Przeskocz do treści

5 grudnia 1917 roku w Mińsku rozpoczął obrady I Zjazd Wszechbiałoruski. Na czele zjazdu stanął przewodniczący Białoruskiej Rady Wojskowej Jan Sierada, pedagog i publicysta, w czasie I wojny światowej pułkownik armii rosyjskiej. Kongres przyjął szereg uchwał, m.in. ogłosił prawo narodu białoruskiego do niepodległości i samostanowienia oraz przyjęcia demokratycznej formy rządu (il. Flaga Białorusi z lat 1991–1995, identyczna jak w latach 1918–1919).

5 grudnia 1918 roku rozpoczęła się bitwa o Chyrów. Walki pomiędzy wojskami polskimi a oddziałami ukraińskimi toczyły się do 16 grudnia, kiedy to wojska polskie zdobyły Chyrów, po czym linia frontu ustabilizowała się aż do stycznia 1919 (fot. Polscy ochotnicy przed kościołem w Chyrowie podczas walk polsko-ukraińskich w 1919 roku).

5 grudnia 1975 roku 59 intelektualistów wysłało list do „komunistycznych” „władz” przeciwko zmianom w konstytucji PRL. Jego sygnatariusze protestowali zwłaszcza przeciwko wpisaniu do niej kierowniczej roli PZPR (Polska Zjednoczona Partia Robotnicza to jak wówczas powiadano „cztery kłamstwa w czterech słowach”) i wieczystego sojuszu z ZSRS. Ideę napisania listu otwartego wysunął Jan Olszewski. Sygnatariusze wykorzystali fakt, że polskie prawo zapewniało bezpieczeństwo autorom listów do władz państwowych.

(opr. na podstawie Wikipedii)

UE chce nam zafundować małżeństwa jednopłciowe, adopcje dzieci przez te małżeństwa, wyrugować z przestrzeni publicznej religię. Ceną mają być pieniądze. Polska nie jest na sprzedaż - powiedział w rozmowie z „Rzeczpospolitą” minister - członek Rady Ministrów Michał Wójcik.

W wywiadzie opublikowanym w poniedziałkowej „Rzeczpospolitej” minister Michał Wójcik pytany czy powinniśmy zacząć rozmawiać o polexicie stwierdził, że Unia Europejska już dawno odeszła od wartości, na których była zbudowana.

Przez lata można było się śmiać z regulacji krzywizny banana, czy innych absurdów. Teraz sprawa jest o wiele poważniejsza. Ktoś chce stworzyć państwo federacyjne i doprowadzić do możliwości wpływu na nasz porządek prawny. Chcą nam zafundować małżeństwa jednopłciowe, adopcje dzieci przez te małżeństwa, wyrugować z przestrzeni publicznej religię. Ceną mają być pieniądze. Mówię to wprost, Polska nie jest na sprzedaż. Członkostwo w Unii Europejskiej jest wartością, ale nie ma zgody na łamanie traktatów unijnych i polskiej konstytucji. Solidarna Polska Zbigniewa Ziobro broni twardo polskiej suwerenności, którą się nie handluje i nie kugluje — powiedział Michał Wójcik.

„Dość kuriozalna sytuacja”

Minister zaznaczył w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, że jeśli mamy się trzymać praworządności, to trzeba odnieść się do obecnie obowiązującego porządku prawnego wspólnoty, bo według niego „mamy dosyć kuriozalną sytuację”. Z jednej strony mechanizm nawiązujący w treści do praworządności, który nie jest oparty na porządku prawnym. To największa słabość tego pomysłu. Sądzę, że warto przytoczyć opinię prawną Służb Europejskich, która wprost potwierdza, że propozycja rozporządzenia jest niepraworządna i narusza art. 7 traktatu unijnego. Niestety, część polityków zachodniej części Unii Europejskiej uznała, że przepchnie kolanem niepraworządny dokument. Prym wiodą Holendrzy. Na ich tle nawet Niemcy zachowują się dosyć powściągliwie — pokreślił Michał Wójcik.

Przytoczył też, w jego opinii „kuriozalną” wypowiedź jednej z posłanek, która mówiła, że weto przysługuje takim krajom jak Holandia, bo są płatnikiem netto do budżetu unijnego. Polsce ma nie przysługiwać, bo podobno my tylko bierzemy z Unii. Nic bardziej błędnego. Holandia obok Niemiec, to najwięksi beneficjenci jednolitego rynku unijnego. Według danych zaprezentowanych przez Komisję Europejską w 2019 r., Holendrzy na jednolitym rynku zarabiają 84 miliardy euro rocznie, a Polska 44 miliardy euro. Przecież korzyści finansowe nie wynikają tylko ze środków unijnych, ale z całego szeregu innych elementów— stwierdził minister.

Kto jest „miękiszonem”?

Zapytany z kolei czy premier Mateusz Morawiecki jest „miękiszonem” i czy to do niego Zbigniew Ziobro kierował swoją wypowiedź o potrzebie zawetowania unijnego budżetu odparł, że minister sprawiedliwości, prokurator generalny Zbigniew Ziobro już wyjaśniał tą sprawę. Rozumiem, że część mediów chciałaby poróżnić obóz Zjednoczonej Prawicy, ale to się nie uda. Te słowa nie odnosiły się do Mateusza Morawieckiego, lecz pokazywały sposób prowadzenia negocjacji w Brukseli. Zbigniew Ziobro był w Parlamencie Europejskim kilka lat. Doskonale wie, że na posiedzenia Rady Europejskiej, czy w Parlamencie Europejskim nie przyjeżdżają potulne owieczki, tylko twardzi gracze, walczący o interesy poszczególnych narodów. Nikt tam nie ma taryfy ulgowej. „Miękiszonami” są ci politycy opozycji, którzy czołobitnie wolą odpuścić — powiedział Michał Wójcik.

Dopytany natomiast o termin wydania przez TK orzeczenia w sprawie przepisów antyaborcyjnych przypomniał, że 20 lat temu ten sam Trybunał też zajmował się sprawą aborcji i sytuacja była podobna.Pamiętajmy, kiedy powstała Konstytucja. Dziś środowiska lewicowe nie mogą mieć pretensji o to, jak określono problematykę ochrony życia człowieka. To ich poprzednicy decydowali o takim zapisie artykułu 38 (konstytucji - Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia). Jeśli jesteśmy legalistami, musimy szanować orzeczenia. Co do terminu, to przyznaję, że był niefortunny, ale na to politycy nie mają żadnego wpływu — powiedział Michał Wójcik.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/528699-wojcik-ue-chce-nam-zafundowac-malzenstwa-jednoplciowe

Ukochani Archidiecezjanie!

Słyszymy dzisiaj słowa Pana Jezusa, będące prawdziwym programem na Adwent Roku Pańskiego 2020: „Uważajcie, czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy czas ten nadejdzie” (Mk 13, 33). W pierwszej chwili można by odnieść wrażenie, że to wezwanie wpisuje się w treść tego, co przeżywamy od kilku miesięcy: obawy i lęki związane z wybuchem epidemii, stan zagrożenia zdrowia i życia. W pewnym sensie zapewne tak właśnie jest, bowiem życie ludzkie naznaczone jest niezwykłą kruchością i nikt z nas nie zna dnia ani godziny, kiedy Bóg zechce powołać nas do siebie. Jednakże wezwanie Pana Jezusa ma o wiele głębszy wymiar, ponieważ wzywa On nas do postawy czujności po to, abyśmy przez nieuwagę nie utracili dobra, które do nas przychodzi. A przychodzi ono do nas w każdym czasie, nawet pośród największych trosk. Trzeba tylko to przychodzące do nas dobro dostrzec, właściwie je przyjąć i następnie nim żyć. W przeciwnym razie, właśnie z powodu braku tej czujności, może nas spotkać nieszczęście na wzór Jerozolimy, która „nie rozpoznała czasu swojego nawiedzenia” i odrzuciła Jezusa Chrystusa, wydając Go na śmierć. Dlatego spotkała ją straszna kara: nie pozostał w niej kamień na kamieniu (por. Łk 19, 42-44). Tym bardziej dramatycznie brzmią zatem słowa Pana Jezusa z czytanego dzisiaj fragmentu Ewangelii św. Marka: „Uważajcie, czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy czas ten nadejdzie” (Mk 13, 33).

Drodzy Siostry i Bracia!

Okres Adwentu przypomina nam tę historyczną prawdę, że ponad dwa tysiące lat temu nadszedł czas, w którym Pan Bóg okazał swoje nieskończone miłosierdzie poprzez przyjście na świat dwojga dzieci. Pierwszym z nich był Jan, którego pojawienie się zapowiedział kapłanowi Zachariaszowi anioł Gabriel (por. Łk 1, 5-25). Zachariasz nie miał potomka – i już się go nie spodziewał, bo zarówno on sam, jak i jego żona Elżbieta byli w podeszłym wieku. Na przekór temu Anioł ogłosił Zachariaszowi „radość i wesele”, jednak on – kierowany czysto ludzkim myśleniem – nie uwierzył, że taki radosny dzień może stać się jego udziałem. Ponieważ „nie rozpoznał czasu swojego nawiedzenia”, został przez Boga dotknięty utratą mowy – i w tym stanie się znajdował aż do narodzenia synka, któremu, zgodnie ze słowami anioła, nadał imię (por. Łk 1, 63). Zapewne jednak bardzo radowało się jego serce, kiedy patrzył na znajdującą się w stanie błogosławionym Elżbietę, która dziękowała Bogu za to, że „Pan łaskawie wejrzał na nią i zdjął z niej hańbę w oczach ludzi” (por. Łk 1, 25).

Drugim dzieckiem, poprzez które Pan Bóg okazał swoje nieskończone miłosierdzie, był Jego Syn. Przyjście Syna Bożego obwieścił Dziewicy Maryi również anioł Gabriel (por. Łk 1, 26-37). W przeciwieństwie do Zachariasza, Ona nie zwątpiła. Pragnęła jedynie zrozumieć, jak to się stanie. Gdy usłyszała, że dokona się to mocą Ducha Świętego, wypowiedziała pełne ufności Fiat – „Niech mi się stanie”. Tę ufność pokładaną w Bogu łączyła z uwielbieniem wobec Wszechmocnego, który „uczynił Jej wielkie rzeczy” (por. Łk 1, 49). Zaistniałej sytuacji nie mógł jednak pojąć Oblubieniec Maryi, Józef. Targany wątpliwościami, chciał Ją nawet potajemnie od siebie oddalić (por. Mt 1, 19). Gdy jednak ukazał mu się we śnie anioł Pański i objawił mu dokonującą się właśnie tajemnicę obecności Boga-Emmanuela pośród ludzi, „wziął swoją Małżonkę do siebie”, a narodzonemu dziewięć miesięcy później w Betlejem Chłopcu nadał – zgodnie ze słowami anioła – „imię Jezus” (por. Mt 1, 24-25). W ten sposób zasłużył na szczególną cześć oddawaną mu w Kościele, wyrażającą się między innymi takimi oto przymiotami, które znajdują się w wezwaniach Litanii do św. Józefa: najsprawiedliwszy, najczystszy, najmężniejszy, najposłuszniejszy, najwierniejszy.

Drodzy Siostry i Bracia!

