Przeskocz do treści

Mirosław Boruta Krakowski

Warto zawsze podkreślać, że ujawnianie zachowania sędziów wobec oskarżonych i publiczności, może stać się (oby!) przyczyną reformy wymiaru sprawiedliwości. Jak długo można bowiem znosić takie dawki upokarzania a nawet upadlania ludzi w "majestacie prawa" i pod groźbą przymusu fizycznego... Jak długo formy przemocy psychicznej (mobbingu - "czy leczył się Pan/i psychiatrycznie", "czy nie upadł Pan/i na głowę", "będę Państwa usuwał") pod płaszczykiem (pod togą!) procedury sądowej będą "ustawiały" świat społeczny na sali rozpraw w opozycji - my sędziowie-nadludzie i wy... A jak się komuś nie podoba, niech idzie do sądu.

Krzysztof Bzdyl

Sprostowanie do informacji TVP z 19.10.2019 roku o 40-leciu Konfederacji Polski Niepodległej i o Ruchu Młodej Polski i jej roli obok KPN w ruchu niepodległościowym.

Uczestnicy Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela z różnych ośrodków z całej Polski, po raz pierwszy od powstania Konfederacji Polski Niepodległej ogłoszonego 1 września 1979 roku spotkali się 9 grudnia 1979 roku w Krakowie w małym drewnianym domu p. Stanisława Tora, byłego żołnierza Armii Andersa przy ul. Księcia Józefa 162, aby policzyć swoje siły i zadecydować o najbliższej taktyce.

W Krakowie idea i program dojścia do Niepodległości sprecyzowany przez Leszka Moczulskiego w broszurze "Rewolucja bez rewolucji" spotkała się z dużym poparciem. Jak zareagowały na to pozostałe środowiska ROPCiO z całej Polski przekonaliśmy się 9 grudnia. Spotkanie rozpoczęło się od dyskusji między zwolennikami KPN i przeciwnikami, bo jak można się było spodziewać doszło do wyraźnego rozłamu. Zarzucano nam - bo ja również byłem w grupie, która tworzyła Konfederację widząc w niej szansę na odzyskanie Niepodległości - że nie jesteśmy realistami, że zrobiliśmy najgorszą, możliwą rzecz, bo przecież władza komunistyczna jest potężna i zniszczy nas. Bardzo szybko skończymy w więzieniach, albo jeszcze gorzej, bo zginiemy. O Niepodległości nie wolno mówić, należy oszukiwać władze i mówić tylko o przestrzeganiu podstawowych praw człowieka. Sugerowano wręcz, że z powodu upominania się o Niepodległość i dążenia do obalenia władzy komunistycznej, ci którzy nie przyłączyli się do nas będą również represjonowani. Wśród tych wyrażających negatywne opinie byli również przedstawiciele Ruchu Młodej Polski. Aleksander Hall stwierdził, że Ruch Młodej Polski nie przystąpi do KPN ze względu na zbyt duże ryzyko represji. Zastrzegł, że ewentualnie może jeszcze to przedyskutować w swoim środowisku i w razie akceptacji programu skontaktuje się z kierownictwem KPN. Nigdy tego nie zrobił. Przez najbliższe kilka KPN był osamotniony w swoim dążeniu do obalenia komunistycznej władzy.

Dlatego zaskoczył mnie dziennikarz telewizyjny mówiący o Ruchu Młodej Polski jako o organizacji mającej od początku w programie Niepodległość i walczącej o nią, tak jak Konfederacja Polski Niepodległej. Tak przecież nie było.

Oświadczenie ws. LGBT+

Pomimo wakacji, które powinny być czasem odpoczynku i refleksji nad pięknem natury stworzonej przez Boga, w kraju rozgorzały polemiki odnośnie do „ideologii LGBT” (gejów, lesbijek, osób biseksualnych i transseksualnych). Ma to zapewne związek z ofensywą środowisk LGBT+ i ze znaczącym wzrostem liczby tzw. marszów równości organizowanych w naszym kraju, a także z zaplanowanym przez niektóre samorządy wprowadzeniem po wakacjach do programów szkolnych nowego, zgodnego z założeniami tej ideologii, podejścia do edukacji seksualnej.

Osoby przynależące do środowisk tzw. mniejszości seksualnych są naszymi braćmi i siostrami, za których Chrystus oddał swoje życie i które również chce doprowadzić do zbawienia. Szacunek dla konkretnych osób nie może jednak prowadzić do akceptacji ideologii, która stawia sobie za cel przeprowadzenie rewolucji w zakresie społecznych obyczajów i międzyosobowych relacji. „Ta rewolucja w obyczajach i moralności – podkreśla papież Franciszek – często wymachuje «flagą wolności», ale w rzeczywistości przyniosła dewastację duchową i materialną niezliczonym ludzkim istotom, szczególnie najbardziej narażonym” (Watykan, 17.11.2014).

Stąd mój apel do władz samorządowych o niepodejmowanie decyzji, które – pod pozorem przeciwdziałania dyskryminacji – skrywałyby ideologię zaprzeczającą naturalnej różnicy płci i komplementarności mężczyzn i kobiet. Apeluję także do parlamentarzystów, aby oparli się dalekosiężnym planom środowisk LGBT+ polegającym na zmianie polskiego prawa na rzecz wprowadzenia tzw. „małżeństw homoseksualnych” oraz możliwości adopcji przez nie dzieci.

Fala krytyki, która dotknęła metropolitę krakowskiego, arcybiskupa i profesora, a także reakcje pracodawców wobec osób wyrażających swoją dezaprobatę wobec ideologii LGBT+, świadczą o zakorzenionym w pewnych środowiskach totalitaryzmie światopoglądowym, polegającym na usuwaniu poza sferę obszaru wolności ludzi myślących inaczej. Do wszystkich ludzi dobrej woli apeluję więc o stosowanie zasady niedyskryminacji w publicznej dyskusji nie tylko wobec zwolenników wspomnianej ideologii, ale o dopuszczenie na równych prawach do debaty także jej przeciwników.

Abp Stanisław Gądecki, Metropolita Poznański, Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski

Warszawa, 8 sierpnia 2019 r.

tekst i zdjęcie za: https://episkopat.pl/przewodniczacy-episkopatu-o-lgbt-szacunek-do-osob-nie-moze-prowadzic-do-akceptacji-ideologii

Katolickie Stowarzyszenie Dziennikarzy wyraża swój zdecydowany sprzeciw wobec pełnych nienawiści ataków na JE abp Marka Jędraszewskiego, metropolity krakowskiego. Uważamy je za kolejny przejaw antyklerykalizmu i chrystianofobii.

Jednocześnie pragniemy wyrazić Księdzu Arcybiskupowi Markowi Jędraszewskiemu nasz głęboki szacunek i wdzięczność za zdecydowaną postawę i jednoznaczne wypowiedzi w związku z wszelkimi przejawami deprawacji i profanacji, które mają miejsce w naszej ojczyźnie, również te, które dotyczą ideologii LGBT.

Za Zarząd Główny KSD, Prezes ZG KSD Marek Gizmajer

Kraków, 6 sierpnia 2019 roku

Światowy Związek Żołnierz Armii Krajowej Okręg Małopolska w całej rozciągłości zgadza się z krytyczną oceną ideologii LGBT dokonaną przez arcybiskupa Marka Jędraszewskiego w dniu 1 sierpnia 2019 roku w kazaniu w Bazylice Mariackiej. Jest to nowe neomarksistowskie, tęczowe zagrożenie dla Rodziny, Polski i Kościoła. Ideologia LGBT jest podobnie zakłamana jak komunizm, a na miejscu Boga stawia ateizm, żądze, zboczenia i dewiacje. Jest to zdecydowana mniejszość społeczeństwa, ale za to bardzo krzykliwa i agresywna. Robią wszystko, aby zastraszyć większość, pozbawić ją prawa do wygłaszania normalnych poglądów i narzucić jej swoje zboczenia jako normę.

To tęczowe zagrożenie dla naszych wartości – Bóg, Honor, Ojczyzna, którymi kierujemy się w życiu, z każdym dniem narasta. Dlatego my członkowie Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, kombatanci i środowiska niepodległościowe jesteśmy wdzięczni za powiedzenie prawdy o zagrożeniach dla Ojczyzny.

Stoimy murem za arcybiskupem Markiem Jędraszewskim.

Podpisali: Ryszard Brodowski – prezes ŚZŻAK Okręg Małopolska, przewodniczący Wojewódzkiej Rady Kombatanckiej / Wiceprezes i członkowie Zarządu Okręgu Małopolska ŚZŻAK / Środowiska kombatanckie i niepodległościowe

Kraków, 5 sierpnia 2019 roku

Jego Ekscelencja Ksiądz Arcybiskup Metropolita Krakowski Profesor nauk teologicznych Marek Jędraszewski

Czcigodny nasz Arcypasterzu!

Akademicki Klub Obywatelski im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie w roku 2017 powitał z radością i chlubą Ekscelencję jako Arcybiskupa Krakowskiego, dzieląc uczucia nie tylko wiernych naszej archidiecezji, lecz wszystkich ludzi dobrej woli. Dziś pragniemy wyrazić Mu swoją wdzięczność za kazanie w Bazylice Mariackiej i okazać solidarność w związku z agresywną kampanią polemiczną, wymierzoną w osobę Księdza Arcybiskupa, w Jego posługę wierną ortodoksji i profetycznej misji Kościoła.

Jako pracownicy nauki z krytycyzmem postrzegamy domniemaną naukowość studiów genderowych – m. in. ze względu na przymieszkę koncepcji magicznych (magiczny woluntaryzm, magiczna reinterpretacja lingwistycznej teorii aktów mowy) oraz brak ich konsyliencji z niektórymi naukami o człowieku (w tym z biologią i antropologią fizyczną sensu stricto). Stwierdzamy, że w sferze publicznej funkcjonuje niewątpliwie ideologiczna platforma „ruchu LGBTQ”; to ideologia ze względu na rodowód (nowożytny synkretyzm kulturowy, koncepcje Marksa i Engelsa, neomarksizm), jak też ze względu na realizowany cel (głęboka, nieorganiczna przemiana prawno-ustrojowa). To ideologia emancypacji zorientowanej na konfliktowanie społeczeństwa; ideologia, która ma też swych potężnych, zdeklarowanych beneficjentów ekonomicznych.

Jako przedstawiciele zawodu otwartego na świat z niepokojem odnotowujemy negatywne skutki społeczne, pseudomedyczne, wręcz eugeniczne „ruchu LGBTQ”, o których na Zachodzie alarmuje nawet prasa liberalna. Wiek XX dostarcza analogii historycznych, które zdają się wskazywać, że w Polsce, nieco inaczej niż w mieszczańskich społeczeństwach Europy zachodniej, powtarza się metodologia gwałtownej przemiany społecznej i ustrojowej, przemiany realizowanej przez mniejszościową awangardę rewolucyjną środkami często niezgodnymi z literą lub duchem prawa, z powszechnie akceptowaną obyczajowością, z kanonami tożsamości i więzi społecznej.

Swą wyrazistą wypowiedzią, opartą na prawomocnej analogii, Ksiądz Arcybiskup unaocznił doniosłość i dramatyzm decyzji światopoglądowej i obywatelskiej, przed którą stajemy w Polsce wszyscy razem i każdy z osobna. Dla chrześcijan wśród nas, Polaków, to jak gdyby czas ponownego bierzmowania. Słowa Księdza Arcybiskupa otworzyły wielu ludziom oczy na znaki czasu i umocniły wielu z nas, którzy zawierzyli nauczaniu świętego Kościoła powszechnego.

Zarząd Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie:

prof. dr hab. Bogusław Dopart – Przewodniczący
prof. dr hab. inż. Jan T. Duda – Wiceprzewodniczący
prof. zw. dr hab. Ryszard Kantor – Honorowy Wiceprzewodniczący
dr inż. Janusz Opiła – Sekretarz
dr Mirosław Boruta - Sekretarz
mgr inż. Andrzej Ossowski – Sekretarz

Ekscelencjo! Księże Arcybiskupie!

