Przeskocz do treści

Mirosław Boruta Krakowski

Warto zauważyć, że śmiertelność wśród mieszkańców Hiszpanii i Włoch z powodu koronawirusa ma nie tylko przyczyny polityczne (niefrasobliwość elit, polityczna poprawność, ufność w… no właśnie, w co?), ale i społeczne. Bowiem społeczeństwa o dużym odsetku osób starszych, a przy tym charakteryzujące się głębokim przywiązaniem do rodzinności, do najbliższych, przyjaciół i znajomych są najbardziej dotknięte epidemią.

Decydującymi czynnikami stały się tutaj masowe wyjazdy do rodziny (z północy na południe Włoch) i wielotysięczne manifestacje feministyczne w Hiszpanii, pod (szyderczo już dzisiaj brzmiącym) hasłem: „Heteropatriarchat zabija bardziej niż koronawirus” (fot. Wikipedia). Podobnie organizacja koncertów i dużych wydarzeń kulturalnych w Wielkiej Brytanii zbiera teraz tragiczne żniwo.

Opamiętanie, jakie stało się udziałem Polaków przed najważniejszą dla rozwoju choroby niedzielą - 15 marca (rezygnacja z uczestnictwa w Mszach Świętych) i zdecydowana postawa władz państwowych, niemal codziennie zaostrzających przepisy dotyczące kontaktów międzyosobowych, uratowała zdrowie i życie wielu z nas.

Bądźmy nadal mądrzy, wówczas wygramy.

24 marca zmarł ks. Roman Kopacz, proboszcz parafii Drwinia w dekanacie Uście Solne.

Ksiądz Roman Kopacz urodził się 27 lutego 1961 roku w Jaśle. Egzamin dojrzałości złożył w 1980 roku w Liceum Ogólnokształcącym w Bieczu. Wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Tarnowie, a po ukończeniu studiów filozoficzno-teologicznych, otrzymał 25 maja 1986 roku święcenia kapłańskie.

Jako wikariusz pracował w Gręboszowie, Bobowej i Szczepanowicach. Od 1991 roku do 1999 roku pracował jako misjonarz na Ukrainie. 2 października 2000 roku został mianowany proboszczem parafii pw. Niepokalanego Serca NMP w Przybysławicach. 1 lipca 2007 roku został proboszczem w Drwini...

Fragment tekstu i fotografia za: https://www.radioem.pl/doc/6228838.Nie-zyje-ks-Roman-Kopacz-Byl-zarazony-koronawirusem

Mirosław Boruta Krakowski

Dziwny to czas i - tak po ludzku - nie do końca zrozumiały. Wróg jest niewidzialny, przychodzi cicho i zabija. Szczególnie upodobał sobie tych, którym i tak los nie szczędził chorób i cierpień.

Księdza Romana Kopacza poznałem jako proboszcza parafii Drwinia lata temu, a połączyła nas historia regionu, tej najmniejszej z ojczyzn, a także... zamiłowanie do Kresów Wschodnich, gdzie ks. Roman pełnił posługę duszpasterską pośród Polaków żyjących na Ukrainie. Na Jego zaproszenie miałem także zaszczyt współświętować, w 2011 roku, 30-lecie parafii Matki Boskiej Królowej Polski, utworzonej z części macierzystej parafii mikluszowickiej w 1981 roku. Byliśmy - z racji Jego społecznych pasji i mojej, socjologicznej profesji - niemal w stałym kontakcie, ostatnio w lutym br. Wieczne odpoczywanie racz Mu dać, Panie. Żegnaj Księże Romanie, żegnaj Przyjacielu...

Radio Maryja

Prezydent Andrzej Duda nie ma poparcia 50 procent Polaków, więc pokonanie go nie jest już tylko marzeniem słabej opozycji – mówił w Białymstoku były premier Donald Tusk. Dziś ponownie zapewnił o poparciu dla kandydatki Platformy Obywatelskiej Małgorzaty Kidawy-Błońskiej.

Były premier Donald Tusk zainaugurował na Uniwersytecie w Białymstoku Festiwal Dyplomatyczny. Wizytę wykorzystał do ponownego poparcia kandydatury Małgorzaty Kidawy-Błońskiej w wyborach prezydenckich. W Polsce potrzebna jest zmiana – mówił Tusk nawiązując do sprawy prezesa Najwyższej Izby Kontroli Mariana Banasia. – Odór przestępstwa, gangu i mafii, który się unosi każdego dnia nad instytucjami państwowymi w Polsce. To wymaga absolutnej jednoznaczności, jeśli chodzi o rządy prawa w Polsce i tu życzę, żeby wszyscy kandydaci, podobnie jak robi to pani marszałek, byli jednoznaczni w tej sprawie – powiedział Donald Tusk, przewodniczący Europejskiej Partii Ludowej.

Według politolog dr Lucyny Kulińskiej, poparcie Donalda Tuska nie przełoży się na sukces Kidawy Błońskiej. – Obciążenie tej osoby jest duże. Dla wielu osób jest ona do tego stopnia człowiekiem skompromitowanym, że się nie przysłuży – powiedziała dr Lucyna Kulińska. Na mniejsze poparcie dla prezydenta Andrzej Dudy wskazuje najnowszy sondaż. Obecny prezydent ma w nim prawie 42-procentowe poparcie. O 5 procent mniej niż w notowaniach sprzed miesiąca. Z kolei Małgorzata Kidawa-Błońska notuje 2-procentowy spadek – do 22 procent. Prezydent traci przez zamieszanie wokół Prawa i Sprawiedliwości – zauważył Marcin Kierwiński z Platformy Obywatelskiej.

– Pan prezydent Duda nie najlepiej wszedł w tę kampanię. Liczba wpadek pana prezydenta, bałagan w sztabie, nowa szefowa sztabu – to czynniki, które obniżają szanse pana prezydenta – powiedział poseł Marcin Kierwiński.

Zmiany w sondażach to normalna część każdej kampanii wyborczej – wskazał europoseł PiS Ryszard Czarnecki. – Paradoksalnie taki sondaż, gdzie nasz prezydent traci, może będzie sygnałem dla naszych wyborców, wyborców obozu patriotycznego, niepodległościowego, że na te wybory trzeba pójść – zaznaczył europoseł.

Kampanię Władysława Kosiniaka-Kamysza rozpoczął dziś pomorski PSL. Według posła partii Marka Biernackiego, nie jest zaskoczeniem że Donald Tusk nie poparł kandydata PSL-u. Według sondażu to właśnie Kosiniak-Kamysz ma największe szanse w starciu z Andrzejem Dudą. – Jedynym kandydatem w drugiej turze, który może powojować z aktualnym prezydentem, jest pan Władysław Kosiniak-Kamysz – zaznaczył Marek Biernacki.

Jak zauważył politolog Karol Kaźmierczak, Kosiniak-Kamysz najpierw musiałby pokonać Kidawę-Błońską. To wiążę się ze zmianą kierunku politycznego. – Musiałby eskalować tę narrację, tę argumentację, jaka jest przystępna, jaką popiera właśnie elektorat opozycyjny, czyli znów niwelować swoje szanse do występowania jako taki kandydat centrowy, pociągający część elektoratu PiS-owskiego – wskazał politolog Karol Kaźmierczak. Tymczasem sam Władysław Kosiniak-Kamysz gościł dziś m.in. we Wrocławiu. – Mam nadzieję, że Donald Tusk przekona panią Kidawę-Błońską do tego, aby stanęła do debaty. On wie, że debaty są ważne – powiedział Władysław Kosiniak-Kamysz.

Politycy wszystkich partii apelowali, aby kampania opierała się przede wszystkim na merytorycznej rozmowie. Tymczasem na spotkaniach i uroczystościach z udziałem prezydenta pojawiają się działacze Komitetu Obrony Demokracji. W internecie permanentnie pojawiają się hejterskie wpisy. Przoduje w tym sprzyjający opozycji profil – SokzBuraka, atakujący parę prezydencką. Jak zauważył socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski, akcje KOD-u są dobrze zorganizowane. – Osoby biorące udział w tych wulgarnych wystąpieniach to ludzie, którzy wylewają swoją żółć po prostu za pieniądze – zaznaczył dr Mirosław Boruta Krakowski.

Do kampanii prezydenckiej dołączyli kolejni kandydaci. W poniedziałek Państwowa Komisja Wyborcza zarejestrowała kolejne komitety wyborcze: Mirosława Piotrowskiego, Andrzeja Voigta, Pawła Tanajno oraz Piotra Wrońskiego. Łącznie zarejestrowanych jest 14 komitetów wyborczych.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/polska-informacje/kampania-prezydencka-nabiera-tempa

Mirosław Boruta Krakowski

Hamtramck – miasto w stanie Michigan, enklawa otoczona całkowicie miastem Detroit. Liczba mieszkańców: ok. 23 tys. (2000).

Osada powstała na początku XVII w. jako ośrodek handlu futrami. W 1914 r. bracia Dodge otworzyli fabrykę aut, powodując duży napływ polskich imigrantów. W ciągu dziesięciolecia liczba mieszkańców zwiększyła się kilkunastokrotnie. W 1922 zawiązano tam korporację miejską (prawa miejskie). Do lat 80. XX wieku większość mieszkańców była pochodzenia polskiego. W granicach miasta znajduje się jedna z największych fabryk General Motors Corporation (za: Wikipedią).

A teraz video niespodzianka (5:05), którą nadesłał p. John Boruta z Lexington (Michigan): http://www.youtube.com/watch?v=WhVUjar905E

Informacja własna

W niedzielę, 16 lutego 2020 roku, w Bazylice OO. Karmelitów na Piasku w Krakowie odprawiona została kolejna Msza Święta dziękczynna za opiekę Bożą nad Panem Prezydentem doktorem Andrzejem Dudą.

W nabożeństwie wzięli m.in. udział Rodzice Prezydenta, pp. Janina Milewska-Duda i Jan Tadeusz Duda (fot. powyżej p. Mirosław Boruta Krakowski), przedstawiciele Akademickiego Klubu Obywatelskiego – Kraków oraz Stowarzyszenia im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie, a także poczet sztandarowy NSZZ "Solidarność" Region Małopolska (fot. poniżej p. Maria Krakowska), Rycerze Świętego Jana Pawła II i licznie zgromadzeni wierni.