Adwentowe rozważania dotyczące Zachariasza i Elżbiety, Maryi i Józefa skłaniają nas do tego, aby z ogromną wdzięcznością wobec Boga, Ojca nas wszystkich, spojrzeć zarówno na każde narodzone już dziecko, jak i na każde dziecko, które jeszcze oczekuje na moment swego przyjścia na świat. Poprzez każde z nich w szczególny sposób sam Bóg na świat przychodzi. Przecież Pan Jezus utożsamił się z dziećmi, mówiąc: „Kto przyjmuje jedno z tych dzieci w imię moje, Mnie przyjmuje” (Mk 9, 37a).

Czas Adwentu po raz kolejny sprzyja uświadomieniu sobie również tej prawdy, że każde dziecko jest błogosławieństwem, jakim Pan Bóg obdarza jego rodziców. Dlatego nie może być ono ani „ciężarem i zagrożeniem”, ani też „niepotrzebnym a kosztownym dodatkiem życiowym”, jak chcieliby tego w imię absolutnej wolności współcześni rzecznicy zabijania dzieci nienarodzonych (por. św. Jan Paweł II Wielki, Homilia, Kielce, lotnisko w Masłowie, 3 czerwca 1991). Jego pojawienie się w życiu rodziców i bliskich jest dla wszystkich czasem nawiedzenia, w którym rozbrzmiewa Boże wezwanie do przyjęcia dobra.

Dlatego też w tym adwentowym czasie bardzo Was proszę, Drodzy Małżonkowie i Rodzicie, abyście wyrazili swoją wdzięczność Bogu za dar potomstwa. Odnówcie także miłość zarówno względem siebie, jak i do Waszych dzieci – poprzez wzajemną modlitwę, życzliwość i wyrażaną każdego dnia dobroć. Kochane Dzieci i Droga Młodzieży, z wielką miłością starajcie się odnosić do swoich rodziców, dziękując im za dar życia.

W tym świętym czasie, w imię najpiękniejszej solidarności, proszę Was, Umiłowani Archidiecezjanie, módlcie się również za tych małżonków, którzy z ogromnym pragnieniem serc oczekują na spełnienie się ich największych marzeń – macierzyństwa i ojcostwa. Módlcie się także za tych wszystkich, którzy swoją pełną poświęcenia postawą służą ludziom – chorym, samotnym, zapomnianym przez najbliższych. Zróbcie wszystko, Moi Drodzy, aby te wyjątkowe Święta, przeżywane w stanie łaski uświęcającej, zastały Was prawdziwie czuwających, to znaczy gotowych na to, by razem z chórami Aniołów całym sercem śpiewać jakżeż piękny i zarazem przejmujący hymn: „Chwała na wysokościach Bogu, a na ziemi pokój ludziom Jego upodobania” (Łk 2, 14).

Na ten święty czas Adwentowy wszystkim Wam z całego serca błogosławię,

+ Marek Jędraszewski
Arcybiskup Metropolita Krakowski

Kraków, 29 listopada 2020 roku, w 1. Niedzielę Adwentu

Za: https://diecezja.pl/aktualnosci/list-pasterski-metropolity-krakowskiego-arcybiskupa-marka-jedraszewskiego-na-adwent-2020-roku

Fundacja Lwów i Kresy Południowo-Wschodnie zrealizowała śpiewogrę „Filozof zmieniony” na podstawie utworów Michała Kazimierza Ogińskiego. Przedstawienie wykonała grupa młodych artystów, studentów Wydziału Wokalno-Aktorskiego Uniwersytetu Fryderyka Chopina i Akademii Teatralnej. Artyści sięgnęli do zasobów Biblioteki Narodowej, gdzie odnaleźli libretto napisane przez M. K. Ogińskiego. Widowisko odbyło się w Pałacu w Nieborowie, który był własnością Ogińskiego, przed Radziwiłłami. Zapraszamy do obejrzenia w długie jesienne wieczory:

Radio Maryja

Elity europejskie od dawna przyjmują absurdalną definicję o tak zwanych prawach reprodukcyjnych, czyli postrzegają aborcję jako prawo człowieka. Jest to sprzeczne nie tylko z jakąkolwiek logiką, ale również z aktami prawnymi, na podstawie których funkcjonuje Unia Europejska i bardzo często się do nich odwołuje – powiedział Patryk Jaki, europoseł, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

Patryk Jaki odniósł się do promowania tzw. praw reprodukcyjnych przez elity europejskie.

– Elity europejskie od dawna przyjmują absurdalną definicję o tak zwanych prawach reprodukcyjnych, czyli postrzegają aborcję jako prawo człowieka. Jest to sprzeczne nie tylko z jakąkolwiek logiką, ale również z aktami prawnymi, na podstawie których funkcjonuje Unia Europejska i bardzo często się do nich odwołuje. Wystarczy przywołać Powszechną Deklarację Praw Człowieka, której artykuł 3 mówi o tym, że każdy człowiek ma prawo do życia, wolności, bezpieczeństwa swojej osoby – wskazał gość Radia Maryja.

Europoseł odwołał się do poglądów niektórych eurodeputowanych, którzy uważają, że tzw. aborcja powinna być dozwolona do 9 miesiąca ciąży.

– Wielką tragedią jest to, że niewiele brakowało, aby przegłosowano rezolucję o aborcji na życzenie. Mamy posłów w Parlamencie Europejskim, którzy uważają, że prawem człowieka jest możliwość aborcji do 9 miesiąca ciąży, czyli również wtedy, kiedy dziecko ma zdolność do przeżycia poza organizmem matki. Żyjemy w czasach, w których cywilizacja życia mierzy się z cywilizacją śmierci, przed którą przestrzegał święty Jan Paweł II – powiedział Patryk Jaki.

Gość „Aktualności dnia” zwrócił uwagę na zapominanie w dzisiejszej Unii Europejskiej o jej chrześcijańskich fundamentach.

– Pokazujemy, jaka jest prawda i przypominamy, na czym była budowana Unia Europejska. Zwracamy uwagę, czym jest prawdziwa demokracja, chrześcijaństwo i prawdziwa miłość do drugiego człowieka. Jeżeli będziemy o tym zapominali, to dziwacznymi odniesieniami antropologicznymi dotyczącymi człowieka, celu życia, rozpadną się więzi społeczne. Widzimy to w wielu państwach zachodnich. Teraz ten eksperyment próbuje się wprowadzić w Polsce – mówił polityk.

Tekst i zdjęcie za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/tylko-u-nas-p-jaki-elity-europejskie-od-dawna-przyjmuja-absurdalna-definicje-o-tak-zwanych-prawach-reprodukcyjnych-czyli-postrzegaja-aborcje-jako-prawo-czlowieka (tamże zapis całej audycji europosła Solidarnej Polski Patryka Jakiego).

„To są negocjacje. W negocjacjach nie można być, za przeproszeniem, miękiszonem, trzeba być twardym. Trzeba potrafić dbać o interesy Polski, własnego kraju” - mówił o wecie do unijnego budżetu minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

Zbigniew Ziobro: Polacy popierają weto

Minister sprawiedliwości podczas konferencji prasowej odniósł się do dwóch ostatnich sondaży, w których Polacy wyrazili poparcie dla weta ws. unijnego budżetu, gdyby miał zostać on powiązany z tzw. mechanizmem praworządności. Polacy w swojej większości są dużo bardziej roztropni i odważni niż lewicowo-liberalne elity, które suflują Polakom, że użycie weta jest czymś złym i obrona Polski przed mechanizmem niepraworządnym, pod pretekstem praworządności, jest czymś złym — mówił Zbigniew Ziobro.

Zbigniew Ziobro przypomniał, że weto jest narzędziem stosowanym przez różne państwa. Wielokrotnie różne państwa stosowały weto lub groziły jego użyciem. Niedawno groził użyciem weta premier Holandii, w czasie lipcowego szczytu, kiedy i ja namawiałem pana premiera Morawieckiego, żeby zdecydował się na zastosowanie tego instrumentu. I nikt nie zarzucał panu premierowi Holandii, by tego nie robił, bo to oznacza rozpad UE albo utratę poważania dla Holandii w gronie państw europejskich. Wręcz przeciwnie - Holandia była bardziej zauważana i szanowany bardziej jej głos, bo premier tego kraju nie bał się formułować się jasnych i kategorycznych oczekiwań, grożąc zastosowaniem narzędzia, które przysługuje Holandii i każdemu innemu państwu, w tym Polsce — stwierdził minister Zbigniew Ziobro.

Minister sprawiedliwości: Nie można być miękiszonem

Zbigniew Ziobro zaznaczył, że weto jest elementem negocjacji, w których trzeba bronić polskich interesów. To są negocjacje. W negocjacjach nie można być, za przeproszeniem, miękiszonem, trzeba być twardym. Trzeba potrafić dbać o interesy Polski, własnego kraju — zaznaczył. Polacy również tak to postrzegają i oceniają zgodnie z praktyką funkcjonowania Unii Europejskiej — dodał. Polska nie jest gorsza od innych i nie musimy się prosić o zgodę na użycie weta np. Berlina, jeśli nasze interesy są zagrożone — podkreślał Zbigniew Ziobro.

Jak wskazał obecnie „stoimy w perspektywie kolejnej fazy negocjacji unijnych i z tego punktu widzenia warto być konsekwentnym i warto robić to, co robili przywódcy Francji, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii, oraz wielu innych państw, kiedy uznawali, że propozycje przedstawiane przez Komisję Europejską uderzają w ich interesy”.

„Zakończcie państwo sączenie tej propagandy”

Minister sprawiedliwości wskazał, że badania opinii publicznej pokazują poparcie Polaków dla postawy rządu. Ogromna większość Polaków popiera to, co Solidarna Polska, Prawo i Sprawiedliwość dzisiaj zapowiada, czego oczekujemy, mianowicie by inne państwa nie ingerowały w sprawy wewnętrzne Polski. To nie są sprawy Berlina, Brukseli, Paryża czy innych stolic europejskich, tylko sprawy, które powinny być załatwiane tu w Warszawie, u nas w kraju, przez Polaków — zaznaczył.

Jednocześnie zaapelował do części mediów, aby nie przestawiały sprawy weta tendencyjnie. Zakończcie państwo sączenie tej propagandy, to zakłamywanie i próbę okłamania Polaków. Polacy wiedzą, jak jest, o czym świadczą te badania. Nie dadzą sobie wmówić, że czarne jest białe — mówił.

Zbigniew Ziobro: Bronimy Unii Europejskiej

Zbigniew Ziobro odrzucił również sugestie o rzekomych atakach na Unię Europejską ze strony rządzących. Wbrew narracji niektórych mediów i ośrodków politycznych Solidarna Polska, ja jako minister sprawiedliwości i cały rząd Zjednoczonej Prawicy, nie atakujemy UE. My bronimy UE w jej aktualnym, traktatowym kształcie — mówił. Jeżeli ktoś dziś dopuszcza się zamachu na UE, atakuje podstawy UE, to prezydencja niemiecka, która proponuje rozwiązanie, które jest w sposób oczywisty sprzeczna z traktatami — podkreślał.

