Przeskocz do treści

21 września 1907 roku Friedrich Lorentz i Izydor Gulgowski (Ernst Seefried-Gulgowski) założyli w Kartuzach Kaszubskie Towarzystwo Ludoznawcze. Niemieccy nacjonaliści zarzucali Friedrichowi Lorentzowi, że poprzez Towarzystwo popiera interesy Polaków, choć sam jest Niemcem (fot. Grób Izydora Gulgowskiego wraz z małżonką Teodorą, znajdujący się na terenie skansenu we Wdzydzach).

21 września 1920 roku / Wojna polsko-rosyjska: rozpoczęły się rokowania pokojowe w Rydze. Wynegocjowana granica II Rzeczypospolitej Polskiej oparta o Dźwinę, Dzisnę, Polesie i linię Zbrucza odpowiadała w przybliżeniu granicom Polski sprzed II rozbioru. Generalnie w kwestii rozstrzygnięć terytorialnych Polska rezygnowała z ziem dawnej Rzeczypospolitej położonych na wschód od granicy ustalonej w Rydze, a Rosja i Ukraina z roszczeń do ziem na zachód od wytyczonej linii granicznej. Polska, poprzez uznanie marionetkowej USRS i równoległe wycofanie uznania dla URL (swego jedynego sojusznika w wojnie polsko-rosyjskiej), rezygnowała faktycznie z realizacji programu federacyjnego.

21 września 1924 roku Stefan Żeromski zakończył pracę nad powieścią Przedwiośnie / Stefan Żeromski, fragment artykułu W odpowiedzi Arcybaszewowi i innym: „Zawsze, wciąż, dawniej i teraz mówię to samo, iż tutaj w Polsce musimy wypracować, stworzyć, wydźwignąć, wdrożyć w życie idee, które by przewyższały moskiewskie, które by dały naprawdę i w sposób mądry ziemię i dom bezrolnym i bezdomnym, które by wydźwignęły naszą świętą, wywalczoną ojczyznę na wyżynę świata, gdzie jest jej miejsce” (fot. Pierwsza ekranizacja, 1928 za: fototeka.fn.org.pl).

21 września 1938 roku Rząd Rzeczypospolitej Polskiej wystosował wobec Czechosłowacji ultimatum zawierające żądanie zwrotu haniebnie zagarniętej w 1920 roku części Zaolzia zamieszkałej przez Polaków. Po uzgodnieniu spraw związanych ze zmianami granicznymi na teren Zaolzia wstąpiły, witane przez polską społeczność, 35-tysięczne oddziały Wojska Polskiego pod dowództwem gen. Władysława Bortnowskiego. Podczas zajmowania Zaolzia doszło do konfliktów z Niemcami (Bogumin), którzy także chcieli uzyskać niektóre tereny na Zaolziu, lecz Polacy wyprzedzili żołnierzy niemieckich (il. Odsetek Polaków w gminach Księstwa Cieszyńskiego w 1910 roku).

21 września 1971 roku rozpoczął się proces członków antykomunistycznej organizacji „Ruch”. Podczas śledztwa składania zeznań odmówili: Andrzej Czuma, Hubert Czuma, Łukasz Czuma i Jan Kapuściński.

Pozostali aresztowani w różnym stopniu ujawniali „Służbie Bezpieczeństwa” okoliczności funkcjonowania Ruchu (fot. sim.bossbyte.com). Stefan Niesiołowski wyjaśnił wszystkie fakty i okoliczności związane z organizacją „Ruch” a Wiesław Jan Kurowski otwarcie nawiązał współpracę z SB. Więcej informacji o uczestnikach „Ruchu” znajdą Państwo na: http://www.czuma.pl/public/ruch.html.

(opr. na podstawie Wikipedii)

Konsulat Generalny Węgier w Krakowie (Magyarország Főkonzulátusa, Krakkó) zaprasza na węgierski wieczór historyczny w Muzeum Armii Krajowej w Krakowie. Podczas wieczoru odbędzie się otwarcie wystawy pt. Honwedzi i Huzarzy na Polskiej Ziemi. Polowe i Inne Historie 1914-1915, połączonej z prelekcjami historycznymi.

„Honwedzi i Huzarzy na Polskiej Ziemi. Polowe i Inne Historie 1914 -1915” to tytuł pozycji wydanej przez Węgierski Instytut Kultury, prezentowanej także w formie wystawy komiksowej, przygotowanej na podstawie zapisków i relacji Ferenca Molnára i Lajosa Szádeczkyego Kardossa – dwóch węgierskich korespondentów wojennych z 1914-1915 roku.

Dla Ferenca Molnára, którego Polacy znają doskonale jako autora Chłopców z Placu Broni, oraz Lajosa Szádeczkyego Kardossa, autora kilku ważnych prac o polskiej historii, Galicja była pierwszym miejscem, gdzie w oderwaniu od nastroju wojennej euforii, panującego w owym czasie również na Węgrzech, mogli zetknąć się z fizycznym wymiarem walki i zobaczyć na własne oczy, co znaczy, gdy historia przetacza się przez czyjąś ojczyznę. Obaj kronikarze nie koncentrują się na wydarzeniach wojennych (w rzeczywistości nawet nie powąchali prochu), a raczej odwiedzają miejsca, w których rozegrały się już bitwy, i opowiadają przede wszystkim o codziennym życiu w czasie wojny, dając tym samym pełniejszy i wiarygodniejszy obraz tego czasu. Wybieramy się także na krótką wycieczkę na północny wschód od galicyjskiego frontu, by zwiedzić dwa ważne polskie miasta.

"Te krótkie opowieści o mądrości, odwadze, ofiarności i samodzielnym wojowaniu nie mogą zaginąć w tym światowym rozgardiaszu. To, jak węgierski huzar prowadzi swoją małą, prywatną wojnę przeciwko wielkiej, zmechanizowanej wojnie, to, jak jest przywiązany do pierwotnego, ludowego wyobrażenia o wojnie – każda anegdota, która o tym mówi, stanowi taki sam poetycki skarb jak ludowe podania. Największym błędem ludzi jest to, że przyzwyczaili się do stanu wojny. To nieprawda. Kiedyś sobie uprzytomnią, że ta codzienność, ten pozorny spokój, z którym przeżywają i obserwują wojnę, to nic innego jak oszołomienie pierwszą chwilą, ową pierwszą, przerażającą chwilą, której jeszcze nie mamy za sobą".

Wystawa składa się z 24 kolorowych plansz w jednolitej graficznie szacie i prezentuje specjalnie w tym celu przygotowane dzieła 10 znanych węgierskich rysowników komiksu zrzeszonych w Węgierskim Stowarzyszeniu Komiksowym. Wybrane fragmenty wymienionych książek posłużyły rysownikom do stworzenia krótkiego komiksu wraz z odpowiednim tekstem o polskich miastach na linii frontu. Komiksowa forma ekspozycji jest znakomitą, atrakcyjną lekcją historii, zarówno dla młodego i starszego pokolenia.

Legendarny zespół „Rustavi” już od 50 lat prezentuje publiczności na całym świecie gruzińskie pieśni i tańce narodowe. Na koncie ma ponad 8 000 widowisk w 80 krajach, a w listopadzie po raz pierwszy z tak dużą trasą koncertową dotrze także do Polski! Z najlepszym programem artystycznym, gwarantującym potężne emocje i doznania artystyczne na najwyższym poziomie, odwiedzi aż 14 miast w tym Kraków.

Zespół charakteryzuje się bogatym repertuarem i wykonaniem artystycznym na światowym poziomie. Tańcom towarzyszą pieśni ludowe w wykonaniu chóru na żywo oraz instrumenty z różnych regionów, tworzące harmonijny spektakl, prezentujący obraz niepowtarzalnej kultury Gruzji.

Energia gorących mężczyzn z gór Kaukazu, ich symboliczne pojedynki na szablach, akrobacje oraz łagodność pięknych, płynących po scenie kobiet, to tylko niektóre elementy programu. W każdym tańcu, w każdej pieśni rozbrzmiewa historia całego narodu, regionu i poszczególnych miast. Rustavi nie tylko zaskoczy publiczność fantastyczną energią oraz choreografią, ale zostanie w sercach widzów już na zawsze!

Bilety dostępne na:
https://www.eventim.pl/artist/rustavi
https://www.ebilet.pl/klasyka/balet-taniec/rustavi
https://biletyna.pl/koncert/Panstwowy-Akademicki-Ansambl-Gruzji-Rustavi

Zdaniem współautora raportu o bilansie zysków i strat członkostwa Polski w Unii Europejskiej prof. Zbigniewa Krysiaka, model ekonomiczny panujący w Unii Europejskiej preferuje niemiecką dominację. – W pewnym sensie można powiedzieć, że wszyscy pracują na Niemcy – stwierdził.

Zgodnie z danymi zaprezentowanymi podczas poniedziałkowej konferencji z udziałem Patryka Jakiego, prof. Zbigniewa Krysiaka i prof. Grzegorza Grosse w okresie 2004-2020 Polska otrzymała netto z Unii Europejskiej ok 593 mld złotych. W tym samym okresie bilans kwot wytransferowanych z Polski przez zachodnie firmy do zysków polskich przedsiębiorstw w UE wyniósł minus 981 mld złotych.

Łącznie od momentu wejścia do UE Polska straciła 535 mld złotych.

– Dostęp do rynku, aktywa, drogi, zakłady pracy, klienci to cały potencjał, do którego dostęp dajemy firmom z Unii Europejskiej. To potencjał, aktywa zdolne do generowania przepływów [finansowych - przyp. red.]. W skali roku ta kwota przepływów, które uzyskiwaliśmy była mniejsza średniorocznie o 23 miliardy – powiedział prof. Krysiak.

W jaki sposób traciła Polska?

