Przeskocz do treści

Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych oraz Związek Konfederatów Polski Niepodległej 1979-89 zgodnie stwierdzają, że w godzinie próby konstytucyjne władze Polski godnie spełniają swój obowiązek wiernie służąc Ojczyźnie, a przez to Wolnemu Światu.

Oczekujemy, że gdy wstrzymają nam dotacje na KPO to ze swojej strony wstrzymamy płacenie składek i zawiesimy gwarancje kredytowe, a w kredytach, gdyby naprawdę były nam nieodzowne, dzięki uczciwym i mądrym rządom możemy przecież przebierać, a złota tyle nigdy nie mieliśmy.

TSUE jako jedyny, jednoinstancyjny sąd na świecie zgłasza tym samym bezpodstawne pretensje do nieomylności. Skoro, najwięksi nawet przestępcy mają prawo do odwołania od wyroku, to ma je również Polska, ale odwołać się nie może bo nie ma do kogo – zatem taki wyrok, jak każdy nieprawomocny wyrok, nie podlega wykonaniu i bylibyśmy nieuczciwi wobec Polski gdybyśmy orzeczone „kary” płacili. Podobni tym, którzy w XVIII wieku stali na straży chaosu w Polsce, będąc gwarantami tzw. „praw kardynalnych” chcą dzisiaj likwidacji postępowania dyscyplinarnego, aby sędziowie jako nadzwyczajna kasta byli ponad prawem i za nic nie odpowiadali.

Sądownictwo dyscyplinarne należy zatem wzmocnić przez dokooptowanie przedstawicieli osób pokrzywdzonych przez wymiar sprawiedliwości (stowarzyszeń tego rodzaju jest co niemiara), którzy tytuł do tych uprawnień wywodzą ze swego cierpienia.

Przewodnicząca POKiN - Małgorzata Janiec; Prezes ZKPN - Janusz Fatyga
Sekretarz POKiN - Edward Jankowski; Sekretarz ZKPN - Krzysztof Bzdyl

Pan Premier RP Mateusz Morawiecki

Szanowny Panie Premierze,

Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie zwróciło się do Pana pismem z 24 września 2020 roku przypominającym o konieczności wywiązania się z danego przyrzeczenia o konieczności rozpoczęcia egzekucji należnych Polsce reparacji od Republiki Federalnej Niemiec. Na tą pierwszą część pisma nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi. A przecież blisko 6 milionów polskich obywateli zginęło lub zostało pomordowanych, a cały kraj legł w gruzach. Do tej pory tych gigantycznych strat nie udało się zlikwidować. Państwo niemieckie nie uważało za stosowne zrekompensować tych strat, a rozliczyło się ze Związkiem Sowieckim, bezprawnie uważając to za rozliczenie z Polską. Nie chcemy tu wchodzić w szczegóły tej materii, które zapewne Pan zna dokładnie z raportu Parlamentarnego Zespołu pod kierownictwem posła Arkadiusza Mularczyka ds. oszacowania wysokości odszkodowań należnych Polsce.

Niemcy mają obowiązek nie tylko moralny i polityczny ale także prawny do wypłaty odszkodowań Polsce. Nie tylko nie wywiązali się z tego obowiązku, ale nawet ochraniali przed sądami innych krajów zbrodniarzy niemieckich winnych zbrodni ludobójstwa i pospolitych przestępstw jak rabunki, mordy, gwałty i kradzieże. Taki pierwszy lepszy przykład to Heinrich Friedrich Reinefarth, znany jako Heinz Reinefarth – niemiecki wojskowy, od 1932 członek NSDAP, SS-Gruppenführer i Generalleutnant der Waffen-SS. Zbrodniarz niemiecki, odpowiedzialny za liczne zbrodnie wojenne, popełnione na cywilach podczas tłumienia Powstania Warszawskiego. Odpowiedzialny za mord na 50 tys. mieszkańców Woli w tym kobiet, dzieci i starców. Po wojnie był cenionym burmistrzem w Westerland na wyspie Sylt i posłem do Landtagu. Państwo niemieckie odmówiło jego ukarania. I tak było w dziesiątkach tysięcy spraw. Teraz w 75 lat po wojnie, kiedy prawie wszyscy mordercy niemieccy nie żyją państwo niemieckie umywa ręce.

My kombatanci i weterani walk o Niepodległą Polskę uważamy, że prawdziwy epilog II wojny światowej nastąpi dopiero po wyrównaniu strat przez stronę niemiecka. Niemcy stały się na tyle butne i aroganckie, że za swoje winy i zbrodnie oskarżają dziś nas Polaków. Niech ta sprawa reparacji, która musi być doprowadzona do końca przywróci im pamięć o ich obozach koncentracyjnych, i o ich ludobójstwie na jeńcach wojennych, bezbronnej ludności cywilnej, na kobietach i dzieciach. Dziś są na tyle bezczelni, że chcą nas uczyć demokracji, a w przerwach o ile to możliwe to zagłodzić. Czyżby zapomnieli, że mają zapłacić odszkodowania za swoje czyny.

Panie Premierze, Polska musi się przestać bać silnych Niemiec, bo inaczej skończymy jako państwo marionetkowe, jako klient Niemiec. Jeżeli tak nie jest, to nie rozumiemy dlaczego do tej pory nie zostały rozpoczęte rozmowy na najwyższym szczeblu o wysokość reparacji do zapłacenia przez Niemcy i konkretnych terminach spłat. Każde państwo ponosi odpowiedzialność za skutki swoich działań. Państwo niemieckie nie może być wyjątkiem. Z prawnego i moralnego punktu widzenia oznacza to obowiązek zrekompensowania strat Polsce. Poseł PiS Arkadiusz Mularczyk oświadczył 1 września 2020 roku, że Raport w sprawie wysokości odszkodowania od Niemiec dla Polski za zniszczenia podczas II wojny światowej jest gotowy i tłumaczony na języki niemiecki i angielski. A termin jego publikacji zależy od decyzji politycznej. Czekamy więc na tą decyzję polityczną, bo chyba mamy w Polsce dostatecznie dużo tłumaczy i uważamy, że ten Raport leży w czyimś biurku.

Wyjaśniliśmy tą sprawę dostatecznie dokładnie i można te reparacje otrzymać za zgodą rządu Niemiec, a także bez zgody, a wystarczy zaangażować w sprawę duże kancelarie prawne np. amerykańskie. Dla możliwości rządu polskiego nie powinno to stanowić przeszkody nie do pokonania.

Z poważaniem,
Przewodnicząca Porozumienia, Małgorzata Janiec
Sekretarz Porozumienia, Edward Jankowski

Minister Edukacji i Nauki
dr hab. Przemysław Czarnek
Al. J. Ch. Szucha 25
00-918 Warszawa

Szanowny Panie Ministrze,

Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie oceniło bardzo pozytywnie Pana decyzję o odwołaniu dyrektor Departamentu Podręczników, Programów i Innowacji MEN Aliny Sarneckiej, odpowiedzialnej między innymi za podstawy programowe i treści zawarte w podręcznikach. Od 2014 roku apelowaliśmy do kolejnych Ministrów Edukacji Narodowej o poprawę poziomu podręczników do historii Polski wiek XX. Jako wyjątkowo negatywny przykład wymienialiśmy podręcznik „Poznać przeszłość. Wiek XX” autorstwa Stanisława Roszaka i Jarosława Kłaczkowa, Wydawnictwo „Nowa Era” dopuszczony do użytku w szkołach ponadgimnazjalnych (wtedy). Podręcznik ten był pełny błędów faktograficznych, przemilczeń i manipulacji. Zamiast wycofania tego podręcznika ze szkół ponadpodstawowych otrzymywaliśmy odpowiedzi, że został napisany zgodnie z podstawą programową i miał pozytywne opinie rzeczoznawców, a błędy faktograficzne zostaną poprawione w niesprecyzowanym terminie. Dlatego należy dokonać przeglądu poziomu wszystkich obowiązujących obecnie w szkolnictwie podręczników do historii we wszystkich szkołach średnich. I nie tylko chodzi o podręczniki. Jeszcze niedawno nauczyciele historii prowadzili młodzież do opiekowania się pomnikami wdzięczności dla okupanta sowieckiego, a teraz nie potrafią tego zrobić wobec pomników i grobów polskich bohaterów. Te stare postkomunistyczne nawyki muszą być zmienione.

Co do tego, że poziom i jakość podręczników do historii ma istotne znaczenie w kształceniu i wychowaniu młodzieży zdajemy sobie doskonale sprawę. Oczywiście rola dobrego nauczyciela historii jest nie do przecenienia. To w dużej mierze na nauczycielach historii spoczywa obowiązek uczenia patriotyzmu, który jest na pewno jednym z najważniejszych, o ile nie najważniejszym czynnikiem decydującym o istnieniu każdego państwa. Podstawą do uczenia patriotyzmu w szkole jest nauka historii Polski, czyli budowanie tożsamości narodowej. Równie ważnym elementem budowania patriotyzmu są zalecenia, przekonywanie i organizowanie zbiorowego udziału młodzieży w uroczystościach patriotycznych, w opiece nad pomnikami polskich bohaterów, grobami polskich powstańców, grobami Żołnierzy Niezłomnych, nad miejscami gdzie dokonywali zbrodni okupanci niemiecki i sowiecki. A ten udział jest potrzebny nie tylko w skali ogólnopolskiej ale i lokalnej.

A dlaczego należy tego wymagać od młodzieży i oczywiście od nas wszystkich mówią słowa przestrogi Marszałka Józefa Piłsudskiego: „Naród, który nie szanuje swej przeszłości nie zasługuje na szacunek teraźniejszości i nie ma prawa do przyszłości”. Niestety, my kombatanci i weterani walk o Niepodległą Polskę nie widzimy tego udziału młodzieży w działalności patriotycznej. Jest on znikomy, czy wręcz nieistniejący. Nasze apele do dyrekcji szkół i nauczycieli historii są lekceważone, a szkoły odpowiadają, że za zachowania patriotyczne młodzieży lub ich brak szkoła jest nieodpowiedzialna.

Tego rodzaju postaw nie można zaakceptować. Należy przyjrzeć się całemu procesowi dydaktycznemu i odpowiedzieć na pytanie, gdzie są popełniane i jakie błędy. Potrzebny jest proces naprawy, który umożliwi kształcenie kolejnych pokoleń takich patriotów jak pokolenie lat dwudziestych ubiegłego wieku.

Apelujemy do Pana Ministra o osobisty nadzór nad tą reformą, bo za nieznajomość historii płaci się prędzej, czy później wielką cenę. A tą cenę tak opisał Piłsudski „Naród który traci pamięć przestaje być narodem – staje się jedynie zbiorem ludzi czasowo zajmujących dane terytorium”.

Z poważaniem,
Przewodnicząca Porozumienia, Małgorzata Janiec
Sekretarz Porozumienia, Edward Jankowski

Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie apeluje do wszystkich rodaków, dla których drogie są imponderabilia narodowe, o udział w drugiej turze wyborów Prezydenta RP i o oddanie głosu na kandydata zapewniającego ich realizację.

Nie musimy wskazywać nazwiska, ponieważ obaj rywalizujący o najwyższy urząd w państwie politycy dali się w ostatnich latach dobrze poznać z tej strony, która jest niezmiernie ważna dla każdego Polaka pragnącego, aby jego ojczyzna była szanowana i poważana w świecie.

Prosimy o oddanie głosu na człowieka, który stawia Polskę na pierwszym planie, a jednocześnie respektuje jej międzynarodowe zobowiązania.

