Przeskocz do treści

Jadwiga Klimkowicz

Świat bez sztuki naraża się na to, że będzie światem zamkniętym na miłość (Jan Paweł II)

Zdjęcia w tekście p. Stanisław Kapinos.

Szanowni Państwo, poniższą informację (by przybliżyć miejsce w którym miał odbyć się spektakl, a nie odbył się, bo świat się zatrzymał) - można znaleźć na stronie Sióstr Norbertanek w Imbramowicach: Imbramowicki Dom Kultury to jedna z zabytkowych XVIII-wiecznych budowli byłej szkoły klasztornej – tzw. „Spichlerz”, który wielkim nakładem wysiłków organizacyjno-finansowych z pomocą Boskiej Opatrzności i ludzkiej dobroci zdołałyśmy w latach 2010-2013 odrestaurować i zaadoptować na cele kulturowe (...) Projekt miał nie tylko na celu uratowanie przed katastrofą budowlaną i wyeksponowanie pierwotnych walorów zabytku skrajnie zrujnowanego w okresie PRL-u, ale będzie także odpowiedzią na duchowe potrzeby naszych Sióstr i Braci żyjących w świecie. Naszą budowlę otwieramy tak dla pielgrzymów i rekolektantów kwaterujących się w pobliskim domu rekolekcyjnym jak i dla lokalnej społeczności zainteresowanych, zwłaszcza dzieci i młodzieży w celu krzewienia duchowości i kultury chrześcijańskiej. Na piętrze jest sala widowiskowa, gdzie odbywają się koncerty, przedstawienia teatralne, projekcje filmów, spotkania i wykłady. Tam też chcemy urządzić bibliotekę i czytelnie z pracownią komputerową. Na parterze będzie ekspozycja poświęcona historii klasztoru i informacja turystyczna (...) Cały budynek jest przystosowany do potrzeb osób niepełnosprawnych. Staramy się stworzyć miejsce, w którym dzieci i młodzież z terenu Imbramowic oraz okolicznych miejscowości będą mogły spędzać wolny czas i twórczo rozwijać swoje zainteresowania. Użytkowanie spichlerza (podobnie jak w przypadku nowo wyremontowanego domu rekolekcyjnego) ma charakter niekomercyjny. Wszelkie dochody z tej działalności przeznaczane są na cele kultu religijnego i ochronę zabytkowego zespołu klasztornego.

Szanowni Państwo, tak właśnie się dzieje! Z Bożą pomocą Spichlerz istnieje! Systematycznie wystawiane są spektakle, organizowane są warsztaty artystyczne i inne spotkania kulturalne. I tak miało być tym razem w Spichlerzu Kultury, który istnieje dzięki wielkiemu zaangażowaniu i niezwykłej charyzmie Sióstr Norbertanek w Imbramowicach, a nie sposób też nie wspomnieć o ludziach dobrej woli.

Spektakl miał odbyć się w Niedzielę Palmową, jak co roku - Misterium Męki Pańskiej - w tym roku pt. "Spotkałem Jezusa". Spektakl został przygotowany przez Piotra Piechę, ja zaś zajęłam się ruchem scenicznym, choreografią i wszystkim tym co potrzebne jest aby spektakl mógł się odbyć. Światłem i dźwiękiem zajął się nasz ukochany Tomasz Jagło. Niestety dopadła mnie choroba i nie mogłam uczestniczyć w zeszłorocznej premierze tego dzieła. Zadawałam sobie pytanie po różnych spotkaniach artystycznych, warsztatach, uczelniach czy typowej pracy choreografa, reżysera, pracującego z zawodowcami, jak i amatorami, co stwarza wyjątkowość wystawianych spektakli w Imbramowicach? I po obejrzeniu nagrań chyba wiem!

Ci ludzie różnych zawodów z różnych stron, grają z duszą, szacunkiem do widza i miłością do Boga! Od którego dziś tak wielu ludzi się odsunęło i z przykrością stwierdzam, że wielu ludzi sztuki zrobiło wszystko, by odciągnąć zwłaszcza ludzi młodych od Boga, poprzez sztukę zamiast przybliżać piękno, oddalali w bardzo skuteczny sposób. Już od dawna obserwowałam jakie tematy są podejmowane na festiwalach teatralnych, jakie tematy musi podejmować np. młody tancerz w teatrach i to potwierdziła rozmowa z jedną z moich ukochanych uczennic, którą prowadziłam od najmłodszych lat, miała może trzy latka kiedy zaprowadziłam ją na pierwszy plan filmowy. Wygrywała festiwale pomimo że przygotowywałyśmy już wtedy niemodne tematy. Z wynikami bardzo dobrymi ukończyła Państwową Szkołę Teatralną - jednak dziś musiała zająć się czymś innym, ponieważ jak sama powiedziała , nie może zostać dłużej w Teatrze, by nie skończyć z niewyleczalnymi depresjami do których doprowadzają podejmowane tematy przez dzisiejszych reżyserów czy choreografów. Taka jest niestety przykra prawda i dlatego my wszyscy - zawodowcy - na których to barkach spoczywa przekaz sztuki, powinniśmy zacząć myśleć by nasz świat był lepszy: "Świat bez sztuki naraża się na to, że będzie światem zamkniętym na miłość" (Jan Paweł II).

