Przeskocz do treści

Patryk Jaki skomentował zachowanie protestujących. Od kilku dni w całej Polsce trwają protesty przeciwników orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji eugenicznej. Protesty mają gwałtowny przebieg. Podczas wielu manifestacji wywiązują się zamieszki. Niektórzy manifestanci dewastują budynki, kościoły i atakują środowiska narodowe broniące dostępu do świątyń.

Jak informowało we wtorek Radio Poznań, zwolennicy aborcji w Poznaniu chcieli zaatakować kościół przy ul. Fredry. Dostępu do świątyni broniła jednak grupa mężczyzn. Napastnicy mieli posługiwać się gazem łzawiącym. "Kiedy się wycofywaliśmy, zaatakowano nas drewnianymi trzonkami od siekier i raniono jednego z nas nożem w nogę" – relacjonuje jeden z obrońców kościoła.

Zachowanie przeciwników wyroku Trybunału Konstytucyjnego skomentował Patryk Jaki.

"Można się z TK nie zgadzać. Rząd może też popełniać błędy. Jednak ostatni raz w Polsce prywatne domy, Kościoły i symbole państwowe atakowała SB. Dlatego nie ma dziś wątpliwości gdzie jest dobro a gdzie jest zło" – ocenił polityk na Twitterze (fot. Wikipedia).

Tekst za: https://dorzeczy.pl/kraj/158850/ostatni-raz-w-polsce-robila-to-sb-jaki-ostro-o-protestujacych.html

Joanna Scheuring-Wielgus pochwaliła się zakłócaniem Mszy Świętej. Udostępniła zdjęcie, na którym wraz z mężem prezentuje proaborcyjne hasła w kościele. Odpowiedział jej Patryk Jaki.

Europoseł przypomniał Scheuring-Wielgus, jaką rolę pełni w Polsce Kościół Katolicki. Napisał też o prawie do wyznawania własnej wiary, które gwarantuje polska konstytucja.

1. Kościół jest największą instytucją w Polsce, która zajmuje się najciężej chorymi i potrzebującymi. A pani poseł dla wygody oddała nawet własnego psa. 2. Do kościoła przychodzą ludzie się modlić. Konstytucja gwarantuje im to prawo a KK penalizuje zakłócanie tego prawa — czytamy (fot. Wikipedia).

Odniósł się też do orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego. To jak - przestrzegamy Konstytucji tylko wtedy kiedy jest nam wygodnie?

3. Jeżeli komuś nie podoba się orzeczenie Trybunału, są procedury demokratyczne, aby jego skład zmienić. Problem polega na tym, TK za innych władz miał dokładnie taką samą linie orzeczniczą — pisze Patryk Jaki.

Tekst za: https://wpolityce.pl/polityka/523581-jaki-punktuje-scheuring-wielgus-przywoluje-konstytucje

Przed Trybunałem Konstytucyjnym w czwartek (22 X) po godz. 11 rozpoczęła się rozprawa w sprawie dopuszczalności aborcji z powodu przesłanki eugenicznej. Czekając na wyrok TK europoseł PiS Patryk Jaki zaproponował „5 dla dzieci”. Anna i Patryk Jaki, od chwili narodzin ich syna Radka, pokazują światu, że życie z dzieckiem z zespołem Downa jest pełne miłości i radości. Zbrodnią jest zabijanie takich dzieci w łonie matki.

Odbieranie im prawa do życia jest złem. Patryk Jaki przedstawił kilka ważnych faktów na temat aborcji eugenicznej i zycia dzieci z niepełnosprawnością.

5 dla dzieci:
1. 99% aborcji to dzieci z „podejrzeniem” ZD .
2. Osoby z ZD żyją, pracują (często samodzielnie) na całym świecie i są szczęśliwe — zaznaczył europoseł Solidarnej Polski.
3. Niepełnosprawność może spotkać każdego, w każdej chwili i nigdy nie jest to powód do „eliminacji”
4. Eliminujemy też dzieci zdrowe, bo rzadko jest 100% pewności. A Polaków jest coraz mniej i taki trend demograficzny może zagrażać polskiej państwowości.
5. Dzieci zarówno zdrowe jak i niepełnosprawne oprócz obowiązków dają też wiele radości i budują siłę rodziny. A przez to siłę Polski (fot. facebook.com/PatrykJaki).

Obok tych słów nie da się przejść obojętnie. Nie da się powiedzieć, że właśnie dzieci z niepełnosprawnością są gorsze i nie maja prawa do życia.

Tekst za: https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/523213-patryk-jaki-przedstawia-5-dla-dzieci

Zdaniem Tomasza Manna Polacy wstydzą się tego, że mają polskie obywatelstwo. To nie pierwszy raz, gdy z ust polskiego celebryty słyszymy podobne słowa. Kto według dziennikarza jest wśród tych wstydliwych? Oczywiście nie są to ludzie byle jacy, ale „rozumni i tacy, którzy kawałek świata widzieli”. Można przypuszczać, że według Manna, są to ludzie, którzy na pewno na Zjednoczoną Prawicę nie głosują. Na pełne pogardy słowa Manna odpowiedział Patryk Jaki.

A ja się nie wstydzę. Jestem dumny z tego, że jestem Polakiem. Jestem też wdzięcznym wszystkim, którzy Polskę budowali i tym, którzy oddali za nią życie. Czuje się wobec nich zobowiązany. Zobowiązany do przekazywania wartości, które były dla nich wszystkim — napisał europoseł Solidarnej Polski.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/522911-jaki-odpowiada-mannowi-a-ja-sie-nie-wstydze

Radio Maryja

Nasza cywilizacja składa się z religii chrześcijańskiej, prawa rzymskiego i dziedzictwa filozofii greckiej. Te trzy komponenty razem, pod przewodnictwem Chrystusa, powodowały, że Europa przez wiele lat była motorem napędowym dla całego świata. Winę za obecną wojnę kulturową ponosi lewica, która stara się wmówić społeczeństwu, że nie ma ideologii gender i że jest ona jedynie wymysłem prawicy orz Kościoła – powiedział Patryk Jaki, poseł do Parlamentu Europejskiego, podczas audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

Od wielu lat w Europie Zachodniej szerzy się ideologia gender. Od pewnego czasu jej zwolennicy, różnymi sposobami, starają się wdrożyć ją również w Polsce. Osoby sprzeciwiające się jej wprowadzeniu są szykanowane i obrażane. Zdaniem Patryka Jakiego (fot. Wikipedia) „winę za obecną wojnę kulturową ponosi Lewica, która stara się wmówić społeczeństwu, że nie ma ideologii gender, jest ona jedynie wymysłem prawicy i Kościoła”. Polityk odniósł się również do stanowiska Unii Europejskiej, która ingeruje i narzuca swoje stanowiska w wojnie kulturowej.

– Mamy w tej chwili ogromny nacisk instytucji europejskich. Chcą nam zabrać wszystkie elementy suwerenności, łącząc budżet z tzw. kryterium praworządności – ocenił Patryk Jaki. Zdaniem gościa „Aktualności dnia” rozwiązanie to jest niezgodne z prawem i łamie dotychczasowe zapisy przystąpienia Polski do UE. – Jest to bitwa o polską suwerenność (…). Jest to, łamiąca traktaty, próba zawiązania Polsce rąk, nóg oraz narzucenia swojej woli. W tej sytuacji musimy się zdecydować, czy chcemy być województwem Unii Europejskiej, czy niepodległym suwerennym państwem (…). Jeżeli zgodzimy się na powiązanie funduszy z praworządnością, to jest to zmiana ustrojowa Unii Europejskiej – powiedział Patryk Jaki.

Przeciwnicy ideologii gender, która jest poważnym zagrożeniem dla życia i rodziny, podejmują różne akcje uświadamiające społeczeństwo. Jedną z nich jest rozpoczynająca się dziś konferencja „Wojna kulturowa w Europie. Czy Polska ma szansę?” [czytaj więcej]. Inicjatorem wydarzenia jest europoseł Patryk Jaki. Jak zapowiada, w konferencji wezmą udział konserwatywni intelektualiści związani z tematem wojny kulturowej i cywilizacyjnej (fot. www.radiomaryja.pl).

– Konferencję wygłosi m.in. pan prof. Wojciech Roszkowski, autor genialnej i najważniejszej w dziedzinie humanistyki książki pt. „Roztrzaskane lustro”. W książce dokładnie zostało przedstawione to, jak powstawała cywilizacja zachodnia oraz w jaki sposób była rozmontowywana – poinformował Patryk Jaki. W dalszej części sympozjum swoje wykłady wygłoszą m.in.: prof. Marek Chodakiewicz, ks. prof. Paweł Bortkiewicz i ks. prof. Dariusz Oko.

– Będzie to okazja do tego, by sprawdzić, czy rzeczywiście jest tak, jak niektórzy mówią, że „nie ma ideologii gender, to prawica i Kościół ją sobie wymyśla” – ocenił inicjator konferencji. W wydarzeniu udział wezmą również zwolennicy tej ideologii. – Zaprosiliśmy dwie strony po to, by móc zobaczyć i porównać ich stanowiska – wyjaśnił poseł do europarlamentu.

Tekst za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/tylko-u-nas-p-jaki-wine-za-obecna-wojne-kulturowa-ponosi-lewica-ktora-wmawia-spoleczenstwu-ze-nie-ma-ideologii-gender-i-jest-to-jedynie-wymysl-prawicy-i-kosciola

Radio Maryja

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro podkreśla, że w Unii Europejskiej pojawia się coraz więcej aktów prawnych odwołujących się do ideologii. Ten proces staje się groźny kiedy elity brukselskie pod pretekstem obrony mechanizmów demokracji chcą wymuszać wprowadzanie zmian w obszarze kultury, wartości – mówił Prokurator Generalny. Przed południem na stadionie PGE Narodowym rozpoczęła się dwudniowa konferencja „Zderzenie kulturowe w UE. Czy Polska ma szansę?” organizowana przez grupę Europejskich Konserwatystów i Reformatorów.

Minister sprawiedliwości i szef Solidarnej Polski inaugurując konferencję mówił, że dyskusja dziś nie jest teoretyczna, ale „zakorzeniona w rzeczywistości”. „Ona ma być rzeczywistą fotografią tego, co dziś się dzieje, gdzie jesteśmy, w jakim momencie tych kulturowych zmian związanych z walką wartości, o tożsamość” – powiedział Zbigniew Ziobro (fot. facebook.com/ZiobroPL). Według niego, w wielu krajach Europy Zachodniej „zwyciężyło myślenie mające de facto swoje oparcie w ideologiach postmarksistowskich jak niektóry je trafianie definiują, ideologii gender, ideologii związanej z ruchem LGBT+, które to idee i wartości przeniknęły do świata polityki, a ze świata polityki do świata prawodawstwa i codziennego życia społeczeństw”.

Jak mówił w tych krajach pojawia się chęć „dzielenia się tymi wartościami nie tylko przez formy miękkiej perswazji, ale coraz częściej chęć używania narzędzi już związanych z realną władzą”. Wskazał tu na zmiany w systemie prawnym począwszy od konwencji prawa międzynarodowego, Konwencję stambulską, czy rozwiązania prawne w ramach UE. „Dla mnie jako dla polityka pewnym wyzwaniem, i z całą pewnością związanym z codziennością władzy, jest podejmowanie konkretnych decyzji, które łączą się z wytwarzaniem przestrzeni sporów w polityce (fot. www.radiomaryja.pl). Takie decyzje, dla przykładu, w 2016 r. musiałem podjąć w sporze z Komisją Europejską, decyzje o zawetowaniu rozwiązań prawnych, które miały tylnymi drzwiami wprowadzić do Polski możliwość adopcji przez związki homoseksualne, małżeństwa homoseksualne, w konsekwencji de facto wprowadzałyby tym samym do polskiego systemu prawnego właśnie tego rodzaju fundamentalne zmiany w zakresie postrzegania rodziny i łączyłoby się to z daleko idącymi konsekwencjami” – wskazał Prokurator Generalny. Jak dodał tego rodzaju napięcia w relacjach na forum unijnym zdarzają się niejednokrotnie i bywa tak, że Polska wspólnie z Węgrami, czasem przy wsparciu innych krajów, toczy kuluarowe spory o zapisy poszczególnych dokumentów, gdzie „na siłę współpracujący z nami partnerzy w ramach unijnego organizmu, w którym funkcjonujemy, usiłują narzucić nam lewicowe wartości, które są na kursie kolizyjnym z tym wszystkim z czego wyrasta polska kultura, polska tożsamość i co broni polska konstytucja”.