Propozycja Ursuli von der Leyen

Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen powiedziała w środę w Parlamencie Europejskim, że państwa, które mają wątpliwości ws. mechanizmu praworządności, mogą zgłosić zastrzeżenia do Trybunału Sprawiedliwości UE. To jest miejsce, w którym normalnie dochodzi do wyjaśnienia kwestii prawnych — zaznaczyła.

Zbigniew Ziobro pytany na konferencji prasowej, czy jest możliwość, by taka droga została wykorzystana, odparł, że „dziwi się pani przewodniczącej, że nie zna traktatów regulujących działanie Komisji Europejskiej”. Te traktaty (…) w sposób jednoznaczny przesądzają, że TSUE nie jest kompetentny do tego, żeby oceniać mechanizmy praworządności. W związku z tym to jest zastanawiające, skąd ta demagogiczna propozycja pani von der Leyen. Zdaje się, że to jest dowód na to, że działa w złej wierze — ocenił. Jego zdaniem, szefowa KE „chce forsować rozwiązania, o których wie, że są bezprawiem”. Jak mówił, prowadziłoby to do tego, że proponowane już „bezprawie” byłoby badane „kolejnym bezprawiem, które miałoby służyć jego uwiarygodnieniu”.

Zbigniew Ziobro wyraził też przekonanie, że von der Leyen jako „przedstawicielka narodu niemieckiego” powinna w sposób szczególny „zwracać uwagę na zgodność działania z literą prawą”. Historia nie tak odległa pokazuje, że ci, którzy łamali prawo kiedyś - też działając w ramach mechanizmów demokratycznych - doprowadzili do konsekwencji, które Europa pamięta do dzisiaj bardzo boleśnie — powiedział. Szef MS życzył przy tym szefowej KE „uważnej lektury traktatów europejskich” oraz „szacunku dla tych traktatów”. Ci, którzy chcą dzisiaj forsować rozwiązania, które są sprzeczne z traktatami europejskimi, są tak naprawdę agresorami wobec Unii Europejskiej i dopuszczaj się na nią zamachu — ocenił.

Negocjacje ws. unijnego budżetu

Państwa członkowskie UE nie osiągnęły w ubiegły poniedziałek jednomyślności ws. wieloletniego budżetu UE i decyzji ws. funduszu odbudowy. Polska i Węgry zgłosiły zastrzeżenia w związku z rozporządzeniem dotyczącym powiązania środków unijnych z tzw. praworządnością. Rozporządzenie przyjęto większością kwalifikowaną państw członkowskich. Obecne negocjacje prowadzi prezydencja niemiecka. Kanclerz Angela Merkel po czwartkowym wideoszczycie UE powiedziała, że trzeba kontynuować rozmowy z Węgrami i Polską. Istnieje konsensus w sprawie budżetu UE, ale nie w sprawie mechanizmu praworządności — podkreśliła. Obiecała, że Niemcy, które obecnie sprawują prezydencję w UE, zbadają wszystkie możliwe opcje.

Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział wcześniej, że Polska na pewno skorzysta z prawa do sprzeciwu, jeśli nie będzie satysfakcjonującego Warszawę porozumienia w sprawie powiązania kwestii praworządności z budżetem UE. Premier Węgier Viktor Orban skierował list do niemieckiej prezydencji i szefów unijnych instytucji, w którym zagroził zawetowaniem budżetu UE i funduszu odbudowy, jeśli wypłata środków będzie powiązana z kwestią praworządności.

Tekst i zdjęcia za: https://wpolityce.pl/polityka/528047-ziobro-ws-weta-w-negocjacjach-nie-mozna-byc-miekiszonem

„Soros Sorosem – dla mnie on jest zdefiniowany, ale największą tragedią w tej chwili jest to, że w Polsce po stronie opozycyjnej nie ma żadnego dyskursu, na który problem, w którym znalazła się Polska, zasługuje. I to jest największy problem, który ja w tej chwili widzę”- mówi portalowi wPolityce.pl eurodeputowany Patryk Jaki (Solidarna Polska).

wPolityce.pl (Anna Wiejak): George Soros napisał, że „Unia Europejska nie może sobie pozwolić na kompromis w sprawie praworządności, stosowanej przy wypłacie funduszy państwom członkowskim”. To mocny głos nacisku na Berlin i Brukselę. W jakich kategoriach go odczytywać? Na ile ma on moc sprawczą? Czy mamy się czego obawiać?

Patryk Jaki: Wiadomo, że George Soros nigdy nie ukrywał, jaki jest cel prowadzonej przez niego działalności politycznej, to znaczy mówił, że chce stworzyć organizacje, które będą promowały pewną kategorię w mojej ocenie antywartości. Po to wydaje te pieniądze i po to ma na świecie ponad sto różnego rodzaju organizacji, które wpływają na politykę. I to zawsze była doktryna liberalno-lewacka. Jego zaangażowanie może też pokazywać, o co tutaj chodzi. Może pokazywać, że jeżeli tak bardzo mu na tym zależy, a przecież wiemy, że różne definicje praworządności przyjmowane przez instytucje europejskie, które teraz mają nas oceniać, wpisują się dokładnie w to, co mówi Soros i jego organizacje, to można powiedzieć, że to jest jakaś taka ich wspólnota interesów, na której przeciwległym biegunie jest interes polskiego państwa, które walczy o to, żeby zachować prawdziwą wolność. Wolność, która wyraża się w tym, czy wybory w Polsce jeszcze będą miały jakikolwiek sens, bo jeżeli zgodzilibyśmy się na powiązanie funduszy z tzw. praworządnością, a tak naprawdę na powiązanie funduszy z ideologią, to będzie oznaczało, że w przyszłości Polacy mogą wybierać sobie jakąś partię polityczną i jakiś program, a mimo że to zrobią, to i tak urzędnicy unijni zdecydują za nich, bo dzięki temu narzędziu będą mieli takie możliwości. Po prostu głos Polaków będzie miał coraz mniejsze znaczenie, bo to będzie już związanie ustrojowe. To jest walka o prawdziwą wolność Polski. Dlatego myślę widać zdenerwowanie osób, które chciałyby siłą narzucić jakąś agendę liberalno-lewicową, czego – jeszcze raz podkreślę – Soros i jego organizacje nigdy jakoś specjalnie nie ukrywały.

Czy tych słów nie należy również interpretować jako formy nacisku na Polskę, aby poddała się podbojowi kapitału głównie niemieckiego i podbojowi ideologicznemu?

Soros jest oczywiście jednym z głosów. Nie oceniałbym tego w kategoriach takich, że to jest głos najważniejszy. On na pewno nie reprezentuje interesów niemieckich. On, jeżeli widzi interes, który można realizować z aktualną władzą niemiecką, to mu sprzyja. On po prostu zawsze mówił, że tworzy te organizacje, żeby promować pewien typ polityki. Teraz, kiedy widzi, że ten typ polityki, który akurat jemu pasuje, opanował instytucje europejskie i jest szansa, żeby siłą Polakom narzucić rozwiązania, jako człowiek wyjątkowo inteligentny wie i rozumie, że jest to historyczna szansa, która leży w tej chwili na stole, która może się nigdy nie powtórzyć, a Polacy i Węgrzy się stawiają, i robi wszystko, żeby to dopiąć.

Soros Sorosem – on nigdy nie ukrywał swoich intencji – natomiast dla mnie większym problemem jest zachowanie polskiej opozycji, która w sytuacji, gdy Polsce chce się odebrać uprawnienia na lata, postępuje w taki sposób. Przecież w przyszłości to ograniczenie uprawnień będzie dotyczyło wszystkich władz, a władze UE mogą się też przecież zmienić. To jest kwestia polityki. Mamy do czynienia z kwestią polskiej racji stanu, a nie ma żadnej poważnej debaty w Polsce między rządzącymi a opozycją w sytuacji tak dużej zmiany ustrojowej, w jakiej znalazło się nasze państwo. I to jest w tej chwili największa tragedia Polski. Soros Sorosem – dla mnie on jest zdefiniowany, ale największą tragedią w tej chwili jest to, że w Polsce po stronie opozycyjnej nie ma żadnego dyskursu, na który problem, w którym znalazła się Polska, zasługuje. I to jest największy problem, który ja w tej chwili widzę.

Czy nie odnosi Pan wrażenia, że próbuje nam się narzucić jakąś nową rzeczywistość?

To nawet nie jest wrażenie, to jest fakt. Od dawna próbuje nam się narzucić obce wartości. Wiadomo przecież, że cała ta lewicowa agenda UE jest oparta na syntezie neomarksizmu i myślenia Spinelliego w tym sensie, żeby odejść od państw narodowych i stworzyć jeden międzynarodowy organizm, jedną Unię Europejską, gdzie Polska ze swoją ponad 1000-letnią historią będzie miała mniejsze znaczenie, będzie jakimś województwem w UE. To jest jego cel, nigdy tego nie ukrywał i politycy europejscy również do tego dążą. Elity europejskie do tego dążą, otwarcie przyznając rację Spinelliemu. Można znaleźć na to dowody. Na przykład przy rozpoczęciu tej kadencji PE, gdzie w wystąpieniach liderzy polityczni odnosili się pozytywnie do tej idei. Ale to jest kwestia tożsamości państw narodowych i w ogóle projektu państwa europejskiego. Żeby to się mogło stać i żeby mogło powstać jedno państwo europejskie, to trzeba różnymi metodami kulturowo-tożsamościowymi odciągnąć Polaków i inne narody od tradycyjnie rozumianego patriotyzmu. A można to robić różnymi zabiegami kulturowymi, działalnością organizacji trzeciego sektora, które pokazują, że patriotyzm jest śmieszny, staromodny, starodawny, teraz nie musimy wieszać flagi polskiej, modniejsza jest flaga tęczowa. Ale są też i inne zabiegi. Wiadomo, że twierdzą polskości była tradycyjnie rozumiana rodzina, Kościół, macierzyństwo i również w te wartości Unia Europejska czy jej elity uderzają od lat poprzez sprzyjające im media czy sprzyjających im polityków. To jest gra wielopoziomowa, która na samym końcu ma cel taki, żeby utworzyć państwo europejskie, gdzie tej tożsamości narodowej będzie bardzo niewiele.

Musimy pamiętać, co to oznacza dla Polaków, a mianowicie, że staną się obywatelami drugiej kategorii, że gdyby powstało państwo europejskie, wcale nie będą traktowani tak samo jak Niemcy, bo co kryje się za tymi pięknymi hasłami widzieliśmy w przypadku tzw. dyrektywy transportowej. Pokazuje ona, że niby wspólny rynek, wspólne wartości itd., ale jak polskie firmy radzą sobie lepiej, to prawem trzeba te ich szanse unicestwić. To jest pytanie, czy chcemy być obywatelami drugiej kategorii? Czy jesteśmy w stanie w ogóle zrozumieć ten cały proces, który się w Polsce toczy?

Wspomniał Pan o opozycji, że brak jest po jej stronie rzetelnej debaty i konstruktywnego podejścia do tego problemu, o którym rozmawiamy. Na ile jest to pokłosie działalności organizacji finansowanych przez George’a Sorosa? Czy w tej sytuacji nie należałoby po prostu wyprosić wszystkich organizacji przez niego finansowanych z Polski?

