Przeskocz do treści

Europoseł Patryk Jaki zaprezentował w poniedziałek raport dotyczący ekonomicznego bilansu członkostwa Polski w Unii Europejskiej.

W niedzielę eurodeputowany Solidarnej Polski poinformował za pośrednictwem mediów społecznościowych, że następnego o godzinie 13.00 w Sejmie odbędzie się konferencja prasowa, podczas której po raz pierwszy zaprezentowany zostanie pełny bilans transferów finansowych pomiędzy Polską a Unią Europejską od 2004r. "Myślę, że wiele osób może być w szoku" – napisał Patryk Jaki.

Straty Polski

W konferencji, oprócz Patryka Jakiego, wzięli także udział autorzy raportu: prof. Krysiak oraz prof. Grosse. Europoseł stwierdził, że Polska "zapłaciła" za dostęp do unijnych środków otwarciem swojego rynku dla zachodnich firm. – Fundusze europejskie, które otrzymujemy są opłatą za dostęp do polskiego rynku – stwierdził polityk i podał przykład niemieckiej firmy, która wytwarzając określone produkty zamawia część podzespołów w Polsce. Finalnie niemiecka firma sprzedaje produkt z wysoką marżą, a polska firma otrzymuje znacznie mniejsze środki.

Patryk Jaki przekazał, że zaproszeni przez niego eksperci pokażą szerszy kontekst ekonomiczny uczestnictwa Polski w Unii Europejskiej. – Pokażemy, jak wygląda eksport, który musi być widziany w szerszym kontekście, czyli tego w jakim modelu firmy zachodnie osadziły Polskę. Modelu, w którym nasz kraj jest tylko częścią w łańcuchu produkcji – powiedział. Zgodnie z danymi zaprezentowanymi podczas konferencji w okresie 2004-2020 Polska otrzymała netto z Unii Europejskiej ok 593 mld złotych. W tym samym okresie bilans kwot wytransferowanych z Polski przez zachodnie firmy do zysków polskich przedsiębiorstw w UE wyniósł minus 981 mld złotych (fot. wpolityce.pl).

Łącznie od momentu wejścia do UE Polska straciła 535 mld złotych.

– Dostęp do rynku, aktywa, drogi, zakłady pracy, klienci to cały potencjał, do którego dostęp dajemy firmom z Unii Europejskiej. To potencjał, aktywa zdolne do generowania przepływów [finansowych - przyp. red.]. W skali roku ta kwota przepływów, które uzyskiwaliśmy była mniejsza średniorocznie o 23 miliardy – powiedział prof. Krysiak. – Z perspektywy przepływów gotówkowych mamy takie negatywne saldo – dodał.

Tekst za: https://dorzeczy.pl/opinie/202297/ekonomiczny-bilans-czlonkostwa-w-ue-patryk-jaki-prezentuje-raport.html

Dawno już wiele osób mówiło, że potrzebny jest uczciwy bilans do merytorycznej dyskusji – podkreśla Patryk Jaki zapowiadając konferencję prasową.

Eurodeputowany Solidarnej Polski poinformował za pośrednictwem mediów społecznościowych, że 20 września o 13:00 w Sejmie odbędzie się konferencja prasowa, podczas której po raz pierwszy zaprezentowany zostanie pełny bilans transferów finansowych pomiędzy Polską a Unią Europejską od 2004 roku.

"Myślę, że wiele osób może być w szoku" – przewiduje Patryk Jaki (fot. wpolityce.pl).

Z informacji przekazanych przez byłego wiceministra sprawiedliwości wynika, że raport został przygotowany przez zespół pod przewodnictwem profesorów Zbigniewa Krysiaka ze Szkoły Głównej Handlowej i Tomasza Grosse z Uniwersytetu Warszawskiego.

"Dawno już wiele osób mówiło, że potrzebny jest uczciwy bilans do merytorycznej dyskusji" – zauważył eurodeputowany.

Członkostwo w UE nie takie opłacalne?

O tym, że taki bilans jest potrzebny mówił w ostatnim czasie partyjny kolega Patryka Jakiego Janusz Kowalski (fot. dorzeczy.pl). – Proponuję żeby zrobić profesjonalny audyt. Polski rząd musi monitorować czy finansowo i geopolitycznie korzystamy z członkostwa w Unii Europejskiej. Nie ma takiego jednego dokumentu. W mojej ocenie, jeżeli chodzi o aspekt finansowy, zdecydowanie tracimy (...) Po takim audycie trzeba się nad tym zastanowić, poważna debata – mówił w rozmowie z Jackiem Prusinowskim w "Sednie sprawy" na antenie Radia Plus poseł Solidarnej Polski.

Kwestia ta wielokrotnie była także podnoszona przez publicystów tygodnika "Do Rzeczy". O braku bilansu zysku i strat mówili w jednym z odcinków "Polski Do Rzeczy" Rafał Ziemkiewicz i Paweł Lisicki. Ziemkiewicz uznał za rzecz zadziwiającą, że przez 20 lat nikt nie dokonał rachunku opłacalności naszej obecności w UE. – Nie dokonuje się rachunków dogmatów – wskazywał Lisicki. Ziemkiewicz podkreślił, iż mogłoby się okazać, że zyski są dużo mniejsze niż straty, jakie z tego tytułu ponosimy.

Tekst za: https://dorzeczy.pl/kraj/201985/jaki-zapowiada-raport-o-transferach-polska-ue.html

Od 21 do 24 września 2021 roku (od wtorku do piątku) Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda z Małżonką złożą wizytę w Stanach Zjednoczonych Ameryki, podczas której m.in. Prezydent weźmie udział w debacie generalnej 76. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku.

W programie prasowym wizyty odnajdujemy m.in.:

Środa, 22 września 2021 r. / Nowy Jork
- Spotkanie Pary Prezydenckiej z uczestnikami wydarzeń 11 września 2001 r. oraz przedstawicielami służb mundurowych polskiego pochodzenia biorącymi udział w akcji ratunkowej przy WTC / Konsulat Generalny RP w Nowym Jorku / Wystąpienie Prezydenta RP.

Czwartek, 23 września 2021 r. / Linden
- Spotkanie Prezydenta RP i Małżonki z władzami miasta Linden oraz przedstawicielami Polonii / Photo opp. z udziałem prezydenckiego fotografa i operatora kamery.
- Spotkanie Pary Prezydenckiej z przedstawicielami Polonii / Raymond Wood Bauer Promenade / Wystąpienie Prezydenta RP.

Piątek, 24 września 2021 r. / Nowy Jork
- Wizyta Pary Prezydenckiej w siedzibie Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Ameryce (SWAP) z okazji 100-lecia istnienia.

Europoseł Solidarnej Polski w ostrych słowa odpierał zarzuty dotyczące łamania zasad praworządności przez rząd w Warszawie.

W środę popołudniu w Parlamencie Europejskim odbywa się debata nad stanem praworządności w Polsce. Europosłowie dyskutują nad rezolucją ws. „wolności mediów i dalszego pogarszania się stanu praworządności w Polsce”. Głos zabrała m.in. wiceszefowa Komisji Europejskiej Vera Jourova, która zapowiedziała zdecydowane działania KE w przypadku wejścia w życie zapisów nowelizacji ustawy medialnej. Europosłowie Zjednoczonej Prawicy odpierali ataki i starali się udowadniać, że działania KE wobec Polski są bezprawne.

Mocne słowa Patryka Jakiego

Głos zabrał także Patryk Jaki. Polityk wskazywał, że nowelizacja ustawy medialnej ma jedynie doprecyzować polskie prawo. – Każda telewizja w Polsce może działać, musi to jednak robić zgodnie z prawem, które funkcjonuje, nie nawet w Polsce tylko w Europie – zaczął swoje wystąpienie polityk Solidarnej Polski. – To jest jednak całkowicie inna sprawa niż państwa opowieści o tym, że ta telewizja jest obiektywna, dla tej telewizji na przykład nie ma Trybunału Konstytucyjnego, jest tylko Trybunał Przyłębskiej – dodał.

Europoseł wskazał na uchybienia, jakich w ostatnim czasie dopuścili się dziennikarze TVN. – Sami sobie zmieniają konstytucyjne nazwy, niszcząc państwowe instytucje. Dla nich wszyscy sędziowie powoływani za czasów lewicy i liberałów, totalitarnych czasów komunistycznych są legalni, a ci powoływani za czasów konserwatywnej władzy są nielegalni, to są neosędziowie – mówił Patryk Jaki (fot. wpolityce.pl). – Twierdzą, ze Niemcy mają mniejszy udział polityków w systemie powoływania sędziów, kiedy każdy, kto potrafi czytać, wie, że jest dokładnie odwrotnie. Promują ideologię gender, wyśmiewanie patriotyzmu i narrację Łukaszenki i w sprawie kryzysu na wschodniej granicy Unii Europejskiej – dodał.

Brak szacunku dla Polski

Patryk Jaki skrytykował także zachodnich polityków. – Wam się to podoba, bo wszystko, co niszczy Polskę od środka, jest dla was dobre, aby Polska nigdy nie mogła do was dołączyć, bo Polacy dla was są dobrzy, ale do zbierania szparagów i truskawek. Polacy jednak nie są od was gorsi i nie pozwolą się tak traktować i dobrze, żebyście to odnotowali – powiedział. Polityk wskazał także na przykład z Niemiec, gdzie polityk, wiceprzewodniczący CDU został wybrany sędzią. – To nie jest upolitycznienie? To jest po prostu wstyd, wstyd dla państwa – podsumował polityk Solidarnej Polski.

Tekst za: https://dorzeczy.pl/opinie/200512/to-jest-po-prostu-wstyd-jaki-mocno-w-parlamencie-europejskim.html

To jest kolejne bezczelne łamanie prawa, traktatów, dobrego obyczaju i zasad dyplomacji – napisał o rezolucji PE ws. praw osób LGBTQI Patryk Jaki.

Były wiceminister sprawiedliwości, obecnie europoseł Solidarnej Polski Patryk Jaki w mocnych słowach skomentował w mediach społecznościowych przyjęcie wczoraj przez Parlament Europejski rezolucji ws. praw osób LGBTQI. Jego zdaniem, mamy do czynienia z kolejnym bezczelnym łamaniem prawa, traktatów, dobrego obyczaju i zasad dyplolacji. "[...] dlatego że ta rezolucja mówi o narzuceniu innym państwom spraw z zakresu prawa rodzinnego, kultury, etyki, moralności, religii, czyli wszystkich obszarów, które są wyłączną kompetencją państwa członkowskiego" – wskazał polityk, podkreślając iż unijni urzędnicy "celowo łamią praworządność, próbują przeforsować coś, o czym wiedzą, że Polacy się na to nie zgadzają, traktując Polskę jako swoją kolonię".

"I mają też swój konkretny cel, żeby w ten sposób postępować - mianowicie chodzi im o to, że oni mają pełną świadomość, że jeżeli rozmyją Polskę od strony aksjologicznej, tożsamościowo-historyczno-moralnej, jeżeli zniszczą te wszystkie polskie podwaliny - czyli poczucie silnej, własnej tożsamości, odrębnej od innych państw, jeżeli to zniszczą, to Polska będzie dużo łatwiejsza kulturowo do kolonizacji, potem gospodarczo, i dużo mniej i rzadziej będzie się stawiała. I nie będzie aspirowała do tej roli, do której dzisiaj aspiruje, do roli partnera, Polska chce być tak samo traktowana jak Niemcy czy Francja" – wyjaśnił w swoim wpisie polityk Solidarnej Polski (fot. wpolityce.pl).

