumentu propagandy LGBT), napaści na budynki kościelne i klasztorne (ostatnio: rozwieszanie na tych murach plakatów ze sprofanowanymi obrazami), pikiety z obraźliwymi banerami i głośnikami przed budynkami kurii, zagłuszanie modlitwy prowadzonej w kościołach, rozpowszechnianie oszczerstw skierowanych przeciwko pasterzom naszego Kościoła, rozciąganie incydentalnych przypadków podejrzenia o naruszenie prawa na wszystkich kapłanów – to tylko niektóre sposoby atakowania godności ludzkiej. Działania lokalne, przeważnie nielicznych atakujących są wzmacniane przez media w ich zwielokrotnionym i często zmanipulowanym przekazie. Tak się dzieje np. z profanacją ikony Matki Bożej, której sprofanowany wizerunek jest wielokrotnie powtarzany jako ilustracja kolejnych informacji. Czyni się tak zapewne, aby zwielokrotnić ból odczuwany przez osoby wierzące. Stanowczo protestuję przeciwko takim działaniom.

W sytuacjach opisanych wyżej otaczam kapłanów i Kościół jeszcze intensywniejszą modlitwą. Sięgam też do publikowanych zbiorów świadectw wiernych o kapłanach i ich posłudze duszpasterskiej. „Kapłan w moim życiu” – to jeden z takich zbiorów. Przywołuję też z pamięci bardzo wielu duchownych, których Pan Bóg postawił na drodze mego życia. Postawa ich wszystkich wykazywana często w bardzo trudnych sytuacjach jest – jak się okazuje – skutecznym lekarstwem na zaśmiecanie przez przeciwników Kościoła przestrzeni komunikacji istniejącej wokół mnie i moich bliskich. To oczywiście nie wystarczy. Trzeba nam dawać świadectwo, że nie zgadzamy się na naruszanie godności wierzących, że we wspólnocie sprzeciwiamy się temu, protestujemy. Grzech trzeba usuwać z naszego życia, ale nie można przy takim rażeniu niszczyć wiele, znacznie więcej dobra. Protestuję więc przeciwko organizowanym i zwielokrotnionym przez media atakom na Kościół, na kapłanów i ich przełożonych in gremio. Ataki te odbieram jako dyskryminowanie katolików w życiu społecznym.

W demokratycznej Polsce nie może być przyzwolenia na publiczne podważanie dobrego imienia żadnego obywatela, w tym również kapłana, bez przeprowadzenia wymaganych prawem procedur. Nie może być naszej zgody na naruszanie godności żadnego człowieka, w tym również kapłana. Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej godność uznaje za źródło wolności i praw (por. art. 30) i nakłada na władze publiczne obowiązek ochrony tej godności. Żądam więc od policji, prokuratorów i sędziów zrealizowania konstytucyjnej ochrony godności katolików, w tym również kapłanów. Godność ta jest systematycznie naruszana przez publiczne znieważanie katolików, znieważanie naszych miejsc modlitw i świętych wizerunków, przez utrudnianie modlitwy, przez bezprawne podważanie wiarygodności naszych pasterzy, w tym także medialne uderzanie w św. Jana Pawła II, który całym swym życiem wykazał, że jest wiarygodnym świadkiem Chrystusa.

W minioną sobotę (18 maja, w 99. rocznicę urodzin Papieża-Polaka) przeprowadzono bezprecedensowe ataki na następcę ks. kard. Karola Wojtyły na stolicy krakowskiej. Atakowano naszego Pasterza w Poznaniu i w Krakowie. Nie mogę w tej sprawie zamilczeć. Okazuję swój ból i protestuję przeciwko takim działaniom owych, przecież nielicznych grupek osób i działaniom tych mediów, które owe wyczyny zwielokrotniły. Żądam też od władzy publicznej skutecznej ochrony przed tego rodzaju atakami agresji i nienawiści. A od tych mediów, które bezwolnie uczestniczyły w zwielokrotnianiu tej agresji oczekuję roztropności w przekazywaniu tego rodzaju informacji.

Proszę wszystkich katolików w Polsce, abyśmy jednoczyli się w sprzeciwie wobec opisanych tu naruszeń naszej godności. Proszę o wzajemne wspieranie się w tym sprzeciwie. Proszę o wspieranie naszych kapłanów, szczerze oddanych Panu Bogu i wspólnotom wiernych, którzy swoim życiem odważnie świadczą o Chrystusie. Możemy wspierać ich modlitwą, dobrym słowem i sprzeciwem wobec czynów naruszających ich godność i mających osłabić ich zapał duszpasterski. Nie lękajmy się wspierać dobra, sprzeciwiać się niesprawiedliwym ocenom rozciąganym na całe środowisko.