Oczywiście instytucje polskiego państwa muszą działać i muszą widzieć sytuację, w której ktoś namawia do puczu, albo łamie polskie prawo, albo namawia do dezintegracji polskiego państwa. Aczkolwiek ja nie chciałbym się skupiać na Sorosu, bo organizacje przez niego finansowane – oprócz działalności, która jest wątpliwa – prowadzą też działalność, która jest na pewno zgodna z polskim prawem. Ich punkt widzenia – lewacki, związany ze środowiskiem hedonizmu kulturowego – jest zgodny z prawem, chociaż uważam, że dla państwa szkodliwy. Moim obowiązkiem jest mówić, jakie zagrożenia są z tym związane.

Ale jak mówię nie chciałbym się skupiać na Sorosu, bo w tej chwili większym problemem jest to, że nie wszyscy liderzy polskiego państwa są w stanie rozpoznać zagrożenie związane z tą wielką zmianą ustrojową, która może nastąpić razem z przyjęciem tego rozporządzenia. To jest największy dramat. Kiedy był wprowadzany traktat lizboński, który przecież nie szedł tak daleko, jak to rozporządzenie, to w Polsce odbywała się duża, poważna debata. Dzisiaj jesteśmy trzynaście lat później i polskie życie publiczne w sensie jakości debaty publicznej w mojej ocenie wygląda dużo gorzej niż wtedy. Dzisiaj po drugiej stronie często zamiast argumentów merytorycznych, związanych z polską suwerennością, mamy takie opowieści: „A proszę panią, a oni są przeciwko Unii Europejskiej”. To jest największy dramat polskiego państwa.

A z czego on tak dogłębnie w Pana ocenie wynika?

Wynika z tego, że polska opozycja ma duży problem z samodzielnym określeniem długofalowych celów swojej polityki i przyjmuje często agendę, która jest im narzucana albo przez media III RP – nie zawsze ta agenda jest agendą, która nie ma swoich źródeł zagranicą – albo poprzez bardzo silne organizacje i tutaj na przykład związane z Sorosem, środowisko „Gazety Wyborczej”, czy te wszystkie organizacje. To one opozycji narzucają agendę, a opozycja to przyjmuje. Nie widzę po stronie opozycji takiej osobowości, która byłaby w stanie samodzielnie zakreślić cele czy idee, którymi by się mogła kierować. To jest po prostu ta agenda, która przychodzi z zewnątrz i oni się w nią wpisują i ją realizują. Brak jest samodzielnej refleksji u któregokolwiek z liderów, że to jest ograniczanie polskiej suwerenności. Paradoksalnie Donald Tusk to widział, do czego nie chce się przyznać. Pokazuje to, że na opozycji to rzeczywiście była osoba, która reprezentowała dużo większą jakość przy wszystkich jego wadach niż obecni liderzy opozycji. To przede wszystkim wynika z tego. O liderach prawicy można wiele mówić, ale oni samodzielnie widzą i potrafią narzucić tematy, potrafią rozpoznać zagrożenia. Czy robią to lepiej czy gorzej jakościowo, ale potrafią to zdefiniować, ważny spór dla państwa. Natomiast za opozycję definiują to czynniki medialno-zewnętrzno-trzeciosektorowe. I to jest uważam największy problem opozycji.

Dziękuję za rozmowę.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/527426-jaki-wiekszym-problemem-niz-soros-jest-polska-opozycja

Aranka Małkiewicz

Do kalendarza duchowych wydarzeń odnawiających więzy łączące bratnie narody weszło coroczne pielgrzymowanie Węgrów do Polski. W 2011 roku nasi Bratankowie po raz pierwszy zorganizowali Kolejową Pielgrzymkę do Czarnej Madonny, kiedy to przekazywali nam prezydencję w Unii Europejskiej. Od tej pory raz w roku przyjeżdżają do nas specjalnym taborem kolejowym, by w intencji obu narodów modlić się z nami na Jasnej Górze oraz w Krakowie.

W bieżącym roku pielgrzymka Węgrów do Polski nie doszła do skutku z powodu pandemii. Biuro pielgrzymkowe Misszió Tours wraz ze wspólnotą paulińską w Hargitafürdő poprosiło biskupa Jánosa Székelya, ordynariusza diecezji Szombathely, wielokrotnego duszpasterza pielgrzymek, o przygotowanie modlitwy na czas pandemii.

- W obliczu zagrożenia potrzebujemy jeszcze bardziej umocnić się w wierze, przezwyciężając lęk. Zapraszamy wszystkich Polskich Przyjaciół do wspólnej modlitwy słowami biskupa Jánosa Székelya. Na Węgrzech będziemy modlić się codziennie. Zachęcamy do odmawiania modlitwy podczas Godziny Miłosierdzia, kiedy to będziemy łączyć się duchowo z Polakami. Splećmy dłonie i złączmy się w modlitwie! - mówi Laszló Budai, główny organizator Kolejowej Pielgrzymki Węgrów do Polski.

Ja również zachęcam, abyśmy przyłączyli się do naszych Bratanków, by jak najprędzej móc chwycić się za dłonie – nie tylko wirtualnie - i wspólnie dziękować za oddalenie pandemii.

Modlitwa o oddalenie pandemii

Ojcze Niebieski!
W ciężkich dniach pandemii uciekamy się do Twego Miłosiernego Serca.
Wybacz nam, że zuchwałością okaleczamy świat, którego jesteś Stwórcą.
Wybacz powierzchowność i pośpiech, które często towarzyszyły nam w życiu.
Naucz nas wyciszenia i pogłębienia naszej duchowości.
Naucz rodziny na nowo odkrywać dar wspólnej modlitwy!
Wspomóż nas, aby w czasie epidemii nie przepełniał nas strach, ale zaufanie Tobie i pragnienie pomocy innym.
Mocą swą wspieraj i chroń lekarzy oraz cały personel medyczny,
obdarz zdrowiem wszystkich chorych i napełniaj ich odwagą, daj umierającym poczuć Twoją bliskość, a zmarłych dopuść do królestwa Twojej wiecznej miłości.
Najświętsza Dziewico, wybrana przez Chrystusa na krzyżu na naszą Matkę, wspieraj wszystkich cierpiących swą macierzyńską miłością!
Święty Janie Pawle II, Apostole Tajemnicy Miłosierdzia, módl się za całym Kościołem i za całym światem! Amen.

Radio Maryja

Polska w sprawie praworządności będzie zyskiwać sojuszników, ponieważ forsowane kolanem rozwiązania budzą coraz większy sprzeciw – przekonywał podczas konferencji prasowej minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

Państwa członkowskie UE nie osiągnęły jednomyślności w sprawie wieloletniego budżetu UE i funduszu odbudowy. Polska zgłosiła weto. Wszystkie państwa powinny być traktowane równo – podkreślił premier Mateusz Morawiecki. – Domagamy się, żeby UE nie była Unią podwójnych standardów, by była Unią równych, a nie Unią równych i równiejszych – mówił premier RP w Sejmie. Na warunki Unii Europejskiej nie zgodziły się także Węgry i Słowenia.

Na naszych oczach establishment Unii Europejskiej – pod przewodnictwem Niemiec – próbował zmienić treść traktatów i dokonać rewolucji – wskazał Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości, Prokurator Generalny. – Dokonać rewolucji zmierzającej w kierunku tworzenia jednego państwa z siedzibą w Brukseli, a może w ostatecznie w Berlinie i w Brukseli. Chciano pozbawić licznych uprawnień władczych państwo polskie i uczynić z polskiej demokracji tak naprawdę demokrację fasadową – akcentował lider Solidarniej Polski. Taka sytuacja odbierałaby Polakom realny wpływ na to, co się dzieje w naszym kraju.

Minister Zbigniew Ziobro podkreślał, że rząd Zjednoczonej Prawicy skupiony jest wokół nie tylko obrony podstawowych interesów Polski i jej suwerenności, ale także wokół obrony UE w takim kształcie, w jakim obowiązuje w przyjętych traktatach. – To my bronimy praworządności UE. Broni jej polski premier, polski minister sprawiedliwości, polski rząd i Zjednoczona Prawica, która dziś odpowiada za kierunek spraw w naszej ojczyźnie – wskazał minister Zbigniew Ziobro.

Nie można przepisów traktatowych obchodzić rozporządzeniem – zwrócił uwagę wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta. W innym przypadku pozwalałoby to UE wpływać na wszystkie sfery, również te zastrzeżone dla państwa członkowskiego. – Oczywiście dzisiaj my bronimy praworządności i suwerenności Polski i innych państw członkowskich UE – mówił Sebastian Kaleta.

Zastosowanie weta przez Polskę nie jest żadnym awanturnictwem – podkreślił europoseł Patryk Jaki. Wielokrotnie było ono stosowane również przez inne państwa. – Czy Polska jest jakimś państwem gorszej kategorii? Skoro premier Holandii może stosować to narzędzie negocjacyjne, a Polska nie może. Dlaczego Polska ma być traktowana w tym zakresie gorzej? – akcentował europoseł Patryk Jaki.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/min-z-ziobro-forsowanie-kolanem-przez-prezydencje-niemiecka-przy-wsparciu-establishmentu-brukselskiego-rozwiazan-sprzecznych-z-traktatem-budzi-coraz-wiekszy-sprzeciw

Patryk Jaki skomentował najnowszą publikację "Faktu" dot. budżetu Unii Europejskiej.

"To już nie sprzeczka w rodzinie. Wygląda na to, że szykuje się niezła awantura. Polska i Węgry stają okoniem względem pozostałych 25 państw Unii Europejskiej. Węgry oficjalnie zapowiedziały dziś, że w poniedziałek zablokują unijny budżet na lata 2021–2027. Oznacza to, że zablokują jednocześnie gigantyczne wypłaty dla Polski w ramach pokoronawirusowego funduszu odbudowy" – czytamy w artykule "Faktu".

"Cała Unia Europejska, poza Węgrami, głosowała za powiązaniem praworządności z funduszami w trosce o walkę z korupcją i rządy prawa" - alarmuje w "Fakcie" europoseł Radosław Sikorski z PO. Artykuł zilustrowano wszystkimi przywódcami państw Europejskich od których "oderwani" zostali premier Polski Mateusz Morawiecki i Węgier Viktor Orban.

Artykuł skomentował na Facebooku Patryk Jaki: "Niemiecka gazeta Fakt dla Polaków, tłumaczy im dziś co jest w "interesie Polski"" – napisał krótko.

Tekst za: https://dorzeczy.pl/kraj/161633/niemiecka-gazeta-dla-polakow-jaki-reaguje-na-publikacje-faktu.html

Radio Maryja

Prawo i Sprawiedliwość odwiesiło w prawach członków partii Jana Krzysztofa Ardanowskiego i Lecha Kołakowskiego. Ten ostatni dziś spotkał się z prezesem Jarosławem Kaczyńskim. Wszystko wskazuje na to, że obóz władzy utrzyma większość.

We wrześniu prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński zdecydował o zawieszeniu 15 posłów PiS po tym, jak zagłosowali mimo dyscypliny partyjnej, przeciwko uchwaleniu nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt. Wczoraj zawieszenie dla 13 z nich anulowano.