W imieniu społeczności skupionej w Akademickim Klubie Obywatelskim im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Poznaniu i sympatyków naszego AKO składam Księdzu Arcybiskupowi gorące podziękowanie za homilię z 1 sierpnia i płynące z niej jednoznaczne, głęboko prawdziwe i całkowicie zgodne z oczekiwaniami ogromnej większości Polaków przesłanie – wyrażone jasno, klarownie, z miłością do błądzących, ale potępiające istotę tego zjawiska i działania prowadzące do destrukcji polskiej rodziny, a w konsekwencji do osłabienia siły moralnej i witalnej naszego narodu.

Nagonka na osobę Księdza Arcybiskupa, która została wywołana przez środowiska kulturowe i polityczne promujące i wspierające LGBT świadczy o tym, jak ważny jest głos Ks. Arcybiskupa, jak groźne dla nich jest jawne pokazanie konsekwencji ich zbrodniczej ideologii. A z drugiej strony, jak ważne jest uświadomienie milionom Polaków zagrożeń płynących z tej światopoglądowej agresji, której ostrze skierowane jest w polskie rodziny, a w szkołach – w polskie dzieci i młodzież.

Moralne wsparcie płynące z odważnych słów Ks. Arcybiskupa jest bezcenne.

Wspieramy Księdza Arcybiskupa naszymi modlitwami, ale też działaniami podejmowanymi w naszych środowiskach i w innych z naszej inspiracji. Z całego serca popieramy, gorąco dziękujemy, zapewniamy o wspólnej walce z tą różową „zarazą”.

W imieniu ponad 300 członków poznańskiego AKO i sympatyków
prof. Stanisław Mikołajczak – Przewodniczący AKO Poznań

Oświadczenie Rady Konferencji Episkopatu Polski ds. Apostolstwa Świeckich

w sprawie narzucania ideologii LGBT

1. Kościół naucza, że każdy człowiek ma bezwzględny obowiązek szanować każdego człowieka. To odnosi się również do osób LGBT, ale musi działać w obydwie strony. Ogromnym niesmakiem, smutkiem, troską o przyszłość a nawet poczuciem zagrożenia napawają zwyczajnych ludzi zachowania i słowa aktywistów tego środowiska i wspierających je dziennikarzy. Niby walczą o wolność, tolerancję i szacunek, ale właśnie bez tolerancji, z pogardą wobec myślących inaczej i z agresją.

2. W tym kontekście trzeba uznać za niedopuszczalny z punktu widzenia prawa ale przede wszystkim przyzwoitości i zdrowego rozsądku atak przypuszczony na pracownika IKEI, który nie życzył sobie w miejscu pracy indoktrynacji LGBT. Niepokoi, że wypowiedzi pod jego adresem są pełne agresji i pogardy. Odziera się go z godności ludzkiej i odmawia mu niezbywalnych praw. Tymczasem wolność sumienia i wyznania jest miarą demokracji. Agresja zaś i pogarda nie są Polsce potrzebne, burzą pokój społeczny, sieją niepewność i poczucie zagrożenia. Jakże łatwo ale też jakże niebezpiecznie jest przeciwstawić człowieka drugiemu człowiekowi! Konstytucja Rzeczypospolitej nie tylko gwarantuje każdemu wolność wyznania ale też chroni przed ingerencją w przekonania osobiste wbrew woli zainteresowanego. Równocześnie nieuczciwym intelektualnie jest reagować w Polsce na cytaty z Pisma Świętego, jakby kultura europejska nie wyrastała z logiki chrześcijaństwa. Nie można nazwać tego inaczej jak tworzeniem wirtualnej rzeczywistości i narzucaniem przekonań przy wykorzystaniu pozycji silniejszego. Kiedyś król polski Zygmunt II August oświadczył „Nie jestem królem waszych sumień”. Tym bardziej pracodawca nie ma i nie może sobie uzurpować takiego prawa.

3. Gratulujemy Panu Tomaszowi odwagi w wyznawaniu i obronie wiary w codziennym życiu. To jest właśnie apostolstwo świeckich postulowane przez Sobór Watykański II w dekrecie Apostolicam actuositatem oraz przypomniane przez św. Jana Pawła II w adhortacji Familiaris consortio. Pana postawa zasługuje na uznanie i naśladowanie. Wszelkie wypowiedzi, które chciałyby z Pana uczynić oszołoma, ignoranta i agresora – nie mają podstaw w faktach. Chciałoby się powiedzieć za szafarzem chrztu świętego: „Taka jest nasza wiara. Taka jest wiara Kościoła, której wyznawanie jest naszą chlubą w Chrystusie Jezusie, Panu naszym”. Mamy nadzieję, że wyrządzone Panu krzywdy moralne i materialne zostaną wynagrodzone, zaś firma zaprzestanie działań ideologicznych w oparciu o uprzywilejowaną pozycję pracodawcy. Liczymy na zainteresowanie sprawą związków zawodowych i prokuratury. Chodzi przecież o istotny element ładu ustrojowego i kulturowego.

4. Również z innych firm i korporacji docierają do nas niepokojące sygnały o próbach propagowania ideologii LGBT. Wykorzystuje się do tego oficjalne strony internetowe i firmowe adresy poczty elektronicznej poszczególnych pracowników. Organizuje się spotkania agitacyjne, także z zagranicznymi aktywistami, w pomieszczeniach firmowych. Wielu pracowników milczy wobec skierowanych do nich nacisków, gdyż boją się utraty pracy albo dyskryminacji za poglądy. Prosimy pracodawców o szacunek wobec sumienia pracowników. Rozumiemy trudną sytuację pracowników, dla których utrata pracy byłaby poważnym problemem, ale musimy przypomnieć, że wszędzie istnieją nieprzekraczalne granice. Prośmy Boga, aby ochronił nas przed upodleniem.

5. Nie mniej niepokoi zachowanie wielu nauczycieli wobec dzieci i młodzieży, nacechowane propagandą zachowań LGBT. Rodzice i młodzież uskarżają się na narzucanie jako lektur obowiązkowych, tekstów wulgarnych w formie i treści. Organizuje się w szkole wyjścia do teatru na sztuki wyjątkowo obsceniczne, które niszczą wrażliwość erotyczną młodych. Na lekcjach, pod pozorem nauki języków obcych młodzież zmuszana jest oglądać i dyskutować o filmach odzierających z intymności. Do takich obojętnych ideologicznie tematów, jak chociażby rozmowa o problemie bezpłodności w małżeństwie, dołącza się np. dyskusję o prawie do adopcji przez pary jednopłciowe i piętnuje przy tym uczniów przeciwnych takiej możliwości. Z relacji uczniów wynika też, że liczni nauczyciele nie licząc się psychicznymi i moralnymi konsekwencjami swoich zachowań, z godną napiętnowania beztroską zadają podczas lekcji gwałt poczuciu przyzwoitości i intymności swych niepełnoletnich uczniów. W tym kontekście prosimy wszystkich rodziców: nie pozostawiajcie waszych dzieci samym sobie. Wasze dzieci nie są niczyją własnością – są wasze. Wszelkie instytucje życia społecznego – w tym szkoła – to instytucje, które tylko i wyłącznie są na usługach rodziny.

6. Prosimy o poszanowanie godności i wolności osobistej każdego człowieka. Prosimy, aby każdy zamyślił się chociaż przez chwilę nad zgodnością swojego działania z Ewangelią, oraz nad tym, co może zrobić dla Polski. Kto antagonizuje i rozpala emocje, ten nie służy Bożej sprawie. Prosimy o działania wyważone, zrodzone w sercach pełnych pokoju i miłości. Prosimy o opamiętanie. Chlubimy się, że gdy szalały prześladowania i wojny religijne, Polska – jako jedyna w Europie – była państwem bez stosów. Niech tak będzie nadal. Módlmy się słowami Romana Brandstaettera z Hymnu do Czarnej Madonny:

Matko Słowa,| Matko Dobroci.| Módl się o dobroć| wszystkich polskich słów. (…)| Niech ani jedno słowo | nie będzie złe.| Niech ani jedno słowo| nie nienawidzi.| Niech nie krzywdzi.| Niech nie zabija.| Niech wybacza.| Niech leczy.| Niech łagodzi.| Niech zamyka| człowiecze rany (…)| Módl się. (…)| Panno Jasnogórska,| Czarna,| o twarzy w bliznach| jak polska ziemia.

Świdnica, 5 lipca 2019 r.

W imieniu Rady Konferencji Episkopatu Polski ds. Apostolstwa Świeckich
Bp Ignacy Dec, przewodniczący

Za: https://episkopat.pl/oswiadczenie-rady-konferencji-episkopatu-polski-ds-apostolstwa-swieckich-w-sprawie-narzucania-ideologii-lgbt

Kraków, 4 lipca 2019 roku

Członkowie Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej / Okręg Małopolska wyrażają uznanie i wdzięczność obywatelom Krakowa za udział w konsultacjach społecznych w sprawie upamiętnienia Armii Krajowej, w których olbrzymia większość opowiedziała się za „Wstęgą Pamięci” zlokalizowaną pod Wawelem. Jest to kolejny wyraz woli mieszkańców Krakowa podtrzymujący wcześniejsze uchwały Rady Miasta Krakowa w tej materii.

W tej sytuacji uważamy, że dalsza dyskusja w postaci panelu obywatelskiego jest całkiem zbędna. Liczymy, że uroczyste odsłonięcie „Wstęgi Pamięci” nastąpi 27 września br., w 80. rocznicę powstania Polskiego Państwa Podziemnego i jego Sił Zbrojnych.

Za Zarząd, Jacek Broel-Plater, wiceprezes Okręgu Małopolska ŚZŻAK

Warszawa, dnia 17 czerwca 2019 roku

1. Gdy w lipcu 2016 r. zamordowano w Normandii księdza Jacques’a Hamela podczas sprawowania Mszy św. wydawało się nam, że w Polsce takie rzeczy nie mogą się zdarzyć, przede wszystkim dlatego, że wciąż żywa jest w naszym narodzie pamięć o ks. Jerzym Popiełuszce, Stefanie Niedzielaku, Stanisławie Suchowolcu, Sylwestrze Zychu i tylu innych duchownych – ofiarach komunistycznego reżimu. Gdy w Bretanii próbowano usunąć krzyż z pomnika św. Jana Pawła II, wydawało się nam, że takie akty wandalizmu są nie do pomyślenia w kraju tak silnie jak nasz związanym z chrześcijaństwem. Gdy pokazano mi zdjęcie z Brukseli, na którym widniał wizerunek Serca Jezusowego i Serca Maryi zawieszone na drzwiach toalety, pomyślałem sobie: „Na szczęście to barbarzyństwo jeszcze do nas nie dotarło”.

Niestety, w ostatnich tygodniach, zwłaszcza w trakcie trwania kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego, miało miejsce wiele zdarzeń poddających w wątpliwość moją wcześniejszą konstatację. Myślę po pierwsze o profanacji jasnogórskiego wizerunku Najświętszej Maryi Panny, Królowej Polski. Matka Boża z naszej narodowej relikwii nosi już na swej twarzy trwałe ślady historycznej profanacji dokonanej przez husytów podczas napadu na klasztor w 1430 r. Obraz został wówczas wiernie odtworzony z inicjatywy Władysława Jagiełły i od tamtego czasu nie zadawano jej w naszym narodzie głębszych ran, nawet symbolicznych.

Myślę także o profanacjach i aktach bluźnierstwa do jakich dochodzi podczas tzw. marszów środowisk gejów, lesbijek, biseksualistów i transseksualistów. Oficjalnie powodem organizacji takich marszów jest troska o większą tolerancję w społeczeństwie, tymczasem stają się one miejscem obscenicznych prezentacji oraz sposobnością do okazywania pogardy wobec chrześcijaństwa, w tym także do parodiowania liturgii eucharystii, oraz do nawoływania do nienawiści w stosunku do Kościoła i osób duchownych.

