Przeskocz do treści

Andrzej Kalinowski

Przesyłam linkę do serii moich zdjęć, wykonanych w Betlejem podczas ostatniego pobytu. Z życzeniami dobrych, spokojnych Świąt. Niechaj to szczególne miejsce przemówi do ludzi, szczególnie, gdy wojna jest tak blisko. Na zdjęciach m.in. jest Bazylika Narodzenia, adoracja Ormian przed miejscem narodzenia Pana Jezusa i samo miejsce Narodzenia, kościół na tzw. Polu Pasterzy, mur odgradzający Jerozolimę od Betlejem, kwiaciarz przed szpitalem położniczym w Betlejem, widok na Herodion, poranek w Betlejem, targ przy bramie i przejściu granicznym z Izraelem a na koniec Morze Martwe (prawdziwa balneologia) i po drugiej stronie Jordania:
https://photos.app.goo.gl/STrK3qKcHrqkQhBa6

krakowniezaleznymkInformacja własna

Za Wikipedią: Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej im. Rodziny Ulmów w Markowej to muzeum budowane od roku 2013 przez Muzeum – Zamek w Łańcucie.

davOtwarte 17 marca 2016 roku. Muzeum upamiętnia Polaków ratujących z narażeniem życia Żydów skazanych na zagładę.

Józef Ulma, jego żona Wiktoria i ich szóstka dzieci zostali zamordowani przez Niemców 24 marca 1944 roku, wraz z ośmioma Żydami, których ukrywali). W Markowej sześć innych rodzin ukrywało kolejnych ok. 20 Żydów. 17 z nich przetrwało do końca wojny.

Zapraszamy Państwa do obejrzenia 84 zdjęć z Muzeum oraz miejsc upamiętnienia rodziny Ulmów, bohaterskich Polaków z Markowej. Autorem fotografii jest p. Mirosław Boruta Krakowski:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/6313180810819288529

I jeszcze fotoreportaż autorstwa p. Kazimierza Bartela:
https://photos.app.goo.gl/5w6T65TyNRMTNmAy9

(Od Redakcji): W sobotę - 17 grudnia 2022 roku - Watykan podał, że papież Franciszek zatwierdził dekret o męczeństwie rodziny Ulmów, która została zabita przez Niemców za ukrywanie żydowskich rodzin 24 marca 1944 roku. Uznanie dekretu o męczeństwie to ważny krok na drodze do beatyfikacji rodziny.

Andrzej Kalinowski

Wiele rzeczy powiedziano już o Meksyku. Tych pozytywnych i tych mniej pochlebnych. Bieda, bogactwo, zasoby ropy naftowej, wspaniała historia (bardzo dokładnie udokumentowana), ludzie śpiący w pałatkach pod ławkami i przy wejściach do stacji metra. Szalona przyroda, cudowne widoki. Głęboka religijność, przepyszna kuchnia i narkotyki. Kiedyś już przedstawiałem uroki tego kraju w artykule o Acapulco:
https://www.krakowniezalezny.pl/wiosna-idzie-pora-na-plaze-w-acapulco

W czasie ostatniego pobytu miałem również dzień wolny, tylko dla siebie. Wybrałem się więc metrem na plac Zocalo. Tam w obrębie Bazyliki, poniekąd w jej cieniu, usytuowane jest muzeum. Na pierwszy rzut oka nic specjalnego. Plac ogrodzony siatką metalową przypominający szary plac budowy, dawno już opuszczonej lub jakieś znaleziska do końca nie rozgrabione (dziura w ziemi). Szary pumeks i nic szczególnego! Ponieważ jednak widziałem to miejsce wcześniej - wraz z grupą turystów i przewodnikiem który oznajmił, że jest to słynne Templo Mayor… jak tu więc nie przybyć.

I rzeczywiście, po dokonaniu czynności kasowo-biletowych mam wolną drogę. Zacząłem chodzić po starej zniszczonej piramidzie Templo (XV w.), która to zasłynęła z okrutnych, krwiożerczych ofiar z ludzi, składanych bogom (długo by można było o tych okrutnych obyczajach opowiadać). Dzisiaj trudno nam jest wiele rzeczy zrozumieć, jak wielka skala okrucieństwa przychodziła ludziom do głowy. Ale to historia. Po obejrzeniu placu wykopalisk stoimy przed normalnym szarym budynkiem nie przypominającym w niczym ciekawego muzeum. Ale we wnętrzach prawdziwe skarby Meksyku. Ciekawostką jest to, że „skarby” te znaleziono na terenie byłej piramidy podczas prowadzenia prac remontowo inwestycyjnych za katedrą. Był to rok 1978. Zdziwienie robotników było wielkie gdy natrafiono na to… co my dzisiaj widzimy w ośmiu pomieszczeniach.

