Prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu in memoriam

Mirosław Boruta

Możesz lubić lub nie lubić Lecha Kaczyńskiego, ale On był osobą naprawdę wyjątkową. Nie było w nim nic fałszywego. Możesz spotkać dobrego polityka, możesz spotkać mądrego polityka, możesz spotkać świetnego organizatora, ale bardzo rzadko spotykasz w polityce dobrych ludzi. Wielki, dobry człowiek. Odważny polityk, wybierający także niepopularne rozwiązania w obronie swoich przekonań. Niewyobrażalnie oddany Polsce. Szukający w innych dobra (Micheil Saakaszwili, prezydent Gruzji).

Obrona polityki: Bernard Crick, zmarły przed czterema lat teoretyk polityki słusznie twierdził, że „polityka jest etyką w przestrzeni publicznej”, ale jest też przede wszystkim działaniem, aktywnym, potrzebnym a wręcz koniecznym, działaniem dla dobra wspólnego. Crick bronił polityki przed ideologią, demokracją, nacjonalizmem, technologia i fałszywymi przyjaciółmi… Ja natomiast chciałbym dopowiedzieć dzisiaj kilka zdań o sposobach myślenia i zaproponować na dzisiaj jeden z nich.

Najczęściej myślimy ewolucyjnie: bo taki jest bieg dziejów, bo to zjawiska nieuchronne, bo tak musi być, bo wskazują na to dotychczasowe trendy. Darwin, Spencer, Marks i jego liczni uczniowie, szeroko rozumiana tutaj lewica… Można jednak pomyśleć o dziejach funkcjonalistycznie czy dyfuzjonistycznie, by pozostać przy tych dwóch i dopowiedzieć konkretne przykłady.

Pierwszy: dlaczego jest Polska – bo jest potrzebna Polakom, dlaczego są Polacy – bo bez nich nie będzie Polski, dlaczego mamy terytorium, wspólne dzieje, dlaczego jesteśmy z nich dumni? „Wiem, że nie ucisk i chciwe podboje, lecz wolność ludów szła pod Twoim znakiem, że nie ma dziejów piękniejszych niż Twoje i większej chluby niźli być Polakiem”, pisze dla Polaków zza granicy Jan Lechoń w 1936 roku.

A skoro tak to teraz o dyfuzji polskiej polityki, o jej pięciu kręgach. Prowadzenie polityki zagranicznej musi zaczynać się w Kraju – kadry, elita reprezentantów narodu wysyłana za granicę, nie tylko do środowisk obcych, ale i środowisk polskich żyjących poza krajem. Najbliższa zagranica, nie tylko państwa graniczące z Polską, ale i żyjący tam Polacy, nie Polonia tylko Polacy (Wileńszczyzna, Grodzieńszczyzna, Ziemia Lwowska, Zaolzie) i kolejny szerszy krąg – Europa Środkowa i Wschodnia jako blok państw (ABC, Międzymorze), a w końcu  dalsza zagranica: Anglicy, Francuzi, Hiszpanie, Niemcy, Rosjanie czy Włosi. Na koniec, wyjątkowo można nazwać ten krąg zwrotem last but not least Stany Zjednoczone, Kanada, Ameryka Południowa, Australia – to nie tylko setki milionów potencjalnych sprzymierzeńców, ale sprzymierzeniec pewny, nasz, własny, słabo wykorzystywany, słabo rozpoznany, śpiący olbrzym – 15 milionów Polaków za morzami. Jeśli i tutaj znajdziemy sposoby umocnimy Polskę i Polaków jak nigdy dotąd.

lechkaczynskiTo Lech Kaczyński ( cytuję za wyjątkami z programu): „W 2007 roku otwierając III Zjazd Polonii i Polaków z Zagranicy uroczyście podpisał ustawę o Karcie Polaka, spłacając dług, jaki miało państwo polskie wobec Polaków, którzy na skutek wyroków historii znaleźli się poza terytorium Rzeczypospolitej (…) Rozwijał bliskie i partnerskie stosunki z krajami Europy Środkowo-Wschodniej, wielokrotnie spotykał się z przywódcami państw Krajów Bałtyckich, Europy Wschodniej i Kaukazu Południowego (…) Od odzyskania przez nasz kraj pełnej suwerenności, umożliwiającej rozbudowę struktur demokratycznych państwa, dbał, aby nasze stosunki ze Stanami Zjednoczonymi nabrały nowego, głębszego wyrazu. Przynależność do NATO oraz strategiczny sojusz ze Stanami Zjednoczonymi Ameryki pozostawały dla Niego najważniejszymi gwarancjami bezpieczeństwa”.

I tak – śp. Pana Prezydenta, w dniu jego urodzin wspominając – marzę sobie, że po dwóch latach od pamiętnego spotkania w hali „Sokoła”, dzięki naszej obecności, przedstawicieli różnych środowisk narodzi się na nowo, powstanie na nowo Ruch im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie.

* Tekst powstał na marginesie spotkania „Jaka była Jego wizja dla Polski?”, 18 czerwca 2012 roku w Krakowie.