Przeskocz do treści

5 grudnia 1917 roku w Mińsku rozpoczął obrady I Zjazd Wszechbiałoruski. Na czele zjazdu stanął przewodniczący Białoruskiej Rady Wojskowej Jan Sierada, pedagog i publicysta, w czasie I wojny światowej pułkownik armii rosyjskiej. Kongres przyjął szereg uchwał, m.in. ogłosił prawo narodu białoruskiego do niepodległości i samostanowienia oraz przyjęcia demokratycznej formy rządu (il. Flaga Białorusi z lat 1991–1995, identyczna jak w latach 1918–1919).

5 grudnia 1918 roku rozpoczęła się bitwa o Chyrów. Walki pomiędzy wojskami polskimi a oddziałami ukraińskimi toczyły się do 16 grudnia, kiedy to wojska polskie zdobyły Chyrów, po czym linia frontu ustabilizowała się aż do stycznia 1919 (fot. Polscy ochotnicy przed kościołem w Chyrowie podczas walk polsko-ukraińskich w 1919 roku).

5 grudnia 1975 roku 59 intelektualistów wysłało list do „komunistycznych” „władz” przeciwko zmianom w konstytucji PRL. Jego sygnatariusze protestowali zwłaszcza przeciwko wpisaniu do niej kierowniczej roli PZPR (Polska Zjednoczona Partia Robotnicza to jak wówczas powiadano „cztery kłamstwa w czterech słowach”) i wieczystego sojuszu z ZSRS. Ideę napisania listu otwartego wysunął Jan Olszewski. Sygnatariusze wykorzystali fakt, że polskie prawo zapewniało bezpieczeństwo autorom listów do władz państwowych.

(opr. na podstawie Wikipedii)

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro w rozmowie z niemieckim dziennikiem „Frankfurter Allgemeine Zeitung” oświadcza: „Chcę Polski w UE”, ale „niepodległej Polski, która nie zostanie zdegradowana do statusu państwa federalnego”. Podkreśla, że suwerenność nie jest na sprzedaż.

„FAZ”, zauważając, że spór o rządy prawa w poszczególnych państwach członkowskich trudno oddzielić od debaty na temat obecnych i przyszłych kompetencji instytucji unijnych, pyta czy minister słyszał już o nowej umowie koalicyjnej w Berlinie, która wzywa do „konwencji konstytucyjnej” dla UE i „dalszego rozwoju w kierunku federalnego państwa europejskiego”?

Zbigniew Ziobro odpowiada: To potwierdza moje ostrzeżenia. Celem ma być europejskie superpaństwo, zarządzane przez unijny establishment. W sporze UE z Warszawą nie chodzi o praworządność, chodzi o to, by Polska podporządkowała się projektom niebezpiecznym dla naszej wspólnoty w Europie. Temu celowi służy także rozpoczynający się właśnie szantaż ekonomiczny Polski. Minister Zbigniew Ziobro przypomina, że już w 2005 roku próbowano przyjąć unijną konstytucję, ale Francuzi i Holendrzy uniemożliwili to w referendach. Polacy nie chcą, by ich kraj stał się państwem federalnym UE. Wielu innych Europejczyków też tego nie chce. Konsekwencją byłoby bowiem zniwelowanie różnic kulturowych i narzucenie jednolitej polityki w niemal wszystkich dziedzinach — powiedział.

Kara na Polskę

Przypominając, że Trybunał Sprawiedliwości UE nałożył na Polskę kary pieniężne w łącznej wysokości 1,5 mln euro dziennie w związku z dwiema kwestiami: pierwsza dotyczy wydobycia węgla brunatnego w Turowie, druga - Izby Dyscyplinarnej przy Sądzie Najwyższym w Polsce, „FAZ” interesuje się, czy Polska zapłaci karę?

Nie — odpowiada Zbigniew Ziobro i tłumaczy: TSUE przekroczył swoje kompetencje. Trybunał próbuje zawiesić część konstytucyjnego organu państwa członkowskiego, w tym przypadku Sąd Najwyższy. Czy można sobie wyobrazić, żeby TSUE zawiesił wkrótce Federalny Trybunał Sprawiedliwości? Przecież jego sędziowie są powoływani wyłącznie przez polityków. Czy zatem Bundestag może powoływać sędziów, a polski parlament nie? To narusza równe traktowanie państw członkowskich — kontynuuje.

Odnosząc się do kwestii wydobycia węgla brunatnego w Turowie, minister mówi, że TSUE domaga się wstrzymania wydobycia, nie wydając jeszcze orzeczenia. Oznaczałoby to również zamknięcie pobliskiej elektrowni, która dostarcza energię elektryczną dla czterech milionów odbiorców, a także likwidację tysięcy miejsc pracy — wyjaśnia.

„FAZ” wtrąca, że jeśli jednak Warszawa nie zapłaci, konsekwencją będzie prawdopodobnie odliczenie tych kwot od funduszy unijnych przeznaczonych dla Polski w przyszłości.

Zbigniew Ziobro odpowiada, że procedura ta ponownie podkreśliłaby „przymusowy charakter” i tym samym bardziej pasowałaby do koncepcji rządu niż przekazanie środków. ”Suwerenność nie jest na sprzedaż”, to linia Warszawy na najbliższą przyszłość — oznajmia minister.

Wstrzymanie funduszu odbudowy

„FAZ” pisze, że jednym z obszarów, w których Polska może ponieść znacznie większe straty, jest fundusz odbudowy związany z pandemią koronawirusa; w tym przypadku pomoc warta 4,7 mld euro może zostać rychło wstrzymana, ponieważ Bruksela nadal dopatruje się uchybień w praworządności.

Zbigniew Ziobro komentuje, że „jeśli Polska nie dostanie tych pieniędzy, to będzie to oznaczało: UE złamała dane słowo. Zobowiązała się ona do niestosowania nowego mechanizmu warunkowości do czasu wydania opinii przez TSUE w tej sprawie. Pod koniec 2020 roku zażądałem od premiera Polski, aby zablokował ten mechanizm swoim wetem. A teraz UE wysyła do Polaków taki komunikat: jeśli poprzecie ten rząd, nie dostaniecie od nas żadnych pieniędzy”.

„FAZ” przypomina, że szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen powiedziała w październiku, w jakich kwestiach Polska będzie musiała ustąpić, by mimo wszystko osiągnąć kompromis z Brukselą w sporze sądowym: „demontaż izby dyscyplinarnej, demontaż reżimu dyscyplinarnego i przywrócenie do pracy sędziów, którzy zostali bezprawnie zwolnieni”. Gazeta zauważa, że szczególnie spełnienie pierwszego i trzeciego punktu można łatwo sprawdzić; te dwie kwestie wydają się również najważniejsze dla Brukseli. „FAZ” odnotowuje, że jeśli chodzi o izbę dyscyplinarną, to Zbigniew Ziobro wyjaśnia, że kwestia jest nadal „w trakcie rozmów z prezydentem”.

Dziennik przekazuje, że o ewentualnym przywróceniu sędziów do pracy minister mówi: Żądanie pani von der Leyen oznacza konieczność uchylenia około 600 wyroków Izby Dyscyplinarnej dotyczących sędziów w kraju.

„FAZ” podaje, że Zbigniew Ziobro uważa, że większość z tych sędziów została zawieszona za poważne przestępstwa i że spełnienie żądania spowoduje wstrząs w Polsce. Gazeta pisze, że o przypadku sędziego Igora Tulei Zbigniew Ziobro wyjaśnia, że odmówił on niektórym sędziom mianowanym przez Krajową Radę Sądownictwa statusu niezawisłych sędziów. Tuleya odmawia 1500 sędziom, którzy wydali setki tysięcy wyroków, prawa do wymierzania sprawiedliwości — cytuje „FAZ” ministra i dodaje, że zdaniem Zbigniewa Ziobry coś takiego nie byłoby tolerowane w żadnym kraju i mogłoby doprowadzić do anarchii w sądownictwie. Dziennik zauważa, że rząd Polski „poprzez swoje reformy wprowadził dużą niepewność w sądownictwie. Przewidział to ówczesny szef konserwatywnego, czyli prorządowego think tanku Klub Jagielloński, Krzysztof Mazur. Już wiele lat temu pisał, że temu rządowi uda się rozmontować istniejący system, ale nie uda się zbudować nowego”.

„FAZ” informuje, że minister sprawiedliwości komentuje to następująco: Problemem nie jest nasz brak determinacji w procesach reformatorskich, ale opór wobec nich ze strony środowiska sędziowskiego, które - jak powiedziała sędzia - uważało się za nietykalną, nadzwyczajną kastę. Czy cały ten spór z UE jest dla Polski warty zachodu i czy członkostwo w UE jeszcze się opłaca? - pyta dziennik i zauważa, że Zbigniew Ziobro wskazuje na politykę klimatyczną i energetyczną:

Polacy potrafią liczyć. Program Fit for 55 kosztowałby samą polską energetykę ponad 400 mld zł do 2030 roku. A cała nasza transformacja energetyczna (kosztowałaby) do dwóch bilionów złotych. Unijne fundusze strukturalne, które mamy otrzymać w ciągu 7 lat, wyniosą 350 mld zł po odliczeniu składki członkowskiej. UE nie jest św. Mikołajem, jest coraz bardziej komornikiem. A duże firmy z zachodnich krajów UE prawie w ogóle nie płacą tu podatków. Wielkie sieci zrujnowały polski handel detaliczny.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/576493-ziobro-w-faz-w-sporze-z-ue-nie-chodzi-o-praworzadnosc

„Chodzi tylko i wyłącznie o wolę polityczną, a nie o prawo. Czyli o zinstytucjonalizowanie systemu przeniesienia władzy od władzy demokratycznej, wybranej w demokratycznych wyborach, jak w Polsce czy na Węgrzech, do władzy sędziowskiej, która pod płaszczykiem niezależności i niezawisłości będzie strażnikiem interesów najważniejszych państw i zrealizuje to, co czytamy w nowej umowie koalicyjnej w Niemczech, czyli państwo federalne” - mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Patryk Jaki, europoseł i polityk Solidarnej Polski.

wPolityce.pl: Rzecznik TSUE wydał opinię, iż „należy oddalić skargi Węgier i Polski na system warunkowości”. W jakich kategoriach to odczytywać?

Patryk Jaki: Oczywiście opinia rzecznika to jeszcze nie jest wyrok. Natomiast od samego początku nie miałem złudzeń, że nie będzie decydowało ani prawo, ani doktryna, ani logika, tylko będzie decydowała polityka. Politycy w przebraniu sędziów w jednym z najbardziej upolitycznionych sądów w Europie, to znaczy w TSUE, gdzie ludzie są rekomendowani przez polityczne rządy z niektórych państw, gdzie nawet mogą przecież ci sędziowie należeć do partii politycznych, po prostu wydadzą polityczny wyrok. Gdyby spojrzeć na to merytorycznie, to wniosek o odrzucenie skargi Polski i Węgier, które przecież mówią co? W tej skardze tylko i wyłącznie powołują się na traktaty. Przecież w prawie pierwotnym, czyli w traktatach przewidziano jedyną procedurę, która dotyczy łamania praworządności. Jest to procedura z tzw. art. 7, która wymaga jednomyślności, żeby postawić państwo w stan oskarżenia. Problem tylko polega na tym, że tej jednomyślności przez lata nie można było znaleźć w Radzie, a politycy niemieccy i Platformy koniecznie chcieli Polskę ukarać. Ale ponieważ traktat na to nie pozwalał, to musieli sobie wymyślić coś, co sprawi, że traktat i praworządność nie będą miały znaczenia, jak obejdą ten traktat, jak obejdą praworządność. Wymyślili sobie, że stworzą nową procedurę, która nie będzie prawem pierwotnym, tylko będzie prawem wtórnym, gdzie nie będzie już potrzebna jednomyślność, tylko będzie można Polskę ukarać. I na tej podstawie powstał tzw. mechanizm warunkowości, który przecież, jak wskazują Polska i Węgry, jest prawem wtórnym, a prawo wtórne nie może być wyżej niż prawo pierwotne, jeżeli się ocenia dokładnie to samo. Merytorycznie to sprawa jest jasna, ale jak widać dla rzecznika, który wydaje rekomendacje w tym zakresie do orzeczenia TSUE, ani doktryna, ani prawo, ani traktaty nie mają żadnego znaczenia. Liczy się tylko i wyłącznie wola polityczna, przed czym niestety przestrzegaliśmy.