Radio Maryja

Małgorzata Kidawa-Błońska nie widzi problemu w zachowaniu prowokatorów, którzy zakłócali przemówienie prezydenta Andrzeja Dudy na obchodach 100-lecia zaślubin Polski z morzem. Ludzie mają prawo wyrażać swoje emocje – przekonywała kandydatka Platformy Obywatelskiej na prezydenta. Według Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, w Pucku była duża grupa ludzi niezadowolonych z prezydentury Andrzeja Dudy. Polityk przyznała, że dobrze zna osoby, które obrażały głowę państwa.

– Jeżeli ludzie się do mnie uśmiechają, podają rękę i mówią, że mi sekundują, to naturalne jest, że z tymi osobami się witam, bo te osoby spotykałam także na demonstracjach pod sądami, na demonstracjach pod Trybunałem Konstytucyjnym – tłumaczyła Małgorzata Kidawa-Błońska. Politycy PO przekonywali, że za protestami stoją mieszkańcy Pomorza. Stanowczo zaprzeczył temu prezes Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego Jan Wyrowiński. – To stanowiło również afront dla nas – organizatorów, a w szczególności było afrontem dla tych wszystkich osób, które z całego Pomorza przyjechały na tę uroczystość, z odległych stron – mówił Jan Wyrowiński.

Zachowania tych osób, które obrażały prezydenta, nie da się usprawiedliwić. – Mamy do czynienia ze wspaniałą uroczystością państwową przypominającą wielkie chwile naszego narodu sprzed 100 lat. Mamy do czynienia z głową państwa, która nas reprezentuje i o tym opowiada w sposób piękny i szlachetny. I z grupą ludzi, która to niszczy. Niszczy nasze państwo, jego historię, jego dzieje. Tego usprawiedliwić się nie da – podkreślił socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski.

Małgorzata Kidawa-Błońska pokazała, że jest blisko związana ze skrajnymi środowiskami. – Źle się dzieje, że Małgorzata Kidawa-Błońska nie umie odciąć się od tego, od czego wszyscy powinniśmy się odcinać, czyli od pewnego rodzaju hejtu, z którym mieliśmy do czynienia w Pucku – zaznaczył poseł Bartłomiej Wróblewski. Politycy Zjednoczonej Prawicy zapowiadają wniosek o odwołanie Sławomira Rybickiego z funkcji przewodniczącego senackiej Komisji Regulaminowej, Etyki i Spraw Senatorskich. Senator Koalicji Obywatelskiej chwalił zachowanie osób, które obrażały w Pucku prezydenta. To zachowanie nie licuje z godnością senatora – mówili politycy PiS. Komentatorzy spodziewają się, że kampania prezydencka będzie bardzo brutalna. W sztabie Małgorzaty Kidawy-Błońskiej znalazł się Marcin Mycielski, jeden z administratorów hejterskiej strony na Facebooku „Sok z Buraka”.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/m-kidawa-blonska-tlumaczy-zachowanie-prowokatorow-ktorzy-zaklocali-przemowienie-prezydenta-w-pucku

Informacja własna

W niedzielę, 19 stycznia 2020 roku w Bazylice OO. Paulinów na Skałce (ul. Skałeczna 15), odprawiona została Msza Święta w intencji Pana Prezydenta dr. Andrzeja Dudy. Była to Msza Święta dziękczynna za opiekę Bożą nad Panem Prezydentem dr. Andrzejem Dudą wraz z prośbą o mądrość i siłę dla Niego w sprawowaniu Urzędu.

W nabożeństwie wzięli m.in. udział Rodzice Prezydenta, pp. Janina Milewska-Duda (fot. p. Mirosław Boruta Krakowski) i Jan Tadeusz Duda (fot. p. Maria Krakowska), przedstawiciele Akademickiego Klubu Obywatelskiego - Kraków, Stowarzyszenia im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie, Rycerze Świętego Jana Pawła II i licznie zgromadzeni wierni. Ceremonię uświetnił także poczet sztandarowy NSZZ "Solidarność" Region Małopolska.

Mirosław Boruta Krakowski

W albumie 11 autorów „Zapis zdarzeń. Przemiany społeczne, polityczne i kulturowe w latach 1980-1989 w obiektywach fotografików krakowskich” – przygotowanym przez p. Adama Gliksmana z Zarządu Regionu Małopolska Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”, a opisanym tutaj: https://www.krakowniezalezny.pl/zapis-zdarzen-socjologia-fotografii-w-najlepszym-wydaniu

19820616sijest jedno zdjęcie, autorstwa p. Stanisława Iskry, zrobione 16 czerwca 1982 roku (w sześć miesięcy po komunistycznym mordzie na górnikach Kopalni "Wujek") na dachu budynku przy Arce Pana w Bieńczycach. Publikujemy je obok mając nadzieję, że któryś z młodych bohaterów tamtych dni rozpozna się na fotografii i zechce nawiązać kontakt z redakcją lub Autorem zdjęcia... Kim jest dzisiaj, co robi, jak pamięta tamte chwile...

Radio Maryja

Opozycja nie wykorzystała kolejnej okazji, którą stworzyła w Sejmie Zjednoczona Prawica przez nieobecność jej posłów w czasie głosowania. Rodzą się pytania nie tylko o dyscyplinę partii opozycyjnych, ale także partii rządzącej. Sejm debatował wczoraj nad przyznaniem mediom publicznym rekompensaty z budżetu państwa za nieopłacany abonament w wysokości blisko 2 miliardów złotych. Opozycja mocno krytykowała to rozwiązanie. – Czy misją publiczną jest szkalowanie ludzi, atakowanie opozycji? Czy misją publiczną, na którą mają iść te pieniądze, jest porównywanie Grety Thunberg do Hitlera i Stalina? – pytała Joanna Scheuring-Wielgus z Lewicy.

Tuż przed głosowaniem opozycja chciała zablokować zmiany, zrywając kworum. Przewodniczący klubu parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej Borys Budka wstał i pokazał posłom opozycji, żeby wyciągnęli karty do głosowania. Akcja jednak się nie udała. Dwie parlamentarzystki opozycji zagłosowały przeciw. Iwona Śledzińska-Katarasińska i Małgorzata Tracz z Koalicji Obywatelskiej przeprosiły za swój błąd. Senator Bogdan Zdrojewski, który ubiega się o fotel przewodniczącego PO, mówi jednak o konieczności zwołania sztabu kryzysowego w partii. – Coś znowu nie zadziałało, bo to nie pierwszy raz – podkreślił Bogdan Zdrojewski.

W grudniu ubiegłego roku opozycja mogła z kolei odrzucić nowelizację ustaw sądowych. Zabrakło jednak trzydziestu posłów, którzy nie pojawili się rano w Sejmie. Okazję dla opozycji tworzy jednak Zjednoczona Prawica, która też ma problemy z dyscypliną. – Nie ciesz się dziadku z czyjegoś upadku. A po za tym przepraszam, ale to my stworzyliśmy szansę – bił się w piersi poseł Tadeusz Cymański. Temat dyscypliny miał być poruszany na wczorajszym spotkaniu kierownictwa Prawa i Sprawiedliwości. Musimy się mobilizować – mówił poseł Jan Mosiński. – Dyscyplina musi być bez wątpienia, bo to są sprawy ważne dla Polski i Polaków. My nie możemy sobie pozwolić na to, żeby przegrywać głosowania – zaznaczył Jan Mosiński.

Platforma skupiła się na wewnętrznych wyborach prezesa partii. Borys Budka uzyskał dziś poparcie kilkudziesięciu parlamentarzystów oraz samorządowców. – Jestem przekonany i wierzę w to głęboko, że razem stworzymy profesjonalne ugrupowanie, które będzie wygrywać kolejne wybory – powiedział Borys Budka. Poparcia posłowi Budce udzielił prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. – Platforma Obywatelska musi mówić nowym językiem, PO musi wyciągać wnioski z tych ostatnich lat – zauważył Rafał Trzaskowski.

Platforma powinna skupić się na swoim programie. KO jest z pewnością formacją najsilniejszą liczebnie, jednak najsłabszą ideowo – wskazał socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski. – Jeśli Lewica jest dosyć wyraźna, jeśli PSL także wróciło na jasne programowe pozycje, jeśli Konfederacja jest za bardzo wyrazista, to o PO i jej koalicjantach nie można powiedzieć wiele. A kto będzie głosował na coś, co jest tak bardzo nieokreślone? – powiedział dr Mirosław Boruta Krakowski.

Komentatorzy zwracają również uwagę, że wewnętrzne wybory w PO szkodzą Małgorzacie Kidawie-Błońskiej, która będzie ubiegać się o fotel prezydenta Polski. Partyjni działacze skupiają się na wewnętrznych walkach, a nie na kampanii prezydenckiej.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/problemy-z-partyjna-dyscyplina-zarowno-w-partii-rzadzacej-jak-i-w-opozycji

Jadwiga Klimkowicz

"Przez Sztukę Bliżej Dobra" to motto, które już od dawna przyświeca naszym działaniom. Piszę naszym, ponieważ dzięki współpracy ze wspaniałymi artystami, a nie sposób nie wspomnieć tu o kimś takim jak p. Piotr Piecha, który dzielnie wspiera działania grupy Teatralnej im. Ksieni Zofii Grothówny, powstają ciekawe spektakle, które cieszą się Państwa - licznie przyjeżdżając z różnych stron - zainteresowaniem. Jest nam niezmiernie miło również i z tego powodu, iż poprzez podejmowane i realizowane tematy wszyscy coraz bardziej zagłębiamy się w poznawaniu kultury polskiej. Nie da się ukryć, że sprzyja temu również miejsce, które przesiąknięte jest sztuką, dobrem, pięknem i miłością!

Klasztor Sióstr Norbertanek w Imbramowicach to miejsce, które każdy powinien odwiedzić, a i czas teraz ku temu sprzyja, by po zwiedzeniu wystawy szopek w krakowskim Muzeum Celestat, wybrać się z całą rodziną, by zobaczyć urzekająco piękną ruchomą Szopkę Norbertańską, a przy okazji prawdziwe polskie Jasełka w reż. wspomnianego już powyżej p. Piotra Piechy. Drodzy Państwo, zachęcamy też do udziału w cyklicznych spotkaniach teatralnych w których każdy może wziąć udział nie patrząc na wiek i wykonywany zawód.

A dlaczego właśnie Klasztor Sióstr Norbertanek w Imbramowicach? Ponieważ jest to nawiązanie do wielowiekowej tradycji szkoły dla Panien, gdzie na nauki oddawane były córki o najbardziej znanych nazwiskach w Polsce, a historię postaramy się przybliżyć podczas następnych spotkań. Zatem, czy może być wspanialsze miejsce na tego typu działania artystyczne?

