Przeskocz do treści

Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry proponuje skierowanie do Komisji Europejskiej wniosku o zawieszenie w całości bądź w części polskiej składki do budżetu UE.

– Wystąpiliśmy z inicjatywą, by rząd skierował wniosek do Komisji Europejskiej celem rozważenia wsparcia nadzwyczajnym instrumentem finansowym Polski i innych krajów, które zostały obciążone w związku z wojną na Ukrainie oraz pomocą dla uchodźców – powiedział Zbigniew Ziobro na konferencji prasowej we wtorek.

– Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że ten straszliwy kryzys, wojna za naszą wschodnią granicą, poza tymi wszystkimi negatywnymi konsekwencjami, które tak bardzo uderzają do świadomości każdego człowieka, który obserwuje dramat zwłaszcza ludności cywilnej i zbrodnie popełnione przez armię rosyjską, że te straszne wydarzenia mają też swoją piękną stronę - to są otwarte serca milionów Polakom dla tych najbardziej potrzebujących – dodał.

Prawie 3 mln ukraińskich uchodźców w Polsce

– Zdecydowaliśmy się poddać pod rozwagę wystąpienie do Komisji o skorzystanie z takiej możliwości, by na czas trwania tej kryzysowej, spektakularnej, bezprecedensowej, historycznej sytuacji napływu blisko trzech milionów uchodźców do Polski, Komisja Europejska zechciała rozważyć w imię wzajemnej współpracy i solidarności zawieszenie, jeśli nie całej, to przynajmniej istotnej części składki, którą Polska płaci do budżetu unijnego – oświadczył minister sprawiedliwości.

Tłumaczył, że chodzi o to, aby "te pieniądze były przeznaczane nie na jakieś inne cele, tylko na cel jeden, który powinien być nam wspólny, czyli wsparcie i solidarność okazaną uchodźcom".

Trwająca od dwóch miesięcy wojna Rosji z Ukrainą, którą Moskwa nazywa "specjalną operacją wojskową", doprowadziła do tego, że ponad 5 mln Ukraińców uciekło za granicę, z czego najwięcej (2,9 mln) do Polski. Rząd szacuje, koszty utrzymania ukraińskich uchodźców na 11 mld euro.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/ekonomia/293779/ziobro-proponuje-zawieszenie-polskiej-skladki-do-ue.html

Polska przyjmuje do własnych domów więcej uchodźców niż wy przyjęliście w całej UE od 2015 r., ale nie chcecie zapłacić nic – powiedział europoseł Solidarnej Polski Patryk Jaki.

– Widzę, że lewica przyjmuje taką logikę, że należy przyjąć wszystkich. Generalnie otworzyć granice i przyjmować kogo się da, ale nie do wszystkich krajów europejskich, tylko do tych biedniejszych na wschodzie, bo swoje własne, bogatsze kraje to już dawno pozamykaliśmy – mówił Patryk Jaki w Parlamencie Europejskim.

Zwracając się do holenderskiej eurodeputowanej pytał, ilu uchodźców z Ukrainy przyjęła Holandia, ilu jest gotowa przyjąć i ile za to zapłacić.

Przypomniał w tym kontekście wypowiedź wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa z 2016 r. o tym, że każdy kraj, który nie przyjmie uchodźców, powinien zapłacić 250 tys. euro za jedną osobę.

"Erdoganowi potrafiliście zapłacić"

– Teraz jak Polska przyjmuje uchodźców, to już mówi, że nie 250 tys., teraz nie zapłacimy nic. Jak to się stało, że Erdoganowi potrafiliście zapłacić 8 mld euro za to, żeby trzymał uchodźców w jakichś podłych namiotach, a teraz jak Polska przyjmuje do własnych domów więcej uchodźców niż wy przyjęliście w całej Unii Europejskiej od 2015 r., nie chcecie zapłacić nic? – mówił Patryk Jaki.

– Pytam się: jak to jest pani komisarz? Czy ci uchodźcy, którzy są pod granicą turecką, mają jakąś inną wartość niż ci, którzy są przyjęci w polskich domach? Nawet nie liczę, że wy na to w jakiś sposób odpowiecie. Wasza hipokryzja jest wręcz legendarna – ocenił.

– Przyjedzie mi tutaj holenderski poseł i będzie opowiadał: "natychmiast przyjmować więcej uchodźców! Ale do Polski, nie do Holandii, bo my w Holandii będziemy swoje pieniążki wydawali na ekskluzywne życie, a Polacy, biedniejsi niech płacą za uchodźców". Dość tej hipokryzji! – oświadczył Patryk Jaki.

Rosyjska inwazja na Ukrainę spowodowała największy kryzys migracyjny w Europie od momentu zakończenia II wojny światowej. Z Ukrainy uciekło kilka milionów ludzi, z czego najwięcej (2,8 mln) przybyło do Polski.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/291055/jaki-przypomina-slowa-timmermansa-o-uchodzcach.html

W dniu napaści Rosji na Ukrainę Zarząd Główny Związku Konfederatów Polski Niepodległej (KPN) z lat 1979-89 wystąpił o przyjmowanie w Polsce uchodźców z bratniej Ukrainy. Nie rozminęliśmy się i tym razem z nastrojami Polaków. W niespełna półtora miesiąca Polacy przyjęli pod swój dach circa dwa miliony uchodźców. A Rzeczpospolita wpuściła w swoje granice dwa i pół miliona tych nieszczęśliwych ludzi. Polacy po raz kolejny w swojej historii pokazali światu ludzkie oblicze wielkiego narodu.

Wobec trwającej za wschodnią granicą bohaterskiej obrony Ukrainy przed bandyckim rosyjskim najeźdźcą wzywamy do poparcia rządu polskiego w jego polityce, w szczególności wobec bratniej Ukrainy. Rząd Zjednoczonej Prawicy (ZP) od początku swej aktualnej kadencji prowadził przewidującą i roztropną politykę. Wystarczy wskazać działania rządu od pierwszego dnia dla zabezpieczenia dopływu gazu ziemnego spoza Rosji (w przeciwieństwie np. do niemieckiego Nord Stream 2), czy powołanie Wojsk Obrony Terytorialnej. Również w pierwszej kadencji rządów z udziałem PiS żądaliśmy w 2008 r. w Bukareszcie , wspólnie z USA, przyjęcia Ukrainy do NATO. Zablokowały to Niemcy i Francja. Czy Rosja odważyłaby się na napaść na Ukrainę - członka NATO? Generalnie rządy PiS zawsze stawiały na bliski sojusz z Ameryką, a nie z Niemcami!

Nawet nasi adwersarze musieli przyznać, że alarmowanie opinii w sprawie niezmiennej agresywności Rosji pod władzą Putina sprawdziło się z naddatkiem! Gorzka to satysfakcja. A najważniejsze i najtrafniejsze w tym związku okazało się stałe poparcie rządów ZP przez te wszystkie lata, okazywane Ukrainie. Nie czas wyliczać tu nieliczne błędy, wszak w rządzie są ludzie a nie anioły! Trzeba jednak wskazać na umiejętność wycofywania się przez nasz rząd z nielicznych błędnych decyzji - a nie brnięcia w błędach! Niczego więcej nie można od ludzi wymagać!

Jeżeli możemy coś rządowi podpowiedzieć, to:
a) dalsze konsekwentne działanie na rzecz wspólnych sankcji całej Unii Europejskiej wobec Rosji,
b) konieczność dalszego i jeszcze ściślejszego monitorowania moskiewskiej agentury wpływu. Z ostatnich wydarzeń warto wspomnieć o rządowym projekcie przeglądu pod tym kątem kadr MSZ,
c) natychmiastowe wykonanie Ustawy Dezubekizacyjnej poprzez usunięcie sowieckich pomników Armii Czerwonej.

Janusz Fatyga - prezes Związku i członkowie Zarządu Głównego ZKPN

W ostatnich tygodniach Polacy swoją wspaniałą postawą zadali kłam ohydnej propagandzie, która była sączona w zachodniej prasie – powiedział Zbigniew Ziobro.

Minister sprawiedliwości i prokurator generalny wystąpił w czwartek w programie "Gość Wiadomości" Telewizji Polskiej. Odniósł się między innymi do postawy Polaków, którzy w swoich domach dali schronienie ukraińskim uchodźcom, uciekającym przed wojną z Rosją w swojej ojczyźnie.

"Polacy zadali kłam"

Mija miesiąc od inwazji wojsk Federacji Rosyjskiej na ukraińskie terytorium państwowe. Polskie władze jak dotąd zrealizowały 2,5 tys. transportów samochodowych z pomocą humanitarną dla Ukrainy. Ciężarówki i busy przewoziły przede wszystkim żywność, leki, środki higieny oraz ubrania. Wsparcie trafiło do wielu miejscowości, np. do Lwowa, Charkowa czy Sum. Na przybyszów ze wschodu czekają w naszym kraju specjalne punkty recepcyjne przy przejściach granicznych w województwach podlaskim i lubelskim. – W ostatnich tygodniach Polacy swoją wspaniałą postawą zadali kłam ohydnej propagandzie, która była sączona w zachodniej prasie i robiła z Polaków ksenofobów. Tymczasem Polska przyjęła w kilka tygodni ponad 2 mln uchodźców – oznajmił Zbigniew Ziobro. – Podobnie fałszowany jest nasz wizerunek jako kraju rzekomo niepraworządnego. Chociaż w rzeczywistości spełniamy wszystkie standardy praworządności – stwierdził polityk.

Ataki na Polskę?

Zdaniem prezesa Solidarnej Polski, Unia Europejska jest "podpuszczana przez takich ludzi jak Donald Tusk", w związku z czym, unijny przywódcy "atakują Polskę za rzekome łamanie praworządności". – Za naszą wschodnią granicą toczy się okrutna wojna wywołana przez Rosję, ale Unia Europejska stosuje najsurowsze sankcje nie wobec Putina, ale wobec Polski, która otworzyła serce i tak mocno pomaga Ukrainie – oznajmił minister sprawiedliwości i prokurator generalny.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/280192/zbigniew-ziobro-polacy-zadali-klam-ohydnej-propagandzie.html

„Rosjanie mają problemy i wiedzą to. Jesteśmy w decydującym momencie tej kampanii” – mówi gen. Ben Hodges w rozmowie z Interia.pl. Ben Hodges to były dowódca wojsk lądowych USA w Europie. Amerykanin ocenia sytuację na frontach wojny Rosji z Ukrainą.

Rosjanie oczywiście starają się zniszczyć ukraińskie miasta, żeby zabić jak najwięcej Ukraińców. To jest działanie obliczone na eksterminację. Ale chcą też, żeby miliony osób stały się uchodźcami, żeby w ten sposób wywrzeć presję na Zełenskiego i zachodnie rządy, żeby zgodzili się na jakiegoś rodzaju negocjacje, w zamian za to że Rosja przestanie zabijać – mówi wojskowy.

Rosjanie mają problemy i wiedzą to. Jesteśmy w decydującym momencie tej kampanii. Moskwa nie ma wystarczająco dużo ludzi i amunicji, by to ciągnęło się w nieskończoność. I myślę, że następne siedem dni może okazać się decydujące, może zmienić się dynamika tej wojny, jeśli my - Zachód - damy jak najszybciej Ukrainie wszystko czego ona potrzebuje – dodaje.

Zdaniem Hodgesa, Biały Dom popełnił błąd nie przyjmując oferty od Polski ws. MiG-ów. Żałuję, że Amerykanie nie przyjęli oferty Polski w sprawie MiG-ów, bo to byłoby bardzo, bardzo poważne wsparcie – przekonuje Hodges. Nie zgadzam się z Białym Domem, że to byłby ruch zbyt eskalujący. Dajemy drony, stingery, javeliny, wspieramy system S-300 i gdzie jest niby tak granica, która to jakoś odróżnia od MiG-ów? Nie rozumiem tego – dodaje.