Rezolucja PE ws. "małżeństw" jednopłciowych

UE powinna usunąć wszelkie przeszkody, jakie napotykają osoby LGBTIQ w korzystaniu ze swoich podstawowych praw. Małżeństwa jednopłciowe i związki partnerskie powinny być uznawane w całej Unii – podkreślił we wtorek Parlament Europejski. W rezolucji w sprawie praw osób LGBTIQ w UE (przyjętej 387 głosami do 161, przy 123 wstrzymujących się do głosu) europarlament zaznaczył, że obywatele ci powinni mieć możliwość pełnego korzystania ze swoich praw, w tym prawa do swobodnego przemieszczania się, w całej Unii. Posłowie do PE odnotowali także dyskryminację, jakiej ich zdaniem doświadczają społeczności LGBTIQ w Polsce i na Węgrzech. Parlament wezwał do dalszych działań UE wobec tych krajów. Jak wyjaśniono, chodzi o postępowania w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego, środki sądowe i narzędzia budżetowe.

Tekst za: https://dorzeczy.pl/opinie/200248/jaki-o-rezolucji-pe-ws-praw-osob-lgbtqi-patryk-jaki.html

„Nie mam żadnych wątpliwości, że jest to próba przywrócenia porządku w Europie, który miałby się układać wokół tworzenia nowego, wielkiego Cesarstwa Niemieckiego Unii Europejskiej. Oczywiście takiej nazwy nie będzie, ale będą takie właśnie zasady – że rządzi Berlin i dopóki Polacy nie przyjmą tego do wiadomości, to będą nam nakładane kary albo będzie nam odbierana suwerenność tak długo, jak rząd PiS przyjmie do wiadomości, że jest przedłużeniem polityki Berlina, albo będą to robić tak długo, aż wróci do władzy Donald Tusk, który już dawno przyjął to do wiadomości” - mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Patryk Jaki, były wiceminister sprawiedliwości, europoseł Solidarnej Polski, odnosząc się do wniosku KE do TSUE o nałożenie kar finansowych na Polskę za nieprzestrzeganie decyzji ws. środków tymczasowych z dnia 14 lipca.

wPolityce.pl: KE zdecydowała o wysłaniu wniosku do TSUE o nałożenie kar finansowych na Polskę za nieprzestrzeganie decyzji ws. zawieszenia Izby Dyscyplinarnej SN. Jak pan komentuje złożenie takiego wniosku?

Patryk Jaki: Instytucje UE uważają, że Izba Dyscyplinarna SN rzekomo nie jest niezależna dlatego, że w procedurze wyboru sędziów do tej Izby brała udział KRS, do której sędziowie obecnie są wybierani przez Sejm (większością 3/5 głosów), a wcześniej byli wybierani przez samych sędziów. Polska jest cały czas oskarżana o upolitycznienie systemu sądowniczego ze względu na sposób wyboru sędziów do KRS-u, a procedura w tej sprawie nie odbiega w żaden sposób od podobnych procedur wyłaniania sędziów w innych państwach. Jeżeli ktoś chce wejść w szczegóły merytoryczne tej sprawy, to ona ośmiesza komisarzy. Drugi wątek merytoryczny w tej sprawie jest taki, że oni uważają, iż trzeba nałożyć na Polskę kary dlatego, że postanowienie o zabezpieczeniu Izby Dyscyplinarnej SN jest niewykonane. Tymczasem w wielu państwach UE wyroki TSUE są niewykonywane w dużo większej częstotliwości niż w Polsce i nie są tam nakładane żadne kary. Co więcej, są państwa, które wprost kwestionują wyższość prawa europejskiego nad krajowym i na nie również nie są nakładane żadne kary.

To dlaczego Pana zdaniem KE składa ten wniosek?

Można to interpretować tylko i wyłącznie jako wendetę przeciwko Polsce, jako próbę ustawienia Polski w szeregu, dlatego że UE, a tak naprawdę Niemcy po decyzji USA, że same wycofują się z Europy, próbują poprzez UE doprowadzić do tego, co oni pewnie nazywaliby porządkiem w Europie. To znaczy nie ma czegoś takiego, że są państwa Europy Środkowo-Wschodniej, które mogą aspirować do takiej samej roli, jak państwa Zachodu. Oni chcą pokazać Polsce miejsce w szeregu – że albo zgodzimy się na to, że będziemy przedłużeniem polityki Berlina, albo będą nam uprzykrzać życie każdego dnia takimi absurdalnymi decyzjami. O to w tym wszystkim tak naprawdę chodzi. Nie mam żadnych wątpliwości, że jest to próba przywrócenia porządku w Europie, który miałby się układać wokół tworzenia nowego, wielkiego Cesarstwa Niemieckiego Unii Europejskiej. Oczywiście takiej nazwy nie będzie, ale będą takie właśnie zasady – że rządzi Berlin i dopóki Polacy nie przyjmą tego do wiadomości, to będą na nas nakładane kary albo będzie nam odbierana suwerenność tak długo, jak rząd PiS przyjmie do wiadomości, że jest przedłużeniem polityki Berlina, albo będą to robić tak długo, aż wróci do władzy Donald Tusk, który już dawno przyjął to do wiadomości.

Pana zdaniem TSUE faktycznie może zdecydować o nałożeniu na Polskę kar, czy raczej wniosek KE to jest tylko taki straszak?

Jeżeli kary na Polskę były nakładane za dużo mniej spektakularne politycznie rzeczy, to nie miejmy tutaj złudzeń, tym bardziej, że TSUE niestety dawno już nie jest sądem, tylko narzędziem do wykonywania wyroków politycznych. Polska już dawno powinna zachowywać się dużo bardziej asertywnie, ale nie w mowie, tylko działaniu. Polska musi wykorzystywać na przykład te momenty, kiedy decyzje są podejmowane jednomyślnie. W tamtym roku niestety nie zostało to wykorzystane i teraz trzeba czekać na kolejną okazję.

Cofnąć czasu jednak się nie da, co zatem zrobić w aktualnej sytuacji, jeśli kary zostaną nałożone?

Polska ma wiele możliwości, może rozważać na przykład zawieszenie składki do budżetu UE. Jesteśmy dużym państwem i jeśli my samych siebie nie będziemy szanowali, to trudno, aby inny nas szanowali.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/565382-nasz-wywiad-jaki-o-wniosku-ke-wendeta-przeciwko-polsce

Stacja TVN24 przerwała transmisję wczorajszej konferencji ministra Zbigniewa Ziobry i jego zastępcy Sebastiana Kalety. Zdaniem polityków Solidarnej Polski doszło do ocenzurowania prawdziwych informacji, a przywołane przez TVN argumenty tylko potwierdzają narrację ministerstwa.

W związku z decyzją Komisji Europejskiej zwróceniu się do TSUE z wnioskiem o nałożenie kar finansowych na Polskę za działalność Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, we wtorek w Ministerstwie Sprawiedliwości odbyła się konferencja kierownictwa resortu. Szef Solidarnej Polski zwracał uwagę na podwójne standardy Unii Europejskiej. Przywoływał przykłady państw, w których politycy mają bezpośredni wpływ na proces wyboru sędziów. – Ten mechanizm, który mamy w Polsce jest prostą kopią mechanizmu, który funkcjonuje od lat w Hiszpanii. Hiszpański odpowiednik polskiego Sejmu wybiera w drodze głosowania, kwalifikacją trzech piątych spośród sędziów zgłoszonych przez innych sędziów. Tak jak w Polsce musi być podpisanych co najmniej 25 sędziów. Literalnie jest to skopiowane z rozwiązań hiszpańskich. W ten sposób wyłaniani są kandydaci do tamtejszej rady sądownictwa, którzy mają istotną rolę w wyłanianiu sędziów hiszpańskiego sądownictwa. Model hiszpański nie budzi żadnych wątpliwości Komisji Europejskiej, ani TSUE, choć w ich wyborze uczestniczą politycy, parlament taką samą większością głosów – powiedział Zbigniew Ziobro.

Minister sprawiedliwości (fot. wplityce.pl) odniósł się także do przypadku Niemiec. – Sędziowie Najwyższego Sądu Federalnego są wybierani wyłącznie i bezpośrednio przez polityków. Jest powoływana komisja, która w połowie składa się z przedstawicieli wybranych przez Bundestag, w drugiej przez ministrów sprawiedliwości, a więc polityków krajów landowych. Na czele tej komisji stoi minister sprawiedliwości Niemiec, czyli tak jak ja stałbym na czele tej komisji. On podejmuje decyzje na wniosek tych uczestników, kto będzie sędzią Sądu Najwyższego Niemiec – kontynuował. W podobnym tonie wypowiadał się także wiceminister Sebastian Kaleta.

Przerwana transmisja

Po ok. 10 minutach transmisja konferencji została przerwana. – Słyszą Państwo konferencję ministra sprawiedliwości i wiceministra i jeden z argumentów, który został przytoczony na początku odnośnie decyzji Komisji Europejskiej brzmiący, że bardzo podobnie jest na przykład w Niemczech. To konkrety dla naszych widzów: w niemieckim sądownictwie obowiązuje generalna zasada, że o nominacjach sędziowskich decydują ministerstwa sprawiedliwości w krajach związkowych przy udziale parlamentów związkowych i przedstawicieli samorządu sędziowskiego w różnych proporcjach, w zależności od landu. Nie wyłącznie politycy, jak usłyszeliśmy przed chwilą – powiedziała prowadząca serwis Anna Jędrzejowska. – Nie pierwszy raz padają takie wypowiedzi ze strony przedstawicieli ministerstwa sprawiedliwości. Konkret24 już w listopadzie bardzo dokładnie to tłumaczył w odniesieniu do Hiszpanii i Niemiec. Ten argument pojawia się jednak po raz kolejny. Agresja prawna, podwójne standardy - takie słowa słyszeliśmy przed chwilą podczas konferencji – dodała. Następnie stacja wyemitowała wypowiedź rzecznika Komisji Europejskiej oraz zaproszonego do studia eksperta. Transmisja konferencji została wznowiona dopiero gdy doszło do zadawania pytań przez dziennikarzy. Wcześniej TVN24 zdążył wyemitować jeszcze blok reklamowy.

Odpowiedź polityków

Na działania stacji zareagował minister Sebastian Kaleta (fot. wplityce.pl). Jego zdaniem treść artykułu, na który powołała się stacja, potwierdza tezy prezentowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości. "Dziękuję za potwierdzenie dzisiejszych słów Zbigniewa Ziobry o tym, że kto jest sędzią w Niemczech decydują wyłącznie politycy lub wskazane przez nich osoby. Polecam dokształcenie wydawców w TVN24, bo dochodzą mnie słuchy, że ocenzurowali dziś te fakty" – napisał. "Dziękuję również za potwierdzenie casusu Irlandii, tam o tym kto zostanie sędzią też wyłącznie decydują politycy. Dodam tylko, że to parlament, a nie żadna złożona z sędziów Izba Dyscyplinarna SN. Gdzie jest KE? Dziękuję również za potwierdzenie, że Polski KRS jest skonstruowany analogicznie do hiszpańskiego z drobną róznicą dot badania wymogów formalnych zgłoszonych kandydatów. W Polace formalnie kwalifikuje kandydatury Marszałek" – dodał.

"Jeśli TVN chciałby porozmawiać nie sam ze sobą na temat tego jak wprowadzają widzów w błąd - ja i Sebastian Kaleta jesteśmy gotowi do debaty" – skomentował. europoseł Solidarnej Polski Patryk Jaki.

Tekst za: https://dorzeczy.pl/obserwator-mediow/198468/tvn24-ocenzurowal-konferencje-ziobry-i-kalety-jest-odpowiedz-politykow.html

Europoseł odpowiedział na pytanie, co musiałoby zajść w stosunkach Polski z Unią Europejską, aby zaczął domagać się Polexitu.