Po dziesięciu latach otwarto muzeum w którym do dziś eksponowane są znaleziska Templo, wzbogacane o inne muzealia. Są to najwspanialsze, zachowane w dobrym stanie znaleziska archeologiczne w Meksyku. A do tej pory to katedrę uważano za najważniejszy skarb Zocalo. Podejrzewam, że jeszcze nie wszystko zostało znalezione i odkryte w Meksyku i pokazane ludzkości. Przepych, różnorodność i pomysłowość Azteków, Majów i ich potomków nie zna granic. I pomyśleć, że było to nie tak dawno!

Zapraszam Państwa na tę wspaniałą wyprawę:
https://photos.app.goo.gl/DrQnmtQzirzRHQ9c8

Andrzej Kalinowski

Była to moja druga podróż do Jordanii. Poprzednia, czternaście lat temu, zasiała we mnie ciekawość lepszego poznania tego kraju i lepszego poznania dziejów Starego Testamentu po tej, lewej stronie Jordanu. Przeważnie wszyscy wybierają Izrael jako skarbnicę wiedzy o Starym i Nowym Testamencie, o Biblii. A Jordania kryje w sobie równie piękne osobliwości tamtych lat w dziejach współczesnego świata chrześcijańskiego. Jest skarbnicą wiedzy o religiach monoteistycznych.

Pierwsze zaskoczenie to nocleg w hotelu nieopodal Ammanu, na pasie granicznym z Izraelem, obok ujścia rzeki Jordan do Morza Martwego. Jest to chyba najbardziej charakterystyczny punkt na mapach świata. Dzieli i wyznacza dwa różne światy - arabski i żydowski. Dzieli religie, kraje, kultury a i politycznie jest bardzo zapalny. Mogłem swoją stopą przekroczyć Jordan, niczym Chrystus podczas swojego chrztu przed ponad dwoma tysiącami lat. Wszystko to pod bacznym okiem dyskretnie ukrytych wartowni granicznych po jednej i drugiej stronie rzeki. Ale czego to się nie robi dla turystów. W kasie musi grać. Oni z tego żyją. Sam Jordan to niczym nasz ojcowski Prądnik. Ale granica to granica.

Przyznam, że nie myślałem o takiej przygodzie. Nieopodal była Betania. Widziałem miejsce chrztu Chrystusa. Znajduje się jednak ono po stronnie jordańskiej. Choć każda ze stron przedstawia inną wersję tego zdarzenia. Ponadto zobaczyłem po drodze całą dolinę Eliasza „za Jordanem” albo (z mojej strony patrząc) nad Jordanem. Miejsce Jego wniebowzięcia.

Z bardziej znanych miejsc to Góra Nebo gdzie obecnie znajduje się wybudowany (a w części odtworzony), wspaniała świątynia wybudowana w epoce Mojżesza i jego ludu. W środku pozostałości z epoki, mozaiki, kolumny etc. Jest też i miedziany pal na którego „jeśli kto spojrzy to nie zginie, mimo iż go wąż ukąsi to nie umrze”… Na Górze Nebo znajduje się symboliczny grób pomnik Mojżesza (do tej pory nie natrafiono bowiem na jego prawdziwy grób). Oczywiście jest i Madaba, miejscowość znana z Biblii. Obecnie centrum wykonywania mozaik.

Nieopodal, w miejscowość Mukawir znajduje się góra Św. Jana. To na tej górze stał pałac Heroda Antypasa. W tymże pałacu ścięto głowę Św. Janowi Chrzcicielowi. Blisko są też gorące wodospady Ma’in, dawniej znane jako Baaras. To tam Herod zażywał kąpieli balneologicznych. Niesamowita przygoda, kąpać się pod strugami gorącej wody (38ºC), spadającej z wysokości, ale frajda!

Oczywiście byłem też w Jerash, starożytnych ruinach zachowanych w stanie nienaruszonym, z epoki. Tylko Forum Romanum w Rzymie i może Efez, Selcuk w Turcji mogą się porównać z tym parkiem archeologicznym. Deptanie starożytności przez kilka godzin to stanowczo zbyt mało aby dokładnie przejść całość. Palec boli od naciskania migawki w aparacie.

Ogólnie podczas tej wyprawy do Jordanii wykonałem 2700 zdjęć. Nie wspominam tu celowo o takich miejscowościach jak Wadi Rum -pustynia czy park archeologiczny w Wadi Mousa-Petra. Nieopodal Petry jest Mała Petra. Polecam!

