Przeskocz do treści

Radio Maryja

Elity europejskie od dawna przyjmują absurdalną definicję o tak zwanych prawach reprodukcyjnych, czyli postrzegają aborcję jako prawo człowieka. Jest to sprzeczne nie tylko z jakąkolwiek logiką, ale również z aktami prawnymi, na podstawie których funkcjonuje Unia Europejska i bardzo często się do nich odwołuje – powiedział Patryk Jaki, europoseł, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

Patryk Jaki odniósł się do promowania tzw. praw reprodukcyjnych przez elity europejskie.

– Elity europejskie od dawna przyjmują absurdalną definicję o tak zwanych prawach reprodukcyjnych, czyli postrzegają aborcję jako prawo człowieka. Jest to sprzeczne nie tylko z jakąkolwiek logiką, ale również z aktami prawnymi, na podstawie których funkcjonuje Unia Europejska i bardzo często się do nich odwołuje. Wystarczy przywołać Powszechną Deklarację Praw Człowieka, której artykuł 3 mówi o tym, że każdy człowiek ma prawo do życia, wolności, bezpieczeństwa swojej osoby – wskazał gość Radia Maryja.

Europoseł odwołał się do poglądów niektórych eurodeputowanych, którzy uważają, że tzw. aborcja powinna być dozwolona do 9 miesiąca ciąży.

– Wielką tragedią jest to, że niewiele brakowało, aby przegłosowano rezolucję o aborcji na życzenie. Mamy posłów w Parlamencie Europejskim, którzy uważają, że prawem człowieka jest możliwość aborcji do 9 miesiąca ciąży, czyli również wtedy, kiedy dziecko ma zdolność do przeżycia poza organizmem matki. Żyjemy w czasach, w których cywilizacja życia mierzy się z cywilizacją śmierci, przed którą przestrzegał święty Jan Paweł II – powiedział Patryk Jaki.

Gość „Aktualności dnia” zwrócił uwagę na zapominanie w dzisiejszej Unii Europejskiej o jej chrześcijańskich fundamentach.

– Pokazujemy, jaka jest prawda i przypominamy, na czym była budowana Unia Europejska. Zwracamy uwagę, czym jest prawdziwa demokracja, chrześcijaństwo i prawdziwa miłość do drugiego człowieka. Jeżeli będziemy o tym zapominali, to dziwacznymi odniesieniami antropologicznymi dotyczącymi człowieka, celu życia, rozpadną się więzi społeczne. Widzimy to w wielu państwach zachodnich. Teraz ten eksperyment próbuje się wprowadzić w Polsce – mówił polityk.

Tekst i zdjęcie za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/tylko-u-nas-p-jaki-elity-europejskie-od-dawna-przyjmuja-absurdalna-definicje-o-tak-zwanych-prawach-reprodukcyjnych-czyli-postrzegaja-aborcje-jako-prawo-czlowieka (tamże zapis całej audycji europosła Solidarnej Polski Patryka Jakiego).

Radio Maryja

Polska w sprawie praworządności będzie zyskiwać sojuszników, ponieważ forsowane kolanem rozwiązania budzą coraz większy sprzeciw – przekonywał podczas konferencji prasowej minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

Państwa członkowskie UE nie osiągnęły jednomyślności w sprawie wieloletniego budżetu UE i funduszu odbudowy. Polska zgłosiła weto. Wszystkie państwa powinny być traktowane równo – podkreślił premier Mateusz Morawiecki. – Domagamy się, żeby UE nie była Unią podwójnych standardów, by była Unią równych, a nie Unią równych i równiejszych – mówił premier RP w Sejmie. Na warunki Unii Europejskiej nie zgodziły się także Węgry i Słowenia.

Na naszych oczach establishment Unii Europejskiej – pod przewodnictwem Niemiec – próbował zmienić treść traktatów i dokonać rewolucji – wskazał Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości, Prokurator Generalny. – Dokonać rewolucji zmierzającej w kierunku tworzenia jednego państwa z siedzibą w Brukseli, a może w ostatecznie w Berlinie i w Brukseli. Chciano pozbawić licznych uprawnień władczych państwo polskie i uczynić z polskiej demokracji tak naprawdę demokrację fasadową – akcentował lider Solidarniej Polski. Taka sytuacja odbierałaby Polakom realny wpływ na to, co się dzieje w naszym kraju.

Minister Zbigniew Ziobro podkreślał, że rząd Zjednoczonej Prawicy skupiony jest wokół nie tylko obrony podstawowych interesów Polski i jej suwerenności, ale także wokół obrony UE w takim kształcie, w jakim obowiązuje w przyjętych traktatach. – To my bronimy praworządności UE. Broni jej polski premier, polski minister sprawiedliwości, polski rząd i Zjednoczona Prawica, która dziś odpowiada za kierunek spraw w naszej ojczyźnie – wskazał minister Zbigniew Ziobro.

Nie można przepisów traktatowych obchodzić rozporządzeniem – zwrócił uwagę wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta. W innym przypadku pozwalałoby to UE wpływać na wszystkie sfery, również te zastrzeżone dla państwa członkowskiego. – Oczywiście dzisiaj my bronimy praworządności i suwerenności Polski i innych państw członkowskich UE – mówił Sebastian Kaleta.

Zastosowanie weta przez Polskę nie jest żadnym awanturnictwem – podkreślił europoseł Patryk Jaki. Wielokrotnie było ono stosowane również przez inne państwa. – Czy Polska jest jakimś państwem gorszej kategorii? Skoro premier Holandii może stosować to narzędzie negocjacyjne, a Polska nie może. Dlaczego Polska ma być traktowana w tym zakresie gorzej? – akcentował europoseł Patryk Jaki.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/min-z-ziobro-forsowanie-kolanem-przez-prezydencje-niemiecka-przy-wsparciu-establishmentu-brukselskiego-rozwiazan-sprzecznych-z-traktatem-budzi-coraz-wiekszy-sprzeciw

Radio Maryja

Prawo i Sprawiedliwość odwiesiło w prawach członków partii Jana Krzysztofa Ardanowskiego i Lecha Kołakowskiego. Ten ostatni dziś spotkał się z prezesem Jarosławem Kaczyńskim. Wszystko wskazuje na to, że obóz władzy utrzyma większość.

We wrześniu prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński zdecydował o zawieszeniu 15 posłów PiS po tym, jak zagłosowali mimo dyscypliny partyjnej, przeciwko uchwaleniu nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt. Wczoraj zawieszenie dla 13 z nich anulowano.

– Ci posłowie, ta trzynastka, zachowywali się w sposób zgodny z regulaminem – mówił Jan Mosiński, poseł PiS. Szef komitetu wykonawczego PiS, Krzysztof Sobolewski, poinformował dziś, że postanowieniem rzecznika dyscyplinarnego PiS umorzono postępowanie dyscyplinarne w sprawie naruszenia statutu partii dwóm pozostałym posłom.  – W związku z tym wygasa decyzja Prezesa @pisorgpl o zawieszeniu w prawach członka @pisorgpl: 1. Jan Krzysztof Ardanowski, 2. Lech Kołakowski – napisał Krzysztof Sobolewski.

Jeszcze wczoraj poseł Lech Kołakowski zapowiedział, że opuści PiS i utworzy koło poselskie. Takie zamiary miał też Jan Krzysztof Ardanowski. Dziś po południu poseł Lech Kołakowski spotkał się z Jarosławem Kaczyńskim oraz Ryszardem Terleckim. – Jestem zadowolony, że doszło do rozmowy. Padły bardzo ważne argumenty z obu stron – stwierdził Lech Kołakowski. O tych argumentach poseł nie chciał mówić. Nie zdradził, czy rozmowa z prezesem PiS dotyczyła nowego projektu ustawy o ochronie zwierząt. – Nie potrafię powiedzieć do końca, jaki będzie los, czy będą składane nowe projekty. Zobaczymy w najbliższym czasie. Potrzebne są dobre uregulowania – powiedział poseł.

Z posłem wciąż współdziała Agrounia – podkreślił jej lider Michał Kołodziejczak. – To co nas interesuje – środowisko rolnicze, przedsiębiorców i pana posła – to jest osiąganie wspólnych celów – oznajmił Michał Kołodziejczak. Część odwieszonych wczoraj posłów zadeklarowała, że pozostanie w PiS. To m.in. poseł Bartłomiej Wróblewski. – Nie ma powodu, aby tego typu wydarzenia, inne opinie na ten czy inne tematy prowadziły do trwałych podziałów – mówił Bartłomiej Wróblewski.

Według posła KO, Marka Sowy, w PiS-ie jest poważny kryzys. Prezes Jarosław Kaczyński robi wszystko, aby utrzymać większość i nie doprowadzić do przedterminowych wyborów. – Politycy są błagani, żeby zostali w klubie PiS, aby tę większość ocalić. Tak nie da się rządzić – wskazał Marek Sowa. PSL zaprosiło do swojego klubu posłów, którzy zechcą opuścić PiS. – My szliśmy z jasnym programem do wyborów. Jeśli ci posłowie chcieliby realizować ten programem, to zapraszamy do współpracy. Myślę, że dobrowolny ZUS czy emerytura bez podatku to są projekty, pod którymi mogliby się ci posłowie podpisać – powiedział Miłosz Motyka, rzecznik PSL.

Posłowie PiS podkreślili, że większość Zjednoczonej Prawicy w Sejmie zostanie utrzymana. Czas pokaże, czy wszyscy odwieszeni posłowie zechcą zostać w partii rządzącej – zauważył dr Leszek Pietrzak. – Z takimi zjawiskami, z próbami odchodzenia z partii rządzącej spotykaliśmy się już w polskiej historii wiele razy – oznajmił dr Leszek Pietrzak.

PiS nauczone sytuacją z nowelizacją ustawy o ochronie zwierząt musi wyciągać wnioski na przyszłość – zaznaczył socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski. – Po takich przejściach warto zastanowić się, jakie ustawy, jak przygotowane, jak wcześniej skonsultowane, w ogóle wprowadzać pod obrady Sejmu, żeby już nie dochodziło do takich sytuacji – podsumował socjolog. Obecnie klub PiS w Sejmie tworzy 234 posłów, a do sejmowej większości potrzeba co najmniej 231 głosów.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/przyszlosc-obozu-wladzy-pis-odwiesilo-w-prawach-czlonkow-partii-j-k-ardanowskiego-i-l-kolakowskiego

Radio Maryja

Sankcje są kierowane do krajów, które realnie reformują system funkcjonowania państwa, które walczą z korupcją i walczą o poprawienie losu obywateli. Węgry i Polskę charakteryzuje odwoływanie się do wartości chrześcijańskich. Nienawiść lewackich elit do chrześcijaństwa sprawia, że z taką agresją reagują na nasze rządy – powiedział w programie „Polski punkt widzenia” w TV Trwam minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

Polska oraz Węgry zawetowały budżet unijny. Minister Zbigniew Ziobro wyjaśnił, że „pod pretekstem praworządności przygotowano mechanizm politycznego zniewalania państw, które nie chcą się podporządkować Unii Europejskiej”.

– Praworządność jest tylko pretekstem. Chodzi o mechanizm, który transferuje realną władzę z Warszawy do Brukseli i daje możliwość urzędnikom oraz największym państwom UE wywierania nacisku na Polskę w przyszłości. (…) To jest radykalna redukcja polskiej suwerenności. To też milowy krok w zakresie tworzenia państwa, jakim miałaby być Unia Europejska ze stolicą w Brukseli. Suwerenność nie ma swojej ceny, nie ma pieniędzy, za które moglibyśmy ją sprzedać. W warunkach pokoju również musimy pielęgnować wolność. Stąd weto było konieczne – zaznaczył Prokurator Generalny.

Polityk zaznaczył, że mechanizm powiązania unijnych funduszy z tzw. praworządnością „sprowadza się do tego, że demokracja w Polsce stałaby się fasadowa, czyli byłaby pozorem”.

– Polacy mogliby sobie głosować, a i tak ostateczne decyzje podejmowaliby urzędnicy w Brukseli. Mogliby oni oświadczyć, że polscy politycy nie będą realizować programu wyborczego, którego chcą ich wyborcy, tylko będą realizować to, co Unia im każe, bo jak tego nie zrobią, to Polsce zostaną odebrane pieniądze. (…) Stawka jest bardzo wysoka. Nie idzie tu tylko o wymiar sprawiedliwości, ale o ogromny obszar, na który do tej pory wpływ mieli Polacy. Tego wpływu zostalibyśmy pozbawieni – wskazał szef resortu sprawiedliwości.

Na pytanie o to, dlaczego jedynie dwóch członków Unii Europejskiej jednoznacznie sprzeciwia się temu rozwiązaniu, minister Zbigniew Ziobro odpowiedział, że „często politykami kieruje doraźny interes i krótkowzroczność”.

– Politycy z innych państw nie zakładają, że za kilka lat może zmienić się układ sił politycznych. Może się okazać, że również oni – jak dzisiaj politycy polscy czy węgierscy – mogą stać się przedmiotem sankcji i napaści. W Brukseli dzisiaj rządzą elity lewacko-liberalne, dlatego kraje o lewicowej proweniencji, gdzie dochodzi do nadużyć na dużą skalę, nie są objęci sankcjami. Sankcje są kierowane do tych krajów, które realnie reformują system funkcjonowania państwa, które walczą z korupcją i walczą o poprawienie losu obywateli. Węgry i Polskę charakteryzuje odwoływanie się do wartości chrześcijańskich. Nienawiść lewackich elit do chrześcijaństwa sprawia, że z taką agresją reagują na nasze rządy – podkreślił prokurator generalny.