Komisja Europejska zwróciła się we wtorek do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej o nałożenie kar finansowych na Polskę za działalność Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Przypomnijmy, że w połowie lipca TSUE orzekł, że system odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów w Polsce nie jest zgodny z prawem Unii Europejskiej. Po tym wyroku Komisja Europejska dała Polsce czas do 16 sierpnia na zastosowanie się do orzeczenia TSUE, nakazującego zawieszenie działalności Izby Dyscyplinarnej.

Europoseł Solidarnej Polski był pytany w programie Wirtualnej Polski o tę decyzję KE oraz o przyszłość Polski w Unii Europejskiej. Patryk Jaki dał jednoznaczną odpowiedź na pytanie o ewentualny Polexit.

Patryk Jaki: UE zmienia się

Polityk podkreślił (fot. wpolityce.pl), że Unia Europejska jest już obecnie zupełnie inną organizacją niż była w 2004 roku, a więc w czasie, kiedy Polska została do niej włączona. W tamtej UE Jaki widzi miejsce dla Polski. – Jeżeli Unia Europejska będzie tym, co sam promowałem w 2003 i 2004 roku, a mam na myśli przede wszystkim swobodny przepływ usług i towarów, czy otwarte granice, to w takiej Unii chcę być – stwierdził.

Europoseł zaznaczył, że obecnie trwa debata nad tym, czym ma w przyszłości być Unia Europejska. – To, że UE zmienia się teraz w jedną stronę, nie oznacza, że w przyszłości nie może zmienić się w drugą. Chcemy wpływać na ten proces. Wszystko zależy od tego, jak on się zakończy – stwierdził.

Patryk Jaki wskazał także, że będzie opowiadał się za pozostaniem w Unii, jeśli Polacy będą mieli realny wpływ na decyzje przez nią podejmowane. – Jeżeli ten wpływ nam zabiorą, będę przeciwko. Polska ma ogromną wartość – powiedział. Europoseł stwierdził również, że "nie chce Unii Europejskiej jako instytucji, w której Polacy nie mają nic do powiedzenia, a o wszystkim decyduje urzędnik brukselski".

Tekst za: https://dorzeczy.pl/opinie/198657/polska-powinna-wyjsc-z-ue-jednoznaczna-odpowiedz-patryka-jakiego.html

Radio Maryja

Politycy Solidarnej Polski wskazują, że jesteśmy świadkami agresji prawnej Komisji Europejskiej na Polskę. Przedstawiciele formacji podczas porannej konferencji prasowej skomentowali wniosek Komisji do TSUE o nałożenie kar finansowych na nasz kraj.

Komisja Europejska zdecydowała we wtorek, że zwróci się do TSUE o nałożenie kar finansowych na Polskę za nieprzestrzeganie decyzji ws. środków tymczasowych z 14 lipca. Trybunał nakazał wówczas natychmiastowe zawieszenie działania Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Decyzją I prezes Sądu Najwyższego zaprzestano przyjmowania nowych spraw, jednak te już będące przedmiotem prac Izby nadal są rozpatrywane. KE nie ma podstawy prawnej do próby finansowego karania Polski – podkreśla wiceminister klimatu i środowiska Jacek Ozdoba. Poseł Solidarnej Polski ocenia, że Komisja nie rozumie idei Izby Dyscyplinarnej, którą nie jest rzekome represjonowanie sędziów, ale traktowanie ich na równi z resztą społeczeństwa.

– Grożenie komukolwiek karami, grożenie komukolwiek konsekwencjami bez podstawy prawnej jest przejawem szantażu, który dzisiaj obserwujemy. To są działania, które niestety będą niszczyły Unię Europejską, bo są bezpodstawne, pozatraktatowe, niezgodne również z polskimi przepisami, a dotyczą takich spraw, jak Izba Dyscyplinarna, która ma określone zadania związane z naprawianiem wymiaru sprawiedliwości w postaci na przykład uchylania immunitetu wobec tych, którzy nie przestrzegają procedur, nie przestrzegają kodeksu postępowania karnego czy innych ustaw – zwrócił uwagę polityk.

Partia ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry przypomina, że alarmowała w grudniu ubiegłego roku, iż zawarte wtedy porozumienie w sprawie nowego budżetu Unii Europejskiej pozwoli w przyszłości KE na stawianie Polski pod ścianą w kwestii rzekomego łamania praworządności.

Tekst i zdjęcie za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/solidarna-polska-jestesmy-swiadkami-agresji-ke-na-polske

Można to interpretować tylko i wyłącznie jako wendetę przeciwko Polsce, jako próbę ustawienia Polski w szeregu – mówi o wniosku KE o nałożenie na Polskę kar finansowych eurodeputowany Patryk Jaki.

Były wiceminister sprawiedliwości, obecnie europoseł Patryk Jaki w rozmowie z serwisem wPolityce.pl skomentował informację przekazaną we wtorek przez Komisję Europejską dotyczącą zawnioskowania do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej [TSUE] o nałożenie na Polskę kar finansowych.

"Próba ustawienia Polski w szeregu"

W ocenie Patryka Jakiego, wniosek KE do TSUE można interpretować tylko i wyłącznie jako "wendetę przeciwko Polsce". – Jako próbę ustawienia Polski w szeregu, dlatego że Unia Europejska, a tak naprawdę Niemcy po decyzji USA, że same wycofują się z Europy, próbują poprzez UE doprowadzić do tego, co oni pewnie nazywaliby porządkiem w Europie – wskazał polityk i tłumaczył: "To znaczy nie ma czegoś takiego, że są państwa Europy Środkowo-Wschodniej, które mogą aspirować do takiej samej roli, jak państwa Zachodu. Oni chcą pokazać Polsce miejsce w szeregu – że albo zgodzimy się na to, że będziemy przedłużeniem polityki Berlina, albo będą nam uprzykrzać życie każdego dnia takimi absurdalnymi decyzjami". – O to w tym wszystkim tak naprawdę chodzi – dodał.

Europoseł przyznał, iż nie ma żadnych wątpliwości, że "jest to próba przywrócenia porządku w Europie, który miałby się układać wokół tworzenia nowego, wielkiego Cesarstwa Niemieckiego Unii Europejskiej". – Oczywiście takiej nazwy nie będzie, ale będą takie właśnie zasady – że rządzi Berlin i dopóki Polacy nie przyjmą tego do wiadomości, to będą na nas nakładane kary albo będzie nam odbierana suwerenność tak długo, jak rząd PiS przyjmie do wiadomości, że jest przedłużeniem polityki Berlina, albo będą to robić tak długo, aż wróci do władzy Donald Tusk, który już dawno przyjął to do wiadomości – podsumował.

KE wnioskuje o kary finansowe dla Polski

W połowie lipca TSUE orzekł, że system odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów w Polsce nie jest zgodny z prawem Unii Europejskiej. Po tym wyroku Komisja Europejska dała Polsce czas do 16 sierpnia na zastosowanie się do orzeczenia TSUE, nakazującego zawieszenie działalności Izby Dyscyplinarnej. W związku z niewykonaniem postanowienia o natychmiastowym zamrożeniu działania Izby Dsycyplinarnej, Komisja Europejska poinformowała we wtorek że zwróci się do TSUE o nałożenie na nasz kraj kar finansowych.

Informację w tej sprawie przekazała za pośrednictwem mediów społecznościowych wiceszefowa Komisji Europejskiej Vera Jourowa. "Poprosiliśmy Trybunał Sprawiedliwości UE o nałożenie kar finansowych na Polskę za działania Izby Dyscyplinarnej, która nadal prowadzi sprawy i nie szanuje zarządzeń TSUE" – napisała na Twitterze Jourova. Dodatkowo wiceszefowa Komisji Europejskiej poinformowała o wszczęciu postepowania w związku z niewykonaniem wyroku TSUE z 15 lipca, za co również grozi karami. "Orzeczenia TSUE muszą być respektowane w całej UE" – dodała Jourova.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/198473/ke-wnioskuje-o-kary-finansowe-dla-polski-jaki-komentuje.html

Poland should have requested reparations a long time ago. I have no idea why this is still not the case. If it depended on me, such a request would have been sent long ago — said Solidary Poland MEP Patryk Jaki to the portal wPolityce.pl.

The problem is that we cannot compete on equal terms with many countries today, precisely because of what happened in 1939 — indicated our interviewee. In order to understand the above, one has to imagine that Poland lost almost 40 per cent of its national resources as a result of the German invasion after the Second World War. In comparison, England or France lost only 1 percent of their resources. Poland fought Hitler, did not collaborate as some countries did, and behaved honourably. Then it was put under communist rule for 50 years, where it could not develop properly — recalls Patryk Jaki.

And that is why Western European countries today are so superior to us and try to take control over us in such absurd matters as the rule of law, and teach us about culture. We cannot simply forget what happened then. It is affecting everything that is happening in Poland today. If the Germans had paid for everything they did to Poland then, every Pole today would be several times richer — emphasized the politician.

The losses of war are not just destroyed infrastructure, buildings, people who lost their lives. They also include valuables and precious works of art stolen by the invaders, as it was pointed out by our interlocutor. There is a book by an outstanding German historian, Professor Goetz Aly, which illustrates how to this day every German benefits from the fact that Germany plundered Poland to such an extent. Let’s remember that so many valuable works of culture and art, individual possessions are in German houses to this day; they have never been returned to the Poles — emphasised Patryk Jaki.

Our interlocutor pointed out that the fact that Germany has not financially accounted for the crimes of World War II has affected not only the development of Poland in the postwar years to the present day. It will also have an impact on future generations. My children are going to be given a worse start to their lives than children in many Western countries. Precisely because we were robbed so massively at that time, and to this day no one has paid us back for it — he emphasised.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/facts-from-poland/564831-poland-should-have-requested-reparations-a-long-time-ago

Czcigodni Kombatanci i Świadkowie tamtego tragicznego poranka tu, w Wieluniu,
Szanowni Państwo Ministrowie,
Szanowny Panie Komisarzu,
Szanowny Panie Ambasadorze,
Szanowny Panie Marszałku,
Ekscelencje, Księża Biskupi,
Szanowny Panie Burmistrzu, gospodarzu miasta,
Szanowny Panie Wojewodo,
Szanowny Panie Starosto,
Szanowni Państwo Radni,
Wszyscy Dostojni Przybyli Goście,
Mieszkańcy Wielunia,
Drodzy Rodacy!

To był poranek podobny do dzisiejszego. Świadkowie i niemieccy piloci pisali w swoich raportach o zachmurzeniu, mgle, utrudnionej widoczności. Było ciemno tak jak teraz, przez cały czas, gdy nad śpiącymi w dużej części mieszkańcami Wielunia otwarło się piekło. Nie spodziewano się tego.

Zbierali się tu ludzie, życie zaczynało się toczyć, był targ, ludzi było dużo. Niemieccy piloci wspominali, jak w masę ludzką rzucali bomby. W masę ludzką rzucali bomby… Nie w wojsko, nie w instalacje wojskowe, nie w żołnierzy – w ludzi zgromadzonych na rynku i na ulicach, którzy przygotowywali się do handlu, do zakupów. W szpital – w pierwszej kolejności – na którym był wielki znak czerwonego krzyża.

Nie mogli się pomylić. To był akt terroru, to nie była zwykła wojna. To było od samego początku złamanie wszelkich wojennych zasad, które wówczas i do dziś obowiązują – niebombardowania bez ostrzeżenia cywilnych obiektów, oznakowanych szpitali i punktów sanitarnych, miejsc kultu religijnego; bo w drugiej kolejności tu, w Wieluniu, zaraz po szpitalu zbombardowano kościoły, synagogę. Zniszczono ludziom życie.