Przewodnicząca POKiN - Małgorzata Janiec
Sekretarz POKiN - Edward Wilhelm Jankowski

Kraków, 25 maja 2020 roku

Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie w pełni popiera zapowiedzianą przez posła Antoniego Macierewicza inicjatywę takiego znowelizowania ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, aby przedawnieniu nie uległy 1 sierpnia br. wszystkie zbrodnie komunistyczne poza morderstwami.

W dniu 72. rocznicy mordu sądowego na jednym z największych bohaterów XX wieku - rotmistrzu Witoldzie Pileckim kategorycznie stwierdzamy, że takie przedawnienie byłoby ogromną porażką III RP i wyrazistym dowodem, że jest ona bardziej kontynuacją PRL niż II Rzeczypospolitej.

Żadne zbrodnie popełnione przez ludobójców nazistowskich i komunistycznych nie powinny się przedawnić, a ich sprawcy czuć bezkarnie. Jesteśmy to winni ofiarom oraz przyszłym pokoleniom, które muszą mieć świadomość, że mordowanie i prześladowanie ludzi w imię jakiejkolwiek ideologii zawsze spotka się z odpowiednią karą, nawet po wielu latach.

Przed sądami niepodległej Polski powinni stawać nie tylko szeregowi funkcjonariusze aparatu przemocy PRL, ale także ci, którzy wydawali im rozkazy,
a do tej pory unikali odpowiedzialności za swoje haniebne czyny spełniane w imię interesów Związku Sowieckiego - ich prawdziwej ojczyzny.

Przewodniczący Porozumienia, Małgorzata Janiec
Sekretarz Porozumienia, Edward Wilhelm Jankowski

Zbigniew Galicki

Szanowni Państwo, poniżej umieszczam linkę do zdjęć z dzisiejszej (5 listopada 2019 roku) uroczystości upamiętniającej Ofiary komunizmu, przed Krzyżem Pamięci (mur więzienia) przy ul. Montelupich 7, zorganizowanej przez Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych, połączone z modlitwą za spokój Dusz Zamordowanych przez komunistycznych oprawców w latach 1945-1956:
https://photos.app.goo.gl/VjoBtp2yZfoocTq56

Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie apeluje do wszystkich środowisk patriotycznych w naszym mieście o wzięcie aktywnego udziału w rozpoczynających się 1 czerwca konsultacjach społecznych na temat formy upamiętnienia Armii Krajowej w podwawelskim grodzie.

Raz jeszcze wyrażamy głębokie niezadowolenie z powodu niedawnej uchwały Rady Miasta Krakowa, na mocy której po raz kolejny rozpoczyna się dyskusja w sprawie już przez nią dwukrotnie wcześniej przesądzonej. Jednocześnie gorąco prosimy krakowian kultywujących pamięć o bohaterstwie AK (wierzymy, że jest ich wielu), aby zechciały poprzeć koncepcję uczczenia jej pomnikiem „Wstęga Pamięci” autorstwa zespołu pod kierunkiem Alexandra Smagi, który miałby stanąć na bulwarze Czerwieńskim między Wawelem a Skałką.

Zachęcamy do głosowania za pomocą formularza zamieszczonego na poniższej stronie internetowej (mogą to zrobić tylko mieszkańcy Krakowa):
https://dialogspoleczny.krakow.pl/ogloszenie-o-konsultacjach-spolecznych-dotyczacych-formy-i-miejsca-uczczenia-pamieci-zolnierzy-armii-krajowej/?_ga=2.242529156.761530879.1559231129-741600310.1558711864

Przypominamy, że prezydent Krakowa profesor Jacek Majchrowski zaproponował ostatnio w rozmowie z przewodniczącym Społecznego Komitetu Budowy Pomnika AK prof. Stanisławem Juchnowiczem dwie nowe lokalizacje dla tego monumentu: miejsce po pomniku sowieckiego marszałka Iwana Koniewa przy alei Armii Krajowej i plac Wielkiej Armii Napoleona u podnóża Wawelu. Żołnierze AK nie wyobrażają sobie jednak, by miał on stanąć w innym miejscu niż to, które dwa razy uchwaliła już RMK, czyli na bulwarze Czerwieńskim, gotowi są natomiast do modyfikacji projektu Smagi, który również wyraża na to zgodę.

Konsultacje społeczne potrwają od 1 do 30 czerwca i dlatego prosimy o oddanie w tym czasie głosu nie tylko kombatantów, a zwłaszcza zamieszkałych w Krakowie członków Światowego Związku Żołnierzy AK, ale także wszystkich mieszkańców naszego miasta pragnących godnie uczcić Armię Krajową w prestiżowym miejscu słynącej z patriotyzmu i z dbałości o narodowe imponderabilia duchowej stolicy Polski.

Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie występowało wielokrotnie do najwyższych władz państwowych ze skargami na rażące bezprawie sądowe i łamanie prawa przez sędziów w ramach tzw. niezależności i niezawisłości sędziów. Obecna reforma niewiele zmieniła. Można by rzec, że sędziowie czują się bardziej bezkarni, bo przestano nawet nagrywać rozprawy. A protokół z rozprawy ma się tak do rzeczywistego przebiegu rozprawy jak gazeta sowiecka „Prawda” do prawdy. Weterani walk o Niepodległą Polskę stają dalej przed sądami oskarżani za działalność patriotyczną i tam spotyka ich dalej arogancja, bezczelność i bezprawie. To samo spotyka również szereg innych podsądnych. O tych sprawach pisaliśmy wielokrotnie do Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, który odsyłał nas do sądów, czyli do sprawców bezprawia będących jak sami o sobie mówią „zupełnie nadzwyczajną kastą”. Tak więc społeczeństwo nie wchodzące w skład nadzwyczajnej kasty zostało pozbawione wszelkich praw. „Zupełnie nadzwyczajna kasta” z rodowodem ubecko-komunistycznym zajęta jest ściąganiem pomocy dla siebie z Berlina i Brukseli.

Dlatego Porozumienie apeluje do Pana Premiera o oparcie reformy na szerokim dopuszczeniu społeczeństwa do udziału w postępowaniu sądowym. Obywatele powinni brać udział w każdej sprawie sądowej jako ławnicy i jako przedstawiciele społeczni. Nie powinno to zależeć od widzimisię sędziego. Z naszej praktyki wiemy, że sędziowie nie dopuszczali przedstawicieli społecznych do udziału w sprawie uzasadniając to brakiem zapisów z kodeksu karnego w statucie organizacji. A jeżeli już dopuszczali, to nie zezwalali na wypowiedzi uzasadniając to brakiem czasu sędziego, jego bólem głowy, ogólnym zmęczeniem i ekonomiką procesu. Wypowiedzi przedstawiciela nie protokołowali, bo jak stwierdzali ich się nie protokołuje. Taki protokół pokazuje milczącego cały czas przedstawiciela, a Z-ca Rzecznika Dyscyplinarnego Sądu na skargi odpowiadał, że taka jest praktyka. Po cóż jest potrzebny przedstawiciel społeczny, którego może w każdej chwili bez powodu spacyfikować każdy sędzia. I tak się dzieje.

Nowa ustawa powinna to zmienić i dać donośny głos społeczeństwu. Przedstawiciel społeczny powinien być silny z mocy ustawy i powinien mieć podobne uprawnienia do obrońcy. Powinien być niezależną stroną w procesie. Wystąpienia, czy też wypowiedzi przedstawiciela społecznego powinny być protokołowane w całości. Należy również uniemożliwić sędziom, na podstawie ich widzimisię, wbrew Konstytucji RP, prowadzenie niejawnych rozpraw z wyłączeniem publiczności. Jest to nagminnie robione. Sędziowie wyłączając jawność chcą ukryć bezprawie sądowe, którego zamierzają się dopuścić. Należy również dodać, że art. 359 pkt 2 kpk, stanowiący o niejawności rozpraw, stoi w sprzeczności z art. 45 pkt 2 Konstytucji w tych przypadkach, kiedy oskarżenie dotyczy życia publicznego i wykonywania zawodu przez funkcjonariusza publicznego. Niestety korporacja sędziowska stara się pod byle pretekstem wyłączać jawność rozpraw i z tym należy skończyć. Sędzia niekontrolowany przez społeczeństwo może prędzej, czy później stać się karykaturą sędziego i z obrońcy obywateli stać się ich prześladowcą. Z tym musimy skończyć raz na zawsze.

Apelujemy o dokonanie co najmniej wymienionych przez nas zmian w ustawach i to jak najszybciej. Te zmiany nie dopuszczą do kontynuowania bezprawia sądowego, a przynajmniej je bardzo ograniczą. Równocześnie należy dążyć do wprowadzenia ław przysięgłych w Polsce, tak jak to jest w USA i krajach anglosaskich. Polacy mieszkający w USA i w Wlk. Brytanii zasiadali i zasiadają w ławach przysięgłych i dobrze wykonują swoje obowiązki.

Bez wprowadzenia proponowanych przez nas zmian sędziowie dalej będą walczyć z polskim państwem w imię swoich korporacyjnych interesów i będą znajdować sojuszników wśród oszukanych ich argumentacją. O wiele trudniej będzie im przekonywać, że udział społeczeństwa jest złem.

Przewodniczący Porozumienia, Krzysztof Bzdyl
Sekretarz Porozumienia, Edward Wilhelm Jankowski

zbigniewgalicki1Zbigniew Galicki

Szanowni Państwo, poniżej umieszczam linkę do zdjęć z dzisiejszej (5 listopada 2018 roku) uroczystości upamiętniających Ofiary komunizmu, przed Krzyżem Pamięci (mur więzienia) przy ul. Montelupich 7. Uroczystości zorganizowało Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie:
https://photos.app.goo.gl/f8Nx3trFYcHNFx9a6

(Od Redakcji): I jeszcze linka do relacji filmowej, nadesłanej przez p. Stefana Budziaszka:
https://www.youtube.com/watch?v=39hOAMA3ReQ

Kraków, 20 sierpnia 2018 roku

Redaktor Naczelny tygodnika „Sieci”
Jacek Karnowski
ul. Finlandzka 10
03-903 Warszawa

Dotyczy artykułu pana Aleksandra Nalaskowskiego pt. "Szmata, sprej i prawo" zamieszczonym w „Sieci” nr 33/2018z 13-18 sierpnia br. Prosiłbym Pana o przekazanie panu Nalaskowskiemu moich uwag do jego oceny, jak on uważa, dewastowania pomników Armii Czerwonej.

Pan prof. dr hab. Aleksander Nalaskowki

Szanowny Panie,

Pozwalam sobie nie zgodzić się z Pana uwagami odnośnie oceny metod protestowania przeciw bolszewickim obiektom poświęconym Armii Czerwonej. Napisał Pan dokładnie tak: „ Ale nie wolno ich dewastować w jakikolwiek sposób, bo przypomina to jakieś pogańskie, prymitywne obrzędy rodem z wudu czy innych egzotycznych idiotyzmów”. Dziwię się, że Pan uważa, fakt obrzucenia takich obiektów wydmuszkami z czerwoną i białą farbą za egzotyczne idiotyzmy. Przypomnę tylko, że takim właśnie patriotyzmem, w takiej formie, kierowała się nasza słynna Noblistka Maria Skłodowska-Curie, w latach osiemdziesiątych XIX wieku, kiedy była 16 – letnią uczennicą mieszkającą w Warszawie, która przechodząc przez Plac Saski pluła na pomnik polskich generałów, którzy przeszli na stronę cara i brali udział w tłumieniu powstania listopadowego. Podobnie postępowali inni uczniowie z jej gimnazjum.

