Przeskocz do treści

Andrzej W. Waligóra

Ryszardzie! Odszedłeś według wielu bez pożegnania, czyli niekoniecznie spodziewałeś się, że po drodze paskudnej, którą się wszyscy poruszamy w tym smutnym 2021 roku, wpadniesz w jakąś "dziurę", która okaże się być "tą ostatnią". Za komuny równie parszywej, mieliśmy setki spotkań i rozważań podczas wspólnie przeżywanych zderzeń i zdarzeń ze sztuką, gdy narzekaliśmy w latach 70. na ograniczenia, cenzurę i konieczności kombinowania, zamiast możliwości chociażby utrzymywania się z muzyki czy sztuki, bo akurat te były pod bacznym okiem służb bardzo specjalnych.

Twoje wyczucie i stoicki spokój podczas uzgadniania z opiekunami Wydziału Paszportów, tras koncertowych i przekonywania ich o pokonywaniu w ten sposób przepaści pomiędzy zgniłym zachodem a wolnościową wschodnią polityką kulturalną było nie lada, cyrkową wręcz, sztuką. Dość tych ważnych wspominań...

Pamiętam ostatnią informację z FB - Summer Jazz Festival, że we środę przed Wigilią 2020 roku odbyła się w Piwnicy druga sesja nagrań z serii Jazz z Krakowa. Rejestrowały zespoły: Jazz Band Ball Orchestra, Old Metropolitan Band, Krzysztof Ścierański Quartet, Maciej Kłeczek/Jacek Chruściński Trio i Soul Finger. Zapewniam wszystkich, że Rysiek (fot. facebook.com/KlubPodJaszczurami) raczej nic nie przekazywał..., że się z Krakowem i Rodziną zamierza żegnać. A jednak - zasmucił mnie ten fakt bardzo, bardzo mocno!

„Życzę Wam, Drodzy Diecezjanie, byście przytuleni do Zmartwychwstałego mężnie trwali przy dobru i odważnie przeciwstawiali się złu! Chrystus żyje – ten sam dziś, co i przez wszystkie wieki! A my ufamy Jemu, że i nas obdarzy niekończącym się życiem!” – napisał w życzeniach wielkanocnych do diecezjan biskup włocławski Wiesław Mering. Życzenia wielkanocne Biskupa Włocławskiego zostaną odczytane w Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego w kościołach diecezji.

Bp Mering nakreślił kontekst, w jakim przeżywane są tegoroczne święta: „Opustoszały nasze świątynie, spotykamy się z atakami na nasze świętości, życie społeczne zostało wypełnione wulgarnością. Boga usiłują wyprowadzić z życia osobistego, rodzinnego i narodowego. Kłamstwa i bluźnierstwa, chora ideologia, wyznawana przez agresywną mniejszość, rości sobie pretensje do zawładnięcia kulturą i poglądami większości! Przygnębia nas ta sytuacja. Pytamy trwożnie: dokąd idziesz świecie, Europo, Polsko?! Dotknięci mocami zła uwierzyliśmy, że nic nie możemy zrobić, że dobro i prawda przegrały!”

Odpowiedzią na te lęki i wątpliwości jest zmartwychwstały Chrystus: „O Nim też myślano, że został zwyciężony, pokonany przez Złego! Jakież to były złudzenia! (…) To właśnie jest fundament naszego optymizmu i nadziei. Zmartwychwstanie wnosi nadzieję do każdego wypełnionego wiarą serca. Śpiewamy w popularnej pieśni, że Chrystus jest zwycięzcą śmierci, piekła i szatana!”

„Drodzy Siostry i Bracia! Wpatrujcie się w Zmartwychwstałego, przyjmijcie Go z najgłębszą wiarą do serc i domów. Nie wierzcie rozmaitym prorokom usiłującym rozmyć naszą chrześcijańską tożsamość. Z Jezusem przezwyciężymy wszystkie lęki, każde zło! (…) Radosnych, mimo wszystko, i błogosławionych Świąt Zmartwychwstania Pańskiego” – życzył wiernym biskup włocławski Wiesław Mering.

Tekst i ilustracja za: https://www.diecezja.wloclawek.pl/pl,news2,wielkanocne_zyczenia_biskupa_wloclawskiego_wieslawa_meringa,1741.html#tresc_strony

raffaellinodelgarboNa świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat (Ewangelia Świętego Jana 16, 33).

Czas święty pozwala się nam odradzać a Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa to najważniejsze wydarzenie w dziejach ludzkości, On zwyciężył...

Wspaniałych Świąt Wielkanocnych... życzy Państwu cały Zespół Krakowa Niezależnego 😉

Raffaellino del Garbo (1466–1524), Zmartwychwstanie (Galleria dell'Accademia, Florencja).

A kiedy już to, co zniszczalne, przyodzieje się w niezniszczalność, a to, co śmiertelne, przyodzieje się w nieśmiertelność, wtedy sprawdzą się słowa, które zostały napisane: Zwycięstwo pochłonęło śmierć. Gdzież jest, o śmierci twoje zwycięstwo? Gdzież jest, o śmierci, twój oścień? Ościeniem zaś śmierci jest grzech, a siłą grzechu Prawo. Bogu niech będą dzięki za to, że dał nam odnieść zwycięstwo przez Pana naszego Jezusa Chrystusa. Przeto, bracia moi najmilsi, bądźcie wytrwali i niezachwiani, zajęci zawsze ofiarnie dziełem Pańskim, pamiętając, że trud wasz nie pozostaje daremny w Panu (1 Kor 15, 54-58).

Stowarzyszenie im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie życzy Wszystkim Państwu zdrowych, obfitych i głęboko przeżywanych Najważniejszych Świąt - Pańskiego Zmartwychwstania.

W imieniu Zarządu i Komisji Rewizyjnej - dr Mirosław Boruta Krakowski, prezes

Radio Maryja

W Rzeszowie dwóch młodych mężczyzn włamało się do kościoła, aby urządzić libację alkoholową. Sprofanowali świątynie i zniszczyli jej wyposażenie. Jeden z napastników pobił księdza proboszcza, który zjawił się na miejscu. Młodzi mężczyźni włamali się do zabytkowego kościoła na osiedlu Budziwój w Rzeszowie. W świątyni urządzili libację alkoholową. Poprzewracali drewniane ławki, połamali krzesła. Zniszczyli dwa ołtarze i powybijali szyby w oknach. Ubrudzili także swoją krwią posadzkę i ołtarz. Zaalarmowany o włamaniu na miejscu pojawił się ks. Mieczysław Lignowski, proboszcz parafii Matki Bożej Śnieżnej w Rzeszowie.

„Wnętrze kościoła zdemolowane. Wszędzie butelki po alkoholu, na ołtarzu stała butelka wódki. Dwaj młodzieńcy, którzy pokaleczyli się, wchodząc przez okna, uciekli do zakrystii. (…) Jeden z nich wrócił i zaatakował mnie, okładał mnie pięściami po głowie. Udało mi się wezwać policję” – poinformował ks. Mieczysław Lignowski.

