Przeskocz do treści

16 maja 1657 roku ksiądz Andrzej Bobola został w okrutny sposób zamęczony na śmierć przez Kozaków w Janowie Poleskim nieopodal Brześcia (obecnie na Białorusi). Pochodził ze szlacheckiego rodu, osiadłego w Małopolsce, pieczętującego się herbem Leliwa. Jego ojciec Mikołaj Bobola był dzierżawcą sołectwa strachocińskiego, wchodzącego w skład dóbr królewskich. W 1606, gdy rozpoczynał studia, zginął jego kuzyn Wojciech Bobola w bitwie pod Moskwą. Święty Andrzej Bobola to jezuita, misjonarz, kaznodzieja, męczennik, autor tekstu ślubów lwowskich króla Jana Kazimierza. Jeden z patronów Polski, a także archidiecezji warszawskiej i warmińskiej. W 1992 roku powstało Stowarzyszenie Krzewienia Kultu św. Andrzeja Boboli.

16 maja 1915 roku, w czasie I wojny światowej, rozpoczęła się bitwa pod Konarami (fot. Kapitan Kazimierz Herwin-Piątek pod Konarami wśród żołnierzy, 14 maja 1915). Bitwa z największym nasileniem toczyła się od 16 do 25 maja 1915 r. Linię frontu na znacznej długości stanowiła rzeka Koprzywianka. I Brygada Legionów Polskich pod dowództwem brygadiera Józefa Piłsudskiego walczyła w składzie 4 Dywizji Piechoty gen. von Bellmonda w II Korpusie austro-węgierskim gen. Jana Kirchbacha. W tym czasie brygada liczyła ok. 5000 legionistów. Boje konarskie były częścią większej operacji znanej jako bitwa pod Opatowem i Klimontowem.

16 maja 1943 roku Niemcy zburzyli warszawską Wielką Synagogę. Z tym wydarzeniem wiąże się upadek powstania w getcie warszawskim. Podczas powstania Niemcy wymordowali ok. 6000 Żydów – powstańców i 7000 cywilów, 6900 wysłali do Treblinki, a około 36 000 do innych niemieckich obozów śmierci. Po upadku powstania Niemcy zrównali tę część Warszawy z ziemią, spalono i wysadzono wszystkie domy. Jednym z nielicznych zachowanych budynków był kościół św. Augustyna wykorzystywany jako magazyn. (il. Plakat prawdy o Niemcach, fot. p. Mirosław Boruta).

16 maja 1972 roku urodził się Andrzej Sebastian Duda. Doktor nauk prawnych, od 2006 do 2007 podsekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości, w latach 2008–2010 podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, były członek Trybunału Stanu, poseł na Sejm VII kadencji, poseł do Parlamentu Europejskiego VIII kadencji. Od 6 sierpnia 2015 roku prezydent Rzeczypospolitej Polskiej. I jeszcze biografia na stronie prezydent.pl: http://www.prezydent.pl/prezydent/biografia-andrzeja-dudy

16 maja 2004 roku papież Jan Paweł II ogłosił sześcioro nowych świętych, m.in. Joannę Mollę (fot. milanofree.it), która, pomimo wskazań medycznych do przerwania ciąży zdecydowała się urodzić dziecko. W uroczystej Mszy Świętej wzięli udział m.in. mąż Joanny i najmłodsza córka Gianna Emanuela. Mąż po jej śmierci powiedział: „Aby zrozumieć jej decyzję, trzeba pamiętać o jej głębokim przeświadczeniu – jako matki i jako lekarza – że dziecko, które w sobie nosiła było istotą, która miała takie same prawa, jak pozostałe dzieci, chociaż od jego poczęcia upłynęły zaledwie dwa miesiące”. Wspomnienie liturgiczne świętej w Kościele katolickim obchodzone jest 28 kwietnia. Relikwie Św. Joanny Molli znajdują się w wielu kościołach na całym świecie. W Krakowie jest to parafia Św. Józefa Oblubieńca Najświętszej Marii Panny w Krakowie (os. Kalinowe).

(opr. na podstawie Wikipedii)

Rydlówka (ul. Włodzimierza Tetmajera 28), oddział Muzeum Krakowa zaprasza na spotkanie z cyklu Salon Książki Krakowskiej.

Tegoroczną 152 rocznicę urodzin Lucjana Rydla świętujemy naszą nową publikacją „Rydlówka. Historie nieoczywiste”. Ta książka to opowieść o Bronowicach Małych przełomu XIX i XX wieku, o rodzinach mieszkających na przestrzeni lat w Rydlówce oraz o historii tego niezwykłego domu, który nie tylko podczas słynnego wesela łączył to co rozdarte i na pozór odmienne.

Zapraszamy na spotkanie, podczas którego będziemy rozmawiać z autorami książki, a jest to grono znamienitych historyków i badaczy: dr Konrad Meus, prof. dr hab. Zdzisław Noga, Małgorzata Oleszkiewicz, Małgorzata Palka, prof. dr hab. Jan Rydel, Monika Śliwińska, prof. dr hab. Stanisław Waltoś. Rozmową poprowadzi niezastąpiony Marcin Baran, poeta i nasz muzealny kolega, redaktor Wydawnictwa Muzeum Krakowa. Podczas spotkania książka „Rydlówka. Historie nieoczywiste” będzie sprzedawana w promocyjnej cenie z 20% rabatem. Spotkanie jest bezpłatne.

Maria Krakowska, Mirosław Boruta Krakowski

Dzisiejsze (14 maja 2022 roku) spotkanie dr. Patrykiem Jakim, posłem do Parlamentu Europejskiego było inauguracją cyklu wykładów „Uwierzyć w Polskę” (kolejne spotkania w Rzeszowie i Łodzi). Można powiedzieć, że to symboliczny punkt zwrotny, od którego zaczniemy myśleć o sobie – o Polsce i Polakach - jako o niepodważalnych wartościach. To ostateczne rozstanie z pedagogiką wstydu, poniżaniem, traktowaniem nas przez innych (niestety, często przez samych siebie) jako gorszych i koniecznie kopiujących wzory obce.

Pora na podkreślanie zasług, uczciwości, oddania takim wartościom jak chrześcijaństwo, wolność, republikanizm i świadomość bycia murem obronnym Europy. Wykład okraszony celnymi cytatami z najbardziej nieprzyjaznych tej wizji polskości mediów („Gazeta Wyborcza”, „Onet”), zawierał także mnóstwo przykładów pozytywnego myślenia i nawiązywał do ponad tysiącletniej tradycji polskiej myśli politycznej najwyższych lotów.

Kilkaset osób, mnóstwo pytań, wszystko to stworzyło niesamowitą atmosferę „bycia razem”, a nastrój podkreśliło chóralne "Sto lat" z okazji co dopiero obchodzonych urodzin 😉

Dziękujemy Panu Posłowi, dziękujemy Gospodarzowi miejsca – Księdzu Proboszczowi parafii Św. Józefa na os. Kalinowym - dziękujemy Wszystkim, tak licznie, Obecnym.

Dodajmy tylko, że jeśli ktoś z Państwa chciałby nawiązać kontakt z Panem Posłem, zapraszamy do wysłania maila na adres Krakowa Niezależnego, przekażemy Państwa deklarację na pewno 😉

Tekst ilustrują zdjęcia p. Andrzeja Kalinowskiego (dziękujemy bardzo!), a ich komplet znajdą Państwo w lince: https://photos.app.goo.gl/aje9ZrJm2MFb5v9n6

Polityk Solidarnej Polski w ostrych słowach skomentował czwartkowe głosowanie w Sejmie dotyczące ustawy chroniącej dzieci. W czwartek odbyło się kilka ważnych sejmowych głosowań. Posłowie wybrali Adama Glapińskiego na drugą kadencję szefa Narodowego Banku Polskiego oraz powołali nowych członków Krajowej Rady Sądowniczej. Na marginesie tych spraw, głosowano także m.in. zmiany w prawie dotyczące przepisów opieki nad dziećmi w przypadkach transgranicznych.

Głos w tej sprawie zabrał polityk Solidarnej Polski Michał Wójcik. Minister w Kancelarii Premiera wskazał na szokujące zachowanie posłów opozycji w tej sprawie. – To było haniebne głosowanie wczoraj w Sejmie – stwierdził bez ogródek Wójcik. – Rzecz dotyczyła tego, że w postępowaniach transgranicznych czyli takich, gdy jest dziecko, a ojciec jest w jednym kraju, mama jest w drugim kraju. Chodziło o to, że jeżeli w nadzwyczajnych sytuacjach prokurator generalny składa skargę nadzwyczajną, bo uważa, że jest rażące naruszenie praw tego dziecka, to w zaproponowanych przez mnie przepisach było, żeby dziecko zostało w Polsce – tłumaczył były wiceminister sprawiedliwości. – Co zrobiła KO, PSL, Lewica? Wycięli ten przepis, wypychają dzieci z Polski. To jest symboliczna sprawa, bo przez 7 lat głosowaliśmy w sprawie dzieci razem. Mamy tak zwariowaną, głupią, przepraszam, że użyję tego słowa, opozycję, że nawet przy takiej ustawie, gdzie trzeba chronić dobro dziecka, oni potrafią wyciąć przepis dla zabawy – podsumował polityk.

