Przeskocz do treści

26 stycznia 1564 roku – zwycięstwo wojsk litewskich w bitwie pod Czaśnikami, w trakcie wojny litewsko-rosyjskiej. Licząca 80 000 żołnierzy armia rosyjska pod wodzą kniazia Sieriebriannego założyła obóz zimowy pod Orszą. Z obozu ruszyła na zachód część sił pod wodzą kniazia Piotra Szujskiego (30 000 żołnierzy). Hetman wielki litewski Mikołaj Radziwiłł Rudy i hetman polny litewski Grzegorz Chodkiewicz, korzystając z rozdzielenia sił rosyjskich uderzyli 26 stycznia wieczorem z 4 000 jazdy na armię kniazia Szujskiego w obozie pod Czaśnikami i rozbili ją. Litwini prowadzili uporczywy pościg przez całą noc, więc tylko niedobitki wojsk rosyjskich umknęły do Połocka. Straty rosyjskie wyniosły około 10 000 ludzi, w tym sam kniaź Szujski, zarąbany w lesie przez chłopów (il. Jan Matejko, Mikołaj Radziwiłł „Rudy”).

26 stycznia 1919 roku wojska czeskie, korzystając z zaangażowania Polski w walki na wschodzie, zajęły ziemie Śląska Cieszyńskiego aż za Wisłę. Pomimo wcześniejszych ustaleń co do podziału tego rejonu wzdłuż granic etnicznych, 23 stycznia 1919 roku wojska czechosłowackie przekroczyły linię demarkacyjną i zaatakowały nieliczne oddziały polskie. Rząd Czechosłowacji tłumaczył swoją akcję koniecznością zapobiegnięcia przeprowadzeniu wyborów do Sejmu na terenach, o przynależności których decyzja miała dopiero zapaść. Ofensywa zatrzymała się na linii Wisły 31 stycznia, kiedy nastąpiło zawieszenie broni po bitwie pod Skoczowem. 3 lutego 1919 r. zawarto porozumienie, na mocy którego ustalono nową linię demarkacyjną (wzdłuż linii Kolei Koszycko-Bogumińskiej). Ostatnie walki były podjęte przez stronę czeską między 21 a 24 lutego. 25 lutego wojsko polskie wkroczyło do Cieszyna (il. Odsetek Polaków w gminach Księstwa Cieszyńskiego w 1910 roku).

26 stycznia 1924 roku na zjeździe w Berlinie powołano Związek Mniejszości Narodowych w Niemczech, organizację polityczną działająca w latach 1924–39 w Republice Weimarskiej w celu obrony praw mniejszości narodowych w Niemczech: Serbów łużyckich, Duńczyków, Polaków, Fryzów oraz Litwinów. Prezesem Związku został wybrany Stanisław Sierakowski, w latach 30. zastąpił go Duńczyk Ernst Christiansen. Sekretarzem generalnym organizacji był dr Jan Kaczmarek (fot. audiovis.nac.gov.pl). Związek wydawał od maja 1925 roku swoje pismo: początkowo pod nazwą „Kulturwille”, później „Kulturwehr” (pol. Obrona kultury). Jego redaktorem został Łużyczanin Jan Skala.

26 stycznia 2012 roku rząd Platformy Obywatelskiej i Polskiej Stronnictwa Ludowego podpisał ACTA. Wywołało to masowe protesty polskiej młodzieży, największym w Polsce (i największym w Europie) był protest w Krakowie, liczbę uczestników oszacowano na 15.000:
https://www.krakowniezalezny.pl/25-stycznia-w-krakowie-przeciwko-acta-donald-tusk-gdzie-twoj-mozg

(opr. na podstawie Wikipedii)

Zapraszamy na kolejne wydarzenie z cyklu "Drążenie miasta" - Powietrze.

Wykład przybliży nam nieco nowszą, aczkolwiek wielce pasjonującą historię Krakowa. Jak wyglądały pierwsze próby wzniesienia się w powietrze? Gdzie wystartował pierwszy samolot? Jak rozwijało się lotnictwo w naszym mieście? Czy możemy mówić o Krakowie jako o stolicy polskiego lotnictwa? Wykład poprowadzi dr inż. arch. Krzysztof Wielgus.

Wykład on-line: https://www.facebook.com/RynekPodziemny

Mirosław Boruta Krakowski

Instytut Monitorowania Mediów przedstawił swój najnowszy raport z którego wynika, że portal "wPolityce.pl" niezmiennie znajduje się w czołówce rankingu dotyczącego najbardziej opiniotwórczych portali internetowych... Warto jednak zauważyc, że portal "wPolityce.pl" jest jedynym portalem konserwatywnym ujętym w zestawieniu!

Tyle głosi oficjalny komunikat portalu "wPolityce.pl". I co teraz? Jeśli w pierwszej ósemce (nie liczę money.pl i bussinessinsader.com.pl) - na 12 milionów 335 tysiące cytowań "wPolityce.pl" ma ich 665 tysięcy, czyli niewiele ponad... 5%. To znaczy, że na bez mała 95% Polaków oddziałuje propaganda lewicowa (a nawet lewacka), antypolska, proniemiecka, prorosyjska... Na razie mamy dramat. Pora się budzić...

Szczególnie, że inny raport cytowań - najbardziej opiniotwórczych mediów - (nadzieję dają TVPInfo i PR24) wygląda tak:

Radio Maryja

Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump ogłosił dzień 22 stycznia Narodowym Dniem Świętości Ludzkiego Życia. „Tego dnia świętujemy cud ludzkiej egzystencji i odnawiamy nasze postanowienie budowania kultury życia, w której każdy człowiek w każdym wieku jest chroniony, ceniony i kochany” – czytamy na stronie Białego Domu.

Decyzja przywódcy Stanów Zjednoczonych nawiązuje do wyroku Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych sprzed 50 lat, który uchylił stanowe przepisy zakazujące tzw. aborcji.

Donald Trump (fot. Wikipedia) wskazał, że wyrok ten spowodował śmierć ponad 50 milionów niewinnych ludzi.

Prezydent USA podkreślił w swojej decyzji, że każde życie ludzkie jest darem dla świata. Każdy człowiek, urodzony czy nienarodzony, młody czy stary, zdrowy czy chory, jest stworzony na święty obraz Boga – podkreślił Donald Trump.

W ocenie filozofa, wykładowcy akademickiego prof. Piotra Jaroszyńskiego, to niezwykła inicjatywa prezydenta USA, który chce przywrócić kulturę życia w Ameryce.

– Donald Trump (fot. www1.cbn.com) – czytamy – wzywa Kongres, aby połączył się z nim, broniąc i respektując godność każdego ludzkiego życia, również włączając w to tych, którzy są nienarodzeni. Wzywa naród amerykański, aby troszczył się o kobiety, które są niespodziewanie „przy nadziei” i aby adopcja pomogła dzieciom osamotnionym, osieroconym odnaleźć kochający dom. I wreszcie – to brzmi bardzo mocno – prosi „każdego obywatela tego wielkiego narodu”, aby wsłuchał się w ciszę spowodowaną utratą jednego pokolenia i następnie, by wzniosły się głosy w stronę tych, którzy zostali dotknięci aborcją, zarówno widzialną, jak i niewidzialną – mówi prof. Piotr Jaroszyński.

Narodowy Dzień Świętości Życia w USA ma swoją tradycję. Po raz pierwszy ogłosił go prezydent Ronald Reagan w 1984 r. Tradycja była podtrzymywana aż do prezydentury Baracka Obamy. Donald Trump powrócił do niej.

Tekst za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/prezydent-d-trump-oglosil-dzien-22-stycznia-narodowym-dniem-swietosci-ludzkiego-zycia-w-stanach-zjednoczonych

Radio Maryja

Ponad 700 mln zł pomocy z tarczy branżowej trafiło na konta firm dotkniętych restrykcjami – poinformował premier Mateusz Morawiecki. W trzecim kwartale do Polski trafiać mają środki z europejskiego Funduszu Odbudowy. Jednak przedsiębiorcy obecną pomoc uważają za niewystarczającą. O braku wsparcia w czasie kryzysu wywołanego pandemią mówią także rolnicy.

