Przeskocz do treści

Radio Maryja

Prawo i Sprawiedliwość straciło władzę w sejmiku województwa śląskiego. Klub PiS opuściła trójka radnych oraz marszałek Jakub Chełstowski. Wszyscy dołączyli do Ruchu Samorządowego: Tak! Dla Polski. Prezes Prawa i Sprawiedliwości,

Jarosław Kaczyński, w miniony weekend znów spotkał się z wyborcami. Tym razem na Śląsku. – Kto wygrywa na Śląsku, wygrywa w Polsce – stwierdził wówczas polityk. Wystąpieniom prezesa z bliska przysłuchiwał się marszałek województwa – Jakub Chełstowski z Prawa i Sprawiedliwości. Polityk już wtedy wiedział, co wydarzy się w poniedziałek w sejmiku wojewódzkim. Radni z PO, PSL i SLD, wsparci przez marszałka i troje byłych radnych PiS, odwołali członków zarządu związanych z Prawem i Sprawiedliwością, w tym przewodniczącego sejmiku, Jana Kawuloka.

W ich miejsce wybrano samorządowców z opozycji. Radni i marszałek, którzy opuścili PiS, przeszli do Ruchu Samorządowego Tak! Dla Polski, współpracującego z opozycją. Jak tłumaczył jeden z radnych, Rafał Kandziora, samorządowcy nie zgadzają się z polityką PiS wobec Brukseli. – Co z tego, że marszałek województwa wynegocjował duże środki unijne w postaci ponad pięciu mld zł, jeżeli uruchomienie ich czy realizacja zadań, inwestycji województwa śląskiego jest wciąż pod dużym znakiem zapytania? – pytał radny.

W 2018 roku większość Prawy i Sprawiedliwości w sejmiku dał radny Wojciech Kałuża, który zdobył mandat, startując z listy KO, a następnie przeszedł do PiS. Teraz Prawo i Sprawiedliwość straciło większość, a opozycja świętuje sukces. „Po Kałużach niedługo śladu nie będzie, nie tylko na Śląsku” – napisał na Twitterze Donald Tusk. Szef PO od dłuższego czasu był zaangażowany w zorganizowanie wolty w sejmiku. Opozycja jest pewna, że wydarzenia na Śląsku to krok w stronę wygrania przez nią wyborów parlamentarnych. – To początek sypania się PiS-u. Nawet członkowie PiS-u, ludzie, którzy pełnili ważne funkcje w PiS-ie, widzą, że PiS prowadzi Polskę do ruiny – ocenił poseł KO Marek Kierwiński. – Czy się to Jarosławowi Kaczyńskiemu podoba czy nie, to samorządowcy, którzy do tej pory byli związani z tą partią, po prostu od PiS-u odchodzą, bo nie godzą się na politykę, jaką dzisiaj forsuje centrala Prawa i Sprawiedliwości – stwierdził rzecznik PSL, Miłosz Motyka.

Strata władzy na Śląsku to dla Prawa i Sprawiedliwości poważny problem wizerunkowy. Wyborcy mogą zapamiętać tę porażkę – wskazała politolog prof. Małgorzata Myśliwiec z Uniwersytetu Śląskiego. – Sygnał, że najprawdopodobniej wyczucie koniunktury politycznej przez Jakuba Chełstowskiego, marszałka województwa, doprowadziło do takiej sytuacji, może być bardzo złym prognostykiem dla Prawa i Sprawiedliwości w nadchodzącym roku wyborczym – zaznaczyła politolog. Sprawę wolty w sejmiku śląskim skomentował sam Jarosław Kaczyński. „Nie ukrywam, było to zaskoczenie mocno nieprzyjemne, ale cóż, takie rzeczy się zdarzają. (…) Musimy uważniej obserwować różnych ludzi, którzy są wysuwani na wysokie, bardzo ważne stanowiska. Na pewno będziemy się zabezpieczali przed tego rodzaju błędami” – mówił prezes PiS.

– To na pewno dla partii rządzącej jest duży kłopot, ale z drugiej strony do wyborów rok i – jak optymistycznie powtarzają jej przywódcy – za rok wszystko wróci do normy – ocenił socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski. Tymczasem portal TVP Info podał, że 4 sierpnia marszałek Jakub Chełstowski został członkiem Rady Nadzorczej spółki kontrolowanej przez prezydenta Opola, współpracującego z PO. Rządzący uważają, że to nie różnica zdań, ale lokalne interesy zdecydowały o buncie marszałka i radnych.

Tekst i zrzuty ekranowe: https://www.radiomaryja.pl/informacje/pis-utracilo-wladze-w-sejmiku-woj-slaskiego

Radio Maryja

Rząd zapewnia, że unijne środki z polityki spójności nie są zagrożone. Opozycja z kolei straszy, że nasz kraj nie otrzyma tych pieniędzy. Gdyby tak się stało, to doszłoby do złamania unijnych traktatów.

W latach 2021 – 2027 do Polski w ramach polityki spójności ma trafić 75 miliardów euro. Premier zapewnia, że środki nie są zagrożone. – Nasze programy są podpisane. Jestem pewien, że te środki do nas prędzej czy później wpłyną – mówił Mateusz Morawiecki. Wątpliwości, czy środki trafią do Polski, pojawiły się po publikacji „Rzeczpospolitej”. Podchwyciła je liberalno-lewicowa opozycja. – Nikt inny poza PiS-em tych pieniędzy nie blokuje – stwierdził Donald Tusk.

Jeszcze kilka dni temu Donald Tusk deklarował, że jest w stanie w jeden dzień uruchomić środki z Krajowego Planu Odbudowy dla Polski. To opozycja jest głównym inspiratorem działań Komisji Europejskiej wobec Polski – wskazał politolog, dr Mirosław Boruta Krakowski. – A jednym z głównych filarów tej inspiracji jest oczywiście Donald Tusk, sowicie przez gremia europejskie wynagradzany – podkreślił politolog.

Powodem blokady środków dla Polski ma być niewypełnianie zapisów Karty Praw Podstawowych dotyczących m.in. sądownictwa czy realizacji postulatów środowisk LGBT. Bruksela nie ma jednak prawa tego oceniać. Gwarantuje to tzw. protokół brytyjski do Traktatu Lizbońskiego. – Nie jest dopuszczalne, żeby Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej mógł traktować o przestrzeganiu bądź nieprzestrzeganiu przez Polskę Karty Praw Podstawowych – zwrócił uwagę wiceminister sprawiedliwości, Sebastian Kaleta.

Od siedmiu lat opozycja przekonuje unijnych urzędników, że w Polsce łamana jest praworządność, a mniejszości seksualne są prześladowane. – Opozycja często podejmuje działania, w tym też wykorzystuje potencjalne czy hipotetyczne działania, które miałyby dyskryminować jakieś mniejszości jako element walki politycznej – zaznaczył prawnik, dr Grzegorz Skrobotowicz. Jak przypomniał europoseł dr Zbigniew Kuźmiuk, kłamstwa o tzw. strefach wolnych od LGBT były efektem happeningu działacza reprezentującego środowiska homoseksualne. – Takich stref w Polsce nie ma, a w wielu dokumentach unijnych to jest twardy fakt – zwrócił uwagę eurodeputowany. Gdyby środki zostały zablokowane rok przed wyborami, opozycja mogłaby na tym wiele zyskać. Pieniądze z polityki spójności trafiają głównie do samorządów i realnie wpływają na poprawę jakości życia Polaków.

– W ocenie naszych partnerów w Unii, rząd PiS-u nie wypełnia podstawowych zapisów traktatów o Unii Europejskiej i Karty Praw Podstawowych – stwierdził poseł Jan Grabiec z PO. – Nie zgadzamy się na politykę Prawa i Sprawiedliwości, która dla własnych politycznych interesów odwraca się plecami od Unii Europejskiej – mówiła Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, poseł Lewicy. Jak zauważył prof. Piotr Grabowiec, politolog, opozycja próbuje zastraszyć Polaków. – Przez stworzenie poczucia zagrożenia, że nie tylko KPO, nie tylko jakaś część środków, ale również te środki, które były bardzo istotne dla rozwoju – zwłaszcza polski samorządowej – zostaną zahamowane – wyjaśnił prof. Piotr Grabowiec.

To, że prawicowe rządy przeszkadzają unijnemu establishmentowi, wiadomo od dawna. Potwierdzają to też działania Komisji Europejskiej z ostatnich lat. – Jeśli Komisja Europejska będzie chciała kontynuować tego rodzaju politykę, to będzie to oznaczało rozsadzanie Unii Europejskiej od środka. Teraz w tej sprawie bardzo twardo nie będzie się wypowiadał tylko polski premier i premier węgierski, ale będą się wypowiadali premierzy przynajmniej pięciu krajów – mówił dr Zbigniew Kuźmiuk. Wśród tych krajów są też Włochy – jedno z największych państw członkowskich Unii Europejskiej.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/co-ze-srodkami-z-polityki-spojnosci

Radio Maryja

Premier Mateusz Morawiecki bierze dziś udział w rozmowach z samorządowcami z Unii Metropolii Polskich oraz Związku Miast Polskich. Spotkanie ma związek z kryzysem energetycznym i pomysłem rządu, aby samorządy pomogły w dystrybucji węgla.

Spotkanie jest pokłosiem piątkowego protestu samorządów i zapowiedzi wiceministra spraw wewnętrznych i administracji, Pawła Szefernakera, że dojdzie do spotkania premiera z Unią Metropolii Polskich oraz Związkiem Miast Polskich. Kolejne propozycje dotyczące energii pojawią się w środę w ramach Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego. Rząd chce, by samorządy włączyły się w dystrybucję węgla. – Kryzys energetyczny wymaga od nas ogromnej i szczególnej mobilizacji administracji publicznej. Tyczy się to zarówno rządu, ale także prezydentów miast, starostów, wójtów, burmistrzów – mówił premier Mateusz Morawiecki.

Samorządy mają kupować importowany węgiel za nie więcej niż 2 tysiące złotych za tonę. Następnie będą transportować surowiec do miejsca lokalnej dystrybucji i sprzedawać mieszkańcom – będą to maksymalnie dwie tony węgla na jednego mieszkańca, któremu przysługuje dodatek węglowy. – Jeżeli importowany węgiel będzie kosztował 2,5 tys. złotych–2,3 tys. złotych, mówię o cenie brutto, to dopłacimy tę różnicę samorządom, aby wystarczyło na transport do miejsca, które samorząd wybierze na miejsce lokalnej dystrybucji – podkreślił szef rządu.

Rząd pracuje obecnie nad ramami prawnymi, które pozwolą na zapłatę samorządom za pomoc obywatelom. – Spółki Skarbu Państwa przekażą samorządowi gotowy węgiel, który będzie tak posortowany, aby samorząd mógł w danym miejscu użyczyć swojego placu, żeby węgiel rozdysponować i sprzedawać przez jednostkę samorządu terytorialnego. Chcemy, aby sieć dystrybucji była możliwie gęsta na terenie całego kraju – wskazał Piotr Müller rzecznik rządu.

Dobry przykład wszystkim samorządom dał Otwock, w którym już rozpoczęła się dystrybucja węgla. – Zorganizowaliśmy punkt w 48 godzin – w sobotę i niedzielę – przy pomocy osób zatrudnionych w spółkach miejskich. Dystrybucja została uruchomiona przy Punkcie Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych. Na terenie Polski jest bardzo wiele takich punktów, gdyż każda gmina musi dysponować PSZOK-iem, gdzie jest waga, którą my wykorzystujemy do sprzedaży węgla – podkreślił Jarosław Margielski, prezydent Otwocka.

Na razie największy problem z przygotowaniem dystrybucji mają samorządy związane z totalną opozycją. Wyborcy pracę samorządów będą weryfikować przy okazji kolejnych wyborów. – Samorządy są najbliżej ludzi, więc powinny wspomagać swoich mieszkańców. Chęć zdobycia korzyści politycznych kosztem ludzi jest tak naprawdę zaprzeczeniem idei polityki, którą jest szlachetna działalność na rzecz dobra wspólnego – podsumował dr Mirosław Boruta Krakowski. Węgiel to nie jedyny problem związany z energią, który wymaga rozwiązania. Ze wzrostem cen prądu borykają się uczelnie wyższe, szkoły, pracownie badawcze, ale także małe i średnie firmy.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/bez-kategorii/polacy-czekaja-na-wegiel-szef-rzadu-rozmawia-z-samorzadowcami

Radio Maryja

Stany Zjednoczone przekazały Polsce ofertę dotyczącą budowy elektrowni atomowej. USA chce wybudować w naszym kraju sześć reaktorów atomowych. To kolejna oferta po Francji i Korei Południowej. Wybór oferty będzie podyktowany m.in. kwestiami geopolitycznymi – wskazują eksperci.

