Przeskocz do treści

Radio Maryja

Trwa walka wyborcza o pozyskanie jak największego elektoratu. Prezydent Andrzej Duda kieruje propozycje do osób młodych. Rafał Trzaskowski próbuje nakłonić do głosu środowiska narodowe.

Trwa kampania wyborcza. Prezydent Andrzej Duda zapowiedział Kartę Wolności w Sieci, zakładającą doprowadzenie światłowodu do każdego domu i sprzeciw wobec podatku od smartfonów. Prezydent nie zgadza się z przyjętą przez Parlament Europejski dyrektywą o prawie autorskim, zwaną ACTA2.

– Nigdy nie pozwolę na to, aby ktokolwiek cenzurował wypowiedzi w internecie, aby ktokolwiek przesiewał te wypowiedzi według nieustalonych kryteriów – deklarował Andrzej Duda.

To konsekwentny krok skierowany do osób młodych – ocenił socjolog Mariusz Sieraczkiewicz.

– Przypomnijmy że jak były pierwsze ACTA, które PO bardzo popierała, zresztą Tusk bardzo mocno to popierał, to już wtedy politycy PiS byli przeciwni – zwrócił uwagę Mariusz Sieraczkiewicz.

Kandydat PO Rafał Trzaskowski zdobył już poparcie Szymona Hołowni. Teraz próbuje przypodobać się Konfederacji i środowiskom narodowym.

– Ja pójdę na Marsz Niepodległości w momencie, kiedy będzie absolutna gwarancja, żeby będzie to marsz, który nie będzie wykorzystywany politycznie – zapewnił Rafał Trzaskowski.

Na te słowa odpowiedział prezes stowarzyszenia Marsz Niepodległości Robert Bąkiewicz.

– Od początku powtarzam, że Marsz Niepodległości jest wydarzeniem dla wszystkich patriotów. Jak już Pan Trzaskowski będzie stawiał Polskę na pierwszym miejscu, a nie Niemcy to serdecznie zapraszam – napisał na Twitterze Robert Bąkiewicz.

Według sondażu IBRIS tylko 27 procent wyborców Krzysztofa Bosaka zamierza poprzeć Rafała Trzaskowskiego. 67 procent zagłosuje na Andrzeja Dudę. Stanowiska Konfederacji nie ma.

– Nasze oświadczenie rady liderów Konfederacji: nie udzielamy poparcia, nie przekazujemy głosów – przypomniał poseł Konfederacji Jakub Kulesza.

Oczko do Konfederacji puszcza prezydent Poznania z PO Jacek Jaśkowiak.

– To nie jest tak, że wszyscy wyborcy Konfederacji są faszystami i są z automatu agresywni wobec osób LGBT. To jest szuflada, do której ich wsadzono. Tymczasem jest wśród nich wielu mikroprzedsiębiorców, szukających w polityce kogoś, kto będzie lepiej reprezentował ich interesy – stwierdził Jacek Jaśkowiak.

To rząd PO-PSL brutalnie tłumił marsze niepodległości. W 2013 roku po podpaleniu budki przy ambasadzie Rosji marsz rozwiązała prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz. Z taśm nagranych w restauracji „Sowa i przyjaciele” wynika, że to ówczesny minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz zlecił podpalenie. Mówił o tym były szef CBA Paweł Wojtunik.

Porozumienie narodowców z Platformą będzie porzuceniem wartości.

– Raczej nie powinni zagłosować na kogoś, kto pozwala na parady, na których jest bezczeszczony wizerunek Matki Boskiej, bezczeszczona Msza Święta – zaznaczył Mariusz Sieraczkiewicz.

W kampanii prezydenckiej PO wykorzystuje decyzję prezydenta o ułaskawieniu pedofila. Żądamy ujawnienia szczegółów – mówił poseł PO Arkadiusz Myrcha.

– Dzisiaj Polacy zasługują, żeby ta sprawa ujrzała światło dzienne, żebyśmy my wszyscy mieli prawo do informacji, czym kierował się pan prezydent – akcentował Arkadiusz Myrcha.

Roztrząsaniem prywatnych spraw rodziny oburzony jest prezydent Andrzej Duda. Decyzja podparta była stanowiskiem wielu instytucji. Pozytywną opinię o wniosku rodziny wydały sądy.

– Mamy do czynienia przede wszystkim z osobą dorosłą, która sama o to wnioskowała, mamy do czynienia z badaniem zarówno psychologicznym, jak i badaniem sądowym, które zostało przeprowadzone. Mamy do czynienia z opinią kuratora, która tu została wystosowana – wskazał Andrzej Duda.

Ułaskawienie poparł również Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro. Mężczyzna odbył całą karę, a decyzja prezydenta dotyczy uchylenia zakazu zbliżania się.

– W związku z tym, że ojciec tej kobiety, mąż, wyszedł z choroby alkoholowej, zresocjalizował się, wybaczyły mu. Pracował i utrzymywał teraz tę rodzinę – zwrócił uwagę Zbigniew Ziobro.

Decyzję prezydenta skrytykował dziennik „Fakt” opisując sprawę molestowania. Publikacją gazety z niemieckim kapitałem oburzeni są przedstawiciele polskich mediów oraz politycy Zjednoczonej Prawicy. O interwencję do ambasadora Niemiec zaapelował rzecznik sztabu prezydenta Adam Bielan.

– Żeby podjął w tej sprawie interwencję, ponieważ nie życzymy sobie tego rodzaju zagranicznych interwencji w proces wyborczy – zaznaczył Adam Bielan.

Potrzebna jest repolonizacja mediów – zauważył socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski.

– Niszczą polski interes narodowy, szerząc nienawiść do innych niejako w naszym imieniu, chociaż nie my piszemy te teksty, ale my je czytamy – wyjaśnił dr Mirosław Boruta Krakowski.

Na przekonanie do siebie wyborców kandydaci mają jeszcze siedem dni.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/a-duda-zabiega-o-glosy-mlodych-r-trzaskowski-stara-sie-uzyskac-poparcie-srodowisk-narodowych

Radio Maryja

Prezydent Andrzej Duda z wynikiem 43,5 proc. wygrał pierwszą turę wyborów prezydenckich. W drugiej turze zmierzy się z kandydatem PO Rafałem Trzaskowski, na którego głos oddało 30,46 proc. wyborców. To oficjalne wyniki podane przez Państwową Komisję Wyborczą.

Państwowa Komisja Wyborcza podała oficjalne wyniki I tury wyborów prezydenckich. – Andrzej Sebastian Duda – 8 450 513 głosów, to jest 43,5 procent. Rafał Kazimierz Trzaskowski – 5 917 340 głosów, to jest 30,46 procent liczby głosów ważnych – poinformował przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej Sylwester Marciniak.

Andrzej Duda i Rafał Trzaskowski zmierzą się w II turze wyborów. Trzeci wynik uzyskał Szymon Hołownia – 13,87 proc. Czwarty Krzysztof Bosak z Konfederacji otrzymał 6,78 proc. głosów. Kandydat PSL-u Władysław Kosiniak-Kamysz zakończył wybory z wynikiem 2,36 proc. Szósty Robert Biedroń z Lewicy uzyskał 2,22 proc. poparcia. Z wynikiem poniżej pół procent wybory zakończyło pięciu kandydatów. Stanisław Żółtek otrzymał 0,23 proc., Marek Jakubiak – 0,17 proc. Paweł Tanajno i Waldemar Witkowski uzyskali po 0,14 procent. Ostatni w stawce Mirosław Piotrowski otrzymał 0,11 procent.

W wyborach liczyły się dwa obozy – mówił politolog dr Aleksander Kozicki. – Z jednej strony nie mamy osób zogniskowanych wokół Krzysztofa Bosaka, z drugiej – wokół środowisk ekstremy obyczajowej. Mamy podział na osi PiS-PO – wskazał dr Aleksander Kozicki. Rekordowa okazała się frekwencja wyborcza. Zagłosowało 64,51 proc. wszystkich uprawnionych. – Ta frekwencja – nie licząc wyborów prezydenckich z roku 1995 – jest najwyższa i jest również najwyższą frekwencją w ostatnich latach, jeśli chodzi o wszystkie wybory – podkreślił Sylwester Marciniak.

Jeszcze większą frekwencję odnotowano za granicą – zauważył wiceminister spraw zagranicznych Piotr Wawrzyk. – Frekwencja, tzn. liczba wyborców, którzy zapisali się do spisu wyborców, a następnie odesłali lub zagłosowali osobiście, wyniosła ogółem 86,67 proc. – poinformował Piotr Wawrzyk.

To bardzo dobra informacja – zaznaczył socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski. – Te 2/3 społeczeństwa, które bierze udział w wyborach, to jest naprawdę dobry prognostyk na przyszłość, bo to oznacza nasze zaangażowanie, to, że zaakceptowaliśmy demokrację – ocenił dr Mirosław Boruta Krakowski.

Wyniki wyborów planowano zaprezentować wczoraj wieczorem. Nie udało się, gdyż dwie komisje wyborcze w Manchesterze dopiero dziś przekazały protokoły wyborcze. Chcemy wyjaśnień od konsula – podkreśliła przewodnicząca Krajowego Biura Wyborczego Magdalena Pietrzak. – Cała Polska zdążyła, wszystkie inne obwody za granicą zdążyły, a te dwa… – mówiła Magdalena Pietrzak.

Pełną parą toczy się natomiast kampania wyborcza przed II turą. Kandydat PO Rafała Trzaskowski spotkał się z mieszkańcami Tczewa, Kościerzyny i Kartuz. – O to chodzi, żeby w tej chwili skoncentrować pełną energię na tym, by pójść 12 lipca do wyborów – akcentował Rafał Trzaskowski.

Prezydent Andrzej Duda odwiedził Trzcinicę i Jawornik Polski. Jestem otwarty na propozycje Polaków – zapewnił prezydent. – Można porozmawiać ze mną również o przyszłości, o kwestiach programowych – zaznaczył Andrzej Duda.

Prezydenta Andrzeja Dudę w kampanii wpiera premier Mateusz Morawiecki, który dziś odwiedził Lubelszczyznę. Do oddania głosu na prezydenta Dudę premier zachęcał mieszkańców Łęcznej, Łukowa, Bełżyc i Opola Lubelskiego. – Pan prezydent Andrzej Duda jest taką nadzieją, bo jest nadzieją i gwarantem dobrego rządzenia, rządzenia dla ludzi, dla wszystkich Polaków – zapewniał premier Mateusz Morawiecki. Na przekonanie innych wyborców obaj kandydaci mają jeszcze dziesięć dni.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/pkw-podala-oficjalne-wyniki-i-tury-wyborow-prezydenckich-a-duda-i-r-trzaskowski-kontynuuja-kampanie

Radio Maryja

Wybory prezydenckie już za 6 dni. Tymczasem sondaże wskazują, że frekwencja w tegorocznych wyborach może być podobna do tych sprzed pięciu lat. To ponad 55 procent. Eksperci zwracają uwagę, że o tym, kto zostanie prezydentem, rozstrzygnie mobilizacja zwolenników poszczególnych kandydatów.

Według sondaży, na wybory prezydenckie w I turze wybrałoby się 56 proc. uprawnionych do głosowania. Z kolei 34,5 proc. nie chce głosować w wyborach. Jest też spora część wciąż niezdecydowanych. W tym roku frekwencja w wyborach prezydenckich może być porównywalna do tej sprzed 5 lat. Wtedy głosowało 55,3 proc osób uprawnionych. Może też być jednak nieco większa niż 10 lat temu, kiedy to do urn przybyło poniżej 53 proc. uprawnionych.

W tegorocznych wyborach bardziej zmotywowany wydaje się być elektorat obecnie urzędującego prezydenta – podkreśla socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski. – Dlatego też druga strona robi wszystko, żeby podniecić swój własny elektorat, który wiedząc, że przegra, nie bardzo się do tych wyborów wybiera – wskazuje dr Mirosław Boruta Krakowski.

Dlatego też na YouTube pojawiła się seria spotów zachęcająca w przewrotny sposób do udziału w wyborach prezydenckich przeciwników obecnego prezydenta. Pokazani są w nich rzekomi wyborcy Prawa i Sprawiedliwości, jednak po wsłuchaniu się w ich wypowiedzi, wybija się retoryka, którą od lat stosuje część opozycji. Film nawiązuje do takich spotów sprzed lat, jak „Zabierz babci dowód” oraz reklama „Oni pójdą na wybory, a Ty?” z 2011 r., która była sfinansowana ze środków Platformy Obywatelskiej.

– To są filmiki, które są niezwykle stereotypowe i takie łopatologiczne przekonywanie kogoś do czegokolwiek odnosi często skutek przeciwny. Odpowiednio dobrani aktorzy, wręcz maski, wręcz karykatury, stereotypy to na nikim nie robi już dobrego wrażenia – zauważa socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski.

