Przeskocz do treści

Minister Zbigniew Ziobro i europoseł Patryk Jaki odnieśli się do czwartkowej rezolucji PE ws. mechanizmu praworządności oraz listu unijnego komisarza Reyndersa do polskich ministrów.

Parlament Europejski przyjął w czwartek rezolucję w sprawie mechanizmu warunkowości, czyli powiązania wypłaty pieniędzy unijnych z przestrzeganiem przez państwa członkowskie zasad praworządności.

PE przyjął rezolucję ws. mechanizmu warunkowości

Za rezolucją opowiedziało się 506 eurodeputowanych, 150 było przeciwnych, a 28 wstrzymało się od głosu. W dokumencie stwierdzono, że Komisja Europejska "nie uruchomiła procedury określonej w rozporządzeniu w sprawie warunkowości w najbardziej oczywistych przypadkach naruszeń praworządności w UE".

Uchwalona w dniu dzisiejszym rezolucja w PE dowodzi, że mamy dziś problem z demokracją i praworządnością, ale nie w Polsce, a w UE. […] Jest aktem jawnie antydemokratycznym i niepraworządnym – powiedział podczas konferencji prasowej minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

Głos zabrał też m.in. Patryk Jaki. Europoseł zwrócił uwagę, że trwa proces pozbawiania wpływu Polaków na własne państwo. W jego ocenie proces ten mimo, że jest niezwykle groźny, to jest jednocześnie bardzo słabo obecny w świadomości społecznej. Jak dodał, część polskich elit nie jest zainteresowana tym, żeby powiedzieć Polakom prawdę, ponieważ jest zadowolona z faktu, że Unią kieruje opcja lewicowa. Polityk Solidarnej Polski przytoczył szereg zapisów zawartych w rezolucji, a także zwrócił uwagę, że wszystko pisane jest w kontekście Polski i Węgier.

Zbigniew Ziobro komentuje list Reyndersa

Politycy odnieśli się również do listu unijnego komisarza ds. sprawiedliwości Didiera Reyndersa skierowanego do Zbigniewa Ziobry i Konrada Szymańskiego list. Komisarz apeluje w nim o wycofanie wniosku polskiego premiera do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie kompleksowego rozstrzygnięcia kwestii kolizji norm prawa europejskiego z Konstytucją RP oraz potwierdzenia dotychczasowego orzecznictwa w tym zakresie.

– Mogę się odnieść do treści listu, który podają media za sprawą aktywności pana Reyndersa. Chciałbym szukać analogii historycznej. Nawet w okresie najbardziej ograniczonej suwerenności państwa polskiego, jakim była formuła działania Polski w ramach PRL, trudno mi sobie przypomnieć, aby sekretarz z Moskwy pisał do Wojciecha Jaruzelskiego pismo z żądaniem wycofania wniosku z polskiego sądu, który miałby moc rozstrzygać o zasadach istotnych z punktu widzenia ideologicznego dla władzy radzieckiej – powiedział Zbigniew Ziobro.

– Tego rodzaju impertynencja, agresywne zachowanie nawet w tamtych czasach zachowywano pozory i tworzono wrażenie, że Polacy decydują w ramach ustroju realnego socjalizmu sami o sobie, a nie w ramach dyrektyw i wskazania palca czynników moskiewskich” – mówił minister.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/187753/ziobro-i-jaki-komentuja-rezolucje-pe-i-list-reyndersa.html

Wkraczanie organów UE coraz głębiej w obszar kompetencji polskich władz trąci duchem kolonialnym i jest nie do przyjęcia – uważa Zbigniew Ziobro.

Szef resortu sprawiedliwości Zbigniew Ziobro odniósł się do decyzji TSUE ws. kopalni Turów. Według ministra, "Unia Europejska realizuje ideologiczną agendę pakietu klimatyczno-energetycznego, nie patrząc na ogromne koszty, jakie polskie społeczeństwo musi ponieść w związku z tym".

– Obciążanie w tej chwili Polaków kosztami idącymi w miliardy złotych na podstawie nieprzemyślanej decyzji TSUE pokazuje, że unijny trybunał uderza nie tylko w nasze podstawowe interesy gospodarcze, ale też w suwerenność energetyczną, bo suwerenność to też kwestia naszego bezpieczeństwa w obszarze energetycznym – podkreślił Zbigniew Ziobro.

TSUE nakazuje Polsce wstrzymanie wydobycia węgla w kopalni Turów

W piątek Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej przychylił się do wniosku czeskich władz i nakazał Polsce natychmiastowe wstrzymanie wydobycia w kopalni Turów, do czasu rozstrzygnięcia sprawy.

"Polska zostaje zobowiązana do natychmiastowego zaprzestania wydobycia węgla brunatnego w kopalni Turów. Podnoszone przez Czechy zarzuty dotyczące stanu faktycznego i prawnego uzasadniają zarządzenie wnioskowanych środków tymczasowych" – czytamy w postanowieniu wydanym przez wiceprezes Trybunału.

Zdecydowana odpowiedź premiera

Oświadczenie w tej sprawie wydał już premier Mateusz Morawiecki. W ocenie szefa rządu,dzisiejsza decyzja TSUE jest "bezprecedensowa i sprzeczna z podstawowymi zasadami funkcjonowania UE", a "podjęte działania są nieproporcjonalne".

"Decydowanie w ramach tzw. środków tymczasowych o natychmiastowym zamknięciu niezwykle skomplikowanego mechanizmu energetycznego jest w istocie próbą rozstrzygnięcia sporu. Trzeba wyraźnie podkreślić, że na ten moment TSUE nie rozstrzygnęło zasadniczego sporu. Dzisiejsza decyzja ingeruje jednak w sposób nieodwracalny w jego istotę" – dodał szef rządu. Morawiecki zapowiedział, że polski rząd nie podejmie żadnych działań, które mogłyby godzić w bezpieczeństwo energetyczne Polski.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/185672/ziobro-o-decyzji-tsue-ws-kopalni-traci-duchem-kolonialnym.html

Projekty dot. reformy wymiaru sprawiedliwości przechodziły całą ścieżkę legislacyjną w ramach prac rządowych i ostatecznie stały się projektami rządowymi popieranymi przez rząd Prawa i Sprawiedliwości, przedstawianymi przez premiera - mówił we wtorek minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

Reforma wymiaru sprawiedliwości nie powiodła się w takim zakresie w jaki oczekiwaliśmy — powiedział we wtorek wicemarszałek Sejmu, szef klubu PiS Ryszard Terlecki. To nie jest oczywiście wina rządu, tylko wina rozmaitych okoliczności, w tym także, niestety, słabo przygotowanych ustaw ze strony Ministerstwa Sprawiedliwości — zaznaczył polityk.

Zmiana stanowiska ws. ustaw sądowych?

Do tej opinii odniósł się we wtorek minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

O ile wiem, to te projekty, które powstawały w ministerstwie sprawiedliwości, przechodziły całą ścieżkę legislacyjną w ramach prac rządowych i ostatecznie stały się projektami rządowymi popieranymi przez rząd Prawa i Sprawiedliwości, przedstawianymi przez premiera — przypomniał minister sprawiedliwości. Jak dodał, były one przyjęte przez radę ministrów jako bardzo dobre projekty. Więc, w tym sensie, to jest zmiana stanowiska wobec projektów rządowych przygotowanych i ostatecznie przedłożonych przez Radę Ministrów, po wielomiesięcznych pracach nad tymi wspólnymi projektami — dodał.

Zbigniew Ziobro nie podziela stanowiska Terleckiego

W tym kontekście minister podkreślił, że nie może podzielić poglądu marszałka Terleckiego. Również dlatego że organa europejskie, jak i środowiska sędziowskie, które kwestionują tę reformę, nie kwestionują spraw legislacyjnych, tylko kwestionują sprawy zasadnicze, jeśli chodzi o kierunek zmian proponowanych w tych projektach — powiedział. I z tego powodu ta reforma została zatrzymana — zaznaczył. Zwrócił także uwagę, że MS przygotowało cztery projekty ustaw, a dwa z nich zostały zewetowane przez prezydenta Andrzeja Dudę. Jak przypomniał, chodzi o ustawę o SN i KRS. Następnie pan prezydent przedłożył swoje własne propozycje ustaw w tym zakresie, czyli ustawę o SN i ustawę o KRS-ie, które zostały przez Sejm uchwalone — dodał.

Zbigniew Ziobro zaznaczył jednocześnie, że te projekty również są kontestowane i oprotestowywane przez UE, mimo że nie są autorstwa MS. Bo tu nie chodzi o autorstwo, tu chodzi o kierunek zmian w wymiarze sprawiedliwości — ocenił. Dzisiaj spór toczy się o te projekty autorstwa biura legislacyjnego kancelarii prezydenta, którym - moim zdaniem - nie można zarzucić żadnych ułomności i słabości, jeśli chodzi o stronę legislacyjną — mówił.

