Przeskocz do treści

Radio Maryja

Zakończyła się budowa muru na granicy polsko-białoruskiej. Teraz zapora zostanie wyposażona w systemy elektroniczne. Od piątku na terenach przygranicznych przestanie obowiązywać stan wyjątkowy.

Rok temu reżim Alaksandra Łukaszenki wywołał kryzys na granicy z Litwą, Łotwą i Polską. Na Białoruś ściągał migrantów z Bilskiego Wschodu i Afryki, a następnie próbował wypchnąć ich do Unii Europejskiej. Był to test przed zbrojną napaścią na Ukrainę. – Atak polegał na tym, że Łukaszenka i jego mocodawca, czyli Putin, postanowili przetestować wschodnią granicę Unii Europejskiej – powiedział premier Mateusz Morawiecki. Straż Graniczna, wojsko i policja skutecznie obroniły granicę i nie dopuściły do zdestabilizowania sytuacji w Polsce. – W czasie trwania kryzysu ani na moment nie utraciliśmy kontroli nad suwerennością naszej granicy – zapewnił minister spraw wewnętrznych i administracji, Mariusz Kamiński.

Pracę polskich służb od początku sabotowały środowiska liberalno-lewicowe. Funkcjonariusze oraz żołnierze byli obrażani i atakowani. W zamkniętej strefie pojawiali się posłowie opozycji. Próbowali nawet przekraczać granicę, stwarzając poważne zagrożenie. Rząd zdecydował, że na granicy z Białorusią powstanie mur. Jego budowa została zakończona. Zapora liczy 187 kilometrów. Ma 5,5 metra wysokości. W najbliższych miesiącach zostanie wyposażona w dodatkowe systemy elektroniczne. Wraz z oddaniem inwestycji kończy się stan wyjątkowy przy granicy. – Wybudowanie zapory sprawiło, że czujemy się bezpieczniej – powiedział wójt gminy Kuźnica, Paweł Mikłasz. Budowa muru oraz wyposażenie go sprzęt elektroniczny będzie kosztowała łącznie ponad 1,5 miliarda złotych. – Otrzymujemy narzędzie, które pozwoli nam strzec granicy naszej Ojczyzny i granicy zewnętrznej UE – zaznaczył gen. Tomasz Praga, Komendant Główny Straży Granicznej.

Jest to kluczowe w obliczu narastającej presji migracyjnej. Kryzys żywnościowy wywołany przez Rosję może ją pogłębić. W ostatnich dniach migranci z Afryki próbowali przedostać się do Melilli, hiszpańskiej enklawy sąsiadującej z Marokiem. Kilkadziesiąt osób zginęło. – Zapora jest niezbędna, aby móc chronić bezpiecznie polską granicę – wskazał premier Mateusz Morawiecki.

Przeciwko budowie od początku była opozycja. Europoseł z Platformy Obywatelskiej, Janina Ochojska, domagała się od Brukseli zablokowania inwestycji. – Granicy nie trzeba bronić, bo nikt nie chce nam nic zabrać – mówiła poseł Janina Ochojska. – Nie zgadzamy się na budowę tego absurdalnego muru – zaznaczył senator Marcin Bosacki z PO w trakcie procedowania ustawy dotyczącej budowy muru na granicy. Teraz polityk mówi zupełnie coś innego. – Byliśmy nie tyle sceptycznie wobec muru, ale co do sposobu, w jaki postępował rząd w tej sprawie – przekonywał senator Marcin Bosacki. Przewodniczący PO, Donald Tusk, nie wierzył, że mur w ogóle powstanie. – Mówię o tym wprost – oni nie chcą zbudować żadnego muru – podkreślał Donald Tusk. Senator Adam Szejnfeld z PO nie pamięta tych słów. – Pierwsze słyszę, że uważaliśmy, że tego nie uda się zrealizować – wskazał senator Adam Szejnfeld. Postawa opozycji ws. ochrony granicy będzie dla niej poważnym obciążeniem. – Rząd zrobił to co, do niego należało, a opozycja zachowała się jak zawsze, czyli beznadziejnie – powiedział dr Mirosław Boruta Krakowski, socjolog. Mur na granicy nie zamyka jednak drogi do wolności dla prześladowanych przez reżim Łukaszenki Białorusinów. Nadal będą mogli liczyć na niezbędną pomoc w Polsce, tak jak było to do tej pory.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/na-granicy-polsko-bialoruskiej-zakonczyla-sie-budowa-muru

Radio Maryja

Liberalno-lewicowa opozycja straszy Polki tzw. rejestrem ciąż. To wyłącznie przeniesienie danych z papieru na wersję elektroniczną - odpowiedział Minister Zdrowia i przypomniał, że zmiana jest realizacją zaleceń Komisji Europejskiej.

Minister zdrowia zdecydował, że dane pacjentów w Systemie Informacji Medycznej zostaną rozszerzone, m.in. o kwestię ciąży. Ma to ułatwić prace służbom medycznym i poprawić bezpieczeństwo kobiet - tłumaczył na przykładzie rzecznik Ministerstwa Zdrowia, Wojciech Andrusiewicz. - Kobieta ulega wypadkowi na drodze. Konieczne jest podjęcie szybkiego ratowania życia. Od tego, czy kobieta jest w ciąży, zależy proces leczenia, który zostanie wdrożony. Chodzi o to, aby nie zaszkodzić kobiecie, która jest w ciąży oraz jeszcze nienarodzonemu dziecku - zaznaczył rzecznik resortu.

Od kilku dni środowiska liberalno-lewicowe wykorzystują niewielką zmianę do manipulowania opinią publiczną. Przekonują, że celem rejestru jest kontrola wszystkich kobiet w ciąży i ściąganie tych, które zdecydują się na dokonanie tzw. aborcji. - Rejestr ciąż nie byłby niczym złym, gdyśmy żyli w normalnym kraju, w którym przestrzegane są prawa kobiet, w którym kobiety nie są traktowane jak żywe inkubatory - stwierdziła Anita Kucharska-Dziedzic, poseł Lewicy. W straszenie Polek włączył się też przewodniczący Platformy Obywatelskiej, Donald Tusk. - On będzie potrzebny panu prokuratorowi, żeby skontrolować kobietę w ciąży, a nie by jej pomóc. Wiecie co? Właściwie się nie dziwię, że w takiej rzeczywistości może się odechcieć komuś macierzyństwa - powiedział lider PO podczas spotkania z wyborcami. Niewykluczone, że liberalno-lewicowej opozycja próbuje rozbudzić w Polsce proaborcyjne nastroje i doprowadzić do kolejnych tzw. czarnych marszy. Kłamstwa dotyczące Polski powtarza niemiecka poseł do Parlamentu Europejskiego, Katarina Barley. "W Polsce kobiety umierają, ponieważ lekarze zostawiają martwe płody w ich łonach w obawie przed oskarżeniem z powodu poronienia. Teraz dane o ciążach mają być gromadzone intensywniej. Grozi to ściganiem karnym na przykład po poronieniu" - mówiła europoseł.

Krytykowane rozporządzenie szefa resortu zdrowia jest realizacją zaleceń Unii Europejskiej, które powstawały już w 2013 roku. Mógł je wtedy zablokować ówczesny minister zdrowia, Bartosz Artukowicz z rządu PO-PSL. - Na zalecenie Komisji Europejskiej, które od przyszłego roku przestanie być zaleceniem, a stanie się obowiązkiem, wprowadzamy ewidencję pacjenta - kartę pacjenta tak naprawdę, czyli nie listujemy pacjentów w jakiejś odrębnej kategorii, chociażby pod kątem ciąż, ale przenosimy dane, które są dzisiaj w papierze (...) do systemu elektronicznego -wyjaśnił Wojciech Andrusiewicz. Donald Tusk złożył we wtorek polityczną obietnicę zalegalizowania zabijania nienarodzonych dzieci nawet do 12. tygodnia ciąży. - Mamy projekt dotyczący legalnej aborcji do 12. tygodnia, która ma być decyzją kobiety w porozumieniu z lekarzem, a nie decyzją księdza, prokuratora i działacza PiS-u. Na 100 procent to zagwarantujemy- zapewniał szef Platformy Obywatelskiej.

Jak wskazał Jan Bienias z Fundacji Pro - Prawo do Życia, to kolejna próba legalizacji tzw. aborcji przez opozycję. - Wydaje się, że można prowadzić dyskusję: czy można kogoś zabić, czy można kogoś nie zabić. Tak jakby aborcja nie była zabijaniem, a jest zabijaniem, zabiciem człowieka-podkreślił.

Realizacja postulatów Donalda Tuska napotka problem prawny. Poseł Bartłomiej Wróblewski z Prawa i Sprawiedliwości wskazał jednoznacznie, że w Polsce nie można zabijać dzieci. - Wiemy to od wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 1997 r., więc nie ma możliwości przyjmowania niekonstytucyjnych przepisów. Jeśli ktoś chciałby zalegalizować aborcję, musiałby zmienić konstytucję. Do tego jednak większości w przyszłym parlamencie na pewno nie będzie - zaznaczył polityk.

Platforma zadeklarowała, że po wygranych wyborach zalegalizuje również związki jednopłciowe. Dr Mirosław Boruta Krakowski, socjolog, zaznaczył, że Donald Tusk otwiera się na nowych wyborców. - Jego wypowiedzi nie mają niż nic wspólnego z tzw. chadecją. To rozpaczliwe poszukiwanie wśród elektoratu lewicowego i lewackiego - wskazał ekspert. Stąd wynika niechęć opozycji do pomysłu Donalda Tuska o starcie ze wspólnej listy. Jedynie Lewica nie wyklucza współpracy z Platformą.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/lewica-straszy-kobiety-modernizacja-systemu-ewidencji-pacjenta-czyli-tzw-rejestrem-ciaz-wtoruje-jej-donald-tusk

Radio Maryja

Sejm debatował nad wnioskiem o wotum nieufności dla Ministra Sprawiedliwości. Zbigniewa Ziobro broni cała Zjednoczona Prawica z premierem Mateuszem Morawieckim na czele. Wnioskiem na początku zajęła się Komisja Sprawiedliwości. Odwołania ministra Zbigniewa Ziobro domagają się posłowie Koalicji Obywatelskiej, Lewicy, PSL-u oraz Polski 2050 (...)

Opozycja zarzuca Ministrowi, że blokuje miliardy euro z Krajowego Planu Odbudowy dla Polski. Zbigniew Ziobro przypomniał, że to przedstawiciele opozycji domagali się zamrożenia unijnych środków dla Polski: "Wy konsekwentnie domagaliście się tego, aby te pieniądze były Polsce blokowane, a dziś macie tupet, czelność w świetle kamer mówić, że to my odpowiadamy za blokowanie tychże pieniędzy. To tylko was na taki tupet stać".

Politycy "Solidarnej Polski" bronili Zbigniewa Ziobro. Minister Marcin Warchoł przypomniał, że to zmiany przygotowane w resorcie pozwoliły na skuteczną walkę z mafią vatowską: "W momencie w którym przepisy wprowadzające 25 lat za vat, które tak krytykowaliście wchodzą w życie, w 2017 roku, w marcu 85% większa skuteczność ściągalności vatu, dlatego są pieniądze na te programy społeczne".

Resort sprawiedliwości przygotował też przepisy zwiększające ochronę polskich dzieci w wielu wymiarach podkreśla minister Michał Wójcik: "To była hańba tamtych czasów, kiedy rządzili przedstawiciele Platformy Obywatelskiej, Polskiego Stronnictwa Ludowego, dzieci były odbierane za biedę, my zaczęliśmy od tej ustawy. Jestem dumny z tego, że w tym rządzie jesteśmy i dumny z tego, że jest taki a nie inny Minister Sprawiedliwości".

Rozwój pracy dla więźniów, zwiększenie skuteczności ścigania alimentów, rozbudowanie pomocy dla ofiar przestępstw oraz pozytywne zmiany w polskich sądach, to kolejne argumenty przywoływane w obronie Zbigniewa Ziobro. Resort sprawiedliwości rozpoczął też skuteczną walkę z reprywatyzacją w Warszawie, wskazał minister Sebastian Kaleta: "Powołano Komisję Weryfikacyjną, która działa w ramach Ministerstwa Sprawiedliwości, przecięliśmy tego raka, który toczył Warszawę".

Ostatecznie sejmowa Komisja Sprawiedliwości odrzuciła wniosek o odwołanie Ministra Sprawiedliwości a dyskusja przeniosła się na salę plenarną, gdzie opozycja powtórzyła swoje zarzuty. "Niczym nowym nie byliście w stanie zaskoczyć, poza manipulacją, kłamstwem i inwektywami. Nie tylko jesteście opozycją totalną, ale - przede wszystkim -fatalną", powiedział z trybuny sejmowej minister Zbigniew Ziobro.

