Przeskocz do treści

Radio Maryja

W wyborach parlamentarnych Kukiz’15 wystartuje z list Polskiego Stronnictwa Ludowego. Dziś przedstawiciele ugrupowań podpisali porozumienie. Wspólny start ma być początkiem nowego, wspólnego klubu. To abstrakcyjny sojusz – mówią eksperci. Rozmowy na temat wspólnego startu w jesiennych wyborach parlamentarnych Paweł Kukiz prowadził m.in. z Prawem i Sprawiedliwością, Konfederacją i Bezpartyjnymi Samorządowcami. Ostatecznie kandydaci Kukiz’15 pojawią się na listach PSL-u. – Podpisaliśmy w ramach Koalicji Polskiej pomiędzy PSL i Kukiz’15 porozumienie programowe – mówił lider Kukiz’15 Paweł Kukiz.

PSL przystało na jego postulaty. Porozumienie obejmuje trzy pakiety: obywatelski, gospodarczy i antykorupcyjny. – Nadamy wszystkim obywatelom RP możliwość indywidualnego startu do Sejmu dzięki zmianie ordynacji wyborczej na mieszaną tak, by przynajmniej połowa Sejmu była wybierana w jednomandatowych okręgach wyborczych – zaznaczył Paweł Kukiz. Ponadto przyjęte postulaty to możliwość odwołania posła w trakcie kadencji, emerytura bez podatku oraz wybór Rzecznika Praw Obywatelskich, Prokuratora Generalnego i Krajowej Rady Sądownictwa w wyborach powszechnych. Oba ugrupowania są sobie bliskie – przekonywał prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. – Łączy nas wspólnota programowa, wspólnota wartości, wspólnota ideałów i chęci walki o nie. To nie jest łatwa droga – podkreślił Władysław Kosiniak-Kamysz.

Jak zauważył europoseł PiS Ryszard Czarnecki Paweł Kukiz zaprzeczył własnym ideałom. – Mówił: walczę z systemem walczę z establishmentem, te stare skorumpowane partie precz, a PSL był w pięciu rządach, dwukrotnie z PO, dwukrotnie z SLD, jeszcze był w rządzie Mazowieckiego – przypomniał Ryszard Czarnecki.

Możliwość takiego porozumienia budzi kontrowersje w samym klubie. Z Kukiz’15 odeszło już kilku posłów. W poniedziałek wiceszef klubu Kukiz’15 Jerzy Kozłowski zapowiedział, że opuści klub jeśli dojdzie do sojuszu z PSL, i słowa dotrzymał. – Uprzejmie informuję, że dziś złożyłem rezygnację z funkcji prezesa 36 Oddziału Stowarzyszenia Kukiz’15 oraz z członkostwa w tym Stowarzyszeniu. Dziękuję wszystkim za współpracę – napisał w mediach społecznościowych Jerzy Kozłowski.

PSL chce, aby po wyborach powstał wspólny klub. Takiej możliwości nie wyklucza Kukiz’15 – przekonywał Paweł Bejda z Polskiego Stronnictwa Ludowego. – Czym większy klub, tym większe parytety są związane w Sejmie, czyli tym większa możliwość pracy w komisjach, tym większy jest czas na zabieranie głosu z trybuny sejmowej. Dlaczego nie miałby być w przyszłości w Sejmie klub Polskie Stronnictwo Ludowe – Kukiz15? – mówił Paweł Bejda. Posłowie Kukiz’15 podkreślają, że jest jeszcze za wcześnie na jakieś deklaracje.

Politolog Marcin Drewa nie widzi szans na długie funkcjonowanie porozumienia. – Im bardzo ciężko będzie po pierwsze – i to już obserwujemy – zrobić wspólne listy do Sejmu, a później (jeżeli wejdą) to będzie praktycznie początek końca wspólnej formacji, rozpoczną się kłótnie – ocenił Marcin Drewa.

Jak zauważył socjolog dr Mirosław Boruta, z drugiej strony to porozumienie może przynieść pewne korzyści. – Dla obu tych ugrupowań jest to duża szansa. Dla PSL-u, bo bardziej bezpieczny jest wtedy do osiągnięcia 5-cio procentowy próg, a dla Kukiz’15 jest to walka o parlamentarne przetrwanie – tłumaczył dr Mirosław Boruta.

Nowe porozumienie przedstawi swoich kandydatów 17 sierpnia. W ciągu kilku dni pełne listy wyborcze zaprezentuje Zjednoczona Prawica. W połowie sierpnia poznamy kandydatów Koalicji Obywatelskiej.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/polska-informacje/kukiz15-podjelo-decyzje-o-starcie-w-wyborach-do-sejmu-z-list-psl

Mirosław Boruta

Sojusz Polskiego Stronnictwa Ludowego i Stowarzyszenia Kukiz’15 to bardzo skomplikowany mariaż. Z jednej strony partii z ogromnymi tradycjami, chlubnymi, ale i niechlubnymi - szczególnie w najnowszym okresie - a z drugiej strony z nowym ruchem społecznym, stowarzyszeniem nie godzącym się z przyjętą powszechnie wizją państwa, państwa partii politycznych.

PSL jest tutaj mocniejszą formacją, choć wciąż niepewną swoich pięciu procent, Kukiz ’15 szczególnie po ostatnich odejściach posłów, a więc i elektoratu, jest już z pewnością pod kreską, choć i on - przy pomocy PSL-u może wprowadzić swoich przedstawicieli do nowo wybranego parlamentu. Myślę, że dla obu partnerów jest to oferta korzystna. Generalizując, z jednej strony mamy elektorat wiejski, z drugiej wielkomiejski, a one mogą się uzupełniać i dać obu ugrupowaniom miejsca sejmowe.

Ale co dalej? Czy "Koalicja Polska" jest formacją która będzie pomagała dobrej zmianie? W jakiejś mierze jest na to szansa. Z pewnością nie są to ugrupowania lewicujące - mam bowiem nadzieję, że przygoda koalicyjna PSL-u w wyborach do Parlamentu Europejskiego skutecznie wyleczyła ludowców z antykościelnych sojuszy. Obie strony stoją przy fundamentalnych wartościach: polskości, wierze, rodzinie, czy patriotyzmie (il. za: www.radiomaryja.pl/informacje/polska).

Jeśli założymy, iż żelazne elektoraty tych środowisk nie zagłosują na Zjednoczoną Prawicę (PiS, Porozumienie, Solidarną Polskę) to może warto dać im szansę na udział w części władzy (i większości konstytucyjnej), oczywiście dla dobra Polski i Polaków.

Radio Maryja

Platforma Obywatelska nie pójdzie do wyborów ani z PSL-em, ani z SLD. Dziś przewodniczący Grzegorz Schetyna ogłosił, że w Koalicji Obywatelskiej znajdą się – obok PO – także Nowoczesna oraz Inicjatywa Polska. Na listy zaproszeni są też samorządowcy i działacze społeczni.

Grzegorz Schetyna podkreślił, że Platforma Obywatelska nie idzie do jesiennych wyborów jako koalicja partii politycznych.

– Ale jako koalicja tych wszystkich, którzy podzielają nasz światopogląd, nasz pomysł na Polskę, tych, którzy chcą bronić z nami demokracji i praworządności, pozycji Polski w UE. Chcemy iść i chcemy otworzyć nasze listy, listy KO o obywateli, o ludzi aktywnych, o społeczników, o ekspertów, o samorządowców, o organizacje pozarządowe – wskazał przewodniczący PO.

Grzegorza Schetyna zaznaczył, że część miejsc na listach pozostanie dla przedstawicieli opozycji obywatelskiej, organizacji pozarządowych oraz samorządowców.

– 20 proc. miejsc na listach zostawimy ludziom z opozycji obywatelskiej, z organizacji pozarządowych. Tych wszystkich, którzy do tej pory nie uczestniczyli wprost w polityce parlamentarnej. Zostawimy także, zaprosimy na nasze listy, samorządowców. Rozmawiamy już wiele miesięcy. Będziemy tworzyć wspólne listy do Senatu, ale także trzy miejsca – 5, 10 i ostatnie – przeznaczymy na wskazania samorządowców – poinformował lider PO.

Tekst i zrzuty ekranowe za: http://www.radiomaryja.pl/informacje/po-nie-wystartuje-w-wyborach-parlamentarnych-razem-z-psl-i-sld-zaprasza-do-wspolpracy-samorzadowcow-i-dzialaczy-spolecznych

Mirosław Boruta

18 lipca 2019 roku przewodniczący Platformie Obywatelskiej Grzegorz Schetyna ogłosił swoją klęskę a przy tym całkowity brak zdolności koalicyjnej. Jeżeli nie ma się programu, a Platforma poza byciem anty-PiS-em, takiego programu nie ma, to pójście w koalicji oznacza oddanie miejsca koalicjantom. Tak przecież stało się w przypadku wyborów do parlamentu europejskiego, gdzie zyskały SLD i PSL, a mocno straciła Platforma Obywatelska. Dlaczego? Bo SLD w swej lewicowości lub PSL w deklarowanym przywiązaniu do tradycyjnych wartości (centrum) są dużo bardziej wiarygodne dla elektoratu.

Jak powiedział Grzegorz Schetyna „formuła partyjna jest zakończona”, a przy tym „nie ma alternatywy dla największej partii opozycyjnej w budowaniu bloku, który ma pokonać PiS”.

Pozorna oferta dla obywateli to słaba, marketingowa sztuczka, skoro wiadomo, że obywatele ci muszą przejść wcześniej weryfikację politycznego zaangażowania ("20 proc. miejsc na listach przeznaczymy dla ludzi opozycji obywatelskiej i organizacji pozarządowych", może lepiej powiedzieć antyrządowych), przy czy kryterium decydującym będzie: jak bardzo nienawidzi Pan/Pani Zjednoczonej Prawicy.

I pewnie to mają oznaczać słowa, że „najważniejsze jest dla nas wydobyć energię z obywateli”. To już na dzisiaj nie wystarczy. Przewodniczący Grzegorz Schetyna dobiega swoich dni na pozycji lidera największej partii opozycyjnej, słabnącej z dnia na dzień i z wyborów na wybory. No, ale żałować nie mamy ani kogo, ani czego.

Zrzuty ekranowe za: http://www.radiomaryja.pl/multimedia/informacje-dnia-18-07-2019-20-00

Radio Maryja

W 2008 roku Vincent Lambert uległ poważnemu wypadkowi. Mężczyzna doznał nieodwracalnego uszkodzenia mózgu, został sparaliżowany. Lambert samodzielnie oddychał, nie był podłączony do respiratora ani żadnej innej maszyny podtrzymującej życie. Nie znajdował się też w fazie terminalnej, nie był w śpiączce, reagował na bodźce, przełykał, ruszał oczami, płakał, odczuwał ból. Lekarze twierdzili jednak, że nie ma szans na odzyskanie przytomności.