Spór idzie o kierunek zmian i dziwię się, że pan marszałek tego nie zauważa — podkreślił. Jak mówił, MS przygotowało cały kompleks kolejnych projektów ustaw, które „od dobrych kilku lat zalegają w szufladach i kurz na nie opada”, ale po uruchomieniu przez premiera Mateusza Morawieckiego negocjacji z wiceprzewodniczącym Komisji Europejskiej, Fransem Timmermansem i próbą porozumienia się w związku z uruchomieniem wobec Polski art. 7 Traktatu o Unii Europejskiej, „zapadła decyzja polityczna, aby nie kontynuować pełnej reformy, tylko zaczekać na wyniki tych negocjacji”. Zakończyły się one fiaskiem — podkreślił Zbigniew Ziobro.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/550517-slabe-ustawy-dot-sadow-ziobro-odpowiada-terleckiemu

Jesteśmy za pieniędzmi z unijnego Funduszu Odbudowy, bo one należą się Polsce – zapewnił Zbigniew Ziobro na antenie Polsat News.

Prezes Solidarnej Polski był pytany m.in. o kwestie słabych wyników sondażowych jego partii. Solidarna Polska w różnych sondażach ma różne poparcia. W polityce nie o procenty chodzi, tylko o wartości, zasady i konsekwencje i wybory. Potem ludzi, którzy będą dokonywać wyboru nie na podstawie procentów, tylko na podstawie programu i tego, co reprezentują sobą politycy – powiedział.

Jestem w polityce niemal 20 lat. Sondaże nie raz dawały mi nawet zero procent poparcia, a jak pan widzi jestem dziś ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym. Na szczęście to nie sondaże wyznaczają kierunki polskiej polityki i to, kto ma później wpływ na rzeczywistość – dodał. Zapewnił, że jego ugrupowanie nie ma zamiaru opuszczać Zjednoczonej Prawicy.

Nie chcemy, żeby było gorzej dla Polski

Gdybyśmy wyszli z rządu, to oznaczałoby, że w przyszłości będzie rząd Lewicy, Platformy i Hołowni, które chcą przyznać jeszcze więcej kompetencji Komisji Europejskiej. (…) Nie chcemy, żeby było gorzej dla Polski. Będziemy ten rząd wspierać, bo nie ma lepszego – powiedział.

Twierdził też, że nie jest przeciwny pieniądzom, które mają trafić do Polski z Funduszu Odbudowy. Jesteśmy za tymi pieniędzmi, bo one należą się Polsce, jak psu zupa. Kiedy przystępowaliśmy do Unii Europejskiej, zawarliśmy traktat, w którym my otworzyliśmy nasz 40-milionowy rynek, a oni dają nam dopłaty, by wyrównać szanse i by te bogate kraje zwróciły to, co zyskają przez dywidendy wyciągane z takiego kraju jak Polska. 100 mld euro wyciągnęli przez ostatnie kilka lat – mówił.

Musimy podejmować takie decyzje, jakie są możliwe w danych warunkach. Głosowaliśmy zgodnie z naszym sumieniem. Powiedzieliśmy naszym wyborcom: wartości, które wam obiecaliśmy będziemy nadal przestrzegać, ale będziemy dalej wspierać ten rząd, bo nie ma lepszego – dodał.

Tekst za: https://wpolityce.pl/polityka/549972-ziobro-bedziemy-ten-rzad-wspierac-bo-nie-ma-lepszego

Chcemy, aby Zjednoczona Prawica funkcjonowała; nie chcemy rozbijać rządu, ale nie można na nas wymuszać, abyśmy wbrew sumieniu popierali szkodliwe dla Polski rozwiązania - mówi lider Solidarnej Polski minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro w wywiadzie dla „Gościa Niedzielnego”.

Zbigniew Ziobro w wywiadzie w najnowszym numerze tygodnika „Gość Niedzielny” został zapytany m.in. o to dlaczego Solidarna Polska sprzeciwia się ratyfikacji ustawy o unijnym Funduszu Odbudowy, którego powstanie daje Polsce możliwość otrzymania środków na walkę z kryzysem ekonomicznym i społecznym wywołanym przez pandemię.

Obawy Solidarnej Polski

Ta dotacja wcale nie jest bezzwrotna. Będzie przez Polskę spłacana przez 30 lat w postaci czterokrotnie wyższej składki członkowskiej i w podatkach, które Unia Europejska będzie mogła nałożyć na polskich obywateli i nasze firmy, w wysokości, której nie znamy — odpowiedział Zbigniew Ziobro.

Do tej pory podatki mógł nakładać tylko polski parlament, i to był atrybut naszej niezależności. Teraz mamy zgodzić się na wyłom w suwerenności państwa na rzecz organów unijnych. My się temu sprzeciwiamy. Polskę, która w przeciwieństwie do innych unijnych krajów zwycięsko wychodzi z gospodarczego kryzysu wywołanego pandemią, stać na to, by stworzyć własny fundusz odbudowy — podkreślił minister.

Dopytywany, czy Polacy są w stanie zebrać od razu 23 mld euro (gdyż tyle ma wynieść bezzwrotna dotacja dla Polski), czyli ok. 105 mld zł, Zbigniew Ziobro stwierdził: Z analiz ekonomistów wynika, że ratingi, a więc oceny wiarygodności kredytowej Polski dają nam możliwość zaciągnięcia na rynku pożyczki w podobnej wysokości, ale nawet mniejszym kosztem i bez oddawania Unii części naszej suwerenności. Jest jeszcze drugi powód, dla którego nie poprzemy ratyfikacji unijnego Funduszu Odbudowy. Zgadzając się na niego, musielibyśmy się zobowiązać, że Polska zapłaci za długi innych państw, jeśli one same nie będą w stanie spłacić pożyczek.

Minister zwrócił też uwagę, iż zdaniem ekonomistów Grecja, która „jest zadłużona w 200 procentach, na pewno nie spłaci tej pożyczki”. Decydując się na udział w unijnym funduszu, zgadzamy się więc na spłacanie pożyczek państw, które są niewypłacalne — podkreślił lider Solidarnej Polski.

Zbigniew Ziobro poruszył też temat zaostrzenia kryteriów tzw. pakietu klimatyczno-energetycznego. Premier zobowiązał się w imieniu Polski, że do 2030 roku de facto zlikwidujemy niemal wszystkie nasze elektrownie węglowe. Z rządowych dokumentów wynika, że będzie to kosztować ok. 2 bilionów złotych, a więc dużo więcej, niż wynoszą środki, które mamy otrzymać z Unii. Konsekwencją będą nie tylko utrata pracy przez tysiące ludzi, ale i drastyczne podwyżki cen energii elektrycznej — zauważył minister.

Zapytany, czy przed upublicznieniem rozbieżności między Solidarną Polską i PiS nie można było osiągnąć kompromisu wewnątrz koalicji, odpowiada: Ależ to było uzgodnione! W koalicyjnym programie, o którym mówiłem i który obowiązuje wszystkich w Zjednoczonej Prawicy. Program wyraźnie głosi, że błędem Donalda Tuska i rządu PO było przyjęcie zobowiązania, że ograniczymy emisję CO2 o 20 procent, a premier Morawiecki zgodził się na redukcję o 55 procent. W czasie obrad Rady Ministrów wielokrotnie apelowałem o dyskusję na ten temat, można to sprawdzić w protokołach, ale skończyło się na zapewnieniach, że do takiej dyskusji dojdzie. Tymczasem konsekwencje mogą być zgubne dla całej polskiej gospodarki.

Wnioski są oczywiste. To nie Solidarna Polska zmieniła ustalenia koalicyjne. Nie tylko nie ograniczyliśmy zobowiązań klimatycznych poprzedniego rządu, ale premier zgodził się na ich zaostrzenie. Mamy prawo jako Solidarna Polska być tym zaskoczeni — powiedział Ziobro.

„Nie można na nas wymuszać…”

Lider Solidarnej Polski podkreślił, że jeżeli PiS - na tle tych różnic w koalicji - podejmie decyzję o jej zakończeniu, to powinno wziąć za to odpowiedzialność. My chcemy, aby Zjednoczona Prawica dalej funkcjonowała. Nie chcemy rozbijać rządu, ale nie można na nas wymuszać, abyśmy wbrew sumieniu popierali szkodliwe dla Polski rozwiązania.

Zbigniew Ziobro został też zapytany, czy - gdyby Jarosław Kaczyński odszedł z czynnej polityki - będzie dążył do zajęcia jego miejsca jako lidera prawicy. Nigdy nie myślę w kategoriach personalnych ani przez pryzmat własnej kariery. Nie wiem, czy w przyszłości będę pełnił jakieś funkcje w państwie i czy w ogóle pozostanę w polityce, ale zależy mi na tym, aby Polska była silnym, suwerennym i prężnie rozwijającym się krajem — odpowiedział polityk.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/548937-ziobro-chcemy-aby-zjednoczona-prawica-dalej-funkcjonowala

Krzysztof Wyszkowski nie musi przepraszać Lecha Wałesy za "Bolka" – zdecydował Sąd Najwyższy. Sprawę skomentował Zbigniew Ziobro.