W poniedziałek kilkadziesiąt firm pomimo zakazu otworzyło swoje biznesy. Powodem są problemy finansowe. Z kontrolą wkroczyły do nich sanepid i policja. Niektórzy właściciele firm otrzymali mandaty za łamanie obostrzeń. Mandaty otrzymywali też klienci za nieprzestrzeganie zasad sanitarnych. Przedsiębiorcy i opozycja apelują o otwarcie gospodarki. – Jeśli nie będzie szybkiego przywrócenia działalności gospodarczej, to koszty, które my wszyscy poniesiemy i koszty które poniesie polska gospodarka, będą dużo większe niż wypłacane rekompensaty – oznajmił Krzysztof Żuk, prezydent Lublina.

Pomoc dla przedsiębiorców otwierających firmy zapowiada Konfederacja. Do Sejmu trafi projekt ustawy znoszący kary za otwarcie. Będzie też pomoc prawna. – Zapewniamy wsparcie przy postępowaniu przed sanepidem, policją, jak również w ewentualnym postępowaniu sądowym – zapowiedział Marcin Sypniewski, sekretarz Konfederacji.

Otwieranie firm niekoniecznie przełoży się na zyski – zauważył socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski. Społeczeństwo przyzwyczaiło się do przestrzegania zasad. – Wszyscy pragniemy normalności, ale wirus to nie jest normalny stan dla relacji międzyludzkich – dodał dr Mirosław Boruta Krakowski.

To otwierane firmy w dużej mierze odpowiadają za zakażenia – powiedział minister zdrowia Adam Niedzielski. – Zarówno branża gastronomiczna, jak i siłownie fitness – bo ten temat jest bardzo często podnoszony – są na szczycie podmiotów czy miejsc, gdzie potencjalnie dochodzi do ryzyka transmisji koronawirusa – wskazał szef Ministerstwa Zdrowia.

Firmy będzie trzeba otworzyć, gdyż przeciągające się wsparcie państwa może nadwyrężyć budżet – stwierdził Wojciech Gnat, ekonomista. – Wszystkie państwa Unii Europejskiej mają ogromne problemy finansowe. Polska jako jeden z nielicznych krajów radzi sobie z kryzysem całkiem dobrze – ocenił Wojciech Gnat.

Rząd chce odmrażania gospodarki – zapewniła wiceminister rozwoju Olga Semeniuk. Teraz aktualizowane są zasady bezpieczeństwa z ubiegłego roku. – Chcemy je maksymalnie wzmocnić, aby przedsiębiorcy mogli ochronić siebie, ale również klientów, którzy będą korzystali z danych usług – mówiła w TVP Info Olga Semeniuk.

Chodzi m.in. o dozwoloną liczbę osób w pomieszczeniu i punkty dezynfekcji rąk. Znoszenie restrykcji możliwe jest w lutym, ale zależy to od szybkości szczepień. – Jestem przekonany, że drugi, a zwłaszcza trzeci i czwarty kwartał w tym roku to będą dobre, a może i bardzo dobre kwartały szybkiego odbicia gospodarczego dla Polski – zaznaczył premier Mateusz Morawiecki.

Trwa wypłata środków pomocowych. W poniedziałek subwencje z tarczy finansowej PFR 2.0 przyznano 592 firmom. Ich wartość to prawie 50 mln zł. Z tarczy branżowej do firm trafiło ponad 700 mln zł. We wtorek rozporządzeniem rząd przedłużył pomoc z tarczy do końca stycznia. Poszerzono też liczbę kodów PKD, m.in. o wynajem pokoi gościnnych. O pomoc apelują do rządu przedstawiciele branży turystycznej. Wsparcia potrzebują przewodnicy turystyczni prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą. – Spora część z nas z tych tarcz w żaden sposób nie skorzystała, ponieważ albo nie łapali się na kryteria, albo zostali wyłączani poprzez absurdalne decyzje rządu – zwrócił uwagę Andrzej Wnęk, przewodnik turystyczny.

Niedługo do walki z kryzysem będą skierowane środki unijne. – Gdzieś od trzeciego kwartału europejski Fundusz Odbudowy, którego bezprecedensowe środki wywalczyliśmy podczas ostatnich negocjacji w Brukseli, zacznie powoli przenikać do gospodarki polskiej – przypomniał szef rządu.

O trudnej sytuacji mówią rolnicy, którzy w proteście zablokowali rondo pod Strykowem. Nie mamy wsparcia – akcentował Michał Kołodziejczak, lider AgroUnii. – Pomoc nie jest nam w żaden sposób udzielana. Mówi się bardzo dużo o zamkniętej gospodarce, ale nie o tym, w jaki sposób wpływa to na rolnictwo – podkreślał Michał Kołodziejczak. Protestujący rolnicy domagali się spotkania z premierem Mateuszem Morawieckim.

Wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi Ryszard Bartosik zapewnił na sejmowej komisji rolnictwa o dofinasowaniu m.in. dla hodowców zwierząt. – Pomoc została skierowana do rolników indywidualnych prowadzących działalność w obszarze sektorów, w których zidentyfikowano największe potrzeby – powiedział Ryszard Bartosik.

Od wiosny ubiegłego roku do firm z różnych branż trafiło ponad 172 mld zł.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/trwa-wyplata-srodkow-pomocowych-dla-przedsiebiorcow

Piotr Stefaniak

W Krakowie na Zwierzyńcu, w pięknym, obszernym klasztorze żyje 15 biało odzianych norbertanek, kanoniczek regularnych Zakonu Premonstrateńskiego. Jest to najdłużej i nieprzerwanie istniejąca wspólnota zakonna nie tylko w Polsce, ale i całej Europie środkowej. Przebywając w klauzurze siostry zajmują się samym Bogiem: adorują Go w Najświętszym Sakramencie, modlą się uroczystą Liturgią Godzin i nieustannie swym życiem miłości wypraszają wszystkim ludziom łaski. Nieustannie łączą Niebo i ziemię współpracując z Jezusem w dziele zbawiania dusz.

W Krakowie norbertanki trwają na modlitwie, pokucie i pracy od 1146 r. Wtedy do na czele z magistrą Hildgundą przybyła z czeskich Doksan pierwsza wspólnota kanoniczek. Z istniejącej od 1123 r. prepozytury norbertanek w Kolonii – Dünnwald królowa czeska Gertruda Babenberg sprowadziła w 1143 r. do Doksan grupę sióstr na czele z bł. Idą. Powstał jeden z najznakomitszych czeskich klasztorów żeńskich. Siostra Gertrudy, Agnieszka, żona princepsa Władysława II Wygnańca także chciała na ziemiach polskich powołać równie prężny kobiecy ośrodek życia duchowego i intelektualnego. I tak przy kościółku Najświętszego Salwatora pod Krakowem powstał drugi polski klasztor norbertanek. Jego uposażeniem zajął się słynny komes Piotr Dunin Włostowic, o którym powiadano, że ufundował 77 kościołów (w tym słynny klasztor norbertanek w Strzelnie). W 1146 r. Władysław II w wyniku sporu z braćmi juniorami utracił władze i musiał uciekać do Niemiec. Norbertanki zwierzynieckie straciły prawnego patrona. Jego obowiązki w 1162 r. podjął zięć Piotra Włostwica, Jaksa Gryfita, fundator opactwa w Miechowie. On też przeniósł siedzibę sióstr na skarpę wiślaną, gdzie pobudował im klasztor z kościołem św. Augustyna. Jego córka, Weruka została pierwszą magistrą norbertanek na nowym miejscu. W XIII w. siostry przeżyły trzy najazdy tatarskie. W tym czasie w klasztorze przebywały, bł. Bronisława i jej towarzyszka bł. Judyta. Po zniszczeniach wojennych klasztor został podniesiony z ruin – z tego czasu zachowały się dwa portale w kościele i klasztorze oraz mur na głównym korytarzu klasztornym. W 1256 r. książę krakowski Bolesław Wstydliwy kanoniczkom potwierdził wszystkie wolności i uwolnił poddanych klasztoru od sądów kasztelańskich i wojewodzińskich. Konwent rozwijał się i bogacił. W 1414 r. zakonnice obroniły się przed planami króla Władysława Jagiełły przed komasacją trzech polskich klasztorów norbertanek; wzmocniły klauzurę i podęły bardziej rygorystyczny styl życia.