Tekst i zdjęcie za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/tylko-u-nas-min-z-ziobro-nienawisc-lewackich-elit-do-chrzescijanstwa-jest-przyczyna-agresji-na-rzady-polski-i-wegier

Radio Maryja

Jesteśmy w trudnej sytuacji, również budżetowej, ale nie na tyle trudnej, żeby sponiewierać i zapomnieć o naszej suwerenności, o naszych korzeniach, o tym, jakie są nasze fundamenty i przede wszystkim o przyszłości oraz zdrowiu naszych polskich pokoleń – podkreśliła Beata Kempa, poseł do Parlamentu Europejskiego, w poniedziałkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja.

Obecne porozumienie Parlamentu Europejskiego i niemieckiej prezydencji zakłada powiązanie wypłaty środków unijnych z arbitralnym mechanizmem oceny praworządności. Eksperci zauważają, że polska dyplomacja zawiodła, ponieważ stanowcze weto w tej sprawie powinno pojawić się już w lipcu. – Kwestia techniki negocjowania jest bardzo ważna, przede wszystkim dokumentów unijnych, a już na pewno dokumentów dotyczących budżetu czy całej konstrukcji budżetu (w tym przypadku budżetu związanego z funduszem tzw. odbudowy przeznaczonym na walkę z covidem). Każdy kolejny krok, jakiekolwiek nawet sugestie czy ustępstwa są bardzo niebezpieczne – stwierdziła Beata Kempa.

Jak zauważyła gość Radia Maryja, obecnie sprawa tzw. praworządności będzie rozstrzygana na szczeblu przywódców państw w ramach Rady Europejskiej. – Musimy bardzo mocno wyposażyć polskiego premiera w stanowisko i argumenty, które muszą wypłynąć z naszego kraju, podobne płyną już z Węgier. Kwestia uzupełnienia – można nawet powiedzieć uzależnienia – tego dokumentu od kwestii mechanizmów tzw. praworządności […] jest absolutnym szantażem, w którym nie kryje się nic poza politycznym dyktatem: na pewno nie merytoryka, na pewno nie definicja, na pewno nie określone kryteria – podkreśliła.

Europoseł jest zdania, że jedynym mechanizmem, jakim posługują się elity europejskie to szantaż. – Jest to szantaż nie tylko emocjonalny, ale on ma na celu spowodowanie, abyśmy ulegli temu szantażowi, abyśmy razem uchwalili budżet, który będzie mógł pozatraktatowo przyznawać kompetencje np. Komisji Europejskiej, czyli urzędnikom, do formułowania oskarżeń czy też oceniania działań podejmowanych suwerennie przez rząd polski, rząd Węgier czy rząd każdego innego kraju. Tego typu niedobry dokument może uderzyć w każdy kraj Unii Europejskiej – dodała.

Beata Kempa zwróciła uwagę, że to jest nie tylko obejście traktatu, na mocy którego powstała Unia Europejska, ale przede wszystkim złamanie tego traktatu. – Możliwości oceny i jednocześnie wysokiej decyzyjności Komisji Europejskiej czy urzędników, które ma skutkować tym, że będą nam w imię ideologicznych „widzi mi się” zabrane jakieś środki, to jest już bardzo poważna ingerencja w naszą suwerenność, ale i w suwerenność podejmowanych decyzji – oceniła.

Polityk podkreśliła, że sytuacja jest bardzo poważna. – Musimy jasno i wyraźnie określić nasze stanowisko w tej sprawie: albo weto i państwo zastanowicie się nad tym, co takiego zrobiliście (bardzo szybko proszę dojść do nowych negocjacji, wyrzucenie modułu tzw. praworządności, czyli możliwości nieograniczonej ingerencji Komisji Europejskiej w sprawy wewnętrzne danego kraju członkowskiego), albo w tej sytuacji będzie problem – oświadczyła.

Poseł do Parlamentu Europejskiego przestrzega przed populistycznym podejściem do tematu przekazywania pieniędzy przez Unię Europejską. – Nie przeceniajmy tych środków. Oczywiście jest to spora kwota, którą przez lata otrzymaliśmy, szczególnie jeśli idzie o naszą infrastrukturę techniczną, ale tak naprawdę potencjał naszego kraju buduje nasz budżet, nasze PKB, które się świetnie rozwijało. To ich bolało, przede wszystkim potencjał w ludziach, w Polakach, w społeczeństwie, w narodzie – dodała.

Rozmówca na antenie Radia Maryja stwierdziła, że szantaż wobec Polski nasilił się podczas prezydencji niemieckiej. – To jest bardzo znaczące w ocenie, dlatego że prezydencja niemiecka, niektórzy przedstawiciele Bundestagu (wiceszefowa Bundestagu), przedstawiciele prasy niemieckiej w sposób niebywale zajadły w tej chwili atakują Polskę, więc trzeba się temu bardzo mocno przeciwstawić. To jest po prostu zwykły dyktat – powiedziała europoseł.

Polityk zauważyła, że Unia Europejska nie szanuje naszej konstytucji. – Niejednokrotnie powoływaliśmy się na kwestię rangi dokumentów i uznania pewnych dokumentów, również na terenie państwa członkowskiego oraz kwestii nadrzędności konstytucji (w tym przypadku polskiej konstytucji). Oni tego nie uznają. Są głusi na tego typu argumenty. Są głusi również na argumenty, że stworzony mechanizm bez jasnych kryteriów i bez definicji jest w zupełnej sprzeczności z wieloma artykułami samego traktatu, na mocy którego powstała Unia. Nic ich nie cofnie przed tym, żeby rozszerzać katalog rozwiązań, chociażby w kwestii tzw. równości – mówiła.

– Oczywiście jesteśmy w trudnej sytuacji, również budżetowej, ale nie na tyle trudnej, żeby sponiewierać i zapomnieć o naszej suwerenności, o naszych korzeniach, o tym, jakie są nasze fundamenty, przede wszystkim o przyszłości i zdrowiu naszych polskich pokoleń – podsumowała polityk.

Tekst i zdjęcie za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/tylko-u-nas-b-kempa-o-powiazaniu-funduszy-ue-z-tzw-praworzadnoscia-jestesmy-w-trudnej-sytuacji-ale-nie-na-tyle-trudnej-zeby-pozwolic-na-sponiewieranie-naszej-suwerennosci (tamże znajdą Państwo linkę do zapisu audio całej rozmowy).

Radio Maryja

Były wielkie obietnice i obiecujące początki – ruchy społeczne Rafała Trzaskowskiego i Szymona Hołowni miały zmienić oblicze polskiej polityki. Na razie z ich działań niewiele wynika. Szymon Hołownia utrzymuje kilkunastoprocentowe poparcie w sondażach.

– Na pewno zyskują na tym, że są nowością i bardzo wiele osób chętnie zwraca swoją uwagę czy przywiązuje się do tego, co nowe na scenie politycznej – wyjaśnia socjolog, dr Mirosław Boruta Krakowski. Według sondażu CBOS, Hołownia cieszy się większym zaufaniem nawet od prezydenta czy premiera. Taki trend to jednak efekt obecnego kryzysu rządowego wywołanego pandemią.

– Mamy lidera, który zdobył osobistą popularność, ale nie jest w stanie stworzyć ruchu, który dla całej Polski w różnych sprawach społecznych, dla różnych miast, powiatów czy województw, jest w stanie coś konkretnego zaproponować – mówi politolog, dr Tomasz Madras.

Działania ruchu Hołowni skupiają się na doraźnych potrzebach lokalnych społeczności. To pomoc dla bezdomnych, dzieci z domu dziecka czy medyków. Próżno jednak szukać informacji o tym, jakie ogólnokrajowe działania prowadzi ruch. – One muszą się dopiero zinstytucjonalizować i określić – wskazuje dr Mirosław Boruta Krakowski.

Podobnie jest z ruchem Wspólna Polska Rafała Trzaskowskiego. Nie wiadomo, czym obecnie się zajmuje i jakie stawia sobie cele. Miął miesiąc od jego startu, a aktywności wciąż brak. – Nawet wielcy sympatycy Platformy Obywatelskiej nie do końca rozumieją, co to ma być. Jest Platforma Obywatelska, a nagle powstaje coś obok, ale przecież jest to tworzone przez jednego z liderów PO – mówi dr Tomasz Madras. Ruch Wspólna Polska od miesiąca cały czas prowadzi jedynie nabór członków.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/ruchy-obywatelskie-s-holowni-i-r-trzaskowskiego-wciaz-nie-przedstawiaja-celow-swoich-dzialan

Radio Maryja

Słabnie popularność wywołanych przez skrajną lewicę protestów, co nie oznacza, że Ogólnopolski Strajk Kobiet rezygnuje z radykalizmu.

Grupa aktywistów skrajnej lewicy w ramach protestów przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego zablokowała we wtorek ruch na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie. Wywołało to irytację warszawiaków. – Mam coś ważnego do powiedzenia. Czy ty to rozumiesz – mówił jeden z mieszkańców stolicy do protestujących. – Do samochodu proszę – odpowiedział mu blokujący ruch mężczyzna. – Daj spokój nie przejedziemy – uspokajała mężczyznę kobieta. Do podobnych scen dochodziło także w innych miejscach Warszawy, gdzie lewica blokowała ulice. – Chcę dojechać do domu, człowieku. Idź zablokuj sobie tam. Nie jesteście niczym lepszym od rządzących – oznajmiali wzburzeni warszawiacy.

Organizatorzy protestów, czyli m.in. Ogólnopolski Strajk Kobiet, dążą do tego, aby manifestacje nie wygasły. W wielu miejscach w Polsce inicjują różne prowokacje. W niedzielę na krzyżu na Giewoncie zawieszono baner z piorunem. Lewicowe wysiłki powoli tracą na popularności, co widać na ulicach. – Mało nas, naprawdę mało. Więcej w sumie było policji – stwierdziła jedna z protestujących kobiet. Portal „Polityka w sieci” poinformował, że już 6 listopada zainteresowanie Ogólnopolskim Strajkiem Kobiet w internecie spadło do poziomu sprzed wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Skrajnie radykalne postulaty oraz groźby wobec znacznej części społeczeństwa formułowane przez lewicę zniechęciły wiele osób uczestniczących w protestach.

– Drodzy katolicy. Na razie jest tak, że macie szansę sprzeciwić się swojemu Kościołowi. Na razie jest tak, że bierzecie udział w tym, co się dzieje, w tych obrzydliwościach, które Kościół wyprawia. I to jest ostatnie ostrzeżenie, bo to wy powinniście się buntować, wasze wspólnoty, wy, zaangażowani w życie Kościoła – mówiła w Radiu Zet Marta Lempart, liderka Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. Feministki wystosowały polityczne żądania. – Chcemy dymisji rządu – podkreśliła Marta Lempart.

1 listopada przedstawiciele skrajnej lewicy postawili władzy ultimatum. W ciągu tygodnia rząd miał zwiększyć finansowanie służby zdrowia do poziomu 10 procent. Tydzień minął, ultimatum nie zostało spełnione, a działacze strajku kobiet na razie o tej sprawie nie wspominają. Radosław Fogiel, wicerzecznik Prawa i Sprawiedliwości, wskazał, że takie postulaty są nie tylko skrajne, ale i niepoważne. – Bardzo radykalne lewicowe postulaty nie mają zrozumienia u większości polskiego społeczeństwa – mówił Radosław Fogiel.

Polityczne ambicje skrajnych feministek są zbyt wybujałe. To ruchy, które nie rokują – akcentował politolog dr Mirosław Boruta Krakowski. – Tu brakuje jakiejś myśli. Tu brakuje jakiegoś programu. Tu jest raczej czysta nienawiść, agresja – powiedział dr Mirosław Boruta Krakowski.

Fala agresji na ulicach miast miała swój cel. Lewicowa opozycja po raz kolejny chciała wywołać społeczne wzburzenie, aby doprowadzić do obalenia rządu. Stąd też tak liczna obecność parlamentarzystów Koalicji Obywatelskiej i Lewicy na manifestacjach. – Z córką Laurą maszerujemy, spacerujemy w obronie praw kobiet – stwierdził Dariusz Joński, poseł KO. – Ruszyliśmy spontanicznie – wskazała Barbara Nowacka.

W opinii posłów opozycji to właśnie ulica i zagranica mają przywrócić ich do władzy. Takie próby podejmowano od początków rządów Prawa i Sprawiedliwości. Nie przyniosło to żadnych efektów. Podobnie może być ze strajkiem kobiet – zauważył Jan Klawiter, były poseł, działacz Prawicy RP. – Ich działania, cele oraz możliwości osiągnięcia celów będą takie jak KOD-u – podsumował Jan Klawiter, prezes Fundacji „Słowo”. Komitet Obrony Demokracji to dziś inicjatywa skompromitowana, co położyło się cieniem na popierającej go opozycji.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/polska-informacje/slabnie-popularnosc-wywolanych-przez-skrajna-lewice-protestow

Radio Maryja / Sławomir Jagodziński - Nasz Dziennik

Nauczanie Kościoła na temat obrony życia jest znane i niezmienne od lat. Obecny wybuch antykatolickiej nienawiści wskazuje na to, że to było przygotowywane. Chodzi dziś o coś więcej – o uciszenie Kościoła, aby przestał mieć wpływ na życie społeczne.