Izba Kontroli Nadzwyczajnej SN uchyliła w środę wyrok z 2011 roku, w którym nakazano byłemu opozycjoniście z czasów PRL Krzysztofowi Wyszkowskiemu przeproszenie byłego prezydenta Lecha Wałęsy.

Długa batalia w sądach

Sprawa ciągnęła się od kilkunastu lat. W 2005 roku Wałęsa pozwał Wyszkowskiego za jego wypowiedzi w mediach o współpracy TW "Bolka" ze Służbą Bezpieczeństwa. Ostatecznie Sąd Okręgowy w Gdańsku ocenił, że Wyszkowski nie złamał prawa i nie musi przepraszać byłego prezydenta. To nie był jednak koniec. W 2011 roku werdykt uchylił gdański Sąd Apelacyjny, który nakazał Wyszkowskiemu przeproszenie Wałęsy. Były opozycjonista nie chciał się podporządkować tym decyzjom, więc Wałęsa sam opublikował zasądzone przeprosiny.

Interwencja Zbigniewa Ziobry

W ubiegłym roku prokurator generalny Zbigniew Ziobro wniósł o uchylenie wyroku Sądu Apelacyjnego w Gdańsku w zaskarżonym zakresie i orzeczenie co do istoty sprawy poprzez oddalenie powództwa. Wczoraj SN, podzielając w zasadniczym zakresie argumentację PG, uchylił zaskarżony wyrok i oddalił apelację w zakresie, w jakim sąd apelacyjny uwzględnił powództwo. Rozstrzygnięcie SN na korzyść Wyszkowskiego Zbigniew Ziobro skomentował na Twitterze. "Czekaliśmy przez lata, ale prawda w końcu zatriumfowała. SN uwzględnił moją skargę nadzwyczajną i uchylił jawnie niesprawiedliwy wyrok – K. Wyszkowski nie musi przepraszać L. Wałęsy za nazwanie go tajnym współpracownikiem SB" – napisał prokurator generalny na Twitterze.

Kim jest Krzysztof Wyszkowski?

Krzysztof Wyszkowski to były opozycjonista w PRL, uczestnik strajków w Stoczni Gdańskiej, w stanie wojennym zatrzymany i internowany. W latach 90. doradzał premierom: Janowi Krzysztofowi Bieleckiemu i Janowi Olszewskiemu. Popadł w konflikt z Lechem Wałęsą, któremu zarzucił współpracę z SB. Od 2016 roku Wyszkowski jest członkiem Kolegium IPN.

Tekst za: https://dorzeczy.pl/kraj/180370/ziobro-o-wyroku-sn-prawda-w-koncu-zatriumfowala.html

„Brałem odpowiedzialność przed wyborcami, będę konsekwentnie ją brał zawsze za wiarygodność, za konsekwencje, za dotrzymywanie słowa” - powiedział w programie „Polityczne Graffiti” (Polsat News) minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

Solidarna Polska, nasi parlamentarzyści podpisali się pod programem przyjętym przez Zjednoczoną Prawicę, który zakładał obronę suwerenności — dodał.

Zawirowania wokół Funduszu Odbudowy

Minister odniósł się do różnicy zdań ws. Funduszu Odbudowy. Nie wezmę odpowiedzialności za zmianę naszych zobowiązań wobec wyborców — tłumaczył Zbigniew Ziobro. Naprawdę traktuję serio wiarygodność w polityce. Umówiłem się z wyborcami, że będę bronił tego, co jest dla nich wartością, dla tych ludzi którzy na mnie głosowali, na Solidarną Polskę — podkreślił.

Gdybym dzisiaj, taka jest nasza ocena, zagłosował za rozwiązaniami, które sprawiają, że UE może w sensie politycznym karcić polskiego prezydenta, polski parlament, polski rząd, bo np. nie wprowadzają małżeństw homoseksualnych, gdybym zagłosował za rozwiązaniami, które pozwalają właśnie opodatkowywać Polaków przez KE, a nie przez polski parlament, gdybym zagłosował za rozwiązaniami, które oznaczają, że w przyszłości Polacy mamieni rzekomo darmowymi pieniędzmi z UE, co jest nieprawdą, bo to są pożyczki i dotacje, które będziemy musieli spłacać. W przyszłości Polacy będą musieli płacić też za długi Grecji np., bo Grecja dzisiaj jest już bankrutem, niektórzy uważają, i nie spłaci tej pożyczki, no to wtedy byłbym wiarołomny — mówił minister sprawiedliwości.

Sytuacja w Zjednoczonej Prawicy

Zbigniew Ziobro odniósł się też do tarć w Zjednoczonej Prawicy. Nie zabrakło gorzkich słów. W polityce każdy bierze odpowiedzialność za własne decyzje polityczne. Jarosław Kaczyński przedstawia argumenty, którymi się kieruje, podejmując inne decyzje niż te, które były faktycznie przyjęte w naszym wspólnym programie Zjednoczonej Prawicy — stwierdził lider Solidarnej Polski.

Na tym się nie skończyło. Przypomnę (…) wypowiedzi z parlamentu premiera, mówił kategorycznie, nie stawiając przecinku, tylko kropkę na końcu zdania, że jeżeli będzie połączenie budżetu z tzw. warunkowością praworządności, czyli będzie mechanizm, który będzie pozwalał KE blokować pieniądze, które nam się należą jak psu kość, na mocy traktatów z UE, to wtedy będzie polskie weto, a potem premier zmienił zdanie, przekonał do tego PiS, ale nas nie przekonał i w związku z tym my jesteśmy konsekwentni — podkreślał Zbigniew Ziobro.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/546363-ziobro-nie-wezme-odpowiedzialnosci-za-zmiane-zobowiazan

Radio Maryja

Niemiecki Trybunał Konstytucyjny wstrzymał ratyfikację Funduszu Odbudowy. Przed ratyfikacją dokumentu przez Polskę ostrzegają politycy Solidarnej Polski.

Fundusz Odbudowy, na który zgodziły się wszystkie kraje unijne, to łącznie środki sięgające 750 mld euro. Część z nich trafi do państw członkowskich w formie dotacji, a część w formie pożyczek. Bez ratyfikacji Funduszu Odbudowy przez poszczególne państwa na poziomie własnych parlamentów, nowy mechanizm pozostaje martwy. Komisja Europejska nie może rozpocząć zaciągania pożyczek.

W Polsce wokół Funduszu Odbudowy koncentruje się spór wewnątrz rządu – między Prawem i Sprawiedliwością a Solidarną Polską.

– Tego rodzaju zgoda, głosowanie i ratyfikowanie umowy byłoby sprzeczne z obowiązującą w Polsce konstytucją i sprzeczne z naszym polskim interesem – zaznacza minister sprawiedliwości, Zbigniew Ziobro.

Ratyfikacja unijnego Funduszu Odbudowy ma istotne znaczenie w zakresie tworzenia odpowiedzialności za długi innych państw – dodaje prezes Solidarnej Polski.

– Chodzi o decyzję, która będzie oznaczać, że polskie państwo, a więc polscy obywatele, będą w przyszłości płacić za długi innych państw, które nie są w stanie wywiązać się z zaciągniętych zobowiązań, np. Polsce przyjdzie w udziale płacić za długi Grecji czy Włoch – wskazuje minister Zbigniew Ziobro.

Grecja doszła już do blisko 200 procent PKB poziomu zadłużenia. Z kolei drugą najbardziej zadłużoną gospodarką Europy są Włochy, gdzie zadłużenie sięgnęło ponad 154 procent PKB. Warto wspomnieć, że Grecja z długami borykała się wcześniej przez kilka lat. Groziło jej nawet bankructwo. Wtedy z pomocą przyszły jej m.in. Niemcy, które – jak się okazało później – zrobiły na tej pomocy niezły biznes – zauważa dr Leszek Pietrzak, historyk.

– Niemcy zmuszali Greków do spłacania swoich zobowiązań finansowych poprzez zaciąganie nowych zobowiązań finansowych, których żyrantem były same Niemcy. Taka polityka kolonizowała Grecję – zaznacza dr Leszek Pietrzak.

Istnieje także niebezpieczeństwo, że pieniądze przeznaczone na odbudowę polskiej gospodarki mogłyby zostać odebrane, np. ze względu na kwestie ideologiczne – zwraca uwagę europoseł Patryk Jaki z Solidarnej Polski.

– Wypłata pieniędzy będzie uzależniona od widzimisię ideologicznego urzędników unijnych niewybieranych w żadnych wyborach. W związku z powyższym, ograniczy to podmiotowość Polaków – mówi europoseł Patryk Jaki.