POKiN, jak i ja osobiście brałem udział w wieloletnich staraniach o usunięcie takiego obiektu w Nowym Sączu. Rada Miejska podjęła Uchwałę nr XXI/185/92 z dn. 25 lutego 1992 r. o rozebraniu pomnika Armii Czerwonej. Uchwała weszła w życie z dniem podjęcia. Z nieznanych przyczyn tak się niestety nie stało. Mimo licznych protestów w formie listów władze nie chciały wykonać swojej własnej Uchwały.

Z końcem pierwszej dekady dwu tysięcznego roku wpłynęła do nas, do Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych prośba od mieszkańców Nowego Sącza o udzielenie pomocy, aby tą hańbę usunąć . Przez pięć lat kierowaliśmy pisma do najwyższych władz państwowych i do władz samorządowych oraz organizowaliśmy manifestacje pod obiektem zbolszewienia miasta N. Sącz. Władze były niewzruszone. Przez 22 lata te protesty nie przyniosły żadnych efektów.

Ten pomnik przez środowiska kombatantów i weteranów walk o Niepodległą Polskę był uważany za śmieć sowiecki pozostawiony przez wycofujące się rosyjską armię okupacyjną i na pewno nie podlegał ochronie prawnej. Trudno również uważać, że śmieć został uszkodzony wydmuszkami, którymi był obrzucony podczas manifestacji w dniu 27.09.2014 r. Śmieć nie może być ani uszkodzony, ani znieważony, bo z definicji śmieć to rzecz wyrzucana, zbędna, bez wartości. Byłem jednym z głównych organizatorów tej manifestacji i wiem, że brali w niej udział również członkowie Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, w tym żołnierze AK. I ci żołnierze Armii Krajowej byli oburzeni, że przez 25 lat istnienia tzw. III RP sowieckie pomniki nie zostały usunięte.

nsrosyjskiobeliskW pięć tygodni po naszej manifestacji, 6.11.2014 r.władze miasta zlikwidowały pomnik sowiecki (fot. p. Alicja Rostocka), a policja asystowała i ochraniała pracowników. W tym czasie prawo dotyczące pomników nie zmieniło się, ani o kropkę, ani o przecinek. Jeżeli sowiecki śmieć można było zlikwidować, to tym bardziej można było go obrzucić farbą, co zmobilizowało władze do usunięcia obiektu przestępczego.

W rozmowie Adama Słomki, Zygmunta Miernika i mojej z wiceprezydentem Nowego Sącza Jerzym Gwiżdżem przyznał on, że nasza akcja zmobilizowała prezydenta Sącza do takiej decyzji.

Uważam, że 22 letnie czekanie było wystarczająco długie. Dopiero w czerwcu 2017 roku sejm uchwalił ustawę o usunięciu pomników sowieckich.

Jest Pan z wykształcenia pedagogiem i autorem wielu książek i artykułów poświęconych tej tematyce, ale z treści Pana artykułu nie wynika, aby zdawał Pan sobie sprawę z ogromu spustoszenia w umysłach młodzieży, które spowodowały takie obiekty sowieckie. I przykładowo obiektem w N. Sączu opiekowało się gimnazjum nr 10 imienia Orląt Lwowskich jako miejscem Pamięci Narodowej, bo jak przekonywał jego dyrektor o pomnik Armii Czerwonej należy dbać, tak jak o groby Orląt Lwowskich. Taki jest poziom edukacji historycznej środowiska nauczycielskiego. Nie dziwmy się więc, że kolejne pokolenia młodzieży nie znają prawdy historycznej i nie rozumieją sensu tożsamości narodowej. Dotyczy to całej historii PRL rządzonego z nadania Moskwy przez komunistycznych zdrajców.

Doprowadzenie do rozbiórki sowieckiego śmiecia poprzez obrzucenie go wydmuszkami i słoikami z farbą było czynem koniecznym, chwalebnym i odważnym, a nie jak Pan pisze egzotycznym idiotyzmem.

Mnie jak i wielu pozostałych manifestantów dotknęły wieloletnie sprawy sądowe dotyczące tej manifestacji z 27.09.2014 r. Rozpoczęły się one już w lutym 2015 r. Do chwili obecnej zakończyło się

18 spraw sądowych wyrokami uniewinniającymi lub umorzeniem spraw. Sądzono w nich od jednej do ośmiu osób. Sprawy przeszły przez sądy rejonowe i okręgowe w Nowym Sączu i w Krakowie. Aparat policyjno-prokuratorski zaangażował w to prokuratury w N. Sączu, w Krakowie, w Limanowej, w Zakopanem, w Wieliczce, w Opatowie i Ostrowcu Świętokrzyskim. Pozostała jeszcze jedna sprawa, która toczy się w N. Sączu i dwie sprawy w prokuraturze. Jak z tego widać patriotyzm musi być ukarany.

Mam nadzieję, że już nikt nie będzie musiał stawać przed sądami lub być więziony jak Adam Słomka, czy Zygmunt Miernik za domaganie się usunięcia sowieckich, okupacyjnych pomników, bo państwo to zrobi. A Pan zaniepokoi się stanem wiedzy historycznej nauczycieli i młodzieży.

Z poważaniem, Krzysztof Bzdyl, przewodniczący Porozumienia

Kraków, 7 czerwca 2018

Prezes Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej
Prof. dr hab. Leszek Żukowski
00-108 Warszawa, ul. Zielna 39

pokinnowePorozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie jest zaniepokojone faktem zajmowania najwyższych stanowisk w otoczeniu Pana Prezesa, czyli w Prezydium Zarządu Głównego ŚZŻAK przez wieloletnich członków PZPR, wyższych oficerów LWP, agenta WSW, czy członka najwyższych władz PRL będącego w jednej organizacji z wysokimi rangą przedstawicielami PZPR, w tym generała z WRON.

Te fakty są dokładnie opisane przez dr. hab. Sławomira Cenckiewicza, dyrektora Wojskowego Biura Historycznego, w artykule „Światowy Związek Żołnierzy…PRL” w najnowszym numerze tygodnika „Do Rzeczy”.

Nasze Porozumienie skupia organizacje kombatanckie i niepodległościowe, a warunkiem uczestnictwa w nim jest niekomunistyczny rodowód danego stowarzyszenia. Do tej pory uważaliśmy ŚZŻAK za organizację głęboko patriotyczną, odcinającą się od jakichkolwiek związków z PRL i z ludźmi tworzącymi komunistyczny system. Chcielibyśmy tak dalej uważać.

Z treści artykułu wynika, że wiceprezes Związku ds. organizacyjnych Marek Cieciura to wieloletni członek i sekretarz PZPR donoszący na sąsiada, sekretarz Zarządu Głównego ŚZŻAK Ryszard Dorf był od najmłodszych lat zaangażowany w działalność komunistyczną, w pełni wcielając w życie tę ideologię, a także tajnym współpracownikiem WSW. Obniża to zaufanie do obecnych władz Waszego Związku. Poza tym wszystkim takie osoby zgodnie z §12. Statutu nie mogą być członkami ŚZŻAK. Takich informacji jest w artykule o wiele więcej.

Chcielibyśmy mieć jak najlepszą opinię o Światowym Związku Żołnierzy Armii Krajowej. Dlatego apelujemy o udzielenie nam pełnej odpowiedzi na zarzuty podniesione przez dr. hab. S. Cenckiewicza. Mamy nadzieję, że Pan Prezes podejmie właściwe decyzje i zgodnie ze Statutem dokona niezbędnych zmian personalnych w Prezydium i w innych strukturach organizacji.

Przewodniczący Porozumienia, Krzysztof Bzdyl
Sekretarz Porozumienia, Edward Wilhelm Jankowski

Kraków, 24 maja 2018 roku

Marszałek Sejmu Marek Kuchciński
Premier Rządu Mateusz Morawiecki

pokinnoweDotyczy: protestu rodziców i niepełnosprawnych

Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie w trosce o dobro Państwa Polskiego oraz o los protestujących osób niepełnosprawnych i ich opiekunów wzywa do zakończenia protestu w budynku Sejmu, który nigdy nie powinien być miejscem okupowanym przez kogokolwiek.

Długotrwała okupacja na pewno nie przysparza sympatii protestującym, którzy okazują zdecydowaną wrogość wobec obecnego rządu. Protest w sprawie poprawy warunków bytowych dla niepełnosprawnych staje się coraz bardziej polityczny mimo zaprzeczeń jego liderów.

Państwo nie może okazywać słabości i bezsilności wobec kilkunastu osób chcących zablokować Sejm. Pokazywanie jakiejkolwiek grupie społecznej, że może być bezkarna, mimo łamania prawa, nie wróży niczego dobrego Polsce.

Jako weterani walk o Niepodległą Polskę wzywamy protestujących do natychmiastowego opuszczenia Sejmu. Równocześnie apelujemy do władz o udzielenie im pomocy w zmianie miejsca protestu. Nikt nie zakazuje nikomu prowadzenia rozmów z rządem, a także protestowania w takiej lub w innej formie ale może się to odbywać w innym publicznym miejscu.

Panie Marszałku, jeszcze raz, apelujemy o przywrócenie normalności w Sejmie.

Przewodniczący Porozumienia, Krzysztof Bzdyl
Sekretarz Porozumienia, Edward Wilhelm Jankowski

Kraków, 10 maja 2018 roku

Prezydent RP
dr Andrzej Duda
ul. Wiejska 10
00-902 Warszawa

pokinnowePorozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych apeluje do Pana o podjęcie takiego działania, które ochroni weterana walk o Niepodległą Polskę i więźnia politycznego z lat PRL od skutków bezprawia sądowego. Doszło do niego w sprawie o sygn. akt : II K 1561/16/S, w której uczestniczył w charakterze przedstawiciela społecznego prezes Związku Konfederatów Polski Niepodległej Krzysztof Bzdyl, zarazem nasz specjalny obserwator.

Prokuratura oskarżyła dwu weteranów walk o Niepodległą Polskę o przestępstwo z art. 212 par. 1 kk, czyli o zniesławienie prokuratora Waldemara Krigera, obrońcę bolszewickiego pomnika. Jednym z oskarżonych był więzień polityczny z lat PRL Stanisław Tatara. Proces odbywał się w Sądzie Rejonowym dla Krakowa – Śródmieścia i prowadzony był przez sędzię Małgorzatę Rokosz w skandaliczny sposób. Był to piętnasty już proces, z serii procesów, które toczą się od 2015 r. za doprowadzenie do usunięcia w listopadzie 2014 r. śmiecia sowieckiego, zwanego przez komunę pomnikiem chwały Armii Czerwonej, z Alei Wolności w Nowym Sączu. Wszystkie poprzednie procesy zostały wygrane przez patriotów.

W odpryskowym procesie prokurator Waldemar Kriger oskarżył patriotów, że w innym procesie w sądzie okręgowym w Nowym Sączu, sygn. akt II Kz 275/15 w dniu 16.02.2016 wyrażali wątpliwości co do jego wiedzy prawniczej i stanu umysłowego, kiedy oskarżał ich o znieważenie symbolu zbolszewienia miasta Nowy Sącz. Jako majestat królewski uważał bowiem, że podlega większej ochronie niż Prezydent RP. Premier Mateusz Morawiecki mówił o sądach, że gniją i ta sprawa jest doskonałym przykładem tego. Ten proces pokazywał, że można proces prowadzić brutalniej niż w stanie wojennym, kłamiąc, łamiąc prawo, prowadząc własną działalność ustawodawczą, tzn. wymyślając nieistniejące artykuły kodeksu karnego, uniemożliwiając podjęcie obrony oskarżonym i uniemożliwiając przedstawicielowi społecznemu wykonywanie obowiązków.