Rosjanie nie zdobędą Kijowa

Jego zdaniem, Rosjanie nie będą w stanie zdobyć stolicy Ukrainy. Oni będą dalej wystrzeliwać rakiety i pociski w domy mieszkalne, to będzie trwało. (…) Rosjanie po prostu nie mają wystarczająco dużo wojska. W 1943 roku, gdy Kijów był dużo mniejszy, Armia Czerwona potrzebowała 700 tysięcy żołnierzy by okrążyć Kijów i odbić miasto z rąk niemieckiego Wehrmachtu a i tak trwało to miesiąc. Nie, nie wierzę, że Rosji się teraz uda zdobyć Kijów – mówi gen. Ben Hodges.

Amerykański wojskowy opowiada też o sytuacji na linii Chiny-Rosja. Ciekawy jestem szczegółów. Ale Chiny nie będą chciały być przywiązane do trupa. A Rosja będzie takim trupem świata - oprócz gazu oni nic nie mają, rosyjska gospodarka zostanie zniszczona, wszystko to wina Putina. I myślę, ze ludzie wokół niego zdają sobie z tego sprawę – przekonuje.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/swiat/590711-gen-hodges-nie-ma-watpliwosci-rosja-bedzie-trupem-swiata

Moglibyście odłączyć Putinowi kasę za gaz w trzy minuty i postawić na atom i węgiel – mówił europoseł Patryk Jaki podczas debaty w PE.

Patryk Jaki zaapelował do przywódców państw zachodnich o nałożenie bardziej dotkliwych sankcji na Rosję. Ocenił, że Unia Europejska mogłaby bardzo szybko uniezależnić się energetycznie od Moskwy. – Jednak nie chcecie tego zrobić z prostego powodu. Po pierwsze, musielibyście przyznać się do błędu ideologicznego – mówił europoseł, odnosząc się do polityki klimatycznej Unii Europejskiej. Zdaniem Jakiego to właśnie założenia Zielonego Ładu spowodowały uzależnienie Zachodu od surowców z Rosji.

Patryk Jaki: Nie chcecie wstrzymać kasy Putinowi

– Drugi powód jest taki, że po prostu fajnie się sprzedaje innym gaz, rosyjski gaz pełen ukraińskiej krwi. I jeszcze bezczelnie twierdzicie, że robicie to dla planety – wskazywał Patryk Jaki. Polityk podkreślił, że przywódcy unijni "przylepili sobie ukraińskie wstążki", podczas gdy cały czas "robią z Rosją ogromne interesy". Wymienił największe projekty. – Arktyczny LNG2 – udziałowcy z Francji, Vostok Oil – udziałowcy z Holandii, Amurski Zakład Przetwórstwa Gazu – udziałowcy z Włoch, Zakład Przetwórstwa Gazu w Ust-Luga – Gazprom i Niemcy. No i co? Jak tam dbacie o praworządność razem z Putinem i Rosją? – pytał unijnych przywódców Patryk Jaki. Europoseł ocenił, że unijni politycy cenią bardziej "własną wygodę niż życie ukraińskich dzieci".

Apel ukraińskiego prezydenta

W czwartek Wołodymyr Zełenski zaapelował do państw członkowskich NATO "o nieograniczoną pomoc". – Prosimy, aby (NATO – red.) oświadczyło, że w pełni pomoże Ukrainie w wygraniu tej wojny, oczyszczeniu naszego terytorium z najeźdźców i przywróceniu pokoju na Ukrainie – dodał. – Zobaczymy, kto jest przyjacielem, kto jest partnerem, a kto nas sprzedał i zdradził. Razem nie powinniśmy pozwolić Rosji łamać kogokolwiek w NATO, UE czy G7, łamać ich i przeciągać na stronę wojny – podkreślał Zełenski w emocjonalnym przemówieniu.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/279931/bardziej-cenicie-sobie-wygode-jaki-o-sankcjach-na-rosje.html

Radio Maryja

Nie milkną echa po wtorkowej wizycie premierów Polski, Czech i Słowenii w Kijowie. Największą dyskusję wywołały słowa wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego o pokojowej misji paktu północnoatlantyckiego (NATO) na Ukrainie.

Podczas wtorkowej wizyty w Kijowie premierzy Polski, Czech i Słowenii apelowali, aby Zachód mocniej reagował na to, co dzieje się na Ukrainie. – Jeżeli Europa myśli, że jak straci Ukrainę, to będzie to ta sama Europa, to (Drodzy Europejczycy) ci, którzy tak myślą, są w głębokim błędzie. Taka Europa będzie symbolem porażki, upokorzenia i bezradności – mówił premier Mateusz Morawiecki. Za solidarność z narodem Ukraińskim dziękował prezydent Wołodymyr Zełenski. – Cieszę się, że mogłem się spotkać, porozmawiać osobiście, w naszej stolicy. To jest ważne wsparcie. Kiedy nasz Kijów jest celem najeźdźców, szczególnie ważne i szczególnie odważne jest być tu, obok nas, obok przyjaciół – powiedział prezydent Ukrainy.

Prof. Piotr Niwiński z Uniwersytetu Gdańskiego wskazał, że skoro premierzy sąsiednich państw odwiedzają Ukrainę, to jest to ważny sygnał, iż zaatakowany kraj nie jest zapomniany. – Ktoś o nich myśli. Mimo tragedii wojny Ukraina funkcjonuje w miarę normalnie – ocenił. O wizycie w Kijowie piszą światowe media. „New York Times” podkreślił symbolikę wyjazdu liderów Polski i Czech, których państwa były strefą wpływów Związku Sowieckiego, a teraz obawiają się powrotu do rzeczywistości sprzed 30 lat. Niemiecki „Die Welt” zaznaczył, że kraje Europy Wschodniej ostatecznie miały rację w swoim sceptycznym podejściu do Rosji.

W Polsce dyskusję wywołała wypowiedź wicepremiera ds. bezpieczeństwa, Jarosława Kaczyńskiego. – Sądzę, że potrzebna jest misja pokojowa NATO lub ewentualnie bardziej rozbudowana struktura międzynarodowa, ale misja, która będzie w stanie także się obronić i która będzie działała na terenie Ukrainy – zaznaczył. Liberalno-lewicowa opozycja uważa, że słowa wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego nie były wcześniej skonsultowane z liderami NATO i Unii Europejskiej. – Premier Kaczyński powinien być bardziej precyzyjny w swoich wypowiedziach, żeby nie budować pola do nadużyć czy interpretacji – oznajmiła Anita Kucharska-Dziedzic, poseł Lewicy. Michał Szczerba z Koalicji Obywatelskiej wskazał, że Polska powinna podejmować tego typu działania w ramach Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE). – Minister Zbigniew Rau ma wszystkie narzędzia, po pierwsze, żeby zwołać szczyt OBWE w Warszawie, a po drugie, taką misję, która będzie dotyczyła działań deeskalacyjnych, ale również usprawniała działanie kanałów humanitarnych – mówił poseł.

Padają też propozycje, aby misję pokojową na Ukrainie zorganizować w ramach Organizacji Narodów Zjednoczonych (ONZ). To jednak nie takie proste – zauważył wicemarszałek Sejmu, Ryszard Terlecki. – W ONZ te decyzje zapadają większością, ale Rosja ma prawo veta i z pewnością taki pomysł by zablokowała. Trzeba szukać innych rozwiązań – podkreślił. Dr Mirosław Boruta Krakowski, socjolog, zaznaczył, że apel polskich władz o powołanie misji pokojowej jest niezwykle ważny. – Ochranianie korytarzy humanitarnych czy ewakuacji cywilów – wszystko jedno przez jaką misję, ale danie ludziom szansy ucieczki z zagrożonego przez Rosjan kraju jest mechanizmem, który należy rozważyć już teraz – mówił.

Szef Ministerstwa Obrony Narodowej, Mariusz Błaszczak, przedstawił pomysł wysłania na Ukrainę misji pokojowej podczas spotkania ministrów obrony NATO. – Taka misja pokojowa jest np. w Kosowie. Oczywiście, to nie jest proste. Ta sprawa będzie omawiana, została położona na stole – akcentował minister. Sekretarz generalny NATO, Jens Stoltenberg, podkreślił, że Sojusz nie chce być stroną konfliktu. – Wspieramy każdy proces pokojowy, wzywamy Putina do wycofania rosyjskich wojsk z Ukrainy, ale nie planujemy wysłania natowskich żołnierzy do Ukrainy – oznajmił.

probatę wobec wysłania pokojowej misji NATO na Ukrainę wyraził za to prezydent Litwy, Gitanas Nauseda. – Dziś musimy być otwarci na wszystkie propozycje. Propozycja Polski w sprawie utworzenia zbrojnej misji pokojowej NATO na Ukrainie może być rozważona w celu zabezpieczenia korytarzy humanitarnych w tym kraju – powiedział prezydent. Pokojowa misja sojuszu północnoatlantyckiego na Ukrainie może być jednym z tematów szczytu NATO w Brukseli w przyszłym tygodniu. Według nieoficjalnych informacji weźmie w nim udział prezydent Stanów Zjednoczonych, Joe Biden.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/otwarta-dyskusja-wokol-pokojowej-misji-nato-na-ukrainie

Mirosław Boruta Krakowski

Ponad czterdzieści lat temu, w grudniową noc, komunistyczne władze wypowiedziały wojnę milionom Polaków. Postanowiły zniszczyć „Solidarność”, odebrać ludziom nadzieję na godne życie, wolność i niezawisłość, prawdę i sprawiedliwość. Polacy złożyli daninę krwi i cierpienia, ale ich marzeń i pragnień nie zniszczono. To zasługa „Solidarności”, wszystkich ludzi dobrej woli. To zasługa Kościoła i papieża Jana Pawła II.

Już od kilkuset lat losy Polski oraz całej Europy Środkowej i Wschodniej to ciągłe ścieranie się rozwoju z jego blokadami, wolności z dominacją, sprawiedliwości z przywilejami. To bycie albo podmiotem historii, albo przedmiotem w rękach silniejszych. Te dylematy doskonale rozumiał śp. Prezydent Lech Kaczyński. Jego wizja solidarnej Rzeczpospolitej i partnerskiej współpracy państw z naszej części Europy, w tym Polski i Ukrainy, jest ciągle aktualna (fot. p. Mirosław Boruta Krakowski, Polacy o i dla niepodległosci wschodnich sąsiadów Rzeczypospolitej, Kraków 1995, Wydawnictwo Towarzystwa Pomost).

Dziś, w dniach dla Ukraińców szczególnych, życzymy Im, żeby – na równych prawach z innymi narodami – współtworzyli i ubogacali Europę. Jak powiedział papież Jan Paweł II „Ukraina ma oczywiste powołanie europejskie” podkreślane przez chrześcijańskie korzenie jej kultury. Tak jak nasi przodkowie sprzed stuleci chcemy budować solidarną Polskę, solidarną Ukrainę i solidarną Europę. Wolną od zakłamanego rosyjskiego imperializmu i niemieckiej dominacji: Wolni z Wolnymi, Równi z Równymi (fot. p. Mirosław Boruta Krakowski, "Wolni z wolnymi, równi z równymi". Polska i Polacy o niepodległości wschodnich sąsiadów Rzeczypospolitej, Kraków 2002, Wydawnictwo Arcana).

Strategia intensywnego dyplomatycznego działania Polski w sprawie agresji na Ukrainę, to wynik decyzji Jarosława Kaczyńskiego – powiedział minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

We wtorek na konferencji prasowej Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro poinformował, że Polska prokuratura zajmie się dokumentowaniem wojennych zbrodni popełnionych przez Rosjan podczas inwazji na Ukrainę. Z prośbą w tej sprawie zwróciła się do Warszawy Prokurator Generalna Ukrainy Irina Wenedyktowa. W rozmowie z portalem wPolityce.pl szef Solidarnej Polski zaznaczył, że "już samo zbieranie materiału dowodowego ma ogromne znaczenie". – Próba ośmieszania naszych działań, nie wspominając już o fakcie, że była to inicjatywa ukraińska, jest dla mnie zastanawiająca. Rosyjscy zaborcy mogą być zadowoleni z powodu ataków na polską prokuraturę. Chodzi przecież o utrwalanie świadectw zbrodni, zabójstw dzieci, ludności cywilnej. To poważny proces. Trzeba takie działania prowadzić, by sprawcy wiedzieli, że dokumentowane są ich czyny – powiedział minister sprawiedliwości.

