Przeskocz do treści

Radio Maryja

Rosja oskarżyła Unię Europejską o wywołanie fali migracji na granicy z Białorusią. Według Polski to kolejny element kremlowskiej propagandy, która aktywnie wspiera atak hybrydowy Białorusi na wschodnią granicę Unii. W Brukseli unijni przywódcy byli zgodni, co do potrzeby przeciwdziałania migracji.

W czwartek Straż Graniczna odnotowała 633 próby nielegalnego przekroczenia granicy. W okolicach Białowieży zatrzymano 29 imigrantów. Wśród nich było szesnaścioro dzieci – mówiła Ewelina Szczepańska z biura prasowego Straży Granicznej. – Wszyscy zostali nakarmieni, otrzymali suchą odzież i wszyscy złożyli wnioski o ochronę międzynarodową w Polsce – poinformowała. Straż Graniczna zatrzymała też 14 osób, które pomagały imigrantom w nielegalnym przekroczeniu granicy. – Wśród nich było trzech naszych rodaków, trzech obywateli Niemiec, trzech obywateli Syrii i m.in. obywatel Włoch – wskazała Ewelina Szczepańska. Białoruska Służba Graniczna regularnie stosuje prowokacje wobec Polski. O tym, że działania Białorusi wspiera Rosja mówił w wywiadzie dla „Gazety Polskiej” wicepremier i prezes PiS Jarosław Kaczyński.

To stanowisko skrytykowała rzecznik rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa. – Przyczyn sytuacji na granicy polsko-białoruskiej należy szukać w działaniach naszych partnerów zachodnich, którzy wywołali wieloetapowe fale migracji – zaznaczyła. Takie słowa nie zaskoczyły rzecznika ministra koordynatora służb specjalnych, Stanisława Żaryna. – Te słowa są wprost kontynuacją propagandy białoruskiej i rosyjskiej, która od samego początku oczernia i oskarża Polskę, Litwę i Łotwę o wytworzenie kryzysu migracyjnego – wskazał. Maria Zacharowa zaatakowała Polskę i Litwę za wzmacnianie granicy z Białorusią. Jak mówił Stanisław Żaryn, Rosja dąży do osłabienia wschodnich krajów Unii i NATO. – Tym celem nadrzędnym jest zdobycie jak najdalej idącej dominacji nad Europą Środkową i doprowadzenie do wycofania decyzji o rozszerzeniu NATO na ten rejon – podkreślił.

Okazją do omówienia sytuacji na wschodniej granicy UE był unijny szczyt w Brukseli z udziałem premiera Mateusza Morawieckiego. Prezydent Litwy Gitanas Nauseda apelował o zmianę unijnych przepisów azylowych oraz postawienie bariery na granicy UE. – Jest niezwykle potrzebna jako środek doraźny, aby poradzić sobie z tym kryzysem, bo nikt nie wie, co się jutro wydarzy – zaznaczył prezydent Litwy. Belgijski premier Alexander de Croo przyznał, że UE musi lepiej chronić swoje zewnętrzne granice. Jednocześnie wskazuje na potrzebę solidarności z migrantami. – Nie może być tak, że kilka krajów dokłada wszelkich starań, by przyjąć ludzi potrzebujących pomocy, aby to zadziałało na poziomie europejskim, wszyscy powinni okazać solidarność – mówił premier Belgii.

Szefowa KE Ursula von der Leyen wskazała na możliwy wzrost migracji. „Reżim w Mińsku próbuje otwierać nowe trasy sprowadzania migrantów na Białoruś, znosząc obowiązek wizowy dla kolejnych krajów. (…) Potrzeba ograniczenia przemytu ludzi organizowanego przez to państwo” – akcentowała Ursula von der Leyen, przewodnicząca KE. W czwartek w Brukseli spotkali się ministrowie obrony państw NATO. Przyjęto tajny plan odstraszania i obrony dla obszaru euroatlantyckiego – poinformował minister obrony narodowej, Mariusz Błaszczak. – Ten plan przewiduje zagrożenia wschodniej flanki NATO – płynące ze strony Rosji – sądzę, że to jest nasze osiągnięcie – podkreślił Mariusz Błaszczak, minister obrony narodowej w TVP INFO.

Unia Europejska mniej entuzjastycznie patrzy ma imigrantów niż to było w 2014 roku, zauważył dr Mirosław Boruta Krakowski. – Na początku było to optymistyczne: „Herzlich willkommen”, kiedy jednak zobaczono, co to jest tak naprawdę i jakie są tego społeczne i ekonomiczne konsekwencje, zaczęto powstrzymywać ten strumień – zwrócił uwagę ekspert. Polska wzmacnia nie tylko granice, ale też prawo. Prezydent Andrzej Duda podpisał nowelizację ustawy o cudzoziemcach. Zgodnie z nią osoba nielegalnie przekraczająca polską granicę, będzie musiała opuścić terytorium Polski. Jej wniosek o ochronę międzynarodową może zostać odrzucony, chyba że przybyła z terytorium, gdzie zagrożone jest jej życie.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/hybrydowy-atak

Radio Maryja

„Być patriotą” – pod takim hasłem odbędzie się w sobotę – 16 października -kolejna edycja Kongresu Młodzieży Polonijnej (w formie online). Będzie to czas nie tylko refleksji i dyskusji, ale też świadectwa – wskazał ks. bp Wiesław Lechowicz, delegat KEP ds. Duszpasterstwa Emigracji Polskiej, w zaproszeniu do uczestników. Ks. bp Wiesław Lechowicz poinformował, że spotkanie odbędzie się w godz. 15.00-19.00.

W związku z pandemią koronawirusa Kongres Młodzieży Polonijnej odbywa się online w formie cyklicznych spotkań, co dwa miesiące. Pierwsza edycja nosiła tytuł „Nie bójcie się być świętymi”. „Ponieważ świętość sprowadza się do miłości, dlatego kolejne edycje KMP online były dedykowane miłości: samego siebie, w rodzinie, w społeczeństwie, w relacjach międzyosobowych” – wskazał ks. bp Wiesław Lechowicz.

Delegat KEP ds. Duszpasterstwa Emigracji Polskiej wskazał, że młodzież będzie mierzyła się z pytaniami: „Czy można być patriotą na emigracji? Jeśli tak, to co to znaczy być patriotą na obczyźnie? W jaki sposób, możemy okazywać miłość wobec Polski żyjąc poza jej granicami? Czy patriotyzm nie prowadzi do nacjonalizmu i nie generuje podziałów społecznych? Jak dbać o zachowanie tożsamości narodowej? Jak godzić miłość do Polski z miłością do kraju obecnego zamieszkania? Czy w ogóle w świecie globalnym jest miejsce na patriotyzm?” (il. za Wikipedią). „Jestem przekonany, że na te i inne pytania znajdziecie odpowiedź podczas KMP” – wskazał delegat KEP ds. Duszpasterstwa Emigracji Polskiej. Zaznaczył, że będzie to czas nie tylko refleksji i dyskusji, ale i świadectwa, śpiewu pieśni patriotycznych i modlitwy za Polskę.

W ubiegłych edycjach Kongresu brało udział ok. 200 młodych z Niemiec, Wielkiej Brytanii, Francji, Stanów Zjednoczonych, Australii, Brazylii, Mołdawii, Ukrainy, Litwy, Białorusi, Paragwaju, Hiszpanii, Niderlandów, Włoch, Meksyku i z Rumunii.

Pierwszy Kongres Młodzieży Polonijnej został zorganizowany w ramach Światowych Dni Młodzieży w lipcu 2016 r. Zgromadził wówczas ok. 250 osób polskiego pochodzenia z ponad 20 krajów. Kolejne spotkanie, które miało miejsca w Warszawie w 2018 r., zgromadziło podobną ilość młodych z Austrii, Belgii, Białorusi, Brazylii, Francji, Grecji, Hiszpanii, Rumuni, Kazachstanu, Litwy, Mołdawii, Niemiec, Norwegii, Paragwaju, Rosji, Ukrainy, USA, Uzbekistanu, Węgier, Wielkiej Brytanii, Włoch.

W ubiegłym roku z powodu pandemii zaplanowany na 1 sierpnia Kongres Młodzieży Polonijnej odbył się online. Rozpoczął on cykl wirtualnych spotkań, podczas których młodzi pogłębiają relacje i chrześcijańską formację.

Tekst za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/w-sobote-rusza-kongres-mlodziezy-polonijnej

Radio Maryja

Kolejny atak na wolność słowa – tak eksperci komentują niewpuszczenie na teren Wielkiej Brytanii publicysty Rafała Ziemkiewicza. Polski resort spraw zagranicznych domaga się wyjaśnień od brytyjskiej dyplomacji.

Publicysta podróżował do Londynu prywatnie z rodziną – odwoził córkę na studia. Został zatrzymany po przylocie na lotnisku Heathrow podczas kontroli paszportowej. – Byłem cały czas zapewniany, że już za minutę, za 5 minut oddadzą mi paszport i mogę spokojnie wjechać. Moja żona i córki cały czas czekały w tym przejściu. Później na dwie godziny w ogóle wszyscy zniknęli, poza strażnikiem, który prosił, żebym jednak czekał. I wtedy zacząłem się trochę denerwować, bo to już trwało 3-4 godziny – relacjonował Rafał Ziemkiewicz. Następnie zebrano odciski palców, zrobiono rewizję osobistą i aresztowano. Publicyście odebrano rzeczy osobiste, dokumenty, leki na cukrzycę i telefon. Następnie poinformowano go o tym, że nie zostanie wpuszczony do kraju z powodu poglądów politycznych.

– Wykluczenie Pana ze Zjednoczonego Królestwa sprzyja interesowi publicznemu. Wynika to z pańskiego zachowania oraz głoszonych poglądów, które są sprzeczne z brytyjskimi wartościami i mogą być obraźliwe dla innych – tłumaczyły brytyjskie służby.

Jak wskazała dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, dr Jolanta Hajdasz, niedopuszczalne jest, aby z powodu poglądów nie wpuszczać do kraju. To łamanie wolności słowa, regulowanej przez prawo międzynarodowe. – Powołując się na paragrafy prawa międzynarodowego, konwencje, które zostały podpisane także przez Wielką Brytanię, domagamy się wyjaśnień wszystkich okoliczności tego zdarzenia – mówiła dr Jolanta Hajdasz.

Według Rafała Ziemkiewicza, całą sprawę mogła zainicjować brytyjska deputowana Rupa Huq. W przeszłości zablokowała wydarzenia z udziałem publicysty w Wielkiej Brytanii oskarżając go m.in. o islamofobię i rasizm. – Ma wokół siebie ekipę z naszej totalnej opozycji, która się fantastycznie wyżywa w rzucaniu oszczerstw na Polskę i w rzucaniu oszczerstw na innych Polaków, i to są oszczerstwa, które ona powtarza – zwrócił uwagę Rafał Ziemkiewicz.

To pokłosie narracji przedstawianej przez opozycyjne środowiska, które aprobują i inspiruje takie sytuacje. Cała sytuacja powinna spotkać się z reakcją polskich władz – podkreślał Mariusz Sieraczkiewicz, specjalista ds. mediów. – Ja bym uznał to, co się wydarzyło w Wielkiej Brytanii, za ingerencję w wewnętrzne sprawy Polski. Wielka Brytania próbuje wyręczać polski wymiar sprawiedliwości, który w żaden sposób nie odnosi się do poglądów publicysty Rafała Ziemkiewicza – stwierdził ekspert.

Jak oznajmił wiceszef polskiej dyplomacji, Szymon Szynkowski vel Sęk, jest to sytuacja kuriozalna, wobec której nie pozostaniemy bierni. – Zaprosiłem na spotkanie Panią Ambasador Wielkiej Brytanii, bo chciałbym się dowiedzieć, jak pogodzić tę decyzję z wartością, jaką jest niewątpliwie wolność słowa. Mam nadzieję, że ta wartość jest cały czas dla Wielkiej Brytanii i Polski wspólnym mianownikiem. Jak wobec tego pogodzić tą wartość z takimi decyzjami? – mówił wiceszef MSZ.

Polska dyplomacja skierowała pytanie, jakie brytyjskie wartości zostały naruszone. – Jeżeli zostały naruszone wartości lewackie, totalitarne, które zatrącają o jakiś faszyzm i zamordyzm, to można zrozumieć zachowanie urzędników, natomiast nie można zrozumieć tak głębokiego upadku Zjednoczonego Królestwa w XXI wieku – mówił socjolog Mirosław Boruta Krakowski. Spotkanie z brytyjską ambasador ma odbyć się jeszcze w tym tygodniu.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/polska-reaguje-ws-zatrzymania-r-ziemkiewicza

Radio Maryja

Wiele osób miało nadzieję, że na Campusie Polska Przyszłości zorganizowanym przez Rafała Trzaskowskiego usłyszymy jakieś konkrety programowe. Zamiast tego padły ideologiczne postulaty i krytyka rządu Prawa i Sprawiedliwości.

Donald Tusk i prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski stanęli do wspólnej debaty z młodymi. Nie padły jednak żadne konkrety programowe.

– To było spotkanie złych polityków o złych intencjach. Nie usłyszeliśmy niczego merytorycznego. Było trochę inwektyw, trochę wyśmiewania się z nazwisk polityków, trochę złośliwych komentarzy, chęć osłabienia polskości na wszystkie możliwe sposoby – wskazał dr Mirosław Boruta Krakowski, socjolog.

Podczas debaty padło trochę obietnic, m.in. poparcie dla postulatów osób niepełnosprawnych. Prezydent Warszawy zarzucił politykom PiS pogardę i brak empatii wobec tej grupy ludzi. – Żeby pokazywać tak nieprawdopodobną pogardę i nie wykazać się choć na chwilę empatią. Po co być politykiem, jeżeli ktoś nie ma w sobie ani odrobinę empatii? To won z życia publicznego – mówił prezydent Warszawy.

