Przeskocz do treści

30 stycznia 1018 roku w Budziszynie podpisano traktat pokojowy kończący serię wojen polsko-niemieckich. Polska uzyskała Milsko i Łużyce. Bolesław Chrobry uzyskał też posiłki zbrojne na wyprawę kijowską, mającą na celu osadzenie na tronie kijowskim zięcia Bolesława – Świętopełka I. Ponadto traktat utwierdzono małżeństwem Bolesława z Odą, córką Ekkeharda I, siostrą Hermana I, margrabiów Miśni. Znamy tylko jedno dziecko z tego małżeństwa – córkę Matyldę.

30 stycznia 1932 roku w Londynie ukazała się powieść Nowy wspaniały świat Aldousa Huxleya. „Szczęśliwi ludzie to tacy, którzy nie są świadomi lepszych i większych możliwości, żyją we własnych światach odpowiednio skrojonych do ich predyspozycji”. Idee utopii ujęte zostały w trzech słowach przewodnich Republiki: Wspólność – czego wyrazem jest zasada „każdy jest dla każdego”; Identyczność – upodobań i poglądów, a w niższych warstwach klasowego społeczeństwa Republiki także wyglądu, będąca efektem klonowania; Stabilność – wypływająca z zachowania wspólności i identyczności, osiągana ustawiczną kontrolą i tępieniem zachowań odbiegających od ustalonych norm.

30 stycznia 1990 roku założono Muzeum Niepodległości w Warszawie. Powstało ono jako Muzeum Historii Polskich Ruchów Niepodległościowych i Społecznych, w wyniku przekształcenia PRL-owskiego Muzeum Historii Polskiego Ruchu Rewolucyjnego. Muzeum ma swoją siedzibę w Warszawie w Pałacu Przebendowskich-Radziwiłłów w al. „Solidarności” 62. Obecnie w muzeum działają dwie wystawy stałe: Polonia Restituta. O niepodległość i granice 1914-1921 oraz Z Orłem Białym przez wieki. Godło i herb państwa polskiego w rozwoju historycznym.

(opr. na podstawie Wikipedii)

Radio Maryja

Sejm zajmował się zmianami w Kodeksie wyborczym. Ich główne zadanie to poprawa wyborczej frekwencji. Przepisy krytykuje opozycja. Nowelizacja ma przede wszystkim poprawić frekwencje. Ma się do tego przyczynić większa liczba lokali wyborczych – tłumaczy poseł Marek Ast z Prawa i Sprawiedliwości. – W tej chwili mamy 27 tys. lokali wyborczych. Szacujemy, że po ewentualnych zmianach będzie ich 33 tysiące – wylicza poseł Marek Ast.

Rządzący chcą też zapewnić darmowy transport do lokali wyborczych i z powrotem mieszkańcom gmin, w których nie ma dostępu do komunikacji zbiorowej. Ma również powstać Centralny Rejestr Wyborców, w którym będą gromadzone dane o głosujących. Z kolei każdy członek komisji wyborczej będzie miał prawo do nagrywania głosownia oraz liczenia głosów – informuje pełnomocnik rządu ds. cyberbezpieczeństwa, Janusz Cieszyński. – Do tego będzie miała dostęp komisja wyborcza czy Krajowe Biuro Wyborcze i to posłuży temu, żeby wszelkie wątpliwości, które zostaną zgłoszone i będą udokumentowane, mogły być rzetelnie rozstrzygnięte – wyjaśnia Janusz Cieszyński.

Liberalno-lewicowa opozycja uważa, że propozycje rządzących mają poprawić wynik Prawa i Sprawiedliwości. – Prawo wyborcze powinno szanować święto demokracji. W Polsce prawo wyborcze po zmianach, które proponuje Prawo i Sprawiedliwość, ma służyć partii, żeby łatwiej wybory wygrywała – przekonuje przewodniczący KP Lewicy, Krzysztof Gawkowski. Zjednoczona Prawica może liczyć na duże poparcie w małych ośrodkach, gdzie do tej pory dostęp do lokali wyborczych był utrudniony. Opozycja krytykuje również moment wprowadzania zmian. Przepisy wejdą w życie niedługo przed jesiennymi wyborami. Natomiast Koalicja Obywatelska zaproponowała daleko idącą zmianę, polegającą na możliwości głosowania korespondencyjnego. – Pójdźcie po rozum do głowy, wprowadźmy głosowanie korespondencyjne. Zastanówmy się nad tym, a nie mamy jeden wielki bałagan – mówi poseł Robert Kropiwnicki z Koalicji Obywatelskiej.

Do wyborów pozostało dziewięć miesięcy. Nieoficjalna kampania trwa jednak już od dawna. Opozycja atakuje rząd, często wykorzystując nieprawdziwe informacje. Senator Stanisław Gawłowski z Koalicji Obywatelskiej udostępnił w mediach społecznościowych grafikę, którą starał się przekonać, że w Polsce zarabia się najmniej w całej Europie. Wpis senatora kolportowali dalej m.in. wiceprzewodnicząca Platformy Obywatelskiej, Izabela Leszczyna, oraz były wicepremier i minister finansów w rządzie Donalda Tuska, Jan Rostowski. Tymczasem okazało się, że grafika przedstawia dane z 2012 roku z czasu rządów PO-PSL. Socjolog, dr Mirosław Boruta Krakowski, podkreśla, że trzeba być czujnym na takie zagrywki opozycji. – Bardzo wielu z nas tego nie sprawdzi i zostanie nam tylko osad czy przeświadczenie, że za Platformy było dużo lepiej, niż jest teraz za rządów PiS – wskazuje dr Mirosław Boruta Krakowski.

Manipulacja to nic nowego w wykonaniu opozycji – mówi poseł Piotr Kaleta z Prawa i Sprawiedliwości. – Dobrze by było, gdyby pan senator zajął się swoimi sprawami, a dopiero później zajął się komentowaniem. Zawsze mu to słabo wychodziło. Jak się okazuje, w tym obszarze nic się nie zmieniło – podkreśla poseł Piotr Kaleta. – Jest taka zasada przed wyborami, żeby popełniać jak najmniej błędów – dodaje poseł Dariusz Joński z Koalicji Obywatelskiej. Tymczasem szef Platformy Obywatelskiej, Donald Tusk, dokonał ostatnio podobnej manipulacji. Polityk podczas jednego ze spotkań z wyborcami stwierdził, że sprawdził giełdowe ceny gazu i są one mniejsze niż przed wybuchem wojny na Ukrainie, czego nie widać na rozliczeniach.

– To wymaga tylko dobrej woli i mocnej decyzji, żeby rachunek za gaz w polskim domu był o połowę niższy – przekonywał Donald Tusk. „To oczywiste kłamstwo. Dziś cena na Towarowej Giełdzie Energii to około 313 zł, a my sprzedajemy gaz dla gospodarstw domowych za 200,17 zł i to od ponad roku!” – odpowiedziało PGNiG Obrót Detaliczny. Fakenews staje się podstawowym narzędziem w rękach polityków – mówi medioznawca z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, dr Wojciech Wciseł. – Fakenews jest bardzo skutecznym, ale też i niebezpiecznym narzędziem manipulacji, dlatego że w dobie nowych mediów jest trudny do szybkiego zidentyfikowania – zaznacza dr Wojciech Wciseł. Trzeba o tym pamiętać, tym bardziej że im bliżej terminu wyborów, tym więcej będzie takich manipulacji.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/sejm-obradowal-nad-zmianami-w-kodeksie-wyborczym

W swej najnowszej książce "Orzeł, lew i krzyż. Historia i kultura krajów Trójmorza" (wyd. Biały Kruk) prof. Wojciech Roszkowski zabiera nas w fascynującą podróż po dziejach naszego kawałka świata.

Od Szczecina nad Bałtykiem do Triestu nad Adriatykiem w poprzek całego kontynentu zapadła żelazna kurtyna – tymi słynnymi słowami Winston Churchill opisał nową rzeczywistość geopolityczną po drugiej wojnie światowej. Ten kawałek świata nazywany bywa Międzymorzem, zaś dzisiaj coraz częściej można spotkać się z nazwą Trójmorza (Czarne – to trzecie morze). Dotychczas był on prezentowany bez Ukrainy, Białorusi i Mołdawii, co jest nienaturalnym podziałem. Podkreśla to także autor książki „Orzeł, lew i krzyż”, prof. Wojciech Roszkowski. Obecnie mieszka na tym terenie blisko 200 milionów ludzi, których łączy wspólne doświadczenie historyczne, ale często dzieli nieznajomość sąsiednich kultur i tradycji. Cóż bowiem wiedzą np. Estończycy o Bułgarach, Polacy o Słoweńcach czy Węgrzy o Łotyszach? Jest rzeczą charakterystyczną, że najobszerniejsza literatura dotycząca tego regionu powstała w języku… niemieckim, stworzona zresztą z punktu widzenia interesów Rzeszy.

Postanowił temu nieco zaradzić wybitny historyk i pisarz prof. Wojciech Roszkowski. W swym najnowszym, dwutomowym dziele opisuje bogatą historię państw i narodów Międzymorza, które ostatnie wieki spędziły w potrzasku ścierających się potęg niemieckiej i rosyjskiej, a wcześniej jeszcze tureckiej. Najskuteczniejszym kontrprojektem do tych despotycznych imperiów była, rzecz jasna, Rzeczpospolita oparta na zasadach staropolskiej wolności. Jest ona ważnym elementem tej książki.

Napisane wartkim językiem i pięknie ilustrowane dzieło prof. Roszkowskiego wypełnia lukę informacyjną i badawczą oraz prezentuje nasz punkt widzenia na region Międzymorza. Autor zabiera nas w fascynującą podróż po dziejach tej być może najmniej znanej, a zarazem niezwykle bogatej historycznie i różnorodnej części kontynentu europejskiego.

Pierwszy tom tego dwuczęściowego dzieła obejmuje historię krajów Trójmorza od zarania do początku XX w. Drugi tom skupia się na ostatnich stu latach i czasach współczesnych. Wzajemne poznanie i wytworzenie świadomości wspólnego interesu jest pilnym zadaniem; książka prof. Roszkowskiego bardzo do tego się przyczynia. „Projekt Trójmorza może, przy dobrej woli i wysiłku, przezwyciężyć słabości materialne tego regionu świata, niemniej kwestie tożsamości i relacji między sąsiadami okazywały się często w przeszłości równie wielką przeszkodą,” wyjaśnia prof. Roszkowski. "Wzajemne poznanie i wytworzenie świadomości wspólnego interesu ponad podziałami jest zadaniem, które należy podjąć niezależnie od projektów politycznych czy gospodarczych. Między innymi taki jest cel tej książki".

Drugi tom książki ukaże się wiosną tego roku. Więcej na:
https://bialykruk.pl/ksiegarnia/ksiazki/orzel-lew-i-krzyz-historia-i-kultura-krajow-trojmorza-tom-1

– Niemcy i Francja chcą zabrać Polsce prawo weta ws.polityki zagranicznej – alarmuje Patryk Jaki.

Obecnie w Unii Europejskiej obowiązuje zasada jednomyślności przy podejmowaniu najważniejszych decyzji. Rozwiązanie ma chronić interesy małych i średnich państw, ale czasem prowadzi do trudności w prowadzeniu działań. W maju ubiegłego roku przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen powiedziała, że jeżeli UE ma działać szybciej, między innymi w kontekście rosyjskiej agresji zbrojnej na Ukrainę, to zasada jednomyślności "nie ma sensu" w kluczowych obszarach polityki unijnej.