Na pewno jednak Ojciec Święty nie miał na myśli tworzonej obecnie "sztuki", bo to nie sztuka, a zatem co? Dziś na internetowych stronach widzimy chociażby dramatyczny apel filmowców: emitujcie polskie produkcje!

Kochani przyjaciele, ja "jestem za", tylko miejmy prawo wyboru! Dobrze jest wiedzieć, że film dla dziecka jest dla dziecka, film dla dorosłego widza jest filmem dla dorosłego widza, a film dla całej rodziny jest filmem rodzinnym i spokojnie możemy go wszyscy obejrzeć. Dziś to wszystko zostało poplątane! A tematy są brudne, brzydkie i zakłamane! Ale musimy też wiedzieć, że mamy sporo pięknej sztuki, wspaniałych filmów i spektakli teatralnych. Warto teraz je odszukać w zaśmieconym Internecie i obejrzeć. Dlatego warto przemyśleć słowa Ojca Świętego, którymi rozpoczęłam swoją dzisiejszą myśl. Ja zaś polecam Państwu lekturę artykułu ks. Mariusza Sztaby, który wszystkim artystom powinien dać do myślenia. Zadajmy sobie pytania: kto jest artystą i jakie ma prawa i obowiązki?
https://www.niedziela.pl/artykul/10071/Kiedy-kultura-schodzi-na-manowce

Będę też wdzięczna za poświęcenie chwili czasu i przeczytanie opisu przeżyć po wcześniej wspomnianym Misterium przez jedną z uczestniczek Grupy Teatralnej im. Ksieni Zofii Grothówny:

Marta Oleksy

Drodzy Państwo, za Grupą Teatralną im. Ksieni Zofii Grothówny już następny rok pracy, chociaż nie wiem czy można nazwać pracą coś co się lubi. Od czasu wystawienia ostatniej Pasji grupa rozrosła się i dalej dzielnie doskonali swój kunszt aktorski, o ile można tak powiedzieć o amatorach. Pragnę bowiem przypomnieć, że żaden z członków grupy nie jest zawodowym aktorem. Jednak jesteśmy pod zawodową opieką i staramy się dzielnie wykonywać polecone nam zadania, począwszy od mowy po ruch ciała. W każdym wolnym czasie ćwiczymy i udoskonalamy się tak, aby nie zawieść Państwa czyli naszej cudownej publiczności. Nasi opiekunowie są wymagający ale i w ciężkich chwilach przytulą i pocieszą nieraz rozśmieszając do łez!

Cieszę się, że już po raz drugi mogliśmy zaprezentować dla Państwa spektakl pasyjny tym razem pt. „Spotkałem Jezusa”. Scenariusz i reżyseria spektaklu Piotr Piecha, ruch sceniczny - choreografia Jadwiga Klimkowicz, światło -Tomasz Jagło. Premiera miała miejsce 19.05.2019 r. w Spichlerzu Kultury przy Klasztorze Sióstr Norbertanek w Imbramowicach.

Wspaniała gra wszystkich aktorów – nieskromnie mówiąc, gra świateł, muzyka i taniec zachwyciły i jednocześnie wzruszyły publiczność. Stało się tak dlatego, że każdy z występujących dał z siebie wszystko. Nie widać już takiej nieśmiałości u aktorów jak na początku naszych spotkań. Każdy doskonale wczuł się w swoją rolę. Wśród publiczności, już po spektaklu dało się słyszeć głosy, że role zostały bardzo dobrze dopasowane do występujących.

Pasja, jak sama nazwa wskazuje dotyczy męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. Zgodnie z tytułem, przedstawienie „Spotkałem Jezusa” oprócz właśnie tego motywu przewodniego dotyka zdarzeń, w których różne postaci biblijne spotkały się z Mistrzem. I tak widzimy scenę, w której przyprowadzają do Jezusa cudzołożnicę, następnie jesteśmy świadkami spotkania Pana z Samarytanką oraz w kolejnej scenie z kobietą kananejską.

Piękną sceną jest spotkanie Jezusa z dziećmi. Spotkanie zostało przedstawione jako zabawa w ciuciubabkę. Dzieci jak wiemy z Biblii lgnęły do Jezusa i tutaj widzimy jak zapraszają Go do wspólnej zabawy. Obrazuje mam to to, że oprócz natury boskiej, miał On także naturę ludzką. Po spektaklu usłyszałam właśnie o tej scenie z dziećmi, że widać w niej, że Jezus był normalnym człowiekiem, takim jak my.

