Przeskocz do treści

28 września 1878 roku w Krakowie pokazano publicznie obraz Jana Matejki Bitwa pod Grunwaldem. Matejko zaczął malować obraz jesienią 1875 roku, a ukończył go na początku roku 1878. Pierwsza wystawa została otwarta 28 września 1878 roku w sali krakowskiego Urzędu Miasta. W tym samym roku płótno zostało przewiezione z Krakowa na wystawę do Wiednia, a w marcu 1879 zaprezentowane w Sali Balowej Pałacu Namiestnikowskiego w Warszawie. Następnie obraz pokazywany był kolejno na wystawach malarstwa w Petersburgu, Berlinie, Lwowie i Bukareszcie. W kwietniu 1880 roku znalazł się w Paryżu, a następnie powrócił do Warszawy.

28 września 1939 roku Niemcy i Rosja dokonały, wbrew prawu międzynarodowemu, wytyczenia granicy niemiecko-rosyjskiej na okupowanym wojskowo terytorium Polski.
28 września 1939 roku Niemcy rozpoczęli masowe mordowanie Polaków i Żydów w Tryszczynie pod Bydgoszczą.
28 września 1939 roku Niemcy zamordowali 600 Polaków w Zakroczymiu (il. Plakat prawdy o Niemcach, fot. p. Mirosław Boruta Krakowski).

28 września 1978 roku w zasadzce rosyjskiej bezpieki nad rzeką Vohandu – po 28 latach służby w partyzantce i ukrywania się w lasach – poległ August Sabbe, ostatni antyrosyjski partyzant w ówczesnej Estońskiej SRS. Pochowany na cmentarzu Raadi w Dorpacie. Na miejscu śmierci Augusta Sabbe w lesie nad rzeką Vohandu znajduje się upamiętniający go głaz z tablicą pamiątkową. Miejsce śmierci Augusta Sabbe znajduje się w pobliżu drogi 65 między miejscowościami Paidra a Leevi, oznaczone drogowskazem.

28 września 2008 roku talibowie uprowadzili w Pakistanie polskiego geologa Piotra Stańczaka.

Donald Tusk oświadczył, że rząd Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego zrobi wszystko co możliwe, aby do jego uwolnienia doszło jak najszybciej. 7 lutego 2009 roku talibowie oświadczyli, że Piotr Stańczak został zabity.

(opr. na podstawie Wikipedii)

W kościele Matki Bożej Królowej Polski w nowohuckich Bieńczycach (Arka Pana) przy ul. Obrońców Krzyża 1 zaprezentowane zostanie misterium-oratorium zatytułowane "I nie oddałyśmy Krzyża...". Instytut Pamięci Narodowej jest partnerem przedsięwzięcia.

W tym roku minęło 60 lat od głośnych wydarzeń, które przeszły do historii jako obrona Krzyża Nowohuckiego. 27 kwietnia 1960 r. mieszkańcy najmłodszej dzielnicy Krakowa – w zamyśle komunistów "miasta bez Boga" – zaprotestowali przeciwko próbie usunięcia przez władze krzyża, stojącego u zbiegu ulic Marksa i Majakowskiego. Nowohucki protest był największym tego rodzaju zdarzeniem w okresie PRL, wywołanym głównie na tle religijnym.

Misterium oratoryjne z elementami dramatycznymi, zatytułowane "I nie oddałyśmy Krzyża...", opowiada o tych wydarzeniach. Jego bazą są teksty biblijne (w tym psalmy), fragmenty wspomnień uczestniczek wydarzeń sprzed 60 lat, "Stabat Mater", fragmenty dzienniczka św. Faustyny, staropolskie pieśni religijne, relacje i kłamstwa komunistycznej propagandy. Bohaterkami misterium są kobiety, które spontanicznie podjęły się obrony krzyża. Mieszkanki Nowej Huty z dziećmi na rękach, z wózkami, z bańkami na mleko i siatkami na zakupy. To one stanęły na czele buntu przeciwko komunistycznej władzy i powstrzymały demontaż krzyża.

Wstęp wolny. Prosimy o zachowanie rygorów sanitarnych związanych z epidemią koronawirusa.

Niemiecki wydawca Axel Springer SE gazety "Fakt" na Polskę z bohatera walki z komuną zrobił stalinowskiego zbrodniarza. Na portalu internetowym tej gazety opublikowano zdjęcie Janusza Fatygi z czarnym prostokątem na oczach jak u przestępcy i podpisem, z którego wynika, że jest on stalinowskim sędzią Henrykiem Kostrzewą. Wydawca "Faktu" stwierdził w sądzie, że nic się nie stało, że to drobna pomyłka i wniósł o oddalenie pozwu w całości.

Ringier Axel Springer odwołał się od wyroku skazującego. Rozprawa w Sądzie Apelacyjnym odbędzie się w sali nr 2 (ul. Przy Rondzie 3). Warto przyjść i wziąć udział w tej rozprawie. Apeluję do wszystkich o przyjście do sądu jako publiczność, jako ci, którzy będą oceniać uczciwość całego procedowania. Zniesławienie dobrego imienia Janusza Fatygi nie powinno pozostać bezkarne.

Obecnie nie można wejść na rozprawę jako publiczność, bez wcześniejszego zgłoszenia wniosku do właściwego sądu. Taki wniosek załączam. Należy go tylko wypełnić tzn. wpisać swoje dane osobowe i podpisać, i złożyć w sądzie najpóźniej na 3 dni przed rozprawą – namioty przed sądem. Tak, do sądu nie można wejść, jak kiedyś.

Z szacunkiem, Krzysztof Bzdyl – sekretarz Związku Konfederatów Polski Niepodległej

Europoseł Patryk Jaki jest zadowolony z faktu, że partiom wchodzącym w skład Zjednoczonej Prawicy udało się dojść do kompromisu.

– Cieszę się, że umowa została podpisana. Wierzę, że koalicja Zjednoczonej Prawicy przetrwa najbliższe trzy lata. Mamy wszelkie podstawy do tego, by walczyć o zwycięstwo również podczas następnych wyborów. Do tej pory, mimo potknięć i błędów, Polacy nadal nas dobrze oceniają – mówi były wiceminister sprawiedliwości w rozmowie z Wirtualną Polską.

Patryk Jaki pytany o zagrożenia dla Zjednoczonej Prawicy, wskazuje: – Oczywiście, widzę zagrożenia dla tej koalicji. Każdy, kto obserwuje i zna się na polityce, zapewne podzieli mój pogląd. Ale najwięcej będzie zależało od nas. Jeżeli będziemy chcieli dalej razem, wspólnie pracować - to będzie to z korzyścią dla Polski. Wiadomo, że w koalicjach, nie ma związków idealnych, ale mając świadomość, jaka może być alternatywa w postaci rządów Koalicji Obywatelskiej, musimy ze sobą współpracować.

Europoseł Solidarnej Polski zaznacza, że wejście do rządu Jarosława Kaczyńskiego oznacza wzmocnienie tego ośrodka władzy.

