20 listopada – To warto wiedzieć!

20 listopada 1898 roku we Lwowie odsłonięto pomnik króla Jana III Sobieskiego (obecnie znajduje się w Gdańsku). To jedyny król polski, pochodzący z najbliższych okolic Lwowa (urodzony w Olesku, często przebywający w Żółkwi, posiadający kamienicę we Lwowie i często odwiedzający to miasto) przedstawiony został w narodowym stroju, w żupanie i kontuszu, na wspiętym rumaku, przeskakującym obalone działo, kosz faszynowy i strzaskaną lawetę. Postać króla była zwrócona twarzą na południowy wschód, skąd najczęściej nadchodziło niebezpieczeństwo dla Lwowa.

20 listopada 1945 roku rozpoczął pracę Międzynarodowy Trybunał Wojskowy w Norymberdze, organ wymiaru sprawiedliwości powołany po II wojnie światowej w celu osądzenia niemieckich zbrodniarzy wojennych. 16 października 1946 roku zostali sprawiedliwie powieszeni Niemcy – mordercy: Hans Frank, Wilhelm Frick, Alfred Jodl, Ernst Kaltenbrunner, Wilhelm Keitel, Joachim Ribbentrop, Alfred Rosenberg, Fritz Sauckel, Arthur Seyss-Inquart i Julius Streicher (fot. sala rozpraw podczas procesu norymberskiego).

20 listopada 1985 roku Microsoft zaprezentował system operacyjny Windows 1.0. Od samego początku twórcom Windows zależało na umożliwieniu wielozadaniowej pracy, choć z początku względy te miały być przyznane tylko programom natywnym, a stosowane rozwiązania nie obejmowały wielozadaniowości z wywłaszczeniem. Programy Windows miały więc własne paski menu. Początkowo twórcy Windows zakładali umieszczenie rozwijanych menu na dole każdego okna, co było popularnym rozwiązaniem w ówczesnych programach dla systemu MS-DOS. Zmianę wprowadzono jeszcze przed wydaniem wersji 1.01.

(opr. na podstawie Wikipedii)

21-22 listopada (środa-czwartek), 9:30 – Rabunek i germanizacja polskich dzieci w czasie II wojny światowej

Instytut Pamięci Narodowej, Uniwersytet Pedagogiczny w Krakowie i portal Interia.pl zapraszają na międzynarodową konferencję „Rabunek i germanizacja polskich dzieci w czasie II wojny światowej” – Aula Główna Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie, ul. Podchorążych 2.

70 lat po zakończeniu II wojny światowej ten temat jest wciąż bardzo słabo zbadany i prawie nieobecny w zbiorowej pamięci o ofiarach. Podczas krakowskiego spotkania tragiczne historie opowiedzą sami bohaterowie tych wydarzeń – ofiary germanizacji, a szersze tło przedstawią historycy. Archiwiści podpowiedzą, jakie informacje kryją archiwa, a dziennikarze z Polski i Niemiec przedstawią wyniki swoich śledztw.

Szczegółowy program znajdą Państwo tutaj:
https://krakow.ipn.gov.pl/pl4/aktualnosci/61576,Miedzynarodowa-konferencja-Rabunek-i-germanizacja-polskich-dzieci-w-czasie-II-wo.html

Linka do wszystkich ogłoszeńhttps://www.krakowniezalezny.pl/category/bedzie-w-krakowie

Msza Święta o spokój duszy śp. profesor Marii Dzielskiej

Informacja własna

Duchowym dopełnieniem piątkowego Seminarium (o którym piszemy w artykule poniżej) była Msza Święta o spokój duszy śp. profesor Marii Celiny Dzielskiej.

Mszę Świętą – 17 listopada 2018 roku – w kościele Księży Misjonarzy św. Wincentego a Paulo przy ul. Św. Filipa 17/19 odprawił ksiądz Jan Marek Kaczmarek CM.

Wzięli w niej udział m.in. rodzice Pana Prezydenta Andrzeja Dudy – pp. Janina Milewska-Duda i Jan Tadeusz Duda (fot. p. Mirosław Boruta) oraz konsul generalna Węgier w Krakowie, p. Adrienne Kormendy.

O etosie służby obywatelskiej. Pamięci Profesor Marii Dzielskiej

Mirosław Boruta

W piątek, 16 listopada 2018 roku Zarząd Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie zaprosił Krakowian i Gości Naszego Miasta na seminarium zatytułowane “O etosie służby obywatelskiej – pamięci Profesor Marii Dzielskiej”. Odbyło się ono w siedzibie “Sokoła” w Krakowie przy ul. Marszałka Józefa Piłsudskiego 27.

W ramach seminarium, które uświetnił list premiera, prezesa Prawa i Sprawiedliwości – Jarosława Kaczyńskiego, wysłuchaliśmy tekstu prof. dr hab. Marii Dzielskiej “Coraz więcej idiotes, coraz mniej polites”, odczytanego przez prof. dr. hab. Bogusława Doparta, przewodniczącego krakowskiego AKO oraz referatów: prof. dr. hab. Ryszarda Kantora “Strategia i taktyka antykultury”; prof. dr. hab. Andrzeja Bryka “Czy polska inteligencja zdradziła polskich chłopów?” i prof. dr. hab. Ryszarda Legutki “Maria Dzielska – człowiek osobny”.

Wspomnieniami o Pani Profesor podzielili się z nami m.in. pp. Witold Dzielski, syn Zmarłej, dyrektor Biura Spraw Zagranicznych w Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej; prof. dr hab. Krzysztof Szczerski, minister, Sekretarz Stanu – Szef Gabinetu Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej oraz prof. dr hab. Jan Tadeusz Duda, wielokrotny uczestnik – podobnie jak kilku innych Gości Seminarium, w tym piszący te słowa – “spotkań w Jurczycach” (il. pamiątkowa fotografia z grudnia 2013 roku).

Zapraszam Państwa do obejrzenia zdjęć z Seminarium, a dodatkowo kilku fotografii odnowionej sali głównej Polskiego Towarzystwa Gimnastycznego Sokół w Krakowie (Macierz Lwów):
https://photos.app.goo.gl/xWmViY4H2ZVNJjJXA

Wilno w 100-lecie odzyskania niepodległości

Główne obchody 100-lecia odzyskania niepodległości odbywały się oczywiście w Warszawie. Jednak w wielu miejscach w Polsce i na świecie, Polacy lokalnie celebrowali ten wspaniały dzień. Szczególny wymiar miały uroczystości na tzw. Kresach. Nasz wysłannik pojechał do Wilna, żeby zobaczyć co na 11 listopada przygotowała Polonia z Litwy. Mimo chłodu, aura tego dnia była wyjątkowo pogodna a w całym mieście czuć było ożywienie. Tu i ówdzie widać było powiewające biało-czerwone flagi. Co chwilę słychać było ludzi rozmawiających po polsku, w miejsca obchodów ciągnęły grupy ludzi ze wszystkich stron.

Oficjalne uroczystości z udziałem ambasadora RP na Litwie miały miejsce o 13:00 czasu litewskiego. Tak jak na całym świecie w ramach akcji „Niepodległa do hymnu!” odśpiewano Mazurek Dąbrowskiego. Później miało miejsce złożenie wieńców oraz modlitwa przy Mauzoleum Matki i Serca Syna na Rossie (fot. obok i poniżej: Ludzie zbierają się na cmentarzu na Rossie). Niewielki cmentarz nie był w stanie pomieścić wszystkich uczestników. Wielu z nich wypełniło ulicę tuż obok.