Francja i Niemcy przeciwko wetu

W niedzielę rządy Francji i Niemiec miały wspólne posiedzenie, po którym wydały deklarację, iż oba kraje są gotowe zrezygnować z dotychczasowego mechanizmu weta w sprawach polityki zagranicznej i unijnych finansów na rzecz głosowania większością kwalifikowaną. W ten sposób państwa będą chciały przezwyciężyć impas w Radzie UE, jaki prokurowały władze Polski i Węgier. Francusko-niemiecka deklaracja zawiera zapis, że oba kraje są gotowe na długoterminowy projekt dotyczący zmiany unijnych traktatów. "Propozycja zakłada, że jeśli któreś z państw członkowskich sprzeciwi się jakiejś decyzji, to będzie musiało zbudować koalicję, znajdują jeszcze co najmniej trzy podobnie myślące kraje, aby przełamać tzw. kwalifikowaną większość" – podsumowuje Onet.

Patryk Jaki: Polacy muszą się obudzić

Europoseł Solidarnej Polski Patryk Jaki zamieścił wpis, w którym komentuje te doniesienia. Polityk nie ma wątpliwości, że plany Berlina i Paryża są szkodliwe dla państwa polskiego. "Niemcy i Francja chcą zabrać Polsce prawo weta ws.polityki zagranicznej.Rozumiecie? Niemcy i Francja (w ramach UE) mimo sprzeciwu Polski będą mogli prowadzić w jej imieniu politykę dyplomatyczną z Rosją" – napisał europoseł. Polityk przekonuje, że Berlin i Paryż "krok po kroku" zabiera Polsce suwerenność. "Społeczeństwo polskie musi się obudzić!" – dodaje.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/396175/likwidacja-prawa-weta-w-ue-patryk-jaki-spoleczenstwo-musi-sie-obudzic.html

1) Dlaczego zrezygnował Pan z instalacji amerykańskiej tarczy antyrakietowej w latach 2008-2009?
2) Dlaczego w roku 2010 kierowany przez Pana rząd PO-PSL umorzył 1 mld 200 mln złotych rosyjskiej spółce Gazprom?
3) Dlaczego kierowany przez Pana rząd PO-PSL zaakceptował umowę gazową z Gazpromem do 2037 roku całkowicie uzależniając Polskę od rosyjskiej energii?
4) Dlaczego kierowany przez Pana rząd PO-PSL nie zablokował powstania gazociągu Nord Stream, a blokował Baltic Pipe?
5) Dlaczego kierowany przez Pana rząd chciał sprzedać rafinerię Możejki Rosjanom?
6) Dlaczego kierowany przez Pana rząd PO-PSL chciał sprzedać grupę Lotos Rosjanom?
7) Dlaczego kierowany przez Pana rząd PO-PSL nigdy nie osiągnął progu finansowania Wojska Polskiego na poziomie zapisanym w ustawie budżetowej, czyli 2 proc. PKB, w latach 2008-2013? Poziom ten wahał się wówczas pomiędzy 1,76-1,89 proc. PKB.
8) Dlaczego kierowany przez Pana rząd PO-PSL likwidował jednostki wojskowe na wschodzie?
9) Dlaczego kierowany przez Pana rząd PO-PSL dopuścił do udostępnienia danych białoruskich opozycjonistów narażając ich na kolonię karną i konfiskatę mienia?
10) Dlaczego oddał Pan śledztwo smoleńskie w ręce Rosjan?

Pytania od Redacji Krakowa Niezależnego:
Pytanie 11 i 12) Dlaczego realizując niemieckie, a więc i rosyjskie interesy "reprezentuje" Pan Polskę? Proszę zapamiętać, że Polska nie jest i nigdy nie będzie niemiecką kolonią, pomimo Kauflandów, Lidli, Obich, Rossmannów i innych przejawów niemieckiego (w sojuszu z Rosją) ekonomicznego lebensraumu, czy Pan wie, że polskość dla Polaka to normalność?

Mirosław Boruta Krakowski

W "Dzienniku Polskim" z 26 stycznia 2023 roku opublikowano wyrazy głębokiego współczucia dla pani dr hab. Ewy Mizia zamiast pani dr hab. Ewy Mizi. Tym razem języka polskiego nie znają Pracownicy Katedry Anatomii Uniwersytetu Jagiellońskiego – Collegium Medicum...

Nie można składać kondolencji p. Markowi Kujszczyk, można natomiast p. Markowi Kujszczykowi, kierownikowi pracowni RTG Szpitala w Szczyrzycu (Dziennik Polski, 11.01.2023).

Nie można złożyć wyrazów głębokiego współczucia p. Anecie Zachara, można p. Anecie Zacharze o czym powinni wiedzieć Dyrekcja i Pracownicy Szpitala Specjalistycznego im. J. Dietla w Krakowie (Dziennik Polski 04.01.2023).

Nie dr Gracjanie Krzysiek-Mączka a dr Gracjanie Krzysiek-Mączce składamy wyrazy głębokiego żalu i współczucia o czym powinni wiedzieć Kierownik i Pracownicy Katedry Fizjologii Uniwersytetu Jagiellońskiego - Collegium Medicum (Dziennik Polski, 17 listopada 2022 roku).

Nie można złożyć kondolencji p. lek. med. Beacie Zawiasa, można p. lek. med. Beacie Zawiasie, co dedykuję Dyrekcji i Pracownikom Samodzielnego Publicznego Zespołu Lecznictwa Otwartego w Wieliczce (Dziennik Polski - 27.09.2022).

Opublikowano w Dzienniku Polskim dnia 30.08.2022: Koleżance Teresie Patoła - powinno być Teresie Patole, wyrazy głębokiego współczucia z powodu śmierci męża
Krzysztofa Patoła - powinno być Krzysztofa Patoły, składają Zarząd oraz pracownicy firmy...

„Choć dziś patrzymy na Katar, to wiadomo przecież, że dla Europy i dla świata największym zagrożeniem jest korupcja rosyjska, która była realizowana może w sposób trochę „mądrzejszy” niż katarski, ale to wciąż było to samo. Bo jak inaczej możemy nazwać dobre posady dla byłego niemieckiego kanclerza, który uzależnił Europę od rosyjskiego gazu?” - mówi portalowi wPolityce.pl były wiceminister sprawiedliwości, od 2019 r. europoseł Solidarnej Polski, Patryk Jaki.

wPolityce.pl: W mediach regularnie pojawiają się doniesienia o nowych wątkach i nowych aresztowaniach w związku z Katargate. W jakim świetle ta afera korupcyjna ukazuje Parlament Europejski?

Patryk Jaki: Nie ukrywam, że dla mnie nie ma jakiegoś wielkiego zdziwienia. To oczywiste, tak jak stwierdził jeden z niemieckich dziennikarzy, że dzisiejszy kryzys Europy w ogóle wynika z korumpowania elit europejskich, głównie niemieckich.

Choć dziś patrzymy na Katar, to wiadomo przecież, że dla Europy i dla świata największym zagrożeniem jest korupcja rosyjska, która była realizowana może w sposób trochę „mądrzejszy” niż katarski, ale to wciąż było to samo. Bo jak inaczej możemy nazwać dobre posady dla byłego niemieckiego kanclerza, który uzależnił Europę od rosyjskiego gazu? I wszystkich kolejnych polityków, m.in. szefów rządów poszczególnych landów, którzy dostawali od Rosji ogromne pieniądze na fundacje, które sami zakładali i które miały zajmować się m.in. gazem.

To wszystko jest dzisiaj składnikiem inflacji i w ogóle kryzysu gospodarczego. Głównym składnikiem inflacji i kryzysu są dzisiaj wysokie ceny energii. Zostały spowodowane tym, że Europa była uzależniona od dostaw gazu z Rosji, a gdy go zabrakło, to mamy problem.

Elity, głównie niemieckie, jak to bywało już drzewiej, są dziś odpowiedzialne za ogromny kryzys w Europie, którego powodem była korupcja polityczna, ale również arogancja i niesłuchanie takich państw jak Polska.

Nasz kraj miał rację nie tylko w sprawie gazu czy w ogóle polityki energetycznej, w sprawie migracji czy też w sprawie Rosji lub ogólnie polityki wschodniej Unii Europejskiej. Nikt jednak nie słuchał Polski, bo leciały pieniądze z Moskwy dla różnych europejskich polityków. To dzisiaj jest moim zdaniem największy problem.

Wspominał Pan o korumpowaniu unijnych elit przez Rosję. O Federacji Rosyjskiej wspominano także podczas debaty w PE. Czy w Katargate może być wątek rosyjski, a może problem jest głębszy niż ta ostatnio ujawniona afera z wiceprzewodniczącą PE?

Problem katarski pokazuje podatność na tego typu propozycje, jednak do tej pory nie było aresztowań np. Schroedera i innych ludzi. A gdyby policzyć, ile pieniędzy zarobił, to zapewne kwota byłaby dużo większa niż ta, którą ci europosłowie w tych siatkach trzymali. Oczywiste, że to była transakcja w zamian za uzależnienie Europy od gazu. To jest temat, który mogą rozwiązać jedynie sami Europejczycy. Będą wybory do Parlamentu Europejskiego, więc aż się prosi, aby pogonić tych wszystkich, którzy dziś są odpowiedzialni za ten kryzys europejski. Czy tak się stanie? Zależy od dojrzałości społeczeństw.

Dlaczego część polskich europosłów, związanych z opozycją, nie chciała, aby odbyła się debata na temat korupcji?

Trudno powiedzieć. Według mnie, być może sami rozumieją, że tego rodzaju debaty stawiają również ich w złym świetle, bo nawet jeżeli nie są zamieszani bezpośrednio w ten proceder, to były w niego zamieszane partie polityczne. Partie polityczne, które w dodatku o niczym innym nie gadały przez ostatnie lata w Parlamencie Europejskim, niż o praworządności, co dziś zakrawa na ironię.

No właśnie. Temat praworządności wydawał się szczególnie bliski pani europoseł Kaili. Czy to rzeczywiście w Polsce jest problem z praworządnością?

To wszystko jak w soczewce pokazuje problem, z którym mieliśmy do czynienia w ostatnim czasie. Poza tym trzeba pamiętać, że to nie jest kwestia tylko wiceprzewodniczącej Kaili. Również przedstawiciele organizacji, które nawet w nazwie miały „sprawiedliwość”, takich jak „No peace without justice”, zostali aresztowani za korupcję. To organizacja do tej pory wprost finansowana przez rząd niemiecki. Zajmowała się głównie Polską, pieniądze, jak się okazało, brała z Kataru. To problem naprawdę taki, że sam zastanawiam się, czy oni celowo Polski nie atakowali, żeby odwrócić uwagę i móc dalej robić swoje brudne interesy.

Czy po debacie PE na temat korupcji, gdzie wielu europarlamentarzystów czyniło wyznania o tym, jak są zdruzgotani czy zaszokowani, można spodziewać się jakichś bardziej konkretnych działań?

Oni są oczywiście najlepsi na świecie w różnych enuncjacjach, jednak działania nie są adekwatne do problemu. Jedyny sposób tak naprawdę to zmienić skład Parlamentu Europejskiego, a potem zrobić wszystko, aby zmieniony został również skład Komisji Europejskiej. To jest jedyny klucz do rozwiązania tego problemu. Żadne inne oświadczenia tego nie zmienią.

Europarlamentarzyści, ale również polscy posłowie, z którymi rozmawiałam wcześniej wspominali, że Polska ma wypracowane mechanizmy, które pozwalają zapobiegać korupcji wśród posłów i senatorów zasiadających w parlamencie krajowym. A może Unia Europejska powinna wziąć w tej kwestii przykład z Polski i wprowadzić podobne mechanizmy w swoich instytucjach?