Zbigniew Ziobro stwierdził, że ten proces przyspiesza. „Jako polityk zauważam coraz więcej dokumentów, aktów prawnych, które wprost odwołują się do tego rodzaju ideologicznych rozwiązań nie mających czasem żadnego związku z zapisami prawnymi, których dotyczą (…). Ten proces staje się szczególnie groźny wtedy kiedy okazuje się, że Komisja Europejska, elity brukselskie, część przedstawicieli tych dużych państw UE pod pretekstem obrony mechanizmów demokracji, praworządności tak naprawdę chce wprowadzić bardzo mocne mechanizmy władcze, które będą prowadziły do wymuszania na państwach członkowskich, w tym na Polsce wprowadzania tego rodzaju fundamentalnych zmian w obszarze kultury, wartości, w obszarze naszej tożsamości” – powiedział minister. Szef Ministerstwa Sprawiedliwości stwierdził też, że mechanizm mający wiązać kwestię praworządności z budżetem UE jest bardzo „szeroko ujęty”.

„Nie dotyczy, wbrew temu co czasami słyszymy, wyłącznie sfery sądownictwa, czy działania prokuratury, ale dotyczy sfery rodziny, kultury, edukacji; dotyczy wszystkich tych obszarów, które mają fundamentalne dla określenia naszej tożsamości i które są związane z nasz do tej pory suwerenną decyzją, jeżeli chodzi o kształtowanie tych obszarów naszego życia społecznego” – podkreślił. Zbigniew Ziobro (fot. facebook.com/ZiobroPL) ocenił, że stoimy przed bardzo ważnymi decyzjami, ale, aby je podejmować w sposób roztropny, przemyślany i rozsądny, trzeba dokładnie widzieć procesy, w ramach których te decyzje polityczne będą podejmowane. Organizatorzy konferencji wskazują, że w krajach UE w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat doszło do całej serii przemian o podłożu kulturowym, które mają rzeczywisty wpływ na codzienne życie całych społeczeństw.

„Zmiany te mają różne oblicza i w wielu państwach przybierały odmienne formy i skale” – akcentują. Organizatorzy podkreślili, że konferencja „Zderzenie kulturowe w UE” to inicjatywa, dzięki której będzie okazja do podsumowania dotychczasowych zmiany w Polsce na tle innych europejskich państw, a także nakreślenia możliwych scenariuszy zderzenia kultur w najbliższych dekadach.

Tekst za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/minister-z-ziobro-zauwazam-w-ue-coraz-wiecej-aktow-prawnych-ktore-odwoluja-sie-do-ideologii

Radio Maryja

23 października br. Rada Unii Europejskiej przyjmie wytyczne dot. bioróżnorodności. W dokumentach są propozycje, aby 30 proc. terenów leśnych w krajach członkowskich było całkowicie wykluczonych z aktywności człowieka. Dla polskich lasów to bardzo duże zagrożenie. W europejskich konkluzjach są także zapisy o powiązaniu bioróżnorodności z praworządnością i z równością płci – powiedział wiceminister środowiska Edward Siarka, pełnomocnik rządu do spraw leśnictwa i łowiectwa, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

Polityk poinformował, ze 23 października Rada Unii Europejskiej pochyli się nad wytycznymi dotyczącymi bioróżnorodności. – Musimy mieć świadomość, że 23 października bieżącego roku Rada Unii Europejskiej przyjmie wytyczne dot. bioróżnorodnoąci. Niestety w konkluzjach dotyczących rozporządzenia o bioróżnorodności są zapisy bardzo niebezpieczne dla lasów. Dość przypomnieć, że w tych dokumentach są propozycje, aby 30 proc. terenów leśnych w krajach członkowskich było całkowicie wykluczonych z aktywności człowieka. Dla polskich lasów to bardzo duże zagrożenie – powiedział wiceminister środowiska (fot. gov.pl/web/srodowisko).

W europejskich konkluzjach są także zapisy mówiące o powiązaniu bioróżnorodności z praworządnością i z równością płci – zwrócił uwagę pełnomocnik rządu do spraw leśnictwa i łowiectwa. – Co ma wspólnego kwestia bioróżnorodności z równością płci? Po raz kolejny próbujemy się bocznymi drzwiami wprowadzać elementy do rozwiązań prawnych na poziomie Unii Europejskiej, które uderzałyby nie tylko w nasze lasy, ale atakowałyby także naszą tożsamość narodową – wskazał gość „Aktualności dnia”.

Realnie zagrożony jest tzw. drzewostan 100-letni. – W wielu krajach europejskich takich lasów jest niewiele. W Polsce są lasy, w których mamy drzewostany 100-letnie. Próbuje się na podstawie tego, że mamy nawet pojedyncze 100-letnie drzewa, wyłączać całe obszary z gospodarki leśnej. To bardzo niebezpieczne dla całego zarządzania lasami w polskim modelu, które traktujemy jako nasze dziedzictwo (fot. lasy.gov.pl). W Polsce co ósme drzewo ma 100 lat, więc te drzewostany są chronione. Nasz model pozwala na to, żeby je ratować, a nie jak to było w przypadku Puszczy Białowieskiej, gdzie przez nieprzemyślane działania – przed którymi przestrzegał prof. Jan Szyszko – doprowadzono do dewastacji Puszczy – powiedział Edward Siarka.

Polski rząd planuje przekazać polskie lasy pod zarząd ministerstwa rolnictwa. Do tej pory tą kwestią zajmował się resort środowiska. Planowane zmiany niepokoją polskich leśników (na zdjęciu wraz z Prezydentem Andrzejem Dudą i leśnikami - Podsarnie, 23 listopada 2018 roku, fot. p. Maria Krakowska). – Jesteśmy w takim momencie, kiedy zapadają decyzje polityczne, bo trzeba jasno podkreślić, że to są kwestie polityczne, które przewidują, że cała sfera związana z leśnictwem i łowiectwem będzie strukturalnie podporządkowana pod ministra rolnictwa. Czeka nas zmiana ustawy kompetencyjnej w Sejmie. Na dzisiaj jako wiceminister odpowiedzialny za lasy i tę sferę jestem podporządkowany ministrowi środowiska, ale docelowo cały ten dział ma podlegać resortowi rolnictwa. Moją rolą jest to, aby wszystkie zadania związane z leśnictwem, nawet jeżeli przejdą pod ministra rolnictwa, żebyśmy nic nie stracili z dziedzictwa, które jest dorobkiem wielu pokoleń – podsumował gość Radia Maryja.

Tekst za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/tylko-u-nas-e-siarka-rada-ue-przyjmie-wytyczne-dot-rozwiazan-bioetycznych-30-proc-lasow-w-krajach-czlonkowskich-ma-byc-wykluczonych-z-aktywnosci-czlowieka-dla-polski-to-wielkie-zagrozenie

Patryk Jaki

Już jutro (15 października) zaczyna się 2-dniowa konferencja "Zderzenie kulturowe. Czy Polska ma szansę?" Usłyszymy najważniejszych polskich konserwatywnych intelektualistów, polityków, publicystów. Do tego debaty z przedstawicielami liberalnej i lewicowej strony. Niestety ze względu na Covid-19 zdarzenie odbędzie się bez publiczności. Transmisje na żywo będzie można śledzić tutaj: youtu.be/BOyPBs6VytQ a więcej informacji jest tutaj: www.zderzeniekulturowe.pl

Za: https://www.facebook.com/PatrykJaki/posts/3076581579112565

W Parlamencie Europejskim stanie wystawa poświęcona św. Maksymilianowi Kolbe? Z taką inicjatywą wyszedł europoseł Patryk Jaki.

Infromację w tej sprawie europoseł przekazał za pośrednictwem mediów społecznościowych. "Złożyłem dziś wniosek o zgodę na wystawę w Parlamencie Europejskim o życiu Świętego męczennika, polskiego franciszkanina Maksymiliana Kolbe. Zagłodzonego na śmierć przez Niemców. Twórcę wspaniałego klasztoru w Niepokalanowie" – napisał na Twitterze Patryk Jaki.

W rozmowie z Polskim Radiem były wiceminister sprawiedliwości wyjaśnił, że chciałby przybliżyć europosłom tego polskiego świętego, a tym samym historię naszego kraju. – Został zagłodzony przez Niemców na śmierć dlatego, że na ochotnika zgłosił się, żeby przyjąć karę, która była przeznaczona dla innej osoby – przypomniał.

– Jeżeli dziś w Parlamencie Europejskim wypomina się nam, że tutaj jest jakiś totalitarny reżim, to może warto przypomnieć, jak wyglądał totalitarny reżim i kto był sprawcą, a kto był ofiarą – podkreślił Jaki.

Tekst za: https://dorzeczy.pl/kraj/156351/warto-przypomniec-kto-byl-sprawca-a-kto-ofiara-jaki-zlozyl-wniosek-o-zgode-na-wystawe-w-pe.html

Dzisiaj Polska wam przeszkadza, bo dużo lepiej sobie radzi od was – mówił Patryk Jaki podczas debaty w Parlamencie Europejskim.

W Parlamencie Europejskim trwa debata, która dot. pomysłu powiązania unijnego budżetu z praworządnością. Głos zabrała Katarina Barley z Niemiec, której słowa o „zagłodzeniu” Polski i Węgier wywołały reakcję polskich władz. Osiemdziesiąt procent Europejczyków uważa, że praworządność jest bardzo ważna i powinna być egzekwowana w UE. (…) Teraz mamy sprawozdanie Komisji. Nasze sprawozdanie idzie dalej. Mówimy o automatycznej reakcji na naruszenia. Dobrze, że są te sprawozdania, możemy je porównywać. Musimy patrzeć na całość. Pytanie, czy państwa członkowskie będą chciały być kontrolowane. Czy uważają, że krytyka jest pozytywna, coś daje. Myślę, że możemy czynić ustępstwa w wielu obszarach, budżetowych i innych, ale nie możemy czynić ustępstw, co do podstawowych wartości, mamy je zapisane w traktatach i w tych sprawach nie chcemy ustępstw – powiedziała Barley.

W obronnie Polski wystąpiła Beata Kempa z Solidarnej Polski (fot. beatakempa.pl). Nie ma i nie będzie zgody na pozatraktatowe działanie. Nie ma podstawy prawnej tego raportu. Creme de la creme to powoływanie się na Radę Europy, której zasiada Rosja. Rady, która do tej pory nie potępiła Moskwy za atak na Aleksieja Nawalnego. Nie miejmy złudzeń. To sprytna strategia, a za zasłona walki o praworządność kryje się kolejny etap federalizacji Unii Europejskiej i spełnienie federalistycznych snów eurolewicy o zarządzaniu państwami członkowskimi z ostatniego piętra budynku Komisji Europejskiej. Urzędnicy z Brukseli chcą mieć wpływ na każdą reformę w państwach unijnych. Chcą pod płaszczykiem troski o demokrację wprowadzać aborcję, ideologię gender oraz specjalne prawa dla mniejszości seksualnych. Nie ma na to zgody chrześcijańskiej części Europy. Debatujemy nad raportem, który jest kolejną odsłoną ataku na suwerenne państwa członkowski. Według niego niewybrani i anonimowi urzędnicy będą oceniać niezależne kraje europejskie. Przeżyłam komunę, ale nie dałam się tak zmanipulować jak Pan dzisiaj, mówiący nieprawdę o tym, co się dzieje w Polsce – zwróciła się do posła sprawozdawcy.