Chodzi o dokonanie rewolucji, zniszczenie ładu społecznego w naszym katolickim kraju – powiedział w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” ks. abp Wacław Depo, metropolita częstochowski.

W ostatnich dniach dochodzi do skandalicznych i wulgarnych scen przed kościołami w Polsce. Tak było także przed katedrą częstochowską, a nawet Jasną Górą. Słowa, które tam padały, nie nadają się do cytowania. Co się dzieje z polską duszą?

– Trzeba podkreślić, że to nie są protesty wszystkich Polaków i Polek, ale inspirują je te środowiska, które reprezentują nurty liberalne, czy wręcz lewackie. Niestety, w większości w tych wiecach i atakach na kościoły biorą udział ludzie młodzi, czyli ci, których obostrzenia związane z pandemią zwolniły z obowiązku szkolnego czy studenckiego. Tu jest właśnie cały dramat.

Do tej grupy młodzieży poprzez internet dociera narracja lewicowa, antykościelna, wręcz antyludzka. Do tej grupy dociera wezwanie do atakowania naszych świątyń. Niestety, my, ludzie wierzący, rodzice, duszpasterze, utraciliśmy dobry kontakt z tymi młodymi ludźmi, nastolatkami, a czasem nawet dziećmi. Stali się oni jakąś osobną częścią naszego społeczeństwa – oderwaną od tradycji, od katolickiej wiary, bardzo umiejętnie sterowaną przez określone środowiska ideologiczne, dla których obrona życia ludzkiego, a także obrona rodziny stały się celem ataku.

Mamy zatem bunt, który przybiera na sile. W tym wszystkim są wulgaryzmy, profanacje, ale też zachowania zupełnie przestępcze – z petardami, butelkami, kamieniami, przemocą fizyczną, zakłócaniem i przerywaniem nabożeństw w kościołach. Za takie rzeczy powinno się już odpowiadać wobec określonych praw cywilnych i służb publicznych.

Można zapytać, czy np. katoliccy rodzice wiedzą, gdzie w tych dniach są i co robią ich nastoletnie dzieci, ich studiująca młodzież.

– Rodzina, która ma zadania wychowawcze w stosunku do swych dzieci, także je utrzymuje, ma też prawa dyscyplinujące je. Nie może się wycofywać z tych obowiązków. Szczególnie do katolickich rodziców trzeba tutaj zaapelować: Zainteresujcie się, co robią wasze dzieci, dokąd chodzą, o której wracają do domu, co zamieszczają w internecie, kogo słuchają i czemu wierzą. Ratujmy je przed fałszem i nienawiścią – do Boga, Kościoła i bezbronnego życia poczętego. Rozmawiajmy z nimi, bo w przekazie medialnym, szczególnie z lewej strony, jest wiele kłamstw i niesprawiedliwości. Nie unikajmy trudnych rozmów ze swoimi dziećmi. Nie wchodźmy w emocje, przedstawiajmy argumenty. Jeśli dziś tej nienawiści nie powstrzymamy, to może to doprowadzić do jakiegoś dramatu konkretnego człowieka i konkretnej rodziny. Drodzy rodzice, w tych dniach nie bądźcie tylko obserwatorami tego rodzaju zjawisk. Bądźcie ludźmi odpowiedzialnymi, którzy mądrze i odważnie podejmują dyskusje na ten temat.

Czy my nie zbieramy owoców tego, że czasem zbyt łatwo godziliśmy się i nie wyciągaliśmy wniosków np. z rezygnowania dzieci i młodzieży z lekcji religii, przyzwalaliśmy na konkubinaty, bagatelizowaliśmy zaniechanie praktyk religijnych, niedzielnej Mszy świętej?

– Taka swoista letniość religijna rzeczywiście nie jest wynikiem tylko ostatnich miesięcy. Na pewno nie dotyczy samego okresu pandemii, którym jesteśmy już nie tylko fizycznie, ale i psychicznie zmęczeni. Ona postępowała. Wspomniane zjawiska w jakiś sposób w to się wpisują. Dlatego apel, aby zająć się polską młodzieżą, bo bardzo szybko się laicyzuje, jest cały czas aktualny, i to w wymiarze duszpasterskim i rodzinnym.

Pamiętajmy jednak, że jest też bardzo duża grupa ludzi młodych zaangażowanych obecnie w konkretną pomoc ludziom potrzebującym wsparcia w czasie pandemii, szczególnie starszym, chorym. Znam przykłady, gdy młodzież roznosi w wolontariacie posiłki dla seniorów. To jest też zmaganie o życie, które musimy dostrzegać, aby dać pełny obraz polskiego młodego pokolenia. Są młodzi ludzie, którzy są przerażeni tym, co robią ich rówieśnicy na wiecach, modlą się za nich, bronią kościołów przed profanacjami. Chcą pomagać potrzebującym pomocy w czasie pandemii, a nie inicjować i współuczestniczyć w wojnie ideologicznej i światopoglądowej.

W czasie tych protestów przeraża niesprawiedliwość i pogarda wobec dzieci poczętych.

– Obserwacja tych protestów pokazuje, że tu nie chodzi już tylko o to, co było przedmiotem orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, który uznał za niezgodną z Konstytucją przesłankę eugeniczną. Tutaj nastąpiła ogólna eskalacja pogardy dla życia poczętego, które powszechnie na tych protestach pozbawia się człowieczeństwa i godności ludzkiej. Im chodzi o zalegalizowanie aborcji na życzenie i bez ograniczeń. Jak można dziś, w dobie takiego rozwoju nauki, medycyny, genetyki, mieć problem z odpowiedzią na pytanie, kiedy zaczyna się życie ludzkie? Ono się zaczyna od poczęcia i od tego momentu jest nienaruszalne. Autentyczna prawda o dziecku poczętym, o macierzyństwie i rodzicielstwie jest po stronie życia (fot. YouTube).

Pamiętajmy jednak, że wszystko to, pogarda dla dziecka poczętego, zaczyna się dużo wcześniej w procesie demoralizacji. Pierwszymi ofiarami demoralizacji jest zawsze życie ludzkie, małżeństwo i rodzina. Następnie atakowane są instytucje, które tych wartości bronią, a także niszczone całe struktury społeczne i państwowe, które tym wartościom służą.

Czy nie dlatego tak bardzo został teraz zaatakowany Kościół?

– Można rzeczywiście pytać, dlaczego Kościół jest teraz atakowany, skoro my wiemy, że nie możemy pod żadnym pretekstem zrezygnować z Bożych przykazań, a wśród nich z podstawowego: „Nie zabijaj”. Skoro manifestujący krzyczą dziś o wolności, o prawach kobiet, fałszują prawdę, skandując, że „aborcja nie jest grzechem”, to ja się pytam: czy my, jako wierzący, nie możemy mieć innego zdania na ten temat? Trzeba nas obrażać, atakować i niszczyć? Kto ma prawo określać religijne ramy odpowiedzialności moralnej, jeśli nie Pismo święte, przez które przemawia Pan Bóg czy Magisterium Kościoła? Dlaczego odmawia się nam prawa do formowania wiernych w duchu wyznawanych wartości? Dlaczego odmawia się prawa do kształtowania rzeczywistości, w której żyjemy w duchu naszej chrześcijańskiej nauki moralnej?

Nauczanie Kościoła na temat obrony życia jest znane i niezmienne od lat. Obecny wybuch antykatolickiej nienawiści wskazuje na to, że to było przygotowywane. Chodzi dziś o coś więcej – o uciszenie Kościoła, aby przestał mieć wpływ na życie społeczne. Chodzi o dokonanie rewolucji, zniszczenie ładu społecznego w naszym katolickim kraju. To jest zamach cywilizacyjny na nasz kraj na podobieństwo buntu w 1968 r. czy tych wszystkich lewackich protestów i ataków na pomniki i kościoły, do jakich doszło w ostatnich miesiącach choćby w USA czy Chile.

Symbolem tej wojny cywilizacyjnej może być atak i obelżywe słowa, które padły w czasie próby wtargnięcia lewackiej bojówki na Jasną Górę.

– Jasna Góra to duchowa stolica Polski. Do takich prowokacji już wcześniej tutaj dochodziło. Próba bluźnierczego wtargnięcia do sanktuarium pokazuje prawdziwe intencje tych ludzi. Bez względu na to, na ile uczestnicy takich ubolewania godnych wydarzeń są tego świadomi, to muszą wiedzieć, że ostatecznie występują przeciw Bogu i Jego przykazaniu „nie zabijaj”. Hasła, które głoszą, są pełne zakłamania i złej woli. Mówią o wolności, tolerancji, jakiejś „aborcji bez granic”, „równych prawach dla wszystkich”. Dlaczego jednak szargają prawo do wolności religijnej w naszym kraju? W Polsce – podobnie jak w innych krajach Europy i świata – zagwarantowana jest w Konstytucji wolność religijna! Mamy prawo do swobodnego sprawowania kultu, Mszy św., nabożeństw, ale protestujący tego nie chcą uszanować. A tu mamy do czynienia z atakami bezrozumnymi i nienawistnymi. Wtargnięcia do kościołów z obelżywymi okrzykami i plakatami to jest złamanie naszego prawa do wolności religijnej, do bezpiecznej i spokojnej modlitwy. To jest brak poszanowania dla godności ludzi wierzących Kościoła katolickiego. Zdumiewające jest – choć też byłoby to niegodne – że nieatakowani są ludzie innych wyznań i światopoglądów.

Jak my, katolicy, mamy na to reagować?

– Niewątpliwie jest to próba zastraszenia duszpasterzy, wiernych, obrońców życia. Temu ma służyć wrażenie masowości i agresja. Demonstracje to też próba obalenia obecnej władzy, o czym świadczy przyłączenie się i manipulowanie nastrojami protestujących przez opozycję. Rządzący także spotykają się z agresją, bo są przez demonstrantów kojarzeni z inną linią światopoglądową niż lewicowo-liberalna.

Na atak bezbożnej lewicy trzeba odpowiedzieć odwagą i ufną modlitwą, także do Ducha Świętego, o Jego dary dla nas, Polaków. Połączmy w tym błaganiu do nieba suplikacje i wołanie św. Jana Pawła II: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi…”. Niech odnowi oblicze polskich serc.

Dziękuję za rozmowę.

Tekst i zdjęcie za: https://www.radiomaryja.pl/kosciol/ks-abp-w-depo-wybuch-antykatolickiej-nienawisci-pokazuje-ze-bylo-to-zaplanowane-chodzi-o-pozbawienie-wplywu-kosciola-na-zycie-spoleczne

Radio Maryja

Blokowanie ulic, niszczenie mienia i pomników. Profanacje kościołów i miejsc świętych. Tak wyglądają kolejne protesty inicjowane przez skrajną lewicę przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego. Wyrokowi, który zwiększa ochronę życia nienarodzonych. Najbardziej agresywne protesty odbywały się w największych miastach.

Straż Narodowa organizowana przez Młodzież Wszechpolską i Stowarzyszenie Marszu Niepodległości nie dopuściła do zniszczenia kościoła św. Aleksandra na placu Trzech Krzyży w Warszewie. – Kamienie, jakieś pałki, narzędzia, butelki. To wszystko było rzucane w naszą stronę – mówi Robert Bąkiewicz, prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości. Kilka osób zaangażowanych w obronę zostało rannych – zaznacza Robert Bąkiewicz, który wskazuje też na bierność służb. W Poznaniu katedry bronili kibice Lecha Poznań.

Przed atakiem obroniony został Klasztor na Jasnej Górze, a także katedra w Gdańsku Oliwie. – Dochodzi do niszczenia mienia. Do niszczenia kościołów. Nie godzimy się na to – podkreśla Maciej Wiewiórka z organizacji Pro Life Tarcza Życia.

Spontaniczne akcje obrony miejsc świętych, a także sprzątania po protestach, organizowane są w całej Polsce. Także na Podlasiu – mówi radny wojewódzki Sebastian Łukaszewicz. – Pozostajemy w stałym kontakcie w takiej grupie białostoczan, którzy są gotowi w każdej chwili bronić dla nas, katolików, świętych miejsc w Białymstoku – wskazuje Sebastian Łukaszewicz.

Przewodniczący „Solidarności” Piotr Duda zaapelował do związkowców o ochronę kościołów. – Bądźcie też w kontakcie ze swoimi proboszczami. Kiedyś my mogliśmy liczyć na ich pomoc, dzisiaj oni tej pomocy od nas potrzebują – akcentuje Piotr Duda.

Mocne słowa do protestujących, którzy próbowali zakłócić Msze świętą w katedrze kieleckiej, skierował w poniedziałek ks. bp Jan Piotrowski podkreślając, że wierni mają prawo do modlitwy w spokoju. – I nikt nie ma prawa nam w tym przeszkadzać. I wara od mojej kieleckiej Katedry! – zaznaczył ks. bp Jan Piotrowski.