Ponadto na obrzeżach Wadi Mousa jest maleńki domek gdzie znajduje się fragment skały w którą to uderzył swoją laską wędrowca Mojżesz i… wypłynęła woda. Do chwili obecnej Jordańczycy uważają ten fakt za znak z niebios. Czczą to miejsce bardzo, wszak to wierzenia i tradycja. Ponadto to zimna (9ºC), czysta, zdatna do picia woda! Amman jest stolicą ze starożytnym amfiteatrem i innymi zabytkami z przeszłości. Ale stolica to gwar, olbrzymi ruch, tłoczno wszędzie palące słońce które to wyznacza rytm dnia i nocy. Więcej niech powiedzą zdjęcia, które tam zrobiłem:
https://photos.app.goo.gl/CeZXHa3mtrDGuaz6A

Maria Krakowska, Mirosław Boruta Krakowski

Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie, od 1933 roku mające swoją siedzibę przy Al. Jerozolimskich 3, prezentuje zbiory poświęcone historii wojskowości (także światowej) oraz historii Polski, gromadzi i eksponuje przedmioty o charakterze wojskowo-historycznym... Zapraszamy Państwa do obejrzenia zdjęć z naszej wyprawy: https://photos.app.goo.gl/xdQoS8kmztVkDjso8

Andrzej Kalinowski

Chełm Lubelski to miasto na prawach powiatu położone we wschodniej Polsce. Obecnie liczy ponad 60 tys. mieszkańców. Niedaleko stąd do Białorusi i na Ukrainę. Miasto, jak i region wiele przeszły w swojej historii. Wspomnę tylko, że kiedyś było nawet miastem wojewódzkim, a wcześniej - zaraz po II wojnie światowej - było to miasto… PKWN. Dziś, na szczęście, już mało kto (zwłaszcza młodzi) wie co to było. Potem, po wojnie, zapomniano o tym mieście, podobnie jak o całym regionie Lubelszczyzny. Miasto leży na tzw. Wzgórzu Kredowym. Poniżej linka do 22 zdjęć:

https://photos.app.goo.gl/nqRLdViVJzMrmFZ37

Celem tego artykułu nie jest historia samego grodu tylko zaznajomienie naszych PT. Czytelników z istnieniem zabytkowej kopalni kredy, która się tam ostała po latach grabieżczej i samowolnej, chałturniczej często pracy, związanej z wydobyciem tego „białego skarbu”. Ponieważ leżał on (kreda) niegłęboko w ziemi, stąd kopano przez wieki różne „dołki w celu jej zdobycia”. Przez pewien czas (XIV-XVII wiek) miasto dostatnio żyło z wydobycia tego skarbu.

Potem znaczenie kredy nieco osłabło. W mieście powstawały zawaliska. Nawet zabroniono wydobywać kredę i zasypywać doły i zapadliska w celu pozyskania nowych terenów pod zabudowę miasta. Dopiero w Drugiej Rzeczypospolitej przystąpiono do pewnych prac i inwentaryzacji kopalni. Przed samą II wojną w 1939 roku uruchomiono niewielki fragment wyrobisk do zwiedzania (około 300m). Po wojnie „władza ludowa” miała już inne cele i zadania do spełnienia. Zapomniano o kopalni. Ale za to – w 1960 roku – powstała tu, pierwsza w rejonie, cementownia! Oddano do użytku pierwszy piec produkcyjny. Potem rozbudowa.

W latach siedemdziesiątych przystąpiono równolegle do badania przyczyn zapadania się dalszego gruntów w starym centrum miasta. Przeprowadzono badania, wykonano górnicze zabezpieczenia. Przyjechali specjaliści z kopalń śląskich i tak uratowano stare miasto i powstała kopalnia kredy – muzeum. Cały teren badań otwarto dla zwiedzających dopiero w 1985 roku. Długość wszystkich wielopoziomowych chodników liczy około 40 km a trasa dla zwiedzania to 2 km. Biegnie ona pod samym starym centrum miasta i jest oświetlona. Miejscami jest prześwit do kanalizacyjnych studzienek chodnikowych w mieście, słychać gwar ulicy. Temperatura w kopalni jest stała i wynosi około 9 stopni plus. Panuje tu iście średniowieczna atmosfera. Obecnie jest to jedyna na świecie zabytkowa podziemna kopalnia kredy udostępniona do zwiedzania.

Przewodnik bardzo żywiołowo opowiada o kopalni, a wiedzę ma ogromną! Chciałby wszystko przekazać. Jest i oczywiście wiele baśni i opowieści o kopalni, ale jedna jest… prawdziwa. Otóż w kopalni zagościł na stałe Duch kopalni – Bieluch. Czasami można go zobaczyć. Ale przeważnie jego duch podąża za nami. Można go dostrzec na zdjęciach, które w obfitości pokażą to miejsce godne polecenia. Obecnie w okolicach Chełma istnieje duża kopalnia odkrywkowa kredy, która służy miejscowej cementowni i innym zakładom przemysłu budowlanego i nie tylko (67 zdjęć):

https://photos.app.goo.gl/eFoxC4mBdLndeKDE7

Andrzej Kalinowski

Poniżej zdjęcia: Golgoty - miejsce śmierci Chrystusa (1), Grobu w Jerozolimie w Bazylice (2), Wejścia do środka, kolejek i tłumów pielgrzymów (3 i 4), Grobu Bożego w środku - płaska powierzchnia to miejsce złożenia ciała Chrystusa (5 i 6) oraz Kamienia namaszczenia, po zdjęciu z Krzyża - XIII stacja Drogi Krzyżowej (7):
https://photos.app.goo.gl/h8vNmdoh8ZeGYTw78

Andrzej Kalinowski

W okresie świątecznym, choć nie w świątecznym kontekście, wspominamy imię okrutnego króla Heroda - wg Ewangelii św. Mateusza - żydowskiego kata własnego narodu. Poniżej prezentuję Państwu wybór zdjęć z Herodionu – fortecy Heroda Wielkiego, usytuowanej na szczycie wzgórza niedaleko Betlejem. Znajduje się ona w odległości 11 km na południe od Jerozolimy. Jak podaje Wikipedia pałac (na planie koła) zbudowano w latach 24–15 p.Chr.