– Nasi obywatele poprzez kupowanie produktów spółek z zagranicy generują przychody i te spółki, posiadając przychody, generują zyski i transferują te zyski za granicę. Bardzo często (szczególnie w czasie od 2004 do 2015 roku) obserwowaliśmy, że wiele tych spółek generowało straty. Ustawianie spraw finansowych polegało na tym, by nie płacić w Polsce podatków, czyli traciliśmy na wpływach do budżetu. Do tej pory jest taka sytuacja, że cena sprzedaży na eksport przez spółki do Niemiec jest zaniżona. Ona często ma niską marżę, m.in. po to, żeby redukować zysk, bo jeśli jest zysk, to one (spółki – red.) musiałyby płacić podatki – mówił ekonomista w TV Trwam.

– Oczywiście nie wszystkie spółki funkcjonują w ten sposób, że nie generują zysków, ale można powiedzieć, że ujemny bilans, czyli 535 mld złotych, bo tyle straciliśmy w tym czasie, to jest kwota stanowiąca mniej więcej ok. 25 proc. PKB Polski. Jeśli weźmiemy pod uwagę całą produkcję w naszym kraju, to jest olbrzymia kwota, bo ponad 2 tys. mld złotych i to 535 mld zł stanowi 1/4 rocznej produkcji, czyli to są potężne pieniądze – podkreślił profesor.

Niemiecka dominacja

Zdaniem prezesa Instytutu Myśli Schumanna w Unii Europejskiej panuje świadomość, że taki model preferuje dominację Niemiec.

–Na konferencji prasowej pokazaliśmy, że dominacja w liczbach wygląda w ten sposób, że Niemcy mają ok. 70 proc. udziału w nadwyżce eksportu nad importem w UE i oni to kumulują. Oni zbierają tę śmietankę i to wynika z tego, że niejako kupują od Polski po cenach niższych, czyli nasza marża jest niewielka, a następnie te półprodukty są dołączane do wyrobów gotowych i ustalana jest wysoka marża. Produkty te sprzedawane są na rynki trzecie – wyjaśnił ekspert.

Według Krysiaka taki stan rzeczy przyczynia się do coraz gorszej pozycji gospodarki europejskiej w świecie.

– Jeśli będzie rozwijało się to z dominacją niemiecką, to gospodarka UE będzie pogrążać się w coraz większych trudnościach. Będzie to "kulą u nogi" dla wszystkich ekonomii, również dla Polski – powiedział.

– Chcemy wzywać do przebudzenia urzędników w Brukseli i liderów innych krajów, żeby się opamiętać, bo tak prowadzona gospodarka będzie w dalszej kolejności tworzyła poważne problemy ze strefami biedy, niestety duże bezrobocie np. w Hiszpanii, problemy autonomiczne we Francji. (…) To skutek błędnego modelu UE, w której niestety dominację i hegemonię mają Niemcy i w pewnym sensie można powiedzieć, że wszyscy pracują na Niemcy – skwitował prof. Zbigniew Krysiak.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/ekonomia/202678/prof-krysiak-w-ue-wszystkie-kraje-pracuja-na-niemcy-wzywamy-do-opamietania.html

Europoseł Patryk Jaki zaprezentował w poniedziałek raport dotyczący ekonomicznego bilansu członkostwa Polski w Unii Europejskiej.

W niedzielę eurodeputowany Solidarnej Polski poinformował za pośrednictwem mediów społecznościowych, że następnego o godzinie 13.00 w Sejmie odbędzie się konferencja prasowa, podczas której po raz pierwszy zaprezentowany zostanie pełny bilans transferów finansowych pomiędzy Polską a Unią Europejską od 2004r. "Myślę, że wiele osób może być w szoku" – napisał Patryk Jaki.

Straty Polski

W konferencji, oprócz Patryka Jakiego, wzięli także udział autorzy raportu: prof. Krysiak oraz prof. Grosse. Europoseł stwierdził, że Polska "zapłaciła" za dostęp do unijnych środków otwarciem swojego rynku dla zachodnich firm. – Fundusze europejskie, które otrzymujemy są opłatą za dostęp do polskiego rynku – stwierdził polityk i podał przykład niemieckiej firmy, która wytwarzając określone produkty zamawia część podzespołów w Polsce. Finalnie niemiecka firma sprzedaje produkt z wysoką marżą, a polska firma otrzymuje znacznie mniejsze środki.

Patryk Jaki przekazał, że zaproszeni przez niego eksperci pokażą szerszy kontekst ekonomiczny uczestnictwa Polski w Unii Europejskiej. – Pokażemy, jak wygląda eksport, który musi być widziany w szerszym kontekście, czyli tego w jakim modelu firmy zachodnie osadziły Polskę. Modelu, w którym nasz kraj jest tylko częścią w łańcuchu produkcji – powiedział. Zgodnie z danymi zaprezentowanymi podczas konferencji w okresie 2004-2020 Polska otrzymała netto z Unii Europejskiej ok 593 mld złotych. W tym samym okresie bilans kwot wytransferowanych z Polski przez zachodnie firmy do zysków polskich przedsiębiorstw w UE wyniósł minus 981 mld złotych (fot. wpolityce.pl).

Łącznie od momentu wejścia do UE Polska straciła 535 mld złotych.

– Dostęp do rynku, aktywa, drogi, zakłady pracy, klienci to cały potencjał, do którego dostęp dajemy firmom z Unii Europejskiej. To potencjał, aktywa zdolne do generowania przepływów [finansowych - przyp. red.]. W skali roku ta kwota przepływów, które uzyskiwaliśmy była mniejsza średniorocznie o 23 miliardy – powiedział prof. Krysiak. – Z perspektywy przepływów gotówkowych mamy takie negatywne saldo – dodał.

Tekst za: https://dorzeczy.pl/opinie/202297/ekonomiczny-bilans-czlonkostwa-w-ue-patryk-jaki-prezentuje-raport.html

Dawno już wiele osób mówiło, że potrzebny jest uczciwy bilans do merytorycznej dyskusji – podkreśla Patryk Jaki zapowiadając konferencję prasową.

Eurodeputowany Solidarnej Polski poinformował za pośrednictwem mediów społecznościowych, że 20 września o 13:00 w Sejmie odbędzie się konferencja prasowa, podczas której po raz pierwszy zaprezentowany zostanie pełny bilans transferów finansowych pomiędzy Polską a Unią Europejską od 2004 roku.

"Myślę, że wiele osób może być w szoku" – przewiduje Patryk Jaki (fot. wpolityce.pl).

Z informacji przekazanych przez byłego wiceministra sprawiedliwości wynika, że raport został przygotowany przez zespół pod przewodnictwem profesorów Zbigniewa Krysiaka ze Szkoły Głównej Handlowej i Tomasza Grosse z Uniwersytetu Warszawskiego.

"Dawno już wiele osób mówiło, że potrzebny jest uczciwy bilans do merytorycznej dyskusji" – zauważył eurodeputowany.

Członkostwo w UE nie takie opłacalne?

O tym, że taki bilans jest potrzebny mówił w ostatnim czasie partyjny kolega Patryka Jakiego Janusz Kowalski (fot. dorzeczy.pl). – Proponuję żeby zrobić profesjonalny audyt. Polski rząd musi monitorować czy finansowo i geopolitycznie korzystamy z członkostwa w Unii Europejskiej. Nie ma takiego jednego dokumentu. W mojej ocenie, jeżeli chodzi o aspekt finansowy, zdecydowanie tracimy (...) Po takim audycie trzeba się nad tym zastanowić, poważna debata – mówił w rozmowie z Jackiem Prusinowskim w "Sednie sprawy" na antenie Radia Plus poseł Solidarnej Polski.

Kwestia ta wielokrotnie była także podnoszona przez publicystów tygodnika "Do Rzeczy". O braku bilansu zysku i strat mówili w jednym z odcinków "Polski Do Rzeczy" Rafał Ziemkiewicz i Paweł Lisicki. Ziemkiewicz uznał za rzecz zadziwiającą, że przez 20 lat nikt nie dokonał rachunku opłacalności naszej obecności w UE. – Nie dokonuje się rachunków dogmatów – wskazywał Lisicki. Ziemkiewicz podkreślił, iż mogłoby się okazać, że zyski są dużo mniejsze niż straty, jakie z tego tytułu ponosimy.

Tekst za: https://dorzeczy.pl/kraj/201985/jaki-zapowiada-raport-o-transferach-polska-ue.html

Od 21 do 24 września 2021 roku (od wtorku do piątku) Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda z Małżonką złożą wizytę w Stanach Zjednoczonych Ameryki, podczas której m.in. Prezydent weźmie udział w debacie generalnej 76. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku.

W programie prasowym wizyty odnajdujemy m.in.:

Środa, 22 września 2021 r. / Nowy Jork
- Spotkanie Pary Prezydenckiej z uczestnikami wydarzeń 11 września 2001 r. oraz przedstawicielami służb mundurowych polskiego pochodzenia biorącymi udział w akcji ratunkowej przy WTC / Konsulat Generalny RP w Nowym Jorku / Wystąpienie Prezydenta RP.

Czwartek, 23 września 2021 r. / Linden
- Spotkanie Prezydenta RP i Małżonki z władzami miasta Linden oraz przedstawicielami Polonii / Photo opp. z udziałem prezydenckiego fotografa i operatora kamery.
- Spotkanie Pary Prezydenckiej z przedstawicielami Polonii / Raymond Wood Bauer Promenade / Wystąpienie Prezydenta RP.

Piątek, 24 września 2021 r. / Nowy Jork
- Wizyta Pary Prezydenckiej w siedzibie Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Ameryce (SWAP) z okazji 100-lecia istnienia.

Europoseł Solidarnej Polski w ostrych słowa odpierał zarzuty dotyczące łamania zasad praworządności przez rząd w Warszawie.

W środę popołudniu w Parlamencie Europejskim odbywa się debata nad stanem praworządności w Polsce. Europosłowie dyskutują nad rezolucją ws. „wolności mediów i dalszego pogarszania się stanu praworządności w Polsce”. Głos zabrała m.in. wiceszefowa Komisji Europejskiej Vera Jourova, która zapowiedziała zdecydowane działania KE w przypadku wejścia w życie zapisów nowelizacji ustawy medialnej. Europosłowie Zjednoczonej Prawicy odpierali ataki i starali się udowadniać, że działania KE wobec Polski są bezprawne.