Tamten świt, gdy wstawał 82 lata temu, to był dzień, który witał mieszkańców Wielunia i Polaków już w zupełnie innej rzeczywistości – rzeczywistości utraty wolności, ale przede wszystkim w rzeczywistości okupacji, grozy, cierpienia, utraty życia.

Tak, ten dzwon, który bije teraz tu, w Wieluniu, jest dzwonem pamięci o 60 mln ofiar II wojny światowej na całym świecie. 60 mln! Bo przecież dwa lata temu w ten dzwon uderzyli wszyscy prezydenci i przywódcy państw obecni wtedy na uroczystości w Warszawie. Każdy z nich uderzył w ten dzwon po kolei, upamiętniając zarazem swoich poległych i pomordowanych.

Tak, 6 mln Polaków, 6 mln obywateli Rzeczypospolitej różnego pochodzenia – polskiego, żydowskiego, ormiańskiego; wszystkich kultur, które splatały się tu, na obszarze II Rzeczypospolitej – zginęło lub zostało zamordowanych.

Wieluń jest symbolem. W 2017 roku, gdy byłem tu z Państwem po raz pierwszy, powiedziałem: „Westerplatte jest symbolem bohaterstwa polskiego żołnierza. Wieluń jest symbolem terroru wojennego, symbolem okrucieństwa, złamania zasad. Wieluń jest symbolem tamtej wojny dla Polaków”.

Zginęło nas 6 mln, a 250 tys. z tego to byli żołnierze – nawet niecałe 250 tys., w większości szacuje się, że 240 tys. W istocie zatem niewielki ułamek tych 6 mln to byli ci, którzy rzeczywiście walczyli z bronią w ręku, a reszta to była ludność cywilna – ludzie, którzy w większości zostali bestialsko pomordowani, na których zrzucano bomby, których katowano, zabijano, rozstrzeliwano.

Byliśmy pierwszą ofiarą. Tu, w Wieluniu, byliśmy pierwszą ofiarą II wojny światowej. Ci, którzy tu zginęli – 1200 osób, które poległy na skutek tych bombardowań 1 września 1939 roku – wyznaczyli naszą sytuację w II wojnie światowej: byliśmy ofiarą od pierwszego jej momentu!

Tak, walczyliśmy też na wszystkich frontach II wojny światowej – i tu, w wojnie obronnej 1939 roku, i później w Państwie Podziemnym, w oddziałach partyzanckich, w Powstaniu Warszawskim, walczyliśmy na froncie zachodnim i na froncie wschodnim, ale tu w ziemię cały czas wsiąkała krew ofiar. Zapłaciliśmy za tamtą napaść straszliwą cenę.

To jest pamięć i to jest także ostrzeżenie. Tą pamięcią składamy dziś po raz kolejny hołd wszystkim, którzy polegli; wszystkim, którzy zostali pomordowani; wszystkim, którzy dzielnie za Polskę walczyli, wykazali się bohaterstwem, często odnieśli rany.

Ale także wspominamy te straty, te nazwiska. Nie ma polskiej rodziny, która kogoś nie straciła w czasie II wojny światowej w taki czy inny sposób – poległego lub zamordowanego, bardzo często zakatowanego. Bo to katowanie i ta śmierć były ceną, którą płaciliśmy za to, że cały czas walczono o odzyskanie wolności.

Często mówimy, że jesteśmy także z tego dumni. Tak, jesteśmy dumni, że się nie ugięliśmy, że było Polskie Państwo Podziemne; że cały czas trwał opór, a później walka polskich żołnierzy o wyzwolenie Polski; że nigdy się nie zatrzymaliśmy i nigdy się do końca nie poddaliśmy. Zapłaciliśmy bardzo wysoką cenę, ponieśliśmy straty, za które nigdy nie otrzymaliśmy żadnego zadośćuczynienia.

Nikt przyzwoity nie może się zgodzić na to, by po dziesięcioleciach podle oskarżać Polaków o jakikolwiek – zwłaszcza instytucjonalny – udział w zbrodniach II wojny światowej. Polacy byli zgnębionym narodem, ofiarą II wojny światowej – i to jest prawda o tamtych latach i tamtych krwawych dniach.

Straciliśmy w tamtej wojnie 16 proc. naszej populacji, prawie 17 proc. Nikt w stosunku do całości społeczeństwa nie poniósł takich strat jak my – żaden z krajów, w których toczyła się II wojna światowa, które były dotknięte II wojną światową. My w stosunku do całości społeczeństwa ponieśliśmy straty największe. Niech nikt nie śmie nas o nic oskarżać!

Tak, przestroga – wielka: że nigdy nie można dać się zwieść i uwierzyć w to, że pokój jest wieczny i spokój jest wieczny, i że nikt nigdy nas nie zaatakuje. Zwłaszcza jeżeli leży się geograficznie w takim miejscu jak my, gdzie wojny ze wschodu na zachód i z zachodu na wschód przez stulecia przetaczały się raz po raz, niwecząc dorobek, burząc domy, paląc plony.

Naiwny jest ten, kto uwierzy w opowieści o tym, że coś takiego nigdy się już nie powtórzy. Nie powtórzy się wtedy, gdy będziemy silni. Nie powtórzy się wtedy, gdy będziemy zdecydowani. Nie powtórzy się wtedy, gdy nie będzie się opłacało przyjść tu z bronią w ręku i zaatakować nas, burzyć nam domy i palić nam pola. Nie będzie się opłacało, bo takie działanie spotka się ze zdecydowaną, bardzo ostrą odpowiedzią.

Na świecie – zwłaszcza, niestety, w naszych okolicach – jest w ostatnich latach coraz więcej niepokoju. Widzimy nowe zjawiska, nowe sposoby rozwijania i budowania konfliktów, nowe sposoby wywoływania kryzysów. Nazywa się je często hybrydowymi. Nie jest to wojna, którą można by nazwać wprost, ale to działanie destabilizujące, burzące porządek w krajach, podminowujące pozycję krajów, podminowujące pozycję ich władz. Toczy się je na różne sposoby – i fizycznie, i werbalnie.

Musimy na to odpowiadać zdecydowanie. I odpowiadamy. Nie pozwolimy naruszać naszych granic, będziemy odpowiedzialnie realizowali wszystkie nasze zobowiązania – i te wobec naszych sojuszników w Sojuszu Północnoatlantyckim; i te wobec ludzi, którzy z nami współdziałają, współpracują, a których trzeba ratować, ewakuować z trudnych miejsc; i te, gdy wobec naszych europejskich partnerów zobowiązujemy się do strzeżenia granicy Unii Europejskiej. Wszystkie będziemy realizowali w sposób stanowczy, odważny i zdecydowany. I realizujemy je.

To jest właśnie efekt poważnego potraktowania tamtej przestrogi. Potrzebne nam jest poważne państwo. Potrzebne nam jest państwo silne. Potrzebne nam jest państwo dobrze, stanowczo i zdecydowanie rządzone. Potrzebne nam jest państwo przede wszystkim ludzi odpowiedzialnych, bo to jest dziś klucz do tego, by utrzymać pokój i zapewnić dobrobyt obywatelom.

Mam ogromną odpowiedzialność na swoich barkach za bezpieczeństwo moich rodaków – nie tylko tę konstytucyjną, lecz także wynikającą z zaufania, jakie mi powierzyli. Powtarzam: nie będę tolerował nieodpowiedzialnych zachowań, nie będę tolerował nieodpowiedzialnych słów, nie będę tolerował prób destabilizowania naszego kraju, nie będę tolerował poniżania i prób zastraszania ludzi, którzy Polsce służą z wielkim oddaniem i wielką odpowiedzialnością.

Apeluję do wszystkich odpowiednich organów państwa o wyciąganie stanowczych konsekwencji wobec sprawców tego typu zachowań, wobec ludzi, którzy nie wiedzą, co to znaczy Polska wielkimi literami. Bo jeżeli będą dopuszczali do tego, że będą ją pisali małymi, to ona zniknie, tak jak znikała już w dziejach właśnie przez nieodpowiedzialność, właśnie przez lekceważenie, właśnie przez jątrzenie wewnętrznych konfliktów, przez psucie państwa, przez podważanie jego fundamentów. Między innymi to było przyczyną w II Rzeczypospolitej tego, że można nas było napaść i pokonać.

Tu, w Wieluniu, rodziny pamiętają, wiedzą doskonale, jaka jest cena bezsilności i bezbronności, które spotkają się z bestialstwem. Musimy czynić wszystko, by nigdy więcej na naszej ziemi nikt już nie śmiał czegoś takiego się dopuścić.

Cześć i chwała bohaterom! Niech żyje Polska!

Tekst i zdjęcie za: https://www.prezydent.pl/aktualnosci/wypowiedzi-prezydenta-rp/wystapienia/art,1374,wystapienie-podczas-obchodow-82-rocznicy-wybuchu-ii-wojny-swiatowej.html

Zdaniem europosła Patryka Jakiego Komisja Europejska blokując fundusze dla Polski nie kieruje się troską o demokrację i praworządność, a o interesy Niemiec.

Krótko po pojawieniu się w przestrzeni medialnej wypowiedzi unijnego komisarza Paolo Gentiloniego sugerującej, że Komisja Europejska wstrzyma wypłatę pieniędzy z Funduszu Odbudowy przeznaczonych na odbudowę polskiej gospodarki, Donald Tusk opublikował swój komentarz do sprawy. Były premier obarczył odpowiedzialnością Jarosława Kaczyńskiego o niszczenie praworządności w Polsce, co ma być bezpośrednią przyczyną zablokowania pieniędzy. – Jarosław Kaczyński swoją nieodpowiedzialną i niemądra polityką wyrządza Polsce i wszystkim Polakom dramatyczne szkody. Dziś Unia Europejska wstrzymuje miliardy euro pomocy, których nasz kraj potrzebuje jak tlenu. Wstrzymuje tylko dlatego, że PiS niszczy polską praworządność i europejski ład prawny – mówił Tusk.

"To nie jest tak, jak mówi Tusk"

Europoseł Solidarnej Polski Patryk Jaki (fot. wpolityce.pl) opublikował w sieci wideo, w którym odpowiada Tuskowi i przedstawia swoją interpretację słów komisarza. – Nie. To nie jest tak, jak mówi Donald Tusk. Mianowicie chodzi o to, że Unia Europejska, a tak naprawdę Berlin, mówią nam wszystkim "będziemy tak długo blokować wam pieniądze i uprzykrzać wam życie, jak długo do władzy w Polsce nie wróci nasz człowiek, to znaczy Donald Tusk" – powiedział Patryk Jaki.

– "Nas nie interesuje demokracja, to co wy, Polacy, sobie myślicie, nas nie interesuje praworządność. Nas interesuje jedna rzecz. Niemieckie interesy. A tych najlepiej będzie pilnował w Polsce Donald Tusk". I o to w tym wszystkim chodzi – podsumował polityk.

Fragmenty tekstu za: https://dorzeczy.pl/obserwator-mediow/197361/jaki-to-nie-jest-tak-jak-mowi-donald-tusk-tu-chodzi-o-niemieckie-interesy.html

Wiceminister sprawiedliwości Michał Woś stwierdził, że dotychczasowe prowadzenie dialogu z Unią Europejską nie przyniosło oczekiwanych rezultatów i jesienią należy przejść do odważnej reformy wymiaru sprawiedliwości.

Polityk Solidarnej Polski nie ma wątpliwości, że Unia Europejska stosuje podwójne standardy wobec swoich członków. – W Polsce KRS złożona jest z większości sędziów wybieranych przez parlament, w Hiszpanii model jest zbliżony, a w Niemczech tworzą ją wprost politycy. I w Niemczech wybór sędziów nie jest upolityczniony według UE, a w Polsce jest. To jawne pokazanie podwójnych standardów. To, że ofiarą ataku stała się Izba Dyscyplinarna, to tylko drobny kroczek. Celem jest KRS, która jest sercem funkcjonowania sądownictwa – ocenił Michał Woś w Poranku "Siódma9".