Napięcia w koalicji

Wiceprezes Solidarnej Polski zabrał także głos w sprawie doniesień o napięciach w Zjednoczonej Prawicy, które mają powstawać wokół zaproponowanego przez prezydenta Andrzeja Dudę projektu ustawy likwidującej Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego. W czwartek do partii Zbigniewa Ziobry dołączyła poseł Anna Maria Siarkowska (która nie należy do Prawa i Sprawiedliwości - przyp. red. KN). Spekulowano, że jest to efekt sporu wokół ID. Michał Wójcik wskazał, że są posłowie, którzy wyrażają chęć wstąpienia do Solidarnej Polski. Nie mógł jednak zdradzić żadnych szczegółów. – Nie jest to robione przeciwko nikomu, w żadnym razie przeciwko PiS. Mamy umowę między Solidarną Polską a PiS, że nie podbieramy sobie ludzi i to działa w dwie strony. Trudno nas atakować, że Solidarna Polska się rozwija. Przyjdę do pana za jakiś czas i pan zobaczy jak się nasza partia konsekwentnie rozwija w terenie. Mamy już ponad 2 tys. członków – wskazał poseł.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/300433/to-bylo-haniebne-glosowanie-michal-wojcik-ostro-o-opozycji.html

Donald Tusk dzisiaj wylewa krokodyle łzy, a w rzeczywistości każdego dnia jego najbliżsi koledzy i koleżanki w Parlamencie Europejskim domagają się, by Polsce blokować należne środki – powiedział podczas konferencji prasowej polityk i europoseł Solidarnej Polski Patryk Jaki.

Patryk Jaki (fot.: wpolityce.pl) podczas wspólnej konferencji prasowej z ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobro odniósł się do zarzutów Donalda Tuska, który zasugerował, że Polska nie otrzymała do tej pory środków z Krajowego Planu Odbudowy z powodu działań Solidarnej Polski. Donald Tusk twierdzi, że to przez nas nie ma środków europejskich. Trudno sobie wyobrazić bardziej bezczelne kłamstwo. Dlaczego bezczelne? Dlatego, że jest to sprawa zero-jedynkowa, która łatwo można zweryfikować głosowaniami — powiedział.

W tej kadencji PE odbyły się już 43 debaty i rezolucje, które nawoływały do zablokowania Polsce środków unijnych. Gdy doliczymy do tego aktywność w komisjach PE, mielibyśmy ponad 100 debat. Wszystkie te wnioski były pisane przez partię Donalda Tuska — dodał europoseł Solidarnej Polski. Donald Tusk dzisiaj wylewa krokodyle łzy, a w rzeczywistości każdego dnia jego najbliżsi koledzy i koleżanki w Parlamencie Europejskim domagają się, by Polsce blokować należne środki. Donald Tusk tylko udaje zatroskanie, że Polska nie dostaje pieniędzy — stwierdził Patryk Jaki.

Tekst za: https://wpolityce.pl/polityka/597925-jaki-odpowiada-na-ataki-tuska-tylko-udaje-zatroskanie

Tusk nie przestał być człowiekiem, który jest wpisany w politykę niemiecką, czy może w całość sojuszu niemiecko-rosyjskiego – mówi europoseł Solidarnej Polski Beata Kempa w rozmowie z portalem DoRzeczy.pl.

DoRzeczy.pl: W ubiegłym tygodniu część polskich europosłów zagłosowali „za” wstrzymaniem Polsce środków z KPO. Koalicja Obywatelska wstrzymała się od głosu. Jak pani komentuje zachowanie tych polityków?

Beata Kempa: Uważam, że ci politycy powinni być „za” otrzymaniem środków, bo w tej chwili jesteśmy jako Polska poniewierani i łajani praktycznie za nic, w dodatku w sytuacji, gdy za naszą wschodnią granicą trwa wojna. Rosjanie atakują ludność cywilną, Polska pomaga uchodźcom, a my nie mamy jedności. Właśnie w tej chwili powinniśmy skonsolidować działania i nie dać się Putinowi rozgrywać. Zachowanie i działania niektórych polityków z areny unijnej mogą tylko wywołać radość na twarzach osób rządzących na Kremlu i to jest bardzo przykre. Jednocześnie pokazuje, jak bardzo ci ludzie odkleili się od rzeczywistości, od tego co służy, a co szkodzi Rzeczpospolitej.

Uważa pani, że tam jest taka kalkulacja?

Powinna być, a jeśli nie myślą o Polsce, to powinni pomyśleć o wyborcach. Ja rozmawiam z ludźmi, również ze zwolennikami opozycji i tam coraz częściej pojawia się zdziwienie i zawód zachowaniem polityków opozycji. Wskazują, że choć nie głosowali na PiS, to zachowanie np. europosłów Koalicji Obywatelskiej im się nie podoba.

Poseł Lewicy Krzysztof Śmiszek uważa jednak, że to właśnie walka o praworządność sprawiała, że Lewicy rośnie poparcie.

Nie wiem, jakie pan Śmiszek czyta notowania. Ja czytam zgoła inne. Jeśli takie, które zamawiają sami dla siebie, to raczej mało optymistyczna wiadomość.

Jak pani odbiera słowa Donalda Tuska o „wyzwalaniu” Polski przez Sowietów?

Tusk nie przestał być człowiekiem, który jest wpisany w politykę niemiecką, czy może w całość sojuszu niemiecko-rosyjskiego. Widzimy, że w zależności od potrzeb narracja Tuska jest od bandy do bandy. Jednak jeśli spojrzymy na jego decyzje m.in. gazowe, gdy był premierem i de facto szefem Waldemara Pawlaka, czy patrząc na to, co działo się po katastrofie smoleńskiej, jak oddał śledztwo w ręce Rosjan, to przecież nie mamy żadnej wątpliwości dlaczego narracja Tuska jest właśnie taka. Chyba nie mamy żadnej wątpliwości, jaka dziś byłaby polityka Tuska i PO gdyby rządzili w Polsce.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/298792/kempa-jestesmy-jako-polska-poniewierani-i-lajani-praktycznie-za-nic.html

Donald Tusk nie kłamie tylko wtedy, kiedy się myli. I to jest niestety cały problem związany z jego aktualną działalnością polityczną i aktualną inicjatywą, którą podejmuje rzekomo w obronie środków europejskich dla Polski” – powiedział szef Solidarnej Polski, minister Zbigniew Ziobro. Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro podczas konferencji prasowej z Patrykiem Jakim powiedział, że chce zadać 2 pytania Donaldowi Tuskowi. Czyje środowisko w PE uchwaliło prawo, które pozwala dzisiaj KE blokować pieniądze dla Polski? Zbigniewa Ziobry czy Donalda Tuska? — pytał.

A czyje środowisko polityczne w PE właśnie żąda, by blokować pieniądze dla Polski i tego domaga się od Komisji Europejskiej? Zbigniewa Ziobry czy Donalda Tuska? — dodał. Jak podkreślił szef Solidarnej Polski, „Donald Tusk ma taką cechę, że tak bardzo kłamie, że już później nie potrafi rozróżnić, co jest kłamstwem, a co prawdą i wierzy w te swoje kłamstwa”. Nie chce pamiętać, udaje, że ma tak krótką pamięć, iż w PE (świadkiem tu jest pan europoseł Patryk Jaki), to jego koleżanki i koledzy, z jego klubu w Parlamencie Europejskim, dziesiątki razy żądali, by Komisja Europejska blokowała te pieniądze, o które dzisiaj się tak upomina dla Polski — wskazał.

„Donald Tusk nie kłamie tylko wtedy, kiedy się myli”

To jest właśnie akt sprawczy Donalda Tuska i jego środowiska politycznego, że tych pieniędzy nie ma. Mam nadzieję, że Donald Tusk odświeży swoją pamięć i wyjaśni, jak potrafi godzić tą sytuację, którą każdy miał okazję obserwować w PE dziesiątków występów, oracji, żądań, by Polska nie dostała ani złotówki z jednoczesnym ubolewaniem, które wygłasza tutaj Donald Tusk, że tych pieniędzy nadal nie ma — dodał Zbigniew Ziobro. Minister sprawiedliwości zaznaczał również, że według niego właściwym adresatem wątpliwości, obaw i pretensji lidera PO „są jego koleżanki i koledzy partyjni z EPL, która jest niezwykle aktywna w tym procederze, aby Polska nie dostała ani jednego euro. I to jest cała odpowiedź nt. Donalda Tuska”. Donald Tusk nie kłamie tylko wtedy, kiedy się myli. I to jest niestety cały problem związany z jego aktualną działalnością polityczną i aktualną inicjatywą, którą podejmuje rzekomo w obronie środków europejskich dla Polski — powiedział szef Solidarnej Polski.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/597922-ziobro-tusk-nie-klamie-tylko-wtedy-kiedy-sie-myli

Radio Maryja

Donald Tusk zapowiada złożenie wniosku o wotum nieufności wobec Ministra Sprawiedliwości. Lider PO przekonuje, że to minister Zbigniew Ziobro jest odpowiedzialny za wstrzymanie unijnych środków dla Polski. Tymczasem to Unia Europejska blokuje należne Polsce pieniądze przy aktywnym wsparciu polskiej opozycji.