Grób Heroda został odnaleziony w mieście założonym przy pałacu 7 maja 2007 przez archeologów z Uniwersytetu Hebrajskiego pod kierownictwem Ehuda Necera. W latach 132–135 (drugie powstanie żydowskie) Herodion stał się siedzibą przywódcy powstania Szymona Bar Kochby a w V-VI w. na szczycie osiedlili się mnisi chrześcijańscy. Wykopaliska w latach 1962–1967 przeprowadził archeolog włoski, franciszkanin o. Virgilio Corbo. Wydobyto wówczas pozostałości konstrukcji herodiańskich oraz późniejszych budowli. Po roku 1967 Herodion przeszedł w ręce Izraelczyków, którzy kontynuowali prace badawcze. Obecnie teren fortecy jest izraelskim parkiem narodowym (Tablica informacyjna przy wjeździe do parku, fot. Wikipedia): https://photos.app.goo.gl/8BMNSfriwrwvBzSY7

Adam Zyzman

Wybrałem się na wiosenną wycieczkę za Kraków i trafiłem na Wzgórze Kaim, między Krakowem i Wieliczką, gdzie od ponad wieku stoi obelisk upamiętniający walki o Kraków w czasie I wojny światowej.

Niestety, mimo, że przed ponad rokiem toczono publicystyczne walki o otoczenie pomnika, który dzięki wybudowaniu osiedla mieszkaniowego został wreszcie odsłonięty i jest obecnie doskonale widoczny z drogi krajowej 94, o samym stanie technicznym obelisku jego obrońcy zapomnieli. Odsłonięty w roku 1915 betonowy monument nie przeszedł od tego czasu żadnego remontu kapitalnego. Co prawda próbowano uzupełnić braki w umieszczonych obelisku herbach, ale czyniono to tak nieprofesjonalnie, że do dziś widoczne są pociągnięcia szpachelki lub kielni.

Cała konstrukcja jest porysowana pęknięciami, toteż trudno się dziwić, że w niektórych miejscach ubytki są tak duże, że widoczne jest uzbrojenie budowli. Zaniedbane jest też samo otoczenie obelisku, wokół którego kilka lub kilkanaście lat temu co prawda położono kostkę brukową, ale wszystko jest pozarastane i zaśmiecone. Szkoda, że wydając niedawno zezwolenie na budowę domów kilkanaście metrów od obelisku nie zobowiązano dewelopera do odpowiedniego uporządkowania terenu wokół niego i administracji osiedla do dbania o to miejsce.

Zapyta ktoś czemu zajmuję się tym upamiętnieniem walk naszych dwóch zaborców, którzy dzięki wzajemnemu wykrwawieniu się upadli i nie byli w stanie przeciwdziałać odrodzeniu się wolnej Polski, jak czynili to przez niemal cały wiek XIX? Warto zatem przypomnieć, że wśród zabitych żołnierzy obu armii byli także Polacy wcieleni w ich szeregi jeszcze przed wybuchem Wielkiej Wojny. Po drugie bitwa ta uratowała Kraków i jego mieszkańców przed zniszczeniami wojennymi i okupacją rosyjską. Jak ona wyglądała można dowiedzieć się czytając wspomnienia mieszkańców takich miast, jak Lwów, Przemyśl czy Gorlice, które tego zaznały.

Po trzecie wreszcie warto pamiętać, że monument powstał w ramach programu upamiętniania walk armii Austro-Węgier, tak jak setki cmentarzy z tej wojny rozsiane po tzw. Galicji (cmentarz ofiar tej bitwy znajduje się w Łagiewnikach obok obecnego Sanktuarium Miłosierdzia), które przez niemal wiek funkcjonowania państwa polskiego były zaniedbywane, aż w końcu z zapomnienia i zniszczenia ratowały je władze Republiki Austrii, które działania te na obcym terytorium przedstawiały swym obywatelom, jako przeciwdziałanie cywilizacyjnym opóźnieniom Polaków. Dlatego nie chciałbym, by i ten pomnik na naszej ziemi ratowali Austriacy, (choć oprócz nich ginęli tam Polacy, Węgrzy, Chorwaci, Czesi, Ukraińcy i Słowacy) i liczę na to, że urzędująca już ponad rok, nowa pani Konserwator Wojewódzki znajdzie środki na renowację betonowej iglicy i jej otoczenia.