Niestety oddzielne uroczystości przygotowały polskie organizacje w tym m.in. Związek Polaków na Litwie. Część mieszkańców Wileńszczyzny prosiła o ich przesunięcie, gdyż na godz. 13.00 zaplanowano inaugurację święta Opieki Matki Boskiej Ostrobramskiej. Ponadto nie dało się zmienić godziny przybycia Sztafety Niepodległości. Bieg rozpoczął się w piątek, 9 listopada w Kownie. 200 osób po przebiegnięciu 300 km dotarło o godz. 12.00 na cmentarz na Rossie. W sztafecie brali udział zarówno miejscowi Polacy z Wileńszczyzny jak i ich rodacy z Polski. O godz. 12.00 czasu litewskiego złożono wieńce przy grobie Matki i Serca Syna na Rossie oraz odśpiewano hymn Polski.

W tych uroczystościach poza mieszkańcami Wileńszczyzny, żeby uczcić Józefa Piłsudskiego, honorowego obywatela Lidy, brali udział między innymi członkowie lidzkiego oddziału Związku Polaków na Białorusi. Także tutaj, tak jak w przypadku oficjalnych uroczystości frekwencja była naprawdę duża, chociaż rozdzielenie tych dwóch wydarzeń pozostawiło pewien niesmak.

Wrażenie robiła inauguracja święta Opieki Matki Boskiej Ostrobramskiej (fot. Ostra Brama – inauguracja święta Opieki Matki Boskiej Ostrobramskiej), która również przyciągnęła tłumy. Polskie modły niosły się po wileńskim starym mieście.

Z kolei na 14:30 zaplanowano pełne rozmachu wydarzenie „Sto par w polonezie na Placu Ratuszowym na stulecie Niepodległości Litwy i Polski”. Plac ratuszowy wypełnił się obserwatorami. Polonez wzbudził wiele zachwytów, tak wśród przechodniów, jak i wśród tych, którzy obserwowali wydarzenie w internecie (fot. Polonez na Placu Ratuszowym). Razem z Polakami zatańczyli także Litwini, a po polonezie została wykonana litewska polka.

Ostatnim akcentem uroczystości był koncert „CHOPIN GENIUS LOCI” w wykonaniu Włodzimierz Nahorny Sextet w Domu Kultury Polskiej w Wilnie, który odbył się o 17:00. Jego organizatorami była Ambasada RP na Litwie oraz Zarząd Miejski Związku Polaków na Litwie. Tego dnia również kościoły w których odprawiane są msze po polsku pękały w szwach. Polacy modlili się o pomyślne czasy i dziękowali Bogu za odzyskaną przed 100 laty niepodległość. Robiło to niezwykłe wrażenie.

Co warte odnotowania, władze litewskie (które jak wiemy nie są przychylne polskiej mniejszości) również włączyły się do świętowania zachęcając do wywieszania polskich flag 11 listopada co tu i ówdzie miało miejsce. O 12:00 czasu litewskiego na placu Łukiskim, na największym placu w Wilnie, uroczyście podniesiono flagi Polski i Litwy z udziałem Przewodniczącego Sejmu RL Viktorasa Pranckietisa. Zawieszono je również na wielu litewskich placówkach (m.in. siedzibie Prezydenta, Sejmu i Rządu RL). Oprócz tego życzenia po polsku złożyła Polakom prezydent Litwy a litewskie koleje nagrały film na którym za pomocą sygnałów kolei wykonały hymn Polski. Wieczorem z kolei w Wilnie na biało i czerwono został podświetlony pomnik Trzech Krzyży oraz dwa mosty: Biały i Mendoga (fot. Pałac prezydencki udekorowany na cześć 100-lecia odzyskania niepodległości).

Polacy w pogodnej atmosferze i całkiem licznie świętowali 100-lecie odzyskania niepodległości. Chociaż takie święto nie rozwiąże problemów jakie dzielą Polaków i Litwinów, to wsparcie uroczystości przez litewską stronę może dawać nadzieję na poprawę relacji. Niemiłym akcentem było rozdzielenie części uroczystości, jednak czuć było, że Polacy którzy brali w nich udział, nie byli zainteresowani podziałami tylko uczczeniem wielkiej rocznicy.

Tekst i zdjęcia za: http://www.anti-defamation.pl/rdiplad/aktualnosci/wilno-w-100-lecie-odzyskania-niepodleglosci

Dwa święta, jedna wojna

Jan Szczepankiewicz

W ostatnich tygodniach mieliśmy w Polsce dwa święta. Pierwszym z nich było tzw. „święto demokracji”, czyli powszechne i wolne wybory samorządowe, a drugim równie powszechne obchody 100 rocznicy odzyskania przez naród niepodległości fetowane w prawdziwie wolnym, choć znów nie całkiem suwerennym państwie.

W zasadzie narracja tak krajowej „totalnej opozycji”, jak wspierających ją jawnie wrogich nam imperialistów od początku zmiany układu władzy nie ma nic wspólnego z dobrą wolą, czy nawet minimum przyzwoitości. Zdumiewająco nie liczy się także z faktami.

Warto w tym miejscu przypomnieć słowa amerykańskiego polityka Hirama Johnsona żyjącego na przełomie wieków XIX i XX , który w swoim senackim przemówieniu z roku 1918. zauważył, że to właśnie „prawda jest pierwszą ofiarą wojny”.

Gdy gra idzie o wielką władzę i przeogromne pieniądze warunkiem uzyskania zysku jest zniewolenie umysłów oraz dezinformacja, skutkujące ogłupieniem narodu na celowniku tak, by ten zaniechał oporu, opuścił rzeczywistych przywódców, a swoim „ugodowcom” dał najlepiej tzw. demokratyczny mandat – do kapitulacji.

Zatem jeśli w każdym przypadku ofiarą wojny staje się Prawda, to właśnie obserwowane jakże masywne zjawisko uświadamia nam, że nie toczymy obecnie dobrosąsiedzkich sporów, historycznych debat, czy ideologicznych dyskusji, a trudnej drogi do konsensusu nikt z nami przemierzać nie myśli. Będzie jak zawsze na wojnie, tylko „kto kogo”, koszty zapłacą przegrani, a historię napiszą zwycięzcy.

Wracając do naszych świąt. Pierwsze w wyborczy wieczór wykreowało o dziwo samych wygranych. Nawet stronnictwo, które w stosunku do poprzedniego wyniku odnotowało utratę połowy mandatów usiłowało publice zrobić „wodę z mózgu”, wieszcząc ogromny sukces. Nie inaczej było z resztą opozycyjnych partii. Zapanowała w nich wielka radość, motywowana głównie tym, że nie stracono wszystkiego, a PiS nie wszędzie wygrał.

Mizerię wyborczych rezultatów dla potrzeb swojego elektoratu, jak również obcych „przyjaciół” przekuto zatem medialnie wprost w gigantyczną wiktorię. Liczby, ani proporcje nie uczyniły w tym względzie żadnej istotnej przeszkody. Na wojnie liczą się przecież nie fakty, czy ich rzetelna ocena, a propaganda, która jeśli nawet nie może przekonać wroga, to winna chronić własne szeregi przed defetyzmem i konserwować sojusze.