W trakcie zatrzymania mężczyźni byli pijani. 18-letni Mikołaj K. i 20-letni Paweł S. zostali aresztowani na trzy miesiące. Usłyszeli zarzuty zniszczenia kościoła i jego wyposażenia, które jest zabytkowe, naruszenia miru domowego oraz kierowania gróźb karalnych pod adresem księdza i pobicia go. Grozi im nawet 8 lat więzienia. – W przeciągu niespełna tygodnia mamy do czynienia z drugim już takim poważnym aktem wandalizmu wobec świątyń. Przypomnę, że jeszcze w ubiegłym tygodniu miało miejsce podpalenie kościoła Świętego Krzyża na lubelskich Bronowicach – przypomniał dr Marcin Jakubczyk.

Motywy kobiety, która podpaliła kościół w Lublinie nie są znane. Grozi jej kara do 10 lat więzienia. We wtorek doszło do napaści na księdza prałata Adama Myszkowskiego w Wielkiej Woli-Paradyżu. 69-letni kustosz sanktuariom Pana Jezusa Wielkowolskiego z poważnym urazem głowy w stanie ciężkim trafił do szpitala. W środę parafianie wraz z księdzem biskupem Markiem Stolarczykiem modlili się w intencji swojego proboszcza.

W ostatnim czasie mamy do czynienia z medialną nagonką na księży – akcentował dr Mirosław Boruta Krakowski, socjolog. – Media, które są przede wszystkim w lewicowych rękach, robią wszystko, żeby zniszczyć autorytet Kościoła. To jest niesamowicie przykra sprawa szczególnie w naszym społeczeństwie, w którym ksiądz był zawsze ogromnym autorytetem dla społeczności lokalnej i takim autorytetem uniwersalnym – ocenił ekspert.

Do atakowania osób wierzących i kościołów namawiają też liderzy proaborcyjnych protestów.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/kolejne-ataki-na-ksiezy

Elżbieta Morawiec*

Szanowny Panie Ministrze,

jak wiem, Teatr Polski w Warszawie jest subsydiowany przez Ministerstwo. Otóż jako wieloletni i - jak sądzę - znaczący krytyk teatralny i po prostu obywatelka - nie życzę sobie, aby także za moje podatki zachęcano w teatrze do podpalania kościołów, co mialo miejsce w pseudosztuce Demirskiego "M.G.".

W Warszawie bezcześci się kościoły, w Lublinie usiłowano podpalić kościół Św. Krzyża... Przy horrendalnej "Klątwie" ministerstwo mogło umyć ręce (Teatr Powszechny jest na garnuszku miasta), tu już nie można. I nie wolno dopuścić do tego, aby teatry stały sie rozsadnikiem dzikiego barbarzyństwa. Wątpliwego smaczku całej sprawie dodaje, że przed premierą Demirski prezentował swoją koszulę z napisem "Burn your local church"! Na to są paragrafy prawa. Czy pan Minister ma zamiar zamknąć oczy na takie rzeczy?

Z poważaniem, dr Elżbieta Morawiec

* Autorka to krytyk teatralny od 1965 roku, opublikowała wiele książek o teatrze.

Radio Maryja

Platforma Obywatelska rusza ze zbiórką podpisów pod inicjatywą ustawodawczą, która ma doprowadzić do likwidacji kanału informacyjnego telewizji publicznej. Szanse na powodzenie akcji są jednak bardzo małe.

Platforma Obywatelska w ciągu dwóch tygodni zebrała 7 tys. podpisów, aby założyć komitet inicjatywy ustawodawczej. Jego celem będzie złożenie w Sejmie obywatelskiego projektu ustawy likwidującej TVP Info. – Telewizję publiczną należy zbudować od nowa. Trzeba przywrócić standardy rzetelnego dziennikarstwa – stwierdził przewodniczący PO Borys Budka.

Aby inicjatywą zajął się Sejm, podpisać się pod nią musi co najmniej 100 tys. obywateli. Rodzą się wątpliwości, czy partii uda się zebrać takie poparcie w sytuacji, gdy jej pomysłu nie akceptują pozostałe siły opozycyjne. – Lewica nie poprze takiego projektu, ponieważ Lewica w swoim programie od zawsze ma utrzymywanie nadawcy publicznego – zwrócił uwagę poseł Lewicy Krzysztof Śmiszek. Przeciwni są również ludowcy. – Nie popieramy takiego pomysłu, dlatego że telewizja publiczna jest potrzebna – zaznaczył poseł PSL Mieczysław Kasprzak. Pomysły Platformy zmieniają się w zależności od tego, w jakim jest miejscu – mówił poseł Konfederacji Robert Winnicki. – Kiedyś była partią konserwatywną, dziś jest lewicową. Kiedyś była partią rządzącą, korzystała z mediów publicznych. Dziś jest w totalnej opozycji i dlatego chce je likwidować. Myślę, że PO zmieniłaby się, jak tylko – nie daj Boże – wróciłaby do władzy – wskazał.

Platformie będzie trudno zrealizować plan, jednak jest on w swoim założeniu bardzo niebezpieczny – stwierdził poseł PiS Jan Mosiński. – Jest to zamach na pluralizm mediów, można powiedzieć, że dzisiaj telewizja publiczna, a jutro inne niewygodne dla PO publikatory – powiedział polityk.

Platforma nie może się pogodzić nie tylko ze zmianą na scenie politycznej, ale również ze zmianami na rynku medialnym. – Za rządów PO przekaz telewizji publicznej, TVN-u, czy Polsatu były przekazami do siebie w miarę zbliżonymi i kompatybilnymi – zauważył politolog dr Aleksander Kozicki.

PO od lat zapowiada ponadto likwidację ważnych instytucji państwowych: IPN i CBA. – Ściganie przestępców to zadanie dla policji i służb, a nie dla polityków – stwierdził w 2016 roku Grzegorz Schetyna. – Zlikwidujemy IPN – zapewniał także wówczas polityk. Zapowiedzi Grzegorza Schetyny podtrzymuje jego następca, Borys Budka. – Z pewnością w tej formule IPN nie ma racji bytu – stwierdził obecny przewodniczący PO.

Propozycje Platformy są antypaństwowe – zauważył socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski. – Walka z państwem polskim w wykonaniu PO to chyba główny element programu, którego nie ma, ale jednak jest – skrytykował politolog. Nowe pomysły Platformy Obywatelskiej nie zwiększają jej poparcia w sondażach. Partia Borysa Budki traci wyborców i czuje oddech na plecach ugrupowania Szymona Hołowni.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/po-chce-likwidacji-tvp-info

„Czyściec” - kinowa propozycja na Święto Zmarłych - to najnowsze dzieło Michała Kondrata, autora docenionych w Polsce i za granicą obrazów „Miłość i Miłosierdzie” oraz „Dwie korony”. W swoim kolejnym filmie reżyser zastanawia się nad tym, co czeka nas na końcu naszej ziemskiej egzystencji. Jak sam wspomina, postanowił w tej opowieści posłuchać mistyków - m.in. ojca Pio czy św. Faustyny - którzy dzięki bożej łasce mogli zobaczyć zaświaty oraz obcować z duszami zmarłych (fot. filmweb.pl). „Spisane przez nich świadectwa pozwalają nam poznać namiastkę tego, co czeka nas po drugiej stronie” - mówi Michał Kondrat.