Protestujący twierdzą, że tzw. aborcja została w Polsce całkowicie zakazana, a kobiety będą zmuszone do rodzenia dzieci niezdolnych do samodzielnego życia. – Dobrze wiemy, że te ponad 1000 aborcji, o które toczy się spór, w zdecydowanej większości dotyczy sytuacji podejrzenia niepełnosprawności, a nie wad letalnych. Warto, żebyście to powiedzieli, wyprowadzając na ulicę 14-15 latków – podkreśla Paweł Wdówik, pełnomocnik rządu ds. osób niepełnosprawnych.

Młodzi ludzie uczestniczący w protestach zostali zmanipulowani – mówi dr Mirosław Boruta Krakowski. – Źródłem tych agresywnych protestów jest niewiedza. To jest po prostu brak zrozumienia dla fundamentów człowieczeństwa i wartości, jakie wspólnie powinniśmy wyznawać – wyjaśnia dr Mirosław Boruta Krakowski.

Skrajna lewica od dziesięcioleci ma wpływ na młodych w szkołach i na wyższych uczelniach – dodaje filozof Krzysztof Szokalski. – Te wszystkie ruchy od początku dążyły do tego, żeby zniszczyć kulturę. A jednym z głównych nośników kultury obecnie jest Kościół katolicki – akcentuje Krzysztof Szokalski.

W protestach uczestniczy też wiele dzieci – dodaje pedagog dr Andrzej Kołakowski. – Jakie wartości te matki im zaszczepią? – zastanawia się dr Andrzej Kołakowski.

Tymczasem politycy Lewicy i Platformy Obywatelskiej przenieśli agresję z ulic do Sejmu. Przed budynkiem parlamentu rozwiesili zdjęcia posłów, którzy opowiadają się za ochroną życia. – Kobiety lewicy zawsze z kobietami na ulicy – twierdzi poseł Wanda Nowicka.

Tuż przed wystąpieniem minister rodziny na temat pomocy udzielanej osobom niepełnosprawnym i ich rodzinom, posłowie Lewicy i PO zablokowali mównicę. – Żądamy liberalizacji prawa aborcyjnego – mówiła poseł Joanna Scheuring-Wielgus.

Politycy opozycji zaatakowali też wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego. Musiała wkroczyć Straż Marszałkowska. – Żądają, żebyśmy były trumnami dla ludzi nienarodzonych. Czyli dla płodów – uważa poseł Lewicy Monika Falej. Z obrad Sejmu marszałek Ryszard Terlecki wykluczył poseł Klaudię Jachirę. – Zostałam wykluczona z obrad za to, że zapytałam Prezesa Kaczyńskiego, dlaczego boi się kobiet – mówiła Klaudia Jachira. Wykluczony został też Sławomir Nitras, który kolejny raz zachowywał się agresywnie. Popchnął posła PiS, Wiesława Krajewskiego.

– Nie chodzi o żadne dobro kobiety, tylko o to, żeby uderzyć w fundamenty państwa polskiego. Uderzyć w fundamenty cywilizacji chrześcijańskiej, a przede wszystkim zbić na tym kapitał polityczny – wskazuje prawnik Marcin Jakóbczyk.

Na środę planowane są kolejne protesty, które wspiera m.in. prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. – My będziemy podchodzić z pełną przychylnością do wszystkich, którzy będą chcieli brać udział w tym strajku – zapewnia Rafał Trzaskowski.

Premier Mateusz Morawiecki potępił akty agresji i wskazał, że nie ma przyzwolenia na ataki na świętości ważne dla Polaków. – Proszę, żeby mądrość milczącej większości przeważyła, żeby nie doprowadzić do eskalacji tego sporu – podkreśla Mateusz Morawiecki. Protesty mogą doprowadzić do masowego wzrostu zakażeń koronawirusem.

Tekst i zrzuty ekranowe: https://www.radiomaryja.pl/informacje/agresywne-protesty-przeciwko-zwiekszeniu-ochrony-zycia-dzieci-nienarodzonych

Radio Maryja

Zwiększanie liczby łóżek w szpitalach, ustawowe uregulowanie noszenia maseczek i darmowe szczepionki przeciwko grypie dla seniorów – to niektóre z zapowiedzi premiera Mateusza Morawieckiego przedstawione w Sejmie. Posłowie zajęli się projektami dotyczącymi walki z epidemią koronawirusa. W środę odnotowano rekordową liczbę zakażeń koronawirusem. Dodatni wynik stwierdzono u 10 040 osób. – Dziennie przy tym poziomie będziemy mieli obłożenie szpitalnictwa rzędu 2-3 tys. nowych pacjentów, z których mniej więcej 10-20 proc. będzie wymagało wsparcia tlenowego – mówił w Sejmie minister zdrowia Adam Niedzielski.

Polska przygotowana jest do drugiej fali zakażeń – zapewnił w Sejmie premier Mateusz Morawiecki. – Wyszliśmy z punktu pierwotnego 4 tysięcy testów dziennie. Ile mamy dzisiaj możliwości testowych? To jest 80 tysięcy – oznajmił szef rządu. W Agencji Rezerw Materiałowych znajduje się kilkanaście milionów maseczek i pół miliarda rękawiczek. Obecnie wolnych jest prawie 17 tys. łóżek dla zakażonych koronawirusem, a ich liczba ma wzrosnąć o co najmniej kolejne 15 tys. Więcej jest respiratorów. – Między sierpniem a dniem dzisiejszym – 3,5-krotnie więcej. Mamy na magazynach Agencji Rezerw Materiałowych ponad 2,5 tys. respiratorów, które są gotowe do podłączenia – zapewnił Mateusz Morawiecki. Szef rządu chce, aby – w celu zapobiegnięcia kumulacji grypy i koronawirusa -szczepionki na grypę dla osób po 70. roku życia były bezpłatne. – Mamy już zakupionych i zamówionych ponad 3 mln szczepionek na grypę – oświadczył premier. Prezes Rady Ministrów mówił o konieczności ustawowego uregulowania noszenia maseczek. Na dniach poznamy zasady działania „korpusu wsparcia seniorów”, który pomoże seniorom zostającym w domach.

Działania rządu w walce z pandemią ostro krytykuje opozycja. Szef Platformy Obywatelskiej Borys Budka zarzucił rządowi, że nie przygotował kraju na drugą falę pandemii. – Pan tutaj staje i mówi te wszystkie kłamstwa, którymi raczył nas pan od 6 miesięcy – powiedział szef PO. W odpowiedzi premier przypomniał wypowiedź Borysa Budki z kwietnia. – Z ekspertyz, którymi my dysponujemy wynika, że fala pandemii skończy się mniej więcej jesienią tego roku – mówił wówczas Borys Budka.

Sejm zajął się poselskimi projektami dotyczącymi walki z pandemią. Czesław Hoc, poseł wnioskodawca, przedstawił projekt Prawa i Sprawiedliwości. – Podwyższamy do 200 proc. wynagrodzenie zasadnicze wraz z pochodnymi dla osób skierowanych przez wojewodę do pracy związanej ze zwalczaniem COVID-19. Wprowadzamy „klauzulę miłosiernego Samarytanina”, czyli nie karania za niezawinione błędy medyczne w sytuacji ratowania ludzkiego życia – opowiadał .

Kilkanaście poprawek do projektu PiS przygotowało Polskie Stronnictwo Ludowe. Partia chce przyjęcia zapisu z projektu PSL o 1,5-tysięcznym dodatku do pensji. – Oprócz medyków trzeba zabezpieczyć też tych, którzy od wielu miesięcy są na pierwszej linii – zauważył Jarosław Rzepa z PSL. Koalicja Obywatelska przygotowała około 40 poprawek. – Chcecie też karać dyrektorów szpitali, mimo że to rząd zawiódł. Tu też będzie nasza poprawka – oznajmił Cezary Tomczyk, szef klubu KO. Wystąpienie posła Cezarego Tomczyka nie spodobało się Ryszardowi Terleckiemu, wicemarszałkowi Sejmu. – Muszę to powiedzieć, że dzięki panu opóźniliśmy pracę o jeden dzień, a przez 10 minut nie miał pan nic merytorycznego do powiedzenia, tylko polityczne ględzenie – podkreślał Ryszard Terlecki.

Sejm zajął się też projektem Lewicy o ustawowym uregulowaniu zakrywania ust i nosa oraz projektem KO o pomocy dla samorządów. Marek Pęk, wicemarszałek Senatu, zaapelował do marszałka Tomasza Grodzkiego o szybkie zwołanie posiedzenia Senatu, na którym senatorowie zajęliby się przyjętą ustawą antypandemiczną. – Zajmiemy się nią w poniedziałek od godz. 16.00 – najwcześniej jak to jest możliwe – poinformował marszałek Senatu. Termin zaskoczył wicemarszałka Marka Pęka. „Będą poprawki, a zatem będzie potrzebny powrót ustawy do Sejmu – stracimy tydzień” – napisał Marek Pęk.

Teraz w uchwalaniu prawa, które pomoże w zwalczaniu pandemii, liczy się każdy dzień – zaznaczył socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski. – Działania rządu muszą być niestandardowe, muszą wyprzedzać to, co nas czeka, nawet gdybyśmy mieli dmuchać na zimne – dodał socjolog. Premier Mateusz Morawiecki nie wyklucza też trzeciej fali pandemii.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/strategia-walki-z-koronawirusem

Radio Maryja

Nasza cywilizacja składa się z religii chrześcijańskiej, prawa rzymskiego i dziedzictwa filozofii greckiej. Te trzy komponenty razem, pod przewodnictwem Chrystusa, powodowały, że Europa przez wiele lat była motorem napędowym dla całego świata. Winę za obecną wojnę kulturową ponosi lewica, która stara się wmówić społeczeństwu, że nie ma ideologii gender i że jest ona jedynie wymysłem prawicy orz Kościoła – powiedział Patryk Jaki, poseł do Parlamentu Europejskiego, podczas audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

Od wielu lat w Europie Zachodniej szerzy się ideologia gender. Od pewnego czasu jej zwolennicy, różnymi sposobami, starają się wdrożyć ją również w Polsce. Osoby sprzeciwiające się jej wprowadzeniu są szykanowane i obrażane. Zdaniem Patryka Jakiego (fot. Wikipedia) „winę za obecną wojnę kulturową ponosi Lewica, która stara się wmówić społeczeństwu, że nie ma ideologii gender, jest ona jedynie wymysłem prawicy i Kościoła”. Polityk odniósł się również do stanowiska Unii Europejskiej, która ingeruje i narzuca swoje stanowiska w wojnie kulturowej.

– Mamy w tej chwili ogromny nacisk instytucji europejskich. Chcą nam zabrać wszystkie elementy suwerenności, łącząc budżet z tzw. kryterium praworządności – ocenił Patryk Jaki. Zdaniem gościa „Aktualności dnia” rozwiązanie to jest niezgodne z prawem i łamie dotychczasowe zapisy przystąpienia Polski do UE. – Jest to bitwa o polską suwerenność (…). Jest to, łamiąca traktaty, próba zawiązania Polsce rąk, nóg oraz narzucenia swojej woli. W tej sytuacji musimy się zdecydować, czy chcemy być województwem Unii Europejskiej, czy niepodległym suwerennym państwem (…). Jeżeli zgodzimy się na powiązanie funduszy z praworządnością, to jest to zmiana ustrojowa Unii Europejskiej – powiedział Patryk Jaki.

Przeciwnicy ideologii gender, która jest poważnym zagrożeniem dla życia i rodziny, podejmują różne akcje uświadamiające społeczeństwo. Jedną z nich jest rozpoczynająca się dziś konferencja „Wojna kulturowa w Europie. Czy Polska ma szansę?” [czytaj więcej]. Inicjatorem wydarzenia jest europoseł Patryk Jaki. Jak zapowiada, w konferencji wezmą udział konserwatywni intelektualiści związani z tematem wojny kulturowej i cywilizacyjnej (fot. www.radiomaryja.pl).

– Konferencję wygłosi m.in. pan prof. Wojciech Roszkowski, autor genialnej i najważniejszej w dziedzinie humanistyki książki pt. „Roztrzaskane lustro”. W książce dokładnie zostało przedstawione to, jak powstawała cywilizacja zachodnia oraz w jaki sposób była rozmontowywana – poinformował Patryk Jaki. W dalszej części sympozjum swoje wykłady wygłoszą m.in.: prof. Marek Chodakiewicz, ks. prof. Paweł Bortkiewicz i ks. prof. Dariusz Oko.

– Będzie to okazja do tego, by sprawdzić, czy rzeczywiście jest tak, jak niektórzy mówią, że „nie ma ideologii gender, to prawica i Kościół ją sobie wymyśla” – ocenił inicjator konferencji. W wydarzeniu udział wezmą również zwolennicy tej ideologii. – Zaprosiliśmy dwie strony po to, by móc zobaczyć i porównać ich stanowiska – wyjaśnił poseł do europarlamentu.