Na komentarz moim zdaniem zasługuje wprowadzenie roli diabła, który przewija się podczas całego spektaklu. Pojawia się on jeszcze przed rozsunięciem kurtyn. Kusi Jezusa na pustyni, przynosi mikrofon i podaje tekst przemówienia Kajfaszowi. Podsuwa krzesło Piłatowi i przynosi mu wodę do umycia rąk. Jest obecny obok anioła – który pojawia się jako głos sumienia – podczas wewnętrznych przemyśleń tak Judasza jak i później Piotra. Judasz jak wiemy przegrywa swoją duszę, diabeł triumfuje i w końcowej części spektaklu przynosi Judaszowi sznur.

Uważny czytelnik na pewno zauważył, że wspomniałam o mikrofonie. Tak to nie błąd. W spektaklu użyto kilka współczesnych przedmiotów m.in. telefon, którym diabeł próbuje zrobić zdjęcie Jezusowi podczas kuszenia Go na pustyni i wspomniany już wcześniej mikrofon. Te przedmioty to nie jedyny łącznik ze współczesnością. W scenie piety pojawiają się Siostry Norbertanki oraz anioł z obrazem Pana Jezusa Cierpiącego, który jest otoczony szczególną czcią w Sanktuarium Męki Pańskiej w Imbramowicach. Jedna z sióstr wnosi fioletowy szal, który przewija się jako rekwizyt w poszczególnych scenach spektaklu i którym oplata obraz oraz Matkę Boską trzymającą w objęciach swojego Syna.

Trzeba także dodać, że całość grana jest przy praktycznie zerowej scenografii. Na scenie widzimy tylko skrzynię przykrytą czarnym materiałem. Widzowie skupieni są na aktorach i na przekazie a na sali jest całkowita cisza. Chyba nie było osoby, która się nie wzruszyła a niejeden otarł łezkę.

W Rzymie odbyła się w środę premiera filmu fabularnego „Zieja” w reżyserii Roberta Glińskiego o legendarnym warszawskim księdzu Janie Ziei (1897–1991), kapelanie Szarych Szeregów i współzałożycielu Komitetu Obrony Robotników.

Reżyser filmu Robert Gliński powiedział, że ks. Zieja był „człowiekiem bez skazy, o bardzo silnych wartościach, bardzo silnej moralności, który wierzył w prawdę; taką prawdę, która oczyszcza i uzdrawia”. – Teraz są czasy tak skomplikowane, tak pogmatwane, żyjemy w takim chaosie wartości, sporów, skłóconych postaw, że opowieść o tej postaci na pewno odegra bardzo ważną rolę – podkreślił autor filmu.

Film "Zieja" to szeroki, epicki obraz wędrówki przez historię Polski XX wieku. Przewodnikiem w tej podróży jest charyzmatyczny, mądry, bezkompromisowy ksiądz Jan Zieja. Premiera 13 marca, dystrybucja kinowa TVP. "Zieja" został wyprodukowany przez Wytwórnię Filmów Dokumentalnych i Fabularnych w koprodukcji z Telewizją Polską, przy współfinansowaniu Polski Instytut Sztuki Filmowej oraz Miasta Lublin.

Jest rok 1977. Osiemdziesięcioletni ksiądz Jan Zieja współzałożyciel Komitetu Obrony Robotników (KOR), zostaje wezwany na przesłuchanie. Rozmowy z funkcjonariuszem służby bezpieczeństwa staną się przyczyną retrospektywnej wędrówki po barwnym życiu księdza, prezentacji jego niezwykłej duchowej postawy, a także opowieści o najważniejszych wydarzeniach polskiej historii wieku dwudziestego.

Historia niezwykłego życia księdza Jana Ziei, duchownego, działacza społecznego, tłumacza, publicysty i pisarza religijnego, skupia w sobie wszystko, co najważniejsze w polskiej historii XX wieku. Ksiądz Zieja był naocznym świadkiem - wojny roku 1920, kampanii wrześniowej 1939, Powstania Warszawskiego, początków Komitetu Obrony Robotników (KOR) – co więcej świadkiem mającym na te wydarzenia wpływ. Był kapelanem wojskowym podczas wojny polsko-rosyjskiej, a także kapelanem Szarych Szeregów i Armii Krajowej w czasie II wojny światowej. W tej posłudze nie ulegał fasadowemu patriotyzmowi. W kazaniach głosił, że nie można zabijać nikogo, nawet wrogów czyli Niemców. Bo to zbrodnia. Chciano go rozstrzelać za dezercję i defetyzm. Gdy w latach 20-tych XX wieku pochował samobójczynię na katolickim cmentarzu wylądował przed sądem biskupim. W roku 1926 wyruszył na pielgrzymkę do Rzymu bez paszportu, ignorując istnienie granic państwowych. W roku 1946 włączył do swojej rady parafialnej kobietę, co było wówczas zabronione i ponownie otrzymał naganę od biskupa. Zieja często stawiał na szali swoje życie, wolność, nierzadko ryzykował wszystkim, w imię wyznawanych wartości moralnych, etycznych i religijnych. Jego idealistyczne, najprostsze i bezpośrednie pojmowanie dobra, miłości, wyrozumiałości dla ludzkich wad oraz niezwykły kręgosłup moralny powodowały, że często szedł pod prąd nie tylko bieżącej sytuacji politycznej, ale i kościelnych reguł. Bezkompromisowy, wierny swoim zasadom wyszedł bez szwanku z niezliczonych zagrożeń, nigdy nie wyrzekając się swoich przekonań.