Jednym z elementów bezpieczeństwa energetycznego Polski ma być energia jądrowa. Pierwsza elektrownia atomowa będzie gotowa za nieco ponad 10 lat. – Bezpieczeństwo energetyczne wyraża się w tym, że powinniśmy jak najwięcej energii produkować wewnątrz kraju – powiedział , wiceminister klimatu i środowiska dla Instytutu Polityki Energetycznej im. I. Łukasiewicz. Według planów elektrownie atomowe w Polsce mają osiągnąć moc dziewięciu gigawatów. Wytwarzałby niemal 1/3 energii, która jest potrzebna w Polsce – mówił Jakub Wiech, ekspert do spraw energetyki. – To są dwie elektrownie jak w Bełchatowie, tylko że mówimy o jednostkach bezemisyjnych, więc uniknęlibyśmy podwojenia emisji elektrowni Bełchatów – zaznaczył Jakub Wiech.

Polska potrzebuje energii z atomu – przyznał Dawid Jackiewicz, wiceprezes Orlen Synthos Green Energy. – Wyłączane bloki węglowe oraz dekapitalizacja dzisiaj funkcjonujących jednostek węglowych powodują, że w latach 30. będziemy mieli deficyt energii elektrycznej na poziomie 17 GB – podkreślił Dawid Jackiewicz. Pierwsza duża elektrownia ma powstać w okolicach Choczewa na Pomorzu. Polska nie ma swoich technologii. Musi korzystać z zagranicznych. W 2019 roku prezydenci Polski i USA, Andrzej Duda oraz Donald Trump, podpisali umowę dotyczącą współpracy w zakresie energii atomowej. Dziś Marek Brzeziński, amerykański ambasador w Polsce, przekazał raport koncepcyjno-wykonawczy w zakresie współpracy w obszarze Cywilnej Energetyki Jądrowej. To szczegółowa oferta budowy elektrowni atomowej w Polsce – wyjaśnia Anna Moskwa, minister klimatu i środowiska. „Raport zostanie uwzględniony przez Rząd RP w trakcie podejmowania kluczowych decyzji dotyczących technologii jesienią tego roku” – podkreśliła Anna Moskwa.

Stany Zjednoczone proponują Polsce budowę sześciu reaktorów atomowych o łącznej mocy nieco ponad siedmiu gigawatów. Amerykanie zapewniają projekt, jego realizację i serwis reaktorów. Wcześniej swoją ofertę złożyła Korea Południowa. Koreańczycy proponują również finansowanie projektu. Są też gotowi do współpracy, jeśli ich oferta zostanie odrzucona. Oferują m.in. turbiny i paliwo jądrowe – podkreślił Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny portalu Biznes Alert. – Bardzo pomocne będą kadry z zagranicy. Natomiast każdy z partnerów jądrowych takie kadry może zapewnić. Jest miejsce dla kilku firm w tym zakresie – zaznaczył Wojciech Jakóbik.

W październiku 2021 roku wstępną (niewiążącą ofertę) złożyli Francuzi. Sprawa budowy elektrowni była też omawiana pod koniec sierpnia 2022 roku przez premiera Mateusza Morawieckiego podczas spotkania z prezydentem Francji w Paryżu. Francuzi oferują budowę od czterech do sześciu reaktorów o mocy prawie 10 gigawatów mocy. Koszt to od 33 do 48 mld euro. Wybór tej oferty byłby ryzykowny – wskazał dr Wojciech Myślecki, ekspert ds. energetyki. – Francuzi nie umieją tego bloku nawet u siebie zbudować. Są ogromne trudności z budową bloku w Finlandii, mimo że Finowie robią wszystko, żeby ten blok uruchomić – powiedział dr Wojciech Myślecki.

Przy wyborze oferty liczyć będą się kwestie geopolityczne. – Trzeba brać pod uwagę takie zależności jak choćby współpracę w ramach NATO ze Stanami Zjednoczonymi. (…) Również wewnątrzunijne możliwości współpracy z Francją, która jako państwo członkowskie UE będzie miała wpływ, chociażby na działania Komisji Europejskiej w kwestii zatwierdzania modelu finansowego dla polskiego atomu – zaznaczył Jakub Wiech. Jak podkreślił socjolog, dr Mirosław Boruta Krakowski, część Polaków obawia się elektrowni atomowych, pamiętając katastrofę w Czarnobylu. Jednak w obliczu kryzysu energetycznego obawy muszą zejść na margines. – Myślę, że alternatywą jest światło i ciepło, i z tej alternatywy nie zrezygnujemy. Atom jest przyszłością, być może można żałować, że tak późno decydujemy się na tak radykalne kroki – zwrócił uwagę dr Mirosław Boruta Krakowski. Poza budową dużej elektrowni jądrowej Polska planuje zbudować kilkanaście mniejszych elektrowni tzw. SMR-ów. Będą one produkować energię m.in. na potrzeby zakładów przemysłowych.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/oferta-usa-na-budowe-elektrowni-jadrowej

Radio Maryja

Choć do wyborów parlamentarnych jeszcze sporo czasu, to temperatura politycznego sporu stale rośnie. Polityków bardzo mocno dzieli sprawa skażenia wody w Odrze. Temat katastrofy ekologicznej na Odrze nie schodzi z ust Polaków. Skażenie wody to również okazja to politycznych przepychanek. Opozycja uważa, że dymisja szefów Wód Polskich i Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska to zdecydowanie za mało.

- To są dymisje płotek. Brakuje dymisji karpi, czyli wojewodów, którzy kompletnie zawiedli. Druga kwestia to są ministrowie - mówiła Katarzyna Lubnauer, poseł Koalicji Obywatelskiej. Na celowniku opozycji znaleźli się ministrowie środowiska i infrastruktury. Cała odpowiedzialność za opieszałość w działaniu - zdaniem opozycji -spada jednak na Mateusza Morawieckiego. Minister w kancelarii premiera, Łukasz Schreiber, mówi z kolei, że ci, którzy zawiedli, czyli m.in. Główny Inspektor Ochrony Środowiska, ponieśli już odpowiedzialność. - On miał ogląd, on i szef Wód Polskich, że temat jest ponadlokalny, ponadregionalny. Tutaj powinna pójść informacja z opisem do premiera, do ministra - zauważył minister Łukasz Schreiber.

Kolejny wątek ws. Odry otworzył szef Platformy Obywatelskiej. Donald Tusk wzywa rząd do przyznania rekompensat mieszkańcom poszkodowanych regionów. - Gorąco apeluję w imieniu tych ludzi: ruszcie się wreszcie, podejmijcie jakiekolwiek decyzje, aby pomóc tym, którzy znaleźli się w środku tych słonecznych wakacji w naprawdę katastrofalnej sytuacji - mówił. Debata polityczna w Polsce oparła się na korzystaniu z każdej okazji do atakowania rządzących. - Wiodący prym ma tutaj opozycja. Tzw. totalna opozycja, która szuka każdego pretekstu, aby dopiec rządzącym i uważa, że na tym cokolwiek wygra - wskazał dr Mirosław Boruta Krakowski, socjolog.

Nie można jednak zapomnieć o działaniach opozycji ws. zatrucia rzeki. M.in. Donald Tusk oraz marszałek województwa lubuskiego, Elżbieta Polak podawali niesprawdzone i nieprawdziwe informacje, jakoby rtęć była powodem śnięcia ryb w Odrze. - Społeczeństwo już po prostu widzi, że wszystkie wypowiedzi tych polityków często okazują się niezgodne z prawdą - podkreśliła Małgorzata Molenda, politolog.

Tymczasem pojawił się kolejny pretekst do politycznej burzy. Donald Tusk został nagrany przed wejściem na antenę TVN24. Szef PO mówił wtedy o kandydowaniu do Sejmu. - To jest tak upiorna myśl, że ja będę tam z powrotem siedział na tej Wiejskiej - mówił szef PO. Wypowiedź Tuska skomentował Radosław Fogiel, rzecznik PiS. - Mieliśmy do czynienia z bardzo rzadką sytuacją Donalda Tuska mówiącego wreszcie prawdę - powiedział.

Donald Tusk tłumaczył się dziś ze swoich słów. - Gdyby na antenie padło pytanie czy Sejm dzisiaj jest przykładem ciężkiej roboty, odpowiedzialności, to odpowiedziałbym mniej więcej to samo - stwierdził Donald Tusk. Szef PO twierdzi, że w czasie rządów PiS-u prace Sejmu nie są prowadzone w należyty sposób. -Ja nie tylko do Sejmu. Ja bym do piekła poszedł nawet po to, żeby uratować Polskę przed tym bałaganem, jaki nam zgotowano -wyjaśniał. Inaczej słowa szefa PO interpretuje premier Mateusz Morawiecki. - Pan Donald Tusk z taką pogardą, ze wstrętem odniósł się do pracy dla Polaków, do pracy parlamentarzysty, pracy w Sejmie - mówił szef rządu.

Politycy PiS wystosowali w tej sprawie apel do Donalda Tuska. - Panie Donaldzie, to jest może czas, aby dać sobie z tym spokój- wołał poseł Robert Gontarz. PiS twierdzi, że wypowiedź szefa PO to także jasny sygnał dla wyborców. - Trzeba zaapelować do Polaków, żeby na takie ciężkie katorgi nie wysyłali pana Tuska - mówił Łukasz Schreiber, minister w KPRM. O tym, kto zasiądzie w sejmowych ławach na kolejną kadencję Polacy zdecydują w przyszłym roku. Najbliższe wybory parlamentarne odbędą się jesienią 2023 roku.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/polityczne-przepychanki-ws-skazenia-odry

Mądre państwo i mądre władze stawiają na rodzinę i wspierają rodzinę ze wszystkich sił, bo jest ona gwarancją przetrwania państwowości, narodowości i społeczeństwa - powiedział w niedzielę prezydent Andrzej Duda, który uczestniczył w 31. Pielgrzymce Rodziny Radia Maryja.

Na Jasnej Górze w Częstochowie w niedzielę odbyły się główne uroczystości 31. Pielgrzymki Rodziny Radia Maryja. To jedno z największych dorocznych zgromadzeń w tym sanktuarium. Dziękuję Wam, dziękuję ojcom redemptorystom, ojcu dyrektorowi Tadeuszowi Rydzykowi, wszystkim współtwórcom i animatorom Radia Maryja oraz całej rodzinie Radia Maryja za waszą głęboką pamięć o ojczyźnie i o tym co jest dla ojczyzny rzeczywiście ważne by trwała. Za to, że codziennie stajecie w obronie świata wartości — mówił Andrzej Duda. Wartości, które budowane systematycznie powodują, że wspólnota, społeczeństwo, państwo staje się silne. Bo czymże państwo silne jest? Silne jest swoimi obywatelami, których podstawową, najważniejszą komórką współistnienia i życia jest rodzina — zaznaczył prezydent.

„Mądre państwo i mądre władze stawiają na rodzinę”

Wskazał, że najbardziej podstawowym elementem rodziny jest rodzące się życie. Wszakże to jest jej kwintesencją. To jest cały sens jej istnienia. Wszyscy wiemy, że rodzina to dwoje ludzi - kobieta i mężczyzna, którzy chcą razem być, razem tworzyć wspólnotę. Ale w jakże naturalny sposób nie mają oni poczucia pełni, jeżeli nie mają dziecka. Jeżeli nie mają elementu, który jest ukoronowaniem tej właśnie wspólnoty dwojga ludzi odmiennych płci, którzy chcą razem także dawać życie. Rozwijać społeczeństwo a zarazem rozwijać państwo — podkreślił prezydent. To dlatego właśnie mądre państwo i mądre władze stawiają na rodzinę i wspierają rodzinę ze wszystkich sił, bo jest ona gwarancją przetrwania państwowości, narodowości i społeczeństwa — dodał prezydent.

Prezydent: Dziękuję za modlitwę za Ukrainę i za naród ukraiński

Teraz, kiedy trwa rosyjska agresja na Ukrainę, dziękuję za codzienne wspieranie naszych sąsiadów. Dziękuję wam za modlitwę, nie tylko za naszą ojczyznę, ale także za Ukrainę i za naród ukraiński - powiedział w niedzielę prezydent Andrzej Duda, który uczestniczy w 31. Pielgrzymce Rodziny Radia Maryja. Prezydent podkreślił, że tym, co buduje wspólnotę i tym co niesie wiele ukojenia jest modlitwa. Teraz, kiedy trwa rosyjska agresja na Ukrainę dziękuję wam za codzienne wspieranie naszych sąsiadów. Dziękuję wam za modlitwę, nie tylko za naszą ojczyznę, ale dziękuję za modlitwę także za Ukrainę i za naród ukraiński, z którymi wiecie, że w historii różnie to bywało miedzy nami a nimi — powiedział Andrzej Duda.

Podkreślił, że wsparcie, okazanie serca, braterstwa i zrozumienia jest niezwykle ważne. Dziękuję za to, że to czynienie, to jest wielkie dzieło, które mam nadzieję, zbuduje wielką wspólnotę pomiędzy naszymi społeczeństwami i narodami na kolejne pokolenia — dodał prezydent.