Tyle tylko, że rzecznik TSUE stoi na stanowisku, że system warunkowości został przyjęty na właściwej podstawie prawnej, jest zgodny z art. 7 TUE oraz z zasadą pewności prawa . To jest dosyć kuriozalne uzasadnienie…

To jest bardzo kuriozalne uzasadnienie, dlatego że jeżeli coś, co jest ewidentnie zrobione po to, żeby obejść art. 7 i jest jednocześnie, jak twierdzi rzecznik, zgodne z art. 7, to równie dobrze można stwierdzić, że PE w Brukseli nie znajduje się w Brukseli, tylko znajduje się w Kambodży, albo w Chinach. Równie dobrze można tak twierdzić i się przy tym upierać. Chodzi tylko i wyłącznie o wolę polityczną, a nie o prawo. Czyli o zinstytucjonalizowanie systemu przeniesienia władzy od władzy demokratycznej, wybranej w demokratycznych wyborach, jak w Polsce czy na Węgrzech, do władzy sędziowskiej, która pod płaszczykiem niezależności i niezawisłości będzie strażnikiem interesów najważniejszych państw i zrealizuje to, co czytamy w nowej umowie koalicyjnej w Niemczech, czyli państwo federalne. Będzie to polegało na tym, że nigdy Polska – czyli osoby wybrane przez Polaków – nie będzie w stanie w żadnej sprawie podjąć ostatecznej decyzji, tylko zawsze, jeżeli jakaś decyzja nie będzie się podobać Niemcom, to będzie można odwołać się do judykokracji czyli do specjalnie utworzonej władzy sędziów, która będzie w stanie zmienić każdą decyzję. I to jest ta ogromna zmiana ustrojowa, którą widać w tym stanowisku rzecznika TSUE.

Jest jeszcze jedna bardzo niebezpieczna rzecz w tym stanowisku rzecznika TSUE, a mianowicie to, że decyzja o uruchomieniu mechanizmu warunkowości miałaby być uznaniowa. Rzecznik TSUE wskazuje na „ryzyko wpłynięcia na zarządzanie finansami” jako przesłankę do uruchomienia tego mechanizmu.

To, o czym pani mówi, to nie jest żadna niespodzianka, bo ta uznaniowość znajduje się już w samym rozporządzeniu, które jest oceniane przez TSUE. Natomiast to, co jest tutaj dodatkową podłością, to że dokładnie w tych samych dniach, kiedy to stanowisko było szykowane, KE zrezygnowała z prowadzenia procedury przeciwko Niemcom, które to Niemcy wielokrotnie w swoich wyrokach podważały pierwszeństwo prawa europejskiego nad prawem krajowym. Ponieważ Niemcy w odpowiedzi odesłali: „Ale przecież szanujemy art. 2 traktatu”, to KE odpowiedziała: „A, jak szanujecie, to my już w takim razie kończymy procedurę”. W tym samym czasie, kiedy rzecznik TSUE przedstawia coś, co reprezentuje dokładnie odwrotną logikę, że państwo krajowe, nawet jeżeli mówi, że szanuje traktaty, w tym również art. 2 traktatu, który jest sformułowany bardzo ogólnie, to nie ma to żadnego znaczenia, dlatego że prawo europejskie ma pierwszeństwo i koniec. Czyli sprowadzałoby się to do tego, że prawo europejskie ma pierwszeństwo, ale ma pierwszeństwo tylko i wyłącznie w stosunku do krajów „gorszych kulturowo” - takich jak Polska czy Węgry, a w stosunku do „lepszych” - takich jak Niemcy – to działa inna logika – już nie prawo europejskie ma pierwszeństwo, tylko prawo krajowe ma pierwszeństwo. To taka ma być nowa Europa – Europa podwójnych standardów, gdzie są państwa ważniejsze i mniej ważne. Zresztą dokładnie tak samo, jak według idei I Rzeszy, II Rzeszy, jak również III Rzeszy. To jest kwestia znajomości historii, żeby rozumieć, na czym polegało najpierw Święte Cesarstwo Niemieckie, potem na czym polegała polityka Bismarcka Mitteleuropy, potem już pewnie lepiej znana polityka Hitlera. Natomiast czym różni się polityka Cesarstwa Niemieckiego, tej III Rzeszy, Mitteleuropy, od tego, co w tej chwili chcą zaserwować nam Niemcy? Że są jacyś Niemcy „wyżsi kulturowo”, a jakaś tam Europa Wschodnia, Środkowa to są „ludzie, którzy nie mogą mieć takich samych praw, jak my”. Do tego sprowadza się stanowisko rzecznika TSUE.

Tak, tylko że najczęściej późniejsze orzeczenie TSUE jest zgodne z wcześniejszym stanowiskiem rzecznika TSUE…

Nie zawsze, ale tak.

Pytanie, co w tej sytuacji Polska powinna zrobić? Czy powinna w jakiś sposób zareagować na tego typu przemoc instytucjonalną?

Polska już dawno powinna zrobić to, co sugeruję, to znaczy wypowiedzieć politykę klimatyczną. Po prostu wywrócić stolik. Wycofać się z ETS, który kosztuje nas przede wszystkim utratę bezpieczeństwa energetycznego, ale kosztuje nas też finansowo. Ta cała inflacja jest napędzana tymi wszystkimi zielonymi pomysłami. Dodatkowo transformacja będzie nas kosztowała więcej, niż te wszystkie środki, które otrzymamy. To wynika chociażby z dokumentów rządowych, że transformacja – bez przyjęcia jeszcze tego pakietu „Fit for 55” ma nas kosztować 1,5 bln zł. Ja bym wywrócił ten stolik i powiedział: od dzisiaj nie ma u nas ETS, nie zgadzamy się na tę politykę. Co oni mogą zrobić? TSUE może nakładać kolejne kary, ale TSUE nie ma żadnego mechanizmu, żeby te kary egzekwować, poza zabieraniem nam pieniędzy takich, jak pieniądze z KPO. Ale przecież oni i tak nam tych pieniędzy nie dają. Rachunek jest tutaj bardzo prosty. Najwyższy czas, żeby Polska zaczęła prowadzić naprawdę prawdziwą politykę, jak przystało na państwo, które ma aspiracje, a nie jak – z całym szacunkiem dla naszych przyjaciół – na maluteńkie państwo bałtyckie. To nie tak. Polityka, która do tej pory była prowadzona, że dogadamy się, zgodzimy się na to, co oni proponują, i na pewno będzie dobrze, czyli zgadzania się na mechanizm warunkowości, zgadzania się na zieloną politykę, zgadzania się na inne głupoty, które oni proponowali, doprowadziła do sytuacji, w której dzisiaj jesteśmy. Potworna inflacja, zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego Polski, a w końcu zablokowanie wszystkich europejskich pieniędzy i oczywiście konsekwentne wprowadzanie w Polsce chaosu poprzez blokowanie wszystkich reform państwa, w tym reform wymiaru sprawiedliwości i próba zabrania Polsce polskiego wymiaru sprawiedliwości i przeniesienia go do Brukseli. Czyli to by było tak, że każde państwo, żeby było suwerenne i podmiotowe, musi mieć podmiotowe trzy władze: ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą, a UE w tej chwili próbuje przenieść jedną z tych władz – czyli trzecią władzę – w ogóle do Brukseli, żeby Polska jej nie miała, tylko tam będzie suweren dla sędziów. Przy okazji, jak tam będzie ten suweren, to jeszcze dodać mu uprawnienia władzy wykonawczej i władzy ustawodawczej, żeby wszystko było jasne. Na takiego potwora ustrojowego Polska po prostu nie może się zgodzić.

Dziękuję za rozmowę / Rozmawiała Anna Wiejak.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/576498-jaki-politycy-w-przebraniu-sedziow-wydadza-polityczny-wyrok

Radio Maryja

Pierwszy raz podczas czwartej fali odnotowano spadek zakażeń koronawirusem. Jest ich o tysiąc mniej niż w poprzednim tygodniu. Tymczasem od 1 grudnia obowiązywać będą nowe obostrzenia w związku z nowym wariantem wirusa.

Ostatniej doby Ministerstwo Zdrowia odnotowało 526 zgonów i ponad 19 tysięcy nowych zakażeń koronawirusem. O tysiąc mniej niż we wtorek w poprzednim tygodniu i o ponad 7 tys. mniej niż np. w miniony piątek. To pierwszy raz w czwartej fali, kiedy mamy zmniejszenie zakażeń – zaznaczył premier Mateusz Morawiecki. – Trend przyrostu został spowolniony i w tych województwach, w których jeszcze miesiąc, półtora miesiąca temu było najgorzej (województwo lubelskie, województwo podlaskie), ale wskaźnik R spadł poniżej jednego, czyli jest dużo bardziej pozytywny niż w pozostałej części kraju – mówił premier RP.

W szpitalach o spowolnieniu jednak nie ma mowy. W całym kraju zajęte jest ponad 21 tys. łóżek i ponad tysiąc respiratorów. – Szpital tymczasowy w Pyrzowicach od kilku dni – właściwie jest to tydzień – jest non stop pełen. Tam na 144 miejsca jest 131 pacjentów, 12 podłączonych do respiratora – poinformowała o sytuacji w województwie śląskim Alina Kucharzewska, rzecznik Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach.

Mimo spadku nowych zakażeń, obawy rodzi nowy wariant koronawirusa. Omikron, który pojawił się już w co najmniej 15 krajach na świecie. – Pojawia się nowe ryzyko, nowy nieznany szczep, nieznana mutacja, która może zmienić wszystkie prognozy, na których do tej pory bazowaliśmy – mówił Adam Niedzielski, minister zdrowia. Zapowiedział on dodatkowe obostrzenia, które wejdą w życie od środy. W gastronomii, hotelach, kościołach i obiektach kulturalnych i sportowych będą obowiązywały nowe limity obłożenia. – Wszystkie limity zostaną zmniejszone do 50 procent – oznajmił Adam Niedzielski. Zmniejszono też limity obecności ze 150 do 100 osób na weselach, komuniach i dyskotekach, a w imprezach sportowych z 500 do 250. W siłowniach, strefach fitness, konferencjach, muzeach będzie obowiązywał limit 1 osoby na 15 m kwadratowych. Wprowadzono także ograniczenia dla lotów z południa Afryki. Podobne restrykcje podjęły inne państwa, co skrytykował Tedros Adhanom Ghebreyesus, dyrektor generalny Światowej Organizacji Zdrowia.

„Nie ma to oparcia w ustaleniach naukowych ani nie jest to skuteczne” – stwierdził szef WHO. Minister Adam Niedzielski przyznał kilka dni temu, że wprowadzanie nowych restrykcji nie pomoże w walce z pandemią. – Zawsze się uczymy na błędach. Wiemy, że restrykcje są mało skutecznym środkiem ograniczenia wzrostu pandemii – mówił wówczas minister zdrowia. Na brak konsekwencji resortu zdrowia zwróciła uwagę Konfederacja. – W poniedziałek na konferencji prasowej minister Adam Niedzielski z dziecinną łatwością wyrzucił swoje czwartkowe słowa do kosza, podeptał, oblał benzyną, spalił i stwierdził, że obostrzenia będą jednak obowiązywały i zostaną wprowadzone nowe pakiety obostrzeń – powiedział Artur Dziambor, poseł Konfederacji.