Wyrok śmierci wydał na niego francuski sąd. Vincent Lambert miał być zagłodzony na śmierć. Od 2 lipca nie otrzymywał pożywienia i wody. Miliony osób na całym świecie – w tym Ojciec Święty Franciszek – towarzyszyły mu modlitwą.

„Módlmy się za chorych, którzy zostali opuszczeni i pozostawieni, aby umarli. Społeczeństwo jest ludzkie, jeżeli chroni życie, każde życie od początku aż do naturalnego końca, bez wybierania, kto jest bardziej czy mniej godny, aby żyć. Lekarze mają służyć życiu, a nie je przerywać” – napisał Ojciec Święty na Twitterze.

Lambert zmarł w czwartek rano, o godz. 8.42 w szpitalu w Reims. Został zagłodzony na śmierć. „Niech Bóg Ojciec przyjmie w swe objęcia Vicenta Lamberta. Nie budujmy cywilizacji, w której eliminowane są osoby, których życie nie wydaje się nam dość godne, by dalej mogły żyć. Każde życie ma wartość, zawsze” – podkreślił Ojciec Święty Franciszek po otrzymaniu wieści o śmierci Vincenta Lamberta.

Do zabicia w majestacie prawa mężczyzny odniósł się prefekt Kongregacji Kultu Bożego ks. kard. Robert Sarah.

„W ten smutny dzień modlę się o wieczne spoczywanie duszy Vincenta Lamberta, który umarł jako męczennik, ofiara strasznego szaleństwa ludzi naszych czasów. Modlę się za jego rodzinę, a zwłaszcza za rodziców, tak odważnych, tak godnych. Nie bój się. Bóg patrzy. RS +” – akcentował. W intencji Vincenta Lamberta w wielu miejscach na świecie, a także we Francji organizowane były czuwania modlitewne.

Fragment tekstu i zrzut ekranowe za: http://www.radiomaryja.pl/informacje/polska-informacje/vincent-lambert-nie-zyje

Mirosław Boruta

Vincent Lambert jest kolejnym męczennikiem na drodze człowieka do pełnej cywilizacji, do cywilizacji życia.

My chrześcijanie wiemy doskonale, że nasza cywilizacja jest inkluzywna. Jest w niej miejsce dla każdego, dla zagubionej owcy, dla syna marnotrawnego, czy Łazarza, choć nie żył już od czterech dni.

Podobnie widzi to Powszechna Deklaracja Praw Człowieka, która w artykule trzecim gwarantuje każdemu prawo do życia, wolności i bezpieczeństwa swej osoby. I tutaj także nie znajdziemy warunków, obostrzeń, zastrzeżenia tak, ale…

Ideologie lewicowe zasadzają się zawsze na przeciwieństwie, jaką jest ekskluzywność. Możesz żyć, jeżeli nie jesteś wrogiem ludu, kapitalistą, burżujem, Polakiem lub Żydem w hitlerowskich Niemczech, Polakiem na Kresach Wschodnich Rzeczpospolitej Polskiej po 1939 roku, Polakiem na Wołyniu, jeżeli nie jesteś Tutsi, lub jazydem…

Fragment tekstu i zrzut ekranowy za: http://www.radiomaryja.pl/informacje/polska-informacje/vincent-lambert-nie-zyje

Radio Maryja

Blisko 5 mln złotych może przeznaczyć Warszawski Ratusz na projekt dobrowolnych warsztatów dotyczących tzw. edukacji seksualnej dla dzieci, młodzieży i dorosłych. Projekt ten w części założeń pokrywa się z założeniami deklaracji lesbijek, gejów, biseksualistów i transseksualistów.

„Edukacja Seksualna – dobrowolne warsztaty dla dzieci, młodzieży i dorosłych” – taki projekt znalazł się wśród zgłoszeń do budżetu obywatelskiego Warszawy.

Projekt przewiduje m.in. przeprowadzenie warsztatów, działań teatralnych, artystycznych i animacyjnych, które posłużą jako narzędzie edukacji seksualnej różnych grup wiekowych.

– Uważam, że może to być próba wprowadzenia karty LGBT innymi sposobami niż bezpośrednim działaniem Ratusza – podkreśla radny Warszawy Jacek Ozdoba z PiS.

Co przemawia za prowadzeniem karty LGBT tylnymi drzwiami? Chociażby zapis w projekcie budżetu dotyczący tzw. latarnika.

– Wprowadzenie w każdej dzielnicy dyżurów (minimum 200h/rok) latającego „latarnika” – terapeuty/psychologa, do którego młodzież będzie mogła się zgłosić ze swoimi problemami dotyczącymi sfery intymnej – napisano w projekcie.

„Latarnik” pojawia się również w tzw. karcie lesbijek, gejów, biseksualistów i transseksualistów, którą prezydent Warszawy podpisał pod koniec lutego. Po oprotestowaniu przez rodziców i środowisk eksperckich zapisów dotyczących seksedukacji w szkołach, karta ta w obecnej formie może nie być realizowana. Dlatego też dąży się do wprowadzenia dobrowolnej edukacji seksualnej.

Projekt budzi jednak wiele pytań – zaznacza dr Tymoteusz Zych z Instytutu Ordo Iuris.

– Po pierwsze pytanie, czy władze Warszawy zachowają wszystkie wymogi formalne, które wiążą się z wprowadzeniem zajęć zewnętrznych. Nie zostały ujawnione do tej pory, w jakiej formie prawnej te zajęcia dobrowolne czy dodatkowe będą się odbywały – wskazuje dr Tymoteusz Zych.

Warszawski Ratusz na projekt dobrowolnych warsztatów dotyczących edukacji seksualnej może przeznaczyć blisko 5 mln zł z kieszeni podatnika.

– Pytanie, na ile te środki z Ratusza będą realnie wspierać te środowiska i je budować, a na ile „rozwiązywać” problemy, którymi mają się zajmować. To jest to pytanie, bo zasadniczo transparentność przekazywania środków Ratusza i wszystkich konkursów, które są dostępne dla organizacji pozarządowych, powinna być transparentna – zaznacza dr Wojciech Wciseł z KUL.

Jednak to warszawiacy zdecydują, czy będą chcieli realizacji tego projektu. Jeżeli zagłosują za tym projektem, środowisko LGBT otrzyma potężne finansowe wsparcie i możliwość rozpowszechniania wśród dzieci, ale i wśród dorosłych, swojej ideologii. Obaw przed tego typu pomysłami nie kryje wielu rodziców.

– To może ostatecznie się przełożyć na to, że nasze dzieci się nie będą wiedziały, zagubią się w tym wszystkim, co jest dobre, co jest naturalne, a co nie – mówi Piotr Krajewski, tata czwórki dzieci.

W Warszawie jest dużo więcej ważnych spraw, które należałoby załatwić, a nie promowanie skrajnie lewicowych ideologii – podkreśla poseł PiS Bartosz Kownacki.

– Proszę, żeby pan Trzaskowski zajął się budową metra, żeby zajął się parkingów podziemnych, żeby komunikacja miejska działała lepiej aniżeli działa dzisiaj. To są działania dla Ratusza i na tym powinien się samorząd pochylać, a nie prowadzić taką wojnę ideologiczną – wskazuje poseł Bartosz Kownacki.

Dlatego też tego typu projektom, natarczywej ideologizacji, należy się sprzeciwiać – mówi socjolog dr Mirosław Boruta.

– Cały ten system jest jakby systemem kroków mocno do przodu przemyślanych. Na to naszej zgody być nie może. Trzeba by zabrzmiało wyraźne, polityczne, obywatelskie, rodzicielskie „non possumus” – akcentuje dr Mirosław Boruta.

Tymczasem coraz więcej samorządów przyjmuje uchwały sprzeciwiające się LGBT. Tak jest m.in. w Małopolsce, na Lubelszczyźnie, w woj. świętokrzyskim i podkarpackim.

Tekst i zrzuty ekranowe za: http://www.radiomaryja.pl/informacje/warszawski-ratusz-moze-przeznaczyc-ok-5-mln-zlotych-na-deprawacje

Radio Maryja

Były szef Kancelarii Premiera Donalda Tuska został skazany w czwartek na 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 2 lata. Proces w sprawie organizacji lotu do Smoleńska ciągnął się ponad trzy lata.

– Będąc funkcjonariuszem publicznym, szefem Kancelarii Premiera, nie dopełnił ciążącym na nim obowiązków – podkreślił Hubert Gąsior, sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie. Sąd skazał byłego szefa Kancelarii Premiera Donalda Tuska na 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 2 lata.

Kary bezwzględnego więzienia domagał się mec. Stefan Hambura, pełnomocnik bliskich kilkunastu ofiar katastrofy. Bo to oni byli w tym procesie oskarżycielami. – Nawet jeżeli ginie 96 osób z prezydentem RP na czele, jest to tylko 10 miesięcy, a drugi raz 6 miesięcy – wskazywał mec. Stefan Hambura.

6 miesięcy w zawieszeniu na rok to wyrok dla urzędnika Kancelarii Premiera – Moniki B. Także ona w ocenie sądu nie dopełniła swoich obowiązków. Troje pozostałych oskarżonych uniewinniono.

– Wszyscy oskarżeni nie znali, albo postępowali wbrew, zapisom instrukcji HEAD, jak i innych obowiązujących wcześniej przepisów. Mimo to jakimś cudem trójka okazała się niewinna. Śmieszne i haniebne – podkreślał Piotr Walentynowicz, wnuk legendy „Solidarności” Anny Walentynowicz. Instrukcja HEAD to dokument, który określa zasady organizacji i bezpieczeństwa lotów najważniejszych osób w państwie.

Tomasz Arabski zlekceważył bezpieczeństwo prezydenta i polskiej elity – akcentował były minister obrony Antoni Macierewicz. – Nie tylko nie dopełnił instrukcji HEAD, mówiącej o tym, co należy zrobić, aby zabezpieczyć lot osób na wysokich stanowiskach, ale on się z tego wyśmiewał. Mówił: „Nigdy w życiu tego nie czytałem” – wskazywał.

Wszystkim, którzy znaleźli się na ławie oskarżonych, za niedopełnienie obowiązków groziły trzy lata więzienia. – Tak naprawdę nie zbliżyliśmy się nawet do połowy przewidzianej polskim prawem kary – mówił Piotr Walentynowicz.

– To jest wyrok jedynie symboliczny. On nie oddaje skali dramatu, za który jest odpowiedzialny pan Arabski – dodawał Antoni Macierewicz.

Sąd wskazał, że Tomasz Arabski powinien był odmówić realizacji lotu do Smoleńska. Uznał, że cała sytuacja podważa zaufanie obywatela do państwa.