Poznań - obchody uroczystości uchwalenia Konstytucji Trzeciego Maja. W wydarzeniu uczestniczył lider Platformy Obywatelskiej Donald Tusk. To była dla niego kolejna okazja, by uderzyć w Polski rząd. Ponownie przekonywał, że Zjednoczona Prawica łamie konstytucję: "czasami omijana, czasami obchodzona, czasami gwałcona". Podobnie zachował się dwa dni wcześniej, w trakcie uroczystości z okazji 18. rocznicy obecności Polski w Unii Europejskiej. Donald Tusk przekonywał garstkę zebranych osób, że Prawo i Sprawiedliwość dąży do Polexitu.

Jak zaznacza socjolog, Mirosław Boruta Krakowski, szef Platformy Obywatelskiej przy każdej okazji próbuje dyskredytować Polskę, brakuje za to przekazu programowego: "Donald Tusk wykorzystuje wszelkie uroczystości i wszelkie możliwości, by coś promować, natomiast my tak jakby do końca nie wiemy, co on chce promować, wobec tego nikt specjalnie już na niego nie zwraca uwagi".

Rząd PiS zmaga się z atakami polskiej opozycji, ale też naciskami ze strony Unii Europejskiej. Polska finansuje pomoc dla uchodźców z Ukrainy ze środków z budżetu państwa a Bruksela zwleka z pomocą. Jednocześnie rozlicza Polskę z dotychczasowych kar (...) Europoseł Prawa i Sprawiedliwości Joachim Brudziński wytknął Unii opieszałość. Przypomniał słowa byłej ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher, która wskazała, że Unia realizuje plan Władimira Putina: "Jeśli chodzi o problem z praworządnością, spora część z tego, co docierało na Zachód, była efektem rosyjskiej dezinformacji" (...)

Działania Donalda Tuska i opozycji osłabiają pozycję polskiego rządu na arenie międzynarodowej, co wykorzystuje Unia Europejska. Jak podkreśla politolog, doktor Aleksander Kozicki, opozycja wszelkimi środkami wspiera Brukselę w dążeniu do federalizacji Unii Europejskiej: "Establishment Unii Europejskiej buduje państwo federacyjne, dużą, zjednoczoną Europę bez podmiotowości narodowej. Prawo i Sprawiedliwość oraz rząd polski jest takiemu programowi przeciwny".

W ranach programu odbudowy Polska powinna otrzymać 24 miliardy euro w ramach grantów i 11,5 miliarda euro w formie pożyczek.

Fragmenty tekstu i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/multimedia/informacje-dnia-04-05-2022-20-00

Zbigniew Węclewicz

7 maja 1977 roku w krakowskiej kamienicy przy ul. Szewskiej 7 znaleziono ciało Stanisława Pyjasa, studenta filologii polskiej i filozofii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jego zabójstwo na kilka dni przed juwenaliami wstrząsnęło środowiskiem akademickim i uczniowskim Krakowa i Polski. Poniżej umieszczam linkę do kilku zdjęć z obchodów 45. rocznicy Jego męczeńskiej śmierci: https://photos.app.goo.gl/XRH5RbLjKTeQtdWp6

Wybory parlamentarne odbędą się w terminie konstytucyjnym - zapewnił w sobotę minister w KPRM Michał Wójcik z Solidarnej Polski. Ocenił, że zapowiadany przez szefa PO Donalda Tuska wniosek o wotum nieufności wobec ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry to pokaz „słabości”.

Przedterminowe wybory?

Polityk Solidarnej Polski (SP) pytany w sobotę w radiu RMF FM o ewentualne przedterminowe wybory parlamentarne, o których donoszą media. Michał Wójcik stwierdził, że „wybory będą w terminie, tak jak powinny być, w terminie konstytucyjnym”. Jest duże prawdopodobieństwo, że je wygramy — ocenił. Jeżeli mam się wsłuchiwać w jakiś głos w obozie Zjednoczonej Prawicy, to przede wszystkim wsłuchuję się w głos Jarosława Kaczyńskiego — zaznaczył Michał Wójcik. Dodał, że jego obóz przygotowuje się „od jakiegoś czasu, żeby wzmocnić struktury partii”. Tym scenariuszem pierwszym, pożądanym, dobrym dla Polaków, dla Polski jest, by Solidarna Polska i PiS razem wygrały kolejne wybory — wskazał.

Wotum nieufności wobec Zbigniewa Ziobry

Pytany o zapowiadany przez szefa PO Donalda Tuska wniosek o wotum nieufności wobec ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, który ma być gotowy w tym tygodniu, powiedział: „Nie obawiam się”. Uważam, że to dowodzi słabości Donalda Tuska, który, nie wiem, z jakiegoś strachu to robi — mówił. Według Michała Wójcika wotum nieufności to okazja, by pokazać, co SP „robi dla społeczeństwa”. Na pewno będzie to zażarta, ostra dyskusja, ale po drugiej stronie argumentów nie będzie zbyt wiele — mówił. Według Michała Wójcika będą to argumenty natury politycznej. Chcą (opozycja - PAP) doprowadzić do rozbicia obozu władzy — ocenił. W środę lider PO Donald Tusk poinformował, że przed najbliższym posiedzeniem Sejmu jego ugrupowanie złoży wniosek o wotum nieufności wobec Zbigniewa Ziobry. Tusk uzasadnił zapowiedź wniosku odpowiedzialnością Zbigniewa Ziobry za spór o praworządność i wstrzymanie unijnych pożyczek oraz dotacji w związku z Krajowym Planem Odbudowy. Solidarna Polska, której szefem jest Zbigniew Ziobro, ostatnio postulowała też zawieszenie płacenia składek do budżetu Unii Europejskiej. To woła o pomstę do nieba, a ponieważ nie warto czekać na pomstę ze strony niebios, więc moim zdaniem to jest dokładnie ten moment, kiedy powinniśmy złożyć wotum nieufności wobec ministra Zbigniewa Ziobry i pozbyć się tego szkodnika — mówił były premier 1 maja, w 18. rocznicę wejścia Polski do Unii Europejskie. W ocenie Tuska przez upór Zbigniewa Ziobry „każdego dnia tracimy bardzo realne pieniądze” - „tylko w postaci kar nałożonych przez UE za nieprzestrzeganie prawa europejskiego już niedługo będzie pół miliarda złotych”. Tusk liczy, iż wniosek poprą inne ugrupowania opozycyjne.

Zmiany w Sądzie Najwyższym

Jak powiedział w sobotę w RMF FM Michał Wójcik, „minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro regularnie rozmawia Jarosławem Kaczyńskim o dobru Polski, naszych obywateli”. Dodał, że ważnym tematem tych rozmów jest też kwestia zmiany w ustawie o Sądzie Najwyższym. Dzisiaj szukamy kompromisu. Myślę, że jest duża szansa na znalezienie kompromisu — stwierdził. Zastrzegł, że kompromis polega na tym, że „każdy musi się posunąć ze swoich oczekiwań”. Są pewne kwestie od których odjeść nie możemy - m.in. sprawa dotycząca tzw. testu bezstronności sędziego — wskazał. Dodał, że według SP to jest przepis, który doprowadzi do chaosu w wymiarze sprawiedliwości. Na to trudno się zgodzić — zaznaczył.

Polska nadal nie otrzymała unijnych pieniędzy na realizację swojego Krajowego Planu Odbudowy. Warunkiem ich przyznania jest likwidacja Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Sejmowa komisja sprawiedliwości i praw człowieka na początku kwietnia rozpoczęła prace nad dwoma projektami dotyczącymi zmian w SN, autorstwa prezydenta i posłów PiS. Zdecydowano, że projektem bazowym będzie prezydencka propozycja. Solidarna Polska sprzeciwia się jednak niektórym zapisom projektu prezydenta. Przedstawiciele SP oświadczyli, że nie mogą poprzeć tego projektu w obecnej formie z powodu proponowanego tam „testu bezstronności i niezawisłości sędziego”. 26 kwietnia na posiedzeniu sejmowej komisji sprawiedliwości omówiono tylko jeden punkt z projektu zmian w SN odnoszący się do sędziów mających orzekać w Izbie Odpowiedzialności Zawodowej, która ma zastąpić Izbę Dyscyplinarną. Odrzucono poprawki do tego punktu SP, PSL i PiS. Do całego projektu SP złożyła ponad 20 poprawek, a posiedzenie komisji przerwano.