Nie inaczej stało się zatem przy drugim święcie, które tym razem znowu zapisać można po stronie sukcesów nie tylko „pisowskich” władz, ale de facto wszystkich uczciwych Polaków radujących się w całym kraju, jak też poza jego granicami rodzinnie, bezpiecznie i co bardzo tu ważne – godnie.

Ponad ćwierć miliona uczestników Marszu Niepodległości – „Dla Ciebie Polsko”, który realizował ideę jedności całego narodu, demokratycznej partycypacji wszystkich środowisk, a przy tym ukazał doskonałą myśl polityczną władz, sprawność wszelakich służb i siłę państwa, za naszą zachodnią granicą okrzyknięto nie tylko naszą „katastrofą”, ale wręcz wydarzeniem groźnym dla całej jedynie słusznej i obowiązującej idei „demokracji liberalnej” w wymiarze europejskim.

Nb. przywoływana tu „liberalna demokracja”, której zagrażać mają świętujący swą niepodległość Polacy tak naprawdę także nie jest tam ani liberalna, ani demokratyczna. Podobnie rzecz ma się z wszechobecnym „faszyzmem”, który nie musi być nawet równanym z nim, a zupełnie inaczej definiowanym nacjonalizmem, czy już zupełnie niewinnym i nieprzystającym patriotyzmem. On się pojawia tam, gdzie jest propagandzie potrzebny, czyli bez związku z bezużyteczną – Prawdą.

Jak zwykle nie poznajemy w licznych, a zawsze podobnie brzmiących relacjach ani siebie, ani rzeczywistości, która nas otacza. Gdy korespondentka Tageszeitung pisze w kontekście Marszu o „katastrofie dla polskiej demokracji” i dalej, że w naszym kraju „już wszyscy przyzwyczaili się do tego, że przez polskie miasta maszerują ekstremiści, którzy rycząc antysemickie i rasistowskie hasła palą unijne flagi oraz atrapy Żyda”, to trudno nam sobie przypomnieć choć jeden podobny widok.

Z kolei Frankfurter Allgemeine Zeitung zauważa zupełnie niepożądaną gloryfikację przez Polaków ich II Rzeczypospolitej, która podobnie, jak i ówczesne Niemcy miała być państwem niedemokratycznym, wręcz autorytarnym (czyt. faszystowskim?). Zatem nasz cały szacunek dla Ojców Niepodległej oraz obrońców tejże z września 1939. także musi być przesadzony? Bo nie ma z czego się cieszyć, nie ma czego żałować? Dowiadujemy się, że bardzo była podobna do III Rzeszy!

Taki obraz obchodów polskiego święta, jako żywo ma wpisać się w stary, bo znany nam od stuleci przekaz, że ponoć Polacy sami rządzić się nie potrafią, toteż zawsze trzeba im „pomóc”.

Jednakże w omawianym przypadku bismarckowskie szyderstwo nijak nie może znaleźć potwierdzeń wobec tysięcy imprez z ponad ćwierćmilionowym Marszem na czele, przeprowadzonym bezpiecznie i z organizacyjną precyzją podobną do nie tak dawnych, także budzących powszechny podziw Światowych Dni Młodzieży.

Wszystko to w czasie, gdy na fatalnie rokującym „zachodzie” trwa chaos, szaleje terror, organizacje prawdziwych „neofaszystów” maszerują non stop, a liczba incydentów antysemickich sytuuje te najmądrzejsze z krajów na czele światowych rankingów, zmuszając państwową policję do permanentnej ochrony żydowskich praktyk. W przeciwieństwie do demokratycznej, bezpiecznej i obiektywnie, bo potwierdzonej wiarygodnymi liczbami tolerancyjnej, a przy tym bezpiecznej Polski.

Toczy się jednak wojna prawdziwa o prolongatę życia na cudzy koszt, w czym niewątpliwie przeszkodą jest trzeźwy osąd podmiotów na które zagięły parol władze społeczeństw starych, sytych i zdemoralizowanych.

Ich „wolne media”, które poddają obywatelom tylko poprawne opisy własnej rzeczywistości, w naszym kontekście także uprawiać muszą typowo wojenną propagandę, której sam Goebbels powstydzić by się nie musiał. Polak nie widzi w takich relacjach siebie? Nie szkodzi. Grunt że się wstydzi za swoich rodaków, swój rząd i cały „ten kraj”. Że znów jest niepewny swego, chętny do pracy bądź gdzie, wdzięczny za dobre słowo.

Jedyną prawdą akceptowaną przez hegemonów jest stan umysłów i rzeczy, w którym demokracja istnieje wtedy, kiedy w prowincji imperium wygrywa opcja na służbie imperialisty, zaś z politycznej debaty każdą możliwą metodą, w tym także kłamstwem ruguje się nawet bardzo liczne grupy obywateli, słusznie niwecząc ich wolność, a dalej prawa, w tym to najpierwsze, prawo do realnego samostanowienia.

Prezydent Warszawy rozwiązała Marsz, Prezydent Polski zawiązał go na powrót

Mirosław Boruta

Piękny Marsz, wspaniała atmosfera, przemówienia, pieśni, radość i morze biało-czerwonych flag. Błyskawiczny ruch prezydenta Andrzeja Dudy, który w porozumieniu z premierem Mateuszem Morawieckim stworzył nam warunki do wspólnego świętowania zostanie zapamiętany na długo.

Czy było nas 250 czy też 300 tysięcy, to mniej ważne. Po prostu tylu jest w Polsce ludzi najbardziej zaangażowanych, chcących pokazać i sobie i Europie i światu jak bardzo n na Polsce im zależy. Jak bardzo potrafią pokonać lenistwo, czy zaniedbanie w dziele wspierania Ojczyzny.

To było przede wszystkim święto, święto w najważniejszym mieście Polski, w jej stolicy, Warszawie.

Doliczmy do tego tysiące, dziesiątki, setki, a może i miliony zawierających w inny slogan. Na wiecach, akademiach, pochodach w swoich miejscowościach i miastach.

Po raz kolejny Polacy pokazali swoją siłę, pokazali miłość do ojczystych barw i Polski. “Warto być Polakiem; warto, by naród polski i jego państwo – Rzeczpospolita – trwały w Europie…” (Lech Kaczyński).

Zapraszam Państwa do obejrzenia kilkudziesięciu pamiątkowych zdjęć, a wśród nich… zdjęcia z Panem Prezydentem: https://photos.app.goo.gl/3ezXEoaQbGCVDD7Y7

Biało-Czerwony Marsz. Dla Ciebie Polsko

“Dziękuję, że przybyliście tutaj dla Polski, że przywieźliście biało-czerwone flagi, że jesteśmy tu i stoimy właśnie pod nimi, pod tymi barwami, za które krew przelewali nasi ojcowie, dziadkowie i pradziadkowie – pokolenia Polaków – po to, żebyśmy mogli swobodnie je nieść, byśmy mogli się pod nimi gromadzić. Jest pod nimi miejsce dla każdego – to jest nasza flaga, nasza państwowa, narodowa, biało-czerwona. Nigdy nie biała i już nigdy nie czerwona – powiedział Prezydent (fot. p. Grzegorz Jakubowski, KPRP). Życzę wam udanego świętowania. Niech żyje Polska. Niech żyje wolna, niepodległa, suwerenna Rzeczpospolita. Cześć i chwała bohaterom!”