W wyborach prezydenckich należy wziąć udział. Ważna jest mobilizacja, bo to te wybory przesądzą, jak będzie wyglądała przyszłość Polski – podkreślają wyborcy. – Wezmę udział w wyborach, bo to jest moje prawo obywatelskie – mówi jedna z pań, która przystąpi do wyborów. – Wezmę udział w wyborach, żeby nam wszystkim Polakom było dobrze – zaznacza jeden z wyborców. – Chciałabym, żeby Polska była tą służbą ku cywilizacji miłości, jak głosił św. Jan Paweł II – podkreśla pani, deklarująca chęć uczestniczenia w głosowaniu. Pójdźmy do wyborów, uczyńmy to dla Rzeczypospolitej – apeluje także Akcja Katolicka w Polsce.

„Idziemy do tych wyborów, by opowiedzieć się za prawdą i za tym, by żyć w bezpiecznej, silnej gospodarczo, ale też Bożej Polsce. By wartości chrześcijańskie zachować, bo one są jedynie gwarancją tego, byśmy mogli rozwijać się we właściwym kierunku” – podkreśla Urszula Furtak, prezes Akcji Katolickiej w Polsce.

Wybory prezydenckie, oprócz formy tradycyjnej, czyli głosowania w lokalu, odbędą się także w formie korespondencyjnej. Zostaną przeprowadzone w dwóch gminach. Rekomendował to wcześniej minister zdrowia Łukasz Szumowski. – To są Marklowice i Baranów. Nie było innych danych, które wskazywałyby na to, żeby jakakolwiek inna gmina kwalifikowała się do wyłączenia standardowego głosowania i zalecenia stricte głosowania korespondencyjnego – informuje rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz.

Poza tymi gminami, skorzystać z głosowania korespondencyjnego mogą osoby, które przebywają na kwarantannie bądź podlegają izolacji ze względu na koronawirusa. Na tę chwilę 170 tys. wyborców zgłosiło się, by skorzystać z głosowania w formie korespondencyjnej – mówi rzecznik Państwowej Komisji Wyborczej Tomasz Grzelewski. – Różnie to się układa w różnych miastach. Dla przykładu, w Krakowie taką chęć wyraziło ok. 4 tysięcy, we Wrocławiu również ok. 4 tys., w Łodzi to ok. 3 tys., natomiast w Warszawie najwięcej, bo ponad 13 tysięcy osób uprawnionych do głosowania – informuje rzecznik PKW Tomasz Grzelewski.

Liczba ta jednak może się zmienić. Osoby, które w dniu głosowania będą przebywały na kwarantannie, czas na złożenie wniosku o głosowanie korespondencyjne mają do wtorku.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/polska-informacje/trwa-mobilizacja-elektoratow-do-udzialu-w-wyborach-prezydenckich

Radio Maryja

Prawo i Sprawiedliwość żąda ujawnienia pełnych zarobków prezesów warszawskich spółek miejskich. Okazuje się, że zarabiają oni ogromne pieniądze. Dla przykładu szefowa Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w 2018 roku zarobiła 382 tysiące złotych brutto. We wtorek prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski zapowiedział projekt ustawy skromnościowej. Domaga się, aby rząd ujawnił zarobki w spółkach Skarbu Państwa. Jednocześnie twierdzi, że rząd marnuje środki na przekop Mierzei Wiślanej i budowę Centralnego Portu Komunikacyjnego. – Po to, aby tak naprawdę dać pracę koleżankom i kolegom – mówił Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy.

To potrzebne inwestycje, które w przyszłości zaprocentują – zauważył rzecznik rządu Piotr Müller. – To nie jest tak, że miejsca pracy są tylko przy tych inwestycjach, ale przede wszystkim powstają dzięki tym inwestycjom, wokół tych dużych inwestycji – mówił Piotr Müller.

Na zarzut prezydenta Warszawy odpowiedziało Prawo i Sprawiedliwość. Jak mówił wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta warszawski ratusz hojnie opłaca swoich pracowników. – Niektórzy zarabiają po 400 tys. zł rocznie, dorabiają w spółkach miejskich. Do tych spółek często trafiają politycy Platformy Obywatelskiej, np. jeden z radnych dzielnicowych jako zarządca miejskiego basenu zarobił w 2018 roku 250 tys. zł – wskazał Sebastian Kaleta, wiceminister sprawiedliwości.

Prezes Metra Warszawskiego Jerzy Lejk zarobił w 2018 roku 362 tysiące złotych brutto. 382 tysiące złotych brutto wpłynęło na konto prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji Renaty Tomusiak. Dodatkowe 51 tysięcy złotych brutto zarobiła w Radzie Nadzorczej Szpitala Praskiego. PiS zaapelowało do Rafała Trzaskowskiego o ujawnienie pełnych zarobków i nagród w spółkach miejskich.

– Ministrowie rządu najjaśniejszej Rzeczypospolitej zarabiają o wiele mniej, niż dyrektorzy ratusza warszawskiego – mówił premier Mateusz Morawiecki. Średni miesięczny zarobek 133 dyrektorów i zastępców w warszawskim ratuszu to 16 tys. złotych. Wiceprezydent stolicy Michał Olszewski zapewnił, że zarobki są jawne, ale o swoim wynagrodzeniu za ubiegły rok mówić nie chce. – Mniej niż w roku 2018, ale kwoty pani nie podam, bo nie pamiętam. […] Na pewno zarobiłem mniej zarządzając tak dużym budżetem niż poseł PiS, który zarządza pustym polem pod Baranowem – akcentował Michał Olszewski, wiceprezydent Warszawy. Zgodnie z oświadczeniem majątkowym w 2018 roku Michał Olszewski zarobił 316 tysięcy złotych z tytułu funkcji wiceprezydenta Warszawy i członka rady nadzorczej TBS Warszawa Południe.

Rafał Trzaskowski nie zareagował na apel PiS. Partia rządząca ma już przygotowany projekt zmian prawnych. – Na podstawie zaproponowanych przepisów ustawy będzie obowiązek uzupełnienia tych informacji, ponieważ tych wszystkich danych w przestrzeni publicznej po prostu nie ma – podkreślił Sebastian Kaleta, wiceminister sprawiedliwości. Jak zauważył gdański radny PiS Kazimierz Koralewski również w gdańskich spółkach zarobki są wysokie. Za przyzwoleniem elektoratu KO. – Są to bardzo duże kwoty. Czy to w sprywatyzowanych jednostkach komunalnych jak wodociągi. […] Wszelkie naciski, które płyną na włodarzy tych miast, gdzie są tak wysokie zarobki spływają po elektoracie PO, jak woda po gęsi – mówił Kazimierz Koralewski, gdański radny PiS.

Wysokość zarobków zawsze była niewygodnym tematem – wskazał socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski. Jak przypomniał w 2018 roku rząd PiS obniżył zarobki posłów i senatorów o dwadzieścia procent. – Żeby ta płaca była adekwatna do tego czym się zajmujemy, jak dużą mamy odpowiedzialność i czy rzeczywiście jesteśmy tak w pełni zaangażowani – mówił dr Mirosław Boruta Krakowski.

Obecnie podstawowe wynagrodzenie parlamentarzysty to prawie 10 tys. złotych brutto. Podstawowa pensja ministra to niespełna 13 tysięcy złotych brutto.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/polska-informacje/ogromne-zarobki-w-warszawskich-spolkach-miejskich

Radio Maryja

Nowy termin wyborów to też nowe otwarcie w kampanii wyborczej. Sztaby wszystkich kandydatów zapowiadają ciężką pracę. Urzędujący prezydent Andrzej Duda ma w planach tradycyjne spotkania z Polakami w całym kraju. Platforma Obywatelska musi natomiast zbierać podpisy poparcia dla swojego nowego kandydata.

Sztab Rafała Trzaskowskiego ma 10 dni na zebranie 100 tys. podpisów. – Dzisiaj potrzebne jest zaangażowanie nas wszystkich. To jest najważniejsze. Dzisiaj zaczynamy tę drogę, drogę do zmiany – powiedział kandydat PO na prezydenta. Wiele wskazuje na to, że Platforma mogła zbierać podpisy już wcześniej. W Warszawie w swoich biurach zbiórkę prowadziła radna tej partii. Wątpliwości budzi też zachowanie Sławomira Nitrasa na jednym z wieców. W środę zbiórka podpisów rozpoczęła się jeszcze przed publikacją postanowienia marszałek Sejmu o wyborach, co też budzi wątpliwości. Rafałowi Trzaskowskiemu udało się na nowo zebrać elektorat PO zawiedziony kampanią Małgorzaty Kidawy-Błońskiej.

Najwięcej stracił na tym Szymon Hołownia, który liczył na budowę nowej siły politycznej na gruzach Platformy. – Platforma Obywatelska próbuje teraz wmówić Polakom, że jest czymś więcej niż PO – mówił Szymon Hołownia, kandydat na prezydenta. Rafał Trzaskowski odbiera też wyborców kandydatowi Lewicy oraz PSL-u. – Interesuje mnie tylko zwycięstwo. Po to startuję w wyborach. Po to się zgłosiłem. Nie żeby ratować partię polityczną, tak jak niektórzy kandydaci. Jak kandydaci ratunkowi – zaznaczył Władysław Kosiniak-Kamysz, prezes PSL i kandydat na prezydenta.

Z walki o fotel prezydenta nie rezygnuje kandydat Konfederacji Krzysztof Bosak. – W najbliższych dniach będę podróżował po kolejnych miastach naszego kraju. Będę odwiedzał wyborców – wskazał Krzysztof Bosak.

Wszystko wskazuje na to, że jeśli dojdzie do II tury, spotkają się w niej urzędujący prezydent z włodarzem Warszawy – przewiduje dr Mirosław Boruta Krakowski. – W Polsce właściwie pomimo tego, że partii jest więcej niż dwie, jest swego rodzaju duopol pomiędzy Zjednoczoną Prawicą, a obecnie Koalicją Obywatelską. Ci dwaj kandydaci mają największe szanse – podkreślił.

Sztab Andrzeja Dudy uruchamia lokalne struktury i zapowiada ciężką pracę. W czwartek prezydent spotka się z mieszkańcami Chełma. – Pan prezydent Andrzej Duda przez najbliższe tygodnie będzie kontynuował to, co robił przez ostatnie 5 lat. Będzie kontynuować rozmowy z Polakami. Przypomnę, że prezydent Andrzej Duda jest pierwszym prezydentem w historii, który objechał wszystkie 380 powiatów – mówił Adam Bielan, rzecznik sztabu Andrzeja Dudy.

Zaplecze Andrzeja Dudy dokładnie rozlicza też Rafała Trzaskowskiego z jego rządów w Warszawie, m.in. z opóźnień w wypłacie pomocy dla przedsiębiorców. Pojawiają się też pytania o zarobki działaczy PO w miejskich spółkach. – Jeśli pan Rafał Trzaskowski nie znajdzie na to czasu, rozpoczniemy prace legislacyjne nad odpowiednią poprawką do ustawy, która takie dane uczyni jawnymi – wskazał Radosław Fogiel, zastępcza rzecznika Prawa i Sprawiedliwości.

Warszawę w najbliższym czasie mogą po raz kolejny zalać też tony śmieci. Miejska spółka z Białegostoku, do której trafiają odpady ze stolicy, ma poważne problemy. Nadzoruje ją partyjny kolega prezydenta Warszawy. – Wzywam prezydenta Rafała Trzaskowskiego oraz prezydenta Truskolaskiego, żeby w sposób merytoryczny usiąść z Inspekcją Ochrony Środowiska, przestrzegać prawa i przestrzegać tego, co do nich należy, czyli odpowiedniego nadzorowania sektora gospodarki odpadami – apelował wiceminister klimatu Jacek Ozdoba.

Obciążeniem dla Rafała Trzaskowskiego są nie tylko problemy w zarządzaniu miastem – zwrócił uwagę prof. Mieczysław Ryba. – To on był twórcą deklaracji LGBT. To on ma wiceprezydenta Pawła Rabieja, który mówił o adopcji dzieci przez pary homoseksualne, także są to rzeczy, które na pewno w polskich miastach, miasteczkach, a szczególnie na wsiach nie spodobają się – podkreślił politolog. Komentatorzy nie mają wątpliwości, że kampania będzie brutalna, a zacięta walka o każdy głos będzie toczyła się do samego końca.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/bez-kategorii/rusza-kampania-wyborcza-2

Radio Maryja

Mimo, że nie ma jeszcze kampanii wyborczej, to kandydaci na prezydenta są bardzo aktywni. Podobnie jak pracownie sondażowe, które publikują zaskakujące dane. W jednym z zestawień dla „Gazety Wyborczej” suma wszystkich kandydatów dała wynik 101 procent.

W trakcie epidemii sondaże wyborcze dawały Andrzejowi Dudzie ponad 50-procentowe poparcie. Teraz wróciły do stanu sprzed kilku miesięcy. Prezydent może liczyć na ponad 40 procent poparcia. Z wyjątkiem jednego sondażu – Pracowni Badań Społecznych – tam Andrzej Duda ma 35 procent.

Sondaże nie obrazują realnego poparcia – mówi socjolog, dr Mirosław Boruta Krakowski. – Sondaże robione są przez bardzo różne źródła, bardzo różni ludzie je finansują, dla bardzo różnych redakcji, mających takie bądź inne cele – wyjaśnia dr Mirosław Boruta Krakowski.