Nadal nie wiadomo, kiedy komisja skończy prace i projekt wróci na obrady plenarne Sejmu. Prezydencki projekt zakłada likwidację Izby Dyscyplinarnej SN; sędziowie, którzy w niej orzekają, mieliby możliwość przejścia do innej izby lub w stan spoczynku. W SN miałaby zostać utworzona Izba Odpowiedzialności Zawodowej. Spośród wszystkich sędziów SN, z wyjątkiem m.in. prezesów izb SN, miałyby być wylosowane 33 osoby, spośród których prezydent wybierać ma na pięcioletnią kadencję 11 sędziów do składu Izby Odpowiedzialności Zawodowej. W projekcie zaproponowana została instytucja określana mianem „testu bezstronności i niezawisłości sędziego”, dająca każdemu obywatelowi - jak wskazywał prezydent - prawo do rozpatrzenia jego sprawy przez bezstronny i niezawisły sąd. Aby otrzymać pieniądze z unijnego Funduszu Odbudowy wszystkie kraje członkowskie musiały przygotować KPO. Polska przedstawiła swój plan KE w ubiegłym roku, jednak dotąd nie został on zaakceptowany. Z budżetu polityki spójności na lata 2021-2027 Polska ma do dyspozycji ok. 76 mld euro. W KPO, który ma wspomóc gospodarkę po pandemii, Polska wnioskuje o 23,9 mld euro dostępnych w ramach grantów i o 11,5 mld euro z części pożyczkowej. Przewodnicząca KE Ursula von der Leyen postawiła pod koniec października ub.r. warunek, by w KPO znalazło się zobowiązanie polskiego rządu do likwidacji Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Latem ubiegłego roku likwidację tej izby zapowiadał wicepremier, prezes PiS Jarosław Kaczyński, także premier Mateusz Morawiecki mówił, że ta izba zostanie zlikwidowana.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/597458-przedterminowe-wybory-wojcik-odpowiada

5 maja 2022 roku (we czwartek) Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda złoży wizytę roboczą w Republice Litewskiej. W programie prasowym wizyty odnajdujemy m.in.:
Wilno:
Godz. 16.35 Złożenie przez Prezydenta RP kwiatów przy Mauzoleum Matki i Serca Syna (Cmentarz na Rossie),
Godz. 16.40 Złożenie przez Prezydenta RP kwiatów w Kaplicy Powstańców Styczniowych (Cmentarz na Rossie).

Radio Maryja

W Dyneburgu, drugim co do wielkości mieście Łotwy, w święta majowe odbył się festiwal polskiego folkloru. Łotewscy Polacy modlili się też w te dni za Polonię i o pokój na Ukrainie, oddali hołd legionistom oraz przemaszerowali korowodem ulicą Warszawską. „W tym roku święta majowe były dla nas szczególne, odbył się X Międzynarodowy Festiwal Polskiego Folkloru – Polski Folklor w Łatgalii. Po długiej pandemicznej przerwie spotkaliśmy się z naszymi przyjaciółmi z Łukowa, po raz pierwszy też przyjechał do nas zespół z Niemenczyna na Litwie” – powiedziała Żanna Stankiewicz, dyrektor festiwalu i Centrum Kultury Polskiej w Dyneburgu (łot. Daugavpils).

Żanna Stankiewicz podkreśliła, że organizacja takiego festiwalu była jej marzeniem od 30 lat, kiedy założyła zespół. Jak dodała, chciała, by powstało coś łączącego Polaków w Dyneburgu. „Pamiętamy, że Dyneburg był polskim miastem przez 211 lat. Dzieci powinny o tym wiedzieć. W szkołach powinny powstawać takie folklorystyczne zespoły, by kultywować naszą kulturę i nasze polskie tradycje” – zaznaczyła. Na trzydniowym, majówkowym festiwalu gościli też ukraińscy uchodźcy. „To dla nas bardzo ważne, że możemy coś zrobić, wesprzeć ich chociaż duchowo” – dodała.

Tradycyjnie 2 maja, w Dzień Flagi RP i Dzień Polonii i Polaków mieszkających za granicą, w Dyneburgu, stolicy byłych Inflant Polskich, odbyła się Msza święta, w której wzięli udział m.in. uczniowie miejscowego polskiego gimnazjum. Modlono się w intencji Polonii i Polaków za granicą i pokoju na Ukrainie. „Wspólna modlitwa nas łączy” – zaznaczyła dyrektor Centrum Kultury Polskiej. We wtorek polscy dyplomaci, przedstawiciele władz Dyneburga, mieszkańcy miasta i uczestnicy festiwalu złożyli wieńce przed krzyżem pamięci legionistów, którzy polegli w Kampanii Łatgalskiej w 1920 roku.

„Święto Konstytucji 3 Maja to dorobek ducha wolności i demokracji, z którego możemy czerpać wszyscy – wszystkie narody, które współtworzyły ponad 200 lat temu wielkie państwo, jakim była I Rzeczpospolita” – powiedział konsul RP na Łotwie, Mariusz Podgórski. „I do dziś wszyscy to czujemy – my – Polacy na Łotwie, Polacy z Macierzy, a także Polacy w innych państwach – że tamten czas niósł w sobie ducha wolności i demokracji, który jest nie tylko w Polakach, ale też w Łotyszach, Litwinach i w innych narodach, które odnoszą się do wspólnego dziedzictwa Konstytucji 3 Maja (…). Dlatego nie możemy sobie pozwolić na zagrożenie bycia zdominowanym i chcemy zawsze wspierać inne państwa, które czują się zagrożone, zwłaszcza w dzisiejszych trudnych czasach” – wskazał konsul. Po uroczystości przed Krzyżem na Słobódce korowodem przemaszerowano ulicą Warszawską, której święto w tym mieście Polacy zaczęli obchodzić już ponad 100 lat temu.

Tekst i zdjęcie za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/lotwa-dyneburg-w-majowke-stal-sie-stolica-polskiego-folkloru

Andrzej Kalinowski

Chełm Lubelski to miasto na prawach powiatu położone we wschodniej Polsce. Obecnie liczy ponad 60 tys. mieszkańców. Niedaleko stąd do Białorusi i na Ukrainę. Miasto, jak i region wiele przeszły w swojej historii. Wspomnę tylko, że kiedyś było nawet miastem wojewódzkim, a wcześniej - zaraz po II wojnie światowej - było to miasto… PKWN. Dziś, na szczęście, już mało kto (zwłaszcza młodzi) wie co to było. Potem, po wojnie, zapomniano o tym mieście, podobnie jak o całym regionie Lubelszczyzny. Miasto leży na tzw. Wzgórzu Kredowym. Poniżej linka do 22 zdjęć:

https://photos.app.goo.gl/nqRLdViVJzMrmFZ37

Celem tego artykułu nie jest historia samego grodu tylko zaznajomienie naszych PT. Czytelników z istnieniem zabytkowej kopalni kredy, która się tam ostała po latach grabieżczej i samowolnej, chałturniczej często pracy, związanej z wydobyciem tego „białego skarbu”. Ponieważ leżał on (kreda) niegłęboko w ziemi, stąd kopano przez wieki różne „dołki w celu jej zdobycia”. Przez pewien czas (XIV-XVII wiek) miasto dostatnio żyło z wydobycia tego skarbu.

Potem znaczenie kredy nieco osłabło. W mieście powstawały zawaliska. Nawet zabroniono wydobywać kredę i zasypywać doły i zapadliska w celu pozyskania nowych terenów pod zabudowę miasta. Dopiero w Drugiej Rzeczypospolitej przystąpiono do pewnych prac i inwentaryzacji kopalni. Przed samą II wojną w 1939 roku uruchomiono niewielki fragment wyrobisk do zwiedzania (około 300m). Po wojnie „władza ludowa” miała już inne cele i zadania do spełnienia. Zapomniano o kopalni. Ale za to – w 1960 roku – powstała tu, pierwsza w rejonie, cementownia! Oddano do użytku pierwszy piec produkcyjny. Potem rozbudowa.

W latach siedemdziesiątych przystąpiono równolegle do badania przyczyn zapadania się dalszego gruntów w starym centrum miasta. Przeprowadzono badania, wykonano górnicze zabezpieczenia. Przyjechali specjaliści z kopalń śląskich i tak uratowano stare miasto i powstała kopalnia kredy – muzeum. Cały teren badań otwarto dla zwiedzających dopiero w 1985 roku. Długość wszystkich wielopoziomowych chodników liczy około 40 km a trasa dla zwiedzania to 2 km. Biegnie ona pod samym starym centrum miasta i jest oświetlona. Miejscami jest prześwit do kanalizacyjnych studzienek chodnikowych w mieście, słychać gwar ulicy. Temperatura w kopalni jest stała i wynosi około 9 stopni plus. Panuje tu iście średniowieczna atmosfera. Obecnie jest to jedyna na świecie zabytkowa podziemna kopalnia kredy udostępniona do zwiedzania.

Przewodnik bardzo żywiołowo opowiada o kopalni, a wiedzę ma ogromną! Chciałby wszystko przekazać. Jest i oczywiście wiele baśni i opowieści o kopalni, ale jedna jest… prawdziwa. Otóż w kopalni zagościł na stałe Duch kopalni – Bieluch. Czasami można go zobaczyć. Ale przeważnie jego duch podąża za nami. Można go dostrzec na zdjęciach, które w obfitości pokażą to miejsce godne polecenia. Obecnie w okolicach Chełma istnieje duża kopalnia odkrywkowa kredy, która służy miejscowej cementowni i innym zakładom przemysłu budowlanego i nie tylko (67 zdjęć):

https://photos.app.goo.gl/eFoxC4mBdLndeKDE7

Nie będziecie Polaków pouczali. Polaków, którzy dla Europy stworzyli pierwszą konstytucję – mówił podczas sesji Parlamentu Europejskiego Patryk Jaki. We wtorek europosłowie zajęli się sytuacją na Ukrainie, gdzie toczy się wojna. Jednak na wniosek europarlamentarzystów Koalicji Obywatelskiej i Lewicy zaplanowano również debatę na temat stanu praworządności w Polsce i na Węgrzech.