W obronę Ministra Sprawiedliwości wziął premier Mateusz Morawiecki: "Za nim stoi i prawo i sprawiedliwość, także wola Polaków, aby z niesprawiedliwością walczyć". Pomimo różnic wewnątrz Zjednoczonej Prawicy politycy Prawa i Sprawiedliwości od dawna zapewniali, że będą bronili ministra Zbigniewa Ziobro.

Przyjęcie prezydenckiego projektu nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym jest warunkiem uruchomienia środków z Krajowego Planu Odbudowy dla Polski. Mówi socjolog, doktor Mirosław Boruta Krakowski: "Z całą pewnością, jeśli to się powiedzie i te pieniądze zaczną do Polski napływać, to będzie szukanie następnych powodów, dla których trzeba by w ten sposób zaszkodzić Polsce, by to się odbiło na rządzie"... Decyzja Komisji Europejskiej ma być zatwierdzona 1 czerwca przez unijnych komisarzy. Następnego dnia do Polski ma przylecieć szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen.

Fragmenty tekstu i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/multimedia/informacje-dnia-26-05-2022-20-00

Radio Maryja

Donald Tusk zapowiada złożenie wniosku o wotum nieufności wobec Ministra Sprawiedliwości. Lider PO przekonuje, że to minister Zbigniew Ziobro jest odpowiedzialny za wstrzymanie unijnych środków dla Polski. Tymczasem to Unia Europejska blokuje należne Polsce pieniądze przy aktywnym wsparciu polskiej opozycji.

Poznań - obchody uroczystości uchwalenia Konstytucji Trzeciego Maja. W wydarzeniu uczestniczył lider Platformy Obywatelskiej Donald Tusk. To była dla niego kolejna okazja, by uderzyć w Polski rząd. Ponownie przekonywał, że Zjednoczona Prawica łamie konstytucję: "czasami omijana, czasami obchodzona, czasami gwałcona". Podobnie zachował się dwa dni wcześniej, w trakcie uroczystości z okazji 18. rocznicy obecności Polski w Unii Europejskiej. Donald Tusk przekonywał garstkę zebranych osób, że Prawo i Sprawiedliwość dąży do Polexitu.

Jak zaznacza socjolog, Mirosław Boruta Krakowski, szef Platformy Obywatelskiej przy każdej okazji próbuje dyskredytować Polskę, brakuje za to przekazu programowego: "Donald Tusk wykorzystuje wszelkie uroczystości i wszelkie możliwości, by coś promować, natomiast my tak jakby do końca nie wiemy, co on chce promować, wobec tego nikt specjalnie już na niego nie zwraca uwagi".

Rząd PiS zmaga się z atakami polskiej opozycji, ale też naciskami ze strony Unii Europejskiej. Polska finansuje pomoc dla uchodźców z Ukrainy ze środków z budżetu państwa a Bruksela zwleka z pomocą. Jednocześnie rozlicza Polskę z dotychczasowych kar (...) Europoseł Prawa i Sprawiedliwości Joachim Brudziński wytknął Unii opieszałość. Przypomniał słowa byłej ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher, która wskazała, że Unia realizuje plan Władimira Putina: "Jeśli chodzi o problem z praworządnością, spora część z tego, co docierało na Zachód, była efektem rosyjskiej dezinformacji" (...)

Działania Donalda Tuska i opozycji osłabiają pozycję polskiego rządu na arenie międzynarodowej, co wykorzystuje Unia Europejska. Jak podkreśla politolog, doktor Aleksander Kozicki, opozycja wszelkimi środkami wspiera Brukselę w dążeniu do federalizacji Unii Europejskiej: "Establishment Unii Europejskiej buduje państwo federacyjne, dużą, zjednoczoną Europę bez podmiotowości narodowej. Prawo i Sprawiedliwość oraz rząd polski jest takiemu programowi przeciwny".

W ranach programu odbudowy Polska powinna otrzymać 24 miliardy euro w ramach grantów i 11,5 miliarda euro w formie pożyczek.

Fragmenty tekstu i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/multimedia/informacje-dnia-04-05-2022-20-00

Radio Maryja

Donald Tusk proponuje 20 proc. podwyżki dla sfery budżetówki, zamrożenie rat kredytów hipotecznych oraz dwuletnie obligacje. Równocześnie oskarża rząd o dążenie do wywołania wojny domowej i krytykuje wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego za działania ws. katastrofy smoleńskiej. Podczas Rady Krajowej Platformy Obywatelskiej Donald Tusk przedstawił propozycje dla Polaków, które mają ich uchronić przez rosnącą inflacją. – Kluczowe pytanie jest, czy będziemy w stanie zmusić tę władzę, aby podjęła decyzję przede wszystkim o 20-proc. natychmiastowej podwyżce płac dla całej sfery budżetowej – powiedział Donald Tusk, przewodniczący Platformy Obywatelskiej.

Druga propozycja dotyczy kredytów hipotecznych, których raty rosną w związku z podwyżką stóp procentowych. Platforma Obywatelska chce, aby kredytobiorcy płacili raty na poziomie z grudnia ubiegłego roku. Do pomysłu, zapowiedzianego już kilka dni temu, odniósł się wicepremier Jarosław Kaczyński. – Ich program jest taki: doprowadzić do wielkiej inflacji, doprowadzić do upadku gospodarczego. To jest antypaństwowy program i on jest wyrażany właśnie w ten sposób: zróbcie to! Zróbcie tamto! – zwrócił uwagę w Radiu Plus wicepremier Jarosław Kaczyński.

Platforma ma też ofertę dla osób, których oszczędności topnieją z powodu inflacji – emisję dwuletnich obligacji. Każdy będzie mógł zainwestować maksymalnie 50 tysięcy złotych. – Których oprocentowanie będzie odpowiadało inflacji w okresie od momentu zakupu obligacji do momentu przedstawienia ich do wkupu – tłumaczył Donald Tusk, przewodniczący Platformy Obywatelskiej. Trzeba być ostrożnym wobec zapewnień Donalda Tuska, mówi rzecznik rządu, Piotr Müller. – Donald Tusk może wiele obiecać, ale realizuje zupełnie co innego. Realizuje takie rzeczy jak podwyższenie wieku emerytalnego, realizuje takie rzeczy jak podwyższenie podatków – ocenił rzecznik rządu, Piotr Müller.

O niewiarygodności Platformy Obywatelskiej świadczą zapowiedzi z ostatnich miesięcy. Podczas styczniowego konwentu programowego Platformy Obywatelskiej, Donald Tusk zaproponował m.in. dodatkowe wsparcie dla seniorów. – Będziemy składali w trybie natychmiastowym projekt ustawy, który zapewni drugą waloryzację emerytury w tym roku, jeśli inflacja, tak jak sądzimy, przekroczy 10 procent – mówił 29 stycznia 2022 roku Donald Tusk, przewodniczący Platformy Obywatelskiej. Inflacja przekroczyła 10 procent w minionym tygodniu, a projektu ustawy (zapowiadanej przez szefa Platformy Obywatelskiej) nie ma. – W ostatnim czasie Platforma Obywatelska dużo obiecuje, natomiast widząc ich rządy, możemy powiedzieć, że nigdy niczego z obietnic nie wykonali – wskazał dr Piotr Gawryszczak, politolog. Podczas marcowego kongresu Platformy Obywatelskiej senator Marcin Bosacki apelował o odbudowę polskiej dyplomacji i atakował ministra spraw zagranicznych prof. Zbigniewa Raua. – Sytuacja międzynarodowa jest dramatyczna. Tymczasem zdecydowana większość Polaków nie wie, jak się nazywa minister spraw zagranicznych – mówił 19 marca 2022 roku Marcin Bosacki, senator Koalicji Obywatelskiej.

Kilka dni później marszałek Senatu Tomasz Grodzki, wykraczając poza swoje kompetencje, przepraszał Ukraińców za polski rząd, którzy rzekomo wspiera reżimu Władimira Putina. – Nikt, kto myśli poważnie o Polsce, nigdy w życiu tych słów by nie powiedział i takiej polityki zagranicznej by nie prowadził – podkreślił dr Mirosław Boruta Krakowski, socjolog. Dr Mirosław Boruta Krakowski, socjolog, dodaje, że główną propozycją Platformy Obywatelskiej wciąż jest rozgrzewanie politycznego sporu. Donald Tusk oskarżył Prawo i Sprawiedliwość o dążenie do wojny domowej. Przekonywał, że wicepremier Jarosław Kaczyński powinien się wstydzić tego, co robi ws. katastrofy smoleńskiej. – Każdy, kto funduje konflikt, wojnę domową, kto chce skłócić nas, Polskę z Zachodem, z resztą Europy, tak naprawdę realizuje plan Władimira Putina – mówił Donald Tusk, przewodniczący Platformy Obywatelskiej. Tymczasem to rząd Donalda Tuska dążył do zbliżenia z Rosją. Ściśle współpracował też z Niemcami. – To są ludzie, których centrala znajduje się w Berlinie lub w Brukseli, ale nigdy w Warszawie – akcentował dr Mirosław Boruta Krakowski. Teraz Platforma Obywatelska próbuje przekonywać wyborców, że jest zupełnie inaczej.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/obietnice-d-tuska

Radio Maryja

Rocznica katastrofy smoleńskiej przeżywana w obliczu rosyjskiej inwazji na Ukrainę pokazuje, że to właściwy moment, by społeczność międzynarodowa dogłębnie przyjrzała się wydarzeniom sprzed 12 lat – mówią eksperci w rozmowie redakcją TV Trwam. Kwestia katastrofy smoleńskiej wciąż pozostaje nierozstrzygnięta.

– Kiedy badamy katastrofę, kiedy o niej czytamy i się nią zajmujemy, mamy przekonanie, że był to jednak zbrodniczy – najprawdopodobniej sterowany z Kremla – zamach wymierzony w polskiego prezydenta i w polską elitę. Natomiast potrzebowalibyśmy ostatecznych dowodów – z całą pewnością istotny jest tutaj wrak oraz zeznania, jeśli kiedykolwiek uda nam się te dowody zdobyć – mówi dr Mirosław Boruta Krakowski, socjolog. Minął czas, kiedy można było skorzystać z pomocy technicznej innych państw w sprawie katastrofy w Smoleńsku – mówi socjolog.

Teraz w obliczu rosyjskiej agresji na Ukrainę niewątpliwie należałoby zająć się katastrofą na arenie międzynarodowej – dodaje prof. Piotr Niwiński z Uniwersytetu Gdańskiego. – Późniejszy okres, kiedy katastrofa została zatuszowana, a w duży sposób też wyśmiana, spowodował, że nie można było tego na powrót w sposób poważny ruszyć na arenie międzynarodowej. Dzisiaj przychodzi czas, kiedy można jeszcze raz zadać pytanie Niemcom, Francuzom czy Amerykanom, którzy mają wywiad satelitarny oraz powinni posiadać zdjęcia i świadomość tego, co się zdarzyło w Smoleńsku 10 kwietnia. Można te pytania zadać i można oczekiwać pozytywnej odpowiedzi – zaznacza prof. Piotr Niwiński.

Dr Mirosław Boruta Krakowski wskazuje, że katastrofę smoleńską należy wyjaśnić do końca. – Ostatecznego wyjaśnienia nie ma, ale na nie czekamy. W kontekście agresji rosyjskiej na Ukrainę i pokazania prawdziwego oblicza Rosji imperialnej, zbrodniczej, która nie cofa się przed morderstwem i kłamstwem, jest chyba najlepszym momentem, kiedy można by tragedię smoleńską wyjaśnić – mówi socjolog.

Z pewnością w mobilizacji świata do podjęcia międzynarodowego śledztwa ws. katastrofy smoleńskiej pomoże nam Ukraina. Kraj, który dziś sam doświadcza bestialstwa Władimira Putina. – Rosja odpowie za wszystkie zbrodnie, których dopuściła się w historii przeciwko naszym narodom. Tragedia smoleńska musi być też częścią tego – zaznacza minister spraw zagranicznych Ukrainy, Dmytro Kułeba.

Wątpliwości co do tego, że sprawa katastrofy smoleńskiej trafi do Międzynarodowego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, nie ma przewodniczący podkomisji smoleńskiej, Antoni Macierewicz. – Podobnie jak Ukraina, Niderlandy i Australia – które skierowały sprawę MH17 – tak i rząd polski może po oblikowaniu raportu to zrobić. Tak powinno się stać – wskazuje Antoni Macierewicz. Międzynarodowe sądy i trybunały, instytucje i organizacje powinny podjąć wszelkie wysiłki, by wykryć, ukazać, zbadać i ukarać rosyjskie zbrodnie przeciwko ludzkości.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/eksperci-to-dobry-moment-by-spolecznosc-miedzynarodowa-przyjrzala-sie-katastrofie-smolenskiej

Radio Maryja

Senatorowie "Prawa i Sprawiedliwości" złożą wniosek o odwołanie Marszałka Senatu. To pokłosie przesłania Tomasza Grodzkiego do ukraińskiego parlamentu, w którym stwierdził, że Polska finansuje reżim Władimira Putina (...) Tomasz Grodzki, w języku ukraińskim, przepraszał za działania polskiego rządu, przekonując, że Polacy finansują zbrodniczy reżim Putina...