W 1494 r. w pożarze Krakowa spłonął także klasztor zwierzyniecki, który został odbudowany w stylu późnogotyckim, a po ponownym pożarze z 1527 r. już w stylu renesansowym. Czasy zaburzeń protestanckich także norbertankom dały się we znaki i dopiero dyscyplinę we wspólnocie przywrócił kardynał Jerzy Radziwiłł podczas wizytacji w 1597 r. Klasztor się odrodził dzięki tytanicznej pracy ksieni Doroty Kątskiej, najwybitniejszej z polskich przedstawicielek odnowy Kościoła doby potrydenckiej. Ona nie tylko odrodziła życie zakonne, przyjmując do zakonu ponad sto kandydatek, ale w l. 1600 – 1624 przebudowała zespól klasztorny a następnie kościół. W 1604 r. odnalezione zostały relikwie bł. Bronisławy i rozpoczął się jej kult. Niestety prosperitę konwentu przerwał Potop szwedzki. Siostry w ucieczce przed wojną wyjechały ze Zwierzyńca. Podczas tułaczki zmarły trzy siostry skatowane przez żołnierzy. W 1656 r. wojska szwedzkie spaliły ograbiony klasztor, który stał się stertą ruin. Kolejne ksienie w trudzie i znoju podniosły zespól zabudowań ze zgliszczy i tak powstał znany nam klasztor zwierzyniecki, w swej przepysznej barokowej szacie. W 1777 r. ksieni Petronela Poniatowska zmieniła aranżację kośc ioła, dobudowała klasycystyczne prezbiterium i świątynia przybrała formę na podobieństwo sali balowej. W 1808 r. norbertanki w swych murach otwarły koedukacyjną szkołę oraz pensję dla szlachcianek. Gdy w 1833 r. w Krakowie szalała epidemia cholery siostry czynnie zaangażowały się w pomoc zarażonym. Po ustaniu zarazy doszło w 1839 r. do beatyfikacji bł. Bronisławy, o co bardzo zabiegała ksieni Ewa Stobiecka. W 1889 r. został zapoczątkowany proces wewnętrznej odnowy życia zakonnego. Wiele sióstr zasłynęło z wielkiej świętości – jedną z nich jest sługa Boża Emilia Podoska (zm. 1889), ceniona nauczycielka sześcioklasowej szkoły nieprowadzonej przez norbertanki. Wkrótce prężna wspólnota kanoniczek odpowiedziała na aspiracje norbertanów w Czechach i na Węgrzech, aby w tych krajach wskrzesić żeńską gałąź zakonu. W 1902 r. siostra Michalina Andrusikiewicz wyjechała do Czech na Svaty Kopeček, a w 1927 r. s. Anzelna Wiśnicka udała się na Węgry, gdzie powstał klasztor w Külsőlvát. Podczas II wojny światowej siostry przyjęły uchodźców z Poznania i Kalisza, a potem jeszcze dwie szkoły podstawowe oraz wysiedlone ze swych klasztorów siostry serafitki i augustianki.

Po wojnie norbertanki od razu uruchomiły szkołę, którą zamknęły władze w 1948 r. i w jej pomieszczeniach urządziły schronisko młodzieżowe. Dwa lata później siostry utraciły swe dobra, które im zarekwirowali komuniści. Norbertanki znalazły się bez środków do życia i podjęły wyczerpująca pracę chałupniczą przy produkcji lalek, a następnie otwarły pieczarkarnię. W ramach odnowy życia zakonnego po Soborze Watykańskim II kanoniczki zmodyfikowały niektóre aspekty swego życia codziennego i w 1988 r. przyjęły brewiarz benedyktyński (tyniecki) oraz monastyczny antyfonarz. W 1992 r. odzyskały część zrabowanego przez komunistów dobytku. W 1998 r. zdecydowały się podjąć dzieło w refundacji macierzystej prepozytury w Doksanach, dokąd udały się dwie krakowskie siostry, Teresa Marcisz i Alberta Chrobak. Co ciekawe, to w murach swego dostojnego klasztoru norbertanki miały zaszczyt gościć trzech kolejnych papieży, którzy przybywali do Polski z pielgrzymkami apostolskimi: św. Jana Pawła II 19 sierpnia 2002, Benedykta XVI 26 maja 2006 i Franciszka 27 lipca 2016. Dziś w jubileuszowym roku 900-lecia istnienia Zakonu Kanoników Premonstrateńskich, jako najstarsza na świecie żeńska prepozytura norbertańska (obok 5 innych z Toro, Hiszpania, fund. 1162, Imbramowice, fund. 1226, Oosterhout, Niderlandy, fund. 1271, Tehachapi, USA, fund. 1997 i Doksany, Czechy refund. 1998), mimo trudnego czasu zarazy i koniecznej izolacji, pielęgnując swój charyzmat trwania na adoracji przed Eucharystycznym Jezusem, wyprasza nam wszystkim wszelkie łaski, prosząc o pokój i pomyślność.

Klasztor Sióstr Norbertanek / ul. T. Kościuszki 88 / 30-114 Kraków / norbertanki@wp.pl

Jadwiga Klimkowicz

Książę Przemysław I Noszak, Adam Leda, Michał Peschak oraz Dominik Szczodry.

Ktoś może zadać mi pytanie, cóż ma do mojej pracy, Cieszyński Browar oraz ci wszyscy Panowie? Śpieszę więc z odpowiedzią że ma i to sporo! W poprzednim artykule pisząc o Cieszyńskiej Szopce przybliżyłam już kilka ważnych historycznie miejsc w Cieszynie. Warto jednak pamiętać iż miasto to jest nierozerwalnie związane z Browarem Zamkowym, w którym rozpoczęłam zdjęcia do następnych odcinków filmowej opowieści Szlakiem Pióra. Miałam też przyjemność w Saloniku Cieszyńska Wenecja poprowadzić kilka spotkań przybliżając twórczość mniej lub bardziej znanych poetów.

Na pierwszym spotkaniu gościliśmy wspaniałego artystę, aktora z którym mam przyjemność współpracować od wielu lat - p. Piotra Piechę, który przybliżył nam postać Jana Kubisza, bo warto wiedzieć że Jan Kubisz to ważna postać opisująca nam piękno Ziemi Cieszyńskiej. Tego znakomitego nauczyciela jeszcze dokładnie poznamy w najbliższym czasie. Wracając jednak do Browaru, w tym miejscu chciałabym podziękować prezesowi Browaru Michałowi Peschakowi, który w jednym z wywiadów powiedział: "Chcemy zbudować przyszłość na fundamencie naszej bogatej historii, łączyć nowe ze starym i dzielić się magią tego miejsca i powstających w nim piw! Osobiście chciałbym uratować to miejsce dla przyszłych pokoleń, uratować ten element naszej kulturowej spuścizny przed mrokami niebytu. A nie jest to łatwe – ani ten browar duży, ani bardzo mały".