Tekst i zdjęcie za: http://www.prezydent.pl/aktualnosci/rocznica-niepodleglosci/aktualnosci/art,68,bialo-czerwony-marsz-dla-ciebie-polsko.html

Święto Narodowe z okazji Setnej Rocznicy Odzyskania Niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej

Ustawa z dnia 7 listopada 2018 r. o ustanowieniu Święta Narodowego z okazji Setnej Rocznicy Odzyskania Niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej (wybrane artykuły):

Art. 1. Dzień 12 listopada 2018 r. jest Świętem Narodowym z okazji Setnej Rocznicy Odzyskania Niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej.
Art. 2. Dzień 12 listopada 2018 r. jest dniem wolnym od pracy.
Art. 4. Ustawa wchodzi w życie z dniem następującym po dniu ogłoszenia.

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej: A. Duda

 (Fotografia powyżej, p. Andrzej Hrehorowicz, KPRP).

Lech Wałęsa znów nie skorzystał z okazji by milczeć! Pisze jubileuszowy donos na Polskę!

Anna Dąbrowska*

Były prezydent Lech Wałęsa nie skorzysta z zaproszenia prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Andrzeja Dudy do wspólnych obchodów stulecia Niepodległości Polski. Skorzystał natomiast z okazji do kolejnego, obrzydliwego donosu na Polskę.

Napisał laureat Pokojowej Nagrody Nobla list na okoliczność święta wspomnianego i opublikował go w „Gazecie Wyborczej” oraz pokrewnych jej ideologicznie, europejskich gazetach: „Le Monde”, „La Reubblica” i „La Vanguardia”.

List o tytule: „Na 100. Rocznicę Odzyskania Niepodległości” jest klasycznym Wałęsowskim bełkotem. W duchu internacjonalizmu, bardzo poprawny politycznie, bez najmniejszych wątpliwości stanie się dla unijnych polityków pokroju Fransa Timmermansa, kolejny pretekstem do pokrzykiwania na Polskę. Pozbawiona choćby cienia patriotyzmu epistoła, bo niby skąd miałby go Wałęsa wziąć, w kolekturze Totolotka nie dawali, kolejny raz obnaża rozbuchane ego autora: „Ludzie formatu Karola Wojtyły, Tadeusza Mazowieckiego, Bronisława Geremka, Zbigniewa Brzezińskiego, Jana Nowaka Jeziorańskiego, Władysława Bartoszewskiego, i ja także, byliśmy przekonani, że wstąpienie do najsilniejszego paktu wojskowego i najnowocześniejszej wspólnoty międzynarodowej ostatecznie rozstrzyga o przynależności Polski do cywilizacji Zachodu”.

Nie mógł nie wykorzystać nasz trybun ludowy okazji, by kolejny już raz podrzucić swym zachodnim klakierom, kilka zgrabnych argumentów, do uderzania w polski rząd. Nie ma dla niego znaczenia, że są nieprawdziwe, że kształtują fałszywy obraz tego, co w Polsce się dzieje. Wszak prawda, co podkreślają np. działacze WZZW, znający Wałęsę od końca lat 70-tych, nie miała dla niego nigdy większego znaczenia. Liczył się tylko zysk: materialny, polityczny, czy wizerunkowy. Pisze więc Wałęsa (fot. YouTube) do europejskiego czytelnika m.in.: „Dewastacja, zwana „dobrą zmianą”, niszczy państwo, jego instytucje i procedury. Kłamstwo czyni narzędziem sprawowania władzy, wzmaga wzajemną nieufność i sortuje obywateli na kategorie”.

Lech Wałęsa nie jeden już raz kompromitował siebie i Polskę. Tym razem jednak, jego czyn jest wyjątkowo obrzydliwy, ponieważ dopuścił się go w czasie i na okoliczność wielkiego święta Polski i Polaków. List Wałęsy „Na 100. Rocznicę Odzyskania Niepodległości” jest wystarczającym powodem, by raz na zawsze wyrzucić tę postać na śmietnik historii. To będzie najpiękniejszy prezent dla Niepodległej!

* Autorka jest prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Tekst i ilustracja za: https://warszawskagazeta.pl/felietony/anna-dabrowski/item/6013-lech-walesa-znow-nie-skorzystal-z-okazji-by-milczec-pisze-jubileuszowy-donos-na-polske

Na 100-lecie odzyskania Niepodległości

Autor, słowa, muzyka: Ryszard Głodek / Wykonanie: Ryszard Głodek z Progresją 70:
https://www.youtube.com/watch?v=FwHcP2CEy8A

Żołnierzu nieznany / Polski umęczonej
Leżysz w wolnej ziemi / Krwią twą uświęconej

Ty życie swoje młode / W nadziei oddałeś
Lecz ojczyzny wolnej / Nigdy nie ujrzałeś

ref. Żołnierzu niezłomny / Ofiara twa dla potomnych
Tobie dziś wolności pieśń / Chwała i cześć!
Ojczyzno wskrzeszona / Narodu krwią odkupiona
Nie zginiesz po wieczny czas / Bo żyjesz w nas!

Leżysz w grobie chwały / Wśród zgliszczy wojennych
Bóg Honor Ojczyzna / Małzoleum wieńczy

Dziś ojczyzna wolna / Dumna i wspaniała
Honor ci oddaje / Tobie cześć i chwała

ref. Żołnierzu nieznany / Coś w polskiej ziemi chowany
Tobie dziś wolności pieśń / Chwała i cześć!
Ojczyzno wskrzeszona / Narodu krwią odkupiona
Nie zginiesz po wieczny czas / Bo żyjesz w nas!

Setna Rocznica Odzyskania Niepodległości. Krakowskie obchody

Stefan Budziaszek

11 listopada 2018 roku, Mszą Świętą odprawioną w Katedrze Wawelskiej przez metropolitę krakowskiego – arcybiskupa Marka Jędraszewskiego rozpoczęły się krakowskie obchody uczczenia setnej rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę. Następnie uczestnicy przeszli ulicą Grodzką przez Rynek Główny i ulicą Floriańską na Plac Matejki, gdzie odbyła się uroczystość patriotyczna:
https://www.youtube.com/watch?v=8I-NL9JbchM

(Od Redakcji): Relację fotograficzną z uroczystości nadesłał p. Zbigniew Galicki, dziękujemy:
https://photos.app.goo.gl/wLtZUS92VS6Ndvm68

Komisja, wybory, czyli o nas z dziś, refleksje gorzkie. Tusk kolejny raz wymierzył policzek Polakom

Anna Dąbrowska*

Nie ma miejsca na wartości w świecie, gdzie polityką rządzą możni tego świata, wspierani przez kreatorów wizerunku i media. Ci ostatni znają doskonale techniki manipulacyjne począwszy od gestów, przez sowa a skończywszy na myśli. Jeśli społeczeństwa, dla maksymalnego ułatwienia sobie życia, zrezygnują z używania mózgów na rzecz korzystania z gotowych produktów, podsuniętych im przez wyżej wskazanych speców od politycznego marketingu, nie ma szans na przetrwanie państw narodowych.