Budując także siłę naszej ojczyzny w przyszłości, w co głęboko wierzę. Bo pamiętajcie, że nasz naród, Polska i Korona, były najsilniejsze wtedy, kiedy właśnie umiały tworzyć w naszej części Europy wspólnotę różnych narodów, które rozumiały swój wspólny interes, także wspólny interes bezpieczeństwa - to na przyszłość niezwykle ważne. Bo, jak widać, historia niestety lubi się powtarzać. Zatacza być może nawet pewne kręgi. Dlatego trzeba w nią patrzeć i trzeba w niej czytać, starać się odnaleźć recepty na to, by złe procesy przerwać, a zapoczątkować te dobre — stwierdził. Jak dodał prezydent, to dzięki temu, że „jako naród trwamy w wartościach chrześcijańskich od ponad 1050 lat, niezależnie od tego czy w danym momencie mamy państwowość czy nie, rozumiemy ile te wartości znaczą i jaka niezwykła jest ich siła”.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/605999-prezydent-dziekuje-o-rydzykowi-za-pamiec-o-ojczyznie

Radio Maryja

Prezydent Andrzej Duda spotkał się z mieszkańcami powiatu lipskiego. To powrót do rozmów z Polakami, które prezydent rozpoczął już w 2015 roku. Po dwóch latach przerwy spowodowanej pandemią COVID-19 prezydent Andrzej Duda wraca do spotkań z Polakami. Dziś odwiedził Lipsko w województwie mazowieckim. - Dziękuję, że w to wtorkowe popołudnie, mimo niezbyt pięknej aury, zechcieliście Państwo przyjść na to spotkanie i poświęcić swój czas, poczekać na mnie, być przez tą chwilę ze mną, po to, żebym mógł podzielić się z Państwem tym, co w tej chwili uważam za ważne - podziękował w mediach społecznościowych prezydent RP. Prezydent przypomniał, że odwiedził Lipsko w lutym 2015 roku, jako kandydat na prezydenta. Wówczas rozmawiał z mieszkańcami powiatu o obniżeniu wieku emerytalnego oraz wsparciu rodzin. Dziś, po siedmiu latach, po pandemii koronawirusa i w czasie wojny na Ukrainie, rzeczywistość jest inna i inne są priorytety prezydenta.

- W jaki sposób zapewnić bezpieczeństwo Rzeczypospolitej Polskiej i naszym rodakom - to jest dla mnie w tej chwili sprawa najważniejsza ze wszystkich - mówił Andrzej Duda. Spotkania z Polakami to nieodłączny element politycznej działalności Andrzeja Dudy. Już w pierwszej kampanii prezydenckiej w 2015 roku odbył ponad 250 spotkań w 240 powiatach. - Wszędzie na swojej drodze spotykałem ludzi, moich rodaków, rozmawiałem z nimi o tym, co ważne dla Polski, o tym, co ważne dla nich, o tym, jak chcieliby widzieć swoje państwo, o tym, jakie by chcieli, aby to państwo było-zwrócił uwagę.

Prezydent Andrzej Duda kontynuował objazd po kraju także po zakończonej kampanii wyborczej. W czasie rozmów z Polakami, nie tylko w wielkich, ale także małych miastach, deklarował, że będzie wspierał lokalne społeczności. Na spotkania z głową państwa przychodziły tłumy. Andrzej Duda w czasie tournee po Polsce odwiedził wszystkie 380 powiatów. Z prezydentem spotykali się wszyscy: starsi i młodsi, kobiety i mężczyźni, wczesnym rankiem i późnym wieczorem. Prezydent Andrzej Duda rozmawiał z przedstawicielami różnych grup społecznych i zawodów: piekarzami, sprzedawcami, służbą zdrowia i strażakami. Skracał dystans między prezydentem a obywatelem. - Generalnie bardzo się na tym urzędzie sprawdził i urząd prezydenta również dzięki niemu zyskał - ocenił dr Mirosław Boruta Krakowski, socjolog.

Był blisko ludzi i z uwagą ich słuchał - przypominał socjolog dr Jerzy Żurko. - Pamiętamy te słynne selfie, które robił on oraz jego córka. Robili to nagminnie. Do dzisiejszego dnia tysiące ludzi ma na swoich telefonach fotografię z Andrzejem Dudą z pierwszej kampanii wyborczej - zauważył dr Jerzy Żurko. Teraz, po dwóch latach przerwy, prezydent znów spotyka się z mieszkańcami lokalnych społeczności. Podobnie jak w latach ubiegłych, frekwencja dopisała. Na zakończenie wizyty w Lipsku prezydent Andrzej Duda zaapelował do mieszkańców, by w obliczu wojny na Ukrainie i trudnej sytuacji ekonomicznej byli dobrej myśli. - Radziliśmy sobie w naszej historii już ze znacznie trudniejszymi sytuacjami, niż ta. Wierzę w to głęboko, że poradzimy sobie także i z tą trudną sytuacją dla dobra Rzeczypospolitej - zaakcentował Andrzej Duda. Prezydent wznowił spotkania z Polakami początkiem czerwca. Odwiedził wówczas Olesno w województwie opolskim.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/prezydent-a-duda-kontynuuje-spotkania-z-polakami-2

Radio Maryja

Zakończyła się budowa muru na granicy polsko-białoruskiej. Teraz zapora zostanie wyposażona w systemy elektroniczne. Od piątku na terenach przygranicznych przestanie obowiązywać stan wyjątkowy.

Rok temu reżim Alaksandra Łukaszenki wywołał kryzys na granicy z Litwą, Łotwą i Polską. Na Białoruś ściągał migrantów z Bilskiego Wschodu i Afryki, a następnie próbował wypchnąć ich do Unii Europejskiej. Był to test przed zbrojną napaścią na Ukrainę. – Atak polegał na tym, że Łukaszenka i jego mocodawca, czyli Putin, postanowili przetestować wschodnią granicę Unii Europejskiej – powiedział premier Mateusz Morawiecki. Straż Graniczna, wojsko i policja skutecznie obroniły granicę i nie dopuściły do zdestabilizowania sytuacji w Polsce. – W czasie trwania kryzysu ani na moment nie utraciliśmy kontroli nad suwerennością naszej granicy – zapewnił minister spraw wewnętrznych i administracji, Mariusz Kamiński.

Pracę polskich służb od początku sabotowały środowiska liberalno-lewicowe. Funkcjonariusze oraz żołnierze byli obrażani i atakowani. W zamkniętej strefie pojawiali się posłowie opozycji. Próbowali nawet przekraczać granicę, stwarzając poważne zagrożenie. Rząd zdecydował, że na granicy z Białorusią powstanie mur. Jego budowa została zakończona. Zapora liczy 187 kilometrów. Ma 5,5 metra wysokości. W najbliższych miesiącach zostanie wyposażona w dodatkowe systemy elektroniczne. Wraz z oddaniem inwestycji kończy się stan wyjątkowy przy granicy. – Wybudowanie zapory sprawiło, że czujemy się bezpieczniej – powiedział wójt gminy Kuźnica, Paweł Mikłasz. Budowa muru oraz wyposażenie go sprzęt elektroniczny będzie kosztowała łącznie ponad 1,5 miliarda złotych. – Otrzymujemy narzędzie, które pozwoli nam strzec granicy naszej Ojczyzny i granicy zewnętrznej UE – zaznaczył gen. Tomasz Praga, Komendant Główny Straży Granicznej.

Jest to kluczowe w obliczu narastającej presji migracyjnej. Kryzys żywnościowy wywołany przez Rosję może ją pogłębić. W ostatnich dniach migranci z Afryki próbowali przedostać się do Melilli, hiszpańskiej enklawy sąsiadującej z Marokiem. Kilkadziesiąt osób zginęło. – Zapora jest niezbędna, aby móc chronić bezpiecznie polską granicę – wskazał premier Mateusz Morawiecki.

Przeciwko budowie od początku była opozycja. Europoseł z Platformy Obywatelskiej, Janina Ochojska, domagała się od Brukseli zablokowania inwestycji. – Granicy nie trzeba bronić, bo nikt nie chce nam nic zabrać – mówiła poseł Janina Ochojska. – Nie zgadzamy się na budowę tego absurdalnego muru – zaznaczył senator Marcin Bosacki z PO w trakcie procedowania ustawy dotyczącej budowy muru na granicy. Teraz polityk mówi zupełnie coś innego. – Byliśmy nie tyle sceptycznie wobec muru, ale co do sposobu, w jaki postępował rząd w tej sprawie – przekonywał senator Marcin Bosacki. Przewodniczący PO, Donald Tusk, nie wierzył, że mur w ogóle powstanie. – Mówię o tym wprost – oni nie chcą zbudować żadnego muru – podkreślał Donald Tusk. Senator Adam Szejnfeld z PO nie pamięta tych słów. – Pierwsze słyszę, że uważaliśmy, że tego nie uda się zrealizować – wskazał senator Adam Szejnfeld. Postawa opozycji ws. ochrony granicy będzie dla niej poważnym obciążeniem. – Rząd zrobił to co, do niego należało, a opozycja zachowała się jak zawsze, czyli beznadziejnie – powiedział dr Mirosław Boruta Krakowski, socjolog. Mur na granicy nie zamyka jednak drogi do wolności dla prześladowanych przez reżim Łukaszenki Białorusinów. Nadal będą mogli liczyć na niezbędną pomoc w Polsce, tak jak było to do tej pory.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/na-granicy-polsko-bialoruskiej-zakonczyla-sie-budowa-muru

Radio Maryja

Liberalno-lewicowa opozycja straszy Polki tzw. rejestrem ciąż. To wyłącznie przeniesienie danych z papieru na wersję elektroniczną - odpowiedział Minister Zdrowia i przypomniał, że zmiana jest realizacją zaleceń Komisji Europejskiej.

Minister zdrowia zdecydował, że dane pacjentów w Systemie Informacji Medycznej zostaną rozszerzone, m.in. o kwestię ciąży. Ma to ułatwić prace służbom medycznym i poprawić bezpieczeństwo kobiet - tłumaczył na przykładzie rzecznik Ministerstwa Zdrowia, Wojciech Andrusiewicz. - Kobieta ulega wypadkowi na drodze. Konieczne jest podjęcie szybkiego ratowania życia. Od tego, czy kobieta jest w ciąży, zależy proces leczenia, który zostanie wdrożony. Chodzi o to, aby nie zaszkodzić kobiecie, która jest w ciąży oraz jeszcze nienarodzonemu dziecku - zaznaczył rzecznik resortu.

Od kilku dni środowiska liberalno-lewicowe wykorzystują niewielką zmianę do manipulowania opinią publiczną. Przekonują, że celem rejestru jest kontrola wszystkich kobiet w ciąży i ściąganie tych, które zdecydują się na dokonanie tzw. aborcji. - Rejestr ciąż nie byłby niczym złym, gdyśmy żyli w normalnym kraju, w którym przestrzegane są prawa kobiet, w którym kobiety nie są traktowane jak żywe inkubatory - stwierdziła Anita Kucharska-Dziedzic, poseł Lewicy. W straszenie Polek włączył się też przewodniczący Platformy Obywatelskiej, Donald Tusk. - On będzie potrzebny panu prokuratorowi, żeby skontrolować kobietę w ciąży, a nie by jej pomóc. Wiecie co? Właściwie się nie dziwię, że w takiej rzeczywistości może się odechcieć komuś macierzyństwa - powiedział lider PO podczas spotkania z wyborcami. Niewykluczone, że liberalno-lewicowej opozycja próbuje rozbudzić w Polsce proaborcyjne nastroje i doprowadzić do kolejnych tzw. czarnych marszy. Kłamstwa dotyczące Polski powtarza niemiecka poseł do Parlamentu Europejskiego, Katarina Barley. "W Polsce kobiety umierają, ponieważ lekarze zostawiają martwe płody w ich łonach w obawie przed oskarżeniem z powodu poronienia. Teraz dane o ciążach mają być gromadzone intensywniej. Grozi to ściganiem karnym na przykład po poronieniu" - mówiła europoseł.

Krytykowane rozporządzenie szefa resortu zdrowia jest realizacją zaleceń Unii Europejskiej, które powstawały już w 2013 roku. Mógł je wtedy zablokować ówczesny minister zdrowia, Bartosz Artukowicz z rządu PO-PSL. - Na zalecenie Komisji Europejskiej, które od przyszłego roku przestanie być zaleceniem, a stanie się obowiązkiem, wprowadzamy ewidencję pacjenta - kartę pacjenta tak naprawdę, czyli nie listujemy pacjentów w jakiejś odrębnej kategorii, chociażby pod kątem ciąż, ale przenosimy dane, które są dzisiaj w papierze (...) do systemu elektronicznego -wyjaśnił Wojciech Andrusiewicz. Donald Tusk złożył we wtorek polityczną obietnicę zalegalizowania zabijania nienarodzonych dzieci nawet do 12. tygodnia ciąży. - Mamy projekt dotyczący legalnej aborcji do 12. tygodnia, która ma być decyzją kobiety w porozumieniu z lekarzem, a nie decyzją księdza, prokuratora i działacza PiS-u. Na 100 procent to zagwarantujemy- zapewniał szef Platformy Obywatelskiej.