I wreszcie ostatnią prośbę kieruję do Pasterza mojej, Krakowskiej Archidiecezji. Ekscelencjo, bądź nadal takim, jak dotychczas, odważnym i niestrudzonym w prowadzeniu nas do Chrystusa. Bądź pewien, że idziemy za Tobą i dlatego nie lękamy się zła.

prof. Janusz Kawecki, członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji / Kraków, dnia 21 maja 2019 roku

Janusz Kawecki

W dniu 3 maja 2019 roku w Toruniu przed siedzibą Radia Maryja odbyła się hucpa kilkudziesięciu osób pod nazwą: Na drugi koniec Tęczy z Ojcem Tadeuszem. Chryja 2. Zorganizowały ją środowiska lewackie (wśród nich występujące pod nazwą: Toruński Strajk Kobiet) z flagami LGBT. Zebrani przebierańcy szydzili z katolickich wartości i symboli, znieważali Ojca Tadeusza Rydzyka, dyrektora Radia Maryja, kapłana i duszpasterza, wielce zasłużonego w budowaniu ładu moralnego w Polsce.

Podobną, bezczelną prowokację zorganizowało to samo środowisko w ubiegłym roku. Wówczas Poseł Anna Sobecka zgłosiła to do Prokuratury w Toruniu, która bada sprawę już od roku. Z powodu tego zgłoszenia Pani Poseł została w tegorocznej hucpie również poddana bezczelnemu znieważeniu.

Przed zorganizowaniem tegorocznej prowokacji organizatorzy nie uzyskali zgody Prezydenta Torunia oraz Wojewody Kujawsko-Pomorskiego. Pomimo tego oraz wiedzy o przebiegu ubiegłorocznej hucpy Sąd Okręgowy w Toruniu uchylił obydwie decyzje władz (samorządowej i wykonawczej) i tym samym kolejny raz zezwolił na szydzenie z katolickich wartości i symboli, bezczelne naruszanie godności Kapłana. Łatwo zauważyć, że celem głównym tego typu prowokacji było uderzenie w godność Kapłana. Ta zaś jest (por. art. 30 Konstytucji RP) nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych. Nie muszę tu chyba przypominać, że Konstytucja RP wywodzi nasze prawa z trzech fundamentalnych wartości: godności, wolności i równości. Godność jest z tych najważniejsza. Przysługuje każdemu, ale naruszenie jej wobec Kapłana powoduje, iż uderza to w wypełnianie przez Kapłana posługi duszpasterskiej. Uderza tym samym we wszystkich, którzy z tej posługi korzystają. Również we mnie!

Dlatego niniejszym listem występuję do Ministra Sprawiedliwości, Prokuratora Generalnego, aby objął swoim osobistym nadzorem prowadzoną przez Prokuraturę w Toruniu sprawę zgłoszenia przez Poseł Annę Sobecką a dotyczącą prowokacji zorganizowanej przed siedzibą Radia Maryja w ubiegłym roku i spowodował uwzględnienie w tym badaniu również hucpy tegorocznej.

Dlatego też występuję do Pierwszej Prezes Sądu Najwyższego, aby w ramach swego nadzoru przypomniała sędziom, w szczególności zaś sędziom Sądu Okręgowego w Toruniu, iż ferując wyroki w sprawach podobnych do tu opisanej powinni uwzględniać również wiedzę o zachowaniach wnioskodawców w przeszłości, aby nie doprowadzać do prowokacji stanowiących kolejne naruszanie prawa.

Z zestawienia kolejnych decyzji podejmowanych w opisanej tu sprawie widać wyraźnie, że władza samorządowa i wykonawcza uwzględniały w swoich postanowieniach zachowania organizatorów hucpy w przeszłości. Władza sądownicza zaś albo z potrzeby takiego uwzględnienia jeszcze nie zdaje sobie sprawy, albo zezwalając decyduje się na kolejną prowokację. Wydaje się więc, że potrzebne jest przypomnienie o tym ze strony Sądu Najwyższego.

Z nadzieją, że niniejsze wystąpienie zostanie właściwie odczytane pozostaję z wyrazami należnego poważania,

prof. Janusz Kawecki, członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji / Kraków, dnia 4 maja 2019 roku

Anna Dąbrowska*

Jakub Bierzyński, doradca Roberta Biedronia, były doradca Ryszarda Petru, popełnił tekst dotyczący polskiego antysemityzmu.

Według znanych dobrze wzorów, dopasował autor do przyjętej wcześniej tezy odpowiednie cytaty, zgrabnie pomieszał prawdę historyczną z kreowaną, fakty z mitami, dodał opowieści mających patent na rację pseudo-autorytetów i stworzył, wyjątkowo obrzydliwy, antypolski paszkwil. Wkrótce przedrukuje go z pewnością kilka zachodnioeuropejskich tytułów. Można oczywiście tłumaczyć sobie potrzebę pisania pana Bierzyńskiego kampanią wyborczą. Wszak nie tylko jest doradcą lidera nowej partii, ale podobno ma być też jej kandydatem.

Bierzyński przyłożył się do pracy. Przeprowadził czytelnika przez kolejne epoki i pokazał mu, jak miał fałszywie ukształtowany pogląd na temat relacji polsko-żydowskich. Zaczął od karczmy Jankiela a skończył na powojennych pogromach w polskich wsiach i miasteczkach.