Ostatnie wybory, a jeszcze lepiej przesłuchanie Donalda Tuska przed komisją sejmową ds. afery Amber Gold, której ofiarami stały się tysiące Polaków, pokazało, jak w szkle powiększającym, czym jest dzisiejsza polityka.

Donald Tusk mógł przerazić. Przez ułamek sekundy był tym samym człowiekiem, który stał z Putinem w smoleńskim błocie w miejscu katastrofy polskiego samolotu, nad zwłokami polskich prezydentów. Zimny, wyrachowany gracz, bez litości i skrupułów, znaczy dobry polityk. Czytam dziś tytuły w prasie polskojęzycznej: „Kto wygrał? Tusk czy Wassermann?” Jakie to symboliczne. Te dwa nazwiska. Córka ojca, który tam zginął i człowiek, który nie zrobił NIC, by wyjaśnić największą w dziejach Polski katastrofę. Pozwolił na opluwanie polskich generałów, bezczeszczenie zwłok i haniebne insynuacje swoich partyjnych kolegów. Jego wczorajsze zachowanie, to kolejny, po tamtym, policzek wymierzony Polakom. Tym razem wszystkim, którzy stracili swój – nierzadko – cały majątek, przez zaniedbania służb jemu podlegającym. Każdym słowem drwił Tusk nie z komisji, ale właśnie z nich.

Ta sprawa nie interesuje mediów „zaprzyjaźnionych”. Dziś ważne dla nich było, kto był bardziej skuteczny w złośliwościach i bardziej bezwzględny. Kto opanował emocje, kto się nim poddał. I nie wytłumaczą redaktorzy, że są ludzie, co nie muszą nad niczym panować, bo nic nie czują. Oni wiedzą, że dla czytelnika ich tekstów nie liczy się, kto mówi prawdę, kto kłamie. On wie, że Tusk (fot. YouTube) „ma gadanę” i jest „twardziel”, fajter, zwycięzca. Takiego polityka kupi. Dlatego mu go dają. Wszystko pod zamówienie.

Gdyby tak myśleli Polacy przed 100 laty, gdyby takie mieli ideały, dziś bylibyśmy wymarłym plemieniem Polan, o którym nawet w szkołach by nie uczyli. Gdyby, na przykład, Piłsudski był wykreowaną przez media marionetką na usługach obcych mocarstw, nie byłoby ani Polski, ani Polaków.

I co dalej? Polska to kraj demokratyczny. Dali więc Polacy w wyborach szansę wielu włodarzom pokroju polityka Tuska. Mają oni teraz następną kadencję, by wychować jeszcze spore grono swych następców, wyedukować swoje dzieci, które będą z pewnością godnie kontynuować dynastię „panów na włościach”, nie tych , to innych.

Smutne to wszystko i po ludzku, nie do rozwiązania. Dobrze, że wciąż sporo w narodzie ludzi wierzących. Dziś, bez szturmu modlitewnego o przemianę serc i głów Polaków, nie damy rady.

Nadzieja dla Polski znów na Jasnej Górze, która od dni kilku w barwach Biało-Czerwonych. Tam czeka Matka i Królowa! Tam ratunek.

* Autorka jest prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Tekst i ilustracja za: https://warszawskagazeta.pl/felietony/anna-dabrowski/item/6008-komisja-wybory-czyli-o-nas-z-dzis-refleksje-gorzkie-tusk-kolejny-raz-wymierzyl-policzek-polakom

Zakończenie V kadencji Sejmiku Województwa Małopolskiego

Za nami 55. i zarazem ostatnia w tej kadencji sesja Sejmiku Województwa Małopolskiego. Podczas uroczystego wydarzenia marszałek województwa i przewodniczący SWM przedstawili sprawozdania z czteroletniej działalności zarządu, sejmiku oraz poszczególnych komisji. Jedno jest pewne: za nami dobry i konstruktywny czas, który pozwolił Małopolsce rozwinąć skrzydła i wysoko uplasować pozycję województwa na tle innych regionów w kraju i za granicą.

Podczas swojego wystąpienia marszałek Jacek Krupa podziękował wszystkim radnym, samorządowcom, przedstawicielom organizacji pozarządowych, instytucji wojewódzkich, a także pracownikom i współpracownikom za cztery lata owocnej współpracy. To właśnie między innymi ona przyczyniła się do rozwoju Małopolski oraz sprawiła, że marka województwa jest dziś nie tylko silna, ale także konkurencyjna i coraz bardziej rozpoznawalna.

Serdecznie dziękuję za ten cenny, pełen owocnej współpracy czas. Dziękuję wszystkim radnym, naszemu koalicjantowi, kolegom z klubu, a także opozycji. Dziękuję, że mimo różnic i drobnych sporów, zawsze merytorycznie podchodziliśmy do wszystkich tematów dotyczących województwa. Pewne jest, że ta ścisła współpraca i nasze działania służyły wszystkim Małopolanom i przyczyniły się do rozwoju całego naszego regionu – mówił marszałek Jacek Krupa.

Jak podkreślił marszałek, mieszkańcom województwa żyje się tu naprawdę dobrze. Ponad 80 proc. Małopolan jest zadowolonych z miejsca, w którym mieszka i nie zmieniłoby go na inne.

Duży wpływ na satysfakcję mieszkańców mają ogromne inwestycje transportowe i infrastrukturalne. Małopolska realizuje bowiem największy w historii plan budowy obwodnic. Wśród zaplanowanych do realizacji 15 takich inwestycji, część udało się już oddać do użytku, np. obwodnicę Skały, Oświęcimia, Gdowa czy Miechowa. W sumie na różne inwestycje drogowe, które zdecydowanie poprawiły komfort podróży i pozytywnie wpłynęły na życie mieszkańców, Małopolska przeznaczyła w latach 2014-2018 ponad 1,6 mld zł.

Jak przypomniał marszałek, obecnie Szybka Kolej Aglomeracyjna obejmuje trzy linie, poprowadzone od Krakowa w każdą stronę regionu. Przewoźnik województwa – Koleje Małopolskie – mogą się dziś poszczycić 40 najnowocześniejszymi pociągami. Co więcej, nieustannie poszerzają swoją ofertę. Dotychczas z tej formy transportu skorzystało już 15 mln osób. Uzupełnieniem transportu kolejowego są powstające parkingi Park&Ride i Bike&Ride, których docelowo ma być 178, a także 42 zintegrowane węzły przesiadkowe. Małopolska stawia też na transport ekologiczny, jako jedną z form poprawy jakości powietrza i walkę ze smogiem. Dzięki środkom unijnym modernizowany jest tabor autobusowy. Dziś po Małopolsce jeździ już 370 nowoczesnych autobusów – także elektrycznych i na gaz.

Małopolska jest również postrzegana jako region, w którym warto nie tylko mieszkać, ale również inwestować i prowadzić biznes. Na to ostatnie duży wpływ ma wsparcie przekazywane z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Małopolskiego na lata 2014-2020. Na rozwój przedsiębiorczości zarezerwowano w nim ok. 3,5 mld zł, z czego finansowe wsparcie otrzymało dotychczas ok. 3 tys. małych i średnich przedsiębiorstw w całym regionie. Warto przy tym dodać, że Małopolska jako pierwszy i jedyny region w Polsce może się poszczycić tytułem Europejskiego Regionu Przedsiębiorczości.