To hipokryzja w wykonaniu Rafała Trzaskowskiego, który sam empatią nie błyszczy – zaznaczył poseł PiS Jan Mosiński. W 2017 r. w centrum Warszawy przed jedną z najdroższych cukierni Rafała Trzaskowskiego zatrzymała starsza kobieta, prosząc go o pomoc. Zbierała na lekarstwa. Polityk nie odmówił, ale wręczył kobiecie 20 groszy. Sam w cukierni kupił ciastka za 44 złote.

– Pytam się Rafała Trzaskowskiego, jak to wyglądało, kiedy starsza kobieta prosiła o pomoc i Pan jej dał 20 groszy? To jest skrajna nieodpowiedzialność, hipokryzja i brak jakichkolwiek odruchów empatii. Kiedy zrobi Pan swoje „won z polityki”? – pytał poseł Jan Mosiński.

Podczas debaty Donald Tusk odniósł się do sytuacji na polsko-białoruskiej granicy. Zdaniem lidera Platformy Obywatelskiej nie można stawiać dylematu człowieczeństwo czy bezpieczeństwo. – Wywołanie kryzysu na granicy to spotkanie złych intencji złych polityków. Z jednej strony mamy Łukaszenkę, a z drugiej Kaczyńskiego. Jeden i drugi ma swój interes w tym, aby takie kryzysy wywoływać – przekonywał Donald Tusk. Przewodniczący PO podkreślał, że to rząd powinien zająć się migrantami.

– Są to dość chybione słowa, ponieważ od prawie dwóch kadencji w Polsce widzimy, jak Zjednoczona Prawica radzi sobie z tego typu problemami. Polacy są zadowoleni z prowadzenia takiej polityki – zwrócił uwagę dr Jakub Koper, socjolog.

Podczas debaty padły także deklaracje ideologiczne. – Jeśli będę stał na czele większości parlamentarnej po następnych wyborach, to jedną z pierwszych decyzji będzie decyzja o zgodzie na związki partnerskie – oświadczył Donald Tusk.

To pokazuje, jaką drogę w przyszłości obierze lider PO – wskazał poseł Jan Mosiński. – Deklaracją odnośnie par homoseksualnych Donald Tusk w dalszym ciągu ostro skręca w lewo, puszczając oczko do elektoratu lewicowego – powiedział poseł Jan Mosiński. Donald Tusk po powrocie do polskiej polityki ma jeden cel – za wszelką cenę odsunąć PiS od władzy. Czy brak konkretów programowych, atakowanie Kościoła, ideologiczne postulaty i podsycanie społecznych nastrojów przekonają Polaków?

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/campus-polska-przyszlosci-mija-pod-znakiem-ideologicznych-postulatow-i-krytyki-rzadu

Radio Maryja

Donald Tusk chce usunięcia krzyża ze szkół i urzędów publicznych. To czysta polityczna kalkulacja – twierdzą eksperci. Chodzi o przejęcie lewicowego elektoratu.

Donald Tusk rozpoczął – jak sam mówił – swój wielki objazd po Polsce. – Będę chciał przekonywać ludzi do naszych pomysłów i naszych poglądów – powiedział były premier. W środę przewodniczący PO gościł w Nakle nad Notecią. To tu padła dość zaskakująca wypowiedź na temat macierzyństwa. – Urodzenie dziecka, już nie mówiąc o dwójce, trójce, czwórce – to jest demograficznie fajna rzecz, ale dla kobiety, jakże często, to jest udręka na najbliższe 20 lat życia – powiedział.

Ta wypowiedź – jak podkreślił europoseł PiS, Joachim Brudziński – wpisuje się w szerszy kontekst ideologicznej ofensywy skierowanej przeciwko rodzinie. – Jego ataki na macierzyństwo to nic innego jak przejaw oszalałej ideologii, którą dzisiaj próbuje się wciskać nie tylko Polakom, ale i Europejczykom, czyli odrzucenia rodziny rozumianej jako związek kobiety i mężczyzny. To dzisiaj próbuje się karać Węgrów za to, że wpisali do konstytucji, iż kobieta jest matką, a mężczyzna ojcem. Jak rozumiem, dla Donalda Tuska to też jest drażniące – oznajmił Joachim Brudziński.

Donald Tusk zaatakował także Kościół, zarzucając mu upolitycznienie. – Musimy skończyć z przenikaniem się władzy kościelnej i państwowej, z finansowaniem z budżetu państwa. Czas najwyższy, aby wierni wzięli na siebie odpowiedzialność za Kościół – to bardzo przysłuży się Kościołowi. Im mniej władzy i państwowych pieniędzy tym lepiej dla tego prawdziwego Kościoła – podkreślał przewodniczący PO. Donald Tusk został zapytany także o to, czy w polskich szkołach na ścianach powinny wisieć krzyże. – Uważam, że nie. Bardzo chciałbym, żeby tym miejscem, gdzie wszyscy Ci, którzy wierzą mogli się spotkać w spokoju i wzajemnym zaufaniu, były kościoły, a nie urzędy publiczne czy szkoły. […] Miejsca publiczne, czy to jest Sejm, czy to jest szkoła, powinny być wolne od symboliki religijnej – wskazał Donald Tusk.

Na wypowiedź przew. PO o usunięciu krzyży ze szkół zareagował na Twitterze minister edukacji i nauki, dr hab. Przemysław Czarnek. „Na szczęście w Polsce mamy wolność religijną i to rodzice wraz z dyrekcją decydują, czy w szkole są i jakie są symbole religijne, zresztą zgodnie z orzecznictwem ETPC i polskich sądów. Wolność, a nie dyktaturę lewactwa i ateizmu jak na Zachodzie” – wskazał szef resortu edukacji i nauki. Trudno racjonalnie wytłumaczyć wypowiedź Donalda Tuska – wskazał europoseł Joachim Brudziński. – Jest w nim tyle irracjonalnej i niewytłumaczalnej agresji, niechęci wobec tego, co dla Polaków jest najświętsze. Za poetą można powtórzyć, że tylko pod tym krzyżem, tylko pod tym znakiem Polska jest Polską a Polak Polakiem – oznajmił europoseł PiS.

Chyba, że stoi za tym czysta polityczna kalkulacja. – To, co mówi przewodniczący Tusk, wyraźnie wydaje się być dryfem w stronę lewicy, ponieważ chodzi o to, aby w tej chwili jak najbardziej osłabić rząd Zjednoczonej Prawicy. Kluczem do tego jest koalicja wszystkich ugrupowań, od ekstremalnej prawej strony do ekstremalnej lewej strony – zauważył dr Jakub Koper, socjolog. Donald Tusk jest bowiem bardzo niespójny w tym, co mówi – zwrócił uwagę socjolog. – Z jednej broni krzyża, czyli mamy te wszystkie wypowiedzi, żeby nie mieszać Kościoła do polityki, […] a z drugiej strony mówi, że Kościół należy zwalczać w przestrzeni publicznej – można zadać pytanie, który Donald Tusk jest prawdziwy, kiedy mamy brać jego słowa na poważnie – podsumował dr Jakub Koper.

Co więcej, Donald Tusk nie przedstawił jeszcze żadnych konkretów programowych. – Platforma świeci odbitym światłem, ona musi znajdować się w tak zwanym głównym nurcie idei czy ideologii obecnie panującej w Europie. Chyba jedynym lekarstwem czy panaceum na bolączki Platformy jest to, że ten główny nurt wreszcie się w Europie zmieni i wtedy będą mówili tak jak dotychczas wszyscy, powiedzmy sobie, normalni ludzie w Europie - podkreśla politolog dr Mirosław Boruta Krakowski.

Powrót Donalda Tuska do polskiej polityki negatywnie oceniają Polacy. Według badania IBRiS twierdzi tak 54% z nich. Z badania wynika wprost, że Tusk polaryzuje społeczeństwo.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/donald-tusk-wyruszyl-w-polske-z-antykoscielna-narracja

Radio Maryja

Od 1 sierpnia marszałkom Sejmu i Senatu, premierowi, członkom rządu i parlamentarzystom przysługują wyższe wynagrodzenia. To efekt rozporządzenia prezydenta Andrzeja Dudy. Podwyżki krytykuje już opozycja.

Od niedzieli obowiązują wyższe wynagrodzenia dla premiera, marszałków Sejmu i Senatu oraz członków rządu. Jak mówił prezydent Andrzej Duda, jego rozporządzenie ma zapewnić godne zarobki dla osób reprezentujących Polskę. – W 1995 roku pensja premiera RP to było 9 średnich krajowych, a dziś to są 3 średnie krajowe, czyli wszystkie pensje wzrosły, a pensje polityków stoją ponad 20 lat. Jest to zatem urealnienie pensji – wyjaśnił na antenie Polsat News Andrzej Duda. Zarobki marszałków Sejmu i Senatu wzrosną o ok. 9 tys. zł – do 20 tys. zł brutto. Taką samą kwotę uzyska premier po wzroście zarobków o ok. 6 tys. zł. O 6 tys. zł wzrosną także wynagrodzenia wiceministrów.

– Szczególną bolączką były pensje sekretarzy i podsekretarzy w sensie wiceministerialnym. I w tej chwili, rzeczywiście, nie możemy sobie pozwolić na to, żeby najlepsi ludzie przeszli do bardzo dobrze płatnych prac w prywatnych spółkach – mówił socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski. Więcej zarobią posłowie i senatorowie, gdyż ich pensja to 80 proc. wynagrodzenia wiceministra. Uposażenie posłów i senatorów zwiększy się z około 8 tys. do ponad 12 tys. 800 zł. Wzrośnie także poselska dieta – z około 2,5 tys. do nieco ponad 4 tys. zł. Według Katarzyny Kotuli z Lewicy poprzez podwyżki Jarosław Kaczyński, prezes PiS, chce zatrzeć nieudolną walkę z nepotyzmem.

– Wiemy, że w szeregach PiS są posłowie niezadowoleni z tego, iż niektórzy koledzy i koleżanki faktycznie mają rodziny, bliskich znajomych, żony, matki, dzieci w spółkach Skarbu Państwa i rośnie niezadowolenie. Decyzja jest z tym powiązana – oceniła Katarzyna Kotula. W poniedziałek Prawo i Sprawiedliwość złożyło w Sejmie projekt nowelizacji ustawy, która podwyższy świadczenia prezydenta Polski i byłych prezydentów. Projekt zwiększy też wynagrodzenia samorządowców i wprowadzi waloryzację uposażenia polityków.

– Uzależnienie zarobków polityków od zarobków Polaków. Jeszcze nie wiemy, czy projekt ustawy trafi pod obrady już na najbliższym Sejmie. Będzie decydować o tym Konwent Seniorów i kierownictwo Izby – oznajmił Radosław Fogiel, wicerzecznik PiS. Zgodnie z projektem wynagrodzenie prezydenta Andrzeja Dudy wzrosnąć ma o 40 proc. – do 25 tys. zł. Lewica popiera podwyżki dla samorządowców, ale jest przeciw podwyżce dla głowy państwa. Platforma Obywatelska w trakcie kolegium klubu z udziałem Donalda Tuska zdecydowała o złożeniu swojego projektu ustawy.

– Który przewiduje zamrożenie, zablokowanie możliwości przyznawania podwyżek politykom do końca kadencji Sejmu. Uważamy, że w tym czasie przyznawanie podwyżek w tej skali jest kompletnie nieuczciwe – poinformował Jan Grabiec, rzecznik PO. Podwyżkom sprzeciwia się Konfederacja. – Nie ma zgody Konfederacji na to, żeby klasa polityczna przyznawała sobie podwyżki, klepiąc się po plecach, w okresie kryzysu gospodarczego i gdy polskim przedsiębiorcom podnoszone są podatki – podkreślił Michał Wawer z Konfederacji. Tylko posłowie Konfederacji w ubiegłym roku sprzeciwili się podwyżkom m.in. dla parlamentarzystów. Większość opozycji niby omyłkowo zagłosowała za projektem, który potem odrzucił Senat.

Według Moniki Pawłowskiej, byłej polityk Lewicy, która należy obecnie do Porozumienia, opozycja pokazuje swoją obłudę. „To bardzo niesportowe zachowanie ze strony polityków Platformy, bo w kuluarach to przede wszystkim oni naciskają albo podpytują o podwyżki, a idąc do mediów, nie mają tyle odwagi, żeby przyznać słuszność decyzji prezydenta” – napisała na Twitterze Monika Pawłowska.

Jak mówił politolog Karol Kaźmierczak, wielu Polaków może mieć wątpliwości co do zaangażowania i skuteczności parlamentarzystów. – Ogromna większość tych, którzy zasiadają właściwie tylko biernie, podnosi rękę według ściągawek przygotowywanych przez wiodących polityków parlamentarnych – dodał Karol Kaźmierczak.

Okazją do oceny pracy polityka są wybory – zauważył Jacek Ozdoba, wiceminister klimatu. – Ważne jest informowanie o tym, jak pracują parlamentarzyści czy samorządowcy. Jeśli pracują źle, to wyborcy co jakiś czas mogą podjąć decyzję – zwrócił uwagę Jacek Ozdoba. Podwyżki dla marszałków Sejmu i Senatu, członków rządu, premiera i parlamentarzystów obowiązują od 1 sierpnia.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/od-sierpnia-politycy-beda-zarabiac-wiecej

Radio Maryja

Centralna władza podjęła decyzję, już są rozmowy o tym, że w naszych Dziewieniszkach mają rozmieścić 500 uchodźców ekonomicznych. Mieszkańcy przede wszystkim obawiają się, że zmieni się skład zarówno narodowościowy, jak i wyznaniowy.

My nie wiemy, kto dotarł do nas – być może to tylko uchodźcy, którzy uciekają od śmierci, ale czasami są też różni podejrzani ludzie. Miejscowa ludność jest bardzo zaniepokojona – mówiła Renata Cytacka, radna miasta Wilna, prezes Forum Rodziców Szkół Polskich Rejonu Solecznickiego, w środowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja.

W poniedziałek w Dziewieniszkach doszło do spotkania miejscowej ludności z posłanką na Sejm RP Anną Marią Siarkowską, z posłem na Sejm RL Czesławem Olszewskim oraz posłem do Parlamentu Europejskiego Waldemarem Tomaszewskim. Spotkanie dotyczyło bulwersującej próby konserwatywno-liberalnej koalicji o umiejscowieniu ośrodka dla islamskich migrantów ekonomicznych w centrum miasteczka.