„To, że Polska stała się domem dla milionów Żydów z całej Europy, nie było wynikiem szczególnej tolerancji i otwartości w kraju nad Wisłą, ale rezultatem świadomej gry ekonomicznej szlachty przeciw mieszczanom i własnym chłopom. Żydzi byli tylko narzędziem w tej grze” – wyjaśnia nam redaktor, doradca lidera „Wiosny”.

Do swych karkołomnych tez dorzuca też autor cytaty stosowne z Romana Dmowskiego i dzieł analizujących hitleryzm. Taka „przypadkowa” zbitka.

Jednym z etapów wędrówki z Bierzyńskim po bezdrożach polskiego antysemityzmu jest muzeum POLIN. W przypadku tej instytucji ma autor tekstu sporo zastrzeżeń. Dotyczą głównie tego, czego w placówce brakuje a zdaniem Bierzyńskiego: „Nie ma opisu mechanizmu infekcji antysemityzmem, który przyszedł jako zbrodnicza nazistowska ideologia, ale padł w Polsce na żyzny grunt. A wynikał z wiekowych uprzedzeń budowanych pomiędzy polskimi chłopami a Żydami”. I oto kolejna tajemnica została nam odkryta. Nie poprzestaje na tym przyszły polityk. Dzielnie walczy ze stereotypami po obu stronach i wskazuje na brak w muzeum informacji na temat win żydowskich: „Żydzi witali Sowietów jako wyzwolicieli. Nic dziwnego. Bolszewicka Rosja jako jedno z nielicznych państw ówczesnej Europy, ogarniętej ideologią nacjonalizmu, rzeczywiście i z przekonaniem stosowała ideologię ponadnarodową, w której, cokolwiek o niej powiedzieć, nie było cienia antysemityzmu”. Teraz tylko wzbudzimy w sobie refleksje na temat dlaczego nas kresowi Żydzi nie lubili i mamy jeszcze szansę się poprawić.

Dalej jest już zgodnie z kreowaną od lat wielu narracją (fot. YouTube), choć uzupełnioną nowymi danymi: „Pogromy we wschodniej Polsce miały dobry pretekst – kolaborację Żydów z sowieckim najeźdźcą – ale ich głęboka przyczyna tkwiła głębiej, w setkach lat upodlenia. Stąd spontaniczne mordy. Nie tylko Jedwabne, lecz także Wąsosz, Radziłów, Szczuczyn, Jasionówka, Radziłów, Goniądz i ponad setka innych miejscowości, gdzie doszło do pogromów jakby wyjętych z czasów powstania Chmielnickiego”.

Wszystko co wcześniej zostało napisane, prowadzi autora do konkluzji, którą poprzedził jednoznacznym stwierdzeniem: Polacy są poczwórnie współodpowiedzialni za zbrodnie Holocaustu.

Oto argumenty Bierzyńskiego uzasadniające jego tezę: „Po pierwsze jako granatowa policja. – 18 tysięcy ludzi ściśle współpracowało z hitlerowską administracją. (…) Po drugie jako sprawcy. Jedwabne to jedynie jedno z wielu miasteczek, gdzie pogromy przeprowadzono z inicjatywy i rękami ich polskich mieszkańców.Po trzecie jako donosiciele. AK szacowała liczbę aktywnych donosicieli na 60 tys. (…) Po czwarte jako szabrownicy – nie tylko donoszący na sąsiadów, by przejąć ich majątek, ale także przede wszystkim przejmujący mienie "pożydowskie", czyli to, co zostało po ofiarach - także wtedy, gdy sami nie brali udziału w denuncjacjach”. Takiego tekstu nie powstydziłby się nawet „Jerusalem post”!

Próżno szukać w opowieści Bierzyńskiego opublikowanej na portalu wp.pl choćby słowa o Irenie Sendlerowej, rotmistrzu Pileckim, rodzinie UImów, czy Kowalskich, o Żegocie. Nie pasują do narracji. Nawet gdyby się znalazły, autor przekonałby nas, że to bohaterowie narodowej legendy, mającą poprawić Polakom samopoczucie. Woli udawać, że nie było tysięcy sióstr zakonnych i kapłanów, zaangażowanych w ratowanie żydowskich dzieci. O tym, że tylko w okupowanej Polsce, według Bierzyńskiego na wskroś antysemickiej, podanie Żydowi choćby okruszka chleba groziło śmiercią „przestępcy” i jego całej rodzinie, też redaktor nie wie? Nawet w wikipedii, na którą się w tekście powołuje o tym napisano. Nie ma też pół nawet słowa o Stefanie Michniku, Lunie Brystygierowej, Wolińskiej… Tysiącach żydowskich funkcjonariuszy komunistycznych sądów i urzędów bezpieczeństwa, tropiących katujących i wydających na śmierć najlepszych z Polaków, Niezłomnych Bohaterów!

Prawda o relacjach polsko-żydowskich jest trudna, jak tragiczne jest nasze wspólne doświadczenie niemieckiej okupacji. Nikt nie ma prawa jej zakłamywać. Ani odpowiedzialni za Muzeum Auschwitz, czy II Wojny Światowej, ani politycy polscy, czy izraelscy, ani w końcu publicyści. Wciąż żyją świadkowie, coraz bardziej dostępne archiwa, pełne są relacji z tamtych strasznych dni.