Rosną szanse Rafała Trzaskowskiego, który o przepustkę do II tury bije się z Szymonem Hołownią. W dół poszły notowania Władysława Kosianiaka-Kamysza. To chwilowy spadek – mówi Paweł Kukiz. – Zawsze coś nowego powoduje zainteresowanie mediów i wchodzi to w ten tradycyjny już w Polsce scenariusz PO przeciwko PiS-owi – podkreśla w RMF Paweł Kukiz.

Kandydaci ruszyli jednak w Polskę. Rafał Trzaskowski wczoraj był w Stargardzie i w Szczecinie, gdzie usłyszał kilka niewygodnych pytań, w tym to, czy do szkół wprowadzona zostanie ideologia LGBT. – Każdy prezydent czy to prezydent m.st. Warszawy czy prezydent RP powinien bronić mniejszości – mówi Rafał Trzaskowski.

O poglądach Rafała Trzaskowskiego świadczy jego otoczenie – mówi socjolog Mateusz Schmidt. – Jego zastępcą jest pan Paweł Rabiej, działacz środowisk LGBT, który wprost ze swoim partnerem pokazuje się publicznie. Od tego bagażu doświadczeń Rafał Trzaskowski nie ucieknie w kampanii prezydenckiej – podkreśla Mateusz Schmidt.

Aktywny jest również prezydent Andrzej Duda. Choć jego sztab przekonuje, że realizuje w ten sposób swoje prezydenckie obowiązki – mówi Adam Bielan. – W momencie, kiedy rygory związane ze stanem epidemii są nieco lżejsze po prostu wraca do tego, co robił całą kadencję. Oczywiście planujemy i rozpoczniemy agitację wyborczą – zaznacza Adam Bielan, rzecznik sztabu wyborczego prezydenta Andrzeja Dudy. Najbardziej prawdopodobny termin wyborów to 28 czerwca.

Fragmenty tekstu i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/nie-ma-jeszcze-kampanii-wyborczej-ale-nie-przeszkadza-to-kandydatom-na-prezydenta-rp-w-agitacji

Radio Maryja

Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność” poparł Andrzeja Dudę w wyborach prezydenckich. Strony podpisały wspólną umowę programową.

Prezydent Andrzej Duda zawarł umowę programową z „Solidarnością”. Dokument zakłada przede wszystkim utrzymanie programów społecznych oraz ochronę interesów pracowniczych. – To wreszcie spojrzenie na seniorów, emerytów, godziwa waloryzacja emerytur. To trzynasta emerytura, a więc dodatkowe pieniądze dla emerytów po to, żeby załatwić wiele bieżących potrzeb. To wreszcie wzrost płacy minimalnej – wyliczał prezydent Andrzej Duda.

To także obniżenie wieku emerytalnego, który podniósł rząd koalicji PO-PSL. – Szczególnie brylował wtedy pan minister Kosiniak-Kamysz, który dzisiaj mówi, że nie podniósłby wieku emerytalnego – zaznaczył przewodniczący „Solidarności” Piotr Duda.

Obecny prezydent wykazuje się społeczną wrażliwością – powiedział socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski. – Związaną z tym, że państwo jest dla obywateli, a jego obywatele wspierają swoje państwo. Myślę, że to spotkanie prezydenta Andrzeja Dudy z przewodniczącym Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność” Piotrem Dudą jest tego najlepszym dowodem – wskazał dr Mirosław Boruta Krakowski.

Porozumienie zawarte między ubiegającym się o reelekcję prezydentem Dudą a Komisją Krajową „Solidarności” zakłada również ochronę polskiego rolnictwa, wprowadzenie Funduszu Medycznego z dodatkowymi środkami na leczenie nowotworów i chorób rzadkich oraz Dodatku Solidarnościowego dla tych, którzy stracili pracę z powodu epidemii.

– Chcę Polski zasobnej, Polski sprawiedliwej dla każdego, chcę Polski równych szans, Polski, gdzie każdy człowiek jest dostrzegany – powiedział prezydent Andrzej Duda. Podpisane we wtorek porozumienie to kontynuacja umowy, która została zawarta pięć lat temu, w czasie pierwszej kampanii wyborczej Andrzeja Dudy.

– Przez te pięć lat zawsze mogliśmy w trudnych sytuacjach liczyć na pana prezydenta. (…) Jeżeli faktycznie chcemy utrzymać te wszystkie uprawnienia, rozwiązania propracownicze i to, że nie będzie liberalizowane prawo pracy, to jest jedyny człowiek, który może dać nam tę gwarancję i to jest obecny prezydent Andrzej Duda – zaznaczył przewodniczący NSZZ „Solidarność” Piotr Duda. W imieniu Komisji Krajowej przewodniczący „Solidarności” Piotr Duda udzielił poparcia prezydentowi Andrzejowi Dudzie. Zadeklarował jednocześnie, że zwróci się o to samo do członków i sympatyków związku.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/nszz-solidarnosc-poparlo-a-dude-w-wyborach-prezydenckich

Radio Maryja

W sobotę swoje święto obchodziło niemal 20 milionów Polaków rozsianych po całym świecie. Od 2002 roku 2 maja to Dzień Polonii i Polaków za Granicą. Za tą inicjatywą stało uznanie wielowiekowego dorobku i wkładu Polonii w odzyskanie przez Polskę niepodległości, wierność i przywiązanie do polskości oraz pomoc Ojczyźnie w najtrudniejszych momentach.

2 maja dziękowaliśmy szczególnie tym Polakom, którzy stworzyli rząd na uchodźctwie, pamiętając o działaniach Polonii w czasie II wojny światowej. Także o tych, którzy wpierali „Solidarność”, a potem byli orędownikami przyjęcia Polski do NATO i Unii Europejskiej. Dziękowaliśmy także tym, którzy aktualnie w różnych zakątkach świata dbają o dobre imię naszego narodu.

– Z najwyższym szacunkiem chcę Państwu podziękować za wierność korzeniom, za troskliwe pielęgnowanie polskości. Dziękuję za wszystko, co robią państwo dla kultywowania narodowego ducha, ojczystej mowy, tradycji i kultury. Dla podtrzymywania więzi z krajem rodzinnym. Dla budowania dobrego imienia Polaków i wysokiej pozycji naszego narodu w świecie – wskazał prezydent Andrzej Duda w życzeniach z okazji Dnia Polonii i Polaków za Granicą.

Swoje podziękowania do rodaków skierował także premier Mateusz Morawiecki. – Za to, że jesteście. Za to, że swoją pracą i talentem tak godnie reprezentujecie Polskę na całym globie – podkreślał szef rządu.

Według danych Ministerstwa Spraw Zagranicznych, poza granicami Polski żyje dziś około dwudziestu milionów Polaków i osób pochodzenia polskiego.

W ostatnim czasie, jak zaznaczył socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski, Polonia stała się ważnym sojusznikiem rządu w promowaniu polskiej racji stanu, polskiej kultury, pamięci narodowej i prawdy historycznej. – Wszyscy starają się w miarę swoich sił i możliwości pomagać Polakom za granicą, to bezsprzeczne. Z całą pewnością to, co dzieje się w ostatnim okresie, to dużo więcej niż działo się wcześniej – mówił.

W ostatnich latach nasi rodacy, którzy nigdy nie opuścili Polski, a znaleźli się poza jej granicami potrzebowali największego wsparcia.

– Ostatnie lata to zwrot ku Polakom na Litwie. To bez wątpienia walka o te podstawowe prawa, o które Polacy na Litwie ciągle się upominają czyli pisownie nazwisk, o równe traktowanie ich w życiu gospodarczym, czy w życiu politycznym, w życiu kulturalnym. Tutaj widać dużą prace Kancelarii Prezydenta RP – akcentował prof. Piotr Niwiński, historyk z Uniwersytetu Gdańskiego. To m.in. akcja Pomoc Polakom na Wschodzie.

– Pan prezydent zawsze podkreśla, że to akcja wdzięczności Polakom na Wschodzie. To akcja skierowana do tych, którzy trwają w polskości na Białorusi, Ukrainie, w Mołdawii, Kazachstanie, na Litwie czy w innych miejscach. Ci, którzy tę polskość podtrzymali, dzięki którym ta polskość trwa. Płacili oni – ich bliscy, rodzice i dziadkowie – za to bardzo wysoką cenę. Ta akcja pomocy Polakom na Wschodzie jest bardzo istotna – wskazał Adam Kwiatkowski, minister w Kancelarii Prezydenta RP i dodał, że mimo trudności związanych z koronawirusem akcja jest wciąż kontynuowana.

Dzień Polonii i Polaków za Granicą obchodzony był w Polsce i na całym świecie – bo wszędzie mieszkają Polacy. Przez 17 lat w tym dniu odbywały się spotkania polonijne, koncerty i festyny. W tym roku pandemia koronawirusa pokrzyżowała plany to jednak Polska nie zapomniała o swoich rodakach.

– W dniu Polonii, w dniu który jest świętem Polaków mieszkających poza granicami kraju, organizowaliśmy równolegle dwie akcje. Z jednej strony kontynuowaliśmy akcję, która rozpoczęła się już klika tygodni temu #PoloniaForNeighbors, to akcja pozwalająca pokazać solidarność Polaków na całym świecie […] Do tej akcji dochodzi kolejna, która pozwala Polakom po za granicami kraju zaprosić Polskę do domu – mówił Szymon Szynkowski vel Sęk, wiceminister spraw zagranicznych. W wirtualnej platformie, która znajduje się na stronie internetowej Ministerstwa Spraw Zagranicznych są dostępne linki do wielu instytucji, muzeów, parków narodowych, czy wystaw. Jest to sposób, by nie wychodząc z domu poznawać Polskę, naszą bogatą historię, kulturę i tradycje. Choć jesteśmy od siebie tak daleko, to dzięki tej akcji możemy tworzyć jedną wspólnotę narodową.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/dzien-polonii-i-polakow-za-granica-z-wdziecznosci-za-wklad-w-odzyskanie-niepodleglosci-oraz-obecna-wiernosc-i-przywiazanie-do-polskosci-rodakow-na-calym-swiecie

Radio Maryja

Cała opozycja domaga się przesunięcia terminu wyborów. Większość kontrkandydatów Andrzeja Dudy krytykuje też głosowanie korespondencyjne. Jednak żaden komitet nie wycofał swojego kandydata. Wszyscy prowadzą aktywną kampanię.

Pod koniec marca Małgorzata Kidawa-Błońska ogłosiła zawieszenie swojej kampanii. Kandydatka Platformy Obywatelskiej jest jednak cały czas bardzo aktywna medialnie. Często występuje też w Sejmie. – Nie prowadzę kampanii, ponieważ w takich warunkach kampanii prowadzić nie można – przekonywała Małgorzata Kidawa-Błońska na konferencji prasowej ws. obywatelskiego projektu „Zatrzymaj aborcję”. Na Święta Wielkanocne Platforma Obywatelska wykupiła w stacjach komercyjnych spot wyborczy z udziałem Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. – Wykupiliśmy spot po to, żeby ludziom w tym trudnym czasie przekazać ciepłe słowo. Zawieszenie kampanii wyborczej nie oznacza wycofania się z wyborów – tłumaczył Bartosz Arłukowicz, szef kampanii Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Małgorzata Kidawa-Błońska traci w sondażach. Niedługo może spaść nawet z podium. Część polityków PO daje do zrozumienia, że kandydat powinien zostać zmieniony.

– Stąd też prawdopodobnie wynika apel o to, aby te wybory prezesować w nieskończoność, aby one się nie odbyły w maju – wskazywał Krzysztof Sobolewski z PiS. Są też pomysły, aby głównym kontrkandydatem Andrzeja Dudy ze strony całej liberalno-lewicowej opozycji został Władysław Kosiniak-Kamysz. Takiego scenariusza nie przewiduje lewica. – Nie zamierzamy się ani wycofywać się z tych wyborów, ani ich bojkotować. Tylko przekonywać do przesunięcia tych wyborów – podkreślił Andrzej Szejna. PO proponowała w między czasie bojkot wyborów. Ludowcy nie akceptują terminu majowego głosowania, ale kandydata nie mają zamiaru wycofywać.

– O bojkocie wyborów w ogóle nie powinno się mówić, bo wybory prezydenta są to najważniejsze wybory, jakie odbywają się w Polsce – mówił Jarosław Sachajko, poseł Koalicji Polskiej. Ze startu nie rezygnują też pozostali kandydaci sił opozycyjnych oraz ci, którzy przekonują, że są niezależni. Szymon Hołownia konferencje organizuje codziennie. W czwartek zachęcał wyborców do pisania maili do premiera, aby ogłosił stan klęski żywiołowej. – Oni wynoszą z domu to, co mamy najcenniejsze, bo myślą, że jak dadzą nam postojowe na trzy miesiące – i to nie wszystkim – to my zgodzimy się na to, że ukradną nam demokrację – podkreślił Szymon Hołownia, kandydat na prezydenta.