W ogóle powinni wielu rzeczy uczyć się od Polski. Nie tylko jeśli chodzi o korupcję czy np. diagnozy i rozumienie polityki, migrację itd., ale także jeśli chodzi w ogóle o korupcję polityczną. w Europie uważa się, że nawet jeśli dane ugrupowanie ma poparcie, to i tak nie może pełnić ważnych funkcji, np. zasiadać w prezydium PE. W polskim parlamencie mamy w prezydium np. byłych komunistów, takich jak pan Czarzasty. Jest wicemarszałkiem Sejmu, ponieważ to jest też wyrok wyborczy. Szanujemy zasady kultury politycznej. Zacząć należałoby więc właśnie od tej kultury politycznej, tego wychowania politycznego, którego w Europie brakuje.

Bardzo dziękuję za rozmowę. Rozmawiała Joanna Jaszczuk.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/630902-jaki-o-katargate-glownym-zagrozeniem-jest-korupcja-rosyjska

Radio Maryja

Przypominam, że był pewien spór w rządzie Zjednoczonej Prawicy w grudniu 2020 roku. Wtedy niemiecka kanclerz, Angela Merkel, niemiecka prezydencja narzuciła te rozwiązania. My jako Solidarna Polska przestrzegaliśmy naszych kolegów, współkoalicjantów, premiera, żeby się nie zgodzili na te rozwiązania, ponieważ to jest niemiecki podstęp i będą nas szantażować. Tymczasem premier dał wiarę niemieckim politykom – powiedział Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości, Prokurator Generalny, lider Solidarnej Polski, w programie „Polski Punkt Widzenia” na antenie TV Trwam.

W ubiegłym tygodniu Sejm przyjął nowelizację ustawy o Sądzie Najwyższym, która ma pozwolić na odblokowanie środków dla Polski z KPO. Przeciwko ustawie jest Solidarna Polska. Jej lider Zbigniew Ziobro wysłał list otwarty do prezydenta Andrzeja Dudy, w którym apeluje o zainicjowanie narodowej debaty i społecznych konsultacji w sprawie warunków przyjęcia KPO. – To prezydent w Polsce – zgodnie z konstytucją – jest strażnikiem Konstytucji RP, polskiej suwerenności. Jego rolą jest taką debatę podjąć, ponieważ Polacy w ogromnej części są zdezinformowani, wprowadzani w błąd. Słyszą, że KPO to są darmowe pieniądze, prezent niczym od św. Mikołaja, co jest nieprawdą – mówił Zbigniew Ziobro.

Krajowy Plan Odbudowy to ukryty, bardzo drogi kredyt. – Mamy dostać 160 mld zł, tymczasem przyjdzie nam oddać 300 mld zł, ale tak naprawdę będzie to kwota 500 mld złotych. Tej wiedzy Polacy nie posiadają. Słyszą jedynie, że mają dostać darmową, bezzwrotną darowiznę. (…) To jest bardzo wysoko oprocentowany kredyt, z którym wiążą się inne koszty, jak np. kamienie milowe, do których należy kwestia dewastacji polskiego sądownictwa i podporządkowania sądów Brukseli, a nie Polsce. Do tego dochodzi również konieczność wprowadzenia dodatkowych podatków na Polaków za jazdę samochodem z silnikiem benzynowym czy z silnikiem diesla do 2024 roku, nowych opłat od rejestracji tego rodzaju samochodów i wielu innych kosztów, za które Polakom przyjdzie płacić – podkreślił lider Solidarnej Polski. Unia Europejska planuje, abyśmy za pieniądze z KPO płacili nie tylko wyższą składkę do Unii Europejskiej, ale żebyśmy płacili też rozmaite podatki.

– Chodzi tu m.in. o podatek od emisji CO2, czyli od systemu parapodatku (który już Polacy płacą) związanego z produkcją energii elektrycznej i ciepła. Unia Europejska chce, aby rozszerzyć system tzw. ETS na transport, budownictwo, co będzie powodować znaczące koszty dla Polaków. Wedle wyliczeń Banku Pekao S.A. decyzja Komisji Europejskiej narzucona Polsce wspólnie z tym dokumentem będzie nas kosztować do roku 2030 kwotę blisko biliona złotych, a więc dziesięć razy tyle, co dostajemy w ramach KPO – zauważył gość programu „Polski Punkt Widzenia”. W ten mechanizm wpisany jest element szantażu – mówił Zbigniew Ziobro.

– Przypominam, że był pewien spór w rządzie Zjednoczonej Prawicy w grudniu 2020 roku. Wtedy niemiecka kanclerz, Angela Merkel, niemiecka prezydencja narzuciła te rozwiązania. My jako Solidarna Polska przestrzegaliśmy naszych kolegów, współkoalicjantów, premiera, żeby się nie zgodzili na te rozwiązania, ponieważ to jest niemiecki podstęp i będą nas szantażować. Tymczasem premier dał wiarę niemieckim politykom – zwrócił uwagę lider Solidarnej Polski. W Berlinie nie ma dobrej woli w stosunku do Polski, tam nie ma uczciwych partnerów.

– Oni grają na strategiczny cel, jakim jest budowa IV Rzeszy de facto. Tylko w formie pokojowej chcą przejąć władzę. Robią to niezwykle zręcznie. Trzeba finezję i maestrię niemieckich polityków docenić. Oni chcą również w krótkiej perspektywie doprowadzić do oddania władzy Tuskowi, który jest ich lojalnym współpracownikiem, kolaborantem – zaznaczył minister sprawiedliwości. Nie ma gwarancji, że pieniądze z KPO zostaną wypłacone. Nawet jeżeli Polska ich nie otrzyma, to nie będzie żadnej katastrofy. – Nie przeceniajmy roli tych pieniędzy. (…) To są trzeciorzędne pieniądze, jeśli chodzi o wielkość w stosunku do środków, jakimi dysponuje państwo polskie. To są środki, które są dedykowane jako kredyt na inwestycje, które będą realizowane w obszarach wskazanych palcem przez Komisję Europejską – mówił gość TV Trwam.

W trakcie programu minister Zbigniew Ziobro odniósł się również do tzw. ustawy wiatrakowej. – Jesteśmy wobec tych rozwiązań nastawieni krytycznie. Inaczej oceniamy kwestie wiatraków na akwenach morskich, gdzie częstotliwość wiania wiatrów jest na tyle duża, że z punktu widzenia ekonomicznego wydaje się to być inicjatywa uzasadniona. Natomiast jeśli chodzi o wiatraki lądowe, to jesteśmy sceptyczni. Gdyby to było rozwiązanie, to ceny prądu w krajach, w których jest mnóstwo wiatraków powinny być niższe. Tymczasem są wyższe niż w Polsce. (…) Jeżeli wiatr nie wieje, wtedy trzeba włączać gazowe elektrownie, które są wkomponowane i optymalne do wiatraków. To oznacza uzależnienie Polski w większym stopniu od gazu, kiedy mamy węgiel ogromnej ilości. Elektrownie węglowe nie kooperują tak dobrze, nie są opłacalne w połączeniu z elektrowniami wiatrowymi. Tak twierdzą eksperci – powiedział gość TV Trwam.

Tekst i zdjęcie za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/tylko-u-nas-min-z-ziobro-o-kpo-w-ten-mechanizm-wpisany-jest-element-szantazu

Eurodeputowany Patryk Jaki zabrał głos podczas wtorkowej debaty nt. afery korupcyjnej w Parlamencie Europejskim.

We wtorek po południu w Parlamencie Europejskim w Strasburgu zorganizowano debatę o skandalu korupcyjnym, którego tłem jest lobbing na rzecz Kataru i Maroka. Wniosek o debatę złożyło kilka grup politycznych w PE. Jako cel wskazano dyskusję o "nowych wydarzenia w zakresie zarzutów korupcji i zagranicznej ingerencji, w tym związanych z Marokiem, oraz potrzebie zwiększenia przejrzystości, rzetelności i odpowiedzialności w instytucjach europejskich".

Patryk Jaki wskazuje na niepokojące działanie jednej z organizacji

Jednym z eurodeputowanych, którzy zabrali głos, był Patryk Jaki. – Przez ostatnie lata zajmowaliście się głównie Polską, która Wam pokazała, co to jest praworządność – zobaczcie, jak zachowali się Polacy wobec Ukrainy. Ale trzeba zadać sobie pytanie, czy nie była to zasłona dymna, aby robić te wszystkie interesy z Katarem? Nie udawajcie teraz, że to dotyczy tylko kilku osób. Jedna z organizacji – "No Peace Without Justice" – której sekretarz jest aresztowany teraz za korupcję, jest finansowana przez kogo? UE, Francja i Niemcy. Dziwnym przypadkiem tak organizacja zajmowała się atakowaniem Polski. Być może po to, by odwrócić uwagę i byście mogli robić te swoje interesy – stwierdził polityk Solidarnej Polski, europoseł PiS.

– Korupcja polityczna doprowadziła Europę do sytuacji, w której się dzisiaj znajdujemy. Występują tutaj socjaliści, których członkiem jest dalej Gerhard Schroeder, największy symbol korupcji politycznej, skorumpowany przez Putina. Nic z tym nie robicie. I tutaj będziecie pouczali? Najpierw spójrzcie w lustro i zróbcie z tym porządek – zaapelował Patryk Jaki do unijnych decydentów.

Beata Kempa: Warto przyjechać do Polski

– Przestępcy w białych kołnierzykach nie mogą być bezkarni. Panie wiceprzewodnicząca, która siedzi w więzieniu z podejrzeniem korupcji, niejednokrotnie atakowała mój kraj, Polskę. Zastanawiam się i trzeba się przyjrzeć, kto krzyczał najgłośniej, żeby zabrać Polsce środki – w czasie, gdy boryka się ona z tym, z czym zmaga się Ukraina. Pomaga przezwyciężyć największego agresora na świecie. Komu na tym zależało? Trzeba się temu przyjrzeć – podkreśliła z kolei europoseł Solidarnej Polski Beata Kempa.

– Chcę powiedzieć jasno: warto przyjechać do Polski i czerpać z naszych z naszych doświadczeń. Zarówno w parlamencie, jak i w innych instytucjach mamy rozwiązania antykorupcyjne. To my mamy jawne oświadczenia majątkowe, ustawę antykorupcyjną zakazującą łączenia funkcji. Jeśli jest poseł zawodowy, to nie może pracować w innym zawodzie i czerpać z tego korzyści. Nie może czerpać korzyści z lobbingu. Musi wszystko ujawniać – wskazała polityk.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/393550/debata-w-pe-jaki-w-pe-czy-atak-na-polske-nie-byl-zaslona-dymna.html

Jadwiga Klimkowicz

"Przeszłość – to jest dziś, tylko cokolwiek dalej"

Trudno jest nie kochać Norwida! Tylko tymi słowami mogę rozpocząć moją opowieść o spotkaniu, podczas którego Marta Grabysz recytując słowa Cypriana Kamila Norwida wprowadziła nas w świat poezji, która jest jakże aktualna po dziś dzień. Norwid przewidywał, czuł i przenosił piórem na papier uwagi dla pokoleń, nie wiedząc wówczas, że jego czas dopiero nadejdzie. W 1848 roku napisał słowa: "Wszystko dla mnie za późno"...