– Centralna władza podjęła decyzję, już są rozmowy o tym, że w naszych Dziewieniszkach mają rozmieścić 500 uchodźców ekonomicznych. Mieszkańcy przede wszystkim obawiają się, że zmieni się skład zarówno narodowościowy, jak i wyznaniowy. W miasteczku, w którym mieszka w tej chwili 500 osób, dokolportować jeszcze 500 osób – a mowa tylko o samych uchodźcach, którzy teraz przedostają się przez granicę litewsko-białoruską. My nie wiemy, kto dotarł do nas – być może to tylko uchodźcy, którzy uciekają od śmierci, ale czasami są też różni podejrzani ludzie. Miejscowa ludność jest bardzo zaniepokojona. Było już kilka protestów, bodajże trzy w samym miasteczku Dziewieniszki, były protesty przez Ministerstwem Spraw Wewnętrznych – podkreśliła Renata Cytacka.

Mieszkańcy zaniepokojeni są faktem licznej obecności w swoim środowisku osób wyznania muzułmańskiego.

– To są przede wszystkim islamiści. Dla nas to jest nietypowa sytuacja, ponieważ w miejscowości Dziewieniszki praktycznie w 100 proc. mieszkają katolicy. Ta obawa jest bardzo uzasadniona. Nikt nie chce słuchać, nikt nie chce rozmawiać z miejscowymi władzami – akcentowała gość „Aktualności dnia”.

Dziewieniszki to bardzo newralgiczne miejsce na terytorium Litwy – wskazała radna miasta Wilna.

– To taki malutki wyrostek na Litwie, gdzie znajdują się Dziewieniszki. Tam mamy zwężenie, praktycznie 2 km – to jest też niebezpieczne pod względem geopolitycznym, bo nie wiemy, jakie pomysły mogą jeszcze przyjść do głowy np. prezydentowi Łukaszence – zaznaczyła.

Działania w obronie mieszkańców Dziewieniszek podjął m.in. Waldemar Tomaszewski, przewodniczący Związku Polaków na Litwie.

– Pan Waldemar Tomaszewski już przeprowadził konsultacje. On jest także wiceprezesem komisji ds. Białorusi w Unii Europejskiej, bo jest europosłem. Przeprowadzał konsultacje, również rozmowę telefoniczną z przedstawicielami władz w Polsce, aby w ramach solidarności poprzeć nasze działanie i obronić społeczność polską, która co rusz jest zagrożona w ramach państwa litewskiego. Nie chcemy, aby nasz skład narodowościowy, naszą wiarę katolicką rozbijano w taki sposób, bez naszej zgody, nie próbując rozmawiać, nie próbując dyskutować z mieszkańcami, którzy mieszkają tam od wieków. To jest bardzo przykre, że władza centralna poprzez swoje działanie – czasami nieadekwatne do sytuacji – konsekwencje przerzuca na nas, na polskie rejony na Litwie – powiedziała prezes Forum Rodziców Szkół Polskich Rejonu Solecznickiego.

Przedstawiciele władz przekonują, że próba ulokowania migrantów ekonomicznych w Dziewieniszkach wynika z faktu, iż w tej miejscowości znajduje się bursa, niewykorzystywana w 100 procentach.

– Jedyną racją jest to, że na terytorium Dziewieniszek znajduje się była szkoła techniczna i jest bursa. W tej chwili szkoła podlega ministerstwu oświaty. To jedyne lokum, które w 100 proc. nie jest wykorzystane, ale to też się nie sprawdza, ponieważ ta szkoła jest praktycznie vis a vis szkoły polskiej, w pobliżu jest Kościół katolicki. Nie ma możliwości żadnej sensownej ochrony albo oddzielania od reszty mieszkańców. (…) Argumentacja władz, że tylko ta szkoła nie jest w 100 proc. teraz zajęta przez studentów, nie jest trafiona, ponieważ takich szkół na terytorium Litwy jest naprawdę bardzo dużo – zauważyła Renata Cytacka.

Całą rozmowę z Renatą Cytacką w „Aktualnościach dnia” można odsłuchać tutaj:
https://www.radiomaryja.pl/multimedia/wladze-litewskie-chca-ulokowac-500-uchodzcow-ekonomicznych-we-wsi-dzwiniszki

Tekst i zdjęcie za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/tylko-u-nas-r-cytacka-o-sytuacji-w-litewskich-dziewieniszkach-wladza-centralna-chce-tu-rozmiescic-500-uchodzcow-ekonomicznych-nie-chcemy-aby-nasz-sklad-narodowosciowy-nasza-wiare-katolicka-rozb

Radio Maryja

W poniedziałek, 19 lipca, w Dziewieniszkach doszło do spotkania miejscowej ludności z posłanką na Sejm RP Anną Marią Siarkowską, z posłem na Sejm RL Czesławem Olszewskim oraz posłem do Parlamentu Europejskiego Waldemarem Tomaszewskim.

Spotkanie dotyczyło bulwersującej próby konserwatywno-liberalnej koalicji o umiejscowieniu ośrodka dla około tysiąca islamskich migrantów ekonomicznych w centrum miasteczka. Przypominamy, że 16 lipca na nadzwyczajnej sesji Rady Samorządu Rejonu Solecznickiego radni jednogłośnie opowiedzieli się przeciwko utworzeniu ośrodka dla islamskich migrantów ekonomicznych w Dziewieniszkach. Mimo tego minister Arvydas Anušauskas, całkowicie ignorując decyzję Rady oraz zdanie mieszkańców, próbuje prowokacyjnie narzucić swoją wolę.

Uzasadnione obawy mieszkańców

Licznie zebranych mieszkańców Dziewieniszek oraz okolic zatroskanych zaistniałą sytuacją powitała starosta gminy Czesława Marcinkiewicz. „Tak jak wczoraj zapowiadaliśmy, nasze kolejne spotkanie jest po to, by jeszcze raz wspólnie dzielić się naszą troską, naszym niepokojem, naszą biedą, która przyszła do nas niespodziewanie. Tutaj mają przyjść mieszkać ludzie, ale ludzie nam nieznajomi, ludzie nie wiadomo jakiego pochodzenia, nie wiadomo z jakich krajów, którzy przyszli tutaj nie wiadomo z jakim celem. Ma ich być o wiele więcej niż nas. Mają mieszkać obok naszych szkół, obok naszych domów” – wyraziła obawy mieszkańców starosta Dziewieniszek. „Nikt nie daje nam odpowiedzi. Nie mamy żadnych informacji z rządu. Kiedy? Kto? Jak? Dlaczego? Dlatego próbujemy swoimi własnymi siłami walczyć o nasze prawa” – dodała starosta, ubolewając nad totalnym ignorowaniem woli mieszkańców przez konserwatywno-liberalny rząd. Czesława Marcinkiewicz przypomniała także, że w kwestii migrantów odbyło się spotkanie mieszkańców, w którym uczestniczył mer rejonu solecznickiego Zdzisław Palewicz oraz posłanka na Sejm RL Beata Pietkiewicz, a także spotkanie z mediami. W niedzielę powołano także komitet samoobrony, którego członkowie pikietowali w poniedziałek przy Ministerstwie Spraw Wewnętrznych.

Najważniejsza jest solidarność Polaków na całym świecie i determinacja miejscowej ludności

Starosta Dziewieniszek przywitała przybyłego na spotkanie europosła Waldemara Tomaszewskiego: „Dzisiaj spotykamy człowieka, który jest z nami na dobre i na złe od wielu lat. Serdecznie witamy posła do Parlamentu Europejskiego, prezesa Akcji Wyborczej Polaków na Litwie-Związku Chrześcijańskich Rodzin i Związku Polaków na Litwie”. Waldemar Tomaszewski przedstawił wszystkim zgromadzonym osoby, które przybyły na spotkanie, by wesprzeć i pomóc mieszkańcom w ich walce: posłankę na Sejm RP Annę Marię Siarkowską oraz posła do PE VI kadencji dr. Bogusława Rogalskiego, posła na Sejm RL Czesława Olszewskiego, radnego rejonu wileńskiego Edmunda Szota, radnego rejonu solecznickiego Jarosława Wojciechowicza oraz księdza Ryszarda Halwę, wydawcę portalu prawy.pl. „Będziemy starali się wciągnąć w tę pomoc jeszcze większe rzesze naszych sympatyków, a mamy ich sporo” – zapewnił prezes AWPL-ZChR i ZPL oraz poinformował zebranych, że w rozmowie telefonicznej szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Michał Dworczyk, zapewnił go, iż dziś odbędzie rozmowę z premierem Polski Mateuszem Morawieckim, który z kolei ma odbyć rozmowę z premier Litwy. Europoseł podkreślił, że należy zrobić wszystko, by decyzje, które zapadły zostały zmienione, gdyż „jest to zorganizowana akcja po obu stronach granicy litewsko-białoruskiej, to jest polityka. Obecne władze landsbergistowskie robią wszystko, by przy tej okazji tutaj nam na Wileńszczyźnie zaszkodzić”. Pogratulował założenia samoobrony, gdyż, jak podkreślił, bardzo istotna jest determinacja miejscowej ludności. Zaznaczył też, że to nie jest problemem jedynie Dziewieniszek czy rejonu solecznickiego, ale całej Wileńszczyzny. Podkreślił też wagę solidarności wszystkich Polaków, których mieszka na świecie 60 milionów – 40 milionów w Polsce, 20 poza granicami Macierzy. Przypomniał, że wcześniej niejednokrotnie były organizowane pełne determinacji akcje jak np. te w latach 2011-2015 w obronie polskiego szkolnictwa, „ale udało się to zrobić w jedności, kiedy cała Wileńszczyzna i rząd Polski stanęły murem i ja myślę, że nie inaczej będzie i tym razem”, choć, jak zaznaczył, będzie to trudna i żmudna batalia, której nie da się załatwić jednym spotkaniem. „Bardzo wyraźnie chcę Was zapewnić, że przyłożymy maksimum wysiłku, żeby Was obronić i nie może być mowy o żadnej kalkulacji: uda się czy nie uda? Na to bezprawie nigdy nie będzie zgody – ani dzisiaj, ani jutro, ani za miesiąc. Będziemy o Wasze słuszne prawa walczyli tak jak walczyliśmy o szkoły, nawet 5 lat walczyliśmy, ale wygraliśmy” – podkreślił lider polskiej społeczności na Litwie Waldemar Tomaszewski.

„Polska Was nie zostawi”

Następnie głos zabrała posłanka na Sejm RP Anna Maria Siarkowska, która zwracając się do mieszkańców zdeterminowanych, by bronić swojej miejscowości, zaznaczyła, że Polska udzielając pomocy Litwie w związku z kryzysem migracyjnym, nie miała pojęcia, że migranci mają być ulokowani na terenach zwarcie zamieszkałych przez polską mniejszość narodową. „Tego rodzaju decyzja może bardzo mocno zdestabilizować życie w tym miejscu, zdezorganizować je i uniemożliwić normalne funkcjonowanie” – mówiła. Posłanka wyraziła też zrozumienie do niepokoju mieszkańców Dziewieniszek: „Rozumiem Państwa obawy, sama jestem mamą 4 dzieci i wiem, że Państwo się o swoje dzieci martwią, martwią się o ich przyszłość”. Siarkowska zapewniła, że „Polska Państwa nie zostawi, my się o Państwa upomnimy”. Posłanka powiedziała też, że rozmawiała już w polskimi władzami, informowała o zaistniałej sytuacji i wyraziła przekonanie, że władze odpowiednio zareagują. Zobowiązała się również do informowania w Macierzy o sytuacji Rodaków na Wileńszczyźnie.

Zdecydowane wsparcie posłów z ramienia AWPL-ZChR

Poseł na Sejm RL Czesław Olszewski na wstępie wyraził uznanie dla mieszkańców Dziewieniszek i okolicznych miejscowości, że nie są obojętni wobec zaistniałej sytuacji, że zrezygnowali ze swoich spraw osobistych i pojawili się na tym spotkaniu. Zapewnił też o wsparciu ze strony wszystkich posłów z ramienia AWPL-ZChR. „Czesław Olszewski, Beata Pietkiewicz i Rita Tamašunienė, będziemy o tym głośno mówić i mówimy. Ostatnio napisaliśmy list do prezydenta, niech tak zareaguje jak powinien prezydent zareagować, gdyż na tej Ziemi rzeczywiście dzieje się nie najlepiej” – mówił. „Mimo sił jakie działają przeciwko nam, pójdziemy do przodu” – dodał. „Musi być dyskusja z nami, władzą miejscową, z ludem i wtedy wszystko będzie dobrze. To naród decyduje” – zaakcentował. Zdaniem Czesława Olszewskiego, skoro władzę na Litwie mają partie konserwatywne i liberalne, to merowie tych ugrupowań powinni w swoich samorządach rozlokować migrantów.

Mniejszości narodowe powinny być pod szczególną ochroną

Bogusław Rogalski, poseł do PE VI kadencji, prezes Zjednoczenia Chrześcijańskich Rodzin zapewnił o swoim wsparciu i potwierdził, że sytuacja jest trudna i niebezpieczna, gdyż od lat pracuje w Parlamencie Europejskim i widzi do czego niekontrolowane lokowaniem migrantów doprowadziło w takich krajach jak Grecja czy Niemcy. „To są ludzie, którzy nie uciekają od konfliktów zbrojnych, to są ludzie, którzy mają nieść ich kulturę, islamską, obcą, na teren Europy i na to zgody być nie może” – zaznaczył. Bogusław Rogalski, który od lat jest w PE doradcą zajmującym się polityką wschodnią, doradza także grupie europarlamentarnej ds. relacji z Białorusią szczególną uwagę zwrócił na prawa mniejszości narodowych. „Jako wspólnota macie prawo upominać się o bezpieczeństwo swoje, swoich rodzin, swojej Ziemi i swojej miejscowości. Nikt nie może Wam narzucić siłą rozwiązań, których Wy tutaj nie akceptujecie, bo jest to niezgodne z prawem międzynarodowym, a zwłaszcza z Konwencją Ramową Rady Europy o ochronie mniejszości narodowych, która mówi wprost, że tereny, na których mieszka mniejszość narodowa w sposób zwarty, muszą być traktowane w sposób wyjątkowy, a ludność tam mieszkająca musi podlegać specjalnej ochronie. Nie może być tak jak tutaj, w Dziewieniszkach, że przybędzie ponad dwukrotnie więcej nachodźców muzułmańskich niż jest mieszkańców, bo to zdestabilizuje lokalną wspólnotę, to zagrozi Waszemu bezpieczeństwu” – podkreślił. Dr Rogalski zapewnił, że jako doradca w PE, zrobi wszystko, aby tę kwestię nagłośnić, poinformuje wszystkich europosłów o sytuacji na Wileńszczyźnie i dyskryminujących działaniach litewskiego rządu niezgodnych z ochroną mniejszości narodowych.