Dlatego Solidarna Polska apeluje do rządu o wstrzymanie prac nad dalszą ratyfikacją tego dokumentu. Chce także przeprowadzenia poważnej, rzetelnej, debaty z udziałem ekspertów na temat wszelkich konsekwencji dla państwa polskiego w dłuższej perspektywie po zatwierdzeniu Funduszu Odbudowy. Debaty ws. funduszu chce także opozycja (...)

Fragment tekstu za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/niemiecki-tk-wstrzymal-ratyfikacja-funduszu-odbudowy-co-zrobi-polska

Radio Maryja

Według Solidarnej Polski przyjęcie Krajowego Planu Odbudowy może oznaczać, że Polska w przyszłości będzie zmuszona spłacać długi innych państw członkowskich Unii Europejskiej. Polski nie stać na to, aby spłacać długi innych krajów – wskazuje minister sprawiedliwości, Prokurator Generalny, Zbigniew Ziobro.

W ramach unijnego Funduszu Odbudowy Polska będzie miała do dyspozycji ponad 57 mld euro. Podstawą do sięgnięcia po te środki będzie Krajowy Plan Odbudowy (KPO), który musi przygotować każde państwo członkowskie i przedstawić Komisji Europejskiej do końca kwietnia 2021 roku.

Jednak, aby środki zostały uruchomione, państwa członkowskie, w tym parlamenty narodowe muszą zatwierdzić decyzję unijnych liderów o zwiększeniu zasobów własnych UE. Poparcie ratyfikacji takiej uchwały zapowiedziały Lewica oraz Polska 2050. Platforma Obywatelska stawia konkretne warunki, podobnie Polskie Stronnictwo Ludowe. Na tym tle dochodzi do sporów także w obozie rządzącym.

Solidarna Polska kierowana przez ministra sprawiedliwości sprzeciwia się założeniom, na których oparty jest Fundusz Odbudowy.

– Umowa koalicyjna nie przewiduje wyrażenia zgody na takie zapisy – mówi Zbigniew Ziobro.

– Decyzja o uwspólnotowieniu długu, bo nad tym będziemy głosować, jest decyzją oznaczającą, że Polska zobowiązuje się w przyszłości zapłacić np. za długi Grecji, jeśli ta nie będzie ich spłacać. Nie jesteśmy tak bogatym państwem ani Polacy nie są tak bogaci, by wykazywać się tego rodzaju hojnością, przy okazji ratując niemieckie, francuskie banki, które są bardzo mocno uwikłane w Grecję i udzielone tam kredyty. Dlaczego Polacy mają przykładać swoją solidarność, odpowiedzialność za dramatyczną sytuację, która ma miejsce w tej chwili w Grecji i za to płacić? (…) Nasze banki nie zarabiały na Grekach tak, jak zarabiały banki niemieckie. Uważamy, że jest to zbyt wielkie ryzyko, żeby na to się godzić – wskazuje minister sprawiedliwości.

Rząd w lutym zajmował się projektem ustawy ws. ratyfikacji unijnego Funduszu Odbudowy. Rada Ministrów na razie nie przyjęła projektu, chociaż toczyła się na jego temat dyskusja.

Tekst i zdjęcie za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/min-z-ziobro-polski-nie-stac-na-to-aby-splacac-dlugi-innych-krajow

W najnowszym numerze tygodnika „Sieci” wywiad ze Zbigniewem Ziobrą, w którym prezes Solidarnej Polski mówi o swoich zastrzeżeniach wobec kursu rządu i mierzy się z pytaniami o możliwe konsekwencje rozbicia obozu Zjednoczonej Prawicy.

Mamy prawo do własnego zdania

Podczas rozmowy („Mamy prawo do własnego zdania”) z Jackiem i Michałem Karnowskimi minister sprawiedliwości, prokurator generalny Zbigniew Ziobro komentuje aktualną sytuację w Zjednoczonej Prawicy. Zwraca uwagę, że mimo ogólnej zgody, w niektórych punktach stanowiska PiS i Solidarnej Polski się rozmijają. Wskazuje, że umowa koalicyjna dotyczyła realizacji wspólnego programu, którego rdzeniem jest obrona polskiej suwerenności. Jednocześnie minister sprawiedliwości podkreśla, że istnieje zgoda z „Prawem i Sprawiedliwością co do zagrożenia ze strony Rosji. Widzimy w niej kraj wrogo nastawiony wobec Polski. […] Ale poważne zagrożenie dla polskiej suwerenności widzimy także na Zachodzie, w procesach, które zachodzą w Unii Europejskiej. I na tym tle pojawiły się rozdźwięki między nami a PiS”.

Długoterminowo poważnym zagrożeniem dla istnienia państwa polskiego jest to, do czego dąży część elit europejskich. One nie ukrywają, że marzy im się nie tylko stopniowa marginalizacja państw narodowych i podporządkowanie ich dominującym w Europie siłom, głównie Berlinowi, ale coś więcej – za finalny cel mają powołanie na wzór Stanów Zjednoczonych nowego federalnego państwa europejskiego z 450 mln obywateli. Zastąpiłoby ono państwa narodowe. To na łamach „Sieci” Bronisław Wildstein dzielił się obawą, że te procesy mogą doprowadzić do przekroczenia punktu zwrotnego, który kiedyś zakończy się utratą niepodległości. […] Wystarczy śledzić wypowiedzi niektórych europejskich liderów czy przeanalizować pojawiające się w UE dokumenty. Jak inaczej rozumieć agresywne narzucanie wszystkim narodom europejskim tzw. wspólnych wartości oznaczających odejście od chrześcijańskich korzeni Europy na rzecz agresywnej ideologii LGBT czy szerokie otwarcie na uchodźców, którzy niosą ze sobą zupełnie obce dla nas normy zachowania i zasady kultury. To ma jasny cel zupełnej przemiany kulturowej naszego kontynentu — wyjaśnia minister sprawiedliwości.

Zbigniew Ziobro zwraca też uwagę, że mimo jasnego stanowiska Jarosława Kaczyńskiego, iż… „Unia musi być organizacją suwerennych narodów europejskich”, inaczej do Unii Europejskiej podchodzi premier Mateusz Morawiecki.

Decydującą rolę w budowaniu polskiej polityki w odniesieniu do Unii ma premier Mateusz Morawiecki. To bardzo zdolny i otwarty na współpracę z UE polityk. Ma dużą umiejętność przekonywania kierownictwa PiS do polityki, która jednak rozmija się z naszym programem z 2014 r., który nie został nigdy odrzucony — zauważa Zbigniew Ziobro.

Minister sprawiedliwości mówi też „Sieci” o stosunku jego partii do PSL.

Wiemy też, że rozmowy o poszerzeniu koalicji o PSL były prowadzone jeszcze przed wyborami prezydenckimi. (…) Nie będziemy jednak – mówię tu o Solidarnej Polsce – w jednym rządzie z PSL, rozbieżności są zbyt duże — przekonuje.

Tekst i zdjęcie okładki za: https://wpolityce.pl/polityka/543929-ziobro-w-sieci-rdzeniem-jest-obrona-polskiej-suwerennosci

24 marca obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci Polaków ratujących Żydów pod okupacją niemiecką. Z tej okazji Ministerstwo Sprawiedliwości we współpracy z Instytutem Pamięci Narodowej prezentuje wystawę plenerową poświęconą bohaterskim postawom Polaków, którzy z narażeniem życia nieśli pomoc Żydom, niejednokrotnie płacąc za to najwyższą cenę.

Okres niemieckiej okupacji to czas terroru na niespotykaną wcześniej skalę. Celem Niemców było zredukowanie Polaków do rangi podludzi, którzy mieli pracować i świadczyć usługi na rzecz „rasy panów”. Szczególnie okrutne prześladowania wymierzone były w osoby pochodzenia żydowskiego. Szykany, które rozpoczęły się z chwilą wtargnięcia Niemców na ziemie Polski, szybko ulegały drastycznemu zaostrzeniu, aż do decyzji o systematycznej eksterminacji Żydów.

Pomimo tego, że za pomoc niesioną Żydom groziła kara śmierci, wielu Polaków nie pozostało obojętnych na los prześladowanych współobywateli i zrobiło co w ich mocy, aby ocalić znajomych, sąsiadów, a czasem przypadkowe osoby, które w dramatycznych okolicznościach zwróciły się z prośbą o ratunek. Właśnie takich cichych bohaterów upamiętnia wystawa, którą można oglądać na ogrodzeniu przed siedzibą Ministerstwa Sprawiedliwości w Alejach Ujazdowskich.

Tworzą ją przede wszystkim zdjęcia konkretnych osób, świeckich i duchownych, polskich rodzin, które ukrywały Żydów, pomagały im w ucieczce z gett, dostarczały żywność, pieniądze, lekarstwa, fałszywe dokumenty. Dzięki nim wielu Żydów skazanych na pewną śmierć ocalało. Część przedstawionych na zdjęciach Polaków podzieliła los tych, którym starali się uratować życie - zostali zamordowani wraz z ukrywanymi przez siebie Żydami.