Patryk Jaki: Nie będziecie Polaków pouczali

W trakcie debaty głos z mównicy zabrał Patryk Jaki. Podczas swojego wystąpienia polityk Solidarnej Polski odwołał się do obchodzonego tego dnia w naszym kraju Święta Konstytucji 3 Maja. – To charakterystyczne, że atakujecie Polskę akurat w Święto Konstytucji 3 Maja. I to jest wręcz niesamowite, jak historia lubi się powtarzać. Wtedy Zachód przestraszył się, że Polska z nową konstytucją i wolnością, której nie było nigdzie w Europie, będzie coraz silniejsza i postanowił razem z Rosją ją zniszczyć. Oczywiście, z pomocą swoich przekupnych Polaków z Targowicy – mówił.

– Dzisiaj, 231 lat później, znów denerwują was wolnościowe aspiracje Polaków i to, że ciągle upominamy się o Ukrainę. I znów z pomocą swoich Polaków, ku uciesze Rosji, wprowadzacie kolejne projekty osłabienia Polski. Dlaczego? Bo chcecie powrotu do biznesów z Rosją – stwierdził w Parlamencie Europejskim europoseł Patryk Jaki. I dodał: "Wy chcecie, żeby wojna się szybko skończyła, a my chcemy, żeby Ukraina wgrała". – Nie będziecie Polaków pouczali. Polaków, którzy dla Europy stworzyli pierwszą konstytucję. Nie będziecie pouczali, czym jest wolność, czym jest praworządność. To od nas możecie się jej uczyć – oznajmił eurodeputowany Solidarnej Polski.

Debata o Polsce i Węgrzech w PE

W trakcie debaty o Polsce i Węgrzech w Parlamencie Europejskim głos zabrał m.in. komisarz UE ds. sprawiedliwości i konsumentów Didier Reynders, który wyraził żal, że "nie może przedstawić pozytywnych zmian w zakresie praworządności w Polsce i na Węgrzech" i wyraził nadzieję, że toczące się postępowanie ws. art. 7 pozwoli Warszawie i Budapesztowi "zastanowić się" nad żądaniami przedstawionymi przez Brukselę. W swoim wystąpieniu Reynders uzasadnił także zawziętość instytucji unijnych względem Polski... atakiem Rosji na Ukrainę. – Ponieważ każemy Rosji respektować prawo międzynarodowe, musimy również wykonać własną pracę domową w Unii Europejskiej – powiedział.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/296395/europosel-jaki-w-pe-nie-bedziecie-polakow-pouczali.html

Beata Kasperczyk

Zapraszam Państwa do obejrzenia fotoreportażu z Mszy Świętej w Katedrze Wawelskiej, przejścia na pl. O. Adama Studzińskiego, gdzie nastąpiło złożenie kwiatów przy Krzyżu Narodowej Pamięci (Krzyżu Katyńskim) oraz przemarszu na pl. Jana Matejki, gdzie o godz. 12:15, przy Grobie Nieznanego Żołnierza, rozpoczęły się główne uroczystości:
https://photos.app.goo.gl/5Kz1XRsJh7hpBPrx5

Mirosław Boruta Krakowski

Elementem wyróżniającym politykę Prezydenta Lecha Kaczyńskiego było podniesienie rangi problematyki obejmującej zagadnienia dotyczące Polaków żyjących poza krajem, do grupy spraw najważniejszych...

Projekt Polska rozpoczęty w 966 roku nie skończył się po 1050 latach. Trwa, jak dotychczas trwał przez trzydzieści dwa poprzedzające nas pokolenia. Ba, będzie trwał z tej prostej przyczyny, że chcą tego Polacy i przewodzące im polskie elity. Spójność grupy narodowej, wspólnoty polskiej skupionej w Kraju i zagranicą zależna jest od jej siły trwania i zwyciężania zarówno na płaszczyźnie prowadzonej polityki historycznej, jak i przedstawianego tam modelu postępowania, chęci przeprowadzenia zmiany mentalnej, zmiany postaw. Tutaj rola odpowiedniej instytucji jest najważniejsza, szczególnie jeśli propaguje wzorce pozytywne, umacnia wzór, kanon kultury polskiej.

Przykładem takiego instytucjonalnego sukcesu w porządkowaniu polskich spraw jest Instytut Pamięci Narodowej. Gdy w czerwcu 2015 roku Instytut obchodził swe 15-lecie, jego ówczesny prezes, dr Łukasz Kamiński stwierdził: "Misja, którą nam parlament powierzył, jest misją bardzo zaszczytną. Jest związana z ochroną, ale także z odbudową naszej wspólnej pamięci, pamięci narodowej, która jest jednym z najważniejszych źródeł polskiej tożsamości" a odnosząc się do misji podkreślał, że "najważniejsze zawsze pozostanie odkrywanie prawdy o przeszłości, odbudowa poczucia sprawiedliwości, przywracanie godności ofiarom systemów totalitarnych". A czym jest dzisiaj - wielkim archiwum XX-wiecznej historii Polski, placówką badawczą i centrum edukacyjnym... Czyli, że można.

Po tym budującym przykładzie wróćmy do meritum, rozpocznijmy proces konsolidacji środowisk propaństwowych, propolskich: politycznych, kościelnych, związkowych, medialnych, stowarzyszeń wszelkiego rodzaju, organizacji weteranów wojen i przesiedleń wokół powstania Ministerstwa Polaków Zagranicą.

Otuliną kulturową dla tego dzieła powinien być przede wszystkim język, język polski. Język a kultura czy też język a widzenie, odbiór i interpretacja świata to kompleks zagadnień rozważanych już od wielu dziesięcioleci. Język natomiast jako najważniejsza część, część centralna lub też rdzeń, fundament wielu kultur ludzkich, to także zagadnienie dobrze znane. Wystarczy przypomnieć, że Organizacja Narodów Zjednoczonych (a tak naprawdę państw przecież a nie narodów) liczy sobie jedynie 193 członków a języków jest w świecie od 6 do 7 tysięcy… Wśród nich, dla około 44–48 milionów ludzi (mieszkańców Polski i Polaków zamieszkałych za granicą Rzeczypospolitej) pierwszy, najważniejszy i najbardziej znany jest język polski. Język w którym ludzie Ci, w przeważającej mierze Polacy, zostali wychowani, w którym widać ich świat domowy, świat zewnętrzny, ten bliski, ale także świat zewnętrzny, ten daleki i najdalszy.

Język to jednak nie tylko jak się mówi (określa) ale czy w ogóle się mówi: o atrakcyjnej tolerancyjnej, wielokulturowej I Rzeczpospolitej; o Polakach, którzy żyją na tamtych terenach (Polskich Kresach) do dzisiaj i tak bardzo chcą być Polakami, o dwóch polskich miastach, centrach polskości – Lwowie i Wilnie; o odrodzonej po wielkiej wojnie światowej II Rzeczpospolitej Polskiej z Jej programem państwa przemysłowego, Polaków dumnych i światłych, wykształconych patriotów; o fundamentalnej roli Kościoła Rzymskokatolickiego w dziejach Polski, o tym filarze Jej trwania, o naukach i przesłaniu Świętego Jana Pawła II; o tym gdzie są dzisiaj polskie elity zdolne podjąć wyzwanie pedagogiki dumy i na niej wychować polską młodzież, a przy okazji obnażyć ideologię pedagogiki wstydu? O tym gdzie jest Państwo Polskie?

Patriotyzm oznacza umiłowanie tego, co ojczyste: umiłowanie historii, tradycji, języka czy samego krajobrazu ojczystego. Jest to miłość, która obejmuje również dzieła rodaków i owoce ich geniuszu. Próbą dla tego umiłowania staje się każde zagrożenie dobra, jakim jest ojczyzna. Nasze dzieje uczą, że Polacy byli zawsze zdolni do wielkich ofiar dla zachowania tego dobra albo też dla jego odzyskania. Świadczą o tym tak liczne mogiły żołnierzy, którzy walczyli za Polskę na różnych frontach świata. Są one rozsiane na ziemi ojczystej oraz poza jej granicami. Wydaje mi się jednak, że jest to doświadczenie każdego kraju i każdego narodu w Europie i na świecie” (Pamięć i tożsamość. Rozmowy na przełomie tysiącleci, Kraków 2005, s. 71-72). To Święty Jan Paweł II.

Polskość z kolei, u Samuela Bogumiła Lindego jeszcze jako polszczyzna, to „zbiór tego wszystkiego, co się polskim zwać może: język, obyczaj, strój, sposób jaki budowania, jedzenie polskie”.

A ludzki komponent, zapytam jako socjolog… Kto tę polskość, tę polszczyznę poniesie – oczywiście Polacy! Według ostatniego spisu ludności z 2002 roku mieszka w Polsce (bądź jest jej obywatelami, mieszkając za granicą) 38.230.000 osób, z czego blisko 37 milionów deklaruje się jako Polacy. Nieco więcej trudności nastręcza ustalenie ilości Polaków żyjących poza granicami państwa polskiego. Tutaj szacunki będą się wahać, od kilkunastu milionów do 22 milionów osób. A więc razem blisko 60 milionów osób. To nasz potencjał narodowy na dzisiaj, to ludzie, którzy mogą przynależeć do narodu polskiego, którzy mogą swoją polskość manifestować, dawać jej dowody, ale… czy będą?