* Autorka jest prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Tekst i ilustracja za: https://warszawskagazeta.pl/felietony/anna-dabrowski/item/6229-skandaliczny-tekst-doradcy-biedronia-oskarzenia-o-antysemityzm-w-nim-to-pikus

Mirosław Boruta

8 lutego 2019 roku odbyło się pierwsze posiedzenie Sądu Rejonowego dla Krakowa-Śródmieścia (II Wydział Karny), podczas którego procedowano sprawę p. Grzegorza Sycza przeciwko prokuraturze, która odmówiła ścigania sprawcy. Sprawca to Zbigniew Bajkowski, który podczas demonstracji przy Wawelu, wołał, że partia Prawo i Sprawiedliwość jest faszystowska, a jej zwolenników nazwał... faszystami. Prokurator stwierdził natomiast, że takie epitety nie stanowią czynu zabronionego.

Poszedłem na to posiedzenie sądu nie tylko z dziennikarskiej powinności, ale i jako socjolog języka, który musi umieć rozgraniczyć ważną zasadę wolności wypowiedzi (wolności słowa) oraz obelg, wyzwisk, pisząc po prostu - chamstwa w przestrzeni publicznej, chamstwa, które - jak widać - ma pozostać bezkarne.

Jakiekolwiek próby naprawy Rzeczypospolitej bez ukrócenia zalewu mowy nienawiści, obelg, wyzwisk i... beznamiętnego przyglądania się tym procederom na nic się nie zdadzą.

Uważam, że organy państwa nie tylko nie mogą uchylać się przed ściganiem sprawców, ale powinny to czynić z urzędu. Wyobrażam sobie Polskę, w której nikt nikogo nie lży, wyzywa, obrzuca obelgami, i wiem, że o taką Polskę warto walczyć. Tak jak dzisiaj pokazali to nieliczni zebrani, świadkowie wydarzeń, kombatanci, osoby odznaczone państwowymi medalami, z całą pewnością nie faszyści. Raczej ludzie, którym zależy na Polsce, patrioci, dlaczego jednak jest ich już tylko garstka?

Krzysztof Bzdyl

(Fotografie w tekście p. Adam Koprowski za: www.uj.edu.pl/wiadomosci)

Szanowni Państwo, 11 grudnia 2018 roku byłem obecny, wraz z innymi weteranami walk o Niepodległą Polskę, na promocji książki „Wkład krakowskiego i ogólnopolskiego środowiska prawniczego w budowę podstaw ustrojowych III Rzeczypospolitej”. To wydarzenie, jak wynika z relacji prasowej UJ, zgromadziło w Librarii Collegium Maius UJ grono znakomitych prawników, uczestników prac Centrum Obywatelskich Inicjatyw Ustawodawczych "Solidarności" oraz władze rektorskie UJ.

Były oficjalne przemówienia współautorów książki w których wychwalano postawę pracowników UJ, bo stan wojenny - jak mówili - nie miał dojścia do UJ i nawet nie założono tu podsłuchów. Złośliwi twierdzą jednak, że podsłuchy były niepotrzebne, bo agentura wśród pracowników dostarczała obfite i obszerne materiały do SB, a także wyrzucano niepokornych pracowników naukowych, a zakaz ich powrotu obowiązuje do dziś.

Zabrałem głos jako ostatni, jako przedstawiciel a zarazem przewodniczący Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie, które już od szeregu lat jest zaniepokojone bezprawiem sądowym. I tym ogromem bezprawia na konkretnych przykładach próbowałem zainteresować - jak stwierdził rzecznik UJ - znakomitych prawników, a do tego wywodzących się z "Solidarności" społeczników. To oni przygotowali projekt nowego, wspaniałego ładu prawnego, który miał służyć wolnym ludziom. Skutek okazał się przeciwny do zamierzonego. Sędziowie są niezależni, a przez to, jak praktyka pokazuje, nie kontrolowalni. Zgodnie ze stwierdzeniem lorda Actona, że „każda władza deprawuje, a władza absolutna deprawuje absolutnie" część sędziów stała się zdeprawowana, czy też zdemoralizowana. A ich decyzje są zatwierdzane przez rzeczników dyscyplinarnych, bo przecież oni wszyscy należą do zupełnie nadzwyczajnej kasty. A reszta społeczeństwa to podludzie.