Cała mijająca kadencja to także liczne działania i wysyłki podejmowane przez samorząd województwa nastawione przede wszystkim na: poprawę jakości powietrza (uchwały antysmogowe, oczyszczacze dla przedszkoli), zdrowie mieszkańców (Małopolski Tele-Anioł, modernizacja szpitali, budowa wysoko wyspecjalizowanych oddziałów medycznych), edukację (budowa Małopolskiego Centrum Nauki, Małopolska Chmura Edukacyjna, projekt Modernizacja kształcenia zawodowego), kulturę (budowa Małopolskiego Centrum Muzyki) czy sprawy rodzinne (projekt Małopolska Niania, inwestycje i rozbudowa żłobków i przedszkoli).

Podczas posiedzenia za czteroletnią współpracę na rzecz Małopolan i województwa, oprócz przewodniczących komisji, podziękowała także przewodnicząca sejmiku – Urszula Nowogórska (fot. z radnym Sejmiku Małopolskiego, p. Mirosławem Borutą, za: www.dziennikpolski24.pl).

Dla mnie te cztery lata to ogromne wyzwanie, duma, a przede wszystkim zaszczyt, że mogłam z Wami pracować i zasiadać w prezydium. Kierowanie sejmikiem było dla mnie ogromnym wyróżnieniem. Wspólne tematy, dyskusje i wspaniałe inicjatywy realizowane na rzecz mieszkańców i Małopolski – z tego radni wywiązali się bardzo dobrze. Serdecznie dziękuję wszystkim, z którymi dane mi było współpracować – mówiła przewodnicząca SWM Urszula Nowogórska.

Tekst i zdjęcia 1, 2, 4, 5 za: https://www.malopolska.pl/aktualnosci/samorzad/zakonczenie-v-kadencja-sejmiku-wojewodztwa-malopolskiego-1

Czterdziesta rocznica śmierci majora pilota Stefana Janusa

Jolanta Janus

12 listopada 2018 roku minie czternasta rocznica śmierci gen. bryg. pil. Stanisława Skalskiego, a 11 listopada 2018 roku czterdziesta rocznica śmierci majora pilota Stefana Janusa, ppłk RAF (obydwaj na zdjęciu poniżej).

Przyjaciele, koledzy, dowódcy tego samego 1. Skrzydła Myśliwskiego w Northolt. Obydwaj poznali smak wielkich sukcesów lotniczych, za które otrzymali honorowy tytuł Asa Myśliwskiego oraz m.in. słynny medal medal Monarchii Brytyjskiej – Royal Distnigushed Service Order (tylko 8 polskich pilotów go otrzymało) za wybitne zasługi wojenne. Obydwaj poznali smak niewoli i wielkiej goryczy. Stefan spędził dwa lata w stalagu niemieckim, a Stanisław Skalski spędził 8 lat w katowniach ubeckich z wyrokiem kary śmierci.

W piątek, 9 listopada 2018 roku o 8:00 rano został zapalony specjalny znicz od Władz Miasta Krakowa na grobie mjr. pil. Stefana Janusa, jednego z najwybitniejszych dowódców Polskich Sił Powietrznych – 1. Polskiego Skrzydła Myśliwskiego w Northolt, wcześniej Eskadry A 308 Dywizjonu “Krakowskiego”, 315 “Dęblińskiego” Dywizjonu Myśliwskiego, a u początku służby Polsce lotnika II Pułku lotniczego w Krakowie.

O 9:30, dowódca 8. Bazy Lotnictwa Transportowego płk Paweł Bigos wraz z honorową asystą wojskową, Konsul Generalny Węgier, prof. Adrienne Kormandy, Dyrektor Generalny Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego Szymon Strzelichowski, przedstawiciele Instytutu Pamięci Narodowej, Stowarzyszenia Seniorów Lotnictwa oraz uczniowie IV Liceum Ogólnokształcącego im. T. Koścuszki, złożyli wieńce i kwiaty oddając hołd oficerowi Wojska Polskiego w 40. rocznicę jego śmierci. W ubiegłym roku uchwałą Rady Miasta Krakowa z dnia 31 sierpnia jedna z ulic miasta została nazwana Jego imieniem.

Major pilot Stefan Janus (1910-1978) należał do pokolenia Synów Niepodległości, tych, których ukształtowała i wykształciła niepodległa II Rzeczpospolita. Jego dziadek i ojciec odzyskiwali wolność i niepodległość Polski w krwawym starciu mocarstw w okresie Wielkiej Wojny, rozbrajali zaborców. Ojciec Stefana Janusa – Ignacy pod dowództwem por. Antoniego Stawarza (1889-1955) brał udział w opanowaniu stacji kolejowej w Płaszowie oraz koszarów w Podgórzu. Należał do tej generacji, która kształciła się w czasie budowy nowoczesnego państwa w bardzo trudnych warunkach politycznych i ekonomicznych początków dwudziestolecia międzywojennego. Absolwent pierwszego z wykładowym językiem polskim humanistycznego Gimnazjum im. Tadeusza Kościuszki w Krakowie odebrał bardzo staranne wykształcenie w wyższych szkołach oficerskich we Włodzimierzu Wołyńskim, w Toruniu i Dęblinie i tym samym zamiłowanie do techniki i nowoczesności. Miarą owej nowoczesności, wykładnikiem ambicji państwa i narodu było wtedy lotnictwo. Jemu poświęcił się Stefan Janus, podobnie jak Jego trzej bracia. Był jednym z tych, którzy opanowali w sposób mistrzowski poznawane dopiero co arkana powietrznej żeglugi i walki. Osiągnął to pod opieką znakomitej polskiej kadry instruktorskiej, sam stając się jeszcze przed wybuchem II wojny światowej dowódcą eskadry szkolnej w dęblińskiej Szkole Orląt. Lotnicy ukształtowani w II Rzeczpospolitej, byli europejską elitą. Kompetentni, wykształceni, jakby wyprzedzająco do posługiwania się nowoczesnym sprzętem, którego zabrakło w 1939 roku i który dane im było wykorzystać dopiero pod angielskim niebem. Dynamiczni i odpowiedzialni; stali się kadrą dowódczą Polskich Sił Powietrznych na Zachodzie.

Stefan Janus to nowoczesny bohater, nie szczędzący krwi, realizujący swe powołanie w najtrudniejszych warunkach technicznej, bezlitosnej wojny powietrznej, i czyniący to odpowiedzialnie i skutecznie, dowodząc dużym zgrupowaniem myśliwskim. Służył też w siłach powietrznych Wielkiej Brytanii wtedy, gdy przyszła era napędu odrzutowego; po drugiej wojnie światowej, gdy żelazna kurtyna podzieliła Europę a Polska nie mogła odzyskać swego największego skarbu, Synów Niepodległości, którzy obronili Jej honor, lecz do Domu wrócić już nie mogli.

Stefan Janus powrócił jednak. Wylądował po wszystkich swych powietrznych bojach w ojczystej ziemi i w naszych sercach. Misję wykonał. 11 listopada 1978 roku, w swoim domu na przedmieściach Maidstone w hrabstwie Kent, umiera na zawał serca. Jego przyjaciele lotnicy w pożegnalnej mowie pogrzebowej napisali: “W Stefanie straciliśmy i żegnamy przede wszystkim zasłużonego Polaka, który życie całe dla Polski poświęcił i o jej niepodległość z poświęceniem walczył. Może specjalne znaczenie ma fakt, że zmarł w rocznicę Święta Niepodległości. Będzie z nami na zawsze”.