Rolnicy z rejonu solecznickiego gotowi walczyć o wspólną sprawę nawet blokując drogi

Radny rejonu solecznickiego z ramienia AWPL-ZChR Jarosław Wojciechowicz zapewnił o wsparciu ze strony rejonowych rolników, którzy gotowi są pełnić dyżury i organizować blokady na drogach, tak by nie dopuścić do przewożenia migrantów na teren Dziewieniszek. „Rozmawiałem z rolnikami z Kamionki, z Ejszyszek, z Solecznik. Mamy potężne ciągniki, mamy dobre samochody, jeżeli potrzebne będą jakieś dyżury, trzeba to organizować i już to trzeba robić, trzeba blokować” – podkreślił determinację mieszkańców całego rejonu w obronie dziewieniszczan. Ksiądz Ryszard Halwa udzielił wszystkim zebranym błogosławieństwa „na tę walkę o dobro, o prawdę, o Wasze rodziny, żeby były spokojne, o Wasze dzieci”. Ksiądz Halwa zadeklarował również chęć pomocy mieszkańcom Dziewieniszek. „Choć nie możemy się tutaj z Wami do tego protestu przyłączyć, będziemy to robić w Polsce” – zadeklarował, a następnie w geście solidarności z Rodakami na Litwie ucałował Ziemię Wileńszczyzny. Po spotkaniu uczestnicy udali się w miejsce, gdzie władze centralne nie zważając na protesty mieszkańców chcą ulokować migrantów, a następnie spotkali się w Solecznikach z merem rejonu, z którym omówili bieżącą sytuację.

Tekst i zdjęcie za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/poslowie-litwy-polski-i-parlamentu-europejskiego-w-obronie-mieszkancow-dziewieniszek

Radio Maryja

To tak, jakby Żydom narzucać islam – zbrodnia. Podobnie narzucać chrześcijanom geneder to jest zbrodnia, to jest absolutny brak tolerancji, to jest prześladowanie religijne – to o narzucaniu ideologii gender chrześcijanom mówił w rozmowie z Redakcją Informacyjną Radia Maryja ks. prof. Dariusz Oko, publicysta i wykładowca Uniwersytetu Papieskiego w Krakowie.

Włoski Senat proceduje ustawę mającą przeciwdziałać dyskryminacji ze względu na płeć, płeć społeczno-kulturową (gender), orientację seksualną czy niepełnosprawność. Choć ustawodawcy zarzekają się, że nie będzie ona godzić w wolność słowa, to jednak budzi ona uzasadnione obawy, bowiem gdy nowe prawo przejdzie, za „czyn homofobiczny” będzie można nawet trafić do więzienia. Zdaniem ks. prof. Dariusza Oko jest to kolejny przejaw neomarksizmu. – Ludzie pozbawieni wiary muszą mieć jakąś namiastkę wiary, jakąś inną ideologię, inną wiarę, bo marksizm był właściwie pseudoreligią – zwrócił uwagę duchowny.

Choć dawny „czerwony” marksizm został zastąpiony nowym – „różowym” lub „tęczowym” – to jego założenia nadal są te same. – Tym ludziom chodzi o władzę absolutną nad światem, uważają się za najmądrzejszych ze wszystkich, dlatego że wyznają taką ideologię – podkreślił rozmówca Radia Maryja. Wskazał, że obecnie marksizm zmienił sposób walki z „niewygodnymi” ludźmi z mordowania na demoralizację dzieci. – Żeby nie było ludzi zdolnych do wyznawania wiary, wyższych wartości. To jest ich metoda dzisiaj – zwrócił uwagę ks. prof. Dariusz Oko.

Jak zaznaczył, hasła takie jak przeciwdziałanie homofobii to tylko fasada. W rzeczywistości chodzi – tak jak w przypadku marksizmu „czerwonego” – tylko o władzę i to władze totalną. – Schematy są te same. Wcześniej wmawiali robotnikom, chłopom, że jak zrobią rewolucję, to będzie raj na Ziemi, a teraz starają się to samo zrobić na karkach grup osób o różnych orientacjach seksualnych, wmawiając im, że oni ich wyzwolą, uszczęśliwią – mówił duchowny.

Ustawy, takie jak ta, którą chcą przeforsować neomarksiści we Włoszech, są kolejnym wcieleniem aktów prawnych wymierzonych we „wrogów ludu” i mają na celu to samo co one: walkę z ludźmi myślącymi inaczej. – Mówią tak dużo o tolerancji, domagają się tolerancji dla siebie, a nie mają w ogóle tolerancji dla innych. Innych chcą pozamykać w więzieniach, całkowicie wyłączyć z debaty publicznej. To jest kolejny przykład przestępczego, zbrodniczego działania, którego się dopuszczają – wskazał ks. prof. Dariusz Oko. Procedowana we Włoszech ustawa spotkała się z reakcją ze strony Stolicy Apostolskiej.

– Rewolucja się rozpędza. Rewolucja genderowa jest coraz mocniejsza i chce nas totalnie zniewolić. Trzeba sobie z tego zdawać sprawę – podkreślił rozmówca Radia Maryja. Zaznaczył, że ideologia gender jest nie do pogodzenia z chrześcijaństwem. – To tak, jakby Żydom narzucać islam – zbrodnia. Podobnie narzucać chrześcijanom geneder to jest zbrodnia, to jest absolutny brak tolerancji, to jest prześladowanie religijne. Trzeba sobie z tego zdawać sprawę. To jest niszczenie religii przemocą państwową i dlatego też Stolica Apostolska protestuje – mówił kapłan. Dodał, że neomarksiści odpowiedzialni za gender są największymi wrogami chrześcijaństwa. – To są śmiertelni wrogowie Chrystusa, Boga, Matki Bożej – stwierdził.

Tekst i zdjęcie za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/tylko-u-nas-ks-prof-d-oko-o-narzucaniu-ideologii-gender-chrzescijanskim-spoleczenstwom-to-absolutny-brak-tolerancji-i-przesladowanie-religijne

Czcigodny
Ojciec Tadeusz Rydzyk CSsR

Wielce Szanowny Ojcze Dyrektorze!

Z okazji jubileuszu 50. rocznicy wieczystych ślubów zakonnych i święceń kapłańskich pragnę złożyć Ojcu serdeczne gratulacje i najlepsze życzenia. Życzę wielu łask Bożych na obranej przez Ojca, obfitującej w tyle wspaniałych dzieł, drodze służby Kościołowi, Rodakom i Rzeczypospolitej.

Trudno wyobrazić sobie polską rzeczywistość duchową i społeczną bez ogromnego wkładu wniesionego w ostatnich dziesięcioleciach przez Ojca Dyrektora. Już niedługo będziemy obchodzić jubileusz 30-lecia działalności Radia Maryja. Rozgłośnia, założona i kierowana przez Ojca Dyrektora, szybko stała się najważniejszą, o największym zasięgu, katolicką stacją radiową w naszym kraju. Szczególna rola tej rozgłośni polega na tym, że pozwoliła ona w pełni wybrzmieć głosowi milionów Polaków wiernych tradycyjnym wartościom, a jednocześnie połączyła w kręgu modlitwy i otoczyła troską osoby samotne, często marginalizowane, dając im poczucie podmiotowości i zakorzenienia w polskiej wspólnocie.

Równie doniosłe znaczenie mają zainicjowane przez Ojca (fot. Wikipedia) kolejne przedsięwzięcia medialne: gazeta „Nasz Dziennik” oraz Telewizja Trwam, która prężnie rozwinęła się pod Ojca kierownictwem. Wartościowy wpływ na polskie życie wywiera także Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, której zawdzięczamy pomnażanie profesjonalnych kwalifikacji i formowanie patriotycznych postaw wśród młodych pokoleń Polaków. Wreszcie, ten nowoczesny program ewangelizacji poszerzony został o produkcję filmową, zainaugurowaną obrazem kinowym Zerwany kłos o bł. Karolinie Kózkównie. Pragnę również pogratulować pięknego dzieła, jakim jest toruńskie sanktuarium pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i świętego Jana Pawła II. To świątynia, która zajmuje szczególne miejsce na duchowej mapie Polski, a także w przestrzeni polskiej pamięci – ważną część jej symboliki stanowią tablice ku czci licznych Polaków, którzy z narażeniem życia ratowali Żydów w czasie II wojny światowej. Uważam to za bardzo istotne dla obrony prawdy o naszej historii i dobrego imienia Polski i Polaków w oczach świata.

Wydaje się wprost nie do uwierzenia, że tyle dokonań może być efektem wizjonerskiej aktywności jednego człowieka. Jestem pod wrażeniem zasług Ojca Dyrektora dla Kościoła i Polski. Bo chociaż wszystkie te dzieła stworzone zostały staraniem wielu osób i środowisk, to nie powstałyby one, gdyby nie inspirujące idee, wytężona praca organizacyjna i osobisty charyzmat Ojca Dyrektora, łączący ludzkie wysiłki.

Serdecznie dziękując za wszystkie dary Ojca posługi, raz jeszcze gratuluję pięknego jubileuszu. Życzę nieustającej opieki Matki Bożej, dużo zdrowia, wielu sił i wszelkiej pomyślności. Jestem przekonany, że dzięki niewyczerpanej energii Ojca Dyrektora wielkie toruńskie dzieło będzie się nadal rozwijać. Proszę przyjąć moje serdeczne pozdrowienia.

Z wyrazami głębokiego szacunku i sympatii,

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej
Andrzej Duda

Tekst za: https://www.prezydent.pl/aktualnosci/wypowiedzi-prezydenta-rp/inne/art,1635,list-do-ojca-tadeusza-rydzyka-z-okazji-50-lecia-slubow-zakonnych-i-kaplanstwa.html

Radio Maryja

Trwają polityczne łowy Szymona Hołowni w Sejmie. Lider Polski 2050 próbuje za wszelką cenę stworzyć swój klub parlamentarny. Nowy szyld przyciąga głównie parlamentarzystów Koalicji Obywatelskiej, którzy obawiają się, że jej dni są już policzone.

Na polskiej scenie politycznej nie od dziś pojawiają się transfery polityczne. Obecnie głównym kierunkiem migracji jest ugrupowanie Polska 2050. – My w Polsce 2050 chcemy iść w poprzek podziałów konstruujących starą scenę polityczną. Chcemy zupełnie inaczej myśleć również o stronie opozycyjnej – powiedział lider klubu Polska 2050. Szymon Hołowania ma już w Sejmie koło poselskie. Wczoraj dołączył do niego prof. Wojciech Maksymowicz, który niedawno rozstał się ze Zjednoczoną Prawicą. Polsce 2050 brakuje wciąż dziewięciu posłów, aby powołać klub i zyskać większe przywileje w Sejmie. Nie wykluczone, że w realizacji tego planu pomogą Szymonowi Hołowni posłowie uciekający z tonącej Platformy Obywatelskiej.

– Mamy w tej chwili duże ruchy, jeżeli chodzi o przechodzenie posłów. Ubywa posłów Koalicji Obywatelskiej, którzy zasilają formację pana Szymona Hołowni. Mamy taki okres przedwyborczy, chociaż do wyborów jest jeszcze daleko, to zauważamy już profilowanie koalicji – ocenił Andrzej Szlachta, poseł Prawa i Sprawiedliwości.

Transfer do nowej partii może być szansą dla posła na poprawę swojej pozycji w kolejnych wyborach – mówił Mariusz Sieraczkiewicz, specjalista ds. mediów. Rodzą się jednak wątpliwości o uczciwość takiego polityka wobec swoich wyborców. – Na pewno jest to nie fair w stosunku do wyborcy, bo wyborcy w przypadku wyborów parlamentarnych głosują na nazwisko, ale to nazwisko przede wszystkim utożsamiają z partią – wyjaśnił Mariusz Sieraczkiewicz.

Ruch Szymona Hołowni zyskuje w sondażach. Przegonił już Platformą Obywatelską i pretenduje do bycia największą partią opozycyjną. Poszukiwanie alternatywy do istniejących formacji jest naturalnym zachowaniem wyborców – przypomniał socjolog, dr Mirosław Boruta Krakowski. – Znamy dotychczasowy skład sceny politycznej. Wiemy, czym te partie polityczne są i szukamy niszy, która może dać nam przyszłość i ta nisza, co ciekawe, nie jest jeszcze ubrudzona władzą – poinformował dr Mirosław Boruta Krakowski.

Tymczasem w Ruchu Szymona Hołowni są członkowie poprzednich rządów. Joanna Mucha była ministrem w gabinecie Donalda Tuska, a Wojciech Maksymowicz był członkiem gabinetów Jerzego Buzka i Mateusza Morawieckiego. Szymon Hołownia próbuje połączyć wodę z ogniem – przyznał Krzysztof Paszyk, poseł PSL. – Będzie to wymagało połączenia lewicowych poglądów Joanny Muchy i praktykującego katolika Szymona Hołowni, co z tej mieszanki wyjdzie, zobaczymy – powiedział Krzysztof Paszyk.