Będzie jesienna ofensywa?

Polityk przyznał, że dotychczasowa taktyka polskiego rządu polegająca na dialogowaniu z Komisją Europejską nie przyniosła pożądanych rezultatów. Jego zdaniem trzeba wykorzystać jesień do przeprowadzenia całościowej reformy wymiaru sprawiedliwości bez oglądania się na opinie płynące z Brukseli. Jak podkreśla, szuflady w Ministerstwie Sprawiedliwości są pełne projektami ustaw, które czekają na swój moment od 2017 roku. – Z pewnością bylibyśmy w innym miejscu, gdyby nie robić części rzeczy pod wpływem dialogu z Komisją Europejską. W 2017 roku wygrało przekonanie, że takie dialogowanie sprawi, iż będziemy mogli reformować wymiar sprawiedliwości. Dzisiaj można powiedzieć, że ten wściekły atak na ustawy, które i tak są kompromisowe i w pewnym sensie były uzgadniane z Komisją Europejską, są przedmiotem ataku – powiedział.

Zastępca Zbigniewa Ziobry danych kompetencji w zakresie organizacji wymiaru sprawiedliwości w Polsce. – Nie ma ani jednego artykułu, który dawałby jej takie kompetencje. To wynik politycznych działań oraz rozszerzających orzeczeń TSUE, które przypisuje nowe kompetencje – ocenił. Wiceszef MS nie krył swojej irytacji działaniami podejmowanymi przez Brukselę w ostatnich latach. – To wściekły atak tych, którzy chcą budować superpaństwo europejskie i podwójne standardy. Działania opozycji przyjmuje to oczywiście z poklaskiem. Solidarna Polska ocenia ostatnie działania UE niezwykle negatywnie. UE jest potrzebna, ale taka, do której wstępowaliśmy, a nie jakaś biurokratyczna hydra – stwierdził Michał Woś.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/197158/wos-potrzebna-jest-ue-do-ktorej-wstepowalismy-a-nie-biurokratyczna-hydra.html

Polska może nie otrzymać środków z Funduszu Odbudowy. "Gratulować zabiegów naszej opozycji (Targowicy)" – napisał Patryk Jaki.

Business Insider Polska, za agencją Reuters, przytacza słowa Paolo Gentiloniego, komisarza UE ds. gospodarki, który twierdzi, że środki dla Warszawy mają zostać zamrożone. Wszystko z powodu obaw KE związanych z praworządnością. – Kwestionowanie prymatu prawa unijnego nad krajowym blokuje wypłatę 57 mld euro z funduszu odbudowy – stwierdził Gentolini podczas posiedzenia Komisji Ekonomiczno-Budżetowej Parlamentu Europejskiego. Polityk dodał, że ostatnie decyzje polskiego rządu (chodzi o wniosek premiera Morawieckiego do TK o rozstrzygnięcie kwestii nadrzędności prawa krajowego nad unijnym) były dodatkowym czynnikiem, który przyczynił się do decyzji o zamrożeniu funduszy.

Patryk Jaki: W Polsce już nie można składać wniosków do TK

Na tę informację zareagował w swoich mediach społecznościowych Patryk Jaki. Polityk nie szczędził mocnych słów pod adresem polskiej opozycji. "Niestety zgoda na łamanie traktów rozzuchwala. Już nawet zawieszenie Izby Dyscyplinarnej, zgoda na katastrofalny „pakiet klimatyczny” i rozporządzenie o praworządności to za mało. Teraz mówią, że nie podoba się wniosek do TK ws wyższości polskiego prawa, która wynika z Konstytucji" – napisał europoseł Solidarnej Polski na Twitterze. "Czyli w Polsce już nie można składać wniosków do TK. Sądy nie mogą orzekać jak chcą bo „zabierzemy Wam kasę”. Ośrodek decydowania o wszystkim w Polsce przeniesiony do Brukseli (tak naprawdę do Berlina)" – zaznaczał w kolejnym wpisie. "Gratulować zabiegów naszej opozycji (Targowicy)" – dodał.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/197315/ke-chce-zablokowac-polsce-fundusze-jaki-mocno-reaguje.html

Na pewno nie mamy szans na reparacje od Niemiec, jeżeli nie będziemy nic w tym kierunku robić. Gdyby zależało to ode mnie, taki wniosek dawno byłby już złożony - powiedział portalowi wPolityce.pl europoseł Solidarnej Polski Patryk Jaki.

„Ze wstydem opuszczamy dziś flagi” - deklaruje ambasador Niemiec w Polsce. Podobne zapewnienia padały w ostatnich latach wielokrotnie ze strony czołowych niemieckich polityków. Choć zachodni sąsiedzi dojrzeli do tego, aby uznać swoją odpowiedzialność za wybuch II wojny światowej, raczej nie wychodzą poza tego rodzaju deklaracje. Sprawa reparacji wciąż pozostaje nierozwiązana.

Kwestia reparacji to nie tylko historia

Czy tak już zostanie? Czy to już przeszłość? Czy już zawsze 1 września będziemy słyszeć tylko „okrągłe słowa” o tym, że Niemcom jest wstyd? Dlaczego powinniśmy ubiegać się o reparacje? Te pytania zadaliśmy byłemu wiceministrowi sprawiedliwości, europosłowi Solidarnej Polski Patrykowi Jakiemu. Musimy sobie wszyscy zdać sprawę z tego, że to nie jest tylko historia. To nie tak, jak niektórzy mówią: zapomnijmy o przeszłości, myślmy tylko o przyszłości. Problem polega na tym, że nie możemy uczciwie rywalizować dziś z wieloma państwami, właśnie ze względu na to, co wydarzyło się w 1939 r. — wskazał nasz rozmówca. Aby to zrozumieć, trzeba wyobrazić sobie, że Polska w wyniku napaści Niemiec po II wojnie światowej straciła prawie 40 proc. zasobów państwa. Dla porównania Anglia czy Francja straciły tylko 1 proc. swoich zasobów. Polska walczyła z Hitlerem, nie kolaborowała, jak niektóre państwa, zachowała się honorowo. Potem jeszcze na 50 lat została oddana pod jurysdykcję komunistów, gdzie nie mogła się normalnie rozwijać — przypomniał Patryk Jaki. I to dlatego państwa Europy Zachodniej mają dziś taką nad nami przewagę i mogą nam skakać po głowach, w tak absurdalnych sprawach jak np. kwestia praworządności, gdzie chcą nas uczyć kultury. To nie jest tak, że o tym, co się wtedy wydarzyło, możemy po prostu zapomnieć. To wpływa na wszystko, co dziś dzieje się w Polsce. Gdyby Niemcy zapłacili za wszystko, co zrobili wówczas Polsce, to dzisiaj każdy Polak byłby kilkukrotnie bogatszy — podkreślił polityk.

Zniszczona infrastruktura i zrabowane dzieła sztuki

Straty wojenne to nie tylko zniszczona infrastruktura, budynki, ludzie, którzy stracili życie. To również kosztowności i cenne dzieła sztuki zrabowane przez najeźdźców, na co zwrócił uwagę nasz rozmówca. Jest taka książka wybitnego niemieckiego historyka, prof. Goetza Aly, która pokazuje, jak do dziś każdy Niemiec ma korzyści z tego, że Niemcy tak bardzo obrabowały Polskę. Pamiętajmy, że tak wiele cennych dzieł kultury i sztuki, indywidualnych majątków do dziś znajduje się w niemieckich domach, do dziś nie wróciło do Polaków — podkreślił Patryk Jaki (fot. warszawskagazeta.pl). Polska dawno powinna już wystosować wniosek o reparacje. Nie wiem, dlaczego tak się nie dzieje. Gdyby to zależało ode mnie, dawno taki wniosek byłby wysłany — dodał. Czy jednak mamy szanse na to, że Niemcy wynagrodzą nam finansowo zniszczenia, których dokonali podczas II wojny światowej? Przedstawiciele władz RFN niejednokrotnie podkreślali, że ta sprawa jest dla nich zamknięta.

Uważam, że na pewno nie mamy szans, jeżeli nie będziemy nic z tym robić — powiedział nam europoseł Solidarnej Polski.

„Brak reparacji zaważy też na kolejnych pokoleniach”

Dlaczego powinniśmy ubiegać się o reparacje? Nasz rozmówca zwrócił uwagę, że fakt, iż Niemcy nie rozliczyły się finansowo ze zbrodni z czasów II wojny światowej zaważył nie tylko na rozwoju Polski w latach powojennych aż do dziś. To będzie ważyć także na kolejnych pokoleniach. Moje dzieci będą miały gorszy start niż dzieci z wielu państw zachodnich. Właśnie dlatego, że tak doszczętnie nas wówczas obrabowano i nikt do dziś nie oddał nam za to pieniędzy — podkreślił.

Rozmywanie odpowiedzialności niemieckiej

Mimo iż wzrasta świadomość, że wojnę wywołali Niemcy, a Polacy coraz odważniej przypominają, że byli ofiarą, a nie sprawcą, wciąż pokutują pewne tendencje do rozmywania odpowiedzialności niemieckiej - np. skandaliczne stwierdzenia, że tragedię 1939 r. wywołało „złe słowo człowieka przeciwko drugiemu człowiekowi”. To samorządowcy Platformy niestety celują w tym. I to bardzo przykre, że w Polsce jest też taki nurt, który przecież znamy z czasów rozbicia dzielnicowego. Przykre, że dziś niektórzy samorządowcy Platformy mają takie tendencje — ocenił Patryk Jaki.

Tekst za: https://wpolityce.pl/polityka/564641-jaki-brak-reparacji-zawazy-na-kolejnych-pokoleniach

Wielce Szanowni Państwo!
Drodzy Białoruscy Przyjaciele!
Darahija biełaruskija siabrý!

Ja zwiartájusia da Was u hety wykliuczny dla Polszczy dzień, jaki zwiazany z najważniejszym dla miljonał z nas słowam: Salidarnasć. Polakom nie trzeba tego przypominać: 41 lat temu tysiące strajkujących robotników zmusiły reżim komunistyczny w Polsce do podpisania zobowiązań, które przeszły do historii jako porozumienia sierpniowe. Wśród nich szczególnie istotna okazała się zgoda na tworzenie i działalność wolnych, niezależnych od władzy związków zawodowych. Dzięki temu mógł powstać Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność”.

Darahija biełaruskija siabrý! Salidarnasć stáłasia nie tolki simwałam, ale i wyznaczálnikam polskaj palityki, jaje kliuczawým słowam. W tych dniach nasze myśli są nie tylko z tymi, którzy wówczas stoczyli długą walkę z reżimem, ale również ze wszystkimi, którzy na całym świecie biją się o swoja wolność i elementarne prawa człowieka. Dziś ta walka jest udziałem naszych sąsiadów Białorusinów.

Użo bolsz czym god Polszcza stáłasia domam dla mnohich z Was. Wy znajszli tut abaronu ad pierasliedu, miesca, kab praciahwać swaju palitycznuju i ekanamicznuju dziejnasć, i taksama, maju nadzieju, znajszli pryjazń, razumiennie i salidarnasć.

Jako Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej pragnę przekazać Wam jasno, że możecie czuć się w Polsce jak u siebie. I że Polska będzie dla Was domem tak długo, jak będziecie tego potrzebować. My nikoli nie spynimsia padtrýmliwać Was, taksama jak padtrýmliwajem palitycznych wiazniał Bjełarusi niezależna ad ich pierakananniał, wierawyznannia i nacyjanalnasci.