Dlaczego? Otóż gdy zaczęły się drukować jego niektóre pisma w Paryżu, wybuchła rewolucja, kiedy zaś ukazało się pierwsze i jedyne książkowe wydanie utworów Norwida za jego życia, nastąpiło to krótko przed wybuchem powstania styczniowego. Trudno więc było wówczas społeczności polskiej myśleć o poezji. Ja jestem przekonana, a myślę że jest nas więcej, że Jego poezja, Jego myśli są właśnie absolutnie pasujące do naszej dzisiejszej rzeczywistości. Śledząc rożne prace, czytając jego dzieła i opracowania o samym Norwidzie znalazłam i takie przesłanie. Trudno się z nim nie zgodzić:

Norwid nie mieścił się w przestrzeni kultury XIX wieku. Wyrastał ponad nią. Był przekonany o istnieniu obiektywności, która przekracza granice mentalności epoki. Jego myśl, sposób filozofowania określić można filozofią bytu. Nie wkomponował się w oczekiwania współczesnych mu, by być poetą wieszczenia narodowego. Pragnął "narodowo". Nie chodzi tutaj o ściśle rozumiany natywizm, lecz o metaforyczne przybliżenie, jak się wydaje, wspólnego rysu myśli mistycznej i poetyckiej, która jest zorientowana filozoficznie. Przemienić w "uniwersalne". Miał odwagę bycia odrzuconym za cenę "Prawdy całej" której służył. Można powiedzieć o nim jak on powiedział o Sokratesie, że "nie umarł, tylko skończył dowodzenie". Odkrywał na swój poetycko-filozoficzny sposób głębie bytu i człowieka. Uwydatniał w swej myśli zarówno piękno, jak i dobro, by zawsze przybliżać siebie oraz odbiorcę do prawdy.

Podczas naszego spotkania usłyszeliśmy wielkie utwory Cypriana Kamila Norwida rozmawialiśmy i analizowaliśmy jego myśli i chęć przekazania światu poprzez poezję jego przemyśleń o otaczającej go rzeczywistości. Marta Grabysz, operując swym niezwykłym, donośnym, chwilami pełnym bólu, chwilami zachwytu, a chwilami też i pełnym przerażenia głosem, wprowadziła nas w świat magii słowa. Słuchając w takim wydaniu recytacji znaleźliśmy się w czymś tak nierzeczywistym, że trudno to opisać. Mogę tylko podziękować artystce za świat w którym mogłam się przez chwilę - wraz z chcącymi nas w tym dniu odwiedzić gośćmi - znaleźć.

To spotkanie, było inne niż zwykle, tym razem mogliśmy podziwiać również Łucję - uczennicę, Krakowskiej Zawodowej Szkoły Baletowej, prowadzoną pod okiem Renaty Godek, która swoim profesjonalizmem obdarza swoje uczennice. Wykonała walc "W wiosennym ogrodzie" do muzyki Fryderyka Chopina, walc, który wniósł dużą dawkę młodzieńczego optymizmu, a dla mnie też trochę nadziei, że są jeszcze szkoły, które uczą i przekazują piękno! Założycielem i dyrektorem szkoły jest Svietlana Gajda, warto poznać tę niezwykłą postać krakowskiej sceny artystycznej.

Patrząc na przebieg pracy zawodowej Swietlany Gajdy, trudno się dziwić, że Krakowska Zawodowa Szkoła Baletowa przewyższa inne tego typu placówki. To jednak nie jedyna niespodzianka tego wieczoru, mogliśmy też usłyszeć utwór "Uwierz Polsko" wykonany przez Maję Kapinos, młodziutką wychowankę Reginy Warskiej z Gminnego Ośrodka w Charsznicy, uczestniczkę Grupy Teatralnej im. Ksieni Zofii Grothówny z Imbramowic, która wzruszyła nas do łez. Warto podkreślić, iż utwór został skomponowany przez Monikę Brewczak z której dorobkiem polecam się zapoznać, można być dumnym, iż takie postacie jeszcze, mimo wszystko, w dzisiejszych czasach mamy!

Zatem dużo się działo, a duch Norwida z wyżyn, życzliwym tchnieniem oplatał gościnne mury Hotelu Polskiego. Hotel Polski Pod Białym Orłem jest jednym z najstarszych hoteli Krakowa. Dokumenty miejskie z drugiej połowy XVIII wieku wspominają o dwóch kamienicach usytuowanych przy Drodze Królewskiej, w pobliżu Bramy Floriańskiej, z których jedna spełniała funkcję zajazdu o nazwie "Pod Białym Orłem". Druga, narożna, prócz oberży mieściła w swych murach również mały browar. W 1913 roku właścicielem obu kamienic został Książę Adam Ludwik Czartoryski (1872-1937), który następnie dokonał ich modernizacji tworząc "Hotel Polski". W latach pięćdziesiątych ubiegłego stulecia Hotel został znacjonalizowany przez ówczesne władze komunistyczne. W grudniu 1991 roku, po przemianach ustrojowych, został zwrócony prawowitym właścicielom. Wtedy też przyjął nową, poszerzoną nazwę: "Hotel Polski pod Białym Orłem". Od lipca 2014 roku Hotel jest zarządzany przez sieć hotelową: Donimirski Botique Hotels. Wnętrza Hotelu "Pod Białym Orłem" zdobią reprodukcje dzieł pochodzących ze zbiorów Muzeum XX. Czartoryskich w Krakowie.

Podsumowując nasze spotkanie pragnę podziękować nie tylko naszym gościom, naszym sponsorom za niespodzianki i coś miłego dla podniebienia i dla duszy, naszej artystce Marcie Grabysz, której uroczy sześcioletni wnusio Iwo, odśpiewał "Legiony", pianiście Bonifacemu Klimkowiczowi za wykonanie utworów Fryderyka Chopina oraz Marcie Oleksy-Dziubek z Grupy Teatralnej im. Ksieni Zofii Grothówny za przedstawienie ciekawostek z życia Cypriana Kamila Norwida. Dziękuję też wszystkim gościom i cieszy mnie fakt, iż zasiadają w salonikowych fotelach osoby z różnych kręgów społecznych i że jest nas spora grupa. Cieszy mnie też fakt iż szerzą naszą kulturę poza granicami tak jak to czyni min. Regina Wasiak-Taylor – animatorka kultury, dziennikarka, prezes Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie w Londynie, która zaszczyciła nas swoja obecnością.

Najważniejsze jednak jest to, by łączyć pokolenia, przekazywać historię, zarażać pięknem dobrem i prawdą. By nasze, można rzec, że wręcz w rodzinnej atmosferze spotkania trwały! Dlatego dziękuję też jednej z najmłodszych uczestniczek spotkania Samarze, która wzięła czynny udział i przygotowała kilka ciekawych cytatów naszego poety, które warto zapamiętać, a jeden z nich na pewno: "Ojczyzna – to wielki zbiorowy obowiązek".

Dopóki rządzi Zjednoczona Prawica, dopóty Polska nie ulegnie lewicowemu lobby ideologicznemu – mówi wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski w rozmowie z portalem DoRzeczy.pl.

DoRzeczy.pl: Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu orzekł, że państwa mają obowiązek zapewnić parom jednopłciowym uznanie i ochronę prawną. Orzeczenie zapadło w kontekście Rosji, jednak czy może przełożyć się na Polskę?

Dr Marcin Romanowski: Wyrok ETPC wiąże tylko pozwane państwa, a więc teoretycznie nie będzie miał wprost przełożenia na polskie warunki. Niemniej jednak, jest to niebezpieczny precedens, który z pewnością zostanie wykorzystany przez najbardziej zagorzałych aktywistów LGBT. Tym bardziej, że jest kilka spraw zawisłych w Strasburgu przeciwko Polsce, wniesionych przez aktywistów LGBT. Od dawna wiemy, że tym ludziom zależy mniej na pozyskaniu przywilejów związanych z instytucjonalizacją związków homoseksualnych, a bardziej na wywołaniu ideologicznej wojny domowej w Polsce. Trzeba się więc szykować na to, że takie orzeczenie może zapaść w pewnej perspektywie przeciwko Polsce. Z dotychczasowej praktyki Europejskiego Trybunału Praw Człowieka wynika, że wyroki Wielkiej Izby mają przełożenie na wyroki zapadające w składzie Izby. Z dużym prawdopodobieństwem można zatem przyjąć, że w stosunku do Polski ETPC będzie orzekać w podobnym duchu, jak w sprawie Fedotova przeciwko Rosji. Tymczasem instytucjonalizacja związków homoseksualnych w naszym kraju jest jednak niemożliwa, nie tylko z powodu przeszkód konstytucyjnych, lecz także przez wgląd na naszą kulturę i tradycję.

Wiemy, że w ETPC czeka podobna sprawa w kontekście Polski. Czy ktoś może na naszym kraju wymusić wprowadzenie związków partnerskich lub "małżeństw" osób tej samej płci?

Dopóki rządzi Zjednoczona Prawica, dopóty Polska nie ulegnie lewicowemu lobby ideologicznemu. Tak wrażliwa kwestia, jak instytucjonslizacja związków homoseksualnych nie może być regulowana na gruncie strasburskiego prawotwórstwa sądowego. Wykonanie wyroków ETPC nadzoruje Komitet Ministrów Rady Europy. Może on stwierdzić, że wyrok nie został wykonany, ale nie może zastąpić władz krajowych w jego wykonaniu. Komitet Ministrów Rady Europy dysponuje wyłącznie politycznymi środkami nacisku. ETPC podobnie jak TSUE, próbuje tylnymi drzwiami wprowadzić do naszego systemu prawnego różne rozwiązania, których jak już wspomniałem, Polska nie może zaakceptować. Nieprawdziwe jest przy tym twierdzenie, że osoby homoseksualne nie mają środków prawnych, aby w podstawowym zakresie regulować swoją sytuację - mogą w drodze testamentu po sobie dziedziczyć, mają pełne prawo do wglądu w dokumentację medyczną. Dyskryminacja osób homoseksualnych w Polsce jest zabroniona. Problem polega na tym, że dla aktywistów LGBT brak szczególnych przywilejów już jest dyskryminacją.

Zdaniem ekspertów ETPC uznanie związków partnerskich nie zagraża tradycyjnym rodzinom. Jakie jest pana zdanie w tym temacie?

Uznanie związków partnerskich to równia pochyła. Związki partnerskie to dopiero początek, za nimi pójdą znacznie bardziej radykalne i destrukcyjne dla społeczeństwa żądania lobby homoseksualnego. Jak chociażby możliwość adopcji dzieci, które maja prawo do ojca i matki, a nie rodzica 1 i rodzica 2. Na porządku dziennym jest wręcz postulat wymuszenia legalizacji handlu ludźmi, bo tym jest w gruncie rzeczy surogacja - handlem dziećmi. Europa wyzbywając się korzeni chrześcijańskich, prawdziwie europejskichwartości zatraca swoją tożsamość, na której oparta jest nasza cywilizacja. Dziś Polska jest ostoją wartości, skutecznie przeciwstawiając się ekspansji lobby LGBT. Zjednoczona Prawica jest obecnie jedynym gwarantem tego, że Polska wygra w tym trudnym boju, jaki wytoczył nam zachodnioeuropejski establishment. Najlepszym świadectwem tego, kto dziś stoi przeciwko polskim rodzinom jest obietnica wprowadzenia związków partnerskich przez Donalda Tuska. Wybór Platformy Obywatelskiej w wyborach za 10 miesięcy oznacza radykalne przesunięcie zwrotnicy polityki naszego kraju w kierunku uległości i podporządkowania lobby LGBT.

Jak takie wyroki i ich ewentualna realizacja mają się do polskiej konstytucji, która jasno określa czym jest rodzina i małżeństwo?