– Bo co może sobie obywatel pomyśleć o państwie, które w sposób prawidłowy nie potrafi zorganizować lotu dla prezydenta i raptem trzech innych, najważniejszych osób w państwie – podkreślił Hubert Gąsior. Ale – mówiąc o nieudolności państwa – sędzia wskazał też na wojsko i Kancelarię Prezydenta.

– Sąd wyraźnie dążył do tego, żeby tę odpowiedzialność rozwodnić. I to jest taka dziwna, niezrozumiała dla mnie argumentacja, bo powiedział, że ponieważ byli inni, którzy wiedzieli, którzy też się przyczynili, w związku z tym my nie możemy tych za mocno ukarać – wskazywał red. Piotr Falkowski, publicysta „Naszego Dziennika” i wskazuje, że lista zaniedbań powinna objąć także m.in. resort spraw zagranicznych i byłego ministra Radosława Sikorskiego.

Do dziś w Polsce nie zostali wskazani główni winni całego dramatu – mówił socjolog dr Mirosław Boruta.

– Oprócz tego dzisiejszego wyroku powinniśmy jeszcze doczekać się wielu rozpraw i ważnych decyzji, które spowodują, że nigdy do takiego wydarzenia już w dziejach Polski nie dojdzie – podkreśla.

Dlatego czwartkowy wyrok wcale nie kończy batalii o prawdę o Smoleńsku.

Tekst i zrzuty ekranowe za: http://www.radiomaryja.pl/informacje/sad-uznal-tomasza-arabskiego-za-winnego-niedopelnienia-obowiazkow-przy-organizacji-lotu-do-smolenska-w-2010-roku

Radio Maryja

Mężczyzna, który w poniedziałek zaatakował księdza we Wrocławiu, usłyszał zarzuty usiłowania zabójstwa. Trafił na trzy miesiące do aresztu. Grozi mu dożywocie. Ks. dr Ireneusz Bakalarczyk przebywa w szpitalu. Stan jego zdrowia jest stabilny.

Ksiądz dr Ireneusz Bakalarczyk doznał poważnego urazu brzucha i klatki piersiowej.

– Operacja trwała kilka godzin. Wymagała zaangażowania zespołu chirurgów. Całe szczęście sam zabieg przebiegł bez powikłań – poinformował lek. med. Wojciech Hap z Kliniki Chirurgii Ogólnej i Chirurgii Onkologicznej we Wrocławiu.

Stan księdza jest stabilny.

– Liczymy na to, że ten stan będzie się poprawiał i wkrótce ksiądz będzie mógł opuścić szpital – dodał lekarz.

Mężczyzna, który zaatakował księdza zmierzającego na poranną Mszę św. został zatrzymany przez przechodniów i trafił w ręce policji. Usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa. Zygmunt W. przyznał się do zarzucanego mu czynu i złożył wyjaśnienia. Teraz trafi na trzy miesiące do aresztu. Grozi mu dożywocie.

– Zachodzi uzasadniona obawa ukrywania się lub matactwa w sprawie. Z uwagi na bardzo surową karę grożącą podejrzanemu sąd zastosował środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania – poinformował Marek Poteralski, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego we Wrocławiu.

Zatrzymany napastnik nigdy nie był karany. Jest bezdomny. Gdy wyprowadzano go z sądu powiedział dziennikarzom, że nie żałuje tego, co zrobił oraz że nie znał księdza, którego zaatakował. Na pytanie, czy jego czyn miał związek z filmem Tomasza Sekielskiego „Tylko nie mów nikomu” odpowiedział, że to dobry trop.

– Będzie tego coraz więcej, ponieważ są ludzie słabi psychicznie na takie wyolbrzymianie, takie tworzenie klimatu, że Kościół to jedno wielkie zło – powiedział ks. prof. Waldemar Cisło, dyrektor Polskiej sekcji Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie.

Dramatyczne zdarzenia we Wrocławiu nie powstrzymały fali nienawiści wymierzonej w Kościół i kapłanów. W internecie pojawiły się skandaliczne komentarze.

„Ta kosa dla klechy w Breslau zostanie wykorzystana przez #PiSkomuna i inne frakcje broniące kościelnej pedofilii (Kukiz, PSL) do szczucia na niewierzących” – napisał na jednym z portali społecznościowych dr Wojciech Jabłoński, który występuje w roli niezależnego komentatora politycznego.

– Najczęściej spodziewamy się reakcji współczucia. Reakcji empatycznej, która odzwierciedla to co uważa większość społeczeństwa. Niestety wśród nas znajdują się ludzie, którzy nie potrafią się zachować w takiej sytuacji i należy im się za to społeczna nagana – ocenił socjolog dr Mirosław Boruta.

Fala hejtu wylała się też w komentarzach pod artykułami opisującymi wydarzenia z Wrocławia na portalu „Gazety Wyborczej”.

– Mowa nienawiści, jak ją popularnie nazywamy, czy hejt w stosunku do religii, do tego, co święte, a później przekłada się to na reakcję wobec księży. Mamy tego efekty – wskazał ks. prof. Waldemar Cisło.

W ostatnim czasie ataki na wartości katolickie nasiliły się, podobnie jak zwiększyła się liczba profanacji.

Tekst i zrzuty ekranowe za: http://www.radiomaryja.pl/informacje/areszt-dla-sprawcy-ataku-na-ksiedza-grozi-mu-dozywocie

Janusz Kawecki

W dniu 3 maja 2019 roku w Toruniu przed siedzibą Radia Maryja odbyła się hucpa kilkudziesięciu osób pod nazwą: Na drugi koniec Tęczy z Ojcem Tadeuszem. Chryja 2. Zorganizowały ją środowiska lewackie (wśród nich występujące pod nazwą: Toruński Strajk Kobiet) z flagami LGBT. Zebrani przebierańcy szydzili z katolickich wartości i symboli, znieważali Ojca Tadeusza Rydzyka, dyrektora Radia Maryja, kapłana i duszpasterza, wielce zasłużonego w budowaniu ładu moralnego w Polsce.

Podobną, bezczelną prowokację zorganizowało to samo środowisko w ubiegłym roku. Wówczas Poseł Anna Sobecka zgłosiła to do Prokuratury w Toruniu, która bada sprawę już od roku. Z powodu tego zgłoszenia Pani Poseł została w tegorocznej hucpie również poddana bezczelnemu znieważeniu.

Przed zorganizowaniem tegorocznej prowokacji organizatorzy nie uzyskali zgody Prezydenta Torunia oraz Wojewody Kujawsko-Pomorskiego. Pomimo tego oraz wiedzy o przebiegu ubiegłorocznej hucpy Sąd Okręgowy w Toruniu uchylił obydwie decyzje władz (samorządowej i wykonawczej) i tym samym kolejny raz zezwolił na szydzenie z katolickich wartości i symboli, bezczelne naruszanie godności Kapłana. Łatwo zauważyć, że celem głównym tego typu prowokacji było uderzenie w godność Kapłana. Ta zaś jest (por. art. 30 Konstytucji RP) nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych. Nie muszę tu chyba przypominać, że Konstytucja RP wywodzi nasze prawa z trzech fundamentalnych wartości: godności, wolności i równości. Godność jest z tych najważniejsza. Przysługuje każdemu, ale naruszenie jej wobec Kapłana powoduje, iż uderza to w wypełnianie przez Kapłana posługi duszpasterskiej. Uderza tym samym we wszystkich, którzy z tej posługi korzystają. Również we mnie!

Dlatego niniejszym listem występuję do Ministra Sprawiedliwości, Prokuratora Generalnego, aby objął swoim osobistym nadzorem prowadzoną przez Prokuraturę w Toruniu sprawę zgłoszenia przez Poseł Annę Sobecką a dotyczącą prowokacji zorganizowanej przed siedzibą Radia Maryja w ubiegłym roku i spowodował uwzględnienie w tym badaniu również hucpy tegorocznej.

Dlatego też występuję do Pierwszej Prezes Sądu Najwyższego, aby w ramach swego nadzoru przypomniała sędziom, w szczególności zaś sędziom Sądu Okręgowego w Toruniu, iż ferując wyroki w sprawach podobnych do tu opisanej powinni uwzględniać również wiedzę o zachowaniach wnioskodawców w przeszłości, aby nie doprowadzać do prowokacji stanowiących kolejne naruszanie prawa.

Z zestawienia kolejnych decyzji podejmowanych w opisanej tu sprawie widać wyraźnie, że władza samorządowa i wykonawcza uwzględniały w swoich postanowieniach zachowania organizatorów hucpy w przeszłości. Władza sądownicza zaś albo z potrzeby takiego uwzględnienia jeszcze nie zdaje sobie sprawy, albo zezwalając decyduje się na kolejną prowokację. Wydaje się więc, że potrzebne jest przypomnienie o tym ze strony Sądu Najwyższego.

Z nadzieją, że niniejsze wystąpienie zostanie właściwie odczytane pozostaję z wyrazami należnego poważania,

prof. Janusz Kawecki, członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji / Kraków, dnia 4 maja 2019 roku

Radio Maryja

Rząd przyspiesza z programem Emerytura plus. Projekt ustawy przeszedł pierwsze czytanie. Opozycja zgłasza poprawki i zarzuca rządowi, że program ma przekonać seniorów do głosowania na PiS. W odpowiedzi premier Mateusz Morawiecki wytknął swoim politycznym przeciwnikom brak wiarygodności i argumentuje, że Emerytura plus to element szerokiej strategii. Prace nad programem Emerytura plus nabierają tempa.

– To dla nas program fundamentalny, program społeczny, jeden z programów powszechnych, jeden z programów, który ma zmieniać, poprawiać życie naszych obywateli – mówił premier Mateusz Morawiecki. Projekt ustawy o „trzynastce” dla emerytów trafił do Sejmu. Rząd za cel stawia sobie budowanie bardziej sprawiedliwego państwa, co podkreślał premier Mateusz Morawiecki. – Czymże jest państwo bez sprawiedliwości? Chyba tylko bandą zbójców – wskazał premier. Premier tłumaczył, że tzw. trzynastka to jeden z trzech impulsów finansowych, jakie w tym roku rząd adresuje do emerytów.

– Ubiegłoroczna waloryzacja była najwyższa od pięciu lat – powiedziała minister Elżbieta Rafalska. To – jak mówiła szefowa resortu rodziny, pracy i polityki społecznej – pierwszy element szerokiego programu. – Nie ma takich osób, które mają wymagany czas pracy, a otrzymałyby waloryzację niższą niż 70 zł, a pamiętamy, że bywało tak, że wynosiła ona 5-6 zł – dodała szefowa resortu rodziny.