Jak wskazał Jan Bienias z Fundacji Pro - Prawo do Życia, to kolejna próba legalizacji tzw. aborcji przez opozycję. - Wydaje się, że można prowadzić dyskusję: czy można kogoś zabić, czy można kogoś nie zabić. Tak jakby aborcja nie była zabijaniem, a jest zabijaniem, zabiciem człowieka-podkreślił.

Realizacja postulatów Donalda Tuska napotka problem prawny. Poseł Bartłomiej Wróblewski z Prawa i Sprawiedliwości wskazał jednoznacznie, że w Polsce nie można zabijać dzieci. - Wiemy to od wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 1997 r., więc nie ma możliwości przyjmowania niekonstytucyjnych przepisów. Jeśli ktoś chciałby zalegalizować aborcję, musiałby zmienić konstytucję. Do tego jednak większości w przyszłym parlamencie na pewno nie będzie - zaznaczył polityk.

Platforma zadeklarowała, że po wygranych wyborach zalegalizuje również związki jednopłciowe. Dr Mirosław Boruta Krakowski, socjolog, zaznaczył, że Donald Tusk otwiera się na nowych wyborców. - Jego wypowiedzi nie mają niż nic wspólnego z tzw. chadecją. To rozpaczliwe poszukiwanie wśród elektoratu lewicowego i lewackiego - wskazał ekspert. Stąd wynika niechęć opozycji do pomysłu Donalda Tuska o starcie ze wspólnej listy. Jedynie Lewica nie wyklucza współpracy z Platformą.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/lewica-straszy-kobiety-modernizacja-systemu-ewidencji-pacjenta-czyli-tzw-rejestrem-ciaz-wtoruje-jej-donald-tusk

Radio Maryja

Sejm debatował nad wnioskiem o wotum nieufności dla Ministra Sprawiedliwości. Zbigniewa Ziobro broni cała Zjednoczona Prawica z premierem Mateuszem Morawieckim na czele. Wnioskiem na początku zajęła się Komisja Sprawiedliwości. Odwołania ministra Zbigniewa Ziobro domagają się posłowie Koalicji Obywatelskiej, Lewicy, PSL-u oraz Polski 2050 (...)

Opozycja zarzuca Ministrowi, że blokuje miliardy euro z Krajowego Planu Odbudowy dla Polski. Zbigniew Ziobro przypomniał, że to przedstawiciele opozycji domagali się zamrożenia unijnych środków dla Polski: "Wy konsekwentnie domagaliście się tego, aby te pieniądze były Polsce blokowane, a dziś macie tupet, czelność w świetle kamer mówić, że to my odpowiadamy za blokowanie tychże pieniędzy. To tylko was na taki tupet stać".

Politycy "Solidarnej Polski" bronili Zbigniewa Ziobro. Minister Marcin Warchoł przypomniał, że to zmiany przygotowane w resorcie pozwoliły na skuteczną walkę z mafią vatowską: "W momencie w którym przepisy wprowadzające 25 lat za vat, które tak krytykowaliście wchodzą w życie, w 2017 roku, w marcu 85% większa skuteczność ściągalności vatu, dlatego są pieniądze na te programy społeczne".

Resort sprawiedliwości przygotował też przepisy zwiększające ochronę polskich dzieci w wielu wymiarach podkreśla minister Michał Wójcik: "To była hańba tamtych czasów, kiedy rządzili przedstawiciele Platformy Obywatelskiej, Polskiego Stronnictwa Ludowego, dzieci były odbierane za biedę, my zaczęliśmy od tej ustawy. Jestem dumny z tego, że w tym rządzie jesteśmy i dumny z tego, że jest taki a nie inny Minister Sprawiedliwości".

Rozwój pracy dla więźniów, zwiększenie skuteczności ścigania alimentów, rozbudowanie pomocy dla ofiar przestępstw oraz pozytywne zmiany w polskich sądach, to kolejne argumenty przywoływane w obronie Zbigniewa Ziobro. Resort sprawiedliwości rozpoczął też skuteczną walkę z reprywatyzacją w Warszawie, wskazał minister Sebastian Kaleta: "Powołano Komisję Weryfikacyjną, która działa w ramach Ministerstwa Sprawiedliwości, przecięliśmy tego raka, który toczył Warszawę".

Ostatecznie sejmowa Komisja Sprawiedliwości odrzuciła wniosek o odwołanie Ministra Sprawiedliwości a dyskusja przeniosła się na salę plenarną, gdzie opozycja powtórzyła swoje zarzuty. "Niczym nowym nie byliście w stanie zaskoczyć, poza manipulacją, kłamstwem i inwektywami. Nie tylko jesteście opozycją totalną, ale - przede wszystkim -fatalną", powiedział z trybuny sejmowej minister Zbigniew Ziobro.

W obronę Ministra Sprawiedliwości wziął premier Mateusz Morawiecki: "Za nim stoi i prawo i sprawiedliwość, także wola Polaków, aby z niesprawiedliwością walczyć". Pomimo różnic wewnątrz Zjednoczonej Prawicy politycy Prawa i Sprawiedliwości od dawna zapewniali, że będą bronili ministra Zbigniewa Ziobro.

Przyjęcie prezydenckiego projektu nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym jest warunkiem uruchomienia środków z Krajowego Planu Odbudowy dla Polski. Mówi socjolog, doktor Mirosław Boruta Krakowski: "Z całą pewnością, jeśli to się powiedzie i te pieniądze zaczną do Polski napływać, to będzie szukanie następnych powodów, dla których trzeba by w ten sposób zaszkodzić Polsce, by to się odbiło na rządzie"... Decyzja Komisji Europejskiej ma być zatwierdzona 1 czerwca przez unijnych komisarzy. Następnego dnia do Polski ma przylecieć szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen.

Fragmenty tekstu i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/multimedia/informacje-dnia-26-05-2022-20-00

Radio Maryja

Donald Tusk zapowiada złożenie wniosku o wotum nieufności wobec Ministra Sprawiedliwości. Lider PO przekonuje, że to minister Zbigniew Ziobro jest odpowiedzialny za wstrzymanie unijnych środków dla Polski. Tymczasem to Unia Europejska blokuje należne Polsce pieniądze przy aktywnym wsparciu polskiej opozycji.

Poznań - obchody uroczystości uchwalenia Konstytucji Trzeciego Maja. W wydarzeniu uczestniczył lider Platformy Obywatelskiej Donald Tusk. To była dla niego kolejna okazja, by uderzyć w Polski rząd. Ponownie przekonywał, że Zjednoczona Prawica łamie konstytucję: "czasami omijana, czasami obchodzona, czasami gwałcona". Podobnie zachował się dwa dni wcześniej, w trakcie uroczystości z okazji 18. rocznicy obecności Polski w Unii Europejskiej. Donald Tusk przekonywał garstkę zebranych osób, że Prawo i Sprawiedliwość dąży do Polexitu.

Jak zaznacza socjolog, Mirosław Boruta Krakowski, szef Platformy Obywatelskiej przy każdej okazji próbuje dyskredytować Polskę, brakuje za to przekazu programowego: "Donald Tusk wykorzystuje wszelkie uroczystości i wszelkie możliwości, by coś promować, natomiast my tak jakby do końca nie wiemy, co on chce promować, wobec tego nikt specjalnie już na niego nie zwraca uwagi".

Rząd PiS zmaga się z atakami polskiej opozycji, ale też naciskami ze strony Unii Europejskiej. Polska finansuje pomoc dla uchodźców z Ukrainy ze środków z budżetu państwa a Bruksela zwleka z pomocą. Jednocześnie rozlicza Polskę z dotychczasowych kar (...) Europoseł Prawa i Sprawiedliwości Joachim Brudziński wytknął Unii opieszałość. Przypomniał słowa byłej ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher, która wskazała, że Unia realizuje plan Władimira Putina: "Jeśli chodzi o problem z praworządnością, spora część z tego, co docierało na Zachód, była efektem rosyjskiej dezinformacji" (...)

Działania Donalda Tuska i opozycji osłabiają pozycję polskiego rządu na arenie międzynarodowej, co wykorzystuje Unia Europejska. Jak podkreśla politolog, doktor Aleksander Kozicki, opozycja wszelkimi środkami wspiera Brukselę w dążeniu do federalizacji Unii Europejskiej: "Establishment Unii Europejskiej buduje państwo federacyjne, dużą, zjednoczoną Europę bez podmiotowości narodowej. Prawo i Sprawiedliwość oraz rząd polski jest takiemu programowi przeciwny".

W ranach programu odbudowy Polska powinna otrzymać 24 miliardy euro w ramach grantów i 11,5 miliarda euro w formie pożyczek.

Fragmenty tekstu i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/multimedia/informacje-dnia-04-05-2022-20-00

Radio Maryja

Donald Tusk proponuje 20 proc. podwyżki dla sfery budżetówki, zamrożenie rat kredytów hipotecznych oraz dwuletnie obligacje. Równocześnie oskarża rząd o dążenie do wywołania wojny domowej i krytykuje wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego za działania ws. katastrofy smoleńskiej. Podczas Rady Krajowej Platformy Obywatelskiej Donald Tusk przedstawił propozycje dla Polaków, które mają ich uchronić przez rosnącą inflacją. – Kluczowe pytanie jest, czy będziemy w stanie zmusić tę władzę, aby podjęła decyzję przede wszystkim o 20-proc. natychmiastowej podwyżce płac dla całej sfery budżetowej – powiedział Donald Tusk, przewodniczący Platformy Obywatelskiej.

Druga propozycja dotyczy kredytów hipotecznych, których raty rosną w związku z podwyżką stóp procentowych. Platforma Obywatelska chce, aby kredytobiorcy płacili raty na poziomie z grudnia ubiegłego roku. Do pomysłu, zapowiedzianego już kilka dni temu, odniósł się wicepremier Jarosław Kaczyński. – Ich program jest taki: doprowadzić do wielkiej inflacji, doprowadzić do upadku gospodarczego. To jest antypaństwowy program i on jest wyrażany właśnie w ten sposób: zróbcie to! Zróbcie tamto! – zwrócił uwagę w Radiu Plus wicepremier Jarosław Kaczyński.

Platforma ma też ofertę dla osób, których oszczędności topnieją z powodu inflacji – emisję dwuletnich obligacji. Każdy będzie mógł zainwestować maksymalnie 50 tysięcy złotych. – Których oprocentowanie będzie odpowiadało inflacji w okresie od momentu zakupu obligacji do momentu przedstawienia ich do wkupu – tłumaczył Donald Tusk, przewodniczący Platformy Obywatelskiej. Trzeba być ostrożnym wobec zapewnień Donalda Tuska, mówi rzecznik rządu, Piotr Müller. – Donald Tusk może wiele obiecać, ale realizuje zupełnie co innego. Realizuje takie rzeczy jak podwyższenie wieku emerytalnego, realizuje takie rzeczy jak podwyższenie podatków – ocenił rzecznik rządu, Piotr Müller.

O niewiarygodności Platformy Obywatelskiej świadczą zapowiedzi z ostatnich miesięcy. Podczas styczniowego konwentu programowego Platformy Obywatelskiej, Donald Tusk zaproponował m.in. dodatkowe wsparcie dla seniorów. – Będziemy składali w trybie natychmiastowym projekt ustawy, który zapewni drugą waloryzację emerytury w tym roku, jeśli inflacja, tak jak sądzimy, przekroczy 10 procent – mówił 29 stycznia 2022 roku Donald Tusk, przewodniczący Platformy Obywatelskiej. Inflacja przekroczyła 10 procent w minionym tygodniu, a projektu ustawy (zapowiadanej przez szefa Platformy Obywatelskiej) nie ma. – W ostatnim czasie Platforma Obywatelska dużo obiecuje, natomiast widząc ich rządy, możemy powiedzieć, że nigdy niczego z obietnic nie wykonali – wskazał dr Piotr Gawryszczak, politolog. Podczas marcowego kongresu Platformy Obywatelskiej senator Marcin Bosacki apelował o odbudowę polskiej dyplomacji i atakował ministra spraw zagranicznych prof. Zbigniewa Raua. – Sytuacja międzynarodowa jest dramatyczna. Tymczasem zdecydowana większość Polaków nie wie, jak się nazywa minister spraw zagranicznych – mówił 19 marca 2022 roku Marcin Bosacki, senator Koalicji Obywatelskiej.