Tak więc p. Michał Peschak w moich oczach, to fantastyczny człowiek któremu w duszy gra dobro i dbałość o historię. Zaintrygował mnie też swoją kulturą osobistą i pomocną dłonią przy realizacji „Salonikowego spotkania”, gdzie większość prac wykonywały kobiety, a jak to my kobietki nie zawsze na wszystkim co męskie się znamy! Dlatego dzięki Bogu mamy was mężczyzn, którzy tak jak p. Michał bezinteresownie pomógł przy montażu potrzebnego do spotkania sprzętu. To p. Michał jako pierwszy zaufał potrzebie takich spotkań i otrzymaliśmy od Browaru poczęstunek dla gości w postaci wiadomej, czyli złotego napoju – piwa z Browaru Zamkowego Cieszyn.

Piwo to nie zwykłe gdyż nazwę nosi Cieszyńskiego Księcia Noszaka i ma książęcy smak! Warto przy okazji wiedzieć że Cieszyński Książę został pochowany w kościele św. Marii Magdaleny i warto również odwiedzić to miejsce nie zapominając o godnym zachowaniu w tej świątyni, oglądając zachowany wizerunek z płyty nagrobnej księcia. Piwo smakowało i kobietom i mężczyznom! A trzeba pamiętać, że Cieszyniok i Cieszynioczka na piwie się zna i nie da się oszukać mieszkańców tego miasta i okolic! Znają się na kulturze degustacji tego napoju, czego można życzyć wielu innym regionom. A w/w książę Przemysław I Noszak to ważna postać tego regionu, To właśnie on przeszedł do historii jako wybitny dyplomata na dworach całej Europy, Gdzie zdobył zaufanie i szacunek koronowanych głów. Każdy mieszkaniec i ten młodszy i ten starszy powinien dokładnie poznać biografię tego najwybitniejszego przedstawiciela cieszyńskich Piastów. Zatem należy wiedzieć i zapamiętać iż Cieszyński Browar to miejsce znakomitej historii i kultury! W zabytkowych wnętrzach odbywają się również ciekawe spotkania, imprezy okolicznościowe oraz koncerty, można też zwiedzać i posłuchać ciekawych opowieści.

O Browarze można pisać i pisać... poprosiłam jednak o kilka ważnych słów p. Dominika Szczodrego , Dyrektora ds. Produkcji:

Pani Jadwigo, Browar Zamkowy Cieszyn to prawdziwie magiczne miejsce, przepełnione historią i bogatymi tradycjami piwowarskimi regionu. W 1838 roku arcyksiążę Karol Ludwik Habsburg postanowił gruntownie przebudować swoją cieszyńską rezydencję. W tym celu sprowadził wiedeńskiego architekta Józefa Kornhäusla, który zlecił rozbiórkę ruin zamku piastowskiego z wyjątkiem wieży i romańskiej rotundy. W niedługim czasie na Górze Zamkowej powstał nowy, klasycystyczny pałac wraz z oranżerią i parkiem w stylu angielskim. Niejako przy okazji tej wielkiej przebudowy zachęcony sukcesami, jakie w owym czasie zaczęło na rynku odnosić piwo typu pilzneńskiego, książę cieszyński Karol Ludwik postanowił zbudować własny browar w Cieszynie. Miasto posiadało długie tradycje piwowarskie, bowiem już od XV wieku istniał tu browar mieszczański. Nie był on jednak własnością księcia, a ponadto produkowano w nim wyłącznie piwo tradycyjne w niewielkich ilościach. Dlatego tuż pod zamkiem, rozpoczęto budowę nowoczesnego na ówczesne czasy browaru, który miał zająć się produkcją piwa typu pilzneńskiego na skalę przemysłową.

Budowę ukończono w 1846 roku i niemal natychmiast po otwarciu zakład rozpoczął swoją działalność. Piwo z Cieszyna szybko stało się popularne nie tylko w Księstwie Cieszyńskim, ale w całej monarchii habsburskiej. Syn i następca Karola Ludwika, arcyksiążę Albrecht Fryderyk Habsburg, zachwycony sukcesami zakładu rozwinął produkcję i w 1856 roku zdecydował się na założenie kolejnego browaru w Żywcu. Pierwsi piwowarzy żywieckiego browaru pochodzili z Cieszyna. Tak więc możemy powiedzieć, że nasz Browar jest „starszym bratem” o wiele większego dziś, Browaru Żywiec.

Po roku 1918 na mocy traktatu wersalskiego, browar został znacjonalizowany i zasilił majątek skarbu Państwa w odradzającej się II RP. Wielokrotnie zmieniały się władze i zarządcy browaru, ale nawet podczas II wojny światowej nie zaprzestano w tym miejscu produkcji piwa. Obecnie jest to chyba najstarszy nieprzerwanie produkujący piwo browar w Polsce. Wiele trudnych chwil przeżywał Browar w swojej historii, ale zawsze wychodził z nich obronną ręką. To pozwala nam wierzyć, że jest w tym miejscu jakaś magiczna moc, siła, która sprawia, że nawet najtrudniejsze sytuacje, są jedynie kolejnym etapem w rozwoju Browaru. Dzisiaj jesteśmy w centrum zmian, chyba najpoważniejszych od co najmniej 30 lat, które pomimo trudności jakie zawsze mają miejsce w takiej sytuacji, pozwalają nam głęboko wierzyć, że najlepsze czasy dopiero przed nami.

Dla mnie osobiście to całe moje zawodowe życie - choć z profesjonalnym piwowarstwem, jestem związany znacznie dłużej niż z samym Browarem. Mamy wielu fantastycznych i bardzo zaangażowanych pracowników, wielu z nich pracuje w tym miejscu ponad 30, a nawet i 40 lat. Pomimo zmian, jakie zaszły na przestrzeni dziesięcioleci w przemyśle, my nadal tworzymy nasze piwa tradycyjnymi metodami. Jesteśmy swoistą świątynią piwowarstwa, gdzie można jeszcze zobaczyć „krążkujące” piwo - termin znany jedynie dobrze zorientowanym J. Chociaż o piwie wiemy sporo, to jednocześnie jesteśmy pełni pokory i świadomi, że nasza wiedza jest jedynie ziarnkiem piasku na rajskiej plaży piwnego świata. To sprawia, że stale uczymy się czegoś nowego i pozwala nam kroczyć naprzód. Tak więc wiele ciekawych przygód jeszcze przed nami.”

Czytając p. Dominika, sami Państwo widzicie, że to niezwykłe miejsce i nie bez powodu tak głośno o nim było w ostatnim czasie, gdyż jak wiemy Browar miał zostać zamknięty. Dziś wiemy że Browar znów jest w prywatnych rękach, a p. Adam Leda który jest obecnym właścicielem opowiedział mi o swoich uczuciach wobec tego niezwykłego miejsca. Ucieszyła mnie wiadomość że skupuje pamiątki i ciekawostki związane z Browarem, opowiedział mi też pewną ciekawą historię, którą Państwu pewnie w najbliższym czasie przybliżę. I choć jak sam p. Adam powiedział że nie jest „stela”, to jednak jest! Bo dwadzieścia jeden lat w naszych stronach to jednak szmat czasu! No i każdy, kto pokocha to miejsce i zamieszka choćby w jego pobliżu musi pamiętać, że staje się nieodzowną cząstką tego środowiska, a to obliguje do przestrzegania zwyczajów, które są zakorzenione w każdym, a przynajmniej powinny być w każdym Cieszynioku, czyli dbałość o kulturę! przyrodę! piękną architekturę i szacunek do bliźniego. Muszę przyznać że po długiej rozmowie odniosłam wrażenie że takim właśnie Cieszyniokiem jest! A dlaczego o tym wspominam? Ponieważ w Saloniku spotkałam wielu ciekawych reprezentantów tej ziemi, jedni się na niej urodzili inni przyjechali i ją pokochali nie wyobrażając sobie już bez niej życia. Dlatego martwią się o jej przyszłość.

