Przeskocz do treści

Andrzej Kalinowski

Przesyłam linkę do serii moich zdjęć, wykonanych w Betlejem podczas ostatniego pobytu. Z życzeniami dobrych, spokojnych Świąt. Niechaj to szczególne miejsce przemówi do ludzi, szczególnie, gdy wojna jest tak blisko. Na zdjęciach m.in. jest Bazylika Narodzenia, adoracja Ormian przed miejscem narodzenia Pana Jezusa i samo miejsce Narodzenia, kościół na tzw. Polu Pasterzy, mur odgradzający Jerozolimę od Betlejem, kwiaciarz przed szpitalem położniczym w Betlejem, widok na Herodion, poranek w Betlejem, targ przy bramie i przejściu granicznym z Izraelem a na koniec Morze Martwe (prawdziwa balneologia) i po drugiej stronie Jordania:
https://photos.app.goo.gl/STrK3qKcHrqkQhBa6

To właśnie tego wieczoru -
Od bardzo wielu wieków -
Pod strzechą pięknej kolędy -
rodzi się Bóg w człowieku...

Wszystkiego co najwspanialsze i najpiękniejsze
na te Święta i ten Nowy - 2023 - Rok 😉
Serdeczności w imieniu Zespołu Krakowa Niezależnego
Mirosław Boruta Krakowski

Życzenia wzbogaca pięć zdjęć bożonarodzeniowej szopki ze stolicy Malty - Valletty. Autorem zdjęć jest p. Andrzej Kalinowski, zapraszamy:
https://photos.app.goo.gl/1wMfp44MXbvUvYXC6

Boże Narodzenie... Dzieląc się wigilijnym opłatkiem składamy Państwu z serca płynące życzenia wszelkich darów, a zwłaszcza wiary, nadziei i miłości (Grota Narodzenia, fot. p. Andrzej Kalinowski).

A przy tej okazji wszelkiej pomyślności w Nowym - 2023 - Roku, zdrowia, życzliwości, wspaniałych przyjaciół i odwagi w podejmowaniu życiowych wyzwań i dróg, nawet jeśli zmuszają nas one do wędrówki nieznanymi szlakami...

W imieniu Zarządu i Komisji Rewizyjnej Stowarzyszenia im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie:

- dr Mirosław Boruta Krakowski, prezes

Andrzej Kalinowski

Kolejnym miejscem godnym zwiedzenia w Meksyku jest oddalone od stolicy około 40 km na północ, miasteczko Tepotzotlan. Na pierwszy rzut oka to cicha i trochę zapomniana miejscowość, żyjąca swoim rytmem. Tu nic się nie dzieje. Kramy, stragany, na ulicach handel, stanowiska pucybutów - wszystko to na fotografiach w tekście.

Można swobodnie zaparkować. Jedynie rozkopane ulice, ciągle w remoncie (tak jak w Krakowie) świadczą o ważności miejsca w którym jesteśmy. Czego to się „nie ulepsza” dla turystów? Wówczas coś się zaczyna dziać w tym uśpionym miasteczku. Powodem naszej wizyty jest kościół Św. Franciszka Ksawerego (San Francisco Javier) oraz przyległy do niego kompleks kościelno- klasztorny z XVI wieku.

Kiedyś miała tu być szkoła dla Indian, potem klasztor i seminarium. Aż w połowie XX wieku, po opuszczeniu klasztoru przez ostatnich Jezuitów, wykorzystano ogromną ilość pomieszczeń klasztornych do stworzenia… Narodowego Muzeum Wicekrólestwa.

Kościół Św. Franciszka to dzieło sztuki samo w sobie (wybudowany w1762 roku) jest przykładem tzw. churrigueryzmu (hiszpańska wersja baroku, także w Meksyku). Z zewnątrz niby „normalny kościół”, ale w środku! Powiedzieć przepych, to nic nie powiedzieć. Nawet przy dużej wyobraźni artystycznej nie można ogarnąć całości dzieła (jego wielkości), pomysłów, dekoracji, rzeźb, obrazów i złoceń. Przewodnik mówi, że w ołtarzach kościoła i jego nawach bocznych jest po około 300 kg złota w foliach, okleinach i zdobieniach. Trzysta kg? - To widać!

W kompleksie muzealnym znajdują się eksponaty z okresu kolonialnego, natomiast samo muzeum gromadzi bezcenne eksponaty, ich ilość i różnorodność przewraca w głowie. Można się po paru godzinach zagubić w labiryncie korytarzy, schodów, wirydarzy, sal, holi, przejść i poczekalni. Ktoś zapyta czym się różni to muzeum, od Templo Mayor?:
https://www.krakowniezalezny.pl/muzeum-templo-mayor

Otóż w Templo Mayor zgromadzono eksponaty z okresu prekolumbijskiego z terenu Meksyku, a tu - w Tepotzotlan – jest mnóstwo eksponatów z okresu kolonialnego. Zapraszam do odwiedzenia stron z fotografiami które tam wykonałem. Miałem zgodę muzeum na ich wykonanie. Tu pokazuję jedynie połowę tego co zobaczyłem:
https://photos.app.goo.gl/tbbdJuxk9p6BZH5L9