Następnie przemawiała Sylwia Spurek, która została wybrana z list Wiosny Roberta Biedronia. W Polsce odbył się pogrzeb dziecka – dwunastoletniej dziewczynki, która popełniła samobójstwo zaszczuta na tle orientacji seksualnej. Od miesięcy polscy politycy atakują osoby LGBT+, naruszając ich godność, nawołują do nienawiści. Kandydatem na nowego ministra edukacji jest osoba propagująca homofobię. To wszystko dzieje się w Unii, w 2020 roku. Na poprzedniej sesji Parlamentu przewodnicząca KE pięknie mówiła o równości, godności, szacunku, ale to tylko słowa. Do polskiego rządu nadal szerokim strumieniem płyną unijne środki, a od 12 lat KE nie potrafi doprowadzić do przyjęcia równościowej dyrektywy horyzontalnej. Potrzebujemy oczywiście mechanizmu dot. praworządności i to takiego, który obejmie pełen zakres wartości z art. 2, ale jeżeli Komisja nie będzie korzystała ze swoich kompetencji, to nadal będą to słowa, słowa, słowa – mówiła.

Patryk Jaki (fot. Wikipedia) odpowiedział na ataki na nasz kraj, które pojawiają się w Parlamencie Europejskim: "Atakujecie Polskę w bezczelny sposób. Wypominacie nam jakieś totalitaryzmy. Chce wam powiedzieć, dlaczego macie przewagę ekonomiczną, która wam pozwala na taką arogancję wobec Polski. Kiedy Polska była atakowana przez Niemców i sowietów, to wasze państwa stały i patrzyły jak Polska honorowo broniła wartości. A potem, za to, że Polska broniła wartości, oddaliście ją sowietom i patrzyliście jak przez dekady nie mogła się rozwijać. Dlatego macie dzisiaj tę przewagę ekonomiczną. Oddajcie nam te lata, które Polska straciła, to wtedy nikt sobie nie pozwoli na taką arogancję. Wypominacie nam dzisiaj strefy wolne od LGBT, a wiecie, że Polska była jedynym państwem, gdzie homoseksualizm nie był penalizowany. Od Polaków moglibyście się jeszcze wiele nauczyć. Szczególnie jeśli chodzi o wartości i tolerancję. Dzisiaj Polska wam przeszkadza, bo dużo lepiej sobie radzi od was. Szczególnie spójrzcie na Hiszpanię, gdzie prawie co drugi człowiek nie ma pracy. Was to uwiera, dlatego Polskę atakujecie" – powiedział Patry Jaki.

Tekst za: https://wpolityce.pl/swiat/520660-kempa-i-jaki-w-pe-od-polakow-moglibyscie-sie-uczyc

Poseł Solidarnej Polski Edward Siarka został powołany na urząd Sekretarza Stanu w Ministerstwie Środowiska i Pełnomocnika Rządu ds. Leśnictwa i Łowiectwa. W sobotę 3 października 2020 r. Minister Środowiska Michał Woś w obecności Dyrektora Generalnego Lasów Państwowych Andrzeja Koniecznego i Łowczego Krajowego Pawła Lisiaka wręczył Edwardowi Siarce akt powołania podpisany przez Prezesa Rady Ministrów Pana Mateusza Morawieckiego.

Nowy wiceminister będzie odpowiedzialny za leśnictwo i łowiectwo, także w połączonym resorcie środowiska i klimatu, a docelowo w Ministerstwie Rolnictwa i Leśnictwa. Będzie kontynuował politykę ministra Michała Wosia szczególnej ochrony naszego dziedzictwa narodowego jakim są polskie lasy (fot. www.facebook.com/EdwardSiarka).

W czasie powołania Minister Woś podsumował swoją pracę na urzędzie Ministra Środowiska. W tym czasie przygotowane zostały do realizacji m.in. projekty kilku nowych ustaw znacznie zaostrzających ochronę środowiska, w tym nową ustawę o parkach narodowych, o gatunkach obcych czy rozwiązania wspierające walkę o czyste i zdrowe lasy. Nowe przepisy zaostrzające kary za zaśmiecanie lasu - wprowadzenie zasady, że sprawca musi sprzątać las, nie tylko po sobie, ale też po innych, czy zakup dronów i tysięcy fotopułapek do monitorowania terenów leśnych – były bardzo dobrze przyjęte przez wszystkie środowiska ekologiczne. Powołanie Młodzieżowej Rady Ekologicznej, Zielone Forum Młodych, czy wakacyjny tour EKOdrużyny MŚ, a także powołanie rad naukowych w 17 parkach narodowych to działania zwiększające świadomość ekologiczną w społeczeństwie.

Zostały podjęte działania związane z przeciwdziałaniem suszy i walką z zagrożeniem pożarowym (m.in. surowe kary za wypalanie traw), co ma szczególne znaczenie dla chronienia gatunków zagrożonych. W zakresie geologii zainicjowany został program odwiertów geotermalnych na kwotę 300 mln zł, przyspieszone zostały postepowania koncesyjne, a także zwiększono procedury bezpieczeństwa przeciwdziałające osuwiskom. Szczególne znaczenie miało usprawnienie działania PGL Lasy Państwowe w czasie epidemii COVID19 poprzez działania legislacyjne i organizacyjne.

Edward Siarka to Poseł na Sejm RP od 5 kadencji, wcześniej samorządowiec, od ponad 20 lat działa w Małopolsce, podejmując aktywne działania na polu leśnictwa i łowiectwa (na zdjęciu wraz z Prezydentem Andrzejem Dudą i leśnikami - Podsarnie, 23 listopada 2018 roku, fot. p. Maria Krakowska). Członek władz wojewódzkich Ochotniczej Straży Pożarnej. Wiceprzewodniczący klubu parlamentarnego PiS jako przedstawiciel Solidarnej Polski. Jego powołanie na stanowisko wiceministra środowiska Pełnomocnika Rządu ds. Leśnictwa i Łowiectwa gwarantuje racjonalną ochronę polskiej przyrody i gospodarowanie jej zasobami zgodnie z zasadą zrównoważonego rozwoju.

Tekst i pierwsze zdjęcie za: https://www.gov.pl/web/srodowisko/wiceminister-srodowiska-edward-siarka-powolany-przejal-obowiazki-od-michala-wosia-w-zakresie-lesnictwa-i-lowiectwa

Radio Maryja

Zarząd Solidarnej Polski zatwierdził kandydatury do nowej rady ministrów. Dotychczasowy wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik będzie ministrem w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, pełniący funkcję ministra środowiska Michał Woś będzie wiceministrem sprawiedliwości. Pracę resortu sprawiedliwości będzie nadzorował wicepremier Jarosław Kaczyński.

Wynikiem kilkutygodniowych negocjacji jest m.in. likwidacja sześciu ministerstw. Część ich kompetencji przejmą inne resorty. Powstaną też dwa nowe urzędy centralne: Rządowe Centrum Sportu podległe ministrowi kultury i Główny Urząd Morski podległy ministrowi infrastruktury. W rządzie pojawią się nowe twarze, m.in. prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński. – Chcę podkreślić obecność w rządzie pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego jako wicepremiera – powiedział premier Mateusz Morawiecki.

Jarosław Kaczyński był już premierem rządu PiS w latach 2006-2007. Według kierownictwa PiS, ponowna obecność Jarosława Kaczyńskiego w rządzie ostudzi emocje polityczne, stabilizując sytuację w koalicji. Prezes Prawa i Sprawiedliwości w obecnym rządzie kierować będzie Komitetem Spraw Wewnętrznych, Sprawiedliwości i Obrony Narodowej.

To element walki koalicyjnej – wskazał Michał Szczerba z Platformy Obywatelskiej. – Pewnie będzie ingerował wtedy, kiedy Zbigniew Ziobro będzie wykorzystywał swoją władzę w organach ścigania do koncentrowania ich uwagi na politykach Prawa i Sprawiedliwości – mówił Michał Szczerba.

Cel komitetu jest całkowicie inny – zaznaczył wiceprezes PiS Antoni Macierewicz. – To jest kwestia koordynacji działań tych instytucji, które w sferze bezpieczeństwa publicznego – zarówno wewnętrznego, jak i zagranicznego – mają najbardziej istotne działanie i których koordynacja i synchronizacja jest dla skuteczności niesłychanie potrzebna – wskazał Antoni Macierewicz.

Szczegóły działalności komitetu nie są znane. Co ważne, nowy wicepremier będzie mógł uczestniczyć w posiedzeniach rządu – podkreślił dr Mirosław Boruta Krakowski. – Będąc obecnym w trakcie takich posiedzeń, będzie miał te relacje z pierwszej ręki. To bardzo ważne dla przejrzystości, dla transparentności tej struktury, jaką jest rząd RP – zauważył socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski.

Były przewodniczący PO Grzegorz Schetyna nie ma wątpliwości, że Jarosław Kaczyński tak naprawdę będzie kierował całym rządem. – Taki „nadprezes”, „nadpremier”, który jest wicepremierem, nie ma tak naprawdę żadnej odpowiedzialności, ale będzie patrzył na ręce i tak naprawdę będzie faktycznym premierem tego rządu. To uważam za coś absurdalnego i politycznie nierealnego – powiedział Grzegorz Schetyna.

Tej opinii zaprzeczył wicepremier Jacek Sasin, który zaznaczył, że Mateusz Morawiecki będzie szefem Jarosława Kaczyńskiego, ale tylko w rządzie. – Ten rząd ma swoje zaplecze polityczne, a na czele tego zaplecza politycznego stoi Jarosław Kaczyński. W tym sensie politycznie, pod względem pozycji politycznej, jest ważniejszy – przekonywał wicepremier Jacek Sasin.

Jak powiedział prof. Mieczysław Ryba, mimo hierarchii w rządzie, ministrowie będą liczyć się z opinią wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego. Wątpliwe, aby premier Mateusz Morawiecki objął w przyszłości fotel lidera Prawa i Sprawiedliwości. – Wydaje się, że Mateusz Morawiecki swoją siłę wewnątrz partii zawdzięcza poparciu Jarosława Kaczyńskiego, mniej tym zwykłym działaczom PiS-u – wskazał politolog prof. Mieczysław Ryba.

Premier przedstawił zmiany na stanowiskach ministerialnych. Solidarna Polski mianowała swoich przedstawicieli na nieobsadzone jeszcze stanowiska. Na stanowisko ministra w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów wskazano obecnego wiceministra sprawiedliwości Michała Wójcika, wiceministrem sprawiedliwości zostać ma ustępujący szef resortu klimatu Michał Woś, zaś pełnomocnikiem rządu ds. leśnictwa i łowiectwa poseł Edward Siarka.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/zarzad-solidarnej-polski-zatwierdzil-kandydatury-do-nowej-rady-ministrow

Chcecie bronić prawa, a sami to prawo łamiecie - powiedział Patryk Jaki do urzędników europejskich, którzy atakują Polskę. Patryk Jaki występował 1 października 2020 roku w Parlamencie Europejskim, gdzie bronił naszego państwa przed zarzutami o rzekomy brak praworządności.

"Chcecie bronić prawa, a sami to prawo łamiecie. Dodatkowo chcę zapytać pana komisarza. W raporcie Komisji Europejskiej, dotyczącym właśnie łamania praworządności czytamy, że łamaniem praworządności w Polsce jest, cytuję: Rzecznik Praw Obywatelskich zmaga się z krytyką ze strony większości politycznej. Chciałem zapytać pana komisarza, czy jest gdzieś w traktacie zapis mówiący o tym, że nie można krytykować urzędnika publicznego? A skoro nie można krytykować urzędnika w Polsce, to czy można krytykować pana komisarza? Jeżeli nie można, to może ja nie będę krytykował, bo wtedy połączycie budżety posłów z praworządnością i będziecie nam obcinali środki. Zobaczcie, do jakiego absurdu doszliśmy w tej izbie. Wy czegoś chcecie i natychmiast trzeba znaleźć do tego – nie ważne czy jest podstawa prawna – my tego chcemy i to natychmiast ma być. Nie tak się proceduje. Albo praworządność albo brak praworządności" – mówił europoseł Solidarnej Polski.

