Przeskocz do treści

Andrzej Kalinowski

Z niedowierzaniem przyjąłem wiadomość o śmierci Jacka Bednarczyka. Byliśmy kolegami po fachu. Znałem go prawie 30 lat. Zawsze grzeczny, miły, skromny, pomocny Człowiek i Kolega.

Nieraz stawaliśmy ramię w ramię obok siebie robiąc zdjęcia z różnych imprez, spotkań, premier, wydarzeń historycznych czy politycznych. Taka jest (była) praca fotoreportera Jacka Bednarczyka.

Nader często spotykałem go w Operze Krakowskiej, gdzie dokumentowaliśmy premierowe odsłony spektakli dla prasy i archiwum. Właściwie był wszędzie, gdzie coś ciekawego działo się w naszym mieście. Jego charakterystyczny czarny plecaczek, wypchany wszelkiej maści akcesoriami niezbędnymi do pracy i relacji reporterskich - po tym był rozpoznawany wśród nas.

Ostatnim wydarzeniem które zapamiętałem i chcę poświęcić Jackowi, to było udokumentowanie „Kapsuły czasu” w Parafii Świętego Bartłomieja w Nowej Hucie. Zdjęcie, które prezentuję powstało w dość niespodziewany sposób. Otóż na krótko przed rozpoczęciem spotkania, oczekiwano jeszcze na innych gości i... Powstała chwila wolnego czasu dla... reportera.

Wtedy to koledzy fotoreporterzy poprosili mnie o zrobienie im (nam) takiego jednego wspólnego zdjęcia, gdyż nigdy nie ma czasu na takie chwile, razem przy pracy. Chwyciłem więc za aparat i zrobiłem zdjęcie Kolegom fotoreporterom. Po chwili usłyszałem ich reakcje, ale my chcemy... abyś nam zrobił zdjęcia naszymi aparatami! My też chcemy mieć coś dla siebie. Tak więc każdy z nich wręczył mi po kolei swój aparat. Ja tylko dokonałem „pstryku”. Po czym nastąpiła konfrontacja - które zdjęcie jest najlepsze. Jacek wtedy oznajmił, „ale to twoje było najlepsze. Przyślij nam proszę też twoją kopię”. Tak więc powstało OSTATNIE TAKIE ZDJĘCIE.

Jacku Drogi! Spoczywaj w pokoju. Pozostaniesz na zawsze w naszej pamięci.

Andrzej Kalinowski

Plaża jak plaża, słońce pali ... Ważne jest to, co się dzieje na plaży i wokół niej. Wszyscy chcą na wszystkich przybyszach zarobić. Rano wstaje dzień, dzień jak co dzień dla nich, ale dla nas very atractiv. Wielorakość pomysłów i przemysłów, korporacji, układów i zależności i to tylko na plaży. Są też chłopcy - łowcy monet a zdjęcia zaczynają się od... wieczora: https://photos.app.goo.gl/bbPy8fgQ7b31NAbw8

Andrzej Kalinowski

17 listopada 2020 zmarł - w wieku 100 lat - Stanisław Szuro. Był moim nauczycielem i wychowacą w szkole średniej, Technikum Łączności w Krakowie. Był opiekunem młodzieży w internacie i prowadził chór szkolny. Czasami był dopuszczany do prowadzenia lekcji historii. Piszę "czasami" gdyż jego osoba nie była za bardzo tolerowana w PRL-u. Choć oficjalnie nikt tego nie podnosił. Wespół z innym miłośnikiem historii i zdrowego trybu życie, często wyciągani byliśmy na rajdy, wycieczki, zloty i inne wydarzenia na zewnątrz szkoły.

Dopiero tam p. Stanisław Szuro (i śp. Janusz Korosadowicz) otwierali się na nas i dopiero wtedy dowiadywaliśmy się tego, czego nie nauczyła szkoła. Dlatego my - uczestnicy tych wyjazdów - wiedzieliśmy dlaczego p. Stanisław Szuro nie może uczyć w naszej szkole na cały etat.

Będzie nam Go brakowało, jego postawy, charakteru, dobroci, życzliwości i pogody ducha. Pozostanie w naszej pamięci i modlitwie...