Za: https://dorzeczy.pl/kraj/154950/jaki-najwiecej-bedzie-zalezalo-od-nas.html

Radio Maryja

W sobotę ma zostać podpisana nowa umowa koalicyjna Zjednoczonej Prawicy. Nie potwierdza tego Krzysztof Sobolewski z kierownictwa Prawa i Sprawiedliwości. Nie wiadomo, czy prezes PiS Jarosław Kaczyński rzeczywiście zamierza zostać wicepremierem obecnego rządu. W czwartek wieczorem odbyło się kolejne już spotkanie kierownictwa Prawa i Sprawiedliwości. Trwało nieco ponad trzy godziny. „Zakończyło się posiedzenie kierownictwa PiS. Dotyczyło oceny osiągniętego porozumienia w ramach Zjednoczonej Prawicy. Istotą tego porozumienia jest wola wspólnej i solidarnej pracy dla Polski” – napisała na Twitterze rzecznik partii rządzącej Anita Czerwińska.

Media, powołując się na źródła zbliżone do kierownictwa PiS, informują, że w sobotę ugrupowania Zjednoczonej Prawicy podpiszą nową umowę koalicyjną. Terminu nie chce wprost potwierdzić szef komitetu wykonawczego PiS Krzysztof Sobolewski. – Mogę jedynie potwierdzić, że negocjacje rzeczywiście zbliżają się do końca. Mamy nadzieję, że w tym tygodniu zamkniemy je nową umową koalicyjną – oznajmił Krzysztof Sobolewski. Poseł dodał, że Zjednoczona Prawica w przyszłym tygodniu chce zacząć realizację działań zawartych w nowej umowie. O ich szczegółach informować ma prezes PiS Jarosław Kaczyński. Wciąż nie są potwierdzone informacje o możliwości objęcia przez prezesa PiS funkcji wicepremiera.

Według rzecznika prezydenta Błażeja Spychalskiego, taki pomysł był konsultowany z prezydentem. – Prezydent Andrzej Duda zna koncepcję od dłuższego czasu. Na początku września pomysł był konsultowany. To propozycja, która jest w pełni zaakceptowana przez prezydenta i popierana – oznajmił Błażej Spychalski. Konsultacjom zaprzecza Krzysztof Sobolewski. – Jeśli prezes podejmowałby taką decyzję, to nie musiałby konsultować sprawy z prezydentem. Jest to indywidualna decyzja prezesa – zapewniał szef komitetu wykonawczego PiS. Jak zauważył Władysław Teofil Bartoszewski z PSL, nie jest zaskoczeniem, że koalicjanci się dogadują. Jednak koalicja będzie chwiejna ze względu na ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę. – Z jednej strony, prezes Jarosław Kaczyński nie może sobie pozwolić na wyrzucenie ministra, gdyż ten ma zbyt wielu posłów i to by zagroziło większości rządowej. Z drugiej strony, nie chce mu dać samodzielnie sprawować władzy, ponieważ wyraźnie mu nie ufa – tłumaczył Władysław Teofil Bartoszewski.

Według mediów, prezes PiS ma kierować komitetem ds. wewnętrznych, sprawiedliwości i obrony narodowej. Chodzi o kontrolę – zauważył Robert Winnicki z Konfederacji. – Jarosław Kaczyński wchodzący do rządu to jest wicepremier do spraw pilnowania ministra sprawiedliwości – ocenił Robert Winnicki. Obecność Jarosława Kaczyńskiego w rządzie byłaby korzystna – podkreślił rzecznik rządu Piotr Müller. – Ma to element stabilizujący dla całego obozu politycznego oraz rządu i – mam nadzieję – ograniczający pewne pokusy zwiększania emocji politycznych w tym obszarze – dodał Piotr Müller. Innego zdania jest politolog Michał Siekierka. Obecność Jarosława Kaczyńskiego w rządzie jako wicepremiera może wywołać dezorientację w społeczeństwie co do tego, kto fatycznie kieruje Radą Ministrów. – Pewnie będą pojawiać się złośliwe uwagi, że szefem rządu jest Mateusz Morawiecki, a jego podwładnym Jarosław Kaczyński, a biorąc układy polityczne – jest dokładnie na odwrót – zauważył Michał Siekierka.

Ważą się losy niektórych członków rządu. Prawdopodobnie w wyniku rekonstrukcji gabinetu znacznie zmniejszy się liczba ministerstw. Solidarna Polska i Porozumienie otrzymać mają tylko po jednym ministerstwie. – Tak naprawdę zawsze można to w jakiś sposób zrekompensować stanowiskami wiceministerialnymi i nie należy przywiązywać tak ogromnej wagi do ilości ministerstw, tylko do tego, że Zjednoczona Prawica znów jest zjednoczona – zaznaczył socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski. Według Krzysztofa Sobolewskiego, Mateusz Morawiecki może być pewny stanowiska premiera.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/polska-informacje/w-sobote-ma-zostac-podpisana-nowa-umowa-koalicyjna-zjednoczonej-prawicy

W dniach 23-25 września 2020 r. (środa-piątek) Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda z Małżonką złożą wizytę oficjalną w Republice Włoskiej i Stolicy Apostolskiej.

W programie prasowym wizyty odnajdujemy m.in.:
Czwartek, 24 września
Rzym / Uroczystość odsłonięcia popiersia Gen. Władysława Andersa (Ambasada RP w Rzymie)
Monte Cassino / Udział Pary Prezydenckiej w uroczystościach na Polskim Cmentarzu Wojennym na Monte Cassino / Krótkie zwiedzanie Muzeum Pamięci 2. Korpusu Polskiego przez Parę Prezydencką / Ceremonia złożenia wieńca i uroczystość upamiętniająca / Zwiedzanie Polskiego Cmentarza Wojennego przez Prezydenta RP i Małżonkę
Piątek, 25 września
Watykan / Audiencja prywatna Prezydenta RP Andrzeja Dudy u Jego Świątobliwości Papieża Franciszka (Biblioteka Papieska)
Udział Pary Prezydenckiej w Mszy św. przy grobie św. Jana Pawła II (Bazylika św. Piotra)

Radio Maryja

Kandydat Demokratów na prezydenta Stanów Zjednoczonych Joe Biden atakuje Polskę, pisząc na Twitterze o rzekomo istniejących w naszym kraju „strefach wolnych od LGBT”. Na wpis Joe Bidena zareagowała już ambasada RP w Waszyngtonie oraz polskie MSZ. Ofensywa ideologiczna wobec Polski trwa. Kolejni zachodni politycy wpisują się w kampanię powielania kłamstw na temat rzekomo istniejących w naszym kraju „stref wolnych od LBGT”. Ostre słowa w kierunku Polski wymierzył kandydat Demokratów na prezydenta Joe Biden. – Powiem jasno: prawa LGBTQ+ to prawa człowieka – a strefy wolne od LGBT nie mogą mieć miejsca ani w Unii Europejskiej, ani na świecie – napisał na Twitterze Joe Biden. Wcześniej o rzekomej dyskryminacji wobec mniejszości seksualnych w Polsce mówiła przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. – Chcę postawić sprawę jasno, strefy wolne od LGBT to strefy pozbawione człowieczeństwa i nie ma dla nich miejsca w Unii Europejskiej – stwierdziła Ursula von der Leyen. Zapowiedziała, że już wkrótce Komisja przedstawi strategię wzmocnienia praw osób LGBT. Ostatnio Parlament Europejski przyjął uchwałę o rzekomym łamaniu praw osób LGBT w Polsce.