Pragnę podziękować za miniony rok właścicielowi "Piekarni Mojego Taty" za jak zwykle pyszny chleb oraz p. Monice Kocbuch z biura promocji Muzeum Krakowa za wsparcie nas materiałami dzięki którym możemy Państwa obdarowywać ciekawą literaturą, a co za tym idzie poszerzać wiedzę o historii i sztuce!

Dziękuję p. Mirosławowi Borucie Krakowskiemu za to, że i Państwo możecie się coś więcej o nas dowiedzieć.

Zapraszam zatem na cykliczne spotkania z grupą Teatralną im. Ksieni Zofii Grothówny działającą dzięki wsparciu Sióstr Norbertanek pod moją skromną opieką (TSiT–JK – produkcja filmowa i teatralna).

Życzę Państwu w imieniu swoim oraz wszystkich współpracujących ze mną artystów, Szczęśliwego Nowego Roku, wielu wspaniałych, teatralnych przeżyć, a przede wszystkim Błogosławieństwa Bożego! Dziękuję Wam Kochane Siostry, że to dzięki Wam może dziać się tak dużo! Dziękuję fantastycznej grupie ludzi, która przyjeżdża z różnych stron nie raz w trudnych warunkach atmosferycznych, nie raz prosto z uczelni, pracy, po to by móc poprzez sztukę czynić dobro, a tego nam w dzisiejszych czasach bardzo potrzeba!

miroslawborutaks1Mirosław Boruta Krakowski

W tym wielkim (27 razy większym od Polski), a tak odległym kraju Ameryki Południowej nieliczni Polacy żyli od połowy XVII wieku a polskie osadnictwo datuje się od połowy XIX wieku, czyli... polskich uchodźców politycznych po Powstaniu Listopadowym.

kurytybacentrumEmigracja osadnicza i zarobkowa z przełomu XIX i XX wieku (szczególnie do stanu Parana i jego stolicy Kurytyby) spowodowała, że w 1914 roku doliczono się w Brazylii ponad 150.000 Polaków. Mieli oni swoje parafie, organizacje, szkoły i 18 tytułów prasowych. Okres międzywojenny powiększył tę liczbę o kolejne 50.000 osób, podobnie lata II wojny światowej i powojenne. Podczas II wojny światowej do Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie zgłosiło się z Brazylii aż 580 ochotników.

janpaweliiwparanieWspółcześnie Polacy i Brazylijczycy polskiego pochodzenia to – według różnych źródeł – od 800.000 do 3.000.000 osób. W historii najnowszej szczególnie ważny był rok 1978, gdyż wybór polskiego papieża, Jana Pawła II, odrodził w Brazylijczykach polskiego pochodzenia zainteresowanie Polską (Papież był w Paranie już w 1980 roku, fot. rp.pl).

flagabrazylii11 listopada 1989 roku powstał Polbras, w dużym stopniu tożsamy z działalnością Towarzystwa União Juventus, które jest jego trzonem, a 27 stycznia 1990 roku Braspol – Centralna Reprezentacja Wspólnoty Brazylijsko-Polskiej w Brazylii, który ma za zadanie odrodzenie poczucia polskości w potomkach polskich emigrantów. Podstawą działania obu organizacja są zasoby polskiej kultury stworzone na ziemi brazylijskiej przez pokolenia polskich osadników. A na fladze Brazylii hasło „Porządek i postęp”, tak bliskie każdemu uczniowi Augusta Comte’a 😉 .

panbalcerwbrazyliiI jeszcze literacka perełka, „Pan Balcer w Brazylii” – poemat epicki Marii Konopnickiej opublikowany po raz pierwszy w 1910 roku. Treścią utworu są niezwykle trudne, wręcz dramatyczne dzieje masowej, chłopskiej emigracji polskiej (w tym wielu okrutnie prześladowanych przez Rosjan unitów) w Brazylii i wyrosła z tych doświadczeń miłość do pozostawionej daleko Polski.

Więcej informacji znajdą Państwo w dostępnych w sieci opracowaniach, autorstwa ks. Zdzisława Malczewskiego TChr i p. Iwony Popławskiej:
http://poloniawbrazylii.pl/materialy/polonia.pdf
http://poloniawbrazylii.pl/materialy/polonia2.pdf

Mirosław Boruta Krakowski

Od razu uprzedzam PT. Czytelników, że informacja nie jest sensacyjna. Jest… taka sobie. A jej źródłem jest opracowanie, zatytułowane 125 lat „Jedynki”, a zredagowane przez zespół pod kierownictwem p. Barbary Stoczewskiej (pracownika UJ), wymienionej jako pierwszej w składzie Komitetu Redakcyjnego.

No właśnie, słowo… komitet. Kiedyś tak bardzo kojarzące się z partią komunistyczną, w krajowej wersji była to Polska Zjednoczona Partia Robotnicza, czyli, jak głosił współczesny jej dowcip, cztery słowa i jednocześnie cztery kłamstwa. Ale do rzeczy.

manipulacjasp11Literatura przedmiotu za najsłynniejsze manipulacje fotograficzne uważa usuwanie postaci polityków, którzy popadli w niełaskę. Zjawisko to, było szczególnie charakterystyczne dla partii komunistycznych, choćby rosyjskiej czy chińskiej. Na pierwszym ze zdjęcia znika Nikołaj Jeżow, na drugim Po Ku (za: fotoblogia.pl).

manipulacjasp12A kto zniknął w Szkole Podstawowej nr 1 przy ulicy Św. Marka 34 w Krakowie? Pani Maria Żurowska, nauczycielka śpiewu. Na zdjęciu z 1974 siedzi ostatnia z prawej strony i trzyma w rękach podręcznik „Nuty, moje nuty”…

A dlaczego nie ma Jej na zdjęciu wydrukowanym w książce (widać tylko fragmencik podręcznika). Czyżby była jakoś związana z ruchem komunistycznym?

manipulacjasp13Pewnie nie, chociaż – zobaczmy co zniknęło po wykadrowaniu zdjęcia nie tylko na długość, ale i na wysokość. Bingo! Kącik POP – Podstawowej Organizacji Partyjnej (PZPR). No tak, w 1998 roku wstyd się było do niej Komitetowi Redakcyjnemu przyznać 😉 I znów, przez „komunistów” zaginął człowiek.

Bardzo serdecznie Panią Profesor pozdrawia, przechowujący w domu pamiątkowe zdjęcie grona nauczycielskiego, wówczas uczeń klasy VIII B…

Boże Narodzenie... Dzieląc się wigilijnym opłatkiem składamy Państwu z serca płynące życzenia wszelkich darów, a zwłaszcza wiary, nadziei i miłości (Grota Narodzenia, fot. p. Andrzej Kalinowski).

A przy tej okazji wszelkiej pomyślności w Nowym - 2020 - Roku, zdrowia, życzliwości, wspaniałych przyjaciół i odwagi w podejmowaniu życiowych wyzwań i dróg, nawet jeśli zmuszają nas one do wędrówki nieznanymi szlakami...

W imieniu Zarządu i Komisji Rewizyjnej Stowarzyszenia im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie:

- dr Mirosław Boruta Krakowski, prezes

Wszystkim PT. Czytelnikom i Przyjaciołom Krakowa Niezależnego:

autorom filmów, tekstów i zdjęć (fot. p. Kazimierz Bartel), nadsyłającym zaproszenia lub linki do ciekawych miejsc i wydarzeń, podpowiadającym jak „wokoło siebie mieć piękniejsze Miasto, piękniejszą Polskę i piękniejszy Świat”

składam najbardziej serdeczne życzenia wspaniałych Świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku, tak dobrego jak nigdy 😉 Mirosław Boruta Krakowski

Mirosław Boruta Krakowski

Spencer Wells, uczeń Luigiego Luci Cavalli-Sforzy kontynuuje dzieło rekonstrukcji prehistorycznej globalnej wędrówki ludów. Dowodzi, że wszyscy żyjący obecnie na Ziemi ludzie są potomkami niewielkiego afrykańskiego plemienia myśliwych zbieraczy, którzy żyli w Afryce około 60 tys. lat temu. Homo sapiens zaledwie 50-80 tys. lat temu opuścił afrykańskie równiny i rozpoczął powolną ekspansję na wszystkie kontynenty, różnicując się z upływem pokoleń na Eskimosów, Aborygenów, Europejczyków, Indian i Afrykanów. Celem badań, którymi kieruje Spencer Wells jest zatem sporządzenie mapy migracji człowieka w ciągu tysiącleci. Osoby, które zgłoszą się do uczestnictwa w programie, dowiedzą się, skąd pochodzą ich przodkowie. Fundusze pochodzące ze sprzedaży zestawów do pobrania próbek DNA wspomogą rozwój edukacji wśród tubylczych plemion całego świata.

Czy można w sposób jednoznaczny określić wszystkie aspekty, jakie niesie z sobą ten nurt badań? Myślę, że jest na to jeszcze zbyt wcześnie. Można jednak stwierdzić, że zasadniczym wymiarem kulturowym, dotykającym sedna przesłania, jakie niosą ze sobą współczesna antropologia i socjologia jest całkowite wyzbycie się postawy centrycznej i podniesionej, do rangi wartościującej oceny, ważności pierwiastka etniczno-kulturowego. To, co interesujące, zawiera się tutaj w wartości, jaką może być wspólnota, bez względu na pochodzenie, język, czy koloru skóry.

Jak ujął to Spencer Wells, odpowiadając na pytanie: „jakie przesłanie niesie ze sobą ów projekt naukowy? - „Wszyscy ludzie są kuzynami, łączą nas nasi przodkowie. Pamiętajmy: rasy nie istnieją”, a Ewa Nowicka dodaje: „Ci, którzy antropologię nazywają najbardziej wyzwalającą nauką, mają na myśli wyzwalanie od etnocentryzmu, przesądów rasowych i etnicznych”.