Marszałek Senatu mija się z prawdą. Rząd już dawno zakazał importu węgla z Rosji przez państwowe spółki, przypomina wicepremier Jacek Sasin: "ten rosyjski węgiel jest, co prawda, importowany przez spółki prywatne lub samorządy, ale i to się wkrótce zmieni". Równocześnie "Orlen" ogranicza zakupy rosyjskiej ropy...

Wypowiedzi Tomasza Grodzkiego wypełniają znamiona zdrady stanu, mówi marszałek Senatu Marek Pęk: "ostatnio szczególnie zależy Putinowi na tym, by skłócić naród ukraiński i naród polski, wbić jakiegoś klina między władze ukraińskie i władze polskie, no i to - de facto - realizuje w swoim wystąpieniu marszałek Grodzki".

"Wystawił pan Marszałek sam sobie opinię, natomiast to źle świadczy o naszej klasie politycznej, o politykach, którzy piastują, niestety, bardzo wysokie stanowiska", wskazuje politolog Marcin Drewa.

W Senacie od ponad roku blokowane jest głosowanie w sprawie odebrania immunitetu Tomaszowi Grodzkiemu. Prokuratura chce mu postawić zarzuty korupcyjne, przypomina minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro: "są zebrane poważne materiały wskazujące na to, że dopuszczał się praktyk korupcyjnych, łapówkowych i do tej pory Senat chroni, większość senacka, platformerska, chroni swojego przedstawiciela...

Głosowanie dotyczące odwołania Marszałka będzie testem przyzwoitości dla senatorów, mówi socjolog, doktor Mirosław Boruta Krakowski: "jeżeli w opozycji jest choć kilkoro uczciwych ludzi, którzy widzą co robią Polki i Polacy na rzecz Ukraińców, no to, kto wie, jaki będzie wynik tego głosowania". Tak zwana opozycyjna większość ma w stuosobowym Senacie 52 głosy.

Fragmenty tekstu i zrzuty ekranowe za: https://www.facebook.com/RadioMaryja/videos/502417098151703

Radio Maryja

Nie milkną echa po wtorkowej wizycie premierów Polski, Czech i Słowenii w Kijowie. Największą dyskusję wywołały słowa wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego o pokojowej misji paktu północnoatlantyckiego (NATO) na Ukrainie.

Podczas wtorkowej wizyty w Kijowie premierzy Polski, Czech i Słowenii apelowali, aby Zachód mocniej reagował na to, co dzieje się na Ukrainie. – Jeżeli Europa myśli, że jak straci Ukrainę, to będzie to ta sama Europa, to (Drodzy Europejczycy) ci, którzy tak myślą, są w głębokim błędzie. Taka Europa będzie symbolem porażki, upokorzenia i bezradności – mówił premier Mateusz Morawiecki. Za solidarność z narodem Ukraińskim dziękował prezydent Wołodymyr Zełenski. – Cieszę się, że mogłem się spotkać, porozmawiać osobiście, w naszej stolicy. To jest ważne wsparcie. Kiedy nasz Kijów jest celem najeźdźców, szczególnie ważne i szczególnie odważne jest być tu, obok nas, obok przyjaciół – powiedział prezydent Ukrainy.

Prof. Piotr Niwiński z Uniwersytetu Gdańskiego wskazał, że skoro premierzy sąsiednich państw odwiedzają Ukrainę, to jest to ważny sygnał, iż zaatakowany kraj nie jest zapomniany. – Ktoś o nich myśli. Mimo tragedii wojny Ukraina funkcjonuje w miarę normalnie – ocenił. O wizycie w Kijowie piszą światowe media. „New York Times” podkreślił symbolikę wyjazdu liderów Polski i Czech, których państwa były strefą wpływów Związku Sowieckiego, a teraz obawiają się powrotu do rzeczywistości sprzed 30 lat. Niemiecki „Die Welt” zaznaczył, że kraje Europy Wschodniej ostatecznie miały rację w swoim sceptycznym podejściu do Rosji.

W Polsce dyskusję wywołała wypowiedź wicepremiera ds. bezpieczeństwa, Jarosława Kaczyńskiego. – Sądzę, że potrzebna jest misja pokojowa NATO lub ewentualnie bardziej rozbudowana struktura międzynarodowa, ale misja, która będzie w stanie także się obronić i która będzie działała na terenie Ukrainy – zaznaczył. Liberalno-lewicowa opozycja uważa, że słowa wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego nie były wcześniej skonsultowane z liderami NATO i Unii Europejskiej. – Premier Kaczyński powinien być bardziej precyzyjny w swoich wypowiedziach, żeby nie budować pola do nadużyć czy interpretacji – oznajmiła Anita Kucharska-Dziedzic, poseł Lewicy. Michał Szczerba z Koalicji Obywatelskiej wskazał, że Polska powinna podejmować tego typu działania w ramach Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE). – Minister Zbigniew Rau ma wszystkie narzędzia, po pierwsze, żeby zwołać szczyt OBWE w Warszawie, a po drugie, taką misję, która będzie dotyczyła działań deeskalacyjnych, ale również usprawniała działanie kanałów humanitarnych – mówił poseł.

Padają też propozycje, aby misję pokojową na Ukrainie zorganizować w ramach Organizacji Narodów Zjednoczonych (ONZ). To jednak nie takie proste – zauważył wicemarszałek Sejmu, Ryszard Terlecki. – W ONZ te decyzje zapadają większością, ale Rosja ma prawo veta i z pewnością taki pomysł by zablokowała. Trzeba szukać innych rozwiązań – podkreślił. Dr Mirosław Boruta Krakowski, socjolog, zaznaczył, że apel polskich władz o powołanie misji pokojowej jest niezwykle ważny. – Ochranianie korytarzy humanitarnych czy ewakuacji cywilów – wszystko jedno przez jaką misję, ale danie ludziom szansy ucieczki z zagrożonego przez Rosjan kraju jest mechanizmem, który należy rozważyć już teraz – mówił.

Szef Ministerstwa Obrony Narodowej, Mariusz Błaszczak, przedstawił pomysł wysłania na Ukrainę misji pokojowej podczas spotkania ministrów obrony NATO. – Taka misja pokojowa jest np. w Kosowie. Oczywiście, to nie jest proste. Ta sprawa będzie omawiana, została położona na stole – akcentował minister. Sekretarz generalny NATO, Jens Stoltenberg, podkreślił, że Sojusz nie chce być stroną konfliktu. – Wspieramy każdy proces pokojowy, wzywamy Putina do wycofania rosyjskich wojsk z Ukrainy, ale nie planujemy wysłania natowskich żołnierzy do Ukrainy – oznajmił.

probatę wobec wysłania pokojowej misji NATO na Ukrainę wyraził za to prezydent Litwy, Gitanas Nauseda. – Dziś musimy być otwarci na wszystkie propozycje. Propozycja Polski w sprawie utworzenia zbrojnej misji pokojowej NATO na Ukrainie może być rozważona w celu zabezpieczenia korytarzy humanitarnych w tym kraju – powiedział prezydent. Pokojowa misja sojuszu północnoatlantyckiego na Ukrainie może być jednym z tematów szczytu NATO w Brukseli w przyszłym tygodniu. Według nieoficjalnych informacji weźmie w nim udział prezydent Stanów Zjednoczonych, Joe Biden.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/otwarta-dyskusja-wokol-pokojowej-misji-nato-na-ukrainie

Radio Maryja

Wojna na Ukrainie oraz wyzwania związane z napływem uchodźców nie przeszkodziły Parlamentowi Europejskiemu w przyjęciu rezolucji wzywającej do pozbawienia Polski i Węgier unijnych środków. Rezolucja uzyskała poparcie posłów liberalno-lewicowej opozycji. Rezolucję uderzającą w Polskę i Węgry poparli posłowie związani z Lewicą: Marek Belka, Robert Biedroń, Włodzimierz Cimoszewicz, Łukasz Kohut, Leszek Miller, Sylwia Spurek i Róża Thun. Za zagłosowali również Jarosław Kalinowski z PSL-u oraz Magdalena Adamowicz i Jerzy Buzek z Platformy Obywatelskie. Pozostali posłowie partii Donalda Tuska wstrzymali się od głosu. Byli to: Bartosz Arłukowicz, Jarosław Duda, Tomasz Frankowski, Andrzej Halicki, Ewa Kopacz, Janusz Lewandowski, Elżbieta Łukacijewska, Janina Ochojska, Jan Olbrycht i Radosław Sikorski.

– Zarówno ci, którzy zagłosowali za przyjęciem podejrzanego politycznie mechanizmu, jak również ci, którzy głosowali, wstrzymując się, tak naprawdę zagłosowali przeciw Polsce w bardzo trudnej sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy. To jest kopanie leżącego. To haniebne zachowanie – mówił dr Mirosław Boruta Krakowski, socjolog. Rezolucje poparło czterech byłych szefów polskiego rządu – wskazała była premier Beata Szydło. „Belka, Buzek, Cimoszewicz, Miller. Tacy ludzie kiedyś rządzili Polską – ludzie gotowi atakować własną Ojczyznę w chwili największego zagrożenia” – napisała Beata Szydło na Twitterze. Politycy Lewicy i Platformy Obywatelskiej bronili swoich kolegów z Parlamentu Europejskiego. – Jesteśmy za tym, aby praworządność obowiązywała w UE – oznajmiła Beata Maciejewska z Lewicy. – Wszystkie zmiany i modelowanie państwa polskiego na wzór państwa autorytarnego Władimira Putina powinno zostać cofnięte – dodał Krzysztof Brejza, senator KO.

Rezolucja przyjęta przez Parlament Europejski wzywa Komisję Europejską do zamrożenia funduszy unijnych dla krajów, które łamią tzw. praworządność. – Jeśli powodem nałożenia sankcji, jakich żąda PE, ma być naruszanie wartości Unii, praworządności, wartości podstawowych praw człowieka, to w pierwszej kolejności PE powinien dziś żądać nałożenia sankcji na samą Unię i kraje, które nadal finansowo wspierają Putina – powiedział Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości, Prokurator Generalny. Minister sprawiedliwości wezwał do ukarania m.in. Niemiec, które nie chcą zrezygnować z rosyjskiego gazu i wciąż wysyłają do Moskwy pieniądze za dostawy.

Rezolucja wymierzona w Polskę została przyjęta w sytuacji, w której nasz kraj przyjął już półtora miliona uchodźców – stwierdził europoseł Bogdan Rzońca. – Bardzo mi przykro, że polscy europosłowie uczestniczą w grach przeciwko Polakom, którzy otwierają swoje domy i przyjmują rodziny ukraińskie, żeby pomóc im w katastrofie, jaką na Ukrainie wywołał Putin – podkreślił Bogdan Rzońca. Tymczasem Donald Tusk ogłosił, że zabiega o przyznanie Polsce unijnych środków na wsparcie uchodźców. W tej sprawie spotkał się z przewodniczącą Komisji Europejskiej, Ursulą Von Der Leyen. Napisał, że Ursula von der Leyen jest chyba do tego przekonana i wcale nie kosztem praworządności. – Nasi przyjaciele w Europie będą szukali dróg, narzędzi, metod, aby możliwie szybko i bezpośrednio do naprawdę zaangażowanych w pomoc Ukraińcom trafiły pieniądze, wszystkie możliwe środki – mówił Donald Tusk.

Gotowość do zażegnania konfliktu z Komisją Europejską od dawna wykazuje polski rząd, deklarując m.in. wolę likwidacji Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego – przypomniał rzecznik rządu, Piotr Müller. – I z naszej strony jest dobra wola, i ze strony Komisji Europejskiej. Liczę, że to jest możliwe, iż w tym miesiącu temat zostanie zamknięty – podsumował Piotr Müller. Wojna na Ukrainie nie powstrzymała unijnych urzędników przed wysłaniem do Polski nakazu zapłaty kary nałożonej przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej za funkcjonowanie Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Bruksela domaga się szybkiej zapłaty ponad 69 milionów euro.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/parlament-europejski-przyjal-rezolucje-uderzajaca-w-polske-i-wegry

Radio Maryja

W sytuacji, gdy świat skupia się na powstrzymaniu rosyjskiej agresji na Ukrainę, politycy Europejskiej Partii Ludowej pracują nad kolejnym dokumentem uderzającym w polski rząd. Europejska Partia Ludowa, której szefuje Donald Tusk, chce wezwać Komisję Europejską do zastosowania wobec Polski mechanizmu warunkowości. W obliczu wojny opozycja zadeklarowała chęć współpracy i zawieszenia wszelkich sporów. – Dzisiaj jest bezwzględnie ten czas, kiedy trzeba umieć zawiesić spory – deklarował kilka dni temu Donald Tusk. Jednak Europejska Partia Ludowa, której przewodniczy były premier, nie zrezygnowała z atakowania władz w Warszawie.