Ruch Szymona Hołowni próbuje zaistnieć na politycznej scenie podobnie tak, jak Ruch Palikota czy Nowoczesna. Ugrupowanie Ryszarda Petru, które miało być alternatywą dla Platformy Ostatecznie, zostało przez nią wchłonięte. Z kolei Janusz Palikot cały czas wspierał rząd PO-PSL. – Moim zdaniem Szymon Hołownia przyciąga nowością. Nie ma sprecyzowanych poglądów. Raczej przyciąga tym, że ich nie ma – ocenił socjolog.

Szymon Hołownia regularnie zgłasza nowe propozycje, aby przekonać do siebie Polaków. Niektóre jednak nie brzmią zbyt poważnie. – Każdy będzie miał lekarza odpowiedzialnego, w którego interesie będzie dzwonić do was i sprawdzać, czy jesteście zdrowi, a nie, że wy będziecie dzwonić i opowiadać mu, że jesteście chorzy – mówił Lider koła Polska 2050.

Marcin Kierwiński z Platformy Obywatelskiej nie obawia się Ruchu Polska 2050. – Z nowością jest tak, że ona przemija. Dane ugrupowanie jest nowe, a później przestaje być nowe. Jeśli to byłby jedyny mechanizm spajający u pana Szymona Hołowni, to znaczy, że ten efekt nowości minie – wyjaśnił Marcin Kierwiński, poseł Platformy Obywatelskiej.

Nowej siły nie bagatelizuje prezes partii rządzącej. Jarosław Kaczyński mówił wprost: To próba kolejnej przebieranki środowisk, których wspólnym mianownikiem jest nienawiść do Prawa i Sprawiedliwości, a wcześniej do Porozumienia Centrum. „To przecież kolejny z ośrodków utworzony przez realnych mocodawców stojących na drugim czy trzecim planie. Podejmują takie działania zawsze, gdy dochodzą do wniosku, że dotychczasowy system jest zagrożony, a ci, którzy go dotychczas bronili na poziomie politycznym, słabną” – wskazał Jarosław Kaczyński, prezes Prawa i Sprawiedliwości.

W ostatnich sondażach poparcie dla Platformy Obywatelskiej deklaruje 16 proc. badanych. Ruch Szymonowa Hołowni może liczyć nawet na 23 proc. Wszystko zweryfikują jednak wybory, które zgodnie z planem powinny się odbyć w 2023 roku.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/lider-polski-2050-probuje-za-wszelka-cene-stworzyc-swoj-klub-parlamentarny

Radio Maryja

Opozycja wspólnie ze sprzyjającymi jej mediami podważa konieczność szerokiej ochrony wicepremiera i prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego. Pojawiają się sugestie, że zaangażowanie do niej służ państwowych jest zbędne...

Dom Jarosława Kaczyńskiego jest regularnie celem różnego rodzaju prowokacji i ataków (...) Przez kilka miesięcy regularnie miejsce zamieszkania lidera Prawa i Sprawiedliwości było blokowane przez uczestników proaborcyjnych protestów... Od lat są formułowane groźby pod adresem Jarosława Kaczyńskiego. W październiku 2010 roku do łódzkiego biura Prawa i Sprawiedliwości wtargnął Ryszard Cyba, który zamordował Marka Rosiaka. Przestępca po zatrzymaniu przyznał, że chciał zabić Jarosława Kaczyńskiego.

"Jeżeli to co się dzieje jest problemem dla opozycji i dla mediów związanych z opozycją to jest to ich problem. Natomiast z punktu widzenia państwa polskiego jest to absolutnie prawidłowa i konieczna działalność" wskazuje doktor Mirosław Boruta Krakowski.

Oskarżenia o nadmierną ochronę Jarosława Kaczyńskiego to nie tylko absurd, ale powtórka z historii, mówi marszałek Antoni Macierewicz: "Pamiętamy jak to było dziesięć, jedenaście, dwanaście lat temu, jak atakowano pana prezydenta Lecha Kaczyńskiego, jak wzbudzano nienawiść, jak podważano właśnie kwestie jego bezpieczeństwa"...

Fragmenty tekstu i zrzuty ekranowe za: https://www.facebook.com/154433351246841/videos/207476164339068

Radio Maryja

Obowiązujące obostrzenia związane z pandemią przedłużone do 18 kwietnia – poinformował dziś minister zdrowia Adam Niedzielski. Szef resortu wskazał na trudną sytuację w szpitalach.

Resort zdrowia odnotował dziś (7 kwietnia 2021 roku - dop. Redakcji KN) 14 tys. 910 nowych zakażeń wywołanych koronawirusem i 638 zgonów. Sytuacja w szpitalach nadal jest trudna. W związku z tym obostrzenia, które pierwotnie miały obowiązywać do 9 kwietnia, zostają przedłużone o ponad tydzień. – Podjęliśmy decyzję, że obostrzenia, które w tej chwili obowiązują, zostają przedłużone o kolejny okres. Chcemy, żeby był to czas, który obejmuje kolejny weekend, czyli przedłużenie zasad bezpieczeństwa będzie obowiązywało do 18 kwietnia – poinformował Adam Niedzielski. Minister zapowiedział także kierunki ewentualnego luzowania obostrzeń. – Mam nadzieję – i tutaj podzielam punkt widzenia pana ministra Piontkowskiego – że jeszcze w kwietniu przedszkola i klasy I-III wrócą do nauczania: przedszkola w trybie zwykłym, a klasy I-III co najmniej trybie hybrydowym – wyjaśnił Adam Niedzielski.

Do końca miesiąca Polska otrzyma 5 mln 300 tys. dawek szczepionek. Wszystkie są zaplanowane i rozdysponowane – mówił pełnomocnik rządu ds. Narodowego Programu Szczepień Michał Dworczyk. Drugi kwartał będzie oznaczał przyspieszenie w procesie szczepienia Polaków. – Powiększamy liczbę punktów, w których odbywać się będą szczepienia. Od kilku tygodni pracujemy z samorządowcami, którzy będą tworzyć na terenie swoich gmin punkty szczepień – zaznaczył Michał Dworczyk.

W kraju powstanie więcej punktów szczepień, m.in. w aptekach czy zakładach pracy. Na szczepienie nie będzie kwalifikował wyłącznie lekarz. Każda osoba, która będzie chciała się zaszczepić, będzie musiała wypełnić formularz. W Warszawie możliwe jest szczepienie nawet 200 tys. osób tygodniowo – podkreśliła wiceprezydent Warszawy Renata Kaznowska. – W związku z tym, że od 19 kwietnia mamy rozpocząć szczepienia masowe, dlatego zostaliśmy poproszeni o to, abyśmy tworzyli takie punkty. Założenie z wytycznych jest jedno: miasto powyżej 50 tys. ma zorganizować takich punktów niemniej niż dwa, więc zdecydowaliśmy, że w Warszawie otworzymy ich aż 13 – dodała.

Tymczasem przebieg narodowego programu szczepień szeroko krytykuje opozycja. – Ten rząd używa szczepionek, które nie są ich własnością, które zostały wynegocjowane przez Unię Europejską. To największe i najbogatsze państwa UE podzieliły się dostępem do szczepionki z takimi krajami jak Polska – stwierdziła Agnieszka Pomaska, poseł Koalicji Obywatelskiej.

Kontrolę poselską w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów przeprowadziły posłanki Lewicy. Jej przebieg nie przyniósł żadnych skutków. – Panie myliły podstawowe pojęcia i podstawowe podmioty funkcjonujące w ramach administracji rządowej – wskazał Michał Dworczyk.

Opozycja jest przekonana, że krytyką zdobędzie nowy elektorat, ale to może być złudne – zaznaczył socjolog Mirosław Boruta Krakowski. – Powiedzmy sobie, że opozycja mówiąc słowami klasyka, tkwi w mylnym błędzie, dlatego że o wiele bardziej docierają do ludzi pomysły na przyszłość i to jeszcze pomysły konstruktywne – dodał.

Proces szczepień jest konieczny do uzyskania społecznej odporności. W Polsce przynajmniej jedną dawkę szczepionki otrzymało 4 mln 600 tys. osób. Ponad 2 mln z nich przyjęło drugą dawkę preparatu.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/restrykcje-przedluzone-do-18-kwietnia

Radio Maryja

Przedłużająca się nauka zdalna odbija się na kondycji dzieci i młodzieży. Wciąż nie wiadomo, kiedy wrócimy do normalnego życia. Potrzebna jest jednak już teraz pilna odpowiedź ze strony resortu edukacji i nauki. Powstaje program, który ma nadgonić braki uczniów.

Dzieci z klas 1-3 po feriach wróciły do szkolnych ławek, ale tylko na chwilę. Od 22 marca decyzją rządu edukacja znów odbywa się za pomocą internetu. – Wszystko, co dzisiaj mają przekazywane w ramach zdalnego nauczania, to jest tylko jakiś fragment informacji, które powinni uzyskać – mówi małopolska kurator oświaty, Barbara Nowak. W zdobywaniu wiedzy podczas nauki zdalnej u wielu dzieci brakuje skupienia. – W momencie, kiedy powinni uważać, bardzo często spora grupa uczniów zajmuje się zupełnie czymś innym niż lekcje – zauważa Barbara Nowak.

Mówią o tym sami uczniowie, zgłaszają to rodzice. Problemem jest też m.in. brak aktywności fizycznej dzieci. – Nie w każdym domu jest ogródek, gdzie dziecko może sobie spokojnie i bezpiecznie pobiegać i się poruszać. Nie każdy dom jest wyposażony w orbitrek czy innego rodzaju urządzenia do ćwiczeń fizycznych – wskazuje socjolog, dr Mirosław Boruta Krakowski.

W nauczaniu, ale i wychowaniu dzieci, dużą rolę odgrywał bezpośredni kontakt nauczyciela z dzieckiem. Kontakt, którego teraz nie ma. Są za to u wielu uczniów spore zaległości. – Zaległości większości dzieci sięgają wręcz roku – informuje Barbara Nowak.

Nauka zdalna dała szansę wielu rodzicom. – Być może rodzice zobaczyli – w godzinach, w których nie widzieli prawie nigdy poza wakacjami czy feriami – że są dzieci, zobaczyli ich problemy, zobaczyli, jak dzieci się uczą i czego się uczą. To mogą być ciekawe doświadczenia, które mogą wpływać pozytywnie na relację rodziców i dzieci – zaznacza Mirosław Boruta Krakowski. Mocno jednak ucierpiały relacje rówieśnicze. Powrót dzieci do normalnej nauki stoi pod znakiem zapytania.

– Wszystko zależy od tego, jak będzie się rozwijać trzecia fala – czy ona będzie już odpływać, czy stosowanie się do rygorów i obostrzeń rzeczywiście będzie miało miejsce – mówi minister edukacji i nauki, Przemysław Czarnek. Minister Przemysław Czarnek nie wyklucza, że dzieci jeszcze w kwietniu stopniowo wrócą do szkolnych ławek. Taki powrót byłby rozłożony w czasie. W pierwszej kolejności do nauki stacjonarnej wróciłyby dzieci z klas 1-3. Resort edukacji i nauki szuka sposobu na nadrobienie zaległości, które są skutkiem nauki zdalnej. Proponuje program oparty o pięć filarów. – Dotyczą one zarówno wspomagania dzieci i młodzieży w wyrównywaniu wiedzy, która jest mniejsza ze względu na naukę zdalną, jak i program pomocy w odzyskaniu kondycji fizycznej, a także program opieki psychologicznej, zdrowotnej, okulistycznej – wyjaśnia minister Przemysław Czarnek. Jeśli program zadziała, będzie rozwijany także w kolejnych miesiącach i latach.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/ministerstwo-edukacji-i-nauki-opracowuje-program-pomocowy-dla-uczniow

Radio Maryja

Opozycja domaga się wstrzymania fuzji Orlenu i Lotosu. Z kolei Rzecznik Praw Obywatelskich próbuje zablokować zakup niemieckiego wydawnictwa Polska Press przez paliwowego giganta. Prezes Orlenu Daniel Obajtek zapowiada, że pomimo ataków nie zrobi kroku wstecz.

Od kilku tygodni posłowie opozycji prowadzą bojkot stacji benzynowych należących do polskiego koncernu PKN Orlen. „Pamiętajcie, nie tankujemy na Orlenie!' – napisał na Twitterze przewodniczący Nowoczesnej i poseł PO Adam Szłapka. Jak mówił poseł PiS Paweł Lisiecki, jest to działanie na szkodę państwa. – Jest to tak głupia akcja, która pokazuje, że politycy, którzy biorą w niej udział, kompletnie nie myślą w kategoriach propaństwowych – zaznaczył Paweł Lisiecki.

Opozycja protestuje przeciw połączeniu Orlenu i LOTOS-u. Na fuzję zgodziła się Komisja Europejska pod pewnymi warunkami. 80 proc. stacji Lotosu musi zostać sprzedane. – Ta wyprzedaż majątku narodowego jest przede wszystkim nieprzejrzysta i nietransparentna – stwierdziła poseł KO Agnieszka Pomaska. Z posłami opozycji chcieli rozmawiać przedstawiciele LOTOS-u. – Chciałbym tylko zaprosić Państwa do nas, do siedziby – powiedział rzecznik prasowy Grupy LOTOS Adam Kasprzyk. Zaproszenie nie zostało jednak przyjęte. Platforma Obywatelska przestrzega przed prywatyzacją LOTOS-u i przejęciem go przez kapitał rosyjski. Jednak Daniel Obajtek zapewnia, że połączenie LOTOS-u z Orlenem nie ma nic wspólnego z prywatyzacją.

– Łącząc dwie firmy, budujemy stabilny koncern multienergetyczny, który będzie mógł rozwijać polską gospodarkę, który będzie mógł konkurować z koncernami zagranicznymi – podkreślił prezes PKN Orlen. W 2010 roku politycy PO sami chcieli prywatyzacji Lotosu. Premier Donald Tusk zapewniał, że nie ma powodów, by blokować ewentualną sprzedaż Rosjanom. „Nie ma żadnej ideologicznej przesłanki, by mówić kategorycznie >>nie<< inwestorom z jakiegokolwiek kraju, także z Rosji. Nasi sąsiedzi są również od tego, abyśmy robili z nimi wspólne interesy” – twierdził ówczesny premier.