Tekst za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/tylko-u-nas-p-jaki-wine-za-obecna-wojne-kulturowa-ponosi-lewica-ktora-wmawia-spoleczenstwu-ze-nie-ma-ideologii-gender-i-jest-to-jedynie-wymysl-prawicy-i-kosciola

Radio Maryja

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro podkreśla, że w Unii Europejskiej pojawia się coraz więcej aktów prawnych odwołujących się do ideologii. Ten proces staje się groźny kiedy elity brukselskie pod pretekstem obrony mechanizmów demokracji chcą wymuszać wprowadzanie zmian w obszarze kultury, wartości – mówił Prokurator Generalny. Przed południem na stadionie PGE Narodowym rozpoczęła się dwudniowa konferencja „Zderzenie kulturowe w UE. Czy Polska ma szansę?” organizowana przez grupę Europejskich Konserwatystów i Reformatorów.

Minister sprawiedliwości i szef Solidarnej Polski inaugurując konferencję mówił, że dyskusja dziś nie jest teoretyczna, ale „zakorzeniona w rzeczywistości”. „Ona ma być rzeczywistą fotografią tego, co dziś się dzieje, gdzie jesteśmy, w jakim momencie tych kulturowych zmian związanych z walką wartości, o tożsamość” – powiedział Zbigniew Ziobro (fot. facebook.com/ZiobroPL). Według niego, w wielu krajach Europy Zachodniej „zwyciężyło myślenie mające de facto swoje oparcie w ideologiach postmarksistowskich jak niektóry je trafianie definiują, ideologii gender, ideologii związanej z ruchem LGBT+, które to idee i wartości przeniknęły do świata polityki, a ze świata polityki do świata prawodawstwa i codziennego życia społeczeństw”.

Jak mówił w tych krajach pojawia się chęć „dzielenia się tymi wartościami nie tylko przez formy miękkiej perswazji, ale coraz częściej chęć używania narzędzi już związanych z realną władzą”. Wskazał tu na zmiany w systemie prawnym począwszy od konwencji prawa międzynarodowego, Konwencję stambulską, czy rozwiązania prawne w ramach UE. „Dla mnie jako dla polityka pewnym wyzwaniem, i z całą pewnością związanym z codziennością władzy, jest podejmowanie konkretnych decyzji, które łączą się z wytwarzaniem przestrzeni sporów w polityce (fot. www.radiomaryja.pl). Takie decyzje, dla przykładu, w 2016 r. musiałem podjąć w sporze z Komisją Europejską, decyzje o zawetowaniu rozwiązań prawnych, które miały tylnymi drzwiami wprowadzić do Polski możliwość adopcji przez związki homoseksualne, małżeństwa homoseksualne, w konsekwencji de facto wprowadzałyby tym samym do polskiego systemu prawnego właśnie tego rodzaju fundamentalne zmiany w zakresie postrzegania rodziny i łączyłoby się to z daleko idącymi konsekwencjami” – wskazał Prokurator Generalny. Jak dodał tego rodzaju napięcia w relacjach na forum unijnym zdarzają się niejednokrotnie i bywa tak, że Polska wspólnie z Węgrami, czasem przy wsparciu innych krajów, toczy kuluarowe spory o zapisy poszczególnych dokumentów, gdzie „na siłę współpracujący z nami partnerzy w ramach unijnego organizmu, w którym funkcjonujemy, usiłują narzucić nam lewicowe wartości, które są na kursie kolizyjnym z tym wszystkim z czego wyrasta polska kultura, polska tożsamość i co broni polska konstytucja”.

Zbigniew Ziobro stwierdził, że ten proces przyspiesza. „Jako polityk zauważam coraz więcej dokumentów, aktów prawnych, które wprost odwołują się do tego rodzaju ideologicznych rozwiązań nie mających czasem żadnego związku z zapisami prawnymi, których dotyczą (…). Ten proces staje się szczególnie groźny wtedy kiedy okazuje się, że Komisja Europejska, elity brukselskie, część przedstawicieli tych dużych państw UE pod pretekstem obrony mechanizmów demokracji, praworządności tak naprawdę chce wprowadzić bardzo mocne mechanizmy władcze, które będą prowadziły do wymuszania na państwach członkowskich, w tym na Polsce wprowadzania tego rodzaju fundamentalnych zmian w obszarze kultury, wartości, w obszarze naszej tożsamości” – powiedział minister. Szef Ministerstwa Sprawiedliwości stwierdził też, że mechanizm mający wiązać kwestię praworządności z budżetem UE jest bardzo „szeroko ujęty”.

„Nie dotyczy, wbrew temu co czasami słyszymy, wyłącznie sfery sądownictwa, czy działania prokuratury, ale dotyczy sfery rodziny, kultury, edukacji; dotyczy wszystkich tych obszarów, które mają fundamentalne dla określenia naszej tożsamości i które są związane z nasz do tej pory suwerenną decyzją, jeżeli chodzi o kształtowanie tych obszarów naszego życia społecznego” – podkreślił. Zbigniew Ziobro (fot. facebook.com/ZiobroPL) ocenił, że stoimy przed bardzo ważnymi decyzjami, ale, aby je podejmować w sposób roztropny, przemyślany i rozsądny, trzeba dokładnie widzieć procesy, w ramach których te decyzje polityczne będą podejmowane. Organizatorzy konferencji wskazują, że w krajach UE w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat doszło do całej serii przemian o podłożu kulturowym, które mają rzeczywisty wpływ na codzienne życie całych społeczeństw.

„Zmiany te mają różne oblicza i w wielu państwach przybierały odmienne formy i skale” – akcentują. Organizatorzy podkreślili, że konferencja „Zderzenie kulturowe w UE” to inicjatywa, dzięki której będzie okazja do podsumowania dotychczasowych zmiany w Polsce na tle innych europejskich państw, a także nakreślenia możliwych scenariuszy zderzenia kultur w najbliższych dekadach.

Tekst za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/minister-z-ziobro-zauwazam-w-ue-coraz-wiecej-aktow-prawnych-ktore-odwoluja-sie-do-ideologii

Radio Maryja

23 października br. Rada Unii Europejskiej przyjmie wytyczne dot. bioróżnorodności. W dokumentach są propozycje, aby 30 proc. terenów leśnych w krajach członkowskich było całkowicie wykluczonych z aktywności człowieka. Dla polskich lasów to bardzo duże zagrożenie. W europejskich konkluzjach są także zapisy o powiązaniu bioróżnorodności z praworządnością i z równością płci – powiedział wiceminister środowiska Edward Siarka, pełnomocnik rządu do spraw leśnictwa i łowiectwa, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

Polityk poinformował, ze 23 października Rada Unii Europejskiej pochyli się nad wytycznymi dotyczącymi bioróżnorodności. – Musimy mieć świadomość, że 23 października bieżącego roku Rada Unii Europejskiej przyjmie wytyczne dot. bioróżnorodnoąci. Niestety w konkluzjach dotyczących rozporządzenia o bioróżnorodności są zapisy bardzo niebezpieczne dla lasów. Dość przypomnieć, że w tych dokumentach są propozycje, aby 30 proc. terenów leśnych w krajach członkowskich było całkowicie wykluczonych z aktywności człowieka. Dla polskich lasów to bardzo duże zagrożenie – powiedział wiceminister środowiska (fot. gov.pl/web/srodowisko).

W europejskich konkluzjach są także zapisy mówiące o powiązaniu bioróżnorodności z praworządnością i z równością płci – zwrócił uwagę pełnomocnik rządu do spraw leśnictwa i łowiectwa. – Co ma wspólnego kwestia bioróżnorodności z równością płci? Po raz kolejny próbujemy się bocznymi drzwiami wprowadzać elementy do rozwiązań prawnych na poziomie Unii Europejskiej, które uderzałyby nie tylko w nasze lasy, ale atakowałyby także naszą tożsamość narodową – wskazał gość „Aktualności dnia”.

Realnie zagrożony jest tzw. drzewostan 100-letni. – W wielu krajach europejskich takich lasów jest niewiele. W Polsce są lasy, w których mamy drzewostany 100-letnie. Próbuje się na podstawie tego, że mamy nawet pojedyncze 100-letnie drzewa, wyłączać całe obszary z gospodarki leśnej. To bardzo niebezpieczne dla całego zarządzania lasami w polskim modelu, które traktujemy jako nasze dziedzictwo (fot. lasy.gov.pl). W Polsce co ósme drzewo ma 100 lat, więc te drzewostany są chronione. Nasz model pozwala na to, żeby je ratować, a nie jak to było w przypadku Puszczy Białowieskiej, gdzie przez nieprzemyślane działania – przed którymi przestrzegał prof. Jan Szyszko – doprowadzono do dewastacji Puszczy – powiedział Edward Siarka.

Polski rząd planuje przekazać polskie lasy pod zarząd ministerstwa rolnictwa. Do tej pory tą kwestią zajmował się resort środowiska. Planowane zmiany niepokoją polskich leśników (na zdjęciu wraz z Prezydentem Andrzejem Dudą i leśnikami - Podsarnie, 23 listopada 2018 roku, fot. p. Maria Krakowska). – Jesteśmy w takim momencie, kiedy zapadają decyzje polityczne, bo trzeba jasno podkreślić, że to są kwestie polityczne, które przewidują, że cała sfera związana z leśnictwem i łowiectwem będzie strukturalnie podporządkowana pod ministra rolnictwa. Czeka nas zmiana ustawy kompetencyjnej w Sejmie. Na dzisiaj jako wiceminister odpowiedzialny za lasy i tę sferę jestem podporządkowany ministrowi środowiska, ale docelowo cały ten dział ma podlegać resortowi rolnictwa. Moją rolą jest to, aby wszystkie zadania związane z leśnictwem, nawet jeżeli przejdą pod ministra rolnictwa, żebyśmy nic nie stracili z dziedzictwa, które jest dorobkiem wielu pokoleń – podsumował gość Radia Maryja.

Tekst za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/tylko-u-nas-e-siarka-rada-ue-przyjmie-wytyczne-dot-rozwiazan-bioetycznych-30-proc-lasow-w-krajach-czlonkowskich-ma-byc-wykluczonych-z-aktywnosci-czlowieka-dla-polski-to-wielkie-zagrozenie

Radio Maryja

Prezydent Andrzej Duda dokonał zmian w składzie swojej kancelarii. Jej nową szefową zostanie Grażyna Ignaczak-Bandych. O zmianach w Kancelarii Prezydenta RP mowa była w sierpniu, tuż po zaprzysiężeniu Andrzeja Dudy na drugą kadencję. Dziś zmiany są już rzeczywistością. – Pan prezydent odwołał szefową kancelarii prezydenta panią Halinę Szymańską i powołał jednoczesnej na szefa KPRP panią Grażynę Ignaczak-Bandych – poinformował rzecznik prezydenta, Błażej Spychalski. – Jest to zadanie bardzo wymagające i odpowiedzialne. Będę starała się wykonywać je jak najlepiej, a przede wszystkim wykonać wszystkie projekty, które pan prezydent osobiście mi powierzył – powiedziała Grażyna Ignaczak-Bandych, szefowa Kancelarii Prezydenta RP.

Grażyna Ignaczak-Bandych do tej pory pełniła w prezydenckiej kancelarii funkcję dyrektora generalnego. Zastąpi ją na tym stanowisku Barbara Brodowska-Mączka, która do tej pory pracowała jako dyrektor generalna w resorcie finansów. Minister Błażej Spychalski dodał, że prezydent powołał też na stanowiska sekretarzy stanu w Kancelarii Prezydenta RP Małgorzatę Paprocką, która dotąd była dyrektorem Biura Prawa i Ustroju w kancelarii prezydenta, a także Piotra Ćwika, byłego wojewodę małopolskiego. Prezydent powołał także nowych doradców etatowych.

– Pan poseł Łukasz Rzepecki został doradcą pana prezydenta, a także doradcą pana prezydenta została pani Anna Surówka-Pasek, która do tej pory pełniła funkcję podsekretarza stanu w Kancelarii Prezydenta RP – informował Błażej Spychalski. Warto zaznaczyć, że Piotr Ćwik, były wojewoda małopolski, jest związany z środowiskiem b. premier Beaty Szydło. Z kolei Łukasz Rzepecki był posłem Prawa i Sprawiedliwości oraz Kukiz’15. Jego kompetencje mają obejmować obszary społeczeństwa obywatelskiego, młodych i sędziów pokoju. To osoby związane z dwoma różnymi środowiskami, a ich wybór świadczy o otwartości prezydenta Andrzeja Dudy na te środowiska.

– Na pewno świadczy to o pewnej otwartości Kancelarii Prezydenta RP na różne nurty i w pewnym sensie na pokazaniu takiej samodzielności prezydenta, którą będzie się charakteryzować druga kadencja – wskazał Mateusz Schmidt z Kaszubsko-Pomorskiej Szkoły Wyższej w Wejcherowie. Prezydent Andrzej Duda jeszcze w kampanii prezydenckiej podkreślał, że chce być prezydentem wszystkich Polaków. We wtorek, podczas zaprzysiężenia rządu, przypomniał tę obietnicę. – Chcę zapewnić wszystkich – Zjednoczoną Prawicę i wszystkich rodaków – że każdy projekt i każdy głos, który będzie w moim kierunku kierowany, każdy projekt ustawy, który będzie w sejmie procedowany, będzie przeze mnie obserwowany wnikliwie od strony merytorycznej i na takiej zasadzie będę tez podejmował decyzje – oświadczył prezydent Andrzej Duda.