Dlaczego jednak chcę pisać o 22 milionach Polaków i osób polskiego pochodzenia żyjących za granicą? Bo to jest nasz narodowy skarb, narodowy „świat, który nie może zaginąć”. A wśród składników, elementów tego skarbu są jeszcze najpiękniejsze perełki to „emigracja polityczna, ten odłam polskiego wychodźstwa, który interesuje się wewnętrznymi relacjami społeczno-politycznymi w kraju oraz relacjami Polski z zagranicą i czynnie – poprzez publikacje oraz akcje polityczne skierowane do wewnątrz i na zewnątrz Polski – pracuje dla dobra wspólnego żyjących tam Polaków. Tym samym emigracja polityczna umacnia także siebie jako potencjalnych mieszkańców Polski w przyszłości” (to moja definicja, pochodząca z recenzji tomu „Polska emigracja polityczna 1939-1990. Stan badań”, IPN, Warszawa 2016). Podkreślam więc tutaj nie tyle powody emigracji, ile jej stopień zaangażowania w sprawy Polski i dla sprawy polskiej.

Odwołam się teraz do Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej i jej artykułu 6, gdzie w punkcie 2 czytamy: „Rzeczpospolita Polska udziela pomocy Polakom zamieszkałym za granicą w zachowaniu ich związków z narodowym dziedzictwem kulturalnym” i po raz kolejny zaznaczę, że postulatem zasadniczym moich uwag jest podniesienie rangi problemu Polaków za granicą (il. za Wikipedią) na szczeblu instytucjonalnym. Najwyższy bowiem priorytet problematyka wychodźstwa zyskuje w państwach, które utworzyły w tym celu specjalne ministerstwa, przykładami są tu Armenia, Gruzja, Izrael, Indie i Serbia.

Nie warto rozbijać tej polityki, tych działań wobec Polaków i osób polskiego pochodzenia za granicą na wiele podmiotów - opracowania mówią, że jest ich przynajmniej kilkadziesiąt. Przecież rozmywanie odpowiedzialności kończy się zwykle małą efektywnością działań. A więc wprost przeciwnie, należy scalić, skoordynować te wysiłki, zrobić wreszcie coś porządnie, choćby właśnie utworzyć Ministerstwo Polaków Zagranicą – to się tym 22 milionom ludzi od Polski, ich Ojczyzny należy. Wiem, że instytucje nie są panaceum na wszystko, ale opowiadam się stanowczo za utworzeniem Ministerstwa Polaków Zagranicą.

Co powinniśmy zrobić? Na co położyć największy nacisk?

• na pomoc w zachowaniu polskich kodów kulturowych wśród żyjących, przyznających się do polskości, poprzez deklarację narodowościową w spisach ludności innych krajów,

• na pomoc w postaci polskich szkół, podręczników, filmów, pomoc księżom szerzącym polskość poprzez kościoły, parafie i punkty katechetyczne, tutaj w grę wchodzi także pomoc prawna w uzyskaniu statusu mniejszości narodowej w krajach, gdzie Polacy takowego nie mają. Najbardziej jaskrawym przykładem dyskryminacji tego typu jest, oczywiście, państwo niemieckie,

• na pomoc w zachowaniu polskich pamiątek narodowych, budynków, miejsc pamięci, pomników, cmentarzy. Niekiedy także pomoc w ich odzyskiwaniu,

• wreszcie, dla tych którzy chcą zamieszkać w Polsce wszechstronna pomoc w repatriacji i aklimatyzacji w Kraju. Dotychczasowe doświadczenia w tym względzie są niestety bardzo przygnębiające. Na kanwie dziejących się właśnie wydarzeń trzeba dopowiedzieć, że przyjmowanie kulturowo odmiennych imigrantów kosztem Polaków chcących się repatriować do Ojczyzny należy stanowczo wykluczyć. Zachowanie właściwej kolejności rzeczy powinno być wspólnych zadaniem nas wszystkich.

A co przykładowo oznacza termin „nas wszystkich”? Choćby to, że jakakolwiek opowieść o Polakach żyjących na Kresach to jednoznaczne opowiedzenie się po ich stronie. W „ogólnoeuropejskim sporze o imigrantów-uchodźców” konieczna jest choćby i propozycja, by polski kościół ogłosił, że każda parafia przyjmie jedną polską rodzinę z Kazachstanu albo z Ukrainy. Taki apel to byłoby coś. Podobnie jest z tzw. trzecimi konsulami „polonijnymi” w polskich placówkach dyplomatycznych, „Wspólnotą Polską”, czy Telewizją Polonia. To dla mnie jest właśnie „nas wszystkich”.
I jeszcze jedno zastrzeżenie - weterani walk o wolność Polski, tak w Kraju (w granicach sprzed 1939 roku), jak i na obczyźnie, weterani walk o wolność Waszą i Naszą powinni mieć tutaj absolutne pierwszeństwo.

Odpowiedniej rangi instytucja wraz z jej statutem, zebranie rozproszonej po różnych organizacjach, stowarzyszeniach i gremiach problematyki a przede wszystkim wyznaczenia podmiotu odpowiedzialnego zdaje się być najlepszym pomysłem na wyjątkowe czasy. Trzeba zaproponować dzisiaj dużo więcej niż dotychczas.

Kilka rozwiązań szczegółowych:

w każdej polskiej placówce dyplomatycznej: ambasadzie czy konsulacie powinien zostać utworzony Zespół Polaków Zagranicą (ZPZ), działający pod kierunkiem konsula do spraw Polaków Zagranicą albo przynajmniej urząd attaché Polaków Zagranicą (APZ), na podobieństwo ataszatów ekonomicznego, morskiego czy prasowego.

W jego gestii będą leżały sprawy języka i kultury polskiej zarówno wśród tamtejszych obywateli Rzeczypospolitej Polskiej, jak i osób posiadających obywatelstwa wielokrotne, w tym polskie, a także osób bez obywatelstwa polskiego, którzy przyznają się do więzi z polskością, chcą ją na wszelkie sposoby kultywować, przy niej trwać i ją rozwijać.

Placówki o randze Zespołów i Ataszatów gromadzić będą dokumentację historyczną, jak i dokumentację dotyczącą wydarzeń aktualnych a przede wszystkim położą nacisk na powszechnie dostępną naukę języka polskiego jako wartości centralnej dla kultury polskiej, choćby poprzez Instytuty Mikołaja Reya.

Jeszcze raz nawiążę tutaj do konieczności rozpowszechnienia polszczyzny w świecie, nasycenia wszystkich państw i kontynentów placówkami nauczania języka polskiego, szczególnie tam, gdzie wciąż jeszcze są Polacy, często nie mówiący już po polsku wcale lub prawie wcale. Ma to również kolosalne znaczenia przy planowanych akcjach repatriacyjnych, na które od ponad osiemdziesięciu pięciu lat czekają Polacy choćby w Kazachstanie i innych państwach przymusowego, będącego pokłosiem zsyłek, polskiego osadnictwa. Choć przecież nie tylko tam.

Wracam teraz w podwoje Ministerstwa: osoby pracujące w Zespole lub Ataszacie będą przedstawicielami Ministerstwa Polaków Zagranicą (MPZ) wykształconymi w prowadzonej przez to Ministerstwo szkole dyplomatów o zgodnym z Konstytucją RP profilu. Podstawowe założenia ideowe tego kształcenia będą zgodne z przyjętymi zasadami umacniania niepodległości i suwerenności państwa polskiego poprzez rozwijanie i propagowanie kultury polskiej poza granicami Rzeczypospolitej.

Prowadzenie tej polityki musi być związane z wartością, jaką jest Polska, obecna zarówno w silnym państwie, jak i dumnym Narodzie. Podobnie Polacy za granicą muszą czuć więź z Ojczyzną i wsparcie płynące z Kraju. Przede wszystkim – wspomniani już wyżej - ci najsłabsi, szczególnie rodziny polskie marzące o przyjeździe do Polski. Jeśli uda się nam im pomóc, musimy mieć także ofertę dla tych, którzy jako Polacy chcą pozostać poza granicami Rzeczypospolitej, i obie te decyzje należy uszanować. Szczególną bowiem troską MPZ musi objąć skupiska polskie w pobliżu granic Rzeczypospolitej. Polacy na Białorusi, w Czechach, Litwie, Łotwie, Niemczech, Rosji, Słowacji i Ukrainie to priorytet dla wysiłków każdego polityka polskiego w utrzymywaniu ich więzi z Polską oraz polską kulturą i językiem. Są to bardzo często osoby, których przywiązanie do polskości i religii, patriotyzm i zaangażowanie na rzecz Ojczyzny przetrwały najcięższe próby.

I w tym widzę ogromną rolę, jaką może Ministerstwo Polaków Zagranicą odegrać.

* Autor jest doktorem nauk humanistycznych w zakresie socjologii, autorem kilkudziesięciu publikacji naukowych o Polakach w świecie. W latach 1984-1999 pracował w Instytucie Badań Polonijnych Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Radio Maryja

Mam nadzieję, że zwycięży zdrowy rozsądek, jestem zwolennikiem porozumienia, ale to nie oznacza, że porozumienia jest możliwe za cenę kosztów dla Polski i Polaków – powiedział w niedzielę minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Czy nasze drogi z PiS się rozejdą? Mam nadzieję, że nie – dodał.