(Od Redakcji): streszczenie artykułu zamieszczonego w: Annales Universitatis Paedagogicae Cracoviensis. Studia Sociologica - 2010, z. 3, s. 4-13 uzupełniamy o 15 zdjęć z wystawy (grudzień 2018 roku) w siedzibie Towarzystwa Słowaków w Polsce (ul. św. Filipa 7):
https://photos.app.goo.gl/dbYeJV3SS8g7q9Bm8

Mirosław Boruta Krakowski

9 grudnia 2019 roku na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie odbyła się konferencja pt. "Ideologia LGBT i gender. Doświadczenia państw UE i polityka UE", zorganizowana przez europosłów "Solidarnej Polski" (w ramach Zjednoczonej Prawicy) pp. Beatę Kempę i Patryka Jakiego.

Wśród Gości konferencji - jej panelistów - byli profesorowie: ks. Paweł Bortkiewicz z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu (kapelan Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Poznaniu), Andrzej Nalaskowski z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, ks. Dariusz Oko z Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie oraz redaktor Jacek Karnowski (W Sieci, wPolityce.pl).

W czasie typowo naukowej debaty pokazywano wiele przykładów badań z wielu krajów świata, jednoznacznie krytykujących rozwiązania, które - w związku z działaniami na rzecz przedstawicieli "mniejszości seksualnych" - wprowadziły już społeczeństwa "zachodnie". Jednoznacznie stwierdzono, by nie wprowadzać ich w Polsce.

Naukową debatę próbowała zakłócić niewielka grupa przedstawicieli ideologii LGBT. Stojąc najbliżej nich miałem okazję usłyszeć nie tylko wznoszone okrzyki, ale także i szeptane komentarze. Szczególnie te ostatnie, pełne jadu nienawiści wobec profesury i zebranych, wobec religii, kościoła, wiary... zarówno w trakcie referatów, jak i wypowiedzi powiedziały mi dużo więcej o protestujących niż ich skład i oficjalne wypowiedzi w "cierpiętniczym tonie". Cóż, socjologia tak ma, że dużo ciekawsza i bardziej prawdziwa jest w głębi niż na powierzchni, bliżej prawdy niż propagandy...

Fotoreportaż z wydarzenia (jak i zdjęcia powyżej) zawdzięczamy p. Andrzejowi Kalinowskiemu: https://photos.app.goo.gl/LkyULt2V94jJHfcd6

Aleksander Maciej Jabłoński*

Wielebny Ojcze Proboszczu!
Wielebni Księża i Ojcowie!
Szanowna Grażyno!
Drodzy Izabelo, Adamie, Aleksandrze i Dominiku z Rodzinami!
Szanowne Panie Siostry, Mario Krystyno, Izabelo i Jadwigo!
Droga Rodzino śp. Jerzego Księcia Czartoryskiego!
Ekscelencjo, Panie Ambasadorze Rzeczypospolitej Polskiej!
Szanowni Państwo!
Drodzy Przyjaciele!

W niedzielę 17 listopada 2019 w godzinach rannych, odszedł do wieczności nasz nieodżałowany przyjaciel i opiekun, człowiek wielkiego serca Jerzy Andrzej Bobola Jan Bosko Maria Książę Czartoryski na Klewaniu i Żukowie, herbu Pogoń Litewska, który widnieje dzisiaj na oficjalnych godłach państwowych współczesnej Litwy i Białorusi.

Jerzy pochodził z zasłużonego rodu książąt krwi, wywodzącego się od Konstantego, księcia na Czartorysku, syna księcia litewskiego Koriata, a brata Olgierda, i wnuka wielkiego księcia litewskiego Giedymina. Linia klewańska rodu, do której należy Jerzy, przetrwała do dzisiejszych czasów. Książę Adam Michał Józef, ojciec Jerzego był wnukiem Konstantego Adama brata Adama Jerzego. Matką Jerzego była Jadwiga Tekla z hrabiów Stadnickich, herbu Drużyna z Nawojowej.

Jerzy był rozmiłowany w historii Polski, polskiej genealogii i heraldyce. Wykonał wieloletnią i żmudną pracę, tworząc monumentalną bazę danych żyjących potomków Księcia Adama Kazimierza, generała wojsk podolskich i ojca Konstantego Adama i Adama Jerzego. Baza ta zawiera ponad 175,000 osób. Materiały te Jerzy przekazał najważniejszemu, żyjącemu genealogowi polskiemu, dr Markowi Janowi Minakowskiemu z Krakowa, twórcy Wielkiej Genealogii Polaków. Jerzy opracował również wiele opisów ogromnego zbioru starych i współczesnych fotografii związanych z genealogią własnej rodziny. Napisał też wspomnienia w trzech tomach i prowadził swój dziennik wydarzeń.

Każdy posiada swoje miejsca, które pamięta, które tworzą razem z domem rodzinnym, miejsca w pielgrzymowaniu po tym łez padole. Babki, Szczawnica, Kraków i Poznań – to były polskie miejsca wędrówki Jerzego.

Jerzy urodził się 1 stycznia 1939, w majątku w lasach głuszyńskich, w Babkach, pod Poznaniem. Lata dziecięce podczas okupacji spędził głównie w Szczawnicy, należącej do dóbr Jego Dziadka, Adama hr. Stadnickiego z Nawojowej, wspaniałego gospodarza i miłośnika lasów w ziemi sądeckiej. Wówczas Jerzy odwiedzał często z Rodzicami Kraków, ze względu na osobę Ich krewnego, księcia Metropolity Krakowskiego, Kardynała Adama Stefana Sapiehy. Po wojnie Rodzice przenieśli się z dziećmi do Poznania. Jerzy po skończeniu szkoły podstawowej, ukończył w latach 1952-1956, VIII Liceum Ogólnokształcące im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. W 1956 roku wziął udział w wypadkach poznańskich i tegoż roku udał się do Krakowa by wstąpić na Wydział Geologii Poszukiwawczej i Geofizyki Akademii Górniczo-Hutniczej. W 1961 roku wrócił do domu do Poznania, gdzie skończył studia magisterskie w dziedzinie geografii ekonomicznej na Wydziale Biologii i Nauk o Ziemi Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Jego Ojciec, książę Adam Michał Józef, był wtedy pracownikiem naukowym w dziedzinie dendrologii, czyli drzewoznawstwa. Może dlatego, Jerzy tak pokochał wszelkie drzewa, krzewy i wszystko, co rodzi ziemia i znał świetnie wszystkie ich gatunki. Życie blisko natury sprawiało Mu wielką przyjemność.

Niedługo po ukończeniu studiów wyruszył do Ameryki na pokładzie m/s "Batory”. Początkowo przebywał w stanie Nowy Jork, a stamtąd, w 1965r., pojechał do Alberty, do swego Stryja Piotra Czartoryskiego. Dom Czartoryskich w Edmonton, był to dom niezwykle patriotyczny. Stryj Piotr był byłym oficerem AK, a Jego żona pochodziła z zasłużonego rodu hr. Zamoyskich.

Jerzy rozpoczął pracę zawodową, jako sekretarz projektu Atlas of Alberta i piastował tę funkcję w latach 1965-1970. Celem projektu było opracowanie pierwszego atlasu geograficznego Prowincji Alberta. Ta pozycja umożliwiła mu otrzymanie w 1971 r. ważnego stanowiska w służbie publicznej - Head of Geomatics Research, w ministerstwie Fisheries and Oceans w Ottawie. Jerzy prowadził tam nowatorskie prace nad komputerowymi systemami do produkcji map morskich i nawigacji morskiej.

W Ottawie założył rodzinę z Grażyną z domu Babińską. Tutaj w 1998 przeszedł na emeryturę i rozpoczął działalność społeczną na rzecz Polonii ottawskiej i kanadyjskiej. W latach 1985-2005 pełnił funkcję wice-prezesa Kongresu Polonii Kanadyjskiej, Okręgu Stołecznego w Ottawie, za prezesur kolejno, Marii Gawalewiczowej, Piotra Staniszkisa, dr Jerzego Zarzyckiego i dr Kamila Stefańskiego. W 2005 został wybrany prezesem Okręgu Ottawskiego KPK i funkcję tę pełnił przez dwie kadencje do marca 2013. Wtedy też był członkiem Rady KPK.

Razem z Jerzym, brałem udział w wielu Walnych Zjazdach KPK, w różnych ośrodkach polonijnych w Kanadzie i stworzyliśmy wtedy linię działalności patriotycznej na tym forum i to z niemałymi przeciwnościami. Był to wstęp do szerszych działań na forum polonii kanadyjskiej i światowej. W latach 2008 – 2012, Jerzy brał udział w pracach Forum Polonijnego organizowanego przez ośrodek toruński Ojca Dyrektora dr Tadeusza Rydzyka i wtedy kilkakrotnie przewodniczył prezydium obrad. Podczas Forum miał możność poznać wybitnych przedstawicieli współczesnej elity polskiej, która pracowała nad wielkim programem odnowy Polski. Wtedy też, Jerzy został zaproszony do Ameryki Południowej przez Jana Kobylańskiego na szereg Zjazdów USOPAŁ (Unii Stowarzyszeń i Organizacji Polskich Ameryki Łacińskiej) w Urugwaju. Przyniosło to pozytywne rezultaty, ale spowodowało też wzrost ataków środowisk prowadzących działania antypolskie i antynarodowe w skali światowej. Istniały oczywiście, mniejsze, ale równie zdecydowane działania przeciwko obranej przez nas linii w Kanadzie. Jerzy lubił działalność społeczną i przywiązywał do niej dużą wagę, i wtedy stał się wyrazicielem naszych dążeń do odnowy życia polonijnego, w harmonii z odnową samej Rzeczypospolitej.

Miejsca kanadyjskie, wędrówki Jerzego obejmowały: Edmonton w Albercie, Ottawę w Ontario, Aylmer i Fulford w Quebec. Pomimo ostatnich ciężkich przeżyć związanych z upadkiem i złamaniem biodra, oraz skutków trąby powietrznej w 2018, która przeszła w okolicach Ottawy, Jerzy pozostał do końca w swoim domu w Aylmer.

W 2008 powstał pomysł stworzenia ośrodka medialnego, tzw. platformy medialnej dla Polonii kanadyjskiej i światowej. Dzięki trudnej pracy powstał portal multimedialny TVinterPOLONIA w Calgary, prowadzony przez Wojciecha Grabowskiego i wspomagany przez Koordynacyjną Radę Programowo-Techniczną na czele z Jerzym. Wtedy też powstał pomysł stworzenia organizacyjnej bazy dla tego ośrodka przez powołanie do życia Polskiej Jedności Narodowej, która przyjęła w ostatniej dekadzie formułę organizacji kanadyjskiej.