Za zasługi wojenne został uhonorowany licznymi najwyższymi polskimi i brytyjskimi odznaczeniami wśród nich Srebrnym Krzyżem Virtuti Militari oraz najwyższym odznaczeniem Monarchii Brytyjskiej – Royal Distnigushed Service Order, otrzymał go – jako drugi polski pilot – za wielki sukces pod Dieppe, sukces 1. Polskiego Skrzydła którym dowodził.

Cześć Jego pamięci!

Odszedł od nas ksiądz infułat Janusz Bielański

ksinfulatjanuszbielanski3 listopada 2018 roku zmarł ksiądz infułat Janusz Bielański, wieloletni proboszcz Katedry na Wawelu, kanonik Kapituły Katedralnej. Miał 79 lat. W krakowskim seminarium duchownym był rocznikowym kolegą ks. kardynała Stanisława Dziwisza oraz ks. biskupa Jana Zająca. W 1983 roku ks. infułat Janusz Bielański (fot. Archidiecezja Krakowska) został proboszczem Królewskiej Katedry na Wawelu – na to stanowisko mianował go ks. kardynał Franciszek Macharski.

(Od Redakcji); Zdjęcia z uroczystości pogrzebowych (8 listopada 2018 roku) i Mszy Świętej pod przewodnictwem metropolity krakowskiego, ks. arcybiskupa Marka Jędraszewskiego nadesłał p. Adam Zyzman, dziękujemy: https://photos.app.goo.gl/vJghKn5w3BHA1MveA

Sztandar pszechodni i Ignacy Jan Padarewski

Jerzy Bukowski

Wiele lat temu widziałem w gabinecie prezesa pewnej spółdzielni rolniczej sztandar, który otrzymała ona na cztery lata jako zwycięzca w rywalizacji o miano najlepszej jednostki. Moją uwagę przyciągnął jednak nie piękny haft, ale napis: „Sztandar pszechodni”.

Ten błąd ortograficzny przyszedł mi natychmiast na myśl, kiedy dowiedziałem się, że na kamiennej tablicy poświęconej ojcom polskiej niepodległości, która zawisła na dzwonnicy kościoła w podkrakowskich Mogilanach umieszczono – obok Romana Dmowskiego, Józefa Piłsudskiego i Wincentego Witosa – Ignacego Jana Padarewskiego.

Jako jej inicjatorzy i fundatorzy wymienieni zostali dużymi literami wójt gminy, proboszcz parafii oraz Instytut Pamięci Narodowej. Zdaniem naczelnika Oddziałowego Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa w Krakowie Macieja Korkucia projekt tablicy, który wpłynął do IPN nie zawierał błędów, a odsłonięcie jej w takiej postaci jest nie do zaakceptowania. Błąd w nazwisku Paderewskiego musi zostać poprawiony, a nazwiska wójta i proboszcza zmniejszone. Jeżeli tak się nie stanie, Instytut nie zapłaci za tablicę (il. Pomnik Ignacego Jana Paderewskiego w parku Ujazdowskim w Warszawie, za Wikipedią).

Od siebie dodam, że niedopatrzeniem władz Myślenic jest pominięcie innych ojców niepodległości, a zwłaszcza generała Józefa Hallera, który urodził się w nieodległych Jurczycach.

O konieczności przeprowadzenia reformy sądownictwa

Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie występowało wielokrotnie do najwyższych władz państwowych ze skargami na rażące bezprawie sądowe i łamanie prawa przez sędziów w ramach tzw. niezależności i niezawisłości sędziów. Obecna reforma niewiele zmieniła. Można by rzec, że sędziowie czują się bardziej bezkarni, bo przestano nawet nagrywać rozprawy. A protokół z rozprawy ma się tak do rzeczywistego przebiegu rozprawy jak gazeta sowiecka „Prawda” do prawdy. Weterani walk o Niepodległą Polskę stają dalej przed sądami oskarżani za działalność patriotyczną i tam spotyka ich dalej arogancja, bezczelność i bezprawie. To samo spotyka również szereg innych podsądnych. O tych sprawach pisaliśmy wielokrotnie do Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, który odsyłał nas do sądów, czyli do sprawców bezprawia będących jak sami o sobie mówią „zupełnie nadzwyczajną kastą”. Tak więc społeczeństwo nie wchodzące w skład nadzwyczajnej kasty zostało pozbawione wszelkich praw. „Zupełnie nadzwyczajna kasta” z rodowodem ubecko-komunistycznym zajęta jest ściąganiem pomocy dla siebie z Berlina i Brukseli.

Dlatego Porozumienie apeluje do Pana Premiera o oparcie reformy na szerokim dopuszczeniu społeczeństwa do udziału w postępowaniu sądowym. Obywatele powinni brać udział w każdej sprawie sądowej jako ławnicy i jako przedstawiciele społeczni. Nie powinno to zależeć od widzimisię sędziego. Z naszej praktyki wiemy, że sędziowie nie dopuszczali przedstawicieli społecznych do udziału w sprawie uzasadniając to brakiem zapisów z kodeksu karnego w statucie organizacji. A jeżeli już dopuszczali, to nie zezwalali na wypowiedzi uzasadniając to brakiem czasu sędziego, jego bólem głowy, ogólnym zmęczeniem i ekonomiką procesu. Wypowiedzi przedstawiciela nie protokołowali, bo jak stwierdzali ich się nie protokołuje. Taki protokół pokazuje milczącego cały czas przedstawiciela, a Z-ca Rzecznika Dyscyplinarnego Sądu na skargi odpowiadał, że taka jest praktyka. Po cóż jest potrzebny przedstawiciel społeczny, którego może w każdej chwili bez powodu spacyfikować każdy sędzia. I tak się dzieje.

Nowa ustawa powinna to zmienić i dać donośny głos społeczeństwu. Przedstawiciel społeczny powinien być silny z mocy ustawy i powinien mieć podobne uprawnienia do obrońcy. Powinien być niezależną stroną w procesie. Wystąpienia, czy też wypowiedzi przedstawiciela społecznego powinny być protokołowane w całości. Należy również uniemożliwić sędziom, na podstawie ich widzimisię, wbrew Konstytucji RP, prowadzenie niejawnych rozpraw z wyłączeniem publiczności. Jest to nagminnie robione. Sędziowie wyłączając jawność chcą ukryć bezprawie sądowe, którego zamierzają się dopuścić. Należy również dodać, że art. 359 pkt 2 kpk, stanowiący o niejawności rozpraw, stoi w sprzeczności z art. 45 pkt 2 Konstytucji w tych przypadkach, kiedy oskarżenie dotyczy życia publicznego i wykonywania zawodu przez funkcjonariusza publicznego. Niestety korporacja sędziowska stara się pod byle pretekstem wyłączać jawność rozpraw i z tym należy skończyć. Sędzia niekontrolowany przez społeczeństwo może prędzej, czy później stać się karykaturą sędziego i z obrońcy obywateli stać się ich prześladowcą. Z tym musimy skończyć raz na zawsze.