Sędzia Rokosz utajniła sprawę łamiąc art. 45 pkt 2 Konstytucji RP, bo jak stwierdziła Konstytucja ją nie interesuje, bo ona ma inne przepisy. Na salę sądową i korytarz wprowadziła szereg policjantów. Wykazała się również arogancją, brakiem kultury sądzenia i widoczną pogardą do sądzonych, i do przedstawiciela społecznego.

Po tak ogromnym naruszeniu prawa wydała w dniu 12.10.2017 wyrok, który w opinii przedstawiciela społecznego i obu skazanych jest zwykłym bezprawiem sądowym, a przez to wyrokiem nieważnym. Publiczność zebrana na sali sądowej oceniła to tak samo i przyjęła odczytany wyrok skandowaniem haseł skierowanych wobec sędzi Rokosz – cyt. „Na Białoruś” i „Sąd pod sąd”. I to był osąd Ławy Przysięgłych o jakości pracy sędziego i samego wyroku. Na co sędzia Rokosz potrafiła sprowadzić 20 policjantów, którzy wynosili na korytarz patriotów.

Ale to nie był koniec bezprawia sądowego, bo sędzia Rokosz kiedy skazani weterani walk o Niepodległą Polskę zwrócili się na druku sądowym o wydanie odpisu wyroku wraz z uzasadnieniem, odmówiła tego, bo jak napisała nie było wystarczająco szczegółowo opisane czego chcą. Wg niej należało zawrzeć w piśmie informacje, czy chcą całego wyroku, czy część wyroku i którą część wyroku chcą otrzymać. Zaznaczyć należy, że weterani wypełnili dokładnie druki sądowe, które otrzymali w informacji sądowej. Ale wg sędzi Rokosz, te druki były wadliwe i za to odpowiadają skazani weterani. Jest to wymóg nie spotykany. Jeżeli nawet prawo na takie bezprawie pozwala, to czy należy robić idiotów ze skazanych. Bo tak się poczuli. W każdym razie były więzień polityczny Stanisław Tatara po otrzymaniu odmowy wydania odpisu wyroku napisał i złożył Apelację. Ta Apelacja została odrzucona, a pretekstem stało się nie wymienienie jaką część odpisu wyroku chce otrzymać.

Na to karygodne bezprawie w trakcie prowadzenia sprawy i po zakończeniu, przedstawiciel społeczny złożył 30 skarg do kolejnych instancji sądowych i wielokrotnie do Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Odpowiedzi ze strony wszystkich instancji sądowych były zwykłym biurokratycznym bełkotem. które można streścić w krótkim zdaniu „sędzia sam sobie stanowi prawo i nie odpowiada za bezprawie przed nikim. W ramach tej niezależności, więźnia politycznego z lat PRL Stanisława Tatarę lat 73 pozbawiono prawa do Apelacji zawartego w Konstytucji III RP w art. 176.1, który stanowi: „Postępowanie sądowe jest co najmniej dwuinstancyjne”. Kasta Nadzwyczajna takimi drobiazgami się nie przejmuje. Tym sposobem bezprawie sądowe stało się prawomocne. Konstytucyjne prawo Stanisława Tatary do co najmniej dwuinstancyjnego postępowania zostało odebrane, a haniebny wyrok się uprawomocnił. Nadzwyczajna kasta znalazła kolejny paragraf na polskiego bohatera.

Sąd Rejonowy dla Krakowa – Śródmieścia, II Wydział Karny wezwał pana Stanisława Tatarę do uiszczenia opłat sądowych, których weteran walk o Niepodległą Polskę nie zapłaci, bo tym samym wyraziłby zgodę na absurd i nikczemność sądową. Jeżeli Pan Prezydent nie podejmie skutecznej interwencji, to więzień polityczny z lat PRL znajdzie się powtórnie w więzieniu, 36 lat później, za to samo, tylko, że będzie to w Niepodległej Polsce.

Dlatego Porozumienie apeluje do Pana Prezydenta o podjęcie takich działań, które zlikwidują skutki podłego, ale prawomocnego już wyroku. Pan Prezydent zadbał o zdrajców i agentów Moskwy, którzy tworzyli WRON, poprzez zawetowanie ustawy degradacyjnej. Mamy nadzieję, że Pan Prezydent równie gorliwie będzie bronił weteranów walk o Niepodległą Polskę.

Przewodniczący Porozumienia, Krzysztof Bzdyl
Sekretarz Porozumienia, Edward Wilhelm Jankowski

elzbietaserafinElżbieta Serafin

27 kwietnia 2017 roku sędzia Sądu Rejonowego w Krakowie Przemysław Wypych wydał wyrok na niezależnego dziennikarza Józefa Wieczorka za udostępnienie na platformie YouTube nagrania z niejawnej rozprawy, uznając go winnym i nałożył na niego karę finansową. Obrońca, mecenas Konrad Firlej zapowiedział, że złoży apelację do sądu wyższej instancji. I złożył, lecz dziennikarz musiał czekać dokładnie rok, by wreszcie rozprawa się odbyła. 4-krotnie zmieniano termin. A tymczasem w Sądzie Apelacyjnym w Krakowie trwały aresztowania urzędników z powodu odkrytej afery korupcyjnej.

jozefwieczorek1es26 kwietnia 2018 roku spotkaliśmy się w Sądzie Okręgowym w Krakowie na rozprawie apelacyjnej. Jednak sala, którą przydzielono była zbyt mała, by pomieścić licznie przybyłą publiczność zainteresowaną sprawą dziennikarza, społecznika, wielkiego patrioty, który od lat pracuje pro publico bono dokumentując ważne wydarzenia. Film, który udostępnił na YouTube, za który jest ciągany po sądach dotyczył Adama Słomki i pokazywał przebieg rozprawy apelacyjnej wniesionej przez prokuraturę, która nie zgadzała się z wyrokiem sądu, który uniewinnił od ciężkiego zarzutu - namawiania gangsterów do zabójstwa sędziego - kandydata na prezydenta RP Adama Słomkę. Nie wiemy dlaczego, mimo protestów Adama Słomki sędzia usunęła wtedy publiczność z sali i próbowała utajnić proces, lecz po jego naleganiach pozwoliła mu rejestrować kamerą przebieg rozprawy. Dobrze się stało, że Józef Wieczorek to pokazał, bo to jest bardzo ważny dokument obrazujący zachowanie tych, którzy uważają się za lepszą kastę - widać tam ich ignorancję, lekceważenie ludzi. Podczas rozprawy apelacyjnej 26 kwietnia 2018 roku obrońca oskarżonego dziennikarza Konrad Firlej złożył wniosek o przeniesienie rozprawy do większej sali, ze względu na szacunek dla licznie zgromadzonej publiczności, żeby w sposób godny, cywilizowany wysłuchiwać wystąpień również i sądu, i prokuratora. Sędzia uwzględniła wniosek i zarządziła półgodzinną przerwę, by znaleźć odpowiednią salę. Jednak tak dużej sali, by pomieściła te 40 - 50 osób w tym dniu już nie było i rozprawę przeniesiono na dzień następny. Pod budynkiem sądu Adam Słomka (KPN - Niezłomni) wspomniał jak doszło do tej rozprawy, tego sądu nad dziennikarzem. Józef Wieczorek stwierdził, że było to czwarte podejście do tej rozprawy z winy sądu, poprzednie 3 się nie odbyły, były przekładane, zawsze przed wyznaczonym terminem sędzia zaczynała chorować. Rozprawa była przewidziana na 1.45 minut. Nie było wyznaczonych dodatkowych świadków, prawdopodobnie będzie czytanie odwołania od tamtego wyroku, apelacja adwokata była kilkustronicowa, moja kilkunastu, Centrum Monitoringu Wolności Prasy też napisało swój protest wobec tamtego wyroku, nie wiem jaki będzie wyrok, trudno go przewidzieć - mówił dziennikarz.

jozefwieczorek2es27 kwietnia 2018 roku sędzia Urszula Gubernat odczytała wyrok Sądu Rejonowego, w którym sędzia Przemysław Wypych skazał dziennikarza na karę grzywny za udostępnienie na YouTube nagrania z procesu, po czym oznajmiła, że wyrok został zaskarżony w całości na korzyść oskarżonego przez jego obrońcę. Odczytała też apelację Józefa Wieczorka z 4 lipca 2017 roku, który prosił o uchylenie wyroku i przekazanie rozprawy do ponownego rozpoznania, a także pismo Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w Warszawie z 22 marca 2018 roku popierające w pełni apelację wniesioną przez obrońcę oskarżonego. Obrońca dziennikarza, mecenas Konrad Firlej, zwrócił uwagę na sposób w jaki oceniał dowody w sprawie sędzia Sądu Rejonowego Przemysław Wypych. Stwierdził, że niezbędne będzie wrócić do genezy samego postępowania i odnieść się do sprawy z 13 marca 2015 roku, kiedy przed Sądem Okręgowym zawisła sprawa odwoławcza. Sędzia usunęła wtedy publiczność z sali, mówiąc, że rozprawa będzie niejawna, nie informując ludzi należycie na jakiej podstawie i dlaczego to robi. Zacytował zdanie z uzasadnienia wyroku sędziego Wypycha, że sędzia (13 marca 2015) powiadomiła publiczność, że rozprawa będzie prowadzona z wyłączeniem jawności mówiąc tylko, że rozprawa odbywa się niejawnie na podstawie artykułu 357 paragraf 2 kpk. Konrad Firlej odczytał ten artykuł, po czym stwierdził, że "tutaj na tym etapie Sąd Okręgowy tylko informował, nie uchylił tu jawności, tylko informował na podstawie tego przepisu, który należy rozumieć ściśle, precyzyjnie kto może filmować czy nie filmować". Sprawa ta z 13 marca 2015 roku odbywała się na skutek zaskarżenia przez prokuraturę wyroku uniewinniającego Adama Słomkę. A oskarżono go o to, że niby miał namawiać bandytów z grupy "Krakowiaka" do napaści na sędziego. Słomka był tą osobą, którego dobre imię na podstawie przepisów dotyczących uchylenia jawności powinno być chronione, a Sąd Rejonowy zarzuca tutaj w uzasadnieniu, że oskarżony, pan Wieczorek był pod negatywnym wpływem działania pana Słomki. Publiczność zareagowała na to śmiechem. Mecenas Firlej wskazuje jak sędzia subiektywnie, dowolnie oceniał dowody. Zwrócił uwagę na zachowanie prokuratury, która zaskarżyła wyrok uniewinniający Adama Słomkę, a sąd nie uwzględnił tego, że Adam Słomka domagał się, by rozprawa była jawna i że nie obawiał się, że zostanie naruszone jego dobre imię, cześć czy jakieś inne dobra osobiste. Obrońca stwierdził, że prokuratura powinna działać w interesie publicznym, czyli nie tylko w interesie wymiaru sprawiedliwości, ale także ludzi, którzy stoją po drugiej stronie prokuratora, a prokurator jest nie tylko po to, żeby żądać ukarania, jest również od tego, żeby już na etapie postępowania oceniał stopień szkodliwości społecznej i tam, kiedy szkodliwości społecznej obiektywnie nie można się dopatrzyć, to po prostu trzeba odstąpić. Ale sprawa zapoczątkowana przez prokuraturę dotyczy czegoś innego dzisiaj, dotyczy wolności słowa, dostępu do informacji, tu chodzi o pewną zasadę: wolno czy nie wolno. Zaznaczył, że trzeba zweryfikować praktyki co do stosowania artykułów mówiących o uchyleniu jawności postępowania, co według niego jest najważniejszą sprawą w tym postępowaniu, a dziś przede wszystkim należy mówić o faktach, o tym czy dziennikarz miał dobry słuch, słyszał czy nie, bo tu dowody przemawiają jednoznacznie za panem Wieczorkiem - nie słyszał. Udostępnienie tego filmu z 2015 roku nie wywołało żadnych negatywnych skutków, a wszystkie wątpliwości tłumaczy się na korzyść oskarżonego. Należy wnosić tak jak w apelacji o uniewinnienie w całości w miarę uchylenia wyroków i tak jak w apelacji, tam wnosiłem na piśmie, poza tym rozszerzam jeszcze o wniosek o opłacenie kosztów zastępstwa procesowego obrony za pierwszą i drugą instancję - zakończył swoją wypowiedź obrońca dziennikarza. Dostał gromkie brawa.