Wyroki takie jak ten, są niewątpliwym zagrożeniem dla międzynarodowego systemu praw człowieka i Konstytucji RP, lecz nie mają efektu erga omnes. W Polsce nadrzędne znaczenie ma konstytucyjna bariera w postaci art. 18 Konstytucji RP mówiącego o związku kobiety i mężczyzny. Tej bariery nie mogą przełamać wyroki strasburskiego sądu. Instytucjonalizacja „małżeństw„ homoseksualnych to tylko początek marszu lewicowego lobby przez Polskę. Wprowadzenie związków homoseksualnych uderzyłoby także w aksjologiczne podstawy funkcjonowania systemu prawnego naszego państwa. Będziemy bronić polskich rodzin przed niebezpiecznymi rozwiązaniami napływającymi z różnych stron, lobbowanymi przez środowiska radykalnych aktywistów homoseksualnych.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/394132/etpcz-ws-lgbt-dr-romanowski-polska-nie-ulegnie-lewicowemu-lobby.html

„Wartością prawicy było zawsze to, że w jej ramach przedstawiane są różne punkty widzenia. Żebyśmy mieli dobrą przyszłość, to trzeba wiele zmienić” – mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl minister-członek Rady Ministrów Michał Wójcik z Solidarnej Polski.

wPolityce.pl: Minister Ziobro powiedział, że Solidarna Polska przygotowuje się na ewentualny samodzielny start w przyszłych wyborach. Jednak jak rozumiem, wciąż bazowym scenariuszem jest start polityków SP z list PiS-u?

Michał Wójcik, Solidarna Polska: Pierwszym scenariuszem jest wspólny start z list Zjednoczonej Prawicy. Jeśli tak się nie stanie, do władzy dojdzie Donald Tusk i opozycja. Trudno jednak nie zauważyć, że Solidarna Polska jest odrębnym bytem politycznym. Mamy swoją tożsamość, funkcjonujemy już od ponad 10 lat na scenie politycznej. Z całą pewnością jesteśmy dziś najbardziej atakowanym ugrupowaniem, ale mamy jasne stanowisko w wielu kwestiach, chociażby jeśli chodzi o relacje z Unią Europejską. Nie myliliśmy się w ocenie wszystkich kwestii, które były najbardziej sporne z UE. Chodzi m.in. o szantaż przez Komisję Europejską, która niestety chętnie korzysta z nowego instrumentu, który dostała. Mieliśmy rację w kwestii polityki klimatycznej, energetyki węglowej. Mamy świadomość, że osiem razy z rzędu wygraliśmy wybory jako Zjednoczona Prawica, dlatego pomimo różnic szukamy pól kompromisu. Jeśli nie uda się utworzyć wspólnej listy, wystartujemy oddzielnie.

Zawsze przy dyskusji dotyczącej ewentualnego samodzielnego startu SP przypominane są wybory do Parlamentu Europejskiego z 2014 roku, kiedy Państwo wystartowali, i chociaż nie osiągnęli całkowicie złego wyniku (3,98 proc.), to jednak nie udało się wówczas przekroczyć progu wyborczego.

Dziś jesteśmy też gotowi na taki scenariusz. To prawda, ale przed tymi wyborami już sprzed ponad 8 lat, w sondażach dawano Solidarnej Polsce 0 proc., a okazało się, że niewiele zabrakło abyśmy przekroczyli próg wyborczy. Cieszę się, że nasze struktury się rozwijają, organizowane są regularnie spotkania w różnych regionach. Mamy też dużo dobrych inicjatyw – przypomnę, że to SP zorganizowała potężną inicjatywę „W obronie chrześcijan”. Zebraliśmy w krótkim czasie ponad 400 tys. podpisów. Dzisiejsza Solidarna Polska to już nie jest ta sama partia, co przed laty, znacznie się rozwinęliśmy. Mamy swoje konwencje, swój punkt widzenia na różne sprawy.

I mają Państwo zapewne wewnętrzne badania sondażowe. Czy mógłby Pan zdradzić, jakie jest w nich poparcie dla Solidarnej Polski?

Powiem tylko, że swego czasu apelowaliśmy o uwzględnianie nas oddzielnie w publikowanych sondażach, ale pracownie sondażowe nie zdecydowały się na to.

Nawiążę jednak jeszcze do kwestii wewnętrznych sondaży SP – nie pytam już o konkretne liczby, tylko o to, czy wskazują one na to, że SP startując samodzielnie przekroczy próg wyborczy?

Nie kierujemy się w naszej działalności politycznej jedynie sondażami, bo gdybyśmy się nimi kierowali, to robilibyśmy zawsze to, co dla kogoś jest miłe, a na przykładzie polityki UE widać, że to trudne, ale bezwzględnie staramy się bronić pewnych wartości. Otwarcie mówimy co nas boli, chociażby w kwestii proponowanej nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym. W paru miejscach ta ustawa łamie konstytucję i dlaczego mamy o tym nie mówić? Oczywiście dużą wartością jest obóz Zjednoczonej Prawicy, wygraliśmy wiele razy wspólnie wybory i wiadomo, że naszym mocnym spoiwem jest to, że alternatywą dla Zjednoczonej Prawicy jest Tusk i cała grupa opozycyjnych formacji, które nie mają niczego do zaoferowania Polakom. Oni już rządzili, widać, że silnie podziały są także po stronie opozycji, ale zobaczymy, co się będzie działo dalej.

Gdy politycy PiS-u mówią o relacjach z SP, to często pojawia się argument, że Zjednoczona Prawica wspólnie wygrywa wybory, a oddzielne pójście SP i PiS-u do wyborów doprowadzi do zwycięstwa obecnej opozycji z Donaldem Tuskiem na czele.

Oczywiście, że tego nie chce na prawicy chyba nikt. Warto jednak podać przykład chociażby Telewizji Publicznej, by pokazać, że Solidarnej Polski prawie nie ma w mediach publicznych. To też jest pytanie, dlaczego tak się dzieje, również w mediach regionalnych. Ktoś dobrze się bawi, ale w istocie bawi się prawicą, bo takie działania grożą porażką obozu ZP i to jest jasne. Wartością prawicy było zawsze to, że w jej ramach przedstawiane są różne punkty widzenia. Żebyśmy mieli dobrą przyszłość, to trzeba wiele zmienić.

Nawiązywał już Pan do nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym, najpewniej przejdzie ona przez Sejm i Senat, powiedzmy, że podpisze ją też prezydent, chociaż to już jest znacznie mniej oczywiste. Czy wówczas SP pozostanie w Zjednoczonej Prawicy?

Zobaczymy, jak się potoczą dalsze losy, wszystko ustalamy w ramach zarządu SP. Konsekwentnie jesteśmy przeciwni temu, co jest w tej ustawie, ponieważ uważamy, że ona w kilku miejscach łamie konstytucję. Poprawki, które mogą zostać do niej wprowadzone, niczego nie zmienią. Wiele rzeczy w ZP było dobrych jeszcze do niedawna, ale przykład mediów publicznych pokazuje, że komuś bardzo zależy na tym, by głos SP był zupełnie niesłyszalny. Pytał pan mnie o obecną nowelizację ustawy o Sądzie Najwyższym, ale to nie jest projekt Zbigniewa Ziobro. Jednak w przestrzeni publicznej wszyscy mówią, że to SP blokuje środki unijne. My niczego nie blokujemy, tylko mówimy, że środki z KPO w części dotacyjnej nie są za darmo, bo to jest kredyt. Nasi przyjaciele z PiS-u powinni sobie zadać kilka pytań na temat tego, co zrobić, by wygrać kolejne wybory. Trzeba się być może bardziej wsłuchiwać w to co robią Solidarna Polska i Zbigniew Ziobro. Wiemy, jaką wartość ma projekt ZP. Wiemy, że jego architektem jest Jarosław Kaczyński, którego bardzo szanuję, natomiast trochę ten projekt odszedł od swoich pierwotnych korzeni, dających sukces w kolejnych wyborach. Bardzo wiele się zmieniło.

Sekretarz generalny PiS Krzysztof Sobolewski nawiązywał do listu ministra Ziobry do prezydenta Dudy, w którym apeluje o zainicjowanie debaty ws. KPO. Stwierdził, że nie jest to formuła, która jest właściwa i mogłaby być skuteczna.

Zawsze dyskusja jest ubogacająca, a rozmawiamy o miliardach złotych i Polacy mają prawo mieć pełną wiedzę na temat tego, dlaczego głosowaliśmy przeciw. Nie jesteśmy szaleńcami, którzy nie chcą pieniędzy. Jednak środki z KPO mamy dostać za coś, a te koszty są dużo wyższe niż zyski z wpływu tych środków. Debata, którą zaproponował minister sprawiedliwości, jest jak najbardziej zasadna, zresztą sam pan prezydent wyrażał wątpliwości różnego rodzaju dotyczące ustawy o SN, zatem również zachęca do tej debaty i to należy to szanować.

Rozmawiał Adam Stankiewicz.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/630487-nasz-wywiad-wojcik-nikt-na-prawicy-nie-chce-wygranej-tuska

Radio Maryja

Tak to rzeczywiście może działać, że ważni ludzie na świecie opłacają to, żeby atakować Polskę, dlatego iż widzą, jak Polska bardzo rośnie. Przeciętny Polak, kiedy wchodziliśmy do Unii Europejskiej, zarabiał 30 proc. średniej unijnej, a dzisiaj jest to już grubo ponad 70 proc. i ciągle rośnie. Polska rośnie również, jeżeli chodzi o siłę militarną, walczy o swoją podmiotowość, nie podporządkowuje się Niemcom, tak jakby im się wydawało. W związku z tym Polska znajduje się pod atakiem i my jako społeczeństwo musimy być dojrzali i rozróżniać, gdzie mówi się prawdę na temat Polski, a gdzie się kłamie tylko po to, żeby eksploatować Polskę i Polaków – wskazał dr Patryk Jaki, poseł do Parlamentu Europejskiego, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

W ostatnich tygodniach w Parlamencie Europejskim wybuchła największa afera korupcyjna w historii. Osoby, które walczyły o praworządność i zwracały uwagę Polsce, dziś mają problem, ponieważ same są uwikłane w aferę korupcyjną.

– Ta sprawa jest bardzo rozwojowa, ale wiemy już o wielu posłach, w tym o tych, którzy rzeczywiście wyspecjalizowali się w atakowaniu Polski, braniu łapówek i to w ogromnych ilościach. W tej chwili mówi się o 60 mln dolarów z Kataru (…). Bardzo ogromna ilość ludzi jest skorumpowana do szpiku kości. Łączy ich jedna rzecz, a mianowicie wszyscy zajmowali się rzekomym brakiem praworządności w Polsce. To rzeczywiście rzuca inne światło na wszystko, co działo się wobec Polski – mówił dr Patryk Jaki.

Wielu zagranicznych polityków atakuje Polskę, jednak kiedy zada im się pytania, na czym mają polegać zmiany w naszym kraju, to nie mają pojęcia, o co chodzi. To celowe zagranie ważnych ludzi na świecie polegające na tym, by atakować nasz kraj, który prężnie się rozwija, odkąd wstąpił do Unii Europejskiej.

– Podczas pandemii posłowie nie mogli zadawać pytań innym posłom, natomiast teraz, kiedy ten przywilej wrócił – a jedną z atakujących nas polityków jest poseł z Luksemburga – skorzystałem z możliwości i zapytałem, czy ona w ogóle wie, na czym w Polsce polegały zmiany. Każdy może sobie w intrenecie zobaczyć, że nie miała o tym pojęcia. Tak to rzeczywiście może działać, że ważni ludzie na świecie opłacają to, żeby atakować Polskę, dlatego iż widzą, jak Polska bardzo rośnie. Przeciętny Polak, kiedy wchodziliśmy do Unii Europejskiej, zarabiał 30 proc. średniej unijnej, a dzisiaj jest to już grubo ponad 70 proc. i ciągle rośnie. Polska rośnie również, jeżeli chodzi o siłę militarną, walczy o swoją podmiotowość, nie podporządkowuje się Niemcom, tak jakby im się wydawało. W związku z tym Polska znajduje się pod atakiem i my jako społeczeństwo musimy być dojrzali i rozróżniać, gdzie mówi się prawdę na temat Polski, a gdzie się kłamie tylko po to, żeby eksploatować Polskę i Polaków – oznajmił poseł do Parlamentu Europejskiego.