Urzędujący prezydent przeniósł swoją kampanię do internetu. Jego sztab ogłosił, też że weźmie on udział w debacie kandydatów na prezydenta, która planowana jest na 6 maja. Marszałek Sejmu Elżbieta Witek przekonuje, że przeprowadzenie wyborów w zaplanowanym terminie jest możliwe z zachowanie środków ostrożności. – Powinno się to odbyć dla dobra państwa polskiego i stabilności władzy państwowej – wskazała Elżbieta Witek.

Ustawa, która przewiduje scenariusz głosowania korespondencyjnego utknęła w Senacie na 30 dni. – Nie ukrywam, że będziemy niezwykle starannie nad tą ustawą pracować – poinformował Tomasz Grodzki, marszałek Senatu. Z kolei lider Porozumienia Jarosław Gowin szuka poparcia dla swojego pomysłu zmiany konstytucji, który przewiduje wydłużenie obecnej kadencji prezydenta o 2v lata. Projekt poparło Prawo i Sprawiedliwość. Kluczowe jest jednak poparcie opozycji. – Tutaj rolą pana premiera Jarosława Gowina jest to, aby ta większość została znaleziona – powiedział Krzysztof Sobolewski z Prawa i Sprawiedliwości. To nie będzie łatwe. Platforma Obywatelska mówi stanowcze: „Nie”. – Nie pozwolimy na zmianę konstytucji. Koniec kropka – zaznaczył Cezary Tomczyk z Platformy Obywatelskiej.

Opozycja ma świadomość, że każda z opcji, która jest teraz na stole jest dla niej niekorzystna – wskazał dr Mirosław Boruta Krakowski. – Każdy ruch opozycji będzie ruchem na przegraną. To jest nie teraz. To trzeba wiele lat pracy, żeby zasłużyć sobie na poparcie, żeby mieć w społeczeństwie respekt, co do swoich działań, programów – zaznaczył dr Mirosław Boruta Krakowski. W ostatnich sondażach poparcia dla urzędującego prezydenta wzrosło. Niektóre badania przewidują zwycięstwo Andrzeja Dudy już w pierwszej turze.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/polska-informacje/opozycja-domaga-sie-przesuniecia-terminu-wyborow

Radio Maryja

Obowiązują nowe obostrzenia związane z walką z koronawirusem. Dotyczą one sklepów, hoteli, a także bulwarów i parków. Obostrzenia są odpowiedzią na rosnącą liczbę zachorowań. Liczba zarażonych to już ponad 2 tys. 400 osób. Z dnia na dzień liczba zakażonych koronawirusem rośnie. Wzrasta także liczba osób zmarłych. Dlatego też rząd po raz kolejny stanął przed trudną decyzją.

– Stoimy przed bardzo trudnym wyborem: albo sytuacja będzie dramatycznie gorsza w najbliższych miesiącach, albo będzie trudniejsza, będzie gorsza, ale będzie możliwa do zarządzenia – mówił we wtorek premier Mateusz Morawiecki. Rząd zdecydował się zaostrzyć ograniczenia wychodzenia z domu. Nowe zasady obowiązują w sklepach. Od dzisiaj mogą w nich przebywać trzy osoby na kasę lub inne stanowisko do płacenia. Pozostali klienci muszą czekać na swoją kolej przed sklepem.

Wszyscy klienci będą musieli także robić zakupy w jednorazowych rękawiczkach. Nie wszyscy stosują się do tego wymogu, bo są trudności z kupnem rękawiczek. – Klienci powinni robić zakupy w rękawiczkach jednorazowych – nie robią tak. Nie są w rękawiczkach jednorazowych, kupują dalej tradycyjnie, tak jak było. Nie wiem, gdzie mogą je kupić. Także ten problem istnieje dalej – podkreślił właściciel sieci piekarni Grzegorz Pellowski.

W większych sklepach dostępne są foliowe rękawiczki, które klienci powinni zakładać przed wejściem do sklepu. By zapewnić większe bezpieczeństwo seniorom, rząd zdecydował, że w godzinach od 10.00 do12.00 sklepy będą otwarte dla osób powyżej 65. roku życia. Z takiego rozwiązania skorzysta wielu seniorów, m.in. pan Adam. – Ten czas między 10.00 a 12.00 dla seniorów będzie takim jakby kokonem – bezpieczeństwem dla nas wszystkich – mówił pan Adam.

Zgodnie z rządowymi restrykcjami zamknięte będą salony urody, takie jak np. zakłady fryzjerskie. Ograniczenia dotyczą również wyłączenia z ruchu rowerów miejskich. Zamknięty jest także dostęp do parków, bulwarów, promenad i zieleńców. – Jeżeli ograniczymy nasze kontakty, jeżeli ograniczymy je drastycznie, nie mówimy tutaj o ograniczeniu naszych kontaktów o 50 proc., bo to nie za wiele zmieni, ale mówimy o ograniczeniu kontaktów o dwie trzecie, o trzy czwarte, o 90 proc. , wówczas możemy mówić o tysiącach osób zakażonych, a nie o milionach – podkreślił rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz. Od czwartku na mocy decyzji wojewodów straże miejskie i straże gminne zostaną poddane zwierzchniemu nadzorowi policji. – Straże miejskie będą wspierały policję. Policja będzie razem ze strażą miejską tworzyła wspólne patrole, które będą pilnowały porządku na terenie naszego województwa. Również Wojska Obrony Terytorialnej i żołnierze będą w tym procesie uczestniczyli – mówił wojewoda kujawsko-pomorski Mikołaj Bogdanowicz.

A za łamanie zasad dotyczących epidemii nakładane będą kary w trybie szybszej ścieżki. – Jeżeli ktoś nie podporządkuje się dla dobra innych obywateli zasadom wprowadzonym w tym trudnym czasie, poniesie wszelkie konsekwencje finansowe, a jeśli to nie pomoże albo sprawa będzie od razu bulwersująca, również będzie w trybie karnym izolowany od reszty społeczeństwa – podkreślił szef MSWiA Mariusz Kamiński. To od naszej odpowiedzialności zależy, co się stanie w najbliższych dniach i tygodniach – jak będzie wyglądała skala zakażeń.

– My nie możemy mieć pretensji do kogokolwiek o ograniczenia, jeżeli te ograniczenia są dla naszego dobra. A nieprzestrzeganie tych ograniczeń spowodowałoby masowy wzrost zachorowań, a nawet zgonów – mówił socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski. Dlatego też ciągły apel zarówno ze strony prezydenta, premiera, ale i Ministerstwa Zdrowia o pozostanie w domu na czas epidemii. – Pamiętajmy, że im bardziej każdy z nas izoluje się od społeczeństwa, tym mniej możliwości transmisji tego wirusa, czyli przekazywania tego wirusa z osoby na osobę. To, co sprawdziło się w Chinach, to jest drastyczna izolacja obywateli od siebie – zaznaczył Wojciech Andrusiewicz. Wszystko zatem zależy od nas, czy pozwolimy, by wirus się rozprzestrzeniał, czy dość szybko zakończy swoją żywotność.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/nowe-obostrzenia-w-zwiazku-z-pandemia-koronawirusa

Radio Maryja

Prezydent Andrzej Duda nie ma poparcia 50 procent Polaków, więc pokonanie go nie jest już tylko marzeniem słabej opozycji – mówił w Białymstoku były premier Donald Tusk. Dziś ponownie zapewnił o poparciu dla kandydatki Platformy Obywatelskiej Małgorzaty Kidawy-Błońskiej.

Były premier Donald Tusk zainaugurował na Uniwersytecie w Białymstoku Festiwal Dyplomatyczny. Wizytę wykorzystał do ponownego poparcia kandydatury Małgorzaty Kidawy-Błońskiej w wyborach prezydenckich. W Polsce potrzebna jest zmiana – mówił Tusk nawiązując do sprawy prezesa Najwyższej Izby Kontroli Mariana Banasia. – Odór przestępstwa, gangu i mafii, który się unosi każdego dnia nad instytucjami państwowymi w Polsce. To wymaga absolutnej jednoznaczności, jeśli chodzi o rządy prawa w Polsce i tu życzę, żeby wszyscy kandydaci, podobnie jak robi to pani marszałek, byli jednoznaczni w tej sprawie – powiedział Donald Tusk, przewodniczący Europejskiej Partii Ludowej.

Według politolog dr Lucyny Kulińskiej, poparcie Donalda Tuska nie przełoży się na sukces Kidawy Błońskiej. – Obciążenie tej osoby jest duże. Dla wielu osób jest ona do tego stopnia człowiekiem skompromitowanym, że się nie przysłuży – powiedziała dr Lucyna Kulińska. Na mniejsze poparcie dla prezydenta Andrzej Dudy wskazuje najnowszy sondaż. Obecny prezydent ma w nim prawie 42-procentowe poparcie. O 5 procent mniej niż w notowaniach sprzed miesiąca. Z kolei Małgorzata Kidawa-Błońska notuje 2-procentowy spadek – do 22 procent. Prezydent traci przez zamieszanie wokół Prawa i Sprawiedliwości – zauważył Marcin Kierwiński z Platformy Obywatelskiej.

– Pan prezydent Duda nie najlepiej wszedł w tę kampanię. Liczba wpadek pana prezydenta, bałagan w sztabie, nowa szefowa sztabu – to czynniki, które obniżają szanse pana prezydenta – powiedział poseł Marcin Kierwiński.

Zmiany w sondażach to normalna część każdej kampanii wyborczej – wskazał europoseł PiS Ryszard Czarnecki. – Paradoksalnie taki sondaż, gdzie nasz prezydent traci, może będzie sygnałem dla naszych wyborców, wyborców obozu patriotycznego, niepodległościowego, że na te wybory trzeba pójść – zaznaczył europoseł.

Kampanię Władysława Kosiniaka-Kamysza rozpoczął dziś pomorski PSL. Według posła partii Marka Biernackiego, nie jest zaskoczeniem że Donald Tusk nie poparł kandydata PSL-u. Według sondażu to właśnie Kosiniak-Kamysz ma największe szanse w starciu z Andrzejem Dudą. – Jedynym kandydatem w drugiej turze, który może powojować z aktualnym prezydentem, jest pan Władysław Kosiniak-Kamysz – zaznaczył Marek Biernacki.

Jak zauważył politolog Karol Kaźmierczak, Kosiniak-Kamysz najpierw musiałby pokonać Kidawę-Błońską. To wiążę się ze zmianą kierunku politycznego. – Musiałby eskalować tę narrację, tę argumentację, jaka jest przystępna, jaką popiera właśnie elektorat opozycyjny, czyli znów niwelować swoje szanse do występowania jako taki kandydat centrowy, pociągający część elektoratu PiS-owskiego – wskazał politolog Karol Kaźmierczak. Tymczasem sam Władysław Kosiniak-Kamysz gościł dziś m.in. we Wrocławiu. – Mam nadzieję, że Donald Tusk przekona panią Kidawę-Błońską do tego, aby stanęła do debaty. On wie, że debaty są ważne – powiedział Władysław Kosiniak-Kamysz.

Politycy wszystkich partii apelowali, aby kampania opierała się przede wszystkim na merytorycznej rozmowie. Tymczasem na spotkaniach i uroczystościach z udziałem prezydenta pojawiają się działacze Komitetu Obrony Demokracji. W internecie permanentnie pojawiają się hejterskie wpisy. Przoduje w tym sprzyjający opozycji profil – SokzBuraka, atakujący parę prezydencką. Jak zauważył socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski, akcje KOD-u są dobrze zorganizowane. – Osoby biorące udział w tych wulgarnych wystąpieniach to ludzie, którzy wylewają swoją żółć po prostu za pieniądze – zaznaczył dr Mirosław Boruta Krakowski.

Do kampanii prezydenckiej dołączyli kolejni kandydaci. W poniedziałek Państwowa Komisja Wyborcza zarejestrowała kolejne komitety wyborcze: Mirosława Piotrowskiego, Andrzeja Voigta, Pawła Tanajno oraz Piotra Wrońskiego. Łącznie zarejestrowanych jest 14 komitetów wyborczych.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/polska-informacje/kampania-prezydencka-nabiera-tempa

Radio Maryja

Małgorzata Kidawa-Błońska nie widzi problemu w zachowaniu prowokatorów, którzy zakłócali przemówienie prezydenta Andrzeja Dudy na obchodach 100-lecia zaślubin Polski z morzem. Ludzie mają prawo wyrażać swoje emocje – przekonywała kandydatka Platformy Obywatelskiej na prezydenta. Według Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, w Pucku była duża grupa ludzi niezadowolonych z prezydentury Andrzeja Dudy. Polityk przyznała, że dobrze zna osoby, które obrażały głowę państwa.

– Jeżeli ludzie się do mnie uśmiechają, podają rękę i mówią, że mi sekundują, to naturalne jest, że z tymi osobami się witam, bo te osoby spotykałam także na demonstracjach pod sądami, na demonstracjach pod Trybunałem Konstytucyjnym – tłumaczyła Małgorzata Kidawa-Błońska. Politycy PO przekonywali, że za protestami stoją mieszkańcy Pomorza. Stanowczo zaprzeczył temu prezes Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego Jan Wyrowiński. – To stanowiło również afront dla nas – organizatorów, a w szczególności było afrontem dla tych wszystkich osób, które z całego Pomorza przyjechały na tę uroczystość, z odległych stron – mówił Jan Wyrowiński.