– Rozpowszechniane kłamliwe informacje o sytuacji LGBT w Polsce podporządkowane są jednemu celowi – osłabieniu prestiżu państwa polskiego na arenie międzynarodowej, w szczególności zaś na forum Unii Europejskiej – powiedział prof. Zdzisław Winnicki, historyk.

Tak zwane „strefy wolne od LGBT” to fake news spreparowany przez polskiego, lewicowego aktywistę Barta Staszewskiego, który wraz z kandydatką Lewicy na Rzecznika Praw Obywatelskich Zuzanną Rudzińską – Bluszcz znalazł się na liście stypendystów Fundacji imienia Baracka Obamy. – Coś takiego przypominam sobie z czasów okupacji. To się wtedy nazywało albo szmalcownictwo, albo zapisanie się na volkslistę – podkreślił dr Mirosław Boruta Krakowski.

Aktywista LGBT przy wjeździe do polskich miast i miejscowości, w których lokalne władze przyjęły uchwały sprzeciwiające się ideologii LGBT, umieszcza tabliczki z napisem „strefa wolna od LGBT”. Ostatnio właśnie w ten sposób mężczyzna sprofanował pomnik świętego Jana Pawła II. – Jeżdżę po Polsce ze znakiem, odwiedzając miejscowości, które ogłosiły się wolnymi od „ideologii” LGBT. Na każdym kroku widzę posągi JP2, patrona polskiej homofobii, a przy tym przyjaciela wielu wysoko postawionych kościelnych pedofilii. Wstyd!!! – napisał na Twitterze Bart Staszewski.

– Gminy zagrożone skutkami prowokacji i fake newsami pana Staszewskiego powinny starać się o odpowiedzialność tego pana przed polskim prawem, przed polskim sądem – zaznaczył prof. Zdzisław Winnicki. Pozew do sądu złożyła już gmina Zakrzówek na Lubelszczyźnie.

– Budowane na takim kłamstwie opinii ludzi, fala hejtu w internecie, komentarzy, jakoby nasza miejscowość, nasi mieszkańcy byli osobami, które dyskryminują innych ludzi ze względu na ich orientację, bądź inne cechy jest to absolutna nieprawda – akcentował Józef Potocki, wójt gminy Zakrzówek.

Obecnie toczy się ideologiczna walka o przyszłość świata, o przyszłość społeczeństw. – Wielcy lobbyści i środowiska globalistyczne chcą ograniczenia wpływów państw narodowych i tożsamości religijnej na rzecz powszechnego świata, który będzie światem unitarnym – powiedział dr Aleksander Kozicki, politolog.

Chodzi o to, by uniemożliwić Polsce funkcjonowanie jako lidera Europy środkowo-wschodniej oraz ograniczyć możliwość korzystania z Funduszy Europejskich. Wszystko pod płaszczykiem praworządności – wskazał europoseł PiS Witold Waszczykowski. – Nie można nas oskarżać, że cokolwiek złamaliśmy, ponieważ żadnej definicji tej praworządności nie ma. Próbuje się tworzyć tę definicję – dodał.

Na wpis Joe Bidena zareagowała już ambasada RP w Waszyngtonie. – Stwierdzenie b. wiceprezydenta USA Joe Bidena, zamieszczone na Twitterze, opiera się na niedokładnych informacjach medialnych, ponieważ w Polsce nie istnieją żadne „strefy wolne od LGBT”- napisała na Twitterze ambasada RP.

Polska, dbając o własną tożsamość, powinna w sposób jednoznaczny sprzeciwić się fali tęczowego marksizmu.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/joe-biden-atakuje-polske-piszac-o-rzekomych-strefach-wolnych-od-lgbt-w-naszym-kraju-jest-reakcja-polskiej-dyplomacji

Radio Maryja

Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński spotkał się z prezesem Solidarnej Polski Zbigniewem Ziobro. To spotkanie, które może zaważyć na przyszłości Zjednoczonej Prawicy. Jutro na godz. 13.00 zaplanowane są kolejne rozmowy kierownictwa PiS-u. To najświeższe informacje w związku z konfliktem wewnątrz obozu władzy.

Linka do relacji filmowej: https://youtu.be/lTJ05_civj8

Politycy PiS-u niechętnie mówili o spotkaniu Jarosława Kaczyńskiego ze Zbigniewem Ziobro. Dlatego najświeższe doniesienia co do przyszłości Zjednoczonej Prawicy wyszły z obozu Solidarnej Polski. – Według mojej wiedzy do pierwszego spotkania już doszło. I czekamy na następne – mówił Michał Woś, minister środowiska.

Na spotkaniu miały paść słowa, które – rzecznik PiS-u Anita Czerwińska – określiła jako „zdecydowane rozstrzygnięcia”. Minister Michał Woś nie chciał wprost powiedzieć, kiedy Jarosław Kaczyński rozmawiał ze Zbigniewem Ziobro. Wskazał jednak, że obaj politycy prowadzą raczej „wieczorny tryb życia”.

Solidarna Polska podtrzymuje swój sprzeciw wobec ustawy covidowej.

– Ciężko było sobie wyobrazić, aby Prokurator Generalny poparł ustawę o bezkarności w takim kształcie, w jakim była ona w Sejmie – wskazał Michał Woś. Minister Michał Woś sięgnął po przykład i wskazał na dewelopera, który powołał się na walkę z epidemią, i rozpoczął stawianie domków jednorodzinnych w Lesie Bemowskim. Deweloper twierdził, że osiedle będzie skierowane do wynajęcia dla osób odbywających kwarantannę. Później mieszkania miały zostać zaoferowane osobom, które na skutek epidemii straciły własne mieszkanie. Minister Michał Woś zaakcentował, że doszło do naruszenia prawa.

Za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/prezes-pis-spotkal-sie-z-prezesem-solidarnej-polski

"Chcemy dalej realizować wspólny program ZP, któremu pozostajemy wierni". Politycy Solidarnej Polski, Patryk Jaki i Michał Woś, zadeklarowali, że dalej chcą realizować program Zjednoczonej Prawicy. Wyrazili też swoje poparcie dla ministra Zbigniewa Ziobry.

Za: https://wpolityce.pl/polityka/518595-politycy-sp-deklaruja-ze-chca-pozostac-w-koalicji

Zespół wPolityce.pl

Ta koalicja jest dobrem przy pewnych napięciach, które są naturalne i warto, aby dalej trwała – powiedział minister sprawiedliwości i lider Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro. Nie mamy przekonania, że w jakimkolwiek punkcie naruszyli program Zjednoczonej Prawicy – dodał.