Zbigniew Ziobro odniósł się w Programie Pierwszym Polskiego Radia do słów wicemarszałka Sejmu i szefa klubu PiS Ryszarda Terleckiego, który mówiąc o Solidarnej Polsce, powiedział, że „nie wie, czy to jest prawa flanka, raczej głupia flanka”. „Mogę wyrazić ubolewanie nad językiem, którego używa marszałek Terlecki. To jest pokusa posługiwania się językiem, który dzieli, a nie łączy, a przede wszystkim obraża” – stwierdził lider Solidarnej Polski. „Sugerowałbym refleksję marszałkowi Terleckiemu” – dodał.

Na uwagę, że według wielu komentatorów w obozie władzy „ogon kręci psem”, Zbigniew Ziobro odparł, że trzeba zadać sobie pytanie, czy to jest spór o sprawy niewarte złamanego grosza, czy chodzi o rzeczy fundamentalne dla przyszłości państwa polskiego. Wskazał, że Solidarną Polskę i PiS podzielił m.in. tzw. mechanizm warunkowości w przyznawaniu środków unijnych. „My apelowaliśmy, by się na to nie godzić – bo Polska mogła to zawetować, bo będzie to instrument wykorzystywany do ingerencji w sprawy wewnętrzne Polski. Premier zapewnił, że tak się nie stanie, wbrew stanowisku SP wyraził zgodę na wprowadzenie takiego mechanizmu do prawa europejskiego. Dziś widzimy, że nasze ostrzeżenia się sprawdziły (…). Okazuje się, że Bruksela szantażuje Polskę blokując przez wiele miesięcy należne środki z kredytu w ramach Funduszu Odbudowy, który Polska również żyrowała (…) Co więcej, Polska już płaci wyższą składkę na rzecz tego kredytu” – zauważył Zbigniew Ziobro.

Jak mówił, drugą osią sporu Solidarnej Polski i PiS była zgoda premiera na zaostrzenie unijnego pakietu klimatycznego. „Premier zapewniał, że nie będzie to oznaczało wzrostu cen energii w Polsce. (…) Decyzje zostały podjęte, premier zgodził się na Fit for 55. Nie musieliśmy długo czekać, żeby zobaczyć, że cena uprawnień do emisji CO2 gwałtownie zdrożała, o ponad 100 proc. Polskie elektrownie i ciepłownie muszą kupować te uprawnienia za dwukrotnie wyższe ceny i muszą skądś brać te pieniądze i biorą je z kieszeni Polaków. (…) Nie mówię, że premier chciał doprowadzić do takiej sytuacji, ale nasza ocena była różna i czas pokazał, że mieliśmy rację” – powiedział Zbigniew Ziobro. Jak stwierdził, najlepszym dowodem, że Solidarna Polska szuka porozumienia jest fakt, że nie opuściła rządu po tym, jak przegrała debaty w tych sprawach. „Szukamy wyjścia z tej sytuacji, szukamy porozumienia” – powiedział.

Ostatni spór – jak mówił – jest związany z sądownictwem, za który odpowiada Solidarna Polska. „Nasze ustawy dotyczące Sądu Najwyższego zostały zawetowane przez prezydenta (…) Prezydent zaproponował swoją ustawę, którą oceniałem jako taką, która wywoła większy konflikt. Ona rzeczywiście pogłębiła konflikty wewnątrz sadownictwa i dała pretekst KE do stosowania kar wobec Polski (…) To jest ustawa, którą myśmy zaakceptowali w imię kompromisu. Dziś prezydent proponuje zmianę tej ustawy, którą sam przygotował, która w jeszcze większym stopniu będzie powodowała problemy” – ocenił szef SP. Podkreślił, że według Solidarnej Polski jest to zła ustawa, ale jego partia „jest w stanie po raz kolejny wyjść poza partykularne cele i szukać porozumienia, by poprzeć tę ustawę” pod warunkiem, że wyeliminowane będą z niej „najbardziej oczywiste błędy”. Oznajmił, że jednym z tych błędów jest procedura badania niezawisłości sędziów, co – jego zdaniem – spowodowałoby gigantyczne wydłużenie czasu rozpatrywania spraw przed sądem. „Jesteśmy gotowi tę niedobrą ustawę poprzeć pod warunkiem, że te najbardziej oczywiste błędy zostaną wyeliminowane” – podkreślił szef MS.

Pytany, czy nie pójdzie śladem Jarosława Gowina i „nie popełni politycznego samobójstwa”, Zbigniew Ziobro stwierdził, że Gowin działał według innego paradygmatu: budował partię wokół ludzi, którzy byli popularni, a których niekoniecznie łączyły wartości. „Solidarna Polska jest partią wartości. Oczywiście są granice, których nie przekroczymy. Nie będziemy brać odpowiedzialności za rozwiązania, które byłyby sprzeczne z naszymi wartościami i przekonaniami, niezależnie jakie by były tego koszty w sensie osobistym dla nas. Przyjdzie taki czas, że zwyciężymy (…). Jesteśmy gotowi racjonalnie współdziałać i szukać kompromisów, używając racjonalnych argumentów. Jeśli ktoś wymaga od nas kapitulacji, zgody na rozwiązania, które naszym zdaniem będą dramatyczne dla Polaków i Polski, to my mówimy nie” – zaznaczył Zbigniew Ziobro. „Krótko mówiąc, jeśli pani mnie pyta, czy jest możliwość, że nasze drogi (z PiS – PAP) się rozejdą, wyrażam nadzieję że nie, że zwycięży zdrowy rozsądek. Jestem zwolennikiem porozumienia, ale to nie oznacza, że porozumienie jest możliwe za cenę kosztów dla Polski i Polaków, takich, których my nie jesteśmy w stanie ponieść” – oświadczył minister sprawiedliwości.

Tekst i zdjęcie za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/min-z-ziobro-jestem-zwolennikiem-porozumienia-ale-nie-za-cene-kosztow-dla-polski-i-polakow

Polityk Solidarnej Polski podkreśla, że Warszawa powinna zająć zdecydowane stanowisko wobec szantażu Komisji Europejskiej w sprawie reformy sądownictwa.

W parlamencie trwają prace nad zaproponowanym przez prezydenta Andrzeja Dudę i posłów PiS projektem reformy sądownictwa. Na tle sprawy likwidacji Izby narósł spór w rządzącym obozie. Solidarna Polska Zbigniewa Ziobro konsekwentnie sprzeciwia się dalszym ustępstwom na rzecz Brukseli, wskazując na zagrożenia dla polskiej suwerenności.

Beata Kempa: Potrzeba twardego stanowiska

W podobnym tonie wypowiadała się w czwartek europoseł Beata Kempa. Jak stwierdziła, Komisja Europejska nieustannie testuje Polskę, sprawdzając, czy ta ugnie się przed unijnym szantażem. W związku z tym polskie władze powinny zająć zdecydowane stanowisko. – Widzę w Brukseli jak Polska jest cały czas testowana czy ulegnie szantażowi UE ws. sądownictwa. Jeżeli ulegniemy, to będą naciski, żeby ulegać w innych kwestiach, równie niebezpiecznych jak bezpieczeństwo energetyczne czy kwestie światopoglądowe – powiedziała na antenie Polskiego Radia 24. – To jest grunt, który jest przygotowywany pod bardzo dużą operację, która nazywa się Federalna Europa. Ten trend jest bardzo mocno eksponowany i narzędzia niezgodne z traktatami, które teraz wykorzystuje KE są tego dowodem – dodała polityk.

Jak podkreśliła Beata Kempa, zasadą negocjowania z Brukselą powinno być podkreślanie polskiej suwerenności oraz dbanie o polskie interesy. – Formułować dyskusję z UE trzeba w taki sposób, żeby nie było przeświadczenia, że my mamy robić ustępstwa wobec UE jeśli chodzi o naszą sferę suwerenności. To jest absolutnie niedopuszczalne – wyjaśniła europoseł.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/294712/beata-kempa-widze-jak-polska-jest-caly-czas-testowana.html

Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry proponuje skierowanie do Komisji Europejskiej wniosku o zawieszenie w całości bądź w części polskiej składki do budżetu UE.

– Wystąpiliśmy z inicjatywą, by rząd skierował wniosek do Komisji Europejskiej celem rozważenia wsparcia nadzwyczajnym instrumentem finansowym Polski i innych krajów, które zostały obciążone w związku z wojną na Ukrainie oraz pomocą dla uchodźców – powiedział Zbigniew Ziobro na konferencji prasowej we wtorek.

– Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że ten straszliwy kryzys, wojna za naszą wschodnią granicą, poza tymi wszystkimi negatywnymi konsekwencjami, które tak bardzo uderzają do świadomości każdego człowieka, który obserwuje dramat zwłaszcza ludności cywilnej i zbrodnie popełnione przez armię rosyjską, że te straszne wydarzenia mają też swoją piękną stronę - to są otwarte serca milionów Polakom dla tych najbardziej potrzebujących – dodał.

Prawie 3 mln ukraińskich uchodźców w Polsce

– Zdecydowaliśmy się poddać pod rozwagę wystąpienie do Komisji o skorzystanie z takiej możliwości, by na czas trwania tej kryzysowej, spektakularnej, bezprecedensowej, historycznej sytuacji napływu blisko trzech milionów uchodźców do Polski, Komisja Europejska zechciała rozważyć w imię wzajemnej współpracy i solidarności zawieszenie, jeśli nie całej, to przynajmniej istotnej części składki, którą Polska płaci do budżetu unijnego – oświadczył minister sprawiedliwości.