Mocne słowa Patryka Jakiego

Głos zabrał także Patryk Jaki. Polityk wskazywał, że nowelizacja ustawy medialnej ma jedynie doprecyzować polskie prawo. – Każda telewizja w Polsce może działać, musi to jednak robić zgodnie z prawem, które funkcjonuje, nie nawet w Polsce tylko w Europie – zaczął swoje wystąpienie polityk Solidarnej Polski. – To jest jednak całkowicie inna sprawa niż państwa opowieści o tym, że ta telewizja jest obiektywna, dla tej telewizji na przykład nie ma Trybunału Konstytucyjnego, jest tylko Trybunał Przyłębskiej – dodał.

Europoseł wskazał na uchybienia, jakich w ostatnim czasie dopuścili się dziennikarze TVN. – Sami sobie zmieniają konstytucyjne nazwy, niszcząc państwowe instytucje. Dla nich wszyscy sędziowie powoływani za czasów lewicy i liberałów, totalitarnych czasów komunistycznych są legalni, a ci powoływani za czasów konserwatywnej władzy są nielegalni, to są neosędziowie – mówił Patryk Jaki (fot. wpolityce.pl). – Twierdzą, ze Niemcy mają mniejszy udział polityków w systemie powoływania sędziów, kiedy każdy, kto potrafi czytać, wie, że jest dokładnie odwrotnie. Promują ideologię gender, wyśmiewanie patriotyzmu i narrację Łukaszenki i w sprawie kryzysu na wschodniej granicy Unii Europejskiej – dodał.

Brak szacunku dla Polski

Patryk Jaki skrytykował także zachodnich polityków. – Wam się to podoba, bo wszystko, co niszczy Polskę od środka, jest dla was dobre, aby Polska nigdy nie mogła do was dołączyć, bo Polacy dla was są dobrzy, ale do zbierania szparagów i truskawek. Polacy jednak nie są od was gorsi i nie pozwolą się tak traktować i dobrze, żebyście to odnotowali – powiedział. Polityk wskazał także na przykład z Niemiec, gdzie polityk, wiceprzewodniczący CDU został wybrany sędzią. – To nie jest upolitycznienie? To jest po prostu wstyd, wstyd dla państwa – podsumował polityk Solidarnej Polski.

Tekst za: https://dorzeczy.pl/opinie/200512/to-jest-po-prostu-wstyd-jaki-mocno-w-parlamencie-europejskim.html

Mirosław Boruta Krakowski*

Opracowania i statystki ofiar ataków terrorystycznych na World Trade Center w Nowym Jorku oraz Pentagon i Kapitol (udaremniony), podają, że w zamachach zginęły 2973 osoby (kolejne 26 uznano za zaginione). Wśród nich było sześcioro Polaków (pisząc precyzyjniej - obywateli polskich): Maria Jakubiak, Dorota Kopiczko, Jan Maciejewski, Łukasz Tomasz Milewski, Anna Pietkiewicz i Norbert Szurkowski (syn Ryszarda Szurkowskiego).

Pamiętajmy jednak, że społeczeństwo Stanów Zjednoczonych Ameryki współtworzyły od końca XIX wieku miliony Polaków, emigrantów z ziem polskich. Ich potomkowie, liczeni współcześnie na 10 milionów osób także zginęli 11 września 2001 roku.

Oczywiście lista wyszukanych polskich i polskobrzmiących nazwisk (62 osoby) to kryterium umowne, warto jednak o tej kolejnej, polskiej także ofierze krwi przy okazji rocznicy tych tragicznych wydarzeń wspomnieć. Byli to: Jean Ann Andrucki, Michael George Arczynski, Michael Asciak, Gregg Arthur Atlas, Walter Baran, Kenneth William Basnicki, Nicholas Andrew Bogdan, Martin Boryczewski, John Edwards Bulaga, Jr., John Chipura, Steven Chucknick, Tara E. Debek, Luke A. Dudek, Jennifer Louise Fialko, Carol Ann Flyzik, Steven Elliot Furman, Ronald F. Golinski, Sebastian Gorki, Jon Richard Grabowski, Joseph Grzelak, Matthew James Grzymalski, Marian R. Hrycak, Stephen Huczko, Jr., Virginia May Jablonski, Jake Denis Jagoda, Charles Karczewski, Scott Kopytko, Patricia Kuras, William E. Krukowski, Gary Edward Lasko, Paul Laszczynski, David W. Laychak, John Peter Lozowsky, Edward Joseph Mardovich, Susan J. Miszkowicz, Cheryl Ann Monyak, William David Moskal, John Ogonowski, Linda Mary Oliva, Christopher Orgielewicz, Margaret Orloske, James R. Ostrowski, Joseph Piskadlo, John Rodak, Paul G. Ruback, Francis John Sadocha, Gregory Sikorsky, Joseph Michael Sisolak, John P. Skala, Paul A. Skrzypek, Robert F. Sliwak, Stanley S. Smagala, Jr., Sushil S. Solanki, Colleen Supinski, Kevin Thomas Szocik, Allan Tarasiewicz, Michael Warchola, Alan L. Wisniewski, Frank Thomas Wisniewski, John D. Yamnicky, Myrna Yaskulka oraz Ivelin Ziminski.

* Autor jest doktorem socjologii, napisał m.in. „Nazwisko, tożsamość i więzi rodzinne”, trzecią (po Janie St. Bystroniu i Zofii Kaletowej) w dziejach polskiej humanistyki książkę o kulturowych aspektach polskich nazwisk.

To jest kolejne bezczelne łamanie prawa, traktatów, dobrego obyczaju i zasad dyplomacji – napisał o rezolucji PE ws. praw osób LGBTQI Patryk Jaki.

Były wiceminister sprawiedliwości, obecnie europoseł Solidarnej Polski Patryk Jaki w mocnych słowach skomentował w mediach społecznościowych przyjęcie wczoraj przez Parlament Europejski rezolucji ws. praw osób LGBTQI. Jego zdaniem, mamy do czynienia z kolejnym bezczelnym łamaniem prawa, traktatów, dobrego obyczaju i zasad dyplolacji. "[...] dlatego że ta rezolucja mówi o narzuceniu innym państwom spraw z zakresu prawa rodzinnego, kultury, etyki, moralności, religii, czyli wszystkich obszarów, które są wyłączną kompetencją państwa członkowskiego" – wskazał polityk, podkreślając iż unijni urzędnicy "celowo łamią praworządność, próbują przeforsować coś, o czym wiedzą, że Polacy się na to nie zgadzają, traktując Polskę jako swoją kolonię".

"I mają też swój konkretny cel, żeby w ten sposób postępować - mianowicie chodzi im o to, że oni mają pełną świadomość, że jeżeli rozmyją Polskę od strony aksjologicznej, tożsamościowo-historyczno-moralnej, jeżeli zniszczą te wszystkie polskie podwaliny - czyli poczucie silnej, własnej tożsamości, odrębnej od innych państw, jeżeli to zniszczą, to Polska będzie dużo łatwiejsza kulturowo do kolonizacji, potem gospodarczo, i dużo mniej i rzadziej będzie się stawiała. I nie będzie aspirowała do tej roli, do której dzisiaj aspiruje, do roli partnera, Polska chce być tak samo traktowana jak Niemcy czy Francja" – wyjaśnił w swoim wpisie polityk Solidarnej Polski (fot. wpolityce.pl).

Rezolucja PE ws. "małżeństw" jednopłciowych

UE powinna usunąć wszelkie przeszkody, jakie napotykają osoby LGBTIQ w korzystaniu ze swoich podstawowych praw. Małżeństwa jednopłciowe i związki partnerskie powinny być uznawane w całej Unii – podkreślił we wtorek Parlament Europejski. W rezolucji w sprawie praw osób LGBTIQ w UE (przyjętej 387 głosami do 161, przy 123 wstrzymujących się do głosu) europarlament zaznaczył, że obywatele ci powinni mieć możliwość pełnego korzystania ze swoich praw, w tym prawa do swobodnego przemieszczania się, w całej Unii. Posłowie do PE odnotowali także dyskryminację, jakiej ich zdaniem doświadczają społeczności LGBTIQ w Polsce i na Węgrzech. Parlament wezwał do dalszych działań UE wobec tych krajów. Jak wyjaśniono, chodzi o postępowania w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego, środki sądowe i narzędzia budżetowe.

Tekst za: https://dorzeczy.pl/opinie/200248/jaki-o-rezolucji-pe-ws-praw-osob-lgbtqi-patryk-jaki.html

Niedawno zakończony został pierwszy etap budowy Kwatery Wojennej Żołnierzy Podziemia Niepodległościowego 1939-1963​, która znajduje się na terenie cmentarza przy ul. Bp. Prandoty. Kwaterę sfinansował Instytut Pamięci Narodowej, który w trakcie jej budowy współpracował z wojewodą małopolskim oraz Zarządem Cmentarzy Komunalnych i Miastem Kraków.

Kwatera będzie miejscem spoczynku szczątków żołnierzy podziemia niepodległościowego, którzy polegli w walce z okupantem niemieckim i sowieckim​ bądź zostali zamordowani w akcjach represyjnych lub w wyniku innych zbrodni w czasie wojny. Spoczną tam także osoby, które straciły życie w walce lub w wyniku represji za działalność niepodległościową w czasach komunizmu i zniewolenia Polski w latach 1944-1989. Głównym elementem rzeźbiarskim kwatery jest granitowa ściana z wizerunkiem ukoronowanego orła wojskowego. Nierówno wysunięte bloki ściany symbolizują wysiłek walczących o niepodległość i wolność Polski. Całość zwieńczona jest napisem: „WIERNYM SYNOM OJCZYZNY”.

Pod orłem umieszczone zostały jako motto słowa ks. Gurgacza, skierowane w 1949 r. do komunistycznego sądu: „Każda kropla krwi niewinnie przelanej zrodzi tysiące przeciwników i obróci się wam na zgubę”.

Z chwilą złożenia trumien do komór grobowych miejsce to uzyska oficjalny status grobu wojennego, pozostającego pod opieką Rzeczypospolitej Polskiej.