Kilka dni później marszałek Senatu Tomasz Grodzki, wykraczając poza swoje kompetencje, przepraszał Ukraińców za polski rząd, którzy rzekomo wspiera reżimu Władimira Putina. – Nikt, kto myśli poważnie o Polsce, nigdy w życiu tych słów by nie powiedział i takiej polityki zagranicznej by nie prowadził – podkreślił dr Mirosław Boruta Krakowski, socjolog. Dr Mirosław Boruta Krakowski, socjolog, dodaje, że główną propozycją Platformy Obywatelskiej wciąż jest rozgrzewanie politycznego sporu. Donald Tusk oskarżył Prawo i Sprawiedliwość o dążenie do wojny domowej. Przekonywał, że wicepremier Jarosław Kaczyński powinien się wstydzić tego, co robi ws. katastrofy smoleńskiej. – Każdy, kto funduje konflikt, wojnę domową, kto chce skłócić nas, Polskę z Zachodem, z resztą Europy, tak naprawdę realizuje plan Władimira Putina – mówił Donald Tusk, przewodniczący Platformy Obywatelskiej. Tymczasem to rząd Donalda Tuska dążył do zbliżenia z Rosją. Ściśle współpracował też z Niemcami. – To są ludzie, których centrala znajduje się w Berlinie lub w Brukseli, ale nigdy w Warszawie – akcentował dr Mirosław Boruta Krakowski. Teraz Platforma Obywatelska próbuje przekonywać wyborców, że jest zupełnie inaczej.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/obietnice-d-tuska

Radio Maryja

Rocznica katastrofy smoleńskiej przeżywana w obliczu rosyjskiej inwazji na Ukrainę pokazuje, że to właściwy moment, by społeczność międzynarodowa dogłębnie przyjrzała się wydarzeniom sprzed 12 lat – mówią eksperci w rozmowie redakcją TV Trwam. Kwestia katastrofy smoleńskiej wciąż pozostaje nierozstrzygnięta.

– Kiedy badamy katastrofę, kiedy o niej czytamy i się nią zajmujemy, mamy przekonanie, że był to jednak zbrodniczy – najprawdopodobniej sterowany z Kremla – zamach wymierzony w polskiego prezydenta i w polską elitę. Natomiast potrzebowalibyśmy ostatecznych dowodów – z całą pewnością istotny jest tutaj wrak oraz zeznania, jeśli kiedykolwiek uda nam się te dowody zdobyć – mówi dr Mirosław Boruta Krakowski, socjolog. Minął czas, kiedy można było skorzystać z pomocy technicznej innych państw w sprawie katastrofy w Smoleńsku – mówi socjolog.

Teraz w obliczu rosyjskiej agresji na Ukrainę niewątpliwie należałoby zająć się katastrofą na arenie międzynarodowej – dodaje prof. Piotr Niwiński z Uniwersytetu Gdańskiego. – Późniejszy okres, kiedy katastrofa została zatuszowana, a w duży sposób też wyśmiana, spowodował, że nie można było tego na powrót w sposób poważny ruszyć na arenie międzynarodowej. Dzisiaj przychodzi czas, kiedy można jeszcze raz zadać pytanie Niemcom, Francuzom czy Amerykanom, którzy mają wywiad satelitarny oraz powinni posiadać zdjęcia i świadomość tego, co się zdarzyło w Smoleńsku 10 kwietnia. Można te pytania zadać i można oczekiwać pozytywnej odpowiedzi – zaznacza prof. Piotr Niwiński.

Dr Mirosław Boruta Krakowski wskazuje, że katastrofę smoleńską należy wyjaśnić do końca. – Ostatecznego wyjaśnienia nie ma, ale na nie czekamy. W kontekście agresji rosyjskiej na Ukrainę i pokazania prawdziwego oblicza Rosji imperialnej, zbrodniczej, która nie cofa się przed morderstwem i kłamstwem, jest chyba najlepszym momentem, kiedy można by tragedię smoleńską wyjaśnić – mówi socjolog.

Z pewnością w mobilizacji świata do podjęcia międzynarodowego śledztwa ws. katastrofy smoleńskiej pomoże nam Ukraina. Kraj, który dziś sam doświadcza bestialstwa Władimira Putina. – Rosja odpowie za wszystkie zbrodnie, których dopuściła się w historii przeciwko naszym narodom. Tragedia smoleńska musi być też częścią tego – zaznacza minister spraw zagranicznych Ukrainy, Dmytro Kułeba.

Wątpliwości co do tego, że sprawa katastrofy smoleńskiej trafi do Międzynarodowego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, nie ma przewodniczący podkomisji smoleńskiej, Antoni Macierewicz. – Podobnie jak Ukraina, Niderlandy i Australia – które skierowały sprawę MH17 – tak i rząd polski może po oblikowaniu raportu to zrobić. Tak powinno się stać – wskazuje Antoni Macierewicz. Międzynarodowe sądy i trybunały, instytucje i organizacje powinny podjąć wszelkie wysiłki, by wykryć, ukazać, zbadać i ukarać rosyjskie zbrodnie przeciwko ludzkości.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/eksperci-to-dobry-moment-by-spolecznosc-miedzynarodowa-przyjrzala-sie-katastrofie-smolenskiej

Radio Maryja

Senatorowie "Prawa i Sprawiedliwości" złożą wniosek o odwołanie Marszałka Senatu. To pokłosie przesłania Tomasza Grodzkiego do ukraińskiego parlamentu, w którym stwierdził, że Polska finansuje reżim Władimira Putina (...) Tomasz Grodzki, w języku ukraińskim, przepraszał za działania polskiego rządu, przekonując, że Polacy finansują zbrodniczy reżim Putina...

Marszałek Senatu mija się z prawdą. Rząd już dawno zakazał importu węgla z Rosji przez państwowe spółki, przypomina wicepremier Jacek Sasin: "ten rosyjski węgiel jest, co prawda, importowany przez spółki prywatne lub samorządy, ale i to się wkrótce zmieni". Równocześnie "Orlen" ogranicza zakupy rosyjskiej ropy...

Wypowiedzi Tomasza Grodzkiego wypełniają znamiona zdrady stanu, mówi marszałek Senatu Marek Pęk: "ostatnio szczególnie zależy Putinowi na tym, by skłócić naród ukraiński i naród polski, wbić jakiegoś klina między władze ukraińskie i władze polskie, no i to - de facto - realizuje w swoim wystąpieniu marszałek Grodzki".

"Wystawił pan Marszałek sam sobie opinię, natomiast to źle świadczy o naszej klasie politycznej, o politykach, którzy piastują, niestety, bardzo wysokie stanowiska", wskazuje politolog Marcin Drewa.

W Senacie od ponad roku blokowane jest głosowanie w sprawie odebrania immunitetu Tomaszowi Grodzkiemu. Prokuratura chce mu postawić zarzuty korupcyjne, przypomina minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro: "są zebrane poważne materiały wskazujące na to, że dopuszczał się praktyk korupcyjnych, łapówkowych i do tej pory Senat chroni, większość senacka, platformerska, chroni swojego przedstawiciela...

Głosowanie dotyczące odwołania Marszałka będzie testem przyzwoitości dla senatorów, mówi socjolog, doktor Mirosław Boruta Krakowski: "jeżeli w opozycji jest choć kilkoro uczciwych ludzi, którzy widzą co robią Polki i Polacy na rzecz Ukraińców, no to, kto wie, jaki będzie wynik tego głosowania". Tak zwana opozycyjna większość ma w stuosobowym Senacie 52 głosy.

Fragmenty tekstu i zrzuty ekranowe za: https://www.facebook.com/RadioMaryja/videos/502417098151703

Radio Maryja

Nie milkną echa po wtorkowej wizycie premierów Polski, Czech i Słowenii w Kijowie. Największą dyskusję wywołały słowa wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego o pokojowej misji paktu północnoatlantyckiego (NATO) na Ukrainie.

Podczas wtorkowej wizyty w Kijowie premierzy Polski, Czech i Słowenii apelowali, aby Zachód mocniej reagował na to, co dzieje się na Ukrainie. – Jeżeli Europa myśli, że jak straci Ukrainę, to będzie to ta sama Europa, to (Drodzy Europejczycy) ci, którzy tak myślą, są w głębokim błędzie. Taka Europa będzie symbolem porażki, upokorzenia i bezradności – mówił premier Mateusz Morawiecki. Za solidarność z narodem Ukraińskim dziękował prezydent Wołodymyr Zełenski. – Cieszę się, że mogłem się spotkać, porozmawiać osobiście, w naszej stolicy. To jest ważne wsparcie. Kiedy nasz Kijów jest celem najeźdźców, szczególnie ważne i szczególnie odważne jest być tu, obok nas, obok przyjaciół – powiedział prezydent Ukrainy.

Prof. Piotr Niwiński z Uniwersytetu Gdańskiego wskazał, że skoro premierzy sąsiednich państw odwiedzają Ukrainę, to jest to ważny sygnał, iż zaatakowany kraj nie jest zapomniany. – Ktoś o nich myśli. Mimo tragedii wojny Ukraina funkcjonuje w miarę normalnie – ocenił. O wizycie w Kijowie piszą światowe media. „New York Times” podkreślił symbolikę wyjazdu liderów Polski i Czech, których państwa były strefą wpływów Związku Sowieckiego, a teraz obawiają się powrotu do rzeczywistości sprzed 30 lat. Niemiecki „Die Welt” zaznaczył, że kraje Europy Wschodniej ostatecznie miały rację w swoim sceptycznym podejściu do Rosji.

W Polsce dyskusję wywołała wypowiedź wicepremiera ds. bezpieczeństwa, Jarosława Kaczyńskiego. – Sądzę, że potrzebna jest misja pokojowa NATO lub ewentualnie bardziej rozbudowana struktura międzynarodowa, ale misja, która będzie w stanie także się obronić i która będzie działała na terenie Ukrainy – zaznaczył. Liberalno-lewicowa opozycja uważa, że słowa wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego nie były wcześniej skonsultowane z liderami NATO i Unii Europejskiej. – Premier Kaczyński powinien być bardziej precyzyjny w swoich wypowiedziach, żeby nie budować pola do nadużyć czy interpretacji – oznajmiła Anita Kucharska-Dziedzic, poseł Lewicy. Michał Szczerba z Koalicji Obywatelskiej wskazał, że Polska powinna podejmować tego typu działania w ramach Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE). – Minister Zbigniew Rau ma wszystkie narzędzia, po pierwsze, żeby zwołać szczyt OBWE w Warszawie, a po drugie, taką misję, która będzie dotyczyła działań deeskalacyjnych, ale również usprawniała działanie kanałów humanitarnych – mówił poseł.

Padają też propozycje, aby misję pokojową na Ukrainie zorganizować w ramach Organizacji Narodów Zjednoczonych (ONZ). To jednak nie takie proste – zauważył wicemarszałek Sejmu, Ryszard Terlecki. – W ONZ te decyzje zapadają większością, ale Rosja ma prawo veta i z pewnością taki pomysł by zablokowała. Trzeba szukać innych rozwiązań – podkreślił. Dr Mirosław Boruta Krakowski, socjolog, zaznaczył, że apel polskich władz o powołanie misji pokojowej jest niezwykle ważny. – Ochranianie korytarzy humanitarnych czy ewakuacji cywilów – wszystko jedno przez jaką misję, ale danie ludziom szansy ucieczki z zagrożonego przez Rosjan kraju jest mechanizmem, który należy rozważyć już teraz – mówił.

Szef Ministerstwa Obrony Narodowej, Mariusz Błaszczak, przedstawił pomysł wysłania na Ukrainę misji pokojowej podczas spotkania ministrów obrony NATO. – Taka misja pokojowa jest np. w Kosowie. Oczywiście, to nie jest proste. Ta sprawa będzie omawiana, została położona na stole – akcentował minister. Sekretarz generalny NATO, Jens Stoltenberg, podkreślił, że Sojusz nie chce być stroną konfliktu. – Wspieramy każdy proces pokojowy, wzywamy Putina do wycofania rosyjskich wojsk z Ukrainy, ale nie planujemy wysłania natowskich żołnierzy do Ukrainy – oznajmił.

probatę wobec wysłania pokojowej misji NATO na Ukrainę wyraził za to prezydent Litwy, Gitanas Nauseda. – Dziś musimy być otwarci na wszystkie propozycje. Propozycja Polski w sprawie utworzenia zbrojnej misji pokojowej NATO na Ukrainie może być rozważona w celu zabezpieczenia korytarzy humanitarnych w tym kraju – powiedział prezydent. Pokojowa misja sojuszu północnoatlantyckiego na Ukrainie może być jednym z tematów szczytu NATO w Brukseli w przyszłym tygodniu. Według nieoficjalnych informacji weźmie w nim udział prezydent Stanów Zjednoczonych, Joe Biden.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/otwarta-dyskusja-wokol-pokojowej-misji-nato-na-ukrainie

Radio Maryja

Wojna na Ukrainie oraz wyzwania związane z napływem uchodźców nie przeszkodziły Parlamentowi Europejskiemu w przyjęciu rezolucji wzywającej do pozbawienia Polski i Węgier unijnych środków. Rezolucja uzyskała poparcie posłów liberalno-lewicowej opozycji. Rezolucję uderzającą w Polskę i Węgry poparli posłowie związani z Lewicą: Marek Belka, Robert Biedroń, Włodzimierz Cimoszewicz, Łukasz Kohut, Leszek Miller, Sylwia Spurek i Róża Thun. Za zagłosowali również Jarosław Kalinowski z PSL-u oraz Magdalena Adamowicz i Jerzy Buzek z Platformy Obywatelskie. Pozostali posłowie partii Donalda Tuska wstrzymali się od głosu. Byli to: Bartosz Arłukowicz, Jarosław Duda, Tomasz Frankowski, Andrzej Halicki, Ewa Kopacz, Janusz Lewandowski, Elżbieta Łukacijewska, Janina Ochojska, Jan Olbrycht i Radosław Sikorski.