Dr Mirosław Boruta Krakowski, socjolog, stwierdził, że społeczeństwo przyzwyczaiło się już do walki z pandemią za pomocą restrykcji. – Chcemy normalności, aczkolwiek już za normalność uznajemy to, co jeszcze rok lub półtora roku temu uznalibyśmy za nienormalne, czyli np. maseczki, niepodawanie ręki czy też inne przejawy mniej bliskiego społecznego współżycia. Natomiast normalność przyjdzie, tylko musimy to przeczekać – mówił socjolog. Wszystkie nowe limity mają obowiązywać do 17 grudnia 2021 roku i nie będą dotyczyć osób zaszczepionych, posiadających paszport covidowy.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/spadek-zakazen-koronawirusem-jednak-od-1-grudnia-nowe-obostrzenia

Polska wciąż ma szanse na skuteczne blokowanie niesprawiedliwych i szkodliwych dla Polski decyzji Komisji Europejskiej. Szczególnie, że atak KE na Polskę zwiera się ze sprytnym planem unijnych elit i Donalda Tuska. Minister Sprawiedliwości w rozmowie z tygodnikiem „Sieci” przekonuje też, że bezkarność sędziowskich aktywistów, a nawet przestępców w togach, grozi całemu systemowi wymiaru sprawiedliwości.

1. Blokada środków na Krajowy Plan Odbudowy.

W odpowiedzi na blokadę środków powinniśmy blokować unijne decyzje, które wymagają jednomyślności. UE została powołana, aby służyć interesom każdego z krajów, a nie budować dobrobyt i potęgę państw już najbogatszych kosztem wasalizowanej reszty.(…). Bruksela bezprawnie zablokowała nam pieniądze. Podeptała ustalenia. Stawia takie warunki, aby były nie do spełnienia, a próba zaspokojenia Brukseli skończyła się upokorzeniem Zjednoczonej Prawicy. Celem jest ograniczenie suwerenności Polski.

2. Katastrofalna dla Polski polityka klimatyczna.

Unijna polityka klimatyczna to jedna z dziedzin, w której musimy stawiać twarde warunki. Nasza transformacja energetyczna ma kosztować przeszło 2 bln zł, podczas gdy całość przyznanych nam funduszy unijnych w 7-letnim budżecie to 770 mld zł na wszystkie cele.

3. Twarda polityka wobec Unii, czy polityka „obłaskawiania”.

Proponuję odrzucenie dyktatu i zerwanie z polityką polegającą na upartych próbach obłaskawiania unijnych instytucji. Już wiemy, że złamią każde porozumienie. Trzeba wyciągnąć wnioski. Potrzebujemy w rządzie jedności wobec agresji narastającej wobec Polski.

4. Co dalej z Izbą Dyscyplinarną?

Likwidacja Izby Dyscyplinarnej SN oznaczałaby, że sędzia oskarżony o brutalny gwałt na koleżance sędzi wróciłby do pracy, dostał odszkodowanie i nie można by go ponownie osądzić. Polska ma płacić milion euro dziennie właśnie za to, że nie chce na to pozwolić.

5. TSUE sądem, czy politycznym narzędziem?

To Komisja Europejska, przy użyciu TSUE, który jest jej politycznym narzędziem, miałaby decydować o sprawach w Polsce. Na razie chodzi o decydowanie, kto ma być sędzią, a kto nie. Potem pojawią się kolejne kwestie, np. funkcjonowania lub nie polskich elektrowni.

6. Konflikt Zbigniewa Ziobry z prezydentem Andrzejem Dudą?

Wierzę, że w tak ważnej sprawie, w obliczu prawnej hybrydowej agresji na Polskę, znajdziemy pole do merytorycznej rozmowy. Kiedy cztery lata temu pan prezydent zawetował część ustaw sądowych i zaproponował swoje rozwiązania, moje środowisko lojalnie broniło jego ustaw przed napaściami z Brukseli. Pan prezydent wyciągnął wówczas rękę do nieprzychylnego reformom i obozowi Zjednoczonej Prawicy części środowiska sędziowskiego, a to środowisko nadużyło jego zaufania. (…). Mimo że prezydenckie weta były dla nas bolesnym doświadczeniem, staliśmy murem za panem prezydentem. Mamy nadzieję, że z doświadczeń ostatnich lat wspólnie wyciągniemy dobre wnioski i że wspólnie zdobędziemy się na refleksję, gdzie jesteśmy po czterech latach i jak użyto okazanej wtedy przez prezydenta dobrej woli.

7. Rola Donalda Tuska.

Donald Tusk się chowa, ale jako szef Europejskiej Partii Ludowej jest ścisłym sojusznikiem autorów planu uczynienia z Polski protektoratu, odebrania nam godności, szacunku i należnej pozycji w relacjach międzynarodowych. Niestety, ma to długą tradycję, już za Piastów byli możnowładcy szukający poparcia niemieckich książąt, by kosztem całej polskiej wspólnoty zdobyć kawałek władzy dla siebie. A potem była targowica. Tusk idzie tą drogą. (…). Niebawem usłyszymy, mniej lub bardziej otwarcie, że UE odblokuje pieniądze dla nas, gdy w Polsce zmieni się władza. Czyli gdy wygra Tusk. Z takim zadaniem tu go przysłano. Ma być rycerzem na białym koniu, który zagwarantuje Polsce wypłatę 750 mld zł.

8. Bezprawność kar finansowych nakładanych przez TSUE na Polskę.

Przez kilkadziesiąt lat funkcjonowania tej konstrukcji nigdy nie stosowano w postanowieniach tymczasowych kar finansowych – kary zawsze były związane z wyrokiem końcowym i jego niewykonywaniem.Tak to zresztą działa w każdym cywilizowanym sądownictwie. Łamane są też przyjęte taryfikatory możliwych kar. Te wymierzane Polsce są bezprecedensowo wysokie. Polska ma płacić kilkakrotnie więcej, niż założono w wewnętrznych niekwestionowanych dokumentach. To jeszcze jeden element ekonomicznego szantażu wobec Polski.

9. Czy Unia zatrzyma się na sądach i na Izbie Dyscyplinarnej SN?

Na razie chodzi np. o decydowanie, kto ma być w Polsce sędzią, a kto nie. Ale potem pojawią się kolejne kwestie – np. działania lub nie polskich elektrowni, a więc pozbawianie nas suwerenności także w obszarze energetycznym, promocji ideologii LGBT w szkołach, wprowadzania małżeństw homoseksualnych czy adopcji dzieci przez takie pary. To w zasadzie już się dzieje – przecież polskie samorządy wycofują się z prorodzinnych uchwał właśnie pod wpływem ekonomicznego szantażu Brukseli.

10. Sędziowie „polscy”, czy „europejscy”?

Kryje się za tym głęboka pogarda wobec Polaków i państwa polskiego oraz przekonanie, że nam, sędziom, wszystko wolno. Że możemy siebie, kolegów i cały system sądownictwa wyjąć spod kontroli demokratycznej, konstytucyjnej, dyscyplinarnej. Jeśli tak ktoś uważa, powinien zdjąć łańcuch z orłem z togi i powiesić tam unijne gwiazdki. Ale wtedy nie powinien sądzić w Polsce.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/575945-top-10-fragmentow-z-wywiadu-ziobry-dla-tygodnika-sieci

Radio Maryja

Trwa tydzień wyprzedaży w sklepach stacjonarnych i internetowych. Jedna trzecia Polaków deklaruje, że chce skorzystać z promocji. Jednak tydzień okazji to także okres wzmożonej aktywności oszustów. Black Week to coroczne wydarzenie, które swój początek ma w Stanach Zjednoczonych.

Kiedyś jeden dzień wyprzedaży. Obecnie przerodził się on w tydzień wypełniony reklamami zachęcającymi do zakupów. Większość klientów poluje na odzież i elektronikę. – Mam bardzo ładny sweter. Będzie na Wigilię – podkreślił Olek. – Jestem zadowolona, bo czaiłam się na płaszcz dość długo, udało mi się go kupić i idę go schować do szafy przed mężem – zaznaczyła Monika. Statystycznie, każdego roku klienci decydują się na coraz większe zakupy – podkreśliła Lidia Baran-Ćwirta, miejski rzecznik konsumentów w Lublinie. – Tak naprawdę zakupy to jest gra „gonić króliczka”. Raz my, konsumenci polujemy na produkty, innym razem to marketingowcy, sprzedawcy polują na nas – klientów, żebyśmy kupili dużo, dużo, i jeszcze więcej – zaznaczyła Lidia Baran-Ćwirta. W 2020 roku przeciętny Kowalski zostawił w sklepach w okresie tzw. Black Week ponad 660 złotych. W tym roku może to być nawet o 70 zł więcej. Sprzedaż mogą też napędzać informacje o możliwych problemach z dostawami towarów przed świętami. Jedno jest pewne. Wiele produktów będzie droższych niż rok temu. Część podwyżek to jednak zwykłe manipulacje sklepów.

– Nawet dzisiaj rano zobaczyłam, bo chciałam dzisiaj kupić jedną rzecz z elektroniki i wiem jaka była cena wcześniej – dzisiaj była standardowa cena podwyższona o 300 zł, a promocyjna ta sama – powiedziała Luiza. Klienci niejednokrotnie spotykają się również z niejasnym naliczeniem rabatów. Oszuści okradają także w internecie. Tworzą fikcyjne sklepy, aby zachęcić do zakupów, jednak nigdy nie realizują zamówień. Hakerzy próbują też wyłudzić dane do kart kredytowych i bankowości elektronicznej. Dlatego nie warto ulegać emocjom i warto wszystko dobrze sprawdzić. – Często podkreślam, żeby nie dać się ponieść emocjom. Decyzje o wydawaniu pieniędzy to jedne z najważniejszych decyzji w naszym życiu, więc zanim wydamy pieniądze, przemyślmy, sprawdźmy i weźmy bądź nie bierzmy udziału w takim wydarzeniu jak „czarny piątek”, czyli Black Friday – zaznaczył dr Mirosław Boruta Krakowski.

Konsumenci, którzy dali się nabrać na fałszywe promocje, mają prawa do złożenia reklamacji lub skargi. Nieprzemyślane zakupy ze sklepów internetowych można zwrócić bez podania przyczyny w ciągu 14 dni. W placówkach stacjonarnych zwroty wyglądają już inaczej. Dlatego warto ich warunki sprawdzić wcześniej. – Może okazać się, że dostaniemy kartę podarunkową albo nasze pieniądze, które już zapłaciliśmy, zostaną w sklepie i możemy w zamian za ten produkt, w jakimś określonym czasie wybrać inny – podkreśliła Lidia Baran-Ćwirta. Akcje typu Black Week napędzają konsumpcjonizm. Mają też negatywny wpływ na środowisko. W 2019 roku ilość elektronicznych odpadów osiągnęła 54 mln ton. Tylko 20 proc. z nich poddawana jest recyklingowi. Warto też zadać sobie pytanie przed każdym zakupem: czy na pewno ta rzecz jest nam potrzebna?

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/tydzien-wyprzedazy-w-sklepach-stacjonarnych-i-internetowych-wzmozona-aktywnosc-oszustow

Andrzej Kalinowski

22 listopada 2021 roku w Centrum Kongresowym ICE Kraków odbył się koncert jubileuszowy Chóru Mariańskiego - ze względu na epidemię jubileusz przesunięto o rok.

W czasie dwugodzinnego koncertu usłyszeliśmy pieśni patriotyczne w opracowaniu Tomasza Chmiela oraz, po przerwie, utwory: Grzegorza Gerwazego Gorczyckiego, Georga Friedricha Haendela i Idziego Ogiermana Mańskiego SDB - wszystkie w opracowaniu T. Chmiela.

Jednym nieobecnym był aktualny dyrygent zespołu pan Marcin Miotelka, epidemia okazała się silniejsza. Specjalnymi oklaskami nagrodzono utwór Henryka Mikołaja Góreckiego "Totus Tuus", dedykowany Janowi Rybarskiemu, długoletniemu dyrygentowi zespołu, zmarłemu przed trzema laty. W koncercie wystąpili Katarzyna Guran, Anna Bober, o. Tomasz Jarosz i Tomasz Świerczek a także orkiestra "Krakowskiej Młodej Filharmonii" z Krakowa, pod batutą Tomasza Chmiela.