jozefwieczorek3esProkurator Bogdan Świątkowski uważa, że skoro dziennikarz Józef Wieczorek jest fachowcem to, cytuję: "...wyłączenie jawności rozprawy dla pana Wieczorka jest jednoznaczne z konsekwencjami związanymi z tym, że będzie ujawnione to, co na sali z wyłączeniem jawności się wydarzyło". W pełni zgadza się ze wszystkim, co zasądził sędzia Przemysław Wypych, dziennikarz jest winny, musi ponieść karę, wszystko w przepisach mu się zgadza, prosi sąd, by utrzymał wyrok w mocy i nie uwzględnił apelacji. I znów prokurator się nie wysilił, nie sięgnął uczciwie do dna całej sprawy. Mecenas Firlej tłumaczy mu, że nikt świadomie nie będzie naruszał przepisów, zwłaszcza taka osoba jak doktor Józef Wieczorek i skoro doktor Wieczorek umieścił to na YouTube, to znaczy, że działał ze świadomością, że nie narusza żadnego przepisu, bo jawność nie była uchylona skutecznie wobec niego. A jeśli film był tak niebezpieczny, tak karygodny, to co prokuratura zrobiła, żeby domagać się zniesienia tej informacji? Nic. Ani sąd ani prokuratura nie starali się, by usunąć tę informację z YouTube. Prokuratura tu nie widziała nic złego, nic niebezpiecznego, żadnej szkodliwości społecznej.

jozefwieczorek4esOskarżony dziennikarz Józef Wieczorek oznajmił, że proces, gdzie został uznany za winnego prowadzony był według dawnych komunistycznych zasad, czyli dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie. My obserwatorzy to widzimy. Zarówno sędzia Wypych jak i prokurator tak działają. Józef Wieczorek twierdzi, że chodziło tu o skazanie właśnie jego, a nie wykazanie winy, bo widać to po niechlujstwie, lekceważeniu faktów z tamtej strony. Sąd ignorował to, że to inna osoba nagrała, inna umieściła, a inna jest właścicielem YouTube, do którego ani prokuratura ani sąd nie zwrócili się o usunięcie tego filmu. Zwrócił też uwagę na to, że to sądy łamiąc podstawowe zasady bardzo często korzystają z jego filmów, nigdy nie pytając go o pozwolenie, nigdy nie proponując jakiejś opłaty, choć niemieckiemu właścicielowi filmu, filmu antypolskiego "Nasi ojcowie, nasze matki" zapłacono za wyświetlanie go w czasie procesu. Polski dziennikarz, społecznik, którego filmy będąc często dowodami w sprawie ratują ludziom życie jest lekceważony, ignorowany i ciągany po sądach, a sądy nie rozumieją jak wielkie pozytywne znaczenie miało to, że ten film można do dziś na YouTube zobaczyć. W tamtym procesie z 13 marca 2015 roku Adam Słomka wielokrotnie domagał się, że chce jawnego procesu i tylko dzięki temu, że film został opublikowany jest na to dowodem. Józef Wieczorek wspomniał, że zachowanie wymiaru niesprawiedliwości budzi konsternację, ale i oburzenie zarówno całego społeczeństwa jak i fachowców, którzy monitorują. Centrum Monitoringu Wolności Prasy też wystosowało protesty. My jesteśmy mediami społecznymi - mówił - i czasem bez tych mediów nie byłoby dokumentu, rola tych mediów jest czasem ważniejsza niż mediów publicznych. Ten cały proces rozumie jako uderzenie właśnie w te media społeczne. Krzysztof Bzdyl, który reprezentował na sali Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych stwierdził, że oskarżonym jest osoba uczciwa, społecznik, który wszystko robi dla dobra publicznego, dzięki niemu mamy lepszy i dokładniejszy obraz tego, co się w Polsce dzieje. A na tych rozprawach widać jak z uczciwego obywatela w łatwy sposób zrobić przestępcę, jak sędziowie manipulują prawem, bo raz powołują się na Konstytucję, innym razem mówią, że nie jest ważna, że mają ustawy, Kodeks Karny i Kodeks Postępowania Karnego i według tego prowadzą rozprawy. Mówił, że wymiar sprawiedliwości powinien być transparentny, a pokazywanie spraw sądowych służy wymiarowi sprawiedliwości, sędziowie nie powinni się wstydzić tego jak prowadzą rozprawę. Na procesie Adama Słomki był mężem zaufania i dokładnie widział jak zachowywała się sędzia, jak kazała ludziom opuścić salę i jak w końcu pozwoliła Adamowi Słomce filmować tamten proces. By usunąć publiczność z sali wezwała ileś plutonów policji i jak zauważył, takie zachowanie się sędziów wzbudza podejrzenie, że sędzia może chce coś ukryć, traci wiarygodność. Kiedy podczas rozprawy Józefa Wieczorka ten "tajny" film kilkadziesiąt osób oglądało na korytarzu sądu, nikt ani sędzia, ani żaden urzędnik nie potraktował tego jako przestępstwo, a oglądających jako przestępców. Stwierdził też, że dzięki temu, że Józef Wieczorek filmuje uroczystości patriotyczne ludzie są patriotami, mają więcej wiedzy o tym jak działa państwo polskie, jak działa wymiar sprawiedliwości i należałoby mu tu podziękować i może jakby prokuratura musiała płacić za stracony przez nas wszystkich czas i ze swojej pensji prokurator, to mielibyśmy wymiar sprawiedliwości, z którego ludzie by się cieszyli. Nastąpiła przerwa w rozprawie, po której sędzia odczytała treść wyroku: "Wyrok w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej. Sąd Okręgowy w Krakowie po rozpoznaniu dzisiejszym sprawy Józefa Wieczorka oskarżonego o przestępstwo z artykułu 241 paragraf 2 Kodeksu Karnego na skutek apelacji wniesionej przez obrońcę oskarżonego od wyroku Sądu Rejonowego dla Krakowa - Krowodrzy w Krakowie z dnia 27 kwietnia 2017 roku, sygnatura akt 2k360/16/k, na zasadzie artykułu 437 paragraf 1 kpk zaskarżony wyrok zmienia w ten sposób, że na podstawie artykułu 414 par. 1 kpk w związku z artykułem 17 punkt 2 kpk oraz artykułem 632 punkt 2 kpk uniewinnia oskarżonego Józefa Wieczorka od przypisanego mu w wyroku czynu, tj. ustęp z art. 241 par. 2 kk. Kosztami procesu za obie instancje obciąża Skarb Państwa. Zasądza od Skarbu Państwa na rzecz oskarżonego Józefa Wieczorka kwotę 840 złotych z tytułu zwrotu wydatków związanych z udziałem jego obrońcy z wyboru w postępowaniu przed sądem drugiej instancji". Na sali rozległy się oklaski. Potem słuchaliśmy długiego uzasadnienia, którego tylko ważniejszy fragment zacytuję: "Analiza zgromadzonych w sprawie dowodów wyraźnie wskazuje, iż przewodnicząca składu orzekającego przeoczyła pouczenie o skutkach niedopełnienia obowiązku zachowania w tajemnicy okoliczności ujawnionych na rozprawie toczącej się z wyłączeniem jawności, w tym odpowiedzialności karnej z art. 241 par. 2 kk. Zatem nie wydaje się za trafny pogląd sądu orzekającego, że osoby z grona publiczności, w tym oskarżony Józef Wieczorek, winny mieć świadomość konsekwencji prawnych prowadzenia rozprawy z wyłączeniem jawności. Wątpliwości w tym zakresie wynikają także z faktu, na który wskazuje w swoich wyjaśnieniach oskarżony Józef Wieczorek - wyrażenia przez sąd zgody na nagrywanie przez oskarżonego Adama Słomkę przebiegu rozprawy z wyłączeniem jawności, mimo podjętej wcześniej w tym przedmiocie decyzji odmownej, co upewniło go o legalności rejestracji i braku przeciwwskazań do publikacji nagrania. Sąd Rejonowy zaniechał zbadania czy oskarżony Józef Wieczorek miał świadomość odpowiedzialności karnej, albowiem jak wynika z uzasadnienia wyroku przyjął a priori, iż wiedzę taką posiadał z racji wykonywanego zawodu dziennikarza. Reasumując, w okolicznościach niniejszej sprawy kluczowym zagadnieniem dla rozstrzygnięcia kwestii przypisania oskarżonemu odpowiedzialności karnej była jego nieobecność podczas wygłaszania przez przewodniczącą składu orzekającego pouczenia. Sąd Odwoławczy wskazuje, iż zgodnie z art. 362 kpk przewodniczący poucza obecnych o obowiązku zachowania w tajemnicy okoliczności ujawnionych na rozprawie toczącej się z wyłączeniem jawności i uprzedza o skutkach niedopełnienia tego obowiązku. Wbrew stanowisku sądu pierwszej instancji należy stwierdzić, że sam stan świadomości niejawności rozprawy istniejący po stronie oskarżonego nie może automatycznie prowadzić do wniosku, że oskarżony świadom był także karalności rozpowszechniania publicznie wiadomości z rozprawy sądowej prowadzonej z wyłączeniem jawności. Wyrok jest prawomocny. Nie podlega zaskarżeniu w drodze zwykłych środków odwoławczych".