Patryk Jaki przywołał przykład rozwiązań niemieckich i hiszpańskich, które są identyczne lub dalej idące niż w Polsce. "Panie komisarzu, pan liczy na to, że nikt nie przeczyta tych wszystkich sprawozdań? Pierwszy przykład z rzędu z tego raportu. Sposób powoływania sędziów w Hiszpanii, piszecie państwo: „przez Radę Sądownictwa, wybieraną przez parlament, przez większość kwalifikowaną 3/5 głosów” i to jest dobre. Potem czytamy raport dot. Polski: „przez Radę Sądownictwa, wybieraną przez parlament, przez większość kwalifikowaną 3/5 głosów” i to jest złe, i to jest upolitycznione. Chciałem zapytać pana komisarza, czy dla Polski i Hiszpanii są jakieś inne traktaty? Ale to jest i tak jeszcze nic. W Polsce i Hiszpanii to sędziowie mają decydujący wpływ, natomiast w Niemczech decydują już tylko politycy, o tym kto będzie sędzią i tutaj piszecie, że to stabilny system, a nie upolityczniony (...) Panie komisarzu, czy byłby pan uprzejmy powiedzieć, czy są jakieś tajne traktaty?" – pytał Patryk Jaki.

Musiałem dziś w PE odpierać bezczelne niemieckie ataki na Polskę i arogancję instytucji europejskich. Tak chcą uderzyć w Polskę, że zaprzeczają sami sobie — napisał Patryk Jaki na Twitterze.

Tekst i zdjęcie za: https://wpolityce.pl/polityka/520177-jaki-do-unijnych-urzednikow-lamiecie-prawo

Radio Maryja

Europoseł Patryk Jaki zaapelował do konserwatystów, aby przestali używać terminu „ideologia LGBT”. Wskazał, że tak naprawdę chodzi o neomarksistowską ideologię gender, której autorzy wprost piszą o niszczeniu tradycyjnego modelu rodziny.

Patryk Jaki zaznaczył na twitterze, że termin „ideologia LGBT”, nie jest używany i zrozumiały na świecie, a do tego łatwo nim manipulować.

Prezes Ordo Iuris mec. Jerzy Kwaśniewski wskazał, że precyzja w nazywaniu tego typu zagrożeń ma znaczenie. – Z jednej strony mamy do czynienia z szeroką, ufundowaną filozoficznie ideologią gender o korzeniach neomarksistowskich, która upatruje ostatecznego wyzwolenia człowieka ze sfer życia społecznego w ostatecznym wyzwoleniu go ze struktur biologicznych i społecznych, czyli tak naprawdę zniszczeniu rodziny. Z drugiej strony mamy aktywistów LGBT, którzy celowo posługują się tym skrótowcem po to, żeby zasłonić się przed atakiem, i aby jakiekolwiek ataki na ich roszczenia polityczne dotyczące edukacji, zabezpieczeń społecznych, organizacji życia społecznego były jednocześnie postrzegane jako ataki na konkretne osoby z uwagi na orientację seksualną – powiedział mec. Jerzy Kwaśniewski.

W ostatnich dniach głośno jest o liście otwartym w obronie środowisk LGBT w Polsce, pod którym podpisało się 50 ambasadorów. Premier Mateusz Morawiecki, odnosząc się do listu, wskazał, że tolerancja należy do polskiego DNA, nikt nas jej nie musi uczyć.

Tekst za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/p-jaki-apeluje-do-konserwatystow-aby-uzywali-terminu-ideologia-gender-zamiast-ideologia-lgbt

Europoseł Patryk Jaki jest zadowolony z faktu, że partiom wchodzącym w skład Zjednoczonej Prawicy udało się dojść do kompromisu.

– Cieszę się, że umowa została podpisana. Wierzę, że koalicja Zjednoczonej Prawicy przetrwa najbliższe trzy lata. Mamy wszelkie podstawy do tego, by walczyć o zwycięstwo również podczas następnych wyborów. Do tej pory, mimo potknięć i błędów, Polacy nadal nas dobrze oceniają – mówi były wiceminister sprawiedliwości w rozmowie z Wirtualną Polską.

Patryk Jaki pytany o zagrożenia dla Zjednoczonej Prawicy, wskazuje: – Oczywiście, widzę zagrożenia dla tej koalicji. Każdy, kto obserwuje i zna się na polityce, zapewne podzieli mój pogląd. Ale najwięcej będzie zależało od nas. Jeżeli będziemy chcieli dalej razem, wspólnie pracować - to będzie to z korzyścią dla Polski. Wiadomo, że w koalicjach, nie ma związków idealnych, ale mając świadomość, jaka może być alternatywa w postaci rządów Koalicji Obywatelskiej, musimy ze sobą współpracować.

Europoseł Solidarnej Polski zaznacza, że wejście do rządu Jarosława Kaczyńskiego oznacza wzmocnienie tego ośrodka władzy.

Za: https://dorzeczy.pl/kraj/154950/jaki-najwiecej-bedzie-zalezalo-od-nas.html

Radio Maryja

W sobotę ma zostać podpisana nowa umowa koalicyjna Zjednoczonej Prawicy. Nie potwierdza tego Krzysztof Sobolewski z kierownictwa Prawa i Sprawiedliwości. Nie wiadomo, czy prezes PiS Jarosław Kaczyński rzeczywiście zamierza zostać wicepremierem obecnego rządu. W czwartek wieczorem odbyło się kolejne już spotkanie kierownictwa Prawa i Sprawiedliwości. Trwało nieco ponad trzy godziny. „Zakończyło się posiedzenie kierownictwa PiS. Dotyczyło oceny osiągniętego porozumienia w ramach Zjednoczonej Prawicy. Istotą tego porozumienia jest wola wspólnej i solidarnej pracy dla Polski” – napisała na Twitterze rzecznik partii rządzącej Anita Czerwińska.

Media, powołując się na źródła zbliżone do kierownictwa PiS, informują, że w sobotę ugrupowania Zjednoczonej Prawicy podpiszą nową umowę koalicyjną. Terminu nie chce wprost potwierdzić szef komitetu wykonawczego PiS Krzysztof Sobolewski. – Mogę jedynie potwierdzić, że negocjacje rzeczywiście zbliżają się do końca. Mamy nadzieję, że w tym tygodniu zamkniemy je nową umową koalicyjną – oznajmił Krzysztof Sobolewski. Poseł dodał, że Zjednoczona Prawica w przyszłym tygodniu chce zacząć realizację działań zawartych w nowej umowie. O ich szczegółach informować ma prezes PiS Jarosław Kaczyński. Wciąż nie są potwierdzone informacje o możliwości objęcia przez prezesa PiS funkcji wicepremiera.

Według rzecznika prezydenta Błażeja Spychalskiego, taki pomysł był konsultowany z prezydentem. – Prezydent Andrzej Duda zna koncepcję od dłuższego czasu. Na początku września pomysł był konsultowany. To propozycja, która jest w pełni zaakceptowana przez prezydenta i popierana – oznajmił Błażej Spychalski. Konsultacjom zaprzecza Krzysztof Sobolewski. – Jeśli prezes podejmowałby taką decyzję, to nie musiałby konsultować sprawy z prezydentem. Jest to indywidualna decyzja prezesa – zapewniał szef komitetu wykonawczego PiS. Jak zauważył Władysław Teofil Bartoszewski z PSL, nie jest zaskoczeniem, że koalicjanci się dogadują. Jednak koalicja będzie chwiejna ze względu na ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę. – Z jednej strony, prezes Jarosław Kaczyński nie może sobie pozwolić na wyrzucenie ministra, gdyż ten ma zbyt wielu posłów i to by zagroziło większości rządowej. Z drugiej strony, nie chce mu dać samodzielnie sprawować władzy, ponieważ wyraźnie mu nie ufa – tłumaczył Władysław Teofil Bartoszewski.

Według mediów, prezes PiS ma kierować komitetem ds. wewnętrznych, sprawiedliwości i obrony narodowej. Chodzi o kontrolę – zauważył Robert Winnicki z Konfederacji. – Jarosław Kaczyński wchodzący do rządu to jest wicepremier do spraw pilnowania ministra sprawiedliwości – ocenił Robert Winnicki. Obecność Jarosława Kaczyńskiego w rządzie byłaby korzystna – podkreślił rzecznik rządu Piotr Müller. – Ma to element stabilizujący dla całego obozu politycznego oraz rządu i – mam nadzieję – ograniczający pewne pokusy zwiększania emocji politycznych w tym obszarze – dodał Piotr Müller. Innego zdania jest politolog Michał Siekierka. Obecność Jarosława Kaczyńskiego w rządzie jako wicepremiera może wywołać dezorientację w społeczeństwie co do tego, kto fatycznie kieruje Radą Ministrów. – Pewnie będą pojawiać się złośliwe uwagi, że szefem rządu jest Mateusz Morawiecki, a jego podwładnym Jarosław Kaczyński, a biorąc układy polityczne – jest dokładnie na odwrót – zauważył Michał Siekierka.

Ważą się losy niektórych członków rządu. Prawdopodobnie w wyniku rekonstrukcji gabinetu znacznie zmniejszy się liczba ministerstw. Solidarna Polska i Porozumienie otrzymać mają tylko po jednym ministerstwie. – Tak naprawdę zawsze można to w jakiś sposób zrekompensować stanowiskami wiceministerialnymi i nie należy przywiązywać tak ogromnej wagi do ilości ministerstw, tylko do tego, że Zjednoczona Prawica znów jest zjednoczona – zaznaczył socjolog dr Mirosław Boruta Krakowski. Według Krzysztofa Sobolewskiego, Mateusz Morawiecki może być pewny stanowiska premiera.

Tekst i zrzuty ekranowe za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/polska-informacje/w-sobote-ma-zostac-podpisana-nowa-umowa-koalicyjna-zjednoczonej-prawicy

Radio Maryja

Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński spotkał się z prezesem Solidarnej Polski Zbigniewem Ziobro. To spotkanie, które może zaważyć na przyszłości Zjednoczonej Prawicy. Jutro na godz. 13.00 zaplanowane są kolejne rozmowy kierownictwa PiS-u. To najświeższe informacje w związku z konfliktem wewnątrz obozu władzy.

Linka do relacji filmowej: https://youtu.be/lTJ05_civj8

Politycy PiS-u niechętnie mówili o spotkaniu Jarosława Kaczyńskiego ze Zbigniewem Ziobro. Dlatego najświeższe doniesienia co do przyszłości Zjednoczonej Prawicy wyszły z obozu Solidarnej Polski. – Według mojej wiedzy do pierwszego spotkania już doszło. I czekamy na następne – mówił Michał Woś, minister środowiska.

Na spotkaniu miały paść słowa, które – rzecznik PiS-u Anita Czerwińska – określiła jako „zdecydowane rozstrzygnięcia”. Minister Michał Woś nie chciał wprost powiedzieć, kiedy Jarosław Kaczyński rozmawiał ze Zbigniewem Ziobro. Wskazał jednak, że obaj politycy prowadzą raczej „wieczorny tryb życia”.

Solidarna Polska podtrzymuje swój sprzeciw wobec ustawy covidowej.

– Ciężko było sobie wyobrazić, aby Prokurator Generalny poparł ustawę o bezkarności w takim kształcie, w jakim była ona w Sejmie – wskazał Michał Woś. Minister Michał Woś sięgnął po przykład i wskazał na dewelopera, który powołał się na walkę z epidemią, i rozpoczął stawianie domków jednorodzinnych w Lesie Bemowskim. Deweloper twierdził, że osiedle będzie skierowane do wynajęcia dla osób odbywających kwarantannę. Później mieszkania miały zostać zaoferowane osobom, które na skutek epidemii straciły własne mieszkanie. Minister Michał Woś zaakcentował, że doszło do naruszenia prawa.