W „Czyśćcu” reżyser przywołuje też postać granej przez Małgorzatę Kożuchowską Fulli Horak - kobiety, która spędziła 10 lat w łagrach, a po wojnie przeszła wewnętrzną przemianę z agnostyczki w mistyczkę i przekazała liczne świadectwa o duszach czyśćcowych. Zdaniem Michała Kondrata Fulla Horak jest postacią, z którą łatwo się utożsamić. „Jej początkowy sceptycyzm wobec wiary w Boga i jego ingerencji w sprawy tego świata był moim zdaniem naturalny. Mimo to często powtarzała „Boże, jeśli istniejesz, daj mi światło”. Fulla była intelektualistką, filozofką i nie kierowała się tylko emocjami, ale potrzebowała solidnych dowodów na istnienie Boga. W pewnym momencie życia zyskała pewność, która pozwoliła jej uwierzyć. Przeżyła niezwykłe mistyczne doświadczenie, które rozpoczęło dalszy rozwój jej wiary” - dodaje reżyser.

„Nasz film powstał jako rodzaj przewodnika i pomocy w zrozumieniu dość trudnych prawd wiary, zagadnień teologicznych dotyczących zbawienia i życia wiecznego. Ponieważ poruszamy się cały czas w obrębie tajemnicy, już w pierwszych scenach filmu pokazujemy, do którego momentu nauka może nam odpowiedzieć na pytania dotyczące życia i śmierci, a gdzie pojawiają się kwestie, które objaśnić mogą objawienia mistyków Kościoła katolickiego. Oczywiście szanuję i rozumiem, że jest to perspektywa, z którą nie wszyscy muszą się zgadzać. Myślę jednak, że nawet dla osoby niewierzącej może to być interesujący punkt widzenia, który warto poznać” - podkreśla Michał Kondrat.

Zapowiedź filmu "Czyściec" znajdą Państwo tutaj: https://youtu.be/Geq65uxmVS8

W czasie wizyty u znajomych, Fulla Horak (Małgorzata Kożuchowska) poznaje kobietę, której niezachwiana wiara w Boga robi na wszystkich ogromne wrażenie. Spotkanie to odciska piętno na Fulli i zmusza ją do duchowych poszukiwań i powrotu do wartości, które odrzuciła przed laty. Pewnej nocy, pogrążona w modlitwie Fulla doświadcza objawienia. Ukazuje się jej Magdalena Zofia Barat – zmarła 70 lat wcześniej założycielka zgromadzenia Najświętszego Serca. To pierwsza z dusz Świętych Opiekunów, które będą nawiedzać mistyczkę. Kolejne, w tym Jana Bosko, Teresy od Dzieciątka Jezus czy Joanny d’Arc, odkryją przed kobietą niezwykłą wiedzę na temat nieba, piekła i czyśćca. Wszystkie te doświadczenia Fulla opisze w swojej książce „Święta Pani”, gdzie podejmuje m.in. temat zaświatów..A zawarta w niej mądrość wykroczy poza czas i przestrzeń, łącząc w jedno duchowe doświadczenia Fulli oraz objawienia świętego Ojca Pio, świętego Ojca Stanisława Papczyńskiego i świętej Faustyny Kowalskiej.

Produkcja: Polska 2020 / Gatunek: dramat, historyczny, religijny / Reżyseria i scenariusz: Michał Kondrat („Miłość i Miłosierdzie”, „Dwie korony”) / Obsada: Małgorzata Kożuchowska („Banksterzy”, „Proceder”, „Listy do M. 2”), Philippe Tłokiński („Kurier”, „Volta”), Ida Nowakowska („Sala samobójców”, „Bandyta”), Kamila Kamińska („Miłość i Miłosierdzie”, „Najlepszy”, „Listy do M. 3”), Olga Bończyk („Na dobre i na złe”, „Serce gór”), Marcin Kwaśny („Dywizjon 303. Historia prawdziwa”, „Listy do M. 3”), Małgorzata Lewińska („Przedwiośnie”, „Miłość i miłosierdzie”), Maria Niklińska („Czarny”, „Ja wam pokażę”), Henryk Gołębiewski („Pod Mocnym Aniołem”, „Edi”), Dorota Piasecka („Róża”, „Skazany na bluesa”), Mateusz Dobies („Ojciec Mateusz”, „Pierwsza miłość”).

(Od Redakcji): Za materiały tu zamieszczone dziękujemy p. Kindze Polak-Gieroń z APG STUDIO w Krakowie.

Kryzys Europy wynika z tego, że przecięto życiodajne więzy z Chrystusem. Stąd ta wielka duchowa choroba, która prowadzi do pogardy wobec życia drugiego człowieka – zwłaszcza słabego i chorego – mówił abp Marek Jędraszewski, który w niedzielę w kościele Matki Bożej Nieustającej Pomocy przewodniczył Mszy św. w intencji pracowników Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego w Krakowie.

Abp Marek Jędraszewski komentując fragment Ewangelii wg św. Marka odczytywany dziś w liturgii zauważył, że opisuje on dobę z życia Jezusa i zwraca uwagę na trzy wydarzenia – przynoszenie ulgi w cierpieniach, modlitwę do Ojca i nauczanie. W tym kontekście metropolita krakowski zauważył, że w tradycji chrześcijańskiej w Europie modlitwa w czasie zarazy była czymś naturalnym dla społeczności nękanych epidemiami. Dziś jest inaczej – wydaje się, że w czasie szczególnego doświadczenia Pan Bóg jest ludziom niepotrzebny.

Arcybiskup przywołał też historię Polaka ze szpitala w Wielkiej Brytanii, o którego życie toczyła się batalia w ostatnich tygodniach. W imię prawa został skazany na okrutną głodową śmierć. Dodatkowo w Polsce głośno wybrzmiewają agresywne postulaty domagające się aborcji dzieci nienarodzonych.

Metropolita zauważył, że od dziesięcioleci modlitwa ukazywana jest jako czas zmarnowany, bo w tym czasie można by zrobić coś konkretnego, a głoszenie Ewangelii uznawane jest za pozbawione sensu, bo każdy ma swoją własną prawdę. Z przestrzeni publicznej usuwane są przedmioty kultu, bo ich obecność mogłaby kogoś zaboleć, a wiarę próbuje zepchnąć się do sfery prywatnej.