Mówiłem o karygodnych zachowaniach sędzi, takich jak pozbawianie oskarżonych prawa do obrony. To prawo istnieje od setek lat. W praktyce nie istniało w czasach stalinowskich. Dzisiaj w ramach niezależności sędziowskiej ta stalinowska zasada jest dalej praktykowana i akceptowana. Starałem się również powiedzieć o karygodnym zachowaniu i decyzjach sędziów w stosunku do przedstawicieli społecznych w trakcie procesów wytaczanych weteranom walk o Niepodległą Polskę za działalność patriotyczną. Sędziowie nie dopuszczają do wypowiedzi przedstawicieli społecznych, bo jak mówią boli ich głowa, są zmęczeni, jest już późno itd., nie rejestrują ich wypowiedzi, kłamią, zastraszają przedstawicieli społecznych, nie dopuszczają ich do udziału w sprawach na podstawie wyssanych z palca powodów. Jednym słowem robią wszystko, aby społeczeństwo nie patrzyło im na ręce. Sędziowie, jak z tego wynika, stoją ponad prawem, prawdą i sprawiedliwością.

Tej mojej wypowiedzi nie mogłem dokończyć, bo dostojni prawnicy poczuli się oburzeni słowami prawdy. Odebrano mi głos, mimo, że nikt nie limitował czasu wypowiedzi moich przedmówców. W murach Collegium Maius UJ nie można głosić prawdy. Sam Jego Magnificencja rektor prof. dr hab. med. Wojciech Nowak poczuł się urażony. Mam nadzieję, że rozwiałem wątpliwości co do konieczności głębokiej reformy sądownictwa polegającej na wprowadzeniu do każdej sprawy sądowej przedstawicieli społecznych o szerokich i silnych uprawnieniach. Inaczej nasz los będzie zależał od widzimisię sędziego, a tego nikomu nie życzę.

Krzysztof Bzdyl

Kraków, 23 listopada 2018 roku / Przedstawiciel Społeczny - Krzysztof Bzdyl / Sprawa: sygn. akt: II K 1561/16/S – nowa sygn. akt: IV Ka 581/18 / Odpowiedź na pismo sygn. akt Kd.-72-91/18 z dn. 9.11.2018 r.

Zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego
dla Apelacji Krakowskiej
SSA Tomasz Szymański
ul. Przy Rondzie 3, 31-547 Kraków

Skarga nr 2 na sędziego Tomasza Greblę

Szanowny Panie Rzeczniku,

przeczytałem ze zdziwieniem Pana pismo informujące mnie o nie znalezieniu podstaw do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego przeciwko SSO w Krakowie Tomaszowi Grebli, który prowadził rozprawę odwoławczą. Jak zwykle kontrole prowadzenia rozpraw sprowadzają się do odczytania protokołów z rozpraw, które mają się tak do rzeczywistego przebiegu rozprawy jak gazeta sowiecka „Prawda” do prawdy…

Sędzia Grebla prowadził sprawę w podobny sposób co sędzia Małgorzata Rokosz w sądzie rejonowym. A prowadziła ją w skandaliczny sposób. Jako przedstawiciel społeczny napisałem do wszystkich szczebli sądownictwa i do Ministra Sprawiedliwości ponad 30 skarg na łamanie prawa przez nią, które dokumentują przerażający obraz bezprawia sądowego. Wśród wielu zarzutów trudno o cięższy zarzut niż pozbawienie obu oskarżonych weteranów walk o Niepodległą Polskę prawa do obrony. Mnie uniemożliwiła wykonywanie moich obowiązków przedstawiciela społecznego…

Kiedy zgłosiłem chęć wypowiedzenia się sędzia Grebla zachowujący się od wejścia na salę sądową jak ranny odyniec stwierdził, że jeżeli spróbuję powiedzieć choć jedno słowo, to mnie policja zaraz wyrzuci z sali. Chciałem pomóc niewinnie skazanym, w związku z tym czekałem cierpliwie na skorzystanie z mojego prawa do wypowiadania się. Oczywiście do tego nigdy nie doszło. Sędzia Grebla polecił policji wyrzucenie publiczności z sali, a następnie wpuszczenie tylko pięciu osób. Wydając te decyzje nie informował publiczności, ani oskarżonych, ani mnie. Tym bardziej nie uważał za stosowne podać uzasadnienia. To policja przekazywała nam te rozkazy. Sala sądowa mogła oczywiście pomieścić o wiele więcej osób, być może całą publiczność. Można też było przenieść rozprawę do większej sali. Zostałem pozbawiony prawa do opisania bezprawia sądowego dokonanego przez sędzię M. Rokosz. Sędzia Grebla rozpoczął rozprawę od zwrócenia się do stron o wygłoszenie mów końcowych. Mnie oświadczył, że mam prawo do wygłoszenia trzech zdań. Nie mogłem wypowiedzieć się o faktach dotyczących procesu, ani o moich opiniach, a co najważniejsze opisać bezprawia sądowego panującego w sądzie rejonowym. Po trzech zdaniach sędzia przerwał moją wypowiedź. Takie postępowanie jest złamaniem art. 406 k.p.k., który nie stanowi o jakichkolwiek ograniczeniach czasu trwania wypowiedzi stron, jak również przedstawiciela społecznego. Nie można bowiem ograniczyć wypowiedzi stron i quasi stron powołując się na sprawne prowadzenie sprawy. Pan Rzecznik zdaje się zapominać, że w procesach karnych najważniejsze jest poznanie faktów, dojście do prawdy i sprawiedliwy wyrok, a nie szybkość prowadzenia rozprawy…