– Zarówno ci, którzy zagłosowali za przyjęciem podejrzanego politycznie mechanizmu, jak również ci, którzy głosowali, wstrzymując się, tak naprawdę zagłosowali przeciw Polsce w bardzo trudnej sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy. To jest kopanie leżącego. To haniebne zachowanie – mówił dr Mirosław Boruta Krakowski, socjolog. Rezolucje poparło czterech byłych szefów polskiego rządu – wskazała była premier Beata Szydło. „Belka, Buzek, Cimoszewicz, Miller. Tacy ludzie kiedyś rządzili Polską – ludzie gotowi atakować własną Ojczyznę w chwili największego zagrożenia” – napisała Beata Szydło na Twitterze. Politycy Lewicy i Platformy Obywatelskiej bronili swoich kolegów z Parlamentu Europejskiego. – Jesteśmy za tym, aby praworządność obowiązywała w UE – oznajmiła Beata Maciejewska z Lewicy. – Wszystkie zmiany i modelowanie państwa polskiego na wzór państwa autorytarnego Władimira Putina powinno zostać cofnięte – dodał Krzysztof Brejza, senator KO.

Rezolucja przyjęta przez Parlament Europejski wzywa Komisję Europejską do zamrożenia funduszy unijnych dla krajów, które łamią tzw. praworządność. – Jeśli powodem nałożenia sankcji, jakich żąda PE, ma być naruszanie wartości Unii, praworządności, wartości podstawowych praw człowieka, to w pierwszej kolejności PE powinien dziś żądać nałożenia sankcji na samą Unię i kraje, które nadal finansowo wspierają Putina – powiedział Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości, Prokurator Generalny. Minister sprawiedliwości wezwał do ukarania m.in. Niemiec, które nie chcą zrezygnować z rosyjskiego gazu i wciąż wysyłają do Moskwy pieniądze za dostawy.

Rezolucja wymierzona w Polskę została przyjęta w sytuacji, w której nasz kraj przyjął już półtora miliona uchodźców – stwierdził europoseł Bogdan Rzońca. – Bardzo mi przykro, że polscy europosłowie uczestniczą w grach przeciwko Polakom, którzy otwierają swoje domy i przyjmują rodziny ukraińskie, żeby pomóc im w katastrofie, jaką na Ukrainie wywołał Putin – podkreślił Bogdan Rzońca. Tymczasem Donald Tusk ogłosił, że zabiega o przyznanie Polsce unijnych środków na wsparcie uchodźców. W tej sprawie spotkał się z przewodniczącą Komisji Europejskiej, Ursulą Von Der Leyen. Napisał, że Ursula von der Leyen jest chyba do tego przekonana i wcale nie kosztem praworządności. – Nasi przyjaciele w Europie będą szukali dróg, narzędzi, metod, aby możliwie szybko i bezpośrednio do naprawdę zaangażowanych w pomoc Ukraińcom trafiły pieniądze, wszystkie możliwe środki – mówił Donald Tusk.

Gotowość do zażegnania konfliktu z Komisją Europejską od dawna wykazuje polski rząd, deklarując m.in. wolę likwidacji Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego – przypomniał rzecznik rządu, Piotr Müller. – I z naszej strony jest dobra wola, i ze strony Komisji Europejskiej. Liczę, że to jest możliwe, iż w tym miesiącu temat zostanie zamknięty – podsumował Piotr Müller. Wojna na Ukrainie nie powstrzymała unijnych urzędników przed wysłaniem do Polski nakazu zapłaty kary nałożonej przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej za funkcjonowanie Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Bruksela domaga się szybkiej zapłaty ponad 69 milionów euro.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/parlament-europejski-przyjal-rezolucje-uderzajaca-w-polske-i-wegry

Radio Maryja

W sytuacji, gdy świat skupia się na powstrzymaniu rosyjskiej agresji na Ukrainę, politycy Europejskiej Partii Ludowej pracują nad kolejnym dokumentem uderzającym w polski rząd. Europejska Partia Ludowa, której szefuje Donald Tusk, chce wezwać Komisję Europejską do zastosowania wobec Polski mechanizmu warunkowości. W obliczu wojny opozycja zadeklarowała chęć współpracy i zawieszenia wszelkich sporów. – Dzisiaj jest bezwzględnie ten czas, kiedy trzeba umieć zawiesić spory – deklarował kilka dni temu Donald Tusk. Jednak Europejska Partia Ludowa, której przewodniczy były premier, nie zrezygnowała z atakowania władz w Warszawie.

„Właśnie dostałem draft nowego dokumentu, który forsuje partia Donalda Tuska z lewicą. Wzywa do nowych sankcji na Polskę! Panie Donald Tusk! Jak Pan może wbijać nóż w plecy, kiedy Polska angażuje tyle zasobów w pomoc Ukrainie?!” – napisał na Twitterze europoseł Solidarnej Polski Patryk Jaki. Europejska Partia Ludowa domaga się od Komisji Europejskiej, aby ta jak najszybciej zastosowała wobec Polski mechanizm warunkowości z powodu rzekomego łamania praworządności. To oznaczałoby wstrzymanie środków unijnych dla Polski. Jak zaznaczył poseł do Parlamentu Europejskiej Zbigniew Kuźmiuk (PiS), dokument jest wyrazem antypolskiego działania. – Jestem w szoku, że największa grupa polityczna, do której należy PO i PSL inicjuje tego rodzaju dokument, a nie przeciwstawia się jemu. Mam nadzieję, że to zostanie zablokowane – mówił eurodeputowany.

Do Europejskiej Partii Ludowej należy nie tylko Platforma Obywatelska, ale również Lewica i PSL. Politycy tych ugrupowań nie chcieli komentować dokumentu. Rzecznik Ludowców, Miłosz Motyka, przekonywał, że wpis Patryka Jakiego to jedynie polityczny atak. – Nie na czasie jest wpis pana Patryka Jakiego, który powinien zająć się realną pomocą, bo każda taka pomoc jest potrzebna. Dzisiaj wojenki na Twitterze nie służą nikomu – stwierdził Miłosz Motyka. Była premier Beata Szydło wezwała Donalda Tuska, aby zablokował działania wymierzone w Polskę. „Niech Pan, jako szef EPP (Europejskiej Partii Ludowej), nakaże swoim podwładnym wycofanie wniosku o pozbawianie Polski pieniędzy w ramach rzekomej walki o «praworządność»” – apelowała polityk. Wicerzecznik Konfederacji Tomasz Grabarczyk podkreślił, że działania Donalda Tuska rozbijają jedności polskiej sceny politycznej. To celowa próba przysporzenia Polsce większej liczby problemów. – Można nawet je nazwać formą zdrady stanu. Wszelkie próby nacisku na Polskę ze strony Brukseli i namawianie do tego Brukseli to jest coś skandalicznego – wskazał. Projekt rezolucji był przygotowany wcześniej. Prace nad nim według wstępnych planów miały rozpocząć się w marcu. Zdaniem politologa dr. Aleksandra Kozickiego działania Europejskiej Partii Ludowej pokazują, że naciski na Polskę wciąż są dla niej ważne pomimo rosyjskiej agresji. – Jest aktem wrogim nie tylko wobec całego rządu, ale wobec całego społeczeństwa i narodu polskiego. Znajdujemy się obiektywnie w bardzo trudnej sytuacji – zaznaczył ekspert.

W obecnej sytuacji Komisja Europejska nie powinna być zainteresowana stosowaniem środków represji wobec naszego kraju – wskazał socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski. – W tej chwili dla Unii Europejskiej, dla Ukrainy, Polska jest najważniejszym krajem. Tylko przez Polskę, jeśli sytuacja pozwoli, może płynąć szerszym strumieniem pomoc dla Ukrainy. Jakiekolwiek oskarżanie Polski o cokolwiek byłoby działaniem graniczącym z głupotą – zwrócił uwagę. Komisja Europejska od 2017 r. zarzuca Polsce rzekome łamanie praworządności.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/europejska-partia-ludowa-chce-karac-polske-gdy-ta-pomaga-ukrainie

Radio Maryja

W obliczu wydarzeń na wschodzie przewodniczący Platformy Obywatelskiej Donald Tusk wraz z politykami swojego byłego rządu chce rozmawiać o bezpieczeństwie Polski. W tym celu zorganizował debatę, na którą nie zaprosił polityków partii rządzącej. Donald Tusk do dyskusji o bezpieczeństwie narodowym Polski zaprosił m.in. byłych prezydentów i byłych ministrów rządu PO-PSL. – Nie ukrywam, że jestem bardzo przejęty sytuacją, w której znaleźliśmy się wszyscy – mówił Donald Tusk. Szef Platformy przekonywał, że w obliczu możliwej agresji Rosji na Ukrainę, potrzeba jedności wszystkich partii politycznych. Jednak na spotkanie nie zaprosił reszty opozycji oraz partii rządzącej.

– Chodzi o kolejne podgrzanie atmosfery, o to, aby znowu znaleźć okazję do opluwania rządu PiS – ocenił Michał Jach, poseł PiS, przewodniczący sejmowej Komisji Obrony Narodowej. W trakcie spotkania były prezydent Aleksander Kwaśniewski wskazał na pogarszające się relacje Polski z UE i NATO. Winą obarczył obecny rząd. – Im mniej jesteśmy demokratyczni, im mamy słabszą pozycję w UE, tym mamy gorszą pozycję w NATO, bo to jest wszystko ze sobą związane (…). Bardzo dobrze byłoby, żeby władza w Polsce, rządzący mieli odwagę spojrzeć na własne błędy – zaznaczył. Z kolei Bronisław Komorowski skrytykował politykę obronną rządu, zarzucając zastój w rozwoju systemów obrony powietrznej. – Mamy dwie baterie Patriotów, które może starczą do obrony Warszawy. Cały program Narew i Wisła poszedł do kosza – wskazał.

To kłamstwo, które pokazuje, że były prezydent nie orientuje się w działaniach resortu obrony narodowej – podkreślił poseł Michał Jach. – One oczywiście są realizowane (…). Tu widać, jakiego zwierzchnika miały polskie siły zbrojne – dodał. Minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak przypomniał, że to rząd PO-PSL osłabił polską armię. – Rok 2011 to był zły rok dla Wojska Polskiego. Zlikwidowano wówczas 1. Warszawską Dywizję Zmechanizowaną im. Tadeusza Kościuszki, zlikwidowano pułk w Suwałkach – wyjaśnił.

PO zamiast wspierać rząd w obliczu możliwej inwazji Rosji na Ukrainę, próbuje wykorzystać sytuację do własnych celów politycznych. – Jest to opozycja wyjątkowo nastawiona jedynie na przejęcie władzy, więc każde tego typu wydarzenie ma ją do tej władzy przybliżyć – podkreślił Mirosław Boruta Krakowski. Jak dodaje, jedynie konstruktywna krytyka opozycji może korzystnie wpływać na decyzje rządu.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/po-dyskutuje-o-bezpieczenstwie-polski

Radio Maryja

Donald Tusk, przewodniczący Platformy Obywatelskiej, atakuje rząd za brak środków z Funduszu Odbudowy. Tymczasem to politycy PO zarówno w polskim Sejmie, jak i na arenie międzynarodowej domagali się blokowania unijnych funduszy dla Polski. Donald Tusk w nagraniu opublikowanym w internecie przypomniał, ile pieniędzy należy się Polsce z unijnego Funduszu Odbudowy. Na wypłatę 58 mld euro nie ma jednak szans, ponieważ Komisja Europejska nadal nie zaakceptowała polskiego KPO. Komisja oczekuje od polskiego rządu likwidacji Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. – Od pół roku te pieniądze powinny płynąć do waszych firm, waszych budżetów rodzinnych. Jedyny powód, dla którego po pieniądze nie możecie sięgnąć, to jest rząd Prawa i Sprawiedliwości – mówił Donald Tusk. Nagranie byłego premiera RP kończy się takimi słowami. – To nie są patrioci. To są idioci – powiedział Donald Tusk.

Poseł Koalicji Obywatelskiej, Robert Kropiwnicki, tłumaczył, skąd taki dobór słów szefa Platformy. – Czasami jest potrzebna trochę ostrzejsza forma, żeby pokazać, że to rzeczywiście nie patrioci a idioci, bo ktoś, kto rezygnuje z ogromnych pieniędzy, jednak działa na niekorzyść państwa polskiego – oznajmił poseł Robert Kropiwnicki. – Donald Tusk chce po prostu być na tyle radykalny w języku i w gestach, żeby przyciągnąć uwagę całego elektoratu opozycji – Lewicy, być może Szymona Hołowni – wskazał prof. Mieczysław Ryba, historyk i politolog. W maju 2021 roku, kiedy Sejm ratyfikował przyznanie Polsce środków z Funduszu Odbudowy, to politycy Koalicji Obywatelskiej wstrzymali się od głosu. – Wstrzymywanie się od głosu jest przeciw skuteczne, bo to pokazuje, że są tematy, które dominuje polityka, a powinna w nich dominować polska racja stanu – mówił poseł Dariusz Klimczak z Koalicji Polskiej. Ponadto członkowie rządu Donalda Tuska wzywali wręcz unijnych urzędników do blokowania środków dla Polski. – Unia nie ma teraz wyjścia. Unia musi, logicznie patrząc, albo nałożyć dzienne kary finansowe, albo wstrzymywać finansowanie – podkreśliła Elżbieta Bieńkowska, była minister infrastruktury i rozwoju w rządzie PO-PSL.