Arcybiskup pytał, dlaczego to staje się normą w Europie a Polska z tego powodu jest tak często atakowana. Zwrócił uwagę, że odpowiedź na te niepokoje znajduje się w ostatniej książce Jana Pawła II „Pamięć i tożsamość”, w której Ojciec Święty zostawił nam bardzo konkretny testament, jak mamy myśleć i postępować. Papież wskazuje na przypowieść o krzewie winnym i latoroślach w niego wszczepionych, które tylko wtedy rodzą owoce. – Tak samo jest z życiem chrześcijańskim. Jeśli przerwiemy życiodajną więź duchową z Chrystusem, to stajemy się duchowymi karłami, zapatrzonymi w siebie, pozbawionymi nadziei, skazanymi na to, by powiększać produkcję, a nie myśleć o tym, aby bogactwo wiary mogło być udziałem innych przez nasze świadectwo – mówił abp Marek Jędraszewski i dodawał, że kryzys Europy wynika z tego, że przecięto życiodajne więzy z Chrystusem. – Stąd ta wielka duchowa choroba, która prowadzi do pogardy wobec życia drugiego człowieka – zwłaszcza słabego i chorego. Nie ma już czasu na modlitwę. Nie ma też wewnętrznej mocy, żeby z innymi dzielić się prawdą Ewangelii – zaznaczał.

W tym kontekście abp Marek Jędraszewski podkreślił aktualność przesłania Jana Pawła II z początku pontyfikatu: „otwórzcie drzwi Chrystusowi”. – Otworzyć drzwi dla Chrystusa dla dobra człowieka, bo tylko dzięki Chrystusowi człowiek może zrozumieć własną godność, ale też wartość i godność drugiego człowieka – mówił metropolita dodając, że Chrystus wskazuje też na wartość modlitwy i głoszenia Ewangelii.

rcybiskup zwrócił uwagę, że przesłanie dzisiejszej Ewangelii o Chrystusie, który jest lekarzem naszych ciał i dusz, który jest wzorem jak ma wyglądać nasze odniesienie do Boga, który jest mistrzem i nauczycielem w głoszeniu Ewangelii jest realizowane w Miejskim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym w Krakowie. Modlitwa zanoszona jest w czasie corocznych Mszy św. w kościele Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Krakowie. Ewangelia głoszona jest m.in. w ramach „świątecznego tramwaju” czy w formie papieskich znaków, które pojawiają się na pojazdach MPK, gdy chcemy pamiętać o św. Janie Pawle II.

– Dziękujemy Panu Bogu dzisiaj za tyle dobra, które się dzieje, za tyle pięknego świadectwa i zatroskania o innych. Modlimy się, aby to dobro, które tak głęboko wrosło w tradycję MPK w Krakowie wzrastało, stało się naszym wspólnym dobrem, naszym bogactwem, którym z radością chcemy dzielić się z innymi – zakończył metropolita.

Tekst i zdjęcia za: https://diecezja.pl/aktualnosci/abp-marek-jedraszewski-jesli-przerwiemy-zyciodajna-wiez-z-chrystusem-to-stajemy-sie-duchowymi-karlami

Radio Maryja

Jest zgoda Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów na przejęcie spółki Polska Press przez PKN Orlen. Decyzję w tej sprawie wydał prezes Urzędu, Tomasz Chróstny.

W trakcie przeprowadzonego postępowania UOKiK wziął pod uwagę udziały rynkowe łączących się przedsiębiorców, wpływ na konkurencję i pozostałe czynniki przewidziane prawem antymonopolowym.

Spółki otrzymały zgodę na połączenie, ponieważ UOKiK uznał, że planowana transakcja nie zagraża konkurencji na żadnym z badanych rynków – wskazał prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, Tomasz Chróstny.

– W przypadku transakcji pomiędzy Orlenem a Polska Press mamy do czynienia z koncentracją wertykalną, zachodzącą pomiędzy podmiotami działającymi na różnych szczeblach obrotu prasy. W praktyce oznacza to, że działalność uczestników koncentracji się nie pokrywa. W analizie podaliśmy m.in. relację uczestników koncentracji w zakresie hurtowej dystrybucji gazet i działalności wydawniczej, a także wpływ koncentracji na rynki prasowe i reklamy regionalne. Zebrane dane potwierdzają, że planowana koncentracja nie wpłynie na konkurencję na rynku wydawniczym prasy lokalnej, na którym jest obecna Polska Press, a nie był dotychczas obecny Orlen. Zmianie ulegnie wyłącznie właściciel spółki Polska Press, zaś udziały rynkowe poszczególnych uczestników pozostają bez zmian – wyjaśnił Tomasz Chróstny.

Wniosek o zgodę na koncentrację spółek PKN Orlen i Polska Press wpłynął do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów 10 grudnia ubiegłego roku. Po tym, jak koncern ją otrzymał, może przystąpić do finalizacji transakcji. Wiceprezes Orlenu Jan Szewczak mówił w czwartek, że realnym terminem przejęcia Polski Press jest koniec lutego.

Tekst i zdjęcie za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/uokik-wyrazil-zgode-na-przejecie-przez-pkn-orlen-spolki-polska-press

Piotr Stefaniak

W Krakowie na Zwierzyńcu, w pięknym, obszernym klasztorze żyje 15 biało odzianych norbertanek, kanoniczek regularnych Zakonu Premonstrateńskiego. Jest to najdłużej i nieprzerwanie istniejąca wspólnota zakonna nie tylko w Polsce, ale i całej Europie środkowej. Przebywając w klauzurze siostry zajmują się samym Bogiem: adorują Go w Najświętszym Sakramencie, modlą się uroczystą Liturgią Godzin i nieustannie swym życiem miłości wypraszają wszystkim ludziom łaski. Nieustannie łączą Niebo i ziemię współpracując z Jezusem w dziele zbawiania dusz.