Białoruś to kraj, którego pomyślna przyszłość jest bardzo ważna również dla nas, Polaków. Jego niepodległy byt w nienaruszalnych granicach jest jednym z ważnych czynników umacniających bezpieczeństwo i stabilny rozwój Polski oraz pozostałych państw naszej części Europy. A zamieszkuje Białoruś bratni naród, który zasługuje na godne życie w demokratycznym i uczciwym państwie.

Bo Polszcza szanuje i razumieje Bjełaruś, a my, Paliaki i Bjełarusy, nadzwyczaj blizkija narody.

Żywie Biełaruś! Niech żyje Białoruś!
Niech żyje braterstwo narodów naszego regionu!
Niech żyje solidarność!

Tekst za: https://www.prezydent.pl/aktualnosci/wydarzenia/art,2314,przeslanie-prezydenta-rp-do-bialorusinow-.html

W Parlamencie Europejskim doszło do gorącej dyskusji pomiędzy europosłami z Polski. Beata Kempa i Andrzej Halicki wzięli udział w debacie dot. praworządności.

Eurodeputowana Solidarnej Polski podkreśliła, że debata jest niemerytoryczna i nie szanuje konstytucji państw członkowskich. Jak dodała, działania unijnych organów powodują, że w społeczeństwie rośnie eurosceptycyzm. Z kolei europoseł Platformy Obywatelskiej stwierdził, że polski rząd jest słaby i nie ma argumentów. W dyskusji wzięła też udział Clare Daly, irlandzka deputowana do PE, która podkreśliła, że wszyscy powinni być traktowani równo, więc organy unijne powinny podjąć działania także wobec Bułgarii i Hiszpanii.

PE debatuje o polskiej praworządnością

Unijny komisarz Didier Reynders, podczas debaty w komisji wolności obywatelskich Parlamentu Europejskiego, mówił, że w przypadku Polski Trybunał Sprawiedliwości UE stwierdził, że Izba Dyscyplinarna SN nie daje gwarancji niezawisłości i niezależności i nie jest chroniona przed wpływem władzy wykonawczej czy ustawodawczej. Zaznaczył, że Komisja Europejska obecnie analizuje odpowiedzi otrzymane w sierpniu od polskiego rządu na pytania wysłane do Warszawy w tej kwestii. Zapewnił, że KE sprawdzi, czy polskie władze „w pełni wdrażają” orzeczenia TSUE. Będziemy w razie potrzeby działać w sposób zdecydowany, bo jesteśmy przecież strażnikiem traktatów — oświadczył Reynders. Powiedział też, że „Izba Dyscyplinarna nadal kontynuuje niektóre rodzaje swojej działalność wobec sędziów”. Chcę powtórzyć, że prawo europejskie jest nadrzędne wobec prawa krajowego — powiedział komisarz UE ds. sprawiedliwości. Wskazał, że „prezydencja słoweńska w UE chce kontynuować procedury art.7 wobec Polski i Węgier”. Komisja będzie wspierać Radę. Ważne jest, aby organizować wysłuchania z udziałem przedstawicieli Polski i Węgier — zaznaczył Reynders.

Beata Kempa punktuje działania KE

Głos w debacie zabrała europoseł Solidarnej Polski Beata Kempa, która w imieniu Patryka Jakiego wytknęła szereg błędów znajdujących się w raporcie. Jak podkreśliła, przedstawiony przez Reyndersa raport jest niekompletny. Brakuje w nim kilku elementów formalnych, prawnych, ale przede wszystkim również kwestia rozminięcia się z wieloma faktami. Poza tym, ma również zabarwienie ideologiczne. Punkt pierwszy, brak definicji praworządności. Absolutnie brak w tym momencie podstawy prawnej – ta definicja jest tworzona bez umocowania demokratycznego. Jeżeli jest tworzona przez anonimowych urzędników Komisji Europejskiej, to nie mówmy o tym, że ma ona umocowanie demokratyczne i można na jej podstawie formułować jakiekolwiek wnioski, a tym bardziej, kogokolwiek karać. To pierwszy błąd metodologiczny, formalny i prawny – zwróciła uwagę europoseł.

Dodała, że „spór, który jest przedstawiony w tej kwestii, nie jest sporem merytorycznym o praworządność, ale przede wszystkim spór ideologiczny”. To konflikt ideologiczny, którym nie powinna zajmować się komisja LIBE, ponieważ ten spór dotyczy wizji Unii Europejskiej federalistycznej, gdzie wszystkie decyzje zależą od Brukseli, komisarzy, co dzisiaj wybrzmiało. My przeżyliśmy już zalecenia i polecenia z Kremla, z Moskwy i naprawdę nie chcemy tego typu działań w UE, która ma być demokratyczna i na zdecydowanie wyższym poziomie. Nie było procedury artykułu siódmego wobec Bułgarii czy Malty, ponieważ godziło to w jedność polityczną partii EPP, podobnie w sprawie Czech. W sprawie raportu o praworządności brak punktów o wolność zgromadzeń – ponieważ jest łamana w wielu krajach, m.in., w tej chwili we Francji i Holandii. Brakuje punktów o wolności w internecie – KE nie reagowała na skandaliczne prawo francuskie, wprowadzające cenzurę prewencyjną. Atakuje się Polskę za zmianę w prawie medialnym, a takie same zmiany ma Francja, Austria i Niemcy – wskazała Beata Kempa.

Dziś, 1 września, czcimy obrońców Polski przed reżimem, który chciał nam narzucać swoje prawa, swoją ideologię i swoją władzę. Dziś tamte czyny są – w naszej ocenie – powielane. Wiceprzewodnicząca PE mówiła o wytycznych, używała skandalicznych słów wobec Polaków. Prosimy, aby ta debata była merytoryczna i w poszanowaniu w stosunku do konstytucji państw członkowskich, bo tego też mi zabrakło w tym sprawozdaniu, kwestia nadrzędności konstytucji wielu krajów UE, gdzie wypowiedziały się w tej sprawie poszczególne Trybunały Konstytucyjne. Zabrakło mi tutaj poszanowania dla wyroków Trybunału Konstytucyjnego państw członkowskich. Przestrzegam, bo tego typu działanie powoduje to, że w państwach członkowskich rośnie eurosceptycyzm, a tego chyba byśmy nie chcieli. Apeluje o wzajem szacunek, ale przede wszystkim o formułowanie dokumentów, które będą formalnie, prawnie poprawne a także zgodne ze stanem faktycznym. Inaczej wpisujemy się w wewnętrzną polityczną walkę w krajach, a to jest niedopuszczalne. Przypomnę, że nasz rząd, który jest krytykowany, sześciokrotnie został wybrany w wyborach demokratycznie przez naród i nie jest tak, jak niektórzy mówią, że nie ma szacunku. To jest nieprawda – podkreśliła europoseł Beata Kempa.

Równe traktowanie wszystkich

Z kolei irlandzka europoseł Clare Daly wskazała, że jeśli Parlament Europejski zajmuje się praworządnością w Polsce i na Węgrzech, powinien także zwrócić uwagę na to, co dzieje się w Hiszpanii i Bułgarii, bo wszystkie państwa powinny być traktowane równo. W ubiegłym roku PE stwierdził, że sprawozdaniu brakowało zaleceń, było bezzębne. Teraz brakuje temu sprawozdaniu nie tylko zębów, ale i kręgosłupa. Mamy do czynienia z wieloma zagrożeniami dla praworządności bez żadnych możliwości reakcji. Musimy powiedzieć, że tu nie zostały wykorzystane wszystkie dostępne możliwości. Popatrzmy na przykład bułgarski – w ubiegłym roku sprawozdanie było niejako celebrowane przez rząd bułgarskiego premiera. W zasadzie pozwala to na prowadzenie różnych gierek, a przecież chodzi o prawa obywateli Bułgarii – mówiła Daly.

W tym roku sprawozdanie mówi odnośnie zaniepokojenia co do działalności prokuratora generalnego Bułgarii, ale parę dni po zaprzysiężeniu nowego rządu prokurator generalny stwierdził, że trzeba opublikować taśmy, które nagrały wcześniej prezydenta trybunału. Więc mamy tutaj do czynienia z przejęciem państwa bułgarskiego przez oligarchów. Nie ma właściwie precedensów w tej sprawie. Z drugiej strony, jeśli chodzi o Katalonię, panuje całkowite milczenie. Nie można wspominać o tym, co dzieje się w Katalonii. Hiszpański trybunał był słusznie krytykowany przez Radę Europy za upolitycznienie swojej działalności. Była tam mowa o nadużyciu środków publicznych przy organizowaniu referendum w Katalonii. W każdym razie, polityka hiszpańska dominuje w tym wszystkim. Podobnie jest w Polsce. Oczywiście nie podjęto tutaj odpowiednich działań wobec Polski i Węgier, ale trzeba wszystkich traktować równo – tak samo Hiszpanię i Bułgarię. Jeżeli nie traktujemy wszystkich równo, to jaką mamy legitymację do działania? Trzeba nazywać rzeczy po imieniu, trzeba wydawać odpowiednie zalecenia i mieć taki plan działania, który odpowiada rzeczywistości, aby nie doszło do pogorszenia się sytuacji w obszarze praworządności w Unii Europejskiej – podkreśliła irlandzka europoseł.

Halicki atakuje rząd

W debacie głos zabrał również europoseł Platformy Obywatelskiej Andrzej Halicki, który stwierdził, że działania polskiego rządu są antydemokratyczne, a rządzący są słabi. Przekonywał także, że jeśli artykuł siódmy zostanie zastosowany, to zmiany będą skuteczne. Polskie społeczeństwo nie da się wyprowadzić z Unii Europejskiej. Pokolenia Polek i Polaków pracowały na to, by właśnie w takiej wspólnocie, szanującej wolności i demokratyczne zasady być. To marzenie się spełniło, dlatego dziś polskie społeczeństwo jest solidarne z tymi, którzy są dyskryminowani. Dotyczy to na przykład sędziów i prokuratorów, czego dowodzą liczne protesty. Polskie społeczeństwo nie da też rozmontować systemu niezależnych mediów i będzie stało po stronie wolności słowa. To deklaracja, którą chciałem potwierdzić na początek. Ale chciałem także podkreślić to, że antydemokratyczne działania i retoryka – pan komisarz przytoczył tu wiele niestety prawdziwych faktów – to dowód słabości – oświadczył Halicki. To działania jednej partii. Partii, która dziś ma minimalną przewagę tylko w jednej izbie dwuizbowego parlamentu. Te niegodziwe i niegodne tej sali porównanie, które padło dziś, porównanie UE do reżimu komunistycznego czy Komisji Europejskiej do Kremla, to tylko dowód słabości, bo Prawo i Sprawiedliwość – bo to ta partia walczy z demokratycznym systemem – jest coraz słabsze i boi się. Są tego dowody – przekonywał polityk opozycji.

Wczorajsze kolejne odroczenie rozprawy tzw. Trybunału Konstytucyjnego, bo jest on upolityczniony i podległy tej właśnie partii, to dowód na to, że aktywność, solidarność i ta presja ma sens, a ta rozprawa miała zamknąć czy miała dać dowód, że orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej można nie stosować. Otóż tego właśnie w demokracji robić nie można i wie to nawet ta władza. Skoro PiS się boi, to musimy być konsekwentni i to deklaruję. Polskie społeczeństwo będzie konsekwentnie bronić demokratycznych wartości, będzie stało po stronie prawa, będzie stało po stronie wolności mediów, będzie stało także po stronie faktów. Głos pani Kempy nie jest głosem polskiego społeczeństwa. To dowód słabości i brak argumentów tylko i wyłącznie ze strony coraz mniej licznych radykalnych polityków obozu rządzącego w Polsce. Mam nadzieję, że kolejne lata przyniosą taką zmianę, która będzie oznaczała, że te raporty nie będą dotyczyły mojego kraju, że art. 7 nie będzie stosowany wobec Polski, bo będzie to zmiana skuteczna – stwierdził Andrzej Halicki.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/564612-tylko-u-nas-zacieta-dyskusja-w-pe-spor-kempy-i-halickiego

Patryk Jaki skomentował podpisanie przez prezydenta Andrzeja Dudę nowelizacji kodeksu postępowania administracyjnego. Europoseł Solidarnej Polski wyraził swoje zadowolenie, a odpowiedział mu miejski aktywista Jan Śpiewak.