Zachowania tych osób, które obrażały prezydenta, nie da się usprawiedliwić. – Mamy do czynienia ze wspaniałą uroczystością państwową przypominającą wielkie chwile naszego narodu sprzed 100 lat. Mamy do czynienia z głową państwa, która nas reprezentuje i o tym opowiada w sposób piękny i szlachetny. I z grupą ludzi, która to niszczy. Niszczy nasze państwo, jego historię, jego dzieje. Tego usprawiedliwić się nie da – podkreślił socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski.

Małgorzata Kidawa-Błońska pokazała, że jest blisko związana ze skrajnymi środowiskami. – Źle się dzieje, że Małgorzata Kidawa-Błońska nie umie odciąć się od tego, od czego wszyscy powinniśmy się odcinać, czyli od pewnego rodzaju hejtu, z którym mieliśmy do czynienia w Pucku – zaznaczył poseł Bartłomiej Wróblewski. Politycy Zjednoczonej Prawicy zapowiadają wniosek o odwołanie Sławomira Rybickiego z funkcji przewodniczącego senackiej Komisji Regulaminowej, Etyki i Spraw Senatorskich. Senator Koalicji Obywatelskiej chwalił zachowanie osób, które obrażały w Pucku prezydenta. To zachowanie nie licuje z godnością senatora – mówili politycy PiS. Komentatorzy spodziewają się, że kampania prezydencka będzie bardzo brutalna. W sztabie Małgorzaty Kidawy-Błońskiej znalazł się Marcin Mycielski, jeden z administratorów hejterskiej strony na Facebooku „Sok z Buraka”.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/m-kidawa-blonska-tlumaczy-zachowanie-prowokatorow-ktorzy-zaklocali-przemowienie-prezydenta-w-pucku

Radio Maryja

Opozycja nie wykorzystała kolejnej okazji, którą stworzyła w Sejmie Zjednoczona Prawica przez nieobecność jej posłów w czasie głosowania. Rodzą się pytania nie tylko o dyscyplinę partii opozycyjnych, ale także partii rządzącej. Sejm debatował wczoraj nad przyznaniem mediom publicznym rekompensaty z budżetu państwa za nieopłacany abonament w wysokości blisko 2 miliardów złotych. Opozycja mocno krytykowała to rozwiązanie. – Czy misją publiczną jest szkalowanie ludzi, atakowanie opozycji? Czy misją publiczną, na którą mają iść te pieniądze, jest porównywanie Grety Thunberg do Hitlera i Stalina? – pytała Joanna Scheuring-Wielgus z Lewicy.

Tuż przed głosowaniem opozycja chciała zablokować zmiany, zrywając kworum. Przewodniczący klubu parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej Borys Budka wstał i pokazał posłom opozycji, żeby wyciągnęli karty do głosowania. Akcja jednak się nie udała. Dwie parlamentarzystki opozycji zagłosowały przeciw. Iwona Śledzińska-Katarasińska i Małgorzata Tracz z Koalicji Obywatelskiej przeprosiły za swój błąd. Senator Bogdan Zdrojewski, który ubiega się o fotel przewodniczącego PO, mówi jednak o konieczności zwołania sztabu kryzysowego w partii. – Coś znowu nie zadziałało, bo to nie pierwszy raz – podkreślił Bogdan Zdrojewski.

W grudniu ubiegłego roku opozycja mogła z kolei odrzucić nowelizację ustaw sądowych. Zabrakło jednak trzydziestu posłów, którzy nie pojawili się rano w Sejmie. Okazję dla opozycji tworzy jednak Zjednoczona Prawica, która też ma problemy z dyscypliną. – Nie ciesz się dziadku z czyjegoś upadku. A po za tym przepraszam, ale to my stworzyliśmy szansę – bił się w piersi poseł Tadeusz Cymański. Temat dyscypliny miał być poruszany na wczorajszym spotkaniu kierownictwa Prawa i Sprawiedliwości. Musimy się mobilizować – mówił poseł Jan Mosiński. – Dyscyplina musi być bez wątpienia, bo to są sprawy ważne dla Polski i Polaków. My nie możemy sobie pozwolić na to, żeby przegrywać głosowania – zaznaczył Jan Mosiński.

Platforma skupiła się na wewnętrznych wyborach prezesa partii. Borys Budka uzyskał dziś poparcie kilkudziesięciu parlamentarzystów oraz samorządowców. – Jestem przekonany i wierzę w to głęboko, że razem stworzymy profesjonalne ugrupowanie, które będzie wygrywać kolejne wybory – powiedział Borys Budka. Poparcia posłowi Budce udzielił prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. – Platforma Obywatelska musi mówić nowym językiem, PO musi wyciągać wnioski z tych ostatnich lat – zauważył Rafał Trzaskowski.

Platforma powinna skupić się na swoim programie. KO jest z pewnością formacją najsilniejszą liczebnie, jednak najsłabszą ideowo – wskazał socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski. – Jeśli Lewica jest dosyć wyraźna, jeśli PSL także wróciło na jasne programowe pozycje, jeśli Konfederacja jest za bardzo wyrazista, to o PO i jej koalicjantach nie można powiedzieć wiele. A kto będzie głosował na coś, co jest tak bardzo nieokreślone? – powiedział dr Mirosław Boruta Krakowski.

Komentatorzy zwracają również uwagę, że wewnętrzne wybory w PO szkodzą Małgorzacie Kidawie-Błońskiej, która będzie ubiegać się o fotel prezydenta Polski. Partyjni działacze skupiają się na wewnętrznych walkach, a nie na kampanii prezydenckiej.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/problemy-z-partyjna-dyscyplina-zarowno-w-partii-rzadzacej-jak-i-w-opozycji

Radio Maryja

W polskim Parlamencie trwa bitwa o wartości. Lewica chce legalizacji związków homoseksualnych oraz adopcji dzieci przez takie pary. Posłowie Lewicy gotowi są także oddać część swojego uposażenia na środowiska LGBT. Z kolei Koalicja Obywatelska przygotowała projekt ustawy o zakazie hodowli zwierząt na futra. Tymczasem w Naczelnym Sądzie Administracyjnym została wygrana bitwa o rodzinę.

Naczelny Sąd Administracyjny dwa dni temu wydał uchwałę potwierdzającą, że w każdym polskim akcie urodzenia muszą zostać wskazani oboje rodzice dziecka, czyli kobieta i mężczyzna.

„Rodzicami dziecka w prawie polskim mogą być tylko matka i ojciec; polskie ustawodawstwo nie zna innej kategorii rodzica” – brzmi uzasadnienie uchwały NSA.

– NSA w ten sposób opowiedział się po stronie instytucji małżeństwa – podkreślił mec. Rafał Dorosiński z Instytutu Ordo Iuris, który wysłał do sądu swoją opinię w tej sprawie.

– Opowiedział się tym samym po stronie dzieci, dla których małżeństwo, instytucja małżeństwa jest podstawowym, najlepszym gwarantem ich optymalnego rozwoju – powiedział mec. Rafał Dorosiński.

Sprawa dotyczy chłopca polskiego obywatela, który ze względu na miejsce urodzenia posiada brytyjski akt urodzenia. Jako rodzice wpisane są w nim dwie homoseksualistki. Korzystny wyrok NSA w sprawie ochrony tożsamości rodziny jest sukcesem, jednak rozgrywka o przyszłość rodziny i małżeństwa nadal trwa. Lewica już kilkukrotnie zapowiadała legalizację tzw. aborcji czy adopcji dzieci przez pary homoseksualne.

– O ile mi wiadomo, płody nie są obywatelami Rzeczypospolitej Polskiej, ponieważ nie dostają ani PESEL, ani dowodu osobistego – powiedziała w jednym z wywiadów przewodnicząca sejmowej Komisji Rodziny i Polityki Społecznej Magdalena Biejat.

Takie wypowiedzi z ust przewodniczącej tak ważnej komisji są nie na miejscu. Dlatego też PiS zapowiedziało odwołanie poseł Biejat z funkcji przewodniczącej. Miała by ją zastąpić poseł PiS Dominika Figurska-Chorosińska.

– Ta sprawa wkrótce zostanie rozwiązana. Nie chcę wchodzić w szczegóły, ale tak jak w życiu, także w polityce zdarzają się różne zwroty akcji – powiedział w niedawnym wywiadzie „Gazety Polskiej” prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Pomysł odwołania poseł Biejat z szefostwa w komisji rodziny nie podoba się natomiast Lewicy.

– My jesteśmy w stanie zrobić w druga stronę w Senacie. Tylko czy o to chodzi w polityce. Mówię do PiS-u jasno i precyzyjnie, wiecie o tym, że się zmieniła sytuacja polityczna. Nie będziecie nas straszyli, że będziecie nam zabierali to, to, to – mówił przewodniczący SLD Włodzimierz Czarzasty.

Posłowie Lewicy w swej ofensywie ideologicznej posuwają się coraz dalej i zapowiadają, że część swoich poselskich uposażeń będą przeznaczać na organizacje i środowiska LGBT.

– Jest to moim zdaniem kolejny polityczny chwyt czy kolejna polityczna hucpa związana z jakiegoś rodzaju ideologiczną wojenką, którą sobie Państwo na Lewicy wymyślili. Nie jest to dobry pomysł – powiedział dr Mirosław Boruta Krakowski, socjolog.

Tymczasem w parze z kontrowersyjnymi pomysłami Lewicy idzie Koalicja Obywatelska, która przygotowała projekt ustawy o zakazie hodowli zwierząt na futra.

– Uważamy, że jest jasny trend w Europie i na świecie, odchodzi się od hodowli futer – oznajmiła Małgorzata Tracz, poseł PO-KO.

Inaczej do sprawy podchodzą sami hodowcy zwierząt futerkowych, którzy kolejny projekt ustawy, niemal identyczny do poprzednich traktują jako zamach na wolność gospodarczą.

– Tak naprawdę jest to atak na polską gospodarkę i na polskie rolnictwo, bo jesteśmy tylko ogniwem, ale niezmiernie ważnym ogniwem w polskim rolnictwie. Likwidacja branży hodowli zwierząt futerkowych pociągnie za sobą łańcuch zdarzeń. Następny w kolejce będzie drób – powiedział Daniel Żurek, wiceprezes Zarządu Polskiego Związku Hodowców Zwierząt Futerkowych.

Lewica i Koalicja Obywatelska od samego początku kadencji konsekwentnie realizują swoje ideologiczne zapowiedzi z kampanii wyborczej.

Fragmenty tekstu i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/lewicowa-ofensywa-w-polskim-parlamencie

Radio Maryja

Alkohol i papierosy mają być nieznacznie droższe. To efekt przyjętego przez rząd projektu zwiększającego stawki akcyzy. I choć zmiany, które wejdą w życie w 2020 roku, mają przynieść dodatkowe wpływy do budżetu, to ich wprowadzenie może być pozytywne dla zdrowia Polaków.

Założeniem projektu jest podwyżka akcyzy na wyroby alkoholowe i tytoniowe. Powodem nie są tylko kwestie ekonomiczne – zauważa wicepremier Jacek Sasin. – Nie jest tak, że tutaj chcemy tylko i wyłącznie osiągać dodatkowe wpływy do budżetu, chociaż one oczywiście będą w tym przypadku. Natomiast chodzi też o to, żeby zmienić trochę strukturę spożycia tych napojów – twierdzi Jacek Sasin. Jak zauważa wicepremier, podwyżka cen alkoholów jest proporcjonalna do zawartości czystego alkoholu w napoju. – Podwyżka cen alkoholi czy tych napoi alkoholowych, które zawierają mniejszą ilość czystego alkoholu, jak np. piwo, jest naprawdę symboliczna, bardzo niewielka, dosłownie kilkanaście groszy – wskazuje Jacek Sasin.

Wzrost ceny półlitrowej butelki wódki może wynieść niecałe 1,5 zł. Z kolei po podwyżce akcyzy na wyroby tytoniowe, paczka papierosów może kosztować średnio złotówkę więcej, a cygaro zdrożeje o 40 groszy. Takie zmiany w cenach mają spowodować, że do budżetu państwa w przyszłym roku trafią dodatkowo blisko 2miliardy złotych. Jak jednak wskazuje ekonomista prof. Zdzisław Kordel, efekt może być zupełnie inny. – To może spowodować spadek konsumpcji, ale może też spowodować – tak jak pokazywała to już historia – zwiększenie się wpływów szarej strefy, a mam na myśli nielegalny import papierosów, alkoholu czy nielegalną produkcję własnego alkoholu – tłumaczy prof. Zdzisław Kordel.

Jeśli chodzi o spadek konsumpcji, to jeden z efektów, o który nie powinniśmy się martwić. Mniejsza ilość spożywanego alkoholu to lepsze zdrowie Polaków.