„Właśnie dostałem draft nowego dokumentu, który forsuje partia Donalda Tuska z lewicą. Wzywa do nowych sankcji na Polskę! Panie Donald Tusk! Jak Pan może wbijać nóż w plecy, kiedy Polska angażuje tyle zasobów w pomoc Ukrainie?!” – napisał na Twitterze europoseł Solidarnej Polski Patryk Jaki. Europejska Partia Ludowa domaga się od Komisji Europejskiej, aby ta jak najszybciej zastosowała wobec Polski mechanizm warunkowości z powodu rzekomego łamania praworządności. To oznaczałoby wstrzymanie środków unijnych dla Polski. Jak zaznaczył poseł do Parlamentu Europejskiej Zbigniew Kuźmiuk (PiS), dokument jest wyrazem antypolskiego działania. – Jestem w szoku, że największa grupa polityczna, do której należy PO i PSL inicjuje tego rodzaju dokument, a nie przeciwstawia się jemu. Mam nadzieję, że to zostanie zablokowane – mówił eurodeputowany.

Do Europejskiej Partii Ludowej należy nie tylko Platforma Obywatelska, ale również Lewica i PSL. Politycy tych ugrupowań nie chcieli komentować dokumentu. Rzecznik Ludowców, Miłosz Motyka, przekonywał, że wpis Patryka Jakiego to jedynie polityczny atak. – Nie na czasie jest wpis pana Patryka Jakiego, który powinien zająć się realną pomocą, bo każda taka pomoc jest potrzebna. Dzisiaj wojenki na Twitterze nie służą nikomu – stwierdził Miłosz Motyka. Była premier Beata Szydło wezwała Donalda Tuska, aby zablokował działania wymierzone w Polskę. „Niech Pan, jako szef EPP (Europejskiej Partii Ludowej), nakaże swoim podwładnym wycofanie wniosku o pozbawianie Polski pieniędzy w ramach rzekomej walki o «praworządność»” – apelowała polityk. Wicerzecznik Konfederacji Tomasz Grabarczyk podkreślił, że działania Donalda Tuska rozbijają jedności polskiej sceny politycznej. To celowa próba przysporzenia Polsce większej liczby problemów. – Można nawet je nazwać formą zdrady stanu. Wszelkie próby nacisku na Polskę ze strony Brukseli i namawianie do tego Brukseli to jest coś skandalicznego – wskazał. Projekt rezolucji był przygotowany wcześniej. Prace nad nim według wstępnych planów miały rozpocząć się w marcu. Zdaniem politologa dr. Aleksandra Kozickiego działania Europejskiej Partii Ludowej pokazują, że naciski na Polskę wciąż są dla niej ważne pomimo rosyjskiej agresji. – Jest aktem wrogim nie tylko wobec całego rządu, ale wobec całego społeczeństwa i narodu polskiego. Znajdujemy się obiektywnie w bardzo trudnej sytuacji – zaznaczył ekspert.

W obecnej sytuacji Komisja Europejska nie powinna być zainteresowana stosowaniem środków represji wobec naszego kraju – wskazał socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski. – W tej chwili dla Unii Europejskiej, dla Ukrainy, Polska jest najważniejszym krajem. Tylko przez Polskę, jeśli sytuacja pozwoli, może płynąć szerszym strumieniem pomoc dla Ukrainy. Jakiekolwiek oskarżanie Polski o cokolwiek byłoby działaniem graniczącym z głupotą – zwrócił uwagę. Komisja Europejska od 2017 r. zarzuca Polsce rzekome łamanie praworządności.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/europejska-partia-ludowa-chce-karac-polske-gdy-ta-pomaga-ukrainie

Radio Maryja

W obliczu wydarzeń na wschodzie przewodniczący Platformy Obywatelskiej Donald Tusk wraz z politykami swojego byłego rządu chce rozmawiać o bezpieczeństwie Polski. W tym celu zorganizował debatę, na którą nie zaprosił polityków partii rządzącej. Donald Tusk do dyskusji o bezpieczeństwie narodowym Polski zaprosił m.in. byłych prezydentów i byłych ministrów rządu PO-PSL. – Nie ukrywam, że jestem bardzo przejęty sytuacją, w której znaleźliśmy się wszyscy – mówił Donald Tusk. Szef Platformy przekonywał, że w obliczu możliwej agresji Rosji na Ukrainę, potrzeba jedności wszystkich partii politycznych. Jednak na spotkanie nie zaprosił reszty opozycji oraz partii rządzącej.

– Chodzi o kolejne podgrzanie atmosfery, o to, aby znowu znaleźć okazję do opluwania rządu PiS – ocenił Michał Jach, poseł PiS, przewodniczący sejmowej Komisji Obrony Narodowej. W trakcie spotkania były prezydent Aleksander Kwaśniewski wskazał na pogarszające się relacje Polski z UE i NATO. Winą obarczył obecny rząd. – Im mniej jesteśmy demokratyczni, im mamy słabszą pozycję w UE, tym mamy gorszą pozycję w NATO, bo to jest wszystko ze sobą związane (…). Bardzo dobrze byłoby, żeby władza w Polsce, rządzący mieli odwagę spojrzeć na własne błędy – zaznaczył. Z kolei Bronisław Komorowski skrytykował politykę obronną rządu, zarzucając zastój w rozwoju systemów obrony powietrznej. – Mamy dwie baterie Patriotów, które może starczą do obrony Warszawy. Cały program Narew i Wisła poszedł do kosza – wskazał.

To kłamstwo, które pokazuje, że były prezydent nie orientuje się w działaniach resortu obrony narodowej – podkreślił poseł Michał Jach. – One oczywiście są realizowane (…). Tu widać, jakiego zwierzchnika miały polskie siły zbrojne – dodał. Minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak przypomniał, że to rząd PO-PSL osłabił polską armię. – Rok 2011 to był zły rok dla Wojska Polskiego. Zlikwidowano wówczas 1. Warszawską Dywizję Zmechanizowaną im. Tadeusza Kościuszki, zlikwidowano pułk w Suwałkach – wyjaśnił.

PO zamiast wspierać rząd w obliczu możliwej inwazji Rosji na Ukrainę, próbuje wykorzystać sytuację do własnych celów politycznych. – Jest to opozycja wyjątkowo nastawiona jedynie na przejęcie władzy, więc każde tego typu wydarzenie ma ją do tej władzy przybliżyć – podkreślił Mirosław Boruta Krakowski. Jak dodaje, jedynie konstruktywna krytyka opozycji może korzystnie wpływać na decyzje rządu.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/po-dyskutuje-o-bezpieczenstwie-polski

Radio Maryja

Donald Tusk, przewodniczący Platformy Obywatelskiej, atakuje rząd za brak środków z Funduszu Odbudowy. Tymczasem to politycy PO zarówno w polskim Sejmie, jak i na arenie międzynarodowej domagali się blokowania unijnych funduszy dla Polski. Donald Tusk w nagraniu opublikowanym w internecie przypomniał, ile pieniędzy należy się Polsce z unijnego Funduszu Odbudowy. Na wypłatę 58 mld euro nie ma jednak szans, ponieważ Komisja Europejska nadal nie zaakceptowała polskiego KPO. Komisja oczekuje od polskiego rządu likwidacji Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. – Od pół roku te pieniądze powinny płynąć do waszych firm, waszych budżetów rodzinnych. Jedyny powód, dla którego po pieniądze nie możecie sięgnąć, to jest rząd Prawa i Sprawiedliwości – mówił Donald Tusk. Nagranie byłego premiera RP kończy się takimi słowami. – To nie są patrioci. To są idioci – powiedział Donald Tusk.

Poseł Koalicji Obywatelskiej, Robert Kropiwnicki, tłumaczył, skąd taki dobór słów szefa Platformy. – Czasami jest potrzebna trochę ostrzejsza forma, żeby pokazać, że to rzeczywiście nie patrioci a idioci, bo ktoś, kto rezygnuje z ogromnych pieniędzy, jednak działa na niekorzyść państwa polskiego – oznajmił poseł Robert Kropiwnicki. – Donald Tusk chce po prostu być na tyle radykalny w języku i w gestach, żeby przyciągnąć uwagę całego elektoratu opozycji – Lewicy, być może Szymona Hołowni – wskazał prof. Mieczysław Ryba, historyk i politolog. W maju 2021 roku, kiedy Sejm ratyfikował przyznanie Polsce środków z Funduszu Odbudowy, to politycy Koalicji Obywatelskiej wstrzymali się od głosu. – Wstrzymywanie się od głosu jest przeciw skuteczne, bo to pokazuje, że są tematy, które dominuje polityka, a powinna w nich dominować polska racja stanu – mówił poseł Dariusz Klimczak z Koalicji Polskiej. Ponadto członkowie rządu Donalda Tuska wzywali wręcz unijnych urzędników do blokowania środków dla Polski. – Unia nie ma teraz wyjścia. Unia musi, logicznie patrząc, albo nałożyć dzienne kary finansowe, albo wstrzymywać finansowanie – podkreśliła Elżbieta Bieńkowska, była minister infrastruktury i rozwoju w rządzie PO-PSL.

– Nic, co polskie, nie jest tak ważne, jak istotne jest przejęcie władzy. Słynny program „ulica i zagranica” jest ciągle aktualny – zaznaczył dr Mirosław Boruta Krakowski. Także w Parlamencie Europejskim politycy Europejskiej Partii Ludowej – której szefem jest właśnie Donald Tusk – głosowali za rezolucją wzywającą Komisję Europejską do niewypłacenia należnych Polsce funduszy. Przewodniczący PO zmienia obecnie kurs i domaga się pieniędzy dla Polaków – zaznaczyła Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, poseł Lewicy. – Po wielu miesiącach PO idzie po rozum do głowy i widzi, że pieniądze – choć nie byli ich entuzjastami kilka miesięcy temu – naprawdę są Polsce potrzebne – oznajmiła poseł Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.

Przedstawiciele Lewicy i Polskiego Stronnictwa Ludowego również popierali szkodliwą dla Polski rezolucję – przypomniał Jan Mosiński, poseł Prawa i Sprawiedliwości. – Nie ma takiego kraju w UE, gdzie opozycja działa na szkodę własnego państwa. U nas jest to prawie normą i do tego dochodzi jeszcze postawa D. Tuska, który w sposób podobny zniechęca raczej, żeby Polsce pomagać, niż zachęca do pomocy – podsumował poseł Jan Mosiński. W ostatnich dniach pojawiła się szansa na odblokowanie środków z Funduszu Odbudowy. Swoje propozycje rozwiązania sporu ws. Sądu Najwyższego przedstawił prezydent RP Andrzej Duda. Jednocześnie do Sejmu wpłynął podobny projekt przygotowany przez posłów PiS.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/byly-premier-d-tusk-atakuje-rzad-zjednoczonej-prawicy

Radio Maryja

Ruch Polska 2050, Lewica i PSL rozpoczynają przygotowania do debaty o programach wyborczych opozycji. Zaproszenia Szymona Hołowni nie przyjął Donald Tusk, choć wciąż chce, aby opozycja wystartowała wspólnie w przyszłorocznych wyborach. W połowie stycznia lider Ruchu Polska 2050 Szymon Hołownia zaproponował liderom opozycji debatę na temat przyszłości Polski. To przygotowanie do przejęcia władzy po przyszłorocznych wyborach – mówi poseł Ruchu Paulina Hennig-Kloska. – Musimy przygotować nie tylko proces kontroli przebiegu tych wyborów, ale także przekonać 1-2 miliony Polek i Polaków, rozczarowanych obecną władzą, naszymi ofertami programowymi” – podkreśla Paulina Hennig-Kloska.

Zaproszenie do debaty przyjęły PSL i Lewica. Jej termin ustalono na 21 marca. Partie mogą mieć wspólne cele – ocenia poseł Lewicy Dariusz Wieczorek. – Będziemy szukali tego, co nas łączy, a takich obszarów jest wiele – choćby Polska w UE, kwestia praworządności, kwestie dotyczące ochrony zdrowia – wskazuje Dariusz Wieczorek. Jak dodaje, chodzi o to, aby nikt nie mógł mówić, że partie opozycyjne nie potrafią się dogadać i nie mają żadnego programu. Wiceprezes Ludowców Dariusz Klimczak podkreśla, że wspólna debata nie oznacza przygotowania do współpracy politycznej. – My dziś zapowiadamy pracę merytoryczną, my nie zapowiadamy projektu politycznego – zaznacza Dariusz Klimczak.