Za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/prezes-pis-spotkal-sie-z-prezesem-solidarnej-polski

"Chcemy dalej realizować wspólny program ZP, któremu pozostajemy wierni". Politycy Solidarnej Polski, Patryk Jaki i Michał Woś, zadeklarowali, że dalej chcą realizować program Zjednoczonej Prawicy. Wyrazili też swoje poparcie dla ministra Zbigniewa Ziobry.

Za: https://wpolityce.pl/polityka/518595-politycy-sp-deklaruja-ze-chca-pozostac-w-koalicji

Zespół wPolityce.pl

Ta koalicja jest dobrem przy pewnych napięciach, które są naturalne i warto, aby dalej trwała – powiedział minister sprawiedliwości i lider Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro. Nie mamy przekonania, że w jakimkolwiek punkcie naruszyli program Zjednoczonej Prawicy – dodał.

Lider Solidarnej Polski przemawiał podczas briefingu prasowego w siedzibie Ministerstwa Sprawiedliwości. Nawet w rodzinie kochających się ludzi bywa, że czasami dochodzi do napięć, sporów, emocji,sporów, i konfliktów. Te konflikty mądrość każe rozwiązywać tak, żeby nie było prawdą powiedzenie, że z rodziną dobrze wychodzi się tylko na zdjęciu – mówił Zbigniew Ziobro.

Jestem przekonany, że nasza koalicja dobrze wychodzi nie tylko na zdjęciu, ale i dobrze wychodzi w działaniu. Ta koalicja jest dobrem przy pewnych napięciach, które są naturalne i warto, aby dalej trwała. Takie jest moje przekonanie — podkreślał. Dodał, że napięcia pojawiają się nawet wewnątrz partii, także wielkich, wskazując na różnicę zdań wśród posłów PiS.

Jestem przekonany, że mądrość naszej koalicji, która w istocie musi wiązać się z różnymi akcentami i odrębnościami, jeśli chodzi o sprawy programowe, pozwala dojść do porozumienia i znaleźć kompromis w tak trudnych i ważnych sprawa, jak ochrona zwierząt i (…) sytuację polskiej wsi — powiedział. Musimy wszystkie racje ważyć i podejmować decyzje (…) Takiej rozmowy ws. tej ustawy potrzebujemy i jesteśmy do niej gotowi — dodał.

Zbigniew Ziobro  (fot. Wikipedia / Marek Suwalczan) odniósł się do spornych projektów – ustawy o ochronie zwierząt i tzw. ustawy covidowej. Mam przed sobą program PiS, Zjednoczonej Prawicy, z 2019 roku i różne osoby pewnie mogą wyciągać też i nieco odmienne zdanie, ale my nie mamy przekonania, że w jakimkolwiek punkcie ten program żeśmy naruszyli. Nie ma tutaj bowiem zapisu, który oznaczałby zakaz hodowli kurcząt czy bydła na ubój rytualny — stwierdził. Musimy szukać rozwiązań, aby łączyć te wszystkie racje — dodał.

Nie mamy przekonania jako Solidarna Polska, że dokonaliśmy głosowań, które by były sprzeczne z programem, mamy natomiast przekonanie, że możemy wyciągnąć wnioski z tego kryzysu, który niewątpliwie nastąpił, i mam nadzieję, że wzmocni nas jako koalicję — powiedział Zbigniew Ziobro. Zaznaczył, że inne koalicje funkcjonujące w ostatnich 30 latach „często trzeszczały w szwach, napięcia były nieporównywalnie większe niż w tej koalicji, która ma za sobą wiele zwycięstw”. To właśnie nasza zgodna współpraca, przy zachowaniu pewnych odmienności, odrębności, dała nam te zwycięstwa. Ufam, że jest czas jeszcze na rozmowę — stwierdził.

Nasza zgodna współpraca przy zachowaniu pewnych odrębności dała nam zwycięstw wyborcze (…). Uważam, że ten projekt ma sens, ale musimy rozmawiać. Ufam, że jest jeszcze czas na rozmowę — mówił dalej. Program PiS, Porozumienia i Solidarnej Polski eksponuje elementarne zasady równości wobec prawa. Ale musimy też pamiętać, że od zawsze kodeksy karne wszystkich cywilizowanych państw przewidują wyjątkową sytuację, które pozwalają usprawiedliwić odejście od tej zasady, zachowując ją co do swej istoty — powiedział Zbigniew Ziobro.

Przyznał, że pandemia jest wyjątkową sytuacją. Z cała pewnością można zastanowić się nad znalezieniem sytuacji wyjątkowej w określonej regulacji prawnej. Byliśmy gotowi do dyskusji, ale przedstawiony przepis wymagał dalszej refleksji. Jesteśmy gotowi rozmawiać, ale trzymają się zasady, że prawo jest równe wobec wszystkich — podkreślał, ostrzegając przed „wylaniem dziecka z kąpielą”. Aby zwykli przestępcy nie chcieli go wykorzystać jako wytrych — dodał. Można to uczynić tylko w ramach dyskusji, a nie długich debat toczonych z udziałem mediów — stwierdził lider Solidarnej Polski.

Jak podkreślał minister sprawiedliwości, koalicja przynosi dobre efekty, a jej zagrożenie może mieć fatalne konsekwencje dla Polski.

Obszerne fragmenty tekstu za: https://wpolityce.pl/polityka/518525-ziobro-ta-koalicja-jest-dobrem-i-warto-aby-trwala-dalej

Czy sprzeciw wobec "ustawy o bezkarności" oraz nadawania organizacjom ekologicznym "uprawnień policyjnych" jest powodem, by wywoływać kryzys w koalicji rządzącej ii oddawać władzę Platformie Obywatelskiej? - zastanawia się europoseł Solidarnej Polski Patryk Jaki.

W nocy z czwartku na piątek Sejm uchwalił nowelizację ustawy o ochronie zwierząt, wprowadzającą m.in. zakaz hodowli zwierząt na futra (z wyjątkiem królika) i zakaz uboju rytualnego na eksport. Za zmianami głosowali wszyscy posłowie Lewicy, 176 posłów klubu PiS, 128 z KO, 2 z Koalicji Polskiej - PSL-Kukiz'15 i 2 niezrzeszonych. Cała Konfederacja oraz 38 posłów klubu PiS, 4 KO, 22 PSL-Kukiz'15 było przeciw. 18 osób wstrzymało się od głosu, 11 nie głosowało. Nowelizację odrzucili wszyscy posłowie Solidarnej Polski i dwóch z Porozumienia.

Głosowanie wywołało kryzys w koalicyjnej Zjednoczonej Prawicy (...)

Wśród kwestii dzielących PiS i Solidarną Polskę jest nie tylko stosunek do tzw. "Piątki dla zwierząt", lecz także nowelizacji tzw. ustawy covidowej, zgodnie z którym naruszenie przepisów lub obowiązków służbowych przez osobę działającą na rzecz zapobiegania i zwalczania COVID-19 nie byłoby traktowane jak przestępstwo. Projekt popiera PiS, odrzuca partia Zbigniewa Ziobry.

Głos w dyskusji o kryzysie w koalicji rządzącej zabrał europoseł Solidarnej Polski Patryk Jaki. Zadeklarował, że chce dalszych rządów Zjednoczonej Prawicy, a nie Platformy Obywatelskiej i Koalicji Obywatelskiej.

Patryk Jaki wyraził na Twitterze sprzeciw wobec "ustawy o bezkarności" oraz nadawania (w ramach "Piątki...") przedstawicielom organizacji ekologicznych "uprawnień policyjnych".

"I to jest powód, aby oddawać władze Platformie? Wywoływać kryzys?" - spytał.

Europoseł dodał, że Solidarna Polska zgadzała się na "łamiące umowę" koalicyjną oddanie resortu środowiska. "Chcieliśmy tylko, aby priorytetami rządu były: reforma państwa, wymiaru sprawiedliwości, mediów, walka z Gender a nie policyjne uprawnienia dla ekologów" - stwierdził. Odnosząc się do zarzutów ze strony polityków PiS pytał, czy takie stanowisko można nazwać nielojalnością.

Fragment tekstu za: https://www.rp.pl/Solidarna-Polska/200919291-Jaki-Chcielismy-by-jednym-z-priorytetow-rzadu-byla-walka-z-gender.html

To jest uderzenie w istotę demokracji, zaprzeczenie demokracji, nie zawaham się użyć – nawet zamach na demokrację w wykonaniu elit unijnych – powiedział o rezolucji Parlamentu Europejskiego ws. Polski minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

– To, co robi Parlament Europejski, jest próbą zakwestionowania istoty demokracji. Nie zgadzając się z rozstrzygnięciami demokratycznymi polskiego społeczeństwa, UE wytacza tak naprawdę najmocniejsze działa, prowadząc podjazdową wojenkę wobec Polski, stawiając cały szereg niedorzecznych, absurdalnych zarzutów polskiemu rządowi, prezydentowi, władzom – mówił na konferencji prasowej lider Solidarnej Polski.

Zbigniew Ziobro tłumaczył, że Unia "po to chce wprowadzić mechanizm praworządności, by blokować wydawanie środków europejskich na rzecz Polski, motywując to względami ideologicznymi, rzekomą homofobią i nieprzestrzeganiem wartości europejskich, które oznaczają np. wprowadzenie małżeństw homoseksualnych, adopcję dzieci przez pary homoseksualne, bądź seksualizację w wymiarze edukacji".

– To jest uderzenie w istotę demokracji, zaprzeczenie demokracji, nie zawaham się użyć – nawet zamach na demokrację w wykonaniu elit unijnych, jeśli demokracja rozstrzyga nie po ich myśli i jeśli przynosi rozstrzygnięcia wyborcze odmienne od ich preferencji politycznych. Ale polski rząd się na to nie zgodzi, Ministerstwo Sprawiedliwości się na to nie zgodzi i nie ulegnie tej demagogii, tej narracji – oświadczył (fot. Wikipedia / Marek Suwalczan).

– Będziemy twardo bronić polskich interesów i polskiej racji stanu w sporze z tymi rozhisteryzowanymi elitami UE, które chciałyby z takich nienawistnych powodów narzucać nam swoją agendę wartości, nie licząc się z decyzjami Polaków, z ich demokratycznymi wyborami i wolą większości społeczeństwa – mówił minister.

Zbigniew Ziobro apelował, by poszczególne kraje, w tym Polska, nie zgodziły się na powiązanie procedury praworządności z wydawaniem środków z budżetu UE. – To jest jeszcze bardziej aktualne dziś, kiedy wiemy, jakie są prawdziwe zamiary elit UE. (…) Naszym obowiązkiem jest sprzeciwić się takich mechanizmom i ufam, że tak właśnie się stanie. Jako lider Solidarnej Polski mogę powiedzieć, że SP uczyni wszystko, aby tak właśnie się stało – powiedział.

– Nigdy nie zgodzimy się na połączenie tej pseudo praworządności z mechanizmami wydawania środków budżetowych, bo to jest właśnie zamach na praworządność, zamach na traktaty unijne, to jest ścieżka prowadząca do zakwestionowania istoty demokracji, jaka powinna być wartością nadrzędną w każdym państwie UE i szanowana również przez biurokratów z Brukseli – mówił Zbigniew Ziobro.

Tekst za: https://dorzeczy.pl/kraj/153845/mocne-wystapienie-ziobry-to-jest-zamach-na-demokracje.html

Radio Maryja

Resort sprawiedliwości chce wsparcia dla gmin, które zostały pominięte w unijnym programie „Partnerstwo miast”. Chodzi o gminy, które nie otrzymały środków, bo wcześniej w zdecydowany sposób broniły rodziny i tradycyjnych wartości w kontrze do ideologii LGBT. To m.in. gmina Tuchów, która już teraz otrzymała pomoc z Funduszu Sprawiedliwości.