W najbliższym czasie z pewnością prezydent zdecyduje, co dalej z procedowaną obecnie w Senacie nowelizacją ustawy o ochronie zwierząt. Projekt PiS uderza niemal w całe rolnictwo. Dlatego też najprawdopodobniej prezydent Andrzej Duda zawetuje nowelę ustawy o ochronie zwierząt – powiedział politolog Michał Siekierka. – Nie możemy zapominać, że prezydent Andrzej Duda wygrał wybory w dużej mierze dzięki przychylności i głosom polskiej wsi, także rolników. W związku z powyższym, byłoby rzeczą dość dziwną, gdyby teraz nie zawetował tej ustawy, zważywszy że takie sygnały dochodzą do nas z Pałacu Prezydenckiego – zaznaczył Michał Siekierka, politolog.

Prezydent Andrzej Duda docenił także pracę byłego już ministra rolnictwa Jana Krzysztofa Ardanowskiego za jego ciężka pracę na rzecz rolnictwa. Minister sprzeciwił się projektowi ustawy za co stracił stanowisko. – Z panem ministrem Ardanowskim pracowaliśmy nad sprawami polskiego rolnictwa, nad tym, by to rolnictwo mogło się dobrze rozwijać, by kwitło, by ludzie na polskiej wsi czuli, że są traktowani godnie i że Polska dziękuje im za ich wielki wysiłek dostarczania nam wszystkim bezpieczeństwa żywnościowego, które jesteśmy w stanie także eksportować na zewnątrz – mówił prezydent RP. Brak przychylności prezydenta Andrzeja Dudy wobec tzw. Piątki dla zwierząt może poniekąd osłabić relacje pomiędzy prezydentem a Prawem i Sprawiedliwością. Takiego scenariusza nie przewiduje socjolog, dr Mirosław Boruta Krakowski. – Nawet jeśli będzie tutaj próba dyskusji, polemiki, być może one doprowadzą do lepszych rezultatów niż te pierwsze projekty. Nie martwiłbym się tym, że ze sobą rozmawiamy. Martwię się tym, że najczęściej rozmawiamy w sposób mało elegancki – wskazał dr Mirosław Boruta Krakowski.

Tymczasem projektem zajmuje się izba wyższa parlamentu. Poprawek do projektu ustawy może być nawet tysiąc. Senat tzw. Piątką dla zwierząt zajmie się 13 października.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/zmiany-w-kancelarii-prezydenta-rp

Radio Maryja

Co trzeci nastolatek ogląda wulgarne lub niebezpieczne materiały w internecie. Eksperci alarmują, że tzw. patotreści negatywnie wpływają na rozwój psychiczny dzieci. Najnowsze dane budzą niepokój.

– Jedynie 12 proc. młodzieży – można wywnioskować z jednego z ostatnich raportów – nie widziała nigdy patotreści – zauważa psycholog dr Grzegorz Kata. Patotreści to materiały, które zawierają przemoc, używki lub niebezpieczne zachowania. – Jest to każda taka treść, która albo wywołuje przykre, negatywne emocje człowieka oglądającego te treści, albo zachęca do tego, co jest przedstawiane i co jest tematem – wyjaśnia dr Grzegorz Kata.

Niestety, takie treści budzą coraz większe zainteresowanie wśród dzieci i młodzieży. 37 proc. badanych nastolatków przyznaje, że ogląda takie materiały. Głównym powodem jest ciekawość – wskazuje pedagog szkolny Marta Kowal. Niestety zdarza się, że dzieci są nie tylko odbiorcami takich treści, ale także ich autorami. – Zawsze staramy się w rozmowie z takim uczniem wskazać, dlaczego to zachowanie jest niewłaściwe. Dzieci czasami nie rozumieją, że to, co ich śmieszy, rani po prostu innych – podkreśla Marta Kowal.

Treści te za pośrednictwem internetu mają potężny zasięg i oddziaływanie – mówi socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski. – Jeżeli będziemy w przestrzeni publicznej pokazywać rzeczy wulgarne, złe, takie, które o naturze ludzkiej mówią tylko z tych złych punktów widzenia, no to takie wychowamy społeczeństwo – tłumaczy dr Mirosław Boruta Krakowski. Dlatego warto przeciwstawić się promocji takich materiałów. – Powinniśmy się temu sprzeciwiać, powinniśmy o tym głośno mówić i protestować przeciwko ludziom, którzy w przestrzeni publicznej mającej wpływ na innych, na słuchaczy, używają tego typu języka – zaznacza dr Mirosław Boruta Krakowski.

Problem poruszany jest w szkołach. – W szkole prowadzimy pogadanki na godzinach wychowawczych, ale również warsztaty na temat hejtu w internecie i patotreści – wskazuje Marta Kowal. Wiele zależy także od samych rodziców.

– Zalecenie pozostaje cały czas takie samo: dbać o relacje rodzinne, dbać o tę przestrzeń domową – wyjaśnia dr Grzegorz Kata. Rozmowa to najlepszy sposób, by uchronić dzieci przed zagrożeniami w sieci.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/polska-informacje/niebezpieczne-patotresci

Radio Maryja

Zarząd Solidarnej Polski zatwierdził kandydatury do nowej rady ministrów. Dotychczasowy wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik będzie ministrem w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, pełniący funkcję ministra środowiska Michał Woś będzie wiceministrem sprawiedliwości. Pracę resortu sprawiedliwości będzie nadzorował wicepremier Jarosław Kaczyński.

Wynikiem kilkutygodniowych negocjacji jest m.in. likwidacja sześciu ministerstw. Część ich kompetencji przejmą inne resorty. Powstaną też dwa nowe urzędy centralne: Rządowe Centrum Sportu podległe ministrowi kultury i Główny Urząd Morski podległy ministrowi infrastruktury. W rządzie pojawią się nowe twarze, m.in. prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński. – Chcę podkreślić obecność w rządzie pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego jako wicepremiera – powiedział premier Mateusz Morawiecki.

Jarosław Kaczyński był już premierem rządu PiS w latach 2006-2007. Według kierownictwa PiS, ponowna obecność Jarosława Kaczyńskiego w rządzie ostudzi emocje polityczne, stabilizując sytuację w koalicji. Prezes Prawa i Sprawiedliwości w obecnym rządzie kierować będzie Komitetem Spraw Wewnętrznych, Sprawiedliwości i Obrony Narodowej.

To element walki koalicyjnej – wskazał Michał Szczerba z Platformy Obywatelskiej. – Pewnie będzie ingerował wtedy, kiedy Zbigniew Ziobro będzie wykorzystywał swoją władzę w organach ścigania do koncentrowania ich uwagi na politykach Prawa i Sprawiedliwości – mówił Michał Szczerba.

Cel komitetu jest całkowicie inny – zaznaczył wiceprezes PiS Antoni Macierewicz. – To jest kwestia koordynacji działań tych instytucji, które w sferze bezpieczeństwa publicznego – zarówno wewnętrznego, jak i zagranicznego – mają najbardziej istotne działanie i których koordynacja i synchronizacja jest dla skuteczności niesłychanie potrzebna – wskazał Antoni Macierewicz.

Szczegóły działalności komitetu nie są znane. Co ważne, nowy wicepremier będzie mógł uczestniczyć w posiedzeniach rządu – podkreślił dr Mirosław Boruta Krakowski. – Będąc obecnym w trakcie takich posiedzeń, będzie miał te relacje z pierwszej ręki. To bardzo ważne dla przejrzystości, dla transparentności tej struktury, jaką jest rząd RP – zauważył socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski.

Były przewodniczący PO Grzegorz Schetyna nie ma wątpliwości, że Jarosław Kaczyński tak naprawdę będzie kierował całym rządem. – Taki „nadprezes”, „nadpremier”, który jest wicepremierem, nie ma tak naprawdę żadnej odpowiedzialności, ale będzie patrzył na ręce i tak naprawdę będzie faktycznym premierem tego rządu. To uważam za coś absurdalnego i politycznie nierealnego – powiedział Grzegorz Schetyna.

Tej opinii zaprzeczył wicepremier Jacek Sasin, który zaznaczył, że Mateusz Morawiecki będzie szefem Jarosława Kaczyńskiego, ale tylko w rządzie. – Ten rząd ma swoje zaplecze polityczne, a na czele tego zaplecza politycznego stoi Jarosław Kaczyński. W tym sensie politycznie, pod względem pozycji politycznej, jest ważniejszy – przekonywał wicepremier Jacek Sasin.

Jak powiedział prof. Mieczysław Ryba, mimo hierarchii w rządzie, ministrowie będą liczyć się z opinią wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego. Wątpliwe, aby premier Mateusz Morawiecki objął w przyszłości fotel lidera Prawa i Sprawiedliwości. – Wydaje się, że Mateusz Morawiecki swoją siłę wewnątrz partii zawdzięcza poparciu Jarosława Kaczyńskiego, mniej tym zwykłym działaczom PiS-u – wskazał politolog prof. Mieczysław Ryba.

Premier przedstawił zmiany na stanowiskach ministerialnych. Solidarna Polski mianowała swoich przedstawicieli na nieobsadzone jeszcze stanowiska. Na stanowisko ministra w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów wskazano obecnego wiceministra sprawiedliwości Michała Wójcika, wiceministrem sprawiedliwości zostać ma ustępujący szef resortu klimatu Michał Woś, zaś pełnomocnikiem rządu ds. leśnictwa i łowiectwa poseł Edward Siarka.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/zarzad-solidarnej-polski-zatwierdzil-kandydatury-do-nowej-rady-ministrow

Radio Maryja

Kolejne zatrzymania w śledztwie dotyczącym byłego ministra transportu w rządzie PO-PSL, Sławomira Nowaka. Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało trzy osoby, w tym byłego prezesa PKN Orlen. Za swoje posady mieli zapłacić bliskiemu współpracownikowi Donalda Tuska.

Sławomir N. został zatrzymany w lipcu przez CBA. Jest podejrzany o korupcję i kierowanie grupą przestępczą. Brał m.in. łapówki za zlecanie budowy dróg na Ukrainie. Śledczy niedawno ujawnili ukrywany majątek byłego ministra sięgający 6 milionów złotych. Równowartość 4 milionów Sławomir N. ukrywał w gotówce w specjalnych skrytkach w meblach. W sprawie pojawił się nowy świadek, o czym ponad tydzień temu poinformował Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro.

– Efektem tego dowiadujemy się niezwykle smutnych, kolejnych historii związanych z działalnością Sławomira N. – nie tylko w okresie, kiedy pełnił funkcję szefa instytucji odpowiedzialnej za budowę dróg i autostrad na Ukrainie – oznajmił minister sprawiedliwości.

Niewykluczone, że zeznania doprowadziły do wtorkowych zatrzymań.

– Dzisiaj na polecenie Prokuratury Okręgowej w Warszawie zatrzymane zostały trzy osoby. Wśród tych osób jest m.in. były szef polskiego koncernu paliwowego Dariusz K., jak również Wojciech T., były członek zarządu spółek energetycznych – poinformowała rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Aleksandra Skrzyniarz.

Funkcjonariusze CBA przeszukali także miejsca zamieszkania zatrzymanych. Podejrzanym zarzuca się wręczanie łapówek w związku z pełnieniem przez nich ważnych funkcji w spółkach Skarbu Państwa.

– Korzyści majątkowe wręczane Sławomirowi N. sięgają kilkuset tysięcy złotych – wskazał Stanisław Żaryn, rzecznik ministra-koordynatora służb specjalnych.

Zatrzymanym grozi do ośmiu lat pozbawienia wolności. Jest to zupełnie nowa odsłona śledztwa prowadzonego w sprawie Sławomira N., byłego członka rządu PO-PSL, bliskiego współpracownika Donalda Tuska.

– Do tej pory mówiliśmy o zarzucanych mu czynach, związanych z pełnieniem przez niego funkcji publicznych na Ukrainie. Wątek realizowany dzisiaj przez CBA dotyczy pełnienia przez niego funkcji publicznych w Polsce – wyjaśnił Stanisław Żaryn.

Według prokuratury, Dariusz K. za posadę prezesa w PKN Orlen miał zapłacić byłemu ministrowi transportu Sławomirowi N. w sumie prawie 200 tysięcy złotych. Z kolei Wojciech T. za stanowisko w zarządzie Energii przekazał kilkadziesiąt tysięcy złotych łapówki.

– To świadczy tylko źle o tamtych rządach. O tym, że zamiast konkursów, transparentności, uczciwości, mieliśmy do czynienia niestety z przestępstwami, z pospolitym złodziejstwem, bo trudno nazwać to inaczej – ocenił dr Mirosław Boruta Krakowski, socjolog.

To przedstawia, jak w tamtym czasie wyglądały rządy Platformy Obywatelskiej – zaznaczył senator Jan Maria Jackowski.

– Natomiast obraz, jaki się z tego wyłania, jest obrazem pokazującym bardzo wiele o sposobie funkcjonowania państwa polskiego w okresie, kiedy Platforma miała duże wpływy – dodał senator.

Jeszcze kilka lat temu partyjni koledzy Sławomira N. nazywali go „złotym dzieckiem Platformy” i widzieli w nim następcę Donalda Tuska. Gdy został aresztowany, wielu członków poręczyło za niego, w tym wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska.