– Ci posłowie, ta trzynastka, zachowywali się w sposób zgodny z regulaminem – mówił Jan Mosiński, poseł PiS. Szef komitetu wykonawczego PiS, Krzysztof Sobolewski, poinformował dziś, że postanowieniem rzecznika dyscyplinarnego PiS umorzono postępowanie dyscyplinarne w sprawie naruszenia statutu partii dwóm pozostałym posłom.  – W związku z tym wygasa decyzja Prezesa @pisorgpl o zawieszeniu w prawach członka @pisorgpl: 1. Jan Krzysztof Ardanowski, 2. Lech Kołakowski – napisał Krzysztof Sobolewski.

Jeszcze wczoraj poseł Lech Kołakowski zapowiedział, że opuści PiS i utworzy koło poselskie. Takie zamiary miał też Jan Krzysztof Ardanowski. Dziś po południu poseł Lech Kołakowski spotkał się z Jarosławem Kaczyńskim oraz Ryszardem Terleckim. – Jestem zadowolony, że doszło do rozmowy. Padły bardzo ważne argumenty z obu stron – stwierdził Lech Kołakowski. O tych argumentach poseł nie chciał mówić. Nie zdradził, czy rozmowa z prezesem PiS dotyczyła nowego projektu ustawy o ochronie zwierząt. – Nie potrafię powiedzieć do końca, jaki będzie los, czy będą składane nowe projekty. Zobaczymy w najbliższym czasie. Potrzebne są dobre uregulowania – powiedział poseł.

Z posłem wciąż współdziała Agrounia – podkreślił jej lider Michał Kołodziejczak. – To co nas interesuje – środowisko rolnicze, przedsiębiorców i pana posła – to jest osiąganie wspólnych celów – oznajmił Michał Kołodziejczak. Część odwieszonych wczoraj posłów zadeklarowała, że pozostanie w PiS. To m.in. poseł Bartłomiej Wróblewski. – Nie ma powodu, aby tego typu wydarzenia, inne opinie na ten czy inne tematy prowadziły do trwałych podziałów – mówił Bartłomiej Wróblewski.

Według posła KO, Marka Sowy, w PiS-ie jest poważny kryzys. Prezes Jarosław Kaczyński robi wszystko, aby utrzymać większość i nie doprowadzić do przedterminowych wyborów. – Politycy są błagani, żeby zostali w klubie PiS, aby tę większość ocalić. Tak nie da się rządzić – wskazał Marek Sowa. PSL zaprosiło do swojego klubu posłów, którzy zechcą opuścić PiS. – My szliśmy z jasnym programem do wyborów. Jeśli ci posłowie chcieliby realizować ten programem, to zapraszamy do współpracy. Myślę, że dobrowolny ZUS czy emerytura bez podatku to są projekty, pod którymi mogliby się ci posłowie podpisać – powiedział Miłosz Motyka, rzecznik PSL.

Posłowie PiS podkreślili, że większość Zjednoczonej Prawicy w Sejmie zostanie utrzymana. Czas pokaże, czy wszyscy odwieszeni posłowie zechcą zostać w partii rządzącej – zauważył dr Leszek Pietrzak. – Z takimi zjawiskami, z próbami odchodzenia z partii rządzącej spotykaliśmy się już w polskiej historii wiele razy – oznajmił dr Leszek Pietrzak.

PiS nauczone sytuacją z nowelizacją ustawy o ochronie zwierząt musi wyciągać wnioski na przyszłość – zaznaczył socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski. – Po takich przejściach warto zastanowić się, jakie ustawy, jak przygotowane, jak wcześniej skonsultowane, w ogóle wprowadzać pod obrady Sejmu, żeby już nie dochodziło do takich sytuacji – podsumował socjolog. Obecnie klub PiS w Sejmie tworzy 234 posłów, a do sejmowej większości potrzeba co najmniej 231 głosów.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/przyszlosc-obozu-wladzy-pis-odwiesilo-w-prawach-czlonkow-partii-j-k-ardanowskiego-i-l-kolakowskiego

Andrzej Kalinowski

17 listopada 2020 zmarł - w wieku 100 lat - Stanisław Szuro. Był moim nauczycielem i wychowacą w szkole średniej, Technikum Łączności w Krakowie. Był opiekunem młodzieży w internacie i prowadził chór szkolny. Czasami był dopuszczany do prowadzenia lekcji historii. Piszę "czasami" gdyż jego osoba nie była za bardzo tolerowana w PRL-u. Choć oficjalnie nikt tego nie podnosił. Wespół z innym miłośnikiem historii i zdrowego trybu życie, często wyciągani byliśmy na rajdy, wycieczki, zloty i inne wydarzenia na zewnątrz szkoły.

Dopiero tam p. Stanisław Szuro (i śp. Janusz Korosadowicz) otwierali się na nas i dopiero wtedy dowiadywaliśmy się tego, czego nie nauczyła szkoła. Dlatego my - uczestnicy tych wyjazdów - wiedzieliśmy dlaczego p. Stanisław Szuro nie może uczyć w naszej szkole na cały etat.

Będzie nam Go brakowało, jego postawy, charakteru, dobroci, życzliwości i pogody ducha. Pozostanie w naszej pamięci i modlitwie...

Poniżej linka do kilkunastu zdjęć z p. Stanisławem Szuro:
https://photos.app.goo.gl/SYdETCpKiwVB3VCw5

Pogrzeb śp. majora Stanisława Szuro, Żołnierza Niezłomnego, skazanego na karę śmierci (zamienioną na wyrok 15 lat komunistycznych więzień we Wronkach i Rawiczu), nauczyciela i wychowawcy młodzieży, człowieka prawego, odbył się się na Cmentarzu Rakowickim - 2 grudnia o godz. 13:40.

Radio Maryja

Sankcje są kierowane do krajów, które realnie reformują system funkcjonowania państwa, które walczą z korupcją i walczą o poprawienie losu obywateli. Węgry i Polskę charakteryzuje odwoływanie się do wartości chrześcijańskich. Nienawiść lewackich elit do chrześcijaństwa sprawia, że z taką agresją reagują na nasze rządy – powiedział w programie „Polski punkt widzenia” w TV Trwam minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

Polska oraz Węgry zawetowały budżet unijny. Minister Zbigniew Ziobro wyjaśnił, że „pod pretekstem praworządności przygotowano mechanizm politycznego zniewalania państw, które nie chcą się podporządkować Unii Europejskiej”.

– Praworządność jest tylko pretekstem. Chodzi o mechanizm, który transferuje realną władzę z Warszawy do Brukseli i daje możliwość urzędnikom oraz największym państwom UE wywierania nacisku na Polskę w przyszłości. (…) To jest radykalna redukcja polskiej suwerenności. To też milowy krok w zakresie tworzenia państwa, jakim miałaby być Unia Europejska ze stolicą w Brukseli. Suwerenność nie ma swojej ceny, nie ma pieniędzy, za które moglibyśmy ją sprzedać. W warunkach pokoju również musimy pielęgnować wolność. Stąd weto było konieczne – zaznaczył Prokurator Generalny.

Polityk zaznaczył, że mechanizm powiązania unijnych funduszy z tzw. praworządnością „sprowadza się do tego, że demokracja w Polsce stałaby się fasadowa, czyli byłaby pozorem”.

– Polacy mogliby sobie głosować, a i tak ostateczne decyzje podejmowaliby urzędnicy w Brukseli. Mogliby oni oświadczyć, że polscy politycy nie będą realizować programu wyborczego, którego chcą ich wyborcy, tylko będą realizować to, co Unia im każe, bo jak tego nie zrobią, to Polsce zostaną odebrane pieniądze. (…) Stawka jest bardzo wysoka. Nie idzie tu tylko o wymiar sprawiedliwości, ale o ogromny obszar, na który do tej pory wpływ mieli Polacy. Tego wpływu zostalibyśmy pozbawieni – wskazał szef resortu sprawiedliwości.

Na pytanie o to, dlaczego jedynie dwóch członków Unii Europejskiej jednoznacznie sprzeciwia się temu rozwiązaniu, minister Zbigniew Ziobro odpowiedział, że „często politykami kieruje doraźny interes i krótkowzroczność”.

– Politycy z innych państw nie zakładają, że za kilka lat może zmienić się układ sił politycznych. Może się okazać, że również oni – jak dzisiaj politycy polscy czy węgierscy – mogą stać się przedmiotem sankcji i napaści. W Brukseli dzisiaj rządzą elity lewacko-liberalne, dlatego kraje o lewicowej proweniencji, gdzie dochodzi do nadużyć na dużą skalę, nie są objęci sankcjami. Sankcje są kierowane do tych krajów, które realnie reformują system funkcjonowania państwa, które walczą z korupcją i walczą o poprawienie losu obywateli. Węgry i Polskę charakteryzuje odwoływanie się do wartości chrześcijańskich. Nienawiść lewackich elit do chrześcijaństwa sprawia, że z taką agresją reagują na nasze rządy – podkreślił prokurator generalny.

Tekst i zdjęcie za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/tylko-u-nas-min-z-ziobro-nienawisc-lewackich-elit-do-chrzescijanstwa-jest-przyczyna-agresji-na-rzady-polski-i-wegier

16 listopada 2020 roku we wspomnienie Matki Boskiej Ostrobramskiej

Świętej Pamięci Ksiądz Kardynał Henryk Gulbinowicz stanął przed Bożym Sądem.

Przeżywszy kilka okupacji, będąc świadkiem reform soborowych, męczeństwa i wzrostu polskiego Kościoła, w chorobie i osamotnieniu zakończył 97-letnią posługę na ziemi. Wychowywał się na Wileńszczyźnie otoczony miłością rodziny. Tam ukształtował się Jego szacunek dla różnych narodowości i wyznań i równocześnie dla polskiej tradycji, literatury i historii. Jedną z pierwszych świadomych decyzji Henryka było przystąpienie do sakramentu bierzmowania w 1940 roku. Na patrona wybrał św. Wenancjusza, patrona ministrantów, który został śmiertelnie pobity, gdy niósł do więzienia Eucharystię i zmarł na rękach chrześcijańskiego żołnierza.

Harcerz. Członek Franciszkańskiego Zakonu Świeckich, konfrater Zakonu Paulinów. Na swojej drodze spotkał ludzi dobrych, dzisiejszych świętych i błogosławionych Kościoła Katolickiego: Wandę Boniszewską, Michała Sopoćko, Stefana Wyszyńskiego, Karola Wojtyłę. Spotykał też ludzi złych, fałszywych i zakłamanych, np. późniejszych morderców ks. Jerzego Popiełuszki. Widzieliśmy Go, gdy błogosławił i wspierał ludzkie inicjatywy oraz święcił efekty ich pracy. Widzieliśmy, gdy pomagał najuboższym i rozmawiał z możnymi tego świata.

W latach ’80, w okresie walk o wolną Polskę, udzielał schronienia ukrywającym się działaczom związkowym, w publicznych wystąpieniach piętnował decyzje i postępowanie rządzących, wzywał do respektowania przysługujących obywatelom praw. Aktywnie, poprzez Arcybiskupi Komitet Charytatywny we Wrocławiu, udzielał pomocy ofiarom represji. Osobiście interweniował u władz w sprawie internowanych i odwiedzał ośrodki odosobnienia (fot. Tomasz Białaszczyk - KSD, Ksiądz Kardynał po zakończeniu Mszy Świętej odprawionej w katedrze wrocławskiej w intencji ofiar stanu wojennego - 13 grudnia 2015 roku).