Andrzej Kalinowski

Wiele rzeczy powiedziano już o Meksyku. Tych pozytywnych i tych mniej pochlebnych. Bieda, bogactwo, zasoby ropy naftowej, wspaniała historia (bardzo dokładnie udokumentowana), ludzie śpiący w pałatkach pod ławkami i przy wejściach do stacji metra. Szalona przyroda, cudowne widoki. Głęboka religijność, przepyszna kuchnia i narkotyki. Kiedyś już przedstawiałem uroki tego kraju w artykule o Acapulco:
https://www.krakowniezalezny.pl/wiosna-idzie-pora-na-plaze-w-acapulco

W czasie ostatniego pobytu miałem również dzień wolny, tylko dla siebie. Wybrałem się więc metrem na plac Zocalo. Tam w obrębie Bazyliki, poniekąd w jej cieniu, usytuowane jest muzeum. Na pierwszy rzut oka nic specjalnego. Plac ogrodzony siatką metalową przypominający szary plac budowy, dawno już opuszczonej lub jakieś znaleziska do końca nie rozgrabione (dziura w ziemi). Szary pumeks i nic szczególnego! Ponieważ jednak widziałem to miejsce wcześniej - wraz z grupą turystów i przewodnikiem który oznajmił, że jest to słynne Templo Mayor… jak tu więc nie przybyć.

I rzeczywiście, po dokonaniu czynności kasowo-biletowych mam wolną drogę. Zacząłem chodzić po starej zniszczonej piramidzie Templo (XV w.), która to zasłynęła z okrutnych, krwiożerczych ofiar z ludzi, składanych bogom (długo by można było o tych okrutnych obyczajach opowiadać). Dzisiaj trudno nam jest wiele rzeczy zrozumieć, jak wielka skala okrucieństwa przychodziła ludziom do głowy. Ale to historia. Po obejrzeniu placu wykopalisk stoimy przed normalnym szarym budynkiem nie przypominającym w niczym ciekawego muzeum. Ale we wnętrzach prawdziwe skarby Meksyku. Ciekawostką jest to, że „skarby” te znaleziono na terenie byłej piramidy podczas prowadzenia prac remontowo inwestycyjnych za katedrą. Był to rok 1978. Zdziwienie robotników było wielkie gdy natrafiono na to… co my dzisiaj widzimy w ośmiu pomieszczeniach.

Po dziesięciu latach otwarto muzeum w którym do dziś eksponowane są znaleziska Templo, wzbogacane o inne muzealia. Są to najwspanialsze, zachowane w dobrym stanie znaleziska archeologiczne w Meksyku. A do tej pory to katedrę uważano za najważniejszy skarb Zocalo. Podejrzewam, że jeszcze nie wszystko zostało znalezione i odkryte w Meksyku i pokazane ludzkości. Przepych, różnorodność i pomysłowość Azteków, Majów i ich potomków nie zna granic. I pomyśleć, że było to nie tak dawno!

Zapraszam Państwa na tę wspaniałą wyprawę:
https://photos.app.goo.gl/DrQnmtQzirzRHQ9c8

Andrzej Kalinowski

Była to moja druga podróż do Jordanii. Poprzednia, czternaście lat temu, zasiała we mnie ciekawość lepszego poznania tego kraju i lepszego poznania dziejów Starego Testamentu po tej, lewej stronie Jordanu. Przeważnie wszyscy wybierają Izrael jako skarbnicę wiedzy o Starym i Nowym Testamencie, o Biblii. A Jordania kryje w sobie równie piękne osobliwości tamtych lat w dziejach współczesnego świata chrześcijańskiego. Jest skarbnicą wiedzy o religiach monoteistycznych.

Pierwsze zaskoczenie to nocleg w hotelu nieopodal Ammanu, na pasie granicznym z Izraelem, obok ujścia rzeki Jordan do Morza Martwego. Jest to chyba najbardziej charakterystyczny punkt na mapach świata. Dzieli i wyznacza dwa różne światy - arabski i żydowski. Dzieli religie, kraje, kultury a i politycznie jest bardzo zapalny. Mogłem swoją stopą przekroczyć Jordan, niczym Chrystus podczas swojego chrztu przed ponad dwoma tysiącami lat. Wszystko to pod bacznym okiem dyskretnie ukrytych wartowni granicznych po jednej i drugiej stronie rzeki. Ale czego to się nie robi dla turystów. W kasie musi grać. Oni z tego żyją. Sam Jordan to niczym nasz ojcowski Prądnik. Ale granica to granica.

Przyznam, że nie myślałem o takiej przygodzie. Nieopodal była Betania. Widziałem miejsce chrztu Chrystusa. Znajduje się jednak ono po stronnie jordańskiej. Choć każda ze stron przedstawia inną wersję tego zdarzenia. Ponadto zobaczyłem po drodze całą dolinę Eliasza „za Jordanem” albo (z mojej strony patrząc) nad Jordanem. Miejsce Jego wniebowzięcia.