Zbigniew Ziobro poinformował również, że zostały podjęte działania mające na celu zaangażowanie w tę sprawę również innych krajów członkowskich Unii Europejskiej. – Wystąpiłem do prezydencji francuskiej, byśmy na najbliższej Radzie ds. Wymiaru Sprawiedliwości UE podjęli konkluzje, które ustaliłyby wspólne stanowisko krajów członkowskich jeśli chodzi o pociągnięcie do odpowiedzialności sprawców zbrodni na Ukrainie. Strona francuska, po rozmowie z wiceministrem Sebastianem Kaletą, wstępnie zaakceptowała proponowany przez nas kierunek działań. Jesteśmy na bieżąco w kontakcie z ministerstwami sprawiedliwości wielu państw członkowskich, aby reakcja wymiarów sprawiedliwości państw UE była skoordynowana, spójna i zdecydowana – zapewnił.

Rola Jarosława Kaczyńskiego

Jeszcze przed inwazją 24 lutego Polska mobilizowała kraje Zachodu do pomocy Ukrainie. Jak podkreślił Zbigniew Ziobro, "strategia intensywnego dyplomatycznego działania Polski w sprawie agresji na Ukrainę, to wynik decyzji Jarosława Kaczyńskiego". – Choć nie występuje on medialnie na pierwszym planie, to jest rzeczywistym kreatorem polityki polskiego państwa w tak newralgicznym obszarze. Również fakt, iż projekt ustawy o obronie Ojczyzny został przyjęty przez Radę Ministrów na dwa dni przed rosyjską inwazją na Ukrainę, nie jest dziełem przypadku. To przygotowywany przez ministra obrony Mariusza Błaszczaka niezwykle obszerny dokument, którego wprowadzenie w życie fundamentalnie wzmocni polskie siły zbrojne – zaznaczył.

Postawa Niemiec

Rozmówca wPolityce.pl zwrócił uwagę, że przez pierwsze dni inwazji Niemcy "lawirowali" i odmawiali podjęcia zdecydowanych gestów wsparcia wobec Ukrainy. – Dopiero gigantyczny nacisk światowej opinii publicznej i przedstawiane w mediach zbrodnie na ludności cywilnej, zmusiły Niemców do zmiany polityki. Nie wynikało to z potrzeby serca, czy moralnego sprzeciwu wobec zła, lecz z wyrachowania. Zdali sobie sprawę, że dalsze blokowanie twardych działań będzie dla nich oznaczało klęskę wizerunkową i zarzuty politycznej współodpowiedzialności za zbrodnie Putina – zauważył szef resortu sprawiedliwości. Polityk przypomniał, że Niemcy cały czas importują gaz rurociągiem Nord Stream 1, a banki obsługujące Gazprom nie zostały odcięte od systemu SWIFT. – Rosja może też działać za pośrednictwem Białorusi, która nie została objęta najsurowszymi ekonomicznymi sankcjami. To wszystko razem rodzi pytania o stosunek Berlina i Brukseli do Rosji. Czy jest tak jednoznaczny i pryncypialny, jak w oparciu o medialne doniesienia, może wydawać się teraz opinii publicznej – skwitował Zbigniew Ziobro.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/270574/ziobro-kaczynski-kreuje-polityke-panstwa-w-obszarze-ukrainy.html

Zasada suwerenności oraz prawo do samostanowienia narodów należą do podstawowych wartości cywilizacji zachodniej. Decyzja Federacji Rosyjskiej o uznaniu niezależności dwóch terytoriów będących integralnymi częściami Ukrainy narusza w sposób jawny reguły przyjęte przez społeczność międzynarodową i oznacza odrzucenie przez stronę rosyjską wszelkich dróg do zgodnego z prawem międzynarodowym porozumienia.

Postanowienie Władimira Putina narusza podstawowe zasady prawa międzynarodowego, dlatego nie ma i nie może mieć mocy wiążącej dla żadnego innego państwa. Ukraina jest niepodległym, suwerennym i demokratycznym państwem.

Przyjęcie przez Rosję konstytucji samozwańczych tzw. republik ługańskiej i donieckiej oznacza w istocie zamiar opanowania terytorium Ukrainy, a więc jest to działanie o czysto wojennym charakterze.

Działania Federacji Rosyjskiej, które nasiliły się w ostatnich tygodniach, to agresja skierowana przeciwko niezależnemu państwu. Kolejne kroki, które podejmuje Władimir Putin, dowodzą, że celem jego polityki jest przekreślenie ponad 30 lat pokoju w Europie po upadku komunizmu. Rosja świadomie prowadzi do wskrzeszenia demonów przeszłości i do odrzucenia jakichkolwiek reguł poza regułą siły, brutalności i gotowości do zabijania niewinnych ludzi. Cenę za neoimperialną politykę Władimira Putina, za rosyjską politykę gazową i energetyczną już w tej chwili płacą zwykli obywatele Ukrainy. Wpływa to także na poziom życia setek milionów europejskich obywateli, w tym milionów polskich rodzin.

Sejm Rzeczypospolitej Polskiej po raz kolejny z całą mocą potępia wszelkie działania Federacji Rosyjskiej, których celem jest zamach na suwerenność Ukrainy. Społeczność międzynarodowa musi zrobić wszystko, aby nie dopuścić do wojny. Integralność terytorium Ukrainy, nienaruszalność jej granic i prawo do samostanowienia są źródłem bezpieczeństwa całej Europy. Sejm wzywa społeczność międzynarodową do wprowadzenia dotkliwych sankcji ekonomicznych i dyplomatycznych przeciwko agresorowi. Wzywamy rządy państw UE i NATO oraz całą społeczność międzynarodową, by solidarnie stanęły po stronie wolności i prawa narodu ukraińskiego do życia w niepodległym państwie.

Marszałek Sejmu - Elżbieta Witek

My, Prezydenci – Rzeczypospolitej Polskiej, Republiki Estońskiej, Ukrainy, Republiki Łotewskiej i Republiki Litewskiej – spotykamy się dziś w Warszawie, aby wspólnie uczcić 230. Rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 Maja. Przyjęcie w 1791 roku tego doniosłego aktu, regulującego ustrój prawny Rzeczypospolitej Obojga Narodów, miało historyczne znaczenie, była to bowiem pierwsza na naszym kontynencie i druga w świecie przyjęta nowoczesna ustawa zasadnicza.

Pomni dziejowych doświadczeń, dumni z osiągnięć naszej współczesnej współpracy w regionie, świadomi wyzwań – z nadzieją patrzymy w przyszłość. Wyrażamy przekonanie, że pomyślność naszego wspólnego dziedzictwa i wspólnego domu, zakorzenionych w cywilizacji europejskiej, wymaga, aby właśnie tak jak dom, Europa była budowana na fundamencie podstawowych wartości i zasad. Są nimi bez wątpienia: wolność, suwerenność, integralność terytorialna, demokracja, rządy prawa, równość i solidarność. Jednocząca się Europa powinna być otwarta na wszystkie kraje i narody, które te wartości podzielają.

Ze zrozumieniem i poparciem odnosimy się do wytrwałych dążeń wszystkich ludów naszego regionu, z którymi łączy nasze narody wspólnota dziejowego losu, a które dzisiaj pragną cieszyć się tak jak my dobrodziejstwami wolności i demokracji, odważnie domagając się respektowania swoich praw. Uważamy, że dla nas wszystkich solidarność narodów, szczególnie przy obecnych zagrożeniach dla naszego wspólnego bezpieczeństwa, jest jednym z kamieni węgielnych pokoju, stabilności, rozwoju, dobrobytu i odporności. Kierując się tym przekonaniem, będziemy z zaangażowaniem kontynuować dialog i współpracę reprezentowanych przez nas państw.

Teskt za: https://www.prezydent.pl/aktualnosci/wypowiedzi-prezydenta-rp/wystapienia/art,1268,wspolna-deklaracja-prezydentow-polski-estonii-ukrainy-lotwy-i-litwy.html

miroslawborutapisMirosław Boruta

CBOS: 41% PiS, 16% PO, 12% Nowoczesna, 8% Kukiz‘15, czyli 49 versus 28 (63,6%). Ale ordynacja preferuje duże partie, zmieniamy Konstytucję!

Wrogowie Polski piszą naszą historię. Polacy są winni niemieckich zbrodni na Żydach i to Polaków należy nienawidzić: http://wpolityce.pl/historia/306020-o-skandalicznym-zachowaniu-izraelskich-wycieczek-do-miejsc-pamieci-zamordowanych-zydow-pewnie-jestem-niesluszny

Daruj przyjaciołom więcej prawdy, a prawdzie więcej przyjaciół. Nie ma niepodległej Polski bez niepodległej Ukrainy: http://wpolityce.pl/swiat/305894-prezydent-duda-o-25-rocznicy-niepodleglosci-ukrainy-jest-to-bardzo-przejmujacy-dla-mnie-dzien

25 lat temu - 24 VIII 1991 roku Ukraina proklamowała niepodległość: "być albo podmiotem historii, albo przedmiotem w rękach silniejszych"...

kstadeuszisakowiczzaleski2Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski*

W XX wieku Stepan Bandera i jego zwolennicy starali się utworzyć niepodległe państwo ukraińskie, wolne od zagranicznych wpływów, głównie polskich, żydowskich i rosyjskich. Od 25 lat państwo to istnieje, ale ogromnym paradoksem jest fakt, że jest ono rządzone przy pomocy cudzoziemców, którzy nie tylko nie znają języka ukraińskiego, ale i kompletnie nie rozumieją specyfiki kraju. Najlepszym tego przykładem jest Micheil Saakaszwili, rodowity Gruzin (ożeniony z Holenderką), który najpierw był prezydentem Gruzji, a następnie (po przegranych wyborach) błyskawicznie otrzymał ukraińskie obywatelstwo oraz nominację na gubernatora obwodu odeskiego. Sytuacja, że urzędnikiem państwowym zostaje głowa innego państwa, jest kuriozalna. Pasującym ona bardziej do "republik bananowych" niż to do Europy.

Dodam, że parę miesięcy temu Saakaszwili, wdając się w publiczną pyskówkę z ministrem spraw wewnętrznych Arsenem Awakowem, Ormianinem urodzonym w Baku w Azerbejdżanie, kłócił się z nim - uwaga! - po rosyjsku. Zobacz video. To zmusiło prezydenta Poroszenkę do wydania następujące oświadczenia: "Jako prezydent, gwarant konstytucji, praw i wolności obywatelskich, nie mogę milczeć na temat hańbiącego incydentu, do którego doszło w poniedziałek na posiedzeniu Rady Reform. Odbywające się w tym miejscu dyskusje są często ostre, ponieważ prezentowane są różne punkty widzenia, zawierane są kompromisy, powstają projekty reform. Jednak obelgi i wulgaryzmy są w tym miejscu niedopuszczalne. Szczególnie te, których wydźwięk jest ksenofobiczny, jak wydźwięk słów "wynoś się z Ukrainy". To ja zaprosiłem międzynarodowy zespół reformatorów, który jest ukraiński nie tylko ze względu na paszporty, ale na ducha."

kijowDziś w ukraińskich władzach jest coraz więcej cudzoziemców. Dla przykładu, w rządzie Arsenija Jaceniuka zasiadali do tej pory Gruzin, Litwin i Amerykanka, którzy obywatelstwo Ukrainy dostali hurtowo 2 grudnia 2014 r. Do tej swoistej "Legii Cudzoziemskiej" w tych dniach dołączyli także Polacy z Leszkiem Balcerowiczem na czele. Były polski wicepremier i przewodniczący nieboszczki Unii Wolności został przedstawicielem prezydenta Petra Poroszenki w rządzie, a także jego doradcą i współprzewodniczącym grupy doradców strategicznych ds. reform. Ściągnął on z kolei do pomocy innego b. posła UW, Mirosława Czecha z "Gazety Wyborczej" (skonfliktowane z rodzinami ofiar UPA), przez którego Adam Michnik będzie miał wpływ na niektóre decyzje. Prof. Balcerowicz zatrudnił też "specjalistę od wszystkiego" (czyli od niczego) Jerzego Millera z Krakowa, który w ramach "karuzeli stanowisk" zdążył w swej błyskotliwej karierze być m.in. wiceprezydentem Warszawy, ministrem spraw wewnętrznych, szefem Narodowego Funduszu Zdrowia, wojewodą małopolskim i przewodniczącym komisji badającej katastrofę lotniczą w Smoleńsku.  Był też doradcą prezydenta Gruzji, pobierając za to wynagrodzenie od Stanów Zjednoczonych. Uff, trudno te wszystkie funkcje spamiętać! Dodać też trzeba, że z nominacji premiera szefem ukraińskich kolei państwowych został kolejny Polak, Wojciech Balczun (il. Kijów: Złota Brama, Uniwersytet Kijowski, Ławra Peczerska, Cerkiew Św. Andrzeja, Kolumna ze słowiańskim bóstwem Berehynią na Placu Niepodległości, Pomnik Bohdana Chmielnickiego, za: Wikipedią).