Ruch Szymona Hołowni regularnie notuje trzecie miejsce w sondażach wyborczych. Słabiej wypada Lewica i PSL. W ostatnim badaniu United Survey uzyskały około 6-procentowe poparcie. Zaproszenia Szymona Hołowni do dziś nie przyjął szef PO Donald Tusk – partii z drugim wynikiem sondażowym. Jednak poseł Platformy Robert Kropiwnicki nie wyklucza przyłączenia do debaty. - Jest jeszcze dużo czasu, będzie mnóstwo rozmów i jak przyjdzie moment, będziemy mieli decyzję, to ją ogłosimy – zapewnia Robert Kropiwnicki. Donald Tusk przypomina, że wystosował apel do opozycji o budowę wspólnego bloku wyborczego. – Nasi partnerzy w innych partiach opozycyjnych nie chcą zjednoczonej opozycji, nie chcą wspólnej listy. Ja szanuję tę decyzję, choć uważam ją za błędną – podkreśla Donald Tusk.

Jak mówi poseł PiS Jan Mosiński, inicjatywy opozycji nie są zagrożeniem dla partii rządzącej. Mniejsze partie opozycyjne wiedzą, ile mogą stracić na współpracy z PO. – Donald Tusk chciałby być liderem całej opozycji, a co za tym idzie – w krótkim czasie po jej utworzeniu „skonsumować” to politycznie, tak aby te formacje były tylko i wyłącznie przystawkami – ocenia Jan Mosiński.

Socjolog, dr Mirosław Boruta Krakowski podkreśla, że koalicje muszą być dobrze przemyślane, tak, by przekonać do siebie wyborców. Koalicja z Platformą Obywatelską oznaczałaby dla lewicy utratę wyborców. Platforma bardzo - pomimo tego, że udaje jakby jedną z partii tzw. chrześcijańsko-demokratycznych - bardzo skręca w lewo i tutaj byłaby konkurencja...

Zaproszenia do debaty opozycji nie otrzymała Konfederacja. Jej wicerzecznik Tomasz Grabarczyk zaznacza, że partia nie jest zainteresowana sojuszami. – Blok Konfederacji nie chce się wpisywać ani w blok PiS-u, ani w blok totalnej opozycji. My, nawet zaproszeni, nie bylibyśmy skłonni usiąść do jednego stołu z Adrianem Zandbergiem – akcentuje Tomasz Grabarczyk. Na przygotowania do wyborów parlamentarnych partie polityczne mają jeszcze ponad rok.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/w-drugiej-polowie-marca-ma-sie-odbyc-debata-o-programach-wyborczych-opozycji-udzial-w-niej-zadeklarowaly-ruch-polska-2050-lewica-i-psl i https://www.facebook.com/RadioMaryja/videos/432856185297538

Radio Maryja

W piątek specjalne życzenia i podziękowania kierowaliśmy do naszych babć. Dziś w centrum stają dziadkowie. Zapytaliśmy najmłodszych, czego życzą swoim dziadkom z okazji ich święta.

– Wszystkiego najlepszego i dużo zdrowia – życzyła Marysia. – Dużo prezentów. (…) Żeby wychodził na dwór, bo teraz już rzadziej wychodzi – mówił jeden zapytanych chłopców. – Żeby jeszcze dużo żył. (…) Żeby nie miał żadnych problemów z sercem – życzyła Klara.

My ze swojej strony życzymy wszystkim dziadkom, aby ich święto trwało przez cały rok. Bo przecież babcia i dziadek to najbliższe dla dzieci, zaraz po rodzicach, osoby w rodzinie. To od nich tak naprawdę wszystko się zaczęło. – Nasze życie, wiara, więź w rodzinie. To oni często kładą szczególny nacisk na dbałość o kontakty rodzinne, są dla swoich dzieci pogotowiem ratunkowym, a nieraz słyszy się, że dziadkowie to skarb na wagę złota – powiedziała Celina Sanik, psycholog.

Skarb, o który należy jak najlepiej zadbać. To wyzwanie zarówno dla rodzin, jak i dla państwa. Polityka senioralna w ostatnich latach rozkwitła – przyznał dr Mirosław Boruta Krakowski, socjolog. – Wydaje mi się, że po raz pierwszy od 1945 roku podjęto jakiś wysiłek... Nie, żeby pokazać ludziom mrzonki, że dochodzimy do komunizmu albo będzie więcej Europy w Europie, tylko po prostu, żeby dać im trzynastą czy czternastą emeryturę, dać im zestaw darmowych lekarstw, zestaw pomocy przy opłatach. To rzeczy, które w polityce poprzednich ekip rządzących praktycznie nie istniały – zaznaczył dr Mirosław Boruta Krakowski.

Do wsparcia finansowego realizowanego przez rząd w postaci dodatkowych świadczeń czy systematycznej waloryzacji rent i emerytur, dochodzą inne liczne programy aktywizujące seniorów, które cieszą się coraz większym zainteresowaniem.

Tekst i zdjęcia za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/dzien-dziadka

Radio Maryja

Prezydent Francji, Emmanuel Macron, mówił w Parlamencie Europejskim o priorytetach francuskiej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej. Polityk zapowiedział, że Paryż będzie bronił praworządności. Wyraził także przekonanie, że do Karty Praw Podstawowych UE należy wpisać prawo do tzw. aborcji.

Od 1 stycznia prezydencję w Radzie Unii Europejskiej sprawuje Francja. Prezydent Emmanuel Macron, który wystąpił w środę w europarlamencie, wskazał na kilka priorytetów dla Francji. Jednym z nich jest kwestia dotycząca praworządności. – Będziemy starali się we wszystkich sytuacjach bronić praworządności i jej siły. Mówię o tym poprzez dialog, bo przecież nie o to chodzi, abyśmy mieli wrażenie, że praworządność to jest coś, co tworzyła Bruksela – mówił Emmanuel Macron. Prezydent potwierdził, że Francja zamierza przeprowadzić w Radzie Unii Europejskiej wysłuchanie Polski i Węgier w ramach postępowania z artykułu 7. Wielogodzinne debaty będą okazją do kolejnego ataku na władze obu państw.

Europoseł Hermann Tertsch podkreślał, że to prezydent Emmanuel Macron łamie praworządność, pozwalając na brutalne tłumienie protestów we Francji i wprowadzając drakońskie restrykcje związane z pandemią. – To jest właśnie pogwałcenie rządów prawa, a nie te wymysły używane do pańskiej ideologicznej wojny z Polską i Węgrami – wskazał Hermann Tertsch.

Część europosłów zarzuciła prezydentowi, że w blisko 40-minutowym przemówieniu nie zajął się realnymi problemami Europejczyków oraz zagrożeniami, z jakimi zmaga się Unia Europejska. Europoseł Beata Szydło przypomniała, że Europa potrzebuje dziś jedności, stabilizacji i dobrych rozwiązań. – Polska jest krajem praworządnym. Głos płynący z Warszawy czy Budapesztu ma taką samą wartość i znaczenie jak głosy z Berlina, Paryża czy innych stolic – akcentowała Beata Szydło.

Była premier dodała, że Polska wiąże duże nadzieje z francuską prezydencją. To, jaka ona będzie, zależy od władz w Paryżu i jakim naciskom ulegną – podkreślił dr Mirosław Boruta Krakowski. – To jest pytanie o miejsce Francji w Europie. Czy Francja – tak jak Niemcy – będzie współpracować przede wszystkim z Rosją, a potem dopiero z UE, czy jednak Francja postawi na pozostałe europejskie narody poza Niemcami. Jeżeli tak będzie, to i Polacy na tym coś zyskają – ocenił socjolog.

Prezydent Francji, Emmanuel Macron, zapowiedział w wystąpieniu, że będzie dążył do wpisania do Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej tzw. prawa do aborcji. – Tu chodzi o nasze wartości. Wydaje mi się, że w Europie wielkich ambicji musimy rzeczywiście działać w sposób zjednoczony – oznajmił Emmanuel Macron. Tak zwana aborcja i regulacje prawne jej dotyczące nie należą do kompetencji unijnych – zwróciła uwagę Beata Trochanowska z Instytutu Ordo Iuris. – Tego typu regulacje prowadzą państwa członkowskie. UE nie może tego im narzucać – powiedziała Beata Trochanowska. W języku prawniczym także nie ma definicji prawa do tzw. aborcji – zauważył dr Michał Skwarzyński, prawnik. – Takie prawo nie istnieje także w świetle orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Nie ma żadnego aktu normatywnego, który by zawierał takowe prawo. Emmanuel Macron zgłosił postulat polityczny. Jest to postulat tylko i wyłącznie polityczny – wskazał dr Michał Skwarzyńśki.

Forsowaną przez Unię Europejską tzw. aborcję skrytykowała europoseł Jadwiga Wiśniewska. – Prawo do życia jest fundamentalną wartością, na którym opiera się porządek moralny i społeczny – zaznaczyła Jadwiga Wiśniewska. Tymczasem zdominowany przez republikańską prawicę francuski Senat odrzucił wczoraj ustawę wydłużającą termin legalnej tzw. aborcji z 12 do 14 tygodni. Forsował ją prezydent Emmanuel Macron. Decyzja Senatu nie blokuje jednak prac. Ustawa będzie dalej procedowana we francuskim parlamencie.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/prezydent-francji-przedstawil-priorytety-francuskiej-prezydencji-w-radzie-ue-e-macron-domaga-sie-prawa-do-tzw-aborcji

Radio Maryja

Wzmocnioną rolę kuratora i nowe zasady działania organizacji pozarządowych w szkołach przewiduje nowelizacja ustawy Prawo oświatowe, którą w czwartek przyjął Sejm. Ustawę krytykuje opozycja, a także Porozumienie, które głosowało za jej przyjęciem. Posłowie ugrupowania mówią o pomyłce.

Przyjęta przez Sejm ustawa zwiększa ochronę uczniów – zapewnił minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek. – Ta ustawa daje możliwość przeciwdziałania demoralizacji dzieci i młodzieży, która zwłaszcza w wielkich miastach postępowała w ostatnim czasie poprzez tzw. edukację seksualną typu B, która robiła dzieciom i młodzieży „wodę z mózgu”, zniekształcała człowieka i prowadziła do błędu antropologicznego, fałszywej wizji człowieka – wskazał prof. Przemysław Czarnek.

Nowe przepisy dają większe uprawnienia kuratorom. To oni będą teraz kontrolować treści przekazywane dzieciom w szkołach w ramach zajęć dodatkowych nieujętych w programie nauczania. To potrzebne rozwiązanie – zaznaczył socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski. – Czym innym jest organizacja szkoły ze strony samorządu, organu założycielskiego, a czym innym są treści przekazywane przez szkołę. Jak widać, próbowano za pozwoleniem samorządu upychać w polskiej szkole treści, których z całą pewnością rodzice by sobie nie życzyli, gdyby wiedzieli, co tam się znajduje – ocenił ekspert.

Nowe przepisy doprecyzowują również sposób odwoływania dyrektorów szkół, którzy nie realizują zaleceń pokontrolnych organów nadzoru pedagogicznego. Nowe prawo oświatowe przede wszystkim odpolitycznia szkoły – zapewnił minister edukacji i nauki. – Przeciwdziała takim wydarzeniom, jak chociażby z Warszawy w ostatnim czasie, kiedy pan prezydent m.st. Warszawy, polityk z krwi i kości, wiceszef PO użył narzędzi edukacyjnych i dyrektorów szkół po to, żeby rozesłać do wszystkich rodziców uczniów list o charakterze stricte politycznym – wyjaśnił.

Listy zostały rozesłane w połowie grudnia i dotyczyły nowelizacji prawa oświatowego. Prezydent Rafał Trzaskowski zaapelował do rodziców, by domagali się odrzucenia noweli. Projekt Ministerstwa Edukacji i Nauki krytykuje liberalno-lewicowa opozycja. – To jest krok w złą stronę, bo najlepiej o edukacji dzieci są w stanie wypowiedzieć się właśnie rodzice i właśnie nauczyciele, a nie minister, który jest de fakto realizatorem wizji politycznej partii rządzącej – mówił Miłosz Motyka, rzecznik PSL. Przeciw nowym przepisom głosowała również Konfederacja. – Ta ustawa przewiduje daleko idącą centralizację, która sprawi, że w momencie, kiedy do władzy dojdzie Lewica, Platforma, jednym przesunięciem wajchy będzie się dało zlikwidować wszystko co prawicowe i konserwatywne w polskim systemie edukacji – wskazał Michał Wawer, poseł Konfederacji.