Obsada: Andrzej Seweryn (ks. Jana Zieja), Mateusz Więcławek (ks. Jan Zieja młody), Zbigniew Zamachowski (Adam Grosicki), Sławomir Orzechowski (płk. Adamiec), Sonia Bohosiewicz (Krystyna Żelechowska), Redbad Klynstra (kpt. Szafrański), Tadeusz Bradecki (prymas Stefan Wyszyński).

Adam Zyzman

W sobotę 1 lutego w Muzeum AK odbyła się III Gala wręczenia nagród im. gen. dyw. Bolesława Wieniawy-Długoszowskiego organizowana przez Federację Kawalerii Ochotniczej i Kapitułę Barw i Tradycji Kawalerii i Artylerii Konnej. W ten sposób środowisko to honoruje tych, którzy najlepiej dbają i promują kawalerskie idee oraz wartości, wręczając im statuetki w kształcie szabli i pióra.

– Nagroda nosi imię najsłynniejszego polskiego kawalerzysty, czyli gen. Bolesława Wieniawy Długoszowskiego. To symbol kawalerii, przedwojennego fasonu i fantazji. W swoim życiorysie łączył szereg aktywności. Był generałem dywizji Wojska Polskiego, dyplomatą, osobistym adiutantem Józefa Piłsudskiego, poetą, lekarzem medycyny, tłumaczem, dziennikarzem i artystą. Wszystkie te działania zawarte są w nagrodzie jego imienia – mówił Dariusz Waligórski, rotmistrz kawalerii ochotniczej i przedstawiciel Federacji Kawalerii Ochotniczej, organizującej galę.

Nic więc dziwnego, że życie i anegdoty o patronie były motywem przewodnim całego wydarzenia. Podkreślano wyjątkową postawę patriotyczną i obywatelską człowieka, który jednocześnie był lekarzem, żołnierzem, dyplomatą, artystą, a jednocześnie bon vivantem i duszą towarzystwa. Dlatego też całą uroczystość poprzedziło złożenie kwiatów na grobie gen. dyw. Bolesława Wieniawy-Długoszowskiego.

W tym roku nagrody wręczono w następujących kategoriach:

Nauka – otrzymał ją prof. Jacek Majchrowski, prezydent miasta Krakowa za swoją działalność publicystyczną na temat historii okresu międzywojennego, w tym w dużej mierze osoby Bolesława Wieniawy-Długoszowskiego;
Jednostka wojskowa – laureat, to 15 Giżycka Brygada Zmechanizowana im. Zawiszy Czarnego pielęgnująca tradycje ułańskich pułków przedwojennej Polski północnej;

Społeczność – Gmina Adamów z powiatu Łykowskiego, pielęgnująca pamięć o ułańskich pułkach toczących na tych terenach ostatnie walki w czasie kampanii wrześniowej;
Popularyzator – mjr Piotr Półbratek z 3 Pułku im. Szwoleżerów Mazurskich dbający o tradycje kawaleryjskie we współczesnym Wojsku Polskim;
Sztuka – Marian Stefański, malarz autor m.in. portretów polskich olimpijczyków w jeździectwie;

Film – Grzegorz Gajewski, autor filmów o pułkach ułańskich i kontynuatorach ich tradycji w naszym kraju;
Dziennikarz – red. Urszula Żółtowska-Tomaszewska z Polskiego Radia, autorka cyklu reportaży o kontynuatorach tradycji jeździeckich w Polsce;
Żołnierz – gen. dyw. Jarosław Gromadziński, dowódca 15 Giżyckiej Brygady Zmechanizowanej za popularyzację tradycji oddziałów Wojska Polskiego na tym terenie.

Ułańską uroczystość zakończył Kawaleryjski Bal Karnawałowy w krakowskim Klubie Garnizonowym.

Zbigniew Galicki

Szanowni Państwo, poniżej umieściłem linkę do zdjęć z Mszy Świętej w Bazylice Świętego Floriana w intencji beatyfikacji Sługi Bożego Jerzego Ciesielskiego.