Poniżej linka do kilkunastu zdjęć z p. Stanisławem Szuro:
https://photos.app.goo.gl/SYdETCpKiwVB3VCw5

Pogrzeb śp. majora Stanisława Szuro, Żołnierza Niezłomnego, skazanego na karę śmierci (zamienioną na wyrok 15 lat komunistycznych więzień we Wronkach i Rawiczu), nauczyciela i wychowawcy młodzieży, człowieka prawego, odbył się się na Cmentarzu Rakowickim - 2 grudnia o godz. 13:40.

Za Wikipedią (tekst i zdjęcie obok): Ogród Zoologiczny w Krakowie – ogród zoologiczny założony w 1929 roku, na terenie krakowskiego Lasu Wolskiego na wzgórzu Pustelnik. Zanim powstał współczesny ogród, istniał na Wawelu zwierzyniec. Trzymano w nim m.in. małpy, wielbłądy, lwy, lamparty i wiele gryzoni. Kiedy Zygmunt III Waza przeniósł królewską siedzibę z Krakowa do Warszawy, zwierzyniec podupadł. W XVIII i XIX wieku powstawały zwierzyńce w różnych miejscach Krakowa, np. w Parku Krakowskim. Działacze Krakowskiego Oddziału Towarzystwa Przyrodniczego im. Mikołaja Kopernika – inż. Wincenty Wober, dyrektor Kazimierz Maślankiewicz, Leon Holcer i dr Karol Łukaszewicz wpadli na pomysł, aby ogród zoologiczny umieścić w Lesie Wolskim, w pobliżu klasztoru Kamedułów na Bielanach...

Autorem wspaniałych zdjęć z krakowskiego ZOO jest p. Andrzej Kalinowski:
https://photos.app.goo.gl/dPMq9s7Hyi8qj9jz6

Za Wikipedią (tekst i zdjęcie obok): Opactwo OO. Benedyktynów w Tyńcu wraz z kościołem św. św. Piotra i Pawła położone jest w południowo-zachodniej części Krakowa. Opactwo w Tyńcu jest najstarszym z istniejących klasztorów w Polsce. Usytuowane na wapiennym Wzgórzu Klasztornym nad Wisłą, ufundował najprawdopodobniej Kazimierz I Odnowiciel w 1044 r. Działo się to po kryzysie młodego państwa, wywołanym pogańskim buntem i czeskim najazdem. Benedyktyni mieli wspierać odbudowę państwa i Kościoła a pierwszym opatem został Aaron z Cluny.

Zapraszamy Państwa do obejrzenia zdjęć z tego miejsca, zdjęć autorstwa p. Andrzeja Kalinowskiego: https://photos.app.goo.gl/GgetVMuri8BJYN9f7

Za Wikipedią: Figura Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata to żelbetowa rzeźba w Świebodzinie, wzniesiona w 2010 według projektu Mirosława Pateckiego. Całkowita wysokość pomnika wynosi 36 m, z czego 33 m przypada na figurę Jezusa, a 3 m na wieńczącą pomnik pozłacaną koronę. Pomnik wzniesiony został na liczącym 16,5 m wysokości sztucznie usypanym kopcu (łączna wysokość pomnika i kopca wynosi 52,5 m). Masa konstrukcji szacowana jest na ponad 440 ton. Koszt całej budowy został pokryty z dobrowolnych datków parafian, Polonii amerykańskiej, a także lokalnych przedsiębiorców.

Forma rzeźby nawiązuje do pomnika Chrystusa Odkupiciela w Rio de Janeiro, od którego jest o 3 metry wyższa (oba zdjęcia w tekście, p. Andrzej Kalinowski). Wysokość samej statuy wraz z koroną jest aż o 6 m większa (pomnik w Rio de Janeiro liczy 38 m, z czego 8 m stanowi cokół). Obecnie statua pomnika w Świebodzinie jest najwyższą rzeźbą przedstawiającą Jezusa Chrystusa na świecie. W czerwcu 2011 roku w Limie w Peru stanęła podobna, licząca 37 metrów figura Chrystusa Pacyfiku (z czego 22 m mierzy statua, a 15 m podstawa pomnika). Sama statua jest nadal najwyższa na świecie. Głównym inicjatorem i pomysłodawcą budowy pomnika był proboszcz parafii-sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Świebodzinie – ksiądz prałat Sylwester Zawadzki (1932-2014).