Za przyjęciem nowelizacji ustawy Prawo oświatowe głosowało 227 posłów, 214 było przeciw, nikt nie wstrzymał się od głosu. Za ustawą zagłosowali wszyscy posłowie PiS, dwóch posłów Kukiz’15, dwóch posłów niezależnych, a także politycy Porozumienia. Jednak rzecznik ugrupowania Jarosława Gowina przekonuje, że doszło do pomyłki. – Na sali plenarnej doszło do pomyłki, która nie powinna mieć miejsca. Zostało złożone stosowne oświadczenie do marszałek Sejmu Elżbiety Witek, żeby wyjaśnić całą sytuację – zaznaczył Jan Strzeżek, wicerzecznik Porozumienia. Nowelizacja trafi teraz do Senatu, gdzie najprawdopodobniej zostanie odrzucona przez opozycyjną większość lub mocno zmieniona. To nie przekreśla jednak jej dalszego procedowania. Po pracach w izbie wyższej zajmie się nią ponownie Sejm, w którym większość ma Zjednoczona Prawica.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/wzmocnienie-ochrony-dzieci-przed-demoralizacja

Radio Maryja

Przewodniczący Platformy Obywatelskiej, Donald Tusk, chce powołania komisji śledczej w sprawie wykorzystywania programu szpiegowskiego Pegasus. Opozycja oskarża rząd o inwigilowanie przeciwników politycznych. Premier RP Mateusz Morawiecki zaprzecza, aby takie sytuacje miały miejsce.

Pierwsze doniesienia o użyciu szpiegowskiego oprogramowania Pegasus dotyczyły mecenasa Romana Giertycha i prokurator Ewy Wrzosek. W okresie świąt Bożego Narodzenia kanadyjska grupa Citizen Lab poinformowała, że przy pomocy Pegasusa aż 33 razy włamano się na telefon senatora Krzysztofa Brejzy z Koalicji Obywatelskiej. Daty rzekomych włamań pokrywają się z okresem, kiedy polityk był szefem sztabu wyborczego Koalicji Obywatelskiej przed wyborami parlamentarnymi w 2019 roku. To fake news – mówi premier RP Mateusz Morawiecki. – To typowy sposób działania niektórych mediów – tworzą nieprawdziwy fakt, następnie ktoś inny to cytuje, a nagle potem wszyscy przyjmują, że taka była rzeczywistość. Otóż nie było takiej rzeczywistości – oświadcza premier Mateusz Morawiecki.

Tymczasem opozycja oskarża rząd o celowe inwigilowanie przeciwników politycznych. Liczą, że w ten sposób wzrośnie im poparcie – zaznacza dr Mirosław Boruta Krakowski, socjolog. Dodaje, że rozdmuchanie afery to jednak za mało, aby przekonać do siebie Polaków. – Temat kanadyjskiej placówki, o której wiemy niewiele, a także podsłuchu, o którym nie wiemy prawie nic, (…) po prostu niewart jest uwagi – mówi dr Mirosław Boruta Krakowski.

Rzecznik ministra-koordynatora służb specjalnych, Stanisław Żaryn, podkreśla, że zgodę na tego typu działania operacyjne musi wydać Prokurator Generalny oraz sąd. – Polskie służby działają zgodnie z prawem. Sugestie, że służby wykorzystują metody pracy operacyjnej do walki politycznej, są nieprawdziwe. (…) Z uwagi na ograniczenia prawne nie odnosimy się do pytań dotyczących tego, czy jakieś konkretne metody i formy pracy operacyjnej są stosowane w Polsce – oświadcza Stanisław Żaryn.

Zgodnie z prawem nie można też ujawniać, wobec kogo stosowane są metody operacyjne. Donald Tusk chce dokładnego zbadania doniesień z Kanady. – Będziemy wnosić o powołanie komisji śledczej w Sejmie. Jestem przekonany, że jest to także w interesie wszystkich pozostałych sił politycznych w Polsce. Chyba nikt nie chce być bezkarnie podsłuchiwany, podglądany przez władze – przekonuje przewodniczący PO. To jednak w czasie rządów Donalda Tuska powstała lista dziennikarzy, wobec których służby specjalne miały prowadzić czynności operacyjno-rozpoznawcze. Jeden z przykładów przypomina na Twitterze redaktor naczelny „Głosu Wielkopolskiego”, Wojciech Wybranowski, który też miał być inwigilowany przez służby. „Potwierdzone przez sąd, który nazwał to >>białoruskimi standardami<<, podsłuchy wobec redaktorów Bogdana Rymanowskiego i Cezarego Gmyza w sprawie Sumlińskiego miały miejsce wtedy, kiedy Tusk wziął na siebie obowiązki koordynatora służb” – podkreśla Wojciech Wybranowski. Teraz Donald Tusk zaprzecza, aby takie sytuacje miały miejsce i dodaje, że nikt mu niczego nie udowodnił. – Mogę państwa zapewnić, że nic takiego w ciągu 6 lat nie miało miejsca. Nie podjęto żadnych czynności prawnych, które miałyby potwierdzić fałszywą tezę o podsłuchiwaniu dziennikarzy za moich rządów – mówi Donald Tusk.

Powołania komisji śledczej ws. Pegasusa chce też Koalicja Polska. Powinna powstać jak najszybciej – zaznacza poseł Stefan Krajewski. – Jeżeli nie powstanie w tej kadencji Sejmu, to w przyszłej kadencji na pewno będzie próba wyjaśnienia tej kwestii. Nie powinniśmy Polaków trzymać w niepewności. Taką sprawę powinniśmy jak najszybciej wyjaśnić – wskazuje poseł Stefan Krajewski. Za to Lewica skierowała wniosek do Najwyżej Izby Kontroli ws. wykorzystywania Pegasusa i również popiera pomysł powołania komisji śledczej. – Jeśli podsłuchuje się polityków opozycji, to nikt nie może spać spokojnie. Zwykły obywatel także nie może spać spokojnie, bo nie ma pewności, czy władza akurat nie zażyczyła sobie zajrzenia mu za firanki, pod kołdrę czy do telefonu – przekonuje poseł Krzysztof Śmiszek.

Wyjaśnień chce nie tylko opozycja, ale także prezydent Andrzej Duda. – Jeżeli pojawiają się takie twierdzenia, to sprawa wymaga wyjaśnienia – podkreśla prezydent Andrzej Duda. Były marszałek Sejmu, Marek Kuchciński z Prawa i Sprawiedliwości, nie widzi potrzeby powoływania komisji. – Sama sprawa jest nagłośniona przez opozycję i przez media, także trudno poważnie do tego się odnosić – mówi poseł Marek Kuchciński. Sejm powołuje komisję śledczą bezwzględną większością głosów. Projekt uchwały może wnieść Prezydium Sejmu lub grupa 46 posłów.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/opozycja-oskarza-rzad-o-inwigilacje-premier-m-morawiecki-zaprzecza

Radio Maryja

Po dwunastu latach przerwy pociągi pasażerskie ponownie odjeżdżają ze stacji w Końskich. Mieszkańcy mogą dotrzeć koleją do Skarżyska-Kamiennej, Opoczna, Tomaszowa Mazowieckiego czy Łodzi. To spełniona obietnica wyborcza Prawa i Sprawiedliwości i prezydenta Andrzeja Dudy.

Końskie to małe miasto w województwie świętokrzyskim. Od kilkunastu lat nie zatrzymywały się tam pociągi. Wiosną ubiegłego roku na nieczynnej stacji kolejowej prezydent Andrzej Duda podpisał nowelizację ustawy o transporcie publicznym "Kolej plus". Prezydent zapowiedział w trakcie uroczystości przywrócenie połączeń kolejowych do Końskich...

Po podpisaniu ustawy na Prezydenta spadła fala krytyki, pojawiły się drwiny ze sposobu i miejsca podpisania ustawy, głównie ze strony opozycji.

Obietnica złożona przez Prezydenta została spełniona. Pociągi po dwunastu latach ponownie przejeżdżają przez Końskie. Zadowolenia z uruchomienia nowych połączeń nie kryje Prezydent. Dziś politycy opozycji już nie drwią z tamtej sytuacji.

Opozycja już dawno wystawiła sobie świadectwo zerowej wiarygodności mówi poseł PiS Jan Mosiński: "To, że sobie heheszkowali z tego, nie dostrzegli, że właśnie symbolika tego pustego peronu i tej takiej ławki pana prezydenta symbolizowała stan Państwa jaki zastaliśmy po rządach właśnie tych, którzy tak się ochoczo śmiali z tego, czyli rządów Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego...

To także dobrze rokuje dla Prawa i Sprawiedliwości przy okazji kolejnych wyborów, mówi politolog Mirosław Boruta Krakowski: "Politycy, którzy obiecują coś, a potem spełniają te obietnice mają w życiu politycznym o wiele większe szanse. To co się stało w Końskich, dla całej zresztą konecczyzny i dla mieszkańców regionu przecież tak bliskiego zarówno Mazowszu jak i województwu łódzkiemu jest ogromnym wydarzeniem".

Od niedzieli zmienił się rozkład w całym kraju, część pociągów wróciła na zmodernizowane linie, pojawiło się kilka nowych tras i dziesięć nowych przystanków. Aktualny rozkład jazdy dostępny jest na stacjach kolejowych oraz w Internecie.

Fragmenty tekstu i zrzuty ekranowe za: https://www.facebook.com/RadioMaryja/videos/335912188056175

Radio Maryja

Pierwszy raz podczas czwartej fali odnotowano spadek zakażeń koronawirusem. Jest ich o tysiąc mniej niż w poprzednim tygodniu. Tymczasem od 1 grudnia obowiązywać będą nowe obostrzenia w związku z nowym wariantem wirusa.

Ostatniej doby Ministerstwo Zdrowia odnotowało 526 zgonów i ponad 19 tysięcy nowych zakażeń koronawirusem. O tysiąc mniej niż we wtorek w poprzednim tygodniu i o ponad 7 tys. mniej niż np. w miniony piątek. To pierwszy raz w czwartej fali, kiedy mamy zmniejszenie zakażeń – zaznaczył premier Mateusz Morawiecki. – Trend przyrostu został spowolniony i w tych województwach, w których jeszcze miesiąc, półtora miesiąca temu było najgorzej (województwo lubelskie, województwo podlaskie), ale wskaźnik R spadł poniżej jednego, czyli jest dużo bardziej pozytywny niż w pozostałej części kraju – mówił premier RP.

W szpitalach o spowolnieniu jednak nie ma mowy. W całym kraju zajęte jest ponad 21 tys. łóżek i ponad tysiąc respiratorów. – Szpital tymczasowy w Pyrzowicach od kilku dni – właściwie jest to tydzień – jest non stop pełen. Tam na 144 miejsca jest 131 pacjentów, 12 podłączonych do respiratora – poinformowała o sytuacji w województwie śląskim Alina Kucharzewska, rzecznik Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach.

Mimo spadku nowych zakażeń, obawy rodzi nowy wariant koronawirusa. Omikron, który pojawił się już w co najmniej 15 krajach na świecie. – Pojawia się nowe ryzyko, nowy nieznany szczep, nieznana mutacja, która może zmienić wszystkie prognozy, na których do tej pory bazowaliśmy – mówił Adam Niedzielski, minister zdrowia. Zapowiedział on dodatkowe obostrzenia, które wejdą w życie od środy. W gastronomii, hotelach, kościołach i obiektach kulturalnych i sportowych będą obowiązywały nowe limity obłożenia. – Wszystkie limity zostaną zmniejszone do 50 procent – oznajmił Adam Niedzielski. Zmniejszono też limity obecności ze 150 do 100 osób na weselach, komuniach i dyskotekach, a w imprezach sportowych z 500 do 250. W siłowniach, strefach fitness, konferencjach, muzeach będzie obowiązywał limit 1 osoby na 15 m kwadratowych. Wprowadzono także ograniczenia dla lotów z południa Afryki. Podobne restrykcje podjęły inne państwa, co skrytykował Tedros Adhanom Ghebreyesus, dyrektor generalny Światowej Organizacji Zdrowia.

„Nie ma to oparcia w ustaleniach naukowych ani nie jest to skuteczne” – stwierdził szef WHO. Minister Adam Niedzielski przyznał kilka dni temu, że wprowadzanie nowych restrykcji nie pomoże w walce z pandemią. – Zawsze się uczymy na błędach. Wiemy, że restrykcje są mało skutecznym środkiem ograniczenia wzrostu pandemii – mówił wówczas minister zdrowia. Na brak konsekwencji resortu zdrowia zwróciła uwagę Konfederacja. – W poniedziałek na konferencji prasowej minister Adam Niedzielski z dziecinną łatwością wyrzucił swoje czwartkowe słowa do kosza, podeptał, oblał benzyną, spalił i stwierdził, że obostrzenia będą jednak obowiązywały i zostaną wprowadzone nowe pakiety obostrzeń – powiedział Artur Dziambor, poseł Konfederacji.