Projekt architektoniczny i koncepcję kwatery przygotował Dominik Dousa w konsultacji z pracownikami Instytutu Pamięci Narodowej. Wizerunek graficzny orła został wypracowany w kooperacji grafika Wojciecha Mazura z pracownikami Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa krakowskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej.

„Nie mam żadnych wątpliwości, że jest to próba przywrócenia porządku w Europie, który miałby się układać wokół tworzenia nowego, wielkiego Cesarstwa Niemieckiego Unii Europejskiej. Oczywiście takiej nazwy nie będzie, ale będą takie właśnie zasady – że rządzi Berlin i dopóki Polacy nie przyjmą tego do wiadomości, to będą nam nakładane kary albo będzie nam odbierana suwerenność tak długo, jak rząd PiS przyjmie do wiadomości, że jest przedłużeniem polityki Berlina, albo będą to robić tak długo, aż wróci do władzy Donald Tusk, który już dawno przyjął to do wiadomości” - mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Patryk Jaki, były wiceminister sprawiedliwości, europoseł Solidarnej Polski, odnosząc się do wniosku KE do TSUE o nałożenie kar finansowych na Polskę za nieprzestrzeganie decyzji ws. środków tymczasowych z dnia 14 lipca.

wPolityce.pl: KE zdecydowała o wysłaniu wniosku do TSUE o nałożenie kar finansowych na Polskę za nieprzestrzeganie decyzji ws. zawieszenia Izby Dyscyplinarnej SN. Jak pan komentuje złożenie takiego wniosku?

Patryk Jaki: Instytucje UE uważają, że Izba Dyscyplinarna SN rzekomo nie jest niezależna dlatego, że w procedurze wyboru sędziów do tej Izby brała udział KRS, do której sędziowie obecnie są wybierani przez Sejm (większością 3/5 głosów), a wcześniej byli wybierani przez samych sędziów. Polska jest cały czas oskarżana o upolitycznienie systemu sądowniczego ze względu na sposób wyboru sędziów do KRS-u, a procedura w tej sprawie nie odbiega w żaden sposób od podobnych procedur wyłaniania sędziów w innych państwach. Jeżeli ktoś chce wejść w szczegóły merytoryczne tej sprawy, to ona ośmiesza komisarzy. Drugi wątek merytoryczny w tej sprawie jest taki, że oni uważają, iż trzeba nałożyć na Polskę kary dlatego, że postanowienie o zabezpieczeniu Izby Dyscyplinarnej SN jest niewykonane. Tymczasem w wielu państwach UE wyroki TSUE są niewykonywane w dużo większej częstotliwości niż w Polsce i nie są tam nakładane żadne kary. Co więcej, są państwa, które wprost kwestionują wyższość prawa europejskiego nad krajowym i na nie również nie są nakładane żadne kary.

To dlaczego Pana zdaniem KE składa ten wniosek?

Można to interpretować tylko i wyłącznie jako wendetę przeciwko Polsce, jako próbę ustawienia Polski w szeregu, dlatego że UE, a tak naprawdę Niemcy po decyzji USA, że same wycofują się z Europy, próbują poprzez UE doprowadzić do tego, co oni pewnie nazywaliby porządkiem w Europie. To znaczy nie ma czegoś takiego, że są państwa Europy Środkowo-Wschodniej, które mogą aspirować do takiej samej roli, jak państwa Zachodu. Oni chcą pokazać Polsce miejsce w szeregu – że albo zgodzimy się na to, że będziemy przedłużeniem polityki Berlina, albo będą nam uprzykrzać życie każdego dnia takimi absurdalnymi decyzjami. O to w tym wszystkim tak naprawdę chodzi. Nie mam żadnych wątpliwości, że jest to próba przywrócenia porządku w Europie, który miałby się układać wokół tworzenia nowego, wielkiego Cesarstwa Niemieckiego Unii Europejskiej. Oczywiście takiej nazwy nie będzie, ale będą takie właśnie zasady – że rządzi Berlin i dopóki Polacy nie przyjmą tego do wiadomości, to będą na nas nakładane kary albo będzie nam odbierana suwerenność tak długo, jak rząd PiS przyjmie do wiadomości, że jest przedłużeniem polityki Berlina, albo będą to robić tak długo, aż wróci do władzy Donald Tusk, który już dawno przyjął to do wiadomości.

Pana zdaniem TSUE faktycznie może zdecydować o nałożeniu na Polskę kar, czy raczej wniosek KE to jest tylko taki straszak?

Jeżeli kary na Polskę były nakładane za dużo mniej spektakularne politycznie rzeczy, to nie miejmy tutaj złudzeń, tym bardziej, że TSUE niestety dawno już nie jest sądem, tylko narzędziem do wykonywania wyroków politycznych. Polska już dawno powinna zachowywać się dużo bardziej asertywnie, ale nie w mowie, tylko działaniu. Polska musi wykorzystywać na przykład te momenty, kiedy decyzje są podejmowane jednomyślnie. W tamtym roku niestety nie zostało to wykorzystane i teraz trzeba czekać na kolejną okazję.

Cofnąć czasu jednak się nie da, co zatem zrobić w aktualnej sytuacji, jeśli kary zostaną nałożone?

Polska ma wiele możliwości, może rozważać na przykład zawieszenie składki do budżetu UE. Jesteśmy dużym państwem i jeśli my samych siebie nie będziemy szanowali, to trudno, aby inny nas szanowali.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/565382-nasz-wywiad-jaki-o-wniosku-ke-wendeta-przeciwko-polsce

Stacja TVN24 przerwała transmisję wczorajszej konferencji ministra Zbigniewa Ziobry i jego zastępcy Sebastiana Kalety. Zdaniem polityków Solidarnej Polski doszło do ocenzurowania prawdziwych informacji, a przywołane przez TVN argumenty tylko potwierdzają narrację ministerstwa.

W związku z decyzją Komisji Europejskiej zwróceniu się do TSUE z wnioskiem o nałożenie kar finansowych na Polskę za działalność Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, we wtorek w Ministerstwie Sprawiedliwości odbyła się konferencja kierownictwa resortu. Szef Solidarnej Polski zwracał uwagę na podwójne standardy Unii Europejskiej. Przywoływał przykłady państw, w których politycy mają bezpośredni wpływ na proces wyboru sędziów. – Ten mechanizm, który mamy w Polsce jest prostą kopią mechanizmu, który funkcjonuje od lat w Hiszpanii. Hiszpański odpowiednik polskiego Sejmu wybiera w drodze głosowania, kwalifikacją trzech piątych spośród sędziów zgłoszonych przez innych sędziów. Tak jak w Polsce musi być podpisanych co najmniej 25 sędziów. Literalnie jest to skopiowane z rozwiązań hiszpańskich. W ten sposób wyłaniani są kandydaci do tamtejszej rady sądownictwa, którzy mają istotną rolę w wyłanianiu sędziów hiszpańskiego sądownictwa. Model hiszpański nie budzi żadnych wątpliwości Komisji Europejskiej, ani TSUE, choć w ich wyborze uczestniczą politycy, parlament taką samą większością głosów – powiedział Zbigniew Ziobro.

Minister sprawiedliwości (fot. wplityce.pl) odniósł się także do przypadku Niemiec. – Sędziowie Najwyższego Sądu Federalnego są wybierani wyłącznie i bezpośrednio przez polityków. Jest powoływana komisja, która w połowie składa się z przedstawicieli wybranych przez Bundestag, w drugiej przez ministrów sprawiedliwości, a więc polityków krajów landowych. Na czele tej komisji stoi minister sprawiedliwości Niemiec, czyli tak jak ja stałbym na czele tej komisji. On podejmuje decyzje na wniosek tych uczestników, kto będzie sędzią Sądu Najwyższego Niemiec – kontynuował. W podobnym tonie wypowiadał się także wiceminister Sebastian Kaleta.

Przerwana transmisja

Po ok. 10 minutach transmisja konferencji została przerwana. – Słyszą Państwo konferencję ministra sprawiedliwości i wiceministra i jeden z argumentów, który został przytoczony na początku odnośnie decyzji Komisji Europejskiej brzmiący, że bardzo podobnie jest na przykład w Niemczech. To konkrety dla naszych widzów: w niemieckim sądownictwie obowiązuje generalna zasada, że o nominacjach sędziowskich decydują ministerstwa sprawiedliwości w krajach związkowych przy udziale parlamentów związkowych i przedstawicieli samorządu sędziowskiego w różnych proporcjach, w zależności od landu. Nie wyłącznie politycy, jak usłyszeliśmy przed chwilą – powiedziała prowadząca serwis Anna Jędrzejowska. – Nie pierwszy raz padają takie wypowiedzi ze strony przedstawicieli ministerstwa sprawiedliwości. Konkret24 już w listopadzie bardzo dokładnie to tłumaczył w odniesieniu do Hiszpanii i Niemiec. Ten argument pojawia się jednak po raz kolejny. Agresja prawna, podwójne standardy - takie słowa słyszeliśmy przed chwilą podczas konferencji – dodała. Następnie stacja wyemitowała wypowiedź rzecznika Komisji Europejskiej oraz zaproszonego do studia eksperta. Transmisja konferencji została wznowiona dopiero gdy doszło do zadawania pytań przez dziennikarzy. Wcześniej TVN24 zdążył wyemitować jeszcze blok reklamowy.

Odpowiedź polityków

Na działania stacji zareagował minister Sebastian Kaleta (fot. wplityce.pl). Jego zdaniem treść artykułu, na który powołała się stacja, potwierdza tezy prezentowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości. "Dziękuję za potwierdzenie dzisiejszych słów Zbigniewa Ziobry o tym, że kto jest sędzią w Niemczech decydują wyłącznie politycy lub wskazane przez nich osoby. Polecam dokształcenie wydawców w TVN24, bo dochodzą mnie słuchy, że ocenzurowali dziś te fakty" – napisał. "Dziękuję również za potwierdzenie casusu Irlandii, tam o tym kto zostanie sędzią też wyłącznie decydują politycy. Dodam tylko, że to parlament, a nie żadna złożona z sędziów Izba Dyscyplinarna SN. Gdzie jest KE? Dziękuję również za potwierdzenie, że Polski KRS jest skonstruowany analogicznie do hiszpańskiego z drobną róznicą dot badania wymogów formalnych zgłoszonych kandydatów. W Polace formalnie kwalifikuje kandydatury Marszałek" – dodał.