W Krakowie norbertanki trwają na modlitwie, pokucie i pracy od 1146 r. Wtedy do na czele z magistrą Hildgundą przybyła z czeskich Doksan pierwsza wspólnota kanoniczek. Z istniejącej od 1123 r. prepozytury norbertanek w Kolonii – Dünnwald królowa czeska Gertruda Babenberg sprowadziła w 1143 r. do Doksan grupę sióstr na czele z bł. Idą. Powstał jeden z najznakomitszych czeskich klasztorów żeńskich. Siostra Gertrudy, Agnieszka, żona princepsa Władysława II Wygnańca także chciała na ziemiach polskich powołać równie prężny kobiecy ośrodek życia duchowego i intelektualnego. I tak przy kościółku Najświętszego Salwatora pod Krakowem powstał drugi polski klasztor norbertanek. Jego uposażeniem zajął się słynny komes Piotr Dunin Włostowic, o którym powiadano, że ufundował 77 kościołów (w tym słynny klasztor norbertanek w Strzelnie). W 1146 r. Władysław II w wyniku sporu z braćmi juniorami utracił władze i musiał uciekać do Niemiec. Norbertanki zwierzynieckie straciły prawnego patrona. Jego obowiązki w 1162 r. podjął zięć Piotra Włostwica, Jaksa Gryfita, fundator opactwa w Miechowie. On też przeniósł siedzibę sióstr na skarpę wiślaną, gdzie pobudował im klasztor z kościołem św. Augustyna. Jego córka, Weruka została pierwszą magistrą norbertanek na nowym miejscu. W XIII w. siostry przeżyły trzy najazdy tatarskie. W tym czasie w klasztorze przebywały, bł. Bronisława i jej towarzyszka bł. Judyta. Po zniszczeniach wojennych klasztor został podniesiony z ruin – z tego czasu zachowały się dwa portale w kościele i klasztorze oraz mur na głównym korytarzu klasztornym. W 1256 r. książę krakowski Bolesław Wstydliwy kanoniczkom potwierdził wszystkie wolności i uwolnił poddanych klasztoru od sądów kasztelańskich i wojewodzińskich. Konwent rozwijał się i bogacił. W 1414 r. zakonnice obroniły się przed planami króla Władysława Jagiełły przed komasacją trzech polskich klasztorów norbertanek; wzmocniły klauzurę i podęły bardziej rygorystyczny styl życia.

W 1494 r. w pożarze Krakowa spłonął także klasztor zwierzyniecki, który został odbudowany w stylu późnogotyckim, a po ponownym pożarze z 1527 r. już w stylu renesansowym. Czasy zaburzeń protestanckich także norbertankom dały się we znaki i dopiero dyscyplinę we wspólnocie przywrócił kardynał Jerzy Radziwiłł podczas wizytacji w 1597 r. Klasztor się odrodził dzięki tytanicznej pracy ksieni Doroty Kątskiej, najwybitniejszej z polskich przedstawicielek odnowy Kościoła doby potrydenckiej. Ona nie tylko odrodziła życie zakonne, przyjmując do zakonu ponad sto kandydatek, ale w l. 1600 – 1624 przebudowała zespól klasztorny a następnie kościół. W 1604 r. odnalezione zostały relikwie bł. Bronisławy i rozpoczął się jej kult. Niestety prosperitę konwentu przerwał Potop szwedzki. Siostry w ucieczce przed wojną wyjechały ze Zwierzyńca. Podczas tułaczki zmarły trzy siostry skatowane przez żołnierzy. W 1656 r. wojska szwedzkie spaliły ograbiony klasztor, który stał się stertą ruin. Kolejne ksienie w trudzie i znoju podniosły zespól zabudowań ze zgliszczy i tak powstał znany nam klasztor zwierzyniecki, w swej przepysznej barokowej szacie. W 1777 r. ksieni Petronela Poniatowska zmieniła aranżację kośc ioła, dobudowała klasycystyczne prezbiterium i świątynia przybrała formę na podobieństwo sali balowej. W 1808 r. norbertanki w swych murach otwarły koedukacyjną szkołę oraz pensję dla szlachcianek. Gdy w 1833 r. w Krakowie szalała epidemia cholery siostry czynnie zaangażowały się w pomoc zarażonym. Po ustaniu zarazy doszło w 1839 r. do beatyfikacji bł. Bronisławy, o co bardzo zabiegała ksieni Ewa Stobiecka. W 1889 r. został zapoczątkowany proces wewnętrznej odnowy życia zakonnego. Wiele sióstr zasłynęło z wielkiej świętości – jedną z nich jest sługa Boża Emilia Podoska (zm. 1889), ceniona nauczycielka sześcioklasowej szkoły nieprowadzonej przez norbertanki. Wkrótce prężna wspólnota kanoniczek odpowiedziała na aspiracje norbertanów w Czechach i na Węgrzech, aby w tych krajach wskrzesić żeńską gałąź zakonu. W 1902 r. siostra Michalina Andrusikiewicz wyjechała do Czech na Svaty Kopeček, a w 1927 r. s. Anzelna Wiśnicka udała się na Węgry, gdzie powstał klasztor w Külsőlvát. Podczas II wojny światowej siostry przyjęły uchodźców z Poznania i Kalisza, a potem jeszcze dwie szkoły podstawowe oraz wysiedlone ze swych klasztorów siostry serafitki i augustianki.

Po wojnie norbertanki od razu uruchomiły szkołę, którą zamknęły władze w 1948 r. i w jej pomieszczeniach urządziły schronisko młodzieżowe. Dwa lata później siostry utraciły swe dobra, które im zarekwirowali komuniści. Norbertanki znalazły się bez środków do życia i podjęły wyczerpująca pracę chałupniczą przy produkcji lalek, a następnie otwarły pieczarkarnię. W ramach odnowy życia zakonnego po Soborze Watykańskim II kanoniczki zmodyfikowały niektóre aspekty swego życia codziennego i w 1988 r. przyjęły brewiarz benedyktyński (tyniecki) oraz monastyczny antyfonarz. W 1992 r. odzyskały część zrabowanego przez komunistów dobytku. W 1998 r. zdecydowały się podjąć dzieło w refundacji macierzystej prepozytury w Doksanach, dokąd udały się dwie krakowskie siostry, Teresa Marcisz i Alberta Chrobak. Co ciekawe, to w murach swego dostojnego klasztoru norbertanki miały zaszczyt gościć trzech kolejnych papieży, którzy przybywali do Polski z pielgrzymkami apostolskimi: św. Jana Pawła II 19 sierpnia 2002, Benedykta XVI 26 maja 2006 i Franciszka 27 lipca 2016. Dziś w jubileuszowym roku 900-lecia istnienia Zakonu Kanoników Premonstrateńskich, jako najstarsza na świecie żeńska prepozytura norbertańska (obok 5 innych z Toro, Hiszpania, fund. 1162, Imbramowice, fund. 1226, Oosterhout, Niderlandy, fund. 1271, Tehachapi, USA, fund. 1997 i Doksany, Czechy refund. 1998), mimo trudnego czasu zarazy i koniecznej izolacji, pielęgnując swój charyzmat trwania na adoracji przed Eucharystycznym Jezusem, wyprasza nam wszystkim wszelkie łaski, prosząc o pokój i pomyślność.

Klasztor Sióstr Norbertanek / ul. T. Kościuszki 88 / 30-114 Kraków / norbertanki@wp.pl

Janusz Fatyga

Lewica ateistyczna (określana łagodną formą „laicka”) we współpracy z totalitarną, komunistyczną lewicą osiągnęły – jak wszystko na to wskazuje dno swego zwyrodnienia i deprawacji.

Oto do czego prowadzi frustracja wynikająca z niemożliwości zdobycia władzy w wolnych, demokratycznych wyborach. To zdobycie zaś jest niemożliwe, o czym oni nie wiedzą, gdyż Polacy dowiedli, że nie zamierzają być samobójcami i złodziei na pewno nie wybiorą.