Ataki na Kościół nie są jednak zaskakujące. O ile sytuacja dawniejsza – mówił św. Jan Paweł II w 1991 roku – zyskiwała Kościołowi ogólne uznanie nawet ze strony osób i środowisk „laickich”, to w obecnej sytuacji na takie uznanie w wielu przypadkach nie można liczyć. Trzeba raczej liczyć się z krytyką, a może nawet gorzej. Trzeba zdobywać się na rozeznanie; akceptować to, co w każdej krytyce może być słuszne. A co do reszty jest rzeczą jasną, iż Chrystus zawsze będzie „znakiem sprzeciwu” (Łk 2,34). Ten „sprzeciw” jest dla Kościoła także jakimś potwierdzeniem bycia sobą, bycia w prawdzie (por. Warszawa, 09.06.1991).

Myślę także o konkretnych aktach fizycznej napaści na kościoły i samych kapłanów. Szczególnie dotknęło to osobę ks. Ireneusza Bakalarczyka. To prawda, że każdy ksiądz winien być świadkiem Chrystusa aż po męczeństwo. „Dzisiaj – pisze Benedykt XVI, papież – emeryt – Bóg także ma swoich świadków (martyres) na świecie. Musimy tylko być czujni, by ich zobaczyć i usłyszeć. […] W procesie przeciwko diabłu Jezus Chrystus jest pierwszym i rzeczywistym świadkiem Boga, pierwszym męczennikiem, za którym poszła niezliczona rzesza innych” (Benedykt XVI, Kościół a skandal wykorzystywania seksualnego). Męczeństwo Chrystusa było potrzebne, aby dokonało się nasze zbawienie, a jednak Jezus mówi „biada temu człowiekowi, przez którego Syn Człowieczy będzie wydany” (Mk 14,21). Świadomi tego, modlimy się w szczególny sposób za nieprzyjaciół Kościoła.

2. Sytuacja wymaga postawienia pytania, jak w odpowiedzialny sposób relacjonować kwestię nadużyć seksualnych wśród duchownych i w innych grupach społecznych, aby nie kreować fałszywego, jednostronnego wizerunku Kościoła i nie prowokować kolejnych aktów słownej i fizycznej przemocy oraz aktów profanacji. Nie chodzi o samo informowanie o tych nadużyciach, gdyż to, że przez wiele lat panowało w tej sferze milczenie, jest powodem naszego zawstydzenia i bólu. Ujawnienie zaś tego problemu traktujemy jako okazję do oczyszczenia Kościoła. Jednak trudno zlekceważyć fakt, że w ostatnim czasie – w kontekście niektórych przekazów medialnych – zwiększyła się agresja wobec księży i wzrosła liczba profanacji.

Skupienie uwagi społeczeństwa na grzechu wykorzystywania seksualnego – poza bezpośrednią troską o dobro dzieci – ma jeszcze jeden pozytywny skutek. Uprzytomnia nam bowiem miejsce seksualności w życiu człowieka i powagę wszelkich decyzji podejmowanych w tej dziedzinie. Nie tylko wykorzystanie bezbronnego dziecka powoduje rany na całe życie. Sfera seksualności jest tak wrażliwa, że każde wykorzystanie i porzucenie, także osoby dojrzałej, głęboko ją ranią i powodują w jej życiu dalekosiężne negatywne skutki. Ponadto rozmaite grzechy przeciwko czystości są wzajemnie ze sobą powiązane. Jedne rodzą drugie. Lekarstwem na przestępstwa seksualne jest zachowanie VI przykazania Dekalogu. Komu zatem jest bliski los ofiar różnych nadużyć seksualnych, powinien – w ramach holistycznego podejścia – zaangażować się w promowanie kultury czystości.

3. Dzisiejszy sposób kwestionowania autorytetu Kościoła nie ma charakteru intelektualnego, lecz ideologiczny. W procesie wytoczonym Kościołowi próbuje się dowieść, że nie ma w nim ludzi prawych, a wiara jest jedynie hipokryzją. Dąży się do zdyskredytowania Boga i obrzydzenia całego Kościoła. „Dzisiaj – pisze Benedykt XVI, papież – emeryt – oskarżenie wymierzone w Boga jest nade wszystko przedstawianiem Jego Kościoła jako całkowicie złego i w ten sposób odwodzeniem nas od niego. [Stoi za tym oszukańcza logika], na którą zbyt łatwo dajemy się nabrać. Nie, nawet dzisiaj Kościół nie składa się tylko z Judaszów. Kościół Boży istnieje także dzisiaj i dzisiaj jest on właśnie narzędziem, dzięki któremu Bóg nas zbawia” (Benedykt XVI, Kościół a skandal wykorzystywania seksualnego). Grzech i zło są w Kościele, ale jest w nim także niezliczona rzesza świadków wiernych, pokornych, składających codziennie ciche świadectwo swojej miłości do Pana Jezusa. Wystarczy się nieco rozejrzeć, odkładając na bok uprzedzenia.

Próba zohydzenia chrześcijaństwa i Kościoła – tak nierozerwalnie związanego w dziejach z Polską i polskością – ma na celu nie tylko osłabienie jego pozycji w społeczeństwie, ale także osłabienie ducha narodu. „Bez Chrystusa – mówił św. Jan Paweł II – nie można zrozumieć dziejów Polski […]. Jeślibyśmy odrzucili ten klucz do zrozumienia naszego narodu […] nie rozumielibyśmy samych siebie” (Warszawa, 02.06.1979). W konsekwencji „stalibyśmy się cudzoziemcami we własnej ojczyźnie” (Praga, 21.04.1990).

W tradycji chrześcijańskiej sprofanowanym miejscom lub przedmiotom trzeba przywrócić pierwotny charakter sakralny. Dzieje się to poprzez specjalny obrzęd pokutny. Dlatego chciałbym poinformować, że księża biskupi – obecni na 383. zebraniu plenarnym Konferencji Episkopatu Polski – wzywają do publicznego przebłagania Boga za popełnione świętokradztwa. Prosimy, aby po Uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa w niedzielę 23 czerwca br., we wszystkich kościołach i kaplicach w Polsce, po każdej Mszy Świętej odśpiewać suplikację „Święty Boże, Święty Mocny…”.

Polecajmy Bogu naszą Ojczyznę, Kościół w Polsce i wszystkich Polaków. Zabiegajmy o to, abyśmy nie dali się podzielić i pamiętajmy, że „walka nie może być silniejsza od solidarności” (św. Jan Paweł II, Gdańsk, 12.06.1987).

Arcybiskup Stanisław Gądecki,
Metropolita Poznański / Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski

Tekst i ilustracja za: https://episkopat.pl/przewodniczacy-episkopatu-o-probie-zohydzenia-chrzescijanstwa-i-kosciola

Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie apeluje do wszystkich środowisk patriotycznych w naszym mieście o wzięcie aktywnego udziału w rozpoczynających się 1 czerwca konsultacjach społecznych na temat formy upamiętnienia Armii Krajowej w podwawelskim grodzie.

Raz jeszcze wyrażamy głębokie niezadowolenie z powodu niedawnej uchwały Rady Miasta Krakowa, na mocy której po raz kolejny rozpoczyna się dyskusja w sprawie już przez nią dwukrotnie wcześniej przesądzonej. Jednocześnie gorąco prosimy krakowian kultywujących pamięć o bohaterstwie AK (wierzymy, że jest ich wielu), aby zechciały poprzeć koncepcję uczczenia jej pomnikiem „Wstęga Pamięci” autorstwa zespołu pod kierunkiem Alexandra Smagi, który miałby stanąć na bulwarze Czerwieńskim między Wawelem a Skałką.

Zachęcamy do głosowania za pomocą formularza zamieszczonego na poniższej stronie internetowej (mogą to zrobić tylko mieszkańcy Krakowa):
https://dialogspoleczny.krakow.pl/ogloszenie-o-konsultacjach-spolecznych-dotyczacych-formy-i-miejsca-uczczenia-pamieci-zolnierzy-armii-krajowej/?_ga=2.242529156.761530879.1559231129-741600310.1558711864

Przypominamy, że prezydent Krakowa profesor Jacek Majchrowski zaproponował ostatnio w rozmowie z przewodniczącym Społecznego Komitetu Budowy Pomnika AK prof. Stanisławem Juchnowiczem dwie nowe lokalizacje dla tego monumentu: miejsce po pomniku sowieckiego marszałka Iwana Koniewa przy alei Armii Krajowej i plac Wielkiej Armii Napoleona u podnóża Wawelu. Żołnierze AK nie wyobrażają sobie jednak, by miał on stanąć w innym miejscu niż to, które dwa razy uchwaliła już RMK, czyli na bulwarze Czerwieńskim, gotowi są natomiast do modyfikacji projektu Smagi, który również wyraża na to zgodę.

Konsultacje społeczne potrwają od 1 do 30 czerwca i dlatego prosimy o oddanie w tym czasie głosu nie tylko kombatantów, a zwłaszcza zamieszkałych w Krakowie członków Światowego Związku Żołnierzy AK, ale także wszystkich mieszkańców naszego miasta pragnących godnie uczcić Armię Krajową w prestiżowym miejscu słynącej z patriotyzmu i z dbałości o narodowe imponderabilia duchowej stolicy Polski.

Krzysztof Bzdyl*

Sędziowie mimo, że Konstytucja wymaga sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy, i nie rozróżnia w tym przepisie posiedzenia od rozprawy, chcą na siłę utajniać wszystko. Utajnia się po to, aby kłamać, oszukać, aby nieuczciwie prowadzić sprawę. Bo po co niejawne posiedzenia? (Oczywiście poza wyjątkami wskazanymi w Konstytucji). Dziś, 31 maja 2019 roku odbyło się posiedzenie sądu w sprawie podejrzenia popełnienia przestępstwa przez sędziego w sprawie, gdzie byłem przedstawicielem społecznym.

Sędzię wzięto z Wydziału Cywilnego do prowadzenia sprawy karnej. Oczywiście chciała utajnić sprawę. Przedstawiłem jej orzecznictwo sądowe oraz doktrynę, które nie pozostawiały wątpliwości co do konieczności prowadzenia sprawy w trybie jawnym. I tu musiała ustąpić, ale nie zgodziła się już na obecność mediów, które są jednym z gwarantów uczciwości całego procedowania. W odpowiedzi na protest publiczności sędzia zanim zaczęła się właściwa sprawa, zakończyła ją i odroczyła na nieustalony termin. Artykuł 14 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych głosi, że każdy ma prawo do sprawiedliwego i publicznego rozpatrzenia sprawy przez właściwy, niezależny i bezstronny sąd. Wątpliwości co do wiedzy, sprawiedliwości, uczciwości i bezstronności mieli chyba wszyscy obecni, bo cała sala skandowała trzy słowa: Konstytucja, Lustracja i Demokracja. A Konstytucja dlatego, że sędziowie, którzy stale powołują się na Konstytucję - gdy przychodzi co do czego - to tę Konstytucję łamią.

Wypada jeszcze dodać, że sędzia przeznaczyła na sprawę dość skomplikowaną tylko 30 minut, a ja na swoje wystąpienie potrzebowałem co najmniej jedną godzinę, bo materia prawna wymagała szczegółowej argumentacji. Prokurator też na salę sądową nie dotarł.

Na koniec chciałbym podziękować za obecność żołnierzowi Armii Krajowej dr. Januszowi Kamockiemu, licznym członkom Krakowskiego Klubu Gazety Polskiej, członkom Związku Konfederatów Polski Niepodległej i innych środowisk niepodległościowych.

Należy wprowadzić ławy przysięgłych we wszystkich sprawa karnych. Bez nich nie uda się reforma sądownictwa. Walka o sprawiedliwe i uczciwe sądownictwo trwa!

* Autor jest prezesem Związku Konfederatów Polski Niepodległej.