Mam nadzieję że nowy właściciel będzie wspierał, dbał i rozwijał kulturę Śląska Cieszyńskiego, bo jak sami Państwo widzicie jest co. P. Adam opowiedział mi o swoich wizjach, które są naprawdę interesujące, dlatego jeśli nie zmieni swojego spojrzenia, to Cieszyn zyskał nowego mecenasa i niech Anioły prowadzą za rękę p. Adama by mógł tworzyć, kontynuować działalność Browaru i w prawy sposób nim zarządzać pamiętając o wielu doświadczonych i duchowo związanych z nim pracowników, aby udało mu się nie zaprzepaścić opowiedzianej Państwu historii. Kończąc, dziękuję raz jeszcze za wsparcie p. Michałowi Peschakowi dla mojego projektu realizowanego w ramach programu Kultura w Sieci realizowanego przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, którego jestem stypendystką. A dla wszystkich wspomnianych w mojej opowieści Panów i wielu innych miłośników Cieszyna dedykuję fragment wiersza Jana Kubisza - "Ziemia Nasza":

Popatrz jeszcze:
Widzisz szare mury starej
Wieży Piastów? — a choć z wieży
W błękit nieba krzyż nie bieży,
Lecz chorągiew tam szeleszcze,
Przecież to jest wieża święta:
Stare czasy ci pamięta
I pamięta stare dzieje,
Wie, przez jakie to koleje
Przechodziła ziemia nasza.
A jako tej ziemi czasza
Przechowuje moc napoju
W swem łonie, nim na kształt pienia
Rodzinnego krzepi siły,
Byśmy nie upadli w boju
O byt nasz, lecz poświęcenia
Żyli życiem — bez wytchnienia
Aż do skonu — do mogiły!

Tak osobiście jeszcze Państwu powiem, że Cieszyn jest naprawdę piękny, należy go zwiedzać, odwiedzać, wpaść choćby na chwilkę! Boję się tylko by nie zaczął być zbyt nowoczesny, aby tandeta, która ogarnęła świat nie dopadała Cieszyna, by kwiat pozostał kwiatem, a kapusta zachwycała swym urokiem w przydomowych ogródkach. By cieszyńscy artyści tworzyli sztukę, która jest zgodna z duchem tego miasta, by nie biegli na siłę z czasem postępu, by muzyka rozbrzmiewała pięknymi dźwiękami, by piękne uliczki nie były zamalowywane niepotrzebnymi tzw. „współczesnymi freskami”. By jak w dawnych czasach - lśnił tym co pozostaje na wieki! Bo jego cały urok to zapach starych kamienic, kawiarni, cieszyńskich kanapek, kołaczyków, czy wspomnianego już wcześniej piwa! A Cieszyńska Wenecja o której jeszcze będzie coś więcej, to niepowtarzalnie urokliwe miejsce, które jak cały Cieszyn potrzebuje wsparcia by przyciągać Was wszystkich właśnie choćby na chwilkę, a przyjeżdżając i zapraszając innych gości, kupując wspomniane wiktuały, wszyscy pomożemy przetrwać pięknej historii tego regionu Polski. A poniższy wiersz, pierwszego, jedynego i ostatniego prezydenta miasta Cieszyna wprowadzi was i zachęci w progi tego niezwykłego miasta!

Jan Smotrycki - "Uroki Cieszyna"

Gdy ci zmierzchnie powszednich dni szara nizina,
przyjaciół ciągłe skargi na kryzys, zastoje –
spakuj, bracie, manatki i jedź do Cieszyna,
gdzie Olza, gwarząc, toczy wartkie wody swoje…

Gdzie uliczki, jak starych kumoszek gromada
biegną na rynek, by się przekonać naocznie,
czy zegar na ratuszu tak jak dawniej biada,
gdy jękliwie godzinę ogłaszać rozpocznie.

By ujrzeć zbrojną postać Świętego Floriana,
jak w benzynową pompę zapatrzony stoi ...
któraż z niewiast, choć starszych, nie lubi młodziana,
zwłaszcza, gdy jest w szyszaku i rycerskiej zbroi?

Wstąp do pustynnej sali pod godłem jelenia
i zasiądź przy okrągłym marmurowym stole,
gdzie paru starszych panów miewa posiedzenia,
światowe sprawy w swoim decydując kole.

Znów tam byłem i wierzcie, drodzy Czytelnicy
mam w piersiach ukojenia zapas na dni parę,
jakbym pił „wodę żywą” z zaklętej krynicy,
co zmienia w baśń dni pasmo powszedniości szare.

Janusz Fatyga

Lewica ateistyczna (określana łagodną formą „laicka”) we współpracy z totalitarną, komunistyczną lewicą osiągnęły – jak wszystko na to wskazuje dno swego zwyrodnienia i deprawacji.

Oto do czego prowadzi frustracja wynikająca z niemożliwości zdobycia władzy w wolnych, demokratycznych wyborach. To zdobycie zaś jest niemożliwe, o czym oni nie wiedzą, gdyż Polacy dowiedli, że nie zamierzają być samobójcami i złodziei na pewno nie wybiorą.

To przecież nasze stocznie były likwidowane (w imię europejskich wartości), a tak naprawdę, aby mogły się rozwijać niemieckie – kosztowało ich to parę blaszek dla sprzedawczyka i lukratywne stanowisko.

Chcemy także mieć lotnisko w centrum kraju, a nie w Berlinie i mieć dostęp do morza dla Elbląga i nie być na łasce Rosji.

Co czekało by nas to widać i dzisiaj w Warszawie. Skoro się umie rygorystycznie egzekwować od małych, a dziwnym trafem nie umie od wielkich to oznacza, że się wzięło łapówkę i trzeba się godzić na to by miliardy poszły do Wisły i morza.

W naszych dziejach mieliśmy już podobną sytuację. Niemieccy naziści i rosyjscy komuniści w tępieniu Polaków prześcignęli swych pobratymców Prusaków i Rosjan carskich. Była to „kara” za 20 lat w których Polakom zachciało się niepodległości, która miała spowodować, że raz na zawsze nam się odechce.

Podobnie jest z tępieniem naszej wiary, która jest 1050 letnim fundamentem naszej kultury, naszego dziedzictwa, kotwicy dzięki której przetrwaliśmy wszelkie burze dziejowe. Seanse nienawiści, już nie tylko parodiowanie lecz wdzieranie się do kościołów, aby terroryzować wiernych, niszczenie elewacji, choć są to przecież zabytki, obsceniczne gesty i hasła, wszystko to znacznie przekracza to czego dopuszczali się komuniści i bezpieka – jest to kontynuacja z tym, że po odrzuceniu wszelkich hamulców.

Nie jest to niestety pierwszy przypadek w historii Polski. Był Szela mordujący powstańców 1846 roku, było wydawanie powstańców 1863 roku carskim żołdakom i wysadzenie w powietrze składu amunicji podczas nawały bolszewickiej w 1920 roku.

Dzisiaj, gdy w interesie Rosji i Niemiec jest powstrzymanie naszego rozwoju, opozycja zgodzi się nawet na resztki władzy z ich nadania, aby tylko rządzić – tak było w XIX i XX wieku i nadal niestety polskimi rękami usiłuje się utrwalić obce wpływy w Polsce. Czyżby znowu miały nas rozdziobać kruki i wrony?

Co dzisiaj, gdyby żył, napisałbym Tomkowi?

Napisałbym, że Pan Bóg ocaliłby Sodomę i Gomorę, gdyby znalazło się 10 sprawiedliwych. Poinformował bym Go też, że do obrony wiary i kościołów znalazło się nas więcej - i jak dotychczas z Bożą pomocą bronimy się. Niestety trzeba to robić nawet przed swoimi - przed częścią zaczadzonej młodzieży, uważającej, że pozbawia się ich wolności do nieograniczonej aborcji, choć na kolanach Panu Bogu i matkom dziękować winni, że sami nie padli ofiarą tej wolności.

A przecież po swojej walce mieliśmy odpocząć w „ojczystej zagrodzie”, niestety wciąż aktualne są słowa pieśni – skargi, którą tak często śpiewaliśmy w komunistycznych więzieniach „przestań nas karać Boże zagniewany”.