jozefwieczorek5esPo rozprawie, wreszcie uniewinniony dziennikarz Józef Wieczorek zwrócił uwagę na to, że znów był problem ze słyszalnością na sali, dotarło do niego, że został uniewinniony, ale czeka teraz na pisemne uzasadnienie sędzi, bo to ma znaczenie dla poznania całego procesu w jaki sposób funkcjonuje ten system sprawiedliwości, bo to co się działo na poziomie Sądu Rejonowego to był skandal, to były rozprawy prowadzone zgodnie z systemem obowiązującym w systemie komunistycznym. Problem jest taki, że sprawa dotyczy mediów, które obejmuje również np. prawo prasowe, o czym nie wszyscy wiedzą, że prawo prasowe pochodzi z roku 1984, czyli głęboko w czasach PRL, w czasach de facto wojny jaruzelsko - polskiej. Trzeba o tym pamiętać, że rok 1984 to było zaostrzanie prawa po zniesieniu formalnego stanu wojennego, bo miało zastąpić powiedzmy te wycofywane czołgi i transportery opancerzone. Natomiast do dnia dzisiejszego to prawo obowiązuje (...) i w tym prawie prasowym w jednym paragrafie mamy zgodność z Konstytucją RP, a w drugim - z Konstytucją PRL, więc z którym to prawem i z którą Konstytucją jest to zgodne. To jest poważny problem, który powinien być publicznie nagłaśniany, również przez dziennikarzy, nie tylko takich jak my.(...) W całym procesie było wiele problemów, które wymagają refleksji, obrobienia, ale też przekazania społeczeństwu, żeby wiedziało jak wygląda praca sędziów, prokuratorów, dzięki którym każdy człowiek, szczególnie ten, który robi pro publico bono jest narażony na tego rodzaju sytuacje, również na skazywanie, de facto jest zdegradowany, nie ma go w przestrzeni publicznej, staje się też przez takie skazywanie dla niektórych ludzi niewiarygodny. Dodał też, że ze względu na wiele aspektów prawnych chciałby, żeby dotarło to też do tych, którzy tworzą prawo, do tych, którzy chcą naprawiać to prawo. W wielu przypadkach możemy powiedzieć, że to wymiar niesprawiedliwości, bo jeśli został uniewinniony, to stracił na to 3 lata. Odbiło się to również na zdrowiu. 20 lat temu tu w tym sądzie również był linczowany, chciał dotrzeć do prawdy z końca PRL. 30 lat temu on wykładowca wygnany został z Uniwersytetu Jagiellońskiego bez merytorycznego uzasadnienia, na podstawie opinii anonimowego gremium. Mówi, że to były czasy politycznej weryfikacji kadr końca PRL, kiedy usuwano ludzi niewygodnych, którzy rzekomo mieli zły wpływ na młodzież. A młodzież tłumaczyła, że uczył ich m.in. samodzielnego myślenia, myślenia krytycznego, co wtedy było niewygodne w systemie opartym na bezmyślności i bezkrytyczności, co do dziś widać w postępowaniu sądów, bo Sąd Rejonowy tak się zachował. Nie da się przeprowadzić skutecznej reformy wymiaru sprawiedliwości bez skutecznej reformy systemu nauki i szkolnictwa wyższego, gdzie są kształcone kadry, również dla sądownictwa. Dlaczego teraz nie mówi się o pracownikach uczelni wyrzucanych w latach 80-tych, nonkonformistów, którzy do systemu nauki wprowadzali ludzi myślących i krytycznych - 30 lat temu dostał jak mówi dożywocie, kiedy został wygnany z Uniwersytetu Jagiellońskiego i do tej pory nie odzyskał wolności, wolności wykładania, nikt go nie przeprosił, natomiast głośno mówi się tylko o tych, którzy byli jakoby wygnani w 1968 roku, a tak naprawdę to wielu z tamtych powinno być sądzonych za to, co robili z ludźmi w czasach komunizmu.

jozefwieczorek6esPod budynkami sądu odbyła się krótka pikieta pod hasłami: "Żądamy dekomunizacji sądów" i "Nie ma sprawiedliwości bez jawności". Adam Słomka uznał, że warto nazwisko sędzi Urszuli Teresy Gubernat wpisać na listę przyzwoitych sędziów, bo prowadziła rozprawę odwoławczą ładnie, kulturalnie i wydała dziś przyzwoity wyrok, że można filmy z rozprawy publikować w Internecie, w przeciwieństwie do sędziego Wypycha, który skazał dziennikarza za to, że ujawnił prawdziwe oblicze służb specjalnych przeciwko nam, które chciały nas oskarżyć o wynajęcie gangsterów z gangu "Krakowiaka" w celu zabicia prezesa sądu w Katowicach. Chciała szajka proces utajnić i sędzia Wypych skazał redaktora Wieczorka. Mówi, że potrzebna jest kontrola społeczna sędziów, trzeba zrobić stronę internetową krakowską z sędziami, z opisem spraw, żeby ludzie wiedzieli co się dzieje i czego mogą się spodziewać po danym sędzi, to od razu spowoduje, że też ci sędziowie zaczną się przyzwoicie zachowywać. Krzysztof Bzdyl stwierdził m.in., że dalej sądzą sędziowie z czasów komuny. Rok 79-ty, 80-ty przeszli nieruszeni ci wszyscy, którzy bronili komunizmu jak mówił Jaruzelski, jak niepodległości, poszli dalej i tak wychowali kolejne pokolenia sędziów, a one przejęły ten sam styl wyroków opartych na kłamstwie, bezprawiu, zastraszaniu i na rozprawach, które toczyły się w trybie tajnym, bo jak sędzia kłamie, łamie prawo i chce skazać oskarżonych wbrew wszelkim dowodom, to nie może tego robić na rozprawach jawnych. Takich sędziów, którzy utajniają rozprawy jest tu więcej, np. pani Rokosz, ale też i sędzia Gubernat kilka tygodni temu usunęła ludzi z sali przy pomocy policji i utajniła rozprawę, gdzie Krzysztof Bzdyl był stroną inicjującą. Robią sprawę niejawną, no i w sposób rzeczywiście wyjątkowo stronniczy, nieuczciwy skazują tych ludzi, którzy korzystają z podstawowych praw człowieka i praw obywatelskich, bo przecież sprawa doktora Wieczorka to jest sprawa tego wyłącznie czy ludzie mają prawo znać prawdę, mają prawo znać fakty.

Pozostałe zdjęcia z obydwu dni rozprawy znajdą Państwo tutaj:
https://photos.app.goo.gl/jnb3xLGaDF4hzinU2

Kraków, 22 stycznia 2018

Prezydent Miasta Krakowa, profesor Jacek Majchrowski

Przewodniczący Rady Miasta Krakowa, Bogusław Kośmider 

pokinlogonowePorozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie wzywa władze miasta Krakowa do uszanowania umowy zawartej wiele lat temu z Komitetem Budowy Pomnika „Tym, co stawiali opór komunizmowi w latach 1944-1956”.

Jego pierwszymi członkami byli ci krakowscy Żołnierze Niezłomni, którym udało się przeżyć czasy terroru lat stalinowskich. To oni toczyli śmiertelny bój z sowieckim najeźdźcą i z komunistycznymi zdrajcami w polskich mundurach. W tej umowie władze zobowiązywały się do postawienia monumentu upamiętniającego bohaterską walkę wszystkich żołnierzy drugiej konspiracji w centralnym punkcie placu Inwalidów.

Dobrze pamiętamy jak we wrześniu 2001 roku uroczyście, w obecności śp. ks. infułata Stanisława Małysiaka, ówczesnych władz państwowych, premiera, wojewody, marszałka, radnych miasta Krakowa, wojska i mieszkańców poświęcono kamień węgielny pod ten pomnik.

Właśnie dlatego wyrażamy w imieniu Komitetu Budowy Pomnika oraz POKiN stanowczy sprzeciw wobec projektu wzniesienia w tym miejscu pomnika „Orła Białego” wymyślonego w 2007 roku w zamian przyrzeczonego i zapisanego w Uchwale Nr XVIII/228/07 z dnia 4 lipca 2007 r. Rady Miasta Krakowa pomnika „Tym, co stawiali opór komunizmowi w latach 1944-1956”. Poświęcony kamień węgielny wciąż tam jest i nie może zostać wyrzucony na tzw. śmietnik historii.

pomniknaplacuinwalidow1Nie mamy nic przeciw uczczeniu w Krakowie ludzi stawiających mężnie opór nazizmowi i komunizmowi na przestrzeni półwiecza 1939-1989. Powinna to być jednak całkowicie oddzielna inicjatywa, a nie likwidująca tę, z którą wystąpili członkowie powołanego w 1997 roku Komitetu oraz wspierające ich od początku nasze Porozumienie. Pragniemy godnie uczcić w centrum duchowej stolicy Polski bohaterów walki z komunistycznym reżimem w okresie największego nasilenia jego zbrodni.

Inicjatywa budowy takiego monumentu zrodziła się zaraz po usunięciu z placu Inwalidów pomnika wdzięczności dla Armii Czerwonej. Warto pamiętać, że zachodnia część placu przylega do kompleksu budynków byłego Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego, w którym torturowano i wysyłano z niego na śmierć polskich patriotów.

W tym roku minie 20 lat (!) od zawiązania Komitetu, który zrzeszał młodocianych więźniów obozu w Jaworznie oraz przedstawicieli byłych więźniów politycznych komunizmu (w szczególności okresu stalinowskiego), a także inne związki kombatanckie zgrupowane w POKiN. 20 września br. upłynie zaś 17 lat od dnia wmurowania kamienia węgielnego.

Naszym moralnym i historycznym obowiązkiem jest realizacja testamentu, jaki pozostawili nam nieżyjący już członkowie Komitetu. Ludzie uczciwi dochowują raz podjętych zobowiązań, a przecież takimi na pewno są rządzący Krakowem.

Wszelkie dokumenty w tej sprawie zostały we wrześniu 2017 roku doręczone Panu Prezydentowi prof. Jackowi Majchrowskiemu oraz Przewodniczącemu Rady Królewskiego Stołecznego Miasta Krakowa Bogusławowi Kośmiderowi.

Apelujemy do władz Krakowa o wykonanie przyjętych zobowiązań oraz o uwzględnienie przytoczonych wyżej argumentów środowisk kombatanckich i patriotycznych.

Do prowadzenia rozmów, składania oświadczeń woli i podpisywania dokumentów w imieniu Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie upoważniamy prezes Obszaru Południowego Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość, członkinię Komitetu Budowy Pomnika „Tym, co stawiali opór komunizmowi 1944-1956” Panią Małgorzatę Janiec.

Przewodniczący Porozumienia, Zdzisław Stangel
Sekretarz Porozumienia, Edward Wilhelm Jankowski

alicjarostockaAlicja Rostocka

W piątek, 3 listopada 2017 roku Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie zaprosiło Krakowian na uroczystość patriotyczną połączoną z modlitwą za spokój dusz zamordowanych przez komunistycznych oprawców w latach 1945-1956. Uroczystość odbyła się przed Krzyżem Pamięci (mur więzienia) przy ul. Montelupich 7. Przesyłam Państwu fotoreportaż z tych uroczystości: https://photos.app.goo.gl/4OxMITW4CVpdKlRy2

Prezydent RP dr Andrzej Duda
Premier Beata Szydło

pokinlogonowePorozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie w całej rozciągłości popiera zamiary koalicji rządowej domagania się odszkodowania od Niemiec za poniesione przez Polskę ogromne straty spowodowane II wojną światową. Blisko sześć milionów polskich obywateli zginęło lub zostało zamordowanych, a kraj legł w gruzach. Do tej pory tych gigantycznych strat nie udało się zlikwidować.

To prawda, że od zakończenia II wojny światowej minęło już 72 lata, ale wiemy, że Niemcy wypłacały odszkodowania Francji i Belgii za I wojnę światową jeszcze w 2010 r. Polska nigdy nie zrzekła się reparacji wojennych od Niemiec. Nie było zrzeczenia się odszkodowań, potwierdzonego przez ONZ. Sprawiedliwość wymaga, żeby agresor niemiecki wyrównał ogromne krzywdy i straty poniesione przez Polskę. Obliczenia szacunkowe mówią o stratach w granicach od 3 do 6 bilionów zł. I w takiej wysokości muszą być wypłacone odszkodowania przez Niemcy.