Pojawienie się "Legii Cudzoziemskiej" to wodą na młyn dla wszystkich tych, którzy twierdzą, że Ukraina stała się ofiarą porozumienia ukraińskich oligarchów z międzynarodową finansjerą oraz machinacji Georga Sorosa i jemu podobnych spekulantów. Na dodatek, widać gołym okiem, że majątki oligarchów, w tym też prezydenta Poroszenki (vide: afera z kontami w Panamie), ustawicznie powiększają się, a sytuacja materialna statystycznej rodziny staje się wręcz katastrofalna.

To wszystko nie podoba się ani banderowcom, ani uczciwym ukraińskim patriotom, którzy wierzyli (niestety bardzo naiwnie), że Majdan obali władzę oligarchów i nie dopuści do zawłaszczenia kraju przez obcy kapitał. Dlatego też głosy krytyczne, przeciwne cudzoziemcom w rządzie, są coraz liczniejsze. Jak niedawno mówiła z przekąsem znajoma Ukrainka: Polskie pany wracają do Kijowa i Lwowa. Jeżeli więc Balcerowicz zastosowuje swoją słynną "terapię szokową", rozwalając gospodarkę (głównie rolnictwo i przemysł ciężki) to odium rozgoryczenia i zawodu uderzy głównie w cudzoziemców, a także w mniejszości narodowe, w tym też i w polską.

* Autor to duchowny katolicki obrządków ormiańskiego i łacińskiego, publicysta, opozycjonista.

(Od Redakcji): Dziękujemy księdzu Tadeuszowi Isakowiczowi-Zaleskiemu za zgodę na publikację tekstu także i u nas.

kstadeuszisakowiczzaleski2Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski*

W kilku ostatnich felietonach pisałem o dwóch projektach ustaw sejmowych, upamiętniających ofiary ludobójstwa dokonanego przez zbrodniarzy z Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii oraz SS Galizien i innych ukraińskich organizacji kolaboranckich. Powiedzenie prawdy o tym ludobójstwie oraz godne uczczenie ofiar w Trzeciej RP wciąż napotyka ze względów ideologicznych na ogromne opory, także w szeregach prawicowych. Vide: postawa poseł Małgorzaty Gosiewskiej czy doradcy ministra spraw zagranicznych, pana Przemysława Żurawskiego vel Grajewskiego. Wpływa na to także polityka obecnych władz Ukrainy, które poprzez działania parlamentu w Kijowie i prezydenta-oligarchy Petro Poroszenki gloryfikują morderców i fałszują historię oraz wykopują kolejne rowy pomiędzy Ukraińcami i innymi narodami.

Przedstawiam poniżej list otwarty Patriotycznego Związku Organizacji Kresowych i Patriotycznych, zrzeszającego ponad 40 organizacji z terenu całej Polski. List ten, zacytowany bez skrótów, jest skierowany do prezesów PiS i Kukiz'15, które to partie opracowały (choć osobno) wspomniane projekty i które w kampanii wyborczej zapewniały, że dokonają przełomu w tej sprawie. Gwoli sprawiedliwości dodam, że 12 lipca 2013 r. w Sejmie RP za prawda o ludobójstwie na Kresach Wschodnich głosowały oprócz PiS także inne ugrupowania: Solidarna Polska, SLD, PSL i grupa Gowina. Natomiast przeciw, pod presją prezydenta Bronisława Komorowskiego i Adama Michnika oraz szefa MSZ Radosława Sikorskiego, głosowały kluby poselskie PO i Ruchu Palikota. Niestety ci ostatni wygrali, bo zabrakło zaledwie 10 głosów. Dziś wreszcie jest szansa na naprawienie tego błędu.

Warszawa, 20 kwietnia 2016 r.

Szanowni Panowie
Jarosław Kaczyński
Prezes Prawa i Sprawiedliwości
Paweł Kukiz
Przewodniczący Klubu Parlamentarnego Kukiz’15

Zarząd Patriotycznego Związku Organizacji Kresowych i Kombatanckich pragnie wyrazić serdeczne podziękowania członkom kierowanych przez Panów ugrupowań parlamentarnych oraz wszystkim innym osobom zaangażowanym w działalność na rzecz upamiętnienia ofiar zbrodni dokonanych w czasie II wojny światowej na obywatelach polskich, zamieszkujących Kresy Wschodnie II Rzeczpospolitej.

Rezultatem prowadzonych w Sejmie prac są dwa projekty ustaw:

1. Przygotowany przez Posłów PiS projekt dotyczący ustanowienia Dnia Pamięci Męczeństwa Kresowian, zmierzający do upamiętnienia wszystkich mieszkańców ziem kresowych, którzy w latach 1939-1947 padli ofiarą eksterminacji prowadzonej przez Związek Sowiecki, Niemcy nazistowskie, a także przez kolaborujące z hitlerowcami szowinistyczne organizacje ukraińskie i litewskie.

2. Opracowany przez Posłów Kukiz’15 projekt dotyczący ustanowienia Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa Polaków dokonanego przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów i tzw. Ukraińską Powstańczą Armię.

Doceniamy walory obu projektów i uważamy, że obydwa powinny być wdrożone do dalszego postępowania legislacyjnego. Uznajemy, że projekty opracowane przez Posłów PiS i Posłów Kukiz’15 powinny być traktowane nie jako konkurencyjne, lecz raczej jako komplementarne. Stoimy przy tym na stanowisku, że:

1. Data obchodów Dnia Pamięci Męczeństwa Kresowian powinna być wyznaczona na 17 września (ku upamiętnieniu dnia wkroczenia na tereny Polski armii sowieckiej, zapoczątkowującego Zagładę polskich Kresów) lub na 11 lutego (ku upamiętnieniu dnia zakończenia w 1945 roku konferencji jałtańskiej, w czasie której uzgodniono zagarnięcie wschodnich ziem Rzeczypospolitej Polskiej przez Związek Sowiecki). Opowiadamy się zwłaszcza za drugą ze wskazanych dat, gdyż jej przyjęcie miałoby:

A/ Walor historyczny. Przypomniałoby społeczności międzynarodowej, że po zakończeniu II wojny światowej kraj nasz został kolejny raz (wcześniej – we wrześniu 1939 roku) haniebnie zdradzony przez mocarstwa zachodnie, które w trakcie konferencji jałtańskiej z pogwałceniem prawa międzynarodowego przypieczętowały de facto IV rozbiór Polski, doprowadzając do ekspatriacji ludności kresowej i jej przymusowego exodusu, prowadzonego na skalę niespotykaną w dziejach nowożytnej Europy. Uświadamiałoby ponadto, że dokonane przez państwa będące sygnatariuszami układu jałtańskiego przesunięcie granic być może uspokajało sumienie społeczności zachodnich, ale w istocie było aktem wielkiej niesprawiedliwości, jakiej dopuszczono się wobec wyniszczonego wojną Narodu Polskiego. Ulegając honorowanemu do dziś dyktatowi Józefa Stalina, państwa zachodnie wytworzyły pielęgnowany do chwili obecnej mit ekwiwalentu, głoszący, że Polska utraciła ziemie kresowe, a otrzymała w zamian Ziemie Zachodnie i Północne. Rzecznicy tego mitu wiedzą doskonale, że Niemcy utraciły Ziemie Zachodnie tytułem reparacji wojennych (które i tak w nikłej tylko mierze rekompensowały straty materialne, jakie poniosło Państwo Polskie w wyniku II wojny światowej), mają zatem świadomość, że Niemcy zostały w ten sposób ukarane, do dziś jednak nie potrafią odpowiedzieć, za co została ukarana Polska.

B/ Walor aktualny. Uświadamiałoby politykom polskim, że nadmierne zawierzanie polskiej suwerenności państwom zachodnim jest krótkowzroczną i bardzo karkołomną polityką, i że bezpieczeństwo naszemu Państwu zapewnić może jedynie rozbudowa Narodowych Sił Zbrojnych.

akdjkipk2. Data Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa Polaków na Kresach Wschodnich dokonanego przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów i tzw. Ukraińską Powstańczą Armię powinna być wyznaczona na 11 lipca – ku upamiętnieniu Krwawej Niedzieli, a więc dnia, w którym ukraińscy nacjonaliści dokonali bestialskiej rzezi Polaków w około 100 miejscowościach kresowych (il. Marsz Pamięci w 70. rocznicę "Krwawej Niedzieli" - Warszawa, 11 lipca 2013 r., fot. p. Lechosław Domaszewicz).

Stanowczo sprzeciwiamy się idei, aby – łącząc niejako dwie różne intencje i dwa różne w swoim charakterze projekty – ustanowić dzień 11 lipca Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian. Zdecydowanie odcinamy się od zmierzającego w tym kierunku stanowiska wyrażanego w trakcie konsultacji społecznych przez Panów Andrzeja Łukawskiego i Aleksandra Szychta, uznając, iż jest to ich prywatne stanowisko oraz stanowisko niewielkiej grupy osób z nimi współpracujących. Żadna z organizacji stowarzyszonych w naszym Związku ani też żadne z licznych współpracujących z nami stowarzyszeń i organizacji kresowych tego stanowiska nie podziela. Przeciwnie, wszystkie one uznają, że istnieje potrzeba ustanowienia odrębnego dnia upamiętniającego ofiary zbrodni dokonanych przez ukraińskich nacjonalistów. Przemawiają za tym:

A/ Względy historyczne. Ludobójstwo dokonane przez szowinistyczne organizacje ukraińskie, którego ofiarami padło ok. 200 tysięcy obywateli II RP narodowości polskiej, żydowskiej, czeskiej, węgierskiej, romskiej i ukraińskiej, nawet na tle licznych okropieństw, jakich dopuszczono się w czasie II wojny światowej, wyróżniało się wyjątkowym bestialstwem. Z uwagi na rozmiar i niespotykaną skalę okrucieństwa zbrodni dokonanych przez Ukraińców, ofiary tych zbrodni w pełni zasługują na to, aby zostały godnie upamiętnione przez ustanowienia odrębnego święta narodowego, funkcjonującego obok innych świąt, takich jak Dzień Sybiraka czy Dzień Pamięci Ofiar Katyńskich.

B/ Względy aktualne. O ile Niemcy potępiły zbrodnie nazistowskie, a Rosja – zbrodnie komunistyczne, o tyle Ukraina jako jedyny kraj w Europie heroizuje zarówno członków Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów /OUN/ i tzw. Ukraińskiej Powstańczej Armii /UPA/, jak też żołnierzy nacjonalistycznych batalionów „Nachtigall” i „Roland” oraz – powołanej 28 kwietnia 1943 roku – 14 ochotniczej dywizji SS „Galizien”. Ponadto jako jedyny kraj na świecie jawnie pielęgnuje symbolikę nazistowską. Zarówno funkcjonujące w tym państwie ugrupowania polityczne, jak też jego siły zbrojne występują pod czerwono-czarnymi flagami oraz posługują się emblematami, takimi jak Wolfsangel („wilczy hak” – będący symbolem Werwolfu) czy stylizowane Czarne Słońce (będące propagowanym przez Heinricha Himmlera pierwowzorem swastyki). Ustanowienie 11 lipca Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa, którego sprawcami byli ukraińscy szowiniści, stanowić będzie ważny wyraz sprzeciwu polskiego społeczeństwa wobec pielęgnowania na Ukrainie tradycji nazistowskich.