Ojczyzna podziękowała Mu za postawę, wręczając dwa najwyższe Polskie odznaczenia: w 1995 r. Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, a następnie w 2008 r. Order Orła Białego. Wyższe uczelnie obdarowywały tytułami doktora honoris causa. Kilkanaście samorządów przyznało Mu tytuł honorowego obywatela. Współpracowali z Nim naukowcy, lekarze, politycy, samorządowcy, biznesmeni, wojskowi i policjanci. Celebrował Msze Święte w obecności milionów i samotnie, a także – mimo niedołężności – ze swojego wózka inwalidzkiego. Zapowiedział, że w złożonym testamencie szczegółowo zaplanował swój pogrzeb.

Zmarł wolny od grzechów. Zmarł jako człowiek niewinny. W zgodzie z Ewangelią i za noblistką Sigrid Undset powtarzał: „każdy człowiek ma w sobie diament, chociaż klejnot można zbrukać, to gdy zetrzeć zeń brud odzyska blask”. Czeka na modlitwę i pogrzeb w poświęconej ziemi.

Dziennikarze i Zarząd Główny Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy

Tekst i zdjęcia za: https://ksd.media.pl/10002-news/3428-sp-ksiadz-kardynal-henryk-gulbinowicz-ostatnie-pozegnanie-od-dziennikarzy-i-zg-ksd

Radio Maryja

Jesteśmy w trudnej sytuacji, również budżetowej, ale nie na tyle trudnej, żeby sponiewierać i zapomnieć o naszej suwerenności, o naszych korzeniach, o tym, jakie są nasze fundamenty i przede wszystkim o przyszłości oraz zdrowiu naszych polskich pokoleń – podkreśliła Beata Kempa, poseł do Parlamentu Europejskiego, w poniedziałkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja.

Obecne porozumienie Parlamentu Europejskiego i niemieckiej prezydencji zakłada powiązanie wypłaty środków unijnych z arbitralnym mechanizmem oceny praworządności. Eksperci zauważają, że polska dyplomacja zawiodła, ponieważ stanowcze weto w tej sprawie powinno pojawić się już w lipcu. – Kwestia techniki negocjowania jest bardzo ważna, przede wszystkim dokumentów unijnych, a już na pewno dokumentów dotyczących budżetu czy całej konstrukcji budżetu (w tym przypadku budżetu związanego z funduszem tzw. odbudowy przeznaczonym na walkę z covidem). Każdy kolejny krok, jakiekolwiek nawet sugestie czy ustępstwa są bardzo niebezpieczne – stwierdziła Beata Kempa.

Jak zauważyła gość Radia Maryja, obecnie sprawa tzw. praworządności będzie rozstrzygana na szczeblu przywódców państw w ramach Rady Europejskiej. – Musimy bardzo mocno wyposażyć polskiego premiera w stanowisko i argumenty, które muszą wypłynąć z naszego kraju, podobne płyną już z Węgier. Kwestia uzupełnienia – można nawet powiedzieć uzależnienia – tego dokumentu od kwestii mechanizmów tzw. praworządności […] jest absolutnym szantażem, w którym nie kryje się nic poza politycznym dyktatem: na pewno nie merytoryka, na pewno nie definicja, na pewno nie określone kryteria – podkreśliła.

Europoseł jest zdania, że jedynym mechanizmem, jakim posługują się elity europejskie to szantaż. – Jest to szantaż nie tylko emocjonalny, ale on ma na celu spowodowanie, abyśmy ulegli temu szantażowi, abyśmy razem uchwalili budżet, który będzie mógł pozatraktatowo przyznawać kompetencje np. Komisji Europejskiej, czyli urzędnikom, do formułowania oskarżeń czy też oceniania działań podejmowanych suwerennie przez rząd polski, rząd Węgier czy rząd każdego innego kraju. Tego typu niedobry dokument może uderzyć w każdy kraj Unii Europejskiej – dodała.

Beata Kempa zwróciła uwagę, że to jest nie tylko obejście traktatu, na mocy którego powstała Unia Europejska, ale przede wszystkim złamanie tego traktatu. – Możliwości oceny i jednocześnie wysokiej decyzyjności Komisji Europejskiej czy urzędników, które ma skutkować tym, że będą nam w imię ideologicznych „widzi mi się” zabrane jakieś środki, to jest już bardzo poważna ingerencja w naszą suwerenność, ale i w suwerenność podejmowanych decyzji – oceniła.

Polityk podkreśliła, że sytuacja jest bardzo poważna. – Musimy jasno i wyraźnie określić nasze stanowisko w tej sprawie: albo weto i państwo zastanowicie się nad tym, co takiego zrobiliście (bardzo szybko proszę dojść do nowych negocjacji, wyrzucenie modułu tzw. praworządności, czyli możliwości nieograniczonej ingerencji Komisji Europejskiej w sprawy wewnętrzne danego kraju członkowskiego), albo w tej sytuacji będzie problem – oświadczyła.

Poseł do Parlamentu Europejskiego przestrzega przed populistycznym podejściem do tematu przekazywania pieniędzy przez Unię Europejską. – Nie przeceniajmy tych środków. Oczywiście jest to spora kwota, którą przez lata otrzymaliśmy, szczególnie jeśli idzie o naszą infrastrukturę techniczną, ale tak naprawdę potencjał naszego kraju buduje nasz budżet, nasze PKB, które się świetnie rozwijało. To ich bolało, przede wszystkim potencjał w ludziach, w Polakach, w społeczeństwie, w narodzie – dodała.

Rozmówca na antenie Radia Maryja stwierdziła, że szantaż wobec Polski nasilił się podczas prezydencji niemieckiej. – To jest bardzo znaczące w ocenie, dlatego że prezydencja niemiecka, niektórzy przedstawiciele Bundestagu (wiceszefowa Bundestagu), przedstawiciele prasy niemieckiej w sposób niebywale zajadły w tej chwili atakują Polskę, więc trzeba się temu bardzo mocno przeciwstawić. To jest po prostu zwykły dyktat – powiedziała europoseł.

Polityk zauważyła, że Unia Europejska nie szanuje naszej konstytucji. – Niejednokrotnie powoływaliśmy się na kwestię rangi dokumentów i uznania pewnych dokumentów, również na terenie państwa członkowskiego oraz kwestii nadrzędności konstytucji (w tym przypadku polskiej konstytucji). Oni tego nie uznają. Są głusi na tego typu argumenty. Są głusi również na argumenty, że stworzony mechanizm bez jasnych kryteriów i bez definicji jest w zupełnej sprzeczności z wieloma artykułami samego traktatu, na mocy którego powstała Unia. Nic ich nie cofnie przed tym, żeby rozszerzać katalog rozwiązań, chociażby w kwestii tzw. równości – mówiła.

– Oczywiście jesteśmy w trudnej sytuacji, również budżetowej, ale nie na tyle trudnej, żeby sponiewierać i zapomnieć o naszej suwerenności, o naszych korzeniach, o tym, jakie są nasze fundamenty, przede wszystkim o przyszłości i zdrowiu naszych polskich pokoleń – podsumowała polityk.

Tekst i zdjęcie za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/tylko-u-nas-b-kempa-o-powiazaniu-funduszy-ue-z-tzw-praworzadnoscia-jestesmy-w-trudnej-sytuacji-ale-nie-na-tyle-trudnej-zeby-pozwolic-na-sponiewieranie-naszej-suwerennosci (tamże znajdą Państwo linkę do zapisu audio całej rozmowy).

17 i 18 listopada 2020 roku (we wtorek i środę) Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda z Małżonką złożą wizytę w Republice Litewskiej.
Poniżej wybrane punkty programu prasowego wizyty we środę, 18 listopada:
Godz. 10:40 (czas lokalny = czas w Polsce + 1 godzina) / Ceremonia złożenia wieńca przez Prezydenta RP przy Mauzoleum Matki i Serca Syna na cmentarzu na Rossie / Sygnał telewizyjny zostanie udostępniony przez TVP.
Godz. 10:50 (czas lokalny = czas w Polsce + 1 godzina) / Ceremonia złożenia wieńca przez Prezydenta RP pod pomnikiem Powstania Styczniowego / Sygnał telewizyjny zostanie udostępniony przez TVP.
Godz. 13:05 (czas lokalny = czas w Polsce + 1 godzina) / Spotkanie Prezydenta RP z przedstawicielami społeczności polskiej w Sejmie Republiki Litewskiej.

Polityk Solidarnej Polski w mocnych słowach odpisał na tweet szefa frakcji chadeków w Parlamencie Europejskim, Manfreda Webera.

Podczas poniedziałkowego spotkania ambasadorów krajów unijnych doszło do zawetowania budżetu UE przez Polskę i Węgry. Wcześniej podjęto decyzję o powiązaniu wypłat środków unijnych z praworządnością.

Decyzja Polski i Węgier spotkała się z ostrą krytyką zachodnich polityków, zwłaszcza niemieckich. Manfred Weber zamieścił na Twitterze wpis, w którym określił zachowanie obu krajów jako "nieodpowiedzialne".

"Praworządność nie dotyczy jednego kraju albo państw Wschodu i Zachodu. Jest neutralny i dotyczy każdego. Jeśli szanujesz praworządność, nie ma się czego obawiać. Odmawianie całej Europie finansowania kryzysowego podczas najgorszego kryzysu od dziesięcioleci jest nieodpowiedzialne" – napisał szef chadeków.

Na wpis niemieckiego polityka ostro zareagował Janusz Kowalski. Wiceminister aktywów państwowych wytknął Niemcom "arogancję i bezczelność" w łamaniu unijnych traktatów.

"Niemiecka arogancja i bezczelność w łamaniu europejskich traktatów zostanie powstrzymana przez polskie VETO! Ani kroku w tył! Bronimy polskiej suwerenności, europejskich rządów prawa i stanowczo mówimy „NIE” niemieckiej hegemonii w UE" – napisał poseł.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/kraj/161446/niemiecka-arogancja-i-bezczelnosc-kowalski-ostro-odpowiada-zachodniemu-politykowi.html

Z upoważnienia Zarządu Głównego Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy zwracam się z prośbą do dziennikarzy, aby nie służyć nadgorliwie tym, którzy oskarżają śp. Księdza Kardynała Henryka Gulbinowicza, bowiem wyrok w Watykanie nie został wydany, a Zmarły nie stawał przed sądem, teraz nie obroni się już przed jakimikolwiek zarzutami.

Jako były pracownik Instytutu Pamięci Narodowej w 2007 roku miałam dostęp do dokumentów dotyczących Księdza Kardynała, podczas kompletowania dokumentacji do filmu dokumentalnego pt. "Zawód: Prymas Polski"*. Dokumenty te na pewno nie dają podstaw do przypisywania Księdzu Kardynałowi "współpracy" ze służbami PRL. Był zastraszany wielokrotnie. Był ofiarą obrzydliwych plotek rozprowadzanych przez SB na terenie całej diecezji.

Po nowej, pełnej kwerendzie dotyczącej oskarżanego Zmarłego, Katolickie Stowarzyszenie Dziennikarzy przekaże wnioski do wiadomości publicznej.