– Jest to zjawisko o ogromnym społecznym wymiarze. Alkoholizm w historii Polski czy alkoholizowanie polskiego społeczeństwa już przerabialiśmy, teraz musimy być o wiele bardziej mądrzy – zaznacza socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski. Mądrzy, to znaczy umiejący wybierać i znający konsekwencje wyborów – podkreśla dr Mirosław Boruta Krakowski. – To, co proponuje państwo, żeby jednak podwyższyć te podatki i tę cenę alkoholu podnieść, jest zawsze czymś, co się obroni, dlatego że część z nas po prostu zrezygnuje. Zamiast kupić butelkę alkoholu, kupię coś dla siebie, dla dziecka, dla rodziny – ocenia socjolog.

Problem nadużywania alkoholu przez Polaków od lat podnosi Kościół katolicki.

– To jest jeden z najważniejszych problemów, który dotyka obecnie naszej Ojczyzny. Wiemy dobrze, że ok. 1 mln osób w Polsce jest uzależnionych od alkoholu, 4 mln pije ryzykownie i szkodliwie – przyznaje ks. bp Tadeusz Bronakowski, który przewodniczy Zespołowi Konferencji Episkopatu Polski do spraw Apostolstwa Trzeźwości. Ksiądz biskup przypomina, że alkohol jest substancją psychoaktywną. Jest tym bardziej niebezpieczny, bo sprzedawany legalnie, w przeciwieństwie do innych używek. Obecnie na jednego mieszkańca Polski przypada blisko 11 litrów czystego alkoholu rocznie. Od 12 litrów zaczyna się już proces degradacji społecznej. Codziennie średnio 3 mln Polaków, kupuje alkohol w postaci tzw. małpek, czyli w małych, poręcznych butelkach. Dotyczy to zarówno kobiet, jak i mężczyzn w każdej grupie wiekowej. To są zatrważające dane – podkreśla ks. bp Tadeusz Bronakowski. – Troska o trzeźwość jest postawą patriotyczną, bo troska o trzeźwość narodu to jest troska o jego przyszłość. Nie ma wolności bez trzeźwości, musimy to jasno powiedzieć i naród, który będzie rozpijał własne dzieci, jest narodem bez przyszłości – akcentuje przewodniczący Zespołu KEP do spraw Apostolstwa Trzeźwości. Ksiądz biskup zauważa, że problemem są także punkty sprzedaży. Według danych Światowej Organizacji Zdrowia, na 1000 mieszkańców powinien przypadać jeden punkt sprzedaży. W Polsce przypada średnio od trzech do czterech. Kościół Katolicki podejmuje wiele działań w zakresie promowania trzeźwości. Głównym jest Narodowy Program Trzeźwości, który ma pomóc w podnoszeniu świadomości społecznej.

Tekst i ilustracje oraz linka do filmu za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/od-przyszlego-roku-podrozeja-alkohol-i-papierosy-moze-to-pozytywnie-wplynac-na-zdrowie-polakow

Radio Maryja

Według sondażu IBRIS tylko niespełna 2/3 wyborców popierających PiS na pewno zagłosuje w wyborach parlamentarnych. To samo badanie wskazuje na największe zaangażowanie zwolenników Lewicy. PiS chce zmobilizować wyborców i prezentuje nowy spot zachęcający do głosowania. Kampanii wyborczej regularnie towarzyszą nowe sondaże. Według IBRIS na największe – 42-proc. poparcie może liczyć Prawo i Sprawiedliwość. Drugiej w sondażu Koalicji Obywatelskiej przypada 23 proc. głosów.

Dobre sondaże zmniejszają zapał wyborców partii rządzącej – mówi socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski. – Elektorat Zjednoczonej Prawicy został uśpiony przekonaniem o sukcesie. Natomiast jeżeli nie pójdzie na wybory, bo wie, że wygramy, to może to zakończyć się ich porażką – wskazuje. Potwierdza to sondaż IBRIS. Wyborcy Prawa i Sprawiedliwości są jednymi z najmniej zmobilizowanych.

W 100 proc. do głosowania zmobilizowany jest elektorat Lewicy. W przypadku sympatyków Koalicji Obywatelskiej do urn wyborczych zamierza wybrać się 89 proc. jej zwolenników. Podobnie jest z Konfederacją. Tylko 64 proc. osób popierających PiS przekonanych jest o konieczności głosowania. Niżej jest tylko PSL – Kukiz’15 – 57 proc.

Trzeba to zmienić – akcentuje poseł PiS Zbigniew Gryglas. – Ta mobilizacja jest bardzo potrzebna, żeby dalej zmieniać Polskę musimy mieć zagwarantowaną zdecydowaną większość, najlepiej konstytucyjną – wskazuje parlamentarzysta.

O pójście do wyborów i zadbanie o przyszłość Polski apelował w Opolu prezes PiS Jarosław Kaczyński. – Żadne sondaże nie wygrały wyborów. Wybory wygrywa się przy urnach. Trzeba namawiać do aktywności, prosić o aktywność, każdy głos jest ważny – mówił. Do aktywności ma zachęcać nowy spot przygotowany przez Zjednoczona Prawicę.

Według ekspertów ogólna frekwencja w tych wyborach może wynieść 56 procent. W wiosennych wyborach do Parlamentu Europejskiego uczestniczyło 43 proc. uprawnionych do głosowania. W 2015 roku w wyborach parlamentarnych frekwencja wyniosła 51 procent.

Według senatora Platformy Obywatelskiej Tomasza Grodzkiego jego partia zyska jeszcze zwolenników. – Ci, którzy będą głosować na Koalicję Obywatelską, są w tej chwili trochę nie doszacowani – uważa. To właśnie Tomasz Grodzki ma być kandydatem KO na ministra zdrowia. Kandydatka Koalicji Obywatelskiej na premiera Małgorzata Kidawa-Błońska wzywa do debaty o zdrowiu. – Apeluję, aby to ministrowie zdrowia stanęli do debaty z moim ministrem i pełnomocnikiem ds. walki z rakiem. Polacy zasługują na to, żeby wysłuchać co PiS ma do zaproponowania w ochronie zdrowia – podkreśla Małgorzata Kidawa-Błońska.

Również Lewica próbuje zachęcić swój elektorat atakując rządzących. Lewica apeluje do opozycji o wspólny wniosek ws. postawienia przed Trybunałem Stanu m.in. byłej premier Beaty Szydło i ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. – Nie można puszczać płazem łamania konstytucji, łamania praworządności – akcentuje Anna Maria Żukowska, rzecznik SLD.

Jak podkreśla politolog dr Aleksander Kozicki w tej kampanii jeszcze wiele może się zmienić. – Jest zbyt wiele osób, które zabiega o to, aby stać na czele opozycji. Jest to pewna słabość, która z pewnością będzie dawała o sobie znać podczas najbliższych wyborów – wskazuje ekspert.

13 października Polacy wybiorą 460 posłów i 100 senatorów.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/sondaz-ibris-sympatycy-pis-slabo-zmobilizowani-przed-wyborami-ogromna-mobilizacja-zwolennikow-lewicy

Radio Maryja

Kolejny nauczyciel za krytykę ideologii LGBT może stracić pracę. Tym razem chodzi o Krystiana Frelichowskiego – nauczyciela w Szkole Podstawowej w Złejwsi Wielkiej koło Bydgoszczy. Wszystko za wpis na portalu społecznościowym krytykujący ideologię gender. W obronie nauczyciela stanął Instytut Ordo Iuris. Krystian Frelichowski – nauczyciel z wieloletnim doświadczeniem oraz Radny PiS – na jednym z portali społecznościowych skrytykował ideologię gender. Wkrótce do dyrekcji szkoły napłynęły skargi na pedagoga. Dyrekcja wydała specjalne oświadczenie. – Oświadczam, że pracownicy i dyrekcja Szkoły Podstawowej im. Kornela Makuszyńskiego w Złejwsi Wielkiej nie utożsamiają się z wypowiedzią radnego Krystiana Frelichowskiego na temat LGBT. W naszej szkole tolerujemy i szanujemy różnorodność postaw i poglądów, a różnice traktujemy jako źródło wzbogacania doświadczeń, rozwoju i szacunku dla drugiej osoby – napisano w oświadczeniu.

I choć wpis został już usunięty, nauczyciel – jak sam podkreśla – został poinformowany przez dyrekcję, że może nawet stracić pracę. – Poinformowano o możliwości rozwiązania umowy, jeżeli takie informacje będą się nadal pojawiały. Zarzucano mi nietolerancję. To jest dla mnie szczególnie przykre, bo z panem dyrektorem ja zajmuję się szeroko turystyką, pan dyrektor jeździł ze mną jako opiekun na kilkudniowe zawody turystyczne – zwraca uwagę Krystian Frelichowski.

Sprawą Krystiana Frelichowskiego zajął się instytut Ordo Iuris. Prawnicy wystosowali do dyrektora szkoły wezwanie przedprocesowe. Domagają się usunięcia oświadczenia i stosownego sprostowania. – Niestety do dzisiaj to wezwanie pozostało bez żadnej odpowiedzi ze strony przełożonych. Stąd też obecnie Instytut przygotowuje pozew sądowy, który zostanie skierowany w niedalekiej przyszłości. Po prostu będziemy walczyć przed sądem o to, aby dobre imię pana Frelichowskiego zostało mu po prostu przywrócone – zaznacza Konrad Dyda z Instytutu Ordo Iuris. Instytut Ordo Iuris – oprócz udzielenia pomocy prawnej w tej sprawie – przygotował przewodnik „ Prawo nauczycieli do postepowania w zgodzie z własnym sumieniem”. Broszura dostępna na stronie internetowej Ordo Iuris przypomina o podstawowych faktach prawnych w ramach funkcjonowania polskiego systemu oświaty publicznej. Przede wszystkim dementuje ona pojawiający się często w mediach mit dotyczący „świeckich szkół”.

– Taki przepis obowiązywał jak najbardziej w PRL, natomiast Trybunał Konstytucyjny uznał go za niezgodny z polskim porządkiem prawnym po 89 roku – przypomina mec. Rafał Dorosiński, ekspert Ordo Iuris. Odwoływanie się do tego typu hasła świadczy o kompletnej nieznajomości polskiego prawa. Natomiast w najważniejszych polskich aktach prawnych istnieją przepisy dotyczące dorobku chrześcijańskiego – dodaje mec. Rafał Dorosiński. – Już konstytucja wyraźnie wskazuje, że szkoła ma obowiązek stania na straży tego dziedzictwa narodowego, które jest tłumaczone już w preambule jako takie dziedzictwo, które obejmuje chrześcijański dorobek – wskazuje mec. Rafał Dorosiński.

O chrześcijańskim dorobku mówi także prawo oświatowe. – Akty prawne, przepisy stoją po stronie nauczycieli, którzy mają prawo walczyć o swoją wolność, o swoją godność, swoje sumienie – podkreśla socjolog Mirosław Boruta Krakowski.

Dobrze, że o tych przepisach się przypomina, bo nauczyciele chcą uczyć dzieci zgodnie z Polską tradycją i kulturą – mówi nauczyciel historii we wrocławskim liceum Robert Pieńkowski. – Dlatego też pojawiające się tu i ówdzie sygnały o tym, że ktoś czy komuś łamane jest sumienie, nakazując mu takie, a nie inne postawy względem dość marginesowych zachowań, trudno taką postawę zaakceptować – akcentuje Robert Pieńkowski. Warto przypomnieć, że nauczyciel w przypadku naruszania praw związanych z jego wolnością sumienia i religii, powinien w pierwszej kolejności zwrócić się do dyrektora szkoły, a w przypadku braku skutecznej reakcji – do kuratorium oświaty. Ostatecznością jest wystąpienie na drogę sądową.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/nauczyciel-straci-prace-za-krytyczny-wpis-nt-ideologii-lgbt

Radio Maryja

Do Prokuratury trafi jutro zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa finansowania zorganizowanego hejtu ze środków publicznych. Chodzi o profil na portalach społecznościowych „Sok z Buraka”. „Sok z Buraka” to strony profilowe na Facebooku i Twitterze. Istnieją w sieci od 5 lat. Są na nich memy i żarty z polityków – żarty niewybredne, często wulgarne i dotyczą głównie polityków Prawa i Sprawiedliwości. Treści uderzają też w Kościół Katolicki i osobę dyrektora Radia Maryja o. Tadeusza Rydzyka CSsR.

To największa fabryka fekaliów – podkreśla europoseł Patryk Jaki. – Największe fekalia, największy ściek, fabryka fejków w internecie finansowana z pieniędzy warszawiaków prosto do człowieka, który organizuje czy organizował to wszystko w ramach „Soku z Buraka” – zaznacza europoseł Patryk Jaki.

Kim jest twórca „Soku z Buraka”? To sprawny PR-owiec, który przez lata pracował w dużych koncernach marketingowych. Od lutego 2018 r. Mariusz Kozak-Zagozda ma być zatrudniony w PO, a od kwietnia tego roku również w warszawskim Ratuszu. Ma też współpracować z klubem parlamentarnym Platformy Obywatelskiej. Pytany o sprawę rzecznik warszawskiego Ratusza Kamil Dąbrowa potwierdza zatrudnienie Kozaka-Zagozdy w stołecznym ratuszu. – W biurze marketingu miasta od kwietnia na stanowisku pomocniczym, na umowę czasową – półroczną – jest zatrudniony taki człowiek, którego zadaniem jest prowadzenie profili miejskich, naszych stron internetowych na Facebooku, Twitterze – wyjaśnia Kamil Dąbrowa.