Orlen przejął niedawno firmę Ruch, zajmującą się kolportażem prasy. Koncern chce rozwijać sprzedaż detaliczną. Paliwowy gigant kupił też wydawnictwo Polska Press.
– Zwróćmy uwagę, że atak na prezesa Daniela Obajtka nastąpił wówczas, gdy już zostały kupione media, które znajdowały się do tej pory w niemieckich rękach – zwrócił uwagę socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski. Polska Press wydaje 20 dzienników lokalnych oraz kilkadziesiąt różnych tytułów prasowych. Prowadzi też pół tysiąca portali internetowych, z których korzysta 17 milionów użytkowników. Przejęcie spółki wydawniczej przez Orlen próbuje zablokować Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar.

„Kontrolowanie mediów przez państwo może naruszać prawo obywateli do wyrażania poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji” – napisał na Twitterze Adam Bodnar. Rzecznik złożył wniosek do sądu o uchylenie zgody prezesa UOKiK ws. zakupu Polska Press przez PKN Orlen. – Przypomnę, prezes UOKiK-u wydaje zgodę na dokonanie koncentracji w sytuacji, gdy nie istnieją obawy co do tego, że koncentracja doprowadzi do istotnego ograniczenia konkurencji na rynku i tak było w tym przypadku – tłumaczył prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Trwa skoordynowany atak na prezesa Orlenu – uważa prof. Zdzisław Winnicki z Uniwersytetu Wrocławskiego. – To ciąg dalszy przemysłu pogardy, który stosuje opozycja – szczególnie Platforma Obywatelska – już od 2005 roku. To także zazdrość z powodu osiągnięć, jakie ma za sobą prezes Daniel Obajtek – zaznaczył wykładowca Uniwersytetu Wrocławskiego. Prezes Orlenu Daniel Obajtek nie zamierza ulec naciskom. – Przez tydzień „Gazeta Wyborcza” obrzucała mnie błotem i atakowała w sposób haniebny. Dziś Platforma Obywatelska pokazała, o co jej naprawdę chodzi. Ten atak to zakrojona na szeroką skalę akcja. Tylko w czyim interesie? Na pewno nie w interesie Polski – ocenił szef Orlenu. Prezes Daniel Obajtek wytoczy prywatny pozew przeciwko „Gazecie Wyborczej”, która w swoich tekstach sugeruje, że złamał on prawo.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/ataki-na-prezesa-orlenu-2

Radio Maryja

W Rzeszowie dwóch młodych mężczyzn włamało się do kościoła, aby urządzić libację alkoholową. Sprofanowali świątynie i zniszczyli jej wyposażenie. Jeden z napastników pobił księdza proboszcza, który zjawił się na miejscu. Młodzi mężczyźni włamali się do zabytkowego kościoła na osiedlu Budziwój w Rzeszowie. W świątyni urządzili libację alkoholową. Poprzewracali drewniane ławki, połamali krzesła. Zniszczyli dwa ołtarze i powybijali szyby w oknach. Ubrudzili także swoją krwią posadzkę i ołtarz. Zaalarmowany o włamaniu na miejscu pojawił się ks. Mieczysław Lignowski, proboszcz parafii Matki Bożej Śnieżnej w Rzeszowie.

„Wnętrze kościoła zdemolowane. Wszędzie butelki po alkoholu, na ołtarzu stała butelka wódki. Dwaj młodzieńcy, którzy pokaleczyli się, wchodząc przez okna, uciekli do zakrystii. (…) Jeden z nich wrócił i zaatakował mnie, okładał mnie pięściami po głowie. Udało mi się wezwać policję” – poinformował ks. Mieczysław Lignowski.

W trakcie zatrzymania mężczyźni byli pijani. 18-letni Mikołaj K. i 20-letni Paweł S. zostali aresztowani na trzy miesiące. Usłyszeli zarzuty zniszczenia kościoła i jego wyposażenia, które jest zabytkowe, naruszenia miru domowego oraz kierowania gróźb karalnych pod adresem księdza i pobicia go. Grozi im nawet 8 lat więzienia. – W przeciągu niespełna tygodnia mamy do czynienia z drugim już takim poważnym aktem wandalizmu wobec świątyń. Przypomnę, że jeszcze w ubiegłym tygodniu miało miejsce podpalenie kościoła Świętego Krzyża na lubelskich Bronowicach – przypomniał dr Marcin Jakubczyk.

Motywy kobiety, która podpaliła kościół w Lublinie nie są znane. Grozi jej kara do 10 lat więzienia. We wtorek doszło do napaści na księdza prałata Adama Myszkowskiego w Wielkiej Woli-Paradyżu. 69-letni kustosz sanktuariom Pana Jezusa Wielkowolskiego z poważnym urazem głowy w stanie ciężkim trafił do szpitala. W środę parafianie wraz z księdzem biskupem Markiem Stolarczykiem modlili się w intencji swojego proboszcza.

W ostatnim czasie mamy do czynienia z medialną nagonką na księży – akcentował dr Mirosław Boruta Krakowski, socjolog. – Media, które są przede wszystkim w lewicowych rękach, robią wszystko, żeby zniszczyć autorytet Kościoła. To jest niesamowicie przykra sprawa szczególnie w naszym społeczeństwie, w którym ksiądz był zawsze ogromnym autorytetem dla społeczności lokalnej i takim autorytetem uniwersalnym – ocenił ekspert.

Do atakowania osób wierzących i kościołów namawiają też liderzy proaborcyjnych protestów.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/kolejne-ataki-na-ksiezy

Radio Maryja

Platforma Obywatelska rusza ze zbiórką podpisów pod inicjatywą ustawodawczą, która ma doprowadzić do likwidacji kanału informacyjnego telewizji publicznej. Szanse na powodzenie akcji są jednak bardzo małe.

Platforma Obywatelska w ciągu dwóch tygodni zebrała 7 tys. podpisów, aby założyć komitet inicjatywy ustawodawczej. Jego celem będzie złożenie w Sejmie obywatelskiego projektu ustawy likwidującej TVP Info. – Telewizję publiczną należy zbudować od nowa. Trzeba przywrócić standardy rzetelnego dziennikarstwa – stwierdził przewodniczący PO Borys Budka.

Aby inicjatywą zajął się Sejm, podpisać się pod nią musi co najmniej 100 tys. obywateli. Rodzą się wątpliwości, czy partii uda się zebrać takie poparcie w sytuacji, gdy jej pomysłu nie akceptują pozostałe siły opozycyjne. – Lewica nie poprze takiego projektu, ponieważ Lewica w swoim programie od zawsze ma utrzymywanie nadawcy publicznego – zwrócił uwagę poseł Lewicy Krzysztof Śmiszek. Przeciwni są również ludowcy. – Nie popieramy takiego pomysłu, dlatego że telewizja publiczna jest potrzebna – zaznaczył poseł PSL Mieczysław Kasprzak. Pomysły Platformy zmieniają się w zależności od tego, w jakim jest miejscu – mówił poseł Konfederacji Robert Winnicki. – Kiedyś była partią konserwatywną, dziś jest lewicową. Kiedyś była partią rządzącą, korzystała z mediów publicznych. Dziś jest w totalnej opozycji i dlatego chce je likwidować. Myślę, że PO zmieniłaby się, jak tylko – nie daj Boże – wróciłaby do władzy – wskazał.

Platformie będzie trudno zrealizować plan, jednak jest on w swoim założeniu bardzo niebezpieczny – stwierdził poseł PiS Jan Mosiński. – Jest to zamach na pluralizm mediów, można powiedzieć, że dzisiaj telewizja publiczna, a jutro inne niewygodne dla PO publikatory – powiedział polityk.

Platforma nie może się pogodzić nie tylko ze zmianą na scenie politycznej, ale również ze zmianami na rynku medialnym. – Za rządów PO przekaz telewizji publicznej, TVN-u, czy Polsatu były przekazami do siebie w miarę zbliżonymi i kompatybilnymi – zauważył politolog dr Aleksander Kozicki.

PO od lat zapowiada ponadto likwidację ważnych instytucji państwowych: IPN i CBA. – Ściganie przestępców to zadanie dla policji i służb, a nie dla polityków – stwierdził w 2016 roku Grzegorz Schetyna. – Zlikwidujemy IPN – zapewniał także wówczas polityk. Zapowiedzi Grzegorza Schetyny podtrzymuje jego następca, Borys Budka. – Z pewnością w tej formule IPN nie ma racji bytu – stwierdził obecny przewodniczący PO.

Propozycje Platformy są antypaństwowe – zauważył socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski. – Walka z państwem polskim w wykonaniu PO to chyba główny element programu, którego nie ma, ale jednak jest – skrytykował politolog. Nowe pomysły Platformy Obywatelskiej nie zwiększają jej poparcia w sondażach. Partia Borysa Budki traci wyborców i czuje oddech na plecach ugrupowania Szymona Hołowni.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/po-chce-likwidacji-tvp-info

Radio Maryja

Toruń, 5 lutego 2021 roku

Radio Maryja istnieje ponad 29. lat i przez cały czas musi zmagać się z różnego rodzaju atakami, które się pojawiają na różnych polach, z różnych stron. Te ataki przede wszystkim kierowane są bezpośrednio w osobę o. Tadeusza Rydzyka CSsR – Dyrektora Radia Maryja, który jest założycielem także innych instytucji, które mają za zadanie wspierać misję ewangelizacyjną Kościoła Katolickiego, formować pokolenia Polaków w duchu ewangelii i miłości Ojczyzny. W ostatnich tygodniach różnego rodzaju media usiłują przedstawić o. Tadeusza Rydzyka CSsR jako człowieka działającego ponad prawem, bardzo bogatego, otrzymującego od państwa Polskiego wielomilionowe dotacje, realizującego jakieś prywatne cele. Jest niemożliwe, aby w oświadczeniu odpowiedzieć na każdą manipulację i kłamstwo prezentowane w ostatnim czasie na forum różnych mediów.

Dlatego z całą stanowczością chcemy oświadczyć, że działania o. Tadeusza Rydzyka CSsR i instytucji z Nim związanych są zgodne z obowiązującym w Polsce prawem. O. Dyrektor jako zakonnik nie posiada żadnego osobistego majątku. Radio Maryja utrzymuje się tylko i wyłącznie z ofiar słuchaczy. Dotacje, które otrzymały WSKSiM, Fundacja Lux Veritatis, czy Geotermia były poprzedzone konkursami, w których jako podmioty zarejestrowane w Polsce miały prawo uczestniczyć (startować) i dzięki którym Państwo Polskie realizuje swoje strategiczne cele.

Muzeum „Pamięć i Tożsamość” imienia św. Jana Pawła II zostało powołane do istnienia przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, pana wicepremiera prof. Piotra Glińskiego i jest państwową instytucją kultury.

Nieprawdą jest, że o. Tadeusz Rydzyk CSsR zbierał pieniądze na ratowanie Stoczni Gdańskiej. Przy Radiu Maryja działał Społeczny Komitet Ratowania Stoczni Gdańskiej i Przemysłu Okrętowego, który został powołany przez wybitnych specjalistów, polskich inżynierów, ludzi związanych z gospodarską morską. To oni pełnili funkcje przewodniczących Komitetu i apelowali do słuchaczy Radia Maryja o wsparcie zagrożonej likwidacją Stoczni, która ostatecznie została sprzedana „Trójmiejskiej Korporacji Stoczniowej”. Zatem cel, na który były zbierane środki, stał się niemożliwy do osiągnięcia, dlatego znaczna ich część została zwrócona darczyńcom, natomiast były również osoby, które wyraziły wolę, by ich darowizny przeznaczyć na działalność i rozwój Radia Maryja.

Niniejszym pragniemy podkreślić, że wszystkie tego typu materiały medialne są przygotowywane bardzo nierzetelnie, manipulują faktami, cytowane wypowiedzi są wyrwane z kontekstu i mają za zadanie podważyć zaufanie do O. Tadeusza Rydzyka oraz dzieł, których jest współzałożycielem, a co za tym idzie doprowadzić do ich upadku. Odbieramy to jako przejaw walki ideologicznej o polską i katolicką tożsamość, o to jaka jest i będzie Polska w przyszłości.

o. Jan Król CSsR

Radio Maryja

Jest zgoda Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów na przejęcie spółki Polska Press przez PKN Orlen. Decyzję w tej sprawie wydał prezes Urzędu, Tomasz Chróstny.

W trakcie przeprowadzonego postępowania UOKiK wziął pod uwagę udziały rynkowe łączących się przedsiębiorców, wpływ na konkurencję i pozostałe czynniki przewidziane prawem antymonopolowym.

Spółki otrzymały zgodę na połączenie, ponieważ UOKiK uznał, że planowana transakcja nie zagraża konkurencji na żadnym z badanych rynków – wskazał prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, Tomasz Chróstny.

– W przypadku transakcji pomiędzy Orlenem a Polska Press mamy do czynienia z koncentracją wertykalną, zachodzącą pomiędzy podmiotami działającymi na różnych szczeblach obrotu prasy. W praktyce oznacza to, że działalność uczestników koncentracji się nie pokrywa. W analizie podaliśmy m.in. relację uczestników koncentracji w zakresie hurtowej dystrybucji gazet i działalności wydawniczej, a także wpływ koncentracji na rynki prasowe i reklamy regionalne. Zebrane dane potwierdzają, że planowana koncentracja nie wpłynie na konkurencję na rynku wydawniczym prasy lokalnej, na którym jest obecna Polska Press, a nie był dotychczas obecny Orlen. Zmianie ulegnie wyłącznie właściciel spółki Polska Press, zaś udziały rynkowe poszczególnych uczestników pozostają bez zmian – wyjaśnił Tomasz Chróstny.

Wniosek o zgodę na koncentrację spółek PKN Orlen i Polska Press wpłynął do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów 10 grudnia ubiegłego roku. Po tym, jak koncern ją otrzymał, może przystąpić do finalizacji transakcji. Wiceprezes Orlenu Jan Szewczak mówił w czwartek, że realnym terminem przejęcia Polski Press jest koniec lutego.