A zdjęcia przesłali pp. Maria Krakowska i Mirosław Boruta Krakowski (fot. 1-6) oraz p. Andrzej Kalinowski (fot. 7-13): https://photos.app.goo.gl/zk6GV8anDbqGFqtj7

Z głębokim smutkiem i żalem zawiadamiam o śmierci Drogiego Przyjaciela z Krakowskiego Klubu Gazety Polskiej im. Janusza Kurtyki i współpracownika portalu Kraków Niezależny

śp. Tomasza Kowalczyka

Wielkiego Patrioty, szczerze oddanego sprawom Ojczyzny. Wyrazy szczerego współczucia dla Najbliższych Tomka.
Wieczne odpoczywanie, racz Mu dać Panie...

Mirosław Boruta Krakowski, dr -
przewodniczący Krakowskiego Klubu Gazety Polskiej im. Janusza Kurtyki
w latach 2010-2014

Ceremonia pogrzebowa śp. Tomasza Kowalczyka odbyła się 27 lipca 2020 roku na Cmentarzu Batowickim (Prądnik Czerwony), w Nowej Kaplicy przy ul. Powstańców 48. I jeszcze symboliczne zdjęcia, autorstwa p. Andrzeja Kalinowskiego:
https://photos.app.goo.gl/4At6G3VtA95PDwWe6

Kalinowski Andrzej

Zamek ten to osiągnięcie architektoniczne pierwszej połowy XVII wieku w Polsce i Europie - dzieło rodziny Ossolińskich. Leży na Wyżynie Opatowskiej i do dzisiaj robi wrażenie, po prostu budzi podziw.

Po II wojnie światowej podupadł, bo nie mieścił się w planach odnowy PRL-u. Byłem tam w roku 1980. To, co zobaczyłem było straszne. Obecnie po wielu latach przepychanek i uzgodnień zamek jest odnawiany. Powstały zadaszenia, rynny i okapy. Całość jest zabezpieczona przed dalszą dewastacją. Od 1991 roku jest udostępniony dla turystów (i jeszcze 22 zdjęcia):
https://photos.app.goo.gl/LJzxqT4HeoHP2YKq5

Andrzej Kalinowski

Sulejów – to urokliwe miasto, siedziba jednego z najstarszych opactw cysterskich na ziemiach polskich. Pierwotnie samodzielne, dziś istniejące jako filia opactwa w Wąchocku. Powstało w 1176 roku za zgodą księcia na Wiślicy Kazimierza II, zwanego Sprawiedliwym. Ufundował on klasztor i kościół sprowadzając braci z (wspominanego w historiach polskich cystersów) Marimondu.

Od tego momentu zaczyna się bogata w wydarzenia historia kolejnego klasztoru na ziemiach polskich, nad Pilicą. Opactwo cieszyło się dużymi względami panujących. W 1262 roku książę krakowski Bolesław Wstydliwy rozszerzył cystersom sulejowskim przywileje i uposażenia, co czynili także jego następcy. Książę Władysław Łokietek zwołał tu w 1318 roku wiec powszechny, na którym to uchwalono „suplikę sulejowską”, o jego koronacji na króla Polski. Klasztor sulejowski, podobnie jak inne klasztory był wielokrotnie niszczony przez hordy tatarskie, mongolskie i „szwedzki potop”.

Zabudowania plądrowano, grabiono, palono. Do dziś zostało niewiele cennych pamiątek po tamtych czasach (pozostał jedynie bogaty w zabytki przeszłości kapitularz, godny odwiedzenia). Jednak klasztor i zakon zawsze się odradzał - mocniejszy, bardziej ufortyfikowany. Ostatecznej kasaty klasztoru dokonały władze carskie w 1819 roku, doprowadzając ostatecznie do ruiny tę romańską perłę sakralną z pierwszej poł. XIII wieku w tej części Polski.

Ponownie cystersi powrócili do Sulejowa w 1986 roku. Z mozołem odnawiają to, co pozostało, dbając o narodowe dziedzictwo ukryte w tych murach. Jest to miejsce niezwykle bogate w historię i ludzi, którzy ją tworzą. Przyciąga turystów i pielgrzymów wspaniałym klimatem milczenia, ascezy, pięknem zachowanych obiektów i przyrodą. Obecnie cystersi pełnią posługę duszpasterską, służą mieszkańcom i przybywającym turystom ofiarną pracą i cysterską gościnnością.