W obliczu trwającego od roku 1945 fałszowania historii polskich Kresów oraz wciąż ponawianych prób umniejszania, a nawet usprawiedliwiania zbrodni ukraińskich nacjonalistów, forsowane przez środowiska mające niezbyt wielki związek z organizacjami kresowymi dążenie do wyznaczenia Dnia Pamięci Męczeństwa Kresowian na dzień 11 lipca, kresowianie i ich potomkowie odbierają jako jeszcze jeden akt w długim ciągu matactw i manipulacji sprzedajnych elit politycznych III RP, które m.in. w uchwale z 15 lipca 2013 r. zamiast nazwania zbrodni ukraińskich nacjonalistów – zgodnie z klasyfikacją prawną – „ludobójstwem”, skonstruowały łamaniec prawny „czystki etniczne o znamionach ludobójstwa”. Byłby to – dodajmy – niezmiernie przykry w swej wymowie akt zmierzający do tego, aby pod wpływem doraźnych i fałszywie pojmowanych interesów politycznych za pośrednictwem eksponowania dokonanych na Kresach zbrodni nazistowskich i komunistycznych zrelatywizować i zagłuszyć pamięć ofiar najbardziej bestialskiej spośród tych zbrodni, tj. ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów.

Pomysł wyznaczenia – bardzo potrzebnego skądinąd Dnia Pamięci Męczeństwa Kresowian – na dzień 11 lipca (w celu uhonorowania w tym dniu wszystkich Pomordowanych na Kresach):

1. Uznajemy za niefortunny z tego względu, że w nazwie święta wyraziste określenie sprawców zbrodni, jak też jednoznaczna kwalifikacja prawna ich czynów (jako – nieulegającego przedawnieniu – ludobójstwa) zastąpiona zostałaby pojęciem o charakterze literacko-publicystycznym.

2. Postrzegamy jako niestosowny i manipulancki. Sądzimy, że członkowie rodzin i potomkowie Kresowian pomordowanych przez zwyrodnialców z OUN-UPA mają szczególne prawo oczekiwać od Posłów Prawa i Sprawiedliwości daleko idącej empatii. Posłowie PiS sami bowiem doświadczają tego, jak przykre są pomysły nadawania rocznicom 10 kwietnia takich nazw, które zafałszowują i zamaskowują istotę tych rocznic.

Projekty ustaw dotyczących Zagłady polskich Kresów powinny łączyć Polaków, a nie ich dzielić. Apelujemy więc do Panów Prezesów i do członków kierowanych przez Panów ugrupowań, aby zaakceptować obydwa rozważane tu projekty poselskie. Polski Parlament powinien wykorzystać niepowtarzalną okazję zarówno do upamiętnienia gehenny całych polskich Kresów i zwrócenia uwagi społeczności międzynarodowej na usankcjonowane w Jałcie upokorzenie i zniewolenie Polski, jak też do godnego – po długim okresie fałszowania historii – uczczenia pamięci Ofiar ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów; Ofiar, które polska klasa polityczna wciąż jeszcze traktuje jak „dzieci gorszego Boga”.

Z poważaniem
W imieniu Patriotycznego Związku Organizacji Kresowych i Kombatanckich
Prezes - Witold Listowski
Wiceprezes - dr hab. Leszek Jazownik, profesor Uniwersytetu Zielonogórskiego

Do wiadomości:
1. Organizacje kresowe i kombatanckie
2. Media

* Autor to duchowny katolicki obrządków ormiańskiego i łacińskiego, publicysta, opozycjonista.

(Od Redakcji): Dziękujemy księdzu Tadeuszowi Isakowiczowi-Zaleskiemu za zgodę na publikację tekstu także i u nas.

jerzyrobertnowakJerzy Robert Nowak

Efekty polityki zagranicznej PO można krótko podsumować słowami starej piosenki warszawskiego Studenckiego Teatru Satyryków: „Ja już widziałem takie dno, przy którym wszystkie gwiazdy bledną!” Za rządów PO polityka zagraniczna leżała na wszystkich kierunkach geograficznych. Na pewno nie było sukcesem niewolnicze skundlenie Polski D. Tuska wobec dyktatu niemieckiej kanclerz A. Merkel. Stany Zjednoczone, formalnie nasz główny sojusznik militarny, symbolicznie zaznaczyły swój stosunek do Polski pokazując nam drzwi akurat w dniu 17 września, gdy zerwały ustalenia w sprawie tarczy przeciwrakietowej. Doszły do tego sławetne słowa B. Obamy o „polskich obozach koncentracyjnych” i późniejsza wypowiedź szefa FBI w tym samym stylu, za którą odmówił przeproszenia. Francja już kilka lat temu określiła miejsce Polski słowami prezydenta J. Chiraca: „Polska straciła okazję siedzenia cicho”. Stosunki z Rosją pogorszyły się do niebywałego stopnia i znalazły się w najgorszym stanie od 1989 r. Ukraina, mocno wspierana przez rząd PO, nawet za cenę wyjścia przed szereg w stosunku do innych krajów Europy, bez wahania zgodziła się na wyeliminowanie nas z grona krajów mających wpływ na rozwiązywanie kryzysu ukraińskiego, obok Niemiec, Francji i Rosji. A na dodatek zaczęła intensywnie uprawiać kult ludobójców z UPA. Z kolei kraje Grupy Wyszehradzkiej w ostatniej chwili zostały zdradzone przez premier E. Kopacz przez jej nielojalne posunięcie, zrywające wcześniejsze ustalenia w sprawie imigrantów. PO zupełnie „zapomniała” o Polakach na Wschodzie i blisko 20-milionowej Polonii (m.in. nic nie zrobiła dla przełamania dyskryminacji 2-milionowej mniejszości polskiej w Niemczech i wsparcia jej walki o przyznanie praw mniejszości narodowej). Równolegle do tego przez całe 8 lat rządów PO dalej trwało pogarszanie obrazu Polski w świecie, przy żałosnej bierności i indolencji ambasadorów i ambasad. To pogarszanie obrazu Polski sprzyja nagłaśnianiu bezprawnych roszczeń żydowskich wobec naszego kraju, a w przyszłości może ułatwić rozczłonkowywanie Polski, zwłaszcza działania dla pokojowego zaboru naszych ziem zachodnich i północnych. Można powiedzieć, że nowy rząd PiS-u przejął polską politykę zagraniczną w stanie prawdziwej ruiny. Stanowiło to fatalną pozycję wyjściową dla polityki zagranicznej rządu PiS-u.

Jest również parę innych czynników nie ułatwiających rządowi PiS-u wyprowadzanie Polski z międzynarodowej izolacji, w jaką zepchnęły ją rządy PO. Pierwszym z nich jest słabość frakcji, do której wchodzi PiS w Parlamencie Europejskim, w odróżnieniu od tamtejszej pozycji PO. Przypomnijmy, że PO należy do najsilniejszej frakcji w parlamencie Europejskim - Grupy Europejskiej Partii Ludowej (Chrześcijańskich Demokratów), liczącej 271 członków. Do tej frakcji należą też przedstawiciele partii V. Orbána - Fidesz. PiS należy natomiast do jednej z najsłabszych frakcji w PE, piątej pod względem liczebności (52 członków) – Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Na dodatek samo PiS przez lata nie zadbało o pozyskanie sobie liczących się przyjaciół na arenie międzynarodowej. I jest to drastyczna różnica w zachowaniu PiS-u w odróżnieniu od działań Fideszu Orbána. Viktor Orbán, walcząc o władzę na Węgrzech od 2002 roku, a potem rządząc, cierpliwie zabiegał o zyskanie sojuszników za granicą. Warto tu wspomnieć kilka nieznanych w Polsce faktów. B. kanclerz Niemiec Helmut Kohl akurat w czasie jednej z większych nagonek na Węgry wywiadzie dla „Sterna” z 5 listopada 2014 r. nazwał premiera Orbána „wielkim Europejczykiem, który po europejsku myśli i działa". Wielkim Europejczykiem nazwał Orbana również przewodniczący frakcji EPP (Europejskiej Partii Ludowej) w Europejskim Parlamencie Joseph Daul. Wśród osób występujących z jednoznacznym entuzjastycznym poparciem dla Orbána znaleźli się m. in. najsłynniejszy konserwatywny filozof brytyjski Roger Scruton, słynny rosyjski dysydent pisarz Władimir Bukowski, parokrotny gubernator Nowego Jorku George Pataki, popularny pisarz brytyjski Tibor Fischer, autor książkowego eseju o „Tygrysie Orbánie”. Do czołowych zagranicznych zwolenników Orbána zalicza się Christopher H. Smith, jeden z najaktywniejszych kongresmanów amerykańskich, od 2011 r. współprzewodniczący Kongresu Helsińskiego w USA. Przyrównał on nawet osobę węgierskiego premiera do postaci prezydenta Ronalda Reagana, z którym współpracował przez lata. W stanowczej obronie Orbána wobec ataków z zewnątrz występowali m.in. prezydent Czech Vaclav Klaus, premier Czech Petr Necas, premier W. Brytanii David Cameron. Dodajmy, że sam Orbán, posługujący się znakomitą angielszczyzną, niestrudzenie werbował kolejnych zwolenników Węgier na arenie międzynarodowej, występując na rozlicznych konferencjach międzynarodowych, m.in. na zjazdach katolików w Madrycie i Bilbao, na konferencji katolików w Berlinie, na zjeździe gnieźnieńskim, czy uczestnicząc w zaciekłych bojach w Parlamencie Europejskim.

Na tym tle tym dziwniejszym jest to, że politycy PiS-u nie pozyskali przez ostatnie dziesięć lat żadnego wybitnego przyjaciela politycznego wśród polityków Zachodu, czy nawet wśród polityków pobliskich słowiańskich Czech i Słowacji? Dlaczego nie zrobili tego też nasi europosłowie z PiS-u? Jeśli się mylę i jest choćby jedno nazwisko znanego polityka zachodniego, popierającego PiS, to z pokorą sprostuję te wywody. Dodam tu jeszcze bardzo godne uwagi spostrzeżenia amerykańskiego politologa, eksperta Rady Atlantyckiej Adriana Karatnycky'ego. Politolog ten, jednoznacznie sprzyjający nowemu PiS-owskiemu rządowi, starał się wyjaśnić przyczynę tak silnych ataków na obecną Polskę w mediach zachodnich. Jego tłumaczenie tego faktu było dość szokujące. Powiedział: „PiS jest partią zwróconą do wewnątrz. Jej liderzy są uwikłani przede wszystkim w wewnętrzny dialog polityczny. Nie „globalizują się” – nie podróżują, nie mają grupy ludzi, którzy byliby w stanie pokazać za granicą ich punkt widzenia” (podkr.- JRN) (por. wywiad T. Deptuły z A. Karatnyckym w Nowym Jorku: To tylko demokracja, „Wprost” z 24 stycznia 2016).