Przed Mszą Świętą, w pobliskim gmachu Politechniki Krakowskiej, abp Marek Jędraszewski odebrał Nagrodę im. Czcigodnego Sługi Bożego Jerzego Ciesielskiego – Ojca Rodziny przyznawaną przez Tygodnik Rodzin Katolickich "Źródło": https://photos.app.goo.gl/2KiDweza5LWt8rr47

Anna Dąbrowska*

Manuela Gretkowska, niegdyś cytowana nawet w dominikańskim periodyku, dziś jest czołową krytyczką obecnego rządu i katolicyzmu.

Widać, że ogromną radość, może nawet rozkosz, daje jej dzielenie się swymi przemyśleniami z publiką za pośrednictwem mediów społecznościowych. Najnowszy wpis na Fecebooku popełniła Gretkowska na okoliczność rocznicy zamordowania prezydenta Adamowicza i WOŚP. Moment mordu wspomina co prawda, jako czyn człowieka, który „nafaszerowany kłamstwem i nienawiścią sztyletuje Polskę”, co nie przeszkadza jej w prezentacji swoich, negatywnych emocji. Skumulowały się one zwłaszcza w jej wizji przyszłości Polski w kontekście zbliżających się wyborów prezydenckich.

„Adamowicz nie zmartwychwstanie. Polska nie zmartwychwstanie. Nie jest Chrystusem narodów tylko hamulcowym cywilizacji. Zardzewieje na ruskim składowisku republik. Jeżeli nie wyrwiemy im tego noża i nie wygramy wyborów prezydenckich” – prorokuje Gretkowska (fot. YouTube), dodając ostrzeżenie: „My tu zostaniemy, z bezprawiem, przemocą i faszyzmem”. Wcześniej jednak padają pełne pogardy, haniebne słowa, określające stosunek pisarki do elektoratu PiS: „Niech zahipnotyzowana ciemna masa umiera przed telewizorem i nie psuje statystyk bankrutującej służbie zdrowia (…) Śpiewając hity Zenka Martyniuka hordy patriotów będą lewaków opiekać przy ognisku. Szukam więc po szufladach mojego starego, nansenowskiego paszportu bezpaństwowca – uchodźcy, zanim zaczną w Polsce, wydawać nowe paszporty Neandertalczyka. Tego tradycjonalisty wyklętego z naszej ziemi. Jego IQ było równie wysokie jak aspiracje, więc idealnie się nadaje dla nowej elity”.

* Autorka jest sekretarzem Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Tekst i ilustracja za: https://polskaniepodlegla.pl/kraj-swiat/item/21981-obrzydliwe-slowa-gretkowskiej-ws-adamowicza-niech-zahipnotyzowana-ciemna-masa-umiera-przed-telewizorem

Kazimierz Bartel

6 stycznia 2020 roku ulicami Naszego Miasta przeszedł jubileuszowy, dziesiąty Orszak Trzech Króli. Orszak objął patronatem ksiądz arcybiskup Marek Jędraszewski, metropolita krakowski, a zaprosił nań prezydent Miasta Krakowa, prof. Jacek Majchrowski. A ja zapraszam Państwa do obejrzenia fotoreportażu:
https://photos.app.goo.gl/8tk9XQxjFWXV37Zg9

Jadwiga Klimkowicz

"Przez Sztukę Bliżej Dobra" to motto, które już od dawna przyświeca naszym działaniom. Piszę naszym, ponieważ dzięki współpracy ze wspaniałymi artystami, a nie sposób nie wspomnieć tu o kimś takim jak p. Piotr Piecha, który dzielnie wspiera działania grupy Teatralnej im. Ksieni Zofii Grothówny, powstają ciekawe spektakle, które cieszą się Państwa - licznie przyjeżdżając z różnych stron - zainteresowaniem. Jest nam niezmiernie miło również i z tego powodu, iż poprzez podejmowane i realizowane tematy wszyscy coraz bardziej zagłębiamy się w poznawaniu kultury polskiej. Nie da się ukryć, że sprzyja temu również miejsce, które przesiąknięte jest sztuką, dobrem, pięknem i miłością!

Klasztor Sióstr Norbertanek w Imbramowicach to miejsce, które każdy powinien odwiedzić, a i czas teraz ku temu sprzyja, by po zwiedzeniu wystawy szopek w krakowskim Muzeum Celestat, wybrać się z całą rodziną, by zobaczyć urzekająco piękną ruchomą Szopkę Norbertańską, a przy okazji prawdziwe polskie Jasełka w reż. wspomnianego już powyżej p. Piotra Piechy. Drodzy Państwo, zachęcamy też do udziału w cyklicznych spotkaniach teatralnych w których każdy może wziąć udział nie patrząc na wiek i wykonywany zawód.

A dlaczego właśnie Klasztor Sióstr Norbertanek w Imbramowicach? Ponieważ jest to nawiązanie do wielowiekowej tradycji szkoły dla Panien, gdzie na nauki oddawane były córki o najbardziej znanych nazwiskach w Polsce, a historię postaramy się przybliżyć podczas następnych spotkań. Zatem, czy może być wspanialsze miejsce na tego typu działania artystyczne?