Dr Patryk Jaki wskazał, iż organy Unii Europejskiej działają wedle zasady przyznania, co oznacza, że dysponują tylko tymi kompetencjami, które są im powierzone przez państwa członkowskie. Wynika z tego, że Unia Europejska nie ma prawa decydować np. o sądownictwie w Polsce.

– Unia Europejska nie jest państwem i działa wedle zasady przyznania polegającej na tym, że dysponuje tylko tymi kompetencjami, które zostały jej przyznane przez państwa członkowskie. Organizacja sądownictwa nie została im nigdy przekazana, natomiast oni korzystają z błędu naszego rządu, który polega na tym, że chcącemu nie dzieje się krzywda (…). Co do listu lidera Solidarnej Polski uważam, że jest trafny. Andrzej Duda zawiódł, jeżeli chodzi o wymiar sprawiedliwości, bo gdyby nie jego veta, to dzisiaj bylibyśmy w innym miejscu (…). Prezydent ma swoje zalety, ale w sprawie sądownictwa poczynił ogromne szkody i dobrze by było, gdyby pochylił się nad tym listem bardzo mocno. Sami musimy się zastanowić, czy chcemy żyć w państwie, w którym sędzia niewybierany przez nikogo będzie miał większe prawa niż wybierany przez nas prezydent czy rząd – wyjaśnił gość „Aktualności dnia”.

Całą audycję „Aktualności dnia” z dr. Patrykiem Jakim można odsłuchać tutaj:
https://www.radiomaryja.pl/multimedia/afera-korupcyjna-w-parlamencie-europejskim-kompromis-w-sprawie-kpo

Tekst i zdjęcie za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/tylko-u-nas-dr-p-jaki-polska-znajduje-sie-pod-atakiem-jako-spoleczenstwo-musimy-byc-dojrzali-i-rozrozniac-gdzie-mowi-sie-prawde-na-temat-polski-a-gdzie-sie-klamie-tylko-po-to-zeby-eksploatowac

Potrzebna jest uczciwa debata o tym, czym naprawdę są pieniądze z KPO i czy rzeczywiście są dla nas koniecznie – mówi wiceminister sprawiedliwości Michał Woś w rozmowie z portalem DoRzeczy.pl.

DoRzeczy.pl: Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro wysłał list otwarty do prezydenta RP Andrzeja Dudy. Jaki jest jego cel?

Michał Woś: Minister Zbigniew Ziobro wyraźnie w tym liście przedstawia argumenty „za” suwerennością Polski. Sprzeciwia się dyktowaniu ustaw polskiemu parlamentowi przez eurokratów, urzędników z Komisji Europejskiej bez żadnego mandatu demokratycznego. Główne wezwanie tego lista, to jednak prośba do pana prezydenta, żeby stał się patronem narodowej debaty o Krajowym Planie Odbudowy.

A taka debata jest potrzebna?

Zewsząd jesteśmy bombardowani jako społeczeństwo informacjami, jak bardzo są te pieniądze Polsce potrzebne i co nam Unia Europejska daje, a nie mówi się o tym, a to jest kluczowe, że rzekomo darmowe darowizny, granty, czyli 112 mld złotych, które mielibyśmy dostać, wiążą się z koniecznością oddania nie 112 mld złotych, tylko 300 mld zł. Czy to jest opłacalne dla Polski? A przecież tu nie liczymy pakietu „Fit for 55”, pakietów klimatycznych, które mogą Polskę kosztować kolejne miliardy złotych. W związku z tym, potrzebna jest uczciwa debata o tym, czym naprawdę są pieniądze z KPO i czy rzeczywiście są dla nas koniecznie.

Premier oraz liczni ekonomiści przekonują, że tak.

Problem w tym, że jeśli te środki mają pójść na wiatraki, które kupimy od Niemiec, albo ekologiczne projekty, to będą środki utopione w błocie. Dlatego powtórzę: potrzebna jest na ten temat szeroka, merytoryczna debata. Musimy również przypomnieć, że z uwagi na KPO będą podniesione przez UE podatki, gdyż wymusza się na nas np. zwiększenia opłat za drogi ekspresowe i autostrady. Stąd ten list do prezydenta i prośba o bycie patronem debaty o kosztach KPO.

Czy występuje również ryzyko dla samego prezydenta Dudy? Przecież, gdyby nowelizacja ustawy o SN weszła w życie, to któryś z sędziów mógłby zakwestionować status sędziego zatwierdzającego wynik wyborów prezydenckich.

Pan prezydent jest świetnym prawnikiem, ale również w swojej Kancelarii zatrudnia znakomitych prawników, którzy z całą pewnością wskazali zagrożenia płynące z przyjętej przez Sejm ustawy, która jest w Senacie. Jako środowisko Solidarnej Polski głęboko się nie zgadzamy, aby przyjmować w Polsce rozwiązania, które nie funkcjonują w żadnym innym kraju UE. Nie możemy uchwalać prawa, dając sędziom uprawienia do możliwości kwestionowania własnego statusu. Przedstawiona ustawa wprowadza test bezstronności, ale z urzędu, czyli każdy sędzia zamiast zająć się sprawą o rozgraniczenie działki, sprawą spadkową, czy sądzić bandytów, będzie każdą sprawę zaczynał od tego, czy dany sędzią z poprzedniej instancji ma prawo orzekać. To się sprowadza do tego, że sędziowie będą de facto badać, czy dany sędzia został powołany przez prezydenta Dudę, czy Komorowskiego, Kwaśniewskiego, a może nawet przez komunistyczną radę państwa PRL. Paradoks tych rozwiązań jest taki, że wielu sędziów uważa, że ich koledzy powołani jeszcze przez komunistów mają większe prawo do orzekania niż sędziowie powołani przez prezydenta Dudę i obecną KRS.

Premier Mateusz Morawiecki skomentował już kwestię listy do prezydenta. Szef rządu podkreślił, iż rozumie, że Solidarna Polska podtrzymuje swoje stanowisko i jest to zapowiedź dalszego głosowania „przeciw”. Czy mimo wszystko nastąpiło porozumienie z premierem, przez co nie dojdzie do rozbicia Zjednoczonej Prawicy?

Mamy krytyczne zdanie o błędnych decyzjach, które podejmował pan premier Morawiecki. Przez decyzję sprzed dwóch lat, przez akceptację polityki klimatycznej, czy polityki „pieniądze za suwerenność”, polityki warunkowości, czy wzmocnienia kompetencji KE w ramach przyjęcia Planu Odbudowy, dziś mamy ten problem. Będziemy dalej o tym mówić, jednak pamiętamy, że jako Zjednoczona Prawica musimy stanowić jedność, mając jednocześnie inne zdanie w temacie polityki europejskiej. Co jest dla nas alternatywą? Rządy Tusk, Hołowni, Kosiniaka-Kamysza czy postkomunistów z SLD. Ci ludzie tylko kiwaliby główkami na wszystko, co proponuje Bruksela, oddając na złotej tacy naszą suwerenność. Dlatego zachowamy jedność jako Zjednoczona Prawica.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/393103/wos-pomimo-sprzeciwu-i-krytyki-zachowamy-jednosc-jako-zjednoczona-prawica.html

Szanowny Panie Prezydencie!

Wspólne działanie krajów Unii Europejskiej na rzecz wyjścia z kryzysu po pandemii nie może polegać na narzucaniu Polsce przemocą rozwiązań sprzecznych z interesem naszego państwa i Konstytucją.

Podyktowana przez Komisję Europejską ustawa o Sądzie Najwyższym podważa konstytucyjne uprawnienia Prezydenta do powoływania sędziów i trwałość dokonanych przez Pana powołań. Uderza to w zasadę nieodwołalności, a co za tym idzie – ogranicza niezawisłość sędziowską. Pozwala kwestionować prawo sędziów do orzekania, a tym samym prawomocność milionów wydanych wyroków. Prowadzi do anarchii i demoluje zaufanie do państwa.

Nie ma ani jednego kraju w Unii Europejskiej, w którym taki mechanizm podważania statusu sędziów obowiązuje! Dowodzi to, że narzucany przez Brukselę projekt jest nie tylko sprzeczny z polską Konstytucją, ale antyeuropejski.

Media i politycy związani z Donaldem Tuskiem przedstawiają KPO tak, jakby to były pieniądze przeznaczone na dowolny cel i niezwiązane z żadnymi obciążeniami. Polacy dowiadują się, że istotną część tych środków stanowi unijna bezzwrotna dotacja. A przecież to nieprawda! Polacy są wprowadzani w błąd! Nie wiedzą, że KPO to w istocie ukryty, drogi kredyt. Nie wiedzą, że faktycznie będą musieli go spłacać. Poprzez podwyższoną unijną składkę członkowską i nowe podatki dla Brukseli.

Nie wiedzą, że według planów Komisji Europejskiej Polska będzie musiała wpłacić z tego tytułu do Unii Europejskiej kwotę co najmniej 300 miliardów złotych. Nie wiedzą też, że KPO jest ściśle związany z narzuconym przez Unię Europejską pakietem „Fit for 55”, który będzie kosztować Polaków dodatkowo około 900 miliardów złotych.

Ponadto szereg warunków stawianych Polsce przez Komisję Europejską, a określanych jako kamienie milowe, niesie poważne finansowe konsekwencje dla wszystkich obywateli.

Wszyscy Polacy zatrudnieni na podstawie umów cywilnoprawnych będą płacić składki emerytalne, rentowe czy wypadkowe. Polacy zapłacą też więcej za korzystanie z samochodów, ponieważ obciąży ich nowy podatek od pojazdów z silnikiem spalinowym, a opłaty za rejestrację takich aut drastycznie wzrosną.

Panie Prezydencie, Polacy już zbyt wiele płacą za decyzje podejmowane bez ich wiedzy i ponad ich głowami. W rachunkach za prąd boleśnie odczuwają koszty polityki klimatycznej UE, dla której zielone światło dał jeszcze rząd Platformy Obywatelskiej. Już prawie 40 proc. kosztów produkcji energii elektrycznej stanowią unijne obciążenia. Tylko w 2022 roku Polska bezpowrotnie straciła na unijnym systemie ponad 30 miliardów złotych. To równowartość rocznej składki Polski do budżetu Unii Europejskiej.

Dlatego podejmowaniu kolejnych zobowiązań powinny towarzyszyć publiczna debata i rzetelna informacja. Polacy mają prawo znać zarówno korzyści, jak i koszty wynikające z akceptacji KPO.

Panie Prezydencie, decyzje o Polsce powinny zapadać w Polsce, a nie w Brukseli czy Berlinie. Prawie 10,5 miliona Polaków głosowało na Pana, a nie na przewodniczącą Komisji Europejskiej, byłą niemiecką minister Ursulę von der Leyen.

Jak żaden inny polityk w Polsce, dysponuje Pan mocnym demokratycznym mandatem Polaków. Wybierając Pana, Polacy wybierali nie tylko swojego reprezentanta na najwyższy urząd w państwie, lecz także wizję Polski – prężnej, silnej i suwerennej.

Dlatego Pana proszę o zainicjowanie narodowej debaty i społecznych konsultacji w sprawie warunków przyjęcia KPO – w praktyce wielkiego unijnego kredytu, którego koszty nie są dziś Polakom znane.