Proszę, nie ferujcie wyroków nad Zmarłym, który tak wiele uczynił dla Kościoła i dla Polski, a szczególnie dla "Solidarności", powodzian w 1997 roku i licznych ubogich. Nie był osądzony na Ziemi. RIP.

Z upoważnienia ZG KSD, Anna T. Pietraszek, przew. oddz. RiTV w KSD

* Film o Prymasie Wyszyńskim, oparty o teczki IPN, można obejrzeć na vod.tvp i na YT.

„Nie ma innej możliwości, wobec bezprawia jakie proponują największe państwa wraz z prezydencją niemiecką” - tak minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro mówił o ewentualnym polskim wecie do unijnego budżetu.

Na początku listopada między prezydencją niemiecką a Parlamentem Europejskim wypracowane zostało porozumienie w sprawie mechanizmu powiązania dostępu do środków unijnych z praworządnością, które zostało skrytykowane przez rządy Polski i Węgier. W liście skierowanym do szefów instytucji UE dotyczącym budżetu wspólnoty premier Mateusz Morawiecki oświadczył, że Polska podtrzymuje swoje stanowisko i nie może się zgodzić na uznaniowość mechanizmu.

Zbigniew Ziobro: „Polska winna użyć weta”

Minister Sprawiedliwości wskazywał, że to historyczny moment, w którym Polska musi uratować swoją suwerenność. Nie są to słowa przesadzone. Nie jest to patos, ani uderzanie z wysokiego C. To jest kwestia, która będzie rozstrzygać o tym, czy Polska będzie suwerennym podmiotem w ramach tej wspólnoty, jaką jest UE, czy też zostanie poddana politycznemu i zinstytucjonalizowanemu zniewoleniu — mówił Zbigniew Ziobro. Bo nie chodzi to o żadną praworządność, która jest tylko pretekstem, pięknym słowem, który ładnie trafia do ucha, ale chodzi tutaj realnie o instytucjonalne, polityczne zniewolenie, radykalne ograniczenie suwerenności — podkreślił. Już w lipcu przekonywałem, aby premier skorzystał z prawa weta — dodał. Według ministra „jest to ten moment, a którym po raz kolejny jest możliwość skutecznego wykorzystania realnej władzy, jaką traktaty UE przypisują poszczególnym państwom, w tym Polsce”. Władzy, która poszczególnym państwom daje gwarancję bezpieczeństwa i obrony swoich najbardziej podstawowych interesów i racji stanu. Po to właśnie ta zasada weta została w pewnych sprawach traktatowych zastrzeżona — mówił Zbigniew Ziobro. Przypomniał również, że to mechanizm stosowany przez inne kraje. Z tego prawa weta różne kraje wielokrotnie korzystały, dbając o swoje interesy, o swoje bezpieczeństwo i korzystając na tym — mówił minister sprawiedliwości. Propozycja prezydencji niemieckiej, wspierana przez przewodniczącą KE jest wymierzona w podstawowe interesy Polski — wskazywał. Polska broni nie tylko swojego interesu, ale również praworządności UE, traktatów i praw wszystkich państw — zaznaczył. Jak przypomniał Zbigniew Ziobro, w poniedziałek zaplanowano spotkanie komitetu stałych przedstawicieli państw UE, a następnie w kolejnych dniach odbywa się Rada UE i „teraz jest ten moment (…) kiedy Polska może zgłosić weto do wieloletnich ram budżetu i innych dokumentów przedstawionych do decyzji”.

List do premiera Morawieckiego

Zbigniew Ziobro poinformował o wysłaniu listu w tej sprawie do premiera Mateusza Morawieckiego. W tej sprawie zająłem stanowisko i wysłałem list, który jest w drodze do premiera Morawieckiego — powiedział minister sprawiedliwości. Cieszę się, że mogę mówić jedynym głosem z liderami Prawa i Sprawiedliwości, z premierem Morawieckim (…), z całą naszą koalicją i obozem Zjednoczonej Prawicy — mówił. Podkreślił, że obóz Zjednoczonej Prawicy mówi „nie” w sprawie powiązania budżetu UE z praworządnością. Mówimy „nie” dla tych rozwiązań i wskazujemy, że Polska winna użyć weta (…) Jestem przekonany, że podobnie jak pan premier Orban (…) pan premier Morawiecki z tych uprawnień skorzysta — stwierdził Zbigniew Ziobro. Podkreślał, że decyzje, o których mowa, dotyczą „spraw zasadniczych” i będą rozstrzygać o tym, co „przez dziesięciolecia będzie odbijać się na jakości życia Polaków”. W naszej ocenie nie ma innej możliwości - wobec bezprawia, jakie proponują największe kraje UE (…) - jak skorzystać z tych środków władczych, które gwarantują nam obronę naszych podstawowych interesów — stwierdził minister sprawiedliwości. Zbigniew Ziobro przypomniał, że podobne stanowisko wyraził wicepremier i prezes PiS Jarosław Kaczyński.To stanowisko zostało wysłane dzisiaj do pana premiera również jako gest solidarności w stosunku do wypowiedzi pana premiera czy prezesa Kaczyńskiego — zaznaczył. Byłoby nie tylko grzechem, ale czymś więcej, byłoby czymś niewybaczalnym przez historię, gdybyśmy z tego narzędzia nie skorzystali. (…) To jest nasza racja stanu — mówił.

Apel do opozycji

Zbigniew Ziobro apelował również do opozycji. Minister podkreślił, że „wszyscy polscy politycy powinni mówić w tej sprawie jednym głosem: nie zgadzamy się na takie rozstrzygnięcia, nie zgadzamy się na tak radykalne uderzenie w pozycję Polski, nie zgadzamy się na tak radykalne ograniczenie suwerenności Polski i dlatego składamy weto, ponieważ chcemy, aby nasze podstawowe interesy były wysłuchiwane”. Zaznaczył, że to jest „nasza racja stanu” i zaapelował do polityków opozycji, „by wyszli poza swoje doraźne interesy, konflikty i spory polityczne”. Są sprawy, które nas Polaków powinny łączyć ponad politycznymi podziałami, ponad bardzo silnymi nawet emocjami, które tym podziałom towarzyszom, poza złym językiem, który tym podziałom towarzyszy, poza tym wszystkim złym rzeczom, które się wokół tych sporów dzieją, bardzo ostrych w Polsce sporów — mówił Zbigniew Ziobro.

Co w przypadku braku weta?

Zbigniew Ziobro pytany, co by się stało w momencie, gdyby premier nie zawetował unijnego budżetu, Zbigniew Ziobro odparł, że rozumie, że jest to kwestia „teoretycznych rozważań”. Słuchając wypowiedzi pana premiera, czy też wypowiedzi innych polityków PiS na czele z prezesem Jarosławem Kaczyńskim nie mam wątpliwości, że to są oceny zbieżne z tym, co tutaj zaprezentowaliśmy na konferencji — wskazywał minister. Jestem przekonany, że wszyscy myślimy tak samo i weto zostanie tutaj zastosowane. Natomiast jeśli pan mnie pyta o czysto teoretyczną sytuację (…), to w takim wypadku oznaczałoby to całkowitą utratę zaufania do premiera z wszelkimi tego konsekwencjami, które z takich sytuacji wypływają — powiedział. Podkreślił, że były „pewne rozdźwięki”, jeśli chodzi o lipcowy szczyt Rady Europejskiej, natomiast teraz cały obóz mówi „jednym głosem”. Przywołał w tym kontekście wypowiedź prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Na pytanie, czy będzie weto dla budżetu i koronafunduszu, pan prezes Kaczyński odpowiada: „będzie weto”. „Jeśli groźby i szantaże będą utrzymane, to my będziemy twardo bronić żywotnego interesu Polski. Weto. Non possumus. Ci, którzy chcą nam odebrać suwerenność i narzucić swoje widzimisię, są na drodze do upadku” — cytował. Otóż w 100 proc. podpisujemy się pod tym sformułowaniem — podkreślił szef MS.

Patryk Jaki: To bezczelne łamanie praworządności

Dalej Patryk Jaki przypominał, co w unijnym raporcie Komisji Europejskiej na temat Polski uznane zostało za złamanie praworządności. To m.in. procedura wyboru pierwszego prezesa SN, podleganie CBA władzy wykonawczej czy łączenie funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Europoseł wskazywał, że w wielu krajach UE funkcjonują podobne rozwiązania, ale tylko Polsce za nie miałyby być odebrane środki unijne. Na koniec wskazał „rodzynek” z raportu. Od 2016 r. RPO stoi w obliczu trudnego otoczenia, ponieważ znajduje się pod krytyką rządzącej większości politycznej — cytował Patryk Jaki. Wszystko to, o czym państwu dziś mówię, to jest bezczelne łamanie praworządności i właśnie dlatego się temu sprzeciwiamy — podkreślił.

Sebastian Kaleta: To próba obejścia traktatów

Wiceminister Sebastian Kaleta wskazywał, że nowy mechanizm praworządności ma - wbrew traktatom - zastąpić procedurę z art. 7. W tej procedurze, do ukarania danego państwa konieczna jest jednomyślność. Wobec Polski i Węgier takiej jednomyślności oczywiście nie ma — przypomniał Sebastian Kaleta. Mamy do czynienia z procesem politycznym, który służy obejściu traktatów — zaznaczył. W związku z tym, że prawo jest łamane, nie ma innej możliwości, żeby Polska nie skorzystała ze swojego uprawnienia. (..) Albo rozporządzenie wejdzie w życie, albo niemieccy politycy się opamiętają — dodał.

Michał Wójcik: „Musimy powiedzieć kategoryczne nie”

Z kolei wiceminister Michał Wójcik wskazywał, że kluczową kwestią jest suwerenność Polski. To jest bardzo ważny moment w naszej historii. To, co dzisiaj się będzie działo określi pozycję naszego kraju na kolejne kilkadziesiąt lat. Politycy opozycji muszą zdać sobie sprawę, że to jest historyczny moment — podkreślał. Jest słowo klucz: suwerenność. Ile warta jest suwerenność? Dla nas jest bezcenna. (…) Wprowadzenie mechanizmu, który łączy wypłatę środków z praworządnością to ograniczenie suwerenności — mówił. Musimy powiedzieć kategoryczne nie — wskazał Michał Wójcik.

Co po wecie? Woś: Prowizorium

Wiceminister Michał Woś przypomniał, że w przypadku weta obowiązywać będzie prowizorium budżetowe, które jest korzystne dla Polski. Skutek jest tylko jeden. Obowiązuje tzw. prowizorium — powiedział. To nie jest nic nadzwyczajnego i Polska musi wykorzystać wszystkie dostępne mechanizmy, żeby bronić swojej suwerenności — podkreślił.

Janusz Kowalski: Weto albo śmierć

Wiceminister Janusz Kowalski zaznaczył, że o polskiej suwerenności nie mogą decydować unijni politycy przy zielonym stoliku. Weto albo śmierć to hasło symbol — przypomniał. Weto oznacza utrzymanie Polski jako państwa podmiotowego, które nie zgadza się, aby przy zielonym stoliku ktokolwiek rozmawiał o polskiej suwerenności — mówił. Polska musi postawić weto w ciągu kilkudziesięciu godzin — wskazał.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/526677-ziobro-chce-weta-ws-budzetu-polska-broni-praworzadnosci-ue

Radio Maryja

Były wielkie obietnice i obiecujące początki – ruchy społeczne Rafała Trzaskowskiego i Szymona Hołowni miały zmienić oblicze polskiej polityki. Na razie z ich działań niewiele wynika. Szymon Hołownia utrzymuje kilkunastoprocentowe poparcie w sondażach.