Tłumaczył, że chodzi o to, aby "te pieniądze były przeznaczane nie na jakieś inne cele, tylko na cel jeden, który powinien być nam wspólny, czyli wsparcie i solidarność okazaną uchodźcom".

Trwająca od dwóch miesięcy wojna Rosji z Ukrainą, którą Moskwa nazywa "specjalną operacją wojskową", doprowadziła do tego, że ponad 5 mln Ukraińców uciekło za granicę, z czego najwięcej (2,9 mln) do Polski. Rząd szacuje, koszty utrzymania ukraińskich uchodźców na 11 mld euro.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/ekonomia/293779/ziobro-proponuje-zawieszenie-polskiej-skladki-do-ue.html

Umiesz liczyć, to licz na siebie. Myślę, że Polska bardzo dobrze odrobiła tę lekcję – mówiła Beata Kempa. W środę w rozmowie na antenie telewizji wPolsce.pl europoseł Solidarnej Polski skomentowała sprawę odcięcia Polski przez koncern Gazprom od gazu z Rosji.

– Umiesz liczyć, to licz na siebie. Myślę, że Polska bardzo dobrze odrobiła tę lekcję. Pierwszym nauczycielem był pan prezydent Lech Kaczyński. To dzięki jego pomysłowi z gazoportem uniezależniamy się od Rosji. Trzeba też wziąć pod uwagę nasze wydobycie i przyszłe dostawy z Baltic Pipe. My zawsze liczyliśmy się z tym, że Rosja podejmie podobne kroki. Pytanie, czy tę lekcję odrobiły kraje zachodnioeuropejskie – skomentowała polityk. I podkreśliła, że szczególnie zależne od surowców rosyjskich są Niemcy.

Wstrzymanie dostaw gazu z Rosji

We wtorek rosyjski koncern państwowy Gazprom poinformował Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo o zamiarze całkowitego wstrzymania dostaw w ramach kontraktu jamalskiego z początkiem doby kontraktowej 27 kwietnia. Tego samego dnia późnym wieczorem bułgarskie ministerstwo energetyki przekazało, że również Sofia otrzymała powiadomienie o wstrzymaniu dostaw. Według doniesień medialnych, kraj opiera ponad 90 proc. zapotrzebowania na gaz na dostawach z Gazpromu, ale zaczął szukać alternatyw. Działania rosyjskiego koncernu mają związek z dekretem podpisanym przez prezydenta Federacji Rosyjskiej Władimira Putina. Według dokumentu, "kraje nieprzyjazne Rosji" zostały zobowiązane do płatności za gaz w rublach.

Kto będzie płacić w rublach?

Co najmniej 10 europejskich firm kupujących rosyjski gaz otworzyło rachunki w Gazprombanku, co jest potrzebne do zapłaty w rublach. Cztery firmy miały już dokonać płatności. Kolejne rozliczenia za gaz zostaną dokonane 15 maja. – Putin czekał z niektórymi decyzjami na wynik wyborów we Francji. Teraz będzie obserwował, jak przywódcy 27 państw będą zjednoczeni i czy nastąpią realne działania pomocowe dla Ukrainy – skomentowała zachowania państw członkowskich Unii Europejskiej europoseł Beata Kempa.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/294463/kempa-o-gazie-z-rosji-polska-bardzo-dobrze-odrobila-lekcje.html

Zbigniew Węclewicz

W dniach 23 i 24 kwietnia przybyła do Sanktuarium Matki Bożej Licheńskiej Bolesnej Królowej Polski XXI Ogólnopolska Pielgrzymka Niezależnego Samorządowego Związku Zawodowego „Solidarność”, odbywającej się w tym roku pod hasłem „Matko Miłości obdarz nas pokojem”. W spotkaniu wzięła udział także delegacja z Krakowa pod przewodnictwem p. Adama Lacha, przewodniczącego Zarządu Regionu Małopolska NSZZ "Solidarność". Zapraszam Państwa do obejrzenia kilku pamiątkowych zdjęć:
https://photos.app.goo.gl/EAbY8GB9gvMdjqGCA

Polska przyjmuje do własnych domów więcej uchodźców niż wy przyjęliście w całej UE od 2015 r., ale nie chcecie zapłacić nic – powiedział europoseł Solidarnej Polski Patryk Jaki.

– Widzę, że lewica przyjmuje taką logikę, że należy przyjąć wszystkich. Generalnie otworzyć granice i przyjmować kogo się da, ale nie do wszystkich krajów europejskich, tylko do tych biedniejszych na wschodzie, bo swoje własne, bogatsze kraje to już dawno pozamykaliśmy – mówił Patryk Jaki w Parlamencie Europejskim.

Zwracając się do holenderskiej eurodeputowanej pytał, ilu uchodźców z Ukrainy przyjęła Holandia, ilu jest gotowa przyjąć i ile za to zapłacić.

Przypomniał w tym kontekście wypowiedź wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa z 2016 r. o tym, że każdy kraj, który nie przyjmie uchodźców, powinien zapłacić 250 tys. euro za jedną osobę.

"Erdoganowi potrafiliście zapłacić"

– Teraz jak Polska przyjmuje uchodźców, to już mówi, że nie 250 tys., teraz nie zapłacimy nic. Jak to się stało, że Erdoganowi potrafiliście zapłacić 8 mld euro za to, żeby trzymał uchodźców w jakichś podłych namiotach, a teraz jak Polska przyjmuje do własnych domów więcej uchodźców niż wy przyjęliście w całej Unii Europejskiej od 2015 r., nie chcecie zapłacić nic? – mówił Patryk Jaki.

– Pytam się: jak to jest pani komisarz? Czy ci uchodźcy, którzy są pod granicą turecką, mają jakąś inną wartość niż ci, którzy są przyjęci w polskich domach? Nawet nie liczę, że wy na to w jakiś sposób odpowiecie. Wasza hipokryzja jest wręcz legendarna – ocenił.

– Przyjedzie mi tutaj holenderski poseł i będzie opowiadał: "natychmiast przyjmować więcej uchodźców! Ale do Polski, nie do Holandii, bo my w Holandii będziemy swoje pieniążki wydawali na ekskluzywne życie, a Polacy, biedniejsi niech płacą za uchodźców". Dość tej hipokryzji! – oświadczył Patryk Jaki.

Rosyjska inwazja na Ukrainę spowodowała największy kryzys migracyjny w Europie od momentu zakończenia II wojny światowej. Z Ukrainy uciekło kilka milionów ludzi, z czego najwięcej (2,8 mln) przybyło do Polski.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/291055/jaki-przypomina-slowa-timmermansa-o-uchodzcach.html

Mija 12 lat od pogrzebu pary prezydenckiej - Lecha i Marii Kaczyńskich, którzy zginęli w katastrofie rządowego samolotu pod Smoleńskiem. 18 kwietnia 2010 roku w ostatniej drodze towarzyszyły im tysiące Polaków zgromadzonych w Krakowie i miliony przed telewizorami. Para prezydencka spoczęła na Wawelu w sarkofagu pod Wieżą Srebrnych Dzwonów (fot. p. Maria Krakowska). Morze kwiatów i zniczy, tłumy ludzi, pochylonych we wspólnej modlitwie. Łzy, ogromny smutek i żal, parę prezydencką żegnała cała Polska.

https://krakow.tvp.pl/%2059692835/12-rocznica-pogrzebu-pary-prezydenckiej

W dniu pogrzebu Lecha i Marii Kaczyńskich ludzie gromadzili się od świtu, na całej trasie konduktu. Od lotniska w Balicach, po wzgórze wawelskie. W niektórych miejscach spontanicznie śpiewano hymn polski, słychać było oklaski, a na trumny pary prezydenckiej rzucano żółte tulipany, ulubione kwiaty Marii Kaczyńskiej. Tłum gęstniał z godziny na godzinę, pod Bazyliką Mariacką, na Wawelu, Błoniach, w Łagiewnikach.

W sumie do Krakowa przyjechało około 20 delegacji państwowych z całego świata. Większość w ostatniej chwili odwołała udział w uroczystościach pogrzebowych, z powodu zalegającej nad polską chmury wulkanicznego pyłu, która sparaliżowała ruch lotniczy nad niemal całą Europą.

Msza żałobna w obecności najbliższej rodziny, przyjaciół i bliskich odbyła się w Bazylice Mariackiej. Stamtąd trumny pary prezydenckiej, umieszczone na lawetach armatnich wyruszyły drogą królewską na Wawel, przy dźwiękach dzwonu Zygmunt (zdjęcie Marii i Lecha Kaczyńskich z Archiwum Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej) .

Lech i Maria Kaczyńscy spoczęli w sarkofagu pod Wieżą Srebrnych Dzwonów. Jednym z pomysłodawców pochówku pary prezydenckiej na Wawelu był Wojciech Marchewczyk.

Po uroczystości przed wejściem do krypty ustawiła się długa kolejka osób, które chciały pożegnać i oddać hołd parze prezydenckiej.

Źródło: p. Natalia Witkiewicz / Kronika