Jako kombatanci i weterani walk o Niepodległą Polskę uważamy, że prawdziwy epilog II wojny światowej nastąpi dopiero po wyrównaniu strat przez stronę niemiecką. Niemcy stały się na tyle butne i aroganckie, że za swoje winy i zbrodnie oskarżają dziś nas Polaków. Niech ta sprawa reparacji, która musi być doprowadzona do końca przywróci im pamięć o ich obozach koncentracyjnych i ich ludobójstwie na jeńcach wojennych, bezbronnej ludności cywilnej, na kobietach i dzieciach.

Uważamy, że sprawę reparacji skutecznie poprowadzi duża amerykańska kancelaria prawna.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami kpa oczekujemy pisemnej, rzetelnej odpowiedzi na powyższe pismo nie później niż w ciągu miesiąca.

Zdzisław Stangel, przewodniczący POKiN
Edward Jankowski, sekretarz POKiN

Kraków, dnia 19.05.2017 r.

Prezydent Miasta Krakowa
Prof. Jacek Majchrowski

pokinlogonoweW związku z przedłużającą się niemocą władz miasta Krakowa w sprawie wyegzekwowania prawa własności do Domu im. Józefa Piłsudskiego przy alei 3 Maja 7 (Oleandry) wzywamy je do przejęcia nieruchomości do końca lipca br. Jeżeli po tym terminie budynek będzie nadal zajmowany przez nieposiadającą do niego - na mocy wyroków sądowych - tytułu prawnego organizację używającą nazwy Związku Legionistów Polskich, Dom im. Józefa Piłsudskiego zostanie zajęty przez organizacje patriotyczne.

Liczymy jednak na to, że władze Krakowa same zechcą położyć kres temu kompromitującemu nasze miasto od ćwierćwiecza skandalowi. Nie wyobrażamy sobie bowiem, aby na 100. rocznicę odzyskania niepodległości budynek będący symbolem walki o nią nie mógł wreszcie służyć społeczeństwu i nadal popadał w ruinę.

Do wiadomości: Radni miasta Krakowa.

Stanisław Pazurkiewicz, przewodniczący POKiN
Edward Jankowski, sekretarz POKiN

Kraków, 20 kwietnia 2017 roku

Prezydent RP dr Andrzej Duda
Minister Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro

pokinlogonowePorozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie jest oburzone faktem nieustających represji sądowych wobec weterana walk o Niepodległą Polskę Adama Słomki. Sądziliśmy, że w związku z dobrą zmianą sądy, nie odważą się na kontynuowanie wyroków rodem ze stanu wojennego. Przykład Adama Słomki trzykrotnego posła na sejm III RP i byłego wieloletniego więźnia politycznego z lat PRL-u wskazuje na to, że część sędziów uważa, że należąc do nadzwyczajnej kasty ludzi może bezkarnie ferować antypolskie wyroki.

Działając na tej zasadzie rozkazali zamknąć Adama Słomkę – przewodniczącego partii Konfederacja Polski Niepodległej – Niezłomni, tuż przed Świętami Wielkanocy w Areszcie Śledczym w Mysłowicach, mimo nieprawomocnych wyroków. Pierwszy pięciodniowy wyrok został wydany zaocznie za to, że pasażer na tylnym siedzeniu w aucie Adama Słomki podczas kontroli policyjnej przeprowadzonej o pierwszej w nocy podobno nie miał zapiętych pasów. Drugi pięciodniowy wyrok jest sądową karą porządkową w reakcji na odmówienie zdjęcia czapki „maciejówki" na sali rozpraw. Jak stwierdził sąd noszenie „maciejówki”, symbolicznego nakrycia głowy nawiązującego do I Brygady Legionów jest obrazą tegoż sądu, bo oni w Katowicach mają inne zwyczaje niż w Polsce, w Krakowie.

W Krakowie, żadnemu sędziemu podczas licznych rozpraw przeciw weteranom walk o Niepodległą Polskę, takie nakrycie głowy nie przeszkadzało. Jak również wszyscy sędziowie uniewinniali ich lub umarzali sprawy.

Nie jest tu miejsce na roztrząsanie aspektów szeregu innych wyroków przeciw Adamowi Słomce. Warto jednak wspomnieć, że pan Adam Słomka, od lat, domaga się ukarania zbrodniarzy komunistycznych i oczyszczenia wymiaru sprawiedliwości z sędziów i prokuratorów, którzy w czasach PRL represjonowali działaczy opozycji antykomunistycznej. I właśnie to są prawdziwe powody ciągłego prześladowania człowieka o pięknym, bohaterskim i patriotycznym życiorysie.

Uważamy, że te wyroki są nie tylko przejawem niszczenia człowieka, ale mają za zadanie, tak, jak za komuny, zniechęcać, czy wręcz zastraszać Polki i Polaków, aby wyeliminować zachowania patriotyczne i okazywanie przywiązania do własnego kraju. Uważamy, że ostentacyjne lekceważenie Państwa Polskiego, obywateli, przez część sędziów przybiera na sile i narusza licznymi politycznymi decyzjami sędziów zasady niezawisłości sędziowskiej.

W związku z tym apelujemy do Szanownych Adresatów naszego pisma o przeanalizowanie wszystkich spraw sądowych wobec pana Adama Słomki i podjęcie skutecznych działań w celu zapobieżenia kolejnym niesprawiedliwych wyrokom sądowym. Proponujemy dokonanie zmian w prawodawstwie polegających na wprowadzeniu ław przysięgłych, które zlikwidują wszechwładzę sędziów. Sprawy sądowe są zbyt ważne dla Polaków, aby pozostawić je wyłącznie w rękach tych, którzy uważają się za nadzwyczajną kastę.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami kpa oczekujemy pisemnej, rzetelnej odpowiedzi na powyższe pismo nie później niż w ciągu miesiąca.

Stanisław Pazurkiewicz, przewodniczący POKiN
Edward Jankowski, sekretarz POKiN

Kraków, 24 marca 2017 roku

Dyrektor Oddziału TVP S.A. w Krakowie
Szanowny Pan Redaktor
Bogdan Wasztyl
ul. Krzemionki 30, 30-525 Kraków

pokinlogonowePorozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie wyraża wielkie uznanie oraz wdzięczność kierownikowi Wydziału Audycji Informacyjnych i „Kroniki” Telewizji Kraków pani Redaktor Magdalenie Drohomireckiej za dokładny i wierny przekaz telewizyjny z uroczystości patriotycznych w Małopolsce, a także z licznych spraw sądowych, którymi są wciąż nękane środowiska niepodległościowe za doprowadzenie w 2014 roku do usunięcia pomnika chwały sowieckich okupantów w Nowym Sączu.

Szczególnie bolą nas sprawy represji sądowych za działalność patriotyczną, czy za wolny przekaz internetowy z utajnianych bezpodstawnie rozpraw sądowych które dotyczą podstawowych wolności i praw człowieka. Zazwyczaj są one pomijane przez inne media.

O skali represji świadczy fakt, że wytoczono takich spraw jedenaście, a w chwili obecnej toczą się cztery. Wszystkie sprawy karne zakończyły się uniewinnieniem lub umorzeniem. Niestety, wiąże się to z dziesiątkami rozpraw.

Pokazywanie tych wydarzeń przez Telewizję Kraków jest niezwykle ważne, ponieważ dzięki temu fala represji policyjno-prokuratorskich jest często zatrzymywana przez sądy.

Nie ma żadnej przesady w stwierdzeniu, że dzięki wysyłaniu przez panią Redaktor Magdalenę Drohomirecką na te rozprawy ekipy telewizyjnej sędziowie mają świadomość, że to jak orzekają będzie upublicznione. A jest to niezwykle ważny element naszej wolności.

Na Pana ręce składamy serdeczne podziękowanie za wybitną pracę dziennikarską pani Redaktor Magdaleny Drohomireckiej i jej wkład w obronę podstawowych praw obywatelskich oraz właściwy przekaz patriotyczny. Dla nas to są zręby muru wolnego narodu.

Stanisław Pazurkiewicz, przewodniczący POKiN
Edward Jankowski, sekretarz POKiN

Kraków, dnia 23 marca 2017 roku

Prezes Zarządu Telewizji Polskiej S.A.
Jacek Kurski
ul. Jana Pawła Woronicza 17
00-999 Warszawa

Dotyczy: emisji w Telewizji Polskiej niemieckiego serialu pt. „Nasze matki, nasi ojcowie”

pokinlogonowePorozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie zwróciło się w czerwcu 2013 r. do najwyższych władz państwowych i KRRiT o wyjaśnienie dlaczego pełniąca misję publiczną Telewizja Polska zakupiła i wyemitowała niemiecki serial pt. „Nasze matki, nasi ojcowie”, który zakłamuje historię II wojny światowej, znieważa pamięć i honor żołnierzy Armii Krajowej oraz stara się oczyścić Niemców z dokonywanych przez nich zbrodni.

Nasze pismo zakończyliśmy tak: „ Uzyskana odpowiedź pozwoli poważnie i rzeczowo zastanowić się nad modelem funkcjonowania mediów publicznych, aby więcej nie dopuścić do szkalowania Armii Krajowej i Narodu Polskiego. Ludzie odpowiedzialni za wydanie ogromnej kwoty na zakup tego podłego, pełnego kłamstw serialu, który narusza nasz interes narodowy, przedstawiając Polaków jako antysemitów, muszą być zwolnieni z pracy w TVP natychmiast. Dla głupców i kłamców ocierających się o zdradę racji stanu nie powinno być bowiem miejsca w Telewizji Polskiej i we władzach państwowych”.

Nigdy nie dostaliśmy uczciwej i merytorycznej odpowiedzi, a tylko szereg frazesów o niezależności mediów publicznych, które mają prawo emitować goebbelsowską propagandę.

Kiedy został Pan wybrany prezesem Zarządu mieliśmy nadzieję, że w ramach dobrej zmiany wyjaśni Pan wszystkie okoliczności wyemitowania tego steku kłamstw i ujawni ludzi odpowiedzialnych za to. Tak się jednak nie stało. Chyba Pan się zgadza z naszą opinią, że misja publiczna TVP nie polega na obrażaniu Polaków i ich pamięci narodowej oraz służeniu interesom niemieckim.

Dlatego pozwalamy sobie zwrócić się do Pana o udzielenie odpowiedzi na następujące pytania:
- kto we władzach TVP podjął decyzję o zakupie i emisji tego filmu,
- ile zapłacono z pieniędzy podatników za te kłamstwa,
- co Pan zamierza zrobić, aby do podobnych zdarzeń więcej nie doszło.

Ta sprawa jest jak najbardziej aktualna. W lipcu 2016 r. rozpoczął się proces cywilny przed Sądem Okręgowym w Krakowie wytoczony przez 92-letniego żołnierza Armii Krajowej, Zbigniewa Radłowskiego, oraz Światowy Związek Żołnierzy AK, przeciw twórcom niemieckiego serialu „Nasze matki, nasi ojcowie” i telewizji ZDF. Pozew dotyczy naruszenia dóbr osobistych żołnierzy AK, rozumianych jako prawo do tożsamości narodowej, dumy narodowej i narodowej godności oraz wolności od mowy nienawiści. Do procesu przystąpiła także Prokuratura Okręgowa w Krakowie „z uwagi na ważny interes społeczny”. I Ten proces wciąż trwa.

Oczekujemy na konkretne działania i uczciwą, i merytoryczną odpowiedź.