"Jeśli TVN chciałby porozmawiać nie sam ze sobą na temat tego jak wprowadzają widzów w błąd - ja i Sebastian Kaleta jesteśmy gotowi do debaty" – skomentował. europoseł Solidarnej Polski Patryk Jaki.

Tekst za: https://dorzeczy.pl/obserwator-mediow/198468/tvn24-ocenzurowal-konferencje-ziobry-i-kalety-jest-odpowiedz-politykow.html

Europoseł odpowiedział na pytanie, co musiałoby zajść w stosunkach Polski z Unią Europejską, aby zaczął domagać się Polexitu.

Komisja Europejska zwróciła się we wtorek do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej o nałożenie kar finansowych na Polskę za działalność Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Przypomnijmy, że w połowie lipca TSUE orzekł, że system odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów w Polsce nie jest zgodny z prawem Unii Europejskiej. Po tym wyroku Komisja Europejska dała Polsce czas do 16 sierpnia na zastosowanie się do orzeczenia TSUE, nakazującego zawieszenie działalności Izby Dyscyplinarnej.

Europoseł Solidarnej Polski był pytany w programie Wirtualnej Polski o tę decyzję KE oraz o przyszłość Polski w Unii Europejskiej. Patryk Jaki dał jednoznaczną odpowiedź na pytanie o ewentualny Polexit.

Patryk Jaki: UE zmienia się

Polityk podkreślił (fot. wpolityce.pl), że Unia Europejska jest już obecnie zupełnie inną organizacją niż była w 2004 roku, a więc w czasie, kiedy Polska została do niej włączona. W tamtej UE Jaki widzi miejsce dla Polski. – Jeżeli Unia Europejska będzie tym, co sam promowałem w 2003 i 2004 roku, a mam na myśli przede wszystkim swobodny przepływ usług i towarów, czy otwarte granice, to w takiej Unii chcę być – stwierdził.

Europoseł zaznaczył, że obecnie trwa debata nad tym, czym ma w przyszłości być Unia Europejska. – To, że UE zmienia się teraz w jedną stronę, nie oznacza, że w przyszłości nie może zmienić się w drugą. Chcemy wpływać na ten proces. Wszystko zależy od tego, jak on się zakończy – stwierdził.

Patryk Jaki wskazał także, że będzie opowiadał się za pozostaniem w Unii, jeśli Polacy będą mieli realny wpływ na decyzje przez nią podejmowane. – Jeżeli ten wpływ nam zabiorą, będę przeciwko. Polska ma ogromną wartość – powiedział. Europoseł stwierdził również, że "nie chce Unii Europejskiej jako instytucji, w której Polacy nie mają nic do powiedzenia, a o wszystkim decyduje urzędnik brukselski".

Tekst za: https://dorzeczy.pl/opinie/198657/polska-powinna-wyjsc-z-ue-jednoznaczna-odpowiedz-patryka-jakiego.html

Radio Maryja

Politycy Solidarnej Polski wskazują, że jesteśmy świadkami agresji prawnej Komisji Europejskiej na Polskę. Przedstawiciele formacji podczas porannej konferencji prasowej skomentowali wniosek Komisji do TSUE o nałożenie kar finansowych na nasz kraj.

Komisja Europejska zdecydowała we wtorek, że zwróci się do TSUE o nałożenie kar finansowych na Polskę za nieprzestrzeganie decyzji ws. środków tymczasowych z 14 lipca. Trybunał nakazał wówczas natychmiastowe zawieszenie działania Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Decyzją I prezes Sądu Najwyższego zaprzestano przyjmowania nowych spraw, jednak te już będące przedmiotem prac Izby nadal są rozpatrywane. KE nie ma podstawy prawnej do próby finansowego karania Polski – podkreśla wiceminister klimatu i środowiska Jacek Ozdoba. Poseł Solidarnej Polski ocenia, że Komisja nie rozumie idei Izby Dyscyplinarnej, którą nie jest rzekome represjonowanie sędziów, ale traktowanie ich na równi z resztą społeczeństwa.

– Grożenie komukolwiek karami, grożenie komukolwiek konsekwencjami bez podstawy prawnej jest przejawem szantażu, który dzisiaj obserwujemy. To są działania, które niestety będą niszczyły Unię Europejską, bo są bezpodstawne, pozatraktatowe, niezgodne również z polskimi przepisami, a dotyczą takich spraw, jak Izba Dyscyplinarna, która ma określone zadania związane z naprawianiem wymiaru sprawiedliwości w postaci na przykład uchylania immunitetu wobec tych, którzy nie przestrzegają procedur, nie przestrzegają kodeksu postępowania karnego czy innych ustaw – zwrócił uwagę polityk.

Partia ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry przypomina, że alarmowała w grudniu ubiegłego roku, iż zawarte wtedy porozumienie w sprawie nowego budżetu Unii Europejskiej pozwoli w przyszłości KE na stawianie Polski pod ścianą w kwestii rzekomego łamania praworządności.

Tekst i zdjęcie za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/solidarna-polska-jestesmy-swiadkami-agresji-ke-na-polske

Można to interpretować tylko i wyłącznie jako wendetę przeciwko Polsce, jako próbę ustawienia Polski w szeregu – mówi o wniosku KE o nałożenie na Polskę kar finansowych eurodeputowany Patryk Jaki.

Były wiceminister sprawiedliwości, obecnie europoseł Patryk Jaki w rozmowie z serwisem wPolityce.pl skomentował informację przekazaną we wtorek przez Komisję Europejską dotyczącą zawnioskowania do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej [TSUE] o nałożenie na Polskę kar finansowych.

"Próba ustawienia Polski w szeregu"

W ocenie Patryka Jakiego, wniosek KE do TSUE można interpretować tylko i wyłącznie jako "wendetę przeciwko Polsce". – Jako próbę ustawienia Polski w szeregu, dlatego że Unia Europejska, a tak naprawdę Niemcy po decyzji USA, że same wycofują się z Europy, próbują poprzez UE doprowadzić do tego, co oni pewnie nazywaliby porządkiem w Europie – wskazał polityk i tłumaczył: "To znaczy nie ma czegoś takiego, że są państwa Europy Środkowo-Wschodniej, które mogą aspirować do takiej samej roli, jak państwa Zachodu. Oni chcą pokazać Polsce miejsce w szeregu – że albo zgodzimy się na to, że będziemy przedłużeniem polityki Berlina, albo będą nam uprzykrzać życie każdego dnia takimi absurdalnymi decyzjami". – O to w tym wszystkim tak naprawdę chodzi – dodał.

Europoseł przyznał, iż nie ma żadnych wątpliwości, że "jest to próba przywrócenia porządku w Europie, który miałby się układać wokół tworzenia nowego, wielkiego Cesarstwa Niemieckiego Unii Europejskiej". – Oczywiście takiej nazwy nie będzie, ale będą takie właśnie zasady – że rządzi Berlin i dopóki Polacy nie przyjmą tego do wiadomości, to będą na nas nakładane kary albo będzie nam odbierana suwerenność tak długo, jak rząd PiS przyjmie do wiadomości, że jest przedłużeniem polityki Berlina, albo będą to robić tak długo, aż wróci do władzy Donald Tusk, który już dawno przyjął to do wiadomości – podsumował.

KE wnioskuje o kary finansowe dla Polski

W połowie lipca TSUE orzekł, że system odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów w Polsce nie jest zgodny z prawem Unii Europejskiej. Po tym wyroku Komisja Europejska dała Polsce czas do 16 sierpnia na zastosowanie się do orzeczenia TSUE, nakazującego zawieszenie działalności Izby Dyscyplinarnej. W związku z niewykonaniem postanowienia o natychmiastowym zamrożeniu działania Izby Dsycyplinarnej, Komisja Europejska poinformowała we wtorek że zwróci się do TSUE o nałożenie na nasz kraj kar finansowych.

Informację w tej sprawie przekazała za pośrednictwem mediów społecznościowych wiceszefowa Komisji Europejskiej Vera Jourowa. "Poprosiliśmy Trybunał Sprawiedliwości UE o nałożenie kar finansowych na Polskę za działania Izby Dyscyplinarnej, która nadal prowadzi sprawy i nie szanuje zarządzeń TSUE" – napisała na Twitterze Jourova. Dodatkowo wiceszefowa Komisji Europejskiej poinformowała o wszczęciu postepowania w związku z niewykonaniem wyroku TSUE z 15 lipca, za co również grozi karami. "Orzeczenia TSUE muszą być respektowane w całej UE" – dodała Jourova.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/198473/ke-wnioskuje-o-kary-finansowe-dla-polski-jaki-komentuje.html

Andrzej Kalinowski

Z niedowierzaniem przyjąłem wiadomość o śmierci Jacka Bednarczyka. Byliśmy kolegami po fachu. Znałem go prawie 30 lat. Zawsze grzeczny, miły, skromny, pomocny Człowiek i Kolega.

Nieraz stawaliśmy ramię w ramię obok siebie robiąc zdjęcia z różnych imprez, spotkań, premier, wydarzeń historycznych czy politycznych. Taka jest (była) praca fotoreportera Jacka Bednarczyka.

Nader często spotykałem go w Operze Krakowskiej, gdzie dokumentowaliśmy premierowe odsłony spektakli dla prasy i archiwum. Właściwie był wszędzie, gdzie coś ciekawego działo się w naszym mieście. Jego charakterystyczny czarny plecaczek, wypchany wszelkiej maści akcesoriami niezbędnymi do pracy i relacji reporterskich - po tym był rozpoznawany wśród nas.

Ostatnim wydarzeniem które zapamiętałem i chcę poświęcić Jackowi, to było udokumentowanie „Kapsuły czasu” w Parafii Świętego Bartłomieja w Nowej Hucie. Zdjęcie, które prezentuję powstało w dość niespodziewany sposób. Otóż na krótko przed rozpoczęciem spotkania, oczekiwano jeszcze na innych gości i... Powstała chwila wolnego czasu dla... reportera.