Ja czułem specjalny sentyment do Mistrza Jana, znałem go 35 lat.Z tą większą przyjemnością uczestniczyłem w tym wydarzeniu. Wspaniały zespół ludzi, którzy już tyle lat wspólnie działają na niwie muzyki sakralnej i kultury polskiej. "Mistrz Jan miał Polskę zawsze w sercu i na pierwszym miejscu"- wybrzmiało to dumnie ze sceny. Drugą dedykację Koncertu poświęcono 103. rocznicy odzyskania niepodległości. Chór Mariański zawsze aktywnie uczestniczył i uczestniczy nadal w uświetnianiu naszych, patriotycznych uroczystości. Mają Polskę w sercu!

Dołączam kilkanaście zdjęć: https://photos.app.goo.gl/KV85jVEdQE4Kcnjc8

1. Najnowsze badania przyczyn Katastrofy Smoleńskiej

W najnowszym, listopadowym numerze czasopisma Journal of Forensic Sciences (Czasopismo Nauk Kryminalistycznych) dostępnym na stronie, a wydawanym przez American Academy of Forensic Sciences (Amerykańską Akademię Nauk Sądowych) ukazał się artykuł zatytułowany „Mass spectrometry of the soot left after ethylene oxide explosion answers some questions on the crash of Polish Air Force Flight 101” („Spektrometria masowa sadzy pozostałej po wybuchu tlenku etylenu odpowiada na pytania dotyczące katastrofy samolotu nr 101 Polskich Sił Powietrznych”).

Autorem jest dr hab. Jacek Wójcik emerytowany pracownik naukowy Instytutu Biochemii i Biofizyki PAN. Artykuł ten opublikowany w profesjonalnym czasopiśmie amerykańskim nie wywołał do tej pory żadnego echa w Polsce. Jednakże jego treść powinna mieć dla polskiej opinii publicznej siłę trzęsienia ziemi. Zarówno samo czasopismo o światowym zasięgu jak też rygory dopuszczenia do druku w tym czasopiśmie praktycznie wykluczają możliwość wydrukowania błędnych lub wątpliwych tez. Opinia międzynarodowa musi przyjąć ten artykuł jako rzetelny i zweryfikowany pod względem naukowym i badawczym. Ważne jest, że istotą artykułu jest stwierdzenie, iż na badanej tkaninie należącej do jednej z ofiar Katastrofy Smoleńskiej istnieje niepodważalny dowód świadczący o wybuchu bomby termobarycznej.

2. Dotychczasowa wiedza

Artykuł Jacka Wójcika domyka niejako naszą wiedzę o przyczynach zniszczenia samolotu w Katastrofie Smoleńskiej. Przypomnieć należy, że sam przebieg Katastrofy Smoleńskiej został ustalony w wyniku 4 Konferencji Smoleńskich i opublikowany w opracowaniu „Co wiemy o przebiegu Katastrofy Smoleńskiej” stale dostępnym na stronie. Wiemy więc, że zniszczenie samolotu nastąpiło w wyniku szeregu kolejnych eksplozji nad ziemią zgodnie z tzw. technologią „controlled demolition”. Na ziemię spadły oddzielnie poszczególne fragmenty w kolejności zgodnej z kolejnością ich odrywania od konstrukcji. Po odcięciu końcówki lewego skrzydła nastąpiło rozerwanie pozostałej części lewego skrzydła doczepnego, potem odrywanie części ogonowych, a na końcu rozerwanie kadłuba wewnętrzną eksplozją. Ten ostatni fakt był od samego początku jasny, gdyż sposób zniszczenia kadłuba ukazywały znane powszechnie zdjęcia ze Smoleńska. Widać na nich, że kadłub jest rozerwany wzdłuż, a więc zniszczenie takie nie mogło być wynikiem jakichkolwiek udarów, czy działania sił zewnętrznych – konstrukcji w kształcie rury nie da się rozerwać wzdłuż uderzając w nią z zewnątrz.

Postać zniszczenia kadłuba dowodzi, że został on zniszczony w wyniku wewnętrznej eksplozji, ale nie było wyraźnego dowodu, jakiego rodzaju była to eksplozja (fot. Wrak Tu 154 leżący na lotnisku w Smoleńsku. Nawet po odcięciu sufitu i dużej części burt jest oczywiste, że kadłub został rozerwany, a nie zgnieciony). Wchodziły w rachubę 3 możliwości:
— wybuch oparów paliwa - samo paliwo nie ulega eksplozji, a jedynie mogą eksplodować jego opary,
— wybuch klasycznych materiałów wybuchowych oraz
— wybuch termobaryczny – w pierwszym etapie wybuch rozpyla w pomieszczeniu środek łatwopalny, a w drugim następuje eksplozja tego środka w całej objętości pomieszczenia.

Analizy prowadzone w ramach prac Podkomisji Smoleńskiej wykluczyły wybuch oparów paliwa, a szereg faktów przemawiało za wybuchem termobarycznym (fot. Środkowa część kadłuba od wręgi 40 do 64. Rozerwanie wzdłuż kadłuba oraz wywinięte i wyrzucone na zewnątrz burty i sufit świadczą o potężnej eksplozji wewnątrz. Tego typu zniszczenie nie może być wywołane działaniem sił zewnętrznych). Świadczyło o tym:
— rozerwanie kadłuba na dużej długości, co świadczyło, że eksplozja objęła całe wnętrze kadłuba,
— wydmuchanie z wnętrza kadłuba całej zawartości - pasażerów, foteli, a nawet wewnętrznej wykładziny ścian,
— zerwanie z wielu ofiar odzieży, co jest możliwe jedynie w wyniku fal ciśnienia i podciśnienia charakterystycznych dla wybuchu termobarycznego.

Było więc wiele przesłanek świadczących o rodzaju wybuchu w kadłubie. Jednakże dopiero artykuł dra hab. Jacka Wójcika dostarcza bezpośredniego dowodu na rodzaj wybuchu. Na materiale należącym do jednej z ofiar znaleziono takie związki chemiczne (kopolimer tlenku etylenu C2H4O z oksometylenem CH2O), jakie mogą powstać jedynie w wyniku wybuchu bomby termobarycznej.

3. Wnioski

Po pierwsze, profesorowi Jackowi Wójcikowi należą się wyrazy najwyższego szacunku i uznania za jego wkład w ustalenie przyczyn Katastrofy Smoleńskiej. Jego praca świadczy, że obecne możliwości naukowe umożliwiają ustalenie przyczyny katastrofy nawet po 11 latach.

Po drugie, artykuł profesora Jacka Wójcika powinien być podstawą do uzupełniających badań prowadzonych nadal przez Prokuraturę Krajową nad przyczynami Katastrofy Smoleńskiej. Oczekujemy, że Prokuratura zwróci się do autora z prośbą o przeprowadzenie podobnych badań na innych materiałach należących do ofiar, a będących w posiadaniu Prokuratury.

Prof. Piotr Witakowski

Tekst i zdjęcia za: https://wpolityce.pl/smolensk/575376-prof-witakowski-przyczyna-rozerwania-kadluba-w-smolensku

Polska nie poraz pierwszy stoi na czele państw, które przestrzegają przed imperialną polityką Rosji – powiedział Patryk Jaki, europoseł Solidarnej Polski.

– Ostrzegaliśmy i ostrzegamy dalej, jak może skończyć się bierność, a bierność w tym wypadku oznacza przyzwolenie na tego typu działanie – mówił Patryk Jaki we wtorek w TVP Info.

Prorocze słowa Lecha Kaczyńskiego

Przypomniał, że na agresywną politykę Rosji zwracał uwagę prezydent Lech Kaczyński. – To nikt inny tylko śp. prezydent Lech Kaczyński mówił po ataku na Gruzję, jakie będą kolejne kroki Rosji. I co? Mylił się? Było dokładnie tak, jak to przewidział i diagnozował – podkreślił. – My dzisiaj mówimy dokładnie to samo, że tutaj nie chodzi o granicę Polski, tutaj chodzi o przyszłość całej Europy, bo Putin testuje, czy Europa jest solidarna, czy znów jest w stanie złamać tę solidarność i w ten sposób osłabiać Polskę i Europę – dodał Patryk Jaki.

"To jest decyzja, przed którą stoją państwa europejskie"

Według niego prezydent Rosji Władimir Putin jest politykiem, który "potrafi myśleć długofalowo". – Putin boi się też tego, że jeżeli Polska będzie rosnąć w siłę gospodarczo i jeżeli zacznie odbudowywać swoje wpływy na terenach Ukrainy, Białorusi, czyli na terenach umownie możemy powiedzieć I Rzeczypospolitej, to w konsekwencji może stać się rywalem i ważną częścią rozgrywki politycznej, a przecież Putin chce polityki imperialnej – ocenił. – Dlatego my musimy wybierać: wolność albo brak wolności. Demokracja albo to, co proponuje Putin i Łukaszenka. To jest też decyzja, przed którą stoją dzisiaj państwa europejskie i dlatego ten sztandar wolności Polska po raz kolejny wysoko unosi – tłumaczył Patryk Jaki.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/230347/patryk-jaki-tutaj-nie-chodzi-o-granice-polski.html

23 listopada 2021 r.

Wspólne oświadczenie Marszałków
Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej
Riigikogu Republiki Estonii
Seimasu Republiki Litewskiej
Saeimy Republiki Łotewskiej

My, Marszałkowie Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej, Riigikogu Republiki Estonii, Seimasu Republiki Litewskiej i Saeimy Republiki Łotewskiej

stwierdzamy, że agresywne działania bezprawnego reżimu Aleksandra Łukaszenki osiągnęły bezprecedensowy poziom. Prowokują one kryzys na zewnętrznych granicach UE, zagrażają bezpieczeństwu całego regionu i z premedytacją narażają życie bezbronnych ludzi. Stanowi to naruszenie prawa międzynarodowego i zobowiązań politycznych oraz lekceważenie podstawowych praw człowieka.

Stanowczo potępiamy ciągłą, sponsorowaną przez reżim białoruski instrumentalizację nielegalnej migracji, sztucznie wykreowaną jako część operacji hybrydowych skierowanych przeciwko Polsce, Litwie i Łotwie, a tym samym całej Unii Europejskiej w celach politycznych.

Apelujemy do wspólnoty międzynarodowej, w szczególności do państw pochodzenia i tranzytu, o stanowcze sprzeciwienie się tym działaniom, podjęcie niezbędnych kroków w celu powstrzymania władz na Białorusi od zmuszania migrantów do nielegalnego przekraczania granicy UE oraz pociągnięcie reżimu na Białorusi do odpowiedzialności za te naruszenia.

Potępiamy działania bezprawnego reżimu Łukaszenki skutkujące uniemożliwieniem dostarczania pomocy humanitarnej oferowanej przez państwa sąsiadujące na rzecz migrantów zgromadzonych i przetrzymywanych przez reżim Aleksandra Łukaszenki na terenach przygranicznych.

Wzywamy do niezwłocznego wprowadzenia w życie nowego pakietu sankcji, uzgodnionego na spotkaniu ministrów spraw zagranicznych państw członkowskich Unii Europejskiej, wymierzonego w osoby i podmioty zaangażowane i przyczyniające się do działań reżimu Łukaszenki, nastawionych na ułatwienie nielegalnego przekraczania zewnętrznych granic Unii. Instrumentalizacja migrantów dla celów politycznych nie może być tolerowana. Jeśli takie działania byłyby kontynuowane, Unia Europejska powinna rozważyć dalsze sankcje zgodnie z przyjętą przez siebie zasadą stopniowania sankcji.

Podkreślamy, że odpowiedzialność za unormowanie sytuacji na granicy spoczywa w całości na nielegalnym reżimie Aleksandra Łukaszenki, a UE i jej państwa członkowskie powinny nadal kierować się wspólnymi decyzjami i stanowiskiem politycznym przyjętym przez Radę Europejską i Radę do Spraw Zagranicznych.