Dr Mirosław Boruta Krakowski, socjolog, stwierdził, że społeczeństwo przyzwyczaiło się już do walki z pandemią za pomocą restrykcji. – Chcemy normalności, aczkolwiek już za normalność uznajemy to, co jeszcze rok lub półtora roku temu uznalibyśmy za nienormalne, czyli np. maseczki, niepodawanie ręki czy też inne przejawy mniej bliskiego społecznego współżycia. Natomiast normalność przyjdzie, tylko musimy to przeczekać – mówił socjolog. Wszystkie nowe limity mają obowiązywać do 17 grudnia 2021 roku i nie będą dotyczyć osób zaszczepionych, posiadających paszport covidowy.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/spadek-zakazen-koronawirusem-jednak-od-1-grudnia-nowe-obostrzenia

Radio Maryja

Trwa tydzień wyprzedaży w sklepach stacjonarnych i internetowych. Jedna trzecia Polaków deklaruje, że chce skorzystać z promocji. Jednak tydzień okazji to także okres wzmożonej aktywności oszustów. Black Week to coroczne wydarzenie, które swój początek ma w Stanach Zjednoczonych.

Kiedyś jeden dzień wyprzedaży. Obecnie przerodził się on w tydzień wypełniony reklamami zachęcającymi do zakupów. Większość klientów poluje na odzież i elektronikę. – Mam bardzo ładny sweter. Będzie na Wigilię – podkreślił Olek. – Jestem zadowolona, bo czaiłam się na płaszcz dość długo, udało mi się go kupić i idę go schować do szafy przed mężem – zaznaczyła Monika. Statystycznie, każdego roku klienci decydują się na coraz większe zakupy – podkreśliła Lidia Baran-Ćwirta, miejski rzecznik konsumentów w Lublinie. – Tak naprawdę zakupy to jest gra „gonić króliczka”. Raz my, konsumenci polujemy na produkty, innym razem to marketingowcy, sprzedawcy polują na nas – klientów, żebyśmy kupili dużo, dużo, i jeszcze więcej – zaznaczyła Lidia Baran-Ćwirta. W 2020 roku przeciętny Kowalski zostawił w sklepach w okresie tzw. Black Week ponad 660 złotych. W tym roku może to być nawet o 70 zł więcej. Sprzedaż mogą też napędzać informacje o możliwych problemach z dostawami towarów przed świętami. Jedno jest pewne. Wiele produktów będzie droższych niż rok temu. Część podwyżek to jednak zwykłe manipulacje sklepów.

– Nawet dzisiaj rano zobaczyłam, bo chciałam dzisiaj kupić jedną rzecz z elektroniki i wiem jaka była cena wcześniej – dzisiaj była standardowa cena podwyższona o 300 zł, a promocyjna ta sama – powiedziała Luiza. Klienci niejednokrotnie spotykają się również z niejasnym naliczeniem rabatów. Oszuści okradają także w internecie. Tworzą fikcyjne sklepy, aby zachęcić do zakupów, jednak nigdy nie realizują zamówień. Hakerzy próbują też wyłudzić dane do kart kredytowych i bankowości elektronicznej. Dlatego nie warto ulegać emocjom i warto wszystko dobrze sprawdzić. – Często podkreślam, żeby nie dać się ponieść emocjom. Decyzje o wydawaniu pieniędzy to jedne z najważniejszych decyzji w naszym życiu, więc zanim wydamy pieniądze, przemyślmy, sprawdźmy i weźmy bądź nie bierzmy udziału w takim wydarzeniu jak „czarny piątek”, czyli Black Friday – zaznaczył dr Mirosław Boruta Krakowski.

Konsumenci, którzy dali się nabrać na fałszywe promocje, mają prawa do złożenia reklamacji lub skargi. Nieprzemyślane zakupy ze sklepów internetowych można zwrócić bez podania przyczyny w ciągu 14 dni. W placówkach stacjonarnych zwroty wyglądają już inaczej. Dlatego warto ich warunki sprawdzić wcześniej. – Może okazać się, że dostaniemy kartę podarunkową albo nasze pieniądze, które już zapłaciliśmy, zostaną w sklepie i możemy w zamian za ten produkt, w jakimś określonym czasie wybrać inny – podkreśliła Lidia Baran-Ćwirta. Akcje typu Black Week napędzają konsumpcjonizm. Mają też negatywny wpływ na środowisko. W 2019 roku ilość elektronicznych odpadów osiągnęła 54 mln ton. Tylko 20 proc. z nich poddawana jest recyklingowi. Warto też zadać sobie pytanie przed każdym zakupem: czy na pewno ta rzecz jest nam potrzebna?

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/tydzien-wyprzedazy-w-sklepach-stacjonarnych-i-internetowych-wzmozona-aktywnosc-oszustow

Radio Maryja

Tegoroczny Marsz Niepodległości był jednym z najbezpieczniejszych w ostatnich latach – podaje warszawska policja. Organizatorzy podkreślają, że jego przebieg to ogromny sukces wszystkich Polaków.

Jak co roku 11 listopada ulicami Warszawy przeszedł Marsz Niepodległości. Organizatorzy podają, że Alejami Jerozolimskimi na błonia Stadionu Narodowego przeszło ponad 150 tys. osób. Mimo tak dużej liczby uczestników był to jeden z najbezpieczniejszych marszów w ostatnich latach – podkreśla nadkom. Sylwester Marczak, rzecznik stołecznej policji. – Wydarzenia z 11 listopada były bezpieczne. Jeżeli chodzi o to, co działo się na ulicach Warszawy, można powiedzieć, że nic nas nie zaskoczyło – wskazuje rzecznik stołecznej policji.

Spośród 150 tys. uczestników wylegitymowano zaledwie 367 osób, 13 zostało ukaranych mandatem karnym, a 11 zostało zatrzymanych. Mariusz Kamiński, minister spraw wewnętrznych i administracji, podziękował służbom za sprawne działanie. „To był najbezpieczniejszy Marsz Niepodległości w historii. Dziękuję Polskiej Policji za profesjonalne zabezpieczenie, a organizatorom i uczestnikom za godne zachowanie. To niezwykle ważne w tym trudnym momencie dla Polski, wymagającym od nas szczególnej odpowiedzialności” – tłumaczy minister spraw wewnętrznych i administracji.

Jedyną kontrowersyjną sytuacją było spalenie zdjęcia Donalda Tuska i niemieckiej flagi. Jak podają funkcjonariusze, sprawca wykroczenia jest identyfikowany. Tego typu zachowania są niedopuszczalne – podkreśla Robert Bąkiewicz, prezes Stowarzyszenia Marszu Niepodległości. – Z panem Donaldem Tuskiem mam kompletnie przeciwległe poglądy, natomiast nigdy bym nie zachęcał do tego, żeby palić jego wizerunek – wyjaśnia prezes Stowarzyszenia Marszu Niepodległości.

Liberalno-lewicowe media próbują skupić uwagę na pojedynczym incydencie, a sam marsz przedstawiają jako pochód narodowców. Jednocześnie Marsz Niepodległości krytykuje opozycja. – My nie pozwolimy na to, żeby to święto zostało przez nacjonalistów odebrane Polakom – mówi Dariusz Joński, poseł KO.

Tymczasem w marszu udział wzięły środowiska patriotyczne, a także rodziny z dziećmi. Było to wydarzenie dla wszystkich Polaków, podkreśla poseł Konfederacji Robert Winnicki. – „Niepodległość nie na sprzedaż” – to było najważniejsze. To był ten najważniejszy element, w którym mówiliśmy o suwerenności w kontekście także o obronie granic, o pełnym poparciu dla Wojska Polskiego, dla Straży Granicznej i dla tych wszystkich mundurowych, którzy bronią naszej suwerenności – wyjaśnia Robert Winnicki, poseł Konfederacji.

Próba zablokowania marszu przez prezydenta miasta Rafała Trzaskowskiego tylko zmobilizowała Polaków. – To sukces polskich patriotów i organizatorów, a klęska wszystkich tych, którzy Marszowi Niepodległości rzucali kłody pod nogi – ocenia Robert Bąkiewicz.

Marsz Niepodległości jest wieloletnią inicjatywą z ogromną tradycją – podkreśla socjolog Mirosław Boruta Krakowski. – Nikomu z nas zdroworozsądkowo myślących nie przychodzi do głowy, że może się nie odbyć. Odbył się i jednocześnie okazał się być po raz kolejny sukcesem środowisk patriotycznych i środowisk polskich, które w ten sposób zamanifestowały przywiązanie do ojczyzny w rocznicę niepodległości – tłumaczy socjolog. Była to już XII edycja Marszu Niepodległości organizowanego przez środowiska patriotyczne i narodowe.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/bezpieczny-marszniepodleglosci

Radio Maryja

Komisja Helsińska przy Kongresie USA zorganizowała specjalne wysłuchanie w sprawie erozji demokracji na Węgrzech i w Polsce. Jeden z uczestników dyskusji domagał się ukarania Polski m.in. poprzez sankcje gospodarcze i przesunięcie wojsk.

Komisja ds. Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie w Kongresie Stanów Zjednoczonych zajęła się sytuacją w Polsce i na Węgrzech. Stan demokracji w tych krajach stale się pogarsza – przekonywał przewodniczący komisji, senator Ben Cardin, Demokrata. – Polska – sojusznik i przyjaciel USA podjęła kroki w celu ograniczenia niezależności sądów, wolności wypowiedzi i zaangażowania w inne praktyki niezgodne z demokratycznymi zasadami i normami – mówił Ben Cardin. Pojawiły się również kłamstwa o prześladowaniu mniejszości w Polsce. – W obu krajach jest niepokojący trend oskarżania osób LGBT, Romów, Żydów oraz migrantów o całe zło, które się dzieje – oznajmił senator z Partii Demokratycznej.

W trakcie komisji pojawiły się apele, aby władze USA ukarały Polskę, wycofując swoje siły wojskowe. – Musimy dokonać oceny, czy nasze siły wojskowe są we właściwym miejscu. Musimy również rozważyć narzucenie w tym celu sankcji ekonomicznych. Tylko w ten sposób możemy powstrzymać to zachowanie – nawoływała Heather A. Conley, która pracowała w przeszłości w administracji prezydenta George’a Busha. W posiedzeniu komisji wzięło udział jedynie trzech jej członków. Wszyscy to Demokraci. Temat podgrzewa polska opozycja.

– Kongres USA dyskutuje o możliwych sankcjach na Polskę i wycofaniu wojsk amerykański z naszego kraju. Tego samego dnia PiS ustami posła Kowalskiego wskazuje 2027 rok jako datę referendum w sprawie wyjścia Polski z Unii. Tak wygląda zdrada stanu – napisał Donald Tusk na Twitterze.

Temat rzekomego referendum uciął Piotr Muller, rzecznik rządu, oraz zapewnił, że rząd nie ma takich planów. – Każdą debatę należy traktować poważnie, ale jeżeli komisja jest 19 osobowa, a w debacie bierze udział kilku członków, to można się rzeczywiście zastanowić nad reprezentatywnością debaty – podkreślił dr Mirosław Boruta Krakowski.

Polska i Węgry cały czas są krytykowane na forum unijnym – przede wszystkim przez lewicę – zwrócił uwagę wiceprzewodniczący niemieckiej partii AFD, poseł Norbert Kleinwächter. – Mamy w tej chwili do czynienia w UE ze zmianą interpretacji demokracji, czyli tego co legło u podstaw Unii Europejskiej. To jest przyczyną wywierania nacisku przez lewicę na Polskę i Węgry – mówił Norbert Kleinwächter.

Kłamstwa na temat Polski są powielane przez media sprzyjające opozycji, co ma wpływ na opinię zagranicznych polityków – podkreślił prof. Rafał Juchnowski. – Środowiska opiniotwórcze opierają się na przekazach medialnych, bez wątpienia śledząc nasz rynek medialny – powiedział prof. Rafał Juchnowski.

Zagraniczni politycy słuchają też przedstawicieli polskiej opozycji. Marszałek Senatu, prof. Tomasz Grodzki, w wywiadzie dla duńskiego portalu oskarżył rząd Zjednoczonej Prawicy o autorytaryzm i przeprowadzenie nieuczciwych wyborów.

– Okazuje się, że opozycja swoją strategię „ulica i zagranica” nie tylko forsuje w Europie, na europejskich salonach, ale poleciała za ocean, żeby skarżyć na Polskę – oznajmił Piotr Uściński, wiceminister rozwoju i technologii.

Po zmianie w fotelu prezydenta USA nastąpiło ochłodzenie relacji polsko-amerykańskich. Kwestie kluczowe dla obu państw są niezmienne. Na marginesie szczytu klimatycznego w Glasgow doszło do spotkania premiera Mateusza Morawieckiego z prezydentem Joe Bidenem. Politycy rozmawiali m.in. o ochronie klimatu, bezpieczeństwie i transformacji energetycznej.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/komisja-helsinska-przy-kongresie-usa-zaangazowala-sie-w-ataki-na-polske

Radio Maryja

Warszawski Sąd Okręgowy uchylił decyzję wojewody mazowieckiego o rejestracji cyklicznego wydarzenia „Marsz Niepodległości”. Tym samym sąd uwzględnił odwołanie warszawskiego ratusza w tej sprawie. Orzeczenie jest nieprawomocne. Organizatorzy wydarzenia, taką decyzję uważają za haniebną.