Drugim elementem jest 13. emerytura i trzecim zapowiedziana przez rząd obniżka PIT-u o jeden punkt procentowy. Projekt ustawy, jaki trafił do Sejmu, budzi wątpliwości opozycji. – Przejęliście nieumiejętnie projekt trzynastej emerytury, ten zgłosił w Łodzi jesienią 2017 roku Grzegorz Schetyna – mówiła poseł PO Magdalena Kochan.

Premier podkreślał, że opozycja wciąż zmienia zdanie i wypomniał swoim politycznym przeciwnikom wydłużenie wieku emerytalnego. – Tym rzeczywiście różnimy się od Koalicji Europejskiej, od Platformy Obywatelskiej, że my nie tylko składamy obietnice, ale je wykonujemy, je realizujemy – powiedział premier. – Tutaj wreszcie mamy rząd, który wie, czym jest prawdziwa i mądra polityka zrównoważonego rozwoju kraju – stwierdził socjolog Mirosław Boruta.

Trzynastą emeryturę poprze Kukiz’15. Poseł Agnieszka Ścigaj przypomniała jednak, że emeryci i renciści, których duża cześć żyła poniżej minimum socjalnego, wciąż czekają na więcej. – Tym ludziom należy się stały wzrost dochodów, dlatego że oni sobie już na to zapracowali – zaakcentowała poseł Kukiz’15 Agnieszka Ścigaj.

PSL odczytuje działania rządu jako walkę o głosy. – Bo dlaczego emeryci mają płacić za to, że w przyszłym roku nie ma wyborów. Czy w przyszłym roku koszty życia będą niższe – pytała poseł PSL Urszula Pasławska. Socjolog Mirosław Boruta stwierdził, że to praktyka znana z poprzednich rządów i dodaje, że PO-PSL koncentrowało się na tych grupach, które gwarantowały jej przedłużenie władzy. – Na grupach związanych z dużymi koncernami medialnymi, na grupach majętnych – powiedział socjolog Mirosław Boruta.

Systemowych działań w sprawie emerytur domagał się poseł Robert Winnicki z Ruchu Narodowego. – Dzisiaj tą kwestią, która powinna was zajmować, to kwestia całościowej reformy systemu emerytalnego, to kwestia niewydolności tego systemu – mówił poseł Robert Winnicki.

Premier argumentował, że rząd chce dzielić się pieniędzmi z grupą, która jest najbardziej potrzebująca. Zdania na opozycji są jednak podzielone. Marek Belka, „jedynka” na listach Koalicji Europejskiej, nazwał 13. emeryturę ochłapem. Stąd takie słowa premiera Mateusza Morawieckiego. – Czy odżegnujecie się od tych słów waszego czołowego przedstawiciela? Pytam Platformę Obywatelską i Koalicję Europejską – podsumował premier Mateusz Morawiecki.

Jednorazowe świadczenie, tzw. trzynastka, ma trafić do blisko 10 mln osób. Dla budżetu to koszt około 11 mld zł. Według badania CBOS, program Emerytura plus popiera 84 proc. społeczeństwa.

Tekst i zrzuty ekranowe za: http://www.radiomaryja.pl/informacje/projekt-emerytura-plus-zostal-pozytywnie-przyjety-przez-wiekszosc-sejmu

Radio Maryja

Izrael wciąż nie przeprosił za skandaliczne słowa szefa swojej dyplomacji. O pojednanie na linii Warszawa-Tel Aviv apelują Stany Zjednoczone. Oświadczenie w sprawie relacji polsko-izraelskich wydał Departament Stanu USA.

– Zarówno Izrael, jak i Polska są naszymi ważnymi sojusznikami i przyjaciółmi. Wzywamy naszych sojuszników i przyjaciół do znalezienia drogi do usłyszenia się nawzajem, pójścia naprzód oraz kontynuowania bliskiej współpracy i dbania o wspólne interesy – zaapelował Departament Stanu USA.

Jasne stanowisko przedstawiła też ambasador USA w Polsce, która oczekuje, że szef izraelskiej dyplomacji przeprosi za swoje skandaliczne słowa o Polakach.

– Wyraziłam się jasno co do tego, jak niewłaściwy był komentarz ministra spraw zagranicznych Izraela. W ciągu dnia lub dwóch pojawią się moje kolejne wpisy odnoszące się z szacunkiem do tego, jak Polska walczy z antysemityzmem – podkreśliła Georgette Mosbacher.

Jesteśmy zadowoleni ze stanowiska USA – zaznaczył wiceminister spraw zagranicznych Szymon Szynkowski vel Sęk.

– Bardzo się cieszę, że to stanowisko wyrażone przez panią ambasador jest jednoznaczne – wspierające Polskę – podkreślił.

Piłka jest cały czas po stronie Izraela.

– Każda godzina braku jednoznacznej reakcji władz izraelskich na te haniebne słowa, które padły, jest problemem dla Izraela, bo to z całego świata i środowisk żydowskich padają słowa potępienia – akcentował Szymon Szynkowski vel Sęk.

Część izraelskich polityków świadomie atakuje Polaków – wskazał dr Leszek Pietrzak.

– Ten rzekomy polski antysemityzm to ma być taki straszak na stronę Polską w relacjach polsko-izraelskich. On jest zawsze w takich kryzysowych momentach przywoływany – zaznaczył historyk.

Atmosferę podgrzewają też niektóre izraelskie media, które publikują nieprawdziwe informacje. Dziś „Times of Israel” oraz „Jerusalem Post” podały, że w Świdnicy zdewastowano żydowski cmentarz. Na kłamstwo zareagował ambasador Polski w Izraelu Marek Magierowski (...)

Do dewastacji żydowskich cmentarzy dochodzi coraz częściej, ale we Francji. Niedawno zniszczono 80 grobów w okolicach Strasburga. Na miejscu pojawił się prezydent Emmanuel Macron.

– Chcę zadeklarować nasze pełne zaangażowanie w zwalczaniu antysemityzmu, niezależnie od tego, jaki kształt on przybierze – zadeklarował Emmanuel Macron.

W ubiegłym roku we Francji zgłoszono ponad pół tysiąca antysemickich ataków. Ich liczba w porównaniu z 2017 wzrosła o ponad 70%. Wczoraj w Paryżu oraz innych miastach Francji odbyły się marsze przeciwko antysemityzmowi.

– Musimy zjednoczyć się i powiedzieć, że nie możemy zaakceptować i tolerować tego odrodzenia, które zbyt często się zdarza, tego wznowienia antysemickich ataków – powiedział były prezydent Francji François Hollande.

Wciąż najwięcej ataków na Żydów notuje się w Niemczech. Problem istnieje też w Wielkiej Brytanii i Holandii. Według danych Komisji Europejskiej dziewięciu na dziesięciu Żydów twierdzi, że w ciągu ostatnich pięciu lat antysemityzm w krajach europejskich nasilił się. Równocześnie Polska uznana została za bezpieczne miejsce – podkreślił dr Mirosław Boruta.

– W świetle faktów w Polsce nie ma miejsca antysemityzm – wskazał dr Mirosław Boruta.

Prezes IPN Jarosław Szarek zadeklarował dziś, że Instytut jest gotowy do jeszcze większego wysiłku na rzecz upowszechniania wiedzy o relacjach polsko-żydowskich w okupowanej przez Niemców Polsce.

Tekst i ilustracje za: http://www.radiomaryja.pl/informacje/izrael-zwleka-z-przeprosinami-za-slowa-p-o-szefa-izraelskiego-msz

Mirosław Boruta

Sytuacja we Francji jest bardzo trudna. Protesty społeczne są brutalnie tłumione, a policja nie radzi sobie z terrorystami. Jednak wiceszef Komisji Europejskiej, 57-letni Holender - Frans Timmermans uważa, że "Francja jest krajem, w którym rządy prawa są przestrzegane. Jeśli będzie wskazanie, że jest inaczej, to wtedy Komisja zabierze głos"...

Widząc bezlitośnie bitych manifestantów i ciągniętą za włosy kobietę warto się zastanowić, czy to Francja czy może jednak Polska jest krajem spokoju i przestrzegania praw człowieka i obywatela.

Znany bowiem z licznych ataków na politykę polskiego rządu Timmermans, nb. będący od niedawna kandydatem na nowego przewodniczącego z ramienia Partii Europejskich Socjalistów (PES) uparcie powtarza, że bez "rozwiązania wszystkich kwestii dotyczących praworządności w Polsce, m.in. sprawy Krajowej Rady Sądownictwa czy procedury dyscyplinarnej wobec sędziów, nie może być mowy o zakończeniu procedury z art. 7". Widać wyraźnie, że w trakcie kampanii wyborczej będzie stosował nie tylko podwójne standardy, ale także bez oporów kreował (nie)stniejące wydarzenia i zaprzeczał realnym sytuacjom. Bowiem - jak sam twierdzi - "fakt, że jestem kandydatem wiodącym w europejskich wyborach, nie ma wpływu na moje stanowisko" (fot. Informacje Dnia, 14 XII 2018 roku, 21.34).

Cóż, walka kreacjonistów i realistów zakończy się nieprędko.

Radio Maryja

Lech Wałęsa musi przeprosić Jarosława Kaczyńskiego – to decyzja Sądu Okręgowego w Gdańsku. Sprawa dotyczy m.in. wypowiedzi Wałęsy, że szef PiS jest odpowiedzialny za katastrofę smoleńską. Wyrok nie jest prawomocny.

Lech Wałęsa spotkania w sądzie z Jarosławem Kaczyńskim nie będzie dobrze wspominał, ponieważ tym razem – zgodnie z decyzją sądu – nie uniknie słowa „przepraszam”.

– Poważne i konkretne oskarżenie musi być oparte na poważnych i konkretnych podstawach – taką argumentację przyjął Sąd Okręgowy w Gdańsku, który nakazał Lechowi Wałęsie przeprosić Jarosława Kaczyńskiego.

Były prezydent obwiniał prezesa PiS za katastrofę smoleńską, ale w swoich słowach poszedł za daleko, bo nazwał byłego premiera „smoleńskim mordercą”.

– Lech Wałęsa, swymi wypowiedziami dotyczącymi wydania polecenia lądowania samolotu, granicę swobody wyrażania opinii w debacie politycznej – zdaniem sądu – przekroczył – wskazała sędzia Weronika Klawonn. Dlatego teraz były prezydent musi wydać oświadczenie, w którym padną słowa: „Tymi słowami naruszyłem dobre imię i godność osobistą pana Jarosława Kaczyńskiego. Lech Wałęsa”.

Przeprosiny mają przybrać formę listu.

– Co, tak myślę, dla prezydenta Lecha Wałęsy, znając jego wypowiedzi i charakter, będzie naprawdę dotkliwą karą – stwierdził dr Mirosław Boruta, socjolog. Dodaje, że sąd nie mógł podjąć innej decyzji.