Wystawa przypomina również o działalności Rady Pomocy Żydom „Żegota”, jedynej podziemnej organizacji w okupowanej Europie, której celem było niesienie pomocy ludności żydowskiej. Nie zapomniano także o polskich dyplomatach, którzy ratowali Żydów poza granicami kraju. Warto wspomnieć, że w Dolince Szwajcarskiej, tuż obok budynku Ministerstwa Sprawiedliwości przy ul. Chopina 1, znajduje się pomnik upamiętniający przedstawionego na wystawie Henryka Sławika, którego działaniom na Węgrzech życie zawdzięcza ok. 5000 Żydów.

Wykorzystane w ekspozycji fotografie pochodzą m.in. z Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II Wojny Światowej im. Rodziny Ulmów w Markowej, Instytutu Pamięci Narodowej, Muzeum w Przeworsku, Muzeum Historycznego Miasta Krakowa, Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN, Narodowego Archiwum Cyfrowego, Archiwum Państwowego w Krakowie, Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie oraz ze zbiorów prywatnych.

„Kto ratuje jedno życie – ratuje cały świat” – to zdanie widnieje na medalu „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”, który nadaje Instytut Yad Vashem na wniosek ocalonych z holokaustu Żydów. Ponad jedna czwarta spośród wszystkich osób, którym przysługuje ten zaszczytny tytuł to Polacy. Wielu Sprawiedliwych odnajdziemy na tworzących ekspozycję zdjęciach. Wystawa przypomina nam właśnie o tych, którzy dla ratowania drugiego człowieka gotowi byli położyć na szali własne życie i życie swoich najbliższych.

Biuro Komunikacji i Promocji Ministerstwo Sprawiedliwości

Tekst i zdjęcia za: https://www.gov.pl/web/sprawiedliwosc/wystawa-plenerowa-polacy-ratujacy-zydow-w-czasie-ii-wojny-swiatowej

W związku z licznymi pytaniami ze strony mediów oraz wnioskami o udostępnienie informacji publicznej, zachęcamy do zapoznania się z projektem ustawy o ochronie wolności słowa w internetowych serwisach społecznościowych, który był zapowiadany przez Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro podczas konferencji prasowych 17 grudnia 2020 r. oraz 15 stycznia 2021 r.

Projekt w tym brzmieniu został skierowany 22 stycznia 2021 r. do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów z wnioskiem o wpis do wykazu prac legislacyjnych Rady Ministrów.

Ministerstwo Sprawiedliwości jednocześnie dementuje, że przekazywało opisywany w ostatnich dniach projekt przedstawicielom mediów. Robocza wersja, która była prezentowana, została przekazana wyłącznie Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Ministerstwo Sprawiedliwości w dalszym ciągu oczekuje na realizację wniosku o wpis projektu do wykazu prac legislacyjnych Rady Ministrów, w celu formalnego podjęcia drogą oficjalną dalszych konsultacji, a następnie przyjęcia projektu przez Radę Ministrów.

Zgodnie z załączonym projektem, serwisy społecznościowe nie będą mogły usuwać wpisów ani blokować kont polskich użytkowników, jeśli zamieszczone w nich treści nie łamią polskiego prawa. Za naruszenie tej zasady serwisom będą grozić surowe kary. Przygotowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości nowe przepisy mają chronić konstytucyjne prawo do wolności słowa, a także dobra osobiste osób naruszane przez anonimowych użytkowników internetu.

Dziś serwisy społecznościowe same decydują o usuwaniu wpisów, a nawet blokowaniu kont użytkowników. Nie ma skutecznej możliwości odwołania się od takiej decyzji, nawet jeśli użytkownik wykaże, że nie złamał żadnego prawa, a działanie serwisu łamie wolność wypowiedzi.

– Wolność słowa i wolność debaty są istotą demokracji. Ich zaprzeczeniem jest cenzurowanie wypowiedzi, zwłaszcza w internecie, gdzie dziś toczy się najwięcej politycznych dyskusji i sporów światopoglądowych. Użytkownicy mediów społecznościowych muszą mieć poczucie, że ich prawa są chronione. Polska powinna mieć regulacje chroniące przed nadużyciami wielkich korporacji internetowych, które coraz częściej w imię obrony wolności tę wolność ograniczają – podkreślił Minister Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

Projekt Ministerstwa Sprawiedliwości przewiduje powołanie pięcioosobowej Rady Wolności Słowa, która będzie stać na straży konstytucyjnej wolności wyrażania poglądów w serwisach społecznościowych. W skład Rady mają być powoływani eksperci w dziedzinie prawa i nowych mediów. Sejm będzie ich wybierał na sześcioletnią kadencję kwalifikowaną większością 3/5 głosów, która gwarantuje ponadpartyjny i pluralistyczny skład Rady.

Jeśli serwis zablokuje konto lub usunie wpis, choć jego treść nie narusza polskiego prawa, użytkownik będzie mógł złożyć skargę do serwisu, a ten będzie musiał ją rozpatrzyć w ciągu 48 godzin. Jeśli nie przywróci wpisu albo utrzyma blokadę konta, użytkownik będzie mógł złożyć odwołanie do Rady Wolności Słowa, która rozpatrzy je w ciągu siedmiu dni. Jeśli Rada uzna skargę za zasadną, może nakazać niezwłoczne przywrócenie zablokowanej treści lub konta. Postępowanie będzie prowadzone w formie elektronicznej, co zapewni mu szybkość i niskie koszty. Od decyzji Rady będzie przysługiwała skarga do sądu. Za niezastosowanie się do rozstrzygnięć Rady Wolności Słowa lub sądu Rada będzie mogła nałożyć na serwis społecznościowy karę administracyjną w wysokości od 50 tys. zł do 50 mln zł.

Celem zmian jest również ochrona osób, których dobra osobiste są naruszane przez anonimowych użytkowników internetu. Projekt zakłada wprowadzenie nowego instrumentu, - „pozwu ślepego”, a więc możliwość złożenia pozwu o ochronę dóbr osobistych bez wskazania danych pozwanego, które dziś są niezbędne do dochodzenia swoich praw przed sądem. Zgodnie z projektem do skutecznego wniesienia pozwu wystarczy wskazanie adresu URL, pod którym zostały opublikowane obraźliwe treści, daty i godziny publikacji oraz nazwy profilu lub loginu użytkownika. To rozwiązanie uwzględnia postulaty zgłaszane m.in. przez Rzecznika Praw Obywatelskich.

Przepisy regulujące przestrzeganie prawa krajowego przez zagraniczne koncerny internetowe wprowadziło już kilka europejskich państw, m.in. Niemcy i Francja. Podobne rozwiązania zaproponowała w ostatnich dniach także Komisja Europejska.

Biuro Komunikacji i Promocji Ministerstwo Sprawiedliwości

Tekst i zdjęcie za: https://www.gov.pl/web/sprawiedliwosc/zachecamy-do-zapoznania-sie-z-projektem-ustawy-o-ochronie-wolnosci-uzytkownikow-serwisow-spolecznosciowych (tamże linka do projektu ustawy).

Powołanie Rady Wolności Słowa, w której zasiądzie pięciu członków powoływanych na sześcioletnią kadencję większością 3/5 głosów przez Sejm - to jedno z założeń projektu ws. ochrony wolności słowa w internecie, którego ostateczny kształt przedstawiło w piątek kierownictwo resortu sprawiedliwości.

Konferencja prasowa ministrów Zbigniewa Ziobry i Sebastiana Kalety

W czasie piątkowej konferencji prasowej szef MS Zbigniew Ziobro podkreślał, że obecnie to w internecie toczy się wiele sporów, dlatego też obywatele Polski powinni mieć zagwarantowane „podstawowe prawa”, o których mówi polska konstytucja. Jak tłumaczył, aby to urzeczywistnić, konieczne było stworzenie ram prawnych, które wymuszą od „globalnych graczy” respektowanie tego prawa. Dziś nie ma tego rodzaju skutecznych narzędzi, dziś media społecznościowe decydują same, jakie treści będą cenzurowane, usuwane — wskazał.

Wiceszef MS Sebastian Kaleta, odpowiedzialny za prace nad projektem ws. ochrony wolności słowa, podkreślił, że od czasu prezentacji jego założeń dokonano dodatkowych konsultacji. Dzisiaj jesteśmy w stanie państwu zaprezentować ten projekt, który trafi w najbliższych dniach pod obrady rządu i dalsze konsultacje — powiedział.

Założenia projektu

Projekt zakłada powołanie Rady Wolności Słowa, w której łącznie z przewodniczącym zasiądzie pięciu członków. Na sześcioletnią kadencję większością 3/5 głosów powoływać ma ich Sejm. Rada ta będzie stała na straży przestrzegania przez wszelkie media społecznościowe działające na terenie Rzeczypospolitej konstytucyjnego prawa do korzystania z wolności słowa — podkreślił.