Oprócz pracy w Kongresie Polonii Kanadyjskiej, Jerzy pełnił szereg ważnych funkcji społecznych, jako współzałożyciel i prezes Polskiej Jedności Narodowej (od 2008), współzałożyciel i członek Instytutu Naukowego im. Oskara Haleckiego w Kanadzie (od 2013), a wcześniej członek Polskiego Instytutu Naukowego w Kanadzie (od 2004), oraz jako długoletni członek Stowarzyszenia Inżynierów Polskich w Kanadzie. W 2013 roku postanowiliśmy razem z Jerzym uczcić ofiary Tragedii Smoleńskiej i Zbrodni Katyńskiej w kościele św. Jacka Odrowąża w Ottawie. Została ufundowana płyta z czarnego granitu a pod nią złożone ampułki z ziemią ze Smoleńska i z Katynia, dostarczone przez Związek Rodzin Ofiar Tragedii Smoleńskiej, oraz akt podpisany przez cztery osoby, w tym przez Jerzego Czartoryskiego (il. Autor tekstu - 22 maja 2013 roku w Krakowskim Klubie Gazety Polskiej im. Janusza Kurtyki, fot. p. Mirosław Boruta Krakowski).

Jerzy, jako przedstawiciel rycerskiego rodu, był Kawalerem Honoru i Dewocji Związku Polskich Kawalerów Maltańskich – czyli Komturii Polskiej Suwerennego Rycerskiego Zakonu Szpitalników Świętego Jana Jerozolimskiego, zwanego Rodyjskim i Maltańskim.

Spotykamy się dzisiaj by uczcić Pamięć Jerzego. Niósł wielkie dziedzictwo i to Go ośmielało do wielu działań, do świadczenia sobą w niełatwych czasach, w kórych przyszło Mu żyć. W czasach, w których polska pamięć narodowa uległa istotnemu zachwianiu. Przeminęła I Rzeczpospolita, od morza do morza, którą Jerzy miłował. Przeminęła też II Rzeczpospolita, w której trwało dziedzictwo dawnej świetności Korony i Litwy. Ta pamięć trwała w Twojej osobie Jerzy, w Twoich działaniach dla dobra wspólnego, dla dobra dalekiej i bliskiej Twemu sercu Ojczyzny, dla dobra Kanady i dla dobra Polonii, nie tylko kanadyjskiej.

W imieniu własnym, koła Przyjaciół, Polskiej Jedności Narodowej, Instytutu Naukowego im. Oskara Haleckiego w Kanadzie, TVinterPOLONIA, w imieniu Pana Waltera Wiesława Gołębiewskiego, Prezesa Światowej Rady Badań nad Polonią i Kongresu Polonii Amerykańskiej, stanu Floryda – składam Szanownej Wdowie Pani Grażynie, Dzieciom Jerzego, Izabeli, Adamowi, Aleksandrowi i Dominikowi z Rodzinami, Jego Siostrom Paniom Marii Krystynie, Izabeli i Jadwidze, wyrazy głębokiego współczucia i wielkiego żalu z powodu straty męża, ojca i brata.

Jerzy Książę Czartoryski był pełnym osobistego uroku człowiekiem i takim pozostanie w naszej pamięci. Był zawsze dostępny dla wszystkich i był wyznawcą najważniejszych trzech cnót: Wiary, Nadziei i Miłości.

Żegnaj Mości Książę!
Żegnaj Jerzy, nasz Wierny Przyjacielu!
Polonia kanadyjska i światowa poniosły wielką stratę.
Non omnis moriar...

* Autor to prof. dr inż., prezes Instytut Naukowy im. Oskara Haleckiego w Kanadzie.

miroslawborutaks1Mirosław Boruta Krakowski

Wśród parlamentarzystów pojawił się pomysł, by ograniczyć czas reklam do czterech minut w czasie jednej godziny emisji programu. Trudno już teraz oceniać samą ideę lub jej ekonomiczne skutki czy to dla reklamodawców, czy to dla nadawców.

Ale zawsze warto, przy tej okazji, upomnieć się o ustawowy obowiązek informowania ile trwa blok reklamowy - najlepiej za pomocą niewielkiego licznika w rogu ekranu. Wygoda tego rozwiązania dla każdego z nas - widzów - jest poza dyskusją 😉

Radio Maryja

W polskim Parlamencie trwa bitwa o wartości. Lewica chce legalizacji związków homoseksualnych oraz adopcji dzieci przez takie pary. Posłowie Lewicy gotowi są także oddać część swojego uposażenia na środowiska LGBT. Z kolei Koalicja Obywatelska przygotowała projekt ustawy o zakazie hodowli zwierząt na futra. Tymczasem w Naczelnym Sądzie Administracyjnym została wygrana bitwa o rodzinę.

Naczelny Sąd Administracyjny dwa dni temu wydał uchwałę potwierdzającą, że w każdym polskim akcie urodzenia muszą zostać wskazani oboje rodzice dziecka, czyli kobieta i mężczyzna.

„Rodzicami dziecka w prawie polskim mogą być tylko matka i ojciec; polskie ustawodawstwo nie zna innej kategorii rodzica” – brzmi uzasadnienie uchwały NSA.

– NSA w ten sposób opowiedział się po stronie instytucji małżeństwa – podkreślił mec. Rafał Dorosiński z Instytutu Ordo Iuris, który wysłał do sądu swoją opinię w tej sprawie.

– Opowiedział się tym samym po stronie dzieci, dla których małżeństwo, instytucja małżeństwa jest podstawowym, najlepszym gwarantem ich optymalnego rozwoju – powiedział mec. Rafał Dorosiński.

Sprawa dotyczy chłopca polskiego obywatela, który ze względu na miejsce urodzenia posiada brytyjski akt urodzenia. Jako rodzice wpisane są w nim dwie homoseksualistki. Korzystny wyrok NSA w sprawie ochrony tożsamości rodziny jest sukcesem, jednak rozgrywka o przyszłość rodziny i małżeństwa nadal trwa. Lewica już kilkukrotnie zapowiadała legalizację tzw. aborcji czy adopcji dzieci przez pary homoseksualne.

– O ile mi wiadomo, płody nie są obywatelami Rzeczypospolitej Polskiej, ponieważ nie dostają ani PESEL, ani dowodu osobistego – powiedziała w jednym z wywiadów przewodnicząca sejmowej Komisji Rodziny i Polityki Społecznej Magdalena Biejat.

Takie wypowiedzi z ust przewodniczącej tak ważnej komisji są nie na miejscu. Dlatego też PiS zapowiedziało odwołanie poseł Biejat z funkcji przewodniczącej. Miała by ją zastąpić poseł PiS Dominika Figurska-Chorosińska.

– Ta sprawa wkrótce zostanie rozwiązana. Nie chcę wchodzić w szczegóły, ale tak jak w życiu, także w polityce zdarzają się różne zwroty akcji – powiedział w niedawnym wywiadzie „Gazety Polskiej” prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Pomysł odwołania poseł Biejat z szefostwa w komisji rodziny nie podoba się natomiast Lewicy.

– My jesteśmy w stanie zrobić w druga stronę w Senacie. Tylko czy o to chodzi w polityce. Mówię do PiS-u jasno i precyzyjnie, wiecie o tym, że się zmieniła sytuacja polityczna. Nie będziecie nas straszyli, że będziecie nam zabierali to, to, to – mówił przewodniczący SLD Włodzimierz Czarzasty.

Posłowie Lewicy w swej ofensywie ideologicznej posuwają się coraz dalej i zapowiadają, że część swoich poselskich uposażeń będą przeznaczać na organizacje i środowiska LGBT.

– Jest to moim zdaniem kolejny polityczny chwyt czy kolejna polityczna hucpa związana z jakiegoś rodzaju ideologiczną wojenką, którą sobie Państwo na Lewicy wymyślili. Nie jest to dobry pomysł – powiedział dr Mirosław Boruta Krakowski, socjolog.

Tymczasem w parze z kontrowersyjnymi pomysłami Lewicy idzie Koalicja Obywatelska, która przygotowała projekt ustawy o zakazie hodowli zwierząt na futra.

– Uważamy, że jest jasny trend w Europie i na świecie, odchodzi się od hodowli futer – oznajmiła Małgorzata Tracz, poseł PO-KO.

Inaczej do sprawy podchodzą sami hodowcy zwierząt futerkowych, którzy kolejny projekt ustawy, niemal identyczny do poprzednich traktują jako zamach na wolność gospodarczą.

– Tak naprawdę jest to atak na polską gospodarkę i na polskie rolnictwo, bo jesteśmy tylko ogniwem, ale niezmiernie ważnym ogniwem w polskim rolnictwie. Likwidacja branży hodowli zwierząt futerkowych pociągnie za sobą łańcuch zdarzeń. Następny w kolejce będzie drób – powiedział Daniel Żurek, wiceprezes Zarządu Polskiego Związku Hodowców Zwierząt Futerkowych.

Lewica i Koalicja Obywatelska od samego początku kadencji konsekwentnie realizują swoje ideologiczne zapowiedzi z kampanii wyborczej.

Fragmenty tekstu i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/lewicowa-ofensywa-w-polskim-parlamencie

Mirosław Boruta Krakowski

Tradycyjnie, w pierwszy czwartek grudnia u stóp pomnika Adama Mickiewicza na Rynku Głównym pojawili się wyjątkowi twórcy ze swoimi wspaniałymi dziełami. Zwyczaj wystawiania szopek krakowskich przyciąga Krakowian i Gości naszego miasta od lat. Tak było i w tym roku, a zdjęcia z tego wydarzenia nadesłał p. Kazimierz Bartel, dziękujemy: https://photos.app.goo.gl/S1buLoVQSvwwJ7od7

Mirosław Boruta Krakowski

Za Wikipedią: Pomnik Ofiar Tragedii Smoleńskiej 2010 roku to monument znajdujący się na placu Marszałka Józefa Piłsudskiego w Warszawie. Został zrealizowany przez Komitet Społeczny Budowy Pomników: Śp. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego oraz Ofiar Tragedii Smoleńskiej 2010 roku według projektu artysty rzeźbiarza Jerzego Kaliny i odsłonięty 10 kwietnia 2018 roku. Na pomniku znajduje się lista 96 ofiar katastrofy w Smoleńsku. Monument ma formę bryły obłożonej czarnym granitem nawiązującej do trapu samolotu, samolotowego statecznika oraz katafalku. Pomnik składa się z części podziemnej o głębokości 2 m, symbolizującej „doły śmierci” w Katyniu, przykrytej szklanym stropem. Nadziemna część pomnika ma 6 m wysokości. Na jego ścianie czołowej wyryte są nazwiska 96 ofiar tragedii smoleńskiej w kolejności alfabetycznej, bez żadnych wyróżnień czy tytułów. Tekst na pomniku głosi: „Pamięci ofiar tragedii smoleńskiej 10 kwietnia 2010”.