Pragnę podziękować za miniony rok właścicielowi "Piekarni Mojego Taty" za jak zwykle pyszny chleb oraz p. Monice Kocbuch z biura promocji Muzeum Krakowa za wsparcie nas materiałami dzięki którym możemy Państwa obdarowywać ciekawą literaturą, a co za tym idzie poszerzać wiedzę o historii i sztuce!

Dziękuję p. Mirosławowi Borucie Krakowskiemu za to, że i Państwo możecie się coś więcej o nas dowiedzieć.

Zapraszam zatem na cykliczne spotkania z grupą Teatralną im. Ksieni Zofii Grothówny działającą dzięki wsparciu Sióstr Norbertanek pod moją skromną opieką (TSiT–JK – produkcja filmowa i teatralna).

Życzę Państwu w imieniu swoim oraz wszystkich współpracujących ze mną artystów, Szczęśliwego Nowego Roku, wielu wspaniałych, teatralnych przeżyć, a przede wszystkim Błogosławieństwa Bożego! Dziękuję Wam Kochane Siostry, że to dzięki Wam może dziać się tak dużo! Dziękuję fantastycznej grupie ludzi, która przyjeżdża z różnych stron nie raz w trudnych warunkach atmosferycznych, nie raz prosto z uczelni, pracy, po to by móc poprzez sztukę czynić dobro, a tego nam w dzisiejszych czasach bardzo potrzeba!

Boże Narodzenie... Dzieląc się wigilijnym opłatkiem składamy Państwu z serca płynące życzenia wszelkich darów, a zwłaszcza wiary, nadziei i miłości (Grota Narodzenia, fot. p. Andrzej Kalinowski).

A przy tej okazji wszelkiej pomyślności w Nowym - 2020 - Roku, zdrowia, życzliwości, wspaniałych przyjaciół i odwagi w podejmowaniu życiowych wyzwań i dróg, nawet jeśli zmuszają nas one do wędrówki nieznanymi szlakami...

W imieniu Zarządu i Komisji Rewizyjnej Stowarzyszenia im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie:

- dr Mirosław Boruta Krakowski, prezes

Z okazji nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia wszystkim naszym Autorom, Czytelnikom, Przyjaciołom i Sympatykom składamy najlepsze życzenia wszelkiej pomyślności, oraz obfitości wszelkich dóbr.

Życzymy pokoju Chrystusowego, zdrowia i błogosławieństwa Bożego. Niech nadchodzący nowy rok przyniesie jak najwięcej łask i niech nie zabraknie w nim nieustającej opieki Nowonarodzonego Jezusa.

Niech radość i pokój Świąt Bożego Narodzenia, miłość i życzliwość oraz sukcesy prywatne i zawodowe towarzyszą Wam przez cały 2020 rok. A dobry Bóg niech nie skąpi Wam swoich łask i przychylności.

Wszystkim PT. Czytelnikom i Przyjaciołom Krakowa Niezależnego:

autorom filmów, tekstów i zdjęć (fot. p. Kazimierz Bartel), nadsyłającym zaproszenia lub linki do ciekawych miejsc i wydarzeń, podpowiadającym jak „wokoło siebie mieć piękniejsze Miasto, piękniejszą Polskę i piękniejszy Świat”

składam najbardziej serdeczne życzenia wspaniałych Świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku, tak dobrego jak nigdy 😉 Mirosław Boruta Krakowski

Mirosław Boruta Krakowski

Spencer Wells, uczeń Luigiego Luci Cavalli-Sforzy kontynuuje dzieło rekonstrukcji prehistorycznej globalnej wędrówki ludów. Dowodzi, że wszyscy żyjący obecnie na Ziemi ludzie są potomkami niewielkiego afrykańskiego plemienia myśliwych zbieraczy, którzy żyli w Afryce około 60 tys. lat temu. Homo sapiens zaledwie 50-80 tys. lat temu opuścił afrykańskie równiny i rozpoczął powolną ekspansję na wszystkie kontynenty, różnicując się z upływem pokoleń na Eskimosów, Aborygenów, Europejczyków, Indian i Afrykanów. Celem badań, którymi kieruje Spencer Wells jest zatem sporządzenie mapy migracji człowieka w ciągu tysiącleci. Osoby, które zgłoszą się do uczestnictwa w programie, dowiedzą się, skąd pochodzą ich przodkowie. Fundusze pochodzące ze sprzedaży zestawów do pobrania próbek DNA wspomogą rozwój edukacji wśród tubylczych plemion całego świata.

Czy można w sposób jednoznaczny określić wszystkie aspekty, jakie niesie z sobą ten nurt badań? Myślę, że jest na to jeszcze zbyt wcześnie. Można jednak stwierdzić, że zasadniczym wymiarem kulturowym, dotykającym sedna przesłania, jakie niosą ze sobą współczesna antropologia i socjologia jest całkowite wyzbycie się postawy centrycznej i podniesionej, do rangi wartościującej oceny, ważności pierwiastka etniczno-kulturowego. To, co interesujące, zawiera się tutaj w wartości, jaką może być wspólnota, bez względu na pochodzenie, język, czy koloru skóry.