– Ministerstwo Sprawiedliwości uwzględniło wniosek gminy Tuchów i przyznało dla mieszkańców Tuchowa kwotę trzykrotnie wyższą od tej, którą odebrała Helena Dalli, z przekonaniem, że środki będą dobrze służyć mieszkańcom w przeznaczeniu na rzecz Ochotniczych Straży Pożarnych, które zajmują się bezpośrednio pomocą i bezpieczeństwem mieszkańców – oświadczył minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

– Skieruję też wniosek do premiera Mateusza Morawieckiego, abyśmy pomyśleli nad stworzeniem stałego mechanizmu wsparcia dla gmin, które – zgodnie z zapowiedziami komisarz Heleny Dalii – mają być w przyszłości ewentualnie szykanowane za to, że wspierają politykę prorodzinną; za to, że udzielają wsparcia dla tradycyjnie rozumianej rodziny jako związku kobiety i mężczyzny; za to, że chcą zagwarantować, żeby to rodzice mieli decydujący wpływ na sposób kształtowania, wychowywania i edukacji swoich własnych dzieci – dodał Prokurator Generalny (fot. Wikipedia / Marek Suwalczan).

Tekst za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/min-sprawiedliwosci-chce-wsparcia-dla-gmin-ktore-nie-otrzymaly-srodkow-z-ke-poniewaz-bronily-tradycyjna-rodzine (Od Redakcji: na tej stronie znajdą Państwo także relację filmową z przekazania przez Ministerstwo Sprawiedliwości gminie Tuchów kwoty 250.000 zł w zamian za "odebrane" przez Komisję Europejską 8.000 zł).

Patryk Jaki

Bardzo się cieszę z kolejnego zwycięstwa. Teraz przed nami 3 lata bez żadnych wyborów, więc jest to bardzo dobry czas na refleksję, co do tej pory się udało, a co nie i jakie w związku z tym stoją wyzwania przed państwem, rządem oraz jaką agendę realizować?

Wiem, że wielu z Was, szczególnie tych, który bardziej interesują się państwem i polityką zastanawia się, jak to się stało, że na Rafała Trzaskowskiego głosowało tyle osób, pomimo oczywistych faktów. Twarde dane pokazują, że Polska gospodarczo rozwija się kilka razy lepiej niż za czasów PO (od 2015 PKB +20 proc., średnia płaca +30 proc., dochody budżetu +34 proc., ściągalność alimentów +389 proc., bezrobocie -50 proc., luka podatkowa -75 proc., dług publiczny - spadek z 52 proc. do 48 proc. PKB). Do tego lepsza polityka społeczna, spadła drastycznie przestępczość i korupcja. Natomiast Trzaskowski, od kiedy jest prezydentem Warszawy, z niczym sobie nie radzi (oczyszczalnia Czajka, plany zagospodarowania, infrastruktura, korupcja, reprywatyzacja, L-4 w czasie Covid19, a nawet wypłaty rządowych programów, idą tu najwolniej). A jednak opozycja jest tak blisko…

Najważniejsze pytanie dotyczy tego, dlaczego młodzież i wielkie miasta w większości wybrały Rafała Trzaskowskiego? Moim zdaniem, nie dzieje się tak ze względu na język czy nawet najważniejsze akcenty programowe (ZP, jako pierwsza po 89 r. zwolniła z podatku osoby do 26 roku życia, a miała wśród tej grupy gorszy wynik niż 2015 roku). Źródłem problemu jest wroga socjalizacja społeczeństwa polskiego, której rosnące wpływy są właśnie najbardziej ekspansywne w miastach. Opiera się ona na 7 fortecach, zabiegach związanych z rozmontowaniem naszego starego ładu moralnego, opartego o system aksjologiczny cywilizacji zachodniej z jej najważniejszym filarem etyką chrześcijańską i starym kształtem państw narodowych oraz wstawieniem, w jej miejsce nowej ideologii lewicowej z etyką permisywną. Państwa narodowe w starym kształcie wypiera społeczność międzynarodowa o wyraźnych profilach ideowych, której „wartości” są nachalniejsze od tych kształtowanych wewnątrz kraju. To jest najważniejszy element, z którego biorą się wszystkie pochodne w postaci decyzji wyborczych. I nie jest to żadne wielkie odkrycie, gdyż już Arystoteles mówił, że jeśli jakiś rząd ma trwać, musi posiadać etos czyli wyznawać całokształt zwyczajów moralnych i wierzeń rządzonych. Rodzi się więc pytanie, gdzie znajdują się kluczowe wektory tej socjalizacji?

   Po pierwsze - socjalizacja za pomocą „szantażu ambicjonalnego”

Rynek medialny, opanowany przez III RP czyli obóz lewicowo-liberalny, stosuje już od dawna sprytny zabieg socjotechniczny, polegający na przypominaniu przy każdej okazji, że jeśli jesteś mądry, dobrze wykształcony, pochodzisz z miasta i czujesz się generalnie lepszy - to popierasz PO czyli Tuska, Komorowskiego czy Trzaskowskiego. Problem polega na tym, że wiele osób, szczególnie tych, nieinteresujących się na co dzień zbytnio polityką, wpada w tę pułapkę. W ten sposób chce podnieść swoją wartość, w myśl zasady, czy ja nie jestem mądry, lepszy, bardziej europejski? I wtedy nawet, jeśli w życiu idzie mi średnio, to wystarczy wylegitymować swoją mądrość, wielkomiejskość wklejając na FB zdjęcie Trzaskowskiego czy wcześniej Komorowskiego. Popieranie takiego kandydata wystarczy już do zdobycia plakietki „elitarności”. Niestety, nikt nie wchodzi w te kwestie głębiej. W myśl zasad szeroko opisanych przez E. Aronsona tłumaczy tak swoje postępowanie. To właśnie powoduje takie groteskowe sytuacje jak np. podczas wyborów w 2005 r., gdy zapytano, który kandydat śp. Lech Kaczyński czy Donald Tusk jest lepiej wykształcony, większość wskazała na… Tuska, mimo, że ten był magistrem historii, a śp. Lech Kaczyński… profesorem. Kolejny przykład to, kiedy w najbardziej „elitarnej” Warszawie najwięcej głosów w Polsce dostaje R. Petru, który nie powinien skończyć szkoły średniej. A na koniec kampanii Ci lepiej wykształceni i „lepsi”, jako głównego argumentu przeciwko A. Dudzie na swoich tablicach na FB używają 8 gwiazdek (J…. P..). Wystarczy poszukać w Internecie, by zobaczyć filmy z pytaniem do wyborców Rafała Trzaskowskiego, dlaczego go popierają. Odpowiedzi starczyłyby na cały kabareton. Jedna z najśmieszniejsza anegdot jest taka, że kiedy zapytano Polaka, dlaczego mieszka w Anglii, to odpowiedział, że dlatego, iż tam jest wysoki „socjal”. A czemu w takim razie, głosuje na kandydata PO, to odpowiedział, że w Polsce jest 500 plus i jak można tak rozdawać pieniądze…

Jak skuteczna jest to pułapka, najlepiej pokazują argumenty ludzi, którzy obiektywnie odnieśli sukcesy w swoich dziedzinach. Znana pisarka mówi, że najbardziej to przeszkadzają jej „pisowskie mordy”, „elitarny” warszawski reżyser filmowy i teatralny pisze, że trzeba głosować na RT, bo jest … ładniejszy. Jedna z wybitnych aktorek mówi, że jak PiS rządzi, to tak jakby ktoś na nią (przepraszam) …sr.. . Siła argumentów „elit” jest, jak widać na tych kilku przykładach porażająca. Jednak oni nie muszą się zastanawiać. Muszą głosować na kandydata PO, bo w ich zawodzie nie można stracić dyplomu „elitarności”.

   Po drugie - socjalizacja medialna

Cały świat dziś zmierza w kierunku dominacji mediów społecznościowych i tych 2.0 (niektórzy mówią nawet 3.0). Konta na Facebooku, Twitterze, Instagramie, czy nowe Tik Toki, świadomie wprowadzają elementy socjalizacji do swoich regulaminów, oczywiście pod hasłami „równości, tolerancji”, co po nimi się kryje opisałem tutaj. Organizują też socjalizację w wersji „soft” . Zróbcie sobie test - rozwińcie emotikonki flag narodowych na swoim FB i zobaczycie, że szybciej wyskoczy flaga LGBT, która nie jest oficjalnym symbolem żadnego państwa, niż flaga Polski. Na całym świecie jest też szeroko opisywany problem blokowania prawicowych profili (znany również w Polsce)a z drugiej strony promowania nawet bardzo radykalnie lewicowych. Jednym słowem, w jednej z najważniejszych części rynku mediów, widać dominacje czy nawet hegemonię narzędzi wrogiej socjalizacji.

Co z pozostałą częścią rynku mediów? Jedynie, dzięki mocno krytykowanej TVP, rynek „dużej telewizji” jest w miarę zrównoważony. Problem tylko polega na tym, że nie udało się stworzyć równowagi ponadczasowej i instytucjonalnej. Niestety ta „równowaga” jest temporalna i połączona z czasem rządów ZP (co jest ogromnym nierozwiązanym problemem).

Portale? Wszystkie największe portale w Polsce mają wyraźny profil liberalno-lewicowy (choć w każdej z tych redakcji są prawicowi dziennikarze i występują tam politycy prawicy). Duża część tych mediów, nie tylko na co dzień, wspiera ideologię lewicową, ale nawet ostatnio wiele z nich usprawiedliwiało fizyczną napaść na ciężarówkę fundacji prolife. Ponadto z wielkim zaangażowaniem te medialne środowiska realizują politykę „pedagogiki wstydu”. Przykładów jest wiele. Przytoczę tylko jeden z ostatnich. Do Sejmu skierowano „petycję” o szkodliwości „Halloween”. Każdy ma prawo skierować do Sejmu petycję. Zgodnie z prawem skierował ją do rozpatrzenia wicemarszałek z SLD. Nikt nie mówił, że będzie ona pozytywnie rozpatrzono, że zmieni istniejące się prawo. I co się stało? Media liberalno-lewicowe rozpętały burzę na całą Europę, że „PiS chce karać za Halloween”. Nie dość, że z największych portali w Polsce długo nie schodziły tytuły dotyczące tej petycji, to jeszcze dziennikarze tych redakcji przesłali artykuły do swoich kolegów w Europie, które je przedrukowały. I tak w świat poszła informacja o głupich Polakach, o zacofanej Polsce etc… A chodziło przecież tylko o list, petycję z opinią, do której złożenia, każdy w wolnym państwie ma prawo. Tak samo było z projektami obywatelskimi ws. pedofilii czy aborcji. Projekty obywatelskie, które wg. Konstytucji muszą (!) być procedowane (nie zostały nawet przyjęte przez Sejm, a co dopiero mówić o całym procesie legislacyjnym)a stały się podstawą do opluwania Polski w całym świecie i nawet Parlament Europejski wydał w tej sprawie rezolucję.

Niestety, takie manipulacje są w Polsce codziennością. Czy ktoś z Was myśli, że takie niszczenie wizerunku własnego państwa przez polityków udających dziennikarzy, w oparciu o permanentną manipulację, jest normalne i byłoby tolerowane w jakimkolwiek liczącym się zachodnim państwie? Czy ktoś z Was uważa, że wieczór wyborczy największego portalu w Niemczech czy Francji mógłby prowadzić dziennikarz, który pisał „Jeb.. Merkel” albo „Jeb.. Macrona”?

W związku z tym, to nie chodzi o „hungaryzację” mediów czy „niszczenie niezależnych mediów” Chodzi tylko o stworzenie systemu równowagi. Kiedy pójdzie kolejna fala ataków w stylu „PiS chce wsadzać do więzienia za Halloween” lub „Kościół to samo zło” musi powstać druga grupa mediów, która ma porównywalną siłę i jest w stanie szybko pokazać inną perspektywę. I nawet niech ktoś mi nie używa argumentu „to se stwórzcie swojego Axel Springera”.