Zapraszam Państwa do obejrzenia zdjęć pomnika z września i listopada 2019 roku: https://photos.app.goo.gl/nXmjsdyuV6THUwwz6

miroslawborutaMirosław Boruta Krakowski

Mieczysław Ludwik Boruta-Spiechowicz urodził się 20 lutego 1894 roku w Rzeszowie, zmarł 13 października 1985 roku w Zakopanem.

1918 / Podczas walk o Lwów, 3 listopada 1918 roku, oddział kapitana Mieczysława Boruty-Spiechowicza, stacjonujący w szkole im. Henryka Sienkiewicza, zatrzymał w Persenkówce jeden z transportów ukraińskich Strzelców Siczowych. Cały sztab Strzelców, przypuszczalnie z ich dowódcą, dostał się do niewoli. Dzień później, także dzięki oddziałom wysłanym przez kapitana Borutę-Spiechowicza pełne zwycięstwo odnieśli Polacy również w walkach o Dworzec Główny.

generalwrzPodział taktyczny sił polskich, uczestniczących bezpośrednio w walce, dokonany na początku listopada, ustanowił kapitana Mieczysława Borutę-Spiechowicza, dowódcą II Grupy Operacyjnej. 6 listopada jego oddziały powstrzymały wroga nacierającego z rejonu Kulparkowa na odcinku szkoły im. Henryka Sienkiewicza, a następnego dnia, po ryzykownym, ale udanym, pozorowanym ataku na wieś Skniłów zdobyto znienacka dworzec skniłowski i pobliski, austriacki magazyn broni (Mieczysław Boruta-Spiechowicz w środku, fot. za: Mieczysław Wrzosek, Wojny o granice Polski Odrodzonej 1918-1921, po s. 160).

Podczas dużego polskiego uderzenia, 21 listopada 1918 roku, kapitan Mieczysław Boruta-Spiechowicz dowodził odcinkiem południowym, mającym obejść Lwów od prawego skrzydła i uderzyć w takich punktach miasta jak Góra Świętego Jacka, wodociągi miejskie, Pasieki Miejskie, Pohulanka i Łyczaków. Po całodniowych walkach w różnych punktach miasta i wokół niego, w nocy z 21 na 22 listopada, odziały ukraińskie wycofały się ze Lwowa.

Warto wiedzieć, że w przedwojennym Lwowie była ulica generała Mieczysława Boruty-Spiechowicza.

1939 / 3 września Grupa Operacyjna Bielsko, która zmieniła nazwę na Grupę Operacyjną Boruta, wydatnie opóźniła marsz Niemców na Wieliczkę i Dunajec. Następnie w dniach 7-8 września Grupa Operacyjna Boruta toczyła ciężkie walki o przeprawy na Dunajcu.

generalwgb1Po poważnych zmaganiach z przeważającymi siłami nieprzyjaciela i próbach zorganizowania obrony nad Sanem oddziały generała Boruty-Spiechowicza wycofały się za Tanew, a w dniach 17-20 września uczestniczyły w walkach o przerwanie niemieckiego pierścienia okrążeniowego w rejonie Tomaszowa Lubelskiego. W czasie tych walk oddziały polskie zostały rozbite. Generał Boruta-Spiechowicz na czele jednego z oddziałów usiłował przebić się w kierunku Lwowa, pozostałe rozbite oddziały 20 września skapitulowały. Generał Boruta-Spiechowicz nie chcąc sam składać broni dotarł do Lwowa godzinę po kapitulacji. Od września 1939 roku, wraz z generałem Marianem Żegotą-Januszajtisem, współtworzył konspirację niepodległościową. W październiku tegoż roku został komendantem Polskiej Organizacji Walki o Wolność we Lwowie. 14 listopada 1939 roku został aresztowany przez Rosjan (fot. z sieci).

1971 / W 1964 roku osiedlił się na stałe w Zakopanem i odtąd poświęcał się prawie wyłącznie działalności kombatanckiej. Zajmował się sprawami bytowymi swoich byłych żołnierzy, odznaczeniami, oraz opieką nad grobami żołnierskimi i pomnikami ku czci poległych (bardzo mocno zaangażował się w akcję przeciwko sowieckiej dewastacji Cmentarza Orląt we Lwowie).

generalgdrCieszył się ogromnym szacunkiem w środowiskach kombatanckich, był też członkiem Senioratu Wojska Polskiego, czyli nieformalnej rady najstarszych rangą i dowodzeniem oficerów II Rzeczypospolitej. W proteście przeciw odznaczeniu przez władze PRL sowieckiego przywódcy - Leonida Breżniewa orderem Virtuti Militari I klasy generał Mieczysław Boruta-Spiechowicz zorganizował, w 1976 roku uroczystość złożenia na Jasnej Górze orderów Virtuti Militari przez przedwojennych dowódców wojskowych (fot. z sieci).

Generał Mieczysław Ludwik Boruta-Spiechowicz za swoje czyny bojowe i długoletnią służbę Ojczyźnie odznaczony był Krzyżem Srebrnym Orderu Virtuti Militari, Krzyżem Niepodległości, siedmiokrotnie Krzyżem Walecznych oraz wieloma innymi odznaczeniami polskimi i zagranicznymi.

gencmz4Mieczysław Ludwik Boruta-Spiechowicz zmarł w Zakopanem i tam został pochowany, na własne życzenie, w niezwykle skromnym grobie kwatery legionowej.

Grób Generała znajduje się na głównym cmentarzu komunalnym Zakopanego - Nowym Cmentarzu, przy ulicy Nowotarskiej (fot. Autor przy grobie Generała).

miroslawborutaks1Mirosław Boruta Krakowski

Dla każdego z nas, kierowców, sygnalizacja świetlna jest źródłem stresu. Zdążę, czy nie zdążę na zielonym, a może zdążę na żółtym, lub - co nie daj Boże - "późnym żółtym", czyli... najczęściej "wczesnym czerwonym".

sekundnikOczywiście piszę tutaj o sekundnikach (fot. wykop.pl), które pojawiały się na krakowskich skrzyżowaniach i pomagają nam - kierowcom - w ekonomice jazdy i postoju. Ba, unikamy dzięki nim wielu stresów i chwil (nieprzewidywalnego) oczekiwania... Czy to już? Czy może za kilka bądź kilkanaście sekund. A przecież wiedząc, ile zajmie nam włączenie się do ruchu możemy ruszyć natychmiast... Wiedząc ile mamy czasu możemy wysłać smska lub - po prostu - rozejrzeć się wokoło. Ważne, że znaczna część kierowców chwali sobie to rozwiązanie komunikacyjne. I ma rację 😉

Radio Maryja

Alkohol i papierosy mają być nieznacznie droższe. To efekt przyjętego przez rząd projektu zwiększającego stawki akcyzy. I choć zmiany, które wejdą w życie w 2020 roku, mają przynieść dodatkowe wpływy do budżetu, to ich wprowadzenie może być pozytywne dla zdrowia Polaków.

Założeniem projektu jest podwyżka akcyzy na wyroby alkoholowe i tytoniowe. Powodem nie są tylko kwestie ekonomiczne – zauważa wicepremier Jacek Sasin. – Nie jest tak, że tutaj chcemy tylko i wyłącznie osiągać dodatkowe wpływy do budżetu, chociaż one oczywiście będą w tym przypadku. Natomiast chodzi też o to, żeby zmienić trochę strukturę spożycia tych napojów – twierdzi Jacek Sasin. Jak zauważa wicepremier, podwyżka cen alkoholów jest proporcjonalna do zawartości czystego alkoholu w napoju. – Podwyżka cen alkoholi czy tych napoi alkoholowych, które zawierają mniejszą ilość czystego alkoholu, jak np. piwo, jest naprawdę symboliczna, bardzo niewielka, dosłownie kilkanaście groszy – wskazuje Jacek Sasin.

Wzrost ceny półlitrowej butelki wódki może wynieść niecałe 1,5 zł. Z kolei po podwyżce akcyzy na wyroby tytoniowe, paczka papierosów może kosztować średnio złotówkę więcej, a cygaro zdrożeje o 40 groszy. Takie zmiany w cenach mają spowodować, że do budżetu państwa w przyszłym roku trafią dodatkowo blisko 2miliardy złotych. Jak jednak wskazuje ekonomista prof. Zdzisław Kordel, efekt może być zupełnie inny. – To może spowodować spadek konsumpcji, ale może też spowodować – tak jak pokazywała to już historia – zwiększenie się wpływów szarej strefy, a mam na myśli nielegalny import papierosów, alkoholu czy nielegalną produkcję własnego alkoholu – tłumaczy prof. Zdzisław Kordel.

Jeśli chodzi o spadek konsumpcji, to jeden z efektów, o który nie powinniśmy się martwić. Mniejsza ilość spożywanego alkoholu to lepsze zdrowie Polaków.

– Jest to zjawisko o ogromnym społecznym wymiarze. Alkoholizm w historii Polski czy alkoholizowanie polskiego społeczeństwa już przerabialiśmy, teraz musimy być o wiele bardziej mądrzy – zaznacza socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski. Mądrzy, to znaczy umiejący wybierać i znający konsekwencje wyborów – podkreśla dr Mirosław Boruta Krakowski. – To, co proponuje państwo, żeby jednak podwyższyć te podatki i tę cenę alkoholu podnieść, jest zawsze czymś, co się obroni, dlatego że część z nas po prostu zrezygnuje. Zamiast kupić butelkę alkoholu, kupię coś dla siebie, dla dziecka, dla rodziny – ocenia socjolog.

Problem nadużywania alkoholu przez Polaków od lat podnosi Kościół katolicki.