Rada Wolności Słowa będzie rozpatrywała odwołania użytkowników od treści, które zostały przez serwisy społecznościowe usunięte, bądź została ograniczona do nich dostępność — mówił. Jak tłumaczył, jeśli serwis przykładowo zablokuje dostęp do danej treści, użytkownik ma prawo odwołać się od tej decyzji do tego serwisu. Serwis rozpatruje reklamację i albo przywraca dostęp do treści i sprawa jest zakończona, albo nie uwzględnia reklamacji. Użytkownik zyska wówczas prawo odwołania się do Rady, która będzie miała 7 dni na rozpatrzenie skargi tego użytkownika — poinformował. To zmiana w stosunku do założeń zaprezentowanych w grudniu, zgodnie z którymi w podobnym celu w jednym z sądów okręgowych miał powstać sąd ochrony wolności słowa.

Janusz Kowalski: To ważna inicjatywa

.@SolidarnaPL przygotowała projekt Ustawy o ochronie wolności słowa w internetowych serwisach społecznościowych. To ważna inicjatywa @ZiobroPL @sjkaleta @MS_GOV_PL. Zachęcam do zapoznania się z założeniami #UstawaWolnościowa — napisał na Twitterze Janusz Kowalski, wiceminister aktywów państwowych.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/535004-co-zawiera-projekt-ws-ochrony-wolnosci-slowa-sprawdz

Portal wPolityce.pl ustalił, że minister sprawiedliwości prokurator generalny Zbigniew Ziobro polecił sprawdzić prawidłowość decyzji podjętej przez Prokuraturę Rejonową Radom-Wschód, która umorzyła śledztwo w sprawie znieważenia polskiego godła na wystawie w Mazowieckim Centrum Sztuki Współczesnej „Elektrownia” w Radomiu.

Analizę o prawidłowości decyzji o umorzeniu przeprowadzi Prokuratura Regionalna w Lublinie – potwierdziliśmy w Prokuraturze Krajowej.

Sprawa dotyczy bulwersującej wystawy, na której zaprezentowano fotografię przedstawiającą naga kobietę na tle białego orła. Zawiadomienie w tej sprawie złożyło stowarzyszenie Obóz Wielkiej Polski. Wystawę zaprezentowano w Mazowieckim Centrum Sztuki Współczesnej „Elektrownia” w Radomiu, ukazującej 40-letni dorobek grupy artystycznej „Łódź Kaliska”.

Radomska prokuratura przekonywała, że naga kobiety na tle godła „nie nasuwa skojarzeń, że chciano w ten sposób wyrazić pogardę dla godła czy je ośmieszyć”. Decyzję śledczych zweryfikuje teraz Prokuratura Regionalna z Lublina.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/kryminal/533928-reakcja-ziobry-na-umorzenie-sledztwa-ws-zniewazenia-godla

Radio Maryja

Michał Wójcik, minister w kancelarii premiera ds. obywatelskich i tożsamości europejskiej, w sobotnich „Rozmowach niedokończonych” na antenie TV Trwam mówił o tzw. mechanizmie praworządności. „To jest otwarcie furtki do tego, żeby brukselscy biurokraci mieszali nam w polskim porządku prawnym. Teoretycznie mowa jest o defraudacji środków unijnych, ale praktycznie chodzi m.in. o funkcjonowanie takich systemów jak wymiar sprawiedliwości. Czy to otwiera furtkę na możliwość wdrożenia chociażby ideologii LGBT? Tak” – zwracał uwagę polityk.

Przy uchwalaniu unijnego budżetu Komisji Europejskiej udało się przeforsować mechanizm łączący wypłatę środków z tzw. praworządnością. Premier Mateusz Morawiecki przekonywał, że wystarczającą ochroną przed odbieraniem Polsce unijnych pieniędzy są konkluzje Rady Europejskiej. Z kolei pod koniec grudnia Vera Jourova, wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej ds. wartości i przejrzystości, oznajmiła, że chce „zająć się” Węgrami i Polską w kontekście nowego mechanizmu praworządności.

– Jak może urzędnik brukselski coś podobnego powiedzieć? To jest skandaliczna wypowiedź. Nie ma żadnej bezstronności. (…) Nam się zarzuca, że w Polsce jest upolityczniony system nominacji sędziowskich. To jest całkowita nieprawda. Upolityczniony jest chociażby w Czechach, gdzie prezesi sądów okręgowych przedstawiają kandydatów, a tych do nominacji przedstawia minister sprawiedliwości – polityk. W Polsce czegoś takiego nie ma. Ale pani Jourova potrafi bezczelnie mówić, że trzeba to sprawdzić, bo to nie jest zgodne z unijnymi standardami, natomiast zapomina, z jakiego kraju pochodzi – zwracał uwagę Michał Wójcik.

– My godziliśmy się na to, żeby być w Unii Europejskiej, ale żeby grać na określonych zasadach. Jakie są zasady? Są zapisane w traktatach. Jeżeli mowa jest o mechanizmie łączenia praworządności z otrzymywaniem środków unijnych, to proszę mi wskazać konkretny przepis, który mówi o tym, że godziliśmy się na to, żeby taki mechanizm był wprowadzony. Który przepis określa uprawnienia Komisji Europejskiej do tego, żeby inicjowała proces sprawdzenia, czy jesteśmy krajem praworządnym, a w związku z tym odebrania nam możliwości korzystania z należnych środków unijnych? Nie ma takiego przepisu – zaznaczył.

Gość „Rozmów niedokończonych” podał przykład Holandii, która również zarzuca Polsce niepraworządność, jednocześnie mając problemy z jej przestrzeganiem.

– Jak to jest, że do podobno niepraworządnego kraju z innych krajów uciekają małżeństwa z dziećmi? Przykład małżeństwa rosyjsko-australijskiego, które z ośmioletnim dzieckiem uciekło z Holandii, która jest uważana za kraj praworządny – w raportach Komisji Europejskiej jest uważany za kraj, gdzie są wysokie standardy. Ludzie uciekają do kraju niepraworządnego, czyli uciekają do Polski. To jest bardzo ciekawa historia, bo ona pociągnęła za sobą daleko idące działania. Władze holenderskie wystąpiły z Europejskim nakazem aresztowania (ENA) tych ludzi. (…) Polska zdecydowała, żeby nie realizować ENA. Dlaczego? Sędzia uznał w uzasadnieniu, że grozi tym ludziom niebezpieczeństwo na terytorium Holandii – opowiedział polityk.

Michał Wójcik podkreślił, że Polska jest krajem praworządnym, czego – jego zdaniem – nie powinno się w ogóle kwestionować.

– Jesteśmy krajem praworządnym – co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Natomiast próbowano i próbuje się ciągle zrobić z Polski kraj niepraworządny, przytaczając różnego rodzaju argumentację. (…) To że opozycja, ustami takich osób, jak chociażby przewodniczący (Borys – przyp. red.) Budka, mówi o neo-KRS, o sędziach dublerach, to jest tak naprawdę podcinanie gałęzi, na której się siedzi. To jest tak naprawdę próba przedstawienia naszym obywatelom, jakoby żyli w kraju, gdzie łamane są przepisy prawa – akcentował minister w kancelarii premiera ds. obywatelskich i tożsamości europejskiej.

Parlament Europejski pod koniec zeszłego roku przyjął rezolucję, w której potępił orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego RP o niezgodności tzw. przesłanki eugenicznej z ustawą zasadniczą. Polityk wskazał w tym temacie na relację pomiędzy prawem krajowym a prawem wspólnotowym.

– W orzecznictwie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej przyjmuje się, że prawo wspólnotowe jest prawem nadrzędnym nad każdym prawem krajowym, nad porządkiem prawnym danego kraju, włączając także konstytucję. Ale przecież my mamy swoją konstytucję, która jest kręgosłupem naszych praw, obowiązków, wolności i swobód. W tejże konstytucji, niezależnie od tego, jak byśmy ją oceniali, jest chociażby przepis, który mówi o tym, że ona ma moc najwyższą. Najważniejsze prawo to konstytucja polska przyjęta przez polski parlament. Uważamy i stoimy przy stanowisku, że polska konstytucja jest ponad prawem wspólnotowym – oznajmił minister.

Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości i Prokurator Generalny, zapowiedział, że wystąpi do Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzenie niezgodności z polską konstytucją rozporządzenia dotyczącego stosowania tzw. mechanizmu praworządności.

Zdaniem Michała Wójcika, tzw. mechanizm praworządności daje unijnym instytucjom prawo do tego, żeby wpływać na porządek prawny danego kraju członkowskiego.

– To jest bardzo niebezpieczne. To jest otwarcie furtki do tego, żeby brukselscy biurokraci mieszali nam w polskim porządku prawnym. Teoretycznie mowa jest o defraudacji środków unijnych, ale praktycznie chodzi m.in. o funkcjonowanie takich systemów jak wymiar sprawiedliwości – czy jest niezależny, czy sędziowie są niezawiśli, jak działa polska prokuratura, jak działa polska policja. Każdy, kto zna to rozporządzenie, doskonale wie o tym, że daje ono możliwość grzebania w naszym porządku prawnym – zauważył gość TV Trwam.