Janusz Kawecki

W Kościół katolicki i katolików w Polsce uderza się nagminnie kłamstwem, insynuacjami, manipulacją. Jedynie intensywność tych uderzeń zmienia się w różnych okresach, ale nie ustaje. Celem tych ataków jest zawsze naruszenie naszej godności i wiarygodności. W ostatnim okresie jednak dochodzi do bezprecedensowych, napastliwych wystąpień na forach publicznych. Wyzwiska (ostatnio: przyrównywanie nas do świń w błocie), profanowanie naszych świętości (ostatnio: wykorzystywanie jasnogórskiej ikony Matki Bożej jako instrumentu propagandy LGBT), napaści na budynki kościelne i klasztorne (ostatnio: rozwieszanie na tych murach plakatów ze sprofanowanymi obrazami), pikiety z obraźliwymi banerami i głośnikami przed budynkami kurii, zagłuszanie modlitwy prowadzonej w kościołach, rozpowszechnianie oszczerstw skierowanych przeciwko pasterzom naszego Kościoła, rozciąganie incydentalnych przypadków podejrzenia o naruszenie prawa na wszystkich kapłanów – to tylko niektóre sposoby atakowania godności ludzkiej. Działania lokalne, przeważnie nielicznych atakujących są wzmacniane przez media w ich zwielokrotnionym i często zmanipulowanym przekazie. Tak się dzieje np. z profanacją ikony Matki Bożej, której sprofanowany wizerunek jest wielokrotnie powtarzany jako ilustracja kolejnych informacji. Czyni się tak zapewne, aby zwielokrotnić ból odczuwany przez osoby wierzące. Stanowczo protestuję przeciwko takim działaniom.

W sytuacjach opisanych wyżej otaczam kapłanów i Kościół jeszcze intensywniejszą modlitwą. Sięgam też do publikowanych zbiorów świadectw wiernych o kapłanach i ich posłudze duszpasterskiej. „Kapłan w moim życiu” – to jeden z takich zbiorów. Przywołuję też z pamięci bardzo wielu duchownych, których Pan Bóg postawił na drodze mego życia. Postawa ich wszystkich wykazywana często w bardzo trudnych sytuacjach jest – jak się okazuje – skutecznym lekarstwem na zaśmiecanie przez przeciwników Kościoła przestrzeni komunikacji istniejącej wokół mnie i moich bliskich. To oczywiście nie wystarczy. Trzeba nam dawać świadectwo, że nie zgadzamy się na naruszanie godności wierzących, że we wspólnocie sprzeciwiamy się temu, protestujemy. Grzech trzeba usuwać z naszego życia, ale nie można przy takim rażeniu niszczyć wiele, znacznie więcej dobra. Protestuję więc przeciwko organizowanym i zwielokrotnionym przez media atakom na Kościół, na kapłanów i ich przełożonych in gremio. Ataki te odbieram jako dyskryminowanie katolików w życiu społecznym.

W demokratycznej Polsce nie może być przyzwolenia na publiczne podważanie dobrego imienia żadnego obywatela, w tym również kapłana, bez przeprowadzenia wymaganych prawem procedur. Nie może być naszej zgody na naruszanie godności żadnego człowieka, w tym również kapłana. Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej godność uznaje za źródło wolności i praw (por. art. 30) i nakłada na władze publiczne obowiązek ochrony tej godności. Żądam więc od policji, prokuratorów i sędziów zrealizowania konstytucyjnej ochrony godności katolików, w tym również kapłanów. Godność ta jest systematycznie naruszana przez publiczne znieważanie katolików, znieważanie naszych miejsc modlitw i świętych wizerunków, przez utrudnianie modlitwy, przez bezprawne podważanie wiarygodności naszych pasterzy, w tym także medialne uderzanie w św. Jana Pawła II, który całym swym życiem wykazał, że jest wiarygodnym świadkiem Chrystusa.

W minioną sobotę (18 maja, w 99. rocznicę urodzin Papieża-Polaka) przeprowadzono bezprecedensowe ataki na następcę ks. kard. Karola Wojtyły na stolicy krakowskiej. Atakowano naszego Pasterza w Poznaniu i w Krakowie. Nie mogę w tej sprawie zamilczeć. Okazuję swój ból i protestuję przeciwko takim działaniom owych, przecież nielicznych grupek osób i działaniom tych mediów, które owe wyczyny zwielokrotniły. Żądam też od władzy publicznej skutecznej ochrony przed tego rodzaju atakami agresji i nienawiści. A od tych mediów, które bezwolnie uczestniczyły w zwielokrotnianiu tej agresji oczekuję roztropności w przekazywaniu tego rodzaju informacji.

Proszę wszystkich katolików w Polsce, abyśmy jednoczyli się w sprzeciwie wobec opisanych tu naruszeń naszej godności. Proszę o wzajemne wspieranie się w tym sprzeciwie. Proszę o wspieranie naszych kapłanów, szczerze oddanych Panu Bogu i wspólnotom wiernych, którzy swoim życiem odważnie świadczą o Chrystusie. Możemy wspierać ich modlitwą, dobrym słowem i sprzeciwem wobec czynów naruszających ich godność i mających osłabić ich zapał duszpasterski. Nie lękajmy się wspierać dobra, sprzeciwiać się niesprawiedliwym ocenom rozciąganym na całe środowisko.

I wreszcie ostatnią prośbę kieruję do Pasterza mojej, Krakowskiej Archidiecezji. Ekscelencjo, bądź nadal takim, jak dotychczas, odważnym i niestrudzonym w prowadzeniu nas do Chrystusa. Bądź pewien, że idziemy za Tobą i dlatego nie lękamy się zła.

prof. Janusz Kawecki, członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji / Kraków, dnia 21 maja 2019 roku

Janusz Kawecki

W dniu 3 maja 2019 roku w Toruniu przed siedzibą Radia Maryja odbyła się hucpa kilkudziesięciu osób pod nazwą: Na drugi koniec Tęczy z Ojcem Tadeuszem. Chryja 2. Zorganizowały ją środowiska lewackie (wśród nich występujące pod nazwą: Toruński Strajk Kobiet) z flagami LGBT. Zebrani przebierańcy szydzili z katolickich wartości i symboli, znieważali Ojca Tadeusza Rydzyka, dyrektora Radia Maryja, kapłana i duszpasterza, wielce zasłużonego w budowaniu ładu moralnego w Polsce.

Podobną, bezczelną prowokację zorganizowało to samo środowisko w ubiegłym roku. Wówczas Poseł Anna Sobecka zgłosiła to do Prokuratury w Toruniu, która bada sprawę już od roku. Z powodu tego zgłoszenia Pani Poseł została w tegorocznej hucpie również poddana bezczelnemu znieważeniu.

Przed zorganizowaniem tegorocznej prowokacji organizatorzy nie uzyskali zgody Prezydenta Torunia oraz Wojewody Kujawsko-Pomorskiego. Pomimo tego oraz wiedzy o przebiegu ubiegłorocznej hucpy Sąd Okręgowy w Toruniu uchylił obydwie decyzje władz (samorządowej i wykonawczej) i tym samym kolejny raz zezwolił na szydzenie z katolickich wartości i symboli, bezczelne naruszanie godności Kapłana. Łatwo zauważyć, że celem głównym tego typu prowokacji było uderzenie w godność Kapłana. Ta zaś jest (por. art. 30 Konstytucji RP) nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych. Nie muszę tu chyba przypominać, że Konstytucja RP wywodzi nasze prawa z trzech fundamentalnych wartości: godności, wolności i równości. Godność jest z tych najważniejsza. Przysługuje każdemu, ale naruszenie jej wobec Kapłana powoduje, iż uderza to w wypełnianie przez Kapłana posługi duszpasterskiej. Uderza tym samym we wszystkich, którzy z tej posługi korzystają. Również we mnie!

Dlatego niniejszym listem występuję do Ministra Sprawiedliwości, Prokuratora Generalnego, aby objął swoim osobistym nadzorem prowadzoną przez Prokuraturę w Toruniu sprawę zgłoszenia przez Poseł Annę Sobecką a dotyczącą prowokacji zorganizowanej przed siedzibą Radia Maryja w ubiegłym roku i spowodował uwzględnienie w tym badaniu również hucpy tegorocznej.

Dlatego też występuję do Pierwszej Prezes Sądu Najwyższego, aby w ramach swego nadzoru przypomniała sędziom, w szczególności zaś sędziom Sądu Okręgowego w Toruniu, iż ferując wyroki w sprawach podobnych do tu opisanej powinni uwzględniać również wiedzę o zachowaniach wnioskodawców w przeszłości, aby nie doprowadzać do prowokacji stanowiących kolejne naruszanie prawa.

Z zestawienia kolejnych decyzji podejmowanych w opisanej tu sprawie widać wyraźnie, że władza samorządowa i wykonawcza uwzględniały w swoich postanowieniach zachowania organizatorów hucpy w przeszłości. Władza sądownicza zaś albo z potrzeby takiego uwzględnienia jeszcze nie zdaje sobie sprawy, albo zezwalając decyduje się na kolejną prowokację. Wydaje się więc, że potrzebne jest przypomnienie o tym ze strony Sądu Najwyższego.

Z nadzieją, że niniejsze wystąpienie zostanie właściwie odczytane pozostaję z wyrazami należnego poważania,

prof. Janusz Kawecki, członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji / Kraków, dnia 4 maja 2019 roku

Alexander Smaga

Fundacja Wstęga Pamięci ufundowała i postawiła, w holu Urzędu Miasta Krakowa (Plac Wszystkich Świętych 3-4), makietę pomnika Armii Krajowej w skali 1:200. Makieta ta wizualizuje i udowadnia fakt, iż wszelkie zastrzeżenia ze strony części radnych, odnośnie lokalizacji, czy proporcji pomnika Armii Krajowej względem Wzgórza Wawelskiego, są bezpodstawne. Ten krajobrazowy pomnik, o powierzchni 10x10m, w żadnym wypadku nie jest w stanie zmienić funkcji bulwaru i wpływać na takie uroczystości jak np. Wianki, Parada Smoków czy inne. Projekt pomnika Armii Krajowej posiada wszelkie urzędowe pozwolenia i czeka na niezwłoczną realizację aby godnie uczcić 80-tą rocznicę wybuchu II wojny światowej.

Pan przewodniczący Rady Miasta Krakowa Dominik Jaśkowiec otrzymuje w tej chwili listy od darczyńców akcji crowdfundingowej „Polak Potrafi” a jest ich 1,500! (na prośbę możemy udostępnić korespondencję za zgodą darczyńców). Darczyńcy akcji „Polak Potrafi”, z Krakowa i z całej Polski oraz z zagranicy, oczekują wycofania projektu nowej uchwały o ponownych, już trzecich (!), kosztownych konsultacjach społecznych! Darczyńcy pytają, czemu radni Miasta Krakowa blokują decyzję Prezydenta Miasta Krakowa w sprawie budowy pomnika Armii Krajowej? Dlaczego Miasto Kraków nie chce uczcić 80-tej rocznicy wybuchu II wojny światowej postawieniem tego pomnika?

Jedną z zasad Armii Krajowej była ponadpartyjność i służba dla kraju. Zwracamy uwagę na to, że to projekt historyczny a nie polityczny. Wspominamy, że pod Aktem Erekcyjnym z 27 września 2013 swoje podpisy, w obecności kombatantów, złożyli m. in. najwyżsi przedstawiciele poprzedniego polskiego rządu, lokalnych władz, wojska, policji i wyższych uczelni miasta. Patronat nad projektem objął poprzedni i obecny Prezydent RP.

Fundacja Wstęga Pamięci liczy na to, że po demonstracji, kombatantów i przedstawicieli środowisk patriotycznych 13 marca 2019 roku, przed Urzędem Miasta, krakowska Rada Miasta całą swoją mądrością podejmie dobrą decyzję i zaprzestanie prób blokowania realizacji już zatwierdzonego projektu. Zapraszamy Wszystkich Państwa serdecznie do obejrzenia osobiście architektonicznej makiety pomnika Armii Krajowej.