– Te zarzuty, które postawił premierowi Kaczyńskiemu prezydent Wałęsa, były na tyle absurdalne, że nie spodziewaliśmy się nawet w tej pierwszej instancji innego wyroku – powiedział dr Mirosław Boruta.

Jednak sąd tylko w części uwzględnił żądania Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS domagał się jeszcze wpłaty 30 tys. zł na cele społeczne. Tutaj jednak sąd oddalił roszczenia. Podobnie zachował się w przypadku słów Lecha Wałęsy, że „Jarosława Kaczyński nie jest zdrowy psychicznie”.

– Sąd uwzględnił żądania powoda Jarosława Kaczyńskiego częściowo, jedynie w zakresie wypowiedzi o jego odpowiedzialności za decyzję o lądowaniu w Smoleńsku. W pozostałym zakresie powództwo zostało oddalone – oznajmiła sędzia Weronika Klawonn.

Lech Wałęsa ma pokryć koszty publikacji przeprosin w mediach. Oświadczenie byłego prezydenta ma się ukazać na antenie radia TOK FM, ale też w tygodniku „Newsweek” i na stronie gazeta.pl.

– Czekamy na uzasadnienie i na pewno po analizie będą podjęte decyzje – powiedział Paweł Janc, pełnomocnik Lecha Wałęsy. Jednak z ust Lecha Wałęsy już wcześniej padały słowa, że będzie odwołanie, i to nawet do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Wyrok Sądu Okręgowego w Gdańsku nie jest prawomocny.

Tekst i zrzuty ekranowe za: http://www.radiomaryja.pl/informacje/sad-okregowy-w-gdansku-lech-walesa-przekroczyl-granice-swobody-wyrazania-opinii-w-debacie-politycznej

Radio Maryja

Parlament Europejski przyjął krytyczną wobec Niemiec rezolucję w sprawie Jugendamtów. Deputowani wzywają rząd w Berlinie do zapewnienia dokładnych kontroli, procedur i praktyk stosowanych przez Niemieckie Urządy ds. Dzieci i Młodzieży. Odbieranie rodzicom dzieci przez urzędników Jugendamtów bez rzetelnego sprawdzenia sytuacji w rodzinach to poważny problem – podkreślali eurodeputowani.

Od lat do komisji petycji Parlamentu Europejskiego płynęły skargi rodziców na Niemieckie Urzędy ds. Dzieci i Młodzieży tzw. Jugendamty.

– Urząd krytykowany jest za opieszałość, zbytnie ingerowanie w życie rodzin, naruszanie prywatności. To wszystko nie sprzyja prywatności dziecka, a nawet prowadzi do różnych zaburzeń psychicznych – mówiła w Parlamencie Europejskim Urszula Krupa.

Częstą praktyka stosowaną przez urzędników Jugendamtów, zwłaszcza wobec rodzin obcokrajowców lub rodzin mieszanych, jest odbieranie dzieci bez należytych podstaw i kierowanie ich do niemieckich rodzin. Na to często skarżyli się rodzice – wskazywała podczas debaty o Jugendamtach europoseł Prawa i Sprawiedliwości.

– Wielokrotnie słyszymy w Polsce skargi zrozpaczonych rodziców, którym Jugendamt odebrał dzieci zakazując im nawet spotkań z nimi. Utrudniając, a nawet zakazując, porozumienia się w języku polskim – akcentowała Urszula Krupa.

Takiego stanowiska polskiej europoseł nie podzieliła europoseł Julia Pitera z Platformy Obywatelskiej, która stwierdziła na forum komisji petycji, że skargi, które trafiają do komisji nie mają odzwierciedlenia w rzeczywistości. Według niej krytyka Jugendamtów ma charakter polityczny i jest nieuzasadniona.

– Temat ten regularnie powraca, stając się – podobnie jak histeria antyszczepionkowa – narzędziem w walce politycznej, zwłaszcza w okresach przedwyborczych. To zasiewa niepokój i podważa, nie tylko zaufanie do władzy, ale wzajemne zaufanie w ramach wspólnoty europejskiej – podkreślała europoseł PO.

W opinii dr Mirosława Boruty takie stanowisko polskiej deputowanej, to rodzaj walki ideologicznej między państwem narodowym a tożsamością obywatelską, dla której kultura i język nie mają większego znacznie.

– Trudno byśmy godzili się, że polski eurodeputowany zamierza przyklaskiwać germanizacji polskich dzieci, to może 150 lat temu, ale nie w XXI w. – mówił socjolog.

Julia Pitera zgłosiła 16 poprawek, które miały znacząco łagodzić wydźwięk rezolucji. Jedna z nich zmierzała do wykreślenia z tekstu dokumentu zapisu, w którym Parlament Europejski: „Wzywa Komisję Europejską do zapewnienia dokładnych kontroli procedur i praktyk stosowanych przez Niemiecki Urząd ds. Dzieci i Młodzieży (Jugendamt) pod kątem ich niedyskryminacyjnego charakteru w zakresie sporów dotyczących rodzin międzynarodowych”.

Parlament Europejski ostatecznie odrzucił te poprawki, a samą rezolucję przyjął większością 307 głosów, przy 211 przeciw; 112 eurodeputowanych wstrzymało się od głosu.

To politycznie ważny gest, ale prawnie nie wiąże rządu niemieckiego – zauważył prof. Robert Alberski.

– Ta rezolucja Parlamentu Europejskiego jest dokumentem politycznym, który reprezentuje stanowisko parlamentu, natomiast nie ma takiej mocy bezwzględnej obowiązującej – podkreślił politolog.

Rezolucja może wesprzeć starania polskiego rządu, którzy forsuje na forum unijnym regulacje zmierzające do ograniczające traumy dzieci na wypadek gdyby były odebrane rodzicom.

– Jeżeli dziecko jest odbierane to ma być umieszczane gdzie? Przede wszystkim u krewnych. Chyba, że to jest niemożliwe – mówił Michał Wójcik, wiceminister sprawiedliwości.

Rząd chce, by dziecko w razie konieczności było umieszczane w rodzinie, która mówi w jego ojczystym języku. Gdy dziecko ma polskich rodziców powinno trafić do polskiej, a nie niemieckiej rodziny.

Tekst i zrzuty ekranowe za: http://www.radiomaryja.pl/informacje/krytyczna-rezolucja-parlamentu-europejskiego-ws-jugendamtow

miroslawborutaks1Mirosław Boruta

Skandal to mało powiedziane. Poseł Platformy Obywatelskiej - Grzegorz Furgo użył niemieckiego, nazistowskiego plakatu do bieżącej walki politycznej. Jest to głupota pomieszana z perfidią, dlatego, że wykorzystywanie jako bazy do walki propagandowej w Polsce współczesnej niemieckich, nazistowskich plakatów, jest zarówno perfidne, jak i głupie.

20181016rmZ której strony nie spojrzeć na ten wybryk, jest to kolejne przekroczenie granic dobrego smaku i przyzwoitości. Są wśród nas tacy, którzy nie oglądając się na nic niszczą wszystko. Na wszelkie sposoby należy temu zapobiegać, upominać i jeśli tylko można, nawet karać.

Linka do materiału multimedialnego:
http://www.radiomaryja.pl/multimedia/informacje-dnia-16-10-2018-10-00

wpolityceplZespół wPolityce.pl / Telewizja Trwam / Radio Maryja

„Powstań Polsko” - to hasło ogólnopolskiej konferencji na temat rozwoju mediów publicznych, która odbyła się dzisiaj na Jasnej Górze. Przedstawiciele środowisk naukowych, dziennikarskich, twórczych i politycznych debatowali o tym, czy potrzebna jest reforma mediów publicznych, czy powołanie mediów narodowych.

Konferencję poprzedziła Msza św. za Ojczyznę, sprawowana w bazylice jasnogórskiej. Przewodniczył jej ks. Roman Piwowarczyk, wiceprezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Katolickich.

Po Eucharystii, w sali Ojca Kordeckiego, rozpoczęła się dyskusja dotycząca mediów.

W dyskusji uczestniczyła także posłanka PiS Elżbieta Kruk, była przewodnicząca Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Zapowiedziała, że nastąpi reforma obecnych mediów, tak aby powstały nowe media.

Należy zmienić zupełnie myślenie o mediach. Wrócić do tego, co legło u podstaw wymyślenia instytucji, służącej państwu demokratycznemu, jaką media są publiczne — powiedziała w rozmowie z Telewizją Trwam była szefowa KRRiT.

20160116ppSocjolog dr Mirosław Boruta podkreślił, że „media narodowe muszą afirmować polskość" (Na zdjęciu obok dziennikarka TV Trwam, p. Małgorzata Czernecka w rozmowie z p. redaktorem Krzysztofem Skowrońskim, fot. PAP/W. Deska).

Ks. Roman Piwowarczyk, wiceprezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Katolickich, zwraca uwagę, że miejsce obrad nie było przypadkowe.

Wybór miejsca był bardzo świadomy i nieprzypadkowy, żeby tutaj, u boku Matki Bożej, naszej Królowej i Pani, a jednocześnie Matki naszego Zbawiciela, rozważać o tym, co dotyczy naszych więzi – więzi międzyludzkich. Tych, które rozpatrywane są przez różnego rodzaju massmedia w kontekście bardzo szczególnym. Jak wiemy po ostatnich wyborach pojawiła się nowa perspektywa wzmocnienia, przeorganizowania, czy udoskonalenia różnych mediów – zwłaszcza mediów społecznych w Polsce. Na ten temat było wiele debat, dyskusji, które – mam nadzieję – zaowocują w przyszłości – podkreślił w rozmowie z Telewizją Trwam ks. Roman Piwowarczyk.

Konferencja zakończyła się Apelem Jasnogórskim w Kaplicy Matki Bożej pod przewodnictwem ks. abp. Wacława Depo, metropolity częstochowskiego i przewodniczącego Rady Episkopatu Polski ds. Środków Społecznego Przekazu.


• https://www.youtube.com/watch?v=Er3thnjTSzU

Organizatorem spotkania była Krucjata Różańcowa za Ojczyznę, RKW – Ruch Kontroli Wyborów – Ruch Kontroli Władzy we współpracy ze Stowarzyszeniem Dziennikarzy Polskich i Katolickim Stowarzyszeniem Dziennikarzy.

Tekst, film i ilustracja za: http://wpolityce.pl/media/278426-media-narodowe-musza-afirmowac-polskosc-na-jasnej-gorze-debatowano-o-przyszlosci-mediow-wideo-i-zdjecia

Zapraszamy Państwa jeszcze do obejrzenia kilkudziesięciu zdjęć, autorstwa pp. Ewy Skwarczyńskiej (14 fotografii) i Mirosława Boruty (71 fotografii):
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/16Stycznia2016es
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/16Stycznia2016mb

wpolityceplZespół wPolityce.pl / maf / Telewizja Trwam

Kandyduję, by zacząć tę sytuację naprawiać. By dać choćby ten pierwszy impuls do naprawy naszego państwa - bo ono wymaga naprawy w wielu obszarach — mówił Andrzej Duda na antenie Telewizji Trwam.