Apelujemy o dokonanie co najmniej wymienionych przez nas zmian w ustawach i to jak najszybciej. Te zmiany nie dopuszczą do kontynuowania bezprawia sądowego, a przynajmniej je bardzo ograniczą. Równocześnie należy dążyć do wprowadzenia ław przysięgłych w Polsce, tak jak to jest w USA i krajach anglosaskich. Polacy mieszkający w USA i w Wlk. Brytanii zasiadali i zasiadają w ławach przysięgłych i dobrze wykonują swoje obowiązki.

Bez wprowadzenia proponowanych przez nas zmian sędziowie dalej będą walczyć z polskim państwem w imię swoich korporacyjnych interesów i będą znajdować sojuszników wśród oszukanych ich argumentacją. O wiele trudniej będzie im przekonywać, że udział społeczeństwa jest złem.

Przewodniczący Porozumienia, Krzysztof Bzdyl
Sekretarz Porozumienia, Edward Wilhelm Jankowski

Krakowskie obchody upamiętniające Ofiary komunizmu

zbigniewgalicki1Zbigniew Galicki

Szanowni Państwo, poniżej umieszczam linkę do zdjęć z dzisiejszej (5 listopada 2018 roku) uroczystości upamiętniających Ofiary komunizmu, przed Krzyżem Pamięci (mur więzienia) przy ul. Montelupich 7. Uroczystości zorganizowało Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie:
https://photos.app.goo.gl/f8Nx3trFYcHNFx9a6

(Od Redakcji): I jeszcze linka do relacji filmowej, nadesłanej przez p. Stefana Budziaszka:
https://www.youtube.com/watch?v=39hOAMA3ReQ

Prezydent Lech Kaczyński. Pamięć i kontynuacja

mariamkrakowskamiroslawborutaks1Maria Krakowska, Mirosław Boruta

W kulturze katolickiej i polskiej 1 i 2 listopada to czas wspominania zmarłych. “Wszystkich Świętych”, to nasza wiara w powszechne powołanie do świętości a Dzień Zaduszny to Wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych.

Jedną z wielkich postaci ostatnich lat jest śp. Prezydent Lech Kaczyński, przedwcześnie zmarły, wielki polski polityk, który sam w sobie był elitą elit polskiego państwa… Przecież odbudowanie polskiej dumy i siły w latach 2005-2010 zawdzięczamy właśnie Jemu.

20181101adwsznW czwartkowy poranek, 1 listopada 2018 roku, w krypcie Świętego Leonarda, mieliśmy zaszczyt – jako przedstawiciele Stowarzyszenia im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie (fot. tvn24.pl) wziąć udział we Mszy Świętej z udziałem obecnego Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej, dra Andrzeja Dudy, jego Rodziców (warto dodać, że prof. dr hab. Jan Tadeusz Duda jest wiceprzewodniczącym Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie) oraz p. Piotra Zielińskiego, męża p. Marty Kaczyńskiej.

Te chwile przypomniały nam o 72. rocznicy (2 listopada 1946 roku) Mszy Świętej Prymicyjnej ks. Karola Wojtyły, odprawianej właśnie tam, a potem, gdy na sarkofagu śp. Pary Prezydenckiej położyliśmy nasze wieńce, pomyśleliśmy o wielkiej odpowiedzialności, jaką dźwiga na sobie każdy prezydent – odpowiedzialności za Naród i Państwo. Niechaj nie  dziwi więc nikogo coroczna obecność w tym miejscu p. Prezydenta Andrzeja Dudy i przedstawicieli obydwu krakowskich środowisk, którym patronuje śp. Prezydent Lech Kaczyński.

Pamiętając o wielkim, politycznym dorobku śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego i patrząc na obecnego Prezydenta nie możemy nie przypomnieć najpiękniejszych słów z lat 2005-2010: „Warto być Polakiem; warto by naród polski i jego państwo – Rzeczpospolita – trwały w Europie. Te słowa są fundamentem, najgłębszą podstawą patriotyzmu, są także Waszym i moim drogowskazem” oraz tych, którymi obecny Prezydent Polski zakończył orędzie przed Zgromadzeniem Narodowym z okazji jubileuszu 1050-lecia Chrztu Polski: “Wychowano nas w tradycji budowania silnej Polski, nie tylko dla nas i dla naszych bliskich, ale przede wszystkim dla przyszłych pokoleń. Głęboko wierzę w to, że sprostamy temu zadaniu”.

Tym właśnie są dla nas “pamięć i kontynuacja”.

Tatry Super Ski

Jerzy Bukowski

Jeden karnet połączy 14 stacji narciarskich na Podhalu i w okolicach – poinformował portal internetowy „Tygodnika Pohalańskiego”.

Oto stacje, które podpisały w hotelu Grand Stasinda w Bukowinie Tatrzańskiej umowę w sprawie utworzenia Tatry Super Ski: Bachledova Ski (Ździar, Słowacja), Bania Ski & Fun (Białka Tatrzańska), Czorsztyn Ski (Kluszkowce), GrapaSki (Czarna Góra), Harenda (Zakopane), Jurgów Ski (Jurgów), Kaniówka (Białka Tatrzańska), Kotelnica Białczańska (Białka Tatrzańska), Koziniec Ski (Czarna Góra), PKL Palenica, PKL Mosorny Groń, Polana Szymoszkowa (Zakopane), Stacja Narciarska Suche (Suche), Witów-Sk (Witów).

Karnet będzie można kupić we wszystkich 14 stacjach oraz online na stronie www.tatrysuperski.pl.

„Do tej pory narciarze i snowboardziści musieli zapoznać się z warunkami poszczególnych kolei i wyciągów, a także zaopatrzyć się w bilety i skipassy właściwe dla danego miejsca. Z tego powodu większość gości wybierała jeden ośrodek, stawiając wygodę ponad możliwość poznania pięknego, narciarskiego Podtatrza. Dzięki Tatry Super Ski (fot. Gerlach, 2655 m., najwyższy szczyt Tatr) znikną wszelkie niewygody, bo już od najbliższego sezonu, aby poznać 14 różnych ośrodków wystarczy jeden super-skipass w kieszeni i… na stok!” – czytamy na stronie „TP”.

– Jesteśmy dumni z porozumienia, które udało nam się osiągnąć. Jego wypracowanie było wielkim wyzwaniem, które podjęliśmy z poczucia odpowiedzialności za rozwój polskiego narciarstwa rekreacyjnego. Dzięki Tatry Super Ski wchodzimy na ścieżkę szerszej współpracy i rozwoju, promując i oddziaływując na cały nasz region – powiedział portalowi jeden z koordynatorów projektu, Prezes Zarządu spółki Góral Skipass Roman Krupa.

Wspólny karnet to pierwszy krok do stworzenia skonsolidowanej oferty narciarskiej regionu.

„Plan dalszego rozwoju projektu zakłada dołączenie kolejnych stacji, usprawnienie komunikacji pomiędzy ośrodkami oraz poszerzanie współpracy pomiędzy partnerami komercyjnymi i samorządem” – napisał portal „Tygodnika Podhalańskiego”.

To bardzo dobra wiadomość dla wszystkich miłośników białego szaleństwa, zwłaszcza zmotoryzowanych, bo nie da się, niestety, urządzić – alpejskim wzorem – tzw. narciarskiej huśtawki pomiędzy poszczególnymi stacjami.