Karol Jerzy Wójcik

Mija tydzień od wydarzenia, o którym poinformowały tylko dwa prawicowe portale internetowe, a żadna z telewizji nawet się o sprawie nie zająknęła. Nikt też nie próbuje znaleźć odpowiedzi na pytanie: jak to możliwe w naszym na wskroś tolerancyjnym kraju. Chodzi o zdarzenie na wrocławskim dworcu kolejowym, w którym odmówiono mężczyźnie prawa przewozu pociągiem, mimo posiadania ważnego biletu, a przyczyną tej odmowy były jego opinie wygłaszane na temat środowisk dewiacyjnych. I to właśnie przedstawiciele tych środowisk i ich sympatycy sprowokowali sytuację, że kierownik pociągu odmówił prawa do przejazdu pasażerowi!

Nastąpiło więc absurdalne odwrócenie sytuacji! – Oto środowiska mniejszościowe głoszące, że są represjonowane w naszym kraju za swe poglądy i skłonności, podjęły się czynu represjonowania innego człowieka właśnie za jego… poglądy! A kierownik pociągu raźno przystąpił do tego represjonowania, korzystając z faktu, że większość pasażerów, świadków tego zdarzenia, w ogóle nie zareagowała na ten akt nietolerancji ze strony jednej grupy. Niestety, w przestrzeni publicznej wydarzenie to przeszło bez większego echa i nikt nie ma ochoty do niego wracać, jakby nie uświadamiano sobie, że stworzono jednocześnie kilka precedensów, jak choćby ograniczania wolności słowa i narzucania Polakom cenzury wypowiedzi w miejscach publicznych oraz przyzwolenia na represjonowanie człowieka za głoszone poglądy i to przy udziale instytucji publicznych, gdyż za taką uchodzą Polskie Koleje Państwowe bez względu na ich organizacyjną i handlowo-prawną formę! A tu też nie słyszałem o reakcji organu założycielskiego na, mam nadzieję, błędną interpretację kierownika pociągu „regulaminu przewozu pasażerów”!

Skoro więc przy aprobacie władz państwowych, zaakceptowano ten pierwszy akt publicznej nietolerancji za poglądy na temat tzw. środowiska LGBT (swoją drogą: czy ktoś jest w stanie podać odwrotny przykład, że na przestrzeni ostatnich 30 – 40 lat odmówiono prawa do przejazdu środkami komunikacji publicznej osobie homoseksualnej ze względu na to, że zdecydowana większość pasażerów uznała, że nie chce podróżować z taką osobą?), pierwszą moją reakcją była opinia, że PKP Intercity powinny wprowadzić wagony z tabliczkami „Nur für LGBT” (tak w pełni świadomie piszę to po niemiecku, bo w Polsce nigdy nie było takiej tradycji!), w których podróżowaliby przedstawiciele tej grupy i ich sympatycy, a reszta społeczeństwa w pozostałych wagonach. Propozycja ta spotkała się jednak z krytyką moich przyjaciół, głównie ze względu na tę niemiecką formę i zaproponowali oni, by PKP na wzór istniejących już „wagonów ciszy” wprowadziły także „wagony wolności słowa”. Pomysł równie dobry, choć mam obawy, że środowiska LGBT mające na co dzień usta pełne słów na temat różnorakich wolności wpakowali by się i tam. A tak, moglibyśmy się przynajmniej policzyć kogo jest więcej!

A przy okazji jeszcze dwa zdania na temat braku reakcji ze strony pozostałych pasażerów na jawne łamanie, przez grupkę pasażerów i kierownika pociągu, konstytucyjnych praw wolności obywatelskich. Przypomina mi to stosunek ukraińskich i powołżańskich chłopów do przewrotu bolszewickiego, którzy twierdzili, że Petersburg daleko, a im wszystko jedno kto rządzi car, czy Lenin i woleli wrócić do domów, niż zostać w armii i walczyć z rewolucją.

Dopóki bolszewicy nie przyszli do nich, nie zabrali im ziemi, a ich samych nie zesłali do gułagów!

Polish-Israeli relations are undergoing another severe test. As in the past, it is about the past. This is most unfortunate.

Poland and Israel share a deep friendship and strategic partnership. Ties have grown across the board. Most recently, despite pressure from certain other countries, Poland agreed to host an intergovernmental conference on the Middle East, especially Iran, to which Israel attached the greatest importance.

And this week, leaders of the Visegrad Group (Czech Republic, Hungary, Poland, Slovakia) of which Poland is the largest country, were slated to hold a key round of meetings in Jerusalem with Prime Minister Netanyahu, but which, sadly, has now been canceled because of the latest dispute over history.

There is no nongovernmental organization anywhere that has devoted more time and attention to relations between Poland and the Jewish people than American Jewish Committee (AJC).

For more than four decades, we have worked to write a new chapter in the very complex links among us. There have been notable successes. Obviously, more work remains.

The main, though not the only, sticking point has always been varying assessments of the magnitude of anti-Semitism in Poland, especially before and during World War II, and often competing historical narratives. Indeed, not surprisingly, this is the trigger for the current tension, as it was last year with the regrettable Polish IPN law, since amended.

Our approach has always been to recognize that we may never fully agree on the past, which, by the way, is not unique to our links with Poland, even as we must all listen to each other as friends and examine the past with clear-eyed courage.

But there are certain things we should be able to jointly acknowledge:

Poland is central to our understanding of Jewish history. For centuries, it was the epicenter of Jewish life.

1000 years of Jewish presence on Polish soil cannot be reduced to a single headline or sound bite.

Like Jews, Poles have been targeted by their larger neighbors more than once and there remains a deep-seated sense of vulnerability. Indeed, just as Israel disappeared from the world map for centuries, so did Poland for 123 years.

Poland was the first target of the German army, leading to the start of the Second World War. It experienced a brutal Nazi (and, for a time, Soviet) occupation for nearly six years.

While Auschwitz is understandably associated with the Holocaust, it also held non-Jewish Poles, including many Catholic clergy.

Its soldiers continued to fight in the Allied forces, including its brave pilots in the British air force.

Its resistance in Poland was the most developed in Europe. Unlike France or Norway, for example, there was not a Polish collaborationist regime with the Nazis.

And, notably, there are thousands of Poles recognized by Yad Vashem as Righteous Among the Nations for risking their lives to save Jewish lives. Names such as Irena Sendler and Jan Karski ought to be hallowed for Jews.

To fast forward, past the laudably essential Polish role in bringing down Soviet-dominated communism, yes, there are certainly pockets of anti-Semitism in Poland. No doubt about it. They can’t be denied or willed away.

But, and it’s a big but, there is also a small but growing Jewish community, a remarkable Jewish museum in Warsaw, an electrifying annual Jewish cultural festival in Krakow, and, again, deep links between Warsaw and Jerusalem.

As friends, we need to be able to manage our inevitable differences. That begins with choosing our words carefully — knowing when to speak, how to speak, and where to speak. It means not allowing individual incidents to escalate out of control. And it means not ceding all the progress achieved to date to those who might wish to destroy it.

For our part, in other words, AJC seeks to help chart a brighter path forward for Poles and Jews alike.

On: https://www.ajc.org/news/ajc-ceo-statement-on-new-crisis-in-polish-jewish-relations

Odpowiedź Zarządu Głównego Stowarzyszeniem Dziennikarzy Polskich na oświadczenie "Rady Etyki Mediów".

W związku z oświadczeniem "Rady Etyki Mediów" z 11 lutego 2019 r. na temat cyt. zbadania na wniosek Związku Miast Polskich, czy "działania podejmowane wobec Pawła Adamowicza przez spółkę Telewizja Polska SA oraz inne jednostki publicznej radiofonii i telewizji, jak również zatrudnionych w nim dziennikarzy, od dnia 1 stycznia 2016 roku do dnia zamachu na jego życie, mieściły się w granicach uczciwości, rzetelności oraz staranności, wymaganych i określonych w zasadach etyki zawodowej dziennikarza" Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich informuje, iż Rada ta nie reprezentuje środowiska dziennikarskiego w Polsce, a głoszone przez nią "stanowisko" jest prezentacją subiektywnych ocen wąskiej grupy osób związanych z Stowarzyszeniem Dziennikarzy RP, utworzonym w 1982 r. w miejsce zlikwidowanego dekretem o stanie wojennym SDP oraz współpracujących z SDRP organizacji.

Konferencja Mediów Polskich reprezentująca w latach 90-tych najważniejsze i największe podmioty funkcjonujące na rynku mediów w Polsce, która w 1995 r. powołała do życia Radę Etyki Mediów, została zlikwidowana w 2013 r. Zdaniem większości z podmiotów powołujących Radę, wyczerpała ona wówczas swoją formułę działania. Postulat rozwiązania Rady zgłosił 29 sierpnia 2013 r. ówczesny prezes TVP Juliusz Braun. Współtworzące Radę Etyki Mediów, Katolickie Stowarzyszenie Dziennikarzy wystąpiło z Konferencji wcześniej, już 7 kwietnia 2011 r. w proteście przeciwko stałemu ignorowaniu głosu tego Stowarzyszenia w Radzie, a w proteście przeciwko upolitycznieniu działań Rady Etyki Mediów występowali z niej kolejni jej członkowie, m.in. red. Anna Pietraszek, red. Teresa Bochwic, red. Tomasz Bieszczad i red. Maciej Iłowiecki. Red. Maciej Iłowiecki uzasadniał swoją decyzję o opuszczeniu Rady w październiku 2011 r. tym, że Rada Etyki Mediów "nie chciała potępiać donosicielstwa, agresji, stronniczości dziennikarzy" oraz tym, iż "usprawiedliwiała wszelkie ich zachowania".

Obecna "Rada Etyki Mediów" powołana jest w 2015 r. przez stowarzyszenie Konferencja Mediów Polskich utworzone z organizacji, które pozostały w Konferencji Mediów Polskich (w kształcie z 1995 r.) po opuszczeniu jej przez największe tworzące ją podmioty, m.in. Polskie Radio, TVP , KSD i SDP. Aktualna "Rada Etyki Mediów” w niczym nie przypomina Rady, która była tworzona przez całe środowisko dziennikarskie. Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, największa i najstarsza organizacja dziennikarska w Polsce nie uczestniczy w pracach tej Rady, ani z nią nie współpracuje.

W imieniu Zarządu Głównego SDP - Krzysztof Skowroński, prezes SDP, Jolanta Hajdasz, wiceprezes SDP

Nota od Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy: Radę Etyki Mediów powołano w 1995 roku, gdy na dynamicznie i bezładnie tworzącym się rynku mediów pojawiła się pilna potrzeba stworzenia Karty Etyki Mediów. Niestety, Karta pozostała tworem papierowym. Informacje o dziejach Rady Etyki Mediów kończą się na 2015 roku, publikacją nielicznego już składu VII kadencji, a głos Rady Etyki Mediów pozostaje od lat niesłyszany. Aż nagle...

Alexander Smaga

To ciekawe, że akurat żołnierzom Armii Krajowej, którzy po opuszczeniu Krakowa przez niemieckich okupantów, jako pierwsi weszli z bronią na Wawel, aby zabezpieczyć zamek królewski i powiesić tam polską flagę, chce się w Krakowie odmówić prawa do pomnika na Bulwarze Czerwieńskim, w pobliżu wawelskiego zamku, po stronie austriackiej dobudowy z XIX wieku. Ludzie zbyt szybko zapomnieli, że to dzięki ofierze żołnierzy Armii Krajowej i ich wkładowi w odzyskanie przez Polskę wolności, dzisiaj mówimy jeszcze po polsku.