– Ja dlatego poręczyłam, bo uważałam, że Sławomir Nowak powinien jak najszybciej oczyścić się z zarzutów i nie widzę powodu, żeby nie mógł zrobić tego w sądzie; że musiał być zatrzymany – mówiła wówczas Małgorzata Kidawa-Błońska.

Według medialnych doniesień, Sławomir N. stworzył w Polsce rozbudowaną siatkę korupcyjną, którą miał opleść szereg spółek Skarbu Państwa i nie tylko.

– Sprawa wydaje się być rozwojowa, więc wiele osób może być jakoś uwikłanych i może się bać – zauważył prof. Mieczysław Ryba.

Komentatorzy podkreślają, że Ukraińcy, którzy zatrudnili Sławomira N., widzieli w nim menadżera, który uzdrowi system inwestycji drogowych na Ukrainie. Stało się zupełnie inaczej.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/kolejne-zatrzymania-w-sledztwie-dot-bylego-ministra-transportu-w-rzadzie-po-psl

Radio Maryja

Europoseł Patryk Jaki zaapelował do konserwatystów, aby przestali używać terminu „ideologia LGBT”. Wskazał, że tak naprawdę chodzi o neomarksistowską ideologię gender, której autorzy wprost piszą o niszczeniu tradycyjnego modelu rodziny.

Patryk Jaki zaznaczył na twitterze, że termin „ideologia LGBT”, nie jest używany i zrozumiały na świecie, a do tego łatwo nim manipulować.

Prezes Ordo Iuris mec. Jerzy Kwaśniewski wskazał, że precyzja w nazywaniu tego typu zagrożeń ma znaczenie. – Z jednej strony mamy do czynienia z szeroką, ufundowaną filozoficznie ideologią gender o korzeniach neomarksistowskich, która upatruje ostatecznego wyzwolenia człowieka ze sfer życia społecznego w ostatecznym wyzwoleniu go ze struktur biologicznych i społecznych, czyli tak naprawdę zniszczeniu rodziny. Z drugiej strony mamy aktywistów LGBT, którzy celowo posługują się tym skrótowcem po to, żeby zasłonić się przed atakiem, i aby jakiekolwiek ataki na ich roszczenia polityczne dotyczące edukacji, zabezpieczeń społecznych, organizacji życia społecznego były jednocześnie postrzegane jako ataki na konkretne osoby z uwagi na orientację seksualną – powiedział mec. Jerzy Kwaśniewski.

W ostatnich dniach głośno jest o liście otwartym w obronie środowisk LGBT w Polsce, pod którym podpisało się 50 ambasadorów. Premier Mateusz Morawiecki, odnosząc się do listu, wskazał, że tolerancja należy do polskiego DNA, nikt nas jej nie musi uczyć.

Tekst za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/p-jaki-apeluje-do-konserwatystow-aby-uzywali-terminu-ideologia-gender-zamiast-ideologia-lgbt

Radio Maryja

W sobotę ma zostać podpisana nowa umowa koalicyjna Zjednoczonej Prawicy. Nie potwierdza tego Krzysztof Sobolewski z kierownictwa Prawa i Sprawiedliwości. Nie wiadomo, czy prezes PiS Jarosław Kaczyński rzeczywiście zamierza zostać wicepremierem obecnego rządu. W czwartek wieczorem odbyło się kolejne już spotkanie kierownictwa Prawa i Sprawiedliwości. Trwało nieco ponad trzy godziny. „Zakończyło się posiedzenie kierownictwa PiS. Dotyczyło oceny osiągniętego porozumienia w ramach Zjednoczonej Prawicy. Istotą tego porozumienia jest wola wspólnej i solidarnej pracy dla Polski” – napisała na Twitterze rzecznik partii rządzącej Anita Czerwińska.

Media, powołując się na źródła zbliżone do kierownictwa PiS, informują, że w sobotę ugrupowania Zjednoczonej Prawicy podpiszą nową umowę koalicyjną. Terminu nie chce wprost potwierdzić szef komitetu wykonawczego PiS Krzysztof Sobolewski. – Mogę jedynie potwierdzić, że negocjacje rzeczywiście zbliżają się do końca. Mamy nadzieję, że w tym tygodniu zamkniemy je nową umową koalicyjną – oznajmił Krzysztof Sobolewski. Poseł dodał, że Zjednoczona Prawica w przyszłym tygodniu chce zacząć realizację działań zawartych w nowej umowie. O ich szczegółach informować ma prezes PiS Jarosław Kaczyński. Wciąż nie są potwierdzone informacje o możliwości objęcia przez prezesa PiS funkcji wicepremiera.

Według rzecznika prezydenta Błażeja Spychalskiego, taki pomysł był konsultowany z prezydentem. – Prezydent Andrzej Duda zna koncepcję od dłuższego czasu. Na początku września pomysł był konsultowany. To propozycja, która jest w pełni zaakceptowana przez prezydenta i popierana – oznajmił Błażej Spychalski. Konsultacjom zaprzecza Krzysztof Sobolewski. – Jeśli prezes podejmowałby taką decyzję, to nie musiałby konsultować sprawy z prezydentem. Jest to indywidualna decyzja prezesa – zapewniał szef komitetu wykonawczego PiS. Jak zauważył Władysław Teofil Bartoszewski z PSL, nie jest zaskoczeniem, że koalicjanci się dogadują. Jednak koalicja będzie chwiejna ze względu na ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę. – Z jednej strony, prezes Jarosław Kaczyński nie może sobie pozwolić na wyrzucenie ministra, gdyż ten ma zbyt wielu posłów i to by zagroziło większości rządowej. Z drugiej strony, nie chce mu dać samodzielnie sprawować władzy, ponieważ wyraźnie mu nie ufa – tłumaczył Władysław Teofil Bartoszewski.

Według mediów, prezes PiS ma kierować komitetem ds. wewnętrznych, sprawiedliwości i obrony narodowej. Chodzi o kontrolę – zauważył Robert Winnicki z Konfederacji. – Jarosław Kaczyński wchodzący do rządu to jest wicepremier do spraw pilnowania ministra sprawiedliwości – ocenił Robert Winnicki. Obecność Jarosława Kaczyńskiego w rządzie byłaby korzystna – podkreślił rzecznik rządu Piotr Müller. – Ma to element stabilizujący dla całego obozu politycznego oraz rządu i – mam nadzieję – ograniczający pewne pokusy zwiększania emocji politycznych w tym obszarze – dodał Piotr Müller. Innego zdania jest politolog Michał Siekierka. Obecność Jarosława Kaczyńskiego w rządzie jako wicepremiera może wywołać dezorientację w społeczeństwie co do tego, kto fatycznie kieruje Radą Ministrów. – Pewnie będą pojawiać się złośliwe uwagi, że szefem rządu jest Mateusz Morawiecki, a jego podwładnym Jarosław Kaczyński, a biorąc układy polityczne – jest dokładnie na odwrót – zauważył Michał Siekierka.

Ważą się losy niektórych członków rządu. Prawdopodobnie w wyniku rekonstrukcji gabinetu znacznie zmniejszy się liczba ministerstw. Solidarna Polska i Porozumienie otrzymać mają tylko po jednym ministerstwie. – Tak naprawdę zawsze można to w jakiś sposób zrekompensować stanowiskami wiceministerialnymi i nie należy przywiązywać tak ogromnej wagi do ilości ministerstw, tylko do tego, że Zjednoczona Prawica znów jest zjednoczona – zaznaczył socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski. Według Krzysztofa Sobolewskiego, Mateusz Morawiecki może być pewny stanowiska premiera.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/polska-informacje/w-sobote-ma-zostac-podpisana-nowa-umowa-koalicyjna-zjednoczonej-prawicy

Radio Maryja

Kandydat Demokratów na prezydenta Stanów Zjednoczonych Joe Biden atakuje Polskę, pisząc na Twitterze o rzekomo istniejących w naszym kraju „strefach wolnych od LGBT”. Na wpis Joe Bidena zareagowała już ambasada RP w Waszyngtonie oraz polskie MSZ. Ofensywa ideologiczna wobec Polski trwa. Kolejni zachodni politycy wpisują się w kampanię powielania kłamstw na temat rzekomo istniejących w naszym kraju „stref wolnych od LBGT”. Ostre słowa w kierunku Polski wymierzył kandydat Demokratów na prezydenta Joe Biden. – Powiem jasno: prawa LGBTQ+ to prawa człowieka – a strefy wolne od LGBT nie mogą mieć miejsca ani w Unii Europejskiej, ani na świecie – napisał na Twitterze Joe Biden. Wcześniej o rzekomej dyskryminacji wobec mniejszości seksualnych w Polsce mówiła przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. – Chcę postawić sprawę jasno, strefy wolne od LGBT to strefy pozbawione człowieczeństwa i nie ma dla nich miejsca w Unii Europejskiej – stwierdziła Ursula von der Leyen. Zapowiedziała, że już wkrótce Komisja przedstawi strategię wzmocnienia praw osób LGBT. Ostatnio Parlament Europejski przyjął uchwałę o rzekomym łamaniu praw osób LGBT w Polsce.

– Rozpowszechniane kłamliwe informacje o sytuacji LGBT w Polsce podporządkowane są jednemu celowi – osłabieniu prestiżu państwa polskiego na arenie międzynarodowej, w szczególności zaś na forum Unii Europejskiej – powiedział prof. Zdzisław Winnicki, historyk.

Tak zwane „strefy wolne od LGBT” to fake news spreparowany przez polskiego, lewicowego aktywistę Barta Staszewskiego, który wraz z kandydatką Lewicy na Rzecznika Praw Obywatelskich Zuzanną Rudzińską – Bluszcz znalazł się na liście stypendystów Fundacji imienia Baracka Obamy. – Coś takiego przypominam sobie z czasów okupacji. To się wtedy nazywało albo szmalcownictwo, albo zapisanie się na volkslistę – podkreślił dr Mirosław Boruta Krakowski.

Aktywista LGBT przy wjeździe do polskich miast i miejscowości, w których lokalne władze przyjęły uchwały sprzeciwiające się ideologii LGBT, umieszcza tabliczki z napisem „strefa wolna od LGBT”. Ostatnio właśnie w ten sposób mężczyzna sprofanował pomnik świętego Jana Pawła II. – Jeżdżę po Polsce ze znakiem, odwiedzając miejscowości, które ogłosiły się wolnymi od „ideologii” LGBT. Na każdym kroku widzę posągi JP2, patrona polskiej homofobii, a przy tym przyjaciela wielu wysoko postawionych kościelnych pedofilii. Wstyd!!! – napisał na Twitterze Bart Staszewski.

– Gminy zagrożone skutkami prowokacji i fake newsami pana Staszewskiego powinny starać się o odpowiedzialność tego pana przed polskim prawem, przed polskim sądem – zaznaczył prof. Zdzisław Winnicki. Pozew do sądu złożyła już gmina Zakrzówek na Lubelszczyźnie.

– Budowane na takim kłamstwie opinii ludzi, fala hejtu w internecie, komentarzy, jakoby nasza miejscowość, nasi mieszkańcy byli osobami, które dyskryminują innych ludzi ze względu na ich orientację, bądź inne cechy jest to absolutna nieprawda – akcentował Józef Potocki, wójt gminy Zakrzówek.

Obecnie toczy się ideologiczna walka o przyszłość świata, o przyszłość społeczeństw. – Wielcy lobbyści i środowiska globalistyczne chcą ograniczenia wpływów państw narodowych i tożsamości religijnej na rzecz powszechnego świata, który będzie światem unitarnym – powiedział dr Aleksander Kozicki, politolog.

Chodzi o to, by uniemożliwić Polsce funkcjonowanie jako lidera Europy środkowo-wschodniej oraz ograniczyć możliwość korzystania z Funduszy Europejskich. Wszystko pod płaszczykiem praworządności – wskazał europoseł PiS Witold Waszczykowski. – Nie można nas oskarżać, że cokolwiek złamaliśmy, ponieważ żadnej definicji tej praworządności nie ma. Próbuje się tworzyć tę definicję – dodał.

Na wpis Joe Bidena zareagowała już ambasada RP w Waszyngtonie. – Stwierdzenie b. wiceprezydenta USA Joe Bidena, zamieszczone na Twitterze, opiera się na niedokładnych informacjach medialnych, ponieważ w Polsce nie istnieją żadne „strefy wolne od LGBT”- napisała na Twitterze ambasada RP.

Polska, dbając o własną tożsamość, powinna w sposób jednoznaczny sprzeciwić się fali tęczowego marksizmu.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/joe-biden-atakuje-polske-piszac-o-rzekomych-strefach-wolnych-od-lgbt-w-naszym-kraju-jest-reakcja-polskiej-dyplomacji

Radio Maryja

Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński spotkał się z prezesem Solidarnej Polski Zbigniewem Ziobro. To spotkanie, które może zaważyć na przyszłości Zjednoczonej Prawicy. Jutro na godz. 13.00 zaplanowane są kolejne rozmowy kierownictwa PiS-u. To najświeższe informacje w związku z konfliktem wewnątrz obozu władzy.