Tekst i zdjęcie za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/uokik-wyrazil-zgode-na-przejecie-przez-pkn-orlen-spolki-polska-press

Radio Maryja

Opozycja podważa wyrok Trybunału Konstytucyjnego rozszerzający prawną ochronę życia w Polsce. Lewica zorganizowała w Sejmie spotkanie w sprawie możliwych rozwiązań prawnych po opublikowaniu wyroku.

Nie milkną echa orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego w sprawie tzw. aborcji. Trybunał orzekł, że aborcja ze względu na podejrzenie ciężkiej choroby lub upośledzenia dziecka jest niezgodna z ustawą zasadniczą. W tej sprawie posłowie Lewicy, Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego debatowali w Sejmie. Chcą, aby temat możliwości zabijania dzieci trafił pod obrady Sejmu. – Wspólnie złożymy wniosek do pani marszałek Witek o niezwłoczne nadanie numerów druku i włączenie do porządku obrad najbliższego posiedzenia Sejmu wszystkich projektów złożonych przez kluby opozycyjne, które dotyczą praw reprodukcyjnych kobiet – powiedziała Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, poseł Lewicy.

Jednak wewnątrz PO nie ma ostatecznej decyzji, po której stronie stanąć: czy za aborcją na życzenie, czy też po stronie kompromisu aborcyjnego. Zdaniem byłego premiera Donalda Tuska, kompromis będzie polaryzował scenę polityczną i na pewno dla Platformy Obywatelskiej będzie obiektywnie problemem. „Bo tam są zwolennicy i kompromisu, i nawet bardziej konserwatywnego podejścia, i rosnące – jak sądzę – grono liberalizacji tego stanowiska” – zaznaczył Donald Tusk. Były lider PO, Grzegorz Schetyna, twierdzi, że nie będzie powrotu do tzw. kompromisu aborcyjnego. – Nie ma powrotu do tzw. kompromisu aborcyjnego, on został skutecznie zniszczony – wskazał Grzegorz Schetyna w radiu TOK FM. PO stoi też na stanowisku spisania nowej umowy społecznej ws. aborcji – wyjaśnił poseł tej partii Zbigniew Konwiński. – Potrzeba nam na nowo opisania zasad, na których może być w Polsce dokonywana aborcja – podkreślił Zbigniew Konwiński. Jeśli PO stanie po stronie aborcji na życzenie, może stracić kilku polityków. – Jeśli moja partia by powiedziała, że aborcja na życzenie jest ok, to mnie w takiej partii nie będzie – zaznaczył Ireneusz Raś, poseł PO.

Poseł zaapelował do swoich partyjnych kolegów o podjęcie działań zmierzających do przywrócenia tzw. kompromisu aborcyjnego. To pokazuje, że wizerunek PO zaczyna trzeszczeć – ocenił socjolog Mirosław Boruta Krakowski. – Trudno jest być w partii politycznej, która nie ma programu i właściwie za niczym się nie opowiada, bo wie, że jak się za czymś opowie, to ktoś jej nie będzie lubił. Lawirowanie Platformy, które kiedyś przez 8 lat dawało rezultaty, w tej chwili widać, że wychodzi bokiem – podkreślił Mirosław Boruta Krakowski.

Tak zwanego kompromisu aborcyjnego chce także PSL, który wychodzi z własnym projektem ustawy. – Propozycje, które są zawarte w tym projekcie, to powrót do kompromisu, jaki mieliśmy przez ponad 33 lata – tłumaczyła Bożena Żelazowska, poseł PSL. Z kolei Porozumienie Jarosława Gowina wpisuje się w prezydencki projekt dopuszczający aborcję w przypadku wady letalnej dziecka poczętego. – Ponieważ rozmawiał prezes partii Porozumienie, Jarosław Gowin, z panem prezydentem Andrzejem Dudą, który złożył taki projekt ustawy i jak najbardziej wpisujemy się w ten projekt i popieramy projekt złożony przez prezydenta Andrzeja Dudę – wskazała Magdalena Sroka, rzecznik Porozumienia.

Wsłuchując się w głosy polityków, wydaje się, że wyrok TK niczego nie zmienił. Tymczasem on jest jednoznaczny. Zabijanie dzieci poczętych z powodu podejrzenia ciężkiej choroby lub wady genetycznej jest zakazane – podkreśliła Laura Lipińska z Fundacji Życie i Rodzina. – Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 roku betonuje polskie prawo i dyskusje, które są toczone, są zupełnie jałowe, bo jest niemożliwe w tym momencie wprowadzić aborcję eugeniczną w Polsce – powiedziała Laura Lipińska.

Wciąż także czekamy na propozycje zmian w programie „Za Życiem”. Obowiązek szerokiej pomocy państwa dla rodzin z niepełnosprawnym dzieckiem nałożył na obóz władzy wyrok Trybunału Konstytucyjnego, ale troska o życie to nie tylko obowiązek państwa, ale każdego z nas. Hospicjum perinatalne to nie miejsce – jest to koncepcja objęcia całościową opieką rodziny, która otrzymuje diagnozę, że ich nienarodzone dziecko może umrzeć w każdej chwili. Polski model hospicjum został wprowadzony przez dr hab. n. med. Joannę Szymkiewicz-Dangel i dra hab. n. med. Tomasza Dangla. W odróżnieniu od wewnątrzszpitalnego modelu zapoczątkowanego w USA, od początku opierał się na współpracy między diagnostyką prenatalną a hospicjum domowym dla dzieci.

Tekst i zrzuty ekranowe: https://www.radiomaryja.pl/informacje/opozycja-podwaza-wyrok-tk-rozszerzajacy-prawna-ochrone-zycia-w-polsce

Radio Maryja

Sejm trzy razy podchodził do wyboru kandydata na nowego rzecznika praw obywatelskich. Większość sejmowa dwukrotnie odrzuciła kandydatkę lewicy i Platformy Obywatelskiej Zuzannę Rudzińską-Bluszcz. Prawnik była przedstawiana jako niezależny kandydat, jednak od lat współpracuje z Adamem Bodnarem, który nadal pełni obowiązki rzecznika.

21 stycznia większość sejmowa poparła ostatecznie kandydaturę profesora Piotra Wawrzyka, zgłoszoną przez Prawo i Sprawiedliwość. Wybór ten, zgodnie z przepisami, musi jeszcze zaakceptować Senat (...)

Profesor Piotr Wawrzyk może być pewny głosów polityków Prawa i Sprawiedliwości - mówi senator Jan Maria Jackowski: "jest kandydatem, który stwarza duże możliwości przed tym urzędem i mam nadzieję, że wynik tego głosowania w dniu jutrzejszym będzie pomyślny" (...)

Być może dla opozycji to najlepsze rozwiązanie, sugeruje wicemarszałek Senatu Marek Pęk: "ja się niepokoję, że taki stan pasuje opozycji sejmowej, że będą robić wszystko, żeby tego rzecznika praw obywatelskich nie wybrać, no bo dotychczasowy rzecznik, pan Adam Bodnar był tak naprawdę wielkim wsparciem opozycji w Polsce.

Przepisy nie przewidziały sytuacji w której wybór nowego rzecznika się przedłuża, przypomina doktor Mirosław Boruta Krakowski: "na tę chwilę najlepiej byłoby wybrać nowego rzecznika, no, ale skoro nie możemy wybrać, no to pewnie będą konieczne zmiany w prawie, co wtedy kiedy kończy się kadencja a nie ma następcy".

Pytanie do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie przepisu o pełnieniu obowiązków przez rzecznika praw obywatelskich po upływie jego kadencji do czasu objęcia stanowiska przez jego następcę skierowała grupa posłów Prawa i Sprawiedliwości. Trybunał zajmie się sprawą 10 marca.

Fragmenty tekstu i zrzuty ekranowe z materiałów Radia Maryja i Telewizji Trwam.

Radio Maryja

Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump ogłosił dzień 22 stycznia Narodowym Dniem Świętości Ludzkiego Życia. „Tego dnia świętujemy cud ludzkiej egzystencji i odnawiamy nasze postanowienie budowania kultury życia, w której każdy człowiek w każdym wieku jest chroniony, ceniony i kochany” – czytamy na stronie Białego Domu.

Decyzja przywódcy Stanów Zjednoczonych nawiązuje do wyroku Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych sprzed 50 lat, który uchylił stanowe przepisy zakazujące tzw. aborcji.

Donald Trump (fot. Wikipedia) wskazał, że wyrok ten spowodował śmierć ponad 50 milionów niewinnych ludzi.

Prezydent USA podkreślił w swojej decyzji, że każde życie ludzkie jest darem dla świata. Każdy człowiek, urodzony czy nienarodzony, młody czy stary, zdrowy czy chory, jest stworzony na święty obraz Boga – podkreślił Donald Trump.

W ocenie filozofa, wykładowcy akademickiego prof. Piotra Jaroszyńskiego, to niezwykła inicjatywa prezydenta USA, który chce przywrócić kulturę życia w Ameryce.

– Donald Trump (fot. www1.cbn.com) – czytamy – wzywa Kongres, aby połączył się z nim, broniąc i respektując godność każdego ludzkiego życia, również włączając w to tych, którzy są nienarodzeni. Wzywa naród amerykański, aby troszczył się o kobiety, które są niespodziewanie „przy nadziei” i aby adopcja pomogła dzieciom osamotnionym, osieroconym odnaleźć kochający dom. I wreszcie – to brzmi bardzo mocno – prosi „każdego obywatela tego wielkiego narodu”, aby wsłuchał się w ciszę spowodowaną utratą jednego pokolenia i następnie, by wzniosły się głosy w stronę tych, którzy zostali dotknięci aborcją, zarówno widzialną, jak i niewidzialną – mówi prof. Piotr Jaroszyński.

Narodowy Dzień Świętości Życia w USA ma swoją tradycję. Po raz pierwszy ogłosił go prezydent Ronald Reagan w 1984 r. Tradycja była podtrzymywana aż do prezydentury Baracka Obamy. Donald Trump powrócił do niej.

Tekst za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/prezydent-d-trump-oglosil-dzien-22-stycznia-narodowym-dniem-swietosci-ludzkiego-zycia-w-stanach-zjednoczonych

Radio Maryja

Ponad 700 mln zł pomocy z tarczy branżowej trafiło na konta firm dotkniętych restrykcjami – poinformował premier Mateusz Morawiecki. W trzecim kwartale do Polski trafiać mają środki z europejskiego Funduszu Odbudowy. Jednak przedsiębiorcy obecną pomoc uważają za niewystarczającą. O braku wsparcia w czasie kryzysu wywołanego pandemią mówią także rolnicy.

W poniedziałek kilkadziesiąt firm pomimo zakazu otworzyło swoje biznesy. Powodem są problemy finansowe. Z kontrolą wkroczyły do nich sanepid i policja. Niektórzy właściciele firm otrzymali mandaty za łamanie obostrzeń. Mandaty otrzymywali też klienci za nieprzestrzeganie zasad sanitarnych. Przedsiębiorcy i opozycja apelują o otwarcie gospodarki. – Jeśli nie będzie szybkiego przywrócenia działalności gospodarczej, to koszty, które my wszyscy poniesiemy i koszty które poniesie polska gospodarka, będą dużo większe niż wypłacane rekompensaty – oznajmił Krzysztof Żuk, prezydent Lublina.

Pomoc dla przedsiębiorców otwierających firmy zapowiada Konfederacja. Do Sejmu trafi projekt ustawy znoszący kary za otwarcie. Będzie też pomoc prawna. – Zapewniamy wsparcie przy postępowaniu przed sanepidem, policją, jak również w ewentualnym postępowaniu sądowym – zapowiedział Marcin Sypniewski, sekretarz Konfederacji.

Otwieranie firm niekoniecznie przełoży się na zyski – zauważył socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski. Społeczeństwo przyzwyczaiło się do przestrzegania zasad. – Wszyscy pragniemy normalności, ale wirus to nie jest normalny stan dla relacji międzyludzkich – dodał dr Mirosław Boruta Krakowski.

To otwierane firmy w dużej mierze odpowiadają za zakażenia – powiedział minister zdrowia Adam Niedzielski. – Zarówno branża gastronomiczna, jak i siłownie fitness – bo ten temat jest bardzo często podnoszony – są na szczycie podmiotów czy miejsc, gdzie potencjalnie dochodzi do ryzyka transmisji koronawirusa – wskazał szef Ministerstwa Zdrowia.

Firmy będzie trzeba otworzyć, gdyż przeciągające się wsparcie państwa może nadwyrężyć budżet – stwierdził Wojciech Gnat, ekonomista. – Wszystkie państwa Unii Europejskiej mają ogromne problemy finansowe. Polska jako jeden z nielicznych krajów radzi sobie z kryzysem całkiem dobrze – ocenił Wojciech Gnat.

Rząd chce odmrażania gospodarki – zapewniła wiceminister rozwoju Olga Semeniuk. Teraz aktualizowane są zasady bezpieczeństwa z ubiegłego roku. – Chcemy je maksymalnie wzmocnić, aby przedsiębiorcy mogli ochronić siebie, ale również klientów, którzy będą korzystali z danych usług – mówiła w TVP Info Olga Semeniuk.

Chodzi m.in. o dozwoloną liczbę osób w pomieszczeniu i punkty dezynfekcji rąk. Znoszenie restrykcji możliwe jest w lutym, ale zależy to od szybkości szczepień. – Jestem przekonany, że drugi, a zwłaszcza trzeci i czwarty kwartał w tym roku to będą dobre, a może i bardzo dobre kwartały szybkiego odbicia gospodarczego dla Polski – zaznaczył premier Mateusz Morawiecki.

Trwa wypłata środków pomocowych. W poniedziałek subwencje z tarczy finansowej PFR 2.0 przyznano 592 firmom. Ich wartość to prawie 50 mln zł. Z tarczy branżowej do firm trafiło ponad 700 mln zł. We wtorek rozporządzeniem rząd przedłużył pomoc z tarczy do końca stycznia. Poszerzono też liczbę kodów PKD, m.in. o wynajem pokoi gościnnych. O pomoc apelują do rządu przedstawiciele branży turystycznej. Wsparcia potrzebują przewodnicy turystyczni prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą. – Spora część z nas z tych tarcz w żaden sposób nie skorzystała, ponieważ albo nie łapali się na kryteria, albo zostali wyłączani poprzez absurdalne decyzje rządu – zwrócił uwagę Andrzej Wnęk, przewodnik turystyczny.