Andrzej Kalinowski

Plaża jak plaża, słońce pali ... Ważne jest to, co się dzieje na plaży i wokół niej. Wszyscy chcą na wszystkich przybyszach zarobić. Rano wstaje dzień, dzień jak co dzień dla nich, ale dla nas very atractiv. Wielorakość pomysłów i przemysłów, korporacji, układów i zależności i to tylko na plaży. Są też chłopcy - łowcy monet a zdjęcia zaczynają się od... wieczora: https://photos.app.goo.gl/bbPy8fgQ7b31NAbw8

Za Wikipedią (tekst i zdjęcie obok): Ogród Zoologiczny w Krakowie – ogród zoologiczny założony w 1929 roku, na terenie krakowskiego Lasu Wolskiego na wzgórzu Pustelnik. Zanim powstał współczesny ogród, istniał na Wawelu zwierzyniec. Trzymano w nim m.in. małpy, wielbłądy, lwy, lamparty i wiele gryzoni. Kiedy Zygmunt III Waza przeniósł królewską siedzibę z Krakowa do Warszawy, zwierzyniec podupadł. W XVIII i XIX wieku powstawały zwierzyńce w różnych miejscach Krakowa, np. w Parku Krakowskim. Działacze Krakowskiego Oddziału Towarzystwa Przyrodniczego im. Mikołaja Kopernika – inż. Wincenty Wober, dyrektor Kazimierz Maślankiewicz, Leon Holcer i dr Karol Łukaszewicz wpadli na pomysł, aby ogród zoologiczny umieścić w Lesie Wolskim, w pobliżu klasztoru Kamedułów na Bielanach...

Autorem wspaniałych zdjęć z krakowskiego ZOO jest p. Andrzej Kalinowski:
https://photos.app.goo.gl/dPMq9s7Hyi8qj9jz6

Za Wikipedią (tekst i zdjęcie obok): Opactwo OO. Benedyktynów w Tyńcu wraz z kościołem św. św. Piotra i Pawła położone jest w południowo-zachodniej części Krakowa. Opactwo w Tyńcu jest najstarszym z istniejących klasztorów w Polsce. Usytuowane na wapiennym Wzgórzu Klasztornym nad Wisłą, ufundował najprawdopodobniej Kazimierz I Odnowiciel w 1044 r. Działo się to po kryzysie młodego państwa, wywołanym pogańskim buntem i czeskim najazdem. Benedyktyni mieli wspierać odbudowę państwa i Kościoła a pierwszym opatem został Aaron z Cluny.

Zapraszamy Państwa do obejrzenia zdjęć z tego miejsca, zdjęć autorstwa p. Andrzeja Kalinowskiego: https://photos.app.goo.gl/GgetVMuri8BJYN9f7

Za Wikipedią: Figura Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata to żelbetowa rzeźba w Świebodzinie, wzniesiona w 2010 według projektu Mirosława Pateckiego. Całkowita wysokość pomnika wynosi 36 m, z czego 33 m przypada na figurę Jezusa, a 3 m na wieńczącą pomnik pozłacaną koronę. Pomnik wzniesiony został na liczącym 16,5 m wysokości sztucznie usypanym kopcu (łączna wysokość pomnika i kopca wynosi 52,5 m). Masa konstrukcji szacowana jest na ponad 440 ton. Koszt całej budowy został pokryty z dobrowolnych datków parafian, Polonii amerykańskiej, a także lokalnych przedsiębiorców.

Forma rzeźby nawiązuje do pomnika Chrystusa Odkupiciela w Rio de Janeiro, od którego jest o 3 metry wyższa (oba zdjęcia w tekście, p. Andrzej Kalinowski). Wysokość samej statuy wraz z koroną jest aż o 6 m większa (pomnik w Rio de Janeiro liczy 38 m, z czego 8 m stanowi cokół). Obecnie statua pomnika w Świebodzinie jest najwyższą rzeźbą przedstawiającą Jezusa Chrystusa na świecie. W czerwcu 2011 roku w Limie w Peru stanęła podobna, licząca 37 metrów figura Chrystusa Pacyfiku (z czego 22 m mierzy statua, a 15 m podstawa pomnika). Sama statua jest nadal najwyższa na świecie. Głównym inicjatorem i pomysłodawcą budowy pomnika był proboszcz parafii-sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Świebodzinie – ksiądz prałat Sylwester Zawadzki (1932-2014).

A zdjęcia przesłali pp. Maria Krakowska i Mirosław Boruta Krakowski (fot. 1-6) oraz p. Andrzej Kalinowski (fot. 7-13): https://photos.app.goo.gl/zk6GV8anDbqGFqtj7

Kalinowski Andrzej

Zamek ten to osiągnięcie architektoniczne pierwszej połowy XVII wieku w Polsce i Europie - dzieło rodziny Ossolińskich. Leży na Wyżynie Opatowskiej i do dzisiaj robi wrażenie, po prostu budzi podziw.