Prezydent poinformował w sobotę, że podjął decyzję w sprawie nowelizacji kodeksu postępowania administracyjnego. Podjąłem dziś decyzję w sprawie ustawy, która w ostatnich miesiącach była przedmiotem ożywionej i głośnej debaty w kraju i za granicą. Po dogłębnej analizie postanowiłem podpisać przyjętą przez Sejm i Senat nowelizację Kodeksu Postępowania Administracyjnego — powiedział Andrzej Duda.

Podziękowania dla prezydenta

Do decyzji prezydenta odniósł się Patryk Jaki, który był przewodniczącym Komisji Weryfikacyjnej, zajmującej się aferą reprywatyzacyjną w Warszawie. Dziękuje @AndrzejDuda za podpis. Wreszcie po tylu latach moich walk a potem świetnego Sebastiana Kalety i wielu ludzi również z lewicy np. Jana Śpiewaka - mamy to! — napisał na Twitterze europoseł Solidarnej Polski.

Jego wpis skomentował krótko miejski aktywista Jan Śpiewak, o którym wspomniał w swoim wpisie Patryk Jaki. Bardzo dziękuję! I również gratuluję. Wielki sukces. Tysiące ludzi może odetchnąć w spokoju — zaznaczył Jan Śpiewak.

Prezydent podpisał ustawę, która kończy dziką reprywatyzację w Warszawie. Osiem lat temu zaczęliśmy mówić głośno o tym, że mafia rozkrada miasto. Mieli nas za wariatów. Dzisiaj mamy ustawę, która kładzie kres roszczeniom i temu procederowi. Tysiące ludzi może odetchnąć z ulgą. To była długa, ale zwycięska walka — napisał aktywista również na Facebooku.

Tekst i zdjęcia za: https://wpolityce.pl/polityka/562465-jaki-i-spiewak-dziekuja-prezydentowi-za-podpis-ws-kpa

„Z punktu widzenia prawnego sprawa wydaje się być prosta, mimo że robi się z tego łamanie demokracji” - mówi europoseł Patryk Jaki na nagraniu „Prawda o TVN!”, w którym odpowiada na wątpliwości dotyczące nowelizacji ustawy medialnej.

TVN kupiła firma, która znajduje się w 100 proc. poza Europejskim Obszarem Gospodarczym. Oni o tym dobrze wiedzieli, więc założyli sobie firmę-kogucik z siedzibą na lotnisku w Amsterdamie, która nie zatrudnia żadnego pracownika. Ta firma udaje, że jest firmą europejską. To ordynarne łamanie prawa — mówi Patryk Jaki.

Europoseł podkreśla, iż „TVN próbuje z siebie zrobić niezależne, obiektywne medium”, a w rzeczywistości tak nie jest. Patriotyzm jest przedstawiany jako nienormalność. Ludzie idący w Marszu Niepodległości są pokazywani jako faszyści i wariaci — podkreśla Patryk Jaki.

TVN tak kształtuje młodych ludzi – jeśli chcesz być wielkomiejskim inteligentem, to musisz w ciemno popierać to, co mówi Unia Europejska — zaznacza.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/562261-jaki-punktuje-tvn-to-ordynarne-lamanie-prawa

Patryk Jaki doskonale zripostował wpis Antony’ego Blinkena, w którym Sekretarz Stanu USA wyraził zaniepokojenie w związku z nowelizacją kodeksu postępowania administracyjnego oraz nowelizacją ustawy o radiofonii i telewizji.

Europoseł Solidarnej Polski przypomniał Blinkenowi niewygodne fakty, o których amerykański polityk chyba wolałby zapomnieć...

Procedowane w Polsce nowelizacje – kodeksu postępowania administracyjnego oraz ustawy o radiofonii i telewizji – budzą wśród polityków zza oceanu wielkie emocje. Słychać zdecydowane głosy sprzeciwu administracji prezydenta Joe Bidena. Swoje niezadowolenie postanowił wyrazić także Sekretarz Stanu USA. Antony Blinken dodał wpis na Twitterze, w którym nie zabrakło mocnej krytyki dla proponowanych przez polski rząd zmian w prawie. Niepokoi nas uchwalona w Polsce ustawa surowo ograniczająca restytucję ocalałych z Holokaustu i właścicieli mienia skonfiskowanego w czasach komunizmu, a także projekty ustaw, które poważnie osłabiłyby wolność mediów. Nasze wspólne wartości to nasze wzajemne bezpieczeństwo — napisał Blinken.

Mocna odpowiedź Patryka Jakiego!

Amerykańskiemu politykowi postanowił odpowiedzieć Patryk Jaki. Europoseł Solidarnej Polski zwrócił uwagę na fakty historyczne, które są na Zachodzie przemilczane.

Kto zdecydował, że władze komunistyczne zostały zainstalowane w Polsce? Pamiętacie nagrodę, jaką otrzymała Polska za bycie najwierniejszym sojusznikiem USA i Anglii? Czy pamiętasz, kto poprosił Stany Zjednoczone o pomoc w powstrzymaniu Holokaustu, kiedy naprawdę mogliście pomóc? — zripostował Patryk Jaki.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/562224-doskonala-odpowiedz-jakiego-na-wpis-sekretarza-stanu-usa

Polska nie może ulegać TSUE – przestrzega Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości, lider Solidarnej Polski. Rozmowę z nim publikuje piątkowa „Rzeczpospolita”.

Jestem zdecydowanym przeciwnikiem ulegania bezprawnym szantażom Unii Europejskiej realizowanym przez TSUE. Widać przecież jak na dłoni, że nie przyniosła efektów prowadzona w ostatnich latach polityka ustępstw wobec kolejnych żądań Brukseli. Gdybyśmy robili swoje, a nie ustępowali i wycofywali się z planowanych zmian, to reforma wymiaru sprawiedliwości dawno byłaby zakończona. A tak zamiast sukcesu mamy kolejne problemy — mówi Zbigniew Ziobro.

Inne miary wobec Polski

W jego ocenie „Unia Europejska, która ma w zwyczaju odmieniać demokrację przez wszystkie przypadki, podważa wprowadzenie mechanizmu, który demokratyzuje sądownictwo w Polsce”. Wobec nas Unia stosuje inne miary. Dlaczego jako Polacy mamy się godzić na gorsze traktowanie?! Do tego sprowadza się główny punkt sporu, a nie tylko do kwestii organizacji Sądu Najwyższego. TSUE mówi, że tego, co wolno Niemcom, Holendrom czy Hiszpanom, nie wolno Polakom. To kolonialna mentalność, która nie ma nic wspólnego z prawem — twierdzi.

Według Zbigniewa Ziobry, „podstawą definicji naszych interesów i pozycji w UE musi być zasada, że Polacy i Polska nie mogą być traktowani gorzej niż inni”. Jeżeli zgodzimy się na to w sprawach sądownictwa, to doprowadzimy do podobnego traktowania nas w każdej innej sprawie. Będą równi i równiejsi, lepsi i gorsi. Interesy finansowe, gospodarcze, także kulturowe jednych będą traktowane z respektem, a inni będą sprowadzani do podrzędnej roli. Tej granicy nie można przekraczać. Zgoda na orzecznictwo TSUE prowadzi do segregacji państw i obywateli — ocenia.

Być, ale nie za wszelką cenę

Czyli za wszelką cenę nie powinniśmy być w UE? — pyta „Rz”.

Za wszelką cenę powinniśmy dążyć do tego, by bronić naszej podmiotowości i pozycji w UE. W przeciwnym razie Polska i Polacy będą tracić na członkostwie w UE. A więc – być, ale nie za wszelką cenę. Takie jest stanowisko Solidarnej Polski, bo nie mówię tego w imieniu rządu czy współkoalicjantów — odpowiada szef Solidarnej Polski. Deklaruje, że Solidarna Polska wspiera Polski Ład. Dodaje jednak, że „są tam zmiany w obszarze energetyki, którym chcemy się przyjrzeć”. Są rezultatem forsowanej przez UE polityki energetycznej, która może nas kosztować nawet więcej niż te 2 biliony zł, o których wspomniałem. Za sam podatek za emisje CO2 Polska w ciągu siedmiu lat zapłaci na giełdzie we Frankfurcie kwotę odpowiadającą całemu budżetowi covidowemu, który Polska wynegocjowała, czyli 100 miliardom złotych — zaznacza.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/561462-minister-ziobro-byc-w-ue-ale-nie-za-wszelka-cene

Radio Maryja

Od 1 sierpnia marszałkom Sejmu i Senatu, premierowi, członkom rządu i parlamentarzystom przysługują wyższe wynagrodzenia. To efekt rozporządzenia prezydenta Andrzeja Dudy. Podwyżki krytykuje już opozycja.

Od niedzieli obowiązują wyższe wynagrodzenia dla premiera, marszałków Sejmu i Senatu oraz członków rządu. Jak mówił prezydent Andrzej Duda, jego rozporządzenie ma zapewnić godne zarobki dla osób reprezentujących Polskę. – W 1995 roku pensja premiera RP to było 9 średnich krajowych, a dziś to są 3 średnie krajowe, czyli wszystkie pensje wzrosły, a pensje polityków stoją ponad 20 lat. Jest to zatem urealnienie pensji – wyjaśnił na antenie Polsat News Andrzej Duda. Zarobki marszałków Sejmu i Senatu wzrosną o ok. 9 tys. zł – do 20 tys. zł brutto. Taką samą kwotę uzyska premier po wzroście zarobków o ok. 6 tys. zł. O 6 tys. zł wzrosną także wynagrodzenia wiceministrów.

– Szczególną bolączką były pensje sekretarzy i podsekretarzy w sensie wiceministerialnym. I w tej chwili, rzeczywiście, nie możemy sobie pozwolić na to, żeby najlepsi ludzie przeszli do bardzo dobrze płatnych prac w prywatnych spółkach – mówił socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski. Więcej zarobią posłowie i senatorowie, gdyż ich pensja to 80 proc. wynagrodzenia wiceministra. Uposażenie posłów i senatorów zwiększy się z około 8 tys. do ponad 12 tys. 800 zł. Wzrośnie także poselska dieta – z około 2,5 tys. do nieco ponad 4 tys. zł. Według Katarzyny Kotuli z Lewicy poprzez podwyżki Jarosław Kaczyński, prezes PiS, chce zatrzeć nieudolną walkę z nepotyzmem.

– Wiemy, że w szeregach PiS są posłowie niezadowoleni z tego, iż niektórzy koledzy i koleżanki faktycznie mają rodziny, bliskich znajomych, żony, matki, dzieci w spółkach Skarbu Państwa i rośnie niezadowolenie. Decyzja jest z tym powiązana – oceniła Katarzyna Kotula. W poniedziałek Prawo i Sprawiedliwość złożyło w Sejmie projekt nowelizacji ustawy, która podwyższy świadczenia prezydenta Polski i byłych prezydentów. Projekt zwiększy też wynagrodzenia samorządowców i wprowadzi waloryzację uposażenia polityków.