Każdy ma prawo lubić albo nie lubić dzieł sztuki, ale o dobrej czy złej sztuce nie powinny decydować komisje mieszkańców i panele obywatelskie, tylko konkursy architektoniczne i artystyczne, jak ogólnie przyjęte jest we współczesnej Europie. Przypomnę, że nasz projekt został w 2013 roku wskazany do realizacji przez środowiska AK, SARP i miasto Kraków. Po naniesieniu zmian w projekcie według zaleceń konserwatora, zespół architektów przekazał miastu swoją dokumentacje pomnika z prawami majątkowymi w darze a Pan Prezydent Miasta obiecał kombatantom, że wybuduje go za czasów ich życia zgodnie z danym słowem. Miasto nic nie zapłaciło za dokumentacje i jest beneficjentem pomocy 1.500 osób którzy wsparli akcję "Polak potrafi". To więcej niż kiedykolwiek głosowało, za czy przeciw, w jakichkolwiek konsultacjach.

Dlatego uważam, że uchwała odnośnie nowych konsultacji społecznych jest nieszczęśliwą decyzją RMK. Decyzją, która niewątpliwie wynika z politycznego sporu PO - PiS w kraju według zasady "jak jeden jest za, to drugi musi być przeciw". A tutaj mamy do czynienia z projektem architektonicznym, artystycznym i - przede wszystkim - historycznym, a nie politycznym. Dzięki odważnej wizji Komitetu Społecznego Budowy Pomnika Armii Krajowej, pod kierownictwem prof. Stanisława Juchnowicza, Honorowego Obywatela Miasta Krakowa, powstał wizjonerski projekt, który zainicjuje modernizację Bulwarów nad Wisłą w tym odcinku. Akt erekcyjny pomnika Armii Krajowej na Bulwarze Czerwieńskim podpisali przedstawiciele jeszcze poprzedniego rządu.

Wyobrażam sobie już teraz drogie, długie i męczące dyskusje, podczas których leciwi kombatanci pod koniec ich życia będą musieli ponownie uzasadniać chęć przekazania testamentu młodemu pokoleniu Polaków i tłumaczyć, że ich projekt już dawno ma wszystkie pozwolenia UMK. Czy nie pachnie to małomiasteczkową bigoterią ze strony tych którzy są przeciwko pomnikowi? Czy Miasto Kraków w tak paradoksalny, upokarzający kombatantów Armii Krajowej sposób, zamierza obchodzić 75 rocznicę Powstania Warszawskiego, 80 rocznicę wybuchu II wojny światowej i 80 rocznicę Powstania Polskiego Państwa Podziemnego?

W tym miejscu, jako przekonany Europejczyk, urodzony w Wiedniu w polskiej rodzinie, która walczyła o niepodległość Polski, muszę wyrazić smutek i dezaprobatę dla takiego traktowania kombatantów Armii Krajowej oraz sposobu cenzorowania dzieła sztuki, jaki ma miejsce w europejskim mieście Krakowie, przy udziale członków Rady Miasta.

Informuję, że zostałem teraz także laureatem międzynarodowego konkursu architektonicznego, zorganizowanego przez Komitet Rodzin Pilotów Dywizjonu 303 w Londynie i gminę francuską oraz przedstawicieli RAF-u i władz Normandii. Pomnik Polskich Sił Powietrznych stanie blisko wybrzeża Normandii, w mieście w którym stacjonowało Polskie Lotnictwo i będzie odsłonięty w tym roku, dla uczczenia D-DAY 75. Realizacja projektu już się rozpoczęła. Władze Województwa i gminy miasta Plumetot właśnie zdecydowały, że według francuskiej tradycji, najgodniejszym miejscem pomnika dla bohaterów, jest centrum miasta, miejsce obok najważniejszych budowli i zabytków. Prace nad tym projektem rozpoczęły się 3 miesiące po wygraniu konkursu. Władze lokalne przeprowadziły tylko jedne konsultacje i po wydaniu zgody na budowę zobowiązały się niezwłocznie wykonać projekt.

Krzysztof Bzdyl

(Fotografie w tekście p. Adam Koprowski za: www.uj.edu.pl/wiadomosci)

Szanowni Państwo, 11 grudnia 2018 roku byłem obecny, wraz z innymi weteranami walk o Niepodległą Polskę, na promocji książki „Wkład krakowskiego i ogólnopolskiego środowiska prawniczego w budowę podstaw ustrojowych III Rzeczypospolitej”. To wydarzenie, jak wynika z relacji prasowej UJ, zgromadziło w Librarii Collegium Maius UJ grono znakomitych prawników, uczestników prac Centrum Obywatelskich Inicjatyw Ustawodawczych "Solidarności" oraz władze rektorskie UJ.

Były oficjalne przemówienia współautorów książki w których wychwalano postawę pracowników UJ, bo stan wojenny - jak mówili - nie miał dojścia do UJ i nawet nie założono tu podsłuchów. Złośliwi twierdzą jednak, że podsłuchy były niepotrzebne, bo agentura wśród pracowników dostarczała obfite i obszerne materiały do SB, a także wyrzucano niepokornych pracowników naukowych, a zakaz ich powrotu obowiązuje do dziś.

Zabrałem głos jako ostatni, jako przedstawiciel a zarazem przewodniczący Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie, które już od szeregu lat jest zaniepokojone bezprawiem sądowym. I tym ogromem bezprawia na konkretnych przykładach próbowałem zainteresować - jak stwierdził rzecznik UJ - znakomitych prawników, a do tego wywodzących się z "Solidarności" społeczników. To oni przygotowali projekt nowego, wspaniałego ładu prawnego, który miał służyć wolnym ludziom. Skutek okazał się przeciwny do zamierzonego. Sędziowie są niezależni, a przez to, jak praktyka pokazuje, nie kontrolowalni. Zgodnie ze stwierdzeniem lorda Actona, że „każda władza deprawuje, a władza absolutna deprawuje absolutnie" część sędziów stała się zdeprawowana, czy też zdemoralizowana. A ich decyzje są zatwierdzane przez rzeczników dyscyplinarnych, bo przecież oni wszyscy należą do zupełnie nadzwyczajnej kasty. A reszta społeczeństwa to podludzie.

Mówiłem o karygodnych zachowaniach sędzi, takich jak pozbawianie oskarżonych prawa do obrony. To prawo istnieje od setek lat. W praktyce nie istniało w czasach stalinowskich. Dzisiaj w ramach niezależności sędziowskiej ta stalinowska zasada jest dalej praktykowana i akceptowana. Starałem się również powiedzieć o karygodnym zachowaniu i decyzjach sędziów w stosunku do przedstawicieli społecznych w trakcie procesów wytaczanych weteranom walk o Niepodległą Polskę za działalność patriotyczną. Sędziowie nie dopuszczają do wypowiedzi przedstawicieli społecznych, bo jak mówią boli ich głowa, są zmęczeni, jest już późno itd., nie rejestrują ich wypowiedzi, kłamią, zastraszają przedstawicieli społecznych, nie dopuszczają ich do udziału w sprawach na podstawie wyssanych z palca powodów. Jednym słowem robią wszystko, aby społeczeństwo nie patrzyło im na ręce. Sędziowie, jak z tego wynika, stoją ponad prawem, prawdą i sprawiedliwością.

Tej mojej wypowiedzi nie mogłem dokończyć, bo dostojni prawnicy poczuli się oburzeni słowami prawdy. Odebrano mi głos, mimo, że nikt nie limitował czasu wypowiedzi moich przedmówców. W murach Collegium Maius UJ nie można głosić prawdy. Sam Jego Magnificencja rektor prof. dr hab. med. Wojciech Nowak poczuł się urażony. Mam nadzieję, że rozwiałem wątpliwości co do konieczności głębokiej reformy sądownictwa polegającej na wprowadzeniu do każdej sprawy sądowej przedstawicieli społecznych o szerokich i silnych uprawnieniach. Inaczej nasz los będzie zależał od widzimisię sędziego, a tego nikomu nie życzę.

Krzysztof Bzdyl

Kraków, 23 listopada 2018 roku / Przedstawiciel Społeczny - Krzysztof Bzdyl / Sprawa: sygn. akt: II K 1561/16/S – nowa sygn. akt: IV Ka 581/18 / Odpowiedź na pismo sygn. akt Kd.-72-91/18 z dn. 9.11.2018 r.

Zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego
dla Apelacji Krakowskiej
SSA Tomasz Szymański
ul. Przy Rondzie 3, 31-547 Kraków

Skarga nr 2 na sędziego Tomasza Greblę

Szanowny Panie Rzeczniku,

przeczytałem ze zdziwieniem Pana pismo informujące mnie o nie znalezieniu podstaw do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego przeciwko SSO w Krakowie Tomaszowi Grebli, który prowadził rozprawę odwoławczą. Jak zwykle kontrole prowadzenia rozpraw sprowadzają się do odczytania protokołów z rozpraw, które mają się tak do rzeczywistego przebiegu rozprawy jak gazeta sowiecka „Prawda” do prawdy…

Sędzia Grebla prowadził sprawę w podobny sposób co sędzia Małgorzata Rokosz w sądzie rejonowym. A prowadziła ją w skandaliczny sposób. Jako przedstawiciel społeczny napisałem do wszystkich szczebli sądownictwa i do Ministra Sprawiedliwości ponad 30 skarg na łamanie prawa przez nią, które dokumentują przerażający obraz bezprawia sądowego. Wśród wielu zarzutów trudno o cięższy zarzut niż pozbawienie obu oskarżonych weteranów walk o Niepodległą Polskę prawa do obrony. Mnie uniemożliwiła wykonywanie moich obowiązków przedstawiciela społecznego…

Kiedy zgłosiłem chęć wypowiedzenia się sędzia Grebla zachowujący się od wejścia na salę sądową jak ranny odyniec stwierdził, że jeżeli spróbuję powiedzieć choć jedno słowo, to mnie policja zaraz wyrzuci z sali. Chciałem pomóc niewinnie skazanym, w związku z tym czekałem cierpliwie na skorzystanie z mojego prawa do wypowiadania się. Oczywiście do tego nigdy nie doszło. Sędzia Grebla polecił policji wyrzucenie publiczności z sali, a następnie wpuszczenie tylko pięciu osób. Wydając te decyzje nie informował publiczności, ani oskarżonych, ani mnie. Tym bardziej nie uważał za stosowne podać uzasadnienia. To policja przekazywała nam te rozkazy. Sala sądowa mogła oczywiście pomieścić o wiele więcej osób, być może całą publiczność. Można też było przenieść rozprawę do większej sali. Zostałem pozbawiony prawa do opisania bezprawia sądowego dokonanego przez sędzię M. Rokosz. Sędzia Grebla rozpoczął rozprawę od zwrócenia się do stron o wygłoszenie mów końcowych. Mnie oświadczył, że mam prawo do wygłoszenia trzech zdań. Nie mogłem wypowiedzieć się o faktach dotyczących procesu, ani o moich opiniach, a co najważniejsze opisać bezprawia sądowego panującego w sądzie rejonowym. Po trzech zdaniach sędzia przerwał moją wypowiedź. Takie postępowanie jest złamaniem art. 406 k.p.k., który nie stanowi o jakichkolwiek ograniczeniach czasu trwania wypowiedzi stron, jak również przedstawiciela społecznego. Nie można bowiem ograniczyć wypowiedzi stron i quasi stron powołując się na sprawne prowadzenie sprawy. Pan Rzecznik zdaje się zapominać, że w procesach karnych najważniejsze jest poznanie faktów, dojście do prawdy i sprawiedliwy wyrok, a nie szybkość prowadzenia rozprawy…

Sędzia nie powinien zachowywać się jak komunistyczny cenzor. Wypowiadałem się na innym procesie w sądzie rejonowym w Nowym Sączu, sygnatura akt sprawy: II K 389/15 i sędzia Anna Serwin Bajan wyraziła zgodę na moją ponad dwugodzinną wypowiedź w ostatnim dniu procesu – 4.10.2018 r. Protokół z tej sprawy również nie odzwierciedla przebiegu rozprawy, bo sędzia nie odnotowała ani słowa z mojej wypowiedzi, mówiąc, że to jest niedozwolone. Ciekawe, czy Pan również tak uważa. Jeżeli mogłem się wypowiadać tak długo jak to było konieczne w Nowym Sączu, to zachowanie sędziego Grebli w Krakowie ograniczające moją wypowiedź do 3 zdań było prawdopodobnie złamaniem prawa, a konkretnie art. 231 § 1 kk stanowiącym o przekroczeniu uprawnień przez funkcjonariusza publicznego jakim niewątpliwie jest sędzia Grebla.