Na koniec wątek osobisty. Gdy pewnego razu stałem na straży krakowskiego kościoła, przy ulicy Smoleńsk, podeszły do mnie dwie młode dziewczyny i w klapę marynarki wpięły mi białą kokardę - mnie grzesznemu człowiekowi, znak obrońcy wiary.

Jest styczeń 2021 roku, mam 78 lat, ale od Polski na emeryturę się nie przechodzi.

W 1980 roku w Polsce powstała pierwsza niezależna organizacja studencka w bloku wschodnim – Niezależne Zrzeszenie Studentów. Starania o rejestrację NZS były jednak skutecznie zwalczane przez władze PRL, w efekcie czego 13 listopada 1980 roku Sąd Wojewódzki w Warszawie odrzucił wniosek rejestracyjny.

Po fiasku rozmów negocjacyjnych z władzami 21 stycznia 1981 roku w Łodzi rozpoczął się najdłuższy strajk studencki w Europie. Oprócz rejestracji NZS 10 000 studentów żądało m.in. zniesienia przymusu nauczania języka rosyjskiego i przedmiotów indoktrynacyjnych, zniesienia cenzury w wydawnictwach naukowych, prawa do swobodnego wyjazdu za granicę, uwolnienia więźniów politycznych oraz ukarania winnych stłumienia protestów robotniczych w grudniu 1970 roku. Trwający 29 dni strajk okupacyjny oraz wsparcie udzielone przez organizacje NZS z całej Polski wymusiły na władzach rejestrację NZS i deklarację realizacji pozostałych żądań. 17 lutego 1981 roku władze PRL zarejestrowały pierwszą niezależną organizację w krajach bloku komunistycznego. Porozumienie z 18 lutego 1981 roku jest tym dla środowiska akademickiego, czym podpisanie porozumień w Gdańsku, Jastrzębiu i Szczecinie dla robotników i całego społeczeństwa.

Organizacja jest żywą historią, której karty zapisywane są przez kolejne pokolenia nieprzerwanie od czterech dekad. Jest symbolem walki o wolność – o wartość ponadczasową i niezbywalną.

Sejm Rzeczypospolitej Polskiej wyraża uznanie twórcom i członkom Niezależnego Zrzeszenia Studentów w 40. rocznicę zarejestrowania organizacji.

Mirosław Boruta Krakowski

20 stycznia 2021 roku Sejm Rzeczypospolitej Polskiej przypomniał o czterdziestej rocznicy  najdłuższego strajku studenckiego w Europie. Dni i noce spędzone w Collegium Maius Uniwersytetu Jagiellońskiego nigdy nie będą zapomniane lub uznane za stracone. To był nasz wysiłek i nasz wkład w walkę o wolną Polskę...

Kilka miesięcy wcześniej, ci z nas, którzy mieszkali w Krakowie bądź już przyjechali, by rozpocząć kolejny rok akademicki, wypełnili tłumnie plac przed Collegium Broscianum (ul. Grodzka 52), gdzie studiowali m.in. przyszli filozofowie i socjologowie, by uczestniczyć w spotkaniu założycielskim Wolnego Zrzeszenia Studentów (zdjęcie za: nzs1980.pl), które stało się wówczas Niezależnym (podobnie jak NSZZ "Solidarność) Zrzeszeniem Studentów. Aktywności, zapału i pracy nie brakowało. Na parapetach instytutowych okien przepisywaliśmy Statut i Deklarację Ideową, m.in. piszący te słowa (socjolog) i Dobrosław Rodziewicz (filozof)...

Robert Ekiert*

Moja najszybsza odpowiedź na pytanie „Szczepić, czy nie szczepić?” brzmi: jak najbardziej szczepić wszystkich! O korzyściach dla społeczeństwa z odporności populacyjnej napisano już wiele opracowań, ale ja mogę się wypowiedzieć na temat mi bliższy, z racji mojego wykształcenia i zainteresowań naukowych...

Szczepionki RNA to biotechnologia w swojej najpiękniejszej i czystej postaci. Choć może się wydawać, że ta nowa szczepionka powstała bardzo szybko, to sama technologia jest z nami od lat i nie trzeba się jej obawiać. Testy kliniczne były robione zgodnie ze wszystkimi procedurami i na wystarczająco dużej liczbie dorosłych osób, a jeśli zarówno amerykańska FDA jak i europejska EMA dopuściły szczepionki do użytku, nie widzę podstaw, żeby kwestionować ustalenia dziesiątek niezależnych naukowców.

Ryzyko ewentualnych niepożądanych odczynów poszczepiennych (bardzo rzadkich i raczej łagodnych) jest dużo, dużo mniejsze niż zachorowanie na COVID-19 (fot. Wikipedia) i powikłania po, zwłaszcza w starszym wieku. Wszyscy moi współpracownicy z Uniwersytetu Jagiellońskiego zadeklarowali już chęć szczepień, a znajomi lekarze już są po i mogą wreszcie odetchnąć. Jeśli będzie wybór to wolę szczepionkę Pfizera, Moderna też ma super skuteczność, ale zawsze mnie uczono, że RNA jest bardzo mało stabilną cząsteczką, więc nieco sceptycznie podchodzę do kwestii jej długotrwałego przechowywania w zwykłej lodówce. Najgorzej wypada szczepionka Astra Zeneca, to inna technologia, gorsza skuteczność ochrony i jeśli firma omyłkowo podała części badanych połowę dawki, to nie najlepiej świadczy o rygorze przeprowadzania badań klinicznych. Ale którakolwiek z nich będzie dostępna to i tak lepiej ją wziąć niż ryzykować chorobę, bo znam też sporo przypadków ciężkiego jej przebiegu i późniejszych problemów.

* Autor jest doktorem biologii molekularnej, pracownikiem Zakładu Biofizyki Molekularnej Wydziału Biochemii, Biofizyki i Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Powołanie Rady Wolności Słowa, w której zasiądzie pięciu członków powoływanych na sześcioletnią kadencję większością 3/5 głosów przez Sejm - to jedno z założeń projektu ws. ochrony wolności słowa w internecie, którego ostateczny kształt przedstawiło w piątek kierownictwo resortu sprawiedliwości.

Konferencja prasowa ministrów Zbigniewa Ziobry i Sebastiana Kalety

W czasie piątkowej konferencji prasowej szef MS Zbigniew Ziobro podkreślał, że obecnie to w internecie toczy się wiele sporów, dlatego też obywatele Polski powinni mieć zagwarantowane „podstawowe prawa”, o których mówi polska konstytucja. Jak tłumaczył, aby to urzeczywistnić, konieczne było stworzenie ram prawnych, które wymuszą od „globalnych graczy” respektowanie tego prawa. Dziś nie ma tego rodzaju skutecznych narzędzi, dziś media społecznościowe decydują same, jakie treści będą cenzurowane, usuwane — wskazał.

Wiceszef MS Sebastian Kaleta, odpowiedzialny za prace nad projektem ws. ochrony wolności słowa, podkreślił, że od czasu prezentacji jego założeń dokonano dodatkowych konsultacji. Dzisiaj jesteśmy w stanie państwu zaprezentować ten projekt, który trafi w najbliższych dniach pod obrady rządu i dalsze konsultacje — powiedział.

Założenia projektu

Projekt zakłada powołanie Rady Wolności Słowa, w której łącznie z przewodniczącym zasiądzie pięciu członków. Na sześcioletnią kadencję większością 3/5 głosów powoływać ma ich Sejm. Rada ta będzie stała na straży przestrzegania przez wszelkie media społecznościowe działające na terenie Rzeczypospolitej konstytucyjnego prawa do korzystania z wolności słowa — podkreślił.