Z bardziej znanych miejsc to Góra Nebo gdzie obecnie znajduje się wybudowany (a w części odtworzony), wspaniała świątynia wybudowana w epoce Mojżesza i jego ludu. W środku pozostałości z epoki, mozaiki, kolumny etc. Jest też i miedziany pal na którego „jeśli kto spojrzy to nie zginie, mimo iż go wąż ukąsi to nie umrze”… Na Górze Nebo znajduje się symboliczny grób pomnik Mojżesza (do tej pory nie natrafiono bowiem na jego prawdziwy grób). Oczywiście jest i Madaba, miejscowość znana z Biblii. Obecnie centrum wykonywania mozaik.

Nieopodal, w miejscowość Mukawir znajduje się góra Św. Jana. To na tej górze stał pałac Heroda Antypasa. W tymże pałacu ścięto głowę Św. Janowi Chrzcicielowi. Blisko są też gorące wodospady Ma’in, dawniej znane jako Baaras. To tam Herod zażywał kąpieli balneologicznych. Niesamowita przygoda, kąpać się pod strugami gorącej wody (38ºC), spadającej z wysokości, ale frajda!

Oczywiście byłem też w Jerash, starożytnych ruinach zachowanych w stanie nienaruszonym, z epoki. Tylko Forum Romanum w Rzymie i może Efez, Selcuk w Turcji mogą się porównać z tym parkiem archeologicznym. Deptanie starożytności przez kilka godzin to stanowczo zbyt mało aby dokładnie przejść całość. Palec boli od naciskania migawki w aparacie.

Ogólnie podczas tej wyprawy do Jordanii wykonałem 2700 zdjęć. Nie wspominam tu celowo o takich miejscowościach jak Wadi Rum -pustynia czy park archeologiczny w Wadi Mousa-Petra. Nieopodal Petry jest Mała Petra. Polecam!

Ponadto na obrzeżach Wadi Mousa jest maleńki domek gdzie znajduje się fragment skały w którą to uderzył swoją laską wędrowca Mojżesz i… wypłynęła woda. Do chwili obecnej Jordańczycy uważają ten fakt za znak z niebios. Czczą to miejsce bardzo, wszak to wierzenia i tradycja. Ponadto to zimna (9ºC), czysta, zdatna do picia woda! Amman jest stolicą ze starożytnym amfiteatrem i innymi zabytkami z przeszłości. Ale stolica to gwar, olbrzymi ruch, tłoczno wszędzie palące słońce które to wyznacza rytm dnia i nocy. Więcej niech powiedzą zdjęcia, które tam zrobiłem:
https://photos.app.goo.gl/CeZXHa3mtrDGuaz6A

Maria Krakowska, Mirosław Boruta Krakowski

Dzisiejsze (14 maja 2022 roku) spotkanie dr. Patrykiem Jakim, posłem do Parlamentu Europejskiego było inauguracją cyklu wykładów „Uwierzyć w Polskę” (kolejne spotkania w Rzeszowie i Łodzi). Można powiedzieć, że to symboliczny punkt zwrotny, od którego zaczniemy myśleć o sobie – o Polsce i Polakach - jako o niepodważalnych wartościach. To ostateczne rozstanie z pedagogiką wstydu, poniżaniem, traktowaniem nas przez innych (niestety, często przez samych siebie) jako gorszych i koniecznie kopiujących wzory obce.

Pora na podkreślanie zasług, uczciwości, oddania takim wartościom jak chrześcijaństwo, wolność, republikanizm i świadomość bycia murem obronnym Europy. Wykład okraszony celnymi cytatami z najbardziej nieprzyjaznych tej wizji polskości mediów („Gazeta Wyborcza”, „Onet”), zawierał także mnóstwo przykładów pozytywnego myślenia i nawiązywał do ponad tysiącletniej tradycji polskiej myśli politycznej najwyższych lotów.

Kilkaset osób, mnóstwo pytań, wszystko to stworzyło niesamowitą atmosferę „bycia razem”, a nastrój podkreśliło chóralne "Sto lat" z okazji co dopiero obchodzonych urodzin 😉

Dziękujemy Panu Posłowi, dziękujemy Gospodarzowi miejsca – Księdzu Proboszczowi parafii Św. Józefa na os. Kalinowym - dziękujemy Wszystkim, tak licznie, Obecnym.