Po II wojnie światowej podupadł, bo nie mieścił się w planach odnowy PRL-u. Byłem tam w roku 1980. To, co zobaczyłem było straszne. Obecnie po wielu latach przepychanek i uzgodnień zamek jest odnawiany. Powstały zadaszenia, rynny i okapy. Całość jest zabezpieczona przed dalszą dewastacją. Od 1991 roku jest udostępniony dla turystów (i jeszcze 22 zdjęcia):
https://photos.app.goo.gl/LJzxqT4HeoHP2YKq5

Andrzej Kalinowski

Sulejów – to urokliwe miasto, siedziba jednego z najstarszych opactw cysterskich na ziemiach polskich. Pierwotnie samodzielne, dziś istniejące jako filia opactwa w Wąchocku. Powstało w 1176 roku za zgodą księcia na Wiślicy Kazimierza II, zwanego Sprawiedliwym. Ufundował on klasztor i kościół sprowadzając braci z (wspominanego w historiach polskich cystersów) Marimondu.

Od tego momentu zaczyna się bogata w wydarzenia historia kolejnego klasztoru na ziemiach polskich, nad Pilicą. Opactwo cieszyło się dużymi względami panujących. W 1262 roku książę krakowski Bolesław Wstydliwy rozszerzył cystersom sulejowskim przywileje i uposażenia, co czynili także jego następcy. Książę Władysław Łokietek zwołał tu w 1318 roku wiec powszechny, na którym to uchwalono „suplikę sulejowską”, o jego koronacji na króla Polski. Klasztor sulejowski, podobnie jak inne klasztory był wielokrotnie niszczony przez hordy tatarskie, mongolskie i „szwedzki potop”.

Zabudowania plądrowano, grabiono, palono. Do dziś zostało niewiele cennych pamiątek po tamtych czasach (pozostał jedynie bogaty w zabytki przeszłości kapitularz, godny odwiedzenia). Jednak klasztor i zakon zawsze się odradzał - mocniejszy, bardziej ufortyfikowany. Ostatecznej kasaty klasztoru dokonały władze carskie w 1819 roku, doprowadzając ostatecznie do ruiny tę romańską perłę sakralną z pierwszej poł. XIII wieku w tej części Polski.

Ponownie cystersi powrócili do Sulejowa w 1986 roku. Z mozołem odnawiają to, co pozostało, dbając o narodowe dziedzictwo ukryte w tych murach. Jest to miejsce niezwykle bogate w historię i ludzi, którzy ją tworzą. Przyciąga turystów i pielgrzymów wspaniałym klimatem milczenia, ascezy, pięknem zachowanych obiektów i przyrodą. Obecnie cystersi pełnią posługę duszpasterską, służą mieszkańcom i przybywającym turystom ofiarną pracą i cysterską gościnnością.

Zapraszam Państwa do obejrzenia 25 zdjęć:
https://photos.app.goo.gl/NkUHxWLjXzMChTcv5

Mirosław Boruta Krakowski

Za Wikipedią: Ogród Zoologiczny we Wrocławiu przy ul. Wróblewskiego 1–5 otwarty został 10 lipca 1865 roku. Jest najstarszym - na obecnych ziemiach polskich - ogrodem zoologicznym w Polsce. Powierzchnia ogrodu to 33 hektary. Pod koniec 2015 roku wrocławskie ZOO prezentowało ponad 10.500 zwierząt (nie wliczając bezkręgowców) z 1132 gatunków (jest to trzecie pod tym względem zoo na świecie).

Ogród Zoologiczny we Wrocławiu jest piątym najchętniej odwiedzanym ogrodem zoologicznym w Europie. Największa inwestycja rozpoczęła się w kwietniu 2012 roku, była to budowa Afrykarium – Oceanarium, w którym eksponowane są zwierzęta związane ze środowiskiem wodnym pochodzące z Afryki. W ramach tego kompleksu powstał m.in. basen, będący najgłębszym na świecie wśród basenów ogrodów zoologicznych, o głębokości 4,5 metrów, przeznaczony dla pingwinów.

Zapraszam Państwa do obejrzenia 112 zdjęć z tego miejsca (wrzesień 2019 roku):
https://photos.app.goo.gl/sFg7BHK7WZs6KwPt5

Mirosław Boruta Krakowski

Za Wikipedią: "Papua-Nowa Gwinea to państwo w Oceanii, w Melanezji, położone w większości na wyspie Nowa Gwinea. Papua-Nowa Gwinea graniczy z Indonezją (820 km). Powierzchnia państwa wynosi 462,8 tys. km² a 2017 roku mieszkało w nim 6 909 701 osób. Językiem urzędowym jest język angielski, ale w użyciu jest także Pidgin-English. Stolicą państwa jest Port Moresby.

Papua-Nowa Gwinea uzyskała niepodległość 16 września 1975 roku, jest członkiem Azjatyckiego Banku Rozwoju, Banku Światowego, Forum Wysp Pacyfiku, Międzynarodowej Organizacji Pracy, Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Organizacji Narodów Zjednoczonych, Światowej Organizacji Handlu i Współpracy Ekonomicznej Azji i Pacyfiku".