– Nic, co polskie, nie jest tak ważne, jak istotne jest przejęcie władzy. Słynny program „ulica i zagranica” jest ciągle aktualny – zaznaczył dr Mirosław Boruta Krakowski. Także w Parlamencie Europejskim politycy Europejskiej Partii Ludowej – której szefem jest właśnie Donald Tusk – głosowali za rezolucją wzywającą Komisję Europejską do niewypłacenia należnych Polsce funduszy. Przewodniczący PO zmienia obecnie kurs i domaga się pieniędzy dla Polaków – zaznaczyła Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, poseł Lewicy. – Po wielu miesiącach PO idzie po rozum do głowy i widzi, że pieniądze – choć nie byli ich entuzjastami kilka miesięcy temu – naprawdę są Polsce potrzebne – oznajmiła poseł Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.

Przedstawiciele Lewicy i Polskiego Stronnictwa Ludowego również popierali szkodliwą dla Polski rezolucję – przypomniał Jan Mosiński, poseł Prawa i Sprawiedliwości. – Nie ma takiego kraju w UE, gdzie opozycja działa na szkodę własnego państwa. U nas jest to prawie normą i do tego dochodzi jeszcze postawa D. Tuska, który w sposób podobny zniechęca raczej, żeby Polsce pomagać, niż zachęca do pomocy – podsumował poseł Jan Mosiński. W ostatnich dniach pojawiła się szansa na odblokowanie środków z Funduszu Odbudowy. Swoje propozycje rozwiązania sporu ws. Sądu Najwyższego przedstawił prezydent RP Andrzej Duda. Jednocześnie do Sejmu wpłynął podobny projekt przygotowany przez posłów PiS.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/byly-premier-d-tusk-atakuje-rzad-zjednoczonej-prawicy

Radio Maryja

Ruch Polska 2050, Lewica i PSL rozpoczynają przygotowania do debaty o programach wyborczych opozycji. Zaproszenia Szymona Hołowni nie przyjął Donald Tusk, choć wciąż chce, aby opozycja wystartowała wspólnie w przyszłorocznych wyborach. W połowie stycznia lider Ruchu Polska 2050 Szymon Hołownia zaproponował liderom opozycji debatę na temat przyszłości Polski. To przygotowanie do przejęcia władzy po przyszłorocznych wyborach – mówi poseł Ruchu Paulina Hennig-Kloska. – Musimy przygotować nie tylko proces kontroli przebiegu tych wyborów, ale także przekonać 1-2 miliony Polek i Polaków, rozczarowanych obecną władzą, naszymi ofertami programowymi” – podkreśla Paulina Hennig-Kloska.

Zaproszenie do debaty przyjęły PSL i Lewica. Jej termin ustalono na 21 marca. Partie mogą mieć wspólne cele – ocenia poseł Lewicy Dariusz Wieczorek. – Będziemy szukali tego, co nas łączy, a takich obszarów jest wiele – choćby Polska w UE, kwestia praworządności, kwestie dotyczące ochrony zdrowia – wskazuje Dariusz Wieczorek. Jak dodaje, chodzi o to, aby nikt nie mógł mówić, że partie opozycyjne nie potrafią się dogadać i nie mają żadnego programu. Wiceprezes Ludowców Dariusz Klimczak podkreśla, że wspólna debata nie oznacza przygotowania do współpracy politycznej. – My dziś zapowiadamy pracę merytoryczną, my nie zapowiadamy projektu politycznego – zaznacza Dariusz Klimczak.

Ruch Szymona Hołowni regularnie notuje trzecie miejsce w sondażach wyborczych. Słabiej wypada Lewica i PSL. W ostatnim badaniu United Survey uzyskały około 6-procentowe poparcie. Zaproszenia Szymona Hołowni do dziś nie przyjął szef PO Donald Tusk – partii z drugim wynikiem sondażowym. Jednak poseł Platformy Robert Kropiwnicki nie wyklucza przyłączenia do debaty. - Jest jeszcze dużo czasu, będzie mnóstwo rozmów i jak przyjdzie moment, będziemy mieli decyzję, to ją ogłosimy – zapewnia Robert Kropiwnicki. Donald Tusk przypomina, że wystosował apel do opozycji o budowę wspólnego bloku wyborczego. – Nasi partnerzy w innych partiach opozycyjnych nie chcą zjednoczonej opozycji, nie chcą wspólnej listy. Ja szanuję tę decyzję, choć uważam ją za błędną – podkreśla Donald Tusk.

Jak mówi poseł PiS Jan Mosiński, inicjatywy opozycji nie są zagrożeniem dla partii rządzącej. Mniejsze partie opozycyjne wiedzą, ile mogą stracić na współpracy z PO. – Donald Tusk chciałby być liderem całej opozycji, a co za tym idzie – w krótkim czasie po jej utworzeniu „skonsumować” to politycznie, tak aby te formacje były tylko i wyłącznie przystawkami – ocenia Jan Mosiński.

Socjolog, dr Mirosław Boruta Krakowski podkreśla, że koalicje muszą być dobrze przemyślane, tak, by przekonać do siebie wyborców. Koalicja z Platformą Obywatelską oznaczałaby dla lewicy utratę wyborców. Platforma bardzo - pomimo tego, że udaje jakby jedną z partii tzw. chrześcijańsko-demokratycznych - bardzo skręca w lewo i tutaj byłaby konkurencja...

Zaproszenia do debaty opozycji nie otrzymała Konfederacja. Jej wicerzecznik Tomasz Grabarczyk zaznacza, że partia nie jest zainteresowana sojuszami. – Blok Konfederacji nie chce się wpisywać ani w blok PiS-u, ani w blok totalnej opozycji. My, nawet zaproszeni, nie bylibyśmy skłonni usiąść do jednego stołu z Adrianem Zandbergiem – akcentuje Tomasz Grabarczyk. Na przygotowania do wyborów parlamentarnych partie polityczne mają jeszcze ponad rok.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/w-drugiej-polowie-marca-ma-sie-odbyc-debata-o-programach-wyborczych-opozycji-udzial-w-niej-zadeklarowaly-ruch-polska-2050-lewica-i-psl i https://www.facebook.com/RadioMaryja/videos/432856185297538

Radio Maryja

W piątek specjalne życzenia i podziękowania kierowaliśmy do naszych babć. Dziś w centrum stają dziadkowie. Zapytaliśmy najmłodszych, czego życzą swoim dziadkom z okazji ich święta.

– Wszystkiego najlepszego i dużo zdrowia – życzyła Marysia. – Dużo prezentów. (…) Żeby wychodził na dwór, bo teraz już rzadziej wychodzi – mówił jeden zapytanych chłopców. – Żeby jeszcze dużo żył. (…) Żeby nie miał żadnych problemów z sercem – życzyła Klara.

My ze swojej strony życzymy wszystkim dziadkom, aby ich święto trwało przez cały rok. Bo przecież babcia i dziadek to najbliższe dla dzieci, zaraz po rodzicach, osoby w rodzinie. To od nich tak naprawdę wszystko się zaczęło. – Nasze życie, wiara, więź w rodzinie. To oni często kładą szczególny nacisk na dbałość o kontakty rodzinne, są dla swoich dzieci pogotowiem ratunkowym, a nieraz słyszy się, że dziadkowie to skarb na wagę złota – powiedziała Celina Sanik, psycholog.

Skarb, o który należy jak najlepiej zadbać. To wyzwanie zarówno dla rodzin, jak i dla państwa. Polityka senioralna w ostatnich latach rozkwitła – przyznał dr Mirosław Boruta Krakowski, socjolog. – Wydaje mi się, że po raz pierwszy od 1945 roku podjęto jakiś wysiłek... Nie, żeby pokazać ludziom mrzonki, że dochodzimy do komunizmu albo będzie więcej Europy w Europie, tylko po prostu, żeby dać im trzynastą czy czternastą emeryturę, dać im zestaw darmowych lekarstw, zestaw pomocy przy opłatach. To rzeczy, które w polityce poprzednich ekip rządzących praktycznie nie istniały – zaznaczył dr Mirosław Boruta Krakowski.

Do wsparcia finansowego realizowanego przez rząd w postaci dodatkowych świadczeń czy systematycznej waloryzacji rent i emerytur, dochodzą inne liczne programy aktywizujące seniorów, które cieszą się coraz większym zainteresowaniem.

Tekst i zdjęcia za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/dzien-dziadka

Radio Maryja

Prezydent Francji, Emmanuel Macron, mówił w Parlamencie Europejskim o priorytetach francuskiej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej. Polityk zapowiedział, że Paryż będzie bronił praworządności. Wyraził także przekonanie, że do Karty Praw Podstawowych UE należy wpisać prawo do tzw. aborcji.

Od 1 stycznia prezydencję w Radzie Unii Europejskiej sprawuje Francja. Prezydent Emmanuel Macron, który wystąpił w środę w europarlamencie, wskazał na kilka priorytetów dla Francji. Jednym z nich jest kwestia dotycząca praworządności. – Będziemy starali się we wszystkich sytuacjach bronić praworządności i jej siły. Mówię o tym poprzez dialog, bo przecież nie o to chodzi, abyśmy mieli wrażenie, że praworządność to jest coś, co tworzyła Bruksela – mówił Emmanuel Macron. Prezydent potwierdził, że Francja zamierza przeprowadzić w Radzie Unii Europejskiej wysłuchanie Polski i Węgier w ramach postępowania z artykułu 7. Wielogodzinne debaty będą okazją do kolejnego ataku na władze obu państw.

Europoseł Hermann Tertsch podkreślał, że to prezydent Emmanuel Macron łamie praworządność, pozwalając na brutalne tłumienie protestów we Francji i wprowadzając drakońskie restrykcje związane z pandemią. – To jest właśnie pogwałcenie rządów prawa, a nie te wymysły używane do pańskiej ideologicznej wojny z Polską i Węgrami – wskazał Hermann Tertsch.

Część europosłów zarzuciła prezydentowi, że w blisko 40-minutowym przemówieniu nie zajął się realnymi problemami Europejczyków oraz zagrożeniami, z jakimi zmaga się Unia Europejska. Europoseł Beata Szydło przypomniała, że Europa potrzebuje dziś jedności, stabilizacji i dobrych rozwiązań. – Polska jest krajem praworządnym. Głos płynący z Warszawy czy Budapesztu ma taką samą wartość i znaczenie jak głosy z Berlina, Paryża czy innych stolic – akcentowała Beata Szydło.

Była premier dodała, że Polska wiąże duże nadzieje z francuską prezydencją. To, jaka ona będzie, zależy od władz w Paryżu i jakim naciskom ulegną – podkreślił dr Mirosław Boruta Krakowski. – To jest pytanie o miejsce Francji w Europie. Czy Francja – tak jak Niemcy – będzie współpracować przede wszystkim z Rosją, a potem dopiero z UE, czy jednak Francja postawi na pozostałe europejskie narody poza Niemcami. Jeżeli tak będzie, to i Polacy na tym coś zyskają – ocenił socjolog.

Prezydent Francji, Emmanuel Macron, zapowiedział w wystąpieniu, że będzie dążył do wpisania do Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej tzw. prawa do aborcji. – Tu chodzi o nasze wartości. Wydaje mi się, że w Europie wielkich ambicji musimy rzeczywiście działać w sposób zjednoczony – oznajmił Emmanuel Macron. Tak zwana aborcja i regulacje prawne jej dotyczące nie należą do kompetencji unijnych – zwróciła uwagę Beata Trochanowska z Instytutu Ordo Iuris. – Tego typu regulacje prowadzą państwa członkowskie. UE nie może tego im narzucać – powiedziała Beata Trochanowska. W języku prawniczym także nie ma definicji prawa do tzw. aborcji – zauważył dr Michał Skwarzyński, prawnik. – Takie prawo nie istnieje także w świetle orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Nie ma żadnego aktu normatywnego, który by zawierał takowe prawo. Emmanuel Macron zgłosił postulat polityczny. Jest to postulat tylko i wyłącznie polityczny – wskazał dr Michał Skwarzyńśki.