Jesteśmy głęboko przekonani, że istnieje pilna potrzeba dostosowania dorobku prawnego UE do nowych realiów w celu zapewnienia ścisłej ochrony granic zewnętrznych UE i zapewnienia skutecznych środków zapobiegania nielegalnemu przekraczaniu granic. Dlatego oczekujemy na propozycje Komisji Europejskiej dotyczące dostosowania ram prawnych UE za pomocą konkretnych środków i odpowiedniego wsparcia finansowego w celu poprawy bezpieczeństwa granic, a tym samym wzmocnienia zewnętrznych granic UE.

Elżbieta Witek - Marszałek Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej
Jüri Ratas - Przewodniczący Riigikogu Republiki Estonii
Viktorija Čmilytė-Nielsen - Przewodnicząca Seimasu Republiki Litewskiej
Ināra Mūrniece - Przewodnicząca Saeimy Republiki Łotewskiej

23 November 2021

Joint Statement by the Speakers
of the Sejm of the Republic of Poland,
the Riigikogu of the Republic of Estonia
the Seimas of the Republic of Lithuania
the Saeima of the Republic of Latvia

We, the Speakers of the Sejm of the Republic of Poland, the Riigikogu of the Republic of Estonia, the Seimas of the Republic of Lithuania and the Saeima of the Republic of Latvia

state that the aggressive actions of the illegitimate Lukashenka regime have reached an unprecedented level. They provoke the crisis at the external borders of the EU, threaten the security of the entire region and deliberately endanger the lives of vulnerable people. It constitutes a breach of international law, political commitments and a disregard for fundamental human rights.

We strongly condemn the continued state-sponsored instrumentalisation of irregular migration artificially created by the Belarusian regime as part of hybrid operations against Poland, Lithuania, Latvia and the EU for political purposes.

We call upon the international community, especially the countries of transit and origin, to strongly oppose these actions, to take the necessary steps to stop the authorities in Belarus from forcing migrants to illegally cross the EU border and to hold the Belarus regime accountable for these violations.

We condemn the actions of the illegitimate Lukashenka regime which result in preventing the delivery of humanitarian aid offered by neighbouring countries to migrants gathered and held by the Lukashenka regime in areas adjacent to the border.

We call for the prompt implementation of the new package of sanctions agreed upon during the meeting of Foreign Ministers of the Member States of the European Union, targeting persons and entities involved in and contributing to activities of the Lukashenka regime aimed at facilitating illegal crossing of the external borders of the Union. Instrumentalisation of migrants for political purposes cannot be tolerated. If it will continue the European Union should consider further restrictive measures against Belarusian regime in line with its gradual approach.

We underline that the responsibility for normalizing the situation at the border rests squarely with the illegitimate regime of Alexander Lukashenka , while the EU and its Member states should continue to be guided by the joint decisions and political stance adopted by the European Council and the Foreign Affairs Council.

We are firmly convinced that there is an urgent need to adapt the EU acquis to the new realities in order to ensure strong protection of the EU external border and provide effective measures to prevent illegal border crossings. Therefore, we look forward to the proposals of the European Commission to adapt the EU’s legal framework with specific measures and adequate financial support to improve border security thus bolstering EU’s external frontier.

Elżbieta Witek - Marshal of the Sejm of the Republic of Poland
Jüri Ratas - Speaker of the Riigikogu of the Republic of Estonia
Viktorija Čmilytė-Nielsen - Speaker of the Seimas of the Republic of Lithuania
Ināra Mūrniece - Speaker of the Saeima of the Republic of Latvia

Mirosław Boruta Krakowski

Kolejny listopadowy błąd w Dzienniku (skadinąd) Polskim... z powodu śmierci śp. mgr Iwony Mihułka... zamiast śp. mgr Iwony Mihułki. Macie tam Państwo kogoś, kto zna reguły polszczyzny?

I kolejny kwiatuszek z Dziennika Polskiego (sic!) 😉 Jest: Naszemu Koledze Sławomirowi Dusza i Jego Rodzinie... Zarząd i Pracownicy ZISTECHNIKA Sp. z o.o. w Krakowie. Powinno być: Naszemu Koledze Sławomirowi Duszy i Jego Rodzinie... Jakąś "koretkę" w wydawnictwie Państwo mają?

Dziennik Polski (sic!), 17 listopada 2021 roku. Nie można po polsku napisać Edwardowi Wąs, po polsku można napisać Edwardowi Wąsowi... Co dedykuję Zarządowi Zakładu Doskonalenia Zawodowego w Krakowie oraz Koleżankom i Kolegom.

I znów kwiatek z "Dziennika Polskiego" - choć władze już inne 😉 Bo nie pani Annie Witek-Kuzioła tylko panie Anie Witek-Kuziole warto złożyć wyrazy współczucia... O czym powinni wiedzieć (obok PT. Redaktorów) także Prezes, Sędziowie i Pracownicy Sądu Rejonowego dla Krakowa-Krowodrzy w Krakowie.

No i na koniec, bo ręce opadają: Prof. dr. hab. Władysławowi Miodunka najszczersze kondolencje... (to Dziennik Polski i) Dyrektor Szpitala Dziecięcego im. św. Ludwika z Zespołem. Profesorowi Władysławowi Miodunce, który w swoich programach uczył, że nazwiska się odmienia. Wstyd dla gazety, wstyd dla autorów kondolencji ponad wszelką miarę...

Kolejny przykład językowej głupoty, tym razem głupoty z Gazety Wyborczej: "Panu Witoldowi Stanaszek najgłębsze wyrazy współczucia..." Po polsku Witoldowi Stanaszkowi! Oprócz Gazety Wyborczej szeregi nieuków zasila Dyrekcja oraz pracownicy Zarządu Dróg Miasta Krakowa...

Opublikowano w Dziennik Polski dnia 17.08.2021 Toż to już polska gazeta, wypada publikować po polsku 😉 Panu Tomaszowi Skomorucha i jego Rodzinie... Źle! Panu Tomaszowi Skomorusze i jego Rodzinie... Dobrze! Dedykuję Dyrekcji i Pracownikom Centrum Medycznego VADIMED.

Opublikowany w Dziennik Polski dnia 11.06.2021. Andrzejowi Stelmachów. Składamy kondolencje / p. prof. dr hab. med. Andrzejowi Stelmachowi. Koleżanki i Koledzy z Zespołu Kliniki Urologii Onkologicznej. Mamy tutaj dwie formy, druga poprawna, ale ta pierwsza to językowe kuriozum 😉

Początki są zawsze trudne, zmienił się redaktor naczelny "Dziennika Polskiego" a głupota została. Ostatni przykład: Agacie i Aleksandrowi Gwiazda wyrazy głębokiego współczucia i żalu... Po polsku napiszemy: Agacie i Aleksandrowi Gwiazdom - co dedykuję redakcji oraz Radzie Nadzorczej, Zarządowi i Pracownikom Spółdzielni Mieszkaniowej „Na Kozłówce” w Krakowie...

Trzy językowe błędy na weekend w "Dzienniku Polskim" (polskim już niebawem!): a) łącząc się w żałobie i smutku po śmierci Grażyny Leja zamiast (kogo) Grażyny Lei, b) naszemu Koledze Guyowi Torr zamiast (komu) Guyowi Torrowi, c) pani Barbarze Miękina serdeczne wyrazy współczucia zamiast (komu) Barbarze Miękini...

Stanisław A. Widomski

21 listopada 2021 roku w artystycznej scenerii XIX-wiecznego malarstwa w Sukiennicach odbył się VII Dzień Patrioty organizowany przez krakowskie wydawnictwo Biały Kruk. W tegorocznym spotkaniu udział wzięli prof. Wojciech Polak, prof. Wojciech Roszkowski, ks. prof. Janusz Królikowski, Adam Bujak oraz Jolanta Sosnowska, zaś siódmą już edycję Dnia Patrioty prowadziła Anna Popek.

Spotkanie z autorami Białego Kruka skupiało się w tym roku na dwóch tematach; na 40. rocznicy stanu wojennego oraz sytuacji w Kościele i kryzysie chrześcijaństwa w świecie zachodnim.

Pierwszym rozmówcą Anny Popek był prof. Wojciech Polak, który wraz z prof. Sylwią Galij-Skarbińską oraz ks. dr Michałem Damazynem napisał książkę "Nikczemność i honor. Stan wojenny w stu odsłonach", aby 40 lat po tej tragiczniej grudniowej nocy przypomnieć i wytłumaczyć genezę i znaczenie 13 grudnia. "Pamiętam ten wieczór, był to dla mnie straszny wstrząs psychiczny, choć początkowo mieliśmy jeszcze nadzieję, że będą kolejne strajki i być może uda się powstrzymać tę komunistyczną falę. Ale już tydzień później wraz z kolegami zrozumieliśmy, że nic takiego się nie stanie i jedynym wyjściem z tej trudnej sytuacji jest zejście do podziemia," wspominał prof. Wojciech Polak.

Autor książki "Nikczemność i honor" kategorycznie sprzeciwił się takiej interpretacji historii, jakoby wprowadzenie stanu wojennego uchroniło Polskę przed interwencją armii sowieckiej. "To są bzdury. Ze strony Sowietów wówczas nie groziła nam inwazja. Wręcz przeciwnie, to Jaruzelski sam prosił o nią w Moskwie, bo chciał mieć gwarancje na wypadek, gdyby własnymi siłami nie udało mu się spacyfikować kraju. Obradujące 10 grudnia Biuro Polityczne KPZR kategorycznie odmówiło. Sowieci zupełnie wykluczali w tym czasie jakąkolwiek interwencję w Polsce. Szef KGB Jurij Andropow powiedział wręcz, że nawet gdyby "Solidarność" przejęła władzę w Polsce to Sowieci i tak nie wkroczą nad Wisłę. Pamiętajmy, że ZSRR był wtedy mocno zaangażowany w Afganistanie i nie mógł sobie pozwolić na wojną na dwa fronty".

Wreszcie prof. Wojciech Polak zwrócił uwagę na kluczową rolę Kościoła w podtrzymaniu ducha narodu w tym trudnym czasie, co było dobrym wprowadzeniem dla kolejnych gości VII Dnia Patrioty.

Na kanwie drugiego tomu swojej wielkiej "Historii Chrześcijaństwa" prof. Wojciech Roszkowski skupił się bowiem właśnie na dziejach Kościoła w ostatnich wiekach i we współczesności. "W drugim tomie opisuję reformację i jej konsekwencję, czyli rozpad Kościoła takiego, jak go pojmowano w pierwszych wiekach. To był jeden z najistotniejszych elementów osłabienia cywilizacji chrześcijańskiej, czy inaczej mówiąc cywilizacji zachodniej. Ja to nazywam zanikaniem pojęcia "Christianitas", to jest, ja tak bym to zdefiniował, głębokie przekonanie do pewnej oczywistości, jakie ludzie średniowiecza mieli: że Pan Bóg stworzył świat, ale kształtują go ludzie, więc jest on niedoskonały. W świecie tym jest grzech, ludzie błądzą i walczą, zabijają się nawet, nie ma raju na ziemi. Ale to nie znaczy, że Pan Bóg jest jakimś złym demonem, bo to posiadający wolną wolę ludzie psują ten świat. Przeciętnego mieszkańca Europy w późnym średniowieczu w ogóle nie trzeba było przekonywać, że Bóg istnieje. On miał tylko wątpliwości co do tego, jak to przekłada się na jego życie codzienne. Gdzieś od racjonalizmu angielskiego, od rewolucji francuskiej, zaczęło się właśnie to, co w filozofii racjonalistycznej jest pewnikiem: że jeżeli Bóg jest, to nie wiadomo jaki On jest, na pewno nie taki, jak w Ewangeliach, a w ogóle gdzieś tam spoczywa sobie w zaświatach, w ogóle nie interesuje się nami. W konsekwencji doszliśmy do wojującego ateizmu".