Lider Solidarnej Polski przemawiał podczas briefingu prasowego w siedzibie Ministerstwa Sprawiedliwości. Nawet w rodzinie kochających się ludzi bywa, że czasami dochodzi do napięć, sporów, emocji,sporów, i konfliktów. Te konflikty mądrość każe rozwiązywać tak, żeby nie było prawdą powiedzenie, że z rodziną dobrze wychodzi się tylko na zdjęciu – mówił Zbigniew Ziobro.

Jestem przekonany, że nasza koalicja dobrze wychodzi nie tylko na zdjęciu, ale i dobrze wychodzi w działaniu. Ta koalicja jest dobrem przy pewnych napięciach, które są naturalne i warto, aby dalej trwała. Takie jest moje przekonanie — podkreślał. Dodał, że napięcia pojawiają się nawet wewnątrz partii, także wielkich, wskazując na różnicę zdań wśród posłów PiS.

Jestem przekonany, że mądrość naszej koalicji, która w istocie musi wiązać się z różnymi akcentami i odrębnościami, jeśli chodzi o sprawy programowe, pozwala dojść do porozumienia i znaleźć kompromis w tak trudnych i ważnych sprawa, jak ochrona zwierząt i (…) sytuację polskiej wsi — powiedział. Musimy wszystkie racje ważyć i podejmować decyzje (…) Takiej rozmowy ws. tej ustawy potrzebujemy i jesteśmy do niej gotowi — dodał.

Zbigniew Ziobro  (fot. Wikipedia / Marek Suwalczan) odniósł się do spornych projektów – ustawy o ochronie zwierząt i tzw. ustawy covidowej. Mam przed sobą program PiS, Zjednoczonej Prawicy, z 2019 roku i różne osoby pewnie mogą wyciągać też i nieco odmienne zdanie, ale my nie mamy przekonania, że w jakimkolwiek punkcie ten program żeśmy naruszyli. Nie ma tutaj bowiem zapisu, który oznaczałby zakaz hodowli kurcząt czy bydła na ubój rytualny — stwierdził. Musimy szukać rozwiązań, aby łączyć te wszystkie racje — dodał.

Nie mamy przekonania jako Solidarna Polska, że dokonaliśmy głosowań, które by były sprzeczne z programem, mamy natomiast przekonanie, że możemy wyciągnąć wnioski z tego kryzysu, który niewątpliwie nastąpił, i mam nadzieję, że wzmocni nas jako koalicję — powiedział Zbigniew Ziobro. Zaznaczył, że inne koalicje funkcjonujące w ostatnich 30 latach „często trzeszczały w szwach, napięcia były nieporównywalnie większe niż w tej koalicji, która ma za sobą wiele zwycięstw”. To właśnie nasza zgodna współpraca, przy zachowaniu pewnych odmienności, odrębności, dała nam te zwycięstwa. Ufam, że jest czas jeszcze na rozmowę — stwierdził.

Nasza zgodna współpraca przy zachowaniu pewnych odrębności dała nam zwycięstw wyborcze (…). Uważam, że ten projekt ma sens, ale musimy rozmawiać. Ufam, że jest jeszcze czas na rozmowę — mówił dalej. Program PiS, Porozumienia i Solidarnej Polski eksponuje elementarne zasady równości wobec prawa. Ale musimy też pamiętać, że od zawsze kodeksy karne wszystkich cywilizowanych państw przewidują wyjątkową sytuację, które pozwalają usprawiedliwić odejście od tej zasady, zachowując ją co do swej istoty — powiedział Zbigniew Ziobro.

Przyznał, że pandemia jest wyjątkową sytuacją. Z cała pewnością można zastanowić się nad znalezieniem sytuacji wyjątkowej w określonej regulacji prawnej. Byliśmy gotowi do dyskusji, ale przedstawiony przepis wymagał dalszej refleksji. Jesteśmy gotowi rozmawiać, ale trzymają się zasady, że prawo jest równe wobec wszystkich — podkreślał, ostrzegając przed „wylaniem dziecka z kąpielą”. Aby zwykli przestępcy nie chcieli go wykorzystać jako wytrych — dodał. Można to uczynić tylko w ramach dyskusji, a nie długich debat toczonych z udziałem mediów — stwierdził lider Solidarnej Polski.

Jak podkreślał minister sprawiedliwości, koalicja przynosi dobre efekty, a jej zagrożenie może mieć fatalne konsekwencje dla Polski.

Obszerne fragmenty tekstu za: https://wpolityce.pl/polityka/518525-ziobro-ta-koalicja-jest-dobrem-i-warto-aby-trwala-dalej

Czy sprzeciw wobec "ustawy o bezkarności" oraz nadawania organizacjom ekologicznym "uprawnień policyjnych" jest powodem, by wywoływać kryzys w koalicji rządzącej ii oddawać władzę Platformie Obywatelskiej? - zastanawia się europoseł Solidarnej Polski Patryk Jaki.

W nocy z czwartku na piątek Sejm uchwalił nowelizację ustawy o ochronie zwierząt, wprowadzającą m.in. zakaz hodowli zwierząt na futra (z wyjątkiem królika) i zakaz uboju rytualnego na eksport. Za zmianami głosowali wszyscy posłowie Lewicy, 176 posłów klubu PiS, 128 z KO, 2 z Koalicji Polskiej - PSL-Kukiz'15 i 2 niezrzeszonych. Cała Konfederacja oraz 38 posłów klubu PiS, 4 KO, 22 PSL-Kukiz'15 było przeciw. 18 osób wstrzymało się od głosu, 11 nie głosowało. Nowelizację odrzucili wszyscy posłowie Solidarnej Polski i dwóch z Porozumienia.

Głosowanie wywołało kryzys w koalicyjnej Zjednoczonej Prawicy (...)

Wśród kwestii dzielących PiS i Solidarną Polskę jest nie tylko stosunek do tzw. "Piątki dla zwierząt", lecz także nowelizacji tzw. ustawy covidowej, zgodnie z którym naruszenie przepisów lub obowiązków służbowych przez osobę działającą na rzecz zapobiegania i zwalczania COVID-19 nie byłoby traktowane jak przestępstwo. Projekt popiera PiS, odrzuca partia Zbigniewa Ziobry.

Głos w dyskusji o kryzysie w koalicji rządzącej zabrał europoseł Solidarnej Polski Patryk Jaki. Zadeklarował, że chce dalszych rządów Zjednoczonej Prawicy, a nie Platformy Obywatelskiej i Koalicji Obywatelskiej.

Patryk Jaki wyraził na Twitterze sprzeciw wobec "ustawy o bezkarności" oraz nadawania (w ramach "Piątki...") przedstawicielom organizacji ekologicznych "uprawnień policyjnych".

"I to jest powód, aby oddawać władze Platformie? Wywoływać kryzys?" - spytał.