Stanisław Pazurkiewicz, przewodniczący POKiN
Edward Jankowski, sekretarz POKiN

Do wiadomości: KRRiT.

Kraków, 12.01.2017 r.

Marszałek Sejmu Marek Kuchciński
Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński

Dotyczy: senackiego projekt ustawy o zmianie ustawy o działaczach opozycji antykomunistycznej oraz osobach represjonowanych z powodów politycznych.

pokinlogonowePorozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie jest bardzo zainteresowane dalszym losem senackiego projektu ustawy o działaczach opozycji antykomunistycznej, który wpłynął do Sejmu 28 września 2016 r. jako druk nr 936. W skład POKiN wchodzą bowiem organizacje, w których szeregach są zarówno działacze antykomunistyczni jak i osoby represjonowane.

Nie zwlekanie z uchwaleniem tej ustawy poprawiłoby choć trochę ich trudną sytuację materialną. Oni wszyscy mają prawo żyć godnie.

Projekt ustawy po konsultacjach został skierowany 4 listopada 2016 r. do Komisji Polityki Społecznej i Rodziny. Od tej pory nie dzieje się nic. A przecież wiemy, że w przypadku ważnych ustaw, Sejm potrafił je uchwalić w kilka tygodni. Ta ustawa jest spóźniona o co najmniej kilkanaście lat.

Porozumienie pragnie również zwrócić uwagę na konieczną zmianę w tekście projektu senackiego. Art. 7(4) pkt 3 o brzmieniu: „Członków wojewódzkiej rady kombatanckiej, w liczbie od 5 do 9, powołuje wojewoda...” wymaga zmiany na: „Członków wojewódzkiej rady kombatanckiej, w liczbie od 5 do 9, powołuje wojewoda na wniosek organizacji zrzeszających działaczy opozycji antykomunistycznej oraz osoby represjonowane z powodów politycznych...”.

Wybór członków wojewódzkiej rady, jakiego dokonał np. Marszałek Małopolski Jacek Krupa na podstawie starej ustawy jest szeroko kwestionowany, bo znaleźli się wśród nich czynni politycy PO: Bogusław Sonik i Kazimierz Barczyk, a pozostali to osoby niemające nic wspólnego z organizacjami skupiającymi osoby represjonowane.

Chcemy być reprezentowani przez ludzi których znamy i do których mamy pełne zaufanie, a nie przez wygodnych dla władzy, w opisanym przypadku dla PO. Uważamy, że czas „słupów” już się skończył.

Apelujemy o uwzględnienie naszych uwag i przyjęcie tej ustawy w możliwie najkrótszym terminie.

Małgorzata Janiec, przewodnicząca Porozumienia
Edward Jankowski, sekretarz Porozumienia

Kraków, 10.11.2016 r.

Prezydent RP
dr Andrzej Duda
ul. Wiejska 10
00-902 Warszawa

Apel o zastosowanie prawa łaski wobec więźnia politycznego Zygmunta Miernika skazanego w wyniku bezprawia sądowego

pokinlogonoweSzanowny Panie Prezydencie,
Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie zwraca się z prośbą o zastosowanie prawa łaski zgodnie z art. 139 Konstytucji w stosunku do Zygmunta Miernika weterana walk o Niepodległą Polskę, więzionego od 2 sierpnia 2016 r. Sąd skazał go na karę 10 miesięcy więzienia za protest przeciwko stałemu i konsekwentnemu ochranianiu zbrodniarzy komunistycznych przez sądy.

Po kilkudziesięciu latach pisania bezskutecznych apeli i listów o ukaranie winnych mordowania i więzienia patriotów, po wielu werbalnych protestach na salach sądowych, w końcu doszło do innej formy protestu. Zygmunt Miernik rzucił tortem śmietankowym, który wylądował na głowie sędzi ochraniającej szefa SB Czesława Kiszczaka. To był krzyk protestu przeciw bezprawiu sądowemu. Dla wielu z nas był to czyn konieczny. Wydano niesprawiedliwy wyrok, będący niczym innym jak aktem zemsty. Pamiętamy, że gdy w 2004 r., wówczas prezydent Warszawy profesor Lech Kaczyński został uderzony tortem ( było to uderzenie tortem z najbliższej odległości) przez działacza homolobby, prokuratura umorzyła sprawę z powodu małej szkodliwości społecznej czynu.

W naszym odczuciu Zygmunt Miernik zasługuje na zastosowanie prawa łaski. Jest on w pewnym sensie ostatnim więźniem PRL-u i nikt z nas nie chce trwania tej komunistycznej spuścizny.

Uniewinnianie złodziei, nie karanie zbrodniarzy winnych śmierci setek, a nawet tysięcy Polaków, a karanie patriotów domagających się sprawiedliwości jest niedopuszczalne w Niepodległej Polsce. Mamy nadzieję, że Pan Prezydent podziela nasze oceny. Jedyną słuszną odpowiedzią na bezprawie sądowe jest obrona Zygmunta Miernika. Tą obroną jest ułaskawienie.

Już jutro będziemy obchodzić kolejną rocznicę odzyskania niepodległości i dlatego musimy zadać retoryczne pytanie. Czy Szanowny Pan Prezydent uważa, że w dniu 11 listopada więzienie jest właściwym miejscem dla patrioty i weterana walk o Niepodległą Polskę. Pana pozytywna decyzja w tej sprawie będzie odpowiedzią na nasz list.

Małgorzata Janiec, przewodnicząca Porozumienia
Edward Jankowski, sekretarz Porozumienia

Kraków, 14 marca 2016

pokinlogonowePorozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie skupiające w swoich szeregach członków Armii Krajowej, Żołnierzy Niezłomnych, więźniów politycznych i weteranów walk o Niepodległą Polskę ma nie tylko prawo, ale i obowiązek dokonywania oceny ważnych dla naszej Ojczyzny wydarzeń.

Jesteśmy obecnie świadkami bezprzykładnego konfliktu Trybunału Konstytucyjnego z rządzącą większością parlamentarną wybraną w wolnych wyborach. TK obalając nowelizację ustawy sejmowej autorstwa Prawa i Sprawiedliwości stał się super władzą i de facto trzecią izbą parlamentu zdolną do blokowania wszystkich reform państwa, na które od dawna oczekuje większość społeczeństwa polskiego.

POKiN uważa, że główna przyczyna sporu nie leży w kwestiach prawnych, a w sympatiach politycznych. Prezes Trybunału profesor Andrzej Rzepliński jest zdecydowanym poplecznikiem Platformy Obywatelskiej, która przegrała wybory, nie zaś bezstronnym sędzią. Skandalicznym faktem był jego bezpośredni udział jako konsultanta PO w przygotowywaniu ustawy sejmowej z czerwca 2015 roku Nie należy też zapominać, że w swojej karierze zawodowej był członkiem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, a nawet jej sekretarzem na Uniwersytecie Warszawskim. Dzisiaj łamie prawo nie chcąc stosować się do ustawy sejmowej, co nakazuje mu art. 197 Konstytucji RP.

TK powinien orzekać na podstawie Konstytucji, a jeżeli chodzi o organizację i tryb postępowania na podstawie ustawy sejmowej, sposób jego funkcjonowania podlega bowiem ustawom. Prezes Rzepliński stał się funkcjonariuszem PO i poprzez naginanie prawa dla celów politycznych prawdopodobnie usiłuje doprowadzić do obalenia demokratycznie wybranej władzy oraz powrotu rządów Platformy, które ograniczały się do utrzymywania istnienia państwa polskiego tylko w teorii, ponieważ w praktyce mieliśmy do czynienia z korupcją, aferami, bezprawiem i zdradą. W jego rękach Trybunał ma być używany do obalania ustaw sejmowych, które pozwalają na naprawę całego kraju, na dobrą zmianę. Wiemy przecież, że PO i Nowoczesna już zaskarżyły nowo uchwalone ustawy.

Obie wymienione partie, a także ściśle z nimi współpracujący Komitet Obrony Demokracji chcą obalić legalną władzę poprzez manifestacje uliczne połączone z ingerencją zagraniczną. Cały czas trwa kłamliwa propaganda za pośrednictwem mediów będących w dużej mierze w zagranicznych rękach. Czołowi politycy, którzy przegrali ostatnie wybory apelują wprost do Unii Europejskiej: „Nałóżcie sankcje na Polskę, nie wahajcie się!” Opozycja ma twarz współczesnej Targowicy.

pokinlogoDlatego my, byli żołnierze Armii Krajowej, kombatanci i weterani walk o Niepodległą Polskę, apelujemy o zdecydowaną obronę interesów Rzeczypospolitej i o nieuleganie szantażowi PO, Nowoczesnej oraz KOD. Popieramy działania Prezydenta i Rządu RP, których celem jest przywrócenie podmiotowej roli Polski na arenie międzynarodowej oraz głęboka reforma państwa. Polskie sprawy, szczególnie jeżeli chodzi o podstawowe interesy kraju, muszą być rozstrzygane tu, nad Wisłą.

Niech ten konflikt rozstrzygnie w interesie narodu Sejm, a nie kierujący się politycznymi motywami przewodniczący Trybunału Konstytucyjnego prof. Andrzej Rzepliński.

płk Tadeusz Bieńkowicz, przewodniczący POKiN
Edward Jankowski, sekretarz POKiN

Kraków, 3 marca 2016

Prezydent miasta Krakowa
Prof. Jacek Majchrowski

Dotyczy: sprzeciw Porozumienia wobec wynajmowania sali na cele polityczne.

pokinlogonowePorozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych jest oburzone faktem wynajmowania Sali przez muzeum AK na rozpoczynanie działalności politycznej przez Kluby Obywatelskie Platformy Obywatelskiej. Statut muzeum Armii Krajowej w § 6 mówi wyraźnie, że jego celem jest trwała ochrona dóbr kultury, informowanie o wartościach i treści gromadzonych zbiorów - dokumentów i pamiątek materialnych związanych z działalnością Armii Krajowej, które są świadectwem przeszłości narodu polskiego.

Włączanie się muzeum w bieżące, bardzo gorące spory polityczne poprzez użyczanie sali jakiejkolwiek partii politycznej na działalność polityczną jest niezgodne ze statutem i powoduje pogłębienie podziałów politycznych. Tym bardziej, że PO próbuje poprzez swoją działalność delegitymizować legalny rząd polski Prawa i Sprawiedliwości, a nawet sugeruje obalenie go poprzez manifestacje uliczne i pomoc ośrodków zagranicznych. Armia Krajowa łączyła Polaków do wspólnej walki z okupantem. Dlatego wykorzystywanie tego miejsca do egoistycznych celów partyjnych jest obrzydliwe i niegodziwe. A to muzeum działa pod Pana nadzorem.

pokinlogoPorozumienie apeluje do Pana o natychmiastowe zwrócenie uwagi pani Joannie Mrowiec na błędną decyzję i doprowadzenie do wycofanie zgody na wynajem sali na inauguracje działalności Klubów Obywatelskich. Takie decyzje są niedopuszczalne. Mamy nadzieję, że Pan rozumie powagę sytuacji. My kombatanci i weterani walk o Niepodległą Polskę nigdy nie zgodzimy się na wykorzystywanie muzeum do bieżącej walki politycznej. Jest przecież zasadnicza różnica między tym muzeum, a firmami, które zajmują się zawodowo wynajmem sal. Kto takich rzeczy nie rozumie nie powinien pracować w muzeum AK.

płk Tadeusz Bieńkowicz, przewodniczący POKiN