To przecież nasze stocznie były likwidowane (w imię europejskich wartości), a tak naprawdę, aby mogły się rozwijać niemieckie – kosztowało ich to parę blaszek dla sprzedawczyka i lukratywne stanowisko.

Chcemy także mieć lotnisko w centrum kraju, a nie w Berlinie i mieć dostęp do morza dla Elbląga i nie być na łasce Rosji.

Co czekało by nas to widać i dzisiaj w Warszawie. Skoro się umie rygorystycznie egzekwować od małych, a dziwnym trafem nie umie od wielkich to oznacza, że się wzięło łapówkę i trzeba się godzić na to by miliardy poszły do Wisły i morza.

W naszych dziejach mieliśmy już podobną sytuację. Niemieccy naziści i rosyjscy komuniści w tępieniu Polaków prześcignęli swych pobratymców Prusaków i Rosjan carskich. Była to „kara” za 20 lat w których Polakom zachciało się niepodległości, która miała spowodować, że raz na zawsze nam się odechce.

Podobnie jest z tępieniem naszej wiary, która jest 1050 letnim fundamentem naszej kultury, naszego dziedzictwa, kotwicy dzięki której przetrwaliśmy wszelkie burze dziejowe. Seanse nienawiści, już nie tylko parodiowanie lecz wdzieranie się do kościołów, aby terroryzować wiernych, niszczenie elewacji, choć są to przecież zabytki, obsceniczne gesty i hasła, wszystko to znacznie przekracza to czego dopuszczali się komuniści i bezpieka – jest to kontynuacja z tym, że po odrzuceniu wszelkich hamulców.

Nie jest to niestety pierwszy przypadek w historii Polski. Był Szela mordujący powstańców 1846 roku, było wydawanie powstańców 1863 roku carskim żołdakom i wysadzenie w powietrze składu amunicji podczas nawały bolszewickiej w 1920 roku.

Dzisiaj, gdy w interesie Rosji i Niemiec jest powstrzymanie naszego rozwoju, opozycja zgodzi się nawet na resztki władzy z ich nadania, aby tylko rządzić – tak było w XIX i XX wieku i nadal niestety polskimi rękami usiłuje się utrwalić obce wpływy w Polsce. Czyżby znowu miały nas rozdziobać kruki i wrony?

Co dzisiaj, gdyby żył, napisałbym Tomkowi?

Napisałbym, że Pan Bóg ocaliłby Sodomę i Gomorę, gdyby znalazło się 10 sprawiedliwych. Poinformował bym Go też, że do obrony wiary i kościołów znalazło się nas więcej - i jak dotychczas z Bożą pomocą bronimy się. Niestety trzeba to robić nawet przed swoimi - przed częścią zaczadzonej młodzieży, uważającej, że pozbawia się ich wolności do nieograniczonej aborcji, choć na kolanach Panu Bogu i matkom dziękować winni, że sami nie padli ofiarą tej wolności.

A przecież po swojej walce mieliśmy odpocząć w „ojczystej zagrodzie”, niestety wciąż aktualne są słowa pieśni – skargi, którą tak często śpiewaliśmy w komunistycznych więzieniach „przestań nas karać Boże zagniewany”.

Na koniec wątek osobisty. Gdy pewnego razu stałem na straży krakowskiego kościoła, przy ulicy Smoleńsk, podeszły do mnie dwie młode dziewczyny i w klapę marynarki wpięły mi białą kokardę - mnie grzesznemu człowiekowi, znak obrońcy wiary.

Jest styczeń 2021 roku, mam 78 lat, ale od Polski na emeryturę się nie przechodzi.

Mirosław Boruta Krakowski

Jeżeli ludzie dzielą się na biernych, aktywnych i niezwykle aktywnych to ci ostatni utracili właśnie swojego wybitnego przedstawiciela. Poznałem Andrzeja prowadząc w latach 2010-2014 Klub Gazety Polskiej im. Janusza Kurtyki w Krakowie. Przyszedł, zabłysnął i… tak już zostało. Brał udział we wszystkich dyskusjach, spotkaniach, akcjach. Kiedy było nam mało cotygodniowych zebrań urządzaliśmy wspólnie kolejne, w inne dni tygodnia, zapraszaliśmy Gości do siedziby Klubu (a tych było wiele) i do krakowskiego „Sokoła”, gdzie Andrzej - mieszkając po sąsiedzku - błyskawicznie załatwiał formalności.

Naszym wspólnym dzieckiem było też z pewnością krakowskie AKO. Może warto - właśnie dla upamiętnienia postaci wielkiego społecznika Andrzeja Ossowskiego - wspomnieć o naszej konsekwencji, by powstało i późniejszym, wieloletnim wspólnym sekretarzowaniu Akademickiemu Klubowi Obywatelskiemu w Krakowie.

To dzięki niemu formuła AKO wyszła poza środowisko - jakkolwiek rozumianych -  humanistów. Okazało się, że jest ich mnóstwo w uczelniach technicznych Krakowa, szczególnie na AGH i Politechnice. Wspólnie zorganizowaliśmy też konferencje krakowskiego AKO i wydaliśmy tomiki pokonferencyjne. To była Jego wielka praca, wysiłek i pasja (fot. p. Zbigniew Galicki).

Upamiętnienie śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego i pozostałych Ofiar Tragedii Smoleńskiej (był czynnym uczestnikiem wszystkich Konferencji Smoleńskich - Warszawa 2012-2015), niezwykła pasja, by odkrywać historię naszego Miasta i Kraju i… - tutaj był już jedynym w swoim rodzaju fenomenem - pogłębiać przyjaźnie Polaków i Węgrów…

Ta lista Jego zasług urywa się nagle, tak jak nagle urwała się nić Jego życia. Będzie Cię w Krakowie – Andrzeju bardzo, naprawdę bardzo, brakowało. Wieczne odpoczywanie racz Ci dać, Panie…

(Od Redakcji): Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, p. dr Andrzej Duda nadał śp. Andrzejowi Ossowskiemu - pośmiertnie - Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi w działalności publicznej i społecznej.

Katolickie Stowarzyszenie Dziennikarzy życzy swoim Członkom i Sympatykom - by Nowy Rok przyniósł wszystkim zdrowie i powrót do spokojnego, bezpiecznego codziennego życia.

W 2021 Roku - ROKU KARDYNAŁA STEFANA WYSZYŃSKIEGO - powróćmy do Jego wskazań, głębi mądrości w wierze i miłości Ojczyzny.