Europoseł dodał, że Solidarna Polska zgadzała się na "łamiące umowę" koalicyjną oddanie resortu środowiska. "Chcieliśmy tylko, aby priorytetami rządu były: reforma państwa, wymiaru sprawiedliwości, mediów, walka z Gender a nie policyjne uprawnienia dla ekologów" - stwierdził. Odnosząc się do zarzutów ze strony polityków PiS pytał, czy takie stanowisko można nazwać nielojalnością.

Fragment tekstu za: https://www.rp.pl/Solidarna-Polska/200919291-Jaki-Chcielismy-by-jednym-z-priorytetow-rzadu-byla-walka-z-gender.html

To jest uderzenie w istotę demokracji, zaprzeczenie demokracji, nie zawaham się użyć – nawet zamach na demokrację w wykonaniu elit unijnych – powiedział o rezolucji Parlamentu Europejskiego ws. Polski minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

– To, co robi Parlament Europejski, jest próbą zakwestionowania istoty demokracji. Nie zgadzając się z rozstrzygnięciami demokratycznymi polskiego społeczeństwa, UE wytacza tak naprawdę najmocniejsze działa, prowadząc podjazdową wojenkę wobec Polski, stawiając cały szereg niedorzecznych, absurdalnych zarzutów polskiemu rządowi, prezydentowi, władzom – mówił na konferencji prasowej lider Solidarnej Polski.

Zbigniew Ziobro tłumaczył, że Unia "po to chce wprowadzić mechanizm praworządności, by blokować wydawanie środków europejskich na rzecz Polski, motywując to względami ideologicznymi, rzekomą homofobią i nieprzestrzeganiem wartości europejskich, które oznaczają np. wprowadzenie małżeństw homoseksualnych, adopcję dzieci przez pary homoseksualne, bądź seksualizację w wymiarze edukacji".

– To jest uderzenie w istotę demokracji, zaprzeczenie demokracji, nie zawaham się użyć – nawet zamach na demokrację w wykonaniu elit unijnych, jeśli demokracja rozstrzyga nie po ich myśli i jeśli przynosi rozstrzygnięcia wyborcze odmienne od ich preferencji politycznych. Ale polski rząd się na to nie zgodzi, Ministerstwo Sprawiedliwości się na to nie zgodzi i nie ulegnie tej demagogii, tej narracji – oświadczył (fot. Wikipedia / Marek Suwalczan).

– Będziemy twardo bronić polskich interesów i polskiej racji stanu w sporze z tymi rozhisteryzowanymi elitami UE, które chciałyby z takich nienawistnych powodów narzucać nam swoją agendę wartości, nie licząc się z decyzjami Polaków, z ich demokratycznymi wyborami i wolą większości społeczeństwa – mówił minister.

Zbigniew Ziobro apelował, by poszczególne kraje, w tym Polska, nie zgodziły się na powiązanie procedury praworządności z wydawaniem środków z budżetu UE. – To jest jeszcze bardziej aktualne dziś, kiedy wiemy, jakie są prawdziwe zamiary elit UE. (…) Naszym obowiązkiem jest sprzeciwić się takich mechanizmom i ufam, że tak właśnie się stanie. Jako lider Solidarnej Polski mogę powiedzieć, że SP uczyni wszystko, aby tak właśnie się stało – powiedział.

– Nigdy nie zgodzimy się na połączenie tej pseudo praworządności z mechanizmami wydawania środków budżetowych, bo to jest właśnie zamach na praworządność, zamach na traktaty unijne, to jest ścieżka prowadząca do zakwestionowania istoty demokracji, jaka powinna być wartością nadrzędną w każdym państwie UE i szanowana również przez biurokratów z Brukseli – mówił Zbigniew Ziobro.

Tekst za: https://dorzeczy.pl/kraj/153845/mocne-wystapienie-ziobry-to-jest-zamach-na-demokracje.html

Radio Maryja

Amerykańska Akademia Sztuki i Wiedzy Filmowej przedstawiła nowe zasady przyznawania Oscara za najlepszy film. Poprawność polityczna wchodzi do kin. Nie chodzi o zwykły film, ale o ideologię, która narzuca twórcom zaangażowanie do produkcji konkretnych osób. Najlepiej pochodzących z mniejszości narodowych lub homoseksualnych. Już za kilka lat będzie to warunkiem, by otrzymać najpopularniejszą nagrodę filmową – Oscara. Akademia Sztuki i Wiedzy Filmowej opracowała nowe standardy współczesnego kina – Oscary tylko dla filmów z kobietami, mniejszościami narodowymi i osobami LGBTQ+.

– Właściwie nagród Oscara nie powinno się już przyznawać, jeśli nie będą przyznawane żeńskie wersje, tzw. Oscarki. Ewentualnie proponowałbym także nie przyznawać Oscarów w kolorze złotym, ponieważ jest to znaczące i nie muszę tego rozwijać – Oscary muszą mieć wszystkie możliwe kolory, z pewnością biały, żółty i czarny – zauważył socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski. Sprawa, choć wygląda na komedię, przypomina horror z dawnych lat.

– Był taki nakaz odgórny od władzy, wtedy komunistycznej, że każdy teatr w swoim repertuarze ma mieć sztukę radziecką – wspominała aktorka Halina Łabonarska. Okazuje się, że to nie głębia intelektualna i wartości artystyczne mają stanowić kryteria oceny dzieł sztuki, ale ideologia gender. – To jest właśnie uderzenie w to, co jest podstawą tworzenia teatru, filmu, każdej sztuki – zaznaczyła Halina Łabonarska. Bo teraz to nie talent aktorski będzie ważny przy obsadzaniu ról, ale pochodzenie, płeć lub orientacja seksualna aktora.

– To jest jaskrawy dowód, jak zdeprawowana i zdegenerowana mniejszość podporządkowuje sobie normalną większość i bezczelnie domaga się od niej traktowania na specjalnych warunkach – mówiła na antenie Radia Maryja Temida Stankiewicz-Podhorecka, krytyk teatralny.

Za nowymi standardami stoją wielkie pieniądze i cały system powiązań – podkreślił dr Mirosław Boruta Krakowski. – Mechanizmy, które na pewne rzeczy nam wkrótce być może nie pozwolą. Ja myślę, że warto się przed tym bronić – dodał socjolog.

Wytyczne dotyczą nie tylko aktorów, ale także ekip filmowych, agencji PR-owych oraz dystrybutorów. Film, który będzie chciał zawalczyć o Oscara, będzie musiał spełnić wytyczne w przynajmniej dwóch grupach zawodowych zaangażowanych w produkcję. Nowe zasady będą wprowadzane od 2022 roku.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/polityczna-poprawnosc-wchodzi-do-kin

Leszek Makowski

Ktokolwiek z naszej ospałej Polonii Australijskiej obejrzał ten kiczowaty paszkwil o Polsce zrobiony przez rządową ABC TV zapewne zgodzi się z sympatycznym w/w komentatorem Y/T, że produkt KING Australia w postaci sensacyjno-kłamliwego pseudodokumentu został zmanipulowany dla tutejszego widza i obrażliwie spłycony na przekór zacnej polskiej społeczności, która w przeszłości wniosła sporo w budowę pokolonialnej Australii. Nie mogę pojąć a jedynie domyślam się komu zależało, aby ten krótkometrażowy pseudodokument naszpikować taką ilością kłamstw i niedorzeczności ubliżających nam Polakom tu i w Polsce. Poniekąd rozumiem, bo mieszkając tutaj ponad 40 lat mogę powiedzieć, że społeczeństwo Australii jest płytkie, niedoedukoowane i bezpodstawnie zarozumiałe, które nie tak - jak Europejczycy, szanują i uczą się od swoich sąsiadów.