I jeszcze ciekawostka: wśród prawie siedmiu milionów mieszkańców rozróżnia się 841 języków należących do dwóch głównych rodzin: papuaskiej i austronezyjskiej.

Zapraszam Państwa do obejrzenia zdjęć z wystawy, którą prezentowano w holu Uniwersytetu Pedagogiczego w Krakowie, wystawy przygotowanej przez Instytut Filozofii i Socjologii: https://photos.app.goo.gl/nZkvZ7ZqjmG8U77k6

Kazimierz Bartel

Przesyłam zdjęcia z wycieczki do Holandii. Noordwijk to gmina miejska w zachodniej Holandii, siedziba European Space Research and Technology Centre (ESTEC), części Europejskiej Agencji Kosmicznej, European Space Agency (ESA) a Schiphol, to port lotniczy czwarty w Europie, w 2013 obsłużył 52,5 mln pasażerów:
https://photos.app.goo.gl/BdCzcHPQDFxGLWpC6

Andrzej Kalinowski

Wspominałem poprzednio, że w 1967 roku Enver Hodża ogłosił Albanię pierwszym w pełni ateistycznym krajem na świecie. Tu pokażę kilka zdjęć ze Szkodry - z katedry. Otóż tę katedrę przerobił Hodża na... halę widowiskowo-sportową. Przecież to można sobie wyobrazić. Wcale nie musiał ponosić nakładów. Obecnie katedra powróciła do roli jaką powinna spełniać. Podobnie czyniono z cerkwiami i meczetami. Hale targowe, garaże, parkingi, etc. W Albanii wyznania żyją obok siebie całkiem przyjaźnie. Doświadczeni rządami poprzedników obecnie szanują wolność. W Tiranie jest obecnie pięć parafii katolickich.

Mieszkałem w okolicy miejscowości Divjaka. Tam znajduje się największa laguna w Albanii. Plaża o długości około 15 km i biały piasek. Woda tak ciepła... Raj dla setek pelikanów i innych ptaków, krabów, żab i żółwi błotnych. Często widać w płytkiej, lekko mętnej wodzie, jak wściekły krab siecze swoimi kleszczami "pyszną" meduzę... Morze wyjątkowo spokojne. Praktycznie nie ma w nim fal morskich (takich jakie my znamy). A szum morza słychać tylko w głowie i podświadomości przybysza... Kto poszukuje ciszy to tam ją znajdzie.

Oczywiście wszędzie wszechobecne są bunkry. A w Tiranie znajdzie się nawet kawałek muru berlińskiego i symboliczne stemple kopalniane (z kopalni niklu i chromu) symbolizujące niewolniczą pracę setek więźniów politycznych skazywanych w Albanii za czasów Hodży. Niedaleko od Tirany znajduje się miasteczko Kruje. Jest to pierwsza historyczna stolica Albanii. Ta miejscowość rozłożyła się na wysokim wzgórzu. Trudności z wyjazdem do góry i z powrotem nastręczają trochę emocji i adrenaliny. Ale pełne uroków miasto zupełnie odbiega swoim klimatem od biednej Albanii. To mekka dla artystów, malarzy i turystów. Oczywiście są też handlarze i tony pamiątek dostępnych po cenach... europejskich. Można by tak długo o Albanii. Jest to niewątpliwie nowy, jeszcze nie odkryty kawałek współczesnej Europy. Zdjęcia pełne kontrastów niech mówią same za siebie: https://photos.app.goo.gl/LmAHRjfsuRthpaXWA

Andrzej Kalinowski

Przez kilka dni miałem okazję przebywać również w Tiranie - wiadoma rzecz - stolica. Największe i najbogatsze miasto kraju. Choć biedy tam moc, to Albańczycy zakasują rękawy i zaczynają "od nowa". Odbudowują swoją tożsamość, szukają swoich korzeni. Jedną z wielkich postaci współczesnej Albanii jest mała, filigranowa, lekko pochylona postać matki Teresy z Kalkuty (właśc. Agnes Gonxha Bojaxhiu). Urodziła się w 1920 roku w Skopje, dzisiejsza Macedonia Północna. Jej rodzice byli Albańczykami i pochodzili ze Szkodry a ojciec był znaną postacią w kraju i udzielał się politycznie. Dzisiaj Matka Teresa jest wielką dumą Albanii. Chociaż w wieku 18 lat na zawsze opuściła swoją ojczyznę, nigdy nie przestała być jej przedstawicielem. Odkryła w sobie powołanie. Najpierw nauka języka angielskiego w Irlandii, potem misja życia - pomoc biednym, ubogim, chorym i nieuleczalnie chorym w najbiedniejszych zakątkach świata. Wybrała Indie. Kalkuta była jej bazowym miejscem posługiwania. Założyła tu zgromadzenie Misjonarek Miłości. Zmarła w 1997 roku.