Zapraszam Państwa do obejrzenia 25 zdjęć:
https://photos.app.goo.gl/NkUHxWLjXzMChTcv5

Maria Krakowska, Mirosław Boruta Krakowski

3 maja 2020 roku, po Mszy Świętej za Ojczyznę, także i my  mieliśmy okazję obejrzeć tę niezwykłą wystawę, spotkać jej Autora, a także gospodarza morawickiej parafii, księdza kanonika Władysława Palmowskiego. Zapraszamy Państwa do obejrzenia kilkunastu zdjęć:
https://photos.app.goo.gl/xt3TAg4u9RZMXyyu7

Wy wszyscy, którzy głosicie "śmierć Boga", którzy szukacie sposobu, by usunąć Boga z ludzkiego świata, wstrzymajcie się i pomyślcie, czy "śmierć Boga" nie niesie w sobie nieuchronnej "śmierci człowieka.

Budowniczowie śmierci Syna Człowieczego zabezpieczają grób strażą i pieczętują kamień. Często budowniczowie świata, za który Chrystus chce umrzeć, usiłowali położyć kamień ostateczny na Jego grobie. Ale kamień pozostaje zawsze odwalony z Jego grobu. Kamień: świadek śmierci - stał się świadkiem zmartwychwstania: "Prawica Pańska moc okazała".

Noc Wielkanocna jest nocą nadzwyczajną, kiedy moc zmartwychwstałego Chrystusa pokonuje ostatecznie siły ciemności i śmierci, zapala w sercach wierzących nadzieję i radość.

Il. Fragment sklepienia z kościoła w Kałkowie-Godowie (woj. świętokrzyskie), fot. p. Andrzej Kalinowski.

Boże Narodzenie... Dzieląc się wigilijnym opłatkiem składamy Państwu z serca płynące życzenia wszelkich darów, a zwłaszcza wiary, nadziei i miłości (Grota Narodzenia, fot. p. Andrzej Kalinowski).

A przy tej okazji wszelkiej pomyślności w Nowym - 2020 - Roku, zdrowia, życzliwości, wspaniałych przyjaciół i odwagi w podejmowaniu życiowych wyzwań i dróg, nawet jeśli zmuszają nas one do wędrówki nieznanymi szlakami...

W imieniu Zarządu i Komisji Rewizyjnej Stowarzyszenia im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie:

- dr Mirosław Boruta Krakowski, prezes

Mirosław Boruta Krakowski

9 grudnia 2019 roku na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie odbyła się konferencja pt. "Ideologia LGBT i gender. Doświadczenia państw UE i polityka UE", zorganizowana przez europosłów "Solidarnej Polski" (w ramach Zjednoczonej Prawicy) pp. Beatę Kempę i Patryka Jakiego.

Wśród Gości konferencji - jej panelistów - byli profesorowie: ks. Paweł Bortkiewicz z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu (kapelan Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Poznaniu), Andrzej Nalaskowski z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, ks. Dariusz Oko z Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie oraz redaktor Jacek Karnowski (W Sieci, wPolityce.pl).

W czasie typowo naukowej debaty pokazywano wiele przykładów badań z wielu krajów świata, jednoznacznie krytykujących rozwiązania, które - w związku z działaniami na rzecz przedstawicieli "mniejszości seksualnych" - wprowadziły już społeczeństwa "zachodnie". Jednoznacznie stwierdzono, by nie wprowadzać ich w Polsce.

Naukową debatę próbowała zakłócić niewielka grupa przedstawicieli ideologii LGBT. Stojąc najbliżej nich miałem okazję usłyszeć nie tylko wznoszone okrzyki, ale także i szeptane komentarze. Szczególnie te ostatnie, pełne jadu nienawiści wobec profesury i zebranych, wobec religii, kościoła, wiary... zarówno w trakcie referatów, jak i wypowiedzi powiedziały mi dużo więcej o protestujących niż ich skład i oficjalne wypowiedzi w "cierpiętniczym tonie". Cóż, socjologia tak ma, że dużo ciekawsza i bardziej prawdziwa jest w głębi niż na powierzchni, bliżej prawdy niż propagandy...