Dodajmy tylko, że jeśli ktoś z Państwa chciałby nawiązać kontakt z Panem Posłem, zapraszamy do wysłania maila na adres Krakowa Niezależnego, przekażemy Państwa deklarację na pewno 😉

Tekst ilustrują zdjęcia p. Andrzeja Kalinowskiego (dziękujemy bardzo!), a ich komplet znajdą Państwo w lince: https://photos.app.goo.gl/aje9ZrJm2MFb5v9n6

I jeszcze linka do filmu: https://www.youtube.com/watch?v=xIaI-bsG32k

Andrzej Kalinowski

Chełm Lubelski to miasto na prawach powiatu położone we wschodniej Polsce. Obecnie liczy ponad 60 tys. mieszkańców. Niedaleko stąd do Białorusi i na Ukrainę. Miasto, jak i region wiele przeszły w swojej historii. Wspomnę tylko, że kiedyś było nawet miastem wojewódzkim, a wcześniej - zaraz po II wojnie światowej - było to miasto… PKWN. Dziś, na szczęście, już mało kto (zwłaszcza młodzi) wie co to było. Potem, po wojnie, zapomniano o tym mieście, podobnie jak o całym regionie Lubelszczyzny. Miasto leży na tzw. Wzgórzu Kredowym. Poniżej linka do 22 zdjęć:

https://photos.app.goo.gl/nqRLdViVJzMrmFZ37

Celem tego artykułu nie jest historia samego grodu tylko zaznajomienie naszych PT. Czytelników z istnieniem zabytkowej kopalni kredy, która się tam ostała po latach grabieżczej i samowolnej, chałturniczej często pracy, związanej z wydobyciem tego „białego skarbu”. Ponieważ leżał on (kreda) niegłęboko w ziemi, stąd kopano przez wieki różne „dołki w celu jej zdobycia”. Przez pewien czas (XIV-XVII wiek) miasto dostatnio żyło z wydobycia tego skarbu.

Potem znaczenie kredy nieco osłabło. W mieście powstawały zawaliska. Nawet zabroniono wydobywać kredę i zasypywać doły i zapadliska w celu pozyskania nowych terenów pod zabudowę miasta. Dopiero w Drugiej Rzeczypospolitej przystąpiono do pewnych prac i inwentaryzacji kopalni. Przed samą II wojną w 1939 roku uruchomiono niewielki fragment wyrobisk do zwiedzania (około 300m). Po wojnie „władza ludowa” miała już inne cele i zadania do spełnienia. Zapomniano o kopalni. Ale za to – w 1960 roku – powstała tu, pierwsza w rejonie, cementownia! Oddano do użytku pierwszy piec produkcyjny. Potem rozbudowa.

W latach siedemdziesiątych przystąpiono równolegle do badania przyczyn zapadania się dalszego gruntów w starym centrum miasta. Przeprowadzono badania, wykonano górnicze zabezpieczenia. Przyjechali specjaliści z kopalń śląskich i tak uratowano stare miasto i powstała kopalnia kredy – muzeum. Cały teren badań otwarto dla zwiedzających dopiero w 1985 roku. Długość wszystkich wielopoziomowych chodników liczy około 40 km a trasa dla zwiedzania to 2 km. Biegnie ona pod samym starym centrum miasta i jest oświetlona. Miejscami jest prześwit do kanalizacyjnych studzienek chodnikowych w mieście, słychać gwar ulicy. Temperatura w kopalni jest stała i wynosi około 9 stopni plus. Panuje tu iście średniowieczna atmosfera. Obecnie jest to jedyna na świecie zabytkowa podziemna kopalnia kredy udostępniona do zwiedzania.

Przewodnik bardzo żywiołowo opowiada o kopalni, a wiedzę ma ogromną! Chciałby wszystko przekazać. Jest i oczywiście wiele baśni i opowieści o kopalni, ale jedna jest… prawdziwa. Otóż w kopalni zagościł na stałe Duch kopalni – Bieluch. Czasami można go zobaczyć. Ale przeważnie jego duch podąża za nami. Można go dostrzec na zdjęciach, które w obfitości pokażą to miejsce godne polecenia. Obecnie w okolicach Chełma istnieje duża kopalnia odkrywkowa kredy, która służy miejscowej cementowni i innym zakładom przemysłu budowlanego i nie tylko (67 zdjęć):

https://photos.app.goo.gl/eFoxC4mBdLndeKDE7

Andrzej Kalinowski

Poniżej zdjęcia: Golgoty - miejsce śmierci Chrystusa (1), Grobu w Jerozolimie w Bazylice (2), Wejścia do środka, kolejek i tłumów pielgrzymów (3 i 4), Grobu Bożego w środku - płaska powierzchnia to miejsce złożenia ciała Chrystusa (5 i 6) oraz Kamienia namaszczenia, po zdjęciu z Krzyża - XIII stacja Drogi Krzyżowej (7):
https://photos.app.goo.gl/h8vNmdoh8ZeGYTw78

Andrzej Kalinowski

27 stycznia 2022 roku zmarł w Krakowie Jacek Smagowicz - działacz opozycji antykomunistycznej i członek Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność", kawaler Krzyża Komandorskiego Orderu Odrodzenia Polski, członek Stowarzyszenia Wolność i Niezawisłość, założyciel krakowskiej Chorągwi Zakonu Rycerzy Jana Pawła II. Jego pogrzeb odbył się we środę - 2 lutego. Msza Święta żałobna w intencji Zmarłego została odprawiona w Bazylice Mariackiej a miejsce wiecznego spoczynku stał się Cmentarz Rakowicki. Zapraszam Państwa do obejrzenia kilkunastu pamiątkowych (i wyjątkowych) zdjęć z uroczystości:
https://photos.app.goo.gl/8ZBBgHBk4JyNRSXj8

Andrzej Kalinowski

W okresie świątecznym, choć nie w świątecznym kontekście, wspominamy imię okrutnego króla Heroda - wg Ewangelii św. Mateusza - żydowskiego kata własnego narodu. Poniżej prezentuję Państwu wybór zdjęć z Herodionu – fortecy Heroda Wielkiego, usytuowanej na szczycie wzgórza niedaleko Betlejem. Znajduje się ona w odległości 11 km na południe od Jerozolimy. Jak podaje Wikipedia pałac (na planie koła) zbudowano w latach 24–15 p.Chr.