Działania prezydenta A. Dudy i premier B. Szydło dla zwiększenia roli Polski na forum międzynarodowym

Trzeba przyznać, że zarówno prezydent Andrzej Duda jak i premier Beata Szydło, zaczynając działania na arenie międzynarodowej w tak trudnej sytuacji dla Polski, już dotąd wiele zrobili dla przełamania naszej izolacji. Prezydent Duda zrobił bardzo wiele dla wzmocnienia Grupy Wyszehradzkiej, szybko naprawiając skutki zdradzieckiego postępowania E. Kopacz w stosunku do tej Grupy. Bardzo duże znaczenie miało przy tym naprawienie, dzięki 6-godzinnemu spotkaniu J. Kaczyńskiego i V. Orbána, niepotrzebnego zgrzytu w stosunkach z Węgrami z lutego 2015 r. Szybko okazało się, że istnieje wiele rzeczy, które łączą nasze kraje, począwszy od zdecydowanego sprzeciwu wobec najazdu imigrantów po opór wobec projektu Nord Stream 2, nie mówiąc o szansach dużego wzmocnienia współpracy gospodarczej. Wizytą prezydenta A. Dudy w Estonii rozpoczęło się cierpliwe zacieśnianie stosunków Polski z innymi mniejszymi i średnimi krajami europejskimi. Doszło do bardzo dużego zbliżenia stanowisk z Rumunią. Nadzwyczaj pomyślnie rozwijają się stosunki Polski z Chorwacją, której prezydent publicznie zadeklarowała chęć widzenia Polski w roli lidera krajów Środkowej Europy. Bardzo ważne znaczenie miał wyjazd prezydenta A. Dudy w grupie przedstawicieli kilkunastu innych krajów do Chin i związane z tym zapowiedzi bardzo znaczącego rozszerzenia współpracy gospodarczej z tym krajem, dotąd tak głupawo zaniedbywanej przez rządy PO. Niebywałym sukcesem okazało się wystąpienie premier Beaty Szydło na forum Parlamentu Europejskim w Strasburgu, wbrew tym, którzy przewidywali porażkę polskiej premier z powodu braku doświadczenia w polityce międzynarodowej. Bardzo ważne znaczenie ma fakt, że prezydent Andrzej Duda w dynamiczny sposób rozpoczął umacnianie kontaktów z Polakami za granicą, tak fatalnie i szkodliwie zaniedbanych za rządów PO.

Drobna Zmiana zamiast Dobrej Zmiany

Znany publicysta i dziennikarz śledczy Cezary Gmyz: opublikował 8 lutego 2016 r. na portalu telewizjarepublika.pl szokujący tekst: „Placówki dyplomatyczne są przechowalnią dla komunistycznej agentury”. Stwierdził tam m.in.: "Polskie placówki dyplomatyczne są przechowalnią dla komunistycznej agentury i i jej dzieci. Trzeba to wypalić rozgrzanym żelazem". Cezary Gmyz zamieścił tam też link do zawierającej 237 nazwisk "Listy członków służby zagranicznej, którzy przyznali się do służby lub współpracy z komunistycznymi służbami specjalnymi oraz osób, które IPN podejrzewa o kłamstwo lustracyjne". Wiceminister MON Bartosz Kownacki w wywiadzie na Fronda.pl z 8 lutego 2016 r., odnosząc się do powyższych stwierdzeń C. Gmyza, powiedział m.in.:„Takie osoby powinny być jak najszybciej odwoływane z pełnionych funkcji. Ministerstwo Spraw Zagranicznych powinno, na ile jest to możliwe, rezygnować z ich usług. Dla mnie jest to rzecz oczywista (…) Osoby, które służyły obcemu komunistycznemu reżimowi – służąc nie niepodległemu Państwu polskiemu, lecz Związkowi Sowieckiemu – w niepodległej Polsce nie powinny pełnić tak ważnych funkcji. Dyplomacja jest szczególnie wrażliwą sferą, gdzie każde słowo, zachowanie i gest ma znaczenie. Takie osoby potencjalnie mogą być po prostu nielojalne względem władzy niepodległej Polski”.

Z kolei Marek Bućko, który przepracował 8 lat w MSZ - w centrali i na placówce, gorzko oceniał obecną sytuację w MSZ w publikowanym 2 marca 2016 r. na portalu kresy24.pl tekście „Lewacko-esbecka konserwa w MSZ ma się świetnie! Pisał tam m.in.: „Czy w Polsce brakuje błyskotliwych politologów znających się na polityce wschodniej i europejskiej? Czy brakuje nam oddanej Krajowi i Narodowi młodzieży, wykształconej i znającej biegle po kilka języków, z zapałem do pracy? Jak długo jeszcze roztaczany przez stare kadry w MSZ mit „niezastąpionych fachowców”, których nie można zwolnić, będzie służył do blokowania stołków przez leniwych post-komuchów i utrudniania dopływu do resortu młodych, zdolnych ludzi o poglądach patriotycznych? (…) Jeśli uważa Pan, że zatrudniając jednego patriotę – wiceministra Jana Dziedziczaka i zwalniając Tomasza Arabskiego z ambasadorstwa w Hiszpanii już Pan załatwił sprawy kadrowe, to ja się z tym głęboko nie zgadzam. Ja głosowałem na Dobrą Zmianę, a nie na Drobną Zmianę. (…) No i wreszcie co z byłymi SB-kami, którzy nadal są masowo zatrudnieni w MSZ? (…)”.

Przypomnę, że już 25 listopada 2015 r. zamieściłem na tym blogu alarmujący tekst : „Czas na weryfikacje ambasadorów”, wymieniając ośmiu najgorszych reprezentantów RP, ciągle pozostających na placówkach. Tekst swój zakończyłem zacytowaniem słów prof. Jacka Bartyzela z jego tekstu publikowanego 23 kwietnia 2015 r.: „Jeśli kiedykolwiek powstanie rząd polski nie tylko z nazwy, to w MSZ cała geremkowszczyzna i bartoszewszczyzna musi zostać wymieciona żelazną miotłą do samych fundamentów. Lepiej przez jakiś czas nie mieć żadnych dyplomatów, lepiej żeby na placówkach dyplomatycznych był tylko personel techniczny, niż żeby Polskę reprezentowali ludzie, którzy Polski nienawidzą i jej świadomie szkodzą” (podkr.- JRN).

7 lutego 2016 r. apelowałem już na tym blogu o jak najszybsze usunięcie przez nowy Sejm ustawy o „bratniej pomocy” (druk 1066). Dziwne, że dotąd nic nie zrobiono dla eliminacji tej tak niebezpiecznej ustawy, stwarzającej ułatwienia dla ewentualnej interwencji z zewnątrz. Dziwne jest też, że obecni parlamentarzyści nie zrobili nic dla przygotowania oświadczenia wykluczającego jakiekolwiek roszczenia żydowskie wobec Polski, roszczenia całkowicie bezpodstawne. Oświadczenie to jest tym bardziej potrzebne w sytuacji, gdy w Stanach Zjednoczonych rysuje się bardzo poważna możliwość dojścia do władzy Hillary Clinton, bardzo wyraźnie popierającej te roszczenia. Należałoby zwrócić się też z apelem do amerykańskiej Polonii, aby wybierając swego kandydata na prezydenta USA, brała pod uwagę stosunek poszczególnych kandydatów do roszczeń żydowskich wobec Polski.

Za: http://jerzyrnowak.blogspot.com/2016/04/sabosci-polityki-zagranicznej-rp-i.html

krakowniezaleznymkInformacja własna

9 marca 2016 roku vis-a-vis konsulatu Federacji Rosyjskiej przy pl. Biskupim Krakowianie i mieszkający w naszym mieście Ukraińcy zademonstrowali swoją solidarność z p. Nadią Sawczenko, ukraińską porucznik, przetrzymywaną w rosyjskim więzieniu dla której prokurator zażądał kary 23 lat łagru. Wiele państw świata apeluje o wypuszczenie p. Nadii Sawczenko, a ona sama podjęła strajk głodowy.

Poniżej linka do zdjęć z dzisiejszej pikiety, ich autorem jest p. Mirosław Boruta a relację filmową przygotował p. Stefan Budziaszek:
https://picasaweb.google.com/103511753291993799832/9Marca2016ns


https://www.youtube.com/watch?v=9apFX4LYY1Y

kstadeuszisakowiczzaleski2Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski*

Nie po raz pierwszy na łamach "Gazety Wyborczej" ukazały się pomówienia pod adresem Polaków wywodzących się z Kresów Wschodnich Rzeczypospolitej i broniących prawdy o ludobójstwie tak dodanym. Tym razem ogromne kontrowersje wywołał artykuł Mirosława Czecha, b. posła Unii Demokratycznej vel Unii Wolności, działacza Związku Ukraińców w Polsce (organizacji hojnie dotowanej z pieniędzy polskiego podatnika). Poniżej zamieszczam apel organizacji kresowych.

Pan Adam Michnik
Redaktor naczelny „Gazety Wyborczej”
ul. Czerska 8/10
00-732 Warszawa

dotyczy: dotyczy znieważenia i oszczerczego pomówienia środowisk kresowych przez Pana Mirosława Czecha na łamach „Gazety Wyborczej”

Szanowny Panie Redaktorze,

popierający nacjonalistów ukraińskich propagandysta Mirosław Czech (zapewne zupełnym przypadkiem kojarzony z byłą partią rządzącą) w swoim artykule pt. „Polityka zagraniczna bez sojuszników” (Gazeta Wyborcza, 29.01.2016, s. 10) w sposób haniebny i podły zarzucił środowiskom kresowym agenturalną działalność na rzecz Rosji. Język, jakim posłużył się ten  propagandysta, to niemal kopia „marcowych” wystąpień towarzysza Władysława Gomułki z 1968 r. Zabrakło tylko wezwania „aktywu” podzielającego poglądy serwowane na łamach „GW”, by w sposób siłowy i na ulicy pokazać Kresowiakom, gdzie jest ich miejsce.

Należy przypomnieć Mirosławowi Czechowi, że ludność zamieszkująca tereny Kresów Wschodnich padła ofiarą ludobójczych i przestępczych działań zarówno sowieckich, jak i ukraińskich zbrodniarzy. Zarzucanie osobom, które na Syberii czy w Kazachstanie straciły swoich bliskich z powodu kryminalnej polityki prowadzonej przez Stalina, iż są rosyjską V kolumną, jest rzeczą podłą i niegodną przyzwoitego człowieka.

Kresowiacy są grupą najbardziej prześladowaną przez wszystkie grupy rządzących od 1945 r. do współczesności. W czasach PRL zabraniano nam nawet wymieniać nazwy naszych rodzinnych miejscowości, w 1989 r. można już było oficjalnie mówić o Zbrodni Katyńskiej, powstały piękne cmentarze w miejscach spoczynku polskich ofiar sowieckiego NKWD. Jedynym tematem tabu, ściśle cenzurowanym i zakłamywanym przez propagandystów popierających nacjonalistów ukraińskich (takich jak M.Czech) i tegoż typu polityków jest ludobójstwo ponad 200 tysięcy Polaków (głównie starców, kobiet i dzieci) dokonane przez ukraińskich nacjonalistów ze zbrodniczej OUN-UPA i formacji współpracujących (np. Dywizja SS-Galizien, Legion Wołyński Petro Diaczenki pacyfikujący Powstanie Warszawskie i inne).

kresowianiepgwPropagandysta M. Czech w swoim tekście napisał m.in.: „...Na wschodzie jedyny niezagrożony odcinek granicy to sąsiedztwo z Ukrainą, stąd wysiłki rosyjskiej V kolumny, tzw. środowisk kresowych i nacjonalistów, żeby symbolicznie zapłonęła. Z pomocą sporów o przeszłość, świątynie i pomniki...”. Pomijając plugawy język „moczarowskiej” propagandy użyty w tym fragmencie, stygmatyzujący adwersarzy i ludzi posiadających inne zdanie oraz zarzucający  jedną z najcięższych zbrodni czyli zdradę własnego kraju, należy przypomnieć źródło protestów Kresowian (Transparent na XXI Światowej Pielgrzymce Kresowian na Jasną Górę - 6 lipca 2015 r., fot. Autora). Do chwili obecnej na terenie współczesnej Ukrainy spoczywają zagrzebane w dołach i jamach, bez znaku krzyża dziesiątki tysięcy polskich obywateli. My Kresowianie mamy prawo upominać się o godny pochówek dla naszych krewnych bestialsko zamordowanych przez ukraińskich nacjonalistów, podobnie jak rodziny ofiar Katynia czy Powstania Warszawskiego. To nie jest żaden spór o przeszłość, lecz nasza teraźniejszość- brak mogił dla Polaków na Ukrainie powinien być wyrzutem sumienia dla wszystkich Polaków, nie tylko dla Kresowian.