Kandydat PiS na urząd prezydenta Rzeczypospolitej był gościem „Rozmów Niedokończonych”, gdzie mówił między innymi o tym, dlaczego postanowił startować w wyborach.

Pan prezydent i jego ugrupowanie są beneficjentami ostatnich 26 lat. W dużej części tego czasu to oni rządzili i to, że Polska wygląda dziś, jak wygląda, jest ich zasługą. Im się żyje wygodnie - ale ja w tej kampanii odbywam tour po kraju, spotykam się z obywatelami i większość ludzi nie ma takiego zdania jak pan prezydent - że żyjemy w „złotym wieku” — ocenił.

Duda powtarzał, że Polska powiatowa jest zwijana, a instytucje, które do tej pory miały tam dla mieszkańców charakter podstawowy - po prostu znikają.

Nie zapomnę opowieści w jednym z miast na zachodzie Polski, gdzie młody człowiek mówił, że zlikwidowano połączenia kolejowe z dużym miastem, więc zaczęliśmy zbierać podpisy pod apelem do marszałka województwa. Chodziliśmy, zbieraliśmy, ale pewnego dnia przejeżdżam - a oni burzą dworzec… To jest tragedia - to widać, jaka jest jakość realizowanej polityki. Polsce ogromnie dziś brakuje zrównoważonego rozwoju - tego, by inwestowany w tych rejonach kraju, gdzie dzieje się gorzej, gdzie źle jest z pracą — tłumaczył europoseł PiS.

Zdaniem Dudy skutek polityki Platformy jest taki, że młodzi ludzie wyjeżdżają albo do dużych miast, albo za granicę.

Prowadzący rozmowę ojciec przytaczał też szereg statystyk potwierdzających, że coraz więcej Polaków chce opuścić nasz kraj i przyjąć zagraniczne obywatelstwa.

Oni mówią tak: my chcielibyśmy wrócić do Polski, ale chcemy, by Polska dała nam szansę, byśmy mieli szansę rozwijania się. Byśmy mogli zacząć biznes, znaleźć pracę — przekonywał.

I dodawał: Kandyduję, by zacząć tę sytuację naprawiać. By dać choćby ten pierwszy impuls do naprawy naszego państwa - bo ono wymaga naprawy w wielu obszarach. To jest gospodarka, służba zdrowia, edukacja, ubezpieczenia społeczne… Wymieniać można długo. Musimy przywrócić Polskę na drogę rozwoju gospodarczego, bo bez tego za kilkadziesiąt lat Polska się może znaleźć w zagrożeniu — podkreślał.

Duda wracał też do złamania obietnicy przez Komorowskiego w sprawie podwyższenia wieku emerytalnego.

Taki sam mechanizm występował przy sprawach podatkowych. Na przestrzeni ostatnich 5 lat było 13 ustaw podwyższających w sumie 21 podatków, w tym VAT i VAT na ubranka dziecięce. Prezydent wszystko to podpisywał, mimo, że jego partia tyle razy deklarowała, że nie będzie podwyższał podatków — zwracał uwagę.

Pytany, czy ludzie zrozumieją, że Bronisław Komorowski jest współodpowiedzialny za to, co się dzieje w Polsce, kandydat PiS mówił, że Polacy nie koncentrują się na co dzień na życiu politycznym.

20150425ad2Ale jest kampania - to czas, by mówić, co działo się w ostatnich pięciu latach. Obywatele mają prawo ocenić działalność Bronisława Komorowskiego - moim zdaniem mandat prezydenta Rzeczypospolitej, bardzo silny, wymaga od prezydenta, by stawał w obronie społeczeństwa. Trzeba do tego odwagi, czasem trzeba powiedzieć rządowi „nie” — mówił (fot. Telewizja Trwam/wPolityce.pl).

Jeżeli suweren żąda czegoś stanowczo, to jego wola powinna zostać spełniona. (…) My nie chcemy żyć w kraju, w którym jest despotyzm, a władza narzuca obywatelom rozwiązania siłowo — dodawał.

Podkreślał przy tym, że prezydent powinien częściej spotykać się i rozmawiać z obywatelami - nawet jeśli nie ze wszystkimi postulatami się zgadza.

Wtedy nawet jeżeli wyjdą niezadowoleni od prezydenta, to nie mogą powiedzieć, że prezydent ich wyklucza i nie dostrzega. Dostrzega - ale ma inne zdanie. Naturą demokracji jest to, że mamy inne zdania na inne tematy — mówił.

Polityk zaapelował też o zmiany w prawie - tak, by obywatelskie projekty ustaw nie trafiały do niszczarki już po pierwszym czytaniu.

W rozmowie nie zabrakło też tematu biedy w Polsce.

Władza się chwali, że ma 3,4% PKB, ale jeśli się przyjrzymy, to aż 0,8% to potencjalne i mniej więcej oszacowane dochody z prostytucji, handlu narkotykami i przemytu. To nowa metoda liczenia PKB. Jeżeli to odejmiemy, bo państwo nie ma z tego żadnego pożytku, to zostaje nam 2,6. A jeżeli weźmiemy pod uwagę, że połowa z tego została wypracowana przez firmy o kapitale zagranicznym, które w ogromnej liczbie przypadków transferują pieniądze do swoich państw, to widzimy, że polska przedsiębiorczość to jedynie 1,3%. A ile w tym jest pieniędzy przysłanych przez Polaków z zagranicy? — zastanawiał się kandydat PiS.

Jego zdaniem polska gospodarka stoi w miejscu. Wracał do potrzeby przywrócenia Polski na drogę rozwoju gospodarczego.

To prezydent ma mieć wizję rozwoju państwa - to prezydent powinien wskazywać te kierunki — ocenił, wracając do postulatu powołania eksperckiej Narodowej Rady Rozwoju, która miałaby pracować przy Pałacu Prezydenckim.

Duda mówił też o konieczności zwiększenia kwoty wolnej od podatku do przynajmniej 8 tysięcy złotych.

Na koniec kandydat PiS został zapytany o szereg wpadek sztabu Bronisława Komorowskiego i ostrych słów, które padają z jego obozu.

Przyzwyczaiłem się, że po drugiej stronie jest nerwowa atmosfera, że są oszczerstwa. Mam swoją strategię i plan, mam świetnie funkcjonujący sztab, zespół młodych ludzi… (…) Wpadki pana prezydenta? Cóż, jak niefart to niefart - wierzę, że to małe sygnaliki, że szczęście jest po naszej stronie — śmiał się Duda.

I dodawał: Chcę debaty, ale przede wszystkim chcą tego wyborcy. Większość oczekuje debaty - debata jest solą kampanii wyborczej, jej elementem. (…) Chciałbym omówić sprawę prezydentury z Bronisławem Komorowskim — zakończył.

Tekst i ilustracja za:
http://wpolityce.pl/polityka/242235-andrzej-duda-w-telewizji-trwam-jako-prezydent-chce-dac-pierwszy-impuls-do-naprawy-polskiego-panstwa

wpolityceplZespół wPolityce.pl / maf / Telewizja Trwam

Jeżeli prezydent ma mandat społeczny, to jest pytanie, kiedy można nazwać go prezydentem „wszystkich Polaków” - tylko wtedy, prezydent realizuje obowiązek słuchania społeczeństwa!mówił Andrzej Duda w „Rozmowach Niedokończonych”.

Kandydat Prawa i Sprawiedliwości w wyborach prezydenckich był gościem Telewizji Trwam. Duda na początku rozmowy mówił o swoim zaangażowaniu w pracę naukową i opowiadał o wejściu do polityki.

Latem 2006 roku padła propozycja, bym objął funkcję wiceministra sprawiedliwości w ministerstwie, którym kierował Zbigniew Ziobro, a premierem był Jarosław Kaczyński. Byłem do tej działalności przygotowywany przez całe życie - moi rodzice i dziadkowie mówili od początku o służbie Polsce i powtarzali, że gdy Polska wezwie, to trzeba być gotowym — tłumaczył.

Jak mówił, śp. Lech Kaczyński powołał go do Kancelarii Prezydenta właśnie dzięki pracy w ministerstwie sprawiedliwości.

Tak się zaczęła praca przy boku pana prezydenta, która trwała do 10 kwietnia 2010 roku, kiedy pan prezydent zginął. Potem powrót do Krakowa, gdy Bronisław Komorowski wygrał wybory, natychmiast podałem się do dymisji. (…) W 2011 roku zostałem posłem, a następnie posłem do PE — przypominał.

Duda był pytany, dlaczego decyduje się startować w wyborach prezydenckich.

Dlatego, że mam głębokie przekonanie, które jest utwierdzane spotkaniami z Polakami w całej Polsce. Moja kampania jest na tym oparta - by spotykać się w mniejszych miejscowościach, by spotykać się bezpośrednio z tymi, którzy mają głosować, z moimi rodakami. Rozmawiam z nimi o Polsce, pytam ich o to, czego oczekują od prezydenta i mówię o tym, jaka jest moja wizja prezydentury. Te spotkania utwierdzają mnie w przekonaniu, że dzisiaj w Polsce bardzo potrzebna jest uczciwa władza i naprawa kraju w wielu dziedzinach — podkreślał kandydat PiS.

Duda wyliczał problemy Polaków, wyliczając między innymi brak pracy młodych ludzi, panoszenie się zachodnich konsorcjów i problemy przedsiębiorców.

Ostatnio byliśmy w Londynie, gdzie miałem spotkania z młodymi polskimi rodzinami. Dla mnie to podstawowe pytanie: dlaczego wyjechaliście i czy jesteście wrócić? Usłyszałem, że wyjechali ze względów ekonomicznych, bo nie byli w stanie zrealizować swoich marzeń i zamierzeń, ale że tęsknią za krajem i gdyby była alternatywa ekonomiczna, to wróciliby. Jeżeli bariera ekonomiczna zniknie, to oni są gotowi wrócić. To największe zadanie dla rządzących - tylko, że osiem lat rządów PO-PSL i pięć lat prezydentury Bronisława Komorowskiego i co? Jak wielka dziejowa szansa została przez ten czas zmarnowana? Dzisiaj chyba nikt nie ma wątpliwości, że potrzebna jest nowa władza. Jestem głęboko zawiedziony tą prezydenturą — stwierdził.

Duda podkreślał, że rząd Platformy w wielu dziedzinach życia działa „antyspołecznie”, a prezydent to wspiera.