Z wyrazami szacunku Zbigniew Ziobro

Tekst i zdjęcie za: https://naszdziennik.pl/polska-kraj/269033,decyzje-o-polsce-powinny-zapadac-w-polsce.html

Lider Solidarnej Polski skomentował głosowanie ws. nowelizacji ustawy o SN. – Nie zamierzamy oddawać władzy Tuskowi i tej zgrai kolaborantów niemieckich, którzy chcieliby wprowadzać jej porządek, pod dyktando już pewnie nie z Brukseli, ale bezpośrednio z Berlina – mówił Zbigniew Ziobro.

W piątek rano w Sejmie odbyło się głosowanie w sprawie nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym, która ma pozwolić na wypłatę środków z Krajowego Planu Odbudowy. W Sejmie projekt poparło 198 parlamentarzystów PiS, dwóch z koła PS, a także trzech niezrzeszonych. Głosy przeciwko ustawie oddało 22 posłów Solidarnej Polski, 11 posłów Konfederacji, dwóch parlamentarzystów KO, sześciu Lewicy, siedmiu Polski 2050, jeden poseł z koła Kukiz’15, dwóch członków koła PPS oraz jeden poseł PS. Ustawa trafi teraz do Senatu.

Zbigniew Ziobro: Istotą KPO jest bardzo drogi kredyt

Po głosowaniu w Sejmie, decyzję PiS o przyjęciu nowelizacji skomentował lider koalicyjnej Solidarnej Polski – Zbigniew Ziobro. – Polacy nie wiedzą, że istotą KPO jest bardzo drogi kredyt za który przyjdzie nam płacić. Ale Polacy powinni wiedzieć i to, że uleganie szantażowi zawsze źle się kończy i w historii, każdy kto ją zna można podać wiele przykładów, że źle się dla Polski kończyło – mówił polityk. – Dlatego jesteśmy konsekwentni i głosowaliśmy przeciwko propozycjom dyktowanym w Brukseli zmian w polskim sądownictwie, konkretnie w obszarze Sądu Najwyższego – tłumaczył lider SP.

Minister sprawiedliwości uderza w opozycję

W trakcie konferencji prasowej Zbigniew Ziobro został też zapytany, czy rozbieżność zdań ws. nowelizacji doprowadzi do rozłamu w koalicji rządzącej. – My nie jesteśmy od emocjonalnych ocen, ale od podejmowania racjonalnych decyzji w polityce. Znamy arytmetykę sejmową i pan redaktor też ją zna, mamy 20 posłów, nasze wyjście z rządu oznaczałoby oddanie władzy w ręce Donalda Tuska i całej szajki proniemieckiej – tłumaczył polityk, zwracając się do jednego z dziennikarzy. – W związku z tym, nie zamierzamy takiego prezentu panu Tuskowi i proniemieckiej partii czynić, będziemy natomiast konsekwentnie bronić tego, co w naszym przekonaniu najlepiej oddaje istotę interesu Polski – podkreślił Zbigniew Ziobro. – Nie zamierzamy oddawać władzy Tuskowi i tej zgrai kolaborantów niemieckich, którzy chcieliby wprowadzać jej porządek, pod dyktando już pewnie nie z Brukseli, ale bezpośrednio z Berlina – mówił minister sprawiedliwości.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/391954/tusk-i-zgraja-kolaborantow-ziobro-o-glosowaniu-ws-sn.html

Od dawna mówiłem, że szef PO Donald Tusk „pełni rolę politycznego niemieckiego kolaboranta”, a KE jest kierowana przez Niemców - powiedział minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, pytany o zapowiedź opozycji, że nie będzie blokowała projektu zmian w ustawie o SN.

Podczas środowej konferencji prasowej minister pytany był m.in. o to, jak skomentuje zapowiedź opozycji o tym, że nie będzie blokować projektu o zmianach w Sądzie Najwyższym oraz czy Solidarna Polska liczy na weto prezydenta Andrzeja Dudy w tej sprawie. Od dawna mówiłem, że w polskiej polityce Donald Tusk pełni rolę niemieckiego kolaboranta, politycznego niemieckiego kolaboranta. A Komisja Europejska kierowana jest przez Niemców — odpowiedział Zbigniew Ziobro.

Rola Niemiec

Według szefa Solidarnej Polski, „to Niemcy prowadzą tak naprawdę napaść na państwo polskie, destruując polski system sądownictwa”. Atakowane są ustawy autorstwa pana prezydenta. Wbrew tym często powtarzanym nieprawdziwym informacjom, które pojawiają się w różnych mediach, że ustawy, które kwestionuje KE, są autorstwa Ministerstwa Sprawiedliwości, informuję państwa, że to jest nieprawda — oświadczył. Przypomniał jednocześnie, że prezydent Duda zawetował w 2017 roku ustawy autorstwa Ministerstwa Sprawiedliwości. Te ustawy, które myśmy zaproponowali, wówczas opierały się na założeniu i pewnej trzeźwej ocenie sytuacji, że w Sądzie Najwyższym znalazła się grupa sędziów-polityków, którzy przekroczyli granice między sądem a polityką i warunkiem sanacji, naprawy sytuacji w sądownictwie, jest pozostawienie w SN tylko tych sędziów, którzy mają świadomość, iż - wchodząc na salę sądową - swe poglądy polityczne zawieszają na wieszaku razem z paltem — powiedział.

Ocena działań prezydenta

Jak mówił, „prezydent, proponując rozwiązania (poprzedniej noweli) ustawy o SN wyszedł z założenia innego, dając szansę rzeszy sędziów, którzy uznawali, że można kwestionować decyzje polskiego parlamentu, polskiego prezydenta, można prowadzić politykę zamiast służyć polskiej konstytucji”. Od tego czasu rozpoczęły się problemy, które narastają wraz z kolejnymi propozycjami kolejnych ustępstw (…) wobec UE, które rodzą kolejne żądania (…) wobec państwa polskiego — ocenił Zbigniew Ziobro. Do tego dołączyła się decyzja premiera Mateusza Morawieckiego z grudnia 2020 roku, przed którą SP przestrzegała, mianowicie o poszerzeniu kompetencji władczych KE o nowe uprawnienia, których wcześniej Komisja nie posiadała, związane z warunkowością i z KPO. Czyli możliwością stosowania czego? Szantażu — powiedział.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/629718-ziobrotusk-pelni-role-politycznego-niemieckiego-kolaboranta

– Komisja Europejska działa metodami zorganizowanej grupy przestępczej – podkreśla Zbigniew Ziobro.

W zeszłym tygodniu w siedzibie Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w Warszawie odbyło się spotkanie premiera Mateusza Morawieckiego z przedstawicielami Solidarnej Polski. Tematem rozmów był projekt nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym, którą Polska miałaby przeprowadzić, aby otrzymać pożyczkę na KPO. Projekt PiS krytycznie ocenili zarówno prezydent Andrzej Duda, jak i I Prezes SN Małgorzata Manowska, która stwierdziła, że "suwerenności nie można sprzedać za miskę ryżu".

Zbigniew Ziobro uderza w KE

Na konferencji prasowej miniter sprawiedliwości Zbigniew Ziobro stwierdził, że Bruksela domaga ię od polskich władz wdrożenia zmian przecznych z polską ustawą zasadniczą. – Komisja Europejska działa metodami zorganizowanej grupy przestępczej, bezprawnym szantażem wymuszając zmiany w polskim porządku prawnym, sprzeczne z polską suwerennością, uderzające w polską Konstytucję, prowadzące do nieuchronnego chaosu w polskich sądach – mówił polityk. Polityk podkreślił, że z tego powodu Solidarna Polska nigdy nie będzie uczestniczyć w pisaniu ustaw "pod dyktando brukselskich urzędników".

Zbigniew Ziobro: Tusk w polskiej polityce pełni rolę niemieckiego kolaboranta

Jednocześnie lider Solidarnej Polski w ostrych słowach zaatakował Donalda Tuka, którego porównał do "niemieckiego kolaboranta". – Od dawna mówiłem, że Donald Tusk w polskiej polityce pełni rolę niemieckiego kolaboranta, a Komisja Europejska kierowana jest przez Niemców. To Niemcy prowadzą tak naprawde napaść na państwo polskie dystrybuując polski system sądownictwa. Atakowane są ustawy autorstwa pana prezydenta. Wbrew tym, często powtarzanym, nieprawdziwym informacjom, które pojawiają się w różnych mediach, że ustawy, które kwestionuje Komisja Europejska są autorstwa Ministerstwa Sprawiedliwości. Informuję państwa, że to jest nieprawda. Komisja Europejska atakuje ustawę autorstwa nie Ministerstwa Sprawiedliwości, autorstwa pana prezydenta Andrzeja Dudy, który zawetował w 2017 roku ustawy autorstwa, to prawda, Ministerstwa Sprawiedliwości– stwierdził Zbigniew Ziobro na konferencji prasowej.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/391177/ziobro-ke-dziala-metodami-zorganizowanej-grupy-przestepczej.html

Patryk Jaki odnowił sakrament chrztu. Dokonał tego w rzece Jordan. W miejscu, w którym św. Jan Chrzciciel ochrzcił Jezusa Chrystusa. Europoseł udostępnił w sieci nagranie, na którym widzimy moment odnowienia sakramentu.

Odnowienie chrztu w rzece Jordan. W miejscu, w którym św. Jan Chrzciciel dokonał chrztu Jezusa Chrystusa. Miejsce tego wyjątkowego wydarzenia zostało odkryte niedawno dzięki pracom archeologicznym. Chodzi o odnalezioną Mozaikę z Madaby. Pochodzącą z VI wieku mapę odkryto w niewielkim mieście na trasie ze stolicy Jordanii Ammanu nad Morze Martwe w 1897 roku – czytamy. Mapa pokazuje lokalizację znanych ze Starego i Nowego Testamentu miejsc, w tym miejsce chrztu Jezusa. Wiele lat nie można było jednak nic z tym zrobić ponieważ wskazany na mapie teren był strefą zmilitaryzowaną. Dopiero 1996 roku po podpisaniu porozumienia pomiędzy Izraelem i Jordanią ruszył prace archeologiczne. I odkryto ruiny i pozostałości kościołów, miejsc chrześcijańskich, sal modlitwy, basenów chrzcielnych, które bez wątpienia były budowane przez wczesnych chrześcijan dla upamiętnia miejsca chrztu Jezusa – pisze Patryk Jaki.

Światowa lista dziedzictwa kultury UNESCO

Polityk przypomniał, że miejsce zostało już wpisane na światowa listę dziedzictwa kultury UNESCO. Miejsce po badaniach zostało wpisane na światowa listę dziedzictwa kultury UNESCO i uznane przez Watykan ze miejscu chrztu Jezusa Chrystusa. Ostatnio odwiedził je papież Franciszek. Samo miejsce chrztu Jezusa nie znajduje się obecnie przy głównym nurcie rzeki Jordan, a kawałek dalej. Chrzest można odnowić jak wyżej w nurce rzeki obok, która płynie wzdłuż Jordanii i Izraela. Przysięgałem jako poseł już wielokrotnie służbę Polsce. Polsce, dla której chrzest zawsze miał tak wyjątkowe znaczenie. Rozpoczęcie nowego roku jest zawsze dobrym momentem na refleksję nad sprawami od nas większymi. I byli chrzczeni przezeń w rzece Jordanie, wyznając grzechy swoje. Mat 3,6. Wtedy przyszedł Jezus z Galilei nad Jordan, do Jana, aby się dać ochrzcić przez niego. Mat 3,13 – czytamy.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/629097-patryk-jaki-odnowil-chrzest-dokonal-tego-w-jordanie

Radio Maryja

Nowy rok w polskiej polityce to rok wyborów parlamentarnych. Rząd Zjednoczonej Prawicy stawia sobie za cel doprowadzenie do wypłaty środków w ramach Krajowego Planu Odbudowy. Kontynuowana będzie także walka ze skutkami kryzysu energetycznego oraz rozmowy z Niemcami w sprawie wypłaty reparacji wojennych. Utrzymane zostaną dotychczasowe programy społeczne i wprowadzone zostaną nowe rozwiązania mieszkaniowe.