Zgodnie z przepisami, zezwolenie na zgromadzenie cykliczne jest wydawane, jeśli wydarzenia są organizowane przez tego samego organizatora w tym samym miejscu lub na tej samej trasie co najmniej raz w roku w dniach świąt państwowych i narodowych. Decyzję o rejestracji zgromadzenia cyklicznego „Marsz Niepodległości” podpisał wojewoda mazowiecki, Konstanty Radziwiłł. „Stowarzyszenie <<Marsz Niepodległości>> skorzystało z przysługującego mu prawa do złożenia wniosku o zgodę na cykliczne organizowanie zgromadzenia w celu uczczenia rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości i wyrażenia dumy narodowej. Spełniło wyżej wymienione ustawowe kryteria” – wskazał Konstanty Radziwiłł, wojewoda mazowiecki. Wojewoda mazowiecki dodał, że decyzja w tej sprawie została wydana na trzy lata.

Z postanowieniem nie zgodził się warszawski ratusz. W konsekwencji prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski zaskarżył tę decyzję do sądu. – Stoimy na stanowisku, że nie została wypełniona bardzo istotna przesłanka formalna, mianowicie, to zgromadzenie nie odbywało się w sposób legalny przez trzy lata z rzędu – podkreślił Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy. W ubiegłym roku prezydent Trzaskowski ze względów epidemicznych zakazał organizacji „Marszu Niepodległości”. Decyzję podtrzymały: sąd okręgowy i sąd apelacyjny. W środę Warszawski Sąd Okręgowy, na czele z sędzią Andrzejem Sterkowiczem, uchylił decyzję wojewody mazowieckiego.

Sędzia Sterkowicz – jak zaznaczył prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, Robert Bąkiewicz – składał skargi przeciwko Polsce do międzynarodowych sądów. Teraz chce zabronić Marszu Niepodległości. „Składamy odwołanie, do wyższej instancji od haniebnego wyroku sędziego Andrzeja Sterkowicza, który uchylił decyzję wojewody mazowieckiego o zarejestrowaniu Marszu Niepodległości jako zgromadzenia cyklicznego. Zapraszamy 11 listopada do Warszawy! Marsz się odbędzie!” – napisał na Twitterze Robert Bąkiewicz, prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, szef Straży Narodowej. Robert Bąkiewicz podał, że sędzia Andrzej Sterkowicz to syn Czesława Sterkowicza, który był na liście Antoniego Macierewicza w związku z wykonaniem uchwały lustracyjnej. Po analizie postanowienia Warszawskiego Sądu Okręgowego podejmowane będą dalsze kroki prawne – oświadczył wojewoda mazowiecki Konstanty Radziwiłł.

Jak zaznacza socjolog, dr Mirosław Boruta Krakowski, Marsz Niepodległości jest wartością narodową, to wielkie patriotyczne święto wszystkich Polaków. - "My musimy pamiętać o tym, że symboli narodowych, a ten marsz stał się symbolem, przynajmniej 11 listopada, nie da się zatrzymać żadnym wyrokiem sądowym. Obchody rocznic patriotycznych to jest przecież święto a nawet świętość". XII Marsz Niepodległości wyruszy z Ronda Romana Dmowskiego. W tym roku przyświeca mu hasło: "Niepodległość nie na sprzedaż".

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/komu-przeszkadza-marsz-niepodleglosci

Radio Maryja

Rosja oskarżyła Unię Europejską o wywołanie fali migracji na granicy z Białorusią. Według Polski to kolejny element kremlowskiej propagandy, która aktywnie wspiera atak hybrydowy Białorusi na wschodnią granicę Unii. W Brukseli unijni przywódcy byli zgodni, co do potrzeby przeciwdziałania migracji.

W czwartek Straż Graniczna odnotowała 633 próby nielegalnego przekroczenia granicy. W okolicach Białowieży zatrzymano 29 imigrantów. Wśród nich było szesnaścioro dzieci – mówiła Ewelina Szczepańska z biura prasowego Straży Granicznej. – Wszyscy zostali nakarmieni, otrzymali suchą odzież i wszyscy złożyli wnioski o ochronę międzynarodową w Polsce – poinformowała. Straż Graniczna zatrzymała też 14 osób, które pomagały imigrantom w nielegalnym przekroczeniu granicy. – Wśród nich było trzech naszych rodaków, trzech obywateli Niemiec, trzech obywateli Syrii i m.in. obywatel Włoch – wskazała Ewelina Szczepańska. Białoruska Służba Graniczna regularnie stosuje prowokacje wobec Polski. O tym, że działania Białorusi wspiera Rosja mówił w wywiadzie dla „Gazety Polskiej” wicepremier i prezes PiS Jarosław Kaczyński.

To stanowisko skrytykowała rzecznik rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa. – Przyczyn sytuacji na granicy polsko-białoruskiej należy szukać w działaniach naszych partnerów zachodnich, którzy wywołali wieloetapowe fale migracji – zaznaczyła. Takie słowa nie zaskoczyły rzecznika ministra koordynatora służb specjalnych, Stanisława Żaryna. – Te słowa są wprost kontynuacją propagandy białoruskiej i rosyjskiej, która od samego początku oczernia i oskarża Polskę, Litwę i Łotwę o wytworzenie kryzysu migracyjnego – wskazał. Maria Zacharowa zaatakowała Polskę i Litwę za wzmacnianie granicy z Białorusią. Jak mówił Stanisław Żaryn, Rosja dąży do osłabienia wschodnich krajów Unii i NATO. – Tym celem nadrzędnym jest zdobycie jak najdalej idącej dominacji nad Europą Środkową i doprowadzenie do wycofania decyzji o rozszerzeniu NATO na ten rejon – podkreślił.

Okazją do omówienia sytuacji na wschodniej granicy UE był unijny szczyt w Brukseli z udziałem premiera Mateusza Morawieckiego. Prezydent Litwy Gitanas Nauseda apelował o zmianę unijnych przepisów azylowych oraz postawienie bariery na granicy UE. – Jest niezwykle potrzebna jako środek doraźny, aby poradzić sobie z tym kryzysem, bo nikt nie wie, co się jutro wydarzy – zaznaczył prezydent Litwy. Belgijski premier Alexander de Croo przyznał, że UE musi lepiej chronić swoje zewnętrzne granice. Jednocześnie wskazuje na potrzebę solidarności z migrantami. – Nie może być tak, że kilka krajów dokłada wszelkich starań, by przyjąć ludzi potrzebujących pomocy, aby to zadziałało na poziomie europejskim, wszyscy powinni okazać solidarność – mówił premier Belgii.

Szefowa KE Ursula von der Leyen wskazała na możliwy wzrost migracji. „Reżim w Mińsku próbuje otwierać nowe trasy sprowadzania migrantów na Białoruś, znosząc obowiązek wizowy dla kolejnych krajów. (…) Potrzeba ograniczenia przemytu ludzi organizowanego przez to państwo” – akcentowała Ursula von der Leyen, przewodnicząca KE. W czwartek w Brukseli spotkali się ministrowie obrony państw NATO. Przyjęto tajny plan odstraszania i obrony dla obszaru euroatlantyckiego – poinformował minister obrony narodowej, Mariusz Błaszczak. – Ten plan przewiduje zagrożenia wschodniej flanki NATO – płynące ze strony Rosji – sądzę, że to jest nasze osiągnięcie – podkreślił Mariusz Błaszczak, minister obrony narodowej w TVP INFO.

Unia Europejska mniej entuzjastycznie patrzy ma imigrantów niż to było w 2014 roku, zauważył dr Mirosław Boruta Krakowski. – Na początku było to optymistyczne: „Herzlich willkommen”, kiedy jednak zobaczono, co to jest tak naprawdę i jakie są tego społeczne i ekonomiczne konsekwencje, zaczęto powstrzymywać ten strumień – zwrócił uwagę ekspert. Polska wzmacnia nie tylko granice, ale też prawo. Prezydent Andrzej Duda podpisał nowelizację ustawy o cudzoziemcach. Zgodnie z nią osoba nielegalnie przekraczająca polską granicę, będzie musiała opuścić terytorium Polski. Jej wniosek o ochronę międzynarodową może zostać odrzucony, chyba że przybyła z terytorium, gdzie zagrożone jest jej życie.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/hybrydowy-atak

Radio Maryja

Kolejny atak na wolność słowa – tak eksperci komentują niewpuszczenie na teren Wielkiej Brytanii publicysty Rafała Ziemkiewicza. Polski resort spraw zagranicznych domaga się wyjaśnień od brytyjskiej dyplomacji.

Publicysta podróżował do Londynu prywatnie z rodziną – odwoził córkę na studia. Został zatrzymany po przylocie na lotnisku Heathrow podczas kontroli paszportowej. – Byłem cały czas zapewniany, że już za minutę, za 5 minut oddadzą mi paszport i mogę spokojnie wjechać. Moja żona i córki cały czas czekały w tym przejściu. Później na dwie godziny w ogóle wszyscy zniknęli, poza strażnikiem, który prosił, żebym jednak czekał. I wtedy zacząłem się trochę denerwować, bo to już trwało 3-4 godziny – relacjonował Rafał Ziemkiewicz. Następnie zebrano odciski palców, zrobiono rewizję osobistą i aresztowano. Publicyście odebrano rzeczy osobiste, dokumenty, leki na cukrzycę i telefon. Następnie poinformowano go o tym, że nie zostanie wpuszczony do kraju z powodu poglądów politycznych.

– Wykluczenie Pana ze Zjednoczonego Królestwa sprzyja interesowi publicznemu. Wynika to z pańskiego zachowania oraz głoszonych poglądów, które są sprzeczne z brytyjskimi wartościami i mogą być obraźliwe dla innych – tłumaczyły brytyjskie służby.

Jak wskazała dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, dr Jolanta Hajdasz, niedopuszczalne jest, aby z powodu poglądów nie wpuszczać do kraju. To łamanie wolności słowa, regulowanej przez prawo międzynarodowe. – Powołując się na paragrafy prawa międzynarodowego, konwencje, które zostały podpisane także przez Wielką Brytanię, domagamy się wyjaśnień wszystkich okoliczności tego zdarzenia – mówiła dr Jolanta Hajdasz.

Według Rafała Ziemkiewicza, całą sprawę mogła zainicjować brytyjska deputowana Rupa Huq. W przeszłości zablokowała wydarzenia z udziałem publicysty w Wielkiej Brytanii oskarżając go m.in. o islamofobię i rasizm. – Ma wokół siebie ekipę z naszej totalnej opozycji, która się fantastycznie wyżywa w rzucaniu oszczerstw na Polskę i w rzucaniu oszczerstw na innych Polaków, i to są oszczerstwa, które ona powtarza – zwrócił uwagę Rafał Ziemkiewicz.

To pokłosie narracji przedstawianej przez opozycyjne środowiska, które aprobują i inspiruje takie sytuacje. Cała sytuacja powinna spotkać się z reakcją polskich władz – podkreślał Mariusz Sieraczkiewicz, specjalista ds. mediów. – Ja bym uznał to, co się wydarzyło w Wielkiej Brytanii, za ingerencję w wewnętrzne sprawy Polski. Wielka Brytania próbuje wyręczać polski wymiar sprawiedliwości, który w żaden sposób nie odnosi się do poglądów publicysty Rafała Ziemkiewicza – stwierdził ekspert.

Jak oznajmił wiceszef polskiej dyplomacji, Szymon Szynkowski vel Sęk, jest to sytuacja kuriozalna, wobec której nie pozostaniemy bierni. – Zaprosiłem na spotkanie Panią Ambasador Wielkiej Brytanii, bo chciałbym się dowiedzieć, jak pogodzić tę decyzję z wartością, jaką jest niewątpliwie wolność słowa. Mam nadzieję, że ta wartość jest cały czas dla Wielkiej Brytanii i Polski wspólnym mianownikiem. Jak wobec tego pogodzić tą wartość z takimi decyzjami? – mówił wiceszef MSZ.

Polska dyplomacja skierowała pytanie, jakie brytyjskie wartości zostały naruszone. – Jeżeli zostały naruszone wartości lewackie, totalitarne, które zatrącają o jakiś faszyzm i zamordyzm, to można zrozumieć zachowanie urzędników, natomiast nie można zrozumieć tak głębokiego upadku Zjednoczonego Królestwa w XXI wieku – mówił socjolog Mirosław Boruta Krakowski. Spotkanie z brytyjską ambasador ma odbyć się jeszcze w tym tygodniu.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/polska-reaguje-ws-zatrzymania-r-ziemkiewicza