Wtedy to koledzy fotoreporterzy poprosili mnie o zrobienie im (nam) takiego jednego wspólnego zdjęcia, gdyż nigdy nie ma czasu na takie chwile, razem przy pracy. Chwyciłem więc za aparat i zrobiłem zdjęcie Kolegom fotoreporterom. Po chwili usłyszałem ich reakcje, ale my chcemy... abyś nam zrobił zdjęcia naszymi aparatami! My też chcemy mieć coś dla siebie. Tak więc każdy z nich wręczył mi po kolei swój aparat. Ja tylko dokonałem „pstryku”. Po czym nastąpiła konfrontacja - które zdjęcie jest najlepsze. Jacek wtedy oznajmił, „ale to twoje było najlepsze. Przyślij nam proszę też twoją kopię”. Tak więc powstało OSTATNIE TAKIE ZDJĘCIE.

Jacku Drogi! Spoczywaj w pokoju. Pozostaniesz na zawsze w naszej pamięci.

Poland should have requested reparations a long time ago. I have no idea why this is still not the case. If it depended on me, such a request would have been sent long ago — said Solidary Poland MEP Patryk Jaki to the portal wPolityce.pl.

The problem is that we cannot compete on equal terms with many countries today, precisely because of what happened in 1939 — indicated our interviewee. In order to understand the above, one has to imagine that Poland lost almost 40 per cent of its national resources as a result of the German invasion after the Second World War. In comparison, England or France lost only 1 percent of their resources. Poland fought Hitler, did not collaborate as some countries did, and behaved honourably. Then it was put under communist rule for 50 years, where it could not develop properly — recalls Patryk Jaki.

And that is why Western European countries today are so superior to us and try to take control over us in such absurd matters as the rule of law, and teach us about culture. We cannot simply forget what happened then. It is affecting everything that is happening in Poland today. If the Germans had paid for everything they did to Poland then, every Pole today would be several times richer — emphasized the politician.

The losses of war are not just destroyed infrastructure, buildings, people who lost their lives. They also include valuables and precious works of art stolen by the invaders, as it was pointed out by our interlocutor. There is a book by an outstanding German historian, Professor Goetz Aly, which illustrates how to this day every German benefits from the fact that Germany plundered Poland to such an extent. Let’s remember that so many valuable works of culture and art, individual possessions are in German houses to this day; they have never been returned to the Poles — emphasised Patryk Jaki.

Our interlocutor pointed out that the fact that Germany has not financially accounted for the crimes of World War II has affected not only the development of Poland in the postwar years to the present day. It will also have an impact on future generations. My children are going to be given a worse start to their lives than children in many Western countries. Precisely because we were robbed so massively at that time, and to this day no one has paid us back for it — he emphasised.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/facts-from-poland/564831-poland-should-have-requested-reparations-a-long-time-ago

Czcigodni Kombatanci i Świadkowie tamtego tragicznego poranka tu, w Wieluniu,
Szanowni Państwo Ministrowie,
Szanowny Panie Komisarzu,
Szanowny Panie Ambasadorze,
Szanowny Panie Marszałku,
Ekscelencje, Księża Biskupi,
Szanowny Panie Burmistrzu, gospodarzu miasta,
Szanowny Panie Wojewodo,
Szanowny Panie Starosto,
Szanowni Państwo Radni,
Wszyscy Dostojni Przybyli Goście,
Mieszkańcy Wielunia,
Drodzy Rodacy!

To był poranek podobny do dzisiejszego. Świadkowie i niemieccy piloci pisali w swoich raportach o zachmurzeniu, mgle, utrudnionej widoczności. Było ciemno tak jak teraz, przez cały czas, gdy nad śpiącymi w dużej części mieszkańcami Wielunia otwarło się piekło. Nie spodziewano się tego.

Zbierali się tu ludzie, życie zaczynało się toczyć, był targ, ludzi było dużo. Niemieccy piloci wspominali, jak w masę ludzką rzucali bomby. W masę ludzką rzucali bomby… Nie w wojsko, nie w instalacje wojskowe, nie w żołnierzy – w ludzi zgromadzonych na rynku i na ulicach, którzy przygotowywali się do handlu, do zakupów. W szpital – w pierwszej kolejności – na którym był wielki znak czerwonego krzyża.

Nie mogli się pomylić. To był akt terroru, to nie była zwykła wojna. To było od samego początku złamanie wszelkich wojennych zasad, które wówczas i do dziś obowiązują – niebombardowania bez ostrzeżenia cywilnych obiektów, oznakowanych szpitali i punktów sanitarnych, miejsc kultu religijnego; bo w drugiej kolejności tu, w Wieluniu, zaraz po szpitalu zbombardowano kościoły, synagogę. Zniszczono ludziom życie.

Tamten świt, gdy wstawał 82 lata temu, to był dzień, który witał mieszkańców Wielunia i Polaków już w zupełnie innej rzeczywistości – rzeczywistości utraty wolności, ale przede wszystkim w rzeczywistości okupacji, grozy, cierpienia, utraty życia.

Tak, ten dzwon, który bije teraz tu, w Wieluniu, jest dzwonem pamięci o 60 mln ofiar II wojny światowej na całym świecie. 60 mln! Bo przecież dwa lata temu w ten dzwon uderzyli wszyscy prezydenci i przywódcy państw obecni wtedy na uroczystości w Warszawie. Każdy z nich uderzył w ten dzwon po kolei, upamiętniając zarazem swoich poległych i pomordowanych.

Tak, 6 mln Polaków, 6 mln obywateli Rzeczypospolitej różnego pochodzenia – polskiego, żydowskiego, ormiańskiego; wszystkich kultur, które splatały się tu, na obszarze II Rzeczypospolitej – zginęło lub zostało zamordowanych.

Wieluń jest symbolem. W 2017 roku, gdy byłem tu z Państwem po raz pierwszy, powiedziałem: „Westerplatte jest symbolem bohaterstwa polskiego żołnierza. Wieluń jest symbolem terroru wojennego, symbolem okrucieństwa, złamania zasad. Wieluń jest symbolem tamtej wojny dla Polaków”.

Zginęło nas 6 mln, a 250 tys. z tego to byli żołnierze – nawet niecałe 250 tys., w większości szacuje się, że 240 tys. W istocie zatem niewielki ułamek tych 6 mln to byli ci, którzy rzeczywiście walczyli z bronią w ręku, a reszta to była ludność cywilna – ludzie, którzy w większości zostali bestialsko pomordowani, na których zrzucano bomby, których katowano, zabijano, rozstrzeliwano.

Byliśmy pierwszą ofiarą. Tu, w Wieluniu, byliśmy pierwszą ofiarą II wojny światowej. Ci, którzy tu zginęli – 1200 osób, które poległy na skutek tych bombardowań 1 września 1939 roku – wyznaczyli naszą sytuację w II wojnie światowej: byliśmy ofiarą od pierwszego jej momentu!

Tak, walczyliśmy też na wszystkich frontach II wojny światowej – i tu, w wojnie obronnej 1939 roku, i później w Państwie Podziemnym, w oddziałach partyzanckich, w Powstaniu Warszawskim, walczyliśmy na froncie zachodnim i na froncie wschodnim, ale tu w ziemię cały czas wsiąkała krew ofiar. Zapłaciliśmy za tamtą napaść straszliwą cenę.

To jest pamięć i to jest także ostrzeżenie. Tą pamięcią składamy dziś po raz kolejny hołd wszystkim, którzy polegli; wszystkim, którzy zostali pomordowani; wszystkim, którzy dzielnie za Polskę walczyli, wykazali się bohaterstwem, często odnieśli rany.

Ale także wspominamy te straty, te nazwiska. Nie ma polskiej rodziny, która kogoś nie straciła w czasie II wojny światowej w taki czy inny sposób – poległego lub zamordowanego, bardzo często zakatowanego. Bo to katowanie i ta śmierć były ceną, którą płaciliśmy za to, że cały czas walczono o odzyskanie wolności.

Często mówimy, że jesteśmy także z tego dumni. Tak, jesteśmy dumni, że się nie ugięliśmy, że było Polskie Państwo Podziemne; że cały czas trwał opór, a później walka polskich żołnierzy o wyzwolenie Polski; że nigdy się nie zatrzymaliśmy i nigdy się do końca nie poddaliśmy. Zapłaciliśmy bardzo wysoką cenę, ponieśliśmy straty, za które nigdy nie otrzymaliśmy żadnego zadośćuczynienia.

Nikt przyzwoity nie może się zgodzić na to, by po dziesięcioleciach podle oskarżać Polaków o jakikolwiek – zwłaszcza instytucjonalny – udział w zbrodniach II wojny światowej. Polacy byli zgnębionym narodem, ofiarą II wojny światowej – i to jest prawda o tamtych latach i tamtych krwawych dniach.

Straciliśmy w tamtej wojnie 16 proc. naszej populacji, prawie 17 proc. Nikt w stosunku do całości społeczeństwa nie poniósł takich strat jak my – żaden z krajów, w których toczyła się II wojna światowa, które były dotknięte II wojną światową. My w stosunku do całości społeczeństwa ponieśliśmy straty największe. Niech nikt nie śmie nas o nic oskarżać!

Tak, przestroga – wielka: że nigdy nie można dać się zwieść i uwierzyć w to, że pokój jest wieczny i spokój jest wieczny, i że nikt nigdy nas nie zaatakuje. Zwłaszcza jeżeli leży się geograficznie w takim miejscu jak my, gdzie wojny ze wschodu na zachód i z zachodu na wschód przez stulecia przetaczały się raz po raz, niwecząc dorobek, burząc domy, paląc plony.

Naiwny jest ten, kto uwierzy w opowieści o tym, że coś takiego nigdy się już nie powtórzy. Nie powtórzy się wtedy, gdy będziemy silni. Nie powtórzy się wtedy, gdy będziemy zdecydowani. Nie powtórzy się wtedy, gdy nie będzie się opłacało przyjść tu z bronią w ręku i zaatakować nas, burzyć nam domy i palić nam pola. Nie będzie się opłacało, bo takie działanie spotka się ze zdecydowaną, bardzo ostrą odpowiedzią.