Ponadto, w związku z pierwszym i drugim opisywanym przez mnie wektorem socjalizacji liberalno-lewicowych mediów III RP jest monopolizacja procesu „dystrybucji prestiżu”. Ogromnie ważna część dla ludzi pracujących w zawodach uznawanych za elitarne. Jednak to temat na inną dyskusję.

   Po trzecie - socjalizacja z uczelni wyższych

Zmiany przeprowadzone przez nasz rząd, niestety, umocniły (głównie na kierunkach humanistycznych) nurty lewicowe na uczelniach. Stare układy na uczelniach stały się jeszcze silniejsze kosztem uczelni ze średnich i mniejszych miast. Transfery większych środków oraz brak skutecznych reakcji na niszczenie wolności słowa tylko je ośmieliły. Doszło nawet do tego, że rzecznik dyscyplinarny uczelni Uniwersytetu Śląskiego wszczął postępowanie dyscyplinarne i zażądał kary dla prof. Ewy Budzyńskiej. Mówiła ona na wykładach m. in. o klasycznej definicji rodziny składającej się z „męża, żony, ojca, matki, dzieci, krewnych i powinowatych”, co nie spodobało się niektórym studentom. Profesor od ponad 28 lat wykłada na Uniwersytecie Śląskim socjologię rodziny. Do tego ludziom, związanym nawet luźno z obozem konserwatywnym, zamyka się możliwość kariery naukowej czego przykrą puentą była sprawa A. Zybertowicza. I jakby tego było mało, Konferencja Rektorów Akademickich zapowiada sankcje dyscyplinarne dla naukowców, którzy skrytykują ideologię LGBT. Przypominam, że uczelnie wyższe na całym świecie cieszą się względną prawną autonomią od państwa i właśnie ze względu na to, mają być bastionem wolności słowa, debat, ścierania się różnych poglądów i hipotez. Ciekawe, jak ma w takim razie wyglądać debata na polskich uczelniach np. w jednym z najistotniejszych toczących się obecnie dyskursów aksjologicznych na świecie, której centrum jest definicja rodziny, skoro jedna ze stron debaty (konserwatywna) nie możne używać swoich argumentów, bo grozi to dyscyplinarką. Do tego, rok temu Uniwersytet Jagielloński odmówił mi prawa do najmu sali (na komercyjnych zasadach), gdyż dyskusja (jak to dziwne na uniwersytecie), miała dotyczyć ideologii LGBT.

Wiecie już dlaczego po szkole średniej, gdzie serca młodych podbija „romantyzm”, najwięcej młodzieży wybierało prawicowe partie (PiS, Konfederację, wcześniej Korwina czy Kukiz15) a po uczelniach wyższych PO lub Lewicę.

   Po czwarte - socjalizacja korporacyjna

Największe na świecie firmy już powszechnie wpisują w swoje „regulaminy” czy „polityki wewnętrzne” promowanie „ideologii LGBT czy gender”. Polska niedawno tego doświadczyła w przypadku IKEA-i, gdzie zmuszano pracowników do udziału w „pogadankach” nt. „gender”, a kiedy na wewnętrznej grupie firmy, jeden z pracowników się temu sprzeciwił używając cytatu z Biblii, został wyrzucony z pracy.

Podobne polityki wewnętrzne są powszechne w małych, średnich czy dużych korporacjach ponadnarodowych, szczególnie w dużych miastach i potem trudno się dziwić, że ludzie chcąc awansować, dostosowują się do tych reguł.

   Po piąte - socjalizacja instytucjonalna

Największe organizacje na świecie tj. ONZ, UE wprost w swoich dokumentach wpisują lewicowe postulaty „genderowskie” i za każdym razem w UE, kiedy chcemy się odwołać do dziedzictwa chrześcijańskiego Europy, jesteśmy przegłosowywani, bo ważniejsze jest „dziedzictwo gender”

Dodatkowo w kluczowych dokumentach UE - liderzy partyjni przy aplauzie polskiej opozycji regularnie odwołują się do tzw. „manifestu z Vententone”, a jego autor Alterio Spinneli ma w UE status „boga”. I tam niemalże wprost, wpisuje się politykę walki z anachronizmem państw narodowych kosztem tworzenia państwa europejskiego.

   Po szóste - NGO

Ogromne pieniądze w ramach „soft power” transferowane są przez ponadnarodowe systemy. Inwestycje w organizacje wspierające nową rewolucję moralną oraz rozmontowywanie starych więzi budowanych na sile państw narodowych. Najbardziej znane są oczywiście organizacje Sorosa, który nie ukrywa nawet tego, jaki jest cel przekazywanych przez niego środków. Pomaga kupować i finansować media (w Polsce Radio Zet i media Agory), uniwersytety, buduje organizacje trzeciego sektora z potężnymi zasobami. Składa się na nie sieć finansowanych przez niego organizacji pozarządowych. Są one obecne niemal w stu krajach świata. Na pierwszy rzut oka nie są to instytucje polityczne lecz społeczne, obywatelskie czy charytatywne. Mają jednak wpływ opiniotwórczy, zasoby finansowe oraz zdolność mobilizowania zwolenników w kręgach liberalno-lewicowych (1).

Idąc właśnie tym tropem, UE stworzyła nowy program “Obywatele, Równość, Prawa i Wartości”. Miliony euro będą przekazywane właśnie na takie cele, jak wyżej. Środki transferowane do swoich organizacji pozarządowych, która mają pilnować właściwej „socjalizacji społeczeństw europejskich”

   Po siódme - kultura

To pole, na którym ciągle przegrywamy. Oczywiście, to wyjątkowo trudne zadanie, bo generalnie ludzie kultury (szczególnie masowej jak np. kinematografia), na całym świecie to w zdecydowanej większości ludzie, u których dominuje ultraliberalne podejście do kwestii obyczajowych, a już szczególnie ograniczeń wynikających z etyki chrześcijańskiej. Stąd nienawiść do prawicy, której działalność odwołuje się do tej sfery wartości. Do tego duża cześć instytucji kultury w Polsce ustrojowo jest pod nadzorem samorządów. A najważniejsze w Warszawie czy Krakowie są wśród tych najbardziej upolitycznionych. Jednak dalej uważam, że nie można tu odpuszczać. Tym bardziej, że najbardziej masowej narzędzia socjalizacji w tej sferze tj. Netflix, Amazon i HBO GO znane są z nachalnej promocji poprawności politycznej oraz lewicowej rewolucji moralnej. Dlatego potrzeba tu zmian strukturalnych i instytucjonalnych oraz mądrego planu na dialog z tymi, którzy chcą w nim uczestniczyć (tu jestem, niestety, umiarkowanym optymistą).

Podsumowując, te wszystkie elementy bardzo rozbudowanej, agresywniej, wrogiej lewicowej socjalizacji społeczeństwa, plus presja kulturowa na postępującą sekularyzację i laicyzacja, jako moda w mediach społecznościowych spowodowały zmiany, których efekty widzimy w decyzjach wyborców. Ta wroga socjalizacja zatruwa każdego roku dużą cześć Polaków, głównie młodych . Niestety, nie widzę tu tamy instytucjonalnej i przemyślanej alternatywy. I nie zdziwmy się, jak retoryka ludzi pokroju R. Trzaskowskiego będzie za chwilę trafiała nie do 48% ale np. do 51% społeczeństwa, a w kolejnym roku do 11 czy 12 mln ludzi i prawica za chwilę, zostanie zepchnięta do długoletniej defensywy, z której jednym wyjściem będzie zgoda na te antywartości. Tak niestety stało się z konserwatywną partią (!) w Wielkiej Brytanii, która do szkół wprowadza obowiązkowe nauki gender czy chrześcijańskimi (?) demokratami w Niemczech, którzy zgadzają się już na adopcje dzieci przez pary homoseksualne.

   Proces „Uplatfarmianie PiS-u”

Obóz prawicy ma przeciwko sobie ogromną, świetnie zorganizowaną i sfinansowaną z zewnętrznych środków armię (opisałem to we fragmencie zamieszczonym wyżej), dlatego bardzo istotne jest to, żeby wszyscy ludzie, którzy są w naszym środowisku, mieli pewność, że ideowo (przynajmniej, jeśli chodzi o rdzeń) są po naszej stronie. Problem polega na tym, że od kiedy mainstream w naszym ośrodku tworzy „nowa ekipa”, ludzie którzy chcą działaniami bronić takich wartości, jak społeczna nauka kościoła, rodzina czy w końcu reforma państwa, są wyzywani od „jakobinów”, „jastrzębi” czy w najlepszym przypadku radykałów. Wyzywają mnie i tak już nasi przeciwnicy i nie wiem, dlaczego pozwolono na to, aby również takie postawy stały się czymś normalnym w naszym obozie? Dlatego osoba, która wierzy w to, że trzeba mocno bronić naszych wartości (czasem i ramionami), często przestaje czuć się komfortowo w obozie, który nazywa się „Zjednoczona Prawica”? Dlaczego np. „ziobryści” są lżeni w mediach przez innych, oczywiście „anonimowych polityków”, bo MS zajmuje się np. wspieraniem organizacji chrześcijańskich, wydawaniem publikacji o ideologii „gender” czy prowadzeniem polityki historycznej w „Muzeum Żołnierzy Wyklętych”? Dlaczego ludzie ideowi, którym i tak już niełatwo żyje się w dużych miastach (są wyzywani na ulicach i mediach III RP), każdego tygodnia są jeszcze poniżani przez „własne elity”? Stworzono u nas jakiś system kozetki, na której co jakiś czas trzeba się spowiadać ze swojej prawicowości, bo to „szkodzi kampanii jednej czy drugiej”. Tymczasem fakty są takie, że Andrzej Duda wygrał wybory głosami prawicy (w drugiej turze mobilizacja wschodu i mniejszych ośrodków oraz największy przepływ z Konfederacji, a pełna porażka w „centrum” Kosiniaka czy Hołowni). Najlepszy wynik PiS-ZP w historii to 45,38% w wyborach do PE (nazywanych dla PiS najtrudniejszymi), kiedy przekaz był do końca „prawicowy”, a twarzami kampanii byli ludzie wyzywani od „jastrzębi”. Chwilę później, w lepszych dla nas profilowo wyborach do Sejmu nie dość, że wynik był gorszy, to jeszcze ta „mądrzejsza” retoryka wprowadziła do Sejmu Konfederację (która w wyborach do PE nie przekroczyła progu) oraz odpuszczanie spraw „cywilizacyjnych”, co z kolei otworzyło lewicy drogę powrotu do parlamentu.

Znam wielu wyborców i zwykłych działaczy, którzy właśnie ze względu na nurty „uplatfarmiania” naszego obozu odeszli do Konfederacji, bądź byli zdemobilizowani podczas ostatnich rywalizacji wyborczych.

   Dokąd prowadzisz Polskę Zjednoczona Prawico?

Każdy w naszym środowisku powinien się zastanowić, dlaczego lewicowa ideologia podbija umysły młodych i mieszkańców miast? Czy dlatego, że ich liderzy się jej wstydzą? Czy może dlatego, że o nią bezwzględnie walczą? A potem nasz obóz musi sobie odpowiedzieć na pytanie, czy chce być „prawicą retoryczną” czy prawdziwą.

To dylemat, który jest obecny w naszym politycznym środowisku od 2015 roku. Mianowicie, czy wielkim wysiłkiem i siłą rzeczy z problemami, mamy reformować państwo i walczyć o naszą cywilizację? Czy na agendę wrzucić politykę „ciepłej wody w krainie 2” i uznać, że walka cywilizacyjna jest już przegrana (bo cały zachód przegrał, to my też przegrany - to niestety słyszałem już wielokrotnie w naszym obozie) i zająć się tylko „utrzymaniem sterowności państwa” wg bieżących potrzeb. A w sprawach wrażliwych, jak: sądy, media, uczelnie wyższe, kultura dogadać się z układem III RP, a wszystko domknąć koalicją z PSL (które wiadomo, że będzie przeciwko dużym reformom 3RP). Czyli „uplatformić” nasz obóz i z głowy.