– Czy to otwiera furtkę na możliwość wdrożenia chociażby ideologii LGBT? Tak. Mowa jest o prawach człowieka, które są rozumiane inaczej w niektórych krajach europejskich, a zupełnie inaczej w Polsce. (…) Ktoś może przyjąć, że to jest prawo człowieka, by móc zawierać jednopłciowe związki małżeńskie; żeby te związki mogły adoptować dzieci. Tak jest w wielu krajach Unii Europejskiej – kontynuował.

Tekst i zdjęcie za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/tylko-u-nas-m-wojcik-o-tzw-mechanizmie-praworzadnosci-to-otwarcie-furtki-do-tego-zeby-brukselscy-biurokraci-mieszali-nam-w-polskim-porzadku-prawnym

Radio Maryja

Ostatecznie pan premier Mateusz Morawiecki przekonał naszych współkoalicjantów, że konkluzje Rady Europejskiej, czyli organu złożonego z przywódców poszczególnych państw, gwarantują nam bezpieczeństwo. My tego tak nie oceniamy, ponieważ konkluzje – które dobrze, że zostały wynegocjowane i cieszymy się z tego – są tylko i wyłącznie deklaracją o charakterze politycznym. Rozporządzenie jest twardym oraz obowiązującym prawem – powiedział minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, Prokurator Generalny, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

Minister Zbigniew Ziobro na antenie Radia Maryja odniósł się do tzw. praworządności w mechanizmach Unii Europejskiej. Zapowiedział, ze wystąpi do Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzenie niezgodności z polską konstytucją rozporządzenia Komisji Europejskiej dotyczącego stosowania właśnie takiego mechanizmu.

– Eurokraci i niemiecka prezydencja walczyli o wprowadzenie twardego prawa, które sytuowali jako rozwiązanie mające służyć ochronie praworządności. Ironia losu sprawia w rzeczywistości, iż te rozwiązania w brutalny sposób łamią praworządność i traktaty europejskie. Traktaty określają zasady, na które umówiły się państwa. Mają one każdemu z nich gwarantować poczucie bezpieczeństwa, że reguły, które zostały określone, będą przestrzegane. W ten sposób struktura międzynarodowa, jaką jest Unia Europejska, będzie gwarantowała bezpieczeństwo oraz dbała o podstawowe interesy krajów członkowskich i ich obywateli. Tymczasem zaproponowana konstrukcja tzw. warunkowości, która jest powiązana z tzw. praworządnością, łamie traktaty – mówił gość Radia Maryja.

Mechanizm tzw. praworządności będzie mógł być wykorzystywany jako środek do ingerowania we wszystkie sprawy wewnętrzne naszej ojczyzny.

– Jest to bardzo groźny mechanizm, bo będą w ten sposób uzurpować sobie prawo do ingerowania w sprawy związane z polską kulturą, edukacją, mediów, rodzinnych, działania wymiaru sprawiedliwości i wszystkich organów państwa. Definicje zawarte w tym dokumencie są bardzo szerokie. Pozwalają one w zasadzie na ich dowolne poszerzanie, że wszelkie akty władzy, działania organów państwa mogą być poddane kontroli pod kątem zgodności z wartościami unijnymi. To oni decydują, co to są za wartości i jak je rozumieją – stwierdził Prokurator Generalny.

Tak zwana praworządność stała się kością niezgody w obozie Zjednoczonej Prawicy.

– Doszło do podziału. Z jednej strony Jarosław Gowin ze swoją partią oraz Prawo i Sprawiedliwość. Z drugiej strony Solidarna Polska. Ostatecznie pan premier Mateusz Morawiecki przekonał naszych współkoalicjantów, że konkluzje Rady Europejskiej, czyli organu złożonego z przywódców poszczególnych państw, gwarantują nam bezpieczeństwo. My tego tak nie oceniamy, ponieważ konkluzje – które dobrze, że zostały wynegocjowane i cieszymy się z tego – są tylko i wyłącznie deklaracją o charakterze politycznym. Rozporządzenie jest twardym oraz obowiązującym prawem. Wiemy, jaka jest wiarygodność politycznych deklaracji Unii Europejskiej, bo premier sam się o tym przekonał, kiedy na Radzie Unii Europejskiej w lipcu dostał zapewnienie, że nie będzie bezpośredniego powiązania między mechanizmem tzw. praworządności a środkami budżetowymi – oznajmił gość „Aktualności dnia”.

Prokurator Generalny skomentował słowa wiceszefowej Komisji Europejskiej w sprawie „zajęcia się” Polską i Węgrami na początku bieżącego roku. Zbigniew Ziobro wypowiedział się również na temat następującej federalizacji Unii Europejskiej.

– UE zapowiada, że Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wyda wypowiedź w tej sprawie w ciągu maksymalnie kilkunastu miesięcy. Komisja Europejska będzie następnie chciała w bezwzględny sposób wobec Polski i Węgier z tego korzystać (…). Dzisiaj mamy do czynienia z zamysłem elit lewicowo-liberalnych Unii Europejskiej, aby docelowo stworzyć nowe państwo, w które przekształciłaby się Unia Europejska. To oznacza konieczność eliminacji państw narodowych z ich dotychczasowego kształtu. Aby tak się stało, trzeba stworzyć nowy naród europejski. Najpierw musi być wspólnota wartości, która wymaga z kolei jej wymuszenia poprzez stosowanie sankcji według standardu gender, LGBT, który jest narzucany. Musimy to wszystko widzieć w wymiarze historycznych zamiarów tych, którzy po to zmieniają UE, aby zlikwidować państwa narodowe – podsumował minister sprawiedliwości.

Całą audycję „Aktualności dnia” z udziałem ministra Zbigniewa Ziobry można odsłuchać tutaj: https://www.radiomaryja.pl/multimedia/ke-zajmie-sie-polska-i-wegrami-w-kwestiach-zwiazanych-z-tzw-praworzadnoscia-sprzecznosc-rozporzadzenia-ke-z-konstytucja-rp

Tekst i zdjęcie za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/tylko-u-nas-min-z-ziobro-premier-m-morawiecki-przekonal-naszych-wspolkoalicjantow-ze-konkluzje-rady-europejskiej-ws-praworzadnosci-gwarantuja-nam-bezpieczenstwo-my-tego-tak-nie-oceniamy-rozp

W sprawie ustaleń szczytu UE będziemy głosować zgodnie z własnym sumieniem i nie poprzemy ich - zapowiedział w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” minister sprawiedliwości, szef Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro. Dodał, że nie wie, czy w głosowaniu w Sejmie będzie dyscyplina partyjna, ale Solidarna Polska stanowiska nie zmieni.

Solidarna Polska pozostała w Zjednoczonej Prawicy. „Postąpiliśmy tak w imię odpowiedzialności”

Minister sprawiedliwości, prokurator generalny, szef Solidarnej Polski, pytany był, co przesądziło o tym, że Solidarna Polska została w koalicji Zjednoczonej Prawicy. Wyjaśnił, że nie była to decyzja łatwa. Jednak postąpiliśmy tak w imię odpowiedzialności. Skutkiem opuszczenia koalicji przez Solidarną Polskę byłby zapewne upadek rządu i przedterminowe wybory. Taka decyzja stworzyłaby zatem realną możliwość dojścia do władzy totalnej opozycji, czyli tych, dla których polska suwerenność i niepodległość tak naprawdę niewiele znaczą. (…) Ważąc konsekwencje, uznaliśmy, że zostaniemy w koalicji mimo fundamentalnej różnicy w sprawie ustaleń szczytu UE. Będziemy głosować w Sejmie zgodnie z własnym sumieniem i nie poprzemy tych ustaleń — powiedział Zbigniew Ziobro.

„Solidarna Polska stanowiska nie zmieni”

Gazeta przypomniała, że wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki zapowiada, że będzie dyscyplina przy głosowaniu nad ustaleniami szczytu UE i zapytała, co to oznacza dla koalicji. Czy będzie dyscyplina - nie wiem. Ale wiem, że Solidarna Polska stanowiska nie zmieni — zapowiedział Zbigniew Ziobro. Odniósł się także do pytania o zarzuty formułowane także ze strony współkoalicjantów, że to wyłącznie gra polityczna ze strony Solidarnej Polski.

To nieprawda. Chodzi o stosunek do sprawy o podstawowym znaczeniu dla przyszłości państwa. Sprowadzanie jej do politycznej rozgrywki świadczy o tym, że niektórzy nie potrafią lub nie chcą zrozumieć, o co toczy się gra i jaka jest stawka. Popatrzmy na to szerzej. Jesteśmy w środku procesu, w którym biurokratom brukselskim czy Berlinowi nie chodzi w najmniejszym stopniu o praworządność. Ich planem jest powolna likwidacja państw suwerennych i budowa państwa federacyjnego. W tej rozgrywce obecnie uczestniczymy, a nie w sporze o praworządność. Rozporządzenie warunkujące wypłatę środków unijnych jest elementem tej gry (…) — powiedział szef Solidarnej Polski.