Szanowny Pan Sędzia nie odpowiedział na zarzut dotyczący trybu w jakim była prowadzona rozprawa, czy to była rozprawa jawna, czy niejawna. Sędzia Grebla o takim drobiazgu nie raczył nikogo na sali poinformować. Nie mogłem go zapytać, bo ziejący wściekłością sędzia groził w wypadku powiedzenia choćby słowa wyrzuceniem mnie na korytarz przez policjantów, którzy stali w pogotowiu w moim najbliższym otoczeniu. Również sędzia Grebla zabronił rejestracji obrazu i dźwięku z rozprawy nie podając żadnego powodu podjęcia takiej decyzji. Nawet rozprawy stalinowskie sprzed prawie 70 lat były nagrywane. Stąd wiemy, jak sędziowie – mordercy w togach ferowali wyroki śmierci na Żołnierzach Niezłomnych. Nawet moja rozprawa w czasach stanu wojennego przed komunistycznym sądem wojskowym nie odbywała się w takiej atmosferze zastraszania. Samo sądownictwo od czasów stanu wojennego nie zmieniło się na lepsze, a tylko na gorsze. Chciałbym bardzo usłyszeć uzasadnienie takich barbarzyńskich działań i zachowań.

Na szereg pytań zawartych w moim poprzednim piśmie Pan nie odpowiedział. Dlatego kieruję je jeszcze raz. Oto te pytania: jakim prawem nie wpuszczono publiczności na salę sądową, mimo, że rozprawa była jawna, dlaczego sędzia zabronił rejestracji obrazu i dźwięku, dlaczego na odczytanie wyroku, które zawsze odbywa się z udziałem publiczności, tym razem nie wpuszczono publiczności licznie zgromadzonej przed drzwiami sali rozpraw. Czy sędzia Grebla ma prawo uchwalania artykułów kodeksu karnego. Jeżeli tak, to byłby niepotrzebny sejm do uchwalania ustaw. Sędzia Grebla, jak wynika z jego decyzji, potrafi go doskonale zastąpić. Okazywanie przez sędziego Greblę wobec mnie jawnej wrogości widzianej też przez inne osoby będące na sali sądowej nie świadczy dobrze o charakterze sędziego.

Sędzia Grebla złamał zasady zawarte w Zbiorze ZASAD ETYKI ZAWODOWEJ SĘDZIÓW. Wystarczy przeanalizować sposób w jaki prowadził tą rozprawę, że wspomnę tylko, że nie raczył wyjaśniać stronom kwestii proceduralnych i wydając różne postanowienia nie uzasadniał ich w żaden sposób. Jedyne widoczne uzasadnienie to przemoc fizyczna na którą się stale powoływał, której dokonają sprowadzeni policjanci na sali sądowej i trzymane odwody na korytarzu.

Przedstawiciel społeczny powinien zostać zawiadomiony o terminie rozprawy odwoławczej zgodnie z art. 458 k.p.k. Niezawiadomienie mnie o terminie rozprawy jest oczywiste i ma rażący charakter. Pan uważa, że ponieważ byłem obecny na rozprawie, a więc udaremniłem zamiar nie dopuszczenia mnie do rozprawy, to to jest bez znaczenia. Wprost przeciwnie, w mojej ocenie doszło prawdopodobnie do złamania prawa i to powtórnie art. 231 § 1 kk stanowiącym o niedopełnieniu obowiązków służbowych przez sędziego. Gdyby przyjąć Pana interpretację to fakt, że zabójca nie zastrzelił człowieka, bo nie trafił, powoduje brak przestępstwa, bo ofierze nic się nie stało. Ocena społeczna takich czynów jest przeciwna pańskiej.

Takich sędziów, którzy uważają, że prawo to oni, a nie jakieś kodeksy, jest więcej. Dotyczy to np. sędziego Tadeusza Dąbrowskiego w sądzie rejonowym w Suchej Beskidzkiej w sprawie sygn. akt II K 282/18. Wszystko o nim zawarłem w skardze z dnia 24.10.2018 r. do Z-cy Rzecznika Dyscyplinarnego w Sądzie Okręgowym w Krakowie. Mając takie doświadczenia trudno się dziwić, że społeczeństwo nazywa sądownictwo wymiarem niesprawiedliwości.

Teoretycy prawa mówią, że instytucja przedstawiciela społecznego jest tworem martwym i podają różne przyczyny tego stanu rzeczy. Nie podają tej jednej najważniejszej, że to sami sędziowie robią wszystko, aby zniszczyć tą formę udziału społecznego w sądownictwie. Sędziowie kłamią, zastraszają przedstawicieli społecznych, nie dopuszczają ich do udziału w sprawach na podstawie wyssanych z brudnego palca powodów. Jednym słowem robią wszystko, aby społeczeństwo nie patrzyło im na ręce. Jest właśnie tak jak powiedziała pewna sędzia, że oni wszyscy są „zupełnie nadzwyczajną kastą” i stoją ponad prawem, prawdą i sprawiedliwością.

Chciałbym bardzo się mylić. Dlatego będę oczekiwał na Pańską odpowiedź zawierającą tym razem bardziej pogłębioną analizę faktów podanych przeze mnie.

Z poważaniem, Krzysztof Bzdyl - przedstawiciel społeczny w procesie sygn. akt II K 1561/16/S, odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski i Krzyżem Wolności i Solidarności, więzień polityczny z lat PRL – więziony w Warszawie przy ul. Rakowieckiej, w Krakowie w więzieniu przy ul. Montelupich, w Nowym Wiśniczu, w Raciborzu, w Strzelcach Opolskich, w Kłodzku i w Strzelinie, przewodniczący Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie, prezes Związku Konfederatów Polski Niepodległej 1979-89, członek Prezydium Okręgu Małopolska Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, członek Wojewódzkiej Rady Konsultacyjnej do Spraw Działaczy Opozycji Antykomunistycznej oraz Osób Represjonowanych z Powodów Politycznych, członek Związku Więźniów Politycznych Okresu Stanu Wojennego.

Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie występowało wielokrotnie do najwyższych władz państwowych ze skargami na rażące bezprawie sądowe i łamanie prawa przez sędziów w ramach tzw. niezależności i niezawisłości sędziów. Obecna reforma niewiele zmieniła. Można by rzec, że sędziowie czują się bardziej bezkarni, bo przestano nawet nagrywać rozprawy. A protokół z rozprawy ma się tak do rzeczywistego przebiegu rozprawy jak gazeta sowiecka „Prawda” do prawdy. Weterani walk o Niepodległą Polskę stają dalej przed sądami oskarżani za działalność patriotyczną i tam spotyka ich dalej arogancja, bezczelność i bezprawie. To samo spotyka również szereg innych podsądnych. O tych sprawach pisaliśmy wielokrotnie do Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, który odsyłał nas do sądów, czyli do sprawców bezprawia będących jak sami o sobie mówią „zupełnie nadzwyczajną kastą”. Tak więc społeczeństwo nie wchodzące w skład nadzwyczajnej kasty zostało pozbawione wszelkich praw. „Zupełnie nadzwyczajna kasta” z rodowodem ubecko-komunistycznym zajęta jest ściąganiem pomocy dla siebie z Berlina i Brukseli.

Dlatego Porozumienie apeluje do Pana Premiera o oparcie reformy na szerokim dopuszczeniu społeczeństwa do udziału w postępowaniu sądowym. Obywatele powinni brać udział w każdej sprawie sądowej jako ławnicy i jako przedstawiciele społeczni. Nie powinno to zależeć od widzimisię sędziego. Z naszej praktyki wiemy, że sędziowie nie dopuszczali przedstawicieli społecznych do udziału w sprawie uzasadniając to brakiem zapisów z kodeksu karnego w statucie organizacji. A jeżeli już dopuszczali, to nie zezwalali na wypowiedzi uzasadniając to brakiem czasu sędziego, jego bólem głowy, ogólnym zmęczeniem i ekonomiką procesu. Wypowiedzi przedstawiciela nie protokołowali, bo jak stwierdzali ich się nie protokołuje. Taki protokół pokazuje milczącego cały czas przedstawiciela, a Z-ca Rzecznika Dyscyplinarnego Sądu na skargi odpowiadał, że taka jest praktyka. Po cóż jest potrzebny przedstawiciel społeczny, którego może w każdej chwili bez powodu spacyfikować każdy sędzia. I tak się dzieje.

Nowa ustawa powinna to zmienić i dać donośny głos społeczeństwu. Przedstawiciel społeczny powinien być silny z mocy ustawy i powinien mieć podobne uprawnienia do obrońcy. Powinien być niezależną stroną w procesie. Wystąpienia, czy też wypowiedzi przedstawiciela społecznego powinny być protokołowane w całości. Należy również uniemożliwić sędziom, na podstawie ich widzimisię, wbrew Konstytucji RP, prowadzenie niejawnych rozpraw z wyłączeniem publiczności. Jest to nagminnie robione. Sędziowie wyłączając jawność chcą ukryć bezprawie sądowe, którego zamierzają się dopuścić. Należy również dodać, że art. 359 pkt 2 kpk, stanowiący o niejawności rozpraw, stoi w sprzeczności z art. 45 pkt 2 Konstytucji w tych przypadkach, kiedy oskarżenie dotyczy życia publicznego i wykonywania zawodu przez funkcjonariusza publicznego. Niestety korporacja sędziowska stara się pod byle pretekstem wyłączać jawność rozpraw i z tym należy skończyć. Sędzia niekontrolowany przez społeczeństwo może prędzej, czy później stać się karykaturą sędziego i z obrońcy obywateli stać się ich prześladowcą. Z tym musimy skończyć raz na zawsze.

Apelujemy o dokonanie co najmniej wymienionych przez nas zmian w ustawach i to jak najszybciej. Te zmiany nie dopuszczą do kontynuowania bezprawia sądowego, a przynajmniej je bardzo ograniczą. Równocześnie należy dążyć do wprowadzenia ław przysięgłych w Polsce, tak jak to jest w USA i krajach anglosaskich. Polacy mieszkający w USA i w Wlk. Brytanii zasiadali i zasiadają w ławach przysięgłych i dobrze wykonują swoje obowiązki.

Bez wprowadzenia proponowanych przez nas zmian sędziowie dalej będą walczyć z polskim państwem w imię swoich korporacyjnych interesów i będą znajdować sojuszników wśród oszukanych ich argumentacją. O wiele trudniej będzie im przekonywać, że udział społeczeństwa jest złem.

Przewodniczący Porozumienia, Krzysztof Bzdyl
Sekretarz Porozumienia, Edward Wilhelm Jankowski

akopoznanJako członkowie Akademickiego Klubu Obywatelskiego z wielkim smutkiem przyjęliśmy wejście na ekrany polskich kin filmu „Kler”.

Film ten wpisuje się w ideologiczną wojnę z Kościołem katolickim w Polsce. Jest antyklerykalną agitką, której celem jest wzbudzenie złych emocji. Jednostronne, od początku do końca przewidywalne, dyktowane złą wolą ujęcie tematu czyni z filmu nie dzieło artystyczne lecz kolejną maczugę propagandową.

Ubolewamy, że uznani artyści zdecydowali się być się narzędziem w ideologicznej walce. Uczestniczą w mowie nienawiści, w eskalowaniu antyklerykalizmu, uderzają przy tym w środowisko o wielkich zasługach dla kultury polskiej. O znaczeniu polskiego Kościoła w oporze przeciw zaborcom i totalitaryzmom nie trzeba przecież przypominać. O kulturotwórczej roli religii katolickiej w mozolnym procesie budowania demokratycznej Europy – również.