Czytałem ostatnio wywiad z belgijskim intelektualistą, prof. Davidem Engelsem, który mówi: „Wyemigrowałem z Belgii do Polski nie tylko ze względów zawodowych, ale też dlatego, że w zachodniej Europie spodziewałem się kryzysu (wartości). Takiego, który nastąpi dość szybko i pogrąży Zachód na co najmniej kilka lat. Chciałem zadbać o bezpieczeństwo mojej rodziny, dopóki był na to czas. I wybrałem Polskę.”

Ja mam naprawdę silne przekonanie, że my nie musimy być kserokopiarką Europy. Polska właśnie może się wyróżnić obroną tradycyjnych wartości, do których więcej ludzi będzie ciągnąć z całego świata widząc szaleństwo lewicowej ideologii, która odbiera im np. wolność do wychowania dzieci. Każdego miesiąca do Polski przyjeżdżają rodziny, które uciekały przed szalejącymi lewicowymi instytucjami państwa, które odbierają dzieci z ideologicznych pobudek. Jestem dziś przekonany, że twarda i zdecydowana obrona polskich wartości jest najlepszą inwestycją w naszą przyszłość. Powiem więcej, my jako ojczyzna Jan Pawła II mamy szczególne zobowiązanie do obrony chrześcijańskich wartości i wierzę, że to właśnie od Polski może rozpocząć się powrót do wartości w całej Europie. Bo tak jak marksizm skompromitował się i upadł, taki sam los, prędzej czy później, spotka neomarksizm. I Polska wtedy z naszym a „niezapożyczonym” duchem, znów może odegrać swoją ważną rolę w historii. Wkrótce będziemy obchodzić 100-lecie „Bitwy Warszawskiej”, jednej z najważniejszych bitew w historii, która zmieniła losy świata. My, Polacy (nie urzędnicy z Holandii czy Luksemburga), uratowaliśmy Europę przed bolszewizmem, mimo, że niewielu dawało nam szansę. Teraz możemy uratować cywilizację europejską, stając się jej kolebką.

   Naprawę potrzebujemy więcej wiary w Polskę!

Prawica, jeśli chce odbić duszę miast, lepiej wykształconych, musi nie tylko skutecznie powstrzymać ekspansję neomarksistowskiej trucizny do obszarów, które opisałem, ale również sama przedstawić ambitną wizję Polski. Nie „ciepłą wodę w kranie 2”, nie „uplatfarmianie” ale wizję rozwoju Polski odważnej, z charakterem i dumnej z własnego kodu kulturowego. Polski, która zostawia rolę „kserokopiarki UE” i zacznie być liderem. Tak jak kiedyś Polska Jagiellonów była liderem, miała charakter i kulturowe przewagi konkurencyjne, które były jej siła napędową.

Więc co robić, aby zdobyć serca młodych i miast? Tak, jestem zwolennikiem walki we wszystkich wymienionych bitwach, w których na razie wygrywa lewica. Potrzebne są zmiany w mediach, równowaga w instytucjonalnej dystrybucji prestiżu, mocne inwestycje w trzeci sektor broniący tradycyjnych wartości, walka o instytucje kultury, dokończenie reformy wymiaru sprawiedliwości i rozpoczęcie (sic!) zmian na uczelniach wyższych, do tego oferta dla młodych (mieszkania), nie dać lewicy zabrać naturalnego dla konserwatystów tematu „środowiska” i bardzo mocne (bez żadnego strachu przed pedagogiką wstydu) działanie w obszarze patriotyzmu. Nie tylko w sferze dialektyki, ale i realnych działań. Powiedzmy sobie szczerze to, że nas obóz nie może się zdecydować czy dryfuje bardziej w kierunku mainstreamu czy idzie pod prąd. Być może również to było przyczyną, że obchody 100-lecia (!) niepodległości były, mówiąc eufemistycznie „takie sobie, a zbliżająca się rocznica 100-lecia jednego z największych zwycięstw Polaków w historii, niestety, również nic na to nie wskazuje, że będzie wydarzeniem, o którym cały świat usłyszy.

Jaka więc odpowiedź na tytułowe pytanie: dokąd idziesz? Która droga najlepsza dla Polski? Mocna drogą wartości. Kultura, media, etyka chrześcijańska, trzeci sektor, reformy państwa, dbałość o środowisko, patriotyzm. Jaka jest alternatywna droga? Przymilanie się do mainstreamu, bycie „fajnym”, dostosowanie się do trendów sekularyzacyjnych, „bycie jak druga strona”, dogadywanie się z „układem” i koalicja z PSL-em. Do tego postępujące „rozmycie ideowe” i realizowanie programu „ciepłej wody w kranie”. Zdecydowanie nie! Musimy podjąć walkę o odzyskanie ducha i polskich wartości dla naszej młodzieży. Tych polskich wartości, które 100 lat temu „nad Wisłą” zmieniły losy świata.

(1) Kim jest George Soros, uważający siebie za „kogoś w rodzaju boga, stwórcy wszystkiego“

Tekst za: https://wpolityce.pl/polityka/511281-quo-vadis-zjednoczona-prawico

Radio Maryja

Trwają negocjacje w sprawie nowej umowy koalicyjnej Zjednoczonej Prawicy. Podstawowe kwestie są już ustalone – zapewnił wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości Antoni Macierewicz. Nowa umowa koalicyjna ma rzucić podwaliny pod rekonstrukcję rządu. Solidarna Polska i Porozumienie nie chcą jednak zgodzić się na zabranie im po jednym resorcie. Taki plan powstał wewnątrz PiS-u...

W połowie lipca na antenie Polskiego Radia prezes PiS Jarosław Kaczyński zapowiedział rekonstrukcję rządu. – Na pewno będą zmiany personalne. Żeby było jasne – to nie chodzi o premiera – zapewnił Jarosław Kaczyński. Wraz z zapowiedzią ruszyła giełda nazwisk. Jednak obok personaliów, cały obóz Zjednoczonej Prawicy rozgrzała zapowiedź ograniczeń liczby ministerstw. Wtedy Solidarna Polska i Porozumienie miałyby dostać tylko po jednym resorcie. Dotychczasowa umowa koalicyjna gwarantowała im po dwa ministerstwa. Teraz jednak negocjowane jest nowe porozumienie. Solidarna Polska stawia warunki.

– Nie mam nic przeciwko temu, aby rząd został zmieniony w sensie strukturalnym – by zmniejszono liczbę ministerstw, jeśli jest taka potrzeba, nawet o połowę, a jak trzeba to o dwie trzecie – tylko pod warunkiem, że wcześniej dowiem się, na czym polega propozycja. Czy to chodzi o zmianę dla zmiany, sztukę dla sztuki, żeby na przykład przy okazji koalicjanci stracili wpływ na rzeczywistość w jakimś obszarze w ramach umowy, która to gwarantuje, czy chodzi – ufam, że tak jest – o zmiany, które służą jakimś celom, czyli lepszemu rządzeniu – akcentował minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro (fot. Wikipedia / Marek Suwalczan).

Do żadnych zmian w rządzie nie dojdzie bez wynegocjowania nowej umowy koalicyjnej – zapowiedział wiceprezes PiS-u Antoni Macierewicz. – Sprawa zostanie rozstrzygnięta i przekazana opinii publicznej po wakacjach, bo to będzie moment, kiedy będzie trzeba podejść do nowego układu między poszczególnymi środowiskami politycznymi wewnątrz Zjednoczonej Prawicy – wskazał były szef MON. Podstawowe kwestie – jak dodał Antoni Macierewicz – są już ustalone.

Tekst za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/trwaja-negocjacje-w-sprawie-nowej-umowy-koalicyjnej-zjednoczonej-prawicy

Radio Maryja

Solidarną Polskę, PiS i Porozumienie wiąże umowa koalicyjna, która zakłada, że każdy ze współkoalicjantów kieruje dwoma resortami. Można oczywiście brać pod uwagę, że do zmian umowy koalicyjnej dojdzie – stwierdził w piątek minister sprawiedliwości, lider Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro.

Podczas konferencji prasowej w Sejmie Zbigniew Ziobro został zapytany o słowa szefa klubu PiS Ryszarda Terleckiego, który w czwartek mówił, że w związku ze zmianami w rządzie zmniejszona ma być liczba ministerstw, a każdemu z koalicjantów PiS miałby przypaść jeden resort. „W tej chwili Solidarną Polskę, Prawo i Sprawiedliwość i Porozumienie wiąże umowa koalicyjna, która zakłada m.in., że każdy ze współkoalicjantów kieruje dwoma resortami – na razie ta umowa się nie zmieniła” – odpowiedział. Jak dodał, „można oczywiście brać uwagę, że dojdzie do zmian umowy koalicyjnej”.

„Ale dopiero wtedy, kiedy ta umowa by się zmieniła i wiązałaby się ze zgodą wszystkich zainteresowanych stron umowy na nową formułę rządu, to moglibyśmy mówić o nowej sytuacji” – zaznaczył Zbigniew Ziobro (fot. Wikipedia / Marek Suwalczan). „Uważam, że to, co jest najważniejsze w tej chwili przed nami, to ustalenie ambitnej agendy programowej i szczegółów jej realizacji przez najbliższe trzy lata” – powiedział lider Solidarnej Polski. Dodał, że jeśli partnerzy ze Zjednoczonej Prawicy będą zgodni co do tego, jakie cele chcą osiągnąć „w ramach realizacji programu dla Polski, dobrej zmiany, którą chcą kontynuować, to wtedy muszą się zastanowić, jakie funkcjonalne narzędzia instytucjonalne, jeżeli chodzi też o organizację rządu, będą optymalne dla osiągnięcia tego celu”.

„A więc taka kolejność: naprzód powinniśmy porozmawiać o programie, o ustawach, przesądzić to, co będziemy realizować, a w następstwie możemy dyskutować o rekonstrukcji ministerstw i o zmianach personalnych – przecież to wszystko jest jak najbardziej możliwe do dyskusji” – podkreślił lider Solidarnej Polski. Poinformował też, że w czwartek zarząd jego ugrupowania dyskutował o tej kwestii. „Stanął na takim stanowisku, podsumowując, że siedem kolejnych zwycięstw obozu Zjednoczonej Prawicy pokazało, że ta zjednoczona koalicja, mimo że czasami nie jest łatwo, jak to z koalicją bywa, niesie nieporównywalnie więcej dobrego dla Polski i dla wszystkich współkoalicjantów niż sytuacja, gdyby tej koalicji nie było” – mówił. „Wartością tej koalicji jest to, że działamy w ramach porozumienia, które na dobrą sprawę, można powiedzieć generalnie, że jest szanowane i zawarta jest umowa koalicyjna i ta umowa póki co obowiązuje, i przewiduje, że współkoalicjanci odpowiadają za dwa resorty” – zaznaczył. Jak dodał, „to, co zostało tam zawarte, może być oczywiście zmienione”.

„Jeśli dojdziemy do wniosku, że to będzie dobrze służyć Polsce, ale żebyśmy doszli do takiego wniosku, musimy naprzód spotykać się, przedyskutować sprawy, które określimy jako cele do realizacji i jeśli w szczegółach wszystko to omówimy, nie mam nic przeciwko, żebyśmy rozmawiali na temat rekonstrukcji rządu, ale dziś za wcześnie przesądzać, jak ten rząd miałby wyglądać” – powiedział min. Zbigniew Ziobro. Politycy Solidarnej Polski obecnie kierują resortami: sprawiedliwości i środowiska, a politycy Porozumienia – drugiego koalicjanta PiS w ramaach Zjednoczonej Prawicy – ministerstwami: rozwoju oraz nauki i szkolnictwa wyższego.

Tekst za: https://www.radiomaryja.pl/informacje/min-z-ziobro-mozna-brac-pod-uwage-ze-dojdzie-do-zmian-umowy-koalicyjnej