Rada Wolności Słowa będzie rozpatrywała odwołania użytkowników od treści, które zostały przez serwisy społecznościowe usunięte, bądź została ograniczona do nich dostępność — mówił. Jak tłumaczył, jeśli serwis przykładowo zablokuje dostęp do danej treści, użytkownik ma prawo odwołać się od tej decyzji do tego serwisu. Serwis rozpatruje reklamację i albo przywraca dostęp do treści i sprawa jest zakończona, albo nie uwzględnia reklamacji. Użytkownik zyska wówczas prawo odwołania się do Rady, która będzie miała 7 dni na rozpatrzenie skargi tego użytkownika — poinformował. To zmiana w stosunku do założeń zaprezentowanych w grudniu, zgodnie z którymi w podobnym celu w jednym z sądów okręgowych miał powstać sąd ochrony wolności słowa.

Janusz Kowalski: To ważna inicjatywa

.@SolidarnaPL przygotowała projekt Ustawy o ochronie wolności słowa w internetowych serwisach społecznościowych. To ważna inicjatywa @ZiobroPL @sjkaleta @MS_GOV_PL. Zachęcam do zapoznania się z założeniami #UstawaWolnościowa — napisał na Twitterze Janusz Kowalski, wiceminister aktywów państwowych.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/535004-co-zawiera-projekt-ws-ochrony-wolnosci-slowa-sprawdz

Marek Gizmajer

W PRL 17 stycznia celebrowano jako dzień wyzwolenia Warszawy przez Armię Czerwoną w 1945 roku. Organizowano uroczystości i akademie, składano wieńce pod „pomnikami wdzięczności”. Czy rzeczywiście tego dnia doszło do wyzwolenia? Niemcy wycofali się z doszczętnie zniszczonego miasta, które Sowieci opanowali w kilka godzin. W gruzach ukrywało się do 2000 osób, „warszawskich Robinsonów”.

19 stycznia 1945 roku w odgruzowanych Alejach Jerozolimskich obok ruin Dworca Głównego miała miejsce defilada wyzwolicieli z udziałem 1 Armii WP, a już 24 stycznia Beria donosił Stalinowi o skierowaniu do Warszawy wojsk NKWD „w celu zaprowadzenia należytego porządku”. Wyjaśniał: „Działają grupy operacyjne Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego oraz czekistów celem wykrycia i aresztowania kierownictwa Komendy Głównej AK, NSZ i innych podziemnych partii politycznych”.

W PRL podczas styczniowych uroczystości nawet nie wolno było zastanawiać się nad tym, że Armia Czerwona zajmowała prawobrzeżną Warszawę przez cztery miesiące i czymś musiała się tam zajmować. W połowie września 1944 roku front ustabilizował się. Niemcy po spacyfikowaniu Powstania, masakrze ludności i rabunku mienia (wywieziono 20-40 tysięcy wagonów dóbr) systematycznie burzyli i palili lewobrzeżne miasto. W tym samym czasie pod drugiej stronie Wisły sowieccy i polscy komuniści równie systematycznie zakładali urzędy terroru i pacyfikowali resztki polskiego ruchu oporu. Dwaj agresorzy zawarli kilkumiesięczny nieformalny rozejm aby unicestwić naszą stolicę. Różnica polega na tym, że po wojnie zbrodnie Niemców badano i propagowano przez kilkadziesiąt lat, natomiast zbrodni Rosjan do dziś nie sposób oszacować.

Wymownym symbolem zniewolenia Warszawy przez Sowietów, które rozpoczęło się już cztery miesiące przed symboliczną defiladą w Alejach, stał się pierwszy powojenny pomnik, słynni „czterej śpiący” na Placu Wileńskim. Nigdy nie dowiemy się, czy ta zbieżność liczby cztery jest przypadkowa. Koncepcję „dzieła” opracował niezidentyfikowany do dziś oficer Armii Czerwonej, zaś odsłonięcia dokonał Bolesław Bierut w listopadzie 1945 roku. Widniał na nim napis po polsku i po rosyjsku „Chwała bohaterom Armii Czerwonej” a oficjalna nazwa brzmiała Pomnik Braterstwa Broni (fot. Wikipedia).

Symbolika pomnika była wielowarstwowa, ale jednoznaczna. Trzej żołnierze radzieccy atakowali, byli dynamiczni, heroiczni. Górowali nad całością. To zwycięzcy. Pod nimi biernie stało czterech żołnierzy polskich ze spuszczonymi głowami. To pokonani, w najlepszym razie wartownicy nowego porządku. Symbolem zniewolenia był sam cokół. Istniał już przed wojną i był przeznaczony dla pomnika ks. Ignacego Skorupki, bohatera wojny z 1920 roku, który miał stanąć dokładnie w tym samym miejscu. Ćwierć wieku później Sowieci ukradli symbol naszego zwycięstwa i „przerobili” na swój.

Miejsce monumentu jest symboliczne także dlatego, że stał w samym centrum stalinowskiego systemu represji. Tuż obok niego miały swoje siedziby władze nowej Polski – Krajowa Rada Narodowa i Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej – dwieście metrów dalej nadzorująca je ambasada ZSRS, a w promieniu kilkuset metrów kolejno: Miejski Urząd Bezpieczeństwa Publicznego, areszt Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego, Więzienie Karno-Śledcze nr III Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego (słynące z okrucieństwa tzw. Toledo), Kwatera Główna NKWD w Polsce, Trybunał Wojenny Armii Czerwonej, Komenda Miasta, kilka jednostek NKWD i dowództwa Armii Czerwonej. Niektóre funkcjonowały do 1956 roku. Ponieważ historię piszą zwycięzcy, liczby zakatowanych tam Polaków nigdy nie udało się ustalić. IPN wciąż prowadzi prace badawcze, a w Internecie można obejrzeć przejmujący film IPN TV „Na co patrzyli czterej śpiący?”

Gdy zatem w lewobrzeżnej Warszawie trwało jeszcze Powstanie, na Pradze Sowieci wprowadzali terrorem swój ustrój istniejący pół wieku. Pomnik nieistniejącego braterstwa był symbolem zniewolenia nie tylko Warszawy, ale i całej Polski. Zdemontowano go dopiero w 1992 roku, choć spadkobiercy reżimu walczyli o jego przywrócenie jeszcze ponad dwadzieścia lat. Przegrali dopiero w 2015 roku trochę przypadkiem - zbudowano tu stację warszawskiego metra.

Niemcy otrzymają 30 mln dodatkowych szczepionek Pfizera przeciw COVID-19, mimo że zabrania tego unijne porozumienie. Europoseł Patryk Jaki uważa, że to przejaw łamania praworządności.

Hanno Kautz, rzecznik niemieckiego ministerstwa zdrowia, potwierdził, że kraj otrzyma około 60 milionów dawek szczepionek Pfizer/BioNTech z kontraktów unijnych i 30 milionów w ramach porozumień bilateralnych. Berlin zabezpieczył dla siebie dodatkowe dawki szczepionki już we wrześniu, naruszając w ten sposób unijną strategię dotyczącą szczepień, która zakazuje państwom członkowskim prowadzenia równoległych negocjacji w sprawie ich zakupu.

Niecałe dwie godziny przed oświadczeniem rzecznika niemieckiego MZ przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen potwierdziła, że kraje nie mogą podpisywać odrębnych umów na dostawy szczepionek.

Będzie debata w PE?

Tymczasem były wiceminister sprawiedliwości, a obecnie europoseł Solidarnej Polski Patryk Jaki, informuje, że napisał wniosek ws. zorganizowania debaty dotyczącej działań podejmowanych przez Niemcy w zakresie zakupu szczepionki.

"Dziś napisałem wniosek o debatę nt. łamania praworządności przez Niemcy w związku z tym, że wbrew zasadom załatwili sobie więcej szczepień poza rozdziałem z UE dla wszystkich państw" – poinformował polityk w mediach społecznościowych.