Forsowaną przez Unię Europejską tzw. aborcję skrytykowała europoseł Jadwiga Wiśniewska. – Prawo do życia jest fundamentalną wartością, na którym opiera się porządek moralny i społeczny – zaznaczyła Jadwiga Wiśniewska. Tymczasem zdominowany przez republikańską prawicę francuski Senat odrzucił wczoraj ustawę wydłużającą termin legalnej tzw. aborcji z 12 do 14 tygodni. Forsował ją prezydent Emmanuel Macron. Decyzja Senatu nie blokuje jednak prac. Ustawa będzie dalej procedowana we francuskim parlamencie.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/prezydent-francji-przedstawil-priorytety-francuskiej-prezydencji-w-radzie-ue-e-macron-domaga-sie-prawa-do-tzw-aborcji

Radio Maryja

Wzmocnioną rolę kuratora i nowe zasady działania organizacji pozarządowych w szkołach przewiduje nowelizacja ustawy Prawo oświatowe, którą w czwartek przyjął Sejm. Ustawę krytykuje opozycja, a także Porozumienie, które głosowało za jej przyjęciem. Posłowie ugrupowania mówią o pomyłce.

Przyjęta przez Sejm ustawa zwiększa ochronę uczniów – zapewnił minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek. – Ta ustawa daje możliwość przeciwdziałania demoralizacji dzieci i młodzieży, która zwłaszcza w wielkich miastach postępowała w ostatnim czasie poprzez tzw. edukację seksualną typu B, która robiła dzieciom i młodzieży „wodę z mózgu”, zniekształcała człowieka i prowadziła do błędu antropologicznego, fałszywej wizji człowieka – wskazał prof. Przemysław Czarnek.

Nowe przepisy dają większe uprawnienia kuratorom. To oni będą teraz kontrolować treści przekazywane dzieciom w szkołach w ramach zajęć dodatkowych nieujętych w programie nauczania. To potrzebne rozwiązanie – zaznaczył socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski. – Czym innym jest organizacja szkoły ze strony samorządu, organu założycielskiego, a czym innym są treści przekazywane przez szkołę. Jak widać, próbowano za pozwoleniem samorządu upychać w polskiej szkole treści, których z całą pewnością rodzice by sobie nie życzyli, gdyby wiedzieli, co tam się znajduje – ocenił ekspert.

Nowe przepisy doprecyzowują również sposób odwoływania dyrektorów szkół, którzy nie realizują zaleceń pokontrolnych organów nadzoru pedagogicznego. Nowe prawo oświatowe przede wszystkim odpolitycznia szkoły – zapewnił minister edukacji i nauki. – Przeciwdziała takim wydarzeniom, jak chociażby z Warszawy w ostatnim czasie, kiedy pan prezydent m.st. Warszawy, polityk z krwi i kości, wiceszef PO użył narzędzi edukacyjnych i dyrektorów szkół po to, żeby rozesłać do wszystkich rodziców uczniów list o charakterze stricte politycznym – wyjaśnił.

Listy zostały rozesłane w połowie grudnia i dotyczyły nowelizacji prawa oświatowego. Prezydent Rafał Trzaskowski zaapelował do rodziców, by domagali się odrzucenia noweli. Projekt Ministerstwa Edukacji i Nauki krytykuje liberalno-lewicowa opozycja. – To jest krok w złą stronę, bo najlepiej o edukacji dzieci są w stanie wypowiedzieć się właśnie rodzice i właśnie nauczyciele, a nie minister, który jest de fakto realizatorem wizji politycznej partii rządzącej – mówił Miłosz Motyka, rzecznik PSL. Przeciw nowym przepisom głosowała również Konfederacja. – Ta ustawa przewiduje daleko idącą centralizację, która sprawi, że w momencie, kiedy do władzy dojdzie Lewica, Platforma, jednym przesunięciem wajchy będzie się dało zlikwidować wszystko co prawicowe i konserwatywne w polskim systemie edukacji – wskazał Michał Wawer, poseł Konfederacji.

Za przyjęciem nowelizacji ustawy Prawo oświatowe głosowało 227 posłów, 214 było przeciw, nikt nie wstrzymał się od głosu. Za ustawą zagłosowali wszyscy posłowie PiS, dwóch posłów Kukiz’15, dwóch posłów niezależnych, a także politycy Porozumienia. Jednak rzecznik ugrupowania Jarosława Gowina przekonuje, że doszło do pomyłki. – Na sali plenarnej doszło do pomyłki, która nie powinna mieć miejsca. Zostało złożone stosowne oświadczenie do marszałek Sejmu Elżbiety Witek, żeby wyjaśnić całą sytuację – zaznaczył Jan Strzeżek, wicerzecznik Porozumienia. Nowelizacja trafi teraz do Senatu, gdzie najprawdopodobniej zostanie odrzucona przez opozycyjną większość lub mocno zmieniona. To nie przekreśla jednak jej dalszego procedowania. Po pracach w izbie wyższej zajmie się nią ponownie Sejm, w którym większość ma Zjednoczona Prawica.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/wzmocnienie-ochrony-dzieci-przed-demoralizacja

Radio Maryja

Przewodniczący Platformy Obywatelskiej, Donald Tusk, chce powołania komisji śledczej w sprawie wykorzystywania programu szpiegowskiego Pegasus. Opozycja oskarża rząd o inwigilowanie przeciwników politycznych. Premier RP Mateusz Morawiecki zaprzecza, aby takie sytuacje miały miejsce.

Pierwsze doniesienia o użyciu szpiegowskiego oprogramowania Pegasus dotyczyły mecenasa Romana Giertycha i prokurator Ewy Wrzosek. W okresie świąt Bożego Narodzenia kanadyjska grupa Citizen Lab poinformowała, że przy pomocy Pegasusa aż 33 razy włamano się na telefon senatora Krzysztofa Brejzy z Koalicji Obywatelskiej. Daty rzekomych włamań pokrywają się z okresem, kiedy polityk był szefem sztabu wyborczego Koalicji Obywatelskiej przed wyborami parlamentarnymi w 2019 roku. To fake news – mówi premier RP Mateusz Morawiecki. – To typowy sposób działania niektórych mediów – tworzą nieprawdziwy fakt, następnie ktoś inny to cytuje, a nagle potem wszyscy przyjmują, że taka była rzeczywistość. Otóż nie było takiej rzeczywistości – oświadcza premier Mateusz Morawiecki.

Tymczasem opozycja oskarża rząd o celowe inwigilowanie przeciwników politycznych. Liczą, że w ten sposób wzrośnie im poparcie – zaznacza dr Mirosław Boruta Krakowski, socjolog. Dodaje, że rozdmuchanie afery to jednak za mało, aby przekonać do siebie Polaków. – Temat kanadyjskiej placówki, o której wiemy niewiele, a także podsłuchu, o którym nie wiemy prawie nic, (…) po prostu niewart jest uwagi – mówi dr Mirosław Boruta Krakowski.

Rzecznik ministra-koordynatora służb specjalnych, Stanisław Żaryn, podkreśla, że zgodę na tego typu działania operacyjne musi wydać Prokurator Generalny oraz sąd. – Polskie służby działają zgodnie z prawem. Sugestie, że służby wykorzystują metody pracy operacyjnej do walki politycznej, są nieprawdziwe. (…) Z uwagi na ograniczenia prawne nie odnosimy się do pytań dotyczących tego, czy jakieś konkretne metody i formy pracy operacyjnej są stosowane w Polsce – oświadcza Stanisław Żaryn.

Zgodnie z prawem nie można też ujawniać, wobec kogo stosowane są metody operacyjne. Donald Tusk chce dokładnego zbadania doniesień z Kanady. – Będziemy wnosić o powołanie komisji śledczej w Sejmie. Jestem przekonany, że jest to także w interesie wszystkich pozostałych sił politycznych w Polsce. Chyba nikt nie chce być bezkarnie podsłuchiwany, podglądany przez władze – przekonuje przewodniczący PO. To jednak w czasie rządów Donalda Tuska powstała lista dziennikarzy, wobec których służby specjalne miały prowadzić czynności operacyjno-rozpoznawcze. Jeden z przykładów przypomina na Twitterze redaktor naczelny „Głosu Wielkopolskiego”, Wojciech Wybranowski, który też miał być inwigilowany przez służby. „Potwierdzone przez sąd, który nazwał to >>białoruskimi standardami<<, podsłuchy wobec redaktorów Bogdana Rymanowskiego i Cezarego Gmyza w sprawie Sumlińskiego miały miejsce wtedy, kiedy Tusk wziął na siebie obowiązki koordynatora służb” – podkreśla Wojciech Wybranowski. Teraz Donald Tusk zaprzecza, aby takie sytuacje miały miejsce i dodaje, że nikt mu niczego nie udowodnił. – Mogę państwa zapewnić, że nic takiego w ciągu 6 lat nie miało miejsca. Nie podjęto żadnych czynności prawnych, które miałyby potwierdzić fałszywą tezę o podsłuchiwaniu dziennikarzy za moich rządów – mówi Donald Tusk.

Powołania komisji śledczej ws. Pegasusa chce też Koalicja Polska. Powinna powstać jak najszybciej – zaznacza poseł Stefan Krajewski. – Jeżeli nie powstanie w tej kadencji Sejmu, to w przyszłej kadencji na pewno będzie próba wyjaśnienia tej kwestii. Nie powinniśmy Polaków trzymać w niepewności. Taką sprawę powinniśmy jak najszybciej wyjaśnić – wskazuje poseł Stefan Krajewski. Za to Lewica skierowała wniosek do Najwyżej Izby Kontroli ws. wykorzystywania Pegasusa i również popiera pomysł powołania komisji śledczej. – Jeśli podsłuchuje się polityków opozycji, to nikt nie może spać spokojnie. Zwykły obywatel także nie może spać spokojnie, bo nie ma pewności, czy władza akurat nie zażyczyła sobie zajrzenia mu za firanki, pod kołdrę czy do telefonu – przekonuje poseł Krzysztof Śmiszek.

Wyjaśnień chce nie tylko opozycja, ale także prezydent Andrzej Duda. – Jeżeli pojawiają się takie twierdzenia, to sprawa wymaga wyjaśnienia – podkreśla prezydent Andrzej Duda. Były marszałek Sejmu, Marek Kuchciński z Prawa i Sprawiedliwości, nie widzi potrzeby powoływania komisji. – Sama sprawa jest nagłośniona przez opozycję i przez media, także trudno poważnie do tego się odnosić – mówi poseł Marek Kuchciński. Sejm powołuje komisję śledczą bezwzględną większością głosów. Projekt uchwały może wnieść Prezydium Sejmu lub grupa 46 posłów.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/opozycja-oskarza-rzad-o-inwigilacje-premier-m-morawiecki-zaprzecza

Radio Maryja

Po dwunastu latach przerwy pociągi pasażerskie ponownie odjeżdżają ze stacji w Końskich. Mieszkańcy mogą dotrzeć koleją do Skarżyska-Kamiennej, Opoczna, Tomaszowa Mazowieckiego czy Łodzi. To spełniona obietnica wyborcza Prawa i Sprawiedliwości i prezydenta Andrzeja Dudy.

Końskie to małe miasto w województwie świętokrzyskim. Od kilkunastu lat nie zatrzymywały się tam pociągi. Wiosną ubiegłego roku na nieczynnej stacji kolejowej prezydent Andrzej Duda podpisał nowelizację ustawy o transporcie publicznym "Kolej plus". Prezydent zapowiedział w trakcie uroczystości przywrócenie połączeń kolejowych do Końskich...

Po podpisaniu ustawy na Prezydenta spadła fala krytyki, pojawiły się drwiny ze sposobu i miejsca podpisania ustawy, głównie ze strony opozycji.

Obietnica złożona przez Prezydenta została spełniona. Pociągi po dwunastu latach ponownie przejeżdżają przez Końskie. Zadowolenia z uruchomienia nowych połączeń nie kryje Prezydent. Dziś politycy opozycji już nie drwią z tamtej sytuacji.

Opozycja już dawno wystawiła sobie świadectwo zerowej wiarygodności mówi poseł PiS Jan Mosiński: "To, że sobie heheszkowali z tego, nie dostrzegli, że właśnie symbolika tego pustego peronu i tej takiej ławki pana prezydenta symbolizowała stan Państwa jaki zastaliśmy po rządach właśnie tych, którzy tak się ochoczo śmiali z tego, czyli rządów Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego...

To także dobrze rokuje dla Prawa i Sprawiedliwości przy okazji kolejnych wyborów, mówi politolog Mirosław Boruta Krakowski: "Politycy, którzy obiecują coś, a potem spełniają te obietnice mają w życiu politycznym o wiele większe szanse. To co się stało w Końskich, dla całej zresztą konecczyzny i dla mieszkańców regionu przecież tak bliskiego zarówno Mazowszu jak i województwu łódzkiemu jest ogromnym wydarzeniem".

Od niedzieli zmienił się rozkład w całym kraju, część pociągów wróciła na zmodernizowane linie, pojawiło się kilka nowych tras i dziesięć nowych przystanków. Aktualny rozkład jazdy dostępny jest na stacjach kolejowych oraz w Internecie.

Fragmenty tekstu i zrzuty ekranowe za: https://www.facebook.com/RadioMaryja/videos/335912188056175