Fotoreportaż z wydarzenia (jak i zdjęcia powyżej) zawdzięczamy p. Andrzejowi Kalinowskiemu: https://photos.app.goo.gl/LkyULt2V94jJHfcd6

Andrzej Kalinowski

5 października 2019 roku, w auli wąchockiego opactwa odbyła się sesja naukowa poświęcona rocznicy powstania opactwa. Na spotkanie przybyło wielu znawców historii i tradycji cysterskiej. Podczas obrad dużo mówiono o rozwoju architektury sakralnej i cysterskiego w niej udziału. Dzisiejsze romańskie, gotyckie a także barokowe kościoły i klasztory są dziełem wielu mnichów w biało-czarnych habitach. Warto tu przypomnieć, że w Europie istniało bądź do dziś istnieje 2000 miejsc związanych z tym zakonem. Wąchock, jako zabytek historii uznany w Polsce i Europie, jest tego dobitnym przykładem.

Z wystąpień specjalistów można było dowiedzieć się wiele o życiu w średniowiecznym opactwie. Cystersi wprowadzali wiele nowych rozwiązań w różnych dziedzinach życia. Byli prekursorami rolnictwa i wielu innych gałęzi przemysłu w Polsce, budowali folusze, młyny, browary, piece hutnicze. Zajmowali się uprawą zbóż i innych roślin i hodowlą. Wąchoccy mnisi byli i są wtopieni w ziemię świętokrzyską. Duże znaczenie ma ich wielowiekowa działalność ewangelizacyjna (nowe słowo) a także kształcenie i wychowanie kolejnych pokoleń Polaków. Klasztor kształcił w swojej cysterskiej szkole wielu znakomitych ludzi. Do dziś współpraca z władzami regionalnymi gminy i powiatu układa się wzorowo.

Z dużą ciekawością wysłuchałem szczególnie referatu na temat przetrwania klasztoru po kasacie zakonu w 1818 roku, który to referat opisywał starania okolicznej ludności o zachowanie tego miejsca dla potomnych. Po drugiej wojnie światowej przystąpiono do odrodzenia zakonu cystersów do Wąchocka. Dzieła tego podjęli się cystersi mogilscy. To za sprawą opata Augustyna Ciesielskiego kilku ojców zostało skierowanych do Wąchocka, aby tam założyć wspólnotę. Podsumowując, było to bardzo ciekawe spotkanie przyjaciół Wąchocka i zakonu. Był oczywiście cysterski obiad, rozmowy, dyskusje, m.in. o Szlaku Cysterskim w Polsce i Europie. Zwieńczeniem spotkania był recital Anny Marii Adamiak, która wykonała kilka pieśni i arii operowych. Czekamy na kolejny, okrągły jubileusz w Wąchocku, a ja zapraszam do obejrzenia zdjęć:
https://photos.app.goo.gl/82Rv8jRRihVS7Xnu8

Andrzej Kalinowski

Wspominałem poprzednio, że w 1967 roku Enver Hodża ogłosił Albanię pierwszym w pełni ateistycznym krajem na świecie. Tu pokażę kilka zdjęć ze Szkodry - z katedry. Otóż tę katedrę przerobił Hodża na... halę widowiskowo-sportową. Przecież to można sobie wyobrazić. Wcale nie musiał ponosić nakładów. Obecnie katedra powróciła do roli jaką powinna spełniać. Podobnie czyniono z cerkwiami i meczetami. Hale targowe, garaże, parkingi, etc. W Albanii wyznania żyją obok siebie całkiem przyjaźnie. Doświadczeni rządami poprzedników obecnie szanują wolność. W Tiranie jest obecnie pięć parafii katolickich.

Mieszkałem w okolicy miejscowości Divjaka. Tam znajduje się największa laguna w Albanii. Plaża o długości około 15 km i biały piasek. Woda tak ciepła... Raj dla setek pelikanów i innych ptaków, krabów, żab i żółwi błotnych. Często widać w płytkiej, lekko mętnej wodzie, jak wściekły krab siecze swoimi kleszczami "pyszną" meduzę... Morze wyjątkowo spokojne. Praktycznie nie ma w nim fal morskich (takich jakie my znamy). A szum morza słychać tylko w głowie i podświadomości przybysza... Kto poszukuje ciszy to tam ją znajdzie.