Szczególne oburzenie budzi fakt jawnej gloryfikacji na Ukrainie, lecz także w Polsce przez pewne środowiska (np. Związek Ukraińców w Polsce czy probanderowscy propagandyści na łamach wielu gazet) gloryfikacji ukraińskich zbrodniarzy wojennych winnych ludobójstwa ludności polskiej np. Stepan Bandera, Roman Szuchewycz, Petro Diaczenko i wielu innych. Środowiska kresowe pragną pojednania polsko-ukraińskiego, lecz budowanego na fundamencie prawdy a nie „kłamstwa wołyńskiego” i gloryfikacji morderców naszych krewnych. Czy autor artykułu w „GW” byłby w stanie wyobrazić sobie pojednanie niemiecko-żydowskie, gdyby na każdym placu w Niemczech były pomniki kanclerza Adolfa Hitlera? Propagandyści probanderowscy zmuszają środowiska kresowe do uznania za normalne, że na terenie niby zaprzyjaźnionego państwa stawia się setki pomników ludobójców narodu polskiego, w tym bezpośrednich zabójców naszych krewnych. Gdy protestujemy przeciwko gloryfikacji takich osób, ukraińscy propagandyści zarzucają nam agenturalną działalność na rzecz Rosji- i to w stylu żywcem skopiowanym od Mieczysława Moczara.

Kroplą, która przelała czarę goryczy Kresowian, było odznaczenie KKOOP przez byłego Prezydenta Bronisława Komorowskiego „kłamcy wołyńskiego” Piotra Tymy przewodniczącego Związku Ukraińców w Polsce. Człowiek publicznie negujący fakt ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na Polakach został wyróżniony jednym z najwyższych odznaczeń. Zwróciliśmy się do Prezydenta Andrzeja Dudy o cofnięcie tej decyzji i odebranie orderu, obecnie wniosek jest rozpatrywany przez Kapitułę OOP.

W ostatnim czasie nasiliły się działania zmierzające do stygmatyzacji środowiska kresowego w stylu poniżej godności przyzwoitego człowieka. Jeden z pracowników naukowych UW publicznie zarzucił wybitnemu kapłanowi i patriocie ks. Tadeuszowi Isakowiczowi-Zaleskiemu działalność agenturalną na rzecz Moskwy, inny „naukowiec” doradca MSZ wyzywał środowiska kresowe od głupców. Odczytujemy to jako zorganizowaną akcję i próbę zniesławiania Kresowian.

Zgodnie z prawem prasowym domagamy się publikacji tej polemiki na łamach „Gazety Wyborczej”. Domagamy się przeprosin ze strony  redakcji „GW” za oszczercze pomówienia sformułowane językiem „marcowym” towarzysza „Wiesława”-szczególnie w waszej gazecie takiego stylu polemiki z adwersarzami nie powinno się tolerować.

Środowiska kresowe domagają się godnego pochówku swoich krewnych i zakazu gloryfikacji ich morderców-czy to tak wiele?!

Fundamentem pojednania polsko-ukraińskiego powinna być historia Sprawiedliwych Ukraińców  czyli godnych i szlachetnych przedstawicieli tej nacji, którzy z narażeniem życia ratowali ofiary banderowskiego ludobójstwa i ponieśli śmierć z rąk UPA. Tym wspaniałym ludziom wystawiliśmy w ubiegłym roku tablicę pamiątkową w Żarach, niestety zaproszeni dziennikarze z „Gazety Wyborczej” nie pojawili się. Dlaczego wasi redaktorzy nie są zainteresowani wspaniałą historią Sprawiedliwych Ukraińców, natomiast wielokrotnie opisywaliście historię Polaków ratujących Żydów? Czy to nie jest forma dyskryminacji Ukraińców?

Łączymy wyrazy najwyższego szacunku

Kresowe Towarzystwo Turystyczno – Krajoznawcze im. Orląt Lwowskich w Żarach, prezes Józef Tarniowy / Klub Tarnopolan Towarzystwa Miłośników Lwowai Kresów Płd-Wsch.  w Żarach, prezes dr n.med. Krzysztof Kopociński / Patriotyczny Związek Organizacji Kresowych i Kombatanckich w Warszawie, prezes Witold Listowski / Związek Kombatantów RP i Byłych Więźniów Politycznych w Żarach, prezes Danuta Freder-Kaczmarczyk / dr Andrzej Zapałowski, Przemyśl / Ewa Siemaszko, Warszawa / Związek Polskich Żołnierzy Samoobrony Kresów Południowo-Wschodnich, Izydor Budzyna,  Prezes  Oddziału Wojewódzkiego w Żarach / Klub nr 1 Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich w Kożuchowie, prezes Zygmunt Muszyński

* Autor to duchowny katolicki obrządków ormiańskiego i łacińskiego, publicysta, opozycjonista.

(Od Redakcji): Dziękujemy księdzu Tadeuszowi Isakowiczowi-Zaleskiemu za zgodę na publikację tekstu także i u nas.

wpolityceplZespół wPolityce.pl / ansa / PAP

Na zakończenie dwudniowej, oficjalnej wizyty na Ukrainie, prezydent RP Andrzej Duda spotkał się z we wtorek z mieszkającymi tu Polakami, którym podziękował za pielęgnowanie tradycji narodowych i obiecał wsparcie dla prowadzonych przez nich instytucji.

20151215ad1Polski ambasador na Ukrainie Henryk Litwin podkreślił, że jest to najprawdopodobniej najbardziej liczne spotkanie Polaków Ukrainy z prezydentem Polski od czasu nawiązania stosunków dyplomatycznych między dwoma krajami. Przybyło na nie około pół tysiąca osób z różnych regionów tego państwa (fot. p. Andrzej Hrehorowicz, prezydent.pl).

Jestem wzruszony, gdyż spotkać się z Polakami, którzy żyją na Ukrainie i których rodziny przetrwały trudną próbę czasu, którzy mimo prześladowań zachowali polskość, język i tradycje, to dla prezydenta Rzeczpospolitej wielki honor i wzruszenie. Dziękuję wam za tę obecność — oświadczył Duda.

20151215ad2Szef państwa przypomniał, że według oficjalnych danych na Ukrainie mieszka ponad 144 tysiące osób narodowości polskiej. Ocenił, że przez wiele lat ludzie ci żyli w odczuciu oddalenia od swej ojczyzny (fot. p. Andrzej Hrehorowicz, prezydent.pl).

Wiem, że mieliście to poczucie, że Polska jak gdyby o was zapomniała. Chciałbym bardzo, aby to się zmieniło. Jest bardzo wielu ludzi zasłużonych dla Polaków i dla Polski tu, na Ukrainie, oraz w Polsce, którzy przez lata starali się państwu pomóc, wspierać wasze inicjatywy i działać. Nie zawsze się to udawało i nie zawsze władze państwowe temu sprzyjały. Wierzę, że nadchodzi taki czas, w którym ta sytuacja się zmieni — powiedział.

20151215adPrezydent przekazał, że kwestie związane z polską mniejszością narodową na Ukrainie były przedmiotem jego rozmów z prezydentem Ukrainy Petrem Poroszenką (fot. PAP/Paweł Supernak). Zaznaczył, że rozwiązanie problemów tej mniejszości jest drogą do budowania do dobrych relacji pomiędzy Polakami a Ukraińcami.

Jest to wielkie zadanie na najbliższe lata. W moim przekonaniu w tej chwili istnieje bardzo dobry klimat do tego, aby te stosunki poprawiać i sprawiać, że będą one coraz lepsze. Jest to nasze wielkie zadanie, ale i zadanie władz Ukrainy — oświadczył.

Prezydent Duda wymienił najważniejsze problemy, o rozwiązanie których polska społeczność Ukrainy apeluje w pierwszej kolejności. Chodzi przede wszystkim o zwrot należących do niej wcześniej świątyń.

20151215ad3Mówiłem m.in. o trzech polskich kościołach: o kościele św. Mikołaja w Kijowie, kościele Marii Magdaleny we Lwowie oraz kościele w Białej Cerkwi, prosząc o kroki, które umożliwią naszym wspólnotom katolickim odzyskanie tych świątyń — powiedział, co wywołało głośny aplauz zgromadzonych (fot. p. Andrzej Hrehorowicz, prezydent.pl).

Szef państwa zwrócił też uwagę na relacje między Polską i Ukrainą w świetle konfliktów, do których dochodziło w przeszłości. Podkreślił, że pytania dotyczące czasów minionych wymagają szczerej rozmowy.

Tylko prawda o wspólnej historii, ale także o rzeczach, które są trudne, czy wręcz straszne w naszej wzajemnej historii, może stać się podstawą dobrych relacji. I na prawdzie te dobre relacje muszą być budowane, chociażby byłaby to prawda nawet najtrudniejsza — oświadczył.

20151215ad4Duda zadeklarował, że Polska przyczyni się do wzmocnienia instytucji jej mniejszości na Ukrainie, by odczuły one, że ojczyzna ją wspiera (fot. p. Andrzej Hrehorowicz, prezydent.pl).

Dla mnie jest to element silnej Polski — powiedział.

Bardzo chciałbym podziękować za wszystko, co do tej pory dla Polski zrobiliście, chciałem złożyć głęboki ukłon i wyrazy szacunku waszym rodzicom, którzy przechowali polskość często przez wiele lat w bardzo trudnych warunkach. To ogromne dzieło, którego nie sposób ocenić, często było realizowane z narażeniem życia i wielu ludzi za to zginęło — oświadczył prezydent RP kończąc wizytę na Ukrainie. Późnym wieczorem Andrzej Duda powrócił do Warszawy.

Tekst i fotografia za: http://wpolityce.pl/swiat/275209-prezydent-duda-do-polakow-na-ukrainie-wiem-ze-mieliscie-poczucie-ze-polska-o-was-zapomniala-chcialbym-bardzo-aby-to-sie-zmienilo

krakowniezaleznymkInformacja własna

W związku z dwudniową wizytą oficjalną Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, doktora Andrzeja Dudy z Małżonką w Kijowie oraz przypadającym we wtorek, 15 grudnia 2015 roku, punktem wizyty: "19:15 / Udział Prezydenta RP i Małżonki w spotkaniu z przedstawicielami społeczności polskiej na Ukrainie (Akademia Dyplomatyczna, ul. Velyka Zhytomyrska 2). Podczas spotkania planowane jest wystąpienie Prezydenta RP" warto podać - za Wikipedią - że na terenie Ukrainy mieszka według różnych oficjalnych danych od ponad 144.000 do 900.000 Polaków. Nieoficjalnie liczba Polaków w granicach państwa Ukraina szacowana jest nawet na 2.000.000.

Przypominamy dzisiaj Państwu list środowisk Polaków Ukrainy w związku z rosyjską agresją na na to państwo. List z początku lutego 2015 roku:
https://www.krakowniezalezny.pl/w-imieniu-polakow-na-ukrainie

rostyslavkoval1Rostyslav Koval

"Groby sportowców na cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie" to pierwsza próba usystematyzowania informacji na temat sportowców pochowanych na cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie.

sportowcynaclwelwowieTa ukraińska, naukowa publikacja powstała we współpracy Lwowskiego Państwowego Uniwersytetu Kultury Fizycznej oraz pracowników cmentarza Łyczakowskiego. Opisuje groby 154 sportowców (79 polskich i 75 ukraińskich).

Informacja dotycząca sportowców polskich jest w języku polskim a pomocą dla PT. Czytelników jest schematyczna mapa grobów i indeks nazwisk.

Wydanie, o objętości 64 stron zawiera także blisko 230 zdjęć.

Książkę mogą Państwo zamówić dzwoniąc do Lwowa na numer +380 679 409 325 (w języku ukraińskim).