Sędzia nie powinien zachowywać się jak komunistyczny cenzor. Wypowiadałem się na innym procesie w sądzie rejonowym w Nowym Sączu, sygnatura akt sprawy: II K 389/15 i sędzia Anna Serwin Bajan wyraziła zgodę na moją ponad dwugodzinną wypowiedź w ostatnim dniu procesu – 4.10.2018 r. Protokół z tej sprawy również nie odzwierciedla przebiegu rozprawy, bo sędzia nie odnotowała ani słowa z mojej wypowiedzi, mówiąc, że to jest niedozwolone. Ciekawe, czy Pan również tak uważa. Jeżeli mogłem się wypowiadać tak długo jak to było konieczne w Nowym Sączu, to zachowanie sędziego Grebli w Krakowie ograniczające moją wypowiedź do 3 zdań było prawdopodobnie złamaniem prawa, a konkretnie art. 231 § 1 kk stanowiącym o przekroczeniu uprawnień przez funkcjonariusza publicznego jakim niewątpliwie jest sędzia Grebla.

Szanowny Pan Sędzia nie odpowiedział na zarzut dotyczący trybu w jakim była prowadzona rozprawa, czy to była rozprawa jawna, czy niejawna. Sędzia Grebla o takim drobiazgu nie raczył nikogo na sali poinformować. Nie mogłem go zapytać, bo ziejący wściekłością sędzia groził w wypadku powiedzenia choćby słowa wyrzuceniem mnie na korytarz przez policjantów, którzy stali w pogotowiu w moim najbliższym otoczeniu. Również sędzia Grebla zabronił rejestracji obrazu i dźwięku z rozprawy nie podając żadnego powodu podjęcia takiej decyzji. Nawet rozprawy stalinowskie sprzed prawie 70 lat były nagrywane. Stąd wiemy, jak sędziowie – mordercy w togach ferowali wyroki śmierci na Żołnierzach Niezłomnych. Nawet moja rozprawa w czasach stanu wojennego przed komunistycznym sądem wojskowym nie odbywała się w takiej atmosferze zastraszania. Samo sądownictwo od czasów stanu wojennego nie zmieniło się na lepsze, a tylko na gorsze. Chciałbym bardzo usłyszeć uzasadnienie takich barbarzyńskich działań i zachowań.

Na szereg pytań zawartych w moim poprzednim piśmie Pan nie odpowiedział. Dlatego kieruję je jeszcze raz. Oto te pytania: jakim prawem nie wpuszczono publiczności na salę sądową, mimo, że rozprawa była jawna, dlaczego sędzia zabronił rejestracji obrazu i dźwięku, dlaczego na odczytanie wyroku, które zawsze odbywa się z udziałem publiczności, tym razem nie wpuszczono publiczności licznie zgromadzonej przed drzwiami sali rozpraw. Czy sędzia Grebla ma prawo uchwalania artykułów kodeksu karnego. Jeżeli tak, to byłby niepotrzebny sejm do uchwalania ustaw. Sędzia Grebla, jak wynika z jego decyzji, potrafi go doskonale zastąpić. Okazywanie przez sędziego Greblę wobec mnie jawnej wrogości widzianej też przez inne osoby będące na sali sądowej nie świadczy dobrze o charakterze sędziego.

Sędzia Grebla złamał zasady zawarte w Zbiorze ZASAD ETYKI ZAWODOWEJ SĘDZIÓW. Wystarczy przeanalizować sposób w jaki prowadził tą rozprawę, że wspomnę tylko, że nie raczył wyjaśniać stronom kwestii proceduralnych i wydając różne postanowienia nie uzasadniał ich w żaden sposób. Jedyne widoczne uzasadnienie to przemoc fizyczna na którą się stale powoływał, której dokonają sprowadzeni policjanci na sali sądowej i trzymane odwody na korytarzu.

Przedstawiciel społeczny powinien zostać zawiadomiony o terminie rozprawy odwoławczej zgodnie z art. 458 k.p.k. Niezawiadomienie mnie o terminie rozprawy jest oczywiste i ma rażący charakter. Pan uważa, że ponieważ byłem obecny na rozprawie, a więc udaremniłem zamiar nie dopuszczenia mnie do rozprawy, to to jest bez znaczenia. Wprost przeciwnie, w mojej ocenie doszło prawdopodobnie do złamania prawa i to powtórnie art. 231 § 1 kk stanowiącym o niedopełnieniu obowiązków służbowych przez sędziego. Gdyby przyjąć Pana interpretację to fakt, że zabójca nie zastrzelił człowieka, bo nie trafił, powoduje brak przestępstwa, bo ofierze nic się nie stało. Ocena społeczna takich czynów jest przeciwna pańskiej.

Takich sędziów, którzy uważają, że prawo to oni, a nie jakieś kodeksy, jest więcej. Dotyczy to np. sędziego Tadeusza Dąbrowskiego w sądzie rejonowym w Suchej Beskidzkiej w sprawie sygn. akt II K 282/18. Wszystko o nim zawarłem w skardze z dnia 24.10.2018 r. do Z-cy Rzecznika Dyscyplinarnego w Sądzie Okręgowym w Krakowie. Mając takie doświadczenia trudno się dziwić, że społeczeństwo nazywa sądownictwo wymiarem niesprawiedliwości.