– Na pewno zyskują na tym, że są nowością i bardzo wiele osób chętnie zwraca swoją uwagę czy przywiązuje się do tego, co nowe na scenie politycznej – wyjaśnia socjolog, dr Mirosław Boruta Krakowski. Według sondażu CBOS, Hołownia cieszy się większym zaufaniem nawet od prezydenta czy premiera. Taki trend to jednak efekt obecnego kryzysu rządowego wywołanego pandemią.

– Mamy lidera, który zdobył osobistą popularność, ale nie jest w stanie stworzyć ruchu, który dla całej Polski w różnych sprawach społecznych, dla różnych miast, powiatów czy województw, jest w stanie coś konkretnego zaproponować – mówi politolog, dr Tomasz Madras.

Działania ruchu Hołowni skupiają się na doraźnych potrzebach lokalnych społeczności. To pomoc dla bezdomnych, dzieci z domu dziecka czy medyków. Próżno jednak szukać informacji o tym, jakie ogólnokrajowe działania prowadzi ruch. – One muszą się dopiero zinstytucjonalizować i określić – wskazuje dr Mirosław Boruta Krakowski.

Podobnie jest z ruchem Wspólna Polska Rafała Trzaskowskiego. Nie wiadomo, czym obecnie się zajmuje i jakie stawia sobie cele. Miął miesiąc od jego startu, a aktywności wciąż brak. – Nawet wielcy sympatycy Platformy Obywatelskiej nie do końca rozumieją, co to ma być. Jest Platforma Obywatelska, a nagle powstaje coś obok, ale przecież jest to tworzone przez jednego z liderów PO – mówi dr Tomasz Madras. Ruch Wspólna Polska od miesiąca cały czas prowadzi jedynie nabór członków.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/ruchy-obywatelskie-s-holowni-i-r-trzaskowskiego-wciaz-nie-przedstawiaja-celow-swoich-dzialan

"Po pierwsze łamią traktat i praworządność dlatego, że nie mają podstawy traktatowej do rozszerzania swoich kompetencji w tym zakresie, który jest zastrzeżony dla państwa członkowskiego. Jeżeli do tego grożą w związku z tym sankcjami, to jest to drugie złamanie traktatu. Dlatego ludzie, którzy upominają się o praworządność, sami tę praworządność bezczelnie łamią" - mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Patryk Jaki, europoseł Solidarnej Polski, odnosząc się do proponowanej przez KE strategii UE na rzecz równości osób LGBTIQ.

wPolityce.pl (Adam Stankiewicz): Komisja Europejska przedstawiła strategię UE na rzecz równości osób LGBTIQ. W dokumencie znalazło się m.in. uznawanie rodzicielstwa par homoseksualnych w sytuacjach transgranicznych. Pana zdaniem taki dokument jest w ogóle do przyjęcia?

Patryk Jaki: Od urzędników unijnych oczekiwalibyśmy przestrzegania praworządności. Przez praworządność należy rozumieć przede wszystkim działanie na podstawie i w granicach prawa. Trzeba sobie zadać pytanie, gdzie są podstawy traktatowe takiej działalności. Kwestie związane z tym, jak definiujemy rodzinę, macierzyństwo, są zarezerwowane w traktatach UE wyłącznie dla państwa członkowskiego. W związku z tym urzędnikom unijnym nic do tego, jak Polska będzie regulowała te kwestie. Urzędnik unijny próbuje to zrobić w tej chwili tylnymi drzwiami, to znaczy np. mimo tego, że Polacy nie zgadzają się, by pary homoseksualne adoptowały dzieci, to jeżeli np. para homoseksualna w Polsce będzie chciała wziąć ślub i adoptować dziecko, to przeniesie się na chwilę do innego państwa, żeby wziąć ślub i adoptować tam dziecko, a potem wróci do Polski – czyli siłą rzeczy w ten sposób obchodzi się i łamie prawo polskie, łamie się ustalenia traktatowe. To jest już absolutna bezczelność. Drugim elementem jest to, że się grozi, iż jeżeli Polska nie będzie tego przestrzegać, to będą jej zabierane pieniądze. To jest też łamanie traktatów. Po pierwsze łamią traktat i praworządność dlatego, że nie mają podstawy traktatowej do rozszerzania swoich kompetencji w tym zakresie, który jest zastrzeżony dla państwa członkowskiego. Jeżeli do tego grożą w związku z tym sankcjami, to jest to drugie złamanie traktatu. Dlatego ludzie, którzy upominają się o praworządność, sami tę praworządność bezczelnie łamią.

We wspomnianej strategii jest zawarte m.in. coś takiego jak „homofobiczna mowa nienawiści”, co miałoby dołączyć do katalogu przestępstw w UE.

W tym zakresie to jest również tylko i wyłącznie kompetencja państwa członkowskiego. To kolejny element złamania traktatów. Po drugie, Polska należy do jednych z najbardziej tolerancyjnych krajów w UE. Jedyne, czego my nie chcemy, to tylko tego, by narzucać nam „wartości”, które nie są przyjmowane przez większość Polaków. Chyba, że przyjmiemy punkt widzenia taki, jaki chcą przyjąć pani Dalli i niektórzy inni unijni urzędnicy, że nie ważne co powiedzą Polacy w wyborach, my i tak wiemy lepiej i zdecydujemy za nich. Na taką UE nikt się nie zgadza.

Powstaje pytanie, czy jest możliwość narzucenia wspomnianej strategii wbrew woli Polski. Czy jest przy przyjmowaniu tej strategii warunek jednomyślności państw?

Niekoniecznie. Jest pytanie, jaka będzie forma tego dokumentu. Mogą próbować zrobić tak, jak z kwestią praworządności, to znaczy kompletnie bez podstawy traktatowej. Jeżeli potrafili tam, to mogą to zrobić i tutaj. Na przykład w formie rozporządzenia, czyli aktu powszechnie obowiązującego. To byłoby kolejne bezczelne łamanie prawa.

Jeżeli ta strategia zostanie przyjęta w sposób, o którym pan przed chwilą powiedział, to co w takiej sytuacji powinna zrobić pana zdaniem Polska?

Polska przede wszystkim musi przemyśleć swoją strategię. Jeżeli to będzie dalej szło w tym kierunku, to uważam, że zbliżamy się blisko granicy non possumus.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/526473-nasz-wywiad-jaki-urzednicy-ue-lamia-praworzadnosc

Pan Premier RP Mateusz Morawiecki

Szanowny Panie Premierze,

Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie zwróciło się do Pana pismem z 24 września 2020 roku przypominającym o konieczności wywiązania się z danego przyrzeczenia o konieczności rozpoczęcia egzekucji należnych Polsce reparacji od Republiki Federalnej Niemiec. Na tą pierwszą część pisma nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi. A przecież blisko 6 milionów polskich obywateli zginęło lub zostało pomordowanych, a cały kraj legł w gruzach. Do tej pory tych gigantycznych strat nie udało się zlikwidować. Państwo niemieckie nie uważało za stosowne zrekompensować tych strat, a rozliczyło się ze Związkiem Sowieckim, bezprawnie uważając to za rozliczenie z Polską. Nie chcemy tu wchodzić w szczegóły tej materii, które zapewne Pan zna dokładnie z raportu Parlamentarnego Zespołu pod kierownictwem posła Arkadiusza Mularczyka ds. oszacowania wysokości odszkodowań należnych Polsce.

Niemcy mają obowiązek nie tylko moralny i polityczny ale także prawny do wypłaty odszkodowań Polsce. Nie tylko nie wywiązali się z tego obowiązku, ale nawet ochraniali przed sądami innych krajów zbrodniarzy niemieckich winnych zbrodni ludobójstwa i pospolitych przestępstw jak rabunki, mordy, gwałty i kradzieże. Taki pierwszy lepszy przykład to Heinrich Friedrich Reinefarth, znany jako Heinz Reinefarth – niemiecki wojskowy, od 1932 członek NSDAP, SS-Gruppenführer i Generalleutnant der Waffen-SS. Zbrodniarz niemiecki, odpowiedzialny za liczne zbrodnie wojenne, popełnione na cywilach podczas tłumienia Powstania Warszawskiego. Odpowiedzialny za mord na 50 tys. mieszkańców Woli w tym kobiet, dzieci i starców. Po wojnie był cenionym burmistrzem w Westerland na wyspie Sylt i posłem do Landtagu. Państwo niemieckie odmówiło jego ukarania. I tak było w dziesiątkach tysięcy spraw. Teraz w 75 lat po wojnie, kiedy prawie wszyscy mordercy niemieccy nie żyją państwo niemieckie umywa ręce.

My kombatanci i weterani walk o Niepodległą Polskę uważamy, że prawdziwy epilog II wojny światowej nastąpi dopiero po wyrównaniu strat przez stronę niemiecka. Niemcy stały się na tyle butne i aroganckie, że za swoje winy i zbrodnie oskarżają dziś nas Polaków. Niech ta sprawa reparacji, która musi być doprowadzona do końca przywróci im pamięć o ich obozach koncentracyjnych, i o ich ludobójstwie na jeńcach wojennych, bezbronnej ludności cywilnej, na kobietach i dzieciach. Dziś są na tyle bezczelni, że chcą nas uczyć demokracji, a w przerwach o ile to możliwe to zagłodzić. Czyżby zapomnieli, że mają zapłacić odszkodowania za swoje czyny.

Panie Premierze, Polska musi się przestać bać silnych Niemiec, bo inaczej skończymy jako państwo marionetkowe, jako klient Niemiec. Jeżeli tak nie jest, to nie rozumiemy dlaczego do tej pory nie zostały rozpoczęte rozmowy na najwyższym szczeblu o wysokość reparacji do zapłacenia przez Niemcy i konkretnych terminach spłat. Każde państwo ponosi odpowiedzialność za skutki swoich działań. Państwo niemieckie nie może być wyjątkiem. Z prawnego i moralnego punktu widzenia oznacza to obowiązek zrekompensowania strat Polsce. Poseł PiS Arkadiusz Mularczyk oświadczył 1 września 2020 roku, że Raport w sprawie wysokości odszkodowania od Niemiec dla Polski za zniszczenia podczas II wojny światowej jest gotowy i tłumaczony na języki niemiecki i angielski. A termin jego publikacji zależy od decyzji politycznej. Czekamy więc na tą decyzję polityczną, bo chyba mamy w Polsce dostatecznie dużo tłumaczy i uważamy, że ten Raport leży w czyimś biurku.

Wyjaśniliśmy tą sprawę dostatecznie dokładnie i można te reparacje otrzymać za zgodą rządu Niemiec, a także bez zgody, a wystarczy zaangażować w sprawę duże kancelarie prawne np. amerykańskie. Dla możliwości rządu polskiego nie powinno to stanowić przeszkody nie do pokonania.

Z poważaniem,
Przewodnicząca Porozumienia, Małgorzata Janiec
Sekretarz Porozumienia, Edward Jankowski