Do tych słów nawiązał ks. prof. Janusz Królikowski, autor książki "Nie mamy prawa milczeć". Tytuł odnosi się do tego, że wśród wiernych widać coraz większą bierność wobec ataków na Kościół, a niestety coraz częściej nawet fizycznych na osoby duchowne. "W pewnych sytuacjach po prostu nie wolno nam już milczeć. Sam wziąłem sobie to do serca i z niezgody na często pojawiające się kłamstwa zabrałem głos w postaci tej książki, bo wiem, że katolikowi trudno jest zmagać się samemu z tą wielką ilością dezinformacji obecnej w przestrzeni publicznej. A mamy przecież narzędzia jako chrześcijanie, aby dogłębnie poznać tajemnice Kościoła i chrześcijaństwa".

Tymczasem w odbiorze społecznym można odnieść wrażenie, że Kościół jest obdarty z tych tajemnic i jest winny współczesnym bolączkom świata, bo przecież jest wrogiem dla ekologów, aborcjonistów czy lobby LGBT. "Widzę tutaj dwa problemy," opowiadał ks. prof. Janusz Królikowski. "Raz, że mamy mnóstwo specjalistów od Kościoła, każdy się na nim zna i wie, co można byłoby zrobić lepiej. A dwa, że jest systematyczna zmowa przeciwko Kościołowi, jest to zmowa antychrześcijańska, widoczna szczególnie w mediach. Pragnę przypomnieć, że już św. Jan Paweł II w swoim oficjalnym nauczaniu antypapieskim określił tzw. centra antyewangelizacyjne. W tym zakresie prym wiodą potentaci finansowi, dla których Kościół jest konkurencją, bo zwalcza takie zachowania, które pod kątem ekonomicznym są bardzo dochodowe. Pamiętajmy, że na aborcji czy środkach antykoncepcyjnych międzynarodowe korporacje zarabiają wielkie pieniądze. Kościół przestrzega przed tymi działaniami. Co za tym idzie, nie pasuje do tego obrazu człowieka, który chce zbudować współczesny świat. Ale nie powinno nas to dziwić, bo ten spór idei trwa od czasów Nowego Testamentu. Już w Apokalipsie widać przykładowo zderzenie świata rzymskiego z chrześcijańskim. Chrystus zaproponował zupełnie nowy model świata i obraz człowieka. To powodowało, powoduje i będzie powodować irytację oraz agresję".

Czy jest możliwe wyjście z tego impasu? Również nad odpowiedzią na to pytanie zastanawiano się podczas VII Dnia Patrioty. Na pewno będzie to niemożliwe bez wytężonej pracy zarówno nad sobą, jak i w strukturach oddolnych. Nieraz bywało jednak tak, że w sytuacjach beznadziejnych Bóg zsyłał na ziemię świętych, którzy potrafili odmienić oblicze świata i oddziaływać swym dziedzictwem i swoją nauką aż do dziś. Przykładem takiej postaci jest św. Mikołaj z Miry, któremu poświęcona jest książka Jolanty Sosnowskiej i Adama Bujaka "Mikołaj Święty. Żywot, dzieło i cuda wielkiego biskupa z Miry". Żył na przełomie III oraz IV w. po Chrystusie, ale jego kult jest wciąż żywy i również w Polsce poświęconych jest mu wiele miejsc sakralnych. W mistrzowski sposób obiektywem nawiedził je Adam Bujak, zaś Jolanta Sosnowska zależało na tym, aby poznać prawdziwego Mikołaja, a nie mit narosły wokół jego osoby, zwłaszcza w skomercjalizowanej formie po II wojnie światowej.

"Już od małego chłopca wierzyłem w św. Mikołaja, który początkowo rzeczywiście był tylko tym, który przynosił prezenty. Później poznałem jednak jego prawdziwą postać, która mnie zafascynowała. Okazuje się, że w Polsce kult tego świętego jest bardzo powszechny i poświęcono mu wiele wspaniałych dzieł sztuki," wyjaśniał Adam Bujak podczas VII Dnia Patrioty. "Zależało mi na tym, aby odkłamać postać św. Mikołaja," dodaje z kolei Jolanta Sosnowska (fot. www.tysol.pl). "Historyczny Mikołaj, kapłan i biskup, był postacią niezwykle pokorną i miłosierną. Pomagał potrzebującym i chronił ludzi niesłusznie skazanych. To jest prawdziwym źródłem późniejszego mitu, którego pierwowzór dzisiaj niejednokrotnie pozostaje już nierozpoznawalny".

Dzieje się tak z dużą szkodą dla samego Mikołaja, który miał barwny i ciekawy życiorys, nie mający nic wspólnego z krasnalem czy grubszym, starszym panem z brodą ubranym na czerwono. Choć świąteczny zwyczaj dawania prezentów został już dziś przykryty grubą warstwą komercji, to jednak źródła tej pięknej tradycji sięgają III i IV wieku po Chrystusie, kiedy biskup Mikołaj z Miry dał jedno z najznamienitszych świadectw chrześcijańskiej miłości bliźniego oraz obrony wiary. Już on sam był wymodlonym prezentem dla swoich rodziców, którzy długo nie mogli doczekać się potomka. "Okazał się dobrym, zdolnym i pobożnym synem i już jako mały chłopiec rozczytywał się w Piśmie Świętym i wybrał później drogę duchowną," wyjaśniała Jolanta Sosnowska. "Rodzicom Mikołaja nie było już dane zobaczyć swego syna na tej drodze, gdyż wcześniej umarli z powodu zarazy. Mikołaj już wtedy odkrył rys swego charakteru, z którego jest znany do dziś, a więc chęć do niesienia pomocy bliźnim. Nie przestraszył się choroby, która zabrała mu rodziców, lecz wręcz przeciwnie pomagał innym zmagającym się z tą zarazą. Kolejnym krokiem na tej drodze była sprzedaż odziedziczonego majątku rodzinnego, który sprzedał, aby rozdać go potrzebującym. To właśnie w tym fakcie historycznym należy szukać podstaw późniejszej legendy o św. Mikołaju rozdającym prezenty".

Tym już nieco świątecznym akcentem zakończył się VII Dzień Patrioty w Krakowie. Jak co roku był wielkim świętem polskiej kultury i historii i spotkaniem z najważniejszymi polskimi twórcami. A kolejna edycja już za rok!

Partnerami VII Dnia Patrioty byli PGNiG S.A. oraz PKN ORLEN. Więcej szczegółów na https://bialykruk.pl

(Od Redakcji): I jeszcze linka do dwóch relacji z poprzednich edycji wydarzenia z lat 2016 i 2019 - https://www.krakowniezalezny.pl/tag/dzien-patrioty

Reżim Aleksandra Łukaszenki zaatakował Polskę wykorzystując sprowadzone przez siebie tysiące migrantów do szturmu na granice Rzeczypospolitej Polskiej. Od wielu lat nasze państwo nie stało przed tak dużym zagrożeniem swego bezpieczeństwa i integralności granic. W chwili próby Sejm Rzeczypospolitej Polskiej wyraża w tej sprawie solidarność z polskim rządem wraz ze wszystkimi instytucjami państwa polskiego i osobami zaangażowanymi w obronę Polski i Polaków.

Pokolenia naszych przodków walczyły o wolną i niepodległą Polskę. Pamiętając o ich poświęceniu dziś naszym obowiązkiem jest stanąć ramię w ramię z funkcjonariuszami Straży Granicznej i Policji, żołnierzami Wojska Polskiego, w tym Wojsk Obrony Terytorialnej, i przedstawicielami innych służb dumnie noszącymi polski mundur i strzegącymi granic państwa oraz suwerenności naszej Ojczyzny.

Sejm Rzeczypospolitej Polskiej wyraża również wdzięczność lokalnej społeczności i wszystkim, którzy udzielają wsparcia naszym służbom na polskiej granicy oraz niosą pomoc humanitarną ofiarom kryzysu, za który pełną odpowiedzialność ponosi rząd Białorusi.

Sejm Rzeczypospolitej Polskiej stanowczo potępia akcje dezinformacyjne i inne działania prowadzące do destabilizacji Polski. Zapewnienie bezpieczeństwa obywatelom wobec zewnętrznego ataku oraz zagwarantowanie nienaruszalności granic jest obowiązkiem państwa polskiego, wynikającym wprost z Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Podstawowym zadaniem spoczywającym na wszystkich obywatelach Rzeczypospolitej, a w szczególności na reprezentantach polskiego narodu – niezależnie od poglądów politycznych – jest wspieranie instytucji państwa i jego służb.

Rzeczpospolita Polska jest państwem silnym siłą swoich instytucji i swoich obywateli. Jeżeli będziemy solidarni, razem skutecznie stawimy czoła atakowi na nasze państwo. O tę solidarność Sejm Rzeczypospolitej Polskiej zwraca się dziś do wszystkich Polaków.

Marszałek Sejmu - Elżbieta Witek

Poznań, Warszawa, Kraków, Łódź, Lublin, Gdańsk, Katowice, Toruń, Olsztyn, Wrocław - 21 listopada 2021 roku

Społeczności akademickie skupione w Akademickich Klubach Obywatelskich z uznaniem przyjmują działania polskiego rządu podejmowane w związku z atakowaniem wschodniej granicy naszego kraju przez Białoruś przy wsparciu Federacji Rosyjskiej. Działania realizowane przez rząd i Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej przy zaangażowaniu służb mundurowych oraz podjęte zabiegi dyplomatyczne skutecznie bronią naszej suwerenności oraz pokazują sprawność polskiego państwa.

Z wielkim uznaniem i wdzięcznością przyjmujemy wysiłki polskiej Straży Granicznej, Policji, Wojska i Wojsk Obrony Terytorialnej, które z profesjonalizmem, sprawnością organizacyjną — ale i z powściągliwością w użyciu posiadanych środków — skutecznie powstrzymują ataki na granicę Polski, będącej równocześnie granicą Unii Europejskiej oraz NATO. Postępują zgodnie z wojenną regułą: intruza zwalczać, ale rannych opatrzyć. Nasze służby zawsze stosują tę humanitarną zasadę, ratując życie lub zdrowie potrzebujących pomocy migrantów, mimo tego że nielegalnie wtargnęli oni na polskie terytorium. Z całego serca dziękujemy Służbom za ofiarną obronę Rzeczypospolitej.

Z wielką dezaprobatą odnotowujemy wypowiedzi i zachowania krajowej opozycji, zwłaszcza „totalnej”, która w sytuacji zagrożenia polskiej suwerenności przez akty wojny hybrydowej nie potrafi oderwać się od polityki partyjnej i solidarnie z rządem bronić polskiej racji stanu, w tym szczególnie nienaruszalności granic oraz wizerunku państwa w opinii światowej.

Zwracamy się do wszystkich naszych Rodaków myślących kategoriami patriotycznymi z apelem, by wspierali działania polskiego rządu mające na celu odparcie tego bezprecedensowego ataku, wykorzystującego celowo sprowadzanych imigrantów jako narzędzia nacisku, a zwłaszcza by nie poddawali się dezinformacyjnej propagandzie medialnej, będącej jednym z kluczowych narzędzi wojny hybrydowej.

Z satysfakcją obserwujemy, że działania polskiego rządu pokazują Polakom realną siłę naszego państwa i już przyniosły uznanie opinii międzynarodowej, podnosząc prestiż Polski.

W imieniu Zarządów Akademickich Klubów Obywatelskich im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego:

prof. dr hab. Stanisław Mikołajczak – przewodniczący AKO Poznań / prof. dr hab. Grzegorz Kucharczyk - wiceprzewodniczący AKO Poznań / prof. dr hab. Bogusław Dopart – przewodniczący AKO Kraków / prof. dr hab. inż. Artur Świergiel – przewodniczący AKO Warszawa / prof. dr hab. Michał Seweryński – przewodniczący AKO Łódź / prof. dr hab. inż. Bolesław Pochopień – przewodniczący AKO Katowice / prof. dr hab. inż. Andrzej Stepnowski – przewodniczący AKO Gdańsk / prof. dr hab. Waldemar Paruch – przewodniczący AKO Lublin / prof. dr hab. Małgorzata Suświłło – przewodnicząca AKO Olsztyn / dr hab. Jacek Piszczek – przewodniczący AKO Toruń / prof. dr hab. Mariusz Orion Jędrysek – przewodniczący AKO Wrocław

(Od Redakcji) Oświadczenie Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Poznaniu można poprzeć tutaj:
http://ako.poznan.pl/11432

„Obawiam się jednak, że to niczego nie rozwiąże, a tylko spotęguje kryzys” - mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl eurodeputowany Patryk Jaki (Solidarna Polska) odnośnie do zapowiedzi KE wyasygnowania 700 tys. euro dla Białorusi na migrantów.

wPolityce.pl: KE zamierza wyasygnować 700 tys. euro dla Białorusi na migrantów. Czy na Kremlu to nie zostanie odczytane, jako spełnienie propozycji Władimira Putina, który przecież postulował, żeby UE opłacała Białorusi wstrzymywanie tych ludzi?