Podpuszczony podszeptem naszej wspaniałej przewodnik, p. Justyny pojechałem śladem do miejsca jej narodzin, do Skopje. W Skopje nie ma już jej domu rodzinnego. Został przed laty, na skutek zawirowań historii, zburzony. Jest natomiast dom w którym przebywała. Urządzono w nim Izbę Pamięci Matki Teresy. Dom - kaplica, dom - muzeum, bo takie pełni dziś ten obiekt funkcje znajduje się w centrum miasta. I coraz więcej turystów i pielgrzymów nawiedza to miejsce.

Ostatnio pojawiła się informacja, że władze Macedonii Północnej odszukały w starych planach i zapiskach miejsce gdzie się urodziła. Odnaleziono fundamenty domu rodzinnego Agnes Gonxhy Bojaxhiu. Fragmenty domu (fundamenty) znajdują się w niedalekiej odległości od tego obecnego domu pamięci. Planowana jest odbudowa i zagospodarowanie tego fragmentu fundamentów. W planach jest zbudowanie czegoś w rodzaju pomnika, mauzoleum domu rodzinnego, pamięci Matki Teresy. Fundamenty mają służyć jako podwaliny pod "Nowe Czasy". Macedonia Północna też chce mieć coś z tego dla siebie. W końcu Matka Teresa była i jest czymś wyjątkowym w dzisiejszym świecie. Wszyscy chcą mieć jakiś udział w jej świętości. Przedstawiam zdjęcia z domu pamięci oraz kilka współczesnych pomników, jej poświęconych, w Albanii. Warto nadmienić, że lotnisko w Tiranie nosi jej imię, a przed wejściem jest też poświęcony Matce Teresie pomnik: https://photos.app.goo.gl/TsdBn3wp3CxqMZuP6

Andrzej Kalinowski

Przez kilka dni w lipcu miałem okazję być w Albanii, kraju, który kiedyś uchodził za zaścianek współczesnej Europy. Albania była krajem zapomnianym w Europie, pozostawionym sam sobie. Wiele się mówiło i słyszano o Albanii, a były to przeważnie rzeczy negatywne. Dzisiaj, po przekroczeniu granicy, uderza czystość porządek i bogate domostwa (pisze o wjeździe od strony Szkodry). W głębi kraju bieda jest większa a i kontrasty ogromne. Tuż obok bogatych rezydencji znajdują się rumowiska i stare lepianki. Oprócz wspaniałych samochodów z włoskim designem, po ulicach łażą woły, osły i barany. Wszyscy wszak są użytkownikami drogi. Burzliwe były ostatnie lata u Albańczyków.

Muszę wspomnieć też o ostatnim dyktatorze Albanii jakim był Enver Hodża (zmarł w 1985 roku w wieku 72 lat). Pozostawił po sobie kilkaset tys. schronów i innych zabezpieczeń przeciw imperialistom i ewentualnemu atakowi nuklearnemu. Całe swoje dorosłe powojenne życie związał, a to z Rosją Sowiecką, a to z Chinami Ludowymi. W końcu niezawodnym przyjacielem Hodży została Korea Północna. To z Korei Północnej Hodża przywiózł pomysł i projekty budowy schronów przeciwatomowych. Obawiał się wszystkiego i wszystkich. Miał też obsesje na punkcie swojego bezpieczeństwa. Albania była pierwszym i jedynym krajem na świecie w pełni ateistycznym. Jak to się skończyło wiemy to teraz. Możemy się na własne oczy przekonać do czego prowadzi taka polityka i "zamordyzm".

Pod linką przedstawiam Państwu zdjęcia ze schronu przeciw atomowego z Tirany wybudowanego dla Hodży, to jego projektów i jego decyzja. Bunkier ma głębokość czterech pięter w głąb ziemi. Wyposażony był we wszystkie współczesne metody i sposoby przetrwania pod ziemią, łączność, ogrzewanie, wentylację, wymianę i oczyszczalnię powietrza etc. Proszę zwrócić uwagę na poziom i sposoby łączności dla Wodza Narodu ówczesnej Albanii z... Europą (dalekopisy RFT, centrale telefoniczne sznurowe, ręczne, maszyny do pisania Erica - w większości produkcji NRD - Niemieckiej Republiki Demokratycznej). Na jednym ze zdjęć jest ściana górniczego przodka w kopalni. To ściana pamięci poległych przy budowie tych bunkrów:
https://photos.app.goo.gl/bfQQKms8cCh7T3RE6

Andrzej Kalinowski

Zapraszam Państwa na wycieczkę do Pragi, stolicy i największego miasta Czech (1,3 mln osób) i obejrzenia 61 zdjęć. Praga to ośrodek administracyjny, przemysłowy, handlowo-usługowy, akademicki, turystyczny i kulturalny o znaczeniu międzynarodowym. Od 1992 roku zabytkowe centrum znajduje się na liście UNESCO, a ze względu na bogactwo atrakcji (choćby wspaniałe stare pojazdy!), Praga należy do najchętniej odwiedzanych miast Europy: https://photos.app.goo.gl/CN9ddZ3JMfqTxFYz9