– To jest jeden z najważniejszych problemów, który dotyka obecnie naszej Ojczyzny. Wiemy dobrze, że ok. 1 mln osób w Polsce jest uzależnionych od alkoholu, 4 mln pije ryzykownie i szkodliwie – przyznaje ks. bp Tadeusz Bronakowski, który przewodniczy Zespołowi Konferencji Episkopatu Polski do spraw Apostolstwa Trzeźwości. Ksiądz biskup przypomina, że alkohol jest substancją psychoaktywną. Jest tym bardziej niebezpieczny, bo sprzedawany legalnie, w przeciwieństwie do innych używek. Obecnie na jednego mieszkańca Polski przypada blisko 11 litrów czystego alkoholu rocznie. Od 12 litrów zaczyna się już proces degradacji społecznej. Codziennie średnio 3 mln Polaków, kupuje alkohol w postaci tzw. małpek, czyli w małych, poręcznych butelkach. Dotyczy to zarówno kobiet, jak i mężczyzn w każdej grupie wiekowej. To są zatrważające dane – podkreśla ks. bp Tadeusz Bronakowski. – Troska o trzeźwość jest postawą patriotyczną, bo troska o trzeźwość narodu to jest troska o jego przyszłość. Nie ma wolności bez trzeźwości, musimy to jasno powiedzieć i naród, który będzie rozpijał własne dzieci, jest narodem bez przyszłości – akcentuje przewodniczący Zespołu KEP do spraw Apostolstwa Trzeźwości. Ksiądz biskup zauważa, że problemem są także punkty sprzedaży. Według danych Światowej Organizacji Zdrowia, na 1000 mieszkańców powinien przypadać jeden punkt sprzedaży. W Polsce przypada średnio od trzech do czterech. Kościół Katolicki podejmuje wiele działań w zakresie promowania trzeźwości. Głównym jest Narodowy Program Trzeźwości, który ma pomóc w podnoszeniu świadomości społecznej.

Tekst i ilustracje oraz linka do filmu za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/od-przyszlego-roku-podrozeja-alkohol-i-papierosy-moze-to-pozytywnie-wplynac-na-zdrowie-polakow

Mirosław Boruta Krakowski

Przyjacielowi w rocznicę śmierci / Dla Kamili i Krzysztofa

„Żeby być dobrym Australijczykiem, trzeba być dobrym Polakiem”.
Jerzy Jarosław Smolicz (2 II 1935 – 3 XI 2006) - uczony w świecie wartości

Jerzy Jarosław Smolicz (George Smolicz) był uczonym wszechstronnym. W jego życiorys wpisują się doświadczenia kultur wielu krajów i kręgów społecznych. Urodził się w niepodległej Polsce w 1935 roku, a data ta oznaczała tyle, że szybko doznał tragedii sowieckiej okupacji i tułaczego losu prześladowanych przez Rosjan Polaków. Ojciec trafił do jednego z syberyjskich łagrów, a matka i syn do kołchozu w Kazachstanie, a później do Uzbekistanu. Po utworzeniu Wojska Polskiego rodzina Smoliczów wydostała się ze Związku Sowieckiego do Persji i Libanu. Później, już w Szkocji, w 1960 roku uzyskał stopień naukowy doktora chemii. Zainteresowany naukami społecznymi (Oxford, Cambridge, Leicester) i przez nie uformowany, osiadł w 1965 roku w Australii, kraju fascynującym tak pod względem przyrodniczym, jak i społecznym. Mieszance kultur i grup etnicznych.

Miałem okazję spotkać Jerzego Smolicza w Krakowie w połowie lat osiemdziesiątych, kiedy zainteresowany moją pracą magisterską o Polakach zza wschodniej i południowej granicy II Rzeczypospolitej (Białoruska i Ukraińska Republiki Sowieckie, Estonia, Litwa, Łotwa, ale i Czechosłowacja oraz Rumunia) odbył ze mną szereg rozmów dotyczących relacji pomiędzy grupą etniczną a obcym politycznie, kulturowo i religijnie środowiskiem.

Warto wspomnieć tutaj także o próbie realnej pomocy dla młodego badacza w nieciekawej połowie lat osiemdziesiątych PRL-u, jaką była propozycja dwuletniego stypendium doktorskiego w Univerity of Adelaide, gdzie Jerzy Smolicz był profesorem. Nie trzeba dodawać, że w totalitarnych realiach PRL była to próba skazana na niepowodzenie, Australia dała mi wizę a "polscy komuniści" odmówili paszportu [1].

jerzysmoliczProfesor Jerzy Smolicz (fot. przeglad.australink.pl) zafascynowany był socjologią humanistyczną, dziedzictwem myśli Emila Durkheima i Maxa Webera, cenił niezwykle dorobek Floriana Znanieckiego i jego teorie systemów społecznych, współczynnika humanistycznego czy rozważania nad rekonstrukcją doświadczenia o której ten ostatni pisał na długo przez Thomasem S. Kuhnem [2]. W tak wielobarwnym kulturowo społeczeństwie jak jest to w przypadku Australii, gdzie „siłą rzeczy wchodzi się w procesy interakcji społecznej z członkami różnych grup etnicznych” [3] typologia Jerzego Smolicza, o której więcej poniżej, typologia powstała na gruncie wartości społecznych, pozwalała uchwycić najczęstsze ścieżki zachowań proetnicznych i propaństwowych, co najciekawsze, wśród nich także ścieżki możliwie równoległe i niesprzeczne [4].

Wspomnieć należy także o wywiadzie, którego, z mojej inspiracji, udzielił Profesor krakowskiemu miesięcznikowi „Znak” w 1988 roku. Z całą pewnością zafascynowany był postawą papieża Jana Pawła II, o którym mówił, że „trudno znaleźć innego myśliciela katolickiego, który by wyraźniej podkreślił, że kultura jest nierozerwalną częścią istoty ludzkiej: stajemy się w pełni ludźmi przez naszą kulturę. Jeżeli więc kultura jest tak ważna w życiu człowieka, to musi być poszanowana i nie wolno jej zdzierać z człowieka. Gdyby ktoś chciał to czynić postępowałby wbrew godności ludzkiej” [5]. Profesor był też niezmiernie rad, że papieskie słowa o potrzebie wielokulturowości wypowiedziane zostały w 1987 roku właśnie w Adelajdzie, mieście życia i pracy Jerzego Smolicza.

W tym samym wywiadzie pojawiają się także słowa Profesora o koniecznej dwujęzyczności, w sposób bardzo charakterystyczny oddający jego stosunek do tej „umiejętności”: „Trzeba też, żeby księża z Polski zrozumieli, że pracują dla grupy etnicznej, która nie ma zamiaru wymierać, ani być zasymilowana po upływie jednego pokolenia, zatem jest to praca na długo czas. Taki jej charakter podkreślają papieże (Paweł VI i Jan Paweł II). Jeżeli sami będą dwujęzyczni to sami lepiej zrozumieją potrzeby ludzi dwujęzycznych” [6].

Konieczność zachowania języka polskiego, wynikająca przecież także z rozpoznania go jako centralnej wartości dla kultury polskiej przejawia się w wielu pracach Jerzego Smolicza. Wśród badań polskiej grupy etnicznej szczególnie interesujące były te z połowy lat siedemdziesiątych, opublikowane po angielsku w książce, współautorstwa Margaret Joyce Secombe, „The Australian School through Children’s Eyes” [7].

Wychodząc z założeń teorii i metodologii socjologii humanistycznej autorzy opisali w niej społeczne systemy australijskiej szkoły i polskiej rodziny, nawiązali do, opisanej poniżej, typologii osobowościowych systemów społecznych uczniów w konfrontacji z kulturą polską, określili także preferencje językowe i postawy wobec używania języka polskiego w Australii.

Na podstawie wypowiedzi osób badanych Jerzy Smolicz i Margaret Secombe stworzyli typologię aktywizacji kulturowej w oparciu o kategorie: „skrajnych etników”, osób zdecydowanie dwukulturowych, osób niezdecydowanie dwukulturowych, osób „angloasymilacyjnych” oraz osób „marginalnych”, a także typologię samoidentyfikacji od polskiej, poprzez trzy dualistyczne (przeważająco polską, zrównoważoną i przeważająco australijską), do niesprecyzowanej i w końcu nierozważanej [8]. Oboje uczeni doskonale zdawali sobie sprawę z trudności zachowania języka etnicznego wobec dominującej kultury anglosaskiej, tym bardziej kładli nacisk na konieczność rozwijania wielokulturowej oświaty etnicznej: „każda polityka utrzymująca, iż opiera się na zasadach pluralizmu kulturowego” – pisali – „musi zagwarantować, by szkoła i inne instytucje oświatowe pomagały w przekazie literackiego i intelektualnego dziedzictwa nie tylko dzieciom anglo-australijskim, lecz również młodzieży o innym pochodzeniu etnicznym. W ten tylko sposób australijskie dzieci polskiego pochodzenia, a wśród nich autorzy pamiętników, mogą stać się osobami zdecydowanie dwukulturowymi – Polakami i Australijczykami” [9]. Przez całą publikację przewija się także mocno podkreślana teza o niesprzeczności identyfikacji etnicznej z państwową (oficjalną, uniwersalną dla całego społeczeństwa przyjmującego) oraz potrzebie ciągłego rozwijania i uzupełniania etnicznej kompetencji kulturowej oraz wywodzących się stąd korzyści dla całego społeczeństwa australijskiego [10].

Konsekwentne podkreślanie roli języka polskiego jako wartości rdzennej (core value) dla kultury polskiej, o czym wspomniałem już wyżej, przejawiło się w tekstach Profesora, z których kilka ukazało się – także i w moim tłumaczeniu - w redagowanych w Krakowie, w środowisku ówczesnego Instytutu Badań Polonijnych, publikacjach książkowych oraz poświęconym problematyce polskich i polonijnych skupisk za granicą „Przeglądzie Polonijnym” [11].

Jak pisał Jerzy Smolicz: „Polacy stanowią jeden z najlepszych przykładów kultury, w której język ojczysty ma status wartości podstawowej bądź centralnej. W ciągu XIX wieku, kiedy kraj podzielony był pomiędzy trzech potężnych sąsiadów, właśnie język, w rezultacie zdecydowanych prześladowań, przybrał bezspornie rolę wartości podstawowej. Bezwzględne metody stosowane przy próbach jego eliminacji sięgały od usuwania uczniów ze szkół, jeśli przyłapano ich na posługiwaniu się językiem ojczystym na szkolnych korytarzach, po zsyłanie na Syberię rodziców, którym udowodniono organizację lekcji języka polskiego we własnych domach.

W ten sposób wytworzyła się trwała więź pomiędzy językiem polskim i Polakami jako odmienną od innych grupą społeczną i kulturową. Próba wykorzenienia języka rodzimego, a przez to i kultury jako całości, doprowadziła w tym przypadku do podniesienia rangi języka jako symbolu samoistnego trwania grupy oraz symbolu ochrony jej kulturowego dziedzictwa (...)