Na świecie – zwłaszcza, niestety, w naszych okolicach – jest w ostatnich latach coraz więcej niepokoju. Widzimy nowe zjawiska, nowe sposoby rozwijania i budowania konfliktów, nowe sposoby wywoływania kryzysów. Nazywa się je często hybrydowymi. Nie jest to wojna, którą można by nazwać wprost, ale to działanie destabilizujące, burzące porządek w krajach, podminowujące pozycję krajów, podminowujące pozycję ich władz. Toczy się je na różne sposoby – i fizycznie, i werbalnie.

Musimy na to odpowiadać zdecydowanie. I odpowiadamy. Nie pozwolimy naruszać naszych granic, będziemy odpowiedzialnie realizowali wszystkie nasze zobowiązania – i te wobec naszych sojuszników w Sojuszu Północnoatlantyckim; i te wobec ludzi, którzy z nami współdziałają, współpracują, a których trzeba ratować, ewakuować z trudnych miejsc; i te, gdy wobec naszych europejskich partnerów zobowiązujemy się do strzeżenia granicy Unii Europejskiej. Wszystkie będziemy realizowali w sposób stanowczy, odważny i zdecydowany. I realizujemy je.

To jest właśnie efekt poważnego potraktowania tamtej przestrogi. Potrzebne nam jest poważne państwo. Potrzebne nam jest państwo silne. Potrzebne nam jest państwo dobrze, stanowczo i zdecydowanie rządzone. Potrzebne nam jest państwo przede wszystkim ludzi odpowiedzialnych, bo to jest dziś klucz do tego, by utrzymać pokój i zapewnić dobrobyt obywatelom.

Mam ogromną odpowiedzialność na swoich barkach za bezpieczeństwo moich rodaków – nie tylko tę konstytucyjną, lecz także wynikającą z zaufania, jakie mi powierzyli. Powtarzam: nie będę tolerował nieodpowiedzialnych zachowań, nie będę tolerował nieodpowiedzialnych słów, nie będę tolerował prób destabilizowania naszego kraju, nie będę tolerował poniżania i prób zastraszania ludzi, którzy Polsce służą z wielkim oddaniem i wielką odpowiedzialnością.

Apeluję do wszystkich odpowiednich organów państwa o wyciąganie stanowczych konsekwencji wobec sprawców tego typu zachowań, wobec ludzi, którzy nie wiedzą, co to znaczy Polska wielkimi literami. Bo jeżeli będą dopuszczali do tego, że będą ją pisali małymi, to ona zniknie, tak jak znikała już w dziejach właśnie przez nieodpowiedzialność, właśnie przez lekceważenie, właśnie przez jątrzenie wewnętrznych konfliktów, przez psucie państwa, przez podważanie jego fundamentów. Między innymi to było przyczyną w II Rzeczypospolitej tego, że można nas było napaść i pokonać.

Tu, w Wieluniu, rodziny pamiętają, wiedzą doskonale, jaka jest cena bezsilności i bezbronności, które spotkają się z bestialstwem. Musimy czynić wszystko, by nigdy więcej na naszej ziemi nikt już nie śmiał czegoś takiego się dopuścić.

Cześć i chwała bohaterom! Niech żyje Polska!

Tekst i zdjęcie za: https://www.prezydent.pl/aktualnosci/wypowiedzi-prezydenta-rp/wystapienia/art,1374,wystapienie-podczas-obchodow-82-rocznicy-wybuchu-ii-wojny-swiatowej.html

„Może wreszcie ludzie w Europie zrozumieją trochę czym jest islam, że jeżeli dopuścimy do rozrostu islamu w Europie, to czeka nas los Afganistanu” – mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl ks. prof. Dariusz Oko, filozof, znawca religii i kultury islamu.

wPolityce.pl: Po przejęciu władzy przez talibów w Afganistanie pojawiły się w przestrzeni publicznej deklaracje tychże talibów, że będą szanowane prawa kobiet. Czy z Księdza Profesora doświadczeń z islamem wynika, że rzeczywiście tak będzie? Czego należy się spodziewać? Jakie błędy popełniają już teraz kraje zachodnie w relacjach z talibami?

Ks. prof. Dariusz Oko: Dla mnie było oczywiste, że to się tak skończy. Radziłbym wszystkim, którzy wypowiadają się na temat islamu, żeby przeczytali Koran i nie gadali bzdur. Trzeba wiedzieć, czym jest islam. Mahomet, w drugim okresie w Medynie żył zabijając ludzi – jednego dnia potrafił zamordować 800 Żydów. To był mały Holokaust. Zabijał tysiące ludzi – tak szerzył swoją wiarę. Niewolił, gwałcił kobiety. Robił haremy ze wspomnianych kobiet czy zmuszał do prostytucji. W Koranie jest napisane, że to jest dobre, że tak trzeba robić. Muzułmanie tak robią 1400 lat. Taki jest islam. Ktoś, kto gorliwie wyznaje islam, kto według niego żyje, będzie tak postępował. Talibowie to jest islam w czystej postaci. To jest islam niezmiękczony niewiarą, niekonsekwencją muzułmanów. To są przecież elementarne rzeczy.

Jak bardzo ludzie żyją w niewiedzy, ogłupieni przez lewacką ideologię, widać najlepiej po tym, że oczekiwali w Afganistanie czegoś innego. Tymczasem to się musiało tak skończyć. Mówiłem o tym od dawna i tak się skończyło. Ludzie wypowiadają się na temat islamu, nie mając elementarnej wiedzy na ten temat. Opierają się na jakichś lewackich ideologiach. Czysty islam jest obecnie w Afganistanie. Tak naucza Koran, tak żył Mahomet. Jeżeli pozwolimy muzułmanom działać w Europie, to tak samo będzie w Europie. To jest oczywiste.

Na ile grozi nam masowa migracja z tamtych rejonów, właśnie do Europy? Czym to będzie skutkować?

Ona już się dokonuje, bo uciekają ludzie, którzy współpracowali z Europejczykami. Dlaczego talibom nie można wierzyć? Trzeba pamiętać, że muzułmanie stosują podwójną moralność, tzw. takijję, to znaczy muzułmanom można okłamywać niemuzułmanów, jak chcą. Jeżeli można ich mordować, gwałcić, rabować, tym bardziej można ich okłamywać. Dlatego wierzyć muzułmanom, to podobnie jak wierzyć komunistom. Jak ktoś powie, że „islam jest pokojowy, bo mi muzułmanin tak powiedział” to podobnie jak powiedzieć, że „komunizm jest dobry, bo mi komunista tak powiedział”. Nie można wierzyć gorliwym muzułmanom, bo oni z definicji będą nas okłamywać, z założenia. Dlatego taktycznie mogą się powstrzymywać od przemocy, ale wiadomo, że prawa kobiet nie będą szanowane, bo nie mogą być szanowane ze względu na fundamentalne prawa religijne. Kobieta, która chciałaby wyjść za niemuzułmanina i odejść od wiary, ma być zabita przez własną rodzinę. Podobnie mężczyzna. Takie jest prawo szariatu, taki jest Koran – jeżeli odchodzisz od wiary, masz być zabity przez własnego ojca, własnych braci. I to będzie się dokonywało w Afganistanie. To przecież elementarz islamu i o tym trzeba pamiętać. Trzeba oczekiwać najgorszych rzeczy, a fala ucieczek będzie, bo ludzie, którzy nie są z talibami, nie są tak konsekwentnymi muzułmanami, będą uciekać. Ale muzułmanie pewnie nie pozwolą na to za bardzo, więc ta fala może nie być zbyt duża. Natomiast może wreszcie ludzie w Europie zrozumieją trochę, czym jest islam, że jeżeli dopuścimy do rozrostu islamu w Europie, to czeka nas los Afganistanu. We Francji już jest 10 proc. muzułmanów – tamtejsi wojskowi mówią, że to pełzająca wojna domowa. A co będzie, jak ich liczba wzrośnie do 30 proc.? To już zupełnie podporządkują sobie państwo.

Na ile w Księdza Profesora ocenie przejęcie władzy przez talibów – kolejne przejęcie władzy przez radykalny islam w tamtym regionie – wpłynie na radykalizację tych muzułmanów, którzy są obecnie we Francji, w Niemczech czy innych krajach Europy Zachodniej?

Na ile, to nie wiemy, bo tego nie można zmierzyć linijką, ale na pewno wpłynie. Poczują się bardziej pewni siebie. Będą dumni, że wygrali. Badania statystyczne pokazują, że muzułmanie nas często okłamują. Mówią, że się nie solidaryzują, ale badania pokazują, że znaczna część solidaryzuje się z działaniami talibów i cieszy się, tak jak cieszyli się po zamachu na World Trade Center. Poczują się jeszcze pewniej. Jeszcze bardziej będą pewni, że Europa prędzej czy później wpadnie w ich ręce.

Z jednej strony Europa nie ma dzieci – umieramy. Z drugiej strony wpuszcza się milionami muzułmanów do Europy. Zauważmy, że nie ma państwa islamskiego, gdzie byłoby szanowane prawo chrześcijan. Wszędzie są łamane podstawowe prawa człowieka, w tym prawo do wyznania. Jeżeli ludzie chcą porzucić islam, są mordowani – takie jest prawo islamu. Chrześcijanie czy Żydzi są traktowani jak ludzie drugiej kategorii. Żydzi nie mogą mieszkać w kraju muzułmańskim, uciekają, bo by ich zabili. Może część ludzi w końcu to zrozumie. Jeżeli tak dalej będziemy wpuszczać muzułmanów, to Europę czeka los Afganistanu, czy Libanu.