Teoretycy prawa mówią, że instytucja przedstawiciela społecznego jest tworem martwym i podają różne przyczyny tego stanu rzeczy. Nie podają tej jednej najważniejszej, że to sami sędziowie robią wszystko, aby zniszczyć tą formę udziału społecznego w sądownictwie. Sędziowie kłamią, zastraszają przedstawicieli społecznych, nie dopuszczają ich do udziału w sprawach na podstawie wyssanych z brudnego palca powodów. Jednym słowem robią wszystko, aby społeczeństwo nie patrzyło im na ręce. Jest właśnie tak jak powiedziała pewna sędzia, że oni wszyscy są „zupełnie nadzwyczajną kastą” i stoją ponad prawem, prawdą i sprawiedliwością.

Chciałbym bardzo się mylić. Dlatego będę oczekiwał na Pańską odpowiedź zawierającą tym razem bardziej pogłębioną analizę faktów podanych przeze mnie.

Z poważaniem, Krzysztof Bzdyl - przedstawiciel społeczny w procesie sygn. akt II K 1561/16/S, odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski i Krzyżem Wolności i Solidarności, więzień polityczny z lat PRL – więziony w Warszawie przy ul. Rakowieckiej, w Krakowie w więzieniu przy ul. Montelupich, w Nowym Wiśniczu, w Raciborzu, w Strzelcach Opolskich, w Kłodzku i w Strzelinie, przewodniczący Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie, prezes Związku Konfederatów Polski Niepodległej 1979-89, członek Prezydium Okręgu Małopolska Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, członek Wojewódzkiej Rady Konsultacyjnej do Spraw Działaczy Opozycji Antykomunistycznej oraz Osób Represjonowanych z Powodów Politycznych, członek Związku Więźniów Politycznych Okresu Stanu Wojennego.

akopoznanJako członkowie Akademickiego Klubu Obywatelskiego z wielkim smutkiem przyjęliśmy wejście na ekrany polskich kin filmu „Kler”.

Film ten wpisuje się w ideologiczną wojnę z Kościołem katolickim w Polsce. Jest antyklerykalną agitką, której celem jest wzbudzenie złych emocji. Jednostronne, od początku do końca przewidywalne, dyktowane złą wolą ujęcie tematu czyni z filmu nie dzieło artystyczne lecz kolejną maczugę propagandową.

Ubolewamy, że uznani artyści zdecydowali się być się narzędziem w ideologicznej walce. Uczestniczą w mowie nienawiści, w eskalowaniu antyklerykalizmu, uderzają przy tym w środowisko o wielkich zasługach dla kultury polskiej. O znaczeniu polskiego Kościoła w oporze przeciw zaborcom i totalitaryzmom nie trzeba przecież przypominać. O kulturotwórczej roli religii katolickiej w mozolnym procesie budowania demokratycznej Europy – również.

Nie kwestionujemy prawa artystów do wolności krytyki każdej sfery społecznego życia. Kwestionujemy natomiast posługiwanie się fetyszem owej wolności do rozbudzania złych emocji i serwowania stereotypowego obrazu w celach jednoznacznie ideologicznych.

Jako klub zrzeszający ludzi nauki, wierzących i niewierzących, nie godzimy się z praktykami manipulacyjnymi niszczącymi demokrację przez emocjonalną stygmatyzację.

Ubolewamy ponadto, że film powstał z publicznym dofinansowaniem, co cofa nas do minionych czasów, gdy pieniądze podatników wykorzystywano do walki ze społeczeństwem. Tu niestety „dobra zmiana” nie zapobiegła sprzeniewierzeniu publicznych środków.

Do wszystkich mediów szanujących swoją reputację i swoich odbiorców apelujemy, by w odpowiedzi na film utworzyły specjalne rubryki poświęcone przedstawianiu pozytywnych aspektów pracy polskich duchownych. Ze znalezieniem licznych przykładów nie będzie najmniejszego kłopotu.

Przewodniczący i Zarząd AKO Poznań: prof. dr hab. Stanisław Mikołajczak – UAM / prof. dr hab. Stefan Zawadzki – UAM / dr hab. Elżbieta Czarniewska – UAM / dr Tadeusz Zysk – Wydawnictwo Zysk i spółka / ks. prof. dr hab. Paweł Bortkiewicz – UAM / mgr inż. Piotr Cieszyński – informatyk / mgr Ewa Ciosek – ekonomista / prof. dr hab. Jacek Dabert – UAM / prof. dr hab. inż. Antoni Florkiewicz – Politechnika Poznańska / dr Zdzisław Habasiński – informatyk / prof. dr hab. Stanisław Kozłowski – Uniwersytet Przyrodniczy / mgr Jan Martini – artysta muzyk / prof. dr hab. Grzegorz Musiał – UAM / prof. dr hab. Jan Paradysz – Uniwersytet Ekonomiczny / prof. dr hab. Stanisław Paszkowski – Uniwersytet Przyrodniczy / prof. dr hab. Wojciech Rypniewski – PAN / prof. dr hab. Wojciech Święcicki – PAN / dr hab. Witold Tyborowski – UAM / prof. dr hab. inż. Jerzy Weres – Uniwersytet Przyrodniczy / prof. dr hab. Barbara Wysocka – PAN / mgr Tomasz Zdziebkowski – przedsiębiorca.