Martwi mnie natomiast inna, ważniejsza sprawa naszego podupadłego lobby, któremu nie zechciało się zareagować na te kłamstwa poza bodaj Naszą Polonią. Inne zwaśnione organizacje i lewackie polskojęzyczne radiostacje oraz Konsulat i Ambasada RP jak zwykle nie pisnęły słowa na ten temat. W dzisiejszym konspiracyjnym świecie jesteśmy świadkami wielu nieetycznych i wirusowych zawirowań politycznych w tym niekaralnego antypolonizmu. Może to zabrzmi dziwnie, ale przyznam, że szczególnie my - Polacy jesteśmy narażeni na wrogie impertynencje pewnych grup "nadludzi", przypisujących sobie prawa dominacji nad innymi. Dojdzie do tego, że nam zostanie wmówiona wina za rozpoczęcie II wojny światowej i coś jeszcze...

Co o nas mówią w australijskiej TV: https://youtu.be/grQLguMnuHo

Janusz Fatyga

Chcąc zgłębić naturę dziwactwa jakiemu uległ świat, niektórzy podają prosty przykład - rzeczy, które się wyrzuca bynajmniej nie dlatego, że są niedobre lecz wskutek tego, że powstały inne, lepsze.

Pewną jednak część ludzkości, która w swoim mniemaniu uważa się za oświeconą i europejską, w przeciwieństwie do całej reszty, czyli ciemnogrodu dopadła chyba pomroczność jasna, czego dowodem jest choćby twierdzenie, że istnieje 56 płci – wg danych na chwilę obecną.

Twierdzą nadto, że istnienie jest kategorią subiektywną np. facet Michał myśli, że jest kobietą Margot i całe siły postępu są oburzone, że znajdują się siły wstecznictwa, które śmią tego nie uznawać.

Należy zauważyć, że cała oświecona Europa jest przy okazji nabijana w butelkę, ponieważ facet mający zrozumiały wstręt do własnej płci poprzez stwierdzenie, że jest kobietą mógł związać się z inną kobietą i jako związek lesbijski domagać się szczególnego traktowania, które jakoby powinno należeć się mniejszościom kosztem większości.

Oczywistością od zawsze było, że istnienie jest kategorią obiektywną, niezależną od myślenia. Myślenie nie jest istnieniem – jest tylko samoświadomością istnienia.

Istnienie zanegował Descartes w stwierdzeniu "myślę, więc jestem". Zachodzi pytanie co się dzieje kiedy akurat nie myślę - to co? Wtedy mnie nie ma?

Mógłbym też pomyśleć, że tego głazu przy drodze nie ma albo, że to jakiś śmieć. Tylko zalecałbym szczególną ostrożność i broń Boże (którego "nie ma") odradzałbym kopnięcie go.

Jakie jest źródło tej negacji rzeczywistości? U podłoża leży nienawiść granicząca z kretynizmem.

Celem jest przeciwstawienie się za wszelką cenę chrześcijaństwu według którego człowiek rodzi się, żyje i umiera jako mężczyzna albo kobieta. Twierdzenie, że człowiek jest tym, za kogo się uważa doprowadziło do absurdu jak np. z płciami i nikt nie zagwarantuje, że liczba 56 stanowi tamę dla "wolnej, ludzkiej myśli".

Mężczyzny i kobiety nie wymyśliło chrześcijaństwo, jest to stan naturalny, wcześniejszy od chrześcijaństwa. Chrześcijaństwo nie powstało w konflikcie z prawem naturalnym – ono ubogaciło prawo naturalne.

Zachodnia Europa uważa jednak, że chrześcijaństwo zaśmieca umysł (jest opium dla ludu) i w imię czystości należy go usunąć z życia. Nie dostrzega, że cofaniu się chrześcijaństwa towarzyszy ekspansja agresji, wskutek czego się stanie, a może już jest pierwszą ofiarą tej czystości.

Aby się przed tym uchronić musimy bronić sprawdzonych od ponad tysiąca lat wartości.

Informacja własna

Uroczystości upamiętniające 74. rocznicę śmierci Danuty Siedzikówny, ps. "Inka" odbyły się 28 sierpnia 2020 roku w krakowskim Parku im. dra Henryka Jordana. Zapraszamy do obejrzenia wybranych zdjęć fotoreportażu autorstwa p. Zbigniewa Galickiego: https://photos.app.goo.gl/cUaxH4GsjPnpHad4A

Film „Zieja” w reżyserii Roberta Glińskiego będzie można zobaczyć w kinach w całej Polsce już od 28 sierpnia! To szeroki, epicki obraz wędrówki przez historię Polski XX wieku. Przewodnikiem w tej podróży jest charyzmatyczny, mądry, bezkompromisowy ksiądz Jan Zieja. Film został wyprodukowany przez Wytwórnię Filmów Dokumentalnych i Fabularnych w koprodukcji z Telewizją Polską, przy współfinansowaniu przez Polski Instytut Sztuki Filmowej oraz Miasto Lublin. Czas trwania: 105 minut.

Jest rok 1977. Osiemdziesięcioletni ksiądz Jan Zieja współzałożyciel Komitetu Obrony Robotników (KOR), zostaje wezwany na przesłuchanie. Rozmowy z funkcjonariuszem służby bezpieczeństwa staną się przyczyną retrospektywnej wędrówki po barwnym życiu księdza, prezentacji jego niezwykłej duchowej postawy, a także opowieści o najważniejszych wydarzeniach polskiej historii wieku dwudziestego. Historia niezwykłego życia księdza Jana Ziei, duchownego, działacza społecznego, tłumacza, publicysty i pisarza religijnego, skupia w sobie wszystko, co najważniejsze w polskiej historii XX wieku. Ksiądz Zieja był naocznym świadkiem - wojny roku 1920, kampanii wrześniowej 1939, Powstania Warszawskiego, początków Komitetu Obrony Robotników (KOR) – co więcej świadkiem mającym na te wydarzenia wpływ. Był kapelanem wojskowym podczas wojny polsko-rosyjskiej, a także kapelanem Szarych Szeregów i Armii Krajowej w czasie II wojny światowej. W tej posłudze nie ulegał fasadowemu patriotyzmowi. W kazaniach głosił, że nie można zabijać nikogo, nawet wrogów czyli Niemców. Bo to zbrodnia. Chciano go rozstrzelać za dezercję i defetyzm. Gdy w latach 20-tych XX wieku pochował samobójczynię na katolickim cmentarzu wylądował przed sądem biskupim. W roku 1926 wyruszył na pielgrzymkę do Rzymu bez paszportu, ignorując istnienie granic państwowych. W roku 1946 włączył do swojej rady parafialnej kobietę, co było wówczas zabronione i ponownie otrzymał naganę od biskupa. Zieja często stawiał na szali swoje życie, wolność, nierzadko ryzykował wszystkim, w imię wyznawanych wartości moralnych, etycznych i religijnych. Jego idealistyczne, najprostsze i bezpośrednie pojmowanie dobra, miłości, wyrozumiałości dla ludzkich wad oraz niezwykły kręgosłup moralny powodowały, że często szedł pod prąd nie tylko bieżącej sytuacji politycznej, ale i kościelnych reguł. Bezkompromisowy, wierny swoim zasadom wyszedł bez szwanku z niezliczonych zagrożeń, nigdy nie wyrzekając się swoich przekonań.