Grób Heroda został odnaleziony w mieście założonym przy pałacu 7 maja 2007 przez archeologów z Uniwersytetu Hebrajskiego pod kierownictwem Ehuda Necera. W latach 132–135 (drugie powstanie żydowskie) Herodion stał się siedzibą przywódcy powstania Szymona Bar Kochby a w V-VI w. na szczycie osiedlili się mnisi chrześcijańscy. Wykopaliska w latach 1962–1967 przeprowadził archeolog włoski, franciszkanin o. Virgilio Corbo. Wydobyto wówczas pozostałości konstrukcji herodiańskich oraz późniejszych budowli. Po roku 1967 Herodion przeszedł w ręce Izraelczyków, którzy kontynuowali prace badawcze. Obecnie teren fortecy jest izraelskim parkiem narodowym (Tablica informacyjna przy wjeździe do parku, fot. Wikipedia): https://photos.app.goo.gl/8BMNSfriwrwvBzSY7

Andrzej Kalinowski

17 grudnia 2021 roku niepodal kościoła Matki Bożej Królowej Polski (Arka Pana) w Krakowie-Nowej Hucie stanął pomnik Matki Bożej Królowej Pokoju. Zapraszam Państwa do obejrzenia kilku pamiątkowych zdjęć: https://photos.app.goo.gl/C1SGqnjjHYEFJneeA

Andrzej Kalinowski

22 listopada 2021 roku w Centrum Kongresowym ICE Kraków odbył się koncert jubileuszowy Chóru Mariańskiego - ze względu na epidemię jubileusz przesunięto o rok.

W czasie dwugodzinnego koncertu usłyszeliśmy pieśni patriotyczne w opracowaniu Tomasza Chmiela oraz, po przerwie, utwory: Grzegorza Gerwazego Gorczyckiego, Georga Friedricha Haendela i Idziego Ogiermana Mańskiego SDB - wszystkie w opracowaniu T. Chmiela.

Jednym nieobecnym był aktualny dyrygent zespołu pan Marcin Miotelka, epidemia okazała się silniejsza. Specjalnymi oklaskami nagrodzono utwór Henryka Mikołaja Góreckiego "Totus Tuus", dedykowany Janowi Rybarskiemu, długoletniemu dyrygentowi zespołu, zmarłemu przed trzema laty. W koncercie wystąpili Katarzyna Guran, Anna Bober, o. Tomasz Jarosz i Tomasz Świerczek a także orkiestra "Krakowskiej Młodej Filharmonii" z Krakowa, pod batutą Tomasza Chmiela.

Ja czułem specjalny sentyment do Mistrza Jana, znałem go 35 lat.Z tą większą przyjemnością uczestniczyłem w tym wydarzeniu. Wspaniały zespół ludzi, którzy już tyle lat wspólnie działają na niwie muzyki sakralnej i kultury polskiej. "Mistrz Jan miał Polskę zawsze w sercu i na pierwszym miejscu"- wybrzmiało to dumnie ze sceny. Drugą dedykację Koncertu poświęcono 103. rocznicy odzyskania niepodległości. Chór Mariański zawsze aktywnie uczestniczył i uczestniczy nadal w uświetnianiu naszych, patriotycznych uroczystości. Mają Polskę w sercu!

Dołączam kilkanaście zdjęć: https://photos.app.goo.gl/KV85jVEdQE4Kcnjc8

Andrzej Kalinowski

Kilka dni temu miało miejsce otwarcie Muzeum Duchowości Cysterskiej w klasztorze cysterskim w Krakowie Mogile. Klasztor mogilski to ten który, niedługo zacznie obchodzić swój jubileusz 800-lecia istnienia. W klasztorze mogilskim znajduje się kaplica Cudownego Pana Jezusa, o której to kiedyś ukazał się artykuł w „Krakowie Niezależnym”.

Budowa muzeum zaczęła się siedem lat temu. Chociaż plany i marzenia wielu z nas sięgają wielu dziesiątek lat wcześniej. Już w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku głośno mówił o tym o. Hugo Leszczyński, mój katecheta, do którego to chodziliśmy na katechezy do klasztoru (w 1959 roku wycofano naukę religii ze szkół w PRL-u).