Tekst za: https://dorzeczy.pl/kraj/168704/jaki-chce-debaty-nt-lamania-praworzadnosci-przez-niemcy.html

Mirosław Boruta Krakowski

Jeżeli ludzie dzielą się na biernych, aktywnych i niezwykle aktywnych to ci ostatni utracili właśnie swojego wybitnego przedstawiciela. Poznałem Andrzeja prowadząc w latach 2010-2014 Klub Gazety Polskiej im. Janusza Kurtyki w Krakowie. Przyszedł, zabłysnął i… tak już zostało. Brał udział we wszystkich dyskusjach, spotkaniach, akcjach. Kiedy było nam mało cotygodniowych zebrań urządzaliśmy wspólnie kolejne, w inne dni tygodnia, zapraszaliśmy Gości do siedziby Klubu (a tych było wiele) i do krakowskiego „Sokoła”, gdzie Andrzej - mieszkając po sąsiedzku - błyskawicznie załatwiał formalności.

Naszym wspólnym dzieckiem było też z pewnością krakowskie AKO. Może warto - właśnie dla upamiętnienia postaci wielkiego społecznika Andrzeja Ossowskiego - wspomnieć o naszej konsekwencji, by powstało i późniejszym, wieloletnim wspólnym sekretarzowaniu Akademickiemu Klubowi Obywatelskiemu w Krakowie.

To dzięki niemu formuła AKO wyszła poza środowisko - jakkolwiek rozumianych -  humanistów. Okazało się, że jest ich mnóstwo w uczelniach technicznych Krakowa, szczególnie na AGH i Politechnice. Wspólnie zorganizowaliśmy też konferencje krakowskiego AKO i wydaliśmy tomiki pokonferencyjne. To była Jego wielka praca, wysiłek i pasja (fot. p. Zbigniew Galicki).

Upamiętnienie śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego i pozostałych Ofiar Tragedii Smoleńskiej (był czynnym uczestnikiem wszystkich Konferencji Smoleńskich - Warszawa 2012-2015), niezwykła pasja, by odkrywać historię naszego Miasta i Kraju i… - tutaj był już jedynym w swoim rodzaju fenomenem - pogłębiać przyjaźnie Polaków i Węgrów…

Ta lista Jego zasług urywa się nagle, tak jak nagle urwała się nić Jego życia. Będzie Cię w Krakowie – Andrzeju bardzo, naprawdę bardzo, brakowało. Wieczne odpoczywanie racz Ci dać, Panie…

(Od Redakcji): Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, p. dr Andrzej Duda nadał śp. Andrzejowi Ossowskiemu - pośmiertnie - Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi w działalności publicznej i społecznej.

6 stycznia 2021 amerykański Kongres na połączonej sesji obu izb miał rozpatrzyć głosy stanowych elektorów na nowego prezydenta USA. Miał też zbadać dowody sfałszowania wyborów na korzyść Joe Bidena w kilku stanach zdominowanych przez Demokratów. Jednak zamiast relacji z sesji świat obiegły relacje z zamieszek i szturmu na Kongres rzekomo zwolenników prezydenta Donalda Trumpa. Światowy mainstream oskarżył o to prezydenta, a jednocześnie Facebook, Twitter i inne media zablokowały jego konta. Na szczęście w Internecie cenzura nie jest skuteczna i można zobaczyć co naprawdę stało się 6 stycznia. Jedną z takich relacji zamieścił Rudy Giuliani, doradca prezydenta Trumpa i były burmistrz Nowego Jorku. Została ona także zablokowana na jego koncie na Facebooku, ale pojawiła się gdzie indziej. Oto skrót:

Szturm Kapitolu nie był związany z pokojowym wiecem Trumpa, choć tak twierdzi mainstream. Był oddzielną, zaplanowaną akcją grupy specjalistów od zamieszek, kotrolowania tłumu i forsowania budynków. Ruszyli do akcji po wiecu. Mieli liny, chemikalia i środki łączności. Byli zorganizowani. Już na wiecu rozpoznano ich jako bojówkarzy anfity przebranych za zwolenników Trumpa. Widać to na filmach. Zostali wpuszczeni do budynku Kongresu przez policję.

Giuliani był burmistrzem i potwierdza, że policja musiała działać za przyzwoleniem władz, bo zamieszki można było spacyfikować błyskawicznie. Tuż obok Kongresu stacjonuje Gwardia Narodowa. Policja biernie obserwowała niszczenie Kapitolu, a wcześniej eskortowała 4 autobusy antify dowiezione na miejsce szturmu (jest to sfilmowane). Na stronie jednego z działaczy antify znajduje się wezwanie do szturmu na Kapitol. Miał on dwa cele: 1) zdyskredytowanie Trumpa i jego zwolenników jako ludzi agresywnych i niebezpiecznych, 2) odwrócenie uwagi od sfałszowania wyborów prezydenckich.

UWAGA: Dzień wcześniej władze 4 stanów spornych przysłały do Kongresu oświadczenia o sfałszowaniu ich wyborów i zażądały od wiceprezydenta Pence’a zwrócenia głosów elektorskich aby przeprowadzić śledztwo i przysłać prawidłową liczbę głosów w ciągu 10 dni. Jeden stan napisał wprost, że chce decertyfikować Bidena. To oznaczało jego przegraną i wywołało panikę Demokratów, którzy zorganizowali szturm na Kapitol. Nie zrobili tego zwolennicy Trumpa. Oni próbowali temu zapobiec. Widać to na wielu filmach. Zrobiły to lewackie bojówki antify, dobrze przeszkolone i zorganizowane, które działały w USA już wcześniej podczas rozruchów w 2020, także za przyzwoleniem lokalnej władzy Demokratów [skrót: p. Marek Gizmajer].

Rudy Giuliani's Common Sense: https://www.facebook.com/Ramadidi108/videos/3515726515148345

Duże korporacje bez żadnej legitymacji od ludzi niszczą wolność – podkreśla europoseł Patryk Jaki.

Patryk Jaki odniósł się za pośrednictwem mediów społecznościowych do decyzji administratorów Facebooka o zablokowaniu konta Visegrad 24 publikującego doniesienia na temat działalności Grupy Wyszehradzkiej. Powodem blokady ma być naruszenie standardów społeczności.

"Grupa Wyszehradzka zbanowana na FB. Z USA każdego dnia więcej informacji o masowym usuwaniu kont krytykujących lewicę" – zaczął swój wpis były wiceminister sprawiedliwości (fot. wpolityce.pl). Polityk podkreślił, że duże korporacje bez żadnej legitymacji od ludzi niszczą wolność. Z tego powodu - jak wyjaśnił - "obrona wolności słowa znów staje się największym wyzwaniem konserwatystów na świecie".

Tekst za: https://dorzeczy.pl/kraj/168293/jaki-to-znow-najwieksze-wyzwanie-konserwatystow-na-swiecie.html

Portal wPolityce.pl ustalił, że minister sprawiedliwości prokurator generalny Zbigniew Ziobro polecił sprawdzić prawidłowość decyzji podjętej przez Prokuraturę Rejonową Radom-Wschód, która umorzyła śledztwo w sprawie znieważenia polskiego godła na wystawie w Mazowieckim Centrum Sztuki Współczesnej „Elektrownia” w Radomiu.

Analizę o prawidłowości decyzji o umorzeniu przeprowadzi Prokuratura Regionalna w Lublinie – potwierdziliśmy w Prokuraturze Krajowej.

Sprawa dotyczy bulwersującej wystawy, na której zaprezentowano fotografię przedstawiającą naga kobietę na tle białego orła. Zawiadomienie w tej sprawie złożyło stowarzyszenie Obóz Wielkiej Polski. Wystawę zaprezentowano w Mazowieckim Centrum Sztuki Współczesnej „Elektrownia” w Radomiu, ukazującej 40-letni dorobek grupy artystycznej „Łódź Kaliska”.

Radomska prokuratura przekonywała, że naga kobiety na tle godła „nie nasuwa skojarzeń, że chciano w ten sposób wyrazić pogardę dla godła czy je ośmieszyć”. Decyzję śledczych zweryfikuje teraz Prokuratura Regionalna z Lublina.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/kryminal/533928-reakcja-ziobry-na-umorzenie-sledztwa-ws-zniewazenia-godla