Obsada:
Andrzej Seweryn (ks. Jana Zieja), Mateusz Więcławek (ks. Jan Zieja młody), Zbigniew Zamachowski (Adam Grosicki), Sławomir Orzechowski (pułkownik Adamiec), Sonia Bohosiewicz (Krystyna Żelechowska), Redbad Klynstra (kpt. Szafrański), Tadeusz Bradecki (prymas Stefan Wyszyński).

I jeszcze linka do filmiku reklamowego: https://youtu.be/g-mwqHq_3Og

(Od Redakcji): Za materiały tu zamieszczone dziękujemy p. Kindze Polak-Gieroń z APG STUDIO w Krakowie.

Aranka Małkiewicz

W bieżącym roku obchodzimy wiele ważnych, okrągłych rocznic związanych z historią naszego narodu. Podobnie jest u naszych Bratanków. Na Węgrzech rok 2020 został ogłoszony m.in. Rokiem bł. Euzebiusza, upamiętniającym 750 rocznicę śmierci węgierskiego kanonika, eremity, założyciela Zakonu Świętego Pawła Pierwszego Pustelnika, zwanego potocznie Zakonem Paulinów. W XIV w. Paulini przywędrowali do Polski i osiedli w Częstochowie, a więc Jasna Góra ma swoje korzenie na Węgrzech. Zakonnicy są wielkimi orędownikami przyjaźni polsko-węgierskiej i dbają o duchowy rozwój naszych narodów. Jednym z nich jest brat Botond Bátor, były przełożony prowincji węgierskiej, będący obecnie przewodnikiem duchowym Węgrów mieszkających w Siedmiogrodzie. Brat Botond mówi biegle po polsku, organizuje liczne pielgrzymki do naszego kraju, w tym pielgrzymkę motorową, która przyciąga corocznie ok. 100 motocyklistów z Węgier i Siedmiogrodu. Zapraszam...

- Skąd pomysł na życie zakonne?

Myśl o powołaniu kapłańskim i zakonnym pojawiła się u mnie już w czasie, kiedy byłem uczniem szkoły średniej. Zacząłem wówczas interesować się wspólnotą zakonną, ale wówczas - w drugiej połowie lat osiemdziesiątych - działały tylko zakony dydaktyczne. Dlatego po roku studiów teologicznych w Győr zostałem klerykiem diecezjalnym. Na drugim roku studiów zostałem zaciągnięty do wojska, do Hódmezővásárhely, gdzie nadal rozważałem powołanie zakonne. Był to już czas przemian w latach 1988-1989. Można było mówić już o zakonach, pojawili się nawet członkowie wspólnot działających dotychczas w sposób tajny. Po ukończeniu służby wojskowej wróciłem do seminarium w Győr i postanowiłem, że nie będę księdzem lecz bratem zakonnym. Początkowo nie wiedziałem jaki wybrać zakon, ale wyłaniał się już przede mną jakiś obraz. W seminarium miałem książkę Marii Puskely p.t. „Zakonnicy”. Przeglądałem ją i uświadomiłem sobie, że jedynym męskim zakonem założonym na Węgrzech są paulini. Niemal w tym samym czasie jeden z kolegów kleryków zwrócił moją uwagę na pewnego proboszcza, który był paulińskim zakonnikiem. Książka oraz spotkanie z proboszczem i jego współbraćmi zakonnymi pomogły mi w podjęciu decyzji. W 1990 roku wstąpiłem do zakonu.

- Mówisz pięknie po polsku. Dlaczego wybrałeś naukę tego języka?

Mistrz nowicjatu ojciec Ákos, który od początku wprowadzał mnie w życie zakonne, po pięciu latach izolacji wyszedł na wolność w 1956 roku, a komuniści zabronili mu wykonywania posługi kapłańskiej. Chciał przeprowadzić się do Polski, ale z powodu odbywanej wcześniej kary nie dostał zgody na pobyt stały w tym kraju. Mimo to bardzo pilnie uczył się języka polskiego, a czas wolny spędzał zawsze w Częstochowie. To on zachęcał mnie do nauki języka i choć początkowo nie miałem zbyt wielkiej chęci, to jednak pod wpływem jego namowy i moich sympatycznych doświadczeń związanych z Polską, zacząłem się uczyć w 1991 roku. I bynajmniej nigdy tego nie pożałowałem!

- Mówisz po polsku, masz przyjaciół wśród Polaków, często odwiedzasz ich kraj. Jak oceniasz relacje Polaków z Węgrami?

Podczas jednej z pielgrzymek kolejowych do Polski pewien starszy opat zakonu Norbertanów powiedział, że nigdzie nikt nie cieszył się tak na jego widok, jak w Polsce. Ja też zawsze to odczuwałem. Sympatia Polaków wobec Węgrów dała mi w życiu poczucie pewności i energię. Jednocześnie napawa mnie dumą wspólne dziedzictwo historyczne. Dobrze mieć świadomość, że jest w Europie naród, na który zawsze można liczyć. Wiele nauczyłem się od Polaków: piękna świętej liturgii; miłości i szacunku dla natury; profesjonalizmu kapłanów oraz tak cennej duchowości. Nauczyłem się też fantastycznej organizacji. Początkowo tu wszystko wydaje się chaotyczne, a tak na prawdę dzieje się z możliwie największą precyzją. Myślę, ze Polacy też mogą nauczyć się czegoś od Węgrów, w końcu jesteśmy bratankami i łączy nas tysiącletnia historia.

- Jesteś znany z zamiłowania do jazdy na motorze, a motorowe pielgrzymki brata Botonda stały się już słynne nawet w Polsce. Czy to po prostu pasja, czy może z jakiegoś powodu ma to znaczenie?