Nikt na najwyższych stanowiskach w Polsce nie ma takiego mandatu. To jedyny człowiek wybierany na ten urząd w wyborach powszechnych. (…) Ma wielkie zaufanie, autorytet i obowiązek służenia Polakom. Powinien być inicjatorem wielu działań - oczywiście nie może zrobić wszystkiego, ale tym, który powinien nadawać i korygować kierunki działania z perspektywy społeczeństwa jest prezydent. To wynika z jego mandatu — zaznaczył.

20150315ad2Kandydat PiS mówił o tym, że jego prezydentura będzie oparta o konstytucyjne uprawnienia - między innymi inicjatywę ustawodawczą i prawo weta (fot. wPolityce.pl/TV Trwam).

Jeżeli prezydent ma mandat społeczny, to jest pytanie, kiedy można nazwać go prezydentem „wszystkich Polaków” - tylko wtedy, prezydent realizuje obowiązek słuchania społeczeństwa! A to oznacza, że gdy przychodzą reprezentatywne grupy społeczne, to prezydent znajduje dla nich czas, by ich wysłuchać. Prezydent nie musi się z nimi zgadzać, bo on powinien mieć swoje poglądy, ale powinien mieć odwagę spotkać się i wyjaśniać. (…) Jeśli prezydent pomija te wielkie grupy społeczne, a tak było ws. sześciolatków, wieku emerytalnego, rodzicami niepełnosprawnych dzieci, górnikami, tych, którzy chcieli przywrócić naukę historii w szkołach… — wyliczał.

Zdaniem Dudy prezydent powinien spełniać rolę arbitra na scenie politycznej, a z tego wynikają konkretne zobowiązania prezydenta. W ocenie kandydata PiS Bronisław Komorowski nie spełnia tych wymagań.

Odniósł się też do otwartego w Warszawie muzeum zgody im. Komorowskiego i słów prezydenta o użyciu ciupagi.

To były bardzo zaskakujące słowa — stwierdził.

Pytany o swoją rolę w polityce zagranicznej, Duda mówił o konieczności prowadzenia samodzielnej polityki zagranicznej i niepłynięcia w głównym nurcie.

Osłabienie pozycji Polski na arenie międzynarodowej, to że nie ma nas przy stole, to efekt ostatnich ośmiu lat. Pan prezydent wpisał się w tę politykę, błędnie lokował swoje przyjaźnie. Pan prof. Kuźniar w grudniu zeszłego roku mówił o tym, że pan prezydent przyjaźni się z Wiktorem Janukowyczem — przypominał.

Europoseł PiS dopytywał też o zaangażowanie Komorowskiego w sprawy rolników, pytał, jak często prezydent jeździł do Brukseli rozmawiać o wyrównaniu dopłat.

Nie rozmawiał nawet z ministrem rolnictwa, gdy ten nazwał rolników „frajerami”. A dzisiaj jest naprawdę bardzo dużo do zrobienia - i na forum UE, i na forum NATO - by wzmocnić polskie bezpieczeństwo — zaznaczył.

Jak mówił, działania Komorowskiego nie są prezydenturą na miarę 38-milionowego kraju. Duda podkreślał też, że trzeba wykorzystywać polski potencjał w gospodarce.

Andrzej Duda odnosił się też do zarzutów premier Ewy Kopacz i części komentatorów, sugerujących, że jest kandydatem zastępczym - w miejsce Jarosława Kaczyńskiego.

Mogę odpowiedzieć jedno - walka polityczna jest bezwzględna. Obóz prezydenta jest ewidentnie przestraszony. (…) Ciężko pracuję w kampanii, spotykam się z wyborcami, jestem w tym nieugięty i nie przejmuję się tymi inwektywami. Te wszystkie posądzenia i kłamliwe sugestie przyjmuję ze stoickim spokojem i bardzo spokojnie rozmawiam o prezydenturze Bronisława Komorowskiego — mówił.

Duda podkreślał, że dużym wyzwaniem jest zmiana mentalności ludzi, którzy do tej pory przyzwyczaili się, że „prezydent nic nie może”, a „jego miejsce jest pod żyrandolem”.

Widzowie dopytywali o konieczność budowy obrony terytorialnej kraju.

To stara maksyma - chcesz pokoju, szykuj się na wojnę. Po ośmiu latach rządów PO-PSL, reformach ministra Klicha i obcinaniu pieniędzy na finansowanie polskiej armii, znalazła się ona w fatalnym stanie. Rozmawiam z wysoko postawionymi oficerami Wojska Polskiego i oni mówią jednoznacznie, że Bogdan Klich zniszczył polską armię, a późniejsze lata tylko ją dobiły. (…) Coś na kształt Gwardii Narodowej - jak jest w USA - powinno powstać — mówił.

Duda dodawał, że konieczne jest wprowadzenie planu odbudowy armii, a na terenie Polski powinny też stacjonować większe jednostki NATO.

Widzowie pytali też o przebicie się w mediach z programem.

Główne media dziś ze wszystkich sił wspierają prezydenta Komorowskiego i tutaj nic się nie zmieni, obiektywizmu nie ma tam żadnego. Podchodzę do tego z uśmiechem. (…) Mam świadomość realiów, ale i wiarę, że władza w Polsce jest możliwa i wielu moich rodaków to widzi i nie daje się oszukiwać — mówił Duda.

Pytany o koszty swojego programu, kandydat PiS mówił o konieczności rozwiązań systemowych, między innymi obniżenia wieku emerytalnego.

Obniżenie wieku emerytalnego nie zostanie wprowadzone w dniu przejęcia przeze mnie urzędu prezydenta Rzeczypospolitej. To wymaga dyskusji z ekspertami i wypracowania odpowiednich rozwiązań. To nie nastąpi natychmiast, ale jest to możliwe, a pobudzenie gospodarki jest niezbędne. (…) Polacy mogą pracować dłużej niż do 60. i 65. roku życia, ale niech to będzie wola, biorąca pod uwagę zdrowie, a nie przymus państwowy. Inaczej emerytura może stać się zasiłkiem przedpogrzebowym. My w Polsce pracujemy najciężej w Europie, a podwyższenie wieku emerytalnego nie było czymś, na co się społeczeństwo zgadzało — ubolewał.

Tekst i ilustracja za:
http://wpolityce.pl/polityka/237249-andrzej-duda-w-telewizji-trwam-dzisiaj-polsce-bardzo-potrzebna-jest-uczciwa-wladza-i-naprawa-kraju

norbertpolakNorbert Polak

Jaki jest ojciec Tadeusz Rydzyk? Czy to "imperator", jeżdżący maybachem i wyciągający pieniądze od naiwnych starszych ludzi?

Zacznijmy zatem od sprawy zbiórki pieniędzy na Stocznię Gdańską. Gdy upadła Stocznia, zawiązano Społeczny Komitet Ratowania Stoczni Gdańskiej, mający na celu zbieranie pieniędzy na jej odrodzenie. Dwa lata od rozpoczęcia zbiórki, Stocznię Gdańską przejęła Stocznia Gdynia. Zakończono zatem tę akcję i ogłoszono, że można pieniądze odebrać, a jeśli nie uczyni się tego, to zostaną przekazane na cele charytatywne. Warto dodać, że prokuratura, do której skierowano dwa zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa, nie mogła wszcząć postępowania... nie miała bowiem podstaw do rozpoczęcia działań prawnych. Nie trzeba tutaj opisywać, jak nienawistne ataki przypuściła na ojca Tadeusza Rydzyka "Gazeta Wyborcza"...

radiomaryjaŻydzi upominali się również w Watykanie o potępienie "antysemickich" wypowiedzi ojca Tadeusza Rydzyka. Co na to adresat? Papież. Nic, bo z pustego to i Salomon nie naleje. Ojciec Święty Benedykt XVI cztery lata później na XX rocznicę Radia Maryja pobłogosławił działalność ewangelizacyjną ojca Tadeusza Rydzyka.

Grzywny nakładane na Radio Maryja są przyziemnie perfidne. Np. raz ojciec Tadeusz Rydzyk dostał karę pieniężną za promowanie instytucji powstałych przy Radiu Maryja, mówiąc o nich właśnie na jego falach...

otadeuszrydzykZapewne niektórzy chcieliby oskarżyć Telewizję Trwam, że w jej studiu i rozmowach pojawiają się jedynie politycy Prawa i Sprawiedliwości. Nie jest tak. Pojawiają się również przedstawiciele Solidarnej Polski, Prawicy Rzeczypospolitej, Ruchu Narodowego, Grzegorz Braun będący monarchistą, który powiedział na żywo, że Prawo i Sprawiedliwość to "żoliborscy socjaliści". Zdarza się i wicepremier Janusz Piechociński z Polskiego Stronnictwa Ludowego, który chciał widocznie ugrać bezpieczną pozycję w razie przegranej i rozliczenia koalicji po jesiennych wyborach ubiegłego roku. Podsumowując ten akapit, do studia Telewizji Trwam zapraszane są osoby, którym najzwyczajniej się ufa.

Według innych informacji Radio Maryja współpracowało na Uralu z KGB. O konflikcie z Gazetą Polską i skupionych wokół niej mediach nie będę się rozpisywał, bo to jest bardzo skomplikowane. Rozumiem ostrożność wobec Gazety Polskiej i popieram słowa ojca Tadeusza Rydzyka popierające akcje Klubów Gazety Polskiej, lecz wyrażające rezerwę wobec postępowania samego Tomasza Sakiewicza.

wytrwamyiwygramyNadzwyczaj liczne protesty, które miały miejsce w Polsce i na świecie w obronie Telewizji Trwam, nie były wywołane jakimiś "fanaberiami staruszków" i naciskiem Kościoła, ale nieuczciwą i polityczną decyzją Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji o nie udzieleniu koncesji na multipleksie. Jak oznajmiono w konkursie o miejsce na MUX-1, "Fundacja Lux Veritatis nie spełnia standardów finansowych, gdyż nie miała stabilnych dochodów". Na szczęście przynajmniej te kłamstwa mamy już za sobą...

Święty Jan Paweł II za życia powiedział: "Ja Panu Bogu codziennie dziękuję za to, że jest w Polsce takie radio, które się nazywa Radio Maryja".

A na koniec najlepsze! Piotr Głuchowski i Jacek Hołub - reporterzy "Gazety Wyborczej" - wydali biografię ojca Tadeusza Rydzyka pt. "Imperator". W opublikowanym wywiadzie zdementowali doniesienia o jego luksusowym życiu i stwierdzili, że nigdy nie miał maybacha! Ciekawe, co im na to Michnik w pracy powiedział 😉

krakowniezaleznymkInformacja własna

Telewizja Republika i Telewizja Trwam to pierwsze drogowskazy na drodze do demokratyzacji medialnej w Polsce. Trudno pisać o "polskiej" scenie medialnej, jeśli Polski i polskości jest na tej scenie jak na lekarstwo, ale są już wreszcie pierwsze przyczółki.