Minęło wiele lat aby doczekać tak uroczej chwili. W pomieszczeniach byłego opactwa, w dawnych salach katechetycznych, w dawnych piwnicach i innych pomieszczeniach gospodarczych… przystosowano je na sale muzealne o najwyższym standardzie współczesności.

Dotacje unijne i inni sponsorzy stworzyli muzeum na miarę XXI wieku. W obiektach gdzie kiedyś przechowywano ziemniaki i inne płody rolne, gdzie kiedyś była ciemnia fotograficzna, gdzie panowała wszechobecna wilgoć, pajęczyny, bałagan, „mroczne średniowiecze”… stworzono perełkę dla potomnych. Piszę tak dlatego, że byłem i jestem związany od dziecka z tym klasztorem, z tą parafią. Znam tam wiele ukrytych miejsc, które teraz służą do szczytnych celów.

Historia zawsze mnie interesowała, a w Mogile miałem ją na wyciągnięcie ręki. Penetrowałem te budynki od piwnic aż po strych a to muzeum było też moim marzeniem. Jestem ogromnie dumny z faktu, że przynależę do tej wspólnoty, że doczekałem tego dnia.

Pamiętam za czasów mojej młodości, kiedy to do klasztoru na lekcje religii chodziło kilka tysięcy dzieci i młodzieży, to plac klasztorny służył do przerw między lekcjami a podwórko do grania w piłkę. Młodzież razem z klerykami i ojcami grała w piłkę do utraty tchu. Na środku podwórka zainstalowana była studzienka kanalizacyjna, pochyła i krzywa. To miejsce, ten punkt stanowił „połowę boiska”. To były czasy!

Teraz bardzo nowoczesny, solidnie wybrukowany i ze smakiem wykonany parking, gdzie (wspomniana) studzienka stanowi dzisiaj ważny punkt na placu parkingowym, gdzie można swobodnie zaparkować (kiedyś w tym miejscu stał pomnik Św. Benedykta wraz z fontanną).

Muzeum. Co tam się znajduje? Mnóstwo starych ksiąg, inkunabułów, opisów. Stare kielichy, monstrancje, ornaty, obrazy, makiety, mapy, przepisy zielarskie i kulinarne. To wszystko na wyciągnięcie ręki. Ponadto stare kafle ceramiczne i fragmenty starych posadzek. Palenisko służące do powietrzno-nawiewowego ogrzewania dormitorium i opactwa. Wiele pomysłów którymi mogą się pochwalić tylko cystersi. Wszystko w myśl reguły Św. Benedykta „Ora et labora”. Modlitwa i praca. Ponadto otwarto też bibliotekę i czytelnię multimedialną dostępną dla wszystkich.

Wszystko to służyło ludziom… i niech służy dalej. Jest też sala multimedialna, gdzie podawane są dane z historii zakonu i opactwa mogilskiego. Historia w „pigułce”. Znając pokaźne zasoby mogilskiego klasztoru to jeszcze nie wszystko co jest do pokazania. Ekspozycje muzealne są i będą cyklicznie zmieniane i podmieniane po to, aby można było pokazać zwiedzającym, naukowcom i koneserom więcej jeszcze więcej historii. A cystersi w Mogile mają naprawdę dużo do pokazania, wiem to, bo znam ich od dziecka.

Zapraszam Państwa do obejrzenia 42 zdjęć:
https://photos.app.goo.gl/nWX73AfhdZ4826nk9

6 listopada w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach odsłonięto i poświęcono pomnik kardynała Jozsefa Mindszentego (fot. Wikipedia), niezłomnego prymasa Węgier. „Męczennik zza żelaznej kurtyny”, prymas heroicznych cnót i męczennik „Kościoła milczenia” był obok polskiego kardynała Stefana Wyszyńskiego jednym z dwóch niezłomnych prymasów w latach komunizmu w naszej części Europy. Obaj nigdy nie pogodzili się z czerwoną ideologią. Obaj stanowczo protestowali też przeciw zwalczaniu przez komunistów religii i Kościoła.

Zaprojektowany i wykonany przez rzeźbiarza Sándora Kligla pomnik kardynała Józsefa Mindszentyego znajduje się w dolnej Bazylice, w pobliżu Kaplicy Communio Sanctorum (Świętych Obcowania), zwanej Kaplicą Węgierską (fot. p. Andrzej Kalinowski), gdyż jest ona darem Kościoła węgierskiego (inicjatorem jej budowy był ksiądz Lajosza Antalóczy, propagator kultu Bożego Miłosierdzia na Węgrzech, założyciel Fundacji Bożego Miłosierdzia i promotor wydania „Dzienniczka” św. Faustyny). Ściany kaplicy pokryte zostały mozaiką stworzoną z tysięcy maleńkich kawałków sprowadzonego z Włoch szkła w wielu kolorach i odcieniach, które przedstawiają zarówno świętego Stefana, króla Węgier, który zjednoczył plemiona węgierskie i doprowadził do końca proces chrystianizacji, jak i kilkudziesięciu innych świętych i męczenników: św. Jadwigę, św. Kingę czy św. Emeryka.