Nie kwestionujemy prawa artystów do wolności krytyki każdej sfery społecznego życia. Kwestionujemy natomiast posługiwanie się fetyszem owej wolności do rozbudzania złych emocji i serwowania stereotypowego obrazu w celach jednoznacznie ideologicznych.

Jako klub zrzeszający ludzi nauki, wierzących i niewierzących, nie godzimy się z praktykami manipulacyjnymi niszczącymi demokrację przez emocjonalną stygmatyzację.

Ubolewamy ponadto, że film powstał z publicznym dofinansowaniem, co cofa nas do minionych czasów, gdy pieniądze podatników wykorzystywano do walki ze społeczeństwem. Tu niestety „dobra zmiana” nie zapobiegła sprzeniewierzeniu publicznych środków.

Do wszystkich mediów szanujących swoją reputację i swoich odbiorców apelujemy, by w odpowiedzi na film utworzyły specjalne rubryki poświęcone przedstawianiu pozytywnych aspektów pracy polskich duchownych. Ze znalezieniem licznych przykładów nie będzie najmniejszego kłopotu.

Przewodniczący i Zarząd AKO Poznań: prof. dr hab. Stanisław Mikołajczak – UAM / prof. dr hab. Stefan Zawadzki – UAM / dr hab. Elżbieta Czarniewska – UAM / dr Tadeusz Zysk – Wydawnictwo Zysk i spółka / ks. prof. dr hab. Paweł Bortkiewicz – UAM / mgr inż. Piotr Cieszyński – informatyk / mgr Ewa Ciosek – ekonomista / prof. dr hab. Jacek Dabert – UAM / prof. dr hab. inż. Antoni Florkiewicz – Politechnika Poznańska / dr Zdzisław Habasiński – informatyk / prof. dr hab. Stanisław Kozłowski – Uniwersytet Przyrodniczy / mgr Jan Martini – artysta muzyk / prof. dr hab. Grzegorz Musiał – UAM / prof. dr hab. Jan Paradysz – Uniwersytet Ekonomiczny / prof. dr hab. Stanisław Paszkowski – Uniwersytet Przyrodniczy / prof. dr hab. Wojciech Rypniewski – PAN / prof. dr hab. Wojciech Święcicki – PAN / dr hab. Witold Tyborowski – UAM / prof. dr hab. inż. Jerzy Weres – Uniwersytet Przyrodniczy / prof. dr hab. Barbara Wysocka – PAN / mgr Tomasz Zdziebkowski – przedsiębiorca.

Pod treścią listu mogą Państwo podpisać się tutaj: http://ako.poznan.pl/8704

ksdlogopfaNa tyle mamy wiedzę, mimo fałszowania historii, że wiemy doskonale, jak działają wrogie Polakom środowiska. Niezależnie, czy są to wrogowie zewnętrzni: zaborcy, okupanci, najeźdźcy, czy wewnętrzni: ludzie z poczuciem misji stworzenia nowego, wspaniałego świata bez narodów, bez wartości, wszyscy oni mają świadomość, że siłą naszego narodu jest wiara. Skoro nie udało się wmówić nam, że Pana Boga nie ma, trzeba nam zohydzić tych, którzy nas do Niego prowadzą. Bez których nie będziemy w stanie w pełni korzystać z Bożego Miłosierdzia. Ludzie ci posługują się różnymi metodami. Dziś orężem w tej walce jest też kultura. Zbyt wiele niestety jest przykładów ohydnej, profanującej sacrum sztuki, by je tu wyliczać. Najnowszym jest film reżysera Wojciecha Smarzowskiego pt. „Kler”.

Nie dajmy sobie wmówić, że powstało dla dobra polskiego Kościoła, jak tłumaczy Krzysztof Zanussi. Nie jest też żadną odpowiedzią na nurtujące nas pytania. Gdyby taki był zamysł twórców – od scenarzysty, przez reżysera do aktorów - stworzyli by obraz pokazujący prawdziwy problem współczesnej Europy – jej islamizację. Tylko - tego typu temat nie jest ani politycznie poprawny, ani dochodowy a co chyba najważniejsze, wyznawcy islamu, to nie chrześcijanie. Szydzenie z tej religii może drogo kosztować.

Z katolików, zwłaszcza polskich oraz wszystkiego, co z katolicyzmem się kojarzy, można drwić bez żadnych hamulców. Robią to ludzie z tytułami naukowymi i bez nich. Politycy, gwiazdy kina i estrady, celebry ci i tzw. przeciętni Polacy. Bezkarnie, bezrefleksyjnie, bezwzględnie.

Dziś Polacy stają przed kolejną próbą wierności. Wierności spuściźnie św. Jana Pawła II, bł. ks. Popiełuszki i sługi Bożego Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Największych synów współczesnego polskiego Kościoła. Ludzi, którzy nie wahali się świadczyć Pana Boga i patriotyzmu, w czasach najtrudniejszych. Im zawdzięczamy to, że wciąż jesteśmy Polakami i katolikami.

Naszym dziś obowiązkiem jest w imię ich pamięci świadczyć wierność polskiemu Kościołowi i polskim Kapłanom.

Z pełną świadomością obecności zła zarówno wśród ludzi świeckich, jak duchownych, nie możemy jednak pozwolić na rozliczanie tych ostatnich przez ludzi, którzy przez ostatnie lata używają swych nazwisk dla ochrony swego kolegi z branży, któremu sądownie udowodniono czyny niegodne.

Inną, równie skandaliczną sprawą jest sfinansowanie tego wyjątkowo obrzydliwego obrazu kwotą 3,5 miliona złotych ze środków Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, czyli pieniędzy wypracowanych przez Polaków. Czy ktoś ich pytał, czy chcą wesprzeć antyklerykalny, antykatolicki i antypolski de facto film?

Każdy z nas potrzebuje czasem refleksji na sobą i otaczającą nas codziennością. Dziś jest właśnie taki czas, dla wszystkich, którzy przyjęli sakramenty włączające ich we wspólnotę Kościoła.

Sama refleksja jednak już nie wystarczy. Potrzeba wyraźnej deklaracji: czy jestem w Kościele, czy poza nim!

Wszyscy, którym sprawa Ojczyzny leży na sercu, którzy kochają Pana Boga i Polskę, muszą dziś jasno i wyraźnie powiedzieć „nie” niszczeniu naszych narodowych wartości.

Apelujemy do ludzi sumienia, wszystkich, którzy każdej niedzieli wyznają publicznie swoją wiarę: zbojkotujmy ten upokarzający katolików film. Brońmy naszych kapłanów przed odzieraniem ich z godności, poniewieraniem wartości ich posługi.

Piętnując zło, niezależnie od kogoś, kto je popełnia brońmy godności osób, które wypełniają wiernie kapłańską posługę.

Nie poszerzajmy ciemności zła, poprzez wspieranie kont producentów i dystrybutorów tego skandalicznego obrazu.

Katolickie Stowarzyszenie Dziennikarzy, Zarząd Główny

Szanowny Panie Dyrektorze!

wstegapamieciprojektMy, niżej podpisani członkowie Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Armii Krajowej na Bulwarze Czerwieńskim w Krakowie, ze zdumieniem dowiedzieliśmy się z artykułu opublikowanego w „Dzienniku Polskim” 1-2 września 2018, że został „unieważniony przetarg na budowę pomnika AK. Kolejnego nie będzie”.

Wyrażamy zdziwienie, że tak ważna decyzja nie została nam wcześniej przekazana, mimo trwających już od lat kontaktów z nami. Zdziwienie nasze jest tym większe, że środowisko akowskie przekazało Państwu informację, że brakująca kwota na budowę pomnika zostanie uzyskana.

Pozwolimy sobie przypomnieć ponad dziewięcioletnią historię budowy pomnika AK w Krakowie. Starania o budowę tego pomnika podjęto w 2009 roku. Uchwałą z 26 05.2010 roku Rada Miasta zdecydowała, że w Krakowie zbudowany zostanie pomnik Armii Krajowej. Po szerokiej konsultacji uchwałą z 3.11. 2010. przyjęła, że pomnik będzie zlokalizowany pod Wawelem. W dniu Polskiego Państwa Podziemnego 27.09. 2013 roku odbyła się wspaniała uroczystość poświęcenia kamienia węgielnego pod pomnik. Kamień ten wykonał i osadził w gruncie Wydział Gospodarczy Wojska Polskiego na polecenie dowódcy 2 Korpusu Zmechanizowanego gen brygady Andrzeja Knapa. W uroczystości brało udział Wojsko Polskie: salwa honorowa, orkiestra wojskowa, 60 sztandarów szkolnych, sztandary organizacji patriotycznych, tłum Krakowian. Delegacje żołnierzy AK - także z terenów wschodnich - przywiozły i złożyły we wnękach kamienia węgielnego ziemię z pól bitewnych Armii Krajowej. Tam też złożony został akt erekcyjny pomnika podpisany przez 30 znakomitych osób, w tym czterech rektorów krakowskich uczelni. Ksiądz kardynał Stanisław Dziwisz poświęcił kamień węgielny. Już po dacie tej odbywały się przy nim wielokrotnie uroczystości patriotyczne z udziałem wojska, harcerzy. Ludzie się gromadzili, przynosili wieńce, zapalali znicze. Miejsce to żyje już własną tradycją.

Pan Prezydent Jacek Majchrowski przekazał do budżetu Rady Miasta milion sześćset tysięcy złotych na budowę pomnika AK, służby miejskie podległe Prezydentowi zatwierdziły projekt pomnika i wyraziły zgodę na jego wzniesienie.. Patronat nad budową pomnika objął prezydent RP Andrzej Duda - pismo Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej BWP.0460.131.2016. Patronat honorowy objął także ks. Abp Marek Jędraszewski – pismo ABP -041-108-2017.

Szanowny Panie Dyrektorze!

20160919wstega1Przypominając powyższe zdarzenia i fakty, jesteśmy przekonani, że poleci Pan kontynuowanie przetargu (odpowiednia ustawa zezwala, a nawet nakazuje, aby przetarg trwał miesiąc, czyli do 7 września, a ponadto zezwala na przedłużenie jego trwania o kolejny miesiąc).

Zarzuty w przywołanym na wstępie artykule w „Dzienniku Polskim” nie są przekonujące. Zgłosiła się firma deklarująca wykonanie pomnika za kwotę poniżej 2 milionów złotych w terminie do 11 listopada br. dla uczczenia setnej rocznicy odzyskania niepodległości. Społeczny Komitet Budowy Pomnika AK wystąpił do Wojewody Małopolskiego o dofinansowanie tej budowy w wysokości brakującej kwoty 400 tysięcy złotych. Wojewoda Małopolski wystąpił do premiera RP o przekazanie tej kwoty z rezerwy ogólnej budżetu państwa. Według pisma kancelarii premiera z 21.08.b.r. DKRM.ZK.2130.305/2018. brakująca kwota będzie przekazana przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego lub bezpośrednio z rezerwy ogólnej budżetu państwa.

Nieuzasadnione są wątpliwości dotyczące zgłaszającego się wykonawcy, bowiem firma ta specjalizuje się w budowie pomników. Będzie też nadzorowana przez twórcę projektu pomnika Aleksandra Smagę oraz przez wybitnych krakowskich architektów. Jesteśmy pewni, ze szanowny Pan Dyrektor nie tylko z pobudek patriotycznych, ale również ze względu na to, że Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu jest zobowiązany realizować inwestycje przewidziane w budżecie miasta, wznowi przetarg, unikając zarzutu niedopełnienia obowiązków, i podpisze umowę o budowę pomnika, za co z góry serdecznie dziękujemy

Przewodniczący Społecznego Komitetu Budowy Pomnika AK, Obywatel Honorowy Miasta Krakowa, prof. dr hab. arch. Stanisław Juchnowicz
Przewodniczący Małopolskiej Wojewódzkiej Rady Kombatantów, Prezes Okręgu Małopolska Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, major adwokat Ryszard Brodowski