Oczywiście wszędzie wszechobecne są bunkry. A w Tiranie znajdzie się nawet kawałek muru berlińskiego i symboliczne stemple kopalniane (z kopalni niklu i chromu) symbolizujące niewolniczą pracę setek więźniów politycznych skazywanych w Albanii za czasów Hodży. Niedaleko od Tirany znajduje się miasteczko Kruje. Jest to pierwsza historyczna stolica Albanii. Ta miejscowość rozłożyła się na wysokim wzgórzu. Trudności z wyjazdem do góry i z powrotem nastręczają trochę emocji i adrenaliny. Ale pełne uroków miasto zupełnie odbiega swoim klimatem od biednej Albanii. To mekka dla artystów, malarzy i turystów. Oczywiście są też handlarze i tony pamiątek dostępnych po cenach... europejskich. Można by tak długo o Albanii. Jest to niewątpliwie nowy, jeszcze nie odkryty kawałek współczesnej Europy. Zdjęcia pełne kontrastów niech mówią same za siebie: https://photos.app.goo.gl/LmAHRjfsuRthpaXWA

Andrzej Kalinowski

Przez kilka dni miałem okazję przebywać również w Tiranie - wiadoma rzecz - stolica. Największe i najbogatsze miasto kraju. Choć biedy tam moc, to Albańczycy zakasują rękawy i zaczynają "od nowa". Odbudowują swoją tożsamość, szukają swoich korzeni. Jedną z wielkich postaci współczesnej Albanii jest mała, filigranowa, lekko pochylona postać matki Teresy z Kalkuty (właśc. Agnes Gonxha Bojaxhiu). Urodziła się w 1920 roku w Skopje, dzisiejsza Macedonia Północna. Jej rodzice byli Albańczykami i pochodzili ze Szkodry a ojciec był znaną postacią w kraju i udzielał się politycznie. Dzisiaj Matka Teresa jest wielką dumą Albanii. Chociaż w wieku 18 lat na zawsze opuściła swoją ojczyznę, nigdy nie przestała być jej przedstawicielem. Odkryła w sobie powołanie. Najpierw nauka języka angielskiego w Irlandii, potem misja życia - pomoc biednym, ubogim, chorym i nieuleczalnie chorym w najbiedniejszych zakątkach świata. Wybrała Indie. Kalkuta była jej bazowym miejscem posługiwania. Założyła tu zgromadzenie Misjonarek Miłości. Zmarła w 1997 roku.

Podpuszczony podszeptem naszej wspaniałej przewodnik, p. Justyny pojechałem śladem do miejsca jej narodzin, do Skopje. W Skopje nie ma już jej domu rodzinnego. Został przed laty, na skutek zawirowań historii, zburzony. Jest natomiast dom w którym przebywała. Urządzono w nim Izbę Pamięci Matki Teresy. Dom - kaplica, dom - muzeum, bo takie pełni dziś ten obiekt funkcje znajduje się w centrum miasta. I coraz więcej turystów i pielgrzymów nawiedza to miejsce.

Ostatnio pojawiła się informacja, że władze Macedonii Północnej odszukały w starych planach i zapiskach miejsce gdzie się urodziła. Odnaleziono fundamenty domu rodzinnego Agnes Gonxhy Bojaxhiu. Fragmenty domu (fundamenty) znajdują się w niedalekiej odległości od tego obecnego domu pamięci. Planowana jest odbudowa i zagospodarowanie tego fragmentu fundamentów. W planach jest zbudowanie czegoś w rodzaju pomnika, mauzoleum domu rodzinnego, pamięci Matki Teresy. Fundamenty mają służyć jako podwaliny pod "Nowe Czasy". Macedonia Północna też chce mieć coś z tego dla siebie. W końcu Matka Teresa była i jest czymś wyjątkowym w dzisiejszym świecie. Wszyscy chcą mieć jakiś udział w jej świętości. Przedstawiam zdjęcia z domu pamięci oraz kilka współczesnych pomników, jej poświęconych, w Albanii. Warto nadmienić, że lotnisko w Tiranie nosi jej imię, a przed wejściem jest też poświęcony Matce Teresie pomnik: https://photos.app.goo.gl/TsdBn3wp3CxqMZuP6

Andrzej Kalinowski

Przez kilka dni w lipcu miałem okazję być w Albanii, kraju, który kiedyś uchodził za zaścianek współczesnej Europy. Albania była krajem zapomnianym w Europie, pozostawionym sam sobie. Wiele się mówiło i słyszano o Albanii, a były to przeważnie rzeczy negatywne. Dzisiaj, po przekroczeniu granicy, uderza czystość porządek i bogate domostwa (pisze o wjeździe od strony Szkodry). W głębi kraju bieda jest większa a i kontrasty ogromne. Tuż obok bogatych rezydencji znajdują się rumowiska i stare lepianki. Oprócz wspaniałych samochodów z włoskim designem, po ulicach łażą woły, osły i barany. Wszyscy wszak są użytkownikami drogi. Burzliwe były ostatnie lata u Albańczyków.