Sobotniej mszy świętej, która sprawowana była właśnie w Kaplicy Węgierskiej, przewodniczył rektor Sanktuarium Bożego. Jak zauważył ksiądz doktor Zbigniew Bielas (fot. p. Andrzej Kalinowski), na ścianach znajduje się mozaika przedstawiająca tajemnice komunii świętych z Chrystusem. – W centrum znajduje się ikona Chrystusa ze świętą Faustyną. Na obu bocznych ścianach kaplicy przedstawiono świętych, błogosławionych, Sługi Boże z Węgier, Polski oraz innych krajów europejskich. Po prawej stronie Pana Jezusa mozaikowy rząd postaci rozpoczyna Matka Boska, po lewej główne miejsce zajmuje św. Stefan, patron Węgier – tłumaczył ksiądz Zbigniew Bielas, wyjaśniając, że klucz do pogrupowania 68 postaci stanowi osiem Błogosławieństw, będących drogowskazami życiowej drogi.

Fragmenty tekstu za: http://kurier.plus/node/3013 a fotoreportaż zawdzięczamy p. Andrzejowi Kalinowskiemu: https://photos.app.goo.gl/CvjfpyPj2XkLrnEF8

Maria Krakowska, Mirosław Boruta Krakowski

W niedzielę, 26 września 2021 roku w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie wysłuchaliśmy wspaniałego koncertu z udziałem Międzynarodowej Orkiestry Medyków Uniwersytetu im. Ignaza Philippa Semmelweisa w Budapeszcie. Koncert brawurowo poprowadził Gergely Dubóczky, niegdyś asystent dyrygenta Węgierskiej Filharmonii Narodowej Zoltána Kocsisa, a obecnie główny dyrygent Orkiestry Symfonicznej Alba Regia.

W programie usłyszeliśmy uwerturę "Król Stefan" Ludwiga van Beethovena oraz I Symfonię D-dur "Tytan" Gustawa Mahlera. Ten specjalny koncert był wspaniałym hołdem dla wszystkich pracowników służby zdrowia za ich ogromne zaangażowanie w walkę z epidemią.

Warto dodać, że Orkiestra Medyków powstała czternaście lat temu, a jej członkami są przede wszystkim studenci Uniwersytetu Medycznego im. Ignaza Philippa Semmelweisa w Budapeszcie oraz kilku innych uczelni węgierskich. Orkiestra systematycznie występuje na uroczystościach uniwersyteckich i odnosi sukcesy zagraniczne. Orkiestra Medyków gra ten Jubileuszowy Koncert jedynie czterokrotnie w czterech państwach Grupy Wyszehradzkiej.

Gospodarzami wydarzenia ze strony węgierskiej byli: Konsul Generalny Węgier w Krakowie, p. Tibor Gerencsér (na zdjęciu) oraz JM Rektor Uniwersytetu im. Ignaza Philippa Semmelweisa, p. Béla Merkely.

Teksty przemówień przybliżyła nam - polskiej publiczności - p. Aranka Małkiewicz, dziękujemy 😉

Zapraszamy Państwa do obejrzenia zdjęć z koncertu. Zdjęć, których autorem jest p. Andrzej Kalinowski: https://photos.app.goo.gl/UB4joubP9FQV4F4m8

Andrzej Kalinowski

Z niedowierzaniem przyjąłem wiadomość o śmierci Jacka Bednarczyka. Byliśmy kolegami po fachu. Znałem go prawie 30 lat. Zawsze grzeczny, miły, skromny, pomocny Człowiek i Kolega.

Nieraz stawaliśmy ramię w ramię obok siebie robiąc zdjęcia z różnych imprez, spotkań, premier, wydarzeń historycznych czy politycznych. Taka jest (była) praca fotoreportera Jacka Bednarczyka.

Nader często spotykałem go w Operze Krakowskiej, gdzie dokumentowaliśmy premierowe odsłony spektakli dla prasy i archiwum. Właściwie był wszędzie, gdzie coś ciekawego działo się w naszym mieście. Jego charakterystyczny czarny plecaczek, wypchany wszelkiej maści akcesoriami niezbędnymi do pracy i relacji reporterskich - po tym był rozpoznawany wśród nas.

Ostatnim wydarzeniem które zapamiętałem i chcę poświęcić Jackowi, to było udokumentowanie „Kapsuły czasu” w Parafii Świętego Bartłomieja w Nowej Hucie. Zdjęcie, które prezentuję powstało w dość niespodziewany sposób. Otóż na krótko przed rozpoczęciem spotkania, oczekiwano jeszcze na innych gości i... Powstała chwila wolnego czasu dla... reportera.