Kolejny odcinek TV Szczęść Boże, a w nim rozmowa z Panią Marią Pyż, publicystką ze Lwowa. W programie m.in.: sytuacja Polaków na Ukrainie, Polacy w Donbasie i polska polityka historyczna:
• https://www.youtube.com/watch?v=tdng_Q9Hfts

wzwrzrW liście do prezydenta Petro Poroszenki, prezydent Andrzej Duda złożył życzenia z okazji Dnia Niepodległości Ukrainy (il. archiwum KN). Prezydent RP zapewnił o wsparciu Polski dla wszelkich działań na rzecz trwałego przywrócenia pokoju i stabilności na całym terytorium Ukrainy. Podkreślił znaczenie realizacji układu o stowarzyszeniu Ukrainy z Unią Europejską i wdrażania systemowych reform. Prezydent Andrzej Duda zapewnił, że „Polska będzie niezmiennie wspierała wysiłki Ukrainy na rzecz umacniania niepodległości i suwerenności, a także służące modernizacji i demokratyzacji państwa”.

prezydentpllogoPrezydent Duda wyraził także nadzieję, że stan stosunków między Polską a Ukrainą będzie odzwierciedleniem rzeczywistego partnerstwa strategicznego, które pozwoli na rozwiązywanie problemów w każdym z obszarów współpracy i prowadzenie dialogu historycznego opartego na prawdzie i wzajemnym szacunku.

Za: http://www.prezydent.pl/aktualnosci/wypowiedzi-prezydenta-rp/inne/art,13,zyczenia-z-okazjdnia-niepodleglosci-ukrainy.html

miroslawborutaMirosław Boruta

21 lutego w gościnnych pomieszczeniach kawiarni „Cudowne Lata” (ul. Garncarska 5) mieliśmy okazję, my Polacy jak i Ukraińcy przeżyć niezwykłe chwile podczas spotkania z filmem „Silniejsze niż broń”, pierwszym pełnometrażowym filmem grupy ukraińskich dokumentalistów „Babilon ‘13” i jednym z twórców dzieła. Organizatorem spotkania był Klub Ukraiński w Krakowie.

20150221kuwkJak pisze p. Karolina Pszczoła, autorka polskich napisów do filmu: „Co może być silniejsze od broni palnej, koktajli Mołotowa i rzucanej kostki brukowej? Dokumentaliści z grupy Babilon ‘13 wiedzą, że ich kamery. Kamery, które rejestrują i pokazują światu prawdziwe oblicze ukraińskiej rewolucji i trwającej na wschodzie wojny. Film zbudowany z krótkich epizodów, miniaturowych scen i ludzkich opowieści, stanowi kronikę walki o godność i wolność. „Silniejsze niż broń” to swoisty dziennik Majdanu – wydarzeń, jakie miały miejsce w centrum Kijowa od listopada 2013 do końca lutego 2014 roku, uzupełniony o kadry z okresu zbrojnego konfliktu w Donbasie: obronę lotniska w Doniecku oraz historię żołnierza z batalionu Azow. To dokumentalny zapis strzałów, ognia oraz łzawiącego dymu; ludzkich łez, potu i krwi przelanej w ciągu ostatniego roku na Ukrainie. Może silniejsze niż broni są nie tylko kamery. Może tą nadzwyczajną siłą są (nie)zwykli ludzie, którzy tuż obok nas walczą o swoje jutro”.

20150221snbA co pozostanie po projekcji? Emocjonalne wspomnienie o narodzie ukraińskim, który dojrzał by wybrać, narodzie ukraińskim, który potrafił pokazać, że niepodległość od Rosji warta jest, by oddać za nią życie (fot. p. Mirosław Boruta).

Gdy patrzy się na te sceny radości, mobilizacji, walki czy żałoby - widzi się wysiłek Ukraińców – widzi też Polskę z lat 1980-1981 – choć w swej ofierze poniesionej i wciąż ponoszonej Ukraińcy są już Wielkim Narodem. Oby Ich walka skończyła się sukcesem, oby...

wimiebogaObserwując wydarzenia na wschodzie Ukrainy, my – miejscowi Polacy, nie możemy stać biernie wobec tego co się dzieje z naszą Ojczyzną, skropioną krwią powstańców styczniowych, żołnierzy Wojska Polskiego broniących „Naszej i Waszej Wolności”, ofiar represji NKWD w latach 30. XX wieku i bratobójczego konfliktu na Wołyniu w latach 1943-44.

Dziś Ukraina, państwo którego obywatelami jesteśmy także my – etniczni Polacy, mieszkający tutaj z dziada-pradziada, stoi chyba przed największym wyzwaniem w całej historii swojego istnienia na mapie świata. Rosyjski agresor, nie reagując na wyrazy „zaniepokojenia” ze strony krajów Europy i USA, dzień za dniem pomaga wspieranym militarnie przez niego separatystom rozszerzać kontrolowaną przez nich strefę na Donbasie, równając z ziemią coraz to nowe miasta i wsie...

ukrainaWbrew opiniom wielu ekspertów, Putin nie zatrzymał się na Krymie. Sztucznie zainicjowana przez rosyjskie służby specjalne rebelia w Doniecku i Ługańsku, już pochłonęła tysiące ofiar, także polskiego pochodzenia. Do walki ze wspieranymi militarnie i finansowo prorosyjskimi terrorystami wstali z bronią w ręku nasi rodacy – Polacy z Mościsk, Lwowa, Żytomierza i Krasiłowa oraz innych miejscowości. W nierównej bitwie oni ramię w ramię z Ukraińcami, Białorusinami i przedstawicielami innych narodowości, także etnicznymi Rosjanami, zamieszkującymi żyzną ukraińską ziemię, bronią możliwości swobodnego rozmawiania w języku ojczystym, modlenia się w tym kościele, do którego uczęszczali nasi babcie i dziadkowie. My, etniczni Polacy, robimy to z myślą także o kraju swoich przodków – ukochanej Polsce.

wzwrzrPragniemy odpowiedzialnie ogłosić wszem i wobec, że my – Polacy na Ukrainie jednogłośnie i jednoznacznie UZNAJEMY ROSJĘ ZA AGRESORA, A SEPARATYSTYCZNE REPUBLIKI, DONIECKĄ I ŁUGAŃSKĄ, ZA ORGANIZACJE TERRORYSTYCZNE. Zwracamy się do polskiego parlamentu, a także innych parlamentów europejskich by też uchwalili podobną decyzje w oparciu o wartości demokratyczne i chrześcijańskie, które są filarami pokojowego współistnienia większości cywilizowanych krajów na świecie.

Ten apel jest wspólną inicjatywą Partii Polaków Ukrainy „Solidarność” (prezes Stanisław Kostecki) oraz największych organizacji społecznych, zrzeszających osoby polskiego pochodzenia na Ukrainie – Federacji Organizacji Polskich (prezes Emilia Chmielowa) i Związku Polaków (prezes Antoni Stefanowicz).

wpolityceplZespół wPolityce.pl / ECR

W drugim dniu sesji plenarnej w Strasburgu posłowie mieli okazję wysłuchać oświadczenia szefowej unijnej dyplomacji, Federiki Mogherini, na temat sytuacji na Ukrainie - po którym nastąpiła debata parlamentarna.

Warto przypomnieć, że wystąpienie Mogherini miało miejsce w przeddzień kolejnej rundy negocjacji Europa-Rosja w Mińsku, na których Europę mają reprezentować niemiecka kanclerz Angela Merkel i prezydent Francji François Hollande.

Głos w tej parlamentarnej dyskusji zabrali między innymi europosłowie Andrzej Duda, Zdzisław Krasnodębski i Marek Jurek.

20150210adAndrzej Duda podniósł kwestię mandatu negocjacyjnego Merkel i Hollande’a, pytając szefową unijnej dyplomacji, czy również zamierza reprezentować Unię Europejską podczas tych negocjacji oraz, retorycznie, czy Merkel i Hollande posiadają mandat wszystkich państw zjednoczonej Europy do ich reprezentowania. Ponadto Duda przypomniał, że konflikt rosyjsko-ukraiński obejmuje także kwestię Krymu i zapytał, czy negocjacje będą dotyczyły również Krymu, a nie tylko terenów Donbasu. Europoseł PiS wytknął Europie bezsilność wobec Putina, który uśmiecha się, demonstrując swoje dążenia imperialne (fot. PAP/Leszek Szymański).

Rosyjski czołg nie może zostać zatrzymany przez to, że będziemy mu sypać piasek w gąsienice albo ograniczać dostawy paliwa, żeby jechał wolniej. Trzeba mu te dostawy po prostu odciąć — stwierdził Andrzej Duda, domagając się zdecydowanych i skutecznych sankcji wobec Rosji. Andrzej Duda zwrócił również uwagę na fakt, że Putin manipuluje zapisami prawa międzynarodowego i treścią zawieranych porozumień, interpretując zapisy każdej umowy arbitralnie i wyłącznie według poczucia własnego interesu.

Apeluję wreszcie o stanowczość i o solidarne działanie Unii Europejskiej w tej sprawie — wezwał europoseł PiS.

Z kolei prof. Zdzisław Krasnodębski obnażył naiwność dotychczasowych ocen sytuacji na Ukrainie i powtarzanego w instytucjach unijnych przekonania, jakoby bieżący konflikt nie mógł być rozwiązywany metodami militarnymi. Tę krótkowzroczność, „zaklinanie rzeczywistości”, Krasnodębski uznał za powód nieskuteczności dotychczasowej polityki UE wobec Federacji Rosyjskiej. Zwrócił przy tym uwagę na prosty fakt, że Władimir Putin od samego początku postawił właśnie na rozstrzygnięcie militarne, co dało mu przewagę w sporze politycznym i dyplomatycznych grach z Unią Europejską.

Kto tego nie widzi, ulega złudzeniu — powiedział i wyraził przekonanie, że państwo rosyjskie rozumie tylko argument siły.

Tylko wtedy, gdy przekonamy Rosję, że militarnie nie jest w stanie wygrać tego konfliktu, zgodzi się ona na negocjacje i rozwiązanie pokojowe — powiedział prof. Krasnodębski. Przestrzegł jednocześnie przed lansowanymi ostatnio próbami „zamrożenia” tego konfliktu, ponieważ oznaczałoby to sukces rosyjskiej strategii.

LOGO_ECR_TXTTakie decyzje oznaczałyby de facto kapitulację Ukrainy i porażkę Zachodu — powiedział i dodał, że nie tylko nie dałoby to żadnej gwarancji powstrzymania dalszej ekspansji i agresji ze strony Rosji, ale wręcz zachęciłoby do niej. W tym kontekście dozbrajanie Ukraińców Krasnodębski określił jako paradoksalnie „drogę do pokoju”, a nie wyborem rozwiązania militarnego, czy unikaniem rozwiązań pokojowych.

W podobnym tonie wypowiedział się Marek Jurek, stwierdzając, że obecna sytuacja w Donbasie jest prostą konsekwencją bierności Zachodu wobec aktu aneksji Krymu przez Rosję.

Gdybyśmy po agresji na Krym zareagowali politycznie w sposób zdecydowany, agresor wahałby się, czy podjąć dalsze kroki — ocenił europoseł Prawicy Rzeczpospolitej. Następnie w ostrych słowach ocenił komentowane ostatnio deklaracje, pochodzące z otoczenia kanclerz Merkel, że Ukraina nie będzie dozbrajana ani nie zostanie przyjęta do NATO - nazywając je „całkowicie nieodpowiedzialnymi”. Podzielił przekonanie swoich przedmówców, że Rosja pójdzie na ustępstwa tylko wtedy, kiedy będzie przekonana, że eskalacja konfliktu spotka się ze zdecydowaną odpowiedzią Zachodu.

Jeżeli nie będziemy potrafili przekazać takiego orędzia, bądźmy pewni, że agresja rosyjska będzie trwać nadal — stwierdził europoseł Prawicy Rzeczpospolitej.

Tekst i ilustracja za:
http://wpolityce.pl/polityka/233291-andrzej-duda-apeluje-o-stanowczosc-i-o-solidarne-dzialanie-unii-europejskiej-w-sprawie-ukrainy-kandydat-pis-w-strasburgu-upomina-sie-o-jednosc-europy