Muszę wspomnieć też o ostatnim dyktatorze Albanii jakim był Enver Hodża (zmarł w 1985 roku w wieku 72 lat). Pozostawił po sobie kilkaset tys. schronów i innych zabezpieczeń przeciw imperialistom i ewentualnemu atakowi nuklearnemu. Całe swoje dorosłe powojenne życie związał, a to z Rosją Sowiecką, a to z Chinami Ludowymi. W końcu niezawodnym przyjacielem Hodży została Korea Północna. To z Korei Północnej Hodża przywiózł pomysł i projekty budowy schronów przeciwatomowych. Obawiał się wszystkiego i wszystkich. Miał też obsesje na punkcie swojego bezpieczeństwa. Albania była pierwszym i jedynym krajem na świecie w pełni ateistycznym. Jak to się skończyło wiemy to teraz. Możemy się na własne oczy przekonać do czego prowadzi taka polityka i "zamordyzm".

Pod linką przedstawiam Państwu zdjęcia ze schronu przeciw atomowego z Tirany wybudowanego dla Hodży, to jego projektów i jego decyzja. Bunkier ma głębokość czterech pięter w głąb ziemi. Wyposażony był we wszystkie współczesne metody i sposoby przetrwania pod ziemią, łączność, ogrzewanie, wentylację, wymianę i oczyszczalnię powietrza etc. Proszę zwrócić uwagę na poziom i sposoby łączności dla Wodza Narodu ówczesnej Albanii z... Europą (dalekopisy RFT, centrale telefoniczne sznurowe, ręczne, maszyny do pisania Erica - w większości produkcji NRD - Niemieckiej Republiki Demokratycznej). Na jednym ze zdjęć jest ściana górniczego przodka w kopalni. To ściana pamięci poległych przy budowie tych bunkrów:
https://photos.app.goo.gl/bfQQKms8cCh7T3RE6

Około 3 tys. osób, według służb porządkowych, uczestniczyło w spotkaniu przed oknem papieskim w Krakowie, by modlić się i wyrazić swoje poparcie dla abp. Marka Jędraszewskiego.

Wśród wiernych byli m.in. przedstawiciele klubów "Gazety Polskiej", "Naszego Dziennika", Stowarzyszenia im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie. Mieli flagi Polski i papieskie, modlili się, śpiewali pieśni religijne, "100 lat, 100 lat", "Jesteśmy z tobą", "A my wom zycymy", a także hymn Polski. Skandowali "Dziękujemy, dziękujemy". Na ścianie kurii zawisł baner ze słowami Jana Pawła II: "Od Tatr po Bałtyk brońcie krzyża".

Fragment tekstu, zrzut ekranowy i linka do relacji filmowej (3 minuty i 50 sekund) za:
https://krakow.tvp.pl/43883947/wierni-modlili-sie-przed-oknem-papieskim-za-abp-jedraszewskiego

(Od Redakcji): Relacje fotograficzne przesłali pp. Maria Krakowska i Mirosław Boruta: https://photos.app.goo.gl/7MCfviiwqB8xD2qE6
p. Józef Bobela: https://photos.app.goo.gl/qVhCDDWBrgJHmSud8
p. Zbigniew Galicki: https://photos.app.goo.gl/a9bJa64qNnQaaMay6
p. Andrzej Kalinowski: https://photos.app.goo.gl/4KYJG6paYqG721Wc6
a filmową p. Stefan Budziaszek:
https://www.youtube.com/watch?v=uoKctiQ6tzc

Andrzej Kalinowski

Zapraszam Państwa na wycieczkę do Pragi, stolicy i największego miasta Czech (1,3 mln osób) i obejrzenia 61 zdjęć. Praga to ośrodek administracyjny, przemysłowy, handlowo-usługowy, akademicki, turystyczny i kulturalny o znaczeniu międzynarodowym. Od 1992 roku zabytkowe centrum znajduje się na liście UNESCO, a ze względu na bogactwo atrakcji (choćby wspaniałe stare pojazdy!), Praga należy do najchętniej odwiedzanych miast Europy: https://photos.app.goo.gl/CN9ddZ3JMfqTxFYz9