Patryk Jaki: Niestety to trochę tak wygląda, że po pierwsze w sprawie Polski dogadują się ponad naszymi głowami. Jest to w ogóle bardzo zły precedens, dlatego że na co dzień w Parlamencie Europejskim wszyscy mają napchane usta solidarnością i wspólnymi wartościami, a gdy przychodzi co do czego w sprawach kluczowych, to znów stosują wariant znany w polskiej historii porozumienia ponad naszymi głowami Niemcy-Rosja, który znamy od czasów paktu Ribbentrop-Mołotow po Nord Stream 1 czy Nord Stream 2. To jest jedna rzecz - sposób działania.

Druga rzecz, trzeba rozumieć, że po pierwsze zostanie to odebrane dokładnie tak, jak pani mówi. Ale po drugie będzie to wręcz zachęcenie do tego, by robić to dalej. To znaczy – „skoro to przynosi nam profity finansowe, to czemu nie robić tego dalej?”. Obawiam się jednak, że to niczego nie rozwiąże, a tylko spotęguje kryzys. Przypomnijmy, że Łukaszenka i Putin sięgają do sposobu działania Turcji, który to sposób działania był efektem wezwania niemieckiej kanclerz Merkel do tego, żeby uchodźcy, migranci – każdy, kto chce – przyjeżdżali do Europy. Dzisiaj, to wszystko co się dzieje, to są konsekwencje fatalnych decyzji niemieckich i najbardziej to odczuwa południe Europy. Można zapytać, jaka jest sytuacja w państwach granicznych we Włoszech czy na przykład w Grecji, gdzie Grecja już sama sobie z tym problemem nie radzi. To wszystko zaczęło się od Niemiec, od tego, że samodzielnie, nie konsultując z innymi państwami podjęły decyzję o wezwaniu do przekraczania granic europejskich. Dzisiaj niestety Niemcy powtarzają ten błąd. Tak jak wtedy podjęły tę decyzję bez konsultacji z nikim – mimo że ta decyzja wpływała na całą Europę – tak dzisiaj robią dokładnie to samo. Znów bez konsultacji z nikim podejmują decyzję, która może mieć daleko idące skutki dla Polski i dla innych państw, ponad naszymi głowami. To jest bardzo zła praktyka, i co gorsze, nie sądzę, żeby była skuteczna.

W związku z tym, co Pan przed chwilą powiedział, niejako automatycznie narzuca się pytanie o to, na ile istnieje zagrożenie, że będą próby zmuszenia Polski do przyjęcia tych migrantów? Mamy bowiem rozmowy ponad naszymi głowami de facto, bo tak na dobrą sprawę dokładnie nie wiemy, co powiedzieli między sobą Merkel z Łukaszenką czy Macron z Putinem. Czy nie należy spodziewać się próby narzucenia takiego rozwiązania, żeby ci ludzie trafili na teren Polski? Z jednej strony migranci wysłali swoje dzieci z napisami „I love Poland”, a z drugiej są niemieckie miasta, które zadeklarowały chęć przyjęcia migrantów. Zresztą stanowisko Niemiec wydaje się być jednak dosyć dwuznaczne.

Nie możemy wykluczyć, że stanie się tak, jak pani na to wskazuje. Natomiast jedno jest pewne, że praktyka, którą proponują Niemcy, nie wyklucza takiego negatywnego scenariusza w przyszłości. Ale nie tylko praktyka – również dotychczasowe działanie, postępowanie wielu sił europejskich. Ciągle ich hasła są: „refugees welcome”, „welcome refugees” i może się okazać, że tak jak kiedyś był pomysł z kwotami uchodźców, tak w przyszłości również się on pojawi. Aczkolwiek to już dzisiaj nie będzie takie proste, dlatego że w wielu europejskich państwach obywatele mają już doświadczenie, jak to się skończyło. Wiele sondaży – również w samych Niemczech – pokazuje, że ta polityka jest po prostu źle oceniana. Jest oceniana jako błąd. W związku z tym to już nie będzie takie proste, jak kiedyś, ale oczywiście takiego procesu wykluczyć nie można.

Jak w Pana ocenie wybrzmiało w uszach niemieckich polityków oświadczenie pana prezydenta Andrzeja Dudy – skądinąd bardzo mocne i bardzo potrzebne – że Polska nie zaakceptuje niczego, co zostanie ustalone nad naszymi głowami? Czy to zostało przyjęte do wiadomości?

Przyjęli to do wiadomości, czy jednak potraktują to poważnie i wpłynie to na ich decyzje, to już mam wątpliwości. Natomiast rzeczywiście zgadzam się, że to było bardzo potrzebne i Polska konsekwentnie potrzebuje asertywnej polityki zagranicznej, bo jeżeli będziemy prowadzili politykę na takiej zasadzie, że coś tam pogadamy, a i tak zgadzamy się na wszystko, co UE, w tym głównie Niemcy, proponują, to nikt nie będzie traktował naszych gróźb poważnie. I to jest generalnie taka refleksja dotycząca naszej strategii w polityce międzynarodowej.

Czy w Pana ocenie w sprawie tego kryzysu migracyjnego, który mamy na granicy, i tych hybrydowych ataków Polska zrobiła już wszystko, co mogła, czy jeszcze coś można zrobić?

Jeżeli chodzi o to, co dzieje się na granicy, to uważam, że Polska zachowała się wzorowo. To znaczy nie dała się złamać, przełamać oporu Łukaszence i Putinowi. Widać, że z całego świata płyną gratulacje dla zachowania Polski i wsparcie dla polskich służb. W tym sensie uważam, że Polska zachowała się idealnie, tak jak powinna się zachować – jeżeli mówimy o rządzie. Natomiast to, co dalej budzi ogromny niepokój to jest to, że w Polsce jest tak dużo potężnych sił, które wspierają narrację Putina i Łukaszenki. Gdyby ten konflikt potrwał dłużej, to tu upatruję największe zagrożenie, niestety w takiej naszej szeroko pojętej Targowicy.

Czy w tym momencie nie należałoby jednak zastosować prawa polskiego w uporządkowaniu tej sytuacji?

Nie wiem, co pani ma na myśli.

Chodzi mi o to, że rozumiem, że można mieć takie czy inne poglądy, ale pewne postawy niestety – powiem brutalnie – noszą znamiona zdrady i czy w tym momencie nie powinno zadziałać prawo?

Powinno zadziałać prawo, tylko pamiętajmy o tym, że żyjemy w sytuacji, gdzie niezakończony jest proces związany z reformą sądownictwa. A i pozostaje pytanie o skuteczność tego typu działania, kiedy tak ogromna część sędziów wypowiedziała de facto Polsce posłuszeństwo. Dlatego ten proces trzeba zakończyć i trzeba tutaj apelować do mądrości większości rządowej, aby wreszcie ruszyć tę reformę, którą ostatnio zaproponował pan minister Ziobro, bo bez tego nawet najlepsze wnioski mogą się kończyć tak, jak kończyły się wnioski tych wszystkich panów Frasyniuków i innych, gdzie sądy zamiast zachować się tak, jak powinny, jeszcze nadawały im aureolę. Dlatego my musimy też brać pod uwagę ten cały kontekst i zrobić najpierw porządek i zbudować silne państwo tam gdzie instytucje mające potężną władzę – a taką instytucją są sądy – wypowiadają Polsce posłuszeństwo.

Jak wygląda w tej chwili sytuacja w Parlamencie Europejskim, w kuluarach jeśli chodzi o trwającą na naszej granicy wojnę hybrydową?

Podział jest tradycyjny. To znaczy na grupy lewicowe, które uważają, że „refugees welcome” bez względu na to, czy są to prawdziwi uchodźcy, czy nie - wystarczy, że stoją na granicy, to trzeba ich wpuścić. Na grupy prawicowe, które uważają, że twardo trzeba bronić granic, bez względu na wszystko, i powinna tutaj działać zasada ordo caritatis. I wreszcie na grupy nazwijmy to aspirujące, a przynajmniej nazywające się jak prawica, takie jak EPP, które rozumieją problem, natomiast niestety najwyżej w hierarchii u nich znajduje się interes polityczny. Ten ostatni mówi o tym, żeby zrobić wszystko, aby doprowadzić w Polsce do zmiany władzy i przede wszystkim, żeby Niemcy mogły znów osadzić swojego człowieka u władzy w Polsce, to znaczy Donalda Tuska. Ten interes i ten sposób myślenia niestety znajduje się w hierarchii nad interesem całej wspólnoty.

Dziękuję za rozmowę / Rozmawiała Anna Wiejak.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/574573-wywiad-700-tys-z-ke-jaki-spoteguje-kryzys-na-granicy

Radio Maryja

Chodzi o uruchomienie reformy, która została zatrzymana przed czterema laty – mówił szef Ministerstwa Sprawiedliwości, Zbigniew Ziobro, pytany o szczegóły planowanej reformy sądownictwa. Przypomniał też, że w 2017 r. prezydent Andrzej Duda zawetował ustawy o SN i KRS przygotowane przez jego resort.

W poniedziałek Zbigniew Ziobro przedstawił założenia planowanych zmian odnoszących się do sądów powszechnych. Dziś w programie „Sygnały Dnia” w Polskim Radiu minister był pytany, o co chodzi w „kolejnych reformach wymiaru sprawiedliwości”.

„Tak naprawdę chodzi o uruchomienie reformy, która została zatrzymana przed czterema laty” – powiedział. Przypomniał, że w 2017 roku prezydent zdecydował się na weto, „blokując ustawy przygotowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości w zakresie Sądu Najwyższego i Krajowej Rady Sądownictwa”. „I przygotował własne projekty, które dzisiaj są przedmiotem sporu i są kwestionowane przez instytucje unijne” – przypomniał Prokurator Generalny. „Projekty, które miały być kompromisem w stosunku do UE, ale UE żadnych kompromisów, jak się okazuje, nie uznaje” – dodał. Zaznaczył, że rząd próbował porozumieć się z UE i zapadła decyzja, że reforma wymiaru sprawiedliwości nie będzie kontynuowana po 2017 roku aż do momentu, kiedy uda się wypracować kompromis.

„Te projekty czekały cztery lata na ten czas, który teraz właśnie nadszedł, by zrealizować reformę, którą obiecywaliśmy Polakom” – powiedział Zbigniew Ziobro. Zapewnił, że reforma niesie ze sobą ogromne korzyści. Jak mówił, „Polacy będą mogli wreszcie sprawnie, szybko i łatwo załatwiać ważne dla siebie sprawy sądowe, bez zbędnych formalności, blisko domu”. Szef resortu sprawiedliwości przypomniał także, że planowane jest spłaszczenie struktury sądownictwa powszechnego do dwóch poziomów: sądów okręgowych i regionalnych.

Według Zbigniewa Ziobry poprzez spłaszczenie struktury ma zostać uzyskany efekt w postaci uwolnienia przeszło 2 tys. stanowisk sędziowskich. Dodał, że będzie to bardzo istotne wzmocnienie sądów, gdyż po zmianach sędziowie zamiast angażować się w prace biurokratyczne, zajmą się orzekaniem, czyli tym – jak mówił – na co liczy i czego oczekuje polskie społeczeństwo. „Poprzez fakt, że likwidujemy stanowiska sędziów sądu apelacyjnego, okręgowego i rejonowego, wprowadzamy jedno stanowisko sędziego sądu powszechnego” – mówił Zbigniew Ziobro. „To bardzo ważny argument w kierunku zapewnienia sędziom niezależności, że nie będą oni musieli się starać o korporacyjne akceptacje, zabiegać o to, by być na tyle uznanym, by w przyszłości awansować” – dodał. „Ich awans będzie związany z rzetelną pracą” – zapewnił.