Liban był krajem, gdzie była jakaś równowaga między chrześcijanami a muzułmanami, ale kiedy większość zdobyli tam muzułmanie, to wojna domowa i koniec – kraj umierający, upadły. Liban, który kiedyś był kwitnący, gdzie byli chrześcijanie. Czy Syria, czy Irak – resztki chrześcijan są mordowane i wypędzone z tych krajów. W Afganistanie już w ogóle nie ma mowy, żeby żył chrześcijanin. I to jest zapowiedź tego, co nas czeka. Jeżeli ktoś już zupełnie nie stracił rozumu, to Afganistan jest sygnałem alarmowym. Jeżeli nie będziemy mieć dzieci, będziemy umierać, będziemy niszczyć chrześcijaństwo, a wpuszczać miliony migrantów, to czeka nas los Libanu, Syrii, Iraku i Afganistanu – za kilkadziesiąt lat Europa będzie jak Afganistan. Może część ludzi w końcu to teraz zrozumie.

Tym bardziej, że ta ludność muzułmańska, która jest na zachodzie Europy traktuje chociażby te świadczenia socjalne, które otrzymuje, jako podatek od niewiernych, dżizję, co świadczy o intencjach i podejściu do ich pobytu na naszym kontynencie.

Tak. Oni to tak traktują i zasadniczo się nie integrują z Europejczykami. Widziałem to, kiedy wiele lat spędziłem na Zachodzie – tworzą paralelne społeczeństwo. Oni nie chcą się integrować, oni chcą nas zdominować. To doskonale widać w Niemczech, Austrii, we Francji, w Szwecji, Anglii. Oni się nie integrują ze społeczeństwem – zakładają swoje dzielnice, w których dominują, rządzą, do których boi się wejść policja, a cóż dopiero inni.

To trzeba uświadamiać ludziom – jeżeli nie zmienimy tych trendów, jeżeli dalej będzie niszczone chrześcijaństwo, popierany islam, nie będziemy mieć dzieci, Europę czeka los Iraku, Libanu, Syrii i Afganistanu. Jeżeli nie zmądrzejemy, nie nawrócimy się, to taka jest nasza perspektywa. To trzeba dzisiaj sobie uświadamiać i jasno mówić. Jeżeli ktoś ma wątpliwości, niech pozna trzy rzeczy: życiorys Mahometa – prawdziwy, jaki był – po drugie niech przeczyta cały Koran, albo przynajmniej zasadnicze z niego wypisy, a po trzecie niech pozna historię krajów muzułmańskich, ich wojen, podbojów (islam szerzy się zbrojnie) i po czwarte, niech popatrzy, co się dzieje dzisiaj w krajach muzułmańskich, jak są gwałcone podstawowe prawa człowieka, kobiet, chrześcijanin. Jak się tych rzeczy nie pozna, to nie powinno się mówić o islamie, bo się powtarza jakieś ideologiczne kłamstwa lewicy.

Dziękuję za rozmowę / Rozmawiała Anna Wiejak.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/swiat/563041-wywiad-ksprof-oko-ostrzega-przed-skutkami-rozrostu-islamu

Zdaniem europosła Patryka Jakiego Komisja Europejska blokując fundusze dla Polski nie kieruje się troską o demokrację i praworządność, a o interesy Niemiec.

Krótko po pojawieniu się w przestrzeni medialnej wypowiedzi unijnego komisarza Paolo Gentiloniego sugerującej, że Komisja Europejska wstrzyma wypłatę pieniędzy z Funduszu Odbudowy przeznaczonych na odbudowę polskiej gospodarki, Donald Tusk opublikował swój komentarz do sprawy. Były premier obarczył odpowiedzialnością Jarosława Kaczyńskiego o niszczenie praworządności w Polsce, co ma być bezpośrednią przyczyną zablokowania pieniędzy. – Jarosław Kaczyński swoją nieodpowiedzialną i niemądra polityką wyrządza Polsce i wszystkim Polakom dramatyczne szkody. Dziś Unia Europejska wstrzymuje miliardy euro pomocy, których nasz kraj potrzebuje jak tlenu. Wstrzymuje tylko dlatego, że PiS niszczy polską praworządność i europejski ład prawny – mówił Tusk.

"To nie jest tak, jak mówi Tusk"

Europoseł Solidarnej Polski Patryk Jaki (fot. wpolityce.pl) opublikował w sieci wideo, w którym odpowiada Tuskowi i przedstawia swoją interpretację słów komisarza. – Nie. To nie jest tak, jak mówi Donald Tusk. Mianowicie chodzi o to, że Unia Europejska, a tak naprawdę Berlin, mówią nam wszystkim "będziemy tak długo blokować wam pieniądze i uprzykrzać wam życie, jak długo do władzy w Polsce nie wróci nasz człowiek, to znaczy Donald Tusk" – powiedział Patryk Jaki.

– "Nas nie interesuje demokracja, to co wy, Polacy, sobie myślicie, nas nie interesuje praworządność. Nas interesuje jedna rzecz. Niemieckie interesy. A tych najlepiej będzie pilnował w Polsce Donald Tusk". I o to w tym wszystkim chodzi – podsumował polityk.

Fragmenty tekstu za: https://dorzeczy.pl/obserwator-mediow/197361/jaki-to-nie-jest-tak-jak-mowi-donald-tusk-tu-chodzi-o-niemieckie-interesy.html

Wiceminister sprawiedliwości Michał Woś stwierdził, że dotychczasowe prowadzenie dialogu z Unią Europejską nie przyniosło oczekiwanych rezultatów i jesienią należy przejść do odważnej reformy wymiaru sprawiedliwości.

Polityk Solidarnej Polski nie ma wątpliwości, że Unia Europejska stosuje podwójne standardy wobec swoich członków. – W Polsce KRS złożona jest z większości sędziów wybieranych przez parlament, w Hiszpanii model jest zbliżony, a w Niemczech tworzą ją wprost politycy. I w Niemczech wybór sędziów nie jest upolityczniony według UE, a w Polsce jest. To jawne pokazanie podwójnych standardów. To, że ofiarą ataku stała się Izba Dyscyplinarna, to tylko drobny kroczek. Celem jest KRS, która jest sercem funkcjonowania sądownictwa – ocenił Michał Woś w Poranku "Siódma9".

Będzie jesienna ofensywa?

Polityk przyznał, że dotychczasowa taktyka polskiego rządu polegająca na dialogowaniu z Komisją Europejską nie przyniosła pożądanych rezultatów. Jego zdaniem trzeba wykorzystać jesień do przeprowadzenia całościowej reformy wymiaru sprawiedliwości bez oglądania się na opinie płynące z Brukseli. Jak podkreśla, szuflady w Ministerstwie Sprawiedliwości są pełne projektami ustaw, które czekają na swój moment od 2017 roku. – Z pewnością bylibyśmy w innym miejscu, gdyby nie robić części rzeczy pod wpływem dialogu z Komisją Europejską. W 2017 roku wygrało przekonanie, że takie dialogowanie sprawi, iż będziemy mogli reformować wymiar sprawiedliwości. Dzisiaj można powiedzieć, że ten wściekły atak na ustawy, które i tak są kompromisowe i w pewnym sensie były uzgadniane z Komisją Europejską, są przedmiotem ataku – powiedział.

Zastępca Zbigniewa Ziobry danych kompetencji w zakresie organizacji wymiaru sprawiedliwości w Polsce. – Nie ma ani jednego artykułu, który dawałby jej takie kompetencje. To wynik politycznych działań oraz rozszerzających orzeczeń TSUE, które przypisuje nowe kompetencje – ocenił. Wiceszef MS nie krył swojej irytacji działaniami podejmowanymi przez Brukselę w ostatnich latach. – To wściekły atak tych, którzy chcą budować superpaństwo europejskie i podwójne standardy. Działania opozycji przyjmuje to oczywiście z poklaskiem. Solidarna Polska ocenia ostatnie działania UE niezwykle negatywnie. UE jest potrzebna, ale taka, do której wstępowaliśmy, a nie jakaś biurokratyczna hydra – stwierdził Michał Woś.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/197158/wos-potrzebna-jest-ue-do-ktorej-wstepowalismy-a-nie-biurokratyczna-hydra.html

Polska może nie otrzymać środków z Funduszu Odbudowy. "Gratulować zabiegów naszej opozycji (Targowicy)" – napisał Patryk Jaki.

Business Insider Polska, za agencją Reuters, przytacza słowa Paolo Gentiloniego, komisarza UE ds. gospodarki, który twierdzi, że środki dla Warszawy mają zostać zamrożone. Wszystko z powodu obaw KE związanych z praworządnością. – Kwestionowanie prymatu prawa unijnego nad krajowym blokuje wypłatę 57 mld euro z funduszu odbudowy – stwierdził Gentolini podczas posiedzenia Komisji Ekonomiczno-Budżetowej Parlamentu Europejskiego. Polityk dodał, że ostatnie decyzje polskiego rządu (chodzi o wniosek premiera Morawieckiego do TK o rozstrzygnięcie kwestii nadrzędności prawa krajowego nad unijnym) były dodatkowym czynnikiem, który przyczynił się do decyzji o zamrożeniu funduszy.

Patryk Jaki: W Polsce już nie można składać wniosków do TK

Na tę informację zareagował w swoich mediach społecznościowych Patryk Jaki. Polityk nie szczędził mocnych słów pod adresem polskiej opozycji. "Niestety zgoda na łamanie traktów rozzuchwala. Już nawet zawieszenie Izby Dyscyplinarnej, zgoda na katastrofalny „pakiet klimatyczny” i rozporządzenie o praworządności to za mało. Teraz mówią, że nie podoba się wniosek do TK ws wyższości polskiego prawa, która wynika z Konstytucji" – napisał europoseł Solidarnej Polski na Twitterze. "Czyli w Polsce już nie można składać wniosków do TK. Sądy nie mogą orzekać jak chcą bo „zabierzemy Wam kasę”. Ośrodek decydowania o wszystkim w Polsce przeniesiony do Brukseli (tak naprawdę do Berlina)" – zaznaczał w kolejnym wpisie. "Gratulować zabiegów naszej opozycji (Targowicy)" – dodał.

Tekst i zdjęcie za: https://dorzeczy.pl/opinie/197315/ke-chce-zablokowac-polsce-fundusze-jaki-mocno-reaguje.html