Prawdopodobnie nie jeździłbym już na motorze, gdyby nie było w naszym otoczeniu społeczności motocyklistów. A ponieważ jest, czuję się jednak za nią odpowiedzialny. Chętnie wsiadam na motor, ale jest z tym trochę zamieszania. O pojazd trzeba dbać, trzeba się do jazdy odpowiednio przygotować, ubrać się, rozebrać, przebrać, itd. Mimo to jazda na motorze jest mi na swój sposób bliska. Często korzystam z niego przemieszczając się z miejsca na miejsce, żeby nie wyjść z wprawy. Jazda na motorze ma dla mnie duże znaczenie, ponieważ ilość zainteresowanych pielgrzymkami motorowymi świadczy o tym, że wiele osób zbliżyło się do Boga, odkąd zaczęły ze mną podróżować.

- Urodziłeś się w Kőbánya, kształciłeś się w Kecskémet, zarządzałeś prowincją węgierską w Budapeszcie. Jak znalazłeś się na Ziemi Seklerskiej?

W 2013 roku - kiedy byłem jeszcze przełożonym prowincji węgierskiej - ojciec Izydor Matuszewski, generał zakonu paulinów, założył nasz klasztor w Siedmiogrodzie. Przełożonym klasztoru był wówczas ojciec Barnabás, który postanowił wrócić z powrotem na Węgry. Zbiegło się to w czasie z upływem mojej drugiej kadencji przełożonego prowincji. Mieszkałem wówczas w Budapeszcie i podczas adoracji najświętszego sakramentu prosiłem Pana o wyciszenie, o spokojniejsze środowisko klasztorne. Następnego dnia zadzwonił telefon i ojciec Csóka János poinformował mnie o zamiarach ojca Barnabasa. I tak się tu znalazłem. Zresztą jako nastolatek już od lat 80-tych jeździłem regularnie do Siedmiogrodu, który bardzo wiele dla mnie znaczy, tak więc miałem tam kontakty i zawsze jakoś mnie tam ciągnęło.

- Czy dostrzegasz jakieś różnice pomiędzy Węgrami mieszkającymi w kraju i tymi, którym przyszło żyć w Siedmiogrodzie ?

W zasadzie to dwa różne światy. Nie tylko dlatego, że Siedmiogród leży obecnie na terenie Rumunii, więc Bałkany odciskają tu swoje piętno na codziennym życiu, ale również dlatego, ponieważ Seklerzy - mimo iż są Węgrami - mają inną mentalność niż Węgrzy mieszkający w ojczyźnie. Wynika to oczywiście z uwarunkowań historycznych, trzeba było walczyć, na pograniczu często trzeba było prowadzić działania wojenne, tak więc ta ciągła walka wpisała się w świat żyjących tu dziś Węgrów. Nasza praca ogranicza się częściowo do okolic Hargitafürdő, ponieważ pomimo tego, że jest to mała miejscowość, wiele osób przyjeżdża tu odpocząć i skorzystać z turystyki zdrowotnej. Jeździmy więc do wielu miejsc aby prowadzić rekolekcje, prowadzić wykłady i odprawiać msze.

- Co chciałbyś osiągnąć swoją działalnością w Siedmiogrodzie?

Chciałbym, żeby zakon znów zapuścił tu swoje korzenie, tak jak to było w średniowieczu i w kolejnych etapach dziejowych, aż do rozporządzenia Józefa II w roku 1786. Mam nadzieję, że mimo ogólnego braku powołań kapłańskich, znajdą się tu w Siedmiogrodzie powołania do zakonu paulinów. Obecnie powstaje nowy klasztor, w którym czekamy nie tylko na chętnych do życia zakonnego, ale również dla potrzebujących odnaleźć spokój choćby przez tydzień czy dwa. Chciałbym aby miejscowość Hargitafürdő, również z powodu charakteru wspólnoty kościelnej, stała się miejscem odpowiednim dla zwiedzających i pragnących wyciszenia.

- Jak sobie radzicie z pandemią? Wierni na całym świecie modlą się teraz o jej oddalenie i szybki powrót do normalnego życia.

Tu w Hargitafürdő sytuacja jest zła pod względem poczucia bezpieczeństwa, ponieważ jest to mała miejscowość, licząca zaledwie 220 mieszkańców. Początkowo odprawialiśmy msze on-line, co nie było łatwe, bo musiałem przemawiać do pustych ławek, a wiernych spotykałem bardzo rzadko. Jednak tutejszym mieszkańcom nie jest łatwo żyć w zaistniałych warunkach przede wszystkim dlatego, ponieważ większość z nich żyje z turystyki. Turyści nie przyjeżdżają, a pensjonaty świecą pustkami. Wszyscy modlimy się o oddalenie pandemii, wziąłem przykład z Polski i zaproponowałem modlitewną adopcję duchową. Wielu zdecydowało się na taką adopcję i modlą się codziennie za lekarzy, pielęgniarki, ratowników oraz wszystkich, którzy wykonują ciężką, męczącą i stresującą pracę, ponieważ bezpośrednio muszą zmagać się z pandemią. Modlimy się za nasz naród, jak również naród polski, z nadzieją na lepsze jutro. Wiem, że Polacy też modlą się za nas i kolejny raz powtórzę: dobrze mieć świadomość, że jest w Europie naród, na który zawsze można liczyć. Również w modlitwie.

Radio Maryja

Resort sprawiedliwości chce wsparcia dla gmin, które zostały pominięte w unijnym programie „Partnerstwo miast”. Chodzi o gminy, które nie otrzymały środków, bo wcześniej w zdecydowany sposób broniły rodziny i tradycyjnych wartości w kontrze do ideologii LGBT. To m.in. gmina Tuchów, która już teraz otrzymała pomoc z Funduszu Sprawiedliwości.

– Ministerstwo Sprawiedliwości uwzględniło wniosek gminy Tuchów i przyznało dla mieszkańców Tuchowa kwotę trzykrotnie wyższą od tej, którą odebrała Helena Dalli, z przekonaniem, że środki będą dobrze służyć mieszkańcom w przeznaczeniu na rzecz Ochotniczych Straży Pożarnych, które zajmują się bezpośrednio pomocą i bezpieczeństwem mieszkańców – oświadczył minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

– Skieruję też wniosek do premiera Mateusza Morawieckiego, abyśmy pomyśleli nad stworzeniem stałego mechanizmu wsparcia dla gmin, które – zgodnie z zapowiedziami komisarz Heleny Dalii – mają być w przyszłości ewentualnie szykanowane za to, że wspierają politykę prorodzinną; za to, że udzielają wsparcia dla tradycyjnie rozumianej rodziny jako związku kobiety i mężczyzny; za to, że chcą zagwarantować, żeby to rodzice mieli decydujący wpływ na sposób kształtowania, wychowywania i edukacji swoich własnych dzieci – dodał Prokurator Generalny (fot. Wikipedia / Marek Suwalczan).

Tekst za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/min-sprawiedliwosci-chce-wsparcia-dla-gmin-ktore-nie-otrzymaly-srodkow-z-ke-poniewaz-bronily-tradycyjna-rodzine (Od Redakcji: na tej stronie znajdą Państwo także relację filmową z przekazania przez Ministerstwo Sprawiedliwości gminie Tuchów kwoty 250.000 zł w zamian za "odebrane" przez Komisję Europejską 8.000 zł).