Linka do relacji filmowej: https://youtu.be/lTJ05_civj8

Politycy PiS-u niechętnie mówili o spotkaniu Jarosława Kaczyńskiego ze Zbigniewem Ziobro. Dlatego najświeższe doniesienia co do przyszłości Zjednoczonej Prawicy wyszły z obozu Solidarnej Polski. – Według mojej wiedzy do pierwszego spotkania już doszło. I czekamy na następne – mówił Michał Woś, minister środowiska.

Na spotkaniu miały paść słowa, które – rzecznik PiS-u Anita Czerwińska – określiła jako „zdecydowane rozstrzygnięcia”. Minister Michał Woś nie chciał wprost powiedzieć, kiedy Jarosław Kaczyński rozmawiał ze Zbigniewem Ziobro. Wskazał jednak, że obaj politycy prowadzą raczej „wieczorny tryb życia”.

Solidarna Polska podtrzymuje swój sprzeciw wobec ustawy covidowej.

– Ciężko było sobie wyobrazić, aby Prokurator Generalny poparł ustawę o bezkarności w takim kształcie, w jakim była ona w Sejmie – wskazał Michał Woś. Minister Michał Woś sięgnął po przykład i wskazał na dewelopera, który powołał się na walkę z epidemią, i rozpoczął stawianie domków jednorodzinnych w Lesie Bemowskim. Deweloper twierdził, że osiedle będzie skierowane do wynajęcia dla osób odbywających kwarantannę. Później mieszkania miały zostać zaoferowane osobom, które na skutek epidemii straciły własne mieszkanie. Minister Michał Woś zaakcentował, że doszło do naruszenia prawa.

Za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/prezes-pis-spotkal-sie-z-prezesem-solidarnej-polski

Radio Maryja

Amerykańska Akademia Sztuki i Wiedzy Filmowej przedstawiła nowe zasady przyznawania Oscara za najlepszy film. Poprawność polityczna wchodzi do kin. Nie chodzi o zwykły film, ale o ideologię, która narzuca twórcom zaangażowanie do produkcji konkretnych osób. Najlepiej pochodzących z mniejszości narodowych lub homoseksualnych. Już za kilka lat będzie to warunkiem, by otrzymać najpopularniejszą nagrodę filmową – Oscara. Akademia Sztuki i Wiedzy Filmowej opracowała nowe standardy współczesnego kina – Oscary tylko dla filmów z kobietami, mniejszościami narodowymi i osobami LGBTQ+.

– Właściwie nagród Oscara nie powinno się już przyznawać, jeśli nie będą przyznawane żeńskie wersje, tzw. Oscarki. Ewentualnie proponowałbym także nie przyznawać Oscarów w kolorze złotym, ponieważ jest to znaczące i nie muszę tego rozwijać – Oscary muszą mieć wszystkie możliwe kolory, z pewnością biały, żółty i czarny – zauważył socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski. Sprawa, choć wygląda na komedię, przypomina horror z dawnych lat.

– Był taki nakaz odgórny od władzy, wtedy komunistycznej, że każdy teatr w swoim repertuarze ma mieć sztukę radziecką – wspominała aktorka Halina Łabonarska. Okazuje się, że to nie głębia intelektualna i wartości artystyczne mają stanowić kryteria oceny dzieł sztuki, ale ideologia gender. – To jest właśnie uderzenie w to, co jest podstawą tworzenia teatru, filmu, każdej sztuki – zaznaczyła Halina Łabonarska. Bo teraz to nie talent aktorski będzie ważny przy obsadzaniu ról, ale pochodzenie, płeć lub orientacja seksualna aktora.

– To jest jaskrawy dowód, jak zdeprawowana i zdegenerowana mniejszość podporządkowuje sobie normalną większość i bezczelnie domaga się od niej traktowania na specjalnych warunkach – mówiła na antenie Radia Maryja Temida Stankiewicz-Podhorecka, krytyk teatralny.

Za nowymi standardami stoją wielkie pieniądze i cały system powiązań – podkreślił dr Mirosław Boruta Krakowski. – Mechanizmy, które na pewne rzeczy nam wkrótce być może nie pozwolą. Ja myślę, że warto się przed tym bronić – dodał socjolog.

Wytyczne dotyczą nie tylko aktorów, ale także ekip filmowych, agencji PR-owych oraz dystrybutorów. Film, który będzie chciał zawalczyć o Oscara, będzie musiał spełnić wytyczne w przynajmniej dwóch grupach zawodowych zaangażowanych w produkcję. Nowe zasady będą wprowadzane od 2022 roku.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/polityczna-poprawnosc-wchodzi-do-kin

Radio Maryja

Resort sprawiedliwości chce wsparcia dla gmin, które zostały pominięte w unijnym programie „Partnerstwo miast”. Chodzi o gminy, które nie otrzymały środków, bo wcześniej w zdecydowany sposób broniły rodziny i tradycyjnych wartości w kontrze do ideologii LGBT. To m.in. gmina Tuchów, która już teraz otrzymała pomoc z Funduszu Sprawiedliwości.

– Ministerstwo Sprawiedliwości uwzględniło wniosek gminy Tuchów i przyznało dla mieszkańców Tuchowa kwotę trzykrotnie wyższą od tej, którą odebrała Helena Dalli, z przekonaniem, że środki będą dobrze służyć mieszkańcom w przeznaczeniu na rzecz Ochotniczych Straży Pożarnych, które zajmują się bezpośrednio pomocą i bezpieczeństwem mieszkańców – oświadczył minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

– Skieruję też wniosek do premiera Mateusza Morawieckiego, abyśmy pomyśleli nad stworzeniem stałego mechanizmu wsparcia dla gmin, które – zgodnie z zapowiedziami komisarz Heleny Dalii – mają być w przyszłości ewentualnie szykanowane za to, że wspierają politykę prorodzinną; za to, że udzielają wsparcia dla tradycyjnie rozumianej rodziny jako związku kobiety i mężczyzny; za to, że chcą zagwarantować, żeby to rodzice mieli decydujący wpływ na sposób kształtowania, wychowywania i edukacji swoich własnych dzieci – dodał Prokurator Generalny (fot. Wikipedia / Marek Suwalczan).

Tekst za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/min-sprawiedliwosci-chce-wsparcia-dla-gmin-ktore-nie-otrzymaly-srodkow-z-ke-poniewaz-bronily-tradycyjna-rodzine (Od Redakcji: na tej stronie znajdą Państwo także relację filmową z przekazania przez Ministerstwo Sprawiedliwości gminie Tuchów kwoty 250.000 zł w zamian za "odebrane" przez Komisję Europejską 8.000 zł).

Radio Maryja

Trwają negocjacje w sprawie nowej umowy koalicyjnej Zjednoczonej Prawicy. Podstawowe kwestie są już ustalone – zapewnił wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości Antoni Macierewicz. Nowa umowa koalicyjna ma rzucić podwaliny pod rekonstrukcję rządu. Solidarna Polska i Porozumienie nie chcą jednak zgodzić się na zabranie im po jednym resorcie. Taki plan powstał wewnątrz PiS-u...

W połowie lipca na antenie Polskiego Radia prezes PiS Jarosław Kaczyński zapowiedział rekonstrukcję rządu. – Na pewno będą zmiany personalne. Żeby było jasne – to nie chodzi o premiera – zapewnił Jarosław Kaczyński. Wraz z zapowiedzią ruszyła giełda nazwisk. Jednak obok personaliów, cały obóz Zjednoczonej Prawicy rozgrzała zapowiedź ograniczeń liczby ministerstw. Wtedy Solidarna Polska i Porozumienie miałyby dostać tylko po jednym resorcie. Dotychczasowa umowa koalicyjna gwarantowała im po dwa ministerstwa. Teraz jednak negocjowane jest nowe porozumienie. Solidarna Polska stawia warunki.

– Nie mam nic przeciwko temu, aby rząd został zmieniony w sensie strukturalnym – by zmniejszono liczbę ministerstw, jeśli jest taka potrzeba, nawet o połowę, a jak trzeba to o dwie trzecie – tylko pod warunkiem, że wcześniej dowiem się, na czym polega propozycja. Czy to chodzi o zmianę dla zmiany, sztukę dla sztuki, żeby na przykład przy okazji koalicjanci stracili wpływ na rzeczywistość w jakimś obszarze w ramach umowy, która to gwarantuje, czy chodzi – ufam, że tak jest – o zmiany, które służą jakimś celom, czyli lepszemu rządzeniu – akcentował minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro (fot. Wikipedia / Marek Suwalczan).

Do żadnych zmian w rządzie nie dojdzie bez wynegocjowania nowej umowy koalicyjnej – zapowiedział wiceprezes PiS-u Antoni Macierewicz. – Sprawa zostanie rozstrzygnięta i przekazana opinii publicznej po wakacjach, bo to będzie moment, kiedy będzie trzeba podejść do nowego układu między poszczególnymi środowiskami politycznymi wewnątrz Zjednoczonej Prawicy – wskazał były szef MON. Podstawowe kwestie – jak dodał Antoni Macierewicz – są już ustalone.

Tekst za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/trwaja-negocjacje-w-sprawie-nowej-umowy-koalicyjnej-zjednoczonej-prawicy

Radio Maryja

Solidarną Polskę, PiS i Porozumienie wiąże umowa koalicyjna, która zakłada, że każdy ze współkoalicjantów kieruje dwoma resortami. Można oczywiście brać pod uwagę, że do zmian umowy koalicyjnej dojdzie – stwierdził w piątek minister sprawiedliwości, lider Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro.

Podczas konferencji prasowej w Sejmie Zbigniew Ziobro został zapytany o słowa szefa klubu PiS Ryszarda Terleckiego, który w czwartek mówił, że w związku ze zmianami w rządzie zmniejszona ma być liczba ministerstw, a każdemu z koalicjantów PiS miałby przypaść jeden resort. „W tej chwili Solidarną Polskę, Prawo i Sprawiedliwość i Porozumienie wiąże umowa koalicyjna, która zakłada m.in., że każdy ze współkoalicjantów kieruje dwoma resortami – na razie ta umowa się nie zmieniła” – odpowiedział. Jak dodał, „można oczywiście brać uwagę, że dojdzie do zmian umowy koalicyjnej”.

„Ale dopiero wtedy, kiedy ta umowa by się zmieniła i wiązałaby się ze zgodą wszystkich zainteresowanych stron umowy na nową formułę rządu, to moglibyśmy mówić o nowej sytuacji” – zaznaczył Zbigniew Ziobro (fot. Wikipedia / Marek Suwalczan). „Uważam, że to, co jest najważniejsze w tej chwili przed nami, to ustalenie ambitnej agendy programowej i szczegółów jej realizacji przez najbliższe trzy lata” – powiedział lider Solidarnej Polski. Dodał, że jeśli partnerzy ze Zjednoczonej Prawicy będą zgodni co do tego, jakie cele chcą osiągnąć „w ramach realizacji programu dla Polski, dobrej zmiany, którą chcą kontynuować, to wtedy muszą się zastanowić, jakie funkcjonalne narzędzia instytucjonalne, jeżeli chodzi też o organizację rządu, będą optymalne dla osiągnięcia tego celu”.

„A więc taka kolejność: naprzód powinniśmy porozmawiać o programie, o ustawach, przesądzić to, co będziemy realizować, a w następstwie możemy dyskutować o rekonstrukcji ministerstw i o zmianach personalnych – przecież to wszystko jest jak najbardziej możliwe do dyskusji” – podkreślił lider Solidarnej Polski. Poinformował też, że w czwartek zarząd jego ugrupowania dyskutował o tej kwestii. „Stanął na takim stanowisku, podsumowując, że siedem kolejnych zwycięstw obozu Zjednoczonej Prawicy pokazało, że ta zjednoczona koalicja, mimo że czasami nie jest łatwo, jak to z koalicją bywa, niesie nieporównywalnie więcej dobrego dla Polski i dla wszystkich współkoalicjantów niż sytuacja, gdyby tej koalicji nie było” – mówił. „Wartością tej koalicji jest to, że działamy w ramach porozumienia, które na dobrą sprawę, można powiedzieć generalnie, że jest szanowane i zawarta jest umowa koalicyjna i ta umowa póki co obowiązuje, i przewiduje, że współkoalicjanci odpowiadają za dwa resorty” – zaznaczył. Jak dodał, „to, co zostało tam zawarte, może być oczywiście zmienione”.

„Jeśli dojdziemy do wniosku, że to będzie dobrze służyć Polsce, ale żebyśmy doszli do takiego wniosku, musimy naprzód spotykać się, przedyskutować sprawy, które określimy jako cele do realizacji i jeśli w szczegółach wszystko to omówimy, nie mam nic przeciwko, żebyśmy rozmawiali na temat rekonstrukcji rządu, ale dziś za wcześnie przesądzać, jak ten rząd miałby wyglądać” – powiedział min. Zbigniew Ziobro. Politycy Solidarnej Polski obecnie kierują resortami: sprawiedliwości i środowiska, a politycy Porozumienia – drugiego koalicjanta PiS w ramaach Zjednoczonej Prawicy – ministerstwami: rozwoju oraz nauki i szkolnictwa wyższego.

Tekst za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/min-z-ziobro-mozna-brac-pod-uwage-ze-dojdzie-do-zmian-umowy-koalicyjnej