Dla partii politycznych rozpoczynają się najważniejsze miesiące przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi. Rząd Zjednoczonej Prawicy wciąż zabiega o środki z Funduszu Odbudowy. Na najbliższym posiedzeniu Sejmu, które odbędzie się 11 stycznia, posłowie zajmą się projektem nowelizującym ustawę o Sądzie Najwyższym. Rzecznik rządu, Piotr Müller, zaapelował o szerokie poparcie projektu, który ma odblokować unijne środki. – W tej chwili mamy ustawę, która to de facto czyni, więc jest idealna okazja, aby opozycja przeszła od słów do czynów i mogła przysłużyć się w tym obszarze – mówił Piotr Müller.

Według polityków opozycji środków nie otrzymujemy, gdyż polski rząd nie wypełnia wymogów Komisji Europejskiej. Opozycja zapowiedziała poprawki do projektu. Jak podkreślił Czesław Siekierski, poseł PSL, przyjęcie zmian w ustawie o Sądzie Najwyższym w dużej mierze będzie uzależnione od stanowiska Solidarnej Polski. – Czy będzie zgoda między PiS a Solidarną Polską. Po stronie PiS jest pewnego rodzaju potrzeba działania na rzecz uruchomienia KPO – oznajmił Czesław Siekierski. Polski rząd dalej będzie wspierał walczącą Ukrainę – zapewnił rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Łukasz Jasina. Nie chodzi tylko o wsparcie militarne. – Ministerstwo Spraw Zagranicznych będzie dbało o odpowiednią aktywność na forach organizacji międzynarodowych, w których takie wsparcie staramy się budować – powiedział Łukasz Jasina. Jak wskazał, będą także kontynuowane starania o wypłatę reparacji wojennych od Niemiec. – Ministerstwo Spraw Zagranicznych wysłało już 51 not dyplomatycznych informujących o złożeniu przez Polskę roszczeń w sprawie odszkodowań. Na pewno to dopiero początek dość szerokiego działania, jakie jest planowane na 2023 rok – oznajmił rzecznik MSZ.

– Sprawa reparacji jest bardzo trudna pod kątem prawnym i politycznym, natomiast jest tu drugie dno całej sprawy. Samo wyciągnięcie tej karty może dać rządowi przewagę w pewnych negocjacjach chociażby w obrębie UE – dodał Piotr Siekański, politolog. Ministerstwo Rozwoju i Technologii liczy z kolei na jak najszybsze wdrożenie programu Pierwsze Mieszkanie. Projekt zakłada dwuprocentowy kredyt z dopłatami państwa na zakup pierwszego mieszkania. Minister Waldemar Buda chce, aby z programu można było korzystać od pierwszego lipca. – To jest bardzo dobry moment, żeby wyjść z taką propozycją. Nie będzie brakowało mieszkań, które będzie można kupić, tym bardziej że program jest dedykowany również rynkowi wtórnemu – rzekł minister Waldemar Buda.

Minister klimatu, Anna Moskwa, przypomniała, że w związku z kryzysem energetycznym gospodarstwa domowe są objęte zamrożonymi stawkami cen za prąd i gaz. Do Polski wciąż będzie importowany węgiel, co zapewni ciepło w polskich domach. – Import przez spółki, który był wcześniej realizowany PGE Paliwa i Węglokoks, nadal będzie się odbywał. Mamy już większe zapasy – poinformowała minister Anna Moskwa. Wiceminister rodziny i polityki społecznej, Stanisław Szwed, zapewnił z kolei, że w przyszłym roku Polacy nadal będą korzystać z programów społecznych. – To są setki miliardów złotych, które trafią do polskich rodzin. Jeżeli tego nie chcemy stracić, to warto postawić na PiS – przekonywał wiceminister Stanisław Szwed.

O tym, kto utworzy nowy rząd, Polacy zadecydują w jesiennych wyborach parlamentarnych. Prawo i Sprawiedliwość chce zwiększyć frekwencję wyborczą za pomocą ustawy. Prace nad nią mogą ruszyć na najbliższym posiedzeniu Sejmu. Chodzi o zwiększenie liczby lokali wyborczych, zapewnienie transportu do lokali wyborczych dla osób niepełnosprawnych oraz wprowadzenie mężów zaufania. – To są bardzo dobre zmiany, dlatego że one pozwolą zwiększyć frekwencję wyborczą. Im większa frekwencja, tym większy stempel demokratyczny na wynikach – zaznaczył dr Mirosław Boruta Krakowski, socjolog. Opozycja przekonywała jednak, że zmiany proponowane przez Prawo i Sprawiedliwości mają pomóc partii wygrać wybory. – Widać, że bardziej jest to związane z trudnym położeniem politycznym PiS i z tym, iż stara się zmaksymalizować swój wynik wyborczy, dowożąc swoich wyborców do lokal wyborczych – podsumował Jan Grabiec, rzecznik PO. Według sondażu pracowni Estymator to Prawo i Sprawiedliwość ma największe szanse na wygranie wyborów parlamentarnych w tegorocznym głosowaniu. Na partię Jarosława Kaczyńskiego chce zagłosować ponad 36 proc. ankietowanych. Koalicja Obywatelska może liczyć na niemal 29 proc. głosów.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/polityczny-plan-na-2023-rok

Jadwiga Klimkowicz

Naszym gościem była krakowska artystka, Marta Grabysz, oprawę muzyczną zapewnił pianista Bonifacy Klimkowicz, ciekawostki kostiumowe przygotowała dla nas Marta Oleksy-Dziubek.

To było pełne życia, łączące pokolenia spotkanie, które odbyło się w wyjątkowym miejscu, a mianowicie w bibliotece Hotelu Gródek, który usytuowany jest na krakowskim Starym Mieście, w bezpośrednim sąsiedztwie Rynku Głównego, a w swych starannie i z olbrzymim wyczuciem estetyki urządzonych wnętrzach, gościł wielu znamienitych gości z kraju i z zagranicy. Ulica Na Gródku przypomina o starodawnym grodzie obronnym, istniejącym tu, zanim Kraków uzyskał prawa miejskie w 1257 roku. Z tutejszej siedziby w maju 1311 roku wójt miasta Albert poprowadził niemieckich mieszczan przeciwko królowi. Król Władysław Łokietek krwawo zdławił bunt, spalił Gródek, a Alberta wypędził z miasta. W XV wieku powstaje dzisiejszy układ ulic z kamienicami i obronną rezydencją. W XVII w. na miejscu rezydencji księżna Anna Lubomirska, funduje – jako wotum za zwycięstwo nad Turkami – istniejący tu do dziś, barokowy kościół i klasztor Sióstr Dominikanek.

Gdy w 1655 roku Szwedzi oblegali miasto, podczas szturmu zapalił się dach klasztoru. Wśród dymów ukazała się postać Najświętszej Maryi Panny, dzięki czemu przerażeni Szwedzi wstrzymali atak. Pamiątką tego cudu jest obraz Matki Boskiej na murze klasztoru, widoczny z Plant. W czasach współczesnych przebudowę budynku na hotel poprzedziły badania archeologiczne. Znalezione podczas badań przedmioty są widoczne w tutejszej ekspozycji. Najstarsze znalezisko to pisanka- grzechotka z Kijowa z XI w. Firma Donimirski otwiera tu hotel w 2005 roku. Wnętrza projektuje księżna Ingrid Lubomirska. Podczas wizyty Papieża Benedykta XVI w Krakowie w 2006 roku w hotelu gości Prezydent Polski wraz z małżonką. Zatem warto wiedzieć,iż pomiędzy ulicami Mikołajską, św. Krzyża oraz Plantami znajdująca się ul. Gródek. Na której mieści się wspomniany klasztor dominikanek z kościołem pw. Matki Boskiej Śnieżnej, a w średniowieczu był tu gród obronny, który w granicach Krakowa znalazł się po rozszerzeniu granic miasta pod koniec XIII w. (fot. obok i poniżej p. Stanisław Kapinos).

Na przełomie XIII i XIV w. mieścił się tu prawdopodobnie jeden z pierwszych świeckich budynków murowanych w Krakowie – rezydencja wójta Alberta, który w 1311 r. stanął na czele znanego buntu niemieckiej części mieszczaństwa przeciwko panowaniu w Małopolsce Władysława Łokietka. Po stłumieniu buntu król skonfiskował majątek i ustanowił tu siedzibę starosty grodowego. Czy rezydencja wójta Alberta była grodem obronnym obejmującym cały obszar dzisiejszego Gródka? Badacze nie są zgodni. Argumentem potwierdzającym może być zaburzona w tym miejscu regularność szachownicy ulic krakowskiego układu lokacyjnego, ale są też odmienne opinie. Stefan Świszczowski, historyk sztuki, architekt i badacz dziejów Krakowa twierdził, że rezydencja nie mogła być tak wielka i prawdopodobnie obecna ulica Mikołajska biegła pierwotnie prosto aż do Bramy Rzeźniczej, której relikty widoczne są w murach klasztoru dominikanek na Gródku, od strony Plant.

W XV w. Gródek przejęli Tarnowscy, którzy położoną najbliżej murów miejskich część grodu przekształcili w rezydencję. W 1621 r. Gródek odkupiła kasztelanowa Anna z Branickich Lubomirska z przeznaczeniem na klasztor. Kasztelanowa ufundowała tu też kościół przyklasztorny pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny Śnieżnej, który jest jak podaje tradycja — votum dziękczynnym za zwycięstwo jej syna Stanisława Lubomirskiego pod Chocimiem. Klasztor poświęcony w 1635 roku (lub jak podają inne źródła w 1934 roku) został zniszczony podczas oblężenia Krakowa przez Szwedów w 1655 roku. Został jednak odbudowany, a ponowna konsekracja kościoła odbyła się w 1671 roku. Na Gródku odcisnęły się także kolejne ważne dla dziejów miasta wydarzenia, ale niezależnie od historycznych zawirowań pozostaje on krakowską siedzibą sióstr dominikanek. A od ówczesnego Gródka, obok zwyczajowej nazwy klasztoru „Klasztor sióstr dominikanek na Gródku” pochodzi także nazwa niewielkiej ulicy – Na Gródku (fot. powyżej p. Stanisław Kapinos).

Recytacją obdarzyła nas Marta Grabysz (fot. obok p. Bogusław "Bobo" Rawiński), która w moim oczach jest artystką potrafiącą zaczarować publiczność w stopniu doskonałym. To jedna z najwybitniejszych artystek Krakowa, którą warto posłuchać! Ja cieszę się że podczas naszych spotkań łączymy pokolenia, którym warto przekazywać wiedzę i że telefony nie zawsze służą tylko do bezmyślnych gier ale i do poszukiwania informacji, co widać na jednym z naszych zdjęć. Kończąc swoją opowieść o tym wyjątkowym spotkaniu, pragnę bardzo podziękować naszym sponsorom - Panu Jerzemu Donimirskiemu - Hotele Donimirski, Muzeum Miasta Krakowa, Piekarni Mojego Taty - Kraków oraz Browarowi Zamkowemu - Cieszyn.