Wtedy to koledzy fotoreporterzy poprosili mnie o zrobienie im (nam) takiego jednego wspólnego zdjęcia, gdyż nigdy nie ma czasu na takie chwile, razem przy pracy. Chwyciłem więc za aparat i zrobiłem zdjęcie Kolegom fotoreporterom. Po chwili usłyszałem ich reakcje, ale my chcemy... abyś nam zrobił zdjęcia naszymi aparatami! My też chcemy mieć coś dla siebie. Tak więc każdy z nich wręczył mi po kolei swój aparat. Ja tylko dokonałem „pstryku”. Po czym nastąpiła konfrontacja - które zdjęcie jest najlepsze. Jacek wtedy oznajmił, „ale to twoje było najlepsze. Przyślij nam proszę też twoją kopię”. Tak więc powstało OSTATNIE TAKIE ZDJĘCIE.

Jacku Drogi! Spoczywaj w pokoju. Pozostaniesz na zawsze w naszej pamięci.

Andrzej Kalinowski

Plaża jak plaża, słońce pali ... Ważne jest to, co się dzieje na plaży i wokół niej. Wszyscy chcą na wszystkich przybyszach zarobić. Rano wstaje dzień, dzień jak co dzień dla nich, ale dla nas very atractiv. Wielorakość pomysłów i przemysłów, korporacji, układów i zależności i to tylko na plaży. Są też chłopcy - łowcy monet a zdjęcia zaczynają się od... wieczora: https://photos.app.goo.gl/bbPy8fgQ7b31NAbw8

Andrzej Kalinowski

17 listopada 2020 zmarł - w wieku 100 lat - Stanisław Szuro. Był moim nauczycielem i wychowacą w szkole średniej, Technikum Łączności w Krakowie. Był opiekunem młodzieży w internacie i prowadził chór szkolny. Czasami był dopuszczany do prowadzenia lekcji historii. Piszę "czasami" gdyż jego osoba nie była za bardzo tolerowana w PRL-u. Choć oficjalnie nikt tego nie podnosił. Wespół z innym miłośnikiem historii i zdrowego trybu życie, często wyciągani byliśmy na rajdy, wycieczki, zloty i inne wydarzenia na zewnątrz szkoły.

Dopiero tam p. Stanisław Szuro (i śp. Janusz Korosadowicz) otwierali się na nas i dopiero wtedy dowiadywaliśmy się tego, czego nie nauczyła szkoła. Dlatego my - uczestnicy tych wyjazdów - wiedzieliśmy dlaczego p. Stanisław Szuro nie może uczyć w naszej szkole na cały etat.

Będzie nam Go brakowało, jego postawy, charakteru, dobroci, życzliwości i pogody ducha. Pozostanie w naszej pamięci i modlitwie...

Poniżej linka do kilkunastu zdjęć z p. Stanisławem Szuro:
https://photos.app.goo.gl/SYdETCpKiwVB3VCw5

Pogrzeb śp. majora Stanisława Szuro, Żołnierza Niezłomnego, skazanego na karę śmierci (zamienioną na wyrok 15 lat komunistycznych więzień we Wronkach i Rawiczu), nauczyciela i wychowawcy młodzieży, człowieka prawego, odbył się się na Cmentarzu Rakowickim - 2 grudnia o godz. 13:40.

Za Wikipedią (tekst i zdjęcie obok): Ogród Zoologiczny w Krakowie – ogród zoologiczny założony w 1929 roku, na terenie krakowskiego Lasu Wolskiego na wzgórzu Pustelnik. Zanim powstał współczesny ogród, istniał na Wawelu zwierzyniec. Trzymano w nim m.in. małpy, wielbłądy, lwy, lamparty i wiele gryzoni. Kiedy Zygmunt III Waza przeniósł królewską siedzibę z Krakowa do Warszawy, zwierzyniec podupadł. W XVIII i XIX wieku powstawały zwierzyńce w różnych miejscach Krakowa, np. w Parku Krakowskim. Działacze Krakowskiego Oddziału Towarzystwa Przyrodniczego im. Mikołaja Kopernika – inż. Wincenty Wober, dyrektor Kazimierz Maślankiewicz, Leon Holcer i dr Karol Łukaszewicz wpadli na pomysł, aby ogród zoologiczny umieścić w Lesie Wolskim, w pobliżu klasztoru Kamedułów na Bielanach...

Autorem wspaniałych zdjęć z krakowskiego ZOO jest p. Andrzej Kalinowski:
https://photos.app.goo.gl/dPMq9s7Hyi8qj9jz6

Za Wikipedią (tekst i zdjęcie obok): Opactwo OO. Benedyktynów w Tyńcu wraz z kościołem św. św. Piotra i Pawła położone jest w południowo-zachodniej części Krakowa. Opactwo w Tyńcu jest najstarszym z istniejących klasztorów w Polsce. Usytuowane na wapiennym Wzgórzu Klasztornym nad Wisłą, ufundował najprawdopodobniej Kazimierz I Odnowiciel w 1044 r. Działo się to po kryzysie młodego państwa, wywołanym pogańskim buntem i czeskim najazdem. Benedyktyni mieli wspierać odbudowę państwa i Kościoła a pierwszym opatem został Aaron z Cluny.

Zapraszamy Państwa do obejrzenia zdjęć z tego miejsca, zdjęć autorstwa p. Andrzeja Kalinowskiego: https://photos.app.goo.gl/GgetVMuri8BJYN9f7