Jak ujął to Spencer Wells, odpowiadając na pytanie: „jakie przesłanie niesie ze sobą ów projekt naukowy? - „Wszyscy ludzie są kuzynami, łączą nas nasi przodkowie. Pamiętajmy: rasy nie istnieją”, a Ewa Nowicka dodaje: „Ci, którzy antropologię nazywają najbardziej wyzwalającą nauką, mają na myśli wyzwalanie od etnocentryzmu, przesądów rasowych i etnicznych”.

(Od Redakcji): streszczenie artykułu zamieszczonego w: Annales Universitatis Paedagogicae Cracoviensis. Studia Sociologica - 2010, z. 3, s. 4-13 uzupełniamy o 15 zdjęć z wystawy (grudzień 2018 roku) w siedzibie Towarzystwa Słowaków w Polsce (ul. św. Filipa 7):
https://photos.app.goo.gl/dbYeJV3SS8g7q9Bm8

Kazimierz Bartel

14 grudnia 2019 roku w Ośrodek Kultury im. Cypriana Kamila Norwida na os. Górali 5 miał miejsce finał projektu „Literacki przewodnik po Nowej Hucie” realizowanego w ramach obchodów 70-lecia Nowej Huty. Podczas spotkania z autorką - dr Anną Grochowską, zaprezentowano treść książki. Zapraszam Państwa do obejrzenia fotoreportażu: https://photos.app.goo.gl/5jL6fV4XNbnstNfq6

120 lat temu Rada Miasta Krakowa przyjęła uchwałę o powołaniu Muzeum Historycznego Miasta Krakowa. Od 120 lat krakowskie muzeum miejskie snuje opowieść o ludziach, zabytkach i wydarzeniach, budując swoją pozycję jako partnera i inicjatora dyskusji o tożsamości miasta. 11 grudnia, na finiszu roku jubileuszowego, Muzeum otrzymało od władz miasta srebrny medal Cracoviae Merenti.

Rada Miasta Krakowa od prawie trzydziestu lat nadaje osobom i instytucjom zasłużonym dla Krakowa to szczególne odznaczenie, jakim jest medal Cracoviae Merenti.

Dla Muzeum Krakowa – jako instytucji od 120 lat wpisanej w kulturowy krajobraz miasta i przekazującej szczególną o nim opowieść – jest to wydarzenie niezwykle zaszczytne. Otrzymanie medalu Cracoviae Merenti w roku jubileuszowym to znak, że władze miejskie dostrzegają rolę Muzeum w kształtowaniu genius loci Krakowa.

W okazjonalnej laudacji Prezydent Miasta Krakowa, prof. Jacek Majchrowski, przypomniał rys historii Muzeum Krakowa, mówiąc o wzroście znaczenia, jaki był udziałem instytucji na przestrzeni lat. „Początkowo dysponowało jedynie pamiątkami przynoszonymi w darze przez mieszkańców. Dziś to muzeum jest wzorem dla innych muzeów, należy do ścisłej czołówki najważniejszych i najnowocześniejszych placówek muzealnych w Polsce. Posiada 19 oddziałów wraz z filiami. Rocznie odwiedza je ponad milion trzysta tysięcy osób” – mówił Prezydent.

W roku jubileuszowym Muzeum zrealizowało szereg inicjatyw, z których najlepiej odebrane były cykl wystaw PrzeMieszczanie (poświęconych lokalnym tożsamościom Krakowa) i akcja #jestemkrakow, w ramach której miasto napełniło się setkami luster, a w mediach społecznościowych powstała spontaniczna, barwna galeria zdjęć, stanowiących różne refleksy doświadczania i myślenia o Krakowie.

„Jesteśmy dziś świadkami, jak mała idea, zasiana 120-lat temu, i zrodzona początkowo jako organiczna część Archiwum Narodowego w Krakowie, nie tylko znalazła sposób na samodzielny byt jako muzeum miejskie, ale stała się inspiratorem nowych idei i nieodłączną częścią tożsamości Krakowa. Po tych wszystkich latach jesteśmy szczęśliwi, że misja i samoświadomość Muzeum Krakowa zamykają się w dwóch prostych, a tyle znaczących słowach: Jestem Kraków. Jesteśmy wdzięczni Radzie Miasta Krakowa i Panu Prezydentowi za docenienie naszej działalności właśnie w tym momencie, w roku jubileuszowym” – mówił Dyrektor Muzeum, dr Michał Niezabitowski.