Jak informowało Ministerstwo Sprawiedliwości w komunikacie po poniedziałkowej konferencji, każdy sędzia stanie się sędzią sądu powszechnego o takim samym statusie – niezależnie od sądu, w którym orzeka – i uprawnionym do orzekania w sądach obu instancji. Nowi sędziowie powoływani będą raz na całą służbę, a jednorazowa procedura nominacyjna dotyczyć będzie wyłącznie stanowiska sędziego sądu powszechnego. „Pan prezydent będzie powoływał, z udziałem KRS-u, takiego sędziego i później już ani koledzy z korporacji, ani politycy, ani Krajowa Rada Sądownictwa nie będzie mogła wpływać na ich kariery i awans” – zaakcentował.

Zbigniew Ziobro odniósł się także do planowanych zmian dotyczących Sądu Najwyższego. „Jest przygotowany w Ministerstwie Sprawiedliwości projekt reformy Sądu Najwyższego, który zakłada jego zasadniczą zmianę – podniesienie jego wagi, roli w systemie sądowniczym i usprawnienie działania” – powiedział minister sprawiedliwości. Zaznaczył jednak, że nie chce „wchodzić w szczegóły”, ponieważ jest to jeszcze przedmiot dyskusji z prezydentem Andrzejem Dudą. Zapewnił jednak, że „co do kierunków” projekt ten został zaakceptowany przez największego koalicjanta Solidarnej Polski, czyli PiS. Przypomniał, że poprzednią reformę SN zawetował prezydent. W 2017 r. prezydent zawetował ustawę o Sądzie Najwyższym i nowelizację ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Zastrzeżenia prezydenta dotyczyły m.in. uprawnień, jakie zawetowana ustawa o SN nadawała Prokuratorowi Generalnemu.

Sędzia będzie powoływany tylko raz na sędziego sądu powszechnego; w gminach powstaną punkty sądowe; będzie 79 okręgów sądowych oraz 20 sądów regionalnych; sądy będą dostępne dla obywateli poprzez aplikację w telefonie – to główne założenia reformy przedstawionej przez resort sprawiedliwości. Chodzi przede wszystkim o spłaszczenie struktury sądownictwa powszechnego. Obecnie funkcjonuje 318 sądów rejonowych, 46 sądów okręgowych, 11 sądów apelacyjnych. Według resortu sprawiedliwości po reformach miałoby powstać 79 okręgów sądowych z sądami oraz 20 sądów regionalnych; ma być jedno stanowisko sędziowskie – sędziego sądu powszechnego; sędzia będzie powołany tylko raz i będzie miał prawo do orzekania w obu instancjach. Min. Zbigniew Ziobro zapowiedział w poniedziałek, że jeszcze tego dnia oficjalnie wystąpi o nadanie projektowi reformy statusu projektu rządowego.

Zmiany w Sądzie Najwyższym, w tym likwidacja Izby Dyscyplinarnej, są zapowiadane przez przedstawicieli rządu m.in. w związku z lipcową decyzją TSUE. Zobowiązał on wówczas Polskę do zawieszenia stosowania przepisów krajowych odnoszących się w szczególności do uprawnień Izby Dyscyplinarnej SN w odniesieniu do sędziów. W związku z niewykonaniem tej decyzji we wrześniu Polska została zobowiązana przez TSUE do zapłaty na rzecz Komisji Europejskiej okresowej kary pieniężnej w wysokości 1 mln euro dziennie licząc od dnia doręczenia tego postanowienia do dnia zastosowania się do postanowienia z 14 lipca.

Tekst i zdjęcie za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/min-z-ziobro-o-reformie-sadownictwa-chodzi-o-uruchomienie-reformy-ktora-zostala-zatrzymana-przed-czterema-laty

Pięć największych frakcji w Parlamencie Europejskiej wysłało list do szefowej KE Ursuli von der Leyen, w którym formacje te domagają się wstrzymania zatwierdzenia polskiego KPO do czasu likwidacji Izby Dyscyplinarnej SN. Patryk Jaki, europoseł Solidarnej Polski, w rozmowie z portalem wPolityce.pl odnosi się do tego listu, zwracając uwagę na trudną sytuację na polsko-białoruskiej granicy, która jest jednocześnie granicą UE. „To pokazuje, jak działa Unia Europejska, która powinna być oparta o solidarności. Gdy przychodzi prawdziwe zagrożenie, to Polacy muszą liczyć tylko na siebie – tak to niestety wygląda” - mówi Patryk Jaki.

Jeśli nie wspierają nas finansowo tak, jak powinni w sytuacji, gdy w każdym momencie może dojść do szturmu na polską granicę, to przynajmniej dla przyzwoitości siedzieliby cicho. Ale nie rezygnują z krytyki Polski, a do tego dochodzi jeszcze ich zacietrzewienie ideologiczne, które każdego dnia im przypomina, jak to jest w ogóle możliwe, że gdzieś w Europie rządzi jakaś władza konserwatywna, która się odwołuje do tego, na czym powstała Europa, a nie do nowego wspaniałego świata, którego chcą zwolennicy postmodernistycznej demokracji liberalnej — zaznacza europoseł.

„Oni nie rozumieją podstawowej rzeczy”

Mógłbym rozłożyć na czynniki pierwsze argumentację, która jest zawarta w ich liście i przypomnieć, że nasz system dyscyplinarny niewiele się różni od systemów dyscyplinarnych występujących z innych państwach. Mógłbym przypomnieć też, że w ogóle nie mają kompetencji do tego, by zajmować się systemami sądownictwa państw członkowskich. Mógłbym wspomnieć również to, że oni oczekują, iż Polska zawiesi jakąś część Sądu Najwyższego, czyli instytucji zapisanej w polskiej konstytucji. Mógłbym wymienić wiele innych argumentów, ale po co? Najważniejsze w tej sprawie jest to, że oni nie rozumieją podstawowej rzeczy – że jeżeli unijny establishment zamiast solidarnie koncentrować się na zagrożeniach zewnętrznych, zacznie uderzać w to państwo, które bierze na siebie ciężar obrony granicy UE, to szykuje katastrofę dla całego Starego Kontynentu — stwierdza.

„Tak naprawdę UE powinna zbudować cały mur”

Patryk Jaki odnosi się też do ewentualnego współfinansowania budowy zapory na granicy polsko-białoruskiej ze środków UE. Znając polityków unijnych, to mogłoby wyglądać tak, że zaoferują nam dofinansowanie do budowy muru na granicy polsko-białoruskiej, ale jednocześnie będą się domagali np. zmiany naszego prawa migracyjnego. Tutaj musimy mieć oczy i uszy szeroko otwarte. Natomiast pamiętajmy, że tak naprawdę UE powinna zbudować cały mur, a nie tylko łaskawie dorzucić się do jego budowy. Wiadomo, że celem podróży tych ludzi, którzy stoją na granicy, nie jest Polska, tylko Niemcy — podkreśla.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/574106-tylko-u-nas-jaki-to-ue-powinna-zbudowac-mur-na-granicy

17-19 listopada 2021 roku (środa-piątek) Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda z Małżonką złożą wizyty oficjalne w Czarnogórze i w Republice Macedonii Północnej.

W programie prasowym wizyty odnajdujemy m.in.:

Czarnogóra / Środa, 17 listopada br.
- Uroczystość wręczenia odznaczeń przez Prezydenta RP podczas spotkania z przedstawicielami Polaków żyjących w Czarnogórze (Ambasada RP w Podgoricy) / Wystąpienie Prezydenta RP.

Republika Macedonii Północnej / Czwartek, 18 listopada br.
- Uroczystość wręczenia odznaczeń przez Prezydenta RP podczas spotkania z przedstawicielami Polaków żyjących w Republice Macedonii Północnej (Hotel Hilton, Skopje) / Wystąpienie Prezydenta RP.

Radio Maryja

Tegoroczny Marsz Niepodległości był jednym z najbezpieczniejszych w ostatnich latach – podaje warszawska policja. Organizatorzy podkreślają, że jego przebieg to ogromny sukces wszystkich Polaków.

Jak co roku 11 listopada ulicami Warszawy przeszedł Marsz Niepodległości. Organizatorzy podają, że Alejami Jerozolimskimi na błonia Stadionu Narodowego przeszło ponad 150 tys. osób. Mimo tak dużej liczby uczestników był to jeden z najbezpieczniejszych marszów w ostatnich latach – podkreśla nadkom. Sylwester Marczak, rzecznik stołecznej policji. – Wydarzenia z 11 listopada były bezpieczne. Jeżeli chodzi o to, co działo się na ulicach Warszawy, można powiedzieć, że nic nas nie zaskoczyło – wskazuje rzecznik stołecznej policji.

Spośród 150 tys. uczestników wylegitymowano zaledwie 367 osób, 13 zostało ukaranych mandatem karnym, a 11 zostało zatrzymanych. Mariusz Kamiński, minister spraw wewnętrznych i administracji, podziękował służbom za sprawne działanie. „To był najbezpieczniejszy Marsz Niepodległości w historii. Dziękuję Polskiej Policji za profesjonalne zabezpieczenie, a organizatorom i uczestnikom za godne zachowanie. To niezwykle ważne w tym trudnym momencie dla Polski, wymagającym od nas szczególnej odpowiedzialności” – tłumaczy minister spraw wewnętrznych i administracji.

Jedyną kontrowersyjną sytuacją było spalenie zdjęcia Donalda Tuska i niemieckiej flagi. Jak podają funkcjonariusze, sprawca wykroczenia jest identyfikowany. Tego typu zachowania są niedopuszczalne – podkreśla Robert Bąkiewicz, prezes Stowarzyszenia Marszu Niepodległości. – Z panem Donaldem Tuskiem mam kompletnie przeciwległe poglądy, natomiast nigdy bym nie zachęcał do tego, żeby palić jego wizerunek – wyjaśnia prezes Stowarzyszenia Marszu Niepodległości.

Liberalno-lewicowe media próbują skupić uwagę na pojedynczym incydencie, a sam marsz przedstawiają jako pochód narodowców. Jednocześnie Marsz Niepodległości krytykuje opozycja. – My nie pozwolimy na to, żeby to święto zostało przez nacjonalistów odebrane Polakom – mówi Dariusz Joński, poseł KO.

Tymczasem w marszu udział wzięły środowiska patriotyczne, a także rodziny z dziećmi. Było to wydarzenie dla wszystkich Polaków, podkreśla poseł Konfederacji Robert Winnicki. – „Niepodległość nie na sprzedaż” – to było najważniejsze. To był ten najważniejszy element, w którym mówiliśmy o suwerenności w kontekście także o obronie granic, o pełnym poparciu dla Wojska Polskiego, dla Straży Granicznej i dla tych wszystkich mundurowych, którzy bronią naszej suwerenności – wyjaśnia Robert Winnicki, poseł Konfederacji.

Próba zablokowania marszu przez prezydenta miasta Rafała Trzaskowskiego tylko zmobilizowała Polaków. – To sukces polskich patriotów i organizatorów, a klęska wszystkich tych, którzy Marszowi Niepodległości rzucali kłody pod nogi – ocenia Robert Bąkiewicz.

Marsz Niepodległości jest wieloletnią inicjatywą z ogromną tradycją – podkreśla socjolog Mirosław Boruta Krakowski. – Nikomu z nas zdroworozsądkowo myślących nie przychodzi do głowy, że może się nie odbyć. Odbył się i jednocześnie okazał się być po raz kolejny sukcesem środowisk patriotycznych i środowisk polskich, które w ten sposób zamanifestowały przywiązanie do ojczyzny w rocznicę niepodległości – tłumaczy socjolog. Była to już XII edycja Marszu Niepodległości organizowanego przez środowiska patriotyczne i narodowe.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/bezpieczny-marszniepodleglosci