Zarząd Główny KSD

Jadwiga Klimkowicz

W poszukiwaniem znanych i mniej znanych pisarzy i poetów, znalazłam się w Cieszynie. Moi kochani Czytelnicy! Przemierzając różne ciekawe miejsca, już dawno, dawno temu (jak w dobrej bajce) natrafiłam na Kościół Św. Marii Magdaleny w Cieszynie. Świątynia wybudowana została w XIII wieku (ok. 1263 roku) jako budowla romańska z fundacji żony księcia opolsko-raciborskiego Władysława Opolskiego – Eufemii. Początkowo była świątynią klasztorną zakonu dominikanów i nosiła wezwanie Najświętszej Maryi Panny. W dobie gotyku kościółek stał się transeptem rozbudowanej świątyni. Długie prezbiterium musiało pomieścić dominikanów, a nieco krótsza nawa – wiernych. Ciekawostką jest to, że Kościół kryje szczątki wszystkich Piastów cieszyńskich, a także niektórych przedstawicieli lokalnej szlachty. Z dawnych nagrobków ocalała jednak tylko XV-wieczna gotycka rzeźba Przemysława I Noszaka. Znajduje się ona w neorenesansowej wnęce arkadowej zaprojektowanej przez Albina Prokopa w 1860 roku. O samym kościele można pisać jeszcze wiele, jednak dziś nie o nim samym, a raczej - jak na ten czas przystało - o znajdującej się w nim co roku cieszyńskiej szopce.

Można by rzec: szopka jak szopka, jednak o jej wyjątkowość zadbał p. Marek Śmierciak, jak to mówią w Cieszynie rodowici cieszyniacy: że nie jest On „stela”, ale mieszkając w nim od lat stał się prawdziwym Cieszyniokiem (fot. gwiazdkacieszynska.pl).

Marek Śmierciak - znany wielu osobom elektryk, a przede wszystkim złota rączka Katolickiego Liceum w Cieszynie, wybudował szopkę zupełnie sam, tylko parę figurek zostało zamówionych, ale tak naprawdę sam, samiuteńki, nawet szył ubranka i robił formy baranków. W szopce mamy nowonarodzonego Jezuska, Matkę Bożą, Św. Józefa i oczywiście Trzech Króli, są nie tylko góry, ale i palmy w ilości ośmiu sztuk, a pnie tych palm pokryte są naturalną korą palmy kokosowej, jedno z nich nawet owocuje i posiada 3 owoce kokosa. Pan Marek poprzez świąteczną Szopkę Bożonarodzeniową zrobił dla nas coś więcej - przybliżył kilka najbardziej znanych historycznych miejsc Cieszyna.

Mamy tutaj więc: Studnię trzech braci
Kiedy wybierzecie się Państwo na spacer to na jej obramieniu przeczytacietaki napis „Roku 810. Wiaropodobnie założenie miasta Cieszyna przez trzech synów Leszka III, króla polskiego, Trzej Bracia, książęta Bolko, Leszko i Cieszko zeszli się po długiej wędrówce przy tem żródle i ciesząc się zbudowali na pamiątkę miasto, które miano Cieszyn otrzymało”.

Zamek Cieszyński
Na przełomie IX i X wieku na Górze Zamkowej założony został słowiański gród z drewniano-ziemnym obwałowaniem, wzmiankowany po raz pierwszy w 1155 r. W monarchii wczesnopiastowskiej gród z palatium stał się siedzibą kasztelanii, a za sprawą przylegającej do niego Rotundy Św. Mikołaja ośrodkiem religijnym.

Po powstaniu nowego księstwa cieszyńskiego, prawdopodobnie rozpoczęła się na Górze Zamkowej intensywna rozbudowa pod nadzorem pierwszego jego księcia, Mieszka. Jego syn i wnuk, Kazimierz I oraz Przemysław I Noszak kontynuowali prace budując gotycką rezydencję. W 1412 na zamku książę Bolesław I Cieszyński gościł Władysława Jagiełłę a w 1454 orszak narzeczonej Kazimierza Jagiellończyka, Elżbiety Rakuszanki, liczący dwa tysiące polskich i czeskich rycerzy. Po licznych pożarach w XV i XVI wieku zamek był szybko odnawiany i odbudowywany zgodnie z panującymi wówczas prądami architektonicznymi. Kres świetności zamku wyznaczyły wydarzenia wojny trzydziestoletniej.

W 1646 zamek został zdobyty przez okupujące miasto wojska szwedzkie, a jego ówczesna rezydentka, księżna Elżbieta Lukrecja uciekła do Królestwa Polskiego, do Kęt. W 1647 zamek został odbity przez wojska cesarskie, jednak zamek nie nadawał się do zamieszkania, a książęcą rezydencją do śmierci ostatniej cieszyńskiej Piastówny w 1653 r. stały się przyrynkowe kamienice. Następnym właścicielem zamku zostali Habsburgowie, którzy umieścili tu zarząd dóbr Komory Cieszyńskiej. W 1659 rozpoczęto rozbiórkę zrujnowanych zabudowań zamkowych stawiając na ich miejscu nowe obiekty gospodarcze i browar. Ostatecznie - poza Wieżą Piastowską - zlikwidowano pozostałości zamku.

Florian
W XVI w. na płycie rynka znajdowała się miedziana fontanna, w której gromadzono wodę na potrzeby mieszkańców. Fontanna z figurą Św. Floriana, tzw. Florian, albo Florek - zbiornik (tzw. czyszczarnia ) będący częścią miejskiego systemu zaopatrzenia w wodę powstał w 1679 r. Wodę doprowadzano drewnianymi rurami ze stoku Małego Jaworowego. Figurę wykonał w 1777 roku skoczowski rzeźbiarz Wacław Donay. Obramowanie jest prawdopodobnie nieco starsze. Zbiornik ten (później fontanna) służył również do gaszenia pożarów. Niestety Św. Florian nie uchronił miasta przed katastrofalnym pożarem, jaki miał miejsce w 1789 roku. Gruntowna renowacja przebiegła w 1880 r., kiedy odnawiano drewniany rurociąg doprowadzający wodę. Podczas okupacji hitlerowskiej fontannę rozebrano i poddano konserwacji, przy czym jeden z fragmentów podstawy Św. Floriana wymieniono za nowy z uzupełnionym kartuszem, gdzie widnieje rok 1942. Obecnie Florian jest jednym z charakterystycznych punktów miasta.

Cysterna
Lud śląski nazywa ją czyszczarnią. Miasto zaopatruje się w wodę za pomocą trzech cystern, czyli studzien wpływowych oraz dwudziestu kilku publicznych studniami z pompami oraz wielu prywatnych. Pierwotnie fontanna - studnia była drewniana i należała do ratusza. W 1679 r. obmurowano ją, a rzeźbiarz Grzegorz Lubliński ozdobił ją figurą Neptuna i głowami ludzkimi. Te ozdoby zniknęły bardzo prędko, zniszczało także obmurowanie.