Sondażowe poparcie dla Solidarnej Polski - ponad progiem?

Skomentował także najnowsze wyniki sondażu Indicatora dla „Rzeczpospolitej”, które dają Solidarnej Polsce 5,4 proc. poparcia, co wskazuje na możliwość samodzielnego wejścia do Sejmu. Cieszę się, że Polacy doceniają naszą pracę i konsekwencję w obronie wartości, którym służymy. Na pierwszym miejscu zawsze stawiamy obronę suwerenności państwa polskiego. Zdecydowanie sprzeciwiamy się ideologii zagrażającej polskiej rodzinie, kulturze narodowej, tradycji chrześcijańskiej. Przed nami wielkie wyzwania związane z dokończeniem reformy państwa, jego instytucji oraz rynku medialnego. Od kilku tygodni są już gotowe projekty reformy sądownictwa przygotowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości. Czekamy na spotkanie koalicyjne, które pozwoli podjąć decyzje o ich uruchomieniu. A wracając do sondażu, pamiętajmy, że do wyborów jeszcze daleko, a Solidarna Polska - wbrew życzeniom opozycji - nigdzie z koalicji Zjednoczonej Prawicy się nie wybiera — powiedział Zbigniew Ziobro.

Tekst za: https://wpolityce.pl/polityka/533295-zbigniew-ziobro-solidarna-polska-stanowiska-nie-zmieni

Biuro Komunikacji i Promocji
Ministerstwo Sprawiedliwości

Ministerstwo Sprawiedliwości przygotowało przepisy, które skutecznie realizują konstytucyjne prawo do wolności słowa i służą ochronie przed fałszywymi informacjami w internecie. - Użytkownik mediów społecznościowych musi mieć poczucie, że jego prawa są chronione. Nie może być też cenzury wypowiedzi. Wolność słowa i wolność debaty to istota demokracji – podkreślił Minister Sprawiedliwości Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro na dzisiejszej (17 grudnia br.) konferencji prasowej poświęconej nowym rozwiązaniom.

Media społecznościowe powinny być przestrzenią wolności słowa. Jednak coraz więcej osób dostrzega niepożądaną ingerencję w zamieszczane tam treści, często usuwane, choć nie naruszają polskiego prawa. - Nierzadko ofiarami ideologicznych zapędów cenzorskich padają przedstawiciele funkcjonujących w Polsce rozmaitych środowisk, których treści są usuwane bądź też blokowane w internecie – zaznaczył minister Zbigniew Ziobro.

W serwisach internetowych pojawia się też coraz więcej fake newsów, a gdy ktoś chce się przed nimi bronić, nie może dochodzić swoich praw. Stąd konieczność wprowadzenia adekwatnych do zmienionej rzeczywistości procedur. Minister Sprawiedliwości podkreślił konieczność wyważenia w nowych przepisach zarówno swobody debaty publicznej, jak i ochrony dóbr osobistych i praw osób w tej debacie uczestniczących.

- Nadszedł czas, żeby Polska miała regulacje chroniące wolności słowa w internecie, chroniące przed nadużyciami wielkich korporacji internetowych. A z drugiej strony takie, które pozwolą, z pełną kontrolą sądową, zwalczać naruszenia prawa występujące w sieciach społecznościowych – powiedział Sekretarz Stanu Sebastian Kaleta, który nadzoruje w resorcie prace nad ustawą o wolności wyrażania swoich poglądów i rozpowszechniania informacji w internecie.

Wiceminister przedstawił najważniejsze założenia projektu. Zgodnie z propozycją, serwisy społecznościowe nie będą mogły według własnego uznania usuwać wpisów ani blokować kont użytkowników, jeśli treści na nich zamieszczone nie naruszają polskiego prawa. W razie usunięcia treści lub zablokowania konta jego użytkownik będzie miał prawo złożenia skargi do serwisu.

Projekt przewiduje też złożenie do serwisu społecznościowego skargi na publikacje zawierające treści niezgodne z polskim prawem – z żądaniem ich zablokowania.

W obu przypadkach serwis w ciągu 48 godzin będzie musiał rozpatrzyć skargę. Jeśli wyda decyzję odmowną, będzie można zwrócić się do sądu, a ten rozpozna taką skargę w ciągu siedmiu dni. Postępowanie będzie miało całkowicie elektroniczny charakter, a prowadzone będzie przez wyspecjalizowany Sąd Ochrony Wolności Słowa, utworzony w jednym z sądów okręgowych.

Projekt zakłada również wprowadzenie nowego instrumentu - tzw. pozwu ślepego. Ktoś, kogo dobra osobiste zostaną naruszone w internecie przez nieznaną mu osobę, będzie mógł złożyć pozew o ochronę tych dóbr bez wskazania danych pozwanego. Do skutecznego wniesienia do sądu pozwu wystarczy wskazanie adresu URL, pod którym zostały opublikowane obraźliwe treści, daty i godziny publikacji oraz nazwy profilu lub loginu użytkownika. Proponując taki pozew, projekt uwzględnia postulaty zgłaszane m.in. przez Rzecznika Praw Obywatelskich.

Wiceminister Sebastian Kaleta przedstawił też dla porównania przepisy stosowane w innych państwach - głównie w Niemczech i Francji. Tamtejsze rozwiązania kładą nacisk na szybkie usuwanie treści, które uznane zostaną za naruszające prawo danego kraju, a nie na ochronę wolności wypowiedzi. Zatem regulacje te mają charakter przede wszystkim represyjny. Np. w Niemczech portalowi społecznościowemu, który łamie prawo, grozi bardzo wysoka kara finansowa – nawet 50 milionów euro. Ponadto o tym, czy zamieszczone treści łamią prawo, decyduje ostatecznie minister sprawiedliwości.

Także rozwiązania przedstawione w ostatnich dniach przez Komisję Europejską w Digital Service Act skupiają się na usuwaniu niedozwolonych treści. Dlatego Polska chce przyjąć własne przepisy, skutecznie broniące konstytucyjnego prawa do wolności wypowiedzi, by w razie sporu z portalem społecznościowym i jego użytkownikiem to sądy decydowały o ewentualnym złamaniu prawa.

Tekst i zdjęcia za: https://www.gov.pl/web/sprawiedliwosc/przelomowa-ustawa-o-ochronie-wolnosci-slowa-w-internecie

Jak wynika z sondażu Indicatora przeprowadzonego na zlecenie „Rz”, gdyby wybory parlamentarne odbyły się w najbliższą niedzielę, a Zjednoczona Prawica poszła do nich oddzielnie, to do Sejmu dostałyby się ugrupowania Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobry. W parlamencie zabrakłoby miejsca dla Porozumienia Jarosława Gowina.

Chęć zagłosowania na Prawo i Sprawiedliwość wyraziło 25,7 proc. ankietowanych, na drugim miejscu znalazła się Koalicja Obywatelska z wynikiem 20,3 proc. Na ostatnim miejscu podium uplasowała się Polska 2050 Szymona Hołowni (13,2 proc.).

Na następnych miejscach znalazły się kolejno: Lewica (8,6 proc.), Konfederacja (6,5 proc.), Solidarna Polska (5,4 proc.), PSL (5,4 proc.).

Tekst za: https://wpolityce.pl/polityka/533030-partia-ziobry-z-szansa-na-samodzielne-wejscie-do-sejmu

Zbigniew Ziobro jest znakomitym ministrem sprawiedliwości – ocenił minister Michał Wójcik.

Szef klubu PiS Ryszard Terlecki był wczoraj gościem radiowej Trójki. Odnosząc się w audycji do prowadzonej przez Zjednoczoną Prawicę reformy systemu sprawiedliwości, stwierdził że idzie ona "jak po grudzie". – Nie poprzestaniemy na tym, co się już udało albo nie udało – zapowiedział.

Do słów wicemarszałka Sejmu odniósł się w programie "Tłit" Wirtualnej Polski jeden z najważniejszych polityków partii kierowanej przez ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę.

– Wiadomo, że jest pewien stan zastany, sędziów nie da się odwołać od tak, to jest niemożliwe, bo konstytucja uniemożliwia to. I potem mamy w systemie osoby, które kuriozalne czasem podejmują orzeczenia – tłumaczył minister Michał Wójcik.

Jak podkreślił, "najgorszym problemem jest opozycja, która nie rozumie, że dobrze funkcjonujący wymiar sprawiedliwości, to dobrze funkcjonujące państwo".

Michał Wójcik skierował też słowa uznania pod adresem swojego szefa. Ocenił bowiem, że Zbigniew Ziobro, "jest znakomitym ministrem sprawiedliwości, najlepszym od czasów śp. Lecha Kaczyńskiego".

Tekst za: https://dorzeczy.pl/kraj/167017/ziobro-najlepszym-ministrem-sprawiedliwosci-od-czasow-lecha-kaczynskiego.html