Pod treścią listu mogą Państwo podpisać się tutaj: http://ako.poznan.pl/8704

ksdlogopfaNa tyle mamy wiedzę, mimo fałszowania historii, że wiemy doskonale, jak działają wrogie Polakom środowiska. Niezależnie, czy są to wrogowie zewnętrzni: zaborcy, okupanci, najeźdźcy, czy wewnętrzni: ludzie z poczuciem misji stworzenia nowego, wspaniałego świata bez narodów, bez wartości, wszyscy oni mają świadomość, że siłą naszego narodu jest wiara. Skoro nie udało się wmówić nam, że Pana Boga nie ma, trzeba nam zohydzić tych, którzy nas do Niego prowadzą. Bez których nie będziemy w stanie w pełni korzystać z Bożego Miłosierdzia. Ludzie ci posługują się różnymi metodami. Dziś orężem w tej walce jest też kultura. Zbyt wiele niestety jest przykładów ohydnej, profanującej sacrum sztuki, by je tu wyliczać. Najnowszym jest film reżysera Wojciecha Smarzowskiego pt. „Kler”.

Nie dajmy sobie wmówić, że powstało dla dobra polskiego Kościoła, jak tłumaczy Krzysztof Zanussi. Nie jest też żadną odpowiedzią na nurtujące nas pytania. Gdyby taki był zamysł twórców – od scenarzysty, przez reżysera do aktorów - stworzyli by obraz pokazujący prawdziwy problem współczesnej Europy – jej islamizację. Tylko - tego typu temat nie jest ani politycznie poprawny, ani dochodowy a co chyba najważniejsze, wyznawcy islamu, to nie chrześcijanie. Szydzenie z tej religii może drogo kosztować.

Z katolików, zwłaszcza polskich oraz wszystkiego, co z katolicyzmem się kojarzy, można drwić bez żadnych hamulców. Robią to ludzie z tytułami naukowymi i bez nich. Politycy, gwiazdy kina i estrady, celebry ci i tzw. przeciętni Polacy. Bezkarnie, bezrefleksyjnie, bezwzględnie.

Dziś Polacy stają przed kolejną próbą wierności. Wierności spuściźnie św. Jana Pawła II, bł. ks. Popiełuszki i sługi Bożego Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Największych synów współczesnego polskiego Kościoła. Ludzi, którzy nie wahali się świadczyć Pana Boga i patriotyzmu, w czasach najtrudniejszych. Im zawdzięczamy to, że wciąż jesteśmy Polakami i katolikami.

Naszym dziś obowiązkiem jest w imię ich pamięci świadczyć wierność polskiemu Kościołowi i polskim Kapłanom.

Z pełną świadomością obecności zła zarówno wśród ludzi świeckich, jak duchownych, nie możemy jednak pozwolić na rozliczanie tych ostatnich przez ludzi, którzy przez ostatnie lata używają swych nazwisk dla ochrony swego kolegi z branży, któremu sądownie udowodniono czyny niegodne.

Inną, równie skandaliczną sprawą jest sfinansowanie tego wyjątkowo obrzydliwego obrazu kwotą 3,5 miliona złotych ze środków Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, czyli pieniędzy wypracowanych przez Polaków. Czy ktoś ich pytał, czy chcą wesprzeć antyklerykalny, antykatolicki i antypolski de facto film?

Każdy z nas potrzebuje czasem refleksji na sobą i otaczającą nas codziennością. Dziś jest właśnie taki czas, dla wszystkich, którzy przyjęli sakramenty włączające ich we wspólnotę Kościoła.

Sama refleksja jednak już nie wystarczy. Potrzeba wyraźnej deklaracji: czy jestem w Kościele, czy poza nim!

Wszyscy, którym sprawa Ojczyzny leży na sercu, którzy kochają Pana Boga i Polskę, muszą dziś jasno i wyraźnie powiedzieć „nie” niszczeniu naszych narodowych wartości.

Apelujemy do ludzi sumienia, wszystkich, którzy każdej niedzieli wyznają publicznie swoją wiarę: zbojkotujmy ten upokarzający katolików film. Brońmy naszych kapłanów przed odzieraniem ich z godności, poniewieraniem wartości ich posługi.

Piętnując zło, niezależnie od kogoś, kto je popełnia brońmy godności osób, które wypełniają wiernie kapłańską posługę.

Nie poszerzajmy ciemności zła, poprzez wspieranie kont producentów i dystrybutorów tego skandalicznego obrazu.

Katolickie Stowarzyszenie Dziennikarzy, Zarząd Główny