– Uzależnienie zarobków polityków od zarobków Polaków. Jeszcze nie wiemy, czy projekt ustawy trafi pod obrady już na najbliższym Sejmie. Będzie decydować o tym Konwent Seniorów i kierownictwo Izby – oznajmił Radosław Fogiel, wicerzecznik PiS. Zgodnie z projektem wynagrodzenie prezydenta Andrzeja Dudy wzrosnąć ma o 40 proc. – do 25 tys. zł. Lewica popiera podwyżki dla samorządowców, ale jest przeciw podwyżce dla głowy państwa. Platforma Obywatelska w trakcie kolegium klubu z udziałem Donalda Tuska zdecydowała o złożeniu swojego projektu ustawy.

– Który przewiduje zamrożenie, zablokowanie możliwości przyznawania podwyżek politykom do końca kadencji Sejmu. Uważamy, że w tym czasie przyznawanie podwyżek w tej skali jest kompletnie nieuczciwe – poinformował Jan Grabiec, rzecznik PO. Podwyżkom sprzeciwia się Konfederacja. – Nie ma zgody Konfederacji na to, żeby klasa polityczna przyznawała sobie podwyżki, klepiąc się po plecach, w okresie kryzysu gospodarczego i gdy polskim przedsiębiorcom podnoszone są podatki – podkreślił Michał Wawer z Konfederacji. Tylko posłowie Konfederacji w ubiegłym roku sprzeciwili się podwyżkom m.in. dla parlamentarzystów. Większość opozycji niby omyłkowo zagłosowała za projektem, który potem odrzucił Senat.

Według Moniki Pawłowskiej, byłej polityk Lewicy, która należy obecnie do Porozumienia, opozycja pokazuje swoją obłudę. „To bardzo niesportowe zachowanie ze strony polityków Platformy, bo w kuluarach to przede wszystkim oni naciskają albo podpytują o podwyżki, a idąc do mediów, nie mają tyle odwagi, żeby przyznać słuszność decyzji prezydenta” – napisała na Twitterze Monika Pawłowska.

Jak mówił politolog Karol Kaźmierczak, wielu Polaków może mieć wątpliwości co do zaangażowania i skuteczności parlamentarzystów. – Ogromna większość tych, którzy zasiadają właściwie tylko biernie, podnosi rękę według ściągawek przygotowywanych przez wiodących polityków parlamentarnych – dodał Karol Kaźmierczak.

Okazją do oceny pracy polityka są wybory – zauważył Jacek Ozdoba, wiceminister klimatu. – Ważne jest informowanie o tym, jak pracują parlamentarzyści czy samorządowcy. Jeśli pracują źle, to wyborcy co jakiś czas mogą podjąć decyzję – zwrócił uwagę Jacek Ozdoba. Podwyżki dla marszałków Sejmu i Senatu, członków rządu, premiera i parlamentarzystów obowiązują od 1 sierpnia.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/od-sierpnia-politycy-beda-zarabiac-wiecej

Radio Maryja

Reforma sądownictwa ma sens, jeśli postanowimy ją przeprowadzić sami, nie patrząc na groźby Unii Europejskiej; nie powinniśmy działać pod dyktando bezprawnych działań UE, bowiem to polskie państwo ma wyłączne prawo decydowania, w jaki sposób organizuje swoje sądownictwo – powiedział PAP minister sprawiedliwości, Prokurator Generalny, Zbigniew Ziobro. Ocenił, że „działanie pod presją szantażu ekonomicznego byłoby pochopne”.

Pytany o ostatnie wypowiedzi I prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Manowskiej wskazujące, że rozważa ona ponowne zawieszenie Izby Dyscyplinarnej SN, Zbigniew Ziobro odpowiedział, że postrzega te wypowiedzi „wyłącznie jako zabieg retoryczny, który nie może się ziścić”. „Po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego jest jasne ponad wszelką wątpliwość, że w świetle polskiej konstytucji niedopuszczalne byłoby zawieszanie organu polskiego państwa, jakim jest w tym wypadku część SN, na podstawie decyzji Trybunału Sprawiedliwości UE” – dodał minister sprawiedliwości.

– W Polsce obowiązuje Konstytucja RP i zasada legalizmu. (…) W Polsce nie ma możliwości realizacji bezprawnych postanowień TSUE – podkreślił Minister Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro @ZiobroPL.https://t.co/gZXRL05A6L — Min. Sprawiedliwości (@MS_GOV_PL) July 21, 2021

„W swoim wywiadzie I prezes SN słusznie zwraca uwagę, że nie ma ku temu żadnej podstawy prawnej. Gdyby tak zrobiła, czego nie rozważam nawet teoretycznie, postąpiłaby wbrew wyrokowi Trybunału, jawnie bezprawnie” – powiedział Zbigniew Ziobro.

I prezes SN w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” zapowiedziała, że wystąpi z apelem do marszałek Sejmu i premiera, aby zainicjowali działania po ostatnich orzeczeniach TSUE. Pytana, czy może zmienić swoje zarządzenie w sprawie ID i zablokować jej dalsze działanie, Małgorzata Manowska poinformowała, że rozważa taki krok, żeby „umożliwić rządowi i parlamentowi spokojne przeprowadzenie ewentualnych prac legislacyjnych”.

Minister Zbigniew Ziobro zapytany przez PAP o ocenę prowadzonej od kilku lat reformy sądownictwa, w tym pierwsze projekty ustaw o SN i KRS zawetowane przez prezydenta, a także o dalsze etapy tej reformy, podkreślił, że „powinniśmy reformę sądownictwa kontynuować – a de facto wprowadzić ją w życie, bo reforma została zablokowana najpierw wetami prezydenta, a potem decyzją premiera Mateusza Morawieckiego o jej niekontynuowaniu do czasu wypracowania kompromisu z UE”. „Musimy teraz tę reformę wznowić, nie patrząc już na bezprawne działania oraz agresję polityczną i prawną ze strony organów UE” – dodał. „Jeśli chodzi o pakiet ustaw reformujących sądownictwo, to tylko dwie z nich weszły w życie, dwie zostały zawetowane, a pozostałych dziewięć od kilku lat czeka w szufladach na polityczną zgodę, by uruchomić nad nimi prace” – powiedział.

Jak przypomniał, latem 2017 r. „reforma Sądu Najwyższego i Krajowej Rady Sądownictwa przygotowana przez resort sprawiedliwości została zawetowana przez prezydenta”. „Tamta reforma szła dużo dalej, była bardziej radykalna i zdecydowana, i miała prowadzić do natychmiastowej realnej zmiany w Sądzie Najwyższym, co by warunkowało dalsze skuteczne zmiany w całym sądownictwie” – zaznaczył minister. Dodał, że prezydent Andrzej Duda, „stosując weto, postąpił po myśli żądań przedstawicieli UE, ówczesnego Sądu Najwyższego i opozycji”.

„Jak widać nie zostało to w ogóle docenione, gdyż reforma SN i KRS zaproponowana następnie przez pana prezydenta też stała się obiektem wściekłego ataku ze strony tych samych środowisk. A ostatnie bezprawne orzeczenia TSUE i stanowiska Komisji Europejskiej tej właśnie reformy prezydenckiej dotyczą” – powiedział. Min. Zbigniew Ziobro dodał, że „fiaskiem zakończyły się także późniejsze próby wypracowania kompromisu z Unią Europejską podejmowane przez premiera Mateusza Morawieckiego”.

„Rozmowy te, mimo najlepszych starań premiera, nic nie dały, gdyż druga strona tylko symulowała wolę kompromisu, a tak naprawdę chciała zyskać czas, by umożliwić ataki. Efektem tego było wstrzymanie całej reformy” – ocenił minister. „To pokazuje, że cofanie się przed środowiskami, które prowadzą bezwzględną wojnę przeciwko wszelkim zmianom w obszarze sądownictwa i są nastawione na wywoływanie chaosu prawnego w Polsce, powoduje, że one tylko jeszcze bardziej chcą ingerować w przestrzeń zastrzeżoną dla demokratycznych organów polskiego państwa” – powiedział Zbigniew Ziobro. Jak podkreślił „działanie pod presją szantażu ekonomicznego w tej sprawie byłoby pochopne”.

Według min. Zbigniewa Ziobry „reforma ma sens, jeśli postanowimy ją sami przeprowadzić, nie patrząc na groźby i pohukiwania UE, jeśli zrobimy to, co uważamy z perspektywy krajowej za właściwe dla lepszego funkcjonowania władzy sądowniczej”. „Nie powinniśmy działać pod dyktando bezprawnych działań UE” – wskazał.

„To polskie państwo ma wyłączne prawo decydowania, w jaki sposób organizuje swoje sądownictwo. Kluczowe w tej sprawie jest działanie na gruncie konstytucji” – podkreślił min. Zbigniew Ziobro.

Tekst i zdjęcie za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/min-z-ziobro-nie-powinnismy-dzialac-pod-dyktando-unii-europejskiej

Komisja Europejska opublikowała dziś raport nt. praworządności w UE. KE wysłała też do Polski list, w którym domaga się wykonania decyzji TSUE dot. Izby Dyscyplinarnej SN. Wiceszefowa KE Vera Jourova grozi, że jeśli Polska do 16 sierpnia tego nie zrobi, to KE zawnioskuje do TSUE o nałożenie na Polskę kar finansowych. Szefowa KE Ursula von der Leyen potwierdziła, że taki list został wysłany. „To nieuprawniona presja na Polskę, wyjątkowe agresywne działania, które dążą do rozbicia jedności europejskiej, osłabienia całej Europy” - mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Patryk Jaki, europoseł Solidarnej Polski i były wiceminister sprawiedliwości, odnosząc się do ostatnich aktywności KE.

Próbują legitymizować łamanie traktatów

Oni próbują legitymizować łamanie traktatów. Bardzo dobrze wiedzą, że z traktatów wynika wprost, że nikt im nie przekazał kompetencji w zakresie sposobu organizacji sądownictwa w państwach członkowskich, za co chcieliby karać Polskę. Działają agresywnie, łamią praworządność i niszczą solidarność europejską, zamiast skoncentrować się na zagrożeniach i prawdziwych wyzwaniach, które Europa ma przed sobą — zaznacza. Oczekują zawieszenia części Sądu Najwyższego, instytucji konstytucyjnej. Jeśli się zgodzimy na to, to równie dobrze możemy za chwilę zawiesić inne instytucje, zapisane w konstytucji – na przykład prezydenta czy Sejm — dodaje.

Dopytany, co w takim razie Polska powinna zrobić w wypadku, gdy faktycznie TSUE nałożyłby na nasz kraj kary finansowe, odpowiada: To nie jest oczywiście proste. Są takie momenty w polityce, kiedy można rozgrywać pewne rzeczy. Takim momentem był szczyt Rady Europejskiej, gdzie negocjowano nowy budżet UE, ponieważ tam była zastosowana procedura, według której decyzję podejmowano jednomyślnie. W związku z tym wtedy Polska miała przewagę, bo były państwa, którym bardziej niż Polsce zależało na szybkim podjęciu decyzji ws. budżetu UE. Wtedy trzeba było załatwić wszystkie kwestie dotyczące sprawy praworządności. Dzisiaj KE ma pewną przewagę, którą wykorzystuje — zaznacza.

Polska nie może się zgodzić na ten dyktat

Oczywiście dialog z KE trzeba prowadzić, ale Polska nie może się zgodzić na ten dyktat. Jeżeli nawet zostaną nałożone kary, to będzie trzeba bardzo poważnie rozważyć, czy one są zgodne z prawem — dodaje.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/559390-jaki-o-liscie-ke-nie-mozemy-sie-zgodzic-na-ten-dyktat