W sprawie twórcy strony internetowej „Sok z Buraka” interweniował m.in. poseł PiS Paweł Lisiecki, który złożył dziś wizytę w stołecznym dziale marketingu, a następnie dziale kadr i szkoleń. Jaki był efekt? – Z tego, co udało nam się ustalić, to pracownicy nie za bardzo kojarzą tę osobę i jako osobę, która by przychodziła do pracy – mówi poseł Paweł Lisiecki. Dodatkowo informacja o zatrudnieniu Kozaka-Zagozdy na stanowisku pomocniczym może oznaczać jeszcze jedno.

– Że nie był przeprowadzony konkurs na to stanowisko. Taka próba obejścia tego, aby został ogłoszony konkurs na stanowisko i zatrudnienie tej konkretnej osoby – podkreśla Paweł Lisiecki.

Tymczasem z ustaleń tygodnika „Sieci” wynika, że Mariusz Kozak-Zagozda przez ostatnie 5 miesięcy pracy w stołecznym Ratuszu otrzymał co najmniej 25 tys. zł. Dlatego też europoseł PiS Patryk Jaki złoży jutro zawiadomienie do Prokuratury. – W tej sprawie jutro skieruję zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa używania pieniędzy publicznych do zorganizowanego hejtu, fejków na nieprawdopodobną skalę – wskazuje Patryk Jaki.

Strona „Sokzburaka” to nie jedyna tego typu aktywność osób związanych z PO. Na profilu na Twitterze #Silnirazem także wylewa się hejt wobec polityków PiS i osób popierających tę formacje. Czy to strategia PO? Już w 2015 „Rzeczpospolita” ujawniła, że ówczesna premier Ewa Kopacz chce zatrudnić 50 hejerów. – Docelowo będzie ich około 100 – zdradza nam jeden z uczestników spotkania w Jachrance. Tak zwani hejterzy, to osoby, które zajmują się krytyką w sieci. W tym wypadku celem ataku mają być działania PiS i prezydenta-elekta Andrzeja Dudy. W działalność w internecie bardziej zaangażować mają się też sami posłowie – napisano wówczas w „Rzeczpospolitej”.

Pytana dzień później o tę sprawę ówczesna rzecznik rządu Małgorzata Kidawa-Błońska stwierdziła, że to jedynie żart. – To był żart i szkoda, że ktoś, kto opowiada o tym, co działo się na klubie, powiedział o pierwszej wypowiedzi pani premier, a nie posłuchał do końca – mówiła wówczas Małgorzata Kidawa-Błońska.

Dziś widać, że nie był to żart – podkreśla radny PiS Filip Frąckowiak. – Teraz widzimy, że te słowa sprzed 4 lat pani Ewy Kopacz o zatrudnieniu 50 hejterów to nie był żart i nie wycofywała się z tego na serio, to zostało wdrożone – zaznacza Filip Frąckowiak.

Poziom stron „Sok z Buraka”, jak i wielu innych stron internetowych, jest dramatyczny – podkreśla socjolog Mirosław Boruta Krakowski. – Tak obniżył się ten poziom debaty publicznej w Polsce, że trzeba zastanowić się – i to jest być może jakaś droga na przyszłość – nad rozwiązaniami prawnymi dotyczącymi tej sfery – mówi Mirosław Boruta Krakowski.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/hejt-za-publiczne-pieniadze

Radio Maryja

Prawo i Sprawiedliwość proponuje stworzenie samorządu dziennikarskiego, który dbałby o standardy etyczne i zawodowe w środowisku. Dziennikarze mają jednak wątpliwości, czy takie rozwiązanie się sprawdzi. Mocno krytykuje je opozycja. Propozycja uchwalenia ustawy regulującej status zawodu dziennikarza znalazła się w programie wyborczym Prawa i Sprawiedliwości zatytułowanym „Polski model państwa dobrobytu”.

– U podstaw tej propozycji leży konstatacja niespecjalnie zaskakująca, że dziennikarze są zawodem zaufania publicznego, mający duży wpływ na kształtowanie postaw – wyjaśnił wicerzecznik Prawa i Sprawiedliwości Radosław Fogiel. Partia proponuje utworzenie samorządu dziennikarskiego, który dbałby o standardy etyczne i zawodowe. Miałby też sam ustalać reguły oraz odpowiadać za kształcenie nowych dziennikarzy. – Na wzór samorządu prawnego, prawniczego, radcowskiego, adwokackiego – powiedział Radosław Fogiel.

To rozwiązanie może się nie sprawdzić. – Państwo polskie ma w tej chwili dość dużo problemów z istniejącymi korporacjami zawodowymi, więc tworzenie kolejnej korporacji to niewątpliwie generowanie problemów na przyszłość – stwierdził redaktor TV Trwam Dariusz Pogorzelski.

Według ogólnych założeń, nowy samorząd dziennikarski miałby być gwarantem wysokiej jakości wykonywania zawodu dziennikarza. – To nie jest kwestia środowiska politycznego, żeby rozstrzygało wewnętrzne problemy dziennikarzy – mówili przedstawiciele stacji komercyjnych.

Propozycje Prawa i Sprawiedliwości mocno krytykuje też opozycja. – Jeśli zawód dziennikarza będzie regulowany, tzn., że będą też regulowani dziennikarze, to oznacza, że dziennikarze nie będą oceniani przez pryzmat swojej pracy, lecz przez pryzmat tego, czy komuś się podoba ta praca – oznajmił Cezary Tomczyk z PO.

Prawo i Sprawiedliwość będzie dążyło do upolitycznienia samorządu dziennikarskiego. – Jeśli będzie to polityczny samorząd dziennikarski, to mamy prostą drogę do upolitycznienia pełnego mediów – mówił Marek Sawicki z PSL.

Socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski wskazał, że w pierwszej kolejności powinno dojść do repolonizacji mediów. – Sprawa mediów jest sprawą wielowątkową, dyskusyjną. Jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach. My mówimy, żeby media były polskie, były narodowe, by reprezentowały polski, narodowy punkt widzenia – powiedział socjolog.

Stworzenie samorządu dziennikarskiego miałoby – zdaniem PiS – zastąpić artykuł 212. Kodeksu karnego, który przewiduje nawet rok więzienia za pomówienie dokonane za pomocą środków masowego przekazu. Ten zapis często jest wykorzystywany przeciwko dziennikarzom, aby zamknąć im usta – przypomniał redaktor Andrzej Ficek. – Na pewno oczekiwałbym zniesienia tego sławetnego art. 212, który pozwala wsadzać dziennikarzy za pisanie prawdy, wsadzać do więzienia – mówił dziennikarz.

Żadne zmiany nie zostaną wprowadzone bez konsultacji z całym środowiskiem dziennikarskim – zapewnił wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego Paweł Lewandowski. – Dostęp do zawodu dziennikarza będzie zawsze otwarty. Żadne regulacje dotyczące zawodu nie będą tworzone bez dialogu z całym środowiskiem. @pisorgpl konsekwentnie wspiera wolność słowa. Największa liberalizacja prawa prasowego nastąpiła w ciągu ostatnich czterech lat – napisał wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego.

Politycy PiS przekonywali też, że samorząd dziennikarski miałby wspierać środowisko w realizowaniu jego podstawowej misji czyli kontroli władzy i umacnianiu demokracji. W tym zadaniu dziennikarzy już wpierają istniejące stowarzyszenia dziennikarskie.

Tekst i ilustracje za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/prawo-i-sprawiedliwosc-planuje-stworzenie-samorzadu-dziennikarskiego

Radio Maryja

W wyborach parlamentarnych Kukiz’15 wystartuje z list Polskiego Stronnictwa Ludowego. Dziś przedstawiciele ugrupowań podpisali porozumienie. Wspólny start ma być początkiem nowego, wspólnego klubu. To abstrakcyjny sojusz – mówią eksperci. Rozmowy na temat wspólnego startu w jesiennych wyborach parlamentarnych Paweł Kukiz prowadził m.in. z Prawem i Sprawiedliwością, Konfederacją i Bezpartyjnymi Samorządowcami. Ostatecznie kandydaci Kukiz’15 pojawią się na listach PSL-u. – Podpisaliśmy w ramach Koalicji Polskiej pomiędzy PSL i Kukiz’15 porozumienie programowe – mówił lider Kukiz’15 Paweł Kukiz.

PSL przystało na jego postulaty. Porozumienie obejmuje trzy pakiety: obywatelski, gospodarczy i antykorupcyjny. – Nadamy wszystkim obywatelom RP możliwość indywidualnego startu do Sejmu dzięki zmianie ordynacji wyborczej na mieszaną tak, by przynajmniej połowa Sejmu była wybierana w jednomandatowych okręgach wyborczych – zaznaczył Paweł Kukiz. Ponadto przyjęte postulaty to możliwość odwołania posła w trakcie kadencji, emerytura bez podatku oraz wybór Rzecznika Praw Obywatelskich, Prokuratora Generalnego i Krajowej Rady Sądownictwa w wyborach powszechnych. Oba ugrupowania są sobie bliskie – przekonywał prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. – Łączy nas wspólnota programowa, wspólnota wartości, wspólnota ideałów i chęci walki o nie. To nie jest łatwa droga – podkreślił Władysław Kosiniak-Kamysz.

Jak zauważył europoseł PiS Ryszard Czarnecki Paweł Kukiz zaprzeczył własnym ideałom. – Mówił: walczę z systemem walczę z establishmentem, te stare skorumpowane partie precz, a PSL był w pięciu rządach, dwukrotnie z PO, dwukrotnie z SLD, jeszcze był w rządzie Mazowieckiego – przypomniał Ryszard Czarnecki.

Możliwość takiego porozumienia budzi kontrowersje w samym klubie. Z Kukiz’15 odeszło już kilku posłów. W poniedziałek wiceszef klubu Kukiz’15 Jerzy Kozłowski zapowiedział, że opuści klub jeśli dojdzie do sojuszu z PSL, i słowa dotrzymał. – Uprzejmie informuję, że dziś złożyłem rezygnację z funkcji prezesa 36 Oddziału Stowarzyszenia Kukiz’15 oraz z członkostwa w tym Stowarzyszeniu. Dziękuję wszystkim za współpracę – napisał w mediach społecznościowych Jerzy Kozłowski.

PSL chce, aby po wyborach powstał wspólny klub. Takiej możliwości nie wyklucza Kukiz’15 – przekonywał Paweł Bejda z Polskiego Stronnictwa Ludowego. – Czym większy klub, tym większe parytety są związane w Sejmie, czyli tym większa możliwość pracy w komisjach, tym większy jest czas na zabieranie głosu z trybuny sejmowej. Dlaczego nie miałby być w przyszłości w Sejmie klub Polskie Stronnictwo Ludowe – Kukiz15? – mówił Paweł Bejda. Posłowie Kukiz’15 podkreślają, że jest jeszcze za wcześnie na jakieś deklaracje.

Politolog Marcin Drewa nie widzi szans na długie funkcjonowanie porozumienia. – Im bardzo ciężko będzie po pierwsze – i to już obserwujemy – zrobić wspólne listy do Sejmu, a później (jeżeli wejdą) to będzie praktycznie początek końca wspólnej formacji, rozpoczną się kłótnie – ocenił Marcin Drewa.

Jak zauważył socjolog dr Mirosław Boruta, z drugiej strony to porozumienie może przynieść pewne korzyści. – Dla obu tych ugrupowań jest to duża szansa. Dla PSL-u, bo bardziej bezpieczny jest wtedy do osiągnięcia 5-cio procentowy próg, a dla Kukiz’15 jest to walka o parlamentarne przetrwanie – tłumaczył dr Mirosław Boruta.

Nowe porozumienie przedstawi swoich kandydatów 17 sierpnia. W ciągu kilku dni pełne listy wyborcze zaprezentuje Zjednoczona Prawica. W połowie sierpnia poznamy kandydatów Koalicji Obywatelskiej.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/polska-informacje/kukiz15-podjelo-decyzje-o-starcie-w-wyborach-do-sejmu-z-list-psl

Mirosław Boruta

Sojusz Polskiego Stronnictwa Ludowego i Stowarzyszenia Kukiz’15 to bardzo skomplikowany mariaż. Z jednej strony partii z ogromnymi tradycjami, chlubnymi, ale i niechlubnymi - szczególnie w najnowszym okresie - a z drugiej strony z nowym ruchem społecznym, stowarzyszeniem nie godzącym się z przyjętą powszechnie wizją państwa, państwa partii politycznych.

PSL jest tutaj mocniejszą formacją, choć wciąż niepewną swoich pięciu procent, Kukiz ’15 szczególnie po ostatnich odejściach posłów, a więc i elektoratu, jest już z pewnością pod kreską, choć i on - przy pomocy PSL-u może wprowadzić swoich przedstawicieli do nowo wybranego parlamentu. Myślę, że dla obu partnerów jest to oferta korzystna. Generalizując, z jednej strony mamy elektorat wiejski, z drugiej wielkomiejski, a one mogą się uzupełniać i dać obu ugrupowaniom miejsca sejmowe.