W wieku 75 lat w Krakowie zmarł we wtorek wieczorem (10 grudnia) Attila Leszek Jamrozik, absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, projektant wielu obiektów użyteczności publicznych, na początku lat 80. prezes okręgu krakowskiego Związku Polskich Artystów Plastyków. Informację o śmierci artysty potwierdził PAP jego przyjaciel Jerzy Giza.

"Attila odszedł w święto Matki Bożej Loretańskiej, co ma swoją wymowę, bo przez wiele lat aktywnie działał w Towarzystwie Ratowania Kaplicy Loretańskiej w Krakowie. Został za to odznaczony przez oo. Kupucynów Krzyżem św. Franciszka" - mówił Jerzy Giza.

"Człowiek niezmiernie prawy i prostolinijny"
"Miałem zaszczyt być jego przyjacielem. To był człowiek niezmiernie prawy i prostolinijny, jak pisał Norwid 'bez światłocienia'. Nie wszyscy z tego powodu za nim przepadali, bo potrafił prosto w oczy powiedzieć najcięższą prawdę, a przy tym był człowiekiem wewnętrznie niezwykle ciepłym i życzliwym. Ja osobiście w czasach stanu wojennego wiele zaznałem pomocy i wiele od niego się nauczyłem" - podkreślił.

Giza dodał, że kiedy w Krakowie powstała pierwsza szkoła społeczna, artysta od początku ją wspierał, choć sam nie miał dzieci - poświęcał jej czas i wykonywał dla niej społecznie różne projekty. "Straciliśmy wielkiego przyjaciela" - powiedział Giza.

Artysta projektant, działacz "Solidarności"
Attila Jamrozik urodził się 24 października 1944 r. w Balatonfoldvar na Węgrzech. Jego matka wywodząca się z krakowskiego Zwierzyńca podczas okupacji była kurierem na Węgry. Attila ukończył Państwowe Liceum Sztuk Plastycznych w Krakowie i zaczął studia na Akademii Sztuk Pięknych. W 1968 r., po wystąpieniach studenckich, został wydalony z uczelni. Przywrócono go na studia po interwencji kolegów. Ukończył Wydział Architektury Wnętrz w 1971 r.

Był projektantem w Spółdzielni Meblomet w Mszanie Dolnej i w Spółdzielni Elektrometal w Wieliczce. Od 1973 r. pracował na własny rachunek (fot. ipn.gov.pl). Wraz z żoną - także artystką - zaprojektował ok. 100 różnych obiektów użyteczności publicznej: sklepów, banków, muzeów, szpitali, domów wczasowych, mieszkań i elementów wyposażenia. Był autorem aranżacji wnętrz i kolorystyki szpitala Rehabilitacyjno-Leczniczego Instytutu Pediatrii UJ w Krakowie-Prokocimiu (1979-88).

W latach 1971-1990 Jamrozik był członkiem Związku Polskich Artystów Plastyków, a od 10 grudnia 1980 do 1 marca 1983 r. prezesem okręgu krakowskiego tego związku.

W 1980 r. był współzałożycielem Komitetu Porozumiewawczego Stowarzyszeń Twórczych i Naukowych. Od 10 do 13 grudnia 1981 r. uczestniczył w Kongresie Kultury Polskiej w Warszawie. Tuż po wprowadzeniu stanu wojennego napisał list do komitetu partii i wojewody z żądaniem zwolnienia internowanych kolegów, w związku z tym był przesłuchiwany przez SB, przeszukiwano jego dom i pracownię.

Od 1982 r. Attila Jamrozik (fot. bialykruk.pl) był zaangażowany w ruch kultury niezależnej, m.in. jako współorganizator wystaw. Zajmował się dystrybucją pomocy stypendialnej oraz koordynacją pomocy materialnej i medycznej wśród plastyków. Współpracował z Komitetem Pomocy Więzionym i Prześladowanym przy krakowskiej kurii. Był członkiem Obywatelskiego Komitetu Ratowania Krakowa (1984-1989).

W 1989 r. był współorganizatorem i przewodniczącym pierwszego zjazdu reaktywującego ZPAP.

Za swoją działalność został odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi, nadanym przez Rząd RP na Uchodźstwie w Londynie (1989). Artystę uhonorowano też: Złotą Odznaką Związku Polskich Artystów Plastyków, Krzyżem św. Franciszka oo. Kapucynów w Krakowie, Złotym Medalem Opiekuna Miejsc Pamięci Narodowej, Złotym Krzyżem Zasługi, Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Mirosław Boruta Krakowski

Tradycyjnie, w pierwszy czwartek grudnia u stóp pomnika Adama Mickiewicza na Rynku Głównym pojawili się wyjątkowi twórcy ze swoimi wspaniałymi dziełami. Zwyczaj wystawiania szopek krakowskich przyciąga Krakowian i Gości naszego miasta od lat. Tak było i w tym roku, a zdjęcia z tego wydarzenia nadesłał p. Kazimierz Bartel, dziękujemy: https://photos.app.goo.gl/S1buLoVQSvwwJ7od7