We współczesnej Polsce język nie jest obecnie ani obiektem prześladowań, ani też nie usiłuje się do niego nikogo zniechęcać. Jednakowoż inne, tradycyjne wartości zmieniane są przez nową ideologię, narzucaną z pomocą systemu oświatowego, środków masowego przekazu i państwowego rozdziału miejsc pracy. W rezultacie jedną ze szczególnie mocno podtrzymywanych wartości podstawowych jest religia rzymskokatolicka. W ciągu dziewiętnastego stulecia religia rzymskokatolicka dość ściśle związała się z polską etnicznością. Proces ten rozpoczął się już wcześniej w obliczu narastających konfliktów z luterańskimi w większości Prusami i prawosławną Rosją. Podejmowane po II wojnie światowej próby podważenia wpływów Kościoła w Polsce zakończyły się ponownym ożywieniem wiary, która, przynajmniej wśród pewnych grup społecznych, jako wartość podstawowa zbliżyła się dość mocno do roli języka, bynajmniej jednak z nim nie rywalizując. Ogólnie można więc rzec, że zewnętrzny nacisk na grupę, a zwłaszcza jakakolwiek próba zmiany jej tradycyjnej kultury pociąga za sobą przeciwdziałania, które pomagają dokładnie określić wartości traktowane przez grupę jako podstawy jej kultury i zasługujące na obronę przy użyciu wszystkich sił” [12].

Powyższe słowa Profesora w obecnej sytuacji Polski brzmią jak wciąż aktualne memento. Czyżby „projekt Polska”, rozpoczęty w 966 roku, miał się wkrótce zakończyć i roztopić w „europeizmie”, tak interesująco zdiagnozowanym przez byłego czeskiego prezydenta Václava Klausa [13]?

Jerzy Smolicz doskonale i na bieżąco znał sprawy polskie i świetnie rozumiał częste rozwarcie sfery propagandy i sfery prawdziwego życia, tak charakterystyczne również dla obecnej Polski (w listopadzie 2008 roku – M. B.). Opisując sytuację sprzed trzydziestu lat zauważał: ”Ta wizyta… trochę pomogła przywrócić równowagę. Miałem dobre porównanie co do ogólnej atmosfery panującej w tych dwu światach” [14]. Nie był zwolennikiem działań radykalnych, ale też nie pochwalał „ustępstw, które i tak do niczego nie prowadzą” [15].

Jak zwykle w takich momentach warto zwrócić też uwagę na biografię uczonego. Jak pisze jeden z jego uczniów i współpracowników Jan Lencznarowicz: „W dzieciństwie deportowany, później był uchodźcą dojrzewał w różnych krajach, edukację pobierał w różnych językach. Aktywność naukową i społeczną w społeczeństwie australijskim oraz głębokie zadomowienie w kulturze anglosaskiej łączył z wielkim zamiłowaniem i przywiązaniem do rodzimej kultury polskiej, do polskich wzorów życia rodzinnego, do polskich przyjaciół” [16].

Profesor Jerzy Jarosław Smolicz lubił historię, tę w wymiarze rodzinnym także. W zbiorze publikacji, który pod znamiennym tytułem „Współkultury Australii”, ukazał się w 1999 roku [17], dodał do swego nazwiska rodowego także i herb – Kotwic (inaczej Kotwicz, Kotficz albo Ćwieki - M. B.), którym pieczętowała się rodzina Smoliczów [18]. Nie udało mi się jednak już namówić Profesora na odkrycie koligacji z zasłużonym dla idei niepodległości Białorusi Arkadiuszem Smoliczem [19]: zawsze podkreślał polskość swoją i rodziców, Adolfa (zm. I 1987) i Janiny z Kuroczyńskich, przed wybuchem II wojny światowej nauczycieli w Nieświeżu, „wychowanków Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie, ukształtowanych w wyniesionej z rodzinnych Kresów tradycji obrony wiary katolickiej oraz polskiego języka i kultury” [20].

Zgodnie ze swoją wolą, profesor socjologii Jerzy Jarosław Smolicz, doktor honoris causa University of Santo Tomas w Manili na Filipinach i kawaler maltański, został pochowany wraz z nimi, na cmentarzu w Sevenhill, gdzie nieopodal - w 1856 roku, czyli sto pięćdziesiąt lat wcześniej - powstała osada o znamiennej nazwie Polish Hill River i gdzie do dzisiaj odnaleźć można potomków polskich osadników [21].

---

[1] J. J. Smolicz, Listy do autora artykułu z 24 lipca 1985 r. i 8 lutego 1986 r., archiwum domowe.

[2] Por. J. J. Smolicz, Kultura i nauczanie w społeczeństwie wieloetnicznym, przeł. E. Grabczak-Ryszka, Warszawa 1990, s. 43-44. Oryginalna wersja książki, zatytułowana Culture and Education in a Plural Society opublikowana została w Canberze w październiku 1979 roku, w cyklu: ”Culture and Curriculum Series”.

[3] Tamże, s. 229.

[4] Por. M. Kijewska-Trembecka, Australijska koncepcja pluralizmu kulturowego – teoretyczna propozycja Jerzego J. Smolicza (w:) „Przegląd Polonijny” 1984, z. 3, s. 73-83.

[5] O Kościele w Australii, dialogu kultur i Polakach. Z prof. Jerzym Jarosławem Smoliczem rozmawia Stefan Wilkanowicz (w:) „Znak” 1989, nr 1 (404), s. 58.

[6] Tamże, s. 63.

[7] Książkę tę, opublikowaną w 1981 roku w serii: „The Second Century in Australian Education”, przełożył piszący te słowa w 1987 roku. Trzy lata później ukazała się ona w warszawskim „Wydawnictwie Polonia”, pod tytułem „Zostać Australijczykiem? Polski dom, australijska szkoła”.

[8] Zob. R. Mcl. Harris, J. J. Smolicz, Australijczycy polskiego pochodzenia. Studium adaptacji i asymilacji młodego pokolenia, przekł. i oprac. G. Babiński, Wrocław 1984, s. 163-187 oraz J. J. Smolicz, M. J. Secombe, Zostać Australijczykiem? Polski dom, australijska szkoła, przeł. M. Boruta, s. 126-142. Por. też: M. Boruta, J. Lencznarowicz, Polacy w Australii wczoraj i dziś. Przegląd współczesnej literatury przedmiotu (w:) „Przegląd Polonijny” 1989, z. 4,  s. 117, 121.

[9] J. J. Smolicz, M. J. Secombe, Zostać Australijczykiem?, op. cit., s. 149. Por. też: J. J. Smolicz, M. J. Secombe, Polish Culture and Education in Australia: A Review of Some Recent Research and Educational Developments (w:) Language and Nation. Material from a symposium edited by W. Miodunka, English language editors J. Reed and M. Rzepka, Warszawa-Kraków 1987, s. 113-151.

[10] Zob. Pod naciskiem rzeczywistości. Z prof. Jerzym J. Smoliczem – socjologiem kultury z uniwersytetu w Adelajdzie rozmawia Jerzy Kołątaj (w:) „Tygodnik Powszechny” 1986, nr 37 (1942), s. 3; J. J. Smolicz, List do autora artykułu z 16 stycznia 1987 r., archiwum domowe. Por. też: M. Boruta, Stan i możliwości rozwoju kultury polskiej w warunkach australijskiej polityki wielokulturowości (w:) Kultura skupisk polonijnych. Materiały z III sympozjum naukowego, Warszawa, 12 i 13 maja 1988 r., opracowanie naukowe K. Groniowski, A. Kłossowski, W. Stankiewicz, Warszawa 1994, s. 231-248.

[11] Zob. np. J. J. Smolicz, M. J. Secombe, Języki społeczności etnicznych. Wartości rdzenne a zachowywanie kultury: doświadczenia australijskie ze szczególnym uwzględnieniem grup: greckiej, łotewskiej i polskiej. Część I (w:) „Przegląd Polonijny” 1988, z. 4, s. 5-24; J. J. Smolicz, M. J. Secombe, Języki społeczności etnicznych. Wartości rdzenne a zachowywanie kultury: doświadczenia australijskie ze szczególnym uwzględnieniem grup: greckiej, łotewskiej i polskiej. Część II (w:) „Przegląd Polonijny” 1989, z. 1, s. 5-17; J. J. Smolicz, Osobowościowe systemy kulturowe w społeczeństwie pluralistycznym (w:) O język i kulturę polską w środowiskach polonijnych. Materiały z II Konferencji Okrągłego Stołu, Łańcut, 26-28 lipca 1986 r., redakcja R. Kantor i J. Rokicki, Warszawa 1990, s. 13-30; J. J. Smolicz, Język jako wartość podstawowa kultury (w:) Język polski w świecie, zbiór studiów pod redakcją W. Miodunki, Warszawa-Kraków 1990, s. 23-38, współautor: L. Korporowicz.

[12] J. J. Smolicz, Język jako wartość…, op. cit., s. 24-25.

[13] V. Klaus, Czym jest europeizm? Warszawa 2008, passim.

[14] J. J. Smolicz, List do autora artykułu z września 1986 r., archiwum domowe.

[15] Tamże.

[16] J. Lencznarowicz, Profesor Jerzy Smolicz (1935-2006) (w:) „Przegląd Polonijny” 2007, z. 3,  s. 116.

[17] J. J. Smolicz, Współkultury Australii, Warszawa 1999.

[18] Por. np. S. Górzyński, J. Kochanowski, Herby szlachty polskiej, rysował A. Jońca, Warszawa 1990, s. 87-88.

[19] Problemy tożsamości, rodzinnych korzeni i nazwisk omawialiśmy podczas naszego ostatniego w Krakowie, spotkania z Jerzym Jarosławem Smoliczem, 25 maja 2003 roku.

[20] J. Lencznarowicz, op. cit.

[21] Por. R. Sussex i J. Zubrzycki, Introduction (w:) Polish people and culture in Australia, ed. By R. Sussex i J. Zubrzycki, Canberra 1985, s. 3. Zob. też: L. Paszkowski, Polacy w Australii i Oceanii 1790-1940, z przedmową J. Zubrzyckiego, Londyn 1962, s. 24-38 lub tenże, Poles in Australia and Oceania 1790-1940, Sydney 1987, s. 7-20.