Ale co dalej? Czy "Koalicja Polska" jest formacją która będzie pomagała dobrej zmianie? W jakiejś mierze jest na to szansa. Z pewnością nie są to ugrupowania lewicujące - mam bowiem nadzieję, że przygoda koalicyjna PSL-u w wyborach do Parlamentu Europejskiego skutecznie wyleczyła ludowców z antykościelnych sojuszy. Obie strony stoją przy fundamentalnych wartościach: polskości, wierze, rodzinie, czy patriotyzmie (il. za: www.radiomaryja.pl/informacje/polska).

Jeśli założymy, iż żelazne elektoraty tych środowisk nie zagłosują na Zjednoczoną Prawicę (PiS, Porozumienie, Solidarną Polskę) to może warto dać im szansę na udział w części władzy (i większości konstytucyjnej), oczywiście dla dobra Polski i Polaków.

Mirosław Boruta

18 lipca 2019 roku przewodniczący Platformie Obywatelskiej Grzegorz Schetyna ogłosił swoją klęskę a przy tym całkowity brak zdolności koalicyjnej. Jeżeli nie ma się programu, a Platforma poza byciem anty-PiS-em, takiego programu nie ma, to pójście w koalicji oznacza oddanie miejsca koalicjantom. Tak przecież stało się w przypadku wyborów do parlamentu europejskiego, gdzie zyskały SLD i PSL, a mocno straciła Platforma Obywatelska. Dlaczego? Bo SLD w swej lewicowości lub PSL w deklarowanym przywiązaniu do tradycyjnych wartości (centrum) są dużo bardziej wiarygodne dla elektoratu.

Jak powiedział Grzegorz Schetyna „formuła partyjna jest zakończona”, a przy tym „nie ma alternatywy dla największej partii opozycyjnej w budowaniu bloku, który ma pokonać PiS”.

Pozorna oferta dla obywateli to słaba, marketingowa sztuczka, skoro wiadomo, że obywatele ci muszą przejść wcześniej weryfikację politycznego zaangażowania ("20 proc. miejsc na listach przeznaczymy dla ludzi opozycji obywatelskiej i organizacji pozarządowych", może lepiej powiedzieć antyrządowych), przy czy kryterium decydującym będzie: jak bardzo nienawidzi Pan/Pani Zjednoczonej Prawicy.

I pewnie to mają oznaczać słowa, że „najważniejsze jest dla nas wydobyć energię z obywateli”. To już na dzisiaj nie wystarczy. Przewodniczący Grzegorz Schetyna dobiega swoich dni na pozycji lidera największej partii opozycyjnej, słabnącej z dnia na dzień i z wyborów na wybory. No, ale żałować nie mamy ani kogo, ani czego.

Zrzuty ekranowe za: http://www.radiomaryja.pl/multimedia/informacje-dnia-18-07-2019-20-00

Mirosław Boruta

Vincent Lambert jest kolejnym męczennikiem na drodze człowieka do pełnej cywilizacji, do cywilizacji życia.

My chrześcijanie wiemy doskonale, że nasza cywilizacja jest inkluzywna. Jest w niej miejsce dla każdego, dla zagubionej owcy, dla syna marnotrawnego, czy Łazarza, choć nie żył już od czterech dni.

Podobnie widzi to Powszechna Deklaracja Praw Człowieka, która w artykule trzecim gwarantuje każdemu prawo do życia, wolności i bezpieczeństwa swej osoby. I tutaj także nie znajdziemy warunków, obostrzeń, zastrzeżenia tak, ale…

Ideologie lewicowe zasadzają się zawsze na przeciwieństwie, jaką jest ekskluzywność. Możesz żyć, jeżeli nie jesteś wrogiem ludu, kapitalistą, burżujem, Polakiem lub Żydem w hitlerowskich Niemczech, Polakiem na Kresach Wschodnich Rzeczpospolitej Polskiej po 1939 roku, Polakiem na Wołyniu, jeżeli nie jesteś Tutsi, lub jazydem…

Fragment tekstu i zrzut ekranowy za: http://www.radiomaryja.pl/informacje/polska-informacje/vincent-lambert-nie-zyje

Radio Maryja

Blisko 5 mln złotych może przeznaczyć Warszawski Ratusz na projekt dobrowolnych warsztatów dotyczących tzw. edukacji seksualnej dla dzieci, młodzieży i dorosłych. Projekt ten w części założeń pokrywa się z założeniami deklaracji lesbijek, gejów, biseksualistów i transseksualistów.

„Edukacja Seksualna – dobrowolne warsztaty dla dzieci, młodzieży i dorosłych” – taki projekt znalazł się wśród zgłoszeń do budżetu obywatelskiego Warszawy.

Projekt przewiduje m.in. przeprowadzenie warsztatów, działań teatralnych, artystycznych i animacyjnych, które posłużą jako narzędzie edukacji seksualnej różnych grup wiekowych.

– Uważam, że może to być próba wprowadzenia karty LGBT innymi sposobami niż bezpośrednim działaniem Ratusza – podkreśla radny Warszawy Jacek Ozdoba z PiS.

Co przemawia za prowadzeniem karty LGBT tylnymi drzwiami? Chociażby zapis w projekcie budżetu dotyczący tzw. latarnika.

– Wprowadzenie w każdej dzielnicy dyżurów (minimum 200h/rok) latającego „latarnika” – terapeuty/psychologa, do którego młodzież będzie mogła się zgłosić ze swoimi problemami dotyczącymi sfery intymnej – napisano w projekcie.

„Latarnik” pojawia się również w tzw. karcie lesbijek, gejów, biseksualistów i transseksualistów, którą prezydent Warszawy podpisał pod koniec lutego. Po oprotestowaniu przez rodziców i środowisk eksperckich zapisów dotyczących seksedukacji w szkołach, karta ta w obecnej formie może nie być realizowana. Dlatego też dąży się do wprowadzenia dobrowolnej edukacji seksualnej.

Projekt budzi jednak wiele pytań – zaznacza dr Tymoteusz Zych z Instytutu Ordo Iuris.

– Po pierwsze pytanie, czy władze Warszawy zachowają wszystkie wymogi formalne, które wiążą się z wprowadzeniem zajęć zewnętrznych. Nie zostały ujawnione do tej pory, w jakiej formie prawnej te zajęcia dobrowolne czy dodatkowe będą się odbywały – wskazuje dr Tymoteusz Zych.

Warszawski Ratusz na projekt dobrowolnych warsztatów dotyczących edukacji seksualnej może przeznaczyć blisko 5 mln zł z kieszeni podatnika.

– Pytanie, na ile te środki z Ratusza będą realnie wspierać te środowiska i je budować, a na ile „rozwiązywać” problemy, którymi mają się zajmować. To jest to pytanie, bo zasadniczo transparentność przekazywania środków Ratusza i wszystkich konkursów, które są dostępne dla organizacji pozarządowych, powinna być transparentna – zaznacza dr Wojciech Wciseł z KUL.

Jednak to warszawiacy zdecydują, czy będą chcieli realizacji tego projektu. Jeżeli zagłosują za tym projektem, środowisko LGBT otrzyma potężne finansowe wsparcie i możliwość rozpowszechniania wśród dzieci, ale i wśród dorosłych, swojej ideologii. Obaw przed tego typu pomysłami nie kryje wielu rodziców.

– To może ostatecznie się przełożyć na to, że nasze dzieci się nie będą wiedziały, zagubią się w tym wszystkim, co jest dobre, co jest naturalne, a co nie – mówi Piotr Krajewski, tata czwórki dzieci.

W Warszawie jest dużo więcej ważnych spraw, które należałoby załatwić, a nie promowanie skrajnie lewicowych ideologii – podkreśla poseł PiS Bartosz Kownacki.

– Proszę, żeby pan Trzaskowski zajął się budową metra, żeby zajął się parkingów podziemnych, żeby komunikacja miejska działała lepiej aniżeli działa dzisiaj. To są działania dla Ratusza i na tym powinien się samorząd pochylać, a nie prowadzić taką wojnę ideologiczną – wskazuje poseł Bartosz Kownacki.

Dlatego też tego typu projektom, natarczywej ideologizacji, należy się sprzeciwiać – mówi socjolog dr Mirosław Boruta.

– Cały ten system jest jakby systemem kroków mocno do przodu przemyślanych. Na to naszej zgody być nie może. Trzeba by zabrzmiało wyraźne, polityczne, obywatelskie, rodzicielskie „non possumus” – akcentuje dr Mirosław Boruta.

Tymczasem coraz więcej samorządów przyjmuje uchwały sprzeciwiające się LGBT. Tak jest m.in. w Małopolsce, na Lubelszczyźnie, w woj. świętokrzyskim i podkarpackim.

Tekst i zrzuty ekranowe za: http://www.radiomaryja.pl/informacje/warszawski-ratusz-moze-przeznaczyc-ok-5-mln-zlotych-na-deprawacje

Radio Maryja

Były szef Kancelarii Premiera Donalda Tuska został skazany w czwartek na 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 2 lata. Proces w sprawie organizacji lotu do Smoleńska ciągnął się ponad trzy lata.

– Będąc funkcjonariuszem publicznym, szefem Kancelarii Premiera, nie dopełnił ciążącym na nim obowiązków – podkreślił Hubert Gąsior, sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie. Sąd skazał byłego szefa Kancelarii Premiera Donalda Tuska na 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 2 lata.

Kary bezwzględnego więzienia domagał się mec. Stefan Hambura, pełnomocnik bliskich kilkunastu ofiar katastrofy. Bo to oni byli w tym procesie oskarżycielami. – Nawet jeżeli ginie 96 osób z prezydentem RP na czele, jest to tylko 10 miesięcy, a drugi raz 6 miesięcy – wskazywał mec. Stefan Hambura.

6 miesięcy w zawieszeniu na rok to wyrok dla urzędnika Kancelarii Premiera – Moniki B. Także ona w ocenie sądu nie dopełniła swoich obowiązków. Troje pozostałych oskarżonych uniewinniono.

– Wszyscy oskarżeni nie znali, albo postępowali wbrew, zapisom instrukcji HEAD, jak i innych obowiązujących wcześniej przepisów. Mimo to jakimś cudem trójka okazała się niewinna. Śmieszne i haniebne – podkreślał Piotr Walentynowicz, wnuk legendy „Solidarności” Anny Walentynowicz. Instrukcja HEAD to dokument, który określa zasady organizacji i bezpieczeństwa lotów najważniejszych osób w państwie.

Tomasz Arabski zlekceważył bezpieczeństwo prezydenta i polskiej elity – akcentował były minister obrony Antoni Macierewicz. – Nie tylko nie dopełnił instrukcji HEAD, mówiącej o tym, co należy zrobić, aby zabezpieczyć lot osób na wysokich stanowiskach, ale on się z tego wyśmiewał. Mówił: „Nigdy w życiu tego nie czytałem” – wskazywał.

Wszystkim, którzy znaleźli się na ławie oskarżonych, za niedopełnienie obowiązków groziły trzy lata więzienia. – Tak naprawdę nie zbliżyliśmy się nawet do połowy przewidzianej polskim prawem kary – mówił Piotr Walentynowicz.

– To jest wyrok jedynie symboliczny. On nie oddaje skali dramatu, za który jest odpowiedzialny pan Arabski – dodawał Antoni Macierewicz.

Sąd wskazał, że Tomasz Arabski powinien był odmówić realizacji lotu do Smoleńska. Uznał, że cała sytuacja podważa zaufanie obywatela do państwa.

– Bo co może sobie obywatel pomyśleć o państwie, które w sposób prawidłowy nie potrafi zorganizować lotu dla prezydenta i raptem trzech innych, najważniejszych osób w państwie – podkreślił Hubert Gąsior. Ale – mówiąc o nieudolności państwa – sędzia wskazał też na wojsko i Kancelarię Prezydenta.

– Sąd wyraźnie dążył do tego, żeby tę odpowiedzialność rozwodnić. I to jest taka dziwna, niezrozumiała dla mnie argumentacja, bo powiedział, że ponieważ byli inni, którzy wiedzieli, którzy też się przyczynili, w związku z tym my nie możemy tych za mocno ukarać – wskazywał red. Piotr Falkowski, publicysta „Naszego Dziennika” i wskazuje, że lista zaniedbań powinna objąć także m.in. resort spraw zagranicznych i byłego ministra Radosława Sikorskiego.

Do dziś w Polsce nie zostali wskazani główni winni całego dramatu – mówił socjolog dr Mirosław Boruta.

– Oprócz tego dzisiejszego wyroku powinniśmy jeszcze doczekać się wielu rozpraw i ważnych decyzji, które spowodują, że nigdy do takiego wydarzenia już w dziejach Polski nie dojdzie – podkreśla.

Dlatego czwartkowy wyrok wcale nie kończy batalii o prawdę o Smoleńsku.

Tekst i zrzuty ekranowe za: http://www.radiomaryja.pl/informacje/sad-uznal-tomasza-arabskiego-za-winnego-niedopelnienia-obowiazkow-przy-organizacji-lotu-do-smolenska-w-2010-roku