Rotunda
To jedyna romańska rotunda na terenie Polski zachowana wraz ze sklepieniem nawy. Datowana na XI lub XII wiek, należy do grupy rotund jednoapsydowych, wznoszonych w Europie (a szczególnie w Europie środkowej) w okresie od VIII do XIII wieku. Kościół jest orientowany, o wewnętrznej średnicy nawy 640 cm, z półkolistą absydą o średnicy 140 cm. Kaplica pierwotnie wyposażona była we wspartą na kolumnach i półkolumnach emporę zachodnią, zrekonstruowaną na początku lat 50. XX w. Na emporę prowadzą schody ukryte we wzmocnionym w tym miejscu północnym murze nawy o grubości 150 cm. Świątynia została wzniesiona z kamienia wapiennego. Mury w wątku opus emplectum o grubości około 100 cm tworzą dwie warstwy dokładnie opracowanych spłaszczonych, podłużnych ciosów, wewnątrz wypełnione gruzem spojonym zaprawą. Budowlę nakryto kopułą z rzędów pierścieniowo ułożonych płaskich kamieni połączonych wapienną zaprawą. Absydę przesklepiono sferyczną konchą.

Tu przy okazji ciekawostka czy wiecie Państwo, że każdy z nas trzymał w ręku polski 20 zł banknot a prawie nikt z nas nie wiedział że na nim widnieje cieszyńska rotunda?!

To tylko kilka miejsc o których wspomniałam, lecz jeśli lubicie Państwo zwiedzać, lubicie historię, to nie możecie pominąć Cieszyna. Żartobliwie też powiada się, że Cieszyn to największe miasto w Polsce: nie zmieściło się w Polsce i dlatego zostało podzielone na polskie i czeskie. p. Marek zamieścił w szopce otaczające Cieszyn góry, tak jak w rzeczywistości. Góry Śląska Cieszyńskiego to widok, który zachwyca i ściska za serce! Jak góry to i górskie potoki, i o nich p. Marek nie zapomniał.

Są też tancerze Zespołu Pieśni i Tańca Ziemi Cieszyńskiej im. Janiny Marcinkowej, zespołu który istnieje od 1950 roku, a przedstawieni w szopce tancerze, śpiewają i tańcują jak na folklorystów przystało. Folklor cieszyński jest bardzo bogaty, a ilość tańców naprawdę spora. Kiedy zapytałam p. Marka, by powiedział coś więcej o tej niezwykłej szopce to usłyszałam:

Szopka wykonana jest z wielu materiałów, ale przewarzającym jest tapeta winylowa na flizelinie, która daje się marszczyć i nie przepuszcza wody, dlatego z tego wykonane są góry, murki kamienie i skały, drugim głównym materiałem jest zaprawa klejowa, poza tym tworzywo, drewno, farby, klej na gorąco, drut i wiele drobnych rzeczy. Pierwszą szopkę pomagałem robić wujkowi mając wtedy 15 lat, trwało to 4 lata. Potem była bardzo długa przerwa, a od 18 lat pomagam w kościele i całkowicie sam zajmuję się szopką, która jest dla mnie pasją, bo lubię robić takie rzeczy. Kleiłem również modele więc wiąże się to jedno z drugim.

Szanowni Państwo, ciekawostką jest jeszcze kolęda wykonana przez brata p. Marka, o. Juliana Śmierciaka doktora muzykologii, a kolęda nagrana jest 27 lat temu. Jest to kolęda zespołu "Pod Budą", a refren i melodię ułożył o. Julian. Kolędę tę śpiewa też zespół "Gang Marcela", ale bez refrenu. Zatem, czy ktoś wierzy czy też nie, gdyby nie katolickie, chrześcijańskie, religijne obrzędy czyli krótko mówiąc Wiara, nie mielibyśmy wielkich historii i pięknych przeżyć.

Mam nadzieję że udało mi się przybliżyć ten piękny kawałek polskiej ziemi zwany dalej przez niektórych Księstwem Cieszyńskim bo i tak rzeczywiście jest, jednak to już inny temat, a ja zapraszam do obejrzenia Cieszyńskiej Szopki i nie zapominajcie Państwo, że naprawdę warto zwiedzić Cieszyn. Ja zaś w najbliższym czasie opowiem jeszcze to i owo. Bo Cieszyn kipi zabytkami i można i należy je zobaczyć, nie tylko przemieszczając się głównymi ulicami. Teraz jednak zapraszam do odwiedzenia Cieszyńskiej Szopki i wysłuchania tej uroczej kolędy. A jeśli ktoś myśli; co ma do tego poszukiwanie poetów, to odpowiadam - ma bardzo dużo, ale troszkę to jeszcze potrwa ponieważ... pandemia utrudnia pracę.

Kolęda

1. Znów Cię spotkam na pasterce w środku nocy, Znów tak będzie, jak mówili nam prorocy. Pośród Mędrców i aniołów, wśród pasterze, owiec, wołów, Człowiek zrodził się, Pan świata i wszechmocy.
Refr. Śpiewajmy dzisiaj kolędy, przeprośmy Boga za błędy, Niech będą wszyscy radośni, bo Chrystus u nas zagościł.
2. Znów Cię spotkam na pasterce w tę noc jedną Noc, przy której wszystkie inne noce bledną. Dziś, kto żyw do Ciebie śpieszy, by Twym przyjściem się nacieszyć Przyjściem Króla, co stajenkę ma tak biedną.
Refr. Śpiewajmy dzisiaj kolędy, przeprośmy Boga za błędy, Niech będą wszyscy radośni, bo Chrystus u nas zagościł.
3. Znów Cię spotkam na pasterce pośród ludzi, Co się zbiegną, gdy ich dzwon kościelny zbudzi. By Twe uczcić urodziny, Twoim Chlebem, Twoim Winem, By kolędy znów radośnie Tobie nucić.
Refr. Śpiewajmy dzisiaj kolędy, przeprośmy Boga za błędy, Niech będą wszyscy radośni, bo Chrystus u nas zagościł.
4. Znów Cię spotkam na pasterce w tę noc białą Przy tym sianku, co okrywa Twoje ciało. Skromne Twoje przyodzienie, biedne Twoje Boskie mienie, Lecz wystarczy, by Cię okryć wieczną chwałą.
Refr. Śpiewajmy dzisiaj kolędy, przeprośmy Boga za błędy, Niech będą wszyscy radośni, bo Chrystus u nas zagościł.
5. Znów Cię spotkam na pasterce w tę noc cichą. Znów zobaczę tą stajenkę Twoją lichą. Klęknę gdzieś z boku ołtarza, u stóp Króla i Nędzarza I zaśpiewam Ci kolędę jedna cichą.
Refr. Śpiewajmy dzisiaj kolędy, przeprośmy Boga za błędy, Niech będą wszyscy radośni, bo Chrystus u nas zagościł.

I jeszcze linka do filmu o Cieszyńskiej Szopce. Podkładem muzycznym filmu jest właśnie cytowany wyżej utwór: https://www.youtube.com/watch?v=ufJne88raq0

Wykorzystano: "Dzieje Cieszyna. Z ilustracyami" Franciszka Popiołka (Cieszyn 1916), Wikipedię oraz rozmowę z Wykonawcą Cieszyńskiej Szopki.