Informacje na temat obu telewizji (w tym wiele materiałów dotyczących - pomijanego często - udziału Klubów Gazety Polskiej w tych sukcesach) znajdą Państwo także na stronach Krakowa Niezależnego pod linkami:
https://www.krakowniezalezny.pl/tag/telewizja-republika
https://www.krakowniezalezny.pl/tag/telewizja-trwam

Obu ośrodkom i tworzącym je Polakom życzymy wielu lat medialnych sukcesów 😉

Zespół Wspierania Radia Maryja
w służbie Bogu, Kościołowi, Ojczyźnie i Narodowi Polskiemu
wyróżniony Złotą Odznaką Radia Maryja z Diamentem

Toruń, 1 grudnia 2013 roku

KOMUNIKAT

Członkowie Zespołu Wspierania Radia Maryja przybyli do Torunia, aby uczestniczyć w uroczystym dziękczynieniu za 22 lata służby Radia Maryja w dziele Nowej Ewangelizacji. Podobnie jak inni uczestnicy uroczystości mogli również zapoznać się z postępem prac przy wznoszeniu kościoła, który jest wotum wdzięczności Rodziny Radia Maryja za pontyfikat bł. Jana Pawła II oraz za wielkie dobro, które przez Jego posługę otrzymał świat i Polska. Razem z Rodziną Radia Maryja wspieramy to piękne dzieło.

Po zakończeniu uroczystości odbyło się zebranie Zespołu z udziałem ojca Piotra Chyły – wikariusza Prowincjała Prowincji Warszawskiej Redemptorystów, ojca Tadeusza Rydzyka – dyrektora Radia Maryja, oraz ojca Zdzisława Klafki – rektora Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Omawiano działalność Zespołu, wspieranie przez członków Zespołu rozwoju Radia Maryja i wszystkich dzieł wyrosłych w klimacie stworzonym przez naszą rozgłośnię.

Szczególną troską napawała uczestników posiedzenia sytuacja, w jakiej znajduje się Telewizja Trwam, jedyna telewizja katolicka w Polsce. Kilkuletnie zaangażowanie wielu milionów osób wspierających wystąpienia Fundacji Lux Veritatis w sprawie uzyskania miejsca na pierwszym multipleksie dla Telewizji Trwam doprowadziło wreszcie do przyznania tej koncesji. Jednak pomimo przyznania koncesji i wniesienia przez Fundację nakazanych opłat Telewizja Trwam nadal nie jest dostępna za pośrednictwem multipleksu. Na przeszkodzie stoi bezczynność prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej oraz władz telewizji publicznej. Trzeba nam podjąć działania w celu przeciwstawienia się tej bezczynności urzędników. Tę bezczynność odbieramy jako celowe blokowanie wielu milionom Polaków dostępu do programu jedynego, katolickiego nadawcy telewizyjnego. Kierujmy więc skargi obywatelskie do ministra administracji i cyfryzacji na bezczynność podległej mu prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Napływ skarg obywatelskich powinien spowodować wreszcie reakcję ministra i pilne udostępnienie miejsca na multipleksie przyznanego Telewizji Trwam.

Blokowanie dostępu Telewizji Trwam do multipleksu uważamy za kolejny element celowej akcji dyskryminowania katolików w Polsce. Wpisuje się on w coraz powszechniejsze napaści na kapłanów, profanacje świętych symboli, bluźniercze ekspozycje i przedstawienia teatralne. Wszystko to odbywa się nie tylko za zezwoleniem władz państwowych, ale również często za dotacje przekazane przez te władze z budżetu państwa. A przecież na dochody budżetu składają się podatki płacone przede wszystkim przez katolików.

Podczas niedawnego VI Międzynarodowego Kongresu na temat: „Katolicy i prawo: szanse i zagrożenia”, który odbył się w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu z udziałem Prefekta Kongregacji Wychowania Katolickiego, naukowcy z wielu krajów świata stwierdzili, iż coraz częściej stanowione prawo zamiast pozostawać w służbie człowiekowi, jest wykorzystywane do niszczenia godności człowieka. Takie inicjatywy legislacyjne podejmowane są również przez parlament w Polsce. Konieczne jest przeciwstawienie się tym wszystkim niszczycielskim tendencjom. Musimy również zdecydowanie stawać w obronie naszych Pasterzy. Musimy w tych sprawach ze zdecydowanym głosem występować ze wspólnotami, w których zrzeszamy się, tworząc stowarzyszenia i inne organizacje. Nie można zniechęcać się i rezygnować. Do takiej aktywności przygotował nas niedawno zakończony Rok Wiary. Do takiej aktywności wzywa nas też Ojciec Święty i wskazuje drogę postępowania. Trzeba szukać oparcia w modlitwie, pamiętając o pouczeniu św. Pawła: „Gdzie wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska przez Chrystusa, Pana naszego”. Trzeba nam tę łaskę wyprosić w modlitwie za Ojczyznę w Krucjacie Różańcowej.

Przyzwyczailiśmy się już do tego, że w naszych pielgrzymkach do sanktuarium w Toruniu i na Jasną Górę uczestniczyła Matka błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszki. Odejście śp. Marianny Popiełuszko do Domu Ojca wzbudziło w nas przekonanie, że Matka świętego Kapłana również była obecna w naszym dziękczynieniu w toruńskim sanktuarium i włączała się w naszą modlitwę, wspierając orędownictwo Opiekunki naszej rozgłośni u Pana Boga.

W imieniu Zespołu Wspierania Radia Maryja
Przewodniczący
Prof. dr hab. inż. Janusz Kawecki

Skład Zespołu Wspierania Radia Maryja: prof. dr hab. inż. Włodzimierz Bojarski, prof. dr hab. inż. Janusz Kawecki (przewodniczący), prof. dr hab. Aleksander H. Krzymiński, prof. dr hab. Andrzej Kaźmierczak, prof. dr hab. dr hc Wacław Leszczyński, prof. dr hab. inż. Piotr Małoszewski, prof. dr hab. Janina Marciak-Kozłowska, prof. dr hab. Janina Moniuszko-Jakoniuk, prof. dr hab. n. med. Ludwika Sadowska, prof. dr hab. Kazimierz Tobolski, prof. dr hab. Jerzy Wojtczak-Szyszkowski, dr inż. Antoni Zięba / Z Zespołem stale współpracuje ponad 1200-osobowa Grupa Wspomagająca.

Każdy, komu nie jest obojętna dyskryminacja katolików w Polsce, może podpisać się pod skargą w sprawie nadawania TV Trwam tutaj: http://www.petycje.luxveritatis.pl

Petycję należy podpisać w następujący sposób: 
[1] imię
[2] nazwisko
[3] ulica
[4] kod pocztowy
[5] miasto
[6] kod weryfikacji

miroslawborutaMirosław Boruta

"Komunikacja społeczna nie powinna być traktowana tylko jako źródło rozrywki i zadowolenia, co obserwujemy w kulturze konsumpcji, ale powinna służyć prawdziwemu rozwojowi osoby ludzkiej" (Biskup Karol Wojtyła na Soborze Watykańskim II, 1962).

W niedzielę, 14 lipca XXI Pielgrzymka Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę rozpoczęła się o godz. 8:00 - Godzinkami. Po nich, od 11:00 odprawiono uroczystą Mszę Świętą, której przewodniczył ks. abp. Leszek Sławoj Głódź - metropolita gdański, delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. Telewizji Trwam. Homilię wygłosił ks. abp. Wacław Depo – metropolita częstochowski, przewodniczący Rady ds. Środków Społecznego Przekazu Konferencji Episkopatu Polski.

21pielgrzymkarrmW czasie pielgrzymki słuchacze i sympatycy tej katolickiej rozgłośni dziękowali za decyzję Ojca Świętego Franciszka dotyczącą wyniesienia do chwały ołtarzy bł. Jana Pawła II oraz przyznanie Telewizji Trwam miejsca na cyfrowym multipleksie (fot. Nasz Dziennik).

Pątnicy zawierzyli także siebie, swoje rodziny, Ojczyznę, Polaków oraz Radio Maryja i Telewizję Trwam Matce Najświętszej.

O godz. 15:00 uroczystości zakończyły się Koronką do Bożego Miłosierdzia.
(za: http://www.naszdziennik.pl/wiara/48022,zakonczyla-sie-pielgrzymka-rodziny-radia-maryja.html).

Warto dodać, że po zakończeniu nabożeństwa przemawiali także p. premier Jarosław Kaczyński, przewodniczący Prawa i Sprawiedliwości oraz p. poseł Beata Kempa, wiceprzewodnicząca "Solidarnej Polski".

Z naszej dzielnicy pojechały do Częstochowy dwa autokary: z parafii Świętego Jana Chrzciciela (ul. Dobrego Pasterza 117) oraz parafii Matki Bożej Ostrobramskiej (ul. Janusza Meissnera 20). Dziękujemy pp. Elżbiecie i Melanii.

I jeszcze linka do pamiątkowego fotoreportażu:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/14Lipca2013

Anna Maria Kowalska

wytrwamyiwygramyW jednym dniu otrzymaliśmy dwie wspaniałe wiadomości: Jan Paweł II i Jan XXIII niebawem zostaną kanonizowani, a Telewizja Trwam otrzyma miejsce na cyfrowym multipleksie. To nie jest przypadek, że obie te wiadomości dotarły do nas w pierwszy piątek lipca. Oto spełniają się serdeczne pragnienia Kościoła Powszechnego i Kościoła w Polsce. Prorocze słowa „Santo subito” mają stać się faktem zaledwie kilka lat po śmierci Papieża – Polaka. To kolejne potwierdzenie tego, że prawdziwe zwycięstwo przychodzi tylko poprzez wiarę, cierpienie, wysiłek – i szczerą modlitwę. Także waleczna postawa w obronie Telewizji Trwam tylu wspaniałych ludzi, tak w Kraju, jak poza jego granicami owocuje dziś radością wygranej. Żadne słowa nie opiszą tego, co dzieje się w naszych sercach. Za to wszystko Bogu niech będą dzięki!

(Od Redakcji): Relacje z trzech krakowskich marszy dla Telewizji TRWAM (4 marca i 5 czerwca 2012 roku oraz 16 czerwca 2013 roku) publikujemy tutaj:
https://www.krakowniezalezny.pl/w-obronie-wolnych-mediow-krakow-4-marca-2012-roku
https://www.krakowniezalezny.pl/75-marsz-w-obronie-wolnych-mediow-w-polsce-krakow-nowa-huta
https://www.krakowniezalezny.pl/drugi-malopolski-a-trzeci-krakowski-marsz-dla-telewizji-trwam