Niedługo do walki z kryzysem będą skierowane środki unijne. – Gdzieś od trzeciego kwartału europejski Fundusz Odbudowy, którego bezprecedensowe środki wywalczyliśmy podczas ostatnich negocjacji w Brukseli, zacznie powoli przenikać do gospodarki polskiej – przypomniał szef rządu.

O trudnej sytuacji mówią rolnicy, którzy w proteście zablokowali rondo pod Strykowem. Nie mamy wsparcia – akcentował Michał Kołodziejczak, lider AgroUnii. – Pomoc nie jest nam w żaden sposób udzielana. Mówi się bardzo dużo o zamkniętej gospodarce, ale nie o tym, w jaki sposób wpływa to na rolnictwo – podkreślał Michał Kołodziejczak. Protestujący rolnicy domagali się spotkania z premierem Mateuszem Morawieckim.

Wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi Ryszard Bartosik zapewnił na sejmowej komisji rolnictwa o dofinasowaniu m.in. dla hodowców zwierząt. – Pomoc została skierowana do rolników indywidualnych prowadzących działalność w obszarze sektorów, w których zidentyfikowano największe potrzeby – powiedział Ryszard Bartosik.

Od wiosny ubiegłego roku do firm z różnych branż trafiło ponad 172 mld zł.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/trwa-wyplata-srodkow-pomocowych-dla-przedsiebiorcow

Radio Maryja

Michał Wójcik, minister w kancelarii premiera ds. obywatelskich i tożsamości europejskiej, w sobotnich „Rozmowach niedokończonych” na antenie TV Trwam mówił o tzw. mechanizmie praworządności. „To jest otwarcie furtki do tego, żeby brukselscy biurokraci mieszali nam w polskim porządku prawnym. Teoretycznie mowa jest o defraudacji środków unijnych, ale praktycznie chodzi m.in. o funkcjonowanie takich systemów jak wymiar sprawiedliwości. Czy to otwiera furtkę na możliwość wdrożenia chociażby ideologii LGBT? Tak” – zwracał uwagę polityk.

Przy uchwalaniu unijnego budżetu Komisji Europejskiej udało się przeforsować mechanizm łączący wypłatę środków z tzw. praworządnością. Premier Mateusz Morawiecki przekonywał, że wystarczającą ochroną przed odbieraniem Polsce unijnych pieniędzy są konkluzje Rady Europejskiej. Z kolei pod koniec grudnia Vera Jourova, wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej ds. wartości i przejrzystości, oznajmiła, że chce „zająć się” Węgrami i Polską w kontekście nowego mechanizmu praworządności.

– Jak może urzędnik brukselski coś podobnego powiedzieć? To jest skandaliczna wypowiedź. Nie ma żadnej bezstronności. (…) Nam się zarzuca, że w Polsce jest upolityczniony system nominacji sędziowskich. To jest całkowita nieprawda. Upolityczniony jest chociażby w Czechach, gdzie prezesi sądów okręgowych przedstawiają kandydatów, a tych do nominacji przedstawia minister sprawiedliwości – polityk. W Polsce czegoś takiego nie ma. Ale pani Jourova potrafi bezczelnie mówić, że trzeba to sprawdzić, bo to nie jest zgodne z unijnymi standardami, natomiast zapomina, z jakiego kraju pochodzi – zwracał uwagę Michał Wójcik.

– My godziliśmy się na to, żeby być w Unii Europejskiej, ale żeby grać na określonych zasadach. Jakie są zasady? Są zapisane w traktatach. Jeżeli mowa jest o mechanizmie łączenia praworządności z otrzymywaniem środków unijnych, to proszę mi wskazać konkretny przepis, który mówi o tym, że godziliśmy się na to, żeby taki mechanizm był wprowadzony. Który przepis określa uprawnienia Komisji Europejskiej do tego, żeby inicjowała proces sprawdzenia, czy jesteśmy krajem praworządnym, a w związku z tym odebrania nam możliwości korzystania z należnych środków unijnych? Nie ma takiego przepisu – zaznaczył.

Gość „Rozmów niedokończonych” podał przykład Holandii, która również zarzuca Polsce niepraworządność, jednocześnie mając problemy z jej przestrzeganiem.

– Jak to jest, że do podobno niepraworządnego kraju z innych krajów uciekają małżeństwa z dziećmi? Przykład małżeństwa rosyjsko-australijskiego, które z ośmioletnim dzieckiem uciekło z Holandii, która jest uważana za kraj praworządny – w raportach Komisji Europejskiej jest uważany za kraj, gdzie są wysokie standardy. Ludzie uciekają do kraju niepraworządnego, czyli uciekają do Polski. To jest bardzo ciekawa historia, bo ona pociągnęła za sobą daleko idące działania. Władze holenderskie wystąpiły z Europejskim nakazem aresztowania (ENA) tych ludzi. (…) Polska zdecydowała, żeby nie realizować ENA. Dlaczego? Sędzia uznał w uzasadnieniu, że grozi tym ludziom niebezpieczeństwo na terytorium Holandii – opowiedział polityk.

Michał Wójcik podkreślił, że Polska jest krajem praworządnym, czego – jego zdaniem – nie powinno się w ogóle kwestionować.

– Jesteśmy krajem praworządnym – co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Natomiast próbowano i próbuje się ciągle zrobić z Polski kraj niepraworządny, przytaczając różnego rodzaju argumentację. (…) To że opozycja, ustami takich osób, jak chociażby przewodniczący (Borys – przyp. red.) Budka, mówi o neo-KRS, o sędziach dublerach, to jest tak naprawdę podcinanie gałęzi, na której się siedzi. To jest tak naprawdę próba przedstawienia naszym obywatelom, jakoby żyli w kraju, gdzie łamane są przepisy prawa – akcentował minister w kancelarii premiera ds. obywatelskich i tożsamości europejskiej.

Parlament Europejski pod koniec zeszłego roku przyjął rezolucję, w której potępił orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego RP o niezgodności tzw. przesłanki eugenicznej z ustawą zasadniczą. Polityk wskazał w tym temacie na relację pomiędzy prawem krajowym a prawem wspólnotowym.

– W orzecznictwie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej przyjmuje się, że prawo wspólnotowe jest prawem nadrzędnym nad każdym prawem krajowym, nad porządkiem prawnym danego kraju, włączając także konstytucję. Ale przecież my mamy swoją konstytucję, która jest kręgosłupem naszych praw, obowiązków, wolności i swobód. W tejże konstytucji, niezależnie od tego, jak byśmy ją oceniali, jest chociażby przepis, który mówi o tym, że ona ma moc najwyższą. Najważniejsze prawo to konstytucja polska przyjęta przez polski parlament. Uważamy i stoimy przy stanowisku, że polska konstytucja jest ponad prawem wspólnotowym – oznajmił minister.

Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości i Prokurator Generalny, zapowiedział, że wystąpi do Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzenie niezgodności z polską konstytucją rozporządzenia dotyczącego stosowania tzw. mechanizmu praworządności.

Zdaniem Michała Wójcika, tzw. mechanizm praworządności daje unijnym instytucjom prawo do tego, żeby wpływać na porządek prawny danego kraju członkowskiego.

– To jest bardzo niebezpieczne. To jest otwarcie furtki do tego, żeby brukselscy biurokraci mieszali nam w polskim porządku prawnym. Teoretycznie mowa jest o defraudacji środków unijnych, ale praktycznie chodzi m.in. o funkcjonowanie takich systemów jak wymiar sprawiedliwości – czy jest niezależny, czy sędziowie są niezawiśli, jak działa polska prokuratura, jak działa polska policja. Każdy, kto zna to rozporządzenie, doskonale wie o tym, że daje ono możliwość grzebania w naszym porządku prawnym – zauważył gość TV Trwam.

– Czy to otwiera furtkę na możliwość wdrożenia chociażby ideologii LGBT? Tak. Mowa jest o prawach człowieka, które są rozumiane inaczej w niektórych krajach europejskich, a zupełnie inaczej w Polsce. (…) Ktoś może przyjąć, że to jest prawo człowieka, by móc zawierać jednopłciowe związki małżeńskie; żeby te związki mogły adoptować dzieci. Tak jest w wielu krajach Unii Europejskiej – kontynuował.

Tekst i zdjęcie za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/tylko-u-nas-m-wojcik-o-tzw-mechanizmie-praworzadnosci-to-otwarcie-furtki-do-tego-zeby-brukselscy-biurokraci-mieszali-nam-w-polskim-porzadku-prawnym

Radio Maryja

Ostatecznie pan premier Mateusz Morawiecki przekonał naszych współkoalicjantów, że konkluzje Rady Europejskiej, czyli organu złożonego z przywódców poszczególnych państw, gwarantują nam bezpieczeństwo. My tego tak nie oceniamy, ponieważ konkluzje – które dobrze, że zostały wynegocjowane i cieszymy się z tego – są tylko i wyłącznie deklaracją o charakterze politycznym. Rozporządzenie jest twardym oraz obowiązującym prawem – powiedział minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, Prokurator Generalny, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

Minister Zbigniew Ziobro na antenie Radia Maryja odniósł się do tzw. praworządności w mechanizmach Unii Europejskiej. Zapowiedział, ze wystąpi do Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzenie niezgodności z polską konstytucją rozporządzenia Komisji Europejskiej dotyczącego stosowania właśnie takiego mechanizmu.

– Eurokraci i niemiecka prezydencja walczyli o wprowadzenie twardego prawa, które sytuowali jako rozwiązanie mające służyć ochronie praworządności. Ironia losu sprawia w rzeczywistości, iż te rozwiązania w brutalny sposób łamią praworządność i traktaty europejskie. Traktaty określają zasady, na które umówiły się państwa. Mają one każdemu z nich gwarantować poczucie bezpieczeństwa, że reguły, które zostały określone, będą przestrzegane. W ten sposób struktura międzynarodowa, jaką jest Unia Europejska, będzie gwarantowała bezpieczeństwo oraz dbała o podstawowe interesy krajów członkowskich i ich obywateli. Tymczasem zaproponowana konstrukcja tzw. warunkowości, która jest powiązana z tzw. praworządnością, łamie traktaty – mówił gość Radia Maryja.

Mechanizm tzw. praworządności będzie mógł być wykorzystywany jako środek do ingerowania we wszystkie sprawy wewnętrzne naszej ojczyzny.

– Jest to bardzo groźny mechanizm, bo będą w ten sposób uzurpować sobie prawo do ingerowania w sprawy związane z polską kulturą, edukacją, mediów, rodzinnych, działania wymiaru sprawiedliwości i wszystkich organów państwa. Definicje zawarte w tym dokumencie są bardzo szerokie. Pozwalają one w zasadzie na ich dowolne poszerzanie, że wszelkie akty władzy, działania organów państwa mogą być poddane kontroli pod kątem zgodności z wartościami unijnymi. To oni decydują, co to są za wartości i jak je rozumieją – stwierdził Prokurator Generalny.

Tak zwana praworządność stała się kością niezgody w obozie Zjednoczonej Prawicy.

– Doszło do podziału. Z jednej strony Jarosław Gowin ze swoją partią oraz Prawo i Sprawiedliwość. Z drugiej strony Solidarna Polska. Ostatecznie pan premier Mateusz Morawiecki przekonał naszych współkoalicjantów, że konkluzje Rady Europejskiej, czyli organu złożonego z przywódców poszczególnych państw, gwarantują nam bezpieczeństwo. My tego tak nie oceniamy, ponieważ konkluzje – które dobrze, że zostały wynegocjowane i cieszymy się z tego – są tylko i wyłącznie deklaracją o charakterze politycznym. Rozporządzenie jest twardym oraz obowiązującym prawem. Wiemy, jaka jest wiarygodność politycznych deklaracji Unii Europejskiej, bo premier sam się o tym przekonał, kiedy na Radzie Unii Europejskiej w lipcu dostał zapewnienie, że nie będzie bezpośredniego powiązania między mechanizmem tzw. praworządności a środkami budżetowymi – oznajmił gość „Aktualności dnia”.

Prokurator Generalny skomentował słowa wiceszefowej Komisji Europejskiej w sprawie „zajęcia się” Polską i Węgrami na początku bieżącego roku. Zbigniew Ziobro wypowiedział się również na temat następującej federalizacji Unii Europejskiej.

– UE zapowiada, że Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wyda wypowiedź w tej sprawie w ciągu maksymalnie kilkunastu miesięcy. Komisja Europejska będzie następnie chciała w bezwzględny sposób wobec Polski i Węgier z tego korzystać (…). Dzisiaj mamy do czynienia z zamysłem elit lewicowo-liberalnych Unii Europejskiej, aby docelowo stworzyć nowe państwo, w które przekształciłaby się Unia Europejska. To oznacza konieczność eliminacji państw narodowych z ich dotychczasowego kształtu. Aby tak się stało, trzeba stworzyć nowy naród europejski. Najpierw musi być wspólnota wartości, która wymaga z kolei jej wymuszenia poprzez stosowanie sankcji według standardu gender, LGBT, który jest narzucany. Musimy to wszystko widzieć w wymiarze historycznych zamiarów tych, którzy po to zmieniają UE, aby zlikwidować państwa narodowe – podsumował minister sprawiedliwości.

Całą audycję „Aktualności dnia” z udziałem ministra Zbigniewa Ziobry można odsłuchać tutaj: https://www.radiomaryja.pl/multimedia/ke-zajmie-sie-polska-i-wegrami-w-kwestiach-zwiazanych-z-tzw-praworzadnoscia-sprzecznosc-rozporzadzenia-ke-z-konstytucja-rp

Tekst i zdjęcie za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/tylko-u-nas-min-z-ziobro-premier-m-morawiecki-przekonal-naszych-wspolkoalicjantow-ze-konkluzje-rady-europejskiej-ws-praworzadnosci-gwarantuja-nam-bezpieczenstwo-my-tego-tak-nie-oceniamy-rozp